ZBIGNIEW HERBERT

Labirynt nad morzem

2000

Wydanie polskie
Data wydania: 2000 Ilustracja na okładce: gwasz Jana Lebensteina (frgm.; 1988), w posiadaniu Katarzyny Herbertowej Wydawca: Fundacja Zeszytów Literackich 00-029 Warszawa, Nowy Świat 27 tel./fax (0-22) 826 38 22 http://zls.mimuw.edu.pl/ZL/ ISBN 83-911068-3-7

Wydanie elektroniczne
Trident eBooks

Kasi

Labirynt nad morzem .

Wielki romantyk pracował właśnie nad poematem Hellas. Parandowski. nie przypłynął jeszcze do portu w Pireusie i nikt nie potrafi powiedzieć. Ludzi tam ćma i dziewięćdziesiąt miast [.I Jest pośrodku ciemnego jak wino morza ziemia niejaka. Największe wśród nich jest miasto Knossos. jadł i rżnął w karty jak barbarzyńcy”. Domieszka elementów albańskich. że z anegdoty tej wysnuć należy jeden wniosek: narody mają ważniejsze. a królował w nim co dziewięć lat obierany król Minos. by zwiedzić grecki statek. ponieważ doszedł do przekonania.. XIX. Nie są to twarze znane z waz antycznych ani ciała – jak się domyślam – podobne do posągów Praksytelesa. wielkiego Dzeusa powiernik. Pospolite rozkłady jazdy nie obowiązują w ojczyźnie mitów. który ma mnie przewieźć na Kretę. palił. jaką podróżni spodziewają się tu spotkać. bułgarskich i tureckich jest uderzająca i zamazała zupełnie urodę helleńską. gdy jego przyjaciel Trelawny zaproponował mu spotkanie z prawdziwym Grekiem. gestykulował. który twierdził. ks. piękna i żyzna. Myślę. że najazdy słowiańskie na Grecję – począwszy od VII wieku po Chr. Warszawa 1965. w kraju. 284.. bardziej 1 Odyseja. jak tylko przyglądanie się twarzom. kiedy to się stanie. – zupełnie zmieniły skład etniczny jej mieszkańców? I przypomina mi się wtedy anegdota o Shelleyu. Tłum. Tak więc siedzę w Pireusie czekając na statek i nie mam nic do roboty. Kreta. I w dodatku kapitan owego statku porzucił ojczyznę. Wybrali się obaj do Livorno. s.]. Homer1 Tezeusz – statek. Czyżby miał rację Herr Doktor Fallmerayer.: J. gdzie zegary odmierzają tysiąclecia. Pozostaje mi wieśniacza cierpliwość lub wędrówka po portowych tawernach. wokół wodą oblana. że wojna o niepodległość nie sprzyja jego interesom. . który wrzeszczał. wypełniony „tłumem podobnym do Cyganów.

aż przed oczami osiada na morzu łańcuch górski. nie poruszam się chyba wcale. wtaczam się na pokład. Wynająłem biały pokój z żelaznym łóżkiem. nad horyzontem zamglonym i słabo widocznym. Ciasno zgnieciony w tłumie. I jest wyspa. poruszającym się jak wahadło – nieruchomy. by upodobnić się do ideału wymyślonego przez romantycznych humanistów. pełnym hałasu.elementarne sprawy niż troskę. Cisza zatrzaśniętych okiennic. aby otoczyć się przedmiotami. nieznośnych zapachów i wspaniałego życia. która nabiera kształtu. Heraklion. bez możliwości porozumienia się z moim ciałem. w nadziei. zmącenie błękitu. od nieba. Jestem sam pośród sennych oddechów. brudu. bastiony otaczające miasto białych domów. Jest niewypowiedzianie piękny – ów kawałek odległej skały unoszącej się w powietrzu za sprawą mgły. że uda mi się zapomnieć o tym wstydliwym epizodzie i odrażającym uczuciu wytrącenia z rzeczywistości. poplamionych dziegciem i oliwą. jak bóstwo. wypełniając horyzont. mając pod nogami beczącą kozę. Wysoko. zatopiony w blasku. majestatycznie po stopniach. nie zwlekając. utrwalony raz na zawsze jak na fotografii. choć świadectwo oczu temu przeczy. ruszyłem do muzeum. schodzi wolno. Tak się zaczęła dla mnie Kreta. złapany w potrzask pozoru z ciężkim cieniem za plecami. Na deskach. . skaza szarego koloru. Zaczyna się bolesny ubytek realności. zanurzony po głowę w upale. obraz spętania – jakby to wówczas dotknęła mnie po raz pierwszy śmierć w oślepiającym słońcu południa. Po sześciu godzinach oczekiwania Tezeusz przybija do nadbrzeża. i widzę teraz wyraźnie. nad którym wisiał groźny święty Jerzy mordujący smoka i. przybity do białej przestrzeni. Idę do miasta ulicą wiodącą pod górę. Patrzę dalej. Przez piękne Morze Egejskie płynę tym statkiem roztrzęsionym. jak góra rozrasta się. Wczesnym rankiem wychodzę na górny pokład naszego statku. a nad głową ogromne tłumoki. Widzę się teraz jak we śnie. Port i mury weneckie. Chcę zobaczyć. wieloma przedmiotami. coś niewyraźnego. jak wierzchołek góry zawieszony jest na wysokościach niby w krajobrazach japońskich. z boku. Długie lata prześladować mnie będzie ten obraz i wspomnienie wędrówki po stromej ulicy Handakos. która wydaje się nieskończenie długa. Wymiary światła zastygły i choć słyszę zgrzyt piasku pod nogami i stukot własnych kroków. ciała mężczyzn i kobiet porozrzucane w nieładzie. jak Kreta wyłania się z morza. jakby jakaś uczta skończyła się rzezią.

bez powagi i wdzięku. którą. Bez wzruszenia i bez sympatii patrzyłem tępo na Delfiny w błękitnej farbce morza i na Księcia wśród lilii. ani tradycji. gdy pomiata się dziełami uznanymi i nie szanuje się ani autorytetów. Przypisywałem to zrazu niedyspozycji własnej. Nie byłem wówczas człowiekiem młodym. co zaliczamy do sztuki pośledniej. małe posążki z brązu. mimo że nas przerasta i poraża. do sztuki użytkowej. określony przez psychologów jako okres negatywizmu. Przede wszystkim – próbowałem usystematyzować moje wątpliwości – kolor fresków był banalny. a nie. i to niespodziankę z rzędu niemiłych. która zaniemogła – wiedzę. co nie przypominało w niczym . a także w sztuce buszmenów w Rodezji. Było to możliwe. opiewane przez znawców jako arcydzieła malarstwa starożytnego. tak jak należy. odurzony byłem upałem południa i głodny.II Muzeum w Heraklionie zgotowało mi niespodziankę. obiecywał freski od dawna znane mi z reprodukcji w niezliczonych historiach sztuki. Pamiętam dobrze ten dzień. kiedy wpadłem do muzeum w Heraklionie na dwie godziny przed zamknięciem. przebiegłem (o naiwny!) sale na parterze. że jest uuuu. błękity i czerwienie. bo jaka byłaby to wielkość. linia. wyjąwszy małe freski ogrodowe i słynną Paryżankę. że w sztuce tej przejawiło się widzenie ejdetyczne. Wszystko to bez głębi. jak wiadomo.. mój nieoceniony Guide Bleu. pieczęcie i gemmy. Przypomniałem sobie. bądź co bądź żegluga rozklekotanym Tezeuszem zmęczyła mnie. o której mój profesor rysunku powiedziałby. podejrzanie świeży i płaski. co mówili o kreteńskim malarstwie znawcy. jakiej chyba nigdy nie przeżyłem w żadnym muzeum czy w obliczu jakiegokolwiek dzieła sztuki. a więc wszystko. w których znajduje się ceramika.. linia zamykająca nudnym konturem płaszczyzny zamalowane lokalną farbą. podobnie jak w paleolitycznych freskach Francji czy Hiszpanii. ale nie na tyle głodny. gdyby nie linia bez napięcia. Przywołałem na pomoc wrażliwości. złaknionym oryginalności. gdzie przewodnik. i z biciem serca wszedłem na piętro pierwsze. a nawet wroga. a nawet wcale prawdopodobne. że zetknąłem się nagle z czymś. Zawsze chciałem kochać. gliny i fajansu. gdyby nie przerastała i nie porażała. I co? Nic. wyjąwszy krótki okres między czwartym a piątym rokiem życia. żeby dostąpić wniebowstąpienia. można by to od biedy uznać za Matisse’a (dużo gorszego). że mój instynktowny opór i niezgoda na freski minojskie polegały na tym. Zestawienie barw – nachalnie plakatowe ugry. Taka postawa zawsze była mi obca. najłatwiej osiągnąć. gdy się jest obrazoburcą. uwielbiać. padać na kolana i bić czołem przed wielkością. och i bach. A mówili oni mądrze.

czerwoną sylwetkę lampy lub słońca. ocalałych fragmentów. sprawa stała się dla mnie jasna. ramienia i pióropusza. a potem wykonania dokładnej reprodukcji. że był posłuszny wizji odkrywcy. materii. fantazją. znajdowały się w bardzo złym stanie. dlaczego fantazje Szwajcara na temat kreteńskich fresków figurują w podręcznikach historii sztuki jako oryginały. Tę osobliwość widzenia (powszechną u dzieci) i w konsekwencji odtworzenia świata można sprawdzić także na sobie. ale podejrzewam. torsu. a także brak kośćca. jak się później dowiedziałem. domysłem. kiedy grzebałem w literaturze przedmiotu. Zacząłem je obwąchiwać jak suchą kość i zauważyłem. Z Księcia wśród lilii albo z Króla-kapłana zachował się kawałek łydki. owa niesubstancjalność ludzi. pokryte warstwą popiołu. W stosunku do innych odkrytych przedmiotów sztuki kreteńskiej freski minojskie są nieliczne i doszły do nas w stanie kalectwa. bez trudu. „słusznie zaangażował znakomitego szwajcarskiego artystę. i za byle dotknięciem rozsypywały się w proch. zwierząt i roślin bez korzeni. której towarzyszy pewna słabość. A zatem – myślałem – Geerto Aeilko Snijder ma chyba rację: Kreteńczycy byli ejdetykami. Nie udało mi się nigdzie natknąć na własne prace mistrza Gilliérona czy choćby na wzmianki o tym artyście. wrażliwego i ścisłego odtwarzania tego. etruskich czy pompejańskich. odkrywca Knossos. gdzie znajdował się oryginał”. Bo. a potem przeniesiemy wzrok na pustą ścianę i widzimy pulsującą. Osoby ejdetyczne tak w przybliżeniu postrzegają rzeczywistość i tym fenomenem – zdolnością czy kalectwem – Snijder próbował wytłumaczyć osobliwość sztuki kreteńskiej: ową zadziwiającą łatwość chwytania kształtów w ruchu jednym konturem. Leonard Cottrell w książce Byk Minosa mówi. co zaginęło. Otóż malowidła ścienne. która była umieszczana na ścianie w miejscu. jakie ukazały się oczom archeologów odkopujących pałac w Knossos. malarstwo artystów kreteńskich wydaje się sztuką bez analogii. freski pokazane w muzeum w Heraklionie nie przemówiły do mnie. że Sir Arthur Evans. nosi przecież . ale dlatego. Tak więc. Wszystko inne było rekonstrukcją. Potem. w istocie. stanowiły one zaledwie niewielką część powierzchni fresku i były. struktury (tak wspaniale oddanej w malarstwie renesansowym). mięsa. że na ich powierzchni znajdują się popękane zgrubienia o nieokreślonym kolorze. które wychwala Cottrell. okaleczone wątpliwymi zabiegami konserwatorów. A chociaż była to sztuka z pewnością mniej wielka niż egipska. łatwość. To tak. jakby zarys przedmiotów wydobyty był omdlewającą ręką. jedynymi fragmentami oryginałów. niepodległych prawom przyciągania – unoszącym się w powietrzu. jakby ktoś pomiędzy odnalezione ułomki starożytnego poematu wpisał słowa własne. pana Gilliéron. który posiadał nadzwyczajne uzdolnienia do cierpliwego zbierania razem drobnych. że Evans zaangażował go nie z powodu rzekomych talentów. kiedy patrzymy na słońce lub zapaloną lampę. spalone ogniem. Nie bardzo rozumiem.znanych mi malowideł ściennych egipskich.

błękit. Ale różnice są bardziej istotne niż podobieństwa. modele mieli w . druga – pozwala na retusz. powolna i kontemplacyjna. Określenie „malowane z natury” nie ma. uśmiech i gest taneczny. kolumny. Cały korpus malarstwa minojskiego. hieroglif. zdecydowania. piórko dzikiej kaczki – nie oznaczają ani pochwały. co ocalało z pożogi. ornamenty. stylizowane rośliny. Ale przy tym najbardziej banalne sceny z życia – dzikie kaczki wśród trzcin. Minojczycy malowali na mokrych jeszcze ścianach. pomijania szczegółów i zbliża się do improwizacji. Kwiat lotosu malowany skrupulatnie jak w przyrodniczym atlasie. Przywodzi na myśl płoche i lekkomyślne rokoko. ryby i kwiaty wyrażają jakby ogólną ideę przyrody i czasem trudno powiedzieć. Jest ich niewiele. Artyści minojscy malowali zarówno „abstrakcyjne” – jak byśmy dziś powiedzieli – motywy dekoracyjne. tak że ptaki. bardzo rozpowszechnione i pokrywało ściany wielu pałaców i willi. nerwowa. ani afirmacji. znajduje się w nowoczesnym. jak również zwierzęta. Te dwie metody pociągają za sobą poważne konsekwencje: pierwsza – wymaga szybkości. wszystko niemal. czerń. że malarstwo na Krecie było. poprawki. czerwień i zieleń – taka była „paleta” malarzy z Krety i znad Nilu. jak żadna inna chyba na ziemi. jest bardziej skupiona. Jest to sztuka spontaniczna. Wiemy. który mówi. w których wyobrażone postacie zbliżone są do wymiarów naturalnych. że za barwną zasłoną życia istnieje świat surowy i jedyny. architekturę. których wysokość waha się od 17 do 80 centymetrów. szarość. cała ich sztuka. Malarstwo Egipcjan. porywcza. wdzięk. portyki. aby można było odczytać z tych fragmentów czystą melancholię przemijania. Biel. Są po to. ręka wyrysowana precyzyjnie na strunach harfy. na pewno nie ustawiali sobie modeli do kopiowania. napis. świat bogów i dusz szukających nieśmiertelności. znajdowała się pod przemożną władzą metafizyki. krajobrazy zaczerpnięte wprost z otaczającego świata. wiele sensu. pochwałą widzialnej rzeczywistości. karpie w sadzawce – są malowane z precyzją niemal naukową i nie mamy żadnych trudności w rozróżnieniu gatunków zwierząt i roślin przedstawianych przez anonimowych mistrzów egipskich. podczas gdy Egipcjanie stosowali technikę tempery. aż do wielkich malowideł procesyjnych.piętno niepowtarzalnej oryginalności. W malarstwie kreteńskim mniej jest siły i wzniosłości. obca jest mu filozoficzna zaduma czy religijna ekstaza. żółć. ludzi. razem 38 różnej wielkości. pełnym światła muzeum w Heraklionie. od miniaturowych. do jakiego należą gatunku. w odniesieniu do artystów kreteńskich. przynajmniej w pewnym okresie. idyllicznym scenom Egipcjan towarzyszy prawie zawsze znak. mało dbająca o szczegół. Nie zawsze realistyczna dokładność jest wyrazem radosnej afirmacji życia. Jak wytłumaczyć ten niepokojący mezalians naturalizmu ze wzniosłymi sprawami ducha? Owym drobnym. Jest jednak w tym wszystkim ożywcze tchnienie ubóstwianej natury. Freski znajdują się na pierwszym piętrze w sali oznaczonej literą K.

który się zbliża. istotą wyjątkową i natchnioną. to studium siły. półprzymknięte ze wściekłości oczy i rozwarte nozdrza węszące wroga. nakładany na ściany materiał zdobniczy utworzony z wapna. Ciało byka w ruchu. przywodzi na myśl romantyków. efora. na której namalowano okrągłe jak paciorek. Delfiny. gipsu. Z ciemnobrązowej plamy skał wyrasta niebieski – malowany sumarycznie. krytycznego zresztą w 2 in stucco – stiuk (wł. jak na ludowych garnkach – ptak. Podobnie jak chorzy. Ptak pije wodę i słucha śpiewu roślin. piasku marmurowego. bez złych demonów. znalazł uznanie w oczach Nikolaosa Platona. Jest to zapewne scena pojmania (podobna do tej. . otwarte kielichy niewiadomych kwiatów. Potężne żarna czasu pracują nieubłaganie. czyli dyrektora muzeum w Heraklionie. artysta nie stał w obliczu przyrody. z wyciągniętą szyją. miejscem spotkania żywiołów i ani mu w głowie nie powstała myśl. Tak jakby nie było wówczas podziału na przedmiot i podmiot. Jest to chronologicznie jedno ze starszych zachowanych malowideł kreteńskich. oczekują one naszego współczucia i zrozumienia.. Jeśli im tego poskąpimy. wyrwana śmierci pochwała wiecznego życia. którą starał się zgłębić za pomocą geometrii. Wszystko to dzieje się w przestrzeni nierealnej. żółte oko. Malowany ciemną. Niewiele dzieł sztuki dotarło do nas w pełnej glorii i blasku. a zatem z okresu średniominojskiego. W ogrodzie sztuki znajduje się wielki szpital form okaleczonych i umierających. woda w powietrze. byli medium. w rozpędzonym galopie. o czym zdaje się świadczyć wysunięty jęzor. jak drzewo. kleju i barwników. I do tego rośliny – kępy irysów. odejdą. idylla bez mitologicznego komentarza. jaką wyrzeźbiono na pucharze z Vaphio). a Delacroix kopiowałby go zapewne z lubością.). siedzący chyba na kamieniu. gdzie trzy stany materii przechodzą nieustannie i przemieniają się – skała w wodę. przywodząca na myśl freski z Lascaux. że jest kreatorem. Odkrywców zachwyciła ta scena przy strumieniu. ale był cząstką kosmosu. które przekazuje przepływający strumień barwnego świata. fuga wściekłości. niewyczerpany zasób form i kolorów. Więc przechadzając się po salach muzeum w Heraklionie jak po salach szpitalnych. Należałoby się dziwić (a jest to zdumienie radosne). Jakże inny jest relief in stucco2 odkryty w tak zwanej Kordegardzie u północnego wejścia do pałacu w Knossos. starałem się odnaleźć w starych freskach – urodę młodości.sobie. zadartą głową. duży fresk w zgaszonej tonacji błękitno-ugrowej. W delikatnym świecie kreteńskim ten szarżujący byk jest czymś wyjątkowym. spiekłą czerwienią przechodzącą w brąz – portret byka widzianego z profilu. jak nuty krajobrazu. woda i kamień. Niebieski ptak – znaleziony został w tak zwanym Domu Fresków w Knossos i pochodzi z około roku 1600 przed Chr. obrazek. trzciny. że ocalało aż tyle świadectw ludzkiej wrażliwości i geniuszu. przelatują w różnych kierunkach jak linie muzyczne. pozostawiając nas w samotności.

stylizowane rogi byka) przypatruje się zapewne uroczystościom kultowym. Otóż akrobata chwytał rękami galopującego byka za rogi. zmysłowe usta. prawdziwe salto mortale3.. wiją się wokół ich głów i ramion włosy. ale pamiętać trzeba. odbijał się od nich jak od trampoliny. że znakomity archeolog mało znał się na bykach. Ciało byka na fresku wydłużone jest w pędzie.. Tłum zebrany wokół budowli sakralnej (kolumny ustawiono w dwu rzędach. co dzieje się przed nimi [. gdyż według zgodnej opinii toreadorów. opętanej ruchem. że na Krecie w okresie minojskim odbywały się bezkrwawe igrzyska. ubranych barwnie i bardzo modnie. nie zważając na to. przytrzymywane wstążką przepasującą czoło i opadającą na plecy długim pasmem wśród sznurów paciorków i klejnotów [. co widzimy na freskach egipskich. ale kontur twarzy malowany jest grubą krechą. wymyślna fryzura z kokiem na karku i zalotnym lokiem nad czołem. rękawy sukien są bufiaste. nos lekko zadarty. Fresk zwany Tauromachią (bardzo uszkodzony) miał być koronnym dowodem tego. Portret tej młodej osóbki nie ma nic wspólnego z dworską sztywnością – której można tu oczekiwać – przeciwnie. Oto słynna Paryżanka (tytuły pochodzą od Evansa i podobnie jak wymyślone przez niego nazwy sal pałacowych zdradzają jego romantyczny gust) – reprodukowany wielekroć. paski i falbanki 3 salto mortale – skok śmiertelny (wł. że restauracja dokonana była dokładnie. Myślę.. miniaturowe freski. siedzi i gawędzi wesoło. że to właśnie w miniaturze Kreteńczycy osiągnęli szczyty. Najbardziej poruszyły mnie małe. taka sztuka nie może się nikomu udać. w której ma się odbyć spotkanie z groźnym bogiem i jego surowymi namiestnikami. Bez trudu rozpoznajemy damy dworu w wytwornych toaletach. pełen jest nieco aroganckiego szarmu. Jest to jak wnętrze wielkiego teatru – nastrój sali operowej raczej niż świątyni. linie manieryczne.. kolory są mdlącosłodkawe. egipskie. zwłaszcza włosy. wyrazisty podbródek i włosy. obwiedzionych suchą linią konturu. Mnie ten „portret grupowy” nie zachwycił. Ta domniemana. które Evans zatytułował The Ladies of the Court.stosunku do konserwatorskich poczynań zespołu Evansa – który stwierdził. mały portret kreteńskiej damy. fantastyczna ewolucja. .].). że malowidło zostało oderwane od architektury i jego sens dekoracyjny jest dla nas trudny do uchwycenia. ale zgodny z tendencją sztuki kreteńskiej. na czym polega wyobrażona na malowidle cyrkowa gra. dowodzi.]. Jak najbardziej niesłusznie. a więc specjalistów. Wyszły niedawno od fryzjera. pochodzące z późnej epoki minojskiej. zwielokrotnione przez szybkość w sposób nienaturalny. „Grupa dam. The Garden Party. w którym dopatrywano się wpływów sztuki egipskiej. mocno zaciśnięte. bo wprawdzie oko jest ogromne. i Evans pozostawił rysunek objaśniający. a także malarskie traktowanie całości – sprzeczne są z tym. lądował na grzbiecie zwierzęcia i zeskakiwał w ramiona drugiego akrobaty. kunsztownie uczesanych.

Potem odkryto jeszcze drobne fragmenty. a ich kobiety przypominały nasze. ale od początku zdawał sobie sprawę. odkrył. która ma siatkę na włosach) a jej sąsiadką. odkryte w części północnozachodniej pałacu w Knossos i odrestaurowane przez Gilliérona według wskazówek samego Evansa. Odkrywca Knossos był znakomitym ministrem propagandy swego dzieła. wzmiankowany już Nikolaos Platon. nieczłowieczą głowę. ze wstążkami w kolorze błękitu. drugi talię i część postaci kobiecej (później określoną jako męską) niosącą w ręku długi mykeński ryton. Więc Evans wmawiał w te freski. Wąski pasek pod szyją sugeruje przezroczystą bluzkę [. a niekiedy czerwone naszywki. lubili cyrk. Natychmiast zwraca uwagę widza ożywiona konwersacja między trzecią od prawej damą (tą. że trafił na ślady kultury starszej od tej. że ciało owego zbieracza szafranu ma dość dziwny kształt. tak pięknie portretowane przez Whistlera”. Młodzieniec niosący ryton jest fragmentem zrekonstruowanego fresku procesyjnego. czyli wysokie. wesołą kompanię. dziennikarska praktyka z lat młodości przydała się. Evans wiedział dobrze. I tak Chłopak zbierający szafran stał się Małpą w ogrodzie pałacowym. atmosferę bardzo wiktoriańską i ta wola odkrycia w cywilizacji odległej cech bliskich jego epoce pchała go do rekonstrukcji i interpretacji nazbyt awanturniczych. która była łupem Schliemanna. Przytoczyłem ten długi cytat z Evansa trochę perfidnie. daje to efekt głębokiego dekoltu. czerwieni i żółci w białe pasy.]. Chłopak zbierający szafran – niewielkie malowidło ścienne.]. Suknie są radośnie barwne.. Później wybitny znawca sztuki minojskiej. stożkowate naczynie. używane przy ceremoniach 4 Evans nie wymyślił jeszcze określenia „cywilizacja minojska”. a nie z dzieł naukowych. kwiat krokusa i wreszcie błękitną. nigdy nie stosowanym w przedstawieniach postaci ludzkiej..spódnic przypominają dokładnie dzisiejszą modę. ona zaś podnosi ramiona.. brodawki sutek są widoczne [. Owa scena kobiecych zwierzeń. Pochodzi on bowiem z jego publicystyki. a jego liczne artykuły popularyzatorskie pisane do „Timesa” i innych periodyków zdobywały rzesze wielbicieli nowo odkrytej cywilizacji.. jakby w zdumionym okrzyku: «Ale cóż ty nie powiesz!». ta żywa rodzajowość i rokokowy nastrój przenoszą nas w epokę współczesną”. tak że niemal dotyka uda swojej rozmówczyni. na których postacie nie większe są od małego palca. że najbardziej porusza niefachowca stwierdzenie: „ależ oni byli tacy jak my. kawałek ogona. Ta ostatnia podkreśla swoją wypowiedź przez wyciągnięcie prawego ramienia. Jeden przedstawiał głowę. „Wczesnym rankiem – notuje Evans w swoim diariuszu – usunęliśmy kolejną warstwę w korytarzu na lewo od megaronu i odkryliśmy dwa duże fragmenty mykeńskiego4 fresku. odkrytego w pałacu w Knossos zaraz na początku prac wykopaliskowych. . a poza tym malowane jest kolorem błękitnym. plotek i towarzyskich skandali jakże daleka jest od klasycznych dzieł sztuki wszystkich czasów. miał obrotne pióro.

. nie pytając o nic. kiedy z gór schodzi chłodne powietrze. Nad tym wszystkim hałas i jazgot tureckiego bazaru. Owe malowidła wyobrażają ludzi ubranych w stroje nieegipskie. migdałowy wykrój powiek. malowana ciemnoczerwonym kolorem. Tu chyba najbardziej znać ciężką rękę konserwatorów. Jest to niewątpliwie arcydzieło. w całości smażonych rybek. jaką dotychczas odkryto”. oliwek i zabójczo pikantnej papryki oraz nieodzowną wódkę anyżową – ouzo. Ale co do tego. który dorzucił jeszcze od siebie motyle i kwiaty. żeby dać się tu zamknąć i spędzić noc i poranek sam na sam bez natrętnych wycieczek. bo nieliczne i zniszczone fragmenty oryginału zostały połączone w całość nieprzekonywającymi domysłami Gilliérona. słodki oddech piekarń. gdy słońce stoi pionowo nad miastem. Leży w środku Heraklionu i życie zamiera w niej. Proste drewniane stoły. Oczy ciemne. Fresk jest śmiertelnie ranny. podobnie jak postacie w etruskich grobowcach i Kefti5 z malarstwa egipskiego. dolna podkreślona wygiętą linią. Potem najprostsze danie – grecka pizza – mussaka: oberżyny. Przyczółek Azji. natknąłem się na sarkofag z Hagii Triady i doznałem olśnienia. Niosą oni daninę – wazy i naczynia – których forma i ornament odpowiada dość dokładnie ceramice kreteńskiej z jej późnego okresu. Nazwałem tę dzielnicę dzielnicą mięsa i owoców.. kiedy już będę daleko. owczego sera. nie wszyscy uczeni są zgodni. Jednopiętrowe drewniane domki z tanimi restauracjami. Podobnie jak uznany za arcydzieło Książę wśród lilii – naturalnej wielkości. czy Kefti oznacza Kretę i jej mieszkańców. Profil twarzy jest szlachetny. stawia szklankę zimnej wody. cierpka chmura ziół. Owoce ogrodów i owoce morza. Postać naturalnej wielkości. Zapach krwi. kroczący wśród stylizowanych roślin mężczyzna. purée z kartofli i 5 W grobowcach egipskich znaleziono napisy i malowidła.]. Jeden z napisów głosi: „Wielki przywódca z Kefti i wysp (lub wybrzeży) Zielonego Morza”. bez wątpienia jedna z najbardziej godnych podziwu postaci ludzkich z okresu mykeńskiego. Ale ten sugestywny opis nie mógł obudzić mego entuzjazmu. można było zamknąć oczy i wywołać jak film wspomnienie – obraz dokładniejszy od wszystkich reprodukcji. pełne wargi.pogrzebowych. wystawione – jak być powinno – na ulicę. obszedłem jego cztery strony i wtedy zadzwonił dzwonek – zamykano muzeum. Zamawiam jako przystawkę talerz małych. Najprzód kelner. odnoszące się do Minojczyków. wobec którego wszystkie kreteńskie freski bledną i gasną. Zbliżyłem się do niego z nabożeństwem. I znów marzenie. że nic nie zdoła mnie poruszyć w malarstwie minojskim. nauczyć się na pamięć wszystkich jego kolorów i linii tak. za to rozkwita w zmierzchu i w czasie długich godzin wieczornych i nocnych. obrysowany banalną linią. która napełnia całe ciało świeżością źródła. . zdaniem niektórych uczonych. A kiedy już myślałem. łuszczy się jego kolor skrzepłej krwi. żeby potem. Ramiona pięknie modelowane [.

w Hagia Triada. Myślę o krytykach. szmaragdowa zieleń. będące sumą innych – uwieńczyć je. że nie wolno żarłocznie połykać wszystkiego. Sarkofag został znaleziony. Nie obędzie się bez odwijania zdań jak bandaży. Ową kryptę królewską uczeni datują na okres przedpałacowy. Nie tknęła go ręka konserwatorów. w którym powinno być słodko i tłusto. z ziarnkami siemienia na wypieczonej skórce. kiedy cywilizacja widzi się cała jak w lustrze. długi. siły i kształtu. Bo też sarkofag z Hagii Triady jest arcydziełem ponad wszelką wątpliwość – jego twórca uchwycił i przekazał nam ów szczęśliwy moment olśniewającej wiedzy i natchnionej trzeźwości. Atletyczny rzeźnik daje darmowy spektakl pod tytułem „ćwiartowanie wołu”. Wino białe z wyspy Samos. czerwień. A potem ogromne odpustowe ciasto. a opis będzie. w woskowej ciszy muzeum. Jest niewielki. sklepionym pomieszczeniu grobowym. kłując i szarpiąc na oślep. Trzeba bowiem będzie opisać sarkofag. Nóż ślizga się z maestrią przez wzgórza mięśni. cały ten przekładaniec zapiekany na gorącej blasze. Długość jego wynosi 137 centymetrów i ponieważ zawdzięczam mu wiele godzin szczęśliwej kontemplacji. którzy zajmą się nami i będą się znęcali nad tym. nazwać arcydziełem. Zrobiony został z kamienia wapiennego. Myślę także o opuszczonym sarkofagu. w którym przechowywane były szczątki osób należących do rodziny królewskiej. Odłożyłem wycieczkę do Fajstos. Wypoczywa teraz w szklanej gablocie. Udręka opisywania. Nie pojechałem też do pałacu w Knossos. że należy wybrać spośród masy przedmiotów dzieło najlepsze. od lewej do prawej. jak się rzekło. nie daje się rozłożyć na czynniki pierwsze. Wróciłem tam następnego dnia. myślałem. jest więc koronnym świadkiem sztuki Minojczyków. świadoma swoich granic. piaskowa żółć świecą blaskiem stłumionym i szlachetnym.mielone mięso. broni się skutecznie przed interpretacjami. bliski inwentarza – enumeracja postaci i przedmiotów. zaprawione żywicą jak za czasów Homera. wbrew regułom widzenia. Usadowiłem się naprzeciw jatki. co po nas zostanie. gdyby nadarzyła się sposobność spłacenia wdzięczności za przywróconą wiarę w wielkość malarstwa kreteńskiego. Jednym ruchem wyjmuje z wnętrza wątrobę. zaczynając od lewej: trzy kolorowe klosze spódnic. Sam natomiast sarkofag pochodzi z okresu późnominojskiego. o przewadze dziel sztuki nad dziełami literatury. błękity. że właśnie ów sarkofag wynosiłbym z pożaru. Pierwsza ściana podłużna sarkofagu. jak to opis. które dają całość w jasnym i nagłym świetle jednoczesnej obecności. Sarkofag jest równy samemu sobie. Jego kolory: ugry. szary. intronizować. Chleb jest biały i słodki. serce i rzuca je płasko na rzeźniczy pień. wierny zasadzie. . nie dopuszcza do siebie hałaśliwych i przemądrzałych. sam na sam ze swoją tajemnicą – nieruchomą procesją ludzi i zwierząt. w niewielkim. było to więc jakby Saint-Denis królów kreteńskich. tasak rozłupuje kości – rozkłada tę wspaniałą rzecz na elementy. Kuchnia grecka jest chłopska i realizuje marzenia o raju.

Skala kolorów – błękitne.spod których wystają bose. kapłanką. bujający wbrew prawidłom grawitacji. jak chcą niektórzy interpretatorzy). ale jedyną ocalałą minojską Księgą Zmarłych – . I jeszcze drzewo. brązowe. zagadkowy jak zjawa. przed którym kapłanka wyciąga ręce nad ofiarnym naczyniem. Ma kształt posągu. niesie na drążku. Reszty nie ma. I wreszcie ostatnia osoba ceremonialnego pochodu. dwa wiaderka. postać w złotej sukni do kostek. wyróżnione odrębnym kolorem tła. Wszystkie postacie ukazane są z profilu. a zatem gryfy. Kobieta odziana w gorset i skórzaną spódnicę wlewa w ów krater krew ofiarnego zwierzęcia. Z ziemi wylania się bohater dramatu. Po przeciwnej stronie – te same dwie postacie (zmarły w towarzystwie bóstwa. ale zaprząg jest osobliwy – dwa skrzydlate lwy o głowach ptaków. Jemu to poświęcone są libacje sepulkralne. na którym leży spętany byk z poderżniętym gardłem. powożony przez dwie postacie o zatartych diademach na głowie. Na ich ogromnych. Tak doprowadzeni jesteśmy do ołtarza zapewne. model łodzi – motyw często spotykany także w grobowych malowidłach egipskich. zawodzenie fletów i krew. zaklęciami. dwie sceny. Za tą. w górze. w tle postać z rozwianymi warkoczami grająca na podwójnym flecie. Powrócił jeszcze raz na ziemię. Oczy zwierzęcia są szeroko otwarte i pełne melancholii. koszyk z owocami. hermy. Na samym krańcu sceny ściana ołtarza ze stylizowanymi rogami byka i dwie obosieczne siekiery na trzonach wysokich jak kolumny. najbliższa końca sceny. wielki krater. konkretny jak kamień. opartym o ramię. Tak kończy się scena oznaczona jasnopiaskowym kolorem tła. jak domyślają się interpretatorzy). dama odziana w sinofioletową suknię. Krew spływa do stojącego pod stołem naczynia. w diademie na głowie (księżniczka. owinięty szczelnie w jasną szatę jak w kokon. złociste. za nim drzewo odczytane jako cyprys. Zarys budowli o trzech stopniach. grająca na wielkim instrumencie muzycznym. Sarkofag jest nie tylko arcydziełem. przypominającym lirę. Po lewej stronie. tajemnicy tajemnic. zwabiony ofiarami. Na niebieskim tle trzy postacie męskie (co malarz oznaczył brązowym kolorem twarzy w odróżnieniu od jasnej karnacji kobiet). Druga podłużna ściana sarkofagu podzielona jest jakby na dwa akty. muzyką. Na węższych stronach sarkofagu wyobrażono rydwan zaprzężony w parę koni. Dwie niosą koźlęta. Teraz pochód zmienia nagle kierunek. malowane delikatnie i czule w tej scenie uroczystej i niemal mistycznej. Przewaga akcentów pionowych podkreśla monumentalną powagę i spokój. bez zbędnych szczegółów i rozrzutności gestów. W centrum kamienny stół ofiarny. płaskie egipskie stopy. a trzecia. Pod stołem dwoje przycupniętych koźląt. obojętny i wyniosły. mistycznej przyczyny. niebieskozłocistych skrzydłach usiadł ptak. górna część malowidła została zniszczona i jest teraz białą chmurą nieistnienia. Malowane jakby od jednego zamachu. Urywa się tło niebieskie i dotykamy teraz samego serca sceny. jak się domyślamy. między trzonami dwu toporów obosiecznych – labrysów (na szczycie ich usiadły ptaki). znak obecności bóstwa.

których znaczenie symboliczne nie ulega wątpliwości. Cała kompozycja wydaje się być poddana ścisłym regułom sformalizowanej liturgii. które za punkt wyjścia biorą kult zmarłych. plastycznego zapisu starej tradycji. jaką wiele wieków później odczytujemy na tabliczkach z Petelii. ma zatem również wartość dokumentu. Jest to mocna i prawie radosna pieśń o rezurekcji. drzewa i ptaki. sakralne gesty mają cel praktyczny: czuwanie nad życiem zmarłego – albowiem śmierć i zmartwychwstanie były prawem naturalnym jak prawa przyrody. inni dopatrują się mistycznych zaślubin Zeusa z Herą. Najbardziej przekonujące wydają się tłumaczenia. od którego pochodzi nazwa labiryntu. zatrzymaj się. Na lewo od Domu Hadesu znajdziesz bijące źródło. pałac Minosa na Krecie lub groby . co tryska z Jeziora Pamięci. jak grób Tutanchamona. i dęte – przypisane ofierze ze zwierząt. przekonanie. Artysta przekazał nam coś więcej niż zapis kultu. Spaliło mnie pragnienie i utraciłem życie. następstwa pór roku. opadanie liści i kiełkowanie zbóż.dokładnym przedstawieniem rytuału. stylizowane rogi byka. Uroczystość żałobna. Znajdź inne źródło nieopodal Jeziora Pamięci. stań z dala. towarzyszące bezkrwawej libacji. Z malowideł sarkofagu emanuje niezmożona wiara w nieśmiertelność. Uczeni dali nam szereg mniej lub więcej przekonujących interpretacji malowideł na sarkofagu. przed źródłem stoją strażnicy. Rzeknij: Jestem dzieckiem Ziemi i Gwiaździstego Nieba. zwane rogami wotywnymi. Odnajdujemy tu także bez trudu wszystkie wielkie symbole religii minojskiej: topór o podwójnym ostrzu. Dajcie więc szybko wodę zimną. że życie jest niezniszczalne. ów labrys. Jedni widzą w nim ceremonię związaną z kultem agrarnym – uczczenie powrotu wiosny. ale „gra” określoną rolę w przedstawionej ceremonii. lecz ród mój jest z Nieba zaiste. III W ocenie takich odkryć. I o tym wiemy wszyscy. ofiary. a wokół niego stoją białe rzędy cyprysów. Zimna woda tam tryska. pienistą. a także instrumenty muzyczne – strunowe. nie zbliżaj się do niego. Żadna z przedstawionych postaci nie ma charakteru dekoracyjnego.

byli członkami Royal Society. Ta transakcja nie doszła do skutku. Pewien konsul hiszpański rozgłaszał. a przedmiotem ich były dokładnie tereny. Będzie to pożyteczne. dlaczego dał nam Knossos w takiej właśnie postaci. ale te braki natury i wady charakteru rekompensowała niezłomna wola. wdał się w skomplikowane transakcje. ukryty był od tysiącleci pałac Minosa. przyjrzyjmy się bliżej Arthurowi Evansowi. Pod koniec lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku odkrywca Troi. w rodzinie bogatych przemysłowców i uczonych. Od wczesnej młodości pasjonowały Arthura monety. bo pozwoli zrozumieć. co było nie bez związku z jego rozpaczliwą miopią. istotnie zupełnie wyjątkowe – stanowią jeden z elementów uporządkowanego obrazu przeszłości. na której rosły oliwki. wybuchowy temperament przysparzał mu więcej wrogów niż przyjaciół. niełatwo zdobyć się od razu na odpowiednią perspektywę. wiktoriańskich cnót i skamielin. Warszawa 1964. Stillmann. Od wielu dziesiątków lat kręciło się po niej i myszkowało sporo archeologów-amatorów. po mieczu i kądzieli. że w pobliżu Knossos znajduje się zasypany pałac. którego uwagę zwróciła ta tajemnicza wyspa na morzu ciemnym jak wino. gdzie pod warstwą ziemi. który ufał bezgranicznie Homerowi i nie zawiódł się na nim. na którym wszyscy. długi na 180 stóp i szeroki na 140. Dom zacny. który pozwolił mu na prowadzenie 40letnich prac wykopaliskowych. . wręcz mały. Schliemann – ten. Nie był on zresztą pierwszym. Działali też na wyspie przed Evansem włoski archeolog Federico Halbherr i jego francuski kolega Joubin. Leonard Woolley6 Odkrycie cywilizacji minojskiej jest dziełem jednego człowieka – Arthura Evansa. Fortuna obdarzyła go długim życiem i majątkiem osobistym. Urodził się w roku 1851 w małym miasteczku Hemel-Hempstead. o czym wspominamy. ojciec – wybitnym geologiem. dlaczego jemu to właśnie przypada chwała odkrywcy.królewskie w Ur. niezbyt pociągającej powierzchowności. Znaleziska te. znawcą prehistorycznej archeologii i kolekcjonerem starożytności. a także wyjaśni. solidne wykształcenie i ogromne zasoby energii. Był niski. Ale zanim o tym opowiemy. Obaj jego dziadkowie. a także amerykański dziennikarz i miłośnik archeologii. gramy swoje role. czego nie mógł tolerować solidny Schliemann. świadomie lub nieświadomie. a także realizację swych pełnych fantazji rekonstrukcji. Wielka sensacja naukowa wisiała niejako w powietrzu. antropologiem. bo kreteński właściciel ziemski okazał się krętaczem i oszustem. są jednocześnie objawieniem historycznego tła. aby zrozumieć późniejsze pomyłki wielkiego archeologa. 6 W poszukiwaniu przeszłości. pełen pamiątek.

Joan Evans w książce Time and Chance tak pisze o swoim przyrodnim bracie: „Evans był krańcowym krótkowidzem i stale nosił szkła. Bez nich mógł widzieć tylko drobne przedmioty, jeśli je zbliżał na odległość paru centymetrów do oka, ale za to z najdrobniejszymi szczegółami, podczas gdy wszystko wokół było dla niego mętną plamą. Dlatego właśnie szczegóły, które widział z mikroskopijną dokładnością, jakby oderwane od zewnętrznego świata, posiadały dla niego większe znaczenie niż dla innych ludzi”. Cały jednak charakter i osobowość Evansa były zaprzeczeniem tego, co zwykło się określać mianem „książkowego mola”. Już w słynnej szkole Harrow przyszły odkrywca Knossos dał się poznać jako chłopiec wybitnie zdolny i dość niesforny (redagował studenckie satyryczne pismo „Żmija”, zawieszone przez pedagogów po ogłoszeniu pierwszego numeru, a także jako wyborny pływak i jeździec, co miało kapitalne znaczenie dla jego przyszłej kariery eksploratora. Archeologia bowiem, w okresie bohaterskim, wymagała od swoich adeptów wielkiej wytrzymałości fizycznej, a także odwagi osobistej. Spalone słońcem pustkowia, chmury owadów roznoszących zarazki, długie noce w dusznych barakach, pod moskitierą, groźba malarii, bunty niepiśmiennych robotników, samotność – były zwykłą scenerią i ceną cierpliwie płaconą za uratowany kamień, inskrypcję, rzeźbę. Młody Evans studiuje w Oksfordzie, wolny czas i wakacje poświęca na podróże, i to wcale niebanalne, do Rzymu, powiedzmy, czy Paryża. Pociągają go krainy leżące na krańcach cywilizowanej Europy – Laponia, Finlandia, Krym, Bułgaria, Rumunia i oczywiście Grecja. Zupełnie szczególną sympatią obdarzał Evans kraje południowej Słowiańszczyzny. Fascynowało go wybrzeże Dalmacji ze swą mozaiką kultur, wspaniałym krajobrazem i ludźmi świadomymi swojej przeszłości i walczącymi samotnie o wolność. Potomek konserwatywnej rodziny staje się liberałem, zwolennikiem Gladstone’a. Postanawia bronić sprawy uciemiężonych przez Turków Słowian, na przekór opiniom panującym w jego ojczyźnie i intrygom mocarstw. Ten rozdział życia Evansa można by zatytułować „awantury polityczne archeologa”. Przyszły odkrywca połknął bakcyla polityki, co zresztą zdarza się wielu młodym, bardziej rozgarniętym ludziom wszystkich czasów. Przyczyniły się zapewne do tego pewne niepowodzenia na drodze uniwersyteckiej kariery. Młody naukowiec ukończył znakomicie swoje studia, nie był jednak popularny w konserwatywnym środowisku Oksfordu i jakby z zemsty za brak akceptacji stał się politycznym enfant terrible7. Wprawdzie Evans robił wyraźnie na złość swojej rodzinie, lecz poczynania jego pełne są sensu, rozmachu i konsekwencji. Wkracza odważnie w gąszcz problemów bałkańskich (był nawet aresztowany pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Rosji), pisze książkę o Bośni i Hercegowinie, którą wysyła wybitnym politykom, a w roku 1877 zostaje specjalnym
7

enfant terrible – okropne dziecko (fr.); osoba nietaktowna.

korespondentem do spraw bałkańskich świetnego i wpływowego pisma „Manchester Guardian” i osiedla się w Raguzie (dzisiejszy Dubrownik). Jest korespondentem z krwi i kości, reportażystą w wielkim stylu, ryzykującym wielokrotnie bezpieczeństwo osobiste, zaangażowanym w sprawy uciemiężonych Słowian, pochłoniętym pasją dawania świadectwa prawdzie. Niestrudzony, przemierza wyżyny i pustkowia Czarnogóry, przepływa rzeki, wędruje pieszo i konno, dociera do sztabów powstańczych, pisze z oburzeniem o okrucieństwach tureckich wobec miejscowej ludności, a kiedy konsul angielski ogłasza, że jego artykuły są dziełem fantazji, posyła do „Guardiana” szczegółową listę spalonych wsi i nazwiska ofiar tureckiego terroru. W tym czasie żeni się z córką swego przyjaciela, historyka z Oksfordu, i kupuje w Dubrowniku piękny wenecki dom, zwany Casa San Lazzaro. Nie oznacza to bynajmniej rezygnacji z działalności publicystyczno-politycznej. Kiedy wybucha kolejne powstanie przeciw Austrii, Evans pozostaje w kontakcie z powstańcami i pisze z entuzjazmem o ich zwycięstwach. I tu przebiera się miarka i cierpliwość okupantów. Zostaje aresztowany przez władze austriackie i na wiosnę 1881 roku zmuszony wraz z żoną do opuszczenia Dalmacji. Ku satysfakcji rodziny wraca do Anglii. „Dostał nauczkę i teraz będzie siedział w domu – mam nadzieję” – pisze jeden z jego krewnych. Złudne nadzieje. Buntowniczy Evans nie znajdował dla siebie miejsca w tradycyjnych ramach. Drażni go w oficjalnej, uniwersyteckiej archeologii brak szerokich horyzontów, płytki kult klasycznej i tylko klasycznej sztuki, a także szkolarskie podziały. „Dzieje się tak – kpił w jednym z listów – jakby istniała odrębna geografia dla wysp i dla kontynentów albo nie mające ze sobą związku geologie dyluwialne i geologie aluwialne”. Intuicja wiodła go we właściwym kierunku, trzeba jednak było zdobyć materiał faktów. Wyrusza tedy Evans do Grecji na poważny rekonesans naukowy. W Atenach odwiedza wielkiego Henryka Schliemanna. Dzieli ich znaczna różnica wieku (bez mała 30 lat) i sława. Archeolog niemiecki ma już za sobą wszystkie znakomite odkrycia: Troję, Tyryns i Mykeny; jego młodszy angielski kolega jest tylko dobrze zapowiadającym się absolwentem świetnej uczelni – gdyby umarł w tym czasie, poszedłby na dno niepamięci wraz ze swoją nie sprawdzoną niezgodą na dotychczasowy stan wiedzy o przeszłości. O czym rozmawiali? Można sobie wyobrazić to spotkanie. Schliemann zapewne opowiadał o Homerze, Evans słuchał z szacunkiem, ale cały pochłonięty oglądaniem mykeńskich przedmiotów ze złota, a także biżuterii i pieczątek – przybliżając te skarby na odległość kilku centymetrów do fatalnie krótkowzrocznych oczu. Te obiekty pasjonują go od dawna. Posiadają motywy dekoracyjne dalekie od klasycznie greckich, które skutecznie obrzydziła mu szkoła. Przywodzą na myśl Asyrię i Egipt. Ale jest to znów intuicja, estetyczna impresja. I być może, podobnie jak fizyk czy astronom, którzy przeczuwają nie odkryty pierwiastek czy gwiazdę,

Evans domyśla się, wierzy, zakłada istnienie nie odkrytej cywilizacji, która połączy kulturę starożytnego Wschodu i „cud grecki” we wzór zrozumiałego wynikania. Trudno stwierdzić, czy spotkanie ze Schliemannem miało dla Evansa znaczenie przełomowe. Ale, po latach, wspomni swego poprzednika z czcią i sympatią: „Coś z romantycznych przeżyć wcześniejszych lat przylgnęło do jego osobowości; w pamięci pozostało mi uczucie prawie tajemniczości, gdy siedziałem naprzeciw tego czarno odzianego mężczyzny, szczupłego, o delikatnej budowie i ziemistej cerze, noszącego binokle osobliwego kształtu, przez które patrzył przenikliwie w głąb ziemi”. Po powrocie do Anglii Evans zostaje mianowany kustoszem Ashmolean Museum, założonego w XVII wieku w Oksfordzie, a znajdującego się w owym czasie w opłakanym stanie – zbiory przedmiotów o różnej wartości, z wielu epok i nierzadko wątpliwej proweniencji. Nie zaprzestaje intensywnych podróży naukowych; w czasie jednej z nich umiera nagle ukochana jego żona Margaret – wierna towarzyszka uciążliwych wypraw badawczych, znana w rodzinie z dowcipnych listów, w których opisywała codzienność „łowcy przeszłości”, jak na przykład dramatyczne polowanie na pluskwy w jakimś zagubionym bałkańskim zajeździe. Wiosną 1894 roku Arthur Evans postawił po raz pierwszy stopę na wyspie swego przeznaczenia. Kreta przypadła mu od razu do serca. Odnalazł w niej to wszystko, co zachwyciło go w Dalmacji: dzielny lud pod okupacją turecką, dramatyczny krajobraz, pomniki i ślady długiej historii helleńskiej, rzymskiej, francuskiej, weneckiej i tureckiej. Pod tą barwną mozaiką wielu kultur Evans spodziewał się znaleźć coś, czego dotychczas nikt nie nazwał, nikt nie dotknął. Jeszcze przed rozpoczęciem prac wykopaliskowych zanotował: „Złoty wiek Krety leży daleko, poza granicami znanej nam historii”, i dalej zdanie, które wydaje się nam paradoksem: „Nic mocniej nie porusza archeologa badającego relikty bardzo dalekiej przeszłości niż to, gdy znajduje je w miejscu, gdzie obiekty pochodzące z okresów historycznych są względnie rzadkie i nieważne”. Kolejny powrót do Anglii i w marcu 1899 roku wyprawa na Kretę, tym razem już z konkretnym celem rozpoczęcia wykopalisk. Jest ich trzech: Evans, David George Hogarth – młodszy od Evansa, ale bardziej od niego doświadczony w dziedzinie technik archeologicznych, i Duncan Mackenzie – rudy Szkot, poliglota i spec od prowadzenia dziennika prac wykopaliskowych. Płyną jak Argonauci na spotkanie z jedną z najwspanialszych przygód nowożytnej humanistyki. Na morzu szaleje burza. Dawno umarli Minojczycy bronią swojej tajemnicy. Bezzwłocznie rozpoczęto prace w pobliżu Knossos, na wzgórzu Kefalosa. I w pierwszych już dniach ukazuje się oczom archeologów ogromny labirynt budowli. Pod datą 27 III 1899 roku Evans notuje w swoim dzienniku: „Nadzwyczajne zjawisko – nie znaleźliśmy niczego greckiego, niczego rzymskiego – poza może jednym fragmentem czarnej

następnie Christian Doll i w końcu Piet de Jong. Evans zatrudniał zawodowych architektów. Prawdę mówiąc. i to nie – jak było w zwyczaju – w końcowym etapie prac dla sporządzania ostatecznych planów. kiedy zaczął wykopaliska Troi. Wkrótce trzeba było potroić liczbę zatrudnionych robotników. Na usprawiedliwienie odkrywcy można powiedzieć. Piszący o jego pracach uczony austriacki Camillo Praschniker pozwolił sobie na bardzo złośliwą. mógł przyprawiać o desperację. Nazywa . nad pracami wykopaliskowymi czuwałaby zapewne potężna międzynarodowa organizacja i wieloosobowy sztab uczonych. skarbca. prawie tyle samo. Tradycyjne. który emanował z odsłoniętych ruin. nie spodziewał się wcale. Przedsięwzięcie było zaiste na skalę niebywałą. Więc Evans postanowił ścigać swoją wizję pałacu. architekturą pełną szarmu i subtelności. drogich kamieni – jak to działo się w Mykenach – ale stanął oko w oko ze sztuką dojrzałą i wyszukaną. pokoi. z którego zbudowany był Knossos. Pałac był jakby z mgły i marzeń. w dniu. i zaskakująco słodkim. uciekał przed archeologiem. Przez wiele dziesiątków lat ścigał ten cel uparcie i bezskutecznie. Nie odkrył złotych masek. Rozkwit Knossos należy datować znacznie wcześniej. Labirynt schodów. spalone drewniane kolumny. dziewiętnastowieczne izolowanie „cudu helleńskiego” od świata otaczającego barbarzyńców trzeba było odesłać do lamusa teorii nie potwierdzonych.]. chciałoby się rzec. nie podtrzymywały żadnych stropów. Miał lat 49. jakiej nie może mu wybaczyć wielu specjalistów. że od samego wstępu Sir Arthur podjął decyzję. dekadenckim stylem życia. Zwiodła nas trochę ceramika geometryczna z VII wieku przed Chr. Powiem więcej: wielki okres tej cywilizacji trzeba cofnąć aż do okresu przedmykeńskiego”. tarasów i dziedzińców zdawał się nie mieć końca i Evans z kłębkiem Ariadny w ręku cierpliwie posuwał się naprzód krok za krokiem. ściany pokryte freskami rozsypywały się w proch za byle dotknięciem. Evans stanął wobec zadania przekraczającego – patrząc na to z dzisiejszego punktu widzenia – siły jednego człowieka. a mianowicie decyzję rekonstrukcji. Gdyby odkrycie dokonane zostało pół wieku później.. że materiał. Pierwszym jego współpracownikiem był Theodore Fyfe – architekt Brytyjskiej Szkoły Archeologicznej w Atenach. w którym stanął u stóp wzgórza Kefalosa i kiedy łopaty 30 robotników zagłębiły się w ziemi. Na świat grecki – zdawało się poznany do końca – padło nieoczekiwane światło. a właściwie ich ślady.. lecz nie pozbawioną racji uwagę. co Schliemann.glazury. korytarzy.. Marzeniem Evansa było odczytanie pisma kreteńskiego. Co to znaczy? Znaczy to. jak również grobowce odkryte w pobliżu drogi centralnej [. Tak narodziła się nowa dziedzina wiedzy o naszej przeszłości. że los obdarzy go rzadkim przywilejem i tytułem odkrywcy nieznanej cywilizacji. rzutów poziomych i pionowych odkrytych zabytków – ale od samego początku prac wykopaliskowych.

chociaż zrobione z uzbrojonego betonu – są nad wyraz kruche”. Dlatego nieodmiennie wzruszały mnie koleiny na rzymskich drogach. a okazuje się takim odkryciem.. a więc kilkanaście miesięcy po rozpoczęciu prac wykopaliskowych. dlatego że muszę. I rzeczywiście. uczynić bardziej zrozumiałymi. którzy postąpiliby inaczej. przerzucić most nad przepaścią czasu. komunikuje: „Pałac w Knossos był moją ideą i moim dziełem. ale jedynie zaspokajała pragnienie. starte przez pielgrzymów stopnie katedry. nikt nie wtrącił się. Jest to bardzo znamienny przyczynek do charakterystyki Evansa. żeby je upiększyć. ja wiem natomiast. Evansowska skłonność do tego. jakiego trudno spodziewać się w ciągu jednego życia. skoro w liście do ojca pisanym w listopadzie roku 1900. aby nawiązać porozumienie i przymierze. że są autentyczne. aby kontynuować pracę”. Nowoczesny materiał budowlany. Nie będąc uduchowionym ponad miarę. Może to nie jest najlepsza droga. ba. udoskonalić. to inna sprawa. Trzeba powiedzieć. mogła budzić zastrzeżenia. które. Dotacje istotnie zostały wstrzymane już w roku 1902. ale szybko ich drogi rozeszły się.. w ciągu wielu ludzkich egzystencji. płoszą obecność dawnych mieszkańców. Hogarth. będzie to najzupełniej do przyjęcia. gdzie „wędruje się wśród hipotez. Jednym z pierwszych jego oponentów był dyrektor Brytyjskiej Szkoły Archeologicznej w Atenach. mieć kontrolę nad tym. co należało pozostawić wyobraźni” – pisze Hogarth do Evansa i w dalszym ciągu listu grozi wstrzymaniem dotacji. Obcując z dziełami przeszłości. ale jedyna możliwa dla mnie. Hogarth zarzucał Evansowi topienie funduszy (z początku częściowo publicznych) w luksusowych rekonstrukcjach. co spektakularne. że Evans dość wcześnie zetknął się z krytyką swoich metod. Ale możemy również zachować przynajmniej część Knossos w rodzinie! Jestem całkowicie na to zdecydowany [. więc i odpowiedzialność za kształt pałacu spada tylko na niego.]. Jeśli da mi pieniądze osobiście. że nikt ich nie poprawiał. co przedsięwziąłem. kolumny pomalowane brunatną. . i to ja jeden. że Fundusz [Kreteński Fundusz Wykopaliskowy] powinien mi pomóc. Zwiedzający pałac w Knossos pozbawiony jest tych rozkoszy. To. chcemy mieć pewność. Prace pochłonęły znaczną część osobistego majątku odkrywcy – ćwierć miliona mocnych jeszcze wówczas funtów szterlingów. aby odtworzyć w sposób namacalny to. Knossos pozostało przez 30 lat jego prywatną pasją i własnością. Sławy nie chciał dzielić z nikim. poszukiwałem zawsze materialnych śladów. bez pomocy pośredników. między nami a ludźmi i bogami sprzed tysiącleci. że takie właśnie jest moje stanowisko. Na pewno są tacy. ni więcej tylko „miastem filmowym”. „Taka na przykład restauracja «Sali Tronowej» nie była wynikiem stosowania metod naukowych. ciemnoczerwoną farbą. Zrazu obaj uczeni pracowali ze sobą zgodnie. z czarnymi bazami i kapitelami. Evans musiał się z tym wszystkim liczyć.Knossos ni mniej. przeznaczonych raczej dla laików niż dla specjalistów. Pragniemy sami. znak muratora na kamieniu.

który co dziesięć lat przedłużał władzę królewską Minosa. przed Chr. ale pierwsza wielka próba jego usystematyzowania i stworzenia chronologii starożytnej Krety. ale zawodzi już w innych miastach minojskich. jakby obowiązywały tam lokalne zegary i odrębna miara czasu. i to właśnie historia Egiptu. W rzeczywistości chronologia zaproponowana przez Evansa ma szereg punktów słabych i podlegała licznym przeróbkom. Okresowi od końca neolitu aż do inwazji Achajów na Kretę Evans nadał nazwę minojskiego. czego nie należy zresztą rozumieć zbyt drobiazgowo czy z dokładnością zegarmistrzowską. syryjsko-fenickich i egipskich na Krecie. Było to możliwe dzięki znaleziskom obiektów anatolijskich. jak Malia czy Fajstos. Nowe odkrycia archeologiczne podważyły zresztą całą niemal chronologię starożytnego Wschodu i Egiptu. Cyklad i Hellady. zastosowaliśmy podział na trzy zasadnicze epoki: wczesno-. dla którego charakterystyczna jest ceramika „przydymiona”. Średniemu i Wczesnemu okresowi Nowego Państwa Egipskiego”. dojrzałości i upadku. Odnosi się ona głównie do Knossos. jeśli patrzymy na rozwój całej cywilizacji minojskiej czy na jej stadia. a z kolei dla każdej z nich trzy okresy. odkrywca Knossos podzielił cywilizację minojską na trzy okresy: wczesnominojski 3400-2100 r.. średnio – i późnominojską. na jakie archeologowie trafili na Wschodzie. jak i naukowy. Trzy zasadnicze epoki minojskiej historii odpowiadają z grubsza Staremu. ceramika zwana Kamares (od nazwy miejscowości) z wzorami kolorowymi na ciemnym tle. Starał się również uchwycić wszystkie współzależności i związki odkrytej cywilizacji z historią Troi..Bezsporną zasługą Evansa było nie tylko zebranie ogromnego materiału. a okresy epoki wczesnej są naturalnie dłuższe. okres średniominojski od 2100 do 1580 przed Chr.. a zwłaszcza Egiptu i Mezopotamii (dwóch najstarszych i najbardziej znanych kręgów kultury). i wreszcie okres późnominojski 1580-1200 przed Chr. Każdy okres trwa przeciętnie 250 lat. któremu odpowiada ceramika o ciemnych wzorach na jasnym tle8. uzupełnieniom i zmianom. . W każdej charakterystycznej fazie kultury obserwujemy bowiem czasy rozkwitania. często monochromatyczna. Ten podział. jest w swej istocie zarówno logiczny. a także przedmiotom kreteńskim. Opierając się między innymi na ceramice. Hołd złożony bezimiennym królom wyspiarskiego państwa. że Evans powtórzył mityczny cykl trójkowy jakby pod wpływem legendy o Zeusie. Epoki dzielą się jeszcze na okresy i fazy i jest rzeczą znamienną. Inwazję Hyksosów na Egipt należało 8 Przytoczony wyżej podział i charakterystyka ceramiki minojskiej są oczywiście niesłychanie schematyczne i nie oddają całego bogactwa tej sztuki i rzemiosła. spenetrowana najdokładniej dzięki źródłom pisanym. wpłynęła decydująco na periodyzację cywilizacji kreteńskiej. „Dla tej rozległej przestrzeni czasu – pisze odkrywca Knossos – obejmującej przeszło dwa tysiące lat. Szczególną uwagę Evansa przykuwały stosunki Egiptu z Kretą.

oznaczone początkowo na lata 2123-2081 przed Chr. ukazał się w roku 1921. Dziełem życia Evansa jest jego The Palace of Minos at Knossos. ostatni piętnaście lat później. Do końca życia niemal władzę nad Knossos sprawował twardą ręką. poszukują bazy solidniejszej dla datowania historii Krety niż hipotezy Evansa i opierają się na wprowadzeniu metali lub zburzeniu pałaców na wyspie. Zajmują się tym. Pierwszy tom tej monumentalnej książki. jak szachista rozgrywający wiele partii w tym samym czasie [... Mając lat 80 podróżował na Kretę hydroplanem i bardzo cenił sobie ten środek lokomocji. wielkiej sagi starożytnej cywilizacji Krety.]. Parę lat przed wybuchem II wojny światowej odwiedził Dalmację i swój dawny dom w Dubrowniku. „Przyjeżdżam tu zawsze co pięćdziesiąt lat”. zasłużył na śmierć bardziej łagodną po tak burzliwym życiu. następcy uczonego. Umiera w glorii i huku bomb. Dlatego nowsi badacze.. Nasunęło mu się przypuszczenie. przeszło trzy tysiące stron i około 2500 ilustracji. Mając 75 lat przeżył na Krecie trzęsienie ziemi. Jugosławii. z właściwą sobie bezwzględnością. i w dodatku zmagając się z nim nie korzystał z żadnych nowoczesnych ułatwień. A ponieważ w naszym pokoleniu epoka wiktoriańska ma trochę lepszą opinię niż w oczach pokolenia. zwanym Villa Ariadna. Odkrycie w roku 1942 listy królów Chorsabad zmusiło do modyfikacji chronologii mezopotamskiej. Do końca pracuje i żywo interesuje się wypadkami wojennymi. materiał był przytłaczający. a posługiwał się nieodmiennie gęsim piórem”.. Nie miał ani sekretarki. które obserwował z uwagą i chłodno jak Pliniusz wybuch Wezuwiusza. nie będzie . że w tym przeraźliwym zjawisku przyrody należy szukać wyjaśnienia zagłady odkrytej i umiłowanej przez niego kultury. tytułami wielu uniwersytetów. które bezpośrednio po niej nastąpiło. urzędował sztab hitlerowskich wojsk. gdzie przeżył krótkie. Matz czy Nikolaos Platon. Całość obejmuje sześć woluminów. określa się obecnie na lata 1848-1806 przed Chr. a mianowicie ustawiając nowe stoły na kozłach dla każdego nowego rozdziału i przechodząc od jednego do innych. Naprawdę potrzebował dużo przestrzeni. Jak ocenić tę niezwykłą postać? Nie nasza to sprawa. ani maszyny do pisania.„przesunąć” w okolice roku 1720 przed Chr. szczęśliwe lata swego małżeństwa z niezapomnianą Margaret. Ciężko przeżył klęskę swych umiłowanych krajów. Francji. na koniec Grecji. Pałac Minosa powstał w obszernym. Jeszcze w roku 1941 odwiedza British Museum. domu Evansa w Youlbury. uszlachcony przez króla. zniszczone bombami nieprzyjacielskich samolotów. Niezmordowany starzec. Patriarcha śródziemnomorskiej archeologii. Glotz. w przerwach między sezonami wykopaliskowymi. Panowanie Hammurabiego. a nawet 1792-1750 przed Chr. obsypany zaszczytami. W jego domu kreteńskim. Przyrodnia siostra odkrywcy zanotowała w swoich wspomnieniach taki oto wizerunek uczonego w akcji: „Tutaj mógł pracować nad swoją książką – dzieląc i klasyfikując materiał w prosty sposób. zamieszkanym głównie przez książki.

krótko po roku 1600 przed Chr. Ci ostatni – jego zdaniem – usadowili się na ziemiach. Na kapitalne pytanie. językoznawców. W połowie roku 1960. nazywanych odtąd Grecją. IV Tout traité d’archéologie passe9. można było przypuszczać. jeśli nazwiemy go – Tennysonem archeologii. Jak się za chwilę przekonamy. badaczy cywilizacji stał się niejako publicznym widowiskiem. że nic nie jest zupełnie pewne i definitywne w nauce w ciągłym ruchu. w radiu.). wprowadzając to. co napisał Sir Arthur. który nie doprowadził zresztą do definitywnych rozstrzygnięć. w tygodnikach kulturalnych. nie jest to tylko pedantyczny spór o daty. Na nowo postawione zostało pytanie: gdzie leżą źródła naszej cywilizacji i jakie ludy były tej cywilizacji istotną siłą i motorem? 9 Każda rozprawa archeologiczna przemija (fr. . Namiętny spór archeologów. ale szybko przekroczyła ich krąg i przez dobre parę lat głośno o niej było na łamach prasy. profesor Oksfordu Leonard Robert Palmer. aby przypisać ją Grekom. Palmer przyznaje. Protagonistą owego sporu. bo sprzeczną z opiniami większości specjalistów. która pozornie interesować mogła tylko fachowców. Ale w badaniu przeszłości. wybucha ostra polemika o sprawę. Charles Piccard Wydawało się.. że w tym okresie była istotnie inwazja na półwysep. który odtąd stać się miał ich ojczyzną – podręczniki historii i większość fachowców podają przybliżoną datę: krótko po roku 2000 przed Chr. jaką jest archeologia. nowe datowanie greckiej epoki brązu. co archeologowie nazywają kulturą późnohelladzką albo mykeńską. ale kontrowersja pociągająca za sobą całą masę istotnych problemów. tak jak w każdej innej dziedzinie wiedzy. ostatnie słowo nie należy do odkrywcy. co można było powiedzieć o Knossos i kulturze minojskiej.chyba nadmierną zgryźliwością. kiedy Grecy wkroczyli na półwysep. a także rewaloryzację roli i wpływów poszczególnych kręgów kultury. ale nie ma żadnego dowodu. a więc 19 lat po śmierci Evansa. że po wielkim dziele odkrycia następcom pozostaną tylko przyczynki i posłuszne repetycje tego. Zaproponował on rewolucyjną. że Evans powiedział wszystko. nową chronologię. był uczony angielski. Marcel Brion mówi z melancholią.

jakie w Knossos odkrył Evans. z jej gwałtownym załamaniem się. Wyspa znajdowała się wprawdzie pod panowaniem Greków. I wreszcie należy się liczyć z tym. jego zdaniem. powstało ono na kontynencie? No cóż. Nestora umieścił w Pylos i Blegen odkrył jego pałac. czym niegdyś było to miejsce. archeologów.Drugim bardzo ważnym problemem jest próba odpowiedzi na pytanie: kiedy Grecy podbili Kretę? Tutaj znów większość uczonych. obalenia w proch i zapomnienia cywilizacji kwitnącej przez tyle stuleci. i Schliemann odkrył jego zamek. po których błąkały się posępne duchy przeszłości i dzicy. czy. wybitny młody archeolog. powszechnie uważany jest za okres ostatecznego upadku. niż miały w rzeczywistości. Mówił. Knossos eksportowało na kontynent liczne wyroby z ceramiki i metalu (np. Także z tym – zdawałoby się ugruntowanym w historii poglądem – Palmer nie zgadzał się zasadniczo. nie zdający sobie sprawy. że około roku 1200 przed Chr. aby wnieść skargę rewizyjną. mówi obrazowo. lecz nadal była ośrodkiem żywotnej kultury. uczeni są także ludźmi nie pozbawionymi namiętności. Homer nie zawiódł nigdy archeologów. brązowe trójnogi). większy zasięg wpływów. historyków greckiego okresu brązu pojawiła się oto herezja. większy splendor. Dla niego. określany jako czasy upadku. a także na znalezieniu w pałacu Nestora w roku 1939 przez uczonego amerykańskiego Blegena całego pokaźnego archiwum tabliczek pokrytych pismem linearnym B. Umiłowany uczeń Evansa. Dlaczego . Analizując treść odczytanych tabliczek z archiwum Nestora Palmer dochodzi do wniosku. jak chciał odkrywca Knossos. że w owych czasach Knossos było ruiną o zniszczonych schodach i rozsypujących się salach. Otóż tabliczki z kontynentu greckiego (znaleziono ich więcej w Pylos) datowane są ponad wszelką wątpliwość na rok 1200 przed Chr. ów okres. mowy o upadku kultury minojskiej w tym okresie. podaje przybliżoną datę – około roku 1450 przed Chr. Naprowadził na ślad Troi. idąc za Evansem. wynalazcami tego pisma. Nic więc dziwnego. nie może być zatem. Jak wytłumaczyć ten dwuwiekowy hiatus między tabliczkami z kontynentu i z wyspy? Czy Evans nie pomylił się (świadomie) w datowaniu? Czy Minojczycy są istotnie. to epoka artystycznej świetności i ekonomicznego dobrobytu Krety. barbarzyńscy lokatorzy. Okres 1400-1100 przed Chr. Palmer stwierdza. odmiennie niż dla większości badaczy. kurator pałacu John Pendlebury (zginął bohatersko walcząc w szeregach kreteńskich partyzantów). a więc tym samym. co mówi Arcypoeta. przeciwnie. że odkrytym przez siebie cywilizacjom chcieliby nadać większe znaczenie. Co więcej. należy powołać się na nowe dowody – obrońcy Evansa zażądali faktów uzasadniających rewelacyjną hipotezę. dla owych uczonych data ta jest równoznaczna z katastrofą kultury minojskiej. lingwistów. Podobnie jak w procesie. że jego drastyczna rewizja opiera się przede wszystkim na odczytaniu w roku 1952 pisma linearnego B (które dla odkrywcy Knossos było zagadką). że Agamemnon panował w Mykenach. W kościele uczonych.

miałby się mylić ów Niezawodny i Wielki – gdy mówił. Dziennik prac wykopaliskowych mówi coś zupełnie innego. ale w zupełnie innej części Pałacu. Tak to Palmer stara się zjednać miłośników Homera dla swej tezy o wielkości Krety w okresie rzekomego upadku tej wyspy. I tutaj polemika uczonych przerodziła się w aferę o fałszerstwo.) i był jednym z jej bohaterów? Wystawił przecież 80 okrętów (tylko 10 mniej niż potężny Nestor). gdzie zostały porzucone. Ktoś mógłby zapytać: po co robić tyle hałasu o parę rozbitych garnków – owych. uczestniczył w wojnie trojańskiej (około roku 1100 przed Chr. Otóż główną podstawą Evansa dla ustalenia daty tabliczek była stratyfikacja dokonana w małym pokoju. a rzucający cień na pamięć odkrywcy Knossos. Ten cały wywód Palmera wymaga paru słów wyjaśnienia. Na koniec. pozwala bowiem datować nie tylko obiekty sztuki. nie zostały znalezione w wyżej wymienionym pokoju. coś jakby z romansu kryminalnego: dowód rzeczowy ukryty w piwnicach muzeum. następstwa i zmiany stylów w czasie są najdokładniej znane. co zresztą zgadza się z zapiskami samego Evansa. spełnia najczęściej ceramika. jest niesłychanie ważne. odkryty przez Palmera. gdzie i z czym? To „z czym”. Te dokumenty wskazują. które ujawniły nowe dokumenty pochodzące z Ashmolean Museum w Oksfordzie. nie znany uczonym dokument. że tabliczki. Rolę „archeologicznego zegara” – miary czasu. Jej rozwój bowiem. Był wreszcie jednym z załogi podstępnego konia trojańskiego – jednym z pierwszych. Przede wszystkim. zostały one znalezione dopiero w ostatnim miesiącu w Ashmolean Museum. ale całe okresy cywilizacji. wykonane przez Sir Arthura. do których odkrywca Knossos przywiązywał tak wielką wagę. ponieważ nie stanowią . to znaczy w towarzystwie jakich przedmiotów. W końcu mamy obecnie własnoręczne kopie tabliczek z pismem linearnym B. który miał stoczyć pojedynek z Hektorem. wnuk Minosa. że Idomeneus. że nie mogę dłużej aprobować dokonanego przez Evansa datowania odkrytych w Knossos tabliczek z pismem linearnym B. Nie można dobitniej i bardziej bezwzględnie. którzy wdarli się do miasta. rozbite garnki pozostają na miejscu. Dlatego te wszystkie ujawnione dopiero teraz fakty zmuszają do postawienia pod znakiem zapytania Evansowską stratyfikację i datowanie”. w tej warstwie archeologicznej. i to jest najważniejsze. a poza tym. które miałem możność przebadać. zwanym Pokojem Waz Strzemiennych (od rodzaju ceramiki z charakterystycznym ornamentem). mający swoją stolicę w Knossos. waz z motywem strzemiennym? Czyż nie lepiej zaufać intuicji i doświadczeniu odkrywcy? Nauki jednak nie buduje się na wierze w autorytety i archeolog jak sędzia śledczy musi jasno i precyzyjnie odpowiedzieć na trzy podstawowe pytania: co zostało znalezione. wyznaczono go także jako wojownika. Ten dokument stał się wielką pomocą przy ustalaniu faktów. w tym przypadku. mówiąc po prostu. Rozpocząłem szereg badań. król Krety. znaleźliśmy dziennik prac wykopaliskowych (The Day Book of the Knossos Excavations) prowadzony przez Duncana Mackenzie – asystenta Evansa. „W lutym 1960 roku – pisze Palmer – czułem.

podobnie jak o cywilizacji Etrusków. ale paleontologiem. Jeśli przyjąć tezę Palmera. znacznie blednie. trwalsze niż domy żywych. mniej mające posmaku publicznych skandali niż heretyckie hipotezy Palmera. nie posiada dostatecznej ilości budynków przeznaczonych na warsztaty. Dodajmy. a z nią greckiej. nie miałyby świadczyć ich tętniące niegdyś życiem porty i miasta (zdobyte zresztą i przebudowane przez najeźdźców) – ale ciche zatoki śmierci. mówiąc łagodnie. Korektury i uzupełnienia. Odczytanie starszych zapisów. jest on jednak zastanawiająco szczupły w stosunku do ogromnego pałacu. że mniej są przywiązani da schematów myślowych i przyjmowania za pewnik tego. kuchnie czy stajnie. owe rozległe nekropole. że Wunderlich nie jest archeologiem. Często jednak się zdarza. że wywołały burzliwą polemikę. że były to raczej krypty niż pomieszczenia mieszkalne. często bez okien. to znaczy bez pokrycia w realnych rezultatach wykopalisk. Problem Krety. Powróćmy jednak do sporu. miastem śmierci. Zarzuty Palmera były ciężkie i nic dziwnego. Palmer wytknął także Evansowi. grobowce. Odkrywca i największy autorytet w sprawach kultury minojskiej został oskarżony o to. O życiu Minojczyków. Stąd wniosek. czym w istocie był odkryty przez Evansa pałac w Knossos. jej najsławniejszych dziejów. ogromnym cmentarzyskiem. Wprawdzie w swojej rekonstrukcji Evans wyodrębnił „sektor gospodarczy”. prof. Parę lat temu uczony niemiecki. jakie nanoszą badacze do epokowego dzieła odkrywcy Knossos są znaczne. już ostatecznie rozwiązanych zagadnień. wystąpił ze śmiałą hipotezą dotyczącą tego. Dzieje się tak zapewne dlatego. cienkie ściany. a co najmniej zachęcają do płodnej dyskusji. roli i znaczenia tej cywilizacji daleki jest od definitywnego rozwiązania. Budzące powszechny zachwyt wycieczek urządzenia higieniczne. że uczenispecjaliści z innych dziedzin wiedzy wnoszą nowe światło do. deformował wyniki badań i naginał je do z góry przyjętej tezy. Hans Georg Wunderlich. Drewniane kolumny. Wunderlicha zastanawiała nietrwałość materiału. A przy tym pokoje są małe. Tak na przykład Sala Tronowa z trudem może pomieścić 20 osób.przedmiotu pożądania grabieżców. nowe odkrycia archeologiczne mogą przynieść niejedną rewelację. Otóż dla Wunderlicha Knossos nie było siedzibą królów kreteńskich – jak chciał Evans i wszyscy za nim zgodnie to powtarzali – ale pałacem zmarłych. acz bardziej ciche. zdawałoby się. rola Krety jako źródła cywilizacji mykeńskiej. że arbitralnie. ślady instalacji . jak wyroby ze złota czy dzieła sztuki. gips i schody wyłożone alabastrem – stosowne były bardziej dla bosych procesji ofiarników. z jakiego zostało zbudowane Knossos. że. uważał cywilizację minojską za znacznie starszą niż była w rzeczywistości. Podobnie ma się sprawa w delikatnej kwestii wpływów. choć Evans opatrywał je różnymi nazwami sugerującymi królewski splendor. co może być jeszcze przedmiotem rozważań i wątpliwości. obszary zamieszkane przez cienie.

Na Kretę najlepiej wybrać się wprost z Myken. 10 pîthoi (l. w niewinne dzieciństwo ludzkości.. skoro znaleziono w nich szczątki kości? I czy ozdobione ornamentem kwiecistym wanny nie były raczej sarkofagami? Kreta. które emanują z pomników Egiptu czy Asyrii – piramid. być może. Co więcej. że królowie Krety rządzili łagodnie i odchodzili do swoich bogów niepostrzeżenie. niż się przypuszcza. pîthos) – (gr. pojemnikami oliwy. oba te miejsca nie mają nawet bezpośredniego połączenia. wówczas doznalibyśmy szoku i zrozumielibyśmy istotną różnicę stylu i ducha tych dwóch centrów kultury śródziemnomorskiej. z rzadkim u władców taktem i dyskrecją. ale także jakby mieniąca się w słońcu laguna maoryjskiego świata. kamiennych tablic. tajemnicza. ale sprawdzenie tego naocznie ma nieodpartą siłę rewelacji. to brak cech pompatycznej wielkości. wyspa niepewnych i chwiejnych hipotez. Ale. co najbardziej uderzające w cywilizacji minojskiej i co w moim odczuciu zbliżają do cywilizacji etruskiej. jak chciał odkrywca. nie potrafimy połączyć ani z „Iliadą”. nie zachował się żaden portret władcy. ani nawet z „Odyseją” tych dworskich zabaw. V Naprawdę jest to pierwsza cywilizacja białych. można odczytać obłęd i zbrodnię tamtych czasów. hieratycznej pozy. o zaciśniętych ustach. a także olbrzymich rozmiarów. posępnej potęgi. Wyspa sejsmiczna.kanalizacyjnych i wodociągowych mogły mieć zupełnie inne przeznaczenie. Andre Malraux To.. . Nie jest to przepis zaczerpnięty z rozkładu jazdy. doświadczająca często gniewu Posejdona. jest to nasze złudzenie. Wydaje się. przytłaczających wszystko i wszystkich. z którego groźnych rysów. Rzecz dobrze jest znana z podręczników historii sztuki. groźnego Sfinksa. Ogromne. ale gdyby tak zamknąć oczy w Mykenach i otworzyć je w Knossos. na których nadzy książęta ze strusimi piórami we włosach kłonili swoje włócznie przed Fedrą o piersiach obnażonych. gliniane naczynia w formie beczki używane do przechowywania żywności. majestatu.). wynikające z potrzeby wiary w złoty wiek. zamkniętych oczach – broni się. na których zapisana jest zemsta króla królów.poj. półtorametrowej wysokości pîthoi10 – czy były.

w sam raz. Słowem zamczysko. przez które wpadało światło. Ze stoku wzgórza schodzą tarasy piękne jak kaskada. łazienki. szybów. wielka ilość schodów. z której emanować powinna powaga i siła. Takie jest wrażenie i wiele stron wypisano na cześć tej pierwszej cywilizacji europejskiej. ani także obecność malarstwa nie tłumaczy wszystkiego. które łatwo zatrzasnąć przed nieproszonymi gośćmi. których darmo szukać na włoskich czy francuskich zamkach trzy tysiące lat później. zmienność rytmów przestrzennych. przypominające atmosferą twierdze średniowieczne z przepaścistymi kazamatami. budowlę. a właściwie brak . To wrażenie ogólne jest tak nieodparte i narzucające się. Chciałoby się rzec. miasto niemal – nie bronione żadnymi murami (co budziło zdumienie i podziw) – cały otwarty na powietrze i słońce. Ale my. i zaskakujące perspektywy. system doprowadzania wody. kapryśna. Tym tłumaczy się – wielopoziomowość. że owo wrażenie teatralności wynika z założeń artystycznych budowniczych minojskich. Ani rodzaj budulca. Siedlisko bardziej głębokie niż rozległe. że nie jest to miejsce potężnej władzy i zbrodni. Ściany z drobnych kamieni. że o wielkości sztuki kreteńskiej decyduje nie architektura. zbyt wiele wiemy o kłamstwach sztuki lukrującej rzeczywistość. połączonych zaprawą. są cienkie. Jest to architektura malownicza. Jest jednak rzeczą zastanawiającą. pokojem i radością. przywleczone tu widać z kraju mgieł i deszczów. ogromny zespół architektoniczny. architektura ruchliwa. freski przemieniają surowe płaszczyzny w barwne zasłony. jakie są tego źródła i przyczyny. aby pomieścić króla i wodzów naradzających się przed łupieżczą wyprawą. kwiaty i po ludzku uśmiechnięta bogini. naturalnym wykorzystaniu wzniesień i spadków. i w dodatku z jednym. dość mroczna i niezbyt wielka. Sprawiał na mnie wrażenie plastra miodu. charakterystycznych dla budowli mykeńskich. z wielką liczbą sal i pokoi zgrupowanych wokół dziedzińca centralnego. a przy tym jego „organiczność” polegała na doskonałym wrośnięciu w teren. ale niewinnych intryg i zalotów. Myślę. kpiąca z monumentalności. Jakże inny jest pałac królewski w Knossos. przypominająca bardziej spiętrzone dekoracje jakiejś wielkiej opery niż siedzibę królewską. uniemożliwiający gigantyczne konstrukcje. że zmusza do zastanowienia. freski (pomijając nawet nieudolne rekonstrukcje) czy rzeźba. Dodajmy do tego niebywały komfort. bo mógł być dowolnie rozszerzany. kruchy. ażeby uśpić mogły naszą czujność freski z delfinami. Słowem. kolumny z drewna. Przede wszystkim sam już materiał użyty do budowy jest lekki. niezbyt szerokim wejściem. „układ rozkwitający” zatem. wyniosły tron z głazów. duszność. jakby modelowane na wzór pieczary.Centrum pałacu mykeńskiego stanowi megaron – wyodrębniona sala. z ich estetyki. Dachy budynków są dwuspadowe. która miała być przesycona szczęściem. Najbardziej charakterystyczną cechą tego zespołu architektonicznego jest niemożność rozbudowy na zewnątrz. dzieci sceptycyzmu. zamknięcie w ciasnej zbroi murów. Nie ma tu ani śladu murów cyklopowych. aż do granic teatralności.

Aby ukryć swoją hańbę. ale małe figurki z fajansu i gliny. Wydaje się. pasji i cierpienia. Przy takiej interpretacji Tezeusz awansuje do roli liberatora. Co dziewięć lat Ateńczycy. syn króla ateńskiego. że znalazło równowagę. Najbardziej znaną legendą grecką.rzeźby monumentalnej. Tezeusz. Lekkomyślna żona Minosa uwiodła byka. jak i emocjonalnym. i to na zawsze. którzy byli wówczas pod władzą Krety. I nagle przyszła wielka. Odnosi się także wrażenie. jest opowieść o Minotaurze. I Minotaur pożerał smacznie młódź ateńską. Z tego związku urodził się Minotaur. – i niemal z dnia na dzień pałace całej Krety stały się ruinami. Legendę o Tezeuszu można interpretować wielorako. pieczątki i biżuteria. budowniczowie pałacu pracowali na szeroką skalę. stale powiększano pałace. Od tego czasu datuje się znaczne udoskonalenie techniki. beztroską. naturalna katastrofa około roku 1400 przed Chr. grawerowane półszlachetne kamienie. który wyzwala swój kraj spod obcego jarzma. pochodzące właśnie z tego czasu. tablice z pismem linearnym B. i nic nie pobudzało do zmian czy rebelii. zupełnie o tym milczą. Za pomocą ofiarowanego przez nią kłębka wdarł się do labiryntu i zabił Minotaura. olśniewająca ceramika. Niczego nie wiemy o szczegółach tej katastrofy. pisze: „Jest tu jakiś paradoks: kiedy szło o zmobilizowanie ludzi i materiałów. związaną z Kretą. Ale ruiny są dostatecznym i niezbitym dowodem: nikt nie potrafił już zmobilizować tego małego ludu i rządzić nim. Przybywszy na Kretę. Znawca świata kreteńskiego. jak wszystkie legendy łączące w sobie ludową opowieść z mitem religijnym. jeśli chodzi o instytucje i ideologię. grą nieco płytką. Przypomnijmy ją w największym skrócie. przywódcy ateńskiej rewolty. składali ofiarę z siedmiu dziewcząt i siedmiu chłopców z najznakomitszych rodzin. a mianowicie procesu wyzwolenia Aten spod panowania kreteńskiego. zarówno w sensie materialnym. potwór o głowie zwierzęcia i ciele ludzkim. . ani władza królewska nie wymagały niczego innego. ustabilizowane. Lata te były pod każdym względem latami bezpieczeństwa. jak to potrafili dawni królowie przez 600 długich lat”. Niektórzy dopatrują się w opowieści transfiguracji faktów historycznych. został wysłany z ową ponurą daniną. Finley. jakby na wyspie Minosa życie było zabawą. która nie zachwiała się w ciągu 500 czy 600 lat. powierzchowną. bohatera politycznego. że od początku okresu środkowego życie było. uwiódł córkę Minosa. lecz wszystko to odbywało się – aby tak rzec – w linii horyzontalnej. po czym z Ariadną – nie ścigany przez Minosa – odpłynął do rodzinnego miasta. że ani religia. zwycięstwo racjonalnego porządku nad chaosem. podczas gdy wszystko inne poza tym było na skalę małą. dodajmy: bezpieczeństwa pasywnego. wzrosła liczba ludności. Ariadnę. pozbawioną ekstazy. Jej bohater uosabia typową grecką admirację dla sprytu – czy inteligencji – tryumfującej nad ciemnymi siłami. król Krety kazał Dedalowi zbudować labirynt. uczony angielski Moses I. Potężny król Minos dostał w darze od Posejdona pięknego byka.

patrząc obojętnie z wyżyn swojej kociej boskości. freski. co jest tylko anty – krzywdząca. Kiedy pierwszy raz ojciec opowiadał mi tę bajkę. . Minotaura. Także sztuka grecka nie przedstawia Minotaura w postaci odrażającej czy budzącej lęk i przerażenie. Całym właściwie świadectwem długich dziejów są tylko ślady materialne – ruiny domów i pałaców. przeciwnie. jakie toczyli. Z jego karku spływa na ziemię warkocz krwi. Maciusiowi zawdzięczam. mój prywatny Minotaur. posążki z wypalanej gliny. pełną podstępów i toporów. od paleolitu. ale nigdy nie był przedstawiony jako złowieszczy potwór. Biedny Minotaur! Miałem dla niego. mieszkający pod schodami wiodącymi do piwnicy. spętanego labiryntem i obcą sobie ludzką historią. Tezeusz obejmuje lewą ręką. jakie zapewne zakładali na sąsiednich wyspach. że późniejsza lektura mistyków nie była dla mnie całkiem niezrozumiała. raczej jako ofiara (na słynnym sarkofagu z Hagia Triada) lub zwierzę występujące w grach. pół człowieka. Minotaur jest na kolanach. natomiast byk – jest wszechobecny. ceramika. nieprzydatne. był dla mnie niedostępny. sarkofagi. Androgeosa. kolebka Zeusa – wyspa uprzywilejowana przez mitologię – milczy wstydliwie o swojej przyziemnej historii politycznospołecznej. zakaz zadawania się ze zwierzętami – nosicielami zarazków. prawą zaś wbija mu w szyję krótki miecz. Minotaur jest piękny i bezbronny. choć przecież większą chorobą. Pamiętam dobrze piękną amforę w stylu attyckim. rzadko odpowiadał pomrukiwaniem na moje litanie miłosne. jak procesje i bicie w dzwony. szyję przeciwnika. i po śmierci bogowie uczynili go jednym z sędziów w cienistej krainie Hadesu. uczucia czci i poddania się woli nieznanego. Ariadny. igrzyskach i festynach (fresk w pałacu w Knossos z bezkrwawą tauromachią).Jest to legenda grecka. wypełniony obcym życiem. ofiary z mego poskromionego łakomstwa – czekolady i cukierki. Ojczyzna Fedry. od zamierzchłego dzieciństwa. Dedala czy innych spryciarzy. na moje strzeliste akty uwielbienia. ani o koloniach. Przyczynił się zapewne do tego Maciuś. Dla niego musiałem przekroczyć surowe rodzicielskie tabu. Przecież Minos nawet w tradycji helleńskiej był symbolem sprawiedliwości. Ma kształtne ciało młodzieńca o głowie byka. czarnofigurowym. uczułem bolesny skurcz serca i współczucie dla pół zwierza. nic nie wiemy o wojnach. skoro brak źródeł pisanych poza skąpymi przekazami greckimi albo egipskimi. więcej czułości niż dla Tezeusza. Nie znamy nawet imion królów minojskiej dynastii. W ikonografii kreteńskiej nie ma wyobrażenia Minotaura. na której wyobrażona jest nierówna walka Tezeusza ze zwierzęciem: łatwe zwycięstwo człowieka. ba. Ale wracając do tematu – czy można w ogóle mówić o historii Krety starożytnej. kalectwem jest zatamowanie zakorzenionego w nas. antykreteńska i jak wszystko. któremu składałem ofiary z przysmaków. a nie okrucieństwa. zapaśniczym gestem. Odczytanie pisma linearnego B nie rzuciło wiele światła na dzieje Krety i jej mieszkańców.

czy posiadali literaturę? Być może. O religii Minojczyków da się jednak coś niecoś powiedzieć bez uciekania się do 11 aojda – śpiewak. Za pomocą ryzykownych analogii – formalnych podobieństw symboliki – budują olśniewające teorie. jak się zdaje. którzy odeszli dawno.W istocie genialne odkrycie Chadwicka i Ventrisa – ów zdobyty Mount Everest greckiej archeologii. kojarzące odległe w czasie i przestrzeni cywilizacje. Czy Minojczycy mieli swoich aojdów11. korze drzew i pochłonęły ją na zawsze pożary pałaców. Freski. O religii minojskiej pisano wiele. pięknie ilustrowana książka pozbawiona tekstu. a malowidła i ryty dają. wobec których laik staje onieśmielony i zafascynowany. . ale na żadnym ze znanych dokumentów ikonograficznych nie dochował się portret trubadura czy choćby skryby. wykładana kryształem górskim. ale także instytucje. była religia. pole do gry w kości i nazwano go umownie „szachownicą”. proroków i królewskich kronikarzy. jak powiedział Picard. nic bowiem bardziej nie rozpłomienia wyobraźni naukowców niż brak dokumentów i świadectw bezspornych. tak jakby to pismo wymyślone było dla buchalterów. Ale jest to. zapisana była na materiale nietrwałym – papirusie. więc także minojskiej. niebieską pastą szklaną oraz blaszkami srebrnymi i złotymi. muzyków. co tajemniczości przeznaczenia. zabiciem czasu w deszczowe wieczory zimy. jak mówiono – przyniosło ważne potwierdzenie podboju Krety przez Greków. że „wszystko łączy się ze wszystkim”. nie potrafimy natomiast czytać w duszach ludzi. czy może więcej osób? I co interesowało mnie najbardziej: czym była w swojej istocie – bezmyślną igraszką. czy też współzawodnictwem wyzwalającym wielkie namiętności? Podobnie ma się sprawa. którego cechą charakterystyczną jest przekonanie. że podstawą starych cywilizacji. Wykopaliska minojskie przekonują nas o tym. Ale na czym polegała gra? Czy była czystym hazardem. opiewający dzieje bogów i herosów. gdy dotykamy zamierzchłych kultów i wiary. Wszystkie inne dziedziny życia mogły się rozwijać tylko w harmonii z nią właśnie i pod jej przemożnym wpływem. Odkryto sanktuaria. a nie dla poetów. Obiekt ów stanowił. W muzeum archeologicznym w Heraklionie przykuł moją uwagę przedmiot narzucający się wyobraźni nie tyle dzięki walorom estetycznym. czy też wymagała inteligencji i zdolności kombinacji? Czy brały w niej udział dwie. pieczęcie i gemmy przedstawiają kapłanów. Religioznawcy zresztą – ci poeci humanistyki – ulegają często magicznemu myśleniu. Homerów i eposy. ogromną ilość przedmiotów kultu. dość wierny i szczegółowy opis ceremonii. Jest to znaleziona w Knossos tablica z kości słoniowej. poeta. Potrafimy niekiedy odczytywać pisma umarłych cywilizacji. pieśniarzy. lecz niech ta analogia nie sugeruje niczego płochego. Inspirowała nie tylko sztukę. a poza tym dość monotonny inwentarz przedmiotów. Wszyscy są bowiem zgodni co do tego. jak się przypuszcza.

Neolityczni mieszkańcy owych grot pobudowali sobie domy i ustąpili miejsca bogom. gołębie. w jakiej to epoce pojawiły się tendencje antropomorficzne. a także zwierzęta: węże. Wielką rolę odgrywały siekiery o podwójnym ostrzu. fetyszów i symboli bóstwo ukazało twarz podobną do twarzy ludzkiej? Jedno jednakże jest pewne: dominacja bóstw żeńskich. wszechobecne. betyle. które mają wywoływać nastrój świętości i obecności boga bez konieczności czynienia boga widzialnym. Od tego okresu rozpoczyna się również budowa kaplic w zespołach mieszkalnych. Ogromna ilość jej wyobrażeń. lwy i oczywiście byk. Przedmiotem adoracji były głazy. mówiąc inaczej. oliwki i cyprysy. spoza amuletów. Minojczycy nie budowali świątyń jak Grecy czy Egipcjanie. a także w kasku i zbroi. ziemi. Ma to być dowód znacznego stopnia spirytualizmu. słupy drewniane i kamienie. a nawet złocie. tzw. Pogląd ten spotkał się z dość kategorycznym sprzeciwem badaczy religii. zanim stała się prostym elementem architektury. gdyż była również boginią wojny. że Wielka Matka była jedyną boginią religii minojskiej. stalaktyty w grotach. ceramice i gemmach. kiedy. srebrze. w otoczeniu skał. Początkowo składali ofiary w grotach naturalnych. pani słońca i luny. a w początkowej fazie ich wyłączność. jak chcą znawcy. Trudno odpowiedzieć na ważne pytanie. czy też znakiem pioruna i jego władcy. a były także często wykonywane w kamieniu. w pobliżu źródeł. na statkach jako protektorka nawigacji. . morza i piekła – Wielka Matka. stanowiła przedmiot kultu. pochodzących z różnych epok. zajmujący uprzywilejowane miejsce w kreteńskim bestiarium. W pierwszej fazie epoki średniominojskiej pojawiają się niewielkie. ludzi. palmy. Przedmiotem kultu były również drzewa: pinie. małpy. takich jak Kamares na zboczach Idy czy Psychro w masywie Dikte. z wyjątkiem religii żydowskiej – wszystkie inne były politeistyczne. Cóż oznaczał ów osobliwy topór? Czy był świętym instrumentem ofiar religijnych. która. „Labirynt” zatem znaczyłby „pałac toporów o podwójnym ostrzu”. Rysem charakterystycznym tej religii jest predylekcja do symboli. Elementy fetyszyzmu – podobnie jak w innych religiach prymitywnych – są bardzo liczne. Jedno zdaje się być pewne. odgrodzone drzewami i niewysokim murem miejsca kultowe na szczytach gór. chciałoby się rzec. Nad niejasnym dla nas w wielu szczegółach Olimpem kreteńskim panuje potężne bóstwo przyrody. w otoczeniu lwów. a zwłaszcza pałacach. czy może symbolicznym połączeniem bóstwa męskiego i żeńskiego? Zdania znawców są podzielone. podobnie jak w religiach starożytnej Anatolii. pochodzi nazwa pałacu Minosa. W basenie Morza Śródziemnego. pozwala śledzić jej rozliczne atrybuty. które odnajdujemy na freskach. Niektórzy sądzą. Pojawia się pod postacią posążków z terakoty jako symbol płodności. władczyni świata. brązie. że od jego nazwy – niegreckiej zresztą – labrys. węży i ptaków.ryzykownych hipotez. zwierząt i roślin. Znaleziony w Fajstos złoty sygnet przedstawia taniec nagiej kobiety przed betylem – prototypem kolumny.

Potem następowały libacje. które powodowały ekstazę i ściągały na ziemię bóstwa i ich demony. Diodor. ofiary. godne jest zastanowienia. 32 . jej bestiarium.. Witwicki.: W. Enigmatycznym lasem pytań jest zatem religia Minojczyków. że istniały związki między egipskim Apisem i Minosem oraz azjatyckimi kultami płodności i Wielką Matką Kreteńczyków. w jakim stopniu była oryginalnym tworem ducha Kreteńczyków. Grecy wiele zawdzięczają religii Minojczyków. i nadszedł jeden dzień i jedna noc okropna. wazach i sygnetach – musiały być widowiskiem zapierającym oddech. pełna tańca. wypowiedziane kilkanaście wieków po upadku kultury minojskiej. VI Później przyszły straszne trzęsienia ziemi i potopy. Kapłani pojawili się późno i ich rola (z wyjątkiem oczywiście króla – wielkiego kapłana świętego Byka) wydaje się być niewielka. Warszawa 1951.Ceremonie religijne Kreteńczyków – sądząc z dochowanych przekazów na gemmach. który długie wieki panował na Olimpie. ale kapłanki. że hołd oddawany bogom. s. Nie potrafimy wyjaśnić. pisze: „Kreteńczycy mówią. ale natura tych związków jest niejasna.. Tłum. liturgia agrarna i święte igrzyska przybyły na kontynent grecki wprost z kraju Minosa. Tam urodziła się legenda Zeusa. po czym następowała krwawa ofiara z kozłów. Historyk grecki z czasów Juliusza Cezara. wtajemniczenie. misteria są wynalazkiem mieszkańców Krety. a w jakim uległa wpływom innych religii. że kult Demeter. Rozpoczynały się zapewne od aktu puryfikacji. muzyki i płynących z kadzielnic dymów. co jest zrozumiałe w religii. Na malowidłach kreteńskich można je łatwo rozpoznać po charakterystycznym stroju: noszą staniki otwarte na piersi. Timajos12 W połowie drogi między Therą a Thirasią nagle wydobył się ogień z morza i 12 25d. Platon. owiec i byków (na wielkich uroczystościach zabijano do dziewięciu byków) i te ofiary są częstym tematem sztuki minojskiej. To zdanie. która naczelnym bóstwem swego Panteonu uczyniła Wielką Matkę. I jest rzeczą bardzo prawdopodobną. długie spódnice ze skóry lub sięgające kostek suknie i tiary na głowach. a inne ludy zapożyczały je od nich”. Uroczystościom kultowym przewodniczyli nie kapłani. Domyślamy się. Całość kończyła wielka kolorowa procesja.

Natomiast w zniknięciu z mapy świata państw i narodów tkwi element tajemnicy losu i naturalną skłonnością umysłu jest poszukiwanie przyczyny jedynej. mądrość monarchów i polityków. niebo pełne spokojnych gwiazd i krzątanina wokół wieczerzy. . z którego przyszła śmierć. połączoną z powodzią i z pożarem. aby cisnąć grom. Minos dyskutował z doradcami nad zawiłym traktatem handlowym. Jedni są zdania. aby zatknąć tam wieniec z kwiatów przed zbliżającym się świętem. 15. a pałacowy sługa wdrapywał się na maszt. co nie pozostało bez wpływu na jego późniejsze przypuszczenia i wnioski. tak że morze wokół płonęło i kipiało. Sam zresztą odkrywca przeżywał w Knossos 26 VI 1926 serię wstrząsów. 3. Uczeni są na ogół zgodni co do przybliżonej daty nagłego załamania się kultury minojskiej. a także wyznaczyć kierunek. Jadłem tu zwykle kolację i rozmyślałem o katastrofie. Najbardziej natomiast prawdopodobna wydaje się teoria wyjaśniająca zniknięcie tej cywilizacji potężną katastrofą sejsmiczną. Kilka pomieszczeń pałacowych zostało „zbombardowanych” wielkimi blokami kamieni. Stało się to nagle. kiedy nad ludem nieświadomym i zadufanym bóg podniósł rękę. Dzieje się tak zapewne dlatego. Do portu wchodził właśnie statek z opuszczonymi żaglami. zwana także Thera albo 13 I. wspaniałości i potęgi. W czasie prac wykopaliskowych Evans odkrył ewidentne ślady zniszczeń spowodowanych wstrząsami ziemi. Inni dopatrują się przyczyn klęski w inwazji Achajów. Geografia13 Na środku placyku Venizélou jest wenecka studnia Morosiniego. że czynniki składające się na fenomen rozwoju dają się wytłumaczyć racjonalnie: dogodne położenie geograficzne. decydującego momentu. matka kołysała dziecko. Kataklizm przyszedł z pewnością nagle – jak w wierszu Miłosza – bez zapowiedzi i znaków niebieskich. jaka była przyczyna ich śmierci niż wszystkie kwestie dotyczące ich życia. rolnik nawracał pług. wokół restauracje i kawiarnie – ulubione miejsca wieczornych spotkań. że to rewolucja wewnętrzna położyła kres potędze minojskiej – teza co najmniej ryzykowna. ponieważ niewiele wiemy o społeczeństwie starożytnej Krety. usprawiedliwiam swoje zafascynowanie katastrofą. Zauważyłem (niepokoi mnie to trochę). które siła sejsmiczna przeniosła z odległej części pałacu. mniej natomiast zgadzają się co do przyczyn. Wtedy to się stało.utrzymywał się w ciągu czterech dni. równowaga społeczna. pierworodnego grzechu cywilizacji. Od dawna starano się określić przybliżone rozmiary katastrofy. bardziej interesuje mnie pytanie. że kiedy zastanawiam się nad dziejami odległych cywilizacji. Strabon. Sto kilometrów na północ od Krety znajduje się wyspa Santoryn. Nic bowiem bardziej nie sprzyja dumaniu o końcu świata niż pogodna noc sierpniowa.

Właśnie w jednym z szybów uczony grecki. szczątki ludzkich kości i kawałki zwęglonego drewna. Odsłonięto osiedle kamiennych domów. a miasto Sydon zniszczone zostało niemal w dwóch trzecich. Księżycowy krajobraz wyspy przemienia się tylko we wschodniej części – w zielony ogród południowych drzew i winnic. w latach pięćdziesiątych naszego stulecia natrafił na ślady budynku kamiennego. w odległości 2 kilometrów. dobrze zachowane freski. Wyspa ta istnieje do dziś. pozwala je datować na początek wieku XV przed Chr. ale jest rzeczą wielce prawdopodobną. dokonana w laboratorium amerykańskim metodą węgla radioaktywnego. Na wyspie znajduje się kopalnia miedzi i tufu wulkanicznego. Nie tylko odkryliśmy obecność Minojczyków poza Kretą. Skały wulkaniczne o kolorze sinoczarnym wyrastają z morza niedostępną ścianą. rysunku i użycia koloru łatwo dojść do wniosku. czyli Stara Spalona. Thera stanowi pasjonujące studium dla geologów i sejsmografów. Nazywa się Palea Kameni. Na zachód od Thery.] jak gdyby wydobyto ją za pomocą dźwigni”. Eubeję. ba. Fresk ten znajduje się od paru lat w muzeum archeologicznym w Atenach i na podstawie prostej analizy techniki. że Thera była epicentrum potężnego trzęsienia ziemi.. że warunki dla prac archeologicznych są na wyspie Thera daleko korzystniejsze niż na Krecie. czyli Piękna. Działalność wulkanu Santoryn jest dobrze znana dzięki relacjom geografa greckiego Strabona. chociaż dzisiaj z pewnością nie należy do najbardziej ponętnych wysp archipelagu Cyklad. Zaalarmowani archeolodzy rozpoczęli systematyczne badania. które położyło kres cywilizacji minojskiej. Wskazuje na to zresztą budowa geologiczna.. To stamtąd. z otwartym dziobem. Może wydawać się paradoksem. Jest niewielka. Jeden z nich – wymyślono dla niego nazwę Nadejście wiosny – przedstawia czerwone kwiaty i stylizowanego ptaka w locie. który z epicką siłą opisał gwałtowny wybuch w roku 198 przed Chr. wypukłą stroną zwróconej ku wschodowi. szereg obiektów. Lawa i popioły wulkaniczne . „Wśród ognia wyłoniła się wyspa rozżarzona [. Analiza znalezionych w odkopanych budynkach na Therze resztek organicznych. Z lotu ptaka wygląda jak rzucona w morze żuchwa przedpotopowego potwora. Katastrofa ogarnęła swoim zasięgiem Cyklady. że przyniesie także archeologom materiały naprawdę rewelacyjne. Kroniki notują także potężne wstrząsy tektoniczne przy końcu XVI i na początku XVIII wieku. że stanowi brzegi dawnego wulkanu. powierzchnia jej wynosi około 75 km2 i ma osobliwy kształt odwróconej litery C. Fenicję i Syrię. ale nie spodziewano się. Pałac Minosa pokryty był cienkim płaszczem ziemi i dlatego odkopane zabytki (zwłaszcza malarskie) były bardzo zniszczone. którym towarzyszyło powstawanie nowych wysp. Ten mały archipelag ma wyraźnie zarys kolisty i nietrudno się domyślić. znajdują się dwie mniejsze wyspy Thirasia i Aspronisia. Ale jaki to ma związek z pałacem Minosa na Krecie? Odpowiadamy: może to mieć związek kapitalny. że należy do kręgu kultury minojskiej. W dawnych czasach nosiła imię Kalliste. nadeszła zagłada. według uzasadnionych przypuszczeń.Thira. Angelos Galanopoulos.

znajdujemy jej dokładny opis. która trwała 48 godzin. Thera przed erupcją – twierdzą – była trzykrotnie większa niż obecnie. O.. Trzydzieści sześć tysięcy osób straciło życie. szalały gwałtowne burze przez dziewięć dni. Siła eksplozji przekroczyła wielokrotnie moc bomb zrzuconych na Hiroszimę i Nagasaki. Czy jednak wybuch wulkanu na niewielkiej wyspie mógł spowodować tak przerażające spustoszenie? Zważmy bowiem. Warstwy popiołu wulkanicznego wyrzucone w atmosferę okryły Jawę i Sumatrę nieprzeniknioną nocą. i dniach. iż twierdzą. Te ryzykowne hipotezy pozostają w związku z legendą o zatopionej Atlantydzie – o czym powiemy za chwilę. Tylissos. opis dziesięciu plag. W papirusie egipskim pochodzącym z XVIII dynastii czytamy o „długiej nocy. że pamięć o tym kataklizmie szła z pokolenia w pokolenie. świętych księgach. a nie w Knossos. grzmotach i powodziach. niechaj wreszcie zamilknie huk ziemi!”. Entuzjaści tego znaleziska idą w swych oczekiwaniach tak daleko. W miejscu powstania wiru fala osiągnęła wysokość 40 metrów i zmyła z powierzchni ziemi 265 wiosek. Grzyb dymu i ognia widziany był w odległości setek kilometrów.]. Tygodniami padały krwawe deszcze. Gurnia. Amnisos. Deszcz popiołów spadał w odległości 2500 km od miejsca eksplozji. zgadza się dość dokładnie ze zjawiskiem towarzyszącym . Sejsmografowie wszelako twierdzą. Malia. że tu właśnie. Taka katastrofa porazić może nawet wyobraźnię autorów piszących o wojnie atomowej. Kopiąc na wyspie Thera. znajdowała się stolica i centrum minojskiej potęgi. że katastrofie uległo nie tylko Knossos. W pracach naukowych. że wybuch wulkanu na wyspie Thera był czterokrotnie silniejszy. Znajdowała się na niej góra wulkaniczna. Zdaniem uczonych. trzeba przedrzeć się wprawdzie przez trzydziestometrową warstwę produktów wulkanicznych. a także w codziennych gazetach naszych pradziadków. a także Palaikastro i Zakro – cała więc Kreta. o czym świadczy świetny stan Pompei. Sama katastrofa miała – ich zdaniem – przebieg podobny jak eksplozja wulkanu Krakatau w roku 1883. ale także Fajstos. Homerowa wyspa o stu miastach stała się w ciągu jednego dnia posępną ruiną. które spadły na Egipt. Odnajdujemy ją w legendach. Hagia Triada. wysoka na 1500 metrów. że było to najzupełniej możliwe. Nic dziwnego. „Gdyby mogły się spełnić pragnienia archeologów – mówi dobrodusznie odkrywca Ur. Trzydziestometrowa fala zalała wybrzeże Krety kilkanaście minut po wybuchu wulkanu. lecz rewelacyjny łup archeologów zmienia naszą wiedzę o najstarszej cywilizacji śródziemnomorskiej. Nie było sposobu. Pojawia się w greckim micie o potopie Deukaliona. Popioły rozniesione zostały aż do Afryki Centralnej i na koniec Europy. kiedy słońce na niebie było blade jak księżyc [. A wreszcie sama Biblia. Pseira.mają.. Sejsmografowie i geolodzy mówią. zdolność konserwującą. pismach starożytnych autorów. Leonard Woolley – wszystkie starożytne miasta powinny być zasypanie popiołem przez jakiś wulkan”. żeby tak rzec. aby wyjść z domu. opisanych w Księgach Mojżeszowych.

grzmoty i gradobicie. że przyczyniły się do powstania nowej teorii w atlantologii. Wprawdzie wielu uważa poszukiwaczy Atlantydy za łagodnych maniaków. mogło to spowodować ruchy mas wodnych w zbiornikach odległych o setki kilometrów od miejsca katastrofy. zgodnie z tradycją. tzw. że Atlantyda była kontynentem raczej niż wyspą. Mądry Mojżesz wykorzystał to rozpętanie żywiołów i wyprowadził swój lud z ziemi Faraona. warto chyba poświęcić chwilę i tej kwestii. Wszystkiemu zawinił Platon. Odkrycia na wyspie Thera miały tak wielki oddźwięk. Wnoszą natomiast pewne korektury dotyczące chronologii i topografii domniemanej Atlantydy. i to pod wyraźnym wpływem odkryć na wyspie Thera. woda o barwie krwi. opowieść. Zważywszy. że żyjemy w epoce urzeczywistnionych fantazji. Sam Platon wprawdzie umiejscawia ją na Oceanie Atlantyckim. miał usłyszeć od kapłanów egipskich. ale już trzeźwy Arystoteles uważał. Jednak wziąwszy pod uwagę. że są tworem fantazji Platona. glos i objaśnień. epidemia. które pędzą z szybkością kilkuset kilometrów na godzinę. miała miejsce w roku 570 przed Chr.wielkim eksplozjom wulkanicznym: nagła przemiana dnia w noc. jego powstaniu i zamierzchłych dziejach. Przyjąwszy zatem. Oba dialogi powstały zapewne z inspiracji pitagorejskich. ale ze wszech miar prawdziwą” o zatopionym kontynencie. Atlantologom to wszakże nie przeszkadza. Timajos i Krytiasz należą do najbardziej zagadkowych dzieł ateńskiego filozofa i wywoływały mnóstwo komentarzy.). sprzeczności i bałamutnych informacji. . deszcz ognia. długie fale morskie wywołane trzęsieniem ziemi lub wybuchem wulkanów pod wodami. Cudowne przejście przez Morze Czerwone – według opinii Galanopoulosa – było możliwe dzięki falom. Niektórzy z nich sądzą.. tsunami14. że spiętrzenie wód w czasie erupcji wulkanu na wyspie Thera wynosiło w miejscu wiru zawrotną wysokość wielu dziesiątków metrów. lecz zwolennicy teorii Atlantydy na Morzu Egejskim mówią. że geografia starożytnych była pełna luk. a więc przybliżoną datę upadku kultury minojskiej i wybuchu wulkanu na wyspie Thera. Czy jednak 14 tsunami – (jap. większa od Libii i od Azji razem wziętych i że katastrofa wydarzyła się dziewięć tysięcy lat przed pobytem Solona w Egipcie? Na to ostatnie pytanie pada odpowiedź – że Solon nie będąc zbyt tęgim w hieroglifach odczytał symbol sto jako symbol tysiąc. pozbawionym jakiegokolwiek naukowego uzasadnienia. skoro od tylu wieków nie może znaleźć przedmiotu swoich badań. a samą atlantologię za naukę wątpliwą. Ale jak ustosunkować się do stwierdzenia Platona. Są wielkimi poematami o wszechświecie. W dwóch dialogach pisanych pod koniec życia snuje „opowieść bardzo dziwną. że znajdowała się na Morzu Egejskim. dodajmy 900 lat i otrzymamy rok 1470 przed Chr. jaką jeden z siedmiu mędrców – Solon.. a być może także egipskich i wschodnich. że wizyta greckiego mędrca w Egipcie.

co „bardzo dawno”? W muzeum archeologicznym w Heraklionie znajduje się przedmiot. marzyłem o tym tak intensywnie. to źle. że jest to zabytek pochodzący z Krety z okresu średniominojskiego. więc zerwałem się do ucieczki tłumiąc krzyk grozy i gnałem przez łąki. a nawet sporządziłem jego szkic w skrytej nadziei. aż obudziłem się. aż pewnej nocy śniło mi się. aż z audytorium doszły do mnie szepty i stłumione śmiechy. Francuski badacz Marcel F. . że ten zabytek kreteński jest ni mniej. mokradła. jest płytą z wypalonej gliny w kształcie nie całkiem regularnego koła. Wyróżniono w dysku 45 odrębnych znaków. Poważni uczeni wszelako wkładają teorię pana Homet między bajki. ryby i szereg ideogramów trudnych do określenia: kropkowane pola. Byli oni. prostokąty. znak interpunkcji. Homet. choć jeszcze nie odczytanego. potem znów się ukłoniłem i milczałem jeszcze dłużej. a jeśli już myślałem. tylko mój nauczyciel miał wzrok utkwiony w ziemi. Jedni badacze uważają. a nawet przestałem o nim myśleć. stałem za wysokim pulpitem. na brzegu jawy. którego zapewne zaproszono tu. inni natomiast utrzymują. i. Na domiar trudności. Co kilka znaków występuje pionowa kreska. narzędzia.. las. zwany dyskiem z Fajstos. że jest on importem z Azji Mniejszej. jak się zdaje. że mam ogłosić wynik mego rewelacyjnego odkrycia. Są bardzo wyraźne i przedstawiają głowy ludzkie. bowiem każdy znak odciśnięty jest odrębnym stemplem. ptaki. wszyscy z XIX wieku. owe hieroglify są różne od znanego nam. ta jeszcze jedna kreteńska zagadka. lecz nie wiadomo czy jest to. bez żadnego znaku. Owa płyta po obu stronach pokryta jest spiralnie biegnącymi znakami hieroglificznymi. Odtąd zakazywałem sobie najsurowiej wszelkich marzeń o odczytaniu dysku z Fajstos. wszyscy patrzyli na mnie. jak się domyślają niektórzy. opierając się na pewnym podobieństwie hieroglifów z Fajstos i indiańskich rytów skalnych z Ameryki Południowej. że jest na przykład falsyfikatem.owe platońskie milenia lub też stulecia można brać aż tak dosłownie i czy nie znaczą one tyle. i Schliemann. doszedł do wniosku. mokry. Dysk z Fajstos znaleziony został w roku 1908 w ruinach pałacu. przed którym spędziłem wiele czasu. W istocie dysk z Fajstos.. hieroglificznego pisma Minojczyków. przede mną grono wybitnych uczonych. przeraźliwie puste kartki. co zrozumiałem dopiero wtedy. w pierwszym rzędzie siedział mój gimnazjalny profesor łaciny. figury geometryczne. co nie udało się wielu uczonym. prototypem czcionki. naczynia. złośliwym żartem jakiegoś odtrąconego archeologa. bez jednej plamki. że może kiedyś zostanę nawiedzony i że uda mi się to. o grubości 2 cm i osi 16 cm. rów napełniony wodą. brązowi jak na dagerotypach. którym udało się ujść cało. całe postacie. kwiaty. bo i Humboldt. aby był świadkiem tryumfu swego genialnego ucznia. zawierającym opis katastrofy i los tych nielicznych. kiedy wyjąłem swoje notatki i rozłożyłem przed sobą – były to białe. linie faliste. ukłoniłem się i milczałem. ni więcej tylko listem ostatnich mieszkańców Atlantydy. prekursorami Gutenberga.

jeszcze dwa. tłumacząc sobie. W połowie góry. A nawet. Chwała włoskim archeologom.). Jeszcze nigdy tak cierpliwie nie ścierałem kurzu historii. staje się najzupełniej poważny. Wszyscy odwracają głowy: dolina. którego opisał Henry Miller w najlepszej swej książce Kolos z Maroussi. Sanctus Cicerone15. Chwila jest solenna. a wśród nich Malię ze śladami minojskiego pałacu. że Kreta to nie tylko Heraklion i Knossos. i cytryn. cicerone – (łac. zachowały się szczątki wielu kultur wraz z widocznymi śladami Rzymian. więc zaczynały się zacierać kontury czasu. każe schylać się. jak nigdzie na wyspie. – I 15 Sanctus Cicerone (santo Cicerone) – święty Cicerone. Zwiedziłem wiele miejsc. którym powierzono Fajstos. że trzeba zobaczyć znacznie więcej. – Tam była grota Zeusa. z jazgocących głośników melodie ludowe sypały się chropawo jak kamyki. potrafi bowiem wykrzesać życie z kamieni i entuzjazm z najbardziej zblazowanych. – I już ciągnie nas ku śladom rowków kanalizacyjnych. Gortynię. Evansa i śnieżnego szczytu Idy. ale kiedy to mówi. bo ujrzeć. Pompeję biednych ludzi.VII Zbliża się pora wyjazdu z Krety. – Uśmiecha się cały czas. . – Mieliśmy tu urządzenia sanitarne nie gorsze niż w Knossos. powiedziałbym. Czyni cuda. Gurnię. przeszłości i teraźniejszości. Na koniec prowadzi na szczyt wielkich schodów i nakazuje milczenie. która prowadzi do morza. tak jak ja. że po długim swoim życiu Alexandros zostanie świętym patronem przewodników. gdzie. Jest to ruina czysta. ową. przezornie jak nigdy dzieląc topniejące drachmy. przekładałem datę wyjazdu. Więc milczymy na szczycie schodów. a ja chciałem wierzyć w realność Wielkiej Matki. od imienia Cycerona. jak słusznie powiedziano. ten sam. zupełne zaprzeczenie Knossos. żeby wyłudzić od losu jeszcze jeden dzień. resztki królewskiej willi w Hagia Triada i najpiękniejszą z ruin Krety – Fajstos. które dojrzewały właśnie w dolinie Messara. Tłukłem się tedy po Krecie zawsze pełnymi autobusami. bo tylko w tych dwóch żywiołach człowiek może żyć naprawdę. a za nią góra Ida z białą czapą śniegu na szczycie. ponieważ Minojczycy byli. Alexandros wbija palec w powietrze i pokazuje stronę lewą. przewodnik oprowadzający podróżnych. tablicą praw wypisaną na murze pewną antykwą. to znaczy uwierzyć. bez pretensjonalnych rekonstrukcji. Ja jestem Minojczykiem. wędrowałem w tych skrzyniach hałasu od Zatoki Mirawelu aż po przylądek Spanda i z północy na południe od Egejskiego do libijskiego morza. lepsze. niskiego wzrostu. dotykać kamieni i cmokać. Oprowadzał mnie po niej Alexandros. najpełniej. – W naszym pałacu – mówi – pokoje były niskie. Nie wątpię. jeszcze nigdy tak łapczywie nie łykałem starych kamieni.

Nie ma innej drogi do świata. Odjazd. Kamienny rydwan jego Fajstos zatrzymał się na chwilę. że Alexandros jest woźnicą. które z wysoka wydaje się twarde jak karbowany kamień. Nie wyzywali losu. – To już jest mniej wyraźne.rzeczywiście w połowie góry ciemnobłękitna plamka jak odprysk lustra. pogodzić zmarłych z żywymi. Wydaje się. Ich ruiny to ruiny kołyski. Alexandrosie. gdybym cię miał stale przy sobie. Wleczemy za sobą szary cień kotwicy. Teraz Alexandros stoi na szczycie schodów. mógłbym przenosić skały. ruiny pokoju dziecinnego. Cyklady. potężnych zamków i stolic nie wzruszają tak bardzo. Starali się przetrwać w swojej odrębności i w złudnym poczuciu bezpieczeństwa. Wyspy w dole jak rzucone na wodę płowe skóry dzikich zwierząt. . Znów siedzę w Heraklionie na małym placyku Venizélou i patrzę na fontannę Morosiniego. Porządkuję notatki i wrażenia. Miejsce narodzin przesłania pasmo gór. Samolot leci cały czas nad morzem. Wszyscy milczymy. co niszczyły. Dlatego trzeba wierzyć. Alexandrosie. Uczyłbym z tobą maluczkich i zadufanych w sobie – pokory wobec bogów. Domyślam się. Ach. Szczątki imperium. jak tylko droga współczucia. Kilkanaście kilometrów na wschód od Heraklionu lotnisko – wielka łąka bez kóz i owiec. co poruszyło mnie tutaj najbardziej. czym dla mnie jest Kreta. jak ruiny pałaców minojskich. Chciałbym odpowiedzieć na pytanie. Alexandros pokazuje przed siebie: – A tam urodził się Zeus. Może udałoby się nam dokonać rzeczy niezwykłych – sprzymierzyć czasy. Rozpętane żywioły były jakby zbyt wielkie i nieproporcjonalnie okrutne w stosunku do tego. że mieszkańcom starożytnej Krety obca była pycha wielkich cywilizacji.

Próba opisania krajobrazu greckiego Magdzie i Zbyszkowi Czajkowskim .

niepodobna wykroić z tego splątania błękitu. syntezą doznań wzrokowych podróżnika. ale tu mamy do czynienia nie tylko z bogactwem. urwisty brzeg Peloponezu i wreszcie Zatoka Koryncka. a między tym doliny. północna Ameryka) od bloku południowego – Gondwany (Afryka. ostre przepaście. Góry powinny nasycić krajobraz majestatyczną ciszą. Niepodobna znaleźć miejsca. powietrza i światła żadnego widoku i powiedzieć – to jest Grecja. rzadko rozległe. Duszna noc na pokładzie statku płynącego klasycznym szlakiem z Brundizjum16 do Pireusu pełna była pytań o kolor nieba. Można rzec naturalnie. że tak jest zawsze z krajobrazem różnorodnym. Geolog mówi: przeważające w Grecji wapienie i dolomity świadczą. morza i gór. Morze to oddzielało blok lądowy północny określany jako Angara (środkowa Europa. jakie nie opuszczało mnie w Grecji. południowa Azja i południowa Ameryka). nagłe przełęcze. najczęściej wąskie. które byłoby choćby w przybliżeniu sumą. Ale już rankiem. Na półwyspie i na wyspach Hellady zdarzyło się w czasach historycznych ponad 300 trzęsień ziemi. Na urwistych stokach wypisały swe imiona przemoc i gwałt. Jest to krajobraz wymykający się opisowi przez samą swoją naturę. kiedy na horyzoncie zaczęły pojawiać się pierwsze wyspy. Ale. wężowe.Do Grecji jechałem na spotkanie z krajobrazem. Sądziłem. Azja. mamy tutaj niespokojne spiętrzenie. gór. co pozostało z dawnej Tetydy. . Zarysy lądów i mórz uformowały się dopiero w ostatniej epoce historii ziemi. Jest to jeden z najbardziej sejsmicznych obszarów naszego globu. jakby oczy otwierały się wciąż na bolesny dramat narodzin ziemi. Z jej odmętów wydobyła się siłą wybuchów wulkanicznych dzisiejsza Grecja. zrozumiałem. inaczej niż w Alpach. że będzie to przedłużenie krajobrazu włoskiego. 16 Brundizjum – starożytna nazwa Brindisi. że dane mi będzie poznać coś. gwałtowne starcia mas ziemi. czego nie zdołam porównać z niczym. wody. Sztukę grecką można poznać nieźle w muzeach europejskich. Dzisiejsze Morze Śródziemne jest tym. że kraj ten przez setki milionów lat zalany był morzem zwanym Tetydą. Jednym z najmocniejszych doznań. było doznanie ruchu.

Z każdego niemal wzniesienia widać morze. Zamyka horyzont płaską linią, która powinna dawać uciszenie. Ale nawet gdy jest ono spokojne, gdy nie szturmuje ziemi, jego głęboki kolor przypomina, że jest przepaścią przykrytą lustrem. Ten, który by przyjechał tutaj z paletą włoskiego pejzażysty, porzucić będzie musiał wszystkie słodkie kolory. Ziemia jest spalona słońcem, ochrypła od posuchy, ma kolor jasnego popiołu, niekiedy szarego fioletu lub gwałtownej czerwieni. Krajobraz znajduje się nie tylko przed oczami, ale także z boku, za plecami, czuje się jego natarcie, oblężenie, jego intensywną obecność. Wysokie drzewa są rzadkie; czasem tylko wyniosły dąb – Zeus drzew. Do stoków przyczepione są grudki zieleni, małe, zajadle walczące o życie krzewy. Przy drogach, na łagodniejszych wzniesieniach – dzika oliwka o wąskich, palczastych, ruchliwych liściach, zielonosrebrnych od spodu. Przy samej ziemi macierzanka, tymianek, mięta – aromaty upału. Między światłem i cieniem ostra, diamentem wyrysowana linia, bez całej gamy szarości i półcieni, znanych z krajów Północy. Grecy pokrywali kamienie swoich świątyń malowidłami, aby nie oślepnąć. Ale zanim ich sanktuaria podniosły się w słońcu, serce Grecji biło pod ziemią. Od grot, labiryntów, rozpadlin trzeba rozpocząć wędrówkę. Będzie to próba opisania krajobrazu i tego, co zeń wydaje się bezpośrednio wynikać.

I
Wioska nazywa się Psychro. Leży u stóp jednej z najwyższych gór Krety – Dikte. Na nielicznych przyjezdnych czeka przewodnik, rosły, czarny chłop; prowadzi ich ostrą serpentyną pod górę, aż do miejsca, gdzie otwiera się grota, w której według jednej z legend miał urodzić się Zeus. Nasłoneczniony stok góry rozwiera się nagle czarną jak węgiel jamą. Przewodnik zapala świece. Nachylenie poziomów jest gwałtowne. Już po paru krokach ciemności gęstnieją; ogarnia zimno i przenikliwa, kamienna wilgoć. Czarne stalaktyty – kolumnada szalonego architekta, wąskie korytarze, zakamarki potęgują wrażenie lepkiej, biologicznej tajemnicy narodzin. Grota dzieli się na dwie części, z których wyższa była miejscem ofiar. Zachowały się resztki czegoś, w czym archeolodzy dopatrują się śladów ołtarza. Naturalne stopnie wiodą do części drugiej, położonej kilkanaście metrów głębiej, na dnie której zastygła ciemna woda. Odkryto tutaj ex vota17 pochodzące z epoki minojskiej i mykeńskiej. Gdy schodzi się w dół, aż do małego podziemnego jeziorka, od którego blask świecy odbija
17

ex vota (ex voto) – ze ślubowania (łac.); wotum, symboliczny dar.

się twardo jak od czarnego marmuru, mrok gęstnieje, zaciska się wokół ciała, coraz bardziej materialny, duszny, aż chciałoby się jego groźną obecność spłoszyć krzykiem. Dlaczego to właśnie miejsce wybrane zostało jako kolebka boga niebios? Czy nie powinien on raczej urodzić się na szczycie góry lub w rozległej dolinie pełnej słońca? Dlaczego jego początek wtłoczono w głąb pieczary? Religia grecka była syntezą ziemi i nieba. Wchłonęła przedgreckie – kreteńskie, azjatyckie, egipskie elementy. Zasymilowała starą śródziemnomorską tradycję kultów rolniczych o mocnym piętnie mistycyzmu, z całą plejadą żeńskich bóstw ziemi i Wielką Matką – patronką płodności i urodzaju. Zeus – zdawałoby się najbardziej grecki z greckich bogów – nie był wolny od tych wpływów. Urodzony w rozpadlinie ziemi, wychowany przez nimfę czy kozę Amalteę, był zrazu bóstwem drugorzędnym. Jego późniejszy kult i osadzenie na olimpijskim tronie wiąże się z nowym, już greckim prądem religijnym, wprowadzonym przez pasterzy (a nie rolników). Cechą tego kultu był jeśli nie zanik, to na pewno ograniczenie agrarnego pierwiastka mistycznego, przewaga bóstw męskich, przeniesienie siedziby władców świata z głębi ziemi na kręgi niebieskie. Grota Zeusa (Diktaîon antron18) jest ciemną kołyską nowej religii światła. Wyjście z groty jest wyzwoleniem od dusznych ciemności. Przed oczami wielka równina Lassithi – radosna geometria uprawnych pól. Rozpięte płócienne skrzydła wiatraków jak białe słoneczniki obracają się w słońcu. Intensywne migotanie bieli, żółci, zieleni. Dolina życia zakuta ze wszystkich stron przez jałowe góry.

II
Epidauros umieszczano na mapach – Bóg wie dlaczego – nad brzegiem morza. W rzeczywistości oddalony jest od niego o trzy godziny marszu. Zanim dotrze się do sanktuarium Asklepiosa, trzeba przejść przez zielony przedsionek, nieprawdopodobny w tym spalonym kraju ogród wysokich drzew i zielonej soczystej trawy. Nie ma chyba w całej Grecji skrawka ziemi nadającego się lepiej na miejsce kultu najbardziej dobrotliwego boga Olimpu greckiego, który, jak przedstawiają go rzeźbiarze, uśmiechał się i kładł uzdrowicielską rękę na ciele strapionych, chorych i szukających pomocy. Sanktuarium jest rozległe; na gęstej trawie, w cieniu drzew rozsiane są resztki ołtarzy, portyków i świątyń. Najbardziej interesującą i zagadkową budowlą jest thólos19 – znajdujący się
18 19

Diktaîon antron – Diktejska jaskinia (gr.). thólos – tolos (gr.); starożytna budowla grobowa na planie koła, często z kolumnadą.

w pobliżu świątyni Asklepiosa. Była to bogato zdobiona rotunda z różnobarwnego wapienia i marmuru, podtrzymywana przez dwa kręgi kolumn (26 kolumn doryckich na zewnętrznej stronie i 14 kolumn korynckich tworzących krąg wewnętrzny). Prawdziwą zagadkę stanowi głęboki, znajdujący się pod tolosem labirynt, zawikłana partia podziemna. Poprzeczny przekrój owego labiryntu przypomina kretowisko. Wiadomo, że płazy i zwierzęta żyjące pod ziemią były dla Greków wcieleniem sił chtonicznych. Zanim Asklepios przyjął łagodną twarz ludzką, był kretem. Labirynt pod tolosem w słonecznym Epidaurze jest ciemnym korzeniem tego mitu. Rytuał, jakiemu poddani byli chorzy oczekujący pomocy boga, był prosty. Po złożeniu ofiary wprowadzani byli do świątyni, gdzie mieli spędzić noc na okrwawionych jeszcze skórach zwierząt ofiarnych. Najważniejszą częścią zabiegów była inkubacja – oczekiwanie na sen, w czasie której bóg wchodził w bezpośredni kontakt z pacjentem. Przedtem zalecano post i wstrzemięźliwość cielesną, aby zapewnić maksymalnie korzystne warunki inkubacji. Liczba chorych przebywających jednocześnie w Epidaurze dochodziła do ośmiuset. Dopiero w III wieku przed Chr. powiększono portyk, będący jak gdyby przedsionkiem świątyni. Najbliższa wioska była odległa o godzinę drogi. Pielgrzymi tedy spali sub Iove20. Dopiero w II wieku przed Chr. zbudowano dla nich zajazd. Teksty autorów starożytnych niewiele mówią o Epidaurze. Klasycy mało interesowali się sprawami indywidualnymi i wydaje się, że nie poświęcali zbyt wiele uwagi małym chorobom małych ludzi. Pozostają zatem źródła bezpośrednie – ex vota – dziękczynne napisy, ale nowsi badacze zachowują wobec nich daleko idącą rezerwę. Trudno bowiem uwierzyć – mając nawet należny respekt dla cudów – w pięcioletnią ciążę Cleo, zakończoną szczęśliwym rozwiązaniem, po którym wydana na świat córka sama wykąpała się w źródle i w dodatku poszła na przechadzkę z uradowaną matką. Bardziej prawdopodobne jest uleczenie niemej dziewczynki, która na widok węża wydała okrzyk trwogi i zaczęła mówić. (Okolice Epidauru pełne były dużych, żółtych, łagodnych węży – pomocników Asklepiosa – które wałęsały się wszędzie i gnieździły się w inkubatorium). Historie opowiedziane w napisach dziękczynnych nie pozbawione są humoru i uroku. Oto pewien niewolnik rozbił ulubiony puchar swego pana. Przerażony udał się do Epidauru ze skorupami cennego naczynia w worku. I dobry Asklepios uleczył tym razem puchar. Zapewne przypadki i choroby pacjentów Asklepiosa były różne i nie zawsze urojone. Zdarzały się też ciężkie schorzenia, o czym świadczy milcząca galeria odtworzonych w kamieniu części ludzkiego ciała, ofiarowanych bogu. Słuszne wydaje się przypuszczenie, że terapia uśmiechniętego Asklepiosa polegała na
20

sub Iove – pod Jowiszem (łac.); pod gołym niebem.

Ale wiele dowodów przemawia za tym. Przecież Hipokrates – prekursor psychoterapii – przestrzegający zresztą przed szarlatanami. podobnie jak na Akropolu zastosowano tutaj subtelne korektury optyczne.). Architekt nie wkraczał w naturę z tępą geometrią i zimną skalą. jego dopełnieniem i ukoronowaniem. Także dolna granica koilonu24 w stosunku do kręgu orchestry25 nie tworzy 21 22 23 24 25 hieron – święte miejsce (gr. wziął szczotkę i oczyścił ciało z pcheł. Asklepios nie był bogiem szarlatanów. jest – by tak rzec – bardziej stroma niż partia dolna. gdzie miał takie oto widzenie: śniło mu się. w teatrze przejście wzdłuż widowni (gr. Jego bezpośrednie sąsiedztwo ze świątynią Asklepiosa zdaje się świadczyć o leczniczej roli dramatu greckiego. koilon – zagłębienie. teatr w Epidaurze jest dziełem godnym Partenonu. to pewne. Półkole widowni podzielono na dwie części przejściem zwanym diazoma23. Nikt chyba lepiej od Greków nie potrafił uczynić architektury częścią pejzażu. miejsce występów aktorów (gr. Następnego dnia Klinatas wyszedł uleczony z inkubatorium”. dbać o czystość ciała. chodzić na spacery. że medycyna grecka urodziła się w świątyni. Powszechnie sądzi się. Jeśli świątynię porównać można do grupy drzew. że obie dyscypliny – cudotwórstwo i wiedza lekarska – rozwijały się niezależnie. przybył do hieronu21. że bóg rozebrał go. zwłaszcza przeciwko melancholii i koszmarom sennym. w warunkach – rzec by można – pokojowej współpracy. Z Grecji kult Asklepiosa przeniósł się do Rzymu. wydrążenie (gr.). że w filii ateńskiej pracował kapłan obok lekarza.rozsądnym – nic wspólnego z magią nie mającym – połączeniu dietetyki i higieny. Jana z Egiptu czy Kosmę i Damiana w zasadzie została ta sama. gdzie uległ wulgaryzacji i zmąceniu przez magiczne praktyki Egiptu i Azji. „Klinatas z Teb – głosi jeden z napisów – miał na całym ciele ogromną liczbę pcheł. orchestra – okrągły plac. Aby uniknąć monotonii rytmów. Bóg zalecał chronić głowę przed słońcem. . Nie. Zmieniły się nazwy.). nie ma chyba racji Arystofanes. otoczony widownią.). Oparty plecami o zbocze góry. Asklepiejon22 w Epidaurze miał szereg filii w wielu miastach greckich i wiemy. teatr przypomina skalistą kotlinę. Otóż górna część widowni nachylona jest pod innym kątem. Asklepiejon – świątynia Asklepiosa diazoma – miejsce przepasania. zalecał ofiary i modlitwy. pić mleko z miodem w celach przeczyszczających. Swoją pierwotną czystość uzyskał – rzecz zdawałoby się paradoksalna – w czasach chrześcijaństwa. W Epidaurze znajduje się najpiękniejszy teatr antycznego świata. Komedia i jej nieodzowna przesada nie jest najlepszym źródłem do poznania problemów epoki. który wyśmiewał greckich medyków. Groby męczenników zaczęły spełniać rolę inkubatorów. ale metoda stosowana przez świętych: Teklę z Seleucydy.

szepczą w półkolu sceny. naturalną muskulaturę. Została tylko krew i kamienie. trzeba zagłębić się w gorące kamienie i poddać wiecznemu festiwalowi gór. 46. co wiemy o władcach Myken. Bezimienni budowniczowie mykeńskich murów byli na pewno genialnymi architektami. VII. Resztki złota znajdują się teraz w ateńskim muzeum. Kiedy szosa skręca nagle. Pałac jest raczej posępną fortecą. Przewodnicy drą papiery. 26 Homer. kiedy to ucichnie. choć nie w gigantycznych rozmiarach leży siła Myken. niż jest w istocie. pofalowana wzgórzami. Widoczna na kilkanaście kilometrów równina argolidzka. Nawet jeśli nasz bagaż mitologicznych reminiscencji jest skromny – Mykeny wywierają nieodparte wrażenie miejsca nawiedzonego tragedią. Po obu stronach urwiste wąwozy oddzielają fortecę od sąsiednich nagich stoków. 180. co tłumaczy tajemnicę długowieczności. zamknięty. Przypominają skały naniesione przez czoło lodowca w tę wąską. Cyklopowe mury są arcydziełem konstrukcji. żeby zademonstrować doskonałość akustyki budowli. XI. jakby chciano złagodzić zetknięcie się dwu takich samych figur geometrycznych. Całość sprawia wrażenie surowego ogromu. które łagodnieją w przeczuciu bliskiego morza. Iliada. wzniesiony na garbie ziemi. Posiadali wiedzę o naturze kamienia. Pejzaż jest dziki. Dzięki gwałtownej rzeźbie terenu wszystko wydaje się większe. która przywodzi na myśl niewiele porównań. zatrzaśniętą z dwu stron górami. ukazuje się oczom grecka stolica zbrodni. III „Oto Mykeny bogate w złoto i skrwawiony pałac Pelopidów”26. Genius loci27 – odpowiada dokładnie temu. Ich nazwa jest trafna. Postrzępione wierzchołkami gór niebo wisi nad Mykenami zakrzepłą chmurą nieszczęścia. Akropol ma kształt niezgrabnie zakreślonego trójkąta o podstawie wynoszącej około dwieście metrów i o dwu trzystumetrowych bokach. otoczony cyklopowymi murami. . drzew i obłoków. Szczeliny wypełnione są drobniejszym kamieniem zapewniającym konstrukcji elastyczność. porytą wąwozami dolinę. skoro przez trzy i pół tysiąca lat opierały się nawałnicom historii. Bloki są pozornie tylko nie ociosane.koncentrycznych kół. mają nieregularne boki. gdyż zdają się być raczej dziełem przyrody niż człowieka.

ale las cofa się wszędzie przed natarciem małych kolczastych krzewów. którego wolno używać przy ofiarach. złotem i niewolnikami. Kiedy się zmierzcha. Achajowie przedsiębrali wyprawy łupieżcze o iście normandzkim rozmachu. Dlatego trzeba zagłębić się w pierścień grubych murów. że jest to jedyne drzewo. Ich wilcze apetyty zaprowadziły ich dalej na południe – do Krety. Okolica Olimpii bogata była w topole. Noc schodzi z gór. które przetrwają wszystko. Wyrafinowane złotnictwo o kunsztownym rysunku. Italię. Szybko opanowali Półwysep Peloponeski. obejmujące Azję Mniejszą (nie tylko Troję. Zauważono słusznie. mocno rzeźbionych mas skalnych spotęgowana jest nikłością szaty roślinnej. Z przekazów historycznych wiemy. której płaskorzeźba porazić mogła tych. Kretę. zaczęły przenikać do Grecji od 2000 r. którzy zechcieliby szukać sprawiedliwości. cis. Powstała cywilizacja mieszana. szeleszczące naszyjniki ze złotych liści – wszystko to sugeruje słodycz życia mykeńskich feudałów. ale padły one ofiarą przepisu głoszącego. że łyse teraz zbocza gór kreteńskich pokrywały kiedyś lasy cedrów i cyprysów. najlepiej usiąść przy drodze prowadzącej do grobu Agamemnona (kamienny ul z ciosanego kamienia) i raz jeszcze rzucić okiem na cyklopowe mury i spiętrzone ruiny Myken. stłoczonych domów. dąb rosną w dolinach. Natarczywa obecność nagiej ziemi. Art mineur – sztuka użytkowa (fr.). Zatrzaskiwała się Brama Lwów. . która olśniła barbarzyńców. pierwszych indoeuropejskich najeźdźców Hellady. bo i teksty hetyckie przechowały ich imię). Cała nieomal art mineur28 Mykeńczyków jest kopią sztuki egejskiej. że mapa mitów heroicznych Grecji (powody wojen w mitologii uległy poetyckiej sublimacji) zgadza się dokładnie z centrami mykeńskimi. IV Krajobraz grecki przemówił do mnie tedy patetycznym głosem mitu i tragedii. ale gniazdo Atrydów świeci jeszcze rudym kolorem starego złota i starej krwi. przed Chr. rytony z gołębiami (w miejscu. gdzie wyobrazić sobie można sępa).). Wracali z bydłem. Było to wrażenie dominujące. aby zrozumieć przepaść dzielącą zaciągniętą z północy cytadelę od słonecznych pałaców Kreteńczyków. łącząca elementy obce jak ogień i woda – nordyckie i śródziemnomorskie.Bandy Achajów. ciasnego i ciemnego zapewne pałacu. Wielkie drzewa – topola. Dzisiejszy krajobraz 27 28 Genius loci – duch opiekuńczy miejsca (łac. kolistego ponurego cmentarzyska wewnątrz fortecy.

ile bystrej obserwacji i trafnego uchwycenia znaków wysyłanych przez otaczający świat. Tego osobliwego uczucia zbratania z przyrodą. żyjące w drzewach. dlatego zapewne miejscowość ta nieczęsto odwiedzana jest przez turystów. Starożytni tłumaczyli tę ceremonię tym. w czasie prac inżynieryjnych odkryto przypadkiem. Nawet w środku Aten. z jaką daje się przemienić w kształty ludzkie. wśród których wyobrazić sobie można Sokratesa rozmawiającego z Fajdrosem. że w zamierzchłych czasach zabito w Brauronie niedźwiedzicę poświęconą Artemidzie. niezbyt odbiegające od wzrostu wysokiego mężczyzny. Młode dziewczęta. Intencją ofiary dziewcząt było przebłaganie bogini lasów.. Dobrze jest przyjść tu wieczorem i pobłądzić wśród mirtów. którego zwierzęciem opiekuńczym był niedźwiedź. pozwalają przypuszczać. odkopano fragmenty dwu niewielkich świątyń – Artemidy i Ifigenii oraz dom kapłanek. która biegnie u stóp Akropolu. zapach żniwa i cykady – stwarzają osobliwą atmosferę sanktuarium na odludziu. że co cztery lata odbywała się tu dziwaczna ceremonia. w miejscowości Pikermia w pobliżu Aten. cmentarzysko zwierząt! Odkrycie to stało się sensacją dla 29 driady – boginie leśne. Herodot opowiada. Niewysokie doryckie kolumny z jasnozłotego piaskowca. poświęcano bogini. Niedaleko Aten. Interpretacja ta nie posuwa się zbyt głęboko. proporcjonalne do niewysokich wzgórz okolicy. skręcić można od ruchliwej Leofóros Dioniziou Areopagitou. Wszelako nie bez małych stref zaciszności – gajów. który jest budowlą dominującą i zamyka architektoniczna całość. Droga wiedzie wśród pól i rozpada się w piaszczyste bezdroże. znajduje się jedno z najstarszych sanktuariów Attyki – Brauron. że metamorfoza drzew w driady29 była nie tyle wynikiem wybujałej wyobraźni Greków. a w mroku tak człekokształtne. którzy z roku na rok coraz bardziej tracą cechy pielgrzymów.grecki jest zatem dzikszy i bardziej odarty z zieleni niż w czasach starożytnych. laurów i cyprysów. Obok portyku. że braurońskie uroczystości są dalekim echem obrzędów totemicznych jakiegoś przedgreckiego klanu. Niedźwiedź w Grecji? Jakkolwiek ostatnie egzemplarze tego gatunku żyją jeszcze w wysokich górach na północy – Grecja dzisiejsza wydaje się wyjątkowo uboga w zwierzynę.. naturalnej łatwości. odkrywające resztki osady prehistorycznej. że ma się ochotę pozdrowić je. w stronę przylądka Sunion. . Dlatego wydaje mi się. U stóp braurońskiego akropolu – portyk w kształcie litery „pi”. Nosiły one osobliwe imię niedźwiedzic. za co mściwa bogini zesłała na okolicę zarazę. Wykopaliska z ostatnich czasów. odziane w suknie szafranowe. przystanąć i porozmawiać. W pierwszej połowie XIX wieku. miasta pełnego krzyku i gorączkowego dreptania. Drzewa są niewielkie. i zagłębić się w kręte ścieżki Wzgórza Muz. nie doświadczyłem w żadnym innym kraju.

zdegradowana została do roli żony Menelausa – sprawczyni nieszczęsnej wojny trojańskiej. Co oznaczały te detronizacje? Prawdopodobnie w czasach poprzedzających bezpośrednio narodziny tragedii zaistniała potrzeba skodyfikowania legend i szereg bóstw lokalnych musiało ustąpić miejsca bóstwom ogólnogreckim. Żyły tu zwierzęta klimatu umiarkowanego: kozice. gdzie źródło jest objawieniem. małpy. Jak pierścionek wobec widnokręgu są te zdania małe i potoczyste. Brauron ma leniwą atmosferę starych. na świętych wzgórzach Brauronu. „ogromna dekoracja ziemi torturowanej gniewem boga gromowładcy”. wydaje się. przed którym uciekały stada zwierząt i ginęły. Tekst brzmi: „A ty. niedźwiedzie. nosorożce. Ifigenio. opuszczonych. jak antylopy. W czasach Eurypidesa Ifigenia była już tylko śmiertelną heroiną. a także gatunki charakterystyczne dla krajów zimnych. W Ifigenii w Taurydzie Eurypidesa znajdujemy wzmiankę o Brauronie. staczając się ze stromych ścian wąwozów. 1462-1467. które pozostawiły po sobie kobiety zmarłe w połogu”30. V Rozkołysany poza granice wyobraźni i daleko poza granice wszelkiego opisu – krajobraz Delf. 30 W. że zbudowano tutaj świątynię na cześć wody – w kraju. obok zwierząt strefy gorącej. Powiedziano o nim wiele ładnych zdań: „miejsce. Grecja była obszarem niezwykle bogatej i różnorodnej fauny. wielkość i trwogę rzeczy boskich”. będziesz kluczniczką świątyni. Ze zbocza akropolu wypływa źródło i bystry strumień ginie pod fundamentami portyku. Cmentarzysko w Pikermii było wynikiem jakiegoś gigantycznego pożaru lasów. Nie brak było potężnych drapieżników. Poświęcą ci wspaniale tkaniny. Chociaż na braurońskie sanktuarium nakładają się warstwy wielu legend i zamierzchłych wierzeń. które ma w sobie tajemniczość. słonie. pierwotnie bogini. jak by się zdawać mogło. Na podstawie tego znaleziska uczeni doszli do wniosku. gdzie pochowają cię po śmierci. Ustąpiła miejsca Artemidzie. jak tygrys szablisty i lew – tak często przedstawiany w rzeźbie. na przykład wół piżmowy. sarny. że w czasach bezpośrednio poprzedzających okres historyczny. „w środku kolosalnego spiętrzenia nagich skał świątynie królują wspaniale w pustkowiu tragicznym i wyniosłym”. Ale wcześniej zaliczono ją w poczet istot nieziemskich jako boginię płodności. podobnie jak Helena. czystym importem wyobraźni. wiejskich dworów. hieny.przyrodników całej Europy. a więc nie był. .

jakie były początki sławy i znaczenia Delf.. Mit poucza. Midas. Obecnie sądzi się raczej. W momentach kryzysu autorytet wyroczni podpierał ich chwiejące się trony. opisuje zapasy owych dwu elementarnych sił religii greckiej. że azjatycki książę traktował boga jak potężnego władcę. a także ich owcom o cienkich nogach. Niektórzy badacze utrzymują. Z daleka. duchowej stolicy Grecji. i oddała ducha. który prowadzi na zachód w głąb gór. że na początku nazwa miejsca brzmiała Pytho i panowała tu Gea. olbrzymie zwierzę. Popłynął na Kretę pod postacią delfina. którego należało przekupić. Odtąd to miejsce nazywano – Delfy. która tyle cierpień wyrządziła ludziom. bogini ziemi. Uczepił się ostatniego stoku Parnasu – niewidocznego stąd zresztą – tak dzikiego. Rzecz znamienna: byli to nie tylko władcy helleńscy. którzy byliby strażnikami jego nowej świątyni i nowej religii. Hymn homerycki z końca VII wieku przed Chr. Krezus. Apollo zapragnął mieć tu swoją świątynię. W epoce Homera Delfy były już sławne i bogate. że zwycięzca udał się na poszukiwanie kapłanów. a zatem w czasie. Ten. że do dziś jeszcze przechadza się tam pewnie nie płoszony Dionizos. Trudno dociec. że apollińska rewolucja religijna odbyła się w wieku VIII przed Chr. 185-187. dziką bestię. na południe zaś w stronę zatoki Itea. Ta druga część mitu nie jest jasna i niektórzy interpretują ją jako dowód wpływu minojskiego na ośrodek nowego kultu. albo niewiele przedtem. bardzo nisko. Wtedy Apollo Fojbos rzekł dumnie: „Teraz gnić będziesz tu na ziemi. widać morze. kto ją napotkał. bóstwa ziemi zachowały swoją suwerenność. która jest żywicielką ludzi”31. Ten ostatni podarował Delfom około roku 740 złoty tron.. połyskliwe jak skóra węża. wyzionąwszy skrwawiony oddech. kiedy Apollo – bóg Łucznik wraził w nią swą potężną strzałę. był stracony aż do dnia. w miejscu zwanym Marmaria. W bliskim sąsiedztwie sanktuarium Apollona. kiedy Kreta była już od paru wieków domeną Greków. syn Zeusa. w. że przyczyniła się do tego instytucja tyranów. o czym świadczą sfinksy i inne symbole 31 Do Apollina Pytyjskiego. Czy był to objaw pobożności? Maria Delcourt zauważa słusznie. Rozdzierana srogim cierpieniem bestia zwinęła się na ziemi. Hymn homerycki mówi dalej.nikt nie potrafi zamknąć w słowach wspaniałości tego miejsca. wydając wielkie rzężenie. zabił ze swego potężnego łuku smoka. ale także królowie barbarzyńscy z Frygii i Anatolii – Giges. . Z wąskiej szczeliny wypływa Źródło Kastalskie. Niedaleko pięknie falującego źródła bóg. Skały zwane Fedriadami opadają niemal prostopadle z wysokości 300 metrów. Przedtem należało zabić smoka żeńskiego Pythona – wcielenie mocy chtonicznych. Człowiek przyszedł na górskie pustkowie. by wydrzeć tajemnicę bogom. Droga wyrąbana jest tuż nad przepaścistym wąwozem Plejstos.

jak i rola polityczna wciąż jeszcze są w sferze domysłów i hipotez. nie przekraczała jednak nigdy liczby trzech. W okolicach Delf pojawił się baran o jednym rogu. składały przepisaną opłatę oraz asystowały przy ofierze. opowiadając się po stronie Peryklesa przeciwko Tucydydesowi. Potem wybierano ją spośród grona mężatek. ani nawet nazwisk owych pośredników. którzy z bardzo różnych powodów chcieli. Pytano wyrocznię raz w roku. niewidoczna za zasłoną. urzędował w Delfach. że wkrótce państwo ateńskie przestanie oscylować 32 ádyton – miejsce niedostępne (gr. Nazywał się Lampon. Nie znamy niestety ani metod działania.obce Fojbosowi. czy pierwsi chrześcijanie. Pytanie wyroczni odbywało się w części świątyni zwanej ádyton32 (miejsce. ani hierarchii poszczególnych godności. Ta histeryczna wizja nie ma wiele wspólnego z realiami. otwartymi ustami siedzi na trójnogu. następnie co trzy miesiące. Pytia. że odegrał poważną rolę. Całą tę legendę przypisać należy późniejszym chrześcijańskim interpretatorom – Orygenesowi i Janowi Chryzostomowi. kapłanów zwanych świętymi. Przysłowiowa niejasność proroctw wymagała pomocy egzegetów. odurzona wyziewami ziemi. z której miały się wydzielać owe podniecające wyziewy. . aby zniknęły wszelkie ślady tego. Jeśli ofiara okazywała się pomyślna. Dociekliwi badacze wydarli tej zamierzchłej konspiracji nazwisko wieszczka ateńskiego i egzegety z V wieku przed Chr. do którego nie ma dostępu). Jako oblubienica boga.). udzielała odpowiedzi na stawiane pytania. Delfy były skomplikowaną instytucją. pośredniczący między rezydencją boga a rodzinnym miastem. którzy pragnęli przydać wrogiej instytucji diabelskiego zapachu siarki. ale w okresie największego autorytetu Delf zdarzały się też konsultacje wyjątkowe. działali tutaj ambasadorowie poszczególnych państw. Osoby konsultujące oczyszczały się w Źródle Kastalskim. Wzrosła też liczba wieszczek. ale nie wiadomo czy był akredytowany. Emil Bourguet mówi: „Niezależnie od tego czy byli to ostatni poganie. Chociaż tyle napisano książek o delfickiej wyroczni i wszyscy badacze podkreślają jej ogromne znaczenie – zarówno jej funkcjonowanie. ale oprócz pomocników Pytii. której – jeśli tak wolno powiedzieć – honorowym prezesem był Apollo. Pytia musiała być początkowo dziewicą. czy działał na własny rachunek. co można nazwać mechanizmem i stroną materialną wyroczni – rezultat jest ten sam: ostatnia Pytia zabrała do grobu swą tajemnicę”. Lampon oświadczył i nadał temu oświadczeniu odpowiedni rozgłos. które odtąd wiodły życie zakonne. Nie odkryto bowiem w Delfach żadnej rozpadliny skalnej. Najprawdopodobniej jeszcze przed przybyciem Apollona Pytho było siedliskiem wyroczni. wchodzono do adytonu. Potoczne wyobrażenie kapłanki Apollona: kobieta z rozwianym włosem. Wiadomo o nim jednak. Tak więc odpowiedzi wieszczki były zawsze interpretowane.

Arystoteles mówi.między dwoma systemami politycznymi i że Tucydydes. Najbardziej znana. Nie ocaleje bowiem ani głowa. Z tego pojedynczego faktu nie można jednak wyciągnąć żadnego ogólnego wniosku. Zniszczy on także wiele innych zamków. . będzie musiał ustąpić Peryklesowi. jesteśmy skazani na hipotezy i każdej tezie można przeciwstawić silne kontrargumenty. takiego choćby. ale przesadna wydaje się opinia. jest rzeczą chyba pewną. cierpiący na wadę wymowy (jąkanie). odda na pastwę ognia mnogie bogów świątynie. dzięki Herodotowi. która być może jest tylko anegdotą. że Delfy popierały ekspansję kolonizacyjną Greków i do tego celu nie wahały się używać nawet jąkałów33. Odpowiedź Pytii na pytanie Ateńczyków. jest sprawa wyroczni w dramatycznych dniach poprzedzających drugą wojnę z Persami. albowiem z ich dachów spływa czarna krew. Waga rozpatrywanych przez wyrocznię pytań była bardzo różna: od kwestii osobistych aż do spraw wojny i pokoju. szef partii arystokratycznej. że ma wyjechać do Afryki i tam założyć kolonię. że zaczął mówić płynnie. Ale wyjdźcie z miejsc świętych i odpowiedzcie nieszczęściu – odwagą”34. Pytia odpowiedziała. iż stolica duchowa Hellady była tradycyjnie konformistyczna i w momentach krytycznych przemawiała po persku. zapowiedź nieuniknionej klęski. że ambasadorowie państw greckich w Delfach byli podporami tyranii. co należy czynić. IV. Posłuszny Battos udał się do Afryki. wszystko zostanie doprowadzone do żałosnego stanu. Otóż obywatel wyspy Thera. po spartańsku czy w końcu po macedońsku. zasięgnął rady bóstwa. Panika ogarnęła wszystkie miasta greckie. spotkał na pustyni lwa i nagłe przerażenie sprawiło. sprzymierzając się zawsze z 33 34 Ody Pytyjskie. strawione przez pożar i gwałtowność Aresa na syryjskim rydwanie. czy nie. VIII. Pindar przytacza następującą historię. w którym dźwięczy nuta laickiego tragizmu (jak byśmy powiedzieli dzisiaj). Poza ostatnim zdaniem. których widok przejmuje strachem i drżeniem trwogi. „Nieszczęśni. W Delfach ścierały się różne interesy i siły polityczne. Dzieje. bynajmniej nie dodawała odwagi. wizja totalnej zagłady porazić mogła nawet najodważniejszych. Czy ta opowieść prawdziwa. dlaczego pozostajecie bezczynni? Opuśćcie swoje domostwa i wysokie wzgórza waszego kolistego miasta. niejaki Battos. co ma czynić. Z powodu fragmentaryczności źródeł i ku rozpaczy amatorów wiedzy pewnej (nawet w dziedzinie spraw boskich). ks. nie tylko twój. Za radą tedy Temistoklesa poproszono wyrocznię o drugie proroctwo. ani ciało. które brzmiało enigmatycznie: drewniany szaniec ocali Ateny. Zbudowano flotę i jej zwycięstwo pod Salaminą uratowało w istocie Grecję. aby pozbyć się tej kłopotliwej dolegliwości. że Delfy popierały zawsze siły demokratyczne.

że w tej dziedzinie stolica religii greckiej wykazała dużo zdrowego rozsądku. W wieku IV przed Chr. także od najuboższych. która była rodzajem odpowiedzialności zbiorowej. na najwyższym już wzniesieniu – stadion i teatr. I kiedy z kolei także tę świątynię zniszczyło trzęsienie ziemi. To właśnie Ajschylos i Sofokles z mocą. Wyrocznia niewątpliwie była nadużywana. Nie ominęli Egiptu. Wyżej. Kapłani delficcy wędrowali z miasta do miasta. którzy byli lub wydawali się silniejsi. ciążącej złowrogo nad życiem greckim. że humanizacja religii greckiej dokonała się w znaczniejszym stopniu za sprawą poezji tragicznej niż za sprawą kapłanów. Cena bloku kamienia w kopalni wynosiła 60 drachm. Święta droga wije się ostrymi zakosami wśród niebywałego stłoczenia wotywnych kaplic. że Grecy nie szukali dogodniejszej lokalizacji. które starały się znaleźć usprawiedliwienie. zasłaniały się wyrocznią odradzającą walkę z Persami. portyków. a zwłaszcza transportu były niezwykle wysokie i tylko przywiązaniem do świętego miejsca należy tłumaczyć fakt. powołując się na głos boga. ale dziś trudno rozstrzygnąć. Z powodu oddalenia i karkołomnego usytuowania koszty budowy. zbierając datki. Delfy jednakże polecały kontynuowanie ofiary. . wykute w skale. Podobnie jak katedry gotyckie. zamknięte w świątyni Ateny. świątynia Apollona uległa pożarowi. Po zdobyciu Troi Ajas Lokryjczyk znieważył kapłankę Ateny Kasandrę i przebłaganiem tego czynu miało być wysyłanie Trojanom przez okres 1000 lat dwu dziewcząt lokryjskich. którzy dawali swego przysłowiowego obola. popierając między innymi obce kulty i stosując rozumną zasadę tolerancji. które. Jest rzeczą więcej niż prawdopodobną. co było faktem. skarbców i świątyń. Zdarzały się jednak wyjątki od tej zasady. zarządzono międzynarodową subskrypcję.tymi. Na ogół można powiedzieć. Delfy przypominają wielkie kamienne schody. Religijna i moralna rola centrum duchowego Hellady nastręcza wiele kłopotów interpretatorom. Architekt zarabiał w tym czasie dwie drachmy dziennie. wiodły pożałowania godny żywot. Ich wyczucie istoty religii – szafarki wybaczenia – było daleko większe niż oficjalnych przedstawicieli kultu. na miejscu zaś budowy ośmiokrotnie więcej. ofiary na nową budowlę zaczęły napływać z całej Grecji. Lokryjczycy postanowili zaniechać tego barbarzyńskiego procederu. ale prosta znajomość natury ludzkiej każe przypuszczać. Tak na przykład Argos i miasta kreteńskie. rozciągniętej na pokolenia. Faraon Amasis dał na ten cel tysiąc talentów. otoczone powszechną nienawiścią. Nad tym spiętrzeniem budowli dominuje dorycka świątynia Apolla. Gdy w VI wieku przed Chr. godnością i odwagą walczyli ze zwyczajem zemsty rodowej. Delfy były dziełem zbiorowym. że motywem decydującym tego zaniechania był raczej pospolity strach niż ślepa wiara prostaczków. które zaniechały udziału w obronie Grecji. a co fantazją interpretatorów lub osób. nie opuszczając tego miejsca i nie rozmawiając z nikim do końca dni swoich.

bez podziałów i architektonicznych ozdób. zszedł już dawno pod ziemię. zbudowano ex vota pełne posągów spartańskich generałów i admirałów. IX i in. popiersie Leonidasa. Delfy – kamienna korona greckiego krajobrazu. . Wybudowano je nie tyle na chwałę bogom. aby dostąpić łaski pojednania pod świetlistą władzą tego. wlewa do serca miłość pokoju i nienawiść wojny domowej35. jak mówi Pindar – dał nam lutnię i natchnienie. Muzeum jest ubogie – jedna tylko rzeźba godna uwagi. który. 35 Ody Olimpijskie. Miasteczko – siedziba ongiś greckiej potęgi – jest małe. Na tym dramatycznym tle wieczorem zauważyć można wolno sunący cień orła. stanowiła jedność duchową. prowincjonalne i źle zabudowane. o którym mówiono z przechwałką. VI Sparta nie dostarcza prawie żadnych (właściwie żadnych) przeżyć estetycznych. Geometria helleńska składa hołd bogowi miary i harmonii. i to tuż w pobliżu ex vota Aten. Skały otaczające Delfy są pokryte rzadką zielenią. których na wszelki przypadek bezpieczniej było nie zostawiać na wolnej przestrzeni. Ex vota są natomiast świadectwem krwawej rywalizacji miast greckich. stale grożące obrywem. Kiedy Spartanie pokonali Ateńczyków pod Ajgospotamoj. Mieszkańcy Argos poświęcają swoje ex vota uczczeniu zwycięstwa nad Spartą pod Ojnoe. Żywy mur piersi spartańskich. są krwistorude i sine. ale aby upamiętnić własną wojenną glorię i przypomnieć przeciwnikom ich klęski. że mimo wszystko Grecja. pochodzących zresztą z późniejszych czasów. są bez śladu wielkości i piękna. aż do skarbca Cyreny – który jest kamiennym wykładem głównych problemów matematycznych IV wieku przed Chr. Resztki żałosnych ruin. i to w głównej mierze za sprawą Delf. W miniaturowej skali śledzić można tutaj rozwój architektury greckiej od najstarszego (prawdopodobnie koniec VII wieku przed Chr. Jeśli dodamy. a jednocześnie magazyny najcenniejszych ofiar wiernych. wydłużonej sali. Sprawdziła się przepowiednia Tucydydesa – nic nie zostało z dumnej Sparty. Antagonizmy i wymowne przykłady skłócenia miast nie powinny przesłaniać faktu. będziemy mieli pełną miarę upokorzenia zwyciężonych. wyłaniające się z surowego kamienia niby nie dokończona rzeźba Michała Anioła. Przychodzili z najdalszych kolonii na święte zbocza.) skarbca korynckiego – prostej.Poniżej świątyni Apollona znajdują się ex vota i skarbce – małe budowle sakralne. że materiał użyty na budowę tych małych świątyń pychy pochodził z grabieży dokonanej w miastach pokonanych.

dokonywanych przez młodzieńców spartańskich nie z nienawiści tylko.) dzieliła Równych od helotów – wyjętych spod prawa – socjalna przepaść. czym była naprawdę. Ale chyba nie będzie przesadnym pięknoduchostwem. rzecz oczywista. o dorabianie brakujących kolumn. Może właśnie ta chłodna naukowa systematyczność utrudnia estetyczną kontemplację Olimpii. którzy. Działalność ekonomiczna wolnych obywateli była zakazana. Zupełna antyteza krajobrazu delfickiego. jak to oni. Teren jak rzadko w Grecji jest płaski i mocno zadrzewiony. wolą państwa rządzone przez ideę niż przez nieobliczalne i podejrzane prawa życia. iż zasady konserwacji i zasady rekonstrukcji nie zawsze dają się z sobą pogodzić. Sparta miała jednak swoich wielbicieli. zaprawa bojowa. przesiane przez liście i odbite od traw. Już z początkiem XVIII wieku Olimpia była przedmiotem archeologicznych sondaży. Dopiero w muzeum odczuć można. gdy oglądamy najpiękniejszy zbiór metop greckich i najwspanialsze dwa frontony ze świątyni Zeusa. Ci ostatni byli ofiarą ohydnych masakr. Wojaczka stanowiła jedyne godne zajęcie Równych. ale poruszającej wyobraźnię. Jedyne wzniesienie w pobliżu to regularne jak kopuła wzgórze Kronosa. Światło jest tu łagodne.Nie dostarcza przeżyć. Do końca (to znaczy do klęski zadanej Spartanom przez Teby w roku 371 przed Chr. dolepianie metop i odbudowę sklepień. Resztki świątyni Posejdona na przylądku Sunion (dzięki znakomitemu położeniu – jak latarnia morska – nad skarpą spadającą w morze) posiadają idealne cechy rekonstrukcji niepełnej. Ksenofont. Patronem sztuki był Tyrteusz – autor hymnów i ód – dwu rodzajów literackich. chociaż cała konstrukcja państwa i obyczajów spartańskich była próbą jego zatrzymania. ale pobudza do refleksji. pokryte piękną szczeciną drzew. Olimpię zwiedza się z przewodnikiem w . Problemem trapiącym archeologów nie od dziś jest to. zielone. VII Olimpia nie sprawiła na mnie zrazu większego wrażenia. Nie zdołano zatrzymać czasu. Sławny stadion jest właściwie sporą łąką. Systematyczne wykopaliska podjęli Niemcy. Prace trwają do dziś. Nie idzie. Byli to oczywiście intelektualiści – Platon. które po wiekach znalazły uznanie w oczach Saint-Justa. jeśli się powie. Poza tym jak najprędzej ze względów komercyjnych starano się udostępnić wykopaliska. ale (co gorsze) jako trening. co często hamuje prace naukowe. że ruiny powinny posiadać moc ewokacji. Władza w tym najbardziej oligarchicznym państwie greckim pozostawała w ręku garstki obywateli.

U źródeł bezinteresownych zapasów sportowych leżał mord i zagarnięcie tronu. które Herakles przywiózł z kraju Hiperborejczyków. Znaczenie tej uroczystości było magiczne. Była to pierwotnie uroczystość ku czci Heraklesa – nie doryckiego. odnalezionej ojczyzny. a tam pracownia Fidiasza. które – podobnie jak w corridzie – stanowiły część widowiska. Chodziło o zastrzyk energii witalnej. wysłannicy do wyroczni lub na igrzyska. ostre wiraże i długość trasy były przyczyną wielu śmiertelnych wypadków. Szczególnie niebezpieczne były wyścigi kwadryg. tego znanego z legend. Prawdziwa łaska piękna spływa dopiero w muzeum. dzika oliwka w Olimpii. Olimpia obok Delf była symbolem braterstwa wszystkich Hellenów.ręku. podstawę chronologii greckiej. tylko jedna doszła cało do mety. a ich organizacja i program są od dawna dość dobrze znane. wieńce. Igrzyska były agonem. w czasie igrzysk pytyjskich w 462 r. Oślepiające słońce. Nowsi badacze próbują doszukać się źródła i odczytać ukryty sens tych uroczystości. którą zawodnicy przenosili na zmarłego. Pierwotnym źródłem igrzysk były zapasy na śmierć i życie. Jedyną materialną nagrodą dla zwycięzcy był wieniec z gałązek oliwki – nie jakiejkolwiek przydrożnej – lecz zerwanych z drzewa kallistefanos36. przed Chr. Kandydat na króla musiał wykazać swoją wyższość i fizyczną przewagę – a najlepszym i bezapelacyjnym sposobem było zabicie przeciwnika. Nie należy sobie jednak wyobrażać. Zeusem i Heraklesem – patronami igrzysk) czy teściem i zięciem (Ojnomaosem i Pelopsem) – odwieczny temat niezliczonych baśni całego świata. to znaczy konkursem albo lepiej walką. ale także grą o najwyższą stawkę. tu ołtarz Zeusa: jego świątynia (potężne bębny kolumn. leżące jak pnie drzew). Zawody nie były tylko pokazem siły i piękna. Trwały pięć dni. jakby odrabiało się zadaną lekcję: tu był Herajon. 37 . która stanowiła jeden z 36 kallistefanos – pięknie uwieńczony (gr. Achilles po śmierci Patroklesa – jak wiadomo z Iliady – wyprawił igrzyska. Igrzyska – uważane w Grecji za najstarsze – odbywały się co cztery lata z początkiem lipca lub września i stanowiły od VI wieku przed Chr. Olimpijskie zapasy sportowe są zapewne echem bezlitosnych walk o władzę między ojcem i synem (Kronosem i Zeusem. rytmiczne uderzanie nagimi stopami o ziemię miało pobudzić uśpione jej siły rozrodcze. Nie było to tylko sposobem uczczenia poległego bohatera. dialektach i obyczajach oddychały szeroko powietrzem wspólnej.).). To wskazuje na związek igrzysk z kultami wegetacji. że w epoce klasycznej zniknął zupełnie element ryzyka. W szczególności bieg. Na czas trwania zawodów ambasadorowie zwani theoroi37 ogłaszali pokój i skłócone miasta o różnych ustrojach. z jej listowia sporządzano theoroi – (gr. ale znacznie starszego jego wcielenia – Heraklesa chtonicznego – demona przyrody.

Syrakuz i Samos. w których znaleźć można często prawdziwe perły poezji stosowanej. piany. Rankiem najlepiej wyjść do portu i przechadzać się wzrokiem od domu do domu. Statek płynie dwanaście godzin z Pireusu aż do wyspy Mykonos. Krotony. Zwycięstwo było indywidualne. Nagrodzony wieńcem laurowym miał wszelkie szanse. Była zatem Olimpia szkołą energii i pokazem wzorców osobowych. przechadzają się wybrani pod łagodnym wejrzeniem Radamantysa i jego małżonki Rei. dymy. Mykonos jest modne. Zarzuca kotwicę na pełnym morzu. Mają postrzępione brzegi i płowy kolor. gdzie pod ogromnymi drzewami. Grekom nie znane były zapasy zespołowe. kręte uliczki. Doświadczyłem gniewu Posejdona. ale najlepszy – bohater. a pożądanie dóbr bliźniego – nieprzeparte. . A także szkołą rzeźby. parowały bielą. ale na szczęście dzięki trudnościom komunikacji nie osiągnęło stanu Capri. Motorówka przywozi pasażerów do małego rybackiego portu. ufundowana przez przedstawicieli obu tych profesji. alpejskiego śniegu. Myron.istotnych elementów cywilizacji greckiej. przybranymi w girlandy kwiatów. Z portu jedzie się rozklekotaną motorówką na Delos. byli to bez wyjątku Peloponezyjczycy. Z walki miał się wyłonić nie taki sobie dobry i taki sobie dzielny człowiek. Miasteczko słynne jest z tego. Wybrałem Delos. Ujrzane z pokładu statku mają twarz ludzką: domy pokryte wapnem. zawodem mieszkańców było rybołówstwo i piractwo. Od wieków Mykonos żyło z darów morza. jak wyłaniają się z morza. że na dwa domy przypada jedna wotywna kaplica. królującej na najwyższym z tronów. Ściśle mówiąc. że morze istotnie bywa tutaj groźne. domy. Początkowo w wieku VIII przed Chr. Smyrny. Najwybitniejsi artyści greccy: Fidiasz. Takie zdanie można wyczytać w turystycznych prospektach. by po śmierci stać się mieszkańcem Wysp Szczęśliwych. krzątanina czarnych postaci wokół wydobytej właśnie z morza sieci. później pojawiają się nazwiska zawodników z Aten. co świadczy. Chociaż przyjechałem nocą. Z samolotu lecącego z Heraklionu do Aten widać. Teb. chłodzonych wiatrem oceanu. Poliklet (twórca nowego kanonu) pracowali dla Olimpii. VIII Do pełnego obrazu Grecji niezbędny jest obraz wysp. zlepione z sobą jak plaster miodu. niby skóra lwa rzucona na fale. o czym świadczą zachowane nazwiska triumfatorów igrzysk. marmuru. Istna orgia bieli – jeśli słowo orgia jest stosowne do tego najcichszego z kolorów. Zawodnicy wypożyczali swoje ciała bogom i herosom. układając w myśli barokowy sonet składający się z porównań do kredy. o płaskich dachach.

wozy pełne tłustego mięsa. Ziemia jałowa. Delos leży w środku Cyklad i to tłumaczy wyjątkowe znaczenie tej wyspy-sanktuarium. Ma zaledwie 16 kilometrów kwadratowych. że trudno nie ulec pokusie ich wymienienia. którą stoicy zakrywali twarz. nie był to pełny gniew. Ios. Podróżni: grupa angielskich studentów – zachowali piękną obojętność wobec przeciwności losu. człowiek nawykły do czytania zawiłych rękopisów. Mykonos. 51-60. . lecz prędko stali się ociężali i melancholijni. by ukryć cierpienie. zmiana nazwy oznaczała pojawienie się nowego kultu. Herodot opowiada o pielgrzymkach. otwarta na wszystkie wiatry. „Delos. przyrzekając jej przyszłą nagrodę – hekatomby na ołtarzach. Z największego wzniesienia z góry Cynt widać wieniec Cyklad: Tenos.. Wtedy to wyspa z pospolitej Ortygii (wyspy kamyków) stała się świetlistą Delos. z której filolog. ale wprost do wyspy. w. Naksos.prawdę mówiąc. pełna rytmu morza. ziemia bez pól uprawnych. czarno ubrana Szwedka przez cały czas miała zamknięte oczy i po twarzy sączyły się jej ogromne. jasna. aby przekonać.. Mówi. ale nazwy są tak piękne. Ikaros. Do mitologii greckiej Delos weszło jako miejsce urodzin Apolla i Artemidy. które przybywały tutaj z dalekiej Scytii. obowiązywała bowiem 38 Do Apollina Delijskiego. Jest to pewna przesada: wszystkich tych wysp nie widać. Podobnie jak w przypadku Delf. ale po prostu pomrukiwanie i zły humor. Chociaż w ciągu wieków wprowadzono tutaj coraz to innych i nowych bogów. Paros. Serifos. wystawiając w pobliżu kosza na śmieci bardzo starą tablicę. Wreszcie Delos. jak wygnana księżna do ubogiej wieśniaczki. ale naśladowały togę. które jednak w tym przypadku nie stanowiły przedmiotu lektury. który dał ściganej gniewem Hery to kamienne schronienie. jeśli to słowo jest odpowiednie dla wiekowego staruszka. skała wyniesiona przez fale dla mew raczej niż dla ludzi. będą cię żywiły ręce innych”38. że tym razem podróż odbywa się na ryzyko podróżnych. opiekunek płodności i położnic. że Morze Egejskie nie jest sadzawką. Rozwijali wielkie płachty gazet. piękne łzy. Dziewięć dni i dziewięć nocy klęczała Latona obejmując pień świętej palmy (prymitywna technika połogu). Niemcy pohukiwali zrazu ochoczo. Jedyny przedstawiciel załogi poza sternikiem – majtek. Amorgos. jeśli zechcesz być siedzibą mego syna Apolla. która już w czasach mykeńskich była sławną siedzibą bóstw ziemi. Syros. zanim wydała na świat Artemidę i Apolla. Wystarczył jednak. usiłował małym czerpakiem wylać wodę. Doświadczenie trudności tej podróży wydawało mi się konieczne dla zrozumienia niektórych fragmentów Odysei. pokrytą nieczytelnym pismem. mógłby wywnioskować. Andîparos. Kythnos. którą nanosiły przewalające się fale. W pięknym hymnie homeryckim zwraca się ich matka Latona nie do Posejdona. Właściciele motorówki przestrzegli zresztą lojalnie turystów. Andros. nie odbywało się to kosztem poprzedników.

którzy je rzeźbili około roku 600 przed Chr. Wykładane kamieniem ulice zachowały ślady wozów i kroków. stały się jedną z pierwszych potęg Grecji. świątynia Izydy w sąsiedztwie bóstw dawnych triady apollińskiej oraz Zeusa i Hery. Z tematu pejzażu pióro zbyt często ześlizgiwało się w sferę legendy i historii. Nowi ludzie – nowi bogowie. Odtąd nie wolno było na Delos ani rodzić. potrafili na własny użytek przyswoić pierwiastki obce. To umarłe miasto jest żywe. I nowa legenda. że to. którzy. nie odpowiada tytułowi. pałaców i lupanarów. co napisałem. Delos stało się także metropolią kupiecką Morza Egejskiego. Z epoki archaicznej świetności (Delos obok Olimpii i Delf należało do najsłynniejszych sanktuariów Grecji) zachowało się sporo pamiątek. W V wieku przed Chr. nic nie tracąc ze swojej indywidualności. Było to niewątpliwie zasługą Jończyków. Zwierzęta wsparte na przednich łapach oszczekują północ. Zresztą nie należy zapominać. Na podłodze domu Kleopatry. że nie należy wyrzucać starych rodziców z ich domostw. Dionizosa czy Pod Delfinami – rozbłyskują nagle mozaiki. Artemida i Apollo (ze swym nieodstępnym azjatyckim łukiem występujący pod Troją jako przeciwnik Greków) – pochodziła ze Wschodu. Powtórny renesans wyspy nastąpił w epoce hellenistycznej i rzymskiej. aby wykazać zamierzchłe filiacje attycko-delijskie.. Europą i Afryką wyspa przeżywała okres prosperity. ale przeniesienie skarbca delijskiego do Aten oznaczało nieuchronnie zmierzch kolebki Apollona. Zwiedzanie delijskiej dzielnicy teatru nie jest bynajmniej przechadzką po cmentarzu. Zazdrościły Delos znaczenia politycznego i moralnego. Wody świętej egipskiej rzeki pielgrzymujące do Apollona – wymowny przykład zbratania religii u schyłku antycznego świata. Na wznoszącym się łagodnie zboczu góry Cynt – taras cudzoziemskich bóstw. Ateny w wieku VI przed Chr. znali zapewne lwy tylko z opowieści. którą rozwija Kallimach: mały potok delijski Inopos miał być napełniony wodami Nilu. Mają wydłużone ciała psów. Matki w połogu i konających transportowano na pobliską wyspę Reneję. Nie potrafię nawet dla siebie wytłumaczyć . Podobieństwo leży raczej w atmosferze niż w wyglądzie i szczegółach. zespół pięknych kor i wreszcie słynny taras lwów. centralnie położona między Azją.piękna zasada. Ślady codzienności jak odcisk ręki odczytać można na ścianach świątyni i magazynów. Nie tracąc charakteru sanktuarium. Puszczono w ruch stare mity. usuwając z niej wszystkie groby. ani umierać. że cała apollińska triada – Latona. Artyści z Naksos. Delos było zawsze jak gościnny zajazd. Często porównuje się Delos z Pompeją. Delos i Ateny były stolicami antyperskiej konfederacji. Trzy świątynie Serapisa. Ogromny tors Apollona. Tyran ateński Pizystrat dokonał oczyszczenia wyspy. Zwłaszcza po zburzeniu Koryntu i Kartaginy przez Rzymian w roku 146 przed Chr. Zdaję sobie sprawę.

żeby z tego doświadczenia zrobić przedmiot. Ale trzeba być Dürerem. Mały prostokąt bardzo dźwięcznego brązu. Tylko mocna intuicja mówi. Winnica przypominająca wydłużone. Chciałem opisać. Trzy białe domy. ale między szpalerami winorośli jest zimny. jaki mają jesienią liście grabu. morza i gór. Z wierzchu zieleń przyprószona z dodatkiem błękitu. że grecka świątynia. . Policzyłem wzrokiem wszystkie jej liście i noszę w sobie dokładnie jej kontur. Wreszcie wyżej łuszczący się kamień i rzadkie trawy. rzeźba i mit wyrastają organicznie z ziemi. niskie altany. A przecież znam dokładnie przynajmniej jedną tuż koło muru ogradzającego pałac Minosa w Knossos. szafirowy chłód. jaki istnieje między krajobrazem Grecji a jej sztuką i wierzeniami. Nie udało mi się nawet wyrazić kształtu i koloru oliwki. Opisać jeden stok góry: u spodu srebrna poszarpana zieleń krzewów.tego związku. Pokusa opisywania i porażki opisywactwa.

Duszyczka Zdzisławowi Najderowi .

przyczynki. Pomijając epistolarną formę wstępu i zakończenia. ściśle mówiąc. jadą natomiast do . więc jak zwykle w takich razach uciekałem w lekturę. jaka może ci przypaść w udziale. Oszukiwałem sam siebie najoczywiściej. artykuły rozproszone w archeologicznych pismach fachowych i sporządzałem z nich notatki. Otóż w roku 1904. tym ciekawszy. do pewnego epizodu przeżyć własnych. przeznaczony do księgi pamiątkowej. jak co roku z końcem sierpnia lub na początku września. więc wykonywałem pracę zastępczą. Freud wraz ze swoim młodszym bratem postanawiają spędzić wakacje nad Morzem Śródziemnym. Było to według wszelkiego prawdopodobieństwa w okresie. rezygnują więc z tradycyjnej podróży do Włoch. że twórca psychoanalizy stosuje tę metodę do samego siebie. Carl Gustav Jung Nie pamiętam już dokładnie. które dręczy jego samego jako lekarza. którą przyjaciele wydali na cześć wielkiego pisarza. jaki to przypadek sprawił. A tymczasem każda szuflada katalogu działowego w odwiedzanych bibliotekach ziała setką tytułów w różnych językach i zdawała się mówić: „Po co się trudzisz. można traktować ów fragment Freuda jako esej. Tym razem jednak ich urlop był krótszy. kiedy pisałem szkic o Akropolu.Nie widzę. rocznicy urodzin i. a ponieważ praca szła opornie. Epizod ów odległy jest od piszącego o lat trzydzieści kilka i z pozoru najzupełniej banalny. żeby Freud gdziekolwiek wznosił się ponad własną psychologię. wszystko zostało już napisane. z góry wątpiąc. w jaki sposób chce on uwolnić chorych od tego cierpienia. że nie popadam w prostrację duchową. i to bez wyraźnej racji czy przyczyny. jałową i nudną w nadziei. jak wynika z charakteru owego listu. czy przydadzą się na cokolwiek. I właśnie w tym czasie niepokoju i rozterki wpadł mi w ręce list Zygmunta Freuda do Romain Rollanda. że z tej jałowości i nudy wybłyśnie nagle czysty promień inspiracji. Jedyna rola. i nie wiem. Chciałem się jakby usprawiedliwić. że nie próżnuję przecież. pojawia się – jak to wyznaje – uporczywie w polu świadomości. że natrafiłem na ten tekst. nie ma w tej dziedzinie nic do dodania. pisany z okazji jego 70. czytałem rozprawki. to rola kompilatora”.

cała otwarta na nie zmącony żadną refleksją zachwyt czy przerażenie. gdy znalazłem się na Akropolu i kiedy objąłem spojrzeniem krajobraz. Druga natomiast postawa. tłum. tak jak tego uczyliśmy się w szkole»”39. że z pewną przesadą można by ją porównać do reakcji człowieka. jakby przedtem wątpiło się w jego realne istnienie. W papierach Autora. ale w osobowości powstaje niepokojąca szczelina i zmącony zostaje prosty stosunek między percypującym podmiotem a przedmiotem. dodajmy od siebie. że widziany Akropol istnieje naprawdę.: M. I właśnie w głąb tego przeżycia czy odczucia Freud zapuszcza analityczną sondę. . Charakterystyczną reakcją. wynikającą z pierwszej postawy. Najbardziej naturalną interpretacją tych dwu „konkurencyjnych” odczuć byłoby 39 List Freuda – Sigmund Freud. Un trouble de mémoire sur l’Acropole. jest zdziwienie. Aby zilustrować postawę pierwszą. Ale kiedy nadchodzi godzina otwarcia biur Lloyda. Połączenie statkiem jest szczególnie korzystne. rozsądna i ponętna propozycja wprawia obu braci – rzecz dziwna – w dość ponury humor. Przypadkowo spotkany w Trieście znajomy żywo odradza im ten projekt. (Lettre à Romain Rolland) [z datą: Janvier 1936. Oczywiście nie jest to jakieś patologiczne rozdwojenie jaźni. skąd mają zamiar udać się na wyspę Korfu. którym dane było po raz pierwszy stanąć przed Koloseum. zachodzi tu szczególny przypadek współistnienia w tej samej psychice dwu sprzecznych postaw i wynikających z nich dwu diametralnie różnych reakcji wobec rzeczywistości. w którego nigdy nie wierzyliśmy. Freud mówi. bliska realizmowi naiwnemu. „Po południu w dzień naszego przybycia. dostrzegając same tylko przeszkody. jak by się mogło wydawać. Błądzą po mieście niezbyt zdecydowani i bez entuzjazmu dyskutują projekt podróży do Aten.Triestu. nagle przyszła mi ta dziwna myśl: «A więc to wszystko istnieje naprawdę. akceptuje bez zastrzeżeń świadectwo zmysłów. natomiast znamienną reakcją postawy drugiej jest „dziwienie się temu zdziwieniu”. że nie jest ono tak proste i pospolite. jakby zapominając na chwilę o niedawnych obiekcjach. posągiem Wenus z Milo czy portretem Mony Lizy. bowiem rzeczywistość Akropolu nie była nigdy przedmiotem wątpliwości. zjawiają się przy okienku i kupują bilety. Robert. aby wykazać. zszywka]. Przyjrzyjmy się bliżej temu zjawisku. ale wyrażająca trafnie odczucia wszystkich tych. zdawałoby się. Jest to uwaga niezbyt oryginalna. który przechadzając się w Szkocji nad jeziorem Loch Ness widzi nagle ciało słynnego potwora wyciągnięte na brzegu i jest wówczas zmuszony wyznać: ależ on istnieje naprawdę. żeby tam spędzić kilka dni. bo pozostawia podróżnym trzy dni na zwiedzanie miasta. Zdaniem twórcy psychoanalizy. Na wyspach o tej porze roku jest bardzo gorąco – argumentuje – znacznie przyjemniejsza natomiast byłaby wycieczka do Aten. ten potwór morski. Ta.

Uwagę Freuda pociąga druga strona działania tego samego. wyszukanych czy literackich. staramy się jakby zlikwidować tę część rzeczywistości. I autor podaje ładny przykład literacki – fragment poematu Ay de mi Alhama40. Ale ponieważ nie chce tego wiedzieć. tylko nie mogę w to uwierzyć” lub to samo odczucie. że oznacza to koniec jego panowania. Działanie owego mechanizmu psychicznego znamy dobrze z potocznego doświadczenia. Wie dobrze. traktuje hiobową wieść tak. Wieść mu dostarczono. poczuć. Nie mogąc zmienić losu. Ta reakcja defensywna jest nietrudna do wytłumaczenia i można przytoczyć szereg przykładów mniej skrajnych. to niemożliwe”. Próbuje on po prostu przezwyciężyć swoją bezsilność. sprzeczna z instynktem 40 41 „Ay de mi Alhama” – Och. (Hiszp. niszczy narzędzia informacji. strona ciemna. co przeżywamy bezpośrednio. Cartas le fueron venidas. dlaczego w Trieście odpychał tak przecież pociągającą perspektywę wyjazdu do Aten i dlaczego na Akropolu jego radość płynąca z bezpośredniego obcowania z arcydziełem architektury była przesłonięta głębokim cieniem sceptycyzmu. Ale Freud odrzuca taką wykładnię jako zbyt banalną i nie tłumaczącą niczego. biedna Halamo. wyrażone w sposób bardziej kategoryczny: „To. Nie tylko słowo – ale zdaniem Freuda – coś znacznie więcej. / a posłańca zabito. Sceptycyzm – oto właściwe słowo. a bardziej bliskich powszechnemu doświadczeniu. co teraz widzę.) . odpychamy je okrzykiem „nie. co znamy z lektury czy ze słyszenia i że to właśnie nakładanie się wiedzy i widzenia powoduje ową sprzeczność odczuć i zamącenie poczucia rzeczywistości. / że Alhamę zdobyto / List do ognia wrzucono. jak twierdzi.stwierdzenie. bo zakorzeniony głęboko w człowieku mechanizm psychiczny. Ilekroć spotyka nas nieszczęście. jakby nie dotarła do niego. Można łatwo zrozumieć zachowanie i nastrój króla. de que Alhama era ganada Las cartas echó en el fuego y al mensagero mataba41. a tym. w którym wyraża się jasno ta reakcja obronna. że jego władza jest tak jak dawniej nieograniczona. mechanizmu psychicznego. illogiczna. jakby odrzucenie jej mogło zmienić bieg wypadków. że jest zasadnicza różnica między tym. Stara się wytropić. odrzucić ją poza zakres naszej świadomości. więc list o klęsce rzuca w ogień i rozkazuje zabić posłańców. Król Boabdil otrzymuje wiadomość o upadku Alhamy. „Zgodnie ze świadectwem moich zmysłów jestem teraz na Akropolu. nie jest rzeczywiste”.

osiemdziesięcioletni w czasie pisania tego listu-eseju Zygmunt Freud nie wrócił pamięcią do czasów swego dzieciństwa i młodości. i Akropol niewiele dla niego znaczył. I stara się wykazać. że kiedykolwiek zobaczy go na własne oczy.samozachowawczym. Autopsychoanaliza nie byłaby pełna. ale również wtedy. młodość o ograniczonych możliwościach i horyzontach. aby było prawdziwe”. jaka powinna być udziałem obcujących z arcydziełem sztuki. Natomiast synowie przerośli go. mówiąc: «Co powiedziałby nasz ojciec. głębokie poczucie winy. które odbiera radość. Jest to wyraz radosnej dumy. wygrany los. co niesie z sobą radość i jest uśmiechem losu. „I jeśli można porównywać rzeczy małe z wielkimi – pisze dalej – czyż Napoleon I w dniu koronacji w Notre Dame nie zwrócił się do brata. gdy bardzo intensywne pragnienia znajdują zaspokojenie. Podczas gdy obrona przeciw złemu przeznaczeniu jest czymś oczywistym. gdy stało się to. gdyby teraz mógł być tutaj?»”. istniejący we wszystkich niemal językach europejskich: „zbyt dobre. A teraz oto jesteśmy w Atenach na szczycie Akropolu! Jak długą przebyliśmy drogę!”. dlaczego – pyta Freud – reagujemy odruchem sceptycyzmu i niewiary na coś. jego zasadniczej niezdolności do osiągnięcia szczęścia. zerwania zakazanego owocu. że ludzie popadają w choroby nie tylko w wyniku niespełnienia swych pragnień życiowych. Tę reakcję dobrze wyraża potoczny zwrot.. Poczucie winy? Tak.. ale nie miał żadnej nadziei. że dokonała ona jakiegokolwiek godnego uwagi uwolnienia człowieka od fatalizmu «romansu rodzinnego»? Ten kompleks z całą jego fanatyczną sztywnością i przesadną drażliwością jest źle pojętą funkcją religijną. w niedzielę zaś do Prateru lub jechaliśmy do dobrze nam znanego zakątka gdzieś w okolicy miasta. I oto w dzień. Nie. nigdy nie wątpił w istnienie Akropolu. ale dotyczący samej natury człowieka. ale trwa ona zaledwie moment i prawie natychmiast zostaje zmącona przez świadomość przekroczenia tabu.”. . że człowiek reaguje podobnie jak w przypadku nieszczęścia – to znaczy odrzucając rzeczywistość – gdy spotyka go nagle szczęście. „zdetronizowali” go i w tym właśnie zamachu na ojcowski ideał należy doszukiwać się owego poczucia winy. ręka skrycie kochanej dziewczyny. Nie jest to tylko pesymizm poznawczy. Wobec kogo? Ojciec Freuda był mało zamożnym kupcem. gdyby stary. odpowiada Freud. wielka nagroda. Tak bardzo wywyższyli się nad jego pospolitą egzystencję. miał ochotę powiedzieć do brata: „Czy pamiętasz nasze młode lata? Codziennie chodziliśmy tą samą drogą do gimnazjum. niezbyt wykształconym. Wspomina wtedy ubóstwo rodzinnego domu. atmosferę duszną i pełną zakazów. Nasuwają się tutaj słowa wielkiego krytyka Freuda: „Czyż kompleks ojca bez reszty przenikający poglądy szkoły freudowskiej dowodzi. Tę paradoksalną sytuację nazywa „przegraną z powodu sukcesu” i mówi. W tym liście-rozprawce pisanym pod koniec życia bardziej chyba niż w innych pismach manifestuje się głęboki pesymizm autora.

jak to jest z tym moim poczuciem winy w obliczu arcydzieł. to muszę temu wyborowi nadać sens. Tak jak czytając podręczniki psychiatrii. co z nich pojąłem. zawarty w jego małej epistolarnej próbie wyjaśnienia pewnego szczególnego zjawiska psychicznego. użalałem się nad ich losem. Nie pozwalały także. grzebiemy w ciemnych zakamarkach opuszczonej duszyczki. Mona Liza powtórzyły się we mnie. katedry. czy nigdy nie przytrafiło mi się coś podobnego. Jeśli jednak nie popadłem w opisany przez Freuda sceptycyzm. wysilić całą swoją wrażliwość i zdolność rozumienia. potrafił przekazać innym. którym nie dane było dzielić z nami radości płynącej z przeżywania rzeczy pięknych. I żebym to. że jestem delegatem czy posłem tych wszystkich. Naprzód zadawałem sobie pytanie. Jednym z grzechów śmiertelnych kultury współczesnej jest to. działo się to z paru istotnych powodów. Co to znaczy? To znaczy sprostać wyborowi i uczynić go wyborem moim. Jest dobrym prawem arcydzieł. bo rzekomo nasza sytuacja w świecie jest wyjątkowa i nieporównywalna z niczym. Skoro zostałem wybrany – myślałem – i to bez szczególnych zasług. No więc tak: stojąc na Akropolu przywoływałem dusze moich poległych kolegów. życiowych niepowodzeniach czy drogich nieobecnych. Istnieje błędny pogląd. które nazywa się «ja»„. przyznanie się budzi potwory subiektywizmu. wybrany w grze ślepego losu. na miarę oczywiście mego ograniczonego umysłu i serca. że małodusznie unika ona frontalnej konfrontacji z wartościami najwyższymi. Tomasz More – kłopotał się zbyt wiele wokół tego panoszącego się czegoś. że wobec arcydzieł czułem się zawsze niepewnie. Jeśli godzi się nazywać to wszystko transakcją. zaprzestanie mysiej krzątaniny wokół spraw nieważnych i głupich. że burzą naszą zarozumiałą pewność i że kwestionują naszą ważność. A także aroganckie przeświadczenie. „ażebym – jak mówi św. I jak przystało na delegata czy posła. już nawet nie nad śmiercią okrutną. aby Akropol. zacząłem się zastanawiać. że możemy obyć się bez wzorów (zarówno estetycznych. Dlatego właśnie odrzucamy pomoc tradycji. A ponieważ próba ta jest świetnie i sugestywnie napisana. Zabierały one część mojej rzeczywistości. jakiego sam w sobie nie potrafiłbym stworzyć. odnajdujemy w sobie przez empatię różne opisane tam choroby.Starałem się możliwie wiernie streścić tok myśli twórcy psychologii głębi. Wyobrazić sobie. którym się nie udało. zmącenie wiary w realne istnienie tego. nakazywały milczenie. jak i moralnych). odebrać mu jego przypadkowość i dowolność. że odebrana im została niewyczerpana wspaniałość świata. Odpowiedź nie jest łatwa. każe myśleć o dzieciństwie. Sypałem ziarna maku na zapomniane groby. że tradycja jest czymś podobnym do masy spadkowej i że dziedziczy . zapomnieć o sobie. Za pokorę i uciszenie dawały mi w zamian „miód i światło”. co widziałem. była to transakcja najkorzystniejsza z możliwych. naszych bliskich zmarłych. Fakt. brniemy w naszą samotność. uważałem za rzecz naturalną. ale współczułem.

jest przy tym trudny i niewdzięczny. likwidatorzy przeszłości podobni są do owych szaleńców. Ktoś słusznie powiedział. żeby nie opuszczała mnie wiara. oglądamy freski Giotta. podpalacze muzeów. którzy niszczą dzieła sztuki. I one będą nas sądzić. bez wysiłku. pracy. ponieważ nie mogą wybaczyć ich spokoju. Pragnąłem zawsze. przysłuchują nam i stwierdzają naszą próżność i głupotę. debiutanci w historii. Biedni utopiści. dlatego ci. występują przeciw tradycji. . że to nie tylko my czytamy Homera. którzy są przeciw dziedziczeniu i niezasłużonym przywilejom. słuchamy Mozarta. Giotto i Mozart przypatrują się. bo nasze małe „ja” skrzeczy i broni się przed nim. godności i chłodnego promieniowania.się ją mechanicznie. A tymczasem w istocie każdy kontakt z przeszłością wymaga wysiłku. ale Homer. iż wielkie dzieła ducha są bardziej obiektywne od nas.

Akropol .

Zdjęcia. która – tego się obawiałem najbardziej – okaże się nędznym pagórkiem. a nie jedyną czy przynajmniej wyjątkową ruiną. pozbawiony zapachu. Kiedy jechałem tam. pośród wielu rozsianych po świecie ruin? Czy wezmę udział w trwającym od wieków sprzysiężeniu zachwytu. wysoko w górze – on! . I czy będę miał odwagę przyznać się (choćby przed samym sobą). ani nawet cienia. koloru i tła. na repetycji wiary. Znałem nieźle topografię. jeśli okażą się jedną z wielu. rósł we mnie strach. Rząd domów. niechlujnych składów i sklepów przykrytych białym pyłem. Budynki portowe zasłaniają miasto położone kilka kilometrów w głębi lądu. wymiary i kontur głównych świątyń. jak po szkle. Nie potrafiłem wymyślić żadnego krzewu i przyczepić go do góry. Pierwsze rozczarowanie: nie widać Aten. że oko i ukryta w oku cząstka dotyku spływały po tym obrazie bez masy i chropowatości. jeśli święte wzgórze i ocalałe na nim resztki świątyń nie przemówią do mnie. ale cały ich zespół położony był nieodmiennie na płaszczyźnie. I nagle nad wąską uliczką. magazynów. miał barwę gipsu. ile na sile wmówienia. że sztuczki fotografów wynoszą Akropol jak okręt na wysokiej fali. Do miasta jedzie się autobusem. ani załomu skały. Usiadłem po prawej stronie. nie oddychał światłem. Statek przybija do portu w Pireusie. które polega – wiemy to dobrze – nie tyle na wciąż odnawiającym się wzruszeniu. Obawiałem się.Nie ma na świecie budowli. Wszystko było z rozcieńczonego mleka i tak bardzo linearnie poprawne. który rzucają kolumny. że konfrontacja zniszczy to. opisy stanowiły pokarm wodnisty. rysunki. a niebo nad nim było z papieru. A przecież – zdawałoby się – to właśnie od strony morza powinien przyjść pierwszy widok. która tak trwale okupowała moją wyobraźnię. zupełnie niespodziewanie. co przez wiele lat budowały cierpliwe domysły.

który pozostał. Akropol. Platon nie waha się nazwać go w Gorgiaszu złym politykiem. Ateńczycy wrócili do swojej stolicy. to znaczy otoczony wąskim gronem tych samych przyjaciół. opanowanych. mówią. Postać ta rozrosła się w naszej świadomości. Nie brał udziału w zabawach publicznych. Akropol był – jak ktoś trafnie powiedział – pustym cokołem. Jeden z najlepszych znawców polityki greckiej owych czasów. Kiedy w roku 479 przed Chr. I.). wbrew tradycjom rodzinnym. nie tylko genialny rzeźbiarz. Arystoteles i Platon „przeciwko” niemu. G. Z autorów starożytnych Tucydydes i Plutarch są zdecydowanie „za” Peryklesem. co w ustach Francuza oznacza wyrzeczenie się jednego z największych uroków życia. obserwował bacznie nastroje swego miasta i rzucał swój autorytet na szalę. Perykles 42 43 Wędrówki po Helladzie. po zwycięstwie pod Salaminą i Platejami. głęboko wykształcony arystokrata stał się przywódcą demokracji. a mimo to całe piąte stulecie nazywamy wiekiem Peryklesa.. ten. Nigdy nie bywał na przyjęciach (fr. . Rzeczywiście. Ten bogaty. „Il n’allait jamais dîner en ville”43 – mówi o nim za autorem starożytnym jeden z biografów. ks. którzy nie opuścili miasta. nie śmiał się nigdy. ale ktoś w rodzaju Malraux przy boku Peryklesa. siłą niezrównanej wymowy i zdolności przekonywania. świątynie spalone i obrócone w gruzy. z głębokiego patriotyzmu. Nieliczni obrońcy. łagodnych z pozoru. Zachowało się o nim wiele świadectw i wiele ocen sprzecznych. a przecież realizujących swoje plany z żelazną konsekwencją.I Dostrzec można jeszcze na skale Akropolu trójzębem uczynioną rysę. do których należał Fidiasz. w momentach decydujących. Do ludu nie miał zaufania (w czasie młodości czuł wręcz odrazę). gdy spierał się z Ateną o władzę nad krajem. Pełny jego portret wymyka się piórom naukowców i powieściopisarzy. Jego polityczna działalność trwała trzydzieści dwa lata. Samotny raczej. ten śródziemnomorski mąż stanu przypomina raczej brytyjskich gentlemanów. porównuje go do wielkich angielskich wigów. d’Aspermont Lynden. zostali wymordowani. Wiele jego cech osobistych pozostawało w sprzeczności z klasycznym portretem przywódcy i chyba nie budził odruchowej sympatii. że zrobił to Posejdon. Pauzaniasz42 W czasie drugiej wojny medyjskiej Persowie wdarli się na Akropol. Tym razem sprawdziły się słowa wyroczni delfickiej. Wielkie budowle Persów czy piramidy – cokolwiek powiedzielibyśmy o ich pięknie – są dla nas dziełami anonimowymi. związany jest z imieniem Peryklesa.

Fidiasz został skazany na banicję. ale kiedy Aspazji wytoczono proces o bezbożność. Oskarżono rzeźbiarza. wyrzeźbił siebie i Peryklesa. O tym procesie czy serii procesów wiemy niewiele. trzymając w ręku swą niezbyt piękną. ale spośród ich grona Perykles jest jednym z najbardziej ścisłych i konkretnych. z jaką lud tępił. W roku 433 przed Chr. przy nadarzającej się okazji. Zapewne poza plecami tego osobnika krył się któryś z możnych przeciwników Peryklesa. aby ich przywódca był rubasznym demagogiem niż intelektualistą i czuli. który odbierał gwiazdy bogom i nazywał je świecącymi ciałami. czy Protagoras z Abdery. Wiadomo. Skandalizowało natomiast opinię publiczną to. przyjaciół Peryklesa. w szesnaście lat później los ten spotkał Protagorasa. że to gigantyczne przedsięwzięcie. które oddzieliły go od „człowieka z ulicy”. jakim była odbudowa Akropolu. Perykles nie reagował na te obelgi. Aspazja. sześćdziesięciopięcioletni przywódca błagał sędziów. jak i obyczaj. jego życie prywatne były ponad miarę przeciętności. Perykles popełnił co najmniej dwa kardynalne błędy. a co gorsza filozofami. Zarzucano mu. wskazuje. Jego charakter. a wiadomo. przedstawiającej walkę z Amazonkami. że nie był on popularny. Aspazja pochodziła z Miletu. instynktowną obawę przed dialektyczną trójcą: język (retoryka) – rzeczywistość – władza. aby nie skazywali jej na wygnanie. który nauczał. jak „z sądów słabszych robić sądy mocniejsze”. Otóż dla Ateńczyków sam fakt rozwodu był sprawą normalną: uznawało go zarówno prawo. Tłum powtarzał także plotkę o sprzeniewierzeniu przez rzeźbiarza złota przeznaczonego na pomnik Ateny. że na tarczy Ateny. Otaczał się artystami. jak Anaksagoras. Anaksagoras został wypędzony z Aten. Rozwiódł się dla niej z bogatą obywatelką ateńską. że przywódca partii ludowej powinien być lub przynajmniej powinien stylizować się na „jednego z wielu”. Przeciętni Ateńczycy woleli chyba. z którą miał dwóch synów. jak się zdaje. Plutarch przekazuje jeden z najbardziej wzruszających i ludzkich portretów Peryklesa. dużą. Zaciekłość. że Perykles uparcie dążył do zalegalizowania związku.wiedział. Podstawą oskarżenia był tu także ów wygodny. że nie może stać się wielki bez Aten (wielki polityk małego państwa jest postacią z komedii) i chciał jak zazdrosny kochanek. a jego traktat o bogach został publicznie spalony. zarzut bezbożności. pochłonęło znaczną część skarbu związkowego miast greckich (przeniesionego w połowie . Siedzi zatroskany na stokach Akropolu. Na domiar złego Aspazja była zbyt inteligentna. Wreszcie Fidiasz. Historia przekazała sporo imion wielkich marzycieli. analityk mowy. Prawo ateńskie niezmiernie rzadko uznawało małżeństwa mieszane. zbyt na równi stojąca z mężczyznami i poeci komiczni – głos ludu – przedstawiali ją jako prostytutkę lub właścicielkę domu publicznego. cebulastą głowę. aby Ateny zawdzięczały szczęście i sławę tylko jemu. Oskarżycielem był niejaki Menon – cudzoziemiec i współpracownik Fidiasza. że ta kobieta była wielką i dozgonną miłością Peryklesa. bo niejasny.

100 drachm stanowiło jedną minę. a więc prace. gdzie włócznia opiera się na ziemi – wąż. choćby ta najbardziej znana 44 metopa – zwykle dekorowana. Przez długi czas sądzono. która ma na sobie tunikę spływającą do stóp. kolumny. Natomiast – rzecz charakterystyczna – suma wydana na fryz. rola Aten. a 60 min – jeden talent. Drachma ateńska ważyła nieco ponad 4 gramy. jak się łagodnie wyrażano. . „szkoły Hellady” – domagała się dzieła na miarę ich ambicji. Lata te poświęcono na odbudowę miasta. Budowa głównej świątyni Partenonu rozpoczęła się dwadzieścia dwa lata po zakończeniu drugiej wojny perskiej i w czternastym roku pryncypatu Peryklesa. rzeźby frontonu i metopy44. Drachmy i talenty doryckiego. dach i bramy kosztowały talentów 65. który był przeznaczony na cele obronne. Plafon. jak mówi Hezjod i inni poeci”46. że koszt budowy Partenonu przekraczał sumę dwu tysięcy talentów. wysoką na cztery łokcie. Atena trzyma w ręku boginię zwycięstwa. a wszystkie hipotetyczne rekonstrukcje. 45 brzmią dla nas abstrakcyjnie. że największa świątynia Akropolu kosztowała 469 talentów. które oceniamy dzisiaj wysoko i zaliczamy do sfery twórczości artystycznej. bo 365 talentów. faktycznej stolicy Grecji czy. Mury. Nie wiem jednak. doszedł do przekonania. ks. 46 Wędrówki po Helladzie. a w miejscu. czy te obliczenia rzucają światło na siłę nabywczą pieniędzy ateńskich. Cokół pokryty płaskorzeźbą przedstawiającą narodziny Pandory. posadzka pochłonęły lwią część wydatków. U stóp jej znajduje się tarcza. Wiele argumentów przytoczyć można na obronę Peryklesa. a w drugiej ręce włócznię.piątego wieku z Delos do Aten). na jej piersi wyrzeźbiona jest głowa Meduzy z kości słoniowej. kwadratowa lub prostokątna płyta. I. Niewolnik kosztował 150-300 drachm i przynosił przeciętnie roczny dochód 60 drachm (wynajmowano go po obolu dziennie). że wewnątrz świątyni znajdował się posąg Ateny – dzieło Fidiasza. stanowiąca element fryzu Wieczne kłopoty z przeliczaniem waluty odległych historycznie okresów. Duma rozpierająca piersi Ateńczyków po zwycięstwie nad potęgą azjatycką. ile wynosił roczny trybut składany Atenom przez bez mała dwieście miast związkowych. Nieoceniony Pauzaniasz – cierpliwy inwentaryzator tylu zaginionych zabytków starożytności – przekazał nam następujący opis: „Statua przedstawia stojącą Atenę. a nie na ozdabianie miasta. zamykają się niewielką stosunkowo sumą 39 talentów”45. a zatem mniej więcej tyle. Przeciwnie niż u Rzymian. Wiadomo. domy Greków i ich architektura publiczna były nad wyraz skromne. Posąg zaginął. Archeolog Robert Spencer Stanier. Należy tutaj dodać. która pojawiła się na ziemi. że cała owa kalkulacja dotyczy samej tylko budowli. Ów wąż wyobraża bez wątpienia Erichtoniosa. a jej wartość ocenia się na 1/5 dolara USA. pierwszej kobiety. opierając się na zachowanych inskrypcjach. Jak wiadomo.

. dwunastometrowy kolos. że projekty wykonywali oczywiście genialni architekci ateńscy: Iktinos. partie ciała z kości słoniowej. Uderzającą rzeczą jest niezróżnicowanie płac. Ateny przeżywały okres niebywałego rozwoju gospodarczego. co dawało niezwykłe jak na owe czasy zagęszczenie ludności (ponad 100 mieszkańców na 1 km2). która wkrótce stała się międzynarodową. do kamieniarzy i rzeźbiarzy. Najłatwiej wyobrazić sobie. oczy z emalii. znajdowały się o niecały dzień drogi od Aten. ten. Przedsięwzięcie wielkich robót publicznych było nie tylko spłacaniem długu bogom za pomoc w walce z Persami. w okresie zaś Peryklesa dwieście pięćdziesiąt tysięcy (łącznie z metekami i niewolnikami). Na szczęście pomnik okrywały cienie mrocznego naos47.austriackiego uczonego Kamila Praschnikera. z których wydobywano marmur. ale także koniecznością ekonomiczną. Otóż robotnicy. a wolni obywatele mieli nadzór nad pracami i do nich należała część wystroju rzeźbiarskiego świątyni. Intensywnie eksploatowane kopalnie w Laurionie dawały nie tylko cenny kruszec – srebro. źrenice z czarnego kamienia. rzecz jasna. Frapujący jest także fakt niewielkiej stosunkowo różnicy między zarobkami trudzących się ciężko i wysoko 47 naos – (gr. że Akropol był dziełem wielkiego przedsiębiorstwa państwowego. jak się przypuszcza. draperia ze złotych płyt. cztery razy więcej niż otaczająca go budowla. a potem wędrowała na Akropol na grzbiecie mula. ale pozwalały wybijać najmocniejszą i powszechnie poszukiwaną monetę. powroźników. Udział w budowie był proporcjonalny do zamożności obywateli. Kallikrates. Mnesikles. zawierał kontrakt na wzniesienie kolumny. Ile zarabiali? Znane są nam rachunki z czasów konstrukcji Erechtejonu (początek prac lata 409-408 przed Chr. podtrzymywany przez wewnętrzną konstrukcję drewnianą. rzemieślnicy. Ateńczyk posiadający jednego niewolnika był zobowiązany do przywiezienia dziesięciu wózków marmuru. Każda część budowli wykonywana była w pracowniach u stóp świętego wzgórza. który zatrudniał dwóch wolnych rzemieślników i trzech niewolników. zatrudniającego tysiące niewolników.). Szczegół niezmiernie ważny i korzystny: kamieniołomy.). co stanowiło minimum utrzymania rodziny (za 55 litrów zboża płacono wówczas w Atenach 2 drachmy. Stolica mało żyznej. wprowadzają nas w rodzaj estetycznego zażenowania. Praca nad jedną kolumną pochłaniała 50-110 dni. I w dodatku ów monstrualny klejnot kosztował. architekt zaś – co parę tygodni. wół kosztował 50-100 drachm). Krąg zatrudnionych nie ograniczał się. ale obejmował także cieśli. W istocie jednak Akropol jest „pracą zbiorową” – rzecz wydaje się nam dzisiaj niepojęta – setek małych warsztatów rzemieślniczych. architekci zarabiali drachmę. Zwykły kamieniarz otrzymywał swoją zapłatę w formie dniówki. złotników i malarzy. główna część świątyni greckiej. jałowej Attyki liczyła w czasach Pizystratydów około dwudziestu tysięcy mieszkańców.

wzniesiono w rekordowym tempie pięciu lat.. z jaką rosły świątynie. który ratuje życie wykonawcy dzieła. Wbijano w nie czopy z drzewa oliwnego. Na Akropol wchodzi się dziś przez bramę nazwaną Bramą Beulégo. Propyleje. wieże i stopnie. a także mury. Tylko od strony morza stok jest łagodniejszy. ani elementów metalowych. wykonywane były w atmosferze radości i entuzjazmu. Znakomici rzemieślnicy ateńscy nie otrzymywali odpowiedniej do ich zdolności rekompensaty w zarobkach. jakby ziemia sama podawała pierwszy takt rytmom architektury. Góra. że sama bogini Atena czuwała bezpośrednio nad pracami. Diogenes Laertios przytacza w swoich Żywotach filozofów testament Platona. którzy posiadali majątki wynoszące po kilkaset talentów. 48 Warto dodać. Kiedy jeden z najlepszych rzemieślników spada z rusztowania i jest śmiertelnie ranny. których ostateczne skończenie przerwała wojna peloponeska. że to Francja odkryła ową bramę. Partenon. że prace. sędziów. przedmiotach ze srebra i „kapitale”. Płaski szczyt góry ma kształt zbliżony do trójkąta o podstawie 150 metrów i długości 300 metrów. które niemal idealnie przylegały do siebie. . Nic innego nie może wytłumaczyć doskonałości konstrukcji ani szybkości. Ten efekt został osiągnięty dzięki bardzo precyzyjnemu cięciu poszczególnych bębnów kamiennych. Data: 1856 rok. Zachowane świadectwa zgodnie potwierdzają. pisarzy magistratury. pożyczonym na procent. który oprócz dwu niewielkich posiadłości ziemskich (parcel?) pozostawił spadkobiercom czterech niewolników oraz niewiele ponad 8 min w tzw. Elementy ukryte dla oka były wykonane z taką samą starannością jak partie zewnętrzne. Podania mówią. Skała Akropolu ma wysokość 50 metrów. Patetyczny napis w języku greckim głosi. z trzech stron gwałtownie spadające. Już w tych liczbach odkryć można naturalny moduł i zasadę proporcji. zamożnego jak wiemy arystokraty. rozpoczęty w roku 477 przed Chr. choć prace nad fryzami trwały jeszcze lat sześć. jak się zdaje. że majątki osobiste Ateńczyków były nad wyraz skromne. zajmujących się eksploatacją kopalni w Laurionie. Atena zjawia się we śnie Peryklesowi i poleca cudowny środek. prawie prostopadłe stoki o kolorze sinoszarym. ale zawsze pielgrzymka na święte wzgórze miała charakter dość uciążliwego wspinania się. Niedokładności w styku usunięto. ścierając przylegające powierzchnie piaskiem i wodą. nad którymi nadzór miał Fidiasz. skończony został w zasadzie w ciągu dziewięciu lat. żadnej premii za talent48. na której stoją świątynie Akropolu. Opowieść ta wydaje się żywcem wyjęta z kronik budowniczych katedr gotyckich. W środku kolumny znajdowały się kwadratowe otwory. gotówce. jest piękna. bez porównania mniejsze od fortun rzymskich.wykwalifikowanych pracowników a „dietami” przeróżnych urzędników. Nie używano zatem ani zaprawy murarskiej. Kolumny sprawiały wrażenie wykutych z jednego bloku. Wyjątek stanowiło paru „krezusów” ateńskich.

Po przejściu Propylejów – Partenon zjawia się bardziej nieoczekiwanie. że były one kamienną kurtyną. podobnych do tych. Za nią czekało spotkanie twarzą w twarz z Partenonem. z których tak dumni byli Ateńczycy? Nie miały znaczenia obronnego. zaginione dziś dzieło Fidiasza. miał Akropol w ciągu tysiącleci swej burzliwej historii. w przybliżeniu (łac. Ateńczyk V wieku przed Chr. co francuski archeolog nazwał głównym wejściem i sądził. przesłonięty masywną ścianą Pinakoteki.). to pewne. Szukano schronienia przed najazdami wrogów. potężniejszy niż gdyby rósł w oczach wolno. Ten podwójny charakter.To. później świątynie z kamienia budowane przez tyranów. które wzniesione zostały w epoce późnego cesarstwa bez żadnych śladów konstrukcji greckiej. twierdzy i miejsca kultu. krok za krokiem naszej wędrówki. Spojrzenie jego przyciągał zapewne najpierw dziewięciometrowy posąg Ateny Promachos. Wznosiły się tu zapewne świątynie drewniane. nie było niczym innym jak miejscem między dwoma pylonami. potem Partenon. które grosso modo49 podają rozmieszczenie głównych budynków w epoce Peryklesa. większy. że święte wzgórze zamieszkane było od czasów neolitycznych. Potężne trzony kolumn. Nie należy jednak zapominać. Po lewej stronie od posągu Ateny znajdowała się kwadryga z brązu. Zbudowano je zapewne w czasie. . musiał doznać uczucia podziwu i respektu wobec potęgi miasta. że pochodzi z epoki klasycznej. Dawna droga. Grzebano tu pierwszych legendarnych królów ateńskich. Wyrażały złudną nadzieję ludzi wieku Peryklesa. Pierwszy ginie Erechtejon. Było to jak wciągnięcie powietrza w płuca przed okrzykiem zachwytu. Ktokolwiek wkraczał z ostrego światła w cień przykrytej nie istniejącym dziś dachem kolumnady. Jeśli wolno spekulować na temat estetycznej funkcji Propylejów. które wydźwignęło tę budowlę. Zdawałoby się. że – pomijając stan zabytku – widzimy dziś Akropol zupełnie inaczej niż starożytni. Nie należy jednak zapominać. jaką przebywały procesje. jakie widzimy w Argos i Mykenach. Czym były Propyleje. powstrzymaniem widzenia. że Akropol nie będzie już nigdy twierdzą. którego fasada zachodnia przesłonięta była murem okalającym nie istniejące już dziś sanktuarium Artemidy. to wydaje się. W miarę zbliżania się do celu znikają budowle znajdujące się na wzgórzu. po prawej zaś trofea zdobyte na Persach w 49 grosso modo – z grubsza. została zastąpiona dla wygody turystów przez wijące się zakosami ścieżki wśród drzew. ostatecznym schronieniem. że nie ma rzeczy lepiej zbadanej w archeologii niż topografia Akropolu. Taką sugestię narzucają przewodniki. aby wejść na święte wzgórze. kiedy Akropol musiał bronić się przed barbarzyńcami z północy. po przekroczeniu Propylejów dostrzegał zaledwie górną część Partenonu. spiętrzenie bastionów. Znajdują się tu ślady pałacu z epoki mykeńskiej i szczątki cyklopowych murów. natarcie prostopadłych mas kamiennych zatrzymują spojrzenie.

tarasy i mury. nierozerwalną architektury. pałacowa. szerokość – 31. „to. odarta z rzeźb. wysokość 17 metrów. jeśli nie chcemy zadowolić się uwagą estety: „świątynie greckie nie mają wymiarów. wypływa także stąd. zbroje. na wysuniętym najdalej bastionie drobna. jońska świątynia Ateny Nike. To wrażenie ogromu. Spojrzenie Greków biegło nieodmiennie ku pustym dziś szczytowym partiom 50 51 Historia naturalna. Jest to budowla zraniona. Propyleje. niż wskazują na to realne wymiary: długość – 69. czego się nie da namalować”50. że budowla oderwana jest jakby od ziemi. Wskazują na to choćby drobiazgowe opisy tych nieważnych dla nas szczegółów sporządzone przez antycznych pisarzy – podróżników. Architekci greccy nie tylko wznosili świątynie. przed Chr. Stoi na potężnym stylobacie51 o trzech stopniach nieidentycznej wysokości. z którego rzucił się nieszczęsny Egeusz. Bo też świątynie starożytne. stylobat – górna część widocznych fundamentów. ta rozrzutna. równowagę brył – natomiast pasjonowały ich owe kurioza (jak model konia trojańskiego). Tymczasem należało zbliżyć się do jego fasady zachodniej. pomniki.. dumna. niepokojąco lekka i krucha nad urwiskiem. ale wykorzystując spadki terenu. że winogrona Apellesa przyciągały ptaki? I jak wyobrazić sobie malarstwo Pamfilosa. i Akropol także. którego całkowita utrata skazuje nas na domysły i fantazje.czasie drugiej wojny medyjskiej: dzioby okrętów. relikwie. że Partenon w czasach Peryklesa ukazywał się oczom. przez które dopiero ogarniało się całą masę budowli. na której stały kolumny. hełmy i tarcze. Po stronie północnej Propylejów – Pinakoteka – puste dziś muzeum malarstwa greckiego. Starożytni turyści byli mniej wrażliwi na czyste wartości estetyczne architektury – linie kolumn. Budowlę zdołał ukończyć Mnesikles przed wojną peloponeską. ale prawdziwym muzeum osobliwości i narodowych pamiątek. chciałoby się powiedzieć. ex vota. który poświęca im aż cztery księgi swego dzieła. ks. jak inne szczegóły architektoniczne. mają tylko proporcje”. . ale oba skrzydła świadczą o gwałtownym wstrzymaniu prac. Najwyższy jest stopień. takich jak Polemon z II w. Wydaje się znacznie większy i potężniejszy. gdzie znajdował się trójkątny dziedziniec z małymi Propylejami. XXXV. kiedy minęło się ostatnie kolumny Propylejów. Czy istotnie było ono tak bardzo naturalistyczne. drzewa i kamienie o mitycznym pochodzeniu. jak pisze Pliniusz. kosztowała czterokrotnie więcej niż główna świątynia Akropolu. Na południowym skrzydle. który malował pioruny i błyskawice i. stele. Partenon jest na pewno jedną z najpiękniejszych świątyń doryckich. teatralna dekoracja. trofea. na którym opierają się kolumny. które stanowiły część istotną. Długo sądzono. organizowali „punkty widzenia” z równą konsekwencją i finezją. były nie tylko miejscem kultu.

Wielki Olimp drżał pod ciężarem potężnej bogini o oczach zielononiebieskich: „Wokoło ziemia wydawała rozdzierający krzyk. Stary Testament legend greckich podaje tutaj rękę historii najbardziej twórcom współczesnej. rubaszne. Wierzyliśmy zbyt łatwo. ze swoim przedrzeźnionym papieżem i wozem przedstawiającym tryumf Bacchusa. i to jego marzenie spełniło się tylko częściowo. Biedny Perykles. stale w cieniu rzucanym przez plafon perystylu. – święto głupców) – ów tolerowany przez Kościół obsceniczno-hermetyczny kiermasz. zbyt wyreżyserowane Panatenaje. że swoją doskonałość i piękno zawdzięczają właśnie temu. 52 53 Do Ateny. jaką była ona naprawdę. 9-13. ale w defiladzie piękna. ciągnionym przez nagich Centaurów i Centaurzyce w towarzystwie Wielkiego Pana. zdobycie Troi. utożsamiona z miastem. Nie dla nas tworzone były te kolorowe obrazy antycznego nieba. że są fragmentami i ułomkami. Panatenaje nigdy nie stały się świętem ogólnohelleńskim. w. uwieńczonych zwycięstwem Europy nad Azją. walka z Amazonkami i wreszcie bój Centaurów z Lapitami. dla których świątynie greckie są przybytkiem racjonalizmu).świątyni. Delfy. Atena. Wybór tych legendarnych epizodów nie był bynajmniej przypadkowy i posiadał swój wyraźny ideologiczny sens. że ów fryz był prawie niewidoczny. malowane błękitem. Nauczyliśmy się patrzyć na dzieła sztuki greckiej jak na fragmenty i ułomki. dla chłopa z Beocji. przypominające swoim charakterem średniowieczne Fête des fous (fr. zostali przeniesieni w sąsiedztwo bogów nie na kolanach. . Stanowił jakby mitologiczny prolog wojen perskich. bez fałszywej skromności i bez wyzywającej dumy bogoburców. Ci. jak chcą bladzi esteci. którzy w rzeczywistości stali na stopniach świątyni. potem gorzkie fale zatrzymywały się nagle”52. a nawet nie chcemy wyobrazić sobie Wenus z Milo ani także jakiejkolwiek świątyni greckiej takiej. czerwienią i brązem. była jak w hymnach homeryckich olśnieniem siły. Dziś tego wszystkiego nie ma. wulgarne święto Wielkich i Małych Dionizji. ale dla kupca z Delos. burzyło się morze i wzbierało ciemnymi bałwanami. Jest to zbiorowy portret wolnych obywateli wolnego miasta. na których Fidiasz wyrzeźbił spór o Attykę między Posejdonem a Ateną (fronton zachodni) i narodziny Ateny (fronton wschodni). i to wcale nie „dyskretnie”. Rzeźby były polichromowane złotem. Czerpiemy osobliwą (nigdy chyba do końca nie zanalizowaną) satysfakcję estetyczną z tego. Jest rzeczą niepokojącą (niepokojącą dla tych. Tematem metop była gigantomachia. Zachowany częściowo tak zwany fryz wewnętrzny przedstawia procesję panatenajską53. dla delegatów dalekich i biednych sprzymierzonych miast. Świętem zaś prawdziwie popularnym nie były zbyt podniosłe. Nie potrafimy. aby ich olśnić. ale ludowe. idących złożyć hołd swej niebieskiej protektorce. Grecy woleli od pysznych Aten ubogie apolityczne miasta z wiekową tradycją: Olimpię.

lepiej. że marmurowy policzek bogini traci nagle swoją cielesną gładkość i staje się surowym chropowatym kamieniem. Wypełnia nas radość. że budowle Greków dotarły do nas odarte z kolorów i rzeźb. Kolumny stojące na rogach są w istocie nieco grubsze. Mimo trwających już od dziesiątków lat prac wykopaliskowych i badań Erechtejon pozostał jednym z najtrudniejszych do rozpoznania sanktuariów greckich. nie pobudza wyobraźni. część zachodnia Posejdonowi. a także pałac królów mykeńskich. jest najbardziej tajemnicza. ks. Esteci XIX wieku (a i dzisiaj ten stosunek do dziel antycznych jest niemal powszechny) byli jakby zadowoleni z tego. ale przeciwnie – ucisza ją. Wiadomo. Epizod ten wskazuje. Była to także świątynia-mauzoleum albo. owe „korektury optyczne” nie były chyba tylko sprawą estetyki. że w czasie wojny medyjskiej. tu błagali o cudowną interwencję bogów55. ostatni jego obrońcy tu właśnie szukali schronienia. być może siedlisko wyroczni w czasach przedklasycznych. jak wiadomo. Część północna Erechtejonu. że ołtarz znajdował się z reguły przed sanktuarium greckim. umieszczono szczątki pierwszych 54 55 architraw – belka spoczywająca na kolumnach. Dzieje. Na północ od Partenonu. jakby wyszły spod dłuta jednego rzeźbiarza. VIII. w pobliżu muru Temistoklesa. bardziej intelektualna niż zmysłowa. jak i znaczenia. gdyż. . a także bardziej zbliżone do swych sąsiadek. Czas zredukował je do szkieletu.że kapitel kolumny nie podtrzymuje niczego. Herodot opowiada. wypływająca z analizy form. Linie stylobatu i architrawu54 nie są horyzontalne. znajduje się Erechtejon. ponieważ były bardziej atakowane przez światło. jednym z pierwszych władców mitycznych Attyki. jak Partenon. ukończony dopiero w roku 407 przed Chr. Erechtejon nie sprawia. co rzeźbiło dłuto artysty i dłuto przyrody. To stałe sąsiedztwo sztuki i natury. które sprawiają. że ich najznakomitsze budowle wydają się. Dla wielkich budowniczych Partenonu. lecz realnym postulatem technicznym: zapewnić budowli zwartość i statykę. by nie wydawały się izolowane. wyraźna granica między tym. jak ktoś słusznie powiedział. oba bóstwa olimpijskie wiodły spór o ziemię ateńską. zarówno pod względem planu. które ma zdolność wysmuklania kształtów. nosił nazwę starej świątyni. gdzie otoczone czcią. aby dopowiedzieć całość. świątyniagrobowiec. tu natomiast znajdujemy wewnątrz aż trzy ołtarze. W czasach klasycznych. do kształtów rudymentarnych. wrażenia jednolitej budowli. „Prawdziwy chaos świętego miejsca”. że było to najświętsze miejsce świętego wzgórza. wbrew oczywistej chronologii. pod portykiem kariatyd. którego tradycja utożsamiała czasem z Erechteuszem. kiedy Persowie wdarli się na Akropol. Rozliczne kulty mieszają się i nawarstwiają na siebie. lecz lekko zakrzywione. i w istocie były to dwie połączone świątynie: część wschodnia poświęcona była Atenie. W zamyśle budowniczych była to więc świątynia pojednania. Upajamy się „korekturami optycznymi” Greków. Iktinosa i Kallikratesa. Herodot.

Sofokles. świat skłóconych imperiów i niepokoju. lekką. że odbywały się tu inicjacje. Kolumny Partenonu są jak skamieniały chór Antygony57. . biegnące wzdłuż murów. cyzelowaną jak rysunek świątynią Ateny Nike. jasne w założeniu. których opiece poleca los obywateli. przyjaciel Peryklesa. Pierwsza. Archeolog Arnold Walter Lawrence na podstawie porównania Akropolu z pałacem w Persepolis doszedł do wniosku. Jej cień wyraźnie śledzić można na budowlach Akropolu. dlaczego Akropol nie jest zespołem o jednolitym wyrazie. nasuwają przypuszczenie. ale świątynie te zdają się pochodzić z różnych epok. poświęcona jest jednemu bóstwu czy też ubóstwianemu miastu. gdyż nie zostały one nigdy zrealizowane do końca.królów Attyki. ozdobione jakby za dużymi. że tak nie jest. Wojna peloponeska położyła kres potędze Aten. Nie znamy planów Peryklesa. obca sztuce greckiej. że Perykles pragnął współzawodniczyć ze wspaniałą budowlą pokonanych monarchów perskich. Prace przerwał wybuch wojny i śmierć przywódcy. Partenon jest starszy o dwadzieścia lat od Erechtejonu (różnica zaledwie pokolenia). zapowiada świat hellenistyczny. Czym jest Akropol jako całość? Odpowiedź z podręczników szkolnych brzmiałaby: harmonijnym zespołem architektury. można spodziewać się długiej litanii bogów. Ale nieuprzedzone spojrzenie odkrywa. wspaniałe pałacowe wejście. powrotu do dawności. gwałtownego szukania tradycji. wyrażające tryumf demokracji. Monumentalne. a także pewna przesadna rozrzutność dekoracji zewnętrznych. Obie budowle zrodzone są z jednego ducha. niecentralnie położonej budowli. Kamienne ławy. gromadzi pod swoim dachem wielu herosów i bogów. Dowodem tego ma być. Erechtejon. Tymczasem jest to pochwała miasta. Druga. 56 57 Greek Architecture. był w czasie budowy Partenonu przewodniczącym komisji finansowej. potężna. Jego dziełem są Partenon i Propyleje.56 Prostszą i bardziej prawdopodobną odpowiedź na pytanie. która zajmowała się gospodarką skarbca związkowego. Nawiasem mówiąc. Imię Aten brzmi tonem nie tylko podniosłym. zasada dysymetrii. niefunkcjonalnymi kariatydami). Można doszukać się w tym charakterystycznej dla epok schyłkowych ucieczki w przeszłość. potężne Propyleje z wykwintną. ale niemal religijnym czy mistycznym. o planie kapryśnym (sale na dwu poziomach. daje sama chronologia powstania poszczególnych budowli. podobnie jak dramaty Eurypidesa. Tak więc jońska świątynia okrywa najstarszy relikwiarz ateńskich mitów i kultów. skupienie głównych akcentów na jednej. Kiedy Perykles wygłasza (znaną z przekazu Tucydydesa) mowę pogrzebową na cześć Ateńczyków poległych w pierwszym roku wojny peloponeskiej. trzy wejścia. Monumentalny dorycki Partenon sąsiaduje z jońskim Erechtejonem. pełnej dumy i wiary w przyszłość.

oblężeń. rabunków i profanacji. 1-2. Ale w tym mieście. [Perykles]. że Ateny są i będą przez długie lata ośrodkiem antymacedońskiej irredenty. rodzaj ostrzeżenia. że sama bogini zaprosiła go do swego domu. Wydaje się rzeczą nieprawdopodobną. . Plutarch z Cheronei. (sugestywny opis Polibiusza: „Obrazy rzucone w proch i na nich wyciągnięci żołnierze grający w kości”60) powinno stać się groźnym memento61 dla Aten. lwy weneckie – to jedyne materialne świadectwo. Dzieje. przestrogi. Ale prestiż dawnej stolicy Grecji był tak duży. do szukania przeciwników Rzymu na Wschodzie i w Grecji. gdzie tylu jest nędzarzy. Trudności wewnętrzne Rzymu skłoniły króla Pontu. Babin58 W ciągu bez mała dwu i pół tysiąca lat Akropol zalewały fale wojen.II Ateny pełne ruin dawnych pałaców są wielkim. Syn jednego z jego generałów.P. Relation de l’état présent de la ville d’Athènes. Plutarch mówi o tym z ładną powściągliwością: „Przez wzgląd na sławę miasta nie ma potrzeby opowiadać jasno i ze szczegółami o tych wszystkich bezeceństwach i niegodziwościach. wyjaśniając Ateńczykom. ilu chrześcijan. Parę napisów gotyckich.. Jego siły wojskowe były słabe. Aleksander Wielki wiedział. Żywoty sławnych mężów [Sulla]. przysyła dwadzieścia zdobytych tarcz. którego tłum obwołuje strategiem. że udało się odtworzyć w części dzieło Peryklesa. zwany Zdobywcą Miast. Zburzenie Koryntu przez Rzymian w roku 146 przed Chr. które zawisły na kolumnach Partenonu. to znaczy część świątyni przerobił na swoją prywatną rezydencję. ale okrucieństwo. ani potem nie notują dzieje Akropolu. Zamieszkał po prostu w Partenonie. ubogim szpitalem. czekano tylko na sposobną okazję rewanżu. Na czele antyrzymskiego ruchu staje w Atenach retor Arystion. Urządzał wystawne uczty w towarzystwie głośnych kurtyzan. jakiej ani przedtem.. Babin. mówiące o burzliwej historii świętego wzgórza. Epizod Demetriosa wydaje się żywcem wyjęty z Żywotów cezarów Swetoniusza. Zachowywał się przy tym nader swobodnie. Lyon 1674. nagrobne kamienie tureckie. gdzie każdy retor był niepocieszonym kochankiem utraconej wolności. t. które zostały tu popełnione”59. niejaki Demetrios. która otworzyła mu wrota Azji. a kiedy skandal przekraczał wszelkie granice. odbywały się teatralne pojednania z boginią. Senat rzymski wysyła przeciw Mitrydatesowi Sullę. że po bitwie nad Granikiem.). z jakim przystąpił do rzucenia Greków na kolana – 58 59 60 61 J. memento – pamiętaj (łac. Mitrydatesa. dopuścił się profanacji.

spalonego w czasie wojny domowej. wysłał dwu retorów. [Perykles]. należy bowiem dodać wielką ilość dziel wywiezionych przez prywatnych kolekcjonerów. statku pełnego dzieł sztuki. ale abym ukarał zbuntowanych”63. że jeśli je uszkodzą. święte gaje wycięte. Sam zresztą Cyceron. bloki marmuru. że Sulla sprowadzał z Aten kolumny. kapitele. gdy ten przebywał w Grecji („Jeśli znajdziesz jakieś rzeźby odpowiednie dla mnie. abym brał lekcje ładnego języka. Kiedy Arystion. Katastrofa okrętowa musiała wydarzyć się na początku I wieku przed Chr. mający zbyt wiele zaufania do wymowy. Słynny proces Verresa w roku 70 przed Chr. Pędzony burzą. a więc niejako „oficjalnych”. Żywoty sławnych mężów [Sulla]. który zdobył i ograbił Korynt. W maju roku 86 przed Chr. zmusi ich – jak by to było możliwe – do odtworzenia arcydzieł. Masakra obrońców. które zostały użyte na odbudowę Kapitolu. samobójstwo najlepszych obywateli i statki pełne dzieł sztuki i rękopisów płyną w kierunku nowej stolicy świata. które zauważał na palcach bogatych Sycylijczyków. mebli. namiętny kolekcjoner. Najwytrwalej bronił się Akropol. czym był rzymski „głód sztuki”. Konsul Mummiusz. pada Akropol. a nawet gotowych elementów architektonicznych. Trudno choćby w przybliżeniu ustalić bilans ofiar i strat. Plutarch z Cheronei. popełnił w mowie przeciw Verresowi szereg różnych pomyłek (mylne atrybucje. od pomników bogów ze świątyń aż do pierścieni.. unieśmiertelniony mową oskarżycielską Cycerona. Skarbce Olimpii. Żywoty sławnych mężów [Sulla]. grozi ludziom odpowiedzialnym za transport do Rzymu przedmiotów sztuki greckiej. Wilczy apetyt nowych władców świata nie szedł bynajmniej w parze ze znawstwem i często spotykamy się z uderzającą ignorancją Rzymian. który wiózł łupy Sulli z Pireusu do Rzymu. nadmiernie obciążony rozbił się koło wybrzeży Tunisu. Do grabieży wojennych. aby przekonali rzymskiego wodza o konieczności poniechania oblężenia. „Jesteśmy żołnierzami bogów.niezrównane. jakie poniosła Grecja. o czym świadczą jego listy do Attyka. [Perykles]. takich jak czterometrowe kolumny. brak 62 63 64 Plutarch z Cheronei. Obiekty te posiadały wysoką wartość artystyczną i uczeni ustalili bez trudności na podstawie inskrypcji na stelach nagrobnych. Sulla odpowiedział krótko: „Senat i lud rzymski przysłał mnie tu nie po to. Skądinąd wiemy. . aby stać się szkołą Rzymu. nie wahaj się i kup mi”64). Oblężenie Aten trwało długich dziesięć miesięcy. Epidauru i Delf zostały zrabowane. ponieważ bogowie nam płacą”62. że pochodzą one z Aten. dostarcza nam cennych analogii i daje pojęcie. Listy do Attyka. Verres w czasie trzech lat piastowania wysokiego urzędu na Sycylii rabował wszystko. na wysokości miejscowości Mahdia. Kilka lat przed pierwszą wojną światową sensacją archeologiczną stało się odkrycie na dnie morskim w pobliżu wybrzeży Tunisu. Był to niewątpliwie jeden ze statków.

Wędrówki po Helladzie. wyjednywał przywileje dla miasta. dwadzieścia metrów od jego fasady wschodniej. który. Istotnie. . zobaczywszy w Atenach świątynię wzniesioną nieznanemu bogu67. ale także drugorzędnych protektorów i dobroczyńców miasta. Cesarzowi Klaudiuszowi i Kaliguli przypisuje się budowę wielkich schodów w stylu kapitolińskim. gdyż poza tym Antoniusz (co było zgodniejsze z jego charakterem) utożsamiał się także z Dionizosem. 67 68 Dzieje Apostolskie 17.). ciężka budowla. Był to zwykły zabieg ostrożności. 65 66 Satyricon libri – Satyryki. a potem Antoniusza66 i Kleopatry. Nie tylko piedestały zmieniały właścicieli. które wiodły do Propylejów. Te kombinacje mitologiczne potrzebne były do ożywienia idei Aleksandra Wielkiego: połączenia Europy z Azją. Zostało z niej nieco fragmentów. ale oportunizmu. pomnik jego znajdował się wewnątrz Partenonu. – człowiek umiejący i lubiący używać życia) – był w Atenach w roku 39 przed Chr. Przy tej okazji rzymski generał wyłudził od Ateńczyków „posag” w wysokości 4 milionów sestercji. realizował swoje plany upiększania Aten poza obrębem świętego wzgórza. na którym wznosiły się niegdyś kolejno pomniki ku czci jednego z królów Pergamonu. Nerona. okrągła. Święty Paweł Apostoł zbyt pochlebił Ateńczykom. z co najmniej jeden na Akropolu. 23. Petroniusz w Satyrykonie żartuje. i wówczas z wielką pompą (być może na Akropolu) odbyły się jego zaślubiny z Ateną. Wiemy. ks.rozróżnienia istotnych wartości artystycznych etc. Od czasów Augusta cesarze rzymscy stosowali wobec Aten politykę raczej liberalną. podobnie jak pomniki cezarów nie były dowodem entuzjazmu. pod panowaniem rzymskim dawna stolica Grecji przeżywała prawdziwą inwazję pomników nie tylko bogów i cesarzy. że Antoniusz – ów niezrównany bon vivant (fr. tak że ten sam pomnik wyobrażał kolejno Tyberiusza. że w Atenach łatwiej było spotkać boga niż człowieka65. I. z których domyślić się można. tuż obok arcydzieła z czasów Peryklesa. jak wiemy. W pobliżu Partenonu. Sam August miał wiele posągów w Atenach. „mianując” jednocześnie Kleopatrę Afrodytą. Czysty cynizm czy gra polityczna? Raczej to drugie. wreszcie Agryppy. wzniesiono świątynię poświęconą Rzymowi i cesarzowi. Wespazjana czy Tytusa. była – łagodnie mówiąc – estetycznym nieporozumieniem. nie wiadomo czy dlatego. czy też na zatłoczonym pomnikami świętym wzgórzu nie można było znaleźć odpowiedniego miejsca68. kiedy nazwał ich najbardziej religijnymi z ludzi. Ale. W sąsiedztwie zachodniej ściany Pinakoteki znajduje się do dziś ogromny piedestał z szarego marmuru. cesarz Hadrian. że Hadrian uważał się za nowego Tezeusza. jak notuje Pauzaniasz. że ta niewielka. często na istniejący tors nakładano po prostu nową głowę cesarską i dawano nowy napis. szwagra cesarza. Jeden z najbardziej autentycznych przyjaciół Hellady.

w starożytności na planie półkola . która tak bujnie rozwijała się w IV i V wieku. Dowiadujemy się z niego. W Konstantynopolu powstaje w roku 425 „uniwersytet” kontrolowany i dotowany przez państwo. W niepamięci piasku leży imię Deksipposa. Wszystkie te prace nie zmieniły jednak konstrukcji Partenonu. bóg jest bez schronu. że wysłał posłów do Delf złupionych przez Herulów. Ten akt administracyjny był dotkliwszy niż jakakolwiek przegrana bitwa. Nie było wówczas ani Plutarcha. aby chroniła swego sługę i nie opuszczała go”. nawet woda przestała mówić”. ile jęków wydałem wyciągając ręce w stronę Akropolu i prosząc Minerwę. tron biskupi „wypożyczono” z teatru Dionizosa. że był on archontem i członkiem komitetu honorowego Wielkich Panatenajów. który pragnął przywrócić bogom Hellady Olimp. ale doktryna neoplatońska. W liście do senatu i ludu ateńskiego cesarz pisze: „Ile potoków łez wylałem. Ściany pokryte zostały freskami. tworząc absydę70 pokrytą freskami. aby zasięgnąć rady wyroczni i wyjednać błogosławieństwo dla swych planów. Ostatnie. który przekazałby nam jego portret. Taką otrzymał odpowiedź: „Powiedz królowi: w ruinach leży świątyni niegdyś radosny gmach. ani wybitnego rzeźbiarza. Między kolumnami perystylu69 wyrósł mur. Jego wygląd 69 70 perystyl – dziedziniec lub ogród otoczony kolumnami absyda – w architekturze sakralnej pomieszczenie zamykające prezbiterium lub nawę. Wolne szkoły filozofów ateńskich mają tym razem poważnego konkurenta. Kiedy w połowie III wieku Gotowie zdobyli Attykę i udało się im usadowić w murach Aten. który by napisał jego życiorys. A przecież ten orator i pisarz ateński zasługuje na pamięć hellenofilów. zwycięstwo Greków. Ateny sprowadzone zostały do roli małego garnizonowego miasta Wschodniego Cesarstwa.Julian Apostata był ostatnim cesarzem. Deksippos w wąwozach Pentelikonu i Parnasu organizuje improwizowaną armię obywatelską. a Grecji dawną sławę. Pod płaskim plafonem dobudowano kopulaste bizantyjskie sklepienie. Była to właściwie adaptacja istniejącej w stanie nie zmienionym świątyni greckiej. co świadczy o żywotności (przynajmniej nominalnej) tradycyjnych instytucji ateńskich. a dawne wejście zamurowano. została osądzona jako wroga religii państwowej – chrześcijaństwu i to stanowiło jeden z głównych powodów wypędzenia z Aten filozofów i retorów edyktem Justyniana w roku 529. która wypędza Gotów. Legenda mówi. cisza źródeł i gajów laurowych. Wybito wejście do świątyni od strony zachodniej. W Luwrze znajduje się napis na cześć Deksipposa. Partenon na przełomie VI i VII wieku został przerobiony na kościół Bożej Mądrości. choć krótkotrwałe. Z końcem IV wieku Ateny przechodzą pod władzę Bizancjum. Przez wieki Ateny wytrzymywały współzawodnictwo z innymi ośrodkami cywilizacji starożytnej.

czworokątną wieżę strażniczą. władająca Attyką przez trzy pokolenia. jakże nisko stoczyłaś się w nieuctwo! Kiedy wygłaszam moje kazania. zwerbował do walki przeciw Turkom. aby tu właśnie święcić swoje zwycięstwo nad Bułgarami. i tak już wyczerpane ciągłymi walkami z Turkami i Bułgarami. Wkrótce jednak zaczęli oni dokonywać podbojów na własną rękę. wydaje mi się. Był to ukłon złożony tradycji już dawno umarłej. Ateny przypadły w udziale Ottonowi de la Roche. Arcybiskup Michał nie mógł powstrzymać okrzyku zawodu: „O Ateny – matko mądrości. Andronik Paleolog. który przyjmuje tytuł Megas Kyr i wyjednuje u króla Francji tytuł księcia. tak bardzo pozbawione sztuczności. na początku XI wieku. Byli to najemni żołnierze. Peryklesa i Temistoklesa. Tak powstaje dynastia frankońska. Najmocniej w pamięci ludzkiej zapisał się pobyt Bazylego II. który wybrał Akropol.zewnętrzny pozostał nienaruszony. w obcym języku jakichś Persów czy Scytów”71. mszę celebrował w Partenonie – można więc sądzić. a na południowym skrzydle Propylejów wybudowano ogromną. Biedne niepiśmienne owieczki (w dodatku dość skomplikowana etnicznie mieszanina. Diogenesa. Władcy Bizancjum rzadko odwiedzali stolicę dawnej Hellady. W tym czasie Akropol został zamieniony na średniowieczną twierdzę. W ręce Katalończyków wpadły Ateny i Teby. który przez trzydzieści lat był arcybiskupem ateńskim. gdzie Filip Macedoński rozgromił Greków i Sulla odniósł zwycięstwo nad korpusem ekspedycyjnym Mitrydatesa. W swoich kwiecistych kazaniach ten erudyta. . że mówię rzeczy niezrozumiałe. których cesarz bizantyjski. że osiągnął szczyt marzeń wszystkich humanistów. aż do bezpotomnej śmierci w roku 1308 ostatniego z de la Roche’ów attyckich. że są „złotym nasieniem”. że powinny dzięki wierze przewyższyć moralnie Ajaksa. ale ich panowanie trwało krótko i nie pozostawiło żadnych śladów na architekturze świętego wzgórza. Otoczyły go mury z blankami. Rezydował na Akropolu. 71 Nicetae Choniatae orationes et epistulae. mówiąca językiem dalekim od klasycznej greki) słuchały i niczego nie rozumiały. O stanie duchowym mieszkańców Aten pod koniec XII wieku dają pojęcie zachowane homilie Michała Akominatosa. Pogrom rycerzy frankońskich był totalny. tak proste. Fale wypraw krzyżowych osłabiały Cesarstwo Bizantyjskie. chrześcijanin i wielbiciel starożytności mieszał mitologię z Pismem Świętym i egzaltował swoje owieczki. W podobny sposób Erechtejon przerobiono na kościół Matki Bożej. Grecja odpada od Bizancjum bezpowrotnie i podzielona zostaje na szereg księstw. która przetrwała aż do ostatniej ćwierci XIX w. W pobliżu miejsca. Frankowie ponoszą klęskę zadaną im przez Katalończyków.

Na jej płaskim dachu dobudowano nową kondygnację. które przemieniono na pałac w stylu włoskim.) W drugiej połowie XVIII w. namiestnik Mahometa II. Główne budowle Akropolu. w specjalnie zbudowanej sali z kopułą. Monumentalne wejście z czasów Peryklesa obmurowano. otrzymując w ten sposób cztery wielkie sale recepcyjne. wewnątrz twierdzy powstały budynki wojskowe. To osobliwe.Dzięki Florentyńczykom z bogatej rodziny kupieckiej Acciaiuoli – następnym władcom księstwa ateńskiego. Nerio. W Erechtejonie mieścił się harem agi zamku. Magazyny prochu przeniesiono potem do Partenonu.). powtórzona przez pewnego podróżnika francuskiego. Tradycja ludowa. Ta daleka bitwa zdecydowała o losie najsławniejszej budowli Akropolu. armia wenecka pod wodzą Franciszka Morosiniego ląduje na Peloponezie. Dla Turków był to punkt strategiczny i nic więcej73. był minaret nasadzony na dach klasycznej budowli. która święciła tryumfy w czasie zdobywania Bizancjum. Otóż w noc przed spełnieniem tego niecnego zamiaru wybuchła burza i piorun. włosko-doryckie Palazzo d’Acropoli połączone zostało z Pinakoteką. Przeszło dwa wieki panowanie tureckie nie było zakłócone żadną interwencją z zewnątrz. pomijając krótką i bez znaczenia ekspedycję Wenecjan kilka lat po zamienieniu Akropolu na twierdzę turecką. Partenon został przemieniony na meczet. Akropol przeżył jedną z najbardziej osobliwych przygód architektonicznych. miał ambicję. aby Ateny nie ustępowały książęcym dworom włoskiego trecento72. latem. były świątyniami. plafon i architrawy. Otóż jeden z Acciaiuolich. W roku 1456. a więc pod koniec tureckiego panowania. stopień oficerski w sułtańskiej Turcji tysiące Turków i pięć tysięcy Greków. Partenon i Erechtejon. dawała gwarancję bezpieczeństwa. Magazyny prochu znalazły się wewnątrz Propylejów. widzianym z zewnątrz. w murach wybito okna. jak sądzono. Jedynym dodatkiem architektonicznym. mówi. który trafił w Propyleje.. wymagały zasadniczych zmian w architekturze obronnej świętego wzgórza. którego solidna konstrukcja. 74 . Umocnienia średniowieczne książąt ateńskich były niewystarczające. Ambicje republiki morskiej odżyły po rozgromieniu doborowych wojsk otomańskich pod Wiedniem w roku 1683. Rok później. Już wiosną roku 1684 następuje zerwanie stosunków między Wenecją a Turcją. Omar. wkrótce po upadku Konstantynopola. magazyny amunicji. Pozostały Propyleje. że w roku 1656 aga74 Akropolu w czasie jednego ze świąt mahometańskich postanowił zbombardować kościół Świętego Dymitra. Ateny liczyły zaledwie trzy aga – starszy brat (tur. Nowa technika wojny. decydująca rola artylerii. odnosząc 72 73 trecento – wiek XIV (wł. Propyleje zostały wchłonięte przez mury obronne. spowodował wybuch niszczący dach. obejmuje w posiadanie Ateny.

który ma zasugerować Turkom. Artyleria i wojska lądowe Wenecjan zaciskają pierścień wokół twierdzy. jeśli można użyć współczesnej terminologii. zrównana z ziemią przez tureckich inżynierów. zbliżają się do Akropolu. W powietrze wylatuje dwadzieścia kilka kolumn. dach i mury naos. i ów fatalny pocisk nie był przypadkowy. że celem ataku jest wyspa Eubeja. Morosini pragnie przywieźć Wenecji środkowy 75 dame de compagnie – dama do towarzystwa (fr. zwłaszcza że Turcy stosowali taktykę defensywną. Jednakże 26 IX 1687 pocisk wystrzelony z działa umieszczonego w pobliżu pomnika Lizykratesa przebija dach Partenonu i powoduje potężny wybuch. Jest w tym sporo hipokryzji. Ostrzeliwanie Akropolu przez moździerze ma charakter. oddanych w ręce barbarzyńców. która przetrwała trzy tysiące lat” (drobna nieścisłość chronologii) i wyraża przekonanie. Materiał pochodzący ze świątyni użyty został do umocnienia fortyfikacji. Ofiarą tych operacji pada świątynia Ateny Nike. Anna Akerhjelm pisze. Obie strony walczące sposobią się do długiego i wyczerpującego oblężenia. W czasie swej młodości odbył solidne studia i na uniwersytecie w Lipsku wygłosił po łacinie dyskurs o nieszczęsnym losie Aten. aby ustąpić miejsca bastionowi. Zwycięstwo Wenecjan zmącone było poczuciem winy. nie natrafiając na poważniejszy opór. Siły wojskowe Morosiniego dowodzone były przez oficerów różnych narodowości: Szwedów. Niemców. że zburzył piękną świątynię Minerwy. której pamiętniki i listy są cennym źródłem do poznania kolei tej nieszczęsnej wyprawy. ogromne partie architrawu. szef garnizonu i wielu żołnierzy. Ze stosów gruzu. syn słynnego dowódcy z wojny trzydziestoletniej. Trzy dni później nad żałosnymi ruinami powiewa flaga z lwem świętego Marka. jakim jest teraz Akropol. Jego żonie towarzyszy w wyprawie dame de compagnie75 Anna Akerhjelm.) . Opanowanie Peloponezu nie zadowoliło Wenecjan. że nigdy już nie zostanie ona odbudowana. że greccy szpiedzy poinformowali Koenigsmarka. a także Francuzów. Konsekwencją wojny jest rozszerzenie podbojów i sztab wojsk Morosiniego rozważa dwa projekty: pierwszy dotyczy ataku na wyspę Eubeję. W operacjach wojennych odznacza się hrabia Otto Wilhelm Koenigsmark. Istnieją uzasadnione przypuszczenia. Historia kazała mu być tym. Pod gruzami ginie turecki pasza. na którym ustawiono baterie armat. ognia nękającego. drugi zdobycia Aten. co znajduje się w Partenonie. Ostatecznie zaakceptowano ten drugi projekt. Hrabia Koenigsmark nie był na pewno bezdusznym generałem. „jak szczerze i bardzo żałuje hrabia. sklepienie. Turcy przygotowują się do oblężenia Aten i umacniają pozycje obronne.szereg zwycięstw i opanowując wreszcie cały półwysep. który zadał uwielbianemu miastu cios najdotkliwszy. Wenecjanie wykonują podstępny manewr wojenny. głównego punktu obrony. W istocie wylądowano w Pireusie i armie Morosiniego.

co moglibyśmy dziś określić mianem konsulatu. budynków wojskowych i świątyń. Do opustoszałej Attyki wracają Turcy. a w każdym razie bardzo utrudnioną. mające charakter polityczny i handlowy. szkicownikiem i nieodstępnym Pauzaniaszem. Podróże do Grecji i opis zachowanych zabytków stały się właściwie możliwe dopiero w wieku XVII. coś. wśród tureckich namiotów. Morosini.. gdyż Turcy w obawie przed szpiegami nie dopuszczali obcych do twierdzy. wszystko runęło w dół z ogromnej wysokości i jest to cud. spali w zagubionych górskich szałasach pasterskich. W raporcie do senatu pisze: „Przewidując opuszczenie Aten. gdzie znajdują się najpiękniejsze rzeźby. Uwijają się tedy w pośpiechu. poparte woreczkami kawy i tłustym ptactwem domowym. Przemiany Aten czy choćby samego Akropolu w ciągu wieków są trudne do prześledzenia z powodu nikłości materiału ikonograficznego. jako nadmorskie miasto flamandzkie z gotyckimi kościołami czy też ponure zamczysko północne. VeneziaTu i ówdzie spotkać można w muzeach europejskich żołnierskie „pamiątki” owej wyprawy. I tak w Bologna 1689. 77 muzeum w Kopenhadze znajdują się głowy Lapity i Centaura. Zdobycie Aten przez Morosiniego było także nonsensem z punktu widzenia strategicznego. że żadne nieszczęście nie stało się robotnikom”7677. W końcu pozwolenie zwiedzania.. obostrzone szeregiem zastrzeżeń i ograniczeń. Osoby stanowiące wówczas taką na przykład „kolonię” francuską można było policzyć na palcach obu rąk: kilku misjonarzy. Zwiedzanie Akropolu było rzeczą właściwie niemożliwą. . Dlatego podziw budzą relacje upartych podróżników. docierali wreszcie do miasta swych marzeń. Wenecjanie wycofują się z miasta. jak w klatce o wyrwanych prętach. 76 F. Ale kiedy tylko rozpoczęto zdejmowanie tych rzeźb. zbudowano mały meczet bez minaretu.fragment partenońskiego frontonu. które mogłyby dodać blasku Republice. którym udało się sporządzić opisy i plany Aten i Akropolu. którzy na nowo fortyfikują Akropol. a Akropol widziany z morza był tylko punktem orientacyjnym. Tu zaczynały się skomplikowane pertraktacje z dowódcą twierdzy. zabłąkany rusznikarz i parę jeszcze osób nieokreślonej profesji. Wyobraźmy sobie owych entuzjastów: wędrowali długie dnie na grzbiecie osła. Vera e distinta relatione dell’acquisto delia città e fortezza d’Athene. powziąłem myśl zabrania kilku najładniejszych dekoracji. potem przez Anglię stosunki dyplomatyczne z Wysoką Portą. zabierając ze sobą część tubylczej ludności chrześcijańskiej. pod czujnym okiem nieufnych żołnierzy. posąg Jupitera i płaskorzeźbę dwu wspaniałych koni. z przyrządami do pomiarów. Na mapach żeglarskich Ateny nazywają się Setina. i to w warunkach osobistego zagrożenia. Rysunki średniowieczne czy renesansowe przedstawiają Ateny wręcz fantastycznie. W środku rozbitego Partenonu. W tym celu starałem się oddzielić od fasady świątyni Minerwy. przedstawiający spór Ateny z Posejdonem. przywleczone tu przez kapitana Hartmanda. kiedy nawiązane zostały najpierw przez Francję. W Atenach powstają misje.

którzy przekazali nam cenne relacje o Akropolu. de Dalmatie. gentlemani Stuart i Revett. 1806. Dla francuskiego jezuity jest ona wcieleniem doskonałości. „Widząc to [.jedynym Baedekerem od kilkunastu stuleci. A classical and topographical Tour through Greece. „Pewnego dnia. Dwaj członkowie londyńskiego Klubu Dyletantów. Książka Spona rychło stała się bardzo popularna w Europie i nie zabrakło jej w kufrze Koenigsmarka. że Pauzaniasz (jak wiemy. jak pomieszanie dwu frontonów Partenonu. miłośnik rzeczy osobliwych) milczy w swoim dziele o najpiękniejszej świątyni Akropolu. przyrząd ułatwiający wierne odtwarzanie widoków E. zanim spadły nań bomby Morosiniego. 78 79 camera obscura – komora ciemna (łac. sąd Babina jest wyjątkowy i niemal prowokujący w stosunku do gustów epoki. posługując się camera obscura78 – prototypem aparatu fotograficznego. 1805. i to z okresu. a więc pozwalała zachować w rysunku ścisłe proporcje odtwarzanych zabytków. and Voyage d’Italie. Oficer turecki jest wyraźnie przerażony. warto wymienić jezuitę Babina oraz liońskiego lekarza i amatora starożytności Jakuba Spona.. Jak na czasy pełnego baroku. zapytał mnie dowódca garnizonu z wyraźnym niepokojem. kiedy mierzyli teatr Herodesa Attykusa. o czym wspomina Anna Akerhjelm. ale na głowę Anglika Vernhuma i Francuza Roberta de Dreux posypały się kamienie i groźba strzałów. Szczególnie dokładnie opisuje Babin Partenon. Grecja była krajem nietkniętym przez architektów. że jeśli będzie mi przeszkadzał i molestował. Łatwo dzisiaj wytykać temu wykształconemu podróżnikowi błędy i nieścisłości. Znawcy twierdzą. przypisanie ich rzeźbiarzom epoki Hadriana. Pracował on na Akropolu. Dodwell próbuje wyjaśnić i zademonstrować działanie swego aparatu. Spośród podróżników. wsadzę go do mego czarnego pudła”. przewyższa estetycznie Świętą Zofię w Konstantynopolu. jakie to czary robię niezwykłą moją maszyną”79. co dla nas ma wyjątkową wartość. 80 . Trzytomowe sprawozdanie z greckiej peregrynacji Jakuba Spona80 ukazało się w Lyonie w roku 1678. a rzeźby fryzu i frontonu nie dają się porównać z żadnym dziełem sztuki współczesnej autorowi. London 1819. Wszystko zależało od humoru dowódcy twierdzy i jego żołnierzy. during the years 1801.).. że była to „pierwsza nowożytna podróż do Aten godna tego imienia”. Dodwell. de Grèce et du Levant… Lyon 1678-80.] zmieniłem ton i zagroziłem mu. Od tego czasu Dodwell pracował bez przeszkód. Zabawnie opisuje swoje przygody rysownik angielski Edward Dodwell. bez przeszkód dokonywali pomiarów starożytnych monumentów ateńskich. i co gorsza. który finansował wiele podróży archeologicznych na Wschód. która dawała obraz pomniejszony budowli. także dlatego. kiedy rysowałem Partenon za pomocą mojej camera obscura.

) 1842 r. że czynią rzecz godną pochwały. aby nie tracił żadnej okazji zrabowania tego wszystkiego. ambasadora przy Wysokiej Porcie. „Wszedłem po raz pierwszy uroczyście przy huku armat do skarbca (Akropolu). czego nie udało się dokonać Francuzom. Po załatwieniu w stolicy tureckiej skomplikowanych układów. bez żadnych ułatwień w postaci rusztowań. Nointel był na pewno szczerym wielbicielem dzieł starożytnych i obawa o ich los. aby umieszczono je w gabinetach lub galeriach Jego Królewskiej Mości. którego nazwisko do dziś 81 82 incognito – nie dając się poznać (łac. aby zdobyć dla Francji kolekcje rzeźb greckich. To. aby zapobiec idolatrii. z pozycji niewygodnej. wyraźnie przebijają w raportach ambasadora. gdzie zamknięte są owe cuda. jaką Majestat otacza sztukę i wiedzę [. malarz i rysownik. główny korpus rzeźbiarski zachował się w całości. co da się zrabować. zbudowana przez Hadriana. i wracałem tam incognito81 cztery razy. tym lepiej zresztą. Markiz Nointel był niewątpliwie jednym z najbardziej zdolnych i obrotnych dyplomatów Ludwika XIV. Do Aten przybywa latem 1674 roku. Jako dwudziestoczteroletni młodzieniec odbył on podróż do Grecji. wybiera się w otoczeniu licznej świty w podróż po Grecji. które mój malarz bardzo dobrze odtworzył”.. że wiele posągów partenońskiego frontonu było istotnie uszkodzonych. Rysunki znajdujące się w tece wykonane w czasie podróży Nointela wykazują. którą opisał w głośnej książce Voyage pittoresque dans l’Empire ottoman. „Oryginały zasługują jak najbardziej. podobnie jak Nointel. strącona przez burzę.82 Wykształcony humanista. sądzą. marzył. później Akademii Francuskiej. Rysunki Partenonu – autorem ich jest Jacques Carrey – nie są arcydziełem. wtedy znalazłyby się one poza zasięgiem zniewag i obelg Turków. wydzierając rzeźbom nosy lub inne fragmenty”. prawdopodobnie jedna metopa z frontonu. zanim owa świątynia nie została zburzona przez Wenecjan”. Plon tych zabiegów był jednak bardzo nikły. en Grece. W Atenach działał jego agent Louis Fauvel – konsul. którzy. lecz ich wartość jako dokumentu jest nieoceniona. członek Akademii Inskrypcji. narysowana na rozkaz pana Nointel. a także mniej bezinteresowne pobudki. W jednym z listów ambasador poleca Fauvelowi zdobycie jednej z kariatyd Erechtejonu... gdzie cieszyłyby się opieką.. znajdująca się dziś w Luwrze. osiągnął człowiek. . Wykonane zostały niewątpliwie w pośpiechu. ażeby lepiej móc podziwiać i poznać piękne rzeźby. bo artysta z fantazją nie byłby tak dokładny. ale jeśli tak wolno powiedzieć. Wiek później ambasadorem francuskim w Konstantynopolu został hrabia Choiseul-Gouffier. Konserwator z epoki napoleońskiej nadał jej dość dziwny tytuł: „Świątynia Minerwy w Atenach. a w innym znów pisze zupełnie otwarcie.].W Bibliotece Narodowej w Paryżu zachowała się teczka rysunków.

daj nam chleba”. Najintensywniejszy jej okres przypada na lata 1801-1803. rozważające aspekty moralne. Przygody Elgina mogłyby stanowić kanwę pasjonującej powieści: aresztowanie lorda we Francji. odzianego w czarną pelerynę. tatusiu. rząd angielski byłby mniej skąpy. lord Elgin zabrał się do dzieła przeniesienia rzeźb Akropolu „w miejsce bardziej bezpieczne” z niesłychaną energią. zatonięcie jachtu wiozącego bezcenny ładunek i wydobywanie rzeźb przez poławiaczy gąbek. przedstawiając w satyrycznych rysunkach Johna Bulla w otoczeniu wynędzniałej rodziny. który z melancholią patrzy na rozproszone stadko owiec wśród 83 84 To.). piętnaście metop i pięćdziesiąt sześć płaskorzeźb fryzu85 przedstawiającego procesję panatenajską. Byron powiedział o nim z gryzącą ironią: „Quod Gothi non fecerunt. że brano pod uwagę także wartość estetyczną rzeźb Fidiasza i jego szkoły. ucieczka Lugieriego po wybuchu wojny tureckiej. o których mówi pozwolenie tureckie. ale komisja złożona z najwybitniejszych artystów angielskich owych czasów. która wołała: „Nie kupuj. Na przełomie XVIII i XIX wieku pojawia się w Grecji nowy typ turysty – romantyczny pielgrzym. oceniła dzieła Fidiasza i jego szkoły jako stojące nieco poniżej Apolla Belwederskiego czy grupy Laokoona. Można przypuszczać. Suma ogromna jak na owe czasy i część prasy angielskiej dawała upust irytacji. dwu specjalistów od odlewów (też Włosi) i malarz rosyjski Fiodor Iwanowicz. Jest to w istocie ogromny zbiór. Wiele rysunków przedstawia wyniosłego młodzieńca. zwany niezbyt uprzejmie „kałmukiem lorda Elgina”. Powiedzieliśmy wyżej. szczyt o kształcie trójkątnym.budzi gniew filohellenów – Thomas Bruce Elgin. Scotus fecit”83. opartego o złamaną kolumnę. oraz dziesiątki robotników. tych kamieni. mobilizując wszystkie dostępne sobie środki polityczne i finansowe. pod kierunkiem malarza Lugieriego. przystępują do pracy. fronton – przyczółek. Nie brakło głosów entuzjazmu. a także zabranie kamieni z napisami oraz pewnych drobnych fragmentów rzeźb. a wreszcie ciągnące się przez wiele lat polemiki i dyskusje w parlamencie i prasie. można dzisiaj podziwiać w londyńskim British Museum. estetyczne i finansowe całej tej afery. Wokół Partenonu wyrastają rusztowania. wieńczący fasadę budowli zazwyczaj krytej fryz – środkowy człon belkowania wypełniony scenami figuralnymi lub ornamentami dwuspadowym dachem 85 . Szkot osiągnął (łac. Udało mu się uzyskać pozwolenie władz tureckich na zrobienie odlewów gipsowych. Owych „kilka rzeźb”. Ostatecznie dopiero w roku 1816 rząd angielski zakupił kolekcję (Elgin żądał za nią sto trzydzieści sześć tysięcy) za sumę stu trzydziestu pięciu tysięcy funtów szterlingów. czego nie dokonali Goci. Mianowany w roku 1789 przedstawicielem angielskim przy Wysokiej Porcie. na który składa się dwanaście wielkich fragmentów frontonu84. że gdyby marmury przywiezione przez lorda Elgina pochodziły z czasów hellenistycznych. Dwu architektów włoskich.

aby Fidiasz pozostawił oba frontony nagie. a także doskonałości poszczególnych części. nie zastanawiając się nawet. rzeźby Fidiasza trafione poziomo złotym promieniem ożywiły się. uosabia potwora strzegącego lud Solona. aby zdobyć „jasne pojęcie o budowlach. co dało świątyni zarazem spokój i lot. . którą zbudował wśród ruin budowli Peryklesa.. ani na historyka sztuki. jaki to naród pozostawił te szczątki. w dali morze i Pireus były całkiem białe od światła. powtarzane przez tylu romantyków. jego precyzja. zainteresowanie szczegółami technicznymi i literacka świetność opisów stawiają go w pierwszym rzędzie podróżników po Grecji „epoki przedarcheologicznej”. perspektywach. i światłem. Współczucie dla zakutej w niewolę ojczyzny Europy. czasem tylko ten bezduszny tyran wlecze się do drzwi swej kryjówki. morzu. Uderza go przede wszystkim siła i harmonia Partenonu.marmurowych ruin. Mieszka w cytadeli pełnej arcydzieł Fidiasza i Iktinosa. „O Solonie! O Temistoklesie! Dowódca czarnych eunuchów jest panem Aten i wszystkich innych miast Grecji”. Nie pozując ani na archeologa. słońcu. Podziwia Iktinosa. które w sposób niezrównany ewokują Ateny na kilkanaście lat przed końcem tureckiej niewoli. gdy zasugerowany relacją Spona przypisuje rzeźby partenońskiego frontonu artystom z epoki Hadriana. Chateaubriand nie był bynajmniej tylko łowcą nastrojów. że harmonia całości jest wynikiem wyczucia właściwych stosunków architektury i otoczenia. Ten okrzyk wyrwał się z piersi François-René de Chateaubrianda. rodzi pod piórem Chateaubrianda takie oto sceny: „Dizdar. który potrafił zespolić dorycką powagę z koryncką lekkością budowli. niebie. Autor Ducha wiary chrześcijańskiej w czasie swej podróży z Paryża do Jerozolimy (rok 1806) zatrzymał się dzień w Sparcie i cztery dni w Atenach. ruchliwość cieni sprawiała. Relacje Chateaubrianda.. „[. Jest wczesny ranek. Ale wiedziony słuszną intuicją mówi jednocześnie. że udało mu się skorygować obraz. jaki nosił w sobie. ani na socjologa. zamek koryncki odbijał blask nowego dnia.] Ateny. stawiając ciężkie kolumny bez bazy na trzech potężnych stopniach stylobatu. a dym jego fajki idzie w górę wśród kolumn świątyni Minerwy. błyszczał na zachodnim nieboskłonie jak skała purpury i ognia”. lasach i górach Attyki”. że jest rzeczą niemożliwą. że płaskorzeźby – zdawało się – poruszają się na marmurze. nie racząc wyjść ze swojej rudery. rzekach. W towarzystwie konsula Fauvela – niezrównanego znawcy ateńskich starożytności – przyjechał tutaj. Słusznie mówi. ziemi. Nie udało mu się uniknąć błędów (jakże łatwo jest to dziś wytknąć). wypełnić go barwą i zapachem. Raduje go. pozostawił nam w swej Itinéraire de Paris à Jérusalem stronice. on zaś wodzi bezmyślnie spojrzeniem po wybrzeżach Salaminy i Epidauru”. inaczej mówiąc dowódca. siada ze skrzyżowanymi nogami na brudnym dywanie. Akropol i szczątki Partenonu zabarwiły się najpiękniejszym kolorem kwiatu brzoskwini.

którzy chwycili za broń. zwłaszcza chroniczny niedostatek artylerii po stronie powstańców. Oblężeni improwizują wypad poza mury twierdzy. Ateńczycy powracają i blokada twierdzy rozpoczyna się na nowo. narracyjne. Nie w imię Peryklesa walczyli powstańcy greccy. Losy tej wojny rozstrzygnęły się na innych polach. Nie należy sobie wyobrażać. W ciągu kilkunastu wieków – jak słusznie ktoś powiedział – Kościół wschodni konserwował poczucie odrębności narodowej jak sól konserwuje rybę. W czasie walk miasto i cytadela Akropolu przechodzą wielokrotnie z rąk do rąk. Jeden z filohellenów stwierdza z melancholią. Gdy Brioni wycofuje się. była natchnieniem i motorem działania. banalne malowanki). przechowywany w stołecznym muzeum z czcią należną narodowym pamiątkom. niespodziewanie z przeraźliwym krzykiem atakuje okopy powstańców. dając upust uczuciu. liczącą zaledwie kilka tysięcy mieszkańców. 86 Malowane dzieje walk powstańczych zawiera współczesny wypadkom album Makryannisa. poczuciem dramatu i grozy. Gwardia janczarska zamyka bramy miejskie. prowadzony przez olbrzymiego Murzyna. idea wiecznej Hellady – Grecji filozofów i artystów. ale w imię Nazareńczyka i czterech Ewanglistów. jakby wyjętego żywcem z baśni wschodnich. aby uniemożliwić penetrację powstańców. Ale są to raczej zmagania o symbol. Były małą mieściną. Jest to grecki odpowiednik images d’Épinal (fr. Jest to zaledwie początek morderczego kontredansa wokół świętego wzgórza. ludność opuszcza miasto i chroni się na Salaminę. Oddział ów zostaje jednak zdziesiątkowany i w odwet Turcy przeprowadzają natychmiastową egzekucję zakładników. że w umysłach tych. Na pomoc odciętym w twierdzy przybywa pasza Brioni na czele czterech tysięcy Albańczyków. Tak jak w czasach klasycznych. zwłaszcza Francuzi. Zrazu Turcy ograniczają się w Atenach do wzięcia zakładników (Wielkanoc 1821) i osadzenia ich w wieży frankońskiej. Po bez mała roku oblężenia Turcy wyczerpawszy ostatnie zapasy amunicji i wody kapitulują. – obrazki z Épinal. o sztandar. Błogosławieństwem dla Akropolu jako zabytku było dość słabe wyposażenie techniczne stron walczących. Kaźń ma miejsce na murze Temistoklesa. Malarstwo naiwne. wzajemne mordowanie się ludności chrześcijańskiej i mahometańskiej. Z niezrównanym teatralnym rozmachem podjęli temat powstania europejscy malarze romantyczni. a także gorącym ugrom i kobaltom. z całą grandilokwencją. że w żadnej epoce lud grecki nie miał większej obojętności dla ocalałych resztek zabytków antycznych niż na ćwierć wieku przed wyzwoleniem.Wiosną 1821 roku wybucha w Grecji powstanie przeciw Turkom. . Ścięte głowy toczą się po wzgórzu aż pod próg pierwszych domów86. Oddział Turków. Ateny nie były już nawet ważnym punktem strategicznym. Entuzjazm. chaos. melodramatyczne wywołujące u współczesnego widza raczej łagodny uśmiech. którym jednak udaje się opanować miasto.

wokół którego okręcony był sznur. W lecie czarnego dla powstania roku 1826 – roku rzezi pod Missolungi – Akropol znów oblegają Turcy pod dowództwem Reszyda paszy. Reszyd pasza. Wydaje się. który ma spełnić rolę wielkiej miny. Nowy dowódca zabrał się z energią do przygotowania obrony. W pobliżu Pinakoteki odkrył antyczną fontannę. Po bastionie nie zostało śladu. Pasza jest pewny sukcesu. a jego budowniczemu sądzony był los tragiczny. aby upozorować próbę ucieczki”87. Ale przezorni Grecy kopią dwanaście głębokich fos podziemnych. które niwelują całą siłę wybuchu. pod którym Odysseusz spodziewał się znaleźć legendarny skarb. postać oceniana przez historyków sprzecznie: dla jednych bohater narodowy. kazał portretować się w turbanie na głowie. ofiara braku zrozumienia ze strony dowództwa powstania. Archeologowie nie mogą wybaczyć mu zburzenia lwa w Cheronei. każe kopać saperom długi tunel pod wzgórzem. wali się kopuła dawnego haremu w Erechtejonie. wraz z dużą częścią fragmentów antycznych rzeźb. Organizuje regularne oddziały powstańcze. Ten zawodowy oficer francuski. W anachroniczne i amatorskie dowództwo wprowadza ideę porządku i dyscypliny. którą otoczono bastionem. baranim kożuchu i z wielkim zakrzywionym pałaszem przy boku. rodem z Lotaryngii. osadzony zostaje w lochu wieży frankońskiej. staje na czele bandy tureckiej łupiącej Attykę. Baterie ustawione na Wzgórzu Muz ostrzeliwują fasadę zachodnią Partenonu. Zimą roku 1827 staje na czele niewielkiego korpusu. Pojmany. że tym razem Akropolowi zostanie zadany cios śmiertelny. Temistokles czy Solon z ogromnymi nosami i groźnymi zbójeckimi wąsami mało mają wspólnego z greckim klasycznym portretem.Dowódcą twierdzy zostaje mianowany Odysseusz Androutsos. nie mogąc zdobyć twierdzy szturmem. ilość wystarczającą do wysadzenia w powietrze co najmniej połowy cytadeli. Na ateńskim teatrze wojennym pojawia się teraz pułkownik Charles Fabvier. W owym tunelu umieszczają Turcy trzy i pół tony prochu. wycofuje pierwszą linię oblegających. wyrzucono przez okno. Trafiona pociskiem. a następnie zabity. dla innych warchoł i zdrajca. Oprócz romantycznego entuzjazmu wniósł Fabvier rzecz bezcenną – dobrą znajomość rzemiosła wojennego i racjonalistyczne podejście do zadań bojowych. . którego zadaniem jest pomoc 87 W ateńskim muzeum historii i etnografii znajdują się drewniane popiersia sławnych mężów starożytności. Góra urodziła przysłowiową mysz. Skłócony z przywódcami powstania. Dowódca wzorem dawnych wielkich budowniczych nie omieszkał umieścić napisu głoszącego: „Ten bastion zbudowany został od swych podstaw przez generała Odysseusza syna Androutsosa w miesiącu wrześniu roku 1822”. że powtórzy się historia Morosiniego. Muszkieterowie dziurawią mury Pinakoteki i Propyleje. Przypominają do złudzenia dzikich kreteńskich pasterzy i rozbójników morskich. które stanowiły ozdobę dziobów powstańczych okrętów. Ciało jego.

musi Pan przejść cały pierścień fortyfikacji. potem jedną i drugą baterię. Oddział prowadzony przez Fabviera jest niemal bezbronny. Teraz odnajdzie Pan tylko wśród stłoczonych domów tureckich jedną salę wypełnioną odłamkami na trzy czwarte jej wysokości. szuka Pan daremnie świątyni bogini zwycięstwa Bezskrzydłej. trzymając w ręku książkę Pauzaniasza. Doszedłszy do stóp Propylejów szuka Pan na próżno Propylejów. W momencie. Godzina przed północą. przywraca niepodległość Grecji. Ale to było przecież tutaj. lecz z bronią nie nabitą. mówi Pan do siebie. były one głębokie i dobrze strzeżone. W jesiennym numerze „Revue des Deux Mondes” z roku 1838 przeczytać można list. Idąc dalej tą drogą. pod dość silnym ogniem kartaczy i strzelb. wśród których z trudem można zauważyć uwięzione kolumny. powinna być świątynia Nike Bezskrzydłej. to właśnie tutaj. pełnia księżyca. która dzieliła nas od fortecy. ale wytrwałość obrońców miała ogromne znaczenie moralne i polityczne. kiedy Grecy opuszczają twierdzę. Przed sobą ma Pan magazyn prochu. chce Pan przynajmniej odkryć Pinakotekę. Jednym z pierwszych aktów króla Ottona jest demilitaryzacja świętego wzgórza. trzeba ominąć bastion. Pozycje opuszczone przez żołnierzy zajmują archeologowie i architekci. zawarty w roku 1829. które miały przywieźć syna jego Tezeusza. wciąż szukając Propylejów.oblężonym w twierdzy ateńskiej. z tego miejsca. zwycięzcę Minotaura – rzucił się ze skały. zabrały marmury i samo miejsce uczyniły niemożliwym do rozpoznania. Śmiała ekspedycja Fabviera przedłużyła obronę Akropolu aż do czerwca roku 1827. Znalazłszy się wreszcie na Akropolu. ruszyliśmy krokiem jak do natarcia. W pierwszych latach monarchii rozważano problem lokalizacji nowej siedziby królewskiej. polega bowiem nie tyle na zasileniu garnizonu obrońcami. ale aby się tam obecnie dostać. Mieliśmy czterech zabitych i dwunastu rannych”. w tym miejscu. który dobrze maluje stan zabytków: „Pan także. los ich ojczyzny jest przesądzony. Ateny liczą wówczas trzysta domów i dwa tysiące mieszkańców. ile na transporcie materiałów wojennych. otoczony grubymi murami. Przebiegliśmy linię okopów i przestrzeń. a ręce Turków rozproszyły materiały. Pokój w Adrianopolu. To właśnie tutaj. zmylony czarnymi żaglami. widział i podziwiał Akropol. Ale tę budowlę obaliły działa Wenecjan w roku 1687. Gdy nas dostrzeżono. . Z punktu widzenia wojskowego był to epizod małej wagi. W tej właśnie sali architekt Stuart usiłował zrekonstruować świątynię zwycięstwa z powodu niemożności znalezienia jej gdziekolwiek indziej”. Sucha relacja dowódcy warta jest przytoczenia: „Z filohellenami na czele dotarliśmy na odległość połowy zasięgu strzału do tureckich okopów. która stanowiła lewe skrzydło tego wspaniałego wejścia. Jest to osobliwa wyprawa. objuczony natomiast do granic wytrzymałości ludzkiej workami prochu i nabojami. skąd widać morze i gdzie Egeusz ongiś – z okiem utkwionym w okręty. które ujrzał na horyzoncie. Turcy opuszczają jednakże Akropol dopiero w kwietniu 1833 roku. drogi Przyjacielu. przez wąskie przejście na prawo.

a w szerszym tego słowa znaczeniu określa wszelkie prace związane z ułożeniem według pierwotnego porządku i umocnieniem autentycznych fragmentów architektury. Nad kamienną dekoracją (jak ze złej opery) wznosić się miał pomnik Ateny mało mającej wspólnego z duchem Fidiasza. W czasie tych prac popełniono jednak dwa kardynalne błędy: nie umocniono bastionu. znajdowały się w bardzo niedobrym stanie. zgodnie ze ścisłymi zasadami archeologicznymi. nawet tej odnowionej w roku 1844. Niewielu turystów. zburzonej przez Turków. zdawałoby się.Niemiecki architekt neoklasyczny. Prosta. jest dziełem mozolnej.). tarasami róż. zasada anastylos nastręcza jednak w praktyce szereg problemów niełatwych do rozwiązania. ponowne ustawienie kolumn. podtrzymywane było przez drewniane kolumienki. Fragment popiersia tej kariatydy. Grecki architekt Balanos. Partenon ginął w powodzi portyków. Podmurowanie portyku należało również zmienić. W sto lat później musiano budowlę kamień po kamieniu zdemontować i wznieść ją ponownie. Efor Pittakis znalazł w mieście głowę kariatydy. które w roku 1872 zastąpiono żelaznymi. zdaje sobie sprawę. Na określenie tych prac używa się neologizmu – anastylos88. został odnaleziony i odnowiony przez rzeźbiarza greckiego Androuliego podczas prac Paccarda w roku 1844. leżący obok strony wschodniej świątyni. na którym wznosiła się świątynia. Słowo rekonstrukcja jest terminem mylącym. który kierował pracami na Akropolu w naszym stuleciu. Jedna z tych żelaznych podpór przechodziła przez terakotową kopię kariatydy (oryginał wywieziony został przez Elgina do Londynu) i podtrzymywała część sklepienia. Pod koniec lat trzydziestych ubiegłego wieku wykonany został pierwszy anastylos świątyni Ateny Nike. nie zbadano także antycznych fundamentów. co widzą. kolumn i ciężkich rotund. Ale głowy kariatyd. ponadto trzeba było zmienić kariatydę z terakoty na kariatydę z cementu. że to. Makieta tego nie zrealizowanego na szczęście marzenia wprawia nas dziś jeszcze w zakłopotanie i grozę. Z tych rozlicznych powodów postanowiono rozebrać zupełnie całą fasadę i złożyć ją na nowo”. Karl Friedrich Schinkel. uzupełnione nowymi blokami marmuru. ponieważ źle osadzone żelazne podpory poruszyły się. . co oznacza ponowne wzniesienie kolumny. tak opisuje trudności z jednym tylko fragmentem architektury Erechtejonu: „Litografia Grzegorza Soutzo pokazuje nam fasadę z kariatydami niemal kompletnie zburzoną w roku 1827. zaprojektował nowy Akropol. Tę fałszywą architekturę miano w dodatku upiększyć wiszącymi ogrodami. Sklepienie. która została poddana zabiegom konserwatorskim przez rzeźbiarza bawarskiego Imhoffa. Odbudowa świątyń greckich pozwoliła w praktyce zapoznać się z sekretami antycznej 88 anastylos (ana – na nowo. trwającej przeszło sto lat rekonstrukcji. kępami drzew cyprysowych i palmami. zwiedzających obecnie Akropol. stylos – kolumna) – anastyloza (gr.

trzymających. . nie obiecywał. jak na przykład lekkie odchylenie od linii horyzontalnej stylobatu. nikła. odejść i unieść ze sobą – co? Obraz? Dreszcz? Nigdy nie przestawałem wierzyć. że podświadomie przeciągam moment spotkania z Akropolem. A przecież można poprzestać na relacji innych. Nie wodził zmysłów na pokuszenie. a potem oderwać się. wahających się czy przybić magiczną pieczęć. zjednoczyć się cieleśnie. Pierwsze dokładne pomiary Partenonu przeprowadził w roku 1845 uczony angielski Francis Cranmer Penrose. na świadectwach rzeczoznawców. Z godnym podziwu taktem powstrzymano się przed rekonstrukcją kompletną. picie kawy. okazało się w rzeczywistości skomplikowaną grą linii zakrzywionych. korytarze i całą masę rozmienionych na drobne cerberów za biurkami. płatających w palcach nitkę mojej przygody. był równy samemu sobie. zegarmistrzowskiej precyzji. wynoszące 228 milimetrów. Wychwycił on subtelne korektury optyczne. wsunięto dokładnie w miejsce brakujących fragmentów. Do Aten dotarłem późnym popołudniem. oglądanie wystaw. Tracenie drogocennego czasu na pisanie kartek. co stanowi jedną tysięczną szerokości głównej świątyni Akropolu. Byliśmy współcześni. Skąd więc ta przemożna wola konfrontacji. co przez długie wieki uchodziło za dzieło chłodnej geometrii. że Akropol istnieje realnie i spotkanie twarzą w twarz nie było wcale konieczne dla umocnienia tej wiary. ułatwiło odkrycie. Nowe naoliwione bloki architrawu. Powtarzałem sobie tedy niezdarną formułę: on jest i ja jestem. jakbym usiłował przez to wzmocnić siłę doznania. że przedmiot naszych marzeń będzie zawsze poza zasięgiem wzroku i dotyku. Droga była długa i zawiła. złośliwości bagaży. Była już noc. Wysoko w górze – on! Wewnętrzny okrzyk w tonacji jasnej i prawie tryumfalnej. Spełniał się cały. Zdałem sobie sprawę. Jeśli dobrze przypominam sobie tę chwilę. ponieważ nowy marmur nie posiadałby słynnej partenońskiej złotej patyny. Akropol był cudem rzeczywistym.architektury. chciałoby się rzec. którym kierował Balanos. Prace wymagały wielkiej. pożądanie. kurczyła się. konieczne do wzmocnienia konstrukcji. To. Wokół wzgórza prawie pusto. pierwsze niepewne błądzenie po mieście. Brakujące części kolumn zastąpiono odlewami cementowymi. Trzeba było pokonać przeszkody. że dotrę do celu. a szansa znikoma. ta pasja pchająca do zbliżenia fizycznego. można ostatecznie zgodzić się. zamknięte drzwi. a ogromna przestrzeń czasu. aby położyć ręce. która mogłaby przemienić Partenon w smętną cytadelę akademickiego klasycyzmu. mury urzędów. Szukanie hotelu. że bębny. Anastylos Partenonu. że będzie czymś więcej niż jest. dzieląca daty naszych urodzin. znaczono w starożytności tą samą literą oraz symbolem określającym kolejność nakładania kamieni. z których składa się kolumna.

tuż koło pomnika Filopapposa. siedemnaście i znów osiem. masy i porządku. Przez gardło nie mogły mi przejść słowa racjonalistycznej wiary: „O noblesse. zatrzymane były jakby w połowie drogi między kształtem ludzkim a kolumną.). dotykanie kamieni. oliwy i czosnku. o ty. ani modlitwy humanisty ubiegłego wieku. z głową w przewodniku. Z dołu. Światło wydobywało z nocy fragmenty świętego wzgórza. Świątynia Nike była zbyt filigranowa. sprawiała na mnie wrażenie udanej kopii. ile rysowało się w zeszytach szkolnych. Na lewo. Same kariatydy. wyobrażanie sobie tego. dobrego wypracowania na tematy klasyczne. La Prière sur 1’Acropole. odbierające budowli sens i zamierzoną lekkość. ścięte nisko pnie kolumn wywoływały skurcz serca. odbywało się co wieczór widowisko Son et Lumière89. aby odczuć jej kamienną materialność. 90 której świątynia jest wieczystą lekcją sumienia i szczerości (fr. że istnieją we mnie dwa Akropole: dzienny i nocny. co zginęło – trochę jak studium anatomii wykopaliskowego zwierza. po prostu liczyć kolumny – osiem. Drugi Akropol – nocny. Zrujnowana kolumnada południowa Partenonu. muzyką. Chóry Sofoklesa płakały na przemian po francusku i po angielsku.zacząłem liczyć. Akropol w wieńcu cebulowych zapachów. której kult oznacza rozum i mądrość. Z planu estetycznego Akropol przesunął się w mojej świadomości na plan historii. wieczorne przedstawienie plenerowe z oświetleniem i O szlachetność. Kamienie walczyły z nacierającą pustką. dochodził gwar banalny i codzienny. okaleczone i odarte z wdzięku. o piękność prosta i prawdziwa! Bogini. toi dont le temple est une leçon éternelle de conscience et de sincérité”90. Wkrótce uświadomiłem sobie. siedemnaście. dokładnie tyle. Wybrałem „dla siebie” Propyleje i Partenon dla ich rozmachu. .). Siadywałem na Wzgórzu Muz. nie zespołem architektury. W powietrzu unosiła się woń baraniny. Sprawdzanie planu. Najtrudniej było mi znaleźć porozumienie z Erechtejonem. 89 Son et Lumière – dźwięk i światło (fr. ale właśnie rzeźbą. o beauté simple et vraie! Déesse dont le culte signifie raison et sagesse. Nad ciemną sadzawką starych ateńskich kultów ta jońska świątynia zdaje się mówić o niemożności połączenia dawnej wiary z nowym wyrazem architektonicznym. Pierwsze próby oswojenia się i wyrobienia sobie osobistego stosunku do zabytku. oddający się spojrzeniu jako całość. Białe domy jarzyły się wapnem w ciemności. Tak jakbym chciał ten nieoczekiwany spadek przyjąć chłodno i racjonalnie. zapalony na niebie. Nie mogłem powtórzyć ani wzruszenia. wśród drzew. badanie struktury całości. Portyk kariatyd szpeciły metalowe rury podpór. Renan. Akropol był dla mnie wtedy rzeźbą. z ubogiej dzielnicy Plaka. Pierwszy był analityczny. Rzucany z reflektorów czerwony blask imitował pożary. E.

sprowadzony do szkieletu.Akropol. odarty z ciała. że „udało mi się jeszcze zdążyć”. . I dotykając wzrokiem jego ran i okaleczeń. jaki miałem przed oczami. był dla mnie zarówno dziełem woli. to wypływało ono chyba z uświadomienia sobie tego niezwykłego faktu. ładu. Jeśli czerpałem osobliwe uczucie szczęścia zagrożonych. Peryklesa i Morosiniego. przed niewiadomą przyszłością. doznawałem uczucia. artystów i historii. Iktinosa i grabieżców. jak i chaosu. zanim on i ja podzielimy los wszystkich tworów ludzkich na ciemnym przylądku czasu. w którym podziw mieszał się z litością.

Sprawa Samos Dla Mirosława Holuba .

W okresie kiedy Ateny posiadały jeszcze niewielką liczbę okrętów. Skolonizowana przez Greków około 1000 lat przed Chr. Świątynia ta odnowiona w wieku VII. inżynierów i artystów. potężna flota samijska panowała niepodzielnie na Morzu Egejskim. ostro spadających do morza. Samos ma niecałe 500 km2. tyrana Samos. Strabon akcentując owa górzystość objaśnia. była największym sanktuarium ówczesnej Grecji. wroga arystokratów. Teren jest górzysty. stała się Samos centrum kultury jońskiej na długo przed okresem świetności Aten. jest więc kruszyną w skali wielkich imperiów. Niezrównana była sława samijskich architektów. Epiru i licznych swych kolonii nadmorskich. broni się przed zachodem pasmem gór Kerketevs sięgających 1400 m. Kiedy Dariusz postanowił przerzucić most przez Dunaj. zwanego tutaj pięknie Morzem Ikara. Wyspa ma kształt wydłużony. Wielkie budowle sakralne. Na „renesansowym” dworze Polikratesa. docierając do Sycylii. Władcy Samos utrzymywali przyjazne stosunki z Egiptem i przez wschodnich satrapów traktowani byli na zasadzie równości. Działała tutaj słynna szkoła rzeźbiarzy i ceramików. Otwarta na wschód. Największe wzniesienia znajdują się w części zachodniej Samos. a wśród nich ogromny Herajon. tworząc zatokę. Tu leży główny port i stolica nosząca tę samą nazwę. Do dziś podziwiać można wodociąg przebity w skale. Za czasów Herodota stolica wyspy. W części północno-wschodniej morze głęboko wrzyna się w ląd. Ale znaczenie tej wyspy przerasta jej naturalne wymiary. powstają w wieku VIII przed Chr. nadzór nad robotami powierzył architektom samijskim. o imponujących wymiarach: 102 m długości i 52 m szerokości. . Przestrzeń dzieląca wschodni cypel wyspy od lądu jest tak znikoma. co wyspa.Kawał ziemi oderwany od azjatyckiego kontynentu – wyspa Samos na falach Morza Egejskiego. i tutaj właśnie doprowadzono do perfekcji sztukę wytapiania żelaza i brązu. Samos – ojczyzna świetnych budowniczych. że samos znaczy wzgórze. a następnie przebudowana około roku 560 przed Chr.. uchodziła za jedno z najpiękniejszych miast świata. położona amfiteatralnie nad morzem. przez architektów Rojkosa i Teodorosa. że w pogodny dzień wytrawny pływak przepłynie ją bez większego trudu. pochodzący z czasów Polikratesa. syna kupca.

i przez wielu historyków spychany jest na margines dziejów greckich. Odstąpimy od zwyczaju opisywania starych kamieni. Historia przekazała też imiona wielu sławnych malarzy samijskich: Kallifona. zwanym rewoltą lub buntem Samos. Jest rzeczą trudną do wyjaśnienia. to znaczy prowadzić politykę interwencji. jednego z Siedmiu Mędrców – Priene. Na Samos urodzili się fdozofowie: Pitagoras. wśród suchego pejzażu na tle spalonego nieba. przyznając Miletowi sporne miasto Priene. Spory miast greckich przypominały kłótnie rodzinne.mecenasa sztuk. nie tając sympatii dla pokonanych. położona na wybrzeżu Azji Mniejszej w pobliżu ujścia Meandra. Jabłkiem niezgody była ojczyzna Biasa. a było ich ponad 200. W istocie na skutek faktycznej przewagi sił głos decydujący miały Ateny. która urodzić się miała tutaj nad brzegami rzeki Imbrasos. zwanego później Ateńskim Związkiem Morskim. Widać na niej dorycką kolumnę bez kapitelu. Obie powaśnione strony należały do Związku Delijskiego. która pochodziła z Miletu. W sporze Samos z Miletem rozsądek nakazywał. Samijczycy poczuli się skrzywdzeni i nie zgodzili się z tą decyzją. nie znam tej wyspy z autopsji. Przeto Perykles postanowił działać szybko i zdecydowanie. byli na równych prawach i każdy z nich posiadał jeden głos na Zgromadzeniach Rady Związkowej. Zajmiemy się tutaj pewnym epizodem historycznym. w których trudno dojść istotnych przyczyn i tego. Agatarchosa. Ten ostatni czynny był także w Atenach i według tradycji wprowadził malarstwo do teatru (był też autorem nie zachowanego traktatu o dekoracjach scenicznych). a także historycy Pageos i Durys. jeśli nie liczyć pocztówki sprzed I wojny światowej. „kto zaczął”. Ze sprzecznych źródeł i relacji postaramy się zrekonstruować tę historię. że rząd samijski nie ugnie się i będzie walczył o swoje prawa. Formalnie wszyscy członkowie Związku. Arbitralna polityka Aten stawiała pod znakiem zapytania ich pozycję wolnego państwa. dał się wciągnąć w niebezpieczną grę – jeśli nie przyjmiemy plotkarskiej informacji Plutarcha. Powód jest prosty. Otóż dwa świetne miasta jońskie: Samos i Milet – znajdowały się w permanentnym sporze. . Listę samijskich znakomitości można by znacznie rozszerzyć. że stało się to za namową Aspazji. Chodziły słuchy. co byłoby niebezpiecznym precedensem. gdyż taki krok mógł pociągnąć za sobą łańcuch buntów innych miast greckich przeciwko Ateńczykom. dlaczego Perykles. Tak czy inaczej Ateny opowiedziały się przeciwko Samos. Nam to zdarzenie natomiast wydaje się bardziej istotne i bardziej brzemienne w skutki. jak Anakreon i Ibikos. Teodorosa. Należałoby ją zacząć od imienia Hery. samotną jak fabryczny komin. Obejmuje on krótki odcinek czasu od roku 440 do roku 439 przed Chr. wytrawny przecież polityk. Timotesa. przebywali tak znakomici poeci. a nawet że wystąpi ze Związku Ateńskiego. niż to opisują specjaliści. aby Ateny ograniczyły się do roli rozjemcy i nie zajmowały stanowiska po żadnej stronie. Melissos.

załogę ateńską zaś wydali w ręce Persów. ówczesnego dowódcy wojskowego Sardes. Pierwszy akt dramatu samijskiego rozegrał się błyskawicznie. który mówi. Druga wojna samijska toczyła się ze zmiennym szczęściem. Rok 440 – druga wyprawa interwencyjna przeciwko Samos. ale ważny punkt handlowy i strategiczny. a także wzięli 50 najznakomitszych obywateli i tyleż dzieci jako zakładników i odesłali na wyspę Lemnos. Perykles postanowił działać bezwzględnie. którzy rozwiązali istniejący rząd. Flocie interwencyjnej przyszło na pomoc 40 okrętów z Aten i 25 z Chios i Lesbos. mającą na celu izolowanie Samos na arenie – jeśli tak wolno powiedzieć – międzynarodowej. Perykles wyruszył przeciwko wyspie na czele 60 okrętów i stoczył zwycięską bitwę z flotą nieprzyjaciela koło wyspy Tragia. korpus ekspedycyjny w sile czterdziestu trier wypływa z Pireusu. dopóki nie zawiąże się koalicja antyateńska. Równolegle z działaniami wojennymi Perykles prowadził z właściwą sobie zręcznością akcję dyplomatyczną. mimo że wojska ateńskie wylądowały na Samos i rozpoczęły długie oblężenie miasta i blokadę od strony morza. Natomiast oddanie Persom ziem greckich na wybrzeżu karyjskim wykracza znacznie poza te granice. Zaskoczona wyspa wpadła w ręce Ateńczyków. tak aby cały konflikt zamknął się w granicach wewnętrznogreckich. Przeciwnik jednak nie został pokonany militarnie ani nie odebrano mu ducha oporu. Charakterystyczna jest uwaga Tucydydesa. Apologeta Peryklesa mówi. Brzmi to gładko jak sprawozdanie z wycieczki szkolnej. w jakie obfitowała historia Grecji. stworzyli nowy. Sprawa wydawała się definitywnie załatwiona. obalili narzucony rząd. Przyznanie satrapom perskim za neutralność pewnych sum pochodzących ze skarbca związkowego (przywódca ateński wyliczał się przed Zgromadzeniem Ateńskim z tego rodzaju wydatków prostą formułą „zużyto je na cele niezbędne”) mieści się jeszcze w granicach akceptacji. że brało w niej udział więcej jednostek floty niż w pierwszej wyprawie. żeby wezwać te państwa do udziału w wojnie. zwłaszcza że do zbuntowanych przyłączyło się Bizancjum – kolonia położona wprawdzie na północnych krańcach greckiego świata. Operacja zakrojona była na szeroką skalę nie tylko dlatego. że Perykles wysłał na Chios i Lesbos swoje okręty wojenne. że Ateńczycy ustanowili na Samos rządy demokratyczne i odpłynęli do Aten. sprawa stała się poważna. zostawili na wyspie garnizon. aby poskromić zbuntowanych. Wezwanie musiało być zatem dość kategoryczne. Zebrawszy posiłki w liczbie około 700 ludzi wylądowali nocą na wyspie. dający gwarancję wierności. sprowadzili zakładników z Lemnos. . Z drobnego epizodu. Niektórzy jednak Samijczycy uciekli przed inwazją do Azji Mniejszej i tam szukali pomocy na dworze Pissuthenesa. ale także – i jest to moment polityczny – że w działaniach wojennych po stronie Aten wzięli udział sprzymierzeńcy.W lecie 440 roku przed Chr.

wojna ta nie była dialogiem poety z filozofem. i to właśnie za sukces. nasza . które blokowały miasto. nieskończony i nieruchomy. i bynajmniej jego prowadzenie walki nie było grą pozorów. syn Itagenesa. każde stawanie się. Tak. i popłynął wzdłuż wybrzeży Karii. Pełno w niej prawdziwej śmierci. i niemało przyczynił się do tego film historyczny. który zupełnie zaskoczył Ateńczyków. Nie znamy nawet w przybliżeniu liczby poległych i być może. że okręty fenickie płyną na odsiecz wyspie (nie była to prawda. Melissos był zdania. ale osiągnięciom sprzecznym z duchem wojny. z której wynika. nie całkiem na serio. Melissos dowodził znakomicie. dać zakładników. nieograniczony. błyskawiczne wypady zyskały pełne respektu uznanie nawet w obozie przeciwnika. To tłumaczy. Tamta krew ma dla nas barwę zatartego fresku. prawdziwej odwagi i tchórzostwa. dlaczego Sofokles dostąpił wątpliwego zaszczytu stratega w tej bratobójczej wojnie. Melissos. w której wzięli wielu jeńców. Starożytne batalie wyobrażamy sobie na sposób operowy.Dowiedziawszy się. był z zawodu filozofem – i co dziwniejsze – zwolennikiem doktryny Parmenidesa. gdybyśmy ją znali. Wtedy oblężeni natychmiast rozpoczęli kontratak. Osadzono też na wyspie garnizon ateński i Samos straciło swój status miasta sprzymierzonego. jego zaskakujące akcje. Starożytni plotkarze przekazali anegdotę. Perykles jednak wrócił ze swoją flotą i znów rozpoczęła się bezwzględna blokada. Trwało to całe 14 dni. Morze znów było otwarte i można było zaopatrywać się w żywność i materiały potrzebne do prowadzenia wojny. wieczny. gdyż w ciągu całego konfliktu Samos była najzupełniej odosobniona). Dokładnie nie wiadomo. każdy ruch jest niczym innym niż złudzeniem. Jednym ze strategów ateńskich biorących udział w wyprawie był człowiek. jaki odniosła w teatrze jego Antygona. Perykles wydzielił 60 okrętów z tych. według której byt jest jeden. Mimo to był dowódcą z krwi i kości. zdołali zniszczyć statki wartownicze i stoczyli z przeciwnikiem zwycięską bitwę lądową. Niespodziewanym wypadem. który zawdzięczał swoją sławę nie przewagom wojennym. że w całej tej wojnie najbardziej podniecała go obecność dużej liczby młodych mężczyzn. jako się rzekło. Chios i Lesbos nadeszły znów potężne posiłki w liczbie 90 okrętów. Warunki kapitulacji były nad wyraz ciężkie. Oto po polu biegną mężczyźni odziani w komiczne stroje. że każda zmiana. prawdziwych ran. Stało się to wiosną roku 439 przed Chr. aby przeciąć drogę Fenicjanom. Zgodnie z doktryną mistrza. jakim dowódcą był poeta. Z Aten. Jego taktyczne zdolności. Po drugiej stronie frontu znalazł się filozof Melissos. zapłacić koszty wojny ustalone na zawrotną sumę blisko ośmiu i pół miliona drachm. trzymający w ręku anachroniczne narzędzia do zabijania. W dziewiątym miesiącu oblężenia wyczerpana wojną wyspa poddała się. wydać swoją flotę. Samijczycy musieli zburzyć mury obronne. W Grecji nie znana była profesja zawodowego generała. Niebo nad Samos było wówczas w kolorze nadziei.

słynnego okrętu wojennego z zadartym do góry przodem w kształcie ryja świni i wybrzuszonym kadłubem91. Na rynku miasta przywiązani zostali do krzyży na dni dziesięć. zainteresowania jej wykraczały daleko poza sprawy domowe. stępiała po tylu morderczych walkach białych ludzi. Apologeta Peryklesa mówił. że wyolbrzymiał nieszczęścia swej ojczyzny. co prawda. wypadkom) podaje. którego bohaterką była Elpinika. że dowódcy samijskich okrętów po przegranej wojnie przewiezieni zostali do Miletu. nawzajem sobie wypominają. jak zawsze. który nie był ani bardzo na temat. „jakby jakiegoś zwycięskiego zapaśnika”. Mówiono o niej między innymi. podeszła do niego Elpinika i rzekła: „Zaiste. jak mój brat Kimon. Musiała to być kobieta niezwykła. pozostałaby nieporuszona. związanego z nami węzłami przymierza i krwi”. Peryklesie. a zwłoki porzucano na ziemi nie pogrzebane. Durys pochodził z Samos. Nie wszyscy ludzie w Atenach widzieli sprawy równie jasno jak Elpinika-Kasandra. siostra Kimona. bito ich kijami po głowie. . Otóż wśród ogólnego entuzjazmu. Jak podaje Plutarch. skoro jesteś tak stara”. aby tym samym przyczynić złej sławy Ateńczykom. jak podaje Plutarch. wypalali na czołach jeńców ateńskich znak sowy. lecz przy przywracaniu do porządku miasta. żeś nam zgubił tylu dzielnych obywateli.wyobraźnia karmiona wielkimi liczbami. kiedy kobiety wieńczyły Peryklesa i zdobiły wstążkami. za to. godne to wszystko podziwu i tych wieńców. zwycięzcy i pokonani. Historia przekazuje wymowny epizod. a o jej życiu opowiadano nieprawdopodobne i oszczercze historie. ani bardzo wytworny: „Nie namaszczałabyś się wonnościami. Do Aten wkraczał Perykles w wieńcu zwycięzcy. Żywoty sławnych mężów [Sulla]. Historyk Durys (niewspółczesny. Perykles wykręcił się cytatem z Archilocha. Wszelako entuzjazm tłumów był niebywały i głośny. cytatem. wdowa po Kalliasie. Kiedy byli już zupełnie wyczerpani. i to nie w wojnie z Fenicją ani z Persją. zapewne dlatego że była odważna i inteligentna ponad miarę przeciętną. wówczas ponad 70-letnia staruszka. które obie strony. Wbrew obyczajom kobiet ateńskich. Wyrażenie jest oczywiście metaforyczne i zaczerpnięte z rzymskich zwyczajów. że odegrała rolę pośrednika w krótkim „zawieszeniu broni” między Kimonem a Peryklesem w roku 461 przed Chr. które były zastrzeżone dla mężczyzn. Tam spotkała ich kaźń. kiedy zwycięstwo jest dwuznaczne. W czasie wojny samijskiej nie obyło się bez barbarzyńskich okrucieństw. za co Ateńczycy w rewanżu piętnowali pojmanych obrońców wyspy znakiem samajny. [Perykles]. Samijczycy. Ośmielała się – to zapewne budziło świętą grozę – zabierać głos w sprawach publicznych. Do 91 Plutarch z Cheronei. nasza wrażliwość.

że właśnie od tej. podobnie jak kilka lat wcześniej Eubeja. by w górę z kamienia wyrastał. przewaga Aten jeszcze raz potwierdzona. by jedne wiązał. zdawałoby się drobnej wojny. a znacznie bogatsze Bizancjum tylko 15 talentów... . całe szczęście swoje. Było w tej praktyce coś. Ta podatkowa samowola nie przyczyniała się zapewne do popularności Ateńczyków. a tam. ale przejawiała się także tam. Samos. rozwiązywał inne.”. ale nienawiść przeciwko zwycięzcom rosła. wojsko i władzę z pokojem. Trudno wyjaśnić. że „Ateńczycy oddali Peryklesowi: Dochód ze Związku Miast i same miasta. Celem Związku Ateńskiego założonego po bitwie pod Salaminą było. do czego doszły koszty wojny. Ateny miały jeszcze zaledwie kilka lat snów o potędze. Sprzymierzone państwa-miasta musiały uznać faktyczną przewagę Aten. kiedy mówi. Przypadek znany nie tylko z dziejów antycznych. że nie można było z niego wystąpić bez ryzyka wojny. skarbiec związkowy został przeniesiony z Delos do Aten i stał się narzędziem polityki ateńskiej. które powołały ją do życia. rozpoczął się upadek ligi morskiej. było to. Ale kiedy niebezpieczeństwo najazdu barbarzyńców minęło. dlaczego Tazos płaciło 30. Arbitralność w ustalaniu świadczeń finansowych była nie tylko instrumentem polityki ateńskiej. tu mur. wyzwolenie miast jońskich i zabezpieczenie przed inwazją Persów. Jedną z podstawowych skaz owego Związku. zwłaszcza jeśli się weźmie pod uwagę inflację. gdzie nie wchodziły w grę czynniki polityczne. co można by określić mianem premii za lojalność. zwłaszcza na wschodzie imperium. Po pewnym czasie trybut obniżony został do 13. co najlepiej można śledzić w sferze nacisków ekonomicznych. Tylko z pozoru wszystko szło dobrze na tym najlepszym ze światów. Komediopisarz Teleklejdes mówi.murów miasta zbliżała się burzliwa fala wojny peloponeskiej. I ma chyba rację Maria Delcourt. Ale ta kwota mogła być dowolnie podnoszona i trybut narzucony Samos po nieudanej rebelii ustalono na 80 talentów rocznie. przymierza. które buntownicy musieli zapłacić Atenom w wysokości 1000 talentów – co stanowiło już rujnujące obciążenie dla najbogatszego nawet miasta-państwa. i swe bogactwo. zostało pokonane i upokorzone. Z tych samych powodów (bunt przeciwko Atenom) Egina płaciła 30 talentów. związku przecież dobrowolnego. by walił się w gruz i ruinę. po haniebnym oddaniu greckich ziem karyjskich Persom. jak wiemy. a nawet do 8 talentów. autorka znakomitej monografii o Peryklesie. Większość miast płaciła do wspólnego skarbca od jednego do trzech talentów rocznie – to znaczy sumę znośną. a także zmierzch peryklejskiej polityki. Instytucja okazała się trwalsza niż cele.

co wiemy o Peryklesie. Alcybiades. Do ateńskiego repertuaru metod upokarzania zwyciężonych – obok zakładania kolonii wojskowych w kraju sprzymierzeńców niepewnych – należało burzenie murów zdobytego miasta. I tak nazywano więzienie – mieszkaniem. którą ludzie i narody wybaczają najtrudniej. i należy je przypisać jakiemuś ulicznemu pochlebcy. że „Agamemnon dziesięć lat zdobywał miasto barbarzyńskie. Ateny były nie tylko kolebką demokracji.Jedną z rzeczy. Nie jest to bynajmniej szczegół bez znaczenia. jeśli przebaczają ją w ogóle – jest upokorzenie. że nastroje ludności musiały być w istocie inne niż oficjalny entuzjazm i optymizm. artystyczne urzeczywistnienie zasady głoszącej. że bezpośrednim skutkiem wojny samijskiej było wprowadzenie cenzury – pierwsze w dziejach Aten – zakazującej poetom komicznym przedstawiania osób na scenie pod prawdziwym nazwiskiem. Tradycyjnym głosem opinii społecznej była komedia attycka. a także z ironią o ateńskiej umiejętności mówienia o najgorszych rzeczach z przezorną delikatnością. o zdolności w wynajdywaniu eufemizmów. że obywatel demokratycznego państwa ma prawo krytyki polityków i instytucji. Była to polityka tyleż absurdalna. W takim postępowaniu dostrzec można elementy magii. ale także ojczyzną retorów i sofistów. Ale zraniona duma nie goi się łatwo. pertraktował o przymierze z Argos. co krótkowzroczna. Dla sprawiedliwości dodajmy. że Alcybiades traktuje Argos. dzięki któremu zło zostaje niejako zawoalowane. Jest więcej niż prawdopodobne. że osnową świata są nie tylko rzeczy i zdarzenia. Jeśli nie można uporać się ze sprawą mogącą budzić zastrzeżenia moralne lub wręcz moralnie naganną. Naga klęska militarna na polu walki jest jeszcze do zaakceptowania. Drastyczne zatamowanie swobody wypowiedzi dowodzi. Lepiej rozumiał te sprawy krewny Peryklesa. Miasto bez murów było jakby wystawione na pośmiewisko. że to wybujałe samochwalstwo nie bardzo zgadza się z tym. trybut – dopłatą. że podnosiły się . Perykles – jak pisze Ion – czuł się nadzwyczaj dumny mówiąc. Jacob Burckhardt w swej Historii kultury greckiej mówi z podziwem. obiecując wybudowanie długiego muru łączącego miasto z morzem na wzór długiego muru ateńskiego. czy potem Patras. Świadczy o zarysowującym się głębokim kryzysie wewnętrznym. wiarę. Jest rzeczą zastanawiającą. należy wymyślić termin. bo można ją zawsze złożyć na karb przewagi przeciwnika. zaskoczenia czy nieumiejętności własnych wodzów. Oficjalny entuzjazm był ogromny. Tak stało się z Samos i Eginą. a on w ciągu dziewięciu miesięcy zdobył czołowe i najpotężniejsze miasto jońskie!”. zdane na opiekę narzuconego protektora i pozbawione jakiejkolwiek obrony wobec każdego najeźdźcy. gdy w roku 417 przed Chr. z bezinteresowną miłością. ale było to zwycięstwo moralnie i politycznie wątpliwe. Nikt nie miał chyba złudzenia. okupację – ochroną. ale że słowo ma moc konstytutywną i kreacyjną. Tak więc Ateny były zwycięzcą w wojnie z Samos.

Jaki więc pożytek może mieć przypomnienie tej odległej afery.. a Elpinika – piękny przykład sumienia obywatelskiego – nie była wyjątkiem. Podobno przegłosowano ów akt na zgromadzeniu ludowym w czasie jego nieobecności w Atenach. że ten: najeźdźcy wracając z wojny przynoszą w fałdach mundurów. ich własne swobody. że pod hasłem wolności kryje się często przemoc. że to nie on był autorem dekretu o cenzurze. mimo że narzucała czasem wolę innym. w morzu barbarzyństwa była to jednak ojczyzna demokracji. w swoją jedynie słuszną drogę. w swoją misję. że nie ma w historii spraw czystych.głosy krytyki. zapatrzona w swój ideał. co dla niektórych jest wygodnym usprawiedliwieniem aktualnych i przyszłych nadużyć słów i siły. Ojczyzny demokracji? Tak.. Historycy bronią Peryklesa mówiąc. od którego chorować będzie ich własne społeczeństwo. po której usiłowała prowadzić skłócony światek greckich partykularyzmów. . na podeszwach butów – zarazek. Wreszcie – mówią obrońcy – sam zakaz nie utrzymał się i po pewnym czasie (po dwu sezonach teatralnych) zaniechano tej praktyki niegodnej ojczyzny demokracji. Bo skoro sam Perykles bywał „imperialistą”. Nie było naszym zadaniem raczenie czytelnika wątpliwą uciechą. jaki morał wypływa z tej opowieści o ujarzmianiu wyspy Samos? Myślę.

O Etruskach .

którzy jesteśmy dziedzicami zbrodni i przemilczeń. „Taka była potęga Etrurii. malowany rękami Greków. I. wymienilibyśmy bez wahania walkę Greków z Persami i podboje Rzymian. jakie wydarzenia czy procesy w historii starożytnej uważamy za najważniejsze. po których pozostało tylko imię i pamięć ich klęski. Historycy zwycięzców pracują nad zatarciem roli pokonanych. jakby odkryto ich niedawno. Zaważyły na tym niewątpliwie potężne autorytety dziejopisarzy greckich i rzymskich. Arno a wybrzeżem Morza Tyrreńskiego stwarzają pierwszą przed Rzymianami historyczną cywilizację. ludom. ks. Nie ostatnia i nie pierwsza fala etruskomanii. a fałszywe informacje o ostatecznym odczytaniu ich pisma. schyłek krótkotrwałego. którym nie powiodło się w dziejach. jakby byli ostatnią rewelacją archeologii śródziemnomorskiej. Między rzekami Tybrem. My. Tarkwinię. W II w. wyłaniający na powierzchnię dziejów mało znane ludy. przywrócić głos wielkim niemowom historii. Po trwającym kilka wieków okresie świetności rozpoczyna się około IV w. przed Chr. Rzymian. Archeologom i historykom udało się zrekonstruować dzieje Etrusków w Italii od IX w. Kartagińczyków. . staramy się wymierzyć sprawiedliwość przeszłości. imperium.Etruskowie są modni. Veii. jeśli tak można rzec. palimpsest o wielu warstwach. Etruria jest już doszczętnie wchłonięta i strawiona przez potężnych Rzymian. Dlatego zapewne niezmiernie doniosły i trwający od zarania czasów historycznych proces kolonizacji basenu Morza Śródziemnego zarysowuje się w naszej świadomości mgliście. 92 Dzieje Rzymu od założenia miasta. Etrusków. że jej sława wypełniała ziemię i morze od jednego do drugiego krańca Italii. przed Chr. Literaci wielu narodów produkują powieści wskrzeszające tragiczne dzieje poprzedników Rzymian. od Alp do wybrzeża Messyny”92 – mówi Tytus Liwiusz. przed Chr. Fenicjan. Pojawiają się na łamach dzienników nazwy zburzonych miast etruskich i podniecające. Gdyby zapytano nas. Przewodniki po Italii zachwalają turystom miasta leżące dotychczas poza tradycyjnymi szlakami wojaży: Volterrę. Dla samych historyków ta wielka przygoda ludzkości jest jak fresk w wielu miejscach zatarty. Zainteresowanie tą tajemniczą cywilizacją przekracza kręgi uczonych.

Starożytni przypisywali im szereg ważnych wynalazków w dziedzinie nawigacji. Na Kapitolu pod obecnym muzeum konserwatorów odkryto świątynię Jupitera o charakterystycznej dla budownictwa toskańskiego potrójnej celli.) . powstają ludne miasta. Dziełem etruskich inżynierów jest Cloaca Maxima93. zanim przemówiła Klio? Na sławnych Siedmiu Wzgórzach parę mizernych wiosek i ludność różnego pochodzenia i zwyczajów. zamieszkane były przez rolników i pasterzy posługujących się prymitywnymi narzędziami z miedzi i brązu. a już na pewno najstarszy symbol Rzymu – owa wilczyca – jest brązem etruskim z V wieku przed Chr. Latynowie zrazu nie stanowili dla Etrusków ani konkurencji.. przed Chr. podobnie jak ludność całej Europy pozostającej poza wielkimi ogniskami cywilizacji Wschodu. odwadniająca bagniste tereny Forum. Ich prawdziwymi wrogami byli Grecy. ani niebezpieczeństwa. Fakt. w której od 616 do 510 r. Rzadko rozsiane na półwyspie wsie. Dwie inskrypcje etruskie wydobyte na jaw kilka lat temu w Rzymie dowodzą. jaką znajduje się w miastach etruskich. zasadniczym ich centrum była dzisiejsza Toskania. Na 93 Cloaca Maxima – największy ściek (łac. kolebka rzymskiej potęgi. armię i flotę. przed Chr. panowała etruska dynastia Tarkwiniuszy. a może dopiero VIII przed Chr. W wieku IX przed Chr. aby stać się mocarstwem cywilizacji śródziemnomorskiej: żyzną ziemię i kopalnie. Istotnie. nie jest bynajmniej hipotezą. rozwija się handel. Tradycyjnie umiejscawia się Etrusków między rzekami Arno a Tybrem. ale także resztki najstarszych murów. lub co najwyżej ufortyfikowane skupiska na szczytach wzgórz. że Etruskowie zajmowali poczesne miejsce wśród starożytnych potęg morskich. między innymi odkrycie kotwicy – i nawet jeśli nie jest to informacja ścisła. drugiemu z kolei królowi z dynastii Tarkwiniuszy.. ale znajduje potwierdzenie w ostatnich odkryciach archeologicznych. rodzi się metalurgia. że Rzym był w tym czasie miastem etruskim. ale od etruskiej rodziny Ruma. iż nazwa Rzymu nie pochodzi od Romulusa. że w mieście tym mówiono także po etrusku. Znaleziono bowiem nie tylko ceramikę attycką. Lacjum. Od doliny Padu aż do Kampanii. Italia została wyrwana za sprawą Etrusków z długiego prehistorycznego snu. zamieszkanym przez czterdzieści szczepów pozostających z sobą w dość luźnych związkach. jest do połowy VII w. Czym był wieczny Rzym. Etruskowie mają wszelkie warunki. żyjąca w stanie bliskim barbarzyństwa. wskazuje ona. mało ważnym krajem. Być może. że właściwymi twórcami Rzymu byli Etruskowie. Narzucili łatwo swą dominację Latynom i założyli stolicę przyszłego imperium. podobną do tej. rozkwita po raz pierwszy na półwyspie wielka sztuka. które tradycja przypisuje Serwiuszowi Tuliuszowi.Na początku pierwszego tysiąclecia przed Chr. ale apetyty ich były daleko większe. ludność Italii żyła na poziomie przedhistorycznym. Trzeba odesłać Romulusa i Remusa wraz z ich karmicielką do muzeum mitów i powiedzieć. wzdłuż wybrzeży Morza Tyrreńskiego.

świadczy wymownie o tym. a zwłaszcza u Tytusa Liwiusza. Utrata Rzymu byłaby dla nich nie tak groźna. Rzymianie. wybucha walka o Wyspy Liparyjskie. ale konfederacją miast i 94 95 bucchero – (bucchero nero) najstarsza ceramika etruska koloru czarnego Dzieje Rzymu od założenia miasta. Mówiąc o walce Etrusków z Rzymianami popełniamy mylące uogólnienie. Vulci. ale ich łupieżcze rajdy nękają kraj. Kolonizatorów poprzedzali zwykle kupcy. a więc na kresach ówczesnego świata. Celtowie zadowalają się wprawdzie zrazu zdobyciem żyznej doliny (stwarzają tam Galię Przedalpejską). jak Wikingowie najeżdżający średniowieczną Europę. Tego samego dnia – jak podaje Nepos – kiedy okrutny Marcus Furius Camillus zdobywa Veii. Anarchiczne bandy barbarzyńców spadały jak grad. Jeśli wierzyć Diodorowi z Sycylii. posąg Junony zdobić będzie nowo zbudowaną świątynię rzymską na Awentynie. a więc w środku wrogiego kraju. ludność idzie w niewolę lub zostaje zmasakrowana. Wiek V przed Chr. Już pierwsi kolonizatorzy z Grecji natrafiają na Toskańczyków we wschodniej Sycylii. Można w niej stosować przyjęte zasady taktyki i dyplomatyczną grę. . do doliny Padu wdzierają się hordy Celtów95. Caere. który odkopano w Marsylii. Miasto pada ostatecznie w roku 396 przed Chr. (po dziesięcioletnim jak Troja oblężeniu). Widomym śladem obecności Etrusków jest dla archeologów charakterystyczny dla ceramiki toskańskiej czarny bucchero94. pokonują flotę grecką u wybrzeży Korsyki. przystępują niemal natychmiast do ataku na pobliskie Veii. poza Słupami Herkulesa (Madery zapewne lub jednej z Wysp Kanaryjskich). Upadek świetnych miast etruskich: Tarkwinii. że właśnie w tym czasie zakiełkowała rzymska idea podboju świata. gdyby nie oznaczała narodzin przyszłych panów świata. jaką znaleźć można u historyków rzymskich. Relacja o walkach tych dwóch miast. Dramatyczny i epicki opis trwających sto lat zmagań wzorowany jest jakby na wojnie trojańskiej. projektowali także kolonizację bajecznej wyspy położonej na oceanie. Bardzo wcześnie drogi Etrusków i Greków skrzyżowały się jak miecze. Wojna z Rzymianami mimo okrucieństw jest jednak wojną dwóch równorzędnych. Etruskowie sprzymierzają się z Kartagińczykami i w roku 540 przed Chr. na Półwyspie Iberyjskim i w Kartaginie. Okrążenie Etrurii jest tedy zupełne. Volsinii jest tylko kwestią czasu. Los Etrurii jest przesądzony.północy Lombardia – spichlerz Italii – na południu Kampania. zbliżonych do siebie poziomem cywilizacyjnym partnerów. posucha i zaraza. ks. podporządkowawszy sobie Lacjum. V. Zwycięstwo wcale nie decydujące i chwiejna równowaga sił trwać miała zaledwie kilkadziesiąt lat. W istocie Etruria nie była nigdy państwem we współczesnym tego słowa znaczeniu. zwiastuje dla Etrusków początek długiej agonii. W Kampanii udaje się Grekom utrzymać port Kume niedaleko etruskiej Kapui. Etruskowie zdobywają Korsykę i Sardynię. Budzić musiały podobne uczucie zgrozy i bezradności.

w roku 264 przed Chr. Ich taktyką była rozpaczliwa defensywa. dopomina się o łagodny wyrok potomnych. podobnie jak to się działo w Grecji starożytnej. mieli w tym kraju polityczny status meteków. Złota korona. z łacińską konsekwencją. które mimo buntów. Nie potrafili także Etruskowie wykorzystać na swoją korzyść chwilowych klęsk przeciwników. ale politykę prowadziło każde miasto osobno. a nie świadomym podmiotem. W okresie śmiertelnego zagrożenia jednych miast inne paktowały z Rzymem albo obojętnie przypatrywały się katastrofie sąsiadów. Są więc jakby przedmiotem historii. którzy bardzo wcześnie osiedlili się w Toskanii. tłumaczy swoje klęski. Arystokratycznemu państwu etruskiemu obce było stopniowe wyrównywanie różnic między patrycjatem a plebejuszami. sella curulis97 – tron ozdobiony kością słoniową. Pierwotnie miasta-państwa etruskie były monarchiami. pozornie nieludzki punkt obserwacji. Jeśli zawierali rozejm. Cóż powiedzieć o niewolnikach? Ich dola nie była lepsza niż w 96 97 lucumo – możnowładca etruski sella curulis – rodzaj tronu . i podobnie jak na całym świecie symbole okazały się bardziej żywotne od tego. że widzimy ich wyłącznie w świetle obcych źródeł. Nawet podziwiani artyści – rzemieślnicy greccy. o łaskę wyrozumiałości. Ale ten brak okupiony zostaje nowym widzeniem dziejów ludzkiej rasy i wskazuje na biologiczny charakter zjawiska cywilizacji. nie zdołały zmodyfikować sztywnego i skomplikowanego systemu społecznego. jak np. na których czele stał suweren. rózgi liktorskie i topór o dwu ostrzach (podobny jak u Minojczyków) „wypożyczone” były przez Rzymian i stały się atrybutami wyższych urzędników i triumfatorów. Być może.podległych im obszarów. Ułatwiło to niezmiernie działanie Rzymianom. jeden punkt oporu po drugim. to po to. senatorów i generałów. który usprawiedliwia się. w czasie wojen samnickich. Pokój dla Etrusków oznaczał fatalistyczne oczekiwanie na cios. w Volsinii. Jeśli nawet przyjąć. bez wyraźnego politycznego centrum. Caere. Istniało wprawdzie zjawisko hegemonii (Tarkwinia. jak np. a więc absolutną. lucumo96. Rzymianie natomiast eliminowali z walki metodycznie. W Etrurii pierwotna monarchia zmieniła się w rządy oligarchii broniącej swoich przywilejów przeciwko groźbie jedynowładztwa i ruchom plebejskim. że znamy wszystkie istotne fakty z dziejów Etrurii. znane z pierwszych wieków republiki rzymskiej. iż obraz losu Etrusków jest rezultatem tego. potem Chiusi). Wysoki. Historia Etrusków jest jakby historią wymarłego gatunku zwierząt. Kryzys tej władzy zarysował się podobnie jak w Rzymie między VI a V wiekiem przed Chr. posiadający władzę religijną. aby przygotować się do następnej kampanii. prawodawczą i wojskową. co oznaczały pierwotnie. Nigdy połączone armie Etrusków nie starły się z Rzymianami. jakże blada i abstrakcyjna wydaje się opowieść o nich wobec historii Rzymu pełnej krwistych postaci – bohaterów.

zdawała się oplatać wyznawców gęstą siecią fatalizmów. Tages rozpoczął nauczanie.innych państwach starożytności. greckim i bizantyjskim. następnie piechota. Brąz znaleziony w pobliżu Bolonii przedstawia ją w marszu. istota nadnaturalna. co stanowi esencję religii. Odpowiada to dokładnie podziałowi legionu rzymskiego na hastati98. piękne głowy ozdobione hełmem. co mówią o łagodności Etrusków sentymentalni powieściopisarze ani scenom z fresków (są one bowiem filmem z życia wyższych sfer). włócznie trzymane lekko jak pióro przypominają raczej baletmistrzów niż krwiożerczych żołnierzy.. a na pewno bardzo dobrze wyposażona i zorganizowana. 98 99 hastati – włócznicy principes – ciężkozbrojni triarii – rezerwa genetrix. budzą uczucie zachwytu i łagodnego politowania zarazem. stronie technicznej – wróżbiarstwie. Nie należy dowierzać temu. W przeciwieństwie do religii greckiej i rzymskiej była to religia objawiona. Wysmukłe ciała. principes99 i triarii100. Miał postać dziecka. – rodzicielka i matka zabobonów 100 101 . Przeciwnie. Między ludzkim mikrokosmosem a makrokosmosem bogów zachodziły związki ścisłe. Pochodzą one z epoki późnej. a więc o metafizyce i moralności. Na czele znajduje się kawaleria.. formalne. fleciści i tancerze. jakie można spotkać w muzeach włoskich. jeśli tak wolno rzec. co wiemy o religii etruskiej. zgodnie z opinią starożytnych o Etrurii – genetrix et mater superstitionum101. a opierała się głównie na interpretacji znaków. Uwaga komentatorów skupiła się głównie na jej. Dyscyplina etruska – jak ją nazywali interpretatorzy rzymscy – była zbiorem przepisów regulujących stosunki bogów i ludzi. Tysiące posążków etruskich wojowników. kiedy cywilizacja Tyrreńczyków była już martwa. To. Czymże jest jednak strategia i pancerz wobec gromu boga i losów zapisanych w górze? Etruskowie byli bez wątpienia jednym z najbardziej religijnych narodów starożytności. Pewnego dnia z bruzdy ziemi ukazała się oczom zdumionego rolnika Tarchona. Pochód zamykają żołnierze uzbrojeni lekko. zawdzięczamy komentarzom rzymskim. Na krzyk przerażonego Tarchona zbiegli się ludzie. że armia Tyrreńczyków była wcale bitna. Był to bóg Tages. Tym zapewne należy tłumaczyć znikome wiadomości o tym. o czym świadczą krwawo tłumione bunty. jeśli nawet zsyłała na nich konsolację. jak Arabom czy Żydom. założyciela Tarkwinii. Wbrew tej estetycznej sugestii wydaje się. ale ich wiara. Nawet w tej dziedzinie Etruskowie stali się – na swoją zgubę – nauczycielami Rzymian. lecz mądrość wiekowego starca. wyraźnie podzielona na trzy szyki: pierwszego uderzenia i dwu linii ciężkozbrojnych. nie dawała im na pewno skrzydeł. gdzie wśród stołów uczty krzątają się piękni podczaszowie.

Menerwa (której w Rzymie odpowiadała męska triada: Jupiter. niebezpieczny. Libri fulgurales – zawierające interpretacje piorunów. traktujące o sztuce wróżenia z wnętrzności (głównie z wątroby) zwierząt. Naczelne miejsce w panteonie etruskim zajmuje trójca niebieska: Tinia. jakim ulegała wiara Etrusków. Według wszelkiego prawdopodobieństwa kapłan drobiazgowo badał wątrobę zwierzęcia ofiarnego i zauważona anomalia była dla niego znakiem. W miejscowości Piacenza. ustna – dzieliły się na trzy zasadnicze działy: Libri haruspicini. pokryty napisami. babilońskiej i chaldejskiej. Otóż wątroba była w przekonaniu starożytnych siedliskiem życia. miastem. Rzeczą kapłanów było odczytywanie losów ludzi i narodu. znajduje się brąz w kształcie wątroby. ale związani byli z określonym miejscem. Mars. Quirinus). Trzeci – morderczy i niszczycielski ogień niebios. w którym rodzi się błyskawica. najobszerniejszy zbiór przepisów. konstytucję oraz wykładnię snów i cudów. Rodem z Volsinii był Vertumnus – młodzieńczy. a także fakt. Brąz ów. Przemawiali bogowie także piorunami. i punktu na ziemi. . Drugi. w których środku wpisano nazwiska bóstw. Należy przy tym uwzględnić głębokie przemiany historyczne. gdy wyraziło swoją zgodę dwunastu boskich towarzyszy Tinii. że poszczególni bogowie nie mieli charakteru powszechnego. był rodzajem podręcznika dla kapłanów badających wnętrzności zwierząt. Opiekun winnej latorośli. Jego powierzchnię podzielono na starannie wyrysowane figury geometryczne. czczony zrazu w Populonii. Święte księgi Etrusków – jakkolwiek ich tradycja była pierwotnie. zawierający sposoby zakładania miast i budowania świątyń. świątynią. zwłaszcza religii greckiej. Ta osobliwa kolegialność wskazuje na daleko idącą komplikację niebieskiej hierarchii i wymagała od kapłanów subtelnych metod obserwacji. Niebo Tyrreńczyków podzielone było na 16 części. Opisanie religii nie powinno być uproszczone do inwentarza bóstw. w który uderza piorun. mógł paść. w małym muzeum miejskim. głosem konkretnego boga. Pierwszy mógł cisnąć z własnej woli – był to grom ostrzegawczy. a dla Etrusków także miniaturą kosmosu. dotyczący zarówno życia indywidualnego. podobnie jak tradycja celtyckich druidów. jak topografia bogów w żywym ciele. pozwalało kapłanom etruskim identyfikować przemawiające bóstwo. Jedenaście rodzajów gromów było we władaniu dziewięciu bogów. Jest to więc zarówno mały atlas nieba. mógł być zesłany na ziemię tylko pod warunkiem akceptacji wszystkich bogów zwanych wyższymi. Ustalenie ich listy i atrybutów mało mówi o rzeczach istotnych.skodyfikowane w owej dyscyplinie. pełen siły i rozmachu bóg wegetacji. Tylko Tinia (odpowiednik rzymskiego Jupitera) dysponował trzema piorunami. W przypadku religii Etrusków jest ponadto sprawą szczególnie delikatną z uwagi na fragmentaryczność dokumentów i silny wpływ wierzeń obcych. ubiegłego wieku. i wreszcie Libri rituales. jak i społeczeństwa. a potem w całej Etrurii. o tysiącu zmieniających się jak przyroda postaci. Odkrycie punktu. odkryty w latach 70. Uni.

zgromić nieobyczajnych dziewcząt Tyrreńczyków: . To ewidentne okrucieństwo nie raziło starożytnych i żaden ze znanych nam pisarzy nie czynił Etruskom z tego powodu zarzutu. W istocie. na którym błyszczeć miały ich surowe cnoty. Cienie zdają się wieść życie beztroskie i radosne.miał dźwięczne imię Fufluns. Przedmiotem zajadłej krytyki był ich stosunek do kobiet. choćby walki gladiatorów. czarne tło. Można ułożyć sporą antologię tekstów greckich i rzymskich. broniącego się maczugą. tarica i muzyki.. Odwiecznym i niezawodnym sposobem obrażania sąsiada jest podanie w wątpliwość cnoty jego żony czy córki. ubi ex Tusco more . o czym świadczy wzmianka jednego z historyków. na malowane ściany domów śmierci wypełzają przeraźliwe jak ptaki nocne demony – Charun i Tuchulcha. Te jednak sprawy znajdowały się poza wrażliwością moralną ówczesnych ludzi. idąc zapewne za owym wzorem. Najbardziej znanym bóstwem żeńskim była Turan – etruskie wcielenie śródziemnomorskiej Bogini-Matki – opiekunka kobiet i miłości. Herodot pisze. zbierając tym sposobem na posag. stała obecność śmierci – stanowią najbardziej charakterystyczne cechy tej religii. że potomkowie Eneasza uczynili z Etrusków coś w rodzaju negatywnego wzoru osobowego. Ale od IV wieku przed Chr. Malowidło ścienne przedstawia dwie zmagające się postacie (zapewne niewolników). które mają za przedmiot fatalną – zdaniem autorów – konduitę tyrreńskich kobiet. Wczesne groby etruskie pełne są jeszcze scen myśliwskich. nie było chyba narodu starożytności tak bardzo zwróconego twarzą ku mrocznym zaświatom. których krew przynieść miała ulgę duszom zmarłych.. zagrażał obyczajowości Rzymian. Można bez przesady powiedzieć. „kobiecość” ich cywilizacji drażniły niepomiernie zwłaszcza Rzymian. Jego orgiastyczny kult. że w Lidii (a więc domniemanej ojczyźnie Etrusków) wszystkie dziewczęta uprawiały prostytucję. Wiele zresztą krwawych widowisk rzymskich. że religia Etrusków była pełna radosnej akceptacji świata. Lęk. Tarkwiński grobowiec augurów stanowi wstrząsający dokument okrutnych pogrzebowych igrzysk na cześć zmarłych. To przykładowe wyliczenie bogów może sugerować. poza może Egipcjanami.non enim hic. Niezwykle wysoka pozycja socjalna i towarzyska kobiety w społeczeństwie Tyrreńczyków. Plaut nie omieszkał. niezmiernie rozpowszechniony wśród Tyrreńczyków. pesymizm (pogłębiający się stale wskutek klęsk politycznych). Jedna z postaci trzyma ogromnego psa na smyczy i atakuje mężczyznę z głową zawiązaną workiem. uczt. Natomiast – rzecz charakterystyczna – prawdziwie gorszące były w oczach Greków i Rzymian obyczaje Etrusków. ma swoją genezę w Etrurii.

zrazu jednoizbowy. w jakim stopniu pismo etruskie przypomina pismo linearne B. stanowił ramy egzystencji pełnej intymności i czaru. wybranych spośród najwdzięczniejszych i odzianych w mniej lub więcej kosztowne stroje.. Tłum..: G. Chyba tylko w cywilizacji kreteńsko-mykeńskiej zdobywają one tak wysoki stopień swobody i niezależności. u boku mężczyzn znajdują się zawsze kobiety. a ten upadek ma swe źródło być może w bogactwie ich kraju”103. Dom. a przedstawiających uczty. Jakkolwiek było z ową moralnością. pędzą życie wśród uczt i płochych zniewieściałych zabaw. Sztuka gastronomiczna musiała być znakomita. zabawy i festyny. zależnie od rodzaju przyjęcia. że obok imienia męskiego dodawano nie imię ojca. Z uderzającym realizmem przedstawiono całe skomplikowane laboratorium smakoszy.Tute tibi indigne dotem quaeras corpore102. Gdyby zachował się zapis dźwiękowy z życia 102 „. jest rzeczą pewną. Plaut. zarówno apartamenty. 523-524. mimo małego przecież prawdopodobieństwa historycznych związków. połcie mięsa i dziczyzny zawieszone na hakach. Renesansowe dwory toskańskie są jakby dalekim echem tej cywilizacji. kult zabawy. Malowidło ścienne w grobowcu Golini w Orvieto przesycone jest smakowitym zapachem kuchennym. „Mieli zwyczaj zasiadać dwa razy dziennie do uczty pośród ozdobnych dywanów z kwiatów i różnorodnych srebrnych naczyń. Przy stole usługiwała im wielka liczba domowników. Teopomp. potem o wielu pokojach otaczających atrium. Na malowidłach ściennych znajdujących się w grobowcach etruskich. nie. Związek tych obu odległych kultur narzuca się wyobraźni z jakąś szczególną siłą. skłonność do wyrafinowanej elegancji i luksusu. 103 . Wyjątkową w starożytności i wysoką pozycję społeczną kobiet etruskich podkreśla fakt. Wszystko. który w swej młodzieńczej pracy próbował ustalić. skrzynkowa. jak gospodarze i usługujący było wspaniałe. Teraz stracili już swoją dawną siłę i sławę wojenną przodków. Cechowała ich ujmująca dziecięca lekkomyślność. ażebyś na ten sposób ruski / Niegodnie swojem ciałem na posag zbierała”. Przychocki. że w dziedzinie sztuki życia Etruskowie byli mistrzami.. Ucztom towarzyszyły muzyka i taniec. Historyk grecki z IV wieku przed Chr. Komedia Dzieje Rzymu od założenia miasta. jak Ventris. mądre kucharskie utensylia. ks. Uległ temu odczuciu nawet tak ścisły umysł... VII. przedstawia życie Etrusków jako nie kończącą się bezwstydną orgię. ale imię matki.

potem wyrażających treść prośby do niebian. I tak wynaleziono wtedy grę w sześciany. lecz coraz bardziej się srożyło. przed Chr. jakie im było potrzebne. Herodot wywodzi ich z Lidii. wabił w sieci dzikie zwierzęta dźwiękiem swego instrumentu. gdy nie ustawał. podkreślając ich przysłowiową swobodę wypowiedzi i rubaszny sarkazm. położonej na wybrzeżu Azji Mniejszej. Nad tą częścią. Powiedzieliśmy. W końcu. mieszali ciasto na chleb i chłostali niewolników”. Zadziwiające zdanie starożytnego obserwatora. Po losowaniu więc jedni z nich wywędrowali z kraju. aby nie pożądać jedzenia. imienia autora tragedii toskańskich. wspomina Horacy. „Za króla Atysa. pełnych chłopskiej werwy i humoru. tego bowiem wynalazku nie przypisują sobie Lidyjczycy. Była to kraina sztuki i posępnej religii. drugiej – na emigrację. O tych śpiewach ludowych. Życie w Etrurii nie było jednak nie kończącym się festynem. której los kazał pozostać na miejscu. Pozornie paradoksalny jest ów etruski stop lęku śmierci i wyrafinowanej doczesności. szukali środków zaradczych. Najsłynniejszym ośrodkiem tego rodzaju uroczystości była miejscowość Fescennium. nad emigrantami zaś swego syna. a w drugim dniu. Na nie włożyli całe ruchome mienie. to drugi co innego wymyślał. W ten sposób spędzili osiemnaście lat. kostki zaokrąglone.) . zrazu niezgrabnych. Kiedy jednak zło nie ustawało. nieustannie obecny głos fletu. Po wynalezieniu gier tak się wobec głodu zachowali: przez jeden dzień grali bez przerwy. gdzie 104 histrion – aktor (łac. „Przy dźwięku fletu Tyrreńczycy szli do walki na pięści. piłkę i wszystkie inne rodzaje gier z wyjątkiem warcabów. Od muzyki i tańca krok tylko do teatru. potem. Brzmi to jakby mowa była o duchu w romantycznej balladzie. że Etruskowie pojawili się w VIII w. Flecista. przy czym to jeden. wyznaczył sam siebie jako króla. jeśli nie liczyć zabłąkanego i odartego z dzieł. jedli. udali się do Smyrny i pobudowali sobie statki. składających ofiary swym protektorom. zdaniem autora rzymskiego. a także bardzo różnej od rzymskiej koncepcji życia.Etrusków. Tancerze. niejakiego Volniusa. Lidyjczycy przez jakiś czas znosili go cierpliwie. Jego geneza. ukryty w gąszczu. miała być następująca: młodzi ludzie modląc się do bogów wykonywali szereg gestów. aby poszukać sobie środków do życia i ziemi. w Italii. Problem pochodzenia pasjonował już starożytnych. mimowie i aktorzy etruscy szybko zawitali do Rzymu i stali się tam niezwykle popularni (nazwa histrion104 jest pochodzenia etruskiego). nawiedził całą Lidię wielki głód. Legenda etruska mówi także o iście orfickiej metodzie polowania. Z całej literatury dramatycznej Etrusków nie pozostało nic. i odpłynęli. przestając grać. który nazywał się Tyrrenos. syna Manesa. minąwszy wiele ludów. przybyli oni do Umbrów. wtedy król podzielił wszystkich Lidyjczyków na dwie części i jednej kazał ciągnąć losy na pozostanie w kraju. akcentem dominującym byłby modulowany. Drugim źródłem dramatu były śpiewy rolników.

Irytacja uczonego jest słuszna. a nie czystego szczepu. ich cywilizacja powstała i rozkwitła w Italii. Niezależnie od tego czy byli autochtonami. że stanowili pierwszą poważną przeszkodę kolonizacyjnych podbojów. ale o genezę Tyrreńczyków. Jak wyjść z błędnego koła domysłów i hipotez. s. podpierając tę historyczną postać mitycznym praszczurem. który przypominał dialekt autochtonów z Lemnos przed podbojem tej wyspy przez Ateńczyków. żeby poprzestać tylko na pierwszych z brzegu wyliczeniach. I. kiedy mówi o Leonidasie. jak kształtował się ten naród na Półwyspie Apenińskim. a nie. ale co robić z bardzo ludzką ciekawością i potrzebą dochodzenia początków. Hammer. nazwali się Tyrrenami”105. op. Tyrrenoi. Nie tylko dlatego. o czym świadczy odkryta kamienna stela nagrobna. papież etruskologów..” – Herodot. wiemy. Widzimy zbiorowość przez pryzmat jednostki i rodziny czystej linii genealogicznej. Jeszcze jeden kamień do ogrodu maniaków etnicznej czystości narodów. Ich dzieła pełne są zmyślonych najczęściej genealogii. wziętą od imienia królewskiego syna. że wystarcza. Rzymianie. Inni historycy jako kolebkę Etrusków podają wyspy Morza Egejskiego. pod wieloma względami jej równą. ale nie mieścili się także zupełnie w kategorii barbarzyńców. Frankowie. a zasypany jest pytaniami nie o co innego. których pochodzenia nie znamy. który ich tu przywiódł: od niego tworząc swe miano. W jednej ze swoich prac Massimo Pallottino. Tajemnica języka etruskiego pociąga od przeszło trzech wieków umysły badaczy. Współcześni uczeni opowiadają się raczej za teorią wschodniego pochodzenia Etrusków. oni sami określali się mianem Rasenna. istnieją dla nas niepełnie. wywodzonej od bohatera-protoplasty. jak jest w istocie. Dla Greków byli Etruskowie niepokojącą zagadką. po wyliczeniu przodków dochodzi do Herkulesa. w które uwikłani byli starożytni? Franz Altheim i Massimo Pallottino proponują. Grecy nazywali ich Tyrsenoi. etnicznej mieszanki. Bo mówiąc o Francuzach (czy o jakimkolwiek wielkim narodzie). jakby te problemy były do korica wyjaśnione i powszechnie znane. Rozumieli tę potrzebę dziejopisarze starożytni. że na pojęcie tego narodu złożyły się ludy tak różne.założyli miasta i po dziś dzień mieszkają. Nazwę Lidyjczyków zastąpili inną. czy pochodzili ze Wschodu. aby w salonie pojawił się badacz umarłej cywilizacji. jak Celtowie. Herodot. Ci. Dionizy z Halikarnasu ma ich za autochtonów. ks. a była zapewne dziełem wielu czynników. 65-66.. nosząca inskrypcje w języku zbliżonym do etruskiego. cit. Tłum. . Posiadali bowiem kulturę i organizację polityczną bardzo zbliżoną do greckiej. aby pytanie o pochodzenie Etrusków zastąpić sensowniejszym pytaniem. a w dodatku mówili językiem. Etrusci. tak samo skomplikowane i zagadkowe jak geneza Etrusków. Rasna.. mówi nie bez irytacji. 105 „Za króla Atysa. Ligurowie.: S. tych samych. Rzymianie – Tusci. Nikt natomiast nie męczy uczonych pytaniami na temat pochodzenia Greków czy Rzymian.

doprowadziły na razie do rezultatów skromnych. drugą część znaki zupełnie dla wieśniaka niezrozumiałe. które staramy się odczytać. w każdym razie nie to. starają się rozszyfrować etruski bez tej dodatkowej pomocy. musi być dostatecznie duży i. zakopał go po prostu w ziemi.Odczytanie nieznanego pisma jest zwykle poszukiwaniem odpowiedników fonetycznych i sensu znaków. spokrewniony jest z etruskim. Inaczej mówiąc. Francuski etruskolog Raymond Bloch opowiada. co najważniejsze. Cierpliwi językoznawcy próbowali wyjaśnić ciemne teksty hebrajskim. Fonetyka natomiast tego języka jest zdecydowanie różna od greckiej (np. Niemal wszystkie to epigrafy nagrobne w rodzaju „Vel Partunus syn Velthura i Ramta Satinei umarł w 28. ale poza trzema cennymi znaleziskami (z których największy. tytułów w hierarchii społecznej czy faktów znanych skądinąd. terminy podobne. ściśle – rozumiemy niewiele. Liczba etruskich przekazów językowych jest wprawdzie spora. asyryjskim. Ta bogata cywilizacja przekazuje nam zamiast poematu i świętych ksiąg. greckim. których istnienia mamy prawo się domyślać. wymagające wielkiej ostrożności i subtelności. przechowywany w Zagrzebiu. wyszukują powtórzenia. które mogą odnosić się do praktyk religijnych rytuałów. Niestety! Kopanie nie dało nic. Posiłkują się sporą już wiedzą o religii i cywilizacji Etrusków. Z językiem etruskim sprawa jest diametralnie inna i wręcz paradoksalna. Czyż nie był to tak bardzo pożądany tekst dwujęzyczny łacińsko-etruski? Poprosiłem i otrzymałem bezzwłoczne pozwolenie mego informatora na przebadanie jego posesji. Tak było z hieroglifami czy pismem klinowym. Lista tych eksperymentów jest długa. Obie metody. system alfabetyczny Etrusków (mimo zmian. jak to zakładają. jakim ulegał w ciągu wieków) jest nam znany. hetyckim czy dialektami italskimi. „Łatwo można wyobrazić sobie moją emocję. zupełny brak samogłoski „o”. że odkrył kolumnę całą pokrytą pismem. Ale język Tyrreńczyków okazał się wyjątkowo oporny wobec tych prób. Wydobyto stos kamieni. że tyrreński alfabet wywodził się prawdopodobnie z greckiego i poszczególne znaki reprezentują zgłoski podobnie jak w greckim. Nie wiedząc. roku życia”. liczy 1500 słów) teksty są krótkie i rozpaczliwie monotonne. Jedni posługują się metodą dedukcyjną: podkładając pod tekst etruski jeden ze znanych starożytnych języków. bo wynosi 10 000. pracują niejako wewnątrz badanego języka. beznadziejnie szary zbiór klepsydr. Inni stosują metodę indukcyjną: rezygnują z pomocy innych języków. Zanim szczęśliwe odkrycie da im w rękę wymarzony tekst dwujęzyczny. egipskim. Otóż potrafimy dość łatwo czytać teksty etruskie. Materiał lingwistyczny nieznanego pisma. ale nie rozumiemy ich. jak to w czasie prac archeologicznych w Toskanii właściciel badanego terenu zwierzył się. ale żaden z bloków wydobytych nie nosił najmniejszego śladu jakichkolwiek . Wiemy. Część kolumny pokrywały znaki alfabetu łacińskiego. który. Niewdzięczny materiał nie zniechęca jednak badaczy. czego się spodziewałem. należący bez wątpienia do kilku budynków z epoki rzymskiej. co zrobić z ogromnym kamieniem. różnorodny. którą w języku Etrusków zastąpiło „u”).

że istniały dokumenty etrusko-rzymskie. 106 Etruskowie. Fragment ten dobrze ilustruje pasjonującą grę archeologii z przypadkiem. Zamiast monotonnego mamrotania tekstu pozwolono nam oglądać tę cywilizację. Dotychczasowe badania prowadzone były przeważnie w obrębie nekropoli. co się często w różnych krajach zdarza. szukają nie prawdy obiektywnej. rozbijając młotem i zużytkował jako budulec. Zawiedziony i podniecony jednocześnie. jakby to były drugorzędne dzieła Greków. jak twierdził. Zabłudowski. Nie jest to rzeczą niemożliwą. nie tylko dla naukowców. Jeśli są czymkolwiek. mogą przynieść wyjaśnienia zagadki. Długi czas byłem ślepy na sztukę etruską. Nigdy jednak nie przyznałby się do tego świętokradztwa”. Piękna walka inteligencji z tajemnicą trwa. jak to się często zdarza. „Etruskowie nie są ani teorią. a więc na terenach ścierających się wpływów etruskich i greckich. jak pisze D. jest tym większa. być może zniszczył ją. aby uniknąć wszelkiej niedyskrecji i skryć się przed ciekawym spojrzeniem przechodniów i sąsiadów. Wykopaliska prowadzone w Kampanii.. Nocą wyobraźnia poszukiwaczy skarbów staje się bardziej żywa i śmiała. pozwalający odtworzyć życie polityczne i prywatne Etrusków. chciałem wyjaśnić przyczynę tej tajemnicy. te poszukiwania odbywały się w nocy.. gdyż cała okolica bogata była w toskańskie groby. staje się znakiem i świadectwem utrwalonej obecności. Nadzieja natrafienia na taki dokument. Do końca XIX wieku ich sztuka uważana była za mało interesującą kopię sztuki greckiej. Otóż jest rzeczą więcej niż prawdopodobną. zawierające cenne materiały. Być może. ogłoszenia i dekrety. Otóż. dziś już przezwyciężona teoria „postępu” sztuki. Także inne wyjaśnienie wydaje się prawdopodobne: inskrypcja została rzeczywiście odkryta. wieśniak. Ubóstwo przekazów pisanych wynagradza w dużym stopniu bogaty materiał z dziedziny sztuki.napisów. rzeźby nagrobne wydawały mi się rzymskimi kopiami. Mimo licznych niepowodzeń uczeni nie kapitulują. że zwycięzcy nie wytępili zwyczajów i języka zwyciężonych. Potrącałem wzrokiem w muzeach etruskie brązy.: A. dotyczące administracji czy innych spraw publicznych. przeszukiwał zapewne swoją posiadłość w nadziei znalezienia etruskich przedmiotów. a epoka etrusko-rzymska trwała aż do trzeciego wieku naszej ery. ale daremnie. ani tezą. Przeżyłem w skrócie historię pogardy i olśnienia Etruskami. U podstaw tego osądu leżała pozytywistyczna..H. . a także w Azji Mniejszej. Jest to ogromna szansa. Nie po raz pierwszy sztuka zastępuje pismo. słyszano o moim pragnieniu znalezienia inskrypcji łacińsko-etruskiej i zrealizowano w wyobraźni przedmiot moich pragnień. ale także dla amatorów. Rozszerzyłem teren moich poszukiwań. ale kontaktu. właśnie w mało eksplorowanych miastach... to doświadczeniem”106. a nie miast.. ale nasz poszukiwacz skarbów zamiast ją zakopać. Ci ostatni. Mój informator. Lawrence. Tłum.

Koroną antyku miała być naturalistyczna rzeźba grecka okresu hellenistycznego. Zły akademicki gust, połączony z przeszczepioną z dziedziny nauk społecznych teorią – unicestwiał Etrusków. Jules Martha, w książce swojej Sztuka etruska, wydanej w roku 1889, mógł spokojnie obwieścić, że sprowadza się ona do mniej więcej nieudolnych naśladownictw. Ale od początku naszego wieku perspektywy, wrażliwość gwałtownie się zmieniły. Przyczyniły się do tego niemało rewolucyjne programy i manifesty sztuki współczesnej. Uwaga historyków, krytyków, a także publiczności skierowała się na okresy i szkoły określane dotychczas pogardliwie jako prymitywne, schyłkowe, barbarzyńskie w stosunku do ideału klasycznego. W polemice z tym ideałem sztuka Etrusków stała się jednym z ważniejszych argumentów. Owe polemiki i próby przewartościowania nie wyjaśniły jednak kapitalnego i jednego z najbardziej zawikłanych problemów historii sztuki, a mianowicie problemu artystycznej autonomii i oryginalności plastyki etruskiej. Mówiono wprawdzie o takich wyróżniających cechach dzieł Tyrreńczyków, jak intensywność wyrazu, osiągnięta przez zaakcentowanie szczegółu z uszczerbkiem dla mało jakby cenionej harmonii całości, zmysł ruchu, zamiłowanie do malarskiego szkicu, swobodna, otwarta struktura dzieła, a także tendencja do form abstrakcyjnych. Wszystko to pięknie powiedziane, ale obcowanie ze sztuką etruską było dla mnie nieustanną huśtawką zachwytu i rozczarowania, rozbrajało zmysł krytyczny i zdolność analizy. Przygoda, którą warto polecić niecierpliwym i klasyfikatorom. Dla wielu kontakt z dziełem sztuki zasadza się na potwierdzeniu przyjętego wzoru piękna. Dla tych sztuka etruska będzie szczelnie i nieuchronnie zamknięta. Aby ją w pełni odczuć, należy wyrobić w sobie zdolność spontanicznego, bezpośredniego reagowania, radosną ciekawość rzeczy innych od tych, które przyzwyczailiśmy się akceptować. Lekcja Etrusków jest lekcją wyzwalania się od przesądów estetycznych na rzecz trudnej do zdefiniowania, bezinteresownej gry oczu z przedmiotem. Uczucie potęgującego się chaosu towarzyszyło mi w czasie poznawania nowych etruskich nekropoli, nowych brązów, nowych rzeźb. Trudno pochwycić jakąś wyraźną linię rozwojową tej sztuki czy sensowny, wyjaśniający podział na szkoły i okresy. Niewątpliwe arcydzieła, bez których nasze muzeum wyobraźni byłoby uboższe – Apollo z Veii, sarkofag małżonków z Caere, przemieszane są z przedmiotami sztuki, których seryjny charakter i artystyczna wtórność rażą i odpychają. Niemal w każdym dziele Etrusków zawarte są trzy czasy: dziedzictwo bardzo dalekiej przeszłości, współczesny wpływ sztuki greckiej i antycypacja sztuki rzymskiej. W dziedzinie artystycznej, podobnie jak w życiu, Etruskowie wydają się być w ciągłej pogoni za nieuchwytną formułą i krystalizacją. Melancholijna promenada: Cerveteri, Tarkwinia, Volterra, Veii; pagórki kamiennych grobowców dokładnie zarosłe trawą. W królestwie pinii, świerszczy i cyprysów, płytko pod

ziemią utrwalone na ścianach uczty, polowania, balet. Najgłębiej w pamięci zapisują się rzeźby nagrobne. Mężczyzna oparty na łokciu, z uniesioną głową, okryty draperią, która odsłania jego tors, jakby wieczność była długą, gorącą nocą letnią.

Lekcja łaciny

aby w nich nie było miejsca na oszustwa. Tłum. priusquam – wprzód. ranam. ubi primum. ut primum – skoro. kiedy. skoro. ranae. simulaque – równocześnie. 47.: S. kochany Francesco. quod. simulac. simul. ubi primum – skoro tylko. ranae. donec – dopóki. powtarzaj: rana.).Jeśli więc i Tobą. kiedy. odtąd. simulac – skoro tylko. obywatela rzymskiego I Gimnazjum stało na wzgórzu. 109 Szczęśliwy.: S. Kalinkowski. Kalinkowski.. rana. dum – podczas gdy. Wergiliusz. kto zdołał poznać przyczyny wszechrzeczy (łac. 110 . 14. simul – jednocześnie. żaby itd. z czerwonym. pierwej. a na szczycie schodów potężny posąg patrona 107 108 „rana. antequam – zanim. Poznaj zawiłość zdań czasowych: ubi. quod – o ile. Odpowiedź na list Francesca. 2. ranae. Juwenalis. to surową prostotą. cum – równocześnie. donec. jeśliby nas ktoś pytał o zdanie. dum. simulaque. spadzistym dachem. Wchodziło się przez ciężką bramę. trzypiętrowy gmach o dużych oknach.). na szantaż. cum.108 A przede wszystkim zapoznaj się ze strukturą zdań warunkowych. rządzi pragnienie szczęścia. Tłum.. gdy. ale nikt nas o zdanie nie pytał – pouczenie Juwenalisa skierowane do wychowawców młodzieży – „Maxima debetur puero reverentia”110. Georgiki.” – żaba. 490. jak wszelkim stworzeniem. Był to biały. Fasada bez ozdób. Pod płaskorzeźbą jakby miejsce na napis. tylko na szczycie znajdowała się płaskorzeźba przedstawiająca orła. Jeśli wyróżniał się czymkolwiek.. ut. Najstosowniejsza byłaby łacińska sentencja w rodzaju „Felix qui potuit rerum cognoscere causas”109 lub. Schody. priusquam. ut – kiedy. antequam. Bolesław Miciński. na kłamstwo. ubi – gdy. Dziecku należy się szczególny szacunek (łac. Satyry. ut primum. rana107..

). dlaczego ten ostatni nosił u nas przydomek Grzesio.naszej szkoły. jaki przystoi weteranom. szczegół stał się materialną przyczyną uczniowskiego zwyczaju. a właściwie wkroczył do naszej klasy. kiedy po raz pierwszy wszedł. kredy i wilgotnej tablicy. aż do klasy z zapachem pokostu. jak to było możliwe. Z tej samej. lecz wrażenia węchowe. Gorycz ich porażki łagodził zapewne fakt. zdawałoby się. Szczególną naszą zazdrość budziły sukienne spodnie świecące na pośladkach jak lustro. że przejawiała się w tym piękna ludzka dążność do oswojenia spraw i zjawisk niepojętych i budzących przerażenie. niedostatecznych not zwanych baniakami i straszliwego gniewu naszych preceptorów. a on przechadzał się między rzędami. . siwym polonistą. które uchronić nas miały od złych uroków. jeśli nie oryginałem. Repetenci. tak jak nasze. zapewne. ale. Potem kazał nam siadać i 111 Powtarzanie jest matką nauki (łac. Szatnia znajdowała się na samym dole w rozległej suterynie. W gimnazjum panował kult rozumu. należało rozpoznać przeciwnika tak dokładnie. Stamtąd szło się długim korytarzem z kamienną posadzką. że zbyt dosłownie pojęli zasadę „Repetitio est mater studiorum”111. Zdawało się. bez żadnej zażyłości z ciałem. Poruszali się swobodnie i patrzyli na nas z góry. W dostojnej bieli patrona ów lewy but był niepokojąco czarny i wypolerowany od licznych dotknięć. Staliśmy przed ławkami. nadawało ich twarzom gorzką wyniosłość. Byli naprawdę inni. Myślę. żółtodziobów. Życie. Była to jakby kuchnia szkolnych woni – prochu. Gipsowo blady król miał wysunięty lewy but i ten nieważny. i nie wisiały żałośnie za duże. którego dla słodyczy charakteru nazywaliśmy Rózią. jak wiadomo. co było atrybutem przewrotnej gimnazjalnej elegancji. Ponieważ każdy z naszych profesorów był indywidualnością. Pamiętam dobrze ten dzień. Trwało to długo. wilgotnej odzieży i strachu. a więc pachnącym kamieniem. nie licującego z powagą zakładu wychowawczego. nic bardziej nie wpływa na rozwój okultyzmu niż urzędowy racjonalizm. Nie wiem. autorytetem. Los obdarzył nas uroczym opiekunem klasy. najeżony niebezpieczeństwami świat szkoły. przyczyny cyklony noszą dźwięczne kobiece imiona. oddawaliśmy się tym magicznym praktykom z ciemnym chłopskim uporem. To oni pierwsi wprowadzili nas w skomplikowany. Nic nie pomogły surowe zakazy. Moja lękliwa wrażliwość nowicjusza rejestrowała z początku najmocniej nie obrazy. chociaż cały był zaprzeczeniem wiejskiej dobrodusznej gamoniowatości. lustrował jak dowódca swój oddział przed defiladą. skóry. patrzył na nas badawczo. że cieszyli się wśród nas. W porównaniu z nimi byliśmy jak kukły na wystawie sklepu z konfekcją. Zaraz pierwszego dnia naszą uwagę zwróciła grupa uczniów trzymających się jakby na uboczu. Ich szkolne niebieskie mundury nie były nowe. które doświadcza. Natomiast matematyk i łacinnik budzili świętą grozę.

nie należały już wówczas do Cesarstwa Rzymskiego. nie zrobiły na mnie tak wielkiego wrażenia i nie skierowały myśli na nowe tory. otoczone lawą asfaltu. kto wygra ten pojedynek. począwszy od Łuku Septymiusza Sewera aż do Bazyliki Konstantyna i Portyku Nerona. Maison Carrée. Ale jednocześnie prześladowała mnie myśl. nie w orszaku. Ziemie. eschatologią cywilizacji. Rostra. Nie było wątpliwości. Objaśnienia miały nastąpić później. czyli Gallia Narbonensis112. to w zupełnie innym znaczeniu tego słowa. więc Forum było zamknięte. Prowansja – podobnie jak 112 Gallia Narbonensis – Prowansja i Langwedocja . a więc nierzeczywiste. zaczął rysować na tablicy plan Forum Romanum. Basilica Iulia. Wspominam o tym z wdzięcznością. dnem. tak nam się przynajmniej zdawało. ale Pont du Gard. liczy tylko na nasz rozsądek i poczucie odpowiedzialności. że nie tutaj przemówi do mnie wielkość tej cywilizacji. na których urodziłem się. Ściśle mówiąc. przy całej świetności tych zabytków. Via Sacra. Powiedział. W tym czasie znałem już nieźle południe Francji. Lapis Niger. ostatecznym kształtem wszelkiej dumy i potęgi. Pierwsze swoje kroki skierowałem na Forum. nie należały nigdy w sensie politycznym. Padały tajemnicze nazwy: Curia. Do Rzymu przyjechałem dwadzieścia lat później. Na razie nasz profesor zadowolił się uwagą: „Być może przyjedziecie kiedyś do Rzymu w orszaku prokonsula. że nie czułem się zagubiony wśród kamieni. Portyk Pereł. To. po której toczyły się ze zgiełkiem i hukiem świetliste pojazdy. niewiele z tego rozumiejąc. resztki portyków. że nie należy szukać Rzymu w Rzymie. Powinniście zatem poznać główne budowle Wiecznego Miasta. co spotkałem na granicy Brytanii i Szkocji. żebyście się pętali po stolicy cezarów jak nieokrzesani barbarzyńcy”. ni stąd. jak to. Na drugi dzień poszedłem zwiedzać Forum metodycznie w pełnym świetle słońca. że nie będzie nas zachęcał do nauki. Była noc. ni zowąd. arena w Arles czy teatr w Orange.podał listę lektur obowiązujących i nadobowiązkowych. Patrzyłem tedy z Kapitolu na łuki. jeśli powiem. Potem. W zimnym świetle reflektorów to centrum starożytnego świata było wielką szacowną rupieciarnią. Odcięte od nocy było jak fotografia. jest zasługą mego profesora łaciny. Przebywałem wówczas w Anglii w zupełnie innych zamiarach niż studiowanie śladów Rzymian. ale sam. że odczucie owej wielkości zaskoczyło mnie niespodziewanie w kilka lat później w miejscowości New Castel w drodze do Szkocji. Niechaj nie będzie to poczytane za polowanie na paradoksy. Obraz był widmowy. W naszych zeszytach kopiowaliśmy posłusznie plan Forum. bo w końcu młodzieńcy rzymscy w naszym wieku przywdziewali togę męską i gotowali się do rządzenia największym imperium świata. Jeśli należały. kamienie zjadane przez czas. Nie chcę. źródło Juturny.

Przeciwnie. a nade wszystko zniszczone przez fale przypływu części floty zmusiły wodza do zawarcia pokoju zaproponowanego przez Brytów i wycofania się do Galii. tak przeraziła Brytów. ani nawet łuku tryumfalnego. Wiadomości o jej kształcie. w pobliżu wyspy Thule. Ale Cezar znów popełnił fatalny błąd. a wojska jego płytko zagłębiły się w niegościnny kraj. a więc na krańcach ówczesnego świata. w miejscu mego nawiedzenia Rzymem. ale dość wątpliwy i drogo okupiony połowiczny sukces. jeśli nie poza granicami geograficznej rzeczywistości. lekceważąc prawa morza i część jego okrętów pochłonął żywioł.Hiszpania czy Dalmacja – należała do Rzymu w sposób niejako naturalny dzięki temu samemu niebu i przyrodzie. Wyspiarze czekali na najeźdźców. Brało w niej udział 5 legionów i 2 tysiące jazdy. pochodziły od żeglarzy i kupców. greckiego podróżnika z miejscowości Massilia113 w Galii. Najbardziej znana była prawdopodobnie relacja Pytheasa. Jak doszło do podboju Brytanii? Wyspa leżała daleko. pogarszająca się pogoda. z których padał przejmująco zimny deszcz. Gdyby Brytom udało się zniszczyć flotę rzymską. Ogromna flota. nie było ani marmurowej świątyni. Dla przeciętnego Rzymianina Brytania leżała na granicy. zasobach i zamieszkujących ją ludach były mętne. Juliusz Cezar nie stoczył z nimi żadnej decydującej bitwy. niskimi chmurami. Ta śmiała operacja wojenna nastąpiła nagle. żyjącego w czasach Aleksandra Macedońskiego. która usiłowała się bronić przeciw nie podbitym. więc umysł włączał do imperium te podbite prowincje bez zdziwienia i sprzeciwu. przecinający całą wyspę – najdalej na północ wysunięty szaniec cywilizacji. tam pod nawisłymi. co mogłoby wywołać jakąkolwiek estetyczną ekscytację. już od momentu lądowania zadawali im poważne straty. Najlepszym sprzymierzeńcem Cezara był brak zmysłu politycznego jego przeciwników. ciągnący się przez pagórkowaty teren w linii niemal prostej od ujścia rzeki Tyne na zachodzie aż do zatoki Solway na wschodzie. poza basenem Morza Śródziemnego i jak się może wydawać. Był tam natomiast dobrze zachowany wał ziemny. Na 113 Massilia – dzisiejsza Marsylia . że stawili opór najeźdźcom dopiero w okolicy dzisiejszej Canterbury. dzikim plemionom barbarzyńców. Trudności aprowizacyjne. licząca 800 okrętów. dosłownie nic. W New Castel. była niedostatecznie przygotowana i omal nie skończyła się klęską armii inwazyjnej. legiony byłyby wydane na łaskę i niełaskę tubylców. nic. Nie była to co prawda klęska. poza kręgiem żywotnych interesów imperium. Druga kampania w rok później była zakrojona na daleko szerszą skalę niż pierwsza. przesłanie Rzymian było czymś niezwykłym i jakby graniczyło z zuchwałym szaleństwem. składającej się z dwu legionów. a pełne były fantastycznych informacji. Po raz pierwszy wojska rzymskie pod wodzą Juliusza Cezara stanęły na wyspie pod koniec sierpnia roku 55 przed Chr.

Wielu historyków niepokoiło pytanie. jak sugeruje Swetoniusz. Camille Julien zaś widzi w tym przejaw charakterystycznej dla Cezara żarłoczności. Aby zwyciężyć. „który chciał więcej zdobyć. jest mało sensowne. nieźle uzbrojeni. oblanej zimnym morzem. Zrazu większość ludów południowo-wschodnich Brytanii zjednoczyła się pod naczelnym dowództwem króla Kasywelaunusa i stosowano najsłuszniejszą taktykę walki podjazdowej. że intencje przyszłego dyktatora były bardziej prozaiczne i kalkulowane na zimno: pragnął po prostu wzbogacić siebie i swoje legiony. zwłaszcza że w tym wypadku wyspiarze robili wszystko. Podobnie jak mieszkańcy Galii ich celtyccy pobratymcy z wyspy nie potrafili zorganizować się pod jednym dowództwem. Nie posiadali także żadnego rozsądnego planu strategicznego. Systematyczny podbój rozpoczął się niemal sto lat po wojennej ekskursji Cezara. aby przeciwstawić się najeźdźcom. Doradzanie po dwu tysiącach lat wodzom przegranych kampanii jak należało postąpić. . wyszli jako zwycięzcy. Pokój zresztą korzystny dla Rzymian. która mogła zakończyć się ich klęską. Trudno jednak powiedzieć. A przecież byli liczniejsi niż najeźdźcy. Jérome Carcopino – operacją prestiżową bez żadnej przyszłości. jeńców i nakładając na podbite ludy haracz. Rzymianie mieli wówczas daleko więcej szans na ujarzmienie tej mglistej wyspy. czyli partyzantki. Pompejusza. było bowiem teoretycznie możliwe. to znaczy napadać na tabory i zabłąkane na bezdrożach oddziały. przewagi oręża rzymskiego na legendarnej wyspie wywołały w Rzymie entuzjazm niebywały. ciężko posuwających się w głąb nieznanego kraju. a także zabezpieczyć zdobytą Galię od ataku z zachodu. I rzeczywiście. niż mógł utrzymać”. Nie było to zapewne tylko wynikiem namiętnego pożądania pereł. Ale dość szybko nastąpił konflikt w obozie przeciwników Cezara i królowie poszczególnych plemion zaczęli paktować z wodzem rzymskim. Wydaje się jednak. i wreszcie. aby skutecznie stawić czoło armii inwazyjnej. co jest szczególnie ważne. Ponieważ z Galii nadchodziły niepokojące wieści o buntach. Rzymianie zmuszeni byliby się wycofać. taktykę nękania legionów. że pewnego dnia Brytowie mogą przyjść na pomoc swoim celtyckim pobratymcom z kontynentu. co stanowi ulubioną rozrywkę pisarzy historycznych.to zapewne liczył nie mniej niż na męstwo swoich żołnierzy. po co Cezar wdał się w tę ryzykowną awanturę. i to ze znacznymi stratami. wyprawa do Brytanii równoważyła w pewnym stopniu sukcesy wojenne na wschodzie jego konkurenta do władzy. zabierając łupy. Gdyby wojna przybrała taki właśnie obrót i przeciągnęła się ponad jeden rok. a ich naturalnymi sojusznikami były lasy i bagna. bo z kampanii. należało unikać frontalnej rozprawy i stosować niewygodną dla legionów taktykę małej wojny. Cezar skorzystał z pierwszej okazji i zawarł pokój z Kasywelaunusem. Historyk francuski Albert Grenier nazywa wyprawę do Brytanii ekstrawaganckim i szalonym przedsięwzięciem. że Brytania – czy choćby jej część – weszła w skład imperium.

Były to legiony: II Augusta z Argentoratum (dzisiejszy Strasburg). Richmond. którzy dostarczali cennych wiadomości zarówno geograficznych. spowodowanym niegodziwościami meteorologii. jak i o stosunkach społecznych. jak ów nieszczęsny Kunobelinus. będzie głową antyrzymskiego oporu. ale historia wspominając o jego walkach mówi tylko o jednej wielkiej bitwie. Po przekroczeniu Tamizy legiony zatrzymują się w oczekiwaniu na przyjazd cesarza. późniejszy pierwszy zarządca Brytanii. Niemirska-Pliszczyńska. jak się zdaje. następcy Nerona. Do ciężkiej. Wojna stała się nieunikniona. a także prowokowali zamieszki na wybrzeżu galijskim. Zwyciężają wprawdzie Rzymianie. Do tych formacji doszła jeszcze legia IX Hispana z Pannonii (dzisiejsza Austria). Tłum. Ten ostatni umiera wkrótce i przez długie lata Karatakus. Dla wielu historyków udział cesarza był z 114 115 116 „właśnie buntowali się Brytowie z powodu zatrzymania [przez Rzym] ich zbiegów” (łac. . Siły Brytów znajdują się pod dowództwem Karatakusa i Kogidumnusa. władca księstwa położonego nad środkową i dolną Tamizą. Wojska lądują w trzech różnych punktach i armia rusza na zachód. „Przez dziesięć długich lat Karatakus był kolcem wbitym w ciało armii rzymskiej i zdobył wiele sukcesów większych lub mniejszych. Taktyka wyspiarzy zasadza się. Brytowie popełnili fatalny błąd. na wykorzystaniu naturalnych linii obrony i przeszkadzaniu Rzymianom w przeprawach przez rzeki. obrazili Rzymian żądaniem wydania zbiegów. była to jak na owe czasy wcale potężna armia. Żywoty Cezarów. W roku 43 po Chr. kiedy to zaryzykował wszystko i stracił wszystko w ostatniej druzgocącej klęsce” – mówi angielski historyk Ian A. Mówi o tym lakonicznie Swetoniusz: „tumultuantes Britannos ob non redditos transfugas”114. Brytania była penetrowana przez rzymskich kupców. niezłe rozpoznanie przeciwnika i jego kraju. Trzy czwarte sił operacyjnych stanowiły wojska stacjonujące nad Renem. wyrusza na podbój Brytanii armia rzymska składająca się z czterech legionów. XX Valeria Victrix z Novaesium (obecnie Neuss) i XIV Gemina stacjonująca nad dolnym Renem. dwudniowej bitwy dochodzi nad rzeką Medway. licząca około 40 tysięcy ludzi. Jeśli doliczymy do tego wojska pomocnicze (auxilia115) oraz oddziały galijskie i trackie.Posiadali przede wszystkim dość szczegółowe informacje.) rzymskie wojska pomocnicze. wygnany i wyzuty z władzy przez syna i szukający na dworze cesarskim sprawiedliwości. na wybranym przez niego terenie. boski Klaudiusz bowiem „pragnął chwały rzeczywistego tryumfu”116. w Germanii. ale ich przeciwnik nie jest bynajmniej rozbity. za panowania cesarza Klaudiusza. Przybył z pewnym opóźnieniem. Na czele wyprawy staje legat konsularny Aulus Plaucjusz. W stolicy świata przebywała garść emigrantów politycznych z wyspy. Swetoniusz.: J.

a wówczas dowódcy II legionu. Dlatego trudno teraz zrekonstruować te wydarzenia. Działo się tak głównie dlatego. Tłum. mówi tylko. I Klaudiusz wkracza na czele legionów do Kamulodunum (Colchester). Ale są to tylko propagandowe dekoracje tej wyprawy długiej. z koniecznym oczywiście okrojeniem suwerenności: przysięgą na wierność cesarzowi i zobowiązaniem lojalności wobec Rzymu. często bardzo sumaryczne i niedokładne. Nie należy sobie jednak wyobrażać. z którymi walczyli Rzymianie. więc pozwolono mu rządzić jego ludem. z których odczytać można los obrońców tej cytadeli. „Rzym chciał widzieć swego władcę w wieńcu zwycięzcy”117. gdzie „odbył tryumfalny wjazd z największym przepychem”118. a mianowicie o względy prestiżowe.: J. że pokonał on dwa silne szczepy tubylców i zdobył ponad 20 fortec. Nic nie wiemy szczegółowego o zdobyciu fortecy Dunum (obecnie Maiden Castle). Tylko tyle. jakie zachowały się w pismach historyków cesarstwa. „stosownie do starego i od dawna już przez naród rzymski 117 118 119 Swetoniusz. Niektórzy robili to szczerze i jak się zdaje z przekonania.) . zwanej euthytonos. późniejszego cesarza. W obrębie wałów obronnych odkryto cmentarz wojskowy. król i namiestnik Augusta w Brytanii (łac. władca królestwa Verica (w Sussex). podać przebieg poszczególnych kampanii. Nie były to zapisy świadków naocznych. zapewne pospiesznie założony w czasie oblężenia.wojskowego punktu widzenia bez znaczenia dla całej kampanii. który przystał na współpracę z najeźdźcą. Czego nie mógł dokonać oręż. dokonywała polityka. ale archeologowie odkryli dramatyczne szczątki. Był jednym z pierwszych. po czym pospiesznie wraca do Rzymu. Tamże. że zdobywanie Brytanii polegało tylko na posuwaniu się potężnego walca wojennego. W czaszkach szkieletów znaleziono odłamki rzymskich mieczy. zlokalizować główne bitwy i potyczki. stolicy króla-wygnańca Kunobelinusa. a nawet przyznano wyjątkowy tytuł rex et legatus August i in Britannia119. lecz informacje czerpane z „drugiej ręki”. Żywoty Cezarów. jak ów Kogidumnus. Była to afera peryferyjna i jej dzieje trzeba odtworzyć z rozproszonych fragmentów. że Rzymianom wcale nie zależało na niszczeniu struktury społecznej kraju i zastanej hierarchii władzy. Niemirska-Pliszczyńska. krwawej i niejasnej. lokalni przywódcy i królowie plemienni wchodzili w układy z najeźdźcą. Chodziło zresztą o coś zupełnie innego. a w stosie pacierzowym jednego z obrońców tkwi pocisk wyrzucony zapewne z machiny wojennej Rzymian. Na przykład biograf Wespazjana. który niszczył i tratował wszystko. bo całe dzieje podboju są jakby fresk zatarty w wielu miejscach. ruchy wojsk. Nie jesteśmy jednak całkiem bezradni. Ziemia zachowała wiernie wymowne ślady walk. niepodobna nawet czasem wymienić nazwy ludów. Właśnie niejasnej.

Na tej wyspie znajdowali schronienie ci wszyscy. Jednym z najważniejszych ich centrów była położona u wybrzeży Walii wyspa Mona (Anglesey). Główne linie natarcia legionów rzymskich szły w kierunku zachodnim i północnym. uchodźcy polityczni. Wiemy o tym. Podobnie jak w Galii. Były to. Zasięg zdobyczy rzymskich w tym czasie na froncie północno-wschodnim nie jest jasny. zawierali traktaty pokojowe. Dzieła. ekwipunku wojskowego. inspiratorami rzymskiego oporu byli druidowie123.: S. bardziej ostrożna niż patriotyczna. zbiegli jeńcy. przede wszystkim broni. Pochodzenie tych przedmiotów z różnych odległych stron świata północnych Celtów od Irlandii aż po Yorkshire świadczy wymownie o zasięgu wpływów druidów z Mony. prawdopodobnie Exeter (Isca). wróżbiarze . wota religijne. jak mogło się wydawać. wydziedziczeni książęta i jest rzeczą więcej niż prawdopodobną. a także – rzecz osobliwa – łańcuchów. Królowa najpotężniejszego plemienia wyspiarzy. XX w Gloucester (Glevum). były pretor. dla których okupacja była nie do zniesienia. domyślają się archeologowie. t.przyjętego zwyczaju. wybitny wódz. gdzie wojskami rzymskimi dowodzi propretor121 Brytanii. jakimi skuwano niewolników. natomiast XIV najdalej na północnym zachodzie w Wroxeter (Viroconium). Tłum. Popełnił jednak fatalny błąd. Tłum. Ostoriusz Scapula. arsenał.: S. rozstał się z życiem ku radości nieprzyjaciół”122. a raczej domyślamy się tego z rozmieszczenia głównych garnizonów pod koniec lat czterdziestych: II legion stacjonuje na południowym zachodzie. W tym samym roku Ostoriusz „przesytem trosk znękany. decydując się na wydanie walnej bitwy. Najcięższe walki toczą się w Walii. że tam właśnie opracowano plany antyrzymskich powstań. 1-2 propretor – (propraetor). deklarowali poddanie się woli zdobywców. Inni władcy szczepowi natomiast grali rolę Wallenrodów. co doskonale rozumiał niezmordowany wróg Rzymian – Karatakus. już w pierwszym roku sprawowania swego urzędu 120 121 122 123 Tacyt. t. Dzieła. Górzysty i lesisty teren tej części wyspy stwarza idealne warunki obrony. ale czekali tylko na sposobny moment. W roku 1944 znaleziono tam ogromną ilość militariów. by jak król Icenów Prasutagus przemienić się ze sprzymierzeńców w rebeliantów. Hammer. Ten ośrodek kultury i polityki zarazem postanowił zdobyć Swetoniusz Paulinus. który otrzymał namiestnictwo prowincji Tacyt. a nie. w której ponosi klęskę i ratuje się ucieczką na dwór królowej Brygantów Kartymandui. 1-2 druidowie – celtyccy kapłani. pogromca dzikich plemion z Atlasu. wydaje zakutego w kajdany wodza w ręce Rzymian w roku 51 po Chr. Hammer. żeby jako narzędzie niewoli także królów posiadać”120 – komentuje trzeźwo Tacyt.

t. los rzymskich legionów na wyspie byłby przesądzony. Hammer. niezwykłością widoku tak przerazili żołnierzy. wschodnim. jak i Rzymian. według praw miejscowych. dla których ten testament był nieważny zarówno w oczach Icenów. na którą czekali niecierpliwie oficerowie. Nie oszczędzono nawet drzew. Konieczne wydaje się wyjaśnienie tła wydarzeń. – „Na wybrzeżu stał szyk bojowy nieprzyjaciół – nieprzerwane szeregi broni i mężów. aby po śmierci króla-klienta jego dziedzictwo stało się ziemią rzymską.: S. Tłum. Istniały jednak dwa poważne powody. dzisiejszy Cambridge). Po pierwsze. Dzieła. weterani. pod wodzą 124 125 126 Tacyt. wyzuto z dziedzicznych dóbr nawet krewnych króla. Gdyby przyłączyli się do nich Bryganci. Rzymianie zgotowali mieszkańcom wyspy okrutną rzeź. z rozpuszczonymi włosami niosły przed sobą żagwie. Rzymianie traktują kraj Icenów jak swoją własność.zarządcy Brytanii. Ponieważ nie miał on męskiego potomka. a córki nierządem zhańbiono”126. bardzo ostrożny i politycznie rozważny. a nawet skłaniają do powstania sąsiedni lud Trynowantów. co w sposób niezrównany opisuje Tacyt. skarb cesarstwa. Kiedy gros armii rzymskiej zajęte jest walką na zachodzie wyspy. zupełnie pominięta w sukcesji. Inicjatywa leży w ręku powstańców. na modłę Furii. w żałobnych szatach. Zrozpaczeni Icenowie chwytają za broń. a dokoła nich druidowie. na drugim jej. między którymi przebiegały niewiasty. ponieważ siły rzymskie na terenach ogarniętych buntem są nieliczne. Zbuntowani. legalną dziedziczką tronu powinna zostać wdowa po królu – Budyka. Zdarzenia te. zwane w historii buntem Budyki. plemienia zamieszkującego południowo-wschodnią Brytanię (okolice Camboritum. połowę zaś cesarzowi. zdawałoby się. Po drugie. którzy z rękami ku niebu wzniesionymi modlili się i przekleństwa miotali. a ich dowództwo kompletnie zaskoczone i chwiejne. Było to starcie dwu światów. król Icenów. która wydała w ich ręce Karatakusa. połowę swych ziem zapisał dwóm córkom. które mogło zakończyć się totalnym pogromem Rzymian nie mniejszym niż klęska Warusa w Teutoburskim Lesie. a na domiar zniewagi i upokorzenia: „Budykę chłostą sponiewierano. Cel zaborców był jasny: chcieli. Wyprawa odbyła się w roku 59. jakby zdrętwiałe mając członki. Rzymianie nie uznawali. 1-2 tamże tamże . wymagają nieco szerszego omówienia. one to. że ci. krańcu wybucha powstanie. one bowiem jasno i dobitnie charakteryzują stosunek okupantów do podbitych. kobiet na tronie i tytuł królowej nie przysługiwał nawet tak lojalnej Kartymandui. by krew jeńców ofiarowywać na ołtarzach i z trzewi ludzkich radzić się bogów”125. z nielicznymi wyjątkami. Zimą roku 59/60 przed Chr. Był to testament. umiera Prasutagus. Zajmują domy i majątki jego mieszkańców. „wycięto okrutnym zabobonom poświęcone gaje: uważali bowiem [druidowie] za rzecz godziwą. nieruchome ciało na rany wystawiali”124.

Kiedy oba wojska stają na ubitej ziemi (teren jak zwykle starannie wybrany przez Rzymian).. że nawet swe małżonki na świadków zwycięstwa z sobą wlekli i na wozy sadzali”129. wydaje zarówno Londyn. Hammer. nieco wojska z XX legionu i oddziały posiłkowe. zadającego 127 128 129 Tacyt. Legion II nie zjawia się na miejscu koncentracji. 1-2 tamże tamże . wokół której znajdują się liczne majątki znienawidzonych przez tubylców weteranów. weterani zaś – jako powód do obaw”127. że na wspomnianych miejscach padło około 70 tysięcy obywateli i sprzymierzeńców. Losy armii rzymskiej w Brytanii leżą teraz w ręku jednego człowieka – Swetoniusza Paulinusa. sprzedażą ani żadnym innym handlem wojennym. Swetoniusz ma przed oczami jeden cel i realizuje go z rzymską konsekwencją: skoncentrować pod swoim dowództwem rozproszone wojska oraz zapewnić sobie maksymalną swobodę manewru.. jak gdyby ustępował przed nieprzyjaciółmi. siły przeciwnika są osiem razy silniejsze „i w tak butnym nastroju. ognia i krzyża.: S. W ciągu dwóch dni Kamulodunum zostało zdobyte. Samo miasto pozbawione jest fortyfikacji. Upojeni sukcesem Brytowie ruszają teraz przeciw IX legionowi dowodzonemu przez legata Petyliusza Cerialisa. stać się więc może łatwym łupem rebeliantów. tylko spieszno im było do rzezi. Szybko przybywa on z Walii do Londynu i zdaje sobie natychmiast sprawę. Kobiety ogarnięte wieszczym szałem przepowiadały zbliżającą się zagładę i ponoć cudzoziemskie krzyki w miejscowej kurii słyszano. Posępną uwerturę tych wydarzeń zawdzięczamy Tacytowi: „bez wyraźnej przyczyny runął w Kamulodunum posąg Wiktorii. Ale Brytowie byli źle uzbrojeni. stryczka. Przepowiednie sprawdziły się. razem około dziesięciu tysięcy zbrojnych.”128. nadto krwawy wygląd Oceanu i pozostałe po morskim odpływie zjawy ludzkich zwłok Brytańczycy tłumaczyli sobie jako zadatek nadziei. a jego rzymscy i filorzymscy mieszkańcy bezlitośnie wymordowani. że sytuacja jest krytyczna. a ich odwaga harcowników była bezsilna wobec zdyscyplinowanej armii podobnej do olbrzyma o wielu rękach. jak i Verulamium na pastwę buntowników. t. Swetoniusz ma pod swoim dowództwem legion XIV. Nie zajmowali się bowiem braniem jeńców. Porzuca przede wszystkim plan obrony w mieście. „Jest rzeczą ustaloną. nie bardzo zdolni do realizacji jakiegokolwiek planu strategicznego. Nie jest to wcale łatwe. Tłum. Dzieła. i to w tył. teatr rozbrzmiewał wyciem i widziano w lagunie Tamizy obraz zburzonej kolonii. Działa tedy z determinacją i zimną krwią.Budyki kierują się przeciw starej stolicy prowincji Kamulodunum (Colchester). zadając mu bardzo poważne straty. którzy gotują mieszkańcom tych miast krwawą masakrę.

Była to kobieta władcza i ambitna. t. zażywając – jak chcą niektóre źródła – truciznę. ale istniała instytucja prokuratora. jak już wspomnieliśmy. najeżdża królestwo Brygantów i zdobywa je. 1-2 . Najbardziej gorąca 130 131 women liberation – wyzwolenie kobiet Tacyt. który poza władzą wojskową mógł posyłać raporty do cesarza i w sposób istotny wpływać na politykę w stosunku do podbitych. bo dotychczasowych sprzymierzeńców – Brygantów – plemienia potężnego. Wygnany i pozbawiony władzy mąż imieniem Wenucjusz wykorzystuje wojnę domową. Lancashire. a w dodatku mąż córki galijskiego arystokraty. nam wojna została”131. odczuć i interesów w nowym świecie. mimo zmiennego walk szczęścia. W Brytanii tlą się ogniska irredenty. Mimo zasług wojennych surowy Swetoniusz zostaje odwołany. Bunt został zdławiony i legiony syciły swój gniew w grabieżach i mordach. która wydała w ich ręce Karatakusa. Otóż zdarzyło się. że wilki przemieniły się nagle w jagnięta. Westmoreland. Hammer. Na przełomie roku 69 i 70 spotyka Rzymian cios od strony najmniej spodziewanej. Kolejni gubernatorzy – Petyliusz Cerialis. zajmującego wielki obszar odpowiadający obecnym hrabstwom Yorkshire.systematycznie nieubłagane ciosy. państwo przy Wenucjuszu. aby stać się adwokatem uciemiężonych i domagać się liberalnego kursu. bowiem porzuciła swego męża i poślubiła jakiegoś młodego giermka czy podczaszego. Juliusz Frontynus i Juliusz Agrykola – prowadzą istotnie politykę bardziej łagodną. że wyspa została spacyfikowana i zażywała błogiego spokoju pod rządami nowych władców. Tłum. W czasie panowania cesarza Wespazjana Rzymianie podejmują szereg udanych ekspedycji przeciw Brygantom i Sylurom (mieszkańcy południowej Walii). wznieca rozruchy. Cumberland i okręg Durham. że nowym prokuratorem Brytanii był człowiek urodzony w północnej Galii. Nie znaczy to jednak wcale.: S. Dzieła. „Historia rzymska mało zna równie dobitnych przykładów przenikania się rzymskich i prowincjonalnych wpływów. Otóż. co predysponowało go do tego. Tacyt komentując te wydarzenia pisze: „nasze kohorty i roty jazdy. Mogłaby się stać patronką women liberation130. jaka wówczas wybuchła w Rzymie. lecz wkrótce zmarła. wozy Brytów blokowały odwrót i bitwa przeistoczyła się w rzeź. przecież królową z niebezpieczeństwa wyrwały. i związane z tym częściowe wycofanie wojsk z wyspy. Budyka zdołała uciec. czyli zarządcy fiskalnego prowincji. Samowola żołnierzy trwała jednakże niedługo. Klęska była kompletna. nie dlatego. który został stworzony w Europie Zachodniej” – mówi badacz tego okresu. Pod koniec I wieku proces konsolidacji wyspy (ściśle: jej znacznej części) wchodzi w fazę decydującą. Brygantowie znajdowali się wówczas pod panowaniem arcylojalnej wobec Rzymu królowej Kartymandui – tej.

przygotowywał także wyprawę do Irlandii. Za jego administracji rozpowszechniło się rzymskie sądownictwo i samorząd terytorialny. Mur nie może być piękny i jest . Dążył do podbicia całej wyspy. Teraz na scenę wchodzi postać. że zdymisjonowany zarządca. a także manią prześladowczą tego tyrana na tronie. Niektórzy historycy przestrzegają. wszechstronnie wykształcony. uwieńczonych walnym zwycięstwem pod Mons Graupius w roku 83. co stanowi szczyt a zarazem niezupełnie zrozumiały koniec jego błyskotliwej kariery. konsulem. jest kwestorem w Azji Mniejszej. Decyzję Domicjana jedni tłumaczą zwykłą ludzką zazdrością. Urodzony w Prowansji w roku 40. a nawet poza tę linię. Nie. a pozostawienie bezkarnie wrogich sąsiadów grozi katastrofą. Potem piastuje szereg odpowiedzialnych funkcji państwowych. nie tylko much. Starożytni przyrównywali kształt Brytanii do topora. aby nie ulegać sugestii Tacyta. Była ona w ciągu wieków zmieniana pod naporem barbarzyńców – nigdy nie ujarzmionych Piktów i Szkotów. zarządcą Akwitanii. ale północne ostrze wkrótce miało się przeciwko nim obrócić. węszącego wszędzie spiski. jak i polityczno-administracyjnych. a wreszcie w wieku lat 38 zostaje mianowany zarządcą Brytanii. Wydaje się. a skoro bitne plemiona zamieszkujące Szkocję nie dały się ujarzmić. że zgodnie z logiką podboju – musi być on całkowity. opiekuna donosicieli.jest granica północna. Historia przyznała mu rację. który patrzył na swego teścia przez powiększające okulary uwielbienia. zdając sobie sprawę. Pod jego dowództwem orły rzymskie posunęły się najdalej na północ aż na linię Firth of Forth i Clyde. to siedem kampanii przeciwko Szkotom i Piktom. postanowiono z iście rzymską prostotą odgrodzić się od barbarzyńców – murem. nie jest to dzieło piękne – ów wał biegnący od wschodniego do zachodniego krańca wyspy. Trudno jednak nie docenić zasług Agrykoli zarówno wojskowych. Poniechano zdobyczy i planów Agrykoli. być może także ten bardzo niesympatyczny cesarz (którego ulubionym zajęciem było łapanie much. widział sprawy ostro i jasno. lżejsze były podatki i mniej uciążliwa dla tubylców przymusowa służba wojskowa. wznosił umocnienia i forty. popierał budownictwo miejskie. jeśli mowa o podboju wyspy – Juliusz Agrykola. rozpoczyna swoją karierę polityczną właśnie w Brytanii. postanowił skonsolidować cesarstwo w dotychczasowych granicach i zaniechać podbojów. i przekłuwanie ich ostrym rylcem) wyciągając wnioski ze swych niezbyt udanych wypraw przeciwko Germanom i Dakom. Ale Agrykola został dość niespodziewanie odwołany przez cesarza Domicjana i nie zrealizował do końca swoich planów. wroga filozofów i senatu. gdzie w roku 61 walczy pod wodzą Swetoniusza Paulinusa. być może on jeden. on sam pędził do końca dni swoich zgorzkniały zapewne żywot przedwczesnego politycznego emeryta. Rzymianie mocno trzymali rękojeść. Budował także flotę. Siedem lat rządów Agrykoli (78-85). nie piastując żadnych urzędów ani godności. od ujścia rzeki Tyne aż do zatoki Solway. której niepodobna przeoczyć.

Sto kilkadziesiąt kilometrów na północ od muru Hadriana wzniesiono w latach 140-142 mur Antonina (nazwa pochodzi od cesarza Antonina Piusa). przedzierają się przez mur Hadriana i śmiałym niszczycielskim rajdem dochodzą do Yorku i Chester. aby stoczyć walkę o władzę z cesarzem Septymiuszem Sewerem. bardzo niepewna zwłaszcza na flankach. a nawet posuwa się daleko na północ poza Aberdeen. tylko gdzieniegdzie czas uczynił w nim szczerby. aby obie te linie obronne mogły skutecznie wspierać się w skoordynowanej akcji obronnej. i przecina prostopadle wyspę od zatoki Solway na zachodzie aż po ujście rzeki Tyne na wschodzie. Zarządca Brytanii ponosi śmierć. Po 40 latach od wybudowania porzucono tę linię obrony. pozostała zachodnia część jest wałem ziemnym pokrytym darnią. którego liczebność wynosiła 1015 tysięcy ludzi. za nim zaś zbudowano 16 fortec – miejsce stałego postoju wojska. Jego wschodni odcinek wynoszący 45 mil zbudowany był pierwotnie z kamienia. Przed wałem znajdowała się szeroka fosa. bo za jego rządów go wznoszono w latach 123-128. W latach 208-211 cesarz Septymiusz Sewer podejmuje jak gdyby dalekowzroczne plany Agrykoli. Tego długość wynosi 37 mil i łączy dwa punkty wybrzeża – Forth i Clyde. Nie waha się on ogołocić z legionów wyspę. U wschodnich wybrzeży wyspy pojawiają się korsarskie statki Franków i Saksonów – zapowiedź nadciągającej katastrofy. miał wypowiedzieć słowa: „W chwili gdy obejmowałem władzę w państwie. Mur wyposażony był także w liczne bramy wypadowe. ale Celtowie szkoccy wykorzystują sytuację. domaga się podziwu dla geniuszu rzymskich inżynierów. Zburzyli ją sami Rzymianie. Cesarstwo wstrząsane jest walkami o tron. Kiedy w roku 211 umierał w Yorku. Lecz on również nie urzeczywistnił swoich zamiarów. a także zbyt daleko wysunięta na północ. Nie w murach zresztą należało wówczas szukać obrony. Śmiertelna choroba toczy imperium od wewnątrz. Zwłaszcza że przetrwał do dzisiaj niemal nienaruszony. co umożliwiało szybki przerzut żołnierzy i sprzętu. Kiedy atak barbarzyńców koncentrował się w jednym punkcie. wszędzie panował zamęt. Obserwowano je z niepokojem. Pokój złudny i nietrwały. Mur Hadriana. to znaczy bez mała 113 kilometrów. Wysokość muru dochodziła do 6 metrów. W odstępach milowych wznosiły się baszty stanowiące miejsce dla załogi i punkt obserwacyjny oraz dwie wieże strażnicze. W porównaniu z murem Hadriana była znacznie słabsza pod względem fortyfikacyjnym. zostawiłem pokój nawet w Brytanii”.antyarchitekturą zastygłą w konwulsyjnym geście obrony ukamienowaną przestrzenią. tak . jest długi na 76 mil rzymskich. odrzuca barbarzyńców poza mur Hadriana. z sąsiednich bram wypadali legioniści i jak myśliwi zamykali pierścień wokół oblegających. szerokość zaś wynosiła 3 metry. w których bierze także niefortunnie udział Clodius Albinus – zarządca Brytanii. przez które teraz przechodzą melancholijne krowy. Tę bardzo funkcjonalnie pomyślaną konstrukcję uzupełniała ufortyfikowana droga biegnąca równolegle do wału. chociaż jednak nie budzi estetycznego wzruszenia.

Każda z prowincji wystawiała własną milicję (limitanei132) podlegającą naczelnemu wodzowi. 123. Całą niemal wyspę zalewają fale barbarzyńców. Listy. a wybrzeży wschodnich miał bronić komes Brzegu Saskiego (Comes Litoris Saxonici). Jedną z nich jest Brytania. Chlorus pokonał rebeliantów. głównie na wybrzeżu wschodnim. Dioklecjan. .). Osiągnąwszy bogactwo. a także dokonał zakrojonych na szerszą skalę prac nad odbudową zniszczonych miast – Yorku. W pierwszej połowie IV wieku bowiem na terenach zajętych przez Rzymian i ostatecznie spacyfikowanych osiedlają się. i to na niekorzyść. Sytuację ratuje wysłany na czele potężnej armii przez cesarza Walentyniana komes 132 133 limitanei – żołnierze strzegący granic Co jest ocalone jeśli ginie Rzym (łac. wzmocnił system obrony Londynu i mur Hadriana oraz wzniósł nowe forty. po której wkrótce umarł w Yorku w roku 306. pod wpływem silnych ruchów migracyjnych. dowódca floty. a wódz Brytanii salwuje się ucieczką. nie wszyscy wiązali swoje losy z losami Rzymu i nie wszyscy zadawali sobie retoryczne pytanie Quid salvum sit. komesowi Brytanii (Comes Britanniarum). 16. na wyspie ląduje ekspedycja karna pod wodzą Konstancjusza Chlorusa. W burzliwej historii rzymskiej Brytanii znajdujemy także cesarza-samozwańca. który doszedł do znacznego majątku w walce z piratami. si Roma perit?133 Na domiar złego skład etniczny diecezji brytańskiej zmieniał się. Był nim niejaki Karauzjusz. J. Hieronim. Verulamium. Pada w walce komes Brzegu Saskiego. którzy przypuszczają koncentryczny atak na wyspę z północy. zapragnął sławy. Tłum. Ale kiedy w kilka lat później Karauzjusz zostaje zamordowany przez swego zausznika. Nowi przybysze otrzymują zgodę cesarza na osiedlenie na warunkach sprzymierzeńców. zachodu i południowego wschodu. Szkotów. Do czasu jednak. Ciężar obrony granicy północnej spoczywał odtąd na barkach wodza Brytanii (Dux Britanniarum). Główną ideą tych reform była – jak się zdaje – próba usprawnienia dowództwa. Ale ludność miejscowa nie była dostatecznie zromanizowana. a także szersze niż dotąd wciągnięcie ludności miejscowej w obronę wyspy. Franków i Saksonów. Czuj. głównie na zachodzie wyspy.jak w kilka wieków później za panowania potężnego Karola Wielkiego patrzono z niepokojem u wybrzeży Francji na prostokątne żagle Normanów zwiastujące przyszłe klęski. Celtowie ze Szkocji i Irlandii. bo już w roku 367 przyłączają się do Piktów. W roku 286 ogłosił się cesarzem Brytanii. Imperium podzielone zostaje na dwanaście diecezji. która składa się z czterech nowo ustanowionych prowincji. Jego zbrojny wysiłek zapewnił wyspie spokój na lat trzydzieści. cesarza władającego zachodnią częścią imperium. św. Za czasów Dioklecjana przeprowadzono szereg doniosłych reform administracyjnych. zrazu zniósł tę obelgę. Odbył także zwycięską kampanię przeciwko Piktom. Zrazu jest to emigracja pokojowa. który panował wówczas w Rzymie.

który przywraca porządek. Ostatni Rzymianin – cesarz Aecjusz – odczytywał zapewne z bezsilną ironią apel Brytów i opis ich sytuacji: „barbarzyńcy spychają nas w morze. o którym św. Chrześcijaństwo – „religia niewolników” – przejmuje schedę rzymską i rolę obrońcy cywilizacji. Twarz surową. że pochodzi z Kolchidy). a także tego. że qui bene amat.) Kto kocha właściwie. Jest to już jednak ostatnia optymistyczna scena przed tragicznym epilogiem. jeślibym powiedział. Cerę miał oliwkową. jedyny nie antyczny a galicyjski element tej twarzy. ten należycie karci (łac. lekko falujące. . co rzymskie. teologicznej. bene castigat135. Pod koniec lat dwudziestych V wieku przybywa na wyspę św. II Więc Grzesio uczył nas łaciny. jak ludzie rasy śródziemnomorskiej (potem dowiedzieliśmy się. i przenikliwe duże oczy. Tonie teraz potężny statek imperium i nikt nie troszczy się o północną wyspę. u którego nasady przyczepiony był cwikier. W roku 429 nie żaden centurion rzymski. a mianowicie zwalczania herezji mnicha brytańskiego Pelagiusza. Włosy czarne. wysoki. Uśmiechał się rzadko. duży orli nos. przez retoryczną tyradę o powinnościach młodzieńców. German z Auxerre w misji. Był to mężczyzna w sile wieku. aż do padającego jak jowiszowy grom: siadaj. udając się na wojnę z Gotami. odbudowuje zniszczony mur Hadriana i szereg fortów na Brzegu Saskim oraz odbywa tradycyjną ekspedycję karną w głąb Szkocji.). ale ów święty German prowadzi milicję brytańską z okrzykiem Alleluja134 do walki z Piktami. i łatwo wyobrażaliśmy go sobie w todze obramowanej purpurą lub na czele legionów. zatytułowanego Puer 134 135 Alleluja – (hallelu-Jah) chwalcie Pana (hebr. Pierwsze lekcje z podręcznika w niewinnie zielonej okładce. a morze wyrzuca nas z powrotem na barbarzyńców”. Błagania o pomoc rzymską pozostają bez odpowiedzi.Teodozjusz. a jeśli już. postawny. Naprzód jednak chciałbym opisać naszego preceptora. wiedząc dobrze. że „nażarty szkocką owsianką cierpi na zanik pamięci”. zdani na własne siły. W pierwszych latach V wieku ostatnie oddziały rzymskie opuszczają wyspę. Hieronim z iście senatorską pogardą powiedział. Był dla nas uosobieniem męskości. jeśli wolno się tak wyrazić. to sardonicznie. durniu! Znosiliśmy te ciosy z pokorą. proporcjonalnie zbudowany. Wyspiarze zostają teraz sami. natomiast skala jego gniewu była nieporównana w swoim bogactwie i odcieniach – od ironicznego syku. skłamałbym. że nauka była łatwa i że oddawaliśmy się jej z radosnym zapałem.

że dąży prosto do Rzymu. wymyślone przez poczciwych pedagogów. na nich czerwonym ołówkiem wypisane były jak magiczne zaklęcia końcówki koniugacji: – o. 2. na nowo odżył. – abamus. Tłum. Cyceron. – abam.. dopełnienia i okoliczniki. – abas. Terra est rotunda137 (stwierdzenie to zaniepokoiłoby Rzymian) nie sprawiały kłopotu nawet najbardziej zatwardziałym barbarzyńcom. – at. i ukołysani tym jak dzwonkami płynęliśmy w nasze niespokojne sny szkolne. Aż wreszcie doszliśmy do najwyższego stopnia wtajemniczenia – do składni – i tu zaczął się las. – abis. qui tam prope iam Italiam et moenia Reginorum. Consanus. jakby tchnieniem praw owiany. – abatis. To już nie były banalne zdanka. servus miser139 – i te gromko powtarzane litanie szybko wpadały w ucho. – ant. lecz wspaniałe jak portyki. czwartą). E. aby oswoić nas z mową naszych kulturalnych praojców. Bez większego trudu przebrnęliśmy przez pięć deklinacji (z ulubioną najprostszą. – abant. – abo. Verri se praesto advenienti futurum”140. W Messinie zaczął mówić i użalać się. np. były dziecięco łatwe. Koniugacje stanowiły już problem daleko trudniejszy ze względu na przesadne – naszym zdaniem – rozbudowanie czasów. gdy został z innymi w kajdany okuty.. zawsze z nieodłącznym przymiotnikiem – puer bonus138. w których ukazywał się Grzesio pod postacią boga lub tyrana. civium Romanorum. orzeczenie. Wyszedłszy z ciemnicy jakby światłem wolności orzeźwiony. i tam na przybywającego Werresa czekać będzie (łac. że będąc obywatelem rzymskim. wydziobując podmiot. videret et ex illo metu mortis ac tenebris quasi luce libertatis et odore aliquo legum recreatus revixisset. „Gavius hic.Romanus136. Poznań 1873. nie wiem jakim sposobem wymknął się potajemnie z Kopalni i do Messiny przybył. – as. Widząc już tak bliską Italię i mury Regium. metodę chóralnego recytowania przez wszystkie liczby pojedynczej i mnogiej. 5. – amus. cum in illo numero civium Romanorum ab isto in vincla coniectus esset et nescio qua ratione clam e lautumiis profugisset Messanamque venisset. został wtrącony do więzienia. więc wieszaliśmy nad naszymi łóżkami arkusze papieru. quem dico. Z gąszczu zdań pobocznych 136 137 138 139 140 chłopiec rzymski Ziemia jest okrągła dobry chłopiec nieszczęśliwy niewolnik Ten Gawiusz z Kosy. o którym mówię. loqui Messanae et queri coepit se civem Romanum in vincla coniectum. długie jak bezsenne noce okresy klasycznych mówców i filozofów. z bojaźni śmierci ochłonął. 61. – atis. Krótkie zdania w indykatiwie. a potem przydawki. . sibi recta iter esse Romam. matecznik i zgrzytanie zębów. Uff! Krążyliśmy tedy nad tymi tekstami jak stado zbłąkanych ptaków.). Mowa przeciw Werresowi. Rykaczewski. – abat.

W tych czasach nikt (albo prawie nikt) poważny nie podważał celowości uczenia języków klasycznych w szkole. Caesar. Jak? W męce. że kompleksy są rzeczą cenną i wzbogacają życie wewnętrzne. ale nie umiał objaśnić konstrukcji gramatycznej. 143 . Aby temu zapobiec. Nikt także nie obiecywał nam materialnych korzyści. Co leniwsi posługiwali się brykami. Nasz profesor tępił ściągi. Postępowali chyba słusznie. więc krzyczeliśmy i jednocząc się w tym krzyku. powróćmy jeszcze na krótko do legionów w Brytanii. gerundium. pisaliśmy na marginesach naszych tekstów uwagi: „accusativus cum infinitivo. – konstrukcja biernika z bezokolicznikiem. Jednym z fundatorów potęgi rzymskiej i głównym jej gwarantem była armia rzymska. Istotnie.” – Witaj.. morituri te salutant”143.. wymazywał wszelkie pomocnicze uwagi w naszych książkach olbrzymią gumą i żądał po prostu. abyśmy mieli łacinę we krwi.wyłuskiwaliśmy zdanie główne. Kto tłumaczył zbyt potocznie. porządkowaliśmy czasy według consecutio temporum141 i odstępstw od consecutio temporum. czy nie lepsze niż rozwiązywanie równań liniowych. a także zaprawa charakteru. Warto przeto zastanowić się.. pozdrawiają ciebie mający umrzeć imiesłowem w miejscowniku wyrażające okoliczniki. Nasi pedagodzy.... gdyż zmagaliśmy się z rzeczami trudnymi i do dziś nie wiem. jak już powiedzieliśmy z czterech legionów. czy hodują w nas kompleksy. nasz profesor-centurion podrywał nas z ławek i pozwalał na całe gardło ryczeć (byle po łacinie). gerundium – rzeczownik czasownikowy. nie ulegali nowinkom szkoły freudowskiej i nie zwracali najmniejszej uwagi na to. a Grzesio był przykładem klasycznym. Cezarze (cesarzu). że korzysta z pracy cudzej i z kandydata na obywatela Rzymu spadał nieuchronnie w szeregi niewolników. Inwazyjne siły rzymskie w roku 43 składały się.. Porównywano ją do serca albo stosu pacierzowego imperium. pokonywaliśmy strach i słabość ducha. ablativus absolutus. Kiedy atmosfera stawała się nie do zniesienia. lecz kończyło się to z reguły fatalnie (gorzej niż złą notą. była to siła wojskowa nie mająca sobie równej w ówczesnym świecie i trudno znaleźć podobną armię w późniejszej historii. Daremnie. ablativus. 141 142 consecutio temporum – zasada następstwa czasów accusativus. Ale zanim spróbujemy dać odpowiedź na to pytanie.. lecz o wysiłek w zgłębianiu ducha mowy i jego wewnętrznej architektury. na czym polegała tajemnica jej sukcesów. a dwóje sypały się gęsto. najczęściej „Ave. jakie mogą płynąć z czytania Platona czy Seneki w oryginale. demaskował się. bo infamią). Więc uczyliśmy się łaciny u Grzesia. A potem okazało się także. co miało nas uchronić od podchwytliwych pytań. bo nikt tego nie udowodnił. Panował w klasie dryl niemal wojskowy.”142. Okrucieństwo szkoły przygotowywało do okrutnego życia. – połączenie rzeczownika z „Ave. Było to po prostu ćwiczenie umysłu. Caesar. gdyż Grzesiowi wcale nie szło o gładki przekład.

legion ów zostaje wycofany i zastąpiony przez VI Victrix – który zostaje w Yorku aż do końca okupacji. Jak długo poszczególne legiony pozostawały w Brytanii i gdzie szukać należy ich głównych punktów koncentracji? II Augusta (legion nazwany tak. II Adiutrix (utworzony przez cesarza Wespazjana na wybrzeżu Adriatyku jako legion rezerwowy) wysłany do Brytanii w roku 71 zajmuje twierdzę Lincoln (opuszczoną przez IX legion). około roku 78 przeniesiony do Chester (Deva) w Walii. później przeniesiony do Chester. Liczba legionów. a każdy żołnierz był specjalistą w swoim rzemiośle. Najprawdopodobniej wycofany pod koniec IV wieku dla obrony północnych granic imperium. Liczebność armii rzymskiej. potem dalej na północy w Yorku (Eboracum) – głównym rzymskim skupisku na wyspie. gdyż powstał za czasów imperatora Augusta) stacjonował początkowo w Gloucester (Glevum). ale jakość – wyszkolenie. Po reorganizacji wojsk za czasów Dioklecjana został częściowo przeniesiony na wybrzeże szkockie i stacjonował w forcie Richborough (Rutupiae) niedaleko dzisiejszego Sandwich w hrabstwie Kent. lecz w roku 71 w związku z ofensywą na zachodzie przeniesiony został do twierdzy Caerlon (Isca) w południowej Walii. Jego losy nie są dokładnie znane. stąd nazwa) do roku 71 przebywał w twierdzy Lincoln (Lindum). ocenia się na znacznie poniżej pół miliona ludzi. aby zatrzeć tradycyjny obraz legionów nieruchomo zastygłych na granicach cesarstwa. a więc oddziałów pierwszoliniowych. że Rzym był państwem militarnym. Ogromne obszary imperium rzymskiego (za Hadriana 3 340 000 km2). Jest to domniemanie błędne. Około roku 120 po Chr. po czym zostaje wysłany do Germanii. którzy bronili swojej wolności. Oni sami wchodzili w skład armii stałej opartej na zaciągu. umiejętności taktyczne decydowały o przewagach orłów rzymskich. Wszystko to zostało powiedziane po to. wojny i podboje mogą narzucać przypuszczenie. gdzie co drugi obywatel był pod sztandarami albo pracował dla wojska. nawet w okresie jej największego rozwoju. XX Valeria przypuszczalnie stacjonował początkowo w Gloucester. gdzie rezydowali cesarze w czasie swoich wizyt w Brytanii. granica lądowa rozciągnięta na 10 tysięcy kilometrów. wykazuje zastanawiającą stałość w czasie długiej historii cesarstwa: waha się zaledwie od 27 do 33 (lub jak chcą inni autorzy – od . XIV Gemina (Bliźniak – prawdopodobnie stop dwu legionów) pozostaje na wyspie do roku 70. gdzie pozostał do końca III wieku.dwa dalsze wylądowały na wyspie później. wycofany w roku 86 nad Dunaj. że w czasach Augusta – jak szacują statystycy – cała ludność imperium wynosiła 54 miliony – daje to wskaźnik poniżej 1% obywateli pod bronią. Biorąc pod uwagę. organizacja. IX Hispana (przeniesiony z Hiszpanii. harcownikami. Nie zatem ilość. Rzymianie spotykali się na polach bitew ze szlachetnymi wolontariuszami.

rzadko 144 145 146 Numerus Barcariorum Tigrisiensium – oddział żeglarzy znad rzeki Tygrys praefectus castrorum – dowódca twierdzy primus pilus – pierwszy centurion pierwszego oddziału . ponieważ szeroko rozlane i płytkie wody nadbrzeżne przypominały warunki wodne Tygrysu. że w Brytanii w Lancaster. wewnętrzną organizację i zaopatrzenie. z reguły stacjonowały one na granicy imperium. Od czasów Augusta oddziały te stały się integralną częścią armii rzymskiej podporządkowaną jej naczelnemu dowództwu. także wojsk pomocniczych. tak zwane auxilia. Stos pacierzowy. Pochodziły z pobliskich prowincji i znajdowały się pod dowództwem tubylczych wodzów. W późnym okresie cesarstwa była ona potężnym czynnikiem politycznym i wielokrotnie wpływała na wybór i krwawe usuwanie cezarów. stacjonował egzotyczny oddział – Numerus Barcariorum Tigrisiensium144 – pochodzący. a następnie przerzucony do Brytanii i tu pracował nad budową promów wojskowych przez rzekę Tyne i zatokę Morecambe. Dowódcą legionu i związanych z nim oddziałów pomocniczych był legatus legionis – nieodmiennie senator w wieku około trzydziestu lat. zachowując zrazu pewną taktyczną autonomię. znad dalekiego Tygrysu. dowodzili pierwszą kohortą legionu (kohorta – jedna dziesiąta legionu – była podstawową jednostką taktyczną i składała się z 6 centurii). Był to zazwyczaj doświadczony dowódca po trzydziestu lub więcej latach nieprzerwanej służby wojskowej. Legionom towarzyszyły w walkach także nieregularne jednostki piechoty – numeri i kawalerii – cunei. W czasie efemerycznego podboju kraju Partów przez Sewera ów numerus został sformowany. obowiązek ten pełnił normalnie przez trzy lata. najczęściej słabo wyszkolone. jak wskazuje nazwa. rekrutujące się z wojowników nowo podbitych szczepów nadgranicznych. W skład legionów wchodzili obywatele rzymscy. Trybunowie (instytucja pomyślana jako przygotowanie do politycznej kariery) nie sprawowali bezpośrednio dowództwa. Na czele profesjonalnego grona oficerów stał praefectus castrorum. Historycy odkryli. twardy kościec armii stanowili centurionowie w liczbie 60 na każdy legion – bezpośrednio odpowiedzialni za bojowe wyszkolenie i dowodzenie podległych im centurii liczących po 80 ludzi. Naczelny centurion – primus pilus146 – wybierany corocznie. Uzupełnieniem legionów były wojska sprzymierzeńców. prowadziły bowiem walkę na swój sposób. Nie były to oddziały wyborowe. zajmowali się sprawami administracji i jurysdykcji. jak na przykład syryjskie oddziały łuczników czy ciężka sarmacka kawaleria. Większość centurionów wywodziła się z prostych żołnierzy. Najwyżsi rangą centurionowie. wszelako w niektórych przypadkach bardzo użyteczne. tak zwani primi ordines. W stolicy znajdowała się tylko gwardia pretoriańska – przyboczna straż cesarza towarzysząca mu w jego kampaniach. Zastępował go praefectus castrorum145 odpowiedzialny za wyszkolenie.25 do 35). a później w South Shields. Najwyżsi stopniem oficerowie podlegający legatowi to sześciu trybunów.

O zdrowie fizyczne i kondycję żołnierzy dowództwo armii dbało nie mniej troskliwie jak o 147 148 149 150 151 152 153 immunes – (łac. czyli geometra wyznaczający plan obozów. Zadanie ich polegało raczej na zjednywaniu życzliwości bogów i przewidywaniu losów nie dla poszczególnych indywiduów. Chorąży centurii był tradycyjnie skarbnikiem żołnierskiej kasy pożyczkowej i funduszu pogrzebowego. specjalista od robót ziemnych i naziemnych. Legioniści spędzali większą część swego życia z daleka od rodzin i ojczystych stron. dlatego określenie „opiekun duchowy” jest niezbyt ścisłe. wolni od zajęć wojskowych. Owe funkcje administracyjno-gospodarcze spełniali często wysłużeni żołnierze. Opiekę duchową nad legionami sprawowali kapłani i wróżbiarze. librarii – rachmistrze exactores – poborcy architectus – budowniczy mensor – mierniczy hydraularius – znający się na systemach wodnych haruspices – wróżbiarze . Kolumna Trajana – ta gigantyczna taśma filmowa i nieocenione źródło ikonograficzne dla poznania życia żołnierzy cesarstwa – w jednej ze swoich scen przedstawia ofiarę ze zwierząt przy ołtarzu polowym: kapłani w płaszczach zarzuconych na głowę w asyście żołnierzy trzymających w rękach wielkie. Byli jakby małym wędrownym społeczeństwem. Był więc w każdym legionie architectus150. toteż w skład legionów wchodzili nie tylko ci. Operacje wojsk na odległych i trudnych terenach wymagały.). jakbyśmy to dzisiaj określili. prowadzili bowiem wypłaty żołdu. ale także tacy. hydraularius152 odpowiedzialny za doprowadzenie wody do obozów i osuszanie terenów bagnistych. a nadto wielu różnych librarii148 i exactores149 odpowiadających naszym kasjerom i księgowym. wytwórców strzał i wreszcie drwali. którzy torowali żołnierzom drogę przez leśne gęstwiny. a przede wszystkim fachowców. szklarzy. tak zwani immunes147. którzy troszczyli się o zaspokojenie potrzeb normalnego życia.dochodził do tej godności przed pięćdziesiątym-sześćdziesiątym rokiem życia. Towarzyszyła im poza tym spora liczba rzemieślników: konstruktorów katapult i machin oblężniczych. Nie byli oni odpowiednikiem kapelanów w armii nowożytnej. ale obok niego działali również zawodowi urzędnicy pobierający dla wojska kontyngenty zboża. ale dla armii jako całości. którzy potrafiliby przeprowadzić roboty inżynieryjne od najprostszych do najbardziej skomplikowanych. rozbudowanego zaplecza technicznego. zakręcone trąby i rogi przyjmują procesję ofiarników. mensor151. którzy brali bezpośredni udział w walce. zarządzali magazynami żywności czy wreszcie opiekowali się testamentami i mieniem zabitych w wojnie żołnierzy. cieśli okrętowych. zwani haruspices153.

Niebywała sprawność i efektywność tej militarnej siły polegała na tym. że co najmniej 3 razy w miesiącu odbywano dziesięciomilowy ćwiczebny marsz.uzbrojenie. Wybitny wódz rzymski Corbulo (działał w czasach Klaudiusza i Nerona. odbyć błyskotliwą i zwycięską kampanię w Armenii. nazwani tak od „apteczki pierwszej pomocy” – capsa154. Corbulo zebrał zniewieściałych legionistów i w zimie w górzystym. Liczne znalezione w Brytanii amfory i ogromne gliniane pojemniki świadczą o tym. którego ołtarz wotywny do dziś możemy oglądać w muzeum w Chester. Sukcesy armii rzymskiej – i z tym zgadza się większość pisarzy. przy czym jako środków antyseptycznych używano smoły. smaganym lodowym wiatrem terenie odbył gigantyczny marsz. wyszkolenie nie zawsze stało na najwyższym poziomie i zmieniało się w różnych okresach. Każda większa jednostka wojskowa posiadała swego lekarza w stopniu oficera. terpentyny i różnych wywarów z ziół. usunięcie ciał obcych. Wikt był zdrowy i niemal całkowicie wegetariański: ser. wsławił się zwycięską wojną przeciwko Partom). Kolumna Trajana w jednym ze swoich fragmentów przedstawia żołnierza wojsk pomocniczych. oddane słodyczom życia. zacierka zbożowa. Stacjonowały nie w wojskowych obozach. jak ów Hermogenes. ćwiczenia z bronią i taktyczne były codziennym zajęciem legionistów zarówno w czasie pokoju. że był to jeden z pierwszych importowanych artykułów na wyspie. amputacje były chlebem powszednim chirurgów. zastał wojska rzymskie w opłakanym stanie. Niezrównana była sztuka lekarzy greckich: przeprowadzali zręcznie skomplikowane operacje. Forsowne marsze (późnorzymski pisarz Vegetius mówi. Za czasów Trajana 154 capsa – skrzynka . za to wiosną mógł na czele tych. który zakłada na udo legionisty opatrunek. Ćwiczenia porównuje on do bezkrwawej bitwy. każda bitwa była drobiazgowo przygotowana. nawet wrogów Rzymu – nie były dziełem przypadku czy przychylnej wojennej fortuny. zwana armatura. którzy wytrzymali tę potworną próbę. ale na prywatnych kwaterach w mieście. jarzyny. a więc człowiek. musztra. a plany sztabu realizowane przez żołnierzy wszystkich stopni z żelazną konsekwencją. Armia rzymska była bez porównania lepsza w rękach Cezara niż w czasach Augusta. że każda kampania. jak i wojny. w czasie którego wielu zginęło z zimna i wyczerpania. i to w pełnym uzbrojeniu). Przy wielu obozach i fortecach zakładano szpitale. Oczywiście. Ujmuje to lapidarnie Józef Flawiusz. który ośmielił się stawić czoło potędze wojsk cesarskich. natomiast wino płynęło szerokim strumieniem w wyschłe gardła. W czasach republiki i wczesnego cesarstwa odpowiadali za nie poszczególni wodzowie – zależało więc od wiedzy wojskowej i talentów indywidualnych dowódcy. Lekarzowi podlegali felczerzy (medici) i pielęgniarze (capsarii). w którą wyposażeni byli na polu bitwy. kiedy przybył do Syrii. pustynnym. mięso pojawiało się rzadko. bitwę zaś nazywa krwawym ćwiczeniem. był to zwykle Grek.

a w późniejszych czasach tylko jedną piątą. 12 500. Inny uczony angielski Ralf Westwood Moore proponuje. w której stara się uchwycić ich zmiany od czasów Augusta do Karakalli. Z wyjątkiem wyższych oficerów byli to ludzie pozbawieni osobistego majątku. zwanych lanistae155 na wzór „trenerów” gladiatorskich szkól. wydając 2/3 swego żołdu. był ukamienowany przez swoich towarzyszy. jeśli przestępstw tych dopuściły się większe jednostki wojskowe. Chłosta stosowana była bardzo często. możliwość uciułania grosza. i to za drobne przewinienia – centurionowie nie od parady nosili szpicrutę z drzewa winnej latorośli. Badacz angielski Peter Astbury Brunt proponuje tabelę żołdów.osiągnięto wysoki poziom wyszkolenia legionów dzięki wprowadzeniu specjalistów od musztry. W takich przypadkach jednak cesarze woleli nie drażnić głównej podpory władzy i zaspokajali żądania żołnierzy. zabezpieczenie na starość. Główną przyczyną opisanego przez Tacyta buntu w roku 14 był fakt. aby za orientacyjny miernik przyjąć cenę zboża – i dochodzi do wniosku. centurion – 3 750. jeśli weźmiemy pod uwagę dużą inflację rzymskiego pieniądza. primi ordines (centurionowie pierwszej kohorty każdego legionu) otrzymywali dwa razy tyle co zwykły centurion. Dwa wieki później żołd wzrósł przeszło trzykrotnie i dla tych samych grup wynosił 750. Trudno dzisiaj interpretować te liczby. jak z tych obliczeń wynika. Zróżnicowanie żołdów podkreśla bardzo wyraźnie hierarchię poszczególnych grup tego zawodu. 25 000 i 50 000. czyli 10 000. a było to 17 razy więcej niż wynosił żołd prostego legionisty. primi ordines – 7 500. że legioniści musieli ze swoich zarobków płacić także za broń. a primi pili – 15 000. Niektórzy dowódcy nakazywali odcinać dezerterom prawą rękę. odzież i namioty. Ta podwyżka wyrażona w cyfrach bezwzględnych jest mniej imponująca. mistrzowie fechtunku. Sytuacja jednak nie była tak różowa. Mówią one raczej o znacznym zróżnicowaniu wynagrodzeń za służbę w armii niż o standardzie życiowym legionisty. legioniści wiązali z nią całą swoją życiową karierę i egzystencję. że prosty żołnierz mógł się utrzymać. czyli od początku I aż do III wieku. Warto więc przyjrzeć się.). Poza wojskiem byli niczym. skoro wybuchały często bunty wojsk domagających się poprawy warunków życiowych. W czasie rządów cesarza Domicjana centurion otrzymywał 5 000 denarów rocznie. . Lista kar za złamanie dyscypliny była długa i dość przerażająca. To ono zapewniało im karierę. utrata żołdu. Za Augusta prosty żołnierz otrzymywał 225 denarów rocznie. ile zarabiali. Bunt i dezercja karane były śmiercią. Dwukrotnie więcej (20 000 denarów) wynosił żołd szefów centurionów (primi pili). że spał na warcie. Żołnierz przyłapany na tym. wstępujący na tron 155 lanistae – (łac. Karą za mniejsze wykroczenie była degradacja. karne ćwiczenia i zmniejszenie racji żywności. Od czasu kiedy armia rzymska stała się armią zawodową. Aby zapewnić sobie ich lojalność. stosowano dziesiątkowanie.

: S. od jezior spowitych w błękitną mgłę i od zimnych. Gibbon.). Gibbon. Galii. Jak długo trwała służba wojskowa? Za czasów Augusta – 16 lat plus cztery lata nie pod bronią. Zresztą etniczny skład legionów stanowił barwną mozaikę i „prawdziwi Rzymianie” stanowili tu znikomy odsetek. 157 158 Rzymskiego. „Panowie najpiękniejszych i najbogatszych połaci.. Hiszpanii. zastępca centuriona w XX legionie Valeria Victrix. Warszawa 1960. że Cecyliusz Avitus urodzony w Emerita Augusta. ale na stanowiskach administracyjnych w legionie (immunes). Constitutio Antoniniana156 przyznała prawo obywatelskie wszystkim mieszkańcom prowincji). XX V. O melancholio! Edward Gibbon w swoim sławnym dziele Zmierzch Cesarstwa Rzymskiego tak pisze o legionach rzymskich w Brytanii: „Panowie najpiękniejszych i najbogatszych połaci kuli ziemskiej z pogardą odwracali się od posępnych gór chłostanych przez zimowe burze.V. świętej pamięci. s. Nie należy ich sobie wyobrażać jako smętnych. Każdy legion stacjonował w stałym obozie. 14. służył w armii lat 15. Porozumiewali się zapewne między sobą mało wytworną łaciną. co język rekrutów armii Franciszka Józefa z niemczyzną Hofmannsthala. a za nim poszli inni autorzy. żołnierze nie mogli 156 Constitutio Antoniniana – Marek Aureliusz Antoninus zw. Dacji. t. żył 34 lata.asygnowali spore sumy do podziału między legionistów. . a weterani służyli jeszcze w armii przez pięć dalszych lat.. Kryński. STIPENDIORUM XV VIXIT ANNOS XXXIV157 – to znaczy. bladych młodzieńców czytających na postojach Rozmyślania Marka Aureliusza i trawionych tęsknotą za Lesbią i Rzymem. Przeważająca większość – czego dowodzą inskrypcje nagrobne – pochodziła z Dalmacji. W pierwszej połowie I wieku okres służby został podniesiony do lat 20. Na jednym z kamieni nagrobnych znajdujących się w muzeum Grosvenor w Chester czytamy: DIS MANIBUS CAECILIUS AVITUS EMERITA AUGUSTA OPTIO LEG. 1. niewątpliwie idealizuje żołnierzy imperium zagnanych w dalekie kraje. Inkorporacja w szeregi następowała dość wcześnie i kilkunastoletni rekruci nie byli rzadkością. wokół którego grupowała się ludność miejscowa i napływowa – handlarze i rzemieślnicy. później okres czynnej służby wojskowej wynosił 25 lat. krajów położonych nad Renem. Po wyjściu z wojska weterani otrzymywali odprawę oraz nadział ziemi. Aż do początku III wieku po Chr. Były to raczej krwiste i brutalne osiłki – ci obrońcy cywilizacji. Zmierzch Cesarstwa wolnym mieszkańcom prowincji. po których gromada nagich barbarzyńców goniła leśne jelenie”158. sprzymierzeńcy zaś prawo obywatelskie (w roku 212 po Chr. Karakalla nadał prawo obywatelstwa Dis manibus – Boskim cieniom (łac. Tłum. która tyle miała wspólnego z Cyceronem. bezludnych wrzosowisk.” – E. a nawet dalekiej Kapadocji i Syrii. Tracji.

zawierać legalnego małżeństwa w czasie pełnienia służby wojskowej. Mieli natomiast konkubiny i synowie z tego związku wcielani byli z reguły do legionu. Ci urodzeni w odległych od stolicy krajach znali Rzym tylko z opowieści, a twarz cesarza z portretu, jaki nosił chorąży – imaginifer. Nic dziwnego przeto, że więź ideowa żołnierzy z imperium i imperatorem stawała się z pokolenia na pokolenie coraz słabsza. Armie przygraniczne przekształcały się stopniowo w wojska terytorialne o słabym wyszkoleniu i wartości bojowej. W roku 367 po Chr., w czasie wielkiego ataku Saksonów, Piktów i Szkotów, zaskoczenie legionów było całkowite z powodu zdrady żołnierzy patrolujących granicę, którym barbarzyńcy obiecali udział w podziale łupów. Zdarzyły się wówczas liczne przypadki dezercji. Zmienił się także nie do poznania charakter, a nawet wygląd zewnętrzny miast garnizonowych i fortec. Znawca tego okresu Ian A. Richmond tak o tym pisze: „Nowi żołnierze wraz ze swymi żonami i dziećmi żyli wyłącznie wewnątrz fortów, pobieżnie po najazdach odbudowanych przez miejscowych robotników. Forty stały się małymi ufortyfikowanymi dworami, bardziej przypominającymi dwory średniowieczne niż castellum159 Rzymian; na modłę średniowieczną żołnierze otrzymywali przyległe pola uprawne jako rekompensatę za służbę. Ta nowa organizacja, a raczej jej brak, przyczyniła się do dewastacji budynków ustawionych jeszcze wciąż według tradycyjnych linii; odkryto to w wielu fortach, gdzie spichlerze stały się domem mieszkalnym, a budynki dowództwa – sklepami. Centurion starej daty zbladłby na ten widok”.

III
Mimo żelaznej dyscypliny, jaką aplikował nam Grzesio (a może właśnie dlatego) lubiliśmy (choć to słowo nie oddaje ani treści, ani natężenia uczuć) zarówno jego, jak i jego przedmiot. Z czasem lekcje składały się nie tylko ze żmudnych tłumaczeń, szlifowania gramatyki, ale część ich była poświęcona kulturze i cywilizacji antycznej. Zgłębiliśmy tedy nie tylko tajemnice koniunktiwu, ale poznawaliśmy życie codzienne w stolicy imperium, uzbrojenie legionisty, rytuał Saturnaliów. Oczywiście, był to Rzym wyidealizowany, Rzym cnót obywatelskich, surowego męstwa. Ani skandaliczne życie Cezarów opisane przez Swetoniusza, ani obscena z szynków Pompei nie kalały naszej świadomości. Scypion Starszy, Katon, Grakchowie, dobrzy cesarze z rodu Antoninów podawani byli jak wzory godne naśladowania. Wiedzieliśmy, rzecz jasna, o doli
159

castellum – zamek, twierdza

niewolników, okrutnych prześladowaniach chrześcijan, szaleństwach Kaliguli, ale nad tymi mrokami świeciła mocno gwiazda rozumu. Nie wiem, kiedy to się stało (a chyba na pewno nie wydarzyło się nagle), że łacina zaczęła nas wciągać i fascynować. Naprzód, jeśli dobrze pamiętam, sam jej dźwięk poważny, spiżowy, a jednocześnie jasny – harmonia dobrze rozdzielonych spółgłosek i samogłosek. Najprostsze zdania miały linię, mocno zarysowany kontur, jakby wykute były w kamieniu. Eadem nocte accidit, ut esset luna plena – Tej nocy zdarzyło się, że była pełnia. Niby to samo, a nie to samo. Więc owijaliśmy naszą mowę-lepiech, mowę ziemi i jej szeptów, jak bluszcz wokół marmurowej kolumny. W moim zainteresowaniu łaciną i w miernych – wyznam – w tej dziedzinie postępach tkwił element, by tak rzec, osobisty. W kamienicy naprzeciw mieszkała młoda istota, której pełne kształty, kasztanowe włosy i dołeczki w policzkach przyprawiały o zawrót głowy i mąciły zmysły. Była córką profesora łaciny (nie z naszego wprawdzie gimnazjum), ale znaliśmy go, gdyż był autorem opracowań tekstów, nad którymi głowiliśmy się; ogłaszał także artykuły w miesięczniku „Filomata”, a pismo to prenumerowaliśmy (obowiązkowo) za pośrednictwem Grzesia. Siadywałem na balkonie z gramatyką łacińską Auerbacha i Dąbrowskiego i udawałem, że lektura tego wyjątkowo nudnego dziełka wprawia mnie w ekstazę. Był to właściwie akt rozpaczy. Jeśli przedmiot moich gorących uczuć zjawiał się na balkonie, nie było to przeznaczone dla mnie. Czasem dotykała mnie roztargnionym spojrzeniem, tak jak się patrzy na obłoki przesuwające się po niebie. Czekała na mego starszego kolegę z liceum, rosłego młodzieńca z falującą czupryną blond, niewątpliwie przystojnego (był chorążym naszego szkolnego sztandaru i na uroczystościach przepasany szarfą, w białych rękawiczkach prezentował się istotnie znakomicie) – ale, wiedziałem to dobrze, nie mógł dać jej szczęścia. Codziennie niemal o piątej po południu ona i mój śmiertelny wróg wychodzili z domu i znikali za rogiem w małej uliczce ocienionej kasztanami, gdzie (mówiła mi o tym moja rozgorączkowana wyobraźnia) działy się rzeczy straszne: ujmował ją pod ramię (wbrew najsurowszym zakazom regulaminu szkół średnich) i być może wyciskał na jej jedwabnej rękawiczce płomienny pocałunek. Burza sprzecznych uczuć w mojej udręczonej duszy: Odi et amo. Quare id faciam, fortasse req Nescio, sed fieri sentio et excrucior160. Na co liczyłem, manipulując na balkonie gramatyką łacińską Auerbacha i Dąbrowskiego tak,
160

Kocham i nienawidzę. Jakże się to dzieje? – / Spytasz. Nie wiem, lecz czuję, cierpię i szaleję

(łac.); Katullus, Poezje [Pieśni, 85]. Tłum.: A. Świderkówna.

aby okładka była z daleka widoczna? Liczyłem na to, że pewnego dnia dostrzeże mnie ojciec – klasyczny filolog i zawoła: „Obserwuję cię, młodzieńcze, od dawna. Twoja skromność i pracowitość, twoje umiłowanie mowy Rzymian są rękojmią, że jesteś odpowiednim kandydatem na męża mojej córki. Oddaję ci przeto jej rękę”. A dalej sprawy potoczyłyby się jak w bajce. Nie potoczyły się. Za to wykułem na blachę sporo przykładów użycia bardziej skomplikowanych form gramatycznych i mogłem błyszczeć na lekcjach, a nawet zdobyłem przyjazne spojrzenie Grzesia. Pracowaliśmy w pocie czoła. Zbliżała się pora owocobrania: w następnym roku mieliśmy przejść do poezji Katullusa i Horacego. Ale wtedy wkroczyli barbarzyńcy. Jak ocenić wkład cywilizacyjny Rzymu w Brytanii? Na to pytanie podaje się różne odpowiedzi uczonych. Archeolog angielski Francis John Haverfield mówi: „Od Rzymian, którzy kiedyś panowali w Brytanii, my Brytyjczycy nie odziedziczyliśmy praktycznie nic”. Bardziej sprawiedliwa wydaje się opinia znakomitego badacza dziejów George’a Macaulaya Trevelyana. W swojej Historii Anglii pisze on: „Ostatecznie Rzymianie pozostawili po sobie trzy wartościowe rzeczy: po pierwsze (a stwierdzenie to ubawiłoby i zbulwersowało Cezara, Agrykolę i Hadriana) walijskie chrześcijaństwo; po drugie rzymskie drogi; po trzecie rosnące znaczenie pewnych nowych miast, a w szczególności Londynu. Natomiast łaciński styl życia w miastach i willach, a także sztuka, język i polityczna organizacja rzymska zniknęły jak sen. Najważniejszym faktem wczesnej historii wyspy był fakt negatywny, a mianowicie Rzymianom nie udało się zlatynizować w sposób trwały Brytanii, tak jak to powiodło się im we Francji”. Zakładanie miast nie było zresztą bezinteresownym dobrodziejstwem ze strony okupantów. Jak słusznie podkreśla Pierre Grima – Rzymianie wznosząc miasta traktowali je jak potężny instrument polityczny. „Miasto rzymskie nie sprowadzało się wyłącznie do zespołu określonych wygód materialnych, było ono przede wszystkim wszechobecnym symbolem systemu religijnego, politycznego i społecznego stanowiącego trzon cywilizacji rzymskiej”161. Archeologowie odkryli na wyspie dwadzieścia kilka większych ośrodków miejskich pochodzących z czasów rzymskich. Przeważnie zakładane były w miejscu dawnych stolic szczepowych. Otoczone murem, zbudowane na typowo rzymskim planie prostokątnym, Silchester (Calleva) miało zaledwie 80 domów, a liczba jego mieszkańców nie przekraczała zapewne półtora tysiąca. Z wyjątkiem Londynu, którego populację w okresie rozkwitu uczeni określają na 15 000, inne miasta rzadko przekraczały liczbę 3 000 mieszkańców. O ich charakterze miejskim decydowało to, że były siedzibą władzy municypalnej i znajdowały się tam budowle publiczne – charakterystyczne rzymskie forum w środku miasta z kapitolem, czyli
161

Miasta rzymskie. Tłum.: J. Pański, Warszawa 1970, s. 7.

często niewydarzone kopie stolicy imperium. termami spełniającymi rolę klubów czy dzisiejszych kawiarni. kurią – gdzie odbywały się posiedzenia prowincjonalnego senatu. kolumny i posągi – słowem były to małe. . w której obradował sąd. a także teatrem i amfiteatrem. Ozdabiały miasto łuki tryumfalne.główną świątynią oficjalnej religii. bazyliką.

opracowana przez Zbigniewa Herberta. „Labirynt nad morzem”. ograniczyliśmy się. Maszynopis złożony do druku przez Autora otwiera strona tytułowa z napisami: „Zbigniew Herbert”. Co do układu i treści. Nasze interwencje redakcyjne ograniczyły się do: uwspółcześnienia pisowni i interpunkcji. widnieje on na wszelkich spisach rozdziałów projektowanej książki. Strona następna: „Spis rzeczy”. nie numerowana: widnieje na niej dedykacja wypisana ręką Zbigniewa Herberta: „Kasi” (żona Autora. dopisek: „Zbigniew Herbert. zamiast „wytrwałości” – „wytrzymałości”. Przytaczając szkic z tego samego maszynopisu w książce Zeszytów Literackich. Tytuł przyjmujemy za ostateczny. w tym nazwisk. Katarzyna z Dzieduszyckich Herbertowa). w przypisach podając ich tłumacza). Otwierający książkę szkic Labirynt nad morzem ukazał się w miesięczniku „Twórczość” 1973 nr 2. porównania cytatów (z przywoływanymi. zamiast „Guttenberg” – . uzgodnienia nazw własnych. jak układu. Strona trzecia. Labirynt nad morzem – szkice z podróży po Grecji”. poza zastosowaniem zasad przywołanych powyżej. lub nie. do usunięcia pewnych błędów powstałych w druku w „Twórczości” (przykładowo: zamiast „ograniczoność” przywracamy słowo „organiczność”. którą niniejszym oddajemy do rąk Czytelnika. ze stosowanymi w polskim piśmiennictwie (Zbigniew Herbert często posługiwał się pisownią zapożyczoną z książek obcojęzycznych). respektuje go zarówno maszynopis złożony do druku (mimo nieciągłej i naruszonej w swoim porządku numeracji stron maszynopisu). Maszynopis tego eseju. wprowadzony ręką redaktora.Nota wydawcy I Labirynt nad morzem – uwagi wydawcy: Książka. nie nosi zmian autorskich. przywracaliśmy wersję z rękopisu lub autorskiego maszynopisu. jakkolwiek na szkicu Lekcja łaciny pojawił się. Kierowaliśmy się zasadą wierności wobec Autora: za podstawę obraliśmy bez wyjątku teksty przejrzane przez Zbigniewa Herberta podczas jego pracy nad książkowym wydaniem szkiców. W przypadkach spornych (stosunkowo rzadkich). została zarówno co do treści. jak niniejsza książka. złożony do druku w książce. źródłami: cytaty w przekładzie Autora pozostawialiśmy bez zmian. pozostałe uzgadnialiśmy.

przeciętnie dwie na stronie maszynopisu. tłumacz poezji Herberta. Wreszcie – mówią obrońcy – sam zakaz nie utrzymał się i po pewnym czasie (po dwu sezonach teatralnych) zaniechano tej praktyki niegodnej ojczyzny demokracji”. po interwencji wojsk Układu Warszawskiego w Czechosłowacji. W książce Zeszytów Literackich wersja zmieniona. . jako poeta zdobył sławę dzięki tłumaczeniom anglo-amerykańskim). W książce Zeszytów Literackich wersja zmieniona. Szkic Sprawa Samos ukazał się w miesięczniku „Odra” 1972 nr 3. na kopii tekstu złożonego do druku w „Twórczości”). czeski poeta i eseista. Szkic od pierwszych swoich wersji. zmiany są liczne.„Gutenberg”). Szkic Akropol ogłosiła „Twórczość” 1969 nr 1. noszącego wszakże. podczas pracy nad wydaniem książkowym. liczne zmiany stylistyczne. obejmują poszczególne słowa. niekiedy 3-5 na stronie maszynopisu. Szkic Duszyczka został opublikowany pt. odręczne poprawki Autora. biolog immunolog. oraz przekreślonym pierwszym członem tytułu „Akropol i”. najwyraźniej. naniesioną odręcznie przez Autora: „Zdzisławowi Najderowi”. również w rękopisie. całe zdania lub akapity). pozbawiony pracy w Instytucie Mikrobiolgii 1970-95. W druku w „Odrze” zniknął również passus nt. „Więź” 1973 nr 4. tak jak dedykację. uwzględnione przez nas. powstałe. odnajdujemy go w wersjach maszynopisowych. znawca literatury anglo-amerykańskiej. III). dedykowany: „Magdzie i Zbyszkowi Czajkowskim”. towarzyszom pierwszej wyprawy do Grecji. Szkic Próba opisania krajobrazu greckiego ogłosiła „Poezja” 1966 nr 9. zwłaszcza w części II szkicu. pochodzącymi od Autora. 1964 (por. starożytnego dekretu o cenzurze. a także w rękopisie. poprawiona przez Autora (druk wg tego samego maszynopisu. Akropol i duszyczka. i prawa druku 1971-82. W książce Zeszytów Literackich w wersji zmienionej: maszynopis złożony do druku w książce różni się od wersji ogłoszonej w „Odrze” kilkoma drobnymi zmianami stylistycznymi. Chodzi o następujący fragment: „Podobno przegłosowano ów akt [dekret o cenzurze] na zgromadzeniu ludowym w czasie nieobecności jego [Peryklesa] w Atenach. (Miroslav Holub. różniącego się od ogłoszonego w „Więzi” jedynie dedykacją. Widnieje na nim również usunięta w druku w „Odrze” dedykacja: „Dla Mirosława Holuba”. 1923-1998. 1968. nieobecną w druku i na wcześniejszych wersjach maszynopisowych. przejrzana przez Autora (druk wg maszynopisu z odręcznymi poprawkami Autora. Drukujemy wg maszynopisu przygotowanego do druku w książce.

” (. . uwzględniamy je). Drobiazgi z datą 10 VI 1997. Katarzyna Herbertowa. Ostatnie słowa. Szkic Lekcja łaciny. fragment ogłosiły „Zeszyty Literackie” 2000 nr 71. przedstawiający nazwisko i. drobniejszym pismem: „72 r. oraz adnotacja wydawnictwa: „wpływ 15. za łaskawą zgodą Katarzyny Herbertowej. Zachował się rękopis i dwie kolejne wersje maszynopisowe. ujęty klamrą czytelnych zwrotów: „tow. Historia pewnego maszynopisu: Zbigniew Herbert złożył maszynopis książki Labirynt nad morzem w wydawnictwie Czytelnik. II Labirynt nad morzem. wierna wobec rękopisu.1973 r. ograniczający się do wstępu. III Labirynt nad morzem. pierwsza. 14 VII 1998. Chorował. W roku 1999 wdowa po Zbigniewie Herbercie powierzyła nam do druku ten sam maszynopis. któremu dedykowany jest szkic Sprawa Samos (zm. Autor chciał go opublikować i wracał do niego jeszcze w latach 90. Odnajdujemy dwa inne napisy: u góry. Nie drukowany. zawiera mniej rozbudowany wątek autobiograficzny. Drukujemy w wersji nieznacznie zmienionej (na kopii maszynopisowej tekstu złożonego w „Twórczości” i na tekście wydrukowanym w „Twórczości” Zbigniew Herbert naniósł odręcznie drobne zmiany.. zapowiadając niniejszą książkę. w tym Brewiarz.) „PZPR”.5.”. Maszynopis pozostał w Polsce. ewokuje śmierć Miroslava Holuba. Książka nie ukazała się.. Wiersze te. oraz nieco inne zakończenie. ogłosiliśmy w „Zeszytach Literackich” 2000 nr 72. Drugą połowę 1. wypisane jego rękę. dwa tygodnie przed Herbertem). zamazany. odebrała maszynopis z wydawnictwa. pt. nazwę instytucji. Drukujemy wg maszynopisu złożonego przez Autora do druku w książce. nad datą „wpływu” zaś inny.: w jednej z teczek z maszynopisami szkiców przeznaczonych do wydania książkowego odnaleźliśmy pożegnalne wiersze Herberta. Inny.Szkic O Etruskach ukazał się w miesięczniku „Twórczość” 1965 nr 9. na prośbę Autora. Na okładce tekturowej teczki widnieje nazwisko autora i tytuł. 1 II” (data podpisania umowy?). 1981. przygotowując szkic do druku w książce. Historia pewnej fascynacji. prawdopodobnie. Zbigniew Herbert spędził w Paryżu. Po ogłoszeniu stanu wojennego. 80.

małe utwory prozą (por. przybliżona raczej do liczby stron maszynopisów roboczych. bez zaznaczenia liczby stron:] 5. [w innym pionie. 43-62. Sprawa Samos. notatki i fragment nie ukończonego szkicu pt. Wspólnie zwiedzili: Ateny. IV Labirynt nad morzem. [łączna liczba stron:] 187”. Dzieło w toku: Na teczce z rękopisami Zbigniew Herbert nalepił karteczkę. 6. apokryfy. . Sunion. Rozważania nad talerzem”. Sprawa Samos. tekst niegotowy. że inna jest kolejność rozdziałów. upewniamy się. Małżonkowie z Cerveteri. Inna jest też liczba stron poszczególnych rozdziałów. Mykeny. Próba opisania krajobrazu greckiego – 20. Epidauros. wypisy z publikacji Złupienie Rzymu. numer specjalny. 8. Na innym spisie. Sprawa Samos – 14. 9. 216. Labirynt nad morzem. Zbigniew Herbert. Na podstawie rękopisów i wcześniejszych wersji maszynopisowych szkiców. Im Vaterland der Mythen. Na jednym Autor napisał: „Labirynt nad morzem: 1. jako pierwodruk książkowy. w porównaniu do zawartości niniejszej książki. Próba opisania krajobrazu greckiego. W teczce znajdujemy spisy rozdziałów (lub tematów?) projektowanej książki. jako do źródeł cywilizacji europejskiej. tłum. 5 IX-6 X 1964 w towarzystwie Magdaleny i Zbigniewa Czajkowskich. miałaby zostać uzupełniona o szkice o potędze i upadku Rzymu.Zbigniew Herbert pierwszy raz był w Grecji ok. wcięte. że plany Autora ulegały zmianie: książka o wyprawie do Grecji. Salamina. Akropol i duszyczka (zamiast wstępu) – 8. Spartę. jako. Szersze informacje w: „Zeszyty Literackie” 68. poszerzona o szkic o Etruskach. z tym. Próba opisania krajobrazu greckiego. Labirynt nad morzem odnaleźliśmy również. Lekcja łaciny – 40. 4. s. 2. Najazdy. Suhrkamp Verlag.: Karl Dedecius. red. 10. Akropol. Thera. w hołdzie Zbigniewowi Herbertowi. Labirynt nad morzem – 45. Esej Lekcja łaciny był realizacją tego projektu. Korynt. 2. 4. ręką Herberta. Karl Dedecius. Klaus Staemler. Akropol – 40. które niniejszym ukazują się nakładem Zeszytów Literackich pt. Literackim pokłosiem tej podróży są: wiersze. 6. Niewolnicy. Akropol. Frankfurt am Main. Walter Tiel) oraz Diariusz grecki („Zeszyty Literackie” 1999 nr 68) i niniejsza książka. liczbę stron maszynopisu: „Labirynt nad morzem: 1. s. Akropol i duszyczka” – pod tymi tytułami opublikowane w prasie. Gorące Wrota. Upadek Rzymu. 1973. 3. Labirynt nad morzem. Delfy. 7. po lewej jego stronie Herbert zaznaczył. notatki pt. 8. 7. w rękopisie. prawdopodobnie. 3. Jest to spis niemal ostateczny. Akropol i duszyczka. obok tytułu rozdziału. przyjaciół zamieszkałych w Anglii. w teczkach zatytułowanych. na której wypisał szkice składające się na projektowaną książkę: „Labirynt nad morzem: Labirynt nad morzem. O Etruskach – 20. 5.

Szkice pomieszczone w tym tomie to: Próba opisania krajobrazu greckiego.Tom Zbigniewa Herberta Im Vaterland der Mythen [W ojczyźnie mitów] (por. Na edycję niemiecką złożyły się utwory wierszem i prozą z lat 1956-73. Akropol. wyd. 1973 z powołaniem na © 1970). . U Dorów (z tomu Barbarzyńca w ogrodzie). w pośredni sposób rzuca światło na powstającą książkę. III. Labirynt nad morzem. Sprawa Samos.