ZBIGNIEW HERBERT

Labirynt nad morzem

2000

Wydanie polskie
Data wydania: 2000 Ilustracja na okładce: gwasz Jana Lebensteina (frgm.; 1988), w posiadaniu Katarzyny Herbertowej Wydawca: Fundacja Zeszytów Literackich 00-029 Warszawa, Nowy Świat 27 tel./fax (0-22) 826 38 22 http://zls.mimuw.edu.pl/ZL/ ISBN 83-911068-3-7

Wydanie elektroniczne
Trident eBooks

Kasi

Labirynt nad morzem .

który ma mnie przewieźć na Kretę. Wybrali się obaj do Livorno. Myślę. . Czyżby miał rację Herr Doktor Fallmerayer. bułgarskich i tureckich jest uderzająca i zamazała zupełnie urodę helleńską. w kraju. że wojna o niepodległość nie sprzyja jego interesom. że z anegdoty tej wysnuć należy jeden wniosek: narody mają ważniejsze. Wielki romantyk pracował właśnie nad poematem Hellas. Ludzi tam ćma i dziewięćdziesiąt miast [. palił.. s. ks.I Jest pośrodku ciemnego jak wino morza ziemia niejaka. Pozostaje mi wieśniacza cierpliwość lub wędrówka po portowych tawernach. Domieszka elementów albańskich. wielkiego Dzeusa powiernik. jadł i rżnął w karty jak barbarzyńcy”. 284. jak tylko przyglądanie się twarzom. XIX. wypełniony „tłumem podobnym do Cyganów. – zupełnie zmieniły skład etniczny jej mieszkańców? I przypomina mi się wtedy anegdota o Shelleyu.: J. piękna i żyzna. nie przypłynął jeszcze do portu w Pireusie i nikt nie potrafi powiedzieć. gdy jego przyjaciel Trelawny zaproponował mu spotkanie z prawdziwym Grekiem. bardziej 1 Odyseja. Nie są to twarze znane z waz antycznych ani ciała – jak się domyślam – podobne do posągów Praksytelesa. który wrzeszczał. I w dodatku kapitan owego statku porzucił ojczyznę. kiedy to się stanie. gdzie zegary odmierzają tysiąclecia. Parandowski.]. gestykulował. jaką podróżni spodziewają się tu spotkać. Kreta. Największe wśród nich jest miasto Knossos. by zwiedzić grecki statek. ponieważ doszedł do przekonania. Pospolite rozkłady jazdy nie obowiązują w ojczyźnie mitów. Tak więc siedzę w Pireusie czekając na statek i nie mam nic do roboty. Homer1 Tezeusz – statek. który twierdził. wokół wodą oblana. a królował w nim co dziewięć lat obierany król Minos.. Tłum. Warszawa 1965. że najazdy słowiańskie na Grecję – począwszy od VII wieku po Chr.

która nabiera kształtu. Wymiary światła zastygły i choć słyszę zgrzyt piasku pod nogami i stukot własnych kroków. jak bóstwo. Jestem sam pośród sennych oddechów. nieznośnych zapachów i wspaniałego życia. coś niewyraźnego. schodzi wolno. jakby jakaś uczta skończyła się rzezią. od nieba. nad którym wisiał groźny święty Jerzy mordujący smoka i. pełnym hałasu. by upodobnić się do ideału wymyślonego przez romantycznych humanistów. Wczesnym rankiem wychodzę na górny pokład naszego statku. Wynająłem biały pokój z żelaznym łóżkiem. Na deskach. przybity do białej przestrzeni. złapany w potrzask pozoru z ciężkim cieniem za plecami.elementarne sprawy niż troskę. Cisza zatrzaśniętych okiennic. obraz spętania – jakby to wówczas dotknęła mnie po raz pierwszy śmierć w oślepiającym słońcu południa. mając pod nogami beczącą kozę. I jest wyspa. skaza szarego koloru. nie poruszam się chyba wcale. a nad głową ogromne tłumoki. i widzę teraz wyraźnie. Tak się zaczęła dla mnie Kreta. ciała mężczyzn i kobiet porozrzucane w nieładzie. Długie lata prześladować mnie będzie ten obraz i wspomnienie wędrówki po stromej ulicy Handakos. Ciasno zgnieciony w tłumie. brudu. wtaczam się na pokład. jak Kreta wyłania się z morza. że uda mi się zapomnieć o tym wstydliwym epizodzie i odrażającym uczuciu wytrącenia z rzeczywistości. Widzę się teraz jak we śnie. bez możliwości porozumienia się z moim ciałem. Idę do miasta ulicą wiodącą pod górę. Chcę zobaczyć. aby otoczyć się przedmiotami. choć świadectwo oczu temu przeczy. Po sześciu godzinach oczekiwania Tezeusz przybija do nadbrzeża. wieloma przedmiotami. Patrzę dalej. zmącenie błękitu. która wydaje się nieskończenie długa. . bastiony otaczające miasto białych domów. Jest niewypowiedzianie piękny – ów kawałek odległej skały unoszącej się w powietrzu za sprawą mgły. w nadziei. Heraklion. ruszyłem do muzeum. nad horyzontem zamglonym i słabo widocznym. Port i mury weneckie. Zaczyna się bolesny ubytek realności. wypełniając horyzont. nie zwlekając. jak góra rozrasta się. poruszającym się jak wahadło – nieruchomy. poplamionych dziegciem i oliwą. z boku. zatopiony w blasku. zanurzony po głowę w upale. jak wierzchołek góry zawieszony jest na wysokościach niby w krajobrazach japońskich. Wysoko. aż przed oczami osiada na morzu łańcuch górski. Przez piękne Morze Egejskie płynę tym statkiem roztrzęsionym. utrwalony raz na zawsze jak na fotografii. majestatycznie po stopniach.

ani tradycji. jakiej chyba nigdy nie przeżyłem w żadnym muzeum czy w obliczu jakiegokolwiek dzieła sztuki. można by to od biedy uznać za Matisse’a (dużo gorszego). I co? Nic. gdy się jest obrazoburcą. och i bach. a nawet wroga. uwielbiać. ale nie na tyle głodny. padać na kolana i bić czołem przed wielkością. a nawet wcale prawdopodobne. co zaliczamy do sztuki pośledniej. gdyby nie przerastała i nie porażała. Nie byłem wówczas człowiekiem młodym. którą.. o której mój profesor rysunku powiedziałby. przebiegłem (o naiwny!) sale na parterze. i z biciem serca wszedłem na piętro pierwsze. linia. gdyby nie linia bez napięcia. podobnie jak w paleolitycznych freskach Francji czy Hiszpanii. bez powagi i wdzięku. mimo że nas przerasta i poraża. Taka postawa zawsze była mi obca. odurzony byłem upałem południa i głodny. podejrzanie świeży i płaski. gliny i fajansu. do sztuki użytkowej. bo jaka byłaby to wielkość. kiedy wpadłem do muzeum w Heraklionie na dwie godziny przed zamknięciem. Przede wszystkim – próbowałem usystematyzować moje wątpliwości – kolor fresków był banalny. wyjąwszy małe freski ogrodowe i słynną Paryżankę. mój nieoceniony Guide Bleu. co mówili o kreteńskim malarstwie znawcy. że mój instynktowny opór i niezgoda na freski minojskie polegały na tym. wyjąwszy krótki okres między czwartym a piątym rokiem życia. obiecywał freski od dawna znane mi z reprodukcji w niezliczonych historiach sztuki. a więc wszystko. która zaniemogła – wiedzę. i to niespodziankę z rzędu niemiłych. małe posążki z brązu. a także w sztuce buszmenów w Rodezji. Pamiętam dobrze ten dzień. a nie. linia zamykająca nudnym konturem płaszczyzny zamalowane lokalną farbą. w których znajduje się ceramika. Zestawienie barw – nachalnie plakatowe ugry. Przywołałem na pomoc wrażliwości. Bez wzruszenia i bez sympatii patrzyłem tępo na Delfiny w błękitnej farbce morza i na Księcia wśród lilii. określony przez psychologów jako okres negatywizmu. że w sztuce tej przejawiło się widzenie ejdetyczne. że jest uuuu.. gdy pomiata się dziełami uznanymi i nie szanuje się ani autorytetów. błękity i czerwienie. najłatwiej osiągnąć.II Muzeum w Heraklionie zgotowało mi niespodziankę. żeby dostąpić wniebowstąpienia. gdzie przewodnik. pieczęcie i gemmy. że zetknąłem się nagle z czymś. jak wiadomo. Zawsze chciałem kochać. A mówili oni mądrze. Było to możliwe. Przypomniałem sobie. co nie przypominało w niczym . Wszystko to bez głębi. bądź co bądź żegluga rozklekotanym Tezeuszem zmęczyła mnie. Przypisywałem to zrazu niedyspozycji własnej. tak jak należy. złaknionym oryginalności. opiewane przez znawców jako arcydzieła malarstwa starożytnego.

że był posłuszny wizji odkrywcy. czerwoną sylwetkę lampy lub słońca. a także brak kośćca. że Evans zaangażował go nie z powodu rzekomych talentów. Potem. Z Księcia wśród lilii albo z Króla-kapłana zachował się kawałek łydki. jakby ktoś pomiędzy odnalezione ułomki starożytnego poematu wpisał słowa własne. owa niesubstancjalność ludzi. Leonard Cottrell w książce Byk Minosa mówi. Otóż malowidła ścienne. łatwość. odkrywca Knossos. „słusznie zaangażował znakomitego szwajcarskiego artystę. jedynymi fragmentami oryginałów. że Sir Arthur Evans. której towarzyszy pewna słabość. A chociaż była to sztuka z pewnością mniej wielka niż egipska. Tę osobliwość widzenia (powszechną u dzieci) i w konsekwencji odtworzenia świata można sprawdzić także na sobie. jakie ukazały się oczom archeologów odkopujących pałac w Knossos. materii. a potem przeniesiemy wzrok na pustą ścianę i widzimy pulsującą. znajdowały się w bardzo złym stanie. Tak więc. struktury (tak wspaniale oddanej w malarstwie renesansowym). która była umieszczana na ścianie w miejscu. ocalałych fragmentów. kiedy grzebałem w literaturze przedmiotu. Bo. pokryte warstwą popiołu. który posiadał nadzwyczajne uzdolnienia do cierpliwego zbierania razem drobnych. co zaginęło. etruskich czy pompejańskich. jak się później dowiedziałem. fantazją. ale dlatego. Nie bardzo rozumiem. freski pokazane w muzeum w Heraklionie nie przemówiły do mnie. malarstwo artystów kreteńskich wydaje się sztuką bez analogii. spalone ogniem. które wychwala Cottrell. mięsa. wrażliwego i ścisłego odtwarzania tego. Osoby ejdetyczne tak w przybliżeniu postrzegają rzeczywistość i tym fenomenem – zdolnością czy kalectwem – Snijder próbował wytłumaczyć osobliwość sztuki kreteńskiej: ową zadziwiającą łatwość chwytania kształtów w ruchu jednym konturem. To tak. Zacząłem je obwąchiwać jak suchą kość i zauważyłem. Nie udało mi się nigdzie natknąć na własne prace mistrza Gilliérona czy choćby na wzmianki o tym artyście. ale podejrzewam. domysłem. pana Gilliéron. stanowiły one zaledwie niewielką część powierzchni fresku i były. nosi przecież . sprawa stała się dla mnie jasna. gdzie znajdował się oryginał”. jakby zarys przedmiotów wydobyty był omdlewającą ręką. a potem wykonania dokładnej reprodukcji. kiedy patrzymy na słońce lub zapaloną lampę. zwierząt i roślin bez korzeni. bez trudu. dlaczego fantazje Szwajcara na temat kreteńskich fresków figurują w podręcznikach historii sztuki jako oryginały. i za byle dotknięciem rozsypywały się w proch. torsu. w istocie. ramienia i pióropusza. okaleczone wątpliwymi zabiegami konserwatorów. A zatem – myślałem – Geerto Aeilko Snijder ma chyba rację: Kreteńczycy byli ejdetykami. W stosunku do innych odkrytych przedmiotów sztuki kreteńskiej freski minojskie są nieliczne i doszły do nas w stanie kalectwa.znanych mi malowideł ściennych egipskich. niepodległych prawom przyciągania – unoszącym się w powietrzu. Wszystko inne było rekonstrukcją. że na ich powierzchni znajdują się popękane zgrubienia o nieokreślonym kolorze.

znajduje się w nowoczesnym. świat bogów i dusz szukających nieśmiertelności. Określenie „malowane z natury” nie ma. bardzo rozpowszechnione i pokrywało ściany wielu pałaców i willi. co ocalało z pożogi. że za barwną zasłoną życia istnieje świat surowy i jedyny. na pewno nie ustawiali sobie modeli do kopiowania. stylizowane rośliny. aby można było odczytać z tych fragmentów czystą melancholię przemijania. razem 38 różnej wielkości. Artyści minojscy malowali zarówno „abstrakcyjne” – jak byśmy dziś powiedzieli – motywy dekoracyjne. druga – pozwala na retusz. karpie w sadzawce – są malowane z precyzją niemal naukową i nie mamy żadnych trudności w rozróżnieniu gatunków zwierząt i roślin przedstawianych przez anonimowych mistrzów egipskich. Jak wytłumaczyć ten niepokojący mezalians naturalizmu ze wzniosłymi sprawami ducha? Owym drobnym. który mówi. od miniaturowych. do jakiego należą gatunku. Nie zawsze realistyczna dokładność jest wyrazem radosnej afirmacji życia. zdecydowania. wdzięk. Minojczycy malowali na mokrych jeszcze ścianach. Ale przy tym najbardziej banalne sceny z życia – dzikie kaczki wśród trzcin. napis. architekturę. Przywodzi na myśl płoche i lekkomyślne rokoko. żółć. mało dbająca o szczegół. wszystko niemal.piętno niepowtarzalnej oryginalności. ani afirmacji. tak że ptaki. powolna i kontemplacyjna. W malarstwie kreteńskim mniej jest siły i wzniosłości. pełnym światła muzeum w Heraklionie. piórko dzikiej kaczki – nie oznaczają ani pochwały. Kwiat lotosu malowany skrupulatnie jak w przyrodniczym atlasie. Te dwie metody pociągają za sobą poważne konsekwencje: pierwsza – wymaga szybkości. Cały korpus malarstwa minojskiego. idyllicznym scenom Egipcjan towarzyszy prawie zawsze znak. Wiemy. cała ich sztuka. uśmiech i gest taneczny. Jest ich niewiele. ręka wyrysowana precyzyjnie na strunach harfy. poprawki. w odniesieniu do artystów kreteńskich. krajobrazy zaczerpnięte wprost z otaczającego świata. hieroglif. Są po to. pomijania szczegółów i zbliża się do improwizacji. czerwień i zieleń – taka była „paleta” malarzy z Krety i znad Nilu. szarość. kolumny. Jest jednak w tym wszystkim ożywcze tchnienie ubóstwianej natury. jak również zwierzęta. portyki. ornamenty. przynajmniej w pewnym okresie. jest bardziej skupiona. porywcza. aż do wielkich malowideł procesyjnych. podczas gdy Egipcjanie stosowali technikę tempery. obca jest mu filozoficzna zaduma czy religijna ekstaza. błękit. Jest to sztuka spontaniczna. Malarstwo Egipcjan. jak żadna inna chyba na ziemi. Biel. modele mieli w . znajdowała się pod przemożną władzą metafizyki. pochwałą widzialnej rzeczywistości. Freski znajdują się na pierwszym piętrze w sali oznaczonej literą K. których wysokość waha się od 17 do 80 centymetrów. nerwowa. Ale różnice są bardziej istotne niż podobieństwa. czerń. że malarstwo na Krecie było. ludzi. wiele sensu. w których wyobrażone postacie zbliżone są do wymiarów naturalnych. ryby i kwiaty wyrażają jakby ogólną ideę przyrody i czasem trudno powiedzieć.

W delikatnym świecie kreteńskim ten szarżujący byk jest czymś wyjątkowym. to studium siły. gdzie trzy stany materii przechodzą nieustannie i przemieniają się – skała w wodę. idylla bez mitologicznego komentarza. przywodząca na myśl freski z Lascaux. jaką wyrzeźbiono na pucharze z Vaphio). nakładany na ściany materiał zdobniczy utworzony z wapna. kleju i barwników. Tak jakby nie było wówczas podziału na przedmiot i podmiot. Niewiele dzieł sztuki dotarło do nas w pełnej glorii i blasku. gipsu. a Delacroix kopiowałby go zapewne z lubością. Malowany ciemną. woda w powietrze. Wszystko to dzieje się w przestrzeni nierealnej. artysta nie stał w obliczu przyrody. które przekazuje przepływający strumień barwnego świata. zadartą głową. oczekują one naszego współczucia i zrozumienia. efora. otwarte kielichy niewiadomych kwiatów. Jest to zapewne scena pojmania (podobna do tej. o czym zdaje się świadczyć wysunięty jęzor. duży fresk w zgaszonej tonacji błękitno-ugrowej. Ptak pije wodę i słucha śpiewu roślin. obrazek. Potężne żarna czasu pracują nieubłaganie. Odkrywców zachwyciła ta scena przy strumieniu. Delfiny. na której namalowano okrągłe jak paciorek. miejscem spotkania żywiołów i ani mu w głowie nie powstała myśl. byli medium. niewyczerpany zasób form i kolorów. żółte oko.. fuga wściekłości. . Jeśli im tego poskąpimy. Więc przechadzając się po salach muzeum w Heraklionie jak po salach szpitalnych. z wyciągniętą szyją. I do tego rośliny – kępy irysów. jak na ludowych garnkach – ptak. woda i kamień. Jest to chronologicznie jedno ze starszych zachowanych malowideł kreteńskich. starałem się odnaleźć w starych freskach – urodę młodości. piasku marmurowego. siedzący chyba na kamieniu. Podobnie jak chorzy. że ocalało aż tyle świadectw ludzkiej wrażliwości i geniuszu. wyrwana śmierci pochwała wiecznego życia. w rozpędzonym galopie. jak drzewo. którą starał się zgłębić za pomocą geometrii. spiekłą czerwienią przechodzącą w brąz – portret byka widzianego z profilu. znalazł uznanie w oczach Nikolaosa Platona. odejdą. Jakże inny jest relief in stucco2 odkryty w tak zwanej Kordegardzie u północnego wejścia do pałacu w Knossos. Ciało byka w ruchu. Należałoby się dziwić (a jest to zdumienie radosne). Z ciemnobrązowej plamy skał wyrasta niebieski – malowany sumarycznie. krytycznego zresztą w 2 in stucco – stiuk (wł. bez złych demonów. jak nuty krajobrazu.). że jest kreatorem. istotą wyjątkową i natchnioną. a zatem z okresu średniominojskiego. W ogrodzie sztuki znajduje się wielki szpital form okaleczonych i umierających. czyli dyrektora muzeum w Heraklionie. przywodzi na myśl romantyków. półprzymknięte ze wściekłości oczy i rozwarte nozdrza węszące wroga. trzciny. Niebieski ptak – znaleziony został w tak zwanym Domu Fresków w Knossos i pochodzi z około roku 1600 przed Chr. pozostawiając nas w samotności. który się zbliża. ale był cząstką kosmosu. przelatują w różnych kierunkach jak linie muzyczne.sobie.

). Ciało byka na fresku wydłużone jest w pędzie. ale zgodny z tendencją sztuki kreteńskiej. a więc specjalistów. co widzimy na freskach egipskich. opętanej ruchem.. miniaturowe freski. Oto słynna Paryżanka (tytuły pochodzą od Evansa i podobnie jak wymyślone przez niego nazwy sal pałacowych zdradzają jego romantyczny gust) – reprodukowany wielekroć. lądował na grzbiecie zwierzęcia i zeskakiwał w ramiona drugiego akrobaty. gdyż według zgodnej opinii toreadorów. nos lekko zadarty. Portret tej młodej osóbki nie ma nic wspólnego z dworską sztywnością – której można tu oczekiwać – przeciwnie.]. Mnie ten „portret grupowy” nie zachwycił. Najbardziej poruszyły mnie małe. odbijał się od nich jak od trampoliny. Ta domniemana. zwłaszcza włosy. wiją się wokół ich głów i ramion włosy. w którym dopatrywano się wpływów sztuki egipskiej. The Garden Party.. stylizowane rogi byka) przypatruje się zapewne uroczystościom kultowym. Myślę. ale pamiętać trzeba. Jest to jak wnętrze wielkiego teatru – nastrój sali operowej raczej niż świątyni..]. Otóż akrobata chwytał rękami galopującego byka za rogi. zmysłowe usta. paski i falbanki 3 salto mortale – skok śmiertelny (wł. że restauracja dokonana była dokładnie. że to właśnie w miniaturze Kreteńczycy osiągnęli szczyty. wyrazisty podbródek i włosy. że na Krecie w okresie minojskim odbywały się bezkrwawe igrzyska. zwielokrotnione przez szybkość w sposób nienaturalny. ale kontur twarzy malowany jest grubą krechą. Tłum zebrany wokół budowli sakralnej (kolumny ustawiono w dwu rzędach. rękawy sukien są bufiaste. mocno zaciśnięte. co dzieje się przed nimi [. nie zważając na to. mały portret kreteńskiej damy. linie manieryczne. przytrzymywane wstążką przepasującą czoło i opadającą na plecy długim pasmem wśród sznurów paciorków i klejnotów [. dowodzi. wymyślna fryzura z kokiem na karku i zalotnym lokiem nad czołem. egipskie. na czym polega wyobrażona na malowidle cyrkowa gra. które Evans zatytułował The Ladies of the Court. fantastyczna ewolucja. obwiedzionych suchą linią konturu. taka sztuka nie może się nikomu udać. prawdziwe salto mortale3. Fresk zwany Tauromachią (bardzo uszkodzony) miał być koronnym dowodem tego. a także malarskie traktowanie całości – sprzeczne są z tym. „Grupa dam. Bez trudu rozpoznajemy damy dworu w wytwornych toaletach.stosunku do konserwatorskich poczynań zespołu Evansa – który stwierdził. Jak najbardziej niesłusznie. kolory są mdlącosłodkawe. kunsztownie uczesanych. że malowidło zostało oderwane od architektury i jego sens dekoracyjny jest dla nas trudny do uchwycenia. pochodzące z późnej epoki minojskiej. że znakomity archeolog mało znał się na bykach. Wyszły niedawno od fryzjera. . siedzi i gawędzi wesoło. bo wprawdzie oko jest ogromne. i Evans pozostawił rysunek objaśniający. pełen jest nieco aroganckiego szarmu. ubranych barwnie i bardzo modnie. w której ma się odbyć spotkanie z groźnym bogiem i jego surowymi namiestnikami..

nigdy nie stosowanym w przedstawieniach postaci ludzkiej. Jeden przedstawiał głowę. że ciało owego zbieracza szafranu ma dość dziwny kształt.]. odkryte w części północnozachodniej pałacu w Knossos i odrestaurowane przez Gilliérona według wskazówek samego Evansa. a poza tym malowane jest kolorem błękitnym.spódnic przypominają dokładnie dzisiejszą modę. odkrytego w pałacu w Knossos zaraz na początku prac wykopaliskowych. Suknie są radośnie barwne.. jakby w zdumionym okrzyku: «Ale cóż ty nie powiesz!». która ma siatkę na włosach) a jej sąsiadką. a niekiedy czerwone naszywki. Owa scena kobiecych zwierzeń. używane przy ceremoniach 4 Evans nie wymyślił jeszcze określenia „cywilizacja minojska”. Więc Evans wmawiał w te freski. ta żywa rodzajowość i rokokowy nastrój przenoszą nas w epokę współczesną”. Natychmiast zwraca uwagę widza ożywiona konwersacja między trzecią od prawej damą (tą. Evans wiedział dobrze. wzmiankowany już Nikolaos Platon. czerwieni i żółci w białe pasy. brodawki sutek są widoczne [. daje to efekt głębokiego dekoltu. Pochodzi on bowiem z jego publicystyki. a nie z dzieł naukowych. Wąski pasek pod szyją sugeruje przezroczystą bluzkę [.. miał obrotne pióro. tak że niemal dotyka uda swojej rozmówczyni. wesołą kompanię.]. stożkowate naczynie. nieczłowieczą głowę. I tak Chłopak zbierający szafran stał się Małpą w ogrodzie pałacowym. która była łupem Schliemanna. Później wybitny znawca sztuki minojskiej. a ich kobiety przypominały nasze. czyli wysokie. Przytoczyłem ten długi cytat z Evansa trochę perfidnie. lubili cyrk. .. że trafił na ślady kultury starszej od tej. kwiat krokusa i wreszcie błękitną. ze wstążkami w kolorze błękitu. atmosferę bardzo wiktoriańską i ta wola odkrycia w cywilizacji odległej cech bliskich jego epoce pchała go do rekonstrukcji i interpretacji nazbyt awanturniczych. tak pięknie portretowane przez Whistlera”.. odkrył. Chłopak zbierający szafran – niewielkie malowidło ścienne. Odkrywca Knossos był znakomitym ministrem propagandy swego dzieła. Potem odkryto jeszcze drobne fragmenty. dziennikarska praktyka z lat młodości przydała się. ona zaś podnosi ramiona. kawałek ogona. Ta ostatnia podkreśla swoją wypowiedź przez wyciągnięcie prawego ramienia. a jego liczne artykuły popularyzatorskie pisane do „Timesa” i innych periodyków zdobywały rzesze wielbicieli nowo odkrytej cywilizacji. ale od początku zdawał sobie sprawę. plotek i towarzyskich skandali jakże daleka jest od klasycznych dzieł sztuki wszystkich czasów. „Wczesnym rankiem – notuje Evans w swoim diariuszu – usunęliśmy kolejną warstwę w korytarzu na lewo od megaronu i odkryliśmy dwa duże fragmenty mykeńskiego4 fresku. na których postacie nie większe są od małego palca. Młodzieniec niosący ryton jest fragmentem zrekonstruowanego fresku procesyjnego. że najbardziej porusza niefachowca stwierdzenie: „ależ oni byli tacy jak my. drugi talię i część postaci kobiecej (później określoną jako męską) niosącą w ręku długi mykeński ryton.

Tu chyba najbardziej znać ciężką rękę konserwatorów. można było zamknąć oczy i wywołać jak film wspomnienie – obraz dokładniejszy od wszystkich reprodukcji. Jednopiętrowe drewniane domki z tanimi restauracjami. Proste drewniane stoły. gdy słońce stoi pionowo nad miastem. Nad tym wszystkim hałas i jazgot tureckiego bazaru. podobnie jak postacie w etruskich grobowcach i Kefti5 z malarstwa egipskiego. Jeden z napisów głosi: „Wielki przywódca z Kefti i wysp (lub wybrzeży) Zielonego Morza”. nie pytając o nic. natknąłem się na sarkofag z Hagii Triady i doznałem olśnienia. obszedłem jego cztery strony i wtedy zadzwonił dzwonek – zamykano muzeum. dolna podkreślona wygiętą linią.. Najprzód kelner. Potem najprostsze danie – grecka pizza – mussaka: oberżyny. I znów marzenie. Postać naturalnej wielkości. nauczyć się na pamięć wszystkich jego kolorów i linii tak. kroczący wśród stylizowanych roślin mężczyzna. zdaniem niektórych uczonych. Owe malowidła wyobrażają ludzi ubranych w stroje nieegipskie. Nazwałem tę dzielnicę dzielnicą mięsa i owoców. Jest to niewątpliwie arcydzieło. który dorzucił jeszcze od siebie motyle i kwiaty. Zbliżyłem się do niego z nabożeństwem. obrysowany banalną linią. odnoszące się do Minojczyków. wobec którego wszystkie kreteńskie freski bledną i gasną. która napełnia całe ciało świeżością źródła.]. Podobnie jak uznany za arcydzieło Książę wśród lilii – naturalnej wielkości. Zapach krwi. za to rozkwita w zmierzchu i w czasie długich godzin wieczornych i nocnych. Zamawiam jako przystawkę talerz małych. nie wszyscy uczeni są zgodni.. Ale co do tego. cierpka chmura ziół. wystawione – jak być powinno – na ulicę. słodki oddech piekarń. Oczy ciemne. A kiedy już myślałem. bo nieliczne i zniszczone fragmenty oryginału zostały połączone w całość nieprzekonywającymi domysłami Gilliérona. Niosą oni daninę – wazy i naczynia – których forma i ornament odpowiada dość dokładnie ceramice kreteńskiej z jej późnego okresu. stawia szklankę zimnej wody. oliwek i zabójczo pikantnej papryki oraz nieodzowną wódkę anyżową – ouzo. malowana ciemnoczerwonym kolorem. łuszczy się jego kolor skrzepłej krwi.pogrzebowych. w całości smażonych rybek. Ale ten sugestywny opis nie mógł obudzić mego entuzjazmu. Owoce ogrodów i owoce morza. bez wątpienia jedna z najbardziej godnych podziwu postaci ludzkich z okresu mykeńskiego. Ramiona pięknie modelowane [. owczego sera. że nic nie zdoła mnie poruszyć w malarstwie minojskim. Leży w środku Heraklionu i życie zamiera w niej. Profil twarzy jest szlachetny. Fresk jest śmiertelnie ranny. purée z kartofli i 5 W grobowcach egipskich znaleziono napisy i malowidła. jaką dotychczas odkryto”. pełne wargi. czy Kefti oznacza Kretę i jej mieszkańców. Przyczółek Azji. żeby potem. kiedy z gór schodzi chłodne powietrze. kiedy już będę daleko. żeby dać się tu zamknąć i spędzić noc i poranek sam na sam bez natrętnych wycieczek. migdałowy wykrój powiek. .

Jest niewielki. którzy zajmą się nami i będą się znęcali nad tym. Nie tknęła go ręka konserwatorów. Nóż ślizga się z maestrią przez wzgórza mięśni. . Sam natomiast sarkofag pochodzi z okresu późnominojskiego. broni się skutecznie przed interpretacjami. Jednym ruchem wyjmuje z wnętrza wątrobę. w którym powinno być słodko i tłusto. Wino białe z wyspy Samos. zaczynając od lewej: trzy kolorowe klosze spódnic. Udręka opisywania. bliski inwentarza – enumeracja postaci i przedmiotów. Ową kryptę królewską uczeni datują na okres przedpałacowy. świadoma swoich granic. Odłożyłem wycieczkę do Fajstos. które dają całość w jasnym i nagłym świetle jednoczesnej obecności. Nie pojechałem też do pałacu w Knossos. błękity. Długość jego wynosi 137 centymetrów i ponieważ zawdzięczam mu wiele godzin szczęśliwej kontemplacji. a opis będzie. Usadowiłem się naprzeciw jatki. Atletyczny rzeźnik daje darmowy spektakl pod tytułem „ćwiartowanie wołu”. tasak rozłupuje kości – rozkłada tę wspaniałą rzecz na elementy. nazwać arcydziełem. w woskowej ciszy muzeum. kiedy cywilizacja widzi się cała jak w lustrze. szmaragdowa zieleń. że właśnie ów sarkofag wynosiłbym z pożaru. jest więc koronnym świadkiem sztuki Minojczyków. było to więc jakby Saint-Denis królów kreteńskich. Jego kolory: ugry. czerwień. Bo też sarkofag z Hagii Triady jest arcydziełem ponad wszelką wątpliwość – jego twórca uchwycił i przekazał nam ów szczęśliwy moment olśniewającej wiedzy i natchnionej trzeźwości. Sarkofag został znaleziony. intronizować. szary. w niewielkim. gdyby nadarzyła się sposobność spłacenia wdzięczności za przywróconą wiarę w wielkość malarstwa kreteńskiego. wbrew regułom widzenia. nie dopuszcza do siebie hałaśliwych i przemądrzałych. od lewej do prawej. Chleb jest biały i słodki. Wypoczywa teraz w szklanej gablocie. Zrobiony został z kamienia wapiennego. jak się rzekło. nie daje się rozłożyć na czynniki pierwsze. serce i rzuca je płasko na rzeźniczy pień. że nie wolno żarłocznie połykać wszystkiego. piaskowa żółć świecą blaskiem stłumionym i szlachetnym. o przewadze dziel sztuki nad dziełami literatury.mielone mięso. siły i kształtu. długi. Pierwsza ściana podłużna sarkofagu. co po nas zostanie. że należy wybrać spośród masy przedmiotów dzieło najlepsze. sklepionym pomieszczeniu grobowym. Myślę także o opuszczonym sarkofagu. kłując i szarpiąc na oślep. będące sumą innych – uwieńczyć je. Sarkofag jest równy samemu sobie. cały ten przekładaniec zapiekany na gorącej blasze. Wróciłem tam następnego dnia. A potem ogromne odpustowe ciasto. Myślę o krytykach. wierny zasadzie. jak to opis. Trzeba bowiem będzie opisać sarkofag. sam na sam ze swoją tajemnicą – nieruchomą procesją ludzi i zwierząt. w Hagia Triada. Kuchnia grecka jest chłopska i realizuje marzenia o raju. zaprawione żywicą jak za czasów Homera. Nie obędzie się bez odwijania zdań jak bandaży. myślałem. z ziarnkami siemienia na wypieczonej skórce. w którym przechowywane były szczątki osób należących do rodziny królewskiej.

Przewaga akcentów pionowych podkreśla monumentalną powagę i spokój. wielki krater. w tle postać z rozwianymi warkoczami grająca na podwójnym flecie. Po lewej stronie. opartym o ramię. Skala kolorów – błękitne. zagadkowy jak zjawa. Za tą. Teraz pochód zmienia nagle kierunek. dama odziana w sinofioletową suknię. zwabiony ofiarami. konkretny jak kamień. Na samym krańcu sceny ściana ołtarza ze stylizowanymi rogami byka i dwie obosieczne siekiery na trzonach wysokich jak kolumny. Powrócił jeszcze raz na ziemię. Reszty nie ma. powożony przez dwie postacie o zatartych diademach na głowie. Na węższych stronach sarkofagu wyobrażono rydwan zaprzężony w parę koni. Tak kończy się scena oznaczona jasnopiaskowym kolorem tła. dwa wiaderka. Urywa się tło niebieskie i dotykamy teraz samego serca sceny. Na ich ogromnych. w diademie na głowie (księżniczka. zawodzenie fletów i krew. Jemu to poświęcone są libacje sepulkralne. Pod stołem dwoje przycupniętych koźląt. brązowe. zaklęciami. ale zaprząg jest osobliwy – dwa skrzydlate lwy o głowach ptaków. I jeszcze drzewo. muzyką. Dwie niosą koźlęta. złociste. najbliższa końca sceny. Na niebieskim tle trzy postacie męskie (co malarz oznaczył brązowym kolorem twarzy w odróżnieniu od jasnej karnacji kobiet). bujający wbrew prawidłom grawitacji. mistycznej przyczyny. płaskie egipskie stopy. koszyk z owocami. znak obecności bóstwa. Krew spływa do stojącego pod stołem naczynia. w górze. hermy. przed którym kapłanka wyciąga ręce nad ofiarnym naczyniem. niebieskozłocistych skrzydłach usiadł ptak. niesie na drążku. Wszystkie postacie ukazane są z profilu. W centrum kamienny stół ofiarny. kapłanką. bez zbędnych szczegółów i rozrzutności gestów. Tak doprowadzeni jesteśmy do ołtarza zapewne. Zarys budowli o trzech stopniach. owinięty szczelnie w jasną szatę jak w kokon. malowane delikatnie i czule w tej scenie uroczystej i niemal mistycznej. grająca na wielkim instrumencie muzycznym. postać w złotej sukni do kostek. Kobieta odziana w gorset i skórzaną spódnicę wlewa w ów krater krew ofiarnego zwierzęcia. na którym leży spętany byk z poderżniętym gardłem. ale jedyną ocalałą minojską Księgą Zmarłych – . między trzonami dwu toporów obosiecznych – labrysów (na szczycie ich usiadły ptaki). tajemnicy tajemnic. jak domyślają się interpretatorzy). jak się domyślamy. Druga podłużna ściana sarkofagu podzielona jest jakby na dwa akty. Z ziemi wylania się bohater dramatu. a trzecia.spod których wystają bose. dwie sceny. wyróżnione odrębnym kolorem tła. Oczy zwierzęcia są szeroko otwarte i pełne melancholii. za nim drzewo odczytane jako cyprys. jak chcą niektórzy interpretatorzy). obojętny i wyniosły. przypominającym lirę. Po przeciwnej stronie – te same dwie postacie (zmarły w towarzystwie bóstwa. Ma kształt posągu. Malowane jakby od jednego zamachu. górna część malowidła została zniszczona i jest teraz białą chmurą nieistnienia. a zatem gryfy. model łodzi – motyw często spotykany także w grobowych malowidłach egipskich. Sarkofag jest nie tylko arcydziełem. I wreszcie ostatnia osoba ceremonialnego pochodu.

i dęte – przypisane ofierze ze zwierząt. plastycznego zapisu starej tradycji. Jedni widzą w nim ceremonię związaną z kultem agrarnym – uczczenie powrotu wiosny. zatrzymaj się. jak grób Tutanchamona. że życie jest niezniszczalne. ów labrys. nie zbliżaj się do niego. ale „gra” określoną rolę w przedstawionej ceremonii. zwane rogami wotywnymi. które za punkt wyjścia biorą kult zmarłych. Zimna woda tam tryska. Najbardziej przekonujące wydają się tłumaczenia. następstwa pór roku. stylizowane rogi byka. I o tym wiemy wszyscy. stań z dala. pienistą. III W ocenie takich odkryć. Z malowideł sarkofagu emanuje niezmożona wiara w nieśmiertelność. Artysta przekazał nam coś więcej niż zapis kultu. drzewa i ptaki. sakralne gesty mają cel praktyczny: czuwanie nad życiem zmarłego – albowiem śmierć i zmartwychwstanie były prawem naturalnym jak prawa przyrody. co tryska z Jeziora Pamięci. inni dopatrują się mistycznych zaślubin Zeusa z Herą. których znaczenie symboliczne nie ulega wątpliwości. Spaliło mnie pragnienie i utraciłem życie. jaką wiele wieków później odczytujemy na tabliczkach z Petelii. Odnajdujemy tu także bez trudu wszystkie wielkie symbole religii minojskiej: topór o podwójnym ostrzu. lecz ród mój jest z Nieba zaiste. ofiary. Rzeknij: Jestem dzieckiem Ziemi i Gwiaździstego Nieba. Znajdź inne źródło nieopodal Jeziora Pamięci. od którego pochodzi nazwa labiryntu. przekonanie. a także instrumenty muzyczne – strunowe. Na lewo od Domu Hadesu znajdziesz bijące źródło. ma zatem również wartość dokumentu. Uroczystość żałobna. Jest to mocna i prawie radosna pieśń o rezurekcji. opadanie liści i kiełkowanie zbóż. towarzyszące bezkrwawej libacji. Dajcie więc szybko wodę zimną. Żadna z przedstawionych postaci nie ma charakteru dekoracyjnego. Uczeni dali nam szereg mniej lub więcej przekonujących interpretacji malowideł na sarkofagu. przed źródłem stoją strażnicy.dokładnym przedstawieniem rytuału. pałac Minosa na Krecie lub groby . a wokół niego stoją białe rzędy cyprysów. Cała kompozycja wydaje się być poddana ścisłym regułom sformalizowanej liturgii.

Będzie to pożyteczne. a także wyjaśni. 6 W poszukiwaniu przeszłości. Obaj jego dziadkowie. znawcą prehistorycznej archeologii i kolekcjonerem starożytności. aby zrozumieć późniejsze pomyłki wielkiego archeologa. . Znaleziska te. ukryty był od tysiącleci pałac Minosa. ale te braki natury i wady charakteru rekompensowała niezłomna wola. solidne wykształcenie i ogromne zasoby energii. Nie był on zresztą pierwszym. Fortuna obdarzyła go długim życiem i majątkiem osobistym. Pewien konsul hiszpański rozgłaszał. antropologiem. o czym wspominamy. ojciec – wybitnym geologiem. którego uwagę zwróciła ta tajemnicza wyspa na morzu ciemnym jak wino. który ufał bezgranicznie Homerowi i nie zawiódł się na nim. że w pobliżu Knossos znajduje się zasypany pałac. Schliemann – ten. Ta transakcja nie doszła do skutku. wdał się w skomplikowane transakcje. Warszawa 1964. gdzie pod warstwą ziemi. byli członkami Royal Society. Od wielu dziesiątków lat kręciło się po niej i myszkowało sporo archeologów-amatorów. Leonard Woolley6 Odkrycie cywilizacji minojskiej jest dziełem jednego człowieka – Arthura Evansa. po mieczu i kądzieli. wiktoriańskich cnót i skamielin. a także realizację swych pełnych fantazji rekonstrukcji. Od wczesnej młodości pasjonowały Arthura monety. Dom zacny. bo kreteński właściciel ziemski okazał się krętaczem i oszustem. wręcz mały. Ale zanim o tym opowiemy. świadomie lub nieświadomie. bo pozwoli zrozumieć. przyjrzyjmy się bliżej Arthurowi Evansowi. niełatwo zdobyć się od razu na odpowiednią perspektywę. dlaczego dał nam Knossos w takiej właśnie postaci. niezbyt pociągającej powierzchowności. są jednocześnie objawieniem historycznego tła. Urodził się w roku 1851 w małym miasteczku Hemel-Hempstead. co było nie bez związku z jego rozpaczliwą miopią. Działali też na wyspie przed Evansem włoski archeolog Federico Halbherr i jego francuski kolega Joubin. w rodzinie bogatych przemysłowców i uczonych. pełen pamiątek. gramy swoje role. Był niski. długi na 180 stóp i szeroki na 140. istotnie zupełnie wyjątkowe – stanowią jeden z elementów uporządkowanego obrazu przeszłości. Stillmann. czego nie mógł tolerować solidny Schliemann. Wielka sensacja naukowa wisiała niejako w powietrzu. na którym wszyscy. dlaczego jemu to właśnie przypada chwała odkrywcy. na której rosły oliwki.królewskie w Ur. wybuchowy temperament przysparzał mu więcej wrogów niż przyjaciół. a przedmiotem ich były dokładnie tereny. który pozwolił mu na prowadzenie 40letnich prac wykopaliskowych. Pod koniec lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku odkrywca Troi. a także amerykański dziennikarz i miłośnik archeologii.

Joan Evans w książce Time and Chance tak pisze o swoim przyrodnim bracie: „Evans był krańcowym krótkowidzem i stale nosił szkła. Bez nich mógł widzieć tylko drobne przedmioty, jeśli je zbliżał na odległość paru centymetrów do oka, ale za to z najdrobniejszymi szczegółami, podczas gdy wszystko wokół było dla niego mętną plamą. Dlatego właśnie szczegóły, które widział z mikroskopijną dokładnością, jakby oderwane od zewnętrznego świata, posiadały dla niego większe znaczenie niż dla innych ludzi”. Cały jednak charakter i osobowość Evansa były zaprzeczeniem tego, co zwykło się określać mianem „książkowego mola”. Już w słynnej szkole Harrow przyszły odkrywca Knossos dał się poznać jako chłopiec wybitnie zdolny i dość niesforny (redagował studenckie satyryczne pismo „Żmija”, zawieszone przez pedagogów po ogłoszeniu pierwszego numeru, a także jako wyborny pływak i jeździec, co miało kapitalne znaczenie dla jego przyszłej kariery eksploratora. Archeologia bowiem, w okresie bohaterskim, wymagała od swoich adeptów wielkiej wytrzymałości fizycznej, a także odwagi osobistej. Spalone słońcem pustkowia, chmury owadów roznoszących zarazki, długie noce w dusznych barakach, pod moskitierą, groźba malarii, bunty niepiśmiennych robotników, samotność – były zwykłą scenerią i ceną cierpliwie płaconą za uratowany kamień, inskrypcję, rzeźbę. Młody Evans studiuje w Oksfordzie, wolny czas i wakacje poświęca na podróże, i to wcale niebanalne, do Rzymu, powiedzmy, czy Paryża. Pociągają go krainy leżące na krańcach cywilizowanej Europy – Laponia, Finlandia, Krym, Bułgaria, Rumunia i oczywiście Grecja. Zupełnie szczególną sympatią obdarzał Evans kraje południowej Słowiańszczyzny. Fascynowało go wybrzeże Dalmacji ze swą mozaiką kultur, wspaniałym krajobrazem i ludźmi świadomymi swojej przeszłości i walczącymi samotnie o wolność. Potomek konserwatywnej rodziny staje się liberałem, zwolennikiem Gladstone’a. Postanawia bronić sprawy uciemiężonych przez Turków Słowian, na przekór opiniom panującym w jego ojczyźnie i intrygom mocarstw. Ten rozdział życia Evansa można by zatytułować „awantury polityczne archeologa”. Przyszły odkrywca połknął bakcyla polityki, co zresztą zdarza się wielu młodym, bardziej rozgarniętym ludziom wszystkich czasów. Przyczyniły się zapewne do tego pewne niepowodzenia na drodze uniwersyteckiej kariery. Młody naukowiec ukończył znakomicie swoje studia, nie był jednak popularny w konserwatywnym środowisku Oksfordu i jakby z zemsty za brak akceptacji stał się politycznym enfant terrible7. Wprawdzie Evans robił wyraźnie na złość swojej rodzinie, lecz poczynania jego pełne są sensu, rozmachu i konsekwencji. Wkracza odważnie w gąszcz problemów bałkańskich (był nawet aresztowany pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Rosji), pisze książkę o Bośni i Hercegowinie, którą wysyła wybitnym politykom, a w roku 1877 zostaje specjalnym
7

enfant terrible – okropne dziecko (fr.); osoba nietaktowna.

korespondentem do spraw bałkańskich świetnego i wpływowego pisma „Manchester Guardian” i osiedla się w Raguzie (dzisiejszy Dubrownik). Jest korespondentem z krwi i kości, reportażystą w wielkim stylu, ryzykującym wielokrotnie bezpieczeństwo osobiste, zaangażowanym w sprawy uciemiężonych Słowian, pochłoniętym pasją dawania świadectwa prawdzie. Niestrudzony, przemierza wyżyny i pustkowia Czarnogóry, przepływa rzeki, wędruje pieszo i konno, dociera do sztabów powstańczych, pisze z oburzeniem o okrucieństwach tureckich wobec miejscowej ludności, a kiedy konsul angielski ogłasza, że jego artykuły są dziełem fantazji, posyła do „Guardiana” szczegółową listę spalonych wsi i nazwiska ofiar tureckiego terroru. W tym czasie żeni się z córką swego przyjaciela, historyka z Oksfordu, i kupuje w Dubrowniku piękny wenecki dom, zwany Casa San Lazzaro. Nie oznacza to bynajmniej rezygnacji z działalności publicystyczno-politycznej. Kiedy wybucha kolejne powstanie przeciw Austrii, Evans pozostaje w kontakcie z powstańcami i pisze z entuzjazmem o ich zwycięstwach. I tu przebiera się miarka i cierpliwość okupantów. Zostaje aresztowany przez władze austriackie i na wiosnę 1881 roku zmuszony wraz z żoną do opuszczenia Dalmacji. Ku satysfakcji rodziny wraca do Anglii. „Dostał nauczkę i teraz będzie siedział w domu – mam nadzieję” – pisze jeden z jego krewnych. Złudne nadzieje. Buntowniczy Evans nie znajdował dla siebie miejsca w tradycyjnych ramach. Drażni go w oficjalnej, uniwersyteckiej archeologii brak szerokich horyzontów, płytki kult klasycznej i tylko klasycznej sztuki, a także szkolarskie podziały. „Dzieje się tak – kpił w jednym z listów – jakby istniała odrębna geografia dla wysp i dla kontynentów albo nie mające ze sobą związku geologie dyluwialne i geologie aluwialne”. Intuicja wiodła go we właściwym kierunku, trzeba jednak było zdobyć materiał faktów. Wyrusza tedy Evans do Grecji na poważny rekonesans naukowy. W Atenach odwiedza wielkiego Henryka Schliemanna. Dzieli ich znaczna różnica wieku (bez mała 30 lat) i sława. Archeolog niemiecki ma już za sobą wszystkie znakomite odkrycia: Troję, Tyryns i Mykeny; jego młodszy angielski kolega jest tylko dobrze zapowiadającym się absolwentem świetnej uczelni – gdyby umarł w tym czasie, poszedłby na dno niepamięci wraz ze swoją nie sprawdzoną niezgodą na dotychczasowy stan wiedzy o przeszłości. O czym rozmawiali? Można sobie wyobrazić to spotkanie. Schliemann zapewne opowiadał o Homerze, Evans słuchał z szacunkiem, ale cały pochłonięty oglądaniem mykeńskich przedmiotów ze złota, a także biżuterii i pieczątek – przybliżając te skarby na odległość kilku centymetrów do fatalnie krótkowzrocznych oczu. Te obiekty pasjonują go od dawna. Posiadają motywy dekoracyjne dalekie od klasycznie greckich, które skutecznie obrzydziła mu szkoła. Przywodzą na myśl Asyrię i Egipt. Ale jest to znów intuicja, estetyczna impresja. I być może, podobnie jak fizyk czy astronom, którzy przeczuwają nie odkryty pierwiastek czy gwiazdę,

Evans domyśla się, wierzy, zakłada istnienie nie odkrytej cywilizacji, która połączy kulturę starożytnego Wschodu i „cud grecki” we wzór zrozumiałego wynikania. Trudno stwierdzić, czy spotkanie ze Schliemannem miało dla Evansa znaczenie przełomowe. Ale, po latach, wspomni swego poprzednika z czcią i sympatią: „Coś z romantycznych przeżyć wcześniejszych lat przylgnęło do jego osobowości; w pamięci pozostało mi uczucie prawie tajemniczości, gdy siedziałem naprzeciw tego czarno odzianego mężczyzny, szczupłego, o delikatnej budowie i ziemistej cerze, noszącego binokle osobliwego kształtu, przez które patrzył przenikliwie w głąb ziemi”. Po powrocie do Anglii Evans zostaje mianowany kustoszem Ashmolean Museum, założonego w XVII wieku w Oksfordzie, a znajdującego się w owym czasie w opłakanym stanie – zbiory przedmiotów o różnej wartości, z wielu epok i nierzadko wątpliwej proweniencji. Nie zaprzestaje intensywnych podróży naukowych; w czasie jednej z nich umiera nagle ukochana jego żona Margaret – wierna towarzyszka uciążliwych wypraw badawczych, znana w rodzinie z dowcipnych listów, w których opisywała codzienność „łowcy przeszłości”, jak na przykład dramatyczne polowanie na pluskwy w jakimś zagubionym bałkańskim zajeździe. Wiosną 1894 roku Arthur Evans postawił po raz pierwszy stopę na wyspie swego przeznaczenia. Kreta przypadła mu od razu do serca. Odnalazł w niej to wszystko, co zachwyciło go w Dalmacji: dzielny lud pod okupacją turecką, dramatyczny krajobraz, pomniki i ślady długiej historii helleńskiej, rzymskiej, francuskiej, weneckiej i tureckiej. Pod tą barwną mozaiką wielu kultur Evans spodziewał się znaleźć coś, czego dotychczas nikt nie nazwał, nikt nie dotknął. Jeszcze przed rozpoczęciem prac wykopaliskowych zanotował: „Złoty wiek Krety leży daleko, poza granicami znanej nam historii”, i dalej zdanie, które wydaje się nam paradoksem: „Nic mocniej nie porusza archeologa badającego relikty bardzo dalekiej przeszłości niż to, gdy znajduje je w miejscu, gdzie obiekty pochodzące z okresów historycznych są względnie rzadkie i nieważne”. Kolejny powrót do Anglii i w marcu 1899 roku wyprawa na Kretę, tym razem już z konkretnym celem rozpoczęcia wykopalisk. Jest ich trzech: Evans, David George Hogarth – młodszy od Evansa, ale bardziej od niego doświadczony w dziedzinie technik archeologicznych, i Duncan Mackenzie – rudy Szkot, poliglota i spec od prowadzenia dziennika prac wykopaliskowych. Płyną jak Argonauci na spotkanie z jedną z najwspanialszych przygód nowożytnej humanistyki. Na morzu szaleje burza. Dawno umarli Minojczycy bronią swojej tajemnicy. Bezzwłocznie rozpoczęto prace w pobliżu Knossos, na wzgórzu Kefalosa. I w pierwszych już dniach ukazuje się oczom archeologów ogromny labirynt budowli. Pod datą 27 III 1899 roku Evans notuje w swoim dzienniku: „Nadzwyczajne zjawisko – nie znaleźliśmy niczego greckiego, niczego rzymskiego – poza może jednym fragmentem czarnej

że los obdarzy go rzadkim przywilejem i tytułem odkrywcy nieznanej cywilizacji. ściany pokryte freskami rozsypywały się w proch za byle dotknięciem. Nie odkrył złotych masek. i to nie – jak było w zwyczaju – w końcowym etapie prac dla sporządzania ostatecznych planów. chciałoby się rzec. mógł przyprawiać o desperację. rzutów poziomych i pionowych odkrytych zabytków – ale od samego początku prac wykopaliskowych. Zwiodła nas trochę ceramika geometryczna z VII wieku przed Chr. Piszący o jego pracach uczony austriacki Camillo Praschniker pozwolił sobie na bardzo złośliwą. Tradycyjne. i zaskakująco słodkim. Prawdę mówiąc. Wkrótce trzeba było potroić liczbę zatrudnionych robotników. Labirynt schodów.. Na świat grecki – zdawało się poznany do końca – padło nieoczekiwane światło. Na usprawiedliwienie odkrywcy można powiedzieć.. pokoi. w dniu. Marzeniem Evansa było odczytanie pisma kreteńskiego. że od samego wstępu Sir Arthur podjął decyzję. Powiem więcej: wielki okres tej cywilizacji trzeba cofnąć aż do okresu przedmykeńskiego”. tarasów i dziedzińców zdawał się nie mieć końca i Evans z kłębkiem Ariadny w ręku cierpliwie posuwał się naprzód krok za krokiem. w którym stanął u stóp wzgórza Kefalosa i kiedy łopaty 30 robotników zagłębiły się w ziemi. spalone drewniane kolumny. Więc Evans postanowił ścigać swoją wizję pałacu. Nazywa . lecz nie pozbawioną racji uwagę. architekturą pełną szarmu i subtelności. kiedy zaczął wykopaliska Troi. że materiał. co Schliemann. Evans zatrudniał zawodowych architektów. Pierwszym jego współpracownikiem był Theodore Fyfe – architekt Brytyjskiej Szkoły Archeologicznej w Atenach. który emanował z odsłoniętych ruin. a mianowicie decyzję rekonstrukcji. prawie tyle samo.]. dekadenckim stylem życia. dziewiętnastowieczne izolowanie „cudu helleńskiego” od świata otaczającego barbarzyńców trzeba było odesłać do lamusa teorii nie potwierdzonych. Tak narodziła się nowa dziedzina wiedzy o naszej przeszłości. Gdyby odkrycie dokonane zostało pół wieku później. uciekał przed archeologiem. korytarzy. Pałac był jakby z mgły i marzeń. a właściwie ich ślady.glazury. Przez wiele dziesiątków lat ścigał ten cel uparcie i bezskutecznie. nad pracami wykopaliskowymi czuwałaby zapewne potężna międzynarodowa organizacja i wieloosobowy sztab uczonych. drogich kamieni – jak to działo się w Mykenach – ale stanął oko w oko ze sztuką dojrzałą i wyszukaną. Rozkwit Knossos należy datować znacznie wcześniej. nie spodziewał się wcale.. skarbca. Przedsięwzięcie było zaiste na skalę niebywałą. Co to znaczy? Znaczy to. następnie Christian Doll i w końcu Piet de Jong. jakiej nie może mu wybaczyć wielu specjalistów. z którego zbudowany był Knossos. jak również grobowce odkryte w pobliżu drogi centralnej [. nie podtrzymywały żadnych stropów. Miał lat 49. Evans stanął wobec zadania przekraczającego – patrząc na to z dzisiejszego punktu widzenia – siły jednego człowieka.

Hogarth. kolumny pomalowane brunatną. Prace pochłonęły znaczną część osobistego majątku odkrywcy – ćwierć miliona mocnych jeszcze wówczas funtów szterlingów. między nami a ludźmi i bogami sprzed tysiącleci. Dotacje istotnie zostały wstrzymane już w roku 1902. gdzie „wędruje się wśród hipotez. jakiego trudno spodziewać się w ciągu jednego życia. ciemnoczerwoną farbą.]. ja wiem natomiast. a więc kilkanaście miesięcy po rozpoczęciu prac wykopaliskowych.. chociaż zrobione z uzbrojonego betonu – są nad wyraz kruche”. Knossos pozostało przez 30 lat jego prywatną pasją i własnością. Zwiedzający pałac w Knossos pozbawiony jest tych rozkoszy. Obcując z dziełami przeszłości. Ale możemy również zachować przynajmniej część Knossos w rodzinie! Jestem całkowicie na to zdecydowany [. żeby je upiększyć. Dlatego nieodmiennie wzruszały mnie koleiny na rzymskich drogach. i to ja jeden. więc i odpowiedzialność za kształt pałacu spada tylko na niego. Jest to bardzo znamienny przyczynek do charakterystyki Evansa. Evansowska skłonność do tego.. będzie to najzupełniej do przyjęcia. mieć kontrolę nad tym. komunikuje: „Pałac w Knossos był moją ideą i moim dziełem. przeznaczonych raczej dla laików niż dla specjalistów. aby kontynuować pracę”. . starte przez pielgrzymów stopnie katedry. aby odtworzyć w sposób namacalny to. skoro w liście do ojca pisanym w listopadzie roku 1900. Sławy nie chciał dzielić z nikim. chcemy mieć pewność. uczynić bardziej zrozumiałymi. Trzeba powiedzieć. Pragniemy sami. przerzucić most nad przepaścią czasu. I rzeczywiście. Zrazu obaj uczeni pracowali ze sobą zgodnie. w ciągu wielu ludzkich egzystencji. Na pewno są tacy. nikt nie wtrącił się. a okazuje się takim odkryciem. z czarnymi bazami i kapitelami. co spektakularne. Jeśli da mi pieniądze osobiście. znak muratora na kamieniu. którzy postąpiliby inaczej. że Evans dość wcześnie zetknął się z krytyką swoich metod. że takie właśnie jest moje stanowisko. aby nawiązać porozumienie i przymierze. ba. Evans musiał się z tym wszystkim liczyć. że Fundusz [Kreteński Fundusz Wykopaliskowy] powinien mi pomóc. co należało pozostawić wyobraźni” – pisze Hogarth do Evansa i w dalszym ciągu listu grozi wstrzymaniem dotacji. Hogarth zarzucał Evansowi topienie funduszy (z początku częściowo publicznych) w luksusowych rekonstrukcjach. Może to nie jest najlepsza droga. które.Knossos ni mniej. poszukiwałem zawsze materialnych śladów. Nowoczesny materiał budowlany. co przedsięwziąłem. bez pomocy pośredników. ale szybko ich drogi rozeszły się. „Taka na przykład restauracja «Sali Tronowej» nie była wynikiem stosowania metod naukowych. ni więcej tylko „miastem filmowym”. płoszą obecność dawnych mieszkańców. mogła budzić zastrzeżenia. Jednym z pierwszych jego oponentów był dyrektor Brytyjskiej Szkoły Archeologicznej w Atenach. dlatego że muszę. że nikt ich nie poprawiał. Nie będąc uduchowionym ponad miarę. to inna sprawa. To. ale jedynie zaspokajała pragnienie. że są autentyczne. udoskonalić. ale jedyna możliwa dla mnie.

średnio – i późnominojską. ale pierwsza wielka próba jego usystematyzowania i stworzenia chronologii starożytnej Krety. dla którego charakterystyczna jest ceramika „przydymiona”.. W każdej charakterystycznej fazie kultury obserwujemy bowiem czasy rozkwitania. Opierając się między innymi na ceramice. odkrywca Knossos podzielił cywilizację minojską na trzy okresy: wczesnominojski 3400-2100 r. a także przedmiotom kreteńskim.. Ten podział. często monochromatyczna. Starał się również uchwycić wszystkie współzależności i związki odkrytej cywilizacji z historią Troi.Bezsporną zasługą Evansa było nie tylko zebranie ogromnego materiału. a z kolei dla każdej z nich trzy okresy. jeśli patrzymy na rozwój całej cywilizacji minojskiej czy na jej stadia. jakby obowiązywały tam lokalne zegary i odrębna miara czasu. i to właśnie historia Egiptu. jest w swej istocie zarówno logiczny. „Dla tej rozległej przestrzeni czasu – pisze odkrywca Knossos – obejmującej przeszło dwa tysiące lat. . jak Malia czy Fajstos. który co dziesięć lat przedłużał władzę królewską Minosa. i wreszcie okres późnominojski 1580-1200 przed Chr. Cyklad i Hellady. Epoki dzielą się jeszcze na okresy i fazy i jest rzeczą znamienną. że Evans powtórzył mityczny cykl trójkowy jakby pod wpływem legendy o Zeusie. dojrzałości i upadku. jak i naukowy. czego nie należy zresztą rozumieć zbyt drobiazgowo czy z dokładnością zegarmistrzowską. Inwazję Hyksosów na Egipt należało 8 Przytoczony wyżej podział i charakterystyka ceramiki minojskiej są oczywiście niesłychanie schematyczne i nie oddają całego bogactwa tej sztuki i rzemiosła. ale zawodzi już w innych miastach minojskich. okres średniominojski od 2100 do 1580 przed Chr.. ceramika zwana Kamares (od nazwy miejscowości) z wzorami kolorowymi na ciemnym tle. przed Chr. Szczególną uwagę Evansa przykuwały stosunki Egiptu z Kretą. W rzeczywistości chronologia zaproponowana przez Evansa ma szereg punktów słabych i podlegała licznym przeróbkom. Nowe odkrycia archeologiczne podważyły zresztą całą niemal chronologię starożytnego Wschodu i Egiptu. Odnosi się ona głównie do Knossos. Trzy zasadnicze epoki minojskiej historii odpowiadają z grubsza Staremu. wpłynęła decydująco na periodyzację cywilizacji kreteńskiej. Hołd złożony bezimiennym królom wyspiarskiego państwa. Było to możliwe dzięki znaleziskom obiektów anatolijskich. a zwłaszcza Egiptu i Mezopotamii (dwóch najstarszych i najbardziej znanych kręgów kultury). Okresowi od końca neolitu aż do inwazji Achajów na Kretę Evans nadał nazwę minojskiego. któremu odpowiada ceramika o ciemnych wzorach na jasnym tle8. na jakie archeologowie trafili na Wschodzie. a okresy epoki wczesnej są naturalnie dłuższe. Każdy okres trwa przeciętnie 250 lat. zastosowaliśmy podział na trzy zasadnicze epoki: wczesno-. spenetrowana najdokładniej dzięki źródłom pisanym. uzupełnieniom i zmianom. Średniemu i Wczesnemu okresowi Nowego Państwa Egipskiego”. syryjsko-fenickich i egipskich na Krecie.

Patriarcha śródziemnomorskiej archeologii. Naprawdę potrzebował dużo przestrzeni. Ciężko przeżył klęskę swych umiłowanych krajów. zniszczone bombami nieprzyjacielskich samolotów. wielkiej sagi starożytnej cywilizacji Krety. określa się obecnie na lata 1848-1806 przed Chr. obsypany zaszczytami. Umiera w glorii i huku bomb. które obserwował z uwagą i chłodno jak Pliniusz wybuch Wezuwiusza. jak szachista rozgrywający wiele partii w tym samym czasie [. Glotz...„przesunąć” w okolice roku 1720 przed Chr. Nie miał ani sekretarki. urzędował sztab hitlerowskich wojsk.. materiał był przytłaczający. a nawet 1792-1750 przed Chr. ostatni piętnaście lat później. ani maszyny do pisania. z właściwą sobie bezwzględnością. Odkrycie w roku 1942 listy królów Chorsabad zmusiło do modyfikacji chronologii mezopotamskiej. domu Evansa w Youlbury. Mając 75 lat przeżył na Krecie trzęsienie ziemi. oznaczone początkowo na lata 2123-2081 przed Chr. zwanym Villa Ariadna. tytułami wielu uniwersytetów. że w tym przeraźliwym zjawisku przyrody należy szukać wyjaśnienia zagłady odkrytej i umiłowanej przez niego kultury. nie będzie . na koniec Grecji. ukazał się w roku 1921. uszlachcony przez króla. i w dodatku zmagając się z nim nie korzystał z żadnych nowoczesnych ułatwień. a posługiwał się nieodmiennie gęsim piórem”. a mianowicie ustawiając nowe stoły na kozłach dla każdego nowego rozdziału i przechodząc od jednego do innych. Nasunęło mu się przypuszczenie. które bezpośrednio po niej nastąpiło. Do końca życia niemal władzę nad Knossos sprawował twardą ręką. szczęśliwe lata swego małżeństwa z niezapomnianą Margaret. Całość obejmuje sześć woluminów. A ponieważ w naszym pokoleniu epoka wiktoriańska ma trochę lepszą opinię niż w oczach pokolenia. Panowanie Hammurabiego. Pierwszy tom tej monumentalnej książki. Francji. Dziełem życia Evansa jest jego The Palace of Minos at Knossos. następcy uczonego. Zajmują się tym. Mając lat 80 podróżował na Kretę hydroplanem i bardzo cenił sobie ten środek lokomocji.]. Jugosławii. Matz czy Nikolaos Platon.. gdzie przeżył krótkie. Dlatego nowsi badacze. Przyrodnia siostra odkrywcy zanotowała w swoich wspomnieniach taki oto wizerunek uczonego w akcji: „Tutaj mógł pracować nad swoją książką – dzieląc i klasyfikując materiał w prosty sposób. Pałac Minosa powstał w obszernym. Jeszcze w roku 1941 odwiedza British Museum. „Przyjeżdżam tu zawsze co pięćdziesiąt lat”. w przerwach między sezonami wykopaliskowymi. Parę lat przed wybuchem II wojny światowej odwiedził Dalmację i swój dawny dom w Dubrowniku. poszukują bazy solidniejszej dla datowania historii Krety niż hipotezy Evansa i opierają się na wprowadzeniu metali lub zburzeniu pałaców na wyspie. zasłużył na śmierć bardziej łagodną po tak burzliwym życiu. Niezmordowany starzec. zamieszkanym głównie przez książki. Do końca pracuje i żywo interesuje się wypadkami wojennymi. Jak ocenić tę niezwykłą postać? Nie nasza to sprawa. W jego domu kreteńskim. przeszło trzy tysiące stron i około 2500 ilustracji.

Jak się za chwilę przekonamy. co można było powiedzieć o Knossos i kulturze minojskiej. Na kapitalne pytanie. Na nowo postawione zostało pytanie: gdzie leżą źródła naszej cywilizacji i jakie ludy były tej cywilizacji istotną siłą i motorem? 9 Każda rozprawa archeologiczna przemija (fr. językoznawców. Charles Piccard Wydawało się. jeśli nazwiemy go – Tennysonem archeologii. krótko po roku 1600 przed Chr. nowe datowanie greckiej epoki brązu. że po wielkim dziele odkrycia następcom pozostaną tylko przyczynki i posłuszne repetycje tego. był uczony angielski. można było przypuszczać. Zaproponował on rewolucyjną. nazywanych odtąd Grecją. że w tym okresie była istotnie inwazja na półwysep. co archeologowie nazywają kulturą późnohelladzką albo mykeńską. tak jak w każdej innej dziedzinie wiedzy. wprowadzając to. Namiętny spór archeologów. jaką jest archeologia. ale kontrowersja pociągająca za sobą całą masę istotnych problemów. IV Tout traité d’archéologie passe9. badaczy cywilizacji stał się niejako publicznym widowiskiem. Protagonistą owego sporu. a więc 19 lat po śmierci Evansa. który odtąd stać się miał ich ojczyzną – podręczniki historii i większość fachowców podają przybliżoną datę: krótko po roku 2000 przed Chr. a także rewaloryzację roli i wpływów poszczególnych kręgów kultury. ale nie ma żadnego dowodu. która pozornie interesować mogła tylko fachowców. nową chronologię. Marcel Brion mówi z melancholią. że Evans powiedział wszystko. profesor Oksfordu Leonard Robert Palmer.. nie jest to tylko pedantyczny spór o daty.). że nic nie jest zupełnie pewne i definitywne w nauce w ciągłym ruchu. ostatnie słowo nie należy do odkrywcy. w radiu. ale szybko przekroczyła ich krąg i przez dobre parę lat głośno o niej było na łamach prasy. Ale w badaniu przeszłości. kiedy Grecy wkroczyli na półwysep. bo sprzeczną z opiniami większości specjalistów. W połowie roku 1960. co napisał Sir Arthur. który nie doprowadził zresztą do definitywnych rozstrzygnięć. aby przypisać ją Grekom. Ci ostatni – jego zdaniem – usadowili się na ziemiach. .chyba nadmierną zgryźliwością. Palmer przyznaje. wybucha ostra polemika o sprawę. w tygodnikach kulturalnych.

nie zdający sobie sprawy. Naprowadził na ślad Troi. obalenia w proch i zapomnienia cywilizacji kwitnącej przez tyle stuleci. czy. Dlaczego . Nestora umieścił w Pylos i Blegen odkrył jego pałac. podaje przybliżoną datę – około roku 1450 przed Chr. W kościele uczonych. powstało ono na kontynencie? No cóż. że Agamemnon panował w Mykenach. a więc tym samym. aby wnieść skargę rewizyjną. historyków greckiego okresu brązu pojawiła się oto herezja. należy powołać się na nowe dowody – obrońcy Evansa zażądali faktów uzasadniających rewelacyjną hipotezę. większy splendor. Podobnie jak w procesie. większy zasięg wpływów. lingwistów. Co więcej. Jak wytłumaczyć ten dwuwiekowy hiatus między tabliczkami z kontynentu i z wyspy? Czy Evans nie pomylił się (świadomie) w datowaniu? Czy Minojczycy są istotnie. to epoka artystycznej świetności i ekonomicznego dobrobytu Krety. Otóż tabliczki z kontynentu greckiego (znaleziono ich więcej w Pylos) datowane są ponad wszelką wątpliwość na rok 1200 przed Chr. że w owych czasach Knossos było ruiną o zniszczonych schodach i rozsypujących się salach. idąc za Evansem. lecz nadal była ośrodkiem żywotnej kultury. odmiennie niż dla większości badaczy. a także na znalezieniu w pałacu Nestora w roku 1939 przez uczonego amerykańskiego Blegena całego pokaźnego archiwum tabliczek pokrytych pismem linearnym B. wynalazcami tego pisma. Umiłowany uczeń Evansa. Homer nie zawiódł nigdy archeologów. nie może być zatem. Okres 1400-1100 przed Chr. I wreszcie należy się liczyć z tym. uczeni są także ludźmi nie pozbawionymi namiętności. ów okres. kurator pałacu John Pendlebury (zginął bohatersko walcząc w szeregach kreteńskich partyzantów). Dla niego. przeciwnie. Palmer stwierdza. jego zdaniem. i Schliemann odkrył jego zamek. jak chciał odkrywca Knossos. Nic więc dziwnego. brązowe trójnogi). jakie w Knossos odkrył Evans. że około roku 1200 przed Chr. Knossos eksportowało na kontynent liczne wyroby z ceramiki i metalu (np.Drugim bardzo ważnym problemem jest próba odpowiedzi na pytanie: kiedy Grecy podbili Kretę? Tutaj znów większość uczonych. czym niegdyś było to miejsce. Mówił. powszechnie uważany jest za okres ostatecznego upadku. Wyspa znajdowała się wprawdzie pod panowaniem Greków. niż miały w rzeczywistości. określany jako czasy upadku. co mówi Arcypoeta. mowy o upadku kultury minojskiej w tym okresie. dla owych uczonych data ta jest równoznaczna z katastrofą kultury minojskiej. archeologów. z jej gwałtownym załamaniem się. barbarzyńscy lokatorzy. Także z tym – zdawałoby się ugruntowanym w historii poglądem – Palmer nie zgadzał się zasadniczo. wybitny młody archeolog. mówi obrazowo. że jego drastyczna rewizja opiera się przede wszystkim na odczytaniu w roku 1952 pisma linearnego B (które dla odkrywcy Knossos było zagadką). po których błąkały się posępne duchy przeszłości i dzicy. że odkrytym przez siebie cywilizacjom chcieliby nadać większe znaczenie. Analizując treść odczytanych tabliczek z archiwum Nestora Palmer dochodzi do wniosku.

znaleźliśmy dziennik prac wykopaliskowych (The Day Book of the Knossos Excavations) prowadzony przez Duncana Mackenzie – asystenta Evansa. wnuk Minosa. Rozpocząłem szereg badań. następstwa i zmiany stylów w czasie są najdokładniej znane. Przede wszystkim. Jej rozwój bowiem. uczestniczył w wojnie trojańskiej (około roku 1100 przed Chr. Był wreszcie jednym z załogi podstępnego konia trojańskiego – jednym z pierwszych. gdzie zostały porzucone. Rolę „archeologicznego zegara” – miary czasu. coś jakby z romansu kryminalnego: dowód rzeczowy ukryty w piwnicach muzeum. Otóż główną podstawą Evansa dla ustalenia daty tabliczek była stratyfikacja dokonana w małym pokoju. Ten cały wywód Palmera wymaga paru słów wyjaśnienia. „W lutym 1960 roku – pisze Palmer – czułem.miałby się mylić ów Niezawodny i Wielki – gdy mówił. Dlatego te wszystkie ujawnione dopiero teraz fakty zmuszają do postawienia pod znakiem zapytania Evansowską stratyfikację i datowanie”. nie znany uczonym dokument. ponieważ nie stanowią . mający swoją stolicę w Knossos. jest niesłychanie ważne. zostały one znalezione dopiero w ostatnim miesiącu w Ashmolean Museum. gdzie i z czym? To „z czym”. spełnia najczęściej ceramika. które ujawniły nowe dokumenty pochodzące z Ashmolean Museum w Oksfordzie. to znaczy w towarzystwie jakich przedmiotów. W końcu mamy obecnie własnoręczne kopie tabliczek z pismem linearnym B. ale w zupełnie innej części Pałacu. ale całe okresy cywilizacji. że nie mogę dłużej aprobować dokonanego przez Evansa datowania odkrytych w Knossos tabliczek z pismem linearnym B. Te dokumenty wskazują. waz z motywem strzemiennym? Czyż nie lepiej zaufać intuicji i doświadczeniu odkrywcy? Nauki jednak nie buduje się na wierze w autorytety i archeolog jak sędzia śledczy musi jasno i precyzyjnie odpowiedzieć na trzy podstawowe pytania: co zostało znalezione. którzy wdarli się do miasta. i to jest najważniejsze. Tak to Palmer stara się zjednać miłośników Homera dla swej tezy o wielkości Krety w okresie rzekomego upadku tej wyspy. pozwala bowiem datować nie tylko obiekty sztuki.) i był jednym z jej bohaterów? Wystawił przecież 80 okrętów (tylko 10 mniej niż potężny Nestor). I tutaj polemika uczonych przerodziła się w aferę o fałszerstwo. który miał stoczyć pojedynek z Hektorem. Na koniec. nie zostały znalezione w wyżej wymienionym pokoju. które miałem możność przebadać. wykonane przez Sir Arthura. mówiąc po prostu. rozbite garnki pozostają na miejscu. w tym przypadku. Dziennik prac wykopaliskowych mówi coś zupełnie innego. w tej warstwie archeologicznej. a rzucający cień na pamięć odkrywcy Knossos. Ktoś mógłby zapytać: po co robić tyle hałasu o parę rozbitych garnków – owych. odkryty przez Palmera. że tabliczki. Nie można dobitniej i bardziej bezwzględnie. że Idomeneus. zwanym Pokojem Waz Strzemiennych (od rodzaju ceramiki z charakterystycznym ornamentem). Ten dokument stał się wielką pomocą przy ustalaniu faktów. co zresztą zgadza się z zapiskami samego Evansa. król Krety. do których odkrywca Knossos przywiązywał tak wielką wagę. a poza tym. wyznaczono go także jako wojownika.

O życiu Minojczyków. Korektury i uzupełnienia. już ostatecznie rozwiązanych zagadnień. często bez okien. jest on jednak zastanawiająco szczupły w stosunku do ogromnego pałacu. że były to raczej krypty niż pomieszczenia mieszkalne. mniej mające posmaku publicznych skandali niż heretyckie hipotezy Palmera. nie posiada dostatecznej ilości budynków przeznaczonych na warsztaty. trwalsze niż domy żywych. Drewniane kolumny. jej najsławniejszych dziejów. a co najmniej zachęcają do płodnej dyskusji. podobnie jak o cywilizacji Etrusków. Wprawdzie w swojej rekonstrukcji Evans wyodrębnił „sektor gospodarczy”. to znaczy bez pokrycia w realnych rezultatach wykopalisk. czym w istocie był odkryty przez Evansa pałac w Knossos. nowe odkrycia archeologiczne mogą przynieść niejedną rewelację. Budzące powszechny zachwyt wycieczek urządzenia higieniczne. znacznie blednie. obszary zamieszkane przez cienie. że. Parę lat temu uczony niemiecki. że arbitralnie. Hans Georg Wunderlich. Zarzuty Palmera były ciężkie i nic dziwnego. że uczenispecjaliści z innych dziedzin wiedzy wnoszą nowe światło do. Odkrywca i największy autorytet w sprawach kultury minojskiej został oskarżony o to. Wunderlicha zastanawiała nietrwałość materiału. że wywołały burzliwą polemikę. Powróćmy jednak do sporu. choć Evans opatrywał je różnymi nazwami sugerującymi królewski splendor. Często jednak się zdarza. Tak na przykład Sala Tronowa z trudem może pomieścić 20 osób. Palmer wytknął także Evansowi.przedmiotu pożądania grabieżców. grobowce. że Wunderlich nie jest archeologiem. nie miałyby świadczyć ich tętniące niegdyś życiem porty i miasta (zdobyte zresztą i przebudowane przez najeźdźców) – ale ciche zatoki śmierci. Stąd wniosek. co może być jeszcze przedmiotem rozważań i wątpliwości. cienkie ściany. deformował wyniki badań i naginał je do z góry przyjętej tezy. Dzieje się tak zapewne dlatego. wystąpił ze śmiałą hipotezą dotyczącą tego. miastem śmierci. a z nią greckiej. ślady instalacji . Podobnie ma się sprawa w delikatnej kwestii wpływów. mówiąc łagodnie. acz bardziej ciche. jakie nanoszą badacze do epokowego dzieła odkrywcy Knossos są znaczne. zdawałoby się. Odczytanie starszych zapisów. ogromnym cmentarzyskiem. że mniej są przywiązani da schematów myślowych i przyjmowania za pewnik tego. Otóż dla Wunderlicha Knossos nie było siedzibą królów kreteńskich – jak chciał Evans i wszyscy za nim zgodnie to powtarzali – ale pałacem zmarłych. prof. uważał cywilizację minojską za znacznie starszą niż była w rzeczywistości. A przy tym pokoje są małe. z jakiego zostało zbudowane Knossos. Dodajmy. rola Krety jako źródła cywilizacji mykeńskiej. owe rozległe nekropole. jak wyroby ze złota czy dzieła sztuki. Jeśli przyjąć tezę Palmera. roli i znaczenia tej cywilizacji daleki jest od definitywnego rozwiązania. kuchnie czy stajnie. ale paleontologiem. gips i schody wyłożone alabastrem – stosowne były bardziej dla bosych procesji ofiarników. Problem Krety.

a także olbrzymich rozmiarów. Rzecz dobrze jest znana z podręczników historii sztuki. w niewinne dzieciństwo ludzkości. które emanują z pomników Egiptu czy Asyrii – piramid. Ogromne. ale gdyby tak zamknąć oczy w Mykenach i otworzyć je w Knossos. gliniane naczynia w formie beczki używane do przechowywania żywności. skoro znaleziono w nich szczątki kości? I czy ozdobione ornamentem kwiecistym wanny nie były raczej sarkofagami? Kreta. co najbardziej uderzające w cywilizacji minojskiej i co w moim odczuciu zbliżają do cywilizacji etruskiej. Wydaje się.). jest to nasze złudzenie. Co więcej. na których zapisana jest zemsta króla królów. pojemnikami oliwy. oba te miejsca nie mają nawet bezpośredniego połączenia. Nie jest to przepis zaczerpnięty z rozkładu jazdy. tajemnicza. groźnego Sfinksa. wówczas doznalibyśmy szoku i zrozumielibyśmy istotną różnicę stylu i ducha tych dwóch centrów kultury śródziemnomorskiej. ani nawet z „Odyseją” tych dworskich zabaw. Wyspa sejsmiczna. być może.poj. Andre Malraux To. wynikające z potrzeby wiary w złoty wiek. ale także jakby mieniąca się w słońcu laguna maoryjskiego świata. z rzadkim u władców taktem i dyskrecją. doświadczająca często gniewu Posejdona. . że królowie Krety rządzili łagodnie i odchodzili do swoich bogów niepostrzeżenie. o zaciśniętych ustach. Na Kretę najlepiej wybrać się wprost z Myken. 10 pîthoi (l. niż się przypuszcza. ale sprawdzenie tego naocznie ma nieodpartą siłę rewelacji. nie potrafimy połączyć ani z „Iliadą”. wyspa niepewnych i chwiejnych hipotez. posępnej potęgi. V Naprawdę jest to pierwsza cywilizacja białych.. przytłaczających wszystko i wszystkich. zamkniętych oczach – broni się. kamiennych tablic.. z którego groźnych rysów. jak chciał odkrywca. można odczytać obłęd i zbrodnię tamtych czasów. hieratycznej pozy. majestatu. na których nadzy książęta ze strusimi piórami we włosach kłonili swoje włócznie przed Fedrą o piersiach obnażonych.kanalizacyjnych i wodociągowych mogły mieć zupełnie inne przeznaczenie. nie zachował się żaden portret władcy. Ale. pîthos) – (gr. półtorametrowej wysokości pîthoi10 – czy były. to brak cech pompatycznej wielkości.

Centrum pałacu mykeńskiego stanowi megaron – wyodrębniona sala. niezbyt szerokim wejściem. a właściwie brak . dzieci sceptycyzmu. że zmusza do zastanowienia. freski (pomijając nawet nieudolne rekonstrukcje) czy rzeźba. ażeby uśpić mogły naszą czujność freski z delfinami. połączonych zaprawą. Ale my. ale niewinnych intryg i zalotów. bo mógł być dowolnie rozszerzany. ani także obecność malarstwa nie tłumaczy wszystkiego. są cienkie. Jest jednak rzeczą zastanawiającą. wyniosły tron z głazów. freski przemieniają surowe płaszczyzny w barwne zasłony. dość mroczna i niezbyt wielka. Myślę. która miała być przesycona szczęściem. że owo wrażenie teatralności wynika z założeń artystycznych budowniczych minojskich. wielka ilość schodów. których darmo szukać na włoskich czy francuskich zamkach trzy tysiące lat później. łazienki. ogromny zespół architektoniczny. kwiaty i po ludzku uśmiechnięta bogini. Ani rodzaj budulca. zamknięcie w ciasnej zbroi murów. z której emanować powinna powaga i siła. kapryśna. Sprawiał na mnie wrażenie plastra miodu. które łatwo zatrzasnąć przed nieproszonymi gośćmi. i zaskakujące perspektywy. miasto niemal – nie bronione żadnymi murami (co budziło zdumienie i podziw) – cały otwarty na powietrze i słońce. z wielką liczbą sal i pokoi zgrupowanych wokół dziedzińca centralnego. przywleczone tu widać z kraju mgieł i deszczów. że nie jest to miejsce potężnej władzy i zbrodni. aż do granic teatralności. zbyt wiele wiemy o kłamstwach sztuki lukrującej rzeczywistość. że o wielkości sztuki kreteńskiej decyduje nie architektura. Dachy budynków są dwuspadowe. w sam raz. „układ rozkwitający” zatem. szybów. jakie są tego źródła i przyczyny. Siedlisko bardziej głębokie niż rozległe. przez które wpadało światło. duszność. To wrażenie ogólne jest tak nieodparte i narzucające się. z ich estetyki. system doprowadzania wody. Słowem. pokojem i radością. uniemożliwiający gigantyczne konstrukcje. Tym tłumaczy się – wielopoziomowość. kpiąca z monumentalności. Jakże inny jest pałac królewski w Knossos. przypominające atmosferą twierdze średniowieczne z przepaścistymi kazamatami. Dodajmy do tego niebywały komfort. Ściany z drobnych kamieni. Nie ma tu ani śladu murów cyklopowych. kruchy. i w dodatku z jednym. aby pomieścić króla i wodzów naradzających się przed łupieżczą wyprawą. Takie jest wrażenie i wiele stron wypisano na cześć tej pierwszej cywilizacji europejskiej. zmienność rytmów przestrzennych. kolumny z drewna. a przy tym jego „organiczność” polegała na doskonałym wrośnięciu w teren. charakterystycznych dla budowli mykeńskich. Słowem zamczysko. architektura ruchliwa. Chciałoby się rzec. Ze stoku wzgórza schodzą tarasy piękne jak kaskada. Jest to architektura malownicza. jakby modelowane na wzór pieczary. przypominająca bardziej spiętrzone dekoracje jakiejś wielkiej opery niż siedzibę królewską. Najbardziej charakterystyczną cechą tego zespołu architektonicznego jest niemożność rozbudowy na zewnątrz. naturalnym wykorzystaniu wzniesień i spadków. Przede wszystkim sam już materiał użyty do budowy jest lekki. budowlę.

Za pomocą ofiarowanego przez nią kłębka wdarł się do labiryntu i zabił Minotaura. przywódcy ateńskiej rewolty. który wyzwala swój kraj spod obcego jarzma. Legendę o Tezeuszu można interpretować wielorako. Z tego związku urodził się Minotaur. grą nieco płytką. jak wszystkie legendy łączące w sobie ludową opowieść z mitem religijnym. Najbardziej znaną legendą grecką. Przy takiej interpretacji Tezeusz awansuje do roli liberatora. ani władza królewska nie wymagały niczego innego. Niczego nie wiemy o szczegółach tej katastrofy. potwór o głowie zwierzęcia i ciele ludzkim. zwycięstwo racjonalnego porządku nad chaosem. I nagle przyszła wielka. uczony angielski Moses I. pozbawioną ekstazy. jak to potrafili dawni królowie przez 600 długich lat”. stale powiększano pałace. beztroską. pochodzące właśnie z tego czasu. Lekkomyślna żona Minosa uwiodła byka. że ani religia. podczas gdy wszystko inne poza tym było na skalę małą. Potężny król Minos dostał w darze od Posejdona pięknego byka. ale małe figurki z fajansu i gliny. dodajmy: bezpieczeństwa pasywnego. król Krety kazał Dedalowi zbudować labirynt. Od tego czasu datuje się znaczne udoskonalenie techniki. Finley. związaną z Kretą. zupełnie o tym milczą. powierzchowną. Wydaje się.rzeźby monumentalnej. która nie zachwiała się w ciągu 500 czy 600 lat. tablice z pismem linearnym B. Ale ruiny są dostatecznym i niezbitym dowodem: nikt nie potrafił już zmobilizować tego małego ludu i rządzić nim. wzrosła liczba ludności. jest opowieść o Minotaurze. Przybywszy na Kretę. ustabilizowane. olśniewająca ceramika. . że znalazło równowagę. i to na zawsze. pasji i cierpienia. a mianowicie procesu wyzwolenia Aten spod panowania kreteńskiego. pisze: „Jest tu jakiś paradoks: kiedy szło o zmobilizowanie ludzi i materiałów. uwiódł córkę Minosa. budowniczowie pałacu pracowali na szeroką skalę. pieczątki i biżuteria. – i niemal z dnia na dzień pałace całej Krety stały się ruinami. Jej bohater uosabia typową grecką admirację dla sprytu – czy inteligencji – tryumfującej nad ciemnymi siłami. Tezeusz. lecz wszystko to odbywało się – aby tak rzec – w linii horyzontalnej. I Minotaur pożerał smacznie młódź ateńską. został wysłany z ową ponurą daniną. Lata te były pod każdym względem latami bezpieczeństwa. i nic nie pobudzało do zmian czy rebelii. Ariadnę. którzy byli wówczas pod władzą Krety. bohatera politycznego. syn króla ateńskiego. Niektórzy dopatrują się w opowieści transfiguracji faktów historycznych. składali ofiarę z siedmiu dziewcząt i siedmiu chłopców z najznakomitszych rodzin. jeśli chodzi o instytucje i ideologię. że od początku okresu środkowego życie było. Aby ukryć swoją hańbę. po czym z Ariadną – nie ścigany przez Minosa – odpłynął do rodzinnego miasta. grawerowane półszlachetne kamienie. jak i emocjonalnym. Przypomnijmy ją w największym skrócie. jakby na wyspie Minosa życie było zabawą. Odnosi się także wrażenie. Co dziewięć lat Ateńczycy. Znawca świata kreteńskiego. naturalna katastrofa około roku 1400 przed Chr. zarówno w sensie materialnym.

Minotaur jest piękny i bezbronny. Ariadny. Androgeosa. szyję przeciwnika. Biedny Minotaur! Miałem dla niego. ani o koloniach. kalectwem jest zatamowanie zakorzenionego w nas. W ikonografii kreteńskiej nie ma wyobrażenia Minotaura. że późniejsza lektura mistyków nie była dla mnie całkiem niezrozumiała. zakaz zadawania się ze zwierzętami – nosicielami zarazków. był dla mnie niedostępny. natomiast byk – jest wszechobecny. Ojczyzna Fedry. patrząc obojętnie z wyżyn swojej kociej boskości. pełną podstępów i toporów. sarkofagi. posążki z wypalanej gliny. Przecież Minos nawet w tradycji helleńskiej był symbolem sprawiedliwości. Pamiętam dobrze piękną amforę w stylu attyckim. . na której wyobrażona jest nierówna walka Tezeusza ze zwierzęciem: łatwe zwycięstwo człowieka. antykreteńska i jak wszystko. Dla niego musiałem przekroczyć surowe rodzicielskie tabu. ale nigdy nie był przedstawiony jako złowieszczy potwór. Minotaur jest na kolanach. Minotaura. jakie toczyli. mój prywatny Minotaur. ceramika. choć przecież większą chorobą. freski. uczucia czci i poddania się woli nieznanego.Jest to legenda grecka. igrzyskach i festynach (fresk w pałacu w Knossos z bezkrwawą tauromachią). Z jego karku spływa na ziemię warkocz krwi. ba. spętanego labiryntem i obcą sobie ludzką historią. mieszkający pod schodami wiodącymi do piwnicy. prawą zaś wbija mu w szyję krótki miecz. rzadko odpowiadał pomrukiwaniem na moje litanie miłosne. Tezeusz obejmuje lewą ręką. wypełniony obcym życiem. Nie znamy nawet imion królów minojskiej dynastii. raczej jako ofiara (na słynnym sarkofagu z Hagia Triada) lub zwierzę występujące w grach. jakie zapewne zakładali na sąsiednich wyspach. skoro brak źródeł pisanych poza skąpymi przekazami greckimi albo egipskimi. Kiedy pierwszy raz ojciec opowiadał mi tę bajkę. Przyczynił się zapewne do tego Maciuś. Także sztuka grecka nie przedstawia Minotaura w postaci odrażającej czy budzącej lęk i przerażenie. więcej czułości niż dla Tezeusza. nic nie wiemy o wojnach. co jest tylko anty – krzywdząca. od zamierzchłego dzieciństwa. Maciusiowi zawdzięczam. czarnofigurowym. Ma kształtne ciało młodzieńca o głowie byka. Odczytanie pisma linearnego B nie rzuciło wiele światła na dzieje Krety i jej mieszkańców. jak procesje i bicie w dzwony. zapaśniczym gestem. przeciwnie. na moje strzeliste akty uwielbienia. Ale wracając do tematu – czy można w ogóle mówić o historii Krety starożytnej. ofiary z mego poskromionego łakomstwa – czekolady i cukierki. od paleolitu. któremu składałem ofiary z przysmaków. a nie okrucieństwa. i po śmierci bogowie uczynili go jednym z sędziów w cienistej krainie Hadesu. nieprzydatne. uczułem bolesny skurcz serca i współczucie dla pół zwierza. pół człowieka. Dedala czy innych spryciarzy. kolebka Zeusa – wyspa uprzywilejowana przez mitologię – milczy wstydliwie o swojej przyziemnej historii politycznospołecznej. Całym właściwie świadectwem długich dziejów są tylko ślady materialne – ruiny domów i pałaców.

Ale jest to. czy też współzawodnictwem wyzwalającym wielkie namiętności? Podobnie ma się sprawa. Inspirowała nie tylko sztukę. nie potrafimy natomiast czytać w duszach ludzi. O religii Minojczyków da się jednak coś niecoś powiedzieć bez uciekania się do 11 aojda – śpiewak. nic bowiem bardziej nie rozpłomienia wyobraźni naukowców niż brak dokumentów i świadectw bezspornych. Freski. Czy Minojczycy mieli swoich aojdów11. którzy odeszli dawno. jak się przypuszcza. gdy dotykamy zamierzchłych kultów i wiary. . pięknie ilustrowana książka pozbawiona tekstu. którego cechą charakterystyczną jest przekonanie. pieśniarzy. co tajemniczości przeznaczenia. O religii minojskiej pisano wiele. była religia. Ale na czym polegała gra? Czy była czystym hazardem. kojarzące odległe w czasie i przestrzeni cywilizacje. jak się zdaje. zabiciem czasu w deszczowe wieczory zimy. Obiekt ów stanowił. a nie dla poetów. ogromną ilość przedmiotów kultu. czy też wymagała inteligencji i zdolności kombinacji? Czy brały w niej udział dwie. Jest to znaleziona w Knossos tablica z kości słoniowej. Homerów i eposy. jak powiedział Picard. korze drzew i pochłonęły ją na zawsze pożary pałaców. niebieską pastą szklaną oraz blaszkami srebrnymi i złotymi. wykładana kryształem górskim. że „wszystko łączy się ze wszystkim”. Religioznawcy zresztą – ci poeci humanistyki – ulegają często magicznemu myśleniu. Za pomocą ryzykownych analogii – formalnych podobieństw symboliki – budują olśniewające teorie. wobec których laik staje onieśmielony i zafascynowany. lecz niech ta analogia nie sugeruje niczego płochego. ale na żadnym ze znanych dokumentów ikonograficznych nie dochował się portret trubadura czy choćby skryby. że podstawą starych cywilizacji. zapisana była na materiale nietrwałym – papirusie. jak mówiono – przyniosło ważne potwierdzenie podboju Krety przez Greków. muzyków. pieczęcie i gemmy przedstawiają kapłanów. a poza tym dość monotonny inwentarz przedmiotów. czy może więcej osób? I co interesowało mnie najbardziej: czym była w swojej istocie – bezmyślną igraszką. czy posiadali literaturę? Być może. Wszyscy są bowiem zgodni co do tego.W istocie genialne odkrycie Chadwicka i Ventrisa – ów zdobyty Mount Everest greckiej archeologii. tak jakby to pismo wymyślone było dla buchalterów. proroków i królewskich kronikarzy. więc także minojskiej. Potrafimy niekiedy odczytywać pisma umarłych cywilizacji. Odkryto sanktuaria. W muzeum archeologicznym w Heraklionie przykuł moją uwagę przedmiot narzucający się wyobraźni nie tyle dzięki walorom estetycznym. dość wierny i szczegółowy opis ceremonii. opiewający dzieje bogów i herosów. Wykopaliska minojskie przekonują nas o tym. poeta. pole do gry w kości i nazwano go umownie „szachownicą”. Wszystkie inne dziedziny życia mogły się rozwijać tylko w harmonii z nią właśnie i pod jej przemożnym wpływem. ale także instytucje. a malowidła i ryty dają.

które mają wywoływać nastrój świętości i obecności boga bez konieczności czynienia boga widzialnym. „Labirynt” zatem znaczyłby „pałac toporów o podwójnym ostrzu”. gdyż była również boginią wojny. Przedmiotem adoracji były głazy. Ma to być dowód znacznego stopnia spirytualizmu. pani słońca i luny. podobnie jak w religiach starożytnej Anatolii. kiedy. Pogląd ten spotkał się z dość kategorycznym sprzeciwem badaczy religii. Trudno odpowiedzieć na ważne pytanie. Ogromna ilość jej wyobrażeń. w otoczeniu lwów. Wielką rolę odgrywały siekiery o podwójnym ostrzu. takich jak Kamares na zboczach Idy czy Psychro w masywie Dikte. zanim stała się prostym elementem architektury. Znaleziony w Fajstos złoty sygnet przedstawia taniec nagiej kobiety przed betylem – prototypem kolumny. palmy. . że od jego nazwy – niegreckiej zresztą – labrys. stanowiła przedmiot kultu. czy też znakiem pioruna i jego władcy. Początkowo składali ofiary w grotach naturalnych. brązie. w otoczeniu skał. Cóż oznaczał ów osobliwy topór? Czy był świętym instrumentem ofiar religijnych. a nawet złocie. lwy i oczywiście byk. słupy drewniane i kamienie. fetyszów i symboli bóstwo ukazało twarz podobną do twarzy ludzkiej? Jedno jednakże jest pewne: dominacja bóstw żeńskich. srebrze. Neolityczni mieszkańcy owych grot pobudowali sobie domy i ustąpili miejsca bogom. a także w kasku i zbroi. Niektórzy sądzą. a w początkowej fazie ich wyłączność. jak chcą znawcy. a były także często wykonywane w kamieniu. węży i ptaków. ludzi. z wyjątkiem religii żydowskiej – wszystkie inne były politeistyczne. Przedmiotem kultu były również drzewa: pinie. W basenie Morza Śródziemnego. spoza amuletów. pozwala śledzić jej rozliczne atrybuty.ryzykownych hipotez. pochodzących z różnych epok. Pojawia się pod postacią posążków z terakoty jako symbol płodności. tzw. zwierząt i roślin. a zwłaszcza pałacach. małpy. morza i piekła – Wielka Matka. Rysem charakterystycznym tej religii jest predylekcja do symboli. Minojczycy nie budowali świątyń jak Grecy czy Egipcjanie. że Wielka Matka była jedyną boginią religii minojskiej. która. stalaktyty w grotach. w jakiej to epoce pojawiły się tendencje antropomorficzne. odgrodzone drzewami i niewysokim murem miejsca kultowe na szczytach gór. wszechobecne. betyle. Nad niejasnym dla nas w wielu szczegółach Olimpem kreteńskim panuje potężne bóstwo przyrody. władczyni świata. czy może symbolicznym połączeniem bóstwa męskiego i żeńskiego? Zdania znawców są podzielone. oliwki i cyprysy. gołębie. Jedno zdaje się być pewne. na statkach jako protektorka nawigacji. zajmujący uprzywilejowane miejsce w kreteńskim bestiarium. pochodzi nazwa pałacu Minosa. Od tego okresu rozpoczyna się również budowa kaplic w zespołach mieszkalnych. które odnajdujemy na freskach. chciałoby się rzec. W pierwszej fazie epoki średniominojskiej pojawiają się niewielkie. ceramice i gemmach. w pobliżu źródeł. ziemi. Elementy fetyszyzmu – podobnie jak w innych religiach prymitywnych – są bardzo liczne. a także zwierzęta: węże. mówiąc inaczej.

VI Później przyszły straszne trzęsienia ziemi i potopy. Nie potrafimy wyjaśnić. a inne ludy zapożyczały je od nich”. pisze: „Kreteńczycy mówią. wtajemniczenie. Tam urodziła się legenda Zeusa. że hołd oddawany bogom. co jest zrozumiałe w religii. Historyk grecki z czasów Juliusza Cezara. że istniały związki między egipskim Apisem i Minosem oraz azjatyckimi kultami płodności i Wielką Matką Kreteńczyków. które powodowały ekstazę i ściągały na ziemię bóstwa i ich demony. a w jakim uległa wpływom innych religii. wazach i sygnetach – musiały być widowiskiem zapierającym oddech. Timajos12 W połowie drogi między Therą a Thirasią nagle wydobył się ogień z morza i 12 25d. Enigmatycznym lasem pytań jest zatem religia Minojczyków. długie spódnice ze skóry lub sięgające kostek suknie i tiary na głowach. Całość kończyła wielka kolorowa procesja. wypowiedziane kilkanaście wieków po upadku kultury minojskiej. I jest rzeczą bardzo prawdopodobną. owiec i byków (na wielkich uroczystościach zabijano do dziewięciu byków) i te ofiary są częstym tematem sztuki minojskiej. i nadszedł jeden dzień i jedna noc okropna. ofiary. liturgia agrarna i święte igrzyska przybyły na kontynent grecki wprost z kraju Minosa. która naczelnym bóstwem swego Panteonu uczyniła Wielką Matkę. Kapłani pojawili się późno i ich rola (z wyjątkiem oczywiście króla – wielkiego kapłana świętego Byka) wydaje się być niewielka. który długie wieki panował na Olimpie. ale natura tych związków jest niejasna.: W. 32 .Ceremonie religijne Kreteńczyków – sądząc z dochowanych przekazów na gemmach. Domyślamy się. Grecy wiele zawdzięczają religii Minojczyków. Witwicki. że kult Demeter. Platon. Uroczystościom kultowym przewodniczyli nie kapłani. pełna tańca. Warszawa 1951. Rozpoczynały się zapewne od aktu puryfikacji. muzyki i płynących z kadzielnic dymów. w jakim stopniu była oryginalnym tworem ducha Kreteńczyków. s. To zdanie.. po czym następowała krwawa ofiara z kozłów. Na malowidłach kreteńskich można je łatwo rozpoznać po charakterystycznym stroju: noszą staniki otwarte na piersi. misteria są wynalazkiem mieszkańców Krety. Tłum. Potem następowały libacje. ale kapłanki. Diodor. jej bestiarium.. godne jest zastanowienia.

rolnik nawracał pług. Najbardziej natomiast prawdopodobna wydaje się teoria wyjaśniająca zniknięcie tej cywilizacji potężną katastrofą sejsmiczną. pierworodnego grzechu cywilizacji. kiedy nad ludem nieświadomym i zadufanym bóg podniósł rękę. 3. połączoną z powodzią i z pożarem. jaka była przyczyna ich śmierci niż wszystkie kwestie dotyczące ich życia. a także wyznaczyć kierunek. Geografia13 Na środku placyku Venizélou jest wenecka studnia Morosiniego. bardziej interesuje mnie pytanie. co nie pozostało bez wpływu na jego późniejsze przypuszczenia i wnioski. Jadłem tu zwykle kolację i rozmyślałem o katastrofie. że czynniki składające się na fenomen rozwoju dają się wytłumaczyć racjonalnie: dogodne położenie geograficzne. 15. Do portu wchodził właśnie statek z opuszczonymi żaglami. Jedni są zdania. tak że morze wokół płonęło i kipiało. równowaga społeczna. Uczeni są na ogół zgodni co do przybliżonej daty nagłego załamania się kultury minojskiej. Sam zresztą odkrywca przeżywał w Knossos 26 VI 1926 serię wstrząsów. Zauważyłem (niepokoi mnie to trochę). że kiedy zastanawiam się nad dziejami odległych cywilizacji. W czasie prac wykopaliskowych Evans odkrył ewidentne ślady zniszczeń spowodowanych wstrząsami ziemi. . Minos dyskutował z doradcami nad zawiłym traktatem handlowym. z którego przyszła śmierć. usprawiedliwiam swoje zafascynowanie katastrofą. wspaniałości i potęgi. Sto kilometrów na północ od Krety znajduje się wyspa Santoryn. Natomiast w zniknięciu z mapy świata państw i narodów tkwi element tajemnicy losu i naturalną skłonnością umysłu jest poszukiwanie przyczyny jedynej. że to rewolucja wewnętrzna położyła kres potędze minojskiej – teza co najmniej ryzykowna. Wtedy to się stało. Kilka pomieszczeń pałacowych zostało „zbombardowanych” wielkimi blokami kamieni. Kataklizm przyszedł z pewnością nagle – jak w wierszu Miłosza – bez zapowiedzi i znaków niebieskich. mądrość monarchów i polityków. Nic bowiem bardziej nie sprzyja dumaniu o końcu świata niż pogodna noc sierpniowa. matka kołysała dziecko. Od dawna starano się określić przybliżone rozmiary katastrofy. Inni dopatrują się przyczyn klęski w inwazji Achajów. a pałacowy sługa wdrapywał się na maszt.utrzymywał się w ciągu czterech dni. Strabon. Stało się to nagle. zwana także Thera albo 13 I. decydującego momentu. niebo pełne spokojnych gwiazd i krzątanina wokół wieczerzy. ponieważ niewiele wiemy o społeczeństwie starożytnej Krety. aby zatknąć tam wieniec z kwiatów przed zbliżającym się świętem. aby cisnąć grom. wokół restauracje i kawiarnie – ulubione miejsca wieczornych spotkań. mniej natomiast zgadzają się co do przyczyn. Dzieje się tak zapewne dlatego. które siła sejsmiczna przeniosła z odległej części pałacu.

że należy do kręgu kultury minojskiej. Zaalarmowani archeolodzy rozpoczęli systematyczne badania. czyli Stara Spalona. że Thera była epicentrum potężnego trzęsienia ziemi. dobrze zachowane freski. w latach pięćdziesiątych naszego stulecia natrafił na ślady budynku kamiennego. Pałac Minosa pokryty był cienkim płaszczem ziemi i dlatego odkopane zabytki (zwłaszcza malarskie) były bardzo zniszczone.. którym towarzyszyło powstawanie nowych wysp. powierzchnia jej wynosi około 75 km2 i ma osobliwy kształt odwróconej litery C. Katastrofa ogarnęła swoim zasięgiem Cyklady. które położyło kres cywilizacji minojskiej. Thera stanowi pasjonujące studium dla geologów i sejsmografów. czyli Piękna. „Wśród ognia wyłoniła się wyspa rozżarzona [. Angelos Galanopoulos. ba. Skały wulkaniczne o kolorze sinoczarnym wyrastają z morza niedostępną ścianą. Nie tylko odkryliśmy obecność Minojczyków poza Kretą. z otwartym dziobem.. ale jest rzeczą wielce prawdopodobną. Ten mały archipelag ma wyraźnie zarys kolisty i nietrudno się domyślić. Jest niewielka. znajdują się dwie mniejsze wyspy Thirasia i Aspronisia. Wskazuje na to zresztą budowa geologiczna. wypukłą stroną zwróconej ku wschodowi. szczątki ludzkich kości i kawałki zwęglonego drewna. ale nie spodziewano się. nadeszła zagłada. Ale jaki to ma związek z pałacem Minosa na Krecie? Odpowiadamy: może to mieć związek kapitalny.] jak gdyby wydobyto ją za pomocą dźwigni”. że warunki dla prac archeologicznych są na wyspie Thera daleko korzystniejsze niż na Krecie. W dawnych czasach nosiła imię Kalliste. Odsłonięto osiedle kamiennych domów. Lawa i popioły wulkaniczne . Fresk ten znajduje się od paru lat w muzeum archeologicznym w Atenach i na podstawie prostej analizy techniki. Analiza znalezionych w odkopanych budynkach na Therze resztek organicznych. że przyniesie także archeologom materiały naprawdę rewelacyjne. Wyspa ta istnieje do dziś. Na wyspie znajduje się kopalnia miedzi i tufu wulkanicznego. Działalność wulkanu Santoryn jest dobrze znana dzięki relacjom geografa greckiego Strabona. Może wydawać się paradoksem. w odległości 2 kilometrów. rysunku i użycia koloru łatwo dojść do wniosku. Kroniki notują także potężne wstrząsy tektoniczne przy końcu XVI i na początku XVIII wieku. Nazywa się Palea Kameni. według uzasadnionych przypuszczeń. szereg obiektów. Księżycowy krajobraz wyspy przemienia się tylko we wschodniej części – w zielony ogród południowych drzew i winnic. Jeden z nich – wymyślono dla niego nazwę Nadejście wiosny – przedstawia czerwone kwiaty i stylizowanego ptaka w locie. a miasto Sydon zniszczone zostało niemal w dwóch trzecich. To stamtąd. Fenicję i Syrię. dokonana w laboratorium amerykańskim metodą węgla radioaktywnego.Thira. Właśnie w jednym z szybów uczony grecki. Z lotu ptaka wygląda jak rzucona w morze żuchwa przedpotopowego potwora. chociaż dzisiaj z pewnością nie należy do najbardziej ponętnych wysp archipelagu Cyklad. Na zachód od Thery. Eubeję. który z epicką siłą opisał gwałtowny wybuch w roku 198 przed Chr. pozwala je datować na początek wieku XV przed Chr. że stanowi brzegi dawnego wulkanu.

i dniach. Thera przed erupcją – twierdzą – była trzykrotnie większa niż obecnie. W miejscu powstania wiru fala osiągnęła wysokość 40 metrów i zmyła z powierzchni ziemi 265 wiosek. Nie było sposobu. że wybuch wulkanu na wyspie Thera był czterokrotnie silniejszy. że pamięć o tym kataklizmie szła z pokolenia w pokolenie. Hagia Triada. Homerowa wyspa o stu miastach stała się w ciągu jednego dnia posępną ruiną. Siła eksplozji przekroczyła wielokrotnie moc bomb zrzuconych na Hiroszimę i Nagasaki. Amnisos. Sejsmografowie wszelako twierdzą. Entuzjaści tego znaleziska idą w swych oczekiwaniach tak daleko. która trwała 48 godzin. opis dziesięciu plag. że katastrofie uległo nie tylko Knossos. iż twierdzą. Leonard Woolley – wszystkie starożytne miasta powinny być zasypanie popiołem przez jakiś wulkan”. pismach starożytnych autorów. kiedy słońce na niebie było blade jak księżyc [. Deszcz popiołów spadał w odległości 2500 km od miejsca eksplozji. Te ryzykowne hipotezy pozostają w związku z legendą o zatopionej Atlantydzie – o czym powiemy za chwilę. Czy jednak wybuch wulkanu na niewielkiej wyspie mógł spowodować tak przerażające spustoszenie? Zważmy bowiem. Taka katastrofa porazić może nawet wyobraźnię autorów piszących o wojnie atomowej. Tygodniami padały krwawe deszcze. Gurnia. grzmotach i powodziach.]. znajdowała się stolica i centrum minojskiej potęgi. Sama katastrofa miała – ich zdaniem – przebieg podobny jak eksplozja wulkanu Krakatau w roku 1883. Trzydzieści sześć tysięcy osób straciło życie. Warstwy popiołu wulkanicznego wyrzucone w atmosferę okryły Jawę i Sumatrę nieprzeniknioną nocą. a nie w Knossos. Zdaniem uczonych. że było to najzupełniej możliwe. W pracach naukowych.. a także Palaikastro i Zakro – cała więc Kreta. „Gdyby mogły się spełnić pragnienia archeologów – mówi dobrodusznie odkrywca Ur.mają. Odnajdujemy ją w legendach. Grzyb dymu i ognia widziany był w odległości setek kilometrów. zdolność konserwującą. A wreszcie sama Biblia. wysoka na 1500 metrów. zgadza się dość dokładnie ze zjawiskiem towarzyszącym . W papirusie egipskim pochodzącym z XVIII dynastii czytamy o „długiej nocy. o czym świadczy świetny stan Pompei. Znajdowała się na niej góra wulkaniczna. a także w codziennych gazetach naszych pradziadków. ale także Fajstos. Trzydziestometrowa fala zalała wybrzeże Krety kilkanaście minut po wybuchu wulkanu. trzeba przedrzeć się wprawdzie przez trzydziestometrową warstwę produktów wulkanicznych. Pseira. Pojawia się w greckim micie o potopie Deukaliona. Kopiąc na wyspie Thera. Popioły rozniesione zostały aż do Afryki Centralnej i na koniec Europy. znajdujemy jej dokładny opis. aby wyjść z domu. że tu właśnie. szalały gwałtowne burze przez dziewięć dni. Sejsmografowie i geolodzy mówią. świętych księgach. które spadły na Egipt. Nic dziwnego. żeby tak rzec. Tylissos.. lecz rewelacyjny łup archeologów zmienia naszą wiedzę o najstarszej cywilizacji śródziemnomorskiej. Malia. opisanych w Księgach Mojżeszowych. O. niechaj wreszcie zamilknie huk ziemi!”.

Oba dialogi powstały zapewne z inspiracji pitagorejskich. długie fale morskie wywołane trzęsieniem ziemi lub wybuchem wulkanów pod wodami. warto chyba poświęcić chwilę i tej kwestii. Cudowne przejście przez Morze Czerwone – według opinii Galanopoulosa – było możliwe dzięki falom. że są tworem fantazji Platona. grzmoty i gradobicie. miała miejsce w roku 570 przed Chr. opowieść. Wnoszą natomiast pewne korektury dotyczące chronologii i topografii domniemanej Atlantydy. Atlantologom to wszakże nie przeszkadza. Czy jednak 14 tsunami – (jap. większa od Libii i od Azji razem wziętych i że katastrofa wydarzyła się dziewięć tysięcy lat przed pobytem Solona w Egipcie? Na to ostatnie pytanie pada odpowiedź – że Solon nie będąc zbyt tęgim w hieroglifach odczytał symbol sto jako symbol tysiąc. że żyjemy w epoce urzeczywistnionych fantazji. a więc przybliżoną datę upadku kultury minojskiej i wybuchu wulkanu na wyspie Thera. ale już trzeźwy Arystoteles uważał. lecz zwolennicy teorii Atlantydy na Morzu Egejskim mówią. a samą atlantologię za naukę wątpliwą. dodajmy 900 lat i otrzymamy rok 1470 przed Chr. że Atlantyda była kontynentem raczej niż wyspą. Timajos i Krytiasz należą do najbardziej zagadkowych dzieł ateńskiego filozofa i wywoływały mnóstwo komentarzy. pozbawionym jakiegokolwiek naukowego uzasadnienia. Ale jak ustosunkować się do stwierdzenia Platona. jaką jeden z siedmiu mędrców – Solon. że znajdowała się na Morzu Egejskim.. Przyjąwszy zatem. ale ze wszech miar prawdziwą” o zatopionym kontynencie. zgodnie z tradycją. . tsunami14. a być może także egipskich i wschodnich. skoro od tylu wieków nie może znaleźć przedmiotu swoich badań.). woda o barwie krwi. które pędzą z szybkością kilkuset kilometrów na godzinę. Sam Platon wprawdzie umiejscawia ją na Oceanie Atlantyckim. deszcz ognia. glos i objaśnień. Mądry Mojżesz wykorzystał to rozpętanie żywiołów i wyprowadził swój lud z ziemi Faraona.wielkim eksplozjom wulkanicznym: nagła przemiana dnia w noc. i to pod wyraźnym wpływem odkryć na wyspie Thera. Niektórzy z nich sądzą. jego powstaniu i zamierzchłych dziejach. W dwóch dialogach pisanych pod koniec życia snuje „opowieść bardzo dziwną. Zważywszy. mogło to spowodować ruchy mas wodnych w zbiornikach odległych o setki kilometrów od miejsca katastrofy. że wizyta greckiego mędrca w Egipcie. że przyczyniły się do powstania nowej teorii w atlantologii.. że geografia starożytnych była pełna luk. że spiętrzenie wód w czasie erupcji wulkanu na wyspie Thera wynosiło w miejscu wiru zawrotną wysokość wielu dziesiątków metrów. tzw. Odkrycia na wyspie Thera miały tak wielki oddźwięk. Jednak wziąwszy pod uwagę. Są wielkimi poematami o wszechświecie. Wprawdzie wielu uważa poszukiwaczy Atlantydy za łagodnych maniaków. miał usłyszeć od kapłanów egipskich. sprzeczności i bałamutnych informacji. Wszystkiemu zawinił Platon. epidemia.

prostokąty. w pierwszym rzędzie siedział mój gimnazjalny profesor łaciny. hieroglificznego pisma Minojczyków. Homet. Byli oni. aż pewnej nocy śniło mi się. stałem za wysokim pulpitem. Co kilka znaków występuje pionowa kreska. tylko mój nauczyciel miał wzrok utkwiony w ziemi. co „bardzo dawno”? W muzeum archeologicznym w Heraklionie znajduje się przedmiot. przed którym spędziłem wiele czasu. co nie udało się wielu uczonym. ryby i szereg ideogramów trudnych do określenia: kropkowane pola. ta jeszcze jedna kreteńska zagadka. bez jednej plamki. opierając się na pewnym podobieństwie hieroglifów z Fajstos i indiańskich rytów skalnych z Ameryki Południowej. . narzędzia. aby był świadkiem tryumfu swego genialnego ucznia. złośliwym żartem jakiegoś odtrąconego archeologa. przede mną grono wybitnych uczonych. że może kiedyś zostanę nawiedzony i że uda mi się to. ptaki. więc zerwałem się do ucieczki tłumiąc krzyk grozy i gnałem przez łąki. lecz nie wiadomo czy jest to. a nawet sporządziłem jego szkic w skrytej nadziei. że jest na przykład falsyfikatem. którym udało się ujść cało. bo i Humboldt.owe platońskie milenia lub też stulecia można brać aż tak dosłownie i czy nie znaczą one tyle. wszyscy z XIX wieku. bowiem każdy znak odciśnięty jest odrębnym stemplem. co zrozumiałem dopiero wtedy. zawierającym opis katastrofy i los tych nielicznych. doszedł do wniosku. jak się domyślają niektórzy. las. naczynia. potem znów się ukłoniłem i milczałem jeszcze dłużej. mokradła. a nawet przestałem o nim myśleć. Odtąd zakazywałem sobie najsurowiej wszelkich marzeń o odczytaniu dysku z Fajstos. i. że jest to zabytek pochodzący z Krety z okresu średniominojskiego. Wyróżniono w dysku 45 odrębnych znaków. kiedy wyjąłem swoje notatki i rozłożyłem przed sobą – były to białe. prototypem czcionki. że mam ogłosić wynik mego rewelacyjnego odkrycia. ni więcej tylko listem ostatnich mieszkańców Atlantydy. zwany dyskiem z Fajstos. jest płytą z wypalonej gliny w kształcie nie całkiem regularnego koła. figury geometryczne. Poważni uczeni wszelako wkładają teorię pana Homet między bajki. linie faliste. na brzegu jawy. marzyłem o tym tak intensywnie. choć jeszcze nie odczytanego. jak się zdaje. brązowi jak na dagerotypach. Dysk z Fajstos znaleziony został w roku 1908 w ruinach pałacu. przeraźliwie puste kartki. całe postacie. aż obudziłem się.. znak interpunkcji. bez żadnego znaku. aż z audytorium doszły do mnie szepty i stłumione śmiechy.. że ten zabytek kreteński jest ni mniej. inni natomiast utrzymują. Jedni badacze uważają. rów napełniony wodą. W istocie dysk z Fajstos. ukłoniłem się i milczałem. Są bardzo wyraźne i przedstawiają głowy ludzkie. kwiaty. prekursorami Gutenberga. i Schliemann. wszyscy patrzyli na mnie. a jeśli już myślałem. o grubości 2 cm i osi 16 cm. Francuski badacz Marcel F. Na domiar trudności. mokry. owe hieroglify są różne od znanego nam. to źle. Owa płyta po obu stronach pokryta jest spiralnie biegnącymi znakami hieroglificznymi. że jest on importem z Azji Mniejszej. którego zapewne zaproszono tu.

przeszłości i teraźniejszości. Więc milczymy na szczycie schodów. Oprowadzał mnie po niej Alexandros. gdzie. jeszcze nigdy tak łapczywie nie łykałem starych kamieni. że trzeba zobaczyć znacznie więcej. Ja jestem Minojczykiem. powiedziałbym. ten sam. wędrowałem w tych skrzyniach hałasu od Zatoki Mirawelu aż po przylądek Spanda i z północy na południe od Egejskiego do libijskiego morza. zupełne zaprzeczenie Knossos. Jest to ruina czysta. ową. cicerone – (łac. a ja chciałem wierzyć w realność Wielkiej Matki. Evansa i śnieżnego szczytu Idy. bez pretensjonalnych rekonstrukcji. potrafi bowiem wykrzesać życie z kamieni i entuzjazm z najbardziej zblazowanych. jeszcze dwa. bo tylko w tych dwóch żywiołach człowiek może żyć naprawdę. że Kreta to nie tylko Heraklion i Knossos. lepsze. i cytryn. żeby wyłudzić od losu jeszcze jeden dzień. A nawet. każe schylać się. Tłukłem się tedy po Krecie zawsze pełnymi autobusami. którym powierzono Fajstos. tak jak ja. W połowie góry. Pompeję biednych ludzi. Na koniec prowadzi na szczyt wielkich schodów i nakazuje milczenie. Chwila jest solenna. które dojrzewały właśnie w dolinie Messara. Alexandros wbija palec w powietrze i pokazuje stronę lewą. od imienia Cycerona. Gortynię.). Jeszcze nigdy tak cierpliwie nie ścierałem kurzu historii. a za nią góra Ida z białą czapą śniegu na szczycie. Nie wątpię. . przekładałem datę wyjazdu. więc zaczynały się zacierać kontury czasu. resztki królewskiej willi w Hagia Triada i najpiękniejszą z ruin Krety – Fajstos. zachowały się szczątki wielu kultur wraz z widocznymi śladami Rzymian. staje się najzupełniej poważny. Gurnię. a wśród nich Malię ze śladami minojskiego pałacu. najpełniej. – Tam była grota Zeusa. niskiego wzrostu. – W naszym pałacu – mówi – pokoje były niskie. Sanctus Cicerone15. jak słusznie powiedziano. ponieważ Minojczycy byli.VII Zbliża się pora wyjazdu z Krety. dotykać kamieni i cmokać. że po długim swoim życiu Alexandros zostanie świętym patronem przewodników. którego opisał Henry Miller w najlepszej swej książce Kolos z Maroussi. – Uśmiecha się cały czas. bo ujrzeć. Zwiedziłem wiele miejsc. która prowadzi do morza. – Mieliśmy tu urządzenia sanitarne nie gorsze niż w Knossos. tablicą praw wypisaną na murze pewną antykwą. przezornie jak nigdy dzieląc topniejące drachmy. Wszyscy odwracają głowy: dolina. z jazgocących głośników melodie ludowe sypały się chropawo jak kamyki. ale kiedy to mówi. – I 15 Sanctus Cicerone (santo Cicerone) – święty Cicerone. – I już ciągnie nas ku śladom rowków kanalizacyjnych. Czyni cuda. jak nigdzie na wyspie. to znaczy uwierzyć. tłumacząc sobie. Chwała włoskim archeologom. przewodnik oprowadzający podróżnych.

że Alexandros jest woźnicą. Uczyłbym z tobą maluczkich i zadufanych w sobie – pokory wobec bogów. ruiny pokoju dziecinnego. Ach. potężnych zamków i stolic nie wzruszają tak bardzo. Cyklady. – To już jest mniej wyraźne. Domyślam się. Kamienny rydwan jego Fajstos zatrzymał się na chwilę. Ich ruiny to ruiny kołyski. Znów siedzę w Heraklionie na małym placyku Venizélou i patrzę na fontannę Morosiniego. Alexandrosie. jak tylko droga współczucia. Rozpętane żywioły były jakby zbyt wielkie i nieproporcjonalnie okrutne w stosunku do tego. Dlatego trzeba wierzyć. Chciałbym odpowiedzieć na pytanie. pogodzić zmarłych z żywymi. gdybym cię miał stale przy sobie. Szczątki imperium. Starali się przetrwać w swojej odrębności i w złudnym poczuciu bezpieczeństwa. Kilkanaście kilometrów na wschód od Heraklionu lotnisko – wielka łąka bez kóz i owiec. Wydaje się. Może udałoby się nam dokonać rzeczy niezwykłych – sprzymierzyć czasy. które z wysoka wydaje się twarde jak karbowany kamień. Teraz Alexandros stoi na szczycie schodów. Miejsce narodzin przesłania pasmo gór. . Wleczemy za sobą szary cień kotwicy. Alexandrosie.rzeczywiście w połowie góry ciemnobłękitna plamka jak odprysk lustra. jak ruiny pałaców minojskich. Wyspy w dole jak rzucone na wodę płowe skóry dzikich zwierząt. Wszyscy milczymy. Nie ma innej drogi do świata. Samolot leci cały czas nad morzem. mógłbym przenosić skały. co niszczyły. Alexandros pokazuje przed siebie: – A tam urodził się Zeus. czym dla mnie jest Kreta. Odjazd. co poruszyło mnie tutaj najbardziej. że mieszkańcom starożytnej Krety obca była pycha wielkich cywilizacji. Porządkuję notatki i wrażenia. Nie wyzywali losu.

Próba opisania krajobrazu greckiego Magdzie i Zbyszkowi Czajkowskim .

zrozumiałem. Morze to oddzielało blok lądowy północny określany jako Angara (środkowa Europa. . północna Ameryka) od bloku południowego – Gondwany (Afryka. kiedy na horyzoncie zaczęły pojawiać się pierwsze wyspy. nagłe przełęcze. niepodobna wykroić z tego splątania błękitu. wężowe. ostre przepaście. Z jej odmętów wydobyła się siłą wybuchów wulkanicznych dzisiejsza Grecja. inaczej niż w Alpach. wody. jakby oczy otwierały się wciąż na bolesny dramat narodzin ziemi. powietrza i światła żadnego widoku i powiedzieć – to jest Grecja. Duszna noc na pokładzie statku płynącego klasycznym szlakiem z Brundizjum16 do Pireusu pełna była pytań o kolor nieba. Sądziłem. mamy tutaj niespokojne spiętrzenie. że dane mi będzie poznać coś. najczęściej wąskie. Sztukę grecką można poznać nieźle w muzeach europejskich. Na urwistych stokach wypisały swe imiona przemoc i gwałt. Góry powinny nasycić krajobraz majestatyczną ciszą. że będzie to przedłużenie krajobrazu włoskiego. że kraj ten przez setki milionów lat zalany był morzem zwanym Tetydą. Zarysy lądów i mórz uformowały się dopiero w ostatniej epoce historii ziemi. 16 Brundizjum – starożytna nazwa Brindisi. Ale już rankiem. Można rzec naturalnie. Azja. Ale. Jednym z najmocniejszych doznań. rzadko rozległe. było doznanie ruchu. Jest to jeden z najbardziej sejsmicznych obszarów naszego globu. Na półwyspie i na wyspach Hellady zdarzyło się w czasach historycznych ponad 300 trzęsień ziemi. gwałtowne starcia mas ziemi. południowa Azja i południowa Ameryka). jakie nie opuszczało mnie w Grecji. morza i gór. Geolog mówi: przeważające w Grecji wapienie i dolomity świadczą. Jest to krajobraz wymykający się opisowi przez samą swoją naturę. czego nie zdołam porównać z niczym. gór. urwisty brzeg Peloponezu i wreszcie Zatoka Koryncka. syntezą doznań wzrokowych podróżnika. ale tu mamy do czynienia nie tylko z bogactwem.Do Grecji jechałem na spotkanie z krajobrazem. że tak jest zawsze z krajobrazem różnorodnym. Dzisiejsze Morze Śródziemne jest tym. Niepodobna znaleźć miejsca. co pozostało z dawnej Tetydy. które byłoby choćby w przybliżeniu sumą. a między tym doliny.

Z każdego niemal wzniesienia widać morze. Zamyka horyzont płaską linią, która powinna dawać uciszenie. Ale nawet gdy jest ono spokojne, gdy nie szturmuje ziemi, jego głęboki kolor przypomina, że jest przepaścią przykrytą lustrem. Ten, który by przyjechał tutaj z paletą włoskiego pejzażysty, porzucić będzie musiał wszystkie słodkie kolory. Ziemia jest spalona słońcem, ochrypła od posuchy, ma kolor jasnego popiołu, niekiedy szarego fioletu lub gwałtownej czerwieni. Krajobraz znajduje się nie tylko przed oczami, ale także z boku, za plecami, czuje się jego natarcie, oblężenie, jego intensywną obecność. Wysokie drzewa są rzadkie; czasem tylko wyniosły dąb – Zeus drzew. Do stoków przyczepione są grudki zieleni, małe, zajadle walczące o życie krzewy. Przy drogach, na łagodniejszych wzniesieniach – dzika oliwka o wąskich, palczastych, ruchliwych liściach, zielonosrebrnych od spodu. Przy samej ziemi macierzanka, tymianek, mięta – aromaty upału. Między światłem i cieniem ostra, diamentem wyrysowana linia, bez całej gamy szarości i półcieni, znanych z krajów Północy. Grecy pokrywali kamienie swoich świątyń malowidłami, aby nie oślepnąć. Ale zanim ich sanktuaria podniosły się w słońcu, serce Grecji biło pod ziemią. Od grot, labiryntów, rozpadlin trzeba rozpocząć wędrówkę. Będzie to próba opisania krajobrazu i tego, co zeń wydaje się bezpośrednio wynikać.

I
Wioska nazywa się Psychro. Leży u stóp jednej z najwyższych gór Krety – Dikte. Na nielicznych przyjezdnych czeka przewodnik, rosły, czarny chłop; prowadzi ich ostrą serpentyną pod górę, aż do miejsca, gdzie otwiera się grota, w której według jednej z legend miał urodzić się Zeus. Nasłoneczniony stok góry rozwiera się nagle czarną jak węgiel jamą. Przewodnik zapala świece. Nachylenie poziomów jest gwałtowne. Już po paru krokach ciemności gęstnieją; ogarnia zimno i przenikliwa, kamienna wilgoć. Czarne stalaktyty – kolumnada szalonego architekta, wąskie korytarze, zakamarki potęgują wrażenie lepkiej, biologicznej tajemnicy narodzin. Grota dzieli się na dwie części, z których wyższa była miejscem ofiar. Zachowały się resztki czegoś, w czym archeolodzy dopatrują się śladów ołtarza. Naturalne stopnie wiodą do części drugiej, położonej kilkanaście metrów głębiej, na dnie której zastygła ciemna woda. Odkryto tutaj ex vota17 pochodzące z epoki minojskiej i mykeńskiej. Gdy schodzi się w dół, aż do małego podziemnego jeziorka, od którego blask świecy odbija
17

ex vota (ex voto) – ze ślubowania (łac.); wotum, symboliczny dar.

się twardo jak od czarnego marmuru, mrok gęstnieje, zaciska się wokół ciała, coraz bardziej materialny, duszny, aż chciałoby się jego groźną obecność spłoszyć krzykiem. Dlaczego to właśnie miejsce wybrane zostało jako kolebka boga niebios? Czy nie powinien on raczej urodzić się na szczycie góry lub w rozległej dolinie pełnej słońca? Dlaczego jego początek wtłoczono w głąb pieczary? Religia grecka była syntezą ziemi i nieba. Wchłonęła przedgreckie – kreteńskie, azjatyckie, egipskie elementy. Zasymilowała starą śródziemnomorską tradycję kultów rolniczych o mocnym piętnie mistycyzmu, z całą plejadą żeńskich bóstw ziemi i Wielką Matką – patronką płodności i urodzaju. Zeus – zdawałoby się najbardziej grecki z greckich bogów – nie był wolny od tych wpływów. Urodzony w rozpadlinie ziemi, wychowany przez nimfę czy kozę Amalteę, był zrazu bóstwem drugorzędnym. Jego późniejszy kult i osadzenie na olimpijskim tronie wiąże się z nowym, już greckim prądem religijnym, wprowadzonym przez pasterzy (a nie rolników). Cechą tego kultu był jeśli nie zanik, to na pewno ograniczenie agrarnego pierwiastka mistycznego, przewaga bóstw męskich, przeniesienie siedziby władców świata z głębi ziemi na kręgi niebieskie. Grota Zeusa (Diktaîon antron18) jest ciemną kołyską nowej religii światła. Wyjście z groty jest wyzwoleniem od dusznych ciemności. Przed oczami wielka równina Lassithi – radosna geometria uprawnych pól. Rozpięte płócienne skrzydła wiatraków jak białe słoneczniki obracają się w słońcu. Intensywne migotanie bieli, żółci, zieleni. Dolina życia zakuta ze wszystkich stron przez jałowe góry.

II
Epidauros umieszczano na mapach – Bóg wie dlaczego – nad brzegiem morza. W rzeczywistości oddalony jest od niego o trzy godziny marszu. Zanim dotrze się do sanktuarium Asklepiosa, trzeba przejść przez zielony przedsionek, nieprawdopodobny w tym spalonym kraju ogród wysokich drzew i zielonej soczystej trawy. Nie ma chyba w całej Grecji skrawka ziemi nadającego się lepiej na miejsce kultu najbardziej dobrotliwego boga Olimpu greckiego, który, jak przedstawiają go rzeźbiarze, uśmiechał się i kładł uzdrowicielską rękę na ciele strapionych, chorych i szukających pomocy. Sanktuarium jest rozległe; na gęstej trawie, w cieniu drzew rozsiane są resztki ołtarzy, portyków i świątyń. Najbardziej interesującą i zagadkową budowlą jest thólos19 – znajdujący się
18 19

Diktaîon antron – Diktejska jaskinia (gr.). thólos – tolos (gr.); starożytna budowla grobowa na planie koła, często z kolumnadą.

w pobliżu świątyni Asklepiosa. Była to bogato zdobiona rotunda z różnobarwnego wapienia i marmuru, podtrzymywana przez dwa kręgi kolumn (26 kolumn doryckich na zewnętrznej stronie i 14 kolumn korynckich tworzących krąg wewnętrzny). Prawdziwą zagadkę stanowi głęboki, znajdujący się pod tolosem labirynt, zawikłana partia podziemna. Poprzeczny przekrój owego labiryntu przypomina kretowisko. Wiadomo, że płazy i zwierzęta żyjące pod ziemią były dla Greków wcieleniem sił chtonicznych. Zanim Asklepios przyjął łagodną twarz ludzką, był kretem. Labirynt pod tolosem w słonecznym Epidaurze jest ciemnym korzeniem tego mitu. Rytuał, jakiemu poddani byli chorzy oczekujący pomocy boga, był prosty. Po złożeniu ofiary wprowadzani byli do świątyni, gdzie mieli spędzić noc na okrwawionych jeszcze skórach zwierząt ofiarnych. Najważniejszą częścią zabiegów była inkubacja – oczekiwanie na sen, w czasie której bóg wchodził w bezpośredni kontakt z pacjentem. Przedtem zalecano post i wstrzemięźliwość cielesną, aby zapewnić maksymalnie korzystne warunki inkubacji. Liczba chorych przebywających jednocześnie w Epidaurze dochodziła do ośmiuset. Dopiero w III wieku przed Chr. powiększono portyk, będący jak gdyby przedsionkiem świątyni. Najbliższa wioska była odległa o godzinę drogi. Pielgrzymi tedy spali sub Iove20. Dopiero w II wieku przed Chr. zbudowano dla nich zajazd. Teksty autorów starożytnych niewiele mówią o Epidaurze. Klasycy mało interesowali się sprawami indywidualnymi i wydaje się, że nie poświęcali zbyt wiele uwagi małym chorobom małych ludzi. Pozostają zatem źródła bezpośrednie – ex vota – dziękczynne napisy, ale nowsi badacze zachowują wobec nich daleko idącą rezerwę. Trudno bowiem uwierzyć – mając nawet należny respekt dla cudów – w pięcioletnią ciążę Cleo, zakończoną szczęśliwym rozwiązaniem, po którym wydana na świat córka sama wykąpała się w źródle i w dodatku poszła na przechadzkę z uradowaną matką. Bardziej prawdopodobne jest uleczenie niemej dziewczynki, która na widok węża wydała okrzyk trwogi i zaczęła mówić. (Okolice Epidauru pełne były dużych, żółtych, łagodnych węży – pomocników Asklepiosa – które wałęsały się wszędzie i gnieździły się w inkubatorium). Historie opowiedziane w napisach dziękczynnych nie pozbawione są humoru i uroku. Oto pewien niewolnik rozbił ulubiony puchar swego pana. Przerażony udał się do Epidauru ze skorupami cennego naczynia w worku. I dobry Asklepios uleczył tym razem puchar. Zapewne przypadki i choroby pacjentów Asklepiosa były różne i nie zawsze urojone. Zdarzały się też ciężkie schorzenia, o czym świadczy milcząca galeria odtworzonych w kamieniu części ludzkiego ciała, ofiarowanych bogu. Słuszne wydaje się przypuszczenie, że terapia uśmiechniętego Asklepiosa polegała na
20

sub Iove – pod Jowiszem (łac.); pod gołym niebem.

chodzić na spacery. Następnego dnia Klinatas wyszedł uleczony z inkubatorium”. jego dopełnieniem i ukoronowaniem. Ale wiele dowodów przemawia za tym.). że bóg rozebrał go. Półkole widowni podzielono na dwie części przejściem zwanym diazoma23. orchestra – okrągły plac. który wyśmiewał greckich medyków. Bóg zalecał chronić głowę przed słońcem. to pewne. Nikt chyba lepiej od Greków nie potrafił uczynić architektury częścią pejzażu. że obie dyscypliny – cudotwórstwo i wiedza lekarska – rozwijały się niezależnie.).). zwłaszcza przeciwko melancholii i koszmarom sennym. Zmieniły się nazwy.rozsądnym – nic wspólnego z magią nie mającym – połączeniu dietetyki i higieny. Nie. Asklepiejon22 w Epidaurze miał szereg filii w wielu miastach greckich i wiemy. Komedia i jej nieodzowna przesada nie jest najlepszym źródłem do poznania problemów epoki. jest – by tak rzec – bardziej stroma niż partia dolna. przybył do hieronu21. Powszechnie sądzi się. Przecież Hipokrates – prekursor psychoterapii – przestrzegający zresztą przed szarlatanami. ale metoda stosowana przez świętych: Teklę z Seleucydy. że w filii ateńskiej pracował kapłan obok lekarza. podobnie jak na Akropolu zastosowano tutaj subtelne korektury optyczne. teatr przypomina skalistą kotlinę. gdzie miał takie oto widzenie: śniło mu się. miejsce występów aktorów (gr. koilon – zagłębienie. pić mleko z miodem w celach przeczyszczających. zalecał ofiary i modlitwy. Otóż górna część widowni nachylona jest pod innym kątem. że medycyna grecka urodziła się w świątyni. wziął szczotkę i oczyścił ciało z pcheł. Swoją pierwotną czystość uzyskał – rzecz zdawałoby się paradoksalna – w czasach chrześcijaństwa. Groby męczenników zaczęły spełniać rolę inkubatorów. Także dolna granica koilonu24 w stosunku do kręgu orchestry25 nie tworzy 21 22 23 24 25 hieron – święte miejsce (gr. W Epidaurze znajduje się najpiękniejszy teatr antycznego świata. w teatrze przejście wzdłuż widowni (gr. wydrążenie (gr. dbać o czystość ciała. „Klinatas z Teb – głosi jeden z napisów – miał na całym ciele ogromną liczbę pcheł. teatr w Epidaurze jest dziełem godnym Partenonu. Architekt nie wkraczał w naturę z tępą geometrią i zimną skalą. gdzie uległ wulgaryzacji i zmąceniu przez magiczne praktyki Egiptu i Azji. w warunkach – rzec by można – pokojowej współpracy. Z Grecji kult Asklepiosa przeniósł się do Rzymu. Asklepios nie był bogiem szarlatanów. Asklepiejon – świątynia Asklepiosa diazoma – miejsce przepasania. otoczony widownią. Jana z Egiptu czy Kosmę i Damiana w zasadzie została ta sama. Jeśli świątynię porównać można do grupy drzew. Aby uniknąć monotonii rytmów. Oparty plecami o zbocze góry. Jego bezpośrednie sąsiedztwo ze świątynią Asklepiosa zdaje się świadczyć o leczniczej roli dramatu greckiego. nie ma chyba racji Arystofanes. .).

skoro przez trzy i pół tysiąca lat opierały się nawałnicom historii. szepczą w półkolu sceny. Widoczna na kilkanaście kilometrów równina argolidzka. Cyklopowe mury są arcydziełem konstrukcji. gdyż zdają się być raczej dziełem przyrody niż człowieka. III „Oto Mykeny bogate w złoto i skrwawiony pałac Pelopidów”26. Pejzaż jest dziki. Dzięki gwałtownej rzeźbie terenu wszystko wydaje się większe. Ich nazwa jest trafna. Kiedy szosa skręca nagle. Została tylko krew i kamienie. Postrzępione wierzchołkami gór niebo wisi nad Mykenami zakrzepłą chmurą nieszczęścia. kiedy to ucichnie. Przypominają skały naniesione przez czoło lodowca w tę wąską. 46. Nawet jeśli nasz bagaż mitologicznych reminiscencji jest skromny – Mykeny wywierają nieodparte wrażenie miejsca nawiedzonego tragedią. drzew i obłoków. otoczony cyklopowymi murami. Bezimienni budowniczowie mykeńskich murów byli na pewno genialnymi architektami. 26 Homer. . naturalną muskulaturę. zatrzaśniętą z dwu stron górami. Pałac jest raczej posępną fortecą. choć nie w gigantycznych rozmiarach leży siła Myken. wzniesiony na garbie ziemi. Po obu stronach urwiste wąwozy oddzielają fortecę od sąsiednich nagich stoków. Przewodnicy drą papiery. Szczeliny wypełnione są drobniejszym kamieniem zapewniającym konstrukcji elastyczność. niż jest w istocie. która przywodzi na myśl niewiele porównań. co tłumaczy tajemnicę długowieczności. pofalowana wzgórzami. jakby chciano złagodzić zetknięcie się dwu takich samych figur geometrycznych. Bloki są pozornie tylko nie ociosane. zamknięty. XI. które łagodnieją w przeczuciu bliskiego morza. Resztki złota znajdują się teraz w ateńskim muzeum. Iliada. mają nieregularne boki. Genius loci27 – odpowiada dokładnie temu. żeby zademonstrować doskonałość akustyki budowli. 180.koncentrycznych kół. trzeba zagłębić się w gorące kamienie i poddać wiecznemu festiwalowi gór. Akropol ma kształt niezgrabnie zakreślonego trójkąta o podstawie wynoszącej około dwieście metrów i o dwu trzystumetrowych bokach. co wiemy o władcach Myken. Posiadali wiedzę o naturze kamienia. Całość sprawia wrażenie surowego ogromu. VII. porytą wąwozami dolinę. ukazuje się oczom grecka stolica zbrodni.

Kiedy się zmierzcha.Bandy Achajów.). Dlatego trzeba zagłębić się w pierścień grubych murów. złotem i niewolnikami. Natarczywa obecność nagiej ziemi. stłoczonych domów. że łyse teraz zbocza gór kreteńskich pokrywały kiedyś lasy cedrów i cyprysów. że jest to jedyne drzewo. Kretę. którego wolno używać przy ofiarach. Wyrafinowane złotnictwo o kunsztownym rysunku.). łącząca elementy obce jak ogień i woda – nordyckie i śródziemnomorskie. Było to wrażenie dominujące. mocno rzeźbionych mas skalnych spotęgowana jest nikłością szaty roślinnej. Zauważono słusznie. aby zrozumieć przepaść dzielącą zaciągniętą z północy cytadelę od słonecznych pałaców Kreteńczyków. Achajowie przedsiębrali wyprawy łupieżcze o iście normandzkim rozmachu. które przetrwają wszystko. Ich wilcze apetyty zaprowadziły ich dalej na południe – do Krety. obejmujące Azję Mniejszą (nie tylko Troję. Wielkie drzewa – topola. Cała nieomal art mineur28 Mykeńczyków jest kopią sztuki egejskiej. IV Krajobraz grecki przemówił do mnie tedy patetycznym głosem mitu i tragedii. Dzisiejszy krajobraz 27 28 Genius loci – duch opiekuńczy miejsca (łac. Zatrzaskiwała się Brama Lwów. Noc schodzi z gór. ale las cofa się wszędzie przed natarciem małych kolczastych krzewów. Italię. którzy zechcieliby szukać sprawiedliwości. że mapa mitów heroicznych Grecji (powody wojen w mitologii uległy poetyckiej sublimacji) zgadza się dokładnie z centrami mykeńskimi. ale gniazdo Atrydów świeci jeszcze rudym kolorem starego złota i starej krwi. cis. Okolica Olimpii bogata była w topole. rytony z gołębiami (w miejscu. kolistego ponurego cmentarzyska wewnątrz fortecy. gdzie wyobrazić sobie można sępa). bo i teksty hetyckie przechowały ich imię). Art mineur – sztuka użytkowa (fr. pierwszych indoeuropejskich najeźdźców Hellady. Powstała cywilizacja mieszana. najlepiej usiąść przy drodze prowadzącej do grobu Agamemnona (kamienny ul z ciosanego kamienia) i raz jeszcze rzucić okiem na cyklopowe mury i spiętrzone ruiny Myken. która olśniła barbarzyńców. ciasnego i ciemnego zapewne pałacu. . dąb rosną w dolinach. której płaskorzeźba porazić mogła tych. Szybko opanowali Półwysep Peloponeski. szeleszczące naszyjniki ze złotych liści – wszystko to sugeruje słodycz życia mykeńskich feudałów. Z przekazów historycznych wiemy. ale padły one ofiarą przepisu głoszącego. zaczęły przenikać do Grecji od 2000 r. Wracali z bydłem. przed Chr.

grecki jest zatem dzikszy i bardziej odarty z zieleni niż w czasach starożytnych. Interpretacja ta nie posuwa się zbyt głęboko. Dlatego wydaje mi się. Dobrze jest przyjść tu wieczorem i pobłądzić wśród mirtów.. że co cztery lata odbywała się tu dziwaczna ceremonia. znajduje się jedno z najstarszych sanktuariów Attyki – Brauron. Nosiły one osobliwe imię niedźwiedzic. i zagłębić się w kręte ścieżki Wzgórza Muz. zapach żniwa i cykady – stwarzają osobliwą atmosferę sanktuarium na odludziu. Drzewa są niewielkie. która biegnie u stóp Akropolu. w czasie prac inżynieryjnych odkryto przypadkiem. w stronę przylądka Sunion. Herodot opowiada. Wykopaliska z ostatnich czasów. że braurońskie uroczystości są dalekim echem obrzędów totemicznych jakiegoś przedgreckiego klanu. U stóp braurońskiego akropolu – portyk w kształcie litery „pi”. W pierwszej połowie XIX wieku. cmentarzysko zwierząt! Odkrycie to stało się sensacją dla 29 driady – boginie leśne. Obok portyku. naturalnej łatwości. laurów i cyprysów. Młode dziewczęta. Starożytni tłumaczyli tę ceremonię tym. . z jaką daje się przemienić w kształty ludzkie. Droga wiedzie wśród pól i rozpada się w piaszczyste bezdroże. niezbyt odbiegające od wzrostu wysokiego mężczyzny. Wszelako nie bez małych stref zaciszności – gajów. który jest budowlą dominującą i zamyka architektoniczna całość. odkopano fragmenty dwu niewielkich świątyń – Artemidy i Ifigenii oraz dom kapłanek. wśród których wyobrazić sobie można Sokratesa rozmawiającego z Fajdrosem. żyjące w drzewach. dlatego zapewne miejscowość ta nieczęsto odwiedzana jest przez turystów. że ma się ochotę pozdrowić je. miasta pełnego krzyku i gorączkowego dreptania. Niewysokie doryckie kolumny z jasnozłotego piaskowca. przystanąć i porozmawiać. Tego osobliwego uczucia zbratania z przyrodą. Niedźwiedź w Grecji? Jakkolwiek ostatnie egzemplarze tego gatunku żyją jeszcze w wysokich górach na północy – Grecja dzisiejsza wydaje się wyjątkowo uboga w zwierzynę. skręcić można od ruchliwej Leofóros Dioniziou Areopagitou. ile bystrej obserwacji i trafnego uchwycenia znaków wysyłanych przez otaczający świat. że metamorfoza drzew w driady29 była nie tyle wynikiem wybujałej wyobraźni Greków. w miejscowości Pikermia w pobliżu Aten. że w zamierzchłych czasach zabito w Brauronie niedźwiedzicę poświęconą Artemidzie. Intencją ofiary dziewcząt było przebłaganie bogini lasów. poświęcano bogini. nie doświadczyłem w żadnym innym kraju.. którzy z roku na rok coraz bardziej tracą cechy pielgrzymów. odziane w suknie szafranowe. którego zwierzęciem opiekuńczym był niedźwiedź. pozwalają przypuszczać. proporcjonalne do niewysokich wzgórz okolicy. odkrywające resztki osady prehistorycznej. a w mroku tak człekokształtne. Niedaleko Aten. za co mściwa bogini zesłała na okolicę zarazę. Nawet w środku Aten.

Co oznaczały te detronizacje? Prawdopodobnie w czasach poprzedzających bezpośrednio narodziny tragedii zaistniała potrzeba skodyfikowania legend i szereg bóstw lokalnych musiało ustąpić miejsca bóstwom ogólnogreckim. opuszczonych. „w środku kolosalnego spiętrzenia nagich skał świątynie królują wspaniale w pustkowiu tragicznym i wyniosłym”. zdegradowana została do roli żony Menelausa – sprawczyni nieszczęsnej wojny trojańskiej. Ustąpiła miejsca Artemidzie. sarny. Jak pierścionek wobec widnokręgu są te zdania małe i potoczyste. słonie. wielkość i trwogę rzeczy boskich”. obok zwierząt strefy gorącej. Grecja była obszarem niezwykle bogatej i różnorodnej fauny. przed którym uciekały stada zwierząt i ginęły. gdzie pochowają cię po śmierci. staczając się ze stromych ścian wąwozów. .przyrodników całej Europy. 1462-1467. wiejskich dworów. które ma w sobie tajemniczość. na przykład wół piżmowy. Poświęcą ci wspaniale tkaniny. Chociaż na braurońskie sanktuarium nakładają się warstwy wielu legend i zamierzchłych wierzeń. 30 W. pierwotnie bogini. Powiedziano o nim wiele ładnych zdań: „miejsce. Żyły tu zwierzęta klimatu umiarkowanego: kozice. Cmentarzysko w Pikermii było wynikiem jakiegoś gigantycznego pożaru lasów. czystym importem wyobraźni. na świętych wzgórzach Brauronu. podobnie jak Helena. gdzie źródło jest objawieniem. Ifigenio. W czasach Eurypidesa Ifigenia była już tylko śmiertelną heroiną. V Rozkołysany poza granice wyobraźni i daleko poza granice wszelkiego opisu – krajobraz Delf. wydaje się. które pozostawiły po sobie kobiety zmarłe w połogu”30. a także gatunki charakterystyczne dla krajów zimnych. W Ifigenii w Taurydzie Eurypidesa znajdujemy wzmiankę o Brauronie. nosorożce. jak antylopy. Ze zbocza akropolu wypływa źródło i bystry strumień ginie pod fundamentami portyku. że zbudowano tutaj świątynię na cześć wody – w kraju. Brauron ma leniwą atmosferę starych. Tekst brzmi: „A ty. Na podstawie tego znaleziska uczeni doszli do wniosku. Nie brak było potężnych drapieżników. a więc nie był. jak tygrys szablisty i lew – tak często przedstawiany w rzeźbie. „ogromna dekoracja ziemi torturowanej gniewem boga gromowładcy”. małpy. jak by się zdawać mogło. niedźwiedzie. że w czasach bezpośrednio poprzedzających okres historyczny. Ale wcześniej zaliczono ją w poczet istot nieziemskich jako boginię płodności. będziesz kluczniczką świątyni. hieny.

bóstwa ziemi zachowały swoją suwerenność. który prowadzi na zachód w głąb gór. kiedy Apollo – bóg Łucznik wraził w nią swą potężną strzałę. albo niewiele przedtem.. Przedtem należało zabić smoka żeńskiego Pythona – wcielenie mocy chtonicznych. olbrzymie zwierzę. Krezus. Rzecz znamienna: byli to nie tylko władcy helleńscy. Ten. że do dziś jeszcze przechadza się tam pewnie nie płoszony Dionizos. Mit poucza. Droga wyrąbana jest tuż nad przepaścistym wąwozem Plejstos. by wydrzeć tajemnicę bogom. Człowiek przyszedł na górskie pustkowie.nikt nie potrafi zamknąć w słowach wspaniałości tego miejsca. Niektórzy badacze utrzymują. którego należało przekupić. na południe zaś w stronę zatoki Itea. którzy byliby strażnikami jego nowej świątyni i nowej religii. wydając wielkie rzężenie. Uczepił się ostatniego stoku Parnasu – niewidocznego stąd zresztą – tak dzikiego. wyzionąwszy skrwawiony oddech. Z daleka. Obecnie sądzi się raczej. kto ją napotkał. Apollo zapragnął mieć tu swoją świątynię. opisuje zapasy owych dwu elementarnych sił religii greckiej. kiedy Kreta była już od paru wieków domeną Greków. w miejscu zwanym Marmaria. ale także królowie barbarzyńscy z Frygii i Anatolii – Giges. W momentach kryzysu autorytet wyroczni podpierał ich chwiejące się trony. Hymn homerycki mówi dalej. Ten ostatni podarował Delfom około roku 740 złoty tron. Wtedy Apollo Fojbos rzekł dumnie: „Teraz gnić będziesz tu na ziemi. jakie były początki sławy i znaczenia Delf. bardzo nisko. która jest żywicielką ludzi”31. Czy był to objaw pobożności? Maria Delcourt zauważa słusznie. że na początku nazwa miejsca brzmiała Pytho i panowała tu Gea. Midas. Z wąskiej szczeliny wypływa Źródło Kastalskie. 185-187. bogini ziemi. o czym świadczą sfinksy i inne symbole 31 Do Apollina Pytyjskiego. W epoce Homera Delfy były już sławne i bogate. Niedaleko pięknie falującego źródła bóg. Trudno dociec. że apollińska rewolucja religijna odbyła się w wieku VIII przed Chr. że azjatycki książę traktował boga jak potężnego władcę. widać morze. a także ich owcom o cienkich nogach. W bliskim sąsiedztwie sanktuarium Apollona. Hymn homerycki z końca VII wieku przed Chr. Odtąd to miejsce nazywano – Delfy. że przyczyniła się do tego instytucja tyranów. że zwycięzca udał się na poszukiwanie kapłanów. Skały zwane Fedriadami opadają niemal prostopadle z wysokości 300 metrów. Popłynął na Kretę pod postacią delfina. Ta druga część mitu nie jest jasna i niektórzy interpretują ją jako dowód wpływu minojskiego na ośrodek nowego kultu. połyskliwe jak skóra węża. Rozdzierana srogim cierpieniem bestia zwinęła się na ziemi. która tyle cierpień wyrządziła ludziom.. zabił ze swego potężnego łuku smoka. duchowej stolicy Grecji. był stracony aż do dnia. i oddała ducha. . syn Zeusa. dziką bestię. w. a zatem w czasie.

Nazywał się Lampon. Osoby konsultujące oczyszczały się w Źródle Kastalskim. opowiadając się po stronie Peryklesa przeciwko Tucydydesowi. Potem wybierano ją spośród grona mężatek. że wkrótce państwo ateńskie przestanie oscylować 32 ádyton – miejsce niedostępne (gr. . aby zniknęły wszelkie ślady tego. Ta histeryczna wizja nie ma wiele wspólnego z realiami. Lampon oświadczył i nadał temu oświadczeniu odpowiedni rozgłos. czy pierwsi chrześcijanie. Pytanie wyroczni odbywało się w części świątyni zwanej ádyton32 (miejsce. składały przepisaną opłatę oraz asystowały przy ofierze. pośredniczący między rezydencją boga a rodzinnym miastem. W okolicach Delf pojawił się baran o jednym rogu. Całą tę legendę przypisać należy późniejszym chrześcijańskim interpretatorom – Orygenesowi i Janowi Chryzostomowi. którzy z bardzo różnych powodów chcieli. co można nazwać mechanizmem i stroną materialną wyroczni – rezultat jest ten sam: ostatnia Pytia zabrała do grobu swą tajemnicę”. Nie odkryto bowiem w Delfach żadnej rozpadliny skalnej. Emil Bourguet mówi: „Niezależnie od tego czy byli to ostatni poganie. ani hierarchii poszczególnych godności. Potoczne wyobrażenie kapłanki Apollona: kobieta z rozwianym włosem. Wiadomo o nim jednak. urzędował w Delfach. Przysłowiowa niejasność proroctw wymagała pomocy egzegetów. do którego nie ma dostępu). niewidoczna za zasłoną. Jako oblubienica boga. że odegrał poważną rolę. jak i rola polityczna wciąż jeszcze są w sferze domysłów i hipotez. odurzona wyziewami ziemi. Chociaż tyle napisano książek o delfickiej wyroczni i wszyscy badacze podkreślają jej ogromne znaczenie – zarówno jej funkcjonowanie. które odtąd wiodły życie zakonne.obce Fojbosowi. której – jeśli tak wolno powiedzieć – honorowym prezesem był Apollo. ani nawet nazwisk owych pośredników. Nie znamy niestety ani metod działania. działali tutaj ambasadorowie poszczególnych państw. Jeśli ofiara okazywała się pomyślna. Najprawdopodobniej jeszcze przed przybyciem Apollona Pytho było siedliskiem wyroczni. z której miały się wydzielać owe podniecające wyziewy. następnie co trzy miesiące. nie przekraczała jednak nigdy liczby trzech. ale oprócz pomocników Pytii. którzy pragnęli przydać wrogiej instytucji diabelskiego zapachu siarki. Delfy były skomplikowaną instytucją. otwartymi ustami siedzi na trójnogu. Wzrosła też liczba wieszczek. Pytia musiała być początkowo dziewicą. ale w okresie największego autorytetu Delf zdarzały się też konsultacje wyjątkowe. kapłanów zwanych świętymi. udzielała odpowiedzi na stawiane pytania. Pytano wyrocznię raz w roku. Pytia.). czy działał na własny rachunek. Tak więc odpowiedzi wieszczki były zawsze interpretowane. ale nie wiadomo czy był akredytowany. wchodzono do adytonu. Dociekliwi badacze wydarli tej zamierzchłej konspiracji nazwisko wieszczka ateńskiego i egzegety z V wieku przed Chr.

Ale wyjdźcie z miejsc świętych i odpowiedzcie nieszczęściu – odwagą”34. cierpiący na wadę wymowy (jąkanie). czy nie. spotkał na pustyni lwa i nagłe przerażenie sprawiło. dlaczego pozostajecie bezczynni? Opuśćcie swoje domostwa i wysokie wzgórza waszego kolistego miasta. które brzmiało enigmatycznie: drewniany szaniec ocali Ateny. Panika ogarnęła wszystkie miasta greckie. Zniszczy on także wiele innych zamków. co należy czynić. ani ciało. która być może jest tylko anegdotą. strawione przez pożar i gwałtowność Aresa na syryjskim rydwanie. aby pozbyć się tej kłopotliwej dolegliwości. Pytia odpowiedziała. jesteśmy skazani na hipotezy i każdej tezie można przeciwstawić silne kontrargumenty. jest sprawa wyroczni w dramatycznych dniach poprzedzających drugą wojnę z Persami. Waga rozpatrywanych przez wyrocznię pytań była bardzo różna: od kwestii osobistych aż do spraw wojny i pokoju. których widok przejmuje strachem i drżeniem trwogi. co ma czynić. dzięki Herodotowi. odda na pastwę ognia mnogie bogów świątynie. szef partii arystokratycznej. niejaki Battos. Dzieje. w którym dźwięczy nuta laickiego tragizmu (jak byśmy powiedzieli dzisiaj).między dwoma systemami politycznymi i że Tucydydes. IV. Poza ostatnim zdaniem. Otóż obywatel wyspy Thera. bynajmniej nie dodawała odwagi. Z tego pojedynczego faktu nie można jednak wyciągnąć żadnego ogólnego wniosku. W Delfach ścierały się różne interesy i siły polityczne. Najbardziej znana. albowiem z ich dachów spływa czarna krew. Z powodu fragmentaryczności źródeł i ku rozpaczy amatorów wiedzy pewnej (nawet w dziedzinie spraw boskich). po spartańsku czy w końcu po macedońsku. wszystko zostanie doprowadzone do żałosnego stanu. ks. zasięgnął rady bóstwa. będzie musiał ustąpić Peryklesowi. że zaczął mówić płynnie. Zbudowano flotę i jej zwycięstwo pod Salaminą uratowało w istocie Grecję. Posłuszny Battos udał się do Afryki. Czy ta opowieść prawdziwa. Odpowiedź Pytii na pytanie Ateńczyków. . że ambasadorowie państw greckich w Delfach byli podporami tyranii. Pindar przytacza następującą historię. że ma wyjechać do Afryki i tam założyć kolonię. takiego choćby. że Delfy popierały ekspansję kolonizacyjną Greków i do tego celu nie wahały się używać nawet jąkałów33. sprzymierzając się zawsze z 33 34 Ody Pytyjskie. zapowiedź nieuniknionej klęski. VIII. że Delfy popierały zawsze siły demokratyczne. nie tylko twój. ale przesadna wydaje się opinia. Nie ocaleje bowiem ani głowa. Arystoteles mówi. wizja totalnej zagłady porazić mogła nawet najodważniejszych. „Nieszczęśni. Za radą tedy Temistoklesa poproszono wyrocznię o drugie proroctwo. jest rzeczą chyba pewną. iż stolica duchowa Hellady była tradycyjnie konformistyczna i w momentach krytycznych przemawiała po persku.

I kiedy z kolei także tę świątynię zniszczyło trzęsienie ziemi. Święta droga wije się ostrymi zakosami wśród niebywałego stłoczenia wotywnych kaplic. na najwyższym już wzniesieniu – stadion i teatr. Jest rzeczą więcej niż prawdopodobną. zamknięte w świątyni Ateny. Kapłani delficcy wędrowali z miasta do miasta. godnością i odwagą walczyli ze zwyczajem zemsty rodowej. Gdy w VI wieku przed Chr. Nad tym spiętrzeniem budowli dominuje dorycka świątynia Apolla. która była rodzajem odpowiedzialności zbiorowej. Zdarzały się jednak wyjątki od tej zasady. To właśnie Ajschylos i Sofokles z mocą. Wyrocznia niewątpliwie była nadużywana. Delfy przypominają wielkie kamienne schody. także od najuboższych. które zaniechały udziału w obronie Grecji. Faraon Amasis dał na ten cel tysiąc talentów. świątynia Apollona uległa pożarowi. że w tej dziedzinie stolica religii greckiej wykazała dużo zdrowego rozsądku. ale dziś trudno rozstrzygnąć. że motywem decydującym tego zaniechania był raczej pospolity strach niż ślepa wiara prostaczków. ale prosta znajomość natury ludzkiej każe przypuszczać. Cena bloku kamienia w kopalni wynosiła 60 drachm. otoczone powszechną nienawiścią. a zwłaszcza transportu były niezwykle wysokie i tylko przywiązaniem do świętego miejsca należy tłumaczyć fakt. którzy byli lub wydawali się silniejsi. rozciągniętej na pokolenia. Lokryjczycy postanowili zaniechać tego barbarzyńskiego procederu. które. Z powodu oddalenia i karkołomnego usytuowania koszty budowy. wykute w skale. Po zdobyciu Troi Ajas Lokryjczyk znieważył kapłankę Ateny Kasandrę i przebłaganiem tego czynu miało być wysyłanie Trojanom przez okres 1000 lat dwu dziewcząt lokryjskich. . Podobnie jak katedry gotyckie. że Grecy nie szukali dogodniejszej lokalizacji. W wieku IV przed Chr. Wyżej. Religijna i moralna rola centrum duchowego Hellady nastręcza wiele kłopotów interpretatorom. a co fantazją interpretatorów lub osób.tymi. Na ogół można powiedzieć. zarządzono międzynarodową subskrypcję. na miejscu zaś budowy ośmiokrotnie więcej. wiodły pożałowania godny żywot. ofiary na nową budowlę zaczęły napływać z całej Grecji. nie opuszczając tego miejsca i nie rozmawiając z nikim do końca dni swoich. które starały się znaleźć usprawiedliwienie. Ich wyczucie istoty religii – szafarki wybaczenia – było daleko większe niż oficjalnych przedstawicieli kultu. Delfy były dziełem zbiorowym. portyków. Nie ominęli Egiptu. ciążącej złowrogo nad życiem greckim. popierając między innymi obce kulty i stosując rozumną zasadę tolerancji. którzy dawali swego przysłowiowego obola. Tak na przykład Argos i miasta kreteńskie. zasłaniały się wyrocznią odradzającą walkę z Persami. że humanizacja religii greckiej dokonała się w znaczniejszym stopniu za sprawą poezji tragicznej niż za sprawą kapłanów. Architekt zarabiał w tym czasie dwie drachmy dziennie. co było faktem. zbierając datki. skarbców i świątyń. Delfy jednakże polecały kontynuowanie ofiary. powołując się na głos boga.

będziemy mieli pełną miarę upokorzenia zwyciężonych. Przychodzili z najdalszych kolonii na święte zbocza. że materiał użyty na budowę tych małych świątyń pychy pochodził z grabieży dokonanej w miastach pokonanych. wydłużonej sali. Miasteczko – siedziba ongiś greckiej potęgi – jest małe. zszedł już dawno pod ziemię. są bez śladu wielkości i piękna. stale grożące obrywem.) skarbca korynckiego – prostej. ale aby upamiętnić własną wojenną glorię i przypomnieć przeciwnikom ich klęski.Poniżej świątyni Apollona znajdują się ex vota i skarbce – małe budowle sakralne. bez podziałów i architektonicznych ozdób. o którym mówiono z przechwałką. Delfy – kamienna korona greckiego krajobrazu. prowincjonalne i źle zabudowane. który. aż do skarbca Cyreny – który jest kamiennym wykładem głównych problemów matematycznych IV wieku przed Chr. wyłaniające się z surowego kamienia niby nie dokończona rzeźba Michała Anioła. Żywy mur piersi spartańskich. są krwistorude i sine. VI Sparta nie dostarcza prawie żadnych (właściwie żadnych) przeżyć estetycznych. Geometria helleńska składa hołd bogowi miary i harmonii. i to w głównej mierze za sprawą Delf. zbudowano ex vota pełne posągów spartańskich generałów i admirałów. i to tuż w pobliżu ex vota Aten. Na tym dramatycznym tle wieczorem zauważyć można wolno sunący cień orła. IX i in. pochodzących zresztą z późniejszych czasów. aby dostąpić łaski pojednania pod świetlistą władzą tego. W miniaturowej skali śledzić można tutaj rozwój architektury greckiej od najstarszego (prawdopodobnie koniec VII wieku przed Chr. Jeśli dodamy. Resztki żałosnych ruin. Muzeum jest ubogie – jedna tylko rzeźba godna uwagi. że mimo wszystko Grecja. Antagonizmy i wymowne przykłady skłócenia miast nie powinny przesłaniać faktu. . 35 Ody Olimpijskie. a jednocześnie magazyny najcenniejszych ofiar wiernych. Kiedy Spartanie pokonali Ateńczyków pod Ajgospotamoj. których na wszelki przypadek bezpieczniej było nie zostawiać na wolnej przestrzeni. Mieszkańcy Argos poświęcają swoje ex vota uczczeniu zwycięstwa nad Spartą pod Ojnoe. Skały otaczające Delfy są pokryte rzadką zielenią. Sprawdziła się przepowiednia Tucydydesa – nic nie zostało z dumnej Sparty. stanowiła jedność duchową. popiersie Leonidasa. wlewa do serca miłość pokoju i nienawiść wojny domowej35. Ex vota są natomiast świadectwem krwawej rywalizacji miast greckich. jak mówi Pindar – dał nam lutnię i natchnienie. Wybudowano je nie tyle na chwałę bogom.

rzecz oczywista. co często hamuje prace naukowe. Może właśnie ta chłodna naukowa systematyczność utrudnia estetyczną kontemplację Olimpii. Systematyczne wykopaliska podjęli Niemcy. Ale chyba nie będzie przesadnym pięknoduchostwem. Władza w tym najbardziej oligarchicznym państwie greckim pozostawała w ręku garstki obywateli.) dzieliła Równych od helotów – wyjętych spod prawa – socjalna przepaść. jeśli się powie. Działalność ekonomiczna wolnych obywateli była zakazana. Prace trwają do dziś. Sparta miała jednak swoich wielbicieli. Teren jak rzadko w Grecji jest płaski i mocno zadrzewiony. Sławny stadion jest właściwie sporą łąką. czym była naprawdę. które po wiekach znalazły uznanie w oczach Saint-Justa. Jedyne wzniesienie w pobliżu to regularne jak kopuła wzgórze Kronosa. pokryte piękną szczeciną drzew. Zupełna antyteza krajobrazu delfickiego. Do końca (to znaczy do klęski zadanej Spartanom przez Teby w roku 371 przed Chr. gdy oglądamy najpiękniejszy zbiór metop greckich i najwspanialsze dwa frontony ze świątyni Zeusa. Nie zdołano zatrzymać czasu. przesiane przez liście i odbite od traw. Olimpię zwiedza się z przewodnikiem w . Byli to oczywiście intelektualiści – Platon. Światło jest tu łagodne. zaprawa bojowa. VII Olimpia nie sprawiła na mnie zrazu większego wrażenia. dokonywanych przez młodzieńców spartańskich nie z nienawiści tylko. Ci ostatni byli ofiarą ohydnych masakr. Dopiero w muzeum odczuć można. o dorabianie brakujących kolumn. Poza tym jak najprędzej ze względów komercyjnych starano się udostępnić wykopaliska. Patronem sztuki był Tyrteusz – autor hymnów i ód – dwu rodzajów literackich. Już z początkiem XVIII wieku Olimpia była przedmiotem archeologicznych sondaży. Nie idzie. iż zasady konserwacji i zasady rekonstrukcji nie zawsze dają się z sobą pogodzić. ale (co gorsze) jako trening.Nie dostarcza przeżyć. chociaż cała konstrukcja państwa i obyczajów spartańskich była próbą jego zatrzymania. ale pobudza do refleksji. Resztki świątyni Posejdona na przylądku Sunion (dzięki znakomitemu położeniu – jak latarnia morska – nad skarpą spadającą w morze) posiadają idealne cechy rekonstrukcji niepełnej. wolą państwa rządzone przez ideę niż przez nieobliczalne i podejrzane prawa życia. że ruiny powinny posiadać moc ewokacji. jak to oni. którzy. zielone. Problemem trapiącym archeologów nie od dziś jest to. Wojaczka stanowiła jedyne godne zajęcie Równych. ale poruszającej wyobraźnię. dolepianie metop i odbudowę sklepień. Ksenofont.

37 . ostre wiraże i długość trasy były przyczyną wielu śmiertelnych wypadków. To wskazuje na związek igrzysk z kultami wegetacji. tu ołtarz Zeusa: jego świątynia (potężne bębny kolumn. ale znacznie starszego jego wcielenia – Heraklesa chtonicznego – demona przyrody. leżące jak pnie drzew).). Jedyną materialną nagrodą dla zwycięzcy był wieniec z gałązek oliwki – nie jakiejkolwiek przydrożnej – lecz zerwanych z drzewa kallistefanos36. Olimpia obok Delf była symbolem braterstwa wszystkich Hellenów. a ich organizacja i program są od dawna dość dobrze znane. Na czas trwania zawodów ambasadorowie zwani theoroi37 ogłaszali pokój i skłócone miasta o różnych ustrojach. odnalezionej ojczyzny. tylko jedna doszła cało do mety. wysłannicy do wyroczni lub na igrzyska. że w epoce klasycznej zniknął zupełnie element ryzyka. Kandydat na króla musiał wykazać swoją wyższość i fizyczną przewagę – a najlepszym i bezapelacyjnym sposobem było zabicie przeciwnika. Oślepiające słońce. rytmiczne uderzanie nagimi stopami o ziemię miało pobudzić uśpione jej siły rozrodcze. podstawę chronologii greckiej. U źródeł bezinteresownych zapasów sportowych leżał mord i zagarnięcie tronu. a tam pracownia Fidiasza. wieńce. jakby odrabiało się zadaną lekcję: tu był Herajon.ręku. tego znanego z legend. Olimpijskie zapasy sportowe są zapewne echem bezlitosnych walk o władzę między ojcem i synem (Kronosem i Zeusem. Szczególnie niebezpieczne były wyścigi kwadryg. Była to pierwotnie uroczystość ku czci Heraklesa – nie doryckiego. Nie należy sobie jednak wyobrażać. Igrzyska – uważane w Grecji za najstarsze – odbywały się co cztery lata z początkiem lipca lub września i stanowiły od VI wieku przed Chr. dialektach i obyczajach oddychały szeroko powietrzem wspólnej. Prawdziwa łaska piękna spływa dopiero w muzeum. Znaczenie tej uroczystości było magiczne. które Herakles przywiózł z kraju Hiperborejczyków. Achilles po śmierci Patroklesa – jak wiadomo z Iliady – wyprawił igrzyska. Nie było to tylko sposobem uczczenia poległego bohatera. Igrzyska były agonem.). w czasie igrzysk pytyjskich w 462 r. Trwały pięć dni. ale także grą o najwyższą stawkę. Pierwotnym źródłem igrzysk były zapasy na śmierć i życie. dzika oliwka w Olimpii. przed Chr. Zawody nie były tylko pokazem siły i piękna. którą zawodnicy przenosili na zmarłego. Chodziło o zastrzyk energii witalnej. W szczególności bieg. które – podobnie jak w corridzie – stanowiły część widowiska. Nowsi badacze próbują doszukać się źródła i odczytać ukryty sens tych uroczystości. która stanowiła jeden z 36 kallistefanos – pięknie uwieńczony (gr. z jej listowia sporządzano theoroi – (gr. Zeusem i Heraklesem – patronami igrzysk) czy teściem i zięciem (Ojnomaosem i Pelopsem) – odwieczny temat niezliczonych baśni całego świata. to znaczy konkursem albo lepiej walką.

VIII Do pełnego obrazu Grecji niezbędny jest obraz wysp. Była zatem Olimpia szkołą energii i pokazem wzorców osobowych. co świadczy. Poliklet (twórca nowego kanonu) pracowali dla Olimpii. o płaskich dachach. że morze istotnie bywa tutaj groźne. Zarzuca kotwicę na pełnym morzu. Ujrzane z pokładu statku mają twarz ludzką: domy pokryte wapnem. Zwycięstwo było indywidualne. Z walki miał się wyłonić nie taki sobie dobry i taki sobie dzielny człowiek. królującej na najwyższym z tronów. ale najlepszy – bohater. Teb. Mają postrzępione brzegi i płowy kolor. że na dwa domy przypada jedna wotywna kaplica. przybranymi w girlandy kwiatów. . Z samolotu lecącego z Heraklionu do Aten widać. Doświadczyłem gniewu Posejdona. marmuru. Takie zdanie można wyczytać w turystycznych prospektach. parowały bielą. kręte uliczki. Wybrałem Delos.istotnych elementów cywilizacji greckiej. krzątanina czarnych postaci wokół wydobytej właśnie z morza sieci. ufundowana przez przedstawicieli obu tych profesji. Ściśle mówiąc. Miasteczko słynne jest z tego. Zawodnicy wypożyczali swoje ciała bogom i herosom. Chociaż przyjechałem nocą. układając w myśli barokowy sonet składający się z porównań do kredy. gdzie pod ogromnymi drzewami. Nagrodzony wieńcem laurowym miał wszelkie szanse. zlepione z sobą jak plaster miodu. Istna orgia bieli – jeśli słowo orgia jest stosowne do tego najcichszego z kolorów. Grekom nie znane były zapasy zespołowe. jak wyłaniają się z morza. Z portu jedzie się rozklekotaną motorówką na Delos. Motorówka przywozi pasażerów do małego rybackiego portu. chłodzonych wiatrem oceanu. A także szkołą rzeźby. domy. piany. później pojawiają się nazwiska zawodników z Aten. Statek płynie dwanaście godzin z Pireusu aż do wyspy Mykonos. przechadzają się wybrani pod łagodnym wejrzeniem Radamantysa i jego małżonki Rei. a pożądanie dóbr bliźniego – nieprzeparte. byli to bez wyjątku Peloponezyjczycy. by po śmierci stać się mieszkańcem Wysp Szczęśliwych. alpejskiego śniegu. Najwybitniejsi artyści greccy: Fidiasz. dymy. w których znaleźć można często prawdziwe perły poezji stosowanej. zawodem mieszkańców było rybołówstwo i piractwo. niby skóra lwa rzucona na fale. Mykonos jest modne. Myron. Syrakuz i Samos. Rankiem najlepiej wyjść do portu i przechadzać się wzrokiem od domu do domu. Smyrny. ale na szczęście dzięki trudnościom komunikacji nie osiągnęło stanu Capri. Początkowo w wieku VIII przed Chr. o czym świadczą zachowane nazwiska triumfatorów igrzysk. Od wieków Mykonos żyło z darów morza. Krotony.

Herodot opowiada o pielgrzymkach. przyrzekając jej przyszłą nagrodę – hekatomby na ołtarzach. które przybywały tutaj z dalekiej Scytii. Wreszcie Delos. pokrytą nieczytelnym pismem. wozy pełne tłustego mięsa. w. Z największego wzniesienia z góry Cynt widać wieniec Cyklad: Tenos. Podróżni: grupa angielskich studentów – zachowali piękną obojętność wobec przeciwności losu. „Delos. zmiana nazwy oznaczała pojawienie się nowego kultu. nie odbywało się to kosztem poprzedników. Ikaros. mógłby wywnioskować. Rozwijali wielkie płachty gazet. usiłował małym czerpakiem wylać wodę. W pięknym hymnie homeryckim zwraca się ich matka Latona nie do Posejdona. wystawiając w pobliżu kosza na śmieci bardzo starą tablicę. piękne łzy. Jedyny przedstawiciel załogi poza sternikiem – majtek. Ziemia jałowa. nie był to pełny gniew. czarno ubrana Szwedka przez cały czas miała zamknięte oczy i po twarzy sączyły się jej ogromne. opiekunek płodności i położnic. Naksos. jak wygnana księżna do ubogiej wieśniaczki. lecz prędko stali się ociężali i melancholijni. Podobnie jak w przypadku Delf. Ios. Delos leży w środku Cyklad i to tłumaczy wyjątkowe znaczenie tej wyspy-sanktuarium. jeśli to słowo jest odpowiednie dla wiekowego staruszka. będą cię żywiły ręce innych”38. aby przekonać. zanim wydała na świat Artemidę i Apolla. Mówi. Andîparos. Dziewięć dni i dziewięć nocy klęczała Latona obejmując pień świętej palmy (prymitywna technika połogu). ale naśladowały togę. Niemcy pohukiwali zrazu ochoczo. pełna rytmu morza. że trudno nie ulec pokusie ich wymienienia. którą nanosiły przewalające się fale. z której filolog. Chociaż w ciągu wieków wprowadzono tutaj coraz to innych i nowych bogów. otwarta na wszystkie wiatry. że Morze Egejskie nie jest sadzawką. Wystarczył jednak. skała wyniesiona przez fale dla mew raczej niż dla ludzi.. Doświadczenie trudności tej podróży wydawało mi się konieczne dla zrozumienia niektórych fragmentów Odysei. Syros. Kythnos. człowiek nawykły do czytania zawiłych rękopisów.prawdę mówiąc. Właściciele motorówki przestrzegli zresztą lojalnie turystów. Amorgos. ziemia bez pól uprawnych. by ukryć cierpienie. Ma zaledwie 16 kilometrów kwadratowych. które jednak w tym przypadku nie stanowiły przedmiotu lektury. Andros. ale wprost do wyspy. że tym razem podróż odbywa się na ryzyko podróżnych. jasna.. który dał ściganej gniewem Hery to kamienne schronienie. Do mitologii greckiej Delos weszło jako miejsce urodzin Apolla i Artemidy. obowiązywała bowiem 38 Do Apollina Delijskiego. którą stoicy zakrywali twarz. Paros. ale po prostu pomrukiwanie i zły humor. Mykonos. 51-60. Jest to pewna przesada: wszystkich tych wysp nie widać. która już w czasach mykeńskich była sławną siedzibą bóstw ziemi. . Wtedy to wyspa z pospolitej Ortygii (wyspy kamyków) stała się świetlistą Delos. ale nazwy są tak piękne. Serifos. jeśli zechcesz być siedzibą mego syna Apolla.

pałaców i lupanarów. co napisałem.. ale przeniesienie skarbca delijskiego do Aten oznaczało nieuchronnie zmierzch kolebki Apollona. Powtórny renesans wyspy nastąpił w epoce hellenistycznej i rzymskiej. Mają wydłużone ciała psów. Zresztą nie należy zapominać. zespół pięknych kor i wreszcie słynny taras lwów. Odtąd nie wolno było na Delos ani rodzić. Zazdrościły Delos znaczenia politycznego i moralnego. Puszczono w ruch stare mity. Zwiedzanie delijskiej dzielnicy teatru nie jest bynajmniej przechadzką po cmentarzu. aby wykazać zamierzchłe filiacje attycko-delijskie. W V wieku przed Chr. Zdaję sobie sprawę. stały się jedną z pierwszych potęg Grecji. Dionizosa czy Pod Delfinami – rozbłyskują nagle mozaiki. Wykładane kamieniem ulice zachowały ślady wozów i kroków. Na podłodze domu Kleopatry. Z tematu pejzażu pióro zbyt często ześlizgiwało się w sferę legendy i historii. Z epoki archaicznej świetności (Delos obok Olimpii i Delf należało do najsłynniejszych sanktuariów Grecji) zachowało się sporo pamiątek. że nie należy wyrzucać starych rodziców z ich domostw. którą rozwija Kallimach: mały potok delijski Inopos miał być napełniony wodami Nilu. Nowi ludzie – nowi bogowie. potrafili na własny użytek przyswoić pierwiastki obce. że cała apollińska triada – Latona. Artemida i Apollo (ze swym nieodstępnym azjatyckim łukiem występujący pod Troją jako przeciwnik Greków) – pochodziła ze Wschodu.piękna zasada. Ślady codzienności jak odcisk ręki odczytać można na ścianach świątyni i magazynów. Europą i Afryką wyspa przeżywała okres prosperity. Zwierzęta wsparte na przednich łapach oszczekują północ. Tyran ateński Pizystrat dokonał oczyszczenia wyspy. Podobieństwo leży raczej w atmosferze niż w wyglądzie i szczegółach. Było to niewątpliwie zasługą Jończyków. którzy je rzeźbili około roku 600 przed Chr. nie odpowiada tytułowi. znali zapewne lwy tylko z opowieści. Ogromny tors Apollona. Ateny w wieku VI przed Chr. usuwając z niej wszystkie groby. nic nie tracąc ze swojej indywidualności. którzy. Delos i Ateny były stolicami antyperskiej konfederacji. świątynia Izydy w sąsiedztwie bóstw dawnych triady apollińskiej oraz Zeusa i Hery. Często porównuje się Delos z Pompeją. To umarłe miasto jest żywe. Zwłaszcza po zburzeniu Koryntu i Kartaginy przez Rzymian w roku 146 przed Chr. ani umierać. Artyści z Naksos. I nowa legenda. Wody świętej egipskiej rzeki pielgrzymujące do Apollona – wymowny przykład zbratania religii u schyłku antycznego świata. Nie potrafię nawet dla siebie wytłumaczyć . Delos stało się także metropolią kupiecką Morza Egejskiego. Matki w połogu i konających transportowano na pobliską wyspę Reneję. Trzy świątynie Serapisa. że to. centralnie położona między Azją. Nie tracąc charakteru sanktuarium. Na wznoszącym się łagodnie zboczu góry Cynt – taras cudzoziemskich bóstw. Delos było zawsze jak gościnny zajazd.

Chciałem opisać. jaki istnieje między krajobrazem Grecji a jej sztuką i wierzeniami. A przecież znam dokładnie przynajmniej jedną tuż koło muru ogradzającego pałac Minosa w Knossos. Mały prostokąt bardzo dźwięcznego brązu. żeby z tego doświadczenia zrobić przedmiot.tego związku. . rzeźba i mit wyrastają organicznie z ziemi. Wreszcie wyżej łuszczący się kamień i rzadkie trawy. że grecka świątynia. Policzyłem wzrokiem wszystkie jej liście i noszę w sobie dokładnie jej kontur. Pokusa opisywania i porażki opisywactwa. Ale trzeba być Dürerem. morza i gór. Nie udało mi się nawet wyrazić kształtu i koloru oliwki. Trzy białe domy. niskie altany. Z wierzchu zieleń przyprószona z dodatkiem błękitu. Tylko mocna intuicja mówi. Opisać jeden stok góry: u spodu srebrna poszarpana zieleń krzewów. Winnica przypominająca wydłużone. jaki mają jesienią liście grabu. ale między szpalerami winorośli jest zimny. szafirowy chłód.

Duszyczka Zdzisławowi Najderowi .

Pomijając epistolarną formę wstępu i zakończenia. i nie wiem. pojawia się – jak to wyznaje – uporczywie w polu świadomości. I właśnie w tym czasie niepokoju i rozterki wpadł mi w ręce list Zygmunta Freuda do Romain Rollanda. z góry wątpiąc. nie ma w tej dziedzinie nic do dodania. jak co roku z końcem sierpnia lub na początku września. Epizod ów odległy jest od piszącego o lat trzydzieści kilka i z pozoru najzupełniej banalny. więc wykonywałem pracę zastępczą. wszystko zostało już napisane. Carl Gustav Jung Nie pamiętam już dokładnie. rocznicy urodzin i. do pewnego epizodu przeżyć własnych. że nie próżnuję przecież. jaki to przypadek sprawił. które dręczy jego samego jako lekarza. Było to według wszelkiego prawdopodobieństwa w okresie. to rola kompilatora”. więc jak zwykle w takich razach uciekałem w lekturę. artykuły rozproszone w archeologicznych pismach fachowych i sporządzałem z nich notatki. Tym razem jednak ich urlop był krótszy. że nie popadam w prostrację duchową. jaka może ci przypaść w udziale. Freud wraz ze swoim młodszym bratem postanawiają spędzić wakacje nad Morzem Śródziemnym. można traktować ów fragment Freuda jako esej. a ponieważ praca szła opornie. że natrafiłem na ten tekst.Nie widzę. żeby Freud gdziekolwiek wznosił się ponad własną psychologię. i to bez wyraźnej racji czy przyczyny. jałową i nudną w nadziei. którą przyjaciele wydali na cześć wielkiego pisarza. Chciałem się jakby usprawiedliwić. przeznaczony do księgi pamiątkowej. że twórca psychoanalizy stosuje tę metodę do samego siebie. kiedy pisałem szkic o Akropolu. Jedyna rola. przyczynki. czytałem rozprawki. pisany z okazji jego 70. czy przydadzą się na cokolwiek. ściśle mówiąc. jadą natomiast do . że z tej jałowości i nudy wybłyśnie nagle czysty promień inspiracji. Oszukiwałem sam siebie najoczywiściej. tym ciekawszy. A tymczasem każda szuflada katalogu działowego w odwiedzanych bibliotekach ziała setką tytułów w różnych językach i zdawała się mówić: „Po co się trudzisz. Otóż w roku 1904. w jaki sposób chce on uwolnić chorych od tego cierpienia. rezygnują więc z tradycyjnej podróży do Włoch. jak wynika z charakteru owego listu.

ten potwór morski. Połączenie statkiem jest szczególnie korzystne. Na wyspach o tej porze roku jest bardzo gorąco – argumentuje – znacznie przyjemniejsza natomiast byłaby wycieczka do Aten. rozsądna i ponętna propozycja wprawia obu braci – rzecz dziwna – w dość ponury humor. w którego nigdy nie wierzyliśmy. zdawałoby się. cała otwarta na nie zmącony żadną refleksją zachwyt czy przerażenie. I właśnie w głąb tego przeżycia czy odczucia Freud zapuszcza analityczną sondę. aby wykazać. Błądzą po mieście niezbyt zdecydowani i bez entuzjazmu dyskutują projekt podróży do Aten. Jest to uwaga niezbyt oryginalna. skąd mają zamiar udać się na wyspę Korfu. Ta. że z pewną przesadą można by ją porównać do reakcji człowieka. jakby przedtem wątpiło się w jego realne istnienie. . Zdaniem twórcy psychoanalizy. ale wyrażająca trafnie odczucia wszystkich tych. akceptuje bez zastrzeżeń świadectwo zmysłów. natomiast znamienną reakcją postawy drugiej jest „dziwienie się temu zdziwieniu”. tłum. Oczywiście nie jest to jakieś patologiczne rozdwojenie jaźni. Druga natomiast postawa. żeby tam spędzić kilka dni. Freud mówi. Un trouble de mémoire sur l’Acropole. Przyjrzyjmy się bliżej temu zjawisku. jak by się mogło wydawać. ale w osobowości powstaje niepokojąca szczelina i zmącony zostaje prosty stosunek między percypującym podmiotem a przedmiotem. „Po południu w dzień naszego przybycia. że nie jest ono tak proste i pospolite. który przechadzając się w Szkocji nad jeziorem Loch Ness widzi nagle ciało słynnego potwora wyciągnięte na brzegu i jest wówczas zmuszony wyznać: ależ on istnieje naprawdę. Ale kiedy nadchodzi godzina otwarcia biur Lloyda. gdy znalazłem się na Akropolu i kiedy objąłem spojrzeniem krajobraz. zszywka]. bliska realizmowi naiwnemu. Aby zilustrować postawę pierwszą. dostrzegając same tylko przeszkody. Charakterystyczną reakcją. Przypadkowo spotkany w Trieście znajomy żywo odradza im ten projekt. Robert. jakby zapominając na chwilę o niedawnych obiekcjach. nagle przyszła mi ta dziwna myśl: «A więc to wszystko istnieje naprawdę. bowiem rzeczywistość Akropolu nie była nigdy przedmiotem wątpliwości. Najbardziej naturalną interpretacją tych dwu „konkurencyjnych” odczuć byłoby 39 List Freuda – Sigmund Freud. W papierach Autora. że widziany Akropol istnieje naprawdę. wynikającą z pierwszej postawy. dodajmy od siebie.Triestu. którym dane było po raz pierwszy stanąć przed Koloseum. (Lettre à Romain Rolland) [z datą: Janvier 1936. jest zdziwienie. zjawiają się przy okienku i kupują bilety. zachodzi tu szczególny przypadek współistnienia w tej samej psychice dwu sprzecznych postaw i wynikających z nich dwu diametralnie różnych reakcji wobec rzeczywistości. posągiem Wenus z Milo czy portretem Mony Lizy.: M. bo pozostawia podróżnym trzy dni na zwiedzanie miasta. tak jak tego uczyliśmy się w szkole»”39.

w którym wyraża się jasno ta reakcja obronna. Działanie owego mechanizmu psychicznego znamy dobrze z potocznego doświadczenia. biedna Halamo. de que Alhama era ganada Las cartas echó en el fuego y al mensagero mataba41. Ta reakcja defensywna jest nietrudna do wytłumaczenia i można przytoczyć szereg przykładów mniej skrajnych. Ale ponieważ nie chce tego wiedzieć. co przeżywamy bezpośrednio. (Hiszp. Można łatwo zrozumieć zachowanie i nastrój króla. a bardziej bliskich powszechnemu doświadczeniu. że jest zasadnicza różnica między tym. mechanizmu psychicznego. a tym. Próbuje on po prostu przezwyciężyć swoją bezsilność. Nie mogąc zmienić losu. „Zgodnie ze świadectwem moich zmysłów jestem teraz na Akropolu. jakby nie dotarła do niego. wyrażone w sposób bardziej kategoryczny: „To. Wie dobrze. bo zakorzeniony głęboko w człowieku mechanizm psychiczny. wyszukanych czy literackich. I autor podaje ładny przykład literacki – fragment poematu Ay de mi Alhama40. Król Boabdil otrzymuje wiadomość o upadku Alhamy. odpychamy je okrzykiem „nie. sprzeczna z instynktem 40 41 „Ay de mi Alhama” – Och. nie jest rzeczywiste”. staramy się jakby zlikwidować tę część rzeczywistości. jakby odrzucenie jej mogło zmienić bieg wypadków. Stara się wytropić. co teraz widzę. jak twierdzi. więc list o klęsce rzuca w ogień i rozkazuje zabić posłańców. że oznacza to koniec jego panowania. Uwagę Freuda pociąga druga strona działania tego samego. Nie tylko słowo – ale zdaniem Freuda – coś znacznie więcej. poczuć. Cartas le fueron venidas. tylko nie mogę w to uwierzyć” lub to samo odczucie. Sceptycyzm – oto właściwe słowo. / że Alhamę zdobyto / List do ognia wrzucono. illogiczna.stwierdzenie. Ale Freud odrzuca taką wykładnię jako zbyt banalną i nie tłumaczącą niczego. co znamy z lektury czy ze słyszenia i że to właśnie nakładanie się wiedzy i widzenia powoduje ową sprzeczność odczuć i zamącenie poczucia rzeczywistości.) . niszczy narzędzia informacji. strona ciemna. traktuje hiobową wieść tak. odrzucić ją poza zakres naszej świadomości. Ilekroć spotyka nas nieszczęście. że jego władza jest tak jak dawniej nieograniczona. Wieść mu dostarczono. dlaczego w Trieście odpychał tak przecież pociągającą perspektywę wyjazdu do Aten i dlaczego na Akropolu jego radość płynąca z bezpośredniego obcowania z arcydziełem architektury była przesłonięta głębokim cieniem sceptycyzmu. / a posłańca zabito. to niemożliwe”.

W tym liście-rozprawce pisanym pod koniec życia bardziej chyba niż w innych pismach manifestuje się głęboki pesymizm autora. wygrany los. że ludzie popadają w choroby nie tylko w wyniku niespełnienia swych pragnień życiowych. Nasuwają się tutaj słowa wielkiego krytyka Freuda: „Czyż kompleks ojca bez reszty przenikający poglądy szkoły freudowskiej dowodzi. . Nie jest to tylko pesymizm poznawczy. atmosferę duszną i pełną zakazów.samozachowawczym. i Akropol niewiele dla niego znaczył. Wobec kogo? Ojciec Freuda był mało zamożnym kupcem. miał ochotę powiedzieć do brata: „Czy pamiętasz nasze młode lata? Codziennie chodziliśmy tą samą drogą do gimnazjum. Wspomina wtedy ubóstwo rodzinnego domu. że kiedykolwiek zobaczy go na własne oczy. Natomiast synowie przerośli go. „zdetronizowali” go i w tym właśnie zamachu na ojcowski ideał należy doszukiwać się owego poczucia winy. istniejący we wszystkich niemal językach europejskich: „zbyt dobre. Nie. gdy stało się to. „I jeśli można porównywać rzeczy małe z wielkimi – pisze dalej – czyż Napoleon I w dniu koronacji w Notre Dame nie zwrócił się do brata. ręka skrycie kochanej dziewczyny. dlaczego – pyta Freud – reagujemy odruchem sceptycyzmu i niewiary na coś. wielka nagroda. I oto w dzień. co niesie z sobą radość i jest uśmiechem losu. Tę reakcję dobrze wyraża potoczny zwrot. nigdy nie wątpił w istnienie Akropolu. które odbiera radość.”. Tak bardzo wywyższyli się nad jego pospolitą egzystencję. aby było prawdziwe”. w niedzielę zaś do Prateru lub jechaliśmy do dobrze nam znanego zakątka gdzieś w okolicy miasta. głębokie poczucie winy. ale dotyczący samej natury człowieka. Tę paradoksalną sytuację nazywa „przegraną z powodu sukcesu” i mówi. gdyby teraz mógł być tutaj?»”. Jest to wyraz radosnej dumy. mówiąc: «Co powiedziałby nasz ojciec. jaka powinna być udziałem obcujących z arcydziełem sztuki. że człowiek reaguje podobnie jak w przypadku nieszczęścia – to znaczy odrzucając rzeczywistość – gdy spotyka go nagle szczęście. młodość o ograniczonych możliwościach i horyzontach. ale również wtedy. I stara się wykazać. A teraz oto jesteśmy w Atenach na szczycie Akropolu! Jak długą przebyliśmy drogę!”. gdy bardzo intensywne pragnienia znajdują zaspokojenie. że dokonała ona jakiegokolwiek godnego uwagi uwolnienia człowieka od fatalizmu «romansu rodzinnego»? Ten kompleks z całą jego fanatyczną sztywnością i przesadną drażliwością jest źle pojętą funkcją religijną. ale trwa ona zaledwie moment i prawie natychmiast zostaje zmącona przez świadomość przekroczenia tabu. Poczucie winy? Tak. jego zasadniczej niezdolności do osiągnięcia szczęścia. zerwania zakazanego owocu. niezbyt wykształconym. Autopsychoanaliza nie byłaby pełna. odpowiada Freud.. ale nie miał żadnej nadziei. gdyby stary.. osiemdziesięcioletni w czasie pisania tego listu-eseju Zygmunt Freud nie wrócił pamięcią do czasów swego dzieciństwa i młodości. Podczas gdy obrona przeciw złemu przeznaczeniu jest czymś oczywistym.

A ponieważ próba ta jest świetnie i sugestywnie napisana. że burzą naszą zarozumiałą pewność i że kwestionują naszą ważność. zaprzestanie mysiej krzątaniny wokół spraw nieważnych i głupich. Nie pozwalały także. przyznanie się budzi potwory subiektywizmu. ale współczułem. Jeśli jednak nie popadłem w opisany przez Freuda sceptycyzm. A także aroganckie przeświadczenie. I żebym to. życiowych niepowodzeniach czy drogich nieobecnych. jak to jest z tym moim poczuciem winy w obliczu arcydzieł. Mona Liza powtórzyły się we mnie. Zabierały one część mojej rzeczywistości. Fakt. odnajdujemy w sobie przez empatię różne opisane tam choroby. że wobec arcydzieł czułem się zawsze niepewnie.Starałem się możliwie wiernie streścić tok myśli twórcy psychologii głębi. No więc tak: stojąc na Akropolu przywoływałem dusze moich poległych kolegów. użalałem się nad ich losem. jakiego sam w sobie nie potrafiłbym stworzyć. co z nich pojąłem. „ażebym – jak mówi św. że małodusznie unika ona frontalnej konfrontacji z wartościami najwyższymi. zmącenie wiary w realne istnienie tego. była to transakcja najkorzystniejsza z możliwych. Jest dobrym prawem arcydzieł. Istnieje błędny pogląd. naszych bliskich zmarłych. że tradycja jest czymś podobnym do masy spadkowej i że dziedziczy . zapomnieć o sobie. Jeśli godzi się nazywać to wszystko transakcją. działo się to z paru istotnych powodów. które nazywa się «ja»„. to muszę temu wyborowi nadać sens. którym się nie udało. Naprzód zadawałem sobie pytanie. brniemy w naszą samotność. już nawet nie nad śmiercią okrutną. uważałem za rzecz naturalną. każe myśleć o dzieciństwie. wysilić całą swoją wrażliwość i zdolność rozumienia. potrafił przekazać innym. grzebiemy w ciemnych zakamarkach opuszczonej duszyczki. wybrany w grze ślepego losu. Co to znaczy? To znaczy sprostać wyborowi i uczynić go wyborem moim. I jak przystało na delegata czy posła. Jednym z grzechów śmiertelnych kultury współczesnej jest to. co widziałem. bo rzekomo nasza sytuacja w świecie jest wyjątkowa i nieporównywalna z niczym. zawarty w jego małej epistolarnej próbie wyjaśnienia pewnego szczególnego zjawiska psychicznego. Skoro zostałem wybrany – myślałem – i to bez szczególnych zasług. Wyobrazić sobie. na miarę oczywiście mego ograniczonego umysłu i serca. że jestem delegatem czy posłem tych wszystkich. Dlatego właśnie odrzucamy pomoc tradycji. czy nigdy nie przytrafiło mi się coś podobnego. Za pokorę i uciszenie dawały mi w zamian „miód i światło”. nakazywały milczenie. że możemy obyć się bez wzorów (zarówno estetycznych. jak i moralnych). zacząłem się zastanawiać. katedry. Tak jak czytając podręczniki psychiatrii. którym nie dane było dzielić z nami radości płynącej z przeżywania rzeczy pięknych. Odpowiedź nie jest łatwa. Sypałem ziarna maku na zapomniane groby. odebrać mu jego przypadkowość i dowolność. Tomasz More – kłopotał się zbyt wiele wokół tego panoszącego się czegoś. aby Akropol. że odebrana im została niewyczerpana wspaniałość świata.

przysłuchują nam i stwierdzają naszą próżność i głupotę. podpalacze muzeów. ponieważ nie mogą wybaczyć ich spokoju. jest przy tym trudny i niewdzięczny. żeby nie opuszczała mnie wiara. pracy. likwidatorzy przeszłości podobni są do owych szaleńców. . słuchamy Mozarta. bez wysiłku. którzy niszczą dzieła sztuki. bo nasze małe „ja” skrzeczy i broni się przed nim. godności i chłodnego promieniowania. Giotto i Mozart przypatrują się. Biedni utopiści.się ją mechanicznie. że to nie tylko my czytamy Homera. oglądamy freski Giotta. debiutanci w historii. dlatego ci. I one będą nas sądzić. ale Homer. iż wielkie dzieła ducha są bardziej obiektywne od nas. A tymczasem w istocie każdy kontakt z przeszłością wymaga wysiłku. Pragnąłem zawsze. występują przeciw tradycji. którzy są przeciw dziedziczeniu i niezasłużonym przywilejom. Ktoś słusznie powiedział.

Akropol .

Statek przybija do portu w Pireusie. który rzucają kolumny. Obawiałem się. co przez wiele lat budowały cierpliwe domysły. wymiary i kontur głównych świątyń. Usiadłem po prawej stronie. Kiedy jechałem tam. ile na sile wmówienia. I czy będę miał odwagę przyznać się (choćby przed samym sobą). ani nawet cienia. pozbawiony zapachu. wysoko w górze – on! . że konfrontacja zniszczy to. która tak trwale okupowała moją wyobraźnię. rysunki. a niebo nad nim było z papieru. Budynki portowe zasłaniają miasto położone kilka kilometrów w głębi lądu. a nie jedyną czy przynajmniej wyjątkową ruiną. która – tego się obawiałem najbardziej – okaże się nędznym pagórkiem. I nagle nad wąską uliczką. miał barwę gipsu. opisy stanowiły pokarm wodnisty. na repetycji wiary. jeśli okażą się jedną z wielu. niechlujnych składów i sklepów przykrytych białym pyłem. zupełnie niespodziewanie. Rząd domów. nie oddychał światłem. pośród wielu rozsianych po świecie ruin? Czy wezmę udział w trwającym od wieków sprzysiężeniu zachwytu. Pierwsze rozczarowanie: nie widać Aten. że sztuczki fotografów wynoszą Akropol jak okręt na wysokiej fali. Nie potrafiłem wymyślić żadnego krzewu i przyczepić go do góry.Nie ma na świecie budowli. rósł we mnie strach. A przecież – zdawałoby się – to właśnie od strony morza powinien przyjść pierwszy widok. Do miasta jedzie się autobusem. magazynów. jeśli święte wzgórze i ocalałe na nim resztki świątyń nie przemówią do mnie. Wszystko było z rozcieńczonego mleka i tak bardzo linearnie poprawne. jak po szkle. koloru i tła. ale cały ich zespół położony był nieodmiennie na płaszczyźnie. które polega – wiemy to dobrze – nie tyle na wciąż odnawiającym się wzruszeniu. ani załomu skały. Zdjęcia. Znałem nieźle topografię. że oko i ukryta w oku cząstka dotyku spływały po tym obrazie bez masy i chropowatości.

że zrobił to Posejdon. I. wbrew tradycjom rodzinnym. Jego polityczna działalność trwała trzydzieści dwa lata. zostali wymordowani. Pauzaniasz42 W czasie drugiej wojny medyjskiej Persowie wdarli się na Akropol. nie śmiał się nigdy. Arystoteles i Platon „przeciwko” niemu. Z autorów starożytnych Tucydydes i Plutarch są zdecydowanie „za” Peryklesem. Wiele jego cech osobistych pozostawało w sprzeczności z klasycznym portretem przywódcy i chyba nie budził odruchowej sympatii. Nie brał udziału w zabawach publicznych. łagodnych z pozoru. po zwycięstwie pod Salaminą i Platejami. ks. Tym razem sprawdziły się słowa wyroczni delfickiej. Nigdy nie bywał na przyjęciach (fr. mówią. a przecież realizujących swoje plany z żelazną konsekwencją. obserwował bacznie nastroje swego miasta i rzucał swój autorytet na szalę. Samotny raczej. do których należał Fidiasz. ten śródziemnomorski mąż stanu przypomina raczej brytyjskich gentlemanów.. Perykles 42 43 Wędrówki po Helladzie. Rzeczywiście. głęboko wykształcony arystokrata stał się przywódcą demokracji. opanowanych. Do ludu nie miał zaufania (w czasie młodości czuł wręcz odrazę). . którzy nie opuścili miasta. porównuje go do wielkich angielskich wigów. Platon nie waha się nazwać go w Gorgiaszu złym politykiem. to znaczy otoczony wąskim gronem tych samych przyjaciół. Pełny jego portret wymyka się piórom naukowców i powieściopisarzy. Ateńczycy wrócili do swojej stolicy.I Dostrzec można jeszcze na skale Akropolu trójzębem uczynioną rysę. Nieliczni obrońcy. świątynie spalone i obrócone w gruzy. „Il n’allait jamais dîner en ville”43 – mówi o nim za autorem starożytnym jeden z biografów. G. nie tylko genialny rzeźbiarz. co w ustach Francuza oznacza wyrzeczenie się jednego z największych uroków życia. Zachowało się o nim wiele świadectw i wiele ocen sprzecznych. Postać ta rozrosła się w naszej świadomości. Akropol był – jak ktoś trafnie powiedział – pustym cokołem. związany jest z imieniem Peryklesa. ale ktoś w rodzaju Malraux przy boku Peryklesa. Jeden z najlepszych znawców polityki greckiej owych czasów. w momentach decydujących.). Akropol. Kiedy w roku 479 przed Chr. który pozostał. a mimo to całe piąte stulecie nazywamy wiekiem Peryklesa. gdy spierał się z Ateną o władzę nad krajem. siłą niezrównanej wymowy i zdolności przekonywania. ten. Wielkie budowle Persów czy piramidy – cokolwiek powiedzielibyśmy o ich pięknie – są dla nas dziełami anonimowymi. d’Aspermont Lynden. Ten bogaty. z głębokiego patriotyzmu.

Podstawą oskarżenia był tu także ów wygodny. jak Anaksagoras. Oskarżono rzeźbiarza. Plutarch przekazuje jeden z najbardziej wzruszających i ludzkich portretów Peryklesa. że nie był on popularny. wskazuje. aby nie skazywali jej na wygnanie. w szesnaście lat później los ten spotkał Protagorasa. jakim była odbudowa Akropolu. Skandalizowało natomiast opinię publiczną to. jak i obyczaj. przy nadarzającej się okazji. które oddzieliły go od „człowieka z ulicy”. Tłum powtarzał także plotkę o sprzeniewierzeniu przez rzeźbiarza złota przeznaczonego na pomnik Ateny. Otaczał się artystami. ale kiedy Aspazji wytoczono proces o bezbożność. O tym procesie czy serii procesów wiemy niewiele. trzymając w ręku swą niezbyt piękną. bo niejasny. z którą miał dwóch synów. aby ich przywódca był rubasznym demagogiem niż intelektualistą i czuli. że to gigantyczne przedsięwzięcie. Aspazja pochodziła z Miletu. przyjaciół Peryklesa. że przywódca partii ludowej powinien być lub przynajmniej powinien stylizować się na „jednego z wielu”. Perykles popełnił co najmniej dwa kardynalne błędy. Otóż dla Ateńczyków sam fakt rozwodu był sprawą normalną: uznawało go zarówno prawo. Perykles nie reagował na te obelgi. Zaciekłość. czy Protagoras z Abdery. a co gorsza filozofami. dużą. jak „z sądów słabszych robić sądy mocniejsze”. a jego traktat o bogach został publicznie spalony. Rozwiódł się dla niej z bogatą obywatelką ateńską. instynktowną obawę przed dialektyczną trójcą: język (retoryka) – rzeczywistość – władza. Zapewne poza plecami tego osobnika krył się któryś z możnych przeciwników Peryklesa. zarzut bezbożności. cebulastą głowę. zbyt na równi stojąca z mężczyznami i poeci komiczni – głos ludu – przedstawiali ją jako prostytutkę lub właścicielkę domu publicznego. sześćdziesięciopięcioletni przywódca błagał sędziów. jak się zdaje. Jego charakter. że ta kobieta była wielką i dozgonną miłością Peryklesa. Prawo ateńskie niezmiernie rzadko uznawało małżeństwa mieszane. a wiadomo. jego życie prywatne były ponad miarę przeciętności. ale spośród ich grona Perykles jest jednym z najbardziej ścisłych i konkretnych. Aspazja. z jaką lud tępił. Zarzucano mu. Na domiar złego Aspazja była zbyt inteligentna. Wreszcie Fidiasz. Fidiasz został skazany na banicję. Siedzi zatroskany na stokach Akropolu. Przeciętni Ateńczycy woleli chyba. W roku 433 przed Chr. który nauczał. analityk mowy. aby Ateny zawdzięczały szczęście i sławę tylko jemu. Historia przekazała sporo imion wielkich marzycieli. że na tarczy Ateny.wiedział. pochłonęło znaczną część skarbu związkowego miast greckich (przeniesionego w połowie . Wiadomo. że nie może stać się wielki bez Aten (wielki polityk małego państwa jest postacią z komedii) i chciał jak zazdrosny kochanek. Oskarżycielem był niejaki Menon – cudzoziemiec i współpracownik Fidiasza. przedstawiającej walkę z Amazonkami. Anaksagoras został wypędzony z Aten. wyrzeźbił siebie i Peryklesa. który odbierał gwiazdy bogom i nazywał je świecącymi ciałami. że Perykles uparcie dążył do zalegalizowania związku.

a w drugiej ręce włócznię. stanowiąca element fryzu Wieczne kłopoty z przeliczaniem waluty odległych historycznie okresów. doszedł do przekonania. Ów wąż wyobraża bez wątpienia Erichtoniosa. 46 Wędrówki po Helladzie. U stóp jej znajduje się tarcza. posadzka pochłonęły lwią część wydatków. Należy tutaj dodać. wysoką na cztery łokcie. Atena trzyma w ręku boginię zwycięstwa. kolumny. który był przeznaczony na cele obronne. Przeciwnie niż u Rzymian. Niewolnik kosztował 150-300 drachm i przynosił przeciętnie roczny dochód 60 drachm (wynajmowano go po obolu dziennie). . Archeolog Robert Spencer Stanier. choćby ta najbardziej znana 44 metopa – zwykle dekorowana. ile wynosił roczny trybut składany Atenom przez bez mała dwieście miast związkowych. bo 365 talentów. które oceniamy dzisiaj wysoko i zaliczamy do sfery twórczości artystycznej. kwadratowa lub prostokątna płyta. Mury. pierwszej kobiety. Drachma ateńska ważyła nieco ponad 4 gramy. która ma na sobie tunikę spływającą do stóp. I. Plafon. „szkoły Hellady” – domagała się dzieła na miarę ich ambicji. że koszt budowy Partenonu przekraczał sumę dwu tysięcy talentów. Duma rozpierająca piersi Ateńczyków po zwycięstwie nad potęgą azjatycką. czy te obliczenia rzucają światło na siłę nabywczą pieniędzy ateńskich. a 60 min – jeden talent. że największa świątynia Akropolu kosztowała 469 talentów. Drachmy i talenty doryckiego. dach i bramy kosztowały talentów 65. a w miejscu. Nie wiem jednak. Wiele argumentów przytoczyć można na obronę Peryklesa. że wewnątrz świątyni znajdował się posąg Ateny – dzieło Fidiasza. a jej wartość ocenia się na 1/5 dolara USA. Nieoceniony Pauzaniasz – cierpliwy inwentaryzator tylu zaginionych zabytków starożytności – przekazał nam następujący opis: „Statua przedstawia stojącą Atenę. Posąg zaginął. a więc prace. że cała owa kalkulacja dotyczy samej tylko budowli. gdzie włócznia opiera się na ziemi – wąż. na jej piersi wyrzeźbiona jest głowa Meduzy z kości słoniowej. Przez długi czas sądzono. opierając się na zachowanych inskrypcjach. rola Aten. 45 brzmią dla nas abstrakcyjnie. Jak wiadomo. jak mówi Hezjod i inni poeci”46.piątego wieku z Delos do Aten). Natomiast – rzecz charakterystyczna – suma wydana na fryz. zamykają się niewielką stosunkowo sumą 39 talentów”45. faktycznej stolicy Grecji czy. Lata te poświęcono na odbudowę miasta. Wiadomo. rzeźby frontonu i metopy44. 100 drachm stanowiło jedną minę. domy Greków i ich architektura publiczna były nad wyraz skromne. Budowa głównej świątyni Partenonu rozpoczęła się dwadzieścia dwa lata po zakończeniu drugiej wojny perskiej i w czternastym roku pryncypatu Peryklesa. jak się łagodnie wyrażano. a zatem mniej więcej tyle. a wszystkie hipotetyczne rekonstrukcje. Cokół pokryty płaskorzeźbą przedstawiającą narodziny Pandory. a nie na ozdabianie miasta. ks. która pojawiła się na ziemi.

dwunastometrowy kolos. co dawało niezwykłe jak na owe czasy zagęszczenie ludności (ponad 100 mieszkańców na 1 km2). Ateńczyk posiadający jednego niewolnika był zobowiązany do przywiezienia dziesięciu wózków marmuru. rzemieślnicy. znajdowały się o niecały dzień drogi od Aten. jałowej Attyki liczyła w czasach Pizystratydów około dwudziestu tysięcy mieszkańców. Otóż robotnicy. co stanowiło minimum utrzymania rodziny (za 55 litrów zboża płacono wówczas w Atenach 2 drachmy. a potem wędrowała na Akropol na grzbiecie mula.austriackiego uczonego Kamila Praschnikera. Każda część budowli wykonywana była w pracowniach u stóp świętego wzgórza. architekt zaś – co parę tygodni. Stolica mało żyznej. Przedsięwzięcie wielkich robót publicznych było nie tylko spłacaniem długu bogom za pomoc w walce z Persami. . wprowadzają nas w rodzaj estetycznego zażenowania. ale także koniecznością ekonomiczną. draperia ze złotych płyt. Intensywnie eksploatowane kopalnie w Laurionie dawały nie tylko cenny kruszec – srebro. która wkrótce stała się międzynarodową. I w dodatku ów monstrualny klejnot kosztował. Ateny przeżywały okres niebywałego rozwoju gospodarczego.). że Akropol był dziełem wielkiego przedsiębiorstwa państwowego. Zwykły kamieniarz otrzymywał swoją zapłatę w formie dniówki.). Najłatwiej wyobrazić sobie. zatrudniającego tysiące niewolników. Praca nad jedną kolumną pochłaniała 50-110 dni. jak się przypuszcza. architekci zarabiali drachmę. oczy z emalii. że projekty wykonywali oczywiście genialni architekci ateńscy: Iktinos. powroźników. złotników i malarzy. a wolni obywatele mieli nadzór nad pracami i do nich należała część wystroju rzeźbiarskiego świątyni. który zatrudniał dwóch wolnych rzemieślników i trzech niewolników. ten. Kallikrates. do kamieniarzy i rzeźbiarzy. Ile zarabiali? Znane są nam rachunki z czasów konstrukcji Erechtejonu (początek prac lata 409-408 przed Chr. Szczegół niezmiernie ważny i korzystny: kamieniołomy. rzecz jasna. podtrzymywany przez wewnętrzną konstrukcję drewnianą. Krąg zatrudnionych nie ograniczał się. z których wydobywano marmur. w okresie zaś Peryklesa dwieście pięćdziesiąt tysięcy (łącznie z metekami i niewolnikami). źrenice z czarnego kamienia. partie ciała z kości słoniowej. ale pozwalały wybijać najmocniejszą i powszechnie poszukiwaną monetę. główna część świątyni greckiej. Frapujący jest także fakt niewielkiej stosunkowo różnicy między zarobkami trudzących się ciężko i wysoko 47 naos – (gr. Na szczęście pomnik okrywały cienie mrocznego naos47. zawierał kontrakt na wzniesienie kolumny. W istocie jednak Akropol jest „pracą zbiorową” – rzecz wydaje się nam dzisiaj niepojęta – setek małych warsztatów rzemieślniczych. Uderzającą rzeczą jest niezróżnicowanie płac. Mnesikles. ale obejmował także cieśli. cztery razy więcej niż otaczająca go budowla. wół kosztował 50-100 drachm). Udział w budowie był proporcjonalny do zamożności obywateli.

jakby ziemia sama podawała pierwszy takt rytmom architektury. prawie prostopadłe stoki o kolorze sinoszarym. Skała Akropolu ma wysokość 50 metrów. Płaski szczyt góry ma kształt zbliżony do trójkąta o podstawie 150 metrów i długości 300 metrów. Góra. Kiedy jeden z najlepszych rzemieślników spada z rusztowania i jest śmiertelnie ranny. Już w tych liczbach odkryć można naturalny moduł i zasadę proporcji. które niemal idealnie przylegały do siebie. Wbijano w nie czopy z drzewa oliwnego. Diogenes Laertios przytacza w swoich Żywotach filozofów testament Platona. Propyleje. ale zawsze pielgrzymka na święte wzgórze miała charakter dość uciążliwego wspinania się. Niedokładności w styku usunięto. na której stoją świątynie Akropolu. W środku kolumny znajdowały się kwadratowe otwory. skończony został w zasadzie w ciągu dziewięciu lat. że sama bogini Atena czuwała bezpośrednio nad pracami. ani elementów metalowych. z jaką rosły świątynie. że prace. Data: 1856 rok. choć prace nad fryzami trwały jeszcze lat sześć. jak się zdaje. Patetyczny napis w języku greckim głosi. który ratuje życie wykonawcy dzieła. zajmujących się eksploatacją kopalni w Laurionie. jest piękna. których ostateczne skończenie przerwała wojna peloponeska. Kolumny sprawiały wrażenie wykutych z jednego bloku. Elementy ukryte dla oka były wykonane z taką samą starannością jak partie zewnętrzne. pożyczonym na procent. Nic innego nie może wytłumaczyć doskonałości konstrukcji ani szybkości. przedmiotach ze srebra i „kapitale”. Partenon. wykonywane były w atmosferze radości i entuzjazmu. Atena zjawia się we śnie Peryklesowi i poleca cudowny środek. którzy posiadali majątki wynoszące po kilkaset talentów.. a także mury. Na Akropol wchodzi się dziś przez bramę nazwaną Bramą Beulégo. Podania mówią. wieże i stopnie. nad którymi nadzór miał Fidiasz. Nie używano zatem ani zaprawy murarskiej. pisarzy magistratury.wykwalifikowanych pracowników a „dietami” przeróżnych urzędników. Ten efekt został osiągnięty dzięki bardzo precyzyjnemu cięciu poszczególnych bębnów kamiennych. że majątki osobiste Ateńczyków były nad wyraz skromne. 48 Warto dodać. Opowieść ta wydaje się żywcem wyjęta z kronik budowniczych katedr gotyckich. sędziów. z trzech stron gwałtownie spadające. wzniesiono w rekordowym tempie pięciu lat. żadnej premii za talent48. Zachowane świadectwa zgodnie potwierdzają. który oprócz dwu niewielkich posiadłości ziemskich (parcel?) pozostawił spadkobiercom czterech niewolników oraz niewiele ponad 8 min w tzw. że to Francja odkryła ową bramę. zamożnego jak wiemy arystokraty. Tylko od strony morza stok jest łagodniejszy. Znakomici rzemieślnicy ateńscy nie otrzymywali odpowiedniej do ich zdolności rekompensaty w zarobkach. bez porównania mniejsze od fortun rzymskich. gotówce. ścierając przylegające powierzchnie piaskiem i wodą. . Wyjątek stanowiło paru „krezusów” ateńskich. rozpoczęty w roku 477 przed Chr.

Zdawałoby się. zaginione dziś dzieło Fidiasza. . nie było niczym innym jak miejscem między dwoma pylonami. Za nią czekało spotkanie twarzą w twarz z Partenonem. to wydaje się. W miarę zbliżania się do celu znikają budowle znajdujące się na wzgórzu. co francuski archeolog nazwał głównym wejściem i sądził. Spojrzenie jego przyciągał zapewne najpierw dziewięciometrowy posąg Ateny Promachos. które wzniesione zostały w epoce późnego cesarstwa bez żadnych śladów konstrukcji greckiej. Zbudowano je zapewne w czasie. że nie ma rzeczy lepiej zbadanej w archeologii niż topografia Akropolu. które wydźwignęło tę budowlę. Znajdują się tu ślady pałacu z epoki mykeńskiej i szczątki cyklopowych murów. to pewne. krok za krokiem naszej wędrówki. po prawej zaś trofea zdobyte na Persach w 49 grosso modo – z grubsza. powstrzymaniem widzenia. przesłonięty masywną ścianą Pinakoteki. Ten podwójny charakter. twierdzy i miejsca kultu. ostatecznym schronieniem. po przekroczeniu Propylejów dostrzegał zaledwie górną część Partenonu. spiętrzenie bastionów. jakie widzimy w Argos i Mykenach. Nie należy jednak zapominać. Jeśli wolno spekulować na temat estetycznej funkcji Propylejów. Potężne trzony kolumn. musiał doznać uczucia podziwu i respektu wobec potęgi miasta. Dawna droga. że były one kamienną kurtyną. później świątynie z kamienia budowane przez tyranów. podobnych do tych. że Akropol nie będzie już nigdy twierdzą. Po przejściu Propylejów – Partenon zjawia się bardziej nieoczekiwanie. Taką sugestię narzucają przewodniki.). z których tak dumni byli Ateńczycy? Nie miały znaczenia obronnego. potem Partenon. Grzebano tu pierwszych legendarnych królów ateńskich. Szukano schronienia przed najazdami wrogów. aby wejść na święte wzgórze. natarcie prostopadłych mas kamiennych zatrzymują spojrzenie. została zastąpiona dla wygody turystów przez wijące się zakosami ścieżki wśród drzew. miał Akropol w ciągu tysiącleci swej burzliwej historii. Pierwszy ginie Erechtejon. że – pomijając stan zabytku – widzimy dziś Akropol zupełnie inaczej niż starożytni.To. Ateńczyk V wieku przed Chr. Wznosiły się tu zapewne świątynie drewniane. Nie należy jednak zapominać. Czym były Propyleje. większy. kiedy Akropol musiał bronić się przed barbarzyńcami z północy. którego fasada zachodnia przesłonięta była murem okalającym nie istniejące już dziś sanktuarium Artemidy. jaką przebywały procesje. Było to jak wciągnięcie powietrza w płuca przed okrzykiem zachwytu. Ktokolwiek wkraczał z ostrego światła w cień przykrytej nie istniejącym dziś dachem kolumnady. w przybliżeniu (łac. które grosso modo49 podają rozmieszczenie głównych budynków w epoce Peryklesa. Po lewej stronie od posągu Ateny znajdowała się kwadryga z brązu. że święte wzgórze zamieszkane było od czasów neolitycznych. że pochodzi z epoki klasycznej. Wyrażały złudną nadzieję ludzi wieku Peryklesa. potężniejszy niż gdyby rósł w oczach wolno.

kosztowała czterokrotnie więcej niż główna świątynia Akropolu. że Partenon w czasach Peryklesa ukazywał się oczom. który malował pioruny i błyskawice i. ale prawdziwym muzeum osobliwości i narodowych pamiątek. nierozerwalną architektury. Budowlę zdołał ukończyć Mnesikles przed wojną peloponeską. trofea. „to. wysokość 17 metrów. Spojrzenie Greków biegło nieodmiennie ku pustym dziś szczytowym partiom 50 51 Historia naturalna. Jest to budowla zraniona. Wydaje się znacznie większy i potężniejszy. były nie tylko miejscem kultu. Architekci greccy nie tylko wznosili świątynie. Czy istotnie było ono tak bardzo naturalistyczne. XXXV. gdzie znajdował się trójkątny dziedziniec z małymi Propylejami. czego się nie da namalować”50. wypływa także stąd. przed Chr. którego całkowita utrata skazuje nas na domysły i fantazje. dumna. teatralna dekoracja. Starożytni turyści byli mniej wrażliwi na czyste wartości estetyczne architektury – linie kolumn. Propyleje. niepokojąco lekka i krucha nad urwiskiem. chciałoby się powiedzieć. drzewa i kamienie o mitycznym pochodzeniu. stylobat – górna część widocznych fundamentów. tarasy i mury. mają tylko proporcje”. ale oba skrzydła świadczą o gwałtownym wstrzymaniu prac. Po stronie północnej Propylejów – Pinakoteka – puste dziś muzeum malarstwa greckiego. jak inne szczegóły architektoniczne. na której stały kolumny. Najwyższy jest stopień. To wrażenie ogromu. kiedy minęło się ostatnie kolumny Propylejów. organizowali „punkty widzenia” z równą konsekwencją i finezją. które stanowiły część istotną. ta rozrzutna. na wysuniętym najdalej bastionie drobna. Bo też świątynie starożytne. jońska świątynia Ateny Nike. który poświęca im aż cztery księgi swego dzieła. Długo sądzono. Partenon jest na pewno jedną z najpiękniejszych świątyń doryckich. ks. jeśli nie chcemy zadowolić się uwagą estety: „świątynie greckie nie mają wymiarów. pałacowa. Tymczasem należało zbliżyć się do jego fasady zachodniej. na którym opierają się kolumny. z którego rzucił się nieszczęsny Egeusz. Na południowym skrzydle.. ale wykorzystując spadki terenu. Stoi na potężnym stylobacie51 o trzech stopniach nieidentycznej wysokości. równowagę brył – natomiast pasjonowały ich owe kurioza (jak model konia trojańskiego). pomniki. takich jak Polemon z II w. i Akropol także. zbroje. że winogrona Apellesa przyciągały ptaki? I jak wyobrazić sobie malarstwo Pamfilosa. szerokość – 31. że budowla oderwana jest jakby od ziemi. relikwie. hełmy i tarcze. ex vota. przez które dopiero ogarniało się całą masę budowli. niż wskazują na to realne wymiary: długość – 69. . stele. odarta z rzeźb.czasie drugiej wojny medyjskiej: dzioby okrętów. Wskazują na to choćby drobiazgowe opisy tych nieważnych dla nas szczegółów sporządzone przez antycznych pisarzy – podróżników. jak pisze Pliniusz.

i to jego marzenie spełniło się tylko częściowo. Wierzyliśmy zbyt łatwo. Tematem metop była gigantomachia. 52 53 Do Ateny. jaką była ona naprawdę. 9-13. Wielki Olimp drżał pod ciężarem potężnej bogini o oczach zielononiebieskich: „Wokoło ziemia wydawała rozdzierający krzyk. Stary Testament legend greckich podaje tutaj rękę historii najbardziej twórcom współczesnej. którzy w rzeczywistości stali na stopniach świątyni. Nie dla nas tworzone były te kolorowe obrazy antycznego nieba. . bez fałszywej skromności i bez wyzywającej dumy bogoburców. na których Fidiasz wyrzeźbił spór o Attykę między Posejdonem a Ateną (fronton zachodni) i narodziny Ateny (fronton wschodni). uwieńczonych zwycięstwem Europy nad Azją. Biedny Perykles. zbyt wyreżyserowane Panatenaje. że są fragmentami i ułomkami. Czerpiemy osobliwą (nigdy chyba do końca nie zanalizowaną) satysfakcję estetyczną z tego. Jest rzeczą niepokojącą (niepokojącą dla tych. burzyło się morze i wzbierało ciemnymi bałwanami. jak chcą bladzi esteci. Delfy. Wybór tych legendarnych epizodów nie był bynajmniej przypadkowy i posiadał swój wyraźny ideologiczny sens. rubaszne. Rzeźby były polichromowane złotem. czerwienią i brązem. potem gorzkie fale zatrzymywały się nagle”52. wulgarne święto Wielkich i Małych Dionizji. dla których świątynie greckie są przybytkiem racjonalizmu). Atena. ale ludowe. była jak w hymnach homeryckich olśnieniem siły. malowane błękitem. Jest to zbiorowy portret wolnych obywateli wolnego miasta. walka z Amazonkami i wreszcie bój Centaurów z Lapitami. że swoją doskonałość i piękno zawdzięczają właśnie temu. przypominające swoim charakterem średniowieczne Fête des fous (fr. Nie potrafimy. utożsamiona z miastem. Nauczyliśmy się patrzyć na dzieła sztuki greckiej jak na fragmenty i ułomki. ze swoim przedrzeźnionym papieżem i wozem przedstawiającym tryumf Bacchusa. – święto głupców) – ów tolerowany przez Kościół obsceniczno-hermetyczny kiermasz. i to wcale nie „dyskretnie”. w. Dziś tego wszystkiego nie ma. a nawet nie chcemy wyobrazić sobie Wenus z Milo ani także jakiejkolwiek świątyni greckiej takiej.świątyni. zostali przeniesieni w sąsiedztwo bogów nie na kolanach. ale dla kupca z Delos. idących złożyć hołd swej niebieskiej protektorce. zdobycie Troi. Zachowany częściowo tak zwany fryz wewnętrzny przedstawia procesję panatenajską53. Świętem zaś prawdziwie popularnym nie były zbyt podniosłe. dla delegatów dalekich i biednych sprzymierzonych miast. aby ich olśnić. stale w cieniu rzucanym przez plafon perystylu. Ci. Panatenaje nigdy nie stały się świętem ogólnohelleńskim. że ów fryz był prawie niewidoczny. ale w defiladzie piękna. ciągnionym przez nagich Centaurów i Centaurzyce w towarzystwie Wielkiego Pana. Stanowił jakby mitologiczny prolog wojen perskich. Grecy woleli od pysznych Aten ubogie apolityczne miasta z wiekową tradycją: Olimpię. dla chłopa z Beocji.

Herodot. tu natomiast znajdujemy wewnątrz aż trzy ołtarze. Wiadomo. Mimo trwających już od dziesiątków lat prac wykopaliskowych i badań Erechtejon pozostał jednym z najtrudniejszych do rozpoznania sanktuariów greckich. VIII. wypływająca z analizy form. ale przeciwnie – ucisza ją. i w istocie były to dwie połączone świątynie: część wschodnia poświęcona była Atenie. które ma zdolność wysmuklania kształtów. lecz realnym postulatem technicznym: zapewnić budowli zwartość i statykę. Herodot opowiada. bardziej intelektualna niż zmysłowa. które sprawiają. pod portykiem kariatyd. tu błagali o cudowną interwencję bogów55. jednym z pierwszych władców mitycznych Attyki. „Prawdziwy chaos świętego miejsca”. zarówno pod względem planu. Część północna Erechtejonu. To stałe sąsiedztwo sztuki i natury. Erechtejon nie sprawia. Kolumny stojące na rogach są w istocie nieco grubsze. owe „korektury optyczne” nie były chyba tylko sprawą estetyki. Linie stylobatu i architrawu54 nie są horyzontalne. że ich najznakomitsze budowle wydają się. wrażenia jednolitej budowli. jak ktoś słusznie powiedział. Iktinosa i Kallikratesa. ponieważ były bardziej atakowane przez światło. gdzie otoczone czcią. wbrew oczywistej chronologii. gdyż. Epizod ten wskazuje. Rozliczne kulty mieszają się i nawarstwiają na siebie. część zachodnia Posejdonowi. znajduje się Erechtejon. Wypełnia nas radość. aby dopowiedzieć całość. którego tradycja utożsamiała czasem z Erechteuszem. świątyniagrobowiec. ostatni jego obrońcy tu właśnie szukali schronienia. jak i znaczenia. co rzeźbiło dłuto artysty i dłuto przyrody. a także bardziej zbliżone do swych sąsiadek. W zamyśle budowniczych była to więc świątynia pojednania. być może siedlisko wyroczni w czasach przedklasycznych. że budowle Greków dotarły do nas odarte z kolorów i rzeźb. Dzieje. Czas zredukował je do szkieletu. wyraźna granica między tym. że marmurowy policzek bogini traci nagle swoją cielesną gładkość i staje się surowym chropowatym kamieniem. Dla wielkich budowniczych Partenonu. jak Partenon. a także pałac królów mykeńskich. jak wiadomo. umieszczono szczątki pierwszych 54 55 architraw – belka spoczywająca na kolumnach. Była to także świątynia-mauzoleum albo. ukończony dopiero w roku 407 przed Chr.że kapitel kolumny nie podtrzymuje niczego. ks. nosił nazwę starej świątyni. lepiej. do kształtów rudymentarnych. że ołtarz znajdował się z reguły przed sanktuarium greckim. jest najbardziej tajemnicza. Esteci XIX wieku (a i dzisiaj ten stosunek do dziel antycznych jest niemal powszechny) byli jakby zadowoleni z tego. jakby wyszły spod dłuta jednego rzeźbiarza. oba bóstwa olimpijskie wiodły spór o ziemię ateńską. Na północ od Partenonu. nie pobudza wyobraźni. że było to najświętsze miejsce świętego wzgórza. . Upajamy się „korekturami optycznymi” Greków. lecz lekko zakrzywione. że w czasie wojny medyjskiej. by nie wydawały się izolowane. W czasach klasycznych. kiedy Persowie wdarli się na Akropol. w pobliżu muru Temistoklesa.

Nie znamy planów Peryklesa. cyzelowaną jak rysunek świątynią Ateny Nike. Obie budowle zrodzone są z jednego ducha. pełnej dumy i wiary w przyszłość. . Archeolog Arnold Walter Lawrence na podstawie porównania Akropolu z pałacem w Persepolis doszedł do wniosku. która zajmowała się gospodarką skarbca związkowego. Jego dziełem są Partenon i Propyleje. Druga.królów Attyki. można spodziewać się długiej litanii bogów. Można doszukać się w tym charakterystycznej dla epok schyłkowych ucieczki w przeszłość. poświęcona jest jednemu bóstwu czy też ubóstwianemu miastu. że Perykles pragnął współzawodniczyć ze wspaniałą budowlą pokonanych monarchów perskich. Monumentalne. Kiedy Perykles wygłasza (znaną z przekazu Tucydydesa) mowę pogrzebową na cześć Ateńczyków poległych w pierwszym roku wojny peloponeskiej. Jej cień wyraźnie śledzić można na budowlach Akropolu. Nawiasem mówiąc. Ale nieuprzedzone spojrzenie odkrywa. Wojna peloponeska położyła kres potędze Aten. powrotu do dawności. Czym jest Akropol jako całość? Odpowiedź z podręczników szkolnych brzmiałaby: harmonijnym zespołem architektury. Sofokles. ale świątynie te zdają się pochodzić z różnych epok. że tak nie jest. których opiece poleca los obywateli. Tymczasem jest to pochwała miasta. ale niemal religijnym czy mistycznym. o planie kapryśnym (sale na dwu poziomach. gdyż nie zostały one nigdy zrealizowane do końca.56 Prostszą i bardziej prawdopodobną odpowiedź na pytanie. obca sztuce greckiej. że odbywały się tu inicjacje. Kolumny Partenonu są jak skamieniały chór Antygony57. zasada dysymetrii. gwałtownego szukania tradycji. nasuwają przypuszczenie. daje sama chronologia powstania poszczególnych budowli. Partenon jest starszy o dwadzieścia lat od Erechtejonu (różnica zaledwie pokolenia). gromadzi pod swoim dachem wielu herosów i bogów. skupienie głównych akcentów na jednej. Tak więc jońska świątynia okrywa najstarszy relikwiarz ateńskich mitów i kultów. wyrażające tryumf demokracji. trzy wejścia. niecentralnie położonej budowli. wspaniałe pałacowe wejście. Imię Aten brzmi tonem nie tylko podniosłym. a także pewna przesadna rozrzutność dekoracji zewnętrznych. potężne Propyleje z wykwintną. biegnące wzdłuż murów. ozdobione jakby za dużymi. lekką. dlaczego Akropol nie jest zespołem o jednolitym wyrazie. przyjaciel Peryklesa. Kamienne ławy. Prace przerwał wybuch wojny i śmierć przywódcy. 56 57 Greek Architecture. był w czasie budowy Partenonu przewodniczącym komisji finansowej. niefunkcjonalnymi kariatydami). podobnie jak dramaty Eurypidesa. świat skłóconych imperiów i niepokoju. Pierwsza. potężna. Monumentalny dorycki Partenon sąsiaduje z jońskim Erechtejonem. jasne w założeniu. Dowodem tego ma być. zapowiada świat hellenistyczny. Erechtejon.

Senat rzymski wysyła przeciw Mitrydatesowi Sullę. które zostały tu popełnione”59. przysyła dwadzieścia zdobytych tarcz. Dzieje. mówiące o burzliwej historii świętego wzgórza. Ale w tym mieście. rodzaj ostrzeżenia. Babin58 W ciągu bez mała dwu i pół tysiąca lat Akropol zalewały fale wojen. Zburzenie Koryntu przez Rzymian w roku 146 przed Chr. Parę napisów gotyckich. do szukania przeciwników Rzymu na Wschodzie i w Grecji. memento – pamiętaj (łac. Babin. t. oblężeń. Syn jednego z jego generałów. że udało się odtworzyć w części dzieło Peryklesa. Żywoty sławnych mężów [Sulla]. czekano tylko na sposobną okazję rewanżu. Mitrydatesa. dopuścił się profanacji..II Ateny pełne ruin dawnych pałaców są wielkim.). że sama bogini zaprosiła go do swego domu. [Perykles]. przestrogi. którego tłum obwołuje strategiem. Epizod Demetriosa wydaje się żywcem wyjęty z Żywotów cezarów Swetoniusza. Zamieszkał po prostu w Partenonie. jakiej ani przedtem. nagrobne kamienie tureckie. ubogim szpitalem. lwy weneckie – to jedyne materialne świadectwo. z jakim przystąpił do rzucenia Greków na kolana – 58 59 60 61 J. gdzie każdy retor był niepocieszonym kochankiem utraconej wolności. (sugestywny opis Polibiusza: „Obrazy rzucone w proch i na nich wyciągnięci żołnierze grający w kości”60) powinno stać się groźnym memento61 dla Aten. gdzie tylu jest nędzarzy. to znaczy część świątyni przerobił na swoją prywatną rezydencję.P. ilu chrześcijan. rabunków i profanacji. 1-2. niejaki Demetrios. Zachowywał się przy tym nader swobodnie. Plutarch z Cheronei. Plutarch mówi o tym z ładną powściągliwością: „Przez wzgląd na sławę miasta nie ma potrzeby opowiadać jasno i ze szczegółami o tych wszystkich bezeceństwach i niegodziwościach. Na czele antyrzymskiego ruchu staje w Atenach retor Arystion. a kiedy skandal przekraczał wszelkie granice. Jego siły wojskowe były słabe. odbywały się teatralne pojednania z boginią. Lyon 1674. Trudności wewnętrzne Rzymu skłoniły króla Pontu. Ale prestiż dawnej stolicy Grecji był tak duży. zwany Zdobywcą Miast. ale okrucieństwo. która otworzyła mu wrota Azji.. Aleksander Wielki wiedział. Wydaje się rzeczą nieprawdopodobną. że po bitwie nad Granikiem. Relation de l’état présent de la ville d’Athènes. ani potem nie notują dzieje Akropolu. wyjaśniając Ateńczykom. które zawisły na kolumnach Partenonu. . że Ateny są i będą przez długie lata ośrodkiem antymacedońskiej irredenty. Urządzał wystawne uczty w towarzystwie głośnych kurtyzan.

wysłał dwu retorów. Żywoty sławnych mężów [Sulla]. święte gaje wycięte. Najwytrwalej bronił się Akropol. namiętny kolekcjoner. Masakra obrońców. Konsul Mummiusz. a nawet gotowych elementów architektonicznych. Kilka lat przed pierwszą wojną światową sensacją archeologiczną stało się odkrycie na dnie morskim w pobliżu wybrzeży Tunisu. grozi ludziom odpowiedzialnym za transport do Rzymu przedmiotów sztuki greckiej. Listy do Attyka. Pędzony burzą. mebli.niezrównane. Trudno choćby w przybliżeniu ustalić bilans ofiar i strat. samobójstwo najlepszych obywateli i statki pełne dzieł sztuki i rękopisów płyną w kierunku nowej stolicy świata. Był to niewątpliwie jeden ze statków. brak 62 63 64 Plutarch z Cheronei. Kiedy Arystion. Skarbce Olimpii. unieśmiertelniony mową oskarżycielską Cycerona. kapitele. nadmiernie obciążony rozbił się koło wybrzeży Tunisu. bloki marmuru. Do grabieży wojennych. Sulla odpowiedział krótko: „Senat i lud rzymski przysłał mnie tu nie po to. . Wilczy apetyt nowych władców świata nie szedł bynajmniej w parze ze znawstwem i często spotykamy się z uderzającą ignorancją Rzymian. Sam zresztą Cyceron. statku pełnego dzieł sztuki. ponieważ bogowie nam płacą”62. o czym świadczą jego listy do Attyka.. [Perykles]. „Jesteśmy żołnierzami bogów. spalonego w czasie wojny domowej. zmusi ich – jak by to było możliwe – do odtworzenia arcydzieł. Skądinąd wiemy. Katastrofa okrętowa musiała wydarzyć się na początku I wieku przed Chr. jakie poniosła Grecja. który wiózł łupy Sulli z Pireusu do Rzymu. dostarcza nam cennych analogii i daje pojęcie. że Sulla sprowadzał z Aten kolumny. od pomników bogów ze świątyń aż do pierścieni. abym brał lekcje ładnego języka. Verres w czasie trzech lat piastowania wysokiego urzędu na Sycylii rabował wszystko. popełnił w mowie przeciw Verresowi szereg różnych pomyłek (mylne atrybucje. Żywoty sławnych mężów [Sulla]. aby stać się szkołą Rzymu. a więc niejako „oficjalnych”. [Perykles]. że jeśli je uszkodzą. gdy ten przebywał w Grecji („Jeśli znajdziesz jakieś rzeźby odpowiednie dla mnie. które zostały użyte na odbudowę Kapitolu. mający zbyt wiele zaufania do wymowy. Oblężenie Aten trwało długich dziesięć miesięcy. Epidauru i Delf zostały zrabowane. takich jak czterometrowe kolumny. że pochodzą one z Aten. nie wahaj się i kup mi”64). które zauważał na palcach bogatych Sycylijczyków. Plutarch z Cheronei. aby przekonali rzymskiego wodza o konieczności poniechania oblężenia. Słynny proces Verresa w roku 70 przed Chr. pada Akropol. Obiekty te posiadały wysoką wartość artystyczną i uczeni ustalili bez trudności na podstawie inskrypcji na stelach nagrobnych. czym był rzymski „głód sztuki”. ale abym ukarał zbuntowanych”63. W maju roku 86 przed Chr. na wysokości miejscowości Mahdia. który zdobył i ograbił Korynt. należy bowiem dodać wielką ilość dziel wywiezionych przez prywatnych kolekcjonerów.

Jeden z najbardziej autentycznych przyjaciół Hellady. – człowiek umiejący i lubiący używać życia) – był w Atenach w roku 39 przed Chr. Wiemy. ks. jak wiemy. że w Atenach łatwiej było spotkać boga niż człowieka65. Wespazjana czy Tytusa. gdyż poza tym Antoniusz (co było zgodniejsze z jego charakterem) utożsamiał się także z Dionizosem. Cesarzowi Klaudiuszowi i Kaliguli przypisuje się budowę wielkich schodów w stylu kapitolińskim. „mianując” jednocześnie Kleopatrę Afrodytą. że ta niewielka. zobaczywszy w Atenach świątynię wzniesioną nieznanemu bogu67. szwagra cesarza. 67 68 Dzieje Apostolskie 17. Nerona. że Hadrian uważał się za nowego Tezeusza. W sąsiedztwie zachodniej ściany Pinakoteki znajduje się do dziś ogromny piedestał z szarego marmuru. ale także drugorzędnych protektorów i dobroczyńców miasta. Sam August miał wiele posągów w Atenach. W pobliżu Partenonu. wzniesiono świątynię poświęconą Rzymowi i cesarzowi. jak notuje Pauzaniasz. ciężka budowla. który. pod panowaniem rzymskim dawna stolica Grecji przeżywała prawdziwą inwazję pomników nie tylko bogów i cesarzy. realizował swoje plany upiększania Aten poza obrębem świętego wzgórza. kiedy nazwał ich najbardziej religijnymi z ludzi. Petroniusz w Satyrykonie żartuje. Nie tylko piedestały zmieniały właścicieli. 23.). nie wiadomo czy dlatego. cesarz Hadrian. Od czasów Augusta cesarze rzymscy stosowali wobec Aten politykę raczej liberalną. Był to zwykły zabieg ostrożności. Istotnie. i wówczas z wielką pompą (być może na Akropolu) odbyły się jego zaślubiny z Ateną. tak że ten sam pomnik wyobrażał kolejno Tyberiusza. Zostało z niej nieco fragmentów. okrągła. które wiodły do Propylejów. Ale. Wędrówki po Helladzie. podobnie jak pomniki cezarów nie były dowodem entuzjazmu. . często na istniejący tors nakładano po prostu nową głowę cesarską i dawano nowy napis. wyjednywał przywileje dla miasta. na którym wznosiły się niegdyś kolejno pomniki ku czci jednego z królów Pergamonu. 65 66 Satyricon libri – Satyryki. była – łagodnie mówiąc – estetycznym nieporozumieniem. z których domyślić się można. I. Czysty cynizm czy gra polityczna? Raczej to drugie. pomnik jego znajdował się wewnątrz Partenonu. z co najmniej jeden na Akropolu. wreszcie Agryppy. ale oportunizmu.rozróżnienia istotnych wartości artystycznych etc. dwadzieścia metrów od jego fasady wschodniej. Przy tej okazji rzymski generał wyłudził od Ateńczyków „posag” w wysokości 4 milionów sestercji. że Antoniusz – ów niezrównany bon vivant (fr. tuż obok arcydzieła z czasów Peryklesa. a potem Antoniusza66 i Kleopatry. czy też na zatłoczonym pomnikami świętym wzgórzu nie można było znaleźć odpowiedniego miejsca68. Te kombinacje mitologiczne potrzebne były do ożywienia idei Aleksandra Wielkiego: połączenia Europy z Azją. Święty Paweł Apostoł zbyt pochlebił Ateńczykom.

aby chroniła swego sługę i nie opuszczała go”. została osądzona jako wroga religii państwowej – chrześcijaństwu i to stanowiło jeden z głównych powodów wypędzenia z Aten filozofów i retorów edyktem Justyniana w roku 529. a Grecji dawną sławę. Przez wieki Ateny wytrzymywały współzawodnictwo z innymi ośrodkami cywilizacji starożytnej. tworząc absydę70 pokrytą freskami. W liście do senatu i ludu ateńskiego cesarz pisze: „Ile potoków łez wylałem. Partenon na przełomie VI i VII wieku został przerobiony na kościół Bożej Mądrości. nawet woda przestała mówić”. która tak bujnie rozwijała się w IV i V wieku. zwycięstwo Greków. choć krótkotrwałe. aby zasięgnąć rady wyroczni i wyjednać błogosławieństwo dla swych planów. Wszystkie te prace nie zmieniły jednak konstrukcji Partenonu. Ten akt administracyjny był dotkliwszy niż jakakolwiek przegrana bitwa. Kiedy w połowie III wieku Gotowie zdobyli Attykę i udało się im usadowić w murach Aten. co świadczy o żywotności (przynajmniej nominalnej) tradycyjnych instytucji ateńskich. Była to właściwie adaptacja istniejącej w stanie nie zmienionym świątyni greckiej. Wybito wejście do świątyni od strony zachodniej. a dawne wejście zamurowano. w starożytności na planie półkola . ale doktryna neoplatońska. Ściany pokryte zostały freskami. A przecież ten orator i pisarz ateński zasługuje na pamięć hellenofilów. że wysłał posłów do Delf złupionych przez Herulów. tron biskupi „wypożyczono” z teatru Dionizosa. cisza źródeł i gajów laurowych. W Luwrze znajduje się napis na cześć Deksipposa.Julian Apostata był ostatnim cesarzem. W niepamięci piasku leży imię Deksipposa. ile jęków wydałem wyciągając ręce w stronę Akropolu i prosząc Minerwę. Z końcem IV wieku Ateny przechodzą pod władzę Bizancjum. że był on archontem i członkiem komitetu honorowego Wielkich Panatenajów. Dowiadujemy się z niego. Jego wygląd 69 70 perystyl – dziedziniec lub ogród otoczony kolumnami absyda – w architekturze sakralnej pomieszczenie zamykające prezbiterium lub nawę. Ateny sprowadzone zostały do roli małego garnizonowego miasta Wschodniego Cesarstwa. bóg jest bez schronu. która wypędza Gotów. Taką otrzymał odpowiedź: „Powiedz królowi: w ruinach leży świątyni niegdyś radosny gmach. który przekazałby nam jego portret. Ostatnie. Nie było wówczas ani Plutarcha. Wolne szkoły filozofów ateńskich mają tym razem poważnego konkurenta. Między kolumnami perystylu69 wyrósł mur. Legenda mówi. Deksippos w wąwozach Pentelikonu i Parnasu organizuje improwizowaną armię obywatelską. Pod płaskim plafonem dobudowano kopulaste bizantyjskie sklepienie. który pragnął przywrócić bogom Hellady Olimp. ani wybitnego rzeźbiarza. który by napisał jego życiorys. W Konstantynopolu powstaje w roku 425 „uniwersytet” kontrolowany i dotowany przez państwo.

W ręce Katalończyków wpadły Ateny i Teby. która przetrwała aż do ostatniej ćwierci XIX w. chrześcijanin i wielbiciel starożytności mieszał mitologię z Pismem Świętym i egzaltował swoje owieczki. że osiągnął szczyt marzeń wszystkich humanistów. Byli to najemni żołnierze. władająca Attyką przez trzy pokolenia. że są „złotym nasieniem”. Grecja odpada od Bizancjum bezpowrotnie i podzielona zostaje na szereg księstw. ale ich panowanie trwało krótko i nie pozostawiło żadnych śladów na architekturze świętego wzgórza. na początku XI wieku. Wkrótce jednak zaczęli oni dokonywać podbojów na własną rękę. tak bardzo pozbawione sztuczności. Fale wypraw krzyżowych osłabiały Cesarstwo Bizantyjskie. i tak już wyczerpane ciągłymi walkami z Turkami i Bułgarami. Najmocniej w pamięci ludzkiej zapisał się pobyt Bazylego II. Arcybiskup Michał nie mógł powstrzymać okrzyku zawodu: „O Ateny – matko mądrości. mówiąca językiem dalekim od klasycznej greki) słuchały i niczego nie rozumiały. który wybrał Akropol. że powinny dzięki wierze przewyższyć moralnie Ajaksa. mszę celebrował w Partenonie – można więc sądzić. Pogrom rycerzy frankońskich był totalny. który przyjmuje tytuł Megas Kyr i wyjednuje u króla Francji tytuł księcia. a na południowym skrzydle Propylejów wybudowano ogromną. Rezydował na Akropolu. . aż do bezpotomnej śmierci w roku 1308 ostatniego z de la Roche’ów attyckich. Andronik Paleolog. Peryklesa i Temistoklesa. Tak powstaje dynastia frankońska. W tym czasie Akropol został zamieniony na średniowieczną twierdzę. 71 Nicetae Choniatae orationes et epistulae. Frankowie ponoszą klęskę zadaną im przez Katalończyków. jakże nisko stoczyłaś się w nieuctwo! Kiedy wygłaszam moje kazania. zwerbował do walki przeciw Turkom. W podobny sposób Erechtejon przerobiono na kościół Matki Bożej. Biedne niepiśmienne owieczki (w dodatku dość skomplikowana etnicznie mieszanina. Władcy Bizancjum rzadko odwiedzali stolicę dawnej Hellady. tak proste. W pobliżu miejsca. aby tu właśnie święcić swoje zwycięstwo nad Bułgarami. Był to ukłon złożony tradycji już dawno umarłej. W swoich kwiecistych kazaniach ten erudyta. których cesarz bizantyjski. który przez trzydzieści lat był arcybiskupem ateńskim. że mówię rzeczy niezrozumiałe. wydaje mi się. Ateny przypadły w udziale Ottonowi de la Roche. Otoczyły go mury z blankami. Diogenesa. w obcym języku jakichś Persów czy Scytów”71. czworokątną wieżę strażniczą.zewnętrzny pozostał nienaruszony. O stanie duchowym mieszkańców Aten pod koniec XII wieku dają pojęcie zachowane homilie Michała Akominatosa. gdzie Filip Macedoński rozgromił Greków i Sulla odniósł zwycięstwo nad korpusem ekspedycyjnym Mitrydatesa.

Przeszło dwa wieki panowanie tureckie nie było zakłócone żadną interwencją z zewnątrz. Umocnienia średniowieczne książąt ateńskich były niewystarczające. Otóż jeden z Acciaiuolich. Magazyny prochu znalazły się wewnątrz Propylejów. aby Ateny nie ustępowały książęcym dworom włoskiego trecento72. włosko-doryckie Palazzo d’Acropoli połączone zostało z Pinakoteką. Już wiosną roku 1684 następuje zerwanie stosunków między Wenecją a Turcją. Partenon został przemieniony na meczet. Otóż w noc przed spełnieniem tego niecnego zamiaru wybuchła burza i piorun. Propyleje zostały wchłonięte przez mury obronne. Partenon i Erechtejon. Jedynym dodatkiem architektonicznym. decydująca rola artylerii. który trafił w Propyleje. Akropol przeżył jedną z najbardziej osobliwych przygód architektonicznych. Ambicje republiki morskiej odżyły po rozgromieniu doborowych wojsk otomańskich pod Wiedniem w roku 1683. Rok później. która święciła tryumfy w czasie zdobywania Bizancjum. magazyny amunicji. W roku 1456.). spowodował wybuch niszczący dach. Ta daleka bitwa zdecydowała o losie najsławniejszej budowli Akropolu. odnosząc 72 73 trecento – wiek XIV (wł. armia wenecka pod wodzą Franciszka Morosiniego ląduje na Peloponezie. były świątyniami. wymagały zasadniczych zmian w architekturze obronnej świętego wzgórza. otrzymując w ten sposób cztery wielkie sale recepcyjne. To osobliwe. obejmuje w posiadanie Ateny. widzianym z zewnątrz.. namiestnik Mahometa II. Magazyny prochu przeniesiono potem do Partenonu. W Erechtejonie mieścił się harem agi zamku. które przemieniono na pałac w stylu włoskim. jak sądzono. był minaret nasadzony na dach klasycznej budowli. którego solidna konstrukcja. miał ambicję. mówi. Pozostały Propyleje. Ateny liczyły zaledwie trzy aga – starszy brat (tur. latem. wkrótce po upadku Konstantynopola. Monumentalne wejście z czasów Peryklesa obmurowano.Dzięki Florentyńczykom z bogatej rodziny kupieckiej Acciaiuoli – następnym władcom księstwa ateńskiego.) W drugiej połowie XVIII w. Główne budowle Akropolu. Nowa technika wojny. Nerio. dawała gwarancję bezpieczeństwa. plafon i architrawy. stopień oficerski w sułtańskiej Turcji tysiące Turków i pięć tysięcy Greków. że w roku 1656 aga74 Akropolu w czasie jednego ze świąt mahometańskich postanowił zbombardować kościół Świętego Dymitra. wewnątrz twierdzy powstały budynki wojskowe. a więc pod koniec tureckiego panowania. pomijając krótką i bez znaczenia ekspedycję Wenecjan kilka lat po zamienieniu Akropolu na twierdzę turecką. 74 . Dla Turków był to punkt strategiczny i nic więcej73. Na jej płaskim dachu dobudowano nową kondygnację. powtórzona przez pewnego podróżnika francuskiego. w specjalnie zbudowanej sali z kopułą. Tradycja ludowa. Omar. w murach wybito okna.

W istocie wylądowano w Pireusie i armie Morosiniego. syn słynnego dowódcy z wojny trzydziestoletniej. Jego żonie towarzyszy w wyprawie dame de compagnie75 Anna Akerhjelm. Ostatecznie zaakceptowano ten drugi projekt. która przetrwała trzy tysiące lat” (drobna nieścisłość chronologii) i wyraża przekonanie. Anna Akerhjelm pisze. zrównana z ziemią przez tureckich inżynierów. Ze stosów gruzu. Jest w tym sporo hipokryzji. że greccy szpiedzy poinformowali Koenigsmarka. Opanowanie Peloponezu nie zadowoliło Wenecjan. zbliżają się do Akropolu. że zburzył piękną świątynię Minerwy. ognia nękającego. Siły wojskowe Morosiniego dowodzone były przez oficerów różnych narodowości: Szwedów. Materiał pochodzący ze świątyni użyty został do umocnienia fortyfikacji. a także Francuzów. W powietrze wylatuje dwadzieścia kilka kolumn. W operacjach wojennych odznacza się hrabia Otto Wilhelm Koenigsmark.) . Ofiarą tych operacji pada świątynia Ateny Nike. której pamiętniki i listy są cennym źródłem do poznania kolei tej nieszczęsnej wyprawy. który zadał uwielbianemu miastu cios najdotkliwszy. jakim jest teraz Akropol. Trzy dni później nad żałosnymi ruinami powiewa flaga z lwem świętego Marka. aby ustąpić miejsca bastionowi. Morosini pragnie przywieźć Wenecji środkowy 75 dame de compagnie – dama do towarzystwa (fr. jeśli można użyć współczesnej terminologii. który ma zasugerować Turkom. Ostrzeliwanie Akropolu przez moździerze ma charakter. na którym ustawiono baterie armat. Jednakże 26 IX 1687 pocisk wystrzelony z działa umieszczonego w pobliżu pomnika Lizykratesa przebija dach Partenonu i powoduje potężny wybuch. Wenecjanie wykonują podstępny manewr wojenny. szef garnizonu i wielu żołnierzy. Historia kazała mu być tym. Hrabia Koenigsmark nie był na pewno bezdusznym generałem. Obie strony walczące sposobią się do długiego i wyczerpującego oblężenia. W czasie swej młodości odbył solidne studia i na uniwersytecie w Lipsku wygłosił po łacinie dyskurs o nieszczęsnym losie Aten. sklepienie. Zwycięstwo Wenecjan zmącone było poczuciem winy. nie natrafiając na poważniejszy opór. Turcy przygotowują się do oblężenia Aten i umacniają pozycje obronne. oddanych w ręce barbarzyńców. zwłaszcza że Turcy stosowali taktykę defensywną. Pod gruzami ginie turecki pasza. Konsekwencją wojny jest rozszerzenie podbojów i sztab wojsk Morosiniego rozważa dwa projekty: pierwszy dotyczy ataku na wyspę Eubeję. co znajduje się w Partenonie. Artyleria i wojska lądowe Wenecjan zaciskają pierścień wokół twierdzy. głównego punktu obrony. „jak szczerze i bardzo żałuje hrabia. ogromne partie architrawu. dach i mury naos. drugi zdobycia Aten. i ów fatalny pocisk nie był przypadkowy. Niemców. Istnieją uzasadnione przypuszczenia. że celem ataku jest wyspa Eubeja. że nigdy już nie zostanie ona odbudowana.szereg zwycięstw i opanowując wreszcie cały półwysep.

jak w klatce o wyrwanych prętach. I tak w Bologna 1689. poparte woreczkami kawy i tłustym ptactwem domowym. i to w warunkach osobistego zagrożenia. W raporcie do senatu pisze: „Przewidując opuszczenie Aten. Zwiedzanie Akropolu było rzeczą właściwie niemożliwą. gdzie znajdują się najpiękniejsze rzeźby. W tym celu starałem się oddzielić od fasady świątyni Minerwy. Do opustoszałej Attyki wracają Turcy. potem przez Anglię stosunki dyplomatyczne z Wysoką Portą. docierali wreszcie do miasta swych marzeń. mające charakter polityczny i handlowy. powziąłem myśl zabrania kilku najładniejszych dekoracji. którym udało się sporządzić opisy i plany Aten i Akropolu. Rysunki średniowieczne czy renesansowe przedstawiają Ateny wręcz fantastycznie. obostrzone szeregiem zastrzeżeń i ograniczeń. jako nadmorskie miasto flamandzkie z gotyckimi kościołami czy też ponure zamczysko północne. W Atenach powstają misje. Podróże do Grecji i opis zachowanych zabytków stały się właściwie możliwe dopiero w wieku XVII. . pod czujnym okiem nieufnych żołnierzy. zabłąkany rusznikarz i parę jeszcze osób nieokreślonej profesji. Wenecjanie wycofują się z miasta. które mogłyby dodać blasku Republice. Wyobraźmy sobie owych entuzjastów: wędrowali długie dnie na grzbiecie osła. Tu zaczynały się skomplikowane pertraktacje z dowódcą twierdzy. przedstawiający spór Ateny z Posejdonem. 76 F. zabierając ze sobą część tubylczej ludności chrześcijańskiej. Na mapach żeglarskich Ateny nazywają się Setina. Przemiany Aten czy choćby samego Akropolu w ciągu wieków są trudne do prześledzenia z powodu nikłości materiału ikonograficznego. zbudowano mały meczet bez minaretu. przywleczone tu przez kapitana Hartmanda. że żadne nieszczęście nie stało się robotnikom”7677. Zdobycie Aten przez Morosiniego było także nonsensem z punktu widzenia strategicznego. W końcu pozwolenie zwiedzania. Morosini. Uwijają się tedy w pośpiechu. gdyż Turcy w obawie przed szpiegami nie dopuszczali obcych do twierdzy. co moglibyśmy dziś określić mianem konsulatu. a w każdym razie bardzo utrudnioną. a Akropol widziany z morza był tylko punktem orientacyjnym. 77 muzeum w Kopenhadze znajdują się głowy Lapity i Centaura. wśród tureckich namiotów. którzy na nowo fortyfikują Akropol. posąg Jupitera i płaskorzeźbę dwu wspaniałych koni.. W środku rozbitego Partenonu. Ale kiedy tylko rozpoczęto zdejmowanie tych rzeźb.. VeneziaTu i ówdzie spotkać można w muzeach europejskich żołnierskie „pamiątki” owej wyprawy. Osoby stanowiące wówczas taką na przykład „kolonię” francuską można było policzyć na palcach obu rąk: kilku misjonarzy. z przyrządami do pomiarów. wszystko runęło w dół z ogromnej wysokości i jest to cud. spali w zagubionych górskich szałasach pasterskich. Dlatego podziw budzą relacje upartych podróżników.fragment partenońskiego frontonu. kiedy nawiązane zostały najpierw przez Francję. budynków wojskowych i świątyń. szkicownikiem i nieodstępnym Pauzaniaszem. Vera e distinta relatione dell’acquisto delia città e fortezza d’Athene. coś.

78 79 camera obscura – komora ciemna (łac. która dawała obraz pomniejszony budowli. Oficer turecki jest wyraźnie przerażony. Dodwell próbuje wyjaśnić i zademonstrować działanie swego aparatu.). Książka Spona rychło stała się bardzo popularna w Europie i nie zabrakło jej w kufrze Koenigsmarka. że jeśli będzie mi przeszkadzał i molestował. 1805. „Widząc to [. że była to „pierwsza nowożytna podróż do Aten godna tego imienia”. Spośród podróżników. during the years 1801. miłośnik rzeczy osobliwych) milczy w swoim dziele o najpiękniejszej świątyni Akropolu. bez przeszkód dokonywali pomiarów starożytnych monumentów ateńskich. Od tego czasu Dodwell pracował bez przeszkód. jakie to czary robię niezwykłą moją maszyną”79. A classical and topographical Tour through Greece. i to z okresu. co dla nas ma wyjątkową wartość. „Pewnego dnia. a więc pozwalała zachować w rysunku ścisłe proporcje odtwarzanych zabytków. 1806. kiedy rysowałem Partenon za pomocą mojej camera obscura. Pracował on na Akropolu. 80 . zanim spadły nań bomby Morosiniego. i co gorsza. warto wymienić jezuitę Babina oraz liońskiego lekarza i amatora starożytności Jakuba Spona.] zmieniłem ton i zagroziłem mu. and Voyage d’Italie. Trzytomowe sprawozdanie z greckiej peregrynacji Jakuba Spona80 ukazało się w Lyonie w roku 1678. sąd Babina jest wyjątkowy i niemal prowokujący w stosunku do gustów epoki. wsadzę go do mego czarnego pudła”. London 1819. Dwaj członkowie londyńskiego Klubu Dyletantów. a rzeźby fryzu i frontonu nie dają się porównać z żadnym dziełem sztuki współczesnej autorowi. gentlemani Stuart i Revett. Łatwo dzisiaj wytykać temu wykształconemu podróżnikowi błędy i nieścisłości. de Dalmatie. przyrząd ułatwiający wierne odtwarzanie widoków E. kiedy mierzyli teatr Herodesa Attykusa. także dlatego.. de Grèce et du Levant… Lyon 1678-80. który finansował wiele podróży archeologicznych na Wschód. Dla francuskiego jezuity jest ona wcieleniem doskonałości. Grecja była krajem nietkniętym przez architektów. posługując się camera obscura78 – prototypem aparatu fotograficznego.jedynym Baedekerem od kilkunastu stuleci. Wszystko zależało od humoru dowódcy twierdzy i jego żołnierzy. Szczególnie dokładnie opisuje Babin Partenon. przypisanie ich rzeźbiarzom epoki Hadriana. przewyższa estetycznie Świętą Zofię w Konstantynopolu. Jak na czasy pełnego baroku. Znawcy twierdzą. zapytał mnie dowódca garnizonu z wyraźnym niepokojem. jak pomieszanie dwu frontonów Partenonu. Dodwell. Zabawnie opisuje swoje przygody rysownik angielski Edward Dodwell.. o czym wspomina Anna Akerhjelm. którzy przekazali nam cenne relacje o Akropolu. że Pauzaniasz (jak wiemy. ale na głowę Anglika Vernhuma i Francuza Roberta de Dreux posypały się kamienie i groźba strzałów.

że czynią rzecz godną pochwały. Nointel był na pewno szczerym wielbicielem dzieł starożytnych i obawa o ich los. z pozycji niewygodnej. zbudowana przez Hadriana.82 Wykształcony humanista. znajdująca się dziś w Luwrze. Plon tych zabiegów był jednak bardzo nikły. Rysunki Partenonu – autorem ich jest Jacques Carrey – nie są arcydziełem. jaką Majestat otacza sztukę i wiedzę [. główny korpus rzeźbiarski zachował się w całości. W Atenach działał jego agent Louis Fauvel – konsul.]. że wiele posągów partenońskiego frontonu było istotnie uszkodzonych. którego nazwisko do dziś 81 82 incognito – nie dając się poznać (łac. W jednym z listów ambasador poleca Fauvelowi zdobycie jednej z kariatyd Erechtejonu. marzył. lecz ich wartość jako dokumentu jest nieoceniona. ambasadora przy Wysokiej Porcie. a także mniej bezinteresowne pobudki. które mój malarz bardzo dobrze odtworzył”. malarz i rysownik. wybiera się w otoczeniu licznej świty w podróż po Grecji. wydzierając rzeźbom nosy lub inne fragmenty”.. osiągnął człowiek. ale jeśli tak wolno powiedzieć. później Akademii Francuskiej. podobnie jak Nointel. aby nie tracił żadnej okazji zrabowania tego wszystkiego. tym lepiej zresztą. . którą opisał w głośnej książce Voyage pittoresque dans l’Empire ottoman. gdzie cieszyłyby się opieką. Do Aten przybywa latem 1674 roku. bez żadnych ułatwień w postaci rusztowań. zanim owa świątynia nie została zburzona przez Wenecjan”. co da się zrabować. Jako dwudziestoczteroletni młodzieniec odbył on podróż do Grecji. czego nie udało się dokonać Francuzom. i wracałem tam incognito81 cztery razy. „Oryginały zasługują jak najbardziej. To.. prawdopodobnie jedna metopa z frontonu. narysowana na rozkaz pana Nointel. Konserwator z epoki napoleońskiej nadał jej dość dziwny tytuł: „Świątynia Minerwy w Atenach. sądzą.. ażeby lepiej móc podziwiać i poznać piękne rzeźby. którzy. bo artysta z fantazją nie byłby tak dokładny. aby zdobyć dla Francji kolekcje rzeźb greckich. wtedy znalazłyby się one poza zasięgiem zniewag i obelg Turków. gdzie zamknięte są owe cuda. en Grece. wyraźnie przebijają w raportach ambasadora. a w innym znów pisze zupełnie otwarcie. Wykonane zostały niewątpliwie w pośpiechu. członek Akademii Inskrypcji.. „Wszedłem po raz pierwszy uroczyście przy huku armat do skarbca (Akropolu).W Bibliotece Narodowej w Paryżu zachowała się teczka rysunków. aby zapobiec idolatrii.) 1842 r. Markiz Nointel był niewątpliwie jednym z najbardziej zdolnych i obrotnych dyplomatów Ludwika XIV. Rysunki znajdujące się w tece wykonane w czasie podróży Nointela wykazują. Po załatwieniu w stolicy tureckiej skomplikowanych układów. strącona przez burzę. aby umieszczono je w gabinetach lub galeriach Jego Królewskiej Mości. Wiek później ambasadorem francuskim w Konstantynopolu został hrabia Choiseul-Gouffier.

Suma ogromna jak na owe czasy i część prasy angielskiej dawała upust irytacji. oceniła dzieła Fidiasza i jego szkoły jako stojące nieco poniżej Apolla Belwederskiego czy grupy Laokoona. Wokół Partenonu wyrastają rusztowania. dwu specjalistów od odlewów (też Włosi) i malarz rosyjski Fiodor Iwanowicz. że brano pod uwagę także wartość estetyczną rzeźb Fidiasza i jego szkoły. Powiedzieliśmy wyżej. daj nam chleba”. o których mówi pozwolenie tureckie. Dwu architektów włoskich. ale komisja złożona z najwybitniejszych artystów angielskich owych czasów. rząd angielski byłby mniej skąpy. Przygody Elgina mogłyby stanowić kanwę pasjonującej powieści: aresztowanie lorda we Francji. Scotus fecit”83. Nie brakło głosów entuzjazmu. odzianego w czarną pelerynę. na który składa się dwanaście wielkich fragmentów frontonu84. mobilizując wszystkie dostępne sobie środki polityczne i finansowe. piętnaście metop i pięćdziesiąt sześć płaskorzeźb fryzu85 przedstawiającego procesję panatenajską. wieńczący fasadę budowli zazwyczaj krytej fryz – środkowy człon belkowania wypełniony scenami figuralnymi lub ornamentami dwuspadowym dachem 85 . ucieczka Lugieriego po wybuchu wojny tureckiej. czego nie dokonali Goci. zwany niezbyt uprzejmie „kałmukiem lorda Elgina”. Mianowany w roku 1789 przedstawicielem angielskim przy Wysokiej Porcie.budzi gniew filohellenów – Thomas Bruce Elgin. Wiele rysunków przedstawia wyniosłego młodzieńca. Ostatecznie dopiero w roku 1816 rząd angielski zakupił kolekcję (Elgin żądał za nią sto trzydzieści sześć tysięcy) za sumę stu trzydziestu pięciu tysięcy funtów szterlingów. zatonięcie jachtu wiozącego bezcenny ładunek i wydobywanie rzeźb przez poławiaczy gąbek. oraz dziesiątki robotników.). lord Elgin zabrał się do dzieła przeniesienia rzeźb Akropolu „w miejsce bardziej bezpieczne” z niesłychaną energią. Byron powiedział o nim z gryzącą ironią: „Quod Gothi non fecerunt. Można przypuszczać. Najintensywniejszy jej okres przypada na lata 1801-1803. a także zabranie kamieni z napisami oraz pewnych drobnych fragmentów rzeźb. można dzisiaj podziwiać w londyńskim British Museum. fronton – przyczółek. opartego o złamaną kolumnę. przystępują do pracy. estetyczne i finansowe całej tej afery. Szkot osiągnął (łac. Udało mu się uzyskać pozwolenie władz tureckich na zrobienie odlewów gipsowych. tatusiu. przedstawiając w satyrycznych rysunkach Johna Bulla w otoczeniu wynędzniałej rodziny. Owych „kilka rzeźb”. który z melancholią patrzy na rozproszone stadko owiec wśród 83 84 To. szczyt o kształcie trójkątnym. rozważające aspekty moralne. Na przełomie XVIII i XIX wieku pojawia się w Grecji nowy typ turysty – romantyczny pielgrzym. Jest to w istocie ogromny zbiór. że gdyby marmury przywiezione przez lorda Elgina pochodziły z czasów hellenistycznych. która wołała: „Nie kupuj. a wreszcie ciągnące się przez wiele lat polemiki i dyskusje w parlamencie i prasie. tych kamieni. pod kierunkiem malarza Lugieriego.

. rzekach. Podziwia Iktinosa. Ale wiedziony słuszną intuicją mówi jednocześnie. i światłem. rzeźby Fidiasza trafione poziomo złotym promieniem ożywiły się. nie racząc wyjść ze swojej rudery. co dało świątyni zarazem spokój i lot. aby Fidiasz pozostawił oba frontony nagie. nie zastanawiając się nawet. Nie pozując ani na archeologa. Autor Ducha wiary chrześcijańskiej w czasie swej podróży z Paryża do Jerozolimy (rok 1806) zatrzymał się dzień w Sparcie i cztery dni w Atenach. siada ze skrzyżowanymi nogami na brudnym dywanie. Relacje Chateaubrianda. powtarzane przez tylu romantyków. Mieszka w cytadeli pełnej arcydzieł Fidiasza i Iktinosa. ziemi. lasach i górach Attyki”. które w sposób niezrównany ewokują Ateny na kilkanaście lat przed końcem tureckiej niewoli. Akropol i szczątki Partenonu zabarwiły się najpiękniejszym kolorem kwiatu brzoskwini. Raduje go. jaki nosił w sobie. w dali morze i Pireus były całkiem białe od światła. Nie udało mu się uniknąć błędów (jakże łatwo jest to dziś wytknąć). stawiając ciężkie kolumny bez bazy na trzech potężnych stopniach stylobatu.. gdy zasugerowany relacją Spona przypisuje rzeźby partenońskiego frontonu artystom z epoki Hadriana. a także doskonałości poszczególnych części. że udało mu się skorygować obraz. ruchliwość cieni sprawiała. Słusznie mówi. że harmonia całości jest wynikiem wyczucia właściwych stosunków architektury i otoczenia. czasem tylko ten bezduszny tyran wlecze się do drzwi swej kryjówki. ani na socjologa. on zaś wodzi bezmyślnie spojrzeniem po wybrzeżach Salaminy i Epidauru”. jaki to naród pozostawił te szczątki. jego precyzja. aby zdobyć „jasne pojęcie o budowlach. morzu. ani na historyka sztuki.] Ateny. wypełnić go barwą i zapachem. perspektywach. „[. rodzi pod piórem Chateaubrianda takie oto sceny: „Dizdar. Uderza go przede wszystkim siła i harmonia Partenonu.marmurowych ruin. uosabia potwora strzegącego lud Solona. że jest rzeczą niemożliwą. W towarzystwie konsula Fauvela – niezrównanego znawcy ateńskich starożytności – przyjechał tutaj. zamek koryncki odbijał blask nowego dnia. który potrafił zespolić dorycką powagę z koryncką lekkością budowli. „O Solonie! O Temistoklesie! Dowódca czarnych eunuchów jest panem Aten i wszystkich innych miast Grecji”. pozostawił nam w swej Itinéraire de Paris à Jérusalem stronice. błyszczał na zachodnim nieboskłonie jak skała purpury i ognia”. Jest wczesny ranek.. zainteresowanie szczegółami technicznymi i literacka świetność opisów stawiają go w pierwszym rzędzie podróżników po Grecji „epoki przedarcheologicznej”. Ten okrzyk wyrwał się z piersi François-René de Chateaubrianda. Chateaubriand nie był bynajmniej tylko łowcą nastrojów. którą zbudował wśród ruin budowli Peryklesa. niebie. że płaskorzeźby – zdawało się – poruszają się na marmurze. a dym jego fajki idzie w górę wśród kolumn świątyni Minerwy. Współczucie dla zakutej w niewolę ojczyzny Europy. inaczej mówiąc dowódca. słońcu.

liczącą zaledwie kilka tysięcy mieszkańców. którzy chwycili za broń. Nie w imię Peryklesa walczyli powstańcy greccy. że w umysłach tych. Entuzjazm. Z niezrównanym teatralnym rozmachem podjęli temat powstania europejscy malarze romantyczni. prowadzony przez olbrzymiego Murzyna. niespodziewanie z przeraźliwym krzykiem atakuje okopy powstańców.Wiosną 1821 roku wybucha w Grecji powstanie przeciw Turkom. wzajemne mordowanie się ludności chrześcijańskiej i mahometańskiej. ale w imię Nazareńczyka i czterech Ewanglistów. o sztandar. . dając upust uczuciu. Ścięte głowy toczą się po wzgórzu aż pod próg pierwszych domów86. Jest to grecki odpowiednik images d’Épinal (fr. Oddział Turków. przechowywany w stołecznym muzeum z czcią należną narodowym pamiątkom. Ateny nie były już nawet ważnym punktem strategicznym. Gwardia janczarska zamyka bramy miejskie. Po bez mała roku oblężenia Turcy wyczerpawszy ostatnie zapasy amunicji i wody kapitulują. aby uniemożliwić penetrację powstańców. W czasie walk miasto i cytadela Akropolu przechodzą wielokrotnie z rąk do rąk. Losy tej wojny rozstrzygnęły się na innych polach. 86 Malowane dzieje walk powstańczych zawiera współczesny wypadkom album Makryannisa. Ale są to raczej zmagania o symbol. że w żadnej epoce lud grecki nie miał większej obojętności dla ocalałych resztek zabytków antycznych niż na ćwierć wieku przed wyzwoleniem. zwłaszcza Francuzi. Malarstwo naiwne. Błogosławieństwem dla Akropolu jako zabytku było dość słabe wyposażenie techniczne stron walczących. Jeden z filohellenów stwierdza z melancholią. Na pomoc odciętym w twierdzy przybywa pasza Brioni na czele czterech tysięcy Albańczyków. z całą grandilokwencją. Oddział ów zostaje jednak zdziesiątkowany i w odwet Turcy przeprowadzają natychmiastową egzekucję zakładników. W ciągu kilkunastu wieków – jak słusznie ktoś powiedział – Kościół wschodni konserwował poczucie odrębności narodowej jak sól konserwuje rybę. Były małą mieściną. – obrazki z Épinal. chaos. poczuciem dramatu i grozy. zwłaszcza chroniczny niedostatek artylerii po stronie powstańców. Oblężeni improwizują wypad poza mury twierdzy. ludność opuszcza miasto i chroni się na Salaminę. jakby wyjętego żywcem z baśni wschodnich. idea wiecznej Hellady – Grecji filozofów i artystów. była natchnieniem i motorem działania. melodramatyczne wywołujące u współczesnego widza raczej łagodny uśmiech. banalne malowanki). Jest to zaledwie początek morderczego kontredansa wokół świętego wzgórza. Nie należy sobie wyobrażać. narracyjne. Gdy Brioni wycofuje się. Kaźń ma miejsce na murze Temistoklesa. którym jednak udaje się opanować miasto. a także gorącym ugrom i kobaltom. Ateńczycy powracają i blokada twierdzy rozpoczyna się na nowo. Zrazu Turcy ograniczają się w Atenach do wzięcia zakładników (Wielkanoc 1821) i osadzenia ich w wieży frankońskiej. Tak jak w czasach klasycznych.

wraz z dużą częścią fragmentów antycznych rzeźb. Zimą roku 1827 staje na czele niewielkiego korpusu. a następnie zabity. kazał portretować się w turbanie na głowie. Ten zawodowy oficer francuski. Temistokles czy Solon z ogromnymi nosami i groźnymi zbójeckimi wąsami mało mają wspólnego z greckim klasycznym portretem. Przypominają do złudzenia dzikich kreteńskich pasterzy i rozbójników morskich. ofiara braku zrozumienia ze strony dowództwa powstania. ilość wystarczającą do wysadzenia w powietrze co najmniej połowy cytadeli. Ale przezorni Grecy kopią dwanaście głębokich fos podziemnych. dla innych warchoł i zdrajca. Archeologowie nie mogą wybaczyć mu zburzenia lwa w Cheronei. wokół którego okręcony był sznur. pod którym Odysseusz spodziewał się znaleźć legendarny skarb. postać oceniana przez historyków sprzecznie: dla jednych bohater narodowy. Pojmany. a jego budowniczemu sądzony był los tragiczny. Pasza jest pewny sukcesu. Baterie ustawione na Wzgórzu Muz ostrzeliwują fasadę zachodnią Partenonu. Wydaje się. który ma spełnić rolę wielkiej miny. Reszyd pasza. W pobliżu Pinakoteki odkrył antyczną fontannę. W lecie czarnego dla powstania roku 1826 – roku rzezi pod Missolungi – Akropol znów oblegają Turcy pod dowództwem Reszyda paszy. którego zadaniem jest pomoc 87 W ateńskim muzeum historii i etnografii znajdują się drewniane popiersia sławnych mężów starożytności. W owym tunelu umieszczają Turcy trzy i pół tony prochu. osadzony zostaje w lochu wieży frankońskiej. Dowódca wzorem dawnych wielkich budowniczych nie omieszkał umieścić napisu głoszącego: „Ten bastion zbudowany został od swych podstaw przez generała Odysseusza syna Androutsosa w miesiącu wrześniu roku 1822”.Dowódcą twierdzy zostaje mianowany Odysseusz Androutsos. że tym razem Akropolowi zostanie zadany cios śmiertelny. wyrzucono przez okno. że powtórzy się historia Morosiniego. Po bastionie nie zostało śladu. każe kopać saperom długi tunel pod wzgórzem. wycofuje pierwszą linię oblegających. Góra urodziła przysłowiową mysz. baranim kożuchu i z wielkim zakrzywionym pałaszem przy boku. Skłócony z przywódcami powstania. rodem z Lotaryngii. . którą otoczono bastionem. które niwelują całą siłę wybuchu. Trafiona pociskiem. W anachroniczne i amatorskie dowództwo wprowadza ideę porządku i dyscypliny. staje na czele bandy tureckiej łupiącej Attykę. Na ateńskim teatrze wojennym pojawia się teraz pułkownik Charles Fabvier. Muszkieterowie dziurawią mury Pinakoteki i Propyleje. które stanowiły ozdobę dziobów powstańczych okrętów. Nowy dowódca zabrał się z energią do przygotowania obrony. Ciało jego. Oprócz romantycznego entuzjazmu wniósł Fabvier rzecz bezcenną – dobrą znajomość rzemiosła wojennego i racjonalistyczne podejście do zadań bojowych. aby upozorować próbę ucieczki”87. nie mogąc zdobyć twierdzy szturmem. wali się kopuła dawnego haremu w Erechtejonie. Organizuje regularne oddziały powstańcze.

które ujrzał na horyzoncie. Przebiegliśmy linię okopów i przestrzeń. Godzina przed północą. Jednym z pierwszych aktów króla Ottona jest demilitaryzacja świętego wzgórza. wciąż szukając Propylejów. pod dość silnym ogniem kartaczy i strzelb. objuczony natomiast do granic wytrzymałości ludzkiej workami prochu i nabojami. zawarty w roku 1829. Pozycje opuszczone przez żołnierzy zajmują archeologowie i architekci. W tej właśnie sali architekt Stuart usiłował zrekonstruować świątynię zwycięstwa z powodu niemożności znalezienia jej gdziekolwiek indziej”. kiedy Grecy opuszczają twierdzę. Doszedłszy do stóp Propylejów szuka Pan na próżno Propylejów. które miały przywieźć syna jego Tezeusza. to właśnie tutaj. Gdy nas dostrzeżono. To właśnie tutaj. los ich ojczyzny jest przesądzony.oblężonym w twierdzy ateńskiej. ale wytrwałość obrońców miała ogromne znaczenie moralne i polityczne. szuka Pan daremnie świątyni bogini zwycięstwa Bezskrzydłej. Śmiała ekspedycja Fabviera przedłużyła obronę Akropolu aż do czerwca roku 1827. pełnia księżyca. która dzieliła nas od fortecy. polega bowiem nie tyle na zasileniu garnizonu obrońcami. Mieliśmy czterech zabitych i dwunastu rannych”. chce Pan przynajmniej odkryć Pinakotekę. Pokój w Adrianopolu. musi Pan przejść cały pierścień fortyfikacji. Ale tę budowlę obaliły działa Wenecjan w roku 1687. zmylony czarnymi żaglami. zwycięzcę Minotaura – rzucił się ze skały. przez wąskie przejście na prawo. Turcy opuszczają jednakże Akropol dopiero w kwietniu 1833 roku. Oddział prowadzony przez Fabviera jest niemal bezbronny. zabrały marmury i samo miejsce uczyniły niemożliwym do rozpoznania. wśród których z trudem można zauważyć uwięzione kolumny. przywraca niepodległość Grecji. w tym miejscu. Ateny liczą wówczas trzysta domów i dwa tysiące mieszkańców. Teraz odnajdzie Pan tylko wśród stłoczonych domów tureckich jedną salę wypełnioną odłamkami na trzy czwarte jej wysokości. Idąc dalej tą drogą. Znalazłszy się wreszcie na Akropolu. W pierwszych latach monarchii rozważano problem lokalizacji nowej siedziby królewskiej. ruszyliśmy krokiem jak do natarcia. potem jedną i drugą baterię. Z punktu widzenia wojskowego był to epizod małej wagi. Ale to było przecież tutaj. trzeba ominąć bastion. a ręce Turków rozproszyły materiały. skąd widać morze i gdzie Egeusz ongiś – z okiem utkwionym w okręty. Przed sobą ma Pan magazyn prochu. powinna być świątynia Nike Bezskrzydłej. który dobrze maluje stan zabytków: „Pan także. W momencie. Jest to osobliwa wyprawa. Sucha relacja dowódcy warta jest przytoczenia: „Z filohellenami na czele dotarliśmy na odległość połowy zasięgu strzału do tureckich okopów. która stanowiła lewe skrzydło tego wspaniałego wejścia. z tego miejsca. W jesiennym numerze „Revue des Deux Mondes” z roku 1838 przeczytać można list. . lecz z bronią nie nabitą. widział i podziwiał Akropol. trzymając w ręku książkę Pauzaniasza. ile na transporcie materiałów wojennych. otoczony grubymi murami. ale aby się tam obecnie dostać. mówi Pan do siebie. były one głębokie i dobrze strzeżone. drogi Przyjacielu.

Tę fałszywą architekturę miano w dodatku upiększyć wiszącymi ogrodami. ponadto trzeba było zmienić kariatydę z terakoty na kariatydę z cementu. zasada anastylos nastręcza jednak w praktyce szereg problemów niełatwych do rozwiązania. co oznacza ponowne wzniesienie kolumny. które w roku 1872 zastąpiono żelaznymi. zdawałoby się. Sklepienie. Ale głowy kariatyd. Fragment popiersia tej kariatydy.). ponowne ustawienie kolumn. znajdowały się w bardzo niedobrym stanie. zwiedzających obecnie Akropol. leżący obok strony wschodniej świątyni. która została poddana zabiegom konserwatorskim przez rzeźbiarza bawarskiego Imhoffa. Grecki architekt Balanos.Niemiecki architekt neoklasyczny. kolumn i ciężkich rotund. Podmurowanie portyku należało również zmienić. . zgodnie ze ścisłymi zasadami archeologicznymi. został odnaleziony i odnowiony przez rzeźbiarza greckiego Androuliego podczas prac Paccarda w roku 1844. nawet tej odnowionej w roku 1844. Nad kamienną dekoracją (jak ze złej opery) wznosić się miał pomnik Ateny mało mającej wspólnego z duchem Fidiasza. Efor Pittakis znalazł w mieście głowę kariatydy. W sto lat później musiano budowlę kamień po kamieniu zdemontować i wznieść ją ponownie. W czasie tych prac popełniono jednak dwa kardynalne błędy: nie umocniono bastionu. Karl Friedrich Schinkel. jest dziełem mozolnej. Na określenie tych prac używa się neologizmu – anastylos88. zaprojektował nowy Akropol. co widzą. trwającej przeszło sto lat rekonstrukcji. kępami drzew cyprysowych i palmami. Niewielu turystów. uzupełnione nowymi blokami marmuru. Słowo rekonstrukcja jest terminem mylącym. który kierował pracami na Akropolu w naszym stuleciu. Prosta. Partenon ginął w powodzi portyków. tak opisuje trudności z jednym tylko fragmentem architektury Erechtejonu: „Litografia Grzegorza Soutzo pokazuje nam fasadę z kariatydami niemal kompletnie zburzoną w roku 1827. że to. Z tych rozlicznych powodów postanowiono rozebrać zupełnie całą fasadę i złożyć ją na nowo”. podtrzymywane było przez drewniane kolumienki. tarasami róż. na którym wznosiła się świątynia. Makieta tego nie zrealizowanego na szczęście marzenia wprawia nas dziś jeszcze w zakłopotanie i grozę. Jedna z tych żelaznych podpór przechodziła przez terakotową kopię kariatydy (oryginał wywieziony został przez Elgina do Londynu) i podtrzymywała część sklepienia. Odbudowa świątyń greckich pozwoliła w praktyce zapoznać się z sekretami antycznej 88 anastylos (ana – na nowo. zburzonej przez Turków. stylos – kolumna) – anastyloza (gr. a w szerszym tego słowa znaczeniu określa wszelkie prace związane z ułożeniem według pierwotnego porządku i umocnieniem autentycznych fragmentów architektury. nie zbadano także antycznych fundamentów. zdaje sobie sprawę. ponieważ źle osadzone żelazne podpory poruszyły się. Pod koniec lat trzydziestych ubiegłego wieku wykonany został pierwszy anastylos świątyni Ateny Nike.

a potem oderwać się. Prace wymagały wielkiej. Wychwycił on subtelne korektury optyczne. wahających się czy przybić magiczną pieczęć. złośliwości bagaży. A przecież można poprzestać na relacji innych. Akropol był cudem rzeczywistym. Tracenie drogocennego czasu na pisanie kartek. znaczono w starożytności tą samą literą oraz symbolem określającym kolejność nakładania kamieni. a ogromna przestrzeń czasu. był równy samemu sobie. na świadectwach rzeczoznawców. Byliśmy współcześni. pierwsze niepewne błądzenie po mieście. To. zegarmistrzowskiej precyzji. Brakujące części kolumn zastąpiono odlewami cementowymi. płatających w palcach nitkę mojej przygody. chciałoby się rzec. dzieląca daty naszych urodzin. którym kierował Balanos. zamknięte drzwi. Anastylos Partenonu. Pierwsze dokładne pomiary Partenonu przeprowadził w roku 1845 uczony angielski Francis Cranmer Penrose. Droga była długa i zawiła. Z godnym podziwu taktem powstrzymano się przed rekonstrukcją kompletną. aby położyć ręce. Wysoko w górze – on! Wewnętrzny okrzyk w tonacji jasnej i prawie tryumfalnej. ułatwiło odkrycie. co przez długie wieki uchodziło za dzieło chłodnej geometrii. nikła. wsunięto dokładnie w miejsce brakujących fragmentów. ponieważ nowy marmur nie posiadałby słynnej partenońskiej złotej patyny. Nie wodził zmysłów na pokuszenie. korytarze i całą masę rozmienionych na drobne cerberów za biurkami. że bębny. wynoszące 228 milimetrów. Jeśli dobrze przypominam sobie tę chwilę. kurczyła się. nie obiecywał. ta pasja pchająca do zbliżenia fizycznego. odejść i unieść ze sobą – co? Obraz? Dreszcz? Nigdy nie przestawałem wierzyć. z których składa się kolumna. że przedmiot naszych marzeń będzie zawsze poza zasięgiem wzroku i dotyku. że będzie czymś więcej niż jest. trzymających. która mogłaby przemienić Partenon w smętną cytadelę akademickiego klasycyzmu. Szukanie hotelu. Wokół wzgórza prawie pusto. można ostatecznie zgodzić się.architektury. Trzeba było pokonać przeszkody. pożądanie. jak na przykład lekkie odchylenie od linii horyzontalnej stylobatu. że podświadomie przeciągam moment spotkania z Akropolem. jakbym usiłował przez to wzmocnić siłę doznania. zjednoczyć się cieleśnie. Zdałem sobie sprawę. że dotrę do celu. okazało się w rzeczywistości skomplikowaną grą linii zakrzywionych. co stanowi jedną tysięczną szerokości głównej świątyni Akropolu. że Akropol istnieje realnie i spotkanie twarzą w twarz nie było wcale konieczne dla umocnienia tej wiary. oglądanie wystaw. mury urzędów. Do Aten dotarłem późnym popołudniem. Skąd więc ta przemożna wola konfrontacji. Była już noc. konieczne do wzmocnienia konstrukcji. Nowe naoliwione bloki architrawu. picie kawy. Powtarzałem sobie tedy niezdarną formułę: on jest i ja jestem. a szansa znikoma. . Spełniał się cały.

o piękność prosta i prawdziwa! Bogini. ile rysowało się w zeszytach szkolnych. toi dont le temple est une leçon éternelle de conscience et de sincérité”90. której kult oznacza rozum i mądrość.). La Prière sur 1’Acropole. Najtrudniej było mi znaleźć porozumienie z Erechtejonem. Białe domy jarzyły się wapnem w ciemności. 90 której świątynia jest wieczystą lekcją sumienia i szczerości (fr. Siadywałem na Wzgórzu Muz. sprawiała na mnie wrażenie udanej kopii. z ubogiej dzielnicy Plaka. Same kariatydy. o beauté simple et vraie! Déesse dont le culte signifie raison et sagesse. Nie mogłem powtórzyć ani wzruszenia. Chóry Sofoklesa płakały na przemian po francusku i po angielsku. masy i porządku. Przez gardło nie mogły mi przejść słowa racjonalistycznej wiary: „O noblesse. Świątynia Nike była zbyt filigranowa. tuż koło pomnika Filopapposa. Wkrótce uświadomiłem sobie.zacząłem liczyć. oddający się spojrzeniu jako całość. Pierwsze próby oswojenia się i wyrobienia sobie osobistego stosunku do zabytku. . nie zespołem architektury. ścięte nisko pnie kolumn wywoływały skurcz serca. Sprawdzanie planu. aby odczuć jej kamienną materialność. Akropol był dla mnie wtedy rzeźbą. że istnieją we mnie dwa Akropole: dzienny i nocny. W powietrzu unosiła się woń baraniny. Pierwszy był analityczny. oliwy i czosnku. Drugi Akropol – nocny. badanie struktury całości. wśród drzew. po prostu liczyć kolumny – osiem. 89 Son et Lumière – dźwięk i światło (fr. siedemnaście i znów osiem. okaleczone i odarte z wdzięku. Wybrałem „dla siebie” Propyleje i Partenon dla ich rozmachu. co zginęło – trochę jak studium anatomii wykopaliskowego zwierza. Renan. odbywało się co wieczór widowisko Son et Lumière89.). z głową w przewodniku. wyobrażanie sobie tego. dokładnie tyle. zatrzymane były jakby w połowie drogi między kształtem ludzkim a kolumną. o ty. Na lewo. Światło wydobywało z nocy fragmenty świętego wzgórza. wieczorne przedstawienie plenerowe z oświetleniem i O szlachetność. E. dobrego wypracowania na tematy klasyczne. Rzucany z reflektorów czerwony blask imitował pożary. Tak jakbym chciał ten nieoczekiwany spadek przyjąć chłodno i racjonalnie. siedemnaście. ani modlitwy humanisty ubiegłego wieku. Zrujnowana kolumnada południowa Partenonu. Z dołu. Kamienie walczyły z nacierającą pustką. zapalony na niebie. Akropol w wieńcu cebulowych zapachów. dochodził gwar banalny i codzienny. ale właśnie rzeźbą. Portyk kariatyd szpeciły metalowe rury podpór. Z planu estetycznego Akropol przesunął się w mojej świadomości na plan historii. dotykanie kamieni. muzyką. odbierające budowli sens i zamierzoną lekkość. Nad ciemną sadzawką starych ateńskich kultów ta jońska świątynia zdaje się mówić o niemożności połączenia dawnej wiary z nowym wyrazem architektonicznym.

ładu. I dotykając wzrokiem jego ran i okaleczeń. sprowadzony do szkieletu. . odarty z ciała. doznawałem uczucia. artystów i historii. Peryklesa i Morosiniego. jaki miałem przed oczami. że „udało mi się jeszcze zdążyć”. jak i chaosu. Iktinosa i grabieżców. przed niewiadomą przyszłością. to wypływało ono chyba z uświadomienia sobie tego niezwykłego faktu.Akropol. w którym podziw mieszał się z litością. zanim on i ja podzielimy los wszystkich tworów ludzkich na ciemnym przylądku czasu. był dla mnie zarówno dziełem woli. Jeśli czerpałem osobliwe uczucie szczęścia zagrożonych.

Sprawa Samos Dla Mirosława Holuba .

Epiru i licznych swych kolonii nadmorskich. W okresie kiedy Ateny posiadały jeszcze niewielką liczbę okrętów. wroga arystokratów. że w pogodny dzień wytrawny pływak przepłynie ją bez większego trudu.Kawał ziemi oderwany od azjatyckiego kontynentu – wyspa Samos na falach Morza Egejskiego. Wyspa ma kształt wydłużony. Ale znaczenie tej wyspy przerasta jej naturalne wymiary. Strabon akcentując owa górzystość objaśnia. ostro spadających do morza. stała się Samos centrum kultury jońskiej na długo przed okresem świetności Aten. położona amfiteatralnie nad morzem. Teren jest górzysty. i tutaj właśnie doprowadzono do perfekcji sztukę wytapiania żelaza i brązu. a następnie przebudowana około roku 560 przed Chr. nadzór nad robotami powierzył architektom samijskim. była największym sanktuarium ówczesnej Grecji. potężna flota samijska panowała niepodzielnie na Morzu Egejskim. Otwarta na wschód. co wyspa. a wśród nich ogromny Herajon. Tu leży główny port i stolica nosząca tę samą nazwę. tyrana Samos. Największe wzniesienia znajdują się w części zachodniej Samos.. Skolonizowana przez Greków około 1000 lat przed Chr. pochodzący z czasów Polikratesa. W części północno-wschodniej morze głęboko wrzyna się w ląd. docierając do Sycylii. . Wielkie budowle sakralne. Świątynia ta odnowiona w wieku VII. syna kupca. Samos – ojczyzna świetnych budowniczych. tworząc zatokę. inżynierów i artystów. Władcy Samos utrzymywali przyjazne stosunki z Egiptem i przez wschodnich satrapów traktowani byli na zasadzie równości. Samos ma niecałe 500 km2. Niezrównana była sława samijskich architektów. Przestrzeń dzieląca wschodni cypel wyspy od lądu jest tak znikoma. Za czasów Herodota stolica wyspy. przez architektów Rojkosa i Teodorosa. uchodziła za jedno z najpiękniejszych miast świata. Do dziś podziwiać można wodociąg przebity w skale. o imponujących wymiarach: 102 m długości i 52 m szerokości. Działała tutaj słynna szkoła rzeźbiarzy i ceramików. że samos znaczy wzgórze. powstają w wieku VIII przed Chr. zwanego tutaj pięknie Morzem Ikara. jest więc kruszyną w skali wielkich imperiów. Na „renesansowym” dworze Polikratesa. broni się przed zachodem pasmem gór Kerketevs sięgających 1400 m. Kiedy Dariusz postanowił przerzucić most przez Dunaj.

wytrawny przecież polityk. Powód jest prosty. położona na wybrzeżu Azji Mniejszej w pobliżu ujścia Meandra. . Należałoby ją zacząć od imienia Hery. przyznając Miletowi sporne miasto Priene. byli na równych prawach i każdy z nich posiadał jeden głos na Zgromadzeniach Rady Związkowej. nie znam tej wyspy z autopsji. w których trudno dojść istotnych przyczyn i tego. Obejmuje on krótki odcinek czasu od roku 440 do roku 439 przed Chr. Agatarchosa. która urodzić się miała tutaj nad brzegami rzeki Imbrasos. a także historycy Pageos i Durys. niż to opisują specjaliści. która pochodziła z Miletu. W istocie na skutek faktycznej przewagi sił głos decydujący miały Ateny. Teodorosa. dał się wciągnąć w niebezpieczną grę – jeśli nie przyjmiemy plotkarskiej informacji Plutarcha. że stało się to za namową Aspazji. a nawet że wystąpi ze Związku Ateńskiego. zwanego później Ateńskim Związkiem Morskim. nie tając sympatii dla pokonanych. aby Ateny ograniczyły się do roli rozjemcy i nie zajmowały stanowiska po żadnej stronie. Zajmiemy się tutaj pewnym epizodem historycznym. przebywali tak znakomici poeci. W sporze Samos z Miletem rozsądek nakazywał. Obie powaśnione strony należały do Związku Delijskiego. dlaczego Perykles. samotną jak fabryczny komin. Jabłkiem niezgody była ojczyzna Biasa. Otóż dwa świetne miasta jońskie: Samos i Milet – znajdowały się w permanentnym sporze. Listę samijskich znakomitości można by znacznie rozszerzyć. to znaczy prowadzić politykę interwencji. co byłoby niebezpiecznym precedensem. Chodziły słuchy. a było ich ponad 200. że rząd samijski nie ugnie się i będzie walczył o swoje prawa. Samijczycy poczuli się skrzywdzeni i nie zgodzili się z tą decyzją. „kto zaczął”. Tak czy inaczej Ateny opowiedziały się przeciwko Samos. Ze sprzecznych źródeł i relacji postaramy się zrekonstruować tę historię. jeśli nie liczyć pocztówki sprzed I wojny światowej. Widać na niej dorycką kolumnę bez kapitelu. Odstąpimy od zwyczaju opisywania starych kamieni. Nam to zdarzenie natomiast wydaje się bardziej istotne i bardziej brzemienne w skutki. Historia przekazała też imiona wielu sławnych malarzy samijskich: Kallifona. Przeto Perykles postanowił działać szybko i zdecydowanie.mecenasa sztuk. Jest rzeczą trudną do wyjaśnienia. Arbitralna polityka Aten stawiała pod znakiem zapytania ich pozycję wolnego państwa. Melissos. jak Anakreon i Ibikos. Formalnie wszyscy członkowie Związku. jednego z Siedmiu Mędrców – Priene. i przez wielu historyków spychany jest na margines dziejów greckich. Spory miast greckich przypominały kłótnie rodzinne. wśród suchego pejzażu na tle spalonego nieba. zwanym rewoltą lub buntem Samos. Na Samos urodzili się fdozofowie: Pitagoras. gdyż taki krok mógł pociągnąć za sobą łańcuch buntów innych miast greckich przeciwko Ateńczykom. Timotesa. Ten ostatni czynny był także w Atenach i według tradycji wprowadził malarstwo do teatru (był też autorem nie zachowanego traktatu o dekoracjach scenicznych).

Operacja zakrojona była na szeroką skalę nie tylko dlatego. mającą na celu izolowanie Samos na arenie – jeśli tak wolno powiedzieć – międzynarodowej. Flocie interwencyjnej przyszło na pomoc 40 okrętów z Aten i 25 z Chios i Lesbos. sprawa stała się poważna. Przeciwnik jednak nie został pokonany militarnie ani nie odebrano mu ducha oporu. Apologeta Peryklesa mówi. Perykles postanowił działać bezwzględnie. że brało w niej udział więcej jednostek floty niż w pierwszej wyprawie. korpus ekspedycyjny w sile czterdziestu trier wypływa z Pireusu. żeby wezwać te państwa do udziału w wojnie. Niektórzy jednak Samijczycy uciekli przed inwazją do Azji Mniejszej i tam szukali pomocy na dworze Pissuthenesa. ale ważny punkt handlowy i strategiczny. Sprawa wydawała się definitywnie załatwiona. tak aby cały konflikt zamknął się w granicach wewnętrznogreckich. obalili narzucony rząd. dopóki nie zawiąże się koalicja antyateńska. ale także – i jest to moment polityczny – że w działaniach wojennych po stronie Aten wzięli udział sprzymierzeńcy. zwłaszcza że do zbuntowanych przyłączyło się Bizancjum – kolonia położona wprawdzie na północnych krańcach greckiego świata. Równolegle z działaniami wojennymi Perykles prowadził z właściwą sobie zręcznością akcję dyplomatyczną. Zaskoczona wyspa wpadła w ręce Ateńczyków. w jakie obfitowała historia Grecji. Perykles wyruszył przeciwko wyspie na czele 60 okrętów i stoczył zwycięską bitwę z flotą nieprzyjaciela koło wyspy Tragia. że Ateńczycy ustanowili na Samos rządy demokratyczne i odpłynęli do Aten. Rok 440 – druga wyprawa interwencyjna przeciwko Samos. a także wzięli 50 najznakomitszych obywateli i tyleż dzieci jako zakładników i odesłali na wyspę Lemnos. Pierwszy akt dramatu samijskiego rozegrał się błyskawicznie. że Perykles wysłał na Chios i Lesbos swoje okręty wojenne. dający gwarancję wierności. Przyznanie satrapom perskim za neutralność pewnych sum pochodzących ze skarbca związkowego (przywódca ateński wyliczał się przed Zgromadzeniem Ateńskim z tego rodzaju wydatków prostą formułą „zużyto je na cele niezbędne”) mieści się jeszcze w granicach akceptacji. stworzyli nowy. sprowadzili zakładników z Lemnos. Z drobnego epizodu. Natomiast oddanie Persom ziem greckich na wybrzeżu karyjskim wykracza znacznie poza te granice. mimo że wojska ateńskie wylądowały na Samos i rozpoczęły długie oblężenie miasta i blokadę od strony morza. Charakterystyczna jest uwaga Tucydydesa. zostawili na wyspie garnizon. ówczesnego dowódcy wojskowego Sardes.W lecie 440 roku przed Chr. aby poskromić zbuntowanych. Wezwanie musiało być zatem dość kategoryczne. Brzmi to gładko jak sprawozdanie z wycieczki szkolnej. . którzy rozwiązali istniejący rząd. Druga wojna samijska toczyła się ze zmiennym szczęściem. załogę ateńską zaś wydali w ręce Persów. Zebrawszy posiłki w liczbie około 700 ludzi wylądowali nocą na wyspie. który mówi.

Samijczycy musieli zburzyć mury obronne. Tamta krew ma dla nas barwę zatartego fresku. aby przeciąć drogę Fenicjanom. Zgodnie z doktryną mistrza. Chios i Lesbos nadeszły znów potężne posiłki w liczbie 90 okrętów. wieczny. nie całkiem na serio. Stało się to wiosną roku 439 przed Chr. Perykles jednak wrócił ze swoją flotą i znów rozpoczęła się bezwzględna blokada. jego zaskakujące akcje. i popłynął wzdłuż wybrzeży Karii. każde stawanie się. Warunki kapitulacji były nad wyraz ciężkie. błyskawiczne wypady zyskały pełne respektu uznanie nawet w obozie przeciwnika. Po drugiej stronie frontu znalazł się filozof Melissos. W Grecji nie znana była profesja zawodowego generała. że okręty fenickie płyną na odsiecz wyspie (nie była to prawda. według której byt jest jeden. jakim dowódcą był poeta. Trwało to całe 14 dni. nieskończony i nieruchomy. Nie znamy nawet w przybliżeniu liczby poległych i być może. dać zakładników. wydać swoją flotę. z której wynika. jako się rzekło. że każda zmiana. gdybyśmy ją znali. ale osiągnięciom sprzecznym z duchem wojny. Melissos był zdania. które blokowały miasto. i bynajmniej jego prowadzenie walki nie było grą pozorów. w której wzięli wielu jeńców. W dziewiątym miesiącu oblężenia wyczerpana wojną wyspa poddała się. który zawdzięczał swoją sławę nie przewagom wojennym. prawdziwej odwagi i tchórzostwa. prawdziwych ran. Melissos. trzymający w ręku anachroniczne narzędzia do zabijania. Mimo to był dowódcą z krwi i kości. że w całej tej wojnie najbardziej podniecała go obecność dużej liczby młodych mężczyzn. zdołali zniszczyć statki wartownicze i stoczyli z przeciwnikiem zwycięską bitwę lądową. Melissos dowodził znakomicie. Tak. i niemało przyczynił się do tego film historyczny. Z Aten. i to właśnie za sukces. Perykles wydzielił 60 okrętów z tych. który zupełnie zaskoczył Ateńczyków. wojna ta nie była dialogiem poety z filozofem. gdyż w ciągu całego konfliktu Samos była najzupełniej odosobniona). nasza .Dowiedziawszy się. był z zawodu filozofem – i co dziwniejsze – zwolennikiem doktryny Parmenidesa. Niebo nad Samos było wówczas w kolorze nadziei. Dokładnie nie wiadomo. Morze znów było otwarte i można było zaopatrywać się w żywność i materiały potrzebne do prowadzenia wojny. Pełno w niej prawdziwej śmierci. jaki odniosła w teatrze jego Antygona. Oto po polu biegną mężczyźni odziani w komiczne stroje. zapłacić koszty wojny ustalone na zawrotną sumę blisko ośmiu i pół miliona drachm. Niespodziewanym wypadem. Starożytni plotkarze przekazali anegdotę. dlaczego Sofokles dostąpił wątpliwego zaszczytu stratega w tej bratobójczej wojnie. każdy ruch jest niczym innym niż złudzeniem. To tłumaczy. Jednym ze strategów ateńskich biorących udział w wyprawie był człowiek. Wtedy oblężeni natychmiast rozpoczęli kontratak. Starożytne batalie wyobrażamy sobie na sposób operowy. Osadzono też na wyspie garnizon ateński i Samos straciło swój status miasta sprzymierzonego. nieograniczony. syn Itagenesa. Jego taktyczne zdolności.

Tam spotkała ich kaźń. W czasie wojny samijskiej nie obyło się bez barbarzyńskich okrucieństw. które obie strony. podeszła do niego Elpinika i rzekła: „Zaiste. Kiedy byli już zupełnie wyczerpani. że dowódcy samijskich okrętów po przegranej wojnie przewiezieni zostali do Miletu. związanego z nami węzłami przymierza i krwi”. za co Ateńczycy w rewanżu piętnowali pojmanych obrońców wyspy znakiem samajny. Wyrażenie jest oczywiście metaforyczne i zaczerpnięte z rzymskich zwyczajów. lecz przy przywracaniu do porządku miasta. i to nie w wojnie z Fenicją ani z Persją. nawzajem sobie wypominają. jak mój brat Kimon. wypadkom) podaje. zainteresowania jej wykraczały daleko poza sprawy domowe. Durys pochodził z Samos. Jak podaje Plutarch. słynnego okrętu wojennego z zadartym do góry przodem w kształcie ryja świni i wybrzuszonym kadłubem91. pozostałaby nieporuszona. bito ich kijami po głowie. wówczas ponad 70-letnia staruszka. Ośmielała się – to zapewne budziło świętą grozę – zabierać głos w sprawach publicznych. jak zawsze. kiedy zwycięstwo jest dwuznaczne. Perykles wykręcił się cytatem z Archilocha. godne to wszystko podziwu i tych wieńców. Żywoty sławnych mężów [Sulla]. nasza wrażliwość. aby tym samym przyczynić złej sławy Ateńczykom.wyobraźnia karmiona wielkimi liczbami. zwycięzcy i pokonani. Apologeta Peryklesa mówił. [Perykles]. Historyk Durys (niewspółczesny. Wbrew obyczajom kobiet ateńskich. . Peryklesie. Do 91 Plutarch z Cheronei. co prawda. jak podaje Plutarch. a zwłoki porzucano na ziemi nie pogrzebane. siostra Kimona. ani bardzo wytworny: „Nie namaszczałabyś się wonnościami. wdowa po Kalliasie. skoro jesteś tak stara”. cytatem. że odegrała rolę pośrednika w krótkim „zawieszeniu broni” między Kimonem a Peryklesem w roku 461 przed Chr. Musiała to być kobieta niezwykła. stępiała po tylu morderczych walkach białych ludzi. Mówiono o niej między innymi. że wyolbrzymiał nieszczęścia swej ojczyzny. którego bohaterką była Elpinika. który nie był ani bardzo na temat. które były zastrzeżone dla mężczyzn. wypalali na czołach jeńców ateńskich znak sowy. Historia przekazuje wymowny epizod. Nie wszyscy ludzie w Atenach widzieli sprawy równie jasno jak Elpinika-Kasandra. Samijczycy. Na rynku miasta przywiązani zostali do krzyży na dni dziesięć. Do Aten wkraczał Perykles w wieńcu zwycięzcy. za to. żeś nam zgubił tylu dzielnych obywateli. kiedy kobiety wieńczyły Peryklesa i zdobiły wstążkami. Wszelako entuzjazm tłumów był niebywały i głośny. zapewne dlatego że była odważna i inteligentna ponad miarę przeciętną. Otóż wśród ogólnego entuzjazmu. „jakby jakiegoś zwycięskiego zapaśnika”. a o jej życiu opowiadano nieprawdopodobne i oszczercze historie.

zwłaszcza na wschodzie imperium. co można by określić mianem premii za lojalność. co najlepiej można śledzić w sferze nacisków ekonomicznych. całe szczęście swoje. Arbitralność w ustalaniu świadczeń finansowych była nie tylko instrumentem polityki ateńskiej. by jedne wiązał. Było w tej praktyce coś. ale nienawiść przeciwko zwycięzcom rosła. zostało pokonane i upokorzone. kiedy mówi. jak wiemy.”. rozpoczął się upadek ligi morskiej. zdawałoby się drobnej wojny. Ta podatkowa samowola nie przyczyniała się zapewne do popularności Ateńczyków. było to.. Przypadek znany nie tylko z dziejów antycznych. zwłaszcza jeśli się weźmie pod uwagę inflację. Sprzymierzone państwa-miasta musiały uznać faktyczną przewagę Aten. Po pewnym czasie trybut obniżony został do 13. po haniebnym oddaniu greckich ziem karyjskich Persom. związku przecież dobrowolnego. wyzwolenie miast jońskich i zabezpieczenie przed inwazją Persów. Celem Związku Ateńskiego założonego po bitwie pod Salaminą było. by walił się w gruz i ruinę. wojsko i władzę z pokojem. rozwiązywał inne. Samos. a znacznie bogatsze Bizancjum tylko 15 talentów. Instytucja okazała się trwalsza niż cele. Trudno wyjaśnić. że właśnie od tej. Z tych samych powodów (bunt przeciwko Atenom) Egina płaciła 30 talentów. by w górę z kamienia wyrastał. podobnie jak kilka lat wcześniej Eubeja. . które powołały ją do życia. Jedną z podstawowych skaz owego Związku. a tam. autorka znakomitej monografii o Peryklesie. ale przejawiała się także tam. Ale ta kwota mogła być dowolnie podnoszona i trybut narzucony Samos po nieudanej rebelii ustalono na 80 talentów rocznie. i swe bogactwo. dlaczego Tazos płaciło 30. tu mur. Tylko z pozoru wszystko szło dobrze na tym najlepszym ze światów. że nie można było z niego wystąpić bez ryzyka wojny. Komediopisarz Teleklejdes mówi. przewaga Aten jeszcze raz potwierdzona. gdzie nie wchodziły w grę czynniki polityczne. Większość miast płaciła do wspólnego skarbca od jednego do trzech talentów rocznie – to znaczy sumę znośną.. do czego doszły koszty wojny.murów miasta zbliżała się burzliwa fala wojny peloponeskiej. Ateny miały jeszcze zaledwie kilka lat snów o potędze. a nawet do 8 talentów. które buntownicy musieli zapłacić Atenom w wysokości 1000 talentów – co stanowiło już rujnujące obciążenie dla najbogatszego nawet miasta-państwa. I ma chyba rację Maria Delcourt. Ale kiedy niebezpieczeństwo najazdu barbarzyńców minęło. że „Ateńczycy oddali Peryklesowi: Dochód ze Związku Miast i same miasta. skarbiec związkowy został przeniesiony z Delos do Aten i stał się narzędziem polityki ateńskiej. przymierza. a także zmierzch peryklejskiej polityki.

Alcybiades. ale że słowo ma moc konstytutywną i kreacyjną.Jedną z rzeczy. co krótkowzroczna. Nikt nie miał chyba złudzenia. że „Agamemnon dziesięć lat zdobywał miasto barbarzyńskie. gdy w roku 417 przed Chr. bo można ją zawsze złożyć na karb przewagi przeciwnika. że obywatel demokratycznego państwa ma prawo krytyki polityków i instytucji. należy wymyślić termin. że bezpośrednim skutkiem wojny samijskiej było wprowadzenie cenzury – pierwsze w dziejach Aten – zakazującej poetom komicznym przedstawiania osób na scenie pod prawdziwym nazwiskiem. Ale zraniona duma nie goi się łatwo. W takim postępowaniu dostrzec można elementy magii. a także z ironią o ateńskiej umiejętności mówienia o najgorszych rzeczach z przezorną delikatnością. Ateny były nie tylko kolebką demokracji. Tak stało się z Samos i Eginą. artystyczne urzeczywistnienie zasady głoszącej. Lepiej rozumiał te sprawy krewny Peryklesa. Miasto bez murów było jakby wystawione na pośmiewisko. Była to polityka tyleż absurdalna. Jest rzeczą zastanawiającą. z bezinteresowną miłością. że podnosiły się . ale także ojczyzną retorów i sofistów. czy potem Patras. że Alcybiades traktuje Argos. Jacob Burckhardt w swej Historii kultury greckiej mówi z podziwem. Naga klęska militarna na polu walki jest jeszcze do zaakceptowania. że to wybujałe samochwalstwo nie bardzo zgadza się z tym. Jest więcej niż prawdopodobne. Jeśli nie można uporać się ze sprawą mogącą budzić zastrzeżenia moralne lub wręcz moralnie naganną. Nie jest to bynajmniej szczegół bez znaczenia. Oficjalny entuzjazm był ogromny. Do ateńskiego repertuaru metod upokarzania zwyciężonych – obok zakładania kolonii wojskowych w kraju sprzymierzeńców niepewnych – należało burzenie murów zdobytego miasta. co wiemy o Peryklesie. zaskoczenia czy nieumiejętności własnych wodzów. ale było to zwycięstwo moralnie i politycznie wątpliwe. Świadczy o zarysowującym się głębokim kryzysie wewnętrznym. Perykles – jak pisze Ion – czuł się nadzwyczaj dumny mówiąc. Dla sprawiedliwości dodajmy. a on w ciągu dziewięciu miesięcy zdobył czołowe i najpotężniejsze miasto jońskie!”. o zdolności w wynajdywaniu eufemizmów. którą ludzie i narody wybaczają najtrudniej. Tak więc Ateny były zwycięzcą w wojnie z Samos. i należy je przypisać jakiemuś ulicznemu pochlebcy. okupację – ochroną. Tradycyjnym głosem opinii społecznej była komedia attycka. jeśli przebaczają ją w ogóle – jest upokorzenie. wiarę. pertraktował o przymierze z Argos. Drastyczne zatamowanie swobody wypowiedzi dowodzi. I tak nazywano więzienie – mieszkaniem. dzięki któremu zło zostaje niejako zawoalowane. obiecując wybudowanie długiego muru łączącego miasto z morzem na wzór długiego muru ateńskiego. że nastroje ludności musiały być w istocie inne niż oficjalny entuzjazm i optymizm. zdane na opiekę narzuconego protektora i pozbawione jakiejkolwiek obrony wobec każdego najeźdźcy. trybut – dopłatą. że osnową świata są nie tylko rzeczy i zdarzenia.

głosy krytyki. Podobno przegłosowano ów akt na zgromadzeniu ludowym w czasie jego nieobecności w Atenach. mimo że narzucała czasem wolę innym. że to nie on był autorem dekretu o cenzurze. po której usiłowała prowadzić skłócony światek greckich partykularyzmów. że nie ma w historii spraw czystych. w swoją jedynie słuszną drogę.. . zapatrzona w swój ideał. Nie było naszym zadaniem raczenie czytelnika wątpliwą uciechą. Bo skoro sam Perykles bywał „imperialistą”. że pod hasłem wolności kryje się często przemoc. na podeszwach butów – zarazek. Jaki więc pożytek może mieć przypomnienie tej odległej afery. w swoją misję. jaki morał wypływa z tej opowieści o ujarzmianiu wyspy Samos? Myślę. Wreszcie – mówią obrońcy – sam zakaz nie utrzymał się i po pewnym czasie (po dwu sezonach teatralnych) zaniechano tej praktyki niegodnej ojczyzny demokracji.. a Elpinika – piękny przykład sumienia obywatelskiego – nie była wyjątkiem. że ten: najeźdźcy wracając z wojny przynoszą w fałdach mundurów. co dla niektórych jest wygodnym usprawiedliwieniem aktualnych i przyszłych nadużyć słów i siły. w morzu barbarzyństwa była to jednak ojczyzna demokracji. ich własne swobody. Historycy bronią Peryklesa mówiąc. od którego chorować będzie ich własne społeczeństwo. Ojczyzny demokracji? Tak.

O Etruskach .

jakie wydarzenia czy procesy w historii starożytnej uważamy za najważniejsze. przed Chr. Archeologom i historykom udało się zrekonstruować dzieje Etrusków w Italii od IX w. jakby byli ostatnią rewelacją archeologii śródziemnomorskiej. Rzymian. Tarkwinię. wyłaniający na powierzchnię dziejów mało znane ludy. Po trwającym kilka wieków okresie świetności rozpoczyna się około IV w. Historycy zwycięzców pracują nad zatarciem roli pokonanych. My. I. wymienilibyśmy bez wahania walkę Greków z Persami i podboje Rzymian. Dlatego zapewne niezmiernie doniosły i trwający od zarania czasów historycznych proces kolonizacji basenu Morza Śródziemnego zarysowuje się w naszej świadomości mgliście. palimpsest o wielu warstwach. że jej sława wypełniała ziemię i morze od jednego do drugiego krańca Italii. Veii. którym nie powiodło się w dziejach. „Taka była potęga Etrurii. przed Chr. malowany rękami Greków. Etruria jest już doszczętnie wchłonięta i strawiona przez potężnych Rzymian. Gdyby zapytano nas. Zainteresowanie tą tajemniczą cywilizacją przekracza kręgi uczonych. schyłek krótkotrwałego. 92 Dzieje Rzymu od założenia miasta. jeśli tak można rzec. przed Chr. Arno a wybrzeżem Morza Tyrreńskiego stwarzają pierwszą przed Rzymianami historyczną cywilizację. Przewodniki po Italii zachwalają turystom miasta leżące dotychczas poza tradycyjnymi szlakami wojaży: Volterrę. ludom. którzy jesteśmy dziedzicami zbrodni i przemilczeń. Zaważyły na tym niewątpliwie potężne autorytety dziejopisarzy greckich i rzymskich. Kartagińczyków. a fałszywe informacje o ostatecznym odczytaniu ich pisma. Nie ostatnia i nie pierwsza fala etruskomanii. staramy się wymierzyć sprawiedliwość przeszłości. jakby odkryto ich niedawno. . po których pozostało tylko imię i pamięć ich klęski. Między rzekami Tybrem. imperium.Etruskowie są modni. W II w. ks. Literaci wielu narodów produkują powieści wskrzeszające tragiczne dzieje poprzedników Rzymian. od Alp do wybrzeża Messyny”92 – mówi Tytus Liwiusz. przywrócić głos wielkim niemowom historii. Etrusków. Dla samych historyków ta wielka przygoda ludzkości jest jak fresk w wielu miejscach zatarty. Fenicjan. Pojawiają się na łamach dzienników nazwy zburzonych miast etruskich i podniecające.

jaką znajduje się w miastach etruskich. wzdłuż wybrzeży Morza Tyrreńskiego. nie jest bynajmniej hipotezą. Istotnie. ale także resztki najstarszych murów. lub co najwyżej ufortyfikowane skupiska na szczytach wzgórz.) . powstają ludne miasta. wskazuje ona. które tradycja przypisuje Serwiuszowi Tuliuszowi. Dziełem etruskich inżynierów jest Cloaca Maxima93. ludność Italii żyła na poziomie przedhistorycznym. między innymi odkrycie kotwicy – i nawet jeśli nie jest to informacja ścisła. mało ważnym krajem. ale apetyty ich były daleko większe. Znaleziono bowiem nie tylko ceramikę attycką.. iż nazwa Rzymu nie pochodzi od Romulusa. zamieszkanym przez czterdzieści szczepów pozostających z sobą w dość luźnych związkach. Trzeba odesłać Romulusa i Remusa wraz z ich karmicielką do muzeum mitów i powiedzieć. przed Chr. Od doliny Padu aż do Kampanii. Fakt. że Etruskowie zajmowali poczesne miejsce wśród starożytnych potęg morskich. zasadniczym ich centrum była dzisiejsza Toskania. zamieszkane były przez rolników i pasterzy posługujących się prymitywnymi narzędziami z miedzi i brązu. a może dopiero VIII przed Chr. że w mieście tym mówiono także po etrusku. Dwie inskrypcje etruskie wydobyte na jaw kilka lat temu w Rzymie dowodzą. Lacjum. ani niebezpieczeństwa. w której od 616 do 510 r. rozwija się handel.Na początku pierwszego tysiąclecia przed Chr. armię i flotę. Ich prawdziwymi wrogami byli Grecy. W wieku IX przed Chr. że Rzym był w tym czasie miastem etruskim. Być może.. przed Chr. podobnie jak ludność całej Europy pozostającej poza wielkimi ogniskami cywilizacji Wschodu. rozkwita po raz pierwszy na półwyspie wielka sztuka. ale od etruskiej rodziny Ruma. Tradycyjnie umiejscawia się Etrusków między rzekami Arno a Tybrem. Na 93 Cloaca Maxima – największy ściek (łac. Etruskowie mają wszelkie warunki. a już na pewno najstarszy symbol Rzymu – owa wilczyca – jest brązem etruskim z V wieku przed Chr. żyjąca w stanie bliskim barbarzyństwa. odwadniająca bagniste tereny Forum. Narzucili łatwo swą dominację Latynom i założyli stolicę przyszłego imperium. Italia została wyrwana za sprawą Etrusków z długiego prehistorycznego snu. podobną do tej. zanim przemówiła Klio? Na sławnych Siedmiu Wzgórzach parę mizernych wiosek i ludność różnego pochodzenia i zwyczajów. ale znajduje potwierdzenie w ostatnich odkryciach archeologicznych. jest do połowy VII w. panowała etruska dynastia Tarkwiniuszy. że właściwymi twórcami Rzymu byli Etruskowie. Czym był wieczny Rzym. Na Kapitolu pod obecnym muzeum konserwatorów odkryto świątynię Jupitera o charakterystycznej dla budownictwa toskańskiego potrójnej celli. Starożytni przypisywali im szereg ważnych wynalazków w dziedzinie nawigacji. drugiemu z kolei królowi z dynastii Tarkwiniuszy. kolebka rzymskiej potęgi. Rzadko rozsiane na półwyspie wsie. aby stać się mocarstwem cywilizacji śródziemnomorskiej: żyzną ziemię i kopalnie. rodzi się metalurgia. Latynowie zrazu nie stanowili dla Etrusków ani konkurencji.

Budzić musiały podobne uczucie zgrozy i bezradności. Można w niej stosować przyjęte zasady taktyki i dyplomatyczną grę. posucha i zaraza. Anarchiczne bandy barbarzyńców spadały jak grad. podporządkowawszy sobie Lacjum. Relacja o walkach tych dwóch miast. Etruskowie zdobywają Korsykę i Sardynię. Upadek świetnych miast etruskich: Tarkwinii. zbliżonych do siebie poziomem cywilizacyjnym partnerów. wybucha walka o Wyspy Liparyjskie. Kolonizatorów poprzedzali zwykle kupcy. świadczy wymownie o tym. (po dziesięcioletnim jak Troja oblężeniu). a więc w środku wrogiego kraju. W istocie Etruria nie była nigdy państwem we współczesnym tego słowa znaczeniu. ale konfederacją miast i 94 95 bucchero – (bucchero nero) najstarsza ceramika etruska koloru czarnego Dzieje Rzymu od założenia miasta. Los Etrurii jest przesądzony. W Kampanii udaje się Grekom utrzymać port Kume niedaleko etruskiej Kapui. Utrata Rzymu byłaby dla nich nie tak groźna. Caere. Mówiąc o walce Etrusków z Rzymianami popełniamy mylące uogólnienie. zwiastuje dla Etrusków początek długiej agonii. Bardzo wcześnie drogi Etrusków i Greków skrzyżowały się jak miecze. Rzymianie. Zwycięstwo wcale nie decydujące i chwiejna równowaga sił trwać miała zaledwie kilkadziesiąt lat. ks. Volsinii jest tylko kwestią czasu. Tego samego dnia – jak podaje Nepos – kiedy okrutny Marcus Furius Camillus zdobywa Veii. jaką znaleźć można u historyków rzymskich. pokonują flotę grecką u wybrzeży Korsyki. Już pierwsi kolonizatorzy z Grecji natrafiają na Toskańczyków we wschodniej Sycylii. posąg Junony zdobić będzie nowo zbudowaną świątynię rzymską na Awentynie. gdyby nie oznaczała narodzin przyszłych panów świata. Etruskowie sprzymierzają się z Kartagińczykami i w roku 540 przed Chr. Miasto pada ostatecznie w roku 396 przed Chr. przystępują niemal natychmiast do ataku na pobliskie Veii. Widomym śladem obecności Etrusków jest dla archeologów charakterystyczny dla ceramiki toskańskiej czarny bucchero94. że właśnie w tym czasie zakiełkowała rzymska idea podboju świata. V. na Półwyspie Iberyjskim i w Kartaginie. Celtowie zadowalają się wprawdzie zrazu zdobyciem żyznej doliny (stwarzają tam Galię Przedalpejską). który odkopano w Marsylii. poza Słupami Herkulesa (Madery zapewne lub jednej z Wysp Kanaryjskich). ludność idzie w niewolę lub zostaje zmasakrowana. a zwłaszcza u Tytusa Liwiusza. jak Wikingowie najeżdżający średniowieczną Europę. ale ich łupieżcze rajdy nękają kraj.północy Lombardia – spichlerz Italii – na południu Kampania. projektowali także kolonizację bajecznej wyspy położonej na oceanie. do doliny Padu wdzierają się hordy Celtów95. Vulci. Jeśli wierzyć Diodorowi z Sycylii. Dramatyczny i epicki opis trwających sto lat zmagań wzorowany jest jakby na wojnie trojańskiej. Wiek V przed Chr. Wojna z Rzymianami mimo okrucieństw jest jednak wojną dwóch równorzędnych. . Okrążenie Etrurii jest tedy zupełne. a więc na kresach ówczesnego świata.

W Etrurii pierwotna monarchia zmieniła się w rządy oligarchii broniącej swoich przywilejów przeciwko groźbie jedynowładztwa i ruchom plebejskim. potem Chiusi). Jeśli zawierali rozejm. że widzimy ich wyłącznie w świetle obcych źródeł. posiadający władzę religijną. aby przygotować się do następnej kampanii. Być może. Caere. senatorów i generałów. Ale ten brak okupiony zostaje nowym widzeniem dziejów ludzkiej rasy i wskazuje na biologiczny charakter zjawiska cywilizacji. Rzymianie natomiast eliminowali z walki metodycznie. że znamy wszystkie istotne fakty z dziejów Etrurii. prawodawczą i wojskową. rózgi liktorskie i topór o dwu ostrzach (podobny jak u Minojczyków) „wypożyczone” były przez Rzymian i stały się atrybutami wyższych urzędników i triumfatorów.podległych im obszarów. nie zdołały zmodyfikować sztywnego i skomplikowanego systemu społecznego. Nie potrafili także Etruskowie wykorzystać na swoją korzyść chwilowych klęsk przeciwników. to po to. który usprawiedliwia się. pozornie nieludzki punkt obserwacji. z łacińską konsekwencją. i podobnie jak na całym świecie symbole okazały się bardziej żywotne od tego. znane z pierwszych wieków republiki rzymskiej. tłumaczy swoje klęski. Istniało wprawdzie zjawisko hegemonii (Tarkwinia. jak np. w Volsinii. Ułatwiło to niezmiernie działanie Rzymianom. o łaskę wyrozumiałości. Arystokratycznemu państwu etruskiemu obce było stopniowe wyrównywanie różnic między patrycjatem a plebejuszami. jak np. ale politykę prowadziło każde miasto osobno. Jeśli nawet przyjąć. jeden punkt oporu po drugim. iż obraz losu Etrusków jest rezultatem tego. dopomina się o łagodny wyrok potomnych. W okresie śmiertelnego zagrożenia jednych miast inne paktowały z Rzymem albo obojętnie przypatrywały się katastrofie sąsiadów. co oznaczały pierwotnie. Pokój dla Etrusków oznaczał fatalistyczne oczekiwanie na cios. lucumo96. a więc absolutną. Kryzys tej władzy zarysował się podobnie jak w Rzymie między VI a V wiekiem przed Chr. na których czele stał suweren. Nawet podziwiani artyści – rzemieślnicy greccy. mieli w tym kraju polityczny status meteków. bez wyraźnego politycznego centrum. Pierwotnie miasta-państwa etruskie były monarchiami. którzy bardzo wcześnie osiedlili się w Toskanii. Nigdy połączone armie Etrusków nie starły się z Rzymianami. Cóż powiedzieć o niewolnikach? Ich dola nie była lepsza niż w 96 97 lucumo – możnowładca etruski sella curulis – rodzaj tronu . Są więc jakby przedmiotem historii. sella curulis97 – tron ozdobiony kością słoniową. jakże blada i abstrakcyjna wydaje się opowieść o nich wobec historii Rzymu pełnej krwistych postaci – bohaterów. Złota korona. podobnie jak to się działo w Grecji starożytnej. Ich taktyką była rozpaczliwa defensywa. Historia Etrusków jest jakby historią wymarłego gatunku zwierząt. Wysoki. w roku 264 przed Chr. a nie świadomym podmiotem. które mimo buntów. w czasie wojen samnickich.

kiedy cywilizacja Tyrreńczyków była już martwa. co stanowi esencję religii. ale ich wiara. Miał postać dziecka. jakie można spotkać w muzeach włoskich. zawdzięczamy komentarzom rzymskim. Był to bóg Tages. włócznie trzymane lekko jak pióro przypominają raczej baletmistrzów niż krwiożerczych żołnierzy. nie dawała im na pewno skrzydeł. jak Arabom czy Żydom. o czym świadczą krwawo tłumione bunty. a więc o metafizyce i moralności. Wysmukłe ciała. Wbrew tej estetycznej sugestii wydaje się. zdawała się oplatać wyznawców gęstą siecią fatalizmów. principes99 i triarii100. Pochód zamykają żołnierze uzbrojeni lekko. budzą uczucie zachwytu i łagodnego politowania zarazem.. istota nadnaturalna. To. Dyscyplina etruska – jak ją nazywali interpretatorzy rzymscy – była zbiorem przepisów regulujących stosunki bogów i ludzi. Przeciwnie. Pewnego dnia z bruzdy ziemi ukazała się oczom zdumionego rolnika Tarchona. że armia Tyrreńczyków była wcale bitna. formalne. jeśli tak wolno rzec. następnie piechota. lecz mądrość wiekowego starca.innych państwach starożytności. Brąz znaleziony w pobliżu Bolonii przedstawia ją w marszu. a opierała się głównie na interpretacji znaków. założyciela Tarkwinii. Tages rozpoczął nauczanie. Nie należy dowierzać temu. Tysiące posążków etruskich wojowników. gdzie wśród stołów uczty krzątają się piękni podczaszowie. piękne głowy ozdobione hełmem. Na czele znajduje się kawaleria. greckim i bizantyjskim. fleciści i tancerze. Między ludzkim mikrokosmosem a makrokosmosem bogów zachodziły związki ścisłe. zgodnie z opinią starożytnych o Etrurii – genetrix et mater superstitionum101. Na krzyk przerażonego Tarchona zbiegli się ludzie. jeśli nawet zsyłała na nich konsolację. co mówią o łagodności Etrusków sentymentalni powieściopisarze ani scenom z fresków (są one bowiem filmem z życia wyższych sfer). Odpowiada to dokładnie podziałowi legionu rzymskiego na hastati98. Nawet w tej dziedzinie Etruskowie stali się – na swoją zgubę – nauczycielami Rzymian. Pochodzą one z epoki późnej. 98 99 hastati – włócznicy principes – ciężkozbrojni triarii – rezerwa genetrix. wyraźnie podzielona na trzy szyki: pierwszego uderzenia i dwu linii ciężkozbrojnych. Tym zapewne należy tłumaczyć znikome wiadomości o tym. – rodzicielka i matka zabobonów 100 101 .. stronie technicznej – wróżbiarstwie. a na pewno bardzo dobrze wyposażona i zorganizowana. co wiemy o religii etruskiej. W przeciwieństwie do religii greckiej i rzymskiej była to religia objawiona. Uwaga komentatorów skupiła się głównie na jej. Czymże jest jednak strategia i pancerz wobec gromu boga i losów zapisanych w górze? Etruskowie byli bez wątpienia jednym z najbardziej religijnych narodów starożytności.

o tysiącu zmieniających się jak przyroda postaci. . zawierający sposoby zakładania miast i budowania świątyń. w małym muzeum miejskim. odkryty w latach 70. Naczelne miejsce w panteonie etruskim zajmuje trójca niebieska: Tinia. że poszczególni bogowie nie mieli charakteru powszechnego. Mars. podobnie jak tradycja celtyckich druidów. Tylko Tinia (odpowiednik rzymskiego Jupitera) dysponował trzema piorunami. niebezpieczny. głosem konkretnego boga. miastem. w których środku wpisano nazwiska bóstw. Odkrycie punktu. Niebo Tyrreńczyków podzielone było na 16 części.skodyfikowane w owej dyscyplinie. W przypadku religii Etrusków jest ponadto sprawą szczególnie delikatną z uwagi na fragmentaryczność dokumentów i silny wpływ wierzeń obcych. Święte księgi Etrusków – jakkolwiek ich tradycja była pierwotnie. a dla Etrusków także miniaturą kosmosu. dotyczący zarówno życia indywidualnego. i wreszcie Libri rituales. Pierwszy mógł cisnąć z własnej woli – był to grom ostrzegawczy. konstytucję oraz wykładnię snów i cudów. babilońskiej i chaldejskiej. Ustalenie ich listy i atrybutów mało mówi o rzeczach istotnych. Należy przy tym uwzględnić głębokie przemiany historyczne. Drugi. Quirinus). W miejscowości Piacenza. Według wszelkiego prawdopodobieństwa kapłan drobiazgowo badał wątrobę zwierzęcia ofiarnego i zauważona anomalia była dla niego znakiem. był rodzajem podręcznika dla kapłanów badających wnętrzności zwierząt. czczony zrazu w Populonii. ubiegłego wieku. Ta osobliwa kolegialność wskazuje na daleko idącą komplikację niebieskiej hierarchii i wymagała od kapłanów subtelnych metod obserwacji. a potem w całej Etrurii. i punktu na ziemi. ustna – dzieliły się na trzy zasadnicze działy: Libri haruspicini. jakim ulegała wiara Etrusków. Uni. ale związani byli z określonym miejscem. Jest to więc zarówno mały atlas nieba. świątynią. Jedenaście rodzajów gromów było we władaniu dziewięciu bogów. Rodem z Volsinii był Vertumnus – młodzieńczy. mógł być zesłany na ziemię tylko pod warunkiem akceptacji wszystkich bogów zwanych wyższymi. Otóż wątroba była w przekonaniu starożytnych siedliskiem życia. Rzeczą kapłanów było odczytywanie losów ludzi i narodu. a także fakt. znajduje się brąz w kształcie wątroby. Opiekun winnej latorośli. Trzeci – morderczy i niszczycielski ogień niebios. pełen siły i rozmachu bóg wegetacji. pokryty napisami. Menerwa (której w Rzymie odpowiadała męska triada: Jupiter. Przemawiali bogowie także piorunami. najobszerniejszy zbiór przepisów. zwłaszcza religii greckiej. pozwalało kapłanom etruskim identyfikować przemawiające bóstwo. Jego powierzchnię podzielono na starannie wyrysowane figury geometryczne. jak topografia bogów w żywym ciele. Opisanie religii nie powinno być uproszczone do inwentarza bóstw. gdy wyraziło swoją zgodę dwunastu boskich towarzyszy Tinii. Libri fulgurales – zawierające interpretacje piorunów. mógł paść. jak i społeczeństwa. traktujące o sztuce wróżenia z wnętrzności (głównie z wątroby) zwierząt. w który uderza piorun. w którym rodzi się błyskawica. Brąz ów.

Te jednak sprawy znajdowały się poza wrażliwością moralną ówczesnych ludzi. pesymizm (pogłębiający się stale wskutek klęsk politycznych). na malowane ściany domów śmierci wypełzają przeraźliwe jak ptaki nocne demony – Charun i Tuchulcha. To przykładowe wyliczenie bogów może sugerować. zbierając tym sposobem na posag. Ale od IV wieku przed Chr. uczt. Jego orgiastyczny kult. choćby walki gladiatorów. To ewidentne okrucieństwo nie raziło starożytnych i żaden ze znanych nam pisarzy nie czynił Etruskom z tego powodu zarzutu. Cienie zdają się wieść życie beztroskie i radosne. stała obecność śmierci – stanowią najbardziej charakterystyczne cechy tej religii. Można bez przesady powiedzieć. Herodot pisze. Natomiast – rzecz charakterystyczna – prawdziwie gorszące były w oczach Greków i Rzymian obyczaje Etrusków. ma swoją genezę w Etrurii. na którym błyszczeć miały ich surowe cnoty. „kobiecość” ich cywilizacji drażniły niepomiernie zwłaszcza Rzymian. zagrażał obyczajowości Rzymian. Tarkwiński grobowiec augurów stanowi wstrząsający dokument okrutnych pogrzebowych igrzysk na cześć zmarłych. że religia Etrusków była pełna radosnej akceptacji świata. o czym świadczy wzmianka jednego z historyków. Plaut nie omieszkał. Wczesne groby etruskie pełne są jeszcze scen myśliwskich. Niezwykle wysoka pozycja socjalna i towarzyska kobiety w społeczeństwie Tyrreńczyków. Lęk. niezmiernie rozpowszechniony wśród Tyrreńczyków. Wiele zresztą krwawych widowisk rzymskich. idąc zapewne za owym wzorem. Można ułożyć sporą antologię tekstów greckich i rzymskich.. Odwiecznym i niezawodnym sposobem obrażania sąsiada jest podanie w wątpliwość cnoty jego żony czy córki. broniącego się maczugą. że w Lidii (a więc domniemanej ojczyźnie Etrusków) wszystkie dziewczęta uprawiały prostytucję. nie było chyba narodu starożytności tak bardzo zwróconego twarzą ku mrocznym zaświatom. Przedmiotem zajadłej krytyki był ich stosunek do kobiet. poza może Egipcjanami. Najbardziej znanym bóstwem żeńskim była Turan – etruskie wcielenie śródziemnomorskiej Bogini-Matki – opiekunka kobiet i miłości.miał dźwięczne imię Fufluns. zgromić nieobyczajnych dziewcząt Tyrreńczyków: . których krew przynieść miała ulgę duszom zmarłych. Jedna z postaci trzyma ogromnego psa na smyczy i atakuje mężczyznę z głową zawiązaną workiem.. tarica i muzyki. W istocie. które mają za przedmiot fatalną – zdaniem autorów – konduitę tyrreńskich kobiet. ubi ex Tusco more . że potomkowie Eneasza uczynili z Etrusków coś w rodzaju negatywnego wzoru osobowego. Malowidło ścienne przedstawia dwie zmagające się postacie (zapewne niewolników).non enim hic. czarne tło.

nie.. zrazu jednoizbowy.: G. Historyk grecki z IV wieku przed Chr. Uległ temu odczuciu nawet tak ścisły umysł.. jest rzeczą pewną. Chyba tylko w cywilizacji kreteńsko-mykeńskiej zdobywają one tak wysoki stopień swobody i niezależności. Ucztom towarzyszyły muzyka i taniec. który w swej młodzieńczej pracy próbował ustalić. Z uderzającym realizmem przedstawiono całe skomplikowane laboratorium smakoszy. Komedia Dzieje Rzymu od założenia miasta. przedstawia życie Etrusków jako nie kończącą się bezwstydną orgię. że w dziedzinie sztuki życia Etruskowie byli mistrzami. Związek tych obu odległych kultur narzuca się wyobraźni z jakąś szczególną siłą.Tute tibi indigne dotem quaeras corpore102. zależnie od rodzaju przyjęcia. Teopomp.. Tłum. stanowił ramy egzystencji pełnej intymności i czaru. zarówno apartamenty. 523-524. „Mieli zwyczaj zasiadać dwa razy dziennie do uczty pośród ozdobnych dywanów z kwiatów i różnorodnych srebrnych naczyń. a ten upadek ma swe źródło być może w bogactwie ich kraju”103. kult zabawy. Dom. połcie mięsa i dziczyzny zawieszone na hakach. w jakim stopniu pismo etruskie przypomina pismo linearne B. Renesansowe dwory toskańskie są jakby dalekim echem tej cywilizacji. Plaut. pędzą życie wśród uczt i płochych zniewieściałych zabaw. mimo małego przecież prawdopodobieństwa historycznych związków. jak Ventris. a przedstawiających uczty.. Na malowidłach ściennych znajdujących się w grobowcach etruskich. Teraz stracili już swoją dawną siłę i sławę wojenną przodków. Przy stole usługiwała im wielka liczba domowników. VII. jak gospodarze i usługujący było wspaniałe. ks. Jakkolwiek było z ową moralnością. ale imię matki. skrzynkowa. Cechowała ich ujmująca dziecięca lekkomyślność. Wyjątkową w starożytności i wysoką pozycję społeczną kobiet etruskich podkreśla fakt. Gdyby zachował się zapis dźwiękowy z życia 102 „. że obok imienia męskiego dodawano nie imię ojca. u boku mężczyzn znajdują się zawsze kobiety. potem o wielu pokojach otaczających atrium. Wszystko. 103 .. wybranych spośród najwdzięczniejszych i odzianych w mniej lub więcej kosztowne stroje. mądre kucharskie utensylia. Przychocki. zabawy i festyny. ażebyś na ten sposób ruski / Niegodnie swojem ciałem na posag zbierała”. Sztuka gastronomiczna musiała być znakomita. Malowidło ścienne w grobowcu Golini w Orvieto przesycone jest smakowitym zapachem kuchennym. skłonność do wyrafinowanej elegancji i luksusu.

Życie w Etrurii nie było jednak nie kończącym się festynem. nieustannie obecny głos fletu. i odpłynęli. wabił w sieci dzikie zwierzęta dźwiękiem swego instrumentu. Flecista. wtedy król podzielił wszystkich Lidyjczyków na dwie części i jednej kazał ciągnąć losy na pozostanie w kraju. potem wyrażających treść prośby do niebian. potem. przed Chr. przy czym to jeden. Na nie włożyli całe ruchome mienie. której los kazał pozostać na miejscu. wyznaczył sam siebie jako króla. Z całej literatury dramatycznej Etrusków nie pozostało nic. składających ofiary swym protektorom. nad emigrantami zaś swego syna. że Etruskowie pojawili się w VIII w. lecz coraz bardziej się srożyło. Była to kraina sztuki i posępnej religii. Nad tą częścią. przestając grać. O tych śpiewach ludowych. wspomina Horacy. minąwszy wiele ludów. położonej na wybrzeżu Azji Mniejszej. drugiej – na emigrację. Legenda etruska mówi także o iście orfickiej metodzie polowania. aby nie pożądać jedzenia. aby poszukać sobie środków do życia i ziemi. zrazu niezgrabnych. Lidyjczycy przez jakiś czas znosili go cierpliwie. jedli. nawiedził całą Lidię wielki głód. niejakiego Volniusa. Jego geneza.) . ukryty w gąszczu. Zadziwiające zdanie starożytnego obserwatora. gdzie 104 histrion – aktor (łac. syna Manesa. Po wynalezieniu gier tak się wobec głodu zachowali: przez jeden dzień grali bez przerwy. jakie im było potrzebne. Tancerze. imienia autora tragedii toskańskich. W końcu. I tak wynaleziono wtedy grę w sześciany. Drugim źródłem dramatu były śpiewy rolników. szukali środków zaradczych. kostki zaokrąglone.Etrusków. mieszali ciasto na chleb i chłostali niewolników”. to drugi co innego wymyślał. Problem pochodzenia pasjonował już starożytnych. mimowie i aktorzy etruscy szybko zawitali do Rzymu i stali się tam niezwykle popularni (nazwa histrion104 jest pochodzenia etruskiego). pełnych chłopskiej werwy i humoru. a także bardzo różnej od rzymskiej koncepcji życia. Od muzyki i tańca krok tylko do teatru. Po losowaniu więc jedni z nich wywędrowali z kraju. Brzmi to jakby mowa była o duchu w romantycznej balladzie. miała być następująca: młodzi ludzie modląc się do bogów wykonywali szereg gestów. „Za króla Atysa. zdaniem autora rzymskiego. „Przy dźwięku fletu Tyrreńczycy szli do walki na pięści. Najsłynniejszym ośrodkiem tego rodzaju uroczystości była miejscowość Fescennium. w Italii. Pozornie paradoksalny jest ów etruski stop lęku śmierci i wyrafinowanej doczesności. Powiedzieliśmy. Herodot wywodzi ich z Lidii. tego bowiem wynalazku nie przypisują sobie Lidyjczycy. przybyli oni do Umbrów. Kiedy jednak zło nie ustawało. podkreślając ich przysłowiową swobodę wypowiedzi i rubaszny sarkazm. udali się do Smyrny i pobudowali sobie statki. piłkę i wszystkie inne rodzaje gier z wyjątkiem warcabów. gdy nie ustawał. jeśli nie liczyć zabłąkanego i odartego z dzieł. W ten sposób spędzili osiemnaście lat. a w drugim dniu. akcentem dominującym byłby modulowany. który nazywał się Tyrrenos.

cit. Nie tylko dlatego. Ci. nosząca inskrypcje w języku zbliżonym do etruskiego. jak kształtował się ten naród na Półwyspie Apenińskim. Etrusci. ich cywilizacja powstała i rozkwitła w Italii. Inni historycy jako kolebkę Etrusków podają wyspy Morza Egejskiego. wiemy.. a była zapewne dziełem wielu czynników.. a nie czystego szczepu. Rasna. Tyrrenoi. oni sami określali się mianem Rasenna. 105 „Za króla Atysa. papież etruskologów. podpierając tę historyczną postać mitycznym praszczurem. który ich tu przywiódł: od niego tworząc swe miano. mówi nie bez irytacji. istnieją dla nas niepełnie. Nazwę Lidyjczyków zastąpili inną. Współcześni uczeni opowiadają się raczej za teorią wschodniego pochodzenia Etrusków. . Tajemnica języka etruskiego pociąga od przeszło trzech wieków umysły badaczy. o czym świadczy odkryta kamienna stela nagrobna. Jeszcze jeden kamień do ogrodu maniaków etnicznej czystości narodów. których pochodzenia nie znamy. 65-66. Rzymianie – Tusci. W jednej ze swoich prac Massimo Pallottino. Tłum. po wyliczeniu przodków dochodzi do Herkulesa. kiedy mówi o Leonidasie. jak Celtowie. op. a zasypany jest pytaniami nie o co innego. czy pochodzili ze Wschodu. że na pojęcie tego narodu złożyły się ludy tak różne. Hammer. Rzymianie. a w dodatku mówili językiem. żeby poprzestać tylko na pierwszych z brzegu wyliczeniach. Widzimy zbiorowość przez pryzmat jednostki i rodziny czystej linii genealogicznej. Jak wyjść z błędnego koła domysłów i hipotez. który przypominał dialekt autochtonów z Lemnos przed podbojem tej wyspy przez Ateńczyków. Bo mówiąc o Francuzach (czy o jakimkolwiek wielkim narodzie). a nie. nazwali się Tyrrenami”105. w które uwikłani byli starożytni? Franz Altheim i Massimo Pallottino proponują. s. Ich dzieła pełne są zmyślonych najczęściej genealogii. Irytacja uczonego jest słuszna. że wystarcza. I. ks. jak jest w istocie. pod wieloma względami jej równą. ale co robić z bardzo ludzką ciekawością i potrzebą dochodzenia początków. tak samo skomplikowane i zagadkowe jak geneza Etrusków.założyli miasta i po dziś dzień mieszkają. ale o genezę Tyrreńczyków. Dionizy z Halikarnasu ma ich za autochtonów. Herodot. Grecy nazywali ich Tyrsenoi. Posiadali bowiem kulturę i organizację polityczną bardzo zbliżoną do greckiej. Dla Greków byli Etruskowie niepokojącą zagadką. aby w salonie pojawił się badacz umarłej cywilizacji. Ligurowie. jakby te problemy były do korica wyjaśnione i powszechnie znane. etnicznej mieszanki. Nikt natomiast nie męczy uczonych pytaniami na temat pochodzenia Greków czy Rzymian.. tych samych.” – Herodot. wywodzonej od bohatera-protoplasty. aby pytanie o pochodzenie Etrusków zastąpić sensowniejszym pytaniem. ale nie mieścili się także zupełnie w kategorii barbarzyńców. Rozumieli tę potrzebę dziejopisarze starożytni. Niezależnie od tego czy byli autochtonami. że stanowili pierwszą poważną przeszkodę kolonizacyjnych podbojów. Frankowie. wziętą od imienia królewskiego syna.: S.

terminy podobne. Czyż nie był to tak bardzo pożądany tekst dwujęzyczny łacińsko-etruski? Poprosiłem i otrzymałem bezzwłoczne pozwolenie mego informatora na przebadanie jego posesji. Niemal wszystkie to epigrafy nagrobne w rodzaju „Vel Partunus syn Velthura i Ramta Satinei umarł w 28. jakim ulegał w ciągu wieków) jest nam znany. jak to zakładają. Jedni posługują się metodą dedukcyjną: podkładając pod tekst etruski jeden ze znanych starożytnych języków. których istnienia mamy prawo się domyślać. Inni stosują metodę indukcyjną: rezygnują z pomocy innych języków. Otóż potrafimy dość łatwo czytać teksty etruskie. Ta bogata cywilizacja przekazuje nam zamiast poematu i świętych ksiąg. greckim. ale poza trzema cennymi znaleziskami (z których największy. Posiłkują się sporą już wiedzą o religii i cywilizacji Etrusków. Zanim szczęśliwe odkrycie da im w rękę wymarzony tekst dwujęzyczny. musi być dostatecznie duży i. Liczba etruskich przekazów językowych jest wprawdzie spora. egipskim. zupełny brak samogłoski „o”. tytułów w hierarchii społecznej czy faktów znanych skądinąd. Lista tych eksperymentów jest długa. którą w języku Etrusków zastąpiło „u”). ale nie rozumiemy ich. beznadziejnie szary zbiór klepsydr. w każdym razie nie to. Nie wiedząc. system alfabetyczny Etrusków (mimo zmian. asyryjskim.Odczytanie nieznanego pisma jest zwykle poszukiwaniem odpowiedników fonetycznych i sensu znaków. Materiał lingwistyczny nieznanego pisma. ale żaden z bloków wydobytych nie nosił najmniejszego śladu jakichkolwiek . liczy 1500 słów) teksty są krótkie i rozpaczliwie monotonne. Wiemy. Fonetyka natomiast tego języka jest zdecydowanie różna od greckiej (np. który. wymagające wielkiej ostrożności i subtelności. że tyrreński alfabet wywodził się prawdopodobnie z greckiego i poszczególne znaki reprezentują zgłoski podobnie jak w greckim. zakopał go po prostu w ziemi. czego się spodziewałem. Ale język Tyrreńczyków okazał się wyjątkowo oporny wobec tych prób. Niestety! Kopanie nie dało nic. Inaczej mówiąc. różnorodny. które mogą odnosić się do praktyk religijnych rytuałów. należący bez wątpienia do kilku budynków z epoki rzymskiej. co zrobić z ogromnym kamieniem. ściśle – rozumiemy niewiele. hetyckim czy dialektami italskimi. jak to w czasie prac archeologicznych w Toskanii właściciel badanego terenu zwierzył się. Tak było z hieroglifami czy pismem klinowym. Wydobyto stos kamieni. bo wynosi 10 000. Obie metody. wyszukują powtórzenia. starają się rozszyfrować etruski bez tej dodatkowej pomocy. Z językiem etruskim sprawa jest diametralnie inna i wręcz paradoksalna. Część kolumny pokrywały znaki alfabetu łacińskiego. doprowadziły na razie do rezultatów skromnych. roku życia”. pracują niejako wewnątrz badanego języka. Niewdzięczny materiał nie zniechęca jednak badaczy. które staramy się odczytać. spokrewniony jest z etruskim. drugą część znaki zupełnie dla wieśniaka niezrozumiałe. Cierpliwi językoznawcy próbowali wyjaśnić ciemne teksty hebrajskim. że odkrył kolumnę całą pokrytą pismem. co najważniejsze. Francuski etruskolog Raymond Bloch opowiada. przechowywany w Zagrzebiu. „Łatwo można wyobrazić sobie moją emocję.

jakby to były drugorzędne dzieła Greków. mogą przynieść wyjaśnienia zagadki. Zawiedziony i podniecony jednocześnie. Także inne wyjaśnienie wydaje się prawdopodobne: inskrypcja została rzeczywiście odkryta. słyszano o moim pragnieniu znalezienia inskrypcji łacińsko-etruskiej i zrealizowano w wyobraźni przedmiot moich pragnień. ani tezą. szukają nie prawdy obiektywnej.H. Być może. dziś już przezwyciężona teoria „postępu” sztuki. a epoka etrusko-rzymska trwała aż do trzeciego wieku naszej ery. ale także dla amatorów. Jest to ogromna szansa. wieśniak. Długi czas byłem ślepy na sztukę etruską. Do końca XIX wieku ich sztuka uważana była za mało interesującą kopię sztuki greckiej. gdyż cała okolica bogata była w toskańskie groby. rzeźby nagrobne wydawały mi się rzymskimi kopiami. U podstaw tego osądu leżała pozytywistyczna. przeszukiwał zapewne swoją posiadłość w nadziei znalezienia etruskich przedmiotów. Otóż. ale daremnie. a także w Azji Mniejszej. Zabłudowski. Nigdy jednak nie przyznałby się do tego świętokradztwa”. ogłoszenia i dekrety. że istniały dokumenty etrusko-rzymskie. pozwalający odtworzyć życie polityczne i prywatne Etrusków. Nocą wyobraźnia poszukiwaczy skarbów staje się bardziej żywa i śmiała. aby uniknąć wszelkiej niedyskrecji i skryć się przed ciekawym spojrzeniem przechodniów i sąsiadów. Potrącałem wzrokiem w muzeach etruskie brązy. właśnie w mało eksplorowanych miastach. nie tylko dla naukowców. Przeżyłem w skrócie historię pogardy i olśnienia Etruskami. Jeśli są czymkolwiek. a nie miast. Ci ostatni. Ubóstwo przekazów pisanych wynagradza w dużym stopniu bogaty materiał z dziedziny sztuki. Fragment ten dobrze ilustruje pasjonującą grę archeologii z przypadkiem.. Nadzieja natrafienia na taki dokument. . Rozszerzyłem teren moich poszukiwań. co się często w różnych krajach zdarza. że zwycięzcy nie wytępili zwyczajów i języka zwyciężonych. Mój informator.: A. a więc na terenach ścierających się wpływów etruskich i greckich. „Etruskowie nie są ani teorią. Mimo licznych niepowodzeń uczeni nie kapitulują..napisów. zawierające cenne materiały. to doświadczeniem”106. Dotychczasowe badania prowadzone były przeważnie w obrębie nekropoli. Zamiast monotonnego mamrotania tekstu pozwolono nam oglądać tę cywilizację. Nie po raz pierwszy sztuka zastępuje pismo. jest tym większa. jak twierdził. Nie jest to rzeczą niemożliwą. Lawrence.. ale kontaktu. jak pisze D. być może zniszczył ją. jak to się często zdarza. staje się znakiem i świadectwem utrwalonej obecności. te poszukiwania odbywały się w nocy. Tłum. Otóż jest rzeczą więcej niż prawdopodobną. 106 Etruskowie. dotyczące administracji czy innych spraw publicznych. ale nasz poszukiwacz skarbów zamiast ją zakopać. rozbijając młotem i zużytkował jako budulec.. Piękna walka inteligencji z tajemnicą trwa. chciałem wyjaśnić przyczynę tej tajemnicy. Wykopaliska prowadzone w Kampanii...

Koroną antyku miała być naturalistyczna rzeźba grecka okresu hellenistycznego. Zły akademicki gust, połączony z przeszczepioną z dziedziny nauk społecznych teorią – unicestwiał Etrusków. Jules Martha, w książce swojej Sztuka etruska, wydanej w roku 1889, mógł spokojnie obwieścić, że sprowadza się ona do mniej więcej nieudolnych naśladownictw. Ale od początku naszego wieku perspektywy, wrażliwość gwałtownie się zmieniły. Przyczyniły się do tego niemało rewolucyjne programy i manifesty sztuki współczesnej. Uwaga historyków, krytyków, a także publiczności skierowała się na okresy i szkoły określane dotychczas pogardliwie jako prymitywne, schyłkowe, barbarzyńskie w stosunku do ideału klasycznego. W polemice z tym ideałem sztuka Etrusków stała się jednym z ważniejszych argumentów. Owe polemiki i próby przewartościowania nie wyjaśniły jednak kapitalnego i jednego z najbardziej zawikłanych problemów historii sztuki, a mianowicie problemu artystycznej autonomii i oryginalności plastyki etruskiej. Mówiono wprawdzie o takich wyróżniających cechach dzieł Tyrreńczyków, jak intensywność wyrazu, osiągnięta przez zaakcentowanie szczegółu z uszczerbkiem dla mało jakby cenionej harmonii całości, zmysł ruchu, zamiłowanie do malarskiego szkicu, swobodna, otwarta struktura dzieła, a także tendencja do form abstrakcyjnych. Wszystko to pięknie powiedziane, ale obcowanie ze sztuką etruską było dla mnie nieustanną huśtawką zachwytu i rozczarowania, rozbrajało zmysł krytyczny i zdolność analizy. Przygoda, którą warto polecić niecierpliwym i klasyfikatorom. Dla wielu kontakt z dziełem sztuki zasadza się na potwierdzeniu przyjętego wzoru piękna. Dla tych sztuka etruska będzie szczelnie i nieuchronnie zamknięta. Aby ją w pełni odczuć, należy wyrobić w sobie zdolność spontanicznego, bezpośredniego reagowania, radosną ciekawość rzeczy innych od tych, które przyzwyczailiśmy się akceptować. Lekcja Etrusków jest lekcją wyzwalania się od przesądów estetycznych na rzecz trudnej do zdefiniowania, bezinteresownej gry oczu z przedmiotem. Uczucie potęgującego się chaosu towarzyszyło mi w czasie poznawania nowych etruskich nekropoli, nowych brązów, nowych rzeźb. Trudno pochwycić jakąś wyraźną linię rozwojową tej sztuki czy sensowny, wyjaśniający podział na szkoły i okresy. Niewątpliwe arcydzieła, bez których nasze muzeum wyobraźni byłoby uboższe – Apollo z Veii, sarkofag małżonków z Caere, przemieszane są z przedmiotami sztuki, których seryjny charakter i artystyczna wtórność rażą i odpychają. Niemal w każdym dziele Etrusków zawarte są trzy czasy: dziedzictwo bardzo dalekiej przeszłości, współczesny wpływ sztuki greckiej i antycypacja sztuki rzymskiej. W dziedzinie artystycznej, podobnie jak w życiu, Etruskowie wydają się być w ciągłej pogoni za nieuchwytną formułą i krystalizacją. Melancholijna promenada: Cerveteri, Tarkwinia, Volterra, Veii; pagórki kamiennych grobowców dokładnie zarosłe trawą. W królestwie pinii, świerszczy i cyprysów, płytko pod

ziemią utrwalone na ścianach uczty, polowania, balet. Najgłębiej w pamięci zapisują się rzeźby nagrobne. Mężczyzna oparty na łokciu, z uniesioną głową, okryty draperią, która odsłania jego tors, jakby wieczność była długą, gorącą nocą letnią.

Lekcja łaciny

ranae. Był to biały. ranae. ubi primum. simulaque – równocześnie. antequam – zanim. cum – równocześnie. quod.. Jeśli wyróżniał się czymkolwiek. donec. Pod płaskorzeźbą jakby miejsce na napis. Kalinkowski. 47. Najstosowniejsza byłaby łacińska sentencja w rodzaju „Felix qui potuit rerum cognoscere causas”109 lub. powtarzaj: rana. odtąd. kto zdołał poznać przyczyny wszechrzeczy (łac. jak wszelkim stworzeniem. priusquam – wprzód. ut primum – skoro. simulac – skoro tylko. Wergiliusz. antequam. Wchodziło się przez ciężką bramę. 490.108 A przede wszystkim zapoznaj się ze strukturą zdań warunkowych. żaby itd.: S. 14.). ut – kiedy. Georgiki. Poznaj zawiłość zdań czasowych: ubi. cum. to surową prostotą. Schody. 110 . Dziecku należy się szczególny szacunek (łac. Juwenalis. z czerwonym. ale nikt nas o zdanie nie pytał – pouczenie Juwenalisa skierowane do wychowawców młodzieży – „Maxima debetur puero reverentia”110. a na szczycie schodów potężny posąg patrona 107 108 „rana. Satyry. priusquam.: S.. jeśliby nas ktoś pytał o zdanie.). rządzi pragnienie szczęścia. gdy. Odpowiedź na list Francesca. ranae.. kiedy. simul – jednocześnie. ut primum. rana. obywatela rzymskiego I Gimnazjum stało na wzgórzu. Fasada bez ozdób. Bolesław Miciński.” – żaba. na kłamstwo. kochany Francesco. donec – dopóki. aby w nich nie było miejsca na oszustwa. na szantaż. Kalinkowski. tylko na szczycie znajdowała się płaskorzeźba przedstawiająca orła. skoro. pierwej. spadzistym dachem. trzypiętrowy gmach o dużych oknach. dum – podczas gdy.. 2. rana107. ranam. ut. simul. quod – o ile. ubi primum – skoro tylko. kiedy. Tłum. simulac.Jeśli więc i Tobą. Tłum. simulaque. 109 Szczęśliwy. dum. ubi – gdy.

jak wiadomo. najeżony niebezpieczeństwami świat szkoły. że zbyt dosłownie pojęli zasadę „Repetitio est mater studiorum”111. Pamiętam dobrze ten dzień. To oni pierwsi wprowadzili nas w skomplikowany. Poruszali się swobodnie i patrzyli na nas z góry. Potem kazał nam siadać i 111 Powtarzanie jest matką nauki (łac. Z tej samej. Ich szkolne niebieskie mundury nie były nowe. Stamtąd szło się długim korytarzem z kamienną posadzką. kiedy po raz pierwszy wszedł. Los obdarzył nas uroczym opiekunem klasy. siwym polonistą. . W gimnazjum panował kult rozumu. zdawałoby się. jak to było możliwe.). a właściwie wkroczył do naszej klasy. Myślę. Staliśmy przed ławkami. nic bardziej nie wpływa na rozwój okultyzmu niż urzędowy racjonalizm. i nie wisiały żałośnie za duże. W porównaniu z nimi byliśmy jak kukły na wystawie sklepu z konfekcją. Nie wiem. Zdawało się. Gorycz ich porażki łagodził zapewne fakt.naszej szkoły. wilgotnej odzieży i strachu. chociaż cały był zaprzeczeniem wiejskiej dobrodusznej gamoniowatości. Była to jakby kuchnia szkolnych woni – prochu. skóry. niedostatecznych not zwanych baniakami i straszliwego gniewu naszych preceptorów. Trwało to długo. że cieszyli się wśród nas. zapewne. lecz wrażenia węchowe. należało rozpoznać przeciwnika tak dokładnie. Gipsowo blady król miał wysunięty lewy but i ten nieważny. nie licującego z powagą zakładu wychowawczego. bez żadnej zażyłości z ciałem. Nic nie pomogły surowe zakazy. kredy i wilgotnej tablicy. dlaczego ten ostatni nosił u nas przydomek Grzesio. jeśli nie oryginałem. żółtodziobów. przyczyny cyklony noszą dźwięczne kobiece imiona. patrzył na nas badawczo. oddawaliśmy się tym magicznym praktykom z ciemnym chłopskim uporem. że przejawiała się w tym piękna ludzka dążność do oswojenia spraw i zjawisk niepojętych i budzących przerażenie. ale. Repetenci. co było atrybutem przewrotnej gimnazjalnej elegancji. którego dla słodyczy charakteru nazywaliśmy Rózią. szczegół stał się materialną przyczyną uczniowskiego zwyczaju. które doświadcza. Moja lękliwa wrażliwość nowicjusza rejestrowała z początku najmocniej nie obrazy. Szatnia znajdowała się na samym dole w rozległej suterynie. a więc pachnącym kamieniem. Natomiast matematyk i łacinnik budzili świętą grozę. lustrował jak dowódca swój oddział przed defiladą. jaki przystoi weteranom. Zaraz pierwszego dnia naszą uwagę zwróciła grupa uczniów trzymających się jakby na uboczu. Ponieważ każdy z naszych profesorów był indywidualnością. a on przechadzał się między rzędami. autorytetem. tak jak nasze. Życie. W dostojnej bieli patrona ów lewy but był niepokojąco czarny i wypolerowany od licznych dotknięć. które uchronić nas miały od złych uroków. nadawało ich twarzom gorzką wyniosłość. Byli naprawdę inni. Szczególną naszą zazdrość budziły sukienne spodnie świecące na pośladkach jak lustro. aż do klasy z zapachem pokostu.

Padały tajemnicze nazwy: Curia. Nie było wątpliwości. ale Pont du Gard. Obraz był widmowy. żebyście się pętali po stolicy cezarów jak nieokrzesani barbarzyńcy”. nie w orszaku. Ale jednocześnie prześladowała mnie myśl. W tym czasie znałem już nieźle południe Francji. to w zupełnie innym znaczeniu tego słowa. niewiele z tego rozumiejąc. a więc nierzeczywiste. Pierwsze swoje kroki skierowałem na Forum. Potem. Portyk Pereł. ale sam. eschatologią cywilizacji. Wspominam o tym z wdzięcznością. kto wygra ten pojedynek. Maison Carrée. Nie chcę. arena w Arles czy teatr w Orange. tak nam się przynajmniej zdawało. Ściśle mówiąc. Na razie nasz profesor zadowolił się uwagą: „Być może przyjedziecie kiedyś do Rzymu w orszaku prokonsula. otoczone lawą asfaltu. że nie tutaj przemówi do mnie wielkość tej cywilizacji. Powiedział. kamienie zjadane przez czas. Patrzyłem tedy z Kapitolu na łuki. Do Rzymu przyjechałem dwadzieścia lat później. zaczął rysować na tablicy plan Forum Romanum. ni stąd. Objaśnienia miały nastąpić później. nie należały nigdy w sensie politycznym. czyli Gallia Narbonensis112. Ziemie. W zimnym świetle reflektorów to centrum starożytnego świata było wielką szacowną rupieciarnią. nie należały już wówczas do Cesarstwa Rzymskiego. Odcięte od nocy było jak fotografia. ni zowąd. Powinniście zatem poznać główne budowle Wiecznego Miasta. Via Sacra. Prowansja – podobnie jak 112 Gallia Narbonensis – Prowansja i Langwedocja . co spotkałem na granicy Brytanii i Szkocji. jak to. To. bo w końcu młodzieńcy rzymscy w naszym wieku przywdziewali togę męską i gotowali się do rządzenia największym imperium świata. Basilica Iulia. dnem. Jeśli należały. jest zasługą mego profesora łaciny. Była noc. przy całej świetności tych zabytków. że odczucie owej wielkości zaskoczyło mnie niespodziewanie w kilka lat później w miejscowości New Castel w drodze do Szkocji. że nie należy szukać Rzymu w Rzymie. Rostra. po której toczyły się ze zgiełkiem i hukiem świetliste pojazdy. Przebywałem wówczas w Anglii w zupełnie innych zamiarach niż studiowanie śladów Rzymian. W naszych zeszytach kopiowaliśmy posłusznie plan Forum. więc Forum było zamknięte. resztki portyków. ostatecznym kształtem wszelkiej dumy i potęgi. Lapis Niger.podał listę lektur obowiązujących i nadobowiązkowych. Niechaj nie będzie to poczytane za polowanie na paradoksy. liczy tylko na nasz rozsądek i poczucie odpowiedzialności. nie zrobiły na mnie tak wielkiego wrażenia i nie skierowały myśli na nowe tory. że nie będzie nas zachęcał do nauki. że nie czułem się zagubiony wśród kamieni. Na drugi dzień poszedłem zwiedzać Forum metodycznie w pełnym świetle słońca. począwszy od Łuku Septymiusza Sewera aż do Bazyliki Konstantyna i Portyku Nerona. na których urodziłem się. jeśli powiem. źródło Juturny.

W New Castel. nic. nie było ani marmurowej świątyni. a nade wszystko zniszczone przez fale przypływu części floty zmusiły wodza do zawarcia pokoju zaproponowanego przez Brytów i wycofania się do Galii. dzikim plemionom barbarzyńców. Wyspiarze czekali na najeźdźców. Po raz pierwszy wojska rzymskie pod wodzą Juliusza Cezara stanęły na wyspie pod koniec sierpnia roku 55 przed Chr. już od momentu lądowania zadawali im poważne straty. dosłownie nic. Juliusz Cezar nie stoczył z nimi żadnej decydującej bitwy. Ta śmiała operacja wojenna nastąpiła nagle. legiony byłyby wydane na łaskę i niełaskę tubylców. poza kręgiem żywotnych interesów imperium. Trudności aprowizacyjne. a więc na krańcach ówczesnego świata. składającej się z dwu legionów. z których padał przejmująco zimny deszcz. przecinający całą wyspę – najdalej na północ wysunięty szaniec cywilizacji. która usiłowała się bronić przeciw nie podbitym. Brało w niej udział 5 legionów i 2 tysiące jazdy. poza basenem Morza Śródziemnego i jak się może wydawać. Ale Cezar znów popełnił fatalny błąd. Najlepszym sprzymierzeńcem Cezara był brak zmysłu politycznego jego przeciwników. Wiadomości o jej kształcie. pogarszająca się pogoda. licząca 800 okrętów. Na 113 Massilia – dzisiejsza Marsylia . ani nawet łuku tryumfalnego. tak przeraziła Brytów. Jak doszło do podboju Brytanii? Wyspa leżała daleko. przesłanie Rzymian było czymś niezwykłym i jakby graniczyło z zuchwałym szaleństwem. ciągnący się przez pagórkowaty teren w linii niemal prostej od ujścia rzeki Tyne na zachodzie aż do zatoki Solway na wschodzie.Hiszpania czy Dalmacja – należała do Rzymu w sposób niejako naturalny dzięki temu samemu niebu i przyrodzie. niskimi chmurami. że stawili opór najeźdźcom dopiero w okolicy dzisiejszej Canterbury. tam pod nawisłymi. Druga kampania w rok później była zakrojona na daleko szerszą skalę niż pierwsza. Dla przeciętnego Rzymianina Brytania leżała na granicy. pochodziły od żeglarzy i kupców. Był tam natomiast dobrze zachowany wał ziemny. więc umysł włączał do imperium te podbite prowincje bez zdziwienia i sprzeciwu. a pełne były fantastycznych informacji. Nie była to co prawda klęska. żyjącego w czasach Aleksandra Macedońskiego. Gdyby Brytom udało się zniszczyć flotę rzymską. zasobach i zamieszkujących ją ludach były mętne. greckiego podróżnika z miejscowości Massilia113 w Galii. Ogromna flota. Przeciwnie. w miejscu mego nawiedzenia Rzymem. co mogłoby wywołać jakąkolwiek estetyczną ekscytację. lekceważąc prawa morza i część jego okrętów pochłonął żywioł. Najbardziej znana była prawdopodobnie relacja Pytheasa. była niedostatecznie przygotowana i omal nie skończyła się klęską armii inwazyjnej. ale dość wątpliwy i drogo okupiony połowiczny sukces. w pobliżu wyspy Thule. a wojska jego płytko zagłębiły się w niegościnny kraj. jeśli nie poza granicami geograficznej rzeczywistości.

Rzymianie mieli wówczas daleko więcej szans na ujarzmienie tej mglistej wyspy. Rzymianie zmuszeni byliby się wycofać. I rzeczywiście. Nie posiadali także żadnego rozsądnego planu strategicznego. aby skutecznie stawić czoło armii inwazyjnej.to zapewne liczył nie mniej niż na męstwo swoich żołnierzy. Historyk francuski Albert Grenier nazywa wyprawę do Brytanii ekstrawaganckim i szalonym przedsięwzięciem. Doradzanie po dwu tysiącach lat wodzom przegranych kampanii jak należało postąpić. „który chciał więcej zdobyć. aby przeciwstawić się najeźdźcom. Cezar skorzystał z pierwszej okazji i zawarł pokój z Kasywelaunusem. . Podobnie jak mieszkańcy Galii ich celtyccy pobratymcy z wyspy nie potrafili zorganizować się pod jednym dowództwem. Wielu historyków niepokoiło pytanie. jest mało sensowne. że pewnego dnia Brytowie mogą przyjść na pomoc swoim celtyckim pobratymcom z kontynentu. i wreszcie. wyszli jako zwycięzcy. Ale dość szybko nastąpił konflikt w obozie przeciwników Cezara i królowie poszczególnych plemion zaczęli paktować z wodzem rzymskim. jak sugeruje Swetoniusz. Aby zwyciężyć. czyli partyzantki. nieźle uzbrojeni. Nie było to zapewne tylko wynikiem namiętnego pożądania pereł. taktykę nękania legionów. i to ze znacznymi stratami. wyprawa do Brytanii równoważyła w pewnym stopniu sukcesy wojenne na wschodzie jego konkurenta do władzy. Systematyczny podbój rozpoczął się niemal sto lat po wojennej ekskursji Cezara. bo z kampanii. Wydaje się jednak. Camille Julien zaś widzi w tym przejaw charakterystycznej dla Cezara żarłoczności. należało unikać frontalnej rozprawy i stosować niewygodną dla legionów taktykę małej wojny. co stanowi ulubioną rozrywkę pisarzy historycznych. a ich naturalnymi sojusznikami były lasy i bagna. Zrazu większość ludów południowo-wschodnich Brytanii zjednoczyła się pod naczelnym dowództwem króla Kasywelaunusa i stosowano najsłuszniejszą taktykę walki podjazdowej. Jérome Carcopino – operacją prestiżową bez żadnej przyszłości. a także zabezpieczyć zdobytą Galię od ataku z zachodu. jeńców i nakładając na podbite ludy haracz. zabierając łupy. Pokój zresztą korzystny dla Rzymian. po co Cezar wdał się w tę ryzykowną awanturę. Ponieważ z Galii nadchodziły niepokojące wieści o buntach. Trudno jednak powiedzieć. oblanej zimnym morzem. że Brytania – czy choćby jej część – weszła w skład imperium. Gdyby wojna przybrała taki właśnie obrót i przeciągnęła się ponad jeden rok. A przecież byli liczniejsi niż najeźdźcy. przewagi oręża rzymskiego na legendarnej wyspie wywołały w Rzymie entuzjazm niebywały. co jest szczególnie ważne. to znaczy napadać na tabory i zabłąkane na bezdrożach oddziały. było bowiem teoretycznie możliwe. niż mógł utrzymać”. że intencje przyszłego dyktatora były bardziej prozaiczne i kalkulowane na zimno: pragnął po prostu wzbogacić siebie i swoje legiony. ciężko posuwających się w głąb nieznanego kraju. zwłaszcza że w tym wypadku wyspiarze robili wszystko. Pompejusza. która mogła zakończyć się ich klęską.

za panowania cesarza Klaudiusza. Do tych formacji doszła jeszcze legia IX Hispana z Pannonii (dzisiejsza Austria). licząca około 40 tysięcy ludzi. Na czele wyprawy staje legat konsularny Aulus Plaucjusz. Tłum. jak się zdaje. Ten ostatni umiera wkrótce i przez długie lata Karatakus. wyrusza na podbój Brytanii armia rzymska składająca się z czterech legionów. Przybył z pewnym opóźnieniem. obrazili Rzymian żądaniem wydania zbiegów. władca księstwa położonego nad środkową i dolną Tamizą. na wybranym przez niego terenie. jak ów nieszczęsny Kunobelinus. Brytania była penetrowana przez rzymskich kupców. Po przekroczeniu Tamizy legiony zatrzymują się w oczekiwaniu na przyjazd cesarza. a także prowokowali zamieszki na wybrzeżu galijskim. w Germanii. Niemirska-Pliszczyńska. na wykorzystaniu naturalnych linii obrony i przeszkadzaniu Rzymianom w przeprawach przez rzeki. którzy dostarczali cennych wiadomości zarówno geograficznych. Jeśli doliczymy do tego wojska pomocnicze (auxilia115) oraz oddziały galijskie i trackie. W roku 43 po Chr. Wojska lądują w trzech różnych punktach i armia rusza na zachód. „Przez dziesięć długich lat Karatakus był kolcem wbitym w ciało armii rzymskiej i zdobył wiele sukcesów większych lub mniejszych. kiedy to zaryzykował wszystko i stracił wszystko w ostatniej druzgocącej klęsce” – mówi angielski historyk Ian A. XX Valeria Victrix z Novaesium (obecnie Neuss) i XIV Gemina stacjonująca nad dolnym Renem. niezłe rozpoznanie przeciwnika i jego kraju. dwudniowej bitwy dochodzi nad rzeką Medway. Trzy czwarte sił operacyjnych stanowiły wojska stacjonujące nad Renem. wygnany i wyzuty z władzy przez syna i szukający na dworze cesarskim sprawiedliwości. późniejszy pierwszy zarządca Brytanii. Brytowie popełnili fatalny błąd.: J. Swetoniusz. boski Klaudiusz bowiem „pragnął chwały rzeczywistego tryumfu”116. Siły Brytów znajdują się pod dowództwem Karatakusa i Kogidumnusa. Dla wielu historyków udział cesarza był z 114 115 116 „właśnie buntowali się Brytowie z powodu zatrzymania [przez Rzym] ich zbiegów” (łac. Były to legiony: II Augusta z Argentoratum (dzisiejszy Strasburg). Wojna stała się nieunikniona. ale historia wspominając o jego walkach mówi tylko o jednej wielkiej bitwie.) rzymskie wojska pomocnicze. Zwyciężają wprawdzie Rzymianie. jak i o stosunkach społecznych.Posiadali przede wszystkim dość szczegółowe informacje. Richmond. następcy Nerona. Mówi o tym lakonicznie Swetoniusz: „tumultuantes Britannos ob non redditos transfugas”114. była to jak na owe czasy wcale potężna armia. ale ich przeciwnik nie jest bynajmniej rozbity. Do ciężkiej. spowodowanym niegodziwościami meteorologii. Taktyka wyspiarzy zasadza się. będzie głową antyrzymskiego oporu. W stolicy świata przebywała garść emigrantów politycznych z wyspy. . Żywoty Cezarów.

ale archeologowie odkryli dramatyczne szczątki. który przystał na współpracę z najeźdźcą. Nie jesteśmy jednak całkiem bezradni. z koniecznym oczywiście okrojeniem suwerenności: przysięgą na wierność cesarzowi i zobowiązaniem lojalności wobec Rzymu. Była to afera peryferyjna i jej dzieje trzeba odtworzyć z rozproszonych fragmentów. zwanej euthytonos.wojskowego punktu widzenia bez znaczenia dla całej kampanii. dokonywała polityka. władca królestwa Verica (w Sussex). gdzie „odbył tryumfalny wjazd z największym przepychem”118. Niemirska-Pliszczyńska. zapewne pospiesznie założony w czasie oblężenia.) . ruchy wojsk. często bardzo sumaryczne i niedokładne. zlokalizować główne bitwy i potyczki. Dlatego trudno teraz zrekonstruować te wydarzenia. lokalni przywódcy i królowie plemienni wchodzili w układy z najeźdźcą. a mianowicie o względy prestiżowe. a w stosie pacierzowym jednego z obrońców tkwi pocisk wyrzucony zapewne z machiny wojennej Rzymian. Tamże.: J. Chodziło zresztą o coś zupełnie innego. Ale są to tylko propagandowe dekoracje tej wyprawy długiej. a nawet przyznano wyjątkowy tytuł rex et legatus August i in Britannia119. podać przebieg poszczególnych kampanii. Ziemia zachowała wiernie wymowne ślady walk. Niektórzy robili to szczerze i jak się zdaje z przekonania. a wówczas dowódcy II legionu. W obrębie wałów obronnych odkryto cmentarz wojskowy. niepodobna nawet czasem wymienić nazwy ludów. Czego nie mógł dokonać oręż. który niszczył i tratował wszystko. Nie należy sobie jednak wyobrażać. „Rzym chciał widzieć swego władcę w wieńcu zwycięzcy”117. jakie zachowały się w pismach historyków cesarstwa. I Klaudiusz wkracza na czele legionów do Kamulodunum (Colchester). Właśnie niejasnej. że zdobywanie Brytanii polegało tylko na posuwaniu się potężnego walca wojennego. Był jednym z pierwszych. Nie były to zapisy świadków naocznych. krwawej i niejasnej. bo całe dzieje podboju są jakby fresk zatarty w wielu miejscach. Na przykład biograf Wespazjana. Działo się tak głównie dlatego. więc pozwolono mu rządzić jego ludem. stolicy króla-wygnańca Kunobelinusa. że pokonał on dwa silne szczepy tubylców i zdobył ponad 20 fortec. po czym pospiesznie wraca do Rzymu. Tłum. późniejszego cesarza. „stosownie do starego i od dawna już przez naród rzymski 117 118 119 Swetoniusz. Żywoty Cezarów. że Rzymianom wcale nie zależało na niszczeniu struktury społecznej kraju i zastanej hierarchii władzy. Nic nie wiemy szczegółowego o zdobyciu fortecy Dunum (obecnie Maiden Castle). W czaszkach szkieletów znaleziono odłamki rzymskich mieczy. mówi tylko. Tylko tyle. król i namiestnik Augusta w Brytanii (łac. jak ów Kogidumnus. z którymi walczyli Rzymianie. lecz informacje czerpane z „drugiej ręki”. z których odczytać można los obrońców tej cytadeli.

: S. Wiemy o tym. pogromca dzikich plemion z Atlasu. Ten ośrodek kultury i polityki zarazem postanowił zdobyć Swetoniusz Paulinus. W roku 1944 znaleziono tam ogromną ilość militariów. Inni władcy szczepowi natomiast grali rolę Wallenrodów. W tym samym roku Ostoriusz „przesytem trosk znękany. jakimi skuwano niewolników. Dzieła.: S. wota religijne. Popełnił jednak fatalny błąd. Tłum. już w pierwszym roku sprawowania swego urzędu 120 121 122 123 Tacyt. wybitny wódz. gdzie wojskami rzymskimi dowodzi propretor121 Brytanii. Królowa najpotężniejszego plemienia wyspiarzy. przede wszystkim broni. bardziej ostrożna niż patriotyczna. wydaje zakutego w kajdany wodza w ręce Rzymian w roku 51 po Chr. Górzysty i lesisty teren tej części wyspy stwarza idealne warunki obrony. Pochodzenie tych przedmiotów z różnych odległych stron świata północnych Celtów od Irlandii aż po Yorkshire świadczy wymownie o zasięgu wpływów druidów z Mony. ekwipunku wojskowego. Na tej wyspie znajdowali schronienie ci wszyscy. domyślają się archeologowie. jak mogło się wydawać. były pretor. rozstał się z życiem ku radości nieprzyjaciół”122. Główne linie natarcia legionów rzymskich szły w kierunku zachodnim i północnym. zawierali traktaty pokojowe. a raczej domyślamy się tego z rozmieszczenia głównych garnizonów pod koniec lat czterdziestych: II legion stacjonuje na południowym zachodzie. a także – rzecz osobliwa – łańcuchów. że tam właśnie opracowano plany antyrzymskich powstań. decydując się na wydanie walnej bitwy. żeby jako narzędzie niewoli także królów posiadać”120 – komentuje trzeźwo Tacyt. Hammer. 1-2 propretor – (propraetor). XX w Gloucester (Glevum). prawdopodobnie Exeter (Isca). wróżbiarze . ale czekali tylko na sposobny moment. Zasięg zdobyczy rzymskich w tym czasie na froncie północno-wschodnim nie jest jasny. t. natomiast XIV najdalej na północnym zachodzie w Wroxeter (Viroconium). Były to. by jak król Icenów Prasutagus przemienić się ze sprzymierzeńców w rebeliantów. a nie. 1-2 druidowie – celtyccy kapłani. wydziedziczeni książęta i jest rzeczą więcej niż prawdopodobną. dla których okupacja była nie do zniesienia. Jednym z najważniejszych ich centrów była położona u wybrzeży Walii wyspa Mona (Anglesey). Ostoriusz Scapula. Tłum. inspiratorami rzymskiego oporu byli druidowie123. Dzieła. t. Podobnie jak w Galii. w której ponosi klęskę i ratuje się ucieczką na dwór królowej Brygantów Kartymandui. Hammer. który otrzymał namiestnictwo prowincji Tacyt. Najcięższe walki toczą się w Walii. uchodźcy polityczni. zbiegli jeńcy. arsenał. deklarowali poddanie się woli zdobywców.przyjętego zwyczaju. co doskonale rozumiał niezmordowany wróg Rzymian – Karatakus.

los rzymskich legionów na wyspie byłby przesądzony. Było to starcie dwu światów. na drugim jej. kobiet na tronie i tytuł królowej nie przysługiwał nawet tak lojalnej Kartymandui. Rzymianie nie uznawali. Zdarzenia te. dzisiejszy Cambridge). 1-2 tamże tamże . które mogło zakończyć się totalnym pogromem Rzymian nie mniejszym niż klęska Warusa w Teutoburskim Lesie. Cel zaborców był jasny: chcieli. Zrozpaczeni Icenowie chwytają za broń. bardzo ostrożny i politycznie rozważny. Inicjatywa leży w ręku powstańców. ponieważ siły rzymskie na terenach ogarniętych buntem są nieliczne. jak i Rzymian. z rozpuszczonymi włosami niosły przed sobą żagwie. by krew jeńców ofiarowywać na ołtarzach i z trzewi ludzkich radzić się bogów”125. Rzymianie traktują kraj Icenów jak swoją własność.zarządcy Brytanii. połowę swych ziem zapisał dwóm córkom. aby po śmierci króla-klienta jego dziedzictwo stało się ziemią rzymską. król Icenów. a nawet skłaniają do powstania sąsiedni lud Trynowantów. Dzieła. Był to testament. pod wodzą 124 125 126 Tacyt. w żałobnych szatach. legalną dziedziczką tronu powinna zostać wdowa po królu – Budyka. a dokoła nich druidowie. Zimą roku 59/60 przed Chr. z nielicznymi wyjątkami. co w sposób niezrównany opisuje Tacyt. skarb cesarstwa. że ci. Po drugie. Istniały jednak dwa poważne powody. zupełnie pominięta w sukcesji. Konieczne wydaje się wyjaśnienie tła wydarzeń. Zbuntowani. a ich dowództwo kompletnie zaskoczone i chwiejne. weterani. która wydała w ich ręce Karatakusa. na którą czekali niecierpliwie oficerowie. t. którzy z rękami ku niebu wzniesionymi modlili się i przekleństwa miotali. między którymi przebiegały niewiasty. Nie oszczędzono nawet drzew. a córki nierządem zhańbiono”126. połowę zaś cesarzowi. wymagają nieco szerszego omówienia. Hammer. „wycięto okrutnym zabobonom poświęcone gaje: uważali bowiem [druidowie] za rzecz godziwą. dla których ten testament był nieważny zarówno w oczach Icenów. wyzuto z dziedzicznych dóbr nawet krewnych króla. a na domiar zniewagi i upokorzenia: „Budykę chłostą sponiewierano. wschodnim. Kiedy gros armii rzymskiej zajęte jest walką na zachodzie wyspy. Wyprawa odbyła się w roku 59. na modłę Furii. Ponieważ nie miał on męskiego potomka. krańcu wybucha powstanie.: S. one to. zwane w historii buntem Budyki. umiera Prasutagus. Po pierwsze. Tłum. Zajmują domy i majątki jego mieszkańców. plemienia zamieszkującego południowo-wschodnią Brytanię (okolice Camboritum. – „Na wybrzeżu stał szyk bojowy nieprzyjaciół – nieprzerwane szeregi broni i mężów. one bowiem jasno i dobitnie charakteryzują stosunek okupantów do podbitych. nieruchome ciało na rany wystawiali”124. niezwykłością widoku tak przerazili żołnierzy. jakby zdrętwiałe mając członki. Rzymianie zgotowali mieszkańcom wyspy okrutną rzeź. według praw miejscowych. zdawałoby się. Gdyby przyłączyli się do nich Bryganci.

Nie jest to wcale łatwe. Dzieła. jak gdyby ustępował przed nieprzyjaciółmi. Hammer.: S. teatr rozbrzmiewał wyciem i widziano w lagunie Tamizy obraz zburzonej kolonii. Przepowiednie sprawdziły się. Tłum. tylko spieszno im było do rzezi. Nie zajmowali się bowiem braniem jeńców. a ich odwaga harcowników była bezsilna wobec zdyscyplinowanej armii podobnej do olbrzyma o wielu rękach. t. nieco wojska z XX legionu i oddziały posiłkowe. 1-2 tamże tamże . że na wspomnianych miejscach padło około 70 tysięcy obywateli i sprzymierzeńców.”128. jak i Verulamium na pastwę buntowników.Budyki kierują się przeciw starej stolicy prowincji Kamulodunum (Colchester). Kiedy oba wojska stają na ubitej ziemi (teren jak zwykle starannie wybrany przez Rzymian). wydaje zarówno Londyn.. że nawet swe małżonki na świadków zwycięstwa z sobą wlekli i na wozy sadzali”129. W ciągu dwóch dni Kamulodunum zostało zdobyte. Legion II nie zjawia się na miejscu koncentracji. Losy armii rzymskiej w Brytanii leżą teraz w ręku jednego człowieka – Swetoniusza Paulinusa. nie bardzo zdolni do realizacji jakiegokolwiek planu strategicznego. zadającego 127 128 129 Tacyt. Upojeni sukcesem Brytowie ruszają teraz przeciw IX legionowi dowodzonemu przez legata Petyliusza Cerialisa. Szybko przybywa on z Walii do Londynu i zdaje sobie natychmiast sprawę. Działa tedy z determinacją i zimną krwią. Kobiety ogarnięte wieszczym szałem przepowiadały zbliżającą się zagładę i ponoć cudzoziemskie krzyki w miejscowej kurii słyszano. sprzedażą ani żadnym innym handlem wojennym. a jego rzymscy i filorzymscy mieszkańcy bezlitośnie wymordowani. i to w tył. którzy gotują mieszkańcom tych miast krwawą masakrę. „Jest rzeczą ustaloną. Swetoniusz ma przed oczami jeden cel i realizuje go z rzymską konsekwencją: skoncentrować pod swoim dowództwem rozproszone wojska oraz zapewnić sobie maksymalną swobodę manewru. że sytuacja jest krytyczna. Swetoniusz ma pod swoim dowództwem legion XIV. Samo miasto pozbawione jest fortyfikacji. stryczka. ognia i krzyża. Porzuca przede wszystkim plan obrony w mieście. razem około dziesięciu tysięcy zbrojnych.. weterani zaś – jako powód do obaw”127. zadając mu bardzo poważne straty. stać się więc może łatwym łupem rebeliantów. nadto krwawy wygląd Oceanu i pozostałe po morskim odpływie zjawy ludzkich zwłok Brytańczycy tłumaczyli sobie jako zadatek nadziei. siły przeciwnika są osiem razy silniejsze „i w tak butnym nastroju. Posępną uwerturę tych wydarzeń zawdzięczamy Tacytowi: „bez wyraźnej przyczyny runął w Kamulodunum posąg Wiktorii. Ale Brytowie byli źle uzbrojeni. wokół której znajdują się liczne majątki znienawidzonych przez tubylców weteranów.

Wygnany i pozbawiony władzy mąż imieniem Wenucjusz wykorzystuje wojnę domową. najeżdża królestwo Brygantów i zdobywa je. która wydała w ich ręce Karatakusa. przecież królową z niebezpieczeństwa wyrwały. Samowola żołnierzy trwała jednakże niedługo. Otóż zdarzyło się. zajmującego wielki obszar odpowiadający obecnym hrabstwom Yorkshire. Była to kobieta władcza i ambitna. Tłum. nam wojna została”131. Pod koniec I wieku proces konsolidacji wyspy (ściśle: jej znacznej części) wchodzi w fazę decydującą. Hammer. nie dlatego. Mimo zasług wojennych surowy Swetoniusz zostaje odwołany. jak już wspomnieliśmy. Brygantowie znajdowali się wówczas pod panowaniem arcylojalnej wobec Rzymu królowej Kartymandui – tej. W Brytanii tlą się ogniska irredenty. czyli zarządcy fiskalnego prowincji. Juliusz Frontynus i Juliusz Agrykola – prowadzą istotnie politykę bardziej łagodną. zażywając – jak chcą niektóre źródła – truciznę. Mogłaby się stać patronką women liberation130. i związane z tym częściowe wycofanie wojsk z wyspy. Najbardziej gorąca 130 131 women liberation – wyzwolenie kobiet Tacyt. t. wznieca rozruchy. Cumberland i okręg Durham. „Historia rzymska mało zna równie dobitnych przykładów przenikania się rzymskich i prowincjonalnych wpływów. Budyka zdołała uciec. Lancashire. że wyspa została spacyfikowana i zażywała błogiego spokoju pod rządami nowych władców. odczuć i interesów w nowym świecie. że wilki przemieniły się nagle w jagnięta. wozy Brytów blokowały odwrót i bitwa przeistoczyła się w rzeź. Kolejni gubernatorzy – Petyliusz Cerialis. Na przełomie roku 69 i 70 spotyka Rzymian cios od strony najmniej spodziewanej. Dzieła. Westmoreland. Otóż. W czasie panowania cesarza Wespazjana Rzymianie podejmują szereg udanych ekspedycji przeciw Brygantom i Sylurom (mieszkańcy południowej Walii). który poza władzą wojskową mógł posyłać raporty do cesarza i w sposób istotny wpływać na politykę w stosunku do podbitych. państwo przy Wenucjuszu. 1-2 . Bunt został zdławiony i legiony syciły swój gniew w grabieżach i mordach. Tacyt komentując te wydarzenia pisze: „nasze kohorty i roty jazdy. co predysponowało go do tego.systematycznie nieubłagane ciosy.: S. Nie znaczy to jednak wcale. aby stać się adwokatem uciemiężonych i domagać się liberalnego kursu. mimo zmiennego walk szczęścia. jaka wówczas wybuchła w Rzymie. Klęska była kompletna. że nowym prokuratorem Brytanii był człowiek urodzony w północnej Galii. ale istniała instytucja prokuratora. bowiem porzuciła swego męża i poślubiła jakiegoś młodego giermka czy podczaszego. lecz wkrótce zmarła. bo dotychczasowych sprzymierzeńców – Brygantów – plemienia potężnego. a w dodatku mąż córki galijskiego arystokraty. który został stworzony w Europie Zachodniej” – mówi badacz tego okresu.

uwieńczonych walnym zwycięstwem pod Mons Graupius w roku 83. Za jego administracji rozpowszechniło się rzymskie sądownictwo i samorząd terytorialny. i przekłuwanie ich ostrym rylcem) wyciągając wnioski ze swych niezbyt udanych wypraw przeciwko Germanom i Dakom. Potem piastuje szereg odpowiedzialnych funkcji państwowych. rozpoczyna swoją karierę polityczną właśnie w Brytanii. postanowiono z iście rzymską prostotą odgrodzić się od barbarzyńców – murem. że zdymisjonowany zarządca. aby nie ulegać sugestii Tacyta. wroga filozofów i senatu. popierał budownictwo miejskie. od ujścia rzeki Tyne aż do zatoki Solway. której niepodobna przeoczyć. nie jest to dzieło piękne – ów wał biegnący od wschodniego do zachodniego krańca wyspy. Starożytni przyrównywali kształt Brytanii do topora. widział sprawy ostro i jasno. postanowił skonsolidować cesarstwo w dotychczasowych granicach i zaniechać podbojów. jeśli mowa o podboju wyspy – Juliusz Agrykola. to siedem kampanii przeciwko Szkotom i Piktom. Dążył do podbicia całej wyspy. co stanowi szczyt a zarazem niezupełnie zrozumiały koniec jego błyskotliwej kariery. a także manią prześladowczą tego tyrana na tronie. a skoro bitne plemiona zamieszkujące Szkocję nie dały się ujarzmić. Nie. Ale Agrykola został dość niespodziewanie odwołany przez cesarza Domicjana i nie zrealizował do końca swoich planów. ale północne ostrze wkrótce miało się przeciwko nim obrócić. Wydaje się. wszechstronnie wykształcony. że zgodnie z logiką podboju – musi być on całkowity. lżejsze były podatki i mniej uciążliwa dla tubylców przymusowa służba wojskowa. węszącego wszędzie spiski. opiekuna donosicieli. Pod jego dowództwem orły rzymskie posunęły się najdalej na północ aż na linię Firth of Forth i Clyde. Poniechano zdobyczy i planów Agrykoli. przygotowywał także wyprawę do Irlandii. a wreszcie w wieku lat 38 zostaje mianowany zarządcą Brytanii. Była ona w ciągu wieków zmieniana pod naporem barbarzyńców – nigdy nie ujarzmionych Piktów i Szkotów.jest granica północna. zarządcą Akwitanii. Rzymianie mocno trzymali rękojeść. Urodzony w Prowansji w roku 40. który patrzył na swego teścia przez powiększające okulary uwielbienia. on sam pędził do końca dni swoich zgorzkniały zapewne żywot przedwczesnego politycznego emeryta. Historia przyznała mu rację. być może on jeden. zdając sobie sprawę. jest kwestorem w Azji Mniejszej. nie piastując żadnych urzędów ani godności. Niektórzy historycy przestrzegają. a pozostawienie bezkarnie wrogich sąsiadów grozi katastrofą. a nawet poza tę linię. konsulem. Trudno jednak nie docenić zasług Agrykoli zarówno wojskowych. Decyzję Domicjana jedni tłumaczą zwykłą ludzką zazdrością. nie tylko much. Mur nie może być piękny i jest . Teraz na scenę wchodzi postać. gdzie w roku 61 walczy pod wodzą Swetoniusza Paulinusa. Budował także flotę. Siedem lat rządów Agrykoli (78-85). jak i polityczno-administracyjnych. wznosił umocnienia i forty. być może także ten bardzo niesympatyczny cesarz (którego ulubionym zajęciem było łapanie much.

Mur Hadriana. tylko gdzieniegdzie czas uczynił w nim szczerby. domaga się podziwu dla geniuszu rzymskich inżynierów. miał wypowiedzieć słowa: „W chwili gdy obejmowałem władzę w państwie. Mur wyposażony był także w liczne bramy wypadowe. chociaż jednak nie budzi estetycznego wzruszenia. szerokość zaś wynosiła 3 metry. Wysokość muru dochodziła do 6 metrów. Przed wałem znajdowała się szeroka fosa. U wschodnich wybrzeży wyspy pojawiają się korsarskie statki Franków i Saksonów – zapowiedź nadciągającej katastrofy. Sto kilkadziesiąt kilometrów na północ od muru Hadriana wzniesiono w latach 140-142 mur Antonina (nazwa pochodzi od cesarza Antonina Piusa). to znaczy bez mała 113 kilometrów. Cesarstwo wstrząsane jest walkami o tron. za nim zaś zbudowano 16 fortec – miejsce stałego postoju wojska. aby stoczyć walkę o władzę z cesarzem Septymiuszem Sewerem. Kiedy atak barbarzyńców koncentrował się w jednym punkcie. Obserwowano je z niepokojem. przedzierają się przez mur Hadriana i śmiałym niszczycielskim rajdem dochodzą do Yorku i Chester. i przecina prostopadle wyspę od zatoki Solway na zachodzie aż po ujście rzeki Tyne na wschodzie. bo za jego rządów go wznoszono w latach 123-128.antyarchitekturą zastygłą w konwulsyjnym geście obrony ukamienowaną przestrzenią. wszędzie panował zamęt. Pokój złudny i nietrwały. aby obie te linie obronne mogły skutecznie wspierać się w skoordynowanej akcji obronnej. jest długi na 76 mil rzymskich. Śmiertelna choroba toczy imperium od wewnątrz. Po 40 latach od wybudowania porzucono tę linię obrony. Kiedy w roku 211 umierał w Yorku. W porównaniu z murem Hadriana była znacznie słabsza pod względem fortyfikacyjnym. W latach 208-211 cesarz Septymiusz Sewer podejmuje jak gdyby dalekowzroczne plany Agrykoli. zostawiłem pokój nawet w Brytanii”. Tę bardzo funkcjonalnie pomyślaną konstrukcję uzupełniała ufortyfikowana droga biegnąca równolegle do wału. Nie w murach zresztą należało wówczas szukać obrony. a nawet posuwa się daleko na północ poza Aberdeen. W odstępach milowych wznosiły się baszty stanowiące miejsce dla załogi i punkt obserwacyjny oraz dwie wieże strażnicze. z sąsiednich bram wypadali legioniści i jak myśliwi zamykali pierścień wokół oblegających. odrzuca barbarzyńców poza mur Hadriana. a także zbyt daleko wysunięta na północ. tak . Jego wschodni odcinek wynoszący 45 mil zbudowany był pierwotnie z kamienia. Lecz on również nie urzeczywistnił swoich zamiarów. co umożliwiało szybki przerzut żołnierzy i sprzętu. Tego długość wynosi 37 mil i łączy dwa punkty wybrzeża – Forth i Clyde. w których bierze także niefortunnie udział Clodius Albinus – zarządca Brytanii. Zwłaszcza że przetrwał do dzisiaj niemal nienaruszony. przez które teraz przechodzą melancholijne krowy. pozostała zachodnia część jest wałem ziemnym pokrytym darnią. Nie waha się on ogołocić z legionów wyspę. bardzo niepewna zwłaszcza na flankach. ale Celtowie szkoccy wykorzystują sytuację. Zburzyli ją sami Rzymianie. którego liczebność wynosiła 1015 tysięcy ludzi. Zarządca Brytanii ponosi śmierć.

Imperium podzielone zostaje na dwanaście diecezji. pod wpływem silnych ruchów migracyjnych. wzmocnił system obrony Londynu i mur Hadriana oraz wzniósł nowe forty. 123. Franków i Saksonów. a wódz Brytanii salwuje się ucieczką. komesowi Brytanii (Comes Britanniarum). Ale kiedy w kilka lat później Karauzjusz zostaje zamordowany przez swego zausznika. J. si Roma perit?133 Na domiar złego skład etniczny diecezji brytańskiej zmieniał się. Jego zbrojny wysiłek zapewnił wyspie spokój na lat trzydzieści. który panował wówczas w Rzymie. Każda z prowincji wystawiała własną milicję (limitanei132) podlegającą naczelnemu wodzowi. Hieronim. nie wszyscy wiązali swoje losy z losami Rzymu i nie wszyscy zadawali sobie retoryczne pytanie Quid salvum sit. Całą niemal wyspę zalewają fale barbarzyńców. Celtowie ze Szkocji i Irlandii. a wybrzeży wschodnich miał bronić komes Brzegu Saskiego (Comes Litoris Saxonici). który doszedł do znacznego majątku w walce z piratami. Ale ludność miejscowa nie była dostatecznie zromanizowana. zachodu i południowego wschodu. W burzliwej historii rzymskiej Brytanii znajdujemy także cesarza-samozwańca. a także dokonał zakrojonych na szerszą skalę prac nad odbudową zniszczonych miast – Yorku. zrazu zniósł tę obelgę. św. . głównie na wybrzeżu wschodnim. Nowi przybysze otrzymują zgodę cesarza na osiedlenie na warunkach sprzymierzeńców.jak w kilka wieków później za panowania potężnego Karola Wielkiego patrzono z niepokojem u wybrzeży Francji na prostokątne żagle Normanów zwiastujące przyszłe klęski. Odbył także zwycięską kampanię przeciwko Piktom. Pada w walce komes Brzegu Saskiego. W roku 286 ogłosił się cesarzem Brytanii. Szkotów. Do czasu jednak. i to na niekorzyść. która składa się z czterech nowo ustanowionych prowincji. Tłum. na wyspie ląduje ekspedycja karna pod wodzą Konstancjusza Chlorusa. dowódca floty. Główną ideą tych reform była – jak się zdaje – próba usprawnienia dowództwa. cesarza władającego zachodnią częścią imperium. Osiągnąwszy bogactwo. Dioklecjan. Zrazu jest to emigracja pokojowa. 16. którzy przypuszczają koncentryczny atak na wyspę z północy. bo już w roku 367 przyłączają się do Piktów. Jedną z nich jest Brytania. a także szersze niż dotąd wciągnięcie ludności miejscowej w obronę wyspy.). głównie na zachodzie wyspy. Za czasów Dioklecjana przeprowadzono szereg doniosłych reform administracyjnych. po której wkrótce umarł w Yorku w roku 306. Listy. Sytuację ratuje wysłany na czele potężnej armii przez cesarza Walentyniana komes 132 133 limitanei – żołnierze strzegący granic Co jest ocalone jeśli ginie Rzym (łac. Verulamium. zapragnął sławy. W pierwszej połowie IV wieku bowiem na terenach zajętych przez Rzymian i ostatecznie spacyfikowanych osiedlają się. Ciężar obrony granicy północnej spoczywał odtąd na barkach wodza Brytanii (Dux Britanniarum). Czuj. Chlorus pokonał rebeliantów. Był nim niejaki Karauzjusz.

wiedząc dobrze. i łatwo wyobrażaliśmy go sobie w todze obramowanej purpurą lub na czele legionów. Chrześcijaństwo – „religia niewolników” – przejmuje schedę rzymską i rolę obrońcy cywilizacji. jedyny nie antyczny a galicyjski element tej twarzy. udając się na wojnę z Gotami. a mianowicie zwalczania herezji mnicha brytańskiego Pelagiusza. że qui bene amat. wysoki. Był to mężczyzna w sile wieku. Uśmiechał się rzadko. ale ów święty German prowadzi milicję brytańską z okrzykiem Alleluja134 do walki z Piktami. jeśli wolno się tak wyrazić. Twarz surową. lekko falujące. duży orli nos. aż do padającego jak jowiszowy grom: siadaj. Ostatni Rzymianin – cesarz Aecjusz – odczytywał zapewne z bezsilną ironią apel Brytów i opis ich sytuacji: „barbarzyńcy spychają nas w morze.).Teodozjusz. że „nażarty szkocką owsianką cierpi na zanik pamięci”. bene castigat135. Tonie teraz potężny statek imperium i nikt nie troszczy się o północną wyspę. a morze wyrzuca nas z powrotem na barbarzyńców”. Naprzód jednak chciałbym opisać naszego preceptora. zdani na własne siły. zatytułowanego Puer 134 135 Alleluja – (hallelu-Jah) chwalcie Pana (hebr. skłamałbym. że pochodzi z Kolchidy). Był dla nas uosobieniem męskości. teologicznej. u którego nasady przyczepiony był cwikier. jak ludzie rasy śródziemnomorskiej (potem dowiedzieliśmy się. przez retoryczną tyradę o powinnościach młodzieńców. Pierwsze lekcje z podręcznika w niewinnie zielonej okładce. odbudowuje zniszczony mur Hadriana i szereg fortów na Brzegu Saskim oraz odbywa tradycyjną ekspedycję karną w głąb Szkocji. . jeślibym powiedział. a jeśli już. a także tego. II Więc Grzesio uczył nas łaciny. Hieronim z iście senatorską pogardą powiedział. że nauka była łatwa i że oddawaliśmy się jej z radosnym zapałem. W pierwszych latach V wieku ostatnie oddziały rzymskie opuszczają wyspę. Wyspiarze zostają teraz sami. postawny. natomiast skala jego gniewu była nieporównana w swoim bogactwie i odcieniach – od ironicznego syku. W roku 429 nie żaden centurion rzymski. Błagania o pomoc rzymską pozostają bez odpowiedzi. ten należycie karci (łac.) Kto kocha właściwie. to sardonicznie. i przenikliwe duże oczy. Jest to już jednak ostatnia optymistyczna scena przed tragicznym epilogiem. proporcjonalnie zbudowany. durniu! Znosiliśmy te ciosy z pokorą. Pod koniec lat dwudziestych V wieku przybywa na wyspę św. Włosy czarne. co rzymskie. o którym św. który przywraca porządek. Cerę miał oliwkową. German z Auxerre w misji.

matecznik i zgrzytanie zębów. że będąc obywatelem rzymskim.. Consanus. Cyceron. aby oswoić nas z mową naszych kulturalnych praojców. np. sibi recta iter esse Romam. E. 61. z bojaźni śmierci ochłonął. i ukołysani tym jak dzwonkami płynęliśmy w nasze niespokojne sny szkolne. Verri se praesto advenienti futurum”140. Poznań 1873. servus miser139 – i te gromko powtarzane litanie szybko wpadały w ucho. – at. został wtrącony do więzienia. – amus. były dziecięco łatwe. – ant. czwartą). – abatis. – abamus. na nich czerwonym ołówkiem wypisane były jak magiczne zaklęcia końcówki koniugacji: – o. Z gąszczu zdań pobocznych 136 137 138 139 140 chłopiec rzymski Ziemia jest okrągła dobry chłopiec nieszczęśliwy niewolnik Ten Gawiusz z Kosy. – atis. Mowa przeciw Werresowi. cum in illo numero civium Romanorum ab isto in vincla coniectus esset et nescio qua ratione clam e lautumiis profugisset Messanamque venisset. Rykaczewski. metodę chóralnego recytowania przez wszystkie liczby pojedynczej i mnogiej. civium Romanorum. 5. videret et ex illo metu mortis ac tenebris quasi luce libertatis et odore aliquo legum recreatus revixisset. Terra est rotunda137 (stwierdzenie to zaniepokoiłoby Rzymian) nie sprawiały kłopotu nawet najbardziej zatwardziałym barbarzyńcom. więc wieszaliśmy nad naszymi łóżkami arkusze papieru. – as.. – abam. nie wiem jakim sposobem wymknął się potajemnie z Kopalni i do Messiny przybył. qui tam prope iam Italiam et moenia Reginorum. Aż wreszcie doszliśmy do najwyższego stopnia wtajemniczenia – do składni – i tu zaczął się las. quem dico. „Gavius hic. długie jak bezsenne noce okresy klasycznych mówców i filozofów. w których ukazywał się Grzesio pod postacią boga lub tyrana. wymyślone przez poczciwych pedagogów. – abas. – abat. zawsze z nieodłącznym przymiotnikiem – puer bonus138. 2. loqui Messanae et queri coepit se civem Romanum in vincla coniectum. i tam na przybywającego Werresa czekać będzie (łac. – abant. Tłum. To już nie były banalne zdanka. W Messinie zaczął mówić i użalać się. dopełnienia i okoliczniki. Krótkie zdania w indykatiwie.). – abis. Wyszedłszy z ciemnicy jakby światłem wolności orzeźwiony. na nowo odżył. gdy został z innymi w kajdany okuty. o którym mówię. Koniugacje stanowiły już problem daleko trudniejszy ze względu na przesadne – naszym zdaniem – rozbudowanie czasów. wydziobując podmiot. a potem przydawki. że dąży prosto do Rzymu. orzeczenie. . Uff! Krążyliśmy tedy nad tymi tekstami jak stado zbłąkanych ptaków. Widząc już tak bliską Italię i mury Regium.Romanus136. lecz wspaniałe jak portyki. – abo. jakby tchnieniem praw owiany. Bez większego trudu przebrnęliśmy przez pięć deklinacji (z ulubioną najprostszą.

jakie mogą płynąć z czytania Platona czy Seneki w oryginale. – konstrukcja biernika z bezokolicznikiem. gerundium. ale nie umiał objaśnić konstrukcji gramatycznej. Postępowali chyba słusznie. Porównywano ją do serca albo stosu pacierzowego imperium. ablativus absolutus. Okrucieństwo szkoły przygotowywało do okrutnego życia.. a Grzesio był przykładem klasycznym. Istotnie. Daremnie. gdyż zmagaliśmy się z rzeczami trudnymi i do dziś nie wiem. Kto tłumaczył zbyt potocznie. lecz o wysiłek w zgłębianiu ducha mowy i jego wewnętrznej architektury. Cezarze (cesarzu).”142. czy nie lepsze niż rozwiązywanie równań liniowych. najczęściej „Ave. morituri te salutant”143. czy hodują w nas kompleksy. Kiedy atmosfera stawała się nie do zniesienia. Więc uczyliśmy się łaciny u Grzesia. – połączenie rzeczownika z „Ave.. że kompleksy są rzeczą cenną i wzbogacają życie wewnętrzne.. Było to po prostu ćwiczenie umysłu. była to siła wojskowa nie mająca sobie równej w ówczesnym świecie i trudno znaleźć podobną armię w późniejszej historii. a także zaprawa charakteru. Caesar. więc krzyczeliśmy i jednocząc się w tym krzyku.wyłuskiwaliśmy zdanie główne. jak już powiedzieliśmy z czterech legionów. Nasz profesor tępił ściągi. Panował w klasie dryl niemal wojskowy. lecz kończyło się to z reguły fatalnie (gorzej niż złą notą. A potem okazało się także. 143 . ablativus. nasz profesor-centurion podrywał nas z ławek i pozwalał na całe gardło ryczeć (byle po łacinie). Jednym z fundatorów potęgi rzymskiej i głównym jej gwarantem była armia rzymska. Co leniwsi posługiwali się brykami.” – Witaj. pozdrawiają ciebie mający umrzeć imiesłowem w miejscowniku wyrażające okoliczniki. że korzysta z pracy cudzej i z kandydata na obywatela Rzymu spadał nieuchronnie w szeregi niewolników. porządkowaliśmy czasy według consecutio temporum141 i odstępstw od consecutio temporum. Nikt także nie obiecywał nam materialnych korzyści. Warto przeto zastanowić się.. a dwóje sypały się gęsto.. Jak? W męce. Caesar. Nasi pedagodzy. demaskował się. bo infamią). wymazywał wszelkie pomocnicze uwagi w naszych książkach olbrzymią gumą i żądał po prostu. gerundium – rzeczownik czasownikowy. na czym polegała tajemnica jej sukcesów. Aby temu zapobiec. W tych czasach nikt (albo prawie nikt) poważny nie podważał celowości uczenia języków klasycznych w szkole. nie ulegali nowinkom szkoły freudowskiej i nie zwracali najmniejszej uwagi na to... bo nikt tego nie udowodnił. 141 142 consecutio temporum – zasada następstwa czasów accusativus. pisaliśmy na marginesach naszych tekstów uwagi: „accusativus cum infinitivo. pokonywaliśmy strach i słabość ducha. co miało nas uchronić od podchwytliwych pytań. Ale zanim spróbujemy dać odpowiedź na to pytanie. powróćmy jeszcze na krótko do legionów w Brytanii. Inwazyjne siły rzymskie w roku 43 składały się. abyśmy mieli łacinę we krwi.. gdyż Grzesiowi wcale nie szło o gładki przekład.

Nie zatem ilość. wykazuje zastanawiającą stałość w czasie długiej historii cesarstwa: waha się zaledwie od 27 do 33 (lub jak chcą inni autorzy – od . Około roku 120 po Chr. wycofany w roku 86 nad Dunaj.dwa dalsze wylądowały na wyspie później. organizacja. Jest to domniemanie błędne. gdzie pozostał do końca III wieku. ocenia się na znacznie poniżej pół miliona ludzi. Ogromne obszary imperium rzymskiego (za Hadriana 3 340 000 km2). IX Hispana (przeniesiony z Hiszpanii. gdzie co drugi obywatel był pod sztandarami albo pracował dla wojska. Oni sami wchodzili w skład armii stałej opartej na zaciągu. gdyż powstał za czasów imperatora Augusta) stacjonował początkowo w Gloucester (Glevum). lecz w roku 71 w związku z ofensywą na zachodzie przeniesiony został do twierdzy Caerlon (Isca) w południowej Walii. nawet w okresie jej największego rozwoju. legion ów zostaje wycofany i zastąpiony przez VI Victrix – który zostaje w Yorku aż do końca okupacji. po czym zostaje wysłany do Germanii. Rzymianie spotykali się na polach bitew ze szlachetnymi wolontariuszami. aby zatrzeć tradycyjny obraz legionów nieruchomo zastygłych na granicach cesarstwa. harcownikami. że Rzym był państwem militarnym. Liczba legionów. XX Valeria przypuszczalnie stacjonował początkowo w Gloucester. ale jakość – wyszkolenie. stąd nazwa) do roku 71 przebywał w twierdzy Lincoln (Lindum). umiejętności taktyczne decydowały o przewagach orłów rzymskich. gdzie rezydowali cesarze w czasie swoich wizyt w Brytanii. że w czasach Augusta – jak szacują statystycy – cała ludność imperium wynosiła 54 miliony – daje to wskaźnik poniżej 1% obywateli pod bronią. granica lądowa rozciągnięta na 10 tysięcy kilometrów. II Adiutrix (utworzony przez cesarza Wespazjana na wybrzeżu Adriatyku jako legion rezerwowy) wysłany do Brytanii w roku 71 zajmuje twierdzę Lincoln (opuszczoną przez IX legion). Liczebność armii rzymskiej. potem dalej na północy w Yorku (Eboracum) – głównym rzymskim skupisku na wyspie. Wszystko to zostało powiedziane po to. Jego losy nie są dokładnie znane. wojny i podboje mogą narzucać przypuszczenie. którzy bronili swojej wolności. około roku 78 przeniesiony do Chester (Deva) w Walii. Jak długo poszczególne legiony pozostawały w Brytanii i gdzie szukać należy ich głównych punktów koncentracji? II Augusta (legion nazwany tak. Biorąc pod uwagę. XIV Gemina (Bliźniak – prawdopodobnie stop dwu legionów) pozostaje na wyspie do roku 70. Po reorganizacji wojsk za czasów Dioklecjana został częściowo przeniesiony na wybrzeże szkockie i stacjonował w forcie Richborough (Rutupiae) niedaleko dzisiejszego Sandwich w hrabstwie Kent. Najprawdopodobniej wycofany pod koniec IV wieku dla obrony północnych granic imperium. a każdy żołnierz był specjalistą w swoim rzemiośle. później przeniesiony do Chester. a więc oddziałów pierwszoliniowych.

dowodzili pierwszą kohortą legionu (kohorta – jedna dziesiąta legionu – była podstawową jednostką taktyczną i składała się z 6 centurii). W stolicy znajdowała się tylko gwardia pretoriańska – przyboczna straż cesarza towarzysząca mu w jego kampaniach. obowiązek ten pełnił normalnie przez trzy lata. Pochodziły z pobliskich prowincji i znajdowały się pod dowództwem tubylczych wodzów. Najwyżsi rangą centurionowie. wewnętrzną organizację i zaopatrzenie. rzadko 144 145 146 Numerus Barcariorum Tigrisiensium – oddział żeglarzy znad rzeki Tygrys praefectus castrorum – dowódca twierdzy primus pilus – pierwszy centurion pierwszego oddziału . Historycy odkryli. wszelako w niektórych przypadkach bardzo użyteczne. ponieważ szeroko rozlane i płytkie wody nadbrzeżne przypominały warunki wodne Tygrysu. z reguły stacjonowały one na granicy imperium. Zastępował go praefectus castrorum145 odpowiedzialny za wyszkolenie. Od czasów Augusta oddziały te stały się integralną częścią armii rzymskiej podporządkowaną jej naczelnemu dowództwu. Większość centurionów wywodziła się z prostych żołnierzy. najczęściej słabo wyszkolone. Uzupełnieniem legionów były wojska sprzymierzeńców. także wojsk pomocniczych. Dowódcą legionu i związanych z nim oddziałów pomocniczych był legatus legionis – nieodmiennie senator w wieku około trzydziestu lat. Trybunowie (instytucja pomyślana jako przygotowanie do politycznej kariery) nie sprawowali bezpośrednio dowództwa. Stos pacierzowy. Nie były to oddziały wyborowe. znad dalekiego Tygrysu. twardy kościec armii stanowili centurionowie w liczbie 60 na każdy legion – bezpośrednio odpowiedzialni za bojowe wyszkolenie i dowodzenie podległych im centurii liczących po 80 ludzi. W czasie efemerycznego podboju kraju Partów przez Sewera ów numerus został sformowany. zajmowali się sprawami administracji i jurysdykcji. jak na przykład syryjskie oddziały łuczników czy ciężka sarmacka kawaleria. zachowując zrazu pewną taktyczną autonomię. Na czele profesjonalnego grona oficerów stał praefectus castrorum. że w Brytanii w Lancaster. W skład legionów wchodzili obywatele rzymscy. stacjonował egzotyczny oddział – Numerus Barcariorum Tigrisiensium144 – pochodzący. Legionom towarzyszyły w walkach także nieregularne jednostki piechoty – numeri i kawalerii – cunei. prowadziły bowiem walkę na swój sposób. Był to zazwyczaj doświadczony dowódca po trzydziestu lub więcej latach nieprzerwanej służby wojskowej.25 do 35). tak zwani primi ordines. jak wskazuje nazwa. Najwyżsi stopniem oficerowie podlegający legatowi to sześciu trybunów. a później w South Shields. W późnym okresie cesarstwa była ona potężnym czynnikiem politycznym i wielokrotnie wpływała na wybór i krwawe usuwanie cezarów. a następnie przerzucony do Brytanii i tu pracował nad budową promów wojskowych przez rzekę Tyne i zatokę Morecambe. Naczelny centurion – primus pilus146 – wybierany corocznie. tak zwane auxilia. rekrutujące się z wojowników nowo podbitych szczepów nadgranicznych.

O zdrowie fizyczne i kondycję żołnierzy dowództwo armii dbało nie mniej troskliwie jak o 147 148 149 150 151 152 153 immunes – (łac. cieśli okrętowych.dochodził do tej godności przed pięćdziesiątym-sześćdziesiątym rokiem życia. Owe funkcje administracyjno-gospodarcze spełniali często wysłużeni żołnierze. ale obok niego działali również zawodowi urzędnicy pobierający dla wojska kontyngenty zboża. Opiekę duchową nad legionami sprawowali kapłani i wróżbiarze. zakręcone trąby i rogi przyjmują procesję ofiarników. którzy torowali żołnierzom drogę przez leśne gęstwiny. wolni od zajęć wojskowych. specjalista od robót ziemnych i naziemnych. hydraularius152 odpowiedzialny za doprowadzenie wody do obozów i osuszanie terenów bagnistych. Zadanie ich polegało raczej na zjednywaniu życzliwości bogów i przewidywaniu losów nie dla poszczególnych indywiduów. dlatego określenie „opiekun duchowy” jest niezbyt ścisłe. Nie byli oni odpowiednikiem kapelanów w armii nowożytnej. rozbudowanego zaplecza technicznego. czyli geometra wyznaczający plan obozów. szklarzy. którzy troszczyli się o zaspokojenie potrzeb normalnego życia. jakbyśmy to dzisiaj określili. ale dla armii jako całości.). wytwórców strzał i wreszcie drwali. Byli jakby małym wędrownym społeczeństwem. mensor151. Kolumna Trajana – ta gigantyczna taśma filmowa i nieocenione źródło ikonograficzne dla poznania życia żołnierzy cesarstwa – w jednej ze swoich scen przedstawia ofiarę ze zwierząt przy ołtarzu polowym: kapłani w płaszczach zarzuconych na głowę w asyście żołnierzy trzymających w rękach wielkie. Chorąży centurii był tradycyjnie skarbnikiem żołnierskiej kasy pożyczkowej i funduszu pogrzebowego. a przede wszystkim fachowców. Był więc w każdym legionie architectus150. którzy potrafiliby przeprowadzić roboty inżynieryjne od najprostszych do najbardziej skomplikowanych. Operacje wojsk na odległych i trudnych terenach wymagały. toteż w skład legionów wchodzili nie tylko ci. a nadto wielu różnych librarii148 i exactores149 odpowiadających naszym kasjerom i księgowym. zarządzali magazynami żywności czy wreszcie opiekowali się testamentami i mieniem zabitych w wojnie żołnierzy. prowadzili bowiem wypłaty żołdu. tak zwani immunes147. zwani haruspices153. Legioniści spędzali większą część swego życia z daleka od rodzin i ojczystych stron. librarii – rachmistrze exactores – poborcy architectus – budowniczy mensor – mierniczy hydraularius – znający się na systemach wodnych haruspices – wróżbiarze . ale także tacy. Towarzyszyła im poza tym spora liczba rzemieślników: konstruktorów katapult i machin oblężniczych. którzy brali bezpośredni udział w walce.

Przy wielu obozach i fortecach zakładano szpitale. amputacje były chlebem powszednim chirurgów. bitwę zaś nazywa krwawym ćwiczeniem. Kolumna Trajana w jednym ze swoich fragmentów przedstawia żołnierza wojsk pomocniczych. a więc człowiek. mięso pojawiało się rzadko. Armia rzymska była bez porównania lepsza w rękach Cezara niż w czasach Augusta. Sukcesy armii rzymskiej – i z tym zgadza się większość pisarzy. którego ołtarz wotywny do dziś możemy oglądać w muzeum w Chester. wyszkolenie nie zawsze stało na najwyższym poziomie i zmieniało się w różnych okresach. Ujmuje to lapidarnie Józef Flawiusz. w czasie którego wielu zginęło z zimna i wyczerpania. który zakłada na udo legionisty opatrunek. Oczywiście. i to w pełnym uzbrojeniu). jak ów Hermogenes. jak i wojny. nazwani tak od „apteczki pierwszej pomocy” – capsa154. wsławił się zwycięską wojną przeciwko Partom). był to zwykle Grek. w którą wyposażeni byli na polu bitwy. ale na prywatnych kwaterach w mieście. zwana armatura. za to wiosną mógł na czele tych. zastał wojska rzymskie w opłakanym stanie.uzbrojenie. ćwiczenia z bronią i taktyczne były codziennym zajęciem legionistów zarówno w czasie pokoju. że co najmniej 3 razy w miesiącu odbywano dziesięciomilowy ćwiczebny marsz. każda bitwa była drobiazgowo przygotowana. Lekarzowi podlegali felczerzy (medici) i pielęgniarze (capsarii). Za czasów Trajana 154 capsa – skrzynka . kiedy przybył do Syrii. Niebywała sprawność i efektywność tej militarnej siły polegała na tym. że był to jeden z pierwszych importowanych artykułów na wyspie. Stacjonowały nie w wojskowych obozach. Każda większa jednostka wojskowa posiadała swego lekarza w stopniu oficera. przy czym jako środków antyseptycznych używano smoły. odbyć błyskotliwą i zwycięską kampanię w Armenii. Ćwiczenia porównuje on do bezkrwawej bitwy. zacierka zbożowa. natomiast wino płynęło szerokim strumieniem w wyschłe gardła. W czasach republiki i wczesnego cesarstwa odpowiadali za nie poszczególni wodzowie – zależało więc od wiedzy wojskowej i talentów indywidualnych dowódcy. musztra. terpentyny i różnych wywarów z ziół. a plany sztabu realizowane przez żołnierzy wszystkich stopni z żelazną konsekwencją. Forsowne marsze (późnorzymski pisarz Vegetius mówi. Niezrównana była sztuka lekarzy greckich: przeprowadzali zręcznie skomplikowane operacje. nawet wrogów Rzymu – nie były dziełem przypadku czy przychylnej wojennej fortuny. jarzyny. którzy wytrzymali tę potworną próbę. Corbulo zebrał zniewieściałych legionistów i w zimie w górzystym. Liczne znalezione w Brytanii amfory i ogromne gliniane pojemniki świadczą o tym. który ośmielił się stawić czoło potędze wojsk cesarskich. usunięcie ciał obcych. smaganym lodowym wiatrem terenie odbył gigantyczny marsz. Wikt był zdrowy i niemal całkowicie wegetariański: ser. Wybitny wódz rzymski Corbulo (działał w czasach Klaudiusza i Nerona. pustynnym. oddane słodyczom życia. że każda kampania.

zabezpieczenie na starość. że prosty żołnierz mógł się utrzymać. Bunt i dezercja karane były śmiercią. Aby zapewnić sobie ich lojalność. aby za orientacyjny miernik przyjąć cenę zboża – i dochodzi do wniosku. Badacz angielski Peter Astbury Brunt proponuje tabelę żołdów. stosowano dziesiątkowanie. a było to 17 razy więcej niż wynosił żołd prostego legionisty. Z wyjątkiem wyższych oficerów byli to ludzie pozbawieni osobistego majątku. możliwość uciułania grosza. zwanych lanistae155 na wzór „trenerów” gladiatorskich szkól. Trudno dzisiaj interpretować te liczby. czyli 10 000. Dwukrotnie więcej (20 000 denarów) wynosił żołd szefów centurionów (primi pili). Inny uczony angielski Ralf Westwood Moore proponuje. wydając 2/3 swego żołdu. Poza wojskiem byli niczym. Niektórzy dowódcy nakazywali odcinać dezerterom prawą rękę. a primi pili – 15 000. Karą za mniejsze wykroczenie była degradacja. legioniści wiązali z nią całą swoją życiową karierę i egzystencję. Zróżnicowanie żołdów podkreśla bardzo wyraźnie hierarchię poszczególnych grup tego zawodu. Żołnierz przyłapany na tym. karne ćwiczenia i zmniejszenie racji żywności. że legioniści musieli ze swoich zarobków płacić także za broń. W takich przypadkach jednak cesarze woleli nie drażnić głównej podpory władzy i zaspokajali żądania żołnierzy. czyli od początku I aż do III wieku.). Mówią one raczej o znacznym zróżnicowaniu wynagrodzeń za służbę w armii niż o standardzie życiowym legionisty. a w późniejszych czasach tylko jedną piątą. że spał na warcie. jak z tych obliczeń wynika. Warto więc przyjrzeć się. skoro wybuchały często bunty wojsk domagających się poprawy warunków życiowych. Lista kar za złamanie dyscypliny była długa i dość przerażająca. primi ordines – 7 500. jeśli przestępstw tych dopuściły się większe jednostki wojskowe. i to za drobne przewinienia – centurionowie nie od parady nosili szpicrutę z drzewa winnej latorośli. primi ordines (centurionowie pierwszej kohorty każdego legionu) otrzymywali dwa razy tyle co zwykły centurion. w której stara się uchwycić ich zmiany od czasów Augusta do Karakalli. Od czasu kiedy armia rzymska stała się armią zawodową. 25 000 i 50 000. . W czasie rządów cesarza Domicjana centurion otrzymywał 5 000 denarów rocznie. utrata żołdu. To ono zapewniało im karierę. ile zarabiali. Za Augusta prosty żołnierz otrzymywał 225 denarów rocznie.osiągnięto wysoki poziom wyszkolenia legionów dzięki wprowadzeniu specjalistów od musztry. Sytuacja jednak nie była tak różowa. był ukamienowany przez swoich towarzyszy. Ta podwyżka wyrażona w cyfrach bezwzględnych jest mniej imponująca. centurion – 3 750. 12 500. Dwa wieki później żołd wzrósł przeszło trzykrotnie i dla tych samych grup wynosił 750. wstępujący na tron 155 lanistae – (łac. odzież i namioty. Chłosta stosowana była bardzo często. mistrzowie fechtunku. jeśli weźmiemy pod uwagę dużą inflację rzymskiego pieniądza. Główną przyczyną opisanego przez Tacyta buntu w roku 14 był fakt.

Po wyjściu z wojska weterani otrzymywali odprawę oraz nadział ziemi. Warszawa 1960. Tracji. 1. a nawet dalekiej Kapadocji i Syrii. służył w armii lat 15. 157 158 Rzymskiego.). Porozumiewali się zapewne między sobą mało wytworną łaciną. Constitutio Antoniniana156 przyznała prawo obywatelskie wszystkim mieszkańcom prowincji).” – E. bezludnych wrzosowisk. co język rekrutów armii Franciszka Józefa z niemczyzną Hofmannsthala. później okres czynnej służby wojskowej wynosił 25 lat. O melancholio! Edward Gibbon w swoim sławnym dziele Zmierzch Cesarstwa Rzymskiego tak pisze o legionach rzymskich w Brytanii: „Panowie najpiękniejszych i najbogatszych połaci kuli ziemskiej z pogardą odwracali się od posępnych gór chłostanych przez zimowe burze. od jezior spowitych w błękitną mgłę i od zimnych. krajów położonych nad Renem. sprzymierzeńcy zaś prawo obywatelskie (w roku 212 po Chr. W pierwszej połowie I wieku okres służby został podniesiony do lat 20.V. t. Dacji. która tyle miała wspólnego z Cyceronem. zastępca centuriona w XX legionie Valeria Victrix. Gibbon. Nie należy ich sobie wyobrażać jako smętnych. a weterani służyli jeszcze w armii przez pięć dalszych lat. po których gromada nagich barbarzyńców goniła leśne jelenie”158. wokół którego grupowała się ludność miejscowa i napływowa – handlarze i rzemieślnicy. STIPENDIORUM XV VIXIT ANNOS XXXIV157 – to znaczy. s.: S. . ale na stanowiskach administracyjnych w legionie (immunes). Były to raczej krwiste i brutalne osiłki – ci obrońcy cywilizacji. Każdy legion stacjonował w stałym obozie. Przeważająca większość – czego dowodzą inskrypcje nagrobne – pochodziła z Dalmacji.. świętej pamięci. Zmierzch Cesarstwa wolnym mieszkańcom prowincji. Galii. Tłum. Gibbon. żył 34 lata. Kryński. Aż do początku III wieku po Chr. 14. Hiszpanii. Zresztą etniczny skład legionów stanowił barwną mozaikę i „prawdziwi Rzymianie” stanowili tu znikomy odsetek. bladych młodzieńców czytających na postojach Rozmyślania Marka Aureliusza i trawionych tęsknotą za Lesbią i Rzymem.asygnowali spore sumy do podziału między legionistów. Karakalla nadał prawo obywatelstwa Dis manibus – Boskim cieniom (łac. żołnierze nie mogli 156 Constitutio Antoniniana – Marek Aureliusz Antoninus zw. XX V. „Panowie najpiękniejszych i najbogatszych połaci. że Cecyliusz Avitus urodzony w Emerita Augusta. Inkorporacja w szeregi następowała dość wcześnie i kilkunastoletni rekruci nie byli rzadkością. Na jednym z kamieni nagrobnych znajdujących się w muzeum Grosvenor w Chester czytamy: DIS MANIBUS CAECILIUS AVITUS EMERITA AUGUSTA OPTIO LEG. niewątpliwie idealizuje żołnierzy imperium zagnanych w dalekie kraje.. a za nim poszli inni autorzy. Jak długo trwała służba wojskowa? Za czasów Augusta – 16 lat plus cztery lata nie pod bronią.

zawierać legalnego małżeństwa w czasie pełnienia służby wojskowej. Mieli natomiast konkubiny i synowie z tego związku wcielani byli z reguły do legionu. Ci urodzeni w odległych od stolicy krajach znali Rzym tylko z opowieści, a twarz cesarza z portretu, jaki nosił chorąży – imaginifer. Nic dziwnego przeto, że więź ideowa żołnierzy z imperium i imperatorem stawała się z pokolenia na pokolenie coraz słabsza. Armie przygraniczne przekształcały się stopniowo w wojska terytorialne o słabym wyszkoleniu i wartości bojowej. W roku 367 po Chr., w czasie wielkiego ataku Saksonów, Piktów i Szkotów, zaskoczenie legionów było całkowite z powodu zdrady żołnierzy patrolujących granicę, którym barbarzyńcy obiecali udział w podziale łupów. Zdarzyły się wówczas liczne przypadki dezercji. Zmienił się także nie do poznania charakter, a nawet wygląd zewnętrzny miast garnizonowych i fortec. Znawca tego okresu Ian A. Richmond tak o tym pisze: „Nowi żołnierze wraz ze swymi żonami i dziećmi żyli wyłącznie wewnątrz fortów, pobieżnie po najazdach odbudowanych przez miejscowych robotników. Forty stały się małymi ufortyfikowanymi dworami, bardziej przypominającymi dwory średniowieczne niż castellum159 Rzymian; na modłę średniowieczną żołnierze otrzymywali przyległe pola uprawne jako rekompensatę za służbę. Ta nowa organizacja, a raczej jej brak, przyczyniła się do dewastacji budynków ustawionych jeszcze wciąż według tradycyjnych linii; odkryto to w wielu fortach, gdzie spichlerze stały się domem mieszkalnym, a budynki dowództwa – sklepami. Centurion starej daty zbladłby na ten widok”.

III
Mimo żelaznej dyscypliny, jaką aplikował nam Grzesio (a może właśnie dlatego) lubiliśmy (choć to słowo nie oddaje ani treści, ani natężenia uczuć) zarówno jego, jak i jego przedmiot. Z czasem lekcje składały się nie tylko ze żmudnych tłumaczeń, szlifowania gramatyki, ale część ich była poświęcona kulturze i cywilizacji antycznej. Zgłębiliśmy tedy nie tylko tajemnice koniunktiwu, ale poznawaliśmy życie codzienne w stolicy imperium, uzbrojenie legionisty, rytuał Saturnaliów. Oczywiście, był to Rzym wyidealizowany, Rzym cnót obywatelskich, surowego męstwa. Ani skandaliczne życie Cezarów opisane przez Swetoniusza, ani obscena z szynków Pompei nie kalały naszej świadomości. Scypion Starszy, Katon, Grakchowie, dobrzy cesarze z rodu Antoninów podawani byli jak wzory godne naśladowania. Wiedzieliśmy, rzecz jasna, o doli
159

castellum – zamek, twierdza

niewolników, okrutnych prześladowaniach chrześcijan, szaleństwach Kaliguli, ale nad tymi mrokami świeciła mocno gwiazda rozumu. Nie wiem, kiedy to się stało (a chyba na pewno nie wydarzyło się nagle), że łacina zaczęła nas wciągać i fascynować. Naprzód, jeśli dobrze pamiętam, sam jej dźwięk poważny, spiżowy, a jednocześnie jasny – harmonia dobrze rozdzielonych spółgłosek i samogłosek. Najprostsze zdania miały linię, mocno zarysowany kontur, jakby wykute były w kamieniu. Eadem nocte accidit, ut esset luna plena – Tej nocy zdarzyło się, że była pełnia. Niby to samo, a nie to samo. Więc owijaliśmy naszą mowę-lepiech, mowę ziemi i jej szeptów, jak bluszcz wokół marmurowej kolumny. W moim zainteresowaniu łaciną i w miernych – wyznam – w tej dziedzinie postępach tkwił element, by tak rzec, osobisty. W kamienicy naprzeciw mieszkała młoda istota, której pełne kształty, kasztanowe włosy i dołeczki w policzkach przyprawiały o zawrót głowy i mąciły zmysły. Była córką profesora łaciny (nie z naszego wprawdzie gimnazjum), ale znaliśmy go, gdyż był autorem opracowań tekstów, nad którymi głowiliśmy się; ogłaszał także artykuły w miesięczniku „Filomata”, a pismo to prenumerowaliśmy (obowiązkowo) za pośrednictwem Grzesia. Siadywałem na balkonie z gramatyką łacińską Auerbacha i Dąbrowskiego i udawałem, że lektura tego wyjątkowo nudnego dziełka wprawia mnie w ekstazę. Był to właściwie akt rozpaczy. Jeśli przedmiot moich gorących uczuć zjawiał się na balkonie, nie było to przeznaczone dla mnie. Czasem dotykała mnie roztargnionym spojrzeniem, tak jak się patrzy na obłoki przesuwające się po niebie. Czekała na mego starszego kolegę z liceum, rosłego młodzieńca z falującą czupryną blond, niewątpliwie przystojnego (był chorążym naszego szkolnego sztandaru i na uroczystościach przepasany szarfą, w białych rękawiczkach prezentował się istotnie znakomicie) – ale, wiedziałem to dobrze, nie mógł dać jej szczęścia. Codziennie niemal o piątej po południu ona i mój śmiertelny wróg wychodzili z domu i znikali za rogiem w małej uliczce ocienionej kasztanami, gdzie (mówiła mi o tym moja rozgorączkowana wyobraźnia) działy się rzeczy straszne: ujmował ją pod ramię (wbrew najsurowszym zakazom regulaminu szkół średnich) i być może wyciskał na jej jedwabnej rękawiczce płomienny pocałunek. Burza sprzecznych uczuć w mojej udręczonej duszy: Odi et amo. Quare id faciam, fortasse req Nescio, sed fieri sentio et excrucior160. Na co liczyłem, manipulując na balkonie gramatyką łacińską Auerbacha i Dąbrowskiego tak,
160

Kocham i nienawidzę. Jakże się to dzieje? – / Spytasz. Nie wiem, lecz czuję, cierpię i szaleję

(łac.); Katullus, Poezje [Pieśni, 85]. Tłum.: A. Świderkówna.

aby okładka była z daleka widoczna? Liczyłem na to, że pewnego dnia dostrzeże mnie ojciec – klasyczny filolog i zawoła: „Obserwuję cię, młodzieńcze, od dawna. Twoja skromność i pracowitość, twoje umiłowanie mowy Rzymian są rękojmią, że jesteś odpowiednim kandydatem na męża mojej córki. Oddaję ci przeto jej rękę”. A dalej sprawy potoczyłyby się jak w bajce. Nie potoczyły się. Za to wykułem na blachę sporo przykładów użycia bardziej skomplikowanych form gramatycznych i mogłem błyszczeć na lekcjach, a nawet zdobyłem przyjazne spojrzenie Grzesia. Pracowaliśmy w pocie czoła. Zbliżała się pora owocobrania: w następnym roku mieliśmy przejść do poezji Katullusa i Horacego. Ale wtedy wkroczyli barbarzyńcy. Jak ocenić wkład cywilizacyjny Rzymu w Brytanii? Na to pytanie podaje się różne odpowiedzi uczonych. Archeolog angielski Francis John Haverfield mówi: „Od Rzymian, którzy kiedyś panowali w Brytanii, my Brytyjczycy nie odziedziczyliśmy praktycznie nic”. Bardziej sprawiedliwa wydaje się opinia znakomitego badacza dziejów George’a Macaulaya Trevelyana. W swojej Historii Anglii pisze on: „Ostatecznie Rzymianie pozostawili po sobie trzy wartościowe rzeczy: po pierwsze (a stwierdzenie to ubawiłoby i zbulwersowało Cezara, Agrykolę i Hadriana) walijskie chrześcijaństwo; po drugie rzymskie drogi; po trzecie rosnące znaczenie pewnych nowych miast, a w szczególności Londynu. Natomiast łaciński styl życia w miastach i willach, a także sztuka, język i polityczna organizacja rzymska zniknęły jak sen. Najważniejszym faktem wczesnej historii wyspy był fakt negatywny, a mianowicie Rzymianom nie udało się zlatynizować w sposób trwały Brytanii, tak jak to powiodło się im we Francji”. Zakładanie miast nie było zresztą bezinteresownym dobrodziejstwem ze strony okupantów. Jak słusznie podkreśla Pierre Grima – Rzymianie wznosząc miasta traktowali je jak potężny instrument polityczny. „Miasto rzymskie nie sprowadzało się wyłącznie do zespołu określonych wygód materialnych, było ono przede wszystkim wszechobecnym symbolem systemu religijnego, politycznego i społecznego stanowiącego trzon cywilizacji rzymskiej”161. Archeologowie odkryli na wyspie dwadzieścia kilka większych ośrodków miejskich pochodzących z czasów rzymskich. Przeważnie zakładane były w miejscu dawnych stolic szczepowych. Otoczone murem, zbudowane na typowo rzymskim planie prostokątnym, Silchester (Calleva) miało zaledwie 80 domów, a liczba jego mieszkańców nie przekraczała zapewne półtora tysiąca. Z wyjątkiem Londynu, którego populację w okresie rozkwitu uczeni określają na 15 000, inne miasta rzadko przekraczały liczbę 3 000 mieszkańców. O ich charakterze miejskim decydowało to, że były siedzibą władzy municypalnej i znajdowały się tam budowle publiczne – charakterystyczne rzymskie forum w środku miasta z kapitolem, czyli
161

Miasta rzymskie. Tłum.: J. Pański, Warszawa 1970, s. 7.

Ozdabiały miasto łuki tryumfalne. kolumny i posągi – słowem były to małe. kurią – gdzie odbywały się posiedzenia prowincjonalnego senatu. termami spełniającymi rolę klubów czy dzisiejszych kawiarni.główną świątynią oficjalnej religii. bazyliką. często niewydarzone kopie stolicy imperium. a także teatrem i amfiteatrem. . w której obradował sąd.

respektuje go zarówno maszynopis złożony do druku (mimo nieciągłej i naruszonej w swoim porządku numeracji stron maszynopisu). Nasze interwencje redakcyjne ograniczyły się do: uwspółcześnienia pisowni i interpunkcji. opracowana przez Zbigniewa Herberta. Maszynopis złożony do druku przez Autora otwiera strona tytułowa z napisami: „Zbigniew Herbert”. poza zastosowaniem zasad przywołanych powyżej. przywracaliśmy wersję z rękopisu lub autorskiego maszynopisu. widnieje on na wszelkich spisach rozdziałów projektowanej książki.Nota wydawcy I Labirynt nad morzem – uwagi wydawcy: Książka. do usunięcia pewnych błędów powstałych w druku w „Twórczości” (przykładowo: zamiast „ograniczoność” przywracamy słowo „organiczność”. ograniczyliśmy się. nie nosi zmian autorskich. jak układu. jak niniejsza książka. została zarówno co do treści. uzgodnienia nazw własnych. porównania cytatów (z przywoływanymi. pozostałe uzgadnialiśmy. Tytuł przyjmujemy za ostateczny. Otwierający książkę szkic Labirynt nad morzem ukazał się w miesięczniku „Twórczość” 1973 nr 2. lub nie. Labirynt nad morzem – szkice z podróży po Grecji”. złożony do druku w książce. nie numerowana: widnieje na niej dedykacja wypisana ręką Zbigniewa Herberta: „Kasi” (żona Autora. wprowadzony ręką redaktora. w tym nazwisk. ze stosowanymi w polskim piśmiennictwie (Zbigniew Herbert często posługiwał się pisownią zapożyczoną z książek obcojęzycznych). Co do układu i treści. dopisek: „Zbigniew Herbert. zamiast „wytrwałości” – „wytrzymałości”. zamiast „Guttenberg” – . którą niniejszym oddajemy do rąk Czytelnika. W przypadkach spornych (stosunkowo rzadkich). Przytaczając szkic z tego samego maszynopisu w książce Zeszytów Literackich. Strona następna: „Spis rzeczy”. Strona trzecia. w przypisach podając ich tłumacza). źródłami: cytaty w przekładzie Autora pozostawialiśmy bez zmian. Katarzyna z Dzieduszyckich Herbertowa). „Labirynt nad morzem”. Maszynopis tego eseju. Kierowaliśmy się zasadą wierności wobec Autora: za podstawę obraliśmy bez wyjątku teksty przejrzane przez Zbigniewa Herberta podczas jego pracy nad książkowym wydaniem szkiców. jakkolwiek na szkicu Lekcja łaciny pojawił się.

przeciętnie dwie na stronie maszynopisu. . Widnieje na nim również usunięta w druku w „Odrze” dedykacja: „Dla Mirosława Holuba”. „Więź” 1973 nr 4. W książce Zeszytów Literackich wersja zmieniona. III). Chodzi o następujący fragment: „Podobno przegłosowano ów akt [dekret o cenzurze] na zgromadzeniu ludowym w czasie nieobecności jego [Peryklesa] w Atenach. 1964 (por. niekiedy 3-5 na stronie maszynopisu. również w rękopisie. przejrzana przez Autora (druk wg maszynopisu z odręcznymi poprawkami Autora. naniesioną odręcznie przez Autora: „Zdzisławowi Najderowi”. W druku w „Odrze” zniknął również passus nt. Wreszcie – mówią obrońcy – sam zakaz nie utrzymał się i po pewnym czasie (po dwu sezonach teatralnych) zaniechano tej praktyki niegodnej ojczyzny demokracji”. pochodzącymi od Autora. W książce Zeszytów Literackich wersja zmieniona. (Miroslav Holub. tłumacz poezji Herberta. Szkic Sprawa Samos ukazał się w miesięczniku „Odra” 1972 nr 3. poprawiona przez Autora (druk wg tego samego maszynopisu. liczne zmiany stylistyczne. noszącego wszakże. zwłaszcza w części II szkicu. pozbawiony pracy w Instytucie Mikrobiolgii 1970-95. Szkic od pierwszych swoich wersji. Akropol i duszyczka. a także w rękopisie. zmiany są liczne. Drukujemy wg maszynopisu przygotowanego do druku w książce. biolog immunolog. starożytnego dekretu o cenzurze. jako poeta zdobył sławę dzięki tłumaczeniom anglo-amerykańskim). podczas pracy nad wydaniem książkowym. 1968. najwyraźniej. uwzględnione przez nas. powstałe. nieobecną w druku i na wcześniejszych wersjach maszynopisowych. tak jak dedykację. czeski poeta i eseista. dedykowany: „Magdzie i Zbyszkowi Czajkowskim”. oraz przekreślonym pierwszym członem tytułu „Akropol i”. na kopii tekstu złożonego do druku w „Twórczości”). odręczne poprawki Autora. towarzyszom pierwszej wyprawy do Grecji. różniącego się od ogłoszonego w „Więzi” jedynie dedykacją. całe zdania lub akapity). i prawa druku 1971-82. odnajdujemy go w wersjach maszynopisowych. W książce Zeszytów Literackich w wersji zmienionej: maszynopis złożony do druku w książce różni się od wersji ogłoszonej w „Odrze” kilkoma drobnymi zmianami stylistycznymi. obejmują poszczególne słowa. Szkic Duszyczka został opublikowany pt. po interwencji wojsk Układu Warszawskiego w Czechosłowacji. Szkic Próba opisania krajobrazu greckiego ogłosiła „Poezja” 1966 nr 9. Szkic Akropol ogłosiła „Twórczość” 1969 nr 1. 1923-1998.„Gutenberg”). znawca literatury anglo-amerykańskiej.

na prośbę Autora. Historia pewnego maszynopisu: Zbigniew Herbert złożył maszynopis książki Labirynt nad morzem w wydawnictwie Czytelnik. Szkic Lekcja łaciny.) „PZPR”.”. Drukujemy wg maszynopisu złożonego przez Autora do druku w książce. fragment ogłosiły „Zeszyty Literackie” 2000 nr 71. 14 VII 1998. ogłosiliśmy w „Zeszytach Literackich” 2000 nr 72. III Labirynt nad morzem. Katarzyna Herbertowa.. wierna wobec rękopisu. . dwa tygodnie przed Herbertem). zapowiadając niniejszą książkę.. Inny.1973 r. nazwę instytucji. Autor chciał go opublikować i wracał do niego jeszcze w latach 90.5. zamazany. Drugą połowę 1. 1 II” (data podpisania umowy?). prawdopodobnie. Ostatnie słowa. Maszynopis pozostał w Polsce. drobniejszym pismem: „72 r. wypisane jego rękę.: w jednej z teczek z maszynopisami szkiców przeznaczonych do wydania książkowego odnaleźliśmy pożegnalne wiersze Herberta. przedstawiający nazwisko i. Odnajdujemy dwa inne napisy: u góry. Chorował. przygotowując szkic do druku w książce. któremu dedykowany jest szkic Sprawa Samos (zm. oraz adnotacja wydawnictwa: „wpływ 15. nad datą „wpływu” zaś inny. pt. zawiera mniej rozbudowany wątek autobiograficzny. ujęty klamrą czytelnych zwrotów: „tow. odebrała maszynopis z wydawnictwa. pierwsza. Historia pewnej fascynacji. 80. Drukujemy w wersji nieznacznie zmienionej (na kopii maszynopisowej tekstu złożonego w „Twórczości” i na tekście wydrukowanym w „Twórczości” Zbigniew Herbert naniósł odręcznie drobne zmiany. Na okładce tekturowej teczki widnieje nazwisko autora i tytuł.” (. W roku 1999 wdowa po Zbigniewie Herbercie powierzyła nam do druku ten sam maszynopis. za łaskawą zgodą Katarzyny Herbertowej. Nie drukowany. w tym Brewiarz. Zbigniew Herbert spędził w Paryżu. ograniczający się do wstępu. Zachował się rękopis i dwie kolejne wersje maszynopisowe. Drobiazgi z datą 10 VI 1997. Wiersze te. II Labirynt nad morzem.Szkic O Etruskach ukazał się w miesięczniku „Twórczość” 1965 nr 9. oraz nieco inne zakończenie. Książka nie ukazała się. ewokuje śmierć Miroslava Holuba. 1981. Po ogłoszeniu stanu wojennego. uwzględniamy je).

Akropol i duszyczka. . obok tytułu rozdziału. jako. 43-62. Próba opisania krajobrazu greckiego – 20. bez zaznaczenia liczby stron:] 5. Akropol. 5. przyjaciół zamieszkałych w Anglii. w rękopisie. [w innym pionie. Salamina. upewniamy się. Jest to spis niemal ostateczny. Inna jest też liczba stron poszczególnych rozdziałów. Frankfurt am Main. 216. Akropol i duszyczka” – pod tymi tytułami opublikowane w prasie. Spartę. notatki pt. Szersze informacje w: „Zeszyty Literackie” 68. Niewolnicy. notatki i fragment nie ukończonego szkicu pt. red. Upadek Rzymu. 4. numer specjalny. Akropol – 40. Im Vaterland der Mythen. [łączna liczba stron:] 187”. które niniejszym ukazują się nakładem Zeszytów Literackich pt. 4. Akropol. tłum. 5 IX-6 X 1964 w towarzystwie Magdaleny i Zbigniewa Czajkowskich. Karl Dedecius. w teczkach zatytułowanych. 1973. 2. 8. wypisy z publikacji Złupienie Rzymu. Sunion. poszerzona o szkic o Etruskach. w hołdzie Zbigniewowi Herbertowi. 7. Thera. Klaus Staemler. miałaby zostać uzupełniona o szkice o potędze i upadku Rzymu. Labirynt nad morzem. s. Labirynt nad morzem odnaleźliśmy również. Walter Tiel) oraz Diariusz grecki („Zeszyty Literackie” 1999 nr 68) i niniejsza książka. że plany Autora ulegały zmianie: książka o wyprawie do Grecji. Wspólnie zwiedzili: Ateny. Na jednym Autor napisał: „Labirynt nad morzem: 1. że inna jest kolejność rozdziałów. Zbigniew Herbert. tekst niegotowy. Mykeny. Rozważania nad talerzem”. Próba opisania krajobrazu greckiego. Sprawa Samos – 14. 9. na której wypisał szkice składające się na projektowaną książkę: „Labirynt nad morzem: Labirynt nad morzem. jako do źródeł cywilizacji europejskiej. W teczce znajdujemy spisy rozdziałów (lub tematów?) projektowanej książki. Akropol i duszyczka (zamiast wstępu) – 8. Na innym spisie. O Etruskach – 20. Epidauros. wcięte. 6. Najazdy. Esej Lekcja łaciny był realizacją tego projektu. 7. 8. Sprawa Samos. apokryfy. Labirynt nad morzem – 45. prawdopodobnie. 10. Korynt. Próba opisania krajobrazu greckiego. małe utwory prozą (por. Sprawa Samos. Delfy. Na podstawie rękopisów i wcześniejszych wersji maszynopisowych szkiców. po lewej jego stronie Herbert zaznaczył. Gorące Wrota. w porównaniu do zawartości niniejszej książki. ręką Herberta. Suhrkamp Verlag. s. 6. z tym. 3. liczbę stron maszynopisu: „Labirynt nad morzem: 1. 2. Małżonkowie z Cerveteri. Literackim pokłosiem tej podróży są: wiersze. jako pierwodruk książkowy. przybliżona raczej do liczby stron maszynopisów roboczych. Labirynt nad morzem. 3. Lekcja łaciny – 40. IV Labirynt nad morzem. Dzieło w toku: Na teczce z rękopisami Zbigniew Herbert nalepił karteczkę.: Karl Dedecius.Zbigniew Herbert pierwszy raz był w Grecji ok.

w pośredni sposób rzuca światło na powstającą książkę. Szkice pomieszczone w tym tomie to: Próba opisania krajobrazu greckiego. Akropol. wyd. U Dorów (z tomu Barbarzyńca w ogrodzie).Tom Zbigniewa Herberta Im Vaterland der Mythen [W ojczyźnie mitów] (por. Sprawa Samos. 1973 z powołaniem na © 1970). III. . Na edycję niemiecką złożyły się utwory wierszem i prozą z lat 1956-73. Labirynt nad morzem.

Sign up to vote on this title
UsefulNot useful