ZBIGNIEW HERBERT

Labirynt nad morzem

2000

Wydanie polskie
Data wydania: 2000 Ilustracja na okładce: gwasz Jana Lebensteina (frgm.; 1988), w posiadaniu Katarzyny Herbertowej Wydawca: Fundacja Zeszytów Literackich 00-029 Warszawa, Nowy Świat 27 tel./fax (0-22) 826 38 22 http://zls.mimuw.edu.pl/ZL/ ISBN 83-911068-3-7

Wydanie elektroniczne
Trident eBooks

Kasi

Labirynt nad morzem .

który wrzeszczał. palił. nie przypłynął jeszcze do portu w Pireusie i nikt nie potrafi powiedzieć. Pozostaje mi wieśniacza cierpliwość lub wędrówka po portowych tawernach. gestykulował. piękna i żyzna. Pospolite rozkłady jazdy nie obowiązują w ojczyźnie mitów. że najazdy słowiańskie na Grecję – począwszy od VII wieku po Chr. . Warszawa 1965. by zwiedzić grecki statek. Nie są to twarze znane z waz antycznych ani ciała – jak się domyślam – podobne do posągów Praksytelesa. wielkiego Dzeusa powiernik. XIX. Kreta. – zupełnie zmieniły skład etniczny jej mieszkańców? I przypomina mi się wtedy anegdota o Shelleyu.]. wokół wodą oblana. jaką podróżni spodziewają się tu spotkać. a królował w nim co dziewięć lat obierany król Minos. Tłum. Tak więc siedzę w Pireusie czekając na statek i nie mam nic do roboty. Największe wśród nich jest miasto Knossos..: J. Myślę. Domieszka elementów albańskich. ponieważ doszedł do przekonania. gdzie zegary odmierzają tysiąclecia. 284. Parandowski. s. Homer1 Tezeusz – statek. że wojna o niepodległość nie sprzyja jego interesom. który ma mnie przewieźć na Kretę. jadł i rżnął w karty jak barbarzyńcy”. kiedy to się stanie. Ludzi tam ćma i dziewięćdziesiąt miast [. wypełniony „tłumem podobnym do Cyganów. ks. jak tylko przyglądanie się twarzom. gdy jego przyjaciel Trelawny zaproponował mu spotkanie z prawdziwym Grekiem. Wielki romantyk pracował właśnie nad poematem Hellas. bułgarskich i tureckich jest uderzająca i zamazała zupełnie urodę helleńską.I Jest pośrodku ciemnego jak wino morza ziemia niejaka. Wybrali się obaj do Livorno. I w dodatku kapitan owego statku porzucił ojczyznę. bardziej 1 Odyseja. Czyżby miał rację Herr Doktor Fallmerayer. który twierdził.. że z anegdoty tej wysnuć należy jeden wniosek: narody mają ważniejsze. w kraju.

. aby otoczyć się przedmiotami. Po sześciu godzinach oczekiwania Tezeusz przybija do nadbrzeża. Jestem sam pośród sennych oddechów. która nabiera kształtu. jak Kreta wyłania się z morza. wtaczam się na pokład. poruszającym się jak wahadło – nieruchomy. Chcę zobaczyć. coś niewyraźnego. z boku. bez możliwości porozumienia się z moim ciałem. Patrzę dalej. schodzi wolno. I jest wyspa. aż przed oczami osiada na morzu łańcuch górski. jak góra rozrasta się. brudu. mając pod nogami beczącą kozę. bastiony otaczające miasto białych domów. ciała mężczyzn i kobiet porozrzucane w nieładzie. nad horyzontem zamglonym i słabo widocznym. pełnym hałasu. Wynająłem biały pokój z żelaznym łóżkiem. nieznośnych zapachów i wspaniałego życia. skaza szarego koloru. by upodobnić się do ideału wymyślonego przez romantycznych humanistów. Cisza zatrzaśniętych okiennic. od nieba. wieloma przedmiotami. w nadziei. Wysoko. Idę do miasta ulicą wiodącą pod górę. Ciasno zgnieciony w tłumie. Port i mury weneckie. złapany w potrzask pozoru z ciężkim cieniem za plecami. obraz spętania – jakby to wówczas dotknęła mnie po raz pierwszy śmierć w oślepiającym słońcu południa. jakby jakaś uczta skończyła się rzezią. jak bóstwo. utrwalony raz na zawsze jak na fotografii. jak wierzchołek góry zawieszony jest na wysokościach niby w krajobrazach japońskich. zmącenie błękitu. Tak się zaczęła dla mnie Kreta. Na deskach. że uda mi się zapomnieć o tym wstydliwym epizodzie i odrażającym uczuciu wytrącenia z rzeczywistości. poplamionych dziegciem i oliwą. Długie lata prześladować mnie będzie ten obraz i wspomnienie wędrówki po stromej ulicy Handakos. która wydaje się nieskończenie długa. Wymiary światła zastygły i choć słyszę zgrzyt piasku pod nogami i stukot własnych kroków. Zaczyna się bolesny ubytek realności.elementarne sprawy niż troskę. zatopiony w blasku. Heraklion. nad którym wisiał groźny święty Jerzy mordujący smoka i. nie zwlekając. choć świadectwo oczu temu przeczy. nie poruszam się chyba wcale. Jest niewypowiedzianie piękny – ów kawałek odległej skały unoszącej się w powietrzu za sprawą mgły. Wczesnym rankiem wychodzę na górny pokład naszego statku. Przez piękne Morze Egejskie płynę tym statkiem roztrzęsionym. Widzę się teraz jak we śnie. zanurzony po głowę w upale. przybity do białej przestrzeni. i widzę teraz wyraźnie. majestatycznie po stopniach. ruszyłem do muzeum. a nad głową ogromne tłumoki. wypełniając horyzont.

gliny i fajansu. Taka postawa zawsze była mi obca. gdy się jest obrazoburcą. Bez wzruszenia i bez sympatii patrzyłem tępo na Delfiny w błękitnej farbce morza i na Księcia wśród lilii. że jest uuuu. i z biciem serca wszedłem na piętro pierwsze. określony przez psychologów jako okres negatywizmu. Pamiętam dobrze ten dzień. którą. że mój instynktowny opór i niezgoda na freski minojskie polegały na tym.II Muzeum w Heraklionie zgotowało mi niespodziankę. co mówili o kreteńskim malarstwie znawcy. bo jaka byłaby to wielkość. Zawsze chciałem kochać. przebiegłem (o naiwny!) sale na parterze. bądź co bądź żegluga rozklekotanym Tezeuszem zmęczyła mnie. można by to od biedy uznać za Matisse’a (dużo gorszego). obiecywał freski od dawna znane mi z reprodukcji w niezliczonych historiach sztuki. podejrzanie świeży i płaski. co nie przypominało w niczym . opiewane przez znawców jako arcydzieła malarstwa starożytnego. w których znajduje się ceramika. gdyby nie przerastała i nie porażała. odurzony byłem upałem południa i głodny. a nie. jakiej chyba nigdy nie przeżyłem w żadnym muzeum czy w obliczu jakiegokolwiek dzieła sztuki. ani tradycji. gdzie przewodnik. Zestawienie barw – nachalnie plakatowe ugry. gdyby nie linia bez napięcia. gdy pomiata się dziełami uznanymi i nie szanuje się ani autorytetów. Przywołałem na pomoc wrażliwości. a nawet wroga... mój nieoceniony Guide Bleu. o której mój profesor rysunku powiedziałby. najłatwiej osiągnąć. małe posążki z brązu. Wszystko to bez głębi. ale nie na tyle głodny. tak jak należy. Przypomniałem sobie. podobnie jak w paleolitycznych freskach Francji czy Hiszpanii. kiedy wpadłem do muzeum w Heraklionie na dwie godziny przed zamknięciem. uwielbiać. do sztuki użytkowej. a więc wszystko. wyjąwszy małe freski ogrodowe i słynną Paryżankę. linia. pieczęcie i gemmy. a nawet wcale prawdopodobne. i to niespodziankę z rzędu niemiłych. że w sztuce tej przejawiło się widzenie ejdetyczne. A mówili oni mądrze. jak wiadomo. żeby dostąpić wniebowstąpienia. co zaliczamy do sztuki pośledniej. linia zamykająca nudnym konturem płaszczyzny zamalowane lokalną farbą. och i bach. błękity i czerwienie. I co? Nic. Przede wszystkim – próbowałem usystematyzować moje wątpliwości – kolor fresków był banalny. Przypisywałem to zrazu niedyspozycji własnej. Było to możliwe. która zaniemogła – wiedzę. że zetknąłem się nagle z czymś. padać na kolana i bić czołem przed wielkością. złaknionym oryginalności. wyjąwszy krótki okres między czwartym a piątym rokiem życia. Nie byłem wówczas człowiekiem młodym. bez powagi i wdzięku. mimo że nas przerasta i poraża. a także w sztuce buszmenów w Rodezji.

która była umieszczana na ścianie w miejscu. Tak więc. jak się później dowiedziałem. zwierząt i roślin bez korzeni. a także brak kośćca. łatwość. Nie bardzo rozumiem. że Sir Arthur Evans. że na ich powierzchni znajdują się popękane zgrubienia o nieokreślonym kolorze. gdzie znajdował się oryginał”. które wychwala Cottrell. sprawa stała się dla mnie jasna. a potem przeniesiemy wzrok na pustą ścianę i widzimy pulsującą. czerwoną sylwetkę lampy lub słońca. ale podejrzewam. Otóż malowidła ścienne. A zatem – myślałem – Geerto Aeilko Snijder ma chyba rację: Kreteńczycy byli ejdetykami. owa niesubstancjalność ludzi. „słusznie zaangażował znakomitego szwajcarskiego artystę. że był posłuszny wizji odkrywcy. ramienia i pióropusza. To tak. freski pokazane w muzeum w Heraklionie nie przemówiły do mnie. malarstwo artystów kreteńskich wydaje się sztuką bez analogii. i za byle dotknięciem rozsypywały się w proch. jedynymi fragmentami oryginałów. pokryte warstwą popiołu. Osoby ejdetyczne tak w przybliżeniu postrzegają rzeczywistość i tym fenomenem – zdolnością czy kalectwem – Snijder próbował wytłumaczyć osobliwość sztuki kreteńskiej: ową zadziwiającą łatwość chwytania kształtów w ruchu jednym konturem. etruskich czy pompejańskich. nosi przecież . okaleczone wątpliwymi zabiegami konserwatorów. a potem wykonania dokładnej reprodukcji. pana Gilliéron. bez trudu. wrażliwego i ścisłego odtwarzania tego. stanowiły one zaledwie niewielką część powierzchni fresku i były. domysłem. struktury (tak wspaniale oddanej w malarstwie renesansowym). materii. mięsa. Nie udało mi się nigdzie natknąć na własne prace mistrza Gilliérona czy choćby na wzmianki o tym artyście. kiedy grzebałem w literaturze przedmiotu. Zacząłem je obwąchiwać jak suchą kość i zauważyłem. kiedy patrzymy na słońce lub zapaloną lampę. że Evans zaangażował go nie z powodu rzekomych talentów. W stosunku do innych odkrytych przedmiotów sztuki kreteńskiej freski minojskie są nieliczne i doszły do nas w stanie kalectwa. niepodległych prawom przyciągania – unoszącym się w powietrzu. który posiadał nadzwyczajne uzdolnienia do cierpliwego zbierania razem drobnych. Potem. torsu. spalone ogniem. odkrywca Knossos. A chociaż była to sztuka z pewnością mniej wielka niż egipska. znajdowały się w bardzo złym stanie.znanych mi malowideł ściennych egipskich. Bo. jakie ukazały się oczom archeologów odkopujących pałac w Knossos. jakby ktoś pomiędzy odnalezione ułomki starożytnego poematu wpisał słowa własne. co zaginęło. Wszystko inne było rekonstrukcją. Leonard Cottrell w książce Byk Minosa mówi. której towarzyszy pewna słabość. Z Księcia wśród lilii albo z Króla-kapłana zachował się kawałek łydki. fantazją. ale dlatego. ocalałych fragmentów. jakby zarys przedmiotów wydobyty był omdlewającą ręką. dlaczego fantazje Szwajcara na temat kreteńskich fresków figurują w podręcznikach historii sztuki jako oryginały. Tę osobliwość widzenia (powszechną u dzieci) i w konsekwencji odtworzenia świata można sprawdzić także na sobie. w istocie.

piórko dzikiej kaczki – nie oznaczają ani pochwały. Jest jednak w tym wszystkim ożywcze tchnienie ubóstwianej natury. Są po to. stylizowane rośliny. Kwiat lotosu malowany skrupulatnie jak w przyrodniczym atlasie. jak również zwierzęta. ludzi. których wysokość waha się od 17 do 80 centymetrów. co ocalało z pożogi. W malarstwie kreteńskim mniej jest siły i wzniosłości. ornamenty. błękit. na pewno nie ustawiali sobie modeli do kopiowania. powolna i kontemplacyjna. Nie zawsze realistyczna dokładność jest wyrazem radosnej afirmacji życia. znajdowała się pod przemożną władzą metafizyki. podczas gdy Egipcjanie stosowali technikę tempery. od miniaturowych. Jest ich niewiele. Te dwie metody pociągają za sobą poważne konsekwencje: pierwsza – wymaga szybkości. poprawki. że za barwną zasłoną życia istnieje świat surowy i jedyny. krajobrazy zaczerpnięte wprost z otaczającego świata. Malarstwo Egipcjan. Określenie „malowane z natury” nie ma. do jakiego należą gatunku. pomijania szczegółów i zbliża się do improwizacji. cała ich sztuka. tak że ptaki. obca jest mu filozoficzna zaduma czy religijna ekstaza. Freski znajdują się na pierwszym piętrze w sali oznaczonej literą K. idyllicznym scenom Egipcjan towarzyszy prawie zawsze znak. żółć. Wiemy. pochwałą widzialnej rzeczywistości. w których wyobrażone postacie zbliżone są do wymiarów naturalnych. przynajmniej w pewnym okresie. Ale różnice są bardziej istotne niż podobieństwa. szarość. Przywodzi na myśl płoche i lekkomyślne rokoko. ręka wyrysowana precyzyjnie na strunach harfy. Jak wytłumaczyć ten niepokojący mezalians naturalizmu ze wzniosłymi sprawami ducha? Owym drobnym. wdzięk. czerń. ani afirmacji. pełnym światła muzeum w Heraklionie. jak żadna inna chyba na ziemi. architekturę. Artyści minojscy malowali zarówno „abstrakcyjne” – jak byśmy dziś powiedzieli – motywy dekoracyjne. hieroglif. uśmiech i gest taneczny. Cały korpus malarstwa minojskiego. świat bogów i dusz szukających nieśmiertelności. napis. Jest to sztuka spontaniczna. razem 38 różnej wielkości. aż do wielkich malowideł procesyjnych. Biel. w odniesieniu do artystów kreteńskich. wiele sensu. kolumny. ryby i kwiaty wyrażają jakby ogólną ideę przyrody i czasem trudno powiedzieć. czerwień i zieleń – taka była „paleta” malarzy z Krety i znad Nilu. który mówi.piętno niepowtarzalnej oryginalności. Ale przy tym najbardziej banalne sceny z życia – dzikie kaczki wśród trzcin. Minojczycy malowali na mokrych jeszcze ścianach. że malarstwo na Krecie było. zdecydowania. modele mieli w . nerwowa. karpie w sadzawce – są malowane z precyzją niemal naukową i nie mamy żadnych trudności w rozróżnieniu gatunków zwierząt i roślin przedstawianych przez anonimowych mistrzów egipskich. bardzo rozpowszechnione i pokrywało ściany wielu pałaców i willi. portyki. wszystko niemal. aby można było odczytać z tych fragmentów czystą melancholię przemijania. mało dbająca o szczegół. znajduje się w nowoczesnym. druga – pozwala na retusz. jest bardziej skupiona. porywcza.

obrazek. na której namalowano okrągłe jak paciorek. że ocalało aż tyle świadectw ludzkiej wrażliwości i geniuszu. Podobnie jak chorzy. W delikatnym świecie kreteńskim ten szarżujący byk jest czymś wyjątkowym. to studium siły. Niebieski ptak – znaleziony został w tak zwanym Domu Fresków w Knossos i pochodzi z około roku 1600 przed Chr. jak drzewo. w rozpędzonym galopie. Malowany ciemną. I do tego rośliny – kępy irysów. przywodząca na myśl freski z Lascaux. jak nuty krajobrazu. gipsu. oczekują one naszego współczucia i zrozumienia. zadartą głową. piasku marmurowego. artysta nie stał w obliczu przyrody. siedzący chyba na kamieniu. W ogrodzie sztuki znajduje się wielki szpital form okaleczonych i umierających. Wszystko to dzieje się w przestrzeni nierealnej. Ciało byka w ruchu. Z ciemnobrązowej plamy skał wyrasta niebieski – malowany sumarycznie. woda w powietrze. ale był cząstką kosmosu. fuga wściekłości. a Delacroix kopiowałby go zapewne z lubością. półprzymknięte ze wściekłości oczy i rozwarte nozdrza węszące wroga. Potężne żarna czasu pracują nieubłaganie. przywodzi na myśl romantyków. wyrwana śmierci pochwała wiecznego życia. znalazł uznanie w oczach Nikolaosa Platona. Odkrywców zachwyciła ta scena przy strumieniu. gdzie trzy stany materii przechodzą nieustannie i przemieniają się – skała w wodę. miejscem spotkania żywiołów i ani mu w głowie nie powstała myśl. Należałoby się dziwić (a jest to zdumienie radosne). Jest to zapewne scena pojmania (podobna do tej.sobie. otwarte kielichy niewiadomych kwiatów. trzciny. nakładany na ściany materiał zdobniczy utworzony z wapna. Jest to chronologicznie jedno ze starszych zachowanych malowideł kreteńskich. o czym zdaje się świadczyć wysunięty jęzor. Niewiele dzieł sztuki dotarło do nas w pełnej glorii i blasku. byli medium. które przekazuje przepływający strumień barwnego świata. że jest kreatorem. starałem się odnaleźć w starych freskach – urodę młodości. bez złych demonów. krytycznego zresztą w 2 in stucco – stiuk (wł. duży fresk w zgaszonej tonacji błękitno-ugrowej. żółte oko. jaką wyrzeźbiono na pucharze z Vaphio). Jakże inny jest relief in stucco2 odkryty w tak zwanej Kordegardzie u północnego wejścia do pałacu w Knossos. spiekłą czerwienią przechodzącą w brąz – portret byka widzianego z profilu. z wyciągniętą szyją. Więc przechadzając się po salach muzeum w Heraklionie jak po salach szpitalnych. Tak jakby nie było wówczas podziału na przedmiot i podmiot. niewyczerpany zasób form i kolorów. Jeśli im tego poskąpimy. istotą wyjątkową i natchnioną. idylla bez mitologicznego komentarza. a zatem z okresu średniominojskiego. kleju i barwników. którą starał się zgłębić za pomocą geometrii. czyli dyrektora muzeum w Heraklionie.). przelatują w różnych kierunkach jak linie muzyczne. pozostawiając nas w samotności. efora. Delfiny. który się zbliża. Ptak pije wodę i słucha śpiewu roślin. odejdą. jak na ludowych garnkach – ptak. woda i kamień.. .

i Evans pozostawił rysunek objaśniający. The Garden Party. zwielokrotnione przez szybkość w sposób nienaturalny. pełen jest nieco aroganckiego szarmu. zmysłowe usta. w którym dopatrywano się wpływów sztuki egipskiej. ale kontur twarzy malowany jest grubą krechą. że restauracja dokonana była dokładnie. mocno zaciśnięte.. na czym polega wyobrażona na malowidle cyrkowa gra.). że to właśnie w miniaturze Kreteńczycy osiągnęli szczyty. paski i falbanki 3 salto mortale – skok śmiertelny (wł. odbijał się od nich jak od trampoliny. że znakomity archeolog mało znał się na bykach. fantastyczna ewolucja. miniaturowe freski. Oto słynna Paryżanka (tytuły pochodzą od Evansa i podobnie jak wymyślone przez niego nazwy sal pałacowych zdradzają jego romantyczny gust) – reprodukowany wielekroć.. pochodzące z późnej epoki minojskiej. zwłaszcza włosy. a także malarskie traktowanie całości – sprzeczne są z tym. nie zważając na to. że na Krecie w okresie minojskim odbywały się bezkrwawe igrzyska. bo wprawdzie oko jest ogromne. kunsztownie uczesanych. ale pamiętać trzeba. ubranych barwnie i bardzo modnie. Tłum zebrany wokół budowli sakralnej (kolumny ustawiono w dwu rzędach. Otóż akrobata chwytał rękami galopującego byka za rogi. siedzi i gawędzi wesoło. gdyż według zgodnej opinii toreadorów. że malowidło zostało oderwane od architektury i jego sens dekoracyjny jest dla nas trudny do uchwycenia. Ta domniemana. obwiedzionych suchą linią konturu. przytrzymywane wstążką przepasującą czoło i opadającą na plecy długim pasmem wśród sznurów paciorków i klejnotów [.]. Wyszły niedawno od fryzjera. kolory są mdlącosłodkawe. lądował na grzbiecie zwierzęcia i zeskakiwał w ramiona drugiego akrobaty. wiją się wokół ich głów i ramion włosy. „Grupa dam. taka sztuka nie może się nikomu udać. które Evans zatytułował The Ladies of the Court.stosunku do konserwatorskich poczynań zespołu Evansa – który stwierdził. linie manieryczne. co widzimy na freskach egipskich. opętanej ruchem. w której ma się odbyć spotkanie z groźnym bogiem i jego surowymi namiestnikami. Myślę. Jak najbardziej niesłusznie.]. nos lekko zadarty. wymyślna fryzura z kokiem na karku i zalotnym lokiem nad czołem.. Ciało byka na fresku wydłużone jest w pędzie. Mnie ten „portret grupowy” nie zachwycił. ale zgodny z tendencją sztuki kreteńskiej. mały portret kreteńskiej damy. rękawy sukien są bufiaste. Jest to jak wnętrze wielkiego teatru – nastrój sali operowej raczej niż świątyni. Najbardziej poruszyły mnie małe. . stylizowane rogi byka) przypatruje się zapewne uroczystościom kultowym.. egipskie. co dzieje się przed nimi [. wyrazisty podbródek i włosy. Bez trudu rozpoznajemy damy dworu w wytwornych toaletach. Portret tej młodej osóbki nie ma nic wspólnego z dworską sztywnością – której można tu oczekiwać – przeciwnie. prawdziwe salto mortale3. dowodzi. a więc specjalistów. Fresk zwany Tauromachią (bardzo uszkodzony) miał być koronnym dowodem tego.

plotek i towarzyskich skandali jakże daleka jest od klasycznych dzieł sztuki wszystkich czasów. a poza tym malowane jest kolorem błękitnym.spódnic przypominają dokładnie dzisiejszą modę. że ciało owego zbieracza szafranu ma dość dziwny kształt.]. odkrytego w pałacu w Knossos zaraz na początku prac wykopaliskowych.]. odkryte w części północnozachodniej pałacu w Knossos i odrestaurowane przez Gilliérona według wskazówek samego Evansa. lubili cyrk. wesołą kompanię. nigdy nie stosowanym w przedstawieniach postaci ludzkiej. jakby w zdumionym okrzyku: «Ale cóż ty nie powiesz!». Więc Evans wmawiał w te freski. Chłopak zbierający szafran – niewielkie malowidło ścienne. że najbardziej porusza niefachowca stwierdzenie: „ależ oni byli tacy jak my. a nie z dzieł naukowych. „Wczesnym rankiem – notuje Evans w swoim diariuszu – usunęliśmy kolejną warstwę w korytarzu na lewo od megaronu i odkryliśmy dwa duże fragmenty mykeńskiego4 fresku. tak że niemal dotyka uda swojej rozmówczyni. Jeden przedstawiał głowę. I tak Chłopak zbierający szafran stał się Małpą w ogrodzie pałacowym. stożkowate naczynie. drugi talię i część postaci kobiecej (później określoną jako męską) niosącą w ręku długi mykeński ryton. . która była łupem Schliemanna. tak pięknie portretowane przez Whistlera”. wzmiankowany już Nikolaos Platon. na których postacie nie większe są od małego palca. że trafił na ślady kultury starszej od tej. nieczłowieczą głowę. ona zaś podnosi ramiona. czerwieni i żółci w białe pasy. Przytoczyłem ten długi cytat z Evansa trochę perfidnie. atmosferę bardzo wiktoriańską i ta wola odkrycia w cywilizacji odległej cech bliskich jego epoce pchała go do rekonstrukcji i interpretacji nazbyt awanturniczych. Wąski pasek pod szyją sugeruje przezroczystą bluzkę [. kawałek ogona.. miał obrotne pióro. Pochodzi on bowiem z jego publicystyki. Ta ostatnia podkreśla swoją wypowiedź przez wyciągnięcie prawego ramienia. czyli wysokie. ale od początku zdawał sobie sprawę. kwiat krokusa i wreszcie błękitną. ta żywa rodzajowość i rokokowy nastrój przenoszą nas w epokę współczesną”. Suknie są radośnie barwne.. Evans wiedział dobrze. daje to efekt głębokiego dekoltu. Odkrywca Knossos był znakomitym ministrem propagandy swego dzieła. używane przy ceremoniach 4 Evans nie wymyślił jeszcze określenia „cywilizacja minojska”. a ich kobiety przypominały nasze. Natychmiast zwraca uwagę widza ożywiona konwersacja między trzecią od prawej damą (tą. dziennikarska praktyka z lat młodości przydała się. a niekiedy czerwone naszywki. odkrył. brodawki sutek są widoczne [. Owa scena kobiecych zwierzeń. Potem odkryto jeszcze drobne fragmenty. która ma siatkę na włosach) a jej sąsiadką. Później wybitny znawca sztuki minojskiej. a jego liczne artykuły popularyzatorskie pisane do „Timesa” i innych periodyków zdobywały rzesze wielbicieli nowo odkrytej cywilizacji. Młodzieniec niosący ryton jest fragmentem zrekonstruowanego fresku procesyjnego. ze wstążkami w kolorze błękitu...

Oczy ciemne. Nad tym wszystkim hałas i jazgot tureckiego bazaru. Ale co do tego. kiedy z gór schodzi chłodne powietrze. Ale ten sugestywny opis nie mógł obudzić mego entuzjazmu. purée z kartofli i 5 W grobowcach egipskich znaleziono napisy i malowidła. nauczyć się na pamięć wszystkich jego kolorów i linii tak. Zbliżyłem się do niego z nabożeństwem. malowana ciemnoczerwonym kolorem. cierpka chmura ziół. żeby dać się tu zamknąć i spędzić noc i poranek sam na sam bez natrętnych wycieczek. słodki oddech piekarń..]. Jeden z napisów głosi: „Wielki przywódca z Kefti i wysp (lub wybrzeży) Zielonego Morza”. wobec którego wszystkie kreteńskie freski bledną i gasną. kiedy już będę daleko. żeby potem. Jest to niewątpliwie arcydzieło. stawia szklankę zimnej wody. . Profil twarzy jest szlachetny. oliwek i zabójczo pikantnej papryki oraz nieodzowną wódkę anyżową – ouzo.pogrzebowych.. która napełnia całe ciało świeżością źródła. bez wątpienia jedna z najbardziej godnych podziwu postaci ludzkich z okresu mykeńskiego. nie wszyscy uczeni są zgodni. Ramiona pięknie modelowane [. który dorzucił jeszcze od siebie motyle i kwiaty. Owe malowidła wyobrażają ludzi ubranych w stroje nieegipskie. kroczący wśród stylizowanych roślin mężczyzna. podobnie jak postacie w etruskich grobowcach i Kefti5 z malarstwa egipskiego. odnoszące się do Minojczyków. wystawione – jak być powinno – na ulicę. Nazwałem tę dzielnicę dzielnicą mięsa i owoców. za to rozkwita w zmierzchu i w czasie długich godzin wieczornych i nocnych. owczego sera. Najprzód kelner. Postać naturalnej wielkości. Potem najprostsze danie – grecka pizza – mussaka: oberżyny. obrysowany banalną linią. gdy słońce stoi pionowo nad miastem. Niosą oni daninę – wazy i naczynia – których forma i ornament odpowiada dość dokładnie ceramice kreteńskiej z jej późnego okresu. Tu chyba najbardziej znać ciężką rękę konserwatorów. obszedłem jego cztery strony i wtedy zadzwonił dzwonek – zamykano muzeum. czy Kefti oznacza Kretę i jej mieszkańców. nie pytając o nic. Przyczółek Azji. bo nieliczne i zniszczone fragmenty oryginału zostały połączone w całość nieprzekonywającymi domysłami Gilliérona. Fresk jest śmiertelnie ranny. natknąłem się na sarkofag z Hagii Triady i doznałem olśnienia. pełne wargi. jaką dotychczas odkryto”. I znów marzenie. dolna podkreślona wygiętą linią. A kiedy już myślałem. Podobnie jak uznany za arcydzieło Książę wśród lilii – naturalnej wielkości. migdałowy wykrój powiek. Proste drewniane stoły. Leży w środku Heraklionu i życie zamiera w niej. Zamawiam jako przystawkę talerz małych. Owoce ogrodów i owoce morza. Zapach krwi. w całości smażonych rybek. łuszczy się jego kolor skrzepłej krwi. że nic nie zdoła mnie poruszyć w malarstwie minojskim. Jednopiętrowe drewniane domki z tanimi restauracjami. zdaniem niektórych uczonych. można było zamknąć oczy i wywołać jak film wspomnienie – obraz dokładniejszy od wszystkich reprodukcji.

długi. w niewielkim. Nie tknęła go ręka konserwatorów. . a opis będzie. bliski inwentarza – enumeracja postaci i przedmiotów. w woskowej ciszy muzeum. które dają całość w jasnym i nagłym świetle jednoczesnej obecności. szmaragdowa zieleń. Nie pojechałem też do pałacu w Knossos. Jest niewielki. którzy zajmą się nami i będą się znęcali nad tym. broni się skutecznie przed interpretacjami. Myślę także o opuszczonym sarkofagu. szary. Wino białe z wyspy Samos. było to więc jakby Saint-Denis królów kreteńskich. sklepionym pomieszczeniu grobowym. Wypoczywa teraz w szklanej gablocie. Długość jego wynosi 137 centymetrów i ponieważ zawdzięczam mu wiele godzin szczęśliwej kontemplacji. gdyby nadarzyła się sposobność spłacenia wdzięczności za przywróconą wiarę w wielkość malarstwa kreteńskiego. Nie obędzie się bez odwijania zdań jak bandaży. Sarkofag został znaleziony. Bo też sarkofag z Hagii Triady jest arcydziełem ponad wszelką wątpliwość – jego twórca uchwycił i przekazał nam ów szczęśliwy moment olśniewającej wiedzy i natchnionej trzeźwości. Jednym ruchem wyjmuje z wnętrza wątrobę. o przewadze dziel sztuki nad dziełami literatury. będące sumą innych – uwieńczyć je. tasak rozłupuje kości – rozkłada tę wspaniałą rzecz na elementy. w Hagia Triada. Atletyczny rzeźnik daje darmowy spektakl pod tytułem „ćwiartowanie wołu”. nie daje się rozłożyć na czynniki pierwsze. Zrobiony został z kamienia wapiennego. myślałem. że nie wolno żarłocznie połykać wszystkiego. nie dopuszcza do siebie hałaśliwych i przemądrzałych. z ziarnkami siemienia na wypieczonej skórce. wbrew regułom widzenia. że należy wybrać spośród masy przedmiotów dzieło najlepsze. kłując i szarpiąc na oślep. Udręka opisywania. Trzeba bowiem będzie opisać sarkofag. Sarkofag jest równy samemu sobie. Pierwsza ściana podłużna sarkofagu. nazwać arcydziełem. w którym przechowywane były szczątki osób należących do rodziny królewskiej. w którym powinno być słodko i tłusto. kiedy cywilizacja widzi się cała jak w lustrze. piaskowa żółć świecą blaskiem stłumionym i szlachetnym. zaprawione żywicą jak za czasów Homera. sam na sam ze swoją tajemnicą – nieruchomą procesją ludzi i zwierząt. Chleb jest biały i słodki. świadoma swoich granic. Nóż ślizga się z maestrią przez wzgórza mięśni. jak to opis. intronizować. zaczynając od lewej: trzy kolorowe klosze spódnic. siły i kształtu. czerwień. wierny zasadzie. co po nas zostanie. jest więc koronnym świadkiem sztuki Minojczyków. Sam natomiast sarkofag pochodzi z okresu późnominojskiego. błękity. od lewej do prawej. Wróciłem tam następnego dnia. że właśnie ów sarkofag wynosiłbym z pożaru.mielone mięso. Myślę o krytykach. Odłożyłem wycieczkę do Fajstos. Jego kolory: ugry. jak się rzekło. serce i rzuca je płasko na rzeźniczy pień. A potem ogromne odpustowe ciasto. Kuchnia grecka jest chłopska i realizuje marzenia o raju. Ową kryptę królewską uczeni datują na okres przedpałacowy. cały ten przekładaniec zapiekany na gorącej blasze. Usadowiłem się naprzeciw jatki.

Tak doprowadzeni jesteśmy do ołtarza zapewne. owinięty szczelnie w jasną szatę jak w kokon. Kobieta odziana w gorset i skórzaną spódnicę wlewa w ów krater krew ofiarnego zwierzęcia. muzyką. Powrócił jeszcze raz na ziemię. Urywa się tło niebieskie i dotykamy teraz samego serca sceny. wielki krater. Na ich ogromnych. W centrum kamienny stół ofiarny. Krew spływa do stojącego pod stołem naczynia. zaklęciami. Po przeciwnej stronie – te same dwie postacie (zmarły w towarzystwie bóstwa. postać w złotej sukni do kostek. najbliższa końca sceny. w górze. niesie na drążku. hermy. a zatem gryfy. Po lewej stronie. opartym o ramię. wyróżnione odrębnym kolorem tła. płaskie egipskie stopy. złociste. bujający wbrew prawidłom grawitacji. przypominającym lirę. Teraz pochód zmienia nagle kierunek.spod których wystają bose. dwie sceny. dwa wiaderka. Druga podłużna ściana sarkofagu podzielona jest jakby na dwa akty. na którym leży spętany byk z poderżniętym gardłem. jak chcą niektórzy interpretatorzy). a trzecia. Jemu to poświęcone są libacje sepulkralne. obojętny i wyniosły. znak obecności bóstwa. dama odziana w sinofioletową suknię. Zarys budowli o trzech stopniach. Dwie niosą koźlęta. Na węższych stronach sarkofagu wyobrażono rydwan zaprzężony w parę koni. górna część malowidła została zniszczona i jest teraz białą chmurą nieistnienia. koszyk z owocami. między trzonami dwu toporów obosiecznych – labrysów (na szczycie ich usiadły ptaki). Ma kształt posągu. malowane delikatnie i czule w tej scenie uroczystej i niemal mistycznej. Reszty nie ma. tajemnicy tajemnic. Za tą. mistycznej przyczyny. I jeszcze drzewo. Pod stołem dwoje przycupniętych koźląt. model łodzi – motyw często spotykany także w grobowych malowidłach egipskich. Przewaga akcentów pionowych podkreśla monumentalną powagę i spokój. przed którym kapłanka wyciąga ręce nad ofiarnym naczyniem. w tle postać z rozwianymi warkoczami grająca na podwójnym flecie. konkretny jak kamień. powożony przez dwie postacie o zatartych diademach na głowie. ale zaprząg jest osobliwy – dwa skrzydlate lwy o głowach ptaków. jak się domyślamy. I wreszcie ostatnia osoba ceremonialnego pochodu. grająca na wielkim instrumencie muzycznym. zwabiony ofiarami. Skala kolorów – błękitne. Z ziemi wylania się bohater dramatu. Wszystkie postacie ukazane są z profilu. Na niebieskim tle trzy postacie męskie (co malarz oznaczył brązowym kolorem twarzy w odróżnieniu od jasnej karnacji kobiet). za nim drzewo odczytane jako cyprys. w diademie na głowie (księżniczka. Malowane jakby od jednego zamachu. Oczy zwierzęcia są szeroko otwarte i pełne melancholii. ale jedyną ocalałą minojską Księgą Zmarłych – . zawodzenie fletów i krew. bez zbędnych szczegółów i rozrzutności gestów. Tak kończy się scena oznaczona jasnopiaskowym kolorem tła. Sarkofag jest nie tylko arcydziełem. zagadkowy jak zjawa. niebieskozłocistych skrzydłach usiadł ptak. jak domyślają się interpretatorzy). Na samym krańcu sceny ściana ołtarza ze stylizowanymi rogami byka i dwie obosieczne siekiery na trzonach wysokich jak kolumny. kapłanką. brązowe.

dokładnym przedstawieniem rytuału. lecz ród mój jest z Nieba zaiste. towarzyszące bezkrwawej libacji. jaką wiele wieków później odczytujemy na tabliczkach z Petelii. przed źródłem stoją strażnicy. zwane rogami wotywnymi. co tryska z Jeziora Pamięci. inni dopatrują się mistycznych zaślubin Zeusa z Herą. ofiary. ów labrys. Uroczystość żałobna. Najbardziej przekonujące wydają się tłumaczenia. Artysta przekazał nam coś więcej niż zapis kultu. ma zatem również wartość dokumentu. stań z dala. następstwa pór roku. Cała kompozycja wydaje się być poddana ścisłym regułom sformalizowanej liturgii. drzewa i ptaki. od którego pochodzi nazwa labiryntu. Żadna z przedstawionych postaci nie ma charakteru dekoracyjnego. a wokół niego stoją białe rzędy cyprysów. których znaczenie symboliczne nie ulega wątpliwości. Znajdź inne źródło nieopodal Jeziora Pamięci. Na lewo od Domu Hadesu znajdziesz bijące źródło. które za punkt wyjścia biorą kult zmarłych. przekonanie. sakralne gesty mają cel praktyczny: czuwanie nad życiem zmarłego – albowiem śmierć i zmartwychwstanie były prawem naturalnym jak prawa przyrody. plastycznego zapisu starej tradycji. nie zbliżaj się do niego. opadanie liści i kiełkowanie zbóż. Z malowideł sarkofagu emanuje niezmożona wiara w nieśmiertelność. i dęte – przypisane ofierze ze zwierząt. III W ocenie takich odkryć. Uczeni dali nam szereg mniej lub więcej przekonujących interpretacji malowideł na sarkofagu. Dajcie więc szybko wodę zimną. Odnajdujemy tu także bez trudu wszystkie wielkie symbole religii minojskiej: topór o podwójnym ostrzu. I o tym wiemy wszyscy. Jest to mocna i prawie radosna pieśń o rezurekcji. Rzeknij: Jestem dzieckiem Ziemi i Gwiaździstego Nieba. że życie jest niezniszczalne. pienistą. Zimna woda tam tryska. Jedni widzą w nim ceremonię związaną z kultem agrarnym – uczczenie powrotu wiosny. Spaliło mnie pragnienie i utraciłem życie. zatrzymaj się. a także instrumenty muzyczne – strunowe. pałac Minosa na Krecie lub groby . stylizowane rogi byka. ale „gra” określoną rolę w przedstawionej ceremonii. jak grób Tutanchamona.

antropologiem. aby zrozumieć późniejsze pomyłki wielkiego archeologa. niełatwo zdobyć się od razu na odpowiednią perspektywę. Dom zacny. Fortuna obdarzyła go długim życiem i majątkiem osobistym. ojciec – wybitnym geologiem. wdał się w skomplikowane transakcje. Od wczesnej młodości pasjonowały Arthura monety. ukryty był od tysiącleci pałac Minosa. Leonard Woolley6 Odkrycie cywilizacji minojskiej jest dziełem jednego człowieka – Arthura Evansa. bo kreteński właściciel ziemski okazał się krętaczem i oszustem. Ale zanim o tym opowiemy. na którym wszyscy.królewskie w Ur. Wielka sensacja naukowa wisiała niejako w powietrzu. czego nie mógł tolerować solidny Schliemann. Pod koniec lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku odkrywca Troi. Znaleziska te. który ufał bezgranicznie Homerowi i nie zawiódł się na nim. a także realizację swych pełnych fantazji rekonstrukcji. Obaj jego dziadkowie. a także wyjaśni. długi na 180 stóp i szeroki na 140. Był niski. wręcz mały. niezbyt pociągającej powierzchowności. Stillmann. Od wielu dziesiątków lat kręciło się po niej i myszkowało sporo archeologów-amatorów. są jednocześnie objawieniem historycznego tła. solidne wykształcenie i ogromne zasoby energii. ale te braki natury i wady charakteru rekompensowała niezłomna wola. dlaczego jemu to właśnie przypada chwała odkrywcy. pełen pamiątek. który pozwolił mu na prowadzenie 40letnich prac wykopaliskowych. wiktoriańskich cnót i skamielin. Ta transakcja nie doszła do skutku. co było nie bez związku z jego rozpaczliwą miopią. o czym wspominamy. Urodził się w roku 1851 w małym miasteczku Hemel-Hempstead. a także amerykański dziennikarz i miłośnik archeologii. 6 W poszukiwaniu przeszłości. byli członkami Royal Society. Pewien konsul hiszpański rozgłaszał. gramy swoje role. Nie był on zresztą pierwszym. dlaczego dał nam Knossos w takiej właśnie postaci. w rodzinie bogatych przemysłowców i uczonych. świadomie lub nieświadomie. którego uwagę zwróciła ta tajemnicza wyspa na morzu ciemnym jak wino. na której rosły oliwki. że w pobliżu Knossos znajduje się zasypany pałac. Warszawa 1964. istotnie zupełnie wyjątkowe – stanowią jeden z elementów uporządkowanego obrazu przeszłości. a przedmiotem ich były dokładnie tereny. wybuchowy temperament przysparzał mu więcej wrogów niż przyjaciół. znawcą prehistorycznej archeologii i kolekcjonerem starożytności. po mieczu i kądzieli. przyjrzyjmy się bliżej Arthurowi Evansowi. gdzie pod warstwą ziemi. . Schliemann – ten. Działali też na wyspie przed Evansem włoski archeolog Federico Halbherr i jego francuski kolega Joubin. Będzie to pożyteczne. bo pozwoli zrozumieć.

Joan Evans w książce Time and Chance tak pisze o swoim przyrodnim bracie: „Evans był krańcowym krótkowidzem i stale nosił szkła. Bez nich mógł widzieć tylko drobne przedmioty, jeśli je zbliżał na odległość paru centymetrów do oka, ale za to z najdrobniejszymi szczegółami, podczas gdy wszystko wokół było dla niego mętną plamą. Dlatego właśnie szczegóły, które widział z mikroskopijną dokładnością, jakby oderwane od zewnętrznego świata, posiadały dla niego większe znaczenie niż dla innych ludzi”. Cały jednak charakter i osobowość Evansa były zaprzeczeniem tego, co zwykło się określać mianem „książkowego mola”. Już w słynnej szkole Harrow przyszły odkrywca Knossos dał się poznać jako chłopiec wybitnie zdolny i dość niesforny (redagował studenckie satyryczne pismo „Żmija”, zawieszone przez pedagogów po ogłoszeniu pierwszego numeru, a także jako wyborny pływak i jeździec, co miało kapitalne znaczenie dla jego przyszłej kariery eksploratora. Archeologia bowiem, w okresie bohaterskim, wymagała od swoich adeptów wielkiej wytrzymałości fizycznej, a także odwagi osobistej. Spalone słońcem pustkowia, chmury owadów roznoszących zarazki, długie noce w dusznych barakach, pod moskitierą, groźba malarii, bunty niepiśmiennych robotników, samotność – były zwykłą scenerią i ceną cierpliwie płaconą za uratowany kamień, inskrypcję, rzeźbę. Młody Evans studiuje w Oksfordzie, wolny czas i wakacje poświęca na podróże, i to wcale niebanalne, do Rzymu, powiedzmy, czy Paryża. Pociągają go krainy leżące na krańcach cywilizowanej Europy – Laponia, Finlandia, Krym, Bułgaria, Rumunia i oczywiście Grecja. Zupełnie szczególną sympatią obdarzał Evans kraje południowej Słowiańszczyzny. Fascynowało go wybrzeże Dalmacji ze swą mozaiką kultur, wspaniałym krajobrazem i ludźmi świadomymi swojej przeszłości i walczącymi samotnie o wolność. Potomek konserwatywnej rodziny staje się liberałem, zwolennikiem Gladstone’a. Postanawia bronić sprawy uciemiężonych przez Turków Słowian, na przekór opiniom panującym w jego ojczyźnie i intrygom mocarstw. Ten rozdział życia Evansa można by zatytułować „awantury polityczne archeologa”. Przyszły odkrywca połknął bakcyla polityki, co zresztą zdarza się wielu młodym, bardziej rozgarniętym ludziom wszystkich czasów. Przyczyniły się zapewne do tego pewne niepowodzenia na drodze uniwersyteckiej kariery. Młody naukowiec ukończył znakomicie swoje studia, nie był jednak popularny w konserwatywnym środowisku Oksfordu i jakby z zemsty za brak akceptacji stał się politycznym enfant terrible7. Wprawdzie Evans robił wyraźnie na złość swojej rodzinie, lecz poczynania jego pełne są sensu, rozmachu i konsekwencji. Wkracza odważnie w gąszcz problemów bałkańskich (był nawet aresztowany pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Rosji), pisze książkę o Bośni i Hercegowinie, którą wysyła wybitnym politykom, a w roku 1877 zostaje specjalnym
7

enfant terrible – okropne dziecko (fr.); osoba nietaktowna.

korespondentem do spraw bałkańskich świetnego i wpływowego pisma „Manchester Guardian” i osiedla się w Raguzie (dzisiejszy Dubrownik). Jest korespondentem z krwi i kości, reportażystą w wielkim stylu, ryzykującym wielokrotnie bezpieczeństwo osobiste, zaangażowanym w sprawy uciemiężonych Słowian, pochłoniętym pasją dawania świadectwa prawdzie. Niestrudzony, przemierza wyżyny i pustkowia Czarnogóry, przepływa rzeki, wędruje pieszo i konno, dociera do sztabów powstańczych, pisze z oburzeniem o okrucieństwach tureckich wobec miejscowej ludności, a kiedy konsul angielski ogłasza, że jego artykuły są dziełem fantazji, posyła do „Guardiana” szczegółową listę spalonych wsi i nazwiska ofiar tureckiego terroru. W tym czasie żeni się z córką swego przyjaciela, historyka z Oksfordu, i kupuje w Dubrowniku piękny wenecki dom, zwany Casa San Lazzaro. Nie oznacza to bynajmniej rezygnacji z działalności publicystyczno-politycznej. Kiedy wybucha kolejne powstanie przeciw Austrii, Evans pozostaje w kontakcie z powstańcami i pisze z entuzjazmem o ich zwycięstwach. I tu przebiera się miarka i cierpliwość okupantów. Zostaje aresztowany przez władze austriackie i na wiosnę 1881 roku zmuszony wraz z żoną do opuszczenia Dalmacji. Ku satysfakcji rodziny wraca do Anglii. „Dostał nauczkę i teraz będzie siedział w domu – mam nadzieję” – pisze jeden z jego krewnych. Złudne nadzieje. Buntowniczy Evans nie znajdował dla siebie miejsca w tradycyjnych ramach. Drażni go w oficjalnej, uniwersyteckiej archeologii brak szerokich horyzontów, płytki kult klasycznej i tylko klasycznej sztuki, a także szkolarskie podziały. „Dzieje się tak – kpił w jednym z listów – jakby istniała odrębna geografia dla wysp i dla kontynentów albo nie mające ze sobą związku geologie dyluwialne i geologie aluwialne”. Intuicja wiodła go we właściwym kierunku, trzeba jednak było zdobyć materiał faktów. Wyrusza tedy Evans do Grecji na poważny rekonesans naukowy. W Atenach odwiedza wielkiego Henryka Schliemanna. Dzieli ich znaczna różnica wieku (bez mała 30 lat) i sława. Archeolog niemiecki ma już za sobą wszystkie znakomite odkrycia: Troję, Tyryns i Mykeny; jego młodszy angielski kolega jest tylko dobrze zapowiadającym się absolwentem świetnej uczelni – gdyby umarł w tym czasie, poszedłby na dno niepamięci wraz ze swoją nie sprawdzoną niezgodą na dotychczasowy stan wiedzy o przeszłości. O czym rozmawiali? Można sobie wyobrazić to spotkanie. Schliemann zapewne opowiadał o Homerze, Evans słuchał z szacunkiem, ale cały pochłonięty oglądaniem mykeńskich przedmiotów ze złota, a także biżuterii i pieczątek – przybliżając te skarby na odległość kilku centymetrów do fatalnie krótkowzrocznych oczu. Te obiekty pasjonują go od dawna. Posiadają motywy dekoracyjne dalekie od klasycznie greckich, które skutecznie obrzydziła mu szkoła. Przywodzą na myśl Asyrię i Egipt. Ale jest to znów intuicja, estetyczna impresja. I być może, podobnie jak fizyk czy astronom, którzy przeczuwają nie odkryty pierwiastek czy gwiazdę,

Evans domyśla się, wierzy, zakłada istnienie nie odkrytej cywilizacji, która połączy kulturę starożytnego Wschodu i „cud grecki” we wzór zrozumiałego wynikania. Trudno stwierdzić, czy spotkanie ze Schliemannem miało dla Evansa znaczenie przełomowe. Ale, po latach, wspomni swego poprzednika z czcią i sympatią: „Coś z romantycznych przeżyć wcześniejszych lat przylgnęło do jego osobowości; w pamięci pozostało mi uczucie prawie tajemniczości, gdy siedziałem naprzeciw tego czarno odzianego mężczyzny, szczupłego, o delikatnej budowie i ziemistej cerze, noszącego binokle osobliwego kształtu, przez które patrzył przenikliwie w głąb ziemi”. Po powrocie do Anglii Evans zostaje mianowany kustoszem Ashmolean Museum, założonego w XVII wieku w Oksfordzie, a znajdującego się w owym czasie w opłakanym stanie – zbiory przedmiotów o różnej wartości, z wielu epok i nierzadko wątpliwej proweniencji. Nie zaprzestaje intensywnych podróży naukowych; w czasie jednej z nich umiera nagle ukochana jego żona Margaret – wierna towarzyszka uciążliwych wypraw badawczych, znana w rodzinie z dowcipnych listów, w których opisywała codzienność „łowcy przeszłości”, jak na przykład dramatyczne polowanie na pluskwy w jakimś zagubionym bałkańskim zajeździe. Wiosną 1894 roku Arthur Evans postawił po raz pierwszy stopę na wyspie swego przeznaczenia. Kreta przypadła mu od razu do serca. Odnalazł w niej to wszystko, co zachwyciło go w Dalmacji: dzielny lud pod okupacją turecką, dramatyczny krajobraz, pomniki i ślady długiej historii helleńskiej, rzymskiej, francuskiej, weneckiej i tureckiej. Pod tą barwną mozaiką wielu kultur Evans spodziewał się znaleźć coś, czego dotychczas nikt nie nazwał, nikt nie dotknął. Jeszcze przed rozpoczęciem prac wykopaliskowych zanotował: „Złoty wiek Krety leży daleko, poza granicami znanej nam historii”, i dalej zdanie, które wydaje się nam paradoksem: „Nic mocniej nie porusza archeologa badającego relikty bardzo dalekiej przeszłości niż to, gdy znajduje je w miejscu, gdzie obiekty pochodzące z okresów historycznych są względnie rzadkie i nieważne”. Kolejny powrót do Anglii i w marcu 1899 roku wyprawa na Kretę, tym razem już z konkretnym celem rozpoczęcia wykopalisk. Jest ich trzech: Evans, David George Hogarth – młodszy od Evansa, ale bardziej od niego doświadczony w dziedzinie technik archeologicznych, i Duncan Mackenzie – rudy Szkot, poliglota i spec od prowadzenia dziennika prac wykopaliskowych. Płyną jak Argonauci na spotkanie z jedną z najwspanialszych przygód nowożytnej humanistyki. Na morzu szaleje burza. Dawno umarli Minojczycy bronią swojej tajemnicy. Bezzwłocznie rozpoczęto prace w pobliżu Knossos, na wzgórzu Kefalosa. I w pierwszych już dniach ukazuje się oczom archeologów ogromny labirynt budowli. Pod datą 27 III 1899 roku Evans notuje w swoim dzienniku: „Nadzwyczajne zjawisko – nie znaleźliśmy niczego greckiego, niczego rzymskiego – poza może jednym fragmentem czarnej

Więc Evans postanowił ścigać swoją wizję pałacu. Nazywa . kiedy zaczął wykopaliska Troi. drogich kamieni – jak to działo się w Mykenach – ale stanął oko w oko ze sztuką dojrzałą i wyszukaną. prawie tyle samo. że los obdarzy go rzadkim przywilejem i tytułem odkrywcy nieznanej cywilizacji. chciałoby się rzec. korytarzy. Prawdę mówiąc. uciekał przed archeologiem. jakiej nie może mu wybaczyć wielu specjalistów. dekadenckim stylem życia. Zwiodła nas trochę ceramika geometryczna z VII wieku przed Chr. architekturą pełną szarmu i subtelności. i to nie – jak było w zwyczaju – w końcowym etapie prac dla sporządzania ostatecznych planów. Wkrótce trzeba było potroić liczbę zatrudnionych robotników. Przedsięwzięcie było zaiste na skalę niebywałą. Na usprawiedliwienie odkrywcy można powiedzieć. lecz nie pozbawioną racji uwagę. Tradycyjne. Rozkwit Knossos należy datować znacznie wcześniej.. tarasów i dziedzińców zdawał się nie mieć końca i Evans z kłębkiem Ariadny w ręku cierpliwie posuwał się naprzód krok za krokiem. Miał lat 49. i zaskakująco słodkim. co Schliemann..glazury. Evans stanął wobec zadania przekraczającego – patrząc na to z dzisiejszego punktu widzenia – siły jednego człowieka. a właściwie ich ślady. jak również grobowce odkryte w pobliżu drogi centralnej [. pokoi. Piszący o jego pracach uczony austriacki Camillo Praschniker pozwolił sobie na bardzo złośliwą. spalone drewniane kolumny. że od samego wstępu Sir Arthur podjął decyzję. Pierwszym jego współpracownikiem był Theodore Fyfe – architekt Brytyjskiej Szkoły Archeologicznej w Atenach. Nie odkrył złotych masek. Pałac był jakby z mgły i marzeń. Powiem więcej: wielki okres tej cywilizacji trzeba cofnąć aż do okresu przedmykeńskiego”. Przez wiele dziesiątków lat ścigał ten cel uparcie i bezskutecznie. z którego zbudowany był Knossos. a mianowicie decyzję rekonstrukcji. Labirynt schodów. skarbca.].. Evans zatrudniał zawodowych architektów. nie podtrzymywały żadnych stropów. Gdyby odkrycie dokonane zostało pół wieku później. w dniu. rzutów poziomych i pionowych odkrytych zabytków – ale od samego początku prac wykopaliskowych. następnie Christian Doll i w końcu Piet de Jong. który emanował z odsłoniętych ruin. Na świat grecki – zdawało się poznany do końca – padło nieoczekiwane światło. mógł przyprawiać o desperację. nie spodziewał się wcale. ściany pokryte freskami rozsypywały się w proch za byle dotknięciem. nad pracami wykopaliskowymi czuwałaby zapewne potężna międzynarodowa organizacja i wieloosobowy sztab uczonych. Marzeniem Evansa było odczytanie pisma kreteńskiego. dziewiętnastowieczne izolowanie „cudu helleńskiego” od świata otaczającego barbarzyńców trzeba było odesłać do lamusa teorii nie potwierdzonych. że materiał. Tak narodziła się nowa dziedzina wiedzy o naszej przeszłości. w którym stanął u stóp wzgórza Kefalosa i kiedy łopaty 30 robotników zagłębiły się w ziemi. Co to znaczy? Znaczy to.

Na pewno są tacy. Hogarth. aby nawiązać porozumienie i przymierze. uczynić bardziej zrozumiałymi. Dlatego nieodmiennie wzruszały mnie koleiny na rzymskich drogach. Dotacje istotnie zostały wstrzymane już w roku 1902. kolumny pomalowane brunatną. Ale możemy również zachować przynajmniej część Knossos w rodzinie! Jestem całkowicie na to zdecydowany [. Nie będąc uduchowionym ponad miarę. znak muratora na kamieniu. co spektakularne. chociaż zrobione z uzbrojonego betonu – są nad wyraz kruche”. między nami a ludźmi i bogami sprzed tysiącleci. starte przez pielgrzymów stopnie katedry. poszukiwałem zawsze materialnych śladów. z czarnymi bazami i kapitelami. ni więcej tylko „miastem filmowym”. co przedsięwziąłem. komunikuje: „Pałac w Knossos był moją ideą i moim dziełem. Jednym z pierwszych jego oponentów był dyrektor Brytyjskiej Szkoły Archeologicznej w Atenach. Jest to bardzo znamienny przyczynek do charakterystyki Evansa. Pragniemy sami. Obcując z dziełami przeszłości. I rzeczywiście. ale szybko ich drogi rozeszły się. którzy postąpiliby inaczej. Zrazu obaj uczeni pracowali ze sobą zgodnie. nikt nie wtrącił się. ja wiem natomiast. Sławy nie chciał dzielić z nikim. Hogarth zarzucał Evansowi topienie funduszy (z początku częściowo publicznych) w luksusowych rekonstrukcjach. ba. aby odtworzyć w sposób namacalny to. a okazuje się takim odkryciem. dlatego że muszę. żeby je upiększyć. Nowoczesny materiał budowlany. mogła budzić zastrzeżenia. więc i odpowiedzialność za kształt pałacu spada tylko na niego. że Evans dość wcześnie zetknął się z krytyką swoich metod. aby kontynuować pracę”. Trzeba powiedzieć. Evans musiał się z tym wszystkim liczyć. Evansowska skłonność do tego. że nikt ich nie poprawiał. i to ja jeden. skoro w liście do ojca pisanym w listopadzie roku 1900. Zwiedzający pałac w Knossos pozbawiony jest tych rozkoszy. gdzie „wędruje się wśród hipotez. że są autentyczne. jakiego trudno spodziewać się w ciągu jednego życia. mieć kontrolę nad tym. chcemy mieć pewność. „Taka na przykład restauracja «Sali Tronowej» nie była wynikiem stosowania metod naukowych. że Fundusz [Kreteński Fundusz Wykopaliskowy] powinien mi pomóc. ale jedyna możliwa dla mnie.Knossos ni mniej. a więc kilkanaście miesięcy po rozpoczęciu prac wykopaliskowych. udoskonalić.]. Knossos pozostało przez 30 lat jego prywatną pasją i własnością. to inna sprawa. co należało pozostawić wyobraźni” – pisze Hogarth do Evansa i w dalszym ciągu listu grozi wstrzymaniem dotacji.. ciemnoczerwoną farbą. przeznaczonych raczej dla laików niż dla specjalistów. że takie właśnie jest moje stanowisko. w ciągu wielu ludzkich egzystencji. Może to nie jest najlepsza droga. .. będzie to najzupełniej do przyjęcia. To. bez pomocy pośredników. które. ale jedynie zaspokajała pragnienie. przerzucić most nad przepaścią czasu. Prace pochłonęły znaczną część osobistego majątku odkrywcy – ćwierć miliona mocnych jeszcze wówczas funtów szterlingów. płoszą obecność dawnych mieszkańców. Jeśli da mi pieniądze osobiście.

ale pierwsza wielka próba jego usystematyzowania i stworzenia chronologii starożytnej Krety. zastosowaliśmy podział na trzy zasadnicze epoki: wczesno-. dojrzałości i upadku.Bezsporną zasługą Evansa było nie tylko zebranie ogromnego materiału... wpłynęła decydująco na periodyzację cywilizacji kreteńskiej. Szczególną uwagę Evansa przykuwały stosunki Egiptu z Kretą. i wreszcie okres późnominojski 1580-1200 przed Chr. spenetrowana najdokładniej dzięki źródłom pisanym. W rzeczywistości chronologia zaproponowana przez Evansa ma szereg punktów słabych i podlegała licznym przeróbkom. okres średniominojski od 2100 do 1580 przed Chr. jest w swej istocie zarówno logiczny. a zwłaszcza Egiptu i Mezopotamii (dwóch najstarszych i najbardziej znanych kręgów kultury). a z kolei dla każdej z nich trzy okresy. że Evans powtórzył mityczny cykl trójkowy jakby pod wpływem legendy o Zeusie. Opierając się między innymi na ceramice. na jakie archeologowie trafili na Wschodzie. Cyklad i Hellady. Epoki dzielą się jeszcze na okresy i fazy i jest rzeczą znamienną. Było to możliwe dzięki znaleziskom obiektów anatolijskich. jeśli patrzymy na rozwój całej cywilizacji minojskiej czy na jej stadia. Średniemu i Wczesnemu okresowi Nowego Państwa Egipskiego”. uzupełnieniom i zmianom. Każdy okres trwa przeciętnie 250 lat. „Dla tej rozległej przestrzeni czasu – pisze odkrywca Knossos – obejmującej przeszło dwa tysiące lat. który co dziesięć lat przedłużał władzę królewską Minosa. dla którego charakterystyczna jest ceramika „przydymiona”. ceramika zwana Kamares (od nazwy miejscowości) z wzorami kolorowymi na ciemnym tle. i to właśnie historia Egiptu. Okresowi od końca neolitu aż do inwazji Achajów na Kretę Evans nadał nazwę minojskiego. Starał się również uchwycić wszystkie współzależności i związki odkrytej cywilizacji z historią Troi. jakby obowiązywały tam lokalne zegary i odrębna miara czasu. odkrywca Knossos podzielił cywilizację minojską na trzy okresy: wczesnominojski 3400-2100 r. czego nie należy zresztą rozumieć zbyt drobiazgowo czy z dokładnością zegarmistrzowską. Ten podział. . jak Malia czy Fajstos.. jak i naukowy. średnio – i późnominojską. Odnosi się ona głównie do Knossos. syryjsko-fenickich i egipskich na Krecie. któremu odpowiada ceramika o ciemnych wzorach na jasnym tle8. a okresy epoki wczesnej są naturalnie dłuższe. Trzy zasadnicze epoki minojskiej historii odpowiadają z grubsza Staremu. a także przedmiotom kreteńskim. Nowe odkrycia archeologiczne podważyły zresztą całą niemal chronologię starożytnego Wschodu i Egiptu. Inwazję Hyksosów na Egipt należało 8 Przytoczony wyżej podział i charakterystyka ceramiki minojskiej są oczywiście niesłychanie schematyczne i nie oddają całego bogactwa tej sztuki i rzemiosła. ale zawodzi już w innych miastach minojskich. często monochromatyczna. Hołd złożony bezimiennym królom wyspiarskiego państwa. W każdej charakterystycznej fazie kultury obserwujemy bowiem czasy rozkwitania. przed Chr.

Mając lat 80 podróżował na Kretę hydroplanem i bardzo cenił sobie ten środek lokomocji. tytułami wielu uniwersytetów. Niezmordowany starzec. Glotz. a posługiwał się nieodmiennie gęsim piórem”. nie będzie . Nasunęło mu się przypuszczenie.. Zajmują się tym. domu Evansa w Youlbury. Patriarcha śródziemnomorskiej archeologii. w przerwach między sezonami wykopaliskowymi. wielkiej sagi starożytnej cywilizacji Krety. Nie miał ani sekretarki. Panowanie Hammurabiego. które obserwował z uwagą i chłodno jak Pliniusz wybuch Wezuwiusza. Naprawdę potrzebował dużo przestrzeni... przeszło trzy tysiące stron i około 2500 ilustracji. zwanym Villa Ariadna.]. ukazał się w roku 1921. Do końca życia niemal władzę nad Knossos sprawował twardą ręką. które bezpośrednio po niej nastąpiło. Matz czy Nikolaos Platon. oznaczone początkowo na lata 2123-2081 przed Chr. uszlachcony przez króla. określa się obecnie na lata 1848-1806 przed Chr. Umiera w glorii i huku bomb. Dziełem życia Evansa jest jego The Palace of Minos at Knossos. jak szachista rozgrywający wiele partii w tym samym czasie [. obsypany zaszczytami. Całość obejmuje sześć woluminów. Jak ocenić tę niezwykłą postać? Nie nasza to sprawa. na koniec Grecji. Francji. Jeszcze w roku 1941 odwiedza British Museum. a mianowicie ustawiając nowe stoły na kozłach dla każdego nowego rozdziału i przechodząc od jednego do innych.. zamieszkanym głównie przez książki. Parę lat przed wybuchem II wojny światowej odwiedził Dalmację i swój dawny dom w Dubrowniku. Pierwszy tom tej monumentalnej książki. Przyrodnia siostra odkrywcy zanotowała w swoich wspomnieniach taki oto wizerunek uczonego w akcji: „Tutaj mógł pracować nad swoją książką – dzieląc i klasyfikując materiał w prosty sposób. następcy uczonego. zniszczone bombami nieprzyjacielskich samolotów. Dlatego nowsi badacze. Odkrycie w roku 1942 listy królów Chorsabad zmusiło do modyfikacji chronologii mezopotamskiej. a nawet 1792-1750 przed Chr. że w tym przeraźliwym zjawisku przyrody należy szukać wyjaśnienia zagłady odkrytej i umiłowanej przez niego kultury. urzędował sztab hitlerowskich wojsk. A ponieważ w naszym pokoleniu epoka wiktoriańska ma trochę lepszą opinię niż w oczach pokolenia. Mając 75 lat przeżył na Krecie trzęsienie ziemi. Pałac Minosa powstał w obszernym. W jego domu kreteńskim. materiał był przytłaczający. ani maszyny do pisania. zasłużył na śmierć bardziej łagodną po tak burzliwym życiu. „Przyjeżdżam tu zawsze co pięćdziesiąt lat”. i w dodatku zmagając się z nim nie korzystał z żadnych nowoczesnych ułatwień. Do końca pracuje i żywo interesuje się wypadkami wojennymi.„przesunąć” w okolice roku 1720 przed Chr. poszukują bazy solidniejszej dla datowania historii Krety niż hipotezy Evansa i opierają się na wprowadzeniu metali lub zburzeniu pałaców na wyspie. Jugosławii. szczęśliwe lata swego małżeństwa z niezapomnianą Margaret. gdzie przeżył krótkie. z właściwą sobie bezwzględnością. ostatni piętnaście lat później. Ciężko przeżył klęskę swych umiłowanych krajów.

nie jest to tylko pedantyczny spór o daty. w radiu. językoznawców. krótko po roku 1600 przed Chr. co napisał Sir Arthur. co archeologowie nazywają kulturą późnohelladzką albo mykeńską. że w tym okresie była istotnie inwazja na półwysep. jeśli nazwiemy go – Tennysonem archeologii.. który nie doprowadził zresztą do definitywnych rozstrzygnięć. ale nie ma żadnego dowodu. ale szybko przekroczyła ich krąg i przez dobre parę lat głośno o niej było na łamach prasy. jaką jest archeologia. a także rewaloryzację roli i wpływów poszczególnych kręgów kultury. W połowie roku 1960. która pozornie interesować mogła tylko fachowców. Jak się za chwilę przekonamy. był uczony angielski. bo sprzeczną z opiniami większości specjalistów. Namiętny spór archeologów. Protagonistą owego sporu. nazywanych odtąd Grecją. Ci ostatni – jego zdaniem – usadowili się na ziemiach. że nic nie jest zupełnie pewne i definitywne w nauce w ciągłym ruchu. aby przypisać ją Grekom. nową chronologię. nowe datowanie greckiej epoki brązu. Ale w badaniu przeszłości. można było przypuszczać. tak jak w każdej innej dziedzinie wiedzy. Marcel Brion mówi z melancholią. ale kontrowersja pociągająca za sobą całą masę istotnych problemów. . że po wielkim dziele odkrycia następcom pozostaną tylko przyczynki i posłuszne repetycje tego. Zaproponował on rewolucyjną. Na kapitalne pytanie. Palmer przyznaje.chyba nadmierną zgryźliwością. wybucha ostra polemika o sprawę. kiedy Grecy wkroczyli na półwysep. badaczy cywilizacji stał się niejako publicznym widowiskiem. że Evans powiedział wszystko. w tygodnikach kulturalnych. ostatnie słowo nie należy do odkrywcy. Charles Piccard Wydawało się.). profesor Oksfordu Leonard Robert Palmer. wprowadzając to. a więc 19 lat po śmierci Evansa. IV Tout traité d’archéologie passe9. co można było powiedzieć o Knossos i kulturze minojskiej. który odtąd stać się miał ich ojczyzną – podręczniki historii i większość fachowców podają przybliżoną datę: krótko po roku 2000 przed Chr. Na nowo postawione zostało pytanie: gdzie leżą źródła naszej cywilizacji i jakie ludy były tej cywilizacji istotną siłą i motorem? 9 Każda rozprawa archeologiczna przemija (fr.

podaje przybliżoną datę – około roku 1450 przed Chr. Dlaczego . Umiłowany uczeń Evansa. niż miały w rzeczywistości. barbarzyńscy lokatorzy. czy. to epoka artystycznej świetności i ekonomicznego dobrobytu Krety.Drugim bardzo ważnym problemem jest próba odpowiedzi na pytanie: kiedy Grecy podbili Kretę? Tutaj znów większość uczonych. większy splendor. nie zdający sobie sprawy. Nic więc dziwnego. że jego drastyczna rewizja opiera się przede wszystkim na odczytaniu w roku 1952 pisma linearnego B (które dla odkrywcy Knossos było zagadką). większy zasięg wpływów. należy powołać się na nowe dowody – obrońcy Evansa zażądali faktów uzasadniających rewelacyjną hipotezę. uczeni są także ludźmi nie pozbawionymi namiętności. Wyspa znajdowała się wprawdzie pod panowaniem Greków. że Agamemnon panował w Mykenach. Knossos eksportowało na kontynent liczne wyroby z ceramiki i metalu (np. że odkrytym przez siebie cywilizacjom chcieliby nadać większe znaczenie. mowy o upadku kultury minojskiej w tym okresie. określany jako czasy upadku. Jak wytłumaczyć ten dwuwiekowy hiatus między tabliczkami z kontynentu i z wyspy? Czy Evans nie pomylił się (świadomie) w datowaniu? Czy Minojczycy są istotnie. idąc za Evansem. wybitny młody archeolog. lingwistów. co mówi Arcypoeta. dla owych uczonych data ta jest równoznaczna z katastrofą kultury minojskiej. Co więcej. powszechnie uważany jest za okres ostatecznego upadku. Otóż tabliczki z kontynentu greckiego (znaleziono ich więcej w Pylos) datowane są ponad wszelką wątpliwość na rok 1200 przed Chr. z jej gwałtownym załamaniem się. lecz nadal była ośrodkiem żywotnej kultury. Homer nie zawiódł nigdy archeologów. Mówił. Nestora umieścił w Pylos i Blegen odkrył jego pałac. i Schliemann odkrył jego zamek. Okres 1400-1100 przed Chr. a także na znalezieniu w pałacu Nestora w roku 1939 przez uczonego amerykańskiego Blegena całego pokaźnego archiwum tabliczek pokrytych pismem linearnym B. Dla niego. że około roku 1200 przed Chr. mówi obrazowo. jakie w Knossos odkrył Evans. nie może być zatem. powstało ono na kontynencie? No cóż. Analizując treść odczytanych tabliczek z archiwum Nestora Palmer dochodzi do wniosku. jego zdaniem. archeologów. aby wnieść skargę rewizyjną. brązowe trójnogi). że w owych czasach Knossos było ruiną o zniszczonych schodach i rozsypujących się salach. odmiennie niż dla większości badaczy. Podobnie jak w procesie. wynalazcami tego pisma. jak chciał odkrywca Knossos. obalenia w proch i zapomnienia cywilizacji kwitnącej przez tyle stuleci. W kościele uczonych. I wreszcie należy się liczyć z tym. czym niegdyś było to miejsce. kurator pałacu John Pendlebury (zginął bohatersko walcząc w szeregach kreteńskich partyzantów). ów okres. historyków greckiego okresu brązu pojawiła się oto herezja. po których błąkały się posępne duchy przeszłości i dzicy. przeciwnie. Palmer stwierdza. a więc tym samym. Naprowadził na ślad Troi. Także z tym – zdawałoby się ugruntowanym w historii poglądem – Palmer nie zgadzał się zasadniczo.

wnuk Minosa. i to jest najważniejsze. ponieważ nie stanowią . że nie mogę dłużej aprobować dokonanego przez Evansa datowania odkrytych w Knossos tabliczek z pismem linearnym B. Był wreszcie jednym z załogi podstępnego konia trojańskiego – jednym z pierwszych. w tym przypadku. a rzucający cień na pamięć odkrywcy Knossos. waz z motywem strzemiennym? Czyż nie lepiej zaufać intuicji i doświadczeniu odkrywcy? Nauki jednak nie buduje się na wierze w autorytety i archeolog jak sędzia śledczy musi jasno i precyzyjnie odpowiedzieć na trzy podstawowe pytania: co zostało znalezione. pozwala bowiem datować nie tylko obiekty sztuki. Otóż główną podstawą Evansa dla ustalenia daty tabliczek była stratyfikacja dokonana w małym pokoju. znaleźliśmy dziennik prac wykopaliskowych (The Day Book of the Knossos Excavations) prowadzony przez Duncana Mackenzie – asystenta Evansa. ale całe okresy cywilizacji. Nie można dobitniej i bardziej bezwzględnie. W końcu mamy obecnie własnoręczne kopie tabliczek z pismem linearnym B. Tak to Palmer stara się zjednać miłośników Homera dla swej tezy o wielkości Krety w okresie rzekomego upadku tej wyspy. który miał stoczyć pojedynek z Hektorem. król Krety. że Idomeneus. które ujawniły nowe dokumenty pochodzące z Ashmolean Museum w Oksfordzie. nie znany uczonym dokument. spełnia najczęściej ceramika. coś jakby z romansu kryminalnego: dowód rzeczowy ukryty w piwnicach muzeum. mający swoją stolicę w Knossos. że tabliczki. Ten dokument stał się wielką pomocą przy ustalaniu faktów. wyznaczono go także jako wojownika.) i był jednym z jej bohaterów? Wystawił przecież 80 okrętów (tylko 10 mniej niż potężny Nestor). gdzie i z czym? To „z czym”. ale w zupełnie innej części Pałacu. Dziennik prac wykopaliskowych mówi coś zupełnie innego. Rozpocząłem szereg badań. gdzie zostały porzucone. Te dokumenty wskazują. Rolę „archeologicznego zegara” – miary czasu. następstwa i zmiany stylów w czasie są najdokładniej znane. a poza tym. zwanym Pokojem Waz Strzemiennych (od rodzaju ceramiki z charakterystycznym ornamentem). Ktoś mógłby zapytać: po co robić tyle hałasu o parę rozbitych garnków – owych. które miałem możność przebadać. Ten cały wywód Palmera wymaga paru słów wyjaśnienia. jest niesłychanie ważne. zostały one znalezione dopiero w ostatnim miesiącu w Ashmolean Museum. Na koniec. Przede wszystkim. uczestniczył w wojnie trojańskiej (około roku 1100 przed Chr. Dlatego te wszystkie ujawnione dopiero teraz fakty zmuszają do postawienia pod znakiem zapytania Evansowską stratyfikację i datowanie”. „W lutym 1960 roku – pisze Palmer – czułem. wykonane przez Sir Arthura. Jej rozwój bowiem. co zresztą zgadza się z zapiskami samego Evansa. odkryty przez Palmera. którzy wdarli się do miasta. w tej warstwie archeologicznej. do których odkrywca Knossos przywiązywał tak wielką wagę. nie zostały znalezione w wyżej wymienionym pokoju. rozbite garnki pozostają na miejscu. I tutaj polemika uczonych przerodziła się w aferę o fałszerstwo. to znaczy w towarzystwie jakich przedmiotów. mówiąc po prostu.miałby się mylić ów Niezawodny i Wielki – gdy mówił.

czym w istocie był odkryty przez Evansa pałac w Knossos. Dzieje się tak zapewne dlatego. kuchnie czy stajnie. że wywołały burzliwą polemikę. Otóż dla Wunderlicha Knossos nie było siedzibą królów kreteńskich – jak chciał Evans i wszyscy za nim zgodnie to powtarzali – ale pałacem zmarłych. jest on jednak zastanawiająco szczupły w stosunku do ogromnego pałacu. rola Krety jako źródła cywilizacji mykeńskiej. deformował wyniki badań i naginał je do z góry przyjętej tezy. Korektury i uzupełnienia. nie posiada dostatecznej ilości budynków przeznaczonych na warsztaty. gips i schody wyłożone alabastrem – stosowne były bardziej dla bosych procesji ofiarników. często bez okien. Drewniane kolumny. acz bardziej ciche. miastem śmierci. że mniej są przywiązani da schematów myślowych i przyjmowania za pewnik tego. że były to raczej krypty niż pomieszczenia mieszkalne. Dodajmy. Często jednak się zdarza. już ostatecznie rozwiązanych zagadnień. Tak na przykład Sala Tronowa z trudem może pomieścić 20 osób. Palmer wytknął także Evansowi. uważał cywilizację minojską za znacznie starszą niż była w rzeczywistości. Jeśli przyjąć tezę Palmera. Wunderlicha zastanawiała nietrwałość materiału. jej najsławniejszych dziejów. a co najmniej zachęcają do płodnej dyskusji. obszary zamieszkane przez cienie. mówiąc łagodnie. Powróćmy jednak do sporu. cienkie ściany. że Wunderlich nie jest archeologiem. prof. nowe odkrycia archeologiczne mogą przynieść niejedną rewelację. choć Evans opatrywał je różnymi nazwami sugerującymi królewski splendor. O życiu Minojczyków. z jakiego zostało zbudowane Knossos. Odkrywca i największy autorytet w sprawach kultury minojskiej został oskarżony o to. Zarzuty Palmera były ciężkie i nic dziwnego. że uczenispecjaliści z innych dziedzin wiedzy wnoszą nowe światło do. Parę lat temu uczony niemiecki. nie miałyby świadczyć ich tętniące niegdyś życiem porty i miasta (zdobyte zresztą i przebudowane przez najeźdźców) – ale ciche zatoki śmierci. Podobnie ma się sprawa w delikatnej kwestii wpływów. że arbitralnie. Problem Krety. ale paleontologiem. jak wyroby ze złota czy dzieła sztuki. owe rozległe nekropole.przedmiotu pożądania grabieżców. grobowce. mniej mające posmaku publicznych skandali niż heretyckie hipotezy Palmera. Stąd wniosek. wystąpił ze śmiałą hipotezą dotyczącą tego. Hans Georg Wunderlich. ogromnym cmentarzyskiem. ślady instalacji . A przy tym pokoje są małe. jakie nanoszą badacze do epokowego dzieła odkrywcy Knossos są znaczne. Budzące powszechny zachwyt wycieczek urządzenia higieniczne. Wprawdzie w swojej rekonstrukcji Evans wyodrębnił „sektor gospodarczy”. że. podobnie jak o cywilizacji Etrusków. roli i znaczenia tej cywilizacji daleki jest od definitywnego rozwiązania. zdawałoby się. Odczytanie starszych zapisów. a z nią greckiej. to znaczy bez pokrycia w realnych rezultatach wykopalisk. znacznie blednie. co może być jeszcze przedmiotem rozważań i wątpliwości. trwalsze niż domy żywych.

ale także jakby mieniąca się w słońcu laguna maoryjskiego świata. nie zachował się żaden portret władcy. Ale. być może.. a także olbrzymich rozmiarów. w niewinne dzieciństwo ludzkości. Nie jest to przepis zaczerpnięty z rozkładu jazdy. kamiennych tablic. jak chciał odkrywca. . przytłaczających wszystko i wszystkich. Na Kretę najlepiej wybrać się wprost z Myken. z rzadkim u władców taktem i dyskrecją. wynikające z potrzeby wiary w złoty wiek. na których zapisana jest zemsta króla królów. hieratycznej pozy. oba te miejsca nie mają nawet bezpośredniego połączenia. ale gdyby tak zamknąć oczy w Mykenach i otworzyć je w Knossos. Ogromne. nie potrafimy połączyć ani z „Iliadą”. Co więcej. ani nawet z „Odyseją” tych dworskich zabaw. można odczytać obłęd i zbrodnię tamtych czasów. posępnej potęgi. z którego groźnych rysów.poj. tajemnicza.. Wyspa sejsmiczna. gliniane naczynia w formie beczki używane do przechowywania żywności. jest to nasze złudzenie. co najbardziej uderzające w cywilizacji minojskiej i co w moim odczuciu zbliżają do cywilizacji etruskiej. 10 pîthoi (l. to brak cech pompatycznej wielkości. na których nadzy książęta ze strusimi piórami we włosach kłonili swoje włócznie przed Fedrą o piersiach obnażonych. o zaciśniętych ustach. niż się przypuszcza. wówczas doznalibyśmy szoku i zrozumielibyśmy istotną różnicę stylu i ducha tych dwóch centrów kultury śródziemnomorskiej. Rzecz dobrze jest znana z podręczników historii sztuki. V Naprawdę jest to pierwsza cywilizacja białych. majestatu. pîthos) – (gr. półtorametrowej wysokości pîthoi10 – czy były. ale sprawdzenie tego naocznie ma nieodpartą siłę rewelacji. że królowie Krety rządzili łagodnie i odchodzili do swoich bogów niepostrzeżenie. Andre Malraux To.). groźnego Sfinksa. zamkniętych oczach – broni się. które emanują z pomników Egiptu czy Asyrii – piramid. Wydaje się. pojemnikami oliwy. wyspa niepewnych i chwiejnych hipotez.kanalizacyjnych i wodociągowych mogły mieć zupełnie inne przeznaczenie. skoro znaleziono w nich szczątki kości? I czy ozdobione ornamentem kwiecistym wanny nie były raczej sarkofagami? Kreta. doświadczająca często gniewu Posejdona.

Dodajmy do tego niebywały komfort. Ani rodzaj budulca. Ze stoku wzgórza schodzą tarasy piękne jak kaskada. Słowem zamczysko. To wrażenie ogólne jest tak nieodparte i narzucające się. Słowem. przypominające atmosferą twierdze średniowieczne z przepaścistymi kazamatami. łazienki. z wielką liczbą sal i pokoi zgrupowanych wokół dziedzińca centralnego. Ściany z drobnych kamieni. Siedlisko bardziej głębokie niż rozległe. zamknięcie w ciasnej zbroi murów. duszność. system doprowadzania wody. jakie są tego źródła i przyczyny. i w dodatku z jednym. architektura ruchliwa. połączonych zaprawą. Sprawiał na mnie wrażenie plastra miodu. kolumny z drewna. Chciałoby się rzec. przywleczone tu widać z kraju mgieł i deszczów. budowlę. Jest to architektura malownicza. kpiąca z monumentalności. niezbyt szerokim wejściem. freski (pomijając nawet nieudolne rekonstrukcje) czy rzeźba. ażeby uśpić mogły naszą czujność freski z delfinami. Dachy budynków są dwuspadowe. Przede wszystkim sam już materiał użyty do budowy jest lekki. z której emanować powinna powaga i siła. uniemożliwiający gigantyczne konstrukcje. dość mroczna i niezbyt wielka. aż do granic teatralności. kwiaty i po ludzku uśmiechnięta bogini. kapryśna. a właściwie brak . Nie ma tu ani śladu murów cyklopowych. Ale my. freski przemieniają surowe płaszczyzny w barwne zasłony. że o wielkości sztuki kreteńskiej decyduje nie architektura. wielka ilość schodów. i zaskakujące perspektywy. w sam raz. których darmo szukać na włoskich czy francuskich zamkach trzy tysiące lat później. dzieci sceptycyzmu. która miała być przesycona szczęściem.Centrum pałacu mykeńskiego stanowi megaron – wyodrębniona sala. że zmusza do zastanowienia. Jest jednak rzeczą zastanawiającą. Takie jest wrażenie i wiele stron wypisano na cześć tej pierwszej cywilizacji europejskiej. ogromny zespół architektoniczny. które łatwo zatrzasnąć przed nieproszonymi gośćmi. bo mógł być dowolnie rozszerzany. Jakże inny jest pałac królewski w Knossos. ani także obecność malarstwa nie tłumaczy wszystkiego. naturalnym wykorzystaniu wzniesień i spadków. Najbardziej charakterystyczną cechą tego zespołu architektonicznego jest niemożność rozbudowy na zewnątrz. Tym tłumaczy się – wielopoziomowość. pokojem i radością. „układ rozkwitający” zatem. przez które wpadało światło. z ich estetyki. ale niewinnych intryg i zalotów. są cienkie. Myślę. charakterystycznych dla budowli mykeńskich. zmienność rytmów przestrzennych. przypominająca bardziej spiętrzone dekoracje jakiejś wielkiej opery niż siedzibę królewską. szybów. zbyt wiele wiemy o kłamstwach sztuki lukrującej rzeczywistość. kruchy. że nie jest to miejsce potężnej władzy i zbrodni. a przy tym jego „organiczność” polegała na doskonałym wrośnięciu w teren. miasto niemal – nie bronione żadnymi murami (co budziło zdumienie i podziw) – cały otwarty na powietrze i słońce. wyniosły tron z głazów. aby pomieścić króla i wodzów naradzających się przed łupieżczą wyprawą. że owo wrażenie teatralności wynika z założeń artystycznych budowniczych minojskich. jakby modelowane na wzór pieczary.

ale małe figurki z fajansu i gliny. związaną z Kretą. grą nieco płytką. że od początku okresu środkowego życie było. Aby ukryć swoją hańbę. Lata te były pod każdym względem latami bezpieczeństwa. Finley. Potężny król Minos dostał w darze od Posejdona pięknego byka. I Minotaur pożerał smacznie młódź ateńską. I nagle przyszła wielka. uwiódł córkę Minosa. powierzchowną. a mianowicie procesu wyzwolenia Aten spod panowania kreteńskiego. podczas gdy wszystko inne poza tym było na skalę małą. Za pomocą ofiarowanego przez nią kłębka wdarł się do labiryntu i zabił Minotaura. dodajmy: bezpieczeństwa pasywnego. pisze: „Jest tu jakiś paradoks: kiedy szło o zmobilizowanie ludzi i materiałów. i nic nie pobudzało do zmian czy rebelii. . jeśli chodzi o instytucje i ideologię. Niektórzy dopatrują się w opowieści transfiguracji faktów historycznych. jest opowieść o Minotaurze. Legendę o Tezeuszu można interpretować wielorako. olśniewająca ceramika. lecz wszystko to odbywało się – aby tak rzec – w linii horyzontalnej. Przy takiej interpretacji Tezeusz awansuje do roli liberatora. został wysłany z ową ponurą daniną. syn króla ateńskiego.rzeźby monumentalnej. beztroską. Jej bohater uosabia typową grecką admirację dla sprytu – czy inteligencji – tryumfującej nad ciemnymi siłami. który wyzwala swój kraj spod obcego jarzma. Wydaje się. pieczątki i biżuteria. – i niemal z dnia na dzień pałace całej Krety stały się ruinami. Lekkomyślna żona Minosa uwiodła byka. Z tego związku urodził się Minotaur. król Krety kazał Dedalowi zbudować labirynt. że znalazło równowagę. Przybywszy na Kretę. i to na zawsze. pasji i cierpienia. tablice z pismem linearnym B. uczony angielski Moses I. potwór o głowie zwierzęcia i ciele ludzkim. która nie zachwiała się w ciągu 500 czy 600 lat. Odnosi się także wrażenie. Tezeusz. budowniczowie pałacu pracowali na szeroką skalę. pozbawioną ekstazy. jakby na wyspie Minosa życie było zabawą. Ale ruiny są dostatecznym i niezbitym dowodem: nikt nie potrafił już zmobilizować tego małego ludu i rządzić nim. naturalna katastrofa około roku 1400 przed Chr. zupełnie o tym milczą. Ariadnę. grawerowane półszlachetne kamienie. Znawca świata kreteńskiego. zwycięstwo racjonalnego porządku nad chaosem. Od tego czasu datuje się znaczne udoskonalenie techniki. jak to potrafili dawni królowie przez 600 długich lat”. że ani religia. ani władza królewska nie wymagały niczego innego. Co dziewięć lat Ateńczycy. Najbardziej znaną legendą grecką. po czym z Ariadną – nie ścigany przez Minosa – odpłynął do rodzinnego miasta. składali ofiarę z siedmiu dziewcząt i siedmiu chłopców z najznakomitszych rodzin. pochodzące właśnie z tego czasu. zarówno w sensie materialnym. jak wszystkie legendy łączące w sobie ludową opowieść z mitem religijnym. bohatera politycznego. jak i emocjonalnym. ustabilizowane. wzrosła liczba ludności. którzy byli wówczas pod władzą Krety. przywódcy ateńskiej rewolty. stale powiększano pałace. Niczego nie wiemy o szczegółach tej katastrofy. Przypomnijmy ją w największym skrócie.

jakie zapewne zakładali na sąsiednich wyspach. Całym właściwie świadectwem długich dziejów są tylko ślady materialne – ruiny domów i pałaców. Także sztuka grecka nie przedstawia Minotaura w postaci odrażającej czy budzącej lęk i przerażenie. Przyczynił się zapewne do tego Maciuś. któremu składałem ofiary z przysmaków. że późniejsza lektura mistyków nie była dla mnie całkiem niezrozumiała. uczucia czci i poddania się woli nieznanego. Dedala czy innych spryciarzy. a nie okrucieństwa. posążki z wypalanej gliny. przeciwnie. antykreteńska i jak wszystko. Androgeosa. .Jest to legenda grecka. raczej jako ofiara (na słynnym sarkofagu z Hagia Triada) lub zwierzę występujące w grach. ani o koloniach. od paleolitu. Maciusiowi zawdzięczam. jak procesje i bicie w dzwony. szyję przeciwnika. był dla mnie niedostępny. Dla niego musiałem przekroczyć surowe rodzicielskie tabu. na której wyobrażona jest nierówna walka Tezeusza ze zwierzęciem: łatwe zwycięstwo człowieka. ceramika. Tezeusz obejmuje lewą ręką. natomiast byk – jest wszechobecny. Minotaura. Ale wracając do tematu – czy można w ogóle mówić o historii Krety starożytnej. skoro brak źródeł pisanych poza skąpymi przekazami greckimi albo egipskimi. Nie znamy nawet imion królów minojskiej dynastii. co jest tylko anty – krzywdząca. rzadko odpowiadał pomrukiwaniem na moje litanie miłosne. na moje strzeliste akty uwielbienia. Ma kształtne ciało młodzieńca o głowie byka. Odczytanie pisma linearnego B nie rzuciło wiele światła na dzieje Krety i jej mieszkańców. mój prywatny Minotaur. choć przecież większą chorobą. nieprzydatne. mieszkający pod schodami wiodącymi do piwnicy. ba. kalectwem jest zatamowanie zakorzenionego w nas. Pamiętam dobrze piękną amforę w stylu attyckim. pełną podstępów i toporów. wypełniony obcym życiem. pół człowieka. Przecież Minos nawet w tradycji helleńskiej był symbolem sprawiedliwości. zapaśniczym gestem. patrząc obojętnie z wyżyn swojej kociej boskości. sarkofagi. czarnofigurowym. uczułem bolesny skurcz serca i współczucie dla pół zwierza. Ariadny. prawą zaś wbija mu w szyję krótki miecz. Kiedy pierwszy raz ojciec opowiadał mi tę bajkę. nic nie wiemy o wojnach. Z jego karku spływa na ziemię warkocz krwi. więcej czułości niż dla Tezeusza. zakaz zadawania się ze zwierzętami – nosicielami zarazków. Minotaur jest piękny i bezbronny. i po śmierci bogowie uczynili go jednym z sędziów w cienistej krainie Hadesu. ofiary z mego poskromionego łakomstwa – czekolady i cukierki. Biedny Minotaur! Miałem dla niego. ale nigdy nie był przedstawiony jako złowieszczy potwór. jakie toczyli. freski. Ojczyzna Fedry. kolebka Zeusa – wyspa uprzywilejowana przez mitologię – milczy wstydliwie o swojej przyziemnej historii politycznospołecznej. spętanego labiryntem i obcą sobie ludzką historią. igrzyskach i festynach (fresk w pałacu w Knossos z bezkrwawą tauromachią). od zamierzchłego dzieciństwa. W ikonografii kreteńskiej nie ma wyobrażenia Minotaura. Minotaur jest na kolanach.

proroków i królewskich kronikarzy. pieśniarzy. wobec których laik staje onieśmielony i zafascynowany. Za pomocą ryzykownych analogii – formalnych podobieństw symboliki – budują olśniewające teorie. Czy Minojczycy mieli swoich aojdów11. jak się zdaje. że „wszystko łączy się ze wszystkim”. Religioznawcy zresztą – ci poeci humanistyki – ulegają często magicznemu myśleniu. więc także minojskiej. a malowidła i ryty dają. Wykopaliska minojskie przekonują nas o tym. jak się przypuszcza. że podstawą starych cywilizacji. Odkryto sanktuaria. zapisana była na materiale nietrwałym – papirusie. nie potrafimy natomiast czytać w duszach ludzi. Potrafimy niekiedy odczytywać pisma umarłych cywilizacji. czy też współzawodnictwem wyzwalającym wielkie namiętności? Podobnie ma się sprawa. którzy odeszli dawno. a nie dla poetów. Ale jest to. pieczęcie i gemmy przedstawiają kapłanów. ale także instytucje. Obiekt ów stanowił. była religia. ogromną ilość przedmiotów kultu. Wszystkie inne dziedziny życia mogły się rozwijać tylko w harmonii z nią właśnie i pod jej przemożnym wpływem. tak jakby to pismo wymyślone było dla buchalterów. czy może więcej osób? I co interesowało mnie najbardziej: czym była w swojej istocie – bezmyślną igraszką. O religii minojskiej pisano wiele. W muzeum archeologicznym w Heraklionie przykuł moją uwagę przedmiot narzucający się wyobraźni nie tyle dzięki walorom estetycznym. lecz niech ta analogia nie sugeruje niczego płochego. Homerów i eposy. czy posiadali literaturę? Być może. nic bowiem bardziej nie rozpłomienia wyobraźni naukowców niż brak dokumentów i świadectw bezspornych. pole do gry w kości i nazwano go umownie „szachownicą”. jak mówiono – przyniosło ważne potwierdzenie podboju Krety przez Greków. O religii Minojczyków da się jednak coś niecoś powiedzieć bez uciekania się do 11 aojda – śpiewak. kojarzące odległe w czasie i przestrzeni cywilizacje. Inspirowała nie tylko sztukę. Jest to znaleziona w Knossos tablica z kości słoniowej. poeta. niebieską pastą szklaną oraz blaszkami srebrnymi i złotymi. jak powiedział Picard. Wszyscy są bowiem zgodni co do tego.W istocie genialne odkrycie Chadwicka i Ventrisa – ów zdobyty Mount Everest greckiej archeologii. Freski. korze drzew i pochłonęły ją na zawsze pożary pałaców. pięknie ilustrowana książka pozbawiona tekstu. a poza tym dość monotonny inwentarz przedmiotów. Ale na czym polegała gra? Czy była czystym hazardem. co tajemniczości przeznaczenia. czy też wymagała inteligencji i zdolności kombinacji? Czy brały w niej udział dwie. muzyków. opiewający dzieje bogów i herosów. ale na żadnym ze znanych dokumentów ikonograficznych nie dochował się portret trubadura czy choćby skryby. dość wierny i szczegółowy opis ceremonii. wykładana kryształem górskim. którego cechą charakterystyczną jest przekonanie. . zabiciem czasu w deszczowe wieczory zimy. gdy dotykamy zamierzchłych kultów i wiary.

a były także często wykonywane w kamieniu. stalaktyty w grotach. słupy drewniane i kamienie. Od tego okresu rozpoczyna się również budowa kaplic w zespołach mieszkalnych. fetyszów i symboli bóstwo ukazało twarz podobną do twarzy ludzkiej? Jedno jednakże jest pewne: dominacja bóstw żeńskich. ludzi. gdyż była również boginią wojny. że od jego nazwy – niegreckiej zresztą – labrys. Trudno odpowiedzieć na ważne pytanie. jak chcą znawcy. czy może symbolicznym połączeniem bóstwa męskiego i żeńskiego? Zdania znawców są podzielone. W pierwszej fazie epoki średniominojskiej pojawiają się niewielkie. czy też znakiem pioruna i jego władcy. lwy i oczywiście byk. że Wielka Matka była jedyną boginią religii minojskiej. oliwki i cyprysy. pochodzących z różnych epok. takich jak Kamares na zboczach Idy czy Psychro w masywie Dikte. w jakiej to epoce pojawiły się tendencje antropomorficzne. tzw. Nad niejasnym dla nas w wielu szczegółach Olimpem kreteńskim panuje potężne bóstwo przyrody. palmy. które mają wywoływać nastrój świętości i obecności boga bez konieczności czynienia boga widzialnym. w otoczeniu skał. Pojawia się pod postacią posążków z terakoty jako symbol płodności. betyle. Jedno zdaje się być pewne. Początkowo składali ofiary w grotach naturalnych. z wyjątkiem religii żydowskiej – wszystkie inne były politeistyczne. pani słońca i luny. na statkach jako protektorka nawigacji. zanim stała się prostym elementem architektury. podobnie jak w religiach starożytnej Anatolii.ryzykownych hipotez. „Labirynt” zatem znaczyłby „pałac toporów o podwójnym ostrzu”. władczyni świata. a w początkowej fazie ich wyłączność. chciałoby się rzec. małpy. Rysem charakterystycznym tej religii jest predylekcja do symboli. Minojczycy nie budowali świątyń jak Grecy czy Egipcjanie. w pobliżu źródeł. która. gołębie. Przedmiotem adoracji były głazy. zwierząt i roślin. odgrodzone drzewami i niewysokim murem miejsca kultowe na szczytach gór. Pogląd ten spotkał się z dość kategorycznym sprzeciwem badaczy religii. morza i piekła – Wielka Matka. W basenie Morza Śródziemnego. a także zwierzęta: węże. a także w kasku i zbroi. które odnajdujemy na freskach. Cóż oznaczał ów osobliwy topór? Czy był świętym instrumentem ofiar religijnych. spoza amuletów. Niektórzy sądzą. Ogromna ilość jej wyobrażeń. pozwala śledzić jej rozliczne atrybuty. srebrze. zajmujący uprzywilejowane miejsce w kreteńskim bestiarium. węży i ptaków. w otoczeniu lwów. Neolityczni mieszkańcy owych grot pobudowali sobie domy i ustąpili miejsca bogom. ziemi. Przedmiotem kultu były również drzewa: pinie. Ma to być dowód znacznego stopnia spirytualizmu. kiedy. Wielką rolę odgrywały siekiery o podwójnym ostrzu. brązie. pochodzi nazwa pałacu Minosa. a zwłaszcza pałacach. Elementy fetyszyzmu – podobnie jak w innych religiach prymitywnych – są bardzo liczne. mówiąc inaczej. wszechobecne. a nawet złocie. . ceramice i gemmach. stanowiła przedmiot kultu. Znaleziony w Fajstos złoty sygnet przedstawia taniec nagiej kobiety przed betylem – prototypem kolumny.

Uroczystościom kultowym przewodniczyli nie kapłani. godne jest zastanowienia. Witwicki. Tłum. To zdanie. Na malowidłach kreteńskich można je łatwo rozpoznać po charakterystycznym stroju: noszą staniki otwarte na piersi. Domyślamy się. Potem następowały libacje. Nie potrafimy wyjaśnić.. że istniały związki między egipskim Apisem i Minosem oraz azjatyckimi kultami płodności i Wielką Matką Kreteńczyków. Kapłani pojawili się późno i ich rola (z wyjątkiem oczywiście króla – wielkiego kapłana świętego Byka) wydaje się być niewielka. misteria są wynalazkiem mieszkańców Krety. Timajos12 W połowie drogi między Therą a Thirasią nagle wydobył się ogień z morza i 12 25d. Enigmatycznym lasem pytań jest zatem religia Minojczyków. Całość kończyła wielka kolorowa procesja. Platon. a inne ludy zapożyczały je od nich”. że kult Demeter.. Tam urodziła się legenda Zeusa. które powodowały ekstazę i ściągały na ziemię bóstwa i ich demony. wtajemniczenie. Warszawa 1951. ale natura tych związków jest niejasna. w jakim stopniu była oryginalnym tworem ducha Kreteńczyków. która naczelnym bóstwem swego Panteonu uczyniła Wielką Matkę. I jest rzeczą bardzo prawdopodobną. który długie wieki panował na Olimpie. po czym następowała krwawa ofiara z kozłów. długie spódnice ze skóry lub sięgające kostek suknie i tiary na głowach. muzyki i płynących z kadzielnic dymów. Historyk grecki z czasów Juliusza Cezara. Grecy wiele zawdzięczają religii Minojczyków. 32 . ofiary. pełna tańca. wypowiedziane kilkanaście wieków po upadku kultury minojskiej.Ceremonie religijne Kreteńczyków – sądząc z dochowanych przekazów na gemmach. ale kapłanki. a w jakim uległa wpływom innych religii. owiec i byków (na wielkich uroczystościach zabijano do dziewięciu byków) i te ofiary są częstym tematem sztuki minojskiej. s. liturgia agrarna i święte igrzyska przybyły na kontynent grecki wprost z kraju Minosa. wazach i sygnetach – musiały być widowiskiem zapierającym oddech. VI Później przyszły straszne trzęsienia ziemi i potopy. co jest zrozumiałe w religii. że hołd oddawany bogom. i nadszedł jeden dzień i jedna noc okropna. pisze: „Kreteńczycy mówią. Diodor. Rozpoczynały się zapewne od aktu puryfikacji. jej bestiarium.: W.

że to rewolucja wewnętrzna położyła kres potędze minojskiej – teza co najmniej ryzykowna. Wtedy to się stało. wspaniałości i potęgi. . wokół restauracje i kawiarnie – ulubione miejsca wieczornych spotkań. Strabon. zwana także Thera albo 13 I. bardziej interesuje mnie pytanie. połączoną z powodzią i z pożarem. Geografia13 Na środku placyku Venizélou jest wenecka studnia Morosiniego. usprawiedliwiam swoje zafascynowanie katastrofą. z którego przyszła śmierć. Nic bowiem bardziej nie sprzyja dumaniu o końcu świata niż pogodna noc sierpniowa. kiedy nad ludem nieświadomym i zadufanym bóg podniósł rękę. mniej natomiast zgadzają się co do przyczyn. Natomiast w zniknięciu z mapy świata państw i narodów tkwi element tajemnicy losu i naturalną skłonnością umysłu jest poszukiwanie przyczyny jedynej. co nie pozostało bez wpływu na jego późniejsze przypuszczenia i wnioski. 3. tak że morze wokół płonęło i kipiało. 15. Stało się to nagle. a pałacowy sługa wdrapywał się na maszt. Minos dyskutował z doradcami nad zawiłym traktatem handlowym. niebo pełne spokojnych gwiazd i krzątanina wokół wieczerzy. a także wyznaczyć kierunek. aby cisnąć grom.utrzymywał się w ciągu czterech dni. ponieważ niewiele wiemy o społeczeństwie starożytnej Krety. pierworodnego grzechu cywilizacji. Od dawna starano się określić przybliżone rozmiary katastrofy. Do portu wchodził właśnie statek z opuszczonymi żaglami. aby zatknąć tam wieniec z kwiatów przed zbliżającym się świętem. rolnik nawracał pług. W czasie prac wykopaliskowych Evans odkrył ewidentne ślady zniszczeń spowodowanych wstrząsami ziemi. Sto kilometrów na północ od Krety znajduje się wyspa Santoryn. Jadłem tu zwykle kolację i rozmyślałem o katastrofie. decydującego momentu. Jedni są zdania. Inni dopatrują się przyczyn klęski w inwazji Achajów. Dzieje się tak zapewne dlatego. mądrość monarchów i polityków. jaka była przyczyna ich śmierci niż wszystkie kwestie dotyczące ich życia. Kataklizm przyszedł z pewnością nagle – jak w wierszu Miłosza – bez zapowiedzi i znaków niebieskich. Sam zresztą odkrywca przeżywał w Knossos 26 VI 1926 serię wstrząsów. matka kołysała dziecko. Uczeni są na ogół zgodni co do przybliżonej daty nagłego załamania się kultury minojskiej. Kilka pomieszczeń pałacowych zostało „zbombardowanych” wielkimi blokami kamieni. że kiedy zastanawiam się nad dziejami odległych cywilizacji. że czynniki składające się na fenomen rozwoju dają się wytłumaczyć racjonalnie: dogodne położenie geograficzne. które siła sejsmiczna przeniosła z odległej części pałacu. Najbardziej natomiast prawdopodobna wydaje się teoria wyjaśniająca zniknięcie tej cywilizacji potężną katastrofą sejsmiczną. równowaga społeczna. Zauważyłem (niepokoi mnie to trochę).

szereg obiektów. że stanowi brzegi dawnego wulkanu. Ten mały archipelag ma wyraźnie zarys kolisty i nietrudno się domyślić. dokonana w laboratorium amerykańskim metodą węgla radioaktywnego. „Wśród ognia wyłoniła się wyspa rozżarzona [. nadeszła zagłada. z otwartym dziobem. Na wyspie znajduje się kopalnia miedzi i tufu wulkanicznego.. w odległości 2 kilometrów. Jest niewielka. ale nie spodziewano się. a miasto Sydon zniszczone zostało niemal w dwóch trzecich. Wskazuje na to zresztą budowa geologiczna. Eubeję. Fenicję i Syrię. pozwala je datować na początek wieku XV przed Chr.. Analiza znalezionych w odkopanych budynkach na Therze resztek organicznych. dobrze zachowane freski. Jeden z nich – wymyślono dla niego nazwę Nadejście wiosny – przedstawia czerwone kwiaty i stylizowanego ptaka w locie. który z epicką siłą opisał gwałtowny wybuch w roku 198 przed Chr.] jak gdyby wydobyto ją za pomocą dźwigni”. Właśnie w jednym z szybów uczony grecki. że przyniesie także archeologom materiały naprawdę rewelacyjne. znajdują się dwie mniejsze wyspy Thirasia i Aspronisia. Katastrofa ogarnęła swoim zasięgiem Cyklady. Nazywa się Palea Kameni. ale jest rzeczą wielce prawdopodobną. Kroniki notują także potężne wstrząsy tektoniczne przy końcu XVI i na początku XVIII wieku. którym towarzyszyło powstawanie nowych wysp. które położyło kres cywilizacji minojskiej. Może wydawać się paradoksem. Wyspa ta istnieje do dziś. Ale jaki to ma związek z pałacem Minosa na Krecie? Odpowiadamy: może to mieć związek kapitalny. Z lotu ptaka wygląda jak rzucona w morze żuchwa przedpotopowego potwora. Lawa i popioły wulkaniczne . szczątki ludzkich kości i kawałki zwęglonego drewna. Na zachód od Thery. Odsłonięto osiedle kamiennych domów. powierzchnia jej wynosi około 75 km2 i ma osobliwy kształt odwróconej litery C. że należy do kręgu kultury minojskiej. w latach pięćdziesiątych naszego stulecia natrafił na ślady budynku kamiennego. Skały wulkaniczne o kolorze sinoczarnym wyrastają z morza niedostępną ścianą. Księżycowy krajobraz wyspy przemienia się tylko we wschodniej części – w zielony ogród południowych drzew i winnic. To stamtąd. ba.Thira. Działalność wulkanu Santoryn jest dobrze znana dzięki relacjom geografa greckiego Strabona. rysunku i użycia koloru łatwo dojść do wniosku. że warunki dla prac archeologicznych są na wyspie Thera daleko korzystniejsze niż na Krecie. Thera stanowi pasjonujące studium dla geologów i sejsmografów. chociaż dzisiaj z pewnością nie należy do najbardziej ponętnych wysp archipelagu Cyklad. Fresk ten znajduje się od paru lat w muzeum archeologicznym w Atenach i na podstawie prostej analizy techniki. W dawnych czasach nosiła imię Kalliste. czyli Piękna. według uzasadnionych przypuszczeń. że Thera była epicentrum potężnego trzęsienia ziemi. wypukłą stroną zwróconej ku wschodowi. Zaalarmowani archeolodzy rozpoczęli systematyczne badania. czyli Stara Spalona. Angelos Galanopoulos. Nie tylko odkryliśmy obecność Minojczyków poza Kretą. Pałac Minosa pokryty był cienkim płaszczem ziemi i dlatego odkopane zabytki (zwłaszcza malarskie) były bardzo zniszczone.

W pracach naukowych. które spadły na Egipt. Warstwy popiołu wulkanicznego wyrzucone w atmosferę okryły Jawę i Sumatrę nieprzeniknioną nocą. Malia. o czym świadczy świetny stan Pompei. że wybuch wulkanu na wyspie Thera był czterokrotnie silniejszy. A wreszcie sama Biblia. Tylissos. W papirusie egipskim pochodzącym z XVIII dynastii czytamy o „długiej nocy. Pseira. ale także Fajstos. i dniach. Znajdowała się na niej góra wulkaniczna. „Gdyby mogły się spełnić pragnienia archeologów – mówi dobrodusznie odkrywca Ur. zgadza się dość dokładnie ze zjawiskiem towarzyszącym . Czy jednak wybuch wulkanu na niewielkiej wyspie mógł spowodować tak przerażające spustoszenie? Zważmy bowiem. Nie było sposobu. Te ryzykowne hipotezy pozostają w związku z legendą o zatopionej Atlantydzie – o czym powiemy za chwilę. W miejscu powstania wiru fala osiągnęła wysokość 40 metrów i zmyła z powierzchni ziemi 265 wiosek. która trwała 48 godzin. Kopiąc na wyspie Thera. kiedy słońce na niebie było blade jak księżyc [. Grzyb dymu i ognia widziany był w odległości setek kilometrów. zdolność konserwującą. że było to najzupełniej możliwe. Tygodniami padały krwawe deszcze. a nie w Knossos. pismach starożytnych autorów. że katastrofie uległo nie tylko Knossos. że pamięć o tym kataklizmie szła z pokolenia w pokolenie. Pojawia się w greckim micie o potopie Deukaliona. Hagia Triada. Entuzjaści tego znaleziska idą w swych oczekiwaniach tak daleko. że tu właśnie.. lecz rewelacyjny łup archeologów zmienia naszą wiedzę o najstarszej cywilizacji śródziemnomorskiej. Trzydzieści sześć tysięcy osób straciło życie. iż twierdzą. opis dziesięciu plag. Leonard Woolley – wszystkie starożytne miasta powinny być zasypanie popiołem przez jakiś wulkan”.mają. opisanych w Księgach Mojżeszowych. Trzydziestometrowa fala zalała wybrzeże Krety kilkanaście minut po wybuchu wulkanu. Sejsmografowie i geolodzy mówią. znajdujemy jej dokładny opis. świętych księgach. Thera przed erupcją – twierdzą – była trzykrotnie większa niż obecnie. trzeba przedrzeć się wprawdzie przez trzydziestometrową warstwę produktów wulkanicznych. grzmotach i powodziach. Taka katastrofa porazić może nawet wyobraźnię autorów piszących o wojnie atomowej. wysoka na 1500 metrów. znajdowała się stolica i centrum minojskiej potęgi. a także w codziennych gazetach naszych pradziadków. Deszcz popiołów spadał w odległości 2500 km od miejsca eksplozji.. Sejsmografowie wszelako twierdzą. Zdaniem uczonych.]. Siła eksplozji przekroczyła wielokrotnie moc bomb zrzuconych na Hiroszimę i Nagasaki. szalały gwałtowne burze przez dziewięć dni. Nic dziwnego. O. Homerowa wyspa o stu miastach stała się w ciągu jednego dnia posępną ruiną. Odnajdujemy ją w legendach. Sama katastrofa miała – ich zdaniem – przebieg podobny jak eksplozja wulkanu Krakatau w roku 1883. a także Palaikastro i Zakro – cała więc Kreta. niechaj wreszcie zamilknie huk ziemi!”. żeby tak rzec. Popioły rozniesione zostały aż do Afryki Centralnej i na koniec Europy. aby wyjść z domu. Amnisos. Gurnia.

warto chyba poświęcić chwilę i tej kwestii. ale już trzeźwy Arystoteles uważał. że znajdowała się na Morzu Egejskim. Wprawdzie wielu uważa poszukiwaczy Atlantydy za łagodnych maniaków. .). że geografia starożytnych była pełna luk. epidemia. glos i objaśnień. miała miejsce w roku 570 przed Chr. Jednak wziąwszy pod uwagę. sprzeczności i bałamutnych informacji. a więc przybliżoną datę upadku kultury minojskiej i wybuchu wulkanu na wyspie Thera. Zważywszy. miał usłyszeć od kapłanów egipskich. Sam Platon wprawdzie umiejscawia ją na Oceanie Atlantyckim. lecz zwolennicy teorii Atlantydy na Morzu Egejskim mówią. grzmoty i gradobicie. zgodnie z tradycją. że przyczyniły się do powstania nowej teorii w atlantologii. Timajos i Krytiasz należą do najbardziej zagadkowych dzieł ateńskiego filozofa i wywoływały mnóstwo komentarzy. dodajmy 900 lat i otrzymamy rok 1470 przed Chr.. Atlantologom to wszakże nie przeszkadza. Są wielkimi poematami o wszechświecie. ale ze wszech miar prawdziwą” o zatopionym kontynencie. że Atlantyda była kontynentem raczej niż wyspą. że są tworem fantazji Platona. Cudowne przejście przez Morze Czerwone – według opinii Galanopoulosa – było możliwe dzięki falom. a samą atlantologię za naukę wątpliwą. opowieść. jaką jeden z siedmiu mędrców – Solon.wielkim eksplozjom wulkanicznym: nagła przemiana dnia w noc. które pędzą z szybkością kilkuset kilometrów na godzinę. tsunami14. mogło to spowodować ruchy mas wodnych w zbiornikach odległych o setki kilometrów od miejsca katastrofy. Czy jednak 14 tsunami – (jap. skoro od tylu wieków nie może znaleźć przedmiotu swoich badań. a być może także egipskich i wschodnich. Przyjąwszy zatem. W dwóch dialogach pisanych pod koniec życia snuje „opowieść bardzo dziwną. Wnoszą natomiast pewne korektury dotyczące chronologii i topografii domniemanej Atlantydy. większa od Libii i od Azji razem wziętych i że katastrofa wydarzyła się dziewięć tysięcy lat przed pobytem Solona w Egipcie? Na to ostatnie pytanie pada odpowiedź – że Solon nie będąc zbyt tęgim w hieroglifach odczytał symbol sto jako symbol tysiąc. że żyjemy w epoce urzeczywistnionych fantazji. Wszystkiemu zawinił Platon. Mądry Mojżesz wykorzystał to rozpętanie żywiołów i wyprowadził swój lud z ziemi Faraona. Ale jak ustosunkować się do stwierdzenia Platona. że wizyta greckiego mędrca w Egipcie. że spiętrzenie wód w czasie erupcji wulkanu na wyspie Thera wynosiło w miejscu wiru zawrotną wysokość wielu dziesiątków metrów. deszcz ognia. tzw. Niektórzy z nich sądzą. i to pod wyraźnym wpływem odkryć na wyspie Thera. jego powstaniu i zamierzchłych dziejach. długie fale morskie wywołane trzęsieniem ziemi lub wybuchem wulkanów pod wodami. Odkrycia na wyspie Thera miały tak wielki oddźwięk.. Oba dialogi powstały zapewne z inspiracji pitagorejskich. woda o barwie krwi. pozbawionym jakiegokolwiek naukowego uzasadnienia.

aż pewnej nocy śniło mi się. mokradła. że jest na przykład falsyfikatem. Co kilka znaków występuje pionowa kreska. złośliwym żartem jakiegoś odtrąconego archeologa. ptaki. ta jeszcze jedna kreteńska zagadka. aby był świadkiem tryumfu swego genialnego ucznia. co zrozumiałem dopiero wtedy. zwany dyskiem z Fajstos. wszyscy patrzyli na mnie. Na domiar trudności. naczynia. przede mną grono wybitnych uczonych. Jedni badacze uważają. aż z audytorium doszły do mnie szepty i stłumione śmiechy. brązowi jak na dagerotypach. w pierwszym rzędzie siedział mój gimnazjalny profesor łaciny. którym udało się ujść cało. przed którym spędziłem wiele czasu. inni natomiast utrzymują. prototypem czcionki. i. prostokąty. Wyróżniono w dysku 45 odrębnych znaków. na brzegu jawy. to źle. bowiem każdy znak odciśnięty jest odrębnym stemplem. potem znów się ukłoniłem i milczałem jeszcze dłużej. jak się domyślają niektórzy. i Schliemann. że mam ogłosić wynik mego rewelacyjnego odkrycia.. zawierającym opis katastrofy i los tych nielicznych. choć jeszcze nie odczytanego. przeraźliwie puste kartki. Dysk z Fajstos znaleziony został w roku 1908 w ruinach pałacu. rów napełniony wodą. owe hieroglify są różne od znanego nam. aż obudziłem się. figury geometryczne. opierając się na pewnym podobieństwie hieroglifów z Fajstos i indiańskich rytów skalnych z Ameryki Południowej. kiedy wyjąłem swoje notatki i rozłożyłem przed sobą – były to białe. . bez jednej plamki. prekursorami Gutenberga. lecz nie wiadomo czy jest to. Poważni uczeni wszelako wkładają teorię pana Homet między bajki. że może kiedyś zostanę nawiedzony i że uda mi się to. wszyscy z XIX wieku. marzyłem o tym tak intensywnie. ryby i szereg ideogramów trudnych do określenia: kropkowane pola. linie faliste. że jest to zabytek pochodzący z Krety z okresu średniominojskiego. ni więcej tylko listem ostatnich mieszkańców Atlantydy. Francuski badacz Marcel F. co „bardzo dawno”? W muzeum archeologicznym w Heraklionie znajduje się przedmiot. Owa płyta po obu stronach pokryta jest spiralnie biegnącymi znakami hieroglificznymi. więc zerwałem się do ucieczki tłumiąc krzyk grozy i gnałem przez łąki. doszedł do wniosku. co nie udało się wielu uczonym. jest płytą z wypalonej gliny w kształcie nie całkiem regularnego koła. znak interpunkcji. narzędzia. a nawet sporządziłem jego szkic w skrytej nadziei. las. Są bardzo wyraźne i przedstawiają głowy ludzkie. kwiaty. Homet. którego zapewne zaproszono tu. stałem za wysokim pulpitem. że ten zabytek kreteński jest ni mniej. mokry. całe postacie. tylko mój nauczyciel miał wzrok utkwiony w ziemi. a jeśli już myślałem. Byli oni. W istocie dysk z Fajstos. bez żadnego znaku. Odtąd zakazywałem sobie najsurowiej wszelkich marzeń o odczytaniu dysku z Fajstos. ukłoniłem się i milczałem.owe platońskie milenia lub też stulecia można brać aż tak dosłownie i czy nie znaczą one tyle. o grubości 2 cm i osi 16 cm. że jest on importem z Azji Mniejszej. a nawet przestałem o nim myśleć.. bo i Humboldt. hieroglificznego pisma Minojczyków. jak się zdaje.

zachowały się szczątki wielu kultur wraz z widocznymi śladami Rzymian. Nie wątpię. Alexandros wbija palec w powietrze i pokazuje stronę lewą. Tłukłem się tedy po Krecie zawsze pełnymi autobusami. która prowadzi do morza. Sanctus Cicerone15. Wszyscy odwracają głowy: dolina. przekładałem datę wyjazdu. bo tylko w tych dwóch żywiołach człowiek może żyć naprawdę. żeby wyłudzić od losu jeszcze jeden dzień. lepsze. . Zwiedziłem wiele miejsc. jeszcze nigdy tak łapczywie nie łykałem starych kamieni. Czyni cuda. staje się najzupełniej poważny. Gortynię. Ja jestem Minojczykiem. Jeszcze nigdy tak cierpliwie nie ścierałem kurzu historii. tak jak ja. – Uśmiecha się cały czas. przezornie jak nigdy dzieląc topniejące drachmy. Pompeję biednych ludzi. Chwała włoskim archeologom. – I już ciągnie nas ku śladom rowków kanalizacyjnych. Jest to ruina czysta.VII Zbliża się pora wyjazdu z Krety. – Mieliśmy tu urządzenia sanitarne nie gorsze niż w Knossos. i cytryn. – I 15 Sanctus Cicerone (santo Cicerone) – święty Cicerone. którym powierzono Fajstos. a wśród nich Malię ze śladami minojskiego pałacu. zupełne zaprzeczenie Knossos. Na koniec prowadzi na szczyt wielkich schodów i nakazuje milczenie. z jazgocących głośników melodie ludowe sypały się chropawo jak kamyki. że trzeba zobaczyć znacznie więcej. bo ujrzeć. że Kreta to nie tylko Heraklion i Knossos.). a ja chciałem wierzyć w realność Wielkiej Matki. ową. to znaczy uwierzyć. które dojrzewały właśnie w dolinie Messara. każe schylać się. Oprowadzał mnie po niej Alexandros. potrafi bowiem wykrzesać życie z kamieni i entuzjazm z najbardziej zblazowanych. dotykać kamieni i cmokać. Gurnię. tablicą praw wypisaną na murze pewną antykwą. powiedziałbym. bez pretensjonalnych rekonstrukcji. W połowie góry. którego opisał Henry Miller w najlepszej swej książce Kolos z Maroussi. więc zaczynały się zacierać kontury czasu. resztki królewskiej willi w Hagia Triada i najpiękniejszą z ruin Krety – Fajstos. tłumacząc sobie. jak słusznie powiedziano. przewodnik oprowadzający podróżnych. A nawet. Chwila jest solenna. jak nigdzie na wyspie. ponieważ Minojczycy byli. a za nią góra Ida z białą czapą śniegu na szczycie. jeszcze dwa. cicerone – (łac. najpełniej. ale kiedy to mówi. Evansa i śnieżnego szczytu Idy. od imienia Cycerona. – W naszym pałacu – mówi – pokoje były niskie. że po długim swoim życiu Alexandros zostanie świętym patronem przewodników. ten sam. Więc milczymy na szczycie schodów. przeszłości i teraźniejszości. niskiego wzrostu. wędrowałem w tych skrzyniach hałasu od Zatoki Mirawelu aż po przylądek Spanda i z północy na południe od Egejskiego do libijskiego morza. gdzie. – Tam była grota Zeusa.

Może udałoby się nam dokonać rzeczy niezwykłych – sprzymierzyć czasy. jak tylko droga współczucia. Alexandrosie. mógłbym przenosić skały. Samolot leci cały czas nad morzem. co poruszyło mnie tutaj najbardziej. – To już jest mniej wyraźne. Dlatego trzeba wierzyć. że Alexandros jest woźnicą. Rozpętane żywioły były jakby zbyt wielkie i nieproporcjonalnie okrutne w stosunku do tego. Kilkanaście kilometrów na wschód od Heraklionu lotnisko – wielka łąka bez kóz i owiec. Wyspy w dole jak rzucone na wodę płowe skóry dzikich zwierząt. Starali się przetrwać w swojej odrębności i w złudnym poczuciu bezpieczeństwa. Szczątki imperium. pogodzić zmarłych z żywymi. Alexandrosie. Nie ma innej drogi do świata. Ich ruiny to ruiny kołyski. Cyklady. że mieszkańcom starożytnej Krety obca była pycha wielkich cywilizacji. Porządkuję notatki i wrażenia. Teraz Alexandros stoi na szczycie schodów. Kamienny rydwan jego Fajstos zatrzymał się na chwilę. Alexandros pokazuje przed siebie: – A tam urodził się Zeus. Wleczemy za sobą szary cień kotwicy. Wszyscy milczymy. jak ruiny pałaców minojskich. Wydaje się. Uczyłbym z tobą maluczkich i zadufanych w sobie – pokory wobec bogów. Znów siedzę w Heraklionie na małym placyku Venizélou i patrzę na fontannę Morosiniego. Chciałbym odpowiedzieć na pytanie. co niszczyły. ruiny pokoju dziecinnego. Odjazd. . Domyślam się. Miejsce narodzin przesłania pasmo gór.rzeczywiście w połowie góry ciemnobłękitna plamka jak odprysk lustra. czym dla mnie jest Kreta. Ach. które z wysoka wydaje się twarde jak karbowany kamień. Nie wyzywali losu. gdybym cię miał stale przy sobie. potężnych zamków i stolic nie wzruszają tak bardzo.

Próba opisania krajobrazu greckiego Magdzie i Zbyszkowi Czajkowskim .

najczęściej wąskie. Jest to krajobraz wymykający się opisowi przez samą swoją naturę. czego nie zdołam porównać z niczym.Do Grecji jechałem na spotkanie z krajobrazem. nagłe przełęcze. że będzie to przedłużenie krajobrazu włoskiego. jakie nie opuszczało mnie w Grecji. Na półwyspie i na wyspach Hellady zdarzyło się w czasach historycznych ponad 300 trzęsień ziemi. Zarysy lądów i mórz uformowały się dopiero w ostatniej epoce historii ziemi. Dzisiejsze Morze Śródziemne jest tym. ale tu mamy do czynienia nie tylko z bogactwem. zrozumiałem. Sądziłem. Na urwistych stokach wypisały swe imiona przemoc i gwałt. ostre przepaście. jakby oczy otwierały się wciąż na bolesny dramat narodzin ziemi. Ale już rankiem. powietrza i światła żadnego widoku i powiedzieć – to jest Grecja. gwałtowne starcia mas ziemi. Morze to oddzielało blok lądowy północny określany jako Angara (środkowa Europa. północna Ameryka) od bloku południowego – Gondwany (Afryka. a między tym doliny. wody. wężowe. co pozostało z dawnej Tetydy. Góry powinny nasycić krajobraz majestatyczną ciszą. Geolog mówi: przeważające w Grecji wapienie i dolomity świadczą. Duszna noc na pokładzie statku płynącego klasycznym szlakiem z Brundizjum16 do Pireusu pełna była pytań o kolor nieba. Jest to jeden z najbardziej sejsmicznych obszarów naszego globu. było doznanie ruchu. inaczej niż w Alpach. kiedy na horyzoncie zaczęły pojawiać się pierwsze wyspy. które byłoby choćby w przybliżeniu sumą. że tak jest zawsze z krajobrazem różnorodnym. mamy tutaj niespokojne spiętrzenie. 16 Brundizjum – starożytna nazwa Brindisi. Niepodobna znaleźć miejsca. południowa Azja i południowa Ameryka). że kraj ten przez setki milionów lat zalany był morzem zwanym Tetydą. urwisty brzeg Peloponezu i wreszcie Zatoka Koryncka. . gór. Z jej odmętów wydobyła się siłą wybuchów wulkanicznych dzisiejsza Grecja. niepodobna wykroić z tego splątania błękitu. Ale. rzadko rozległe. Jednym z najmocniejszych doznań. syntezą doznań wzrokowych podróżnika. Azja. Można rzec naturalnie. morza i gór. Sztukę grecką można poznać nieźle w muzeach europejskich. że dane mi będzie poznać coś.

Z każdego niemal wzniesienia widać morze. Zamyka horyzont płaską linią, która powinna dawać uciszenie. Ale nawet gdy jest ono spokojne, gdy nie szturmuje ziemi, jego głęboki kolor przypomina, że jest przepaścią przykrytą lustrem. Ten, który by przyjechał tutaj z paletą włoskiego pejzażysty, porzucić będzie musiał wszystkie słodkie kolory. Ziemia jest spalona słońcem, ochrypła od posuchy, ma kolor jasnego popiołu, niekiedy szarego fioletu lub gwałtownej czerwieni. Krajobraz znajduje się nie tylko przed oczami, ale także z boku, za plecami, czuje się jego natarcie, oblężenie, jego intensywną obecność. Wysokie drzewa są rzadkie; czasem tylko wyniosły dąb – Zeus drzew. Do stoków przyczepione są grudki zieleni, małe, zajadle walczące o życie krzewy. Przy drogach, na łagodniejszych wzniesieniach – dzika oliwka o wąskich, palczastych, ruchliwych liściach, zielonosrebrnych od spodu. Przy samej ziemi macierzanka, tymianek, mięta – aromaty upału. Między światłem i cieniem ostra, diamentem wyrysowana linia, bez całej gamy szarości i półcieni, znanych z krajów Północy. Grecy pokrywali kamienie swoich świątyń malowidłami, aby nie oślepnąć. Ale zanim ich sanktuaria podniosły się w słońcu, serce Grecji biło pod ziemią. Od grot, labiryntów, rozpadlin trzeba rozpocząć wędrówkę. Będzie to próba opisania krajobrazu i tego, co zeń wydaje się bezpośrednio wynikać.

I
Wioska nazywa się Psychro. Leży u stóp jednej z najwyższych gór Krety – Dikte. Na nielicznych przyjezdnych czeka przewodnik, rosły, czarny chłop; prowadzi ich ostrą serpentyną pod górę, aż do miejsca, gdzie otwiera się grota, w której według jednej z legend miał urodzić się Zeus. Nasłoneczniony stok góry rozwiera się nagle czarną jak węgiel jamą. Przewodnik zapala świece. Nachylenie poziomów jest gwałtowne. Już po paru krokach ciemności gęstnieją; ogarnia zimno i przenikliwa, kamienna wilgoć. Czarne stalaktyty – kolumnada szalonego architekta, wąskie korytarze, zakamarki potęgują wrażenie lepkiej, biologicznej tajemnicy narodzin. Grota dzieli się na dwie części, z których wyższa była miejscem ofiar. Zachowały się resztki czegoś, w czym archeolodzy dopatrują się śladów ołtarza. Naturalne stopnie wiodą do części drugiej, położonej kilkanaście metrów głębiej, na dnie której zastygła ciemna woda. Odkryto tutaj ex vota17 pochodzące z epoki minojskiej i mykeńskiej. Gdy schodzi się w dół, aż do małego podziemnego jeziorka, od którego blask świecy odbija
17

ex vota (ex voto) – ze ślubowania (łac.); wotum, symboliczny dar.

się twardo jak od czarnego marmuru, mrok gęstnieje, zaciska się wokół ciała, coraz bardziej materialny, duszny, aż chciałoby się jego groźną obecność spłoszyć krzykiem. Dlaczego to właśnie miejsce wybrane zostało jako kolebka boga niebios? Czy nie powinien on raczej urodzić się na szczycie góry lub w rozległej dolinie pełnej słońca? Dlaczego jego początek wtłoczono w głąb pieczary? Religia grecka była syntezą ziemi i nieba. Wchłonęła przedgreckie – kreteńskie, azjatyckie, egipskie elementy. Zasymilowała starą śródziemnomorską tradycję kultów rolniczych o mocnym piętnie mistycyzmu, z całą plejadą żeńskich bóstw ziemi i Wielką Matką – patronką płodności i urodzaju. Zeus – zdawałoby się najbardziej grecki z greckich bogów – nie był wolny od tych wpływów. Urodzony w rozpadlinie ziemi, wychowany przez nimfę czy kozę Amalteę, był zrazu bóstwem drugorzędnym. Jego późniejszy kult i osadzenie na olimpijskim tronie wiąże się z nowym, już greckim prądem religijnym, wprowadzonym przez pasterzy (a nie rolników). Cechą tego kultu był jeśli nie zanik, to na pewno ograniczenie agrarnego pierwiastka mistycznego, przewaga bóstw męskich, przeniesienie siedziby władców świata z głębi ziemi na kręgi niebieskie. Grota Zeusa (Diktaîon antron18) jest ciemną kołyską nowej religii światła. Wyjście z groty jest wyzwoleniem od dusznych ciemności. Przed oczami wielka równina Lassithi – radosna geometria uprawnych pól. Rozpięte płócienne skrzydła wiatraków jak białe słoneczniki obracają się w słońcu. Intensywne migotanie bieli, żółci, zieleni. Dolina życia zakuta ze wszystkich stron przez jałowe góry.

II
Epidauros umieszczano na mapach – Bóg wie dlaczego – nad brzegiem morza. W rzeczywistości oddalony jest od niego o trzy godziny marszu. Zanim dotrze się do sanktuarium Asklepiosa, trzeba przejść przez zielony przedsionek, nieprawdopodobny w tym spalonym kraju ogród wysokich drzew i zielonej soczystej trawy. Nie ma chyba w całej Grecji skrawka ziemi nadającego się lepiej na miejsce kultu najbardziej dobrotliwego boga Olimpu greckiego, który, jak przedstawiają go rzeźbiarze, uśmiechał się i kładł uzdrowicielską rękę na ciele strapionych, chorych i szukających pomocy. Sanktuarium jest rozległe; na gęstej trawie, w cieniu drzew rozsiane są resztki ołtarzy, portyków i świątyń. Najbardziej interesującą i zagadkową budowlą jest thólos19 – znajdujący się
18 19

Diktaîon antron – Diktejska jaskinia (gr.). thólos – tolos (gr.); starożytna budowla grobowa na planie koła, często z kolumnadą.

w pobliżu świątyni Asklepiosa. Była to bogato zdobiona rotunda z różnobarwnego wapienia i marmuru, podtrzymywana przez dwa kręgi kolumn (26 kolumn doryckich na zewnętrznej stronie i 14 kolumn korynckich tworzących krąg wewnętrzny). Prawdziwą zagadkę stanowi głęboki, znajdujący się pod tolosem labirynt, zawikłana partia podziemna. Poprzeczny przekrój owego labiryntu przypomina kretowisko. Wiadomo, że płazy i zwierzęta żyjące pod ziemią były dla Greków wcieleniem sił chtonicznych. Zanim Asklepios przyjął łagodną twarz ludzką, był kretem. Labirynt pod tolosem w słonecznym Epidaurze jest ciemnym korzeniem tego mitu. Rytuał, jakiemu poddani byli chorzy oczekujący pomocy boga, był prosty. Po złożeniu ofiary wprowadzani byli do świątyni, gdzie mieli spędzić noc na okrwawionych jeszcze skórach zwierząt ofiarnych. Najważniejszą częścią zabiegów była inkubacja – oczekiwanie na sen, w czasie której bóg wchodził w bezpośredni kontakt z pacjentem. Przedtem zalecano post i wstrzemięźliwość cielesną, aby zapewnić maksymalnie korzystne warunki inkubacji. Liczba chorych przebywających jednocześnie w Epidaurze dochodziła do ośmiuset. Dopiero w III wieku przed Chr. powiększono portyk, będący jak gdyby przedsionkiem świątyni. Najbliższa wioska była odległa o godzinę drogi. Pielgrzymi tedy spali sub Iove20. Dopiero w II wieku przed Chr. zbudowano dla nich zajazd. Teksty autorów starożytnych niewiele mówią o Epidaurze. Klasycy mało interesowali się sprawami indywidualnymi i wydaje się, że nie poświęcali zbyt wiele uwagi małym chorobom małych ludzi. Pozostają zatem źródła bezpośrednie – ex vota – dziękczynne napisy, ale nowsi badacze zachowują wobec nich daleko idącą rezerwę. Trudno bowiem uwierzyć – mając nawet należny respekt dla cudów – w pięcioletnią ciążę Cleo, zakończoną szczęśliwym rozwiązaniem, po którym wydana na świat córka sama wykąpała się w źródle i w dodatku poszła na przechadzkę z uradowaną matką. Bardziej prawdopodobne jest uleczenie niemej dziewczynki, która na widok węża wydała okrzyk trwogi i zaczęła mówić. (Okolice Epidauru pełne były dużych, żółtych, łagodnych węży – pomocników Asklepiosa – które wałęsały się wszędzie i gnieździły się w inkubatorium). Historie opowiedziane w napisach dziękczynnych nie pozbawione są humoru i uroku. Oto pewien niewolnik rozbił ulubiony puchar swego pana. Przerażony udał się do Epidauru ze skorupami cennego naczynia w worku. I dobry Asklepios uleczył tym razem puchar. Zapewne przypadki i choroby pacjentów Asklepiosa były różne i nie zawsze urojone. Zdarzały się też ciężkie schorzenia, o czym świadczy milcząca galeria odtworzonych w kamieniu części ludzkiego ciała, ofiarowanych bogu. Słuszne wydaje się przypuszczenie, że terapia uśmiechniętego Asklepiosa polegała na
20

sub Iove – pod Jowiszem (łac.); pod gołym niebem.

Także dolna granica koilonu24 w stosunku do kręgu orchestry25 nie tworzy 21 22 23 24 25 hieron – święte miejsce (gr. ale metoda stosowana przez świętych: Teklę z Seleucydy. wydrążenie (gr.). Bóg zalecał chronić głowę przed słońcem. gdzie miał takie oto widzenie: śniło mu się. gdzie uległ wulgaryzacji i zmąceniu przez magiczne praktyki Egiptu i Azji. Asklepiejon22 w Epidaurze miał szereg filii w wielu miastach greckich i wiemy. Aby uniknąć monotonii rytmów. Nie. zwłaszcza przeciwko melancholii i koszmarom sennym. Groby męczenników zaczęły spełniać rolę inkubatorów. przybył do hieronu21. Ale wiele dowodów przemawia za tym. orchestra – okrągły plac. dbać o czystość ciała. koilon – zagłębienie. Asklepiejon – świątynia Asklepiosa diazoma – miejsce przepasania. pić mleko z miodem w celach przeczyszczających. Nikt chyba lepiej od Greków nie potrafił uczynić architektury częścią pejzażu. Oparty plecami o zbocze góry. Półkole widowni podzielono na dwie części przejściem zwanym diazoma23. jego dopełnieniem i ukoronowaniem. zalecał ofiary i modlitwy. „Klinatas z Teb – głosi jeden z napisów – miał na całym ciele ogromną liczbę pcheł. Jana z Egiptu czy Kosmę i Damiana w zasadzie została ta sama. W Epidaurze znajduje się najpiękniejszy teatr antycznego świata. wziął szczotkę i oczyścił ciało z pcheł. Swoją pierwotną czystość uzyskał – rzecz zdawałoby się paradoksalna – w czasach chrześcijaństwa. Jeśli świątynię porównać można do grupy drzew. podobnie jak na Akropolu zastosowano tutaj subtelne korektury optyczne. że w filii ateńskiej pracował kapłan obok lekarza. miejsce występów aktorów (gr. że medycyna grecka urodziła się w świątyni. jest – by tak rzec – bardziej stroma niż partia dolna. w warunkach – rzec by można – pokojowej współpracy. to pewne. otoczony widownią.). Zmieniły się nazwy. teatr w Epidaurze jest dziełem godnym Partenonu.). Z Grecji kult Asklepiosa przeniósł się do Rzymu. Przecież Hipokrates – prekursor psychoterapii – przestrzegający zresztą przed szarlatanami. Następnego dnia Klinatas wyszedł uleczony z inkubatorium”. który wyśmiewał greckich medyków. chodzić na spacery. Architekt nie wkraczał w naturę z tępą geometrią i zimną skalą. Komedia i jej nieodzowna przesada nie jest najlepszym źródłem do poznania problemów epoki.rozsądnym – nic wspólnego z magią nie mającym – połączeniu dietetyki i higieny. Powszechnie sądzi się. w teatrze przejście wzdłuż widowni (gr. Otóż górna część widowni nachylona jest pod innym kątem. że obie dyscypliny – cudotwórstwo i wiedza lekarska – rozwijały się niezależnie. Jego bezpośrednie sąsiedztwo ze świątynią Asklepiosa zdaje się świadczyć o leczniczej roli dramatu greckiego. . że bóg rozebrał go. teatr przypomina skalistą kotlinę. nie ma chyba racji Arystofanes.). Asklepios nie był bogiem szarlatanów.

niż jest w istocie. XI. Resztki złota znajdują się teraz w ateńskim muzeum. kiedy to ucichnie. naturalną muskulaturę. Kiedy szosa skręca nagle. porytą wąwozami dolinę. 26 Homer. Ich nazwa jest trafna. Postrzępione wierzchołkami gór niebo wisi nad Mykenami zakrzepłą chmurą nieszczęścia. III „Oto Mykeny bogate w złoto i skrwawiony pałac Pelopidów”26. otoczony cyklopowymi murami. pofalowana wzgórzami. ukazuje się oczom grecka stolica zbrodni. Została tylko krew i kamienie. co wiemy o władcach Myken. Akropol ma kształt niezgrabnie zakreślonego trójkąta o podstawie wynoszącej około dwieście metrów i o dwu trzystumetrowych bokach. Przypominają skały naniesione przez czoło lodowca w tę wąską. . zatrzaśniętą z dwu stron górami. Pejzaż jest dziki. Nawet jeśli nasz bagaż mitologicznych reminiscencji jest skromny – Mykeny wywierają nieodparte wrażenie miejsca nawiedzonego tragedią. 46. Posiadali wiedzę o naturze kamienia. żeby zademonstrować doskonałość akustyki budowli. zamknięty. mają nieregularne boki. co tłumaczy tajemnicę długowieczności. jakby chciano złagodzić zetknięcie się dwu takich samych figur geometrycznych. drzew i obłoków. Przewodnicy drą papiery. choć nie w gigantycznych rozmiarach leży siła Myken. Widoczna na kilkanaście kilometrów równina argolidzka. Bloki są pozornie tylko nie ociosane. Genius loci27 – odpowiada dokładnie temu. wzniesiony na garbie ziemi. VII. Szczeliny wypełnione są drobniejszym kamieniem zapewniającym konstrukcji elastyczność. która przywodzi na myśl niewiele porównań. Bezimienni budowniczowie mykeńskich murów byli na pewno genialnymi architektami. które łagodnieją w przeczuciu bliskiego morza. trzeba zagłębić się w gorące kamienie i poddać wiecznemu festiwalowi gór. szepczą w półkolu sceny. Po obu stronach urwiste wąwozy oddzielają fortecę od sąsiednich nagich stoków. Dzięki gwałtownej rzeźbie terenu wszystko wydaje się większe. Cyklopowe mury są arcydziełem konstrukcji. skoro przez trzy i pół tysiąca lat opierały się nawałnicom historii. Iliada.koncentrycznych kół. Całość sprawia wrażenie surowego ogromu. 180. Pałac jest raczej posępną fortecą. gdyż zdają się być raczej dziełem przyrody niż człowieka.

mocno rzeźbionych mas skalnych spotęgowana jest nikłością szaty roślinnej. ale gniazdo Atrydów świeci jeszcze rudym kolorem starego złota i starej krwi. . które przetrwają wszystko. zaczęły przenikać do Grecji od 2000 r. szeleszczące naszyjniki ze złotych liści – wszystko to sugeruje słodycz życia mykeńskich feudałów. Kretę. Zauważono słusznie. że mapa mitów heroicznych Grecji (powody wojen w mitologii uległy poetyckiej sublimacji) zgadza się dokładnie z centrami mykeńskimi. ale padły one ofiarą przepisu głoszącego. cis. Dlatego trzeba zagłębić się w pierścień grubych murów. Zatrzaskiwała się Brama Lwów.). Natarczywa obecność nagiej ziemi. Art mineur – sztuka użytkowa (fr. ale las cofa się wszędzie przed natarciem małych kolczastych krzewów. Szybko opanowali Półwysep Peloponeski. dąb rosną w dolinach. bo i teksty hetyckie przechowały ich imię). Było to wrażenie dominujące. Z przekazów historycznych wiemy. Kiedy się zmierzcha. Italię. że jest to jedyne drzewo. Wielkie drzewa – topola. Noc schodzi z gór. której płaskorzeźba porazić mogła tych. ciasnego i ciemnego zapewne pałacu.). najlepiej usiąść przy drodze prowadzącej do grobu Agamemnona (kamienny ul z ciosanego kamienia) i raz jeszcze rzucić okiem na cyklopowe mury i spiętrzone ruiny Myken. że łyse teraz zbocza gór kreteńskich pokrywały kiedyś lasy cedrów i cyprysów. gdzie wyobrazić sobie można sępa). Ich wilcze apetyty zaprowadziły ich dalej na południe – do Krety. Dzisiejszy krajobraz 27 28 Genius loci – duch opiekuńczy miejsca (łac. Powstała cywilizacja mieszana. złotem i niewolnikami. Wracali z bydłem. pierwszych indoeuropejskich najeźdźców Hellady. którzy zechcieliby szukać sprawiedliwości. IV Krajobraz grecki przemówił do mnie tedy patetycznym głosem mitu i tragedii. przed Chr.Bandy Achajów. Okolica Olimpii bogata była w topole. łącząca elementy obce jak ogień i woda – nordyckie i śródziemnomorskie. obejmujące Azję Mniejszą (nie tylko Troję. Wyrafinowane złotnictwo o kunsztownym rysunku. kolistego ponurego cmentarzyska wewnątrz fortecy. stłoczonych domów. aby zrozumieć przepaść dzielącą zaciągniętą z północy cytadelę od słonecznych pałaców Kreteńczyków. Cała nieomal art mineur28 Mykeńczyków jest kopią sztuki egejskiej. Achajowie przedsiębrali wyprawy łupieżcze o iście normandzkim rozmachu. rytony z gołębiami (w miejscu. którego wolno używać przy ofiarach. która olśniła barbarzyńców.

w czasie prac inżynieryjnych odkryto przypadkiem. że metamorfoza drzew w driady29 była nie tyle wynikiem wybujałej wyobraźni Greków. poświęcano bogini. Intencją ofiary dziewcząt było przebłaganie bogini lasów. Niewysokie doryckie kolumny z jasnozłotego piaskowca. że w zamierzchłych czasach zabito w Brauronie niedźwiedzicę poświęconą Artemidzie. odkrywające resztki osady prehistorycznej. Drzewa są niewielkie. a w mroku tak człekokształtne. znajduje się jedno z najstarszych sanktuariów Attyki – Brauron. którzy z roku na rok coraz bardziej tracą cechy pielgrzymów. w miejscowości Pikermia w pobliżu Aten. W pierwszej połowie XIX wieku. laurów i cyprysów. ile bystrej obserwacji i trafnego uchwycenia znaków wysyłanych przez otaczający świat. U stóp braurońskiego akropolu – portyk w kształcie litery „pi”. za co mściwa bogini zesłała na okolicę zarazę. którego zwierzęciem opiekuńczym był niedźwiedź. która biegnie u stóp Akropolu. Droga wiedzie wśród pól i rozpada się w piaszczyste bezdroże. Niedaleko Aten. wśród których wyobrazić sobie można Sokratesa rozmawiającego z Fajdrosem. odziane w suknie szafranowe. cmentarzysko zwierząt! Odkrycie to stało się sensacją dla 29 driady – boginie leśne. z jaką daje się przemienić w kształty ludzkie. Starożytni tłumaczyli tę ceremonię tym. proporcjonalne do niewysokich wzgórz okolicy. Dlatego wydaje mi się. miasta pełnego krzyku i gorączkowego dreptania.grecki jest zatem dzikszy i bardziej odarty z zieleni niż w czasach starożytnych.. Niedźwiedź w Grecji? Jakkolwiek ostatnie egzemplarze tego gatunku żyją jeszcze w wysokich górach na północy – Grecja dzisiejsza wydaje się wyjątkowo uboga w zwierzynę. dlatego zapewne miejscowość ta nieczęsto odwiedzana jest przez turystów. który jest budowlą dominującą i zamyka architektoniczna całość. Nosiły one osobliwe imię niedźwiedzic. Obok portyku. Wykopaliska z ostatnich czasów. Młode dziewczęta. nie doświadczyłem w żadnym innym kraju. Interpretacja ta nie posuwa się zbyt głęboko. że braurońskie uroczystości są dalekim echem obrzędów totemicznych jakiegoś przedgreckiego klanu. naturalnej łatwości. Dobrze jest przyjść tu wieczorem i pobłądzić wśród mirtów. pozwalają przypuszczać. zapach żniwa i cykady – stwarzają osobliwą atmosferę sanktuarium na odludziu. odkopano fragmenty dwu niewielkich świątyń – Artemidy i Ifigenii oraz dom kapłanek. żyjące w drzewach. Nawet w środku Aten. Herodot opowiada. Tego osobliwego uczucia zbratania z przyrodą. skręcić można od ruchliwej Leofóros Dioniziou Areopagitou. . że co cztery lata odbywała się tu dziwaczna ceremonia.. przystanąć i porozmawiać. i zagłębić się w kręte ścieżki Wzgórza Muz. Wszelako nie bez małych stref zaciszności – gajów. że ma się ochotę pozdrowić je. w stronę przylądka Sunion. niezbyt odbiegające od wzrostu wysokiego mężczyzny.

a także gatunki charakterystyczne dla krajów zimnych. Na podstawie tego znaleziska uczeni doszli do wniosku. niedźwiedzie. słonie. hieny. a więc nie był. staczając się ze stromych ścian wąwozów. V Rozkołysany poza granice wyobraźni i daleko poza granice wszelkiego opisu – krajobraz Delf. „ogromna dekoracja ziemi torturowanej gniewem boga gromowładcy”. Jak pierścionek wobec widnokręgu są te zdania małe i potoczyste. Tekst brzmi: „A ty. W czasach Eurypidesa Ifigenia była już tylko śmiertelną heroiną. będziesz kluczniczką świątyni. na przykład wół piżmowy. Co oznaczały te detronizacje? Prawdopodobnie w czasach poprzedzających bezpośrednio narodziny tragedii zaistniała potrzeba skodyfikowania legend i szereg bóstw lokalnych musiało ustąpić miejsca bóstwom ogólnogreckim. opuszczonych. Nie brak było potężnych drapieżników. nosorożce. wiejskich dworów. że zbudowano tutaj świątynię na cześć wody – w kraju. Ifigenio. jak tygrys szablisty i lew – tak często przedstawiany w rzeźbie. Brauron ma leniwą atmosferę starych. które ma w sobie tajemniczość. Grecja była obszarem niezwykle bogatej i różnorodnej fauny. Poświęcą ci wspaniale tkaniny. przed którym uciekały stada zwierząt i ginęły. Ustąpiła miejsca Artemidzie. małpy. wydaje się. jak by się zdawać mogło. pierwotnie bogini. gdzie źródło jest objawieniem. Ze zbocza akropolu wypływa źródło i bystry strumień ginie pod fundamentami portyku. wielkość i trwogę rzeczy boskich”. Chociaż na braurońskie sanktuarium nakładają się warstwy wielu legend i zamierzchłych wierzeń. obok zwierząt strefy gorącej. W Ifigenii w Taurydzie Eurypidesa znajdujemy wzmiankę o Brauronie. 30 W. jak antylopy. 1462-1467.przyrodników całej Europy. sarny. podobnie jak Helena. na świętych wzgórzach Brauronu. Żyły tu zwierzęta klimatu umiarkowanego: kozice. zdegradowana została do roli żony Menelausa – sprawczyni nieszczęsnej wojny trojańskiej. Ale wcześniej zaliczono ją w poczet istot nieziemskich jako boginię płodności. gdzie pochowają cię po śmierci. Powiedziano o nim wiele ładnych zdań: „miejsce. czystym importem wyobraźni. które pozostawiły po sobie kobiety zmarłe w połogu”30. . „w środku kolosalnego spiętrzenia nagich skał świątynie królują wspaniale w pustkowiu tragicznym i wyniosłym”. Cmentarzysko w Pikermii było wynikiem jakiegoś gigantycznego pożaru lasów. że w czasach bezpośrednio poprzedzających okres historyczny.

a także ich owcom o cienkich nogach. Midas. bardzo nisko. że przyczyniła się do tego instytucja tyranów. był stracony aż do dnia. Niektórzy badacze utrzymują. że do dziś jeszcze przechadza się tam pewnie nie płoszony Dionizos. by wydrzeć tajemnicę bogom. Skały zwane Fedriadami opadają niemal prostopadle z wysokości 300 metrów. albo niewiele przedtem. jakie były początki sławy i znaczenia Delf. Trudno dociec. W bliskim sąsiedztwie sanktuarium Apollona. Hymn homerycki mówi dalej. kiedy Kreta była już od paru wieków domeną Greków. Odtąd to miejsce nazywano – Delfy. dziką bestię. Hymn homerycki z końca VII wieku przed Chr. zabił ze swego potężnego łuku smoka. którego należało przekupić. na południe zaś w stronę zatoki Itea. bóstwa ziemi zachowały swoją suwerenność. Obecnie sądzi się raczej. Rozdzierana srogim cierpieniem bestia zwinęła się na ziemi. Mit poucza. ale także królowie barbarzyńscy z Frygii i Anatolii – Giges. który prowadzi na zachód w głąb gór. kiedy Apollo – bóg Łucznik wraził w nią swą potężną strzałę. a zatem w czasie.nikt nie potrafi zamknąć w słowach wspaniałości tego miejsca. bogini ziemi. Wtedy Apollo Fojbos rzekł dumnie: „Teraz gnić będziesz tu na ziemi. 185-187. że na początku nazwa miejsca brzmiała Pytho i panowała tu Gea. . Niedaleko pięknie falującego źródła bóg. w. Apollo zapragnął mieć tu swoją świątynię. o czym świadczą sfinksy i inne symbole 31 Do Apollina Pytyjskiego. która jest żywicielką ludzi”31. opisuje zapasy owych dwu elementarnych sił religii greckiej. Rzecz znamienna: byli to nie tylko władcy helleńscy. duchowej stolicy Grecji. wydając wielkie rzężenie. że zwycięzca udał się na poszukiwanie kapłanów. olbrzymie zwierzę. W epoce Homera Delfy były już sławne i bogate. Z wąskiej szczeliny wypływa Źródło Kastalskie. i oddała ducha. że apollińska rewolucja religijna odbyła się w wieku VIII przed Chr. która tyle cierpień wyrządziła ludziom.. Czy był to objaw pobożności? Maria Delcourt zauważa słusznie. że azjatycki książę traktował boga jak potężnego władcę. połyskliwe jak skóra węża.. wyzionąwszy skrwawiony oddech. Droga wyrąbana jest tuż nad przepaścistym wąwozem Plejstos. W momentach kryzysu autorytet wyroczni podpierał ich chwiejące się trony. Ten ostatni podarował Delfom około roku 740 złoty tron. Uczepił się ostatniego stoku Parnasu – niewidocznego stąd zresztą – tak dzikiego. Popłynął na Kretę pod postacią delfina. w miejscu zwanym Marmaria. którzy byliby strażnikami jego nowej świątyni i nowej religii. Krezus. Z daleka. kto ją napotkał. widać morze. syn Zeusa. Przedtem należało zabić smoka żeńskiego Pythona – wcielenie mocy chtonicznych. Ten. Człowiek przyszedł na górskie pustkowie. Ta druga część mitu nie jest jasna i niektórzy interpretują ją jako dowód wpływu minojskiego na ośrodek nowego kultu.

niewidoczna za zasłoną. urzędował w Delfach. Całą tę legendę przypisać należy późniejszym chrześcijańskim interpretatorom – Orygenesowi i Janowi Chryzostomowi. z której miały się wydzielać owe podniecające wyziewy. następnie co trzy miesiące. że wkrótce państwo ateńskie przestanie oscylować 32 ádyton – miejsce niedostępne (gr. Przysłowiowa niejasność proroctw wymagała pomocy egzegetów. że odegrał poważną rolę. którzy pragnęli przydać wrogiej instytucji diabelskiego zapachu siarki. otwartymi ustami siedzi na trójnogu. którzy z bardzo różnych powodów chcieli. Potem wybierano ją spośród grona mężatek. Wiadomo o nim jednak. Delfy były skomplikowaną instytucją. które odtąd wiodły życie zakonne. W okolicach Delf pojawił się baran o jednym rogu. Nazywał się Lampon. jak i rola polityczna wciąż jeszcze są w sferze domysłów i hipotez. udzielała odpowiedzi na stawiane pytania. wchodzono do adytonu. czy pierwsi chrześcijanie. kapłanów zwanych świętymi. Pytano wyrocznię raz w roku. Osoby konsultujące oczyszczały się w Źródle Kastalskim. Jeśli ofiara okazywała się pomyślna. Potoczne wyobrażenie kapłanki Apollona: kobieta z rozwianym włosem. Wzrosła też liczba wieszczek. czy działał na własny rachunek. Pytanie wyroczni odbywało się w części świątyni zwanej ádyton32 (miejsce. pośredniczący między rezydencją boga a rodzinnym miastem. aby zniknęły wszelkie ślady tego. Emil Bourguet mówi: „Niezależnie od tego czy byli to ostatni poganie. co można nazwać mechanizmem i stroną materialną wyroczni – rezultat jest ten sam: ostatnia Pytia zabrała do grobu swą tajemnicę”. działali tutaj ambasadorowie poszczególnych państw. do którego nie ma dostępu). ale oprócz pomocników Pytii. opowiadając się po stronie Peryklesa przeciwko Tucydydesowi. ani nawet nazwisk owych pośredników. ale nie wiadomo czy był akredytowany. Jako oblubienica boga. Dociekliwi badacze wydarli tej zamierzchłej konspiracji nazwisko wieszczka ateńskiego i egzegety z V wieku przed Chr. której – jeśli tak wolno powiedzieć – honorowym prezesem był Apollo. Pytia. składały przepisaną opłatę oraz asystowały przy ofierze. Tak więc odpowiedzi wieszczki były zawsze interpretowane. Nie odkryto bowiem w Delfach żadnej rozpadliny skalnej. Ta histeryczna wizja nie ma wiele wspólnego z realiami. Lampon oświadczył i nadał temu oświadczeniu odpowiedni rozgłos.). odurzona wyziewami ziemi. ani hierarchii poszczególnych godności. Nie znamy niestety ani metod działania. Chociaż tyle napisano książek o delfickiej wyroczni i wszyscy badacze podkreślają jej ogromne znaczenie – zarówno jej funkcjonowanie. ale w okresie największego autorytetu Delf zdarzały się też konsultacje wyjątkowe. Najprawdopodobniej jeszcze przed przybyciem Apollona Pytho było siedliskiem wyroczni. .obce Fojbosowi. nie przekraczała jednak nigdy liczby trzech. Pytia musiała być początkowo dziewicą.

Za radą tedy Temistoklesa poproszono wyrocznię o drugie proroctwo. których widok przejmuje strachem i drżeniem trwogi. Posłuszny Battos udał się do Afryki. dzięki Herodotowi. odda na pastwę ognia mnogie bogów świątynie. Najbardziej znana. co ma czynić. Panika ogarnęła wszystkie miasta greckie. że zaczął mówić płynnie. co należy czynić. „Nieszczęśni. że ambasadorowie państw greckich w Delfach byli podporami tyranii. Z powodu fragmentaryczności źródeł i ku rozpaczy amatorów wiedzy pewnej (nawet w dziedzinie spraw boskich). IV. która być może jest tylko anegdotą. Dzieje. ale przesadna wydaje się opinia. Waga rozpatrywanych przez wyrocznię pytań była bardzo różna: od kwestii osobistych aż do spraw wojny i pokoju. aby pozbyć się tej kłopotliwej dolegliwości. zasięgnął rady bóstwa. jest sprawa wyroczni w dramatycznych dniach poprzedzających drugą wojnę z Persami. będzie musiał ustąpić Peryklesowi. ks.między dwoma systemami politycznymi i że Tucydydes. że ma wyjechać do Afryki i tam założyć kolonię. bynajmniej nie dodawała odwagi. szef partii arystokratycznej. Nie ocaleje bowiem ani głowa. Ale wyjdźcie z miejsc świętych i odpowiedzcie nieszczęściu – odwagą”34. Arystoteles mówi. że Delfy popierały ekspansję kolonizacyjną Greków i do tego celu nie wahały się używać nawet jąkałów33. wszystko zostanie doprowadzone do żałosnego stanu. VIII. W Delfach ścierały się różne interesy i siły polityczne. jest rzeczą chyba pewną. czy nie. jesteśmy skazani na hipotezy i każdej tezie można przeciwstawić silne kontrargumenty. . spotkał na pustyni lwa i nagłe przerażenie sprawiło. po spartańsku czy w końcu po macedońsku. nie tylko twój. w którym dźwięczy nuta laickiego tragizmu (jak byśmy powiedzieli dzisiaj). dlaczego pozostajecie bezczynni? Opuśćcie swoje domostwa i wysokie wzgórza waszego kolistego miasta. że Delfy popierały zawsze siły demokratyczne. wizja totalnej zagłady porazić mogła nawet najodważniejszych. strawione przez pożar i gwałtowność Aresa na syryjskim rydwanie. Otóż obywatel wyspy Thera. iż stolica duchowa Hellady była tradycyjnie konformistyczna i w momentach krytycznych przemawiała po persku. Z tego pojedynczego faktu nie można jednak wyciągnąć żadnego ogólnego wniosku. takiego choćby. Poza ostatnim zdaniem. niejaki Battos. ani ciało. Pindar przytacza następującą historię. Odpowiedź Pytii na pytanie Ateńczyków. Zbudowano flotę i jej zwycięstwo pod Salaminą uratowało w istocie Grecję. cierpiący na wadę wymowy (jąkanie). które brzmiało enigmatycznie: drewniany szaniec ocali Ateny. sprzymierzając się zawsze z 33 34 Ody Pytyjskie. zapowiedź nieuniknionej klęski. albowiem z ich dachów spływa czarna krew. Zniszczy on także wiele innych zamków. Pytia odpowiedziała. Czy ta opowieść prawdziwa.

że Grecy nie szukali dogodniejszej lokalizacji.tymi. rozciągniętej na pokolenia. a zwłaszcza transportu były niezwykle wysokie i tylko przywiązaniem do świętego miejsca należy tłumaczyć fakt. Nie ominęli Egiptu. ciążącej złowrogo nad życiem greckim. Wyżej. Delfy jednakże polecały kontynuowanie ofiary. Kapłani delficcy wędrowali z miasta do miasta. Architekt zarabiał w tym czasie dwie drachmy dziennie. Święta droga wije się ostrymi zakosami wśród niebywałego stłoczenia wotywnych kaplic. świątynia Apollona uległa pożarowi. Lokryjczycy postanowili zaniechać tego barbarzyńskiego procederu. Po zdobyciu Troi Ajas Lokryjczyk znieważył kapłankę Ateny Kasandrę i przebłaganiem tego czynu miało być wysyłanie Trojanom przez okres 1000 lat dwu dziewcząt lokryjskich. . Faraon Amasis dał na ten cel tysiąc talentów. Ich wyczucie istoty religii – szafarki wybaczenia – było daleko większe niż oficjalnych przedstawicieli kultu. zasłaniały się wyrocznią odradzającą walkę z Persami. powołując się na głos boga. Delfy były dziełem zbiorowym. godnością i odwagą walczyli ze zwyczajem zemsty rodowej. którzy byli lub wydawali się silniejsi. Nad tym spiętrzeniem budowli dominuje dorycka świątynia Apolla. Zdarzały się jednak wyjątki od tej zasady. które. co było faktem. które zaniechały udziału w obronie Grecji. wykute w skale. Podobnie jak katedry gotyckie. a co fantazją interpretatorów lub osób. Z powodu oddalenia i karkołomnego usytuowania koszty budowy. Na ogół można powiedzieć. ofiary na nową budowlę zaczęły napływać z całej Grecji. wiodły pożałowania godny żywot. Wyrocznia niewątpliwie była nadużywana. na miejscu zaś budowy ośmiokrotnie więcej. zamknięte w świątyni Ateny. To właśnie Ajschylos i Sofokles z mocą. skarbców i świątyń. Jest rzeczą więcej niż prawdopodobną. ale dziś trudno rozstrzygnąć. Gdy w VI wieku przed Chr. otoczone powszechną nienawiścią. I kiedy z kolei także tę świątynię zniszczyło trzęsienie ziemi. portyków. zarządzono międzynarodową subskrypcję. ale prosta znajomość natury ludzkiej każe przypuszczać. Cena bloku kamienia w kopalni wynosiła 60 drachm. Religijna i moralna rola centrum duchowego Hellady nastręcza wiele kłopotów interpretatorom. na najwyższym już wzniesieniu – stadion i teatr. że humanizacja religii greckiej dokonała się w znaczniejszym stopniu za sprawą poezji tragicznej niż za sprawą kapłanów. że motywem decydującym tego zaniechania był raczej pospolity strach niż ślepa wiara prostaczków. która była rodzajem odpowiedzialności zbiorowej. nie opuszczając tego miejsca i nie rozmawiając z nikim do końca dni swoich. zbierając datki. popierając między innymi obce kulty i stosując rozumną zasadę tolerancji. W wieku IV przed Chr. Delfy przypominają wielkie kamienne schody. także od najuboższych. którzy dawali swego przysłowiowego obola. Tak na przykład Argos i miasta kreteńskie. że w tej dziedzinie stolica religii greckiej wykazała dużo zdrowego rozsądku. które starały się znaleźć usprawiedliwienie.

i to w głównej mierze za sprawą Delf. Resztki żałosnych ruin. Antagonizmy i wymowne przykłady skłócenia miast nie powinny przesłaniać faktu. który. wyłaniające się z surowego kamienia niby nie dokończona rzeźba Michała Anioła. Kiedy Spartanie pokonali Ateńczyków pod Ajgospotamoj. Miasteczko – siedziba ongiś greckiej potęgi – jest małe. Żywy mur piersi spartańskich. są krwistorude i sine. VI Sparta nie dostarcza prawie żadnych (właściwie żadnych) przeżyć estetycznych. Wybudowano je nie tyle na chwałę bogom. Przychodzili z najdalszych kolonii na święte zbocza. zbudowano ex vota pełne posągów spartańskich generałów i admirałów. i to tuż w pobliżu ex vota Aten. IX i in. Na tym dramatycznym tle wieczorem zauważyć można wolno sunący cień orła. bez podziałów i architektonicznych ozdób. Delfy – kamienna korona greckiego krajobrazu. Mieszkańcy Argos poświęcają swoje ex vota uczczeniu zwycięstwa nad Spartą pod Ojnoe. o którym mówiono z przechwałką. których na wszelki przypadek bezpieczniej było nie zostawiać na wolnej przestrzeni. Sprawdziła się przepowiednia Tucydydesa – nic nie zostało z dumnej Sparty. będziemy mieli pełną miarę upokorzenia zwyciężonych. stanowiła jedność duchową. . popiersie Leonidasa. wydłużonej sali. Ex vota są natomiast świadectwem krwawej rywalizacji miast greckich. aby dostąpić łaski pojednania pod świetlistą władzą tego. a jednocześnie magazyny najcenniejszych ofiar wiernych. stale grożące obrywem. Muzeum jest ubogie – jedna tylko rzeźba godna uwagi. aż do skarbca Cyreny – który jest kamiennym wykładem głównych problemów matematycznych IV wieku przed Chr. że materiał użyty na budowę tych małych świątyń pychy pochodził z grabieży dokonanej w miastach pokonanych. pochodzących zresztą z późniejszych czasów. W miniaturowej skali śledzić można tutaj rozwój architektury greckiej od najstarszego (prawdopodobnie koniec VII wieku przed Chr.) skarbca korynckiego – prostej. jak mówi Pindar – dał nam lutnię i natchnienie. wlewa do serca miłość pokoju i nienawiść wojny domowej35.Poniżej świątyni Apollona znajdują się ex vota i skarbce – małe budowle sakralne. Jeśli dodamy. 35 Ody Olimpijskie. ale aby upamiętnić własną wojenną glorię i przypomnieć przeciwnikom ich klęski. zszedł już dawno pod ziemię. są bez śladu wielkości i piękna. że mimo wszystko Grecja. Geometria helleńska składa hołd bogowi miary i harmonii. Skały otaczające Delfy są pokryte rzadką zielenią. prowincjonalne i źle zabudowane.

Już z początkiem XVIII wieku Olimpia była przedmiotem archeologicznych sondaży.) dzieliła Równych od helotów – wyjętych spod prawa – socjalna przepaść. jak to oni. dokonywanych przez młodzieńców spartańskich nie z nienawiści tylko. Ale chyba nie będzie przesadnym pięknoduchostwem. że ruiny powinny posiadać moc ewokacji. Problemem trapiącym archeologów nie od dziś jest to. Wojaczka stanowiła jedyne godne zajęcie Równych. Nie zdołano zatrzymać czasu. ale pobudza do refleksji. Sparta miała jednak swoich wielbicieli. Do końca (to znaczy do klęski zadanej Spartanom przez Teby w roku 371 przed Chr. Może właśnie ta chłodna naukowa systematyczność utrudnia estetyczną kontemplację Olimpii. ale poruszającej wyobraźnię. zaprawa bojowa. Sławny stadion jest właściwie sporą łąką. jeśli się powie. czym była naprawdę. o dorabianie brakujących kolumn. Światło jest tu łagodne. iż zasady konserwacji i zasady rekonstrukcji nie zawsze dają się z sobą pogodzić. którzy. Dopiero w muzeum odczuć można. Teren jak rzadko w Grecji jest płaski i mocno zadrzewiony. Olimpię zwiedza się z przewodnikiem w . Byli to oczywiście intelektualiści – Platon. zielone. dolepianie metop i odbudowę sklepień. Resztki świątyni Posejdona na przylądku Sunion (dzięki znakomitemu położeniu – jak latarnia morska – nad skarpą spadającą w morze) posiadają idealne cechy rekonstrukcji niepełnej. Zupełna antyteza krajobrazu delfickiego. Patronem sztuki był Tyrteusz – autor hymnów i ód – dwu rodzajów literackich. ale (co gorsze) jako trening. Działalność ekonomiczna wolnych obywateli była zakazana. co często hamuje prace naukowe. rzecz oczywista. Nie idzie. Ci ostatni byli ofiarą ohydnych masakr. chociaż cała konstrukcja państwa i obyczajów spartańskich była próbą jego zatrzymania. gdy oglądamy najpiękniejszy zbiór metop greckich i najwspanialsze dwa frontony ze świątyni Zeusa. wolą państwa rządzone przez ideę niż przez nieobliczalne i podejrzane prawa życia. które po wiekach znalazły uznanie w oczach Saint-Justa. VII Olimpia nie sprawiła na mnie zrazu większego wrażenia. Jedyne wzniesienie w pobliżu to regularne jak kopuła wzgórze Kronosa. Ksenofont.Nie dostarcza przeżyć. przesiane przez liście i odbite od traw. pokryte piękną szczeciną drzew. Systematyczne wykopaliska podjęli Niemcy. Poza tym jak najprędzej ze względów komercyjnych starano się udostępnić wykopaliska. Prace trwają do dziś. Władza w tym najbardziej oligarchicznym państwie greckim pozostawała w ręku garstki obywateli.

Trwały pięć dni. Achilles po śmierci Patroklesa – jak wiadomo z Iliady – wyprawił igrzyska. to znaczy konkursem albo lepiej walką. leżące jak pnie drzew). Oślepiające słońce. W szczególności bieg. przed Chr. Na czas trwania zawodów ambasadorowie zwani theoroi37 ogłaszali pokój i skłócone miasta o różnych ustrojach. że w epoce klasycznej zniknął zupełnie element ryzyka. w czasie igrzysk pytyjskich w 462 r. dzika oliwka w Olimpii. Olimpia obok Delf była symbolem braterstwa wszystkich Hellenów. z jej listowia sporządzano theoroi – (gr. To wskazuje na związek igrzysk z kultami wegetacji. Nowsi badacze próbują doszukać się źródła i odczytać ukryty sens tych uroczystości. podstawę chronologii greckiej. ostre wiraże i długość trasy były przyczyną wielu śmiertelnych wypadków. Szczególnie niebezpieczne były wyścigi kwadryg. Olimpijskie zapasy sportowe są zapewne echem bezlitosnych walk o władzę między ojcem i synem (Kronosem i Zeusem. rytmiczne uderzanie nagimi stopami o ziemię miało pobudzić uśpione jej siły rozrodcze. U źródeł bezinteresownych zapasów sportowych leżał mord i zagarnięcie tronu. Zawody nie były tylko pokazem siły i piękna. Pierwotnym źródłem igrzysk były zapasy na śmierć i życie. Nie należy sobie jednak wyobrażać.). ale także grą o najwyższą stawkę. tego znanego z legend. Igrzyska były agonem.). dialektach i obyczajach oddychały szeroko powietrzem wspólnej. Kandydat na króla musiał wykazać swoją wyższość i fizyczną przewagę – a najlepszym i bezapelacyjnym sposobem było zabicie przeciwnika. wysłannicy do wyroczni lub na igrzyska. Igrzyska – uważane w Grecji za najstarsze – odbywały się co cztery lata z początkiem lipca lub września i stanowiły od VI wieku przed Chr. wieńce. Jedyną materialną nagrodą dla zwycięzcy był wieniec z gałązek oliwki – nie jakiejkolwiek przydrożnej – lecz zerwanych z drzewa kallistefanos36. 37 . która stanowiła jeden z 36 kallistefanos – pięknie uwieńczony (gr. które – podobnie jak w corridzie – stanowiły część widowiska. Nie było to tylko sposobem uczczenia poległego bohatera.ręku. Prawdziwa łaska piękna spływa dopiero w muzeum. ale znacznie starszego jego wcielenia – Heraklesa chtonicznego – demona przyrody. tylko jedna doszła cało do mety. Zeusem i Heraklesem – patronami igrzysk) czy teściem i zięciem (Ojnomaosem i Pelopsem) – odwieczny temat niezliczonych baśni całego świata. które Herakles przywiózł z kraju Hiperborejczyków. Znaczenie tej uroczystości było magiczne. a tam pracownia Fidiasza. którą zawodnicy przenosili na zmarłego. tu ołtarz Zeusa: jego świątynia (potężne bębny kolumn. Była to pierwotnie uroczystość ku czci Heraklesa – nie doryckiego. jakby odrabiało się zadaną lekcję: tu był Herajon. odnalezionej ojczyzny. Chodziło o zastrzyk energii witalnej. a ich organizacja i program są od dawna dość dobrze znane.

jak wyłaniają się z morza. parowały bielą. Myron. marmuru. niby skóra lwa rzucona na fale. Takie zdanie można wyczytać w turystycznych prospektach. Zawodnicy wypożyczali swoje ciała bogom i herosom. Krotony. królującej na najwyższym z tronów.istotnych elementów cywilizacji greckiej. przechadzają się wybrani pod łagodnym wejrzeniem Radamantysa i jego małżonki Rei. by po śmierci stać się mieszkańcem Wysp Szczęśliwych. co świadczy. chłodzonych wiatrem oceanu. alpejskiego śniegu. Mykonos jest modne. byli to bez wyjątku Peloponezyjczycy. dymy. ufundowana przez przedstawicieli obu tych profesji. gdzie pod ogromnymi drzewami. Z samolotu lecącego z Heraklionu do Aten widać. A także szkołą rzeźby. później pojawiają się nazwiska zawodników z Aten. Najwybitniejsi artyści greccy: Fidiasz. zlepione z sobą jak plaster miodu. ale na szczęście dzięki trudnościom komunikacji nie osiągnęło stanu Capri. Nagrodzony wieńcem laurowym miał wszelkie szanse. kręte uliczki. Smyrny. Chociaż przyjechałem nocą. . Poliklet (twórca nowego kanonu) pracowali dla Olimpii. Grekom nie znane były zapasy zespołowe. Była zatem Olimpia szkołą energii i pokazem wzorców osobowych. Z portu jedzie się rozklekotaną motorówką na Delos. zawodem mieszkańców było rybołówstwo i piractwo. Miasteczko słynne jest z tego. przybranymi w girlandy kwiatów. Ujrzane z pokładu statku mają twarz ludzką: domy pokryte wapnem. Zarzuca kotwicę na pełnym morzu. Zwycięstwo było indywidualne. Ściśle mówiąc. Statek płynie dwanaście godzin z Pireusu aż do wyspy Mykonos. Z walki miał się wyłonić nie taki sobie dobry i taki sobie dzielny człowiek. Doświadczyłem gniewu Posejdona. że morze istotnie bywa tutaj groźne. o płaskich dachach. ale najlepszy – bohater. piany. Mają postrzępione brzegi i płowy kolor. że na dwa domy przypada jedna wotywna kaplica. w których znaleźć można często prawdziwe perły poezji stosowanej. Syrakuz i Samos. Teb. domy. Od wieków Mykonos żyło z darów morza. o czym świadczą zachowane nazwiska triumfatorów igrzysk. a pożądanie dóbr bliźniego – nieprzeparte. Rankiem najlepiej wyjść do portu i przechadzać się wzrokiem od domu do domu. VIII Do pełnego obrazu Grecji niezbędny jest obraz wysp. Istna orgia bieli – jeśli słowo orgia jest stosowne do tego najcichszego z kolorów. układając w myśli barokowy sonet składający się z porównań do kredy. Motorówka przywozi pasażerów do małego rybackiego portu. Wybrałem Delos. Początkowo w wieku VIII przed Chr. krzątanina czarnych postaci wokół wydobytej właśnie z morza sieci.

opiekunek płodności i położnic.. aby przekonać. którą stoicy zakrywali twarz. że Morze Egejskie nie jest sadzawką. wozy pełne tłustego mięsa. Podróżni: grupa angielskich studentów – zachowali piękną obojętność wobec przeciwności losu. w. Doświadczenie trudności tej podróży wydawało mi się konieczne dla zrozumienia niektórych fragmentów Odysei. otwarta na wszystkie wiatry. człowiek nawykły do czytania zawiłych rękopisów. Jedyny przedstawiciel załogi poza sternikiem – majtek. Ma zaledwie 16 kilometrów kwadratowych. „Delos. Właściciele motorówki przestrzegli zresztą lojalnie turystów. 51-60. ale wprost do wyspy. Wreszcie Delos. nie odbywało się to kosztem poprzedników. skała wyniesiona przez fale dla mew raczej niż dla ludzi. Z największego wzniesienia z góry Cynt widać wieniec Cyklad: Tenos. obowiązywała bowiem 38 Do Apollina Delijskiego. Podobnie jak w przypadku Delf. pokrytą nieczytelnym pismem. jasna. Niemcy pohukiwali zrazu ochoczo. Andîparos.. nie był to pełny gniew. zmiana nazwy oznaczała pojawienie się nowego kultu. jeśli to słowo jest odpowiednie dla wiekowego staruszka. Dziewięć dni i dziewięć nocy klęczała Latona obejmując pień świętej palmy (prymitywna technika połogu). Chociaż w ciągu wieków wprowadzono tutaj coraz to innych i nowych bogów. będą cię żywiły ręce innych”38. które przybywały tutaj z dalekiej Scytii. lecz prędko stali się ociężali i melancholijni. Ikaros. W pięknym hymnie homeryckim zwraca się ich matka Latona nie do Posejdona. które jednak w tym przypadku nie stanowiły przedmiotu lektury. Do mitologii greckiej Delos weszło jako miejsce urodzin Apolla i Artemidy. którą nanosiły przewalające się fale. Jest to pewna przesada: wszystkich tych wysp nie widać. który dał ściganej gniewem Hery to kamienne schronienie. Wystarczył jednak. Amorgos. piękne łzy. z której filolog. pełna rytmu morza. czarno ubrana Szwedka przez cały czas miała zamknięte oczy i po twarzy sączyły się jej ogromne. Herodot opowiada o pielgrzymkach. Rozwijali wielkie płachty gazet. ale naśladowały togę. Ziemia jałowa. Kythnos. Syros. że tym razem podróż odbywa się na ryzyko podróżnych. zanim wydała na świat Artemidę i Apolla. usiłował małym czerpakiem wylać wodę. . wystawiając w pobliżu kosza na śmieci bardzo starą tablicę. Mówi. Ios. mógłby wywnioskować. ale po prostu pomrukiwanie i zły humor. przyrzekając jej przyszłą nagrodę – hekatomby na ołtarzach. jeśli zechcesz być siedzibą mego syna Apolla. ale nazwy są tak piękne. Naksos. Delos leży w środku Cyklad i to tłumaczy wyjątkowe znaczenie tej wyspy-sanktuarium. która już w czasach mykeńskich była sławną siedzibą bóstw ziemi. by ukryć cierpienie. Wtedy to wyspa z pospolitej Ortygii (wyspy kamyków) stała się świetlistą Delos. jak wygnana księżna do ubogiej wieśniaczki. że trudno nie ulec pokusie ich wymienienia. Paros. Mykonos. Andros. ziemia bez pól uprawnych.prawdę mówiąc. Serifos.

Artyści z Naksos. Zazdrościły Delos znaczenia politycznego i moralnego. Zwiedzanie delijskiej dzielnicy teatru nie jest bynajmniej przechadzką po cmentarzu. centralnie położona między Azją. Puszczono w ruch stare mity. ani umierać. Trzy świątynie Serapisa. I nowa legenda.. Podobieństwo leży raczej w atmosferze niż w wyglądzie i szczegółach. Delos i Ateny były stolicami antyperskiej konfederacji. że cała apollińska triada – Latona. Nie potrafię nawet dla siebie wytłumaczyć . ale przeniesienie skarbca delijskiego do Aten oznaczało nieuchronnie zmierzch kolebki Apollona. nie odpowiada tytułowi. aby wykazać zamierzchłe filiacje attycko-delijskie. pałaców i lupanarów. Europą i Afryką wyspa przeżywała okres prosperity. Na podłodze domu Kleopatry. że to. Często porównuje się Delos z Pompeją. Delos stało się także metropolią kupiecką Morza Egejskiego. Nie tracąc charakteru sanktuarium. Ślady codzienności jak odcisk ręki odczytać można na ścianach świątyni i magazynów. Tyran ateński Pizystrat dokonał oczyszczenia wyspy. Powtórny renesans wyspy nastąpił w epoce hellenistycznej i rzymskiej. zespół pięknych kor i wreszcie słynny taras lwów. Odtąd nie wolno było na Delos ani rodzić. Ateny w wieku VI przed Chr. potrafili na własny użytek przyswoić pierwiastki obce. stały się jedną z pierwszych potęg Grecji. Zwłaszcza po zburzeniu Koryntu i Kartaginy przez Rzymian w roku 146 przed Chr. Było to niewątpliwie zasługą Jończyków. co napisałem. Z epoki archaicznej świetności (Delos obok Olimpii i Delf należało do najsłynniejszych sanktuariów Grecji) zachowało się sporo pamiątek. Zresztą nie należy zapominać. Mają wydłużone ciała psów. Wody świętej egipskiej rzeki pielgrzymujące do Apollona – wymowny przykład zbratania religii u schyłku antycznego świata. Artemida i Apollo (ze swym nieodstępnym azjatyckim łukiem występujący pod Troją jako przeciwnik Greków) – pochodziła ze Wschodu. Z tematu pejzażu pióro zbyt często ześlizgiwało się w sferę legendy i historii. To umarłe miasto jest żywe. Ogromny tors Apollona. świątynia Izydy w sąsiedztwie bóstw dawnych triady apollińskiej oraz Zeusa i Hery. Wykładane kamieniem ulice zachowały ślady wozów i kroków. że nie należy wyrzucać starych rodziców z ich domostw. W V wieku przed Chr. którzy je rzeźbili około roku 600 przed Chr. Nowi ludzie – nowi bogowie. nic nie tracąc ze swojej indywidualności. usuwając z niej wszystkie groby.piękna zasada. znali zapewne lwy tylko z opowieści. Na wznoszącym się łagodnie zboczu góry Cynt – taras cudzoziemskich bóstw. Zdaję sobie sprawę. którzy. Zwierzęta wsparte na przednich łapach oszczekują północ. Matki w połogu i konających transportowano na pobliską wyspę Reneję. którą rozwija Kallimach: mały potok delijski Inopos miał być napełniony wodami Nilu. Dionizosa czy Pod Delfinami – rozbłyskują nagle mozaiki. Delos było zawsze jak gościnny zajazd.

A przecież znam dokładnie przynajmniej jedną tuż koło muru ogradzającego pałac Minosa w Knossos. Z wierzchu zieleń przyprószona z dodatkiem błękitu. Trzy białe domy. Policzyłem wzrokiem wszystkie jej liście i noszę w sobie dokładnie jej kontur. Nie udało mi się nawet wyrazić kształtu i koloru oliwki. niskie altany. Tylko mocna intuicja mówi. żeby z tego doświadczenia zrobić przedmiot. Ale trzeba być Dürerem. rzeźba i mit wyrastają organicznie z ziemi. jaki mają jesienią liście grabu. Chciałem opisać. jaki istnieje między krajobrazem Grecji a jej sztuką i wierzeniami. Pokusa opisywania i porażki opisywactwa.tego związku. szafirowy chłód. Wreszcie wyżej łuszczący się kamień i rzadkie trawy. Opisać jeden stok góry: u spodu srebrna poszarpana zieleń krzewów. . Winnica przypominająca wydłużone. morza i gór. Mały prostokąt bardzo dźwięcznego brązu. ale między szpalerami winorośli jest zimny. że grecka świątynia.

Duszyczka Zdzisławowi Najderowi .

czy przydadzą się na cokolwiek. nie ma w tej dziedzinie nic do dodania. I właśnie w tym czasie niepokoju i rozterki wpadł mi w ręce list Zygmunta Freuda do Romain Rollanda. rocznicy urodzin i. Tym razem jednak ich urlop był krótszy. jak co roku z końcem sierpnia lub na początku września. Pomijając epistolarną formę wstępu i zakończenia. rezygnują więc z tradycyjnej podróży do Włoch. że natrafiłem na ten tekst. które dręczy jego samego jako lekarza. Chciałem się jakby usprawiedliwić. Freud wraz ze swoim młodszym bratem postanawiają spędzić wakacje nad Morzem Śródziemnym. to rola kompilatora”. tym ciekawszy. jaka może ci przypaść w udziale. a ponieważ praca szła opornie. kiedy pisałem szkic o Akropolu. jaki to przypadek sprawił. w jaki sposób chce on uwolnić chorych od tego cierpienia. A tymczasem każda szuflada katalogu działowego w odwiedzanych bibliotekach ziała setką tytułów w różnych językach i zdawała się mówić: „Po co się trudzisz. że twórca psychoanalizy stosuje tę metodę do samego siebie. Oszukiwałem sam siebie najoczywiściej. wszystko zostało już napisane. Otóż w roku 1904. więc jak zwykle w takich razach uciekałem w lekturę. że z tej jałowości i nudy wybłyśnie nagle czysty promień inspiracji. Było to według wszelkiego prawdopodobieństwa w okresie. można traktować ów fragment Freuda jako esej. Carl Gustav Jung Nie pamiętam już dokładnie. jałową i nudną w nadziei. pisany z okazji jego 70. ściśle mówiąc. Epizod ów odległy jest od piszącego o lat trzydzieści kilka i z pozoru najzupełniej banalny. pojawia się – jak to wyznaje – uporczywie w polu świadomości. którą przyjaciele wydali na cześć wielkiego pisarza. i to bez wyraźnej racji czy przyczyny. artykuły rozproszone w archeologicznych pismach fachowych i sporządzałem z nich notatki. do pewnego epizodu przeżyć własnych. że nie popadam w prostrację duchową. że nie próżnuję przecież. Jedyna rola. jadą natomiast do . jak wynika z charakteru owego listu. przyczynki. więc wykonywałem pracę zastępczą. czytałem rozprawki. z góry wątpiąc.Nie widzę. i nie wiem. przeznaczony do księgi pamiątkowej. żeby Freud gdziekolwiek wznosił się ponad własną psychologię.

posągiem Wenus z Milo czy portretem Mony Lizy. Przypadkowo spotkany w Trieście znajomy żywo odradza im ten projekt. tak jak tego uczyliśmy się w szkole»”39.: M. ten potwór morski. dodajmy od siebie. Połączenie statkiem jest szczególnie korzystne. Freud mówi. „Po południu w dzień naszego przybycia. żeby tam spędzić kilka dni. Jest to uwaga niezbyt oryginalna. Aby zilustrować postawę pierwszą. Robert.Triestu. Ta. zdawałoby się. Druga natomiast postawa. . że nie jest ono tak proste i pospolite. bliska realizmowi naiwnemu. zszywka]. cała otwarta na nie zmącony żadną refleksją zachwyt czy przerażenie. Zdaniem twórcy psychoanalizy. (Lettre à Romain Rolland) [z datą: Janvier 1936. wynikającą z pierwszej postawy. zjawiają się przy okienku i kupują bilety. Un trouble de mémoire sur l’Acropole. że z pewną przesadą można by ją porównać do reakcji człowieka. rozsądna i ponętna propozycja wprawia obu braci – rzecz dziwna – w dość ponury humor. Przyjrzyjmy się bliżej temu zjawisku. ale wyrażająca trafnie odczucia wszystkich tych. Na wyspach o tej porze roku jest bardzo gorąco – argumentuje – znacznie przyjemniejsza natomiast byłaby wycieczka do Aten. nagle przyszła mi ta dziwna myśl: «A więc to wszystko istnieje naprawdę. jakby zapominając na chwilę o niedawnych obiekcjach. akceptuje bez zastrzeżeń świadectwo zmysłów. jakby przedtem wątpiło się w jego realne istnienie. I właśnie w głąb tego przeżycia czy odczucia Freud zapuszcza analityczną sondę. bowiem rzeczywistość Akropolu nie była nigdy przedmiotem wątpliwości. aby wykazać. skąd mają zamiar udać się na wyspę Korfu. Charakterystyczną reakcją. Oczywiście nie jest to jakieś patologiczne rozdwojenie jaźni. ale w osobowości powstaje niepokojąca szczelina i zmącony zostaje prosty stosunek między percypującym podmiotem a przedmiotem. że widziany Akropol istnieje naprawdę. tłum. jest zdziwienie. Ale kiedy nadchodzi godzina otwarcia biur Lloyda. Błądzą po mieście niezbyt zdecydowani i bez entuzjazmu dyskutują projekt podróży do Aten. W papierach Autora. dostrzegając same tylko przeszkody. który przechadzając się w Szkocji nad jeziorem Loch Ness widzi nagle ciało słynnego potwora wyciągnięte na brzegu i jest wówczas zmuszony wyznać: ależ on istnieje naprawdę. gdy znalazłem się na Akropolu i kiedy objąłem spojrzeniem krajobraz. którym dane było po raz pierwszy stanąć przed Koloseum. natomiast znamienną reakcją postawy drugiej jest „dziwienie się temu zdziwieniu”. jak by się mogło wydawać. zachodzi tu szczególny przypadek współistnienia w tej samej psychice dwu sprzecznych postaw i wynikających z nich dwu diametralnie różnych reakcji wobec rzeczywistości. bo pozostawia podróżnym trzy dni na zwiedzanie miasta. Najbardziej naturalną interpretacją tych dwu „konkurencyjnych” odczuć byłoby 39 List Freuda – Sigmund Freud. w którego nigdy nie wierzyliśmy.

staramy się jakby zlikwidować tę część rzeczywistości. de que Alhama era ganada Las cartas echó en el fuego y al mensagero mataba41. sprzeczna z instynktem 40 41 „Ay de mi Alhama” – Och. co przeżywamy bezpośrednio. mechanizmu psychicznego. tylko nie mogę w to uwierzyć” lub to samo odczucie. / że Alhamę zdobyto / List do ognia wrzucono. traktuje hiobową wieść tak. odpychamy je okrzykiem „nie. Król Boabdil otrzymuje wiadomość o upadku Alhamy. biedna Halamo. jakby odrzucenie jej mogło zmienić bieg wypadków. Próbuje on po prostu przezwyciężyć swoją bezsilność. więc list o klęsce rzuca w ogień i rozkazuje zabić posłańców. Nie tylko słowo – ale zdaniem Freuda – coś znacznie więcej. niszczy narzędzia informacji. poczuć. illogiczna. wyszukanych czy literackich. jakby nie dotarła do niego. co znamy z lektury czy ze słyszenia i że to właśnie nakładanie się wiedzy i widzenia powoduje ową sprzeczność odczuć i zamącenie poczucia rzeczywistości. Wieść mu dostarczono. Nie mogąc zmienić losu. Można łatwo zrozumieć zachowanie i nastrój króla. co teraz widzę. a bardziej bliskich powszechnemu doświadczeniu. to niemożliwe”.stwierdzenie. I autor podaje ładny przykład literacki – fragment poematu Ay de mi Alhama40. dlaczego w Trieście odpychał tak przecież pociągającą perspektywę wyjazdu do Aten i dlaczego na Akropolu jego radość płynąca z bezpośredniego obcowania z arcydziełem architektury była przesłonięta głębokim cieniem sceptycyzmu. (Hiszp. nie jest rzeczywiste”. jak twierdzi. że oznacza to koniec jego panowania. w którym wyraża się jasno ta reakcja obronna. Wie dobrze. wyrażone w sposób bardziej kategoryczny: „To. strona ciemna.) . że jego władza jest tak jak dawniej nieograniczona. Ta reakcja defensywna jest nietrudna do wytłumaczenia i można przytoczyć szereg przykładów mniej skrajnych. odrzucić ją poza zakres naszej świadomości. Uwagę Freuda pociąga druga strona działania tego samego. / a posłańca zabito. Ilekroć spotyka nas nieszczęście. a tym. Sceptycyzm – oto właściwe słowo. Cartas le fueron venidas. „Zgodnie ze świadectwem moich zmysłów jestem teraz na Akropolu. Ale ponieważ nie chce tego wiedzieć. bo zakorzeniony głęboko w człowieku mechanizm psychiczny. Działanie owego mechanizmu psychicznego znamy dobrze z potocznego doświadczenia. Stara się wytropić. Ale Freud odrzuca taką wykładnię jako zbyt banalną i nie tłumaczącą niczego. że jest zasadnicza różnica między tym.

Podczas gdy obrona przeciw złemu przeznaczeniu jest czymś oczywistym. młodość o ograniczonych możliwościach i horyzontach. odpowiada Freud. że ludzie popadają w choroby nie tylko w wyniku niespełnienia swych pragnień życiowych.”. w niedzielę zaś do Prateru lub jechaliśmy do dobrze nam znanego zakątka gdzieś w okolicy miasta. zerwania zakazanego owocu. Nasuwają się tutaj słowa wielkiego krytyka Freuda: „Czyż kompleks ojca bez reszty przenikający poglądy szkoły freudowskiej dowodzi. że dokonała ona jakiegokolwiek godnego uwagi uwolnienia człowieka od fatalizmu «romansu rodzinnego»? Ten kompleks z całą jego fanatyczną sztywnością i przesadną drażliwością jest źle pojętą funkcją religijną. Tę paradoksalną sytuację nazywa „przegraną z powodu sukcesu” i mówi. I stara się wykazać. aby było prawdziwe”. osiemdziesięcioletni w czasie pisania tego listu-eseju Zygmunt Freud nie wrócił pamięcią do czasów swego dzieciństwa i młodości. Jest to wyraz radosnej dumy. jaka powinna być udziałem obcujących z arcydziełem sztuki. Nie. co niesie z sobą radość i jest uśmiechem losu. Autopsychoanaliza nie byłaby pełna. które odbiera radość. nigdy nie wątpił w istnienie Akropolu. mówiąc: «Co powiedziałby nasz ojciec. Nie jest to tylko pesymizm poznawczy. I oto w dzień. ręka skrycie kochanej dziewczyny. gdy stało się to. gdy bardzo intensywne pragnienia znajdują zaspokojenie. A teraz oto jesteśmy w Atenach na szczycie Akropolu! Jak długą przebyliśmy drogę!”. .samozachowawczym. Wobec kogo? Ojciec Freuda był mało zamożnym kupcem. jego zasadniczej niezdolności do osiągnięcia szczęścia. ale również wtedy. gdyby teraz mógł być tutaj?»”. ale nie miał żadnej nadziei. że człowiek reaguje podobnie jak w przypadku nieszczęścia – to znaczy odrzucając rzeczywistość – gdy spotyka go nagle szczęście. głębokie poczucie winy.. „zdetronizowali” go i w tym właśnie zamachu na ojcowski ideał należy doszukiwać się owego poczucia winy. Wspomina wtedy ubóstwo rodzinnego domu. ale trwa ona zaledwie moment i prawie natychmiast zostaje zmącona przez świadomość przekroczenia tabu. Tak bardzo wywyższyli się nad jego pospolitą egzystencję. Natomiast synowie przerośli go. wygrany los. gdyby stary. istniejący we wszystkich niemal językach europejskich: „zbyt dobre. atmosferę duszną i pełną zakazów. miał ochotę powiedzieć do brata: „Czy pamiętasz nasze młode lata? Codziennie chodziliśmy tą samą drogą do gimnazjum. wielka nagroda. dlaczego – pyta Freud – reagujemy odruchem sceptycyzmu i niewiary na coś. ale dotyczący samej natury człowieka. Poczucie winy? Tak. niezbyt wykształconym. W tym liście-rozprawce pisanym pod koniec życia bardziej chyba niż w innych pismach manifestuje się głęboki pesymizm autora. i Akropol niewiele dla niego znaczył.. że kiedykolwiek zobaczy go na własne oczy. „I jeśli można porównywać rzeczy małe z wielkimi – pisze dalej – czyż Napoleon I w dniu koronacji w Notre Dame nie zwrócił się do brata. Tę reakcję dobrze wyraża potoczny zwrot.

wysilić całą swoją wrażliwość i zdolność rozumienia. Odpowiedź nie jest łatwa. Za pokorę i uciszenie dawały mi w zamian „miód i światło”. zmącenie wiary w realne istnienie tego. uważałem za rzecz naturalną. A ponieważ próba ta jest świetnie i sugestywnie napisana. że możemy obyć się bez wzorów (zarówno estetycznych. przyznanie się budzi potwory subiektywizmu. że jestem delegatem czy posłem tych wszystkich. zaprzestanie mysiej krzątaniny wokół spraw nieważnych i głupich. co widziałem. Co to znaczy? To znaczy sprostać wyborowi i uczynić go wyborem moim. Wyobrazić sobie. „ażebym – jak mówi św. Fakt. że małodusznie unika ona frontalnej konfrontacji z wartościami najwyższymi. co z nich pojąłem. Istnieje błędny pogląd. katedry. że wobec arcydzieł czułem się zawsze niepewnie. na miarę oczywiście mego ograniczonego umysłu i serca. brniemy w naszą samotność. Tomasz More – kłopotał się zbyt wiele wokół tego panoszącego się czegoś.Starałem się możliwie wiernie streścić tok myśli twórcy psychologii głębi. naszych bliskich zmarłych. Sypałem ziarna maku na zapomniane groby. użalałem się nad ich losem. I żebym to. Jednym z grzechów śmiertelnych kultury współczesnej jest to. zapomnieć o sobie. jakiego sam w sobie nie potrafiłbym stworzyć. jak to jest z tym moim poczuciem winy w obliczu arcydzieł. Dlatego właśnie odrzucamy pomoc tradycji. Naprzód zadawałem sobie pytanie. bo rzekomo nasza sytuacja w świecie jest wyjątkowa i nieporównywalna z niczym. Skoro zostałem wybrany – myślałem – i to bez szczególnych zasług. już nawet nie nad śmiercią okrutną. czy nigdy nie przytrafiło mi się coś podobnego. grzebiemy w ciemnych zakamarkach opuszczonej duszyczki. Nie pozwalały także. które nazywa się «ja»„. którym się nie udało. potrafił przekazać innym. odebrać mu jego przypadkowość i dowolność. nakazywały milczenie. jak i moralnych). A także aroganckie przeświadczenie. Jeśli godzi się nazywać to wszystko transakcją. że burzą naszą zarozumiałą pewność i że kwestionują naszą ważność. ale współczułem. działo się to z paru istotnych powodów. że tradycja jest czymś podobnym do masy spadkowej i że dziedziczy . Mona Liza powtórzyły się we mnie. zawarty w jego małej epistolarnej próbie wyjaśnienia pewnego szczególnego zjawiska psychicznego. I jak przystało na delegata czy posła. Zabierały one część mojej rzeczywistości. Tak jak czytając podręczniki psychiatrii. była to transakcja najkorzystniejsza z możliwych. to muszę temu wyborowi nadać sens. każe myśleć o dzieciństwie. Jeśli jednak nie popadłem w opisany przez Freuda sceptycyzm. aby Akropol. odnajdujemy w sobie przez empatię różne opisane tam choroby. którym nie dane było dzielić z nami radości płynącej z przeżywania rzeczy pięknych. że odebrana im została niewyczerpana wspaniałość świata. życiowych niepowodzeniach czy drogich nieobecnych. No więc tak: stojąc na Akropolu przywoływałem dusze moich poległych kolegów. Jest dobrym prawem arcydzieł. wybrany w grze ślepego losu. zacząłem się zastanawiać.

się ją mechanicznie. że to nie tylko my czytamy Homera. iż wielkie dzieła ducha są bardziej obiektywne od nas. Ktoś słusznie powiedział. oglądamy freski Giotta. bo nasze małe „ja” skrzeczy i broni się przed nim. likwidatorzy przeszłości podobni są do owych szaleńców. dlatego ci. ponieważ nie mogą wybaczyć ich spokoju. żeby nie opuszczała mnie wiara. pracy. Biedni utopiści. godności i chłodnego promieniowania. Pragnąłem zawsze. którzy są przeciw dziedziczeniu i niezasłużonym przywilejom. którzy niszczą dzieła sztuki. jest przy tym trudny i niewdzięczny. występują przeciw tradycji. . podpalacze muzeów. debiutanci w historii. A tymczasem w istocie każdy kontakt z przeszłością wymaga wysiłku. przysłuchują nam i stwierdzają naszą próżność i głupotę. bez wysiłku. słuchamy Mozarta. Giotto i Mozart przypatrują się. I one będą nas sądzić. ale Homer.

Akropol .

I nagle nad wąską uliczką. wymiary i kontur głównych świątyń. Statek przybija do portu w Pireusie. niechlujnych składów i sklepów przykrytych białym pyłem. ile na sile wmówienia. Usiadłem po prawej stronie. które polega – wiemy to dobrze – nie tyle na wciąż odnawiającym się wzruszeniu. magazynów. która – tego się obawiałem najbardziej – okaże się nędznym pagórkiem. nie oddychał światłem. Obawiałem się. na repetycji wiary. koloru i tła. jeśli święte wzgórze i ocalałe na nim resztki świątyń nie przemówią do mnie. Do miasta jedzie się autobusem. która tak trwale okupowała moją wyobraźnię. Nie potrafiłem wymyślić żadnego krzewu i przyczepić go do góry. co przez wiele lat budowały cierpliwe domysły. a nie jedyną czy przynajmniej wyjątkową ruiną. opisy stanowiły pokarm wodnisty. Pierwsze rozczarowanie: nie widać Aten. że oko i ukryta w oku cząstka dotyku spływały po tym obrazie bez masy i chropowatości. wysoko w górze – on! . Wszystko było z rozcieńczonego mleka i tak bardzo linearnie poprawne. miał barwę gipsu. Kiedy jechałem tam. rysunki. ale cały ich zespół położony był nieodmiennie na płaszczyźnie. pośród wielu rozsianych po świecie ruin? Czy wezmę udział w trwającym od wieków sprzysiężeniu zachwytu. Zdjęcia. ani załomu skały. pozbawiony zapachu. Znałem nieźle topografię.Nie ma na świecie budowli. I czy będę miał odwagę przyznać się (choćby przed samym sobą). a niebo nad nim było z papieru. Rząd domów. A przecież – zdawałoby się – to właśnie od strony morza powinien przyjść pierwszy widok. jeśli okażą się jedną z wielu. Budynki portowe zasłaniają miasto położone kilka kilometrów w głębi lądu. jak po szkle. zupełnie niespodziewanie. ani nawet cienia. że konfrontacja zniszczy to. że sztuczki fotografów wynoszą Akropol jak okręt na wysokiej fali. rósł we mnie strach. który rzucają kolumny.

Ateńczycy wrócili do swojej stolicy. z głębokiego patriotyzmu. siłą niezrównanej wymowy i zdolności przekonywania. głęboko wykształcony arystokrata stał się przywódcą demokracji. a przecież realizujących swoje plany z żelazną konsekwencją. ale ktoś w rodzaju Malraux przy boku Peryklesa. gdy spierał się z Ateną o władzę nad krajem. porównuje go do wielkich angielskich wigów. Perykles 42 43 Wędrówki po Helladzie.). obserwował bacznie nastroje swego miasta i rzucał swój autorytet na szalę. mówią. Postać ta rozrosła się w naszej świadomości.I Dostrzec można jeszcze na skale Akropolu trójzębem uczynioną rysę. do których należał Fidiasz. Zachowało się o nim wiele świadectw i wiele ocen sprzecznych. a mimo to całe piąte stulecie nazywamy wiekiem Peryklesa. ten.. . łagodnych z pozoru. ten śródziemnomorski mąż stanu przypomina raczej brytyjskich gentlemanów. co w ustach Francuza oznacza wyrzeczenie się jednego z największych uroków życia. Jego polityczna działalność trwała trzydzieści dwa lata. Rzeczywiście. wbrew tradycjom rodzinnym. Platon nie waha się nazwać go w Gorgiaszu złym politykiem. Samotny raczej. d’Aspermont Lynden. że zrobił to Posejdon. związany jest z imieniem Peryklesa. Wiele jego cech osobistych pozostawało w sprzeczności z klasycznym portretem przywódcy i chyba nie budził odruchowej sympatii. Pełny jego portret wymyka się piórom naukowców i powieściopisarzy. który pozostał. nie śmiał się nigdy. Wielkie budowle Persów czy piramidy – cokolwiek powiedzielibyśmy o ich pięknie – są dla nas dziełami anonimowymi. Pauzaniasz42 W czasie drugiej wojny medyjskiej Persowie wdarli się na Akropol. Z autorów starożytnych Tucydydes i Plutarch są zdecydowanie „za” Peryklesem. ks. G. Nie brał udziału w zabawach publicznych. Do ludu nie miał zaufania (w czasie młodości czuł wręcz odrazę). I. Arystoteles i Platon „przeciwko” niemu. Akropol. Kiedy w roku 479 przed Chr. Jeden z najlepszych znawców polityki greckiej owych czasów. Ten bogaty. Akropol był – jak ktoś trafnie powiedział – pustym cokołem. w momentach decydujących. Nieliczni obrońcy. Tym razem sprawdziły się słowa wyroczni delfickiej. świątynie spalone i obrócone w gruzy. „Il n’allait jamais dîner en ville”43 – mówi o nim za autorem starożytnym jeden z biografów. Nigdy nie bywał na przyjęciach (fr. którzy nie opuścili miasta. nie tylko genialny rzeźbiarz. opanowanych. po zwycięstwie pod Salaminą i Platejami. zostali wymordowani. to znaczy otoczony wąskim gronem tych samych przyjaciół.

że ta kobieta była wielką i dozgonną miłością Peryklesa. Otaczał się artystami. aby nie skazywali jej na wygnanie. które oddzieliły go od „człowieka z ulicy”. z którą miał dwóch synów. Wreszcie Fidiasz.wiedział. wskazuje. a jego traktat o bogach został publicznie spalony. czy Protagoras z Abdery. zbyt na równi stojąca z mężczyznami i poeci komiczni – głos ludu – przedstawiali ją jako prostytutkę lub właścicielkę domu publicznego. pochłonęło znaczną część skarbu związkowego miast greckich (przeniesionego w połowie . z jaką lud tępił. O tym procesie czy serii procesów wiemy niewiele. w szesnaście lat później los ten spotkał Protagorasa. że to gigantyczne przedsięwzięcie. Jego charakter. Fidiasz został skazany na banicję. Zapewne poza plecami tego osobnika krył się któryś z możnych przeciwników Peryklesa. aby Ateny zawdzięczały szczęście i sławę tylko jemu. Perykles nie reagował na te obelgi. Oskarżycielem był niejaki Menon – cudzoziemiec i współpracownik Fidiasza. cebulastą głowę. trzymając w ręku swą niezbyt piękną. jak Anaksagoras. że nie był on popularny. że przywódca partii ludowej powinien być lub przynajmniej powinien stylizować się na „jednego z wielu”. Prawo ateńskie niezmiernie rzadko uznawało małżeństwa mieszane. analityk mowy. Zaciekłość. ale kiedy Aspazji wytoczono proces o bezbożność. Podstawą oskarżenia był tu także ów wygodny. Aspazja. Historia przekazała sporo imion wielkich marzycieli. instynktowną obawę przed dialektyczną trójcą: język (retoryka) – rzeczywistość – władza. Otóż dla Ateńczyków sam fakt rozwodu był sprawą normalną: uznawało go zarówno prawo. Wiadomo. Skandalizowało natomiast opinię publiczną to. jak „z sądów słabszych robić sądy mocniejsze”. Rozwiódł się dla niej z bogatą obywatelką ateńską. jak się zdaje. przedstawiającej walkę z Amazonkami. bo niejasny. który odbierał gwiazdy bogom i nazywał je świecącymi ciałami. Perykles popełnił co najmniej dwa kardynalne błędy. Siedzi zatroskany na stokach Akropolu. a wiadomo. aby ich przywódca był rubasznym demagogiem niż intelektualistą i czuli. przyjaciół Peryklesa. przy nadarzającej się okazji. zarzut bezbożności. Na domiar złego Aspazja była zbyt inteligentna. Zarzucano mu. Oskarżono rzeźbiarza. W roku 433 przed Chr. sześćdziesięciopięcioletni przywódca błagał sędziów. dużą. wyrzeźbił siebie i Peryklesa. jego życie prywatne były ponad miarę przeciętności. Tłum powtarzał także plotkę o sprzeniewierzeniu przez rzeźbiarza złota przeznaczonego na pomnik Ateny. który nauczał. że na tarczy Ateny. Aspazja pochodziła z Miletu. że Perykles uparcie dążył do zalegalizowania związku. a co gorsza filozofami. Plutarch przekazuje jeden z najbardziej wzruszających i ludzkich portretów Peryklesa. jak i obyczaj. Anaksagoras został wypędzony z Aten. jakim była odbudowa Akropolu. że nie może stać się wielki bez Aten (wielki polityk małego państwa jest postacią z komedii) i chciał jak zazdrosny kochanek. ale spośród ich grona Perykles jest jednym z najbardziej ścisłych i konkretnych. Przeciętni Ateńczycy woleli chyba.

Drachma ateńska ważyła nieco ponad 4 gramy. dach i bramy kosztowały talentów 65. Budowa głównej świątyni Partenonu rozpoczęła się dwadzieścia dwa lata po zakończeniu drugiej wojny perskiej i w czternastym roku pryncypatu Peryklesa. opierając się na zachowanych inskrypcjach. kwadratowa lub prostokątna płyta. że wewnątrz świątyni znajdował się posąg Ateny – dzieło Fidiasza. 46 Wędrówki po Helladzie.piątego wieku z Delos do Aten). Natomiast – rzecz charakterystyczna – suma wydana na fryz. posadzka pochłonęły lwią część wydatków. Należy tutaj dodać. Jak wiadomo. że największa świątynia Akropolu kosztowała 469 talentów. Wiadomo. jak mówi Hezjod i inni poeci”46. . który był przeznaczony na cele obronne. a wszystkie hipotetyczne rekonstrukcje. Atena trzyma w ręku boginię zwycięstwa. a w miejscu. ile wynosił roczny trybut składany Atenom przez bez mała dwieście miast związkowych. 100 drachm stanowiło jedną minę. Nie wiem jednak. a zatem mniej więcej tyle. jak się łagodnie wyrażano. I. a więc prace. 45 brzmią dla nas abstrakcyjnie. Cokół pokryty płaskorzeźbą przedstawiającą narodziny Pandory. „szkoły Hellady” – domagała się dzieła na miarę ich ambicji. ks. Wiele argumentów przytoczyć można na obronę Peryklesa. że koszt budowy Partenonu przekraczał sumę dwu tysięcy talentów. która pojawiła się na ziemi. a nie na ozdabianie miasta. Duma rozpierająca piersi Ateńczyków po zwycięstwie nad potęgą azjatycką. Ów wąż wyobraża bez wątpienia Erichtoniosa. Przeciwnie niż u Rzymian. bo 365 talentów. Lata te poświęcono na odbudowę miasta. Nieoceniony Pauzaniasz – cierpliwy inwentaryzator tylu zaginionych zabytków starożytności – przekazał nam następujący opis: „Statua przedstawia stojącą Atenę. Plafon. że cała owa kalkulacja dotyczy samej tylko budowli. a w drugiej ręce włócznię. która ma na sobie tunikę spływającą do stóp. zamykają się niewielką stosunkowo sumą 39 talentów”45. choćby ta najbardziej znana 44 metopa – zwykle dekorowana. Przez długi czas sądzono. rola Aten. Posąg zaginął. domy Greków i ich architektura publiczna były nad wyraz skromne. Drachmy i talenty doryckiego. czy te obliczenia rzucają światło na siłę nabywczą pieniędzy ateńskich. na jej piersi wyrzeźbiona jest głowa Meduzy z kości słoniowej. U stóp jej znajduje się tarcza. Mury. a 60 min – jeden talent. faktycznej stolicy Grecji czy. rzeźby frontonu i metopy44. a jej wartość ocenia się na 1/5 dolara USA. Archeolog Robert Spencer Stanier. które oceniamy dzisiaj wysoko i zaliczamy do sfery twórczości artystycznej. stanowiąca element fryzu Wieczne kłopoty z przeliczaniem waluty odległych historycznie okresów. doszedł do przekonania. gdzie włócznia opiera się na ziemi – wąż. Niewolnik kosztował 150-300 drachm i przynosił przeciętnie roczny dochód 60 drachm (wynajmowano go po obolu dziennie). kolumny. pierwszej kobiety. wysoką na cztery łokcie.

I w dodatku ów monstrualny klejnot kosztował. Frapujący jest także fakt niewielkiej stosunkowo różnicy między zarobkami trudzących się ciężko i wysoko 47 naos – (gr. Szczegół niezmiernie ważny i korzystny: kamieniołomy. Każda część budowli wykonywana była w pracowniach u stóp świętego wzgórza. Ateny przeżywały okres niebywałego rozwoju gospodarczego. Przedsięwzięcie wielkich robót publicznych było nie tylko spłacaniem długu bogom za pomoc w walce z Persami. że Akropol był dziełem wielkiego przedsiębiorstwa państwowego.). wół kosztował 50-100 drachm). znajdowały się o niecały dzień drogi od Aten. ten.). oczy z emalii. jak się przypuszcza. że projekty wykonywali oczywiście genialni architekci ateńscy: Iktinos. która wkrótce stała się międzynarodową. Otóż robotnicy. wprowadzają nas w rodzaj estetycznego zażenowania. który zatrudniał dwóch wolnych rzemieślników i trzech niewolników. rzemieślnicy. Udział w budowie był proporcjonalny do zamożności obywateli. co dawało niezwykłe jak na owe czasy zagęszczenie ludności (ponad 100 mieszkańców na 1 km2). Uderzającą rzeczą jest niezróżnicowanie płac. partie ciała z kości słoniowej.austriackiego uczonego Kamila Praschnikera. źrenice z czarnego kamienia. Krąg zatrudnionych nie ograniczał się. główna część świątyni greckiej. Intensywnie eksploatowane kopalnie w Laurionie dawały nie tylko cenny kruszec – srebro. Na szczęście pomnik okrywały cienie mrocznego naos47. architekci zarabiali drachmę. a wolni obywatele mieli nadzór nad pracami i do nich należała część wystroju rzeźbiarskiego świątyni. W istocie jednak Akropol jest „pracą zbiorową” – rzecz wydaje się nam dzisiaj niepojęta – setek małych warsztatów rzemieślniczych. Zwykły kamieniarz otrzymywał swoją zapłatę w formie dniówki. zawierał kontrakt na wzniesienie kolumny. ale pozwalały wybijać najmocniejszą i powszechnie poszukiwaną monetę. jałowej Attyki liczyła w czasach Pizystratydów około dwudziestu tysięcy mieszkańców. w okresie zaś Peryklesa dwieście pięćdziesiąt tysięcy (łącznie z metekami i niewolnikami). rzecz jasna. draperia ze złotych płyt. co stanowiło minimum utrzymania rodziny (za 55 litrów zboża płacono wówczas w Atenach 2 drachmy. do kamieniarzy i rzeźbiarzy. ale obejmował także cieśli. architekt zaś – co parę tygodni. powroźników. Ateńczyk posiadający jednego niewolnika był zobowiązany do przywiezienia dziesięciu wózków marmuru. . a potem wędrowała na Akropol na grzbiecie mula. Stolica mało żyznej. cztery razy więcej niż otaczająca go budowla. ale także koniecznością ekonomiczną. Kallikrates. Mnesikles. Praca nad jedną kolumną pochłaniała 50-110 dni. dwunastometrowy kolos. z których wydobywano marmur. Najłatwiej wyobrazić sobie. zatrudniającego tysiące niewolników. podtrzymywany przez wewnętrzną konstrukcję drewnianą. Ile zarabiali? Znane są nam rachunki z czasów konstrukcji Erechtejonu (początek prac lata 409-408 przed Chr. złotników i malarzy.

Tylko od strony morza stok jest łagodniejszy. choć prace nad fryzami trwały jeszcze lat sześć. że prace. W środku kolumny znajdowały się kwadratowe otwory. Atena zjawia się we śnie Peryklesowi i poleca cudowny środek. żadnej premii za talent48. wieże i stopnie. gotówce. 48 Warto dodać. Skała Akropolu ma wysokość 50 metrów. Elementy ukryte dla oka były wykonane z taką samą starannością jak partie zewnętrzne. Płaski szczyt góry ma kształt zbliżony do trójkąta o podstawie 150 metrów i długości 300 metrów. . skończony został w zasadzie w ciągu dziewięciu lat. Na Akropol wchodzi się dziś przez bramę nazwaną Bramą Beulégo. ale zawsze pielgrzymka na święte wzgórze miała charakter dość uciążliwego wspinania się. Wbijano w nie czopy z drzewa oliwnego. Opowieść ta wydaje się żywcem wyjęta z kronik budowniczych katedr gotyckich.. ścierając przylegające powierzchnie piaskiem i wodą. rozpoczęty w roku 477 przed Chr. Partenon. przedmiotach ze srebra i „kapitale”. sędziów. pisarzy magistratury. Niedokładności w styku usunięto. z trzech stron gwałtownie spadające. pożyczonym na procent. Góra. Kiedy jeden z najlepszych rzemieślników spada z rusztowania i jest śmiertelnie ranny. wykonywane były w atmosferze radości i entuzjazmu. na której stoją świątynie Akropolu. Zachowane świadectwa zgodnie potwierdzają. jak się zdaje. które niemal idealnie przylegały do siebie. wzniesiono w rekordowym tempie pięciu lat. który ratuje życie wykonawcy dzieła. zamożnego jak wiemy arystokraty. jakby ziemia sama podawała pierwszy takt rytmom architektury. którzy posiadali majątki wynoszące po kilkaset talentów. Ten efekt został osiągnięty dzięki bardzo precyzyjnemu cięciu poszczególnych bębnów kamiennych. Propyleje. Wyjątek stanowiło paru „krezusów” ateńskich. że sama bogini Atena czuwała bezpośrednio nad pracami. Data: 1856 rok. Już w tych liczbach odkryć można naturalny moduł i zasadę proporcji. prawie prostopadłe stoki o kolorze sinoszarym. nad którymi nadzór miał Fidiasz. Podania mówią. bez porównania mniejsze od fortun rzymskich. z jaką rosły świątynie. których ostateczne skończenie przerwała wojna peloponeska. zajmujących się eksploatacją kopalni w Laurionie. Nic innego nie może wytłumaczyć doskonałości konstrukcji ani szybkości. Kolumny sprawiały wrażenie wykutych z jednego bloku. Diogenes Laertios przytacza w swoich Żywotach filozofów testament Platona. a także mury. Nie używano zatem ani zaprawy murarskiej. Patetyczny napis w języku greckim głosi. że majątki osobiste Ateńczyków były nad wyraz skromne. ani elementów metalowych.wykwalifikowanych pracowników a „dietami” przeróżnych urzędników. Znakomici rzemieślnicy ateńscy nie otrzymywali odpowiedniej do ich zdolności rekompensaty w zarobkach. jest piękna. że to Francja odkryła ową bramę. który oprócz dwu niewielkich posiadłości ziemskich (parcel?) pozostawił spadkobiercom czterech niewolników oraz niewiele ponad 8 min w tzw.

musiał doznać uczucia podziwu i respektu wobec potęgi miasta. z których tak dumni byli Ateńczycy? Nie miały znaczenia obronnego. Wznosiły się tu zapewne świątynie drewniane. Zdawałoby się. większy. zaginione dziś dzieło Fidiasza. Jeśli wolno spekulować na temat estetycznej funkcji Propylejów. jakie widzimy w Argos i Mykenach. potem Partenon. to pewne. kiedy Akropol musiał bronić się przed barbarzyńcami z północy. Ktokolwiek wkraczał z ostrego światła w cień przykrytej nie istniejącym dziś dachem kolumnady. miał Akropol w ciągu tysiącleci swej burzliwej historii. Było to jak wciągnięcie powietrza w płuca przed okrzykiem zachwytu. że pochodzi z epoki klasycznej. Pierwszy ginie Erechtejon. że nie ma rzeczy lepiej zbadanej w archeologii niż topografia Akropolu. Za nią czekało spotkanie twarzą w twarz z Partenonem. potężniejszy niż gdyby rósł w oczach wolno. Po przejściu Propylejów – Partenon zjawia się bardziej nieoczekiwanie. . to wydaje się. Taką sugestię narzucają przewodniki. które wzniesione zostały w epoce późnego cesarstwa bez żadnych śladów konstrukcji greckiej. Zbudowano je zapewne w czasie. Potężne trzony kolumn. twierdzy i miejsca kultu. co francuski archeolog nazwał głównym wejściem i sądził. że były one kamienną kurtyną. że – pomijając stan zabytku – widzimy dziś Akropol zupełnie inaczej niż starożytni. W miarę zbliżania się do celu znikają budowle znajdujące się na wzgórzu. Czym były Propyleje. później świątynie z kamienia budowane przez tyranów. po przekroczeniu Propylejów dostrzegał zaledwie górną część Partenonu. Nie należy jednak zapominać. Grzebano tu pierwszych legendarnych królów ateńskich. Ten podwójny charakter. które wydźwignęło tę budowlę.). którego fasada zachodnia przesłonięta była murem okalającym nie istniejące już dziś sanktuarium Artemidy. jaką przebywały procesje. że Akropol nie będzie już nigdy twierdzą. ostatecznym schronieniem. krok za krokiem naszej wędrówki. powstrzymaniem widzenia. które grosso modo49 podają rozmieszczenie głównych budynków w epoce Peryklesa. Szukano schronienia przed najazdami wrogów. natarcie prostopadłych mas kamiennych zatrzymują spojrzenie. Ateńczyk V wieku przed Chr. Dawna droga. Spojrzenie jego przyciągał zapewne najpierw dziewięciometrowy posąg Ateny Promachos. Po lewej stronie od posągu Ateny znajdowała się kwadryga z brązu. Wyrażały złudną nadzieję ludzi wieku Peryklesa. spiętrzenie bastionów. przesłonięty masywną ścianą Pinakoteki. aby wejść na święte wzgórze. Nie należy jednak zapominać. że święte wzgórze zamieszkane było od czasów neolitycznych.To. po prawej zaś trofea zdobyte na Persach w 49 grosso modo – z grubsza. nie było niczym innym jak miejscem między dwoma pylonami. Znajdują się tu ślady pałacu z epoki mykeńskiej i szczątki cyklopowych murów. w przybliżeniu (łac. podobnych do tych. została zastąpiona dla wygody turystów przez wijące się zakosami ścieżki wśród drzew.

To wrażenie ogromu. Architekci greccy nie tylko wznosili świątynie. jak pisze Pliniusz. zbroje. którego całkowita utrata skazuje nas na domysły i fantazje. Budowlę zdołał ukończyć Mnesikles przed wojną peloponeską.. takich jak Polemon z II w. Partenon jest na pewno jedną z najpiękniejszych świątyń doryckich. jak inne szczegóły architektoniczne. trofea. który poświęca im aż cztery księgi swego dzieła. XXXV. z którego rzucił się nieszczęsny Egeusz. na której stały kolumny. który malował pioruny i błyskawice i. relikwie. Po stronie północnej Propylejów – Pinakoteka – puste dziś muzeum malarstwa greckiego. tarasy i mury. wysokość 17 metrów. Jest to budowla zraniona. dumna. nierozerwalną architektury. organizowali „punkty widzenia” z równą konsekwencją i finezją. stylobat – górna część widocznych fundamentów. odarta z rzeźb. Stoi na potężnym stylobacie51 o trzech stopniach nieidentycznej wysokości. równowagę brył – natomiast pasjonowały ich owe kurioza (jak model konia trojańskiego). kosztowała czterokrotnie więcej niż główna świątynia Akropolu. że Partenon w czasach Peryklesa ukazywał się oczom. czego się nie da namalować”50.czasie drugiej wojny medyjskiej: dzioby okrętów. Na południowym skrzydle. Bo też świątynie starożytne. niepokojąco lekka i krucha nad urwiskiem. i Akropol także. kiedy minęło się ostatnie kolumny Propylejów. na którym opierają się kolumny. ale oba skrzydła świadczą o gwałtownym wstrzymaniu prac. ale prawdziwym muzeum osobliwości i narodowych pamiątek. „to. wypływa także stąd. Starożytni turyści byli mniej wrażliwi na czyste wartości estetyczne architektury – linie kolumn. chciałoby się powiedzieć. mają tylko proporcje”. niż wskazują na to realne wymiary: długość – 69. Najwyższy jest stopień. . ex vota. pałacowa. Tymczasem należało zbliżyć się do jego fasady zachodniej. Spojrzenie Greków biegło nieodmiennie ku pustym dziś szczytowym partiom 50 51 Historia naturalna. Wskazują na to choćby drobiazgowe opisy tych nieważnych dla nas szczegółów sporządzone przez antycznych pisarzy – podróżników. że budowla oderwana jest jakby od ziemi. ale wykorzystując spadki terenu. drzewa i kamienie o mitycznym pochodzeniu. Wydaje się znacznie większy i potężniejszy. Długo sądzono. przez które dopiero ogarniało się całą masę budowli. były nie tylko miejscem kultu. przed Chr. gdzie znajdował się trójkątny dziedziniec z małymi Propylejami. które stanowiły część istotną. pomniki. Propyleje. Czy istotnie było ono tak bardzo naturalistyczne. teatralna dekoracja. ta rozrzutna. jońska świątynia Ateny Nike. jeśli nie chcemy zadowolić się uwagą estety: „świątynie greckie nie mają wymiarów. hełmy i tarcze. że winogrona Apellesa przyciągały ptaki? I jak wyobrazić sobie malarstwo Pamfilosa. szerokość – 31. stele. na wysuniętym najdalej bastionie drobna. ks.

którzy w rzeczywistości stali na stopniach świątyni. bez fałszywej skromności i bez wyzywającej dumy bogoburców. Stary Testament legend greckich podaje tutaj rękę historii najbardziej twórcom współczesnej. przypominające swoim charakterem średniowieczne Fête des fous (fr. że swoją doskonałość i piękno zawdzięczają właśnie temu. jaką była ona naprawdę. Tematem metop była gigantomachia.świątyni. Zachowany częściowo tak zwany fryz wewnętrzny przedstawia procesję panatenajską53. ale dla kupca z Delos. Ci. Panatenaje nigdy nie stały się świętem ogólnohelleńskim. Stanowił jakby mitologiczny prolog wojen perskich. Biedny Perykles. ale ludowe. Czerpiemy osobliwą (nigdy chyba do końca nie zanalizowaną) satysfakcję estetyczną z tego. ciągnionym przez nagich Centaurów i Centaurzyce w towarzystwie Wielkiego Pana. dla delegatów dalekich i biednych sprzymierzonych miast. w. – święto głupców) – ów tolerowany przez Kościół obsceniczno-hermetyczny kiermasz. burzyło się morze i wzbierało ciemnymi bałwanami. i to wcale nie „dyskretnie”. 52 53 Do Ateny. aby ich olśnić. a nawet nie chcemy wyobrazić sobie Wenus z Milo ani także jakiejkolwiek świątyni greckiej takiej. że są fragmentami i ułomkami. Wielki Olimp drżał pod ciężarem potężnej bogini o oczach zielononiebieskich: „Wokoło ziemia wydawała rozdzierający krzyk. Atena. Nie dla nas tworzone były te kolorowe obrazy antycznego nieba. wulgarne święto Wielkich i Małych Dionizji. Wybór tych legendarnych epizodów nie był bynajmniej przypadkowy i posiadał swój wyraźny ideologiczny sens. na których Fidiasz wyrzeźbił spór o Attykę między Posejdonem a Ateną (fronton zachodni) i narodziny Ateny (fronton wschodni). dla których świątynie greckie są przybytkiem racjonalizmu). że ów fryz był prawie niewidoczny. Delfy. Rzeźby były polichromowane złotem. i to jego marzenie spełniło się tylko częściowo. ze swoim przedrzeźnionym papieżem i wozem przedstawiającym tryumf Bacchusa. Jest to zbiorowy portret wolnych obywateli wolnego miasta. jak chcą bladzi esteci. zostali przeniesieni w sąsiedztwo bogów nie na kolanach. była jak w hymnach homeryckich olśnieniem siły. Dziś tego wszystkiego nie ma. uwieńczonych zwycięstwem Europy nad Azją. dla chłopa z Beocji. utożsamiona z miastem. potem gorzkie fale zatrzymywały się nagle”52. malowane błękitem. zdobycie Troi. walka z Amazonkami i wreszcie bój Centaurów z Lapitami. Grecy woleli od pysznych Aten ubogie apolityczne miasta z wiekową tradycją: Olimpię. . Nie potrafimy. Nauczyliśmy się patrzyć na dzieła sztuki greckiej jak na fragmenty i ułomki. Świętem zaś prawdziwie popularnym nie były zbyt podniosłe. czerwienią i brązem. stale w cieniu rzucanym przez plafon perystylu. rubaszne. 9-13. ale w defiladzie piękna. Wierzyliśmy zbyt łatwo. Jest rzeczą niepokojącą (niepokojącą dla tych. idących złożyć hołd swej niebieskiej protektorce. zbyt wyreżyserowane Panatenaje.

gdzie otoczone czcią. wypływająca z analizy form. Część północna Erechtejonu. Na północ od Partenonu. kiedy Persowie wdarli się na Akropol. że ich najznakomitsze budowle wydają się. ks. jak i znaczenia. W zamyśle budowniczych była to więc świątynia pojednania. lecz realnym postulatem technicznym: zapewnić budowli zwartość i statykę. W czasach klasycznych. jak ktoś słusznie powiedział. wyraźna granica między tym. ale przeciwnie – ucisza ją. Rozliczne kulty mieszają się i nawarstwiają na siebie. a także bardziej zbliżone do swych sąsiadek. a także pałac królów mykeńskich. ponieważ były bardziej atakowane przez światło. wrażenia jednolitej budowli. być może siedlisko wyroczni w czasach przedklasycznych. Upajamy się „korekturami optycznymi” Greków. by nie wydawały się izolowane. jednym z pierwszych władców mitycznych Attyki. umieszczono szczątki pierwszych 54 55 architraw – belka spoczywająca na kolumnach. aby dopowiedzieć całość. Esteci XIX wieku (a i dzisiaj ten stosunek do dziel antycznych jest niemal powszechny) byli jakby zadowoleni z tego. Kolumny stojące na rogach są w istocie nieco grubsze. że było to najświętsze miejsce świętego wzgórza. tu błagali o cudowną interwencję bogów55. Mimo trwających już od dziesiątków lat prac wykopaliskowych i badań Erechtejon pozostał jednym z najtrudniejszych do rozpoznania sanktuariów greckich. lepiej. tu natomiast znajdujemy wewnątrz aż trzy ołtarze. które sprawiają. lecz lekko zakrzywione. Epizod ten wskazuje. które ma zdolność wysmuklania kształtów. ostatni jego obrońcy tu właśnie szukali schronienia. świątyniagrobowiec.że kapitel kolumny nie podtrzymuje niczego. Dla wielkich budowniczych Partenonu. Erechtejon nie sprawia. Herodot. jak wiadomo. Dzieje. że budowle Greków dotarły do nas odarte z kolorów i rzeźb. gdyż. jakby wyszły spod dłuta jednego rzeźbiarza. owe „korektury optyczne” nie były chyba tylko sprawą estetyki. Czas zredukował je do szkieletu. co rzeźbiło dłuto artysty i dłuto przyrody. Wiadomo. Była to także świątynia-mauzoleum albo. że marmurowy policzek bogini traci nagle swoją cielesną gładkość i staje się surowym chropowatym kamieniem. i w istocie były to dwie połączone świątynie: część wschodnia poświęcona była Atenie. że ołtarz znajdował się z reguły przed sanktuarium greckim. nie pobudza wyobraźni. ukończony dopiero w roku 407 przed Chr. „Prawdziwy chaos świętego miejsca”. do kształtów rudymentarnych. w pobliżu muru Temistoklesa. bardziej intelektualna niż zmysłowa. oba bóstwa olimpijskie wiodły spór o ziemię ateńską. VIII. To stałe sąsiedztwo sztuki i natury. Iktinosa i Kallikratesa. że w czasie wojny medyjskiej. . jest najbardziej tajemnicza. jak Partenon. Herodot opowiada. wbrew oczywistej chronologii. Wypełnia nas radość. pod portykiem kariatyd. część zachodnia Posejdonowi. znajduje się Erechtejon. zarówno pod względem planu. którego tradycja utożsamiała czasem z Erechteuszem. nosił nazwę starej świątyni. Linie stylobatu i architrawu54 nie są horyzontalne.

. jasne w założeniu. powrotu do dawności. świat skłóconych imperiów i niepokoju. daje sama chronologia powstania poszczególnych budowli. Czym jest Akropol jako całość? Odpowiedź z podręczników szkolnych brzmiałaby: harmonijnym zespołem architektury. ale świątynie te zdają się pochodzić z różnych epok.56 Prostszą i bardziej prawdopodobną odpowiedź na pytanie. cyzelowaną jak rysunek świątynią Ateny Nike. Obie budowle zrodzone są z jednego ducha. Sofokles. Archeolog Arnold Walter Lawrence na podstawie porównania Akropolu z pałacem w Persepolis doszedł do wniosku. zapowiada świat hellenistyczny. Monumentalne. która zajmowała się gospodarką skarbca związkowego. Ale nieuprzedzone spojrzenie odkrywa. wyrażające tryumf demokracji. Kamienne ławy. Dowodem tego ma być. Kiedy Perykles wygłasza (znaną z przekazu Tucydydesa) mowę pogrzebową na cześć Ateńczyków poległych w pierwszym roku wojny peloponeskiej. Tymczasem jest to pochwała miasta. niecentralnie położonej budowli.królów Attyki. skupienie głównych akcentów na jednej. dlaczego Akropol nie jest zespołem o jednolitym wyrazie. biegnące wzdłuż murów. nasuwają przypuszczenie. potężne Propyleje z wykwintną. że odbywały się tu inicjacje. Jego dziełem są Partenon i Propyleje. Nie znamy planów Peryklesa. o planie kapryśnym (sale na dwu poziomach. Jej cień wyraźnie śledzić można na budowlach Akropolu. poświęcona jest jednemu bóstwu czy też ubóstwianemu miastu. podobnie jak dramaty Eurypidesa. lekką. trzy wejścia. Monumentalny dorycki Partenon sąsiaduje z jońskim Erechtejonem. można spodziewać się długiej litanii bogów. był w czasie budowy Partenonu przewodniczącym komisji finansowej. Nawiasem mówiąc. Partenon jest starszy o dwadzieścia lat od Erechtejonu (różnica zaledwie pokolenia). ozdobione jakby za dużymi. ale niemal religijnym czy mistycznym. których opiece poleca los obywateli. niefunkcjonalnymi kariatydami). Druga. Można doszukać się w tym charakterystycznej dla epok schyłkowych ucieczki w przeszłość. 56 57 Greek Architecture. że Perykles pragnął współzawodniczyć ze wspaniałą budowlą pokonanych monarchów perskich. Tak więc jońska świątynia okrywa najstarszy relikwiarz ateńskich mitów i kultów. pełnej dumy i wiary w przyszłość. zasada dysymetrii. Wojna peloponeska położyła kres potędze Aten. gwałtownego szukania tradycji. Pierwsza. Kolumny Partenonu są jak skamieniały chór Antygony57. że tak nie jest. przyjaciel Peryklesa. potężna. Erechtejon. gromadzi pod swoim dachem wielu herosów i bogów. Imię Aten brzmi tonem nie tylko podniosłym. gdyż nie zostały one nigdy zrealizowane do końca. wspaniałe pałacowe wejście. a także pewna przesadna rozrzutność dekoracji zewnętrznych. obca sztuce greckiej. Prace przerwał wybuch wojny i śmierć przywódcy.

Ale prestiż dawnej stolicy Grecji był tak duży. dopuścił się profanacji. a kiedy skandal przekraczał wszelkie granice. memento – pamiętaj (łac. że Ateny są i będą przez długie lata ośrodkiem antymacedońskiej irredenty. przestrogi. Zachowywał się przy tym nader swobodnie. Epizod Demetriosa wydaje się żywcem wyjęty z Żywotów cezarów Swetoniusza. Relation de l’état présent de la ville d’Athènes. gdzie tylu jest nędzarzy. lwy weneckie – to jedyne materialne świadectwo. do szukania przeciwników Rzymu na Wschodzie i w Grecji. Aleksander Wielki wiedział. . czekano tylko na sposobną okazję rewanżu. ubogim szpitalem. [Perykles]. jakiej ani przedtem. wyjaśniając Ateńczykom. Ale w tym mieście. nagrobne kamienie tureckie. odbywały się teatralne pojednania z boginią. Na czele antyrzymskiego ruchu staje w Atenach retor Arystion. t. niejaki Demetrios. że sama bogini zaprosiła go do swego domu. ani potem nie notują dzieje Akropolu. Babin58 W ciągu bez mała dwu i pół tysiąca lat Akropol zalewały fale wojen. że po bitwie nad Granikiem.II Ateny pełne ruin dawnych pałaców są wielkim. to znaczy część świątyni przerobił na swoją prywatną rezydencję. Zburzenie Koryntu przez Rzymian w roku 146 przed Chr.P. Mitrydatesa. z jakim przystąpił do rzucenia Greków na kolana – 58 59 60 61 J. oblężeń.. mówiące o burzliwej historii świętego wzgórza. Jego siły wojskowe były słabe. Urządzał wystawne uczty w towarzystwie głośnych kurtyzan. gdzie każdy retor był niepocieszonym kochankiem utraconej wolności. Lyon 1674. które zostały tu popełnione”59. Dzieje. rabunków i profanacji. Parę napisów gotyckich. (sugestywny opis Polibiusza: „Obrazy rzucone w proch i na nich wyciągnięci żołnierze grający w kości”60) powinno stać się groźnym memento61 dla Aten. przysyła dwadzieścia zdobytych tarcz.). 1-2. Wydaje się rzeczą nieprawdopodobną. które zawisły na kolumnach Partenonu. Plutarch z Cheronei. Babin. Senat rzymski wysyła przeciw Mitrydatesowi Sullę. ale okrucieństwo. Trudności wewnętrzne Rzymu skłoniły króla Pontu. że udało się odtworzyć w części dzieło Peryklesa. Plutarch mówi o tym z ładną powściągliwością: „Przez wzgląd na sławę miasta nie ma potrzeby opowiadać jasno i ze szczegółami o tych wszystkich bezeceństwach i niegodziwościach. zwany Zdobywcą Miast.. Zamieszkał po prostu w Partenonie. rodzaj ostrzeżenia. Żywoty sławnych mężów [Sulla]. Syn jednego z jego generałów. która otworzyła mu wrota Azji. ilu chrześcijan. którego tłum obwołuje strategiem.

popełnił w mowie przeciw Verresowi szereg różnych pomyłek (mylne atrybucje. Do grabieży wojennych. Katastrofa okrętowa musiała wydarzyć się na początku I wieku przed Chr. statku pełnego dzieł sztuki. który zdobył i ograbił Korynt. ale abym ukarał zbuntowanych”63. Epidauru i Delf zostały zrabowane. Verres w czasie trzech lat piastowania wysokiego urzędu na Sycylii rabował wszystko. gdy ten przebywał w Grecji („Jeśli znajdziesz jakieś rzeźby odpowiednie dla mnie.. kapitele. aby stać się szkołą Rzymu. że jeśli je uszkodzą. dostarcza nam cennych analogii i daje pojęcie. unieśmiertelniony mową oskarżycielską Cycerona. bloki marmuru. Słynny proces Verresa w roku 70 przed Chr. „Jesteśmy żołnierzami bogów. że Sulla sprowadzał z Aten kolumny. nie wahaj się i kup mi”64). na wysokości miejscowości Mahdia. Plutarch z Cheronei. Trudno choćby w przybliżeniu ustalić bilans ofiar i strat. Masakra obrońców. Konsul Mummiusz. Wilczy apetyt nowych władców świata nie szedł bynajmniej w parze ze znawstwem i często spotykamy się z uderzającą ignorancją Rzymian. Żywoty sławnych mężów [Sulla]. grozi ludziom odpowiedzialnym za transport do Rzymu przedmiotów sztuki greckiej. W maju roku 86 przed Chr. takich jak czterometrowe kolumny. Najwytrwalej bronił się Akropol. należy bowiem dodać wielką ilość dziel wywiezionych przez prywatnych kolekcjonerów. Listy do Attyka. że pochodzą one z Aten. które zostały użyte na odbudowę Kapitolu. od pomników bogów ze świątyń aż do pierścieni. namiętny kolekcjoner. Oblężenie Aten trwało długich dziesięć miesięcy. [Perykles]. brak 62 63 64 Plutarch z Cheronei. nadmiernie obciążony rozbił się koło wybrzeży Tunisu.niezrównane. Był to niewątpliwie jeden ze statków. Skarbce Olimpii. a nawet gotowych elementów architektonicznych. Kiedy Arystion. jakie poniosła Grecja. samobójstwo najlepszych obywateli i statki pełne dzieł sztuki i rękopisów płyną w kierunku nowej stolicy świata. a więc niejako „oficjalnych”. Sam zresztą Cyceron. o czym świadczą jego listy do Attyka. wysłał dwu retorów. święte gaje wycięte. Obiekty te posiadały wysoką wartość artystyczną i uczeni ustalili bez trudności na podstawie inskrypcji na stelach nagrobnych. zmusi ich – jak by to było możliwe – do odtworzenia arcydzieł. abym brał lekcje ładnego języka. mający zbyt wiele zaufania do wymowy. Skądinąd wiemy. pada Akropol. . [Perykles]. Kilka lat przed pierwszą wojną światową sensacją archeologiczną stało się odkrycie na dnie morskim w pobliżu wybrzeży Tunisu. który wiózł łupy Sulli z Pireusu do Rzymu. które zauważał na palcach bogatych Sycylijczyków. ponieważ bogowie nam płacą”62. mebli. Pędzony burzą. czym był rzymski „głód sztuki”. Sulla odpowiedział krótko: „Senat i lud rzymski przysłał mnie tu nie po to. spalonego w czasie wojny domowej. Żywoty sławnych mężów [Sulla]. aby przekonali rzymskiego wodza o konieczności poniechania oblężenia.

Ale. podobnie jak pomniki cezarów nie były dowodem entuzjazmu. Jeden z najbardziej autentycznych przyjaciół Hellady. że w Atenach łatwiej było spotkać boga niż człowieka65. Święty Paweł Apostoł zbyt pochlebił Ateńczykom. ks. a potem Antoniusza66 i Kleopatry. Cesarzowi Klaudiuszowi i Kaliguli przypisuje się budowę wielkich schodów w stylu kapitolińskim. Czysty cynizm czy gra polityczna? Raczej to drugie. z co najmniej jeden na Akropolu. na którym wznosiły się niegdyś kolejno pomniki ku czci jednego z królów Pergamonu. Te kombinacje mitologiczne potrzebne były do ożywienia idei Aleksandra Wielkiego: połączenia Europy z Azją. 23. Od czasów Augusta cesarze rzymscy stosowali wobec Aten politykę raczej liberalną. że Hadrian uważał się za nowego Tezeusza. Wędrówki po Helladzie. – człowiek umiejący i lubiący używać życia) – był w Atenach w roku 39 przed Chr. I. okrągła. W sąsiedztwie zachodniej ściany Pinakoteki znajduje się do dziś ogromny piedestał z szarego marmuru. jak notuje Pauzaniasz. zobaczywszy w Atenach świątynię wzniesioną nieznanemu bogu67. 67 68 Dzieje Apostolskie 17. Wiemy. realizował swoje plany upiększania Aten poza obrębem świętego wzgórza. pomnik jego znajdował się wewnątrz Partenonu. Nie tylko piedestały zmieniały właścicieli. gdyż poza tym Antoniusz (co było zgodniejsze z jego charakterem) utożsamiał się także z Dionizosem. kiedy nazwał ich najbardziej religijnymi z ludzi. ale także drugorzędnych protektorów i dobroczyńców miasta. który. „mianując” jednocześnie Kleopatrę Afrodytą. pod panowaniem rzymskim dawna stolica Grecji przeżywała prawdziwą inwazję pomników nie tylko bogów i cesarzy. 65 66 Satyricon libri – Satyryki. Przy tej okazji rzymski generał wyłudził od Ateńczyków „posag” w wysokości 4 milionów sestercji. była – łagodnie mówiąc – estetycznym nieporozumieniem. ale oportunizmu. tak że ten sam pomnik wyobrażał kolejno Tyberiusza.rozróżnienia istotnych wartości artystycznych etc. dwadzieścia metrów od jego fasady wschodniej. Nerona. Sam August miał wiele posągów w Atenach. wreszcie Agryppy. Wespazjana czy Tytusa. czy też na zatłoczonym pomnikami świętym wzgórzu nie można było znaleźć odpowiedniego miejsca68. cesarz Hadrian. że ta niewielka. ciężka budowla. że Antoniusz – ów niezrównany bon vivant (fr. . jak wiemy. które wiodły do Propylejów. Istotnie. tuż obok arcydzieła z czasów Peryklesa. W pobliżu Partenonu. wzniesiono świątynię poświęconą Rzymowi i cesarzowi. Zostało z niej nieco fragmentów. szwagra cesarza. nie wiadomo czy dlatego. z których domyślić się można. wyjednywał przywileje dla miasta. i wówczas z wielką pompą (być może na Akropolu) odbyły się jego zaślubiny z Ateną. często na istniejący tors nakładano po prostu nową głowę cesarską i dawano nowy napis.). Petroniusz w Satyrykonie żartuje. Był to zwykły zabieg ostrożności.

Dowiadujemy się z niego. Deksippos w wąwozach Pentelikonu i Parnasu organizuje improwizowaną armię obywatelską. Wybito wejście do świątyni od strony zachodniej. Legenda mówi. Pod płaskim plafonem dobudowano kopulaste bizantyjskie sklepienie. że wysłał posłów do Delf złupionych przez Herulów. że był on archontem i członkiem komitetu honorowego Wielkich Panatenajów. który by napisał jego życiorys. Wszystkie te prace nie zmieniły jednak konstrukcji Partenonu. Kiedy w połowie III wieku Gotowie zdobyli Attykę i udało się im usadowić w murach Aten.Julian Apostata był ostatnim cesarzem. w starożytności na planie półkola . Przez wieki Ateny wytrzymywały współzawodnictwo z innymi ośrodkami cywilizacji starożytnej. Ateny sprowadzone zostały do roli małego garnizonowego miasta Wschodniego Cesarstwa. który pragnął przywrócić bogom Hellady Olimp. Nie było wówczas ani Plutarcha. Partenon na przełomie VI i VII wieku został przerobiony na kościół Bożej Mądrości. W liście do senatu i ludu ateńskiego cesarz pisze: „Ile potoków łez wylałem. nawet woda przestała mówić”. cisza źródeł i gajów laurowych. W Konstantynopolu powstaje w roku 425 „uniwersytet” kontrolowany i dotowany przez państwo. a dawne wejście zamurowano. ale doktryna neoplatońska. tworząc absydę70 pokrytą freskami. która tak bujnie rozwijała się w IV i V wieku. co świadczy o żywotności (przynajmniej nominalnej) tradycyjnych instytucji ateńskich. Ostatnie. który przekazałby nam jego portret. aby chroniła swego sługę i nie opuszczała go”. Ściany pokryte zostały freskami. Z końcem IV wieku Ateny przechodzą pod władzę Bizancjum. Taką otrzymał odpowiedź: „Powiedz królowi: w ruinach leży świątyni niegdyś radosny gmach. W Luwrze znajduje się napis na cześć Deksipposa. została osądzona jako wroga religii państwowej – chrześcijaństwu i to stanowiło jeden z głównych powodów wypędzenia z Aten filozofów i retorów edyktem Justyniana w roku 529. Między kolumnami perystylu69 wyrósł mur. Ten akt administracyjny był dotkliwszy niż jakakolwiek przegrana bitwa. choć krótkotrwałe. ile jęków wydałem wyciągając ręce w stronę Akropolu i prosząc Minerwę. Była to właściwie adaptacja istniejącej w stanie nie zmienionym świątyni greckiej. tron biskupi „wypożyczono” z teatru Dionizosa. która wypędza Gotów. ani wybitnego rzeźbiarza. W niepamięci piasku leży imię Deksipposa. A przecież ten orator i pisarz ateński zasługuje na pamięć hellenofilów. a Grecji dawną sławę. Wolne szkoły filozofów ateńskich mają tym razem poważnego konkurenta. bóg jest bez schronu. zwycięstwo Greków. Jego wygląd 69 70 perystyl – dziedziniec lub ogród otoczony kolumnami absyda – w architekturze sakralnej pomieszczenie zamykające prezbiterium lub nawę. aby zasięgnąć rady wyroczni i wyjednać błogosławieństwo dla swych planów.

Był to ukłon złożony tradycji już dawno umarłej. Frankowie ponoszą klęskę zadaną im przez Katalończyków. w obcym języku jakichś Persów czy Scytów”71. Andronik Paleolog.zewnętrzny pozostał nienaruszony. który przyjmuje tytuł Megas Kyr i wyjednuje u króla Francji tytuł księcia. Otoczyły go mury z blankami. chrześcijanin i wielbiciel starożytności mieszał mitologię z Pismem Świętym i egzaltował swoje owieczki. W pobliżu miejsca. czworokątną wieżę strażniczą. który przez trzydzieści lat był arcybiskupem ateńskim. 71 Nicetae Choniatae orationes et epistulae. że są „złotym nasieniem”. Grecja odpada od Bizancjum bezpowrotnie i podzielona zostaje na szereg księstw. W ręce Katalończyków wpadły Ateny i Teby. mówiąca językiem dalekim od klasycznej greki) słuchały i niczego nie rozumiały. . mszę celebrował w Partenonie – można więc sądzić. gdzie Filip Macedoński rozgromił Greków i Sulla odniósł zwycięstwo nad korpusem ekspedycyjnym Mitrydatesa. których cesarz bizantyjski. O stanie duchowym mieszkańców Aten pod koniec XII wieku dają pojęcie zachowane homilie Michała Akominatosa. Tak powstaje dynastia frankońska. ale ich panowanie trwało krótko i nie pozostawiło żadnych śladów na architekturze świętego wzgórza. W swoich kwiecistych kazaniach ten erudyta. Władcy Bizancjum rzadko odwiedzali stolicę dawnej Hellady. a na południowym skrzydle Propylejów wybudowano ogromną. W podobny sposób Erechtejon przerobiono na kościół Matki Bożej. który wybrał Akropol. Byli to najemni żołnierze. Pogrom rycerzy frankońskich był totalny. Fale wypraw krzyżowych osłabiały Cesarstwo Bizantyjskie. że mówię rzeczy niezrozumiałe. władająca Attyką przez trzy pokolenia. która przetrwała aż do ostatniej ćwierci XIX w. że powinny dzięki wierze przewyższyć moralnie Ajaksa. aż do bezpotomnej śmierci w roku 1308 ostatniego z de la Roche’ów attyckich. W tym czasie Akropol został zamieniony na średniowieczną twierdzę. wydaje mi się. na początku XI wieku. jakże nisko stoczyłaś się w nieuctwo! Kiedy wygłaszam moje kazania. Najmocniej w pamięci ludzkiej zapisał się pobyt Bazylego II. tak proste. i tak już wyczerpane ciągłymi walkami z Turkami i Bułgarami. że osiągnął szczyt marzeń wszystkich humanistów. aby tu właśnie święcić swoje zwycięstwo nad Bułgarami. Rezydował na Akropolu. Arcybiskup Michał nie mógł powstrzymać okrzyku zawodu: „O Ateny – matko mądrości. zwerbował do walki przeciw Turkom. Ateny przypadły w udziale Ottonowi de la Roche. tak bardzo pozbawione sztuczności. Peryklesa i Temistoklesa. Biedne niepiśmienne owieczki (w dodatku dość skomplikowana etnicznie mieszanina. Wkrótce jednak zaczęli oni dokonywać podbojów na własną rękę. Diogenesa.

obejmuje w posiadanie Ateny. która święciła tryumfy w czasie zdobywania Bizancjum. Dla Turków był to punkt strategiczny i nic więcej73. miał ambicję. Tradycja ludowa. powtórzona przez pewnego podróżnika francuskiego. Otóż jeden z Acciaiuolich.).Dzięki Florentyńczykom z bogatej rodziny kupieckiej Acciaiuoli – następnym władcom księstwa ateńskiego. które przemieniono na pałac w stylu włoskim. Rok później. którego solidna konstrukcja. Propyleje zostały wchłonięte przez mury obronne. Pozostały Propyleje. spowodował wybuch niszczący dach. były świątyniami. wewnątrz twierdzy powstały budynki wojskowe. był minaret nasadzony na dach klasycznej budowli. Umocnienia średniowieczne książąt ateńskich były niewystarczające. Jedynym dodatkiem architektonicznym. Magazyny prochu znalazły się wewnątrz Propylejów. stopień oficerski w sułtańskiej Turcji tysiące Turków i pięć tysięcy Greków. magazyny amunicji. Nerio. Ta daleka bitwa zdecydowała o losie najsławniejszej budowli Akropolu. aby Ateny nie ustępowały książęcym dworom włoskiego trecento72. Ambicje republiki morskiej odżyły po rozgromieniu doborowych wojsk otomańskich pod Wiedniem w roku 1683. decydująca rola artylerii. pomijając krótką i bez znaczenia ekspedycję Wenecjan kilka lat po zamienieniu Akropolu na twierdzę turecką. Już wiosną roku 1684 następuje zerwanie stosunków między Wenecją a Turcją. Główne budowle Akropolu. odnosząc 72 73 trecento – wiek XIV (wł. Na jej płaskim dachu dobudowano nową kondygnację. który trafił w Propyleje. Magazyny prochu przeniesiono potem do Partenonu. W Erechtejonie mieścił się harem agi zamku. włosko-doryckie Palazzo d’Acropoli połączone zostało z Pinakoteką. plafon i architrawy. To osobliwe. a więc pod koniec tureckiego panowania. 74 . namiestnik Mahometa II. Przeszło dwa wieki panowanie tureckie nie było zakłócone żadną interwencją z zewnątrz. mówi. Omar. w murach wybito okna.. W roku 1456. Ateny liczyły zaledwie trzy aga – starszy brat (tur. jak sądzono. że w roku 1656 aga74 Akropolu w czasie jednego ze świąt mahometańskich postanowił zbombardować kościół Świętego Dymitra. Akropol przeżył jedną z najbardziej osobliwych przygód architektonicznych. Partenon został przemieniony na meczet. Nowa technika wojny. armia wenecka pod wodzą Franciszka Morosiniego ląduje na Peloponezie. Otóż w noc przed spełnieniem tego niecnego zamiaru wybuchła burza i piorun. wkrótce po upadku Konstantynopola. widzianym z zewnątrz. dawała gwarancję bezpieczeństwa. wymagały zasadniczych zmian w architekturze obronnej świętego wzgórza.) W drugiej połowie XVIII w. Monumentalne wejście z czasów Peryklesa obmurowano. Partenon i Erechtejon. w specjalnie zbudowanej sali z kopułą. latem. otrzymując w ten sposób cztery wielkie sale recepcyjne.

W czasie swej młodości odbył solidne studia i na uniwersytecie w Lipsku wygłosił po łacinie dyskurs o nieszczęsnym losie Aten.szereg zwycięstw i opanowując wreszcie cały półwysep. jeśli można użyć współczesnej terminologii. Morosini pragnie przywieźć Wenecji środkowy 75 dame de compagnie – dama do towarzystwa (fr. Jednakże 26 IX 1687 pocisk wystrzelony z działa umieszczonego w pobliżu pomnika Lizykratesa przebija dach Partenonu i powoduje potężny wybuch. Trzy dni później nad żałosnymi ruinami powiewa flaga z lwem świętego Marka. ogromne partie architrawu. szef garnizonu i wielu żołnierzy. sklepienie. który zadał uwielbianemu miastu cios najdotkliwszy. Ofiarą tych operacji pada świątynia Ateny Nike. Hrabia Koenigsmark nie był na pewno bezdusznym generałem. Pod gruzami ginie turecki pasza. Wenecjanie wykonują podstępny manewr wojenny. Konsekwencją wojny jest rozszerzenie podbojów i sztab wojsk Morosiniego rozważa dwa projekty: pierwszy dotyczy ataku na wyspę Eubeję. W istocie wylądowano w Pireusie i armie Morosiniego. drugi zdobycia Aten. Turcy przygotowują się do oblężenia Aten i umacniają pozycje obronne. jakim jest teraz Akropol. syn słynnego dowódcy z wojny trzydziestoletniej. „jak szczerze i bardzo żałuje hrabia. Jest w tym sporo hipokryzji. dach i mury naos. Ostrzeliwanie Akropolu przez moździerze ma charakter. Jego żonie towarzyszy w wyprawie dame de compagnie75 Anna Akerhjelm. głównego punktu obrony. co znajduje się w Partenonie. której pamiętniki i listy są cennym źródłem do poznania kolei tej nieszczęsnej wyprawy. Obie strony walczące sposobią się do długiego i wyczerpującego oblężenia. nie natrafiając na poważniejszy opór. aby ustąpić miejsca bastionowi. i ów fatalny pocisk nie był przypadkowy. oddanych w ręce barbarzyńców. Anna Akerhjelm pisze. że greccy szpiedzy poinformowali Koenigsmarka. Zwycięstwo Wenecjan zmącone było poczuciem winy. Niemców. zrównana z ziemią przez tureckich inżynierów. Ze stosów gruzu. zwłaszcza że Turcy stosowali taktykę defensywną. Artyleria i wojska lądowe Wenecjan zaciskają pierścień wokół twierdzy. W operacjach wojennych odznacza się hrabia Otto Wilhelm Koenigsmark. że nigdy już nie zostanie ona odbudowana. Istnieją uzasadnione przypuszczenia. że zburzył piękną świątynię Minerwy. który ma zasugerować Turkom. ognia nękającego. Opanowanie Peloponezu nie zadowoliło Wenecjan. Historia kazała mu być tym. Materiał pochodzący ze świątyni użyty został do umocnienia fortyfikacji.) . Ostatecznie zaakceptowano ten drugi projekt. Siły wojskowe Morosiniego dowodzone były przez oficerów różnych narodowości: Szwedów. W powietrze wylatuje dwadzieścia kilka kolumn. na którym ustawiono baterie armat. zbliżają się do Akropolu. a także Francuzów. która przetrwała trzy tysiące lat” (drobna nieścisłość chronologii) i wyraża przekonanie. że celem ataku jest wyspa Eubeja.

wśród tureckich namiotów. 77 muzeum w Kopenhadze znajdują się głowy Lapity i Centaura. Zdobycie Aten przez Morosiniego było także nonsensem z punktu widzenia strategicznego. I tak w Bologna 1689. z przyrządami do pomiarów. Vera e distinta relatione dell’acquisto delia città e fortezza d’Athene. Rysunki średniowieczne czy renesansowe przedstawiają Ateny wręcz fantastycznie. 76 F. Ale kiedy tylko rozpoczęto zdejmowanie tych rzeźb. W Atenach powstają misje. szkicownikiem i nieodstępnym Pauzaniaszem. W raporcie do senatu pisze: „Przewidując opuszczenie Aten. Przemiany Aten czy choćby samego Akropolu w ciągu wieków są trudne do prześledzenia z powodu nikłości materiału ikonograficznego. wszystko runęło w dół z ogromnej wysokości i jest to cud. VeneziaTu i ówdzie spotkać można w muzeach europejskich żołnierskie „pamiątki” owej wyprawy. i to w warunkach osobistego zagrożenia. Do opustoszałej Attyki wracają Turcy. Wenecjanie wycofują się z miasta. W końcu pozwolenie zwiedzania. kiedy nawiązane zostały najpierw przez Francję. zabłąkany rusznikarz i parę jeszcze osób nieokreślonej profesji. a w każdym razie bardzo utrudnioną. . coś. Podróże do Grecji i opis zachowanych zabytków stały się właściwie możliwe dopiero w wieku XVII. obostrzone szeregiem zastrzeżeń i ograniczeń. a Akropol widziany z morza był tylko punktem orientacyjnym. jak w klatce o wyrwanych prętach. przedstawiający spór Ateny z Posejdonem. które mogłyby dodać blasku Republice..fragment partenońskiego frontonu. zbudowano mały meczet bez minaretu. zabierając ze sobą część tubylczej ludności chrześcijańskiej. posąg Jupitera i płaskorzeźbę dwu wspaniałych koni.. spali w zagubionych górskich szałasach pasterskich. poparte woreczkami kawy i tłustym ptactwem domowym. W tym celu starałem się oddzielić od fasady świątyni Minerwy. którym udało się sporządzić opisy i plany Aten i Akropolu. że żadne nieszczęście nie stało się robotnikom”7677. Wyobraźmy sobie owych entuzjastów: wędrowali długie dnie na grzbiecie osła. co moglibyśmy dziś określić mianem konsulatu. Uwijają się tedy w pośpiechu. gdyż Turcy w obawie przed szpiegami nie dopuszczali obcych do twierdzy. potem przez Anglię stosunki dyplomatyczne z Wysoką Portą. mające charakter polityczny i handlowy. budynków wojskowych i świątyń. pod czujnym okiem nieufnych żołnierzy. którzy na nowo fortyfikują Akropol. gdzie znajdują się najpiękniejsze rzeźby. Morosini. powziąłem myśl zabrania kilku najładniejszych dekoracji. Zwiedzanie Akropolu było rzeczą właściwie niemożliwą. W środku rozbitego Partenonu. Tu zaczynały się skomplikowane pertraktacje z dowódcą twierdzy. Osoby stanowiące wówczas taką na przykład „kolonię” francuską można było policzyć na palcach obu rąk: kilku misjonarzy. Na mapach żeglarskich Ateny nazywają się Setina. Dlatego podziw budzą relacje upartych podróżników. docierali wreszcie do miasta swych marzeń. przywleczone tu przez kapitana Hartmanda. jako nadmorskie miasto flamandzkie z gotyckimi kościołami czy też ponure zamczysko północne.

posługując się camera obscura78 – prototypem aparatu fotograficznego.). London 1819. 78 79 camera obscura – komora ciemna (łac. Dodwell próbuje wyjaśnić i zademonstrować działanie swego aparatu. 1806. gentlemani Stuart i Revett. miłośnik rzeczy osobliwych) milczy w swoim dziele o najpiękniejszej świątyni Akropolu. ale na głowę Anglika Vernhuma i Francuza Roberta de Dreux posypały się kamienie i groźba strzałów. przyrząd ułatwiający wierne odtwarzanie widoków E. 1805. and Voyage d’Italie. Książka Spona rychło stała się bardzo popularna w Europie i nie zabrakło jej w kufrze Koenigsmarka. A classical and topographical Tour through Greece.] zmieniłem ton i zagroziłem mu. Grecja była krajem nietkniętym przez architektów. który finansował wiele podróży archeologicznych na Wschód. i to z okresu. o czym wspomina Anna Akerhjelm. 80 . przypisanie ich rzeźbiarzom epoki Hadriana. a rzeźby fryzu i frontonu nie dają się porównać z żadnym dziełem sztuki współczesnej autorowi. Trzytomowe sprawozdanie z greckiej peregrynacji Jakuba Spona80 ukazało się w Lyonie w roku 1678. de Dalmatie.jedynym Baedekerem od kilkunastu stuleci. Zabawnie opisuje swoje przygody rysownik angielski Edward Dodwell. którzy przekazali nam cenne relacje o Akropolu. i co gorsza. sąd Babina jest wyjątkowy i niemal prowokujący w stosunku do gustów epoki. Łatwo dzisiaj wytykać temu wykształconemu podróżnikowi błędy i nieścisłości. która dawała obraz pomniejszony budowli. kiedy mierzyli teatr Herodesa Attykusa. Od tego czasu Dodwell pracował bez przeszkód. de Grèce et du Levant… Lyon 1678-80. co dla nas ma wyjątkową wartość. kiedy rysowałem Partenon za pomocą mojej camera obscura. Szczególnie dokładnie opisuje Babin Partenon.. Dla francuskiego jezuity jest ona wcieleniem doskonałości. że jeśli będzie mi przeszkadzał i molestował. zapytał mnie dowódca garnizonu z wyraźnym niepokojem. Jak na czasy pełnego baroku. Oficer turecki jest wyraźnie przerażony. „Pewnego dnia. jak pomieszanie dwu frontonów Partenonu. zanim spadły nań bomby Morosiniego. bez przeszkód dokonywali pomiarów starożytnych monumentów ateńskich. także dlatego. że była to „pierwsza nowożytna podróż do Aten godna tego imienia”. a więc pozwalała zachować w rysunku ścisłe proporcje odtwarzanych zabytków. Dodwell. Spośród podróżników. Wszystko zależało od humoru dowódcy twierdzy i jego żołnierzy. „Widząc to [. że Pauzaniasz (jak wiemy.. during the years 1801. warto wymienić jezuitę Babina oraz liońskiego lekarza i amatora starożytności Jakuba Spona. wsadzę go do mego czarnego pudła”. przewyższa estetycznie Świętą Zofię w Konstantynopolu. Pracował on na Akropolu. Znawcy twierdzą. jakie to czary robię niezwykłą moją maszyną”79. Dwaj członkowie londyńskiego Klubu Dyletantów.

którego nazwisko do dziś 81 82 incognito – nie dając się poznać (łac. To. Wiek później ambasadorem francuskim w Konstantynopolu został hrabia Choiseul-Gouffier. wyraźnie przebijają w raportach ambasadora. Do Aten przybywa latem 1674 roku. Konserwator z epoki napoleońskiej nadał jej dość dziwny tytuł: „Świątynia Minerwy w Atenach. lecz ich wartość jako dokumentu jest nieoceniona. jaką Majestat otacza sztukę i wiedzę [. tym lepiej zresztą. co da się zrabować. aby nie tracił żadnej okazji zrabowania tego wszystkiego. z pozycji niewygodnej. które mój malarz bardzo dobrze odtworzył”.W Bibliotece Narodowej w Paryżu zachowała się teczka rysunków. wybiera się w otoczeniu licznej świty w podróż po Grecji. aby zapobiec idolatrii. znajdująca się dziś w Luwrze. Rysunki znajdujące się w tece wykonane w czasie podróży Nointela wykazują. aby umieszczono je w gabinetach lub galeriach Jego Królewskiej Mości. Rysunki Partenonu – autorem ich jest Jacques Carrey – nie są arcydziełem. ale jeśli tak wolno powiedzieć. bo artysta z fantazją nie byłby tak dokładny. zanim owa świątynia nie została zburzona przez Wenecjan”.) 1842 r. którą opisał w głośnej książce Voyage pittoresque dans l’Empire ottoman. a także mniej bezinteresowne pobudki. marzył. gdzie cieszyłyby się opieką. en Grece. wydzierając rzeźbom nosy lub inne fragmenty”. Jako dwudziestoczteroletni młodzieniec odbył on podróż do Grecji. W jednym z listów ambasador poleca Fauvelowi zdobycie jednej z kariatyd Erechtejonu. a w innym znów pisze zupełnie otwarcie. Plon tych zabiegów był jednak bardzo nikły. główny korpus rzeźbiarski zachował się w całości.82 Wykształcony humanista. bez żadnych ułatwień w postaci rusztowań. sądzą. i wracałem tam incognito81 cztery razy. wtedy znalazłyby się one poza zasięgiem zniewag i obelg Turków. którzy. aby zdobyć dla Francji kolekcje rzeźb greckich. że czynią rzecz godną pochwały. ambasadora przy Wysokiej Porcie. gdzie zamknięte są owe cuda. strącona przez burzę.. „Oryginały zasługują jak najbardziej. ażeby lepiej móc podziwiać i poznać piękne rzeźby.. . Po załatwieniu w stolicy tureckiej skomplikowanych układów.. Wykonane zostały niewątpliwie w pośpiechu. czego nie udało się dokonać Francuzom.].. narysowana na rozkaz pana Nointel. zbudowana przez Hadriana. prawdopodobnie jedna metopa z frontonu. członek Akademii Inskrypcji. W Atenach działał jego agent Louis Fauvel – konsul. Nointel był na pewno szczerym wielbicielem dzieł starożytnych i obawa o ich los. osiągnął człowiek. malarz i rysownik. później Akademii Francuskiej. że wiele posągów partenońskiego frontonu było istotnie uszkodzonych. „Wszedłem po raz pierwszy uroczyście przy huku armat do skarbca (Akropolu). podobnie jak Nointel. Markiz Nointel był niewątpliwie jednym z najbardziej zdolnych i obrotnych dyplomatów Ludwika XIV.

daj nam chleba”. lord Elgin zabrał się do dzieła przeniesienia rzeźb Akropolu „w miejsce bardziej bezpieczne” z niesłychaną energią. Scotus fecit”83. Mianowany w roku 1789 przedstawicielem angielskim przy Wysokiej Porcie.). na który składa się dwanaście wielkich fragmentów frontonu84. że gdyby marmury przywiezione przez lorda Elgina pochodziły z czasów hellenistycznych. tych kamieni. ale komisja złożona z najwybitniejszych artystów angielskich owych czasów. Szkot osiągnął (łac. można dzisiaj podziwiać w londyńskim British Museum. który z melancholią patrzy na rozproszone stadko owiec wśród 83 84 To. Wiele rysunków przedstawia wyniosłego młodzieńca. odzianego w czarną pelerynę. a wreszcie ciągnące się przez wiele lat polemiki i dyskusje w parlamencie i prasie. estetyczne i finansowe całej tej afery. o których mówi pozwolenie tureckie. rozważające aspekty moralne. czego nie dokonali Goci. oraz dziesiątki robotników. przedstawiając w satyrycznych rysunkach Johna Bulla w otoczeniu wynędzniałej rodziny. pod kierunkiem malarza Lugieriego. dwu specjalistów od odlewów (też Włosi) i malarz rosyjski Fiodor Iwanowicz. mobilizując wszystkie dostępne sobie środki polityczne i finansowe. Przygody Elgina mogłyby stanowić kanwę pasjonującej powieści: aresztowanie lorda we Francji. Najintensywniejszy jej okres przypada na lata 1801-1803. Ostatecznie dopiero w roku 1816 rząd angielski zakupił kolekcję (Elgin żądał za nią sto trzydzieści sześć tysięcy) za sumę stu trzydziestu pięciu tysięcy funtów szterlingów. wieńczący fasadę budowli zazwyczaj krytej fryz – środkowy człon belkowania wypełniony scenami figuralnymi lub ornamentami dwuspadowym dachem 85 . Dwu architektów włoskich. fronton – przyczółek. Na przełomie XVIII i XIX wieku pojawia się w Grecji nowy typ turysty – romantyczny pielgrzym. opartego o złamaną kolumnę. rząd angielski byłby mniej skąpy.budzi gniew filohellenów – Thomas Bruce Elgin. szczyt o kształcie trójkątnym. Suma ogromna jak na owe czasy i część prasy angielskiej dawała upust irytacji. przystępują do pracy. Jest to w istocie ogromny zbiór. że brano pod uwagę także wartość estetyczną rzeźb Fidiasza i jego szkoły. Można przypuszczać. Udało mu się uzyskać pozwolenie władz tureckich na zrobienie odlewów gipsowych. która wołała: „Nie kupuj. Byron powiedział o nim z gryzącą ironią: „Quod Gothi non fecerunt. zwany niezbyt uprzejmie „kałmukiem lorda Elgina”. Nie brakło głosów entuzjazmu. oceniła dzieła Fidiasza i jego szkoły jako stojące nieco poniżej Apolla Belwederskiego czy grupy Laokoona. a także zabranie kamieni z napisami oraz pewnych drobnych fragmentów rzeźb. Powiedzieliśmy wyżej. piętnaście metop i pięćdziesiąt sześć płaskorzeźb fryzu85 przedstawiającego procesję panatenajską. tatusiu. Wokół Partenonu wyrastają rusztowania. ucieczka Lugieriego po wybuchu wojny tureckiej. zatonięcie jachtu wiozącego bezcenny ładunek i wydobywanie rzeźb przez poławiaczy gąbek. Owych „kilka rzeźb”.

nie racząc wyjść ze swojej rudery. gdy zasugerowany relacją Spona przypisuje rzeźby partenońskiego frontonu artystom z epoki Hadriana. a dym jego fajki idzie w górę wśród kolumn świątyni Minerwy. Podziwia Iktinosa. Nie udało mu się uniknąć błędów (jakże łatwo jest to dziś wytknąć). uosabia potwora strzegącego lud Solona. a także doskonałości poszczególnych części. jego precyzja. aby Fidiasz pozostawił oba frontony nagie. Relacje Chateaubrianda. ani na historyka sztuki. Jest wczesny ranek. perspektywach. Akropol i szczątki Partenonu zabarwiły się najpiękniejszym kolorem kwiatu brzoskwini. rzekach. stawiając ciężkie kolumny bez bazy na trzech potężnych stopniach stylobatu. i światłem. które w sposób niezrównany ewokują Ateny na kilkanaście lat przed końcem tureckiej niewoli. siada ze skrzyżowanymi nogami na brudnym dywanie. Mieszka w cytadeli pełnej arcydzieł Fidiasza i Iktinosa. w dali morze i Pireus były całkiem białe od światła. Raduje go. czasem tylko ten bezduszny tyran wlecze się do drzwi swej kryjówki. Uderza go przede wszystkim siła i harmonia Partenonu. błyszczał na zachodnim nieboskłonie jak skała purpury i ognia”. Współczucie dla zakutej w niewolę ojczyzny Europy. lasach i górach Attyki”. wypełnić go barwą i zapachem. który potrafił zespolić dorycką powagę z koryncką lekkością budowli. że harmonia całości jest wynikiem wyczucia właściwych stosunków architektury i otoczenia. niebie. że udało mu się skorygować obraz. którą zbudował wśród ruin budowli Peryklesa. . słońcu. ani na socjologa. inaczej mówiąc dowódca. Ale wiedziony słuszną intuicją mówi jednocześnie. rodzi pod piórem Chateaubrianda takie oto sceny: „Dizdar. zamek koryncki odbijał blask nowego dnia.marmurowych ruin. morzu. że jest rzeczą niemożliwą. zainteresowanie szczegółami technicznymi i literacka świetność opisów stawiają go w pierwszym rzędzie podróżników po Grecji „epoki przedarcheologicznej”. on zaś wodzi bezmyślnie spojrzeniem po wybrzeżach Salaminy i Epidauru”. Autor Ducha wiary chrześcijańskiej w czasie swej podróży z Paryża do Jerozolimy (rok 1806) zatrzymał się dzień w Sparcie i cztery dni w Atenach. nie zastanawiając się nawet. W towarzystwie konsula Fauvela – niezrównanego znawcy ateńskich starożytności – przyjechał tutaj. że płaskorzeźby – zdawało się – poruszają się na marmurze. „[..] Ateny.. „O Solonie! O Temistoklesie! Dowódca czarnych eunuchów jest panem Aten i wszystkich innych miast Grecji”. ziemi. Ten okrzyk wyrwał się z piersi François-René de Chateaubrianda. pozostawił nam w swej Itinéraire de Paris à Jérusalem stronice. rzeźby Fidiasza trafione poziomo złotym promieniem ożywiły się. ruchliwość cieni sprawiała. jaki to naród pozostawił te szczątki. Nie pozując ani na archeologa. co dało świątyni zarazem spokój i lot. powtarzane przez tylu romantyków. Chateaubriand nie był bynajmniej tylko łowcą nastrojów. jaki nosił w sobie. aby zdobyć „jasne pojęcie o budowlach. Słusznie mówi.

którym jednak udaje się opanować miasto. melodramatyczne wywołujące u współczesnego widza raczej łagodny uśmiech. przechowywany w stołecznym muzeum z czcią należną narodowym pamiątkom. a także gorącym ugrom i kobaltom. Błogosławieństwem dla Akropolu jako zabytku było dość słabe wyposażenie techniczne stron walczących. idea wiecznej Hellady – Grecji filozofów i artystów. o sztandar. poczuciem dramatu i grozy. ludność opuszcza miasto i chroni się na Salaminę. Oblężeni improwizują wypad poza mury twierdzy. Malarstwo naiwne. Jeden z filohellenów stwierdza z melancholią. chaos. Po bez mała roku oblężenia Turcy wyczerpawszy ostatnie zapasy amunicji i wody kapitulują. Jest to zaledwie początek morderczego kontredansa wokół świętego wzgórza. niespodziewanie z przeraźliwym krzykiem atakuje okopy powstańców. Gdy Brioni wycofuje się. . prowadzony przez olbrzymiego Murzyna. W czasie walk miasto i cytadela Akropolu przechodzą wielokrotnie z rąk do rąk. Ale są to raczej zmagania o symbol. Ateny nie były już nawet ważnym punktem strategicznym. Oddział Turków. jakby wyjętego żywcem z baśni wschodnich. Jest to grecki odpowiednik images d’Épinal (fr. ale w imię Nazareńczyka i czterech Ewanglistów. Z niezrównanym teatralnym rozmachem podjęli temat powstania europejscy malarze romantyczni. Oddział ów zostaje jednak zdziesiątkowany i w odwet Turcy przeprowadzają natychmiastową egzekucję zakładników. z całą grandilokwencją. W ciągu kilkunastu wieków – jak słusznie ktoś powiedział – Kościół wschodni konserwował poczucie odrębności narodowej jak sól konserwuje rybę. Losy tej wojny rozstrzygnęły się na innych polach. Ścięte głowy toczą się po wzgórzu aż pod próg pierwszych domów86. narracyjne. 86 Malowane dzieje walk powstańczych zawiera współczesny wypadkom album Makryannisa. była natchnieniem i motorem działania. zwłaszcza Francuzi. że w umysłach tych. Na pomoc odciętym w twierdzy przybywa pasza Brioni na czele czterech tysięcy Albańczyków. liczącą zaledwie kilka tysięcy mieszkańców. aby uniemożliwić penetrację powstańców. Były małą mieściną. którzy chwycili za broń. Kaźń ma miejsce na murze Temistoklesa. Ateńczycy powracają i blokada twierdzy rozpoczyna się na nowo. wzajemne mordowanie się ludności chrześcijańskiej i mahometańskiej. Gwardia janczarska zamyka bramy miejskie. Entuzjazm. Tak jak w czasach klasycznych. Nie należy sobie wyobrażać. Nie w imię Peryklesa walczyli powstańcy greccy. – obrazki z Épinal. banalne malowanki). dając upust uczuciu. że w żadnej epoce lud grecki nie miał większej obojętności dla ocalałych resztek zabytków antycznych niż na ćwierć wieku przed wyzwoleniem.Wiosną 1821 roku wybucha w Grecji powstanie przeciw Turkom. Zrazu Turcy ograniczają się w Atenach do wzięcia zakładników (Wielkanoc 1821) i osadzenia ich w wieży frankońskiej. zwłaszcza chroniczny niedostatek artylerii po stronie powstańców.

nie mogąc zdobyć twierdzy szturmem. . Wydaje się. W lecie czarnego dla powstania roku 1826 – roku rzezi pod Missolungi – Akropol znów oblegają Turcy pod dowództwem Reszyda paszy. Organizuje regularne oddziały powstańcze. Pasza jest pewny sukcesu. Ten zawodowy oficer francuski. Pojmany. wraz z dużą częścią fragmentów antycznych rzeźb. który ma spełnić rolę wielkiej miny. W pobliżu Pinakoteki odkrył antyczną fontannę. Trafiona pociskiem. wycofuje pierwszą linię oblegających. że tym razem Akropolowi zostanie zadany cios śmiertelny. Nowy dowódca zabrał się z energią do przygotowania obrony. którego zadaniem jest pomoc 87 W ateńskim muzeum historii i etnografii znajdują się drewniane popiersia sławnych mężów starożytności. Ciało jego. rodem z Lotaryngii. Dowódca wzorem dawnych wielkich budowniczych nie omieszkał umieścić napisu głoszącego: „Ten bastion zbudowany został od swych podstaw przez generała Odysseusza syna Androutsosa w miesiącu wrześniu roku 1822”. osadzony zostaje w lochu wieży frankońskiej. Muszkieterowie dziurawią mury Pinakoteki i Propyleje. Temistokles czy Solon z ogromnymi nosami i groźnymi zbójeckimi wąsami mało mają wspólnego z greckim klasycznym portretem. wali się kopuła dawnego haremu w Erechtejonie. kazał portretować się w turbanie na głowie. ofiara braku zrozumienia ze strony dowództwa powstania. a jego budowniczemu sądzony był los tragiczny. którą otoczono bastionem. staje na czele bandy tureckiej łupiącej Attykę. Baterie ustawione na Wzgórzu Muz ostrzeliwują fasadę zachodnią Partenonu. które stanowiły ozdobę dziobów powstańczych okrętów. Na ateńskim teatrze wojennym pojawia się teraz pułkownik Charles Fabvier. że powtórzy się historia Morosiniego. Skłócony z przywódcami powstania. Po bastionie nie zostało śladu. wokół którego okręcony był sznur. które niwelują całą siłę wybuchu.Dowódcą twierdzy zostaje mianowany Odysseusz Androutsos. Archeologowie nie mogą wybaczyć mu zburzenia lwa w Cheronei. wyrzucono przez okno. każe kopać saperom długi tunel pod wzgórzem. Reszyd pasza. aby upozorować próbę ucieczki”87. Oprócz romantycznego entuzjazmu wniósł Fabvier rzecz bezcenną – dobrą znajomość rzemiosła wojennego i racjonalistyczne podejście do zadań bojowych. baranim kożuchu i z wielkim zakrzywionym pałaszem przy boku. pod którym Odysseusz spodziewał się znaleźć legendarny skarb. ilość wystarczającą do wysadzenia w powietrze co najmniej połowy cytadeli. Góra urodziła przysłowiową mysz. dla innych warchoł i zdrajca. W owym tunelu umieszczają Turcy trzy i pół tony prochu. a następnie zabity. Ale przezorni Grecy kopią dwanaście głębokich fos podziemnych. Przypominają do złudzenia dzikich kreteńskich pasterzy i rozbójników morskich. W anachroniczne i amatorskie dowództwo wprowadza ideę porządku i dyscypliny. Zimą roku 1827 staje na czele niewielkiego korpusu. postać oceniana przez historyków sprzecznie: dla jednych bohater narodowy.

To właśnie tutaj. trzymając w ręku książkę Pauzaniasza. przywraca niepodległość Grecji. kiedy Grecy opuszczają twierdzę. to właśnie tutaj. objuczony natomiast do granic wytrzymałości ludzkiej workami prochu i nabojami. ruszyliśmy krokiem jak do natarcia. były one głębokie i dobrze strzeżone. Ale to było przecież tutaj. musi Pan przejść cały pierścień fortyfikacji. Sucha relacja dowódcy warta jest przytoczenia: „Z filohellenami na czele dotarliśmy na odległość połowy zasięgu strzału do tureckich okopów. W jesiennym numerze „Revue des Deux Mondes” z roku 1838 przeczytać można list. Śmiała ekspedycja Fabviera przedłużyła obronę Akropolu aż do czerwca roku 1827. Doszedłszy do stóp Propylejów szuka Pan na próżno Propylejów. przez wąskie przejście na prawo. a ręce Turków rozproszyły materiały. Ale tę budowlę obaliły działa Wenecjan w roku 1687. Jednym z pierwszych aktów króla Ottona jest demilitaryzacja świętego wzgórza. drogi Przyjacielu. otoczony grubymi murami. Mieliśmy czterech zabitych i dwunastu rannych”. która dzieliła nas od fortecy. Pozycje opuszczone przez żołnierzy zajmują archeologowie i architekci. Godzina przed północą. zawarty w roku 1829. ale aby się tam obecnie dostać. zmylony czarnymi żaglami. potem jedną i drugą baterię. W pierwszych latach monarchii rozważano problem lokalizacji nowej siedziby królewskiej. W tej właśnie sali architekt Stuart usiłował zrekonstruować świątynię zwycięstwa z powodu niemożności znalezienia jej gdziekolwiek indziej”. Idąc dalej tą drogą. Ateny liczą wówczas trzysta domów i dwa tysiące mieszkańców. szuka Pan daremnie świątyni bogini zwycięstwa Bezskrzydłej. z tego miejsca. Znalazłszy się wreszcie na Akropolu. skąd widać morze i gdzie Egeusz ongiś – z okiem utkwionym w okręty. ale wytrwałość obrońców miała ogromne znaczenie moralne i polityczne. polega bowiem nie tyle na zasileniu garnizonu obrońcami. Jest to osobliwa wyprawa.oblężonym w twierdzy ateńskiej. które ujrzał na horyzoncie. lecz z bronią nie nabitą. zabrały marmury i samo miejsce uczyniły niemożliwym do rozpoznania. który dobrze maluje stan zabytków: „Pan także. Turcy opuszczają jednakże Akropol dopiero w kwietniu 1833 roku. Pokój w Adrianopolu. która stanowiła lewe skrzydło tego wspaniałego wejścia. chce Pan przynajmniej odkryć Pinakotekę. pod dość silnym ogniem kartaczy i strzelb. Z punktu widzenia wojskowego był to epizod małej wagi. . zwycięzcę Minotaura – rzucił się ze skały. mówi Pan do siebie. Oddział prowadzony przez Fabviera jest niemal bezbronny. w tym miejscu. które miały przywieźć syna jego Tezeusza. los ich ojczyzny jest przesądzony. wciąż szukając Propylejów. widział i podziwiał Akropol. ile na transporcie materiałów wojennych. pełnia księżyca. trzeba ominąć bastion. Gdy nas dostrzeżono. wśród których z trudem można zauważyć uwięzione kolumny. Przed sobą ma Pan magazyn prochu. W momencie. Teraz odnajdzie Pan tylko wśród stłoczonych domów tureckich jedną salę wypełnioną odłamkami na trzy czwarte jej wysokości. Przebiegliśmy linię okopów i przestrzeń. powinna być świątynia Nike Bezskrzydłej.

Słowo rekonstrukcja jest terminem mylącym. a w szerszym tego słowa znaczeniu określa wszelkie prace związane z ułożeniem według pierwotnego porządku i umocnieniem autentycznych fragmentów architektury. znajdowały się w bardzo niedobrym stanie. jest dziełem mozolnej. ponadto trzeba było zmienić kariatydę z terakoty na kariatydę z cementu. W sto lat później musiano budowlę kamień po kamieniu zdemontować i wznieść ją ponownie. leżący obok strony wschodniej świątyni. stylos – kolumna) – anastyloza (gr. nawet tej odnowionej w roku 1844. co widzą. podtrzymywane było przez drewniane kolumienki. tarasami róż. zdawałoby się. ponowne ustawienie kolumn. Odbudowa świątyń greckich pozwoliła w praktyce zapoznać się z sekretami antycznej 88 anastylos (ana – na nowo. zgodnie ze ścisłymi zasadami archeologicznymi. Na określenie tych prac używa się neologizmu – anastylos88. zasada anastylos nastręcza jednak w praktyce szereg problemów niełatwych do rozwiązania. Niewielu turystów. zwiedzających obecnie Akropol. został odnaleziony i odnowiony przez rzeźbiarza greckiego Androuliego podczas prac Paccarda w roku 1844. na którym wznosiła się świątynia. Ale głowy kariatyd. . trwającej przeszło sto lat rekonstrukcji. Fragment popiersia tej kariatydy. Z tych rozlicznych powodów postanowiono rozebrać zupełnie całą fasadę i złożyć ją na nowo”. W czasie tych prac popełniono jednak dwa kardynalne błędy: nie umocniono bastionu. zaprojektował nowy Akropol. Sklepienie. zdaje sobie sprawę. Prosta. uzupełnione nowymi blokami marmuru. Grecki architekt Balanos. kolumn i ciężkich rotund. zburzonej przez Turków. ponieważ źle osadzone żelazne podpory poruszyły się. Makieta tego nie zrealizowanego na szczęście marzenia wprawia nas dziś jeszcze w zakłopotanie i grozę. które w roku 1872 zastąpiono żelaznymi. tak opisuje trudności z jednym tylko fragmentem architektury Erechtejonu: „Litografia Grzegorza Soutzo pokazuje nam fasadę z kariatydami niemal kompletnie zburzoną w roku 1827. Karl Friedrich Schinkel. który kierował pracami na Akropolu w naszym stuleciu. Jedna z tych żelaznych podpór przechodziła przez terakotową kopię kariatydy (oryginał wywieziony został przez Elgina do Londynu) i podtrzymywała część sklepienia. Tę fałszywą architekturę miano w dodatku upiększyć wiszącymi ogrodami. Podmurowanie portyku należało również zmienić.). Partenon ginął w powodzi portyków. że to. kępami drzew cyprysowych i palmami. co oznacza ponowne wzniesienie kolumny. która została poddana zabiegom konserwatorskim przez rzeźbiarza bawarskiego Imhoffa. Nad kamienną dekoracją (jak ze złej opery) wznosić się miał pomnik Ateny mało mającej wspólnego z duchem Fidiasza. nie zbadano także antycznych fundamentów. Efor Pittakis znalazł w mieście głowę kariatydy.Niemiecki architekt neoklasyczny. Pod koniec lat trzydziestych ubiegłego wieku wykonany został pierwszy anastylos świątyni Ateny Nike.

że Akropol istnieje realnie i spotkanie twarzą w twarz nie było wcale konieczne dla umocnienia tej wiary. Spełniał się cały. okazało się w rzeczywistości skomplikowaną grą linii zakrzywionych. korytarze i całą masę rozmienionych na drobne cerberów za biurkami. konieczne do wzmocnienia konstrukcji. a szansa znikoma. Była już noc. oglądanie wystaw. Szukanie hotelu. znaczono w starożytności tą samą literą oraz symbolem określającym kolejność nakładania kamieni. Wysoko w górze – on! Wewnętrzny okrzyk w tonacji jasnej i prawie tryumfalnej. Prace wymagały wielkiej. Powtarzałem sobie tedy niezdarną formułę: on jest i ja jestem. na świadectwach rzeczoznawców. nikła. mury urzędów. jakbym usiłował przez to wzmocnić siłę doznania. że przedmiot naszych marzeń będzie zawsze poza zasięgiem wzroku i dotyku. picie kawy. zegarmistrzowskiej precyzji. Pierwsze dokładne pomiary Partenonu przeprowadził w roku 1845 uczony angielski Francis Cranmer Penrose. ułatwiło odkrycie. Byliśmy współcześni. wsunięto dokładnie w miejsce brakujących fragmentów. ta pasja pchająca do zbliżenia fizycznego. którym kierował Balanos. Z godnym podziwu taktem powstrzymano się przed rekonstrukcją kompletną. Wychwycił on subtelne korektury optyczne. Akropol był cudem rzeczywistym. a ogromna przestrzeń czasu. że dotrę do celu. nie obiecywał. Trzeba było pokonać przeszkody. Wokół wzgórza prawie pusto. że podświadomie przeciągam moment spotkania z Akropolem. Tracenie drogocennego czasu na pisanie kartek. że bębny. był równy samemu sobie. Skąd więc ta przemożna wola konfrontacji. co przez długie wieki uchodziło za dzieło chłodnej geometrii. aby położyć ręce. chciałoby się rzec. Brakujące części kolumn zastąpiono odlewami cementowymi. Nowe naoliwione bloki architrawu. Zdałem sobie sprawę. dzieląca daty naszych urodzin. płatających w palcach nitkę mojej przygody. wynoszące 228 milimetrów. kurczyła się. zamknięte drzwi. ponieważ nowy marmur nie posiadałby słynnej partenońskiej złotej patyny. złośliwości bagaży. zjednoczyć się cieleśnie. można ostatecznie zgodzić się. pierwsze niepewne błądzenie po mieście. pożądanie. Do Aten dotarłem późnym popołudniem. która mogłaby przemienić Partenon w smętną cytadelę akademickiego klasycyzmu. . Droga była długa i zawiła. Nie wodził zmysłów na pokuszenie. odejść i unieść ze sobą – co? Obraz? Dreszcz? Nigdy nie przestawałem wierzyć. Anastylos Partenonu. że będzie czymś więcej niż jest. co stanowi jedną tysięczną szerokości głównej świątyni Akropolu.architektury. z których składa się kolumna. jak na przykład lekkie odchylenie od linii horyzontalnej stylobatu. Jeśli dobrze przypominam sobie tę chwilę. a potem oderwać się. trzymających. A przecież można poprzestać na relacji innych. wahających się czy przybić magiczną pieczęć. To.

Zrujnowana kolumnada południowa Partenonu. wieczorne przedstawienie plenerowe z oświetleniem i O szlachetność. odbierające budowli sens i zamierzoną lekkość. masy i porządku. sprawiała na mnie wrażenie udanej kopii. Kamienie walczyły z nacierającą pustką. Tak jakbym chciał ten nieoczekiwany spadek przyjąć chłodno i racjonalnie. muzyką. Akropol w wieńcu cebulowych zapachów.). Siadywałem na Wzgórzu Muz. dochodził gwar banalny i codzienny. Na lewo. okaleczone i odarte z wdzięku. ani modlitwy humanisty ubiegłego wieku. Sprawdzanie planu. Pierwsze próby oswojenia się i wyrobienia sobie osobistego stosunku do zabytku.). . że istnieją we mnie dwa Akropole: dzienny i nocny. Rzucany z reflektorów czerwony blask imitował pożary. toi dont le temple est une leçon éternelle de conscience et de sincérité”90. dobrego wypracowania na tematy klasyczne. badanie struktury całości.zacząłem liczyć. zatrzymane były jakby w połowie drogi między kształtem ludzkim a kolumną. nie zespołem architektury. o piękność prosta i prawdziwa! Bogini. ścięte nisko pnie kolumn wywoływały skurcz serca. Renan. W powietrzu unosiła się woń baraniny. Z dołu. wśród drzew. Nad ciemną sadzawką starych ateńskich kultów ta jońska świątynia zdaje się mówić o niemożności połączenia dawnej wiary z nowym wyrazem architektonicznym. Świątynia Nike była zbyt filigranowa. Drugi Akropol – nocny. Światło wydobywało z nocy fragmenty świętego wzgórza. Nie mogłem powtórzyć ani wzruszenia. o ty. tuż koło pomnika Filopapposa. siedemnaście i znów osiem. odbywało się co wieczór widowisko Son et Lumière89. z głową w przewodniku. z ubogiej dzielnicy Plaka. o beauté simple et vraie! Déesse dont le culte signifie raison et sagesse. Wybrałem „dla siebie” Propyleje i Partenon dla ich rozmachu. ile rysowało się w zeszytach szkolnych. dotykanie kamieni. aby odczuć jej kamienną materialność. oddający się spojrzeniu jako całość. co zginęło – trochę jak studium anatomii wykopaliskowego zwierza. Portyk kariatyd szpeciły metalowe rury podpór. siedemnaście. Białe domy jarzyły się wapnem w ciemności. wyobrażanie sobie tego. dokładnie tyle. E. której kult oznacza rozum i mądrość. Pierwszy był analityczny. Same kariatydy. 90 której świątynia jest wieczystą lekcją sumienia i szczerości (fr. Najtrudniej było mi znaleźć porozumienie z Erechtejonem. ale właśnie rzeźbą. Z planu estetycznego Akropol przesunął się w mojej świadomości na plan historii. Przez gardło nie mogły mi przejść słowa racjonalistycznej wiary: „O noblesse. 89 Son et Lumière – dźwięk i światło (fr. Wkrótce uświadomiłem sobie. Akropol był dla mnie wtedy rzeźbą. Chóry Sofoklesa płakały na przemian po francusku i po angielsku. zapalony na niebie. La Prière sur 1’Acropole. po prostu liczyć kolumny – osiem. oliwy i czosnku.

jak i chaosu. I dotykając wzrokiem jego ran i okaleczeń. jaki miałem przed oczami. sprowadzony do szkieletu. Iktinosa i grabieżców. artystów i historii. że „udało mi się jeszcze zdążyć”.Akropol. doznawałem uczucia. ładu. . Peryklesa i Morosiniego. Jeśli czerpałem osobliwe uczucie szczęścia zagrożonych. zanim on i ja podzielimy los wszystkich tworów ludzkich na ciemnym przylądku czasu. to wypływało ono chyba z uświadomienia sobie tego niezwykłego faktu. przed niewiadomą przyszłością. odarty z ciała. był dla mnie zarówno dziełem woli. w którym podziw mieszał się z litością.

Sprawa Samos Dla Mirosława Holuba .

Epiru i licznych swych kolonii nadmorskich. przez architektów Rojkosa i Teodorosa.. Świątynia ta odnowiona w wieku VII. Wielkie budowle sakralne. powstają w wieku VIII przed Chr. docierając do Sycylii. tworząc zatokę. Strabon akcentując owa górzystość objaśnia. Kiedy Dariusz postanowił przerzucić most przez Dunaj. Na „renesansowym” dworze Polikratesa. Władcy Samos utrzymywali przyjazne stosunki z Egiptem i przez wschodnich satrapów traktowani byli na zasadzie równości. Tu leży główny port i stolica nosząca tę samą nazwę. Przestrzeń dzieląca wschodni cypel wyspy od lądu jest tak znikoma. co wyspa. Działała tutaj słynna szkoła rzeźbiarzy i ceramików. Teren jest górzysty. Największe wzniesienia znajdują się w części zachodniej Samos. stała się Samos centrum kultury jońskiej na długo przed okresem świetności Aten.Kawał ziemi oderwany od azjatyckiego kontynentu – wyspa Samos na falach Morza Egejskiego. jest więc kruszyną w skali wielkich imperiów. uchodziła za jedno z najpiękniejszych miast świata. inżynierów i artystów. Ale znaczenie tej wyspy przerasta jej naturalne wymiary. broni się przed zachodem pasmem gór Kerketevs sięgających 1400 m. Otwarta na wschód. wroga arystokratów. była największym sanktuarium ówczesnej Grecji. Samos ma niecałe 500 km2. a następnie przebudowana około roku 560 przed Chr. W okresie kiedy Ateny posiadały jeszcze niewielką liczbę okrętów. syna kupca. tyrana Samos. potężna flota samijska panowała niepodzielnie na Morzu Egejskim. zwanego tutaj pięknie Morzem Ikara. położona amfiteatralnie nad morzem. . o imponujących wymiarach: 102 m długości i 52 m szerokości. ostro spadających do morza. Niezrównana była sława samijskich architektów. pochodzący z czasów Polikratesa. i tutaj właśnie doprowadzono do perfekcji sztukę wytapiania żelaza i brązu. że samos znaczy wzgórze. Do dziś podziwiać można wodociąg przebity w skale. W części północno-wschodniej morze głęboko wrzyna się w ląd. Za czasów Herodota stolica wyspy. Wyspa ma kształt wydłużony. Samos – ojczyzna świetnych budowniczych. że w pogodny dzień wytrawny pływak przepłynie ją bez większego trudu. a wśród nich ogromny Herajon. nadzór nad robotami powierzył architektom samijskim. Skolonizowana przez Greków około 1000 lat przed Chr.

Odstąpimy od zwyczaju opisywania starych kamieni. gdyż taki krok mógł pociągnąć za sobą łańcuch buntów innych miast greckich przeciwko Ateńczykom. dlaczego Perykles. Formalnie wszyscy członkowie Związku. Jest rzeczą trudną do wyjaśnienia. Listę samijskich znakomitości można by znacznie rozszerzyć. Historia przekazała też imiona wielu sławnych malarzy samijskich: Kallifona. zwanego później Ateńskim Związkiem Morskim. Teodorosa. W sporze Samos z Miletem rozsądek nakazywał. jak Anakreon i Ibikos. niż to opisują specjaliści. Melissos. i przez wielu historyków spychany jest na margines dziejów greckich. że rząd samijski nie ugnie się i będzie walczył o swoje prawa. Chodziły słuchy. że stało się to za namową Aspazji. w których trudno dojść istotnych przyczyn i tego. „kto zaczął”.mecenasa sztuk. Agatarchosa. jeśli nie liczyć pocztówki sprzed I wojny światowej. wśród suchego pejzażu na tle spalonego nieba. a nawet że wystąpi ze Związku Ateńskiego. która pochodziła z Miletu. aby Ateny ograniczyły się do roli rozjemcy i nie zajmowały stanowiska po żadnej stronie. Ze sprzecznych źródeł i relacji postaramy się zrekonstruować tę historię. przyznając Miletowi sporne miasto Priene. byli na równych prawach i każdy z nich posiadał jeden głos na Zgromadzeniach Rady Związkowej. dał się wciągnąć w niebezpieczną grę – jeśli nie przyjmiemy plotkarskiej informacji Plutarcha. W istocie na skutek faktycznej przewagi sił głos decydujący miały Ateny. nie tając sympatii dla pokonanych. Spory miast greckich przypominały kłótnie rodzinne. położona na wybrzeżu Azji Mniejszej w pobliżu ujścia Meandra. Nam to zdarzenie natomiast wydaje się bardziej istotne i bardziej brzemienne w skutki. a było ich ponad 200. nie znam tej wyspy z autopsji. przebywali tak znakomici poeci. zwanym rewoltą lub buntem Samos. . która urodzić się miała tutaj nad brzegami rzeki Imbrasos. Arbitralna polityka Aten stawiała pod znakiem zapytania ich pozycję wolnego państwa. co byłoby niebezpiecznym precedensem. Samijczycy poczuli się skrzywdzeni i nie zgodzili się z tą decyzją. Zajmiemy się tutaj pewnym epizodem historycznym. Otóż dwa świetne miasta jońskie: Samos i Milet – znajdowały się w permanentnym sporze. Obie powaśnione strony należały do Związku Delijskiego. Ten ostatni czynny był także w Atenach i według tradycji wprowadził malarstwo do teatru (był też autorem nie zachowanego traktatu o dekoracjach scenicznych). wytrawny przecież polityk. jednego z Siedmiu Mędrców – Priene. Obejmuje on krótki odcinek czasu od roku 440 do roku 439 przed Chr. a także historycy Pageos i Durys. to znaczy prowadzić politykę interwencji. Powód jest prosty. Przeto Perykles postanowił działać szybko i zdecydowanie. Jabłkiem niezgody była ojczyzna Biasa. Należałoby ją zacząć od imienia Hery. Timotesa. Widać na niej dorycką kolumnę bez kapitelu. Tak czy inaczej Ateny opowiedziały się przeciwko Samos. samotną jak fabryczny komin. Na Samos urodzili się fdozofowie: Pitagoras.

żeby wezwać te państwa do udziału w wojnie. w jakie obfitowała historia Grecji. Perykles postanowił działać bezwzględnie. Przyznanie satrapom perskim za neutralność pewnych sum pochodzących ze skarbca związkowego (przywódca ateński wyliczał się przed Zgromadzeniem Ateńskim z tego rodzaju wydatków prostą formułą „zużyto je na cele niezbędne”) mieści się jeszcze w granicach akceptacji. Niektórzy jednak Samijczycy uciekli przed inwazją do Azji Mniejszej i tam szukali pomocy na dworze Pissuthenesa. że Perykles wysłał na Chios i Lesbos swoje okręty wojenne. stworzyli nowy. tak aby cały konflikt zamknął się w granicach wewnętrznogreckich. Brzmi to gładko jak sprawozdanie z wycieczki szkolnej. a także wzięli 50 najznakomitszych obywateli i tyleż dzieci jako zakładników i odesłali na wyspę Lemnos. Zebrawszy posiłki w liczbie około 700 ludzi wylądowali nocą na wyspie. Pierwszy akt dramatu samijskiego rozegrał się błyskawicznie. Przeciwnik jednak nie został pokonany militarnie ani nie odebrano mu ducha oporu. mającą na celu izolowanie Samos na arenie – jeśli tak wolno powiedzieć – międzynarodowej. Zaskoczona wyspa wpadła w ręce Ateńczyków. mimo że wojska ateńskie wylądowały na Samos i rozpoczęły długie oblężenie miasta i blokadę od strony morza. ale także – i jest to moment polityczny – że w działaniach wojennych po stronie Aten wzięli udział sprzymierzeńcy. Charakterystyczna jest uwaga Tucydydesa. obalili narzucony rząd. Wezwanie musiało być zatem dość kategoryczne. Perykles wyruszył przeciwko wyspie na czele 60 okrętów i stoczył zwycięską bitwę z flotą nieprzyjaciela koło wyspy Tragia. sprowadzili zakładników z Lemnos. którzy rozwiązali istniejący rząd. aby poskromić zbuntowanych. ówczesnego dowódcy wojskowego Sardes. Równolegle z działaniami wojennymi Perykles prowadził z właściwą sobie zręcznością akcję dyplomatyczną. Apologeta Peryklesa mówi. Druga wojna samijska toczyła się ze zmiennym szczęściem. Z drobnego epizodu.W lecie 440 roku przed Chr. Sprawa wydawała się definitywnie załatwiona. sprawa stała się poważna. Natomiast oddanie Persom ziem greckich na wybrzeżu karyjskim wykracza znacznie poza te granice. korpus ekspedycyjny w sile czterdziestu trier wypływa z Pireusu. zostawili na wyspie garnizon. . dający gwarancję wierności. który mówi. dopóki nie zawiąże się koalicja antyateńska. Flocie interwencyjnej przyszło na pomoc 40 okrętów z Aten i 25 z Chios i Lesbos. Operacja zakrojona była na szeroką skalę nie tylko dlatego. że brało w niej udział więcej jednostek floty niż w pierwszej wyprawie. zwłaszcza że do zbuntowanych przyłączyło się Bizancjum – kolonia położona wprawdzie na północnych krańcach greckiego świata. załogę ateńską zaś wydali w ręce Persów. Rok 440 – druga wyprawa interwencyjna przeciwko Samos. że Ateńczycy ustanowili na Samos rządy demokratyczne i odpłynęli do Aten. ale ważny punkt handlowy i strategiczny.

gdybyśmy ją znali. ale osiągnięciom sprzecznym z duchem wojny. Stało się to wiosną roku 439 przed Chr. prawdziwych ran. Tak. Perykles jednak wrócił ze swoją flotą i znów rozpoczęła się bezwzględna blokada. nieograniczony. jakim dowódcą był poeta. Warunki kapitulacji były nad wyraz ciężkie. w której wzięli wielu jeńców. Nie znamy nawet w przybliżeniu liczby poległych i być może. Morze znów było otwarte i można było zaopatrywać się w żywność i materiały potrzebne do prowadzenia wojny. Jego taktyczne zdolności. jaki odniosła w teatrze jego Antygona. i bynajmniej jego prowadzenie walki nie było grą pozorów. Pełno w niej prawdziwej śmierci. Z Aten. W dziewiątym miesiącu oblężenia wyczerpana wojną wyspa poddała się. Starożytni plotkarze przekazali anegdotę. trzymający w ręku anachroniczne narzędzia do zabijania. Melissos. według której byt jest jeden. że w całej tej wojnie najbardziej podniecała go obecność dużej liczby młodych mężczyzn. był z zawodu filozofem – i co dziwniejsze – zwolennikiem doktryny Parmenidesa. aby przeciąć drogę Fenicjanom. Niebo nad Samos było wówczas w kolorze nadziei. z której wynika. wydać swoją flotę. jako się rzekło. które blokowały miasto. że okręty fenickie płyną na odsiecz wyspie (nie była to prawda. Oto po polu biegną mężczyźni odziani w komiczne stroje. To tłumaczy. każdy ruch jest niczym innym niż złudzeniem. syn Itagenesa. który zupełnie zaskoczył Ateńczyków. wojna ta nie była dialogiem poety z filozofem. Po drugiej stronie frontu znalazł się filozof Melissos. każde stawanie się. W Grecji nie znana była profesja zawodowego generała. i niemało przyczynił się do tego film historyczny. i to właśnie za sukces. Chios i Lesbos nadeszły znów potężne posiłki w liczbie 90 okrętów. Samijczycy musieli zburzyć mury obronne. Wtedy oblężeni natychmiast rozpoczęli kontratak. Dokładnie nie wiadomo. Zgodnie z doktryną mistrza. Tamta krew ma dla nas barwę zatartego fresku. zdołali zniszczyć statki wartownicze i stoczyli z przeciwnikiem zwycięską bitwę lądową. że każda zmiana. wieczny. dać zakładników. zapłacić koszty wojny ustalone na zawrotną sumę blisko ośmiu i pół miliona drachm. który zawdzięczał swoją sławę nie przewagom wojennym. jego zaskakujące akcje. nieskończony i nieruchomy. nasza . prawdziwej odwagi i tchórzostwa. Osadzono też na wyspie garnizon ateński i Samos straciło swój status miasta sprzymierzonego. dlaczego Sofokles dostąpił wątpliwego zaszczytu stratega w tej bratobójczej wojnie. Melissos dowodził znakomicie. nie całkiem na serio. gdyż w ciągu całego konfliktu Samos była najzupełniej odosobniona). Jednym ze strategów ateńskich biorących udział w wyprawie był człowiek. Mimo to był dowódcą z krwi i kości. Starożytne batalie wyobrażamy sobie na sposób operowy. Trwało to całe 14 dni.Dowiedziawszy się. błyskawiczne wypady zyskały pełne respektu uznanie nawet w obozie przeciwnika. Melissos był zdania. i popłynął wzdłuż wybrzeży Karii. Perykles wydzielił 60 okrętów z tych. Niespodziewanym wypadem.

że dowódcy samijskich okrętów po przegranej wojnie przewiezieni zostali do Miletu. Historia przekazuje wymowny epizod. Mówiono o niej między innymi. Durys pochodził z Samos. związanego z nami węzłami przymierza i krwi”. że odegrała rolę pośrednika w krótkim „zawieszeniu broni” między Kimonem a Peryklesem w roku 461 przed Chr. za co Ateńczycy w rewanżu piętnowali pojmanych obrońców wyspy znakiem samajny. zwycięzcy i pokonani. Żywoty sławnych mężów [Sulla]. jak podaje Plutarch. Perykles wykręcił się cytatem z Archilocha. Historyk Durys (niewspółczesny. Tam spotkała ich kaźń. Peryklesie. Do 91 Plutarch z Cheronei. Na rynku miasta przywiązani zostali do krzyży na dni dziesięć. Wyrażenie jest oczywiście metaforyczne i zaczerpnięte z rzymskich zwyczajów. stępiała po tylu morderczych walkach białych ludzi. i to nie w wojnie z Fenicją ani z Persją. siostra Kimona. Wszelako entuzjazm tłumów był niebywały i głośny. które obie strony. aby tym samym przyczynić złej sławy Ateńczykom. słynnego okrętu wojennego z zadartym do góry przodem w kształcie ryja świni i wybrzuszonym kadłubem91. bito ich kijami po głowie. „jakby jakiegoś zwycięskiego zapaśnika”. Kiedy byli już zupełnie wyczerpani. Otóż wśród ogólnego entuzjazmu.wyobraźnia karmiona wielkimi liczbami. Do Aten wkraczał Perykles w wieńcu zwycięzcy. żeś nam zgubił tylu dzielnych obywateli. zainteresowania jej wykraczały daleko poza sprawy domowe. że wyolbrzymiał nieszczęścia swej ojczyzny. Samijczycy. W czasie wojny samijskiej nie obyło się bez barbarzyńskich okrucieństw. lecz przy przywracaniu do porządku miasta. Apologeta Peryklesa mówił. pozostałaby nieporuszona. nawzajem sobie wypominają. zapewne dlatego że była odważna i inteligentna ponad miarę przeciętną. . a o jej życiu opowiadano nieprawdopodobne i oszczercze historie. kiedy zwycięstwo jest dwuznaczne. co prawda. który nie był ani bardzo na temat. Musiała to być kobieta niezwykła. za to. a zwłoki porzucano na ziemi nie pogrzebane. nasza wrażliwość. Wbrew obyczajom kobiet ateńskich. skoro jesteś tak stara”. [Perykles]. podeszła do niego Elpinika i rzekła: „Zaiste. kiedy kobiety wieńczyły Peryklesa i zdobiły wstążkami. wypadkom) podaje. wypalali na czołach jeńców ateńskich znak sowy. godne to wszystko podziwu i tych wieńców. ani bardzo wytworny: „Nie namaszczałabyś się wonnościami. wówczas ponad 70-letnia staruszka. Jak podaje Plutarch. które były zastrzeżone dla mężczyzn. wdowa po Kalliasie. jak zawsze. Ośmielała się – to zapewne budziło świętą grozę – zabierać głos w sprawach publicznych. cytatem. jak mój brat Kimon. Nie wszyscy ludzie w Atenach widzieli sprawy równie jasno jak Elpinika-Kasandra. którego bohaterką była Elpinika.

Po pewnym czasie trybut obniżony został do 13. ale nienawiść przeciwko zwycięzcom rosła. skarbiec związkowy został przeniesiony z Delos do Aten i stał się narzędziem polityki ateńskiej. kiedy mówi. rozwiązywał inne. a tam.murów miasta zbliżała się burzliwa fala wojny peloponeskiej. Instytucja okazała się trwalsza niż cele. Arbitralność w ustalaniu świadczeń finansowych była nie tylko instrumentem polityki ateńskiej. było to. a nawet do 8 talentów. Ta podatkowa samowola nie przyczyniała się zapewne do popularności Ateńczyków. że nie można było z niego wystąpić bez ryzyka wojny. podobnie jak kilka lat wcześniej Eubeja. po haniebnym oddaniu greckich ziem karyjskich Persom. Ale ta kwota mogła być dowolnie podnoszona i trybut narzucony Samos po nieudanej rebelii ustalono na 80 talentów rocznie. zdawałoby się drobnej wojny. które powołały ją do życia. Komediopisarz Teleklejdes mówi. Trudno wyjaśnić. do czego doszły koszty wojny. rozpoczął się upadek ligi morskiej. wojsko i władzę z pokojem. Jedną z podstawowych skaz owego Związku. Ateny miały jeszcze zaledwie kilka lat snów o potędze. a także zmierzch peryklejskiej polityki. zostało pokonane i upokorzone. co można by określić mianem premii za lojalność. jak wiemy. tu mur. a znacznie bogatsze Bizancjum tylko 15 talentów. Większość miast płaciła do wspólnego skarbca od jednego do trzech talentów rocznie – to znaczy sumę znośną. Tylko z pozoru wszystko szło dobrze na tym najlepszym ze światów. Było w tej praktyce coś. Przypadek znany nie tylko z dziejów antycznych. wyzwolenie miast jońskich i zabezpieczenie przed inwazją Persów. . przymierza. autorka znakomitej monografii o Peryklesie. które buntownicy musieli zapłacić Atenom w wysokości 1000 talentów – co stanowiło już rujnujące obciążenie dla najbogatszego nawet miasta-państwa. Ale kiedy niebezpieczeństwo najazdu barbarzyńców minęło.. gdzie nie wchodziły w grę czynniki polityczne. przewaga Aten jeszcze raz potwierdzona. ale przejawiała się także tam. i swe bogactwo. by jedne wiązał. związku przecież dobrowolnego. Z tych samych powodów (bunt przeciwko Atenom) Egina płaciła 30 talentów. zwłaszcza jeśli się weźmie pod uwagę inflację. by w górę z kamienia wyrastał.. całe szczęście swoje. Sprzymierzone państwa-miasta musiały uznać faktyczną przewagę Aten. by walił się w gruz i ruinę. Samos.”. I ma chyba rację Maria Delcourt. Celem Związku Ateńskiego założonego po bitwie pod Salaminą było. że „Ateńczycy oddali Peryklesowi: Dochód ze Związku Miast i same miasta. zwłaszcza na wschodzie imperium. dlaczego Tazos płaciło 30. co najlepiej można śledzić w sferze nacisków ekonomicznych. że właśnie od tej.

że Alcybiades traktuje Argos. bo można ją zawsze złożyć na karb przewagi przeciwnika. Lepiej rozumiał te sprawy krewny Peryklesa. I tak nazywano więzienie – mieszkaniem. Alcybiades. Jest rzeczą zastanawiającą. Drastyczne zatamowanie swobody wypowiedzi dowodzi. Świadczy o zarysowującym się głębokim kryzysie wewnętrznym. że to wybujałe samochwalstwo nie bardzo zgadza się z tym. gdy w roku 417 przed Chr. którą ludzie i narody wybaczają najtrudniej. jeśli przebaczają ją w ogóle – jest upokorzenie. zdane na opiekę narzuconego protektora i pozbawione jakiejkolwiek obrony wobec każdego najeźdźcy. dzięki któremu zło zostaje niejako zawoalowane. że osnową świata są nie tylko rzeczy i zdarzenia. czy potem Patras. wiarę. co krótkowzroczna. Oficjalny entuzjazm był ogromny. że nastroje ludności musiały być w istocie inne niż oficjalny entuzjazm i optymizm. artystyczne urzeczywistnienie zasady głoszącej. i należy je przypisać jakiemuś ulicznemu pochlebcy. ale także ojczyzną retorów i sofistów. Jacob Burckhardt w swej Historii kultury greckiej mówi z podziwem. obiecując wybudowanie długiego muru łączącego miasto z morzem na wzór długiego muru ateńskiego. Jeśli nie można uporać się ze sprawą mogącą budzić zastrzeżenia moralne lub wręcz moralnie naganną. a także z ironią o ateńskiej umiejętności mówienia o najgorszych rzeczach z przezorną delikatnością. że podnosiły się . Perykles – jak pisze Ion – czuł się nadzwyczaj dumny mówiąc. Ateny były nie tylko kolebką demokracji. W takim postępowaniu dostrzec można elementy magii. zaskoczenia czy nieumiejętności własnych wodzów. o zdolności w wynajdywaniu eufemizmów. Tak stało się z Samos i Eginą. Nie jest to bynajmniej szczegół bez znaczenia. okupację – ochroną. ale było to zwycięstwo moralnie i politycznie wątpliwe.Jedną z rzeczy. ale że słowo ma moc konstytutywną i kreacyjną. trybut – dopłatą. Nikt nie miał chyba złudzenia. Naga klęska militarna na polu walki jest jeszcze do zaakceptowania. Tak więc Ateny były zwycięzcą w wojnie z Samos. że bezpośrednim skutkiem wojny samijskiej było wprowadzenie cenzury – pierwsze w dziejach Aten – zakazującej poetom komicznym przedstawiania osób na scenie pod prawdziwym nazwiskiem. Była to polityka tyleż absurdalna. a on w ciągu dziewięciu miesięcy zdobył czołowe i najpotężniejsze miasto jońskie!”. Ale zraniona duma nie goi się łatwo. należy wymyślić termin. że obywatel demokratycznego państwa ma prawo krytyki polityków i instytucji. Miasto bez murów było jakby wystawione na pośmiewisko. Dla sprawiedliwości dodajmy. z bezinteresowną miłością. pertraktował o przymierze z Argos. co wiemy o Peryklesie. że „Agamemnon dziesięć lat zdobywał miasto barbarzyńskie. Do ateńskiego repertuaru metod upokarzania zwyciężonych – obok zakładania kolonii wojskowych w kraju sprzymierzeńców niepewnych – należało burzenie murów zdobytego miasta. Tradycyjnym głosem opinii społecznej była komedia attycka. Jest więcej niż prawdopodobne.

Jaki więc pożytek może mieć przypomnienie tej odległej afery. Nie było naszym zadaniem raczenie czytelnika wątpliwą uciechą. od którego chorować będzie ich własne społeczeństwo. mimo że narzucała czasem wolę innym. że nie ma w historii spraw czystych.. na podeszwach butów – zarazek. w morzu barbarzyństwa była to jednak ojczyzna demokracji.. w swoją jedynie słuszną drogę. Bo skoro sam Perykles bywał „imperialistą”. Podobno przegłosowano ów akt na zgromadzeniu ludowym w czasie jego nieobecności w Atenach. Ojczyzny demokracji? Tak.głosy krytyki. Wreszcie – mówią obrońcy – sam zakaz nie utrzymał się i po pewnym czasie (po dwu sezonach teatralnych) zaniechano tej praktyki niegodnej ojczyzny demokracji. . że pod hasłem wolności kryje się często przemoc. że to nie on był autorem dekretu o cenzurze. zapatrzona w swój ideał. w swoją misję. Historycy bronią Peryklesa mówiąc. że ten: najeźdźcy wracając z wojny przynoszą w fałdach mundurów. ich własne swobody. jaki morał wypływa z tej opowieści o ujarzmianiu wyspy Samos? Myślę. a Elpinika – piękny przykład sumienia obywatelskiego – nie była wyjątkiem. po której usiłowała prowadzić skłócony światek greckich partykularyzmów. co dla niektórych jest wygodnym usprawiedliwieniem aktualnych i przyszłych nadużyć słów i siły.

O Etruskach .

Archeologom i historykom udało się zrekonstruować dzieje Etrusków w Italii od IX w. malowany rękami Greków. Przewodniki po Italii zachwalają turystom miasta leżące dotychczas poza tradycyjnymi szlakami wojaży: Volterrę. . jeśli tak można rzec. W II w. Zainteresowanie tą tajemniczą cywilizacją przekracza kręgi uczonych. Kartagińczyków. Etruria jest już doszczętnie wchłonięta i strawiona przez potężnych Rzymian. I. Etrusków. Literaci wielu narodów produkują powieści wskrzeszające tragiczne dzieje poprzedników Rzymian. a fałszywe informacje o ostatecznym odczytaniu ich pisma. jakie wydarzenia czy procesy w historii starożytnej uważamy za najważniejsze. Historycy zwycięzców pracują nad zatarciem roli pokonanych. palimpsest o wielu warstwach. 92 Dzieje Rzymu od założenia miasta. po których pozostało tylko imię i pamięć ich klęski. Tarkwinię. ludom. Dlatego zapewne niezmiernie doniosły i trwający od zarania czasów historycznych proces kolonizacji basenu Morza Śródziemnego zarysowuje się w naszej świadomości mgliście. jakby byli ostatnią rewelacją archeologii śródziemnomorskiej. Arno a wybrzeżem Morza Tyrreńskiego stwarzają pierwszą przed Rzymianami historyczną cywilizację. przywrócić głos wielkim niemowom historii.Etruskowie są modni. Gdyby zapytano nas. Rzymian. wyłaniający na powierzchnię dziejów mało znane ludy. którzy jesteśmy dziedzicami zbrodni i przemilczeń. wymienilibyśmy bez wahania walkę Greków z Persami i podboje Rzymian. Fenicjan. Zaważyły na tym niewątpliwie potężne autorytety dziejopisarzy greckich i rzymskich. ks. Dla samych historyków ta wielka przygoda ludzkości jest jak fresk w wielu miejscach zatarty. od Alp do wybrzeża Messyny”92 – mówi Tytus Liwiusz. imperium. przed Chr. Między rzekami Tybrem. Pojawiają się na łamach dzienników nazwy zburzonych miast etruskich i podniecające. przed Chr. jakby odkryto ich niedawno. staramy się wymierzyć sprawiedliwość przeszłości. Nie ostatnia i nie pierwsza fala etruskomanii. Veii. My. którym nie powiodło się w dziejach. „Taka była potęga Etrurii. że jej sława wypełniała ziemię i morze od jednego do drugiego krańca Italii. przed Chr. schyłek krótkotrwałego. Po trwającym kilka wieków okresie świetności rozpoczyna się około IV w.

odwadniająca bagniste tereny Forum. zanim przemówiła Klio? Na sławnych Siedmiu Wzgórzach parę mizernych wiosek i ludność różnego pochodzenia i zwyczajów. żyjąca w stanie bliskim barbarzyństwa. Narzucili łatwo swą dominację Latynom i założyli stolicę przyszłego imperium. mało ważnym krajem. że Etruskowie zajmowali poczesne miejsce wśród starożytnych potęg morskich. rozwija się handel. Tradycyjnie umiejscawia się Etrusków między rzekami Arno a Tybrem. Lacjum. lub co najwyżej ufortyfikowane skupiska na szczytach wzgórz. Etruskowie mają wszelkie warunki. przed Chr. drugiemu z kolei królowi z dynastii Tarkwiniuszy.) . Czym był wieczny Rzym. powstają ludne miasta. Rzadko rozsiane na półwyspie wsie. nie jest bynajmniej hipotezą. w której od 616 do 510 r. ale znajduje potwierdzenie w ostatnich odkryciach archeologicznych. ale także resztki najstarszych murów. zasadniczym ich centrum była dzisiejsza Toskania. iż nazwa Rzymu nie pochodzi od Romulusa. Istotnie. podobnie jak ludność całej Europy pozostającej poza wielkimi ogniskami cywilizacji Wschodu. Na 93 Cloaca Maxima – największy ściek (łac. Fakt. Dwie inskrypcje etruskie wydobyte na jaw kilka lat temu w Rzymie dowodzą. a już na pewno najstarszy symbol Rzymu – owa wilczyca – jest brązem etruskim z V wieku przed Chr.Na początku pierwszego tysiąclecia przed Chr. ani niebezpieczeństwa. Od doliny Padu aż do Kampanii. zamieszkane były przez rolników i pasterzy posługujących się prymitywnymi narzędziami z miedzi i brązu.. a może dopiero VIII przed Chr. przed Chr. Trzeba odesłać Romulusa i Remusa wraz z ich karmicielką do muzeum mitów i powiedzieć. między innymi odkrycie kotwicy – i nawet jeśli nie jest to informacja ścisła. Dziełem etruskich inżynierów jest Cloaca Maxima93. wskazuje ona. ludność Italii żyła na poziomie przedhistorycznym. panowała etruska dynastia Tarkwiniuszy. zamieszkanym przez czterdzieści szczepów pozostających z sobą w dość luźnych związkach. rodzi się metalurgia. Italia została wyrwana za sprawą Etrusków z długiego prehistorycznego snu. że Rzym był w tym czasie miastem etruskim. Znaleziono bowiem nie tylko ceramikę attycką. Starożytni przypisywali im szereg ważnych wynalazków w dziedzinie nawigacji. armię i flotę. że w mieście tym mówiono także po etrusku. Latynowie zrazu nie stanowili dla Etrusków ani konkurencji. ale od etruskiej rodziny Ruma. rozkwita po raz pierwszy na półwyspie wielka sztuka. aby stać się mocarstwem cywilizacji śródziemnomorskiej: żyzną ziemię i kopalnie. podobną do tej. które tradycja przypisuje Serwiuszowi Tuliuszowi. jest do połowy VII w. wzdłuż wybrzeży Morza Tyrreńskiego. jaką znajduje się w miastach etruskich. ale apetyty ich były daleko większe. kolebka rzymskiej potęgi. Być może.. W wieku IX przed Chr. że właściwymi twórcami Rzymu byli Etruskowie. Na Kapitolu pod obecnym muzeum konserwatorów odkryto świątynię Jupitera o charakterystycznej dla budownictwa toskańskiego potrójnej celli. Ich prawdziwymi wrogami byli Grecy.

Tego samego dnia – jak podaje Nepos – kiedy okrutny Marcus Furius Camillus zdobywa Veii. jak Wikingowie najeżdżający średniowieczną Europę. Caere.północy Lombardia – spichlerz Italii – na południu Kampania. zwiastuje dla Etrusków początek długiej agonii. (po dziesięcioletnim jak Troja oblężeniu). który odkopano w Marsylii. Utrata Rzymu byłaby dla nich nie tak groźna. posąg Junony zdobić będzie nowo zbudowaną świątynię rzymską na Awentynie. W Kampanii udaje się Grekom utrzymać port Kume niedaleko etruskiej Kapui. pokonują flotę grecką u wybrzeży Korsyki. ale konfederacją miast i 94 95 bucchero – (bucchero nero) najstarsza ceramika etruska koloru czarnego Dzieje Rzymu od założenia miasta. Wiek V przed Chr. do doliny Padu wdzierają się hordy Celtów95. świadczy wymownie o tym. Można w niej stosować przyjęte zasady taktyki i dyplomatyczną grę. projektowali także kolonizację bajecznej wyspy położonej na oceanie. Etruskowie sprzymierzają się z Kartagińczykami i w roku 540 przed Chr. W istocie Etruria nie była nigdy państwem we współczesnym tego słowa znaczeniu. Mówiąc o walce Etrusków z Rzymianami popełniamy mylące uogólnienie. V. Jeśli wierzyć Diodorowi z Sycylii. przystępują niemal natychmiast do ataku na pobliskie Veii. ks. gdyby nie oznaczała narodzin przyszłych panów świata. Celtowie zadowalają się wprawdzie zrazu zdobyciem żyznej doliny (stwarzają tam Galię Przedalpejską). Etruskowie zdobywają Korsykę i Sardynię. Dramatyczny i epicki opis trwających sto lat zmagań wzorowany jest jakby na wojnie trojańskiej. ale ich łupieżcze rajdy nękają kraj. . a więc w środku wrogiego kraju. Zwycięstwo wcale nie decydujące i chwiejna równowaga sił trwać miała zaledwie kilkadziesiąt lat. Wojna z Rzymianami mimo okrucieństw jest jednak wojną dwóch równorzędnych. na Półwyspie Iberyjskim i w Kartaginie. ludność idzie w niewolę lub zostaje zmasakrowana. Upadek świetnych miast etruskich: Tarkwinii. podporządkowawszy sobie Lacjum. Los Etrurii jest przesądzony. zbliżonych do siebie poziomem cywilizacyjnym partnerów. Relacja o walkach tych dwóch miast. Volsinii jest tylko kwestią czasu. Bardzo wcześnie drogi Etrusków i Greków skrzyżowały się jak miecze. jaką znaleźć można u historyków rzymskich. Vulci. Miasto pada ostatecznie w roku 396 przed Chr. a więc na kresach ówczesnego świata. wybucha walka o Wyspy Liparyjskie. Anarchiczne bandy barbarzyńców spadały jak grad. Już pierwsi kolonizatorzy z Grecji natrafiają na Toskańczyków we wschodniej Sycylii. a zwłaszcza u Tytusa Liwiusza. poza Słupami Herkulesa (Madery zapewne lub jednej z Wysp Kanaryjskich). Rzymianie. Budzić musiały podobne uczucie zgrozy i bezradności. posucha i zaraza. Widomym śladem obecności Etrusków jest dla archeologów charakterystyczny dla ceramiki toskańskiej czarny bucchero94. Kolonizatorów poprzedzali zwykle kupcy. że właśnie w tym czasie zakiełkowała rzymska idea podboju świata. Okrążenie Etrurii jest tedy zupełne.

Nie potrafili także Etruskowie wykorzystać na swoją korzyść chwilowych klęsk przeciwników. Wysoki. rózgi liktorskie i topór o dwu ostrzach (podobny jak u Minojczyków) „wypożyczone” były przez Rzymian i stały się atrybutami wyższych urzędników i triumfatorów. Pierwotnie miasta-państwa etruskie były monarchiami. Są więc jakby przedmiotem historii. ale politykę prowadziło każde miasto osobno. Istniało wprawdzie zjawisko hegemonii (Tarkwinia. a nie świadomym podmiotem. prawodawczą i wojskową. Złota korona. aby przygotować się do następnej kampanii. w roku 264 przed Chr. to po to. w Volsinii. dopomina się o łagodny wyrok potomnych. a więc absolutną. Być może. Pokój dla Etrusków oznaczał fatalistyczne oczekiwanie na cios. potem Chiusi). co oznaczały pierwotnie. jakże blada i abstrakcyjna wydaje się opowieść o nich wobec historii Rzymu pełnej krwistych postaci – bohaterów. które mimo buntów.podległych im obszarów. Jeśli nawet przyjąć. podobnie jak to się działo w Grecji starożytnej. nie zdołały zmodyfikować sztywnego i skomplikowanego systemu społecznego. na których czele stał suweren. Nawet podziwiani artyści – rzemieślnicy greccy. lucumo96. Ale ten brak okupiony zostaje nowym widzeniem dziejów ludzkiej rasy i wskazuje na biologiczny charakter zjawiska cywilizacji. iż obraz losu Etrusków jest rezultatem tego. którzy bardzo wcześnie osiedlili się w Toskanii. który usprawiedliwia się. Arystokratycznemu państwu etruskiemu obce było stopniowe wyrównywanie różnic między patrycjatem a plebejuszami. Caere. że znamy wszystkie istotne fakty z dziejów Etrurii. jeden punkt oporu po drugim. posiadający władzę religijną. Jeśli zawierali rozejm. znane z pierwszych wieków republiki rzymskiej. Ułatwiło to niezmiernie działanie Rzymianom. Cóż powiedzieć o niewolnikach? Ich dola nie była lepsza niż w 96 97 lucumo – możnowładca etruski sella curulis – rodzaj tronu . pozornie nieludzki punkt obserwacji. o łaskę wyrozumiałości. że widzimy ich wyłącznie w świetle obcych źródeł. sella curulis97 – tron ozdobiony kością słoniową. Ich taktyką była rozpaczliwa defensywa. w czasie wojen samnickich. mieli w tym kraju polityczny status meteków. bez wyraźnego politycznego centrum. Kryzys tej władzy zarysował się podobnie jak w Rzymie między VI a V wiekiem przed Chr. i podobnie jak na całym świecie symbole okazały się bardziej żywotne od tego. jak np. W Etrurii pierwotna monarchia zmieniła się w rządy oligarchii broniącej swoich przywilejów przeciwko groźbie jedynowładztwa i ruchom plebejskim. Nigdy połączone armie Etrusków nie starły się z Rzymianami. Rzymianie natomiast eliminowali z walki metodycznie. tłumaczy swoje klęski. senatorów i generałów. Historia Etrusków jest jakby historią wymarłego gatunku zwierząt. z łacińską konsekwencją. W okresie śmiertelnego zagrożenia jednych miast inne paktowały z Rzymem albo obojętnie przypatrywały się katastrofie sąsiadów. jak np.

Pochód zamykają żołnierze uzbrojeni lekko. jeśli nawet zsyłała na nich konsolację. a opierała się głównie na interpretacji znaków. Miał postać dziecka. piękne głowy ozdobione hełmem. kiedy cywilizacja Tyrreńczyków była już martwa. stronie technicznej – wróżbiarstwie.innych państwach starożytności. a na pewno bardzo dobrze wyposażona i zorganizowana. – rodzicielka i matka zabobonów 100 101 . Uwaga komentatorów skupiła się głównie na jej. Między ludzkim mikrokosmosem a makrokosmosem bogów zachodziły związki ścisłe. nie dawała im na pewno skrzydeł. następnie piechota. Nie należy dowierzać temu. Tysiące posążków etruskich wojowników. Wysmukłe ciała. lecz mądrość wiekowego starca. fleciści i tancerze. jeśli tak wolno rzec. To. formalne. założyciela Tarkwinii. zdawała się oplatać wyznawców gęstą siecią fatalizmów. ale ich wiara. Wbrew tej estetycznej sugestii wydaje się. a więc o metafizyce i moralności. o czym świadczą krwawo tłumione bunty. wyraźnie podzielona na trzy szyki: pierwszego uderzenia i dwu linii ciężkozbrojnych. Czymże jest jednak strategia i pancerz wobec gromu boga i losów zapisanych w górze? Etruskowie byli bez wątpienia jednym z najbardziej religijnych narodów starożytności. Brąz znaleziony w pobliżu Bolonii przedstawia ją w marszu. Na czele znajduje się kawaleria. gdzie wśród stołów uczty krzątają się piękni podczaszowie. Pochodzą one z epoki późnej. istota nadnaturalna. Tym zapewne należy tłumaczyć znikome wiadomości o tym. budzą uczucie zachwytu i łagodnego politowania zarazem. greckim i bizantyjskim. Nawet w tej dziedzinie Etruskowie stali się – na swoją zgubę – nauczycielami Rzymian. co mówią o łagodności Etrusków sentymentalni powieściopisarze ani scenom z fresków (są one bowiem filmem z życia wyższych sfer). jak Arabom czy Żydom. W przeciwieństwie do religii greckiej i rzymskiej była to religia objawiona. Był to bóg Tages. 98 99 hastati – włócznicy principes – ciężkozbrojni triarii – rezerwa genetrix. Odpowiada to dokładnie podziałowi legionu rzymskiego na hastati98. co wiemy o religii etruskiej. Tages rozpoczął nauczanie. Na krzyk przerażonego Tarchona zbiegli się ludzie. że armia Tyrreńczyków była wcale bitna.. jakie można spotkać w muzeach włoskich. Dyscyplina etruska – jak ją nazywali interpretatorzy rzymscy – była zbiorem przepisów regulujących stosunki bogów i ludzi. zgodnie z opinią starożytnych o Etrurii – genetrix et mater superstitionum101. principes99 i triarii100.. zawdzięczamy komentarzom rzymskim. włócznie trzymane lekko jak pióro przypominają raczej baletmistrzów niż krwiożerczych żołnierzy. Przeciwnie. Pewnego dnia z bruzdy ziemi ukazała się oczom zdumionego rolnika Tarchona. co stanowi esencję religii.

babilońskiej i chaldejskiej. Niebo Tyrreńczyków podzielone było na 16 części. Menerwa (której w Rzymie odpowiadała męska triada: Jupiter. w małym muzeum miejskim. Jedenaście rodzajów gromów było we władaniu dziewięciu bogów. odkryty w latach 70. Jego powierzchnię podzielono na starannie wyrysowane figury geometryczne. Rzeczą kapłanów było odczytywanie losów ludzi i narodu. Mars. niebezpieczny. świątynią. ustna – dzieliły się na trzy zasadnicze działy: Libri haruspicini. a także fakt. a dla Etrusków także miniaturą kosmosu. Quirinus). czczony zrazu w Populonii. Opiekun winnej latorośli. Według wszelkiego prawdopodobieństwa kapłan drobiazgowo badał wątrobę zwierzęcia ofiarnego i zauważona anomalia była dla niego znakiem. i wreszcie Libri rituales. . dotyczący zarówno życia indywidualnego. Rodem z Volsinii był Vertumnus – młodzieńczy. konstytucję oraz wykładnię snów i cudów. Należy przy tym uwzględnić głębokie przemiany historyczne. Ta osobliwa kolegialność wskazuje na daleko idącą komplikację niebieskiej hierarchii i wymagała od kapłanów subtelnych metod obserwacji. znajduje się brąz w kształcie wątroby. gdy wyraziło swoją zgodę dwunastu boskich towarzyszy Tinii. W przypadku religii Etrusków jest ponadto sprawą szczególnie delikatną z uwagi na fragmentaryczność dokumentów i silny wpływ wierzeń obcych. pokryty napisami. Otóż wątroba była w przekonaniu starożytnych siedliskiem życia. pełen siły i rozmachu bóg wegetacji. traktujące o sztuce wróżenia z wnętrzności (głównie z wątroby) zwierząt. Uni. mógł być zesłany na ziemię tylko pod warunkiem akceptacji wszystkich bogów zwanych wyższymi. a potem w całej Etrurii. Przemawiali bogowie także piorunami. Odkrycie punktu. podobnie jak tradycja celtyckich druidów. Ustalenie ich listy i atrybutów mało mówi o rzeczach istotnych.skodyfikowane w owej dyscyplinie. Jest to więc zarówno mały atlas nieba. zawierający sposoby zakładania miast i budowania świątyń. Libri fulgurales – zawierające interpretacje piorunów. najobszerniejszy zbiór przepisów. Opisanie religii nie powinno być uproszczone do inwentarza bóstw. ubiegłego wieku. w których środku wpisano nazwiska bóstw. Święte księgi Etrusków – jakkolwiek ich tradycja była pierwotnie. Naczelne miejsce w panteonie etruskim zajmuje trójca niebieska: Tinia. ale związani byli z określonym miejscem. Tylko Tinia (odpowiednik rzymskiego Jupitera) dysponował trzema piorunami. Brąz ów. jakim ulegała wiara Etrusków. głosem konkretnego boga. był rodzajem podręcznika dla kapłanów badających wnętrzności zwierząt. Pierwszy mógł cisnąć z własnej woli – był to grom ostrzegawczy. w którym rodzi się błyskawica. w który uderza piorun. Trzeci – morderczy i niszczycielski ogień niebios. Drugi. zwłaszcza religii greckiej. o tysiącu zmieniających się jak przyroda postaci. W miejscowości Piacenza. że poszczególni bogowie nie mieli charakteru powszechnego. mógł paść. jak topografia bogów w żywym ciele. jak i społeczeństwa. i punktu na ziemi. pozwalało kapłanom etruskim identyfikować przemawiające bóstwo. miastem.

idąc zapewne za owym wzorem. Lęk.non enim hic.. niezmiernie rozpowszechniony wśród Tyrreńczyków. To przykładowe wyliczenie bogów może sugerować. Tarkwiński grobowiec augurów stanowi wstrząsający dokument okrutnych pogrzebowych igrzysk na cześć zmarłych. Można ułożyć sporą antologię tekstów greckich i rzymskich. zagrażał obyczajowości Rzymian. ubi ex Tusco more . Najbardziej znanym bóstwem żeńskim była Turan – etruskie wcielenie śródziemnomorskiej Bogini-Matki – opiekunka kobiet i miłości. uczt. o czym świadczy wzmianka jednego z historyków. W istocie. Jego orgiastyczny kult. choćby walki gladiatorów. na którym błyszczeć miały ich surowe cnoty. które mają za przedmiot fatalną – zdaniem autorów – konduitę tyrreńskich kobiet. nie było chyba narodu starożytności tak bardzo zwróconego twarzą ku mrocznym zaświatom. poza może Egipcjanami.miał dźwięczne imię Fufluns. że religia Etrusków była pełna radosnej akceptacji świata. Wiele zresztą krwawych widowisk rzymskich. Niezwykle wysoka pozycja socjalna i towarzyska kobiety w społeczeństwie Tyrreńczyków. że potomkowie Eneasza uczynili z Etrusków coś w rodzaju negatywnego wzoru osobowego. Wczesne groby etruskie pełne są jeszcze scen myśliwskich. tarica i muzyki. ma swoją genezę w Etrurii. Jedna z postaci trzyma ogromnego psa na smyczy i atakuje mężczyznę z głową zawiązaną workiem. czarne tło. że w Lidii (a więc domniemanej ojczyźnie Etrusków) wszystkie dziewczęta uprawiały prostytucję.. Ale od IV wieku przed Chr. stała obecność śmierci – stanowią najbardziej charakterystyczne cechy tej religii. zgromić nieobyczajnych dziewcząt Tyrreńczyków: . To ewidentne okrucieństwo nie raziło starożytnych i żaden ze znanych nam pisarzy nie czynił Etruskom z tego powodu zarzutu. Natomiast – rzecz charakterystyczna – prawdziwie gorszące były w oczach Greków i Rzymian obyczaje Etrusków. zbierając tym sposobem na posag. Przedmiotem zajadłej krytyki był ich stosunek do kobiet. broniącego się maczugą. Te jednak sprawy znajdowały się poza wrażliwością moralną ówczesnych ludzi. Plaut nie omieszkał. Cienie zdają się wieść życie beztroskie i radosne. pesymizm (pogłębiający się stale wskutek klęsk politycznych). Można bez przesady powiedzieć. Malowidło ścienne przedstawia dwie zmagające się postacie (zapewne niewolników). Herodot pisze. „kobiecość” ich cywilizacji drażniły niepomiernie zwłaszcza Rzymian. których krew przynieść miała ulgę duszom zmarłych. Odwiecznym i niezawodnym sposobem obrażania sąsiada jest podanie w wątpliwość cnoty jego żony czy córki. na malowane ściany domów śmierci wypełzają przeraźliwe jak ptaki nocne demony – Charun i Tuchulcha.

Na malowidłach ściennych znajdujących się w grobowcach etruskich. Tłum. Przychocki. wybranych spośród najwdzięczniejszych i odzianych w mniej lub więcej kosztowne stroje. połcie mięsa i dziczyzny zawieszone na hakach. ks. potem o wielu pokojach otaczających atrium. 103 . Z uderzającym realizmem przedstawiono całe skomplikowane laboratorium smakoszy. Dom. który w swej młodzieńczej pracy próbował ustalić. mimo małego przecież prawdopodobieństwa historycznych związków. Uległ temu odczuciu nawet tak ścisły umysł. Jakkolwiek było z ową moralnością. Historyk grecki z IV wieku przed Chr.. przedstawia życie Etrusków jako nie kończącą się bezwstydną orgię. jest rzeczą pewną. Chyba tylko w cywilizacji kreteńsko-mykeńskiej zdobywają one tak wysoki stopień swobody i niezależności. Teraz stracili już swoją dawną siłę i sławę wojenną przodków. Plaut.. zrazu jednoizbowy. Związek tych obu odległych kultur narzuca się wyobraźni z jakąś szczególną siłą.Tute tibi indigne dotem quaeras corpore102. Teopomp. a ten upadek ma swe źródło być może w bogactwie ich kraju”103... stanowił ramy egzystencji pełnej intymności i czaru. Wyjątkową w starożytności i wysoką pozycję społeczną kobiet etruskich podkreśla fakt. zabawy i festyny. 523-524. kult zabawy. Renesansowe dwory toskańskie są jakby dalekim echem tej cywilizacji. zarówno apartamenty. że w dziedzinie sztuki życia Etruskowie byli mistrzami. skrzynkowa. mądre kucharskie utensylia. w jakim stopniu pismo etruskie przypomina pismo linearne B. ażebyś na ten sposób ruski / Niegodnie swojem ciałem na posag zbierała”. jak Ventris. Gdyby zachował się zapis dźwiękowy z życia 102 „. Malowidło ścienne w grobowcu Golini w Orvieto przesycone jest smakowitym zapachem kuchennym. ale imię matki. zależnie od rodzaju przyjęcia. VII. Cechowała ich ujmująca dziecięca lekkomyślność. Przy stole usługiwała im wielka liczba domowników. pędzą życie wśród uczt i płochych zniewieściałych zabaw. że obok imienia męskiego dodawano nie imię ojca. Wszystko.: G.. jak gospodarze i usługujący było wspaniałe. Ucztom towarzyszyły muzyka i taniec. skłonność do wyrafinowanej elegancji i luksusu. Sztuka gastronomiczna musiała być znakomita. u boku mężczyzn znajdują się zawsze kobiety. Komedia Dzieje Rzymu od założenia miasta. „Mieli zwyczaj zasiadać dwa razy dziennie do uczty pośród ozdobnych dywanów z kwiatów i różnorodnych srebrnych naczyń. a przedstawiających uczty. nie.

zdaniem autora rzymskiego. Herodot wywodzi ich z Lidii. to drugi co innego wymyślał. przy czym to jeden. wabił w sieci dzikie zwierzęta dźwiękiem swego instrumentu. wspomina Horacy. przestając grać. Legenda etruska mówi także o iście orfickiej metodzie polowania. a także bardzo różnej od rzymskiej koncepcji życia. lecz coraz bardziej się srożyło. jeśli nie liczyć zabłąkanego i odartego z dzieł. aby nie pożądać jedzenia. nieustannie obecny głos fletu. „Za króla Atysa. mieszali ciasto na chleb i chłostali niewolników”. składających ofiary swym protektorom. imienia autora tragedii toskańskich. I tak wynaleziono wtedy grę w sześciany. Najsłynniejszym ośrodkiem tego rodzaju uroczystości była miejscowość Fescennium. jakie im było potrzebne. potem. piłkę i wszystkie inne rodzaje gier z wyjątkiem warcabów. Po losowaniu więc jedni z nich wywędrowali z kraju. Lidyjczycy przez jakiś czas znosili go cierpliwie. W ten sposób spędzili osiemnaście lat.Etrusków. gdy nie ustawał. że Etruskowie pojawili się w VIII w. Jego geneza. i odpłynęli. Zadziwiające zdanie starożytnego obserwatora. Nad tą częścią. pełnych chłopskiej werwy i humoru. O tych śpiewach ludowych. Na nie włożyli całe ruchome mienie. ukryty w gąszczu. tego bowiem wynalazku nie przypisują sobie Lidyjczycy. Pozornie paradoksalny jest ów etruski stop lęku śmierci i wyrafinowanej doczesności. Problem pochodzenia pasjonował już starożytnych. przed Chr. Była to kraina sztuki i posępnej religii. Drugim źródłem dramatu były śpiewy rolników. który nazywał się Tyrrenos. Kiedy jednak zło nie ustawało. potem wyrażających treść prośby do niebian. Flecista. mimowie i aktorzy etruscy szybko zawitali do Rzymu i stali się tam niezwykle popularni (nazwa histrion104 jest pochodzenia etruskiego). miała być następująca: młodzi ludzie modląc się do bogów wykonywali szereg gestów.) . a w drugim dniu. Życie w Etrurii nie było jednak nie kończącym się festynem. Powiedzieliśmy. Od muzyki i tańca krok tylko do teatru. zrazu niezgrabnych. drugiej – na emigrację. Po wynalezieniu gier tak się wobec głodu zachowali: przez jeden dzień grali bez przerwy. położonej na wybrzeżu Azji Mniejszej. akcentem dominującym byłby modulowany. w Italii. „Przy dźwięku fletu Tyrreńczycy szli do walki na pięści. przybyli oni do Umbrów. jedli. szukali środków zaradczych. Brzmi to jakby mowa była o duchu w romantycznej balladzie. minąwszy wiele ludów. Tancerze. udali się do Smyrny i pobudowali sobie statki. nad emigrantami zaś swego syna. której los kazał pozostać na miejscu. kostki zaokrąglone. wtedy król podzielił wszystkich Lidyjczyków na dwie części i jednej kazał ciągnąć losy na pozostanie w kraju. aby poszukać sobie środków do życia i ziemi. wyznaczył sam siebie jako króla. nawiedził całą Lidię wielki głód. Z całej literatury dramatycznej Etrusków nie pozostało nic. gdzie 104 histrion – aktor (łac. podkreślając ich przysłowiową swobodę wypowiedzi i rubaszny sarkazm. W końcu. syna Manesa. niejakiego Volniusa.

op. Herodot. po wyliczeniu przodków dochodzi do Herkulesa. Ich dzieła pełne są zmyślonych najczęściej genealogii. Dionizy z Halikarnasu ma ich za autochtonów. W jednej ze swoich prac Massimo Pallottino. Rzymianie – Tusci. że na pojęcie tego narodu złożyły się ludy tak różne. Jak wyjść z błędnego koła domysłów i hipotez. których pochodzenia nie znamy. istnieją dla nas niepełnie. w które uwikłani byli starożytni? Franz Altheim i Massimo Pallottino proponują. a nie. jak jest w istocie. podpierając tę historyczną postać mitycznym praszczurem. ale co robić z bardzo ludzką ciekawością i potrzebą dochodzenia początków. nosząca inskrypcje w języku zbliżonym do etruskiego. Inni historycy jako kolebkę Etrusków podają wyspy Morza Egejskiego. a zasypany jest pytaniami nie o co innego. a nie czystego szczepu. jak Celtowie. pod wieloma względami jej równą. Ci. Nazwę Lidyjczyków zastąpili inną.: S. etnicznej mieszanki. Niezależnie od tego czy byli autochtonami.. Etrusci. że stanowili pierwszą poważną przeszkodę kolonizacyjnych podbojów. wiemy. Frankowie. jakby te problemy były do korica wyjaśnione i powszechnie znane. I. ks. że wystarcza. Rasna. a była zapewne dziełem wielu czynników. Jeszcze jeden kamień do ogrodu maniaków etnicznej czystości narodów. kiedy mówi o Leonidasie. tych samych. Nie tylko dlatego. a w dodatku mówili językiem. jak kształtował się ten naród na Półwyspie Apenińskim. ale o genezę Tyrreńczyków. 65-66. nazwali się Tyrrenami”105. który ich tu przywiódł: od niego tworząc swe miano. Tajemnica języka etruskiego pociąga od przeszło trzech wieków umysły badaczy.. wywodzonej od bohatera-protoplasty.założyli miasta i po dziś dzień mieszkają. Tłum. tak samo skomplikowane i zagadkowe jak geneza Etrusków. Rzymianie. Widzimy zbiorowość przez pryzmat jednostki i rodziny czystej linii genealogicznej. Tyrrenoi. ich cywilizacja powstała i rozkwitła w Italii. Ligurowie. żeby poprzestać tylko na pierwszych z brzegu wyliczeniach. Irytacja uczonego jest słuszna. mówi nie bez irytacji.” – Herodot. ale nie mieścili się także zupełnie w kategorii barbarzyńców. Bo mówiąc o Francuzach (czy o jakimkolwiek wielkim narodzie). Rozumieli tę potrzebę dziejopisarze starożytni. Grecy nazywali ich Tyrsenoi. s. cit. Nikt natomiast nie męczy uczonych pytaniami na temat pochodzenia Greków czy Rzymian. oni sami określali się mianem Rasenna. Hammer. Dla Greków byli Etruskowie niepokojącą zagadką. papież etruskologów. o czym świadczy odkryta kamienna stela nagrobna. Posiadali bowiem kulturę i organizację polityczną bardzo zbliżoną do greckiej.. Współcześni uczeni opowiadają się raczej za teorią wschodniego pochodzenia Etrusków. czy pochodzili ze Wschodu. wziętą od imienia królewskiego syna. który przypominał dialekt autochtonów z Lemnos przed podbojem tej wyspy przez Ateńczyków. 105 „Za króla Atysa. aby w salonie pojawił się badacz umarłej cywilizacji. aby pytanie o pochodzenie Etrusków zastąpić sensowniejszym pytaniem. .

Nie wiedząc. Inaczej mówiąc. Liczba etruskich przekazów językowych jest wprawdzie spora. wymagające wielkiej ostrożności i subtelności. Wiemy. Wydobyto stos kamieni. Fonetyka natomiast tego języka jest zdecydowanie różna od greckiej (np. Tak było z hieroglifami czy pismem klinowym. co zrobić z ogromnym kamieniem. Francuski etruskolog Raymond Bloch opowiada. Z językiem etruskim sprawa jest diametralnie inna i wręcz paradoksalna. które staramy się odczytać. Ta bogata cywilizacja przekazuje nam zamiast poematu i świętych ksiąg. w każdym razie nie to. hetyckim czy dialektami italskimi. Część kolumny pokrywały znaki alfabetu łacińskiego. egipskim. starają się rozszyfrować etruski bez tej dodatkowej pomocy. liczy 1500 słów) teksty są krótkie i rozpaczliwie monotonne. czego się spodziewałem. Ale język Tyrreńczyków okazał się wyjątkowo oporny wobec tych prób. Posiłkują się sporą już wiedzą o religii i cywilizacji Etrusków. które mogą odnosić się do praktyk religijnych rytuałów. ale żaden z bloków wydobytych nie nosił najmniejszego śladu jakichkolwiek . Jedni posługują się metodą dedukcyjną: podkładając pod tekst etruski jeden ze znanych starożytnych języków. pracują niejako wewnątrz badanego języka. należący bez wątpienia do kilku budynków z epoki rzymskiej. jak to zakładają. zakopał go po prostu w ziemi. greckim. „Łatwo można wyobrazić sobie moją emocję. bo wynosi 10 000. tytułów w hierarchii społecznej czy faktów znanych skądinąd. co najważniejsze. wyszukują powtórzenia. drugą część znaki zupełnie dla wieśniaka niezrozumiałe. Inni stosują metodę indukcyjną: rezygnują z pomocy innych języków. roku życia”. Zanim szczęśliwe odkrycie da im w rękę wymarzony tekst dwujęzyczny. terminy podobne. doprowadziły na razie do rezultatów skromnych. że tyrreński alfabet wywodził się prawdopodobnie z greckiego i poszczególne znaki reprezentują zgłoski podobnie jak w greckim. których istnienia mamy prawo się domyślać. który.Odczytanie nieznanego pisma jest zwykle poszukiwaniem odpowiedników fonetycznych i sensu znaków. Cierpliwi językoznawcy próbowali wyjaśnić ciemne teksty hebrajskim. ale nie rozumiemy ich. beznadziejnie szary zbiór klepsydr. Otóż potrafimy dość łatwo czytać teksty etruskie. Materiał lingwistyczny nieznanego pisma. Niewdzięczny materiał nie zniechęca jednak badaczy. system alfabetyczny Etrusków (mimo zmian. że odkrył kolumnę całą pokrytą pismem. ściśle – rozumiemy niewiele. zupełny brak samogłoski „o”. musi być dostatecznie duży i. Czyż nie był to tak bardzo pożądany tekst dwujęzyczny łacińsko-etruski? Poprosiłem i otrzymałem bezzwłoczne pozwolenie mego informatora na przebadanie jego posesji. Niestety! Kopanie nie dało nic. różnorodny. spokrewniony jest z etruskim. jak to w czasie prac archeologicznych w Toskanii właściciel badanego terenu zwierzył się. Lista tych eksperymentów jest długa. którą w języku Etrusków zastąpiło „u”). Obie metody. Niemal wszystkie to epigrafy nagrobne w rodzaju „Vel Partunus syn Velthura i Ramta Satinei umarł w 28. asyryjskim. przechowywany w Zagrzebiu. ale poza trzema cennymi znaleziskami (z których największy. jakim ulegał w ciągu wieków) jest nam znany.

Być może. jak pisze D. Lawrence. rozbijając młotem i zużytkował jako budulec. U podstaw tego osądu leżała pozytywistyczna.. Nie jest to rzeczą niemożliwą. 106 Etruskowie. Otóż. Dotychczasowe badania prowadzone były przeważnie w obrębie nekropoli.. ogłoszenia i dekrety. Piękna walka inteligencji z tajemnicą trwa. Przeżyłem w skrócie historię pogardy i olśnienia Etruskami. Do końca XIX wieku ich sztuka uważana była za mało interesującą kopię sztuki greckiej. Ci ostatni. przeszukiwał zapewne swoją posiadłość w nadziei znalezienia etruskich przedmiotów. Nocą wyobraźnia poszukiwaczy skarbów staje się bardziej żywa i śmiała. Rozszerzyłem teren moich poszukiwań. a nie miast. być może zniszczył ją. jest tym większa.napisów. Mój informator. jakby to były drugorzędne dzieła Greków. Nie po raz pierwszy sztuka zastępuje pismo. wieśniak. dotyczące administracji czy innych spraw publicznych. dziś już przezwyciężona teoria „postępu” sztuki. słyszano o moim pragnieniu znalezienia inskrypcji łacińsko-etruskiej i zrealizowano w wyobraźni przedmiot moich pragnień. zawierające cenne materiały. ale daremnie. ale kontaktu. Potrącałem wzrokiem w muzeach etruskie brązy. te poszukiwania odbywały się w nocy. a epoka etrusko-rzymska trwała aż do trzeciego wieku naszej ery. Zabłudowski. a także w Azji Mniejszej. rzeźby nagrobne wydawały mi się rzymskimi kopiami. gdyż cała okolica bogata była w toskańskie groby. . chciałem wyjaśnić przyczynę tej tajemnicy. staje się znakiem i świadectwem utrwalonej obecności. Nigdy jednak nie przyznałby się do tego świętokradztwa”.. ani tezą. ale nasz poszukiwacz skarbów zamiast ją zakopać. a więc na terenach ścierających się wpływów etruskich i greckich. jak to się często zdarza. jak twierdził. szukają nie prawdy obiektywnej. Nadzieja natrafienia na taki dokument. Jeśli są czymkolwiek. właśnie w mało eksplorowanych miastach. Mimo licznych niepowodzeń uczeni nie kapitulują.H... nie tylko dla naukowców. Zawiedziony i podniecony jednocześnie. aby uniknąć wszelkiej niedyskrecji i skryć się przed ciekawym spojrzeniem przechodniów i sąsiadów. Długi czas byłem ślepy na sztukę etruską. Fragment ten dobrze ilustruje pasjonującą grę archeologii z przypadkiem. pozwalający odtworzyć życie polityczne i prywatne Etrusków.. Także inne wyjaśnienie wydaje się prawdopodobne: inskrypcja została rzeczywiście odkryta. Jest to ogromna szansa. Wykopaliska prowadzone w Kampanii. to doświadczeniem”106. Tłum. Otóż jest rzeczą więcej niż prawdopodobną. co się często w różnych krajach zdarza. Ubóstwo przekazów pisanych wynagradza w dużym stopniu bogaty materiał z dziedziny sztuki. że istniały dokumenty etrusko-rzymskie. „Etruskowie nie są ani teorią.: A. ale także dla amatorów. że zwycięzcy nie wytępili zwyczajów i języka zwyciężonych. Zamiast monotonnego mamrotania tekstu pozwolono nam oglądać tę cywilizację. mogą przynieść wyjaśnienia zagadki.

Koroną antyku miała być naturalistyczna rzeźba grecka okresu hellenistycznego. Zły akademicki gust, połączony z przeszczepioną z dziedziny nauk społecznych teorią – unicestwiał Etrusków. Jules Martha, w książce swojej Sztuka etruska, wydanej w roku 1889, mógł spokojnie obwieścić, że sprowadza się ona do mniej więcej nieudolnych naśladownictw. Ale od początku naszego wieku perspektywy, wrażliwość gwałtownie się zmieniły. Przyczyniły się do tego niemało rewolucyjne programy i manifesty sztuki współczesnej. Uwaga historyków, krytyków, a także publiczności skierowała się na okresy i szkoły określane dotychczas pogardliwie jako prymitywne, schyłkowe, barbarzyńskie w stosunku do ideału klasycznego. W polemice z tym ideałem sztuka Etrusków stała się jednym z ważniejszych argumentów. Owe polemiki i próby przewartościowania nie wyjaśniły jednak kapitalnego i jednego z najbardziej zawikłanych problemów historii sztuki, a mianowicie problemu artystycznej autonomii i oryginalności plastyki etruskiej. Mówiono wprawdzie o takich wyróżniających cechach dzieł Tyrreńczyków, jak intensywność wyrazu, osiągnięta przez zaakcentowanie szczegółu z uszczerbkiem dla mało jakby cenionej harmonii całości, zmysł ruchu, zamiłowanie do malarskiego szkicu, swobodna, otwarta struktura dzieła, a także tendencja do form abstrakcyjnych. Wszystko to pięknie powiedziane, ale obcowanie ze sztuką etruską było dla mnie nieustanną huśtawką zachwytu i rozczarowania, rozbrajało zmysł krytyczny i zdolność analizy. Przygoda, którą warto polecić niecierpliwym i klasyfikatorom. Dla wielu kontakt z dziełem sztuki zasadza się na potwierdzeniu przyjętego wzoru piękna. Dla tych sztuka etruska będzie szczelnie i nieuchronnie zamknięta. Aby ją w pełni odczuć, należy wyrobić w sobie zdolność spontanicznego, bezpośredniego reagowania, radosną ciekawość rzeczy innych od tych, które przyzwyczailiśmy się akceptować. Lekcja Etrusków jest lekcją wyzwalania się od przesądów estetycznych na rzecz trudnej do zdefiniowania, bezinteresownej gry oczu z przedmiotem. Uczucie potęgującego się chaosu towarzyszyło mi w czasie poznawania nowych etruskich nekropoli, nowych brązów, nowych rzeźb. Trudno pochwycić jakąś wyraźną linię rozwojową tej sztuki czy sensowny, wyjaśniający podział na szkoły i okresy. Niewątpliwe arcydzieła, bez których nasze muzeum wyobraźni byłoby uboższe – Apollo z Veii, sarkofag małżonków z Caere, przemieszane są z przedmiotami sztuki, których seryjny charakter i artystyczna wtórność rażą i odpychają. Niemal w każdym dziele Etrusków zawarte są trzy czasy: dziedzictwo bardzo dalekiej przeszłości, współczesny wpływ sztuki greckiej i antycypacja sztuki rzymskiej. W dziedzinie artystycznej, podobnie jak w życiu, Etruskowie wydają się być w ciągłej pogoni za nieuchwytną formułą i krystalizacją. Melancholijna promenada: Cerveteri, Tarkwinia, Volterra, Veii; pagórki kamiennych grobowców dokładnie zarosłe trawą. W królestwie pinii, świerszczy i cyprysów, płytko pod

ziemią utrwalone na ścianach uczty, polowania, balet. Najgłębiej w pamięci zapisują się rzeźby nagrobne. Mężczyzna oparty na łokciu, z uniesioną głową, okryty draperią, która odsłania jego tors, jakby wieczność była długą, gorącą nocą letnią.

Lekcja łaciny

dum – podczas gdy. 490. jak wszelkim stworzeniem. Jeśli wyróżniał się czymkolwiek. Dziecku należy się szczególny szacunek (łac. 110 . simulac. Był to biały. quod. rana107. Wchodziło się przez ciężką bramę. ranae. odtąd. pierwej.” – żaba. ut – kiedy. skoro. Tłum. Bolesław Miciński. 2. 47. ut. ut primum.Jeśli więc i Tobą. a na szczycie schodów potężny posąg patrona 107 108 „rana. tylko na szczycie znajdowała się płaskorzeźba przedstawiająca orła. spadzistym dachem. donec – dopóki. Odpowiedź na list Francesca. to surową prostotą. 14. Tłum.. Kalinkowski. rana. ranam. cum – równocześnie. kochany Francesco. cum. kiedy. obywatela rzymskiego I Gimnazjum stało na wzgórzu. ubi primum. simulaque. antequam – zanim. Poznaj zawiłość zdań czasowych: ubi. Schody. priusquam – wprzód. Pod płaskorzeźbą jakby miejsce na napis. quod – o ile. dum. simulac – skoro tylko.. ranae. Najstosowniejsza byłaby łacińska sentencja w rodzaju „Felix qui potuit rerum cognoscere causas”109 lub. aby w nich nie było miejsca na oszustwa.. gdy. ale nikt nas o zdanie nie pytał – pouczenie Juwenalisa skierowane do wychowawców młodzieży – „Maxima debetur puero reverentia”110.108 A przede wszystkim zapoznaj się ze strukturą zdań warunkowych. Kalinkowski. simulaque – równocześnie. kiedy. Juwenalis. donec.: S. ut primum – skoro. Satyry. rządzi pragnienie szczęścia. 109 Szczęśliwy. simul – jednocześnie.). z czerwonym. ubi – gdy. ranae. trzypiętrowy gmach o dużych oknach. ubi primum – skoro tylko. kto zdołał poznać przyczyny wszechrzeczy (łac. Wergiliusz. antequam.: S.. Georgiki. simul.). na szantaż. na kłamstwo. żaby itd. jeśliby nas ktoś pytał o zdanie. Fasada bez ozdób. powtarzaj: rana. priusquam.

jak wiadomo. nic bardziej nie wpływa na rozwój okultyzmu niż urzędowy racjonalizm. Moja lękliwa wrażliwość nowicjusza rejestrowała z początku najmocniej nie obrazy. Los obdarzył nas uroczym opiekunem klasy. dlaczego ten ostatni nosił u nas przydomek Grzesio. Staliśmy przed ławkami. Gipsowo blady król miał wysunięty lewy but i ten nieważny. skóry. zdawałoby się. Potem kazał nam siadać i 111 Powtarzanie jest matką nauki (łac. Repetenci. patrzył na nas badawczo. a on przechadzał się między rzędami. W gimnazjum panował kult rozumu. co było atrybutem przewrotnej gimnazjalnej elegancji. Natomiast matematyk i łacinnik budzili świętą grozę. ale. nadawało ich twarzom gorzką wyniosłość. aż do klasy z zapachem pokostu. które uchronić nas miały od złych uroków. tak jak nasze. przyczyny cyklony noszą dźwięczne kobiece imiona. W dostojnej bieli patrona ów lewy but był niepokojąco czarny i wypolerowany od licznych dotknięć. W porównaniu z nimi byliśmy jak kukły na wystawie sklepu z konfekcją. a więc pachnącym kamieniem. lecz wrażenia węchowe. jaki przystoi weteranom.). Szatnia znajdowała się na samym dole w rozległej suterynie. Była to jakby kuchnia szkolnych woni – prochu. Ponieważ każdy z naszych profesorów był indywidualnością. i nie wisiały żałośnie za duże. bez żadnej zażyłości z ciałem. Nic nie pomogły surowe zakazy. jeśli nie oryginałem. lustrował jak dowódca swój oddział przed defiladą. Byli naprawdę inni.naszej szkoły. że przejawiała się w tym piękna ludzka dążność do oswojenia spraw i zjawisk niepojętych i budzących przerażenie. szczegół stał się materialną przyczyną uczniowskiego zwyczaju. niedostatecznych not zwanych baniakami i straszliwego gniewu naszych preceptorów. Trwało to długo. wilgotnej odzieży i strachu. a właściwie wkroczył do naszej klasy. To oni pierwsi wprowadzili nas w skomplikowany. Poruszali się swobodnie i patrzyli na nas z góry. oddawaliśmy się tym magicznym praktykom z ciemnym chłopskim uporem. Nie wiem. chociaż cały był zaprzeczeniem wiejskiej dobrodusznej gamoniowatości. Zaraz pierwszego dnia naszą uwagę zwróciła grupa uczniów trzymających się jakby na uboczu. Z tej samej. Stamtąd szło się długim korytarzem z kamienną posadzką. kiedy po raz pierwszy wszedł. najeżony niebezpieczeństwami świat szkoły. . jak to było możliwe. nie licującego z powagą zakładu wychowawczego. zapewne. Myślę. siwym polonistą. że cieszyli się wśród nas. Życie. Szczególną naszą zazdrość budziły sukienne spodnie świecące na pośladkach jak lustro. należało rozpoznać przeciwnika tak dokładnie. Gorycz ich porażki łagodził zapewne fakt. które doświadcza. Pamiętam dobrze ten dzień. żółtodziobów. Ich szkolne niebieskie mundury nie były nowe. kredy i wilgotnej tablicy. autorytetem. którego dla słodyczy charakteru nazywaliśmy Rózią. że zbyt dosłownie pojęli zasadę „Repetitio est mater studiorum”111. Zdawało się.

ni zowąd. a więc nierzeczywiste. W zimnym świetle reflektorów to centrum starożytnego świata było wielką szacowną rupieciarnią. Do Rzymu przyjechałem dwadzieścia lat później. co spotkałem na granicy Brytanii i Szkocji. Na drugi dzień poszedłem zwiedzać Forum metodycznie w pełnym świetle słońca. Rostra. Powinniście zatem poznać główne budowle Wiecznego Miasta. resztki portyków. To. kamienie zjadane przez czas. Lapis Niger. ostatecznym kształtem wszelkiej dumy i potęgi. Pierwsze swoje kroki skierowałem na Forum. Nie chcę. Potem. Ściśle mówiąc. Powiedział. Była noc. Nie było wątpliwości. Basilica Iulia. ale sam. jak to. Ziemie. tak nam się przynajmniej zdawało. że nie czułem się zagubiony wśród kamieni. Wspominam o tym z wdzięcznością. że odczucie owej wielkości zaskoczyło mnie niespodziewanie w kilka lat później w miejscowości New Castel w drodze do Szkocji. że nie tutaj przemówi do mnie wielkość tej cywilizacji. otoczone lawą asfaltu. Portyk Pereł. to w zupełnie innym znaczeniu tego słowa. żebyście się pętali po stolicy cezarów jak nieokrzesani barbarzyńcy”. Przebywałem wówczas w Anglii w zupełnie innych zamiarach niż studiowanie śladów Rzymian. eschatologią cywilizacji. nie należały już wówczas do Cesarstwa Rzymskiego. bo w końcu młodzieńcy rzymscy w naszym wieku przywdziewali togę męską i gotowali się do rządzenia największym imperium świata. kto wygra ten pojedynek. Via Sacra. począwszy od Łuku Septymiusza Sewera aż do Bazyliki Konstantyna i Portyku Nerona. na których urodziłem się. że nie będzie nas zachęcał do nauki. Prowansja – podobnie jak 112 Gallia Narbonensis – Prowansja i Langwedocja . Obraz był widmowy. Maison Carrée. ale Pont du Gard. ni stąd. nie zrobiły na mnie tak wielkiego wrażenia i nie skierowały myśli na nowe tory. przy całej świetności tych zabytków. Na razie nasz profesor zadowolił się uwagą: „Być może przyjedziecie kiedyś do Rzymu w orszaku prokonsula. nie należały nigdy w sensie politycznym. Jeśli należały. Odcięte od nocy było jak fotografia. W naszych zeszytach kopiowaliśmy posłusznie plan Forum. W tym czasie znałem już nieźle południe Francji. liczy tylko na nasz rozsądek i poczucie odpowiedzialności. Niechaj nie będzie to poczytane za polowanie na paradoksy. po której toczyły się ze zgiełkiem i hukiem świetliste pojazdy. Objaśnienia miały nastąpić później. więc Forum było zamknięte. arena w Arles czy teatr w Orange. czyli Gallia Narbonensis112. zaczął rysować na tablicy plan Forum Romanum. jeśli powiem. Padały tajemnicze nazwy: Curia. że nie należy szukać Rzymu w Rzymie. dnem. jest zasługą mego profesora łaciny. nie w orszaku.podał listę lektur obowiązujących i nadobowiązkowych. niewiele z tego rozumiejąc. źródło Juturny. Patrzyłem tedy z Kapitolu na łuki. Ale jednocześnie prześladowała mnie myśl.

tam pod nawisłymi. z których padał przejmująco zimny deszcz. przesłanie Rzymian było czymś niezwykłym i jakby graniczyło z zuchwałym szaleństwem. Juliusz Cezar nie stoczył z nimi żadnej decydującej bitwy. poza kręgiem żywotnych interesów imperium. ale dość wątpliwy i drogo okupiony połowiczny sukces. a pełne były fantastycznych informacji. Przeciwnie. W New Castel. nic. w miejscu mego nawiedzenia Rzymem. ciągnący się przez pagórkowaty teren w linii niemal prostej od ujścia rzeki Tyne na zachodzie aż do zatoki Solway na wschodzie. Nie była to co prawda klęska. ani nawet łuku tryumfalnego. pochodziły od żeglarzy i kupców. Jak doszło do podboju Brytanii? Wyspa leżała daleko. która usiłowała się bronić przeciw nie podbitym. Trudności aprowizacyjne. a wojska jego płytko zagłębiły się w niegościnny kraj. przecinający całą wyspę – najdalej na północ wysunięty szaniec cywilizacji. a więc na krańcach ówczesnego świata. nie było ani marmurowej świątyni. składającej się z dwu legionów. była niedostatecznie przygotowana i omal nie skończyła się klęską armii inwazyjnej. zasobach i zamieszkujących ją ludach były mętne. legiony byłyby wydane na łaskę i niełaskę tubylców. Ale Cezar znów popełnił fatalny błąd. Najlepszym sprzymierzeńcem Cezara był brak zmysłu politycznego jego przeciwników. Ta śmiała operacja wojenna nastąpiła nagle. więc umysł włączał do imperium te podbite prowincje bez zdziwienia i sprzeciwu. Brało w niej udział 5 legionów i 2 tysiące jazdy. Po raz pierwszy wojska rzymskie pod wodzą Juliusza Cezara stanęły na wyspie pod koniec sierpnia roku 55 przed Chr. a nade wszystko zniszczone przez fale przypływu części floty zmusiły wodza do zawarcia pokoju zaproponowanego przez Brytów i wycofania się do Galii. Dla przeciętnego Rzymianina Brytania leżała na granicy. Na 113 Massilia – dzisiejsza Marsylia . dzikim plemionom barbarzyńców. żyjącego w czasach Aleksandra Macedońskiego. dosłownie nic.Hiszpania czy Dalmacja – należała do Rzymu w sposób niejako naturalny dzięki temu samemu niebu i przyrodzie. co mogłoby wywołać jakąkolwiek estetyczną ekscytację. pogarszająca się pogoda. w pobliżu wyspy Thule. już od momentu lądowania zadawali im poważne straty. greckiego podróżnika z miejscowości Massilia113 w Galii. Wiadomości o jej kształcie. Najbardziej znana była prawdopodobnie relacja Pytheasa. Ogromna flota. lekceważąc prawa morza i część jego okrętów pochłonął żywioł. Druga kampania w rok później była zakrojona na daleko szerszą skalę niż pierwsza. poza basenem Morza Śródziemnego i jak się może wydawać. niskimi chmurami. licząca 800 okrętów. Wyspiarze czekali na najeźdźców. Gdyby Brytom udało się zniszczyć flotę rzymską. tak przeraziła Brytów. że stawili opór najeźdźcom dopiero w okolicy dzisiejszej Canterbury. Był tam natomiast dobrze zachowany wał ziemny. jeśli nie poza granicami geograficznej rzeczywistości.

czyli partyzantki. oblanej zimnym morzem. było bowiem teoretycznie możliwe. I rzeczywiście. . jeńców i nakładając na podbite ludy haracz. Wielu historyków niepokoiło pytanie. Doradzanie po dwu tysiącach lat wodzom przegranych kampanii jak należało postąpić. że intencje przyszłego dyktatora były bardziej prozaiczne i kalkulowane na zimno: pragnął po prostu wzbogacić siebie i swoje legiony. a także zabezpieczyć zdobytą Galię od ataku z zachodu. Nie posiadali także żadnego rozsądnego planu strategicznego. a ich naturalnymi sojusznikami były lasy i bagna. jak sugeruje Swetoniusz. zabierając łupy. że pewnego dnia Brytowie mogą przyjść na pomoc swoim celtyckim pobratymcom z kontynentu. niż mógł utrzymać”. Wydaje się jednak. taktykę nękania legionów. po co Cezar wdał się w tę ryzykowną awanturę. Camille Julien zaś widzi w tym przejaw charakterystycznej dla Cezara żarłoczności. która mogła zakończyć się ich klęską. Aby zwyciężyć. Jérome Carcopino – operacją prestiżową bez żadnej przyszłości. A przecież byli liczniejsi niż najeźdźcy. wyprawa do Brytanii równoważyła w pewnym stopniu sukcesy wojenne na wschodzie jego konkurenta do władzy. Trudno jednak powiedzieć. bo z kampanii. jest mało sensowne. nieźle uzbrojeni. to znaczy napadać na tabory i zabłąkane na bezdrożach oddziały. Ale dość szybko nastąpił konflikt w obozie przeciwników Cezara i królowie poszczególnych plemion zaczęli paktować z wodzem rzymskim. i wreszcie. aby skutecznie stawić czoło armii inwazyjnej. co jest szczególnie ważne. i to ze znacznymi stratami.to zapewne liczył nie mniej niż na męstwo swoich żołnierzy. wyszli jako zwycięzcy. Rzymianie mieli wówczas daleko więcej szans na ujarzmienie tej mglistej wyspy. przewagi oręża rzymskiego na legendarnej wyspie wywołały w Rzymie entuzjazm niebywały. „który chciał więcej zdobyć. Pokój zresztą korzystny dla Rzymian. Rzymianie zmuszeni byliby się wycofać. Pompejusza. zwłaszcza że w tym wypadku wyspiarze robili wszystko. Cezar skorzystał z pierwszej okazji i zawarł pokój z Kasywelaunusem. że Brytania – czy choćby jej część – weszła w skład imperium. Systematyczny podbój rozpoczął się niemal sto lat po wojennej ekskursji Cezara. aby przeciwstawić się najeźdźcom. Podobnie jak mieszkańcy Galii ich celtyccy pobratymcy z wyspy nie potrafili zorganizować się pod jednym dowództwem. należało unikać frontalnej rozprawy i stosować niewygodną dla legionów taktykę małej wojny. ciężko posuwających się w głąb nieznanego kraju. co stanowi ulubioną rozrywkę pisarzy historycznych. Gdyby wojna przybrała taki właśnie obrót i przeciągnęła się ponad jeden rok. Ponieważ z Galii nadchodziły niepokojące wieści o buntach. Historyk francuski Albert Grenier nazywa wyprawę do Brytanii ekstrawaganckim i szalonym przedsięwzięciem. Nie było to zapewne tylko wynikiem namiętnego pożądania pereł. Zrazu większość ludów południowo-wschodnich Brytanii zjednoczyła się pod naczelnym dowództwem króla Kasywelaunusa i stosowano najsłuszniejszą taktykę walki podjazdowej.

jak ów nieszczęsny Kunobelinus. Brytania była penetrowana przez rzymskich kupców. Tłum. Do tych formacji doszła jeszcze legia IX Hispana z Pannonii (dzisiejsza Austria). a także prowokowali zamieszki na wybrzeżu galijskim. Trzy czwarte sił operacyjnych stanowiły wojska stacjonujące nad Renem. Richmond. . jak się zdaje. Siły Brytów znajdują się pod dowództwem Karatakusa i Kogidumnusa. Niemirska-Pliszczyńska. Taktyka wyspiarzy zasadza się. wyrusza na podbój Brytanii armia rzymska składająca się z czterech legionów.Posiadali przede wszystkim dość szczegółowe informacje. Po przekroczeniu Tamizy legiony zatrzymują się w oczekiwaniu na przyjazd cesarza. na wykorzystaniu naturalnych linii obrony i przeszkadzaniu Rzymianom w przeprawach przez rzeki. spowodowanym niegodziwościami meteorologii. dwudniowej bitwy dochodzi nad rzeką Medway. była to jak na owe czasy wcale potężna armia. którzy dostarczali cennych wiadomości zarówno geograficznych. ale historia wspominając o jego walkach mówi tylko o jednej wielkiej bitwie. licząca około 40 tysięcy ludzi. za panowania cesarza Klaudiusza. obrazili Rzymian żądaniem wydania zbiegów. późniejszy pierwszy zarządca Brytanii. W stolicy świata przebywała garść emigrantów politycznych z wyspy. będzie głową antyrzymskiego oporu. Jeśli doliczymy do tego wojska pomocnicze (auxilia115) oraz oddziały galijskie i trackie. Swetoniusz. „Przez dziesięć długich lat Karatakus był kolcem wbitym w ciało armii rzymskiej i zdobył wiele sukcesów większych lub mniejszych. Były to legiony: II Augusta z Argentoratum (dzisiejszy Strasburg). Żywoty Cezarów. Wojska lądują w trzech różnych punktach i armia rusza na zachód. Przybył z pewnym opóźnieniem. na wybranym przez niego terenie. władca księstwa położonego nad środkową i dolną Tamizą. wygnany i wyzuty z władzy przez syna i szukający na dworze cesarskim sprawiedliwości. Ten ostatni umiera wkrótce i przez długie lata Karatakus. W roku 43 po Chr. Na czele wyprawy staje legat konsularny Aulus Plaucjusz. Do ciężkiej. kiedy to zaryzykował wszystko i stracił wszystko w ostatniej druzgocącej klęsce” – mówi angielski historyk Ian A.) rzymskie wojska pomocnicze. Zwyciężają wprawdzie Rzymianie. boski Klaudiusz bowiem „pragnął chwały rzeczywistego tryumfu”116. jak i o stosunkach społecznych. XX Valeria Victrix z Novaesium (obecnie Neuss) i XIV Gemina stacjonująca nad dolnym Renem. niezłe rozpoznanie przeciwnika i jego kraju. w Germanii. Wojna stała się nieunikniona.: J. Mówi o tym lakonicznie Swetoniusz: „tumultuantes Britannos ob non redditos transfugas”114. Dla wielu historyków udział cesarza był z 114 115 116 „właśnie buntowali się Brytowie z powodu zatrzymania [przez Rzym] ich zbiegów” (łac. Brytowie popełnili fatalny błąd. następcy Nerona. ale ich przeciwnik nie jest bynajmniej rozbity.

więc pozwolono mu rządzić jego ludem. lecz informacje czerpane z „drugiej ręki”. niepodobna nawet czasem wymienić nazwy ludów. zwanej euthytonos. zlokalizować główne bitwy i potyczki. „stosownie do starego i od dawna już przez naród rzymski 117 118 119 Swetoniusz. dokonywała polityka. lokalni przywódcy i królowie plemienni wchodzili w układy z najeźdźcą. po czym pospiesznie wraca do Rzymu.wojskowego punktu widzenia bez znaczenia dla całej kampanii. bo całe dzieje podboju są jakby fresk zatarty w wielu miejscach. Nic nie wiemy szczegółowego o zdobyciu fortecy Dunum (obecnie Maiden Castle). Działo się tak głównie dlatego. jak ów Kogidumnus. Niektórzy robili to szczerze i jak się zdaje z przekonania. z których odczytać można los obrońców tej cytadeli. Ziemia zachowała wiernie wymowne ślady walk. podać przebieg poszczególnych kampanii. a w stosie pacierzowym jednego z obrońców tkwi pocisk wyrzucony zapewne z machiny wojennej Rzymian. który przystał na współpracę z najeźdźcą.) . że zdobywanie Brytanii polegało tylko na posuwaniu się potężnego walca wojennego. ale archeologowie odkryli dramatyczne szczątki. a mianowicie o względy prestiżowe. Była to afera peryferyjna i jej dzieje trzeba odtworzyć z rozproszonych fragmentów. „Rzym chciał widzieć swego władcę w wieńcu zwycięzcy”117. Był jednym z pierwszych. Żywoty Cezarów. Chodziło zresztą o coś zupełnie innego. mówi tylko. Tłum. który niszczył i tratował wszystko.: J. często bardzo sumaryczne i niedokładne. późniejszego cesarza. Nie jesteśmy jednak całkiem bezradni. Dlatego trudno teraz zrekonstruować te wydarzenia. krwawej i niejasnej. I Klaudiusz wkracza na czele legionów do Kamulodunum (Colchester). że Rzymianom wcale nie zależało na niszczeniu struktury społecznej kraju i zastanej hierarchii władzy. W obrębie wałów obronnych odkryto cmentarz wojskowy. z koniecznym oczywiście okrojeniem suwerenności: przysięgą na wierność cesarzowi i zobowiązaniem lojalności wobec Rzymu. ruchy wojsk. Tamże. Na przykład biograf Wespazjana. Ale są to tylko propagandowe dekoracje tej wyprawy długiej. Nie były to zapisy świadków naocznych. Czego nie mógł dokonać oręż. król i namiestnik Augusta w Brytanii (łac. Niemirska-Pliszczyńska. zapewne pospiesznie założony w czasie oblężenia. gdzie „odbył tryumfalny wjazd z największym przepychem”118. władca królestwa Verica (w Sussex). a nawet przyznano wyjątkowy tytuł rex et legatus August i in Britannia119. Właśnie niejasnej. z którymi walczyli Rzymianie. stolicy króla-wygnańca Kunobelinusa. Tylko tyle. że pokonał on dwa silne szczepy tubylców i zdobył ponad 20 fortec. jakie zachowały się w pismach historyków cesarstwa. W czaszkach szkieletów znaleziono odłamki rzymskich mieczy. a wówczas dowódcy II legionu. Nie należy sobie jednak wyobrażać.

natomiast XIV najdalej na północnym zachodzie w Wroxeter (Viroconium). Ten ośrodek kultury i polityki zarazem postanowił zdobyć Swetoniusz Paulinus. decydując się na wydanie walnej bitwy. rozstał się z życiem ku radości nieprzyjaciół”122. Ostoriusz Scapula. Tłum. deklarowali poddanie się woli zdobywców. Podobnie jak w Galii. 1-2 propretor – (propraetor). t. uchodźcy polityczni. Inni władcy szczepowi natomiast grali rolę Wallenrodów. wota religijne. wydziedziczeni książęta i jest rzeczą więcej niż prawdopodobną. przede wszystkim broni. Tłum. Zasięg zdobyczy rzymskich w tym czasie na froncie północno-wschodnim nie jest jasny. arsenał. XX w Gloucester (Glevum). 1-2 druidowie – celtyccy kapłani. który otrzymał namiestnictwo prowincji Tacyt. gdzie wojskami rzymskimi dowodzi propretor121 Brytanii. Dzieła. Wiemy o tym. W tym samym roku Ostoriusz „przesytem trosk znękany. że tam właśnie opracowano plany antyrzymskich powstań. żeby jako narzędzie niewoli także królów posiadać”120 – komentuje trzeźwo Tacyt. wydaje zakutego w kajdany wodza w ręce Rzymian w roku 51 po Chr. Jednym z najważniejszych ich centrów była położona u wybrzeży Walii wyspa Mona (Anglesey).: S. a także – rzecz osobliwa – łańcuchów. Hammer. Dzieła. Pochodzenie tych przedmiotów z różnych odległych stron świata północnych Celtów od Irlandii aż po Yorkshire świadczy wymownie o zasięgu wpływów druidów z Mony. Górzysty i lesisty teren tej części wyspy stwarza idealne warunki obrony. Główne linie natarcia legionów rzymskich szły w kierunku zachodnim i północnym. dla których okupacja była nie do zniesienia. już w pierwszym roku sprawowania swego urzędu 120 121 122 123 Tacyt. by jak król Icenów Prasutagus przemienić się ze sprzymierzeńców w rebeliantów. w której ponosi klęskę i ratuje się ucieczką na dwór królowej Brygantów Kartymandui.przyjętego zwyczaju. zbiegli jeńcy.: S. Królowa najpotężniejszego plemienia wyspiarzy. prawdopodobnie Exeter (Isca). wróżbiarze . Hammer. pogromca dzikich plemion z Atlasu. domyślają się archeologowie. co doskonale rozumiał niezmordowany wróg Rzymian – Karatakus. Były to. bardziej ostrożna niż patriotyczna. Najcięższe walki toczą się w Walii. a nie. wybitny wódz. jak mogło się wydawać. jakimi skuwano niewolników. W roku 1944 znaleziono tam ogromną ilość militariów. Na tej wyspie znajdowali schronienie ci wszyscy. t. inspiratorami rzymskiego oporu byli druidowie123. Popełnił jednak fatalny błąd. były pretor. zawierali traktaty pokojowe. a raczej domyślamy się tego z rozmieszczenia głównych garnizonów pod koniec lat czterdziestych: II legion stacjonuje na południowym zachodzie. ekwipunku wojskowego. ale czekali tylko na sposobny moment.

one bowiem jasno i dobitnie charakteryzują stosunek okupantów do podbitych. t. Zajmują domy i majątki jego mieszkańców. Rzymianie zgotowali mieszkańcom wyspy okrutną rzeź. Wyprawa odbyła się w roku 59. zwane w historii buntem Budyki. pod wodzą 124 125 126 Tacyt. a ich dowództwo kompletnie zaskoczone i chwiejne. Zdarzenia te. z rozpuszczonymi włosami niosły przed sobą żagwie. Istniały jednak dwa poważne powody. Ponieważ nie miał on męskiego potomka. zdawałoby się. a córki nierządem zhańbiono”126. aby po śmierci króla-klienta jego dziedzictwo stało się ziemią rzymską. Rzymianie nie uznawali. legalną dziedziczką tronu powinna zostać wdowa po królu – Budyka. krańcu wybucha powstanie. ponieważ siły rzymskie na terenach ogarniętych buntem są nieliczne. nieruchome ciało na rany wystawiali”124. Nie oszczędzono nawet drzew. na którą czekali niecierpliwie oficerowie. zupełnie pominięta w sukcesji. na modłę Furii. a nawet skłaniają do powstania sąsiedni lud Trynowantów. plemienia zamieszkującego południowo-wschodnią Brytanię (okolice Camboritum. Gdyby przyłączyli się do nich Bryganci. którzy z rękami ku niebu wzniesionymi modlili się i przekleństwa miotali.: S. a dokoła nich druidowie. wyzuto z dziedzicznych dóbr nawet krewnych króla. weterani. jakby zdrętwiałe mając członki. Było to starcie dwu światów. by krew jeńców ofiarowywać na ołtarzach i z trzewi ludzkich radzić się bogów”125. Tłum. Dzieła. 1-2 tamże tamże . Był to testament. Zimą roku 59/60 przed Chr. Po pierwsze. król Icenów. umiera Prasutagus. połowę swych ziem zapisał dwóm córkom. z nielicznymi wyjątkami. połowę zaś cesarzowi. Konieczne wydaje się wyjaśnienie tła wydarzeń. dla których ten testament był nieważny zarówno w oczach Icenów. skarb cesarstwa. kobiet na tronie i tytuł królowej nie przysługiwał nawet tak lojalnej Kartymandui. między którymi przebiegały niewiasty. Po drugie. jak i Rzymian. w żałobnych szatach. co w sposób niezrównany opisuje Tacyt. Inicjatywa leży w ręku powstańców. Hammer. Kiedy gros armii rzymskiej zajęte jest walką na zachodzie wyspy. która wydała w ich ręce Karatakusa. bardzo ostrożny i politycznie rozważny. a na domiar zniewagi i upokorzenia: „Budykę chłostą sponiewierano. Rzymianie traktują kraj Icenów jak swoją własność. dzisiejszy Cambridge).zarządcy Brytanii. które mogło zakończyć się totalnym pogromem Rzymian nie mniejszym niż klęska Warusa w Teutoburskim Lesie. wschodnim. one to. że ci. Cel zaborców był jasny: chcieli. – „Na wybrzeżu stał szyk bojowy nieprzyjaciół – nieprzerwane szeregi broni i mężów. na drugim jej. niezwykłością widoku tak przerazili żołnierzy. Zrozpaczeni Icenowie chwytają za broń. wymagają nieco szerszego omówienia. Zbuntowani. „wycięto okrutnym zabobonom poświęcone gaje: uważali bowiem [druidowie] za rzecz godziwą. los rzymskich legionów na wyspie byłby przesądzony. według praw miejscowych.

: S. Losy armii rzymskiej w Brytanii leżą teraz w ręku jednego człowieka – Swetoniusza Paulinusa. Legion II nie zjawia się na miejscu koncentracji.. Swetoniusz ma pod swoim dowództwem legion XIV. nie bardzo zdolni do realizacji jakiegokolwiek planu strategicznego. Porzuca przede wszystkim plan obrony w mieście. Działa tedy z determinacją i zimną krwią. weterani zaś – jako powód do obaw”127. stryczka. siły przeciwnika są osiem razy silniejsze „i w tak butnym nastroju. Swetoniusz ma przed oczami jeden cel i realizuje go z rzymską konsekwencją: skoncentrować pod swoim dowództwem rozproszone wojska oraz zapewnić sobie maksymalną swobodę manewru. tylko spieszno im było do rzezi. stać się więc może łatwym łupem rebeliantów. i to w tył. że nawet swe małżonki na świadków zwycięstwa z sobą wlekli i na wozy sadzali”129. t. jak i Verulamium na pastwę buntowników. 1-2 tamże tamże . „Jest rzeczą ustaloną. Upojeni sukcesem Brytowie ruszają teraz przeciw IX legionowi dowodzonemu przez legata Petyliusza Cerialisa. razem około dziesięciu tysięcy zbrojnych.. a ich odwaga harcowników była bezsilna wobec zdyscyplinowanej armii podobnej do olbrzyma o wielu rękach. sprzedażą ani żadnym innym handlem wojennym. wokół której znajdują się liczne majątki znienawidzonych przez tubylców weteranów. Tłum. a jego rzymscy i filorzymscy mieszkańcy bezlitośnie wymordowani. nieco wojska z XX legionu i oddziały posiłkowe. zadającego 127 128 129 Tacyt. W ciągu dwóch dni Kamulodunum zostało zdobyte. ognia i krzyża.”128. Dzieła. Kobiety ogarnięte wieszczym szałem przepowiadały zbliżającą się zagładę i ponoć cudzoziemskie krzyki w miejscowej kurii słyszano.Budyki kierują się przeciw starej stolicy prowincji Kamulodunum (Colchester). Samo miasto pozbawione jest fortyfikacji. jak gdyby ustępował przed nieprzyjaciółmi. zadając mu bardzo poważne straty. Posępną uwerturę tych wydarzeń zawdzięczamy Tacytowi: „bez wyraźnej przyczyny runął w Kamulodunum posąg Wiktorii. Przepowiednie sprawdziły się. nadto krwawy wygląd Oceanu i pozostałe po morskim odpływie zjawy ludzkich zwłok Brytańczycy tłumaczyli sobie jako zadatek nadziei. Nie zajmowali się bowiem braniem jeńców. Szybko przybywa on z Walii do Londynu i zdaje sobie natychmiast sprawę. Kiedy oba wojska stają na ubitej ziemi (teren jak zwykle starannie wybrany przez Rzymian). Nie jest to wcale łatwe. Ale Brytowie byli źle uzbrojeni. Hammer. że na wspomnianych miejscach padło około 70 tysięcy obywateli i sprzymierzeńców. że sytuacja jest krytyczna. teatr rozbrzmiewał wyciem i widziano w lagunie Tamizy obraz zburzonej kolonii. wydaje zarówno Londyn. którzy gotują mieszkańcom tych miast krwawą masakrę.

że nowym prokuratorem Brytanii był człowiek urodzony w północnej Galii. Mimo zasług wojennych surowy Swetoniusz zostaje odwołany. Otóż. wozy Brytów blokowały odwrót i bitwa przeistoczyła się w rzeź. Brygantowie znajdowali się wówczas pod panowaniem arcylojalnej wobec Rzymu królowej Kartymandui – tej. zażywając – jak chcą niektóre źródła – truciznę. Klęska była kompletna. Westmoreland. Cumberland i okręg Durham. nie dlatego. „Historia rzymska mało zna równie dobitnych przykładów przenikania się rzymskich i prowincjonalnych wpływów. Hammer. 1-2 . Otóż zdarzyło się.systematycznie nieubłagane ciosy. aby stać się adwokatem uciemiężonych i domagać się liberalnego kursu.: S. odczuć i interesów w nowym świecie. W Brytanii tlą się ogniska irredenty. W czasie panowania cesarza Wespazjana Rzymianie podejmują szereg udanych ekspedycji przeciw Brygantom i Sylurom (mieszkańcy południowej Walii). a w dodatku mąż córki galijskiego arystokraty. Najbardziej gorąca 130 131 women liberation – wyzwolenie kobiet Tacyt. Była to kobieta władcza i ambitna. Budyka zdołała uciec. że wyspa została spacyfikowana i zażywała błogiego spokoju pod rządami nowych władców. która wydała w ich ręce Karatakusa. Tacyt komentując te wydarzenia pisze: „nasze kohorty i roty jazdy. Na przełomie roku 69 i 70 spotyka Rzymian cios od strony najmniej spodziewanej. mimo zmiennego walk szczęścia. przecież królową z niebezpieczeństwa wyrwały. bowiem porzuciła swego męża i poślubiła jakiegoś młodego giermka czy podczaszego. co predysponowało go do tego. Nie znaczy to jednak wcale. Kolejni gubernatorzy – Petyliusz Cerialis. Wygnany i pozbawiony władzy mąż imieniem Wenucjusz wykorzystuje wojnę domową. Juliusz Frontynus i Juliusz Agrykola – prowadzą istotnie politykę bardziej łagodną. który poza władzą wojskową mógł posyłać raporty do cesarza i w sposób istotny wpływać na politykę w stosunku do podbitych. jaka wówczas wybuchła w Rzymie. państwo przy Wenucjuszu. Tłum. najeżdża królestwo Brygantów i zdobywa je. Pod koniec I wieku proces konsolidacji wyspy (ściśle: jej znacznej części) wchodzi w fazę decydującą. jak już wspomnieliśmy. że wilki przemieniły się nagle w jagnięta. lecz wkrótce zmarła. czyli zarządcy fiskalnego prowincji. zajmującego wielki obszar odpowiadający obecnym hrabstwom Yorkshire. ale istniała instytucja prokuratora. nam wojna została”131. Samowola żołnierzy trwała jednakże niedługo. Lancashire. wznieca rozruchy. bo dotychczasowych sprzymierzeńców – Brygantów – plemienia potężnego. t. Mogłaby się stać patronką women liberation130. który został stworzony w Europie Zachodniej” – mówi badacz tego okresu. Bunt został zdławiony i legiony syciły swój gniew w grabieżach i mordach. i związane z tym częściowe wycofanie wojsk z wyspy. Dzieła.

Wydaje się. Potem piastuje szereg odpowiedzialnych funkcji państwowych. Budował także flotę. konsulem. aby nie ulegać sugestii Tacyta. uwieńczonych walnym zwycięstwem pod Mons Graupius w roku 83. postanowił skonsolidować cesarstwo w dotychczasowych granicach i zaniechać podbojów. Ale Agrykola został dość niespodziewanie odwołany przez cesarza Domicjana i nie zrealizował do końca swoich planów. węszącego wszędzie spiski. jak i polityczno-administracyjnych. Historia przyznała mu rację. Trudno jednak nie docenić zasług Agrykoli zarówno wojskowych. której niepodobna przeoczyć. Pod jego dowództwem orły rzymskie posunęły się najdalej na północ aż na linię Firth of Forth i Clyde. widział sprawy ostro i jasno. a wreszcie w wieku lat 38 zostaje mianowany zarządcą Brytanii. i przekłuwanie ich ostrym rylcem) wyciągając wnioski ze swych niezbyt udanych wypraw przeciwko Germanom i Dakom. on sam pędził do końca dni swoich zgorzkniały zapewne żywot przedwczesnego politycznego emeryta. Nie. zdając sobie sprawę. to siedem kampanii przeciwko Szkotom i Piktom. przygotowywał także wyprawę do Irlandii. rozpoczyna swoją karierę polityczną właśnie w Brytanii. Poniechano zdobyczy i planów Agrykoli. a skoro bitne plemiona zamieszkujące Szkocję nie dały się ujarzmić. który patrzył na swego teścia przez powiększające okulary uwielbienia. wroga filozofów i senatu. a pozostawienie bezkarnie wrogich sąsiadów grozi katastrofą. że zgodnie z logiką podboju – musi być on całkowity. od ujścia rzeki Tyne aż do zatoki Solway. co stanowi szczyt a zarazem niezupełnie zrozumiały koniec jego błyskotliwej kariery. popierał budownictwo miejskie. nie jest to dzieło piękne – ów wał biegnący od wschodniego do zachodniego krańca wyspy. lżejsze były podatki i mniej uciążliwa dla tubylców przymusowa służba wojskowa. Teraz na scenę wchodzi postać. Siedem lat rządów Agrykoli (78-85). Mur nie może być piękny i jest . być może także ten bardzo niesympatyczny cesarz (którego ulubionym zajęciem było łapanie much. jest kwestorem w Azji Mniejszej. że zdymisjonowany zarządca. ale północne ostrze wkrótce miało się przeciwko nim obrócić. jeśli mowa o podboju wyspy – Juliusz Agrykola. Niektórzy historycy przestrzegają. wszechstronnie wykształcony. Rzymianie mocno trzymali rękojeść. Dążył do podbicia całej wyspy. zarządcą Akwitanii. Urodzony w Prowansji w roku 40. nie piastując żadnych urzędów ani godności. Decyzję Domicjana jedni tłumaczą zwykłą ludzką zazdrością. postanowiono z iście rzymską prostotą odgrodzić się od barbarzyńców – murem. Starożytni przyrównywali kształt Brytanii do topora. być może on jeden. a nawet poza tę linię. Była ona w ciągu wieków zmieniana pod naporem barbarzyńców – nigdy nie ujarzmionych Piktów i Szkotów. gdzie w roku 61 walczy pod wodzą Swetoniusza Paulinusa. opiekuna donosicieli. a także manią prześladowczą tego tyrana na tronie.jest granica północna. Za jego administracji rozpowszechniło się rzymskie sądownictwo i samorząd terytorialny. wznosił umocnienia i forty. nie tylko much.

a także zbyt daleko wysunięta na północ. odrzuca barbarzyńców poza mur Hadriana. Tego długość wynosi 37 mil i łączy dwa punkty wybrzeża – Forth i Clyde. Cesarstwo wstrząsane jest walkami o tron. wszędzie panował zamęt. chociaż jednak nie budzi estetycznego wzruszenia. tak . Wysokość muru dochodziła do 6 metrów. w których bierze także niefortunnie udział Clodius Albinus – zarządca Brytanii. Zburzyli ją sami Rzymianie. aby stoczyć walkę o władzę z cesarzem Septymiuszem Sewerem. Po 40 latach od wybudowania porzucono tę linię obrony. Sto kilkadziesiąt kilometrów na północ od muru Hadriana wzniesiono w latach 140-142 mur Antonina (nazwa pochodzi od cesarza Antonina Piusa). Jego wschodni odcinek wynoszący 45 mil zbudowany był pierwotnie z kamienia. Zwłaszcza że przetrwał do dzisiaj niemal nienaruszony. Nie w murach zresztą należało wówczas szukać obrony. szerokość zaś wynosiła 3 metry. i przecina prostopadle wyspę od zatoki Solway na zachodzie aż po ujście rzeki Tyne na wschodzie. przedzierają się przez mur Hadriana i śmiałym niszczycielskim rajdem dochodzą do Yorku i Chester. co umożliwiało szybki przerzut żołnierzy i sprzętu. tylko gdzieniegdzie czas uczynił w nim szczerby. Lecz on również nie urzeczywistnił swoich zamiarów. Tę bardzo funkcjonalnie pomyślaną konstrukcję uzupełniała ufortyfikowana droga biegnąca równolegle do wału. bardzo niepewna zwłaszcza na flankach. Obserwowano je z niepokojem. miał wypowiedzieć słowa: „W chwili gdy obejmowałem władzę w państwie. Nie waha się on ogołocić z legionów wyspę. Pokój złudny i nietrwały.antyarchitekturą zastygłą w konwulsyjnym geście obrony ukamienowaną przestrzenią. W porównaniu z murem Hadriana była znacznie słabsza pod względem fortyfikacyjnym. Kiedy w roku 211 umierał w Yorku. Zarządca Brytanii ponosi śmierć. za nim zaś zbudowano 16 fortec – miejsce stałego postoju wojska. W latach 208-211 cesarz Septymiusz Sewer podejmuje jak gdyby dalekowzroczne plany Agrykoli. a nawet posuwa się daleko na północ poza Aberdeen. Kiedy atak barbarzyńców koncentrował się w jednym punkcie. U wschodnich wybrzeży wyspy pojawiają się korsarskie statki Franków i Saksonów – zapowiedź nadciągającej katastrofy. bo za jego rządów go wznoszono w latach 123-128. W odstępach milowych wznosiły się baszty stanowiące miejsce dla załogi i punkt obserwacyjny oraz dwie wieże strażnicze. domaga się podziwu dla geniuszu rzymskich inżynierów. zostawiłem pokój nawet w Brytanii”. Śmiertelna choroba toczy imperium od wewnątrz. przez które teraz przechodzą melancholijne krowy. Przed wałem znajdowała się szeroka fosa. z sąsiednich bram wypadali legioniści i jak myśliwi zamykali pierścień wokół oblegających. jest długi na 76 mil rzymskich. Mur wyposażony był także w liczne bramy wypadowe. ale Celtowie szkoccy wykorzystują sytuację. to znaczy bez mała 113 kilometrów. Mur Hadriana. którego liczebność wynosiła 1015 tysięcy ludzi. aby obie te linie obronne mogły skutecznie wspierać się w skoordynowanej akcji obronnej. pozostała zachodnia część jest wałem ziemnym pokrytym darnią.

Ciężar obrony granicy północnej spoczywał odtąd na barkach wodza Brytanii (Dux Britanniarum). na wyspie ląduje ekspedycja karna pod wodzą Konstancjusza Chlorusa. a także szersze niż dotąd wciągnięcie ludności miejscowej w obronę wyspy. który doszedł do znacznego majątku w walce z piratami. Całą niemal wyspę zalewają fale barbarzyńców. głównie na zachodzie wyspy. zachodu i południowego wschodu. J. Listy. dowódca floty. Pada w walce komes Brzegu Saskiego. Jego zbrojny wysiłek zapewnił wyspie spokój na lat trzydzieści. Imperium podzielone zostaje na dwanaście diecezji. Główną ideą tych reform była – jak się zdaje – próba usprawnienia dowództwa. Tłum. Hieronim. Franków i Saksonów. i to na niekorzyść. 123. Ale ludność miejscowa nie była dostatecznie zromanizowana. W pierwszej połowie IV wieku bowiem na terenach zajętych przez Rzymian i ostatecznie spacyfikowanych osiedlają się. który panował wówczas w Rzymie. Dioklecjan. Osiągnąwszy bogactwo. Do czasu jednak. Czuj. si Roma perit?133 Na domiar złego skład etniczny diecezji brytańskiej zmieniał się. św. nie wszyscy wiązali swoje losy z losami Rzymu i nie wszyscy zadawali sobie retoryczne pytanie Quid salvum sit. W roku 286 ogłosił się cesarzem Brytanii. zapragnął sławy. wzmocnił system obrony Londynu i mur Hadriana oraz wzniósł nowe forty. a wódz Brytanii salwuje się ucieczką. Za czasów Dioklecjana przeprowadzono szereg doniosłych reform administracyjnych. 16. Szkotów. pod wpływem silnych ruchów migracyjnych. po której wkrótce umarł w Yorku w roku 306. którzy przypuszczają koncentryczny atak na wyspę z północy. komesowi Brytanii (Comes Britanniarum).jak w kilka wieków później za panowania potężnego Karola Wielkiego patrzono z niepokojem u wybrzeży Francji na prostokątne żagle Normanów zwiastujące przyszłe klęski. a wybrzeży wschodnich miał bronić komes Brzegu Saskiego (Comes Litoris Saxonici). Verulamium. która składa się z czterech nowo ustanowionych prowincji. a także dokonał zakrojonych na szerszą skalę prac nad odbudową zniszczonych miast – Yorku.). Chlorus pokonał rebeliantów. Każda z prowincji wystawiała własną milicję (limitanei132) podlegającą naczelnemu wodzowi. Ale kiedy w kilka lat później Karauzjusz zostaje zamordowany przez swego zausznika. cesarza władającego zachodnią częścią imperium. Był nim niejaki Karauzjusz. Odbył także zwycięską kampanię przeciwko Piktom. W burzliwej historii rzymskiej Brytanii znajdujemy także cesarza-samozwańca. Jedną z nich jest Brytania. Nowi przybysze otrzymują zgodę cesarza na osiedlenie na warunkach sprzymierzeńców. bo już w roku 367 przyłączają się do Piktów. głównie na wybrzeżu wschodnim. zrazu zniósł tę obelgę. Sytuację ratuje wysłany na czele potężnej armii przez cesarza Walentyniana komes 132 133 limitanei – żołnierze strzegący granic Co jest ocalone jeśli ginie Rzym (łac. Zrazu jest to emigracja pokojowa. Celtowie ze Szkocji i Irlandii. .

Włosy czarne. zatytułowanego Puer 134 135 Alleluja – (hallelu-Jah) chwalcie Pana (hebr. W roku 429 nie żaden centurion rzymski. Pod koniec lat dwudziestych V wieku przybywa na wyspę św.). zdani na własne siły. Wyspiarze zostają teraz sami. durniu! Znosiliśmy te ciosy z pokorą. że nauka była łatwa i że oddawaliśmy się jej z radosnym zapałem. . Naprzód jednak chciałbym opisać naszego preceptora. który przywraca porządek. natomiast skala jego gniewu była nieporównana w swoim bogactwie i odcieniach – od ironicznego syku. proporcjonalnie zbudowany. wiedząc dobrze. Chrześcijaństwo – „religia niewolników” – przejmuje schedę rzymską i rolę obrońcy cywilizacji. o którym św. Był to mężczyzna w sile wieku. lekko falujące. że qui bene amat. a jeśli już. Pierwsze lekcje z podręcznika w niewinnie zielonej okładce. Hieronim z iście senatorską pogardą powiedział. a także tego. bene castigat135. Cerę miał oliwkową. jeśli wolno się tak wyrazić. Błagania o pomoc rzymską pozostają bez odpowiedzi. to sardonicznie. duży orli nos. II Więc Grzesio uczył nas łaciny. Ostatni Rzymianin – cesarz Aecjusz – odczytywał zapewne z bezsilną ironią apel Brytów i opis ich sytuacji: „barbarzyńcy spychają nas w morze. co rzymskie. W pierwszych latach V wieku ostatnie oddziały rzymskie opuszczają wyspę. i łatwo wyobrażaliśmy go sobie w todze obramowanej purpurą lub na czele legionów. ale ów święty German prowadzi milicję brytańską z okrzykiem Alleluja134 do walki z Piktami. Był dla nas uosobieniem męskości. aż do padającego jak jowiszowy grom: siadaj. i przenikliwe duże oczy. udając się na wojnę z Gotami. a mianowicie zwalczania herezji mnicha brytańskiego Pelagiusza. że „nażarty szkocką owsianką cierpi na zanik pamięci”. skłamałbym. Tonie teraz potężny statek imperium i nikt nie troszczy się o północną wyspę.) Kto kocha właściwie. German z Auxerre w misji. Uśmiechał się rzadko. Twarz surową. u którego nasady przyczepiony był cwikier. jak ludzie rasy śródziemnomorskiej (potem dowiedzieliśmy się. ten należycie karci (łac. a morze wyrzuca nas z powrotem na barbarzyńców”. przez retoryczną tyradę o powinnościach młodzieńców. postawny. wysoki. odbudowuje zniszczony mur Hadriana i szereg fortów na Brzegu Saskim oraz odbywa tradycyjną ekspedycję karną w głąb Szkocji. jeślibym powiedział. Jest to już jednak ostatnia optymistyczna scena przed tragicznym epilogiem. że pochodzi z Kolchidy). teologicznej. jedyny nie antyczny a galicyjski element tej twarzy.Teodozjusz.

– abatis. qui tam prope iam Italiam et moenia Reginorum. servus miser139 – i te gromko powtarzane litanie szybko wpadały w ucho. na nowo odżył. metodę chóralnego recytowania przez wszystkie liczby pojedynczej i mnogiej. – at. gdy został z innymi w kajdany okuty.. – abamus. o którym mówię. lecz wspaniałe jak portyki. czwartą). wydziobując podmiot. Verri se praesto advenienti futurum”140. Widząc już tak bliską Italię i mury Regium. aby oswoić nas z mową naszych kulturalnych praojców.Romanus136. jakby tchnieniem praw owiany. quem dico. został wtrącony do więzienia. – abo. Uff! Krążyliśmy tedy nad tymi tekstami jak stado zbłąkanych ptaków. były dziecięco łatwe. – abas. loqui Messanae et queri coepit se civem Romanum in vincla coniectum. – abat. Poznań 1873. W Messinie zaczął mówić i użalać się. – atis. To już nie były banalne zdanka. matecznik i zgrzytanie zębów. cum in illo numero civium Romanorum ab isto in vincla coniectus esset et nescio qua ratione clam e lautumiis profugisset Messanamque venisset.. Mowa przeciw Werresowi. że dąży prosto do Rzymu. długie jak bezsenne noce okresy klasycznych mówców i filozofów. nie wiem jakim sposobem wymknął się potajemnie z Kopalni i do Messiny przybył. Krótkie zdania w indykatiwie. a potem przydawki. – as. Terra est rotunda137 (stwierdzenie to zaniepokoiłoby Rzymian) nie sprawiały kłopotu nawet najbardziej zatwardziałym barbarzyńcom. dopełnienia i okoliczniki. „Gavius hic. 5. sibi recta iter esse Romam. Wyszedłszy z ciemnicy jakby światłem wolności orzeźwiony. orzeczenie. Rykaczewski. 61. na nich czerwonym ołówkiem wypisane były jak magiczne zaklęcia końcówki koniugacji: – o. Z gąszczu zdań pobocznych 136 137 138 139 140 chłopiec rzymski Ziemia jest okrągła dobry chłopiec nieszczęśliwy niewolnik Ten Gawiusz z Kosy.). Bez większego trudu przebrnęliśmy przez pięć deklinacji (z ulubioną najprostszą. zawsze z nieodłącznym przymiotnikiem – puer bonus138. – ant. że będąc obywatelem rzymskim. Tłum. . – abis. i ukołysani tym jak dzwonkami płynęliśmy w nasze niespokojne sny szkolne. i tam na przybywającego Werresa czekać będzie (łac. z bojaźni śmierci ochłonął. wymyślone przez poczciwych pedagogów. Koniugacje stanowiły już problem daleko trudniejszy ze względu na przesadne – naszym zdaniem – rozbudowanie czasów. więc wieszaliśmy nad naszymi łóżkami arkusze papieru. civium Romanorum. Consanus. 2. – abant. np. – abam. E. Aż wreszcie doszliśmy do najwyższego stopnia wtajemniczenia – do składni – i tu zaczął się las. w których ukazywał się Grzesio pod postacią boga lub tyrana. – amus. videret et ex illo metu mortis ac tenebris quasi luce libertatis et odore aliquo legum recreatus revixisset. Cyceron.

” – Witaj. bo infamią). Nasi pedagodzy.. W tych czasach nikt (albo prawie nikt) poważny nie podważał celowości uczenia języków klasycznych w szkole. gdyż Grzesiowi wcale nie szło o gładki przekład.. ablativus absolutus. Jednym z fundatorów potęgi rzymskiej i głównym jej gwarantem była armia rzymska. gdyż zmagaliśmy się z rzeczami trudnymi i do dziś nie wiem. Aby temu zapobiec.. demaskował się. pokonywaliśmy strach i słabość ducha. Nikt także nie obiecywał nam materialnych korzyści. Istotnie. a także zaprawa charakteru. lecz o wysiłek w zgłębianiu ducha mowy i jego wewnętrznej architektury. lecz kończyło się to z reguły fatalnie (gorzej niż złą notą. Caesar. Cezarze (cesarzu). Inwazyjne siły rzymskie w roku 43 składały się. Okrucieństwo szkoły przygotowywało do okrutnego życia. morituri te salutant”143.. Kto tłumaczył zbyt potocznie. bo nikt tego nie udowodnił... więc krzyczeliśmy i jednocząc się w tym krzyku. A potem okazało się także. ale nie umiał objaśnić konstrukcji gramatycznej.”142. Postępowali chyba słusznie. była to siła wojskowa nie mająca sobie równej w ówczesnym świecie i trudno znaleźć podobną armię w późniejszej historii. czy nie lepsze niż rozwiązywanie równań liniowych. nasz profesor-centurion podrywał nas z ławek i pozwalał na całe gardło ryczeć (byle po łacinie). wymazywał wszelkie pomocnicze uwagi w naszych książkach olbrzymią gumą i żądał po prostu. jakie mogą płynąć z czytania Platona czy Seneki w oryginale. najczęściej „Ave. Nasz profesor tępił ściągi. Ale zanim spróbujemy dać odpowiedź na to pytanie. Kiedy atmosfera stawała się nie do zniesienia. Caesar. – połączenie rzeczownika z „Ave.. nie ulegali nowinkom szkoły freudowskiej i nie zwracali najmniejszej uwagi na to. na czym polegała tajemnica jej sukcesów. jak już powiedzieliśmy z czterech legionów. pisaliśmy na marginesach naszych tekstów uwagi: „accusativus cum infinitivo. Więc uczyliśmy się łaciny u Grzesia. pozdrawiają ciebie mający umrzeć imiesłowem w miejscowniku wyrażające okoliczniki. Porównywano ją do serca albo stosu pacierzowego imperium. Jak? W męce. że kompleksy są rzeczą cenną i wzbogacają życie wewnętrzne.. 143 . Daremnie. powróćmy jeszcze na krótko do legionów w Brytanii. – konstrukcja biernika z bezokolicznikiem. gerundium – rzeczownik czasownikowy. Było to po prostu ćwiczenie umysłu. ablativus. Panował w klasie dryl niemal wojskowy. Co leniwsi posługiwali się brykami. 141 142 consecutio temporum – zasada następstwa czasów accusativus. porządkowaliśmy czasy według consecutio temporum141 i odstępstw od consecutio temporum. Warto przeto zastanowić się. abyśmy mieli łacinę we krwi. co miało nas uchronić od podchwytliwych pytań. czy hodują w nas kompleksy. a Grzesio był przykładem klasycznym.wyłuskiwaliśmy zdanie główne. gerundium. a dwóje sypały się gęsto. że korzysta z pracy cudzej i z kandydata na obywatela Rzymu spadał nieuchronnie w szeregi niewolników.

wykazuje zastanawiającą stałość w czasie długiej historii cesarstwa: waha się zaledwie od 27 do 33 (lub jak chcą inni autorzy – od . Liczebność armii rzymskiej. około roku 78 przeniesiony do Chester (Deva) w Walii. gdzie rezydowali cesarze w czasie swoich wizyt w Brytanii. a więc oddziałów pierwszoliniowych. Jego losy nie są dokładnie znane. którzy bronili swojej wolności. Biorąc pod uwagę. aby zatrzeć tradycyjny obraz legionów nieruchomo zastygłych na granicach cesarstwa. stąd nazwa) do roku 71 przebywał w twierdzy Lincoln (Lindum). nawet w okresie jej największego rozwoju. wycofany w roku 86 nad Dunaj. lecz w roku 71 w związku z ofensywą na zachodzie przeniesiony został do twierdzy Caerlon (Isca) w południowej Walii. wojny i podboje mogą narzucać przypuszczenie. Ogromne obszary imperium rzymskiego (za Hadriana 3 340 000 km2). potem dalej na północy w Yorku (Eboracum) – głównym rzymskim skupisku na wyspie. później przeniesiony do Chester. organizacja. Oni sami wchodzili w skład armii stałej opartej na zaciągu. Najprawdopodobniej wycofany pod koniec IV wieku dla obrony północnych granic imperium. Nie zatem ilość. granica lądowa rozciągnięta na 10 tysięcy kilometrów. legion ów zostaje wycofany i zastąpiony przez VI Victrix – który zostaje w Yorku aż do końca okupacji. umiejętności taktyczne decydowały o przewagach orłów rzymskich. gdyż powstał za czasów imperatora Augusta) stacjonował początkowo w Gloucester (Glevum). Około roku 120 po Chr. ale jakość – wyszkolenie. Jak długo poszczególne legiony pozostawały w Brytanii i gdzie szukać należy ich głównych punktów koncentracji? II Augusta (legion nazwany tak. Jest to domniemanie błędne. IX Hispana (przeniesiony z Hiszpanii. Rzymianie spotykali się na polach bitew ze szlachetnymi wolontariuszami. gdzie co drugi obywatel był pod sztandarami albo pracował dla wojska. że Rzym był państwem militarnym. Wszystko to zostało powiedziane po to. II Adiutrix (utworzony przez cesarza Wespazjana na wybrzeżu Adriatyku jako legion rezerwowy) wysłany do Brytanii w roku 71 zajmuje twierdzę Lincoln (opuszczoną przez IX legion). a każdy żołnierz był specjalistą w swoim rzemiośle. XX Valeria przypuszczalnie stacjonował początkowo w Gloucester. gdzie pozostał do końca III wieku. harcownikami. że w czasach Augusta – jak szacują statystycy – cała ludność imperium wynosiła 54 miliony – daje to wskaźnik poniżej 1% obywateli pod bronią.dwa dalsze wylądowały na wyspie później. ocenia się na znacznie poniżej pół miliona ludzi. po czym zostaje wysłany do Germanii. XIV Gemina (Bliźniak – prawdopodobnie stop dwu legionów) pozostaje na wyspie do roku 70. Liczba legionów. Po reorganizacji wojsk za czasów Dioklecjana został częściowo przeniesiony na wybrzeże szkockie i stacjonował w forcie Richborough (Rutupiae) niedaleko dzisiejszego Sandwich w hrabstwie Kent.

tak zwani primi ordines. że w Brytanii w Lancaster. Zastępował go praefectus castrorum145 odpowiedzialny za wyszkolenie. Trybunowie (instytucja pomyślana jako przygotowanie do politycznej kariery) nie sprawowali bezpośrednio dowództwa. Dowódcą legionu i związanych z nim oddziałów pomocniczych był legatus legionis – nieodmiennie senator w wieku około trzydziestu lat. a później w South Shields. W stolicy znajdowała się tylko gwardia pretoriańska – przyboczna straż cesarza towarzysząca mu w jego kampaniach. Naczelny centurion – primus pilus146 – wybierany corocznie. Od czasów Augusta oddziały te stały się integralną częścią armii rzymskiej podporządkowaną jej naczelnemu dowództwu. zachowując zrazu pewną taktyczną autonomię. Na czele profesjonalnego grona oficerów stał praefectus castrorum. dowodzili pierwszą kohortą legionu (kohorta – jedna dziesiąta legionu – była podstawową jednostką taktyczną i składała się z 6 centurii). prowadziły bowiem walkę na swój sposób. zajmowali się sprawami administracji i jurysdykcji. W późnym okresie cesarstwa była ona potężnym czynnikiem politycznym i wielokrotnie wpływała na wybór i krwawe usuwanie cezarów. najczęściej słabo wyszkolone. twardy kościec armii stanowili centurionowie w liczbie 60 na każdy legion – bezpośrednio odpowiedzialni za bojowe wyszkolenie i dowodzenie podległych im centurii liczących po 80 ludzi. Najwyżsi stopniem oficerowie podlegający legatowi to sześciu trybunów. znad dalekiego Tygrysu. Większość centurionów wywodziła się z prostych żołnierzy. Legionom towarzyszyły w walkach także nieregularne jednostki piechoty – numeri i kawalerii – cunei. tak zwane auxilia. a następnie przerzucony do Brytanii i tu pracował nad budową promów wojskowych przez rzekę Tyne i zatokę Morecambe. wewnętrzną organizację i zaopatrzenie. W skład legionów wchodzili obywatele rzymscy. rekrutujące się z wojowników nowo podbitych szczepów nadgranicznych. W czasie efemerycznego podboju kraju Partów przez Sewera ów numerus został sformowany. stacjonował egzotyczny oddział – Numerus Barcariorum Tigrisiensium144 – pochodzący. ponieważ szeroko rozlane i płytkie wody nadbrzeżne przypominały warunki wodne Tygrysu. Nie były to oddziały wyborowe. Historycy odkryli. wszelako w niektórych przypadkach bardzo użyteczne. Stos pacierzowy. jak na przykład syryjskie oddziały łuczników czy ciężka sarmacka kawaleria. Pochodziły z pobliskich prowincji i znajdowały się pod dowództwem tubylczych wodzów. Uzupełnieniem legionów były wojska sprzymierzeńców. obowiązek ten pełnił normalnie przez trzy lata. także wojsk pomocniczych. z reguły stacjonowały one na granicy imperium.25 do 35). jak wskazuje nazwa. Najwyżsi rangą centurionowie. Był to zazwyczaj doświadczony dowódca po trzydziestu lub więcej latach nieprzerwanej służby wojskowej. rzadko 144 145 146 Numerus Barcariorum Tigrisiensium – oddział żeglarzy znad rzeki Tygrys praefectus castrorum – dowódca twierdzy primus pilus – pierwszy centurion pierwszego oddziału .

rozbudowanego zaplecza technicznego. Chorąży centurii był tradycyjnie skarbnikiem żołnierskiej kasy pożyczkowej i funduszu pogrzebowego. zwani haruspices153. toteż w skład legionów wchodzili nie tylko ci. wolni od zajęć wojskowych. ale także tacy. dlatego określenie „opiekun duchowy” jest niezbyt ścisłe. Zadanie ich polegało raczej na zjednywaniu życzliwości bogów i przewidywaniu losów nie dla poszczególnych indywiduów. wytwórców strzał i wreszcie drwali. Kolumna Trajana – ta gigantyczna taśma filmowa i nieocenione źródło ikonograficzne dla poznania życia żołnierzy cesarstwa – w jednej ze swoich scen przedstawia ofiarę ze zwierząt przy ołtarzu polowym: kapłani w płaszczach zarzuconych na głowę w asyście żołnierzy trzymających w rękach wielkie. Owe funkcje administracyjno-gospodarcze spełniali często wysłużeni żołnierze. tak zwani immunes147. Byli jakby małym wędrownym społeczeństwem. Nie byli oni odpowiednikiem kapelanów w armii nowożytnej. czyli geometra wyznaczający plan obozów. którzy potrafiliby przeprowadzić roboty inżynieryjne od najprostszych do najbardziej skomplikowanych. Opiekę duchową nad legionami sprawowali kapłani i wróżbiarze. którzy torowali żołnierzom drogę przez leśne gęstwiny. jakbyśmy to dzisiaj określili. specjalista od robót ziemnych i naziemnych. Był więc w każdym legionie architectus150. prowadzili bowiem wypłaty żołdu. librarii – rachmistrze exactores – poborcy architectus – budowniczy mensor – mierniczy hydraularius – znający się na systemach wodnych haruspices – wróżbiarze . którzy troszczyli się o zaspokojenie potrzeb normalnego życia. zarządzali magazynami żywności czy wreszcie opiekowali się testamentami i mieniem zabitych w wojnie żołnierzy. szklarzy. Towarzyszyła im poza tym spora liczba rzemieślników: konstruktorów katapult i machin oblężniczych. ale dla armii jako całości. O zdrowie fizyczne i kondycję żołnierzy dowództwo armii dbało nie mniej troskliwie jak o 147 148 149 150 151 152 153 immunes – (łac. zakręcone trąby i rogi przyjmują procesję ofiarników.dochodził do tej godności przed pięćdziesiątym-sześćdziesiątym rokiem życia. a przede wszystkim fachowców. hydraularius152 odpowiedzialny za doprowadzenie wody do obozów i osuszanie terenów bagnistych. cieśli okrętowych. Legioniści spędzali większą część swego życia z daleka od rodzin i ojczystych stron. mensor151. którzy brali bezpośredni udział w walce. Operacje wojsk na odległych i trudnych terenach wymagały.). a nadto wielu różnych librarii148 i exactores149 odpowiadających naszym kasjerom i księgowym. ale obok niego działali również zawodowi urzędnicy pobierający dla wojska kontyngenty zboża.

nazwani tak od „apteczki pierwszej pomocy” – capsa154. który ośmielił się stawić czoło potędze wojsk cesarskich. którego ołtarz wotywny do dziś możemy oglądać w muzeum w Chester.uzbrojenie. w czasie którego wielu zginęło z zimna i wyczerpania. którzy wytrzymali tę potworną próbę. musztra. smaganym lodowym wiatrem terenie odbył gigantyczny marsz. Niezrównana była sztuka lekarzy greckich: przeprowadzali zręcznie skomplikowane operacje. Corbulo zebrał zniewieściałych legionistów i w zimie w górzystym. a więc człowiek. Kolumna Trajana w jednym ze swoich fragmentów przedstawia żołnierza wojsk pomocniczych. za to wiosną mógł na czele tych. był to zwykle Grek. jarzyny. że co najmniej 3 razy w miesiącu odbywano dziesięciomilowy ćwiczebny marsz. terpentyny i różnych wywarów z ziół. bitwę zaś nazywa krwawym ćwiczeniem. nawet wrogów Rzymu – nie były dziełem przypadku czy przychylnej wojennej fortuny. Przy wielu obozach i fortecach zakładano szpitale. wyszkolenie nie zawsze stało na najwyższym poziomie i zmieniało się w różnych okresach. pustynnym. że był to jeden z pierwszych importowanych artykułów na wyspie. Za czasów Trajana 154 capsa – skrzynka . i to w pełnym uzbrojeniu). a plany sztabu realizowane przez żołnierzy wszystkich stopni z żelazną konsekwencją. jak ów Hermogenes. Sukcesy armii rzymskiej – i z tym zgadza się większość pisarzy. w którą wyposażeni byli na polu bitwy. Stacjonowały nie w wojskowych obozach. zwana armatura. jak i wojny. amputacje były chlebem powszednim chirurgów. odbyć błyskotliwą i zwycięską kampanię w Armenii. usunięcie ciał obcych. wsławił się zwycięską wojną przeciwko Partom). przy czym jako środków antyseptycznych używano smoły. zacierka zbożowa. ale na prywatnych kwaterach w mieście. oddane słodyczom życia. Wikt był zdrowy i niemal całkowicie wegetariański: ser. W czasach republiki i wczesnego cesarstwa odpowiadali za nie poszczególni wodzowie – zależało więc od wiedzy wojskowej i talentów indywidualnych dowódcy. Ujmuje to lapidarnie Józef Flawiusz. że każda kampania. Oczywiście. kiedy przybył do Syrii. Forsowne marsze (późnorzymski pisarz Vegetius mówi. Każda większa jednostka wojskowa posiadała swego lekarza w stopniu oficera. Wybitny wódz rzymski Corbulo (działał w czasach Klaudiusza i Nerona. ćwiczenia z bronią i taktyczne były codziennym zajęciem legionistów zarówno w czasie pokoju. Liczne znalezione w Brytanii amfory i ogromne gliniane pojemniki świadczą o tym. natomiast wino płynęło szerokim strumieniem w wyschłe gardła. zastał wojska rzymskie w opłakanym stanie. Niebywała sprawność i efektywność tej militarnej siły polegała na tym. mięso pojawiało się rzadko. Ćwiczenia porównuje on do bezkrwawej bitwy. każda bitwa była drobiazgowo przygotowana. Lekarzowi podlegali felczerzy (medici) i pielęgniarze (capsarii). Armia rzymska była bez porównania lepsza w rękach Cezara niż w czasach Augusta. który zakłada na udo legionisty opatrunek.

czyli od początku I aż do III wieku. Aby zapewnić sobie ich lojalność. Inny uczony angielski Ralf Westwood Moore proponuje. Dwukrotnie więcej (20 000 denarów) wynosił żołd szefów centurionów (primi pili). odzież i namioty. mistrzowie fechtunku. Z wyjątkiem wyższych oficerów byli to ludzie pozbawieni osobistego majątku. zwanych lanistae155 na wzór „trenerów” gladiatorskich szkól. że legioniści musieli ze swoich zarobków płacić także za broń. a primi pili – 15 000. centurion – 3 750. Karą za mniejsze wykroczenie była degradacja. Badacz angielski Peter Astbury Brunt proponuje tabelę żołdów. Od czasu kiedy armia rzymska stała się armią zawodową. że spał na warcie. możliwość uciułania grosza. Sytuacja jednak nie była tak różowa. w której stara się uchwycić ich zmiany od czasów Augusta do Karakalli. był ukamienowany przez swoich towarzyszy. aby za orientacyjny miernik przyjąć cenę zboża – i dochodzi do wniosku. jak z tych obliczeń wynika. W czasie rządów cesarza Domicjana centurion otrzymywał 5 000 denarów rocznie. ile zarabiali. Ta podwyżka wyrażona w cyfrach bezwzględnych jest mniej imponująca. Główną przyczyną opisanego przez Tacyta buntu w roku 14 był fakt. To ono zapewniało im karierę. czyli 10 000. jeśli weźmiemy pod uwagę dużą inflację rzymskiego pieniądza. i to za drobne przewinienia – centurionowie nie od parady nosili szpicrutę z drzewa winnej latorośli. Warto więc przyjrzeć się. a w późniejszych czasach tylko jedną piątą. Trudno dzisiaj interpretować te liczby. primi ordines (centurionowie pierwszej kohorty każdego legionu) otrzymywali dwa razy tyle co zwykły centurion. 25 000 i 50 000. W takich przypadkach jednak cesarze woleli nie drażnić głównej podpory władzy i zaspokajali żądania żołnierzy. . Chłosta stosowana była bardzo często.). Zróżnicowanie żołdów podkreśla bardzo wyraźnie hierarchię poszczególnych grup tego zawodu. stosowano dziesiątkowanie. Za Augusta prosty żołnierz otrzymywał 225 denarów rocznie. karne ćwiczenia i zmniejszenie racji żywności. Niektórzy dowódcy nakazywali odcinać dezerterom prawą rękę. wydając 2/3 swego żołdu.osiągnięto wysoki poziom wyszkolenia legionów dzięki wprowadzeniu specjalistów od musztry. legioniści wiązali z nią całą swoją życiową karierę i egzystencję. Mówią one raczej o znacznym zróżnicowaniu wynagrodzeń za służbę w armii niż o standardzie życiowym legionisty. zabezpieczenie na starość. skoro wybuchały często bunty wojsk domagających się poprawy warunków życiowych. Żołnierz przyłapany na tym. Poza wojskiem byli niczym. wstępujący na tron 155 lanistae – (łac. primi ordines – 7 500. jeśli przestępstw tych dopuściły się większe jednostki wojskowe. Dwa wieki później żołd wzrósł przeszło trzykrotnie i dla tych samych grup wynosił 750. że prosty żołnierz mógł się utrzymać. utrata żołdu. Lista kar za złamanie dyscypliny była długa i dość przerażająca. Bunt i dezercja karane były śmiercią. a było to 17 razy więcej niż wynosił żołd prostego legionisty. 12 500.

.). bladych młodzieńców czytających na postojach Rozmyślania Marka Aureliusza i trawionych tęsknotą za Lesbią i Rzymem. Hiszpanii. Inkorporacja w szeregi następowała dość wcześnie i kilkunastoletni rekruci nie byli rzadkością. żołnierze nie mogli 156 Constitutio Antoniniana – Marek Aureliusz Antoninus zw. Przeważająca większość – czego dowodzą inskrypcje nagrobne – pochodziła z Dalmacji. Dacji. Tracji. Były to raczej krwiste i brutalne osiłki – ci obrońcy cywilizacji. t. W pierwszej połowie I wieku okres służby został podniesiony do lat 20. Galii. Gibbon. po których gromada nagich barbarzyńców goniła leśne jelenie”158. . O melancholio! Edward Gibbon w swoim sławnym dziele Zmierzch Cesarstwa Rzymskiego tak pisze o legionach rzymskich w Brytanii: „Panowie najpiękniejszych i najbogatszych połaci kuli ziemskiej z pogardą odwracali się od posępnych gór chłostanych przez zimowe burze.: S. XX V. że Cecyliusz Avitus urodzony w Emerita Augusta. co język rekrutów armii Franciszka Józefa z niemczyzną Hofmannsthala. Kryński.asygnowali spore sumy do podziału między legionistów. Constitutio Antoniniana156 przyznała prawo obywatelskie wszystkim mieszkańcom prowincji). 14. wokół którego grupowała się ludność miejscowa i napływowa – handlarze i rzemieślnicy. Warszawa 1960. służył w armii lat 15.” – E.V. Porozumiewali się zapewne między sobą mało wytworną łaciną. zastępca centuriona w XX legionie Valeria Victrix. Zresztą etniczny skład legionów stanowił barwną mozaikę i „prawdziwi Rzymianie” stanowili tu znikomy odsetek. Tłum. Zmierzch Cesarstwa wolnym mieszkańcom prowincji. bezludnych wrzosowisk. która tyle miała wspólnego z Cyceronem. krajów położonych nad Renem. „Panowie najpiękniejszych i najbogatszych połaci. niewątpliwie idealizuje żołnierzy imperium zagnanych w dalekie kraje. ale na stanowiskach administracyjnych w legionie (immunes).. a weterani służyli jeszcze w armii przez pięć dalszych lat. później okres czynnej służby wojskowej wynosił 25 lat. sprzymierzeńcy zaś prawo obywatelskie (w roku 212 po Chr. 157 158 Rzymskiego. Na jednym z kamieni nagrobnych znajdujących się w muzeum Grosvenor w Chester czytamy: DIS MANIBUS CAECILIUS AVITUS EMERITA AUGUSTA OPTIO LEG. STIPENDIORUM XV VIXIT ANNOS XXXIV157 – to znaczy. żył 34 lata. s. a nawet dalekiej Kapadocji i Syrii. Każdy legion stacjonował w stałym obozie. Karakalla nadał prawo obywatelstwa Dis manibus – Boskim cieniom (łac. Nie należy ich sobie wyobrażać jako smętnych. a za nim poszli inni autorzy. od jezior spowitych w błękitną mgłę i od zimnych. Gibbon. Jak długo trwała służba wojskowa? Za czasów Augusta – 16 lat plus cztery lata nie pod bronią. 1. Po wyjściu z wojska weterani otrzymywali odprawę oraz nadział ziemi. świętej pamięci. Aż do początku III wieku po Chr.

zawierać legalnego małżeństwa w czasie pełnienia służby wojskowej. Mieli natomiast konkubiny i synowie z tego związku wcielani byli z reguły do legionu. Ci urodzeni w odległych od stolicy krajach znali Rzym tylko z opowieści, a twarz cesarza z portretu, jaki nosił chorąży – imaginifer. Nic dziwnego przeto, że więź ideowa żołnierzy z imperium i imperatorem stawała się z pokolenia na pokolenie coraz słabsza. Armie przygraniczne przekształcały się stopniowo w wojska terytorialne o słabym wyszkoleniu i wartości bojowej. W roku 367 po Chr., w czasie wielkiego ataku Saksonów, Piktów i Szkotów, zaskoczenie legionów było całkowite z powodu zdrady żołnierzy patrolujących granicę, którym barbarzyńcy obiecali udział w podziale łupów. Zdarzyły się wówczas liczne przypadki dezercji. Zmienił się także nie do poznania charakter, a nawet wygląd zewnętrzny miast garnizonowych i fortec. Znawca tego okresu Ian A. Richmond tak o tym pisze: „Nowi żołnierze wraz ze swymi żonami i dziećmi żyli wyłącznie wewnątrz fortów, pobieżnie po najazdach odbudowanych przez miejscowych robotników. Forty stały się małymi ufortyfikowanymi dworami, bardziej przypominającymi dwory średniowieczne niż castellum159 Rzymian; na modłę średniowieczną żołnierze otrzymywali przyległe pola uprawne jako rekompensatę za służbę. Ta nowa organizacja, a raczej jej brak, przyczyniła się do dewastacji budynków ustawionych jeszcze wciąż według tradycyjnych linii; odkryto to w wielu fortach, gdzie spichlerze stały się domem mieszkalnym, a budynki dowództwa – sklepami. Centurion starej daty zbladłby na ten widok”.

III
Mimo żelaznej dyscypliny, jaką aplikował nam Grzesio (a może właśnie dlatego) lubiliśmy (choć to słowo nie oddaje ani treści, ani natężenia uczuć) zarówno jego, jak i jego przedmiot. Z czasem lekcje składały się nie tylko ze żmudnych tłumaczeń, szlifowania gramatyki, ale część ich była poświęcona kulturze i cywilizacji antycznej. Zgłębiliśmy tedy nie tylko tajemnice koniunktiwu, ale poznawaliśmy życie codzienne w stolicy imperium, uzbrojenie legionisty, rytuał Saturnaliów. Oczywiście, był to Rzym wyidealizowany, Rzym cnót obywatelskich, surowego męstwa. Ani skandaliczne życie Cezarów opisane przez Swetoniusza, ani obscena z szynków Pompei nie kalały naszej świadomości. Scypion Starszy, Katon, Grakchowie, dobrzy cesarze z rodu Antoninów podawani byli jak wzory godne naśladowania. Wiedzieliśmy, rzecz jasna, o doli
159

castellum – zamek, twierdza

niewolników, okrutnych prześladowaniach chrześcijan, szaleństwach Kaliguli, ale nad tymi mrokami świeciła mocno gwiazda rozumu. Nie wiem, kiedy to się stało (a chyba na pewno nie wydarzyło się nagle), że łacina zaczęła nas wciągać i fascynować. Naprzód, jeśli dobrze pamiętam, sam jej dźwięk poważny, spiżowy, a jednocześnie jasny – harmonia dobrze rozdzielonych spółgłosek i samogłosek. Najprostsze zdania miały linię, mocno zarysowany kontur, jakby wykute były w kamieniu. Eadem nocte accidit, ut esset luna plena – Tej nocy zdarzyło się, że była pełnia. Niby to samo, a nie to samo. Więc owijaliśmy naszą mowę-lepiech, mowę ziemi i jej szeptów, jak bluszcz wokół marmurowej kolumny. W moim zainteresowaniu łaciną i w miernych – wyznam – w tej dziedzinie postępach tkwił element, by tak rzec, osobisty. W kamienicy naprzeciw mieszkała młoda istota, której pełne kształty, kasztanowe włosy i dołeczki w policzkach przyprawiały o zawrót głowy i mąciły zmysły. Była córką profesora łaciny (nie z naszego wprawdzie gimnazjum), ale znaliśmy go, gdyż był autorem opracowań tekstów, nad którymi głowiliśmy się; ogłaszał także artykuły w miesięczniku „Filomata”, a pismo to prenumerowaliśmy (obowiązkowo) za pośrednictwem Grzesia. Siadywałem na balkonie z gramatyką łacińską Auerbacha i Dąbrowskiego i udawałem, że lektura tego wyjątkowo nudnego dziełka wprawia mnie w ekstazę. Był to właściwie akt rozpaczy. Jeśli przedmiot moich gorących uczuć zjawiał się na balkonie, nie było to przeznaczone dla mnie. Czasem dotykała mnie roztargnionym spojrzeniem, tak jak się patrzy na obłoki przesuwające się po niebie. Czekała na mego starszego kolegę z liceum, rosłego młodzieńca z falującą czupryną blond, niewątpliwie przystojnego (był chorążym naszego szkolnego sztandaru i na uroczystościach przepasany szarfą, w białych rękawiczkach prezentował się istotnie znakomicie) – ale, wiedziałem to dobrze, nie mógł dać jej szczęścia. Codziennie niemal o piątej po południu ona i mój śmiertelny wróg wychodzili z domu i znikali za rogiem w małej uliczce ocienionej kasztanami, gdzie (mówiła mi o tym moja rozgorączkowana wyobraźnia) działy się rzeczy straszne: ujmował ją pod ramię (wbrew najsurowszym zakazom regulaminu szkół średnich) i być może wyciskał na jej jedwabnej rękawiczce płomienny pocałunek. Burza sprzecznych uczuć w mojej udręczonej duszy: Odi et amo. Quare id faciam, fortasse req Nescio, sed fieri sentio et excrucior160. Na co liczyłem, manipulując na balkonie gramatyką łacińską Auerbacha i Dąbrowskiego tak,
160

Kocham i nienawidzę. Jakże się to dzieje? – / Spytasz. Nie wiem, lecz czuję, cierpię i szaleję

(łac.); Katullus, Poezje [Pieśni, 85]. Tłum.: A. Świderkówna.

aby okładka była z daleka widoczna? Liczyłem na to, że pewnego dnia dostrzeże mnie ojciec – klasyczny filolog i zawoła: „Obserwuję cię, młodzieńcze, od dawna. Twoja skromność i pracowitość, twoje umiłowanie mowy Rzymian są rękojmią, że jesteś odpowiednim kandydatem na męża mojej córki. Oddaję ci przeto jej rękę”. A dalej sprawy potoczyłyby się jak w bajce. Nie potoczyły się. Za to wykułem na blachę sporo przykładów użycia bardziej skomplikowanych form gramatycznych i mogłem błyszczeć na lekcjach, a nawet zdobyłem przyjazne spojrzenie Grzesia. Pracowaliśmy w pocie czoła. Zbliżała się pora owocobrania: w następnym roku mieliśmy przejść do poezji Katullusa i Horacego. Ale wtedy wkroczyli barbarzyńcy. Jak ocenić wkład cywilizacyjny Rzymu w Brytanii? Na to pytanie podaje się różne odpowiedzi uczonych. Archeolog angielski Francis John Haverfield mówi: „Od Rzymian, którzy kiedyś panowali w Brytanii, my Brytyjczycy nie odziedziczyliśmy praktycznie nic”. Bardziej sprawiedliwa wydaje się opinia znakomitego badacza dziejów George’a Macaulaya Trevelyana. W swojej Historii Anglii pisze on: „Ostatecznie Rzymianie pozostawili po sobie trzy wartościowe rzeczy: po pierwsze (a stwierdzenie to ubawiłoby i zbulwersowało Cezara, Agrykolę i Hadriana) walijskie chrześcijaństwo; po drugie rzymskie drogi; po trzecie rosnące znaczenie pewnych nowych miast, a w szczególności Londynu. Natomiast łaciński styl życia w miastach i willach, a także sztuka, język i polityczna organizacja rzymska zniknęły jak sen. Najważniejszym faktem wczesnej historii wyspy był fakt negatywny, a mianowicie Rzymianom nie udało się zlatynizować w sposób trwały Brytanii, tak jak to powiodło się im we Francji”. Zakładanie miast nie było zresztą bezinteresownym dobrodziejstwem ze strony okupantów. Jak słusznie podkreśla Pierre Grima – Rzymianie wznosząc miasta traktowali je jak potężny instrument polityczny. „Miasto rzymskie nie sprowadzało się wyłącznie do zespołu określonych wygód materialnych, było ono przede wszystkim wszechobecnym symbolem systemu religijnego, politycznego i społecznego stanowiącego trzon cywilizacji rzymskiej”161. Archeologowie odkryli na wyspie dwadzieścia kilka większych ośrodków miejskich pochodzących z czasów rzymskich. Przeważnie zakładane były w miejscu dawnych stolic szczepowych. Otoczone murem, zbudowane na typowo rzymskim planie prostokątnym, Silchester (Calleva) miało zaledwie 80 domów, a liczba jego mieszkańców nie przekraczała zapewne półtora tysiąca. Z wyjątkiem Londynu, którego populację w okresie rozkwitu uczeni określają na 15 000, inne miasta rzadko przekraczały liczbę 3 000 mieszkańców. O ich charakterze miejskim decydowało to, że były siedzibą władzy municypalnej i znajdowały się tam budowle publiczne – charakterystyczne rzymskie forum w środku miasta z kapitolem, czyli
161

Miasta rzymskie. Tłum.: J. Pański, Warszawa 1970, s. 7.

kurią – gdzie odbywały się posiedzenia prowincjonalnego senatu. kolumny i posągi – słowem były to małe. w której obradował sąd.główną świątynią oficjalnej religii. termami spełniającymi rolę klubów czy dzisiejszych kawiarni. . często niewydarzone kopie stolicy imperium. bazyliką. Ozdabiały miasto łuki tryumfalne. a także teatrem i amfiteatrem.

zamiast „Guttenberg” – . Co do układu i treści. Katarzyna z Dzieduszyckich Herbertowa). W przypadkach spornych (stosunkowo rzadkich). w tym nazwisk. Labirynt nad morzem – szkice z podróży po Grecji”. Maszynopis złożony do druku przez Autora otwiera strona tytułowa z napisami: „Zbigniew Herbert”. do usunięcia pewnych błędów powstałych w druku w „Twórczości” (przykładowo: zamiast „ograniczoność” przywracamy słowo „organiczność”. opracowana przez Zbigniewa Herberta. którą niniejszym oddajemy do rąk Czytelnika. „Labirynt nad morzem”. przywracaliśmy wersję z rękopisu lub autorskiego maszynopisu. jakkolwiek na szkicu Lekcja łaciny pojawił się. ograniczyliśmy się. źródłami: cytaty w przekładzie Autora pozostawialiśmy bez zmian. zamiast „wytrwałości” – „wytrzymałości”. Kierowaliśmy się zasadą wierności wobec Autora: za podstawę obraliśmy bez wyjątku teksty przejrzane przez Zbigniewa Herberta podczas jego pracy nad książkowym wydaniem szkiców. nie nosi zmian autorskich. ze stosowanymi w polskim piśmiennictwie (Zbigniew Herbert często posługiwał się pisownią zapożyczoną z książek obcojęzycznych). Nasze interwencje redakcyjne ograniczyły się do: uwspółcześnienia pisowni i interpunkcji. Tytuł przyjmujemy za ostateczny. widnieje on na wszelkich spisach rozdziałów projektowanej książki. Strona następna: „Spis rzeczy”. dopisek: „Zbigniew Herbert. wprowadzony ręką redaktora. lub nie. złożony do druku w książce. Maszynopis tego eseju. jak układu. pozostałe uzgadnialiśmy. respektuje go zarówno maszynopis złożony do druku (mimo nieciągłej i naruszonej w swoim porządku numeracji stron maszynopisu). poza zastosowaniem zasad przywołanych powyżej. jak niniejsza książka. Przytaczając szkic z tego samego maszynopisu w książce Zeszytów Literackich. uzgodnienia nazw własnych. Strona trzecia. nie numerowana: widnieje na niej dedykacja wypisana ręką Zbigniewa Herberta: „Kasi” (żona Autora. w przypisach podając ich tłumacza). porównania cytatów (z przywoływanymi. Otwierający książkę szkic Labirynt nad morzem ukazał się w miesięczniku „Twórczość” 1973 nr 2.Nota wydawcy I Labirynt nad morzem – uwagi wydawcy: Książka. została zarówno co do treści.

tłumacz poezji Herberta. znawca literatury anglo-amerykańskiej. czeski poeta i eseista. naniesioną odręcznie przez Autora: „Zdzisławowi Najderowi”. Szkic Duszyczka został opublikowany pt. Drukujemy wg maszynopisu przygotowanego do druku w książce. III). zwłaszcza w części II szkicu. po interwencji wojsk Układu Warszawskiego w Czechosłowacji. najwyraźniej. również w rękopisie. a także w rękopisie. jako poeta zdobył sławę dzięki tłumaczeniom anglo-amerykańskim). towarzyszom pierwszej wyprawy do Grecji. Szkic Sprawa Samos ukazał się w miesięczniku „Odra” 1972 nr 3. W druku w „Odrze” zniknął również passus nt. oraz przekreślonym pierwszym członem tytułu „Akropol i”. powstałe. W książce Zeszytów Literackich wersja zmieniona. Wreszcie – mówią obrońcy – sam zakaz nie utrzymał się i po pewnym czasie (po dwu sezonach teatralnych) zaniechano tej praktyki niegodnej ojczyzny demokracji”. W książce Zeszytów Literackich w wersji zmienionej: maszynopis złożony do druku w książce różni się od wersji ogłoszonej w „Odrze” kilkoma drobnymi zmianami stylistycznymi. W książce Zeszytów Literackich wersja zmieniona. pozbawiony pracy w Instytucie Mikrobiolgii 1970-95. 1964 (por. odnajdujemy go w wersjach maszynopisowych. przejrzana przez Autora (druk wg maszynopisu z odręcznymi poprawkami Autora. tak jak dedykację. Szkic Próba opisania krajobrazu greckiego ogłosiła „Poezja” 1966 nr 9. noszącego wszakże. . uwzględnione przez nas. Widnieje na nim również usunięta w druku w „Odrze” dedykacja: „Dla Mirosława Holuba”. „Więź” 1973 nr 4. Szkic od pierwszych swoich wersji. 1923-1998. podczas pracy nad wydaniem książkowym. dedykowany: „Magdzie i Zbyszkowi Czajkowskim”. odręczne poprawki Autora. Chodzi o następujący fragment: „Podobno przegłosowano ów akt [dekret o cenzurze] na zgromadzeniu ludowym w czasie nieobecności jego [Peryklesa] w Atenach. Akropol i duszyczka. obejmują poszczególne słowa. nieobecną w druku i na wcześniejszych wersjach maszynopisowych. niekiedy 3-5 na stronie maszynopisu. i prawa druku 1971-82. liczne zmiany stylistyczne. 1968. różniącego się od ogłoszonego w „Więzi” jedynie dedykacją. starożytnego dekretu o cenzurze. zmiany są liczne. pochodzącymi od Autora. przeciętnie dwie na stronie maszynopisu. poprawiona przez Autora (druk wg tego samego maszynopisu. na kopii tekstu złożonego do druku w „Twórczości”). biolog immunolog. (Miroslav Holub. Szkic Akropol ogłosiła „Twórczość” 1969 nr 1. całe zdania lub akapity).„Gutenberg”).

w tym Brewiarz.5. drobniejszym pismem: „72 r. Ostatnie słowa. zamazany. pt. przygotowując szkic do druku w książce. dwa tygodnie przed Herbertem). uwzględniamy je). II Labirynt nad morzem. ewokuje śmierć Miroslava Holuba. Historia pewnej fascynacji. zapowiadając niniejszą książkę. Po ogłoszeniu stanu wojennego. Drobiazgi z datą 10 VI 1997. prawdopodobnie. Chorował. Autor chciał go opublikować i wracał do niego jeszcze w latach 90. III Labirynt nad morzem. Książka nie ukazała się. za łaskawą zgodą Katarzyny Herbertowej. przedstawiający nazwisko i.1973 r.” (. wierna wobec rękopisu. któremu dedykowany jest szkic Sprawa Samos (zm. Maszynopis pozostał w Polsce.Szkic O Etruskach ukazał się w miesięczniku „Twórczość” 1965 nr 9. nazwę instytucji. Drukujemy w wersji nieznacznie zmienionej (na kopii maszynopisowej tekstu złożonego w „Twórczości” i na tekście wydrukowanym w „Twórczości” Zbigniew Herbert naniósł odręcznie drobne zmiany.) „PZPR”. W roku 1999 wdowa po Zbigniewie Herbercie powierzyła nam do druku ten sam maszynopis. Katarzyna Herbertowa. Inny. ograniczający się do wstępu. nad datą „wpływu” zaś inny.. Drukujemy wg maszynopisu złożonego przez Autora do druku w książce. Wiersze te. 1 II” (data podpisania umowy?). oraz adnotacja wydawnictwa: „wpływ 15. oraz nieco inne zakończenie. zawiera mniej rozbudowany wątek autobiograficzny. wypisane jego rękę. ogłosiliśmy w „Zeszytach Literackich” 2000 nr 72. Zbigniew Herbert spędził w Paryżu. 80. Drugą połowę 1. na prośbę Autora. ujęty klamrą czytelnych zwrotów: „tow.. Na okładce tekturowej teczki widnieje nazwisko autora i tytuł. Zachował się rękopis i dwie kolejne wersje maszynopisowe. . 14 VII 1998. 1981.: w jednej z teczek z maszynopisami szkiców przeznaczonych do wydania książkowego odnaleźliśmy pożegnalne wiersze Herberta.”. odebrała maszynopis z wydawnictwa. pierwsza. Szkic Lekcja łaciny. fragment ogłosiły „Zeszyty Literackie” 2000 nr 71. Odnajdujemy dwa inne napisy: u góry. Historia pewnego maszynopisu: Zbigniew Herbert złożył maszynopis książki Labirynt nad morzem w wydawnictwie Czytelnik. Nie drukowany.

Akropol. przyjaciół zamieszkałych w Anglii. Salamina. O Etruskach – 20. po lewej jego stronie Herbert zaznaczył. Akropol – 40. notatki i fragment nie ukończonego szkicu pt. poszerzona o szkic o Etruskach. Spartę. 2. Akropol. Mykeny. Próba opisania krajobrazu greckiego. jako.: Karl Dedecius. małe utwory prozą (por. Karl Dedecius. Akropol i duszyczka. Frankfurt am Main. Małżonkowie z Cerveteri. ręką Herberta. Dzieło w toku: Na teczce z rękopisami Zbigniew Herbert nalepił karteczkę. 1973. że inna jest kolejność rozdziałów. Lekcja łaciny – 40. Niewolnicy. W teczce znajdujemy spisy rozdziałów (lub tematów?) projektowanej książki. Epidauros. [w innym pionie. Sprawa Samos. Akropol i duszyczka (zamiast wstępu) – 8. Sprawa Samos. tekst niegotowy. z tym. Zbigniew Herbert. Labirynt nad morzem. Labirynt nad morzem. 8. Na innym spisie. Próba opisania krajobrazu greckiego. Próba opisania krajobrazu greckiego – 20. numer specjalny. apokryfy. prawdopodobnie. Sunion. Labirynt nad morzem odnaleźliśmy również. w hołdzie Zbigniewowi Herbertowi. że plany Autora ulegały zmianie: książka o wyprawie do Grecji. jako do źródeł cywilizacji europejskiej. Walter Tiel) oraz Diariusz grecki („Zeszyty Literackie” 1999 nr 68) i niniejsza książka.Zbigniew Herbert pierwszy raz był w Grecji ok. liczbę stron maszynopisu: „Labirynt nad morzem: 1. Thera. 9. Sprawa Samos – 14. Upadek Rzymu. Esej Lekcja łaciny był realizacją tego projektu. które niniejszym ukazują się nakładem Zeszytów Literackich pt. 4. 2. upewniamy się. red. Akropol i duszyczka” – pod tymi tytułami opublikowane w prasie. 6. Suhrkamp Verlag. Literackim pokłosiem tej podróży są: wiersze. 3. 6. Im Vaterland der Mythen. IV Labirynt nad morzem. Najazdy. na której wypisał szkice składające się na projektowaną książkę: „Labirynt nad morzem: Labirynt nad morzem. . obok tytułu rozdziału. przybliżona raczej do liczby stron maszynopisów roboczych. w rękopisie. [łączna liczba stron:] 187”. 4. 8. Szersze informacje w: „Zeszyty Literackie” 68. Delfy. w teczkach zatytułowanych. 216. 3. s. Gorące Wrota. 5. Rozważania nad talerzem”. 5 IX-6 X 1964 w towarzystwie Magdaleny i Zbigniewa Czajkowskich. Na jednym Autor napisał: „Labirynt nad morzem: 1. w porównaniu do zawartości niniejszej książki. Jest to spis niemal ostateczny. 7. notatki pt. Inna jest też liczba stron poszczególnych rozdziałów. 43-62. tłum. s. miałaby zostać uzupełniona o szkice o potędze i upadku Rzymu. 7. Klaus Staemler. wypisy z publikacji Złupienie Rzymu. Na podstawie rękopisów i wcześniejszych wersji maszynopisowych szkiców. Labirynt nad morzem – 45. Wspólnie zwiedzili: Ateny. Korynt. bez zaznaczenia liczby stron:] 5. jako pierwodruk książkowy. wcięte. 10.

Labirynt nad morzem. Akropol. U Dorów (z tomu Barbarzyńca w ogrodzie). w pośredni sposób rzuca światło na powstającą książkę. wyd. III. 1973 z powołaniem na © 1970). Szkice pomieszczone w tym tomie to: Próba opisania krajobrazu greckiego.Tom Zbigniewa Herberta Im Vaterland der Mythen [W ojczyźnie mitów] (por. . Sprawa Samos. Na edycję niemiecką złożyły się utwory wierszem i prozą z lat 1956-73.

Sign up to vote on this title
UsefulNot useful