ZBIGNIEW HERBERT

Labirynt nad morzem

2000

Wydanie polskie
Data wydania: 2000 Ilustracja na okładce: gwasz Jana Lebensteina (frgm.; 1988), w posiadaniu Katarzyny Herbertowej Wydawca: Fundacja Zeszytów Literackich 00-029 Warszawa, Nowy Świat 27 tel./fax (0-22) 826 38 22 http://zls.mimuw.edu.pl/ZL/ ISBN 83-911068-3-7

Wydanie elektroniczne
Trident eBooks

Kasi

Labirynt nad morzem .

jak tylko przyglądanie się twarzom. gdy jego przyjaciel Trelawny zaproponował mu spotkanie z prawdziwym Grekiem.. w kraju. wypełniony „tłumem podobnym do Cyganów. ks. – zupełnie zmieniły skład etniczny jej mieszkańców? I przypomina mi się wtedy anegdota o Shelleyu. Tak więc siedzę w Pireusie czekając na statek i nie mam nic do roboty. Warszawa 1965. nie przypłynął jeszcze do portu w Pireusie i nikt nie potrafi powiedzieć. gdzie zegary odmierzają tysiąclecia. kiedy to się stanie. . Tłum. że najazdy słowiańskie na Grecję – począwszy od VII wieku po Chr. bułgarskich i tureckich jest uderzająca i zamazała zupełnie urodę helleńską. który wrzeszczał. by zwiedzić grecki statek. wielkiego Dzeusa powiernik.I Jest pośrodku ciemnego jak wino morza ziemia niejaka. gestykulował. 284. I w dodatku kapitan owego statku porzucił ojczyznę. wokół wodą oblana.: J. palił. który ma mnie przewieźć na Kretę. że z anegdoty tej wysnuć należy jeden wniosek: narody mają ważniejsze. że wojna o niepodległość nie sprzyja jego interesom. Domieszka elementów albańskich. który twierdził. Wielki romantyk pracował właśnie nad poematem Hellas. Parandowski. Czyżby miał rację Herr Doktor Fallmerayer. ponieważ doszedł do przekonania. piękna i żyzna.]. jadł i rżnął w karty jak barbarzyńcy”. Największe wśród nich jest miasto Knossos. Ludzi tam ćma i dziewięćdziesiąt miast [. Pospolite rozkłady jazdy nie obowiązują w ojczyźnie mitów. Kreta. XIX. Nie są to twarze znane z waz antycznych ani ciała – jak się domyślam – podobne do posągów Praksytelesa. a królował w nim co dziewięć lat obierany król Minos. Myślę. Pozostaje mi wieśniacza cierpliwość lub wędrówka po portowych tawernach. Homer1 Tezeusz – statek. jaką podróżni spodziewają się tu spotkać. Wybrali się obaj do Livorno.. s. bardziej 1 Odyseja.

elementarne sprawy niż troskę. Patrzę dalej. złapany w potrzask pozoru z ciężkim cieniem za plecami. Ciasno zgnieciony w tłumie. wypełniając horyzont. jak góra rozrasta się. Idę do miasta ulicą wiodącą pod górę. że uda mi się zapomnieć o tym wstydliwym epizodzie i odrażającym uczuciu wytrącenia z rzeczywistości. zanurzony po głowę w upale. . Zaczyna się bolesny ubytek realności. nieznośnych zapachów i wspaniałego życia. pełnym hałasu. nad horyzontem zamglonym i słabo widocznym. aż przed oczami osiada na morzu łańcuch górski. Cisza zatrzaśniętych okiennic. Wynająłem biały pokój z żelaznym łóżkiem. choć świadectwo oczu temu przeczy. od nieba. Port i mury weneckie. wtaczam się na pokład. Heraklion. Tak się zaczęła dla mnie Kreta. Na deskach. która wydaje się nieskończenie długa. która nabiera kształtu. z boku. zatopiony w blasku. Wysoko. bastiony otaczające miasto białych domów. jak bóstwo. jak wierzchołek góry zawieszony jest na wysokościach niby w krajobrazach japońskich. bez możliwości porozumienia się z moim ciałem. wieloma przedmiotami. nad którym wisiał groźny święty Jerzy mordujący smoka i. Chcę zobaczyć. i widzę teraz wyraźnie. brudu. obraz spętania – jakby to wówczas dotknęła mnie po raz pierwszy śmierć w oślepiającym słońcu południa. nie poruszam się chyba wcale. aby otoczyć się przedmiotami. Jest niewypowiedzianie piękny – ów kawałek odległej skały unoszącej się w powietrzu za sprawą mgły. I jest wyspa. Długie lata prześladować mnie będzie ten obraz i wspomnienie wędrówki po stromej ulicy Handakos. zmącenie błękitu. poplamionych dziegciem i oliwą. Przez piękne Morze Egejskie płynę tym statkiem roztrzęsionym. w nadziei. jak Kreta wyłania się z morza. Wczesnym rankiem wychodzę na górny pokład naszego statku. jakby jakaś uczta skończyła się rzezią. coś niewyraźnego. majestatycznie po stopniach. mając pod nogami beczącą kozę. ruszyłem do muzeum. ciała mężczyzn i kobiet porozrzucane w nieładzie. przybity do białej przestrzeni. skaza szarego koloru. by upodobnić się do ideału wymyślonego przez romantycznych humanistów. poruszającym się jak wahadło – nieruchomy. Po sześciu godzinach oczekiwania Tezeusz przybija do nadbrzeża. nie zwlekając. Widzę się teraz jak we śnie. schodzi wolno. a nad głową ogromne tłumoki. Jestem sam pośród sennych oddechów. utrwalony raz na zawsze jak na fotografii. Wymiary światła zastygły i choć słyszę zgrzyt piasku pod nogami i stukot własnych kroków.

co mówili o kreteńskim malarstwie znawcy. najłatwiej osiągnąć.II Muzeum w Heraklionie zgotowało mi niespodziankę. można by to od biedy uznać za Matisse’a (dużo gorszego). linia. i z biciem serca wszedłem na piętro pierwsze. Pamiętam dobrze ten dzień. co zaliczamy do sztuki pośledniej. bo jaka byłaby to wielkość. Bez wzruszenia i bez sympatii patrzyłem tępo na Delfiny w błękitnej farbce morza i na Księcia wśród lilii. kiedy wpadłem do muzeum w Heraklionie na dwie godziny przed zamknięciem. do sztuki użytkowej. która zaniemogła – wiedzę. A mówili oni mądrze. przebiegłem (o naiwny!) sale na parterze. uwielbiać. złaknionym oryginalności. Przypomniałem sobie. gdy się jest obrazoburcą. podobnie jak w paleolitycznych freskach Francji czy Hiszpanii. o której mój profesor rysunku powiedziałby. że w sztuce tej przejawiło się widzenie ejdetyczne. a nawet wcale prawdopodobne. bez powagi i wdzięku. ale nie na tyle głodny. mimo że nas przerasta i poraża. Przywołałem na pomoc wrażliwości. bądź co bądź żegluga rozklekotanym Tezeuszem zmęczyła mnie. Nie byłem wówczas człowiekiem młodym.. opiewane przez znawców jako arcydzieła malarstwa starożytnego. gdyby nie linia bez napięcia.. I co? Nic. jakiej chyba nigdy nie przeżyłem w żadnym muzeum czy w obliczu jakiegokolwiek dzieła sztuki. Zestawienie barw – nachalnie plakatowe ugry. Wszystko to bez głębi. pieczęcie i gemmy. padać na kolana i bić czołem przed wielkością. wyjąwszy małe freski ogrodowe i słynną Paryżankę. Było to możliwe. że zetknąłem się nagle z czymś. i to niespodziankę z rzędu niemiłych. że jest uuuu. Przede wszystkim – próbowałem usystematyzować moje wątpliwości – kolor fresków był banalny. jak wiadomo. a nawet wroga. gliny i fajansu. a także w sztuce buszmenów w Rodezji. małe posążki z brązu. gdyby nie przerastała i nie porażała. gdy pomiata się dziełami uznanymi i nie szanuje się ani autorytetów. linia zamykająca nudnym konturem płaszczyzny zamalowane lokalną farbą. mój nieoceniony Guide Bleu. odurzony byłem upałem południa i głodny. Przypisywałem to zrazu niedyspozycji własnej. och i bach. żeby dostąpić wniebowstąpienia. ani tradycji. którą. podejrzanie świeży i płaski. wyjąwszy krótki okres między czwartym a piątym rokiem życia. określony przez psychologów jako okres negatywizmu. w których znajduje się ceramika. gdzie przewodnik. błękity i czerwienie. a więc wszystko. obiecywał freski od dawna znane mi z reprodukcji w niezliczonych historiach sztuki. a nie. co nie przypominało w niczym . tak jak należy. że mój instynktowny opór i niezgoda na freski minojskie polegały na tym. Zawsze chciałem kochać. Taka postawa zawsze była mi obca.

„słusznie zaangażował znakomitego szwajcarskiego artystę. ocalałych fragmentów. fantazją. torsu. wrażliwego i ścisłego odtwarzania tego. Potem. etruskich czy pompejańskich. Tę osobliwość widzenia (powszechną u dzieci) i w konsekwencji odtworzenia świata można sprawdzić także na sobie. i za byle dotknięciem rozsypywały się w proch. okaleczone wątpliwymi zabiegami konserwatorów. Wszystko inne było rekonstrukcją. jak się później dowiedziałem. nosi przecież . Leonard Cottrell w książce Byk Minosa mówi. Z Księcia wśród lilii albo z Króla-kapłana zachował się kawałek łydki. łatwość. że Evans zaangażował go nie z powodu rzekomych talentów. jakby ktoś pomiędzy odnalezione ułomki starożytnego poematu wpisał słowa własne. materii. spalone ogniem. mięsa. a potem przeniesiemy wzrok na pustą ścianę i widzimy pulsującą. A chociaż była to sztuka z pewnością mniej wielka niż egipska. stanowiły one zaledwie niewielką część powierzchni fresku i były. Osoby ejdetyczne tak w przybliżeniu postrzegają rzeczywistość i tym fenomenem – zdolnością czy kalectwem – Snijder próbował wytłumaczyć osobliwość sztuki kreteńskiej: ową zadziwiającą łatwość chwytania kształtów w ruchu jednym konturem. freski pokazane w muzeum w Heraklionie nie przemówiły do mnie. znajdowały się w bardzo złym stanie. co zaginęło. Bo. a także brak kośćca. zwierząt i roślin bez korzeni. A zatem – myślałem – Geerto Aeilko Snijder ma chyba rację: Kreteńczycy byli ejdetykami. dlaczego fantazje Szwajcara na temat kreteńskich fresków figurują w podręcznikach historii sztuki jako oryginały. że na ich powierzchni znajdują się popękane zgrubienia o nieokreślonym kolorze. jakie ukazały się oczom archeologów odkopujących pałac w Knossos. które wychwala Cottrell. kiedy grzebałem w literaturze przedmiotu. pokryte warstwą popiołu. który posiadał nadzwyczajne uzdolnienia do cierpliwego zbierania razem drobnych. że Sir Arthur Evans.znanych mi malowideł ściennych egipskich. Zacząłem je obwąchiwać jak suchą kość i zauważyłem. gdzie znajdował się oryginał”. ale dlatego. owa niesubstancjalność ludzi. pana Gilliéron. jakby zarys przedmiotów wydobyty był omdlewającą ręką. która była umieszczana na ścianie w miejscu. ale podejrzewam. Nie udało mi się nigdzie natknąć na własne prace mistrza Gilliérona czy choćby na wzmianki o tym artyście. Otóż malowidła ścienne. czerwoną sylwetkę lampy lub słońca. sprawa stała się dla mnie jasna. W stosunku do innych odkrytych przedmiotów sztuki kreteńskiej freski minojskie są nieliczne i doszły do nas w stanie kalectwa. a potem wykonania dokładnej reprodukcji. której towarzyszy pewna słabość. że był posłuszny wizji odkrywcy. Nie bardzo rozumiem. To tak. ramienia i pióropusza. kiedy patrzymy na słońce lub zapaloną lampę. bez trudu. jedynymi fragmentami oryginałów. domysłem. Tak więc. malarstwo artystów kreteńskich wydaje się sztuką bez analogii. w istocie. struktury (tak wspaniale oddanej w malarstwie renesansowym). odkrywca Knossos. niepodległych prawom przyciągania – unoszącym się w powietrzu.

Przywodzi na myśl płoche i lekkomyślne rokoko. pomijania szczegółów i zbliża się do improwizacji. razem 38 różnej wielkości. Nie zawsze realistyczna dokładność jest wyrazem radosnej afirmacji życia. Ale przy tym najbardziej banalne sceny z życia – dzikie kaczki wśród trzcin. Jest ich niewiele. karpie w sadzawce – są malowane z precyzją niemal naukową i nie mamy żadnych trudności w rozróżnieniu gatunków zwierząt i roślin przedstawianych przez anonimowych mistrzów egipskich. Jak wytłumaczyć ten niepokojący mezalians naturalizmu ze wzniosłymi sprawami ducha? Owym drobnym. architekturę. portyki. szarość. przynajmniej w pewnym okresie. jak żadna inna chyba na ziemi. ryby i kwiaty wyrażają jakby ogólną ideę przyrody i czasem trudno powiedzieć. Freski znajdują się na pierwszym piętrze w sali oznaczonej literą K. podczas gdy Egipcjanie stosowali technikę tempery. Cały korpus malarstwa minojskiego. jest bardziej skupiona. Wiemy. których wysokość waha się od 17 do 80 centymetrów. Kwiat lotosu malowany skrupulatnie jak w przyrodniczym atlasie. Określenie „malowane z natury” nie ma. w których wyobrażone postacie zbliżone są do wymiarów naturalnych. idyllicznym scenom Egipcjan towarzyszy prawie zawsze znak. Biel. co ocalało z pożogi. Minojczycy malowali na mokrych jeszcze ścianach. na pewno nie ustawiali sobie modeli do kopiowania. że za barwną zasłoną życia istnieje świat surowy i jedyny. aż do wielkich malowideł procesyjnych. ornamenty. nerwowa. pełnym światła muzeum w Heraklionie. mało dbająca o szczegół. obca jest mu filozoficzna zaduma czy religijna ekstaza. bardzo rozpowszechnione i pokrywało ściany wielu pałaców i willi. porywcza. Jest to sztuka spontaniczna. piórko dzikiej kaczki – nie oznaczają ani pochwały. do jakiego należą gatunku. W malarstwie kreteńskim mniej jest siły i wzniosłości. napis. błękit. w odniesieniu do artystów kreteńskich. druga – pozwala na retusz. czerwień i zieleń – taka była „paleta” malarzy z Krety i znad Nilu. kolumny. krajobrazy zaczerpnięte wprost z otaczającego świata. żółć. że malarstwo na Krecie było. stylizowane rośliny. wszystko niemal. Ale różnice są bardziej istotne niż podobieństwa. hieroglif.piętno niepowtarzalnej oryginalności. cała ich sztuka. wdzięk. znajdowała się pod przemożną władzą metafizyki. jak również zwierzęta. Są po to. pochwałą widzialnej rzeczywistości. wiele sensu. ani afirmacji. czerń. tak że ptaki. Jest jednak w tym wszystkim ożywcze tchnienie ubóstwianej natury. Malarstwo Egipcjan. aby można było odczytać z tych fragmentów czystą melancholię przemijania. który mówi. modele mieli w . ludzi. ręka wyrysowana precyzyjnie na strunach harfy. powolna i kontemplacyjna. uśmiech i gest taneczny. Te dwie metody pociągają za sobą poważne konsekwencje: pierwsza – wymaga szybkości. od miniaturowych. zdecydowania. znajduje się w nowoczesnym. świat bogów i dusz szukających nieśmiertelności. poprawki. Artyści minojscy malowali zarówno „abstrakcyjne” – jak byśmy dziś powiedzieli – motywy dekoracyjne.

a Delacroix kopiowałby go zapewne z lubością. Jest to chronologicznie jedno ze starszych zachowanych malowideł kreteńskich. jak nuty krajobrazu. przelatują w różnych kierunkach jak linie muzyczne. Niebieski ptak – znaleziony został w tak zwanym Domu Fresków w Knossos i pochodzi z około roku 1600 przed Chr. Ptak pije wodę i słucha śpiewu roślin.). Z ciemnobrązowej plamy skał wyrasta niebieski – malowany sumarycznie. Malowany ciemną. idylla bez mitologicznego komentarza.. Podobnie jak chorzy. Wszystko to dzieje się w przestrzeni nierealnej. Tak jakby nie było wówczas podziału na przedmiot i podmiot. spiekłą czerwienią przechodzącą w brąz – portret byka widzianego z profilu. obrazek. że ocalało aż tyle świadectw ludzkiej wrażliwości i geniuszu. zadartą głową. krytycznego zresztą w 2 in stucco – stiuk (wł. woda i kamień. jak na ludowych garnkach – ptak. o czym zdaje się świadczyć wysunięty jęzor. wyrwana śmierci pochwała wiecznego życia. przywodząca na myśl freski z Lascaux. bez złych demonów. czyli dyrektora muzeum w Heraklionie. Jest to zapewne scena pojmania (podobna do tej. miejscem spotkania żywiołów i ani mu w głowie nie powstała myśl. artysta nie stał w obliczu przyrody. istotą wyjątkową i natchnioną. odejdą. gdzie trzy stany materii przechodzą nieustannie i przemieniają się – skała w wodę.sobie. kleju i barwników. nakładany na ściany materiał zdobniczy utworzony z wapna. trzciny. Odkrywców zachwyciła ta scena przy strumieniu. przywodzi na myśl romantyków. że jest kreatorem. oczekują one naszego współczucia i zrozumienia. Więc przechadzając się po salach muzeum w Heraklionie jak po salach szpitalnych. na której namalowano okrągłe jak paciorek. z wyciągniętą szyją. Jakże inny jest relief in stucco2 odkryty w tak zwanej Kordegardzie u północnego wejścia do pałacu w Knossos. pozostawiając nas w samotności. który się zbliża. W delikatnym świecie kreteńskim ten szarżujący byk jest czymś wyjątkowym. znalazł uznanie w oczach Nikolaosa Platona. . starałem się odnaleźć w starych freskach – urodę młodości. Ciało byka w ruchu. którą starał się zgłębić za pomocą geometrii. siedzący chyba na kamieniu. duży fresk w zgaszonej tonacji błękitno-ugrowej. półprzymknięte ze wściekłości oczy i rozwarte nozdrza węszące wroga. niewyczerpany zasób form i kolorów. jak drzewo. I do tego rośliny – kępy irysów. Niewiele dzieł sztuki dotarło do nas w pełnej glorii i blasku. woda w powietrze. byli medium. Delfiny. Jeśli im tego poskąpimy. piasku marmurowego. jaką wyrzeźbiono na pucharze z Vaphio). które przekazuje przepływający strumień barwnego świata. otwarte kielichy niewiadomych kwiatów. fuga wściekłości. Potężne żarna czasu pracują nieubłaganie. żółte oko. efora. to studium siły. a zatem z okresu średniominojskiego. W ogrodzie sztuki znajduje się wielki szpital form okaleczonych i umierających. w rozpędzonym galopie. gipsu. ale był cząstką kosmosu. Należałoby się dziwić (a jest to zdumienie radosne).

opętanej ruchem. fantastyczna ewolucja. . gdyż według zgodnej opinii toreadorów. kolory są mdlącosłodkawe. w której ma się odbyć spotkanie z groźnym bogiem i jego surowymi namiestnikami. siedzi i gawędzi wesoło. linie manieryczne. The Garden Party. pochodzące z późnej epoki minojskiej. paski i falbanki 3 salto mortale – skok śmiertelny (wł. Otóż akrobata chwytał rękami galopującego byka za rogi. taka sztuka nie może się nikomu udać. zmysłowe usta. prawdziwe salto mortale3. wymyślna fryzura z kokiem na karku i zalotnym lokiem nad czołem. wyrazisty podbródek i włosy. że na Krecie w okresie minojskim odbywały się bezkrwawe igrzyska.].. i Evans pozostawił rysunek objaśniający. Oto słynna Paryżanka (tytuły pochodzą od Evansa i podobnie jak wymyślone przez niego nazwy sal pałacowych zdradzają jego romantyczny gust) – reprodukowany wielekroć. Portret tej młodej osóbki nie ma nic wspólnego z dworską sztywnością – której można tu oczekiwać – przeciwnie. że znakomity archeolog mało znał się na bykach. pełen jest nieco aroganckiego szarmu. obwiedzionych suchą linią konturu. rękawy sukien są bufiaste. co dzieje się przed nimi [. w którym dopatrywano się wpływów sztuki egipskiej. egipskie. miniaturowe freski. ale zgodny z tendencją sztuki kreteńskiej. nos lekko zadarty. mały portret kreteńskiej damy. dowodzi. że to właśnie w miniaturze Kreteńczycy osiągnęli szczyty. Ta domniemana. ubranych barwnie i bardzo modnie. kunsztownie uczesanych. ale kontur twarzy malowany jest grubą krechą. że malowidło zostało oderwane od architektury i jego sens dekoracyjny jest dla nas trudny do uchwycenia.stosunku do konserwatorskich poczynań zespołu Evansa – który stwierdził. nie zważając na to. które Evans zatytułował The Ladies of the Court. na czym polega wyobrażona na malowidle cyrkowa gra. Bez trudu rozpoznajemy damy dworu w wytwornych toaletach. „Grupa dam. Ciało byka na fresku wydłużone jest w pędzie.. zwłaszcza włosy. Myślę. lądował na grzbiecie zwierzęcia i zeskakiwał w ramiona drugiego akrobaty. Jak najbardziej niesłusznie. mocno zaciśnięte.).. że restauracja dokonana była dokładnie. wiją się wokół ich głów i ramion włosy. odbijał się od nich jak od trampoliny. Najbardziej poruszyły mnie małe. Jest to jak wnętrze wielkiego teatru – nastrój sali operowej raczej niż świątyni. co widzimy na freskach egipskich. Wyszły niedawno od fryzjera. a także malarskie traktowanie całości – sprzeczne są z tym. Tłum zebrany wokół budowli sakralnej (kolumny ustawiono w dwu rzędach. Mnie ten „portret grupowy” nie zachwycił. a więc specjalistów.. przytrzymywane wstążką przepasującą czoło i opadającą na plecy długim pasmem wśród sznurów paciorków i klejnotów [.]. bo wprawdzie oko jest ogromne. zwielokrotnione przez szybkość w sposób nienaturalny. ale pamiętać trzeba. stylizowane rogi byka) przypatruje się zapewne uroczystościom kultowym. Fresk zwany Tauromachią (bardzo uszkodzony) miał być koronnym dowodem tego.

ze wstążkami w kolorze błękitu. plotek i towarzyskich skandali jakże daleka jest od klasycznych dzieł sztuki wszystkich czasów. która była łupem Schliemanna. że ciało owego zbieracza szafranu ma dość dziwny kształt.. odkrytego w pałacu w Knossos zaraz na początku prac wykopaliskowych. I tak Chłopak zbierający szafran stał się Małpą w ogrodzie pałacowym. odkrył. Przytoczyłem ten długi cytat z Evansa trochę perfidnie. Odkrywca Knossos był znakomitym ministrem propagandy swego dzieła. tak pięknie portretowane przez Whistlera”. Jeden przedstawiał głowę. drugi talię i część postaci kobiecej (później określoną jako męską) niosącą w ręku długi mykeński ryton. że najbardziej porusza niefachowca stwierdzenie: „ależ oni byli tacy jak my. Później wybitny znawca sztuki minojskiej. czyli wysokie.]. Potem odkryto jeszcze drobne fragmenty. tak że niemal dotyka uda swojej rozmówczyni.. nieczłowieczą głowę. Suknie są radośnie barwne. Owa scena kobiecych zwierzeń. ale od początku zdawał sobie sprawę.]. która ma siatkę na włosach) a jej sąsiadką.spódnic przypominają dokładnie dzisiejszą modę. Młodzieniec niosący ryton jest fragmentem zrekonstruowanego fresku procesyjnego. atmosferę bardzo wiktoriańską i ta wola odkrycia w cywilizacji odległej cech bliskich jego epoce pchała go do rekonstrukcji i interpretacji nazbyt awanturniczych. wesołą kompanię. Wąski pasek pod szyją sugeruje przezroczystą bluzkę [. miał obrotne pióro. a ich kobiety przypominały nasze.. Pochodzi on bowiem z jego publicystyki. czerwieni i żółci w białe pasy. że trafił na ślady kultury starszej od tej. na których postacie nie większe są od małego palca. nigdy nie stosowanym w przedstawieniach postaci ludzkiej. a nie z dzieł naukowych. daje to efekt głębokiego dekoltu. kawałek ogona. Więc Evans wmawiał w te freski.. ta żywa rodzajowość i rokokowy nastrój przenoszą nas w epokę współczesną”. ona zaś podnosi ramiona. a jego liczne artykuły popularyzatorskie pisane do „Timesa” i innych periodyków zdobywały rzesze wielbicieli nowo odkrytej cywilizacji. dziennikarska praktyka z lat młodości przydała się. Evans wiedział dobrze. stożkowate naczynie. brodawki sutek są widoczne [. lubili cyrk. a poza tym malowane jest kolorem błękitnym. używane przy ceremoniach 4 Evans nie wymyślił jeszcze określenia „cywilizacja minojska”. . Chłopak zbierający szafran – niewielkie malowidło ścienne. Natychmiast zwraca uwagę widza ożywiona konwersacja między trzecią od prawej damą (tą. a niekiedy czerwone naszywki. wzmiankowany już Nikolaos Platon. „Wczesnym rankiem – notuje Evans w swoim diariuszu – usunęliśmy kolejną warstwę w korytarzu na lewo od megaronu i odkryliśmy dwa duże fragmenty mykeńskiego4 fresku. Ta ostatnia podkreśla swoją wypowiedź przez wyciągnięcie prawego ramienia. odkryte w części północnozachodniej pałacu w Knossos i odrestaurowane przez Gilliérona według wskazówek samego Evansa. jakby w zdumionym okrzyku: «Ale cóż ty nie powiesz!». kwiat krokusa i wreszcie błękitną.

obszedłem jego cztery strony i wtedy zadzwonił dzwonek – zamykano muzeum. Nazwałem tę dzielnicę dzielnicą mięsa i owoców. żeby potem. który dorzucił jeszcze od siebie motyle i kwiaty. w całości smażonych rybek. która napełnia całe ciało świeżością źródła. dolna podkreślona wygiętą linią. malowana ciemnoczerwonym kolorem. jaką dotychczas odkryto”. wobec którego wszystkie kreteńskie freski bledną i gasną. odnoszące się do Minojczyków. czy Kefti oznacza Kretę i jej mieszkańców. wystawione – jak być powinno – na ulicę. A kiedy już myślałem. Profil twarzy jest szlachetny. Postać naturalnej wielkości.]. stawia szklankę zimnej wody. Niosą oni daninę – wazy i naczynia – których forma i ornament odpowiada dość dokładnie ceramice kreteńskiej z jej późnego okresu. Owe malowidła wyobrażają ludzi ubranych w stroje nieegipskie. można było zamknąć oczy i wywołać jak film wspomnienie – obraz dokładniejszy od wszystkich reprodukcji. łuszczy się jego kolor skrzepłej krwi. Zapach krwi. Proste drewniane stoły. słodki oddech piekarń. purée z kartofli i 5 W grobowcach egipskich znaleziono napisy i malowidła. Ramiona pięknie modelowane [. owczego sera. Zamawiam jako przystawkę talerz małych. nie pytając o nic. Przyczółek Azji. kiedy z gór schodzi chłodne powietrze. Jednopiętrowe drewniane domki z tanimi restauracjami. że nic nie zdoła mnie poruszyć w malarstwie minojskim.. Leży w środku Heraklionu i życie zamiera w niej. Jest to niewątpliwie arcydzieło. Potem najprostsze danie – grecka pizza – mussaka: oberżyny. Tu chyba najbardziej znać ciężką rękę konserwatorów. . obrysowany banalną linią. Ale ten sugestywny opis nie mógł obudzić mego entuzjazmu. kiedy już będę daleko. Owoce ogrodów i owoce morza. natknąłem się na sarkofag z Hagii Triady i doznałem olśnienia. kroczący wśród stylizowanych roślin mężczyzna. Nad tym wszystkim hałas i jazgot tureckiego bazaru. Fresk jest śmiertelnie ranny.. nie wszyscy uczeni są zgodni. I znów marzenie. Zbliżyłem się do niego z nabożeństwem. Podobnie jak uznany za arcydzieło Książę wśród lilii – naturalnej wielkości. Najprzód kelner. cierpka chmura ziół. bez wątpienia jedna z najbardziej godnych podziwu postaci ludzkich z okresu mykeńskiego. pełne wargi. zdaniem niektórych uczonych. bo nieliczne i zniszczone fragmenty oryginału zostały połączone w całość nieprzekonywającymi domysłami Gilliérona. nauczyć się na pamięć wszystkich jego kolorów i linii tak. gdy słońce stoi pionowo nad miastem. Oczy ciemne.pogrzebowych. migdałowy wykrój powiek. oliwek i zabójczo pikantnej papryki oraz nieodzowną wódkę anyżową – ouzo. podobnie jak postacie w etruskich grobowcach i Kefti5 z malarstwa egipskiego. żeby dać się tu zamknąć i spędzić noc i poranek sam na sam bez natrętnych wycieczek. Ale co do tego. za to rozkwita w zmierzchu i w czasie długich godzin wieczornych i nocnych. Jeden z napisów głosi: „Wielki przywódca z Kefti i wysp (lub wybrzeży) Zielonego Morza”.

Nie tknęła go ręka konserwatorów.mielone mięso. Bo też sarkofag z Hagii Triady jest arcydziełem ponad wszelką wątpliwość – jego twórca uchwycił i przekazał nam ów szczęśliwy moment olśniewającej wiedzy i natchnionej trzeźwości. z ziarnkami siemienia na wypieczonej skórce. które dają całość w jasnym i nagłym świetle jednoczesnej obecności. wbrew regułom widzenia. jak to opis. w niewielkim. A potem ogromne odpustowe ciasto. Wino białe z wyspy Samos. świadoma swoich granic. jak się rzekło. Usadowiłem się naprzeciw jatki. Myślę także o opuszczonym sarkofagu. Jednym ruchem wyjmuje z wnętrza wątrobę. nie dopuszcza do siebie hałaśliwych i przemądrzałych. Jego kolory: ugry. myślałem. Zrobiony został z kamienia wapiennego. Sarkofag jest równy samemu sobie. wierny zasadzie. Nie pojechałem też do pałacu w Knossos. broni się skutecznie przed interpretacjami. w którym przechowywane były szczątki osób należących do rodziny królewskiej. w woskowej ciszy muzeum. błękity. gdyby nadarzyła się sposobność spłacenia wdzięczności za przywróconą wiarę w wielkość malarstwa kreteńskiego. zaprawione żywicą jak za czasów Homera. że należy wybrać spośród masy przedmiotów dzieło najlepsze. że właśnie ów sarkofag wynosiłbym z pożaru. kiedy cywilizacja widzi się cała jak w lustrze. intronizować. cały ten przekładaniec zapiekany na gorącej blasze. czerwień. sklepionym pomieszczeniu grobowym. tasak rozłupuje kości – rozkłada tę wspaniałą rzecz na elementy. Nóż ślizga się z maestrią przez wzgórza mięśni. od lewej do prawej. Udręka opisywania. o przewadze dziel sztuki nad dziełami literatury. Kuchnia grecka jest chłopska i realizuje marzenia o raju. Sarkofag został znaleziony. co po nas zostanie. było to więc jakby Saint-Denis królów kreteńskich. Ową kryptę królewską uczeni datują na okres przedpałacowy. nazwać arcydziełem. Chleb jest biały i słodki. serce i rzuca je płasko na rzeźniczy pień. którzy zajmą się nami i będą się znęcali nad tym. w którym powinno być słodko i tłusto. a opis będzie. nie daje się rozłożyć na czynniki pierwsze. Długość jego wynosi 137 centymetrów i ponieważ zawdzięczam mu wiele godzin szczęśliwej kontemplacji. szary. w Hagia Triada. kłując i szarpiąc na oślep. długi. Wróciłem tam następnego dnia. bliski inwentarza – enumeracja postaci i przedmiotów. Odłożyłem wycieczkę do Fajstos. siły i kształtu. Trzeba bowiem będzie opisać sarkofag. Nie obędzie się bez odwijania zdań jak bandaży. będące sumą innych – uwieńczyć je. Sam natomiast sarkofag pochodzi z okresu późnominojskiego. że nie wolno żarłocznie połykać wszystkiego. Wypoczywa teraz w szklanej gablocie. Atletyczny rzeźnik daje darmowy spektakl pod tytułem „ćwiartowanie wołu”. . piaskowa żółć świecą blaskiem stłumionym i szlachetnym. Pierwsza ściana podłużna sarkofagu. sam na sam ze swoją tajemnicą – nieruchomą procesją ludzi i zwierząt. Myślę o krytykach. szmaragdowa zieleń. zaczynając od lewej: trzy kolorowe klosze spódnic. Jest niewielki. jest więc koronnym świadkiem sztuki Minojczyków.

bez zbędnych szczegółów i rozrzutności gestów. Reszty nie ma. kapłanką. opartym o ramię. Teraz pochód zmienia nagle kierunek. brązowe. ale zaprząg jest osobliwy – dwa skrzydlate lwy o głowach ptaków. jak domyślają się interpretatorzy). niesie na drążku. płaskie egipskie stopy. Za tą. między trzonami dwu toporów obosiecznych – labrysów (na szczycie ich usiadły ptaki). złociste. Krew spływa do stojącego pod stołem naczynia. Na niebieskim tle trzy postacie męskie (co malarz oznaczył brązowym kolorem twarzy w odróżnieniu od jasnej karnacji kobiet). Druga podłużna ściana sarkofagu podzielona jest jakby na dwa akty. Na węższych stronach sarkofagu wyobrażono rydwan zaprzężony w parę koni. przypominającym lirę. hermy. Jemu to poświęcone są libacje sepulkralne. Urywa się tło niebieskie i dotykamy teraz samego serca sceny. I wreszcie ostatnia osoba ceremonialnego pochodu. Pod stołem dwoje przycupniętych koźląt. niebieskozłocistych skrzydłach usiadł ptak. dama odziana w sinofioletową suknię. W centrum kamienny stół ofiarny. Na ich ogromnych. I jeszcze drzewo. malowane delikatnie i czule w tej scenie uroczystej i niemal mistycznej. muzyką. wyróżnione odrębnym kolorem tła. Wszystkie postacie ukazane są z profilu. dwie sceny. na którym leży spętany byk z poderżniętym gardłem. w diademie na głowie (księżniczka. powożony przez dwie postacie o zatartych diademach na głowie. w górze. bujający wbrew prawidłom grawitacji. ale jedyną ocalałą minojską Księgą Zmarłych – . obojętny i wyniosły. a zatem gryfy. Po przeciwnej stronie – te same dwie postacie (zmarły w towarzystwie bóstwa. postać w złotej sukni do kostek. Z ziemi wylania się bohater dramatu. Oczy zwierzęcia są szeroko otwarte i pełne melancholii. tajemnicy tajemnic. Powrócił jeszcze raz na ziemię. koszyk z owocami. Dwie niosą koźlęta. jak chcą niektórzy interpretatorzy). mistycznej przyczyny. Zarys budowli o trzech stopniach. za nim drzewo odczytane jako cyprys. Tak doprowadzeni jesteśmy do ołtarza zapewne. najbliższa końca sceny. zaklęciami. Na samym krańcu sceny ściana ołtarza ze stylizowanymi rogami byka i dwie obosieczne siekiery na trzonach wysokich jak kolumny. Sarkofag jest nie tylko arcydziełem. model łodzi – motyw często spotykany także w grobowych malowidłach egipskich. Przewaga akcentów pionowych podkreśla monumentalną powagę i spokój. zwabiony ofiarami. Po lewej stronie. w tle postać z rozwianymi warkoczami grająca na podwójnym flecie. górna część malowidła została zniszczona i jest teraz białą chmurą nieistnienia. Kobieta odziana w gorset i skórzaną spódnicę wlewa w ów krater krew ofiarnego zwierzęcia. Ma kształt posągu. Tak kończy się scena oznaczona jasnopiaskowym kolorem tła. owinięty szczelnie w jasną szatę jak w kokon. wielki krater. zawodzenie fletów i krew. Skala kolorów – błękitne. znak obecności bóstwa. a trzecia. dwa wiaderka. przed którym kapłanka wyciąga ręce nad ofiarnym naczyniem. grająca na wielkim instrumencie muzycznym.spod których wystają bose. konkretny jak kamień. zagadkowy jak zjawa. jak się domyślamy. Malowane jakby od jednego zamachu.

i dęte – przypisane ofierze ze zwierząt. od którego pochodzi nazwa labiryntu. Jedni widzą w nim ceremonię związaną z kultem agrarnym – uczczenie powrotu wiosny. nie zbliżaj się do niego. ów labrys. pienistą. Najbardziej przekonujące wydają się tłumaczenia. Cała kompozycja wydaje się być poddana ścisłym regułom sformalizowanej liturgii. zatrzymaj się. stań z dala. Artysta przekazał nam coś więcej niż zapis kultu. plastycznego zapisu starej tradycji. inni dopatrują się mistycznych zaślubin Zeusa z Herą. Rzeknij: Jestem dzieckiem Ziemi i Gwiaździstego Nieba. co tryska z Jeziora Pamięci. Dajcie więc szybko wodę zimną. Jest to mocna i prawie radosna pieśń o rezurekcji. a wokół niego stoją białe rzędy cyprysów. zwane rogami wotywnymi. Z malowideł sarkofagu emanuje niezmożona wiara w nieśmiertelność. Na lewo od Domu Hadesu znajdziesz bijące źródło. przekonanie. ma zatem również wartość dokumentu. towarzyszące bezkrwawej libacji. Odnajdujemy tu także bez trudu wszystkie wielkie symbole religii minojskiej: topór o podwójnym ostrzu. jak grób Tutanchamona. I o tym wiemy wszyscy. Uczeni dali nam szereg mniej lub więcej przekonujących interpretacji malowideł na sarkofagu. ofiary. a także instrumenty muzyczne – strunowe. opadanie liści i kiełkowanie zbóż. Znajdź inne źródło nieopodal Jeziora Pamięci. które za punkt wyjścia biorą kult zmarłych. Zimna woda tam tryska.dokładnym przedstawieniem rytuału. jaką wiele wieków później odczytujemy na tabliczkach z Petelii. że życie jest niezniszczalne. ale „gra” określoną rolę w przedstawionej ceremonii. lecz ród mój jest z Nieba zaiste. pałac Minosa na Krecie lub groby . III W ocenie takich odkryć. Żadna z przedstawionych postaci nie ma charakteru dekoracyjnego. których znaczenie symboliczne nie ulega wątpliwości. drzewa i ptaki. przed źródłem stoją strażnicy. Spaliło mnie pragnienie i utraciłem życie. stylizowane rogi byka. Uroczystość żałobna. następstwa pór roku. sakralne gesty mają cel praktyczny: czuwanie nad życiem zmarłego – albowiem śmierć i zmartwychwstanie były prawem naturalnym jak prawa przyrody.

dlaczego jemu to właśnie przypada chwała odkrywcy. Działali też na wyspie przed Evansem włoski archeolog Federico Halbherr i jego francuski kolega Joubin. że w pobliżu Knossos znajduje się zasypany pałac. dlaczego dał nam Knossos w takiej właśnie postaci. Ta transakcja nie doszła do skutku. po mieczu i kądzieli. a także realizację swych pełnych fantazji rekonstrukcji. Ale zanim o tym opowiemy. o czym wspominamy. Warszawa 1964. czego nie mógł tolerować solidny Schliemann. niełatwo zdobyć się od razu na odpowiednią perspektywę. a przedmiotem ich były dokładnie tereny. bo kreteński właściciel ziemski okazał się krętaczem i oszustem. który ufał bezgranicznie Homerowi i nie zawiódł się na nim. który pozwolił mu na prowadzenie 40letnich prac wykopaliskowych. Nie był on zresztą pierwszym.królewskie w Ur. a także amerykański dziennikarz i miłośnik archeologii. Stillmann. ojciec – wybitnym geologiem. Pewien konsul hiszpański rozgłaszał. wręcz mały. są jednocześnie objawieniem historycznego tła. . ukryty był od tysiącleci pałac Minosa. w rodzinie bogatych przemysłowców i uczonych. Leonard Woolley6 Odkrycie cywilizacji minojskiej jest dziełem jednego człowieka – Arthura Evansa. bo pozwoli zrozumieć. znawcą prehistorycznej archeologii i kolekcjonerem starożytności. aby zrozumieć późniejsze pomyłki wielkiego archeologa. solidne wykształcenie i ogromne zasoby energii. Urodził się w roku 1851 w małym miasteczku Hemel-Hempstead. Obaj jego dziadkowie. na którym wszyscy. Był niski. istotnie zupełnie wyjątkowe – stanowią jeden z elementów uporządkowanego obrazu przeszłości. byli członkami Royal Society. Schliemann – ten. Od wczesnej młodości pasjonowały Arthura monety. pełen pamiątek. świadomie lub nieświadomie. Wielka sensacja naukowa wisiała niejako w powietrzu. antropologiem. niezbyt pociągającej powierzchowności. gdzie pod warstwą ziemi. gramy swoje role. co było nie bez związku z jego rozpaczliwą miopią. Pod koniec lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku odkrywca Troi. Fortuna obdarzyła go długim życiem i majątkiem osobistym. którego uwagę zwróciła ta tajemnicza wyspa na morzu ciemnym jak wino. wdał się w skomplikowane transakcje. 6 W poszukiwaniu przeszłości. Znaleziska te. długi na 180 stóp i szeroki na 140. wybuchowy temperament przysparzał mu więcej wrogów niż przyjaciół. Dom zacny. na której rosły oliwki. a także wyjaśni. Od wielu dziesiątków lat kręciło się po niej i myszkowało sporo archeologów-amatorów. ale te braki natury i wady charakteru rekompensowała niezłomna wola. Będzie to pożyteczne. wiktoriańskich cnót i skamielin. przyjrzyjmy się bliżej Arthurowi Evansowi.

Joan Evans w książce Time and Chance tak pisze o swoim przyrodnim bracie: „Evans był krańcowym krótkowidzem i stale nosił szkła. Bez nich mógł widzieć tylko drobne przedmioty, jeśli je zbliżał na odległość paru centymetrów do oka, ale za to z najdrobniejszymi szczegółami, podczas gdy wszystko wokół było dla niego mętną plamą. Dlatego właśnie szczegóły, które widział z mikroskopijną dokładnością, jakby oderwane od zewnętrznego świata, posiadały dla niego większe znaczenie niż dla innych ludzi”. Cały jednak charakter i osobowość Evansa były zaprzeczeniem tego, co zwykło się określać mianem „książkowego mola”. Już w słynnej szkole Harrow przyszły odkrywca Knossos dał się poznać jako chłopiec wybitnie zdolny i dość niesforny (redagował studenckie satyryczne pismo „Żmija”, zawieszone przez pedagogów po ogłoszeniu pierwszego numeru, a także jako wyborny pływak i jeździec, co miało kapitalne znaczenie dla jego przyszłej kariery eksploratora. Archeologia bowiem, w okresie bohaterskim, wymagała od swoich adeptów wielkiej wytrzymałości fizycznej, a także odwagi osobistej. Spalone słońcem pustkowia, chmury owadów roznoszących zarazki, długie noce w dusznych barakach, pod moskitierą, groźba malarii, bunty niepiśmiennych robotników, samotność – były zwykłą scenerią i ceną cierpliwie płaconą za uratowany kamień, inskrypcję, rzeźbę. Młody Evans studiuje w Oksfordzie, wolny czas i wakacje poświęca na podróże, i to wcale niebanalne, do Rzymu, powiedzmy, czy Paryża. Pociągają go krainy leżące na krańcach cywilizowanej Europy – Laponia, Finlandia, Krym, Bułgaria, Rumunia i oczywiście Grecja. Zupełnie szczególną sympatią obdarzał Evans kraje południowej Słowiańszczyzny. Fascynowało go wybrzeże Dalmacji ze swą mozaiką kultur, wspaniałym krajobrazem i ludźmi świadomymi swojej przeszłości i walczącymi samotnie o wolność. Potomek konserwatywnej rodziny staje się liberałem, zwolennikiem Gladstone’a. Postanawia bronić sprawy uciemiężonych przez Turków Słowian, na przekór opiniom panującym w jego ojczyźnie i intrygom mocarstw. Ten rozdział życia Evansa można by zatytułować „awantury polityczne archeologa”. Przyszły odkrywca połknął bakcyla polityki, co zresztą zdarza się wielu młodym, bardziej rozgarniętym ludziom wszystkich czasów. Przyczyniły się zapewne do tego pewne niepowodzenia na drodze uniwersyteckiej kariery. Młody naukowiec ukończył znakomicie swoje studia, nie był jednak popularny w konserwatywnym środowisku Oksfordu i jakby z zemsty za brak akceptacji stał się politycznym enfant terrible7. Wprawdzie Evans robił wyraźnie na złość swojej rodzinie, lecz poczynania jego pełne są sensu, rozmachu i konsekwencji. Wkracza odważnie w gąszcz problemów bałkańskich (był nawet aresztowany pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Rosji), pisze książkę o Bośni i Hercegowinie, którą wysyła wybitnym politykom, a w roku 1877 zostaje specjalnym
7

enfant terrible – okropne dziecko (fr.); osoba nietaktowna.

korespondentem do spraw bałkańskich świetnego i wpływowego pisma „Manchester Guardian” i osiedla się w Raguzie (dzisiejszy Dubrownik). Jest korespondentem z krwi i kości, reportażystą w wielkim stylu, ryzykującym wielokrotnie bezpieczeństwo osobiste, zaangażowanym w sprawy uciemiężonych Słowian, pochłoniętym pasją dawania świadectwa prawdzie. Niestrudzony, przemierza wyżyny i pustkowia Czarnogóry, przepływa rzeki, wędruje pieszo i konno, dociera do sztabów powstańczych, pisze z oburzeniem o okrucieństwach tureckich wobec miejscowej ludności, a kiedy konsul angielski ogłasza, że jego artykuły są dziełem fantazji, posyła do „Guardiana” szczegółową listę spalonych wsi i nazwiska ofiar tureckiego terroru. W tym czasie żeni się z córką swego przyjaciela, historyka z Oksfordu, i kupuje w Dubrowniku piękny wenecki dom, zwany Casa San Lazzaro. Nie oznacza to bynajmniej rezygnacji z działalności publicystyczno-politycznej. Kiedy wybucha kolejne powstanie przeciw Austrii, Evans pozostaje w kontakcie z powstańcami i pisze z entuzjazmem o ich zwycięstwach. I tu przebiera się miarka i cierpliwość okupantów. Zostaje aresztowany przez władze austriackie i na wiosnę 1881 roku zmuszony wraz z żoną do opuszczenia Dalmacji. Ku satysfakcji rodziny wraca do Anglii. „Dostał nauczkę i teraz będzie siedział w domu – mam nadzieję” – pisze jeden z jego krewnych. Złudne nadzieje. Buntowniczy Evans nie znajdował dla siebie miejsca w tradycyjnych ramach. Drażni go w oficjalnej, uniwersyteckiej archeologii brak szerokich horyzontów, płytki kult klasycznej i tylko klasycznej sztuki, a także szkolarskie podziały. „Dzieje się tak – kpił w jednym z listów – jakby istniała odrębna geografia dla wysp i dla kontynentów albo nie mające ze sobą związku geologie dyluwialne i geologie aluwialne”. Intuicja wiodła go we właściwym kierunku, trzeba jednak było zdobyć materiał faktów. Wyrusza tedy Evans do Grecji na poważny rekonesans naukowy. W Atenach odwiedza wielkiego Henryka Schliemanna. Dzieli ich znaczna różnica wieku (bez mała 30 lat) i sława. Archeolog niemiecki ma już za sobą wszystkie znakomite odkrycia: Troję, Tyryns i Mykeny; jego młodszy angielski kolega jest tylko dobrze zapowiadającym się absolwentem świetnej uczelni – gdyby umarł w tym czasie, poszedłby na dno niepamięci wraz ze swoją nie sprawdzoną niezgodą na dotychczasowy stan wiedzy o przeszłości. O czym rozmawiali? Można sobie wyobrazić to spotkanie. Schliemann zapewne opowiadał o Homerze, Evans słuchał z szacunkiem, ale cały pochłonięty oglądaniem mykeńskich przedmiotów ze złota, a także biżuterii i pieczątek – przybliżając te skarby na odległość kilku centymetrów do fatalnie krótkowzrocznych oczu. Te obiekty pasjonują go od dawna. Posiadają motywy dekoracyjne dalekie od klasycznie greckich, które skutecznie obrzydziła mu szkoła. Przywodzą na myśl Asyrię i Egipt. Ale jest to znów intuicja, estetyczna impresja. I być może, podobnie jak fizyk czy astronom, którzy przeczuwają nie odkryty pierwiastek czy gwiazdę,

Evans domyśla się, wierzy, zakłada istnienie nie odkrytej cywilizacji, która połączy kulturę starożytnego Wschodu i „cud grecki” we wzór zrozumiałego wynikania. Trudno stwierdzić, czy spotkanie ze Schliemannem miało dla Evansa znaczenie przełomowe. Ale, po latach, wspomni swego poprzednika z czcią i sympatią: „Coś z romantycznych przeżyć wcześniejszych lat przylgnęło do jego osobowości; w pamięci pozostało mi uczucie prawie tajemniczości, gdy siedziałem naprzeciw tego czarno odzianego mężczyzny, szczupłego, o delikatnej budowie i ziemistej cerze, noszącego binokle osobliwego kształtu, przez które patrzył przenikliwie w głąb ziemi”. Po powrocie do Anglii Evans zostaje mianowany kustoszem Ashmolean Museum, założonego w XVII wieku w Oksfordzie, a znajdującego się w owym czasie w opłakanym stanie – zbiory przedmiotów o różnej wartości, z wielu epok i nierzadko wątpliwej proweniencji. Nie zaprzestaje intensywnych podróży naukowych; w czasie jednej z nich umiera nagle ukochana jego żona Margaret – wierna towarzyszka uciążliwych wypraw badawczych, znana w rodzinie z dowcipnych listów, w których opisywała codzienność „łowcy przeszłości”, jak na przykład dramatyczne polowanie na pluskwy w jakimś zagubionym bałkańskim zajeździe. Wiosną 1894 roku Arthur Evans postawił po raz pierwszy stopę na wyspie swego przeznaczenia. Kreta przypadła mu od razu do serca. Odnalazł w niej to wszystko, co zachwyciło go w Dalmacji: dzielny lud pod okupacją turecką, dramatyczny krajobraz, pomniki i ślady długiej historii helleńskiej, rzymskiej, francuskiej, weneckiej i tureckiej. Pod tą barwną mozaiką wielu kultur Evans spodziewał się znaleźć coś, czego dotychczas nikt nie nazwał, nikt nie dotknął. Jeszcze przed rozpoczęciem prac wykopaliskowych zanotował: „Złoty wiek Krety leży daleko, poza granicami znanej nam historii”, i dalej zdanie, które wydaje się nam paradoksem: „Nic mocniej nie porusza archeologa badającego relikty bardzo dalekiej przeszłości niż to, gdy znajduje je w miejscu, gdzie obiekty pochodzące z okresów historycznych są względnie rzadkie i nieważne”. Kolejny powrót do Anglii i w marcu 1899 roku wyprawa na Kretę, tym razem już z konkretnym celem rozpoczęcia wykopalisk. Jest ich trzech: Evans, David George Hogarth – młodszy od Evansa, ale bardziej od niego doświadczony w dziedzinie technik archeologicznych, i Duncan Mackenzie – rudy Szkot, poliglota i spec od prowadzenia dziennika prac wykopaliskowych. Płyną jak Argonauci na spotkanie z jedną z najwspanialszych przygód nowożytnej humanistyki. Na morzu szaleje burza. Dawno umarli Minojczycy bronią swojej tajemnicy. Bezzwłocznie rozpoczęto prace w pobliżu Knossos, na wzgórzu Kefalosa. I w pierwszych już dniach ukazuje się oczom archeologów ogromny labirynt budowli. Pod datą 27 III 1899 roku Evans notuje w swoim dzienniku: „Nadzwyczajne zjawisko – nie znaleźliśmy niczego greckiego, niczego rzymskiego – poza może jednym fragmentem czarnej

Na usprawiedliwienie odkrywcy można powiedzieć. Pałac był jakby z mgły i marzeń. w którym stanął u stóp wzgórza Kefalosa i kiedy łopaty 30 robotników zagłębiły się w ziemi. nad pracami wykopaliskowymi czuwałaby zapewne potężna międzynarodowa organizacja i wieloosobowy sztab uczonych. Prawdę mówiąc. Zwiodła nas trochę ceramika geometryczna z VII wieku przed Chr. następnie Christian Doll i w końcu Piet de Jong. kiedy zaczął wykopaliska Troi. i to nie – jak było w zwyczaju – w końcowym etapie prac dla sporządzania ostatecznych planów. Nazywa .glazury. Więc Evans postanowił ścigać swoją wizję pałacu. pokoi. Tradycyjne. lecz nie pozbawioną racji uwagę. Labirynt schodów. korytarzy. w dniu. Evans zatrudniał zawodowych architektów. Co to znaczy? Znaczy to. skarbca. jak również grobowce odkryte w pobliżu drogi centralnej [. Na świat grecki – zdawało się poznany do końca – padło nieoczekiwane światło. a właściwie ich ślady. Gdyby odkrycie dokonane zostało pół wieku później. Piszący o jego pracach uczony austriacki Camillo Praschniker pozwolił sobie na bardzo złośliwą. że los obdarzy go rzadkim przywilejem i tytułem odkrywcy nieznanej cywilizacji. chciałoby się rzec. drogich kamieni – jak to działo się w Mykenach – ale stanął oko w oko ze sztuką dojrzałą i wyszukaną. Evans stanął wobec zadania przekraczającego – patrząc na to z dzisiejszego punktu widzenia – siły jednego człowieka. z którego zbudowany był Knossos. dekadenckim stylem życia. Rozkwit Knossos należy datować znacznie wcześniej. który emanował z odsłoniętych ruin. rzutów poziomych i pionowych odkrytych zabytków – ale od samego początku prac wykopaliskowych. Tak narodziła się nowa dziedzina wiedzy o naszej przeszłości. co Schliemann. nie podtrzymywały żadnych stropów. że materiał..]. Przez wiele dziesiątków lat ścigał ten cel uparcie i bezskutecznie. uciekał przed archeologiem. a mianowicie decyzję rekonstrukcji.. ściany pokryte freskami rozsypywały się w proch za byle dotknięciem. tarasów i dziedzińców zdawał się nie mieć końca i Evans z kłębkiem Ariadny w ręku cierpliwie posuwał się naprzód krok za krokiem. Marzeniem Evansa było odczytanie pisma kreteńskiego. architekturą pełną szarmu i subtelności. prawie tyle samo. Powiem więcej: wielki okres tej cywilizacji trzeba cofnąć aż do okresu przedmykeńskiego”. Wkrótce trzeba było potroić liczbę zatrudnionych robotników. Przedsięwzięcie było zaiste na skalę niebywałą.. Pierwszym jego współpracownikiem był Theodore Fyfe – architekt Brytyjskiej Szkoły Archeologicznej w Atenach. mógł przyprawiać o desperację. i zaskakująco słodkim. Miał lat 49. że od samego wstępu Sir Arthur podjął decyzję. nie spodziewał się wcale. jakiej nie może mu wybaczyć wielu specjalistów. spalone drewniane kolumny. dziewiętnastowieczne izolowanie „cudu helleńskiego” od świata otaczającego barbarzyńców trzeba było odesłać do lamusa teorii nie potwierdzonych. Nie odkrył złotych masek.

płoszą obecność dawnych mieszkańców. będzie to najzupełniej do przyjęcia. że Fundusz [Kreteński Fundusz Wykopaliskowy] powinien mi pomóc. Knossos pozostało przez 30 lat jego prywatną pasją i własnością. a okazuje się takim odkryciem. To.. które. a więc kilkanaście miesięcy po rozpoczęciu prac wykopaliskowych. to inna sprawa. aby odtworzyć w sposób namacalny to. Sławy nie chciał dzielić z nikim. . ba. ni więcej tylko „miastem filmowym”. chociaż zrobione z uzbrojonego betonu – są nad wyraz kruche”. udoskonalić. co przedsięwziąłem. gdzie „wędruje się wśród hipotez. Na pewno są tacy. mogła budzić zastrzeżenia. kolumny pomalowane brunatną. Nie będąc uduchowionym ponad miarę. Pragniemy sami. chcemy mieć pewność. Zwiedzający pałac w Knossos pozbawiony jest tych rozkoszy. znak muratora na kamieniu. Hogarth. mieć kontrolę nad tym. ale jedynie zaspokajała pragnienie. Prace pochłonęły znaczną część osobistego majątku odkrywcy – ćwierć miliona mocnych jeszcze wówczas funtów szterlingów. z czarnymi bazami i kapitelami. komunikuje: „Pałac w Knossos był moją ideą i moim dziełem..]. że Evans dość wcześnie zetknął się z krytyką swoich metod. ja wiem natomiast. aby nawiązać porozumienie i przymierze. że nikt ich nie poprawiał. że takie właśnie jest moje stanowisko. i to ja jeden.Knossos ni mniej. Evansowska skłonność do tego. Obcując z dziełami przeszłości. którzy postąpiliby inaczej. że są autentyczne. żeby je upiększyć. bez pomocy pośredników. aby kontynuować pracę”. Ale możemy również zachować przynajmniej część Knossos w rodzinie! Jestem całkowicie na to zdecydowany [. Może to nie jest najlepsza droga. więc i odpowiedzialność za kształt pałacu spada tylko na niego. ale szybko ich drogi rozeszły się. skoro w liście do ojca pisanym w listopadzie roku 1900. Hogarth zarzucał Evansowi topienie funduszy (z początku częściowo publicznych) w luksusowych rekonstrukcjach. co należało pozostawić wyobraźni” – pisze Hogarth do Evansa i w dalszym ciągu listu grozi wstrzymaniem dotacji. poszukiwałem zawsze materialnych śladów. „Taka na przykład restauracja «Sali Tronowej» nie była wynikiem stosowania metod naukowych. między nami a ludźmi i bogami sprzed tysiącleci. ciemnoczerwoną farbą. Trzeba powiedzieć. Dotacje istotnie zostały wstrzymane już w roku 1902. jakiego trudno spodziewać się w ciągu jednego życia. I rzeczywiście. nikt nie wtrącił się. ale jedyna możliwa dla mnie. przeznaczonych raczej dla laików niż dla specjalistów. Jest to bardzo znamienny przyczynek do charakterystyki Evansa. Jeśli da mi pieniądze osobiście. Dlatego nieodmiennie wzruszały mnie koleiny na rzymskich drogach. Jednym z pierwszych jego oponentów był dyrektor Brytyjskiej Szkoły Archeologicznej w Atenach. co spektakularne. przerzucić most nad przepaścią czasu. w ciągu wielu ludzkich egzystencji. dlatego że muszę. Zrazu obaj uczeni pracowali ze sobą zgodnie. Evans musiał się z tym wszystkim liczyć. uczynić bardziej zrozumiałymi. Nowoczesny materiał budowlany. starte przez pielgrzymów stopnie katedry.

ceramika zwana Kamares (od nazwy miejscowości) z wzorami kolorowymi na ciemnym tle. któremu odpowiada ceramika o ciemnych wzorach na jasnym tle8. jak i naukowy. jest w swej istocie zarówno logiczny. a okresy epoki wczesnej są naturalnie dłuższe. Epoki dzielą się jeszcze na okresy i fazy i jest rzeczą znamienną. Trzy zasadnicze epoki minojskiej historii odpowiadają z grubsza Staremu. Starał się również uchwycić wszystkie współzależności i związki odkrytej cywilizacji z historią Troi.Bezsporną zasługą Evansa było nie tylko zebranie ogromnego materiału. który co dziesięć lat przedłużał władzę królewską Minosa. a także przedmiotom kreteńskim. zastosowaliśmy podział na trzy zasadnicze epoki: wczesno-. jeśli patrzymy na rozwój całej cywilizacji minojskiej czy na jej stadia. Było to możliwe dzięki znaleziskom obiektów anatolijskich. jakby obowiązywały tam lokalne zegary i odrębna miara czasu.. W rzeczywistości chronologia zaproponowana przez Evansa ma szereg punktów słabych i podlegała licznym przeróbkom.. jak Malia czy Fajstos. a zwłaszcza Egiptu i Mezopotamii (dwóch najstarszych i najbardziej znanych kręgów kultury). Średniemu i Wczesnemu okresowi Nowego Państwa Egipskiego”. Opierając się między innymi na ceramice. Inwazję Hyksosów na Egipt należało 8 Przytoczony wyżej podział i charakterystyka ceramiki minojskiej są oczywiście niesłychanie schematyczne i nie oddają całego bogactwa tej sztuki i rzemiosła.. „Dla tej rozległej przestrzeni czasu – pisze odkrywca Knossos – obejmującej przeszło dwa tysiące lat. średnio – i późnominojską. spenetrowana najdokładniej dzięki źródłom pisanym. ale zawodzi już w innych miastach minojskich. uzupełnieniom i zmianom. W każdej charakterystycznej fazie kultury obserwujemy bowiem czasy rozkwitania. i wreszcie okres późnominojski 1580-1200 przed Chr. Każdy okres trwa przeciętnie 250 lat. dojrzałości i upadku. Hołd złożony bezimiennym królom wyspiarskiego państwa. odkrywca Knossos podzielił cywilizację minojską na trzy okresy: wczesnominojski 3400-2100 r. ale pierwsza wielka próba jego usystematyzowania i stworzenia chronologii starożytnej Krety. wpłynęła decydująco na periodyzację cywilizacji kreteńskiej. często monochromatyczna. Szczególną uwagę Evansa przykuwały stosunki Egiptu z Kretą. syryjsko-fenickich i egipskich na Krecie. i to właśnie historia Egiptu. Odnosi się ona głównie do Knossos. a z kolei dla każdej z nich trzy okresy. Nowe odkrycia archeologiczne podważyły zresztą całą niemal chronologię starożytnego Wschodu i Egiptu. dla którego charakterystyczna jest ceramika „przydymiona”. na jakie archeologowie trafili na Wschodzie. czego nie należy zresztą rozumieć zbyt drobiazgowo czy z dokładnością zegarmistrzowską. okres średniominojski od 2100 do 1580 przed Chr. że Evans powtórzył mityczny cykl trójkowy jakby pod wpływem legendy o Zeusie. przed Chr. Cyklad i Hellady. Ten podział. . Okresowi od końca neolitu aż do inwazji Achajów na Kretę Evans nadał nazwę minojskiego.

zamieszkanym głównie przez książki. Glotz. Patriarcha śródziemnomorskiej archeologii.. urzędował sztab hitlerowskich wojsk. Nasunęło mu się przypuszczenie.. Naprawdę potrzebował dużo przestrzeni.]. a posługiwał się nieodmiennie gęsim piórem”. Jak ocenić tę niezwykłą postać? Nie nasza to sprawa. Panowanie Hammurabiego. Mając 75 lat przeżył na Krecie trzęsienie ziemi. poszukują bazy solidniejszej dla datowania historii Krety niż hipotezy Evansa i opierają się na wprowadzeniu metali lub zburzeniu pałaców na wyspie. W jego domu kreteńskim. Jugosławii. zasłużył na śmierć bardziej łagodną po tak burzliwym życiu. ostatni piętnaście lat później. Ciężko przeżył klęskę swych umiłowanych krajów. ukazał się w roku 1921. gdzie przeżył krótkie. określa się obecnie na lata 1848-1806 przed Chr. zwanym Villa Ariadna. następcy uczonego. Mając lat 80 podróżował na Kretę hydroplanem i bardzo cenił sobie ten środek lokomocji. że w tym przeraźliwym zjawisku przyrody należy szukać wyjaśnienia zagłady odkrytej i umiłowanej przez niego kultury. Do końca pracuje i żywo interesuje się wypadkami wojennymi. Matz czy Nikolaos Platon. na koniec Grecji.. domu Evansa w Youlbury. wielkiej sagi starożytnej cywilizacji Krety. obsypany zaszczytami. A ponieważ w naszym pokoleniu epoka wiktoriańska ma trochę lepszą opinię niż w oczach pokolenia. a mianowicie ustawiając nowe stoły na kozłach dla każdego nowego rozdziału i przechodząc od jednego do innych. jak szachista rozgrywający wiele partii w tym samym czasie [. „Przyjeżdżam tu zawsze co pięćdziesiąt lat”. Odkrycie w roku 1942 listy królów Chorsabad zmusiło do modyfikacji chronologii mezopotamskiej. Dlatego nowsi badacze. ani maszyny do pisania. Całość obejmuje sześć woluminów. a nawet 1792-1750 przed Chr. uszlachcony przez króla. oznaczone początkowo na lata 2123-2081 przed Chr. z właściwą sobie bezwzględnością. materiał był przytłaczający. tytułami wielu uniwersytetów. Pierwszy tom tej monumentalnej książki. Pałac Minosa powstał w obszernym. które bezpośrednio po niej nastąpiło. Nie miał ani sekretarki.„przesunąć” w okolice roku 1720 przed Chr. które obserwował z uwagą i chłodno jak Pliniusz wybuch Wezuwiusza. Przyrodnia siostra odkrywcy zanotowała w swoich wspomnieniach taki oto wizerunek uczonego w akcji: „Tutaj mógł pracować nad swoją książką – dzieląc i klasyfikując materiał w prosty sposób. Parę lat przed wybuchem II wojny światowej odwiedził Dalmację i swój dawny dom w Dubrowniku.. Jeszcze w roku 1941 odwiedza British Museum. Umiera w glorii i huku bomb. szczęśliwe lata swego małżeństwa z niezapomnianą Margaret. Dziełem życia Evansa jest jego The Palace of Minos at Knossos. Francji. Zajmują się tym. przeszło trzy tysiące stron i około 2500 ilustracji. i w dodatku zmagając się z nim nie korzystał z żadnych nowoczesnych ułatwień. w przerwach między sezonami wykopaliskowymi. zniszczone bombami nieprzyjacielskich samolotów. nie będzie . Niezmordowany starzec. Do końca życia niemal władzę nad Knossos sprawował twardą ręką.

że po wielkim dziele odkrycia następcom pozostaną tylko przyczynki i posłuszne repetycje tego. badaczy cywilizacji stał się niejako publicznym widowiskiem.. że Evans powiedział wszystko.chyba nadmierną zgryźliwością. ale nie ma żadnego dowodu. że w tym okresie była istotnie inwazja na półwysep. jeśli nazwiemy go – Tennysonem archeologii. . co archeologowie nazywają kulturą późnohelladzką albo mykeńską. ale kontrowersja pociągająca za sobą całą masę istotnych problemów. Jak się za chwilę przekonamy. ale szybko przekroczyła ich krąg i przez dobre parę lat głośno o niej było na łamach prasy. co napisał Sir Arthur. w tygodnikach kulturalnych. wybucha ostra polemika o sprawę. która pozornie interesować mogła tylko fachowców. W połowie roku 1960. co można było powiedzieć o Knossos i kulturze minojskiej. nazywanych odtąd Grecją. Palmer przyznaje. Na nowo postawione zostało pytanie: gdzie leżą źródła naszej cywilizacji i jakie ludy były tej cywilizacji istotną siłą i motorem? 9 Każda rozprawa archeologiczna przemija (fr. Ci ostatni – jego zdaniem – usadowili się na ziemiach. a także rewaloryzację roli i wpływów poszczególnych kręgów kultury. nie jest to tylko pedantyczny spór o daty. nową chronologię. profesor Oksfordu Leonard Robert Palmer. nowe datowanie greckiej epoki brązu. Na kapitalne pytanie. krótko po roku 1600 przed Chr. Charles Piccard Wydawało się. Zaproponował on rewolucyjną. tak jak w każdej innej dziedzinie wiedzy. a więc 19 lat po śmierci Evansa. aby przypisać ją Grekom. Namiętny spór archeologów. w radiu. Marcel Brion mówi z melancholią. kiedy Grecy wkroczyli na półwysep. wprowadzając to. był uczony angielski. który odtąd stać się miał ich ojczyzną – podręczniki historii i większość fachowców podają przybliżoną datę: krótko po roku 2000 przed Chr. można było przypuszczać. IV Tout traité d’archéologie passe9. że nic nie jest zupełnie pewne i definitywne w nauce w ciągłym ruchu. językoznawców. Protagonistą owego sporu. Ale w badaniu przeszłości.). jaką jest archeologia. który nie doprowadził zresztą do definitywnych rozstrzygnięć. ostatnie słowo nie należy do odkrywcy. bo sprzeczną z opiniami większości specjalistów.

W kościele uczonych. że około roku 1200 przed Chr. idąc za Evansem. mówi obrazowo. archeologów. Mówił. obalenia w proch i zapomnienia cywilizacji kwitnącej przez tyle stuleci. Umiłowany uczeń Evansa. nie zdający sobie sprawy. Wyspa znajdowała się wprawdzie pod panowaniem Greków. jego zdaniem. dla owych uczonych data ta jest równoznaczna z katastrofą kultury minojskiej. przeciwnie. Homer nie zawiódł nigdy archeologów. powstało ono na kontynencie? No cóż. że w owych czasach Knossos było ruiną o zniszczonych schodach i rozsypujących się salach. wybitny młody archeolog. niż miały w rzeczywistości. lingwistów. podaje przybliżoną datę – około roku 1450 przed Chr. większy zasięg wpływów.Drugim bardzo ważnym problemem jest próba odpowiedzi na pytanie: kiedy Grecy podbili Kretę? Tutaj znów większość uczonych. ów okres. Nic więc dziwnego. wynalazcami tego pisma. Podobnie jak w procesie. Palmer stwierdza. Otóż tabliczki z kontynentu greckiego (znaleziono ich więcej w Pylos) datowane są ponad wszelką wątpliwość na rok 1200 przed Chr. czy. a także na znalezieniu w pałacu Nestora w roku 1939 przez uczonego amerykańskiego Blegena całego pokaźnego archiwum tabliczek pokrytych pismem linearnym B. uczeni są także ludźmi nie pozbawionymi namiętności. Okres 1400-1100 przed Chr. historyków greckiego okresu brązu pojawiła się oto herezja. aby wnieść skargę rewizyjną. Dlaczego . lecz nadal była ośrodkiem żywotnej kultury. czym niegdyś było to miejsce. mowy o upadku kultury minojskiej w tym okresie. należy powołać się na nowe dowody – obrońcy Evansa zażądali faktów uzasadniających rewelacyjną hipotezę. a więc tym samym. określany jako czasy upadku. że Agamemnon panował w Mykenach. kurator pałacu John Pendlebury (zginął bohatersko walcząc w szeregach kreteńskich partyzantów). Analizując treść odczytanych tabliczek z archiwum Nestora Palmer dochodzi do wniosku. odmiennie niż dla większości badaczy. że jego drastyczna rewizja opiera się przede wszystkim na odczytaniu w roku 1952 pisma linearnego B (które dla odkrywcy Knossos było zagadką). Naprowadził na ślad Troi. po których błąkały się posępne duchy przeszłości i dzicy. to epoka artystycznej świetności i ekonomicznego dobrobytu Krety. co mówi Arcypoeta. Jak wytłumaczyć ten dwuwiekowy hiatus między tabliczkami z kontynentu i z wyspy? Czy Evans nie pomylił się (świadomie) w datowaniu? Czy Minojczycy są istotnie. barbarzyńscy lokatorzy. większy splendor. powszechnie uważany jest za okres ostatecznego upadku. i Schliemann odkrył jego zamek. że odkrytym przez siebie cywilizacjom chcieliby nadać większe znaczenie. Nestora umieścił w Pylos i Blegen odkrył jego pałac. jak chciał odkrywca Knossos. z jej gwałtownym załamaniem się. jakie w Knossos odkrył Evans. brązowe trójnogi). Także z tym – zdawałoby się ugruntowanym w historii poglądem – Palmer nie zgadzał się zasadniczo. nie może być zatem. I wreszcie należy się liczyć z tym. Dla niego. Knossos eksportowało na kontynent liczne wyroby z ceramiki i metalu (np. Co więcej.

ale całe okresy cywilizacji. uczestniczył w wojnie trojańskiej (około roku 1100 przed Chr. które miałem możność przebadać. co zresztą zgadza się z zapiskami samego Evansa. odkryty przez Palmera. zwanym Pokojem Waz Strzemiennych (od rodzaju ceramiki z charakterystycznym ornamentem). nie zostały znalezione w wyżej wymienionym pokoju. W końcu mamy obecnie własnoręczne kopie tabliczek z pismem linearnym B. gdzie zostały porzucone. mówiąc po prostu. Na koniec. gdzie i z czym? To „z czym”. coś jakby z romansu kryminalnego: dowód rzeczowy ukryty w piwnicach muzeum. nie znany uczonym dokument. pozwala bowiem datować nie tylko obiekty sztuki. Przede wszystkim. który miał stoczyć pojedynek z Hektorem. ponieważ nie stanowią . że tabliczki. że Idomeneus. to znaczy w towarzystwie jakich przedmiotów. wyznaczono go także jako wojownika. wnuk Minosa. że nie mogę dłużej aprobować dokonanego przez Evansa datowania odkrytych w Knossos tabliczek z pismem linearnym B. i to jest najważniejsze. wykonane przez Sir Arthura. Ten cały wywód Palmera wymaga paru słów wyjaśnienia. do których odkrywca Knossos przywiązywał tak wielką wagę. Rozpocząłem szereg badań. Dlatego te wszystkie ujawnione dopiero teraz fakty zmuszają do postawienia pod znakiem zapytania Evansowską stratyfikację i datowanie”. jest niesłychanie ważne. mający swoją stolicę w Knossos. w tej warstwie archeologicznej. Jej rozwój bowiem. Ten dokument stał się wielką pomocą przy ustalaniu faktów. Te dokumenty wskazują. które ujawniły nowe dokumenty pochodzące z Ashmolean Museum w Oksfordzie. Nie można dobitniej i bardziej bezwzględnie. Był wreszcie jednym z załogi podstępnego konia trojańskiego – jednym z pierwszych. król Krety.miałby się mylić ów Niezawodny i Wielki – gdy mówił. Ktoś mógłby zapytać: po co robić tyle hałasu o parę rozbitych garnków – owych. a rzucający cień na pamięć odkrywcy Knossos. którzy wdarli się do miasta. Rolę „archeologicznego zegara” – miary czasu. w tym przypadku. a poza tym. znaleźliśmy dziennik prac wykopaliskowych (The Day Book of the Knossos Excavations) prowadzony przez Duncana Mackenzie – asystenta Evansa. następstwa i zmiany stylów w czasie są najdokładniej znane. zostały one znalezione dopiero w ostatnim miesiącu w Ashmolean Museum. „W lutym 1960 roku – pisze Palmer – czułem. ale w zupełnie innej części Pałacu.) i był jednym z jej bohaterów? Wystawił przecież 80 okrętów (tylko 10 mniej niż potężny Nestor). Otóż główną podstawą Evansa dla ustalenia daty tabliczek była stratyfikacja dokonana w małym pokoju. spełnia najczęściej ceramika. rozbite garnki pozostają na miejscu. waz z motywem strzemiennym? Czyż nie lepiej zaufać intuicji i doświadczeniu odkrywcy? Nauki jednak nie buduje się na wierze w autorytety i archeolog jak sędzia śledczy musi jasno i precyzyjnie odpowiedzieć na trzy podstawowe pytania: co zostało znalezione. Dziennik prac wykopaliskowych mówi coś zupełnie innego. Tak to Palmer stara się zjednać miłośników Homera dla swej tezy o wielkości Krety w okresie rzekomego upadku tej wyspy. I tutaj polemika uczonych przerodziła się w aferę o fałszerstwo.

Wprawdzie w swojej rekonstrukcji Evans wyodrębnił „sektor gospodarczy”. Dzieje się tak zapewne dlatego. Powróćmy jednak do sporu. Odczytanie starszych zapisów. zdawałoby się. choć Evans opatrywał je różnymi nazwami sugerującymi królewski splendor. Stąd wniosek. prof. ale paleontologiem. Palmer wytknął także Evansowi. miastem śmierci. gips i schody wyłożone alabastrem – stosowne były bardziej dla bosych procesji ofiarników. to znaczy bez pokrycia w realnych rezultatach wykopalisk. mniej mające posmaku publicznych skandali niż heretyckie hipotezy Palmera. czym w istocie był odkryty przez Evansa pałac w Knossos. mówiąc łagodnie. że wywołały burzliwą polemikę. a co najmniej zachęcają do płodnej dyskusji. owe rozległe nekropole. Podobnie ma się sprawa w delikatnej kwestii wpływów. znacznie blednie. nowe odkrycia archeologiczne mogą przynieść niejedną rewelację. jej najsławniejszych dziejów.przedmiotu pożądania grabieżców. Zarzuty Palmera były ciężkie i nic dziwnego. co może być jeszcze przedmiotem rozważań i wątpliwości. często bez okien. ogromnym cmentarzyskiem. jest on jednak zastanawiająco szczupły w stosunku do ogromnego pałacu. cienkie ściany. grobowce. że były to raczej krypty niż pomieszczenia mieszkalne. wystąpił ze śmiałą hipotezą dotyczącą tego. Tak na przykład Sala Tronowa z trudem może pomieścić 20 osób. Hans Georg Wunderlich. Dodajmy. że uczenispecjaliści z innych dziedzin wiedzy wnoszą nowe światło do. Otóż dla Wunderlicha Knossos nie było siedzibą królów kreteńskich – jak chciał Evans i wszyscy za nim zgodnie to powtarzali – ale pałacem zmarłych. ślady instalacji . trwalsze niż domy żywych. nie miałyby świadczyć ich tętniące niegdyś życiem porty i miasta (zdobyte zresztą i przebudowane przez najeźdźców) – ale ciche zatoki śmierci. Jeśli przyjąć tezę Palmera. że arbitralnie. Często jednak się zdarza. już ostatecznie rozwiązanych zagadnień. że. A przy tym pokoje są małe. Wunderlicha zastanawiała nietrwałość materiału. rola Krety jako źródła cywilizacji mykeńskiej. że Wunderlich nie jest archeologiem. że mniej są przywiązani da schematów myślowych i przyjmowania za pewnik tego. podobnie jak o cywilizacji Etrusków. a z nią greckiej. roli i znaczenia tej cywilizacji daleki jest od definitywnego rozwiązania. kuchnie czy stajnie. acz bardziej ciche. O życiu Minojczyków. Problem Krety. Odkrywca i największy autorytet w sprawach kultury minojskiej został oskarżony o to. jak wyroby ze złota czy dzieła sztuki. deformował wyniki badań i naginał je do z góry przyjętej tezy. obszary zamieszkane przez cienie. jakie nanoszą badacze do epokowego dzieła odkrywcy Knossos są znaczne. Budzące powszechny zachwyt wycieczek urządzenia higieniczne. Korektury i uzupełnienia. z jakiego zostało zbudowane Knossos. uważał cywilizację minojską za znacznie starszą niż była w rzeczywistości. Drewniane kolumny. nie posiada dostatecznej ilości budynków przeznaczonych na warsztaty. Parę lat temu uczony niemiecki.

poj. pojemnikami oliwy. tajemnicza. że królowie Krety rządzili łagodnie i odchodzili do swoich bogów niepostrzeżenie. a także olbrzymich rozmiarów. półtorametrowej wysokości pîthoi10 – czy były. o zaciśniętych ustach. to brak cech pompatycznej wielkości. wynikające z potrzeby wiary w złoty wiek. . być może. jak chciał odkrywca. Andre Malraux To. 10 pîthoi (l. zamkniętych oczach – broni się. można odczytać obłęd i zbrodnię tamtych czasów. groźnego Sfinksa. Wydaje się. ale sprawdzenie tego naocznie ma nieodpartą siłę rewelacji. z którego groźnych rysów. nie potrafimy połączyć ani z „Iliadą”. V Naprawdę jest to pierwsza cywilizacja białych. w niewinne dzieciństwo ludzkości. co najbardziej uderzające w cywilizacji minojskiej i co w moim odczuciu zbliżają do cywilizacji etruskiej. na których nadzy książęta ze strusimi piórami we włosach kłonili swoje włócznie przed Fedrą o piersiach obnażonych. nie zachował się żaden portret władcy. ale gdyby tak zamknąć oczy w Mykenach i otworzyć je w Knossos. majestatu. Ale. z rzadkim u władców taktem i dyskrecją. Rzecz dobrze jest znana z podręczników historii sztuki. które emanują z pomników Egiptu czy Asyrii – piramid. na których zapisana jest zemsta króla królów. wyspa niepewnych i chwiejnych hipotez.. doświadczająca często gniewu Posejdona. posępnej potęgi. Nie jest to przepis zaczerpnięty z rozkładu jazdy. gliniane naczynia w formie beczki używane do przechowywania żywności. niż się przypuszcza.). Na Kretę najlepiej wybrać się wprost z Myken. skoro znaleziono w nich szczątki kości? I czy ozdobione ornamentem kwiecistym wanny nie były raczej sarkofagami? Kreta. wówczas doznalibyśmy szoku i zrozumielibyśmy istotną różnicę stylu i ducha tych dwóch centrów kultury śródziemnomorskiej. Wyspa sejsmiczna. hieratycznej pozy.. ani nawet z „Odyseją” tych dworskich zabaw. ale także jakby mieniąca się w słońcu laguna maoryjskiego świata.kanalizacyjnych i wodociągowych mogły mieć zupełnie inne przeznaczenie. Co więcej. oba te miejsca nie mają nawet bezpośredniego połączenia. pîthos) – (gr. Ogromne. jest to nasze złudzenie. przytłaczających wszystko i wszystkich. kamiennych tablic.

które łatwo zatrzasnąć przed nieproszonymi gośćmi. ogromny zespół architektoniczny. Ze stoku wzgórza schodzą tarasy piękne jak kaskada. i zaskakujące perspektywy. Nie ma tu ani śladu murów cyklopowych. Słowem. miasto niemal – nie bronione żadnymi murami (co budziło zdumienie i podziw) – cały otwarty na powietrze i słońce. połączonych zaprawą. budowlę. łazienki. aby pomieścić króla i wodzów naradzających się przed łupieżczą wyprawą. dzieci sceptycyzmu. w sam raz. Chciałoby się rzec. naturalnym wykorzystaniu wzniesień i spadków. których darmo szukać na włoskich czy francuskich zamkach trzy tysiące lat później. są cienkie. wyniosły tron z głazów. Jakże inny jest pałac królewski w Knossos. bo mógł być dowolnie rozszerzany. Dodajmy do tego niebywały komfort. uniemożliwiający gigantyczne konstrukcje. pokojem i radością. że owo wrażenie teatralności wynika z założeń artystycznych budowniczych minojskich. Takie jest wrażenie i wiele stron wypisano na cześć tej pierwszej cywilizacji europejskiej. kwiaty i po ludzku uśmiechnięta bogini. system doprowadzania wody. Sprawiał na mnie wrażenie plastra miodu. Dachy budynków są dwuspadowe. duszność. że zmusza do zastanowienia. szybów. „układ rozkwitający” zatem. Przede wszystkim sam już materiał użyty do budowy jest lekki. z której emanować powinna powaga i siła. freski przemieniają surowe płaszczyzny w barwne zasłony. która miała być przesycona szczęściem. zbyt wiele wiemy o kłamstwach sztuki lukrującej rzeczywistość. freski (pomijając nawet nieudolne rekonstrukcje) czy rzeźba. a właściwie brak . ale niewinnych intryg i zalotów. Jest to architektura malownicza. że o wielkości sztuki kreteńskiej decyduje nie architektura. a przy tym jego „organiczność” polegała na doskonałym wrośnięciu w teren. Słowem zamczysko. przypominające atmosferą twierdze średniowieczne z przepaścistymi kazamatami. architektura ruchliwa. kapryśna. Ale my. zamknięcie w ciasnej zbroi murów.Centrum pałacu mykeńskiego stanowi megaron – wyodrębniona sala. Tym tłumaczy się – wielopoziomowość. że nie jest to miejsce potężnej władzy i zbrodni. aż do granic teatralności. zmienność rytmów przestrzennych. ani także obecność malarstwa nie tłumaczy wszystkiego. Jest jednak rzeczą zastanawiającą. z ich estetyki. z wielką liczbą sal i pokoi zgrupowanych wokół dziedzińca centralnego. To wrażenie ogólne jest tak nieodparte i narzucające się. kpiąca z monumentalności. kolumny z drewna. przez które wpadało światło. jakby modelowane na wzór pieczary. przywleczone tu widać z kraju mgieł i deszczów. Myślę. Siedlisko bardziej głębokie niż rozległe. charakterystycznych dla budowli mykeńskich. Ściany z drobnych kamieni. wielka ilość schodów. Najbardziej charakterystyczną cechą tego zespołu architektonicznego jest niemożność rozbudowy na zewnątrz. Ani rodzaj budulca. i w dodatku z jednym. ażeby uśpić mogły naszą czujność freski z delfinami. dość mroczna i niezbyt wielka. przypominająca bardziej spiętrzone dekoracje jakiejś wielkiej opery niż siedzibę królewską. jakie są tego źródła i przyczyny. kruchy. niezbyt szerokim wejściem.

rzeźby monumentalnej. Najbardziej znaną legendą grecką. zwycięstwo racjonalnego porządku nad chaosem. który wyzwala swój kraj spod obcego jarzma. Lata te były pod każdym względem latami bezpieczeństwa. zarówno w sensie materialnym. grą nieco płytką. ale małe figurki z fajansu i gliny. król Krety kazał Dedalowi zbudować labirynt. jak i emocjonalnym. Przybywszy na Kretę. składali ofiarę z siedmiu dziewcząt i siedmiu chłopców z najznakomitszych rodzin. że od początku okresu środkowego życie było. jak wszystkie legendy łączące w sobie ludową opowieść z mitem religijnym. Od tego czasu datuje się znaczne udoskonalenie techniki. Przypomnijmy ją w największym skrócie. pochodzące właśnie z tego czasu. zupełnie o tym milczą. ani władza królewska nie wymagały niczego innego. potwór o głowie zwierzęcia i ciele ludzkim. Legendę o Tezeuszu można interpretować wielorako. pisze: „Jest tu jakiś paradoks: kiedy szło o zmobilizowanie ludzi i materiałów. syn króla ateńskiego. która nie zachwiała się w ciągu 500 czy 600 lat. Z tego związku urodził się Minotaur. Niczego nie wiemy o szczegółach tej katastrofy. lecz wszystko to odbywało się – aby tak rzec – w linii horyzontalnej. I nagle przyszła wielka. Co dziewięć lat Ateńczycy. Ale ruiny są dostatecznym i niezbitym dowodem: nikt nie potrafił już zmobilizować tego małego ludu i rządzić nim. naturalna katastrofa około roku 1400 przed Chr. Aby ukryć swoją hańbę. Potężny król Minos dostał w darze od Posejdona pięknego byka. budowniczowie pałacu pracowali na szeroką skalę. jest opowieść o Minotaurze. uczony angielski Moses I. Lekkomyślna żona Minosa uwiodła byka. Finley. Ariadnę. olśniewająca ceramika. którzy byli wówczas pod władzą Krety. podczas gdy wszystko inne poza tym było na skalę małą. jak to potrafili dawni królowie przez 600 długich lat”. pasji i cierpienia. bohatera politycznego. został wysłany z ową ponurą daniną. Przy takiej interpretacji Tezeusz awansuje do roli liberatora. że znalazło równowagę. pieczątki i biżuteria. i to na zawsze. przywódcy ateńskiej rewolty. stale powiększano pałace. Jej bohater uosabia typową grecką admirację dla sprytu – czy inteligencji – tryumfującej nad ciemnymi siłami. Odnosi się także wrażenie. grawerowane półszlachetne kamienie. po czym z Ariadną – nie ścigany przez Minosa – odpłynął do rodzinnego miasta. dodajmy: bezpieczeństwa pasywnego. . i nic nie pobudzało do zmian czy rebelii. wzrosła liczba ludności. tablice z pismem linearnym B. że ani religia. I Minotaur pożerał smacznie młódź ateńską. a mianowicie procesu wyzwolenia Aten spod panowania kreteńskiego. Niektórzy dopatrują się w opowieści transfiguracji faktów historycznych. jeśli chodzi o instytucje i ideologię. pozbawioną ekstazy. Tezeusz. Za pomocą ofiarowanego przez nią kłębka wdarł się do labiryntu i zabił Minotaura. uwiódł córkę Minosa. Wydaje się. Znawca świata kreteńskiego. – i niemal z dnia na dzień pałace całej Krety stały się ruinami. powierzchowną. beztroską. związaną z Kretą. jakby na wyspie Minosa życie było zabawą. ustabilizowane.

Minotaura. uczucia czci i poddania się woli nieznanego. Androgeosa. ba. Tezeusz obejmuje lewą ręką. jak procesje i bicie w dzwony. jakie toczyli. wypełniony obcym życiem. Minotaur jest piękny i bezbronny. ani o koloniach. szyję przeciwnika. rzadko odpowiadał pomrukiwaniem na moje litanie miłosne. Przecież Minos nawet w tradycji helleńskiej był symbolem sprawiedliwości. co jest tylko anty – krzywdząca. przeciwnie. Ojczyzna Fedry. uczułem bolesny skurcz serca i współczucie dla pół zwierza. Nie znamy nawet imion królów minojskiej dynastii. Minotaur jest na kolanach. . mieszkający pod schodami wiodącymi do piwnicy. więcej czułości niż dla Tezeusza. choć przecież większą chorobą. zakaz zadawania się ze zwierzętami – nosicielami zarazków. mój prywatny Minotaur. patrząc obojętnie z wyżyn swojej kociej boskości. nic nie wiemy o wojnach. Przyczynił się zapewne do tego Maciuś. Ale wracając do tematu – czy można w ogóle mówić o historii Krety starożytnej. natomiast byk – jest wszechobecny. spętanego labiryntem i obcą sobie ludzką historią. od paleolitu. Ariadny. prawą zaś wbija mu w szyję krótki miecz. posążki z wypalanej gliny. ceramika. Dedala czy innych spryciarzy. na której wyobrażona jest nierówna walka Tezeusza ze zwierzęciem: łatwe zwycięstwo człowieka. od zamierzchłego dzieciństwa. Biedny Minotaur! Miałem dla niego. Odczytanie pisma linearnego B nie rzuciło wiele światła na dzieje Krety i jej mieszkańców. pełną podstępów i toporów. antykreteńska i jak wszystko. i po śmierci bogowie uczynili go jednym z sędziów w cienistej krainie Hadesu. W ikonografii kreteńskiej nie ma wyobrażenia Minotaura. Całym właściwie świadectwem długich dziejów są tylko ślady materialne – ruiny domów i pałaców. skoro brak źródeł pisanych poza skąpymi przekazami greckimi albo egipskimi. freski.Jest to legenda grecka. któremu składałem ofiary z przysmaków. raczej jako ofiara (na słynnym sarkofagu z Hagia Triada) lub zwierzę występujące w grach. że późniejsza lektura mistyków nie była dla mnie całkiem niezrozumiała. ale nigdy nie był przedstawiony jako złowieszczy potwór. na moje strzeliste akty uwielbienia. Kiedy pierwszy raz ojciec opowiadał mi tę bajkę. Ma kształtne ciało młodzieńca o głowie byka. był dla mnie niedostępny. sarkofagi. Maciusiowi zawdzięczam. kalectwem jest zatamowanie zakorzenionego w nas. czarnofigurowym. pół człowieka. Także sztuka grecka nie przedstawia Minotaura w postaci odrażającej czy budzącej lęk i przerażenie. Dla niego musiałem przekroczyć surowe rodzicielskie tabu. kolebka Zeusa – wyspa uprzywilejowana przez mitologię – milczy wstydliwie o swojej przyziemnej historii politycznospołecznej. a nie okrucieństwa. ofiary z mego poskromionego łakomstwa – czekolady i cukierki. Z jego karku spływa na ziemię warkocz krwi. zapaśniczym gestem. Pamiętam dobrze piękną amforę w stylu attyckim. jakie zapewne zakładali na sąsiednich wyspach. nieprzydatne. igrzyskach i festynach (fresk w pałacu w Knossos z bezkrwawą tauromachią).

opiewający dzieje bogów i herosów. ale także instytucje. czy też wymagała inteligencji i zdolności kombinacji? Czy brały w niej udział dwie. ogromną ilość przedmiotów kultu. jak mówiono – przyniosło ważne potwierdzenie podboju Krety przez Greków. kojarzące odległe w czasie i przestrzeni cywilizacje. pięknie ilustrowana książka pozbawiona tekstu. którego cechą charakterystyczną jest przekonanie. korze drzew i pochłonęły ją na zawsze pożary pałaców. więc także minojskiej. a poza tym dość monotonny inwentarz przedmiotów. Wykopaliska minojskie przekonują nas o tym. Czy Minojczycy mieli swoich aojdów11. co tajemniczości przeznaczenia. którzy odeszli dawno. Ale na czym polegała gra? Czy była czystym hazardem. że „wszystko łączy się ze wszystkim”. dość wierny i szczegółowy opis ceremonii. pole do gry w kości i nazwano go umownie „szachownicą”. ale na żadnym ze znanych dokumentów ikonograficznych nie dochował się portret trubadura czy choćby skryby. niebieską pastą szklaną oraz blaszkami srebrnymi i złotymi. proroków i królewskich kronikarzy. . Wszystkie inne dziedziny życia mogły się rozwijać tylko w harmonii z nią właśnie i pod jej przemożnym wpływem.W istocie genialne odkrycie Chadwicka i Ventrisa – ów zdobyty Mount Everest greckiej archeologii. zabiciem czasu w deszczowe wieczory zimy. wobec których laik staje onieśmielony i zafascynowany. wykładana kryształem górskim. nie potrafimy natomiast czytać w duszach ludzi. jak się zdaje. Religioznawcy zresztą – ci poeci humanistyki – ulegają często magicznemu myśleniu. O religii minojskiej pisano wiele. tak jakby to pismo wymyślone było dla buchalterów. była religia. Ale jest to. O religii Minojczyków da się jednak coś niecoś powiedzieć bez uciekania się do 11 aojda – śpiewak. muzyków. jak się przypuszcza. czy posiadali literaturę? Być może. Inspirowała nie tylko sztukę. Freski. jak powiedział Picard. W muzeum archeologicznym w Heraklionie przykuł moją uwagę przedmiot narzucający się wyobraźni nie tyle dzięki walorom estetycznym. Jest to znaleziona w Knossos tablica z kości słoniowej. pieśniarzy. gdy dotykamy zamierzchłych kultów i wiary. że podstawą starych cywilizacji. nic bowiem bardziej nie rozpłomienia wyobraźni naukowców niż brak dokumentów i świadectw bezspornych. pieczęcie i gemmy przedstawiają kapłanów. poeta. a malowidła i ryty dają. czy może więcej osób? I co interesowało mnie najbardziej: czym była w swojej istocie – bezmyślną igraszką. czy też współzawodnictwem wyzwalającym wielkie namiętności? Podobnie ma się sprawa. Potrafimy niekiedy odczytywać pisma umarłych cywilizacji. zapisana była na materiale nietrwałym – papirusie. Homerów i eposy. Za pomocą ryzykownych analogii – formalnych podobieństw symboliki – budują olśniewające teorie. Wszyscy są bowiem zgodni co do tego. a nie dla poetów. Odkryto sanktuaria. lecz niech ta analogia nie sugeruje niczego płochego. Obiekt ów stanowił.

Znaleziony w Fajstos złoty sygnet przedstawia taniec nagiej kobiety przed betylem – prototypem kolumny. że Wielka Matka była jedyną boginią religii minojskiej. a były także często wykonywane w kamieniu. fetyszów i symboli bóstwo ukazało twarz podobną do twarzy ludzkiej? Jedno jednakże jest pewne: dominacja bóstw żeńskich. jak chcą znawcy. w pobliżu źródeł. ceramice i gemmach. Neolityczni mieszkańcy owych grot pobudowali sobie domy i ustąpili miejsca bogom. spoza amuletów. Wielką rolę odgrywały siekiery o podwójnym ostrzu. odgrodzone drzewami i niewysokim murem miejsca kultowe na szczytach gór. chciałoby się rzec. Początkowo składali ofiary w grotach naturalnych. na statkach jako protektorka nawigacji. stalaktyty w grotach. w otoczeniu lwów. że od jego nazwy – niegreckiej zresztą – labrys. Elementy fetyszyzmu – podobnie jak w innych religiach prymitywnych – są bardzo liczne. palmy. W basenie Morza Śródziemnego. z wyjątkiem religii żydowskiej – wszystkie inne były politeistyczne. które mają wywoływać nastrój świętości i obecności boga bez konieczności czynienia boga widzialnym. gołębie. brązie. lwy i oczywiście byk. Pojawia się pod postacią posążków z terakoty jako symbol płodności. czy może symbolicznym połączeniem bóstwa męskiego i żeńskiego? Zdania znawców są podzielone. zajmujący uprzywilejowane miejsce w kreteńskim bestiarium. ludzi. małpy. W pierwszej fazie epoki średniominojskiej pojawiają się niewielkie.ryzykownych hipotez. pani słońca i luny. podobnie jak w religiach starożytnej Anatolii. kiedy. Przedmiotem kultu były również drzewa: pinie. stanowiła przedmiot kultu. . pochodzi nazwa pałacu Minosa. Cóż oznaczał ów osobliwy topór? Czy był świętym instrumentem ofiar religijnych. „Labirynt” zatem znaczyłby „pałac toporów o podwójnym ostrzu”. która. Rysem charakterystycznym tej religii jest predylekcja do symboli. a zwłaszcza pałacach. Pogląd ten spotkał się z dość kategorycznym sprzeciwem badaczy religii. pozwala śledzić jej rozliczne atrybuty. a także zwierzęta: węże. tzw. Od tego okresu rozpoczyna się również budowa kaplic w zespołach mieszkalnych. betyle. srebrze. pochodzących z różnych epok. oliwki i cyprysy. Minojczycy nie budowali świątyń jak Grecy czy Egipcjanie. węży i ptaków. które odnajdujemy na freskach. władczyni świata. Niektórzy sądzą. Ogromna ilość jej wyobrażeń. Nad niejasnym dla nas w wielu szczegółach Olimpem kreteńskim panuje potężne bóstwo przyrody. takich jak Kamares na zboczach Idy czy Psychro w masywie Dikte. morza i piekła – Wielka Matka. wszechobecne. Ma to być dowód znacznego stopnia spirytualizmu. zanim stała się prostym elementem architektury. a nawet złocie. gdyż była również boginią wojny. Przedmiotem adoracji były głazy. a w początkowej fazie ich wyłączność. w jakiej to epoce pojawiły się tendencje antropomorficzne. Trudno odpowiedzieć na ważne pytanie. mówiąc inaczej. zwierząt i roślin. Jedno zdaje się być pewne. czy też znakiem pioruna i jego władcy. a także w kasku i zbroi. słupy drewniane i kamienie. ziemi. w otoczeniu skał.

muzyki i płynących z kadzielnic dymów. ale natura tych związków jest niejasna.. To zdanie. Rozpoczynały się zapewne od aktu puryfikacji. długie spódnice ze skóry lub sięgające kostek suknie i tiary na głowach. że istniały związki między egipskim Apisem i Minosem oraz azjatyckimi kultami płodności i Wielką Matką Kreteńczyków. Tam urodziła się legenda Zeusa. a inne ludy zapożyczały je od nich”. godne jest zastanowienia. Tłum. Historyk grecki z czasów Juliusza Cezara. Potem następowały libacje. Warszawa 1951. a w jakim uległa wpływom innych religii. pełna tańca.. I jest rzeczą bardzo prawdopodobną. jej bestiarium. Na malowidłach kreteńskich można je łatwo rozpoznać po charakterystycznym stroju: noszą staniki otwarte na piersi. Nie potrafimy wyjaśnić. Platon. s. Enigmatycznym lasem pytań jest zatem religia Minojczyków. VI Później przyszły straszne trzęsienia ziemi i potopy. wazach i sygnetach – musiały być widowiskiem zapierającym oddech. wtajemniczenie. wypowiedziane kilkanaście wieków po upadku kultury minojskiej. 32 . po czym następowała krwawa ofiara z kozłów. Domyślamy się. Diodor. w jakim stopniu była oryginalnym tworem ducha Kreteńczyków. Timajos12 W połowie drogi między Therą a Thirasią nagle wydobył się ogień z morza i 12 25d. Uroczystościom kultowym przewodniczyli nie kapłani.: W. misteria są wynalazkiem mieszkańców Krety. liturgia agrarna i święte igrzyska przybyły na kontynent grecki wprost z kraju Minosa. które powodowały ekstazę i ściągały na ziemię bóstwa i ich demony. która naczelnym bóstwem swego Panteonu uczyniła Wielką Matkę. ofiary. ale kapłanki. Całość kończyła wielka kolorowa procesja. Kapłani pojawili się późno i ich rola (z wyjątkiem oczywiście króla – wielkiego kapłana świętego Byka) wydaje się być niewielka. że hołd oddawany bogom. Grecy wiele zawdzięczają religii Minojczyków. co jest zrozumiałe w religii. i nadszedł jeden dzień i jedna noc okropna. który długie wieki panował na Olimpie.Ceremonie religijne Kreteńczyków – sądząc z dochowanych przekazów na gemmach. że kult Demeter. pisze: „Kreteńczycy mówią. Witwicki. owiec i byków (na wielkich uroczystościach zabijano do dziewięciu byków) i te ofiary są częstym tematem sztuki minojskiej.

Sto kilometrów na północ od Krety znajduje się wyspa Santoryn. że to rewolucja wewnętrzna położyła kres potędze minojskiej – teza co najmniej ryzykowna. mniej natomiast zgadzają się co do przyczyn. Jadłem tu zwykle kolację i rozmyślałem o katastrofie. decydującego momentu. niebo pełne spokojnych gwiazd i krzątanina wokół wieczerzy. Inni dopatrują się przyczyn klęski w inwazji Achajów. usprawiedliwiam swoje zafascynowanie katastrofą. Kilka pomieszczeń pałacowych zostało „zbombardowanych” wielkimi blokami kamieni. Natomiast w zniknięciu z mapy świata państw i narodów tkwi element tajemnicy losu i naturalną skłonnością umysłu jest poszukiwanie przyczyny jedynej. Stało się to nagle. matka kołysała dziecko. co nie pozostało bez wpływu na jego późniejsze przypuszczenia i wnioski. mądrość monarchów i polityków. 3. aby cisnąć grom.utrzymywał się w ciągu czterech dni. które siła sejsmiczna przeniosła z odległej części pałacu. Minos dyskutował z doradcami nad zawiłym traktatem handlowym. Geografia13 Na środku placyku Venizélou jest wenecka studnia Morosiniego. kiedy nad ludem nieświadomym i zadufanym bóg podniósł rękę. Dzieje się tak zapewne dlatego. wspaniałości i potęgi. Najbardziej natomiast prawdopodobna wydaje się teoria wyjaśniająca zniknięcie tej cywilizacji potężną katastrofą sejsmiczną. Sam zresztą odkrywca przeżywał w Knossos 26 VI 1926 serię wstrząsów. jaka była przyczyna ich śmierci niż wszystkie kwestie dotyczące ich życia. aby zatknąć tam wieniec z kwiatów przed zbliżającym się świętem. Wtedy to się stało. zwana także Thera albo 13 I. Do portu wchodził właśnie statek z opuszczonymi żaglami. 15. tak że morze wokół płonęło i kipiało. z którego przyszła śmierć. Od dawna starano się określić przybliżone rozmiary katastrofy. Uczeni są na ogół zgodni co do przybliżonej daty nagłego załamania się kultury minojskiej. ponieważ niewiele wiemy o społeczeństwie starożytnej Krety. że kiedy zastanawiam się nad dziejami odległych cywilizacji. a pałacowy sługa wdrapywał się na maszt. Zauważyłem (niepokoi mnie to trochę). Kataklizm przyszedł z pewnością nagle – jak w wierszu Miłosza – bez zapowiedzi i znaków niebieskich. a także wyznaczyć kierunek. pierworodnego grzechu cywilizacji. Strabon. rolnik nawracał pług. Jedni są zdania. równowaga społeczna. połączoną z powodzią i z pożarem. W czasie prac wykopaliskowych Evans odkrył ewidentne ślady zniszczeń spowodowanych wstrząsami ziemi. Nic bowiem bardziej nie sprzyja dumaniu o końcu świata niż pogodna noc sierpniowa. . bardziej interesuje mnie pytanie. wokół restauracje i kawiarnie – ulubione miejsca wieczornych spotkań. że czynniki składające się na fenomen rozwoju dają się wytłumaczyć racjonalnie: dogodne położenie geograficzne.

Katastrofa ogarnęła swoim zasięgiem Cyklady. dokonana w laboratorium amerykańskim metodą węgla radioaktywnego. Eubeję. szereg obiektów. ba. w latach pięćdziesiątych naszego stulecia natrafił na ślady budynku kamiennego. Odsłonięto osiedle kamiennych domów. dobrze zachowane freski. Na zachód od Thery. nadeszła zagłada. ale nie spodziewano się. Jest niewielka. ale jest rzeczą wielce prawdopodobną. Kroniki notują także potężne wstrząsy tektoniczne przy końcu XVI i na początku XVIII wieku. że stanowi brzegi dawnego wulkanu. Skały wulkaniczne o kolorze sinoczarnym wyrastają z morza niedostępną ścianą. a miasto Sydon zniszczone zostało niemal w dwóch trzecich. „Wśród ognia wyłoniła się wyspa rozżarzona [. Z lotu ptaka wygląda jak rzucona w morze żuchwa przedpotopowego potwora. Na wyspie znajduje się kopalnia miedzi i tufu wulkanicznego. który z epicką siłą opisał gwałtowny wybuch w roku 198 przed Chr.. To stamtąd. Właśnie w jednym z szybów uczony grecki. Jeden z nich – wymyślono dla niego nazwę Nadejście wiosny – przedstawia czerwone kwiaty i stylizowanego ptaka w locie. Ale jaki to ma związek z pałacem Minosa na Krecie? Odpowiadamy: może to mieć związek kapitalny. że przyniesie także archeologom materiały naprawdę rewelacyjne. Fresk ten znajduje się od paru lat w muzeum archeologicznym w Atenach i na podstawie prostej analizy techniki. Wyspa ta istnieje do dziś.Thira. że warunki dla prac archeologicznych są na wyspie Thera daleko korzystniejsze niż na Krecie. Wskazuje na to zresztą budowa geologiczna. Może wydawać się paradoksem. Nazywa się Palea Kameni. Zaalarmowani archeolodzy rozpoczęli systematyczne badania. Ten mały archipelag ma wyraźnie zarys kolisty i nietrudno się domyślić. według uzasadnionych przypuszczeń. Pałac Minosa pokryty był cienkim płaszczem ziemi i dlatego odkopane zabytki (zwłaszcza malarskie) były bardzo zniszczone. czyli Stara Spalona. szczątki ludzkich kości i kawałki zwęglonego drewna. pozwala je datować na początek wieku XV przed Chr. Thera stanowi pasjonujące studium dla geologów i sejsmografów. Nie tylko odkryliśmy obecność Minojczyków poza Kretą. Analiza znalezionych w odkopanych budynkach na Therze resztek organicznych. którym towarzyszyło powstawanie nowych wysp. czyli Piękna. z otwartym dziobem. powierzchnia jej wynosi około 75 km2 i ma osobliwy kształt odwróconej litery C. znajdują się dwie mniejsze wyspy Thirasia i Aspronisia. że Thera była epicentrum potężnego trzęsienia ziemi. rysunku i użycia koloru łatwo dojść do wniosku.] jak gdyby wydobyto ją za pomocą dźwigni”. chociaż dzisiaj z pewnością nie należy do najbardziej ponętnych wysp archipelagu Cyklad. Działalność wulkanu Santoryn jest dobrze znana dzięki relacjom geografa greckiego Strabona. że należy do kręgu kultury minojskiej. Księżycowy krajobraz wyspy przemienia się tylko we wschodniej części – w zielony ogród południowych drzew i winnic.. w odległości 2 kilometrów. Angelos Galanopoulos. które położyło kres cywilizacji minojskiej. wypukłą stroną zwróconej ku wschodowi. Fenicję i Syrię. W dawnych czasach nosiła imię Kalliste. Lawa i popioły wulkaniczne .

Homerowa wyspa o stu miastach stała się w ciągu jednego dnia posępną ruiną. Kopiąc na wyspie Thera. Amnisos. znajdujemy jej dokładny opis. że pamięć o tym kataklizmie szła z pokolenia w pokolenie. opisanych w Księgach Mojżeszowych. Odnajdujemy ją w legendach. Gurnia. aby wyjść z domu. lecz rewelacyjny łup archeologów zmienia naszą wiedzę o najstarszej cywilizacji śródziemnomorskiej. A wreszcie sama Biblia. trzeba przedrzeć się wprawdzie przez trzydziestometrową warstwę produktów wulkanicznych. Tylissos. znajdowała się stolica i centrum minojskiej potęgi. pismach starożytnych autorów. szalały gwałtowne burze przez dziewięć dni. żeby tak rzec. Pseira. że było to najzupełniej możliwe. Hagia Triada. iż twierdzą. O. Deszcz popiołów spadał w odległości 2500 km od miejsca eksplozji. zgadza się dość dokładnie ze zjawiskiem towarzyszącym . że tu właśnie. a także w codziennych gazetach naszych pradziadków. Entuzjaści tego znaleziska idą w swych oczekiwaniach tak daleko. które spadły na Egipt. „Gdyby mogły się spełnić pragnienia archeologów – mówi dobrodusznie odkrywca Ur. Tygodniami padały krwawe deszcze. Zdaniem uczonych. W papirusie egipskim pochodzącym z XVIII dynastii czytamy o „długiej nocy. W pracach naukowych. Sejsmografowie i geolodzy mówią.. grzmotach i powodziach. ale także Fajstos. W miejscu powstania wiru fala osiągnęła wysokość 40 metrów i zmyła z powierzchni ziemi 265 wiosek. wysoka na 1500 metrów. Thera przed erupcją – twierdzą – była trzykrotnie większa niż obecnie. opis dziesięciu plag. i dniach. Pojawia się w greckim micie o potopie Deukaliona. zdolność konserwującą. o czym świadczy świetny stan Pompei. kiedy słońce na niebie było blade jak księżyc [. Taka katastrofa porazić może nawet wyobraźnię autorów piszących o wojnie atomowej. że katastrofie uległo nie tylko Knossos. świętych księgach. a także Palaikastro i Zakro – cała więc Kreta. Trzydziestometrowa fala zalała wybrzeże Krety kilkanaście minut po wybuchu wulkanu. Grzyb dymu i ognia widziany był w odległości setek kilometrów. Nic dziwnego. Siła eksplozji przekroczyła wielokrotnie moc bomb zrzuconych na Hiroszimę i Nagasaki. Czy jednak wybuch wulkanu na niewielkiej wyspie mógł spowodować tak przerażające spustoszenie? Zważmy bowiem. Popioły rozniesione zostały aż do Afryki Centralnej i na koniec Europy. Te ryzykowne hipotezy pozostają w związku z legendą o zatopionej Atlantydzie – o czym powiemy za chwilę. Warstwy popiołu wulkanicznego wyrzucone w atmosferę okryły Jawę i Sumatrę nieprzeniknioną nocą. Sejsmografowie wszelako twierdzą. Malia. Nie było sposobu..]. że wybuch wulkanu na wyspie Thera był czterokrotnie silniejszy.mają. która trwała 48 godzin. Leonard Woolley – wszystkie starożytne miasta powinny być zasypanie popiołem przez jakiś wulkan”. Trzydzieści sześć tysięcy osób straciło życie. Znajdowała się na niej góra wulkaniczna. a nie w Knossos. niechaj wreszcie zamilknie huk ziemi!”. Sama katastrofa miała – ich zdaniem – przebieg podobny jak eksplozja wulkanu Krakatau w roku 1883.

tzw. glos i objaśnień. a samą atlantologię za naukę wątpliwą. większa od Libii i od Azji razem wziętych i że katastrofa wydarzyła się dziewięć tysięcy lat przed pobytem Solona w Egipcie? Na to ostatnie pytanie pada odpowiedź – że Solon nie będąc zbyt tęgim w hieroglifach odczytał symbol sto jako symbol tysiąc.wielkim eksplozjom wulkanicznym: nagła przemiana dnia w noc. że geografia starożytnych była pełna luk. miała miejsce w roku 570 przed Chr. W dwóch dialogach pisanych pod koniec życia snuje „opowieść bardzo dziwną. opowieść. że wizyta greckiego mędrca w Egipcie. że przyczyniły się do powstania nowej teorii w atlantologii. Niektórzy z nich sądzą. a być może także egipskich i wschodnich. a więc przybliżoną datę upadku kultury minojskiej i wybuchu wulkanu na wyspie Thera. Czy jednak 14 tsunami – (jap. jaką jeden z siedmiu mędrców – Solon. . sprzeczności i bałamutnych informacji. dodajmy 900 lat i otrzymamy rok 1470 przed Chr. że Atlantyda była kontynentem raczej niż wyspą. epidemia. Zważywszy. jego powstaniu i zamierzchłych dziejach. Mądry Mojżesz wykorzystał to rozpętanie żywiołów i wyprowadził swój lud z ziemi Faraona. pozbawionym jakiegokolwiek naukowego uzasadnienia. Wszystkiemu zawinił Platon. Są wielkimi poematami o wszechświecie. że spiętrzenie wód w czasie erupcji wulkanu na wyspie Thera wynosiło w miejscu wiru zawrotną wysokość wielu dziesiątków metrów. Wnoszą natomiast pewne korektury dotyczące chronologii i topografii domniemanej Atlantydy. ale ze wszech miar prawdziwą” o zatopionym kontynencie. i to pod wyraźnym wpływem odkryć na wyspie Thera.).. woda o barwie krwi. zgodnie z tradycją. tsunami14. deszcz ognia. ale już trzeźwy Arystoteles uważał. Przyjąwszy zatem. skoro od tylu wieków nie może znaleźć przedmiotu swoich badań.. Sam Platon wprawdzie umiejscawia ją na Oceanie Atlantyckim. grzmoty i gradobicie. że znajdowała się na Morzu Egejskim. długie fale morskie wywołane trzęsieniem ziemi lub wybuchem wulkanów pod wodami. mogło to spowodować ruchy mas wodnych w zbiornikach odległych o setki kilometrów od miejsca katastrofy. Timajos i Krytiasz należą do najbardziej zagadkowych dzieł ateńskiego filozofa i wywoływały mnóstwo komentarzy. Jednak wziąwszy pod uwagę. że żyjemy w epoce urzeczywistnionych fantazji. miał usłyszeć od kapłanów egipskich. Cudowne przejście przez Morze Czerwone – według opinii Galanopoulosa – było możliwe dzięki falom. które pędzą z szybkością kilkuset kilometrów na godzinę. warto chyba poświęcić chwilę i tej kwestii. że są tworem fantazji Platona. Wprawdzie wielu uważa poszukiwaczy Atlantydy za łagodnych maniaków. Oba dialogi powstały zapewne z inspiracji pitagorejskich. lecz zwolennicy teorii Atlantydy na Morzu Egejskim mówią. Odkrycia na wyspie Thera miały tak wielki oddźwięk. Ale jak ustosunkować się do stwierdzenia Platona. Atlantologom to wszakże nie przeszkadza.

owe hieroglify są różne od znanego nam. Jedni badacze uważają. ukłoniłem się i milczałem. przede mną grono wybitnych uczonych. wszyscy patrzyli na mnie. jak się zdaje.. złośliwym żartem jakiegoś odtrąconego archeologa. zawierającym opis katastrofy i los tych nielicznych. a nawet sporządziłem jego szkic w skrytej nadziei. jest płytą z wypalonej gliny w kształcie nie całkiem regularnego koła. bez żadnego znaku. aż z audytorium doszły do mnie szepty i stłumione śmiechy.owe platońskie milenia lub też stulecia można brać aż tak dosłownie i czy nie znaczą one tyle. aż obudziłem się. lecz nie wiadomo czy jest to. że ten zabytek kreteński jest ni mniej. Byli oni. to źle. a jeśli już myślałem. całe postacie. W istocie dysk z Fajstos. co zrozumiałem dopiero wtedy. znak interpunkcji. ni więcej tylko listem ostatnich mieszkańców Atlantydy. i Schliemann. Dysk z Fajstos znaleziony został w roku 1908 w ruinach pałacu. że mam ogłosić wynik mego rewelacyjnego odkrycia. Co kilka znaków występuje pionowa kreska. ptaki. narzędzia. Są bardzo wyraźne i przedstawiają głowy ludzkie. w pierwszym rzędzie siedział mój gimnazjalny profesor łaciny. Na domiar trudności. inni natomiast utrzymują. . ta jeszcze jedna kreteńska zagadka. Homet. wszyscy z XIX wieku. przed którym spędziłem wiele czasu. i. linie faliste. że może kiedyś zostanę nawiedzony i że uda mi się to. Poważni uczeni wszelako wkładają teorię pana Homet między bajki. zwany dyskiem z Fajstos. kwiaty. rów napełniony wodą. kiedy wyjąłem swoje notatki i rozłożyłem przed sobą – były to białe. potem znów się ukłoniłem i milczałem jeszcze dłużej. na brzegu jawy. tylko mój nauczyciel miał wzrok utkwiony w ziemi. prototypem czcionki. że jest to zabytek pochodzący z Krety z okresu średniominojskiego. jak się domyślają niektórzy. doszedł do wniosku. którym udało się ujść cało. co „bardzo dawno”? W muzeum archeologicznym w Heraklionie znajduje się przedmiot. mokradła. ryby i szereg ideogramów trudnych do określenia: kropkowane pola. figury geometryczne. hieroglificznego pisma Minojczyków. o grubości 2 cm i osi 16 cm. a nawet przestałem o nim myśleć. mokry. że jest on importem z Azji Mniejszej. bez jednej plamki. bo i Humboldt. opierając się na pewnym podobieństwie hieroglifów z Fajstos i indiańskich rytów skalnych z Ameryki Południowej. prostokąty. choć jeszcze nie odczytanego. Owa płyta po obu stronach pokryta jest spiralnie biegnącymi znakami hieroglificznymi. że jest na przykład falsyfikatem. przeraźliwie puste kartki. Wyróżniono w dysku 45 odrębnych znaków. aż pewnej nocy śniło mi się. co nie udało się wielu uczonym. marzyłem o tym tak intensywnie. Francuski badacz Marcel F. prekursorami Gutenberga. brązowi jak na dagerotypach. aby był świadkiem tryumfu swego genialnego ucznia. bowiem każdy znak odciśnięty jest odrębnym stemplem.. więc zerwałem się do ucieczki tłumiąc krzyk grozy i gnałem przez łąki. naczynia. Odtąd zakazywałem sobie najsurowiej wszelkich marzeń o odczytaniu dysku z Fajstos. którego zapewne zaproszono tu. stałem za wysokim pulpitem. las.

– I 15 Sanctus Cicerone (santo Cicerone) – święty Cicerone. to znaczy uwierzyć. zachowały się szczątki wielu kultur wraz z widocznymi śladami Rzymian. gdzie. bo tylko w tych dwóch żywiołach człowiek może żyć naprawdę. jeszcze dwa. Evansa i śnieżnego szczytu Idy. i cytryn. Na koniec prowadzi na szczyt wielkich schodów i nakazuje milczenie. jeszcze nigdy tak łapczywie nie łykałem starych kamieni. – Tam była grota Zeusa. Chwała włoskim archeologom. – I już ciągnie nas ku śladom rowków kanalizacyjnych. Chwila jest solenna. potrafi bowiem wykrzesać życie z kamieni i entuzjazm z najbardziej zblazowanych. W połowie góry. przezornie jak nigdy dzieląc topniejące drachmy. Jest to ruina czysta. tak jak ja. każe schylać się. że Kreta to nie tylko Heraklion i Knossos. Czyni cuda. – W naszym pałacu – mówi – pokoje były niskie. które dojrzewały właśnie w dolinie Messara. ponieważ Minojczycy byli. przekładałem datę wyjazdu. – Mieliśmy tu urządzenia sanitarne nie gorsze niż w Knossos. że trzeba zobaczyć znacznie więcej. przeszłości i teraźniejszości. bo ujrzeć. która prowadzi do morza. wędrowałem w tych skrzyniach hałasu od Zatoki Mirawelu aż po przylądek Spanda i z północy na południe od Egejskiego do libijskiego morza. staje się najzupełniej poważny. Więc milczymy na szczycie schodów.). żeby wyłudzić od losu jeszcze jeden dzień. a wśród nich Malię ze śladami minojskiego pałacu. którego opisał Henry Miller w najlepszej swej książce Kolos z Maroussi. jak słusznie powiedziano. Gurnię. . Wszyscy odwracają głowy: dolina. zupełne zaprzeczenie Knossos. A nawet. Sanctus Cicerone15. tablicą praw wypisaną na murze pewną antykwą. przewodnik oprowadzający podróżnych. od imienia Cycerona. Jeszcze nigdy tak cierpliwie nie ścierałem kurzu historii. a ja chciałem wierzyć w realność Wielkiej Matki. niskiego wzrostu. ale kiedy to mówi.VII Zbliża się pora wyjazdu z Krety. ową. resztki królewskiej willi w Hagia Triada i najpiękniejszą z ruin Krety – Fajstos. bez pretensjonalnych rekonstrukcji. Ja jestem Minojczykiem. z jazgocących głośników melodie ludowe sypały się chropawo jak kamyki. Zwiedziłem wiele miejsc. którym powierzono Fajstos. najpełniej. więc zaczynały się zacierać kontury czasu. że po długim swoim życiu Alexandros zostanie świętym patronem przewodników. Nie wątpię. Alexandros wbija palec w powietrze i pokazuje stronę lewą. ten sam. Oprowadzał mnie po niej Alexandros. – Uśmiecha się cały czas. Tłukłem się tedy po Krecie zawsze pełnymi autobusami. tłumacząc sobie. dotykać kamieni i cmokać. powiedziałbym. Gortynię. a za nią góra Ida z białą czapą śniegu na szczycie. cicerone – (łac. Pompeję biednych ludzi. jak nigdzie na wyspie. lepsze.

. Porządkuję notatki i wrażenia. Nie ma innej drogi do świata. Alexandros pokazuje przed siebie: – A tam urodził się Zeus. co poruszyło mnie tutaj najbardziej. Wleczemy za sobą szary cień kotwicy. Kilkanaście kilometrów na wschód od Heraklionu lotnisko – wielka łąka bez kóz i owiec. Alexandrosie. pogodzić zmarłych z żywymi. czym dla mnie jest Kreta. które z wysoka wydaje się twarde jak karbowany kamień. Alexandrosie. Ich ruiny to ruiny kołyski. mógłbym przenosić skały. Domyślam się. jak tylko droga współczucia. Chciałbym odpowiedzieć na pytanie. Szczątki imperium. Nie wyzywali losu.rzeczywiście w połowie góry ciemnobłękitna plamka jak odprysk lustra. jak ruiny pałaców minojskich. co niszczyły. Miejsce narodzin przesłania pasmo gór. – To już jest mniej wyraźne. Odjazd. Wydaje się. potężnych zamków i stolic nie wzruszają tak bardzo. Starali się przetrwać w swojej odrębności i w złudnym poczuciu bezpieczeństwa. Samolot leci cały czas nad morzem. Znów siedzę w Heraklionie na małym placyku Venizélou i patrzę na fontannę Morosiniego. że Alexandros jest woźnicą. Cyklady. Może udałoby się nam dokonać rzeczy niezwykłych – sprzymierzyć czasy. Ach. Dlatego trzeba wierzyć. gdybym cię miał stale przy sobie. że mieszkańcom starożytnej Krety obca była pycha wielkich cywilizacji. Rozpętane żywioły były jakby zbyt wielkie i nieproporcjonalnie okrutne w stosunku do tego. Uczyłbym z tobą maluczkich i zadufanych w sobie – pokory wobec bogów. Wszyscy milczymy. Kamienny rydwan jego Fajstos zatrzymał się na chwilę. ruiny pokoju dziecinnego. Wyspy w dole jak rzucone na wodę płowe skóry dzikich zwierząt. Teraz Alexandros stoi na szczycie schodów.

Próba opisania krajobrazu greckiego Magdzie i Zbyszkowi Czajkowskim .

nagłe przełęcze. Ale. że kraj ten przez setki milionów lat zalany był morzem zwanym Tetydą. a między tym doliny.Do Grecji jechałem na spotkanie z krajobrazem. wężowe. że będzie to przedłużenie krajobrazu włoskiego. Morze to oddzielało blok lądowy północny określany jako Angara (środkowa Europa. które byłoby choćby w przybliżeniu sumą. rzadko rozległe. Niepodobna znaleźć miejsca. powietrza i światła żadnego widoku i powiedzieć – to jest Grecja. urwisty brzeg Peloponezu i wreszcie Zatoka Koryncka. 16 Brundizjum – starożytna nazwa Brindisi. Jest to jeden z najbardziej sejsmicznych obszarów naszego globu. . Jest to krajobraz wymykający się opisowi przez samą swoją naturę. Można rzec naturalnie. Duszna noc na pokładzie statku płynącego klasycznym szlakiem z Brundizjum16 do Pireusu pełna była pytań o kolor nieba. co pozostało z dawnej Tetydy. Sztukę grecką można poznać nieźle w muzeach europejskich. najczęściej wąskie. wody. Ale już rankiem. Geolog mówi: przeważające w Grecji wapienie i dolomity świadczą. gwałtowne starcia mas ziemi. Na urwistych stokach wypisały swe imiona przemoc i gwałt. było doznanie ruchu. morza i gór. jakie nie opuszczało mnie w Grecji. czego nie zdołam porównać z niczym. zrozumiałem. Góry powinny nasycić krajobraz majestatyczną ciszą. kiedy na horyzoncie zaczęły pojawiać się pierwsze wyspy. Azja. ale tu mamy do czynienia nie tylko z bogactwem. Dzisiejsze Morze Śródziemne jest tym. niepodobna wykroić z tego splątania błękitu. gór. Na półwyspie i na wyspach Hellady zdarzyło się w czasach historycznych ponad 300 trzęsień ziemi. syntezą doznań wzrokowych podróżnika. inaczej niż w Alpach. północna Ameryka) od bloku południowego – Gondwany (Afryka. Sądziłem. Zarysy lądów i mórz uformowały się dopiero w ostatniej epoce historii ziemi. że tak jest zawsze z krajobrazem różnorodnym. Z jej odmętów wydobyła się siłą wybuchów wulkanicznych dzisiejsza Grecja. południowa Azja i południowa Ameryka). że dane mi będzie poznać coś. jakby oczy otwierały się wciąż na bolesny dramat narodzin ziemi. mamy tutaj niespokojne spiętrzenie. ostre przepaście. Jednym z najmocniejszych doznań.

Z każdego niemal wzniesienia widać morze. Zamyka horyzont płaską linią, która powinna dawać uciszenie. Ale nawet gdy jest ono spokojne, gdy nie szturmuje ziemi, jego głęboki kolor przypomina, że jest przepaścią przykrytą lustrem. Ten, który by przyjechał tutaj z paletą włoskiego pejzażysty, porzucić będzie musiał wszystkie słodkie kolory. Ziemia jest spalona słońcem, ochrypła od posuchy, ma kolor jasnego popiołu, niekiedy szarego fioletu lub gwałtownej czerwieni. Krajobraz znajduje się nie tylko przed oczami, ale także z boku, za plecami, czuje się jego natarcie, oblężenie, jego intensywną obecność. Wysokie drzewa są rzadkie; czasem tylko wyniosły dąb – Zeus drzew. Do stoków przyczepione są grudki zieleni, małe, zajadle walczące o życie krzewy. Przy drogach, na łagodniejszych wzniesieniach – dzika oliwka o wąskich, palczastych, ruchliwych liściach, zielonosrebrnych od spodu. Przy samej ziemi macierzanka, tymianek, mięta – aromaty upału. Między światłem i cieniem ostra, diamentem wyrysowana linia, bez całej gamy szarości i półcieni, znanych z krajów Północy. Grecy pokrywali kamienie swoich świątyń malowidłami, aby nie oślepnąć. Ale zanim ich sanktuaria podniosły się w słońcu, serce Grecji biło pod ziemią. Od grot, labiryntów, rozpadlin trzeba rozpocząć wędrówkę. Będzie to próba opisania krajobrazu i tego, co zeń wydaje się bezpośrednio wynikać.

I
Wioska nazywa się Psychro. Leży u stóp jednej z najwyższych gór Krety – Dikte. Na nielicznych przyjezdnych czeka przewodnik, rosły, czarny chłop; prowadzi ich ostrą serpentyną pod górę, aż do miejsca, gdzie otwiera się grota, w której według jednej z legend miał urodzić się Zeus. Nasłoneczniony stok góry rozwiera się nagle czarną jak węgiel jamą. Przewodnik zapala świece. Nachylenie poziomów jest gwałtowne. Już po paru krokach ciemności gęstnieją; ogarnia zimno i przenikliwa, kamienna wilgoć. Czarne stalaktyty – kolumnada szalonego architekta, wąskie korytarze, zakamarki potęgują wrażenie lepkiej, biologicznej tajemnicy narodzin. Grota dzieli się na dwie części, z których wyższa była miejscem ofiar. Zachowały się resztki czegoś, w czym archeolodzy dopatrują się śladów ołtarza. Naturalne stopnie wiodą do części drugiej, położonej kilkanaście metrów głębiej, na dnie której zastygła ciemna woda. Odkryto tutaj ex vota17 pochodzące z epoki minojskiej i mykeńskiej. Gdy schodzi się w dół, aż do małego podziemnego jeziorka, od którego blask świecy odbija
17

ex vota (ex voto) – ze ślubowania (łac.); wotum, symboliczny dar.

się twardo jak od czarnego marmuru, mrok gęstnieje, zaciska się wokół ciała, coraz bardziej materialny, duszny, aż chciałoby się jego groźną obecność spłoszyć krzykiem. Dlaczego to właśnie miejsce wybrane zostało jako kolebka boga niebios? Czy nie powinien on raczej urodzić się na szczycie góry lub w rozległej dolinie pełnej słońca? Dlaczego jego początek wtłoczono w głąb pieczary? Religia grecka była syntezą ziemi i nieba. Wchłonęła przedgreckie – kreteńskie, azjatyckie, egipskie elementy. Zasymilowała starą śródziemnomorską tradycję kultów rolniczych o mocnym piętnie mistycyzmu, z całą plejadą żeńskich bóstw ziemi i Wielką Matką – patronką płodności i urodzaju. Zeus – zdawałoby się najbardziej grecki z greckich bogów – nie był wolny od tych wpływów. Urodzony w rozpadlinie ziemi, wychowany przez nimfę czy kozę Amalteę, był zrazu bóstwem drugorzędnym. Jego późniejszy kult i osadzenie na olimpijskim tronie wiąże się z nowym, już greckim prądem religijnym, wprowadzonym przez pasterzy (a nie rolników). Cechą tego kultu był jeśli nie zanik, to na pewno ograniczenie agrarnego pierwiastka mistycznego, przewaga bóstw męskich, przeniesienie siedziby władców świata z głębi ziemi na kręgi niebieskie. Grota Zeusa (Diktaîon antron18) jest ciemną kołyską nowej religii światła. Wyjście z groty jest wyzwoleniem od dusznych ciemności. Przed oczami wielka równina Lassithi – radosna geometria uprawnych pól. Rozpięte płócienne skrzydła wiatraków jak białe słoneczniki obracają się w słońcu. Intensywne migotanie bieli, żółci, zieleni. Dolina życia zakuta ze wszystkich stron przez jałowe góry.

II
Epidauros umieszczano na mapach – Bóg wie dlaczego – nad brzegiem morza. W rzeczywistości oddalony jest od niego o trzy godziny marszu. Zanim dotrze się do sanktuarium Asklepiosa, trzeba przejść przez zielony przedsionek, nieprawdopodobny w tym spalonym kraju ogród wysokich drzew i zielonej soczystej trawy. Nie ma chyba w całej Grecji skrawka ziemi nadającego się lepiej na miejsce kultu najbardziej dobrotliwego boga Olimpu greckiego, który, jak przedstawiają go rzeźbiarze, uśmiechał się i kładł uzdrowicielską rękę na ciele strapionych, chorych i szukających pomocy. Sanktuarium jest rozległe; na gęstej trawie, w cieniu drzew rozsiane są resztki ołtarzy, portyków i świątyń. Najbardziej interesującą i zagadkową budowlą jest thólos19 – znajdujący się
18 19

Diktaîon antron – Diktejska jaskinia (gr.). thólos – tolos (gr.); starożytna budowla grobowa na planie koła, często z kolumnadą.

w pobliżu świątyni Asklepiosa. Była to bogato zdobiona rotunda z różnobarwnego wapienia i marmuru, podtrzymywana przez dwa kręgi kolumn (26 kolumn doryckich na zewnętrznej stronie i 14 kolumn korynckich tworzących krąg wewnętrzny). Prawdziwą zagadkę stanowi głęboki, znajdujący się pod tolosem labirynt, zawikłana partia podziemna. Poprzeczny przekrój owego labiryntu przypomina kretowisko. Wiadomo, że płazy i zwierzęta żyjące pod ziemią były dla Greków wcieleniem sił chtonicznych. Zanim Asklepios przyjął łagodną twarz ludzką, był kretem. Labirynt pod tolosem w słonecznym Epidaurze jest ciemnym korzeniem tego mitu. Rytuał, jakiemu poddani byli chorzy oczekujący pomocy boga, był prosty. Po złożeniu ofiary wprowadzani byli do świątyni, gdzie mieli spędzić noc na okrwawionych jeszcze skórach zwierząt ofiarnych. Najważniejszą częścią zabiegów była inkubacja – oczekiwanie na sen, w czasie której bóg wchodził w bezpośredni kontakt z pacjentem. Przedtem zalecano post i wstrzemięźliwość cielesną, aby zapewnić maksymalnie korzystne warunki inkubacji. Liczba chorych przebywających jednocześnie w Epidaurze dochodziła do ośmiuset. Dopiero w III wieku przed Chr. powiększono portyk, będący jak gdyby przedsionkiem świątyni. Najbliższa wioska była odległa o godzinę drogi. Pielgrzymi tedy spali sub Iove20. Dopiero w II wieku przed Chr. zbudowano dla nich zajazd. Teksty autorów starożytnych niewiele mówią o Epidaurze. Klasycy mało interesowali się sprawami indywidualnymi i wydaje się, że nie poświęcali zbyt wiele uwagi małym chorobom małych ludzi. Pozostają zatem źródła bezpośrednie – ex vota – dziękczynne napisy, ale nowsi badacze zachowują wobec nich daleko idącą rezerwę. Trudno bowiem uwierzyć – mając nawet należny respekt dla cudów – w pięcioletnią ciążę Cleo, zakończoną szczęśliwym rozwiązaniem, po którym wydana na świat córka sama wykąpała się w źródle i w dodatku poszła na przechadzkę z uradowaną matką. Bardziej prawdopodobne jest uleczenie niemej dziewczynki, która na widok węża wydała okrzyk trwogi i zaczęła mówić. (Okolice Epidauru pełne były dużych, żółtych, łagodnych węży – pomocników Asklepiosa – które wałęsały się wszędzie i gnieździły się w inkubatorium). Historie opowiedziane w napisach dziękczynnych nie pozbawione są humoru i uroku. Oto pewien niewolnik rozbił ulubiony puchar swego pana. Przerażony udał się do Epidauru ze skorupami cennego naczynia w worku. I dobry Asklepios uleczył tym razem puchar. Zapewne przypadki i choroby pacjentów Asklepiosa były różne i nie zawsze urojone. Zdarzały się też ciężkie schorzenia, o czym świadczy milcząca galeria odtworzonych w kamieniu części ludzkiego ciała, ofiarowanych bogu. Słuszne wydaje się przypuszczenie, że terapia uśmiechniętego Asklepiosa polegała na
20

sub Iove – pod Jowiszem (łac.); pod gołym niebem.

Także dolna granica koilonu24 w stosunku do kręgu orchestry25 nie tworzy 21 22 23 24 25 hieron – święte miejsce (gr. nie ma chyba racji Arystofanes. teatr w Epidaurze jest dziełem godnym Partenonu. koilon – zagłębienie. miejsce występów aktorów (gr. Asklepiejon – świątynia Asklepiosa diazoma – miejsce przepasania. gdzie miał takie oto widzenie: śniło mu się. zalecał ofiary i modlitwy. Asklepiejon22 w Epidaurze miał szereg filii w wielu miastach greckich i wiemy. Nikt chyba lepiej od Greków nie potrafił uczynić architektury częścią pejzażu. Groby męczenników zaczęły spełniać rolę inkubatorów. otoczony widownią.).).rozsądnym – nic wspólnego z magią nie mającym – połączeniu dietetyki i higieny. że w filii ateńskiej pracował kapłan obok lekarza. że bóg rozebrał go. . że obie dyscypliny – cudotwórstwo i wiedza lekarska – rozwijały się niezależnie. Następnego dnia Klinatas wyszedł uleczony z inkubatorium”. przybył do hieronu21. W Epidaurze znajduje się najpiękniejszy teatr antycznego świata. gdzie uległ wulgaryzacji i zmąceniu przez magiczne praktyki Egiptu i Azji. Asklepios nie był bogiem szarlatanów. Powszechnie sądzi się. Ale wiele dowodów przemawia za tym. Swoją pierwotną czystość uzyskał – rzecz zdawałoby się paradoksalna – w czasach chrześcijaństwa. ale metoda stosowana przez świętych: Teklę z Seleucydy.). jego dopełnieniem i ukoronowaniem. chodzić na spacery. Półkole widowni podzielono na dwie części przejściem zwanym diazoma23. zwłaszcza przeciwko melancholii i koszmarom sennym. w warunkach – rzec by można – pokojowej współpracy. w teatrze przejście wzdłuż widowni (gr. Bóg zalecał chronić głowę przed słońcem. Z Grecji kult Asklepiosa przeniósł się do Rzymu. to pewne. Zmieniły się nazwy. Przecież Hipokrates – prekursor psychoterapii – przestrzegający zresztą przed szarlatanami. podobnie jak na Akropolu zastosowano tutaj subtelne korektury optyczne. wydrążenie (gr. Oparty plecami o zbocze góry. pić mleko z miodem w celach przeczyszczających. Architekt nie wkraczał w naturę z tępą geometrią i zimną skalą. orchestra – okrągły plac. Komedia i jej nieodzowna przesada nie jest najlepszym źródłem do poznania problemów epoki. Jana z Egiptu czy Kosmę i Damiana w zasadzie została ta sama. Nie. Otóż górna część widowni nachylona jest pod innym kątem. wziął szczotkę i oczyścił ciało z pcheł. „Klinatas z Teb – głosi jeden z napisów – miał na całym ciele ogromną liczbę pcheł. teatr przypomina skalistą kotlinę. jest – by tak rzec – bardziej stroma niż partia dolna. że medycyna grecka urodziła się w świątyni. który wyśmiewał greckich medyków. Jeśli świątynię porównać można do grupy drzew. Jego bezpośrednie sąsiedztwo ze świątynią Asklepiosa zdaje się świadczyć o leczniczej roli dramatu greckiego.). Aby uniknąć monotonii rytmów. dbać o czystość ciała.

III „Oto Mykeny bogate w złoto i skrwawiony pałac Pelopidów”26. Widoczna na kilkanaście kilometrów równina argolidzka. 26 Homer. VII. które łagodnieją w przeczuciu bliskiego morza. Kiedy szosa skręca nagle. Nawet jeśli nasz bagaż mitologicznych reminiscencji jest skromny – Mykeny wywierają nieodparte wrażenie miejsca nawiedzonego tragedią. gdyż zdają się być raczej dziełem przyrody niż człowieka. Pejzaż jest dziki. Szczeliny wypełnione są drobniejszym kamieniem zapewniającym konstrukcji elastyczność. kiedy to ucichnie. mają nieregularne boki. otoczony cyklopowymi murami. Po obu stronach urwiste wąwozy oddzielają fortecę od sąsiednich nagich stoków. Postrzępione wierzchołkami gór niebo wisi nad Mykenami zakrzepłą chmurą nieszczęścia. zatrzaśniętą z dwu stron górami. Dzięki gwałtownej rzeźbie terenu wszystko wydaje się większe. trzeba zagłębić się w gorące kamienie i poddać wiecznemu festiwalowi gór. wzniesiony na garbie ziemi. Iliada. Cyklopowe mury są arcydziełem konstrukcji. . 46. drzew i obłoków. która przywodzi na myśl niewiele porównań.koncentrycznych kół. Całość sprawia wrażenie surowego ogromu. Ich nazwa jest trafna. Posiadali wiedzę o naturze kamienia. jakby chciano złagodzić zetknięcie się dwu takich samych figur geometrycznych. naturalną muskulaturę. ukazuje się oczom grecka stolica zbrodni. Akropol ma kształt niezgrabnie zakreślonego trójkąta o podstawie wynoszącej około dwieście metrów i o dwu trzystumetrowych bokach. porytą wąwozami dolinę. Została tylko krew i kamienie. Przewodnicy drą papiery. Genius loci27 – odpowiada dokładnie temu. pofalowana wzgórzami. XI. Bloki są pozornie tylko nie ociosane. szepczą w półkolu sceny. Bezimienni budowniczowie mykeńskich murów byli na pewno genialnymi architektami. choć nie w gigantycznych rozmiarach leży siła Myken. niż jest w istocie. co wiemy o władcach Myken. co tłumaczy tajemnicę długowieczności. skoro przez trzy i pół tysiąca lat opierały się nawałnicom historii. 180. Przypominają skały naniesione przez czoło lodowca w tę wąską. Resztki złota znajdują się teraz w ateńskim muzeum. żeby zademonstrować doskonałość akustyki budowli. Pałac jest raczej posępną fortecą. zamknięty.

Kiedy się zmierzcha. Dlatego trzeba zagłębić się w pierścień grubych murów.Bandy Achajów. aby zrozumieć przepaść dzielącą zaciągniętą z północy cytadelę od słonecznych pałaców Kreteńczyków. Wielkie drzewa – topola. cis. bo i teksty hetyckie przechowały ich imię).). które przetrwają wszystko. Z przekazów historycznych wiemy. najlepiej usiąść przy drodze prowadzącej do grobu Agamemnona (kamienny ul z ciosanego kamienia) i raz jeszcze rzucić okiem na cyklopowe mury i spiętrzone ruiny Myken. Cała nieomal art mineur28 Mykeńczyków jest kopią sztuki egejskiej. Kretę. Szybko opanowali Półwysep Peloponeski. pierwszych indoeuropejskich najeźdźców Hellady. Wracali z bydłem. ale gniazdo Atrydów świeci jeszcze rudym kolorem starego złota i starej krwi. Zauważono słusznie. złotem i niewolnikami. Okolica Olimpii bogata była w topole. Powstała cywilizacja mieszana. która olśniła barbarzyńców. Było to wrażenie dominujące. Dzisiejszy krajobraz 27 28 Genius loci – duch opiekuńczy miejsca (łac. że mapa mitów heroicznych Grecji (powody wojen w mitologii uległy poetyckiej sublimacji) zgadza się dokładnie z centrami mykeńskimi. ale las cofa się wszędzie przed natarciem małych kolczastych krzewów. kolistego ponurego cmentarzyska wewnątrz fortecy. mocno rzeźbionych mas skalnych spotęgowana jest nikłością szaty roślinnej. Ich wilcze apetyty zaprowadziły ich dalej na południe – do Krety. dąb rosną w dolinach. którego wolno używać przy ofiarach. Zatrzaskiwała się Brama Lwów. stłoczonych domów.). IV Krajobraz grecki przemówił do mnie tedy patetycznym głosem mitu i tragedii. obejmujące Azję Mniejszą (nie tylko Troję. zaczęły przenikać do Grecji od 2000 r. Noc schodzi z gór. rytony z gołębiami (w miejscu. ciasnego i ciemnego zapewne pałacu. Wyrafinowane złotnictwo o kunsztownym rysunku. Italię. przed Chr. Natarczywa obecność nagiej ziemi. że jest to jedyne drzewo. gdzie wyobrazić sobie można sępa). szeleszczące naszyjniki ze złotych liści – wszystko to sugeruje słodycz życia mykeńskich feudałów. Art mineur – sztuka użytkowa (fr. której płaskorzeźba porazić mogła tych. łącząca elementy obce jak ogień i woda – nordyckie i śródziemnomorskie. Achajowie przedsiębrali wyprawy łupieżcze o iście normandzkim rozmachu. że łyse teraz zbocza gór kreteńskich pokrywały kiedyś lasy cedrów i cyprysów. którzy zechcieliby szukać sprawiedliwości. . ale padły one ofiarą przepisu głoszącego.

odkrywające resztki osady prehistorycznej. odkopano fragmenty dwu niewielkich świątyń – Artemidy i Ifigenii oraz dom kapłanek. Młode dziewczęta. Interpretacja ta nie posuwa się zbyt głęboko. Drzewa są niewielkie. Niedaleko Aten. zapach żniwa i cykady – stwarzają osobliwą atmosferę sanktuarium na odludziu. U stóp braurońskiego akropolu – portyk w kształcie litery „pi”. Droga wiedzie wśród pól i rozpada się w piaszczyste bezdroże.. którego zwierzęciem opiekuńczym był niedźwiedź. która biegnie u stóp Akropolu. Niedźwiedź w Grecji? Jakkolwiek ostatnie egzemplarze tego gatunku żyją jeszcze w wysokich górach na północy – Grecja dzisiejsza wydaje się wyjątkowo uboga w zwierzynę. że co cztery lata odbywała się tu dziwaczna ceremonia. Nawet w środku Aten. nie doświadczyłem w żadnym innym kraju. którzy z roku na rok coraz bardziej tracą cechy pielgrzymów. Niewysokie doryckie kolumny z jasnozłotego piaskowca. że w zamierzchłych czasach zabito w Brauronie niedźwiedzicę poświęconą Artemidzie. Wszelako nie bez małych stref zaciszności – gajów. . w czasie prac inżynieryjnych odkryto przypadkiem. Wykopaliska z ostatnich czasów. Tego osobliwego uczucia zbratania z przyrodą. niezbyt odbiegające od wzrostu wysokiego mężczyzny. poświęcano bogini. żyjące w drzewach. który jest budowlą dominującą i zamyka architektoniczna całość. laurów i cyprysów. dlatego zapewne miejscowość ta nieczęsto odwiedzana jest przez turystów. z jaką daje się przemienić w kształty ludzkie. Dobrze jest przyjść tu wieczorem i pobłądzić wśród mirtów. Intencją ofiary dziewcząt było przebłaganie bogini lasów. w stronę przylądka Sunion. w miejscowości Pikermia w pobliżu Aten. skręcić można od ruchliwej Leofóros Dioniziou Areopagitou. naturalnej łatwości. że braurońskie uroczystości są dalekim echem obrzędów totemicznych jakiegoś przedgreckiego klanu. znajduje się jedno z najstarszych sanktuariów Attyki – Brauron. pozwalają przypuszczać. ile bystrej obserwacji i trafnego uchwycenia znaków wysyłanych przez otaczający świat.grecki jest zatem dzikszy i bardziej odarty z zieleni niż w czasach starożytnych. przystanąć i porozmawiać. Starożytni tłumaczyli tę ceremonię tym. proporcjonalne do niewysokich wzgórz okolicy. Nosiły one osobliwe imię niedźwiedzic.. za co mściwa bogini zesłała na okolicę zarazę. Obok portyku. Dlatego wydaje mi się. W pierwszej połowie XIX wieku. że ma się ochotę pozdrowić je. i zagłębić się w kręte ścieżki Wzgórza Muz. że metamorfoza drzew w driady29 była nie tyle wynikiem wybujałej wyobraźni Greków. Herodot opowiada. cmentarzysko zwierząt! Odkrycie to stało się sensacją dla 29 driady – boginie leśne. a w mroku tak człekokształtne. miasta pełnego krzyku i gorączkowego dreptania. wśród których wyobrazić sobie można Sokratesa rozmawiającego z Fajdrosem. odziane w suknie szafranowe.

a więc nie był. „ogromna dekoracja ziemi torturowanej gniewem boga gromowładcy”. W Ifigenii w Taurydzie Eurypidesa znajdujemy wzmiankę o Brauronie. Żyły tu zwierzęta klimatu umiarkowanego: kozice. gdzie źródło jest objawieniem. Nie brak było potężnych drapieżników. podobnie jak Helena. nosorożce. . V Rozkołysany poza granice wyobraźni i daleko poza granice wszelkiego opisu – krajobraz Delf. Cmentarzysko w Pikermii było wynikiem jakiegoś gigantycznego pożaru lasów. jak antylopy. opuszczonych. wydaje się. Powiedziano o nim wiele ładnych zdań: „miejsce. będziesz kluczniczką świątyni. Tekst brzmi: „A ty. Poświęcą ci wspaniale tkaniny. że zbudowano tutaj świątynię na cześć wody – w kraju. czystym importem wyobraźni. jak by się zdawać mogło. obok zwierząt strefy gorącej. zdegradowana została do roli żony Menelausa – sprawczyni nieszczęsnej wojny trojańskiej. Ale wcześniej zaliczono ją w poczet istot nieziemskich jako boginię płodności. przed którym uciekały stada zwierząt i ginęły. gdzie pochowają cię po śmierci. wielkość i trwogę rzeczy boskich”.przyrodników całej Europy. „w środku kolosalnego spiętrzenia nagich skał świątynie królują wspaniale w pustkowiu tragicznym i wyniosłym”. 30 W. sarny. Grecja była obszarem niezwykle bogatej i różnorodnej fauny. Co oznaczały te detronizacje? Prawdopodobnie w czasach poprzedzających bezpośrednio narodziny tragedii zaistniała potrzeba skodyfikowania legend i szereg bóstw lokalnych musiało ustąpić miejsca bóstwom ogólnogreckim. 1462-1467. jak tygrys szablisty i lew – tak często przedstawiany w rzeźbie. Na podstawie tego znaleziska uczeni doszli do wniosku. słonie. że w czasach bezpośrednio poprzedzających okres historyczny. niedźwiedzie. pierwotnie bogini. staczając się ze stromych ścian wąwozów. a także gatunki charakterystyczne dla krajów zimnych. które ma w sobie tajemniczość. Brauron ma leniwą atmosferę starych. małpy. wiejskich dworów. Ifigenio. na przykład wół piżmowy. W czasach Eurypidesa Ifigenia była już tylko śmiertelną heroiną. Chociaż na braurońskie sanktuarium nakładają się warstwy wielu legend i zamierzchłych wierzeń. Ustąpiła miejsca Artemidzie. hieny. Jak pierścionek wobec widnokręgu są te zdania małe i potoczyste. na świętych wzgórzach Brauronu. Ze zbocza akropolu wypływa źródło i bystry strumień ginie pod fundamentami portyku. które pozostawiły po sobie kobiety zmarłe w połogu”30.

W epoce Homera Delfy były już sławne i bogate. Trudno dociec. wydając wielkie rzężenie. Midas. bóstwa ziemi zachowały swoją suwerenność. Hymn homerycki mówi dalej. a także ich owcom o cienkich nogach. kto ją napotkał. . że do dziś jeszcze przechadza się tam pewnie nie płoszony Dionizos. Mit poucza. zabił ze swego potężnego łuku smoka. 185-187.nikt nie potrafi zamknąć w słowach wspaniałości tego miejsca. wyzionąwszy skrwawiony oddech. Apollo zapragnął mieć tu swoją świątynię. ale także królowie barbarzyńscy z Frygii i Anatolii – Giges. która tyle cierpień wyrządziła ludziom. Z daleka. był stracony aż do dnia.. że azjatycki książę traktował boga jak potężnego władcę. kiedy Apollo – bóg Łucznik wraził w nią swą potężną strzałę. którzy byliby strażnikami jego nowej świątyni i nowej religii. bogini ziemi. Czy był to objaw pobożności? Maria Delcourt zauważa słusznie. dziką bestię. syn Zeusa. Ten. którego należało przekupić. kiedy Kreta była już od paru wieków domeną Greków. o czym świadczą sfinksy i inne symbole 31 Do Apollina Pytyjskiego. w. Popłynął na Kretę pod postacią delfina. Rozdzierana srogim cierpieniem bestia zwinęła się na ziemi. olbrzymie zwierzę. na południe zaś w stronę zatoki Itea. a zatem w czasie. W momentach kryzysu autorytet wyroczni podpierał ich chwiejące się trony. Uczepił się ostatniego stoku Parnasu – niewidocznego stąd zresztą – tak dzikiego. która jest żywicielką ludzi”31. widać morze. Rzecz znamienna: byli to nie tylko władcy helleńscy. że apollińska rewolucja religijna odbyła się w wieku VIII przed Chr. Droga wyrąbana jest tuż nad przepaścistym wąwozem Plejstos. który prowadzi na zachód w głąb gór. Odtąd to miejsce nazywano – Delfy. Ten ostatni podarował Delfom około roku 740 złoty tron. Skały zwane Fedriadami opadają niemal prostopadle z wysokości 300 metrów. W bliskim sąsiedztwie sanktuarium Apollona. Obecnie sądzi się raczej. Wtedy Apollo Fojbos rzekł dumnie: „Teraz gnić będziesz tu na ziemi.. Hymn homerycki z końca VII wieku przed Chr. Ta druga część mitu nie jest jasna i niektórzy interpretują ją jako dowód wpływu minojskiego na ośrodek nowego kultu. opisuje zapasy owych dwu elementarnych sił religii greckiej. duchowej stolicy Grecji. że zwycięzca udał się na poszukiwanie kapłanów. Niektórzy badacze utrzymują. jakie były początki sławy i znaczenia Delf. Z wąskiej szczeliny wypływa Źródło Kastalskie. Krezus. w miejscu zwanym Marmaria. i oddała ducha. Niedaleko pięknie falującego źródła bóg. połyskliwe jak skóra węża. że przyczyniła się do tego instytucja tyranów. bardzo nisko. Człowiek przyszedł na górskie pustkowie. że na początku nazwa miejsca brzmiała Pytho i panowała tu Gea. albo niewiele przedtem. Przedtem należało zabić smoka żeńskiego Pythona – wcielenie mocy chtonicznych. by wydrzeć tajemnicę bogom.

składały przepisaną opłatę oraz asystowały przy ofierze. Lampon oświadczył i nadał temu oświadczeniu odpowiedni rozgłos. czy działał na własny rachunek. którzy pragnęli przydać wrogiej instytucji diabelskiego zapachu siarki. ale oprócz pomocników Pytii. Nazywał się Lampon. czy pierwsi chrześcijanie. Najprawdopodobniej jeszcze przed przybyciem Apollona Pytho było siedliskiem wyroczni. odurzona wyziewami ziemi. Chociaż tyle napisano książek o delfickiej wyroczni i wszyscy badacze podkreślają jej ogromne znaczenie – zarówno jej funkcjonowanie. Ta histeryczna wizja nie ma wiele wspólnego z realiami. że odegrał poważną rolę. W okolicach Delf pojawił się baran o jednym rogu. Emil Bourguet mówi: „Niezależnie od tego czy byli to ostatni poganie. Jeśli ofiara okazywała się pomyślna. Pytia musiała być początkowo dziewicą. Jako oblubienica boga. Osoby konsultujące oczyszczały się w Źródle Kastalskim. otwartymi ustami siedzi na trójnogu. Całą tę legendę przypisać należy późniejszym chrześcijańskim interpretatorom – Orygenesowi i Janowi Chryzostomowi. że wkrótce państwo ateńskie przestanie oscylować 32 ádyton – miejsce niedostępne (gr.obce Fojbosowi. wchodzono do adytonu. którzy z bardzo różnych powodów chcieli. ani hierarchii poszczególnych godności. niewidoczna za zasłoną. Pytano wyrocznię raz w roku. następnie co trzy miesiące. Wzrosła też liczba wieszczek. pośredniczący między rezydencją boga a rodzinnym miastem. do którego nie ma dostępu). udzielała odpowiedzi na stawiane pytania. . Dociekliwi badacze wydarli tej zamierzchłej konspiracji nazwisko wieszczka ateńskiego i egzegety z V wieku przed Chr. Potoczne wyobrażenie kapłanki Apollona: kobieta z rozwianym włosem. Delfy były skomplikowaną instytucją. z której miały się wydzielać owe podniecające wyziewy. Przysłowiowa niejasność proroctw wymagała pomocy egzegetów. ale w okresie największego autorytetu Delf zdarzały się też konsultacje wyjątkowe. Wiadomo o nim jednak. ani nawet nazwisk owych pośredników. ale nie wiadomo czy był akredytowany. kapłanów zwanych świętymi. jak i rola polityczna wciąż jeszcze są w sferze domysłów i hipotez. Nie znamy niestety ani metod działania. Nie odkryto bowiem w Delfach żadnej rozpadliny skalnej. działali tutaj ambasadorowie poszczególnych państw. Potem wybierano ją spośród grona mężatek.). które odtąd wiodły życie zakonne. aby zniknęły wszelkie ślady tego. Pytia. urzędował w Delfach. opowiadając się po stronie Peryklesa przeciwko Tucydydesowi. której – jeśli tak wolno powiedzieć – honorowym prezesem był Apollo. Tak więc odpowiedzi wieszczki były zawsze interpretowane. co można nazwać mechanizmem i stroną materialną wyroczni – rezultat jest ten sam: ostatnia Pytia zabrała do grobu swą tajemnicę”. nie przekraczała jednak nigdy liczby trzech. Pytanie wyroczni odbywało się w części świątyni zwanej ádyton32 (miejsce.

które brzmiało enigmatycznie: drewniany szaniec ocali Ateny. Z tego pojedynczego faktu nie można jednak wyciągnąć żadnego ogólnego wniosku. wszystko zostanie doprowadzone do żałosnego stanu. jest rzeczą chyba pewną. Zbudowano flotę i jej zwycięstwo pod Salaminą uratowało w istocie Grecję. dlaczego pozostajecie bezczynni? Opuśćcie swoje domostwa i wysokie wzgórza waszego kolistego miasta. ale przesadna wydaje się opinia. szef partii arystokratycznej. Posłuszny Battos udał się do Afryki. Pytia odpowiedziała. Nie ocaleje bowiem ani głowa. Otóż obywatel wyspy Thera. iż stolica duchowa Hellady była tradycyjnie konformistyczna i w momentach krytycznych przemawiała po persku. wizja totalnej zagłady porazić mogła nawet najodważniejszych. albowiem z ich dachów spływa czarna krew. czy nie. po spartańsku czy w końcu po macedońsku. Pindar przytacza następującą historię. nie tylko twój. jesteśmy skazani na hipotezy i każdej tezie można przeciwstawić silne kontrargumenty. Odpowiedź Pytii na pytanie Ateńczyków. ani ciało. Za radą tedy Temistoklesa poproszono wyrocznię o drugie proroctwo. bynajmniej nie dodawała odwagi. odda na pastwę ognia mnogie bogów świątynie. . co należy czynić. będzie musiał ustąpić Peryklesowi. w którym dźwięczy nuta laickiego tragizmu (jak byśmy powiedzieli dzisiaj). takiego choćby. niejaki Battos. jest sprawa wyroczni w dramatycznych dniach poprzedzających drugą wojnę z Persami. sprzymierzając się zawsze z 33 34 Ody Pytyjskie. Poza ostatnim zdaniem. VIII. Zniszczy on także wiele innych zamków. która być może jest tylko anegdotą. że zaczął mówić płynnie. Z powodu fragmentaryczności źródeł i ku rozpaczy amatorów wiedzy pewnej (nawet w dziedzinie spraw boskich). Dzieje. ks. że ambasadorowie państw greckich w Delfach byli podporami tyranii. Waga rozpatrywanych przez wyrocznię pytań była bardzo różna: od kwestii osobistych aż do spraw wojny i pokoju. że Delfy popierały ekspansję kolonizacyjną Greków i do tego celu nie wahały się używać nawet jąkałów33. W Delfach ścierały się różne interesy i siły polityczne.między dwoma systemami politycznymi i że Tucydydes. których widok przejmuje strachem i drżeniem trwogi. zasięgnął rady bóstwa. „Nieszczęśni. dzięki Herodotowi. cierpiący na wadę wymowy (jąkanie). aby pozbyć się tej kłopotliwej dolegliwości. Panika ogarnęła wszystkie miasta greckie. że Delfy popierały zawsze siły demokratyczne. Najbardziej znana. Arystoteles mówi. że ma wyjechać do Afryki i tam założyć kolonię. Czy ta opowieść prawdziwa. Ale wyjdźcie z miejsc świętych i odpowiedzcie nieszczęściu – odwagą”34. zapowiedź nieuniknionej klęski. co ma czynić. IV. spotkał na pustyni lwa i nagłe przerażenie sprawiło. strawione przez pożar i gwałtowność Aresa na syryjskim rydwanie.

które. którzy dawali swego przysłowiowego obola. . Tak na przykład Argos i miasta kreteńskie. że humanizacja religii greckiej dokonała się w znaczniejszym stopniu za sprawą poezji tragicznej niż za sprawą kapłanów. Wyrocznia niewątpliwie była nadużywana. ale dziś trudno rozstrzygnąć. Delfy przypominają wielkie kamienne schody. Święta droga wije się ostrymi zakosami wśród niebywałego stłoczenia wotywnych kaplic. zbierając datki. Po zdobyciu Troi Ajas Lokryjczyk znieważył kapłankę Ateny Kasandrę i przebłaganiem tego czynu miało być wysyłanie Trojanom przez okres 1000 lat dwu dziewcząt lokryjskich.tymi. Faraon Amasis dał na ten cel tysiąc talentów. Religijna i moralna rola centrum duchowego Hellady nastręcza wiele kłopotów interpretatorom. na najwyższym już wzniesieniu – stadion i teatr. Delfy były dziełem zbiorowym. ciążącej złowrogo nad życiem greckim. także od najuboższych. którzy byli lub wydawali się silniejsi. I kiedy z kolei także tę świątynię zniszczyło trzęsienie ziemi. na miejscu zaś budowy ośmiokrotnie więcej. a co fantazją interpretatorów lub osób. portyków. Lokryjczycy postanowili zaniechać tego barbarzyńskiego procederu. Delfy jednakże polecały kontynuowanie ofiary. że Grecy nie szukali dogodniejszej lokalizacji. ale prosta znajomość natury ludzkiej każe przypuszczać. Nie ominęli Egiptu. że w tej dziedzinie stolica religii greckiej wykazała dużo zdrowego rozsądku. skarbców i świątyń. To właśnie Ajschylos i Sofokles z mocą. wykute w skale. ofiary na nową budowlę zaczęły napływać z całej Grecji. a zwłaszcza transportu były niezwykle wysokie i tylko przywiązaniem do świętego miejsca należy tłumaczyć fakt. Nad tym spiętrzeniem budowli dominuje dorycka świątynia Apolla. Ich wyczucie istoty religii – szafarki wybaczenia – było daleko większe niż oficjalnych przedstawicieli kultu. Jest rzeczą więcej niż prawdopodobną. popierając między innymi obce kulty i stosując rozumną zasadę tolerancji. Na ogół można powiedzieć. która była rodzajem odpowiedzialności zbiorowej. świątynia Apollona uległa pożarowi. zasłaniały się wyrocznią odradzającą walkę z Persami. Zdarzały się jednak wyjątki od tej zasady. powołując się na głos boga. rozciągniętej na pokolenia. Kapłani delficcy wędrowali z miasta do miasta. Z powodu oddalenia i karkołomnego usytuowania koszty budowy. zarządzono międzynarodową subskrypcję. godnością i odwagą walczyli ze zwyczajem zemsty rodowej. Wyżej. Gdy w VI wieku przed Chr. nie opuszczając tego miejsca i nie rozmawiając z nikim do końca dni swoich. które zaniechały udziału w obronie Grecji. Architekt zarabiał w tym czasie dwie drachmy dziennie. wiodły pożałowania godny żywot. co było faktem. zamknięte w świątyni Ateny. Cena bloku kamienia w kopalni wynosiła 60 drachm. otoczone powszechną nienawiścią. W wieku IV przed Chr. Podobnie jak katedry gotyckie. które starały się znaleźć usprawiedliwienie. że motywem decydującym tego zaniechania był raczej pospolity strach niż ślepa wiara prostaczków.

Resztki żałosnych ruin. Ex vota są natomiast świadectwem krwawej rywalizacji miast greckich. pochodzących zresztą z późniejszych czasów. że mimo wszystko Grecja. aby dostąpić łaski pojednania pod świetlistą władzą tego. stale grożące obrywem.Poniżej świątyni Apollona znajdują się ex vota i skarbce – małe budowle sakralne. Mieszkańcy Argos poświęcają swoje ex vota uczczeniu zwycięstwa nad Spartą pod Ojnoe. Geometria helleńska składa hołd bogowi miary i harmonii. 35 Ody Olimpijskie. będziemy mieli pełną miarę upokorzenia zwyciężonych. W miniaturowej skali śledzić można tutaj rozwój architektury greckiej od najstarszego (prawdopodobnie koniec VII wieku przed Chr. jak mówi Pindar – dał nam lutnię i natchnienie. Jeśli dodamy. popiersie Leonidasa. który. wydłużonej sali. Na tym dramatycznym tle wieczorem zauważyć można wolno sunący cień orła. Skały otaczające Delfy są pokryte rzadką zielenią. wlewa do serca miłość pokoju i nienawiść wojny domowej35. bez podziałów i architektonicznych ozdób. których na wszelki przypadek bezpieczniej było nie zostawiać na wolnej przestrzeni. Antagonizmy i wymowne przykłady skłócenia miast nie powinny przesłaniać faktu. Wybudowano je nie tyle na chwałę bogom. aż do skarbca Cyreny – który jest kamiennym wykładem głównych problemów matematycznych IV wieku przed Chr. i to w głównej mierze za sprawą Delf. Sprawdziła się przepowiednia Tucydydesa – nic nie zostało z dumnej Sparty. zszedł już dawno pod ziemię. Muzeum jest ubogie – jedna tylko rzeźba godna uwagi. że materiał użyty na budowę tych małych świątyń pychy pochodził z grabieży dokonanej w miastach pokonanych. o którym mówiono z przechwałką. Przychodzili z najdalszych kolonii na święte zbocza. ale aby upamiętnić własną wojenną glorię i przypomnieć przeciwnikom ich klęski. zbudowano ex vota pełne posągów spartańskich generałów i admirałów. i to tuż w pobliżu ex vota Aten. Żywy mur piersi spartańskich. Delfy – kamienna korona greckiego krajobrazu.) skarbca korynckiego – prostej. są krwistorude i sine. a jednocześnie magazyny najcenniejszych ofiar wiernych. są bez śladu wielkości i piękna. prowincjonalne i źle zabudowane. wyłaniające się z surowego kamienia niby nie dokończona rzeźba Michała Anioła. IX i in. VI Sparta nie dostarcza prawie żadnych (właściwie żadnych) przeżyć estetycznych. . stanowiła jedność duchową. Miasteczko – siedziba ongiś greckiej potęgi – jest małe. Kiedy Spartanie pokonali Ateńczyków pod Ajgospotamoj.

Prace trwają do dziś. Byli to oczywiście intelektualiści – Platon. iż zasady konserwacji i zasady rekonstrukcji nie zawsze dają się z sobą pogodzić. Resztki świątyni Posejdona na przylądku Sunion (dzięki znakomitemu położeniu – jak latarnia morska – nad skarpą spadającą w morze) posiadają idealne cechy rekonstrukcji niepełnej. jeśli się powie. Jedyne wzniesienie w pobliżu to regularne jak kopuła wzgórze Kronosa. ale pobudza do refleksji. chociaż cała konstrukcja państwa i obyczajów spartańskich była próbą jego zatrzymania.Nie dostarcza przeżyć. Do końca (to znaczy do klęski zadanej Spartanom przez Teby w roku 371 przed Chr. Działalność ekonomiczna wolnych obywateli była zakazana. zaprawa bojowa. które po wiekach znalazły uznanie w oczach Saint-Justa. dolepianie metop i odbudowę sklepień. VII Olimpia nie sprawiła na mnie zrazu większego wrażenia. Sparta miała jednak swoich wielbicieli. którzy. że ruiny powinny posiadać moc ewokacji. Nie zdołano zatrzymać czasu. rzecz oczywista. Światło jest tu łagodne. jak to oni. Ale chyba nie będzie przesadnym pięknoduchostwem. wolą państwa rządzone przez ideę niż przez nieobliczalne i podejrzane prawa życia. Problemem trapiącym archeologów nie od dziś jest to. Poza tym jak najprędzej ze względów komercyjnych starano się udostępnić wykopaliska. Nie idzie. Władza w tym najbardziej oligarchicznym państwie greckim pozostawała w ręku garstki obywateli. gdy oglądamy najpiękniejszy zbiór metop greckich i najwspanialsze dwa frontony ze świątyni Zeusa. zielone. pokryte piękną szczeciną drzew. Olimpię zwiedza się z przewodnikiem w . czym była naprawdę. przesiane przez liście i odbite od traw.) dzieliła Równych od helotów – wyjętych spod prawa – socjalna przepaść. Już z początkiem XVIII wieku Olimpia była przedmiotem archeologicznych sondaży. Może właśnie ta chłodna naukowa systematyczność utrudnia estetyczną kontemplację Olimpii. co często hamuje prace naukowe. Dopiero w muzeum odczuć można. Sławny stadion jest właściwie sporą łąką. Systematyczne wykopaliska podjęli Niemcy. Teren jak rzadko w Grecji jest płaski i mocno zadrzewiony. ale (co gorsze) jako trening. Patronem sztuki był Tyrteusz – autor hymnów i ód – dwu rodzajów literackich. o dorabianie brakujących kolumn. dokonywanych przez młodzieńców spartańskich nie z nienawiści tylko. ale poruszającej wyobraźnię. Wojaczka stanowiła jedyne godne zajęcie Równych. Zupełna antyteza krajobrazu delfickiego. Ksenofont. Ci ostatni byli ofiarą ohydnych masakr.

Szczególnie niebezpieczne były wyścigi kwadryg. ostre wiraże i długość trasy były przyczyną wielu śmiertelnych wypadków. to znaczy konkursem albo lepiej walką. która stanowiła jeden z 36 kallistefanos – pięknie uwieńczony (gr. tu ołtarz Zeusa: jego świątynia (potężne bębny kolumn. Na czas trwania zawodów ambasadorowie zwani theoroi37 ogłaszali pokój i skłócone miasta o różnych ustrojach. przed Chr.ręku. Zeusem i Heraklesem – patronami igrzysk) czy teściem i zięciem (Ojnomaosem i Pelopsem) – odwieczny temat niezliczonych baśni całego świata.). wieńce. wysłannicy do wyroczni lub na igrzyska. dzika oliwka w Olimpii. Kandydat na króla musiał wykazać swoją wyższość i fizyczną przewagę – a najlepszym i bezapelacyjnym sposobem było zabicie przeciwnika. Trwały pięć dni. 37 . że w epoce klasycznej zniknął zupełnie element ryzyka. Olimpia obok Delf była symbolem braterstwa wszystkich Hellenów. jakby odrabiało się zadaną lekcję: tu był Herajon. podstawę chronologii greckiej. którą zawodnicy przenosili na zmarłego. Igrzyska były agonem. a ich organizacja i program są od dawna dość dobrze znane. które Herakles przywiózł z kraju Hiperborejczyków. Znaczenie tej uroczystości było magiczne. Chodziło o zastrzyk energii witalnej. Zawody nie były tylko pokazem siły i piękna. rytmiczne uderzanie nagimi stopami o ziemię miało pobudzić uśpione jej siły rozrodcze. Nie należy sobie jednak wyobrażać. Prawdziwa łaska piękna spływa dopiero w muzeum. Oślepiające słońce. ale znacznie starszego jego wcielenia – Heraklesa chtonicznego – demona przyrody. tylko jedna doszła cało do mety. z jej listowia sporządzano theoroi – (gr. ale także grą o najwyższą stawkę. W szczególności bieg. które – podobnie jak w corridzie – stanowiły część widowiska. To wskazuje na związek igrzysk z kultami wegetacji.). dialektach i obyczajach oddychały szeroko powietrzem wspólnej. Achilles po śmierci Patroklesa – jak wiadomo z Iliady – wyprawił igrzyska. w czasie igrzysk pytyjskich w 462 r. Nie było to tylko sposobem uczczenia poległego bohatera. Nowsi badacze próbują doszukać się źródła i odczytać ukryty sens tych uroczystości. leżące jak pnie drzew). Jedyną materialną nagrodą dla zwycięzcy był wieniec z gałązek oliwki – nie jakiejkolwiek przydrożnej – lecz zerwanych z drzewa kallistefanos36. Pierwotnym źródłem igrzysk były zapasy na śmierć i życie. odnalezionej ojczyzny. U źródeł bezinteresownych zapasów sportowych leżał mord i zagarnięcie tronu. a tam pracownia Fidiasza. tego znanego z legend. Była to pierwotnie uroczystość ku czci Heraklesa – nie doryckiego. Olimpijskie zapasy sportowe są zapewne echem bezlitosnych walk o władzę między ojcem i synem (Kronosem i Zeusem. Igrzyska – uważane w Grecji za najstarsze – odbywały się co cztery lata z początkiem lipca lub września i stanowiły od VI wieku przed Chr.

Wybrałem Delos. Najwybitniejsi artyści greccy: Fidiasz. Syrakuz i Samos. jak wyłaniają się z morza. Smyrny. Ściśle mówiąc. królującej na najwyższym z tronów. Grekom nie znane były zapasy zespołowe. później pojawiają się nazwiska zawodników z Aten. Zarzuca kotwicę na pełnym morzu. co świadczy. Statek płynie dwanaście godzin z Pireusu aż do wyspy Mykonos. Poliklet (twórca nowego kanonu) pracowali dla Olimpii. Takie zdanie można wyczytać w turystycznych prospektach. Motorówka przywozi pasażerów do małego rybackiego portu. Ujrzane z pokładu statku mają twarz ludzką: domy pokryte wapnem. Mykonos jest modne. Była zatem Olimpia szkołą energii i pokazem wzorców osobowych. Krotony. Chociaż przyjechałem nocą. układając w myśli barokowy sonet składający się z porównań do kredy. ale najlepszy – bohater. przechadzają się wybrani pod łagodnym wejrzeniem Radamantysa i jego małżonki Rei. zlepione z sobą jak plaster miodu. Nagrodzony wieńcem laurowym miał wszelkie szanse. Teb. Początkowo w wieku VIII przed Chr. Zawodnicy wypożyczali swoje ciała bogom i herosom. VIII Do pełnego obrazu Grecji niezbędny jest obraz wysp. kręte uliczki. . Rankiem najlepiej wyjść do portu i przechadzać się wzrokiem od domu do domu. w których znaleźć można często prawdziwe perły poezji stosowanej. że na dwa domy przypada jedna wotywna kaplica. krzątanina czarnych postaci wokół wydobytej właśnie z morza sieci.istotnych elementów cywilizacji greckiej. dymy. chłodzonych wiatrem oceanu. niby skóra lwa rzucona na fale. Z samolotu lecącego z Heraklionu do Aten widać. o płaskich dachach. byli to bez wyjątku Peloponezyjczycy. Miasteczko słynne jest z tego. Z walki miał się wyłonić nie taki sobie dobry i taki sobie dzielny człowiek. a pożądanie dóbr bliźniego – nieprzeparte. że morze istotnie bywa tutaj groźne. domy. o czym świadczą zachowane nazwiska triumfatorów igrzysk. piany. by po śmierci stać się mieszkańcem Wysp Szczęśliwych. A także szkołą rzeźby. Zwycięstwo było indywidualne. gdzie pod ogromnymi drzewami. Doświadczyłem gniewu Posejdona. Z portu jedzie się rozklekotaną motorówką na Delos. Od wieków Mykonos żyło z darów morza. alpejskiego śniegu. parowały bielą. Istna orgia bieli – jeśli słowo orgia jest stosowne do tego najcichszego z kolorów. przybranymi w girlandy kwiatów. zawodem mieszkańców było rybołówstwo i piractwo. Myron. marmuru. ufundowana przez przedstawicieli obu tych profesji. Mają postrzępione brzegi i płowy kolor. ale na szczęście dzięki trudnościom komunikacji nie osiągnęło stanu Capri.

która już w czasach mykeńskich była sławną siedzibą bóstw ziemi. Niemcy pohukiwali zrazu ochoczo. jeśli to słowo jest odpowiednie dla wiekowego staruszka. Mówi. Dziewięć dni i dziewięć nocy klęczała Latona obejmując pień świętej palmy (prymitywna technika połogu). nie był to pełny gniew. jasna. by ukryć cierpienie. które przybywały tutaj z dalekiej Scytii. nie odbywało się to kosztem poprzedników. usiłował małym czerpakiem wylać wodę. W pięknym hymnie homeryckim zwraca się ich matka Latona nie do Posejdona. Ziemia jałowa. Właściciele motorówki przestrzegli zresztą lojalnie turystów.. obowiązywała bowiem 38 Do Apollina Delijskiego. pełna rytmu morza. wozy pełne tłustego mięsa. Paros. otwarta na wszystkie wiatry. lecz prędko stali się ociężali i melancholijni. Amorgos. który dał ściganej gniewem Hery to kamienne schronienie. piękne łzy. że trudno nie ulec pokusie ich wymienienia. Doświadczenie trudności tej podróży wydawało mi się konieczne dla zrozumienia niektórych fragmentów Odysei. Naksos. Jedyny przedstawiciel załogi poza sternikiem – majtek. że Morze Egejskie nie jest sadzawką. Ma zaledwie 16 kilometrów kwadratowych. ziemia bez pól uprawnych. Syros. z której filolog. będą cię żywiły ręce innych”38. . mógłby wywnioskować. ale po prostu pomrukiwanie i zły humor. Andros. ale nazwy są tak piękne. Kythnos. ale naśladowały togę. skała wyniesiona przez fale dla mew raczej niż dla ludzi. Ikaros. aby przekonać. Chociaż w ciągu wieków wprowadzono tutaj coraz to innych i nowych bogów. Jest to pewna przesada: wszystkich tych wysp nie widać. Ios. że tym razem podróż odbywa się na ryzyko podróżnych. którą stoicy zakrywali twarz. zanim wydała na świat Artemidę i Apolla. czarno ubrana Szwedka przez cały czas miała zamknięte oczy i po twarzy sączyły się jej ogromne. które jednak w tym przypadku nie stanowiły przedmiotu lektury. Andîparos.prawdę mówiąc. opiekunek płodności i położnic. Wystarczył jednak. Wreszcie Delos. pokrytą nieczytelnym pismem. Rozwijali wielkie płachty gazet. Z największego wzniesienia z góry Cynt widać wieniec Cyklad: Tenos. Delos leży w środku Cyklad i to tłumaczy wyjątkowe znaczenie tej wyspy-sanktuarium. Serifos. wystawiając w pobliżu kosza na śmieci bardzo starą tablicę. Wtedy to wyspa z pospolitej Ortygii (wyspy kamyków) stała się świetlistą Delos. zmiana nazwy oznaczała pojawienie się nowego kultu. 51-60. Do mitologii greckiej Delos weszło jako miejsce urodzin Apolla i Artemidy.. którą nanosiły przewalające się fale. człowiek nawykły do czytania zawiłych rękopisów. w. Podróżni: grupa angielskich studentów – zachowali piękną obojętność wobec przeciwności losu. jeśli zechcesz być siedzibą mego syna Apolla. ale wprost do wyspy. Podobnie jak w przypadku Delf. „Delos. Mykonos. Herodot opowiada o pielgrzymkach. jak wygnana księżna do ubogiej wieśniaczki. przyrzekając jej przyszłą nagrodę – hekatomby na ołtarzach.

centralnie położona między Azją. Zwłaszcza po zburzeniu Koryntu i Kartaginy przez Rzymian w roku 146 przed Chr. Zresztą nie należy zapominać. Zwiedzanie delijskiej dzielnicy teatru nie jest bynajmniej przechadzką po cmentarzu. Zdaję sobie sprawę. Europą i Afryką wyspa przeżywała okres prosperity. Często porównuje się Delos z Pompeją. Z tematu pejzażu pióro zbyt często ześlizgiwało się w sferę legendy i historii. ani umierać. Ateny w wieku VI przed Chr. Ogromny tors Apollona. Z epoki archaicznej świetności (Delos obok Olimpii i Delf należało do najsłynniejszych sanktuariów Grecji) zachowało się sporo pamiątek. usuwając z niej wszystkie groby. Tyran ateński Pizystrat dokonał oczyszczenia wyspy. znali zapewne lwy tylko z opowieści. Na podłodze domu Kleopatry. Wody świętej egipskiej rzeki pielgrzymujące do Apollona – wymowny przykład zbratania religii u schyłku antycznego świata. Artyści z Naksos.. Trzy świątynie Serapisa. Delos było zawsze jak gościnny zajazd. Nowi ludzie – nowi bogowie. że cała apollińska triada – Latona. Wykładane kamieniem ulice zachowały ślady wozów i kroków. potrafili na własny użytek przyswoić pierwiastki obce. co napisałem. Na wznoszącym się łagodnie zboczu góry Cynt – taras cudzoziemskich bóstw. Artemida i Apollo (ze swym nieodstępnym azjatyckim łukiem występujący pod Troją jako przeciwnik Greków) – pochodziła ze Wschodu. którzy. Delos stało się także metropolią kupiecką Morza Egejskiego. Puszczono w ruch stare mity. Ślady codzienności jak odcisk ręki odczytać można na ścianach świątyni i magazynów. Mają wydłużone ciała psów. Podobieństwo leży raczej w atmosferze niż w wyglądzie i szczegółach. Zazdrościły Delos znaczenia politycznego i moralnego. Zwierzęta wsparte na przednich łapach oszczekują północ. stały się jedną z pierwszych potęg Grecji. nic nie tracąc ze swojej indywidualności. Dionizosa czy Pod Delfinami – rozbłyskują nagle mozaiki. Było to niewątpliwie zasługą Jończyków. świątynia Izydy w sąsiedztwie bóstw dawnych triady apollińskiej oraz Zeusa i Hery.piękna zasada. Odtąd nie wolno było na Delos ani rodzić. ale przeniesienie skarbca delijskiego do Aten oznaczało nieuchronnie zmierzch kolebki Apollona. Powtórny renesans wyspy nastąpił w epoce hellenistycznej i rzymskiej. którzy je rzeźbili około roku 600 przed Chr. To umarłe miasto jest żywe. W V wieku przed Chr. że to. którą rozwija Kallimach: mały potok delijski Inopos miał być napełniony wodami Nilu. Delos i Ateny były stolicami antyperskiej konfederacji. że nie należy wyrzucać starych rodziców z ich domostw. zespół pięknych kor i wreszcie słynny taras lwów. I nowa legenda. Nie tracąc charakteru sanktuarium. pałaców i lupanarów. nie odpowiada tytułowi. Nie potrafię nawet dla siebie wytłumaczyć . Matki w połogu i konających transportowano na pobliską wyspę Reneję. aby wykazać zamierzchłe filiacje attycko-delijskie.

Policzyłem wzrokiem wszystkie jej liście i noszę w sobie dokładnie jej kontur. rzeźba i mit wyrastają organicznie z ziemi. Wreszcie wyżej łuszczący się kamień i rzadkie trawy. ale między szpalerami winorośli jest zimny. . niskie altany. A przecież znam dokładnie przynajmniej jedną tuż koło muru ogradzającego pałac Minosa w Knossos.tego związku. szafirowy chłód. Pokusa opisywania i porażki opisywactwa. Winnica przypominająca wydłużone. Nie udało mi się nawet wyrazić kształtu i koloru oliwki. Chciałem opisać. Trzy białe domy. że grecka świątynia. morza i gór. jaki mają jesienią liście grabu. Ale trzeba być Dürerem. Mały prostokąt bardzo dźwięcznego brązu. Opisać jeden stok góry: u spodu srebrna poszarpana zieleń krzewów. Tylko mocna intuicja mówi. jaki istnieje między krajobrazem Grecji a jej sztuką i wierzeniami. żeby z tego doświadczenia zrobić przedmiot. Z wierzchu zieleń przyprószona z dodatkiem błękitu.

Duszyczka Zdzisławowi Najderowi .

rocznicy urodzin i. ściśle mówiąc. kiedy pisałem szkic o Akropolu. A tymczasem każda szuflada katalogu działowego w odwiedzanych bibliotekach ziała setką tytułów w różnych językach i zdawała się mówić: „Po co się trudzisz. więc wykonywałem pracę zastępczą. artykuły rozproszone w archeologicznych pismach fachowych i sporządzałem z nich notatki. z góry wątpiąc. jak co roku z końcem sierpnia lub na początku września. I właśnie w tym czasie niepokoju i rozterki wpadł mi w ręce list Zygmunta Freuda do Romain Rollanda. nie ma w tej dziedzinie nic do dodania. Pomijając epistolarną formę wstępu i zakończenia. żeby Freud gdziekolwiek wznosił się ponad własną psychologię. że nie popadam w prostrację duchową. przyczynki. że nie próżnuję przecież. którą przyjaciele wydali na cześć wielkiego pisarza. jaka może ci przypaść w udziale. można traktować ów fragment Freuda jako esej. Jedyna rola. to rola kompilatora”. i to bez wyraźnej racji czy przyczyny. Chciałem się jakby usprawiedliwić. w jaki sposób chce on uwolnić chorych od tego cierpienia. do pewnego epizodu przeżyć własnych. jadą natomiast do . więc jak zwykle w takich razach uciekałem w lekturę. Tym razem jednak ich urlop był krótszy. że twórca psychoanalizy stosuje tę metodę do samego siebie. że natrafiłem na ten tekst. i nie wiem. które dręczy jego samego jako lekarza. Było to według wszelkiego prawdopodobieństwa w okresie. że z tej jałowości i nudy wybłyśnie nagle czysty promień inspiracji. Oszukiwałem sam siebie najoczywiściej. Otóż w roku 1904. jaki to przypadek sprawił.Nie widzę. Epizod ów odległy jest od piszącego o lat trzydzieści kilka i z pozoru najzupełniej banalny. pisany z okazji jego 70. pojawia się – jak to wyznaje – uporczywie w polu świadomości. jak wynika z charakteru owego listu. przeznaczony do księgi pamiątkowej. a ponieważ praca szła opornie. wszystko zostało już napisane. rezygnują więc z tradycyjnej podróży do Włoch. jałową i nudną w nadziei. czytałem rozprawki. Carl Gustav Jung Nie pamiętam już dokładnie. Freud wraz ze swoim młodszym bratem postanawiają spędzić wakacje nad Morzem Śródziemnym. czy przydadzą się na cokolwiek. tym ciekawszy.

cała otwarta na nie zmącony żadną refleksją zachwyt czy przerażenie. zszywka]. żeby tam spędzić kilka dni. jak by się mogło wydawać. posągiem Wenus z Milo czy portretem Mony Lizy. akceptuje bez zastrzeżeń świadectwo zmysłów. (Lettre à Romain Rolland) [z datą: Janvier 1936. tłum. Freud mówi. skąd mają zamiar udać się na wyspę Korfu.Triestu. który przechadzając się w Szkocji nad jeziorem Loch Ness widzi nagle ciało słynnego potwora wyciągnięte na brzegu i jest wówczas zmuszony wyznać: ależ on istnieje naprawdę. Ale kiedy nadchodzi godzina otwarcia biur Lloyda. Jest to uwaga niezbyt oryginalna. dodajmy od siebie. Oczywiście nie jest to jakieś patologiczne rozdwojenie jaźni. wynikającą z pierwszej postawy. tak jak tego uczyliśmy się w szkole»”39. ale w osobowości powstaje niepokojąca szczelina i zmącony zostaje prosty stosunek między percypującym podmiotem a przedmiotem. gdy znalazłem się na Akropolu i kiedy objąłem spojrzeniem krajobraz. Połączenie statkiem jest szczególnie korzystne. nagle przyszła mi ta dziwna myśl: «A więc to wszystko istnieje naprawdę. Zdaniem twórcy psychoanalizy. „Po południu w dzień naszego przybycia. . że nie jest ono tak proste i pospolite. bo pozostawia podróżnym trzy dni na zwiedzanie miasta. ten potwór morski. którym dane było po raz pierwszy stanąć przed Koloseum. natomiast znamienną reakcją postawy drugiej jest „dziwienie się temu zdziwieniu”. zdawałoby się. aby wykazać. że z pewną przesadą można by ją porównać do reakcji człowieka.: M. Przypadkowo spotkany w Trieście znajomy żywo odradza im ten projekt. Aby zilustrować postawę pierwszą. Un trouble de mémoire sur l’Acropole. Na wyspach o tej porze roku jest bardzo gorąco – argumentuje – znacznie przyjemniejsza natomiast byłaby wycieczka do Aten. zjawiają się przy okienku i kupują bilety. jakby przedtem wątpiło się w jego realne istnienie. Ta. ale wyrażająca trafnie odczucia wszystkich tych. jakby zapominając na chwilę o niedawnych obiekcjach. Charakterystyczną reakcją. jest zdziwienie. bowiem rzeczywistość Akropolu nie była nigdy przedmiotem wątpliwości. rozsądna i ponętna propozycja wprawia obu braci – rzecz dziwna – w dość ponury humor. Druga natomiast postawa. I właśnie w głąb tego przeżycia czy odczucia Freud zapuszcza analityczną sondę. dostrzegając same tylko przeszkody. w którego nigdy nie wierzyliśmy. bliska realizmowi naiwnemu. W papierach Autora. Błądzą po mieście niezbyt zdecydowani i bez entuzjazmu dyskutują projekt podróży do Aten. Najbardziej naturalną interpretacją tych dwu „konkurencyjnych” odczuć byłoby 39 List Freuda – Sigmund Freud. Przyjrzyjmy się bliżej temu zjawisku. zachodzi tu szczególny przypadek współistnienia w tej samej psychice dwu sprzecznych postaw i wynikających z nich dwu diametralnie różnych reakcji wobec rzeczywistości. że widziany Akropol istnieje naprawdę. Robert.

że jest zasadnicza różnica między tym. Ale Freud odrzuca taką wykładnię jako zbyt banalną i nie tłumaczącą niczego. tylko nie mogę w to uwierzyć” lub to samo odczucie. Nie mogąc zmienić losu. a tym. jakby nie dotarła do niego. dlaczego w Trieście odpychał tak przecież pociągającą perspektywę wyjazdu do Aten i dlaczego na Akropolu jego radość płynąca z bezpośredniego obcowania z arcydziełem architektury była przesłonięta głębokim cieniem sceptycyzmu. Cartas le fueron venidas. strona ciemna. Stara się wytropić. mechanizmu psychicznego. Król Boabdil otrzymuje wiadomość o upadku Alhamy. niszczy narzędzia informacji. w którym wyraża się jasno ta reakcja obronna. Uwagę Freuda pociąga druga strona działania tego samego. co przeżywamy bezpośrednio. Ale ponieważ nie chce tego wiedzieć. jakby odrzucenie jej mogło zmienić bieg wypadków. odpychamy je okrzykiem „nie. poczuć. nie jest rzeczywiste”. Wie dobrze. wyrażone w sposób bardziej kategoryczny: „To. „Zgodnie ze świadectwem moich zmysłów jestem teraz na Akropolu. sprzeczna z instynktem 40 41 „Ay de mi Alhama” – Och. co znamy z lektury czy ze słyszenia i że to właśnie nakładanie się wiedzy i widzenia powoduje ową sprzeczność odczuć i zamącenie poczucia rzeczywistości. Można łatwo zrozumieć zachowanie i nastrój króla. co teraz widzę. bo zakorzeniony głęboko w człowieku mechanizm psychiczny. Działanie owego mechanizmu psychicznego znamy dobrze z potocznego doświadczenia. I autor podaje ładny przykład literacki – fragment poematu Ay de mi Alhama40. Ta reakcja defensywna jest nietrudna do wytłumaczenia i można przytoczyć szereg przykładów mniej skrajnych. wyszukanych czy literackich.) . Sceptycyzm – oto właściwe słowo. de que Alhama era ganada Las cartas echó en el fuego y al mensagero mataba41. biedna Halamo. że oznacza to koniec jego panowania. (Hiszp. Nie tylko słowo – ale zdaniem Freuda – coś znacznie więcej. Wieść mu dostarczono. a bardziej bliskich powszechnemu doświadczeniu. odrzucić ją poza zakres naszej świadomości. traktuje hiobową wieść tak. / że Alhamę zdobyto / List do ognia wrzucono. Ilekroć spotyka nas nieszczęście. Próbuje on po prostu przezwyciężyć swoją bezsilność. jak twierdzi. illogiczna. / a posłańca zabito. że jego władza jest tak jak dawniej nieograniczona.stwierdzenie. staramy się jakby zlikwidować tę część rzeczywistości. więc list o klęsce rzuca w ogień i rozkazuje zabić posłańców. to niemożliwe”.

w niedzielę zaś do Prateru lub jechaliśmy do dobrze nam znanego zakątka gdzieś w okolicy miasta. W tym liście-rozprawce pisanym pod koniec życia bardziej chyba niż w innych pismach manifestuje się głęboki pesymizm autora. Tę paradoksalną sytuację nazywa „przegraną z powodu sukcesu” i mówi. ręka skrycie kochanej dziewczyny. istniejący we wszystkich niemal językach europejskich: „zbyt dobre. osiemdziesięcioletni w czasie pisania tego listu-eseju Zygmunt Freud nie wrócił pamięcią do czasów swego dzieciństwa i młodości. że kiedykolwiek zobaczy go na własne oczy. Autopsychoanaliza nie byłaby pełna. atmosferę duszną i pełną zakazów. gdyby teraz mógł być tutaj?»”. Natomiast synowie przerośli go. nigdy nie wątpił w istnienie Akropolu. ale nie miał żadnej nadziei. gdy stało się to. gdy bardzo intensywne pragnienia znajdują zaspokojenie. że człowiek reaguje podobnie jak w przypadku nieszczęścia – to znaczy odrzucając rzeczywistość – gdy spotyka go nagle szczęście. wielka nagroda. I stara się wykazać. I oto w dzień. Nasuwają się tutaj słowa wielkiego krytyka Freuda: „Czyż kompleks ojca bez reszty przenikający poglądy szkoły freudowskiej dowodzi. Wspomina wtedy ubóstwo rodzinnego domu. Tak bardzo wywyższyli się nad jego pospolitą egzystencję. niezbyt wykształconym.. gdyby stary.samozachowawczym. że dokonała ona jakiegokolwiek godnego uwagi uwolnienia człowieka od fatalizmu «romansu rodzinnego»? Ten kompleks z całą jego fanatyczną sztywnością i przesadną drażliwością jest źle pojętą funkcją religijną. które odbiera radość. i Akropol niewiele dla niego znaczył. ale dotyczący samej natury człowieka. ale również wtedy. odpowiada Freud.”.. Wobec kogo? Ojciec Freuda był mało zamożnym kupcem. Poczucie winy? Tak. mówiąc: «Co powiedziałby nasz ojciec. jego zasadniczej niezdolności do osiągnięcia szczęścia. „zdetronizowali” go i w tym właśnie zamachu na ojcowski ideał należy doszukiwać się owego poczucia winy. dlaczego – pyta Freud – reagujemy odruchem sceptycyzmu i niewiary na coś. co niesie z sobą radość i jest uśmiechem losu. aby było prawdziwe”. . A teraz oto jesteśmy w Atenach na szczycie Akropolu! Jak długą przebyliśmy drogę!”. ale trwa ona zaledwie moment i prawie natychmiast zostaje zmącona przez świadomość przekroczenia tabu. „I jeśli można porównywać rzeczy małe z wielkimi – pisze dalej – czyż Napoleon I w dniu koronacji w Notre Dame nie zwrócił się do brata. młodość o ograniczonych możliwościach i horyzontach. głębokie poczucie winy. Jest to wyraz radosnej dumy. miał ochotę powiedzieć do brata: „Czy pamiętasz nasze młode lata? Codziennie chodziliśmy tą samą drogą do gimnazjum. wygrany los. że ludzie popadają w choroby nie tylko w wyniku niespełnienia swych pragnień życiowych. Podczas gdy obrona przeciw złemu przeznaczeniu jest czymś oczywistym. Nie. Nie jest to tylko pesymizm poznawczy. jaka powinna być udziałem obcujących z arcydziełem sztuki. zerwania zakazanego owocu. Tę reakcję dobrze wyraża potoczny zwrot.

Jeśli jednak nie popadłem w opisany przez Freuda sceptycyzm. Tomasz More – kłopotał się zbyt wiele wokół tego panoszącego się czegoś. Za pokorę i uciszenie dawały mi w zamian „miód i światło”. A ponieważ próba ta jest świetnie i sugestywnie napisana. że odebrana im została niewyczerpana wspaniałość świata. Sypałem ziarna maku na zapomniane groby. nakazywały milczenie. które nazywa się «ja»„. potrafił przekazać innym. przyznanie się budzi potwory subiektywizmu. co z nich pojąłem. Mona Liza powtórzyły się we mnie. już nawet nie nad śmiercią okrutną. No więc tak: stojąc na Akropolu przywoływałem dusze moich poległych kolegów. bo rzekomo nasza sytuacja w świecie jest wyjątkowa i nieporównywalna z niczym. działo się to z paru istotnych powodów. Co to znaczy? To znaczy sprostać wyborowi i uczynić go wyborem moim. co widziałem. Dlatego właśnie odrzucamy pomoc tradycji. „ażebym – jak mówi św. użalałem się nad ich losem. Skoro zostałem wybrany – myślałem – i to bez szczególnych zasług. Jeśli godzi się nazywać to wszystko transakcją. I żebym to. Fakt. jak to jest z tym moim poczuciem winy w obliczu arcydzieł. Istnieje błędny pogląd. ale współczułem. Nie pozwalały także. zaprzestanie mysiej krzątaniny wokół spraw nieważnych i głupich. że jestem delegatem czy posłem tych wszystkich. zawarty w jego małej epistolarnej próbie wyjaśnienia pewnego szczególnego zjawiska psychicznego. Jednym z grzechów śmiertelnych kultury współczesnej jest to. Tak jak czytając podręczniki psychiatrii. Odpowiedź nie jest łatwa. była to transakcja najkorzystniejsza z możliwych. którym się nie udało. odnajdujemy w sobie przez empatię różne opisane tam choroby. życiowych niepowodzeniach czy drogich nieobecnych. że możemy obyć się bez wzorów (zarówno estetycznych. na miarę oczywiście mego ograniczonego umysłu i serca. że tradycja jest czymś podobnym do masy spadkowej i że dziedziczy . uważałem za rzecz naturalną. naszych bliskich zmarłych. że małodusznie unika ona frontalnej konfrontacji z wartościami najwyższymi. Wyobrazić sobie. odebrać mu jego przypadkowość i dowolność. że wobec arcydzieł czułem się zawsze niepewnie. to muszę temu wyborowi nadać sens. katedry. zacząłem się zastanawiać. Jest dobrym prawem arcydzieł. zmącenie wiary w realne istnienie tego. jak i moralnych). A także aroganckie przeświadczenie. wybrany w grze ślepego losu. aby Akropol. którym nie dane było dzielić z nami radości płynącej z przeżywania rzeczy pięknych. brniemy w naszą samotność. czy nigdy nie przytrafiło mi się coś podobnego. Zabierały one część mojej rzeczywistości. Naprzód zadawałem sobie pytanie. grzebiemy w ciemnych zakamarkach opuszczonej duszyczki. zapomnieć o sobie. każe myśleć o dzieciństwie. że burzą naszą zarozumiałą pewność i że kwestionują naszą ważność. wysilić całą swoją wrażliwość i zdolność rozumienia.Starałem się możliwie wiernie streścić tok myśli twórcy psychologii głębi. I jak przystało na delegata czy posła. jakiego sam w sobie nie potrafiłbym stworzyć.

że to nie tylko my czytamy Homera. bez wysiłku. Pragnąłem zawsze. jest przy tym trudny i niewdzięczny. pracy. oglądamy freski Giotta. występują przeciw tradycji. ponieważ nie mogą wybaczyć ich spokoju. Giotto i Mozart przypatrują się. A tymczasem w istocie każdy kontakt z przeszłością wymaga wysiłku. żeby nie opuszczała mnie wiara. słuchamy Mozarta. . bo nasze małe „ja” skrzeczy i broni się przed nim. likwidatorzy przeszłości podobni są do owych szaleńców. debiutanci w historii. przysłuchują nam i stwierdzają naszą próżność i głupotę. dlatego ci. ale Homer. Ktoś słusznie powiedział. podpalacze muzeów. iż wielkie dzieła ducha są bardziej obiektywne od nas. którzy niszczą dzieła sztuki. którzy są przeciw dziedziczeniu i niezasłużonym przywilejom. godności i chłodnego promieniowania.się ją mechanicznie. Biedni utopiści. I one będą nas sądzić.

Akropol .

pozbawiony zapachu. nie oddychał światłem. rysunki. a nie jedyną czy przynajmniej wyjątkową ruiną. że oko i ukryta w oku cząstka dotyku spływały po tym obrazie bez masy i chropowatości. jak po szkle. koloru i tła. ale cały ich zespół położony był nieodmiennie na płaszczyźnie. wymiary i kontur głównych świątyń. Kiedy jechałem tam.Nie ma na świecie budowli. niechlujnych składów i sklepów przykrytych białym pyłem. Budynki portowe zasłaniają miasto położone kilka kilometrów w głębi lądu. zupełnie niespodziewanie. Do miasta jedzie się autobusem. magazynów. na repetycji wiary. rósł we mnie strach. Obawiałem się. Nie potrafiłem wymyślić żadnego krzewu i przyczepić go do góry. która – tego się obawiałem najbardziej – okaże się nędznym pagórkiem. ani nawet cienia. Wszystko było z rozcieńczonego mleka i tak bardzo linearnie poprawne. opisy stanowiły pokarm wodnisty. które polega – wiemy to dobrze – nie tyle na wciąż odnawiającym się wzruszeniu. Pierwsze rozczarowanie: nie widać Aten. że konfrontacja zniszczy to. ani załomu skały. Znałem nieźle topografię. I czy będę miał odwagę przyznać się (choćby przed samym sobą). jeśli święte wzgórze i ocalałe na nim resztki świątyń nie przemówią do mnie. pośród wielu rozsianych po świecie ruin? Czy wezmę udział w trwającym od wieków sprzysiężeniu zachwytu. Zdjęcia. Rząd domów. że sztuczki fotografów wynoszą Akropol jak okręt na wysokiej fali. który rzucają kolumny. ile na sile wmówienia. a niebo nad nim było z papieru. Statek przybija do portu w Pireusie. I nagle nad wąską uliczką. miał barwę gipsu. która tak trwale okupowała moją wyobraźnię. wysoko w górze – on! . A przecież – zdawałoby się – to właśnie od strony morza powinien przyjść pierwszy widok. co przez wiele lat budowały cierpliwe domysły. Usiadłem po prawej stronie. jeśli okażą się jedną z wielu.

Platon nie waha się nazwać go w Gorgiaszu złym politykiem. nie tylko genialny rzeźbiarz. wbrew tradycjom rodzinnym. Zachowało się o nim wiele świadectw i wiele ocen sprzecznych. opanowanych. Perykles 42 43 Wędrówki po Helladzie. zostali wymordowani. Z autorów starożytnych Tucydydes i Plutarch są zdecydowanie „za” Peryklesem. Nie brał udziału w zabawach publicznych. Nieliczni obrońcy. w momentach decydujących.I Dostrzec można jeszcze na skale Akropolu trójzębem uczynioną rysę. a przecież realizujących swoje plany z żelazną konsekwencją. Wielkie budowle Persów czy piramidy – cokolwiek powiedzielibyśmy o ich pięknie – są dla nas dziełami anonimowymi. to znaczy otoczony wąskim gronem tych samych przyjaciół. Akropol. mówią. Ateńczycy wrócili do swojej stolicy. I. że zrobił to Posejdon. nie śmiał się nigdy.). którzy nie opuścili miasta. świątynie spalone i obrócone w gruzy. po zwycięstwie pod Salaminą i Platejami. Pełny jego portret wymyka się piórom naukowców i powieściopisarzy. związany jest z imieniem Peryklesa. do których należał Fidiasz. Akropol był – jak ktoś trafnie powiedział – pustym cokołem. co w ustach Francuza oznacza wyrzeczenie się jednego z największych uroków życia. Nigdy nie bywał na przyjęciach (fr. ks. głęboko wykształcony arystokrata stał się przywódcą demokracji.. Rzeczywiście. Samotny raczej. d’Aspermont Lynden. porównuje go do wielkich angielskich wigów. Postać ta rozrosła się w naszej świadomości. G. łagodnych z pozoru. obserwował bacznie nastroje swego miasta i rzucał swój autorytet na szalę. Tym razem sprawdziły się słowa wyroczni delfickiej. Arystoteles i Platon „przeciwko” niemu. a mimo to całe piąte stulecie nazywamy wiekiem Peryklesa. ale ktoś w rodzaju Malraux przy boku Peryklesa. z głębokiego patriotyzmu. „Il n’allait jamais dîner en ville”43 – mówi o nim za autorem starożytnym jeden z biografów. . Do ludu nie miał zaufania (w czasie młodości czuł wręcz odrazę). Kiedy w roku 479 przed Chr. Jeden z najlepszych znawców polityki greckiej owych czasów. gdy spierał się z Ateną o władzę nad krajem. który pozostał. Wiele jego cech osobistych pozostawało w sprzeczności z klasycznym portretem przywódcy i chyba nie budził odruchowej sympatii. ten. Pauzaniasz42 W czasie drugiej wojny medyjskiej Persowie wdarli się na Akropol. siłą niezrównanej wymowy i zdolności przekonywania. Ten bogaty. ten śródziemnomorski mąż stanu przypomina raczej brytyjskich gentlemanów. Jego polityczna działalność trwała trzydzieści dwa lata.

Otóż dla Ateńczyków sam fakt rozwodu był sprawą normalną: uznawało go zarówno prawo. instynktowną obawę przed dialektyczną trójcą: język (retoryka) – rzeczywistość – władza. bo niejasny. jakim była odbudowa Akropolu. ale kiedy Aspazji wytoczono proces o bezbożność. Historia przekazała sporo imion wielkich marzycieli. Perykles nie reagował na te obelgi. który odbierał gwiazdy bogom i nazywał je świecącymi ciałami. Oskarżono rzeźbiarza. Zapewne poza plecami tego osobnika krył się któryś z możnych przeciwników Peryklesa. który nauczał. Siedzi zatroskany na stokach Akropolu. aby ich przywódca był rubasznym demagogiem niż intelektualistą i czuli. Fidiasz został skazany na banicję. aby Ateny zawdzięczały szczęście i sławę tylko jemu. że ta kobieta była wielką i dozgonną miłością Peryklesa. jak Anaksagoras. a wiadomo. a co gorsza filozofami.wiedział. trzymając w ręku swą niezbyt piękną. Oskarżycielem był niejaki Menon – cudzoziemiec i współpracownik Fidiasza. pochłonęło znaczną część skarbu związkowego miast greckich (przeniesionego w połowie . cebulastą głowę. że Perykles uparcie dążył do zalegalizowania związku. Otaczał się artystami. wskazuje. Anaksagoras został wypędzony z Aten. Perykles popełnił co najmniej dwa kardynalne błędy. z jaką lud tępił. Na domiar złego Aspazja była zbyt inteligentna. Aspazja pochodziła z Miletu. Podstawą oskarżenia był tu także ów wygodny. Zarzucano mu. zarzut bezbożności. czy Protagoras z Abdery. analityk mowy. że to gigantyczne przedsięwzięcie. Wreszcie Fidiasz. że na tarczy Ateny. O tym procesie czy serii procesów wiemy niewiele. W roku 433 przed Chr. przy nadarzającej się okazji. że nie może stać się wielki bez Aten (wielki polityk małego państwa jest postacią z komedii) i chciał jak zazdrosny kochanek. jak się zdaje. wyrzeźbił siebie i Peryklesa. Wiadomo. jak i obyczaj. dużą. jego życie prywatne były ponad miarę przeciętności. Prawo ateńskie niezmiernie rzadko uznawało małżeństwa mieszane. które oddzieliły go od „człowieka z ulicy”. ale spośród ich grona Perykles jest jednym z najbardziej ścisłych i konkretnych. a jego traktat o bogach został publicznie spalony. w szesnaście lat później los ten spotkał Protagorasa. jak „z sądów słabszych robić sądy mocniejsze”. że nie był on popularny. Plutarch przekazuje jeden z najbardziej wzruszających i ludzkich portretów Peryklesa. Zaciekłość. sześćdziesięciopięcioletni przywódca błagał sędziów. Skandalizowało natomiast opinię publiczną to. przyjaciół Peryklesa. że przywódca partii ludowej powinien być lub przynajmniej powinien stylizować się na „jednego z wielu”. aby nie skazywali jej na wygnanie. Przeciętni Ateńczycy woleli chyba. Jego charakter. Aspazja. z którą miał dwóch synów. zbyt na równi stojąca z mężczyznami i poeci komiczni – głos ludu – przedstawiali ją jako prostytutkę lub właścicielkę domu publicznego. Tłum powtarzał także plotkę o sprzeniewierzeniu przez rzeźbiarza złota przeznaczonego na pomnik Ateny. Rozwiódł się dla niej z bogatą obywatelką ateńską. przedstawiającej walkę z Amazonkami.

ks. Drachma ateńska ważyła nieco ponad 4 gramy. domy Greków i ich architektura publiczna były nad wyraz skromne. Przez długi czas sądzono. „szkoły Hellady” – domagała się dzieła na miarę ich ambicji. 100 drachm stanowiło jedną minę. Posąg zaginął. a nie na ozdabianie miasta. Natomiast – rzecz charakterystyczna – suma wydana na fryz. Wiele argumentów przytoczyć można na obronę Peryklesa. że wewnątrz świątyni znajdował się posąg Ateny – dzieło Fidiasza. dach i bramy kosztowały talentów 65. Mury. Cokół pokryty płaskorzeźbą przedstawiającą narodziny Pandory. jak się łagodnie wyrażano. Ów wąż wyobraża bez wątpienia Erichtoniosa. Jak wiadomo. opierając się na zachowanych inskrypcjach. że koszt budowy Partenonu przekraczał sumę dwu tysięcy talentów. 45 brzmią dla nas abstrakcyjnie. Należy tutaj dodać. a więc prace. Wiadomo. U stóp jej znajduje się tarcza. Nieoceniony Pauzaniasz – cierpliwy inwentaryzator tylu zaginionych zabytków starożytności – przekazał nam następujący opis: „Statua przedstawia stojącą Atenę. Atena trzyma w ręku boginię zwycięstwa. że cała owa kalkulacja dotyczy samej tylko budowli. która pojawiła się na ziemi. stanowiąca element fryzu Wieczne kłopoty z przeliczaniem waluty odległych historycznie okresów. a wszystkie hipotetyczne rekonstrukcje. a zatem mniej więcej tyle. rzeźby frontonu i metopy44. na jej piersi wyrzeźbiona jest głowa Meduzy z kości słoniowej. Lata te poświęcono na odbudowę miasta. I. Archeolog Robert Spencer Stanier. Drachmy i talenty doryckiego. a w miejscu. gdzie włócznia opiera się na ziemi – wąż. która ma na sobie tunikę spływającą do stóp. Plafon. bo 365 talentów. czy te obliczenia rzucają światło na siłę nabywczą pieniędzy ateńskich. kwadratowa lub prostokątna płyta. zamykają się niewielką stosunkowo sumą 39 talentów”45. ile wynosił roczny trybut składany Atenom przez bez mała dwieście miast związkowych. kolumny. które oceniamy dzisiaj wysoko i zaliczamy do sfery twórczości artystycznej. pierwszej kobiety. Nie wiem jednak. Duma rozpierająca piersi Ateńczyków po zwycięstwie nad potęgą azjatycką. posadzka pochłonęły lwią część wydatków. faktycznej stolicy Grecji czy. Przeciwnie niż u Rzymian. choćby ta najbardziej znana 44 metopa – zwykle dekorowana. . Budowa głównej świątyni Partenonu rozpoczęła się dwadzieścia dwa lata po zakończeniu drugiej wojny perskiej i w czternastym roku pryncypatu Peryklesa. 46 Wędrówki po Helladzie. rola Aten. wysoką na cztery łokcie. jak mówi Hezjod i inni poeci”46. który był przeznaczony na cele obronne. że największa świątynia Akropolu kosztowała 469 talentów. a 60 min – jeden talent. doszedł do przekonania. a w drugiej ręce włócznię. a jej wartość ocenia się na 1/5 dolara USA.piątego wieku z Delos do Aten). Niewolnik kosztował 150-300 drachm i przynosił przeciętnie roczny dochód 60 drachm (wynajmowano go po obolu dziennie).

Ile zarabiali? Znane są nam rachunki z czasów konstrukcji Erechtejonu (początek prac lata 409-408 przed Chr. Na szczęście pomnik okrywały cienie mrocznego naos47. W istocie jednak Akropol jest „pracą zbiorową” – rzecz wydaje się nam dzisiaj niepojęta – setek małych warsztatów rzemieślniczych. z których wydobywano marmur. w okresie zaś Peryklesa dwieście pięćdziesiąt tysięcy (łącznie z metekami i niewolnikami). Stolica mało żyznej. że projekty wykonywali oczywiście genialni architekci ateńscy: Iktinos. ale pozwalały wybijać najmocniejszą i powszechnie poszukiwaną monetę. jak się przypuszcza. znajdowały się o niecały dzień drogi od Aten. oczy z emalii. ten. powroźników.). do kamieniarzy i rzeźbiarzy. Uderzającą rzeczą jest niezróżnicowanie płac. wprowadzają nas w rodzaj estetycznego zażenowania. zawierał kontrakt na wzniesienie kolumny. wół kosztował 50-100 drachm). rzemieślnicy. Szczegół niezmiernie ważny i korzystny: kamieniołomy. a potem wędrowała na Akropol na grzbiecie mula. Otóż robotnicy. podtrzymywany przez wewnętrzną konstrukcję drewnianą. Krąg zatrudnionych nie ograniczał się. rzecz jasna. Praca nad jedną kolumną pochłaniała 50-110 dni. co dawało niezwykłe jak na owe czasy zagęszczenie ludności (ponad 100 mieszkańców na 1 km2). partie ciała z kości słoniowej. co stanowiło minimum utrzymania rodziny (za 55 litrów zboża płacono wówczas w Atenach 2 drachmy. Ateny przeżywały okres niebywałego rozwoju gospodarczego. dwunastometrowy kolos. ale obejmował także cieśli. Każda część budowli wykonywana była w pracowniach u stóp świętego wzgórza. Zwykły kamieniarz otrzymywał swoją zapłatę w formie dniówki. Intensywnie eksploatowane kopalnie w Laurionie dawały nie tylko cenny kruszec – srebro. Frapujący jest także fakt niewielkiej stosunkowo różnicy między zarobkami trudzących się ciężko i wysoko 47 naos – (gr. która wkrótce stała się międzynarodową. Udział w budowie był proporcjonalny do zamożności obywateli. Przedsięwzięcie wielkich robót publicznych było nie tylko spłacaniem długu bogom za pomoc w walce z Persami. a wolni obywatele mieli nadzór nad pracami i do nich należała część wystroju rzeźbiarskiego świątyni. ale także koniecznością ekonomiczną. główna część świątyni greckiej. że Akropol był dziełem wielkiego przedsiębiorstwa państwowego. złotników i malarzy. cztery razy więcej niż otaczająca go budowla. architekt zaś – co parę tygodni. draperia ze złotych płyt. zatrudniającego tysiące niewolników. źrenice z czarnego kamienia. Najłatwiej wyobrazić sobie.austriackiego uczonego Kamila Praschnikera. architekci zarabiali drachmę. który zatrudniał dwóch wolnych rzemieślników i trzech niewolników. Kallikrates. .). Ateńczyk posiadający jednego niewolnika był zobowiązany do przywiezienia dziesięciu wózków marmuru. I w dodatku ów monstrualny klejnot kosztował. jałowej Attyki liczyła w czasach Pizystratydów około dwudziestu tysięcy mieszkańców. Mnesikles.

. Góra. z jaką rosły świątynie. Zachowane świadectwa zgodnie potwierdzają. Data: 1856 rok. wieże i stopnie. zamożnego jak wiemy arystokraty. 48 Warto dodać. Znakomici rzemieślnicy ateńscy nie otrzymywali odpowiedniej do ich zdolności rekompensaty w zarobkach. Na Akropol wchodzi się dziś przez bramę nazwaną Bramą Beulégo. które niemal idealnie przylegały do siebie. jakby ziemia sama podawała pierwszy takt rytmom architektury. Propyleje. skończony został w zasadzie w ciągu dziewięciu lat. . na której stoją świątynie Akropolu. Podania mówią. wzniesiono w rekordowym tempie pięciu lat. jak się zdaje. Ten efekt został osiągnięty dzięki bardzo precyzyjnemu cięciu poszczególnych bębnów kamiennych. nad którymi nadzór miał Fidiasz. ale zawsze pielgrzymka na święte wzgórze miała charakter dość uciążliwego wspinania się. Diogenes Laertios przytacza w swoich Żywotach filozofów testament Platona. który ratuje życie wykonawcy dzieła. przedmiotach ze srebra i „kapitale”. Kiedy jeden z najlepszych rzemieślników spada z rusztowania i jest śmiertelnie ranny. ścierając przylegające powierzchnie piaskiem i wodą.wykwalifikowanych pracowników a „dietami” przeróżnych urzędników. bez porównania mniejsze od fortun rzymskich. Kolumny sprawiały wrażenie wykutych z jednego bloku. Niedokładności w styku usunięto. Partenon. a także mury. że sama bogini Atena czuwała bezpośrednio nad pracami. Opowieść ta wydaje się żywcem wyjęta z kronik budowniczych katedr gotyckich. choć prace nad fryzami trwały jeszcze lat sześć. zajmujących się eksploatacją kopalni w Laurionie. Płaski szczyt góry ma kształt zbliżony do trójkąta o podstawie 150 metrów i długości 300 metrów. prawie prostopadłe stoki o kolorze sinoszarym. Wbijano w nie czopy z drzewa oliwnego. którzy posiadali majątki wynoszące po kilkaset talentów. Elementy ukryte dla oka były wykonane z taką samą starannością jak partie zewnętrzne. Atena zjawia się we śnie Peryklesowi i poleca cudowny środek. Skała Akropolu ma wysokość 50 metrów. Tylko od strony morza stok jest łagodniejszy. Nic innego nie może wytłumaczyć doskonałości konstrukcji ani szybkości. że to Francja odkryła ową bramę. których ostateczne skończenie przerwała wojna peloponeska. żadnej premii za talent48. pisarzy magistratury. że majątki osobiste Ateńczyków były nad wyraz skromne. Wyjątek stanowiło paru „krezusów” ateńskich. że prace. rozpoczęty w roku 477 przed Chr. wykonywane były w atmosferze radości i entuzjazmu. pożyczonym na procent. sędziów. Patetyczny napis w języku greckim głosi. W środku kolumny znajdowały się kwadratowe otwory. ani elementów metalowych. jest piękna. gotówce. z trzech stron gwałtownie spadające. Nie używano zatem ani zaprawy murarskiej. Już w tych liczbach odkryć można naturalny moduł i zasadę proporcji. który oprócz dwu niewielkich posiadłości ziemskich (parcel?) pozostawił spadkobiercom czterech niewolników oraz niewiele ponad 8 min w tzw.

jakie widzimy w Argos i Mykenach. Po lewej stronie od posągu Ateny znajdowała się kwadryga z brązu. natarcie prostopadłych mas kamiennych zatrzymują spojrzenie. Zdawałoby się. że pochodzi z epoki klasycznej. Jeśli wolno spekulować na temat estetycznej funkcji Propylejów. została zastąpiona dla wygody turystów przez wijące się zakosami ścieżki wśród drzew. jaką przebywały procesje. potem Partenon. Wyrażały złudną nadzieję ludzi wieku Peryklesa. aby wejść na święte wzgórze.). Nie należy jednak zapominać. twierdzy i miejsca kultu. nie było niczym innym jak miejscem między dwoma pylonami. Ateńczyk V wieku przed Chr. Ktokolwiek wkraczał z ostrego światła w cień przykrytej nie istniejącym dziś dachem kolumnady. że Akropol nie będzie już nigdy twierdzą. podobnych do tych. ostatecznym schronieniem. w przybliżeniu (łac. z których tak dumni byli Ateńczycy? Nie miały znaczenia obronnego. po przekroczeniu Propylejów dostrzegał zaledwie górną część Partenonu. Pierwszy ginie Erechtejon. to wydaje się. że nie ma rzeczy lepiej zbadanej w archeologii niż topografia Akropolu. Po przejściu Propylejów – Partenon zjawia się bardziej nieoczekiwanie. Ten podwójny charakter. że święte wzgórze zamieszkane było od czasów neolitycznych. później świątynie z kamienia budowane przez tyranów. Czym były Propyleje. kiedy Akropol musiał bronić się przed barbarzyńcami z północy. Zbudowano je zapewne w czasie. większy. to pewne. . Znajdują się tu ślady pałacu z epoki mykeńskiej i szczątki cyklopowych murów. które wydźwignęło tę budowlę. Grzebano tu pierwszych legendarnych królów ateńskich. Wznosiły się tu zapewne świątynie drewniane. po prawej zaś trofea zdobyte na Persach w 49 grosso modo – z grubsza. miał Akropol w ciągu tysiącleci swej burzliwej historii. Nie należy jednak zapominać. którego fasada zachodnia przesłonięta była murem okalającym nie istniejące już dziś sanktuarium Artemidy. powstrzymaniem widzenia. krok za krokiem naszej wędrówki. Było to jak wciągnięcie powietrza w płuca przed okrzykiem zachwytu. spiętrzenie bastionów.To. które wzniesione zostały w epoce późnego cesarstwa bez żadnych śladów konstrukcji greckiej. że były one kamienną kurtyną. Za nią czekało spotkanie twarzą w twarz z Partenonem. Szukano schronienia przed najazdami wrogów. przesłonięty masywną ścianą Pinakoteki. potężniejszy niż gdyby rósł w oczach wolno. Potężne trzony kolumn. zaginione dziś dzieło Fidiasza. Spojrzenie jego przyciągał zapewne najpierw dziewięciometrowy posąg Ateny Promachos. Dawna droga. musiał doznać uczucia podziwu i respektu wobec potęgi miasta. że – pomijając stan zabytku – widzimy dziś Akropol zupełnie inaczej niż starożytni. co francuski archeolog nazwał głównym wejściem i sądził. które grosso modo49 podają rozmieszczenie głównych budynków w epoce Peryklesa. Taką sugestię narzucają przewodniki. W miarę zbliżania się do celu znikają budowle znajdujące się na wzgórzu.

przez które dopiero ogarniało się całą masę budowli. stylobat – górna część widocznych fundamentów. mają tylko proporcje”. chciałoby się powiedzieć. pomniki. teatralna dekoracja. na wysuniętym najdalej bastionie drobna. jak inne szczegóły architektoniczne. zbroje. równowagę brył – natomiast pasjonowały ich owe kurioza (jak model konia trojańskiego). wypływa także stąd. na której stały kolumny. organizowali „punkty widzenia” z równą konsekwencją i finezją. Architekci greccy nie tylko wznosili świątynie. ta rozrzutna. wysokość 17 metrów. ks. jeśli nie chcemy zadowolić się uwagą estety: „świątynie greckie nie mają wymiarów. którego całkowita utrata skazuje nas na domysły i fantazje. „to. pałacowa. Jest to budowla zraniona. Po stronie północnej Propylejów – Pinakoteka – puste dziś muzeum malarstwa greckiego. niepokojąco lekka i krucha nad urwiskiem. że Partenon w czasach Peryklesa ukazywał się oczom. drzewa i kamienie o mitycznym pochodzeniu.. To wrażenie ogromu. stele. Partenon jest na pewno jedną z najpiękniejszych świątyń doryckich. Najwyższy jest stopień.czasie drugiej wojny medyjskiej: dzioby okrętów. czego się nie da namalować”50. Bo też świątynie starożytne. odarta z rzeźb. relikwie. Tymczasem należało zbliżyć się do jego fasady zachodniej. kiedy minęło się ostatnie kolumny Propylejów. Spojrzenie Greków biegło nieodmiennie ku pustym dziś szczytowym partiom 50 51 Historia naturalna. i Akropol także. XXXV. który malował pioruny i błyskawice i. Wydaje się znacznie większy i potężniejszy. ale wykorzystując spadki terenu. nierozerwalną architektury. Wskazują na to choćby drobiazgowe opisy tych nieważnych dla nas szczegółów sporządzone przez antycznych pisarzy – podróżników. szerokość – 31. były nie tylko miejscem kultu. tarasy i mury. gdzie znajdował się trójkątny dziedziniec z małymi Propylejami. Starożytni turyści byli mniej wrażliwi na czyste wartości estetyczne architektury – linie kolumn. Długo sądzono. że winogrona Apellesa przyciągały ptaki? I jak wyobrazić sobie malarstwo Pamfilosa. Stoi na potężnym stylobacie51 o trzech stopniach nieidentycznej wysokości. jak pisze Pliniusz. dumna. że budowla oderwana jest jakby od ziemi. hełmy i tarcze. ex vota. takich jak Polemon z II w. Na południowym skrzydle. ale oba skrzydła świadczą o gwałtownym wstrzymaniu prac. niż wskazują na to realne wymiary: długość – 69. kosztowała czterokrotnie więcej niż główna świątynia Akropolu. jońska świątynia Ateny Nike. które stanowiły część istotną. z którego rzucił się nieszczęsny Egeusz. przed Chr. trofea. ale prawdziwym muzeum osobliwości i narodowych pamiątek. Propyleje. Czy istotnie było ono tak bardzo naturalistyczne. . na którym opierają się kolumny. który poświęca im aż cztery księgi swego dzieła. Budowlę zdołał ukończyć Mnesikles przed wojną peloponeską.

Czerpiemy osobliwą (nigdy chyba do końca nie zanalizowaną) satysfakcję estetyczną z tego. Nie potrafimy. Dziś tego wszystkiego nie ma. Wielki Olimp drżał pod ciężarem potężnej bogini o oczach zielononiebieskich: „Wokoło ziemia wydawała rozdzierający krzyk. Grecy woleli od pysznych Aten ubogie apolityczne miasta z wiekową tradycją: Olimpię. dla których świątynie greckie są przybytkiem racjonalizmu). Zachowany częściowo tak zwany fryz wewnętrzny przedstawia procesję panatenajską53. Atena. czerwienią i brązem. była jak w hymnach homeryckich olśnieniem siły. zdobycie Troi. Biedny Perykles. przypominające swoim charakterem średniowieczne Fête des fous (fr. że swoją doskonałość i piękno zawdzięczają właśnie temu. 9-13. ale w defiladzie piękna. bez fałszywej skromności i bez wyzywającej dumy bogoburców. na których Fidiasz wyrzeźbił spór o Attykę między Posejdonem a Ateną (fronton zachodni) i narodziny Ateny (fronton wschodni). którzy w rzeczywistości stali na stopniach świątyni. ale dla kupca z Delos. 52 53 Do Ateny. utożsamiona z miastem. w. ale ludowe. a nawet nie chcemy wyobrazić sobie Wenus z Milo ani także jakiejkolwiek świątyni greckiej takiej. Wybór tych legendarnych epizodów nie był bynajmniej przypadkowy i posiadał swój wyraźny ideologiczny sens. stale w cieniu rzucanym przez plafon perystylu. Świętem zaś prawdziwie popularnym nie były zbyt podniosłe. i to jego marzenie spełniło się tylko częściowo. idących złożyć hołd swej niebieskiej protektorce. aby ich olśnić. że ów fryz był prawie niewidoczny. dla chłopa z Beocji. dla delegatów dalekich i biednych sprzymierzonych miast. rubaszne. jak chcą bladzi esteci. Tematem metop była gigantomachia.świątyni. wulgarne święto Wielkich i Małych Dionizji. walka z Amazonkami i wreszcie bój Centaurów z Lapitami. burzyło się morze i wzbierało ciemnymi bałwanami. Nauczyliśmy się patrzyć na dzieła sztuki greckiej jak na fragmenty i ułomki. – święto głupców) – ów tolerowany przez Kościół obsceniczno-hermetyczny kiermasz. . Ci. że są fragmentami i ułomkami. Nie dla nas tworzone były te kolorowe obrazy antycznego nieba. jaką była ona naprawdę. Jest to zbiorowy portret wolnych obywateli wolnego miasta. ze swoim przedrzeźnionym papieżem i wozem przedstawiającym tryumf Bacchusa. Jest rzeczą niepokojącą (niepokojącą dla tych. potem gorzkie fale zatrzymywały się nagle”52. ciągnionym przez nagich Centaurów i Centaurzyce w towarzystwie Wielkiego Pana. malowane błękitem. Delfy. Stary Testament legend greckich podaje tutaj rękę historii najbardziej twórcom współczesnej. Rzeźby były polichromowane złotem. Stanowił jakby mitologiczny prolog wojen perskich. i to wcale nie „dyskretnie”. zbyt wyreżyserowane Panatenaje. uwieńczonych zwycięstwem Europy nad Azją. Panatenaje nigdy nie stały się świętem ogólnohelleńskim. zostali przeniesieni w sąsiedztwo bogów nie na kolanach. Wierzyliśmy zbyt łatwo.

co rzeźbiło dłuto artysty i dłuto przyrody. wyraźna granica między tym. Kolumny stojące na rogach są w istocie nieco grubsze. W czasach klasycznych. Rozliczne kulty mieszają się i nawarstwiają na siebie. Wypełnia nas radość. i w istocie były to dwie połączone świątynie: część wschodnia poświęcona była Atenie. Była to także świątynia-mauzoleum albo. Iktinosa i Kallikratesa. Epizod ten wskazuje. jak ktoś słusznie powiedział. wrażenia jednolitej budowli. że w czasie wojny medyjskiej. wbrew oczywistej chronologii. pod portykiem kariatyd. że budowle Greków dotarły do nas odarte z kolorów i rzeźb. ale przeciwnie – ucisza ją. lepiej. Część północna Erechtejonu. jak Partenon. „Prawdziwy chaos świętego miejsca”. zarówno pod względem planu. jak wiadomo. ponieważ były bardziej atakowane przez światło. że marmurowy policzek bogini traci nagle swoją cielesną gładkość i staje się surowym chropowatym kamieniem. aby dopowiedzieć całość. do kształtów rudymentarnych. że ołtarz znajdował się z reguły przed sanktuarium greckim. Czas zredukował je do szkieletu. Dzieje. w pobliżu muru Temistoklesa. które ma zdolność wysmuklania kształtów. Esteci XIX wieku (a i dzisiaj ten stosunek do dziel antycznych jest niemal powszechny) byli jakby zadowoleni z tego. Mimo trwających już od dziesiątków lat prac wykopaliskowych i badań Erechtejon pozostał jednym z najtrudniejszych do rozpoznania sanktuariów greckich. ostatni jego obrońcy tu właśnie szukali schronienia. gdyż. które sprawiają.że kapitel kolumny nie podtrzymuje niczego. Erechtejon nie sprawia. Dla wielkich budowniczych Partenonu. lecz lekko zakrzywione. To stałe sąsiedztwo sztuki i natury. jest najbardziej tajemnicza. świątyniagrobowiec. jednym z pierwszych władców mitycznych Attyki. Wiadomo. nie pobudza wyobraźni. a także pałac królów mykeńskich. bardziej intelektualna niż zmysłowa. W zamyśle budowniczych była to więc świątynia pojednania. Herodot opowiada. znajduje się Erechtejon. tu błagali o cudowną interwencję bogów55. którego tradycja utożsamiała czasem z Erechteuszem. nosił nazwę starej świątyni. VIII. Na północ od Partenonu. . oba bóstwa olimpijskie wiodły spór o ziemię ateńską. jakby wyszły spod dłuta jednego rzeźbiarza. ks. ukończony dopiero w roku 407 przed Chr. lecz realnym postulatem technicznym: zapewnić budowli zwartość i statykę. część zachodnia Posejdonowi. gdzie otoczone czcią. że ich najznakomitsze budowle wydają się. by nie wydawały się izolowane. kiedy Persowie wdarli się na Akropol. owe „korektury optyczne” nie były chyba tylko sprawą estetyki. jak i znaczenia. wypływająca z analizy form. tu natomiast znajdujemy wewnątrz aż trzy ołtarze. umieszczono szczątki pierwszych 54 55 architraw – belka spoczywająca na kolumnach. Upajamy się „korekturami optycznymi” Greków. Herodot. być może siedlisko wyroczni w czasach przedklasycznych. Linie stylobatu i architrawu54 nie są horyzontalne. a także bardziej zbliżone do swych sąsiadek. że było to najświętsze miejsce świętego wzgórza.

Archeolog Arnold Walter Lawrence na podstawie porównania Akropolu z pałacem w Persepolis doszedł do wniosku. ale świątynie te zdają się pochodzić z różnych epok. wyrażające tryumf demokracji. że Perykles pragnął współzawodniczyć ze wspaniałą budowlą pokonanych monarchów perskich. Obie budowle zrodzone są z jednego ducha. a także pewna przesadna rozrzutność dekoracji zewnętrznych. skupienie głównych akcentów na jednej. można spodziewać się długiej litanii bogów. Nawiasem mówiąc. Pierwsza. Kolumny Partenonu są jak skamieniały chór Antygony57. Ale nieuprzedzone spojrzenie odkrywa. Prace przerwał wybuch wojny i śmierć przywódcy. że odbywały się tu inicjacje. zasada dysymetrii. dlaczego Akropol nie jest zespołem o jednolitym wyrazie. Druga. niecentralnie położonej budowli. . przyjaciel Peryklesa. lekką. wspaniałe pałacowe wejście. jasne w założeniu. których opiece poleca los obywateli. Można doszukać się w tym charakterystycznej dla epok schyłkowych ucieczki w przeszłość. która zajmowała się gospodarką skarbca związkowego. trzy wejścia.królów Attyki. Sofokles. ozdobione jakby za dużymi. Czym jest Akropol jako całość? Odpowiedź z podręczników szkolnych brzmiałaby: harmonijnym zespołem architektury. był w czasie budowy Partenonu przewodniczącym komisji finansowej. Tymczasem jest to pochwała miasta. potężne Propyleje z wykwintną. Kiedy Perykles wygłasza (znaną z przekazu Tucydydesa) mowę pogrzebową na cześć Ateńczyków poległych w pierwszym roku wojny peloponeskiej. cyzelowaną jak rysunek świątynią Ateny Nike. Jej cień wyraźnie śledzić można na budowlach Akropolu. gwałtownego szukania tradycji. zapowiada świat hellenistyczny. gromadzi pod swoim dachem wielu herosów i bogów. Kamienne ławy. Partenon jest starszy o dwadzieścia lat od Erechtejonu (różnica zaledwie pokolenia). Dowodem tego ma być. gdyż nie zostały one nigdy zrealizowane do końca. biegnące wzdłuż murów. 56 57 Greek Architecture. Monumentalny dorycki Partenon sąsiaduje z jońskim Erechtejonem. daje sama chronologia powstania poszczególnych budowli. Wojna peloponeska położyła kres potędze Aten. Imię Aten brzmi tonem nie tylko podniosłym. Nie znamy planów Peryklesa.56 Prostszą i bardziej prawdopodobną odpowiedź na pytanie. poświęcona jest jednemu bóstwu czy też ubóstwianemu miastu. że tak nie jest. ale niemal religijnym czy mistycznym. Jego dziełem są Partenon i Propyleje. niefunkcjonalnymi kariatydami). powrotu do dawności. świat skłóconych imperiów i niepokoju. podobnie jak dramaty Eurypidesa. pełnej dumy i wiary w przyszłość. o planie kapryśnym (sale na dwu poziomach. Erechtejon. potężna. nasuwają przypuszczenie. Tak więc jońska świątynia okrywa najstarszy relikwiarz ateńskich mitów i kultów. Monumentalne. obca sztuce greckiej.

[Perykles]. która otworzyła mu wrota Azji. Jego siły wojskowe były słabe. Plutarch z Cheronei. które zawisły na kolumnach Partenonu. do szukania przeciwników Rzymu na Wschodzie i w Grecji. Żywoty sławnych mężów [Sulla]. Senat rzymski wysyła przeciw Mitrydatesowi Sullę. Zburzenie Koryntu przez Rzymian w roku 146 przed Chr. że sama bogini zaprosiła go do swego domu. to znaczy część świątyni przerobił na swoją prywatną rezydencję. ubogim szpitalem. Plutarch mówi o tym z ładną powściągliwością: „Przez wzgląd na sławę miasta nie ma potrzeby opowiadać jasno i ze szczegółami o tych wszystkich bezeceństwach i niegodziwościach. niejaki Demetrios. Ale w tym mieście. rabunków i profanacji. którego tłum obwołuje strategiem. 1-2. Urządzał wystawne uczty w towarzystwie głośnych kurtyzan.P. a kiedy skandal przekraczał wszelkie granice. . czekano tylko na sposobną okazję rewanżu. że Ateny są i będą przez długie lata ośrodkiem antymacedońskiej irredenty. Aleksander Wielki wiedział. Trudności wewnętrzne Rzymu skłoniły króla Pontu. Relation de l’état présent de la ville d’Athènes. że po bitwie nad Granikiem. mówiące o burzliwej historii świętego wzgórza. oblężeń.). Epizod Demetriosa wydaje się żywcem wyjęty z Żywotów cezarów Swetoniusza. gdzie każdy retor był niepocieszonym kochankiem utraconej wolności. Ale prestiż dawnej stolicy Grecji był tak duży. zwany Zdobywcą Miast. z jakim przystąpił do rzucenia Greków na kolana – 58 59 60 61 J. gdzie tylu jest nędzarzy. t. memento – pamiętaj (łac. ale okrucieństwo. dopuścił się profanacji. nagrobne kamienie tureckie. Babin.. przysyła dwadzieścia zdobytych tarcz. Parę napisów gotyckich. przestrogi. odbywały się teatralne pojednania z boginią. Syn jednego z jego generałów. Lyon 1674. rodzaj ostrzeżenia. Dzieje. ani potem nie notują dzieje Akropolu. lwy weneckie – to jedyne materialne świadectwo. które zostały tu popełnione”59. Babin58 W ciągu bez mała dwu i pół tysiąca lat Akropol zalewały fale wojen. jakiej ani przedtem. że udało się odtworzyć w części dzieło Peryklesa. wyjaśniając Ateńczykom. Zachowywał się przy tym nader swobodnie. Na czele antyrzymskiego ruchu staje w Atenach retor Arystion.II Ateny pełne ruin dawnych pałaców są wielkim. (sugestywny opis Polibiusza: „Obrazy rzucone w proch i na nich wyciągnięci żołnierze grający w kości”60) powinno stać się groźnym memento61 dla Aten.. Wydaje się rzeczą nieprawdopodobną. Zamieszkał po prostu w Partenonie. ilu chrześcijan. Mitrydatesa.

że pochodzą one z Aten. Masakra obrońców. takich jak czterometrowe kolumny. które zostały użyte na odbudowę Kapitolu.niezrównane. samobójstwo najlepszych obywateli i statki pełne dzieł sztuki i rękopisów płyną w kierunku nowej stolicy świata. Najwytrwalej bronił się Akropol. który zdobył i ograbił Korynt. Skarbce Olimpii. Kilka lat przed pierwszą wojną światową sensacją archeologiczną stało się odkrycie na dnie morskim w pobliżu wybrzeży Tunisu. aby przekonali rzymskiego wodza o konieczności poniechania oblężenia. nie wahaj się i kup mi”64). aby stać się szkołą Rzymu. należy bowiem dodać wielką ilość dziel wywiezionych przez prywatnych kolekcjonerów. Katastrofa okrętowa musiała wydarzyć się na początku I wieku przed Chr. czym był rzymski „głód sztuki”. o czym świadczą jego listy do Attyka. święte gaje wycięte. Żywoty sławnych mężów [Sulla]. Wilczy apetyt nowych władców świata nie szedł bynajmniej w parze ze znawstwem i często spotykamy się z uderzającą ignorancją Rzymian. zmusi ich – jak by to było możliwe – do odtworzenia arcydzieł. Skądinąd wiemy. Żywoty sławnych mężów [Sulla]. Był to niewątpliwie jeden ze statków. Do grabieży wojennych. namiętny kolekcjoner. brak 62 63 64 Plutarch z Cheronei. pada Akropol. Sam zresztą Cyceron. grozi ludziom odpowiedzialnym za transport do Rzymu przedmiotów sztuki greckiej. Kiedy Arystion. gdy ten przebywał w Grecji („Jeśli znajdziesz jakieś rzeźby odpowiednie dla mnie. że Sulla sprowadzał z Aten kolumny. Plutarch z Cheronei. od pomników bogów ze świątyń aż do pierścieni. [Perykles]. Listy do Attyka. Trudno choćby w przybliżeniu ustalić bilans ofiar i strat. W maju roku 86 przed Chr. a nawet gotowych elementów architektonicznych. który wiózł łupy Sulli z Pireusu do Rzymu. kapitele. na wysokości miejscowości Mahdia. abym brał lekcje ładnego języka. statku pełnego dzieł sztuki. dostarcza nam cennych analogii i daje pojęcie. a więc niejako „oficjalnych”. które zauważał na palcach bogatych Sycylijczyków. Oblężenie Aten trwało długich dziesięć miesięcy. [Perykles]. mający zbyt wiele zaufania do wymowy. Pędzony burzą. Konsul Mummiusz. Verres w czasie trzech lat piastowania wysokiego urzędu na Sycylii rabował wszystko. popełnił w mowie przeciw Verresowi szereg różnych pomyłek (mylne atrybucje. bloki marmuru. Epidauru i Delf zostały zrabowane. mebli. jakie poniosła Grecja. unieśmiertelniony mową oskarżycielską Cycerona. nadmiernie obciążony rozbił się koło wybrzeży Tunisu. ale abym ukarał zbuntowanych”63.. Obiekty te posiadały wysoką wartość artystyczną i uczeni ustalili bez trudności na podstawie inskrypcji na stelach nagrobnych. . ponieważ bogowie nam płacą”62. wysłał dwu retorów. spalonego w czasie wojny domowej. Sulla odpowiedział krótko: „Senat i lud rzymski przysłał mnie tu nie po to. „Jesteśmy żołnierzami bogów. że jeśli je uszkodzą. Słynny proces Verresa w roku 70 przed Chr.

Petroniusz w Satyrykonie żartuje. jak notuje Pauzaniasz. z których domyślić się można. tuż obok arcydzieła z czasów Peryklesa. 67 68 Dzieje Apostolskie 17. podobnie jak pomniki cezarów nie były dowodem entuzjazmu. 23. pomnik jego znajdował się wewnątrz Partenonu. Od czasów Augusta cesarze rzymscy stosowali wobec Aten politykę raczej liberalną. była – łagodnie mówiąc – estetycznym nieporozumieniem. że Antoniusz – ów niezrównany bon vivant (fr.rozróżnienia istotnych wartości artystycznych etc. „mianując” jednocześnie Kleopatrę Afrodytą. Wespazjana czy Tytusa. Zostało z niej nieco fragmentów. a potem Antoniusza66 i Kleopatry. jak wiemy. ale także drugorzędnych protektorów i dobroczyńców miasta. zobaczywszy w Atenach świątynię wzniesioną nieznanemu bogu67.). wreszcie Agryppy. Jeden z najbardziej autentycznych przyjaciół Hellady. I. Czysty cynizm czy gra polityczna? Raczej to drugie. okrągła. gdyż poza tym Antoniusz (co było zgodniejsze z jego charakterem) utożsamiał się także z Dionizosem. Wiemy. na którym wznosiły się niegdyś kolejno pomniki ku czci jednego z królów Pergamonu. . czy też na zatłoczonym pomnikami świętym wzgórzu nie można było znaleźć odpowiedniego miejsca68. który. ciężka budowla. Był to zwykły zabieg ostrożności. ale oportunizmu. Nie tylko piedestały zmieniały właścicieli. W sąsiedztwie zachodniej ściany Pinakoteki znajduje się do dziś ogromny piedestał z szarego marmuru. Nerona. kiedy nazwał ich najbardziej religijnymi z ludzi. wzniesiono świątynię poświęconą Rzymowi i cesarzowi. które wiodły do Propylejów. Święty Paweł Apostoł zbyt pochlebił Ateńczykom. wyjednywał przywileje dla miasta. Istotnie. 65 66 Satyricon libri – Satyryki. cesarz Hadrian. dwadzieścia metrów od jego fasady wschodniej. że Hadrian uważał się za nowego Tezeusza. realizował swoje plany upiększania Aten poza obrębem świętego wzgórza. – człowiek umiejący i lubiący używać życia) – był w Atenach w roku 39 przed Chr. szwagra cesarza. nie wiadomo czy dlatego. i wówczas z wielką pompą (być może na Akropolu) odbyły się jego zaślubiny z Ateną. Ale. pod panowaniem rzymskim dawna stolica Grecji przeżywała prawdziwą inwazję pomników nie tylko bogów i cesarzy. Przy tej okazji rzymski generał wyłudził od Ateńczyków „posag” w wysokości 4 milionów sestercji. tak że ten sam pomnik wyobrażał kolejno Tyberiusza. że w Atenach łatwiej było spotkać boga niż człowieka65. że ta niewielka. ks. W pobliżu Partenonu. często na istniejący tors nakładano po prostu nową głowę cesarską i dawano nowy napis. z co najmniej jeden na Akropolu. Te kombinacje mitologiczne potrzebne były do ożywienia idei Aleksandra Wielkiego: połączenia Europy z Azją. Cesarzowi Klaudiuszowi i Kaliguli przypisuje się budowę wielkich schodów w stylu kapitolińskim. Wędrówki po Helladzie. Sam August miał wiele posągów w Atenach.

W Konstantynopolu powstaje w roku 425 „uniwersytet” kontrolowany i dotowany przez państwo. Wolne szkoły filozofów ateńskich mają tym razem poważnego konkurenta. W liście do senatu i ludu ateńskiego cesarz pisze: „Ile potoków łez wylałem. Ostatnie. Ten akt administracyjny był dotkliwszy niż jakakolwiek przegrana bitwa. Jego wygląd 69 70 perystyl – dziedziniec lub ogród otoczony kolumnami absyda – w architekturze sakralnej pomieszczenie zamykające prezbiterium lub nawę. choć krótkotrwałe. A przecież ten orator i pisarz ateński zasługuje na pamięć hellenofilów.Julian Apostata był ostatnim cesarzem. W niepamięci piasku leży imię Deksipposa. Partenon na przełomie VI i VII wieku został przerobiony na kościół Bożej Mądrości. Deksippos w wąwozach Pentelikonu i Parnasu organizuje improwizowaną armię obywatelską. która tak bujnie rozwijała się w IV i V wieku. a Grecji dawną sławę. Dowiadujemy się z niego. że wysłał posłów do Delf złupionych przez Herulów. ile jęków wydałem wyciągając ręce w stronę Akropolu i prosząc Minerwę. aby chroniła swego sługę i nie opuszczała go”. tworząc absydę70 pokrytą freskami. Ateny sprowadzone zostały do roli małego garnizonowego miasta Wschodniego Cesarstwa. Legenda mówi. ani wybitnego rzeźbiarza. została osądzona jako wroga religii państwowej – chrześcijaństwu i to stanowiło jeden z głównych powodów wypędzenia z Aten filozofów i retorów edyktem Justyniana w roku 529. który pragnął przywrócić bogom Hellady Olimp. Wszystkie te prace nie zmieniły jednak konstrukcji Partenonu. w starożytności na planie półkola . bóg jest bez schronu. W Luwrze znajduje się napis na cześć Deksipposa. Była to właściwie adaptacja istniejącej w stanie nie zmienionym świątyni greckiej. aby zasięgnąć rady wyroczni i wyjednać błogosławieństwo dla swych planów. tron biskupi „wypożyczono” z teatru Dionizosa. Między kolumnami perystylu69 wyrósł mur. która wypędza Gotów. a dawne wejście zamurowano. Kiedy w połowie III wieku Gotowie zdobyli Attykę i udało się im usadowić w murach Aten. nawet woda przestała mówić”. który by napisał jego życiorys. co świadczy o żywotności (przynajmniej nominalnej) tradycyjnych instytucji ateńskich. zwycięstwo Greków. cisza źródeł i gajów laurowych. Taką otrzymał odpowiedź: „Powiedz królowi: w ruinach leży świątyni niegdyś radosny gmach. Pod płaskim plafonem dobudowano kopulaste bizantyjskie sklepienie. ale doktryna neoplatońska. który przekazałby nam jego portret. że był on archontem i członkiem komitetu honorowego Wielkich Panatenajów. Wybito wejście do świątyni od strony zachodniej. Nie było wówczas ani Plutarcha. Z końcem IV wieku Ateny przechodzą pod władzę Bizancjum. Ściany pokryte zostały freskami. Przez wieki Ateny wytrzymywały współzawodnictwo z innymi ośrodkami cywilizacji starożytnej.

Biedne niepiśmienne owieczki (w dodatku dość skomplikowana etnicznie mieszanina. czworokątną wieżę strażniczą. Wkrótce jednak zaczęli oni dokonywać podbojów na własną rękę. Frankowie ponoszą klęskę zadaną im przez Katalończyków. Otoczyły go mury z blankami. że osiągnął szczyt marzeń wszystkich humanistów. a na południowym skrzydle Propylejów wybudowano ogromną.zewnętrzny pozostał nienaruszony. Najmocniej w pamięci ludzkiej zapisał się pobyt Bazylego II. Peryklesa i Temistoklesa. mówiąca językiem dalekim od klasycznej greki) słuchały i niczego nie rozumiały. Byli to najemni żołnierze. . jakże nisko stoczyłaś się w nieuctwo! Kiedy wygłaszam moje kazania. O stanie duchowym mieszkańców Aten pod koniec XII wieku dają pojęcie zachowane homilie Michała Akominatosa. 71 Nicetae Choniatae orationes et epistulae. wydaje mi się. który przez trzydzieści lat był arcybiskupem ateńskim. W podobny sposób Erechtejon przerobiono na kościół Matki Bożej. że są „złotym nasieniem”. aż do bezpotomnej śmierci w roku 1308 ostatniego z de la Roche’ów attyckich. gdzie Filip Macedoński rozgromił Greków i Sulla odniósł zwycięstwo nad korpusem ekspedycyjnym Mitrydatesa. w obcym języku jakichś Persów czy Scytów”71. tak proste. który przyjmuje tytuł Megas Kyr i wyjednuje u króla Francji tytuł księcia. aby tu właśnie święcić swoje zwycięstwo nad Bułgarami. Fale wypraw krzyżowych osłabiały Cesarstwo Bizantyjskie. który wybrał Akropol. chrześcijanin i wielbiciel starożytności mieszał mitologię z Pismem Świętym i egzaltował swoje owieczki. władająca Attyką przez trzy pokolenia. Był to ukłon złożony tradycji już dawno umarłej. Diogenesa. W pobliżu miejsca. ale ich panowanie trwało krótko i nie pozostawiło żadnych śladów na architekturze świętego wzgórza. Andronik Paleolog. że mówię rzeczy niezrozumiałe. których cesarz bizantyjski. Arcybiskup Michał nie mógł powstrzymać okrzyku zawodu: „O Ateny – matko mądrości. Ateny przypadły w udziale Ottonowi de la Roche. która przetrwała aż do ostatniej ćwierci XIX w. zwerbował do walki przeciw Turkom. na początku XI wieku. Władcy Bizancjum rzadko odwiedzali stolicę dawnej Hellady. mszę celebrował w Partenonie – można więc sądzić. W tym czasie Akropol został zamieniony na średniowieczną twierdzę. tak bardzo pozbawione sztuczności. Grecja odpada od Bizancjum bezpowrotnie i podzielona zostaje na szereg księstw. że powinny dzięki wierze przewyższyć moralnie Ajaksa. W swoich kwiecistych kazaniach ten erudyta. W ręce Katalończyków wpadły Ateny i Teby. Rezydował na Akropolu. Tak powstaje dynastia frankońska. i tak już wyczerpane ciągłymi walkami z Turkami i Bułgarami. Pogrom rycerzy frankońskich był totalny.

obejmuje w posiadanie Ateny. wewnątrz twierdzy powstały budynki wojskowe. Umocnienia średniowieczne książąt ateńskich były niewystarczające. armia wenecka pod wodzą Franciszka Morosiniego ląduje na Peloponezie. otrzymując w ten sposób cztery wielkie sale recepcyjne. plafon i architrawy. a więc pod koniec tureckiego panowania. decydująca rola artylerii. włosko-doryckie Palazzo d’Acropoli połączone zostało z Pinakoteką. miał ambicję. w specjalnie zbudowanej sali z kopułą. Magazyny prochu znalazły się wewnątrz Propylejów. był minaret nasadzony na dach klasycznej budowli. Pozostały Propyleje. w murach wybito okna. Przeszło dwa wieki panowanie tureckie nie było zakłócone żadną interwencją z zewnątrz. powtórzona przez pewnego podróżnika francuskiego. 74 . odnosząc 72 73 trecento – wiek XIV (wł. Partenon i Erechtejon. Na jej płaskim dachu dobudowano nową kondygnację. Monumentalne wejście z czasów Peryklesa obmurowano. Akropol przeżył jedną z najbardziej osobliwych przygód architektonicznych. Partenon został przemieniony na meczet. pomijając krótką i bez znaczenia ekspedycję Wenecjan kilka lat po zamienieniu Akropolu na twierdzę turecką. były świątyniami. W Erechtejonie mieścił się harem agi zamku.. że w roku 1656 aga74 Akropolu w czasie jednego ze świąt mahometańskich postanowił zbombardować kościół Świętego Dymitra. namiestnik Mahometa II. Jedynym dodatkiem architektonicznym. Już wiosną roku 1684 następuje zerwanie stosunków między Wenecją a Turcją. Otóż jeden z Acciaiuolich. Magazyny prochu przeniesiono potem do Partenonu. latem. która święciła tryumfy w czasie zdobywania Bizancjum.). który trafił w Propyleje. Ambicje republiki morskiej odżyły po rozgromieniu doborowych wojsk otomańskich pod Wiedniem w roku 1683. spowodował wybuch niszczący dach. Ateny liczyły zaledwie trzy aga – starszy brat (tur. wymagały zasadniczych zmian w architekturze obronnej świętego wzgórza. które przemieniono na pałac w stylu włoskim. Propyleje zostały wchłonięte przez mury obronne. magazyny amunicji. Ta daleka bitwa zdecydowała o losie najsławniejszej budowli Akropolu. W roku 1456. którego solidna konstrukcja. Otóż w noc przed spełnieniem tego niecnego zamiaru wybuchła burza i piorun. wkrótce po upadku Konstantynopola. jak sądzono. Główne budowle Akropolu. Nerio. aby Ateny nie ustępowały książęcym dworom włoskiego trecento72. To osobliwe. Rok później. Dla Turków był to punkt strategiczny i nic więcej73.Dzięki Florentyńczykom z bogatej rodziny kupieckiej Acciaiuoli – następnym władcom księstwa ateńskiego.) W drugiej połowie XVIII w. Omar. Nowa technika wojny. stopień oficerski w sułtańskiej Turcji tysiące Turków i pięć tysięcy Greków. dawała gwarancję bezpieczeństwa. mówi. widzianym z zewnątrz. Tradycja ludowa.

Pod gruzami ginie turecki pasza. Wenecjanie wykonują podstępny manewr wojenny. Obie strony walczące sposobią się do długiego i wyczerpującego oblężenia. Ze stosów gruzu. sklepienie. zwłaszcza że Turcy stosowali taktykę defensywną. której pamiętniki i listy są cennym źródłem do poznania kolei tej nieszczęsnej wyprawy. Morosini pragnie przywieźć Wenecji środkowy 75 dame de compagnie – dama do towarzystwa (fr. Materiał pochodzący ze świątyni użyty został do umocnienia fortyfikacji. W operacjach wojennych odznacza się hrabia Otto Wilhelm Koenigsmark. Hrabia Koenigsmark nie był na pewno bezdusznym generałem. Artyleria i wojska lądowe Wenecjan zaciskają pierścień wokół twierdzy. że zburzył piękną świątynię Minerwy.) . głównego punktu obrony. że nigdy już nie zostanie ona odbudowana. Jednakże 26 IX 1687 pocisk wystrzelony z działa umieszczonego w pobliżu pomnika Lizykratesa przebija dach Partenonu i powoduje potężny wybuch. Jest w tym sporo hipokryzji. Turcy przygotowują się do oblężenia Aten i umacniają pozycje obronne. Jego żonie towarzyszy w wyprawie dame de compagnie75 Anna Akerhjelm. ogromne partie architrawu. drugi zdobycia Aten. co znajduje się w Partenonie. dach i mury naos. Istnieją uzasadnione przypuszczenia. ognia nękającego. W czasie swej młodości odbył solidne studia i na uniwersytecie w Lipsku wygłosił po łacinie dyskurs o nieszczęsnym losie Aten. Konsekwencją wojny jest rozszerzenie podbojów i sztab wojsk Morosiniego rozważa dwa projekty: pierwszy dotyczy ataku na wyspę Eubeję. W powietrze wylatuje dwadzieścia kilka kolumn. który zadał uwielbianemu miastu cios najdotkliwszy. na którym ustawiono baterie armat. Opanowanie Peloponezu nie zadowoliło Wenecjan. Zwycięstwo Wenecjan zmącone było poczuciem winy. Historia kazała mu być tym. która przetrwała trzy tysiące lat” (drobna nieścisłość chronologii) i wyraża przekonanie. Trzy dni później nad żałosnymi ruinami powiewa flaga z lwem świętego Marka. szef garnizonu i wielu żołnierzy. Ostrzeliwanie Akropolu przez moździerze ma charakter. że greccy szpiedzy poinformowali Koenigsmarka. a także Francuzów. Ostatecznie zaakceptowano ten drugi projekt. zbliżają się do Akropolu. Niemców. Siły wojskowe Morosiniego dowodzone były przez oficerów różnych narodowości: Szwedów.szereg zwycięstw i opanowując wreszcie cały półwysep. jakim jest teraz Akropol. „jak szczerze i bardzo żałuje hrabia. W istocie wylądowano w Pireusie i armie Morosiniego. i ów fatalny pocisk nie był przypadkowy. syn słynnego dowódcy z wojny trzydziestoletniej. oddanych w ręce barbarzyńców. Ofiarą tych operacji pada świątynia Ateny Nike. że celem ataku jest wyspa Eubeja. jeśli można użyć współczesnej terminologii. Anna Akerhjelm pisze. aby ustąpić miejsca bastionowi. nie natrafiając na poważniejszy opór. zrównana z ziemią przez tureckich inżynierów. który ma zasugerować Turkom.

co moglibyśmy dziś określić mianem konsulatu. pod czujnym okiem nieufnych żołnierzy. które mogłyby dodać blasku Republice. Dlatego podziw budzą relacje upartych podróżników. którzy na nowo fortyfikują Akropol. powziąłem myśl zabrania kilku najładniejszych dekoracji. z przyrządami do pomiarów. I tak w Bologna 1689. poparte woreczkami kawy i tłustym ptactwem domowym. Ale kiedy tylko rozpoczęto zdejmowanie tych rzeźb. spali w zagubionych górskich szałasach pasterskich. a w każdym razie bardzo utrudnioną.fragment partenońskiego frontonu. W Atenach powstają misje. posąg Jupitera i płaskorzeźbę dwu wspaniałych koni. potem przez Anglię stosunki dyplomatyczne z Wysoką Portą. Uwijają się tedy w pośpiechu. W końcu pozwolenie zwiedzania.. W raporcie do senatu pisze: „Przewidując opuszczenie Aten. mające charakter polityczny i handlowy. Zwiedzanie Akropolu było rzeczą właściwie niemożliwą. gdyż Turcy w obawie przed szpiegami nie dopuszczali obcych do twierdzy. wszystko runęło w dół z ogromnej wysokości i jest to cud. Tu zaczynały się skomplikowane pertraktacje z dowódcą twierdzy. Rysunki średniowieczne czy renesansowe przedstawiają Ateny wręcz fantastycznie. Morosini. zabierając ze sobą część tubylczej ludności chrześcijańskiej. docierali wreszcie do miasta swych marzeń. Zdobycie Aten przez Morosiniego było także nonsensem z punktu widzenia strategicznego. a Akropol widziany z morza był tylko punktem orientacyjnym. zbudowano mały meczet bez minaretu. obostrzone szeregiem zastrzeżeń i ograniczeń. którym udało się sporządzić opisy i plany Aten i Akropolu. Do opustoszałej Attyki wracają Turcy. Przemiany Aten czy choćby samego Akropolu w ciągu wieków są trudne do prześledzenia z powodu nikłości materiału ikonograficznego. Na mapach żeglarskich Ateny nazywają się Setina. Wyobraźmy sobie owych entuzjastów: wędrowali długie dnie na grzbiecie osła. budynków wojskowych i świątyń.. i to w warunkach osobistego zagrożenia. . gdzie znajdują się najpiękniejsze rzeźby. że żadne nieszczęście nie stało się robotnikom”7677. jako nadmorskie miasto flamandzkie z gotyckimi kościołami czy też ponure zamczysko północne. kiedy nawiązane zostały najpierw przez Francję. Vera e distinta relatione dell’acquisto delia città e fortezza d’Athene. przedstawiający spór Ateny z Posejdonem. 77 muzeum w Kopenhadze znajdują się głowy Lapity i Centaura. coś. VeneziaTu i ówdzie spotkać można w muzeach europejskich żołnierskie „pamiątki” owej wyprawy. jak w klatce o wyrwanych prętach. przywleczone tu przez kapitana Hartmanda. W środku rozbitego Partenonu. wśród tureckich namiotów. szkicownikiem i nieodstępnym Pauzaniaszem. Wenecjanie wycofują się z miasta. W tym celu starałem się oddzielić od fasady świątyni Minerwy. Podróże do Grecji i opis zachowanych zabytków stały się właściwie możliwe dopiero w wieku XVII. Osoby stanowiące wówczas taką na przykład „kolonię” francuską można było policzyć na palcach obu rąk: kilku misjonarzy. zabłąkany rusznikarz i parę jeszcze osób nieokreślonej profesji. 76 F.

and Voyage d’Italie. London 1819. że Pauzaniasz (jak wiemy. posługując się camera obscura78 – prototypem aparatu fotograficznego. warto wymienić jezuitę Babina oraz liońskiego lekarza i amatora starożytności Jakuba Spona. przyrząd ułatwiający wierne odtwarzanie widoków E. Wszystko zależało od humoru dowódcy twierdzy i jego żołnierzy. Pracował on na Akropolu.). Dwaj członkowie londyńskiego Klubu Dyletantów. którzy przekazali nam cenne relacje o Akropolu. a więc pozwalała zachować w rysunku ścisłe proporcje odtwarzanych zabytków. a rzeźby fryzu i frontonu nie dają się porównać z żadnym dziełem sztuki współczesnej autorowi. Spośród podróżników. gentlemani Stuart i Revett. co dla nas ma wyjątkową wartość. kiedy mierzyli teatr Herodesa Attykusa. Grecja była krajem nietkniętym przez architektów. 1806. która dawała obraz pomniejszony budowli.. że jeśli będzie mi przeszkadzał i molestował. i to z okresu. Znawcy twierdzą. który finansował wiele podróży archeologicznych na Wschód. miłośnik rzeczy osobliwych) milczy w swoim dziele o najpiękniejszej świątyni Akropolu. o czym wspomina Anna Akerhjelm. bez przeszkód dokonywali pomiarów starożytnych monumentów ateńskich. jakie to czary robię niezwykłą moją maszyną”79. de Dalmatie. „Widząc to [. że była to „pierwsza nowożytna podróż do Aten godna tego imienia”. Zabawnie opisuje swoje przygody rysownik angielski Edward Dodwell. 78 79 camera obscura – komora ciemna (łac.] zmieniłem ton i zagroziłem mu. Trzytomowe sprawozdanie z greckiej peregrynacji Jakuba Spona80 ukazało się w Lyonie w roku 1678. „Pewnego dnia. także dlatego.. i co gorsza. during the years 1801. sąd Babina jest wyjątkowy i niemal prowokujący w stosunku do gustów epoki. ale na głowę Anglika Vernhuma i Francuza Roberta de Dreux posypały się kamienie i groźba strzałów. Książka Spona rychło stała się bardzo popularna w Europie i nie zabrakło jej w kufrze Koenigsmarka. 80 .jedynym Baedekerem od kilkunastu stuleci. wsadzę go do mego czarnego pudła”. jak pomieszanie dwu frontonów Partenonu. zanim spadły nań bomby Morosiniego. zapytał mnie dowódca garnizonu z wyraźnym niepokojem. Jak na czasy pełnego baroku. 1805. Szczególnie dokładnie opisuje Babin Partenon. przewyższa estetycznie Świętą Zofię w Konstantynopolu. przypisanie ich rzeźbiarzom epoki Hadriana. Dla francuskiego jezuity jest ona wcieleniem doskonałości. Łatwo dzisiaj wytykać temu wykształconemu podróżnikowi błędy i nieścisłości. Dodwell. de Grèce et du Levant… Lyon 1678-80. Oficer turecki jest wyraźnie przerażony. A classical and topographical Tour through Greece. Dodwell próbuje wyjaśnić i zademonstrować działanie swego aparatu. kiedy rysowałem Partenon za pomocą mojej camera obscura. Od tego czasu Dodwell pracował bez przeszkód.

że wiele posągów partenońskiego frontonu było istotnie uszkodzonych. strącona przez burzę. ale jeśli tak wolno powiedzieć. Rysunki Partenonu – autorem ich jest Jacques Carrey – nie są arcydziełem. wybiera się w otoczeniu licznej świty w podróż po Grecji. znajdująca się dziś w Luwrze. osiągnął człowiek. Wiek później ambasadorem francuskim w Konstantynopolu został hrabia Choiseul-Gouffier. sądzą. tym lepiej zresztą. zanim owa świątynia nie została zburzona przez Wenecjan”. bez żadnych ułatwień w postaci rusztowań.. podobnie jak Nointel.. Markiz Nointel był niewątpliwie jednym z najbardziej zdolnych i obrotnych dyplomatów Ludwika XIV. ażeby lepiej móc podziwiać i poznać piękne rzeźby. prawdopodobnie jedna metopa z frontonu. wyraźnie przebijają w raportach ambasadora. Nointel był na pewno szczerym wielbicielem dzieł starożytnych i obawa o ich los. Wykonane zostały niewątpliwie w pośpiechu. członek Akademii Inskrypcji. którego nazwisko do dziś 81 82 incognito – nie dając się poznać (łac. a w innym znów pisze zupełnie otwarcie. W jednym z listów ambasador poleca Fauvelowi zdobycie jednej z kariatyd Erechtejonu. i wracałem tam incognito81 cztery razy. en Grece.. Konserwator z epoki napoleońskiej nadał jej dość dziwny tytuł: „Świątynia Minerwy w Atenach. narysowana na rozkaz pana Nointel. aby umieszczono je w gabinetach lub galeriach Jego Królewskiej Mości. gdzie zamknięte są owe cuda. „Oryginały zasługują jak najbardziej. lecz ich wartość jako dokumentu jest nieoceniona. główny korpus rzeźbiarski zachował się w całości. . „Wszedłem po raz pierwszy uroczyście przy huku armat do skarbca (Akropolu). z pozycji niewygodnej.]. czego nie udało się dokonać Francuzom. zbudowana przez Hadriana. gdzie cieszyłyby się opieką. Plon tych zabiegów był jednak bardzo nikły. W Atenach działał jego agent Louis Fauvel – konsul.W Bibliotece Narodowej w Paryżu zachowała się teczka rysunków.. a także mniej bezinteresowne pobudki. Jako dwudziestoczteroletni młodzieniec odbył on podróż do Grecji. marzył. wtedy znalazłyby się one poza zasięgiem zniewag i obelg Turków. malarz i rysownik. To. Po załatwieniu w stolicy tureckiej skomplikowanych układów. którą opisał w głośnej książce Voyage pittoresque dans l’Empire ottoman. jaką Majestat otacza sztukę i wiedzę [. Do Aten przybywa latem 1674 roku. aby nie tracił żadnej okazji zrabowania tego wszystkiego. ambasadora przy Wysokiej Porcie. które mój malarz bardzo dobrze odtworzył”.) 1842 r. Rysunki znajdujące się w tece wykonane w czasie podróży Nointela wykazują. którzy. później Akademii Francuskiej. bo artysta z fantazją nie byłby tak dokładny. wydzierając rzeźbom nosy lub inne fragmenty”. aby zdobyć dla Francji kolekcje rzeźb greckich.82 Wykształcony humanista. co da się zrabować. aby zapobiec idolatrii. że czynią rzecz godną pochwały.

estetyczne i finansowe całej tej afery. Wokół Partenonu wyrastają rusztowania. daj nam chleba”. wieńczący fasadę budowli zazwyczaj krytej fryz – środkowy człon belkowania wypełniony scenami figuralnymi lub ornamentami dwuspadowym dachem 85 . mobilizując wszystkie dostępne sobie środki polityczne i finansowe. Przygody Elgina mogłyby stanowić kanwę pasjonującej powieści: aresztowanie lorda we Francji. odzianego w czarną pelerynę. Suma ogromna jak na owe czasy i część prasy angielskiej dawała upust irytacji. Owych „kilka rzeźb”. a wreszcie ciągnące się przez wiele lat polemiki i dyskusje w parlamencie i prasie. Jest to w istocie ogromny zbiór. Mianowany w roku 1789 przedstawicielem angielskim przy Wysokiej Porcie. czego nie dokonali Goci. Najintensywniejszy jej okres przypada na lata 1801-1803. Można przypuszczać. o których mówi pozwolenie tureckie. dwu specjalistów od odlewów (też Włosi) i malarz rosyjski Fiodor Iwanowicz. przedstawiając w satyrycznych rysunkach Johna Bulla w otoczeniu wynędzniałej rodziny. rozważające aspekty moralne. piętnaście metop i pięćdziesiąt sześć płaskorzeźb fryzu85 przedstawiającego procesję panatenajską. a także zabranie kamieni z napisami oraz pewnych drobnych fragmentów rzeźb. ucieczka Lugieriego po wybuchu wojny tureckiej. że gdyby marmury przywiezione przez lorda Elgina pochodziły z czasów hellenistycznych. opartego o złamaną kolumnę. oraz dziesiątki robotników. na który składa się dwanaście wielkich fragmentów frontonu84. tatusiu. Byron powiedział o nim z gryzącą ironią: „Quod Gothi non fecerunt. Powiedzieliśmy wyżej. tych kamieni. Nie brakło głosów entuzjazmu. lord Elgin zabrał się do dzieła przeniesienia rzeźb Akropolu „w miejsce bardziej bezpieczne” z niesłychaną energią. Wiele rysunków przedstawia wyniosłego młodzieńca. Dwu architektów włoskich. można dzisiaj podziwiać w londyńskim British Museum. która wołała: „Nie kupuj. zatonięcie jachtu wiozącego bezcenny ładunek i wydobywanie rzeźb przez poławiaczy gąbek.budzi gniew filohellenów – Thomas Bruce Elgin. pod kierunkiem malarza Lugieriego. że brano pod uwagę także wartość estetyczną rzeźb Fidiasza i jego szkoły. Scotus fecit”83. ale komisja złożona z najwybitniejszych artystów angielskich owych czasów. rząd angielski byłby mniej skąpy. Ostatecznie dopiero w roku 1816 rząd angielski zakupił kolekcję (Elgin żądał za nią sto trzydzieści sześć tysięcy) za sumę stu trzydziestu pięciu tysięcy funtów szterlingów. Szkot osiągnął (łac. Na przełomie XVIII i XIX wieku pojawia się w Grecji nowy typ turysty – romantyczny pielgrzym. zwany niezbyt uprzejmie „kałmukiem lorda Elgina”. szczyt o kształcie trójkątnym. przystępują do pracy. fronton – przyczółek. który z melancholią patrzy na rozproszone stadko owiec wśród 83 84 To.). oceniła dzieła Fidiasza i jego szkoły jako stojące nieco poniżej Apolla Belwederskiego czy grupy Laokoona. Udało mu się uzyskać pozwolenie władz tureckich na zrobienie odlewów gipsowych.

marmurowych ruin. że harmonia całości jest wynikiem wyczucia właściwych stosunków architektury i otoczenia. stawiając ciężkie kolumny bez bazy na trzech potężnych stopniach stylobatu. słońcu. ani na historyka sztuki. jaki nosił w sobie. i światłem. który potrafił zespolić dorycką powagę z koryncką lekkością budowli. uosabia potwora strzegącego lud Solona. rzeźby Fidiasza trafione poziomo złotym promieniem ożywiły się. Nie pozując ani na archeologa. Relacje Chateaubrianda. zainteresowanie szczegółami technicznymi i literacka świetność opisów stawiają go w pierwszym rzędzie podróżników po Grecji „epoki przedarcheologicznej”. niebie. Chateaubriand nie był bynajmniej tylko łowcą nastrojów. W towarzystwie konsula Fauvela – niezrównanego znawcy ateńskich starożytności – przyjechał tutaj. Raduje go. Ale wiedziony słuszną intuicją mówi jednocześnie. „O Solonie! O Temistoklesie! Dowódca czarnych eunuchów jest panem Aten i wszystkich innych miast Grecji”. wypełnić go barwą i zapachem. aby Fidiasz pozostawił oba frontony nagie. rzekach. nie zastanawiając się nawet. co dało świątyni zarazem spokój i lot. którą zbudował wśród ruin budowli Peryklesa. w dali morze i Pireus były całkiem białe od światła. on zaś wodzi bezmyślnie spojrzeniem po wybrzeżach Salaminy i Epidauru”. pozostawił nam w swej Itinéraire de Paris à Jérusalem stronice. zamek koryncki odbijał blask nowego dnia. że płaskorzeźby – zdawało się – poruszają się na marmurze. a dym jego fajki idzie w górę wśród kolumn świątyni Minerwy. jego precyzja. perspektywach.] Ateny. Ten okrzyk wyrwał się z piersi François-René de Chateaubrianda. czasem tylko ten bezduszny tyran wlecze się do drzwi swej kryjówki. ruchliwość cieni sprawiała. inaczej mówiąc dowódca. morzu. a także doskonałości poszczególnych części.. ani na socjologa. Słusznie mówi. rodzi pod piórem Chateaubrianda takie oto sceny: „Dizdar. błyszczał na zachodnim nieboskłonie jak skała purpury i ognia”. ziemi. lasach i górach Attyki”. Autor Ducha wiary chrześcijańskiej w czasie swej podróży z Paryża do Jerozolimy (rok 1806) zatrzymał się dzień w Sparcie i cztery dni w Atenach. że jest rzeczą niemożliwą. Współczucie dla zakutej w niewolę ojczyzny Europy.. powtarzane przez tylu romantyków. Akropol i szczątki Partenonu zabarwiły się najpiękniejszym kolorem kwiatu brzoskwini. aby zdobyć „jasne pojęcie o budowlach. nie racząc wyjść ze swojej rudery. Mieszka w cytadeli pełnej arcydzieł Fidiasza i Iktinosa. „[. . jaki to naród pozostawił te szczątki. Jest wczesny ranek. Uderza go przede wszystkim siła i harmonia Partenonu. że udało mu się skorygować obraz. które w sposób niezrównany ewokują Ateny na kilkanaście lat przed końcem tureckiej niewoli. siada ze skrzyżowanymi nogami na brudnym dywanie. gdy zasugerowany relacją Spona przypisuje rzeźby partenońskiego frontonu artystom z epoki Hadriana. Podziwia Iktinosa. Nie udało mu się uniknąć błędów (jakże łatwo jest to dziś wytknąć).

wzajemne mordowanie się ludności chrześcijańskiej i mahometańskiej. W ciągu kilkunastu wieków – jak słusznie ktoś powiedział – Kościół wschodni konserwował poczucie odrębności narodowej jak sól konserwuje rybę. którym jednak udaje się opanować miasto. poczuciem dramatu i grozy. 86 Malowane dzieje walk powstańczych zawiera współczesny wypadkom album Makryannisa. Na pomoc odciętym w twierdzy przybywa pasza Brioni na czele czterech tysięcy Albańczyków. narracyjne. Z niezrównanym teatralnym rozmachem podjęli temat powstania europejscy malarze romantyczni. Malarstwo naiwne. a także gorącym ugrom i kobaltom. melodramatyczne wywołujące u współczesnego widza raczej łagodny uśmiech. że w umysłach tych. zwłaszcza Francuzi. Losy tej wojny rozstrzygnęły się na innych polach. Ateny nie były już nawet ważnym punktem strategicznym. Oddział Turków. Nie w imię Peryklesa walczyli powstańcy greccy. – obrazki z Épinal. idea wiecznej Hellady – Grecji filozofów i artystów. Entuzjazm. ludność opuszcza miasto i chroni się na Salaminę. Oddział ów zostaje jednak zdziesiątkowany i w odwet Turcy przeprowadzają natychmiastową egzekucję zakładników. liczącą zaledwie kilka tysięcy mieszkańców. jakby wyjętego żywcem z baśni wschodnich. Kaźń ma miejsce na murze Temistoklesa. zwłaszcza chroniczny niedostatek artylerii po stronie powstańców. którzy chwycili za broń. o sztandar. aby uniemożliwić penetrację powstańców. Jest to grecki odpowiednik images d’Épinal (fr. była natchnieniem i motorem działania. chaos. Gdy Brioni wycofuje się. Tak jak w czasach klasycznych. przechowywany w stołecznym muzeum z czcią należną narodowym pamiątkom. Nie należy sobie wyobrażać. niespodziewanie z przeraźliwym krzykiem atakuje okopy powstańców. . banalne malowanki). dając upust uczuciu. Jest to zaledwie początek morderczego kontredansa wokół świętego wzgórza. Ateńczycy powracają i blokada twierdzy rozpoczyna się na nowo. Oblężeni improwizują wypad poza mury twierdzy. Były małą mieściną. Ścięte głowy toczą się po wzgórzu aż pod próg pierwszych domów86. Jeden z filohellenów stwierdza z melancholią. Błogosławieństwem dla Akropolu jako zabytku było dość słabe wyposażenie techniczne stron walczących. ale w imię Nazareńczyka i czterech Ewanglistów. że w żadnej epoce lud grecki nie miał większej obojętności dla ocalałych resztek zabytków antycznych niż na ćwierć wieku przed wyzwoleniem. Zrazu Turcy ograniczają się w Atenach do wzięcia zakładników (Wielkanoc 1821) i osadzenia ich w wieży frankońskiej. prowadzony przez olbrzymiego Murzyna.Wiosną 1821 roku wybucha w Grecji powstanie przeciw Turkom. Gwardia janczarska zamyka bramy miejskie. W czasie walk miasto i cytadela Akropolu przechodzą wielokrotnie z rąk do rąk. Po bez mała roku oblężenia Turcy wyczerpawszy ostatnie zapasy amunicji i wody kapitulują. Ale są to raczej zmagania o symbol. z całą grandilokwencją.

wycofuje pierwszą linię oblegających. rodem z Lotaryngii. Baterie ustawione na Wzgórzu Muz ostrzeliwują fasadę zachodnią Partenonu. Ten zawodowy oficer francuski. kazał portretować się w turbanie na głowie. Zimą roku 1827 staje na czele niewielkiego korpusu. W owym tunelu umieszczają Turcy trzy i pół tony prochu. Po bastionie nie zostało śladu. W lecie czarnego dla powstania roku 1826 – roku rzezi pod Missolungi – Akropol znów oblegają Turcy pod dowództwem Reszyda paszy. Pojmany. Nowy dowódca zabrał się z energią do przygotowania obrony. Organizuje regularne oddziały powstańcze. że tym razem Akropolowi zostanie zadany cios śmiertelny. każe kopać saperom długi tunel pod wzgórzem. ilość wystarczającą do wysadzenia w powietrze co najmniej połowy cytadeli. Ale przezorni Grecy kopią dwanaście głębokich fos podziemnych. Archeologowie nie mogą wybaczyć mu zburzenia lwa w Cheronei. Oprócz romantycznego entuzjazmu wniósł Fabvier rzecz bezcenną – dobrą znajomość rzemiosła wojennego i racjonalistyczne podejście do zadań bojowych.Dowódcą twierdzy zostaje mianowany Odysseusz Androutsos. Na ateńskim teatrze wojennym pojawia się teraz pułkownik Charles Fabvier. postać oceniana przez historyków sprzecznie: dla jednych bohater narodowy. który ma spełnić rolę wielkiej miny. wraz z dużą częścią fragmentów antycznych rzeźb. które stanowiły ozdobę dziobów powstańczych okrętów. którą otoczono bastionem. którego zadaniem jest pomoc 87 W ateńskim muzeum historii i etnografii znajdują się drewniane popiersia sławnych mężów starożytności. które niwelują całą siłę wybuchu. a następnie zabity. Ciało jego. Pasza jest pewny sukcesu. a jego budowniczemu sądzony był los tragiczny. W pobliżu Pinakoteki odkrył antyczną fontannę. wyrzucono przez okno. baranim kożuchu i z wielkim zakrzywionym pałaszem przy boku. wali się kopuła dawnego haremu w Erechtejonie. Muszkieterowie dziurawią mury Pinakoteki i Propyleje. pod którym Odysseusz spodziewał się znaleźć legendarny skarb. staje na czele bandy tureckiej łupiącej Attykę. Góra urodziła przysłowiową mysz. Reszyd pasza. osadzony zostaje w lochu wieży frankońskiej. aby upozorować próbę ucieczki”87. dla innych warchoł i zdrajca. ofiara braku zrozumienia ze strony dowództwa powstania. Dowódca wzorem dawnych wielkich budowniczych nie omieszkał umieścić napisu głoszącego: „Ten bastion zbudowany został od swych podstaw przez generała Odysseusza syna Androutsosa w miesiącu wrześniu roku 1822”. nie mogąc zdobyć twierdzy szturmem. Skłócony z przywódcami powstania. Przypominają do złudzenia dzikich kreteńskich pasterzy i rozbójników morskich. W anachroniczne i amatorskie dowództwo wprowadza ideę porządku i dyscypliny. wokół którego okręcony był sznur. Wydaje się. Temistokles czy Solon z ogromnymi nosami i groźnymi zbójeckimi wąsami mało mają wspólnego z greckim klasycznym portretem. że powtórzy się historia Morosiniego. Trafiona pociskiem. .

musi Pan przejść cały pierścień fortyfikacji. widział i podziwiał Akropol. polega bowiem nie tyle na zasileniu garnizonu obrońcami. Oddział prowadzony przez Fabviera jest niemal bezbronny. która stanowiła lewe skrzydło tego wspaniałego wejścia. Ale to było przecież tutaj. otoczony grubymi murami. ile na transporcie materiałów wojennych. która dzieliła nas od fortecy. były one głębokie i dobrze strzeżone. Znalazłszy się wreszcie na Akropolu. objuczony natomiast do granic wytrzymałości ludzkiej workami prochu i nabojami. Ateny liczą wówczas trzysta domów i dwa tysiące mieszkańców. zawarty w roku 1829. Turcy opuszczają jednakże Akropol dopiero w kwietniu 1833 roku. zwycięzcę Minotaura – rzucił się ze skały. szuka Pan daremnie świątyni bogini zwycięstwa Bezskrzydłej. Przed sobą ma Pan magazyn prochu. W tej właśnie sali architekt Stuart usiłował zrekonstruować świątynię zwycięstwa z powodu niemożności znalezienia jej gdziekolwiek indziej”. Godzina przed północą. Jednym z pierwszych aktów króla Ottona jest demilitaryzacja świętego wzgórza. trzymając w ręku książkę Pauzaniasza. drogi Przyjacielu. lecz z bronią nie nabitą. w tym miejscu. Pozycje opuszczone przez żołnierzy zajmują archeologowie i architekci. które ujrzał na horyzoncie. To właśnie tutaj. Przebiegliśmy linię okopów i przestrzeń. zmylony czarnymi żaglami. a ręce Turków rozproszyły materiały. chce Pan przynajmniej odkryć Pinakotekę. skąd widać morze i gdzie Egeusz ongiś – z okiem utkwionym w okręty. Sucha relacja dowódcy warta jest przytoczenia: „Z filohellenami na czele dotarliśmy na odległość połowy zasięgu strzału do tureckich okopów. Z punktu widzenia wojskowego był to epizod małej wagi. los ich ojczyzny jest przesądzony. Jest to osobliwa wyprawa. zabrały marmury i samo miejsce uczyniły niemożliwym do rozpoznania. przez wąskie przejście na prawo. wśród których z trudem można zauważyć uwięzione kolumny. Pokój w Adrianopolu. z tego miejsca. przywraca niepodległość Grecji. Ale tę budowlę obaliły działa Wenecjan w roku 1687. mówi Pan do siebie. . Mieliśmy czterech zabitych i dwunastu rannych”. Gdy nas dostrzeżono. Doszedłszy do stóp Propylejów szuka Pan na próżno Propylejów. który dobrze maluje stan zabytków: „Pan także. W pierwszych latach monarchii rozważano problem lokalizacji nowej siedziby królewskiej. to właśnie tutaj. powinna być świątynia Nike Bezskrzydłej. wciąż szukając Propylejów. potem jedną i drugą baterię. trzeba ominąć bastion. Śmiała ekspedycja Fabviera przedłużyła obronę Akropolu aż do czerwca roku 1827. które miały przywieźć syna jego Tezeusza. ruszyliśmy krokiem jak do natarcia. Idąc dalej tą drogą. kiedy Grecy opuszczają twierdzę.oblężonym w twierdzy ateńskiej. Teraz odnajdzie Pan tylko wśród stłoczonych domów tureckich jedną salę wypełnioną odłamkami na trzy czwarte jej wysokości. pełnia księżyca. W jesiennym numerze „Revue des Deux Mondes” z roku 1838 przeczytać można list. W momencie. ale wytrwałość obrońców miała ogromne znaczenie moralne i polityczne. pod dość silnym ogniem kartaczy i strzelb. ale aby się tam obecnie dostać.

W czasie tych prac popełniono jednak dwa kardynalne błędy: nie umocniono bastionu. kolumn i ciężkich rotund. Fragment popiersia tej kariatydy. został odnaleziony i odnowiony przez rzeźbiarza greckiego Androuliego podczas prac Paccarda w roku 1844. która została poddana zabiegom konserwatorskim przez rzeźbiarza bawarskiego Imhoffa. Makieta tego nie zrealizowanego na szczęście marzenia wprawia nas dziś jeszcze w zakłopotanie i grozę. zburzonej przez Turków. nie zbadano także antycznych fundamentów. W sto lat później musiano budowlę kamień po kamieniu zdemontować i wznieść ją ponownie. nawet tej odnowionej w roku 1844. Niewielu turystów. Efor Pittakis znalazł w mieście głowę kariatydy. ponadto trzeba było zmienić kariatydę z terakoty na kariatydę z cementu. zaprojektował nowy Akropol. Nad kamienną dekoracją (jak ze złej opery) wznosić się miał pomnik Ateny mało mającej wspólnego z duchem Fidiasza. Prosta. Z tych rozlicznych powodów postanowiono rozebrać zupełnie całą fasadę i złożyć ją na nowo”. tarasami róż. Grecki architekt Balanos. zdaje sobie sprawę. jest dziełem mozolnej. leżący obok strony wschodniej świątyni. który kierował pracami na Akropolu w naszym stuleciu. Partenon ginął w powodzi portyków. Ale głowy kariatyd. że to. na którym wznosiła się świątynia.Niemiecki architekt neoklasyczny. zgodnie ze ścisłymi zasadami archeologicznymi. tak opisuje trudności z jednym tylko fragmentem architektury Erechtejonu: „Litografia Grzegorza Soutzo pokazuje nam fasadę z kariatydami niemal kompletnie zburzoną w roku 1827. Karl Friedrich Schinkel. które w roku 1872 zastąpiono żelaznymi. a w szerszym tego słowa znaczeniu określa wszelkie prace związane z ułożeniem według pierwotnego porządku i umocnieniem autentycznych fragmentów architektury. Sklepienie. ponieważ źle osadzone żelazne podpory poruszyły się. Odbudowa świątyń greckich pozwoliła w praktyce zapoznać się z sekretami antycznej 88 anastylos (ana – na nowo. podtrzymywane było przez drewniane kolumienki. trwającej przeszło sto lat rekonstrukcji. stylos – kolumna) – anastyloza (gr. ponowne ustawienie kolumn. zwiedzających obecnie Akropol. zdawałoby się. Na określenie tych prac używa się neologizmu – anastylos88.). zasada anastylos nastręcza jednak w praktyce szereg problemów niełatwych do rozwiązania. kępami drzew cyprysowych i palmami. znajdowały się w bardzo niedobrym stanie. uzupełnione nowymi blokami marmuru. . Podmurowanie portyku należało również zmienić. Jedna z tych żelaznych podpór przechodziła przez terakotową kopię kariatydy (oryginał wywieziony został przez Elgina do Londynu) i podtrzymywała część sklepienia. Pod koniec lat trzydziestych ubiegłego wieku wykonany został pierwszy anastylos świątyni Ateny Nike. Słowo rekonstrukcja jest terminem mylącym. Tę fałszywą architekturę miano w dodatku upiększyć wiszącymi ogrodami. co oznacza ponowne wzniesienie kolumny. co widzą.

złośliwości bagaży. A przecież można poprzestać na relacji innych. Wokół wzgórza prawie pusto. a potem oderwać się. Trzeba było pokonać przeszkody. okazało się w rzeczywistości skomplikowaną grą linii zakrzywionych. Anastylos Partenonu. znaczono w starożytności tą samą literą oraz symbolem określającym kolejność nakładania kamieni. Jeśli dobrze przypominam sobie tę chwilę. Skąd więc ta przemożna wola konfrontacji. wsunięto dokładnie w miejsce brakujących fragmentów. jak na przykład lekkie odchylenie od linii horyzontalnej stylobatu. którym kierował Balanos. Wychwycił on subtelne korektury optyczne. wynoszące 228 milimetrów. a ogromna przestrzeń czasu. kurczyła się. Z godnym podziwu taktem powstrzymano się przed rekonstrukcją kompletną. płatających w palcach nitkę mojej przygody. jakbym usiłował przez to wzmocnić siłę doznania. trzymających. że przedmiot naszych marzeń będzie zawsze poza zasięgiem wzroku i dotyku. nie obiecywał. zjednoczyć się cieleśnie. Zdałem sobie sprawę. Powtarzałem sobie tedy niezdarną formułę: on jest i ja jestem. Prace wymagały wielkiej. ponieważ nowy marmur nie posiadałby słynnej partenońskiej złotej patyny. że podświadomie przeciągam moment spotkania z Akropolem. picie kawy. Spełniał się cały. Była już noc. . Droga była długa i zawiła. był równy samemu sobie. konieczne do wzmocnienia konstrukcji. Szukanie hotelu. nikła.architektury. Brakujące części kolumn zastąpiono odlewami cementowymi. co stanowi jedną tysięczną szerokości głównej świątyni Akropolu. mury urzędów. ułatwiło odkrycie. pożądanie. zegarmistrzowskiej precyzji. Byliśmy współcześni. Do Aten dotarłem późnym popołudniem. że bębny. zamknięte drzwi. Tracenie drogocennego czasu na pisanie kartek. ta pasja pchająca do zbliżenia fizycznego. że będzie czymś więcej niż jest. Akropol był cudem rzeczywistym. pierwsze niepewne błądzenie po mieście. Pierwsze dokładne pomiary Partenonu przeprowadził w roku 1845 uczony angielski Francis Cranmer Penrose. można ostatecznie zgodzić się. co przez długie wieki uchodziło za dzieło chłodnej geometrii. oglądanie wystaw. odejść i unieść ze sobą – co? Obraz? Dreszcz? Nigdy nie przestawałem wierzyć. a szansa znikoma. dzieląca daty naszych urodzin. że Akropol istnieje realnie i spotkanie twarzą w twarz nie było wcale konieczne dla umocnienia tej wiary. wahających się czy przybić magiczną pieczęć. korytarze i całą masę rozmienionych na drobne cerberów za biurkami. która mogłaby przemienić Partenon w smętną cytadelę akademickiego klasycyzmu. że dotrę do celu. Nie wodził zmysłów na pokuszenie. Wysoko w górze – on! Wewnętrzny okrzyk w tonacji jasnej i prawie tryumfalnej. z których składa się kolumna. na świadectwach rzeczoznawców. To. Nowe naoliwione bloki architrawu. chciałoby się rzec. aby położyć ręce.

Rzucany z reflektorów czerwony blask imitował pożary. siedemnaście i znów osiem. Najtrudniej było mi znaleźć porozumienie z Erechtejonem. Akropol był dla mnie wtedy rzeźbą. Nie mogłem powtórzyć ani wzruszenia. masy i porządku. E. Wkrótce uświadomiłem sobie. muzyką. oddający się spojrzeniu jako całość. o beauté simple et vraie! Déesse dont le culte signifie raison et sagesse. oliwy i czosnku. W powietrzu unosiła się woń baraniny. okaleczone i odarte z wdzięku. odbywało się co wieczór widowisko Son et Lumière89. z ubogiej dzielnicy Plaka. dochodził gwar banalny i codzienny. 89 Son et Lumière – dźwięk i światło (fr. co zginęło – trochę jak studium anatomii wykopaliskowego zwierza. Drugi Akropol – nocny. że istnieją we mnie dwa Akropole: dzienny i nocny. której kult oznacza rozum i mądrość.zacząłem liczyć. ani modlitwy humanisty ubiegłego wieku. Portyk kariatyd szpeciły metalowe rury podpór. o piękność prosta i prawdziwa! Bogini. zatrzymane były jakby w połowie drogi między kształtem ludzkim a kolumną.). Z planu estetycznego Akropol przesunął się w mojej świadomości na plan historii. ile rysowało się w zeszytach szkolnych. Sprawdzanie planu. Chóry Sofoklesa płakały na przemian po francusku i po angielsku. 90 której świątynia jest wieczystą lekcją sumienia i szczerości (fr. La Prière sur 1’Acropole. dotykanie kamieni. o ty. sprawiała na mnie wrażenie udanej kopii. nie zespołem architektury. Renan. tuż koło pomnika Filopapposa. Na lewo. wyobrażanie sobie tego. badanie struktury całości. Białe domy jarzyły się wapnem w ciemności. ścięte nisko pnie kolumn wywoływały skurcz serca. wśród drzew. z głową w przewodniku. Kamienie walczyły z nacierającą pustką. Nad ciemną sadzawką starych ateńskich kultów ta jońska świątynia zdaje się mówić o niemożności połączenia dawnej wiary z nowym wyrazem architektonicznym. zapalony na niebie. Wybrałem „dla siebie” Propyleje i Partenon dla ich rozmachu. Pierwszy był analityczny. Światło wydobywało z nocy fragmenty świętego wzgórza. dobrego wypracowania na tematy klasyczne. Zrujnowana kolumnada południowa Partenonu. Z dołu. . siedemnaście. aby odczuć jej kamienną materialność. wieczorne przedstawienie plenerowe z oświetleniem i O szlachetność. Świątynia Nike była zbyt filigranowa. po prostu liczyć kolumny – osiem. ale właśnie rzeźbą. Pierwsze próby oswojenia się i wyrobienia sobie osobistego stosunku do zabytku. Same kariatydy. Tak jakbym chciał ten nieoczekiwany spadek przyjąć chłodno i racjonalnie. Akropol w wieńcu cebulowych zapachów. toi dont le temple est une leçon éternelle de conscience et de sincérité”90. dokładnie tyle.). Przez gardło nie mogły mi przejść słowa racjonalistycznej wiary: „O noblesse. Siadywałem na Wzgórzu Muz. odbierające budowli sens i zamierzoną lekkość.

jaki miałem przed oczami. odarty z ciała. jak i chaosu. doznawałem uczucia. I dotykając wzrokiem jego ran i okaleczeń. sprowadzony do szkieletu. że „udało mi się jeszcze zdążyć”. zanim on i ja podzielimy los wszystkich tworów ludzkich na ciemnym przylądku czasu. w którym podziw mieszał się z litością.Akropol. . przed niewiadomą przyszłością. Peryklesa i Morosiniego. ładu. był dla mnie zarówno dziełem woli. Jeśli czerpałem osobliwe uczucie szczęścia zagrożonych. artystów i historii. Iktinosa i grabieżców. to wypływało ono chyba z uświadomienia sobie tego niezwykłego faktu.

Sprawa Samos Dla Mirosława Holuba .

położona amfiteatralnie nad morzem. a następnie przebudowana około roku 560 przed Chr. co wyspa. przez architektów Rojkosa i Teodorosa. wroga arystokratów. Do dziś podziwiać można wodociąg przebity w skale. broni się przed zachodem pasmem gór Kerketevs sięgających 1400 m. W okresie kiedy Ateny posiadały jeszcze niewielką liczbę okrętów. o imponujących wymiarach: 102 m długości i 52 m szerokości. tyrana Samos. Za czasów Herodota stolica wyspy. stała się Samos centrum kultury jońskiej na długo przed okresem świetności Aten. Przestrzeń dzieląca wschodni cypel wyspy od lądu jest tak znikoma. syna kupca. inżynierów i artystów. Władcy Samos utrzymywali przyjazne stosunki z Egiptem i przez wschodnich satrapów traktowani byli na zasadzie równości. Otwarta na wschód. powstają w wieku VIII przed Chr. i tutaj właśnie doprowadzono do perfekcji sztukę wytapiania żelaza i brązu. Kiedy Dariusz postanowił przerzucić most przez Dunaj. Teren jest górzysty. ostro spadających do morza. docierając do Sycylii. uchodziła za jedno z najpiękniejszych miast świata. Strabon akcentując owa górzystość objaśnia.. Świątynia ta odnowiona w wieku VII. jest więc kruszyną w skali wielkich imperiów. że w pogodny dzień wytrawny pływak przepłynie ją bez większego trudu. Samos – ojczyzna świetnych budowniczych. tworząc zatokę. Skolonizowana przez Greków około 1000 lat przed Chr. Działała tutaj słynna szkoła rzeźbiarzy i ceramików. Samos ma niecałe 500 km2. Wielkie budowle sakralne. . Niezrównana była sława samijskich architektów. pochodzący z czasów Polikratesa. a wśród nich ogromny Herajon. nadzór nad robotami powierzył architektom samijskim. Wyspa ma kształt wydłużony. była największym sanktuarium ówczesnej Grecji. Na „renesansowym” dworze Polikratesa. zwanego tutaj pięknie Morzem Ikara. Epiru i licznych swych kolonii nadmorskich. W części północno-wschodniej morze głęboko wrzyna się w ląd.Kawał ziemi oderwany od azjatyckiego kontynentu – wyspa Samos na falach Morza Egejskiego. Ale znaczenie tej wyspy przerasta jej naturalne wymiary. Tu leży główny port i stolica nosząca tę samą nazwę. potężna flota samijska panowała niepodzielnie na Morzu Egejskim. że samos znaczy wzgórze. Największe wzniesienia znajdują się w części zachodniej Samos.

która pochodziła z Miletu. zwanym rewoltą lub buntem Samos. Spory miast greckich przypominały kłótnie rodzinne. że rząd samijski nie ugnie się i będzie walczył o swoje prawa. byli na równych prawach i każdy z nich posiadał jeden głos na Zgromadzeniach Rady Związkowej. Otóż dwa świetne miasta jońskie: Samos i Milet – znajdowały się w permanentnym sporze. jednego z Siedmiu Mędrców – Priene. Obejmuje on krótki odcinek czasu od roku 440 do roku 439 przed Chr. że stało się to za namową Aspazji. Nam to zdarzenie natomiast wydaje się bardziej istotne i bardziej brzemienne w skutki. to znaczy prowadzić politykę interwencji. Teodorosa. W istocie na skutek faktycznej przewagi sił głos decydujący miały Ateny. jeśli nie liczyć pocztówki sprzed I wojny światowej. a także historycy Pageos i Durys. a nawet że wystąpi ze Związku Ateńskiego. Timotesa. Przeto Perykles postanowił działać szybko i zdecydowanie. Historia przekazała też imiona wielu sławnych malarzy samijskich: Kallifona. dlaczego Perykles. samotną jak fabryczny komin.mecenasa sztuk. Należałoby ją zacząć od imienia Hery. Widać na niej dorycką kolumnę bez kapitelu. Ten ostatni czynny był także w Atenach i według tradycji wprowadził malarstwo do teatru (był też autorem nie zachowanego traktatu o dekoracjach scenicznych). aby Ateny ograniczyły się do roli rozjemcy i nie zajmowały stanowiska po żadnej stronie. Na Samos urodzili się fdozofowie: Pitagoras. Chodziły słuchy. Powód jest prosty. jak Anakreon i Ibikos. wytrawny przecież polityk. zwanego później Ateńskim Związkiem Morskim. w których trudno dojść istotnych przyczyn i tego. Jest rzeczą trudną do wyjaśnienia. gdyż taki krok mógł pociągnąć za sobą łańcuch buntów innych miast greckich przeciwko Ateńczykom. niż to opisują specjaliści. Tak czy inaczej Ateny opowiedziały się przeciwko Samos. Listę samijskich znakomitości można by znacznie rozszerzyć. Samijczycy poczuli się skrzywdzeni i nie zgodzili się z tą decyzją. Ze sprzecznych źródeł i relacji postaramy się zrekonstruować tę historię. . Arbitralna polityka Aten stawiała pod znakiem zapytania ich pozycję wolnego państwa. położona na wybrzeżu Azji Mniejszej w pobliżu ujścia Meandra. przebywali tak znakomici poeci. Jabłkiem niezgody była ojczyzna Biasa. Formalnie wszyscy członkowie Związku. przyznając Miletowi sporne miasto Priene. Obie powaśnione strony należały do Związku Delijskiego. co byłoby niebezpiecznym precedensem. dał się wciągnąć w niebezpieczną grę – jeśli nie przyjmiemy plotkarskiej informacji Plutarcha. nie tając sympatii dla pokonanych. która urodzić się miała tutaj nad brzegami rzeki Imbrasos. nie znam tej wyspy z autopsji. W sporze Samos z Miletem rozsądek nakazywał. Zajmiemy się tutaj pewnym epizodem historycznym. Agatarchosa. Odstąpimy od zwyczaju opisywania starych kamieni. Melissos. i przez wielu historyków spychany jest na margines dziejów greckich. a było ich ponad 200. wśród suchego pejzażu na tle spalonego nieba. „kto zaczął”.

mającą na celu izolowanie Samos na arenie – jeśli tak wolno powiedzieć – międzynarodowej. żeby wezwać te państwa do udziału w wojnie. Rok 440 – druga wyprawa interwencyjna przeciwko Samos. Apologeta Peryklesa mówi. mimo że wojska ateńskie wylądowały na Samos i rozpoczęły długie oblężenie miasta i blokadę od strony morza. ówczesnego dowódcy wojskowego Sardes. korpus ekspedycyjny w sile czterdziestu trier wypływa z Pireusu. ale ważny punkt handlowy i strategiczny. aby poskromić zbuntowanych. Pierwszy akt dramatu samijskiego rozegrał się błyskawicznie. Charakterystyczna jest uwaga Tucydydesa. który mówi. Operacja zakrojona była na szeroką skalę nie tylko dlatego. Równolegle z działaniami wojennymi Perykles prowadził z właściwą sobie zręcznością akcję dyplomatyczną. którzy rozwiązali istniejący rząd. Sprawa wydawała się definitywnie załatwiona. ale także – i jest to moment polityczny – że w działaniach wojennych po stronie Aten wzięli udział sprzymierzeńcy. Niektórzy jednak Samijczycy uciekli przed inwazją do Azji Mniejszej i tam szukali pomocy na dworze Pissuthenesa. Druga wojna samijska toczyła się ze zmiennym szczęściem. Przeciwnik jednak nie został pokonany militarnie ani nie odebrano mu ducha oporu. Perykles wyruszył przeciwko wyspie na czele 60 okrętów i stoczył zwycięską bitwę z flotą nieprzyjaciela koło wyspy Tragia. Flocie interwencyjnej przyszło na pomoc 40 okrętów z Aten i 25 z Chios i Lesbos. że Perykles wysłał na Chios i Lesbos swoje okręty wojenne. w jakie obfitowała historia Grecji.W lecie 440 roku przed Chr. Zebrawszy posiłki w liczbie około 700 ludzi wylądowali nocą na wyspie. Z drobnego epizodu. obalili narzucony rząd. stworzyli nowy. Wezwanie musiało być zatem dość kategoryczne. sprawa stała się poważna. Zaskoczona wyspa wpadła w ręce Ateńczyków. zwłaszcza że do zbuntowanych przyłączyło się Bizancjum – kolonia położona wprawdzie na północnych krańcach greckiego świata. Przyznanie satrapom perskim za neutralność pewnych sum pochodzących ze skarbca związkowego (przywódca ateński wyliczał się przed Zgromadzeniem Ateńskim z tego rodzaju wydatków prostą formułą „zużyto je na cele niezbędne”) mieści się jeszcze w granicach akceptacji. Natomiast oddanie Persom ziem greckich na wybrzeżu karyjskim wykracza znacznie poza te granice. tak aby cały konflikt zamknął się w granicach wewnętrznogreckich. . że Ateńczycy ustanowili na Samos rządy demokratyczne i odpłynęli do Aten. dający gwarancję wierności. sprowadzili zakładników z Lemnos. załogę ateńską zaś wydali w ręce Persów. Perykles postanowił działać bezwzględnie. dopóki nie zawiąże się koalicja antyateńska. zostawili na wyspie garnizon. że brało w niej udział więcej jednostek floty niż w pierwszej wyprawie. Brzmi to gładko jak sprawozdanie z wycieczki szkolnej. a także wzięli 50 najznakomitszych obywateli i tyleż dzieci jako zakładników i odesłali na wyspę Lemnos.

Perykles jednak wrócił ze swoją flotą i znów rozpoczęła się bezwzględna blokada. Melissos. W dziewiątym miesiącu oblężenia wyczerpana wojną wyspa poddała się. każde stawanie się. prawdziwych ran. Jego taktyczne zdolności. które blokowały miasto. nasza . Warunki kapitulacji były nad wyraz ciężkie. i bynajmniej jego prowadzenie walki nie było grą pozorów. który zawdzięczał swoją sławę nie przewagom wojennym. Oto po polu biegną mężczyźni odziani w komiczne stroje. zapłacić koszty wojny ustalone na zawrotną sumę blisko ośmiu i pół miliona drachm. Dokładnie nie wiadomo. Osadzono też na wyspie garnizon ateński i Samos straciło swój status miasta sprzymierzonego. wydać swoją flotę. wojna ta nie była dialogiem poety z filozofem. jego zaskakujące akcje. dlaczego Sofokles dostąpił wątpliwego zaszczytu stratega w tej bratobójczej wojnie. Melissos był zdania. Z Aten. Wtedy oblężeni natychmiast rozpoczęli kontratak. Niebo nad Samos było wówczas w kolorze nadziei. Niespodziewanym wypadem. nieskończony i nieruchomy. jaki odniosła w teatrze jego Antygona. To tłumaczy. Starożytni plotkarze przekazali anegdotę. Tamta krew ma dla nas barwę zatartego fresku. nieograniczony. syn Itagenesa. trzymający w ręku anachroniczne narzędzia do zabijania. Po drugiej stronie frontu znalazł się filozof Melissos. Nie znamy nawet w przybliżeniu liczby poległych i być może. Mimo to był dowódcą z krwi i kości. Starożytne batalie wyobrażamy sobie na sposób operowy. który zupełnie zaskoczył Ateńczyków. z której wynika. zdołali zniszczyć statki wartownicze i stoczyli z przeciwnikiem zwycięską bitwę lądową. Tak. że okręty fenickie płyną na odsiecz wyspie (nie była to prawda. gdybyśmy ją znali. Samijczycy musieli zburzyć mury obronne. Morze znów było otwarte i można było zaopatrywać się w żywność i materiały potrzebne do prowadzenia wojny. Zgodnie z doktryną mistrza. Trwało to całe 14 dni. jako się rzekło. i to właśnie za sukces. że każda zmiana. ale osiągnięciom sprzecznym z duchem wojny. każdy ruch jest niczym innym niż złudzeniem. prawdziwej odwagi i tchórzostwa. błyskawiczne wypady zyskały pełne respektu uznanie nawet w obozie przeciwnika. Perykles wydzielił 60 okrętów z tych. że w całej tej wojnie najbardziej podniecała go obecność dużej liczby młodych mężczyzn.Dowiedziawszy się. Stało się to wiosną roku 439 przed Chr. i popłynął wzdłuż wybrzeży Karii. w której wzięli wielu jeńców. był z zawodu filozofem – i co dziwniejsze – zwolennikiem doktryny Parmenidesa. Jednym ze strategów ateńskich biorących udział w wyprawie był człowiek. Melissos dowodził znakomicie. i niemało przyczynił się do tego film historyczny. Chios i Lesbos nadeszły znów potężne posiłki w liczbie 90 okrętów. nie całkiem na serio. jakim dowódcą był poeta. gdyż w ciągu całego konfliktu Samos była najzupełniej odosobniona). wieczny. W Grecji nie znana była profesja zawodowego generała. dać zakładników. według której byt jest jeden. Pełno w niej prawdziwej śmierci. aby przeciąć drogę Fenicjanom.

słynnego okrętu wojennego z zadartym do góry przodem w kształcie ryja świni i wybrzuszonym kadłubem91. że dowódcy samijskich okrętów po przegranej wojnie przewiezieni zostali do Miletu. podeszła do niego Elpinika i rzekła: „Zaiste. które były zastrzeżone dla mężczyzn. że odegrała rolę pośrednika w krótkim „zawieszeniu broni” między Kimonem a Peryklesem w roku 461 przed Chr. kiedy kobiety wieńczyły Peryklesa i zdobiły wstążkami. za to. siostra Kimona. [Perykles]. a o jej życiu opowiadano nieprawdopodobne i oszczercze historie. którego bohaterką była Elpinika. Samijczycy. Jak podaje Plutarch. za co Ateńczycy w rewanżu piętnowali pojmanych obrońców wyspy znakiem samajny. wypalali na czołach jeńców ateńskich znak sowy. zapewne dlatego że była odważna i inteligentna ponad miarę przeciętną. Durys pochodził z Samos. a zwłoki porzucano na ziemi nie pogrzebane.wyobraźnia karmiona wielkimi liczbami. Historia przekazuje wymowny epizod. W czasie wojny samijskiej nie obyło się bez barbarzyńskich okrucieństw. które obie strony. cytatem. że wyolbrzymiał nieszczęścia swej ojczyzny. jak zawsze. zwycięzcy i pokonani. żeś nam zgubił tylu dzielnych obywateli. „jakby jakiegoś zwycięskiego zapaśnika”. wypadkom) podaje. pozostałaby nieporuszona. Peryklesie. skoro jesteś tak stara”. aby tym samym przyczynić złej sławy Ateńczykom. . wdowa po Kalliasie. Mówiono o niej między innymi. stępiała po tylu morderczych walkach białych ludzi. związanego z nami węzłami przymierza i krwi”. Nie wszyscy ludzie w Atenach widzieli sprawy równie jasno jak Elpinika-Kasandra. nawzajem sobie wypominają. Wbrew obyczajom kobiet ateńskich. Do Aten wkraczał Perykles w wieńcu zwycięzcy. ani bardzo wytworny: „Nie namaszczałabyś się wonnościami. Historyk Durys (niewspółczesny. i to nie w wojnie z Fenicją ani z Persją. Kiedy byli już zupełnie wyczerpani. Apologeta Peryklesa mówił. Na rynku miasta przywiązani zostali do krzyży na dni dziesięć. wówczas ponad 70-letnia staruszka. jak mój brat Kimon. Do 91 Plutarch z Cheronei. Otóż wśród ogólnego entuzjazmu. Perykles wykręcił się cytatem z Archilocha. Wszelako entuzjazm tłumów był niebywały i głośny. który nie był ani bardzo na temat. co prawda. Ośmielała się – to zapewne budziło świętą grozę – zabierać głos w sprawach publicznych. jak podaje Plutarch. nasza wrażliwość. kiedy zwycięstwo jest dwuznaczne. lecz przy przywracaniu do porządku miasta. Wyrażenie jest oczywiście metaforyczne i zaczerpnięte z rzymskich zwyczajów. godne to wszystko podziwu i tych wieńców. Tam spotkała ich kaźń. Musiała to być kobieta niezwykła. bito ich kijami po głowie. zainteresowania jej wykraczały daleko poza sprawy domowe. Żywoty sławnych mężów [Sulla].

wojsko i władzę z pokojem. podobnie jak kilka lat wcześniej Eubeja. tu mur. związku przecież dobrowolnego. Z tych samych powodów (bunt przeciwko Atenom) Egina płaciła 30 talentów. Instytucja okazała się trwalsza niż cele. Większość miast płaciła do wspólnego skarbca od jednego do trzech talentów rocznie – to znaczy sumę znośną. które powołały ją do życia.. przymierza. a znacznie bogatsze Bizancjum tylko 15 talentów. co najlepiej można śledzić w sferze nacisków ekonomicznych. a także zmierzch peryklejskiej polityki. a nawet do 8 talentów.”. że „Ateńczycy oddali Peryklesowi: Dochód ze Związku Miast i same miasta. Samos.. rozwiązywał inne. by jedne wiązał. do czego doszły koszty wojny. było to. przewaga Aten jeszcze raz potwierdzona. Ateny miały jeszcze zaledwie kilka lat snów o potędze. wyzwolenie miast jońskich i zabezpieczenie przed inwazją Persów. Komediopisarz Teleklejdes mówi. i swe bogactwo. zdawałoby się drobnej wojny.murów miasta zbliżała się burzliwa fala wojny peloponeskiej. a tam. że właśnie od tej. Po pewnym czasie trybut obniżony został do 13. całe szczęście swoje. by w górę z kamienia wyrastał. że nie można było z niego wystąpić bez ryzyka wojny. Przypadek znany nie tylko z dziejów antycznych. zostało pokonane i upokorzone. Było w tej praktyce coś. Ta podatkowa samowola nie przyczyniała się zapewne do popularności Ateńczyków. Jedną z podstawowych skaz owego Związku. Celem Związku Ateńskiego założonego po bitwie pod Salaminą było. by walił się w gruz i ruinę. ale przejawiała się także tam. I ma chyba rację Maria Delcourt. Sprzymierzone państwa-miasta musiały uznać faktyczną przewagę Aten. kiedy mówi. Tylko z pozoru wszystko szło dobrze na tym najlepszym ze światów. zwłaszcza jeśli się weźmie pod uwagę inflację. rozpoczął się upadek ligi morskiej. Arbitralność w ustalaniu świadczeń finansowych była nie tylko instrumentem polityki ateńskiej. skarbiec związkowy został przeniesiony z Delos do Aten i stał się narzędziem polityki ateńskiej. autorka znakomitej monografii o Peryklesie. Ale kiedy niebezpieczeństwo najazdu barbarzyńców minęło. ale nienawiść przeciwko zwycięzcom rosła. gdzie nie wchodziły w grę czynniki polityczne. zwłaszcza na wschodzie imperium. Trudno wyjaśnić. które buntownicy musieli zapłacić Atenom w wysokości 1000 talentów – co stanowiło już rujnujące obciążenie dla najbogatszego nawet miasta-państwa. co można by określić mianem premii za lojalność. dlaczego Tazos płaciło 30. Ale ta kwota mogła być dowolnie podnoszona i trybut narzucony Samos po nieudanej rebelii ustalono na 80 talentów rocznie. po haniebnym oddaniu greckich ziem karyjskich Persom. . jak wiemy.

Świadczy o zarysowującym się głębokim kryzysie wewnętrznym. czy potem Patras. Była to polityka tyleż absurdalna.Jedną z rzeczy. Miasto bez murów było jakby wystawione na pośmiewisko. Tradycyjnym głosem opinii społecznej była komedia attycka. a on w ciągu dziewięciu miesięcy zdobył czołowe i najpotężniejsze miasto jońskie!”. należy wymyślić termin. I tak nazywano więzienie – mieszkaniem. co krótkowzroczna. Drastyczne zatamowanie swobody wypowiedzi dowodzi. zaskoczenia czy nieumiejętności własnych wodzów. Nie jest to bynajmniej szczegół bez znaczenia. że nastroje ludności musiały być w istocie inne niż oficjalny entuzjazm i optymizm. że obywatel demokratycznego państwa ma prawo krytyki polityków i instytucji. trybut – dopłatą. okupację – ochroną. Perykles – jak pisze Ion – czuł się nadzwyczaj dumny mówiąc. dzięki któremu zło zostaje niejako zawoalowane. Ateny były nie tylko kolebką demokracji. Nikt nie miał chyba złudzenia. Naga klęska militarna na polu walki jest jeszcze do zaakceptowania. a także z ironią o ateńskiej umiejętności mówienia o najgorszych rzeczach z przezorną delikatnością. gdy w roku 417 przed Chr. Jest więcej niż prawdopodobne. którą ludzie i narody wybaczają najtrudniej. pertraktował o przymierze z Argos. że Alcybiades traktuje Argos. Do ateńskiego repertuaru metod upokarzania zwyciężonych – obok zakładania kolonii wojskowych w kraju sprzymierzeńców niepewnych – należało burzenie murów zdobytego miasta. obiecując wybudowanie długiego muru łączącego miasto z morzem na wzór długiego muru ateńskiego. Jest rzeczą zastanawiającą. Tak stało się z Samos i Eginą. bo można ją zawsze złożyć na karb przewagi przeciwnika. że to wybujałe samochwalstwo nie bardzo zgadza się z tym. Lepiej rozumiał te sprawy krewny Peryklesa. wiarę. że podnosiły się . z bezinteresowną miłością. Alcybiades. co wiemy o Peryklesie. o zdolności w wynajdywaniu eufemizmów. Dla sprawiedliwości dodajmy. i należy je przypisać jakiemuś ulicznemu pochlebcy. W takim postępowaniu dostrzec można elementy magii. że bezpośrednim skutkiem wojny samijskiej było wprowadzenie cenzury – pierwsze w dziejach Aten – zakazującej poetom komicznym przedstawiania osób na scenie pod prawdziwym nazwiskiem. Oficjalny entuzjazm był ogromny. Jacob Burckhardt w swej Historii kultury greckiej mówi z podziwem. Tak więc Ateny były zwycięzcą w wojnie z Samos. Jeśli nie można uporać się ze sprawą mogącą budzić zastrzeżenia moralne lub wręcz moralnie naganną. że osnową świata są nie tylko rzeczy i zdarzenia. Ale zraniona duma nie goi się łatwo. że „Agamemnon dziesięć lat zdobywał miasto barbarzyńskie. zdane na opiekę narzuconego protektora i pozbawione jakiejkolwiek obrony wobec każdego najeźdźcy. jeśli przebaczają ją w ogóle – jest upokorzenie. ale było to zwycięstwo moralnie i politycznie wątpliwe. artystyczne urzeczywistnienie zasady głoszącej. ale że słowo ma moc konstytutywną i kreacyjną. ale także ojczyzną retorów i sofistów.

Podobno przegłosowano ów akt na zgromadzeniu ludowym w czasie jego nieobecności w Atenach. . w swoją jedynie słuszną drogę. że to nie on był autorem dekretu o cenzurze. ich własne swobody.głosy krytyki. po której usiłowała prowadzić skłócony światek greckich partykularyzmów. Jaki więc pożytek może mieć przypomnienie tej odległej afery. Ojczyzny demokracji? Tak. mimo że narzucała czasem wolę innym. od którego chorować będzie ich własne społeczeństwo. na podeszwach butów – zarazek. co dla niektórych jest wygodnym usprawiedliwieniem aktualnych i przyszłych nadużyć słów i siły. że nie ma w historii spraw czystych. że pod hasłem wolności kryje się często przemoc. a Elpinika – piękny przykład sumienia obywatelskiego – nie była wyjątkiem. że ten: najeźdźcy wracając z wojny przynoszą w fałdach mundurów. Wreszcie – mówią obrońcy – sam zakaz nie utrzymał się i po pewnym czasie (po dwu sezonach teatralnych) zaniechano tej praktyki niegodnej ojczyzny demokracji. w morzu barbarzyństwa była to jednak ojczyzna demokracji. Historycy bronią Peryklesa mówiąc.. Bo skoro sam Perykles bywał „imperialistą”. zapatrzona w swój ideał. jaki morał wypływa z tej opowieści o ujarzmianiu wyspy Samos? Myślę. Nie było naszym zadaniem raczenie czytelnika wątpliwą uciechą. w swoją misję..

O Etruskach .

jakby odkryto ich niedawno. Między rzekami Tybrem. staramy się wymierzyć sprawiedliwość przeszłości. ks. po których pozostało tylko imię i pamięć ich klęski. Gdyby zapytano nas. 92 Dzieje Rzymu od założenia miasta. Zainteresowanie tą tajemniczą cywilizacją przekracza kręgi uczonych. przed Chr. Przewodniki po Italii zachwalają turystom miasta leżące dotychczas poza tradycyjnymi szlakami wojaży: Volterrę. Tarkwinię. Dlatego zapewne niezmiernie doniosły i trwający od zarania czasów historycznych proces kolonizacji basenu Morza Śródziemnego zarysowuje się w naszej świadomości mgliście. malowany rękami Greków. Archeologom i historykom udało się zrekonstruować dzieje Etrusków w Italii od IX w. wymienilibyśmy bez wahania walkę Greków z Persami i podboje Rzymian. Kartagińczyków. schyłek krótkotrwałego. „Taka była potęga Etrurii. Rzymian. Etruria jest już doszczętnie wchłonięta i strawiona przez potężnych Rzymian. przywrócić głos wielkim niemowom historii. wyłaniający na powierzchnię dziejów mało znane ludy. jeśli tak można rzec.Etruskowie są modni. Literaci wielu narodów produkują powieści wskrzeszające tragiczne dzieje poprzedników Rzymian. Pojawiają się na łamach dzienników nazwy zburzonych miast etruskich i podniecające. jakie wydarzenia czy procesy w historii starożytnej uważamy za najważniejsze. Etrusków. My. I. Arno a wybrzeżem Morza Tyrreńskiego stwarzają pierwszą przed Rzymianami historyczną cywilizację. W II w. przed Chr. Po trwającym kilka wieków okresie świetności rozpoczyna się około IV w. którzy jesteśmy dziedzicami zbrodni i przemilczeń. od Alp do wybrzeża Messyny”92 – mówi Tytus Liwiusz. Veii. Dla samych historyków ta wielka przygoda ludzkości jest jak fresk w wielu miejscach zatarty. Historycy zwycięzców pracują nad zatarciem roli pokonanych. którym nie powiodło się w dziejach. przed Chr. Fenicjan. jakby byli ostatnią rewelacją archeologii śródziemnomorskiej. Zaważyły na tym niewątpliwie potężne autorytety dziejopisarzy greckich i rzymskich. że jej sława wypełniała ziemię i morze od jednego do drugiego krańca Italii. ludom. palimpsest o wielu warstwach. a fałszywe informacje o ostatecznym odczytaniu ich pisma. . Nie ostatnia i nie pierwsza fala etruskomanii. imperium.

zamieszkane były przez rolników i pasterzy posługujących się prymitywnymi narzędziami z miedzi i brązu. Znaleziono bowiem nie tylko ceramikę attycką. ani niebezpieczeństwa. że w mieście tym mówiono także po etrusku. a może dopiero VIII przed Chr. podobnie jak ludność całej Europy pozostającej poza wielkimi ogniskami cywilizacji Wschodu. ale także resztki najstarszych murów. między innymi odkrycie kotwicy – i nawet jeśli nie jest to informacja ścisła. Dwie inskrypcje etruskie wydobyte na jaw kilka lat temu w Rzymie dowodzą. Być może. kolebka rzymskiej potęgi.. Dziełem etruskich inżynierów jest Cloaca Maxima93. że Rzym był w tym czasie miastem etruskim. a już na pewno najstarszy symbol Rzymu – owa wilczyca – jest brązem etruskim z V wieku przed Chr. Tradycyjnie umiejscawia się Etrusków między rzekami Arno a Tybrem. Rzadko rozsiane na półwyspie wsie. rozkwita po raz pierwszy na półwyspie wielka sztuka. że Etruskowie zajmowali poczesne miejsce wśród starożytnych potęg morskich. przed Chr. które tradycja przypisuje Serwiuszowi Tuliuszowi. mało ważnym krajem. rodzi się metalurgia. że właściwymi twórcami Rzymu byli Etruskowie. aby stać się mocarstwem cywilizacji śródziemnomorskiej: żyzną ziemię i kopalnie. Etruskowie mają wszelkie warunki. ludność Italii żyła na poziomie przedhistorycznym. wskazuje ona. jaką znajduje się w miastach etruskich. Narzucili łatwo swą dominację Latynom i założyli stolicę przyszłego imperium. żyjąca w stanie bliskim barbarzyństwa. Latynowie zrazu nie stanowili dla Etrusków ani konkurencji. Lacjum. Od doliny Padu aż do Kampanii. W wieku IX przed Chr. zamieszkanym przez czterdzieści szczepów pozostających z sobą w dość luźnych związkach.. w której od 616 do 510 r. nie jest bynajmniej hipotezą.Na początku pierwszego tysiąclecia przed Chr. ale apetyty ich były daleko większe. zanim przemówiła Klio? Na sławnych Siedmiu Wzgórzach parę mizernych wiosek i ludność różnego pochodzenia i zwyczajów. armię i flotę. przed Chr. Na 93 Cloaca Maxima – największy ściek (łac. podobną do tej. wzdłuż wybrzeży Morza Tyrreńskiego. ale od etruskiej rodziny Ruma. Italia została wyrwana za sprawą Etrusków z długiego prehistorycznego snu. panowała etruska dynastia Tarkwiniuszy. powstają ludne miasta. Czym był wieczny Rzym. lub co najwyżej ufortyfikowane skupiska na szczytach wzgórz. zasadniczym ich centrum była dzisiejsza Toskania. ale znajduje potwierdzenie w ostatnich odkryciach archeologicznych. Trzeba odesłać Romulusa i Remusa wraz z ich karmicielką do muzeum mitów i powiedzieć. rozwija się handel. Starożytni przypisywali im szereg ważnych wynalazków w dziedzinie nawigacji. Fakt.) . iż nazwa Rzymu nie pochodzi od Romulusa. Istotnie. Ich prawdziwymi wrogami byli Grecy. jest do połowy VII w. drugiemu z kolei królowi z dynastii Tarkwiniuszy. odwadniająca bagniste tereny Forum. Na Kapitolu pod obecnym muzeum konserwatorów odkryto świątynię Jupitera o charakterystycznej dla budownictwa toskańskiego potrójnej celli.

który odkopano w Marsylii. podporządkowawszy sobie Lacjum. posucha i zaraza. W Kampanii udaje się Grekom utrzymać port Kume niedaleko etruskiej Kapui. pokonują flotę grecką u wybrzeży Korsyki. Już pierwsi kolonizatorzy z Grecji natrafiają na Toskańczyków we wschodniej Sycylii. projektowali także kolonizację bajecznej wyspy położonej na oceanie. Kolonizatorów poprzedzali zwykle kupcy. Wiek V przed Chr. jaką znaleźć można u historyków rzymskich. przystępują niemal natychmiast do ataku na pobliskie Veii. a zwłaszcza u Tytusa Liwiusza. Etruskowie zdobywają Korsykę i Sardynię. wybucha walka o Wyspy Liparyjskie. Dramatyczny i epicki opis trwających sto lat zmagań wzorowany jest jakby na wojnie trojańskiej. Okrążenie Etrurii jest tedy zupełne. Etruskowie sprzymierzają się z Kartagińczykami i w roku 540 przed Chr. Zwycięstwo wcale nie decydujące i chwiejna równowaga sił trwać miała zaledwie kilkadziesiąt lat. świadczy wymownie o tym.północy Lombardia – spichlerz Italii – na południu Kampania. Bardzo wcześnie drogi Etrusków i Greków skrzyżowały się jak miecze. Budzić musiały podobne uczucie zgrozy i bezradności. zbliżonych do siebie poziomem cywilizacyjnym partnerów. Volsinii jest tylko kwestią czasu. V. gdyby nie oznaczała narodzin przyszłych panów świata. Upadek świetnych miast etruskich: Tarkwinii. zwiastuje dla Etrusków początek długiej agonii. . ale konfederacją miast i 94 95 bucchero – (bucchero nero) najstarsza ceramika etruska koloru czarnego Dzieje Rzymu od założenia miasta. W istocie Etruria nie była nigdy państwem we współczesnym tego słowa znaczeniu. Można w niej stosować przyjęte zasady taktyki i dyplomatyczną grę. Celtowie zadowalają się wprawdzie zrazu zdobyciem żyznej doliny (stwarzają tam Galię Przedalpejską). jak Wikingowie najeżdżający średniowieczną Europę. Vulci. Relacja o walkach tych dwóch miast. posąg Junony zdobić będzie nowo zbudowaną świątynię rzymską na Awentynie. a więc w środku wrogiego kraju. Rzymianie. że właśnie w tym czasie zakiełkowała rzymska idea podboju świata. Jeśli wierzyć Diodorowi z Sycylii. a więc na kresach ówczesnego świata. do doliny Padu wdzierają się hordy Celtów95. Utrata Rzymu byłaby dla nich nie tak groźna. poza Słupami Herkulesa (Madery zapewne lub jednej z Wysp Kanaryjskich). Wojna z Rzymianami mimo okrucieństw jest jednak wojną dwóch równorzędnych. ale ich łupieżcze rajdy nękają kraj. Miasto pada ostatecznie w roku 396 przed Chr. Widomym śladem obecności Etrusków jest dla archeologów charakterystyczny dla ceramiki toskańskiej czarny bucchero94. Los Etrurii jest przesądzony. Caere. ks. (po dziesięcioletnim jak Troja oblężeniu). na Półwyspie Iberyjskim i w Kartaginie. Mówiąc o walce Etrusków z Rzymianami popełniamy mylące uogólnienie. Tego samego dnia – jak podaje Nepos – kiedy okrutny Marcus Furius Camillus zdobywa Veii. ludność idzie w niewolę lub zostaje zmasakrowana. Anarchiczne bandy barbarzyńców spadały jak grad.

i podobnie jak na całym świecie symbole okazały się bardziej żywotne od tego. który usprawiedliwia się. tłumaczy swoje klęski. prawodawczą i wojskową. na których czele stał suweren. w Volsinii. a nie świadomym podmiotem. o łaskę wyrozumiałości. ale politykę prowadziło każde miasto osobno. Jeśli nawet przyjąć. Ale ten brak okupiony zostaje nowym widzeniem dziejów ludzkiej rasy i wskazuje na biologiczny charakter zjawiska cywilizacji. Arystokratycznemu państwu etruskiemu obce było stopniowe wyrównywanie różnic między patrycjatem a plebejuszami. Są więc jakby przedmiotem historii. dopomina się o łagodny wyrok potomnych. co oznaczały pierwotnie. W Etrurii pierwotna monarchia zmieniła się w rządy oligarchii broniącej swoich przywilejów przeciwko groźbie jedynowładztwa i ruchom plebejskim. to po to. Historia Etrusków jest jakby historią wymarłego gatunku zwierząt. potem Chiusi). posiadający władzę religijną. jeden punkt oporu po drugim. Pokój dla Etrusków oznaczał fatalistyczne oczekiwanie na cios. Ich taktyką była rozpaczliwa defensywa. którzy bardzo wcześnie osiedlili się w Toskanii. Nawet podziwiani artyści – rzemieślnicy greccy. jakże blada i abstrakcyjna wydaje się opowieść o nich wobec historii Rzymu pełnej krwistych postaci – bohaterów. Nie potrafili także Etruskowie wykorzystać na swoją korzyść chwilowych klęsk przeciwników. Pierwotnie miasta-państwa etruskie były monarchiami. Cóż powiedzieć o niewolnikach? Ich dola nie była lepsza niż w 96 97 lucumo – możnowładca etruski sella curulis – rodzaj tronu . lucumo96. w roku 264 przed Chr. Istniało wprawdzie zjawisko hegemonii (Tarkwinia. W okresie śmiertelnego zagrożenia jednych miast inne paktowały z Rzymem albo obojętnie przypatrywały się katastrofie sąsiadów. rózgi liktorskie i topór o dwu ostrzach (podobny jak u Minojczyków) „wypożyczone” były przez Rzymian i stały się atrybutami wyższych urzędników i triumfatorów. pozornie nieludzki punkt obserwacji. Kryzys tej władzy zarysował się podobnie jak w Rzymie między VI a V wiekiem przed Chr. że widzimy ich wyłącznie w świetle obcych źródeł. jak np. Jeśli zawierali rozejm. sella curulis97 – tron ozdobiony kością słoniową. bez wyraźnego politycznego centrum. Wysoki. mieli w tym kraju polityczny status meteków. podobnie jak to się działo w Grecji starożytnej. w czasie wojen samnickich.podległych im obszarów. Nigdy połączone armie Etrusków nie starły się z Rzymianami. że znamy wszystkie istotne fakty z dziejów Etrurii. iż obraz losu Etrusków jest rezultatem tego. Caere. które mimo buntów. a więc absolutną. nie zdołały zmodyfikować sztywnego i skomplikowanego systemu społecznego. z łacińską konsekwencją. Ułatwiło to niezmiernie działanie Rzymianom. senatorów i generałów. Być może. znane z pierwszych wieków republiki rzymskiej. Złota korona. jak np. Rzymianie natomiast eliminowali z walki metodycznie. aby przygotować się do następnej kampanii.

kiedy cywilizacja Tyrreńczyków była już martwa. nie dawała im na pewno skrzydeł. zgodnie z opinią starożytnych o Etrurii – genetrix et mater superstitionum101. Wysmukłe ciała. a na pewno bardzo dobrze wyposażona i zorganizowana. Tysiące posążków etruskich wojowników. Pochodzą one z epoki późnej. Uwaga komentatorów skupiła się głównie na jej. Pewnego dnia z bruzdy ziemi ukazała się oczom zdumionego rolnika Tarchona. jakie można spotkać w muzeach włoskich.. Między ludzkim mikrokosmosem a makrokosmosem bogów zachodziły związki ścisłe. greckim i bizantyjskim. ale ich wiara. gdzie wśród stołów uczty krzątają się piękni podczaszowie. Tages rozpoczął nauczanie. założyciela Tarkwinii. Tym zapewne należy tłumaczyć znikome wiadomości o tym. jak Arabom czy Żydom. Odpowiada to dokładnie podziałowi legionu rzymskiego na hastati98. zawdzięczamy komentarzom rzymskim. W przeciwieństwie do religii greckiej i rzymskiej była to religia objawiona. fleciści i tancerze. co mówią o łagodności Etrusków sentymentalni powieściopisarze ani scenom z fresków (są one bowiem filmem z życia wyższych sfer). wyraźnie podzielona na trzy szyki: pierwszego uderzenia i dwu linii ciężkozbrojnych. Wbrew tej estetycznej sugestii wydaje się. 98 99 hastati – włócznicy principes – ciężkozbrojni triarii – rezerwa genetrix. piękne głowy ozdobione hełmem. lecz mądrość wiekowego starca. a opierała się głównie na interpretacji znaków. Na czele znajduje się kawaleria. co stanowi esencję religii. To. jeśli tak wolno rzec. jeśli nawet zsyłała na nich konsolację. Czymże jest jednak strategia i pancerz wobec gromu boga i losów zapisanych w górze? Etruskowie byli bez wątpienia jednym z najbardziej religijnych narodów starożytności. stronie technicznej – wróżbiarstwie. że armia Tyrreńczyków była wcale bitna. principes99 i triarii100. zdawała się oplatać wyznawców gęstą siecią fatalizmów. Pochód zamykają żołnierze uzbrojeni lekko. Miał postać dziecka. budzą uczucie zachwytu i łagodnego politowania zarazem.innych państwach starożytności. Dyscyplina etruska – jak ją nazywali interpretatorzy rzymscy – była zbiorem przepisów regulujących stosunki bogów i ludzi. Przeciwnie. Nawet w tej dziedzinie Etruskowie stali się – na swoją zgubę – nauczycielami Rzymian. co wiemy o religii etruskiej. Był to bóg Tages. a więc o metafizyce i moralności. Brąz znaleziony w pobliżu Bolonii przedstawia ją w marszu. – rodzicielka i matka zabobonów 100 101 . istota nadnaturalna.. włócznie trzymane lekko jak pióro przypominają raczej baletmistrzów niż krwiożerczych żołnierzy. Nie należy dowierzać temu. Na krzyk przerażonego Tarchona zbiegli się ludzie. o czym świadczą krwawo tłumione bunty. formalne. następnie piechota.

w małym muzeum miejskim.skodyfikowane w owej dyscyplinie. odkryty w latach 70. Libri fulgurales – zawierające interpretacje piorunów. mógł być zesłany na ziemię tylko pod warunkiem akceptacji wszystkich bogów zwanych wyższymi. Święte księgi Etrusków – jakkolwiek ich tradycja była pierwotnie. że poszczególni bogowie nie mieli charakteru powszechnego. gdy wyraziło swoją zgodę dwunastu boskich towarzyszy Tinii. pełen siły i rozmachu bóg wegetacji. Ustalenie ich listy i atrybutów mało mówi o rzeczach istotnych. jak i społeczeństwa. Brąz ów. Tylko Tinia (odpowiednik rzymskiego Jupitera) dysponował trzema piorunami. dotyczący zarówno życia indywidualnego. Odkrycie punktu. mógł paść. a także fakt. i punktu na ziemi. zwłaszcza religii greckiej. znajduje się brąz w kształcie wątroby. Quirinus). Jego powierzchnię podzielono na starannie wyrysowane figury geometryczne. głosem konkretnego boga. a potem w całej Etrurii. Mars. niebezpieczny. Ta osobliwa kolegialność wskazuje na daleko idącą komplikację niebieskiej hierarchii i wymagała od kapłanów subtelnych metod obserwacji. Jest to więc zarówno mały atlas nieba. zawierający sposoby zakładania miast i budowania świątyń. pokryty napisami. w których środku wpisano nazwiska bóstw. babilońskiej i chaldejskiej. Naczelne miejsce w panteonie etruskim zajmuje trójca niebieska: Tinia. jakim ulegała wiara Etrusków. Pierwszy mógł cisnąć z własnej woli – był to grom ostrzegawczy. Należy przy tym uwzględnić głębokie przemiany historyczne. Opisanie religii nie powinno być uproszczone do inwentarza bóstw. ale związani byli z określonym miejscem. Rodem z Volsinii był Vertumnus – młodzieńczy. Otóż wątroba była w przekonaniu starożytnych siedliskiem życia. Uni. ubiegłego wieku. o tysiącu zmieniających się jak przyroda postaci. w którym rodzi się błyskawica. pozwalało kapłanom etruskim identyfikować przemawiające bóstwo. miastem. Trzeci – morderczy i niszczycielski ogień niebios. traktujące o sztuce wróżenia z wnętrzności (głównie z wątroby) zwierząt. Według wszelkiego prawdopodobieństwa kapłan drobiazgowo badał wątrobę zwierzęcia ofiarnego i zauważona anomalia była dla niego znakiem. czczony zrazu w Populonii. świątynią. jak topografia bogów w żywym ciele. Rzeczą kapłanów było odczytywanie losów ludzi i narodu. konstytucję oraz wykładnię snów i cudów. w który uderza piorun. a dla Etrusków także miniaturą kosmosu. i wreszcie Libri rituales. W miejscowości Piacenza. ustna – dzieliły się na trzy zasadnicze działy: Libri haruspicini. Drugi. podobnie jak tradycja celtyckich druidów. najobszerniejszy zbiór przepisów. Jedenaście rodzajów gromów było we władaniu dziewięciu bogów. . Niebo Tyrreńczyków podzielone było na 16 części. Przemawiali bogowie także piorunami. Menerwa (której w Rzymie odpowiadała męska triada: Jupiter. Opiekun winnej latorośli. W przypadku religii Etrusków jest ponadto sprawą szczególnie delikatną z uwagi na fragmentaryczność dokumentów i silny wpływ wierzeń obcych. był rodzajem podręcznika dla kapłanów badających wnętrzności zwierząt.

tarica i muzyki. Malowidło ścienne przedstawia dwie zmagające się postacie (zapewne niewolników). zbierając tym sposobem na posag. Herodot pisze. Natomiast – rzecz charakterystyczna – prawdziwie gorszące były w oczach Greków i Rzymian obyczaje Etrusków. uczt. Najbardziej znanym bóstwem żeńskim była Turan – etruskie wcielenie śródziemnomorskiej Bogini-Matki – opiekunka kobiet i miłości. ubi ex Tusco more . Wczesne groby etruskie pełne są jeszcze scen myśliwskich. choćby walki gladiatorów. Niezwykle wysoka pozycja socjalna i towarzyska kobiety w społeczeństwie Tyrreńczyków. idąc zapewne za owym wzorem. Można bez przesady powiedzieć. Ale od IV wieku przed Chr. których krew przynieść miała ulgę duszom zmarłych. które mają za przedmiot fatalną – zdaniem autorów – konduitę tyrreńskich kobiet. ma swoją genezę w Etrurii. Cienie zdają się wieść życie beztroskie i radosne. nie było chyba narodu starożytności tak bardzo zwróconego twarzą ku mrocznym zaświatom. że w Lidii (a więc domniemanej ojczyźnie Etrusków) wszystkie dziewczęta uprawiały prostytucję. Można ułożyć sporą antologię tekstów greckich i rzymskich. że potomkowie Eneasza uczynili z Etrusków coś w rodzaju negatywnego wzoru osobowego.miał dźwięczne imię Fufluns. na którym błyszczeć miały ich surowe cnoty. Tarkwiński grobowiec augurów stanowi wstrząsający dokument okrutnych pogrzebowych igrzysk na cześć zmarłych. na malowane ściany domów śmierci wypełzają przeraźliwe jak ptaki nocne demony – Charun i Tuchulcha. Te jednak sprawy znajdowały się poza wrażliwością moralną ówczesnych ludzi.non enim hic. Odwiecznym i niezawodnym sposobem obrażania sąsiada jest podanie w wątpliwość cnoty jego żony czy córki. Przedmiotem zajadłej krytyki był ich stosunek do kobiet. pesymizm (pogłębiający się stale wskutek klęsk politycznych). zgromić nieobyczajnych dziewcząt Tyrreńczyków: . zagrażał obyczajowości Rzymian. stała obecność śmierci – stanowią najbardziej charakterystyczne cechy tej religii. o czym świadczy wzmianka jednego z historyków. Wiele zresztą krwawych widowisk rzymskich.. broniącego się maczugą. poza może Egipcjanami.. To przykładowe wyliczenie bogów może sugerować. Plaut nie omieszkał. Jego orgiastyczny kult. To ewidentne okrucieństwo nie raziło starożytnych i żaden ze znanych nam pisarzy nie czynił Etruskom z tego powodu zarzutu. W istocie. „kobiecość” ich cywilizacji drażniły niepomiernie zwłaszcza Rzymian. że religia Etrusków była pełna radosnej akceptacji świata. Lęk. niezmiernie rozpowszechniony wśród Tyrreńczyków. Jedna z postaci trzyma ogromnego psa na smyczy i atakuje mężczyznę z głową zawiązaną workiem. czarne tło.

Historyk grecki z IV wieku przed Chr. przedstawia życie Etrusków jako nie kończącą się bezwstydną orgię.. pędzą życie wśród uczt i płochych zniewieściałych zabaw. Chyba tylko w cywilizacji kreteńsko-mykeńskiej zdobywają one tak wysoki stopień swobody i niezależności.. nie. Tłum. Wszystko. Ucztom towarzyszyły muzyka i taniec. zarówno apartamenty. że w dziedzinie sztuki życia Etruskowie byli mistrzami. że obok imienia męskiego dodawano nie imię ojca. stanowił ramy egzystencji pełnej intymności i czaru.. Przy stole usługiwała im wielka liczba domowników. „Mieli zwyczaj zasiadać dwa razy dziennie do uczty pośród ozdobnych dywanów z kwiatów i różnorodnych srebrnych naczyń. Teraz stracili już swoją dawną siłę i sławę wojenną przodków. Cechowała ich ujmująca dziecięca lekkomyślność. a ten upadek ma swe źródło być może w bogactwie ich kraju”103... ale imię matki. Na malowidłach ściennych znajdujących się w grobowcach etruskich. Plaut. u boku mężczyzn znajdują się zawsze kobiety. zrazu jednoizbowy. potem o wielu pokojach otaczających atrium.: G. VII. Teopomp. wybranych spośród najwdzięczniejszych i odzianych w mniej lub więcej kosztowne stroje. połcie mięsa i dziczyzny zawieszone na hakach. Związek tych obu odległych kultur narzuca się wyobraźni z jakąś szczególną siłą. Przychocki. jest rzeczą pewną. Sztuka gastronomiczna musiała być znakomita. skłonność do wyrafinowanej elegancji i luksusu. w jakim stopniu pismo etruskie przypomina pismo linearne B. a przedstawiających uczty. Malowidło ścienne w grobowcu Golini w Orvieto przesycone jest smakowitym zapachem kuchennym. Z uderzającym realizmem przedstawiono całe skomplikowane laboratorium smakoszy. jak Ventris. 103 . Dom. kult zabawy. Jakkolwiek było z ową moralnością. zabawy i festyny. Wyjątkową w starożytności i wysoką pozycję społeczną kobiet etruskich podkreśla fakt.Tute tibi indigne dotem quaeras corpore102. Komedia Dzieje Rzymu od założenia miasta. ażebyś na ten sposób ruski / Niegodnie swojem ciałem na posag zbierała”. Uległ temu odczuciu nawet tak ścisły umysł. ks. jak gospodarze i usługujący było wspaniałe. Renesansowe dwory toskańskie są jakby dalekim echem tej cywilizacji. który w swej młodzieńczej pracy próbował ustalić. mądre kucharskie utensylia. mimo małego przecież prawdopodobieństwa historycznych związków. skrzynkowa. 523-524. zależnie od rodzaju przyjęcia. Gdyby zachował się zapis dźwiękowy z życia 102 „.

syna Manesa. O tych śpiewach ludowych. piłkę i wszystkie inne rodzaje gier z wyjątkiem warcabów. mieszali ciasto na chleb i chłostali niewolników”. Powiedzieliśmy.Etrusków. to drugi co innego wymyślał. W końcu. aby nie pożądać jedzenia. zdaniem autora rzymskiego. Po losowaniu więc jedni z nich wywędrowali z kraju. gdy nie ustawał. potem wyrażających treść prośby do niebian. Po wynalezieniu gier tak się wobec głodu zachowali: przez jeden dzień grali bez przerwy. Z całej literatury dramatycznej Etrusków nie pozostało nic. mimowie i aktorzy etruscy szybko zawitali do Rzymu i stali się tam niezwykle popularni (nazwa histrion104 jest pochodzenia etruskiego). zrazu niezgrabnych.) . jakie im było potrzebne. nieustannie obecny głos fletu. podkreślając ich przysłowiową swobodę wypowiedzi i rubaszny sarkazm. ukryty w gąszczu. Życie w Etrurii nie było jednak nie kończącym się festynem. I tak wynaleziono wtedy grę w sześciany. minąwszy wiele ludów. tego bowiem wynalazku nie przypisują sobie Lidyjczycy. lecz coraz bardziej się srożyło. jeśli nie liczyć zabłąkanego i odartego z dzieł. imienia autora tragedii toskańskich. przed Chr. W ten sposób spędzili osiemnaście lat. składających ofiary swym protektorom. pełnych chłopskiej werwy i humoru. przybyli oni do Umbrów. i odpłynęli. niejakiego Volniusa. Pozornie paradoksalny jest ów etruski stop lęku śmierci i wyrafinowanej doczesności. nawiedził całą Lidię wielki głód. wtedy król podzielił wszystkich Lidyjczyków na dwie części i jednej kazał ciągnąć losy na pozostanie w kraju. nad emigrantami zaś swego syna. w Italii. jedli. „Za króla Atysa. Drugim źródłem dramatu były śpiewy rolników. Brzmi to jakby mowa była o duchu w romantycznej balladzie. a także bardzo różnej od rzymskiej koncepcji życia. położonej na wybrzeżu Azji Mniejszej. udali się do Smyrny i pobudowali sobie statki. Nad tą częścią. wabił w sieci dzikie zwierzęta dźwiękiem swego instrumentu. przestając grać. Lidyjczycy przez jakiś czas znosili go cierpliwie. a w drugim dniu. Jego geneza. przy czym to jeden. miała być następująca: młodzi ludzie modląc się do bogów wykonywali szereg gestów. Problem pochodzenia pasjonował już starożytnych. Tancerze. „Przy dźwięku fletu Tyrreńczycy szli do walki na pięści. Najsłynniejszym ośrodkiem tego rodzaju uroczystości była miejscowość Fescennium. drugiej – na emigrację. Kiedy jednak zło nie ustawało. Flecista. akcentem dominującym byłby modulowany. że Etruskowie pojawili się w VIII w. potem. Legenda etruska mówi także o iście orfickiej metodzie polowania. Była to kraina sztuki i posępnej religii. szukali środków zaradczych. Od muzyki i tańca krok tylko do teatru. Zadziwiające zdanie starożytnego obserwatora. której los kazał pozostać na miejscu. gdzie 104 histrion – aktor (łac. który nazywał się Tyrrenos. Na nie włożyli całe ruchome mienie. wspomina Horacy. kostki zaokrąglone. wyznaczył sam siebie jako króla. aby poszukać sobie środków do życia i ziemi. Herodot wywodzi ich z Lidii.

Bo mówiąc o Francuzach (czy o jakimkolwiek wielkim narodzie). że wystarcza. że stanowili pierwszą poważną przeszkodę kolonizacyjnych podbojów. mówi nie bez irytacji. a w dodatku mówili językiem. Nikt natomiast nie męczy uczonych pytaniami na temat pochodzenia Greków czy Rzymian. wziętą od imienia królewskiego syna. ich cywilizacja powstała i rozkwitła w Italii..” – Herodot. jak jest w istocie. po wyliczeniu przodków dochodzi do Herkulesa. kiedy mówi o Leonidasie. oni sami określali się mianem Rasenna. jak kształtował się ten naród na Półwyspie Apenińskim. który przypominał dialekt autochtonów z Lemnos przed podbojem tej wyspy przez Ateńczyków. Posiadali bowiem kulturę i organizację polityczną bardzo zbliżoną do greckiej. istnieją dla nas niepełnie. Niezależnie od tego czy byli autochtonami. podpierając tę historyczną postać mitycznym praszczurem. a była zapewne dziełem wielu czynników. ale nie mieścili się także zupełnie w kategorii barbarzyńców. Hammer. że na pojęcie tego narodu złożyły się ludy tak różne. żeby poprzestać tylko na pierwszych z brzegu wyliczeniach. s. W jednej ze swoich prac Massimo Pallottino. czy pochodzili ze Wschodu. Ich dzieła pełne są zmyślonych najczęściej genealogii. ale co robić z bardzo ludzką ciekawością i potrzebą dochodzenia początków. w które uwikłani byli starożytni? Franz Altheim i Massimo Pallottino proponują. op. wiemy.założyli miasta i po dziś dzień mieszkają. jak Celtowie. Tajemnica języka etruskiego pociąga od przeszło trzech wieków umysły badaczy. Dionizy z Halikarnasu ma ich za autochtonów. Irytacja uczonego jest słuszna. Jeszcze jeden kamień do ogrodu maniaków etnicznej czystości narodów. Inni historycy jako kolebkę Etrusków podają wyspy Morza Egejskiego. Rzymianie – Tusci. Etrusci. aby w salonie pojawił się badacz umarłej cywilizacji. Herodot. ks. Rzymianie. wywodzonej od bohatera-protoplasty. papież etruskologów. o czym świadczy odkryta kamienna stela nagrobna. ale o genezę Tyrreńczyków. Nie tylko dlatego. Współcześni uczeni opowiadają się raczej za teorią wschodniego pochodzenia Etrusków. który ich tu przywiódł: od niego tworząc swe miano. których pochodzenia nie znamy. nazwali się Tyrrenami”105. Tłum. a nie czystego szczepu.: S.. Nazwę Lidyjczyków zastąpili inną. Ci. a nie. Widzimy zbiorowość przez pryzmat jednostki i rodziny czystej linii genealogicznej. . tych samych. Ligurowie.. Dla Greków byli Etruskowie niepokojącą zagadką. cit. Rozumieli tę potrzebę dziejopisarze starożytni. pod wieloma względami jej równą. tak samo skomplikowane i zagadkowe jak geneza Etrusków. Tyrrenoi. 105 „Za króla Atysa. Grecy nazywali ich Tyrsenoi. Rasna. etnicznej mieszanki. Frankowie. Jak wyjść z błędnego koła domysłów i hipotez. nosząca inskrypcje w języku zbliżonym do etruskiego. jakby te problemy były do korica wyjaśnione i powszechnie znane. I. aby pytanie o pochodzenie Etrusków zastąpić sensowniejszym pytaniem. a zasypany jest pytaniami nie o co innego. 65-66.

Liczba etruskich przekazów językowych jest wprawdzie spora. ale nie rozumiemy ich. Lista tych eksperymentów jest długa. że odkrył kolumnę całą pokrytą pismem. Inaczej mówiąc. Czyż nie był to tak bardzo pożądany tekst dwujęzyczny łacińsko-etruski? Poprosiłem i otrzymałem bezzwłoczne pozwolenie mego informatora na przebadanie jego posesji.Odczytanie nieznanego pisma jest zwykle poszukiwaniem odpowiedników fonetycznych i sensu znaków. należący bez wątpienia do kilku budynków z epoki rzymskiej. którą w języku Etrusków zastąpiło „u”). starają się rozszyfrować etruski bez tej dodatkowej pomocy. Fonetyka natomiast tego języka jest zdecydowanie różna od greckiej (np. Z językiem etruskim sprawa jest diametralnie inna i wręcz paradoksalna. liczy 1500 słów) teksty są krótkie i rozpaczliwie monotonne. różnorodny. Zanim szczęśliwe odkrycie da im w rękę wymarzony tekst dwujęzyczny. Ale język Tyrreńczyków okazał się wyjątkowo oporny wobec tych prób. Niemal wszystkie to epigrafy nagrobne w rodzaju „Vel Partunus syn Velthura i Ramta Satinei umarł w 28. Wydobyto stos kamieni. co zrobić z ogromnym kamieniem. asyryjskim. Francuski etruskolog Raymond Bloch opowiada. drugą część znaki zupełnie dla wieśniaka niezrozumiałe. jak to zakładają. terminy podobne. Nie wiedząc. egipskim. ściśle – rozumiemy niewiele. który. roku życia”. „Łatwo można wyobrazić sobie moją emocję. Niewdzięczny materiał nie zniechęca jednak badaczy. spokrewniony jest z etruskim. Ta bogata cywilizacja przekazuje nam zamiast poematu i świętych ksiąg. Tak było z hieroglifami czy pismem klinowym. Część kolumny pokrywały znaki alfabetu łacińskiego. czego się spodziewałem. zakopał go po prostu w ziemi. Cierpliwi językoznawcy próbowali wyjaśnić ciemne teksty hebrajskim. wyszukują powtórzenia. Posiłkują się sporą już wiedzą o religii i cywilizacji Etrusków. których istnienia mamy prawo się domyślać. pracują niejako wewnątrz badanego języka. przechowywany w Zagrzebiu. beznadziejnie szary zbiór klepsydr. Materiał lingwistyczny nieznanego pisma. że tyrreński alfabet wywodził się prawdopodobnie z greckiego i poszczególne znaki reprezentują zgłoski podobnie jak w greckim. ale poza trzema cennymi znaleziskami (z których największy. w każdym razie nie to. Inni stosują metodę indukcyjną: rezygnują z pomocy innych języków. zupełny brak samogłoski „o”. Wiemy. ale żaden z bloków wydobytych nie nosił najmniejszego śladu jakichkolwiek . doprowadziły na razie do rezultatów skromnych. musi być dostatecznie duży i. jak to w czasie prac archeologicznych w Toskanii właściciel badanego terenu zwierzył się. które staramy się odczytać. bo wynosi 10 000. wymagające wielkiej ostrożności i subtelności. system alfabetyczny Etrusków (mimo zmian. greckim. Niestety! Kopanie nie dało nic. Obie metody. hetyckim czy dialektami italskimi. tytułów w hierarchii społecznej czy faktów znanych skądinąd. Jedni posługują się metodą dedukcyjną: podkładając pod tekst etruski jeden ze znanych starożytnych języków. jakim ulegał w ciągu wieków) jest nam znany. które mogą odnosić się do praktyk religijnych rytuałów. Otóż potrafimy dość łatwo czytać teksty etruskie. co najważniejsze.

Wykopaliska prowadzone w Kampanii. „Etruskowie nie są ani teorią. Nadzieja natrafienia na taki dokument. to doświadczeniem”106. ogłoszenia i dekrety. Zamiast monotonnego mamrotania tekstu pozwolono nam oglądać tę cywilizację. zawierające cenne materiały. 106 Etruskowie. szukają nie prawdy obiektywnej. a także w Azji Mniejszej. dziś już przezwyciężona teoria „postępu” sztuki..H. chciałem wyjaśnić przyczynę tej tajemnicy. aby uniknąć wszelkiej niedyskrecji i skryć się przed ciekawym spojrzeniem przechodniów i sąsiadów.: A. przeszukiwał zapewne swoją posiadłość w nadziei znalezienia etruskich przedmiotów. Mój informator. Nie po raz pierwszy sztuka zastępuje pismo. właśnie w mało eksplorowanych miastach. staje się znakiem i świadectwem utrwalonej obecności.. . Rozszerzyłem teren moich poszukiwań.. Jeśli są czymkolwiek. Lawrence. Być może. wieśniak. Tłum. te poszukiwania odbywały się w nocy. rozbijając młotem i zużytkował jako budulec. Zawiedziony i podniecony jednocześnie. co się często w różnych krajach zdarza. a więc na terenach ścierających się wpływów etruskich i greckich. Potrącałem wzrokiem w muzeach etruskie brązy. Nigdy jednak nie przyznałby się do tego świętokradztwa”. Także inne wyjaśnienie wydaje się prawdopodobne: inskrypcja została rzeczywiście odkryta. rzeźby nagrobne wydawały mi się rzymskimi kopiami. pozwalający odtworzyć życie polityczne i prywatne Etrusków. Jest to ogromna szansa. że istniały dokumenty etrusko-rzymskie.. Długi czas byłem ślepy na sztukę etruską. Mimo licznych niepowodzeń uczeni nie kapitulują. Otóż jest rzeczą więcej niż prawdopodobną. być może zniszczył ją. dotyczące administracji czy innych spraw publicznych. jak to się często zdarza. ale kontaktu. Dotychczasowe badania prowadzone były przeważnie w obrębie nekropoli. a epoka etrusko-rzymska trwała aż do trzeciego wieku naszej ery. Do końca XIX wieku ich sztuka uważana była za mało interesującą kopię sztuki greckiej. Nocą wyobraźnia poszukiwaczy skarbów staje się bardziej żywa i śmiała. ale daremnie. Fragment ten dobrze ilustruje pasjonującą grę archeologii z przypadkiem. jak pisze D. jak twierdził.napisów. ale nasz poszukiwacz skarbów zamiast ją zakopać. że zwycięzcy nie wytępili zwyczajów i języka zwyciężonych. Przeżyłem w skrócie historię pogardy i olśnienia Etruskami. Ci ostatni. Nie jest to rzeczą niemożliwą. ale także dla amatorów. jest tym większa. a nie miast. Otóż. ani tezą. nie tylko dla naukowców. Ubóstwo przekazów pisanych wynagradza w dużym stopniu bogaty materiał z dziedziny sztuki.. słyszano o moim pragnieniu znalezienia inskrypcji łacińsko-etruskiej i zrealizowano w wyobraźni przedmiot moich pragnień. gdyż cała okolica bogata była w toskańskie groby. U podstaw tego osądu leżała pozytywistyczna. mogą przynieść wyjaśnienia zagadki. Zabłudowski. jakby to były drugorzędne dzieła Greków. Piękna walka inteligencji z tajemnicą trwa..

Koroną antyku miała być naturalistyczna rzeźba grecka okresu hellenistycznego. Zły akademicki gust, połączony z przeszczepioną z dziedziny nauk społecznych teorią – unicestwiał Etrusków. Jules Martha, w książce swojej Sztuka etruska, wydanej w roku 1889, mógł spokojnie obwieścić, że sprowadza się ona do mniej więcej nieudolnych naśladownictw. Ale od początku naszego wieku perspektywy, wrażliwość gwałtownie się zmieniły. Przyczyniły się do tego niemało rewolucyjne programy i manifesty sztuki współczesnej. Uwaga historyków, krytyków, a także publiczności skierowała się na okresy i szkoły określane dotychczas pogardliwie jako prymitywne, schyłkowe, barbarzyńskie w stosunku do ideału klasycznego. W polemice z tym ideałem sztuka Etrusków stała się jednym z ważniejszych argumentów. Owe polemiki i próby przewartościowania nie wyjaśniły jednak kapitalnego i jednego z najbardziej zawikłanych problemów historii sztuki, a mianowicie problemu artystycznej autonomii i oryginalności plastyki etruskiej. Mówiono wprawdzie o takich wyróżniających cechach dzieł Tyrreńczyków, jak intensywność wyrazu, osiągnięta przez zaakcentowanie szczegółu z uszczerbkiem dla mało jakby cenionej harmonii całości, zmysł ruchu, zamiłowanie do malarskiego szkicu, swobodna, otwarta struktura dzieła, a także tendencja do form abstrakcyjnych. Wszystko to pięknie powiedziane, ale obcowanie ze sztuką etruską było dla mnie nieustanną huśtawką zachwytu i rozczarowania, rozbrajało zmysł krytyczny i zdolność analizy. Przygoda, którą warto polecić niecierpliwym i klasyfikatorom. Dla wielu kontakt z dziełem sztuki zasadza się na potwierdzeniu przyjętego wzoru piękna. Dla tych sztuka etruska będzie szczelnie i nieuchronnie zamknięta. Aby ją w pełni odczuć, należy wyrobić w sobie zdolność spontanicznego, bezpośredniego reagowania, radosną ciekawość rzeczy innych od tych, które przyzwyczailiśmy się akceptować. Lekcja Etrusków jest lekcją wyzwalania się od przesądów estetycznych na rzecz trudnej do zdefiniowania, bezinteresownej gry oczu z przedmiotem. Uczucie potęgującego się chaosu towarzyszyło mi w czasie poznawania nowych etruskich nekropoli, nowych brązów, nowych rzeźb. Trudno pochwycić jakąś wyraźną linię rozwojową tej sztuki czy sensowny, wyjaśniający podział na szkoły i okresy. Niewątpliwe arcydzieła, bez których nasze muzeum wyobraźni byłoby uboższe – Apollo z Veii, sarkofag małżonków z Caere, przemieszane są z przedmiotami sztuki, których seryjny charakter i artystyczna wtórność rażą i odpychają. Niemal w każdym dziele Etrusków zawarte są trzy czasy: dziedzictwo bardzo dalekiej przeszłości, współczesny wpływ sztuki greckiej i antycypacja sztuki rzymskiej. W dziedzinie artystycznej, podobnie jak w życiu, Etruskowie wydają się być w ciągłej pogoni za nieuchwytną formułą i krystalizacją. Melancholijna promenada: Cerveteri, Tarkwinia, Volterra, Veii; pagórki kamiennych grobowców dokładnie zarosłe trawą. W królestwie pinii, świerszczy i cyprysów, płytko pod

ziemią utrwalone na ścianach uczty, polowania, balet. Najgłębiej w pamięci zapisują się rzeźby nagrobne. Mężczyzna oparty na łokciu, z uniesioną głową, okryty draperią, która odsłania jego tors, jakby wieczność była długą, gorącą nocą letnią.

Lekcja łaciny

pierwej. skoro. ut primum – skoro. ubi primum. Fasada bez ozdób. Wergiliusz. trzypiętrowy gmach o dużych oknach. rządzi pragnienie szczęścia. gdy. ut – kiedy.Jeśli więc i Tobą. ut. na szantaż. Tłum. simulac. donec.: S. quod. aby w nich nie było miejsca na oszustwa.” – żaba. Satyry. Odpowiedź na list Francesca. odtąd. simul. Bolesław Miciński. priusquam. cum – równocześnie. powtarzaj: rana. kiedy. simul – jednocześnie.. rana107. ubi – gdy. ranae.. simulac – skoro tylko. ut primum. a na szczycie schodów potężny posąg patrona 107 108 „rana. Tłum. Kalinkowski. simulaque – równocześnie.: S. dum. Jeśli wyróżniał się czymkolwiek. żaby itd. z czerwonym. ranam. ale nikt nas o zdanie nie pytał – pouczenie Juwenalisa skierowane do wychowawców młodzieży – „Maxima debetur puero reverentia”110. quod – o ile.. 109 Szczęśliwy. antequam – zanim. antequam.). to surową prostotą. Georgiki. dum – podczas gdy. priusquam – wprzód. kto zdołał poznać przyczyny wszechrzeczy (łac.. kiedy. spadzistym dachem. Poznaj zawiłość zdań czasowych: ubi. Juwenalis. Najstosowniejsza byłaby łacińska sentencja w rodzaju „Felix qui potuit rerum cognoscere causas”109 lub. Wchodziło się przez ciężką bramę. na kłamstwo. 110 . cum.108 A przede wszystkim zapoznaj się ze strukturą zdań warunkowych. rana. 2. ubi primum – skoro tylko. Kalinkowski. Pod płaskorzeźbą jakby miejsce na napis. 14. Był to biały. ranae. Dziecku należy się szczególny szacunek (łac. jeśliby nas ktoś pytał o zdanie.). 47. kochany Francesco. 490. donec – dopóki. tylko na szczycie znajdowała się płaskorzeźba przedstawiająca orła. ranae. obywatela rzymskiego I Gimnazjum stało na wzgórzu. jak wszelkim stworzeniem. simulaque. Schody.

Nic nie pomogły surowe zakazy. należało rozpoznać przeciwnika tak dokładnie. którego dla słodyczy charakteru nazywaliśmy Rózią. i nie wisiały żałośnie za duże. W gimnazjum panował kult rozumu. kiedy po raz pierwszy wszedł. Szatnia znajdowała się na samym dole w rozległej suterynie. a on przechadzał się między rzędami. aż do klasy z zapachem pokostu. Gorycz ich porażki łagodził zapewne fakt. Los obdarzył nas uroczym opiekunem klasy. Zaraz pierwszego dnia naszą uwagę zwróciła grupa uczniów trzymających się jakby na uboczu. autorytetem. lustrował jak dowódca swój oddział przed defiladą. Poruszali się swobodnie i patrzyli na nas z góry. zdawałoby się. Byli naprawdę inni. W porównaniu z nimi byliśmy jak kukły na wystawie sklepu z konfekcją. Szczególną naszą zazdrość budziły sukienne spodnie świecące na pośladkach jak lustro. . co było atrybutem przewrotnej gimnazjalnej elegancji. skóry. Staliśmy przed ławkami. Była to jakby kuchnia szkolnych woni – prochu. szczegół stał się materialną przyczyną uczniowskiego zwyczaju. nie licującego z powagą zakładu wychowawczego.). jaki przystoi weteranom. a więc pachnącym kamieniem. żółtodziobów. lecz wrażenia węchowe. nic bardziej nie wpływa na rozwój okultyzmu niż urzędowy racjonalizm. Nie wiem. Stamtąd szło się długim korytarzem z kamienną posadzką. nadawało ich twarzom gorzką wyniosłość. Moja lękliwa wrażliwość nowicjusza rejestrowała z początku najmocniej nie obrazy. Potem kazał nam siadać i 111 Powtarzanie jest matką nauki (łac. Trwało to długo. wilgotnej odzieży i strachu. najeżony niebezpieczeństwami świat szkoły. Natomiast matematyk i łacinnik budzili świętą grozę. chociaż cały był zaprzeczeniem wiejskiej dobrodusznej gamoniowatości. W dostojnej bieli patrona ów lewy but był niepokojąco czarny i wypolerowany od licznych dotknięć. że zbyt dosłownie pojęli zasadę „Repetitio est mater studiorum”111. Gipsowo blady król miał wysunięty lewy but i ten nieważny. bez żadnej zażyłości z ciałem. dlaczego ten ostatni nosił u nas przydomek Grzesio. które uchronić nas miały od złych uroków. niedostatecznych not zwanych baniakami i straszliwego gniewu naszych preceptorów. przyczyny cyklony noszą dźwięczne kobiece imiona. jak to było możliwe. Myślę. zapewne. a właściwie wkroczył do naszej klasy. To oni pierwsi wprowadzili nas w skomplikowany. siwym polonistą. oddawaliśmy się tym magicznym praktykom z ciemnym chłopskim uporem. Z tej samej. Zdawało się. które doświadcza.naszej szkoły. że przejawiała się w tym piękna ludzka dążność do oswojenia spraw i zjawisk niepojętych i budzących przerażenie. ale. kredy i wilgotnej tablicy. że cieszyli się wśród nas. tak jak nasze. Ponieważ każdy z naszych profesorów był indywidualnością. jak wiadomo. patrzył na nas badawczo. jeśli nie oryginałem. Pamiętam dobrze ten dzień. Repetenci. Ich szkolne niebieskie mundury nie były nowe. Życie.

kto wygra ten pojedynek. Na drugi dzień poszedłem zwiedzać Forum metodycznie w pełnym świetle słońca. jeśli powiem. arena w Arles czy teatr w Orange. otoczone lawą asfaltu. źródło Juturny. to w zupełnie innym znaczeniu tego słowa. Obraz był widmowy. czyli Gallia Narbonensis112. ostatecznym kształtem wszelkiej dumy i potęgi. Maison Carrée. Prowansja – podobnie jak 112 Gallia Narbonensis – Prowansja i Langwedocja . że nie czułem się zagubiony wśród kamieni. W naszych zeszytach kopiowaliśmy posłusznie plan Forum. Ale jednocześnie prześladowała mnie myśl. tak nam się przynajmniej zdawało. Nie chcę. że nie będzie nas zachęcał do nauki. co spotkałem na granicy Brytanii i Szkocji. po której toczyły się ze zgiełkiem i hukiem świetliste pojazdy. Wspominam o tym z wdzięcznością. To. Przebywałem wówczas w Anglii w zupełnie innych zamiarach niż studiowanie śladów Rzymian. W zimnym świetle reflektorów to centrum starożytnego świata było wielką szacowną rupieciarnią. że odczucie owej wielkości zaskoczyło mnie niespodziewanie w kilka lat później w miejscowości New Castel w drodze do Szkocji. Niechaj nie będzie to poczytane za polowanie na paradoksy. Potem. kamienie zjadane przez czas. począwszy od Łuku Septymiusza Sewera aż do Bazyliki Konstantyna i Portyku Nerona. dnem. Padały tajemnicze nazwy: Curia. jak to. Lapis Niger. resztki portyków. liczy tylko na nasz rozsądek i poczucie odpowiedzialności. nie należały już wówczas do Cesarstwa Rzymskiego. że nie należy szukać Rzymu w Rzymie. Była noc. Pierwsze swoje kroki skierowałem na Forum. Objaśnienia miały nastąpić później. że nie tutaj przemówi do mnie wielkość tej cywilizacji. nie w orszaku. Ziemie. Basilica Iulia. Nie było wątpliwości. więc Forum było zamknięte. W tym czasie znałem już nieźle południe Francji. nie należały nigdy w sensie politycznym. eschatologią cywilizacji. ale Pont du Gard.podał listę lektur obowiązujących i nadobowiązkowych. na których urodziłem się. Ściśle mówiąc. ni stąd. nie zrobiły na mnie tak wielkiego wrażenia i nie skierowały myśli na nowe tory. bo w końcu młodzieńcy rzymscy w naszym wieku przywdziewali togę męską i gotowali się do rządzenia największym imperium świata. Patrzyłem tedy z Kapitolu na łuki. Via Sacra. Odcięte od nocy było jak fotografia. przy całej świetności tych zabytków. Na razie nasz profesor zadowolił się uwagą: „Być może przyjedziecie kiedyś do Rzymu w orszaku prokonsula. Do Rzymu przyjechałem dwadzieścia lat później. Powinniście zatem poznać główne budowle Wiecznego Miasta. Jeśli należały. Portyk Pereł. żebyście się pętali po stolicy cezarów jak nieokrzesani barbarzyńcy”. Rostra. Powiedział. ale sam. niewiele z tego rozumiejąc. ni zowąd. a więc nierzeczywiste. jest zasługą mego profesora łaciny. zaczął rysować na tablicy plan Forum Romanum.

W New Castel. co mogłoby wywołać jakąkolwiek estetyczną ekscytację. a więc na krańcach ówczesnego świata. nie było ani marmurowej świątyni. składającej się z dwu legionów. Ale Cezar znów popełnił fatalny błąd. więc umysł włączał do imperium te podbite prowincje bez zdziwienia i sprzeciwu. przecinający całą wyspę – najdalej na północ wysunięty szaniec cywilizacji. ani nawet łuku tryumfalnego. Najlepszym sprzymierzeńcem Cezara był brak zmysłu politycznego jego przeciwników. Juliusz Cezar nie stoczył z nimi żadnej decydującej bitwy. Był tam natomiast dobrze zachowany wał ziemny. pogarszająca się pogoda. Przeciwnie. niskimi chmurami. Wyspiarze czekali na najeźdźców. Po raz pierwszy wojska rzymskie pod wodzą Juliusza Cezara stanęły na wyspie pod koniec sierpnia roku 55 przed Chr. że stawili opór najeźdźcom dopiero w okolicy dzisiejszej Canterbury. Wiadomości o jej kształcie. Najbardziej znana była prawdopodobnie relacja Pytheasa. licząca 800 okrętów. dzikim plemionom barbarzyńców. była niedostatecznie przygotowana i omal nie skończyła się klęską armii inwazyjnej. w miejscu mego nawiedzenia Rzymem. a wojska jego płytko zagłębiły się w niegościnny kraj. już od momentu lądowania zadawali im poważne straty.Hiszpania czy Dalmacja – należała do Rzymu w sposób niejako naturalny dzięki temu samemu niebu i przyrodzie. Ta śmiała operacja wojenna nastąpiła nagle. jeśli nie poza granicami geograficznej rzeczywistości. a nade wszystko zniszczone przez fale przypływu części floty zmusiły wodza do zawarcia pokoju zaproponowanego przez Brytów i wycofania się do Galii. Gdyby Brytom udało się zniszczyć flotę rzymską. Trudności aprowizacyjne. Ogromna flota. w pobliżu wyspy Thule. a pełne były fantastycznych informacji. Dla przeciętnego Rzymianina Brytania leżała na granicy. Brało w niej udział 5 legionów i 2 tysiące jazdy. ale dość wątpliwy i drogo okupiony połowiczny sukces. ciągnący się przez pagórkowaty teren w linii niemal prostej od ujścia rzeki Tyne na zachodzie aż do zatoki Solway na wschodzie. dosłownie nic. tam pod nawisłymi. zasobach i zamieszkujących ją ludach były mętne. która usiłowała się bronić przeciw nie podbitym. nic. Nie była to co prawda klęska. Na 113 Massilia – dzisiejsza Marsylia . z których padał przejmująco zimny deszcz. lekceważąc prawa morza i część jego okrętów pochłonął żywioł. przesłanie Rzymian było czymś niezwykłym i jakby graniczyło z zuchwałym szaleństwem. Druga kampania w rok później była zakrojona na daleko szerszą skalę niż pierwsza. żyjącego w czasach Aleksandra Macedońskiego. legiony byłyby wydane na łaskę i niełaskę tubylców. Jak doszło do podboju Brytanii? Wyspa leżała daleko. greckiego podróżnika z miejscowości Massilia113 w Galii. poza kręgiem żywotnych interesów imperium. tak przeraziła Brytów. pochodziły od żeglarzy i kupców. poza basenem Morza Śródziemnego i jak się może wydawać.

„który chciał więcej zdobyć. wyprawa do Brytanii równoważyła w pewnym stopniu sukcesy wojenne na wschodzie jego konkurenta do władzy. Camille Julien zaś widzi w tym przejaw charakterystycznej dla Cezara żarłoczności. Gdyby wojna przybrała taki właśnie obrót i przeciągnęła się ponad jeden rok. było bowiem teoretycznie możliwe. Trudno jednak powiedzieć. Rzymianie zmuszeni byliby się wycofać. Zrazu większość ludów południowo-wschodnich Brytanii zjednoczyła się pod naczelnym dowództwem króla Kasywelaunusa i stosowano najsłuszniejszą taktykę walki podjazdowej. jeńców i nakładając na podbite ludy haracz. Jérome Carcopino – operacją prestiżową bez żadnej przyszłości. Historyk francuski Albert Grenier nazywa wyprawę do Brytanii ekstrawaganckim i szalonym przedsięwzięciem. zabierając łupy. czyli partyzantki. Podobnie jak mieszkańcy Galii ich celtyccy pobratymcy z wyspy nie potrafili zorganizować się pod jednym dowództwem. i to ze znacznymi stratami. nieźle uzbrojeni. Cezar skorzystał z pierwszej okazji i zawarł pokój z Kasywelaunusem. Nie było to zapewne tylko wynikiem namiętnego pożądania pereł. Pokój zresztą korzystny dla Rzymian. to znaczy napadać na tabory i zabłąkane na bezdrożach oddziały. że Brytania – czy choćby jej część – weszła w skład imperium. przewagi oręża rzymskiego na legendarnej wyspie wywołały w Rzymie entuzjazm niebywały. Ponieważ z Galii nadchodziły niepokojące wieści o buntach. niż mógł utrzymać”. Nie posiadali także żadnego rozsądnego planu strategicznego. aby skutecznie stawić czoło armii inwazyjnej. jest mało sensowne.to zapewne liczył nie mniej niż na męstwo swoich żołnierzy. aby przeciwstawić się najeźdźcom. taktykę nękania legionów. i wreszcie. . Wielu historyków niepokoiło pytanie. Ale dość szybko nastąpił konflikt w obozie przeciwników Cezara i królowie poszczególnych plemion zaczęli paktować z wodzem rzymskim. że intencje przyszłego dyktatora były bardziej prozaiczne i kalkulowane na zimno: pragnął po prostu wzbogacić siebie i swoje legiony. Systematyczny podbój rozpoczął się niemal sto lat po wojennej ekskursji Cezara. jak sugeruje Swetoniusz. bo z kampanii. po co Cezar wdał się w tę ryzykowną awanturę. która mogła zakończyć się ich klęską. ciężko posuwających się w głąb nieznanego kraju. I rzeczywiście. Rzymianie mieli wówczas daleko więcej szans na ujarzmienie tej mglistej wyspy. Wydaje się jednak. A przecież byli liczniejsi niż najeźdźcy. oblanej zimnym morzem. a ich naturalnymi sojusznikami były lasy i bagna. należało unikać frontalnej rozprawy i stosować niewygodną dla legionów taktykę małej wojny. zwłaszcza że w tym wypadku wyspiarze robili wszystko. Doradzanie po dwu tysiącach lat wodzom przegranych kampanii jak należało postąpić. wyszli jako zwycięzcy. a także zabezpieczyć zdobytą Galię od ataku z zachodu. Pompejusza. Aby zwyciężyć. że pewnego dnia Brytowie mogą przyjść na pomoc swoim celtyckim pobratymcom z kontynentu. co jest szczególnie ważne. co stanowi ulubioną rozrywkę pisarzy historycznych.

obrazili Rzymian żądaniem wydania zbiegów. W roku 43 po Chr. W stolicy świata przebywała garść emigrantów politycznych z wyspy. Wojska lądują w trzech różnych punktach i armia rusza na zachód. niezłe rozpoznanie przeciwnika i jego kraju. późniejszy pierwszy zarządca Brytanii. Zwyciężają wprawdzie Rzymianie. licząca około 40 tysięcy ludzi. Ten ostatni umiera wkrótce i przez długie lata Karatakus. boski Klaudiusz bowiem „pragnął chwały rzeczywistego tryumfu”116. „Przez dziesięć długich lat Karatakus był kolcem wbitym w ciało armii rzymskiej i zdobył wiele sukcesów większych lub mniejszych. Taktyka wyspiarzy zasadza się. w Germanii. Richmond. wyrusza na podbój Brytanii armia rzymska składająca się z czterech legionów. Żywoty Cezarów. kiedy to zaryzykował wszystko i stracił wszystko w ostatniej druzgocącej klęsce” – mówi angielski historyk Ian A. Mówi o tym lakonicznie Swetoniusz: „tumultuantes Britannos ob non redditos transfugas”114. dwudniowej bitwy dochodzi nad rzeką Medway. na wykorzystaniu naturalnych linii obrony i przeszkadzaniu Rzymianom w przeprawach przez rzeki. była to jak na owe czasy wcale potężna armia. jak i o stosunkach społecznych. Po przekroczeniu Tamizy legiony zatrzymują się w oczekiwaniu na przyjazd cesarza. ale ich przeciwnik nie jest bynajmniej rozbity. Jeśli doliczymy do tego wojska pomocnicze (auxilia115) oraz oddziały galijskie i trackie. władca księstwa położonego nad środkową i dolną Tamizą. Brytowie popełnili fatalny błąd. spowodowanym niegodziwościami meteorologii. Na czele wyprawy staje legat konsularny Aulus Plaucjusz. Siły Brytów znajdują się pod dowództwem Karatakusa i Kogidumnusa. Tłum. XX Valeria Victrix z Novaesium (obecnie Neuss) i XIV Gemina stacjonująca nad dolnym Renem.Posiadali przede wszystkim dość szczegółowe informacje. Niemirska-Pliszczyńska. na wybranym przez niego terenie. Swetoniusz. będzie głową antyrzymskiego oporu.) rzymskie wojska pomocnicze. którzy dostarczali cennych wiadomości zarówno geograficznych. następcy Nerona. Wojna stała się nieunikniona. Brytania była penetrowana przez rzymskich kupców. Były to legiony: II Augusta z Argentoratum (dzisiejszy Strasburg). Do ciężkiej. Dla wielu historyków udział cesarza był z 114 115 116 „właśnie buntowali się Brytowie z powodu zatrzymania [przez Rzym] ich zbiegów” (łac. ale historia wspominając o jego walkach mówi tylko o jednej wielkiej bitwie. wygnany i wyzuty z władzy przez syna i szukający na dworze cesarskim sprawiedliwości. jak ów nieszczęsny Kunobelinus. jak się zdaje.: J. Przybył z pewnym opóźnieniem. a także prowokowali zamieszki na wybrzeżu galijskim. Do tych formacji doszła jeszcze legia IX Hispana z Pannonii (dzisiejsza Austria). za panowania cesarza Klaudiusza. Trzy czwarte sił operacyjnych stanowiły wojska stacjonujące nad Renem. .

Nie należy sobie jednak wyobrażać. ale archeologowie odkryli dramatyczne szczątki. krwawej i niejasnej. ruchy wojsk. zapewne pospiesznie założony w czasie oblężenia. z którymi walczyli Rzymianie. Nie były to zapisy świadków naocznych. bo całe dzieje podboju są jakby fresk zatarty w wielu miejscach. mówi tylko. a wówczas dowódcy II legionu. niepodobna nawet czasem wymienić nazwy ludów. Czego nie mógł dokonać oręż. Niemirska-Pliszczyńska. że zdobywanie Brytanii polegało tylko na posuwaniu się potężnego walca wojennego. Niektórzy robili to szczerze i jak się zdaje z przekonania. król i namiestnik Augusta w Brytanii (łac. jak ów Kogidumnus. a mianowicie o względy prestiżowe. Właśnie niejasnej. który przystał na współpracę z najeźdźcą. który niszczył i tratował wszystko. władca królestwa Verica (w Sussex). Ale są to tylko propagandowe dekoracje tej wyprawy długiej. Żywoty Cezarów. „stosownie do starego i od dawna już przez naród rzymski 117 118 119 Swetoniusz. po czym pospiesznie wraca do Rzymu. jakie zachowały się w pismach historyków cesarstwa. zlokalizować główne bitwy i potyczki. a w stosie pacierzowym jednego z obrońców tkwi pocisk wyrzucony zapewne z machiny wojennej Rzymian. Na przykład biograf Wespazjana. a nawet przyznano wyjątkowy tytuł rex et legatus August i in Britannia119. Dlatego trudno teraz zrekonstruować te wydarzenia. lecz informacje czerpane z „drugiej ręki”. więc pozwolono mu rządzić jego ludem. Chodziło zresztą o coś zupełnie innego. zwanej euthytonos. Był jednym z pierwszych. Tłum. z koniecznym oczywiście okrojeniem suwerenności: przysięgą na wierność cesarzowi i zobowiązaniem lojalności wobec Rzymu. W obrębie wałów obronnych odkryto cmentarz wojskowy.wojskowego punktu widzenia bez znaczenia dla całej kampanii. Nic nie wiemy szczegółowego o zdobyciu fortecy Dunum (obecnie Maiden Castle).) . że pokonał on dwa silne szczepy tubylców i zdobył ponad 20 fortec. często bardzo sumaryczne i niedokładne.: J. Ziemia zachowała wiernie wymowne ślady walk. z których odczytać można los obrońców tej cytadeli. Tylko tyle. lokalni przywódcy i królowie plemienni wchodzili w układy z najeźdźcą. „Rzym chciał widzieć swego władcę w wieńcu zwycięzcy”117. późniejszego cesarza. gdzie „odbył tryumfalny wjazd z największym przepychem”118. Działo się tak głównie dlatego. podać przebieg poszczególnych kampanii. dokonywała polityka. że Rzymianom wcale nie zależało na niszczeniu struktury społecznej kraju i zastanej hierarchii władzy. Nie jesteśmy jednak całkiem bezradni. Tamże. Była to afera peryferyjna i jej dzieje trzeba odtworzyć z rozproszonych fragmentów. I Klaudiusz wkracza na czele legionów do Kamulodunum (Colchester). W czaszkach szkieletów znaleziono odłamki rzymskich mieczy. stolicy króla-wygnańca Kunobelinusa.

deklarowali poddanie się woli zdobywców. natomiast XIV najdalej na północnym zachodzie w Wroxeter (Viroconium). arsenał.: S. przede wszystkim broni. jakimi skuwano niewolników. a także – rzecz osobliwa – łańcuchów. że tam właśnie opracowano plany antyrzymskich powstań. ekwipunku wojskowego. w której ponosi klęskę i ratuje się ucieczką na dwór królowej Brygantów Kartymandui. t. Na tej wyspie znajdowali schronienie ci wszyscy. a nie. wydaje zakutego w kajdany wodza w ręce Rzymian w roku 51 po Chr. inspiratorami rzymskiego oporu byli druidowie123. Tłum. by jak król Icenów Prasutagus przemienić się ze sprzymierzeńców w rebeliantów. żeby jako narzędzie niewoli także królów posiadać”120 – komentuje trzeźwo Tacyt. a raczej domyślamy się tego z rozmieszczenia głównych garnizonów pod koniec lat czterdziestych: II legion stacjonuje na południowym zachodzie. jak mogło się wydawać. Inni władcy szczepowi natomiast grali rolę Wallenrodów. W roku 1944 znaleziono tam ogromną ilość militariów. Główne linie natarcia legionów rzymskich szły w kierunku zachodnim i północnym. Zasięg zdobyczy rzymskich w tym czasie na froncie północno-wschodnim nie jest jasny. 1-2 propretor – (propraetor). były pretor. zawierali traktaty pokojowe. Górzysty i lesisty teren tej części wyspy stwarza idealne warunki obrony. już w pierwszym roku sprawowania swego urzędu 120 121 122 123 Tacyt. uchodźcy polityczni. Dzieła. domyślają się archeologowie. rozstał się z życiem ku radości nieprzyjaciół”122. ale czekali tylko na sposobny moment. Najcięższe walki toczą się w Walii. Hammer. Hammer.przyjętego zwyczaju. co doskonale rozumiał niezmordowany wróg Rzymian – Karatakus. gdzie wojskami rzymskimi dowodzi propretor121 Brytanii. Podobnie jak w Galii. decydując się na wydanie walnej bitwy. wybitny wódz. W tym samym roku Ostoriusz „przesytem trosk znękany. Były to. Jednym z najważniejszych ich centrów była położona u wybrzeży Walii wyspa Mona (Anglesey). wydziedziczeni książęta i jest rzeczą więcej niż prawdopodobną. Popełnił jednak fatalny błąd. pogromca dzikich plemion z Atlasu. wróżbiarze . dla których okupacja była nie do zniesienia. Ten ośrodek kultury i polityki zarazem postanowił zdobyć Swetoniusz Paulinus. który otrzymał namiestnictwo prowincji Tacyt. zbiegli jeńcy. Dzieła. Ostoriusz Scapula.: S. prawdopodobnie Exeter (Isca). XX w Gloucester (Glevum). 1-2 druidowie – celtyccy kapłani. Wiemy o tym. wota religijne. t. Pochodzenie tych przedmiotów z różnych odległych stron świata północnych Celtów od Irlandii aż po Yorkshire świadczy wymownie o zasięgu wpływów druidów z Mony. Królowa najpotężniejszego plemienia wyspiarzy. bardziej ostrożna niż patriotyczna. Tłum.

Hammer. Rzymianie zgotowali mieszkańcom wyspy okrutną rzeź. z nielicznymi wyjątkami. Zrozpaczeni Icenowie chwytają za broń. król Icenów. one bowiem jasno i dobitnie charakteryzują stosunek okupantów do podbitych. dzisiejszy Cambridge). Zajmują domy i majątki jego mieszkańców. legalną dziedziczką tronu powinna zostać wdowa po królu – Budyka. Nie oszczędzono nawet drzew. pod wodzą 124 125 126 Tacyt. – „Na wybrzeżu stał szyk bojowy nieprzyjaciół – nieprzerwane szeregi broni i mężów. Po drugie. zdawałoby się. połowę swych ziem zapisał dwóm córkom. co w sposób niezrównany opisuje Tacyt.zarządcy Brytanii. dla których ten testament był nieważny zarówno w oczach Icenów. nieruchome ciało na rany wystawiali”124. a ich dowództwo kompletnie zaskoczone i chwiejne. Rzymianie nie uznawali. Inicjatywa leży w ręku powstańców. którzy z rękami ku niebu wzniesionymi modlili się i przekleństwa miotali. by krew jeńców ofiarowywać na ołtarzach i z trzewi ludzkich radzić się bogów”125. zwane w historii buntem Budyki. na drugim jej. krańcu wybucha powstanie. wymagają nieco szerszego omówienia. niezwykłością widoku tak przerazili żołnierzy. jak i Rzymian. zupełnie pominięta w sukcesji.: S. Istniały jednak dwa poważne powody. Wyprawa odbyła się w roku 59. umiera Prasutagus. 1-2 tamże tamże . bardzo ostrożny i politycznie rozważny. Kiedy gros armii rzymskiej zajęte jest walką na zachodzie wyspy. że ci. plemienia zamieszkującego południowo-wschodnią Brytanię (okolice Camboritum. Dzieła. jakby zdrętwiałe mając członki. Po pierwsze. według praw miejscowych. która wydała w ich ręce Karatakusa. na którą czekali niecierpliwie oficerowie. Było to starcie dwu światów. Zimą roku 59/60 przed Chr. skarb cesarstwa. ponieważ siły rzymskie na terenach ogarniętych buntem są nieliczne. Konieczne wydaje się wyjaśnienie tła wydarzeń. Zdarzenia te. t. a nawet skłaniają do powstania sąsiedni lud Trynowantów. Ponieważ nie miał on męskiego potomka. Tłum. Rzymianie traktują kraj Icenów jak swoją własność. weterani. w żałobnych szatach. a na domiar zniewagi i upokorzenia: „Budykę chłostą sponiewierano. na modłę Furii. połowę zaś cesarzowi. los rzymskich legionów na wyspie byłby przesądzony. one to. a córki nierządem zhańbiono”126. Cel zaborców był jasny: chcieli. które mogło zakończyć się totalnym pogromem Rzymian nie mniejszym niż klęska Warusa w Teutoburskim Lesie. Gdyby przyłączyli się do nich Bryganci. a dokoła nich druidowie. „wycięto okrutnym zabobonom poświęcone gaje: uważali bowiem [druidowie] za rzecz godziwą. Zbuntowani. wyzuto z dziedzicznych dóbr nawet krewnych króla. kobiet na tronie i tytuł królowej nie przysługiwał nawet tak lojalnej Kartymandui. z rozpuszczonymi włosami niosły przed sobą żagwie. aby po śmierci króla-klienta jego dziedzictwo stało się ziemią rzymską. między którymi przebiegały niewiasty. Był to testament. wschodnim.

którzy gotują mieszkańcom tych miast krwawą masakrę. że sytuacja jest krytyczna. jak gdyby ustępował przed nieprzyjaciółmi. siły przeciwnika są osiem razy silniejsze „i w tak butnym nastroju. Szybko przybywa on z Walii do Londynu i zdaje sobie natychmiast sprawę. nie bardzo zdolni do realizacji jakiegokolwiek planu strategicznego.: S.”128..Budyki kierują się przeciw starej stolicy prowincji Kamulodunum (Colchester). Przepowiednie sprawdziły się. sprzedażą ani żadnym innym handlem wojennym. że na wspomnianych miejscach padło około 70 tysięcy obywateli i sprzymierzeńców. „Jest rzeczą ustaloną. a jego rzymscy i filorzymscy mieszkańcy bezlitośnie wymordowani. wydaje zarówno Londyn. stryczka. Dzieła. weterani zaś – jako powód do obaw”127. tylko spieszno im było do rzezi. Posępną uwerturę tych wydarzeń zawdzięczamy Tacytowi: „bez wyraźnej przyczyny runął w Kamulodunum posąg Wiktorii. jak i Verulamium na pastwę buntowników. wokół której znajdują się liczne majątki znienawidzonych przez tubylców weteranów. Upojeni sukcesem Brytowie ruszają teraz przeciw IX legionowi dowodzonemu przez legata Petyliusza Cerialisa. W ciągu dwóch dni Kamulodunum zostało zdobyte. ognia i krzyża. Nie zajmowali się bowiem braniem jeńców. t. Swetoniusz ma przed oczami jeden cel i realizuje go z rzymską konsekwencją: skoncentrować pod swoim dowództwem rozproszone wojska oraz zapewnić sobie maksymalną swobodę manewru. zadającego 127 128 129 Tacyt. nadto krwawy wygląd Oceanu i pozostałe po morskim odpływie zjawy ludzkich zwłok Brytańczycy tłumaczyli sobie jako zadatek nadziei. Kiedy oba wojska stają na ubitej ziemi (teren jak zwykle starannie wybrany przez Rzymian). Losy armii rzymskiej w Brytanii leżą teraz w ręku jednego człowieka – Swetoniusza Paulinusa. Ale Brytowie byli źle uzbrojeni. razem około dziesięciu tysięcy zbrojnych. Legion II nie zjawia się na miejscu koncentracji. Porzuca przede wszystkim plan obrony w mieście. Tłum. Hammer. zadając mu bardzo poważne straty. nieco wojska z XX legionu i oddziały posiłkowe. Kobiety ogarnięte wieszczym szałem przepowiadały zbliżającą się zagładę i ponoć cudzoziemskie krzyki w miejscowej kurii słyszano. Swetoniusz ma pod swoim dowództwem legion XIV. a ich odwaga harcowników była bezsilna wobec zdyscyplinowanej armii podobnej do olbrzyma o wielu rękach. stać się więc może łatwym łupem rebeliantów. Nie jest to wcale łatwe. teatr rozbrzmiewał wyciem i widziano w lagunie Tamizy obraz zburzonej kolonii. 1-2 tamże tamże . że nawet swe małżonki na świadków zwycięstwa z sobą wlekli i na wozy sadzali”129. i to w tył.. Samo miasto pozbawione jest fortyfikacji. Działa tedy z determinacją i zimną krwią.

W czasie panowania cesarza Wespazjana Rzymianie podejmują szereg udanych ekspedycji przeciw Brygantom i Sylurom (mieszkańcy południowej Walii). „Historia rzymska mało zna równie dobitnych przykładów przenikania się rzymskich i prowincjonalnych wpływów. Była to kobieta władcza i ambitna. Wygnany i pozbawiony władzy mąż imieniem Wenucjusz wykorzystuje wojnę domową. Samowola żołnierzy trwała jednakże niedługo. państwo przy Wenucjuszu. co predysponowało go do tego. aby stać się adwokatem uciemiężonych i domagać się liberalnego kursu. Westmoreland. Bunt został zdławiony i legiony syciły swój gniew w grabieżach i mordach. który został stworzony w Europie Zachodniej” – mówi badacz tego okresu. czyli zarządcy fiskalnego prowincji. a w dodatku mąż córki galijskiego arystokraty. nam wojna została”131. Tacyt komentując te wydarzenia pisze: „nasze kohorty i roty jazdy. W Brytanii tlą się ogniska irredenty. bowiem porzuciła swego męża i poślubiła jakiegoś młodego giermka czy podczaszego. przecież królową z niebezpieczeństwa wyrwały. lecz wkrótce zmarła.: S. i związane z tym częściowe wycofanie wojsk z wyspy. Na przełomie roku 69 i 70 spotyka Rzymian cios od strony najmniej spodziewanej. Klęska była kompletna. bo dotychczasowych sprzymierzeńców – Brygantów – plemienia potężnego. Otóż zdarzyło się. Tłum. mimo zmiennego walk szczęścia. ale istniała instytucja prokuratora. nie dlatego. że wyspa została spacyfikowana i zażywała błogiego spokoju pod rządami nowych władców. wznieca rozruchy. najeżdża królestwo Brygantów i zdobywa je. Budyka zdołała uciec. Kolejni gubernatorzy – Petyliusz Cerialis. Dzieła. Nie znaczy to jednak wcale. Mogłaby się stać patronką women liberation130. jaka wówczas wybuchła w Rzymie. Cumberland i okręg Durham. Juliusz Frontynus i Juliusz Agrykola – prowadzą istotnie politykę bardziej łagodną. t. Najbardziej gorąca 130 131 women liberation – wyzwolenie kobiet Tacyt. która wydała w ich ręce Karatakusa. Mimo zasług wojennych surowy Swetoniusz zostaje odwołany.systematycznie nieubłagane ciosy. odczuć i interesów w nowym świecie. Brygantowie znajdowali się wówczas pod panowaniem arcylojalnej wobec Rzymu królowej Kartymandui – tej. zajmującego wielki obszar odpowiadający obecnym hrabstwom Yorkshire. który poza władzą wojskową mógł posyłać raporty do cesarza i w sposób istotny wpływać na politykę w stosunku do podbitych. Otóż. że wilki przemieniły się nagle w jagnięta. jak już wspomnieliśmy. Pod koniec I wieku proces konsolidacji wyspy (ściśle: jej znacznej części) wchodzi w fazę decydującą. że nowym prokuratorem Brytanii był człowiek urodzony w północnej Galii. zażywając – jak chcą niektóre źródła – truciznę. wozy Brytów blokowały odwrót i bitwa przeistoczyła się w rzeź. 1-2 . Hammer. Lancashire.

Była ona w ciągu wieków zmieniana pod naporem barbarzyńców – nigdy nie ujarzmionych Piktów i Szkotów. widział sprawy ostro i jasno. Historia przyznała mu rację. postanowił skonsolidować cesarstwo w dotychczasowych granicach i zaniechać podbojów. który patrzył na swego teścia przez powiększające okulary uwielbienia. być może także ten bardzo niesympatyczny cesarz (którego ulubionym zajęciem było łapanie much. uwieńczonych walnym zwycięstwem pod Mons Graupius w roku 83. Dążył do podbicia całej wyspy. od ujścia rzeki Tyne aż do zatoki Solway. nie jest to dzieło piękne – ów wał biegnący od wschodniego do zachodniego krańca wyspy. a także manią prześladowczą tego tyrana na tronie. jeśli mowa o podboju wyspy – Juliusz Agrykola. której niepodobna przeoczyć. Pod jego dowództwem orły rzymskie posunęły się najdalej na północ aż na linię Firth of Forth i Clyde. a wreszcie w wieku lat 38 zostaje mianowany zarządcą Brytanii. gdzie w roku 61 walczy pod wodzą Swetoniusza Paulinusa. jak i polityczno-administracyjnych. Wydaje się. Ale Agrykola został dość niespodziewanie odwołany przez cesarza Domicjana i nie zrealizował do końca swoich planów. ale północne ostrze wkrótce miało się przeciwko nim obrócić. Nie.jest granica północna. Budował także flotę. Starożytni przyrównywali kształt Brytanii do topora. to siedem kampanii przeciwko Szkotom i Piktom. nie piastując żadnych urzędów ani godności. i przekłuwanie ich ostrym rylcem) wyciągając wnioski ze swych niezbyt udanych wypraw przeciwko Germanom i Dakom. rozpoczyna swoją karierę polityczną właśnie w Brytanii. co stanowi szczyt a zarazem niezupełnie zrozumiały koniec jego błyskotliwej kariery. Za jego administracji rozpowszechniło się rzymskie sądownictwo i samorząd terytorialny. węszącego wszędzie spiski. Potem piastuje szereg odpowiedzialnych funkcji państwowych. konsulem. a pozostawienie bezkarnie wrogich sąsiadów grozi katastrofą. nie tylko much. że zdymisjonowany zarządca. wroga filozofów i senatu. Urodzony w Prowansji w roku 40. aby nie ulegać sugestii Tacyta. opiekuna donosicieli. że zgodnie z logiką podboju – musi być on całkowity. jest kwestorem w Azji Mniejszej. wszechstronnie wykształcony. być może on jeden. przygotowywał także wyprawę do Irlandii. Trudno jednak nie docenić zasług Agrykoli zarówno wojskowych. lżejsze były podatki i mniej uciążliwa dla tubylców przymusowa służba wojskowa. zdając sobie sprawę. Teraz na scenę wchodzi postać. on sam pędził do końca dni swoich zgorzkniały zapewne żywot przedwczesnego politycznego emeryta. a nawet poza tę linię. zarządcą Akwitanii. Mur nie może być piękny i jest . postanowiono z iście rzymską prostotą odgrodzić się od barbarzyńców – murem. Siedem lat rządów Agrykoli (78-85). Rzymianie mocno trzymali rękojeść. Decyzję Domicjana jedni tłumaczą zwykłą ludzką zazdrością. a skoro bitne plemiona zamieszkujące Szkocję nie dały się ujarzmić. wznosił umocnienia i forty. popierał budownictwo miejskie. Poniechano zdobyczy i planów Agrykoli. Niektórzy historycy przestrzegają.

aby obie te linie obronne mogły skutecznie wspierać się w skoordynowanej akcji obronnej. Nie w murach zresztą należało wówczas szukać obrony. aby stoczyć walkę o władzę z cesarzem Septymiuszem Sewerem. Zarządca Brytanii ponosi śmierć. Tę bardzo funkcjonalnie pomyślaną konstrukcję uzupełniała ufortyfikowana droga biegnąca równolegle do wału. Tego długość wynosi 37 mil i łączy dwa punkty wybrzeża – Forth i Clyde. w których bierze także niefortunnie udział Clodius Albinus – zarządca Brytanii. zostawiłem pokój nawet w Brytanii”. tak . Zwłaszcza że przetrwał do dzisiaj niemal nienaruszony. pozostała zachodnia część jest wałem ziemnym pokrytym darnią. Mur Hadriana. przez które teraz przechodzą melancholijne krowy. Mur wyposażony był także w liczne bramy wypadowe. Pokój złudny i nietrwały. W porównaniu z murem Hadriana była znacznie słabsza pod względem fortyfikacyjnym. za nim zaś zbudowano 16 fortec – miejsce stałego postoju wojska. to znaczy bez mała 113 kilometrów. Sto kilkadziesiąt kilometrów na północ od muru Hadriana wzniesiono w latach 140-142 mur Antonina (nazwa pochodzi od cesarza Antonina Piusa). Wysokość muru dochodziła do 6 metrów. szerokość zaś wynosiła 3 metry. Śmiertelna choroba toczy imperium od wewnątrz. a nawet posuwa się daleko na północ poza Aberdeen. W odstępach milowych wznosiły się baszty stanowiące miejsce dla załogi i punkt obserwacyjny oraz dwie wieże strażnicze. odrzuca barbarzyńców poza mur Hadriana. Kiedy w roku 211 umierał w Yorku. co umożliwiało szybki przerzut żołnierzy i sprzętu. jest długi na 76 mil rzymskich. tylko gdzieniegdzie czas uczynił w nim szczerby. ale Celtowie szkoccy wykorzystują sytuację.antyarchitekturą zastygłą w konwulsyjnym geście obrony ukamienowaną przestrzenią. bo za jego rządów go wznoszono w latach 123-128. W latach 208-211 cesarz Septymiusz Sewer podejmuje jak gdyby dalekowzroczne plany Agrykoli. którego liczebność wynosiła 1015 tysięcy ludzi. Po 40 latach od wybudowania porzucono tę linię obrony. z sąsiednich bram wypadali legioniści i jak myśliwi zamykali pierścień wokół oblegających. Jego wschodni odcinek wynoszący 45 mil zbudowany był pierwotnie z kamienia. wszędzie panował zamęt. i przecina prostopadle wyspę od zatoki Solway na zachodzie aż po ujście rzeki Tyne na wschodzie. U wschodnich wybrzeży wyspy pojawiają się korsarskie statki Franków i Saksonów – zapowiedź nadciągającej katastrofy. miał wypowiedzieć słowa: „W chwili gdy obejmowałem władzę w państwie. bardzo niepewna zwłaszcza na flankach. przedzierają się przez mur Hadriana i śmiałym niszczycielskim rajdem dochodzą do Yorku i Chester. Lecz on również nie urzeczywistnił swoich zamiarów. Cesarstwo wstrząsane jest walkami o tron. domaga się podziwu dla geniuszu rzymskich inżynierów. chociaż jednak nie budzi estetycznego wzruszenia. a także zbyt daleko wysunięta na północ. Kiedy atak barbarzyńców koncentrował się w jednym punkcie. Obserwowano je z niepokojem. Zburzyli ją sami Rzymianie. Przed wałem znajdowała się szeroka fosa. Nie waha się on ogołocić z legionów wyspę.

Ciężar obrony granicy północnej spoczywał odtąd na barkach wodza Brytanii (Dux Britanniarum). Jedną z nich jest Brytania. si Roma perit?133 Na domiar złego skład etniczny diecezji brytańskiej zmieniał się. a wybrzeży wschodnich miał bronić komes Brzegu Saskiego (Comes Litoris Saxonici). Szkotów. Celtowie ze Szkocji i Irlandii. Czuj. zapragnął sławy. Dioklecjan. która składa się z czterech nowo ustanowionych prowincji. Hieronim. na wyspie ląduje ekspedycja karna pod wodzą Konstancjusza Chlorusa. nie wszyscy wiązali swoje losy z losami Rzymu i nie wszyscy zadawali sobie retoryczne pytanie Quid salvum sit. Ale kiedy w kilka lat później Karauzjusz zostaje zamordowany przez swego zausznika.jak w kilka wieków później za panowania potężnego Karola Wielkiego patrzono z niepokojem u wybrzeży Francji na prostokątne żagle Normanów zwiastujące przyszłe klęski. 16. Verulamium. Był nim niejaki Karauzjusz. którzy przypuszczają koncentryczny atak na wyspę z północy. Każda z prowincji wystawiała własną milicję (limitanei132) podlegającą naczelnemu wodzowi. W burzliwej historii rzymskiej Brytanii znajdujemy także cesarza-samozwańca. św. Pada w walce komes Brzegu Saskiego. Sytuację ratuje wysłany na czele potężnej armii przez cesarza Walentyniana komes 132 133 limitanei – żołnierze strzegący granic Co jest ocalone jeśli ginie Rzym (łac. komesowi Brytanii (Comes Britanniarum). zachodu i południowego wschodu. Imperium podzielone zostaje na dwanaście diecezji.). a także szersze niż dotąd wciągnięcie ludności miejscowej w obronę wyspy. a wódz Brytanii salwuje się ucieczką. po której wkrótce umarł w Yorku w roku 306. Listy. Ale ludność miejscowa nie była dostatecznie zromanizowana. 123. Zrazu jest to emigracja pokojowa. głównie na zachodzie wyspy. Chlorus pokonał rebeliantów. Całą niemal wyspę zalewają fale barbarzyńców. Odbył także zwycięską kampanię przeciwko Piktom. Jego zbrojny wysiłek zapewnił wyspie spokój na lat trzydzieści. a także dokonał zakrojonych na szerszą skalę prac nad odbudową zniszczonych miast – Yorku. W roku 286 ogłosił się cesarzem Brytanii. Osiągnąwszy bogactwo. Za czasów Dioklecjana przeprowadzono szereg doniosłych reform administracyjnych. J. bo już w roku 367 przyłączają się do Piktów. Tłum. który doszedł do znacznego majątku w walce z piratami. wzmocnił system obrony Londynu i mur Hadriana oraz wzniósł nowe forty. dowódca floty. W pierwszej połowie IV wieku bowiem na terenach zajętych przez Rzymian i ostatecznie spacyfikowanych osiedlają się. i to na niekorzyść. cesarza władającego zachodnią częścią imperium. zrazu zniósł tę obelgę. pod wpływem silnych ruchów migracyjnych. głównie na wybrzeżu wschodnim. Franków i Saksonów. Nowi przybysze otrzymują zgodę cesarza na osiedlenie na warunkach sprzymierzeńców. Do czasu jednak. który panował wówczas w Rzymie. Główną ideą tych reform była – jak się zdaje – próba usprawnienia dowództwa. .

bene castigat135. Chrześcijaństwo – „religia niewolników” – przejmuje schedę rzymską i rolę obrońcy cywilizacji. proporcjonalnie zbudowany. co rzymskie. przez retoryczną tyradę o powinnościach młodzieńców. Twarz surową. i łatwo wyobrażaliśmy go sobie w todze obramowanej purpurą lub na czele legionów. że nauka była łatwa i że oddawaliśmy się jej z radosnym zapałem. u którego nasady przyczepiony był cwikier.). Cerę miał oliwkową. a jeśli już. wysoki. aż do padającego jak jowiszowy grom: siadaj. że qui bene amat. skłamałbym. Wyspiarze zostają teraz sami. ale ów święty German prowadzi milicję brytańską z okrzykiem Alleluja134 do walki z Piktami. to sardonicznie. duży orli nos. zatytułowanego Puer 134 135 Alleluja – (hallelu-Jah) chwalcie Pana (hebr. W roku 429 nie żaden centurion rzymski. German z Auxerre w misji. Tonie teraz potężny statek imperium i nikt nie troszczy się o północną wyspę. a także tego. Uśmiechał się rzadko. Jest to już jednak ostatnia optymistyczna scena przed tragicznym epilogiem. teologicznej. a morze wyrzuca nas z powrotem na barbarzyńców”. . postawny. Ostatni Rzymianin – cesarz Aecjusz – odczytywał zapewne z bezsilną ironią apel Brytów i opis ich sytuacji: „barbarzyńcy spychają nas w morze. Błagania o pomoc rzymską pozostają bez odpowiedzi. odbudowuje zniszczony mur Hadriana i szereg fortów na Brzegu Saskim oraz odbywa tradycyjną ekspedycję karną w głąb Szkocji. że „nażarty szkocką owsianką cierpi na zanik pamięci”.Teodozjusz. Naprzód jednak chciałbym opisać naszego preceptora. Włosy czarne. jeśli wolno się tak wyrazić. Hieronim z iście senatorską pogardą powiedział. a mianowicie zwalczania herezji mnicha brytańskiego Pelagiusza. Pierwsze lekcje z podręcznika w niewinnie zielonej okładce. durniu! Znosiliśmy te ciosy z pokorą. jak ludzie rasy śródziemnomorskiej (potem dowiedzieliśmy się. Pod koniec lat dwudziestych V wieku przybywa na wyspę św. który przywraca porządek. o którym św. wiedząc dobrze. i przenikliwe duże oczy. lekko falujące. Był to mężczyzna w sile wieku. natomiast skala jego gniewu była nieporównana w swoim bogactwie i odcieniach – od ironicznego syku. Był dla nas uosobieniem męskości. W pierwszych latach V wieku ostatnie oddziały rzymskie opuszczają wyspę. jedyny nie antyczny a galicyjski element tej twarzy. II Więc Grzesio uczył nas łaciny. jeślibym powiedział. ten należycie karci (łac. udając się na wojnę z Gotami. zdani na własne siły. że pochodzi z Kolchidy).) Kto kocha właściwie.

Bez większego trudu przebrnęliśmy przez pięć deklinacji (z ulubioną najprostszą. z bojaźni śmierci ochłonął. 5. w których ukazywał się Grzesio pod postacią boga lub tyrana. został wtrącony do więzienia. Uff! Krążyliśmy tedy nad tymi tekstami jak stado zbłąkanych ptaków. – abamus. Widząc już tak bliską Italię i mury Regium. – abam. sibi recta iter esse Romam. jakby tchnieniem praw owiany. więc wieszaliśmy nad naszymi łóżkami arkusze papieru. – at. i ukołysani tym jak dzwonkami płynęliśmy w nasze niespokojne sny szkolne. To już nie były banalne zdanka. Wyszedłszy z ciemnicy jakby światłem wolności orzeźwiony. W Messinie zaczął mówić i użalać się. – as. gdy został z innymi w kajdany okuty. cum in illo numero civium Romanorum ab isto in vincla coniectus esset et nescio qua ratione clam e lautumiis profugisset Messanamque venisset.. Verri se praesto advenienti futurum”140. Z gąszczu zdań pobocznych 136 137 138 139 140 chłopiec rzymski Ziemia jest okrągła dobry chłopiec nieszczęśliwy niewolnik Ten Gawiusz z Kosy. Tłum. – atis. czwartą). wymyślone przez poczciwych pedagogów. – abo. videret et ex illo metu mortis ac tenebris quasi luce libertatis et odore aliquo legum recreatus revixisset. były dziecięco łatwe. – abant. a potem przydawki. metodę chóralnego recytowania przez wszystkie liczby pojedynczej i mnogiej. na nowo odżył. – abat. Poznań 1873. . Krótkie zdania w indykatiwie. Koniugacje stanowiły już problem daleko trudniejszy ze względu na przesadne – naszym zdaniem – rozbudowanie czasów. servus miser139 – i te gromko powtarzane litanie szybko wpadały w ucho. – abas. E. – abis. 2. Rykaczewski. Consanus. zawsze z nieodłącznym przymiotnikiem – puer bonus138.. 61.). że dąży prosto do Rzymu. – amus. nie wiem jakim sposobem wymknął się potajemnie z Kopalni i do Messiny przybył. matecznik i zgrzytanie zębów. Cyceron. o którym mówię. aby oswoić nas z mową naszych kulturalnych praojców. – ant. Mowa przeciw Werresowi. na nich czerwonym ołówkiem wypisane były jak magiczne zaklęcia końcówki koniugacji: – o. wydziobując podmiot. „Gavius hic.Romanus136. – abatis. że będąc obywatelem rzymskim. lecz wspaniałe jak portyki. Aż wreszcie doszliśmy do najwyższego stopnia wtajemniczenia – do składni – i tu zaczął się las. dopełnienia i okoliczniki. loqui Messanae et queri coepit se civem Romanum in vincla coniectum. długie jak bezsenne noce okresy klasycznych mówców i filozofów. Terra est rotunda137 (stwierdzenie to zaniepokoiłoby Rzymian) nie sprawiały kłopotu nawet najbardziej zatwardziałym barbarzyńcom. qui tam prope iam Italiam et moenia Reginorum. i tam na przybywającego Werresa czekać będzie (łac. orzeczenie. quem dico. np. civium Romanorum.

Inwazyjne siły rzymskie w roku 43 składały się. więc krzyczeliśmy i jednocząc się w tym krzyku. Daremnie. 141 142 consecutio temporum – zasada następstwa czasów accusativus. Okrucieństwo szkoły przygotowywało do okrutnego życia. ablativus absolutus. Aby temu zapobiec.. Kto tłumaczył zbyt potocznie. jak już powiedzieliśmy z czterech legionów. Ale zanim spróbujemy dać odpowiedź na to pytanie. wymazywał wszelkie pomocnicze uwagi w naszych książkach olbrzymią gumą i żądał po prostu. Caesar.. czy hodują w nas kompleksy. ale nie umiał objaśnić konstrukcji gramatycznej. pokonywaliśmy strach i słabość ducha. pisaliśmy na marginesach naszych tekstów uwagi: „accusativus cum infinitivo. gerundium – rzeczownik czasownikowy. lecz o wysiłek w zgłębianiu ducha mowy i jego wewnętrznej architektury. Panował w klasie dryl niemal wojskowy. – konstrukcja biernika z bezokolicznikiem. jakie mogą płynąć z czytania Platona czy Seneki w oryginale. Postępowali chyba słusznie. ablativus. bo infamią). co miało nas uchronić od podchwytliwych pytań. na czym polegała tajemnica jej sukcesów. Więc uczyliśmy się łaciny u Grzesia. lecz kończyło się to z reguły fatalnie (gorzej niż złą notą. 143 .. Nikt także nie obiecywał nam materialnych korzyści. Porównywano ją do serca albo stosu pacierzowego imperium. Cezarze (cesarzu). że kompleksy są rzeczą cenną i wzbogacają życie wewnętrzne. gdyż Grzesiowi wcale nie szło o gładki przekład.”142. Było to po prostu ćwiczenie umysłu. – połączenie rzeczownika z „Ave. bo nikt tego nie udowodnił. Jak? W męce. a także zaprawa charakteru. gdyż zmagaliśmy się z rzeczami trudnymi i do dziś nie wiem. W tych czasach nikt (albo prawie nikt) poważny nie podważał celowości uczenia języków klasycznych w szkole. nasz profesor-centurion podrywał nas z ławek i pozwalał na całe gardło ryczeć (byle po łacinie). pozdrawiają ciebie mający umrzeć imiesłowem w miejscowniku wyrażające okoliczniki. Jednym z fundatorów potęgi rzymskiej i głównym jej gwarantem była armia rzymska..wyłuskiwaliśmy zdanie główne. A potem okazało się także..” – Witaj. Warto przeto zastanowić się. gerundium.. a Grzesio był przykładem klasycznym. Nasi pedagodzy. abyśmy mieli łacinę we krwi.. Caesar.. Istotnie. a dwóje sypały się gęsto. że korzysta z pracy cudzej i z kandydata na obywatela Rzymu spadał nieuchronnie w szeregi niewolników. powróćmy jeszcze na krótko do legionów w Brytanii. Kiedy atmosfera stawała się nie do zniesienia. demaskował się. Co leniwsi posługiwali się brykami. najczęściej „Ave. morituri te salutant”143. czy nie lepsze niż rozwiązywanie równań liniowych. nie ulegali nowinkom szkoły freudowskiej i nie zwracali najmniejszej uwagi na to. porządkowaliśmy czasy według consecutio temporum141 i odstępstw od consecutio temporum. Nasz profesor tępił ściągi. była to siła wojskowa nie mająca sobie równej w ówczesnym świecie i trudno znaleźć podobną armię w późniejszej historii.

XIV Gemina (Bliźniak – prawdopodobnie stop dwu legionów) pozostaje na wyspie do roku 70. wykazuje zastanawiającą stałość w czasie długiej historii cesarstwa: waha się zaledwie od 27 do 33 (lub jak chcą inni autorzy – od . stąd nazwa) do roku 71 przebywał w twierdzy Lincoln (Lindum). XX Valeria przypuszczalnie stacjonował początkowo w Gloucester. około roku 78 przeniesiony do Chester (Deva) w Walii. II Adiutrix (utworzony przez cesarza Wespazjana na wybrzeżu Adriatyku jako legion rezerwowy) wysłany do Brytanii w roku 71 zajmuje twierdzę Lincoln (opuszczoną przez IX legion). że Rzym był państwem militarnym. Jego losy nie są dokładnie znane. gdyż powstał za czasów imperatora Augusta) stacjonował początkowo w Gloucester (Glevum). granica lądowa rozciągnięta na 10 tysięcy kilometrów. Około roku 120 po Chr. a więc oddziałów pierwszoliniowych. harcownikami. nawet w okresie jej największego rozwoju. organizacja. Po reorganizacji wojsk za czasów Dioklecjana został częściowo przeniesiony na wybrzeże szkockie i stacjonował w forcie Richborough (Rutupiae) niedaleko dzisiejszego Sandwich w hrabstwie Kent. ocenia się na znacznie poniżej pół miliona ludzi. Jak długo poszczególne legiony pozostawały w Brytanii i gdzie szukać należy ich głównych punktów koncentracji? II Augusta (legion nazwany tak. że w czasach Augusta – jak szacują statystycy – cała ludność imperium wynosiła 54 miliony – daje to wskaźnik poniżej 1% obywateli pod bronią. Liczba legionów. potem dalej na północy w Yorku (Eboracum) – głównym rzymskim skupisku na wyspie. którzy bronili swojej wolności. Wszystko to zostało powiedziane po to. aby zatrzeć tradycyjny obraz legionów nieruchomo zastygłych na granicach cesarstwa. gdzie rezydowali cesarze w czasie swoich wizyt w Brytanii. IX Hispana (przeniesiony z Hiszpanii.dwa dalsze wylądowały na wyspie później. Ogromne obszary imperium rzymskiego (za Hadriana 3 340 000 km2). Liczebność armii rzymskiej. Oni sami wchodzili w skład armii stałej opartej na zaciągu. gdzie pozostał do końca III wieku. ale jakość – wyszkolenie. a każdy żołnierz był specjalistą w swoim rzemiośle. Nie zatem ilość. wojny i podboje mogą narzucać przypuszczenie. wycofany w roku 86 nad Dunaj. Biorąc pod uwagę. po czym zostaje wysłany do Germanii. Rzymianie spotykali się na polach bitew ze szlachetnymi wolontariuszami. Najprawdopodobniej wycofany pod koniec IV wieku dla obrony północnych granic imperium. legion ów zostaje wycofany i zastąpiony przez VI Victrix – który zostaje w Yorku aż do końca okupacji. gdzie co drugi obywatel był pod sztandarami albo pracował dla wojska. lecz w roku 71 w związku z ofensywą na zachodzie przeniesiony został do twierdzy Caerlon (Isca) w południowej Walii. Jest to domniemanie błędne. później przeniesiony do Chester. umiejętności taktyczne decydowały o przewagach orłów rzymskich.

Nie były to oddziały wyborowe. Większość centurionów wywodziła się z prostych żołnierzy. obowiązek ten pełnił normalnie przez trzy lata. W skład legionów wchodzili obywatele rzymscy. Od czasów Augusta oddziały te stały się integralną częścią armii rzymskiej podporządkowaną jej naczelnemu dowództwu. W późnym okresie cesarstwa była ona potężnym czynnikiem politycznym i wielokrotnie wpływała na wybór i krwawe usuwanie cezarów. ponieważ szeroko rozlane i płytkie wody nadbrzeżne przypominały warunki wodne Tygrysu. Naczelny centurion – primus pilus146 – wybierany corocznie. twardy kościec armii stanowili centurionowie w liczbie 60 na każdy legion – bezpośrednio odpowiedzialni za bojowe wyszkolenie i dowodzenie podległych im centurii liczących po 80 ludzi. Historycy odkryli. W czasie efemerycznego podboju kraju Partów przez Sewera ów numerus został sformowany. także wojsk pomocniczych. jak wskazuje nazwa. znad dalekiego Tygrysu. Dowódcą legionu i związanych z nim oddziałów pomocniczych był legatus legionis – nieodmiennie senator w wieku około trzydziestu lat. Był to zazwyczaj doświadczony dowódca po trzydziestu lub więcej latach nieprzerwanej służby wojskowej. zajmowali się sprawami administracji i jurysdykcji. z reguły stacjonowały one na granicy imperium. dowodzili pierwszą kohortą legionu (kohorta – jedna dziesiąta legionu – była podstawową jednostką taktyczną i składała się z 6 centurii). Na czele profesjonalnego grona oficerów stał praefectus castrorum. Najwyżsi rangą centurionowie. Pochodziły z pobliskich prowincji i znajdowały się pod dowództwem tubylczych wodzów. tak zwane auxilia. a następnie przerzucony do Brytanii i tu pracował nad budową promów wojskowych przez rzekę Tyne i zatokę Morecambe.25 do 35). W stolicy znajdowała się tylko gwardia pretoriańska – przyboczna straż cesarza towarzysząca mu w jego kampaniach. jak na przykład syryjskie oddziały łuczników czy ciężka sarmacka kawaleria. rekrutujące się z wojowników nowo podbitych szczepów nadgranicznych. tak zwani primi ordines. rzadko 144 145 146 Numerus Barcariorum Tigrisiensium – oddział żeglarzy znad rzeki Tygrys praefectus castrorum – dowódca twierdzy primus pilus – pierwszy centurion pierwszego oddziału . Trybunowie (instytucja pomyślana jako przygotowanie do politycznej kariery) nie sprawowali bezpośrednio dowództwa. wewnętrzną organizację i zaopatrzenie. prowadziły bowiem walkę na swój sposób. najczęściej słabo wyszkolone. że w Brytanii w Lancaster. stacjonował egzotyczny oddział – Numerus Barcariorum Tigrisiensium144 – pochodzący. wszelako w niektórych przypadkach bardzo użyteczne. Uzupełnieniem legionów były wojska sprzymierzeńców. Najwyżsi stopniem oficerowie podlegający legatowi to sześciu trybunów. Zastępował go praefectus castrorum145 odpowiedzialny za wyszkolenie. Stos pacierzowy. a później w South Shields. zachowując zrazu pewną taktyczną autonomię. Legionom towarzyszyły w walkach także nieregularne jednostki piechoty – numeri i kawalerii – cunei.

zakręcone trąby i rogi przyjmują procesję ofiarników. a nadto wielu różnych librarii148 i exactores149 odpowiadających naszym kasjerom i księgowym. Nie byli oni odpowiednikiem kapelanów w armii nowożytnej. rozbudowanego zaplecza technicznego. hydraularius152 odpowiedzialny za doprowadzenie wody do obozów i osuszanie terenów bagnistych. Operacje wojsk na odległych i trudnych terenach wymagały.dochodził do tej godności przed pięćdziesiątym-sześćdziesiątym rokiem życia. Owe funkcje administracyjno-gospodarcze spełniali często wysłużeni żołnierze. którzy troszczyli się o zaspokojenie potrzeb normalnego życia.). Kolumna Trajana – ta gigantyczna taśma filmowa i nieocenione źródło ikonograficzne dla poznania życia żołnierzy cesarstwa – w jednej ze swoich scen przedstawia ofiarę ze zwierząt przy ołtarzu polowym: kapłani w płaszczach zarzuconych na głowę w asyście żołnierzy trzymających w rękach wielkie. wytwórców strzał i wreszcie drwali. ale obok niego działali również zawodowi urzędnicy pobierający dla wojska kontyngenty zboża. Legioniści spędzali większą część swego życia z daleka od rodzin i ojczystych stron. Byli jakby małym wędrownym społeczeństwem. zwani haruspices153. zarządzali magazynami żywności czy wreszcie opiekowali się testamentami i mieniem zabitych w wojnie żołnierzy. wolni od zajęć wojskowych. prowadzili bowiem wypłaty żołdu. O zdrowie fizyczne i kondycję żołnierzy dowództwo armii dbało nie mniej troskliwie jak o 147 148 149 150 151 152 153 immunes – (łac. Opiekę duchową nad legionami sprawowali kapłani i wróżbiarze. specjalista od robót ziemnych i naziemnych. jakbyśmy to dzisiaj określili. ale dla armii jako całości. Chorąży centurii był tradycyjnie skarbnikiem żołnierskiej kasy pożyczkowej i funduszu pogrzebowego. dlatego określenie „opiekun duchowy” jest niezbyt ścisłe. czyli geometra wyznaczający plan obozów. a przede wszystkim fachowców. toteż w skład legionów wchodzili nie tylko ci. librarii – rachmistrze exactores – poborcy architectus – budowniczy mensor – mierniczy hydraularius – znający się na systemach wodnych haruspices – wróżbiarze . którzy brali bezpośredni udział w walce. którzy torowali żołnierzom drogę przez leśne gęstwiny. Był więc w każdym legionie architectus150. tak zwani immunes147. mensor151. szklarzy. Towarzyszyła im poza tym spora liczba rzemieślników: konstruktorów katapult i machin oblężniczych. ale także tacy. Zadanie ich polegało raczej na zjednywaniu życzliwości bogów i przewidywaniu losów nie dla poszczególnych indywiduów. cieśli okrętowych. którzy potrafiliby przeprowadzić roboty inżynieryjne od najprostszych do najbardziej skomplikowanych.

w którą wyposażeni byli na polu bitwy. że każda kampania. ale na prywatnych kwaterach w mieście. Ujmuje to lapidarnie Józef Flawiusz. usunięcie ciał obcych. terpentyny i różnych wywarów z ziół. bitwę zaś nazywa krwawym ćwiczeniem. nazwani tak od „apteczki pierwszej pomocy” – capsa154. Armia rzymska była bez porównania lepsza w rękach Cezara niż w czasach Augusta. kiedy przybył do Syrii. natomiast wino płynęło szerokim strumieniem w wyschłe gardła. w czasie którego wielu zginęło z zimna i wyczerpania. który ośmielił się stawić czoło potędze wojsk cesarskich. odbyć błyskotliwą i zwycięską kampanię w Armenii. amputacje były chlebem powszednim chirurgów. Stacjonowały nie w wojskowych obozach. Niezrównana była sztuka lekarzy greckich: przeprowadzali zręcznie skomplikowane operacje. Ćwiczenia porównuje on do bezkrwawej bitwy. a więc człowiek. Za czasów Trajana 154 capsa – skrzynka . pustynnym. mięso pojawiało się rzadko. Lekarzowi podlegali felczerzy (medici) i pielęgniarze (capsarii). że co najmniej 3 razy w miesiącu odbywano dziesięciomilowy ćwiczebny marsz. Przy wielu obozach i fortecach zakładano szpitale. i to w pełnym uzbrojeniu). jak ów Hermogenes. wsławił się zwycięską wojną przeciwko Partom). zastał wojska rzymskie w opłakanym stanie. za to wiosną mógł na czele tych. Corbulo zebrał zniewieściałych legionistów i w zimie w górzystym. był to zwykle Grek. Wybitny wódz rzymski Corbulo (działał w czasach Klaudiusza i Nerona. nawet wrogów Rzymu – nie były dziełem przypadku czy przychylnej wojennej fortuny. ćwiczenia z bronią i taktyczne były codziennym zajęciem legionistów zarówno w czasie pokoju. przy czym jako środków antyseptycznych używano smoły. którzy wytrzymali tę potworną próbę. oddane słodyczom życia. W czasach republiki i wczesnego cesarstwa odpowiadali za nie poszczególni wodzowie – zależało więc od wiedzy wojskowej i talentów indywidualnych dowódcy. Sukcesy armii rzymskiej – i z tym zgadza się większość pisarzy. wyszkolenie nie zawsze stało na najwyższym poziomie i zmieniało się w różnych okresach.uzbrojenie. Wikt był zdrowy i niemal całkowicie wegetariański: ser. a plany sztabu realizowane przez żołnierzy wszystkich stopni z żelazną konsekwencją. Forsowne marsze (późnorzymski pisarz Vegetius mówi. że był to jeden z pierwszych importowanych artykułów na wyspie. Liczne znalezione w Brytanii amfory i ogromne gliniane pojemniki świadczą o tym. jarzyny. zwana armatura. Kolumna Trajana w jednym ze swoich fragmentów przedstawia żołnierza wojsk pomocniczych. każda bitwa była drobiazgowo przygotowana. którego ołtarz wotywny do dziś możemy oglądać w muzeum w Chester. zacierka zbożowa. Każda większa jednostka wojskowa posiadała swego lekarza w stopniu oficera. smaganym lodowym wiatrem terenie odbył gigantyczny marsz. Niebywała sprawność i efektywność tej militarnej siły polegała na tym. musztra. który zakłada na udo legionisty opatrunek. jak i wojny. Oczywiście.

mistrzowie fechtunku. wydając 2/3 swego żołdu. W takich przypadkach jednak cesarze woleli nie drażnić głównej podpory władzy i zaspokajali żądania żołnierzy. Zróżnicowanie żołdów podkreśla bardzo wyraźnie hierarchię poszczególnych grup tego zawodu. Chłosta stosowana była bardzo często. Dwa wieki później żołd wzrósł przeszło trzykrotnie i dla tych samych grup wynosił 750. zwanych lanistae155 na wzór „trenerów” gladiatorskich szkól. czyli 10 000. W czasie rządów cesarza Domicjana centurion otrzymywał 5 000 denarów rocznie. karne ćwiczenia i zmniejszenie racji żywności. czyli od początku I aż do III wieku. stosowano dziesiątkowanie. jeśli przestępstw tych dopuściły się większe jednostki wojskowe. Lista kar za złamanie dyscypliny była długa i dość przerażająca. primi ordines – 7 500. a było to 17 razy więcej niż wynosił żołd prostego legionisty. centurion – 3 750. Ta podwyżka wyrażona w cyfrach bezwzględnych jest mniej imponująca. Od czasu kiedy armia rzymska stała się armią zawodową.osiągnięto wysoki poziom wyszkolenia legionów dzięki wprowadzeniu specjalistów od musztry. że prosty żołnierz mógł się utrzymać. wstępujący na tron 155 lanistae – (łac. ile zarabiali. Główną przyczyną opisanego przez Tacyta buntu w roku 14 był fakt. jeśli weźmiemy pod uwagę dużą inflację rzymskiego pieniądza. 25 000 i 50 000. był ukamienowany przez swoich towarzyszy. Z wyjątkiem wyższych oficerów byli to ludzie pozbawieni osobistego majątku. Za Augusta prosty żołnierz otrzymywał 225 denarów rocznie. Sytuacja jednak nie była tak różowa. Warto więc przyjrzeć się. a primi pili – 15 000. że spał na warcie. skoro wybuchały często bunty wojsk domagających się poprawy warunków życiowych. Bunt i dezercja karane były śmiercią. jak z tych obliczeń wynika. To ono zapewniało im karierę. Inny uczony angielski Ralf Westwood Moore proponuje. Badacz angielski Peter Astbury Brunt proponuje tabelę żołdów. . Karą za mniejsze wykroczenie była degradacja. Mówią one raczej o znacznym zróżnicowaniu wynagrodzeń za służbę w armii niż o standardzie życiowym legionisty. Żołnierz przyłapany na tym. Trudno dzisiaj interpretować te liczby. Niektórzy dowódcy nakazywali odcinać dezerterom prawą rękę. 12 500. Dwukrotnie więcej (20 000 denarów) wynosił żołd szefów centurionów (primi pili). legioniści wiązali z nią całą swoją życiową karierę i egzystencję. Poza wojskiem byli niczym. możliwość uciułania grosza. a w późniejszych czasach tylko jedną piątą. że legioniści musieli ze swoich zarobków płacić także za broń. primi ordines (centurionowie pierwszej kohorty każdego legionu) otrzymywali dwa razy tyle co zwykły centurion. i to za drobne przewinienia – centurionowie nie od parady nosili szpicrutę z drzewa winnej latorośli. w której stara się uchwycić ich zmiany od czasów Augusta do Karakalli. odzież i namioty. aby za orientacyjny miernik przyjąć cenę zboża – i dochodzi do wniosku.). Aby zapewnić sobie ich lojalność. utrata żołdu. zabezpieczenie na starość.

służył w armii lat 15. a za nim poszli inni autorzy. żył 34 lata. Warszawa 1960. ale na stanowiskach administracyjnych w legionie (immunes). Na jednym z kamieni nagrobnych znajdujących się w muzeum Grosvenor w Chester czytamy: DIS MANIBUS CAECILIUS AVITUS EMERITA AUGUSTA OPTIO LEG. XX V. a nawet dalekiej Kapadocji i Syrii. niewątpliwie idealizuje żołnierzy imperium zagnanych w dalekie kraje. 14. świętej pamięci. że Cecyliusz Avitus urodzony w Emerita Augusta. od jezior spowitych w błękitną mgłę i od zimnych. Gibbon. żołnierze nie mogli 156 Constitutio Antoniniana – Marek Aureliusz Antoninus zw.).asygnowali spore sumy do podziału między legionistów. Tracji. Zmierzch Cesarstwa wolnym mieszkańcom prowincji. Hiszpanii. t. Constitutio Antoniniana156 przyznała prawo obywatelskie wszystkim mieszkańcom prowincji). która tyle miała wspólnego z Cyceronem. Dacji. 157 158 Rzymskiego. Jak długo trwała służba wojskowa? Za czasów Augusta – 16 lat plus cztery lata nie pod bronią. Kryński. wokół którego grupowała się ludność miejscowa i napływowa – handlarze i rzemieślnicy. STIPENDIORUM XV VIXIT ANNOS XXXIV157 – to znaczy.V. W pierwszej połowie I wieku okres służby został podniesiony do lat 20. „Panowie najpiękniejszych i najbogatszych połaci.: S.. zastępca centuriona w XX legionie Valeria Victrix. sprzymierzeńcy zaś prawo obywatelskie (w roku 212 po Chr. krajów położonych nad Renem. Po wyjściu z wojska weterani otrzymywali odprawę oraz nadział ziemi. a weterani służyli jeszcze w armii przez pięć dalszych lat. Aż do początku III wieku po Chr. Nie należy ich sobie wyobrażać jako smętnych. Galii.” – E. Karakalla nadał prawo obywatelstwa Dis manibus – Boskim cieniom (łac. s. Tłum. O melancholio! Edward Gibbon w swoim sławnym dziele Zmierzch Cesarstwa Rzymskiego tak pisze o legionach rzymskich w Brytanii: „Panowie najpiękniejszych i najbogatszych połaci kuli ziemskiej z pogardą odwracali się od posępnych gór chłostanych przez zimowe burze.. 1. bezludnych wrzosowisk. bladych młodzieńców czytających na postojach Rozmyślania Marka Aureliusza i trawionych tęsknotą za Lesbią i Rzymem. Porozumiewali się zapewne między sobą mało wytworną łaciną. Gibbon. później okres czynnej służby wojskowej wynosił 25 lat. Przeważająca większość – czego dowodzą inskrypcje nagrobne – pochodziła z Dalmacji. Każdy legion stacjonował w stałym obozie. co język rekrutów armii Franciszka Józefa z niemczyzną Hofmannsthala. Inkorporacja w szeregi następowała dość wcześnie i kilkunastoletni rekruci nie byli rzadkością. . po których gromada nagich barbarzyńców goniła leśne jelenie”158. Zresztą etniczny skład legionów stanowił barwną mozaikę i „prawdziwi Rzymianie” stanowili tu znikomy odsetek. Były to raczej krwiste i brutalne osiłki – ci obrońcy cywilizacji.

zawierać legalnego małżeństwa w czasie pełnienia służby wojskowej. Mieli natomiast konkubiny i synowie z tego związku wcielani byli z reguły do legionu. Ci urodzeni w odległych od stolicy krajach znali Rzym tylko z opowieści, a twarz cesarza z portretu, jaki nosił chorąży – imaginifer. Nic dziwnego przeto, że więź ideowa żołnierzy z imperium i imperatorem stawała się z pokolenia na pokolenie coraz słabsza. Armie przygraniczne przekształcały się stopniowo w wojska terytorialne o słabym wyszkoleniu i wartości bojowej. W roku 367 po Chr., w czasie wielkiego ataku Saksonów, Piktów i Szkotów, zaskoczenie legionów było całkowite z powodu zdrady żołnierzy patrolujących granicę, którym barbarzyńcy obiecali udział w podziale łupów. Zdarzyły się wówczas liczne przypadki dezercji. Zmienił się także nie do poznania charakter, a nawet wygląd zewnętrzny miast garnizonowych i fortec. Znawca tego okresu Ian A. Richmond tak o tym pisze: „Nowi żołnierze wraz ze swymi żonami i dziećmi żyli wyłącznie wewnątrz fortów, pobieżnie po najazdach odbudowanych przez miejscowych robotników. Forty stały się małymi ufortyfikowanymi dworami, bardziej przypominającymi dwory średniowieczne niż castellum159 Rzymian; na modłę średniowieczną żołnierze otrzymywali przyległe pola uprawne jako rekompensatę za służbę. Ta nowa organizacja, a raczej jej brak, przyczyniła się do dewastacji budynków ustawionych jeszcze wciąż według tradycyjnych linii; odkryto to w wielu fortach, gdzie spichlerze stały się domem mieszkalnym, a budynki dowództwa – sklepami. Centurion starej daty zbladłby na ten widok”.

III
Mimo żelaznej dyscypliny, jaką aplikował nam Grzesio (a może właśnie dlatego) lubiliśmy (choć to słowo nie oddaje ani treści, ani natężenia uczuć) zarówno jego, jak i jego przedmiot. Z czasem lekcje składały się nie tylko ze żmudnych tłumaczeń, szlifowania gramatyki, ale część ich była poświęcona kulturze i cywilizacji antycznej. Zgłębiliśmy tedy nie tylko tajemnice koniunktiwu, ale poznawaliśmy życie codzienne w stolicy imperium, uzbrojenie legionisty, rytuał Saturnaliów. Oczywiście, był to Rzym wyidealizowany, Rzym cnót obywatelskich, surowego męstwa. Ani skandaliczne życie Cezarów opisane przez Swetoniusza, ani obscena z szynków Pompei nie kalały naszej świadomości. Scypion Starszy, Katon, Grakchowie, dobrzy cesarze z rodu Antoninów podawani byli jak wzory godne naśladowania. Wiedzieliśmy, rzecz jasna, o doli
159

castellum – zamek, twierdza

niewolników, okrutnych prześladowaniach chrześcijan, szaleństwach Kaliguli, ale nad tymi mrokami świeciła mocno gwiazda rozumu. Nie wiem, kiedy to się stało (a chyba na pewno nie wydarzyło się nagle), że łacina zaczęła nas wciągać i fascynować. Naprzód, jeśli dobrze pamiętam, sam jej dźwięk poważny, spiżowy, a jednocześnie jasny – harmonia dobrze rozdzielonych spółgłosek i samogłosek. Najprostsze zdania miały linię, mocno zarysowany kontur, jakby wykute były w kamieniu. Eadem nocte accidit, ut esset luna plena – Tej nocy zdarzyło się, że była pełnia. Niby to samo, a nie to samo. Więc owijaliśmy naszą mowę-lepiech, mowę ziemi i jej szeptów, jak bluszcz wokół marmurowej kolumny. W moim zainteresowaniu łaciną i w miernych – wyznam – w tej dziedzinie postępach tkwił element, by tak rzec, osobisty. W kamienicy naprzeciw mieszkała młoda istota, której pełne kształty, kasztanowe włosy i dołeczki w policzkach przyprawiały o zawrót głowy i mąciły zmysły. Była córką profesora łaciny (nie z naszego wprawdzie gimnazjum), ale znaliśmy go, gdyż był autorem opracowań tekstów, nad którymi głowiliśmy się; ogłaszał także artykuły w miesięczniku „Filomata”, a pismo to prenumerowaliśmy (obowiązkowo) za pośrednictwem Grzesia. Siadywałem na balkonie z gramatyką łacińską Auerbacha i Dąbrowskiego i udawałem, że lektura tego wyjątkowo nudnego dziełka wprawia mnie w ekstazę. Był to właściwie akt rozpaczy. Jeśli przedmiot moich gorących uczuć zjawiał się na balkonie, nie było to przeznaczone dla mnie. Czasem dotykała mnie roztargnionym spojrzeniem, tak jak się patrzy na obłoki przesuwające się po niebie. Czekała na mego starszego kolegę z liceum, rosłego młodzieńca z falującą czupryną blond, niewątpliwie przystojnego (był chorążym naszego szkolnego sztandaru i na uroczystościach przepasany szarfą, w białych rękawiczkach prezentował się istotnie znakomicie) – ale, wiedziałem to dobrze, nie mógł dać jej szczęścia. Codziennie niemal o piątej po południu ona i mój śmiertelny wróg wychodzili z domu i znikali za rogiem w małej uliczce ocienionej kasztanami, gdzie (mówiła mi o tym moja rozgorączkowana wyobraźnia) działy się rzeczy straszne: ujmował ją pod ramię (wbrew najsurowszym zakazom regulaminu szkół średnich) i być może wyciskał na jej jedwabnej rękawiczce płomienny pocałunek. Burza sprzecznych uczuć w mojej udręczonej duszy: Odi et amo. Quare id faciam, fortasse req Nescio, sed fieri sentio et excrucior160. Na co liczyłem, manipulując na balkonie gramatyką łacińską Auerbacha i Dąbrowskiego tak,
160

Kocham i nienawidzę. Jakże się to dzieje? – / Spytasz. Nie wiem, lecz czuję, cierpię i szaleję

(łac.); Katullus, Poezje [Pieśni, 85]. Tłum.: A. Świderkówna.

aby okładka była z daleka widoczna? Liczyłem na to, że pewnego dnia dostrzeże mnie ojciec – klasyczny filolog i zawoła: „Obserwuję cię, młodzieńcze, od dawna. Twoja skromność i pracowitość, twoje umiłowanie mowy Rzymian są rękojmią, że jesteś odpowiednim kandydatem na męża mojej córki. Oddaję ci przeto jej rękę”. A dalej sprawy potoczyłyby się jak w bajce. Nie potoczyły się. Za to wykułem na blachę sporo przykładów użycia bardziej skomplikowanych form gramatycznych i mogłem błyszczeć na lekcjach, a nawet zdobyłem przyjazne spojrzenie Grzesia. Pracowaliśmy w pocie czoła. Zbliżała się pora owocobrania: w następnym roku mieliśmy przejść do poezji Katullusa i Horacego. Ale wtedy wkroczyli barbarzyńcy. Jak ocenić wkład cywilizacyjny Rzymu w Brytanii? Na to pytanie podaje się różne odpowiedzi uczonych. Archeolog angielski Francis John Haverfield mówi: „Od Rzymian, którzy kiedyś panowali w Brytanii, my Brytyjczycy nie odziedziczyliśmy praktycznie nic”. Bardziej sprawiedliwa wydaje się opinia znakomitego badacza dziejów George’a Macaulaya Trevelyana. W swojej Historii Anglii pisze on: „Ostatecznie Rzymianie pozostawili po sobie trzy wartościowe rzeczy: po pierwsze (a stwierdzenie to ubawiłoby i zbulwersowało Cezara, Agrykolę i Hadriana) walijskie chrześcijaństwo; po drugie rzymskie drogi; po trzecie rosnące znaczenie pewnych nowych miast, a w szczególności Londynu. Natomiast łaciński styl życia w miastach i willach, a także sztuka, język i polityczna organizacja rzymska zniknęły jak sen. Najważniejszym faktem wczesnej historii wyspy był fakt negatywny, a mianowicie Rzymianom nie udało się zlatynizować w sposób trwały Brytanii, tak jak to powiodło się im we Francji”. Zakładanie miast nie było zresztą bezinteresownym dobrodziejstwem ze strony okupantów. Jak słusznie podkreśla Pierre Grima – Rzymianie wznosząc miasta traktowali je jak potężny instrument polityczny. „Miasto rzymskie nie sprowadzało się wyłącznie do zespołu określonych wygód materialnych, było ono przede wszystkim wszechobecnym symbolem systemu religijnego, politycznego i społecznego stanowiącego trzon cywilizacji rzymskiej”161. Archeologowie odkryli na wyspie dwadzieścia kilka większych ośrodków miejskich pochodzących z czasów rzymskich. Przeważnie zakładane były w miejscu dawnych stolic szczepowych. Otoczone murem, zbudowane na typowo rzymskim planie prostokątnym, Silchester (Calleva) miało zaledwie 80 domów, a liczba jego mieszkańców nie przekraczała zapewne półtora tysiąca. Z wyjątkiem Londynu, którego populację w okresie rozkwitu uczeni określają na 15 000, inne miasta rzadko przekraczały liczbę 3 000 mieszkańców. O ich charakterze miejskim decydowało to, że były siedzibą władzy municypalnej i znajdowały się tam budowle publiczne – charakterystyczne rzymskie forum w środku miasta z kapitolem, czyli
161

Miasta rzymskie. Tłum.: J. Pański, Warszawa 1970, s. 7.

termami spełniającymi rolę klubów czy dzisiejszych kawiarni. kurią – gdzie odbywały się posiedzenia prowincjonalnego senatu. bazyliką. a także teatrem i amfiteatrem. .główną świątynią oficjalnej religii. kolumny i posągi – słowem były to małe. często niewydarzone kopie stolicy imperium. w której obradował sąd. Ozdabiały miasto łuki tryumfalne.

Labirynt nad morzem – szkice z podróży po Grecji”. widnieje on na wszelkich spisach rozdziałów projektowanej książki. w przypisach podając ich tłumacza). uzgodnienia nazw własnych. wprowadzony ręką redaktora. zamiast „wytrwałości” – „wytrzymałości”. porównania cytatów (z przywoływanymi. Strona następna: „Spis rzeczy”. w tym nazwisk. dopisek: „Zbigniew Herbert. „Labirynt nad morzem”. opracowana przez Zbigniewa Herberta. Kierowaliśmy się zasadą wierności wobec Autora: za podstawę obraliśmy bez wyjątku teksty przejrzane przez Zbigniewa Herberta podczas jego pracy nad książkowym wydaniem szkiców. którą niniejszym oddajemy do rąk Czytelnika. lub nie. przywracaliśmy wersję z rękopisu lub autorskiego maszynopisu. zamiast „Guttenberg” – . jak niniejsza książka. złożony do druku w książce. Strona trzecia. nie numerowana: widnieje na niej dedykacja wypisana ręką Zbigniewa Herberta: „Kasi” (żona Autora. Maszynopis tego eseju. Otwierający książkę szkic Labirynt nad morzem ukazał się w miesięczniku „Twórczość” 1973 nr 2.Nota wydawcy I Labirynt nad morzem – uwagi wydawcy: Książka. Katarzyna z Dzieduszyckich Herbertowa). źródłami: cytaty w przekładzie Autora pozostawialiśmy bez zmian. została zarówno co do treści. respektuje go zarówno maszynopis złożony do druku (mimo nieciągłej i naruszonej w swoim porządku numeracji stron maszynopisu). Tytuł przyjmujemy za ostateczny. Co do układu i treści. pozostałe uzgadnialiśmy. Przytaczając szkic z tego samego maszynopisu w książce Zeszytów Literackich. jakkolwiek na szkicu Lekcja łaciny pojawił się. W przypadkach spornych (stosunkowo rzadkich). do usunięcia pewnych błędów powstałych w druku w „Twórczości” (przykładowo: zamiast „ograniczoność” przywracamy słowo „organiczność”. poza zastosowaniem zasad przywołanych powyżej. ograniczyliśmy się. nie nosi zmian autorskich. ze stosowanymi w polskim piśmiennictwie (Zbigniew Herbert często posługiwał się pisownią zapożyczoną z książek obcojęzycznych). Maszynopis złożony do druku przez Autora otwiera strona tytułowa z napisami: „Zbigniew Herbert”. jak układu. Nasze interwencje redakcyjne ograniczyły się do: uwspółcześnienia pisowni i interpunkcji.

Szkic Próba opisania krajobrazu greckiego ogłosiła „Poezja” 1966 nr 9. Chodzi o następujący fragment: „Podobno przegłosowano ów akt [dekret o cenzurze] na zgromadzeniu ludowym w czasie nieobecności jego [Peryklesa] w Atenach. Drukujemy wg maszynopisu przygotowanego do druku w książce. 1923-1998. 1964 (por. odnajdujemy go w wersjach maszynopisowych. zmiany są liczne. towarzyszom pierwszej wyprawy do Grecji. po interwencji wojsk Układu Warszawskiego w Czechosłowacji. i prawa druku 1971-82. Szkic Sprawa Samos ukazał się w miesięczniku „Odra” 1972 nr 3. tak jak dedykację. Akropol i duszyczka. starożytnego dekretu o cenzurze. W książce Zeszytów Literackich w wersji zmienionej: maszynopis złożony do druku w książce różni się od wersji ogłoszonej w „Odrze” kilkoma drobnymi zmianami stylistycznymi. całe zdania lub akapity). III). powstałe. tłumacz poezji Herberta. biolog immunolog. naniesioną odręcznie przez Autora: „Zdzisławowi Najderowi”. (Miroslav Holub. Szkic od pierwszych swoich wersji. na kopii tekstu złożonego do druku w „Twórczości”). obejmują poszczególne słowa. zwłaszcza w części II szkicu. liczne zmiany stylistyczne. poprawiona przez Autora (druk wg tego samego maszynopisu. pozbawiony pracy w Instytucie Mikrobiolgii 1970-95.„Gutenberg”). znawca literatury anglo-amerykańskiej. pochodzącymi od Autora. czeski poeta i eseista. „Więź” 1973 nr 4. oraz przekreślonym pierwszym członem tytułu „Akropol i”. przejrzana przez Autora (druk wg maszynopisu z odręcznymi poprawkami Autora. jako poeta zdobył sławę dzięki tłumaczeniom anglo-amerykańskim). odręczne poprawki Autora. najwyraźniej. uwzględnione przez nas. . nieobecną w druku i na wcześniejszych wersjach maszynopisowych. 1968. Szkic Duszyczka został opublikowany pt. niekiedy 3-5 na stronie maszynopisu. różniącego się od ogłoszonego w „Więzi” jedynie dedykacją. Szkic Akropol ogłosiła „Twórczość” 1969 nr 1. W druku w „Odrze” zniknął również passus nt. również w rękopisie. dedykowany: „Magdzie i Zbyszkowi Czajkowskim”. przeciętnie dwie na stronie maszynopisu. Widnieje na nim również usunięta w druku w „Odrze” dedykacja: „Dla Mirosława Holuba”. W książce Zeszytów Literackich wersja zmieniona. W książce Zeszytów Literackich wersja zmieniona. noszącego wszakże. a także w rękopisie. Wreszcie – mówią obrońcy – sam zakaz nie utrzymał się i po pewnym czasie (po dwu sezonach teatralnych) zaniechano tej praktyki niegodnej ojczyzny demokracji”. podczas pracy nad wydaniem książkowym.

Po ogłoszeniu stanu wojennego. wypisane jego rękę. Na okładce tekturowej teczki widnieje nazwisko autora i tytuł. Drugą połowę 1. Katarzyna Herbertowa.5. Nie drukowany. drobniejszym pismem: „72 r.” (. Drukujemy w wersji nieznacznie zmienionej (na kopii maszynopisowej tekstu złożonego w „Twórczości” i na tekście wydrukowanym w „Twórczości” Zbigniew Herbert naniósł odręcznie drobne zmiany. W roku 1999 wdowa po Zbigniewie Herbercie powierzyła nam do druku ten sam maszynopis. Drobiazgi z datą 10 VI 1997. ogłosiliśmy w „Zeszytach Literackich” 2000 nr 72. Szkic Lekcja łaciny. pierwsza. Drukujemy wg maszynopisu złożonego przez Autora do druku w książce. na prośbę Autora. dwa tygodnie przed Herbertem). zamazany. uwzględniamy je). Wiersze te. oraz nieco inne zakończenie.) „PZPR”. Historia pewnego maszynopisu: Zbigniew Herbert złożył maszynopis książki Labirynt nad morzem w wydawnictwie Czytelnik. II Labirynt nad morzem. oraz adnotacja wydawnictwa: „wpływ 15. przedstawiający nazwisko i. Autor chciał go opublikować i wracał do niego jeszcze w latach 90. Zbigniew Herbert spędził w Paryżu. Ostatnie słowa. prawdopodobnie.Szkic O Etruskach ukazał się w miesięczniku „Twórczość” 1965 nr 9. odebrała maszynopis z wydawnictwa. przygotowując szkic do druku w książce. Chorował. Inny. nazwę instytucji. Historia pewnej fascynacji. za łaskawą zgodą Katarzyny Herbertowej. ewokuje śmierć Miroslava Holuba. któremu dedykowany jest szkic Sprawa Samos (zm. . 80. 1981. wierna wobec rękopisu. zapowiadając niniejszą książkę. Książka nie ukazała się. Odnajdujemy dwa inne napisy: u góry. w tym Brewiarz.1973 r. 1 II” (data podpisania umowy?).: w jednej z teczek z maszynopisami szkiców przeznaczonych do wydania książkowego odnaleźliśmy pożegnalne wiersze Herberta. fragment ogłosiły „Zeszyty Literackie” 2000 nr 71. pt.. ograniczający się do wstępu. nad datą „wpływu” zaś inny. zawiera mniej rozbudowany wątek autobiograficzny. Maszynopis pozostał w Polsce. III Labirynt nad morzem. Zachował się rękopis i dwie kolejne wersje maszynopisowe.”. ujęty klamrą czytelnych zwrotów: „tow. 14 VII 1998..

upewniamy się. 6. Próba opisania krajobrazu greckiego. bez zaznaczenia liczby stron:] 5. jako do źródeł cywilizacji europejskiej. Próba opisania krajobrazu greckiego – 20. Na podstawie rękopisów i wcześniejszych wersji maszynopisowych szkiców. s. 7. Dzieło w toku: Na teczce z rękopisami Zbigniew Herbert nalepił karteczkę. tekst niegotowy. Sunion. prawdopodobnie. przybliżona raczej do liczby stron maszynopisów roboczych. 5 IX-6 X 1964 w towarzystwie Magdaleny i Zbigniewa Czajkowskich. 3. Walter Tiel) oraz Diariusz grecki („Zeszyty Literackie” 1999 nr 68) i niniejsza książka. Epidauros. 1973. na której wypisał szkice składające się na projektowaną książkę: „Labirynt nad morzem: Labirynt nad morzem. 8. Niewolnicy. Akropol i duszyczka (zamiast wstępu) – 8. Im Vaterland der Mythen. Na innym spisie. Salamina. w teczkach zatytułowanych. 5.Zbigniew Herbert pierwszy raz był w Grecji ok. poszerzona o szkic o Etruskach. Lekcja łaciny – 40. W teczce znajdujemy spisy rozdziałów (lub tematów?) projektowanej książki. 4. Esej Lekcja łaciny był realizacją tego projektu. wypisy z publikacji Złupienie Rzymu. Akropol. Sprawa Samos – 14. tłum. apokryfy. 3. 7. Karl Dedecius. Labirynt nad morzem odnaleźliśmy również. miałaby zostać uzupełniona o szkice o potędze i upadku Rzymu. w hołdzie Zbigniewowi Herbertowi. które niniejszym ukazują się nakładem Zeszytów Literackich pt. Na jednym Autor napisał: „Labirynt nad morzem: 1. s. Frankfurt am Main. 4. 216. 8. Próba opisania krajobrazu greckiego. Szersze informacje w: „Zeszyty Literackie” 68. Małżonkowie z Cerveteri. Delfy. jako. 2. Labirynt nad morzem. Thera. Gorące Wrota. . Klaus Staemler. ręką Herberta. O Etruskach – 20. 2. notatki i fragment nie ukończonego szkicu pt. Akropol – 40. 10. Korynt. notatki pt. Jest to spis niemal ostateczny. Najazdy. Labirynt nad morzem. Mykeny. Rozważania nad talerzem”. Sprawa Samos. Inna jest też liczba stron poszczególnych rozdziałów. liczbę stron maszynopisu: „Labirynt nad morzem: 1. Wspólnie zwiedzili: Ateny. IV Labirynt nad morzem. że inna jest kolejność rozdziałów. Literackim pokłosiem tej podróży są: wiersze. 9.: Karl Dedecius. przyjaciół zamieszkałych w Anglii. [w innym pionie. jako pierwodruk książkowy. 43-62. Akropol i duszyczka” – pod tymi tytułami opublikowane w prasie. 6. Spartę. [łączna liczba stron:] 187”. Zbigniew Herbert. po lewej jego stronie Herbert zaznaczył. Upadek Rzymu. numer specjalny. z tym. że plany Autora ulegały zmianie: książka o wyprawie do Grecji. Labirynt nad morzem – 45. w porównaniu do zawartości niniejszej książki. Akropol. w rękopisie. red. Sprawa Samos. Suhrkamp Verlag. obok tytułu rozdziału. małe utwory prozą (por. Akropol i duszyczka. wcięte.

Tom Zbigniewa Herberta Im Vaterland der Mythen [W ojczyźnie mitów] (por. . Akropol. Szkice pomieszczone w tym tomie to: Próba opisania krajobrazu greckiego. 1973 z powołaniem na © 1970). w pośredni sposób rzuca światło na powstającą książkę. U Dorów (z tomu Barbarzyńca w ogrodzie). wyd. Labirynt nad morzem. III. Na edycję niemiecką złożyły się utwory wierszem i prozą z lat 1956-73. Sprawa Samos.

Sign up to vote on this title
UsefulNot useful