ZBIGNIEW HERBERT

Labirynt nad morzem

2000

Wydanie polskie
Data wydania: 2000 Ilustracja na okładce: gwasz Jana Lebensteina (frgm.; 1988), w posiadaniu Katarzyny Herbertowej Wydawca: Fundacja Zeszytów Literackich 00-029 Warszawa, Nowy Świat 27 tel./fax (0-22) 826 38 22 http://zls.mimuw.edu.pl/ZL/ ISBN 83-911068-3-7

Wydanie elektroniczne
Trident eBooks

Kasi

Labirynt nad morzem .

: J. Pospolite rozkłady jazdy nie obowiązują w ojczyźnie mitów. Kreta. kiedy to się stanie. jaką podróżni spodziewają się tu spotkać. Pozostaje mi wieśniacza cierpliwość lub wędrówka po portowych tawernach. że z anegdoty tej wysnuć należy jeden wniosek: narody mają ważniejsze. – zupełnie zmieniły skład etniczny jej mieszkańców? I przypomina mi się wtedy anegdota o Shelleyu. XIX. . że wojna o niepodległość nie sprzyja jego interesom. Ludzi tam ćma i dziewięćdziesiąt miast [. piękna i żyzna. wielkiego Dzeusa powiernik. s. Warszawa 1965.. który wrzeszczał. I w dodatku kapitan owego statku porzucił ojczyznę.I Jest pośrodku ciemnego jak wino morza ziemia niejaka. Tłum. Nie są to twarze znane z waz antycznych ani ciała – jak się domyślam – podobne do posągów Praksytelesa. Homer1 Tezeusz – statek. że najazdy słowiańskie na Grecję – począwszy od VII wieku po Chr. który ma mnie przewieźć na Kretę. palił. który twierdził. 284. ks. jak tylko przyglądanie się twarzom. Czyżby miał rację Herr Doktor Fallmerayer. w kraju. jadł i rżnął w karty jak barbarzyńcy”. Największe wśród nich jest miasto Knossos. gestykulował.. Domieszka elementów albańskich.]. Wielki romantyk pracował właśnie nad poematem Hellas. nie przypłynął jeszcze do portu w Pireusie i nikt nie potrafi powiedzieć. bułgarskich i tureckich jest uderzająca i zamazała zupełnie urodę helleńską. bardziej 1 Odyseja. by zwiedzić grecki statek. wokół wodą oblana. Myślę. gdzie zegary odmierzają tysiąclecia. wypełniony „tłumem podobnym do Cyganów. Parandowski. a królował w nim co dziewięć lat obierany król Minos. ponieważ doszedł do przekonania. Tak więc siedzę w Pireusie czekając na statek i nie mam nic do roboty. Wybrali się obaj do Livorno. gdy jego przyjaciel Trelawny zaproponował mu spotkanie z prawdziwym Grekiem.

nie zwlekając. Wczesnym rankiem wychodzę na górny pokład naszego statku. Cisza zatrzaśniętych okiennic. jak wierzchołek góry zawieszony jest na wysokościach niby w krajobrazach japońskich. jak Kreta wyłania się z morza. Długie lata prześladować mnie będzie ten obraz i wspomnienie wędrówki po stromej ulicy Handakos. majestatycznie po stopniach. że uda mi się zapomnieć o tym wstydliwym epizodzie i odrażającym uczuciu wytrącenia z rzeczywistości. a nad głową ogromne tłumoki. . Wynająłem biały pokój z żelaznym łóżkiem. schodzi wolno. Po sześciu godzinach oczekiwania Tezeusz przybija do nadbrzeża. brudu. aby otoczyć się przedmiotami. nieznośnych zapachów i wspaniałego życia. ruszyłem do muzeum. Patrzę dalej. przybity do białej przestrzeni. bez możliwości porozumienia się z moim ciałem. skaza szarego koloru. zanurzony po głowę w upale. i widzę teraz wyraźnie. mając pod nogami beczącą kozę. nie poruszam się chyba wcale. jakby jakaś uczta skończyła się rzezią. Wymiary światła zastygły i choć słyszę zgrzyt piasku pod nogami i stukot własnych kroków. Ciasno zgnieciony w tłumie. wypełniając horyzont.elementarne sprawy niż troskę. zmącenie błękitu. która nabiera kształtu. jak bóstwo. Jest niewypowiedzianie piękny – ów kawałek odległej skały unoszącej się w powietrzu za sprawą mgły. bastiony otaczające miasto białych domów. od nieba. Port i mury weneckie. Na deskach. wtaczam się na pokład. aż przed oczami osiada na morzu łańcuch górski. poruszającym się jak wahadło – nieruchomy. Tak się zaczęła dla mnie Kreta. w nadziei. Chcę zobaczyć. Zaczyna się bolesny ubytek realności. poplamionych dziegciem i oliwą. pełnym hałasu. I jest wyspa. obraz spętania – jakby to wówczas dotknęła mnie po raz pierwszy śmierć w oślepiającym słońcu południa. Przez piękne Morze Egejskie płynę tym statkiem roztrzęsionym. z boku. coś niewyraźnego. by upodobnić się do ideału wymyślonego przez romantycznych humanistów. która wydaje się nieskończenie długa. wieloma przedmiotami. Widzę się teraz jak we śnie. nad którym wisiał groźny święty Jerzy mordujący smoka i. Jestem sam pośród sennych oddechów. nad horyzontem zamglonym i słabo widocznym. jak góra rozrasta się. zatopiony w blasku. złapany w potrzask pozoru z ciężkim cieniem za plecami. Idę do miasta ulicą wiodącą pod górę. utrwalony raz na zawsze jak na fotografii. choć świadectwo oczu temu przeczy. ciała mężczyzn i kobiet porozrzucane w nieładzie. Wysoko. Heraklion.

jakiej chyba nigdy nie przeżyłem w żadnym muzeum czy w obliczu jakiegokolwiek dzieła sztuki. gliny i fajansu. co mówili o kreteńskim malarstwie znawcy. bądź co bądź żegluga rozklekotanym Tezeuszem zmęczyła mnie. najłatwiej osiągnąć. tak jak należy. I co? Nic. Przywołałem na pomoc wrażliwości. gdzie przewodnik. że mój instynktowny opór i niezgoda na freski minojskie polegały na tym. obiecywał freski od dawna znane mi z reprodukcji w niezliczonych historiach sztuki. Wszystko to bez głębi. podobnie jak w paleolitycznych freskach Francji czy Hiszpanii. gdyby nie przerastała i nie porażała. a nawet wcale prawdopodobne. mój nieoceniony Guide Bleu. która zaniemogła – wiedzę. można by to od biedy uznać za Matisse’a (dużo gorszego). jak wiadomo. Przede wszystkim – próbowałem usystematyzować moje wątpliwości – kolor fresków był banalny. linia zamykająca nudnym konturem płaszczyzny zamalowane lokalną farbą. że jest uuuu. ani tradycji. co zaliczamy do sztuki pośledniej. Taka postawa zawsze była mi obca. odurzony byłem upałem południa i głodny. kiedy wpadłem do muzeum w Heraklionie na dwie godziny przed zamknięciem. i z biciem serca wszedłem na piętro pierwsze. a nie. mimo że nas przerasta i poraża. uwielbiać. pieczęcie i gemmy. linia. że w sztuce tej przejawiło się widzenie ejdetyczne. Bez wzruszenia i bez sympatii patrzyłem tępo na Delfiny w błękitnej farbce morza i na Księcia wśród lilii. o której mój profesor rysunku powiedziałby. błękity i czerwienie. Nie byłem wówczas człowiekiem młodym. w których znajduje się ceramika. gdy pomiata się dziełami uznanymi i nie szanuje się ani autorytetów. gdyby nie linia bez napięcia. żeby dostąpić wniebowstąpienia. do sztuki użytkowej. a więc wszystko. Przypomniałem sobie. Przypisywałem to zrazu niedyspozycji własnej. Zestawienie barw – nachalnie plakatowe ugry.. i to niespodziankę z rzędu niemiłych. określony przez psychologów jako okres negatywizmu. bez powagi i wdzięku. którą. bo jaka byłaby to wielkość. złaknionym oryginalności.. przebiegłem (o naiwny!) sale na parterze. Było to możliwe. a także w sztuce buszmenów w Rodezji. gdy się jest obrazoburcą. a nawet wroga. A mówili oni mądrze. co nie przypominało w niczym . Pamiętam dobrze ten dzień. podejrzanie świeży i płaski. wyjąwszy małe freski ogrodowe i słynną Paryżankę. ale nie na tyle głodny. och i bach. małe posążki z brązu. opiewane przez znawców jako arcydzieła malarstwa starożytnego. Zawsze chciałem kochać. padać na kolana i bić czołem przed wielkością. wyjąwszy krótki okres między czwartym a piątym rokiem życia.II Muzeum w Heraklionie zgotowało mi niespodziankę. że zetknąłem się nagle z czymś.

etruskich czy pompejańskich. fantazją. materii. stanowiły one zaledwie niewielką część powierzchni fresku i były. domysłem. która była umieszczana na ścianie w miejscu. kiedy patrzymy na słońce lub zapaloną lampę. torsu. A zatem – myślałem – Geerto Aeilko Snijder ma chyba rację: Kreteńczycy byli ejdetykami. zwierząt i roślin bez korzeni. sprawa stała się dla mnie jasna. Potem. Wszystko inne było rekonstrukcją. gdzie znajdował się oryginał”. okaleczone wątpliwymi zabiegami konserwatorów. jakie ukazały się oczom archeologów odkopujących pałac w Knossos. a także brak kośćca. Bo. mięsa. Nie bardzo rozumiem. wrażliwego i ścisłego odtwarzania tego. ramienia i pióropusza. bez trudu. a potem przeniesiemy wzrok na pustą ścianę i widzimy pulsującą. jakby ktoś pomiędzy odnalezione ułomki starożytnego poematu wpisał słowa własne.znanych mi malowideł ściennych egipskich. spalone ogniem. owa niesubstancjalność ludzi. że był posłuszny wizji odkrywcy. To tak. dlaczego fantazje Szwajcara na temat kreteńskich fresków figurują w podręcznikach historii sztuki jako oryginały. i za byle dotknięciem rozsypywały się w proch. Tę osobliwość widzenia (powszechną u dzieci) i w konsekwencji odtworzenia świata można sprawdzić także na sobie. W stosunku do innych odkrytych przedmiotów sztuki kreteńskiej freski minojskie są nieliczne i doszły do nas w stanie kalectwa. freski pokazane w muzeum w Heraklionie nie przemówiły do mnie. Otóż malowidła ścienne. łatwość. że Evans zaangażował go nie z powodu rzekomych talentów. które wychwala Cottrell. że na ich powierzchni znajdują się popękane zgrubienia o nieokreślonym kolorze. malarstwo artystów kreteńskich wydaje się sztuką bez analogii. jakby zarys przedmiotów wydobyty był omdlewającą ręką. że Sir Arthur Evans. Z Księcia wśród lilii albo z Króla-kapłana zachował się kawałek łydki. co zaginęło. kiedy grzebałem w literaturze przedmiotu. jedynymi fragmentami oryginałów. ocalałych fragmentów. pana Gilliéron. który posiadał nadzwyczajne uzdolnienia do cierpliwego zbierania razem drobnych. niepodległych prawom przyciągania – unoszącym się w powietrzu. Zacząłem je obwąchiwać jak suchą kość i zauważyłem. Leonard Cottrell w książce Byk Minosa mówi. jak się później dowiedziałem. Nie udało mi się nigdzie natknąć na własne prace mistrza Gilliérona czy choćby na wzmianki o tym artyście. A chociaż była to sztuka z pewnością mniej wielka niż egipska. struktury (tak wspaniale oddanej w malarstwie renesansowym). Osoby ejdetyczne tak w przybliżeniu postrzegają rzeczywistość i tym fenomenem – zdolnością czy kalectwem – Snijder próbował wytłumaczyć osobliwość sztuki kreteńskiej: ową zadziwiającą łatwość chwytania kształtów w ruchu jednym konturem. odkrywca Knossos. której towarzyszy pewna słabość. czerwoną sylwetkę lampy lub słońca. pokryte warstwą popiołu. ale podejrzewam. w istocie. nosi przecież . ale dlatego. Tak więc. znajdowały się w bardzo złym stanie. „słusznie zaangażował znakomitego szwajcarskiego artystę. a potem wykonania dokładnej reprodukcji.

Wiemy. hieroglif. Jest to sztuka spontaniczna. cała ich sztuka. Są po to. Jest jednak w tym wszystkim ożywcze tchnienie ubóstwianej natury. karpie w sadzawce – są malowane z precyzją niemal naukową i nie mamy żadnych trudności w rozróżnieniu gatunków zwierząt i roślin przedstawianych przez anonimowych mistrzów egipskich. jest bardziej skupiona. Przywodzi na myśl płoche i lekkomyślne rokoko. mało dbająca o szczegół. znajdowała się pod przemożną władzą metafizyki. świat bogów i dusz szukających nieśmiertelności. jak żadna inna chyba na ziemi.piętno niepowtarzalnej oryginalności. który mówi. krajobrazy zaczerpnięte wprost z otaczającego świata. ornamenty. porywcza. że za barwną zasłoną życia istnieje świat surowy i jedyny. ludzi. ryby i kwiaty wyrażają jakby ogólną ideę przyrody i czasem trudno powiedzieć. Malarstwo Egipcjan. znajduje się w nowoczesnym. nerwowa. Biel. wdzięk. Jak wytłumaczyć ten niepokojący mezalians naturalizmu ze wzniosłymi sprawami ducha? Owym drobnym. stylizowane rośliny. portyki. pomijania szczegółów i zbliża się do improwizacji. Ale przy tym najbardziej banalne sceny z życia – dzikie kaczki wśród trzcin. do jakiego należą gatunku. co ocalało z pożogi. bardzo rozpowszechnione i pokrywało ściany wielu pałaców i willi. razem 38 różnej wielkości. wiele sensu. piórko dzikiej kaczki – nie oznaczają ani pochwały. żółć. Artyści minojscy malowali zarówno „abstrakcyjne” – jak byśmy dziś powiedzieli – motywy dekoracyjne. Nie zawsze realistyczna dokładność jest wyrazem radosnej afirmacji życia. pełnym światła muzeum w Heraklionie. czerń. aż do wielkich malowideł procesyjnych. Te dwie metody pociągają za sobą poważne konsekwencje: pierwsza – wymaga szybkości. podczas gdy Egipcjanie stosowali technikę tempery. Określenie „malowane z natury” nie ma. zdecydowania. wszystko niemal. obca jest mu filozoficzna zaduma czy religijna ekstaza. czerwień i zieleń – taka była „paleta” malarzy z Krety i znad Nilu. kolumny. na pewno nie ustawiali sobie modeli do kopiowania. Jest ich niewiele. pochwałą widzialnej rzeczywistości. poprawki. powolna i kontemplacyjna. Cały korpus malarstwa minojskiego. aby można było odczytać z tych fragmentów czystą melancholię przemijania. architekturę. że malarstwo na Krecie było. W malarstwie kreteńskim mniej jest siły i wzniosłości. modele mieli w . jak również zwierzęta. napis. błękit. Ale różnice są bardziej istotne niż podobieństwa. uśmiech i gest taneczny. szarość. idyllicznym scenom Egipcjan towarzyszy prawie zawsze znak. ręka wyrysowana precyzyjnie na strunach harfy. w których wyobrażone postacie zbliżone są do wymiarów naturalnych. ani afirmacji. druga – pozwala na retusz. tak że ptaki. Minojczycy malowali na mokrych jeszcze ścianach. w odniesieniu do artystów kreteńskich. Freski znajdują się na pierwszym piętrze w sali oznaczonej literą K. których wysokość waha się od 17 do 80 centymetrów. od miniaturowych. Kwiat lotosu malowany skrupulatnie jak w przyrodniczym atlasie. przynajmniej w pewnym okresie.

w rozpędzonym galopie. przywodząca na myśl freski z Lascaux. woda w powietrze. pozostawiając nas w samotności. na której namalowano okrągłe jak paciorek. miejscem spotkania żywiołów i ani mu w głowie nie powstała myśl. Podobnie jak chorzy. gdzie trzy stany materii przechodzą nieustannie i przemieniają się – skała w wodę. czyli dyrektora muzeum w Heraklionie. Z ciemnobrązowej plamy skał wyrasta niebieski – malowany sumarycznie. duży fresk w zgaszonej tonacji błękitno-ugrowej. artysta nie stał w obliczu przyrody. Ciało byka w ruchu. wyrwana śmierci pochwała wiecznego życia. . Jakże inny jest relief in stucco2 odkryty w tak zwanej Kordegardzie u północnego wejścia do pałacu w Knossos. jaką wyrzeźbiono na pucharze z Vaphio). półprzymknięte ze wściekłości oczy i rozwarte nozdrza węszące wroga. przelatują w różnych kierunkach jak linie muzyczne. Delfiny. żółte oko.). W ogrodzie sztuki znajduje się wielki szpital form okaleczonych i umierających. jak drzewo. przywodzi na myśl romantyków. gipsu. Więc przechadzając się po salach muzeum w Heraklionie jak po salach szpitalnych. idylla bez mitologicznego komentarza. jak nuty krajobrazu. odejdą. trzciny. bez złych demonów. którą starał się zgłębić za pomocą geometrii.. a Delacroix kopiowałby go zapewne z lubością. siedzący chyba na kamieniu. o czym zdaje się świadczyć wysunięty jęzor. Potężne żarna czasu pracują nieubłaganie. Wszystko to dzieje się w przestrzeni nierealnej. Ptak pije wodę i słucha śpiewu roślin. że ocalało aż tyle świadectw ludzkiej wrażliwości i geniuszu. Tak jakby nie było wówczas podziału na przedmiot i podmiot. I do tego rośliny – kępy irysów. Niebieski ptak – znaleziony został w tak zwanym Domu Fresków w Knossos i pochodzi z około roku 1600 przed Chr. istotą wyjątkową i natchnioną. otwarte kielichy niewiadomych kwiatów. piasku marmurowego. Jeśli im tego poskąpimy. znalazł uznanie w oczach Nikolaosa Platona. który się zbliża. niewyczerpany zasób form i kolorów. byli medium. które przekazuje przepływający strumień barwnego świata. Niewiele dzieł sztuki dotarło do nas w pełnej glorii i blasku. z wyciągniętą szyją. jak na ludowych garnkach – ptak. starałem się odnaleźć w starych freskach – urodę młodości. krytycznego zresztą w 2 in stucco – stiuk (wł. że jest kreatorem. obrazek. W delikatnym świecie kreteńskim ten szarżujący byk jest czymś wyjątkowym. efora. fuga wściekłości. spiekłą czerwienią przechodzącą w brąz – portret byka widzianego z profilu. to studium siły. Jest to chronologicznie jedno ze starszych zachowanych malowideł kreteńskich. nakładany na ściany materiał zdobniczy utworzony z wapna. kleju i barwników. woda i kamień. oczekują one naszego współczucia i zrozumienia. Odkrywców zachwyciła ta scena przy strumieniu. Malowany ciemną. Należałoby się dziwić (a jest to zdumienie radosne). Jest to zapewne scena pojmania (podobna do tej. zadartą głową.sobie. a zatem z okresu średniominojskiego. ale był cząstką kosmosu.

a także malarskie traktowanie całości – sprzeczne są z tym. ale zgodny z tendencją sztuki kreteńskiej. że malowidło zostało oderwane od architektury i jego sens dekoracyjny jest dla nas trudny do uchwycenia. Portret tej młodej osóbki nie ma nic wspólnego z dworską sztywnością – której można tu oczekiwać – przeciwnie.]. wyrazisty podbródek i włosy. Ta domniemana.. kunsztownie uczesanych. kolory są mdlącosłodkawe. zwielokrotnione przez szybkość w sposób nienaturalny. że znakomity archeolog mało znał się na bykach. pochodzące z późnej epoki minojskiej. wymyślna fryzura z kokiem na karku i zalotnym lokiem nad czołem. Oto słynna Paryżanka (tytuły pochodzą od Evansa i podobnie jak wymyślone przez niego nazwy sal pałacowych zdradzają jego romantyczny gust) – reprodukowany wielekroć. .. zwłaszcza włosy. fantastyczna ewolucja. i Evans pozostawił rysunek objaśniający.].. stylizowane rogi byka) przypatruje się zapewne uroczystościom kultowym. obwiedzionych suchą linią konturu. mocno zaciśnięte. Tłum zebrany wokół budowli sakralnej (kolumny ustawiono w dwu rzędach. egipskie. The Garden Party. Otóż akrobata chwytał rękami galopującego byka za rogi. mały portret kreteńskiej damy. nie zważając na to. na czym polega wyobrażona na malowidle cyrkowa gra. w której ma się odbyć spotkanie z groźnym bogiem i jego surowymi namiestnikami. gdyż według zgodnej opinii toreadorów. dowodzi.. przytrzymywane wstążką przepasującą czoło i opadającą na plecy długim pasmem wśród sznurów paciorków i klejnotów [. ale pamiętać trzeba. taka sztuka nie może się nikomu udać. że to właśnie w miniaturze Kreteńczycy osiągnęli szczyty. Jak najbardziej niesłusznie.). Fresk zwany Tauromachią (bardzo uszkodzony) miał być koronnym dowodem tego. co dzieje się przed nimi [. paski i falbanki 3 salto mortale – skok śmiertelny (wł.stosunku do konserwatorskich poczynań zespołu Evansa – który stwierdził. zmysłowe usta. Jest to jak wnętrze wielkiego teatru – nastrój sali operowej raczej niż świątyni. linie manieryczne. które Evans zatytułował The Ladies of the Court. lądował na grzbiecie zwierzęcia i zeskakiwał w ramiona drugiego akrobaty. siedzi i gawędzi wesoło. Wyszły niedawno od fryzjera. ale kontur twarzy malowany jest grubą krechą. że restauracja dokonana była dokładnie. bo wprawdzie oko jest ogromne. Myślę. opętanej ruchem. miniaturowe freski. Mnie ten „portret grupowy” nie zachwycił. pełen jest nieco aroganckiego szarmu. co widzimy na freskach egipskich. w którym dopatrywano się wpływów sztuki egipskiej. wiją się wokół ich głów i ramion włosy. „Grupa dam. ubranych barwnie i bardzo modnie. że na Krecie w okresie minojskim odbywały się bezkrwawe igrzyska. Bez trudu rozpoznajemy damy dworu w wytwornych toaletach. prawdziwe salto mortale3. odbijał się od nich jak od trampoliny. Najbardziej poruszyły mnie małe. Ciało byka na fresku wydłużone jest w pędzie. nos lekko zadarty. rękawy sukien są bufiaste. a więc specjalistów.

ze wstążkami w kolorze błękitu. odkryte w części północnozachodniej pałacu w Knossos i odrestaurowane przez Gilliérona według wskazówek samego Evansa. nieczłowieczą głowę. Jeden przedstawiał głowę. Suknie są radośnie barwne.. że ciało owego zbieracza szafranu ma dość dziwny kształt. a jego liczne artykuły popularyzatorskie pisane do „Timesa” i innych periodyków zdobywały rzesze wielbicieli nowo odkrytej cywilizacji.. „Wczesnym rankiem – notuje Evans w swoim diariuszu – usunęliśmy kolejną warstwę w korytarzu na lewo od megaronu i odkryliśmy dwa duże fragmenty mykeńskiego4 fresku. Potem odkryto jeszcze drobne fragmenty. wzmiankowany już Nikolaos Platon. odkrył. kawałek ogona. miał obrotne pióro. Chłopak zbierający szafran – niewielkie malowidło ścienne. czerwieni i żółci w białe pasy. nigdy nie stosowanym w przedstawieniach postaci ludzkiej. ale od początku zdawał sobie sprawę. plotek i towarzyskich skandali jakże daleka jest od klasycznych dzieł sztuki wszystkich czasów. Pochodzi on bowiem z jego publicystyki. ta żywa rodzajowość i rokokowy nastrój przenoszą nas w epokę współczesną”. stożkowate naczynie. Natychmiast zwraca uwagę widza ożywiona konwersacja między trzecią od prawej damą (tą. Wąski pasek pod szyją sugeruje przezroczystą bluzkę [.]. Ta ostatnia podkreśla swoją wypowiedź przez wyciągnięcie prawego ramienia. I tak Chłopak zbierający szafran stał się Małpą w ogrodzie pałacowym. lubili cyrk. Więc Evans wmawiał w te freski. Młodzieniec niosący ryton jest fragmentem zrekonstruowanego fresku procesyjnego. ona zaś podnosi ramiona.spódnic przypominają dokładnie dzisiejszą modę. Owa scena kobiecych zwierzeń. kwiat krokusa i wreszcie błękitną. która była łupem Schliemanna. jakby w zdumionym okrzyku: «Ale cóż ty nie powiesz!». a niekiedy czerwone naszywki. odkrytego w pałacu w Knossos zaraz na początku prac wykopaliskowych. a nie z dzieł naukowych. Evans wiedział dobrze. na których postacie nie większe są od małego palca. brodawki sutek są widoczne [. która ma siatkę na włosach) a jej sąsiadką. . dziennikarska praktyka z lat młodości przydała się. drugi talię i część postaci kobiecej (później określoną jako męską) niosącą w ręku długi mykeński ryton. atmosferę bardzo wiktoriańską i ta wola odkrycia w cywilizacji odległej cech bliskich jego epoce pchała go do rekonstrukcji i interpretacji nazbyt awanturniczych. tak że niemal dotyka uda swojej rozmówczyni.]. że najbardziej porusza niefachowca stwierdzenie: „ależ oni byli tacy jak my. używane przy ceremoniach 4 Evans nie wymyślił jeszcze określenia „cywilizacja minojska”.. Później wybitny znawca sztuki minojskiej. że trafił na ślady kultury starszej od tej. a ich kobiety przypominały nasze.. Przytoczyłem ten długi cytat z Evansa trochę perfidnie. tak pięknie portretowane przez Whistlera”. a poza tym malowane jest kolorem błękitnym. wesołą kompanię. Odkrywca Knossos był znakomitym ministrem propagandy swego dzieła. daje to efekt głębokiego dekoltu. czyli wysokie.

za to rozkwita w zmierzchu i w czasie długich godzin wieczornych i nocnych. wystawione – jak być powinno – na ulicę. odnoszące się do Minojczyków. Ale ten sugestywny opis nie mógł obudzić mego entuzjazmu. który dorzucił jeszcze od siebie motyle i kwiaty. Fresk jest śmiertelnie ranny. Nad tym wszystkim hałas i jazgot tureckiego bazaru. Tu chyba najbardziej znać ciężką rękę konserwatorów. Najprzód kelner. jaką dotychczas odkryto”. kiedy już będę daleko. czy Kefti oznacza Kretę i jej mieszkańców. Proste drewniane stoły. purée z kartofli i 5 W grobowcach egipskich znaleziono napisy i malowidła. Zapach krwi.. podobnie jak postacie w etruskich grobowcach i Kefti5 z malarstwa egipskiego. bez wątpienia jedna z najbardziej godnych podziwu postaci ludzkich z okresu mykeńskiego. nie wszyscy uczeni są zgodni. Oczy ciemne. dolna podkreślona wygiętą linią. żeby dać się tu zamknąć i spędzić noc i poranek sam na sam bez natrętnych wycieczek. obszedłem jego cztery strony i wtedy zadzwonił dzwonek – zamykano muzeum. że nic nie zdoła mnie poruszyć w malarstwie minojskim. wobec którego wszystkie kreteńskie freski bledną i gasną. Przyczółek Azji. zdaniem niektórych uczonych. Ramiona pięknie modelowane [. kroczący wśród stylizowanych roślin mężczyzna. A kiedy już myślałem. w całości smażonych rybek. Jeden z napisów głosi: „Wielki przywódca z Kefti i wysp (lub wybrzeży) Zielonego Morza”. stawia szklankę zimnej wody. Niosą oni daninę – wazy i naczynia – których forma i ornament odpowiada dość dokładnie ceramice kreteńskiej z jej późnego okresu. żeby potem. Profil twarzy jest szlachetny. Leży w środku Heraklionu i życie zamiera w niej. Owe malowidła wyobrażają ludzi ubranych w stroje nieegipskie. Postać naturalnej wielkości. Jest to niewątpliwie arcydzieło. można było zamknąć oczy i wywołać jak film wspomnienie – obraz dokładniejszy od wszystkich reprodukcji. bo nieliczne i zniszczone fragmenty oryginału zostały połączone w całość nieprzekonywającymi domysłami Gilliérona. Zbliżyłem się do niego z nabożeństwem. malowana ciemnoczerwonym kolorem. która napełnia całe ciało świeżością źródła. obrysowany banalną linią. kiedy z gór schodzi chłodne powietrze. . Podobnie jak uznany za arcydzieło Książę wśród lilii – naturalnej wielkości.]. natknąłem się na sarkofag z Hagii Triady i doznałem olśnienia. słodki oddech piekarń. migdałowy wykrój powiek. łuszczy się jego kolor skrzepłej krwi. Zamawiam jako przystawkę talerz małych. gdy słońce stoi pionowo nad miastem. Nazwałem tę dzielnicę dzielnicą mięsa i owoców. I znów marzenie. owczego sera.. pełne wargi. Owoce ogrodów i owoce morza. Jednopiętrowe drewniane domki z tanimi restauracjami. nauczyć się na pamięć wszystkich jego kolorów i linii tak. nie pytając o nic. cierpka chmura ziół. Ale co do tego.pogrzebowych. oliwek i zabójczo pikantnej papryki oraz nieodzowną wódkę anyżową – ouzo. Potem najprostsze danie – grecka pizza – mussaka: oberżyny.

Kuchnia grecka jest chłopska i realizuje marzenia o raju. Nie pojechałem też do pałacu w Knossos. Myślę także o opuszczonym sarkofagu. A potem ogromne odpustowe ciasto. świadoma swoich granic. wierny zasadzie. Wino białe z wyspy Samos. w niewielkim. jak się rzekło. w Hagia Triada. broni się skutecznie przed interpretacjami. szary. wbrew regułom widzenia. Atletyczny rzeźnik daje darmowy spektakl pod tytułem „ćwiartowanie wołu”. że należy wybrać spośród masy przedmiotów dzieło najlepsze. które dają całość w jasnym i nagłym świetle jednoczesnej obecności. o przewadze dziel sztuki nad dziełami literatury. a opis będzie. w woskowej ciszy muzeum. gdyby nadarzyła się sposobność spłacenia wdzięczności za przywróconą wiarę w wielkość malarstwa kreteńskiego. Jednym ruchem wyjmuje z wnętrza wątrobę. Ową kryptę królewską uczeni datują na okres przedpałacowy. sklepionym pomieszczeniu grobowym. jak to opis. siły i kształtu. Wypoczywa teraz w szklanej gablocie. bliski inwentarza – enumeracja postaci i przedmiotów. nazwać arcydziełem. od lewej do prawej. Udręka opisywania. co po nas zostanie. . z ziarnkami siemienia na wypieczonej skórce. Chleb jest biały i słodki. kłując i szarpiąc na oślep. Sarkofag został znaleziony. sam na sam ze swoją tajemnicą – nieruchomą procesją ludzi i zwierząt. jest więc koronnym świadkiem sztuki Minojczyków. Zrobiony został z kamienia wapiennego. Jest niewielki. cały ten przekładaniec zapiekany na gorącej blasze. intronizować. Sarkofag jest równy samemu sobie. Sam natomiast sarkofag pochodzi z okresu późnominojskiego. nie dopuszcza do siebie hałaśliwych i przemądrzałych. Jego kolory: ugry. w którym powinno być słodko i tłusto. czerwień. Nie obędzie się bez odwijania zdań jak bandaży. błękity. którzy zajmą się nami i będą się znęcali nad tym. Odłożyłem wycieczkę do Fajstos. szmaragdowa zieleń. kiedy cywilizacja widzi się cała jak w lustrze. nie daje się rozłożyć na czynniki pierwsze. Trzeba bowiem będzie opisać sarkofag.mielone mięso. Myślę o krytykach. Pierwsza ściana podłużna sarkofagu. Wróciłem tam następnego dnia. serce i rzuca je płasko na rzeźniczy pień. Długość jego wynosi 137 centymetrów i ponieważ zawdzięczam mu wiele godzin szczęśliwej kontemplacji. Usadowiłem się naprzeciw jatki. tasak rozłupuje kości – rozkłada tę wspaniałą rzecz na elementy. Nóż ślizga się z maestrią przez wzgórza mięśni. zaczynając od lewej: trzy kolorowe klosze spódnic. że właśnie ów sarkofag wynosiłbym z pożaru. Nie tknęła go ręka konserwatorów. myślałem. będące sumą innych – uwieńczyć je. że nie wolno żarłocznie połykać wszystkiego. było to więc jakby Saint-Denis królów kreteńskich. w którym przechowywane były szczątki osób należących do rodziny królewskiej. długi. Bo też sarkofag z Hagii Triady jest arcydziełem ponad wszelką wątpliwość – jego twórca uchwycił i przekazał nam ów szczęśliwy moment olśniewającej wiedzy i natchnionej trzeźwości. zaprawione żywicą jak za czasów Homera. piaskowa żółć świecą blaskiem stłumionym i szlachetnym.

Powrócił jeszcze raz na ziemię. górna część malowidła została zniszczona i jest teraz białą chmurą nieistnienia. kapłanką. hermy. Ma kształt posągu. wielki krater. jak się domyślamy. w tle postać z rozwianymi warkoczami grająca na podwójnym flecie. brązowe. zagadkowy jak zjawa. Druga podłużna ściana sarkofagu podzielona jest jakby na dwa akty. Po przeciwnej stronie – te same dwie postacie (zmarły w towarzystwie bóstwa. Tak doprowadzeni jesteśmy do ołtarza zapewne. bujający wbrew prawidłom grawitacji. Przewaga akcentów pionowych podkreśla monumentalną powagę i spokój. Po lewej stronie. W centrum kamienny stół ofiarny. postać w złotej sukni do kostek. Tak kończy się scena oznaczona jasnopiaskowym kolorem tła. Na węższych stronach sarkofagu wyobrażono rydwan zaprzężony w parę koni. w górze. zaklęciami. Z ziemi wylania się bohater dramatu. zawodzenie fletów i krew. najbliższa końca sceny. ale zaprząg jest osobliwy – dwa skrzydlate lwy o głowach ptaków. Jemu to poświęcone są libacje sepulkralne. Teraz pochód zmienia nagle kierunek. w diademie na głowie (księżniczka. na którym leży spętany byk z poderżniętym gardłem. bez zbędnych szczegółów i rozrzutności gestów. Urywa się tło niebieskie i dotykamy teraz samego serca sceny. Malowane jakby od jednego zamachu. koszyk z owocami. dama odziana w sinofioletową suknię. Reszty nie ma. płaskie egipskie stopy. Dwie niosą koźlęta. Za tą. przed którym kapłanka wyciąga ręce nad ofiarnym naczyniem. powożony przez dwie postacie o zatartych diademach na głowie. mistycznej przyczyny. muzyką. niebieskozłocistych skrzydłach usiadł ptak. Sarkofag jest nie tylko arcydziełem. obojętny i wyniosły. ale jedyną ocalałą minojską Księgą Zmarłych – . Kobieta odziana w gorset i skórzaną spódnicę wlewa w ów krater krew ofiarnego zwierzęcia. dwa wiaderka. opartym o ramię. konkretny jak kamień. za nim drzewo odczytane jako cyprys. zwabiony ofiarami. Krew spływa do stojącego pod stołem naczynia. I wreszcie ostatnia osoba ceremonialnego pochodu. Oczy zwierzęcia są szeroko otwarte i pełne melancholii. Zarys budowli o trzech stopniach. jak domyślają się interpretatorzy). a zatem gryfy. I jeszcze drzewo. wyróżnione odrębnym kolorem tła. Wszystkie postacie ukazane są z profilu. Skala kolorów – błękitne. złociste. Na niebieskim tle trzy postacie męskie (co malarz oznaczył brązowym kolorem twarzy w odróżnieniu od jasnej karnacji kobiet). Pod stołem dwoje przycupniętych koźląt. model łodzi – motyw często spotykany także w grobowych malowidłach egipskich. przypominającym lirę. niesie na drążku. Na ich ogromnych. znak obecności bóstwa. malowane delikatnie i czule w tej scenie uroczystej i niemal mistycznej. owinięty szczelnie w jasną szatę jak w kokon. dwie sceny. Na samym krańcu sceny ściana ołtarza ze stylizowanymi rogami byka i dwie obosieczne siekiery na trzonach wysokich jak kolumny. jak chcą niektórzy interpretatorzy). między trzonami dwu toporów obosiecznych – labrysów (na szczycie ich usiadły ptaki). grająca na wielkim instrumencie muzycznym.spod których wystają bose. a trzecia. tajemnicy tajemnic.

III W ocenie takich odkryć. lecz ród mój jest z Nieba zaiste. Cała kompozycja wydaje się być poddana ścisłym regułom sformalizowanej liturgii. pałac Minosa na Krecie lub groby . Uroczystość żałobna. Uczeni dali nam szereg mniej lub więcej przekonujących interpretacji malowideł na sarkofagu. Najbardziej przekonujące wydają się tłumaczenia. I o tym wiemy wszyscy. Dajcie więc szybko wodę zimną. zwane rogami wotywnymi. Rzeknij: Jestem dzieckiem Ziemi i Gwiaździstego Nieba. ów labrys. ale „gra” określoną rolę w przedstawionej ceremonii. Spaliło mnie pragnienie i utraciłem życie. inni dopatrują się mistycznych zaślubin Zeusa z Herą. Z malowideł sarkofagu emanuje niezmożona wiara w nieśmiertelność. stań z dala. a także instrumenty muzyczne – strunowe. że życie jest niezniszczalne. których znaczenie symboliczne nie ulega wątpliwości. co tryska z Jeziora Pamięci.dokładnym przedstawieniem rytuału. zatrzymaj się. sakralne gesty mają cel praktyczny: czuwanie nad życiem zmarłego – albowiem śmierć i zmartwychwstanie były prawem naturalnym jak prawa przyrody. drzewa i ptaki. Na lewo od Domu Hadesu znajdziesz bijące źródło. Znajdź inne źródło nieopodal Jeziora Pamięci. plastycznego zapisu starej tradycji. od którego pochodzi nazwa labiryntu. nie zbliżaj się do niego. Żadna z przedstawionych postaci nie ma charakteru dekoracyjnego. które za punkt wyjścia biorą kult zmarłych. jak grób Tutanchamona. Zimna woda tam tryska. przed źródłem stoją strażnicy. przekonanie. towarzyszące bezkrwawej libacji. Artysta przekazał nam coś więcej niż zapis kultu. ma zatem również wartość dokumentu. opadanie liści i kiełkowanie zbóż. i dęte – przypisane ofierze ze zwierząt. a wokół niego stoją białe rzędy cyprysów. Jest to mocna i prawie radosna pieśń o rezurekcji. pienistą. ofiary. stylizowane rogi byka. Jedni widzą w nim ceremonię związaną z kultem agrarnym – uczczenie powrotu wiosny. Odnajdujemy tu także bez trudu wszystkie wielkie symbole religii minojskiej: topór o podwójnym ostrzu. następstwa pór roku. jaką wiele wieków później odczytujemy na tabliczkach z Petelii.

a także wyjaśni. na której rosły oliwki. na którym wszyscy. Będzie to pożyteczne. Warszawa 1964. Wielka sensacja naukowa wisiała niejako w powietrzu. Stillmann. niezbyt pociągającej powierzchowności. wdał się w skomplikowane transakcje. byli członkami Royal Society. przyjrzyjmy się bliżej Arthurowi Evansowi. Ale zanim o tym opowiemy. Urodził się w roku 1851 w małym miasteczku Hemel-Hempstead. o czym wspominamy. świadomie lub nieświadomie. istotnie zupełnie wyjątkowe – stanowią jeden z elementów uporządkowanego obrazu przeszłości. Ta transakcja nie doszła do skutku. długi na 180 stóp i szeroki na 140. ale te braki natury i wady charakteru rekompensowała niezłomna wola. Był niski. ojciec – wybitnym geologiem. Dom zacny. który pozwolił mu na prowadzenie 40letnich prac wykopaliskowych. znawcą prehistorycznej archeologii i kolekcjonerem starożytności. Leonard Woolley6 Odkrycie cywilizacji minojskiej jest dziełem jednego człowieka – Arthura Evansa. pełen pamiątek. wręcz mały. ukryty był od tysiącleci pałac Minosa. solidne wykształcenie i ogromne zasoby energii. który ufał bezgranicznie Homerowi i nie zawiódł się na nim. dlaczego jemu to właśnie przypada chwała odkrywcy. aby zrozumieć późniejsze pomyłki wielkiego archeologa. a przedmiotem ich były dokładnie tereny. dlaczego dał nam Knossos w takiej właśnie postaci. wiktoriańskich cnót i skamielin. Działali też na wyspie przed Evansem włoski archeolog Federico Halbherr i jego francuski kolega Joubin. a także amerykański dziennikarz i miłośnik archeologii. w rodzinie bogatych przemysłowców i uczonych. antropologiem. bo kreteński właściciel ziemski okazał się krętaczem i oszustem. bo pozwoli zrozumieć. Nie był on zresztą pierwszym. 6 W poszukiwaniu przeszłości. co było nie bez związku z jego rozpaczliwą miopią. Pewien konsul hiszpański rozgłaszał. Od wczesnej młodości pasjonowały Arthura monety.królewskie w Ur. wybuchowy temperament przysparzał mu więcej wrogów niż przyjaciół. którego uwagę zwróciła ta tajemnicza wyspa na morzu ciemnym jak wino. Od wielu dziesiątków lat kręciło się po niej i myszkowało sporo archeologów-amatorów. Obaj jego dziadkowie. Znaleziska te. niełatwo zdobyć się od razu na odpowiednią perspektywę. że w pobliżu Knossos znajduje się zasypany pałac. . Fortuna obdarzyła go długim życiem i majątkiem osobistym. po mieczu i kądzieli. gramy swoje role. a także realizację swych pełnych fantazji rekonstrukcji. Pod koniec lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku odkrywca Troi. są jednocześnie objawieniem historycznego tła. Schliemann – ten. czego nie mógł tolerować solidny Schliemann. gdzie pod warstwą ziemi.

Joan Evans w książce Time and Chance tak pisze o swoim przyrodnim bracie: „Evans był krańcowym krótkowidzem i stale nosił szkła. Bez nich mógł widzieć tylko drobne przedmioty, jeśli je zbliżał na odległość paru centymetrów do oka, ale za to z najdrobniejszymi szczegółami, podczas gdy wszystko wokół było dla niego mętną plamą. Dlatego właśnie szczegóły, które widział z mikroskopijną dokładnością, jakby oderwane od zewnętrznego świata, posiadały dla niego większe znaczenie niż dla innych ludzi”. Cały jednak charakter i osobowość Evansa były zaprzeczeniem tego, co zwykło się określać mianem „książkowego mola”. Już w słynnej szkole Harrow przyszły odkrywca Knossos dał się poznać jako chłopiec wybitnie zdolny i dość niesforny (redagował studenckie satyryczne pismo „Żmija”, zawieszone przez pedagogów po ogłoszeniu pierwszego numeru, a także jako wyborny pływak i jeździec, co miało kapitalne znaczenie dla jego przyszłej kariery eksploratora. Archeologia bowiem, w okresie bohaterskim, wymagała od swoich adeptów wielkiej wytrzymałości fizycznej, a także odwagi osobistej. Spalone słońcem pustkowia, chmury owadów roznoszących zarazki, długie noce w dusznych barakach, pod moskitierą, groźba malarii, bunty niepiśmiennych robotników, samotność – były zwykłą scenerią i ceną cierpliwie płaconą za uratowany kamień, inskrypcję, rzeźbę. Młody Evans studiuje w Oksfordzie, wolny czas i wakacje poświęca na podróże, i to wcale niebanalne, do Rzymu, powiedzmy, czy Paryża. Pociągają go krainy leżące na krańcach cywilizowanej Europy – Laponia, Finlandia, Krym, Bułgaria, Rumunia i oczywiście Grecja. Zupełnie szczególną sympatią obdarzał Evans kraje południowej Słowiańszczyzny. Fascynowało go wybrzeże Dalmacji ze swą mozaiką kultur, wspaniałym krajobrazem i ludźmi świadomymi swojej przeszłości i walczącymi samotnie o wolność. Potomek konserwatywnej rodziny staje się liberałem, zwolennikiem Gladstone’a. Postanawia bronić sprawy uciemiężonych przez Turków Słowian, na przekór opiniom panującym w jego ojczyźnie i intrygom mocarstw. Ten rozdział życia Evansa można by zatytułować „awantury polityczne archeologa”. Przyszły odkrywca połknął bakcyla polityki, co zresztą zdarza się wielu młodym, bardziej rozgarniętym ludziom wszystkich czasów. Przyczyniły się zapewne do tego pewne niepowodzenia na drodze uniwersyteckiej kariery. Młody naukowiec ukończył znakomicie swoje studia, nie był jednak popularny w konserwatywnym środowisku Oksfordu i jakby z zemsty za brak akceptacji stał się politycznym enfant terrible7. Wprawdzie Evans robił wyraźnie na złość swojej rodzinie, lecz poczynania jego pełne są sensu, rozmachu i konsekwencji. Wkracza odważnie w gąszcz problemów bałkańskich (był nawet aresztowany pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Rosji), pisze książkę o Bośni i Hercegowinie, którą wysyła wybitnym politykom, a w roku 1877 zostaje specjalnym
7

enfant terrible – okropne dziecko (fr.); osoba nietaktowna.

korespondentem do spraw bałkańskich świetnego i wpływowego pisma „Manchester Guardian” i osiedla się w Raguzie (dzisiejszy Dubrownik). Jest korespondentem z krwi i kości, reportażystą w wielkim stylu, ryzykującym wielokrotnie bezpieczeństwo osobiste, zaangażowanym w sprawy uciemiężonych Słowian, pochłoniętym pasją dawania świadectwa prawdzie. Niestrudzony, przemierza wyżyny i pustkowia Czarnogóry, przepływa rzeki, wędruje pieszo i konno, dociera do sztabów powstańczych, pisze z oburzeniem o okrucieństwach tureckich wobec miejscowej ludności, a kiedy konsul angielski ogłasza, że jego artykuły są dziełem fantazji, posyła do „Guardiana” szczegółową listę spalonych wsi i nazwiska ofiar tureckiego terroru. W tym czasie żeni się z córką swego przyjaciela, historyka z Oksfordu, i kupuje w Dubrowniku piękny wenecki dom, zwany Casa San Lazzaro. Nie oznacza to bynajmniej rezygnacji z działalności publicystyczno-politycznej. Kiedy wybucha kolejne powstanie przeciw Austrii, Evans pozostaje w kontakcie z powstańcami i pisze z entuzjazmem o ich zwycięstwach. I tu przebiera się miarka i cierpliwość okupantów. Zostaje aresztowany przez władze austriackie i na wiosnę 1881 roku zmuszony wraz z żoną do opuszczenia Dalmacji. Ku satysfakcji rodziny wraca do Anglii. „Dostał nauczkę i teraz będzie siedział w domu – mam nadzieję” – pisze jeden z jego krewnych. Złudne nadzieje. Buntowniczy Evans nie znajdował dla siebie miejsca w tradycyjnych ramach. Drażni go w oficjalnej, uniwersyteckiej archeologii brak szerokich horyzontów, płytki kult klasycznej i tylko klasycznej sztuki, a także szkolarskie podziały. „Dzieje się tak – kpił w jednym z listów – jakby istniała odrębna geografia dla wysp i dla kontynentów albo nie mające ze sobą związku geologie dyluwialne i geologie aluwialne”. Intuicja wiodła go we właściwym kierunku, trzeba jednak było zdobyć materiał faktów. Wyrusza tedy Evans do Grecji na poważny rekonesans naukowy. W Atenach odwiedza wielkiego Henryka Schliemanna. Dzieli ich znaczna różnica wieku (bez mała 30 lat) i sława. Archeolog niemiecki ma już za sobą wszystkie znakomite odkrycia: Troję, Tyryns i Mykeny; jego młodszy angielski kolega jest tylko dobrze zapowiadającym się absolwentem świetnej uczelni – gdyby umarł w tym czasie, poszedłby na dno niepamięci wraz ze swoją nie sprawdzoną niezgodą na dotychczasowy stan wiedzy o przeszłości. O czym rozmawiali? Można sobie wyobrazić to spotkanie. Schliemann zapewne opowiadał o Homerze, Evans słuchał z szacunkiem, ale cały pochłonięty oglądaniem mykeńskich przedmiotów ze złota, a także biżuterii i pieczątek – przybliżając te skarby na odległość kilku centymetrów do fatalnie krótkowzrocznych oczu. Te obiekty pasjonują go od dawna. Posiadają motywy dekoracyjne dalekie od klasycznie greckich, które skutecznie obrzydziła mu szkoła. Przywodzą na myśl Asyrię i Egipt. Ale jest to znów intuicja, estetyczna impresja. I być może, podobnie jak fizyk czy astronom, którzy przeczuwają nie odkryty pierwiastek czy gwiazdę,

Evans domyśla się, wierzy, zakłada istnienie nie odkrytej cywilizacji, która połączy kulturę starożytnego Wschodu i „cud grecki” we wzór zrozumiałego wynikania. Trudno stwierdzić, czy spotkanie ze Schliemannem miało dla Evansa znaczenie przełomowe. Ale, po latach, wspomni swego poprzednika z czcią i sympatią: „Coś z romantycznych przeżyć wcześniejszych lat przylgnęło do jego osobowości; w pamięci pozostało mi uczucie prawie tajemniczości, gdy siedziałem naprzeciw tego czarno odzianego mężczyzny, szczupłego, o delikatnej budowie i ziemistej cerze, noszącego binokle osobliwego kształtu, przez które patrzył przenikliwie w głąb ziemi”. Po powrocie do Anglii Evans zostaje mianowany kustoszem Ashmolean Museum, założonego w XVII wieku w Oksfordzie, a znajdującego się w owym czasie w opłakanym stanie – zbiory przedmiotów o różnej wartości, z wielu epok i nierzadko wątpliwej proweniencji. Nie zaprzestaje intensywnych podróży naukowych; w czasie jednej z nich umiera nagle ukochana jego żona Margaret – wierna towarzyszka uciążliwych wypraw badawczych, znana w rodzinie z dowcipnych listów, w których opisywała codzienność „łowcy przeszłości”, jak na przykład dramatyczne polowanie na pluskwy w jakimś zagubionym bałkańskim zajeździe. Wiosną 1894 roku Arthur Evans postawił po raz pierwszy stopę na wyspie swego przeznaczenia. Kreta przypadła mu od razu do serca. Odnalazł w niej to wszystko, co zachwyciło go w Dalmacji: dzielny lud pod okupacją turecką, dramatyczny krajobraz, pomniki i ślady długiej historii helleńskiej, rzymskiej, francuskiej, weneckiej i tureckiej. Pod tą barwną mozaiką wielu kultur Evans spodziewał się znaleźć coś, czego dotychczas nikt nie nazwał, nikt nie dotknął. Jeszcze przed rozpoczęciem prac wykopaliskowych zanotował: „Złoty wiek Krety leży daleko, poza granicami znanej nam historii”, i dalej zdanie, które wydaje się nam paradoksem: „Nic mocniej nie porusza archeologa badającego relikty bardzo dalekiej przeszłości niż to, gdy znajduje je w miejscu, gdzie obiekty pochodzące z okresów historycznych są względnie rzadkie i nieważne”. Kolejny powrót do Anglii i w marcu 1899 roku wyprawa na Kretę, tym razem już z konkretnym celem rozpoczęcia wykopalisk. Jest ich trzech: Evans, David George Hogarth – młodszy od Evansa, ale bardziej od niego doświadczony w dziedzinie technik archeologicznych, i Duncan Mackenzie – rudy Szkot, poliglota i spec od prowadzenia dziennika prac wykopaliskowych. Płyną jak Argonauci na spotkanie z jedną z najwspanialszych przygód nowożytnej humanistyki. Na morzu szaleje burza. Dawno umarli Minojczycy bronią swojej tajemnicy. Bezzwłocznie rozpoczęto prace w pobliżu Knossos, na wzgórzu Kefalosa. I w pierwszych już dniach ukazuje się oczom archeologów ogromny labirynt budowli. Pod datą 27 III 1899 roku Evans notuje w swoim dzienniku: „Nadzwyczajne zjawisko – nie znaleźliśmy niczego greckiego, niczego rzymskiego – poza może jednym fragmentem czarnej

Prawdę mówiąc. Labirynt schodów. Na świat grecki – zdawało się poznany do końca – padło nieoczekiwane światło. że los obdarzy go rzadkim przywilejem i tytułem odkrywcy nieznanej cywilizacji. Przez wiele dziesiątków lat ścigał ten cel uparcie i bezskutecznie. Powiem więcej: wielki okres tej cywilizacji trzeba cofnąć aż do okresu przedmykeńskiego”. Nazywa . z którego zbudowany był Knossos. następnie Christian Doll i w końcu Piet de Jong.. spalone drewniane kolumny. nie podtrzymywały żadnych stropów.. w dniu. Pałac był jakby z mgły i marzeń. który emanował z odsłoniętych ruin. kiedy zaczął wykopaliska Troi. ściany pokryte freskami rozsypywały się w proch za byle dotknięciem. a mianowicie decyzję rekonstrukcji. dekadenckim stylem życia. Wkrótce trzeba było potroić liczbę zatrudnionych robotników. architekturą pełną szarmu i subtelności.]. a właściwie ich ślady. że od samego wstępu Sir Arthur podjął decyzję. dziewiętnastowieczne izolowanie „cudu helleńskiego” od świata otaczającego barbarzyńców trzeba było odesłać do lamusa teorii nie potwierdzonych. drogich kamieni – jak to działo się w Mykenach – ale stanął oko w oko ze sztuką dojrzałą i wyszukaną. Evans zatrudniał zawodowych architektów.glazury. Przedsięwzięcie było zaiste na skalę niebywałą. Miał lat 49. Więc Evans postanowił ścigać swoją wizję pałacu. Evans stanął wobec zadania przekraczającego – patrząc na to z dzisiejszego punktu widzenia – siły jednego człowieka. i to nie – jak było w zwyczaju – w końcowym etapie prac dla sporządzania ostatecznych planów. Zwiodła nas trochę ceramika geometryczna z VII wieku przed Chr. Rozkwit Knossos należy datować znacznie wcześniej. jakiej nie może mu wybaczyć wielu specjalistów. Piszący o jego pracach uczony austriacki Camillo Praschniker pozwolił sobie na bardzo złośliwą. rzutów poziomych i pionowych odkrytych zabytków – ale od samego początku prac wykopaliskowych. że materiał. korytarzy. chciałoby się rzec. i zaskakująco słodkim. pokoi. Co to znaczy? Znaczy to. lecz nie pozbawioną racji uwagę. jak również grobowce odkryte w pobliżu drogi centralnej [. tarasów i dziedzińców zdawał się nie mieć końca i Evans z kłębkiem Ariadny w ręku cierpliwie posuwał się naprzód krok za krokiem. skarbca. nie spodziewał się wcale.. Nie odkrył złotych masek. Gdyby odkrycie dokonane zostało pół wieku później. w którym stanął u stóp wzgórza Kefalosa i kiedy łopaty 30 robotników zagłębiły się w ziemi. Na usprawiedliwienie odkrywcy można powiedzieć. Tradycyjne. Tak narodziła się nowa dziedzina wiedzy o naszej przeszłości. co Schliemann. nad pracami wykopaliskowymi czuwałaby zapewne potężna międzynarodowa organizacja i wieloosobowy sztab uczonych. Marzeniem Evansa było odczytanie pisma kreteńskiego. prawie tyle samo. uciekał przed archeologiem. mógł przyprawiać o desperację. Pierwszym jego współpracownikiem był Theodore Fyfe – architekt Brytyjskiej Szkoły Archeologicznej w Atenach.

jakiego trudno spodziewać się w ciągu jednego życia. a okazuje się takim odkryciem. ciemnoczerwoną farbą. poszukiwałem zawsze materialnych śladów. żeby je upiększyć. Prace pochłonęły znaczną część osobistego majątku odkrywcy – ćwierć miliona mocnych jeszcze wówczas funtów szterlingów. udoskonalić. że Fundusz [Kreteński Fundusz Wykopaliskowy] powinien mi pomóc.Knossos ni mniej. będzie to najzupełniej do przyjęcia. Zwiedzający pałac w Knossos pozbawiony jest tych rozkoszy. mieć kontrolę nad tym. że są autentyczne. uczynić bardziej zrozumiałymi. aby odtworzyć w sposób namacalny to. Na pewno są tacy. Hogarth zarzucał Evansowi topienie funduszy (z początku częściowo publicznych) w luksusowych rekonstrukcjach. Zrazu obaj uczeni pracowali ze sobą zgodnie. ni więcej tylko „miastem filmowym”. skoro w liście do ojca pisanym w listopadzie roku 1900. Nowoczesny materiał budowlany. co przedsięwziąłem. nikt nie wtrącił się. przerzucić most nad przepaścią czasu. między nami a ludźmi i bogami sprzed tysiącleci. ja wiem natomiast. przeznaczonych raczej dla laików niż dla specjalistów.]. chcemy mieć pewność. co spektakularne. Jeśli da mi pieniądze osobiście. komunikuje: „Pałac w Knossos był moją ideą i moim dziełem. . aby nawiązać porozumienie i przymierze. starte przez pielgrzymów stopnie katedry. z czarnymi bazami i kapitelami.. to inna sprawa. znak muratora na kamieniu. I rzeczywiście. Dotacje istotnie zostały wstrzymane już w roku 1902. bez pomocy pośredników. Dlatego nieodmiennie wzruszały mnie koleiny na rzymskich drogach. Nie będąc uduchowionym ponad miarę. Evansowska skłonność do tego. chociaż zrobione z uzbrojonego betonu – są nad wyraz kruche”. kolumny pomalowane brunatną. gdzie „wędruje się wśród hipotez. co należało pozostawić wyobraźni” – pisze Hogarth do Evansa i w dalszym ciągu listu grozi wstrzymaniem dotacji. mogła budzić zastrzeżenia. Knossos pozostało przez 30 lat jego prywatną pasją i własnością. które. a więc kilkanaście miesięcy po rozpoczęciu prac wykopaliskowych. którzy postąpiliby inaczej. Może to nie jest najlepsza droga. Sławy nie chciał dzielić z nikim. ale szybko ich drogi rozeszły się. Jednym z pierwszych jego oponentów był dyrektor Brytyjskiej Szkoły Archeologicznej w Atenach. więc i odpowiedzialność za kształt pałacu spada tylko na niego. że nikt ich nie poprawiał. Ale możemy również zachować przynajmniej część Knossos w rodzinie! Jestem całkowicie na to zdecydowany [. Evans musiał się z tym wszystkim liczyć. ba. i to ja jeden.. ale jedyna możliwa dla mnie. dlatego że muszę. aby kontynuować pracę”. w ciągu wielu ludzkich egzystencji. Obcując z dziełami przeszłości. „Taka na przykład restauracja «Sali Tronowej» nie była wynikiem stosowania metod naukowych. To. Hogarth. Trzeba powiedzieć. Jest to bardzo znamienny przyczynek do charakterystyki Evansa. ale jedynie zaspokajała pragnienie. że Evans dość wcześnie zetknął się z krytyką swoich metod. płoszą obecność dawnych mieszkańców. Pragniemy sami. że takie właśnie jest moje stanowisko.

uzupełnieniom i zmianom. któremu odpowiada ceramika o ciemnych wzorach na jasnym tle8..Bezsporną zasługą Evansa było nie tylko zebranie ogromnego materiału. średnio – i późnominojską.. dojrzałości i upadku. W każdej charakterystycznej fazie kultury obserwujemy bowiem czasy rozkwitania. Cyklad i Hellady. a okresy epoki wczesnej są naturalnie dłuższe. Starał się również uchwycić wszystkie współzależności i związki odkrytej cywilizacji z historią Troi. Hołd złożony bezimiennym królom wyspiarskiego państwa. W rzeczywistości chronologia zaproponowana przez Evansa ma szereg punktów słabych i podlegała licznym przeróbkom. Było to możliwe dzięki znaleziskom obiektów anatolijskich. syryjsko-fenickich i egipskich na Krecie. często monochromatyczna. odkrywca Knossos podzielił cywilizację minojską na trzy okresy: wczesnominojski 3400-2100 r. a także przedmiotom kreteńskim. Szczególną uwagę Evansa przykuwały stosunki Egiptu z Kretą. jak i naukowy. „Dla tej rozległej przestrzeni czasu – pisze odkrywca Knossos – obejmującej przeszło dwa tysiące lat. a z kolei dla każdej z nich trzy okresy. na jakie archeologowie trafili na Wschodzie. ale zawodzi już w innych miastach minojskich. a zwłaszcza Egiptu i Mezopotamii (dwóch najstarszych i najbardziej znanych kręgów kultury). okres średniominojski od 2100 do 1580 przed Chr. czego nie należy zresztą rozumieć zbyt drobiazgowo czy z dokładnością zegarmistrzowską. wpłynęła decydująco na periodyzację cywilizacji kreteńskiej. Nowe odkrycia archeologiczne podważyły zresztą całą niemal chronologię starożytnego Wschodu i Egiptu. Epoki dzielą się jeszcze na okresy i fazy i jest rzeczą znamienną. i to właśnie historia Egiptu. że Evans powtórzył mityczny cykl trójkowy jakby pod wpływem legendy o Zeusie. Ten podział. Trzy zasadnicze epoki minojskiej historii odpowiadają z grubsza Staremu. jak Malia czy Fajstos. jakby obowiązywały tam lokalne zegary i odrębna miara czasu. Okresowi od końca neolitu aż do inwazji Achajów na Kretę Evans nadał nazwę minojskiego. spenetrowana najdokładniej dzięki źródłom pisanym. Opierając się między innymi na ceramice. dla którego charakterystyczna jest ceramika „przydymiona”. jest w swej istocie zarówno logiczny. ale pierwsza wielka próba jego usystematyzowania i stworzenia chronologii starożytnej Krety. który co dziesięć lat przedłużał władzę królewską Minosa. przed Chr. Każdy okres trwa przeciętnie 250 lat. ceramika zwana Kamares (od nazwy miejscowości) z wzorami kolorowymi na ciemnym tle. jeśli patrzymy na rozwój całej cywilizacji minojskiej czy na jej stadia. . zastosowaliśmy podział na trzy zasadnicze epoki: wczesno-. Inwazję Hyksosów na Egipt należało 8 Przytoczony wyżej podział i charakterystyka ceramiki minojskiej są oczywiście niesłychanie schematyczne i nie oddają całego bogactwa tej sztuki i rzemiosła.. Odnosi się ona głównie do Knossos. Średniemu i Wczesnemu okresowi Nowego Państwa Egipskiego”. i wreszcie okres późnominojski 1580-1200 przed Chr.

uszlachcony przez króla. A ponieważ w naszym pokoleniu epoka wiktoriańska ma trochę lepszą opinię niż w oczach pokolenia. Mając 75 lat przeżył na Krecie trzęsienie ziemi. następcy uczonego. a posługiwał się nieodmiennie gęsim piórem”. Pałac Minosa powstał w obszernym. Patriarcha śródziemnomorskiej archeologii. Francji.. zniszczone bombami nieprzyjacielskich samolotów. Odkrycie w roku 1942 listy królów Chorsabad zmusiło do modyfikacji chronologii mezopotamskiej. ukazał się w roku 1921. Matz czy Nikolaos Platon. oznaczone początkowo na lata 2123-2081 przed Chr. a nawet 1792-1750 przed Chr. Ciężko przeżył klęskę swych umiłowanych krajów. urzędował sztab hitlerowskich wojsk. przeszło trzy tysiące stron i około 2500 ilustracji. szczęśliwe lata swego małżeństwa z niezapomnianą Margaret. Dlatego nowsi badacze. Do końca pracuje i żywo interesuje się wypadkami wojennymi. Jeszcze w roku 1941 odwiedza British Museum. gdzie przeżył krótkie. wielkiej sagi starożytnej cywilizacji Krety. Naprawdę potrzebował dużo przestrzeni. Przyrodnia siostra odkrywcy zanotowała w swoich wspomnieniach taki oto wizerunek uczonego w akcji: „Tutaj mógł pracować nad swoją książką – dzieląc i klasyfikując materiał w prosty sposób. materiał był przytłaczający. które obserwował z uwagą i chłodno jak Pliniusz wybuch Wezuwiusza. a mianowicie ustawiając nowe stoły na kozłach dla każdego nowego rozdziału i przechodząc od jednego do innych. zasłużył na śmierć bardziej łagodną po tak burzliwym życiu. Do końca życia niemal władzę nad Knossos sprawował twardą ręką. Mając lat 80 podróżował na Kretę hydroplanem i bardzo cenił sobie ten środek lokomocji. jak szachista rozgrywający wiele partii w tym samym czasie [. poszukują bazy solidniejszej dla datowania historii Krety niż hipotezy Evansa i opierają się na wprowadzeniu metali lub zburzeniu pałaców na wyspie. Niezmordowany starzec.]. W jego domu kreteńskim. nie będzie . i w dodatku zmagając się z nim nie korzystał z żadnych nowoczesnych ułatwień. ostatni piętnaście lat później.. Jak ocenić tę niezwykłą postać? Nie nasza to sprawa. Umiera w glorii i huku bomb. Nasunęło mu się przypuszczenie. Zajmują się tym. zamieszkanym głównie przez książki. Dziełem życia Evansa jest jego The Palace of Minos at Knossos. Całość obejmuje sześć woluminów. „Przyjeżdżam tu zawsze co pięćdziesiąt lat”. Panowanie Hammurabiego. Parę lat przed wybuchem II wojny światowej odwiedził Dalmację i swój dawny dom w Dubrowniku.. ani maszyny do pisania. z właściwą sobie bezwzględnością. Jugosławii. na koniec Grecji.. określa się obecnie na lata 1848-1806 przed Chr. Pierwszy tom tej monumentalnej książki. domu Evansa w Youlbury. tytułami wielu uniwersytetów. że w tym przeraźliwym zjawisku przyrody należy szukać wyjaśnienia zagłady odkrytej i umiłowanej przez niego kultury. Glotz. w przerwach między sezonami wykopaliskowymi.„przesunąć” w okolice roku 1720 przed Chr. które bezpośrednio po niej nastąpiło. zwanym Villa Ariadna. Nie miał ani sekretarki. obsypany zaszczytami.

wybucha ostra polemika o sprawę.chyba nadmierną zgryźliwością. badaczy cywilizacji stał się niejako publicznym widowiskiem. można było przypuszczać. który nie doprowadził zresztą do definitywnych rozstrzygnięć. nową chronologię. ostatnie słowo nie należy do odkrywcy. Protagonistą owego sporu. Zaproponował on rewolucyjną. nowe datowanie greckiej epoki brązu. że Evans powiedział wszystko. jaką jest archeologia. jeśli nazwiemy go – Tennysonem archeologii. wprowadzając to. bo sprzeczną z opiniami większości specjalistów. był uczony angielski. Namiętny spór archeologów. Na kapitalne pytanie. w radiu. Na nowo postawione zostało pytanie: gdzie leżą źródła naszej cywilizacji i jakie ludy były tej cywilizacji istotną siłą i motorem? 9 Każda rozprawa archeologiczna przemija (fr. że po wielkim dziele odkrycia następcom pozostaną tylko przyczynki i posłuszne repetycje tego. Ale w badaniu przeszłości. kiedy Grecy wkroczyli na półwysep. nie jest to tylko pedantyczny spór o daty. IV Tout traité d’archéologie passe9. a także rewaloryzację roli i wpływów poszczególnych kręgów kultury. ale kontrowersja pociągająca za sobą całą masę istotnych problemów. . w tygodnikach kulturalnych. profesor Oksfordu Leonard Robert Palmer. Charles Piccard Wydawało się. W połowie roku 1960. Ci ostatni – jego zdaniem – usadowili się na ziemiach. tak jak w każdej innej dziedzinie wiedzy. krótko po roku 1600 przed Chr. Jak się za chwilę przekonamy. nazywanych odtąd Grecją. językoznawców.). że nic nie jest zupełnie pewne i definitywne w nauce w ciągłym ruchu. która pozornie interesować mogła tylko fachowców. co można było powiedzieć o Knossos i kulturze minojskiej. Palmer przyznaje. ale szybko przekroczyła ich krąg i przez dobre parę lat głośno o niej było na łamach prasy. który odtąd stać się miał ich ojczyzną – podręczniki historii i większość fachowców podają przybliżoną datę: krótko po roku 2000 przed Chr. aby przypisać ją Grekom. co archeologowie nazywają kulturą późnohelladzką albo mykeńską. Marcel Brion mówi z melancholią. że w tym okresie była istotnie inwazja na półwysep. co napisał Sir Arthur.. a więc 19 lat po śmierci Evansa. ale nie ma żadnego dowodu.

większy zasięg wpływów. jakie w Knossos odkrył Evans. archeologów. Co więcej. to epoka artystycznej świetności i ekonomicznego dobrobytu Krety. Nic więc dziwnego. Mówił. Analizując treść odczytanych tabliczek z archiwum Nestora Palmer dochodzi do wniosku. podaje przybliżoną datę – około roku 1450 przed Chr. I wreszcie należy się liczyć z tym. z jej gwałtownym załamaniem się. uczeni są także ludźmi nie pozbawionymi namiętności. przeciwnie. Umiłowany uczeń Evansa. lingwistów. historyków greckiego okresu brązu pojawiła się oto herezja. barbarzyńscy lokatorzy. wybitny młody archeolog. kurator pałacu John Pendlebury (zginął bohatersko walcząc w szeregach kreteńskich partyzantów). niż miały w rzeczywistości. po których błąkały się posępne duchy przeszłości i dzicy. brązowe trójnogi). Dlaczego . Otóż tabliczki z kontynentu greckiego (znaleziono ich więcej w Pylos) datowane są ponad wszelką wątpliwość na rok 1200 przed Chr. jak chciał odkrywca Knossos. a więc tym samym. że około roku 1200 przed Chr. Knossos eksportowało na kontynent liczne wyroby z ceramiki i metalu (np. Jak wytłumaczyć ten dwuwiekowy hiatus między tabliczkami z kontynentu i z wyspy? Czy Evans nie pomylił się (świadomie) w datowaniu? Czy Minojczycy są istotnie. nie zdający sobie sprawy. mowy o upadku kultury minojskiej w tym okresie. Podobnie jak w procesie. co mówi Arcypoeta. lecz nadal była ośrodkiem żywotnej kultury. a także na znalezieniu w pałacu Nestora w roku 1939 przez uczonego amerykańskiego Blegena całego pokaźnego archiwum tabliczek pokrytych pismem linearnym B. W kościele uczonych. dla owych uczonych data ta jest równoznaczna z katastrofą kultury minojskiej. że jego drastyczna rewizja opiera się przede wszystkim na odczytaniu w roku 1952 pisma linearnego B (które dla odkrywcy Knossos było zagadką). Dla niego. nie może być zatem. jego zdaniem. odmiennie niż dla większości badaczy. powszechnie uważany jest za okres ostatecznego upadku. i Schliemann odkrył jego zamek. ów okres. wynalazcami tego pisma. idąc za Evansem. czym niegdyś było to miejsce. Także z tym – zdawałoby się ugruntowanym w historii poglądem – Palmer nie zgadzał się zasadniczo. że odkrytym przez siebie cywilizacjom chcieliby nadać większe znaczenie. określany jako czasy upadku. Palmer stwierdza. należy powołać się na nowe dowody – obrońcy Evansa zażądali faktów uzasadniających rewelacyjną hipotezę. Naprowadził na ślad Troi. aby wnieść skargę rewizyjną. obalenia w proch i zapomnienia cywilizacji kwitnącej przez tyle stuleci. Wyspa znajdowała się wprawdzie pod panowaniem Greków. czy. Homer nie zawiódł nigdy archeologów. powstało ono na kontynencie? No cóż.Drugim bardzo ważnym problemem jest próba odpowiedzi na pytanie: kiedy Grecy podbili Kretę? Tutaj znów większość uczonych. Okres 1400-1100 przed Chr. mówi obrazowo. Nestora umieścił w Pylos i Blegen odkrył jego pałac. większy splendor. że w owych czasach Knossos było ruiną o zniszczonych schodach i rozsypujących się salach. że Agamemnon panował w Mykenach.

W końcu mamy obecnie własnoręczne kopie tabliczek z pismem linearnym B. coś jakby z romansu kryminalnego: dowód rzeczowy ukryty w piwnicach muzeum.) i był jednym z jej bohaterów? Wystawił przecież 80 okrętów (tylko 10 mniej niż potężny Nestor). że Idomeneus. król Krety. w tym przypadku. Rolę „archeologicznego zegara” – miary czasu. którzy wdarli się do miasta. następstwa i zmiany stylów w czasie są najdokładniej znane. i to jest najważniejsze. wyznaczono go także jako wojownika. Ten cały wywód Palmera wymaga paru słów wyjaśnienia. zwanym Pokojem Waz Strzemiennych (od rodzaju ceramiki z charakterystycznym ornamentem). nie znany uczonym dokument. uczestniczył w wojnie trojańskiej (około roku 1100 przed Chr. Ktoś mógłby zapytać: po co robić tyle hałasu o parę rozbitych garnków – owych. Dziennik prac wykopaliskowych mówi coś zupełnie innego. waz z motywem strzemiennym? Czyż nie lepiej zaufać intuicji i doświadczeniu odkrywcy? Nauki jednak nie buduje się na wierze w autorytety i archeolog jak sędzia śledczy musi jasno i precyzyjnie odpowiedzieć na trzy podstawowe pytania: co zostało znalezione. Jej rozwój bowiem. Otóż główną podstawą Evansa dla ustalenia daty tabliczek była stratyfikacja dokonana w małym pokoju. a poza tym. znaleźliśmy dziennik prac wykopaliskowych (The Day Book of the Knossos Excavations) prowadzony przez Duncana Mackenzie – asystenta Evansa. Na koniec. w tej warstwie archeologicznej. ale całe okresy cywilizacji. Nie można dobitniej i bardziej bezwzględnie. że tabliczki. spełnia najczęściej ceramika. mający swoją stolicę w Knossos. I tutaj polemika uczonych przerodziła się w aferę o fałszerstwo. które ujawniły nowe dokumenty pochodzące z Ashmolean Museum w Oksfordzie. gdzie zostały porzucone. Ten dokument stał się wielką pomocą przy ustalaniu faktów. co zresztą zgadza się z zapiskami samego Evansa. jest niesłychanie ważne. wnuk Minosa. pozwala bowiem datować nie tylko obiekty sztuki. „W lutym 1960 roku – pisze Palmer – czułem. mówiąc po prostu. Był wreszcie jednym z załogi podstępnego konia trojańskiego – jednym z pierwszych. rozbite garnki pozostają na miejscu.miałby się mylić ów Niezawodny i Wielki – gdy mówił. odkryty przez Palmera. Dlatego te wszystkie ujawnione dopiero teraz fakty zmuszają do postawienia pod znakiem zapytania Evansowską stratyfikację i datowanie”. ponieważ nie stanowią . to znaczy w towarzystwie jakich przedmiotów. Przede wszystkim. nie zostały znalezione w wyżej wymienionym pokoju. które miałem możność przebadać. wykonane przez Sir Arthura. Te dokumenty wskazują. Tak to Palmer stara się zjednać miłośników Homera dla swej tezy o wielkości Krety w okresie rzekomego upadku tej wyspy. który miał stoczyć pojedynek z Hektorem. że nie mogę dłużej aprobować dokonanego przez Evansa datowania odkrytych w Knossos tabliczek z pismem linearnym B. do których odkrywca Knossos przywiązywał tak wielką wagę. ale w zupełnie innej części Pałacu. gdzie i z czym? To „z czym”. Rozpocząłem szereg badań. a rzucający cień na pamięć odkrywcy Knossos. zostały one znalezione dopiero w ostatnim miesiącu w Ashmolean Museum.

że Wunderlich nie jest archeologiem. wystąpił ze śmiałą hipotezą dotyczącą tego. że. zdawałoby się. Problem Krety. cienkie ściany. roli i znaczenia tej cywilizacji daleki jest od definitywnego rozwiązania. uważał cywilizację minojską za znacznie starszą niż była w rzeczywistości. Zarzuty Palmera były ciężkie i nic dziwnego. Hans Georg Wunderlich. obszary zamieszkane przez cienie. że arbitralnie. a co najmniej zachęcają do płodnej dyskusji. deformował wyniki badań i naginał je do z góry przyjętej tezy. nowe odkrycia archeologiczne mogą przynieść niejedną rewelację. już ostatecznie rozwiązanych zagadnień. Odczytanie starszych zapisów. prof. że mniej są przywiązani da schematów myślowych i przyjmowania za pewnik tego. choć Evans opatrywał je różnymi nazwami sugerującymi królewski splendor. Palmer wytknął także Evansowi. trwalsze niż domy żywych. a z nią greckiej. rola Krety jako źródła cywilizacji mykeńskiej. jakie nanoszą badacze do epokowego dzieła odkrywcy Knossos są znaczne. Wprawdzie w swojej rekonstrukcji Evans wyodrębnił „sektor gospodarczy”. gips i schody wyłożone alabastrem – stosowne były bardziej dla bosych procesji ofiarników. Odkrywca i największy autorytet w sprawach kultury minojskiej został oskarżony o to. nie miałyby świadczyć ich tętniące niegdyś życiem porty i miasta (zdobyte zresztą i przebudowane przez najeźdźców) – ale ciche zatoki śmierci. Podobnie ma się sprawa w delikatnej kwestii wpływów. z jakiego zostało zbudowane Knossos. ogromnym cmentarzyskiem. jak wyroby ze złota czy dzieła sztuki. że wywołały burzliwą polemikę. O życiu Minojczyków. Parę lat temu uczony niemiecki. Często jednak się zdarza. Dodajmy. owe rozległe nekropole. Tak na przykład Sala Tronowa z trudem może pomieścić 20 osób. Dzieje się tak zapewne dlatego. grobowce. Drewniane kolumny. Budzące powszechny zachwyt wycieczek urządzenia higieniczne. to znaczy bez pokrycia w realnych rezultatach wykopalisk. że były to raczej krypty niż pomieszczenia mieszkalne. A przy tym pokoje są małe. Otóż dla Wunderlicha Knossos nie było siedzibą królów kreteńskich – jak chciał Evans i wszyscy za nim zgodnie to powtarzali – ale pałacem zmarłych. jej najsławniejszych dziejów. Powróćmy jednak do sporu. podobnie jak o cywilizacji Etrusków. co może być jeszcze przedmiotem rozważań i wątpliwości. Wunderlicha zastanawiała nietrwałość materiału. ślady instalacji . kuchnie czy stajnie.przedmiotu pożądania grabieżców. jest on jednak zastanawiająco szczupły w stosunku do ogromnego pałacu. mniej mające posmaku publicznych skandali niż heretyckie hipotezy Palmera. nie posiada dostatecznej ilości budynków przeznaczonych na warsztaty. acz bardziej ciche. że uczenispecjaliści z innych dziedzin wiedzy wnoszą nowe światło do. Korektury i uzupełnienia. ale paleontologiem. czym w istocie był odkryty przez Evansa pałac w Knossos. Jeśli przyjąć tezę Palmera. często bez okien. mówiąc łagodnie. miastem śmierci. znacznie blednie. Stąd wniosek.

10 pîthoi (l. o zaciśniętych ustach. ale gdyby tak zamknąć oczy w Mykenach i otworzyć je w Knossos. kamiennych tablic. jak chciał odkrywca.. że królowie Krety rządzili łagodnie i odchodzili do swoich bogów niepostrzeżenie. które emanują z pomników Egiptu czy Asyrii – piramid. wówczas doznalibyśmy szoku i zrozumielibyśmy istotną różnicę stylu i ducha tych dwóch centrów kultury śródziemnomorskiej. pîthos) – (gr. półtorametrowej wysokości pîthoi10 – czy były. V Naprawdę jest to pierwsza cywilizacja białych. Ale.kanalizacyjnych i wodociągowych mogły mieć zupełnie inne przeznaczenie.). co najbardziej uderzające w cywilizacji minojskiej i co w moim odczuciu zbliżają do cywilizacji etruskiej. z którego groźnych rysów.poj. można odczytać obłęd i zbrodnię tamtych czasów. Rzecz dobrze jest znana z podręczników historii sztuki. to brak cech pompatycznej wielkości. ani nawet z „Odyseją” tych dworskich zabaw. majestatu. pojemnikami oliwy. Ogromne. gliniane naczynia w formie beczki używane do przechowywania żywności. na których nadzy książęta ze strusimi piórami we włosach kłonili swoje włócznie przed Fedrą o piersiach obnażonych. przytłaczających wszystko i wszystkich. a także olbrzymich rozmiarów. Andre Malraux To. Wyspa sejsmiczna. na których zapisana jest zemsta króla królów. Co więcej. wynikające z potrzeby wiary w złoty wiek. być może. nie potrafimy połączyć ani z „Iliadą”. . Na Kretę najlepiej wybrać się wprost z Myken. ale sprawdzenie tego naocznie ma nieodpartą siłę rewelacji. Nie jest to przepis zaczerpnięty z rozkładu jazdy. hieratycznej pozy. zamkniętych oczach – broni się.. Wydaje się. jest to nasze złudzenie. niż się przypuszcza. doświadczająca często gniewu Posejdona. tajemnicza. skoro znaleziono w nich szczątki kości? I czy ozdobione ornamentem kwiecistym wanny nie były raczej sarkofagami? Kreta. posępnej potęgi. ale także jakby mieniąca się w słońcu laguna maoryjskiego świata. wyspa niepewnych i chwiejnych hipotez. w niewinne dzieciństwo ludzkości. oba te miejsca nie mają nawet bezpośredniego połączenia. groźnego Sfinksa. nie zachował się żaden portret władcy. z rzadkim u władców taktem i dyskrecją.

Przede wszystkim sam już materiał użyty do budowy jest lekki. charakterystycznych dla budowli mykeńskich. Ale my. wyniosły tron z głazów. i zaskakujące perspektywy. Najbardziej charakterystyczną cechą tego zespołu architektonicznego jest niemożność rozbudowy na zewnątrz. które łatwo zatrzasnąć przed nieproszonymi gośćmi. Słowem zamczysko. Ani rodzaj budulca. freski (pomijając nawet nieudolne rekonstrukcje) czy rzeźba. Jest to architektura malownicza. kapryśna. Dachy budynków są dwuspadowe. zmienność rytmów przestrzennych. kolumny z drewna. przez które wpadało światło. Jakże inny jest pałac królewski w Knossos. Jest jednak rzeczą zastanawiającą. Myślę. których darmo szukać na włoskich czy francuskich zamkach trzy tysiące lat później. uniemożliwiający gigantyczne konstrukcje. jakby modelowane na wzór pieczary. łazienki. ale niewinnych intryg i zalotów. miasto niemal – nie bronione żadnymi murami (co budziło zdumienie i podziw) – cały otwarty na powietrze i słońce. a przy tym jego „organiczność” polegała na doskonałym wrośnięciu w teren. kwiaty i po ludzku uśmiechnięta bogini. freski przemieniają surowe płaszczyzny w barwne zasłony. że o wielkości sztuki kreteńskiej decyduje nie architektura. kpiąca z monumentalności. naturalnym wykorzystaniu wzniesień i spadków. przywleczone tu widać z kraju mgieł i deszczów. ogromny zespół architektoniczny. przypominająca bardziej spiętrzone dekoracje jakiejś wielkiej opery niż siedzibę królewską. Ze stoku wzgórza schodzą tarasy piękne jak kaskada. dzieci sceptycyzmu. Ściany z drobnych kamieni. z ich estetyki. Słowem. ani także obecność malarstwa nie tłumaczy wszystkiego.Centrum pałacu mykeńskiego stanowi megaron – wyodrębniona sala. Dodajmy do tego niebywały komfort. są cienkie. że zmusza do zastanowienia. jakie są tego źródła i przyczyny. Takie jest wrażenie i wiele stron wypisano na cześć tej pierwszej cywilizacji europejskiej. zamknięcie w ciasnej zbroi murów. budowlę. wielka ilość schodów. przypominające atmosferą twierdze średniowieczne z przepaścistymi kazamatami. aby pomieścić króla i wodzów naradzających się przed łupieżczą wyprawą. że nie jest to miejsce potężnej władzy i zbrodni. dość mroczna i niezbyt wielka. To wrażenie ogólne jest tak nieodparte i narzucające się. z której emanować powinna powaga i siła. zbyt wiele wiemy o kłamstwach sztuki lukrującej rzeczywistość. niezbyt szerokim wejściem. ażeby uśpić mogły naszą czujność freski z delfinami. kruchy. bo mógł być dowolnie rozszerzany. a właściwie brak . Sprawiał na mnie wrażenie plastra miodu. Tym tłumaczy się – wielopoziomowość. Nie ma tu ani śladu murów cyklopowych. w sam raz. aż do granic teatralności. i w dodatku z jednym. Siedlisko bardziej głębokie niż rozległe. połączonych zaprawą. architektura ruchliwa. „układ rozkwitający” zatem. system doprowadzania wody. szybów. że owo wrażenie teatralności wynika z założeń artystycznych budowniczych minojskich. pokojem i radością. która miała być przesycona szczęściem. Chciałoby się rzec. duszność. z wielką liczbą sal i pokoi zgrupowanych wokół dziedzińca centralnego.

pasji i cierpienia. którzy byli wówczas pod władzą Krety. Aby ukryć swoją hańbę. Znawca świata kreteńskiego. Ale ruiny są dostatecznym i niezbitym dowodem: nikt nie potrafił już zmobilizować tego małego ludu i rządzić nim. Lata te były pod każdym względem latami bezpieczeństwa. budowniczowie pałacu pracowali na szeroką skalę. przywódcy ateńskiej rewolty. i to na zawsze. – i niemal z dnia na dzień pałace całej Krety stały się ruinami. po czym z Ariadną – nie ścigany przez Minosa – odpłynął do rodzinnego miasta. Finley.rzeźby monumentalnej. Jej bohater uosabia typową grecką admirację dla sprytu – czy inteligencji – tryumfującej nad ciemnymi siłami. podczas gdy wszystko inne poza tym było na skalę małą. naturalna katastrofa około roku 1400 przed Chr. I nagle przyszła wielka. Tezeusz. związaną z Kretą. Odnosi się także wrażenie. grawerowane półszlachetne kamienie. który wyzwala swój kraj spod obcego jarzma. Co dziewięć lat Ateńczycy. Wydaje się. jakby na wyspie Minosa życie było zabawą. uczony angielski Moses I. Niczego nie wiemy o szczegółach tej katastrofy. grą nieco płytką. że ani religia. jak to potrafili dawni królowie przez 600 długich lat”. że od początku okresu środkowego życie było. został wysłany z ową ponurą daniną. bohatera politycznego. potwór o głowie zwierzęcia i ciele ludzkim. powierzchowną. Lekkomyślna żona Minosa uwiodła byka. Przy takiej interpretacji Tezeusz awansuje do roli liberatora. jest opowieść o Minotaurze. olśniewająca ceramika. wzrosła liczba ludności. która nie zachwiała się w ciągu 500 czy 600 lat. I Minotaur pożerał smacznie młódź ateńską. Ariadnę. król Krety kazał Dedalowi zbudować labirynt. uwiódł córkę Minosa. stale powiększano pałace. Z tego związku urodził się Minotaur. tablice z pismem linearnym B. zupełnie o tym milczą. składali ofiarę z siedmiu dziewcząt i siedmiu chłopców z najznakomitszych rodzin. ani władza królewska nie wymagały niczego innego. dodajmy: bezpieczeństwa pasywnego. beztroską. zarówno w sensie materialnym. Najbardziej znaną legendą grecką. syn króla ateńskiego. zwycięstwo racjonalnego porządku nad chaosem. lecz wszystko to odbywało się – aby tak rzec – w linii horyzontalnej. a mianowicie procesu wyzwolenia Aten spod panowania kreteńskiego. Od tego czasu datuje się znaczne udoskonalenie techniki. . Przypomnijmy ją w największym skrócie. jeśli chodzi o instytucje i ideologię. ustabilizowane. jak wszystkie legendy łączące w sobie ludową opowieść z mitem religijnym. Niektórzy dopatrują się w opowieści transfiguracji faktów historycznych. pieczątki i biżuteria. pozbawioną ekstazy. i nic nie pobudzało do zmian czy rebelii. jak i emocjonalnym. pochodzące właśnie z tego czasu. Potężny król Minos dostał w darze od Posejdona pięknego byka. Legendę o Tezeuszu można interpretować wielorako. Przybywszy na Kretę. Za pomocą ofiarowanego przez nią kłębka wdarł się do labiryntu i zabił Minotaura. że znalazło równowagę. pisze: „Jest tu jakiś paradoks: kiedy szło o zmobilizowanie ludzi i materiałów. ale małe figurki z fajansu i gliny.

kalectwem jest zatamowanie zakorzenionego w nas. Przyczynił się zapewne do tego Maciuś. jak procesje i bicie w dzwony.Jest to legenda grecka. na moje strzeliste akty uwielbienia. przeciwnie. wypełniony obcym życiem. kolebka Zeusa – wyspa uprzywilejowana przez mitologię – milczy wstydliwie o swojej przyziemnej historii politycznospołecznej. Kiedy pierwszy raz ojciec opowiadał mi tę bajkę. Nie znamy nawet imion królów minojskiej dynastii. jakie toczyli. ba. szyję przeciwnika. choć przecież większą chorobą. pół człowieka. natomiast byk – jest wszechobecny. Ale wracając do tematu – czy można w ogóle mówić o historii Krety starożytnej. uczułem bolesny skurcz serca i współczucie dla pół zwierza. Dedala czy innych spryciarzy. Odczytanie pisma linearnego B nie rzuciło wiele światła na dzieje Krety i jej mieszkańców. Minotaur jest na kolanach. Ojczyzna Fedry. pełną podstępów i toporów. i po śmierci bogowie uczynili go jednym z sędziów w cienistej krainie Hadesu. posążki z wypalanej gliny. a nie okrucieństwa. skoro brak źródeł pisanych poza skąpymi przekazami greckimi albo egipskimi. Przecież Minos nawet w tradycji helleńskiej był symbolem sprawiedliwości. nic nie wiemy o wojnach. igrzyskach i festynach (fresk w pałacu w Knossos z bezkrwawą tauromachią). Z jego karku spływa na ziemię warkocz krwi. nieprzydatne. raczej jako ofiara (na słynnym sarkofagu z Hagia Triada) lub zwierzę występujące w grach. był dla mnie niedostępny. Minotaur jest piękny i bezbronny. Dla niego musiałem przekroczyć surowe rodzicielskie tabu. zakaz zadawania się ze zwierzętami – nosicielami zarazków. uczucia czci i poddania się woli nieznanego. ale nigdy nie był przedstawiony jako złowieszczy potwór. od paleolitu. na której wyobrażona jest nierówna walka Tezeusza ze zwierzęciem: łatwe zwycięstwo człowieka. ani o koloniach. spętanego labiryntem i obcą sobie ludzką historią. Całym właściwie świadectwem długich dziejów są tylko ślady materialne – ruiny domów i pałaców. więcej czułości niż dla Tezeusza. co jest tylko anty – krzywdząca. Minotaura. Ma kształtne ciało młodzieńca o głowie byka. ofiary z mego poskromionego łakomstwa – czekolady i cukierki. prawą zaś wbija mu w szyję krótki miecz. Ariadny. freski. Także sztuka grecka nie przedstawia Minotaura w postaci odrażającej czy budzącej lęk i przerażenie. mieszkający pod schodami wiodącymi do piwnicy. rzadko odpowiadał pomrukiwaniem na moje litanie miłosne. od zamierzchłego dzieciństwa. antykreteńska i jak wszystko. Androgeosa. patrząc obojętnie z wyżyn swojej kociej boskości. któremu składałem ofiary z przysmaków. . ceramika. Pamiętam dobrze piękną amforę w stylu attyckim. zapaśniczym gestem. Biedny Minotaur! Miałem dla niego. W ikonografii kreteńskiej nie ma wyobrażenia Minotaura. czarnofigurowym. Tezeusz obejmuje lewą ręką. mój prywatny Minotaur. sarkofagi. że późniejsza lektura mistyków nie była dla mnie całkiem niezrozumiała. jakie zapewne zakładali na sąsiednich wyspach. Maciusiowi zawdzięczam.

ogromną ilość przedmiotów kultu. czy posiadali literaturę? Być może.W istocie genialne odkrycie Chadwicka i Ventrisa – ów zdobyty Mount Everest greckiej archeologii. gdy dotykamy zamierzchłych kultów i wiary. O religii minojskiej pisano wiele. Homerów i eposy. zapisana była na materiale nietrwałym – papirusie. dość wierny i szczegółowy opis ceremonii. a poza tym dość monotonny inwentarz przedmiotów. była religia. poeta. jak powiedział Picard. pieśniarzy. tak jakby to pismo wymyślone było dla buchalterów. nic bowiem bardziej nie rozpłomienia wyobraźni naukowców niż brak dokumentów i świadectw bezspornych. Ale jest to. Za pomocą ryzykownych analogii – formalnych podobieństw symboliki – budują olśniewające teorie. a malowidła i ryty dają. Wszystkie inne dziedziny życia mogły się rozwijać tylko w harmonii z nią właśnie i pod jej przemożnym wpływem. Potrafimy niekiedy odczytywać pisma umarłych cywilizacji. . że podstawą starych cywilizacji. pieczęcie i gemmy przedstawiają kapłanów. jak się przypuszcza. Wykopaliska minojskie przekonują nas o tym. Czy Minojczycy mieli swoich aojdów11. czy też współzawodnictwem wyzwalającym wielkie namiętności? Podobnie ma się sprawa. muzyków. czy może więcej osób? I co interesowało mnie najbardziej: czym była w swojej istocie – bezmyślną igraszką. proroków i królewskich kronikarzy. Wszyscy są bowiem zgodni co do tego. korze drzew i pochłonęły ją na zawsze pożary pałaców. pole do gry w kości i nazwano go umownie „szachownicą”. wobec których laik staje onieśmielony i zafascynowany. Ale na czym polegała gra? Czy była czystym hazardem. Jest to znaleziona w Knossos tablica z kości słoniowej. zabiciem czasu w deszczowe wieczory zimy. jak się zdaje. Religioznawcy zresztą – ci poeci humanistyki – ulegają często magicznemu myśleniu. pięknie ilustrowana książka pozbawiona tekstu. niebieską pastą szklaną oraz blaszkami srebrnymi i złotymi. jak mówiono – przyniosło ważne potwierdzenie podboju Krety przez Greków. kojarzące odległe w czasie i przestrzeni cywilizacje. że „wszystko łączy się ze wszystkim”. Inspirowała nie tylko sztukę. wykładana kryształem górskim. O religii Minojczyków da się jednak coś niecoś powiedzieć bez uciekania się do 11 aojda – śpiewak. lecz niech ta analogia nie sugeruje niczego płochego. W muzeum archeologicznym w Heraklionie przykuł moją uwagę przedmiot narzucający się wyobraźni nie tyle dzięki walorom estetycznym. Obiekt ów stanowił. którego cechą charakterystyczną jest przekonanie. ale także instytucje. opiewający dzieje bogów i herosów. nie potrafimy natomiast czytać w duszach ludzi. co tajemniczości przeznaczenia. czy też wymagała inteligencji i zdolności kombinacji? Czy brały w niej udział dwie. Freski. ale na żadnym ze znanych dokumentów ikonograficznych nie dochował się portret trubadura czy choćby skryby. a nie dla poetów. Odkryto sanktuaria. więc także minojskiej. którzy odeszli dawno.

morza i piekła – Wielka Matka. gołębie. lwy i oczywiście byk. że od jego nazwy – niegreckiej zresztą – labrys. brązie. Nad niejasnym dla nas w wielu szczegółach Olimpem kreteńskim panuje potężne bóstwo przyrody. na statkach jako protektorka nawigacji. a zwłaszcza pałacach. słupy drewniane i kamienie. stanowiła przedmiot kultu. spoza amuletów. węży i ptaków. Ogromna ilość jej wyobrażeń. gdyż była również boginią wojny. odgrodzone drzewami i niewysokim murem miejsca kultowe na szczytach gór. a były także często wykonywane w kamieniu. które odnajdujemy na freskach. Elementy fetyszyzmu – podobnie jak w innych religiach prymitywnych – są bardzo liczne. Jedno zdaje się być pewne. Pogląd ten spotkał się z dość kategorycznym sprzeciwem badaczy religii. ziemi. a także w kasku i zbroi. Pojawia się pod postacią posążków z terakoty jako symbol płodności. Wielką rolę odgrywały siekiery o podwójnym ostrzu. Rysem charakterystycznym tej religii jest predylekcja do symboli. w jakiej to epoce pojawiły się tendencje antropomorficzne. fetyszów i symboli bóstwo ukazało twarz podobną do twarzy ludzkiej? Jedno jednakże jest pewne: dominacja bóstw żeńskich. pozwala śledzić jej rozliczne atrybuty. ludzi. oliwki i cyprysy. z wyjątkiem religii żydowskiej – wszystkie inne były politeistyczne. w otoczeniu skał. pani słońca i luny. a nawet złocie. tzw. chciałoby się rzec. Znaleziony w Fajstos złoty sygnet przedstawia taniec nagiej kobiety przed betylem – prototypem kolumny. W basenie Morza Śródziemnego. wszechobecne. zwierząt i roślin. Cóż oznaczał ów osobliwy topór? Czy był świętym instrumentem ofiar religijnych. pochodzi nazwa pałacu Minosa. ceramice i gemmach. które mają wywoływać nastrój świętości i obecności boga bez konieczności czynienia boga widzialnym. w otoczeniu lwów. a także zwierzęta: węże. w pobliżu źródeł. Przedmiotem kultu były również drzewa: pinie. stalaktyty w grotach. władczyni świata. Trudno odpowiedzieć na ważne pytanie. Przedmiotem adoracji były głazy. zajmujący uprzywilejowane miejsce w kreteńskim bestiarium. że Wielka Matka była jedyną boginią religii minojskiej. podobnie jak w religiach starożytnej Anatolii. betyle. a w początkowej fazie ich wyłączność. jak chcą znawcy. . zanim stała się prostym elementem architektury. czy może symbolicznym połączeniem bóstwa męskiego i żeńskiego? Zdania znawców są podzielone. takich jak Kamares na zboczach Idy czy Psychro w masywie Dikte. Neolityczni mieszkańcy owych grot pobudowali sobie domy i ustąpili miejsca bogom. małpy. Minojczycy nie budowali świątyń jak Grecy czy Egipcjanie. Początkowo składali ofiary w grotach naturalnych. kiedy. Od tego okresu rozpoczyna się również budowa kaplic w zespołach mieszkalnych. „Labirynt” zatem znaczyłby „pałac toporów o podwójnym ostrzu”. czy też znakiem pioruna i jego władcy. która. palmy. Ma to być dowód znacznego stopnia spirytualizmu. pochodzących z różnych epok. mówiąc inaczej. srebrze. Niektórzy sądzą.ryzykownych hipotez. W pierwszej fazie epoki średniominojskiej pojawiają się niewielkie.

Tam urodziła się legenda Zeusa. ale kapłanki. Historyk grecki z czasów Juliusza Cezara. Platon. ofiary. liturgia agrarna i święte igrzyska przybyły na kontynent grecki wprost z kraju Minosa. długie spódnice ze skóry lub sięgające kostek suknie i tiary na głowach. Diodor. Potem następowały libacje. Timajos12 W połowie drogi między Therą a Thirasią nagle wydobył się ogień z morza i 12 25d. Enigmatycznym lasem pytań jest zatem religia Minojczyków. które powodowały ekstazę i ściągały na ziemię bóstwa i ich demony. Grecy wiele zawdzięczają religii Minojczyków. godne jest zastanowienia. Tłum. który długie wieki panował na Olimpie. jej bestiarium. wazach i sygnetach – musiały być widowiskiem zapierającym oddech. że hołd oddawany bogom. Na malowidłach kreteńskich można je łatwo rozpoznać po charakterystycznym stroju: noszą staniki otwarte na piersi. ale natura tych związków jest niejasna. Warszawa 1951. pełna tańca. Domyślamy się. wtajemniczenie.. Kapłani pojawili się późno i ich rola (z wyjątkiem oczywiście króla – wielkiego kapłana świętego Byka) wydaje się być niewielka. 32 . Uroczystościom kultowym przewodniczyli nie kapłani. że istniały związki między egipskim Apisem i Minosem oraz azjatyckimi kultami płodności i Wielką Matką Kreteńczyków.: W. po czym następowała krwawa ofiara z kozłów. muzyki i płynących z kadzielnic dymów. wypowiedziane kilkanaście wieków po upadku kultury minojskiej. Rozpoczynały się zapewne od aktu puryfikacji. i nadszedł jeden dzień i jedna noc okropna. misteria są wynalazkiem mieszkańców Krety. To zdanie. a w jakim uległa wpływom innych religii. s. Witwicki.Ceremonie religijne Kreteńczyków – sądząc z dochowanych przekazów na gemmach. że kult Demeter. Całość kończyła wielka kolorowa procesja. w jakim stopniu była oryginalnym tworem ducha Kreteńczyków.. co jest zrozumiałe w religii. VI Później przyszły straszne trzęsienia ziemi i potopy. która naczelnym bóstwem swego Panteonu uczyniła Wielką Matkę. pisze: „Kreteńczycy mówią. a inne ludy zapożyczały je od nich”. owiec i byków (na wielkich uroczystościach zabijano do dziewięciu byków) i te ofiary są częstym tematem sztuki minojskiej. Nie potrafimy wyjaśnić. I jest rzeczą bardzo prawdopodobną.

mądrość monarchów i polityków. co nie pozostało bez wpływu na jego późniejsze przypuszczenia i wnioski. Stało się to nagle. rolnik nawracał pług. W czasie prac wykopaliskowych Evans odkrył ewidentne ślady zniszczeń spowodowanych wstrząsami ziemi. połączoną z powodzią i z pożarem. Dzieje się tak zapewne dlatego. Minos dyskutował z doradcami nad zawiłym traktatem handlowym. bardziej interesuje mnie pytanie. Nic bowiem bardziej nie sprzyja dumaniu o końcu świata niż pogodna noc sierpniowa. które siła sejsmiczna przeniosła z odległej części pałacu. Natomiast w zniknięciu z mapy świata państw i narodów tkwi element tajemnicy losu i naturalną skłonnością umysłu jest poszukiwanie przyczyny jedynej. wokół restauracje i kawiarnie – ulubione miejsca wieczornych spotkań. Strabon.utrzymywał się w ciągu czterech dni. jaka była przyczyna ich śmierci niż wszystkie kwestie dotyczące ich życia. pierworodnego grzechu cywilizacji. z którego przyszła śmierć. Geografia13 Na środku placyku Venizélou jest wenecka studnia Morosiniego. Do portu wchodził właśnie statek z opuszczonymi żaglami. matka kołysała dziecko. niebo pełne spokojnych gwiazd i krzątanina wokół wieczerzy. że czynniki składające się na fenomen rozwoju dają się wytłumaczyć racjonalnie: dogodne położenie geograficzne. a pałacowy sługa wdrapywał się na maszt. Inni dopatrują się przyczyn klęski w inwazji Achajów. Najbardziej natomiast prawdopodobna wydaje się teoria wyjaśniająca zniknięcie tej cywilizacji potężną katastrofą sejsmiczną. ponieważ niewiele wiemy o społeczeństwie starożytnej Krety. Kilka pomieszczeń pałacowych zostało „zbombardowanych” wielkimi blokami kamieni. że to rewolucja wewnętrzna położyła kres potędze minojskiej – teza co najmniej ryzykowna. decydującego momentu. 3. Jedni są zdania. Jadłem tu zwykle kolację i rozmyślałem o katastrofie. usprawiedliwiam swoje zafascynowanie katastrofą. Sto kilometrów na północ od Krety znajduje się wyspa Santoryn. kiedy nad ludem nieświadomym i zadufanym bóg podniósł rękę. zwana także Thera albo 13 I. aby zatknąć tam wieniec z kwiatów przed zbliżającym się świętem. Wtedy to się stało. równowaga społeczna. mniej natomiast zgadzają się co do przyczyn. Sam zresztą odkrywca przeżywał w Knossos 26 VI 1926 serię wstrząsów. wspaniałości i potęgi. Zauważyłem (niepokoi mnie to trochę). a także wyznaczyć kierunek. Od dawna starano się określić przybliżone rozmiary katastrofy. tak że morze wokół płonęło i kipiało. Uczeni są na ogół zgodni co do przybliżonej daty nagłego załamania się kultury minojskiej. że kiedy zastanawiam się nad dziejami odległych cywilizacji. aby cisnąć grom. Kataklizm przyszedł z pewnością nagle – jak w wierszu Miłosza – bez zapowiedzi i znaków niebieskich. 15. .

Thera stanowi pasjonujące studium dla geologów i sejsmografów. że warunki dla prac archeologicznych są na wyspie Thera daleko korzystniejsze niż na Krecie. Wskazuje na to zresztą budowa geologiczna. że stanowi brzegi dawnego wulkanu. dobrze zachowane freski. w odległości 2 kilometrów. ale nie spodziewano się.Thira. Na zachód od Thery. „Wśród ognia wyłoniła się wyspa rozżarzona [. dokonana w laboratorium amerykańskim metodą węgla radioaktywnego. Na wyspie znajduje się kopalnia miedzi i tufu wulkanicznego. Może wydawać się paradoksem. Jest niewielka. Angelos Galanopoulos. pozwala je datować na początek wieku XV przed Chr. ba. Odsłonięto osiedle kamiennych domów. To stamtąd.] jak gdyby wydobyto ją za pomocą dźwigni”. Z lotu ptaka wygląda jak rzucona w morze żuchwa przedpotopowego potwora. szczątki ludzkich kości i kawałki zwęglonego drewna. którym towarzyszyło powstawanie nowych wysp. Kroniki notują także potężne wstrząsy tektoniczne przy końcu XVI i na początku XVIII wieku. szereg obiektów. Ale jaki to ma związek z pałacem Minosa na Krecie? Odpowiadamy: może to mieć związek kapitalny. ale jest rzeczą wielce prawdopodobną. które położyło kres cywilizacji minojskiej. że należy do kręgu kultury minojskiej. nadeszła zagłada. Pałac Minosa pokryty był cienkim płaszczem ziemi i dlatego odkopane zabytki (zwłaszcza malarskie) były bardzo zniszczone.. wypukłą stroną zwróconej ku wschodowi. Zaalarmowani archeolodzy rozpoczęli systematyczne badania. czyli Piękna. Ten mały archipelag ma wyraźnie zarys kolisty i nietrudno się domyślić. Fresk ten znajduje się od paru lat w muzeum archeologicznym w Atenach i na podstawie prostej analizy techniki. Działalność wulkanu Santoryn jest dobrze znana dzięki relacjom geografa greckiego Strabona. w latach pięćdziesiątych naszego stulecia natrafił na ślady budynku kamiennego. Skały wulkaniczne o kolorze sinoczarnym wyrastają z morza niedostępną ścianą. Nie tylko odkryliśmy obecność Minojczyków poza Kretą. który z epicką siłą opisał gwałtowny wybuch w roku 198 przed Chr. powierzchnia jej wynosi około 75 km2 i ma osobliwy kształt odwróconej litery C. chociaż dzisiaj z pewnością nie należy do najbardziej ponętnych wysp archipelagu Cyklad. W dawnych czasach nosiła imię Kalliste. że Thera była epicentrum potężnego trzęsienia ziemi. Katastrofa ogarnęła swoim zasięgiem Cyklady. Właśnie w jednym z szybów uczony grecki. Nazywa się Palea Kameni. Księżycowy krajobraz wyspy przemienia się tylko we wschodniej części – w zielony ogród południowych drzew i winnic.. Eubeję. Jeden z nich – wymyślono dla niego nazwę Nadejście wiosny – przedstawia czerwone kwiaty i stylizowanego ptaka w locie. Lawa i popioły wulkaniczne . Analiza znalezionych w odkopanych budynkach na Therze resztek organicznych. znajdują się dwie mniejsze wyspy Thirasia i Aspronisia. Wyspa ta istnieje do dziś. czyli Stara Spalona. Fenicję i Syrię. a miasto Sydon zniszczone zostało niemal w dwóch trzecich. rysunku i użycia koloru łatwo dojść do wniosku. z otwartym dziobem. według uzasadnionych przypuszczeń. że przyniesie także archeologom materiały naprawdę rewelacyjne.

. Pojawia się w greckim micie o potopie Deukaliona. że katastrofie uległo nie tylko Knossos. że pamięć o tym kataklizmie szła z pokolenia w pokolenie. że wybuch wulkanu na wyspie Thera był czterokrotnie silniejszy. Grzyb dymu i ognia widziany był w odległości setek kilometrów. opis dziesięciu plag. grzmotach i powodziach. która trwała 48 godzin. niechaj wreszcie zamilknie huk ziemi!”. Tygodniami padały krwawe deszcze. Siła eksplozji przekroczyła wielokrotnie moc bomb zrzuconych na Hiroszimę i Nagasaki. pismach starożytnych autorów. Pseira. kiedy słońce na niebie było blade jak księżyc [. o czym świadczy świetny stan Pompei. Trzydziestometrowa fala zalała wybrzeże Krety kilkanaście minut po wybuchu wulkanu. Warstwy popiołu wulkanicznego wyrzucone w atmosferę okryły Jawę i Sumatrę nieprzeniknioną nocą. Popioły rozniesione zostały aż do Afryki Centralnej i na koniec Europy. iż twierdzą.mają. aby wyjść z domu. Deszcz popiołów spadał w odległości 2500 km od miejsca eksplozji. że tu właśnie. i dniach. zgadza się dość dokładnie ze zjawiskiem towarzyszącym . Entuzjaści tego znaleziska idą w swych oczekiwaniach tak daleko. Trzydzieści sześć tysięcy osób straciło życie. znajdujemy jej dokładny opis. Malia. wysoka na 1500 metrów. Odnajdujemy ją w legendach. Homerowa wyspa o stu miastach stała się w ciągu jednego dnia posępną ruiną. Zdaniem uczonych. a nie w Knossos. Amnisos. że było to najzupełniej możliwe. opisanych w Księgach Mojżeszowych. które spadły na Egipt. W miejscu powstania wiru fala osiągnęła wysokość 40 metrów i zmyła z powierzchni ziemi 265 wiosek. Gurnia. Sama katastrofa miała – ich zdaniem – przebieg podobny jak eksplozja wulkanu Krakatau w roku 1883. żeby tak rzec.. świętych księgach. Te ryzykowne hipotezy pozostają w związku z legendą o zatopionej Atlantydzie – o czym powiemy za chwilę. Kopiąc na wyspie Thera. szalały gwałtowne burze przez dziewięć dni. a także w codziennych gazetach naszych pradziadków.]. Tylissos. Czy jednak wybuch wulkanu na niewielkiej wyspie mógł spowodować tak przerażające spustoszenie? Zważmy bowiem. W pracach naukowych. zdolność konserwującą. „Gdyby mogły się spełnić pragnienia archeologów – mówi dobrodusznie odkrywca Ur. A wreszcie sama Biblia. a także Palaikastro i Zakro – cała więc Kreta. Nie było sposobu. znajdowała się stolica i centrum minojskiej potęgi. ale także Fajstos. Sejsmografowie wszelako twierdzą. trzeba przedrzeć się wprawdzie przez trzydziestometrową warstwę produktów wulkanicznych. W papirusie egipskim pochodzącym z XVIII dynastii czytamy o „długiej nocy. lecz rewelacyjny łup archeologów zmienia naszą wiedzę o najstarszej cywilizacji śródziemnomorskiej. Sejsmografowie i geolodzy mówią. O. Thera przed erupcją – twierdzą – była trzykrotnie większa niż obecnie. Znajdowała się na niej góra wulkaniczna. Hagia Triada. Nic dziwnego. Taka katastrofa porazić może nawet wyobraźnię autorów piszących o wojnie atomowej. Leonard Woolley – wszystkie starożytne miasta powinny być zasypanie popiołem przez jakiś wulkan”.

Zważywszy. Ale jak ustosunkować się do stwierdzenia Platona. woda o barwie krwi. skoro od tylu wieków nie może znaleźć przedmiotu swoich badań. zgodnie z tradycją. tzw. ale ze wszech miar prawdziwą” o zatopionym kontynencie. Wszystkiemu zawinił Platon.. epidemia. miał usłyszeć od kapłanów egipskich.wielkim eksplozjom wulkanicznym: nagła przemiana dnia w noc. sprzeczności i bałamutnych informacji. jaką jeden z siedmiu mędrców – Solon. Timajos i Krytiasz należą do najbardziej zagadkowych dzieł ateńskiego filozofa i wywoływały mnóstwo komentarzy. mogło to spowodować ruchy mas wodnych w zbiornikach odległych o setki kilometrów od miejsca katastrofy.. ale już trzeźwy Arystoteles uważał. długie fale morskie wywołane trzęsieniem ziemi lub wybuchem wulkanów pod wodami. Jednak wziąwszy pod uwagę. że Atlantyda była kontynentem raczej niż wyspą. grzmoty i gradobicie. jego powstaniu i zamierzchłych dziejach. Wnoszą natomiast pewne korektury dotyczące chronologii i topografii domniemanej Atlantydy. a więc przybliżoną datę upadku kultury minojskiej i wybuchu wulkanu na wyspie Thera. że żyjemy w epoce urzeczywistnionych fantazji. deszcz ognia. pozbawionym jakiegokolwiek naukowego uzasadnienia. Niektórzy z nich sądzą. i to pod wyraźnym wpływem odkryć na wyspie Thera. że geografia starożytnych była pełna luk. Atlantologom to wszakże nie przeszkadza. opowieść. tsunami14. że znajdowała się na Morzu Egejskim. że wizyta greckiego mędrca w Egipcie. dodajmy 900 lat i otrzymamy rok 1470 przed Chr. Wprawdzie wielu uważa poszukiwaczy Atlantydy za łagodnych maniaków. że spiętrzenie wód w czasie erupcji wulkanu na wyspie Thera wynosiło w miejscu wiru zawrotną wysokość wielu dziesiątków metrów. że przyczyniły się do powstania nowej teorii w atlantologii. Mądry Mojżesz wykorzystał to rozpętanie żywiołów i wyprowadził swój lud z ziemi Faraona. W dwóch dialogach pisanych pod koniec życia snuje „opowieść bardzo dziwną. a być może także egipskich i wschodnich. a samą atlantologię za naukę wątpliwą. .). lecz zwolennicy teorii Atlantydy na Morzu Egejskim mówią. większa od Libii i od Azji razem wziętych i że katastrofa wydarzyła się dziewięć tysięcy lat przed pobytem Solona w Egipcie? Na to ostatnie pytanie pada odpowiedź – że Solon nie będąc zbyt tęgim w hieroglifach odczytał symbol sto jako symbol tysiąc. Oba dialogi powstały zapewne z inspiracji pitagorejskich. które pędzą z szybkością kilkuset kilometrów na godzinę. warto chyba poświęcić chwilę i tej kwestii. Są wielkimi poematami o wszechświecie. Sam Platon wprawdzie umiejscawia ją na Oceanie Atlantyckim. Cudowne przejście przez Morze Czerwone – według opinii Galanopoulosa – było możliwe dzięki falom. Czy jednak 14 tsunami – (jap. miała miejsce w roku 570 przed Chr. Przyjąwszy zatem. że są tworem fantazji Platona. Odkrycia na wyspie Thera miały tak wielki oddźwięk. glos i objaśnień.

co „bardzo dawno”? W muzeum archeologicznym w Heraklionie znajduje się przedmiot. całe postacie. przeraźliwie puste kartki. ryby i szereg ideogramów trudnych do określenia: kropkowane pola. wszyscy patrzyli na mnie. że jest to zabytek pochodzący z Krety z okresu średniominojskiego. Dysk z Fajstos znaleziony został w roku 1908 w ruinach pałacu. choć jeszcze nie odczytanego.. co zrozumiałem dopiero wtedy. narzędzia. zawierającym opis katastrofy i los tych nielicznych. las. figury geometryczne. hieroglificznego pisma Minojczyków. marzyłem o tym tak intensywnie. prototypem czcionki. potem znów się ukłoniłem i milczałem jeszcze dłużej. przede mną grono wybitnych uczonych. bez żadnego znaku. rów napełniony wodą. wszyscy z XIX wieku. aby był świadkiem tryumfu swego genialnego ucznia. kiedy wyjąłem swoje notatki i rozłożyłem przed sobą – były to białe. ta jeszcze jedna kreteńska zagadka. inni natomiast utrzymują. i. bez jednej plamki. tylko mój nauczyciel miał wzrok utkwiony w ziemi.owe platońskie milenia lub też stulecia można brać aż tak dosłownie i czy nie znaczą one tyle. mokradła. bowiem każdy znak odciśnięty jest odrębnym stemplem. aż z audytorium doszły do mnie szepty i stłumione śmiechy. . Co kilka znaków występuje pionowa kreska. a nawet sporządziłem jego szkic w skrytej nadziei. bo i Humboldt. kwiaty. Francuski badacz Marcel F. zwany dyskiem z Fajstos. jak się domyślają niektórzy. Na domiar trudności. że może kiedyś zostanę nawiedzony i że uda mi się to. Wyróżniono w dysku 45 odrębnych znaków. i Schliemann. co nie udało się wielu uczonym. prekursorami Gutenberga. o grubości 2 cm i osi 16 cm. przed którym spędziłem wiele czasu. linie faliste. Homet. jak się zdaje. doszedł do wniosku. którym udało się ujść cało. Są bardzo wyraźne i przedstawiają głowy ludzkie. Odtąd zakazywałem sobie najsurowiej wszelkich marzeń o odczytaniu dysku z Fajstos. ni więcej tylko listem ostatnich mieszkańców Atlantydy. ptaki. znak interpunkcji. naczynia. więc zerwałem się do ucieczki tłumiąc krzyk grozy i gnałem przez łąki. opierając się na pewnym podobieństwie hieroglifów z Fajstos i indiańskich rytów skalnych z Ameryki Południowej. którego zapewne zaproszono tu. że ten zabytek kreteński jest ni mniej. że mam ogłosić wynik mego rewelacyjnego odkrycia. Byli oni. Poważni uczeni wszelako wkładają teorię pana Homet między bajki. a nawet przestałem o nim myśleć.. owe hieroglify są różne od znanego nam. Owa płyta po obu stronach pokryta jest spiralnie biegnącymi znakami hieroglificznymi. brązowi jak na dagerotypach. aż pewnej nocy śniło mi się. Jedni badacze uważają. że jest on importem z Azji Mniejszej. a jeśli już myślałem. lecz nie wiadomo czy jest to. w pierwszym rzędzie siedział mój gimnazjalny profesor łaciny. że jest na przykład falsyfikatem. stałem za wysokim pulpitem. W istocie dysk z Fajstos. to źle. mokry. prostokąty. na brzegu jawy. ukłoniłem się i milczałem. złośliwym żartem jakiegoś odtrąconego archeologa. aż obudziłem się. jest płytą z wypalonej gliny w kształcie nie całkiem regularnego koła.

– W naszym pałacu – mówi – pokoje były niskie. ową. staje się najzupełniej poważny. każe schylać się. i cytryn. – Uśmiecha się cały czas. Ja jestem Minojczykiem. Więc milczymy na szczycie schodów. – I 15 Sanctus Cicerone (santo Cicerone) – święty Cicerone. którym powierzono Fajstos. więc zaczynały się zacierać kontury czasu. Chwila jest solenna. – Mieliśmy tu urządzenia sanitarne nie gorsze niż w Knossos. a ja chciałem wierzyć w realność Wielkiej Matki. Alexandros wbija palec w powietrze i pokazuje stronę lewą. – I już ciągnie nas ku śladom rowków kanalizacyjnych. ten sam. bo tylko w tych dwóch żywiołach człowiek może żyć naprawdę. resztki królewskiej willi w Hagia Triada i najpiękniejszą z ruin Krety – Fajstos. dotykać kamieni i cmokać. W połowie góry. niskiego wzrostu. powiedziałbym. że Kreta to nie tylko Heraklion i Knossos. Jeszcze nigdy tak cierpliwie nie ścierałem kurzu historii. Zwiedziłem wiele miejsc. ale kiedy to mówi. przeszłości i teraźniejszości. Nie wątpię. przekładałem datę wyjazdu. Chwała włoskim archeologom. . potrafi bowiem wykrzesać życie z kamieni i entuzjazm z najbardziej zblazowanych. tłumacząc sobie. A nawet. bez pretensjonalnych rekonstrukcji. od imienia Cycerona. Czyni cuda. zupełne zaprzeczenie Knossos. Tłukłem się tedy po Krecie zawsze pełnymi autobusami. że po długim swoim życiu Alexandros zostanie świętym patronem przewodników. żeby wyłudzić od losu jeszcze jeden dzień. że trzeba zobaczyć znacznie więcej. – Tam była grota Zeusa. jak nigdzie na wyspie. tak jak ja. bo ujrzeć. Na koniec prowadzi na szczyt wielkich schodów i nakazuje milczenie. lepsze. które dojrzewały właśnie w dolinie Messara. jeszcze nigdy tak łapczywie nie łykałem starych kamieni. jeszcze dwa. ponieważ Minojczycy byli. Oprowadzał mnie po niej Alexandros. najpełniej. przezornie jak nigdy dzieląc topniejące drachmy.VII Zbliża się pora wyjazdu z Krety. wędrowałem w tych skrzyniach hałasu od Zatoki Mirawelu aż po przylądek Spanda i z północy na południe od Egejskiego do libijskiego morza.). cicerone – (łac. Evansa i śnieżnego szczytu Idy. Wszyscy odwracają głowy: dolina. którego opisał Henry Miller w najlepszej swej książce Kolos z Maroussi. z jazgocących głośników melodie ludowe sypały się chropawo jak kamyki. Gortynię. jak słusznie powiedziano. przewodnik oprowadzający podróżnych. Pompeję biednych ludzi. Gurnię. zachowały się szczątki wielu kultur wraz z widocznymi śladami Rzymian. gdzie. a za nią góra Ida z białą czapą śniegu na szczycie. tablicą praw wypisaną na murze pewną antykwą. która prowadzi do morza. Sanctus Cicerone15. to znaczy uwierzyć. Jest to ruina czysta. a wśród nich Malię ze śladami minojskiego pałacu.

co niszczyły. Alexandrosie. gdybym cię miał stale przy sobie. Samolot leci cały czas nad morzem. Chciałbym odpowiedzieć na pytanie. Alexandrosie. potężnych zamków i stolic nie wzruszają tak bardzo. Znów siedzę w Heraklionie na małym placyku Venizélou i patrzę na fontannę Morosiniego. Uczyłbym z tobą maluczkich i zadufanych w sobie – pokory wobec bogów. Wleczemy za sobą szary cień kotwicy. Nie ma innej drogi do świata. że Alexandros jest woźnicą. Wszyscy milczymy. Odjazd. Ich ruiny to ruiny kołyski. co poruszyło mnie tutaj najbardziej. Rozpętane żywioły były jakby zbyt wielkie i nieproporcjonalnie okrutne w stosunku do tego. Wydaje się. Nie wyzywali losu. Miejsce narodzin przesłania pasmo gór. Kamienny rydwan jego Fajstos zatrzymał się na chwilę. że mieszkańcom starożytnej Krety obca była pycha wielkich cywilizacji. . Kilkanaście kilometrów na wschód od Heraklionu lotnisko – wielka łąka bez kóz i owiec. które z wysoka wydaje się twarde jak karbowany kamień. Może udałoby się nam dokonać rzeczy niezwykłych – sprzymierzyć czasy. Dlatego trzeba wierzyć. Domyślam się. Wyspy w dole jak rzucone na wodę płowe skóry dzikich zwierząt. Ach. Porządkuję notatki i wrażenia. pogodzić zmarłych z żywymi. – To już jest mniej wyraźne. czym dla mnie jest Kreta. mógłbym przenosić skały. Szczątki imperium. Teraz Alexandros stoi na szczycie schodów. Cyklady. jak ruiny pałaców minojskich. Alexandros pokazuje przed siebie: – A tam urodził się Zeus.rzeczywiście w połowie góry ciemnobłękitna plamka jak odprysk lustra. jak tylko droga współczucia. Starali się przetrwać w swojej odrębności i w złudnym poczuciu bezpieczeństwa. ruiny pokoju dziecinnego.

Próba opisania krajobrazu greckiego Magdzie i Zbyszkowi Czajkowskim .

wężowe. Sądziłem. wody. ostre przepaście. jakie nie opuszczało mnie w Grecji. czego nie zdołam porównać z niczym. że będzie to przedłużenie krajobrazu włoskiego. Z jej odmętów wydobyła się siłą wybuchów wulkanicznych dzisiejsza Grecja. że kraj ten przez setki milionów lat zalany był morzem zwanym Tetydą. Jest to jeden z najbardziej sejsmicznych obszarów naszego globu. Jednym z najmocniejszych doznań. że dane mi będzie poznać coś. Azja. było doznanie ruchu. że tak jest zawsze z krajobrazem różnorodnym. Sztukę grecką można poznać nieźle w muzeach europejskich. a między tym doliny. Można rzec naturalnie. zrozumiałem. najczęściej wąskie. syntezą doznań wzrokowych podróżnika. Duszna noc na pokładzie statku płynącego klasycznym szlakiem z Brundizjum16 do Pireusu pełna była pytań o kolor nieba. niepodobna wykroić z tego splątania błękitu. Na półwyspie i na wyspach Hellady zdarzyło się w czasach historycznych ponad 300 trzęsień ziemi. morza i gór. nagłe przełęcze. Niepodobna znaleźć miejsca. urwisty brzeg Peloponezu i wreszcie Zatoka Koryncka. kiedy na horyzoncie zaczęły pojawiać się pierwsze wyspy. mamy tutaj niespokojne spiętrzenie. Ale już rankiem. inaczej niż w Alpach. północna Ameryka) od bloku południowego – Gondwany (Afryka. jakby oczy otwierały się wciąż na bolesny dramat narodzin ziemi. Morze to oddzielało blok lądowy północny określany jako Angara (środkowa Europa. Jest to krajobraz wymykający się opisowi przez samą swoją naturę. ale tu mamy do czynienia nie tylko z bogactwem. Ale. Geolog mówi: przeważające w Grecji wapienie i dolomity świadczą. 16 Brundizjum – starożytna nazwa Brindisi. gór. co pozostało z dawnej Tetydy. południowa Azja i południowa Ameryka). gwałtowne starcia mas ziemi.Do Grecji jechałem na spotkanie z krajobrazem. Dzisiejsze Morze Śródziemne jest tym. które byłoby choćby w przybliżeniu sumą. rzadko rozległe. . Góry powinny nasycić krajobraz majestatyczną ciszą. Na urwistych stokach wypisały swe imiona przemoc i gwałt. powietrza i światła żadnego widoku i powiedzieć – to jest Grecja. Zarysy lądów i mórz uformowały się dopiero w ostatniej epoce historii ziemi.

Z każdego niemal wzniesienia widać morze. Zamyka horyzont płaską linią, która powinna dawać uciszenie. Ale nawet gdy jest ono spokojne, gdy nie szturmuje ziemi, jego głęboki kolor przypomina, że jest przepaścią przykrytą lustrem. Ten, który by przyjechał tutaj z paletą włoskiego pejzażysty, porzucić będzie musiał wszystkie słodkie kolory. Ziemia jest spalona słońcem, ochrypła od posuchy, ma kolor jasnego popiołu, niekiedy szarego fioletu lub gwałtownej czerwieni. Krajobraz znajduje się nie tylko przed oczami, ale także z boku, za plecami, czuje się jego natarcie, oblężenie, jego intensywną obecność. Wysokie drzewa są rzadkie; czasem tylko wyniosły dąb – Zeus drzew. Do stoków przyczepione są grudki zieleni, małe, zajadle walczące o życie krzewy. Przy drogach, na łagodniejszych wzniesieniach – dzika oliwka o wąskich, palczastych, ruchliwych liściach, zielonosrebrnych od spodu. Przy samej ziemi macierzanka, tymianek, mięta – aromaty upału. Między światłem i cieniem ostra, diamentem wyrysowana linia, bez całej gamy szarości i półcieni, znanych z krajów Północy. Grecy pokrywali kamienie swoich świątyń malowidłami, aby nie oślepnąć. Ale zanim ich sanktuaria podniosły się w słońcu, serce Grecji biło pod ziemią. Od grot, labiryntów, rozpadlin trzeba rozpocząć wędrówkę. Będzie to próba opisania krajobrazu i tego, co zeń wydaje się bezpośrednio wynikać.

I
Wioska nazywa się Psychro. Leży u stóp jednej z najwyższych gór Krety – Dikte. Na nielicznych przyjezdnych czeka przewodnik, rosły, czarny chłop; prowadzi ich ostrą serpentyną pod górę, aż do miejsca, gdzie otwiera się grota, w której według jednej z legend miał urodzić się Zeus. Nasłoneczniony stok góry rozwiera się nagle czarną jak węgiel jamą. Przewodnik zapala świece. Nachylenie poziomów jest gwałtowne. Już po paru krokach ciemności gęstnieją; ogarnia zimno i przenikliwa, kamienna wilgoć. Czarne stalaktyty – kolumnada szalonego architekta, wąskie korytarze, zakamarki potęgują wrażenie lepkiej, biologicznej tajemnicy narodzin. Grota dzieli się na dwie części, z których wyższa była miejscem ofiar. Zachowały się resztki czegoś, w czym archeolodzy dopatrują się śladów ołtarza. Naturalne stopnie wiodą do części drugiej, położonej kilkanaście metrów głębiej, na dnie której zastygła ciemna woda. Odkryto tutaj ex vota17 pochodzące z epoki minojskiej i mykeńskiej. Gdy schodzi się w dół, aż do małego podziemnego jeziorka, od którego blask świecy odbija
17

ex vota (ex voto) – ze ślubowania (łac.); wotum, symboliczny dar.

się twardo jak od czarnego marmuru, mrok gęstnieje, zaciska się wokół ciała, coraz bardziej materialny, duszny, aż chciałoby się jego groźną obecność spłoszyć krzykiem. Dlaczego to właśnie miejsce wybrane zostało jako kolebka boga niebios? Czy nie powinien on raczej urodzić się na szczycie góry lub w rozległej dolinie pełnej słońca? Dlaczego jego początek wtłoczono w głąb pieczary? Religia grecka była syntezą ziemi i nieba. Wchłonęła przedgreckie – kreteńskie, azjatyckie, egipskie elementy. Zasymilowała starą śródziemnomorską tradycję kultów rolniczych o mocnym piętnie mistycyzmu, z całą plejadą żeńskich bóstw ziemi i Wielką Matką – patronką płodności i urodzaju. Zeus – zdawałoby się najbardziej grecki z greckich bogów – nie był wolny od tych wpływów. Urodzony w rozpadlinie ziemi, wychowany przez nimfę czy kozę Amalteę, był zrazu bóstwem drugorzędnym. Jego późniejszy kult i osadzenie na olimpijskim tronie wiąże się z nowym, już greckim prądem religijnym, wprowadzonym przez pasterzy (a nie rolników). Cechą tego kultu był jeśli nie zanik, to na pewno ograniczenie agrarnego pierwiastka mistycznego, przewaga bóstw męskich, przeniesienie siedziby władców świata z głębi ziemi na kręgi niebieskie. Grota Zeusa (Diktaîon antron18) jest ciemną kołyską nowej religii światła. Wyjście z groty jest wyzwoleniem od dusznych ciemności. Przed oczami wielka równina Lassithi – radosna geometria uprawnych pól. Rozpięte płócienne skrzydła wiatraków jak białe słoneczniki obracają się w słońcu. Intensywne migotanie bieli, żółci, zieleni. Dolina życia zakuta ze wszystkich stron przez jałowe góry.

II
Epidauros umieszczano na mapach – Bóg wie dlaczego – nad brzegiem morza. W rzeczywistości oddalony jest od niego o trzy godziny marszu. Zanim dotrze się do sanktuarium Asklepiosa, trzeba przejść przez zielony przedsionek, nieprawdopodobny w tym spalonym kraju ogród wysokich drzew i zielonej soczystej trawy. Nie ma chyba w całej Grecji skrawka ziemi nadającego się lepiej na miejsce kultu najbardziej dobrotliwego boga Olimpu greckiego, który, jak przedstawiają go rzeźbiarze, uśmiechał się i kładł uzdrowicielską rękę na ciele strapionych, chorych i szukających pomocy. Sanktuarium jest rozległe; na gęstej trawie, w cieniu drzew rozsiane są resztki ołtarzy, portyków i świątyń. Najbardziej interesującą i zagadkową budowlą jest thólos19 – znajdujący się
18 19

Diktaîon antron – Diktejska jaskinia (gr.). thólos – tolos (gr.); starożytna budowla grobowa na planie koła, często z kolumnadą.

w pobliżu świątyni Asklepiosa. Była to bogato zdobiona rotunda z różnobarwnego wapienia i marmuru, podtrzymywana przez dwa kręgi kolumn (26 kolumn doryckich na zewnętrznej stronie i 14 kolumn korynckich tworzących krąg wewnętrzny). Prawdziwą zagadkę stanowi głęboki, znajdujący się pod tolosem labirynt, zawikłana partia podziemna. Poprzeczny przekrój owego labiryntu przypomina kretowisko. Wiadomo, że płazy i zwierzęta żyjące pod ziemią były dla Greków wcieleniem sił chtonicznych. Zanim Asklepios przyjął łagodną twarz ludzką, był kretem. Labirynt pod tolosem w słonecznym Epidaurze jest ciemnym korzeniem tego mitu. Rytuał, jakiemu poddani byli chorzy oczekujący pomocy boga, był prosty. Po złożeniu ofiary wprowadzani byli do świątyni, gdzie mieli spędzić noc na okrwawionych jeszcze skórach zwierząt ofiarnych. Najważniejszą częścią zabiegów była inkubacja – oczekiwanie na sen, w czasie której bóg wchodził w bezpośredni kontakt z pacjentem. Przedtem zalecano post i wstrzemięźliwość cielesną, aby zapewnić maksymalnie korzystne warunki inkubacji. Liczba chorych przebywających jednocześnie w Epidaurze dochodziła do ośmiuset. Dopiero w III wieku przed Chr. powiększono portyk, będący jak gdyby przedsionkiem świątyni. Najbliższa wioska była odległa o godzinę drogi. Pielgrzymi tedy spali sub Iove20. Dopiero w II wieku przed Chr. zbudowano dla nich zajazd. Teksty autorów starożytnych niewiele mówią o Epidaurze. Klasycy mało interesowali się sprawami indywidualnymi i wydaje się, że nie poświęcali zbyt wiele uwagi małym chorobom małych ludzi. Pozostają zatem źródła bezpośrednie – ex vota – dziękczynne napisy, ale nowsi badacze zachowują wobec nich daleko idącą rezerwę. Trudno bowiem uwierzyć – mając nawet należny respekt dla cudów – w pięcioletnią ciążę Cleo, zakończoną szczęśliwym rozwiązaniem, po którym wydana na świat córka sama wykąpała się w źródle i w dodatku poszła na przechadzkę z uradowaną matką. Bardziej prawdopodobne jest uleczenie niemej dziewczynki, która na widok węża wydała okrzyk trwogi i zaczęła mówić. (Okolice Epidauru pełne były dużych, żółtych, łagodnych węży – pomocników Asklepiosa – które wałęsały się wszędzie i gnieździły się w inkubatorium). Historie opowiedziane w napisach dziękczynnych nie pozbawione są humoru i uroku. Oto pewien niewolnik rozbił ulubiony puchar swego pana. Przerażony udał się do Epidauru ze skorupami cennego naczynia w worku. I dobry Asklepios uleczył tym razem puchar. Zapewne przypadki i choroby pacjentów Asklepiosa były różne i nie zawsze urojone. Zdarzały się też ciężkie schorzenia, o czym świadczy milcząca galeria odtworzonych w kamieniu części ludzkiego ciała, ofiarowanych bogu. Słuszne wydaje się przypuszczenie, że terapia uśmiechniętego Asklepiosa polegała na
20

sub Iove – pod Jowiszem (łac.); pod gołym niebem.

Jego bezpośrednie sąsiedztwo ze świątynią Asklepiosa zdaje się świadczyć o leczniczej roli dramatu greckiego. zalecał ofiary i modlitwy. Nikt chyba lepiej od Greków nie potrafił uczynić architektury częścią pejzażu. że w filii ateńskiej pracował kapłan obok lekarza. że bóg rozebrał go. nie ma chyba racji Arystofanes. otoczony widownią. pić mleko z miodem w celach przeczyszczających. Asklepiejon – świątynia Asklepiosa diazoma – miejsce przepasania. Oparty plecami o zbocze góry.). w teatrze przejście wzdłuż widowni (gr. orchestra – okrągły plac. który wyśmiewał greckich medyków. teatr w Epidaurze jest dziełem godnym Partenonu. to pewne.). Otóż górna część widowni nachylona jest pod innym kątem. Nie. Bóg zalecał chronić głowę przed słońcem. gdzie miał takie oto widzenie: śniło mu się. Swoją pierwotną czystość uzyskał – rzecz zdawałoby się paradoksalna – w czasach chrześcijaństwa. przybył do hieronu21. Ale wiele dowodów przemawia za tym. koilon – zagłębienie. Asklepiejon22 w Epidaurze miał szereg filii w wielu miastach greckich i wiemy. dbać o czystość ciała.rozsądnym – nic wspólnego z magią nie mającym – połączeniu dietetyki i higieny. Groby męczenników zaczęły spełniać rolę inkubatorów. ale metoda stosowana przez świętych: Teklę z Seleucydy. Powszechnie sądzi się. wziął szczotkę i oczyścił ciało z pcheł. Także dolna granica koilonu24 w stosunku do kręgu orchestry25 nie tworzy 21 22 23 24 25 hieron – święte miejsce (gr. zwłaszcza przeciwko melancholii i koszmarom sennym. teatr przypomina skalistą kotlinę. Następnego dnia Klinatas wyszedł uleczony z inkubatorium”. . Komedia i jej nieodzowna przesada nie jest najlepszym źródłem do poznania problemów epoki. że obie dyscypliny – cudotwórstwo i wiedza lekarska – rozwijały się niezależnie. Jana z Egiptu czy Kosmę i Damiana w zasadzie została ta sama. w warunkach – rzec by można – pokojowej współpracy. że medycyna grecka urodziła się w świątyni. Zmieniły się nazwy. gdzie uległ wulgaryzacji i zmąceniu przez magiczne praktyki Egiptu i Azji. jest – by tak rzec – bardziej stroma niż partia dolna. Jeśli świątynię porównać można do grupy drzew. „Klinatas z Teb – głosi jeden z napisów – miał na całym ciele ogromną liczbę pcheł.). jego dopełnieniem i ukoronowaniem.). Przecież Hipokrates – prekursor psychoterapii – przestrzegający zresztą przed szarlatanami. wydrążenie (gr. Architekt nie wkraczał w naturę z tępą geometrią i zimną skalą. chodzić na spacery. miejsce występów aktorów (gr. W Epidaurze znajduje się najpiękniejszy teatr antycznego świata. Półkole widowni podzielono na dwie części przejściem zwanym diazoma23. Z Grecji kult Asklepiosa przeniósł się do Rzymu. Asklepios nie był bogiem szarlatanów. Aby uniknąć monotonii rytmów. podobnie jak na Akropolu zastosowano tutaj subtelne korektury optyczne.

Akropol ma kształt niezgrabnie zakreślonego trójkąta o podstawie wynoszącej około dwieście metrów i o dwu trzystumetrowych bokach. Bloki są pozornie tylko nie ociosane. porytą wąwozami dolinę. która przywodzi na myśl niewiele porównań. Po obu stronach urwiste wąwozy oddzielają fortecę od sąsiednich nagich stoków. Ich nazwa jest trafna.koncentrycznych kół. niż jest w istocie. mają nieregularne boki. Szczeliny wypełnione są drobniejszym kamieniem zapewniającym konstrukcji elastyczność. Nawet jeśli nasz bagaż mitologicznych reminiscencji jest skromny – Mykeny wywierają nieodparte wrażenie miejsca nawiedzonego tragedią. 26 Homer. Widoczna na kilkanaście kilometrów równina argolidzka. Pałac jest raczej posępną fortecą. zamknięty. wzniesiony na garbie ziemi. Pejzaż jest dziki. choć nie w gigantycznych rozmiarach leży siła Myken. Kiedy szosa skręca nagle. Dzięki gwałtownej rzeźbie terenu wszystko wydaje się większe. Przypominają skały naniesione przez czoło lodowca w tę wąską. żeby zademonstrować doskonałość akustyki budowli. Została tylko krew i kamienie. trzeba zagłębić się w gorące kamienie i poddać wiecznemu festiwalowi gór. Resztki złota znajdują się teraz w ateńskim muzeum. Iliada. VII. . kiedy to ucichnie. pofalowana wzgórzami. zatrzaśniętą z dwu stron górami. 46. Cyklopowe mury są arcydziełem konstrukcji. Przewodnicy drą papiery. Całość sprawia wrażenie surowego ogromu. drzew i obłoków. szepczą w półkolu sceny. skoro przez trzy i pół tysiąca lat opierały się nawałnicom historii. III „Oto Mykeny bogate w złoto i skrwawiony pałac Pelopidów”26. naturalną muskulaturę. co wiemy o władcach Myken. 180. Genius loci27 – odpowiada dokładnie temu. XI. jakby chciano złagodzić zetknięcie się dwu takich samych figur geometrycznych. co tłumaczy tajemnicę długowieczności. Posiadali wiedzę o naturze kamienia. Postrzępione wierzchołkami gór niebo wisi nad Mykenami zakrzepłą chmurą nieszczęścia. otoczony cyklopowymi murami. gdyż zdają się być raczej dziełem przyrody niż człowieka. które łagodnieją w przeczuciu bliskiego morza. ukazuje się oczom grecka stolica zbrodni. Bezimienni budowniczowie mykeńskich murów byli na pewno genialnymi architektami.

łącząca elementy obce jak ogień i woda – nordyckie i śródziemnomorskie. ale padły one ofiarą przepisu głoszącego. gdzie wyobrazić sobie można sępa). Ich wilcze apetyty zaprowadziły ich dalej na południe – do Krety.). Dzisiejszy krajobraz 27 28 Genius loci – duch opiekuńczy miejsca (łac. ciasnego i ciemnego zapewne pałacu.Bandy Achajów. Zauważono słusznie. ale las cofa się wszędzie przed natarciem małych kolczastych krzewów. że łyse teraz zbocza gór kreteńskich pokrywały kiedyś lasy cedrów i cyprysów. że jest to jedyne drzewo. IV Krajobraz grecki przemówił do mnie tedy patetycznym głosem mitu i tragedii.). rytony z gołębiami (w miejscu. aby zrozumieć przepaść dzielącą zaciągniętą z północy cytadelę od słonecznych pałaców Kreteńczyków. Natarczywa obecność nagiej ziemi. Wielkie drzewa – topola. bo i teksty hetyckie przechowały ich imię). Z przekazów historycznych wiemy. przed Chr. obejmujące Azję Mniejszą (nie tylko Troję. pierwszych indoeuropejskich najeźdźców Hellady. Było to wrażenie dominujące. mocno rzeźbionych mas skalnych spotęgowana jest nikłością szaty roślinnej. . złotem i niewolnikami. stłoczonych domów. dąb rosną w dolinach. Cała nieomal art mineur28 Mykeńczyków jest kopią sztuki egejskiej. kolistego ponurego cmentarzyska wewnątrz fortecy. Zatrzaskiwała się Brama Lwów. Noc schodzi z gór. której płaskorzeźba porazić mogła tych. szeleszczące naszyjniki ze złotych liści – wszystko to sugeruje słodycz życia mykeńskich feudałów. Achajowie przedsiębrali wyprawy łupieżcze o iście normandzkim rozmachu. zaczęły przenikać do Grecji od 2000 r. Wracali z bydłem. Italię. Wyrafinowane złotnictwo o kunsztownym rysunku. najlepiej usiąść przy drodze prowadzącej do grobu Agamemnona (kamienny ul z ciosanego kamienia) i raz jeszcze rzucić okiem na cyklopowe mury i spiętrzone ruiny Myken. Kretę. Powstała cywilizacja mieszana. Szybko opanowali Półwysep Peloponeski. Art mineur – sztuka użytkowa (fr. ale gniazdo Atrydów świeci jeszcze rudym kolorem starego złota i starej krwi. cis. które przetrwają wszystko. którzy zechcieliby szukać sprawiedliwości. Okolica Olimpii bogata była w topole. która olśniła barbarzyńców. że mapa mitów heroicznych Grecji (powody wojen w mitologii uległy poetyckiej sublimacji) zgadza się dokładnie z centrami mykeńskimi. którego wolno używać przy ofiarach. Kiedy się zmierzcha. Dlatego trzeba zagłębić się w pierścień grubych murów.

. W pierwszej połowie XIX wieku. Niedźwiedź w Grecji? Jakkolwiek ostatnie egzemplarze tego gatunku żyją jeszcze w wysokich górach na północy – Grecja dzisiejsza wydaje się wyjątkowo uboga w zwierzynę. wśród których wyobrazić sobie można Sokratesa rozmawiającego z Fajdrosem.. Herodot opowiada. dlatego zapewne miejscowość ta nieczęsto odwiedzana jest przez turystów. że metamorfoza drzew w driady29 była nie tyle wynikiem wybujałej wyobraźni Greków. miasta pełnego krzyku i gorączkowego dreptania. naturalnej łatwości. którego zwierzęciem opiekuńczym był niedźwiedź. w miejscowości Pikermia w pobliżu Aten. że w zamierzchłych czasach zabito w Brauronie niedźwiedzicę poświęconą Artemidzie. odziane w suknie szafranowe. która biegnie u stóp Akropolu. Dobrze jest przyjść tu wieczorem i pobłądzić wśród mirtów. że braurońskie uroczystości są dalekim echem obrzędów totemicznych jakiegoś przedgreckiego klanu. Intencją ofiary dziewcząt było przebłaganie bogini lasów. Interpretacja ta nie posuwa się zbyt głęboko. skręcić można od ruchliwej Leofóros Dioniziou Areopagitou. że ma się ochotę pozdrowić je. pozwalają przypuszczać. U stóp braurońskiego akropolu – portyk w kształcie litery „pi”. Niedaleko Aten. Niewysokie doryckie kolumny z jasnozłotego piaskowca. proporcjonalne do niewysokich wzgórz okolicy. a w mroku tak człekokształtne. Droga wiedzie wśród pól i rozpada się w piaszczyste bezdroże.grecki jest zatem dzikszy i bardziej odarty z zieleni niż w czasach starożytnych. laurów i cyprysów. Wszelako nie bez małych stref zaciszności – gajów. Starożytni tłumaczyli tę ceremonię tym. odkopano fragmenty dwu niewielkich świątyń – Artemidy i Ifigenii oraz dom kapłanek. żyjące w drzewach. Wykopaliska z ostatnich czasów. za co mściwa bogini zesłała na okolicę zarazę. z jaką daje się przemienić w kształty ludzkie. w czasie prac inżynieryjnych odkryto przypadkiem. cmentarzysko zwierząt! Odkrycie to stało się sensacją dla 29 driady – boginie leśne. Nosiły one osobliwe imię niedźwiedzic. zapach żniwa i cykady – stwarzają osobliwą atmosferę sanktuarium na odludziu.. odkrywające resztki osady prehistorycznej. który jest budowlą dominującą i zamyka architektoniczna całość. Nawet w środku Aten. niezbyt odbiegające od wzrostu wysokiego mężczyzny. nie doświadczyłem w żadnym innym kraju. ile bystrej obserwacji i trafnego uchwycenia znaków wysyłanych przez otaczający świat. że co cztery lata odbywała się tu dziwaczna ceremonia. Obok portyku. Drzewa są niewielkie. przystanąć i porozmawiać. Dlatego wydaje mi się. poświęcano bogini. Tego osobliwego uczucia zbratania z przyrodą. Młode dziewczęta. w stronę przylądka Sunion. którzy z roku na rok coraz bardziej tracą cechy pielgrzymów. znajduje się jedno z najstarszych sanktuariów Attyki – Brauron. i zagłębić się w kręte ścieżki Wzgórza Muz.

obok zwierząt strefy gorącej. a więc nie był. Na podstawie tego znaleziska uczeni doszli do wniosku. przed którym uciekały stada zwierząt i ginęły. będziesz kluczniczką świątyni. Co oznaczały te detronizacje? Prawdopodobnie w czasach poprzedzających bezpośrednio narodziny tragedii zaistniała potrzeba skodyfikowania legend i szereg bóstw lokalnych musiało ustąpić miejsca bóstwom ogólnogreckim. staczając się ze stromych ścian wąwozów. Grecja była obszarem niezwykle bogatej i różnorodnej fauny. Ifigenio. 30 W. gdzie źródło jest objawieniem. Poświęcą ci wspaniale tkaniny. jak antylopy. W czasach Eurypidesa Ifigenia była już tylko śmiertelną heroiną. pierwotnie bogini. podobnie jak Helena. Jak pierścionek wobec widnokręgu są te zdania małe i potoczyste. że zbudowano tutaj świątynię na cześć wody – w kraju. Tekst brzmi: „A ty. gdzie pochowają cię po śmierci. 1462-1467. wydaje się. że w czasach bezpośrednio poprzedzających okres historyczny. „w środku kolosalnego spiętrzenia nagich skał świątynie królują wspaniale w pustkowiu tragicznym i wyniosłym”. Ze zbocza akropolu wypływa źródło i bystry strumień ginie pod fundamentami portyku. Chociaż na braurońskie sanktuarium nakładają się warstwy wielu legend i zamierzchłych wierzeń. na przykład wół piżmowy.przyrodników całej Europy. niedźwiedzie. V Rozkołysany poza granice wyobraźni i daleko poza granice wszelkiego opisu – krajobraz Delf. które ma w sobie tajemniczość. na świętych wzgórzach Brauronu. „ogromna dekoracja ziemi torturowanej gniewem boga gromowładcy”. . czystym importem wyobraźni. Brauron ma leniwą atmosferę starych. Nie brak było potężnych drapieżników. słonie. nosorożce. Ale wcześniej zaliczono ją w poczet istot nieziemskich jako boginię płodności. wielkość i trwogę rzeczy boskich”. zdegradowana została do roli żony Menelausa – sprawczyni nieszczęsnej wojny trojańskiej. hieny. Żyły tu zwierzęta klimatu umiarkowanego: kozice. Cmentarzysko w Pikermii było wynikiem jakiegoś gigantycznego pożaru lasów. jak by się zdawać mogło. a także gatunki charakterystyczne dla krajów zimnych. Ustąpiła miejsca Artemidzie. opuszczonych. wiejskich dworów. W Ifigenii w Taurydzie Eurypidesa znajdujemy wzmiankę o Brauronie. jak tygrys szablisty i lew – tak często przedstawiany w rzeźbie. małpy. które pozostawiły po sobie kobiety zmarłe w połogu”30. Powiedziano o nim wiele ładnych zdań: „miejsce. sarny.

bogini ziemi.. 185-187. Hymn homerycki z końca VII wieku przed Chr. Z daleka. połyskliwe jak skóra węża. bóstwa ziemi zachowały swoją suwerenność. którzy byliby strażnikami jego nowej świątyni i nowej religii. by wydrzeć tajemnicę bogom. Hymn homerycki mówi dalej. i oddała ducha. widać morze. Przedtem należało zabić smoka żeńskiego Pythona – wcielenie mocy chtonicznych. opisuje zapasy owych dwu elementarnych sił religii greckiej. kiedy Apollo – bóg Łucznik wraził w nią swą potężną strzałę. Niedaleko pięknie falującego źródła bóg. Krezus. że na początku nazwa miejsca brzmiała Pytho i panowała tu Gea. Obecnie sądzi się raczej. w. bardzo nisko. a także ich owcom o cienkich nogach. która jest żywicielką ludzi”31. W bliskim sąsiedztwie sanktuarium Apollona. w miejscu zwanym Marmaria. W momentach kryzysu autorytet wyroczni podpierał ich chwiejące się trony. kiedy Kreta była już od paru wieków domeną Greków. że azjatycki książę traktował boga jak potężnego władcę. wyzionąwszy skrwawiony oddech. Wtedy Apollo Fojbos rzekł dumnie: „Teraz gnić będziesz tu na ziemi. syn Zeusa. Midas. . Z wąskiej szczeliny wypływa Źródło Kastalskie. że do dziś jeszcze przechadza się tam pewnie nie płoszony Dionizos. Apollo zapragnął mieć tu swoją świątynię. Ta druga część mitu nie jest jasna i niektórzy interpretują ją jako dowód wpływu minojskiego na ośrodek nowego kultu. Czy był to objaw pobożności? Maria Delcourt zauważa słusznie. że apollińska rewolucja religijna odbyła się w wieku VIII przed Chr. którego należało przekupić. olbrzymie zwierzę. dziką bestię. na południe zaś w stronę zatoki Itea. Trudno dociec.. kto ją napotkał.nikt nie potrafi zamknąć w słowach wspaniałości tego miejsca. a zatem w czasie. Popłynął na Kretę pod postacią delfina. Skały zwane Fedriadami opadają niemal prostopadle z wysokości 300 metrów. W epoce Homera Delfy były już sławne i bogate. Człowiek przyszedł na górskie pustkowie. który prowadzi na zachód w głąb gór. Mit poucza. która tyle cierpień wyrządziła ludziom. Odtąd to miejsce nazywano – Delfy. ale także królowie barbarzyńscy z Frygii i Anatolii – Giges. Ten. był stracony aż do dnia. zabił ze swego potężnego łuku smoka. albo niewiele przedtem. wydając wielkie rzężenie. że zwycięzca udał się na poszukiwanie kapłanów. Rzecz znamienna: byli to nie tylko władcy helleńscy. Uczepił się ostatniego stoku Parnasu – niewidocznego stąd zresztą – tak dzikiego. jakie były początki sławy i znaczenia Delf. że przyczyniła się do tego instytucja tyranów. Ten ostatni podarował Delfom około roku 740 złoty tron. Rozdzierana srogim cierpieniem bestia zwinęła się na ziemi. Droga wyrąbana jest tuż nad przepaścistym wąwozem Plejstos. Niektórzy badacze utrzymują. o czym świadczą sfinksy i inne symbole 31 Do Apollina Pytyjskiego. duchowej stolicy Grecji.

Pytano wyrocznię raz w roku. Potoczne wyobrażenie kapłanki Apollona: kobieta z rozwianym włosem. Jeśli ofiara okazywała się pomyślna. co można nazwać mechanizmem i stroną materialną wyroczni – rezultat jest ten sam: ostatnia Pytia zabrała do grobu swą tajemnicę”. następnie co trzy miesiące. udzielała odpowiedzi na stawiane pytania. ani hierarchii poszczególnych godności. niewidoczna za zasłoną. do którego nie ma dostępu). Nie odkryto bowiem w Delfach żadnej rozpadliny skalnej. które odtąd wiodły życie zakonne. . czy działał na własny rachunek. pośredniczący między rezydencją boga a rodzinnym miastem. kapłanów zwanych świętymi. którzy pragnęli przydać wrogiej instytucji diabelskiego zapachu siarki.obce Fojbosowi. czy pierwsi chrześcijanie. składały przepisaną opłatę oraz asystowały przy ofierze. opowiadając się po stronie Peryklesa przeciwko Tucydydesowi. Emil Bourguet mówi: „Niezależnie od tego czy byli to ostatni poganie. że odegrał poważną rolę. urzędował w Delfach. wchodzono do adytonu. W okolicach Delf pojawił się baran o jednym rogu. Jako oblubienica boga. Wiadomo o nim jednak. ale w okresie największego autorytetu Delf zdarzały się też konsultacje wyjątkowe. Chociaż tyle napisano książek o delfickiej wyroczni i wszyscy badacze podkreślają jej ogromne znaczenie – zarówno jej funkcjonowanie. ale nie wiadomo czy był akredytowany. Pytia. Pytia musiała być początkowo dziewicą. ani nawet nazwisk owych pośredników. Potem wybierano ją spośród grona mężatek. Przysłowiowa niejasność proroctw wymagała pomocy egzegetów. Nazywał się Lampon. odurzona wyziewami ziemi. Najprawdopodobniej jeszcze przed przybyciem Apollona Pytho było siedliskiem wyroczni. Pytanie wyroczni odbywało się w części świątyni zwanej ádyton32 (miejsce. Wzrosła też liczba wieszczek. nie przekraczała jednak nigdy liczby trzech. Ta histeryczna wizja nie ma wiele wspólnego z realiami. której – jeśli tak wolno powiedzieć – honorowym prezesem był Apollo.). z której miały się wydzielać owe podniecające wyziewy. którzy z bardzo różnych powodów chcieli. Tak więc odpowiedzi wieszczki były zawsze interpretowane. Osoby konsultujące oczyszczały się w Źródle Kastalskim. Dociekliwi badacze wydarli tej zamierzchłej konspiracji nazwisko wieszczka ateńskiego i egzegety z V wieku przed Chr. Nie znamy niestety ani metod działania. Całą tę legendę przypisać należy późniejszym chrześcijańskim interpretatorom – Orygenesowi i Janowi Chryzostomowi. że wkrótce państwo ateńskie przestanie oscylować 32 ádyton – miejsce niedostępne (gr. jak i rola polityczna wciąż jeszcze są w sferze domysłów i hipotez. aby zniknęły wszelkie ślady tego. Lampon oświadczył i nadał temu oświadczeniu odpowiedni rozgłos. ale oprócz pomocników Pytii. działali tutaj ambasadorowie poszczególnych państw. otwartymi ustami siedzi na trójnogu. Delfy były skomplikowaną instytucją.

W Delfach ścierały się różne interesy i siły polityczne. Czy ta opowieść prawdziwa. . których widok przejmuje strachem i drżeniem trwogi. że ma wyjechać do Afryki i tam założyć kolonię. bynajmniej nie dodawała odwagi. Odpowiedź Pytii na pytanie Ateńczyków. które brzmiało enigmatycznie: drewniany szaniec ocali Ateny. Zniszczy on także wiele innych zamków. Ale wyjdźcie z miejsc świętych i odpowiedzcie nieszczęściu – odwagą”34. w którym dźwięczy nuta laickiego tragizmu (jak byśmy powiedzieli dzisiaj). Z tego pojedynczego faktu nie można jednak wyciągnąć żadnego ogólnego wniosku. po spartańsku czy w końcu po macedońsku. ks. IV. że zaczął mówić płynnie. niejaki Battos. Poza ostatnim zdaniem. Arystoteles mówi. szef partii arystokratycznej.między dwoma systemami politycznymi i że Tucydydes. ale przesadna wydaje się opinia. VIII. ani ciało. Z powodu fragmentaryczności źródeł i ku rozpaczy amatorów wiedzy pewnej (nawet w dziedzinie spraw boskich). Otóż obywatel wyspy Thera. sprzymierzając się zawsze z 33 34 Ody Pytyjskie. że Delfy popierały ekspansję kolonizacyjną Greków i do tego celu nie wahały się używać nawet jąkałów33. Najbardziej znana. że Delfy popierały zawsze siły demokratyczne. takiego choćby. czy nie. Dzieje. cierpiący na wadę wymowy (jąkanie). która być może jest tylko anegdotą. jesteśmy skazani na hipotezy i każdej tezie można przeciwstawić silne kontrargumenty. spotkał na pustyni lwa i nagłe przerażenie sprawiło. dlaczego pozostajecie bezczynni? Opuśćcie swoje domostwa i wysokie wzgórza waszego kolistego miasta. albowiem z ich dachów spływa czarna krew. Pytia odpowiedziała. zasięgnął rady bóstwa. Pindar przytacza następującą historię. strawione przez pożar i gwałtowność Aresa na syryjskim rydwanie. Waga rozpatrywanych przez wyrocznię pytań była bardzo różna: od kwestii osobistych aż do spraw wojny i pokoju. będzie musiał ustąpić Peryklesowi. zapowiedź nieuniknionej klęski. Posłuszny Battos udał się do Afryki. jest rzeczą chyba pewną. iż stolica duchowa Hellady była tradycyjnie konformistyczna i w momentach krytycznych przemawiała po persku. aby pozbyć się tej kłopotliwej dolegliwości. wizja totalnej zagłady porazić mogła nawet najodważniejszych. wszystko zostanie doprowadzone do żałosnego stanu. co należy czynić. Za radą tedy Temistoklesa poproszono wyrocznię o drugie proroctwo. Panika ogarnęła wszystkie miasta greckie. jest sprawa wyroczni w dramatycznych dniach poprzedzających drugą wojnę z Persami. dzięki Herodotowi. co ma czynić. że ambasadorowie państw greckich w Delfach byli podporami tyranii. Nie ocaleje bowiem ani głowa. „Nieszczęśni. Zbudowano flotę i jej zwycięstwo pod Salaminą uratowało w istocie Grecję. nie tylko twój. odda na pastwę ognia mnogie bogów świątynie.

Delfy były dziełem zbiorowym. Nie ominęli Egiptu. Z powodu oddalenia i karkołomnego usytuowania koszty budowy. że motywem decydującym tego zaniechania był raczej pospolity strach niż ślepa wiara prostaczków. powołując się na głos boga. które. Tak na przykład Argos i miasta kreteńskie. ofiary na nową budowlę zaczęły napływać z całej Grecji. I kiedy z kolei także tę świątynię zniszczyło trzęsienie ziemi. Nad tym spiętrzeniem budowli dominuje dorycka świątynia Apolla. Na ogół można powiedzieć. zamknięte w świątyni Ateny. Faraon Amasis dał na ten cel tysiąc talentów. ciążącej złowrogo nad życiem greckim. Delfy jednakże polecały kontynuowanie ofiary. wiodły pożałowania godny żywot. która była rodzajem odpowiedzialności zbiorowej. że w tej dziedzinie stolica religii greckiej wykazała dużo zdrowego rozsądku. Religijna i moralna rola centrum duchowego Hellady nastręcza wiele kłopotów interpretatorom. zarządzono międzynarodową subskrypcję. wykute w skale. Wyżej. Cena bloku kamienia w kopalni wynosiła 60 drachm. portyków. Wyrocznia niewątpliwie była nadużywana. a co fantazją interpretatorów lub osób. To właśnie Ajschylos i Sofokles z mocą. otoczone powszechną nienawiścią. skarbców i świątyń. którzy byli lub wydawali się silniejsi. Jest rzeczą więcej niż prawdopodobną. Święta droga wije się ostrymi zakosami wśród niebywałego stłoczenia wotywnych kaplic. popierając między innymi obce kulty i stosując rozumną zasadę tolerancji. zasłaniały się wyrocznią odradzającą walkę z Persami. zbierając datki. a zwłaszcza transportu były niezwykle wysokie i tylko przywiązaniem do świętego miejsca należy tłumaczyć fakt. na najwyższym już wzniesieniu – stadion i teatr. Podobnie jak katedry gotyckie. Architekt zarabiał w tym czasie dwie drachmy dziennie. Kapłani delficcy wędrowali z miasta do miasta. ale dziś trudno rozstrzygnąć. także od najuboższych. Ich wyczucie istoty religii – szafarki wybaczenia – było daleko większe niż oficjalnych przedstawicieli kultu. ale prosta znajomość natury ludzkiej każe przypuszczać. które zaniechały udziału w obronie Grecji. że Grecy nie szukali dogodniejszej lokalizacji. Zdarzały się jednak wyjątki od tej zasady. Po zdobyciu Troi Ajas Lokryjczyk znieważył kapłankę Ateny Kasandrę i przebłaganiem tego czynu miało być wysyłanie Trojanom przez okres 1000 lat dwu dziewcząt lokryjskich. Lokryjczycy postanowili zaniechać tego barbarzyńskiego procederu. Delfy przypominają wielkie kamienne schody. co było faktem. . które starały się znaleźć usprawiedliwienie. na miejscu zaś budowy ośmiokrotnie więcej. rozciągniętej na pokolenia. W wieku IV przed Chr. którzy dawali swego przysłowiowego obola. Gdy w VI wieku przed Chr. godnością i odwagą walczyli ze zwyczajem zemsty rodowej. nie opuszczając tego miejsca i nie rozmawiając z nikim do końca dni swoich. że humanizacja religii greckiej dokonała się w znaczniejszym stopniu za sprawą poezji tragicznej niż za sprawą kapłanów. świątynia Apollona uległa pożarowi.tymi.

zszedł już dawno pod ziemię. że materiał użyty na budowę tych małych świątyń pychy pochodził z grabieży dokonanej w miastach pokonanych. Sprawdziła się przepowiednia Tucydydesa – nic nie zostało z dumnej Sparty. Przychodzili z najdalszych kolonii na święte zbocza. stanowiła jedność duchową. Na tym dramatycznym tle wieczorem zauważyć można wolno sunący cień orła. Wybudowano je nie tyle na chwałę bogom. który. aż do skarbca Cyreny – który jest kamiennym wykładem głównych problemów matematycznych IV wieku przed Chr. Kiedy Spartanie pokonali Ateńczyków pod Ajgospotamoj. Miasteczko – siedziba ongiś greckiej potęgi – jest małe. aby dostąpić łaski pojednania pod świetlistą władzą tego. wyłaniające się z surowego kamienia niby nie dokończona rzeźba Michała Anioła. i to w głównej mierze za sprawą Delf. popiersie Leonidasa. zbudowano ex vota pełne posągów spartańskich generałów i admirałów. jak mówi Pindar – dał nam lutnię i natchnienie. a jednocześnie magazyny najcenniejszych ofiar wiernych. IX i in. o którym mówiono z przechwałką. są bez śladu wielkości i piękna. Ex vota są natomiast świadectwem krwawej rywalizacji miast greckich. prowincjonalne i źle zabudowane. ale aby upamiętnić własną wojenną glorię i przypomnieć przeciwnikom ich klęski. W miniaturowej skali śledzić można tutaj rozwój architektury greckiej od najstarszego (prawdopodobnie koniec VII wieku przed Chr. 35 Ody Olimpijskie. VI Sparta nie dostarcza prawie żadnych (właściwie żadnych) przeżyć estetycznych. Jeśli dodamy. Antagonizmy i wymowne przykłady skłócenia miast nie powinny przesłaniać faktu. że mimo wszystko Grecja. Geometria helleńska składa hołd bogowi miary i harmonii.Poniżej świątyni Apollona znajdują się ex vota i skarbce – małe budowle sakralne. Żywy mur piersi spartańskich. Mieszkańcy Argos poświęcają swoje ex vota uczczeniu zwycięstwa nad Spartą pod Ojnoe. których na wszelki przypadek bezpieczniej było nie zostawiać na wolnej przestrzeni. . bez podziałów i architektonicznych ozdób. będziemy mieli pełną miarę upokorzenia zwyciężonych. Resztki żałosnych ruin. są krwistorude i sine.) skarbca korynckiego – prostej. Muzeum jest ubogie – jedna tylko rzeźba godna uwagi. wydłużonej sali. Skały otaczające Delfy są pokryte rzadką zielenią. wlewa do serca miłość pokoju i nienawiść wojny domowej35. i to tuż w pobliżu ex vota Aten. stale grożące obrywem. Delfy – kamienna korona greckiego krajobrazu. pochodzących zresztą z późniejszych czasów.

Nie idzie. VII Olimpia nie sprawiła na mnie zrazu większego wrażenia. którzy. ale (co gorsze) jako trening. Już z początkiem XVIII wieku Olimpia była przedmiotem archeologicznych sondaży. Prace trwają do dziś. Sparta miała jednak swoich wielbicieli. Działalność ekonomiczna wolnych obywateli była zakazana. Jedyne wzniesienie w pobliżu to regularne jak kopuła wzgórze Kronosa. Sławny stadion jest właściwie sporą łąką. Dopiero w muzeum odczuć można. Nie zdołano zatrzymać czasu. ale poruszającej wyobraźnię. czym była naprawdę. Systematyczne wykopaliska podjęli Niemcy. zaprawa bojowa. że ruiny powinny posiadać moc ewokacji. zielone. Władza w tym najbardziej oligarchicznym państwie greckim pozostawała w ręku garstki obywateli. Problemem trapiącym archeologów nie od dziś jest to. dokonywanych przez młodzieńców spartańskich nie z nienawiści tylko.) dzieliła Równych od helotów – wyjętych spod prawa – socjalna przepaść. Resztki świątyni Posejdona na przylądku Sunion (dzięki znakomitemu położeniu – jak latarnia morska – nad skarpą spadającą w morze) posiadają idealne cechy rekonstrukcji niepełnej. wolą państwa rządzone przez ideę niż przez nieobliczalne i podejrzane prawa życia. iż zasady konserwacji i zasady rekonstrukcji nie zawsze dają się z sobą pogodzić. pokryte piękną szczeciną drzew. rzecz oczywista. Poza tym jak najprędzej ze względów komercyjnych starano się udostępnić wykopaliska. Światło jest tu łagodne. chociaż cała konstrukcja państwa i obyczajów spartańskich była próbą jego zatrzymania. Byli to oczywiście intelektualiści – Platon. Ksenofont. Teren jak rzadko w Grecji jest płaski i mocno zadrzewiony. Olimpię zwiedza się z przewodnikiem w . Patronem sztuki był Tyrteusz – autor hymnów i ód – dwu rodzajów literackich. Ci ostatni byli ofiarą ohydnych masakr. co często hamuje prace naukowe. przesiane przez liście i odbite od traw. Do końca (to znaczy do klęski zadanej Spartanom przez Teby w roku 371 przed Chr. Ale chyba nie będzie przesadnym pięknoduchostwem. Może właśnie ta chłodna naukowa systematyczność utrudnia estetyczną kontemplację Olimpii. o dorabianie brakujących kolumn. które po wiekach znalazły uznanie w oczach Saint-Justa. dolepianie metop i odbudowę sklepień. Zupełna antyteza krajobrazu delfickiego. jak to oni. jeśli się powie.Nie dostarcza przeżyć. ale pobudza do refleksji. gdy oglądamy najpiękniejszy zbiór metop greckich i najwspanialsze dwa frontony ze świątyni Zeusa. Wojaczka stanowiła jedyne godne zajęcie Równych.

Oślepiające słońce. Olimpia obok Delf była symbolem braterstwa wszystkich Hellenów. Kandydat na króla musiał wykazać swoją wyższość i fizyczną przewagę – a najlepszym i bezapelacyjnym sposobem było zabicie przeciwnika. która stanowiła jeden z 36 kallistefanos – pięknie uwieńczony (gr. Nowsi badacze próbują doszukać się źródła i odczytać ukryty sens tych uroczystości. odnalezionej ojczyzny. Zawody nie były tylko pokazem siły i piękna. U źródeł bezinteresownych zapasów sportowych leżał mord i zagarnięcie tronu.). Szczególnie niebezpieczne były wyścigi kwadryg. 37 . wysłannicy do wyroczni lub na igrzyska. dialektach i obyczajach oddychały szeroko powietrzem wspólnej. To wskazuje na związek igrzysk z kultami wegetacji. Igrzyska były agonem. że w epoce klasycznej zniknął zupełnie element ryzyka. Jedyną materialną nagrodą dla zwycięzcy był wieniec z gałązek oliwki – nie jakiejkolwiek przydrożnej – lecz zerwanych z drzewa kallistefanos36. Nie było to tylko sposobem uczczenia poległego bohatera. Trwały pięć dni. Chodziło o zastrzyk energii witalnej. Nie należy sobie jednak wyobrażać. z jej listowia sporządzano theoroi – (gr. Była to pierwotnie uroczystość ku czci Heraklesa – nie doryckiego. Znaczenie tej uroczystości było magiczne. jakby odrabiało się zadaną lekcję: tu był Herajon. tu ołtarz Zeusa: jego świątynia (potężne bębny kolumn. ale znacznie starszego jego wcielenia – Heraklesa chtonicznego – demona przyrody. leżące jak pnie drzew). tego znanego z legend. wieńce. W szczególności bieg. ale także grą o najwyższą stawkę. Prawdziwa łaska piękna spływa dopiero w muzeum. a tam pracownia Fidiasza. Achilles po śmierci Patroklesa – jak wiadomo z Iliady – wyprawił igrzyska. tylko jedna doszła cało do mety. rytmiczne uderzanie nagimi stopami o ziemię miało pobudzić uśpione jej siły rozrodcze. ostre wiraże i długość trasy były przyczyną wielu śmiertelnych wypadków. a ich organizacja i program są od dawna dość dobrze znane. które Herakles przywiózł z kraju Hiperborejczyków. Na czas trwania zawodów ambasadorowie zwani theoroi37 ogłaszali pokój i skłócone miasta o różnych ustrojach. które – podobnie jak w corridzie – stanowiły część widowiska. to znaczy konkursem albo lepiej walką. dzika oliwka w Olimpii. w czasie igrzysk pytyjskich w 462 r. Zeusem i Heraklesem – patronami igrzysk) czy teściem i zięciem (Ojnomaosem i Pelopsem) – odwieczny temat niezliczonych baśni całego świata. którą zawodnicy przenosili na zmarłego. przed Chr. Olimpijskie zapasy sportowe są zapewne echem bezlitosnych walk o władzę między ojcem i synem (Kronosem i Zeusem.ręku.). Pierwotnym źródłem igrzysk były zapasy na śmierć i życie. Igrzyska – uważane w Grecji za najstarsze – odbywały się co cztery lata z początkiem lipca lub września i stanowiły od VI wieku przed Chr. podstawę chronologii greckiej.

później pojawiają się nazwiska zawodników z Aten. Zawodnicy wypożyczali swoje ciała bogom i herosom. Chociaż przyjechałem nocą. niby skóra lwa rzucona na fale. co świadczy. byli to bez wyjątku Peloponezyjczycy. Doświadczyłem gniewu Posejdona. Smyrny. a pożądanie dóbr bliźniego – nieprzeparte. ale najlepszy – bohater. w których znaleźć można często prawdziwe perły poezji stosowanej. o czym świadczą zachowane nazwiska triumfatorów igrzysk. Mykonos jest modne. Takie zdanie można wyczytać w turystycznych prospektach. o płaskich dachach. dymy. przechadzają się wybrani pod łagodnym wejrzeniem Radamantysa i jego małżonki Rei. . chłodzonych wiatrem oceanu. Mają postrzępione brzegi i płowy kolor. Rankiem najlepiej wyjść do portu i przechadzać się wzrokiem od domu do domu. że na dwa domy przypada jedna wotywna kaplica. Najwybitniejsi artyści greccy: Fidiasz. VIII Do pełnego obrazu Grecji niezbędny jest obraz wysp. A także szkołą rzeźby. piany. zawodem mieszkańców było rybołówstwo i piractwo. Z walki miał się wyłonić nie taki sobie dobry i taki sobie dzielny człowiek. Zarzuca kotwicę na pełnym morzu. Motorówka przywozi pasażerów do małego rybackiego portu. przybranymi w girlandy kwiatów. Syrakuz i Samos. Teb. że morze istotnie bywa tutaj groźne. gdzie pod ogromnymi drzewami. kręte uliczki. jak wyłaniają się z morza. Była zatem Olimpia szkołą energii i pokazem wzorców osobowych. Myron. Wybrałem Delos.istotnych elementów cywilizacji greckiej. Grekom nie znane były zapasy zespołowe. Ujrzane z pokładu statku mają twarz ludzką: domy pokryte wapnem. Zwycięstwo było indywidualne. Od wieków Mykonos żyło z darów morza. domy. Miasteczko słynne jest z tego. by po śmierci stać się mieszkańcem Wysp Szczęśliwych. Krotony. Ściśle mówiąc. Istna orgia bieli – jeśli słowo orgia jest stosowne do tego najcichszego z kolorów. Początkowo w wieku VIII przed Chr. parowały bielą. krzątanina czarnych postaci wokół wydobytej właśnie z morza sieci. Z samolotu lecącego z Heraklionu do Aten widać. zlepione z sobą jak plaster miodu. marmuru. Statek płynie dwanaście godzin z Pireusu aż do wyspy Mykonos. alpejskiego śniegu. ale na szczęście dzięki trudnościom komunikacji nie osiągnęło stanu Capri. Poliklet (twórca nowego kanonu) pracowali dla Olimpii. Nagrodzony wieńcem laurowym miał wszelkie szanse. ufundowana przez przedstawicieli obu tych profesji. królującej na najwyższym z tronów. układając w myśli barokowy sonet składający się z porównań do kredy. Z portu jedzie się rozklekotaną motorówką na Delos.

Niemcy pohukiwali zrazu ochoczo. aby przekonać. Kythnos.prawdę mówiąc. który dał ściganej gniewem Hery to kamienne schronienie. ale naśladowały togę. ziemia bez pól uprawnych. jeśli zechcesz być siedzibą mego syna Apolla. Dziewięć dni i dziewięć nocy klęczała Latona obejmując pień świętej palmy (prymitywna technika połogu). Z największego wzniesienia z góry Cynt widać wieniec Cyklad: Tenos. Mykonos. Chociaż w ciągu wieków wprowadzono tutaj coraz to innych i nowych bogów. Ikaros.. Wtedy to wyspa z pospolitej Ortygii (wyspy kamyków) stała się świetlistą Delos. Andîparos. Serifos. Podobnie jak w przypadku Delf. Naksos. czarno ubrana Szwedka przez cały czas miała zamknięte oczy i po twarzy sączyły się jej ogromne. zanim wydała na świat Artemidę i Apolla. Do mitologii greckiej Delos weszło jako miejsce urodzin Apolla i Artemidy. Podróżni: grupa angielskich studentów – zachowali piękną obojętność wobec przeciwności losu. nie odbywało się to kosztem poprzedników. ale wprost do wyspy. by ukryć cierpienie. wystawiając w pobliżu kosza na śmieci bardzo starą tablicę. Właściciele motorówki przestrzegli zresztą lojalnie turystów. 51-60. Paros. skała wyniesiona przez fale dla mew raczej niż dla ludzi. że Morze Egejskie nie jest sadzawką. Ziemia jałowa. Syros. „Delos. Delos leży w środku Cyklad i to tłumaczy wyjątkowe znaczenie tej wyspy-sanktuarium. będą cię żywiły ręce innych”38. jak wygnana księżna do ubogiej wieśniaczki. przyrzekając jej przyszłą nagrodę – hekatomby na ołtarzach. . ale po prostu pomrukiwanie i zły humor. człowiek nawykły do czytania zawiłych rękopisów. Ma zaledwie 16 kilometrów kwadratowych. Wreszcie Delos. Amorgos. lecz prędko stali się ociężali i melancholijni. którą nanosiły przewalające się fale. pełna rytmu morza. Jest to pewna przesada: wszystkich tych wysp nie widać. obowiązywała bowiem 38 Do Apollina Delijskiego. z której filolog. Rozwijali wielkie płachty gazet. Mówi. W pięknym hymnie homeryckim zwraca się ich matka Latona nie do Posejdona. otwarta na wszystkie wiatry. pokrytą nieczytelnym pismem.. usiłował małym czerpakiem wylać wodę. nie był to pełny gniew. zmiana nazwy oznaczała pojawienie się nowego kultu. Wystarczył jednak. w. Jedyny przedstawiciel załogi poza sternikiem – majtek. Herodot opowiada o pielgrzymkach. które przybywały tutaj z dalekiej Scytii. ale nazwy są tak piękne. jasna. że trudno nie ulec pokusie ich wymienienia. wozy pełne tłustego mięsa. która już w czasach mykeńskich była sławną siedzibą bóstw ziemi. którą stoicy zakrywali twarz. które jednak w tym przypadku nie stanowiły przedmiotu lektury. piękne łzy. Andros. jeśli to słowo jest odpowiednie dla wiekowego staruszka. Doświadczenie trudności tej podróży wydawało mi się konieczne dla zrozumienia niektórych fragmentów Odysei. Ios. opiekunek płodności i położnic. że tym razem podróż odbywa się na ryzyko podróżnych. mógłby wywnioskować.

świątynia Izydy w sąsiedztwie bóstw dawnych triady apollińskiej oraz Zeusa i Hery. Zwłaszcza po zburzeniu Koryntu i Kartaginy przez Rzymian w roku 146 przed Chr. Odtąd nie wolno było na Delos ani rodzić. I nowa legenda. że to. Zdaję sobie sprawę. którzy je rzeźbili około roku 600 przed Chr. Zwierzęta wsparte na przednich łapach oszczekują północ. że cała apollińska triada – Latona. nie odpowiada tytułowi. Wody świętej egipskiej rzeki pielgrzymujące do Apollona – wymowny przykład zbratania religii u schyłku antycznego świata. centralnie położona między Azją. aby wykazać zamierzchłe filiacje attycko-delijskie. Zwiedzanie delijskiej dzielnicy teatru nie jest bynajmniej przechadzką po cmentarzu. Matki w połogu i konających transportowano na pobliską wyspę Reneję. Dionizosa czy Pod Delfinami – rozbłyskują nagle mozaiki. którą rozwija Kallimach: mały potok delijski Inopos miał być napełniony wodami Nilu.piękna zasada. W V wieku przed Chr. Delos było zawsze jak gościnny zajazd. Delos stało się także metropolią kupiecką Morza Egejskiego. Mają wydłużone ciała psów. ale przeniesienie skarbca delijskiego do Aten oznaczało nieuchronnie zmierzch kolebki Apollona. Nowi ludzie – nowi bogowie. To umarłe miasto jest żywe. Nie potrafię nawet dla siebie wytłumaczyć . że nie należy wyrzucać starych rodziców z ich domostw. Zresztą nie należy zapominać. Ślady codzienności jak odcisk ręki odczytać można na ścianach świątyni i magazynów. Nie tracąc charakteru sanktuarium. stały się jedną z pierwszych potęg Grecji. Było to niewątpliwie zasługą Jończyków. Podobieństwo leży raczej w atmosferze niż w wyglądzie i szczegółach. Wykładane kamieniem ulice zachowały ślady wozów i kroków. nic nie tracąc ze swojej indywidualności. Na podłodze domu Kleopatry. Często porównuje się Delos z Pompeją. pałaców i lupanarów. Ogromny tors Apollona. zespół pięknych kor i wreszcie słynny taras lwów. Delos i Ateny były stolicami antyperskiej konfederacji. Na wznoszącym się łagodnie zboczu góry Cynt – taras cudzoziemskich bóstw. Ateny w wieku VI przed Chr. znali zapewne lwy tylko z opowieści. Tyran ateński Pizystrat dokonał oczyszczenia wyspy. którzy. Artyści z Naksos. Zazdrościły Delos znaczenia politycznego i moralnego. Artemida i Apollo (ze swym nieodstępnym azjatyckim łukiem występujący pod Troją jako przeciwnik Greków) – pochodziła ze Wschodu. Trzy świątynie Serapisa. Puszczono w ruch stare mity.. ani umierać. Z epoki archaicznej świetności (Delos obok Olimpii i Delf należało do najsłynniejszych sanktuariów Grecji) zachowało się sporo pamiątek. Z tematu pejzażu pióro zbyt często ześlizgiwało się w sferę legendy i historii. Europą i Afryką wyspa przeżywała okres prosperity. co napisałem. potrafili na własny użytek przyswoić pierwiastki obce. usuwając z niej wszystkie groby. Powtórny renesans wyspy nastąpił w epoce hellenistycznej i rzymskiej.

szafirowy chłód. jaki mają jesienią liście grabu. Z wierzchu zieleń przyprószona z dodatkiem błękitu. rzeźba i mit wyrastają organicznie z ziemi. żeby z tego doświadczenia zrobić przedmiot. Chciałem opisać. ale między szpalerami winorośli jest zimny. Nie udało mi się nawet wyrazić kształtu i koloru oliwki. Tylko mocna intuicja mówi. niskie altany. Pokusa opisywania i porażki opisywactwa. jaki istnieje między krajobrazem Grecji a jej sztuką i wierzeniami. Wreszcie wyżej łuszczący się kamień i rzadkie trawy. morza i gór. . A przecież znam dokładnie przynajmniej jedną tuż koło muru ogradzającego pałac Minosa w Knossos. Mały prostokąt bardzo dźwięcznego brązu. Ale trzeba być Dürerem. Trzy białe domy. Opisać jeden stok góry: u spodu srebrna poszarpana zieleń krzewów. że grecka świątynia. Winnica przypominająca wydłużone. Policzyłem wzrokiem wszystkie jej liście i noszę w sobie dokładnie jej kontur.tego związku.

Duszyczka Zdzisławowi Najderowi .

Oszukiwałem sam siebie najoczywiściej. czytałem rozprawki. że nie próżnuję przecież. tym ciekawszy. A tymczasem każda szuflada katalogu działowego w odwiedzanych bibliotekach ziała setką tytułów w różnych językach i zdawała się mówić: „Po co się trudzisz. a ponieważ praca szła opornie. kiedy pisałem szkic o Akropolu. że nie popadam w prostrację duchową. i nie wiem. z góry wątpiąc. więc jak zwykle w takich razach uciekałem w lekturę. Freud wraz ze swoim młodszym bratem postanawiają spędzić wakacje nad Morzem Śródziemnym. można traktować ów fragment Freuda jako esej. I właśnie w tym czasie niepokoju i rozterki wpadł mi w ręce list Zygmunta Freuda do Romain Rollanda. Jedyna rola. rocznicy urodzin i. jak wynika z charakteru owego listu. którą przyjaciele wydali na cześć wielkiego pisarza. które dręczy jego samego jako lekarza. Carl Gustav Jung Nie pamiętam już dokładnie. to rola kompilatora”. przeznaczony do księgi pamiątkowej. Epizod ów odległy jest od piszącego o lat trzydzieści kilka i z pozoru najzupełniej banalny. artykuły rozproszone w archeologicznych pismach fachowych i sporządzałem z nich notatki. wszystko zostało już napisane. żeby Freud gdziekolwiek wznosił się ponad własną psychologię. pojawia się – jak to wyznaje – uporczywie w polu świadomości. że z tej jałowości i nudy wybłyśnie nagle czysty promień inspiracji. i to bez wyraźnej racji czy przyczyny. jaka może ci przypaść w udziale. przyczynki. Tym razem jednak ich urlop był krótszy. czy przydadzą się na cokolwiek. pisany z okazji jego 70. że natrafiłem na ten tekst. rezygnują więc z tradycyjnej podróży do Włoch. ściśle mówiąc.Nie widzę. Otóż w roku 1904. że twórca psychoanalizy stosuje tę metodę do samego siebie. jałową i nudną w nadziei. Pomijając epistolarną formę wstępu i zakończenia. do pewnego epizodu przeżyć własnych. jadą natomiast do . Chciałem się jakby usprawiedliwić. więc wykonywałem pracę zastępczą. Było to według wszelkiego prawdopodobieństwa w okresie. jaki to przypadek sprawił. w jaki sposób chce on uwolnić chorych od tego cierpienia. jak co roku z końcem sierpnia lub na początku września. nie ma w tej dziedzinie nic do dodania.

dostrzegając same tylko przeszkody. skąd mają zamiar udać się na wyspę Korfu. który przechadzając się w Szkocji nad jeziorem Loch Ness widzi nagle ciało słynnego potwora wyciągnięte na brzegu i jest wówczas zmuszony wyznać: ależ on istnieje naprawdę. Zdaniem twórcy psychoanalizy. jakby zapominając na chwilę o niedawnych obiekcjach. ale wyrażająca trafnie odczucia wszystkich tych. bo pozostawia podróżnym trzy dni na zwiedzanie miasta. cała otwarta na nie zmącony żadną refleksją zachwyt czy przerażenie. „Po południu w dzień naszego przybycia. rozsądna i ponętna propozycja wprawia obu braci – rzecz dziwna – w dość ponury humor. ten potwór morski. W papierach Autora. Ale kiedy nadchodzi godzina otwarcia biur Lloyda. Druga natomiast postawa. jakby przedtem wątpiło się w jego realne istnienie. gdy znalazłem się na Akropolu i kiedy objąłem spojrzeniem krajobraz. ale w osobowości powstaje niepokojąca szczelina i zmącony zostaje prosty stosunek między percypującym podmiotem a przedmiotem. .Triestu. żeby tam spędzić kilka dni. Charakterystyczną reakcją. Oczywiście nie jest to jakieś patologiczne rozdwojenie jaźni. jak by się mogło wydawać. że z pewną przesadą można by ją porównać do reakcji człowieka. jest zdziwienie. Ta. bowiem rzeczywistość Akropolu nie była nigdy przedmiotem wątpliwości. Połączenie statkiem jest szczególnie korzystne. że widziany Akropol istnieje naprawdę. tłum. tak jak tego uczyliśmy się w szkole»”39. (Lettre à Romain Rolland) [z datą: Janvier 1936. Na wyspach o tej porze roku jest bardzo gorąco – argumentuje – znacznie przyjemniejsza natomiast byłaby wycieczka do Aten. aby wykazać.: M. akceptuje bez zastrzeżeń świadectwo zmysłów. zjawiają się przy okienku i kupują bilety. Przypadkowo spotkany w Trieście znajomy żywo odradza im ten projekt. Błądzą po mieście niezbyt zdecydowani i bez entuzjazmu dyskutują projekt podróży do Aten. zachodzi tu szczególny przypadek współistnienia w tej samej psychice dwu sprzecznych postaw i wynikających z nich dwu diametralnie różnych reakcji wobec rzeczywistości. Robert. Un trouble de mémoire sur l’Acropole. Freud mówi. posągiem Wenus z Milo czy portretem Mony Lizy. zszywka]. natomiast znamienną reakcją postawy drugiej jest „dziwienie się temu zdziwieniu”. nagle przyszła mi ta dziwna myśl: «A więc to wszystko istnieje naprawdę. bliska realizmowi naiwnemu. zdawałoby się. Przyjrzyjmy się bliżej temu zjawisku. że nie jest ono tak proste i pospolite. Jest to uwaga niezbyt oryginalna. Aby zilustrować postawę pierwszą. którym dane było po raz pierwszy stanąć przed Koloseum. Najbardziej naturalną interpretacją tych dwu „konkurencyjnych” odczuć byłoby 39 List Freuda – Sigmund Freud. wynikającą z pierwszej postawy. I właśnie w głąb tego przeżycia czy odczucia Freud zapuszcza analityczną sondę. dodajmy od siebie. w którego nigdy nie wierzyliśmy.

illogiczna. że jego władza jest tak jak dawniej nieograniczona. Nie mogąc zmienić losu. Można łatwo zrozumieć zachowanie i nastrój króla. traktuje hiobową wieść tak. wyrażone w sposób bardziej kategoryczny: „To. Wieść mu dostarczono. Wie dobrze. Działanie owego mechanizmu psychicznego znamy dobrze z potocznego doświadczenia. Ale Freud odrzuca taką wykładnię jako zbyt banalną i nie tłumaczącą niczego. / a posłańca zabito. odrzucić ją poza zakres naszej świadomości.stwierdzenie. jak twierdzi. bo zakorzeniony głęboko w człowieku mechanizm psychiczny. tylko nie mogę w to uwierzyć” lub to samo odczucie. w którym wyraża się jasno ta reakcja obronna. dlaczego w Trieście odpychał tak przecież pociągającą perspektywę wyjazdu do Aten i dlaczego na Akropolu jego radość płynąca z bezpośredniego obcowania z arcydziełem architektury była przesłonięta głębokim cieniem sceptycyzmu. (Hiszp.) . mechanizmu psychicznego. Nie tylko słowo – ale zdaniem Freuda – coś znacznie więcej. de que Alhama era ganada Las cartas echó en el fuego y al mensagero mataba41. a tym. nie jest rzeczywiste”. „Zgodnie ze świadectwem moich zmysłów jestem teraz na Akropolu. Ta reakcja defensywna jest nietrudna do wytłumaczenia i można przytoczyć szereg przykładów mniej skrajnych. Próbuje on po prostu przezwyciężyć swoją bezsilność. Ale ponieważ nie chce tego wiedzieć. I autor podaje ładny przykład literacki – fragment poematu Ay de mi Alhama40. a bardziej bliskich powszechnemu doświadczeniu. że oznacza to koniec jego panowania. co teraz widzę. jakby odrzucenie jej mogło zmienić bieg wypadków. / że Alhamę zdobyto / List do ognia wrzucono. strona ciemna. Król Boabdil otrzymuje wiadomość o upadku Alhamy. odpychamy je okrzykiem „nie. niszczy narzędzia informacji. co znamy z lektury czy ze słyszenia i że to właśnie nakładanie się wiedzy i widzenia powoduje ową sprzeczność odczuć i zamącenie poczucia rzeczywistości. Cartas le fueron venidas. staramy się jakby zlikwidować tę część rzeczywistości. Uwagę Freuda pociąga druga strona działania tego samego. co przeżywamy bezpośrednio. że jest zasadnicza różnica między tym. jakby nie dotarła do niego. Stara się wytropić. Sceptycyzm – oto właściwe słowo. biedna Halamo. więc list o klęsce rzuca w ogień i rozkazuje zabić posłańców. sprzeczna z instynktem 40 41 „Ay de mi Alhama” – Och. poczuć. Ilekroć spotyka nas nieszczęście. to niemożliwe”. wyszukanych czy literackich.

I stara się wykazać. Natomiast synowie przerośli go. niezbyt wykształconym. młodość o ograniczonych możliwościach i horyzontach. zerwania zakazanego owocu. Tę paradoksalną sytuację nazywa „przegraną z powodu sukcesu” i mówi. Nie jest to tylko pesymizm poznawczy. gdy bardzo intensywne pragnienia znajdują zaspokojenie. jego zasadniczej niezdolności do osiągnięcia szczęścia. Tę reakcję dobrze wyraża potoczny zwrot. Wspomina wtedy ubóstwo rodzinnego domu. gdyby stary. i Akropol niewiele dla niego znaczył. że kiedykolwiek zobaczy go na własne oczy.. mówiąc: «Co powiedziałby nasz ojciec. wygrany los. „I jeśli można porównywać rzeczy małe z wielkimi – pisze dalej – czyż Napoleon I w dniu koronacji w Notre Dame nie zwrócił się do brata. jaka powinna być udziałem obcujących z arcydziełem sztuki. w niedzielę zaś do Prateru lub jechaliśmy do dobrze nam znanego zakątka gdzieś w okolicy miasta. które odbiera radość. Autopsychoanaliza nie byłaby pełna. że człowiek reaguje podobnie jak w przypadku nieszczęścia – to znaczy odrzucając rzeczywistość – gdy spotyka go nagle szczęście. aby było prawdziwe”. ręka skrycie kochanej dziewczyny. odpowiada Freud.samozachowawczym. Wobec kogo? Ojciec Freuda był mało zamożnym kupcem. Poczucie winy? Tak. Tak bardzo wywyższyli się nad jego pospolitą egzystencję. Podczas gdy obrona przeciw złemu przeznaczeniu jest czymś oczywistym. atmosferę duszną i pełną zakazów.. dlaczego – pyta Freud – reagujemy odruchem sceptycyzmu i niewiary na coś. co niesie z sobą radość i jest uśmiechem losu. . gdyby teraz mógł być tutaj?»”. ale dotyczący samej natury człowieka. że dokonała ona jakiegokolwiek godnego uwagi uwolnienia człowieka od fatalizmu «romansu rodzinnego»? Ten kompleks z całą jego fanatyczną sztywnością i przesadną drażliwością jest źle pojętą funkcją religijną. W tym liście-rozprawce pisanym pod koniec życia bardziej chyba niż w innych pismach manifestuje się głęboki pesymizm autora. nigdy nie wątpił w istnienie Akropolu. że ludzie popadają w choroby nie tylko w wyniku niespełnienia swych pragnień życiowych. I oto w dzień. głębokie poczucie winy. A teraz oto jesteśmy w Atenach na szczycie Akropolu! Jak długą przebyliśmy drogę!”. Nie. ale również wtedy. Jest to wyraz radosnej dumy.”. istniejący we wszystkich niemal językach europejskich: „zbyt dobre. miał ochotę powiedzieć do brata: „Czy pamiętasz nasze młode lata? Codziennie chodziliśmy tą samą drogą do gimnazjum. ale nie miał żadnej nadziei. Nasuwają się tutaj słowa wielkiego krytyka Freuda: „Czyż kompleks ojca bez reszty przenikający poglądy szkoły freudowskiej dowodzi. wielka nagroda. osiemdziesięcioletni w czasie pisania tego listu-eseju Zygmunt Freud nie wrócił pamięcią do czasów swego dzieciństwa i młodości. „zdetronizowali” go i w tym właśnie zamachu na ojcowski ideał należy doszukiwać się owego poczucia winy. gdy stało się to. ale trwa ona zaledwie moment i prawie natychmiast zostaje zmącona przez świadomość przekroczenia tabu.

już nawet nie nad śmiercią okrutną. Skoro zostałem wybrany – myślałem – i to bez szczególnych zasług.Starałem się możliwie wiernie streścić tok myśli twórcy psychologii głębi. ale współczułem. Dlatego właśnie odrzucamy pomoc tradycji. zacząłem się zastanawiać. Jednym z grzechów śmiertelnych kultury współczesnej jest to. zawarty w jego małej epistolarnej próbie wyjaśnienia pewnego szczególnego zjawiska psychicznego. że małodusznie unika ona frontalnej konfrontacji z wartościami najwyższymi. każe myśleć o dzieciństwie. co widziałem. jak to jest z tym moim poczuciem winy w obliczu arcydzieł. I żebym to. co z nich pojąłem. Wyobrazić sobie. że odebrana im została niewyczerpana wspaniałość świata. że wobec arcydzieł czułem się zawsze niepewnie. bo rzekomo nasza sytuacja w świecie jest wyjątkowa i nieporównywalna z niczym. A ponieważ próba ta jest świetnie i sugestywnie napisana. przyznanie się budzi potwory subiektywizmu. potrafił przekazać innym. Jeśli jednak nie popadłem w opisany przez Freuda sceptycyzm. Zabierały one część mojej rzeczywistości. aby Akropol. „ażebym – jak mówi św. to muszę temu wyborowi nadać sens. Co to znaczy? To znaczy sprostać wyborowi i uczynić go wyborem moim. Odpowiedź nie jest łatwa. Istnieje błędny pogląd. A także aroganckie przeświadczenie. że burzą naszą zarozumiałą pewność i że kwestionują naszą ważność. Mona Liza powtórzyły się we mnie. Jest dobrym prawem arcydzieł. wysilić całą swoją wrażliwość i zdolność rozumienia. działo się to z paru istotnych powodów. jak i moralnych). Naprzód zadawałem sobie pytanie. na miarę oczywiście mego ograniczonego umysłu i serca. zaprzestanie mysiej krzątaniny wokół spraw nieważnych i głupich. odebrać mu jego przypadkowość i dowolność. czy nigdy nie przytrafiło mi się coś podobnego. Jeśli godzi się nazywać to wszystko transakcją. Fakt. Tak jak czytając podręczniki psychiatrii. odnajdujemy w sobie przez empatię różne opisane tam choroby. Za pokorę i uciszenie dawały mi w zamian „miód i światło”. katedry. No więc tak: stojąc na Akropolu przywoływałem dusze moich poległych kolegów. że możemy obyć się bez wzorów (zarówno estetycznych. Tomasz More – kłopotał się zbyt wiele wokół tego panoszącego się czegoś. że tradycja jest czymś podobnym do masy spadkowej i że dziedziczy . brniemy w naszą samotność. wybrany w grze ślepego losu. uważałem za rzecz naturalną. które nazywa się «ja»„. I jak przystało na delegata czy posła. życiowych niepowodzeniach czy drogich nieobecnych. zmącenie wiary w realne istnienie tego. zapomnieć o sobie. była to transakcja najkorzystniejsza z możliwych. którym nie dane było dzielić z nami radości płynącej z przeżywania rzeczy pięknych. grzebiemy w ciemnych zakamarkach opuszczonej duszyczki. Nie pozwalały także. Sypałem ziarna maku na zapomniane groby. nakazywały milczenie. jakiego sam w sobie nie potrafiłbym stworzyć. którym się nie udało. że jestem delegatem czy posłem tych wszystkich. użalałem się nad ich losem. naszych bliskich zmarłych.

I one będą nas sądzić.się ją mechanicznie. likwidatorzy przeszłości podobni są do owych szaleńców. debiutanci w historii. Giotto i Mozart przypatrują się. którzy są przeciw dziedziczeniu i niezasłużonym przywilejom. ale Homer. przysłuchują nam i stwierdzają naszą próżność i głupotę. . pracy. słuchamy Mozarta. godności i chłodnego promieniowania. że to nie tylko my czytamy Homera. bez wysiłku. A tymczasem w istocie każdy kontakt z przeszłością wymaga wysiłku. występują przeciw tradycji. jest przy tym trudny i niewdzięczny. oglądamy freski Giotta. dlatego ci. żeby nie opuszczała mnie wiara. podpalacze muzeów. ponieważ nie mogą wybaczyć ich spokoju. iż wielkie dzieła ducha są bardziej obiektywne od nas. Ktoś słusznie powiedział. Pragnąłem zawsze. Biedni utopiści. którzy niszczą dzieła sztuki. bo nasze małe „ja” skrzeczy i broni się przed nim.

Akropol .

ani załomu skały. jeśli okażą się jedną z wielu. miał barwę gipsu. rysunki. opisy stanowiły pokarm wodnisty. nie oddychał światłem. że sztuczki fotografów wynoszą Akropol jak okręt na wysokiej fali. na repetycji wiary. Usiadłem po prawej stronie. ale cały ich zespół położony był nieodmiennie na płaszczyźnie. zupełnie niespodziewanie. magazynów. A przecież – zdawałoby się – to właśnie od strony morza powinien przyjść pierwszy widok. ani nawet cienia. rósł we mnie strach. Obawiałem się. Nie potrafiłem wymyślić żadnego krzewu i przyczepić go do góry. pośród wielu rozsianych po świecie ruin? Czy wezmę udział w trwającym od wieków sprzysiężeniu zachwytu. ile na sile wmówienia. wymiary i kontur głównych świątyń. a niebo nad nim było z papieru. I nagle nad wąską uliczką. Pierwsze rozczarowanie: nie widać Aten. niechlujnych składów i sklepów przykrytych białym pyłem. co przez wiele lat budowały cierpliwe domysły. Rząd domów. Statek przybija do portu w Pireusie. Do miasta jedzie się autobusem. wysoko w górze – on! . że konfrontacja zniszczy to. jak po szkle. który rzucają kolumny. Wszystko było z rozcieńczonego mleka i tak bardzo linearnie poprawne. Budynki portowe zasłaniają miasto położone kilka kilometrów w głębi lądu. pozbawiony zapachu. która tak trwale okupowała moją wyobraźnię. koloru i tła. które polega – wiemy to dobrze – nie tyle na wciąż odnawiającym się wzruszeniu. która – tego się obawiałem najbardziej – okaże się nędznym pagórkiem. jeśli święte wzgórze i ocalałe na nim resztki świątyń nie przemówią do mnie. I czy będę miał odwagę przyznać się (choćby przed samym sobą). a nie jedyną czy przynajmniej wyjątkową ruiną. Znałem nieźle topografię. że oko i ukryta w oku cząstka dotyku spływały po tym obrazie bez masy i chropowatości. Zdjęcia.Nie ma na świecie budowli. Kiedy jechałem tam.

Do ludu nie miał zaufania (w czasie młodości czuł wręcz odrazę). Zachowało się o nim wiele świadectw i wiele ocen sprzecznych. Arystoteles i Platon „przeciwko” niemu. Wielkie budowle Persów czy piramidy – cokolwiek powiedzielibyśmy o ich pięknie – są dla nas dziełami anonimowymi. nie śmiał się nigdy. Akropol był – jak ktoś trafnie powiedział – pustym cokołem. d’Aspermont Lynden. Nigdy nie bywał na przyjęciach (fr.. Kiedy w roku 479 przed Chr. wbrew tradycjom rodzinnym. który pozostał. Wiele jego cech osobistych pozostawało w sprzeczności z klasycznym portretem przywódcy i chyba nie budził odruchowej sympatii. Pauzaniasz42 W czasie drugiej wojny medyjskiej Persowie wdarli się na Akropol. zostali wymordowani. Nieliczni obrońcy. obserwował bacznie nastroje swego miasta i rzucał swój autorytet na szalę. w momentach decydujących. opanowanych. ten śródziemnomorski mąż stanu przypomina raczej brytyjskich gentlemanów. którzy nie opuścili miasta. z głębokiego patriotyzmu. nie tylko genialny rzeźbiarz. porównuje go do wielkich angielskich wigów. ks. Ateńczycy wrócili do swojej stolicy. Ten bogaty. Platon nie waha się nazwać go w Gorgiaszu złym politykiem. I. Z autorów starożytnych Tucydydes i Plutarch są zdecydowanie „za” Peryklesem. łagodnych z pozoru. Postać ta rozrosła się w naszej świadomości. Pełny jego portret wymyka się piórom naukowców i powieściopisarzy. Tym razem sprawdziły się słowa wyroczni delfickiej. co w ustach Francuza oznacza wyrzeczenie się jednego z największych uroków życia. związany jest z imieniem Peryklesa.). Nie brał udziału w zabawach publicznych. a mimo to całe piąte stulecie nazywamy wiekiem Peryklesa. mówią. Rzeczywiście. głęboko wykształcony arystokrata stał się przywódcą demokracji. . świątynie spalone i obrócone w gruzy. siłą niezrównanej wymowy i zdolności przekonywania. G. ten. Samotny raczej. a przecież realizujących swoje plany z żelazną konsekwencją. że zrobił to Posejdon. Jeden z najlepszych znawców polityki greckiej owych czasów.I Dostrzec można jeszcze na skale Akropolu trójzębem uczynioną rysę. Perykles 42 43 Wędrówki po Helladzie. to znaczy otoczony wąskim gronem tych samych przyjaciół. Akropol. do których należał Fidiasz. ale ktoś w rodzaju Malraux przy boku Peryklesa. „Il n’allait jamais dîner en ville”43 – mówi o nim za autorem starożytnym jeden z biografów. po zwycięstwie pod Salaminą i Platejami. gdy spierał się z Ateną o władzę nad krajem. Jego polityczna działalność trwała trzydzieści dwa lata.

wiedział. że nie był on popularny. Wiadomo. sześćdziesięciopięcioletni przywódca błagał sędziów. Historia przekazała sporo imion wielkich marzycieli. Zarzucano mu. Perykles nie reagował na te obelgi. jakim była odbudowa Akropolu. cebulastą głowę. Wreszcie Fidiasz. jak „z sądów słabszych robić sądy mocniejsze”. że to gigantyczne przedsięwzięcie. Rozwiódł się dla niej z bogatą obywatelką ateńską. czy Protagoras z Abdery. w szesnaście lat później los ten spotkał Protagorasa. Plutarch przekazuje jeden z najbardziej wzruszających i ludzkich portretów Peryklesa. pochłonęło znaczną część skarbu związkowego miast greckich (przeniesionego w połowie . który nauczał. instynktowną obawę przed dialektyczną trójcą: język (retoryka) – rzeczywistość – władza. Otóż dla Ateńczyków sam fakt rozwodu był sprawą normalną: uznawało go zarówno prawo. przedstawiającej walkę z Amazonkami. O tym procesie czy serii procesów wiemy niewiele. że Perykles uparcie dążył do zalegalizowania związku. Podstawą oskarżenia był tu także ów wygodny. przyjaciół Peryklesa. jak i obyczaj. a co gorsza filozofami. zbyt na równi stojąca z mężczyznami i poeci komiczni – głos ludu – przedstawiali ją jako prostytutkę lub właścicielkę domu publicznego. Prawo ateńskie niezmiernie rzadko uznawało małżeństwa mieszane. a jego traktat o bogach został publicznie spalony. jego życie prywatne były ponad miarę przeciętności. Zapewne poza plecami tego osobnika krył się któryś z możnych przeciwników Peryklesa. że nie może stać się wielki bez Aten (wielki polityk małego państwa jest postacią z komedii) i chciał jak zazdrosny kochanek. że ta kobieta była wielką i dozgonną miłością Peryklesa. Jego charakter. dużą. z którą miał dwóch synów. Fidiasz został skazany na banicję. aby ich przywódca był rubasznym demagogiem niż intelektualistą i czuli. jak się zdaje. jak Anaksagoras. a wiadomo. Anaksagoras został wypędzony z Aten. Aspazja pochodziła z Miletu. aby nie skazywali jej na wygnanie. który odbierał gwiazdy bogom i nazywał je świecącymi ciałami. Przeciętni Ateńczycy woleli chyba. ale spośród ich grona Perykles jest jednym z najbardziej ścisłych i konkretnych. Siedzi zatroskany na stokach Akropolu. aby Ateny zawdzięczały szczęście i sławę tylko jemu. Aspazja. Zaciekłość. przy nadarzającej się okazji. że przywódca partii ludowej powinien być lub przynajmniej powinien stylizować się na „jednego z wielu”. wyrzeźbił siebie i Peryklesa. Otaczał się artystami. Na domiar złego Aspazja była zbyt inteligentna. które oddzieliły go od „człowieka z ulicy”. analityk mowy. Tłum powtarzał także plotkę o sprzeniewierzeniu przez rzeźbiarza złota przeznaczonego na pomnik Ateny. Perykles popełnił co najmniej dwa kardynalne błędy. zarzut bezbożności. z jaką lud tępił. trzymając w ręku swą niezbyt piękną. Oskarżycielem był niejaki Menon – cudzoziemiec i współpracownik Fidiasza. W roku 433 przed Chr. wskazuje. Skandalizowało natomiast opinię publiczną to. ale kiedy Aspazji wytoczono proces o bezbożność. że na tarczy Ateny. bo niejasny. Oskarżono rzeźbiarza.

Wiele argumentów przytoczyć można na obronę Peryklesa. Nie wiem jednak. wysoką na cztery łokcie. a zatem mniej więcej tyle. 100 drachm stanowiło jedną minę. Przez długi czas sądzono. Niewolnik kosztował 150-300 drachm i przynosił przeciętnie roczny dochód 60 drachm (wynajmowano go po obolu dziennie). że koszt budowy Partenonu przekraczał sumę dwu tysięcy talentów. kolumny. Cokół pokryty płaskorzeźbą przedstawiającą narodziny Pandory. Natomiast – rzecz charakterystyczna – suma wydana na fryz. Plafon. który był przeznaczony na cele obronne. a w miejscu. 45 brzmią dla nas abstrakcyjnie. Budowa głównej świątyni Partenonu rozpoczęła się dwadzieścia dwa lata po zakończeniu drugiej wojny perskiej i w czternastym roku pryncypatu Peryklesa. które oceniamy dzisiaj wysoko i zaliczamy do sfery twórczości artystycznej. że cała owa kalkulacja dotyczy samej tylko budowli. rola Aten. Drachma ateńska ważyła nieco ponad 4 gramy. Lata te poświęcono na odbudowę miasta. a 60 min – jeden talent. Duma rozpierająca piersi Ateńczyków po zwycięstwie nad potęgą azjatycką. pierwszej kobiety. Należy tutaj dodać. a więc prace. „szkoły Hellady” – domagała się dzieła na miarę ich ambicji. . Drachmy i talenty doryckiego. a nie na ozdabianie miasta. Atena trzyma w ręku boginię zwycięstwa. gdzie włócznia opiera się na ziemi – wąż. Wiadomo. Ów wąż wyobraża bez wątpienia Erichtoniosa. doszedł do przekonania. która ma na sobie tunikę spływającą do stóp. czy te obliczenia rzucają światło na siłę nabywczą pieniędzy ateńskich. stanowiąca element fryzu Wieczne kłopoty z przeliczaniem waluty odległych historycznie okresów. Mury. Posąg zaginął. Nieoceniony Pauzaniasz – cierpliwy inwentaryzator tylu zaginionych zabytków starożytności – przekazał nam następujący opis: „Statua przedstawia stojącą Atenę. I. Archeolog Robert Spencer Stanier. bo 365 talentów. ile wynosił roczny trybut składany Atenom przez bez mała dwieście miast związkowych. Przeciwnie niż u Rzymian. choćby ta najbardziej znana 44 metopa – zwykle dekorowana. że wewnątrz świątyni znajdował się posąg Ateny – dzieło Fidiasza. domy Greków i ich architektura publiczna były nad wyraz skromne. dach i bramy kosztowały talentów 65. zamykają się niewielką stosunkowo sumą 39 talentów”45. jak się łagodnie wyrażano. a w drugiej ręce włócznię. która pojawiła się na ziemi. Jak wiadomo. rzeźby frontonu i metopy44. na jej piersi wyrzeźbiona jest głowa Meduzy z kości słoniowej. a wszystkie hipotetyczne rekonstrukcje. opierając się na zachowanych inskrypcjach. U stóp jej znajduje się tarcza. posadzka pochłonęły lwią część wydatków. kwadratowa lub prostokątna płyta. 46 Wędrówki po Helladzie. a jej wartość ocenia się na 1/5 dolara USA. ks. jak mówi Hezjod i inni poeci”46. że największa świątynia Akropolu kosztowała 469 talentów.piątego wieku z Delos do Aten). faktycznej stolicy Grecji czy.

Udział w budowie był proporcjonalny do zamożności obywateli. w okresie zaś Peryklesa dwieście pięćdziesiąt tysięcy (łącznie z metekami i niewolnikami). Intensywnie eksploatowane kopalnie w Laurionie dawały nie tylko cenny kruszec – srebro. co dawało niezwykłe jak na owe czasy zagęszczenie ludności (ponad 100 mieszkańców na 1 km2). ale także koniecznością ekonomiczną. draperia ze złotych płyt. złotników i malarzy. wprowadzają nas w rodzaj estetycznego zażenowania. Każda część budowli wykonywana była w pracowniach u stóp świętego wzgórza. a wolni obywatele mieli nadzór nad pracami i do nich należała część wystroju rzeźbiarskiego świątyni. dwunastometrowy kolos. Uderzającą rzeczą jest niezróżnicowanie płac. Szczegół niezmiernie ważny i korzystny: kamieniołomy.). główna część świątyni greckiej. partie ciała z kości słoniowej. co stanowiło minimum utrzymania rodziny (za 55 litrów zboża płacono wówczas w Atenach 2 drachmy. z których wydobywano marmur. Mnesikles. Ateńczyk posiadający jednego niewolnika był zobowiązany do przywiezienia dziesięciu wózków marmuru. jałowej Attyki liczyła w czasach Pizystratydów około dwudziestu tysięcy mieszkańców. Zwykły kamieniarz otrzymywał swoją zapłatę w formie dniówki. do kamieniarzy i rzeźbiarzy. Ateny przeżywały okres niebywałego rozwoju gospodarczego. ale obejmował także cieśli. Frapujący jest także fakt niewielkiej stosunkowo różnicy między zarobkami trudzących się ciężko i wysoko 47 naos – (gr. że projekty wykonywali oczywiście genialni architekci ateńscy: Iktinos. Kallikrates. że Akropol był dziełem wielkiego przedsiębiorstwa państwowego. architekt zaś – co parę tygodni. która wkrótce stała się międzynarodową. ten. architekci zarabiali drachmę. ale pozwalały wybijać najmocniejszą i powszechnie poszukiwaną monetę. rzemieślnicy. Ile zarabiali? Znane są nam rachunki z czasów konstrukcji Erechtejonu (początek prac lata 409-408 przed Chr. a potem wędrowała na Akropol na grzbiecie mula. Stolica mało żyznej. zatrudniającego tysiące niewolników. I w dodatku ów monstrualny klejnot kosztował. źrenice z czarnego kamienia.austriackiego uczonego Kamila Praschnikera.). Przedsięwzięcie wielkich robót publicznych było nie tylko spłacaniem długu bogom za pomoc w walce z Persami. Najłatwiej wyobrazić sobie. Praca nad jedną kolumną pochłaniała 50-110 dni. Na szczęście pomnik okrywały cienie mrocznego naos47. oczy z emalii. który zatrudniał dwóch wolnych rzemieślników i trzech niewolników. . zawierał kontrakt na wzniesienie kolumny. podtrzymywany przez wewnętrzną konstrukcję drewnianą. W istocie jednak Akropol jest „pracą zbiorową” – rzecz wydaje się nam dzisiaj niepojęta – setek małych warsztatów rzemieślniczych. znajdowały się o niecały dzień drogi od Aten. powroźników. Krąg zatrudnionych nie ograniczał się. jak się przypuszcza. rzecz jasna. cztery razy więcej niż otaczająca go budowla. Otóż robotnicy. wół kosztował 50-100 drachm).

którzy posiadali majątki wynoszące po kilkaset talentów. że prace. ale zawsze pielgrzymka na święte wzgórze miała charakter dość uciążliwego wspinania się.. że sama bogini Atena czuwała bezpośrednio nad pracami. Podania mówią. sędziów. ani elementów metalowych. rozpoczęty w roku 477 przed Chr. z jaką rosły świątynie. skończony został w zasadzie w ciągu dziewięciu lat. Niedokładności w styku usunięto. jak się zdaje. Diogenes Laertios przytacza w swoich Żywotach filozofów testament Platona. Znakomici rzemieślnicy ateńscy nie otrzymywali odpowiedniej do ich zdolności rekompensaty w zarobkach. że to Francja odkryła ową bramę. wzniesiono w rekordowym tempie pięciu lat. jest piękna. Góra. Patetyczny napis w języku greckim głosi. prawie prostopadłe stoki o kolorze sinoszarym. ścierając przylegające powierzchnie piaskiem i wodą. Elementy ukryte dla oka były wykonane z taką samą starannością jak partie zewnętrzne. Nic innego nie może wytłumaczyć doskonałości konstrukcji ani szybkości. pożyczonym na procent. choć prace nad fryzami trwały jeszcze lat sześć. Kolumny sprawiały wrażenie wykutych z jednego bloku. Partenon. Na Akropol wchodzi się dziś przez bramę nazwaną Bramą Beulégo. . wieże i stopnie. Płaski szczyt góry ma kształt zbliżony do trójkąta o podstawie 150 metrów i długości 300 metrów. Wyjątek stanowiło paru „krezusów” ateńskich. bez porównania mniejsze od fortun rzymskich. z trzech stron gwałtownie spadające. Zachowane świadectwa zgodnie potwierdzają. przedmiotach ze srebra i „kapitale”. gotówce. który oprócz dwu niewielkich posiadłości ziemskich (parcel?) pozostawił spadkobiercom czterech niewolników oraz niewiele ponad 8 min w tzw. Opowieść ta wydaje się żywcem wyjęta z kronik budowniczych katedr gotyckich. Nie używano zatem ani zaprawy murarskiej. Ten efekt został osiągnięty dzięki bardzo precyzyjnemu cięciu poszczególnych bębnów kamiennych. wykonywane były w atmosferze radości i entuzjazmu.wykwalifikowanych pracowników a „dietami” przeróżnych urzędników. Wbijano w nie czopy z drzewa oliwnego. Atena zjawia się we śnie Peryklesowi i poleca cudowny środek. Skała Akropolu ma wysokość 50 metrów. żadnej premii za talent48. zamożnego jak wiemy arystokraty. których ostateczne skończenie przerwała wojna peloponeska. Data: 1856 rok. pisarzy magistratury. który ratuje życie wykonawcy dzieła. że majątki osobiste Ateńczyków były nad wyraz skromne. Już w tych liczbach odkryć można naturalny moduł i zasadę proporcji. Tylko od strony morza stok jest łagodniejszy. na której stoją świątynie Akropolu. Kiedy jeden z najlepszych rzemieślników spada z rusztowania i jest śmiertelnie ranny. zajmujących się eksploatacją kopalni w Laurionie. nad którymi nadzór miał Fidiasz. W środku kolumny znajdowały się kwadratowe otwory. Propyleje. jakby ziemia sama podawała pierwszy takt rytmom architektury. 48 Warto dodać. które niemal idealnie przylegały do siebie. a także mury.

którego fasada zachodnia przesłonięta była murem okalającym nie istniejące już dziś sanktuarium Artemidy. Jeśli wolno spekulować na temat estetycznej funkcji Propylejów. po przekroczeniu Propylejów dostrzegał zaledwie górną część Partenonu. . to pewne. została zastąpiona dla wygody turystów przez wijące się zakosami ścieżki wśród drzew. z których tak dumni byli Ateńczycy? Nie miały znaczenia obronnego. aby wejść na święte wzgórze. Taką sugestię narzucają przewodniki. że – pomijając stan zabytku – widzimy dziś Akropol zupełnie inaczej niż starożytni. które wzniesione zostały w epoce późnego cesarstwa bez żadnych śladów konstrukcji greckiej. Było to jak wciągnięcie powietrza w płuca przed okrzykiem zachwytu. W miarę zbliżania się do celu znikają budowle znajdujące się na wzgórzu. twierdzy i miejsca kultu. że święte wzgórze zamieszkane było od czasów neolitycznych. miał Akropol w ciągu tysiącleci swej burzliwej historii. Nie należy jednak zapominać. które wydźwignęło tę budowlę. Pierwszy ginie Erechtejon. Szukano schronienia przed najazdami wrogów. natarcie prostopadłych mas kamiennych zatrzymują spojrzenie. Zbudowano je zapewne w czasie. musiał doznać uczucia podziwu i respektu wobec potęgi miasta. Nie należy jednak zapominać. Po lewej stronie od posągu Ateny znajdowała się kwadryga z brązu. potem Partenon. Zdawałoby się. co francuski archeolog nazwał głównym wejściem i sądził. Za nią czekało spotkanie twarzą w twarz z Partenonem.). jakie widzimy w Argos i Mykenach. Znajdują się tu ślady pałacu z epoki mykeńskiej i szczątki cyklopowych murów. podobnych do tych. że Akropol nie będzie już nigdy twierdzą. że pochodzi z epoki klasycznej. Czym były Propyleje. że nie ma rzeczy lepiej zbadanej w archeologii niż topografia Akropolu.To. że były one kamienną kurtyną. Ten podwójny charakter. które grosso modo49 podają rozmieszczenie głównych budynków w epoce Peryklesa. Grzebano tu pierwszych legendarnych królów ateńskich. ostatecznym schronieniem. zaginione dziś dzieło Fidiasza. powstrzymaniem widzenia. Po przejściu Propylejów – Partenon zjawia się bardziej nieoczekiwanie. po prawej zaś trofea zdobyte na Persach w 49 grosso modo – z grubsza. przesłonięty masywną ścianą Pinakoteki. jaką przebywały procesje. Dawna droga. spiętrzenie bastionów. Potężne trzony kolumn. krok za krokiem naszej wędrówki. w przybliżeniu (łac. Ateńczyk V wieku przed Chr. Ktokolwiek wkraczał z ostrego światła w cień przykrytej nie istniejącym dziś dachem kolumnady. kiedy Akropol musiał bronić się przed barbarzyńcami z północy. nie było niczym innym jak miejscem między dwoma pylonami. Wznosiły się tu zapewne świątynie drewniane. większy. potężniejszy niż gdyby rósł w oczach wolno. Wyrażały złudną nadzieję ludzi wieku Peryklesa. Spojrzenie jego przyciągał zapewne najpierw dziewięciometrowy posąg Ateny Promachos. to wydaje się. później świątynie z kamienia budowane przez tyranów.

jak pisze Pliniusz. ex vota. Czy istotnie było ono tak bardzo naturalistyczne. Tymczasem należało zbliżyć się do jego fasady zachodniej. które stanowiły część istotną. zbroje. pomniki. trofea. Najwyższy jest stopień. Starożytni turyści byli mniej wrażliwi na czyste wartości estetyczne architektury – linie kolumn. takich jak Polemon z II w. hełmy i tarcze. relikwie. ks. szerokość – 31. niż wskazują na to realne wymiary: długość – 69. drzewa i kamienie o mitycznym pochodzeniu. ale prawdziwym muzeum osobliwości i narodowych pamiątek. Bo też świątynie starożytne. nierozerwalną architektury. Jest to budowla zraniona. że Partenon w czasach Peryklesa ukazywał się oczom. organizowali „punkty widzenia” z równą konsekwencją i finezją. ale oba skrzydła świadczą o gwałtownym wstrzymaniu prac. Wydaje się znacznie większy i potężniejszy. stele. Wskazują na to choćby drobiazgowe opisy tych nieważnych dla nas szczegółów sporządzone przez antycznych pisarzy – podróżników. Budowlę zdołał ukończyć Mnesikles przed wojną peloponeską. wypływa także stąd. niepokojąco lekka i krucha nad urwiskiem. tarasy i mury. chciałoby się powiedzieć. Na południowym skrzydle. i Akropol także. pałacowa. na której stały kolumny. były nie tylko miejscem kultu. Po stronie północnej Propylejów – Pinakoteka – puste dziś muzeum malarstwa greckiego. Propyleje. który poświęca im aż cztery księgi swego dzieła. na którym opierają się kolumny. kiedy minęło się ostatnie kolumny Propylejów. mają tylko proporcje”.czasie drugiej wojny medyjskiej: dzioby okrętów. przed Chr. z którego rzucił się nieszczęsny Egeusz. teatralna dekoracja. jak inne szczegóły architektoniczne. XXXV. ta rozrzutna. wysokość 17 metrów. którego całkowita utrata skazuje nas na domysły i fantazje. Architekci greccy nie tylko wznosili świątynie. stylobat – górna część widocznych fundamentów. przez które dopiero ogarniało się całą masę budowli. To wrażenie ogromu. że budowla oderwana jest jakby od ziemi. który malował pioruny i błyskawice i. Spojrzenie Greków biegło nieodmiennie ku pustym dziś szczytowym partiom 50 51 Historia naturalna. kosztowała czterokrotnie więcej niż główna świątynia Akropolu. Partenon jest na pewno jedną z najpiękniejszych świątyń doryckich. czego się nie da namalować”50. odarta z rzeźb. dumna. Długo sądzono. równowagę brył – natomiast pasjonowały ich owe kurioza (jak model konia trojańskiego). ale wykorzystując spadki terenu. że winogrona Apellesa przyciągały ptaki? I jak wyobrazić sobie malarstwo Pamfilosa. „to.. gdzie znajdował się trójkątny dziedziniec z małymi Propylejami. Stoi na potężnym stylobacie51 o trzech stopniach nieidentycznej wysokości. na wysuniętym najdalej bastionie drobna. jeśli nie chcemy zadowolić się uwagą estety: „świątynie greckie nie mają wymiarów. . jońska świątynia Ateny Nike.

że ów fryz był prawie niewidoczny. Świętem zaś prawdziwie popularnym nie były zbyt podniosłe. i to jego marzenie spełniło się tylko częściowo. Zachowany częściowo tak zwany fryz wewnętrzny przedstawia procesję panatenajską53. 52 53 Do Ateny. utożsamiona z miastem. Wierzyliśmy zbyt łatwo. Panatenaje nigdy nie stały się świętem ogólnohelleńskim. Stary Testament legend greckich podaje tutaj rękę historii najbardziej twórcom współczesnej. zdobycie Troi. Grecy woleli od pysznych Aten ubogie apolityczne miasta z wiekową tradycją: Olimpię. Dziś tego wszystkiego nie ma. uwieńczonych zwycięstwem Europy nad Azją. jaką była ona naprawdę. Rzeźby były polichromowane złotem. Jest rzeczą niepokojącą (niepokojącą dla tych. Wielki Olimp drżał pod ciężarem potężnej bogini o oczach zielononiebieskich: „Wokoło ziemia wydawała rozdzierający krzyk. Nie potrafimy. czerwienią i brązem. wulgarne święto Wielkich i Małych Dionizji. Tematem metop była gigantomachia. malowane błękitem. stale w cieniu rzucanym przez plafon perystylu. idących złożyć hołd swej niebieskiej protektorce. a nawet nie chcemy wyobrazić sobie Wenus z Milo ani także jakiejkolwiek świątyni greckiej takiej. jak chcą bladzi esteci. Biedny Perykles. burzyło się morze i wzbierało ciemnymi bałwanami. aby ich olśnić. ale w defiladzie piękna. potem gorzkie fale zatrzymywały się nagle”52. Czerpiemy osobliwą (nigdy chyba do końca nie zanalizowaną) satysfakcję estetyczną z tego. przypominające swoim charakterem średniowieczne Fête des fous (fr. Nauczyliśmy się patrzyć na dzieła sztuki greckiej jak na fragmenty i ułomki. 9-13. Delfy. że swoją doskonałość i piękno zawdzięczają właśnie temu. Atena. była jak w hymnach homeryckich olśnieniem siły. dla delegatów dalekich i biednych sprzymierzonych miast. – święto głupców) – ów tolerowany przez Kościół obsceniczno-hermetyczny kiermasz. walka z Amazonkami i wreszcie bój Centaurów z Lapitami. i to wcale nie „dyskretnie”. Wybór tych legendarnych epizodów nie był bynajmniej przypadkowy i posiadał swój wyraźny ideologiczny sens. Stanowił jakby mitologiczny prolog wojen perskich. . zostali przeniesieni w sąsiedztwo bogów nie na kolanach. zbyt wyreżyserowane Panatenaje. ze swoim przedrzeźnionym papieżem i wozem przedstawiającym tryumf Bacchusa. bez fałszywej skromności i bez wyzywającej dumy bogoburców. Ci. którzy w rzeczywistości stali na stopniach świątyni.świątyni. ciągnionym przez nagich Centaurów i Centaurzyce w towarzystwie Wielkiego Pana. ale dla kupca z Delos. dla chłopa z Beocji. ale ludowe. dla których świątynie greckie są przybytkiem racjonalizmu). Nie dla nas tworzone były te kolorowe obrazy antycznego nieba. Jest to zbiorowy portret wolnych obywateli wolnego miasta. że są fragmentami i ułomkami. na których Fidiasz wyrzeźbił spór o Attykę między Posejdonem a Ateną (fronton zachodni) i narodziny Ateny (fronton wschodni). rubaszne. w.

Była to także świątynia-mauzoleum albo. znajduje się Erechtejon. lecz realnym postulatem technicznym: zapewnić budowli zwartość i statykę. kiedy Persowie wdarli się na Akropol. jest najbardziej tajemnicza. które ma zdolność wysmuklania kształtów. tu natomiast znajdujemy wewnątrz aż trzy ołtarze. wypływająca z analizy form. a także bardziej zbliżone do swych sąsiadek. jakby wyszły spod dłuta jednego rzeźbiarza. pod portykiem kariatyd. zarówno pod względem planu. którego tradycja utożsamiała czasem z Erechteuszem. gdyż. wbrew oczywistej chronologii. lecz lekko zakrzywione. jak ktoś słusznie powiedział. jednym z pierwszych władców mitycznych Attyki. VIII. które sprawiają. że ołtarz znajdował się z reguły przed sanktuarium greckim. Rozliczne kulty mieszają się i nawarstwiają na siebie. że marmurowy policzek bogini traci nagle swoją cielesną gładkość i staje się surowym chropowatym kamieniem. owe „korektury optyczne” nie były chyba tylko sprawą estetyki. . część zachodnia Posejdonowi. a także pałac królów mykeńskich. W zamyśle budowniczych była to więc świątynia pojednania. i w istocie były to dwie połączone świątynie: część wschodnia poświęcona była Atenie. że w czasie wojny medyjskiej. aby dopowiedzieć całość. w pobliżu muru Temistoklesa. Dzieje. Część północna Erechtejonu. ks. że było to najświętsze miejsce świętego wzgórza. Esteci XIX wieku (a i dzisiaj ten stosunek do dziel antycznych jest niemal powszechny) byli jakby zadowoleni z tego.że kapitel kolumny nie podtrzymuje niczego. że ich najznakomitsze budowle wydają się. ukończony dopiero w roku 407 przed Chr. gdzie otoczone czcią. Linie stylobatu i architrawu54 nie są horyzontalne. Mimo trwających już od dziesiątków lat prac wykopaliskowych i badań Erechtejon pozostał jednym z najtrudniejszych do rozpoznania sanktuariów greckich. do kształtów rudymentarnych. Wypełnia nas radość. Iktinosa i Kallikratesa. świątyniagrobowiec. Epizod ten wskazuje. To stałe sąsiedztwo sztuki i natury. wyraźna granica między tym. lepiej. Na północ od Partenonu. Herodot opowiada. wrażenia jednolitej budowli. ale przeciwnie – ucisza ją. Herodot. że budowle Greków dotarły do nas odarte z kolorów i rzeźb. nie pobudza wyobraźni. ponieważ były bardziej atakowane przez światło. Wiadomo. jak i znaczenia. jak wiadomo. jak Partenon. co rzeźbiło dłuto artysty i dłuto przyrody. ostatni jego obrońcy tu właśnie szukali schronienia. oba bóstwa olimpijskie wiodły spór o ziemię ateńską. umieszczono szczątki pierwszych 54 55 architraw – belka spoczywająca na kolumnach. nosił nazwę starej świątyni. Czas zredukował je do szkieletu. bardziej intelektualna niż zmysłowa. Dla wielkich budowniczych Partenonu. „Prawdziwy chaos świętego miejsca”. Erechtejon nie sprawia. tu błagali o cudowną interwencję bogów55. Kolumny stojące na rogach są w istocie nieco grubsze. Upajamy się „korekturami optycznymi” Greków. W czasach klasycznych. być może siedlisko wyroczni w czasach przedklasycznych. by nie wydawały się izolowane.

których opiece poleca los obywateli. Sofokles. . która zajmowała się gospodarką skarbca związkowego. Kamienne ławy. Obie budowle zrodzone są z jednego ducha. potężna. obca sztuce greckiej. Tymczasem jest to pochwała miasta. Ale nieuprzedzone spojrzenie odkrywa. daje sama chronologia powstania poszczególnych budowli. ale niemal religijnym czy mistycznym. Tak więc jońska świątynia okrywa najstarszy relikwiarz ateńskich mitów i kultów. Pierwsza. cyzelowaną jak rysunek świątynią Ateny Nike. Prace przerwał wybuch wojny i śmierć przywódcy. jasne w założeniu. Dowodem tego ma być.56 Prostszą i bardziej prawdopodobną odpowiedź na pytanie. trzy wejścia. niecentralnie położonej budowli. zapowiada świat hellenistyczny. Kolumny Partenonu są jak skamieniały chór Antygony57. świat skłóconych imperiów i niepokoju. Archeolog Arnold Walter Lawrence na podstawie porównania Akropolu z pałacem w Persepolis doszedł do wniosku. był w czasie budowy Partenonu przewodniczącym komisji finansowej. Erechtejon. że Perykles pragnął współzawodniczyć ze wspaniałą budowlą pokonanych monarchów perskich. powrotu do dawności. podobnie jak dramaty Eurypidesa. Wojna peloponeska położyła kres potędze Aten. ale świątynie te zdają się pochodzić z różnych epok.królów Attyki. ozdobione jakby za dużymi. Monumentalny dorycki Partenon sąsiaduje z jońskim Erechtejonem. Monumentalne. lekką. nasuwają przypuszczenie. niefunkcjonalnymi kariatydami). potężne Propyleje z wykwintną. dlaczego Akropol nie jest zespołem o jednolitym wyrazie. Partenon jest starszy o dwadzieścia lat od Erechtejonu (różnica zaledwie pokolenia). pełnej dumy i wiary w przyszłość. przyjaciel Peryklesa. biegnące wzdłuż murów. Jej cień wyraźnie śledzić można na budowlach Akropolu. skupienie głównych akcentów na jednej. Nie znamy planów Peryklesa. wyrażające tryumf demokracji. że tak nie jest. 56 57 Greek Architecture. gdyż nie zostały one nigdy zrealizowane do końca. a także pewna przesadna rozrzutność dekoracji zewnętrznych. Nawiasem mówiąc. można spodziewać się długiej litanii bogów. gwałtownego szukania tradycji. poświęcona jest jednemu bóstwu czy też ubóstwianemu miastu. Druga. że odbywały się tu inicjacje. o planie kapryśnym (sale na dwu poziomach. wspaniałe pałacowe wejście. Jego dziełem są Partenon i Propyleje. zasada dysymetrii. Kiedy Perykles wygłasza (znaną z przekazu Tucydydesa) mowę pogrzebową na cześć Ateńczyków poległych w pierwszym roku wojny peloponeskiej. Czym jest Akropol jako całość? Odpowiedź z podręczników szkolnych brzmiałaby: harmonijnym zespołem architektury. Imię Aten brzmi tonem nie tylko podniosłym. Można doszukać się w tym charakterystycznej dla epok schyłkowych ucieczki w przeszłość. gromadzi pod swoim dachem wielu herosów i bogów.

Jego siły wojskowe były słabe. Epizod Demetriosa wydaje się żywcem wyjęty z Żywotów cezarów Swetoniusza. z jakim przystąpił do rzucenia Greków na kolana – 58 59 60 61 J. Trudności wewnętrzne Rzymu skłoniły króla Pontu. gdzie każdy retor był niepocieszonym kochankiem utraconej wolności. że sama bogini zaprosiła go do swego domu. że Ateny są i będą przez długie lata ośrodkiem antymacedońskiej irredenty. zwany Zdobywcą Miast. czekano tylko na sposobną okazję rewanżu. Ale prestiż dawnej stolicy Grecji był tak duży. które zostały tu popełnione”59. Babin58 W ciągu bez mała dwu i pół tysiąca lat Akropol zalewały fale wojen. memento – pamiętaj (łac.. jakiej ani przedtem. Żywoty sławnych mężów [Sulla]. Parę napisów gotyckich. wyjaśniając Ateńczykom. a kiedy skandal przekraczał wszelkie granice. ilu chrześcijan. Zamieszkał po prostu w Partenonie. Plutarch z Cheronei. . niejaki Demetrios. nagrobne kamienie tureckie. ale okrucieństwo. przysyła dwadzieścia zdobytych tarcz. które zawisły na kolumnach Partenonu. do szukania przeciwników Rzymu na Wschodzie i w Grecji.II Ateny pełne ruin dawnych pałaców są wielkim. Zburzenie Koryntu przez Rzymian w roku 146 przed Chr. Syn jednego z jego generałów. mówiące o burzliwej historii świętego wzgórza. Wydaje się rzeczą nieprawdopodobną. że udało się odtworzyć w części dzieło Peryklesa. gdzie tylu jest nędzarzy.P. rodzaj ostrzeżenia. lwy weneckie – to jedyne materialne świadectwo. Plutarch mówi o tym z ładną powściągliwością: „Przez wzgląd na sławę miasta nie ma potrzeby opowiadać jasno i ze szczegółami o tych wszystkich bezeceństwach i niegodziwościach. to znaczy część świątyni przerobił na swoją prywatną rezydencję. [Perykles]. 1-2. Aleksander Wielki wiedział. przestrogi.. rabunków i profanacji. dopuścił się profanacji. Mitrydatesa.). że po bitwie nad Granikiem. Babin. ani potem nie notują dzieje Akropolu. Relation de l’état présent de la ville d’Athènes. oblężeń. Senat rzymski wysyła przeciw Mitrydatesowi Sullę. Na czele antyrzymskiego ruchu staje w Atenach retor Arystion. Urządzał wystawne uczty w towarzystwie głośnych kurtyzan. która otworzyła mu wrota Azji. Zachowywał się przy tym nader swobodnie. ubogim szpitalem. odbywały się teatralne pojednania z boginią. t. którego tłum obwołuje strategiem. Dzieje. Lyon 1674. (sugestywny opis Polibiusza: „Obrazy rzucone w proch i na nich wyciągnięci żołnierze grający w kości”60) powinno stać się groźnym memento61 dla Aten. Ale w tym mieście.

które zostały użyte na odbudowę Kapitolu. spalonego w czasie wojny domowej. Najwytrwalej bronił się Akropol. Żywoty sławnych mężów [Sulla]. gdy ten przebywał w Grecji („Jeśli znajdziesz jakieś rzeźby odpowiednie dla mnie. mebli. aby stać się szkołą Rzymu. czym był rzymski „głód sztuki”. kapitele. brak 62 63 64 Plutarch z Cheronei. Plutarch z Cheronei. a więc niejako „oficjalnych”. Do grabieży wojennych.. Katastrofa okrętowa musiała wydarzyć się na początku I wieku przed Chr.niezrównane. nie wahaj się i kup mi”64). Wilczy apetyt nowych władców świata nie szedł bynajmniej w parze ze znawstwem i często spotykamy się z uderzającą ignorancją Rzymian. na wysokości miejscowości Mahdia. Konsul Mummiusz. popełnił w mowie przeciw Verresowi szereg różnych pomyłek (mylne atrybucje. Trudno choćby w przybliżeniu ustalić bilans ofiar i strat. Obiekty te posiadały wysoką wartość artystyczną i uczeni ustalili bez trudności na podstawie inskrypcji na stelach nagrobnych. [Perykles]. Verres w czasie trzech lat piastowania wysokiego urzędu na Sycylii rabował wszystko. Kiedy Arystion. należy bowiem dodać wielką ilość dziel wywiezionych przez prywatnych kolekcjonerów. Słynny proces Verresa w roku 70 przed Chr. mający zbyt wiele zaufania do wymowy. namiętny kolekcjoner. Był to niewątpliwie jeden ze statków. który zdobył i ograbił Korynt. ale abym ukarał zbuntowanych”63. zmusi ich – jak by to było możliwe – do odtworzenia arcydzieł. grozi ludziom odpowiedzialnym za transport do Rzymu przedmiotów sztuki greckiej. . wysłał dwu retorów. Masakra obrońców. W maju roku 86 przed Chr. że Sulla sprowadzał z Aten kolumny. który wiózł łupy Sulli z Pireusu do Rzymu. a nawet gotowych elementów architektonicznych. statku pełnego dzieł sztuki. że jeśli je uszkodzą. że pochodzą one z Aten. jakie poniosła Grecja. „Jesteśmy żołnierzami bogów. unieśmiertelniony mową oskarżycielską Cycerona. Sam zresztą Cyceron. Skarbce Olimpii. Skądinąd wiemy. Kilka lat przed pierwszą wojną światową sensacją archeologiczną stało się odkrycie na dnie morskim w pobliżu wybrzeży Tunisu. o czym świadczą jego listy do Attyka. bloki marmuru. Listy do Attyka. święte gaje wycięte. dostarcza nam cennych analogii i daje pojęcie. aby przekonali rzymskiego wodza o konieczności poniechania oblężenia. nadmiernie obciążony rozbił się koło wybrzeży Tunisu. [Perykles]. pada Akropol. Epidauru i Delf zostały zrabowane. Żywoty sławnych mężów [Sulla]. ponieważ bogowie nam płacą”62. abym brał lekcje ładnego języka. od pomników bogów ze świątyń aż do pierścieni. takich jak czterometrowe kolumny. Pędzony burzą. Sulla odpowiedział krótko: „Senat i lud rzymski przysłał mnie tu nie po to. samobójstwo najlepszych obywateli i statki pełne dzieł sztuki i rękopisów płyną w kierunku nowej stolicy świata. Oblężenie Aten trwało długich dziesięć miesięcy. które zauważał na palcach bogatych Sycylijczyków.

które wiodły do Propylejów. Istotnie. Był to zwykły zabieg ostrożności. podobnie jak pomniki cezarów nie były dowodem entuzjazmu. Od czasów Augusta cesarze rzymscy stosowali wobec Aten politykę raczej liberalną. Cesarzowi Klaudiuszowi i Kaliguli przypisuje się budowę wielkich schodów w stylu kapitolińskim. czy też na zatłoczonym pomnikami świętym wzgórzu nie można było znaleźć odpowiedniego miejsca68. Nie tylko piedestały zmieniały właścicieli. dwadzieścia metrów od jego fasady wschodniej. pod panowaniem rzymskim dawna stolica Grecji przeżywała prawdziwą inwazję pomników nie tylko bogów i cesarzy. szwagra cesarza. była – łagodnie mówiąc – estetycznym nieporozumieniem. z co najmniej jeden na Akropolu. 23. cesarz Hadrian. – człowiek umiejący i lubiący używać życia) – był w Atenach w roku 39 przed Chr. że w Atenach łatwiej było spotkać boga niż człowieka65. że ta niewielka. . tuż obok arcydzieła z czasów Peryklesa. a potem Antoniusza66 i Kleopatry. W pobliżu Partenonu. „mianując” jednocześnie Kleopatrę Afrodytą. wyjednywał przywileje dla miasta. Jeden z najbardziej autentycznych przyjaciół Hellady. I. okrągła. jak wiemy. który. 67 68 Dzieje Apostolskie 17. i wówczas z wielką pompą (być może na Akropolu) odbyły się jego zaślubiny z Ateną. Przy tej okazji rzymski generał wyłudził od Ateńczyków „posag” w wysokości 4 milionów sestercji. Nerona. realizował swoje plany upiększania Aten poza obrębem świętego wzgórza. wzniesiono świątynię poświęconą Rzymowi i cesarzowi. Czysty cynizm czy gra polityczna? Raczej to drugie. W sąsiedztwie zachodniej ściany Pinakoteki znajduje się do dziś ogromny piedestał z szarego marmuru. Ale. ks. Święty Paweł Apostoł zbyt pochlebił Ateńczykom. nie wiadomo czy dlatego. wreszcie Agryppy. jak notuje Pauzaniasz. na którym wznosiły się niegdyś kolejno pomniki ku czci jednego z królów Pergamonu. tak że ten sam pomnik wyobrażał kolejno Tyberiusza. że Hadrian uważał się za nowego Tezeusza.). pomnik jego znajdował się wewnątrz Partenonu. że Antoniusz – ów niezrównany bon vivant (fr. zobaczywszy w Atenach świątynię wzniesioną nieznanemu bogu67. Wespazjana czy Tytusa. Wiemy. Zostało z niej nieco fragmentów. ale także drugorzędnych protektorów i dobroczyńców miasta. Petroniusz w Satyrykonie żartuje. kiedy nazwał ich najbardziej religijnymi z ludzi. Wędrówki po Helladzie. ciężka budowla. z których domyślić się można. Te kombinacje mitologiczne potrzebne były do ożywienia idei Aleksandra Wielkiego: połączenia Europy z Azją.rozróżnienia istotnych wartości artystycznych etc. 65 66 Satyricon libri – Satyryki. ale oportunizmu. gdyż poza tym Antoniusz (co było zgodniejsze z jego charakterem) utożsamiał się także z Dionizosem. często na istniejący tors nakładano po prostu nową głowę cesarską i dawano nowy napis. Sam August miał wiele posągów w Atenach.

tron biskupi „wypożyczono” z teatru Dionizosa. Dowiadujemy się z niego. w starożytności na planie półkola . który przekazałby nam jego portret. co świadczy o żywotności (przynajmniej nominalnej) tradycyjnych instytucji ateńskich. została osądzona jako wroga religii państwowej – chrześcijaństwu i to stanowiło jeden z głównych powodów wypędzenia z Aten filozofów i retorów edyktem Justyniana w roku 529. A przecież ten orator i pisarz ateński zasługuje na pamięć hellenofilów. Wybito wejście do świątyni od strony zachodniej. W Konstantynopolu powstaje w roku 425 „uniwersytet” kontrolowany i dotowany przez państwo. Ściany pokryte zostały freskami. który pragnął przywrócić bogom Hellady Olimp. Taką otrzymał odpowiedź: „Powiedz królowi: w ruinach leży świątyni niegdyś radosny gmach.Julian Apostata był ostatnim cesarzem. Ostatnie. bóg jest bez schronu. która wypędza Gotów. Legenda mówi. Jego wygląd 69 70 perystyl – dziedziniec lub ogród otoczony kolumnami absyda – w architekturze sakralnej pomieszczenie zamykające prezbiterium lub nawę. Nie było wówczas ani Plutarcha. cisza źródeł i gajów laurowych. Pod płaskim plafonem dobudowano kopulaste bizantyjskie sklepienie. która tak bujnie rozwijała się w IV i V wieku. tworząc absydę70 pokrytą freskami. W Luwrze znajduje się napis na cześć Deksipposa. Przez wieki Ateny wytrzymywały współzawodnictwo z innymi ośrodkami cywilizacji starożytnej. że był on archontem i członkiem komitetu honorowego Wielkich Panatenajów. Ateny sprowadzone zostały do roli małego garnizonowego miasta Wschodniego Cesarstwa. a Grecji dawną sławę. aby chroniła swego sługę i nie opuszczała go”. ale doktryna neoplatońska. Z końcem IV wieku Ateny przechodzą pod władzę Bizancjum. Ten akt administracyjny był dotkliwszy niż jakakolwiek przegrana bitwa. zwycięstwo Greków. który by napisał jego życiorys. Wolne szkoły filozofów ateńskich mają tym razem poważnego konkurenta. ile jęków wydałem wyciągając ręce w stronę Akropolu i prosząc Minerwę. Między kolumnami perystylu69 wyrósł mur. W liście do senatu i ludu ateńskiego cesarz pisze: „Ile potoków łez wylałem. Kiedy w połowie III wieku Gotowie zdobyli Attykę i udało się im usadowić w murach Aten. Deksippos w wąwozach Pentelikonu i Parnasu organizuje improwizowaną armię obywatelską. a dawne wejście zamurowano. Była to właściwie adaptacja istniejącej w stanie nie zmienionym świątyni greckiej. że wysłał posłów do Delf złupionych przez Herulów. aby zasięgnąć rady wyroczni i wyjednać błogosławieństwo dla swych planów. W niepamięci piasku leży imię Deksipposa. Wszystkie te prace nie zmieniły jednak konstrukcji Partenonu. Partenon na przełomie VI i VII wieku został przerobiony na kościół Bożej Mądrości. choć krótkotrwałe. nawet woda przestała mówić”. ani wybitnego rzeźbiarza.

W ręce Katalończyków wpadły Ateny i Teby. W tym czasie Akropol został zamieniony na średniowieczną twierdzę. ale ich panowanie trwało krótko i nie pozostawiło żadnych śladów na architekturze świętego wzgórza. Był to ukłon złożony tradycji już dawno umarłej. Najmocniej w pamięci ludzkiej zapisał się pobyt Bazylego II. że powinny dzięki wierze przewyższyć moralnie Ajaksa. O stanie duchowym mieszkańców Aten pod koniec XII wieku dają pojęcie zachowane homilie Michała Akominatosa. tak bardzo pozbawione sztuczności. Wkrótce jednak zaczęli oni dokonywać podbojów na własną rękę. Andronik Paleolog. Biedne niepiśmienne owieczki (w dodatku dość skomplikowana etnicznie mieszanina. aby tu właśnie święcić swoje zwycięstwo nad Bułgarami. W swoich kwiecistych kazaniach ten erudyta.zewnętrzny pozostał nienaruszony. władająca Attyką przez trzy pokolenia. a na południowym skrzydle Propylejów wybudowano ogromną. że mówię rzeczy niezrozumiałe. że są „złotym nasieniem”. Pogrom rycerzy frankońskich był totalny. który wybrał Akropol. Ateny przypadły w udziale Ottonowi de la Roche. których cesarz bizantyjski. mówiąca językiem dalekim od klasycznej greki) słuchały i niczego nie rozumiały. czworokątną wieżę strażniczą. wydaje mi się. Rezydował na Akropolu. która przetrwała aż do ostatniej ćwierci XIX w. Byli to najemni żołnierze. Arcybiskup Michał nie mógł powstrzymać okrzyku zawodu: „O Ateny – matko mądrości. W pobliżu miejsca. gdzie Filip Macedoński rozgromił Greków i Sulla odniósł zwycięstwo nad korpusem ekspedycyjnym Mitrydatesa. Frankowie ponoszą klęskę zadaną im przez Katalończyków. 71 Nicetae Choniatae orationes et epistulae. Otoczyły go mury z blankami. i tak już wyczerpane ciągłymi walkami z Turkami i Bułgarami. Fale wypraw krzyżowych osłabiały Cesarstwo Bizantyjskie. który przyjmuje tytuł Megas Kyr i wyjednuje u króla Francji tytuł księcia. Grecja odpada od Bizancjum bezpowrotnie i podzielona zostaje na szereg księstw. na początku XI wieku. mszę celebrował w Partenonie – można więc sądzić. chrześcijanin i wielbiciel starożytności mieszał mitologię z Pismem Świętym i egzaltował swoje owieczki. który przez trzydzieści lat był arcybiskupem ateńskim. Tak powstaje dynastia frankońska. tak proste. Peryklesa i Temistoklesa. aż do bezpotomnej śmierci w roku 1308 ostatniego z de la Roche’ów attyckich. zwerbował do walki przeciw Turkom. . jakże nisko stoczyłaś się w nieuctwo! Kiedy wygłaszam moje kazania. W podobny sposób Erechtejon przerobiono na kościół Matki Bożej. w obcym języku jakichś Persów czy Scytów”71. Władcy Bizancjum rzadko odwiedzali stolicę dawnej Hellady. Diogenesa. że osiągnął szczyt marzeń wszystkich humanistów.

miał ambicję. Nowa technika wojny. Akropol przeżył jedną z najbardziej osobliwych przygód architektonicznych. były świątyniami. mówi. który trafił w Propyleje. Partenon i Erechtejon. wymagały zasadniczych zmian w architekturze obronnej świętego wzgórza. jak sądzono. Monumentalne wejście z czasów Peryklesa obmurowano. To osobliwe.). Otóż jeden z Acciaiuolich. Magazyny prochu znalazły się wewnątrz Propylejów. Ateny liczyły zaledwie trzy aga – starszy brat (tur. powtórzona przez pewnego podróżnika francuskiego. Pozostały Propyleje. magazyny amunicji. Tradycja ludowa. Omar. Główne budowle Akropolu. Nerio. aby Ateny nie ustępowały książęcym dworom włoskiego trecento72. latem. Umocnienia średniowieczne książąt ateńskich były niewystarczające.) W drugiej połowie XVIII w. że w roku 1656 aga74 Akropolu w czasie jednego ze świąt mahometańskich postanowił zbombardować kościół Świętego Dymitra. armia wenecka pod wodzą Franciszka Morosiniego ląduje na Peloponezie. stopień oficerski w sułtańskiej Turcji tysiące Turków i pięć tysięcy Greków. decydująca rola artylerii. Już wiosną roku 1684 następuje zerwanie stosunków między Wenecją a Turcją. 74 . plafon i architrawy. w specjalnie zbudowanej sali z kopułą. namiestnik Mahometa II. a więc pod koniec tureckiego panowania. którego solidna konstrukcja. Otóż w noc przed spełnieniem tego niecnego zamiaru wybuchła burza i piorun. Dla Turków był to punkt strategiczny i nic więcej73. dawała gwarancję bezpieczeństwa. Magazyny prochu przeniesiono potem do Partenonu. wkrótce po upadku Konstantynopola. Na jej płaskim dachu dobudowano nową kondygnację. która święciła tryumfy w czasie zdobywania Bizancjum. Propyleje zostały wchłonięte przez mury obronne.. Przeszło dwa wieki panowanie tureckie nie było zakłócone żadną interwencją z zewnątrz. Ta daleka bitwa zdecydowała o losie najsławniejszej budowli Akropolu. W Erechtejonie mieścił się harem agi zamku. odnosząc 72 73 trecento – wiek XIV (wł. był minaret nasadzony na dach klasycznej budowli. które przemieniono na pałac w stylu włoskim. wewnątrz twierdzy powstały budynki wojskowe. Rok później. otrzymując w ten sposób cztery wielkie sale recepcyjne. Jedynym dodatkiem architektonicznym. w murach wybito okna.Dzięki Florentyńczykom z bogatej rodziny kupieckiej Acciaiuoli – następnym władcom księstwa ateńskiego. włosko-doryckie Palazzo d’Acropoli połączone zostało z Pinakoteką. Partenon został przemieniony na meczet. widzianym z zewnątrz. pomijając krótką i bez znaczenia ekspedycję Wenecjan kilka lat po zamienieniu Akropolu na twierdzę turecką. spowodował wybuch niszczący dach. obejmuje w posiadanie Ateny. Ambicje republiki morskiej odżyły po rozgromieniu doborowych wojsk otomańskich pod Wiedniem w roku 1683. W roku 1456.

Jest w tym sporo hipokryzji. „jak szczerze i bardzo żałuje hrabia. Ze stosów gruzu. że nigdy już nie zostanie ona odbudowana. W czasie swej młodości odbył solidne studia i na uniwersytecie w Lipsku wygłosił po łacinie dyskurs o nieszczęsnym losie Aten. głównego punktu obrony. zwłaszcza że Turcy stosowali taktykę defensywną.szereg zwycięstw i opanowując wreszcie cały półwysep. jakim jest teraz Akropol. W powietrze wylatuje dwadzieścia kilka kolumn. który ma zasugerować Turkom. Hrabia Koenigsmark nie był na pewno bezdusznym generałem. drugi zdobycia Aten. Istnieją uzasadnione przypuszczenia. Morosini pragnie przywieźć Wenecji środkowy 75 dame de compagnie – dama do towarzystwa (fr. Artyleria i wojska lądowe Wenecjan zaciskają pierścień wokół twierdzy.) . nie natrafiając na poważniejszy opór. Historia kazała mu być tym. co znajduje się w Partenonie. oddanych w ręce barbarzyńców. Niemców. Opanowanie Peloponezu nie zadowoliło Wenecjan. Jego żonie towarzyszy w wyprawie dame de compagnie75 Anna Akerhjelm. na którym ustawiono baterie armat. i ów fatalny pocisk nie był przypadkowy. że greccy szpiedzy poinformowali Koenigsmarka. sklepienie. Materiał pochodzący ze świątyni użyty został do umocnienia fortyfikacji. Pod gruzami ginie turecki pasza. który zadał uwielbianemu miastu cios najdotkliwszy. ogromne partie architrawu. Turcy przygotowują się do oblężenia Aten i umacniają pozycje obronne. W operacjach wojennych odznacza się hrabia Otto Wilhelm Koenigsmark. Konsekwencją wojny jest rozszerzenie podbojów i sztab wojsk Morosiniego rozważa dwa projekty: pierwszy dotyczy ataku na wyspę Eubeję. Trzy dni później nad żałosnymi ruinami powiewa flaga z lwem świętego Marka. szef garnizonu i wielu żołnierzy. Zwycięstwo Wenecjan zmącone było poczuciem winy. Siły wojskowe Morosiniego dowodzone były przez oficerów różnych narodowości: Szwedów. że zburzył piękną świątynię Minerwy. jeśli można użyć współczesnej terminologii. Wenecjanie wykonują podstępny manewr wojenny. zrównana z ziemią przez tureckich inżynierów. Ostrzeliwanie Akropolu przez moździerze ma charakter. Ostatecznie zaakceptowano ten drugi projekt. syn słynnego dowódcy z wojny trzydziestoletniej. że celem ataku jest wyspa Eubeja. Anna Akerhjelm pisze. zbliżają się do Akropolu. a także Francuzów. Ofiarą tych operacji pada świątynia Ateny Nike. dach i mury naos. Jednakże 26 IX 1687 pocisk wystrzelony z działa umieszczonego w pobliżu pomnika Lizykratesa przebija dach Partenonu i powoduje potężny wybuch. ognia nękającego. Obie strony walczące sposobią się do długiego i wyczerpującego oblężenia. aby ustąpić miejsca bastionowi. której pamiętniki i listy są cennym źródłem do poznania kolei tej nieszczęsnej wyprawy. która przetrwała trzy tysiące lat” (drobna nieścisłość chronologii) i wyraża przekonanie. W istocie wylądowano w Pireusie i armie Morosiniego.

a Akropol widziany z morza był tylko punktem orientacyjnym.. Uwijają się tedy w pośpiechu. jak w klatce o wyrwanych prętach. przywleczone tu przez kapitana Hartmanda. kiedy nawiązane zostały najpierw przez Francję. W tym celu starałem się oddzielić od fasady świątyni Minerwy. Do opustoszałej Attyki wracają Turcy. Osoby stanowiące wówczas taką na przykład „kolonię” francuską można było policzyć na palcach obu rąk: kilku misjonarzy. Zdobycie Aten przez Morosiniego było także nonsensem z punktu widzenia strategicznego. szkicownikiem i nieodstępnym Pauzaniaszem.. wśród tureckich namiotów. Podróże do Grecji i opis zachowanych zabytków stały się właściwie możliwe dopiero w wieku XVII. co moglibyśmy dziś określić mianem konsulatu. i to w warunkach osobistego zagrożenia. I tak w Bologna 1689. docierali wreszcie do miasta swych marzeń. jako nadmorskie miasto flamandzkie z gotyckimi kościołami czy też ponure zamczysko północne. wszystko runęło w dół z ogromnej wysokości i jest to cud. Zwiedzanie Akropolu było rzeczą właściwie niemożliwą. Vera e distinta relatione dell’acquisto delia città e fortezza d’Athene. W Atenach powstają misje. którzy na nowo fortyfikują Akropol. że żadne nieszczęście nie stało się robotnikom”7677. powziąłem myśl zabrania kilku najładniejszych dekoracji. obostrzone szeregiem zastrzeżeń i ograniczeń. W końcu pozwolenie zwiedzania. które mogłyby dodać blasku Republice. mające charakter polityczny i handlowy. 76 F. coś. poparte woreczkami kawy i tłustym ptactwem domowym. posąg Jupitera i płaskorzeźbę dwu wspaniałych koni. Wenecjanie wycofują się z miasta. przedstawiający spór Ateny z Posejdonem. Ale kiedy tylko rozpoczęto zdejmowanie tych rzeźb. pod czujnym okiem nieufnych żołnierzy. gdzie znajdują się najpiękniejsze rzeźby. zabierając ze sobą część tubylczej ludności chrześcijańskiej. którym udało się sporządzić opisy i plany Aten i Akropolu. budynków wojskowych i świątyń. z przyrządami do pomiarów. W raporcie do senatu pisze: „Przewidując opuszczenie Aten. potem przez Anglię stosunki dyplomatyczne z Wysoką Portą. Wyobraźmy sobie owych entuzjastów: wędrowali długie dnie na grzbiecie osła. gdyż Turcy w obawie przed szpiegami nie dopuszczali obcych do twierdzy. VeneziaTu i ówdzie spotkać można w muzeach europejskich żołnierskie „pamiątki” owej wyprawy. a w każdym razie bardzo utrudnioną. zbudowano mały meczet bez minaretu. W środku rozbitego Partenonu. Dlatego podziw budzą relacje upartych podróżników. zabłąkany rusznikarz i parę jeszcze osób nieokreślonej profesji. Morosini. Przemiany Aten czy choćby samego Akropolu w ciągu wieków są trudne do prześledzenia z powodu nikłości materiału ikonograficznego.fragment partenońskiego frontonu. spali w zagubionych górskich szałasach pasterskich. 77 muzeum w Kopenhadze znajdują się głowy Lapity i Centaura. Rysunki średniowieczne czy renesansowe przedstawiają Ateny wręcz fantastycznie. Tu zaczynały się skomplikowane pertraktacje z dowódcą twierdzy. Na mapach żeglarskich Ateny nazywają się Setina. .

Trzytomowe sprawozdanie z greckiej peregrynacji Jakuba Spona80 ukazało się w Lyonie w roku 1678. co dla nas ma wyjątkową wartość. London 1819. Dodwell próbuje wyjaśnić i zademonstrować działanie swego aparatu. „Widząc to [.). Zabawnie opisuje swoje przygody rysownik angielski Edward Dodwell. Znawcy twierdzą. Oficer turecki jest wyraźnie przerażony. Szczególnie dokładnie opisuje Babin Partenon. przewyższa estetycznie Świętą Zofię w Konstantynopolu. o czym wspomina Anna Akerhjelm. ale na głowę Anglika Vernhuma i Francuza Roberta de Dreux posypały się kamienie i groźba strzałów. że Pauzaniasz (jak wiemy. Spośród podróżników. Od tego czasu Dodwell pracował bez przeszkód. Książka Spona rychło stała się bardzo popularna w Europie i nie zabrakło jej w kufrze Koenigsmarka. de Dalmatie. gentlemani Stuart i Revett. zanim spadły nań bomby Morosiniego. „Pewnego dnia. posługując się camera obscura78 – prototypem aparatu fotograficznego.. bez przeszkód dokonywali pomiarów starożytnych monumentów ateńskich. i to z okresu. sąd Babina jest wyjątkowy i niemal prowokujący w stosunku do gustów epoki. którzy przekazali nam cenne relacje o Akropolu. during the years 1801. Łatwo dzisiaj wytykać temu wykształconemu podróżnikowi błędy i nieścisłości. a więc pozwalała zachować w rysunku ścisłe proporcje odtwarzanych zabytków. Dla francuskiego jezuity jest ona wcieleniem doskonałości. że jeśli będzie mi przeszkadzał i molestował. Pracował on na Akropolu. Jak na czasy pełnego baroku. de Grèce et du Levant… Lyon 1678-80. warto wymienić jezuitę Babina oraz liońskiego lekarza i amatora starożytności Jakuba Spona. zapytał mnie dowódca garnizonu z wyraźnym niepokojem.] zmieniłem ton i zagroziłem mu. 80 . Wszystko zależało od humoru dowódcy twierdzy i jego żołnierzy. Grecja była krajem nietkniętym przez architektów. kiedy rysowałem Partenon za pomocą mojej camera obscura. która dawała obraz pomniejszony budowli. Dodwell. 78 79 camera obscura – komora ciemna (łac. także dlatego. A classical and topographical Tour through Greece. że była to „pierwsza nowożytna podróż do Aten godna tego imienia”.jedynym Baedekerem od kilkunastu stuleci. który finansował wiele podróży archeologicznych na Wschód.. Dwaj członkowie londyńskiego Klubu Dyletantów. jak pomieszanie dwu frontonów Partenonu. 1806. przypisanie ich rzeźbiarzom epoki Hadriana. jakie to czary robię niezwykłą moją maszyną”79. i co gorsza. and Voyage d’Italie. a rzeźby fryzu i frontonu nie dają się porównać z żadnym dziełem sztuki współczesnej autorowi. miłośnik rzeczy osobliwych) milczy w swoim dziele o najpiękniejszej świątyni Akropolu. przyrząd ułatwiający wierne odtwarzanie widoków E. 1805. kiedy mierzyli teatr Herodesa Attykusa. wsadzę go do mego czarnego pudła”.

bo artysta z fantazją nie byłby tak dokładny. ale jeśli tak wolno powiedzieć. Konserwator z epoki napoleońskiej nadał jej dość dziwny tytuł: „Świątynia Minerwy w Atenach.. że wiele posągów partenońskiego frontonu było istotnie uszkodzonych. zanim owa świątynia nie została zburzona przez Wenecjan”. „Oryginały zasługują jak najbardziej. narysowana na rozkaz pana Nointel. Rysunki znajdujące się w tece wykonane w czasie podróży Nointela wykazują. Rysunki Partenonu – autorem ich jest Jacques Carrey – nie są arcydziełem. wybiera się w otoczeniu licznej świty w podróż po Grecji. malarz i rysownik. Markiz Nointel był niewątpliwie jednym z najbardziej zdolnych i obrotnych dyplomatów Ludwika XIV. zbudowana przez Hadriana. Po załatwieniu w stolicy tureckiej skomplikowanych układów. wydzierając rzeźbom nosy lub inne fragmenty”. lecz ich wartość jako dokumentu jest nieoceniona. W jednym z listów ambasador poleca Fauvelowi zdobycie jednej z kariatyd Erechtejonu. wyraźnie przebijają w raportach ambasadora. którą opisał w głośnej książce Voyage pittoresque dans l’Empire ottoman. osiągnął człowiek. To.W Bibliotece Narodowej w Paryżu zachowała się teczka rysunków.) 1842 r. Plon tych zabiegów był jednak bardzo nikły. i wracałem tam incognito81 cztery razy. marzył. później Akademii Francuskiej. ambasadora przy Wysokiej Porcie. W Atenach działał jego agent Louis Fauvel – konsul. czego nie udało się dokonać Francuzom. którego nazwisko do dziś 81 82 incognito – nie dając się poznać (łac. główny korpus rzeźbiarski zachował się w całości. sądzą. tym lepiej zresztą. Wykonane zostały niewątpliwie w pośpiechu. gdzie zamknięte są owe cuda. aby zdobyć dla Francji kolekcje rzeźb greckich. „Wszedłem po raz pierwszy uroczyście przy huku armat do skarbca (Akropolu). a także mniej bezinteresowne pobudki. znajdująca się dziś w Luwrze.. prawdopodobnie jedna metopa z frontonu. co da się zrabować. aby umieszczono je w gabinetach lub galeriach Jego Królewskiej Mości. członek Akademii Inskrypcji.82 Wykształcony humanista. jaką Majestat otacza sztukę i wiedzę [. wtedy znalazłyby się one poza zasięgiem zniewag i obelg Turków. aby zapobiec idolatrii. a w innym znów pisze zupełnie otwarcie. Wiek później ambasadorem francuskim w Konstantynopolu został hrabia Choiseul-Gouffier. Jako dwudziestoczteroletni młodzieniec odbył on podróż do Grecji. Do Aten przybywa latem 1674 roku. bez żadnych ułatwień w postaci rusztowań. ażeby lepiej móc podziwiać i poznać piękne rzeźby. którzy. en Grece. podobnie jak Nointel. które mój malarz bardzo dobrze odtworzył”. .. gdzie cieszyłyby się opieką. aby nie tracił żadnej okazji zrabowania tego wszystkiego. że czynią rzecz godną pochwały.. z pozycji niewygodnej. Nointel był na pewno szczerym wielbicielem dzieł starożytnych i obawa o ich los.]. strącona przez burzę.

ucieczka Lugieriego po wybuchu wojny tureckiej. tych kamieni. daj nam chleba”. można dzisiaj podziwiać w londyńskim British Museum. zwany niezbyt uprzejmie „kałmukiem lorda Elgina”. Można przypuszczać. która wołała: „Nie kupuj. piętnaście metop i pięćdziesiąt sześć płaskorzeźb fryzu85 przedstawiającego procesję panatenajską. Scotus fecit”83. oraz dziesiątki robotników. Najintensywniejszy jej okres przypada na lata 1801-1803. Udało mu się uzyskać pozwolenie władz tureckich na zrobienie odlewów gipsowych. lord Elgin zabrał się do dzieła przeniesienia rzeźb Akropolu „w miejsce bardziej bezpieczne” z niesłychaną energią. na który składa się dwanaście wielkich fragmentów frontonu84. że brano pod uwagę także wartość estetyczną rzeźb Fidiasza i jego szkoły. że gdyby marmury przywiezione przez lorda Elgina pochodziły z czasów hellenistycznych. Przygody Elgina mogłyby stanowić kanwę pasjonującej powieści: aresztowanie lorda we Francji. przystępują do pracy.). rząd angielski byłby mniej skąpy. Wiele rysunków przedstawia wyniosłego młodzieńca. fronton – przyczółek. Szkot osiągnął (łac. rozważające aspekty moralne. czego nie dokonali Goci. mobilizując wszystkie dostępne sobie środki polityczne i finansowe. oceniła dzieła Fidiasza i jego szkoły jako stojące nieco poniżej Apolla Belwederskiego czy grupy Laokoona. Ostatecznie dopiero w roku 1816 rząd angielski zakupił kolekcję (Elgin żądał za nią sto trzydzieści sześć tysięcy) za sumę stu trzydziestu pięciu tysięcy funtów szterlingów. Byron powiedział o nim z gryzącą ironią: „Quod Gothi non fecerunt. tatusiu. Suma ogromna jak na owe czasy i część prasy angielskiej dawała upust irytacji. który z melancholią patrzy na rozproszone stadko owiec wśród 83 84 To. Wokół Partenonu wyrastają rusztowania. dwu specjalistów od odlewów (też Włosi) i malarz rosyjski Fiodor Iwanowicz. Powiedzieliśmy wyżej. Mianowany w roku 1789 przedstawicielem angielskim przy Wysokiej Porcie. zatonięcie jachtu wiozącego bezcenny ładunek i wydobywanie rzeźb przez poławiaczy gąbek. Dwu architektów włoskich. ale komisja złożona z najwybitniejszych artystów angielskich owych czasów. o których mówi pozwolenie tureckie. a także zabranie kamieni z napisami oraz pewnych drobnych fragmentów rzeźb. szczyt o kształcie trójkątnym. pod kierunkiem malarza Lugieriego. wieńczący fasadę budowli zazwyczaj krytej fryz – środkowy człon belkowania wypełniony scenami figuralnymi lub ornamentami dwuspadowym dachem 85 . opartego o złamaną kolumnę. odzianego w czarną pelerynę. estetyczne i finansowe całej tej afery. Nie brakło głosów entuzjazmu. Na przełomie XVIII i XIX wieku pojawia się w Grecji nowy typ turysty – romantyczny pielgrzym. a wreszcie ciągnące się przez wiele lat polemiki i dyskusje w parlamencie i prasie. Owych „kilka rzeźb”. Jest to w istocie ogromny zbiór. przedstawiając w satyrycznych rysunkach Johna Bulla w otoczeniu wynędzniałej rodziny.budzi gniew filohellenów – Thomas Bruce Elgin.

gdy zasugerowany relacją Spona przypisuje rzeźby partenońskiego frontonu artystom z epoki Hadriana. inaczej mówiąc dowódca. że udało mu się skorygować obraz. perspektywach. który potrafił zespolić dorycką powagę z koryncką lekkością budowli. ani na historyka sztuki. powtarzane przez tylu romantyków. Słusznie mówi. aby Fidiasz pozostawił oba frontony nagie. uosabia potwora strzegącego lud Solona. Ten okrzyk wyrwał się z piersi François-René de Chateaubrianda. ani na socjologa. nie zastanawiając się nawet. stawiając ciężkie kolumny bez bazy na trzech potężnych stopniach stylobatu. morzu.. jaki to naród pozostawił te szczątki. że jest rzeczą niemożliwą. pozostawił nam w swej Itinéraire de Paris à Jérusalem stronice. „[. zamek koryncki odbijał blask nowego dnia.. zainteresowanie szczegółami technicznymi i literacka świetność opisów stawiają go w pierwszym rzędzie podróżników po Grecji „epoki przedarcheologicznej”. W towarzystwie konsula Fauvela – niezrównanego znawcy ateńskich starożytności – przyjechał tutaj. siada ze skrzyżowanymi nogami na brudnym dywanie. i światłem. niebie. Współczucie dla zakutej w niewolę ojczyzny Europy. rzekach. jaki nosił w sobie. czasem tylko ten bezduszny tyran wlecze się do drzwi swej kryjówki. słońcu. co dało świątyni zarazem spokój i lot. w dali morze i Pireus były całkiem białe od światła. Podziwia Iktinosa. nie racząc wyjść ze swojej rudery. że płaskorzeźby – zdawało się – poruszają się na marmurze. rzeźby Fidiasza trafione poziomo złotym promieniem ożywiły się. on zaś wodzi bezmyślnie spojrzeniem po wybrzeżach Salaminy i Epidauru”. „O Solonie! O Temistoklesie! Dowódca czarnych eunuchów jest panem Aten i wszystkich innych miast Grecji”.] Ateny. a także doskonałości poszczególnych części. Raduje go. .marmurowych ruin. Uderza go przede wszystkim siła i harmonia Partenonu. rodzi pod piórem Chateaubrianda takie oto sceny: „Dizdar. którą zbudował wśród ruin budowli Peryklesa. jego precyzja. Ale wiedziony słuszną intuicją mówi jednocześnie. ruchliwość cieni sprawiała. ziemi. Autor Ducha wiary chrześcijańskiej w czasie swej podróży z Paryża do Jerozolimy (rok 1806) zatrzymał się dzień w Sparcie i cztery dni w Atenach. Mieszka w cytadeli pełnej arcydzieł Fidiasza i Iktinosa. wypełnić go barwą i zapachem. Chateaubriand nie był bynajmniej tylko łowcą nastrojów. Relacje Chateaubrianda. Akropol i szczątki Partenonu zabarwiły się najpiękniejszym kolorem kwiatu brzoskwini. że harmonia całości jest wynikiem wyczucia właściwych stosunków architektury i otoczenia. lasach i górach Attyki”. aby zdobyć „jasne pojęcie o budowlach. które w sposób niezrównany ewokują Ateny na kilkanaście lat przed końcem tureckiej niewoli. Nie pozując ani na archeologa. błyszczał na zachodnim nieboskłonie jak skała purpury i ognia”. Nie udało mu się uniknąć błędów (jakże łatwo jest to dziś wytknąć). Jest wczesny ranek. a dym jego fajki idzie w górę wśród kolumn świątyni Minerwy.

którzy chwycili za broń. Zrazu Turcy ograniczają się w Atenach do wzięcia zakładników (Wielkanoc 1821) i osadzenia ich w wieży frankońskiej. Oblężeni improwizują wypad poza mury twierdzy. melodramatyczne wywołujące u współczesnego widza raczej łagodny uśmiech. zwłaszcza Francuzi. jakby wyjętego żywcem z baśni wschodnich. Błogosławieństwem dla Akropolu jako zabytku było dość słabe wyposażenie techniczne stron walczących. ludność opuszcza miasto i chroni się na Salaminę. Po bez mała roku oblężenia Turcy wyczerpawszy ostatnie zapasy amunicji i wody kapitulują. Nie w imię Peryklesa walczyli powstańcy greccy. Ateńczycy powracają i blokada twierdzy rozpoczyna się na nowo. Na pomoc odciętym w twierdzy przybywa pasza Brioni na czele czterech tysięcy Albańczyków. narracyjne. Jest to zaledwie początek morderczego kontredansa wokół świętego wzgórza. Z niezrównanym teatralnym rozmachem podjęli temat powstania europejscy malarze romantyczni. że w umysłach tych. Losy tej wojny rozstrzygnęły się na innych polach. że w żadnej epoce lud grecki nie miał większej obojętności dla ocalałych resztek zabytków antycznych niż na ćwierć wieku przed wyzwoleniem. Entuzjazm. banalne malowanki). – obrazki z Épinal. zwłaszcza chroniczny niedostatek artylerii po stronie powstańców. chaos. Tak jak w czasach klasycznych. Jest to grecki odpowiednik images d’Épinal (fr. liczącą zaledwie kilka tysięcy mieszkańców. Jeden z filohellenów stwierdza z melancholią. wzajemne mordowanie się ludności chrześcijańskiej i mahometańskiej. dając upust uczuciu. Gdy Brioni wycofuje się. Były małą mieściną. niespodziewanie z przeraźliwym krzykiem atakuje okopy powstańców. którym jednak udaje się opanować miasto. prowadzony przez olbrzymiego Murzyna. była natchnieniem i motorem działania. W czasie walk miasto i cytadela Akropolu przechodzą wielokrotnie z rąk do rąk. Ścięte głowy toczą się po wzgórzu aż pod próg pierwszych domów86. Ale są to raczej zmagania o symbol. Malarstwo naiwne. poczuciem dramatu i grozy.Wiosną 1821 roku wybucha w Grecji powstanie przeciw Turkom. aby uniemożliwić penetrację powstańców. Gwardia janczarska zamyka bramy miejskie. Kaźń ma miejsce na murze Temistoklesa. . Oddział Turków. z całą grandilokwencją. Nie należy sobie wyobrażać. o sztandar. a także gorącym ugrom i kobaltom. ale w imię Nazareńczyka i czterech Ewanglistów. idea wiecznej Hellady – Grecji filozofów i artystów. W ciągu kilkunastu wieków – jak słusznie ktoś powiedział – Kościół wschodni konserwował poczucie odrębności narodowej jak sól konserwuje rybę. 86 Malowane dzieje walk powstańczych zawiera współczesny wypadkom album Makryannisa. Ateny nie były już nawet ważnym punktem strategicznym. przechowywany w stołecznym muzeum z czcią należną narodowym pamiątkom. Oddział ów zostaje jednak zdziesiątkowany i w odwet Turcy przeprowadzają natychmiastową egzekucję zakładników.

ofiara braku zrozumienia ze strony dowództwa powstania. że tym razem Akropolowi zostanie zadany cios śmiertelny. . Oprócz romantycznego entuzjazmu wniósł Fabvier rzecz bezcenną – dobrą znajomość rzemiosła wojennego i racjonalistyczne podejście do zadań bojowych. wokół którego okręcony był sznur. Organizuje regularne oddziały powstańcze. którego zadaniem jest pomoc 87 W ateńskim muzeum historii i etnografii znajdują się drewniane popiersia sławnych mężów starożytności. które niwelują całą siłę wybuchu. Skłócony z przywódcami powstania. którą otoczono bastionem. W owym tunelu umieszczają Turcy trzy i pół tony prochu. pod którym Odysseusz spodziewał się znaleźć legendarny skarb. postać oceniana przez historyków sprzecznie: dla jednych bohater narodowy. Pojmany. a jego budowniczemu sądzony był los tragiczny. Przypominają do złudzenia dzikich kreteńskich pasterzy i rozbójników morskich. Baterie ustawione na Wzgórzu Muz ostrzeliwują fasadę zachodnią Partenonu. Ale przezorni Grecy kopią dwanaście głębokich fos podziemnych. nie mogąc zdobyć twierdzy szturmem. że powtórzy się historia Morosiniego. Góra urodziła przysłowiową mysz. ilość wystarczającą do wysadzenia w powietrze co najmniej połowy cytadeli. Ten zawodowy oficer francuski. Na ateńskim teatrze wojennym pojawia się teraz pułkownik Charles Fabvier. Reszyd pasza. Dowódca wzorem dawnych wielkich budowniczych nie omieszkał umieścić napisu głoszącego: „Ten bastion zbudowany został od swych podstaw przez generała Odysseusza syna Androutsosa w miesiącu wrześniu roku 1822”. Zimą roku 1827 staje na czele niewielkiego korpusu. Temistokles czy Solon z ogromnymi nosami i groźnymi zbójeckimi wąsami mało mają wspólnego z greckim klasycznym portretem. dla innych warchoł i zdrajca. Nowy dowódca zabrał się z energią do przygotowania obrony.Dowódcą twierdzy zostaje mianowany Odysseusz Androutsos. wyrzucono przez okno. Pasza jest pewny sukcesu. a następnie zabity. Trafiona pociskiem. wraz z dużą częścią fragmentów antycznych rzeźb. Wydaje się. wycofuje pierwszą linię oblegających. wali się kopuła dawnego haremu w Erechtejonie. każe kopać saperom długi tunel pod wzgórzem. Muszkieterowie dziurawią mury Pinakoteki i Propyleje. Po bastionie nie zostało śladu. W lecie czarnego dla powstania roku 1826 – roku rzezi pod Missolungi – Akropol znów oblegają Turcy pod dowództwem Reszyda paszy. które stanowiły ozdobę dziobów powstańczych okrętów. rodem z Lotaryngii. Archeologowie nie mogą wybaczyć mu zburzenia lwa w Cheronei. osadzony zostaje w lochu wieży frankońskiej. W anachroniczne i amatorskie dowództwo wprowadza ideę porządku i dyscypliny. W pobliżu Pinakoteki odkrył antyczną fontannę. aby upozorować próbę ucieczki”87. kazał portretować się w turbanie na głowie. Ciało jego. staje na czele bandy tureckiej łupiącej Attykę. baranim kożuchu i z wielkim zakrzywionym pałaszem przy boku. który ma spełnić rolę wielkiej miny.

pod dość silnym ogniem kartaczy i strzelb. Z punktu widzenia wojskowego był to epizod małej wagi. Pokój w Adrianopolu. musi Pan przejść cały pierścień fortyfikacji. wciąż szukając Propylejów. Ale tę budowlę obaliły działa Wenecjan w roku 1687. To właśnie tutaj. los ich ojczyzny jest przesądzony. Turcy opuszczają jednakże Akropol dopiero w kwietniu 1833 roku. Ateny liczą wówczas trzysta domów i dwa tysiące mieszkańców. polega bowiem nie tyle na zasileniu garnizonu obrońcami. Znalazłszy się wreszcie na Akropolu. Oddział prowadzony przez Fabviera jest niemal bezbronny. Teraz odnajdzie Pan tylko wśród stłoczonych domów tureckich jedną salę wypełnioną odłamkami na trzy czwarte jej wysokości. zabrały marmury i samo miejsce uczyniły niemożliwym do rozpoznania. Godzina przed północą. kiedy Grecy opuszczają twierdzę. Pozycje opuszczone przez żołnierzy zajmują archeologowie i architekci. lecz z bronią nie nabitą. który dobrze maluje stan zabytków: „Pan także. z tego miejsca. wśród których z trudem można zauważyć uwięzione kolumny. zwycięzcę Minotaura – rzucił się ze skały. przywraca niepodległość Grecji. w tym miejscu. drogi Przyjacielu. ale aby się tam obecnie dostać. które ujrzał na horyzoncie. Śmiała ekspedycja Fabviera przedłużyła obronę Akropolu aż do czerwca roku 1827. W momencie. ruszyliśmy krokiem jak do natarcia. Ale to było przecież tutaj. W tej właśnie sali architekt Stuart usiłował zrekonstruować świątynię zwycięstwa z powodu niemożności znalezienia jej gdziekolwiek indziej”.oblężonym w twierdzy ateńskiej. potem jedną i drugą baterię. objuczony natomiast do granic wytrzymałości ludzkiej workami prochu i nabojami. skąd widać morze i gdzie Egeusz ongiś – z okiem utkwionym w okręty. Idąc dalej tą drogą. chce Pan przynajmniej odkryć Pinakotekę. zmylony czarnymi żaglami. mówi Pan do siebie. Gdy nas dostrzeżono. zawarty w roku 1829. trzeba ominąć bastion. Jednym z pierwszych aktów króla Ottona jest demilitaryzacja świętego wzgórza. to właśnie tutaj. widział i podziwiał Akropol. Jest to osobliwa wyprawa. Sucha relacja dowódcy warta jest przytoczenia: „Z filohellenami na czele dotarliśmy na odległość połowy zasięgu strzału do tureckich okopów. które miały przywieźć syna jego Tezeusza. która stanowiła lewe skrzydło tego wspaniałego wejścia. przez wąskie przejście na prawo. która dzieliła nas od fortecy. a ręce Turków rozproszyły materiały. W pierwszych latach monarchii rozważano problem lokalizacji nowej siedziby królewskiej. trzymając w ręku książkę Pauzaniasza. Przed sobą ma Pan magazyn prochu. Przebiegliśmy linię okopów i przestrzeń. W jesiennym numerze „Revue des Deux Mondes” z roku 1838 przeczytać można list. Doszedłszy do stóp Propylejów szuka Pan na próżno Propylejów. szuka Pan daremnie świątyni bogini zwycięstwa Bezskrzydłej. pełnia księżyca. ale wytrwałość obrońców miała ogromne znaczenie moralne i polityczne. . otoczony grubymi murami. Mieliśmy czterech zabitych i dwunastu rannych”. powinna być świątynia Nike Bezskrzydłej. ile na transporcie materiałów wojennych. były one głębokie i dobrze strzeżone.

ponowne ustawienie kolumn. ponieważ źle osadzone żelazne podpory poruszyły się. znajdowały się w bardzo niedobrym stanie. kępami drzew cyprysowych i palmami. zwiedzających obecnie Akropol. Pod koniec lat trzydziestych ubiegłego wieku wykonany został pierwszy anastylos świątyni Ateny Nike. Partenon ginął w powodzi portyków.Niemiecki architekt neoklasyczny. Z tych rozlicznych powodów postanowiono rozebrać zupełnie całą fasadę i złożyć ją na nowo”.). nie zbadano także antycznych fundamentów. W sto lat później musiano budowlę kamień po kamieniu zdemontować i wznieść ją ponownie. co widzą. leżący obok strony wschodniej świątyni. został odnaleziony i odnowiony przez rzeźbiarza greckiego Androuliego podczas prac Paccarda w roku 1844. tak opisuje trudności z jednym tylko fragmentem architektury Erechtejonu: „Litografia Grzegorza Soutzo pokazuje nam fasadę z kariatydami niemal kompletnie zburzoną w roku 1827. Podmurowanie portyku należało również zmienić. które w roku 1872 zastąpiono żelaznymi. zaprojektował nowy Akropol. Karl Friedrich Schinkel. zgodnie ze ścisłymi zasadami archeologicznymi. Prosta. Niewielu turystów. jest dziełem mozolnej. podtrzymywane było przez drewniane kolumienki. Nad kamienną dekoracją (jak ze złej opery) wznosić się miał pomnik Ateny mało mającej wspólnego z duchem Fidiasza. Grecki architekt Balanos. uzupełnione nowymi blokami marmuru. nawet tej odnowionej w roku 1844. a w szerszym tego słowa znaczeniu określa wszelkie prace związane z ułożeniem według pierwotnego porządku i umocnieniem autentycznych fragmentów architektury. W czasie tych prac popełniono jednak dwa kardynalne błędy: nie umocniono bastionu. kolumn i ciężkich rotund. ponadto trzeba było zmienić kariatydę z terakoty na kariatydę z cementu. na którym wznosiła się świątynia. że to. Fragment popiersia tej kariatydy. która została poddana zabiegom konserwatorskim przez rzeźbiarza bawarskiego Imhoffa. Ale głowy kariatyd. . zdaje sobie sprawę. który kierował pracami na Akropolu w naszym stuleciu. tarasami róż. co oznacza ponowne wzniesienie kolumny. Tę fałszywą architekturę miano w dodatku upiększyć wiszącymi ogrodami. Odbudowa świątyń greckich pozwoliła w praktyce zapoznać się z sekretami antycznej 88 anastylos (ana – na nowo. Na określenie tych prac używa się neologizmu – anastylos88. zasada anastylos nastręcza jednak w praktyce szereg problemów niełatwych do rozwiązania. Makieta tego nie zrealizowanego na szczęście marzenia wprawia nas dziś jeszcze w zakłopotanie i grozę. stylos – kolumna) – anastyloza (gr. trwającej przeszło sto lat rekonstrukcji. zburzonej przez Turków. Efor Pittakis znalazł w mieście głowę kariatydy. zdawałoby się. Słowo rekonstrukcja jest terminem mylącym. Jedna z tych żelaznych podpór przechodziła przez terakotową kopię kariatydy (oryginał wywieziony został przez Elgina do Londynu) i podtrzymywała część sklepienia. Sklepienie.

Do Aten dotarłem późnym popołudniem. na świadectwach rzeczoznawców. a potem oderwać się. picie kawy. zjednoczyć się cieleśnie. trzymających. że Akropol istnieje realnie i spotkanie twarzą w twarz nie było wcale konieczne dla umocnienia tej wiary. Byliśmy współcześni. chciałoby się rzec. pożądanie. którym kierował Balanos. nikła. Jeśli dobrze przypominam sobie tę chwilę. Powtarzałem sobie tedy niezdarną formułę: on jest i ja jestem. a ogromna przestrzeń czasu. Wychwycił on subtelne korektury optyczne. Prace wymagały wielkiej. był równy samemu sobie. ułatwiło odkrycie. Nowe naoliwione bloki architrawu. Spełniał się cały. Z godnym podziwu taktem powstrzymano się przed rekonstrukcją kompletną. a szansa znikoma. wahających się czy przybić magiczną pieczęć. oglądanie wystaw. ta pasja pchająca do zbliżenia fizycznego. złośliwości bagaży. Tracenie drogocennego czasu na pisanie kartek. która mogłaby przemienić Partenon w smętną cytadelę akademickiego klasycyzmu. okazało się w rzeczywistości skomplikowaną grą linii zakrzywionych. wsunięto dokładnie w miejsce brakujących fragmentów. A przecież można poprzestać na relacji innych. aby położyć ręce. że bębny. nie obiecywał. z których składa się kolumna.architektury. odejść i unieść ze sobą – co? Obraz? Dreszcz? Nigdy nie przestawałem wierzyć. Skąd więc ta przemożna wola konfrontacji. Nie wodził zmysłów na pokuszenie. Brakujące części kolumn zastąpiono odlewami cementowymi. co stanowi jedną tysięczną szerokości głównej świątyni Akropolu. To. że dotrę do celu. Akropol był cudem rzeczywistym. Zdałem sobie sprawę. wynoszące 228 milimetrów. Była już noc. . mury urzędów. ponieważ nowy marmur nie posiadałby słynnej partenońskiej złotej patyny. pierwsze niepewne błądzenie po mieście. Droga była długa i zawiła. zamknięte drzwi. znaczono w starożytności tą samą literą oraz symbolem określającym kolejność nakładania kamieni. Anastylos Partenonu. dzieląca daty naszych urodzin. że przedmiot naszych marzeń będzie zawsze poza zasięgiem wzroku i dotyku. Wysoko w górze – on! Wewnętrzny okrzyk w tonacji jasnej i prawie tryumfalnej. co przez długie wieki uchodziło za dzieło chłodnej geometrii. kurczyła się. konieczne do wzmocnienia konstrukcji. Trzeba było pokonać przeszkody. Wokół wzgórza prawie pusto. zegarmistrzowskiej precyzji. korytarze i całą masę rozmienionych na drobne cerberów za biurkami. Pierwsze dokładne pomiary Partenonu przeprowadził w roku 1845 uczony angielski Francis Cranmer Penrose. że podświadomie przeciągam moment spotkania z Akropolem. że będzie czymś więcej niż jest. jakbym usiłował przez to wzmocnić siłę doznania. Szukanie hotelu. płatających w palcach nitkę mojej przygody. jak na przykład lekkie odchylenie od linii horyzontalnej stylobatu. można ostatecznie zgodzić się.

Pierwszy był analityczny. 89 Son et Lumière – dźwięk i światło (fr. o beauté simple et vraie! Déesse dont le culte signifie raison et sagesse. okaleczone i odarte z wdzięku. wśród drzew.). odbierające budowli sens i zamierzoną lekkość. Świątynia Nike była zbyt filigranowa. dotykanie kamieni. Wkrótce uświadomiłem sobie. Pierwsze próby oswojenia się i wyrobienia sobie osobistego stosunku do zabytku. W powietrzu unosiła się woń baraniny. Sprawdzanie planu. dobrego wypracowania na tematy klasyczne. Światło wydobywało z nocy fragmenty świętego wzgórza. ani modlitwy humanisty ubiegłego wieku. Chóry Sofoklesa płakały na przemian po francusku i po angielsku. tuż koło pomnika Filopapposa. po prostu liczyć kolumny – osiem. muzyką. Rzucany z reflektorów czerwony blask imitował pożary. o ty. Same kariatydy. że istnieją we mnie dwa Akropole: dzienny i nocny. oddający się spojrzeniu jako całość. wyobrażanie sobie tego. ile rysowało się w zeszytach szkolnych. Akropol był dla mnie wtedy rzeźbą. zatrzymane były jakby w połowie drogi między kształtem ludzkim a kolumną. Najtrudniej było mi znaleźć porozumienie z Erechtejonem. zapalony na niebie. Nad ciemną sadzawką starych ateńskich kultów ta jońska świątynia zdaje się mówić o niemożności połączenia dawnej wiary z nowym wyrazem architektonicznym. dokładnie tyle. badanie struktury całości. Przez gardło nie mogły mi przejść słowa racjonalistycznej wiary: „O noblesse. Z planu estetycznego Akropol przesunął się w mojej świadomości na plan historii. masy i porządku.). co zginęło – trochę jak studium anatomii wykopaliskowego zwierza. Renan. Kamienie walczyły z nacierającą pustką. Akropol w wieńcu cebulowych zapachów. 90 której świątynia jest wieczystą lekcją sumienia i szczerości (fr. Tak jakbym chciał ten nieoczekiwany spadek przyjąć chłodno i racjonalnie. aby odczuć jej kamienną materialność. Portyk kariatyd szpeciły metalowe rury podpór. odbywało się co wieczór widowisko Son et Lumière89. z ubogiej dzielnicy Plaka.zacząłem liczyć. z głową w przewodniku. dochodził gwar banalny i codzienny. nie zespołem architektury. Drugi Akropol – nocny. Zrujnowana kolumnada południowa Partenonu. ścięte nisko pnie kolumn wywoływały skurcz serca. wieczorne przedstawienie plenerowe z oświetleniem i O szlachetność. siedemnaście. sprawiała na mnie wrażenie udanej kopii. Białe domy jarzyły się wapnem w ciemności. . Siadywałem na Wzgórzu Muz. E. oliwy i czosnku. La Prière sur 1’Acropole. Nie mogłem powtórzyć ani wzruszenia. siedemnaście i znów osiem. ale właśnie rzeźbą. której kult oznacza rozum i mądrość. Wybrałem „dla siebie” Propyleje i Partenon dla ich rozmachu. o piękność prosta i prawdziwa! Bogini. Na lewo. toi dont le temple est une leçon éternelle de conscience et de sincérité”90. Z dołu.

artystów i historii. odarty z ciała. ładu. to wypływało ono chyba z uświadomienia sobie tego niezwykłego faktu. przed niewiadomą przyszłością. . sprowadzony do szkieletu. Jeśli czerpałem osobliwe uczucie szczęścia zagrożonych. Iktinosa i grabieżców. w którym podziw mieszał się z litością. zanim on i ja podzielimy los wszystkich tworów ludzkich na ciemnym przylądku czasu.Akropol. jaki miałem przed oczami. I dotykając wzrokiem jego ran i okaleczeń. doznawałem uczucia. jak i chaosu. Peryklesa i Morosiniego. był dla mnie zarówno dziełem woli. że „udało mi się jeszcze zdążyć”.

Sprawa Samos Dla Mirosława Holuba .

Epiru i licznych swych kolonii nadmorskich. zwanego tutaj pięknie Morzem Ikara. potężna flota samijska panowała niepodzielnie na Morzu Egejskim. Działała tutaj słynna szkoła rzeźbiarzy i ceramików. Za czasów Herodota stolica wyspy. inżynierów i artystów. Samos ma niecałe 500 km2. powstają w wieku VIII przed Chr. była największym sanktuarium ówczesnej Grecji. że w pogodny dzień wytrawny pływak przepłynie ją bez większego trudu. a wśród nich ogromny Herajon. Tu leży główny port i stolica nosząca tę samą nazwę. Przestrzeń dzieląca wschodni cypel wyspy od lądu jest tak znikoma. jest więc kruszyną w skali wielkich imperiów. Teren jest górzysty. że samos znaczy wzgórze. Niezrównana była sława samijskich architektów. W okresie kiedy Ateny posiadały jeszcze niewielką liczbę okrętów. położona amfiteatralnie nad morzem. Samos – ojczyzna świetnych budowniczych. tworząc zatokę. Skolonizowana przez Greków około 1000 lat przed Chr. przez architektów Rojkosa i Teodorosa. co wyspa. . Do dziś podziwiać można wodociąg przebity w skale. syna kupca. broni się przed zachodem pasmem gór Kerketevs sięgających 1400 m. Otwarta na wschód. wroga arystokratów.Kawał ziemi oderwany od azjatyckiego kontynentu – wyspa Samos na falach Morza Egejskiego. tyrana Samos. Wielkie budowle sakralne. ostro spadających do morza. nadzór nad robotami powierzył architektom samijskim. pochodzący z czasów Polikratesa. Na „renesansowym” dworze Polikratesa. Wyspa ma kształt wydłużony. i tutaj właśnie doprowadzono do perfekcji sztukę wytapiania żelaza i brązu. W części północno-wschodniej morze głęboko wrzyna się w ląd. docierając do Sycylii. a następnie przebudowana około roku 560 przed Chr. Strabon akcentując owa górzystość objaśnia. Kiedy Dariusz postanowił przerzucić most przez Dunaj. Władcy Samos utrzymywali przyjazne stosunki z Egiptem i przez wschodnich satrapów traktowani byli na zasadzie równości.. uchodziła za jedno z najpiękniejszych miast świata. stała się Samos centrum kultury jońskiej na długo przed okresem świetności Aten. Świątynia ta odnowiona w wieku VII. o imponujących wymiarach: 102 m długości i 52 m szerokości. Ale znaczenie tej wyspy przerasta jej naturalne wymiary. Największe wzniesienia znajdują się w części zachodniej Samos.

położona na wybrzeżu Azji Mniejszej w pobliżu ujścia Meandra. Nam to zdarzenie natomiast wydaje się bardziej istotne i bardziej brzemienne w skutki. a nawet że wystąpi ze Związku Ateńskiego. że stało się to za namową Aspazji. Ze sprzecznych źródeł i relacji postaramy się zrekonstruować tę historię. to znaczy prowadzić politykę interwencji. dał się wciągnąć w niebezpieczną grę – jeśli nie przyjmiemy plotkarskiej informacji Plutarcha. Arbitralna polityka Aten stawiała pod znakiem zapytania ich pozycję wolnego państwa. Agatarchosa. Widać na niej dorycką kolumnę bez kapitelu. nie tając sympatii dla pokonanych. Obie powaśnione strony należały do Związku Delijskiego. . Timotesa. jeśli nie liczyć pocztówki sprzed I wojny światowej. co byłoby niebezpiecznym precedensem. Spory miast greckich przypominały kłótnie rodzinne. aby Ateny ograniczyły się do roli rozjemcy i nie zajmowały stanowiska po żadnej stronie. Historia przekazała też imiona wielu sławnych malarzy samijskich: Kallifona. Otóż dwa świetne miasta jońskie: Samos i Milet – znajdowały się w permanentnym sporze. zwanego później Ateńskim Związkiem Morskim. gdyż taki krok mógł pociągnąć za sobą łańcuch buntów innych miast greckich przeciwko Ateńczykom.mecenasa sztuk. a było ich ponad 200. a także historycy Pageos i Durys. przebywali tak znakomici poeci. która pochodziła z Miletu. i przez wielu historyków spychany jest na margines dziejów greckich. nie znam tej wyspy z autopsji. Powód jest prosty. Odstąpimy od zwyczaju opisywania starych kamieni. Przeto Perykles postanowił działać szybko i zdecydowanie. Melissos. przyznając Miletowi sporne miasto Priene. jak Anakreon i Ibikos. dlaczego Perykles. jednego z Siedmiu Mędrców – Priene. „kto zaczął”. Teodorosa. Zajmiemy się tutaj pewnym epizodem historycznym. niż to opisują specjaliści. wśród suchego pejzażu na tle spalonego nieba. Formalnie wszyscy członkowie Związku. Jest rzeczą trudną do wyjaśnienia. Samijczycy poczuli się skrzywdzeni i nie zgodzili się z tą decyzją. Na Samos urodzili się fdozofowie: Pitagoras. zwanym rewoltą lub buntem Samos. W istocie na skutek faktycznej przewagi sił głos decydujący miały Ateny. Listę samijskich znakomitości można by znacznie rozszerzyć. Chodziły słuchy. w których trudno dojść istotnych przyczyn i tego. wytrawny przecież polityk. że rząd samijski nie ugnie się i będzie walczył o swoje prawa. W sporze Samos z Miletem rozsądek nakazywał. Ten ostatni czynny był także w Atenach i według tradycji wprowadził malarstwo do teatru (był też autorem nie zachowanego traktatu o dekoracjach scenicznych). samotną jak fabryczny komin. byli na równych prawach i każdy z nich posiadał jeden głos na Zgromadzeniach Rady Związkowej. Należałoby ją zacząć od imienia Hery. Tak czy inaczej Ateny opowiedziały się przeciwko Samos. Obejmuje on krótki odcinek czasu od roku 440 do roku 439 przed Chr. Jabłkiem niezgody była ojczyzna Biasa. która urodzić się miała tutaj nad brzegami rzeki Imbrasos.

że Perykles wysłał na Chios i Lesbos swoje okręty wojenne. Niektórzy jednak Samijczycy uciekli przed inwazją do Azji Mniejszej i tam szukali pomocy na dworze Pissuthenesa. a także wzięli 50 najznakomitszych obywateli i tyleż dzieci jako zakładników i odesłali na wyspę Lemnos. zwłaszcza że do zbuntowanych przyłączyło się Bizancjum – kolonia położona wprawdzie na północnych krańcach greckiego świata. Sprawa wydawała się definitywnie załatwiona. Perykles postanowił działać bezwzględnie. Operacja zakrojona była na szeroką skalę nie tylko dlatego. Natomiast oddanie Persom ziem greckich na wybrzeżu karyjskim wykracza znacznie poza te granice. Pierwszy akt dramatu samijskiego rozegrał się błyskawicznie. sprawa stała się poważna. Przyznanie satrapom perskim za neutralność pewnych sum pochodzących ze skarbca związkowego (przywódca ateński wyliczał się przed Zgromadzeniem Ateńskim z tego rodzaju wydatków prostą formułą „zużyto je na cele niezbędne”) mieści się jeszcze w granicach akceptacji. Flocie interwencyjnej przyszło na pomoc 40 okrętów z Aten i 25 z Chios i Lesbos. że Ateńczycy ustanowili na Samos rządy demokratyczne i odpłynęli do Aten. dopóki nie zawiąże się koalicja antyateńska.W lecie 440 roku przed Chr. Zebrawszy posiłki w liczbie około 700 ludzi wylądowali nocą na wyspie. Wezwanie musiało być zatem dość kategoryczne. Przeciwnik jednak nie został pokonany militarnie ani nie odebrano mu ducha oporu. mającą na celu izolowanie Samos na arenie – jeśli tak wolno powiedzieć – międzynarodowej. Druga wojna samijska toczyła się ze zmiennym szczęściem. Apologeta Peryklesa mówi. ale także – i jest to moment polityczny – że w działaniach wojennych po stronie Aten wzięli udział sprzymierzeńcy. stworzyli nowy. załogę ateńską zaś wydali w ręce Persów. obalili narzucony rząd. Perykles wyruszył przeciwko wyspie na czele 60 okrętów i stoczył zwycięską bitwę z flotą nieprzyjaciela koło wyspy Tragia. Charakterystyczna jest uwaga Tucydydesa. Zaskoczona wyspa wpadła w ręce Ateńczyków. tak aby cały konflikt zamknął się w granicach wewnętrznogreckich. Brzmi to gładko jak sprawozdanie z wycieczki szkolnej. Rok 440 – druga wyprawa interwencyjna przeciwko Samos. w jakie obfitowała historia Grecji. . dający gwarancję wierności. którzy rozwiązali istniejący rząd. Z drobnego epizodu. ale ważny punkt handlowy i strategiczny. żeby wezwać te państwa do udziału w wojnie. że brało w niej udział więcej jednostek floty niż w pierwszej wyprawie. ówczesnego dowódcy wojskowego Sardes. korpus ekspedycyjny w sile czterdziestu trier wypływa z Pireusu. mimo że wojska ateńskie wylądowały na Samos i rozpoczęły długie oblężenie miasta i blokadę od strony morza. sprowadzili zakładników z Lemnos. Równolegle z działaniami wojennymi Perykles prowadził z właściwą sobie zręcznością akcję dyplomatyczną. aby poskromić zbuntowanych. zostawili na wyspie garnizon. który mówi.

To tłumaczy. Pełno w niej prawdziwej śmierci. W Grecji nie znana była profesja zawodowego generała. że każda zmiana. jaki odniosła w teatrze jego Antygona. nie całkiem na serio. gdyż w ciągu całego konfliktu Samos była najzupełniej odosobniona). jakim dowódcą był poeta. i to właśnie za sukces. z której wynika. Starożytni plotkarze przekazali anegdotę. błyskawiczne wypady zyskały pełne respektu uznanie nawet w obozie przeciwnika. nieskończony i nieruchomy. każde stawanie się. Wtedy oblężeni natychmiast rozpoczęli kontratak. prawdziwej odwagi i tchórzostwa. wydać swoją flotę. był z zawodu filozofem – i co dziwniejsze – zwolennikiem doktryny Parmenidesa. Melissos był zdania. W dziewiątym miesiącu oblężenia wyczerpana wojną wyspa poddała się. Trwało to całe 14 dni. Z Aten. Nie znamy nawet w przybliżeniu liczby poległych i być może. nieograniczony. zapłacić koszty wojny ustalone na zawrotną sumę blisko ośmiu i pół miliona drachm.Dowiedziawszy się. Starożytne batalie wyobrażamy sobie na sposób operowy. Niespodziewanym wypadem. Chios i Lesbos nadeszły znów potężne posiłki w liczbie 90 okrętów. że w całej tej wojnie najbardziej podniecała go obecność dużej liczby młodych mężczyzn. nasza . który zupełnie zaskoczył Ateńczyków. Samijczycy musieli zburzyć mury obronne. dać zakładników. Mimo to był dowódcą z krwi i kości. według której byt jest jeden. Jednym ze strategów ateńskich biorących udział w wyprawie był człowiek. Tamta krew ma dla nas barwę zatartego fresku. jego zaskakujące akcje. i bynajmniej jego prowadzenie walki nie było grą pozorów. syn Itagenesa. Stało się to wiosną roku 439 przed Chr. że okręty fenickie płyną na odsiecz wyspie (nie była to prawda. Warunki kapitulacji były nad wyraz ciężkie. każdy ruch jest niczym innym niż złudzeniem. Oto po polu biegną mężczyźni odziani w komiczne stroje. Melissos. i popłynął wzdłuż wybrzeży Karii. w której wzięli wielu jeńców. Niebo nad Samos było wówczas w kolorze nadziei. który zawdzięczał swoją sławę nie przewagom wojennym. Zgodnie z doktryną mistrza. aby przeciąć drogę Fenicjanom. Melissos dowodził znakomicie. Tak. Osadzono też na wyspie garnizon ateński i Samos straciło swój status miasta sprzymierzonego. trzymający w ręku anachroniczne narzędzia do zabijania. dlaczego Sofokles dostąpił wątpliwego zaszczytu stratega w tej bratobójczej wojnie. Perykles wydzielił 60 okrętów z tych. zdołali zniszczyć statki wartownicze i stoczyli z przeciwnikiem zwycięską bitwę lądową. Perykles jednak wrócił ze swoją flotą i znów rozpoczęła się bezwzględna blokada. Jego taktyczne zdolności. Po drugiej stronie frontu znalazł się filozof Melissos. i niemało przyczynił się do tego film historyczny. prawdziwych ran. które blokowały miasto. wieczny. Morze znów było otwarte i można było zaopatrywać się w żywność i materiały potrzebne do prowadzenia wojny. ale osiągnięciom sprzecznym z duchem wojny. jako się rzekło. gdybyśmy ją znali. Dokładnie nie wiadomo. wojna ta nie była dialogiem poety z filozofem.

Historia przekazuje wymowny epizod. Musiała to być kobieta niezwykła. [Perykles]. zwycięzcy i pokonani. za co Ateńczycy w rewanżu piętnowali pojmanych obrońców wyspy znakiem samajny. nawzajem sobie wypominają. za to. a o jej życiu opowiadano nieprawdopodobne i oszczercze historie. Mówiono o niej między innymi. wówczas ponad 70-letnia staruszka. Historyk Durys (niewspółczesny. . i to nie w wojnie z Fenicją ani z Persją. Otóż wśród ogólnego entuzjazmu. stępiała po tylu morderczych walkach białych ludzi. Na rynku miasta przywiązani zostali do krzyży na dni dziesięć. którego bohaterką była Elpinika. W czasie wojny samijskiej nie obyło się bez barbarzyńskich okrucieństw. podeszła do niego Elpinika i rzekła: „Zaiste. że wyolbrzymiał nieszczęścia swej ojczyzny. pozostałaby nieporuszona. słynnego okrętu wojennego z zadartym do góry przodem w kształcie ryja świni i wybrzuszonym kadłubem91. skoro jesteś tak stara”. żeś nam zgubił tylu dzielnych obywateli. że odegrała rolę pośrednika w krótkim „zawieszeniu broni” między Kimonem a Peryklesem w roku 461 przed Chr.wyobraźnia karmiona wielkimi liczbami. kiedy zwycięstwo jest dwuznaczne. kiedy kobiety wieńczyły Peryklesa i zdobiły wstążkami. Perykles wykręcił się cytatem z Archilocha. związanego z nami węzłami przymierza i krwi”. Tam spotkała ich kaźń. Wszelako entuzjazm tłumów był niebywały i głośny. Żywoty sławnych mężów [Sulla]. zapewne dlatego że była odważna i inteligentna ponad miarę przeciętną. „jakby jakiegoś zwycięskiego zapaśnika”. wypadkom) podaje. że dowódcy samijskich okrętów po przegranej wojnie przewiezieni zostali do Miletu. aby tym samym przyczynić złej sławy Ateńczykom. które obie strony. Peryklesie. a zwłoki porzucano na ziemi nie pogrzebane. Nie wszyscy ludzie w Atenach widzieli sprawy równie jasno jak Elpinika-Kasandra. nasza wrażliwość. Durys pochodził z Samos. siostra Kimona. bito ich kijami po głowie. Samijczycy. Wyrażenie jest oczywiście metaforyczne i zaczerpnięte z rzymskich zwyczajów. które były zastrzeżone dla mężczyzn. Apologeta Peryklesa mówił. jak podaje Plutarch. Do 91 Plutarch z Cheronei. Ośmielała się – to zapewne budziło świętą grozę – zabierać głos w sprawach publicznych. wdowa po Kalliasie. Kiedy byli już zupełnie wyczerpani. co prawda. Jak podaje Plutarch. ani bardzo wytworny: „Nie namaszczałabyś się wonnościami. godne to wszystko podziwu i tych wieńców. jak zawsze. Wbrew obyczajom kobiet ateńskich. zainteresowania jej wykraczały daleko poza sprawy domowe. jak mój brat Kimon. który nie był ani bardzo na temat. cytatem. wypalali na czołach jeńców ateńskich znak sowy. lecz przy przywracaniu do porządku miasta. Do Aten wkraczał Perykles w wieńcu zwycięzcy.

przewaga Aten jeszcze raz potwierdzona. zostało pokonane i upokorzone. co najlepiej można śledzić w sferze nacisków ekonomicznych. Jedną z podstawowych skaz owego Związku. Ale kiedy niebezpieczeństwo najazdu barbarzyńców minęło. podobnie jak kilka lat wcześniej Eubeja. przymierza. Ateny miały jeszcze zaledwie kilka lat snów o potędze. jak wiemy. że właśnie od tej. Samos. Ale ta kwota mogła być dowolnie podnoszona i trybut narzucony Samos po nieudanej rebelii ustalono na 80 talentów rocznie. zwłaszcza na wschodzie imperium. I ma chyba rację Maria Delcourt. rozwiązywał inne. ale przejawiała się także tam. skarbiec związkowy został przeniesiony z Delos do Aten i stał się narzędziem polityki ateńskiej. które buntownicy musieli zapłacić Atenom w wysokości 1000 talentów – co stanowiło już rujnujące obciążenie dla najbogatszego nawet miasta-państwa. do czego doszły koszty wojny. ale nienawiść przeciwko zwycięzcom rosła.murów miasta zbliżała się burzliwa fala wojny peloponeskiej. związku przecież dobrowolnego. gdzie nie wchodziły w grę czynniki polityczne. dlaczego Tazos płaciło 30.. by walił się w gruz i ruinę. było to. autorka znakomitej monografii o Peryklesie. a także zmierzch peryklejskiej polityki. Przypadek znany nie tylko z dziejów antycznych. Ta podatkowa samowola nie przyczyniała się zapewne do popularności Ateńczyków. Komediopisarz Teleklejdes mówi. tu mur. rozpoczął się upadek ligi morskiej. że nie można było z niego wystąpić bez ryzyka wojny. Tylko z pozoru wszystko szło dobrze na tym najlepszym ze światów.”. co można by określić mianem premii za lojalność. że „Ateńczycy oddali Peryklesowi: Dochód ze Związku Miast i same miasta. Po pewnym czasie trybut obniżony został do 13. zdawałoby się drobnej wojny. . zwłaszcza jeśli się weźmie pod uwagę inflację. Celem Związku Ateńskiego założonego po bitwie pod Salaminą było. a nawet do 8 talentów. a znacznie bogatsze Bizancjum tylko 15 talentów. które powołały ją do życia. wojsko i władzę z pokojem. całe szczęście swoje. po haniebnym oddaniu greckich ziem karyjskich Persom. Sprzymierzone państwa-miasta musiały uznać faktyczną przewagę Aten. Było w tej praktyce coś. Trudno wyjaśnić. wyzwolenie miast jońskich i zabezpieczenie przed inwazją Persów. Arbitralność w ustalaniu świadczeń finansowych była nie tylko instrumentem polityki ateńskiej. Większość miast płaciła do wspólnego skarbca od jednego do trzech talentów rocznie – to znaczy sumę znośną.. i swe bogactwo. Instytucja okazała się trwalsza niż cele. kiedy mówi. a tam. Z tych samych powodów (bunt przeciwko Atenom) Egina płaciła 30 talentów. by jedne wiązał. by w górę z kamienia wyrastał.

Świadczy o zarysowującym się głębokim kryzysie wewnętrznym. ale było to zwycięstwo moralnie i politycznie wątpliwe. Miasto bez murów było jakby wystawione na pośmiewisko. Jeśli nie można uporać się ze sprawą mogącą budzić zastrzeżenia moralne lub wręcz moralnie naganną. Nikt nie miał chyba złudzenia. Naga klęska militarna na polu walki jest jeszcze do zaakceptowania. czy potem Patras. którą ludzie i narody wybaczają najtrudniej. Ateny były nie tylko kolebką demokracji. Ale zraniona duma nie goi się łatwo. że podnosiły się . że bezpośrednim skutkiem wojny samijskiej było wprowadzenie cenzury – pierwsze w dziejach Aten – zakazującej poetom komicznym przedstawiania osób na scenie pod prawdziwym nazwiskiem. artystyczne urzeczywistnienie zasady głoszącej. Nie jest to bynajmniej szczegół bez znaczenia. Tak stało się z Samos i Eginą. Perykles – jak pisze Ion – czuł się nadzwyczaj dumny mówiąc. że „Agamemnon dziesięć lat zdobywał miasto barbarzyńskie. ale że słowo ma moc konstytutywną i kreacyjną. o zdolności w wynajdywaniu eufemizmów. z bezinteresowną miłością. co wiemy o Peryklesie. Tak więc Ateny były zwycięzcą w wojnie z Samos. okupację – ochroną. że nastroje ludności musiały być w istocie inne niż oficjalny entuzjazm i optymizm. a on w ciągu dziewięciu miesięcy zdobył czołowe i najpotężniejsze miasto jońskie!”. Drastyczne zatamowanie swobody wypowiedzi dowodzi. pertraktował o przymierze z Argos. zdane na opiekę narzuconego protektora i pozbawione jakiejkolwiek obrony wobec każdego najeźdźcy. wiarę. ale także ojczyzną retorów i sofistów. a także z ironią o ateńskiej umiejętności mówienia o najgorszych rzeczach z przezorną delikatnością. bo można ją zawsze złożyć na karb przewagi przeciwnika. Była to polityka tyleż absurdalna. Tradycyjnym głosem opinii społecznej była komedia attycka. Dla sprawiedliwości dodajmy. W takim postępowaniu dostrzec można elementy magii. że osnową świata są nie tylko rzeczy i zdarzenia. I tak nazywano więzienie – mieszkaniem. Alcybiades. obiecując wybudowanie długiego muru łączącego miasto z morzem na wzór długiego muru ateńskiego. gdy w roku 417 przed Chr. co krótkowzroczna. Jest rzeczą zastanawiającą. Jest więcej niż prawdopodobne. trybut – dopłatą. i należy je przypisać jakiemuś ulicznemu pochlebcy. dzięki któremu zło zostaje niejako zawoalowane. Oficjalny entuzjazm był ogromny. jeśli przebaczają ją w ogóle – jest upokorzenie. że obywatel demokratycznego państwa ma prawo krytyki polityków i instytucji.Jedną z rzeczy. należy wymyślić termin. zaskoczenia czy nieumiejętności własnych wodzów. że to wybujałe samochwalstwo nie bardzo zgadza się z tym. że Alcybiades traktuje Argos. Do ateńskiego repertuaru metod upokarzania zwyciężonych – obok zakładania kolonii wojskowych w kraju sprzymierzeńców niepewnych – należało burzenie murów zdobytego miasta. Lepiej rozumiał te sprawy krewny Peryklesa. Jacob Burckhardt w swej Historii kultury greckiej mówi z podziwem.

Podobno przegłosowano ów akt na zgromadzeniu ludowym w czasie jego nieobecności w Atenach. że nie ma w historii spraw czystych. Historycy bronią Peryklesa mówiąc. mimo że narzucała czasem wolę innym. Ojczyzny demokracji? Tak. na podeszwach butów – zarazek. ich własne swobody. że to nie on był autorem dekretu o cenzurze.. że pod hasłem wolności kryje się często przemoc. w swoją misję. jaki morał wypływa z tej opowieści o ujarzmianiu wyspy Samos? Myślę. w morzu barbarzyństwa była to jednak ojczyzna demokracji. Jaki więc pożytek może mieć przypomnienie tej odległej afery. a Elpinika – piękny przykład sumienia obywatelskiego – nie była wyjątkiem.. po której usiłowała prowadzić skłócony światek greckich partykularyzmów. co dla niektórych jest wygodnym usprawiedliwieniem aktualnych i przyszłych nadużyć słów i siły. Nie było naszym zadaniem raczenie czytelnika wątpliwą uciechą. zapatrzona w swój ideał. że ten: najeźdźcy wracając z wojny przynoszą w fałdach mundurów. od którego chorować będzie ich własne społeczeństwo.głosy krytyki. Wreszcie – mówią obrońcy – sam zakaz nie utrzymał się i po pewnym czasie (po dwu sezonach teatralnych) zaniechano tej praktyki niegodnej ojczyzny demokracji. . w swoją jedynie słuszną drogę. Bo skoro sam Perykles bywał „imperialistą”.

O Etruskach .

jakby odkryto ich niedawno. Nie ostatnia i nie pierwsza fala etruskomanii. staramy się wymierzyć sprawiedliwość przeszłości. przed Chr. jakie wydarzenia czy procesy w historii starożytnej uważamy za najważniejsze. Po trwającym kilka wieków okresie świetności rozpoczyna się około IV w. Dla samych historyków ta wielka przygoda ludzkości jest jak fresk w wielu miejscach zatarty. Dlatego zapewne niezmiernie doniosły i trwający od zarania czasów historycznych proces kolonizacji basenu Morza Śródziemnego zarysowuje się w naszej świadomości mgliście. wymienilibyśmy bez wahania walkę Greków z Persami i podboje Rzymian. przywrócić głos wielkim niemowom historii. przed Chr. Tarkwinię. Gdyby zapytano nas. Zaważyły na tym niewątpliwie potężne autorytety dziejopisarzy greckich i rzymskich. którzy jesteśmy dziedzicami zbrodni i przemilczeń. ludom. Kartagińczyków. imperium. Między rzekami Tybrem. Archeologom i historykom udało się zrekonstruować dzieje Etrusków w Italii od IX w. jeśli tak można rzec. schyłek krótkotrwałego. . I. 92 Dzieje Rzymu od założenia miasta. „Taka była potęga Etrurii. od Alp do wybrzeża Messyny”92 – mówi Tytus Liwiusz. W II w. ks. Etrusków. palimpsest o wielu warstwach.Etruskowie są modni. którym nie powiodło się w dziejach. Etruria jest już doszczętnie wchłonięta i strawiona przez potężnych Rzymian. jakby byli ostatnią rewelacją archeologii śródziemnomorskiej. Historycy zwycięzców pracują nad zatarciem roli pokonanych. malowany rękami Greków. My. Rzymian. przed Chr. wyłaniający na powierzchnię dziejów mało znane ludy. Przewodniki po Italii zachwalają turystom miasta leżące dotychczas poza tradycyjnymi szlakami wojaży: Volterrę. po których pozostało tylko imię i pamięć ich klęski. Literaci wielu narodów produkują powieści wskrzeszające tragiczne dzieje poprzedników Rzymian. Pojawiają się na łamach dzienników nazwy zburzonych miast etruskich i podniecające. Fenicjan. Zainteresowanie tą tajemniczą cywilizacją przekracza kręgi uczonych. że jej sława wypełniała ziemię i morze od jednego do drugiego krańca Italii. Veii. Arno a wybrzeżem Morza Tyrreńskiego stwarzają pierwszą przed Rzymianami historyczną cywilizację. a fałszywe informacje o ostatecznym odczytaniu ich pisma.

rodzi się metalurgia. Istotnie. Dziełem etruskich inżynierów jest Cloaca Maxima93. mało ważnym krajem. panowała etruska dynastia Tarkwiniuszy. Ich prawdziwymi wrogami byli Grecy. Tradycyjnie umiejscawia się Etrusków między rzekami Arno a Tybrem. Etruskowie mają wszelkie warunki.Na początku pierwszego tysiąclecia przed Chr. iż nazwa Rzymu nie pochodzi od Romulusa. Na Kapitolu pod obecnym muzeum konserwatorów odkryto świątynię Jupitera o charakterystycznej dla budownictwa toskańskiego potrójnej celli. między innymi odkrycie kotwicy – i nawet jeśli nie jest to informacja ścisła. podobną do tej. Na 93 Cloaca Maxima – największy ściek (łac. Fakt. ale od etruskiej rodziny Ruma. Od doliny Padu aż do Kampanii. Czym był wieczny Rzym. ani niebezpieczeństwa. Lacjum. Być może.) . zasadniczym ich centrum była dzisiejsza Toskania. w której od 616 do 510 r. a już na pewno najstarszy symbol Rzymu – owa wilczyca – jest brązem etruskim z V wieku przed Chr. zamieszkanym przez czterdzieści szczepów pozostających z sobą w dość luźnych związkach. żyjąca w stanie bliskim barbarzyństwa. że w mieście tym mówiono także po etrusku. rozkwita po raz pierwszy na półwyspie wielka sztuka. Trzeba odesłać Romulusa i Remusa wraz z ich karmicielką do muzeum mitów i powiedzieć. W wieku IX przed Chr. Rzadko rozsiane na półwyspie wsie. że właściwymi twórcami Rzymu byli Etruskowie. Dwie inskrypcje etruskie wydobyte na jaw kilka lat temu w Rzymie dowodzą. ale znajduje potwierdzenie w ostatnich odkryciach archeologicznych. drugiemu z kolei królowi z dynastii Tarkwiniuszy. lub co najwyżej ufortyfikowane skupiska na szczytach wzgórz. a może dopiero VIII przed Chr. nie jest bynajmniej hipotezą. Narzucili łatwo swą dominację Latynom i założyli stolicę przyszłego imperium. ale także resztki najstarszych murów. aby stać się mocarstwem cywilizacji śródziemnomorskiej: żyzną ziemię i kopalnie.. ludność Italii żyła na poziomie przedhistorycznym. ale apetyty ich były daleko większe. przed Chr. jaką znajduje się w miastach etruskich. podobnie jak ludność całej Europy pozostającej poza wielkimi ogniskami cywilizacji Wschodu.. Latynowie zrazu nie stanowili dla Etrusków ani konkurencji. Znaleziono bowiem nie tylko ceramikę attycką. które tradycja przypisuje Serwiuszowi Tuliuszowi. zanim przemówiła Klio? Na sławnych Siedmiu Wzgórzach parę mizernych wiosek i ludność różnego pochodzenia i zwyczajów. powstają ludne miasta. Italia została wyrwana za sprawą Etrusków z długiego prehistorycznego snu. jest do połowy VII w. kolebka rzymskiej potęgi. Starożytni przypisywali im szereg ważnych wynalazków w dziedzinie nawigacji. wskazuje ona. odwadniająca bagniste tereny Forum. armię i flotę. przed Chr. że Rzym był w tym czasie miastem etruskim. rozwija się handel. że Etruskowie zajmowali poczesne miejsce wśród starożytnych potęg morskich. zamieszkane były przez rolników i pasterzy posługujących się prymitywnymi narzędziami z miedzi i brązu. wzdłuż wybrzeży Morza Tyrreńskiego.

a więc na kresach ówczesnego świata. projektowali także kolonizację bajecznej wyspy położonej na oceanie. Etruskowie sprzymierzają się z Kartagińczykami i w roku 540 przed Chr. a więc w środku wrogiego kraju. Wojna z Rzymianami mimo okrucieństw jest jednak wojną dwóch równorzędnych. W istocie Etruria nie była nigdy państwem we współczesnym tego słowa znaczeniu. pokonują flotę grecką u wybrzeży Korsyki. Budzić musiały podobne uczucie zgrozy i bezradności. Wiek V przed Chr. Vulci. Dramatyczny i epicki opis trwających sto lat zmagań wzorowany jest jakby na wojnie trojańskiej. . V. Tego samego dnia – jak podaje Nepos – kiedy okrutny Marcus Furius Camillus zdobywa Veii. Rzymianie. Relacja o walkach tych dwóch miast. Mówiąc o walce Etrusków z Rzymianami popełniamy mylące uogólnienie. a zwłaszcza u Tytusa Liwiusza. Można w niej stosować przyjęte zasady taktyki i dyplomatyczną grę. jaką znaleźć można u historyków rzymskich. W Kampanii udaje się Grekom utrzymać port Kume niedaleko etruskiej Kapui. przystępują niemal natychmiast do ataku na pobliskie Veii. podporządkowawszy sobie Lacjum. świadczy wymownie o tym. gdyby nie oznaczała narodzin przyszłych panów świata. na Półwyspie Iberyjskim i w Kartaginie. zbliżonych do siebie poziomem cywilizacyjnym partnerów. wybucha walka o Wyspy Liparyjskie. ale konfederacją miast i 94 95 bucchero – (bucchero nero) najstarsza ceramika etruska koloru czarnego Dzieje Rzymu od założenia miasta. Caere. Los Etrurii jest przesądzony. Upadek świetnych miast etruskich: Tarkwinii. Miasto pada ostatecznie w roku 396 przed Chr. Anarchiczne bandy barbarzyńców spadały jak grad. (po dziesięcioletnim jak Troja oblężeniu). Celtowie zadowalają się wprawdzie zrazu zdobyciem żyznej doliny (stwarzają tam Galię Przedalpejską).północy Lombardia – spichlerz Italii – na południu Kampania. ks. Jeśli wierzyć Diodorowi z Sycylii. który odkopano w Marsylii. Okrążenie Etrurii jest tedy zupełne. do doliny Padu wdzierają się hordy Celtów95. Bardzo wcześnie drogi Etrusków i Greków skrzyżowały się jak miecze. Kolonizatorów poprzedzali zwykle kupcy. Volsinii jest tylko kwestią czasu. posąg Junony zdobić będzie nowo zbudowaną świątynię rzymską na Awentynie. ale ich łupieżcze rajdy nękają kraj. Etruskowie zdobywają Korsykę i Sardynię. że właśnie w tym czasie zakiełkowała rzymska idea podboju świata. zwiastuje dla Etrusków początek długiej agonii. ludność idzie w niewolę lub zostaje zmasakrowana. posucha i zaraza. poza Słupami Herkulesa (Madery zapewne lub jednej z Wysp Kanaryjskich). Już pierwsi kolonizatorzy z Grecji natrafiają na Toskańczyków we wschodniej Sycylii. Utrata Rzymu byłaby dla nich nie tak groźna. Zwycięstwo wcale nie decydujące i chwiejna równowaga sił trwać miała zaledwie kilkadziesiąt lat. jak Wikingowie najeżdżający średniowieczną Europę. Widomym śladem obecności Etrusków jest dla archeologów charakterystyczny dla ceramiki toskańskiej czarny bucchero94.

nie zdołały zmodyfikować sztywnego i skomplikowanego systemu społecznego. w Volsinii. Są więc jakby przedmiotem historii. i podobnie jak na całym świecie symbole okazały się bardziej żywotne od tego. ale politykę prowadziło każde miasto osobno. z łacińską konsekwencją. Caere. a nie świadomym podmiotem. które mimo buntów. w roku 264 przed Chr. pozornie nieludzki punkt obserwacji. iż obraz losu Etrusków jest rezultatem tego. Ułatwiło to niezmiernie działanie Rzymianom. a więc absolutną. w czasie wojen samnickich. jakże blada i abstrakcyjna wydaje się opowieść o nich wobec historii Rzymu pełnej krwistych postaci – bohaterów. W okresie śmiertelnego zagrożenia jednych miast inne paktowały z Rzymem albo obojętnie przypatrywały się katastrofie sąsiadów. który usprawiedliwia się. bez wyraźnego politycznego centrum. Złota korona. Nawet podziwiani artyści – rzemieślnicy greccy. to po to. tłumaczy swoje klęski. znane z pierwszych wieków republiki rzymskiej. na których czele stał suweren. Rzymianie natomiast eliminowali z walki metodycznie. że znamy wszystkie istotne fakty z dziejów Etrurii. jeden punkt oporu po drugim. Cóż powiedzieć o niewolnikach? Ich dola nie była lepsza niż w 96 97 lucumo – możnowładca etruski sella curulis – rodzaj tronu . Pokój dla Etrusków oznaczał fatalistyczne oczekiwanie na cios. co oznaczały pierwotnie. aby przygotować się do następnej kampanii. rózgi liktorskie i topór o dwu ostrzach (podobny jak u Minojczyków) „wypożyczone” były przez Rzymian i stały się atrybutami wyższych urzędników i triumfatorów. o łaskę wyrozumiałości. Pierwotnie miasta-państwa etruskie były monarchiami. Ich taktyką była rozpaczliwa defensywa. którzy bardzo wcześnie osiedlili się w Toskanii. sella curulis97 – tron ozdobiony kością słoniową. Arystokratycznemu państwu etruskiemu obce było stopniowe wyrównywanie różnic między patrycjatem a plebejuszami.podległych im obszarów. podobnie jak to się działo w Grecji starożytnej. posiadający władzę religijną. Nie potrafili także Etruskowie wykorzystać na swoją korzyść chwilowych klęsk przeciwników. jak np. Być może. potem Chiusi). dopomina się o łagodny wyrok potomnych. senatorów i generałów. Kryzys tej władzy zarysował się podobnie jak w Rzymie między VI a V wiekiem przed Chr. Wysoki. W Etrurii pierwotna monarchia zmieniła się w rządy oligarchii broniącej swoich przywilejów przeciwko groźbie jedynowładztwa i ruchom plebejskim. Jeśli nawet przyjąć. że widzimy ich wyłącznie w świetle obcych źródeł. Ale ten brak okupiony zostaje nowym widzeniem dziejów ludzkiej rasy i wskazuje na biologiczny charakter zjawiska cywilizacji. lucumo96. Istniało wprawdzie zjawisko hegemonii (Tarkwinia. mieli w tym kraju polityczny status meteków. prawodawczą i wojskową. Nigdy połączone armie Etrusków nie starły się z Rzymianami. jak np. Jeśli zawierali rozejm. Historia Etrusków jest jakby historią wymarłego gatunku zwierząt.

że armia Tyrreńczyków była wcale bitna. Uwaga komentatorów skupiła się głównie na jej. założyciela Tarkwinii.. W przeciwieństwie do religii greckiej i rzymskiej była to religia objawiona. Brąz znaleziony w pobliżu Bolonii przedstawia ją w marszu. co mówią o łagodności Etrusków sentymentalni powieściopisarze ani scenom z fresków (są one bowiem filmem z życia wyższych sfer). Na czele znajduje się kawaleria. Pochód zamykają żołnierze uzbrojeni lekko. Czymże jest jednak strategia i pancerz wobec gromu boga i losów zapisanych w górze? Etruskowie byli bez wątpienia jednym z najbardziej religijnych narodów starożytności. Pochodzą one z epoki późnej. gdzie wśród stołów uczty krzątają się piękni podczaszowie. Wysmukłe ciała. istota nadnaturalna. Dyscyplina etruska – jak ją nazywali interpretatorzy rzymscy – była zbiorem przepisów regulujących stosunki bogów i ludzi. 98 99 hastati – włócznicy principes – ciężkozbrojni triarii – rezerwa genetrix. następnie piechota. Odpowiada to dokładnie podziałowi legionu rzymskiego na hastati98. co stanowi esencję religii. Tym zapewne należy tłumaczyć znikome wiadomości o tym. jeśli tak wolno rzec.. budzą uczucie zachwytu i łagodnego politowania zarazem. Pewnego dnia z bruzdy ziemi ukazała się oczom zdumionego rolnika Tarchona. kiedy cywilizacja Tyrreńczyków była już martwa. ale ich wiara. Nie należy dowierzać temu. stronie technicznej – wróżbiarstwie. To. fleciści i tancerze. Przeciwnie. jakie można spotkać w muzeach włoskich. Na krzyk przerażonego Tarchona zbiegli się ludzie. Miał postać dziecka. zawdzięczamy komentarzom rzymskim. a opierała się głównie na interpretacji znaków. Między ludzkim mikrokosmosem a makrokosmosem bogów zachodziły związki ścisłe. Wbrew tej estetycznej sugestii wydaje się. a więc o metafizyce i moralności. włócznie trzymane lekko jak pióro przypominają raczej baletmistrzów niż krwiożerczych żołnierzy. – rodzicielka i matka zabobonów 100 101 . principes99 i triarii100. piękne głowy ozdobione hełmem. Tysiące posążków etruskich wojowników. Nawet w tej dziedzinie Etruskowie stali się – na swoją zgubę – nauczycielami Rzymian. lecz mądrość wiekowego starca. a na pewno bardzo dobrze wyposażona i zorganizowana. wyraźnie podzielona na trzy szyki: pierwszego uderzenia i dwu linii ciężkozbrojnych. nie dawała im na pewno skrzydeł. formalne. greckim i bizantyjskim. co wiemy o religii etruskiej. Był to bóg Tages. zdawała się oplatać wyznawców gęstą siecią fatalizmów.innych państwach starożytności. jak Arabom czy Żydom. Tages rozpoczął nauczanie. jeśli nawet zsyłała na nich konsolację. zgodnie z opinią starożytnych o Etrurii – genetrix et mater superstitionum101. o czym świadczą krwawo tłumione bunty.

miastem. a także fakt. konstytucję oraz wykładnię snów i cudów. Menerwa (której w Rzymie odpowiadała męska triada: Jupiter. Jego powierzchnię podzielono na starannie wyrysowane figury geometryczne. Jest to więc zarówno mały atlas nieba. ustna – dzieliły się na trzy zasadnicze działy: Libri haruspicini. ale związani byli z określonym miejscem. jakim ulegała wiara Etrusków. Opisanie religii nie powinno być uproszczone do inwentarza bóstw. o tysiącu zmieniających się jak przyroda postaci. podobnie jak tradycja celtyckich druidów. dotyczący zarówno życia indywidualnego. a potem w całej Etrurii. Ta osobliwa kolegialność wskazuje na daleko idącą komplikację niebieskiej hierarchii i wymagała od kapłanów subtelnych metod obserwacji. Drugi. Trzeci – morderczy i niszczycielski ogień niebios. w którym rodzi się błyskawica. niebezpieczny. Jedenaście rodzajów gromów było we władaniu dziewięciu bogów. Otóż wątroba była w przekonaniu starożytnych siedliskiem życia. głosem konkretnego boga. . był rodzajem podręcznika dla kapłanów badających wnętrzności zwierząt. ubiegłego wieku. zwłaszcza religii greckiej. Przemawiali bogowie także piorunami. Rzeczą kapłanów było odczytywanie losów ludzi i narodu. babilońskiej i chaldejskiej. znajduje się brąz w kształcie wątroby. w których środku wpisano nazwiska bóstw. i wreszcie Libri rituales. pełen siły i rozmachu bóg wegetacji. że poszczególni bogowie nie mieli charakteru powszechnego. jak i społeczeństwa. mógł paść. Quirinus). w małym muzeum miejskim. w który uderza piorun. Rodem z Volsinii był Vertumnus – młodzieńczy. najobszerniejszy zbiór przepisów. Naczelne miejsce w panteonie etruskim zajmuje trójca niebieska: Tinia. zawierający sposoby zakładania miast i budowania świątyń. Według wszelkiego prawdopodobieństwa kapłan drobiazgowo badał wątrobę zwierzęcia ofiarnego i zauważona anomalia była dla niego znakiem. Niebo Tyrreńczyków podzielone było na 16 części. W miejscowości Piacenza. jak topografia bogów w żywym ciele. Pierwszy mógł cisnąć z własnej woli – był to grom ostrzegawczy. odkryty w latach 70. Opiekun winnej latorośli. traktujące o sztuce wróżenia z wnętrzności (głównie z wątroby) zwierząt. Ustalenie ich listy i atrybutów mało mówi o rzeczach istotnych. pokryty napisami.skodyfikowane w owej dyscyplinie. świątynią. czczony zrazu w Populonii. Odkrycie punktu. Tylko Tinia (odpowiednik rzymskiego Jupitera) dysponował trzema piorunami. gdy wyraziło swoją zgodę dwunastu boskich towarzyszy Tinii. pozwalało kapłanom etruskim identyfikować przemawiające bóstwo. Brąz ów. mógł być zesłany na ziemię tylko pod warunkiem akceptacji wszystkich bogów zwanych wyższymi. Mars. Święte księgi Etrusków – jakkolwiek ich tradycja była pierwotnie. a dla Etrusków także miniaturą kosmosu. Uni. i punktu na ziemi. W przypadku religii Etrusków jest ponadto sprawą szczególnie delikatną z uwagi na fragmentaryczność dokumentów i silny wpływ wierzeń obcych. Libri fulgurales – zawierające interpretacje piorunów. Należy przy tym uwzględnić głębokie przemiany historyczne.

pesymizm (pogłębiający się stale wskutek klęsk politycznych). Herodot pisze. czarne tło. tarica i muzyki. To ewidentne okrucieństwo nie raziło starożytnych i żaden ze znanych nam pisarzy nie czynił Etruskom z tego powodu zarzutu. idąc zapewne za owym wzorem. że potomkowie Eneasza uczynili z Etrusków coś w rodzaju negatywnego wzoru osobowego.non enim hic. W istocie. których krew przynieść miała ulgę duszom zmarłych. Plaut nie omieszkał. Malowidło ścienne przedstawia dwie zmagające się postacie (zapewne niewolników). To przykładowe wyliczenie bogów może sugerować. Wiele zresztą krwawych widowisk rzymskich. Wczesne groby etruskie pełne są jeszcze scen myśliwskich. Można ułożyć sporą antologię tekstów greckich i rzymskich. choćby walki gladiatorów. nie było chyba narodu starożytności tak bardzo zwróconego twarzą ku mrocznym zaświatom.. ma swoją genezę w Etrurii. które mają za przedmiot fatalną – zdaniem autorów – konduitę tyrreńskich kobiet. Te jednak sprawy znajdowały się poza wrażliwością moralną ówczesnych ludzi. Można bez przesady powiedzieć. Jego orgiastyczny kult. ubi ex Tusco more . Ale od IV wieku przed Chr. że w Lidii (a więc domniemanej ojczyźnie Etrusków) wszystkie dziewczęta uprawiały prostytucję. Natomiast – rzecz charakterystyczna – prawdziwie gorszące były w oczach Greków i Rzymian obyczaje Etrusków. o czym świadczy wzmianka jednego z historyków. Przedmiotem zajadłej krytyki był ich stosunek do kobiet.miał dźwięczne imię Fufluns. Lęk. uczt.. zgromić nieobyczajnych dziewcząt Tyrreńczyków: . zbierając tym sposobem na posag. Jedna z postaci trzyma ogromnego psa na smyczy i atakuje mężczyznę z głową zawiązaną workiem. poza może Egipcjanami. na malowane ściany domów śmierci wypełzają przeraźliwe jak ptaki nocne demony – Charun i Tuchulcha. na którym błyszczeć miały ich surowe cnoty. Cienie zdają się wieść życie beztroskie i radosne. Niezwykle wysoka pozycja socjalna i towarzyska kobiety w społeczeństwie Tyrreńczyków. „kobiecość” ich cywilizacji drażniły niepomiernie zwłaszcza Rzymian. zagrażał obyczajowości Rzymian. broniącego się maczugą. niezmiernie rozpowszechniony wśród Tyrreńczyków. Tarkwiński grobowiec augurów stanowi wstrząsający dokument okrutnych pogrzebowych igrzysk na cześć zmarłych. Najbardziej znanym bóstwem żeńskim była Turan – etruskie wcielenie śródziemnomorskiej Bogini-Matki – opiekunka kobiet i miłości. że religia Etrusków była pełna radosnej akceptacji świata. Odwiecznym i niezawodnym sposobem obrażania sąsiada jest podanie w wątpliwość cnoty jego żony czy córki. stała obecność śmierci – stanowią najbardziej charakterystyczne cechy tej religii.

Renesansowe dwory toskańskie są jakby dalekim echem tej cywilizacji. a ten upadek ma swe źródło być może w bogactwie ich kraju”103.. ażebyś na ten sposób ruski / Niegodnie swojem ciałem na posag zbierała”. jak Ventris. zrazu jednoizbowy. Sztuka gastronomiczna musiała być znakomita. Komedia Dzieje Rzymu od założenia miasta. Cechowała ich ujmująca dziecięca lekkomyślność. stanowił ramy egzystencji pełnej intymności i czaru.. jak gospodarze i usługujący było wspaniałe. Wyjątkową w starożytności i wysoką pozycję społeczną kobiet etruskich podkreśla fakt.. 523-524. Historyk grecki z IV wieku przed Chr. skrzynkowa. VII. połcie mięsa i dziczyzny zawieszone na hakach. Na malowidłach ściennych znajdujących się w grobowcach etruskich. Teraz stracili już swoją dawną siłę i sławę wojenną przodków. a przedstawiających uczty. ale imię matki. ks. wybranych spośród najwdzięczniejszych i odzianych w mniej lub więcej kosztowne stroje.. Malowidło ścienne w grobowcu Golini w Orvieto przesycone jest smakowitym zapachem kuchennym. jest rzeczą pewną. Chyba tylko w cywilizacji kreteńsko-mykeńskiej zdobywają one tak wysoki stopień swobody i niezależności. który w swej młodzieńczej pracy próbował ustalić. Przychocki. Teopomp. że obok imienia męskiego dodawano nie imię ojca. Dom. Przy stole usługiwała im wielka liczba domowników. Gdyby zachował się zapis dźwiękowy z życia 102 „. 103 .. Związek tych obu odległych kultur narzuca się wyobraźni z jakąś szczególną siłą. potem o wielu pokojach otaczających atrium. kult zabawy. że w dziedzinie sztuki życia Etruskowie byli mistrzami. zarówno apartamenty. Wszystko. pędzą życie wśród uczt i płochych zniewieściałych zabaw. Ucztom towarzyszyły muzyka i taniec. Tłum. w jakim stopniu pismo etruskie przypomina pismo linearne B.Tute tibi indigne dotem quaeras corpore102. zabawy i festyny. „Mieli zwyczaj zasiadać dwa razy dziennie do uczty pośród ozdobnych dywanów z kwiatów i różnorodnych srebrnych naczyń. Plaut. u boku mężczyzn znajdują się zawsze kobiety. mądre kucharskie utensylia.: G. Uległ temu odczuciu nawet tak ścisły umysł. Jakkolwiek było z ową moralnością. skłonność do wyrafinowanej elegancji i luksusu. nie. zależnie od rodzaju przyjęcia. mimo małego przecież prawdopodobieństwa historycznych związków. przedstawia życie Etrusków jako nie kończącą się bezwstydną orgię. Z uderzającym realizmem przedstawiono całe skomplikowane laboratorium smakoszy.

pełnych chłopskiej werwy i humoru. potem wyrażających treść prośby do niebian. Kiedy jednak zło nie ustawało. Herodot wywodzi ich z Lidii. akcentem dominującym byłby modulowany. nad emigrantami zaś swego syna. jakie im było potrzebne. i odpłynęli. niejakiego Volniusa. podkreślając ich przysłowiową swobodę wypowiedzi i rubaszny sarkazm. „Za króla Atysa. położonej na wybrzeżu Azji Mniejszej. zdaniem autora rzymskiego. Od muzyki i tańca krok tylko do teatru. a także bardzo różnej od rzymskiej koncepcji życia. drugiej – na emigrację. aby nie pożądać jedzenia. Drugim źródłem dramatu były śpiewy rolników. to drugi co innego wymyślał. Zadziwiające zdanie starożytnego obserwatora. Legenda etruska mówi także o iście orfickiej metodzie polowania. szukali środków zaradczych. Tancerze.) . lecz coraz bardziej się srożyło. jedli. przybyli oni do Umbrów. Brzmi to jakby mowa była o duchu w romantycznej balladzie. gdzie 104 histrion – aktor (łac. Była to kraina sztuki i posępnej religii. mieszali ciasto na chleb i chłostali niewolników”. Po losowaniu więc jedni z nich wywędrowali z kraju. Pozornie paradoksalny jest ów etruski stop lęku śmierci i wyrafinowanej doczesności. Nad tą częścią. imienia autora tragedii toskańskich. nawiedził całą Lidię wielki głód. udali się do Smyrny i pobudowali sobie statki. przed Chr. Problem pochodzenia pasjonował już starożytnych. a w drugim dniu. wyznaczył sam siebie jako króla. Z całej literatury dramatycznej Etrusków nie pozostało nic. O tych śpiewach ludowych. aby poszukać sobie środków do życia i ziemi. Jego geneza. I tak wynaleziono wtedy grę w sześciany. Flecista. „Przy dźwięku fletu Tyrreńczycy szli do walki na pięści. w Italii. nieustannie obecny głos fletu. jeśli nie liczyć zabłąkanego i odartego z dzieł. potem. że Etruskowie pojawili się w VIII w. gdy nie ustawał. zrazu niezgrabnych. Po wynalezieniu gier tak się wobec głodu zachowali: przez jeden dzień grali bez przerwy. składających ofiary swym protektorom. syna Manesa. mimowie i aktorzy etruscy szybko zawitali do Rzymu i stali się tam niezwykle popularni (nazwa histrion104 jest pochodzenia etruskiego). Najsłynniejszym ośrodkiem tego rodzaju uroczystości była miejscowość Fescennium. przy czym to jeden. wabił w sieci dzikie zwierzęta dźwiękiem swego instrumentu. tego bowiem wynalazku nie przypisują sobie Lidyjczycy.Etrusków. wtedy król podzielił wszystkich Lidyjczyków na dwie części i jednej kazał ciągnąć losy na pozostanie w kraju. minąwszy wiele ludów. Powiedzieliśmy. Lidyjczycy przez jakiś czas znosili go cierpliwie. kostki zaokrąglone. której los kazał pozostać na miejscu. ukryty w gąszczu. miała być następująca: młodzi ludzie modląc się do bogów wykonywali szereg gestów. W ten sposób spędzili osiemnaście lat. Na nie włożyli całe ruchome mienie. Życie w Etrurii nie było jednak nie kończącym się festynem. który nazywał się Tyrrenos. W końcu. wspomina Horacy. piłkę i wszystkie inne rodzaje gier z wyjątkiem warcabów. przestając grać.

Irytacja uczonego jest słuszna. czy pochodzili ze Wschodu. istnieją dla nas niepełnie. Nikt natomiast nie męczy uczonych pytaniami na temat pochodzenia Greków czy Rzymian. wywodzonej od bohatera-protoplasty. że stanowili pierwszą poważną przeszkodę kolonizacyjnych podbojów. Grecy nazywali ich Tyrsenoi. podpierając tę historyczną postać mitycznym praszczurem. Rzymianie. mówi nie bez irytacji. Frankowie. że wystarcza. Inni historycy jako kolebkę Etrusków podają wyspy Morza Egejskiego. jak kształtował się ten naród na Półwyspie Apenińskim. pod wieloma względami jej równą. który ich tu przywiódł: od niego tworząc swe miano. Posiadali bowiem kulturę i organizację polityczną bardzo zbliżoną do greckiej. Widzimy zbiorowość przez pryzmat jednostki i rodziny czystej linii genealogicznej. ale nie mieścili się także zupełnie w kategorii barbarzyńców. jakby te problemy były do korica wyjaśnione i powszechnie znane. oni sami określali się mianem Rasenna. żeby poprzestać tylko na pierwszych z brzegu wyliczeniach. Etrusci. Współcześni uczeni opowiadają się raczej za teorią wschodniego pochodzenia Etrusków. Niezależnie od tego czy byli autochtonami. I. a zasypany jest pytaniami nie o co innego. ich cywilizacja powstała i rozkwitła w Italii. nosząca inskrypcje w języku zbliżonym do etruskiego. aby pytanie o pochodzenie Etrusków zastąpić sensowniejszym pytaniem. cit. jak jest w istocie. Nie tylko dlatego. a nie czystego szczepu. nazwali się Tyrrenami”105. Rozumieli tę potrzebę dziejopisarze starożytni. w które uwikłani byli starożytni? Franz Altheim i Massimo Pallottino proponują. 65-66. Jak wyjść z błędnego koła domysłów i hipotez. 105 „Za króla Atysa. a w dodatku mówili językiem. ale o genezę Tyrreńczyków. który przypominał dialekt autochtonów z Lemnos przed podbojem tej wyspy przez Ateńczyków. . etnicznej mieszanki. Rasna. s. op. Jeszcze jeden kamień do ogrodu maniaków etnicznej czystości narodów. że na pojęcie tego narodu złożyły się ludy tak różne. tak samo skomplikowane i zagadkowe jak geneza Etrusków. Hammer. o czym świadczy odkryta kamienna stela nagrobna. ks. Bo mówiąc o Francuzach (czy o jakimkolwiek wielkim narodzie). Herodot. jak Celtowie.założyli miasta i po dziś dzień mieszkają.. których pochodzenia nie znamy. Nazwę Lidyjczyków zastąpili inną. Dla Greków byli Etruskowie niepokojącą zagadką.. Tyrrenoi. ale co robić z bardzo ludzką ciekawością i potrzebą dochodzenia początków. Rzymianie – Tusci. Ci.” – Herodot. kiedy mówi o Leonidasie. a była zapewne dziełem wielu czynników. wziętą od imienia królewskiego syna.. aby w salonie pojawił się badacz umarłej cywilizacji. Tłum. Ich dzieła pełne są zmyślonych najczęściej genealogii.: S. Dionizy z Halikarnasu ma ich za autochtonów. Tajemnica języka etruskiego pociąga od przeszło trzech wieków umysły badaczy. Ligurowie. tych samych. po wyliczeniu przodków dochodzi do Herkulesa. a nie. W jednej ze swoich prac Massimo Pallottino. papież etruskologów. wiemy.

ściśle – rozumiemy niewiele. Tak było z hieroglifami czy pismem klinowym. Liczba etruskich przekazów językowych jest wprawdzie spora. jakim ulegał w ciągu wieków) jest nam znany. roku życia”. ale poza trzema cennymi znaleziskami (z których największy. pracują niejako wewnątrz badanego języka. Ale język Tyrreńczyków okazał się wyjątkowo oporny wobec tych prób. ale nie rozumiemy ich. że tyrreński alfabet wywodził się prawdopodobnie z greckiego i poszczególne znaki reprezentują zgłoski podobnie jak w greckim. wymagające wielkiej ostrożności i subtelności. jak to w czasie prac archeologicznych w Toskanii właściciel badanego terenu zwierzył się. „Łatwo można wyobrazić sobie moją emocję. Posiłkują się sporą już wiedzą o religii i cywilizacji Etrusków. greckim. zakopał go po prostu w ziemi. Obie metody. którą w języku Etrusków zastąpiło „u”). system alfabetyczny Etrusków (mimo zmian. musi być dostatecznie duży i. Ta bogata cywilizacja przekazuje nam zamiast poematu i świętych ksiąg. Część kolumny pokrywały znaki alfabetu łacińskiego. jak to zakładają. który. beznadziejnie szary zbiór klepsydr. Lista tych eksperymentów jest długa. Wiemy. doprowadziły na razie do rezultatów skromnych. egipskim. które staramy się odczytać. Z językiem etruskim sprawa jest diametralnie inna i wręcz paradoksalna. Niemal wszystkie to epigrafy nagrobne w rodzaju „Vel Partunus syn Velthura i Ramta Satinei umarł w 28. drugą część znaki zupełnie dla wieśniaka niezrozumiałe. zupełny brak samogłoski „o”. w każdym razie nie to. Materiał lingwistyczny nieznanego pisma. czego się spodziewałem.Odczytanie nieznanego pisma jest zwykle poszukiwaniem odpowiedników fonetycznych i sensu znaków. wyszukują powtórzenia. Nie wiedząc. Cierpliwi językoznawcy próbowali wyjaśnić ciemne teksty hebrajskim. spokrewniony jest z etruskim. Otóż potrafimy dość łatwo czytać teksty etruskie. przechowywany w Zagrzebiu. bo wynosi 10 000. co najważniejsze. że odkrył kolumnę całą pokrytą pismem. Inaczej mówiąc. które mogą odnosić się do praktyk religijnych rytuałów. terminy podobne. należący bez wątpienia do kilku budynków z epoki rzymskiej. Inni stosują metodę indukcyjną: rezygnują z pomocy innych języków. Zanim szczęśliwe odkrycie da im w rękę wymarzony tekst dwujęzyczny. co zrobić z ogromnym kamieniem. Francuski etruskolog Raymond Bloch opowiada. Niewdzięczny materiał nie zniechęca jednak badaczy. Wydobyto stos kamieni. asyryjskim. Fonetyka natomiast tego języka jest zdecydowanie różna od greckiej (np. starają się rozszyfrować etruski bez tej dodatkowej pomocy. których istnienia mamy prawo się domyślać. Jedni posługują się metodą dedukcyjną: podkładając pod tekst etruski jeden ze znanych starożytnych języków. Niestety! Kopanie nie dało nic. liczy 1500 słów) teksty są krótkie i rozpaczliwie monotonne. Czyż nie był to tak bardzo pożądany tekst dwujęzyczny łacińsko-etruski? Poprosiłem i otrzymałem bezzwłoczne pozwolenie mego informatora na przebadanie jego posesji. tytułów w hierarchii społecznej czy faktów znanych skądinąd. różnorodny. ale żaden z bloków wydobytych nie nosił najmniejszego śladu jakichkolwiek . hetyckim czy dialektami italskimi.

jakby to były drugorzędne dzieła Greków.H. Jeśli są czymkolwiek. ani tezą.. chciałem wyjaśnić przyczynę tej tajemnicy. ale daremnie. że istniały dokumenty etrusko-rzymskie. jest tym większa. rzeźby nagrobne wydawały mi się rzymskimi kopiami. staje się znakiem i świadectwem utrwalonej obecności.. Potrącałem wzrokiem w muzeach etruskie brązy. Nadzieja natrafienia na taki dokument. . jak twierdził. jak to się często zdarza. Dotychczasowe badania prowadzone były przeważnie w obrębie nekropoli.napisów. dotyczące administracji czy innych spraw publicznych. mogą przynieść wyjaśnienia zagadki.. aby uniknąć wszelkiej niedyskrecji i skryć się przed ciekawym spojrzeniem przechodniów i sąsiadów. Otóż jest rzeczą więcej niż prawdopodobną. zawierające cenne materiały. ale kontaktu. U podstaw tego osądu leżała pozytywistyczna. Piękna walka inteligencji z tajemnicą trwa. być może zniszczył ją. „Etruskowie nie są ani teorią. Fragment ten dobrze ilustruje pasjonującą grę archeologii z przypadkiem. dziś już przezwyciężona teoria „postępu” sztuki. Nigdy jednak nie przyznałby się do tego świętokradztwa”. Zabłudowski. Ci ostatni. Zamiast monotonnego mamrotania tekstu pozwolono nam oglądać tę cywilizację. gdyż cała okolica bogata była w toskańskie groby. Także inne wyjaśnienie wydaje się prawdopodobne: inskrypcja została rzeczywiście odkryta.. to doświadczeniem”106. Do końca XIX wieku ich sztuka uważana była za mało interesującą kopię sztuki greckiej. Nie jest to rzeczą niemożliwą.. te poszukiwania odbywały się w nocy. właśnie w mało eksplorowanych miastach. Lawrence. Nocą wyobraźnia poszukiwaczy skarbów staje się bardziej żywa i śmiała. Jest to ogromna szansa. Mimo licznych niepowodzeń uczeni nie kapitulują. Wykopaliska prowadzone w Kampanii. że zwycięzcy nie wytępili zwyczajów i języka zwyciężonych. szukają nie prawdy obiektywnej.. Rozszerzyłem teren moich poszukiwań. Nie po raz pierwszy sztuka zastępuje pismo. wieśniak. co się często w różnych krajach zdarza. nie tylko dla naukowców. Zawiedziony i podniecony jednocześnie. jak pisze D. słyszano o moim pragnieniu znalezienia inskrypcji łacińsko-etruskiej i zrealizowano w wyobraźni przedmiot moich pragnień.: A. pozwalający odtworzyć życie polityczne i prywatne Etrusków. 106 Etruskowie. ale także dla amatorów. Tłum. Otóż. Być może. a także w Azji Mniejszej. a więc na terenach ścierających się wpływów etruskich i greckich. ale nasz poszukiwacz skarbów zamiast ją zakopać. Mój informator. ogłoszenia i dekrety. Przeżyłem w skrócie historię pogardy i olśnienia Etruskami. Długi czas byłem ślepy na sztukę etruską. przeszukiwał zapewne swoją posiadłość w nadziei znalezienia etruskich przedmiotów. rozbijając młotem i zużytkował jako budulec. Ubóstwo przekazów pisanych wynagradza w dużym stopniu bogaty materiał z dziedziny sztuki. a nie miast. a epoka etrusko-rzymska trwała aż do trzeciego wieku naszej ery.

Koroną antyku miała być naturalistyczna rzeźba grecka okresu hellenistycznego. Zły akademicki gust, połączony z przeszczepioną z dziedziny nauk społecznych teorią – unicestwiał Etrusków. Jules Martha, w książce swojej Sztuka etruska, wydanej w roku 1889, mógł spokojnie obwieścić, że sprowadza się ona do mniej więcej nieudolnych naśladownictw. Ale od początku naszego wieku perspektywy, wrażliwość gwałtownie się zmieniły. Przyczyniły się do tego niemało rewolucyjne programy i manifesty sztuki współczesnej. Uwaga historyków, krytyków, a także publiczności skierowała się na okresy i szkoły określane dotychczas pogardliwie jako prymitywne, schyłkowe, barbarzyńskie w stosunku do ideału klasycznego. W polemice z tym ideałem sztuka Etrusków stała się jednym z ważniejszych argumentów. Owe polemiki i próby przewartościowania nie wyjaśniły jednak kapitalnego i jednego z najbardziej zawikłanych problemów historii sztuki, a mianowicie problemu artystycznej autonomii i oryginalności plastyki etruskiej. Mówiono wprawdzie o takich wyróżniających cechach dzieł Tyrreńczyków, jak intensywność wyrazu, osiągnięta przez zaakcentowanie szczegółu z uszczerbkiem dla mało jakby cenionej harmonii całości, zmysł ruchu, zamiłowanie do malarskiego szkicu, swobodna, otwarta struktura dzieła, a także tendencja do form abstrakcyjnych. Wszystko to pięknie powiedziane, ale obcowanie ze sztuką etruską było dla mnie nieustanną huśtawką zachwytu i rozczarowania, rozbrajało zmysł krytyczny i zdolność analizy. Przygoda, którą warto polecić niecierpliwym i klasyfikatorom. Dla wielu kontakt z dziełem sztuki zasadza się na potwierdzeniu przyjętego wzoru piękna. Dla tych sztuka etruska będzie szczelnie i nieuchronnie zamknięta. Aby ją w pełni odczuć, należy wyrobić w sobie zdolność spontanicznego, bezpośredniego reagowania, radosną ciekawość rzeczy innych od tych, które przyzwyczailiśmy się akceptować. Lekcja Etrusków jest lekcją wyzwalania się od przesądów estetycznych na rzecz trudnej do zdefiniowania, bezinteresownej gry oczu z przedmiotem. Uczucie potęgującego się chaosu towarzyszyło mi w czasie poznawania nowych etruskich nekropoli, nowych brązów, nowych rzeźb. Trudno pochwycić jakąś wyraźną linię rozwojową tej sztuki czy sensowny, wyjaśniający podział na szkoły i okresy. Niewątpliwe arcydzieła, bez których nasze muzeum wyobraźni byłoby uboższe – Apollo z Veii, sarkofag małżonków z Caere, przemieszane są z przedmiotami sztuki, których seryjny charakter i artystyczna wtórność rażą i odpychają. Niemal w każdym dziele Etrusków zawarte są trzy czasy: dziedzictwo bardzo dalekiej przeszłości, współczesny wpływ sztuki greckiej i antycypacja sztuki rzymskiej. W dziedzinie artystycznej, podobnie jak w życiu, Etruskowie wydają się być w ciągłej pogoni za nieuchwytną formułą i krystalizacją. Melancholijna promenada: Cerveteri, Tarkwinia, Volterra, Veii; pagórki kamiennych grobowców dokładnie zarosłe trawą. W królestwie pinii, świerszczy i cyprysów, płytko pod

ziemią utrwalone na ścianach uczty, polowania, balet. Najgłębiej w pamięci zapisują się rzeźby nagrobne. Mężczyzna oparty na łokciu, z uniesioną głową, okryty draperią, która odsłania jego tors, jakby wieczność była długą, gorącą nocą letnią.

Lekcja łaciny

rana.. Bolesław Miciński. ale nikt nas o zdanie nie pytał – pouczenie Juwenalisa skierowane do wychowawców młodzieży – „Maxima debetur puero reverentia”110.. pierwej. dum – podczas gdy. ut. Pod płaskorzeźbą jakby miejsce na napis. simulac – skoro tylko. Wergiliusz. Satyry. ubi – gdy. Kalinkowski. kiedy. priusquam – wprzód.” – żaba. Był to biały. antequam – zanim.). tylko na szczycie znajdowała się płaskorzeźba przedstawiająca orła. dum. cum – równocześnie. cum. a na szczycie schodów potężny posąg patrona 107 108 „rana. ut primum – skoro. simulac. ubi primum. Fasada bez ozdób.). donec. Najstosowniejsza byłaby łacińska sentencja w rodzaju „Felix qui potuit rerum cognoscere causas”109 lub. kto zdołał poznać przyczyny wszechrzeczy (łac.. Georgiki. 47. simulaque. gdy. rządzi pragnienie szczęścia. jeśliby nas ktoś pytał o zdanie. ranae. skoro. 14. trzypiętrowy gmach o dużych oknach. kiedy. powtarzaj: rana. ut primum. Schody.: S. jak wszelkim stworzeniem. spadzistym dachem. obywatela rzymskiego I Gimnazjum stało na wzgórzu. żaby itd.. Odpowiedź na list Francesca.Jeśli więc i Tobą. to surową prostotą. Kalinkowski. Jeśli wyróżniał się czymkolwiek. 109 Szczęśliwy.108 A przede wszystkim zapoznaj się ze strukturą zdań warunkowych. rana107. simul. Juwenalis. 490. Tłum. quod – o ile. Wchodziło się przez ciężką bramę. na szantaż. priusquam. z czerwonym. ranae. ubi primum – skoro tylko. antequam. Tłum. kochany Francesco. simul – jednocześnie. ut – kiedy. na kłamstwo. Dziecku należy się szczególny szacunek (łac. donec – dopóki. simulaque – równocześnie.: S. ranae. ranam. aby w nich nie było miejsca na oszustwa. 110 . odtąd. Poznaj zawiłość zdań czasowych: ubi. quod. 2.

kredy i wilgotnej tablicy. chociaż cały był zaprzeczeniem wiejskiej dobrodusznej gamoniowatości. . Potem kazał nam siadać i 111 Powtarzanie jest matką nauki (łac. aż do klasy z zapachem pokostu. ale. należało rozpoznać przeciwnika tak dokładnie. Repetenci. skóry. Szczególną naszą zazdrość budziły sukienne spodnie świecące na pośladkach jak lustro. lecz wrażenia węchowe. autorytetem. nic bardziej nie wpływa na rozwój okultyzmu niż urzędowy racjonalizm.naszej szkoły.). Los obdarzył nas uroczym opiekunem klasy. dlaczego ten ostatni nosił u nas przydomek Grzesio. Nie wiem. co było atrybutem przewrotnej gimnazjalnej elegancji. zdawałoby się. jak to było możliwe. Ich szkolne niebieskie mundury nie były nowe. jaki przystoi weteranom. że zbyt dosłownie pojęli zasadę „Repetitio est mater studiorum”111. Ponieważ każdy z naszych profesorów był indywidualnością. nie licującego z powagą zakładu wychowawczego. Moja lękliwa wrażliwość nowicjusza rejestrowała z początku najmocniej nie obrazy. niedostatecznych not zwanych baniakami i straszliwego gniewu naszych preceptorów. Była to jakby kuchnia szkolnych woni – prochu. a on przechadzał się między rzędami. patrzył na nas badawczo. że przejawiała się w tym piękna ludzka dążność do oswojenia spraw i zjawisk niepojętych i budzących przerażenie. nadawało ich twarzom gorzką wyniosłość. lustrował jak dowódca swój oddział przed defiladą. Pamiętam dobrze ten dzień. Natomiast matematyk i łacinnik budzili świętą grozę. Gipsowo blady król miał wysunięty lewy but i ten nieważny. bez żadnej zażyłości z ciałem. Staliśmy przed ławkami. W gimnazjum panował kult rozumu. Myślę. Stamtąd szło się długim korytarzem z kamienną posadzką. którego dla słodyczy charakteru nazywaliśmy Rózią. kiedy po raz pierwszy wszedł. które doświadcza. jak wiadomo. W porównaniu z nimi byliśmy jak kukły na wystawie sklepu z konfekcją. Z tej samej. Nic nie pomogły surowe zakazy. tak jak nasze. Gorycz ich porażki łagodził zapewne fakt. To oni pierwsi wprowadzili nas w skomplikowany. które uchronić nas miały od złych uroków. przyczyny cyklony noszą dźwięczne kobiece imiona. siwym polonistą. W dostojnej bieli patrona ów lewy but był niepokojąco czarny i wypolerowany od licznych dotknięć. Zaraz pierwszego dnia naszą uwagę zwróciła grupa uczniów trzymających się jakby na uboczu. najeżony niebezpieczeństwami świat szkoły. że cieszyli się wśród nas. Byli naprawdę inni. zapewne. a więc pachnącym kamieniem. Życie. i nie wisiały żałośnie za duże. wilgotnej odzieży i strachu. a właściwie wkroczył do naszej klasy. jeśli nie oryginałem. Poruszali się swobodnie i patrzyli na nas z góry. Zdawało się. oddawaliśmy się tym magicznym praktykom z ciemnym chłopskim uporem. Trwało to długo. żółtodziobów. szczegół stał się materialną przyczyną uczniowskiego zwyczaju. Szatnia znajdowała się na samym dole w rozległej suterynie.

Do Rzymu przyjechałem dwadzieścia lat później. tak nam się przynajmniej zdawało. począwszy od Łuku Septymiusza Sewera aż do Bazyliki Konstantyna i Portyku Nerona. Jeśli należały. Basilica Iulia. zaczął rysować na tablicy plan Forum Romanum. jest zasługą mego profesora łaciny. na których urodziłem się. arena w Arles czy teatr w Orange. W tym czasie znałem już nieźle południe Francji. Ale jednocześnie prześladowała mnie myśl. że nie czułem się zagubiony wśród kamieni. żebyście się pętali po stolicy cezarów jak nieokrzesani barbarzyńcy”. Nie było wątpliwości. Ściśle mówiąc. po której toczyły się ze zgiełkiem i hukiem świetliste pojazdy. więc Forum było zamknięte. że nie będzie nas zachęcał do nauki. że nie tutaj przemówi do mnie wielkość tej cywilizacji. Niechaj nie będzie to poczytane za polowanie na paradoksy. eschatologią cywilizacji. Odcięte od nocy było jak fotografia. Powinniście zatem poznać główne budowle Wiecznego Miasta. nie zrobiły na mnie tak wielkiego wrażenia i nie skierowały myśli na nowe tory. otoczone lawą asfaltu. Powiedział. Na razie nasz profesor zadowolił się uwagą: „Być może przyjedziecie kiedyś do Rzymu w orszaku prokonsula. ni stąd. Lapis Niger. Objaśnienia miały nastąpić później. Potem. To. ni zowąd. nie należały nigdy w sensie politycznym. Na drugi dzień poszedłem zwiedzać Forum metodycznie w pełnym świetle słońca. ostatecznym kształtem wszelkiej dumy i potęgi. W naszych zeszytach kopiowaliśmy posłusznie plan Forum. ale Pont du Gard. że nie należy szukać Rzymu w Rzymie. przy całej świetności tych zabytków. niewiele z tego rozumiejąc. Obraz był widmowy. Padały tajemnicze nazwy: Curia. Rostra. że odczucie owej wielkości zaskoczyło mnie niespodziewanie w kilka lat później w miejscowości New Castel w drodze do Szkocji. Ziemie.podał listę lektur obowiązujących i nadobowiązkowych. Prowansja – podobnie jak 112 Gallia Narbonensis – Prowansja i Langwedocja . liczy tylko na nasz rozsądek i poczucie odpowiedzialności. Via Sacra. czyli Gallia Narbonensis112. kamienie zjadane przez czas. nie należały już wówczas do Cesarstwa Rzymskiego. W zimnym świetle reflektorów to centrum starożytnego świata było wielką szacowną rupieciarnią. Maison Carrée. Wspominam o tym z wdzięcznością. dnem. Była noc. Pierwsze swoje kroki skierowałem na Forum. a więc nierzeczywiste. co spotkałem na granicy Brytanii i Szkocji. Patrzyłem tedy z Kapitolu na łuki. nie w orszaku. Nie chcę. kto wygra ten pojedynek. jak to. bo w końcu młodzieńcy rzymscy w naszym wieku przywdziewali togę męską i gotowali się do rządzenia największym imperium świata. ale sam. Przebywałem wówczas w Anglii w zupełnie innych zamiarach niż studiowanie śladów Rzymian. Portyk Pereł. jeśli powiem. to w zupełnie innym znaczeniu tego słowa. resztki portyków. źródło Juturny.

Wiadomości o jej kształcie. nic. poza basenem Morza Śródziemnego i jak się może wydawać. tam pod nawisłymi. legiony byłyby wydane na łaskę i niełaskę tubylców. Dla przeciętnego Rzymianina Brytania leżała na granicy. przecinający całą wyspę – najdalej na północ wysunięty szaniec cywilizacji. W New Castel. Ta śmiała operacja wojenna nastąpiła nagle. a pełne były fantastycznych informacji. Na 113 Massilia – dzisiejsza Marsylia . żyjącego w czasach Aleksandra Macedońskiego. pogarszająca się pogoda. już od momentu lądowania zadawali im poważne straty. Po raz pierwszy wojska rzymskie pod wodzą Juliusza Cezara stanęły na wyspie pod koniec sierpnia roku 55 przed Chr. z których padał przejmująco zimny deszcz. Przeciwnie. ale dość wątpliwy i drogo okupiony połowiczny sukces. składającej się z dwu legionów. w pobliżu wyspy Thule. Jak doszło do podboju Brytanii? Wyspa leżała daleko. Wyspiarze czekali na najeźdźców. niskimi chmurami. Najbardziej znana była prawdopodobnie relacja Pytheasa. zasobach i zamieszkujących ją ludach były mętne. dzikim plemionom barbarzyńców. lekceważąc prawa morza i część jego okrętów pochłonął żywioł. która usiłowała się bronić przeciw nie podbitym. dosłownie nic. Brało w niej udział 5 legionów i 2 tysiące jazdy. ciągnący się przez pagórkowaty teren w linii niemal prostej od ujścia rzeki Tyne na zachodzie aż do zatoki Solway na wschodzie. przesłanie Rzymian było czymś niezwykłym i jakby graniczyło z zuchwałym szaleństwem. co mogłoby wywołać jakąkolwiek estetyczną ekscytację. greckiego podróżnika z miejscowości Massilia113 w Galii. Juliusz Cezar nie stoczył z nimi żadnej decydującej bitwy. ani nawet łuku tryumfalnego. w miejscu mego nawiedzenia Rzymem. tak przeraziła Brytów. a więc na krańcach ówczesnego świata. Był tam natomiast dobrze zachowany wał ziemny. pochodziły od żeglarzy i kupców. była niedostatecznie przygotowana i omal nie skończyła się klęską armii inwazyjnej. Druga kampania w rok później była zakrojona na daleko szerszą skalę niż pierwsza. Najlepszym sprzymierzeńcem Cezara był brak zmysłu politycznego jego przeciwników.Hiszpania czy Dalmacja – należała do Rzymu w sposób niejako naturalny dzięki temu samemu niebu i przyrodzie. licząca 800 okrętów. poza kręgiem żywotnych interesów imperium. Trudności aprowizacyjne. nie było ani marmurowej świątyni. Nie była to co prawda klęska. jeśli nie poza granicami geograficznej rzeczywistości. Ale Cezar znów popełnił fatalny błąd. że stawili opór najeźdźcom dopiero w okolicy dzisiejszej Canterbury. a wojska jego płytko zagłębiły się w niegościnny kraj. a nade wszystko zniszczone przez fale przypływu części floty zmusiły wodza do zawarcia pokoju zaproponowanego przez Brytów i wycofania się do Galii. Ogromna flota. Gdyby Brytom udało się zniszczyć flotę rzymską. więc umysł włączał do imperium te podbite prowincje bez zdziwienia i sprzeciwu.

zwłaszcza że w tym wypadku wyspiarze robili wszystko. Camille Julien zaś widzi w tym przejaw charakterystycznej dla Cezara żarłoczności. Ale dość szybko nastąpił konflikt w obozie przeciwników Cezara i królowie poszczególnych plemion zaczęli paktować z wodzem rzymskim. Nie posiadali także żadnego rozsądnego planu strategicznego. a także zabezpieczyć zdobytą Galię od ataku z zachodu. czyli partyzantki. zabierając łupy. że pewnego dnia Brytowie mogą przyjść na pomoc swoim celtyckim pobratymcom z kontynentu. Pokój zresztą korzystny dla Rzymian. aby przeciwstawić się najeźdźcom. I rzeczywiście. jest mało sensowne. Gdyby wojna przybrała taki właśnie obrót i przeciągnęła się ponad jeden rok. ciężko posuwających się w głąb nieznanego kraju. A przecież byli liczniejsi niż najeźdźcy. która mogła zakończyć się ich klęską. Rzymianie zmuszeni byliby się wycofać. jeńców i nakładając na podbite ludy haracz. Cezar skorzystał z pierwszej okazji i zawarł pokój z Kasywelaunusem. było bowiem teoretycznie możliwe. Wielu historyków niepokoiło pytanie. wyprawa do Brytanii równoważyła w pewnym stopniu sukcesy wojenne na wschodzie jego konkurenta do władzy. i wreszcie.to zapewne liczył nie mniej niż na męstwo swoich żołnierzy. jak sugeruje Swetoniusz. że Brytania – czy choćby jej część – weszła w skład imperium. Historyk francuski Albert Grenier nazywa wyprawę do Brytanii ekstrawaganckim i szalonym przedsięwzięciem. to znaczy napadać na tabory i zabłąkane na bezdrożach oddziały. wyszli jako zwycięzcy. a ich naturalnymi sojusznikami były lasy i bagna. przewagi oręża rzymskiego na legendarnej wyspie wywołały w Rzymie entuzjazm niebywały. Pompejusza. Aby zwyciężyć. Podobnie jak mieszkańcy Galii ich celtyccy pobratymcy z wyspy nie potrafili zorganizować się pod jednym dowództwem. oblanej zimnym morzem. aby skutecznie stawić czoło armii inwazyjnej. . co jest szczególnie ważne. nieźle uzbrojeni. bo z kampanii. co stanowi ulubioną rozrywkę pisarzy historycznych. że intencje przyszłego dyktatora były bardziej prozaiczne i kalkulowane na zimno: pragnął po prostu wzbogacić siebie i swoje legiony. taktykę nękania legionów. Systematyczny podbój rozpoczął się niemal sto lat po wojennej ekskursji Cezara. „który chciał więcej zdobyć. niż mógł utrzymać”. po co Cezar wdał się w tę ryzykowną awanturę. Trudno jednak powiedzieć. Ponieważ z Galii nadchodziły niepokojące wieści o buntach. Doradzanie po dwu tysiącach lat wodzom przegranych kampanii jak należało postąpić. Wydaje się jednak. i to ze znacznymi stratami. Jérome Carcopino – operacją prestiżową bez żadnej przyszłości. należało unikać frontalnej rozprawy i stosować niewygodną dla legionów taktykę małej wojny. Rzymianie mieli wówczas daleko więcej szans na ujarzmienie tej mglistej wyspy. Zrazu większość ludów południowo-wschodnich Brytanii zjednoczyła się pod naczelnym dowództwem króla Kasywelaunusa i stosowano najsłuszniejszą taktykę walki podjazdowej. Nie było to zapewne tylko wynikiem namiętnego pożądania pereł.

niezłe rozpoznanie przeciwnika i jego kraju. Zwyciężają wprawdzie Rzymianie. na wybranym przez niego terenie. którzy dostarczali cennych wiadomości zarówno geograficznych. Żywoty Cezarów. . Tłum. Niemirska-Pliszczyńska. ale historia wspominając o jego walkach mówi tylko o jednej wielkiej bitwie. Były to legiony: II Augusta z Argentoratum (dzisiejszy Strasburg). „Przez dziesięć długich lat Karatakus był kolcem wbitym w ciało armii rzymskiej i zdobył wiele sukcesów większych lub mniejszych. ale ich przeciwnik nie jest bynajmniej rozbity. wyrusza na podbój Brytanii armia rzymska składająca się z czterech legionów. była to jak na owe czasy wcale potężna armia. wygnany i wyzuty z władzy przez syna i szukający na dworze cesarskim sprawiedliwości. a także prowokowali zamieszki na wybrzeżu galijskim. Mówi o tym lakonicznie Swetoniusz: „tumultuantes Britannos ob non redditos transfugas”114. Do ciężkiej. za panowania cesarza Klaudiusza. na wykorzystaniu naturalnych linii obrony i przeszkadzaniu Rzymianom w przeprawach przez rzeki. W stolicy świata przebywała garść emigrantów politycznych z wyspy. Wojna stała się nieunikniona. Jeśli doliczymy do tego wojska pomocnicze (auxilia115) oraz oddziały galijskie i trackie. obrazili Rzymian żądaniem wydania zbiegów.) rzymskie wojska pomocnicze. XX Valeria Victrix z Novaesium (obecnie Neuss) i XIV Gemina stacjonująca nad dolnym Renem. dwudniowej bitwy dochodzi nad rzeką Medway. późniejszy pierwszy zarządca Brytanii. spowodowanym niegodziwościami meteorologii.: J. jak i o stosunkach społecznych. będzie głową antyrzymskiego oporu. boski Klaudiusz bowiem „pragnął chwały rzeczywistego tryumfu”116. Richmond. Wojska lądują w trzech różnych punktach i armia rusza na zachód. jak się zdaje. Taktyka wyspiarzy zasadza się. Brytania była penetrowana przez rzymskich kupców. licząca około 40 tysięcy ludzi. kiedy to zaryzykował wszystko i stracił wszystko w ostatniej druzgocącej klęsce” – mówi angielski historyk Ian A. Po przekroczeniu Tamizy legiony zatrzymują się w oczekiwaniu na przyjazd cesarza. następcy Nerona. władca księstwa położonego nad środkową i dolną Tamizą.Posiadali przede wszystkim dość szczegółowe informacje. Ten ostatni umiera wkrótce i przez długie lata Karatakus. Na czele wyprawy staje legat konsularny Aulus Plaucjusz. Do tych formacji doszła jeszcze legia IX Hispana z Pannonii (dzisiejsza Austria). W roku 43 po Chr. Przybył z pewnym opóźnieniem. w Germanii. Siły Brytów znajdują się pod dowództwem Karatakusa i Kogidumnusa. Swetoniusz. jak ów nieszczęsny Kunobelinus. Trzy czwarte sił operacyjnych stanowiły wojska stacjonujące nad Renem. Brytowie popełnili fatalny błąd. Dla wielu historyków udział cesarza był z 114 115 116 „właśnie buntowali się Brytowie z powodu zatrzymania [przez Rzym] ich zbiegów” (łac.

) . dokonywała polityka. Właśnie niejasnej. Nie należy sobie jednak wyobrażać. że Rzymianom wcale nie zależało na niszczeniu struktury społecznej kraju i zastanej hierarchii władzy. władca królestwa Verica (w Sussex). Żywoty Cezarów. z którymi walczyli Rzymianie. Nie jesteśmy jednak całkiem bezradni.wojskowego punktu widzenia bez znaczenia dla całej kampanii. późniejszego cesarza. król i namiestnik Augusta w Brytanii (łac. Chodziło zresztą o coś zupełnie innego. zlokalizować główne bitwy i potyczki. lokalni przywódcy i królowie plemienni wchodzili w układy z najeźdźcą. ruchy wojsk. W obrębie wałów obronnych odkryto cmentarz wojskowy. jak ów Kogidumnus. Dlatego trudno teraz zrekonstruować te wydarzenia. Nic nie wiemy szczegółowego o zdobyciu fortecy Dunum (obecnie Maiden Castle). który przystał na współpracę z najeźdźcą. Ale są to tylko propagandowe dekoracje tej wyprawy długiej. który niszczył i tratował wszystko. gdzie „odbył tryumfalny wjazd z największym przepychem”118. Ziemia zachowała wiernie wymowne ślady walk. zwanej euthytonos. a mianowicie o względy prestiżowe. Niektórzy robili to szczerze i jak się zdaje z przekonania. „Rzym chciał widzieć swego władcę w wieńcu zwycięzcy”117. lecz informacje czerpane z „drugiej ręki”. stolicy króla-wygnańca Kunobelinusa. Czego nie mógł dokonać oręż. Niemirska-Pliszczyńska. krwawej i niejasnej. Tłum. I Klaudiusz wkracza na czele legionów do Kamulodunum (Colchester). Na przykład biograf Wespazjana. mówi tylko. podać przebieg poszczególnych kampanii. a nawet przyznano wyjątkowy tytuł rex et legatus August i in Britannia119. Tylko tyle. W czaszkach szkieletów znaleziono odłamki rzymskich mieczy. ale archeologowie odkryli dramatyczne szczątki. Nie były to zapisy świadków naocznych. Była to afera peryferyjna i jej dzieje trzeba odtworzyć z rozproszonych fragmentów. niepodobna nawet czasem wymienić nazwy ludów. z których odczytać można los obrońców tej cytadeli. bo całe dzieje podboju są jakby fresk zatarty w wielu miejscach. „stosownie do starego i od dawna już przez naród rzymski 117 118 119 Swetoniusz. więc pozwolono mu rządzić jego ludem.: J. po czym pospiesznie wraca do Rzymu. Działo się tak głównie dlatego. z koniecznym oczywiście okrojeniem suwerenności: przysięgą na wierność cesarzowi i zobowiązaniem lojalności wobec Rzymu. Tamże. zapewne pospiesznie założony w czasie oblężenia. często bardzo sumaryczne i niedokładne. jakie zachowały się w pismach historyków cesarstwa. że zdobywanie Brytanii polegało tylko na posuwaniu się potężnego walca wojennego. Był jednym z pierwszych. a w stosie pacierzowym jednego z obrońców tkwi pocisk wyrzucony zapewne z machiny wojennej Rzymian. a wówczas dowódcy II legionu. że pokonał on dwa silne szczepy tubylców i zdobył ponad 20 fortec.

wydaje zakutego w kajdany wodza w ręce Rzymian w roku 51 po Chr. ekwipunku wojskowego. ale czekali tylko na sposobny moment. Wiemy o tym. Popełnił jednak fatalny błąd. inspiratorami rzymskiego oporu byli druidowie123. by jak król Icenów Prasutagus przemienić się ze sprzymierzeńców w rebeliantów. co doskonale rozumiał niezmordowany wróg Rzymian – Karatakus. Tłum. natomiast XIV najdalej na północnym zachodzie w Wroxeter (Viroconium). a nie. decydując się na wydanie walnej bitwy. Hammer. Górzysty i lesisty teren tej części wyspy stwarza idealne warunki obrony. jakimi skuwano niewolników. W tym samym roku Ostoriusz „przesytem trosk znękany. arsenał. domyślają się archeologowie. t. Ostoriusz Scapula. Najcięższe walki toczą się w Walii.przyjętego zwyczaju. Dzieła. były pretor. a raczej domyślamy się tego z rozmieszczenia głównych garnizonów pod koniec lat czterdziestych: II legion stacjonuje na południowym zachodzie. Ten ośrodek kultury i polityki zarazem postanowił zdobyć Swetoniusz Paulinus. Podobnie jak w Galii. Były to. a także – rzecz osobliwa – łańcuchów. Dzieła.: S. zawierali traktaty pokojowe. wota religijne. uchodźcy polityczni. Królowa najpotężniejszego plemienia wyspiarzy. prawdopodobnie Exeter (Isca). XX w Gloucester (Glevum). zbiegli jeńcy. żeby jako narzędzie niewoli także królów posiadać”120 – komentuje trzeźwo Tacyt. w której ponosi klęskę i ratuje się ucieczką na dwór królowej Brygantów Kartymandui. 1-2 druidowie – celtyccy kapłani. wróżbiarze .: S. deklarowali poddanie się woli zdobywców. już w pierwszym roku sprawowania swego urzędu 120 121 122 123 Tacyt. dla których okupacja była nie do zniesienia. że tam właśnie opracowano plany antyrzymskich powstań. Główne linie natarcia legionów rzymskich szły w kierunku zachodnim i północnym. Tłum. Pochodzenie tych przedmiotów z różnych odległych stron świata północnych Celtów od Irlandii aż po Yorkshire świadczy wymownie o zasięgu wpływów druidów z Mony. Hammer. Zasięg zdobyczy rzymskich w tym czasie na froncie północno-wschodnim nie jest jasny. Jednym z najważniejszych ich centrów była położona u wybrzeży Walii wyspa Mona (Anglesey). który otrzymał namiestnictwo prowincji Tacyt. jak mogło się wydawać. wybitny wódz. wydziedziczeni książęta i jest rzeczą więcej niż prawdopodobną. przede wszystkim broni. rozstał się z życiem ku radości nieprzyjaciół”122. Inni władcy szczepowi natomiast grali rolę Wallenrodów. pogromca dzikich plemion z Atlasu. bardziej ostrożna niż patriotyczna. W roku 1944 znaleziono tam ogromną ilość militariów. t. gdzie wojskami rzymskimi dowodzi propretor121 Brytanii. 1-2 propretor – (propraetor). Na tej wyspie znajdowali schronienie ci wszyscy.

którzy z rękami ku niebu wzniesionymi modlili się i przekleństwa miotali. Kiedy gros armii rzymskiej zajęte jest walką na zachodzie wyspy. umiera Prasutagus. Po pierwsze. według praw miejscowych. jak i Rzymian. Rzymianie zgotowali mieszkańcom wyspy okrutną rzeź. wymagają nieco szerszego omówienia. Dzieła. z rozpuszczonymi włosami niosły przed sobą żagwie. weterani. plemienia zamieszkującego południowo-wschodnią Brytanię (okolice Camboritum. a ich dowództwo kompletnie zaskoczone i chwiejne. ponieważ siły rzymskie na terenach ogarniętych buntem są nieliczne. która wydała w ich ręce Karatakusa. król Icenów. Ponieważ nie miał on męskiego potomka. co w sposób niezrównany opisuje Tacyt. Gdyby przyłączyli się do nich Bryganci. zwane w historii buntem Budyki. kobiet na tronie i tytuł królowej nie przysługiwał nawet tak lojalnej Kartymandui. nieruchome ciało na rany wystawiali”124. jakby zdrętwiałe mając członki. – „Na wybrzeżu stał szyk bojowy nieprzyjaciół – nieprzerwane szeregi broni i mężów. Inicjatywa leży w ręku powstańców. Nie oszczędzono nawet drzew. między którymi przebiegały niewiasty. bardzo ostrożny i politycznie rozważny. legalną dziedziczką tronu powinna zostać wdowa po królu – Budyka. aby po śmierci króla-klienta jego dziedzictwo stało się ziemią rzymską. Rzymianie traktują kraj Icenów jak swoją własność. Zbuntowani. że ci. one bowiem jasno i dobitnie charakteryzują stosunek okupantów do podbitych. one to. los rzymskich legionów na wyspie byłby przesądzony. „wycięto okrutnym zabobonom poświęcone gaje: uważali bowiem [druidowie] za rzecz godziwą. a na domiar zniewagi i upokorzenia: „Budykę chłostą sponiewierano. niezwykłością widoku tak przerazili żołnierzy. t. Konieczne wydaje się wyjaśnienie tła wydarzeń. Zajmują domy i majątki jego mieszkańców. pod wodzą 124 125 126 Tacyt. Zimą roku 59/60 przed Chr. wschodnim. zdawałoby się. Hammer. Istniały jednak dwa poważne powody. Był to testament. z nielicznymi wyjątkami. by krew jeńców ofiarowywać na ołtarzach i z trzewi ludzkich radzić się bogów”125.: S. Rzymianie nie uznawali. dla których ten testament był nieważny zarówno w oczach Icenów. Cel zaborców był jasny: chcieli. Tłum. dzisiejszy Cambridge). Wyprawa odbyła się w roku 59.zarządcy Brytanii. 1-2 tamże tamże . połowę swych ziem zapisał dwóm córkom. Zrozpaczeni Icenowie chwytają za broń. połowę zaś cesarzowi. na drugim jej. a nawet skłaniają do powstania sąsiedni lud Trynowantów. w żałobnych szatach. a córki nierządem zhańbiono”126. wyzuto z dziedzicznych dóbr nawet krewnych króla. na modłę Furii. skarb cesarstwa. Po drugie. które mogło zakończyć się totalnym pogromem Rzymian nie mniejszym niż klęska Warusa w Teutoburskim Lesie. krańcu wybucha powstanie. Zdarzenia te. na którą czekali niecierpliwie oficerowie. a dokoła nich druidowie. zupełnie pominięta w sukcesji. Było to starcie dwu światów.

razem około dziesięciu tysięcy zbrojnych. zadając mu bardzo poważne straty. siły przeciwnika są osiem razy silniejsze „i w tak butnym nastroju. jak gdyby ustępował przed nieprzyjaciółmi. Samo miasto pozbawione jest fortyfikacji. 1-2 tamże tamże . że nawet swe małżonki na świadków zwycięstwa z sobą wlekli i na wozy sadzali”129. sprzedażą ani żadnym innym handlem wojennym. nie bardzo zdolni do realizacji jakiegokolwiek planu strategicznego. Legion II nie zjawia się na miejscu koncentracji. zadającego 127 128 129 Tacyt. tylko spieszno im było do rzezi. Nie zajmowali się bowiem braniem jeńców. ognia i krzyża. t. że sytuacja jest krytyczna.: S. Kobiety ogarnięte wieszczym szałem przepowiadały zbliżającą się zagładę i ponoć cudzoziemskie krzyki w miejscowej kurii słyszano.. Swetoniusz ma przed oczami jeden cel i realizuje go z rzymską konsekwencją: skoncentrować pod swoim dowództwem rozproszone wojska oraz zapewnić sobie maksymalną swobodę manewru. Upojeni sukcesem Brytowie ruszają teraz przeciw IX legionowi dowodzonemu przez legata Petyliusza Cerialisa. Porzuca przede wszystkim plan obrony w mieście. że na wspomnianych miejscach padło około 70 tysięcy obywateli i sprzymierzeńców. Posępną uwerturę tych wydarzeń zawdzięczamy Tacytowi: „bez wyraźnej przyczyny runął w Kamulodunum posąg Wiktorii. stryczka. Kiedy oba wojska stają na ubitej ziemi (teren jak zwykle starannie wybrany przez Rzymian). Przepowiednie sprawdziły się.”128. i to w tył. którzy gotują mieszkańcom tych miast krwawą masakrę. Dzieła. teatr rozbrzmiewał wyciem i widziano w lagunie Tamizy obraz zburzonej kolonii. Nie jest to wcale łatwe. Swetoniusz ma pod swoim dowództwem legion XIV. Ale Brytowie byli źle uzbrojeni.. jak i Verulamium na pastwę buntowników. Hammer. weterani zaś – jako powód do obaw”127. wokół której znajdują się liczne majątki znienawidzonych przez tubylców weteranów. wydaje zarówno Londyn. nadto krwawy wygląd Oceanu i pozostałe po morskim odpływie zjawy ludzkich zwłok Brytańczycy tłumaczyli sobie jako zadatek nadziei. stać się więc może łatwym łupem rebeliantów. W ciągu dwóch dni Kamulodunum zostało zdobyte. „Jest rzeczą ustaloną.Budyki kierują się przeciw starej stolicy prowincji Kamulodunum (Colchester). Szybko przybywa on z Walii do Londynu i zdaje sobie natychmiast sprawę. a ich odwaga harcowników była bezsilna wobec zdyscyplinowanej armii podobnej do olbrzyma o wielu rękach. a jego rzymscy i filorzymscy mieszkańcy bezlitośnie wymordowani. Losy armii rzymskiej w Brytanii leżą teraz w ręku jednego człowieka – Swetoniusza Paulinusa. Tłum. Działa tedy z determinacją i zimną krwią. nieco wojska z XX legionu i oddziały posiłkowe.

Klęska była kompletna. Pod koniec I wieku proces konsolidacji wyspy (ściśle: jej znacznej części) wchodzi w fazę decydującą. Nie znaczy to jednak wcale. Cumberland i okręg Durham. wznieca rozruchy. najeżdża królestwo Brygantów i zdobywa je. „Historia rzymska mało zna równie dobitnych przykładów przenikania się rzymskich i prowincjonalnych wpływów. czyli zarządcy fiskalnego prowincji. aby stać się adwokatem uciemiężonych i domagać się liberalnego kursu. jak już wspomnieliśmy. Najbardziej gorąca 130 131 women liberation – wyzwolenie kobiet Tacyt. Dzieła. Tłum. zażywając – jak chcą niektóre źródła – truciznę.systematycznie nieubłagane ciosy. nam wojna została”131. Kolejni gubernatorzy – Petyliusz Cerialis.: S. Była to kobieta władcza i ambitna. Hammer. który poza władzą wojskową mógł posyłać raporty do cesarza i w sposób istotny wpływać na politykę w stosunku do podbitych. co predysponowało go do tego. która wydała w ich ręce Karatakusa. który został stworzony w Europie Zachodniej” – mówi badacz tego okresu. bo dotychczasowych sprzymierzeńców – Brygantów – plemienia potężnego. t. Juliusz Frontynus i Juliusz Agrykola – prowadzą istotnie politykę bardziej łagodną. że wilki przemieniły się nagle w jagnięta. Samowola żołnierzy trwała jednakże niedługo. Mimo zasług wojennych surowy Swetoniusz zostaje odwołany. Na przełomie roku 69 i 70 spotyka Rzymian cios od strony najmniej spodziewanej. Mogłaby się stać patronką women liberation130. Tacyt komentując te wydarzenia pisze: „nasze kohorty i roty jazdy. 1-2 . Budyka zdołała uciec. Westmoreland. Otóż. ale istniała instytucja prokuratora. W Brytanii tlą się ogniska irredenty. bowiem porzuciła swego męża i poślubiła jakiegoś młodego giermka czy podczaszego. przecież królową z niebezpieczeństwa wyrwały. W czasie panowania cesarza Wespazjana Rzymianie podejmują szereg udanych ekspedycji przeciw Brygantom i Sylurom (mieszkańcy południowej Walii). Wygnany i pozbawiony władzy mąż imieniem Wenucjusz wykorzystuje wojnę domową. Brygantowie znajdowali się wówczas pod panowaniem arcylojalnej wobec Rzymu królowej Kartymandui – tej. Otóż zdarzyło się. lecz wkrótce zmarła. mimo zmiennego walk szczęścia. jaka wówczas wybuchła w Rzymie. że wyspa została spacyfikowana i zażywała błogiego spokoju pod rządami nowych władców. Lancashire. odczuć i interesów w nowym świecie. państwo przy Wenucjuszu. wozy Brytów blokowały odwrót i bitwa przeistoczyła się w rzeź. że nowym prokuratorem Brytanii był człowiek urodzony w północnej Galii. Bunt został zdławiony i legiony syciły swój gniew w grabieżach i mordach. i związane z tym częściowe wycofanie wojsk z wyspy. nie dlatego. zajmującego wielki obszar odpowiadający obecnym hrabstwom Yorkshire. a w dodatku mąż córki galijskiego arystokraty.

być może on jeden. Niektórzy historycy przestrzegają. rozpoczyna swoją karierę polityczną właśnie w Brytanii. postanowił skonsolidować cesarstwo w dotychczasowych granicach i zaniechać podbojów. a nawet poza tę linię. węszącego wszędzie spiski. której niepodobna przeoczyć. że zdymisjonowany zarządca. Rzymianie mocno trzymali rękojeść. jak i polityczno-administracyjnych. a pozostawienie bezkarnie wrogich sąsiadów grozi katastrofą. zdając sobie sprawę. co stanowi szczyt a zarazem niezupełnie zrozumiały koniec jego błyskotliwej kariery. Siedem lat rządów Agrykoli (78-85). widział sprawy ostro i jasno. Poniechano zdobyczy i planów Agrykoli. postanowiono z iście rzymską prostotą odgrodzić się od barbarzyńców – murem. a także manią prześladowczą tego tyrana na tronie. który patrzył na swego teścia przez powiększające okulary uwielbienia. Ale Agrykola został dość niespodziewanie odwołany przez cesarza Domicjana i nie zrealizował do końca swoich planów. Trudno jednak nie docenić zasług Agrykoli zarówno wojskowych. i przekłuwanie ich ostrym rylcem) wyciągając wnioski ze swych niezbyt udanych wypraw przeciwko Germanom i Dakom. być może także ten bardzo niesympatyczny cesarz (którego ulubionym zajęciem było łapanie much. opiekuna donosicieli. wznosił umocnienia i forty. Dążył do podbicia całej wyspy. gdzie w roku 61 walczy pod wodzą Swetoniusza Paulinusa. Pod jego dowództwem orły rzymskie posunęły się najdalej na północ aż na linię Firth of Forth i Clyde. a wreszcie w wieku lat 38 zostaje mianowany zarządcą Brytanii. Za jego administracji rozpowszechniło się rzymskie sądownictwo i samorząd terytorialny. konsulem. popierał budownictwo miejskie. to siedem kampanii przeciwko Szkotom i Piktom. jeśli mowa o podboju wyspy – Juliusz Agrykola. wszechstronnie wykształcony. od ujścia rzeki Tyne aż do zatoki Solway. jest kwestorem w Azji Mniejszej. Decyzję Domicjana jedni tłumaczą zwykłą ludzką zazdrością. zarządcą Akwitanii. Mur nie może być piękny i jest . że zgodnie z logiką podboju – musi być on całkowity. wroga filozofów i senatu. Urodzony w Prowansji w roku 40. Potem piastuje szereg odpowiedzialnych funkcji państwowych. Budował także flotę. nie jest to dzieło piękne – ów wał biegnący od wschodniego do zachodniego krańca wyspy. Była ona w ciągu wieków zmieniana pod naporem barbarzyńców – nigdy nie ujarzmionych Piktów i Szkotów. uwieńczonych walnym zwycięstwem pod Mons Graupius w roku 83. a skoro bitne plemiona zamieszkujące Szkocję nie dały się ujarzmić. ale północne ostrze wkrótce miało się przeciwko nim obrócić. Wydaje się. nie tylko much. Starożytni przyrównywali kształt Brytanii do topora. Nie. przygotowywał także wyprawę do Irlandii. nie piastując żadnych urzędów ani godności. Teraz na scenę wchodzi postać. lżejsze były podatki i mniej uciążliwa dla tubylców przymusowa służba wojskowa. Historia przyznała mu rację. on sam pędził do końca dni swoich zgorzkniały zapewne żywot przedwczesnego politycznego emeryta. aby nie ulegać sugestii Tacyta.jest granica północna.

domaga się podziwu dla geniuszu rzymskich inżynierów. i przecina prostopadle wyspę od zatoki Solway na zachodzie aż po ujście rzeki Tyne na wschodzie. za nim zaś zbudowano 16 fortec – miejsce stałego postoju wojska. Zwłaszcza że przetrwał do dzisiaj niemal nienaruszony. miał wypowiedzieć słowa: „W chwili gdy obejmowałem władzę w państwie. ale Celtowie szkoccy wykorzystują sytuację. tak . Cesarstwo wstrząsane jest walkami o tron. Nie waha się on ogołocić z legionów wyspę. Nie w murach zresztą należało wówczas szukać obrony. Mur wyposażony był także w liczne bramy wypadowe. Mur Hadriana. Sto kilkadziesiąt kilometrów na północ od muru Hadriana wzniesiono w latach 140-142 mur Antonina (nazwa pochodzi od cesarza Antonina Piusa). odrzuca barbarzyńców poza mur Hadriana. Tę bardzo funkcjonalnie pomyślaną konstrukcję uzupełniała ufortyfikowana droga biegnąca równolegle do wału. a także zbyt daleko wysunięta na północ. Tego długość wynosi 37 mil i łączy dwa punkty wybrzeża – Forth i Clyde. szerokość zaś wynosiła 3 metry. W latach 208-211 cesarz Septymiusz Sewer podejmuje jak gdyby dalekowzroczne plany Agrykoli. W odstępach milowych wznosiły się baszty stanowiące miejsce dla załogi i punkt obserwacyjny oraz dwie wieże strażnicze. w których bierze także niefortunnie udział Clodius Albinus – zarządca Brytanii. pozostała zachodnia część jest wałem ziemnym pokrytym darnią. Jego wschodni odcinek wynoszący 45 mil zbudowany był pierwotnie z kamienia. Po 40 latach od wybudowania porzucono tę linię obrony. przedzierają się przez mur Hadriana i śmiałym niszczycielskim rajdem dochodzą do Yorku i Chester. Kiedy w roku 211 umierał w Yorku. Wysokość muru dochodziła do 6 metrów. chociaż jednak nie budzi estetycznego wzruszenia. to znaczy bez mała 113 kilometrów. W porównaniu z murem Hadriana była znacznie słabsza pod względem fortyfikacyjnym. Kiedy atak barbarzyńców koncentrował się w jednym punkcie. zostawiłem pokój nawet w Brytanii”. Śmiertelna choroba toczy imperium od wewnątrz. a nawet posuwa się daleko na północ poza Aberdeen. Zarządca Brytanii ponosi śmierć. U wschodnich wybrzeży wyspy pojawiają się korsarskie statki Franków i Saksonów – zapowiedź nadciągającej katastrofy. jest długi na 76 mil rzymskich. wszędzie panował zamęt. Lecz on również nie urzeczywistnił swoich zamiarów. Pokój złudny i nietrwały.antyarchitekturą zastygłą w konwulsyjnym geście obrony ukamienowaną przestrzenią. którego liczebność wynosiła 1015 tysięcy ludzi. bo za jego rządów go wznoszono w latach 123-128. aby stoczyć walkę o władzę z cesarzem Septymiuszem Sewerem. Zburzyli ją sami Rzymianie. z sąsiednich bram wypadali legioniści i jak myśliwi zamykali pierścień wokół oblegających. aby obie te linie obronne mogły skutecznie wspierać się w skoordynowanej akcji obronnej. tylko gdzieniegdzie czas uczynił w nim szczerby. przez które teraz przechodzą melancholijne krowy. bardzo niepewna zwłaszcza na flankach. Przed wałem znajdowała się szeroka fosa. co umożliwiało szybki przerzut żołnierzy i sprzętu. Obserwowano je z niepokojem.

Ale ludność miejscowa nie była dostatecznie zromanizowana.jak w kilka wieków później za panowania potężnego Karola Wielkiego patrzono z niepokojem u wybrzeży Francji na prostokątne żagle Normanów zwiastujące przyszłe klęski. Jedną z nich jest Brytania. Sytuację ratuje wysłany na czele potężnej armii przez cesarza Walentyniana komes 132 133 limitanei – żołnierze strzegący granic Co jest ocalone jeśli ginie Rzym (łac. Czuj. zrazu zniósł tę obelgę. zachodu i południowego wschodu. a wódz Brytanii salwuje się ucieczką. a także dokonał zakrojonych na szerszą skalę prac nad odbudową zniszczonych miast – Yorku. Główną ideą tych reform była – jak się zdaje – próba usprawnienia dowództwa. która składa się z czterech nowo ustanowionych prowincji. W roku 286 ogłosił się cesarzem Brytanii. Do czasu jednak. Zrazu jest to emigracja pokojowa. J. Tłum. Szkotów. Nowi przybysze otrzymują zgodę cesarza na osiedlenie na warunkach sprzymierzeńców. Listy. św. cesarza władającego zachodnią częścią imperium. głównie na wybrzeżu wschodnim. . a wybrzeży wschodnich miał bronić komes Brzegu Saskiego (Comes Litoris Saxonici). nie wszyscy wiązali swoje losy z losami Rzymu i nie wszyscy zadawali sobie retoryczne pytanie Quid salvum sit. dowódca floty. pod wpływem silnych ruchów migracyjnych. głównie na zachodzie wyspy. po której wkrótce umarł w Yorku w roku 306. Był nim niejaki Karauzjusz. Osiągnąwszy bogactwo. Odbył także zwycięską kampanię przeciwko Piktom. który doszedł do znacznego majątku w walce z piratami. Chlorus pokonał rebeliantów. Imperium podzielone zostaje na dwanaście diecezji. Ciężar obrony granicy północnej spoczywał odtąd na barkach wodza Brytanii (Dux Britanniarum). Pada w walce komes Brzegu Saskiego.). 123. wzmocnił system obrony Londynu i mur Hadriana oraz wzniósł nowe forty. a także szersze niż dotąd wciągnięcie ludności miejscowej w obronę wyspy. zapragnął sławy. Verulamium. Jego zbrojny wysiłek zapewnił wyspie spokój na lat trzydzieści. na wyspie ląduje ekspedycja karna pod wodzą Konstancjusza Chlorusa. Celtowie ze Szkocji i Irlandii. bo już w roku 367 przyłączają się do Piktów. Całą niemal wyspę zalewają fale barbarzyńców. W pierwszej połowie IV wieku bowiem na terenach zajętych przez Rzymian i ostatecznie spacyfikowanych osiedlają się. Każda z prowincji wystawiała własną milicję (limitanei132) podlegającą naczelnemu wodzowi. Hieronim. W burzliwej historii rzymskiej Brytanii znajdujemy także cesarza-samozwańca. którzy przypuszczają koncentryczny atak na wyspę z północy. 16. si Roma perit?133 Na domiar złego skład etniczny diecezji brytańskiej zmieniał się. Ale kiedy w kilka lat później Karauzjusz zostaje zamordowany przez swego zausznika. i to na niekorzyść. który panował wówczas w Rzymie. komesowi Brytanii (Comes Britanniarum). Franków i Saksonów. Dioklecjan. Za czasów Dioklecjana przeprowadzono szereg doniosłych reform administracyjnych.

Tonie teraz potężny statek imperium i nikt nie troszczy się o północną wyspę. i przenikliwe duże oczy. udając się na wojnę z Gotami. aż do padającego jak jowiszowy grom: siadaj. Chrześcijaństwo – „religia niewolników” – przejmuje schedę rzymską i rolę obrońcy cywilizacji. Cerę miał oliwkową. German z Auxerre w misji. że „nażarty szkocką owsianką cierpi na zanik pamięci”. durniu! Znosiliśmy te ciosy z pokorą. Ostatni Rzymianin – cesarz Aecjusz – odczytywał zapewne z bezsilną ironią apel Brytów i opis ich sytuacji: „barbarzyńcy spychają nas w morze. że nauka była łatwa i że oddawaliśmy się jej z radosnym zapałem. W roku 429 nie żaden centurion rzymski. Był to mężczyzna w sile wieku. skłamałbym. postawny. ten należycie karci (łac. ale ów święty German prowadzi milicję brytańską z okrzykiem Alleluja134 do walki z Piktami. bene castigat135. Wyspiarze zostają teraz sami. jeśli wolno się tak wyrazić. co rzymskie. a mianowicie zwalczania herezji mnicha brytańskiego Pelagiusza. Twarz surową. zatytułowanego Puer 134 135 Alleluja – (hallelu-Jah) chwalcie Pana (hebr. o którym św. teologicznej. Uśmiechał się rzadko. Włosy czarne. Hieronim z iście senatorską pogardą powiedział. że qui bene amat. Błagania o pomoc rzymską pozostają bez odpowiedzi. Pierwsze lekcje z podręcznika w niewinnie zielonej okładce. duży orli nos. jeślibym powiedział. przez retoryczną tyradę o powinnościach młodzieńców. proporcjonalnie zbudowany.). a morze wyrzuca nas z powrotem na barbarzyńców”. natomiast skala jego gniewu była nieporównana w swoim bogactwie i odcieniach – od ironicznego syku. a także tego. Jest to już jednak ostatnia optymistyczna scena przed tragicznym epilogiem. lekko falujące. to sardonicznie. u którego nasady przyczepiony był cwikier. W pierwszych latach V wieku ostatnie oddziały rzymskie opuszczają wyspę. Był dla nas uosobieniem męskości. . odbudowuje zniszczony mur Hadriana i szereg fortów na Brzegu Saskim oraz odbywa tradycyjną ekspedycję karną w głąb Szkocji. Naprzód jednak chciałbym opisać naszego preceptora.) Kto kocha właściwie.Teodozjusz. który przywraca porządek. że pochodzi z Kolchidy). II Więc Grzesio uczył nas łaciny. Pod koniec lat dwudziestych V wieku przybywa na wyspę św. a jeśli już. wiedząc dobrze. jak ludzie rasy śródziemnomorskiej (potem dowiedzieliśmy się. jedyny nie antyczny a galicyjski element tej twarzy. zdani na własne siły. wysoki. i łatwo wyobrażaliśmy go sobie w todze obramowanej purpurą lub na czele legionów.

Aż wreszcie doszliśmy do najwyższego stopnia wtajemniczenia – do składni – i tu zaczął się las. 5. – abamus. servus miser139 – i te gromko powtarzane litanie szybko wpadały w ucho. czwartą). że będąc obywatelem rzymskim. loqui Messanae et queri coepit se civem Romanum in vincla coniectum. quem dico. cum in illo numero civium Romanorum ab isto in vincla coniectus esset et nescio qua ratione clam e lautumiis profugisset Messanamque venisset. videret et ex illo metu mortis ac tenebris quasi luce libertatis et odore aliquo legum recreatus revixisset. – abam. Wyszedłszy z ciemnicy jakby światłem wolności orzeźwiony. – ant. – abat. Z gąszczu zdań pobocznych 136 137 138 139 140 chłopiec rzymski Ziemia jest okrągła dobry chłopiec nieszczęśliwy niewolnik Ten Gawiusz z Kosy. i tam na przybywającego Werresa czekać będzie (łac. i ukołysani tym jak dzwonkami płynęliśmy w nasze niespokojne sny szkolne.). – atis. „Gavius hic. Verri se praesto advenienti futurum”140. sibi recta iter esse Romam. lecz wspaniałe jak portyki. Koniugacje stanowiły już problem daleko trudniejszy ze względu na przesadne – naszym zdaniem – rozbudowanie czasów. z bojaźni śmierci ochłonął. gdy został z innymi w kajdany okuty.. na nowo odżył.Romanus136. Terra est rotunda137 (stwierdzenie to zaniepokoiłoby Rzymian) nie sprawiały kłopotu nawet najbardziej zatwardziałym barbarzyńcom. – abo. Rykaczewski. a potem przydawki. To już nie były banalne zdanka. Poznań 1873. E. matecznik i zgrzytanie zębów. Cyceron. wydziobując podmiot. civium Romanorum. – abant. qui tam prope iam Italiam et moenia Reginorum. były dziecięco łatwe. w których ukazywał się Grzesio pod postacią boga lub tyrana. Uff! Krążyliśmy tedy nad tymi tekstami jak stado zbłąkanych ptaków. dopełnienia i okoliczniki. że dąży prosto do Rzymu. długie jak bezsenne noce okresy klasycznych mówców i filozofów. zawsze z nieodłącznym przymiotnikiem – puer bonus138. Tłum. – abatis. więc wieszaliśmy nad naszymi łóżkami arkusze papieru. jakby tchnieniem praw owiany. – abas. – amus. – at. – abis. o którym mówię. aby oswoić nas z mową naszych kulturalnych praojców. Widząc już tak bliską Italię i mury Regium. Krótkie zdania w indykatiwie. metodę chóralnego recytowania przez wszystkie liczby pojedynczej i mnogiej. na nich czerwonym ołówkiem wypisane były jak magiczne zaklęcia końcówki koniugacji: – o.. – as. orzeczenie. został wtrącony do więzienia. . Bez większego trudu przebrnęliśmy przez pięć deklinacji (z ulubioną najprostszą. Mowa przeciw Werresowi. W Messinie zaczął mówić i użalać się. 2. wymyślone przez poczciwych pedagogów. nie wiem jakim sposobem wymknął się potajemnie z Kopalni i do Messiny przybył. np. Consanus. 61.

morituri te salutant”143. najczęściej „Ave. Nasi pedagodzy. abyśmy mieli łacinę we krwi. Kiedy atmosfera stawała się nie do zniesienia. co miało nas uchronić od podchwytliwych pytań. wymazywał wszelkie pomocnicze uwagi w naszych książkach olbrzymią gumą i żądał po prostu.. jakie mogą płynąć z czytania Platona czy Seneki w oryginale. że korzysta z pracy cudzej i z kandydata na obywatela Rzymu spadał nieuchronnie w szeregi niewolników. Porównywano ją do serca albo stosu pacierzowego imperium. Warto przeto zastanowić się. Daremnie.. więc krzyczeliśmy i jednocząc się w tym krzyku. że kompleksy są rzeczą cenną i wzbogacają życie wewnętrzne. nie ulegali nowinkom szkoły freudowskiej i nie zwracali najmniejszej uwagi na to. ablativus absolutus.” – Witaj. Więc uczyliśmy się łaciny u Grzesia. Postępowali chyba słusznie. pozdrawiają ciebie mający umrzeć imiesłowem w miejscowniku wyrażające okoliczniki. ablativus.wyłuskiwaliśmy zdanie główne. demaskował się. lecz o wysiłek w zgłębianiu ducha mowy i jego wewnętrznej architektury.. nasz profesor-centurion podrywał nas z ławek i pozwalał na całe gardło ryczeć (byle po łacinie). Caesar. pisaliśmy na marginesach naszych tekstów uwagi: „accusativus cum infinitivo. gdyż Grzesiowi wcale nie szło o gładki przekład. Jednym z fundatorów potęgi rzymskiej i głównym jej gwarantem była armia rzymska.”142. powróćmy jeszcze na krótko do legionów w Brytanii.. W tych czasach nikt (albo prawie nikt) poważny nie podważał celowości uczenia języków klasycznych w szkole. czy hodują w nas kompleksy. a dwóje sypały się gęsto. Caesar. Nikt także nie obiecywał nam materialnych korzyści. gerundium. bo nikt tego nie udowodnił. Co leniwsi posługiwali się brykami. na czym polegała tajemnica jej sukcesów. A potem okazało się także. – konstrukcja biernika z bezokolicznikiem. pokonywaliśmy strach i słabość ducha... Panował w klasie dryl niemal wojskowy. 143 . Jak? W męce. jak już powiedzieliśmy z czterech legionów. Inwazyjne siły rzymskie w roku 43 składały się. Cezarze (cesarzu). 141 142 consecutio temporum – zasada następstwa czasów accusativus. porządkowaliśmy czasy według consecutio temporum141 i odstępstw od consecutio temporum. była to siła wojskowa nie mająca sobie równej w ówczesnym świecie i trudno znaleźć podobną armię w późniejszej historii... Okrucieństwo szkoły przygotowywało do okrutnego życia. Nasz profesor tępił ściągi. gerundium – rzeczownik czasownikowy. a Grzesio był przykładem klasycznym. – połączenie rzeczownika z „Ave. Istotnie. Ale zanim spróbujemy dać odpowiedź na to pytanie. bo infamią). ale nie umiał objaśnić konstrukcji gramatycznej. Aby temu zapobiec. a także zaprawa charakteru. Kto tłumaczył zbyt potocznie. czy nie lepsze niż rozwiązywanie równań liniowych. gdyż zmagaliśmy się z rzeczami trudnymi i do dziś nie wiem. lecz kończyło się to z reguły fatalnie (gorzej niż złą notą. Było to po prostu ćwiczenie umysłu.

organizacja. Wszystko to zostało powiedziane po to. a każdy żołnierz był specjalistą w swoim rzemiośle. gdyż powstał za czasów imperatora Augusta) stacjonował początkowo w Gloucester (Glevum). a więc oddziałów pierwszoliniowych. nawet w okresie jej największego rozwoju. Nie zatem ilość. II Adiutrix (utworzony przez cesarza Wespazjana na wybrzeżu Adriatyku jako legion rezerwowy) wysłany do Brytanii w roku 71 zajmuje twierdzę Lincoln (opuszczoną przez IX legion). około roku 78 przeniesiony do Chester (Deva) w Walii. że w czasach Augusta – jak szacują statystycy – cała ludność imperium wynosiła 54 miliony – daje to wskaźnik poniżej 1% obywateli pod bronią. wykazuje zastanawiającą stałość w czasie długiej historii cesarstwa: waha się zaledwie od 27 do 33 (lub jak chcą inni autorzy – od . wycofany w roku 86 nad Dunaj. XIV Gemina (Bliźniak – prawdopodobnie stop dwu legionów) pozostaje na wyspie do roku 70. Po reorganizacji wojsk za czasów Dioklecjana został częściowo przeniesiony na wybrzeże szkockie i stacjonował w forcie Richborough (Rutupiae) niedaleko dzisiejszego Sandwich w hrabstwie Kent. że Rzym był państwem militarnym. Rzymianie spotykali się na polach bitew ze szlachetnymi wolontariuszami. ale jakość – wyszkolenie. XX Valeria przypuszczalnie stacjonował początkowo w Gloucester. gdzie rezydowali cesarze w czasie swoich wizyt w Brytanii. Biorąc pod uwagę. lecz w roku 71 w związku z ofensywą na zachodzie przeniesiony został do twierdzy Caerlon (Isca) w południowej Walii.dwa dalsze wylądowały na wyspie później. Jak długo poszczególne legiony pozostawały w Brytanii i gdzie szukać należy ich głównych punktów koncentracji? II Augusta (legion nazwany tak. Około roku 120 po Chr. stąd nazwa) do roku 71 przebywał w twierdzy Lincoln (Lindum). później przeniesiony do Chester. Liczba legionów. harcownikami. IX Hispana (przeniesiony z Hiszpanii. Liczebność armii rzymskiej. aby zatrzeć tradycyjny obraz legionów nieruchomo zastygłych na granicach cesarstwa. gdzie pozostał do końca III wieku. Jest to domniemanie błędne. ocenia się na znacznie poniżej pół miliona ludzi. po czym zostaje wysłany do Germanii. wojny i podboje mogą narzucać przypuszczenie. gdzie co drugi obywatel był pod sztandarami albo pracował dla wojska. Ogromne obszary imperium rzymskiego (za Hadriana 3 340 000 km2). Jego losy nie są dokładnie znane. potem dalej na północy w Yorku (Eboracum) – głównym rzymskim skupisku na wyspie. legion ów zostaje wycofany i zastąpiony przez VI Victrix – który zostaje w Yorku aż do końca okupacji. granica lądowa rozciągnięta na 10 tysięcy kilometrów. umiejętności taktyczne decydowały o przewagach orłów rzymskich. Najprawdopodobniej wycofany pod koniec IV wieku dla obrony północnych granic imperium. Oni sami wchodzili w skład armii stałej opartej na zaciągu. którzy bronili swojej wolności.

ponieważ szeroko rozlane i płytkie wody nadbrzeżne przypominały warunki wodne Tygrysu. Był to zazwyczaj doświadczony dowódca po trzydziestu lub więcej latach nieprzerwanej służby wojskowej. Na czele profesjonalnego grona oficerów stał praefectus castrorum. W stolicy znajdowała się tylko gwardia pretoriańska – przyboczna straż cesarza towarzysząca mu w jego kampaniach. Naczelny centurion – primus pilus146 – wybierany corocznie. twardy kościec armii stanowili centurionowie w liczbie 60 na każdy legion – bezpośrednio odpowiedzialni za bojowe wyszkolenie i dowodzenie podległych im centurii liczących po 80 ludzi. tak zwani primi ordines. z reguły stacjonowały one na granicy imperium. W późnym okresie cesarstwa była ona potężnym czynnikiem politycznym i wielokrotnie wpływała na wybór i krwawe usuwanie cezarów. Najwyżsi stopniem oficerowie podlegający legatowi to sześciu trybunów. jak wskazuje nazwa. wszelako w niektórych przypadkach bardzo użyteczne. Najwyżsi rangą centurionowie. zachowując zrazu pewną taktyczną autonomię. najczęściej słabo wyszkolone. Historycy odkryli. Od czasów Augusta oddziały te stały się integralną częścią armii rzymskiej podporządkowaną jej naczelnemu dowództwu. Większość centurionów wywodziła się z prostych żołnierzy. Pochodziły z pobliskich prowincji i znajdowały się pod dowództwem tubylczych wodzów. obowiązek ten pełnił normalnie przez trzy lata. tak zwane auxilia. W skład legionów wchodzili obywatele rzymscy. prowadziły bowiem walkę na swój sposób. Legionom towarzyszyły w walkach także nieregularne jednostki piechoty – numeri i kawalerii – cunei. Stos pacierzowy. rekrutujące się z wojowników nowo podbitych szczepów nadgranicznych. znad dalekiego Tygrysu. Zastępował go praefectus castrorum145 odpowiedzialny za wyszkolenie. Nie były to oddziały wyborowe. że w Brytanii w Lancaster. stacjonował egzotyczny oddział – Numerus Barcariorum Tigrisiensium144 – pochodzący. Dowódcą legionu i związanych z nim oddziałów pomocniczych był legatus legionis – nieodmiennie senator w wieku około trzydziestu lat. a później w South Shields. Trybunowie (instytucja pomyślana jako przygotowanie do politycznej kariery) nie sprawowali bezpośrednio dowództwa. zajmowali się sprawami administracji i jurysdykcji. rzadko 144 145 146 Numerus Barcariorum Tigrisiensium – oddział żeglarzy znad rzeki Tygrys praefectus castrorum – dowódca twierdzy primus pilus – pierwszy centurion pierwszego oddziału . jak na przykład syryjskie oddziały łuczników czy ciężka sarmacka kawaleria. także wojsk pomocniczych. Uzupełnieniem legionów były wojska sprzymierzeńców. a następnie przerzucony do Brytanii i tu pracował nad budową promów wojskowych przez rzekę Tyne i zatokę Morecambe. W czasie efemerycznego podboju kraju Partów przez Sewera ów numerus został sformowany.25 do 35). dowodzili pierwszą kohortą legionu (kohorta – jedna dziesiąta legionu – była podstawową jednostką taktyczną i składała się z 6 centurii). wewnętrzną organizację i zaopatrzenie.

mensor151. wolni od zajęć wojskowych. Nie byli oni odpowiednikiem kapelanów w armii nowożytnej. rozbudowanego zaplecza technicznego. wytwórców strzał i wreszcie drwali. Był więc w każdym legionie architectus150. Opiekę duchową nad legionami sprawowali kapłani i wróżbiarze. dlatego określenie „opiekun duchowy” jest niezbyt ścisłe. Legioniści spędzali większą część swego życia z daleka od rodzin i ojczystych stron. ale także tacy. Operacje wojsk na odległych i trudnych terenach wymagały. Owe funkcje administracyjno-gospodarcze spełniali często wysłużeni żołnierze. Kolumna Trajana – ta gigantyczna taśma filmowa i nieocenione źródło ikonograficzne dla poznania życia żołnierzy cesarstwa – w jednej ze swoich scen przedstawia ofiarę ze zwierząt przy ołtarzu polowym: kapłani w płaszczach zarzuconych na głowę w asyście żołnierzy trzymających w rękach wielkie. zarządzali magazynami żywności czy wreszcie opiekowali się testamentami i mieniem zabitych w wojnie żołnierzy. toteż w skład legionów wchodzili nie tylko ci. Byli jakby małym wędrownym społeczeństwem. librarii – rachmistrze exactores – poborcy architectus – budowniczy mensor – mierniczy hydraularius – znający się na systemach wodnych haruspices – wróżbiarze . hydraularius152 odpowiedzialny za doprowadzenie wody do obozów i osuszanie terenów bagnistych. zakręcone trąby i rogi przyjmują procesję ofiarników. Chorąży centurii był tradycyjnie skarbnikiem żołnierskiej kasy pożyczkowej i funduszu pogrzebowego. czyli geometra wyznaczający plan obozów. którzy torowali żołnierzom drogę przez leśne gęstwiny.). którzy brali bezpośredni udział w walce. prowadzili bowiem wypłaty żołdu. którzy potrafiliby przeprowadzić roboty inżynieryjne od najprostszych do najbardziej skomplikowanych. ale dla armii jako całości. cieśli okrętowych. a przede wszystkim fachowców. szklarzy. tak zwani immunes147.dochodził do tej godności przed pięćdziesiątym-sześćdziesiątym rokiem życia. a nadto wielu różnych librarii148 i exactores149 odpowiadających naszym kasjerom i księgowym. specjalista od robót ziemnych i naziemnych. ale obok niego działali również zawodowi urzędnicy pobierający dla wojska kontyngenty zboża. którzy troszczyli się o zaspokojenie potrzeb normalnego życia. jakbyśmy to dzisiaj określili. O zdrowie fizyczne i kondycję żołnierzy dowództwo armii dbało nie mniej troskliwie jak o 147 148 149 150 151 152 153 immunes – (łac. zwani haruspices153. Zadanie ich polegało raczej na zjednywaniu życzliwości bogów i przewidywaniu losów nie dla poszczególnych indywiduów. Towarzyszyła im poza tym spora liczba rzemieślników: konstruktorów katapult i machin oblężniczych.

był to zwykle Grek. Liczne znalezione w Brytanii amfory i ogromne gliniane pojemniki świadczą o tym. ale na prywatnych kwaterach w mieście. w czasie którego wielu zginęło z zimna i wyczerpania. Kolumna Trajana w jednym ze swoich fragmentów przedstawia żołnierza wojsk pomocniczych. oddane słodyczom życia. Ujmuje to lapidarnie Józef Flawiusz. i to w pełnym uzbrojeniu). smaganym lodowym wiatrem terenie odbył gigantyczny marsz. a plany sztabu realizowane przez żołnierzy wszystkich stopni z żelazną konsekwencją. jak ów Hermogenes. który ośmielił się stawić czoło potędze wojsk cesarskich. Wybitny wódz rzymski Corbulo (działał w czasach Klaudiusza i Nerona. że co najmniej 3 razy w miesiącu odbywano dziesięciomilowy ćwiczebny marsz. wyszkolenie nie zawsze stało na najwyższym poziomie i zmieniało się w różnych okresach. Ćwiczenia porównuje on do bezkrwawej bitwy.uzbrojenie. jak i wojny. natomiast wino płynęło szerokim strumieniem w wyschłe gardła. nazwani tak od „apteczki pierwszej pomocy” – capsa154. musztra. zastał wojska rzymskie w opłakanym stanie. kiedy przybył do Syrii. wsławił się zwycięską wojną przeciwko Partom). a więc człowiek. Oczywiście. Corbulo zebrał zniewieściałych legionistów i w zimie w górzystym. amputacje były chlebem powszednim chirurgów. że każda kampania. Lekarzowi podlegali felczerzy (medici) i pielęgniarze (capsarii). którzy wytrzymali tę potworną próbę. Niezrównana była sztuka lekarzy greckich: przeprowadzali zręcznie skomplikowane operacje. W czasach republiki i wczesnego cesarstwa odpowiadali za nie poszczególni wodzowie – zależało więc od wiedzy wojskowej i talentów indywidualnych dowódcy. pustynnym. który zakłada na udo legionisty opatrunek. za to wiosną mógł na czele tych. terpentyny i różnych wywarów z ziół. nawet wrogów Rzymu – nie były dziełem przypadku czy przychylnej wojennej fortuny. bitwę zaś nazywa krwawym ćwiczeniem. usunięcie ciał obcych. Stacjonowały nie w wojskowych obozach. zacierka zbożowa. Przy wielu obozach i fortecach zakładano szpitale. odbyć błyskotliwą i zwycięską kampanię w Armenii. Wikt był zdrowy i niemal całkowicie wegetariański: ser. że był to jeden z pierwszych importowanych artykułów na wyspie. którego ołtarz wotywny do dziś możemy oglądać w muzeum w Chester. Każda większa jednostka wojskowa posiadała swego lekarza w stopniu oficera. Armia rzymska była bez porównania lepsza w rękach Cezara niż w czasach Augusta. każda bitwa była drobiazgowo przygotowana. Sukcesy armii rzymskiej – i z tym zgadza się większość pisarzy. jarzyny. Za czasów Trajana 154 capsa – skrzynka . w którą wyposażeni byli na polu bitwy. zwana armatura. ćwiczenia z bronią i taktyczne były codziennym zajęciem legionistów zarówno w czasie pokoju. przy czym jako środków antyseptycznych używano smoły. Niebywała sprawność i efektywność tej militarnej siły polegała na tym. mięso pojawiało się rzadko. Forsowne marsze (późnorzymski pisarz Vegetius mówi.

Za Augusta prosty żołnierz otrzymywał 225 denarów rocznie. aby za orientacyjny miernik przyjąć cenę zboża – i dochodzi do wniosku. 25 000 i 50 000. utrata żołdu. jeśli weźmiemy pod uwagę dużą inflację rzymskiego pieniądza. legioniści wiązali z nią całą swoją życiową karierę i egzystencję. czyli 10 000. jak z tych obliczeń wynika. stosowano dziesiątkowanie. zwanych lanistae155 na wzór „trenerów” gladiatorskich szkól. Lista kar za złamanie dyscypliny była długa i dość przerażająca. możliwość uciułania grosza. że prosty żołnierz mógł się utrzymać. Trudno dzisiaj interpretować te liczby. mistrzowie fechtunku. że spał na warcie. Z wyjątkiem wyższych oficerów byli to ludzie pozbawieni osobistego majątku. Ta podwyżka wyrażona w cyfrach bezwzględnych jest mniej imponująca. odzież i namioty. Poza wojskiem byli niczym. karne ćwiczenia i zmniejszenie racji żywności. Zróżnicowanie żołdów podkreśla bardzo wyraźnie hierarchię poszczególnych grup tego zawodu. Mówią one raczej o znacznym zróżnicowaniu wynagrodzeń za służbę w armii niż o standardzie życiowym legionisty. primi ordines (centurionowie pierwszej kohorty każdego legionu) otrzymywali dwa razy tyle co zwykły centurion. Niektórzy dowódcy nakazywali odcinać dezerterom prawą rękę. wydając 2/3 swego żołdu. Główną przyczyną opisanego przez Tacyta buntu w roku 14 był fakt. ile zarabiali. wstępujący na tron 155 lanistae – (łac. Od czasu kiedy armia rzymska stała się armią zawodową. czyli od początku I aż do III wieku. . W takich przypadkach jednak cesarze woleli nie drażnić głównej podpory władzy i zaspokajali żądania żołnierzy. skoro wybuchały często bunty wojsk domagających się poprawy warunków życiowych. Bunt i dezercja karane były śmiercią. Inny uczony angielski Ralf Westwood Moore proponuje. a w późniejszych czasach tylko jedną piątą.). w której stara się uchwycić ich zmiany od czasów Augusta do Karakalli. a było to 17 razy więcej niż wynosił żołd prostego legionisty. To ono zapewniało im karierę. i to za drobne przewinienia – centurionowie nie od parady nosili szpicrutę z drzewa winnej latorośli. Karą za mniejsze wykroczenie była degradacja. Dwa wieki później żołd wzrósł przeszło trzykrotnie i dla tych samych grup wynosił 750. 12 500. centurion – 3 750. primi ordines – 7 500. Sytuacja jednak nie była tak różowa. Chłosta stosowana była bardzo często. Aby zapewnić sobie ich lojalność. zabezpieczenie na starość. Żołnierz przyłapany na tym. Warto więc przyjrzeć się. a primi pili – 15 000. że legioniści musieli ze swoich zarobków płacić także za broń. W czasie rządów cesarza Domicjana centurion otrzymywał 5 000 denarów rocznie. był ukamienowany przez swoich towarzyszy.osiągnięto wysoki poziom wyszkolenia legionów dzięki wprowadzeniu specjalistów od musztry. jeśli przestępstw tych dopuściły się większe jednostki wojskowe. Dwukrotnie więcej (20 000 denarów) wynosił żołd szefów centurionów (primi pili). Badacz angielski Peter Astbury Brunt proponuje tabelę żołdów.

Warszawa 1960. później okres czynnej służby wojskowej wynosił 25 lat. Zresztą etniczny skład legionów stanowił barwną mozaikę i „prawdziwi Rzymianie” stanowili tu znikomy odsetek. żołnierze nie mogli 156 Constitutio Antoniniana – Marek Aureliusz Antoninus zw. żył 34 lata. Constitutio Antoniniana156 przyznała prawo obywatelskie wszystkim mieszkańcom prowincji). „Panowie najpiękniejszych i najbogatszych połaci. wokół którego grupowała się ludność miejscowa i napływowa – handlarze i rzemieślnicy. bezludnych wrzosowisk. a nawet dalekiej Kapadocji i Syrii. Zmierzch Cesarstwa wolnym mieszkańcom prowincji. Aż do początku III wieku po Chr. zastępca centuriona w XX legionie Valeria Victrix. niewątpliwie idealizuje żołnierzy imperium zagnanych w dalekie kraje. t. służył w armii lat 15. O melancholio! Edward Gibbon w swoim sławnym dziele Zmierzch Cesarstwa Rzymskiego tak pisze o legionach rzymskich w Brytanii: „Panowie najpiękniejszych i najbogatszych połaci kuli ziemskiej z pogardą odwracali się od posępnych gór chłostanych przez zimowe burze. Jak długo trwała służba wojskowa? Za czasów Augusta – 16 lat plus cztery lata nie pod bronią.V. Na jednym z kamieni nagrobnych znajdujących się w muzeum Grosvenor w Chester czytamy: DIS MANIBUS CAECILIUS AVITUS EMERITA AUGUSTA OPTIO LEG. Dacji.). XX V.. Nie należy ich sobie wyobrażać jako smętnych. Tłum. Były to raczej krwiste i brutalne osiłki – ci obrońcy cywilizacji. że Cecyliusz Avitus urodzony w Emerita Augusta. a weterani służyli jeszcze w armii przez pięć dalszych lat. Tracji.: S. Każdy legion stacjonował w stałym obozie. 14. krajów położonych nad Renem. ale na stanowiskach administracyjnych w legionie (immunes). Porozumiewali się zapewne między sobą mało wytworną łaciną. sprzymierzeńcy zaś prawo obywatelskie (w roku 212 po Chr. 157 158 Rzymskiego. Gibbon.. 1. Galii. Kryński.asygnowali spore sumy do podziału między legionistów. a za nim poszli inni autorzy. . STIPENDIORUM XV VIXIT ANNOS XXXIV157 – to znaczy. Hiszpanii. Po wyjściu z wojska weterani otrzymywali odprawę oraz nadział ziemi. świętej pamięci. Przeważająca większość – czego dowodzą inskrypcje nagrobne – pochodziła z Dalmacji. Gibbon. od jezior spowitych w błękitną mgłę i od zimnych.” – E. co język rekrutów armii Franciszka Józefa z niemczyzną Hofmannsthala. W pierwszej połowie I wieku okres służby został podniesiony do lat 20. Inkorporacja w szeregi następowała dość wcześnie i kilkunastoletni rekruci nie byli rzadkością. po których gromada nagich barbarzyńców goniła leśne jelenie”158. s. która tyle miała wspólnego z Cyceronem. Karakalla nadał prawo obywatelstwa Dis manibus – Boskim cieniom (łac. bladych młodzieńców czytających na postojach Rozmyślania Marka Aureliusza i trawionych tęsknotą za Lesbią i Rzymem.

zawierać legalnego małżeństwa w czasie pełnienia służby wojskowej. Mieli natomiast konkubiny i synowie z tego związku wcielani byli z reguły do legionu. Ci urodzeni w odległych od stolicy krajach znali Rzym tylko z opowieści, a twarz cesarza z portretu, jaki nosił chorąży – imaginifer. Nic dziwnego przeto, że więź ideowa żołnierzy z imperium i imperatorem stawała się z pokolenia na pokolenie coraz słabsza. Armie przygraniczne przekształcały się stopniowo w wojska terytorialne o słabym wyszkoleniu i wartości bojowej. W roku 367 po Chr., w czasie wielkiego ataku Saksonów, Piktów i Szkotów, zaskoczenie legionów było całkowite z powodu zdrady żołnierzy patrolujących granicę, którym barbarzyńcy obiecali udział w podziale łupów. Zdarzyły się wówczas liczne przypadki dezercji. Zmienił się także nie do poznania charakter, a nawet wygląd zewnętrzny miast garnizonowych i fortec. Znawca tego okresu Ian A. Richmond tak o tym pisze: „Nowi żołnierze wraz ze swymi żonami i dziećmi żyli wyłącznie wewnątrz fortów, pobieżnie po najazdach odbudowanych przez miejscowych robotników. Forty stały się małymi ufortyfikowanymi dworami, bardziej przypominającymi dwory średniowieczne niż castellum159 Rzymian; na modłę średniowieczną żołnierze otrzymywali przyległe pola uprawne jako rekompensatę za służbę. Ta nowa organizacja, a raczej jej brak, przyczyniła się do dewastacji budynków ustawionych jeszcze wciąż według tradycyjnych linii; odkryto to w wielu fortach, gdzie spichlerze stały się domem mieszkalnym, a budynki dowództwa – sklepami. Centurion starej daty zbladłby na ten widok”.

III
Mimo żelaznej dyscypliny, jaką aplikował nam Grzesio (a może właśnie dlatego) lubiliśmy (choć to słowo nie oddaje ani treści, ani natężenia uczuć) zarówno jego, jak i jego przedmiot. Z czasem lekcje składały się nie tylko ze żmudnych tłumaczeń, szlifowania gramatyki, ale część ich była poświęcona kulturze i cywilizacji antycznej. Zgłębiliśmy tedy nie tylko tajemnice koniunktiwu, ale poznawaliśmy życie codzienne w stolicy imperium, uzbrojenie legionisty, rytuał Saturnaliów. Oczywiście, był to Rzym wyidealizowany, Rzym cnót obywatelskich, surowego męstwa. Ani skandaliczne życie Cezarów opisane przez Swetoniusza, ani obscena z szynków Pompei nie kalały naszej świadomości. Scypion Starszy, Katon, Grakchowie, dobrzy cesarze z rodu Antoninów podawani byli jak wzory godne naśladowania. Wiedzieliśmy, rzecz jasna, o doli
159

castellum – zamek, twierdza

niewolników, okrutnych prześladowaniach chrześcijan, szaleństwach Kaliguli, ale nad tymi mrokami świeciła mocno gwiazda rozumu. Nie wiem, kiedy to się stało (a chyba na pewno nie wydarzyło się nagle), że łacina zaczęła nas wciągać i fascynować. Naprzód, jeśli dobrze pamiętam, sam jej dźwięk poważny, spiżowy, a jednocześnie jasny – harmonia dobrze rozdzielonych spółgłosek i samogłosek. Najprostsze zdania miały linię, mocno zarysowany kontur, jakby wykute były w kamieniu. Eadem nocte accidit, ut esset luna plena – Tej nocy zdarzyło się, że była pełnia. Niby to samo, a nie to samo. Więc owijaliśmy naszą mowę-lepiech, mowę ziemi i jej szeptów, jak bluszcz wokół marmurowej kolumny. W moim zainteresowaniu łaciną i w miernych – wyznam – w tej dziedzinie postępach tkwił element, by tak rzec, osobisty. W kamienicy naprzeciw mieszkała młoda istota, której pełne kształty, kasztanowe włosy i dołeczki w policzkach przyprawiały o zawrót głowy i mąciły zmysły. Była córką profesora łaciny (nie z naszego wprawdzie gimnazjum), ale znaliśmy go, gdyż był autorem opracowań tekstów, nad którymi głowiliśmy się; ogłaszał także artykuły w miesięczniku „Filomata”, a pismo to prenumerowaliśmy (obowiązkowo) za pośrednictwem Grzesia. Siadywałem na balkonie z gramatyką łacińską Auerbacha i Dąbrowskiego i udawałem, że lektura tego wyjątkowo nudnego dziełka wprawia mnie w ekstazę. Był to właściwie akt rozpaczy. Jeśli przedmiot moich gorących uczuć zjawiał się na balkonie, nie było to przeznaczone dla mnie. Czasem dotykała mnie roztargnionym spojrzeniem, tak jak się patrzy na obłoki przesuwające się po niebie. Czekała na mego starszego kolegę z liceum, rosłego młodzieńca z falującą czupryną blond, niewątpliwie przystojnego (był chorążym naszego szkolnego sztandaru i na uroczystościach przepasany szarfą, w białych rękawiczkach prezentował się istotnie znakomicie) – ale, wiedziałem to dobrze, nie mógł dać jej szczęścia. Codziennie niemal o piątej po południu ona i mój śmiertelny wróg wychodzili z domu i znikali za rogiem w małej uliczce ocienionej kasztanami, gdzie (mówiła mi o tym moja rozgorączkowana wyobraźnia) działy się rzeczy straszne: ujmował ją pod ramię (wbrew najsurowszym zakazom regulaminu szkół średnich) i być może wyciskał na jej jedwabnej rękawiczce płomienny pocałunek. Burza sprzecznych uczuć w mojej udręczonej duszy: Odi et amo. Quare id faciam, fortasse req Nescio, sed fieri sentio et excrucior160. Na co liczyłem, manipulując na balkonie gramatyką łacińską Auerbacha i Dąbrowskiego tak,
160

Kocham i nienawidzę. Jakże się to dzieje? – / Spytasz. Nie wiem, lecz czuję, cierpię i szaleję

(łac.); Katullus, Poezje [Pieśni, 85]. Tłum.: A. Świderkówna.

aby okładka była z daleka widoczna? Liczyłem na to, że pewnego dnia dostrzeże mnie ojciec – klasyczny filolog i zawoła: „Obserwuję cię, młodzieńcze, od dawna. Twoja skromność i pracowitość, twoje umiłowanie mowy Rzymian są rękojmią, że jesteś odpowiednim kandydatem na męża mojej córki. Oddaję ci przeto jej rękę”. A dalej sprawy potoczyłyby się jak w bajce. Nie potoczyły się. Za to wykułem na blachę sporo przykładów użycia bardziej skomplikowanych form gramatycznych i mogłem błyszczeć na lekcjach, a nawet zdobyłem przyjazne spojrzenie Grzesia. Pracowaliśmy w pocie czoła. Zbliżała się pora owocobrania: w następnym roku mieliśmy przejść do poezji Katullusa i Horacego. Ale wtedy wkroczyli barbarzyńcy. Jak ocenić wkład cywilizacyjny Rzymu w Brytanii? Na to pytanie podaje się różne odpowiedzi uczonych. Archeolog angielski Francis John Haverfield mówi: „Od Rzymian, którzy kiedyś panowali w Brytanii, my Brytyjczycy nie odziedziczyliśmy praktycznie nic”. Bardziej sprawiedliwa wydaje się opinia znakomitego badacza dziejów George’a Macaulaya Trevelyana. W swojej Historii Anglii pisze on: „Ostatecznie Rzymianie pozostawili po sobie trzy wartościowe rzeczy: po pierwsze (a stwierdzenie to ubawiłoby i zbulwersowało Cezara, Agrykolę i Hadriana) walijskie chrześcijaństwo; po drugie rzymskie drogi; po trzecie rosnące znaczenie pewnych nowych miast, a w szczególności Londynu. Natomiast łaciński styl życia w miastach i willach, a także sztuka, język i polityczna organizacja rzymska zniknęły jak sen. Najważniejszym faktem wczesnej historii wyspy był fakt negatywny, a mianowicie Rzymianom nie udało się zlatynizować w sposób trwały Brytanii, tak jak to powiodło się im we Francji”. Zakładanie miast nie było zresztą bezinteresownym dobrodziejstwem ze strony okupantów. Jak słusznie podkreśla Pierre Grima – Rzymianie wznosząc miasta traktowali je jak potężny instrument polityczny. „Miasto rzymskie nie sprowadzało się wyłącznie do zespołu określonych wygód materialnych, było ono przede wszystkim wszechobecnym symbolem systemu religijnego, politycznego i społecznego stanowiącego trzon cywilizacji rzymskiej”161. Archeologowie odkryli na wyspie dwadzieścia kilka większych ośrodków miejskich pochodzących z czasów rzymskich. Przeważnie zakładane były w miejscu dawnych stolic szczepowych. Otoczone murem, zbudowane na typowo rzymskim planie prostokątnym, Silchester (Calleva) miało zaledwie 80 domów, a liczba jego mieszkańców nie przekraczała zapewne półtora tysiąca. Z wyjątkiem Londynu, którego populację w okresie rozkwitu uczeni określają na 15 000, inne miasta rzadko przekraczały liczbę 3 000 mieszkańców. O ich charakterze miejskim decydowało to, że były siedzibą władzy municypalnej i znajdowały się tam budowle publiczne – charakterystyczne rzymskie forum w środku miasta z kapitolem, czyli
161

Miasta rzymskie. Tłum.: J. Pański, Warszawa 1970, s. 7.

kolumny i posągi – słowem były to małe. w której obradował sąd. często niewydarzone kopie stolicy imperium. bazyliką. kurią – gdzie odbywały się posiedzenia prowincjonalnego senatu. Ozdabiały miasto łuki tryumfalne. termami spełniającymi rolę klubów czy dzisiejszych kawiarni. .główną świątynią oficjalnej religii. a także teatrem i amfiteatrem.

została zarówno co do treści. poza zastosowaniem zasad przywołanych powyżej. uzgodnienia nazw własnych. Nasze interwencje redakcyjne ograniczyły się do: uwspółcześnienia pisowni i interpunkcji. Strona następna: „Spis rzeczy”. przywracaliśmy wersję z rękopisu lub autorskiego maszynopisu. zamiast „Guttenberg” – . ze stosowanymi w polskim piśmiennictwie (Zbigniew Herbert często posługiwał się pisownią zapożyczoną z książek obcojęzycznych). pozostałe uzgadnialiśmy. do usunięcia pewnych błędów powstałych w druku w „Twórczości” (przykładowo: zamiast „ograniczoność” przywracamy słowo „organiczność”. Otwierający książkę szkic Labirynt nad morzem ukazał się w miesięczniku „Twórczość” 1973 nr 2. Strona trzecia. jak układu. widnieje on na wszelkich spisach rozdziałów projektowanej książki. nie numerowana: widnieje na niej dedykacja wypisana ręką Zbigniewa Herberta: „Kasi” (żona Autora. Katarzyna z Dzieduszyckich Herbertowa). w tym nazwisk. jak niniejsza książka. porównania cytatów (z przywoływanymi. Maszynopis złożony do druku przez Autora otwiera strona tytułowa z napisami: „Zbigniew Herbert”. respektuje go zarówno maszynopis złożony do druku (mimo nieciągłej i naruszonej w swoim porządku numeracji stron maszynopisu).Nota wydawcy I Labirynt nad morzem – uwagi wydawcy: Książka. ograniczyliśmy się. zamiast „wytrwałości” – „wytrzymałości”. lub nie. Tytuł przyjmujemy za ostateczny. wprowadzony ręką redaktora. Kierowaliśmy się zasadą wierności wobec Autora: za podstawę obraliśmy bez wyjątku teksty przejrzane przez Zbigniewa Herberta podczas jego pracy nad książkowym wydaniem szkiców. źródłami: cytaty w przekładzie Autora pozostawialiśmy bez zmian. dopisek: „Zbigniew Herbert. nie nosi zmian autorskich. Przytaczając szkic z tego samego maszynopisu w książce Zeszytów Literackich. w przypisach podając ich tłumacza). Maszynopis tego eseju. „Labirynt nad morzem”. jakkolwiek na szkicu Lekcja łaciny pojawił się. Co do układu i treści. Labirynt nad morzem – szkice z podróży po Grecji”. W przypadkach spornych (stosunkowo rzadkich). którą niniejszym oddajemy do rąk Czytelnika. opracowana przez Zbigniewa Herberta. złożony do druku w książce.

Szkic Duszyczka został opublikowany pt. starożytnego dekretu o cenzurze. podczas pracy nad wydaniem książkowym. noszącego wszakże. nieobecną w druku i na wcześniejszych wersjach maszynopisowych. tak jak dedykację. a także w rękopisie. towarzyszom pierwszej wyprawy do Grecji. Drukujemy wg maszynopisu przygotowanego do druku w książce. znawca literatury anglo-amerykańskiej.„Gutenberg”). Szkic od pierwszych swoich wersji. czeski poeta i eseista. całe zdania lub akapity). jako poeta zdobył sławę dzięki tłumaczeniom anglo-amerykańskim). . oraz przekreślonym pierwszym członem tytułu „Akropol i”. najwyraźniej. i prawa druku 1971-82. Akropol i duszyczka. Szkic Próba opisania krajobrazu greckiego ogłosiła „Poezja” 1966 nr 9. III). Szkic Sprawa Samos ukazał się w miesięczniku „Odra” 1972 nr 3. tłumacz poezji Herberta. zwłaszcza w części II szkicu. na kopii tekstu złożonego do druku w „Twórczości”). W książce Zeszytów Literackich wersja zmieniona. Szkic Akropol ogłosiła „Twórczość” 1969 nr 1. przejrzana przez Autora (druk wg maszynopisu z odręcznymi poprawkami Autora. powstałe. poprawiona przez Autora (druk wg tego samego maszynopisu. Widnieje na nim również usunięta w druku w „Odrze” dedykacja: „Dla Mirosława Holuba”. biolog immunolog. zmiany są liczne. liczne zmiany stylistyczne. przeciętnie dwie na stronie maszynopisu. dedykowany: „Magdzie i Zbyszkowi Czajkowskim”. odnajdujemy go w wersjach maszynopisowych. „Więź” 1973 nr 4. niekiedy 3-5 na stronie maszynopisu. różniącego się od ogłoszonego w „Więzi” jedynie dedykacją. uwzględnione przez nas. pochodzącymi od Autora. Chodzi o następujący fragment: „Podobno przegłosowano ów akt [dekret o cenzurze] na zgromadzeniu ludowym w czasie nieobecności jego [Peryklesa] w Atenach. (Miroslav Holub. W książce Zeszytów Literackich wersja zmieniona. po interwencji wojsk Układu Warszawskiego w Czechosłowacji. 1968. W druku w „Odrze” zniknął również passus nt. obejmują poszczególne słowa. Wreszcie – mówią obrońcy – sam zakaz nie utrzymał się i po pewnym czasie (po dwu sezonach teatralnych) zaniechano tej praktyki niegodnej ojczyzny demokracji”. pozbawiony pracy w Instytucie Mikrobiolgii 1970-95. W książce Zeszytów Literackich w wersji zmienionej: maszynopis złożony do druku w książce różni się od wersji ogłoszonej w „Odrze” kilkoma drobnymi zmianami stylistycznymi. odręczne poprawki Autora. naniesioną odręcznie przez Autora: „Zdzisławowi Najderowi”. 1923-1998. również w rękopisie. 1964 (por.

Inny. Zbigniew Herbert spędził w Paryżu. prawdopodobnie. zawiera mniej rozbudowany wątek autobiograficzny. Autor chciał go opublikować i wracał do niego jeszcze w latach 90. W roku 1999 wdowa po Zbigniewie Herbercie powierzyła nam do druku ten sam maszynopis. . Drukujemy w wersji nieznacznie zmienionej (na kopii maszynopisowej tekstu złożonego w „Twórczości” i na tekście wydrukowanym w „Twórczości” Zbigniew Herbert naniósł odręcznie drobne zmiany. ewokuje śmierć Miroslava Holuba. Drugą połowę 1. Maszynopis pozostał w Polsce. ograniczający się do wstępu. II Labirynt nad morzem. 80. Książka nie ukazała się. Katarzyna Herbertowa.. ogłosiliśmy w „Zeszytach Literackich” 2000 nr 72. zamazany. Chorował. pt. 1 II” (data podpisania umowy?). Drobiazgi z datą 10 VI 1997. dwa tygodnie przed Herbertem). przygotowując szkic do druku w książce. na prośbę Autora. wypisane jego rękę. ujęty klamrą czytelnych zwrotów: „tow. któremu dedykowany jest szkic Sprawa Samos (zm. drobniejszym pismem: „72 r. uwzględniamy je). nazwę instytucji.”. 1981. Po ogłoszeniu stanu wojennego. Nie drukowany. Historia pewnego maszynopisu: Zbigniew Herbert złożył maszynopis książki Labirynt nad morzem w wydawnictwie Czytelnik. III Labirynt nad morzem. przedstawiający nazwisko i. zapowiadając niniejszą książkę.) „PZPR”. wierna wobec rękopisu.: w jednej z teczek z maszynopisami szkiców przeznaczonych do wydania książkowego odnaleźliśmy pożegnalne wiersze Herberta. Ostatnie słowa. w tym Brewiarz. za łaskawą zgodą Katarzyny Herbertowej.5. Zachował się rękopis i dwie kolejne wersje maszynopisowe. nad datą „wpływu” zaś inny.. 14 VII 1998. Drukujemy wg maszynopisu złożonego przez Autora do druku w książce.Szkic O Etruskach ukazał się w miesięczniku „Twórczość” 1965 nr 9. Na okładce tekturowej teczki widnieje nazwisko autora i tytuł. Wiersze te. oraz nieco inne zakończenie. Historia pewnej fascynacji. Szkic Lekcja łaciny. oraz adnotacja wydawnictwa: „wpływ 15. pierwsza. odebrała maszynopis z wydawnictwa. fragment ogłosiły „Zeszyty Literackie” 2000 nr 71.” (.1973 r. Odnajdujemy dwa inne napisy: u góry.

9. 5. 1973. Akropol. miałaby zostać uzupełniona o szkice o potędze i upadku Rzymu. Próba opisania krajobrazu greckiego – 20. Klaus Staemler. [w innym pionie. 6. Epidauros. Mykeny. Gorące Wrota. Na innym spisie. Akropol – 40. wcięte. 5 IX-6 X 1964 w towarzystwie Magdaleny i Zbigniewa Czajkowskich. 3. O Etruskach – 20. przybliżona raczej do liczby stron maszynopisów roboczych. Thera. Delfy. Inna jest też liczba stron poszczególnych rozdziałów. Próba opisania krajobrazu greckiego. Zbigniew Herbert. Frankfurt am Main. Spartę. Małżonkowie z Cerveteri.Zbigniew Herbert pierwszy raz był w Grecji ok. 7. upewniamy się. [łączna liczba stron:] 187”. s. w teczkach zatytułowanych. Walter Tiel) oraz Diariusz grecki („Zeszyty Literackie” 1999 nr 68) i niniejsza książka. Na podstawie rękopisów i wcześniejszych wersji maszynopisowych szkiców. Akropol i duszyczka. liczbę stron maszynopisu: „Labirynt nad morzem: 1. numer specjalny. Rozważania nad talerzem”. małe utwory prozą (por. bez zaznaczenia liczby stron:] 5. Sunion. Im Vaterland der Mythen. jako. Salamina. Upadek Rzymu. poszerzona o szkic o Etruskach.: Karl Dedecius. . 2. w porównaniu do zawartości niniejszej książki. Sprawa Samos. w rękopisie. Sprawa Samos – 14. Niewolnicy. Labirynt nad morzem. red. IV Labirynt nad morzem. 4. 4. Jest to spis niemal ostateczny. Najazdy. 8. apokryfy. Akropol. 3. W teczce znajdujemy spisy rozdziałów (lub tematów?) projektowanej książki. Labirynt nad morzem. 6. Akropol i duszyczka” – pod tymi tytułami opublikowane w prasie. Suhrkamp Verlag. wypisy z publikacji Złupienie Rzymu. na której wypisał szkice składające się na projektowaną książkę: „Labirynt nad morzem: Labirynt nad morzem. s. Labirynt nad morzem odnaleźliśmy również. Akropol i duszyczka (zamiast wstępu) – 8. obok tytułu rozdziału. ręką Herberta. że plany Autora ulegały zmianie: książka o wyprawie do Grecji. w hołdzie Zbigniewowi Herbertowi. Lekcja łaciny – 40. notatki pt. 216. Wspólnie zwiedzili: Ateny. Korynt. 43-62. notatki i fragment nie ukończonego szkicu pt. Szersze informacje w: „Zeszyty Literackie” 68. tłum. po lewej jego stronie Herbert zaznaczył. 8. Próba opisania krajobrazu greckiego. 7. z tym. 10. Esej Lekcja łaciny był realizacją tego projektu. Karl Dedecius. Sprawa Samos. że inna jest kolejność rozdziałów. Labirynt nad morzem – 45. jako pierwodruk książkowy. które niniejszym ukazują się nakładem Zeszytów Literackich pt. Dzieło w toku: Na teczce z rękopisami Zbigniew Herbert nalepił karteczkę. przyjaciół zamieszkałych w Anglii. jako do źródeł cywilizacji europejskiej. tekst niegotowy. Literackim pokłosiem tej podróży są: wiersze. prawdopodobnie. 2. Na jednym Autor napisał: „Labirynt nad morzem: 1.

. U Dorów (z tomu Barbarzyńca w ogrodzie). Na edycję niemiecką złożyły się utwory wierszem i prozą z lat 1956-73.Tom Zbigniewa Herberta Im Vaterland der Mythen [W ojczyźnie mitów] (por. 1973 z powołaniem na © 1970). Labirynt nad morzem. Sprawa Samos. wyd. III. w pośredni sposób rzuca światło na powstającą książkę. Akropol. Szkice pomieszczone w tym tomie to: Próba opisania krajobrazu greckiego.