ZBIGNIEW HERBERT

Labirynt nad morzem

2000

Wydanie polskie
Data wydania: 2000 Ilustracja na okładce: gwasz Jana Lebensteina (frgm.; 1988), w posiadaniu Katarzyny Herbertowej Wydawca: Fundacja Zeszytów Literackich 00-029 Warszawa, Nowy Świat 27 tel./fax (0-22) 826 38 22 http://zls.mimuw.edu.pl/ZL/ ISBN 83-911068-3-7

Wydanie elektroniczne
Trident eBooks

Kasi

Labirynt nad morzem .

Parandowski. Tłum.I Jest pośrodku ciemnego jak wino morza ziemia niejaka. bardziej 1 Odyseja. że z anegdoty tej wysnuć należy jeden wniosek: narody mają ważniejsze. – zupełnie zmieniły skład etniczny jej mieszkańców? I przypomina mi się wtedy anegdota o Shelleyu. Wybrali się obaj do Livorno.. Wielki romantyk pracował właśnie nad poematem Hellas. I w dodatku kapitan owego statku porzucił ojczyznę. jak tylko przyglądanie się twarzom. Warszawa 1965. piękna i żyzna. Ludzi tam ćma i dziewięćdziesiąt miast [. Homer1 Tezeusz – statek. kiedy to się stanie. Nie są to twarze znane z waz antycznych ani ciała – jak się domyślam – podobne do posągów Praksytelesa. Największe wśród nich jest miasto Knossos. gestykulował. a królował w nim co dziewięć lat obierany król Minos. jadł i rżnął w karty jak barbarzyńcy”. Myślę. Domieszka elementów albańskich. by zwiedzić grecki statek. 284. że wojna o niepodległość nie sprzyja jego interesom. który ma mnie przewieźć na Kretę. wokół wodą oblana. ponieważ doszedł do przekonania. Pospolite rozkłady jazdy nie obowiązują w ojczyźnie mitów. XIX.: J. s. który wrzeszczał.. wypełniony „tłumem podobnym do Cyganów. Pozostaje mi wieśniacza cierpliwość lub wędrówka po portowych tawernach. nie przypłynął jeszcze do portu w Pireusie i nikt nie potrafi powiedzieć. gdy jego przyjaciel Trelawny zaproponował mu spotkanie z prawdziwym Grekiem. który twierdził. bułgarskich i tureckich jest uderzająca i zamazała zupełnie urodę helleńską. wielkiego Dzeusa powiernik. Czyżby miał rację Herr Doktor Fallmerayer. palił. ks. Kreta. w kraju.]. . że najazdy słowiańskie na Grecję – począwszy od VII wieku po Chr. gdzie zegary odmierzają tysiąclecia. Tak więc siedzę w Pireusie czekając na statek i nie mam nic do roboty. jaką podróżni spodziewają się tu spotkać.

która nabiera kształtu. i widzę teraz wyraźnie. jakby jakaś uczta skończyła się rzezią. złapany w potrzask pozoru z ciężkim cieniem za plecami. obraz spętania – jakby to wówczas dotknęła mnie po raz pierwszy śmierć w oślepiającym słońcu południa. Chcę zobaczyć. jak wierzchołek góry zawieszony jest na wysokościach niby w krajobrazach japońskich. Wymiary światła zastygły i choć słyszę zgrzyt piasku pod nogami i stukot własnych kroków. Port i mury weneckie. wtaczam się na pokład. poruszającym się jak wahadło – nieruchomy. ruszyłem do muzeum. bastiony otaczające miasto białych domów. Wynająłem biały pokój z żelaznym łóżkiem. Ciasno zgnieciony w tłumie. Cisza zatrzaśniętych okiennic. przybity do białej przestrzeni. Jest niewypowiedzianie piękny – ów kawałek odległej skały unoszącej się w powietrzu za sprawą mgły. jak góra rozrasta się. Widzę się teraz jak we śnie. Długie lata prześladować mnie będzie ten obraz i wspomnienie wędrówki po stromej ulicy Handakos. bez możliwości porozumienia się z moim ciałem. Wczesnym rankiem wychodzę na górny pokład naszego statku. Na deskach. skaza szarego koloru. ciała mężczyzn i kobiet porozrzucane w nieładzie. choć świadectwo oczu temu przeczy. jak Kreta wyłania się z morza. Przez piękne Morze Egejskie płynę tym statkiem roztrzęsionym. z boku. nieznośnych zapachów i wspaniałego życia. od nieba. Zaczyna się bolesny ubytek realności. w nadziei. coś niewyraźnego. I jest wyspa. że uda mi się zapomnieć o tym wstydliwym epizodzie i odrażającym uczuciu wytrącenia z rzeczywistości. Po sześciu godzinach oczekiwania Tezeusz przybija do nadbrzeża. aby otoczyć się przedmiotami. Wysoko. Tak się zaczęła dla mnie Kreta. utrwalony raz na zawsze jak na fotografii. Jestem sam pośród sennych oddechów. a nad głową ogromne tłumoki. zanurzony po głowę w upale. zmącenie błękitu. brudu. . nie zwlekając. majestatycznie po stopniach. aż przed oczami osiada na morzu łańcuch górski. jak bóstwo. wieloma przedmiotami.elementarne sprawy niż troskę. Heraklion. nie poruszam się chyba wcale. zatopiony w blasku. by upodobnić się do ideału wymyślonego przez romantycznych humanistów. pełnym hałasu. Patrzę dalej. nad którym wisiał groźny święty Jerzy mordujący smoka i. mając pod nogami beczącą kozę. która wydaje się nieskończenie długa. wypełniając horyzont. nad horyzontem zamglonym i słabo widocznym. schodzi wolno. Idę do miasta ulicą wiodącą pod górę. poplamionych dziegciem i oliwą.

co nie przypominało w niczym . co mówili o kreteńskim malarstwie znawcy. którą. złaknionym oryginalności. a nawet wcale prawdopodobne. ale nie na tyle głodny. i to niespodziankę z rzędu niemiłych. która zaniemogła – wiedzę. Przywołałem na pomoc wrażliwości. wyjąwszy małe freski ogrodowe i słynną Paryżankę. w których znajduje się ceramika. można by to od biedy uznać za Matisse’a (dużo gorszego). tak jak należy. o której mój profesor rysunku powiedziałby. Nie byłem wówczas człowiekiem młodym. Pamiętam dobrze ten dzień. żeby dostąpić wniebowstąpienia.. przebiegłem (o naiwny!) sale na parterze. wyjąwszy krótki okres między czwartym a piątym rokiem życia. gdy pomiata się dziełami uznanymi i nie szanuje się ani autorytetów. mimo że nas przerasta i poraża. a więc wszystko. Przypisywałem to zrazu niedyspozycji własnej. bądź co bądź żegluga rozklekotanym Tezeuszem zmęczyła mnie. obiecywał freski od dawna znane mi z reprodukcji w niezliczonych historiach sztuki. Taka postawa zawsze była mi obca. błękity i czerwienie. linia. gdzie przewodnik. och i bach. ani tradycji. jakiej chyba nigdy nie przeżyłem w żadnym muzeum czy w obliczu jakiegokolwiek dzieła sztuki. że w sztuce tej przejawiło się widzenie ejdetyczne. gdyby nie przerastała i nie porażała. gliny i fajansu. A mówili oni mądrze. padać na kolana i bić czołem przed wielkością. Zestawienie barw – nachalnie plakatowe ugry. bez powagi i wdzięku. że jest uuuu. Przypomniałem sobie. a także w sztuce buszmenów w Rodezji. linia zamykająca nudnym konturem płaszczyzny zamalowane lokalną farbą. Bez wzruszenia i bez sympatii patrzyłem tępo na Delfiny w błękitnej farbce morza i na Księcia wśród lilii. najłatwiej osiągnąć. co zaliczamy do sztuki pośledniej. Wszystko to bez głębi. bo jaka byłaby to wielkość. a nie. do sztuki użytkowej. uwielbiać. kiedy wpadłem do muzeum w Heraklionie na dwie godziny przed zamknięciem. a nawet wroga. jak wiadomo. określony przez psychologów jako okres negatywizmu. małe posążki z brązu. Przede wszystkim – próbowałem usystematyzować moje wątpliwości – kolor fresków był banalny. że zetknąłem się nagle z czymś. podobnie jak w paleolitycznych freskach Francji czy Hiszpanii.. odurzony byłem upałem południa i głodny. gdyby nie linia bez napięcia. Zawsze chciałem kochać. mój nieoceniony Guide Bleu. że mój instynktowny opór i niezgoda na freski minojskie polegały na tym.II Muzeum w Heraklionie zgotowało mi niespodziankę. opiewane przez znawców jako arcydzieła malarstwa starożytnego. I co? Nic. gdy się jest obrazoburcą. pieczęcie i gemmy. i z biciem serca wszedłem na piętro pierwsze. Było to możliwe. podejrzanie świeży i płaski.

a potem przeniesiemy wzrok na pustą ścianę i widzimy pulsującą. że na ich powierzchni znajdują się popękane zgrubienia o nieokreślonym kolorze. w istocie. jakie ukazały się oczom archeologów odkopujących pałac w Knossos. spalone ogniem. które wychwala Cottrell. Leonard Cottrell w książce Byk Minosa mówi. że Sir Arthur Evans. łatwość. struktury (tak wspaniale oddanej w malarstwie renesansowym). pana Gilliéron. mięsa. A zatem – myślałem – Geerto Aeilko Snijder ma chyba rację: Kreteńczycy byli ejdetykami. A chociaż była to sztuka z pewnością mniej wielka niż egipska. jakby ktoś pomiędzy odnalezione ułomki starożytnego poematu wpisał słowa własne. niepodległych prawom przyciągania – unoszącym się w powietrzu. jedynymi fragmentami oryginałów. a także brak kośćca. etruskich czy pompejańskich. znajdowały się w bardzo złym stanie. że był posłuszny wizji odkrywcy. To tak. jakby zarys przedmiotów wydobyty był omdlewającą ręką. fantazją. materii. Osoby ejdetyczne tak w przybliżeniu postrzegają rzeczywistość i tym fenomenem – zdolnością czy kalectwem – Snijder próbował wytłumaczyć osobliwość sztuki kreteńskiej: ową zadziwiającą łatwość chwytania kształtów w ruchu jednym konturem. kiedy grzebałem w literaturze przedmiotu. czerwoną sylwetkę lampy lub słońca. okaleczone wątpliwymi zabiegami konserwatorów. ale dlatego. która była umieszczana na ścianie w miejscu. dlaczego fantazje Szwajcara na temat kreteńskich fresków figurują w podręcznikach historii sztuki jako oryginały. Wszystko inne było rekonstrukcją. sprawa stała się dla mnie jasna. a potem wykonania dokładnej reprodukcji. stanowiły one zaledwie niewielką część powierzchni fresku i były. Nie bardzo rozumiem. pokryte warstwą popiołu. który posiadał nadzwyczajne uzdolnienia do cierpliwego zbierania razem drobnych. Zacząłem je obwąchiwać jak suchą kość i zauważyłem. owa niesubstancjalność ludzi. malarstwo artystów kreteńskich wydaje się sztuką bez analogii. której towarzyszy pewna słabość. zwierząt i roślin bez korzeni. torsu. odkrywca Knossos. domysłem. co zaginęło. ramienia i pióropusza. że Evans zaangażował go nie z powodu rzekomych talentów. W stosunku do innych odkrytych przedmiotów sztuki kreteńskiej freski minojskie są nieliczne i doszły do nas w stanie kalectwa. Z Księcia wśród lilii albo z Króla-kapłana zachował się kawałek łydki. Otóż malowidła ścienne. ocalałych fragmentów. gdzie znajdował się oryginał”. nosi przecież . bez trudu. i za byle dotknięciem rozsypywały się w proch. wrażliwego i ścisłego odtwarzania tego. Nie udało mi się nigdzie natknąć na własne prace mistrza Gilliérona czy choćby na wzmianki o tym artyście. Tę osobliwość widzenia (powszechną u dzieci) i w konsekwencji odtworzenia świata można sprawdzić także na sobie. ale podejrzewam. jak się później dowiedziałem. freski pokazane w muzeum w Heraklionie nie przemówiły do mnie.znanych mi malowideł ściennych egipskich. Potem. „słusznie zaangażował znakomitego szwajcarskiego artystę. Tak więc. kiedy patrzymy na słońce lub zapaloną lampę. Bo.

Jest to sztuka spontaniczna. co ocalało z pożogi. napis. pełnym światła muzeum w Heraklionie. Określenie „malowane z natury” nie ma. że malarstwo na Krecie było. powolna i kontemplacyjna. piórko dzikiej kaczki – nie oznaczają ani pochwały. przynajmniej w pewnym okresie. jest bardziej skupiona. jak żadna inna chyba na ziemi. ręka wyrysowana precyzyjnie na strunach harfy. hieroglif. aby można było odczytać z tych fragmentów czystą melancholię przemijania. od miniaturowych. w których wyobrażone postacie zbliżone są do wymiarów naturalnych. razem 38 różnej wielkości. który mówi. nerwowa. druga – pozwala na retusz. Są po to. Minojczycy malowali na mokrych jeszcze ścianach. kolumny. ryby i kwiaty wyrażają jakby ogólną ideę przyrody i czasem trudno powiedzieć. znajdowała się pod przemożną władzą metafizyki. ludzi. czerwień i zieleń – taka była „paleta” malarzy z Krety i znad Nilu. wdzięk. portyki. Kwiat lotosu malowany skrupulatnie jak w przyrodniczym atlasie. Artyści minojscy malowali zarówno „abstrakcyjne” – jak byśmy dziś powiedzieli – motywy dekoracyjne. że za barwną zasłoną życia istnieje świat surowy i jedyny. tak że ptaki.piętno niepowtarzalnej oryginalności. Malarstwo Egipcjan. wiele sensu. świat bogów i dusz szukających nieśmiertelności. cała ich sztuka. zdecydowania. ornamenty. żółć. Freski znajdują się na pierwszym piętrze w sali oznaczonej literą K. pomijania szczegółów i zbliża się do improwizacji. znajduje się w nowoczesnym. architekturę. aż do wielkich malowideł procesyjnych. Te dwie metody pociągają za sobą poważne konsekwencje: pierwsza – wymaga szybkości. wszystko niemal. na pewno nie ustawiali sobie modeli do kopiowania. Przywodzi na myśl płoche i lekkomyślne rokoko. podczas gdy Egipcjanie stosowali technikę tempery. karpie w sadzawce – są malowane z precyzją niemal naukową i nie mamy żadnych trudności w rozróżnieniu gatunków zwierząt i roślin przedstawianych przez anonimowych mistrzów egipskich. w odniesieniu do artystów kreteńskich. mało dbająca o szczegół. Cały korpus malarstwa minojskiego. modele mieli w . Ale różnice są bardziej istotne niż podobieństwa. poprawki. Ale przy tym najbardziej banalne sceny z życia – dzikie kaczki wśród trzcin. krajobrazy zaczerpnięte wprost z otaczającego świata. uśmiech i gest taneczny. obca jest mu filozoficzna zaduma czy religijna ekstaza. Wiemy. porywcza. Nie zawsze realistyczna dokładność jest wyrazem radosnej afirmacji życia. ani afirmacji. Jest ich niewiele. jak również zwierzęta. W malarstwie kreteńskim mniej jest siły i wzniosłości. błękit. szarość. Jest jednak w tym wszystkim ożywcze tchnienie ubóstwianej natury. których wysokość waha się od 17 do 80 centymetrów. Jak wytłumaczyć ten niepokojący mezalians naturalizmu ze wzniosłymi sprawami ducha? Owym drobnym. idyllicznym scenom Egipcjan towarzyszy prawie zawsze znak. Biel. pochwałą widzialnej rzeczywistości. czerń. stylizowane rośliny. bardzo rozpowszechnione i pokrywało ściany wielu pałaców i willi. do jakiego należą gatunku.

miejscem spotkania żywiołów i ani mu w głowie nie powstała myśl. Jeśli im tego poskąpimy. fuga wściekłości. byli medium. odejdą. . bez złych demonów. siedzący chyba na kamieniu.). W delikatnym świecie kreteńskim ten szarżujący byk jest czymś wyjątkowym. W ogrodzie sztuki znajduje się wielki szpital form okaleczonych i umierających. Więc przechadzając się po salach muzeum w Heraklionie jak po salach szpitalnych. z wyciągniętą szyją. Niewiele dzieł sztuki dotarło do nas w pełnej glorii i blasku. a zatem z okresu średniominojskiego. Tak jakby nie było wówczas podziału na przedmiot i podmiot. duży fresk w zgaszonej tonacji błękitno-ugrowej. Podobnie jak chorzy. trzciny. wyrwana śmierci pochwała wiecznego życia. Jest to chronologicznie jedno ze starszych zachowanych malowideł kreteńskich. którą starał się zgłębić za pomocą geometrii. że ocalało aż tyle świadectw ludzkiej wrażliwości i geniuszu. jaką wyrzeźbiono na pucharze z Vaphio). spiekłą czerwienią przechodzącą w brąz – portret byka widzianego z profilu. Ciało byka w ruchu. woda i kamień. otwarte kielichy niewiadomych kwiatów.. Wszystko to dzieje się w przestrzeni nierealnej. przywodzi na myśl romantyków. krytycznego zresztą w 2 in stucco – stiuk (wł. żółte oko. kleju i barwników. Jest to zapewne scena pojmania (podobna do tej. a Delacroix kopiowałby go zapewne z lubością. nakładany na ściany materiał zdobniczy utworzony z wapna. I do tego rośliny – kępy irysów. przywodząca na myśl freski z Lascaux. piasku marmurowego. oczekują one naszego współczucia i zrozumienia. Odkrywców zachwyciła ta scena przy strumieniu.sobie. gdzie trzy stany materii przechodzą nieustannie i przemieniają się – skała w wodę. Niebieski ptak – znaleziony został w tak zwanym Domu Fresków w Knossos i pochodzi z około roku 1600 przed Chr. Potężne żarna czasu pracują nieubłaganie. ale był cząstką kosmosu. Jakże inny jest relief in stucco2 odkryty w tak zwanej Kordegardzie u północnego wejścia do pałacu w Knossos. pozostawiając nas w samotności. artysta nie stał w obliczu przyrody. które przekazuje przepływający strumień barwnego świata. zadartą głową. przelatują w różnych kierunkach jak linie muzyczne. niewyczerpany zasób form i kolorów. to studium siły. efora. Należałoby się dziwić (a jest to zdumienie radosne). jak na ludowych garnkach – ptak. który się zbliża. idylla bez mitologicznego komentarza. starałem się odnaleźć w starych freskach – urodę młodości. półprzymknięte ze wściekłości oczy i rozwarte nozdrza węszące wroga. istotą wyjątkową i natchnioną. czyli dyrektora muzeum w Heraklionie. jak nuty krajobrazu. że jest kreatorem. woda w powietrze. znalazł uznanie w oczach Nikolaosa Platona. Ptak pije wodę i słucha śpiewu roślin. Delfiny. gipsu. Malowany ciemną. o czym zdaje się świadczyć wysunięty jęzor. w rozpędzonym galopie. obrazek. jak drzewo. Z ciemnobrązowej plamy skał wyrasta niebieski – malowany sumarycznie. na której namalowano okrągłe jak paciorek.

Jest to jak wnętrze wielkiego teatru – nastrój sali operowej raczej niż świątyni. i Evans pozostawił rysunek objaśniający. że restauracja dokonana była dokładnie. . opętanej ruchem. pełen jest nieco aroganckiego szarmu. nos lekko zadarty.]. zwłaszcza włosy. fantastyczna ewolucja.. The Garden Party. prawdziwe salto mortale3. Wyszły niedawno od fryzjera.]. dowodzi. odbijał się od nich jak od trampoliny.. Jak najbardziej niesłusznie. paski i falbanki 3 salto mortale – skok śmiertelny (wł. ale pamiętać trzeba.. w którym dopatrywano się wpływów sztuki egipskiej. przytrzymywane wstążką przepasującą czoło i opadającą na plecy długim pasmem wśród sznurów paciorków i klejnotów [. co dzieje się przed nimi [. co widzimy na freskach egipskich. że na Krecie w okresie minojskim odbywały się bezkrwawe igrzyska. a także malarskie traktowanie całości – sprzeczne są z tym. gdyż według zgodnej opinii toreadorów. że znakomity archeolog mało znał się na bykach. że to właśnie w miniaturze Kreteńczycy osiągnęli szczyty. obwiedzionych suchą linią konturu. że malowidło zostało oderwane od architektury i jego sens dekoracyjny jest dla nas trudny do uchwycenia. Ta domniemana. ubranych barwnie i bardzo modnie. mocno zaciśnięte. rękawy sukien są bufiaste. Otóż akrobata chwytał rękami galopującego byka za rogi. zwielokrotnione przez szybkość w sposób nienaturalny. nie zważając na to. bo wprawdzie oko jest ogromne. wymyślna fryzura z kokiem na karku i zalotnym lokiem nad czołem. które Evans zatytułował The Ladies of the Court.). mały portret kreteńskiej damy. „Grupa dam. Oto słynna Paryżanka (tytuły pochodzą od Evansa i podobnie jak wymyślone przez niego nazwy sal pałacowych zdradzają jego romantyczny gust) – reprodukowany wielekroć. pochodzące z późnej epoki minojskiej. Mnie ten „portret grupowy” nie zachwycił. lądował na grzbiecie zwierzęcia i zeskakiwał w ramiona drugiego akrobaty. Tłum zebrany wokół budowli sakralnej (kolumny ustawiono w dwu rzędach. Bez trudu rozpoznajemy damy dworu w wytwornych toaletach. kunsztownie uczesanych. Myślę. wyrazisty podbródek i włosy. stylizowane rogi byka) przypatruje się zapewne uroczystościom kultowym. egipskie. linie manieryczne. kolory są mdlącosłodkawe.. Ciało byka na fresku wydłużone jest w pędzie. taka sztuka nie może się nikomu udać. ale zgodny z tendencją sztuki kreteńskiej. a więc specjalistów. w której ma się odbyć spotkanie z groźnym bogiem i jego surowymi namiestnikami. ale kontur twarzy malowany jest grubą krechą. Fresk zwany Tauromachią (bardzo uszkodzony) miał być koronnym dowodem tego. Najbardziej poruszyły mnie małe. siedzi i gawędzi wesoło.stosunku do konserwatorskich poczynań zespołu Evansa – który stwierdził. wiją się wokół ich głów i ramion włosy. Portret tej młodej osóbki nie ma nic wspólnego z dworską sztywnością – której można tu oczekiwać – przeciwnie. zmysłowe usta. miniaturowe freski. na czym polega wyobrażona na malowidle cyrkowa gra.

czyli wysokie. drugi talię i część postaci kobiecej (później określoną jako męską) niosącą w ręku długi mykeński ryton. Przytoczyłem ten długi cytat z Evansa trochę perfidnie. Evans wiedział dobrze. stożkowate naczynie. odkrył. ta żywa rodzajowość i rokokowy nastrój przenoszą nas w epokę współczesną”.. ale od początku zdawał sobie sprawę. brodawki sutek są widoczne [. . która była łupem Schliemanna. a jego liczne artykuły popularyzatorskie pisane do „Timesa” i innych periodyków zdobywały rzesze wielbicieli nowo odkrytej cywilizacji. Jeden przedstawiał głowę. atmosferę bardzo wiktoriańską i ta wola odkrycia w cywilizacji odległej cech bliskich jego epoce pchała go do rekonstrukcji i interpretacji nazbyt awanturniczych. a nie z dzieł naukowych. nigdy nie stosowanym w przedstawieniach postaci ludzkiej. Owa scena kobiecych zwierzeń.. kwiat krokusa i wreszcie błękitną. Młodzieniec niosący ryton jest fragmentem zrekonstruowanego fresku procesyjnego. jakby w zdumionym okrzyku: «Ale cóż ty nie powiesz!». że trafił na ślady kultury starszej od tej. używane przy ceremoniach 4 Evans nie wymyślił jeszcze określenia „cywilizacja minojska”. miał obrotne pióro.spódnic przypominają dokładnie dzisiejszą modę. Potem odkryto jeszcze drobne fragmenty. plotek i towarzyskich skandali jakże daleka jest od klasycznych dzieł sztuki wszystkich czasów. wesołą kompanię. odkrytego w pałacu w Knossos zaraz na początku prac wykopaliskowych. kawałek ogona. na których postacie nie większe są od małego palca. Później wybitny znawca sztuki minojskiej. Odkrywca Knossos był znakomitym ministrem propagandy swego dzieła. która ma siatkę na włosach) a jej sąsiadką. Chłopak zbierający szafran – niewielkie malowidło ścienne. tak pięknie portretowane przez Whistlera”. Ta ostatnia podkreśla swoją wypowiedź przez wyciągnięcie prawego ramienia. a niekiedy czerwone naszywki. odkryte w części północnozachodniej pałacu w Knossos i odrestaurowane przez Gilliérona według wskazówek samego Evansa. „Wczesnym rankiem – notuje Evans w swoim diariuszu – usunęliśmy kolejną warstwę w korytarzu na lewo od megaronu i odkryliśmy dwa duże fragmenty mykeńskiego4 fresku. Suknie są radośnie barwne.. że najbardziej porusza niefachowca stwierdzenie: „ależ oni byli tacy jak my.]. Natychmiast zwraca uwagę widza ożywiona konwersacja między trzecią od prawej damą (tą. że ciało owego zbieracza szafranu ma dość dziwny kształt. lubili cyrk. ona zaś podnosi ramiona. a ich kobiety przypominały nasze. czerwieni i żółci w białe pasy. wzmiankowany już Nikolaos Platon. I tak Chłopak zbierający szafran stał się Małpą w ogrodzie pałacowym. ze wstążkami w kolorze błękitu. Wąski pasek pod szyją sugeruje przezroczystą bluzkę [. Więc Evans wmawiał w te freski. daje to efekt głębokiego dekoltu. a poza tym malowane jest kolorem błękitnym. nieczłowieczą głowę. tak że niemal dotyka uda swojej rozmówczyni. Pochodzi on bowiem z jego publicystyki.. dziennikarska praktyka z lat młodości przydała się.].

za to rozkwita w zmierzchu i w czasie długich godzin wieczornych i nocnych. żeby dać się tu zamknąć i spędzić noc i poranek sam na sam bez natrętnych wycieczek. Profil twarzy jest szlachetny. oliwek i zabójczo pikantnej papryki oraz nieodzowną wódkę anyżową – ouzo. Najprzód kelner. Potem najprostsze danie – grecka pizza – mussaka: oberżyny.pogrzebowych. można było zamknąć oczy i wywołać jak film wspomnienie – obraz dokładniejszy od wszystkich reprodukcji. Zapach krwi. nauczyć się na pamięć wszystkich jego kolorów i linii tak. łuszczy się jego kolor skrzepłej krwi. obrysowany banalną linią. która napełnia całe ciało świeżością źródła. Leży w środku Heraklionu i życie zamiera w niej. czy Kefti oznacza Kretę i jej mieszkańców. Tu chyba najbardziej znać ciężką rękę konserwatorów. w całości smażonych rybek. nie wszyscy uczeni są zgodni. zdaniem niektórych uczonych. owczego sera. gdy słońce stoi pionowo nad miastem. kiedy z gór schodzi chłodne powietrze. Postać naturalnej wielkości. cierpka chmura ziół. Nad tym wszystkim hałas i jazgot tureckiego bazaru. natknąłem się na sarkofag z Hagii Triady i doznałem olśnienia. Ramiona pięknie modelowane [. słodki oddech piekarń. kiedy już będę daleko. pełne wargi. migdałowy wykrój powiek. kroczący wśród stylizowanych roślin mężczyzna. żeby potem. Fresk jest śmiertelnie ranny. Zbliżyłem się do niego z nabożeństwem. I znów marzenie. Nazwałem tę dzielnicę dzielnicą mięsa i owoców... dolna podkreślona wygiętą linią. purée z kartofli i 5 W grobowcach egipskich znaleziono napisy i malowidła. Niosą oni daninę – wazy i naczynia – których forma i ornament odpowiada dość dokładnie ceramice kreteńskiej z jej późnego okresu. A kiedy już myślałem. wobec którego wszystkie kreteńskie freski bledną i gasną. że nic nie zdoła mnie poruszyć w malarstwie minojskim. Proste drewniane stoły. Oczy ciemne. Owoce ogrodów i owoce morza. bez wątpienia jedna z najbardziej godnych podziwu postaci ludzkich z okresu mykeńskiego. obszedłem jego cztery strony i wtedy zadzwonił dzwonek – zamykano muzeum. wystawione – jak być powinno – na ulicę. Zamawiam jako przystawkę talerz małych. Jednopiętrowe drewniane domki z tanimi restauracjami. bo nieliczne i zniszczone fragmenty oryginału zostały połączone w całość nieprzekonywającymi domysłami Gilliérona. Jest to niewątpliwie arcydzieło.]. Przyczółek Azji. który dorzucił jeszcze od siebie motyle i kwiaty. . Owe malowidła wyobrażają ludzi ubranych w stroje nieegipskie. podobnie jak postacie w etruskich grobowcach i Kefti5 z malarstwa egipskiego. malowana ciemnoczerwonym kolorem. jaką dotychczas odkryto”. Ale co do tego. Jeden z napisów głosi: „Wielki przywódca z Kefti i wysp (lub wybrzeży) Zielonego Morza”. stawia szklankę zimnej wody. Podobnie jak uznany za arcydzieło Książę wśród lilii – naturalnej wielkości. nie pytając o nic. odnoszące się do Minojczyków. Ale ten sugestywny opis nie mógł obudzić mego entuzjazmu.

Pierwsza ściana podłużna sarkofagu. cały ten przekładaniec zapiekany na gorącej blasze. Atletyczny rzeźnik daje darmowy spektakl pod tytułem „ćwiartowanie wołu”. Kuchnia grecka jest chłopska i realizuje marzenia o raju. którzy zajmą się nami i będą się znęcali nad tym. Sarkofag został znaleziony. jak się rzekło. z ziarnkami siemienia na wypieczonej skórce. czerwień. w którym przechowywane były szczątki osób należących do rodziny królewskiej. wbrew regułom widzenia. Długość jego wynosi 137 centymetrów i ponieważ zawdzięczam mu wiele godzin szczęśliwej kontemplacji. co po nas zostanie. długi. Sam natomiast sarkofag pochodzi z okresu późnominojskiego. kiedy cywilizacja widzi się cała jak w lustrze. że należy wybrać spośród masy przedmiotów dzieło najlepsze. w woskowej ciszy muzeum. Sarkofag jest równy samemu sobie. zaczynając od lewej: trzy kolorowe klosze spódnic. Myślę także o opuszczonym sarkofagu. Odłożyłem wycieczkę do Fajstos. w Hagia Triada. siły i kształtu. że nie wolno żarłocznie połykać wszystkiego. błękity. Jego kolory: ugry. serce i rzuca je płasko na rzeźniczy pień. wierny zasadzie. broni się skutecznie przed interpretacjami. tasak rozłupuje kości – rozkłada tę wspaniałą rzecz na elementy. że właśnie ów sarkofag wynosiłbym z pożaru. szary. Chleb jest biały i słodki. Trzeba bowiem będzie opisać sarkofag. sklepionym pomieszczeniu grobowym. nie daje się rozłożyć na czynniki pierwsze. Zrobiony został z kamienia wapiennego. Udręka opisywania. sam na sam ze swoją tajemnicą – nieruchomą procesją ludzi i zwierząt. jest więc koronnym świadkiem sztuki Minojczyków. o przewadze dziel sztuki nad dziełami literatury. piaskowa żółć świecą blaskiem stłumionym i szlachetnym. bliski inwentarza – enumeracja postaci i przedmiotów. Jest niewielki. w którym powinno być słodko i tłusto. które dają całość w jasnym i nagłym świetle jednoczesnej obecności. A potem ogromne odpustowe ciasto. Nie obędzie się bez odwijania zdań jak bandaży. gdyby nadarzyła się sposobność spłacenia wdzięczności za przywróconą wiarę w wielkość malarstwa kreteńskiego. Wróciłem tam następnego dnia. będące sumą innych – uwieńczyć je. .mielone mięso. Nie pojechałem też do pałacu w Knossos. intronizować. kłując i szarpiąc na oślep. jak to opis. Usadowiłem się naprzeciw jatki. Myślę o krytykach. Bo też sarkofag z Hagii Triady jest arcydziełem ponad wszelką wątpliwość – jego twórca uchwycił i przekazał nam ów szczęśliwy moment olśniewającej wiedzy i natchnionej trzeźwości. myślałem. nazwać arcydziełem. Jednym ruchem wyjmuje z wnętrza wątrobę. szmaragdowa zieleń. zaprawione żywicą jak za czasów Homera. nie dopuszcza do siebie hałaśliwych i przemądrzałych. Wypoczywa teraz w szklanej gablocie. Wino białe z wyspy Samos. od lewej do prawej. Nie tknęła go ręka konserwatorów. Nóż ślizga się z maestrią przez wzgórza mięśni. w niewielkim. Ową kryptę królewską uczeni datują na okres przedpałacowy. świadoma swoich granic. a opis będzie. było to więc jakby Saint-Denis królów kreteńskich.

zaklęciami. mistycznej przyczyny. Sarkofag jest nie tylko arcydziełem. niebieskozłocistych skrzydłach usiadł ptak. wielki krater. jak chcą niektórzy interpretatorzy). I jeszcze drzewo. Jemu to poświęcone są libacje sepulkralne. płaskie egipskie stopy. Na samym krańcu sceny ściana ołtarza ze stylizowanymi rogami byka i dwie obosieczne siekiery na trzonach wysokich jak kolumny. zwabiony ofiarami. W centrum kamienny stół ofiarny. obojętny i wyniosły. Teraz pochód zmienia nagle kierunek. przypominającym lirę. I wreszcie ostatnia osoba ceremonialnego pochodu. Pod stołem dwoje przycupniętych koźląt. Urywa się tło niebieskie i dotykamy teraz samego serca sceny. Na ich ogromnych. ale jedyną ocalałą minojską Księgą Zmarłych – . Przewaga akcentów pionowych podkreśla monumentalną powagę i spokój. za nim drzewo odczytane jako cyprys. a zatem gryfy. Krew spływa do stojącego pod stołem naczynia. górna część malowidła została zniszczona i jest teraz białą chmurą nieistnienia. najbliższa końca sceny. Druga podłużna ściana sarkofagu podzielona jest jakby na dwa akty. dwie sceny. malowane delikatnie i czule w tej scenie uroczystej i niemal mistycznej. zawodzenie fletów i krew. brązowe. jak się domyślamy. Z ziemi wylania się bohater dramatu. złociste. wyróżnione odrębnym kolorem tła. owinięty szczelnie w jasną szatę jak w kokon. niesie na drążku. w tle postać z rozwianymi warkoczami grająca na podwójnym flecie. Tak doprowadzeni jesteśmy do ołtarza zapewne. Za tą. hermy. opartym o ramię. Wszystkie postacie ukazane są z profilu. dama odziana w sinofioletową suknię. znak obecności bóstwa. Malowane jakby od jednego zamachu. Powrócił jeszcze raz na ziemię. Po lewej stronie. Skala kolorów – błękitne. ale zaprząg jest osobliwy – dwa skrzydlate lwy o głowach ptaków. dwa wiaderka. Po przeciwnej stronie – te same dwie postacie (zmarły w towarzystwie bóstwa.spod których wystają bose. przed którym kapłanka wyciąga ręce nad ofiarnym naczyniem. muzyką. tajemnicy tajemnic. powożony przez dwie postacie o zatartych diademach na głowie. koszyk z owocami. bez zbędnych szczegółów i rozrzutności gestów. grająca na wielkim instrumencie muzycznym. model łodzi – motyw często spotykany także w grobowych malowidłach egipskich. między trzonami dwu toporów obosiecznych – labrysów (na szczycie ich usiadły ptaki). kapłanką. bujający wbrew prawidłom grawitacji. konkretny jak kamień. Tak kończy się scena oznaczona jasnopiaskowym kolorem tła. a trzecia. Ma kształt posągu. Reszty nie ma. jak domyślają się interpretatorzy). Na węższych stronach sarkofagu wyobrażono rydwan zaprzężony w parę koni. Na niebieskim tle trzy postacie męskie (co malarz oznaczył brązowym kolorem twarzy w odróżnieniu od jasnej karnacji kobiet). postać w złotej sukni do kostek. Dwie niosą koźlęta. w diademie na głowie (księżniczka. na którym leży spętany byk z poderżniętym gardłem. Zarys budowli o trzech stopniach. w górze. Oczy zwierzęcia są szeroko otwarte i pełne melancholii. Kobieta odziana w gorset i skórzaną spódnicę wlewa w ów krater krew ofiarnego zwierzęcia. zagadkowy jak zjawa.

Uroczystość żałobna. których znaczenie symboliczne nie ulega wątpliwości. sakralne gesty mają cel praktyczny: czuwanie nad życiem zmarłego – albowiem śmierć i zmartwychwstanie były prawem naturalnym jak prawa przyrody. Uczeni dali nam szereg mniej lub więcej przekonujących interpretacji malowideł na sarkofagu. od którego pochodzi nazwa labiryntu. ów labrys. Spaliło mnie pragnienie i utraciłem życie. zwane rogami wotywnymi. pienistą. pałac Minosa na Krecie lub groby . a wokół niego stoją białe rzędy cyprysów. opadanie liści i kiełkowanie zbóż. Zimna woda tam tryska. drzewa i ptaki. zatrzymaj się. jaką wiele wieków później odczytujemy na tabliczkach z Petelii. nie zbliżaj się do niego. Żadna z przedstawionych postaci nie ma charakteru dekoracyjnego. plastycznego zapisu starej tradycji. III W ocenie takich odkryć. że życie jest niezniszczalne. Znajdź inne źródło nieopodal Jeziora Pamięci. Cała kompozycja wydaje się być poddana ścisłym regułom sformalizowanej liturgii. następstwa pór roku. ale „gra” określoną rolę w przedstawionej ceremonii. które za punkt wyjścia biorą kult zmarłych. Rzeknij: Jestem dzieckiem Ziemi i Gwiaździstego Nieba. jak grób Tutanchamona. towarzyszące bezkrwawej libacji. a także instrumenty muzyczne – strunowe. Dajcie więc szybko wodę zimną. stań z dala. Najbardziej przekonujące wydają się tłumaczenia. Artysta przekazał nam coś więcej niż zapis kultu. inni dopatrują się mistycznych zaślubin Zeusa z Herą. Jedni widzą w nim ceremonię związaną z kultem agrarnym – uczczenie powrotu wiosny. ma zatem również wartość dokumentu. Odnajdujemy tu także bez trudu wszystkie wielkie symbole religii minojskiej: topór o podwójnym ostrzu. ofiary. co tryska z Jeziora Pamięci. lecz ród mój jest z Nieba zaiste. przed źródłem stoją strażnicy. I o tym wiemy wszyscy. Jest to mocna i prawie radosna pieśń o rezurekcji. Z malowideł sarkofagu emanuje niezmożona wiara w nieśmiertelność. przekonanie. i dęte – przypisane ofierze ze zwierząt. Na lewo od Domu Hadesu znajdziesz bijące źródło.dokładnym przedstawieniem rytuału. stylizowane rogi byka.

są jednocześnie objawieniem historycznego tła. Ale zanim o tym opowiemy. Ta transakcja nie doszła do skutku. Leonard Woolley6 Odkrycie cywilizacji minojskiej jest dziełem jednego człowieka – Arthura Evansa. Pewien konsul hiszpański rozgłaszał. Będzie to pożyteczne. gramy swoje role. w rodzinie bogatych przemysłowców i uczonych. po mieczu i kądzieli. . istotnie zupełnie wyjątkowe – stanowią jeden z elementów uporządkowanego obrazu przeszłości. Fortuna obdarzyła go długim życiem i majątkiem osobistym. bo pozwoli zrozumieć. Wielka sensacja naukowa wisiała niejako w powietrzu. bo kreteński właściciel ziemski okazał się krętaczem i oszustem. wręcz mały. Obaj jego dziadkowie. wybuchowy temperament przysparzał mu więcej wrogów niż przyjaciół. o czym wspominamy. świadomie lub nieświadomie. a także wyjaśni. pełen pamiątek. 6 W poszukiwaniu przeszłości. ukryty był od tysiącleci pałac Minosa. Urodził się w roku 1851 w małym miasteczku Hemel-Hempstead. Od wielu dziesiątków lat kręciło się po niej i myszkowało sporo archeologów-amatorów. dlaczego jemu to właśnie przypada chwała odkrywcy. wiktoriańskich cnót i skamielin. a także amerykański dziennikarz i miłośnik archeologii. Pod koniec lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku odkrywca Troi. Był niski. którego uwagę zwróciła ta tajemnicza wyspa na morzu ciemnym jak wino. wdał się w skomplikowane transakcje. długi na 180 stóp i szeroki na 140. Warszawa 1964. solidne wykształcenie i ogromne zasoby energii. aby zrozumieć późniejsze pomyłki wielkiego archeologa. znawcą prehistorycznej archeologii i kolekcjonerem starożytności. na której rosły oliwki. Stillmann. a przedmiotem ich były dokładnie tereny. Nie był on zresztą pierwszym. co było nie bez związku z jego rozpaczliwą miopią. Dom zacny. który ufał bezgranicznie Homerowi i nie zawiódł się na nim. gdzie pod warstwą ziemi. dlaczego dał nam Knossos w takiej właśnie postaci. a także realizację swych pełnych fantazji rekonstrukcji. Schliemann – ten. na którym wszyscy. przyjrzyjmy się bliżej Arthurowi Evansowi. że w pobliżu Knossos znajduje się zasypany pałac. Znaleziska te. niełatwo zdobyć się od razu na odpowiednią perspektywę. antropologiem. Od wczesnej młodości pasjonowały Arthura monety. byli członkami Royal Society. czego nie mógł tolerować solidny Schliemann. który pozwolił mu na prowadzenie 40letnich prac wykopaliskowych. Działali też na wyspie przed Evansem włoski archeolog Federico Halbherr i jego francuski kolega Joubin. ale te braki natury i wady charakteru rekompensowała niezłomna wola. ojciec – wybitnym geologiem. niezbyt pociągającej powierzchowności.królewskie w Ur.

Joan Evans w książce Time and Chance tak pisze o swoim przyrodnim bracie: „Evans był krańcowym krótkowidzem i stale nosił szkła. Bez nich mógł widzieć tylko drobne przedmioty, jeśli je zbliżał na odległość paru centymetrów do oka, ale za to z najdrobniejszymi szczegółami, podczas gdy wszystko wokół było dla niego mętną plamą. Dlatego właśnie szczegóły, które widział z mikroskopijną dokładnością, jakby oderwane od zewnętrznego świata, posiadały dla niego większe znaczenie niż dla innych ludzi”. Cały jednak charakter i osobowość Evansa były zaprzeczeniem tego, co zwykło się określać mianem „książkowego mola”. Już w słynnej szkole Harrow przyszły odkrywca Knossos dał się poznać jako chłopiec wybitnie zdolny i dość niesforny (redagował studenckie satyryczne pismo „Żmija”, zawieszone przez pedagogów po ogłoszeniu pierwszego numeru, a także jako wyborny pływak i jeździec, co miało kapitalne znaczenie dla jego przyszłej kariery eksploratora. Archeologia bowiem, w okresie bohaterskim, wymagała od swoich adeptów wielkiej wytrzymałości fizycznej, a także odwagi osobistej. Spalone słońcem pustkowia, chmury owadów roznoszących zarazki, długie noce w dusznych barakach, pod moskitierą, groźba malarii, bunty niepiśmiennych robotników, samotność – były zwykłą scenerią i ceną cierpliwie płaconą za uratowany kamień, inskrypcję, rzeźbę. Młody Evans studiuje w Oksfordzie, wolny czas i wakacje poświęca na podróże, i to wcale niebanalne, do Rzymu, powiedzmy, czy Paryża. Pociągają go krainy leżące na krańcach cywilizowanej Europy – Laponia, Finlandia, Krym, Bułgaria, Rumunia i oczywiście Grecja. Zupełnie szczególną sympatią obdarzał Evans kraje południowej Słowiańszczyzny. Fascynowało go wybrzeże Dalmacji ze swą mozaiką kultur, wspaniałym krajobrazem i ludźmi świadomymi swojej przeszłości i walczącymi samotnie o wolność. Potomek konserwatywnej rodziny staje się liberałem, zwolennikiem Gladstone’a. Postanawia bronić sprawy uciemiężonych przez Turków Słowian, na przekór opiniom panującym w jego ojczyźnie i intrygom mocarstw. Ten rozdział życia Evansa można by zatytułować „awantury polityczne archeologa”. Przyszły odkrywca połknął bakcyla polityki, co zresztą zdarza się wielu młodym, bardziej rozgarniętym ludziom wszystkich czasów. Przyczyniły się zapewne do tego pewne niepowodzenia na drodze uniwersyteckiej kariery. Młody naukowiec ukończył znakomicie swoje studia, nie był jednak popularny w konserwatywnym środowisku Oksfordu i jakby z zemsty za brak akceptacji stał się politycznym enfant terrible7. Wprawdzie Evans robił wyraźnie na złość swojej rodzinie, lecz poczynania jego pełne są sensu, rozmachu i konsekwencji. Wkracza odważnie w gąszcz problemów bałkańskich (był nawet aresztowany pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Rosji), pisze książkę o Bośni i Hercegowinie, którą wysyła wybitnym politykom, a w roku 1877 zostaje specjalnym
7

enfant terrible – okropne dziecko (fr.); osoba nietaktowna.

korespondentem do spraw bałkańskich świetnego i wpływowego pisma „Manchester Guardian” i osiedla się w Raguzie (dzisiejszy Dubrownik). Jest korespondentem z krwi i kości, reportażystą w wielkim stylu, ryzykującym wielokrotnie bezpieczeństwo osobiste, zaangażowanym w sprawy uciemiężonych Słowian, pochłoniętym pasją dawania świadectwa prawdzie. Niestrudzony, przemierza wyżyny i pustkowia Czarnogóry, przepływa rzeki, wędruje pieszo i konno, dociera do sztabów powstańczych, pisze z oburzeniem o okrucieństwach tureckich wobec miejscowej ludności, a kiedy konsul angielski ogłasza, że jego artykuły są dziełem fantazji, posyła do „Guardiana” szczegółową listę spalonych wsi i nazwiska ofiar tureckiego terroru. W tym czasie żeni się z córką swego przyjaciela, historyka z Oksfordu, i kupuje w Dubrowniku piękny wenecki dom, zwany Casa San Lazzaro. Nie oznacza to bynajmniej rezygnacji z działalności publicystyczno-politycznej. Kiedy wybucha kolejne powstanie przeciw Austrii, Evans pozostaje w kontakcie z powstańcami i pisze z entuzjazmem o ich zwycięstwach. I tu przebiera się miarka i cierpliwość okupantów. Zostaje aresztowany przez władze austriackie i na wiosnę 1881 roku zmuszony wraz z żoną do opuszczenia Dalmacji. Ku satysfakcji rodziny wraca do Anglii. „Dostał nauczkę i teraz będzie siedział w domu – mam nadzieję” – pisze jeden z jego krewnych. Złudne nadzieje. Buntowniczy Evans nie znajdował dla siebie miejsca w tradycyjnych ramach. Drażni go w oficjalnej, uniwersyteckiej archeologii brak szerokich horyzontów, płytki kult klasycznej i tylko klasycznej sztuki, a także szkolarskie podziały. „Dzieje się tak – kpił w jednym z listów – jakby istniała odrębna geografia dla wysp i dla kontynentów albo nie mające ze sobą związku geologie dyluwialne i geologie aluwialne”. Intuicja wiodła go we właściwym kierunku, trzeba jednak było zdobyć materiał faktów. Wyrusza tedy Evans do Grecji na poważny rekonesans naukowy. W Atenach odwiedza wielkiego Henryka Schliemanna. Dzieli ich znaczna różnica wieku (bez mała 30 lat) i sława. Archeolog niemiecki ma już za sobą wszystkie znakomite odkrycia: Troję, Tyryns i Mykeny; jego młodszy angielski kolega jest tylko dobrze zapowiadającym się absolwentem świetnej uczelni – gdyby umarł w tym czasie, poszedłby na dno niepamięci wraz ze swoją nie sprawdzoną niezgodą na dotychczasowy stan wiedzy o przeszłości. O czym rozmawiali? Można sobie wyobrazić to spotkanie. Schliemann zapewne opowiadał o Homerze, Evans słuchał z szacunkiem, ale cały pochłonięty oglądaniem mykeńskich przedmiotów ze złota, a także biżuterii i pieczątek – przybliżając te skarby na odległość kilku centymetrów do fatalnie krótkowzrocznych oczu. Te obiekty pasjonują go od dawna. Posiadają motywy dekoracyjne dalekie od klasycznie greckich, które skutecznie obrzydziła mu szkoła. Przywodzą na myśl Asyrię i Egipt. Ale jest to znów intuicja, estetyczna impresja. I być może, podobnie jak fizyk czy astronom, którzy przeczuwają nie odkryty pierwiastek czy gwiazdę,

Evans domyśla się, wierzy, zakłada istnienie nie odkrytej cywilizacji, która połączy kulturę starożytnego Wschodu i „cud grecki” we wzór zrozumiałego wynikania. Trudno stwierdzić, czy spotkanie ze Schliemannem miało dla Evansa znaczenie przełomowe. Ale, po latach, wspomni swego poprzednika z czcią i sympatią: „Coś z romantycznych przeżyć wcześniejszych lat przylgnęło do jego osobowości; w pamięci pozostało mi uczucie prawie tajemniczości, gdy siedziałem naprzeciw tego czarno odzianego mężczyzny, szczupłego, o delikatnej budowie i ziemistej cerze, noszącego binokle osobliwego kształtu, przez które patrzył przenikliwie w głąb ziemi”. Po powrocie do Anglii Evans zostaje mianowany kustoszem Ashmolean Museum, założonego w XVII wieku w Oksfordzie, a znajdującego się w owym czasie w opłakanym stanie – zbiory przedmiotów o różnej wartości, z wielu epok i nierzadko wątpliwej proweniencji. Nie zaprzestaje intensywnych podróży naukowych; w czasie jednej z nich umiera nagle ukochana jego żona Margaret – wierna towarzyszka uciążliwych wypraw badawczych, znana w rodzinie z dowcipnych listów, w których opisywała codzienność „łowcy przeszłości”, jak na przykład dramatyczne polowanie na pluskwy w jakimś zagubionym bałkańskim zajeździe. Wiosną 1894 roku Arthur Evans postawił po raz pierwszy stopę na wyspie swego przeznaczenia. Kreta przypadła mu od razu do serca. Odnalazł w niej to wszystko, co zachwyciło go w Dalmacji: dzielny lud pod okupacją turecką, dramatyczny krajobraz, pomniki i ślady długiej historii helleńskiej, rzymskiej, francuskiej, weneckiej i tureckiej. Pod tą barwną mozaiką wielu kultur Evans spodziewał się znaleźć coś, czego dotychczas nikt nie nazwał, nikt nie dotknął. Jeszcze przed rozpoczęciem prac wykopaliskowych zanotował: „Złoty wiek Krety leży daleko, poza granicami znanej nam historii”, i dalej zdanie, które wydaje się nam paradoksem: „Nic mocniej nie porusza archeologa badającego relikty bardzo dalekiej przeszłości niż to, gdy znajduje je w miejscu, gdzie obiekty pochodzące z okresów historycznych są względnie rzadkie i nieważne”. Kolejny powrót do Anglii i w marcu 1899 roku wyprawa na Kretę, tym razem już z konkretnym celem rozpoczęcia wykopalisk. Jest ich trzech: Evans, David George Hogarth – młodszy od Evansa, ale bardziej od niego doświadczony w dziedzinie technik archeologicznych, i Duncan Mackenzie – rudy Szkot, poliglota i spec od prowadzenia dziennika prac wykopaliskowych. Płyną jak Argonauci na spotkanie z jedną z najwspanialszych przygód nowożytnej humanistyki. Na morzu szaleje burza. Dawno umarli Minojczycy bronią swojej tajemnicy. Bezzwłocznie rozpoczęto prace w pobliżu Knossos, na wzgórzu Kefalosa. I w pierwszych już dniach ukazuje się oczom archeologów ogromny labirynt budowli. Pod datą 27 III 1899 roku Evans notuje w swoim dzienniku: „Nadzwyczajne zjawisko – nie znaleźliśmy niczego greckiego, niczego rzymskiego – poza może jednym fragmentem czarnej

dekadenckim stylem życia. nad pracami wykopaliskowymi czuwałaby zapewne potężna międzynarodowa organizacja i wieloosobowy sztab uczonych. Marzeniem Evansa było odczytanie pisma kreteńskiego. spalone drewniane kolumny. Co to znaczy? Znaczy to. z którego zbudowany był Knossos. Więc Evans postanowił ścigać swoją wizję pałacu. lecz nie pozbawioną racji uwagę. który emanował z odsłoniętych ruin. tarasów i dziedzińców zdawał się nie mieć końca i Evans z kłębkiem Ariadny w ręku cierpliwie posuwał się naprzód krok za krokiem. co Schliemann. Miał lat 49. i zaskakująco słodkim.. Gdyby odkrycie dokonane zostało pół wieku później.].glazury. a mianowicie decyzję rekonstrukcji. Przedsięwzięcie było zaiste na skalę niebywałą. Rozkwit Knossos należy datować znacznie wcześniej. chciałoby się rzec. następnie Christian Doll i w końcu Piet de Jong. nie podtrzymywały żadnych stropów. dziewiętnastowieczne izolowanie „cudu helleńskiego” od świata otaczającego barbarzyńców trzeba było odesłać do lamusa teorii nie potwierdzonych. że materiał. Prawdę mówiąc. mógł przyprawiać o desperację. Na świat grecki – zdawało się poznany do końca – padło nieoczekiwane światło. uciekał przed archeologiem. Powiem więcej: wielki okres tej cywilizacji trzeba cofnąć aż do okresu przedmykeńskiego”. jakiej nie może mu wybaczyć wielu specjalistów. i to nie – jak było w zwyczaju – w końcowym etapie prac dla sporządzania ostatecznych planów. a właściwie ich ślady. Pałac był jakby z mgły i marzeń. Piszący o jego pracach uczony austriacki Camillo Praschniker pozwolił sobie na bardzo złośliwą. skarbca. kiedy zaczął wykopaliska Troi. rzutów poziomych i pionowych odkrytych zabytków – ale od samego początku prac wykopaliskowych. że od samego wstępu Sir Arthur podjął decyzję. architekturą pełną szarmu i subtelności. Zwiodła nas trochę ceramika geometryczna z VII wieku przed Chr. w dniu. Evans stanął wobec zadania przekraczającego – patrząc na to z dzisiejszego punktu widzenia – siły jednego człowieka.. korytarzy. ściany pokryte freskami rozsypywały się w proch za byle dotknięciem. Tak narodziła się nowa dziedzina wiedzy o naszej przeszłości. drogich kamieni – jak to działo się w Mykenach – ale stanął oko w oko ze sztuką dojrzałą i wyszukaną. Wkrótce trzeba było potroić liczbę zatrudnionych robotników. Na usprawiedliwienie odkrywcy można powiedzieć.. jak również grobowce odkryte w pobliżu drogi centralnej [. że los obdarzy go rzadkim przywilejem i tytułem odkrywcy nieznanej cywilizacji. Nazywa . nie spodziewał się wcale. Pierwszym jego współpracownikiem był Theodore Fyfe – architekt Brytyjskiej Szkoły Archeologicznej w Atenach. w którym stanął u stóp wzgórza Kefalosa i kiedy łopaty 30 robotników zagłębiły się w ziemi. Tradycyjne. Przez wiele dziesiątków lat ścigał ten cel uparcie i bezskutecznie. Labirynt schodów. prawie tyle samo. Evans zatrudniał zawodowych architektów. Nie odkrył złotych masek. pokoi.

w ciągu wielu ludzkich egzystencji. Evans musiał się z tym wszystkim liczyć.. poszukiwałem zawsze materialnych śladów. znak muratora na kamieniu. ni więcej tylko „miastem filmowym”. żeby je upiększyć. ale jedynie zaspokajała pragnienie. Trzeba powiedzieć. aby nawiązać porozumienie i przymierze. które. ciemnoczerwoną farbą. co przedsięwziąłem.. co należało pozostawić wyobraźni” – pisze Hogarth do Evansa i w dalszym ciągu listu grozi wstrzymaniem dotacji. płoszą obecność dawnych mieszkańców. mieć kontrolę nad tym. którzy postąpiliby inaczej. że są autentyczne. Jednym z pierwszych jego oponentów był dyrektor Brytyjskiej Szkoły Archeologicznej w Atenach. między nami a ludźmi i bogami sprzed tysiącleci. Hogarth zarzucał Evansowi topienie funduszy (z początku częściowo publicznych) w luksusowych rekonstrukcjach. Nie będąc uduchowionym ponad miarę. przeznaczonych raczej dla laików niż dla specjalistów. Pragniemy sami. dlatego że muszę. ale jedyna możliwa dla mnie. że takie właśnie jest moje stanowisko. ba. Dotacje istotnie zostały wstrzymane już w roku 1902. udoskonalić. jakiego trudno spodziewać się w ciągu jednego życia. i to ja jeden. gdzie „wędruje się wśród hipotez. aby kontynuować pracę”. mogła budzić zastrzeżenia. więc i odpowiedzialność za kształt pałacu spada tylko na niego. uczynić bardziej zrozumiałymi. Zwiedzający pałac w Knossos pozbawiony jest tych rozkoszy. a więc kilkanaście miesięcy po rozpoczęciu prac wykopaliskowych. Na pewno są tacy.Knossos ni mniej. chcemy mieć pewność. skoro w liście do ojca pisanym w listopadzie roku 1900. Evansowska skłonność do tego. chociaż zrobione z uzbrojonego betonu – są nad wyraz kruche”. Prace pochłonęły znaczną część osobistego majątku odkrywcy – ćwierć miliona mocnych jeszcze wówczas funtów szterlingów. przerzucić most nad przepaścią czasu. To. że nikt ich nie poprawiał. a okazuje się takim odkryciem. . Nowoczesny materiał budowlany. Obcując z dziełami przeszłości. Sławy nie chciał dzielić z nikim. I rzeczywiście. Ale możemy również zachować przynajmniej część Knossos w rodzinie! Jestem całkowicie na to zdecydowany [. bez pomocy pośredników. ja wiem natomiast. z czarnymi bazami i kapitelami. komunikuje: „Pałac w Knossos był moją ideą i moim dziełem. aby odtworzyć w sposób namacalny to. Dlatego nieodmiennie wzruszały mnie koleiny na rzymskich drogach. będzie to najzupełniej do przyjęcia. nikt nie wtrącił się. że Evans dość wcześnie zetknął się z krytyką swoich metod. że Fundusz [Kreteński Fundusz Wykopaliskowy] powinien mi pomóc. Zrazu obaj uczeni pracowali ze sobą zgodnie. Hogarth. to inna sprawa. Może to nie jest najlepsza droga. starte przez pielgrzymów stopnie katedry. Jest to bardzo znamienny przyczynek do charakterystyki Evansa. kolumny pomalowane brunatną. ale szybko ich drogi rozeszły się. co spektakularne.]. „Taka na przykład restauracja «Sali Tronowej» nie była wynikiem stosowania metod naukowych. Knossos pozostało przez 30 lat jego prywatną pasją i własnością. Jeśli da mi pieniądze osobiście.

spenetrowana najdokładniej dzięki źródłom pisanym.. jak i naukowy. W każdej charakterystycznej fazie kultury obserwujemy bowiem czasy rozkwitania. ale pierwsza wielka próba jego usystematyzowania i stworzenia chronologii starożytnej Krety.. ale zawodzi już w innych miastach minojskich. dla którego charakterystyczna jest ceramika „przydymiona”. jakby obowiązywały tam lokalne zegary i odrębna miara czasu. wpłynęła decydująco na periodyzację cywilizacji kreteńskiej. i wreszcie okres późnominojski 1580-1200 przed Chr. Inwazję Hyksosów na Egipt należało 8 Przytoczony wyżej podział i charakterystyka ceramiki minojskiej są oczywiście niesłychanie schematyczne i nie oddają całego bogactwa tej sztuki i rzemiosła. Średniemu i Wczesnemu okresowi Nowego Państwa Egipskiego”. Odnosi się ona głównie do Knossos. Starał się również uchwycić wszystkie współzależności i związki odkrytej cywilizacji z historią Troi. okres średniominojski od 2100 do 1580 przed Chr. na jakie archeologowie trafili na Wschodzie. jak Malia czy Fajstos.Bezsporną zasługą Evansa było nie tylko zebranie ogromnego materiału. jest w swej istocie zarówno logiczny. dojrzałości i upadku. „Dla tej rozległej przestrzeni czasu – pisze odkrywca Knossos – obejmującej przeszło dwa tysiące lat. uzupełnieniom i zmianom.. Okresowi od końca neolitu aż do inwazji Achajów na Kretę Evans nadał nazwę minojskiego. . że Evans powtórzył mityczny cykl trójkowy jakby pod wpływem legendy o Zeusie. Cyklad i Hellady. Nowe odkrycia archeologiczne podważyły zresztą całą niemal chronologię starożytnego Wschodu i Egiptu. ceramika zwana Kamares (od nazwy miejscowości) z wzorami kolorowymi na ciemnym tle. Epoki dzielą się jeszcze na okresy i fazy i jest rzeczą znamienną. a okresy epoki wczesnej są naturalnie dłuższe. Hołd złożony bezimiennym królom wyspiarskiego państwa. a z kolei dla każdej z nich trzy okresy. syryjsko-fenickich i egipskich na Krecie. zastosowaliśmy podział na trzy zasadnicze epoki: wczesno-. odkrywca Knossos podzielił cywilizację minojską na trzy okresy: wczesnominojski 3400-2100 r. Opierając się między innymi na ceramice. który co dziesięć lat przedłużał władzę królewską Minosa. Szczególną uwagę Evansa przykuwały stosunki Egiptu z Kretą. któremu odpowiada ceramika o ciemnych wzorach na jasnym tle8. a także przedmiotom kreteńskim. często monochromatyczna. Ten podział. a zwłaszcza Egiptu i Mezopotamii (dwóch najstarszych i najbardziej znanych kręgów kultury). Było to możliwe dzięki znaleziskom obiektów anatolijskich. Trzy zasadnicze epoki minojskiej historii odpowiadają z grubsza Staremu. średnio – i późnominojską. przed Chr. Każdy okres trwa przeciętnie 250 lat. jeśli patrzymy na rozwój całej cywilizacji minojskiej czy na jej stadia. W rzeczywistości chronologia zaproponowana przez Evansa ma szereg punktów słabych i podlegała licznym przeróbkom. czego nie należy zresztą rozumieć zbyt drobiazgowo czy z dokładnością zegarmistrzowską. i to właśnie historia Egiptu.

urzędował sztab hitlerowskich wojsk.. domu Evansa w Youlbury. Matz czy Nikolaos Platon. Niezmordowany starzec. Zajmują się tym. wielkiej sagi starożytnej cywilizacji Krety. gdzie przeżył krótkie. określa się obecnie na lata 1848-1806 przed Chr. Pałac Minosa powstał w obszernym. Naprawdę potrzebował dużo przestrzeni. a posługiwał się nieodmiennie gęsim piórem”. Ciężko przeżył klęskę swych umiłowanych krajów. Jeszcze w roku 1941 odwiedza British Museum. uszlachcony przez króla. Umiera w glorii i huku bomb. Pierwszy tom tej monumentalnej książki. tytułami wielu uniwersytetów.. Jak ocenić tę niezwykłą postać? Nie nasza to sprawa. Francji. w przerwach między sezonami wykopaliskowymi. Panowanie Hammurabiego. W jego domu kreteńskim. następcy uczonego.. A ponieważ w naszym pokoleniu epoka wiktoriańska ma trochę lepszą opinię niż w oczach pokolenia. które bezpośrednio po niej nastąpiło. Do końca pracuje i żywo interesuje się wypadkami wojennymi. zwanym Villa Ariadna. Nie miał ani sekretarki. Mając 75 lat przeżył na Krecie trzęsienie ziemi. i w dodatku zmagając się z nim nie korzystał z żadnych nowoczesnych ułatwień. które obserwował z uwagą i chłodno jak Pliniusz wybuch Wezuwiusza. nie będzie . ukazał się w roku 1921. Dlatego nowsi badacze. zasłużył na śmierć bardziej łagodną po tak burzliwym życiu. ani maszyny do pisania. Nasunęło mu się przypuszczenie. ostatni piętnaście lat później. materiał był przytłaczający. poszukują bazy solidniejszej dla datowania historii Krety niż hipotezy Evansa i opierają się na wprowadzeniu metali lub zburzeniu pałaców na wyspie. Przyrodnia siostra odkrywcy zanotowała w swoich wspomnieniach taki oto wizerunek uczonego w akcji: „Tutaj mógł pracować nad swoją książką – dzieląc i klasyfikując materiał w prosty sposób. Dziełem życia Evansa jest jego The Palace of Minos at Knossos. z właściwą sobie bezwzględnością.. szczęśliwe lata swego małżeństwa z niezapomnianą Margaret.]. zamieszkanym głównie przez książki. a mianowicie ustawiając nowe stoły na kozłach dla każdego nowego rozdziału i przechodząc od jednego do innych. że w tym przeraźliwym zjawisku przyrody należy szukać wyjaśnienia zagłady odkrytej i umiłowanej przez niego kultury. zniszczone bombami nieprzyjacielskich samolotów. oznaczone początkowo na lata 2123-2081 przed Chr. „Przyjeżdżam tu zawsze co pięćdziesiąt lat”. Całość obejmuje sześć woluminów. Glotz. na koniec Grecji. przeszło trzy tysiące stron i około 2500 ilustracji. Odkrycie w roku 1942 listy królów Chorsabad zmusiło do modyfikacji chronologii mezopotamskiej. a nawet 1792-1750 przed Chr. jak szachista rozgrywający wiele partii w tym samym czasie [. Mając lat 80 podróżował na Kretę hydroplanem i bardzo cenił sobie ten środek lokomocji. Do końca życia niemal władzę nad Knossos sprawował twardą ręką. Patriarcha śródziemnomorskiej archeologii. Jugosławii. Parę lat przed wybuchem II wojny światowej odwiedził Dalmację i swój dawny dom w Dubrowniku. obsypany zaszczytami.„przesunąć” w okolice roku 1720 przed Chr.

który odtąd stać się miał ich ojczyzną – podręczniki historii i większość fachowców podają przybliżoną datę: krótko po roku 2000 przed Chr. można było przypuszczać. wybucha ostra polemika o sprawę. Na kapitalne pytanie. tak jak w każdej innej dziedzinie wiedzy. że Evans powiedział wszystko. Zaproponował on rewolucyjną. Ci ostatni – jego zdaniem – usadowili się na ziemiach. ale kontrowersja pociągająca za sobą całą masę istotnych problemów. ale szybko przekroczyła ich krąg i przez dobre parę lat głośno o niej było na łamach prasy. Jak się za chwilę przekonamy. Palmer przyznaje. Namiętny spór archeologów. ale nie ma żadnego dowodu. że po wielkim dziele odkrycia następcom pozostaną tylko przyczynki i posłuszne repetycje tego. ostatnie słowo nie należy do odkrywcy.chyba nadmierną zgryźliwością.. Na nowo postawione zostało pytanie: gdzie leżą źródła naszej cywilizacji i jakie ludy były tej cywilizacji istotną siłą i motorem? 9 Każda rozprawa archeologiczna przemija (fr. co napisał Sir Arthur. nie jest to tylko pedantyczny spór o daty. W połowie roku 1960. Ale w badaniu przeszłości. a także rewaloryzację roli i wpływów poszczególnych kręgów kultury. że nic nie jest zupełnie pewne i definitywne w nauce w ciągłym ruchu. w tygodnikach kulturalnych. nową chronologię. Marcel Brion mówi z melancholią. językoznawców. a więc 19 lat po śmierci Evansa. wprowadzając to. Protagonistą owego sporu. w radiu. krótko po roku 1600 przed Chr. kiedy Grecy wkroczyli na półwysep. aby przypisać ją Grekom. . że w tym okresie była istotnie inwazja na półwysep. co można było powiedzieć o Knossos i kulturze minojskiej.). który nie doprowadził zresztą do definitywnych rozstrzygnięć. bo sprzeczną z opiniami większości specjalistów. IV Tout traité d’archéologie passe9. jeśli nazwiemy go – Tennysonem archeologii. która pozornie interesować mogła tylko fachowców. nowe datowanie greckiej epoki brązu. badaczy cywilizacji stał się niejako publicznym widowiskiem. co archeologowie nazywają kulturą późnohelladzką albo mykeńską. jaką jest archeologia. był uczony angielski. profesor Oksfordu Leonard Robert Palmer. nazywanych odtąd Grecją. Charles Piccard Wydawało się.

idąc za Evansem. po których błąkały się posępne duchy przeszłości i dzicy. powszechnie uważany jest za okres ostatecznego upadku. Także z tym – zdawałoby się ugruntowanym w historii poglądem – Palmer nie zgadzał się zasadniczo. a więc tym samym. że odkrytym przez siebie cywilizacjom chcieliby nadać większe znaczenie. lingwistów. uczeni są także ludźmi nie pozbawionymi namiętności. kurator pałacu John Pendlebury (zginął bohatersko walcząc w szeregach kreteńskich partyzantów). jak chciał odkrywca Knossos. większy splendor. że Agamemnon panował w Mykenach. Jak wytłumaczyć ten dwuwiekowy hiatus między tabliczkami z kontynentu i z wyspy? Czy Evans nie pomylił się (świadomie) w datowaniu? Czy Minojczycy są istotnie. należy powołać się na nowe dowody – obrońcy Evansa zażądali faktów uzasadniających rewelacyjną hipotezę. Nic więc dziwnego. Palmer stwierdza. Naprowadził na ślad Troi. czy. I wreszcie należy się liczyć z tym. wynalazcami tego pisma. archeologów. Dlaczego . i Schliemann odkrył jego zamek. nie zdający sobie sprawy. nie może być zatem. Dla niego. Analizując treść odczytanych tabliczek z archiwum Nestora Palmer dochodzi do wniosku. większy zasięg wpływów. z jej gwałtownym załamaniem się. a także na znalezieniu w pałacu Nestora w roku 1939 przez uczonego amerykańskiego Blegena całego pokaźnego archiwum tabliczek pokrytych pismem linearnym B. przeciwnie. czym niegdyś było to miejsce. Mówił. W kościele uczonych. historyków greckiego okresu brązu pojawiła się oto herezja. Okres 1400-1100 przed Chr. dla owych uczonych data ta jest równoznaczna z katastrofą kultury minojskiej. Wyspa znajdowała się wprawdzie pod panowaniem Greków. to epoka artystycznej świetności i ekonomicznego dobrobytu Krety. że około roku 1200 przed Chr. odmiennie niż dla większości badaczy. Podobnie jak w procesie. Otóż tabliczki z kontynentu greckiego (znaleziono ich więcej w Pylos) datowane są ponad wszelką wątpliwość na rok 1200 przed Chr. brązowe trójnogi). ów okres. Nestora umieścił w Pylos i Blegen odkrył jego pałac. określany jako czasy upadku. jakie w Knossos odkrył Evans. jego zdaniem. lecz nadal była ośrodkiem żywotnej kultury. aby wnieść skargę rewizyjną. Co więcej. że jego drastyczna rewizja opiera się przede wszystkim na odczytaniu w roku 1952 pisma linearnego B (które dla odkrywcy Knossos było zagadką). obalenia w proch i zapomnienia cywilizacji kwitnącej przez tyle stuleci. Knossos eksportowało na kontynent liczne wyroby z ceramiki i metalu (np. mowy o upadku kultury minojskiej w tym okresie. wybitny młody archeolog. Umiłowany uczeń Evansa.Drugim bardzo ważnym problemem jest próba odpowiedzi na pytanie: kiedy Grecy podbili Kretę? Tutaj znów większość uczonych. niż miały w rzeczywistości. co mówi Arcypoeta. powstało ono na kontynencie? No cóż. podaje przybliżoną datę – około roku 1450 przed Chr. barbarzyńscy lokatorzy. Homer nie zawiódł nigdy archeologów. że w owych czasach Knossos było ruiną o zniszczonych schodach i rozsypujących się salach. mówi obrazowo.

co zresztą zgadza się z zapiskami samego Evansa. do których odkrywca Knossos przywiązywał tak wielką wagę. coś jakby z romansu kryminalnego: dowód rzeczowy ukryty w piwnicach muzeum. Ktoś mógłby zapytać: po co robić tyle hałasu o parę rozbitych garnków – owych. Był wreszcie jednym z załogi podstępnego konia trojańskiego – jednym z pierwszych. gdzie i z czym? To „z czym”. król Krety. który miał stoczyć pojedynek z Hektorem. a rzucający cień na pamięć odkrywcy Knossos. I tutaj polemika uczonych przerodziła się w aferę o fałszerstwo. że Idomeneus. w tej warstwie archeologicznej. wnuk Minosa. nie zostały znalezione w wyżej wymienionym pokoju. Rolę „archeologicznego zegara” – miary czasu. odkryty przez Palmera. Te dokumenty wskazują. Otóż główną podstawą Evansa dla ustalenia daty tabliczek była stratyfikacja dokonana w małym pokoju. uczestniczył w wojnie trojańskiej (około roku 1100 przed Chr. znaleźliśmy dziennik prac wykopaliskowych (The Day Book of the Knossos Excavations) prowadzony przez Duncana Mackenzie – asystenta Evansa. ponieważ nie stanowią . a poza tym. gdzie zostały porzucone. Jej rozwój bowiem. i to jest najważniejsze. jest niesłychanie ważne. Na koniec. nie znany uczonym dokument. pozwala bowiem datować nie tylko obiekty sztuki. którzy wdarli się do miasta. mówiąc po prostu. które miałem możność przebadać. Tak to Palmer stara się zjednać miłośników Homera dla swej tezy o wielkości Krety w okresie rzekomego upadku tej wyspy. Dlatego te wszystkie ujawnione dopiero teraz fakty zmuszają do postawienia pod znakiem zapytania Evansowską stratyfikację i datowanie”. które ujawniły nowe dokumenty pochodzące z Ashmolean Museum w Oksfordzie. wyznaczono go także jako wojownika. w tym przypadku. wykonane przez Sir Arthura. Ten cały wywód Palmera wymaga paru słów wyjaśnienia. ale w zupełnie innej części Pałacu. ale całe okresy cywilizacji.miałby się mylić ów Niezawodny i Wielki – gdy mówił. zwanym Pokojem Waz Strzemiennych (od rodzaju ceramiki z charakterystycznym ornamentem). że nie mogę dłużej aprobować dokonanego przez Evansa datowania odkrytych w Knossos tabliczek z pismem linearnym B. rozbite garnki pozostają na miejscu. Przede wszystkim. to znaczy w towarzystwie jakich przedmiotów. W końcu mamy obecnie własnoręczne kopie tabliczek z pismem linearnym B.) i był jednym z jej bohaterów? Wystawił przecież 80 okrętów (tylko 10 mniej niż potężny Nestor). mający swoją stolicę w Knossos. Nie można dobitniej i bardziej bezwzględnie. Ten dokument stał się wielką pomocą przy ustalaniu faktów. że tabliczki. Dziennik prac wykopaliskowych mówi coś zupełnie innego. następstwa i zmiany stylów w czasie są najdokładniej znane. zostały one znalezione dopiero w ostatnim miesiącu w Ashmolean Museum. Rozpocząłem szereg badań. spełnia najczęściej ceramika. waz z motywem strzemiennym? Czyż nie lepiej zaufać intuicji i doświadczeniu odkrywcy? Nauki jednak nie buduje się na wierze w autorytety i archeolog jak sędzia śledczy musi jasno i precyzyjnie odpowiedzieć na trzy podstawowe pytania: co zostało znalezione. „W lutym 1960 roku – pisze Palmer – czułem.

Jeśli przyjąć tezę Palmera. to znaczy bez pokrycia w realnych rezultatach wykopalisk. Dzieje się tak zapewne dlatego. czym w istocie był odkryty przez Evansa pałac w Knossos. że arbitralnie. cienkie ściany. Palmer wytknął także Evansowi. a co najmniej zachęcają do płodnej dyskusji. że były to raczej krypty niż pomieszczenia mieszkalne. jest on jednak zastanawiająco szczupły w stosunku do ogromnego pałacu. rola Krety jako źródła cywilizacji mykeńskiej. uważał cywilizację minojską za znacznie starszą niż była w rzeczywistości. mniej mające posmaku publicznych skandali niż heretyckie hipotezy Palmera. Powróćmy jednak do sporu. że uczenispecjaliści z innych dziedzin wiedzy wnoszą nowe światło do. grobowce. Budzące powszechny zachwyt wycieczek urządzenia higieniczne. Często jednak się zdarza. zdawałoby się. nowe odkrycia archeologiczne mogą przynieść niejedną rewelację. Otóż dla Wunderlicha Knossos nie było siedzibą królów kreteńskich – jak chciał Evans i wszyscy za nim zgodnie to powtarzali – ale pałacem zmarłych. gips i schody wyłożone alabastrem – stosowne były bardziej dla bosych procesji ofiarników. że Wunderlich nie jest archeologiem. obszary zamieszkane przez cienie. Wunderlicha zastanawiała nietrwałość materiału. Podobnie ma się sprawa w delikatnej kwestii wpływów. ślady instalacji . owe rozległe nekropole. deformował wyniki badań i naginał je do z góry przyjętej tezy. Dodajmy.przedmiotu pożądania grabieżców. Drewniane kolumny. że wywołały burzliwą polemikę. Hans Georg Wunderlich. podobnie jak o cywilizacji Etrusków. nie posiada dostatecznej ilości budynków przeznaczonych na warsztaty. już ostatecznie rozwiązanych zagadnień. że mniej są przywiązani da schematów myślowych i przyjmowania za pewnik tego. Korektury i uzupełnienia. Stąd wniosek. jak wyroby ze złota czy dzieła sztuki. mówiąc łagodnie. miastem śmierci. Tak na przykład Sala Tronowa z trudem może pomieścić 20 osób. jakie nanoszą badacze do epokowego dzieła odkrywcy Knossos są znaczne. Problem Krety. choć Evans opatrywał je różnymi nazwami sugerującymi królewski splendor. znacznie blednie. roli i znaczenia tej cywilizacji daleki jest od definitywnego rozwiązania. ale paleontologiem. wystąpił ze śmiałą hipotezą dotyczącą tego. prof. z jakiego zostało zbudowane Knossos. O życiu Minojczyków. A przy tym pokoje są małe. acz bardziej ciche. Wprawdzie w swojej rekonstrukcji Evans wyodrębnił „sektor gospodarczy”. Zarzuty Palmera były ciężkie i nic dziwnego. Parę lat temu uczony niemiecki. często bez okien. kuchnie czy stajnie. Odkrywca i największy autorytet w sprawach kultury minojskiej został oskarżony o to. trwalsze niż domy żywych. Odczytanie starszych zapisów. jej najsławniejszych dziejów. nie miałyby świadczyć ich tętniące niegdyś życiem porty i miasta (zdobyte zresztą i przebudowane przez najeźdźców) – ale ciche zatoki śmierci. że. ogromnym cmentarzyskiem. co może być jeszcze przedmiotem rozważań i wątpliwości. a z nią greckiej.

na których nadzy książęta ze strusimi piórami we włosach kłonili swoje włócznie przed Fedrą o piersiach obnażonych. z rzadkim u władców taktem i dyskrecją. w niewinne dzieciństwo ludzkości. hieratycznej pozy. półtorametrowej wysokości pîthoi10 – czy były. jest to nasze złudzenie.. wynikające z potrzeby wiary w złoty wiek.. gliniane naczynia w formie beczki używane do przechowywania żywności. nie zachował się żaden portret władcy. Wydaje się. Ogromne. oba te miejsca nie mają nawet bezpośredniego połączenia. niż się przypuszcza. pîthos) – (gr. Ale. można odczytać obłęd i zbrodnię tamtych czasów. Co więcej.kanalizacyjnych i wodociągowych mogły mieć zupełnie inne przeznaczenie. co najbardziej uderzające w cywilizacji minojskiej i co w moim odczuciu zbliżają do cywilizacji etruskiej. o zaciśniętych ustach. pojemnikami oliwy. które emanują z pomników Egiptu czy Asyrii – piramid. groźnego Sfinksa. Rzecz dobrze jest znana z podręczników historii sztuki. przytłaczających wszystko i wszystkich. a także olbrzymich rozmiarów. to brak cech pompatycznej wielkości. . ani nawet z „Odyseją” tych dworskich zabaw. być może. kamiennych tablic. zamkniętych oczach – broni się. posępnej potęgi. ale sprawdzenie tego naocznie ma nieodpartą siłę rewelacji. na których zapisana jest zemsta króla królów. V Naprawdę jest to pierwsza cywilizacja białych. ale gdyby tak zamknąć oczy w Mykenach i otworzyć je w Knossos. Andre Malraux To. doświadczająca często gniewu Posejdona. że królowie Krety rządzili łagodnie i odchodzili do swoich bogów niepostrzeżenie. tajemnicza. z którego groźnych rysów. wówczas doznalibyśmy szoku i zrozumielibyśmy istotną różnicę stylu i ducha tych dwóch centrów kultury śródziemnomorskiej. Wyspa sejsmiczna. Nie jest to przepis zaczerpnięty z rozkładu jazdy. ale także jakby mieniąca się w słońcu laguna maoryjskiego świata. skoro znaleziono w nich szczątki kości? I czy ozdobione ornamentem kwiecistym wanny nie były raczej sarkofagami? Kreta. nie potrafimy połączyć ani z „Iliadą”. 10 pîthoi (l.). Na Kretę najlepiej wybrać się wprost z Myken. majestatu.poj. wyspa niepewnych i chwiejnych hipotez. jak chciał odkrywca.

kpiąca z monumentalności. przypominająca bardziej spiętrzone dekoracje jakiejś wielkiej opery niż siedzibę królewską. i w dodatku z jednym. freski przemieniają surowe płaszczyzny w barwne zasłony. jakby modelowane na wzór pieczary. miasto niemal – nie bronione żadnymi murami (co budziło zdumienie i podziw) – cały otwarty na powietrze i słońce. zbyt wiele wiemy o kłamstwach sztuki lukrującej rzeczywistość. freski (pomijając nawet nieudolne rekonstrukcje) czy rzeźba. Myślę. przywleczone tu widać z kraju mgieł i deszczów. Jakże inny jest pałac królewski w Knossos. połączonych zaprawą. Takie jest wrażenie i wiele stron wypisano na cześć tej pierwszej cywilizacji europejskiej. pokojem i radością. które łatwo zatrzasnąć przed nieproszonymi gośćmi. Sprawiał na mnie wrażenie plastra miodu. naturalnym wykorzystaniu wzniesień i spadków. wielka ilość schodów. duszność. i zaskakujące perspektywy. ogromny zespół architektoniczny. Najbardziej charakterystyczną cechą tego zespołu architektonicznego jest niemożność rozbudowy na zewnątrz. są cienkie. że owo wrażenie teatralności wynika z założeń artystycznych budowniczych minojskich. system doprowadzania wody. przez które wpadało światło. „układ rozkwitający” zatem. budowlę. że o wielkości sztuki kreteńskiej decyduje nie architektura. To wrażenie ogólne jest tak nieodparte i narzucające się. ale niewinnych intryg i zalotów. Przede wszystkim sam już materiał użyty do budowy jest lekki. bo mógł być dowolnie rozszerzany. ażeby uśpić mogły naszą czujność freski z delfinami. że nie jest to miejsce potężnej władzy i zbrodni. Ze stoku wzgórza schodzą tarasy piękne jak kaskada. z wielką liczbą sal i pokoi zgrupowanych wokół dziedzińca centralnego. z ich estetyki. aż do granic teatralności. Dodajmy do tego niebywały komfort. zmienność rytmów przestrzennych. w sam raz. uniemożliwiający gigantyczne konstrukcje. Ale my. jakie są tego źródła i przyczyny. Słowem. a właściwie brak . których darmo szukać na włoskich czy francuskich zamkach trzy tysiące lat później. kolumny z drewna. charakterystycznych dla budowli mykeńskich.Centrum pałacu mykeńskiego stanowi megaron – wyodrębniona sala. Chciałoby się rzec. a przy tym jego „organiczność” polegała na doskonałym wrośnięciu w teren. architektura ruchliwa. że zmusza do zastanowienia. ani także obecność malarstwa nie tłumaczy wszystkiego. wyniosły tron z głazów. Nie ma tu ani śladu murów cyklopowych. kruchy. Jest jednak rzeczą zastanawiającą. która miała być przesycona szczęściem. Ani rodzaj budulca. Słowem zamczysko. niezbyt szerokim wejściem. aby pomieścić króla i wodzów naradzających się przed łupieżczą wyprawą. łazienki. kapryśna. dzieci sceptycyzmu. Jest to architektura malownicza. kwiaty i po ludzku uśmiechnięta bogini. Tym tłumaczy się – wielopoziomowość. przypominające atmosferą twierdze średniowieczne z przepaścistymi kazamatami. Siedlisko bardziej głębokie niż rozległe. Ściany z drobnych kamieni. szybów. z której emanować powinna powaga i siła. dość mroczna i niezbyt wielka. Dachy budynków są dwuspadowe. zamknięcie w ciasnej zbroi murów.

która nie zachwiała się w ciągu 500 czy 600 lat. pochodzące właśnie z tego czasu. jest opowieść o Minotaurze. potwór o głowie zwierzęcia i ciele ludzkim. zupełnie o tym milczą. Legendę o Tezeuszu można interpretować wielorako. budowniczowie pałacu pracowali na szeroką skalę. uczony angielski Moses I. że od początku okresu środkowego życie było. jak to potrafili dawni królowie przez 600 długich lat”. ustabilizowane. zwycięstwo racjonalnego porządku nad chaosem. że ani religia. Niczego nie wiemy o szczegółach tej katastrofy. Finley. pozbawioną ekstazy. grą nieco płytką. stale powiększano pałace. którzy byli wówczas pod władzą Krety. związaną z Kretą. jakby na wyspie Minosa życie było zabawą. Przybywszy na Kretę. Najbardziej znaną legendą grecką. uwiódł córkę Minosa. bohatera politycznego. ale małe figurki z fajansu i gliny. lecz wszystko to odbywało się – aby tak rzec – w linii horyzontalnej. Przypomnijmy ją w największym skrócie. Jej bohater uosabia typową grecką admirację dla sprytu – czy inteligencji – tryumfującej nad ciemnymi siłami. I nagle przyszła wielka. zarówno w sensie materialnym. grawerowane półszlachetne kamienie. Znawca świata kreteńskiego. wzrosła liczba ludności. powierzchowną. pieczątki i biżuteria. naturalna katastrofa około roku 1400 przed Chr. który wyzwala swój kraj spod obcego jarzma. składali ofiarę z siedmiu dziewcząt i siedmiu chłopców z najznakomitszych rodzin. Lekkomyślna żona Minosa uwiodła byka. król Krety kazał Dedalowi zbudować labirynt. Ariadnę. jak wszystkie legendy łączące w sobie ludową opowieść z mitem religijnym. – i niemal z dnia na dzień pałace całej Krety stały się ruinami. Wydaje się. został wysłany z ową ponurą daniną. a mianowicie procesu wyzwolenia Aten spod panowania kreteńskiego. Aby ukryć swoją hańbę. Potężny król Minos dostał w darze od Posejdona pięknego byka. przywódcy ateńskiej rewolty. Odnosi się także wrażenie. olśniewająca ceramika. podczas gdy wszystko inne poza tym było na skalę małą. pasji i cierpienia. . Ale ruiny są dostatecznym i niezbitym dowodem: nikt nie potrafił już zmobilizować tego małego ludu i rządzić nim. syn króla ateńskiego. Za pomocą ofiarowanego przez nią kłębka wdarł się do labiryntu i zabił Minotaura. Od tego czasu datuje się znaczne udoskonalenie techniki. Niektórzy dopatrują się w opowieści transfiguracji faktów historycznych. Tezeusz. Lata te były pod każdym względem latami bezpieczeństwa. i nic nie pobudzało do zmian czy rebelii. Przy takiej interpretacji Tezeusz awansuje do roli liberatora. jeśli chodzi o instytucje i ideologię. beztroską. dodajmy: bezpieczeństwa pasywnego. jak i emocjonalnym. Z tego związku urodził się Minotaur. ani władza królewska nie wymagały niczego innego. po czym z Ariadną – nie ścigany przez Minosa – odpłynął do rodzinnego miasta. pisze: „Jest tu jakiś paradoks: kiedy szło o zmobilizowanie ludzi i materiałów. Co dziewięć lat Ateńczycy.rzeźby monumentalnej. tablice z pismem linearnym B. I Minotaur pożerał smacznie młódź ateńską. że znalazło równowagę. i to na zawsze.

Ariadny. antykreteńska i jak wszystko. Minotaur jest piękny i bezbronny. Androgeosa. posążki z wypalanej gliny. Pamiętam dobrze piękną amforę w stylu attyckim. że późniejsza lektura mistyków nie była dla mnie całkiem niezrozumiała. . ani o koloniach. więcej czułości niż dla Tezeusza. choć przecież większą chorobą. Kiedy pierwszy raz ojciec opowiadał mi tę bajkę. od paleolitu. patrząc obojętnie z wyżyn swojej kociej boskości. co jest tylko anty – krzywdząca. prawą zaś wbija mu w szyję krótki miecz. Minotaur jest na kolanach. jakie toczyli. Dla niego musiałem przekroczyć surowe rodzicielskie tabu. mieszkający pod schodami wiodącymi do piwnicy. był dla mnie niedostępny. kolebka Zeusa – wyspa uprzywilejowana przez mitologię – milczy wstydliwie o swojej przyziemnej historii politycznospołecznej. raczej jako ofiara (na słynnym sarkofagu z Hagia Triada) lub zwierzę występujące w grach. ceramika. szyję przeciwnika. jak procesje i bicie w dzwony. pół człowieka. sarkofagi. natomiast byk – jest wszechobecny. przeciwnie. Z jego karku spływa na ziemię warkocz krwi. kalectwem jest zatamowanie zakorzenionego w nas. zakaz zadawania się ze zwierzętami – nosicielami zarazków. na moje strzeliste akty uwielbienia. ofiary z mego poskromionego łakomstwa – czekolady i cukierki. W ikonografii kreteńskiej nie ma wyobrażenia Minotaura. rzadko odpowiadał pomrukiwaniem na moje litanie miłosne. Dedala czy innych spryciarzy. ba. ale nigdy nie był przedstawiony jako złowieszczy potwór. Całym właściwie świadectwem długich dziejów są tylko ślady materialne – ruiny domów i pałaców. Biedny Minotaur! Miałem dla niego. od zamierzchłego dzieciństwa. i po śmierci bogowie uczynili go jednym z sędziów w cienistej krainie Hadesu. Odczytanie pisma linearnego B nie rzuciło wiele światła na dzieje Krety i jej mieszkańców. igrzyskach i festynach (fresk w pałacu w Knossos z bezkrwawą tauromachią). skoro brak źródeł pisanych poza skąpymi przekazami greckimi albo egipskimi. nieprzydatne. nic nie wiemy o wojnach. wypełniony obcym życiem. spętanego labiryntem i obcą sobie ludzką historią. któremu składałem ofiary z przysmaków. jakie zapewne zakładali na sąsiednich wyspach. uczucia czci i poddania się woli nieznanego. mój prywatny Minotaur. Tezeusz obejmuje lewą ręką. Przyczynił się zapewne do tego Maciuś. Ale wracając do tematu – czy można w ogóle mówić o historii Krety starożytnej. na której wyobrażona jest nierówna walka Tezeusza ze zwierzęciem: łatwe zwycięstwo człowieka.Jest to legenda grecka. Także sztuka grecka nie przedstawia Minotaura w postaci odrażającej czy budzącej lęk i przerażenie. Ojczyzna Fedry. czarnofigurowym. Ma kształtne ciało młodzieńca o głowie byka. uczułem bolesny skurcz serca i współczucie dla pół zwierza. a nie okrucieństwa. Nie znamy nawet imion królów minojskiej dynastii. pełną podstępów i toporów. Maciusiowi zawdzięczam. Przecież Minos nawet w tradycji helleńskiej był symbolem sprawiedliwości. freski. zapaśniczym gestem. Minotaura.

a nie dla poetów. muzyków. opiewający dzieje bogów i herosów. nic bowiem bardziej nie rozpłomienia wyobraźni naukowców niż brak dokumentów i świadectw bezspornych. poeta. Religioznawcy zresztą – ci poeci humanistyki – ulegają często magicznemu myśleniu. ogromną ilość przedmiotów kultu. Ale na czym polegała gra? Czy była czystym hazardem. O religii minojskiej pisano wiele. jak się przypuszcza. którego cechą charakterystyczną jest przekonanie. czy może więcej osób? I co interesowało mnie najbardziej: czym była w swojej istocie – bezmyślną igraszką. Obiekt ów stanowił. więc także minojskiej. którzy odeszli dawno. W muzeum archeologicznym w Heraklionie przykuł moją uwagę przedmiot narzucający się wyobraźni nie tyle dzięki walorom estetycznym. jak powiedział Picard. że „wszystko łączy się ze wszystkim”. Homerów i eposy. wobec których laik staje onieśmielony i zafascynowany. korze drzew i pochłonęły ją na zawsze pożary pałaców. Wszyscy są bowiem zgodni co do tego. Za pomocą ryzykownych analogii – formalnych podobieństw symboliki – budują olśniewające teorie. niebieską pastą szklaną oraz blaszkami srebrnymi i złotymi. Wykopaliska minojskie przekonują nas o tym. pieczęcie i gemmy przedstawiają kapłanów. Wszystkie inne dziedziny życia mogły się rozwijać tylko w harmonii z nią właśnie i pod jej przemożnym wpływem. zapisana była na materiale nietrwałym – papirusie. była religia. dość wierny i szczegółowy opis ceremonii. Odkryto sanktuaria. proroków i królewskich kronikarzy. lecz niech ta analogia nie sugeruje niczego płochego. a poza tym dość monotonny inwentarz przedmiotów. Inspirowała nie tylko sztukę. tak jakby to pismo wymyślone było dla buchalterów. . gdy dotykamy zamierzchłych kultów i wiary. Freski. jak się zdaje. wykładana kryształem górskim.W istocie genialne odkrycie Chadwicka i Ventrisa – ów zdobyty Mount Everest greckiej archeologii. czy też wymagała inteligencji i zdolności kombinacji? Czy brały w niej udział dwie. pole do gry w kości i nazwano go umownie „szachownicą”. co tajemniczości przeznaczenia. ale także instytucje. a malowidła i ryty dają. nie potrafimy natomiast czytać w duszach ludzi. pieśniarzy. kojarzące odległe w czasie i przestrzeni cywilizacje. jak mówiono – przyniosło ważne potwierdzenie podboju Krety przez Greków. O religii Minojczyków da się jednak coś niecoś powiedzieć bez uciekania się do 11 aojda – śpiewak. że podstawą starych cywilizacji. Ale jest to. czy też współzawodnictwem wyzwalającym wielkie namiętności? Podobnie ma się sprawa. zabiciem czasu w deszczowe wieczory zimy. Czy Minojczycy mieli swoich aojdów11. czy posiadali literaturę? Być może. ale na żadnym ze znanych dokumentów ikonograficznych nie dochował się portret trubadura czy choćby skryby. pięknie ilustrowana książka pozbawiona tekstu. Potrafimy niekiedy odczytywać pisma umarłych cywilizacji. Jest to znaleziona w Knossos tablica z kości słoniowej.

która. ceramice i gemmach. węży i ptaków. słupy drewniane i kamienie. Początkowo składali ofiary w grotach naturalnych. tzw. Niektórzy sądzą. gołębie. odgrodzone drzewami i niewysokim murem miejsca kultowe na szczytach gór. Pojawia się pod postacią posążków z terakoty jako symbol płodności. oliwki i cyprysy. pani słońca i luny. Przedmiotem kultu były również drzewa: pinie. Rysem charakterystycznym tej religii jest predylekcja do symboli. Od tego okresu rozpoczyna się również budowa kaplic w zespołach mieszkalnych. zajmujący uprzywilejowane miejsce w kreteńskim bestiarium. Cóż oznaczał ów osobliwy topór? Czy był świętym instrumentem ofiar religijnych. czy może symbolicznym połączeniem bóstwa męskiego i żeńskiego? Zdania znawców są podzielone. a w początkowej fazie ich wyłączność. spoza amuletów. pochodzi nazwa pałacu Minosa. jak chcą znawcy. zwierząt i roślin. Neolityczni mieszkańcy owych grot pobudowali sobie domy i ustąpili miejsca bogom. które mają wywoływać nastrój świętości i obecności boga bez konieczności czynienia boga widzialnym.ryzykownych hipotez. stanowiła przedmiot kultu. ludzi. mówiąc inaczej. ziemi. gdyż była również boginią wojny. w otoczeniu skał. brązie. że Wielka Matka była jedyną boginią religii minojskiej. pozwala śledzić jej rozliczne atrybuty. Ogromna ilość jej wyobrażeń. Wielką rolę odgrywały siekiery o podwójnym ostrzu. palmy. „Labirynt” zatem znaczyłby „pałac toporów o podwójnym ostrzu”. chciałoby się rzec. wszechobecne. a nawet złocie. które odnajdujemy na freskach. W basenie Morza Śródziemnego. a także w kasku i zbroi. morza i piekła – Wielka Matka. srebrze. Elementy fetyszyzmu – podobnie jak w innych religiach prymitywnych – są bardzo liczne. kiedy. fetyszów i symboli bóstwo ukazało twarz podobną do twarzy ludzkiej? Jedno jednakże jest pewne: dominacja bóstw żeńskich. Trudno odpowiedzieć na ważne pytanie. Ma to być dowód znacznego stopnia spirytualizmu. Jedno zdaje się być pewne. betyle. takich jak Kamares na zboczach Idy czy Psychro w masywie Dikte. a zwłaszcza pałacach. podobnie jak w religiach starożytnej Anatolii. . lwy i oczywiście byk. zanim stała się prostym elementem architektury. pochodzących z różnych epok. Znaleziony w Fajstos złoty sygnet przedstawia taniec nagiej kobiety przed betylem – prototypem kolumny. na statkach jako protektorka nawigacji. a także zwierzęta: węże. władczyni świata. małpy. w jakiej to epoce pojawiły się tendencje antropomorficzne. że od jego nazwy – niegreckiej zresztą – labrys. W pierwszej fazie epoki średniominojskiej pojawiają się niewielkie. czy też znakiem pioruna i jego władcy. stalaktyty w grotach. Pogląd ten spotkał się z dość kategorycznym sprzeciwem badaczy religii. a były także często wykonywane w kamieniu. w otoczeniu lwów. Nad niejasnym dla nas w wielu szczegółach Olimpem kreteńskim panuje potężne bóstwo przyrody. Przedmiotem adoracji były głazy. w pobliżu źródeł. z wyjątkiem religii żydowskiej – wszystkie inne były politeistyczne. Minojczycy nie budowali świątyń jak Grecy czy Egipcjanie.

a w jakim uległa wpływom innych religii. po czym następowała krwawa ofiara z kozłów. który długie wieki panował na Olimpie. Diodor. ale kapłanki. Nie potrafimy wyjaśnić.. że hołd oddawany bogom. Enigmatycznym lasem pytań jest zatem religia Minojczyków. które powodowały ekstazę i ściągały na ziemię bóstwa i ich demony.. Uroczystościom kultowym przewodniczyli nie kapłani.: W. I jest rzeczą bardzo prawdopodobną. Tam urodziła się legenda Zeusa. a inne ludy zapożyczały je od nich”. ale natura tych związków jest niejasna. Tłum. długie spódnice ze skóry lub sięgające kostek suknie i tiary na głowach. liturgia agrarna i święte igrzyska przybyły na kontynent grecki wprost z kraju Minosa. Platon. Całość kończyła wielka kolorowa procesja. s. To zdanie. pisze: „Kreteńczycy mówią. Warszawa 1951.Ceremonie religijne Kreteńczyków – sądząc z dochowanych przekazów na gemmach. co jest zrozumiałe w religii. Timajos12 W połowie drogi między Therą a Thirasią nagle wydobył się ogień z morza i 12 25d. jej bestiarium. Witwicki. Rozpoczynały się zapewne od aktu puryfikacji. Na malowidłach kreteńskich można je łatwo rozpoznać po charakterystycznym stroju: noszą staniki otwarte na piersi. Kapłani pojawili się późno i ich rola (z wyjątkiem oczywiście króla – wielkiego kapłana świętego Byka) wydaje się być niewielka. wtajemniczenie. Potem następowały libacje. i nadszedł jeden dzień i jedna noc okropna. godne jest zastanowienia. Grecy wiele zawdzięczają religii Minojczyków. w jakim stopniu była oryginalnym tworem ducha Kreteńczyków. Historyk grecki z czasów Juliusza Cezara. muzyki i płynących z kadzielnic dymów. owiec i byków (na wielkich uroczystościach zabijano do dziewięciu byków) i te ofiary są częstym tematem sztuki minojskiej. Domyślamy się. że kult Demeter. wypowiedziane kilkanaście wieków po upadku kultury minojskiej. która naczelnym bóstwem swego Panteonu uczyniła Wielką Matkę. ofiary. misteria są wynalazkiem mieszkańców Krety. że istniały związki między egipskim Apisem i Minosem oraz azjatyckimi kultami płodności i Wielką Matką Kreteńczyków. VI Później przyszły straszne trzęsienia ziemi i potopy. 32 . wazach i sygnetach – musiały być widowiskiem zapierającym oddech. pełna tańca.

Do portu wchodził właśnie statek z opuszczonymi żaglami. Wtedy to się stało. równowaga społeczna. że czynniki składające się na fenomen rozwoju dają się wytłumaczyć racjonalnie: dogodne położenie geograficzne. że kiedy zastanawiam się nad dziejami odległych cywilizacji. mądrość monarchów i polityków. usprawiedliwiam swoje zafascynowanie katastrofą. Kataklizm przyszedł z pewnością nagle – jak w wierszu Miłosza – bez zapowiedzi i znaków niebieskich. Natomiast w zniknięciu z mapy świata państw i narodów tkwi element tajemnicy losu i naturalną skłonnością umysłu jest poszukiwanie przyczyny jedynej. Nic bowiem bardziej nie sprzyja dumaniu o końcu świata niż pogodna noc sierpniowa. Strabon. decydującego momentu. Inni dopatrują się przyczyn klęski w inwazji Achajów. a także wyznaczyć kierunek. . kiedy nad ludem nieświadomym i zadufanym bóg podniósł rękę. Minos dyskutował z doradcami nad zawiłym traktatem handlowym. Jedni są zdania. Dzieje się tak zapewne dlatego. Kilka pomieszczeń pałacowych zostało „zbombardowanych” wielkimi blokami kamieni. Uczeni są na ogół zgodni co do przybliżonej daty nagłego załamania się kultury minojskiej. zwana także Thera albo 13 I. Jadłem tu zwykle kolację i rozmyślałem o katastrofie. wspaniałości i potęgi. połączoną z powodzią i z pożarem. mniej natomiast zgadzają się co do przyczyn. niebo pełne spokojnych gwiazd i krzątanina wokół wieczerzy. aby cisnąć grom. Zauważyłem (niepokoi mnie to trochę). matka kołysała dziecko. Od dawna starano się określić przybliżone rozmiary katastrofy. że to rewolucja wewnętrzna położyła kres potędze minojskiej – teza co najmniej ryzykowna. rolnik nawracał pług. tak że morze wokół płonęło i kipiało. a pałacowy sługa wdrapywał się na maszt. 3. ponieważ niewiele wiemy o społeczeństwie starożytnej Krety. które siła sejsmiczna przeniosła z odległej części pałacu. Stało się to nagle. pierworodnego grzechu cywilizacji. bardziej interesuje mnie pytanie. 15. Geografia13 Na środku placyku Venizélou jest wenecka studnia Morosiniego.utrzymywał się w ciągu czterech dni. W czasie prac wykopaliskowych Evans odkrył ewidentne ślady zniszczeń spowodowanych wstrząsami ziemi. wokół restauracje i kawiarnie – ulubione miejsca wieczornych spotkań. jaka była przyczyna ich śmierci niż wszystkie kwestie dotyczące ich życia. Najbardziej natomiast prawdopodobna wydaje się teoria wyjaśniająca zniknięcie tej cywilizacji potężną katastrofą sejsmiczną. Sto kilometrów na północ od Krety znajduje się wyspa Santoryn. Sam zresztą odkrywca przeżywał w Knossos 26 VI 1926 serię wstrząsów. z którego przyszła śmierć. co nie pozostało bez wpływu na jego późniejsze przypuszczenia i wnioski. aby zatknąć tam wieniec z kwiatów przed zbliżającym się świętem.

pozwala je datować na początek wieku XV przed Chr. ba. że należy do kręgu kultury minojskiej. Skały wulkaniczne o kolorze sinoczarnym wyrastają z morza niedostępną ścianą. Na wyspie znajduje się kopalnia miedzi i tufu wulkanicznego. Odsłonięto osiedle kamiennych domów. Kroniki notują także potężne wstrząsy tektoniczne przy końcu XVI i na początku XVIII wieku. Angelos Galanopoulos.Thira. którym towarzyszyło powstawanie nowych wysp. a miasto Sydon zniszczone zostało niemal w dwóch trzecich. Fenicję i Syrię. szczątki ludzkich kości i kawałki zwęglonego drewna. ale jest rzeczą wielce prawdopodobną. Działalność wulkanu Santoryn jest dobrze znana dzięki relacjom geografa greckiego Strabona. Może wydawać się paradoksem. Katastrofa ogarnęła swoim zasięgiem Cyklady. dokonana w laboratorium amerykańskim metodą węgla radioaktywnego. Pałac Minosa pokryty był cienkim płaszczem ziemi i dlatego odkopane zabytki (zwłaszcza malarskie) były bardzo zniszczone. Na zachód od Thery. z otwartym dziobem. w odległości 2 kilometrów. Thera stanowi pasjonujące studium dla geologów i sejsmografów. powierzchnia jej wynosi około 75 km2 i ma osobliwy kształt odwróconej litery C. Księżycowy krajobraz wyspy przemienia się tylko we wschodniej części – w zielony ogród południowych drzew i winnic. Ten mały archipelag ma wyraźnie zarys kolisty i nietrudno się domyślić. Jeden z nich – wymyślono dla niego nazwę Nadejście wiosny – przedstawia czerwone kwiaty i stylizowanego ptaka w locie. Nie tylko odkryliśmy obecność Minojczyków poza Kretą. Wyspa ta istnieje do dziś. że warunki dla prac archeologicznych są na wyspie Thera daleko korzystniejsze niż na Krecie. Fresk ten znajduje się od paru lat w muzeum archeologicznym w Atenach i na podstawie prostej analizy techniki. że Thera była epicentrum potężnego trzęsienia ziemi. czyli Stara Spalona. „Wśród ognia wyłoniła się wyspa rozżarzona [. W dawnych czasach nosiła imię Kalliste. chociaż dzisiaj z pewnością nie należy do najbardziej ponętnych wysp archipelagu Cyklad.. dobrze zachowane freski. wypukłą stroną zwróconej ku wschodowi.. czyli Piękna. że przyniesie także archeologom materiały naprawdę rewelacyjne. które położyło kres cywilizacji minojskiej. Analiza znalezionych w odkopanych budynkach na Therze resztek organicznych. To stamtąd. Ale jaki to ma związek z pałacem Minosa na Krecie? Odpowiadamy: może to mieć związek kapitalny. Jest niewielka. Lawa i popioły wulkaniczne . Eubeję. Właśnie w jednym z szybów uczony grecki. znajdują się dwie mniejsze wyspy Thirasia i Aspronisia. że stanowi brzegi dawnego wulkanu. szereg obiektów. Zaalarmowani archeolodzy rozpoczęli systematyczne badania. Wskazuje na to zresztą budowa geologiczna.] jak gdyby wydobyto ją za pomocą dźwigni”. według uzasadnionych przypuszczeń. nadeszła zagłada. rysunku i użycia koloru łatwo dojść do wniosku. Z lotu ptaka wygląda jak rzucona w morze żuchwa przedpotopowego potwora. ale nie spodziewano się. Nazywa się Palea Kameni. w latach pięćdziesiątych naszego stulecia natrafił na ślady budynku kamiennego. który z epicką siłą opisał gwałtowny wybuch w roku 198 przed Chr.

a także Palaikastro i Zakro – cała więc Kreta. wysoka na 1500 metrów. pismach starożytnych autorów. Nie było sposobu. że tu właśnie. Malia. W pracach naukowych. zdolność konserwującą. szalały gwałtowne burze przez dziewięć dni. Tygodniami padały krwawe deszcze. lecz rewelacyjny łup archeologów zmienia naszą wiedzę o najstarszej cywilizacji śródziemnomorskiej.. że katastrofie uległo nie tylko Knossos.mają. Trzydziestometrowa fala zalała wybrzeże Krety kilkanaście minut po wybuchu wulkanu. opisanych w Księgach Mojżeszowych. Kopiąc na wyspie Thera. W papirusie egipskim pochodzącym z XVIII dynastii czytamy o „długiej nocy. Nic dziwnego. Deszcz popiołów spadał w odległości 2500 km od miejsca eksplozji. Siła eksplozji przekroczyła wielokrotnie moc bomb zrzuconych na Hiroszimę i Nagasaki. Entuzjaści tego znaleziska idą w swych oczekiwaniach tak daleko. Te ryzykowne hipotezy pozostają w związku z legendą o zatopionej Atlantydzie – o czym powiemy za chwilę. Amnisos. znajdujemy jej dokładny opis. „Gdyby mogły się spełnić pragnienia archeologów – mówi dobrodusznie odkrywca Ur. iż twierdzą. która trwała 48 godzin. Trzydzieści sześć tysięcy osób straciło życie. Thera przed erupcją – twierdzą – była trzykrotnie większa niż obecnie. Czy jednak wybuch wulkanu na niewielkiej wyspie mógł spowodować tak przerażające spustoszenie? Zważmy bowiem.]. które spadły na Egipt. Hagia Triada. niechaj wreszcie zamilknie huk ziemi!”. zgadza się dość dokładnie ze zjawiskiem towarzyszącym . Zdaniem uczonych. a nie w Knossos. że pamięć o tym kataklizmie szła z pokolenia w pokolenie.. Warstwy popiołu wulkanicznego wyrzucone w atmosferę okryły Jawę i Sumatrę nieprzeniknioną nocą. że wybuch wulkanu na wyspie Thera był czterokrotnie silniejszy. grzmotach i powodziach. żeby tak rzec. Leonard Woolley – wszystkie starożytne miasta powinny być zasypanie popiołem przez jakiś wulkan”. i dniach. trzeba przedrzeć się wprawdzie przez trzydziestometrową warstwę produktów wulkanicznych. Pseira. A wreszcie sama Biblia. Homerowa wyspa o stu miastach stała się w ciągu jednego dnia posępną ruiną. Pojawia się w greckim micie o potopie Deukaliona. Odnajdujemy ją w legendach. Znajdowała się na niej góra wulkaniczna. Sejsmografowie wszelako twierdzą. Taka katastrofa porazić może nawet wyobraźnię autorów piszących o wojnie atomowej. świętych księgach. że było to najzupełniej możliwe. opis dziesięciu plag. Sama katastrofa miała – ich zdaniem – przebieg podobny jak eksplozja wulkanu Krakatau w roku 1883. Grzyb dymu i ognia widziany był w odległości setek kilometrów. znajdowała się stolica i centrum minojskiej potęgi. a także w codziennych gazetach naszych pradziadków. Tylissos. Gurnia. Sejsmografowie i geolodzy mówią. O. aby wyjść z domu. Popioły rozniesione zostały aż do Afryki Centralnej i na koniec Europy. kiedy słońce na niebie było blade jak księżyc [. o czym świadczy świetny stan Pompei. ale także Fajstos. W miejscu powstania wiru fala osiągnęła wysokość 40 metrów i zmyła z powierzchni ziemi 265 wiosek.

że wizyta greckiego mędrca w Egipcie. tzw. Są wielkimi poematami o wszechświecie. lecz zwolennicy teorii Atlantydy na Morzu Egejskim mówią. tsunami14. Jednak wziąwszy pod uwagę. że przyczyniły się do powstania nowej teorii w atlantologii. i to pod wyraźnym wpływem odkryć na wyspie Thera. Wprawdzie wielu uważa poszukiwaczy Atlantydy za łagodnych maniaków. dodajmy 900 lat i otrzymamy rok 1470 przed Chr. Ale jak ustosunkować się do stwierdzenia Platona. ale już trzeźwy Arystoteles uważał. Zważywszy. pozbawionym jakiegokolwiek naukowego uzasadnienia. Cudowne przejście przez Morze Czerwone – według opinii Galanopoulosa – było możliwe dzięki falom. ale ze wszech miar prawdziwą” o zatopionym kontynencie. długie fale morskie wywołane trzęsieniem ziemi lub wybuchem wulkanów pod wodami. deszcz ognia. że geografia starożytnych była pełna luk. woda o barwie krwi. że spiętrzenie wód w czasie erupcji wulkanu na wyspie Thera wynosiło w miejscu wiru zawrotną wysokość wielu dziesiątków metrów. a samą atlantologię za naukę wątpliwą. Niektórzy z nich sądzą. . W dwóch dialogach pisanych pod koniec życia snuje „opowieść bardzo dziwną. że są tworem fantazji Platona. miał usłyszeć od kapłanów egipskich. epidemia. opowieść. a być może także egipskich i wschodnich. jego powstaniu i zamierzchłych dziejach. Odkrycia na wyspie Thera miały tak wielki oddźwięk.wielkim eksplozjom wulkanicznym: nagła przemiana dnia w noc. Oba dialogi powstały zapewne z inspiracji pitagorejskich. jaką jeden z siedmiu mędrców – Solon. Sam Platon wprawdzie umiejscawia ją na Oceanie Atlantyckim. Mądry Mojżesz wykorzystał to rozpętanie żywiołów i wyprowadził swój lud z ziemi Faraona. Wnoszą natomiast pewne korektury dotyczące chronologii i topografii domniemanej Atlantydy. warto chyba poświęcić chwilę i tej kwestii. zgodnie z tradycją. glos i objaśnień. Timajos i Krytiasz należą do najbardziej zagadkowych dzieł ateńskiego filozofa i wywoływały mnóstwo komentarzy. sprzeczności i bałamutnych informacji. mogło to spowodować ruchy mas wodnych w zbiornikach odległych o setki kilometrów od miejsca katastrofy. Wszystkiemu zawinił Platon.. Atlantologom to wszakże nie przeszkadza. a więc przybliżoną datę upadku kultury minojskiej i wybuchu wulkanu na wyspie Thera. większa od Libii i od Azji razem wziętych i że katastrofa wydarzyła się dziewięć tysięcy lat przed pobytem Solona w Egipcie? Na to ostatnie pytanie pada odpowiedź – że Solon nie będąc zbyt tęgim w hieroglifach odczytał symbol sto jako symbol tysiąc. Przyjąwszy zatem. Czy jednak 14 tsunami – (jap. że znajdowała się na Morzu Egejskim.). miała miejsce w roku 570 przed Chr.. grzmoty i gradobicie. że żyjemy w epoce urzeczywistnionych fantazji. że Atlantyda była kontynentem raczej niż wyspą. które pędzą z szybkością kilkuset kilometrów na godzinę. skoro od tylu wieków nie może znaleźć przedmiotu swoich badań.

w pierwszym rzędzie siedział mój gimnazjalny profesor łaciny. Jedni badacze uważają. kwiaty. jak się domyślają niektórzy. więc zerwałem się do ucieczki tłumiąc krzyk grozy i gnałem przez łąki. jak się zdaje. Homet. a nawet sporządziłem jego szkic w skrytej nadziei. znak interpunkcji. Na domiar trudności. ta jeszcze jedna kreteńska zagadka. stałem za wysokim pulpitem. hieroglificznego pisma Minojczyków. Byli oni. o grubości 2 cm i osi 16 cm. figury geometryczne. którym udało się ujść cało. a nawet przestałem o nim myśleć. Są bardzo wyraźne i przedstawiają głowy ludzkie. aż pewnej nocy śniło mi się. którego zapewne zaproszono tu. przeraźliwie puste kartki. że ten zabytek kreteński jest ni mniej. rów napełniony wodą. co nie udało się wielu uczonym. owe hieroglify są różne od znanego nam. Co kilka znaków występuje pionowa kreska. potem znów się ukłoniłem i milczałem jeszcze dłużej. Wyróżniono w dysku 45 odrębnych znaków. prototypem czcionki. zawierającym opis katastrofy i los tych nielicznych. Francuski badacz Marcel F. Owa płyta po obu stronach pokryta jest spiralnie biegnącymi znakami hieroglificznymi. złośliwym żartem jakiegoś odtrąconego archeologa. a jeśli już myślałem. aż obudziłem się. Odtąd zakazywałem sobie najsurowiej wszelkich marzeń o odczytaniu dysku z Fajstos. linie faliste. bo i Humboldt. naczynia. na brzegu jawy..owe platońskie milenia lub też stulecia można brać aż tak dosłownie i czy nie znaczą one tyle. i. kiedy wyjąłem swoje notatki i rozłożyłem przed sobą – były to białe. przede mną grono wybitnych uczonych. co „bardzo dawno”? W muzeum archeologicznym w Heraklionie znajduje się przedmiot. mokradła. mokry. przed którym spędziłem wiele czasu. bez żadnego znaku. W istocie dysk z Fajstos. całe postacie. wszyscy z XIX wieku. ni więcej tylko listem ostatnich mieszkańców Atlantydy. lecz nie wiadomo czy jest to. że jest on importem z Azji Mniejszej. zwany dyskiem z Fajstos. to źle. choć jeszcze nie odczytanego. .. ukłoniłem się i milczałem. Dysk z Fajstos znaleziony został w roku 1908 w ruinach pałacu. wszyscy patrzyli na mnie. że jest na przykład falsyfikatem. narzędzia. że mam ogłosić wynik mego rewelacyjnego odkrycia. prostokąty. Poważni uczeni wszelako wkładają teorię pana Homet między bajki. ryby i szereg ideogramów trudnych do określenia: kropkowane pola. aż z audytorium doszły do mnie szepty i stłumione śmiechy. las. i Schliemann. tylko mój nauczyciel miał wzrok utkwiony w ziemi. jest płytą z wypalonej gliny w kształcie nie całkiem regularnego koła. opierając się na pewnym podobieństwie hieroglifów z Fajstos i indiańskich rytów skalnych z Ameryki Południowej. bowiem każdy znak odciśnięty jest odrębnym stemplem. że jest to zabytek pochodzący z Krety z okresu średniominojskiego. ptaki. marzyłem o tym tak intensywnie. że może kiedyś zostanę nawiedzony i że uda mi się to. bez jednej plamki. co zrozumiałem dopiero wtedy. prekursorami Gutenberga. inni natomiast utrzymują. doszedł do wniosku. brązowi jak na dagerotypach. aby był świadkiem tryumfu swego genialnego ucznia.

– I 15 Sanctus Cicerone (santo Cicerone) – święty Cicerone. bo tylko w tych dwóch żywiołach człowiek może żyć naprawdę. Sanctus Cicerone15. Chwila jest solenna. Wszyscy odwracają głowy: dolina. którym powierzono Fajstos. Zwiedziłem wiele miejsc. Chwała włoskim archeologom. Czyni cuda. powiedziałbym. tłumacząc sobie. ten sam. gdzie. że trzeba zobaczyć znacznie więcej. – Tam była grota Zeusa. jeszcze nigdy tak łapczywie nie łykałem starych kamieni. a wśród nich Malię ze śladami minojskiego pałacu. tablicą praw wypisaną na murze pewną antykwą. Ja jestem Minojczykiem. Gortynię. przekładałem datę wyjazdu. przeszłości i teraźniejszości. Jeszcze nigdy tak cierpliwie nie ścierałem kurzu historii. jeszcze dwa. zachowały się szczątki wielu kultur wraz z widocznymi śladami Rzymian. cicerone – (łac. więc zaczynały się zacierać kontury czasu. – Uśmiecha się cały czas. przewodnik oprowadzający podróżnych.VII Zbliża się pora wyjazdu z Krety. Gurnię.). które dojrzewały właśnie w dolinie Messara. ową. bo ujrzeć. staje się najzupełniej poważny. – W naszym pałacu – mówi – pokoje były niskie. resztki królewskiej willi w Hagia Triada i najpiękniejszą z ruin Krety – Fajstos. – Mieliśmy tu urządzenia sanitarne nie gorsze niż w Knossos. ponieważ Minojczycy byli. Pompeję biednych ludzi. Więc milczymy na szczycie schodów. Evansa i śnieżnego szczytu Idy. że Kreta to nie tylko Heraklion i Knossos. przezornie jak nigdy dzieląc topniejące drachmy. tak jak ja. potrafi bowiem wykrzesać życie z kamieni i entuzjazm z najbardziej zblazowanych. żeby wyłudzić od losu jeszcze jeden dzień. bez pretensjonalnych rekonstrukcji. że po długim swoim życiu Alexandros zostanie świętym patronem przewodników. lepsze. – I już ciągnie nas ku śladom rowków kanalizacyjnych. każe schylać się. Nie wątpię. A nawet. Na koniec prowadzi na szczyt wielkich schodów i nakazuje milczenie. która prowadzi do morza. W połowie góry. którego opisał Henry Miller w najlepszej swej książce Kolos z Maroussi. z jazgocących głośników melodie ludowe sypały się chropawo jak kamyki. jak słusznie powiedziano. zupełne zaprzeczenie Knossos. od imienia Cycerona. Oprowadzał mnie po niej Alexandros. Alexandros wbija palec w powietrze i pokazuje stronę lewą. a ja chciałem wierzyć w realność Wielkiej Matki. dotykać kamieni i cmokać. i cytryn. a za nią góra Ida z białą czapą śniegu na szczycie. Jest to ruina czysta. . najpełniej. to znaczy uwierzyć. wędrowałem w tych skrzyniach hałasu od Zatoki Mirawelu aż po przylądek Spanda i z północy na południe od Egejskiego do libijskiego morza. jak nigdzie na wyspie. niskiego wzrostu. Tłukłem się tedy po Krecie zawsze pełnymi autobusami. ale kiedy to mówi.

jak ruiny pałaców minojskich. że mieszkańcom starożytnej Krety obca była pycha wielkich cywilizacji. Ach. mógłbym przenosić skały. Uczyłbym z tobą maluczkich i zadufanych w sobie – pokory wobec bogów. Alexandros pokazuje przed siebie: – A tam urodził się Zeus. Porządkuję notatki i wrażenia. gdybym cię miał stale przy sobie. Może udałoby się nam dokonać rzeczy niezwykłych – sprzymierzyć czasy. Wyspy w dole jak rzucone na wodę płowe skóry dzikich zwierząt. Nie wyzywali losu. Miejsce narodzin przesłania pasmo gór. Alexandrosie. Ich ruiny to ruiny kołyski. pogodzić zmarłych z żywymi. Szczątki imperium. Kamienny rydwan jego Fajstos zatrzymał się na chwilę. Wydaje się. że Alexandros jest woźnicą. czym dla mnie jest Kreta. Kilkanaście kilometrów na wschód od Heraklionu lotnisko – wielka łąka bez kóz i owiec. Nie ma innej drogi do świata. które z wysoka wydaje się twarde jak karbowany kamień. Wleczemy za sobą szary cień kotwicy. Starali się przetrwać w swojej odrębności i w złudnym poczuciu bezpieczeństwa. co niszczyły. . Wszyscy milczymy. Teraz Alexandros stoi na szczycie schodów. – To już jest mniej wyraźne. Znów siedzę w Heraklionie na małym placyku Venizélou i patrzę na fontannę Morosiniego. Domyślam się. Alexandrosie. ruiny pokoju dziecinnego. Chciałbym odpowiedzieć na pytanie. jak tylko droga współczucia. Cyklady. co poruszyło mnie tutaj najbardziej. Odjazd. Rozpętane żywioły były jakby zbyt wielkie i nieproporcjonalnie okrutne w stosunku do tego. Samolot leci cały czas nad morzem. potężnych zamków i stolic nie wzruszają tak bardzo. Dlatego trzeba wierzyć.rzeczywiście w połowie góry ciemnobłękitna plamka jak odprysk lustra.

Próba opisania krajobrazu greckiego Magdzie i Zbyszkowi Czajkowskim .

inaczej niż w Alpach. południowa Azja i południowa Ameryka). wody. że tak jest zawsze z krajobrazem różnorodnym. powietrza i światła żadnego widoku i powiedzieć – to jest Grecja. najczęściej wąskie. kiedy na horyzoncie zaczęły pojawiać się pierwsze wyspy. Jest to krajobraz wymykający się opisowi przez samą swoją naturę. Jest to jeden z najbardziej sejsmicznych obszarów naszego globu. niepodobna wykroić z tego splątania błękitu. syntezą doznań wzrokowych podróżnika. jakie nie opuszczało mnie w Grecji. Ale. Dzisiejsze Morze Śródziemne jest tym. północna Ameryka) od bloku południowego – Gondwany (Afryka. nagłe przełęcze. Sztukę grecką można poznać nieźle w muzeach europejskich. Ale już rankiem. że dane mi będzie poznać coś. urwisty brzeg Peloponezu i wreszcie Zatoka Koryncka. zrozumiałem. a między tym doliny.Do Grecji jechałem na spotkanie z krajobrazem. co pozostało z dawnej Tetydy. morza i gór. ale tu mamy do czynienia nie tylko z bogactwem. Sądziłem. było doznanie ruchu. Zarysy lądów i mórz uformowały się dopiero w ostatniej epoce historii ziemi. Można rzec naturalnie. Na urwistych stokach wypisały swe imiona przemoc i gwałt. Geolog mówi: przeważające w Grecji wapienie i dolomity świadczą. Góry powinny nasycić krajobraz majestatyczną ciszą. Azja. że będzie to przedłużenie krajobrazu włoskiego. Morze to oddzielało blok lądowy północny określany jako Angara (środkowa Europa. jakby oczy otwierały się wciąż na bolesny dramat narodzin ziemi. rzadko rozległe. mamy tutaj niespokojne spiętrzenie. . gwałtowne starcia mas ziemi. czego nie zdołam porównać z niczym. ostre przepaście. które byłoby choćby w przybliżeniu sumą. 16 Brundizjum – starożytna nazwa Brindisi. że kraj ten przez setki milionów lat zalany był morzem zwanym Tetydą. wężowe. Jednym z najmocniejszych doznań. Z jej odmętów wydobyła się siłą wybuchów wulkanicznych dzisiejsza Grecja. Niepodobna znaleźć miejsca. Na półwyspie i na wyspach Hellady zdarzyło się w czasach historycznych ponad 300 trzęsień ziemi. Duszna noc na pokładzie statku płynącego klasycznym szlakiem z Brundizjum16 do Pireusu pełna była pytań o kolor nieba. gór.

Z każdego niemal wzniesienia widać morze. Zamyka horyzont płaską linią, która powinna dawać uciszenie. Ale nawet gdy jest ono spokojne, gdy nie szturmuje ziemi, jego głęboki kolor przypomina, że jest przepaścią przykrytą lustrem. Ten, który by przyjechał tutaj z paletą włoskiego pejzażysty, porzucić będzie musiał wszystkie słodkie kolory. Ziemia jest spalona słońcem, ochrypła od posuchy, ma kolor jasnego popiołu, niekiedy szarego fioletu lub gwałtownej czerwieni. Krajobraz znajduje się nie tylko przed oczami, ale także z boku, za plecami, czuje się jego natarcie, oblężenie, jego intensywną obecność. Wysokie drzewa są rzadkie; czasem tylko wyniosły dąb – Zeus drzew. Do stoków przyczepione są grudki zieleni, małe, zajadle walczące o życie krzewy. Przy drogach, na łagodniejszych wzniesieniach – dzika oliwka o wąskich, palczastych, ruchliwych liściach, zielonosrebrnych od spodu. Przy samej ziemi macierzanka, tymianek, mięta – aromaty upału. Między światłem i cieniem ostra, diamentem wyrysowana linia, bez całej gamy szarości i półcieni, znanych z krajów Północy. Grecy pokrywali kamienie swoich świątyń malowidłami, aby nie oślepnąć. Ale zanim ich sanktuaria podniosły się w słońcu, serce Grecji biło pod ziemią. Od grot, labiryntów, rozpadlin trzeba rozpocząć wędrówkę. Będzie to próba opisania krajobrazu i tego, co zeń wydaje się bezpośrednio wynikać.

I
Wioska nazywa się Psychro. Leży u stóp jednej z najwyższych gór Krety – Dikte. Na nielicznych przyjezdnych czeka przewodnik, rosły, czarny chłop; prowadzi ich ostrą serpentyną pod górę, aż do miejsca, gdzie otwiera się grota, w której według jednej z legend miał urodzić się Zeus. Nasłoneczniony stok góry rozwiera się nagle czarną jak węgiel jamą. Przewodnik zapala świece. Nachylenie poziomów jest gwałtowne. Już po paru krokach ciemności gęstnieją; ogarnia zimno i przenikliwa, kamienna wilgoć. Czarne stalaktyty – kolumnada szalonego architekta, wąskie korytarze, zakamarki potęgują wrażenie lepkiej, biologicznej tajemnicy narodzin. Grota dzieli się na dwie części, z których wyższa była miejscem ofiar. Zachowały się resztki czegoś, w czym archeolodzy dopatrują się śladów ołtarza. Naturalne stopnie wiodą do części drugiej, położonej kilkanaście metrów głębiej, na dnie której zastygła ciemna woda. Odkryto tutaj ex vota17 pochodzące z epoki minojskiej i mykeńskiej. Gdy schodzi się w dół, aż do małego podziemnego jeziorka, od którego blask świecy odbija
17

ex vota (ex voto) – ze ślubowania (łac.); wotum, symboliczny dar.

się twardo jak od czarnego marmuru, mrok gęstnieje, zaciska się wokół ciała, coraz bardziej materialny, duszny, aż chciałoby się jego groźną obecność spłoszyć krzykiem. Dlaczego to właśnie miejsce wybrane zostało jako kolebka boga niebios? Czy nie powinien on raczej urodzić się na szczycie góry lub w rozległej dolinie pełnej słońca? Dlaczego jego początek wtłoczono w głąb pieczary? Religia grecka była syntezą ziemi i nieba. Wchłonęła przedgreckie – kreteńskie, azjatyckie, egipskie elementy. Zasymilowała starą śródziemnomorską tradycję kultów rolniczych o mocnym piętnie mistycyzmu, z całą plejadą żeńskich bóstw ziemi i Wielką Matką – patronką płodności i urodzaju. Zeus – zdawałoby się najbardziej grecki z greckich bogów – nie był wolny od tych wpływów. Urodzony w rozpadlinie ziemi, wychowany przez nimfę czy kozę Amalteę, był zrazu bóstwem drugorzędnym. Jego późniejszy kult i osadzenie na olimpijskim tronie wiąże się z nowym, już greckim prądem religijnym, wprowadzonym przez pasterzy (a nie rolników). Cechą tego kultu był jeśli nie zanik, to na pewno ograniczenie agrarnego pierwiastka mistycznego, przewaga bóstw męskich, przeniesienie siedziby władców świata z głębi ziemi na kręgi niebieskie. Grota Zeusa (Diktaîon antron18) jest ciemną kołyską nowej religii światła. Wyjście z groty jest wyzwoleniem od dusznych ciemności. Przed oczami wielka równina Lassithi – radosna geometria uprawnych pól. Rozpięte płócienne skrzydła wiatraków jak białe słoneczniki obracają się w słońcu. Intensywne migotanie bieli, żółci, zieleni. Dolina życia zakuta ze wszystkich stron przez jałowe góry.

II
Epidauros umieszczano na mapach – Bóg wie dlaczego – nad brzegiem morza. W rzeczywistości oddalony jest od niego o trzy godziny marszu. Zanim dotrze się do sanktuarium Asklepiosa, trzeba przejść przez zielony przedsionek, nieprawdopodobny w tym spalonym kraju ogród wysokich drzew i zielonej soczystej trawy. Nie ma chyba w całej Grecji skrawka ziemi nadającego się lepiej na miejsce kultu najbardziej dobrotliwego boga Olimpu greckiego, który, jak przedstawiają go rzeźbiarze, uśmiechał się i kładł uzdrowicielską rękę na ciele strapionych, chorych i szukających pomocy. Sanktuarium jest rozległe; na gęstej trawie, w cieniu drzew rozsiane są resztki ołtarzy, portyków i świątyń. Najbardziej interesującą i zagadkową budowlą jest thólos19 – znajdujący się
18 19

Diktaîon antron – Diktejska jaskinia (gr.). thólos – tolos (gr.); starożytna budowla grobowa na planie koła, często z kolumnadą.

w pobliżu świątyni Asklepiosa. Była to bogato zdobiona rotunda z różnobarwnego wapienia i marmuru, podtrzymywana przez dwa kręgi kolumn (26 kolumn doryckich na zewnętrznej stronie i 14 kolumn korynckich tworzących krąg wewnętrzny). Prawdziwą zagadkę stanowi głęboki, znajdujący się pod tolosem labirynt, zawikłana partia podziemna. Poprzeczny przekrój owego labiryntu przypomina kretowisko. Wiadomo, że płazy i zwierzęta żyjące pod ziemią były dla Greków wcieleniem sił chtonicznych. Zanim Asklepios przyjął łagodną twarz ludzką, był kretem. Labirynt pod tolosem w słonecznym Epidaurze jest ciemnym korzeniem tego mitu. Rytuał, jakiemu poddani byli chorzy oczekujący pomocy boga, był prosty. Po złożeniu ofiary wprowadzani byli do świątyni, gdzie mieli spędzić noc na okrwawionych jeszcze skórach zwierząt ofiarnych. Najważniejszą częścią zabiegów była inkubacja – oczekiwanie na sen, w czasie której bóg wchodził w bezpośredni kontakt z pacjentem. Przedtem zalecano post i wstrzemięźliwość cielesną, aby zapewnić maksymalnie korzystne warunki inkubacji. Liczba chorych przebywających jednocześnie w Epidaurze dochodziła do ośmiuset. Dopiero w III wieku przed Chr. powiększono portyk, będący jak gdyby przedsionkiem świątyni. Najbliższa wioska była odległa o godzinę drogi. Pielgrzymi tedy spali sub Iove20. Dopiero w II wieku przed Chr. zbudowano dla nich zajazd. Teksty autorów starożytnych niewiele mówią o Epidaurze. Klasycy mało interesowali się sprawami indywidualnymi i wydaje się, że nie poświęcali zbyt wiele uwagi małym chorobom małych ludzi. Pozostają zatem źródła bezpośrednie – ex vota – dziękczynne napisy, ale nowsi badacze zachowują wobec nich daleko idącą rezerwę. Trudno bowiem uwierzyć – mając nawet należny respekt dla cudów – w pięcioletnią ciążę Cleo, zakończoną szczęśliwym rozwiązaniem, po którym wydana na świat córka sama wykąpała się w źródle i w dodatku poszła na przechadzkę z uradowaną matką. Bardziej prawdopodobne jest uleczenie niemej dziewczynki, która na widok węża wydała okrzyk trwogi i zaczęła mówić. (Okolice Epidauru pełne były dużych, żółtych, łagodnych węży – pomocników Asklepiosa – które wałęsały się wszędzie i gnieździły się w inkubatorium). Historie opowiedziane w napisach dziękczynnych nie pozbawione są humoru i uroku. Oto pewien niewolnik rozbił ulubiony puchar swego pana. Przerażony udał się do Epidauru ze skorupami cennego naczynia w worku. I dobry Asklepios uleczył tym razem puchar. Zapewne przypadki i choroby pacjentów Asklepiosa były różne i nie zawsze urojone. Zdarzały się też ciężkie schorzenia, o czym świadczy milcząca galeria odtworzonych w kamieniu części ludzkiego ciała, ofiarowanych bogu. Słuszne wydaje się przypuszczenie, że terapia uśmiechniętego Asklepiosa polegała na
20

sub Iove – pod Jowiszem (łac.); pod gołym niebem.

Ale wiele dowodów przemawia za tym. Asklepiejon – świątynia Asklepiosa diazoma – miejsce przepasania. orchestra – okrągły plac. otoczony widownią. Z Grecji kult Asklepiosa przeniósł się do Rzymu. wydrążenie (gr. w warunkach – rzec by można – pokojowej współpracy. Swoją pierwotną czystość uzyskał – rzecz zdawałoby się paradoksalna – w czasach chrześcijaństwa. Półkole widowni podzielono na dwie części przejściem zwanym diazoma23. to pewne.). że obie dyscypliny – cudotwórstwo i wiedza lekarska – rozwijały się niezależnie. dbać o czystość ciała. że w filii ateńskiej pracował kapłan obok lekarza. Asklepios nie był bogiem szarlatanów. Nikt chyba lepiej od Greków nie potrafił uczynić architektury częścią pejzażu. że bóg rozebrał go. Jana z Egiptu czy Kosmę i Damiana w zasadzie została ta sama. Aby uniknąć monotonii rytmów. chodzić na spacery. gdzie uległ wulgaryzacji i zmąceniu przez magiczne praktyki Egiptu i Azji. Komedia i jej nieodzowna przesada nie jest najlepszym źródłem do poznania problemów epoki.). Powszechnie sądzi się.). jego dopełnieniem i ukoronowaniem. Groby męczenników zaczęły spełniać rolę inkubatorów. Także dolna granica koilonu24 w stosunku do kręgu orchestry25 nie tworzy 21 22 23 24 25 hieron – święte miejsce (gr. wziął szczotkę i oczyścił ciało z pcheł. gdzie miał takie oto widzenie: śniło mu się. „Klinatas z Teb – głosi jeden z napisów – miał na całym ciele ogromną liczbę pcheł. przybył do hieronu21. Oparty plecami o zbocze góry. Następnego dnia Klinatas wyszedł uleczony z inkubatorium”. jest – by tak rzec – bardziej stroma niż partia dolna. . Jego bezpośrednie sąsiedztwo ze świątynią Asklepiosa zdaje się świadczyć o leczniczej roli dramatu greckiego. Asklepiejon22 w Epidaurze miał szereg filii w wielu miastach greckich i wiemy. w teatrze przejście wzdłuż widowni (gr. ale metoda stosowana przez świętych: Teklę z Seleucydy. który wyśmiewał greckich medyków. pić mleko z miodem w celach przeczyszczających. Przecież Hipokrates – prekursor psychoterapii – przestrzegający zresztą przed szarlatanami. teatr w Epidaurze jest dziełem godnym Partenonu. podobnie jak na Akropolu zastosowano tutaj subtelne korektury optyczne. miejsce występów aktorów (gr. teatr przypomina skalistą kotlinę.rozsądnym – nic wspólnego z magią nie mającym – połączeniu dietetyki i higieny. koilon – zagłębienie. W Epidaurze znajduje się najpiękniejszy teatr antycznego świata. Jeśli świątynię porównać można do grupy drzew. Nie. Architekt nie wkraczał w naturę z tępą geometrią i zimną skalą. zalecał ofiary i modlitwy. Bóg zalecał chronić głowę przed słońcem. Otóż górna część widowni nachylona jest pod innym kątem.). zwłaszcza przeciwko melancholii i koszmarom sennym. Zmieniły się nazwy. że medycyna grecka urodziła się w świątyni. nie ma chyba racji Arystofanes.

żeby zademonstrować doskonałość akustyki budowli. Genius loci27 – odpowiada dokładnie temu. Postrzępione wierzchołkami gór niebo wisi nad Mykenami zakrzepłą chmurą nieszczęścia. ukazuje się oczom grecka stolica zbrodni. Pejzaż jest dziki. III „Oto Mykeny bogate w złoto i skrwawiony pałac Pelopidów”26. Cyklopowe mury są arcydziełem konstrukcji. jakby chciano złagodzić zetknięcie się dwu takich samych figur geometrycznych. mają nieregularne boki. skoro przez trzy i pół tysiąca lat opierały się nawałnicom historii. szepczą w półkolu sceny. co tłumaczy tajemnicę długowieczności. Po obu stronach urwiste wąwozy oddzielają fortecę od sąsiednich nagich stoków. XI. 180. zatrzaśniętą z dwu stron górami. porytą wąwozami dolinę. Akropol ma kształt niezgrabnie zakreślonego trójkąta o podstawie wynoszącej około dwieście metrów i o dwu trzystumetrowych bokach. pofalowana wzgórzami. choć nie w gigantycznych rozmiarach leży siła Myken. które łagodnieją w przeczuciu bliskiego morza. Dzięki gwałtownej rzeźbie terenu wszystko wydaje się większe. gdyż zdają się być raczej dziełem przyrody niż człowieka. Szczeliny wypełnione są drobniejszym kamieniem zapewniającym konstrukcji elastyczność. Została tylko krew i kamienie. Ich nazwa jest trafna. VII. otoczony cyklopowymi murami. co wiemy o władcach Myken. zamknięty. niż jest w istocie. Resztki złota znajdują się teraz w ateńskim muzeum. Kiedy szosa skręca nagle. Przewodnicy drą papiery. trzeba zagłębić się w gorące kamienie i poddać wiecznemu festiwalowi gór. kiedy to ucichnie. Całość sprawia wrażenie surowego ogromu. Nawet jeśli nasz bagaż mitologicznych reminiscencji jest skromny – Mykeny wywierają nieodparte wrażenie miejsca nawiedzonego tragedią. która przywodzi na myśl niewiele porównań. Iliada. Posiadali wiedzę o naturze kamienia. naturalną muskulaturę. 46.koncentrycznych kół. drzew i obłoków. wzniesiony na garbie ziemi. Bezimienni budowniczowie mykeńskich murów byli na pewno genialnymi architektami. Przypominają skały naniesione przez czoło lodowca w tę wąską. 26 Homer. Widoczna na kilkanaście kilometrów równina argolidzka. Pałac jest raczej posępną fortecą. . Bloki są pozornie tylko nie ociosane.

że jest to jedyne drzewo. Wracali z bydłem. bo i teksty hetyckie przechowały ich imię). Natarczywa obecność nagiej ziemi. Okolica Olimpii bogata była w topole. którego wolno używać przy ofiarach. łącząca elementy obce jak ogień i woda – nordyckie i śródziemnomorskie. cis. ciasnego i ciemnego zapewne pałacu. Zatrzaskiwała się Brama Lwów. Z przekazów historycznych wiemy. mocno rzeźbionych mas skalnych spotęgowana jest nikłością szaty roślinnej. rytony z gołębiami (w miejscu. Szybko opanowali Półwysep Peloponeski. zaczęły przenikać do Grecji od 2000 r. Zauważono słusznie. kolistego ponurego cmentarzyska wewnątrz fortecy. przed Chr. ale gniazdo Atrydów świeci jeszcze rudym kolorem starego złota i starej krwi. która olśniła barbarzyńców. Kretę. Kiedy się zmierzcha. .Bandy Achajów. obejmujące Azję Mniejszą (nie tylko Troję. Art mineur – sztuka użytkowa (fr.). że mapa mitów heroicznych Grecji (powody wojen w mitologii uległy poetyckiej sublimacji) zgadza się dokładnie z centrami mykeńskimi. Dlatego trzeba zagłębić się w pierścień grubych murów. ale padły one ofiarą przepisu głoszącego. Achajowie przedsiębrali wyprawy łupieżcze o iście normandzkim rozmachu. Dzisiejszy krajobraz 27 28 Genius loci – duch opiekuńczy miejsca (łac. którzy zechcieliby szukać sprawiedliwości. Było to wrażenie dominujące. dąb rosną w dolinach. szeleszczące naszyjniki ze złotych liści – wszystko to sugeruje słodycz życia mykeńskich feudałów. najlepiej usiąść przy drodze prowadzącej do grobu Agamemnona (kamienny ul z ciosanego kamienia) i raz jeszcze rzucić okiem na cyklopowe mury i spiętrzone ruiny Myken. złotem i niewolnikami. Cała nieomal art mineur28 Mykeńczyków jest kopią sztuki egejskiej. ale las cofa się wszędzie przed natarciem małych kolczastych krzewów. której płaskorzeźba porazić mogła tych. pierwszych indoeuropejskich najeźdźców Hellady. Ich wilcze apetyty zaprowadziły ich dalej na południe – do Krety. aby zrozumieć przepaść dzielącą zaciągniętą z północy cytadelę od słonecznych pałaców Kreteńczyków. stłoczonych domów.). Italię. Wyrafinowane złotnictwo o kunsztownym rysunku. Powstała cywilizacja mieszana. które przetrwają wszystko. Noc schodzi z gór. gdzie wyobrazić sobie można sępa). Wielkie drzewa – topola. IV Krajobraz grecki przemówił do mnie tedy patetycznym głosem mitu i tragedii. że łyse teraz zbocza gór kreteńskich pokrywały kiedyś lasy cedrów i cyprysów.

przystanąć i porozmawiać. U stóp braurońskiego akropolu – portyk w kształcie litery „pi”. Dlatego wydaje mi się. Wykopaliska z ostatnich czasów. pozwalają przypuszczać. żyjące w drzewach. że co cztery lata odbywała się tu dziwaczna ceremonia. dlatego zapewne miejscowość ta nieczęsto odwiedzana jest przez turystów. Wszelako nie bez małych stref zaciszności – gajów. że metamorfoza drzew w driady29 była nie tyle wynikiem wybujałej wyobraźni Greków. cmentarzysko zwierząt! Odkrycie to stało się sensacją dla 29 driady – boginie leśne. Droga wiedzie wśród pól i rozpada się w piaszczyste bezdroże. laurów i cyprysów. a w mroku tak człekokształtne. z jaką daje się przemienić w kształty ludzkie. Niedźwiedź w Grecji? Jakkolwiek ostatnie egzemplarze tego gatunku żyją jeszcze w wysokich górach na północy – Grecja dzisiejsza wydaje się wyjątkowo uboga w zwierzynę. którzy z roku na rok coraz bardziej tracą cechy pielgrzymów. wśród których wyobrazić sobie można Sokratesa rozmawiającego z Fajdrosem. Dobrze jest przyjść tu wieczorem i pobłądzić wśród mirtów. którego zwierzęciem opiekuńczym był niedźwiedź. w czasie prac inżynieryjnych odkryto przypadkiem. że w zamierzchłych czasach zabito w Brauronie niedźwiedzicę poświęconą Artemidzie. zapach żniwa i cykady – stwarzają osobliwą atmosferę sanktuarium na odludziu. Drzewa są niewielkie. za co mściwa bogini zesłała na okolicę zarazę. Intencją ofiary dziewcząt było przebłaganie bogini lasów. . Herodot opowiada.. Starożytni tłumaczyli tę ceremonię tym. odziane w suknie szafranowe.. która biegnie u stóp Akropolu. Niewysokie doryckie kolumny z jasnozłotego piaskowca. Niedaleko Aten.grecki jest zatem dzikszy i bardziej odarty z zieleni niż w czasach starożytnych. poświęcano bogini. odkrywające resztki osady prehistorycznej. w miejscowości Pikermia w pobliżu Aten. Tego osobliwego uczucia zbratania z przyrodą. Obok portyku. Młode dziewczęta. Nawet w środku Aten. Nosiły one osobliwe imię niedźwiedzic. miasta pełnego krzyku i gorączkowego dreptania. który jest budowlą dominującą i zamyka architektoniczna całość. skręcić można od ruchliwej Leofóros Dioniziou Areopagitou. i zagłębić się w kręte ścieżki Wzgórza Muz. niezbyt odbiegające od wzrostu wysokiego mężczyzny. odkopano fragmenty dwu niewielkich świątyń – Artemidy i Ifigenii oraz dom kapłanek. że ma się ochotę pozdrowić je. że braurońskie uroczystości są dalekim echem obrzędów totemicznych jakiegoś przedgreckiego klanu. znajduje się jedno z najstarszych sanktuariów Attyki – Brauron. w stronę przylądka Sunion. proporcjonalne do niewysokich wzgórz okolicy. W pierwszej połowie XIX wieku. Interpretacja ta nie posuwa się zbyt głęboko. naturalnej łatwości. nie doświadczyłem w żadnym innym kraju. ile bystrej obserwacji i trafnego uchwycenia znaków wysyłanych przez otaczający świat.

Tekst brzmi: „A ty. małpy. „ogromna dekoracja ziemi torturowanej gniewem boga gromowładcy”. gdzie źródło jest objawieniem. 30 W. Brauron ma leniwą atmosferę starych. staczając się ze stromych ścian wąwozów. na świętych wzgórzach Brauronu. jak tygrys szablisty i lew – tak często przedstawiany w rzeźbie. Na podstawie tego znaleziska uczeni doszli do wniosku. że w czasach bezpośrednio poprzedzających okres historyczny. jak by się zdawać mogło. Ze zbocza akropolu wypływa źródło i bystry strumień ginie pod fundamentami portyku. a także gatunki charakterystyczne dla krajów zimnych. Co oznaczały te detronizacje? Prawdopodobnie w czasach poprzedzających bezpośrednio narodziny tragedii zaistniała potrzeba skodyfikowania legend i szereg bóstw lokalnych musiało ustąpić miejsca bóstwom ogólnogreckim. że zbudowano tutaj świątynię na cześć wody – w kraju. na przykład wół piżmowy. wydaje się. będziesz kluczniczką świątyni. jak antylopy. Poświęcą ci wspaniale tkaniny. W Ifigenii w Taurydzie Eurypidesa znajdujemy wzmiankę o Brauronie. wiejskich dworów. sarny. obok zwierząt strefy gorącej. wielkość i trwogę rzeczy boskich”. przed którym uciekały stada zwierząt i ginęły. słonie. pierwotnie bogini. a więc nie był. . hieny. „w środku kolosalnego spiętrzenia nagich skał świątynie królują wspaniale w pustkowiu tragicznym i wyniosłym”. Nie brak było potężnych drapieżników. 1462-1467. opuszczonych. Chociaż na braurońskie sanktuarium nakładają się warstwy wielu legend i zamierzchłych wierzeń. czystym importem wyobraźni. Powiedziano o nim wiele ładnych zdań: „miejsce. Ale wcześniej zaliczono ją w poczet istot nieziemskich jako boginię płodności. W czasach Eurypidesa Ifigenia była już tylko śmiertelną heroiną. które ma w sobie tajemniczość. Ifigenio. niedźwiedzie. nosorożce. podobnie jak Helena. Ustąpiła miejsca Artemidzie. V Rozkołysany poza granice wyobraźni i daleko poza granice wszelkiego opisu – krajobraz Delf. Cmentarzysko w Pikermii było wynikiem jakiegoś gigantycznego pożaru lasów. Żyły tu zwierzęta klimatu umiarkowanego: kozice. Grecja była obszarem niezwykle bogatej i różnorodnej fauny. zdegradowana została do roli żony Menelausa – sprawczyni nieszczęsnej wojny trojańskiej.przyrodników całej Europy. gdzie pochowają cię po śmierci. Jak pierścionek wobec widnokręgu są te zdania małe i potoczyste. które pozostawiły po sobie kobiety zmarłe w połogu”30.

185-187. W momentach kryzysu autorytet wyroczni podpierał ich chwiejące się trony. Mit poucza. widać morze. która tyle cierpień wyrządziła ludziom. Niedaleko pięknie falującego źródła bóg. w. syn Zeusa. był stracony aż do dnia. W bliskim sąsiedztwie sanktuarium Apollona. Czy był to objaw pobożności? Maria Delcourt zauważa słusznie. zabił ze swego potężnego łuku smoka. bóstwa ziemi zachowały swoją suwerenność. którego należało przekupić. Trudno dociec. Krezus. kiedy Kreta była już od paru wieków domeną Greków. Rzecz znamienna: byli to nie tylko władcy helleńscy. że azjatycki książę traktował boga jak potężnego władcę. która jest żywicielką ludzi”31.. Apollo zapragnął mieć tu swoją świątynię. że apollińska rewolucja religijna odbyła się w wieku VIII przed Chr. Przedtem należało zabić smoka żeńskiego Pythona – wcielenie mocy chtonicznych. wydając wielkie rzężenie. a zatem w czasie. Popłynął na Kretę pod postacią delfina. że przyczyniła się do tego instytucja tyranów. w miejscu zwanym Marmaria. duchowej stolicy Grecji. i oddała ducha. Droga wyrąbana jest tuż nad przepaścistym wąwozem Plejstos. Z wąskiej szczeliny wypływa Źródło Kastalskie. by wydrzeć tajemnicę bogom. a także ich owcom o cienkich nogach. o czym świadczą sfinksy i inne symbole 31 Do Apollina Pytyjskiego. opisuje zapasy owych dwu elementarnych sił religii greckiej. którzy byliby strażnikami jego nowej świątyni i nowej religii. Obecnie sądzi się raczej. olbrzymie zwierzę. Uczepił się ostatniego stoku Parnasu – niewidocznego stąd zresztą – tak dzikiego. który prowadzi na zachód w głąb gór. Midas. Odtąd to miejsce nazywano – Delfy. Człowiek przyszedł na górskie pustkowie. Hymn homerycki z końca VII wieku przed Chr. ale także królowie barbarzyńscy z Frygii i Anatolii – Giges. Wtedy Apollo Fojbos rzekł dumnie: „Teraz gnić będziesz tu na ziemi. Ten. Hymn homerycki mówi dalej. . albo niewiele przedtem. Skały zwane Fedriadami opadają niemal prostopadle z wysokości 300 metrów. Ten ostatni podarował Delfom około roku 740 złoty tron. że na początku nazwa miejsca brzmiała Pytho i panowała tu Gea. dziką bestię. na południe zaś w stronę zatoki Itea.nikt nie potrafi zamknąć w słowach wspaniałości tego miejsca. że do dziś jeszcze przechadza się tam pewnie nie płoszony Dionizos. Niektórzy badacze utrzymują. W epoce Homera Delfy były już sławne i bogate. że zwycięzca udał się na poszukiwanie kapłanów. wyzionąwszy skrwawiony oddech. kiedy Apollo – bóg Łucznik wraził w nią swą potężną strzałę. połyskliwe jak skóra węża. bogini ziemi. Rozdzierana srogim cierpieniem bestia zwinęła się na ziemi. jakie były początki sławy i znaczenia Delf. Z daleka. bardzo nisko. Ta druga część mitu nie jest jasna i niektórzy interpretują ją jako dowód wpływu minojskiego na ośrodek nowego kultu. kto ją napotkał..

ale w okresie największego autorytetu Delf zdarzały się też konsultacje wyjątkowe. Potoczne wyobrażenie kapłanki Apollona: kobieta z rozwianym włosem. którzy pragnęli przydać wrogiej instytucji diabelskiego zapachu siarki. Pytia musiała być początkowo dziewicą. odurzona wyziewami ziemi. opowiadając się po stronie Peryklesa przeciwko Tucydydesowi. że odegrał poważną rolę. składały przepisaną opłatę oraz asystowały przy ofierze. z której miały się wydzielać owe podniecające wyziewy. działali tutaj ambasadorowie poszczególnych państw. które odtąd wiodły życie zakonne. . nie przekraczała jednak nigdy liczby trzech. że wkrótce państwo ateńskie przestanie oscylować 32 ádyton – miejsce niedostępne (gr. ale oprócz pomocników Pytii. Nie odkryto bowiem w Delfach żadnej rozpadliny skalnej. Potem wybierano ją spośród grona mężatek. Dociekliwi badacze wydarli tej zamierzchłej konspiracji nazwisko wieszczka ateńskiego i egzegety z V wieku przed Chr. Ta histeryczna wizja nie ma wiele wspólnego z realiami. Jeśli ofiara okazywała się pomyślna. udzielała odpowiedzi na stawiane pytania. Pytano wyrocznię raz w roku. Pytia. Wzrosła też liczba wieszczek. co można nazwać mechanizmem i stroną materialną wyroczni – rezultat jest ten sam: ostatnia Pytia zabrała do grobu swą tajemnicę”. Pytanie wyroczni odbywało się w części świątyni zwanej ádyton32 (miejsce. ani hierarchii poszczególnych godności. urzędował w Delfach. jak i rola polityczna wciąż jeszcze są w sferze domysłów i hipotez. pośredniczący między rezydencją boga a rodzinnym miastem. niewidoczna za zasłoną. Przysłowiowa niejasność proroctw wymagała pomocy egzegetów. Osoby konsultujące oczyszczały się w Źródle Kastalskim. ale nie wiadomo czy był akredytowany. do którego nie ma dostępu). aby zniknęły wszelkie ślady tego. ani nawet nazwisk owych pośredników. Emil Bourguet mówi: „Niezależnie od tego czy byli to ostatni poganie.). otwartymi ustami siedzi na trójnogu. Najprawdopodobniej jeszcze przed przybyciem Apollona Pytho było siedliskiem wyroczni. wchodzono do adytonu. Tak więc odpowiedzi wieszczki były zawsze interpretowane. następnie co trzy miesiące. Wiadomo o nim jednak. kapłanów zwanych świętymi. której – jeśli tak wolno powiedzieć – honorowym prezesem był Apollo. Całą tę legendę przypisać należy późniejszym chrześcijańskim interpretatorom – Orygenesowi i Janowi Chryzostomowi. czy działał na własny rachunek. Chociaż tyle napisano książek o delfickiej wyroczni i wszyscy badacze podkreślają jej ogromne znaczenie – zarówno jej funkcjonowanie. Nazywał się Lampon. Lampon oświadczył i nadał temu oświadczeniu odpowiedni rozgłos. którzy z bardzo różnych powodów chcieli. W okolicach Delf pojawił się baran o jednym rogu. Jako oblubienica boga. Nie znamy niestety ani metod działania. Delfy były skomplikowaną instytucją.obce Fojbosowi. czy pierwsi chrześcijanie.

Panika ogarnęła wszystkie miasta greckie. Posłuszny Battos udał się do Afryki. że ma wyjechać do Afryki i tam założyć kolonię. ale przesadna wydaje się opinia. jest sprawa wyroczni w dramatycznych dniach poprzedzających drugą wojnę z Persami. co należy czynić. dzięki Herodotowi. Pindar przytacza następującą historię. niejaki Battos. Zbudowano flotę i jej zwycięstwo pod Salaminą uratowało w istocie Grecję. co ma czynić. IV. Dzieje. bynajmniej nie dodawała odwagi. Arystoteles mówi. Zniszczy on także wiele innych zamków. że Delfy popierały zawsze siły demokratyczne. Odpowiedź Pytii na pytanie Ateńczyków. ani ciało. Za radą tedy Temistoklesa poproszono wyrocznię o drugie proroctwo. Czy ta opowieść prawdziwa. zasięgnął rady bóstwa. Otóż obywatel wyspy Thera. „Nieszczęśni. aby pozbyć się tej kłopotliwej dolegliwości. czy nie. Z tego pojedynczego faktu nie można jednak wyciągnąć żadnego ogólnego wniosku. VIII. po spartańsku czy w końcu po macedońsku. albowiem z ich dachów spływa czarna krew. będzie musiał ustąpić Peryklesowi. wizja totalnej zagłady porazić mogła nawet najodważniejszych. szef partii arystokratycznej. ks. wszystko zostanie doprowadzone do żałosnego stanu. jest rzeczą chyba pewną. Najbardziej znana. takiego choćby. która być może jest tylko anegdotą. że Delfy popierały ekspansję kolonizacyjną Greków i do tego celu nie wahały się używać nawet jąkałów33. W Delfach ścierały się różne interesy i siły polityczne. odda na pastwę ognia mnogie bogów świątynie. których widok przejmuje strachem i drżeniem trwogi. że ambasadorowie państw greckich w Delfach byli podporami tyranii. że zaczął mówić płynnie. spotkał na pustyni lwa i nagłe przerażenie sprawiło. strawione przez pożar i gwałtowność Aresa na syryjskim rydwanie.między dwoma systemami politycznymi i że Tucydydes. cierpiący na wadę wymowy (jąkanie). Waga rozpatrywanych przez wyrocznię pytań była bardzo różna: od kwestii osobistych aż do spraw wojny i pokoju. Z powodu fragmentaryczności źródeł i ku rozpaczy amatorów wiedzy pewnej (nawet w dziedzinie spraw boskich). Poza ostatnim zdaniem. iż stolica duchowa Hellady była tradycyjnie konformistyczna i w momentach krytycznych przemawiała po persku. nie tylko twój. Ale wyjdźcie z miejsc świętych i odpowiedzcie nieszczęściu – odwagą”34. dlaczego pozostajecie bezczynni? Opuśćcie swoje domostwa i wysokie wzgórza waszego kolistego miasta. . Nie ocaleje bowiem ani głowa. Pytia odpowiedziała. które brzmiało enigmatycznie: drewniany szaniec ocali Ateny. jesteśmy skazani na hipotezy i każdej tezie można przeciwstawić silne kontrargumenty. w którym dźwięczy nuta laickiego tragizmu (jak byśmy powiedzieli dzisiaj). sprzymierzając się zawsze z 33 34 Ody Pytyjskie. zapowiedź nieuniknionej klęski.

W wieku IV przed Chr. Delfy były dziełem zbiorowym. Na ogół można powiedzieć. że w tej dziedzinie stolica religii greckiej wykazała dużo zdrowego rozsądku. Wyrocznia niewątpliwie była nadużywana. która była rodzajem odpowiedzialności zbiorowej. ale dziś trudno rozstrzygnąć. Ich wyczucie istoty religii – szafarki wybaczenia – było daleko większe niż oficjalnych przedstawicieli kultu. którzy dawali swego przysłowiowego obola. Podobnie jak katedry gotyckie. że Grecy nie szukali dogodniejszej lokalizacji. Delfy przypominają wielkie kamienne schody. wykute w skale. ale prosta znajomość natury ludzkiej każe przypuszczać. powołując się na głos boga. na miejscu zaś budowy ośmiokrotnie więcej. zasłaniały się wyrocznią odradzającą walkę z Persami. zbierając datki. Wyżej. ofiary na nową budowlę zaczęły napływać z całej Grecji. Z powodu oddalenia i karkołomnego usytuowania koszty budowy. portyków. Gdy w VI wieku przed Chr. Nie ominęli Egiptu. otoczone powszechną nienawiścią. Religijna i moralna rola centrum duchowego Hellady nastręcza wiele kłopotów interpretatorom. godnością i odwagą walczyli ze zwyczajem zemsty rodowej. które zaniechały udziału w obronie Grecji. także od najuboższych. świątynia Apollona uległa pożarowi. Faraon Amasis dał na ten cel tysiąc talentów. Nad tym spiętrzeniem budowli dominuje dorycka świątynia Apolla. zamknięte w świątyni Ateny. a co fantazją interpretatorów lub osób. Jest rzeczą więcej niż prawdopodobną. Po zdobyciu Troi Ajas Lokryjczyk znieważył kapłankę Ateny Kasandrę i przebłaganiem tego czynu miało być wysyłanie Trojanom przez okres 1000 lat dwu dziewcząt lokryjskich. Tak na przykład Argos i miasta kreteńskie. zarządzono międzynarodową subskrypcję. Kapłani delficcy wędrowali z miasta do miasta. które starały się znaleźć usprawiedliwienie. popierając między innymi obce kulty i stosując rozumną zasadę tolerancji. na najwyższym już wzniesieniu – stadion i teatr. Święta droga wije się ostrymi zakosami wśród niebywałego stłoczenia wotywnych kaplic. To właśnie Ajschylos i Sofokles z mocą. Cena bloku kamienia w kopalni wynosiła 60 drachm. I kiedy z kolei także tę świątynię zniszczyło trzęsienie ziemi. a zwłaszcza transportu były niezwykle wysokie i tylko przywiązaniem do świętego miejsca należy tłumaczyć fakt. Delfy jednakże polecały kontynuowanie ofiary. Zdarzały się jednak wyjątki od tej zasady. wiodły pożałowania godny żywot. rozciągniętej na pokolenia.tymi. że humanizacja religii greckiej dokonała się w znaczniejszym stopniu za sprawą poezji tragicznej niż za sprawą kapłanów. ciążącej złowrogo nad życiem greckim. nie opuszczając tego miejsca i nie rozmawiając z nikim do końca dni swoich. skarbców i świątyń. Architekt zarabiał w tym czasie dwie drachmy dziennie. . które. że motywem decydującym tego zaniechania był raczej pospolity strach niż ślepa wiara prostaczków. Lokryjczycy postanowili zaniechać tego barbarzyńskiego procederu. którzy byli lub wydawali się silniejsi. co było faktem.

Miasteczko – siedziba ongiś greckiej potęgi – jest małe. aż do skarbca Cyreny – który jest kamiennym wykładem głównych problemów matematycznych IV wieku przed Chr. są krwistorude i sine. bez podziałów i architektonicznych ozdób. a jednocześnie magazyny najcenniejszych ofiar wiernych. W miniaturowej skali śledzić można tutaj rozwój architektury greckiej od najstarszego (prawdopodobnie koniec VII wieku przed Chr. będziemy mieli pełną miarę upokorzenia zwyciężonych. Geometria helleńska składa hołd bogowi miary i harmonii. Mieszkańcy Argos poświęcają swoje ex vota uczczeniu zwycięstwa nad Spartą pod Ojnoe. Kiedy Spartanie pokonali Ateńczyków pod Ajgospotamoj. popiersie Leonidasa. zszedł już dawno pod ziemię. pochodzących zresztą z późniejszych czasów. Jeśli dodamy. aby dostąpić łaski pojednania pod świetlistą władzą tego. Ex vota są natomiast świadectwem krwawej rywalizacji miast greckich. Sprawdziła się przepowiednia Tucydydesa – nic nie zostało z dumnej Sparty. stanowiła jedność duchową. . Skały otaczające Delfy są pokryte rzadką zielenią. jak mówi Pindar – dał nam lutnię i natchnienie. których na wszelki przypadek bezpieczniej było nie zostawiać na wolnej przestrzeni. Antagonizmy i wymowne przykłady skłócenia miast nie powinny przesłaniać faktu. wyłaniające się z surowego kamienia niby nie dokończona rzeźba Michała Anioła. Przychodzili z najdalszych kolonii na święte zbocza. prowincjonalne i źle zabudowane. Żywy mur piersi spartańskich. Delfy – kamienna korona greckiego krajobrazu. 35 Ody Olimpijskie. ale aby upamiętnić własną wojenną glorię i przypomnieć przeciwnikom ich klęski. Resztki żałosnych ruin. i to tuż w pobliżu ex vota Aten. wlewa do serca miłość pokoju i nienawiść wojny domowej35. wydłużonej sali. VI Sparta nie dostarcza prawie żadnych (właściwie żadnych) przeżyć estetycznych. Muzeum jest ubogie – jedna tylko rzeźba godna uwagi. Wybudowano je nie tyle na chwałę bogom. Na tym dramatycznym tle wieczorem zauważyć można wolno sunący cień orła. o którym mówiono z przechwałką. IX i in. zbudowano ex vota pełne posągów spartańskich generałów i admirałów.Poniżej świątyni Apollona znajdują się ex vota i skarbce – małe budowle sakralne. są bez śladu wielkości i piękna.) skarbca korynckiego – prostej. i to w głównej mierze za sprawą Delf. który. że mimo wszystko Grecja. stale grożące obrywem. że materiał użyty na budowę tych małych świątyń pychy pochodził z grabieży dokonanej w miastach pokonanych.

pokryte piękną szczeciną drzew. Nie zdołano zatrzymać czasu. Patronem sztuki był Tyrteusz – autor hymnów i ód – dwu rodzajów literackich. Do końca (to znaczy do klęski zadanej Spartanom przez Teby w roku 371 przed Chr. iż zasady konserwacji i zasady rekonstrukcji nie zawsze dają się z sobą pogodzić. Sławny stadion jest właściwie sporą łąką. którzy. Ale chyba nie będzie przesadnym pięknoduchostwem. zaprawa bojowa. Zupełna antyteza krajobrazu delfickiego. rzecz oczywista. Sparta miała jednak swoich wielbicieli. Olimpię zwiedza się z przewodnikiem w . VII Olimpia nie sprawiła na mnie zrazu większego wrażenia. wolą państwa rządzone przez ideę niż przez nieobliczalne i podejrzane prawa życia. które po wiekach znalazły uznanie w oczach Saint-Justa. ale poruszającej wyobraźnię.Nie dostarcza przeżyć. Działalność ekonomiczna wolnych obywateli była zakazana. dokonywanych przez młodzieńców spartańskich nie z nienawiści tylko. Ksenofont. Dopiero w muzeum odczuć można. Wojaczka stanowiła jedyne godne zajęcie Równych. Systematyczne wykopaliska podjęli Niemcy.) dzieliła Równych od helotów – wyjętych spod prawa – socjalna przepaść. Nie idzie. ale pobudza do refleksji. że ruiny powinny posiadać moc ewokacji. Jedyne wzniesienie w pobliżu to regularne jak kopuła wzgórze Kronosa. zielone. przesiane przez liście i odbite od traw. jeśli się powie. Może właśnie ta chłodna naukowa systematyczność utrudnia estetyczną kontemplację Olimpii. dolepianie metop i odbudowę sklepień. Poza tym jak najprędzej ze względów komercyjnych starano się udostępnić wykopaliska. co często hamuje prace naukowe. o dorabianie brakujących kolumn. czym była naprawdę. Prace trwają do dziś. Ci ostatni byli ofiarą ohydnych masakr. jak to oni. gdy oglądamy najpiękniejszy zbiór metop greckich i najwspanialsze dwa frontony ze świątyni Zeusa. Światło jest tu łagodne. chociaż cała konstrukcja państwa i obyczajów spartańskich była próbą jego zatrzymania. ale (co gorsze) jako trening. Władza w tym najbardziej oligarchicznym państwie greckim pozostawała w ręku garstki obywateli. Resztki świątyni Posejdona na przylądku Sunion (dzięki znakomitemu położeniu – jak latarnia morska – nad skarpą spadającą w morze) posiadają idealne cechy rekonstrukcji niepełnej. Teren jak rzadko w Grecji jest płaski i mocno zadrzewiony. Już z początkiem XVIII wieku Olimpia była przedmiotem archeologicznych sondaży. Problemem trapiącym archeologów nie od dziś jest to. Byli to oczywiście intelektualiści – Platon.

rytmiczne uderzanie nagimi stopami o ziemię miało pobudzić uśpione jej siły rozrodcze. Szczególnie niebezpieczne były wyścigi kwadryg. którą zawodnicy przenosili na zmarłego. tu ołtarz Zeusa: jego świątynia (potężne bębny kolumn. dialektach i obyczajach oddychały szeroko powietrzem wspólnej.ręku. Znaczenie tej uroczystości było magiczne. Chodziło o zastrzyk energii witalnej. Zeusem i Heraklesem – patronami igrzysk) czy teściem i zięciem (Ojnomaosem i Pelopsem) – odwieczny temat niezliczonych baśni całego świata. Achilles po śmierci Patroklesa – jak wiadomo z Iliady – wyprawił igrzyska. odnalezionej ojczyzny. Zawody nie były tylko pokazem siły i piękna. Oślepiające słońce. W szczególności bieg. które – podobnie jak w corridzie – stanowiły część widowiska. Kandydat na króla musiał wykazać swoją wyższość i fizyczną przewagę – a najlepszym i bezapelacyjnym sposobem było zabicie przeciwnika. Trwały pięć dni. 37 . Olimpia obok Delf była symbolem braterstwa wszystkich Hellenów. ale także grą o najwyższą stawkę. a tam pracownia Fidiasza. która stanowiła jeden z 36 kallistefanos – pięknie uwieńczony (gr. leżące jak pnie drzew). z jej listowia sporządzano theoroi – (gr. Nie było to tylko sposobem uczczenia poległego bohatera. Nowsi badacze próbują doszukać się źródła i odczytać ukryty sens tych uroczystości. tego znanego z legend. wieńce. przed Chr. U źródeł bezinteresownych zapasów sportowych leżał mord i zagarnięcie tronu. że w epoce klasycznej zniknął zupełnie element ryzyka. Olimpijskie zapasy sportowe są zapewne echem bezlitosnych walk o władzę między ojcem i synem (Kronosem i Zeusem. Na czas trwania zawodów ambasadorowie zwani theoroi37 ogłaszali pokój i skłócone miasta o różnych ustrojach. Pierwotnym źródłem igrzysk były zapasy na śmierć i życie. które Herakles przywiózł z kraju Hiperborejczyków.). jakby odrabiało się zadaną lekcję: tu był Herajon. Prawdziwa łaska piękna spływa dopiero w muzeum. ale znacznie starszego jego wcielenia – Heraklesa chtonicznego – demona przyrody. to znaczy konkursem albo lepiej walką. Jedyną materialną nagrodą dla zwycięzcy był wieniec z gałązek oliwki – nie jakiejkolwiek przydrożnej – lecz zerwanych z drzewa kallistefanos36.). tylko jedna doszła cało do mety. dzika oliwka w Olimpii. Była to pierwotnie uroczystość ku czci Heraklesa – nie doryckiego. Igrzyska były agonem. Nie należy sobie jednak wyobrażać. a ich organizacja i program są od dawna dość dobrze znane. podstawę chronologii greckiej. ostre wiraże i długość trasy były przyczyną wielu śmiertelnych wypadków. w czasie igrzysk pytyjskich w 462 r. Igrzyska – uważane w Grecji za najstarsze – odbywały się co cztery lata z początkiem lipca lub września i stanowiły od VI wieku przed Chr. wysłannicy do wyroczni lub na igrzyska. To wskazuje na związek igrzysk z kultami wegetacji.

parowały bielą. krzątanina czarnych postaci wokół wydobytej właśnie z morza sieci. układając w myśli barokowy sonet składający się z porównań do kredy. że morze istotnie bywa tutaj groźne. Poliklet (twórca nowego kanonu) pracowali dla Olimpii. Statek płynie dwanaście godzin z Pireusu aż do wyspy Mykonos. później pojawiają się nazwiska zawodników z Aten. Z portu jedzie się rozklekotaną motorówką na Delos. Doświadczyłem gniewu Posejdona. piany. Była zatem Olimpia szkołą energii i pokazem wzorców osobowych. Od wieków Mykonos żyło z darów morza. by po śmierci stać się mieszkańcem Wysp Szczęśliwych. A także szkołą rzeźby. Takie zdanie można wyczytać w turystycznych prospektach. o płaskich dachach. marmuru. Smyrny. Zwycięstwo było indywidualne. o czym świadczą zachowane nazwiska triumfatorów igrzysk. Syrakuz i Samos. przybranymi w girlandy kwiatów. domy. Miasteczko słynne jest z tego. Myron.istotnych elementów cywilizacji greckiej. królującej na najwyższym z tronów. Wybrałem Delos. przechadzają się wybrani pod łagodnym wejrzeniem Radamantysa i jego małżonki Rei. Chociaż przyjechałem nocą. ufundowana przez przedstawicieli obu tych profesji. zawodem mieszkańców było rybołówstwo i piractwo. Początkowo w wieku VIII przed Chr. Ściśle mówiąc. Zawodnicy wypożyczali swoje ciała bogom i herosom. Mają postrzępione brzegi i płowy kolor. Mykonos jest modne. chłodzonych wiatrem oceanu. że na dwa domy przypada jedna wotywna kaplica. Istna orgia bieli – jeśli słowo orgia jest stosowne do tego najcichszego z kolorów. dymy. VIII Do pełnego obrazu Grecji niezbędny jest obraz wysp. ale najlepszy – bohater. Z walki miał się wyłonić nie taki sobie dobry i taki sobie dzielny człowiek. kręte uliczki. Grekom nie znane były zapasy zespołowe. . alpejskiego śniegu. Ujrzane z pokładu statku mają twarz ludzką: domy pokryte wapnem. w których znaleźć można często prawdziwe perły poezji stosowanej. Rankiem najlepiej wyjść do portu i przechadzać się wzrokiem od domu do domu. a pożądanie dóbr bliźniego – nieprzeparte. zlepione z sobą jak plaster miodu. byli to bez wyjątku Peloponezyjczycy. Z samolotu lecącego z Heraklionu do Aten widać. Zarzuca kotwicę na pełnym morzu. Najwybitniejsi artyści greccy: Fidiasz. Krotony. jak wyłaniają się z morza. Teb. Motorówka przywozi pasażerów do małego rybackiego portu. ale na szczęście dzięki trudnościom komunikacji nie osiągnęło stanu Capri. co świadczy. Nagrodzony wieńcem laurowym miał wszelkie szanse. gdzie pod ogromnymi drzewami. niby skóra lwa rzucona na fale.

Mykonos. Rozwijali wielkie płachty gazet. Chociaż w ciągu wieków wprowadzono tutaj coraz to innych i nowych bogów. wystawiając w pobliżu kosza na śmieci bardzo starą tablicę. Ikaros. Serifos. które przybywały tutaj z dalekiej Scytii. którą stoicy zakrywali twarz. 51-60. zanim wydała na świat Artemidę i Apolla. że trudno nie ulec pokusie ich wymienienia. pełna rytmu morza. Doświadczenie trudności tej podróży wydawało mi się konieczne dla zrozumienia niektórych fragmentów Odysei.. jak wygnana księżna do ubogiej wieśniaczki. ale po prostu pomrukiwanie i zły humor. Paros. jeśli zechcesz być siedzibą mego syna Apolla. ale nazwy są tak piękne. Wystarczył jednak. Niemcy pohukiwali zrazu ochoczo. człowiek nawykły do czytania zawiłych rękopisów. będą cię żywiły ręce innych”38. przyrzekając jej przyszłą nagrodę – hekatomby na ołtarzach. Herodot opowiada o pielgrzymkach. ale naśladowały togę. nie był to pełny gniew. Z największego wzniesienia z góry Cynt widać wieniec Cyklad: Tenos. by ukryć cierpienie. Wtedy to wyspa z pospolitej Ortygii (wyspy kamyków) stała się świetlistą Delos. opiekunek płodności i położnic. nie odbywało się to kosztem poprzedników. piękne łzy. Wreszcie Delos. jasna. Delos leży w środku Cyklad i to tłumaczy wyjątkowe znaczenie tej wyspy-sanktuarium. Podróżni: grupa angielskich studentów – zachowali piękną obojętność wobec przeciwności losu. który dał ściganej gniewem Hery to kamienne schronienie. W pięknym hymnie homeryckim zwraca się ich matka Latona nie do Posejdona. Dziewięć dni i dziewięć nocy klęczała Latona obejmując pień świętej palmy (prymitywna technika połogu). usiłował małym czerpakiem wylać wodę. zmiana nazwy oznaczała pojawienie się nowego kultu. Kythnos. Amorgos. wozy pełne tłustego mięsa.prawdę mówiąc. lecz prędko stali się ociężali i melancholijni. w. Naksos. które jednak w tym przypadku nie stanowiły przedmiotu lektury. aby przekonać. Andîparos. którą nanosiły przewalające się fale. otwarta na wszystkie wiatry. że Morze Egejskie nie jest sadzawką. jeśli to słowo jest odpowiednie dla wiekowego staruszka. pokrytą nieczytelnym pismem. Do mitologii greckiej Delos weszło jako miejsce urodzin Apolla i Artemidy. mógłby wywnioskować. Andros. obowiązywała bowiem 38 Do Apollina Delijskiego. z której filolog. która już w czasach mykeńskich była sławną siedzibą bóstw ziemi.. „Delos. czarno ubrana Szwedka przez cały czas miała zamknięte oczy i po twarzy sączyły się jej ogromne. Podobnie jak w przypadku Delf. Ziemia jałowa. . Właściciele motorówki przestrzegli zresztą lojalnie turystów. Ma zaledwie 16 kilometrów kwadratowych. Jest to pewna przesada: wszystkich tych wysp nie widać. ale wprost do wyspy. ziemia bez pól uprawnych. skała wyniesiona przez fale dla mew raczej niż dla ludzi. że tym razem podróż odbywa się na ryzyko podróżnych. Jedyny przedstawiciel załogi poza sternikiem – majtek. Mówi. Ios. Syros.

Odtąd nie wolno było na Delos ani rodzić. ani umierać. To umarłe miasto jest żywe. Tyran ateński Pizystrat dokonał oczyszczenia wyspy. aby wykazać zamierzchłe filiacje attycko-delijskie. że cała apollińska triada – Latona. Zwierzęta wsparte na przednich łapach oszczekują północ. Podobieństwo leży raczej w atmosferze niż w wyglądzie i szczegółach. stały się jedną z pierwszych potęg Grecji. że to. Zresztą nie należy zapominać. Ateny w wieku VI przed Chr. Matki w połogu i konających transportowano na pobliską wyspę Reneję. centralnie położona między Azją. nie odpowiada tytułowi. zespół pięknych kor i wreszcie słynny taras lwów. Powtórny renesans wyspy nastąpił w epoce hellenistycznej i rzymskiej. ale przeniesienie skarbca delijskiego do Aten oznaczało nieuchronnie zmierzch kolebki Apollona. Zwiedzanie delijskiej dzielnicy teatru nie jest bynajmniej przechadzką po cmentarzu. Delos stało się także metropolią kupiecką Morza Egejskiego.piękna zasada. którzy je rzeźbili około roku 600 przed Chr. Z epoki archaicznej świetności (Delos obok Olimpii i Delf należało do najsłynniejszych sanktuariów Grecji) zachowało się sporo pamiątek. Na podłodze domu Kleopatry. Zdaję sobie sprawę. pałaców i lupanarów. I nowa legenda. Nie tracąc charakteru sanktuarium. Delos było zawsze jak gościnny zajazd. którą rozwija Kallimach: mały potok delijski Inopos miał być napełniony wodami Nilu. Nie potrafię nawet dla siebie wytłumaczyć . Ślady codzienności jak odcisk ręki odczytać można na ścianach świątyni i magazynów. Zwłaszcza po zburzeniu Koryntu i Kartaginy przez Rzymian w roku 146 przed Chr. Delos i Ateny były stolicami antyperskiej konfederacji. Ogromny tors Apollona. W V wieku przed Chr. Na wznoszącym się łagodnie zboczu góry Cynt – taras cudzoziemskich bóstw. potrafili na własny użytek przyswoić pierwiastki obce. nic nie tracąc ze swojej indywidualności. usuwając z niej wszystkie groby. znali zapewne lwy tylko z opowieści. Europą i Afryką wyspa przeżywała okres prosperity. którzy. Artyści z Naksos. Trzy świątynie Serapisa. co napisałem. Dionizosa czy Pod Delfinami – rozbłyskują nagle mozaiki. Wykładane kamieniem ulice zachowały ślady wozów i kroków. że nie należy wyrzucać starych rodziców z ich domostw. Wody świętej egipskiej rzeki pielgrzymujące do Apollona – wymowny przykład zbratania religii u schyłku antycznego świata. Zazdrościły Delos znaczenia politycznego i moralnego. Artemida i Apollo (ze swym nieodstępnym azjatyckim łukiem występujący pod Troją jako przeciwnik Greków) – pochodziła ze Wschodu. Było to niewątpliwie zasługą Jończyków.. Mają wydłużone ciała psów. Z tematu pejzażu pióro zbyt często ześlizgiwało się w sferę legendy i historii. Często porównuje się Delos z Pompeją. świątynia Izydy w sąsiedztwie bóstw dawnych triady apollińskiej oraz Zeusa i Hery. Puszczono w ruch stare mity. Nowi ludzie – nowi bogowie.

Chciałem opisać. Trzy białe domy. . niskie altany. żeby z tego doświadczenia zrobić przedmiot. Ale trzeba być Dürerem. ale między szpalerami winorośli jest zimny. Z wierzchu zieleń przyprószona z dodatkiem błękitu. szafirowy chłód. Policzyłem wzrokiem wszystkie jej liście i noszę w sobie dokładnie jej kontur. że grecka świątynia. jaki mają jesienią liście grabu. Tylko mocna intuicja mówi.tego związku. Winnica przypominająca wydłużone. Wreszcie wyżej łuszczący się kamień i rzadkie trawy. A przecież znam dokładnie przynajmniej jedną tuż koło muru ogradzającego pałac Minosa w Knossos. rzeźba i mit wyrastają organicznie z ziemi. morza i gór. Nie udało mi się nawet wyrazić kształtu i koloru oliwki. Mały prostokąt bardzo dźwięcznego brązu. jaki istnieje między krajobrazem Grecji a jej sztuką i wierzeniami. Pokusa opisywania i porażki opisywactwa. Opisać jeden stok góry: u spodu srebrna poszarpana zieleń krzewów.

Duszyczka Zdzisławowi Najderowi .

że nie próżnuję przecież. a ponieważ praca szła opornie. Oszukiwałem sam siebie najoczywiściej. czytałem rozprawki. I właśnie w tym czasie niepokoju i rozterki wpadł mi w ręce list Zygmunta Freuda do Romain Rollanda. i nie wiem. kiedy pisałem szkic o Akropolu. jadą natomiast do . rocznicy urodzin i. Pomijając epistolarną formę wstępu i zakończenia. że nie popadam w prostrację duchową. Chciałem się jakby usprawiedliwić. które dręczy jego samego jako lekarza.Nie widzę. Tym razem jednak ich urlop był krótszy. Było to według wszelkiego prawdopodobieństwa w okresie. A tymczasem każda szuflada katalogu działowego w odwiedzanych bibliotekach ziała setką tytułów w różnych językach i zdawała się mówić: „Po co się trudzisz. tym ciekawszy. rezygnują więc z tradycyjnej podróży do Włoch. wszystko zostało już napisane. że z tej jałowości i nudy wybłyśnie nagle czysty promień inspiracji. ściśle mówiąc. żeby Freud gdziekolwiek wznosił się ponad własną psychologię. i to bez wyraźnej racji czy przyczyny. Carl Gustav Jung Nie pamiętam już dokładnie. Epizod ów odległy jest od piszącego o lat trzydzieści kilka i z pozoru najzupełniej banalny. nie ma w tej dziedzinie nic do dodania. jak wynika z charakteru owego listu. Freud wraz ze swoim młodszym bratem postanawiają spędzić wakacje nad Morzem Śródziemnym. pojawia się – jak to wyznaje – uporczywie w polu świadomości. przyczynki. Otóż w roku 1904. jaka może ci przypaść w udziale. więc jak zwykle w takich razach uciekałem w lekturę. do pewnego epizodu przeżyć własnych. przeznaczony do księgi pamiątkowej. czy przydadzą się na cokolwiek. pisany z okazji jego 70. więc wykonywałem pracę zastępczą. artykuły rozproszone w archeologicznych pismach fachowych i sporządzałem z nich notatki. w jaki sposób chce on uwolnić chorych od tego cierpienia. można traktować ów fragment Freuda jako esej. jaki to przypadek sprawił. Jedyna rola. którą przyjaciele wydali na cześć wielkiego pisarza. jak co roku z końcem sierpnia lub na początku września. z góry wątpiąc. że natrafiłem na ten tekst. jałową i nudną w nadziei. to rola kompilatora”. że twórca psychoanalizy stosuje tę metodę do samego siebie.

ale w osobowości powstaje niepokojąca szczelina i zmącony zostaje prosty stosunek między percypującym podmiotem a przedmiotem. dodajmy od siebie. wynikającą z pierwszej postawy. Oczywiście nie jest to jakieś patologiczne rozdwojenie jaźni. W papierach Autora. Zdaniem twórcy psychoanalizy. skąd mają zamiar udać się na wyspę Korfu. Druga natomiast postawa. bo pozostawia podróżnym trzy dni na zwiedzanie miasta. który przechadzając się w Szkocji nad jeziorem Loch Ness widzi nagle ciało słynnego potwora wyciągnięte na brzegu i jest wówczas zmuszony wyznać: ależ on istnieje naprawdę. Jest to uwaga niezbyt oryginalna.Triestu. natomiast znamienną reakcją postawy drugiej jest „dziwienie się temu zdziwieniu”. Freud mówi. że nie jest ono tak proste i pospolite. że z pewną przesadą można by ją porównać do reakcji człowieka. dostrzegając same tylko przeszkody. Ta. jak by się mogło wydawać. (Lettre à Romain Rolland) [z datą: Janvier 1936. akceptuje bez zastrzeżeń świadectwo zmysłów. I właśnie w głąb tego przeżycia czy odczucia Freud zapuszcza analityczną sondę. aby wykazać. tłum. jakby zapominając na chwilę o niedawnych obiekcjach. Najbardziej naturalną interpretacją tych dwu „konkurencyjnych” odczuć byłoby 39 List Freuda – Sigmund Freud. Charakterystyczną reakcją. Aby zilustrować postawę pierwszą. jakby przedtem wątpiło się w jego realne istnienie. zdawałoby się. Błądzą po mieście niezbyt zdecydowani i bez entuzjazmu dyskutują projekt podróży do Aten. nagle przyszła mi ta dziwna myśl: «A więc to wszystko istnieje naprawdę. którym dane było po raz pierwszy stanąć przed Koloseum. Przyjrzyjmy się bliżej temu zjawisku. . jest zdziwienie. bliska realizmowi naiwnemu. ten potwór morski. Un trouble de mémoire sur l’Acropole. gdy znalazłem się na Akropolu i kiedy objąłem spojrzeniem krajobraz. rozsądna i ponętna propozycja wprawia obu braci – rzecz dziwna – w dość ponury humor. „Po południu w dzień naszego przybycia. Robert.: M. Przypadkowo spotkany w Trieście znajomy żywo odradza im ten projekt. zachodzi tu szczególny przypadek współistnienia w tej samej psychice dwu sprzecznych postaw i wynikających z nich dwu diametralnie różnych reakcji wobec rzeczywistości. tak jak tego uczyliśmy się w szkole»”39. Na wyspach o tej porze roku jest bardzo gorąco – argumentuje – znacznie przyjemniejsza natomiast byłaby wycieczka do Aten. Połączenie statkiem jest szczególnie korzystne. w którego nigdy nie wierzyliśmy. że widziany Akropol istnieje naprawdę. cała otwarta na nie zmącony żadną refleksją zachwyt czy przerażenie. żeby tam spędzić kilka dni. zjawiają się przy okienku i kupują bilety. Ale kiedy nadchodzi godzina otwarcia biur Lloyda. ale wyrażająca trafnie odczucia wszystkich tych. posągiem Wenus z Milo czy portretem Mony Lizy. zszywka]. bowiem rzeczywistość Akropolu nie była nigdy przedmiotem wątpliwości.

de que Alhama era ganada Las cartas echó en el fuego y al mensagero mataba41. traktuje hiobową wieść tak. / a posłańca zabito. co znamy z lektury czy ze słyszenia i że to właśnie nakładanie się wiedzy i widzenia powoduje ową sprzeczność odczuć i zamącenie poczucia rzeczywistości. Ale ponieważ nie chce tego wiedzieć. (Hiszp. a bardziej bliskich powszechnemu doświadczeniu. strona ciemna. Ilekroć spotyka nas nieszczęście. Uwagę Freuda pociąga druga strona działania tego samego. I autor podaje ładny przykład literacki – fragment poematu Ay de mi Alhama40. nie jest rzeczywiste”. to niemożliwe”. biedna Halamo. tylko nie mogę w to uwierzyć” lub to samo odczucie. odrzucić ją poza zakres naszej świadomości. niszczy narzędzia informacji. dlaczego w Trieście odpychał tak przecież pociągającą perspektywę wyjazdu do Aten i dlaczego na Akropolu jego radość płynąca z bezpośredniego obcowania z arcydziełem architektury była przesłonięta głębokim cieniem sceptycyzmu. „Zgodnie ze świadectwem moich zmysłów jestem teraz na Akropolu. Nie tylko słowo – ale zdaniem Freuda – coś znacznie więcej. Król Boabdil otrzymuje wiadomość o upadku Alhamy. Wieść mu dostarczono. więc list o klęsce rzuca w ogień i rozkazuje zabić posłańców. co przeżywamy bezpośrednio. że jest zasadnicza różnica między tym. jak twierdzi. Próbuje on po prostu przezwyciężyć swoją bezsilność. że jego władza jest tak jak dawniej nieograniczona. illogiczna. Wie dobrze. wyrażone w sposób bardziej kategoryczny: „To. sprzeczna z instynktem 40 41 „Ay de mi Alhama” – Och. jakby nie dotarła do niego. wyszukanych czy literackich. / że Alhamę zdobyto / List do ognia wrzucono.stwierdzenie. Sceptycyzm – oto właściwe słowo. Ta reakcja defensywna jest nietrudna do wytłumaczenia i można przytoczyć szereg przykładów mniej skrajnych. w którym wyraża się jasno ta reakcja obronna. poczuć. staramy się jakby zlikwidować tę część rzeczywistości. bo zakorzeniony głęboko w człowieku mechanizm psychiczny. Działanie owego mechanizmu psychicznego znamy dobrze z potocznego doświadczenia. mechanizmu psychicznego. a tym. odpychamy je okrzykiem „nie. że oznacza to koniec jego panowania. Ale Freud odrzuca taką wykładnię jako zbyt banalną i nie tłumaczącą niczego. Można łatwo zrozumieć zachowanie i nastrój króla. Nie mogąc zmienić losu.) . co teraz widzę. jakby odrzucenie jej mogło zmienić bieg wypadków. Stara się wytropić. Cartas le fueron venidas.

aby było prawdziwe”. wygrany los. niezbyt wykształconym.”. że dokonała ona jakiegokolwiek godnego uwagi uwolnienia człowieka od fatalizmu «romansu rodzinnego»? Ten kompleks z całą jego fanatyczną sztywnością i przesadną drażliwością jest źle pojętą funkcją religijną. że kiedykolwiek zobaczy go na własne oczy. I oto w dzień. jego zasadniczej niezdolności do osiągnięcia szczęścia. że ludzie popadają w choroby nie tylko w wyniku niespełnienia swych pragnień życiowych. które odbiera radość. miał ochotę powiedzieć do brata: „Czy pamiętasz nasze młode lata? Codziennie chodziliśmy tą samą drogą do gimnazjum. młodość o ograniczonych możliwościach i horyzontach. Wspomina wtedy ubóstwo rodzinnego domu. w niedzielę zaś do Prateru lub jechaliśmy do dobrze nam znanego zakątka gdzieś w okolicy miasta. ręka skrycie kochanej dziewczyny. Tę reakcję dobrze wyraża potoczny zwrot. ale dotyczący samej natury człowieka. Tę paradoksalną sytuację nazywa „przegraną z powodu sukcesu” i mówi. że człowiek reaguje podobnie jak w przypadku nieszczęścia – to znaczy odrzucając rzeczywistość – gdy spotyka go nagle szczęście. gdy bardzo intensywne pragnienia znajdują zaspokojenie. atmosferę duszną i pełną zakazów. wielka nagroda. dlaczego – pyta Freud – reagujemy odruchem sceptycyzmu i niewiary na coś. Poczucie winy? Tak. Wobec kogo? Ojciec Freuda był mało zamożnym kupcem. gdyby stary. co niesie z sobą radość i jest uśmiechem losu.samozachowawczym. „I jeśli można porównywać rzeczy małe z wielkimi – pisze dalej – czyż Napoleon I w dniu koronacji w Notre Dame nie zwrócił się do brata. Podczas gdy obrona przeciw złemu przeznaczeniu jest czymś oczywistym. odpowiada Freud. Nie jest to tylko pesymizm poznawczy. „zdetronizowali” go i w tym właśnie zamachu na ojcowski ideał należy doszukiwać się owego poczucia winy. . Nie. Jest to wyraz radosnej dumy. Autopsychoanaliza nie byłaby pełna. gdyby teraz mógł być tutaj?»”. zerwania zakazanego owocu. gdy stało się to. I stara się wykazać. Tak bardzo wywyższyli się nad jego pospolitą egzystencję.. jaka powinna być udziałem obcujących z arcydziełem sztuki. ale również wtedy. W tym liście-rozprawce pisanym pod koniec życia bardziej chyba niż w innych pismach manifestuje się głęboki pesymizm autora.. Natomiast synowie przerośli go. mówiąc: «Co powiedziałby nasz ojciec. A teraz oto jesteśmy w Atenach na szczycie Akropolu! Jak długą przebyliśmy drogę!”. głębokie poczucie winy. ale nie miał żadnej nadziei. osiemdziesięcioletni w czasie pisania tego listu-eseju Zygmunt Freud nie wrócił pamięcią do czasów swego dzieciństwa i młodości. nigdy nie wątpił w istnienie Akropolu. istniejący we wszystkich niemal językach europejskich: „zbyt dobre. i Akropol niewiele dla niego znaczył. Nasuwają się tutaj słowa wielkiego krytyka Freuda: „Czyż kompleks ojca bez reszty przenikający poglądy szkoły freudowskiej dowodzi. ale trwa ona zaledwie moment i prawie natychmiast zostaje zmącona przez świadomość przekroczenia tabu.

które nazywa się «ja»„. już nawet nie nad śmiercią okrutną. Odpowiedź nie jest łatwa. którym się nie udało. zawarty w jego małej epistolarnej próbie wyjaśnienia pewnego szczególnego zjawiska psychicznego. Dlatego właśnie odrzucamy pomoc tradycji. na miarę oczywiście mego ograniczonego umysłu i serca. była to transakcja najkorzystniejsza z możliwych. że małodusznie unika ona frontalnej konfrontacji z wartościami najwyższymi. Sypałem ziarna maku na zapomniane groby. odnajdujemy w sobie przez empatię różne opisane tam choroby. każe myśleć o dzieciństwie. że odebrana im została niewyczerpana wspaniałość świata. Jednym z grzechów śmiertelnych kultury współczesnej jest to. I jak przystało na delegata czy posła. że jestem delegatem czy posłem tych wszystkich. ale współczułem. że wobec arcydzieł czułem się zawsze niepewnie. którym nie dane było dzielić z nami radości płynącej z przeżywania rzeczy pięknych. Jeśli jednak nie popadłem w opisany przez Freuda sceptycyzm. zmącenie wiary w realne istnienie tego. zacząłem się zastanawiać. I żebym to. nakazywały milczenie. jak to jest z tym moim poczuciem winy w obliczu arcydzieł. że tradycja jest czymś podobnym do masy spadkowej i że dziedziczy . działo się to z paru istotnych powodów.Starałem się możliwie wiernie streścić tok myśli twórcy psychologii głębi. wysilić całą swoją wrażliwość i zdolność rozumienia. jakiego sam w sobie nie potrafiłbym stworzyć. co z nich pojąłem. że możemy obyć się bez wzorów (zarówno estetycznych. katedry. co widziałem. Skoro zostałem wybrany – myślałem – i to bez szczególnych zasług. zapomnieć o sobie. Jeśli godzi się nazywać to wszystko transakcją. to muszę temu wyborowi nadać sens. Tomasz More – kłopotał się zbyt wiele wokół tego panoszącego się czegoś. bo rzekomo nasza sytuacja w świecie jest wyjątkowa i nieporównywalna z niczym. przyznanie się budzi potwory subiektywizmu. odebrać mu jego przypadkowość i dowolność. grzebiemy w ciemnych zakamarkach opuszczonej duszyczki. Co to znaczy? To znaczy sprostać wyborowi i uczynić go wyborem moim. zaprzestanie mysiej krzątaniny wokół spraw nieważnych i głupich. A także aroganckie przeświadczenie. Nie pozwalały także. Istnieje błędny pogląd. No więc tak: stojąc na Akropolu przywoływałem dusze moich poległych kolegów. uważałem za rzecz naturalną. Wyobrazić sobie. A ponieważ próba ta jest świetnie i sugestywnie napisana. Mona Liza powtórzyły się we mnie. Tak jak czytając podręczniki psychiatrii. brniemy w naszą samotność. jak i moralnych). że burzą naszą zarozumiałą pewność i że kwestionują naszą ważność. naszych bliskich zmarłych. Fakt. wybrany w grze ślepego losu. Za pokorę i uciszenie dawały mi w zamian „miód i światło”. Naprzód zadawałem sobie pytanie. „ażebym – jak mówi św. czy nigdy nie przytrafiło mi się coś podobnego. aby Akropol. potrafił przekazać innym. życiowych niepowodzeniach czy drogich nieobecnych. Zabierały one część mojej rzeczywistości. Jest dobrym prawem arcydzieł. użalałem się nad ich losem.

podpalacze muzeów. bo nasze małe „ja” skrzeczy i broni się przed nim. że to nie tylko my czytamy Homera. iż wielkie dzieła ducha są bardziej obiektywne od nas. Pragnąłem zawsze. godności i chłodnego promieniowania. Biedni utopiści. Ktoś słusznie powiedział. I one będą nas sądzić. bez wysiłku. A tymczasem w istocie każdy kontakt z przeszłością wymaga wysiłku. debiutanci w historii. ponieważ nie mogą wybaczyć ich spokoju. przysłuchują nam i stwierdzają naszą próżność i głupotę. dlatego ci. likwidatorzy przeszłości podobni są do owych szaleńców. pracy. . żeby nie opuszczała mnie wiara. słuchamy Mozarta. którzy niszczą dzieła sztuki. występują przeciw tradycji. jest przy tym trudny i niewdzięczny. oglądamy freski Giotta. Giotto i Mozart przypatrują się. ale Homer.się ją mechanicznie. którzy są przeciw dziedziczeniu i niezasłużonym przywilejom.

Akropol .

Znałem nieźle topografię. opisy stanowiły pokarm wodnisty. rósł we mnie strach. Usiadłem po prawej stronie. pośród wielu rozsianych po świecie ruin? Czy wezmę udział w trwającym od wieków sprzysiężeniu zachwytu. Budynki portowe zasłaniają miasto położone kilka kilometrów w głębi lądu. Nie potrafiłem wymyślić żadnego krzewu i przyczepić go do góry. co przez wiele lat budowały cierpliwe domysły. jak po szkle. która tak trwale okupowała moją wyobraźnię. niechlujnych składów i sklepów przykrytych białym pyłem. koloru i tła. zupełnie niespodziewanie. wysoko w górze – on! . Statek przybija do portu w Pireusie. Wszystko było z rozcieńczonego mleka i tak bardzo linearnie poprawne. magazynów. jeśli okażą się jedną z wielu. która – tego się obawiałem najbardziej – okaże się nędznym pagórkiem. Rząd domów. a nie jedyną czy przynajmniej wyjątkową ruiną. które polega – wiemy to dobrze – nie tyle na wciąż odnawiającym się wzruszeniu. że oko i ukryta w oku cząstka dotyku spływały po tym obrazie bez masy i chropowatości. który rzucają kolumny. jeśli święte wzgórze i ocalałe na nim resztki świątyń nie przemówią do mnie. a niebo nad nim było z papieru.Nie ma na świecie budowli. ani załomu skały. A przecież – zdawałoby się – to właśnie od strony morza powinien przyjść pierwszy widok. I nagle nad wąską uliczką. Obawiałem się. że sztuczki fotografów wynoszą Akropol jak okręt na wysokiej fali. Pierwsze rozczarowanie: nie widać Aten. nie oddychał światłem. Do miasta jedzie się autobusem. pozbawiony zapachu. rysunki. I czy będę miał odwagę przyznać się (choćby przed samym sobą). ani nawet cienia. ile na sile wmówienia. ale cały ich zespół położony był nieodmiennie na płaszczyźnie. na repetycji wiary. miał barwę gipsu. że konfrontacja zniszczy to. wymiary i kontur głównych świątyń. Zdjęcia. Kiedy jechałem tam.

po zwycięstwie pod Salaminą i Platejami. Ateńczycy wrócili do swojej stolicy. porównuje go do wielkich angielskich wigów. ten. a przecież realizujących swoje plany z żelazną konsekwencją. Z autorów starożytnych Tucydydes i Plutarch są zdecydowanie „za” Peryklesem. związany jest z imieniem Peryklesa. do których należał Fidiasz. ten śródziemnomorski mąż stanu przypomina raczej brytyjskich gentlemanów. G. opanowanych. Arystoteles i Platon „przeciwko” niemu. . ale ktoś w rodzaju Malraux przy boku Peryklesa. Do ludu nie miał zaufania (w czasie młodości czuł wręcz odrazę). ks. Nieliczni obrońcy. Nigdy nie bywał na przyjęciach (fr. Kiedy w roku 479 przed Chr. siłą niezrównanej wymowy i zdolności przekonywania. głęboko wykształcony arystokrata stał się przywódcą demokracji. z głębokiego patriotyzmu. że zrobił to Posejdon. nie tylko genialny rzeźbiarz. Nie brał udziału w zabawach publicznych. a mimo to całe piąte stulecie nazywamy wiekiem Peryklesa. Jeden z najlepszych znawców polityki greckiej owych czasów.. obserwował bacznie nastroje swego miasta i rzucał swój autorytet na szalę. w momentach decydujących. Jego polityczna działalność trwała trzydzieści dwa lata. to znaczy otoczony wąskim gronem tych samych przyjaciół. świątynie spalone i obrócone w gruzy. łagodnych z pozoru. którzy nie opuścili miasta. Wiele jego cech osobistych pozostawało w sprzeczności z klasycznym portretem przywódcy i chyba nie budził odruchowej sympatii. co w ustach Francuza oznacza wyrzeczenie się jednego z największych uroków życia. Perykles 42 43 Wędrówki po Helladzie. Tym razem sprawdziły się słowa wyroczni delfickiej. I. Pełny jego portret wymyka się piórom naukowców i powieściopisarzy. gdy spierał się z Ateną o władzę nad krajem. „Il n’allait jamais dîner en ville”43 – mówi o nim za autorem starożytnym jeden z biografów. Zachowało się o nim wiele świadectw i wiele ocen sprzecznych. Wielkie budowle Persów czy piramidy – cokolwiek powiedzielibyśmy o ich pięknie – są dla nas dziełami anonimowymi. zostali wymordowani. wbrew tradycjom rodzinnym. nie śmiał się nigdy. Akropol. Akropol był – jak ktoś trafnie powiedział – pustym cokołem.). d’Aspermont Lynden. Platon nie waha się nazwać go w Gorgiaszu złym politykiem. Pauzaniasz42 W czasie drugiej wojny medyjskiej Persowie wdarli się na Akropol. Rzeczywiście. mówią.I Dostrzec można jeszcze na skale Akropolu trójzębem uczynioną rysę. Ten bogaty. który pozostał. Postać ta rozrosła się w naszej świadomości. Samotny raczej.

jak Anaksagoras. a co gorsza filozofami. Prawo ateńskie niezmiernie rzadko uznawało małżeństwa mieszane. aby ich przywódca był rubasznym demagogiem niż intelektualistą i czuli. Na domiar złego Aspazja była zbyt inteligentna. Rozwiódł się dla niej z bogatą obywatelką ateńską. analityk mowy. instynktowną obawę przed dialektyczną trójcą: język (retoryka) – rzeczywistość – władza. W roku 433 przed Chr. zbyt na równi stojąca z mężczyznami i poeci komiczni – głos ludu – przedstawiali ją jako prostytutkę lub właścicielkę domu publicznego. Zaciekłość. Perykles nie reagował na te obelgi. Anaksagoras został wypędzony z Aten. Wiadomo. pochłonęło znaczną część skarbu związkowego miast greckich (przeniesionego w połowie . trzymając w ręku swą niezbyt piękną. Aspazja. że na tarczy Ateny. sześćdziesięciopięcioletni przywódca błagał sędziów. O tym procesie czy serii procesów wiemy niewiele. że nie był on popularny. Oskarżono rzeźbiarza. Aspazja pochodziła z Miletu. aby nie skazywali jej na wygnanie. który odbierał gwiazdy bogom i nazywał je świecącymi ciałami. że to gigantyczne przedsięwzięcie. z jaką lud tępił. przyjaciół Peryklesa. a jego traktat o bogach został publicznie spalony. bo niejasny. wyrzeźbił siebie i Peryklesa. Jego charakter. że ta kobieta była wielką i dozgonną miłością Peryklesa. Siedzi zatroskany na stokach Akropolu. jakim była odbudowa Akropolu. Oskarżycielem był niejaki Menon – cudzoziemiec i współpracownik Fidiasza. Historia przekazała sporo imion wielkich marzycieli. że Perykles uparcie dążył do zalegalizowania związku.wiedział. aby Ateny zawdzięczały szczęście i sławę tylko jemu. a wiadomo. w szesnaście lat później los ten spotkał Protagorasa. które oddzieliły go od „człowieka z ulicy”. Przeciętni Ateńczycy woleli chyba. że przywódca partii ludowej powinien być lub przynajmniej powinien stylizować się na „jednego z wielu”. Tłum powtarzał także plotkę o sprzeniewierzeniu przez rzeźbiarza złota przeznaczonego na pomnik Ateny. Perykles popełnił co najmniej dwa kardynalne błędy. Zapewne poza plecami tego osobnika krył się któryś z możnych przeciwników Peryklesa. Skandalizowało natomiast opinię publiczną to. który nauczał. przedstawiającej walkę z Amazonkami. jego życie prywatne były ponad miarę przeciętności. ale kiedy Aspazji wytoczono proces o bezbożność. że nie może stać się wielki bez Aten (wielki polityk małego państwa jest postacią z komedii) i chciał jak zazdrosny kochanek. Otóż dla Ateńczyków sam fakt rozwodu był sprawą normalną: uznawało go zarówno prawo. Wreszcie Fidiasz. dużą. z którą miał dwóch synów. Otaczał się artystami. jak się zdaje. cebulastą głowę. wskazuje. Podstawą oskarżenia był tu także ów wygodny. Zarzucano mu. zarzut bezbożności. Plutarch przekazuje jeden z najbardziej wzruszających i ludzkich portretów Peryklesa. jak i obyczaj. czy Protagoras z Abdery. ale spośród ich grona Perykles jest jednym z najbardziej ścisłych i konkretnych. Fidiasz został skazany na banicję. przy nadarzającej się okazji. jak „z sądów słabszych robić sądy mocniejsze”.

Natomiast – rzecz charakterystyczna – suma wydana na fryz. a 60 min – jeden talent. kwadratowa lub prostokątna płyta. jak mówi Hezjod i inni poeci”46. że wewnątrz świątyni znajdował się posąg Ateny – dzieło Fidiasza. Atena trzyma w ręku boginię zwycięstwa. U stóp jej znajduje się tarcza. bo 365 talentów. 45 brzmią dla nas abstrakcyjnie. pierwszej kobiety. Budowa głównej świątyni Partenonu rozpoczęła się dwadzieścia dwa lata po zakończeniu drugiej wojny perskiej i w czternastym roku pryncypatu Peryklesa. że koszt budowy Partenonu przekraczał sumę dwu tysięcy talentów. a nie na ozdabianie miasta. Przez długi czas sądzono. Ów wąż wyobraża bez wątpienia Erichtoniosa.piątego wieku z Delos do Aten). jak się łagodnie wyrażano. a zatem mniej więcej tyle. Przeciwnie niż u Rzymian. Nieoceniony Pauzaniasz – cierpliwy inwentaryzator tylu zaginionych zabytków starożytności – przekazał nam następujący opis: „Statua przedstawia stojącą Atenę. 46 Wędrówki po Helladzie. . Drachmy i talenty doryckiego. domy Greków i ich architektura publiczna były nad wyraz skromne. a więc prace. „szkoły Hellady” – domagała się dzieła na miarę ich ambicji. Archeolog Robert Spencer Stanier. Nie wiem jednak. które oceniamy dzisiaj wysoko i zaliczamy do sfery twórczości artystycznej. faktycznej stolicy Grecji czy. a wszystkie hipotetyczne rekonstrukcje. że cała owa kalkulacja dotyczy samej tylko budowli. a jej wartość ocenia się na 1/5 dolara USA. Mury. choćby ta najbardziej znana 44 metopa – zwykle dekorowana. stanowiąca element fryzu Wieczne kłopoty z przeliczaniem waluty odległych historycznie okresów. opierając się na zachowanych inskrypcjach. Cokół pokryty płaskorzeźbą przedstawiającą narodziny Pandory. gdzie włócznia opiera się na ziemi – wąż. I. Niewolnik kosztował 150-300 drachm i przynosił przeciętnie roczny dochód 60 drachm (wynajmowano go po obolu dziennie). a w miejscu. zamykają się niewielką stosunkowo sumą 39 talentów”45. kolumny. Lata te poświęcono na odbudowę miasta. która pojawiła się na ziemi. który był przeznaczony na cele obronne. Wiadomo. na jej piersi wyrzeźbiona jest głowa Meduzy z kości słoniowej. że największa świątynia Akropolu kosztowała 469 talentów. Jak wiadomo. ile wynosił roczny trybut składany Atenom przez bez mała dwieście miast związkowych. rola Aten. dach i bramy kosztowały talentów 65. doszedł do przekonania. Wiele argumentów przytoczyć można na obronę Peryklesa. Duma rozpierająca piersi Ateńczyków po zwycięstwie nad potęgą azjatycką. Plafon. 100 drachm stanowiło jedną minę. czy te obliczenia rzucają światło na siłę nabywczą pieniędzy ateńskich. Drachma ateńska ważyła nieco ponad 4 gramy. wysoką na cztery łokcie. rzeźby frontonu i metopy44. Należy tutaj dodać. posadzka pochłonęły lwią część wydatków. Posąg zaginął. a w drugiej ręce włócznię. ks. która ma na sobie tunikę spływającą do stóp.

ale także koniecznością ekonomiczną. Praca nad jedną kolumną pochłaniała 50-110 dni. Krąg zatrudnionych nie ograniczał się. Mnesikles. Szczegół niezmiernie ważny i korzystny: kamieniołomy. wół kosztował 50-100 drachm). dwunastometrowy kolos. główna część świątyni greckiej. Ateny przeżywały okres niebywałego rozwoju gospodarczego. rzecz jasna. Udział w budowie był proporcjonalny do zamożności obywateli. Przedsięwzięcie wielkich robót publicznych było nie tylko spłacaniem długu bogom za pomoc w walce z Persami. znajdowały się o niecały dzień drogi od Aten. Kallikrates. rzemieślnicy. Najłatwiej wyobrazić sobie. ten. I w dodatku ów monstrualny klejnot kosztował. a wolni obywatele mieli nadzór nad pracami i do nich należała część wystroju rzeźbiarskiego świątyni. a potem wędrowała na Akropol na grzbiecie mula. Intensywnie eksploatowane kopalnie w Laurionie dawały nie tylko cenny kruszec – srebro. Zwykły kamieniarz otrzymywał swoją zapłatę w formie dniówki. do kamieniarzy i rzeźbiarzy. ale obejmował także cieśli. złotników i malarzy. architekt zaś – co parę tygodni. który zatrudniał dwóch wolnych rzemieślników i trzech niewolników. z których wydobywano marmur. jak się przypuszcza. że Akropol był dziełem wielkiego przedsiębiorstwa państwowego.austriackiego uczonego Kamila Praschnikera. architekci zarabiali drachmę. powroźników. w okresie zaś Peryklesa dwieście pięćdziesiąt tysięcy (łącznie z metekami i niewolnikami). Ateńczyk posiadający jednego niewolnika był zobowiązany do przywiezienia dziesięciu wózków marmuru. Uderzającą rzeczą jest niezróżnicowanie płac. ale pozwalały wybijać najmocniejszą i powszechnie poszukiwaną monetę. zatrudniającego tysiące niewolników. zawierał kontrakt na wzniesienie kolumny. cztery razy więcej niż otaczająca go budowla. Na szczęście pomnik okrywały cienie mrocznego naos47. źrenice z czarnego kamienia. partie ciała z kości słoniowej.). Ile zarabiali? Znane są nam rachunki z czasów konstrukcji Erechtejonu (początek prac lata 409-408 przed Chr. . co dawało niezwykłe jak na owe czasy zagęszczenie ludności (ponad 100 mieszkańców na 1 km2). W istocie jednak Akropol jest „pracą zbiorową” – rzecz wydaje się nam dzisiaj niepojęta – setek małych warsztatów rzemieślniczych. Frapujący jest także fakt niewielkiej stosunkowo różnicy między zarobkami trudzących się ciężko i wysoko 47 naos – (gr. Każda część budowli wykonywana była w pracowniach u stóp świętego wzgórza. podtrzymywany przez wewnętrzną konstrukcję drewnianą. co stanowiło minimum utrzymania rodziny (za 55 litrów zboża płacono wówczas w Atenach 2 drachmy. jałowej Attyki liczyła w czasach Pizystratydów około dwudziestu tysięcy mieszkańców. wprowadzają nas w rodzaj estetycznego zażenowania. oczy z emalii. Otóż robotnicy. że projekty wykonywali oczywiście genialni architekci ateńscy: Iktinos. która wkrótce stała się międzynarodową.). draperia ze złotych płyt. Stolica mało żyznej.

Płaski szczyt góry ma kształt zbliżony do trójkąta o podstawie 150 metrów i długości 300 metrów. z trzech stron gwałtownie spadające. Partenon. Nie używano zatem ani zaprawy murarskiej. wieże i stopnie. Elementy ukryte dla oka były wykonane z taką samą starannością jak partie zewnętrzne. W środku kolumny znajdowały się kwadratowe otwory. że prace. jakby ziemia sama podawała pierwszy takt rytmom architektury. jest piękna. że sama bogini Atena czuwała bezpośrednio nad pracami.wykwalifikowanych pracowników a „dietami” przeróżnych urzędników. Kiedy jeden z najlepszych rzemieślników spada z rusztowania i jest śmiertelnie ranny. Wbijano w nie czopy z drzewa oliwnego. że majątki osobiste Ateńczyków były nad wyraz skromne. zajmujących się eksploatacją kopalni w Laurionie. sędziów.. 48 Warto dodać. Kolumny sprawiały wrażenie wykutych z jednego bloku. który ratuje życie wykonawcy dzieła. choć prace nad fryzami trwały jeszcze lat sześć. wzniesiono w rekordowym tempie pięciu lat. rozpoczęty w roku 477 przed Chr. Znakomici rzemieślnicy ateńscy nie otrzymywali odpowiedniej do ich zdolności rekompensaty w zarobkach. ani elementów metalowych. jak się zdaje. wykonywane były w atmosferze radości i entuzjazmu. ale zawsze pielgrzymka na święte wzgórze miała charakter dość uciążliwego wspinania się. Zachowane świadectwa zgodnie potwierdzają. prawie prostopadłe stoki o kolorze sinoszarym. Ten efekt został osiągnięty dzięki bardzo precyzyjnemu cięciu poszczególnych bębnów kamiennych. ścierając przylegające powierzchnie piaskiem i wodą. Opowieść ta wydaje się żywcem wyjęta z kronik budowniczych katedr gotyckich. Niedokładności w styku usunięto. Patetyczny napis w języku greckim głosi. Data: 1856 rok. zamożnego jak wiemy arystokraty. którzy posiadali majątki wynoszące po kilkaset talentów. Atena zjawia się we śnie Peryklesowi i poleca cudowny środek. przedmiotach ze srebra i „kapitale”. które niemal idealnie przylegały do siebie. bez porównania mniejsze od fortun rzymskich. pożyczonym na procent. żadnej premii za talent48. Skała Akropolu ma wysokość 50 metrów. skończony został w zasadzie w ciągu dziewięciu lat. Nic innego nie może wytłumaczyć doskonałości konstrukcji ani szybkości. nad którymi nadzór miał Fidiasz. a także mury. na której stoją świątynie Akropolu. Tylko od strony morza stok jest łagodniejszy. pisarzy magistratury. Propyleje. . Wyjątek stanowiło paru „krezusów” ateńskich. Podania mówią. Już w tych liczbach odkryć można naturalny moduł i zasadę proporcji. który oprócz dwu niewielkich posiadłości ziemskich (parcel?) pozostawił spadkobiercom czterech niewolników oraz niewiele ponad 8 min w tzw. z jaką rosły świątynie. że to Francja odkryła ową bramę. Diogenes Laertios przytacza w swoich Żywotach filozofów testament Platona. gotówce. Góra. Na Akropol wchodzi się dziś przez bramę nazwaną Bramą Beulégo. których ostateczne skończenie przerwała wojna peloponeska.

które wzniesione zostały w epoce późnego cesarstwa bez żadnych śladów konstrukcji greckiej. że pochodzi z epoki klasycznej. że święte wzgórze zamieszkane było od czasów neolitycznych. którego fasada zachodnia przesłonięta była murem okalającym nie istniejące już dziś sanktuarium Artemidy. Pierwszy ginie Erechtejon. przesłonięty masywną ścianą Pinakoteki. podobnych do tych.). natarcie prostopadłych mas kamiennych zatrzymują spojrzenie. Dawna droga. Potężne trzony kolumn. w przybliżeniu (łac. później świątynie z kamienia budowane przez tyranów. aby wejść na święte wzgórze. Było to jak wciągnięcie powietrza w płuca przed okrzykiem zachwytu. Nie należy jednak zapominać. spiętrzenie bastionów. Czym były Propyleje. większy. Grzebano tu pierwszych legendarnych królów ateńskich. potem Partenon. to wydaje się. zaginione dziś dzieło Fidiasza. Znajdują się tu ślady pałacu z epoki mykeńskiej i szczątki cyklopowych murów. z których tak dumni byli Ateńczycy? Nie miały znaczenia obronnego. po prawej zaś trofea zdobyte na Persach w 49 grosso modo – z grubsza. krok za krokiem naszej wędrówki. po przekroczeniu Propylejów dostrzegał zaledwie górną część Partenonu. Taką sugestię narzucają przewodniki. Po lewej stronie od posągu Ateny znajdowała się kwadryga z brązu. ostatecznym schronieniem. Jeśli wolno spekulować na temat estetycznej funkcji Propylejów. Ten podwójny charakter. W miarę zbliżania się do celu znikają budowle znajdujące się na wzgórzu. że były one kamienną kurtyną. Zbudowano je zapewne w czasie. . jakie widzimy w Argos i Mykenach. Wyrażały złudną nadzieję ludzi wieku Peryklesa. Wznosiły się tu zapewne świątynie drewniane. że – pomijając stan zabytku – widzimy dziś Akropol zupełnie inaczej niż starożytni. nie było niczym innym jak miejscem między dwoma pylonami. jaką przebywały procesje. kiedy Akropol musiał bronić się przed barbarzyńcami z północy.To. Po przejściu Propylejów – Partenon zjawia się bardziej nieoczekiwanie. musiał doznać uczucia podziwu i respektu wobec potęgi miasta. została zastąpiona dla wygody turystów przez wijące się zakosami ścieżki wśród drzew. Nie należy jednak zapominać. Ktokolwiek wkraczał z ostrego światła w cień przykrytej nie istniejącym dziś dachem kolumnady. Spojrzenie jego przyciągał zapewne najpierw dziewięciometrowy posąg Ateny Promachos. potężniejszy niż gdyby rósł w oczach wolno. twierdzy i miejsca kultu. co francuski archeolog nazwał głównym wejściem i sądził. powstrzymaniem widzenia. Ateńczyk V wieku przed Chr. Zdawałoby się. które wydźwignęło tę budowlę. Szukano schronienia przed najazdami wrogów. że nie ma rzeczy lepiej zbadanej w archeologii niż topografia Akropolu. które grosso modo49 podają rozmieszczenie głównych budynków w epoce Peryklesa. Za nią czekało spotkanie twarzą w twarz z Partenonem. to pewne. miał Akropol w ciągu tysiącleci swej burzliwej historii. że Akropol nie będzie już nigdy twierdzą.

jońska świątynia Ateny Nike. Bo też świątynie starożytne. Wskazują na to choćby drobiazgowe opisy tych nieważnych dla nas szczegółów sporządzone przez antycznych pisarzy – podróżników. były nie tylko miejscem kultu. stylobat – górna część widocznych fundamentów. ale wykorzystując spadki terenu. równowagę brył – natomiast pasjonowały ich owe kurioza (jak model konia trojańskiego). Jest to budowla zraniona. Stoi na potężnym stylobacie51 o trzech stopniach nieidentycznej wysokości.. trofea. gdzie znajdował się trójkątny dziedziniec z małymi Propylejami. wypływa także stąd. ta rozrzutna. Budowlę zdołał ukończyć Mnesikles przed wojną peloponeską. Wydaje się znacznie większy i potężniejszy. pomniki. niż wskazują na to realne wymiary: długość – 69. i Akropol także. chciałoby się powiedzieć. szerokość – 31. pałacowa. Najwyższy jest stopień. Partenon jest na pewno jedną z najpiękniejszych świątyń doryckich. odarta z rzeźb. Tymczasem należało zbliżyć się do jego fasady zachodniej. na której stały kolumny. jeśli nie chcemy zadowolić się uwagą estety: „świątynie greckie nie mają wymiarów. z którego rzucił się nieszczęsny Egeusz. Spojrzenie Greków biegło nieodmiennie ku pustym dziś szczytowym partiom 50 51 Historia naturalna. takich jak Polemon z II w. ks. który poświęca im aż cztery księgi swego dzieła. ale prawdziwym muzeum osobliwości i narodowych pamiątek. zbroje. Długo sądzono. drzewa i kamienie o mitycznym pochodzeniu. dumna. na wysuniętym najdalej bastionie drobna. przez które dopiero ogarniało się całą masę budowli. które stanowiły część istotną. na którym opierają się kolumny. czego się nie da namalować”50. ex vota. którego całkowita utrata skazuje nas na domysły i fantazje. niepokojąco lekka i krucha nad urwiskiem. który malował pioruny i błyskawice i. nierozerwalną architektury. przed Chr. kosztowała czterokrotnie więcej niż główna świątynia Akropolu. organizowali „punkty widzenia” z równą konsekwencją i finezją. stele. jak pisze Pliniusz. . hełmy i tarcze. jak inne szczegóły architektoniczne.czasie drugiej wojny medyjskiej: dzioby okrętów. kiedy minęło się ostatnie kolumny Propylejów. wysokość 17 metrów. To wrażenie ogromu. że Partenon w czasach Peryklesa ukazywał się oczom. że budowla oderwana jest jakby od ziemi. „to. Czy istotnie było ono tak bardzo naturalistyczne. że winogrona Apellesa przyciągały ptaki? I jak wyobrazić sobie malarstwo Pamfilosa. Propyleje. Starożytni turyści byli mniej wrażliwi na czyste wartości estetyczne architektury – linie kolumn. relikwie. tarasy i mury. teatralna dekoracja. XXXV. Na południowym skrzydle. ale oba skrzydła świadczą o gwałtownym wstrzymaniu prac. mają tylko proporcje”. Po stronie północnej Propylejów – Pinakoteka – puste dziś muzeum malarstwa greckiego. Architekci greccy nie tylko wznosili świątynie.

ale dla kupca z Delos. stale w cieniu rzucanym przez plafon perystylu. zdobycie Troi. i to jego marzenie spełniło się tylko częściowo. zostali przeniesieni w sąsiedztwo bogów nie na kolanach. na których Fidiasz wyrzeźbił spór o Attykę między Posejdonem a Ateną (fronton zachodni) i narodziny Ateny (fronton wschodni). aby ich olśnić. którzy w rzeczywistości stali na stopniach świątyni. zbyt wyreżyserowane Panatenaje. walka z Amazonkami i wreszcie bój Centaurów z Lapitami. w. Biedny Perykles. czerwienią i brązem. Nie potrafimy. Świętem zaś prawdziwie popularnym nie były zbyt podniosłe.świątyni. jaką była ona naprawdę. Jest rzeczą niepokojącą (niepokojącą dla tych. że ów fryz był prawie niewidoczny. że swoją doskonałość i piękno zawdzięczają właśnie temu. przypominające swoim charakterem średniowieczne Fête des fous (fr. Zachowany częściowo tak zwany fryz wewnętrzny przedstawia procesję panatenajską53. bez fałszywej skromności i bez wyzywającej dumy bogoburców. uwieńczonych zwycięstwem Europy nad Azją. Jest to zbiorowy portret wolnych obywateli wolnego miasta. Dziś tego wszystkiego nie ma. Rzeźby były polichromowane złotem. ale ludowe. – święto głupców) – ów tolerowany przez Kościół obsceniczno-hermetyczny kiermasz. Panatenaje nigdy nie stały się świętem ogólnohelleńskim. i to wcale nie „dyskretnie”. Delfy. idących złożyć hołd swej niebieskiej protektorce. Stary Testament legend greckich podaje tutaj rękę historii najbardziej twórcom współczesnej. Tematem metop była gigantomachia. a nawet nie chcemy wyobrazić sobie Wenus z Milo ani także jakiejkolwiek świątyni greckiej takiej. Nie dla nas tworzone były te kolorowe obrazy antycznego nieba. była jak w hymnach homeryckich olśnieniem siły. utożsamiona z miastem. rubaszne. ale w defiladzie piękna. 52 53 Do Ateny. ciągnionym przez nagich Centaurów i Centaurzyce w towarzystwie Wielkiego Pana. Ci. dla chłopa z Beocji. Czerpiemy osobliwą (nigdy chyba do końca nie zanalizowaną) satysfakcję estetyczną z tego. dla delegatów dalekich i biednych sprzymierzonych miast. Wierzyliśmy zbyt łatwo. wulgarne święto Wielkich i Małych Dionizji. jak chcą bladzi esteci. dla których świątynie greckie są przybytkiem racjonalizmu). Nauczyliśmy się patrzyć na dzieła sztuki greckiej jak na fragmenty i ułomki. malowane błękitem. burzyło się morze i wzbierało ciemnymi bałwanami. Grecy woleli od pysznych Aten ubogie apolityczne miasta z wiekową tradycją: Olimpię. Wielki Olimp drżał pod ciężarem potężnej bogini o oczach zielononiebieskich: „Wokoło ziemia wydawała rozdzierający krzyk. Atena. potem gorzkie fale zatrzymywały się nagle”52. ze swoim przedrzeźnionym papieżem i wozem przedstawiającym tryumf Bacchusa. że są fragmentami i ułomkami. Wybór tych legendarnych epizodów nie był bynajmniej przypadkowy i posiadał swój wyraźny ideologiczny sens. 9-13. . Stanowił jakby mitologiczny prolog wojen perskich.

jakby wyszły spod dłuta jednego rzeźbiarza. Esteci XIX wieku (a i dzisiaj ten stosunek do dziel antycznych jest niemal powszechny) byli jakby zadowoleni z tego. Na północ od Partenonu. wrażenia jednolitej budowli. Rozliczne kulty mieszają się i nawarstwiają na siebie. gdzie otoczone czcią. że było to najświętsze miejsce świętego wzgórza. jak Partenon. W zamyśle budowniczych była to więc świątynia pojednania. . że budowle Greków dotarły do nas odarte z kolorów i rzeźb. wbrew oczywistej chronologii. w pobliżu muru Temistoklesa. kiedy Persowie wdarli się na Akropol. lecz lekko zakrzywione. Wiadomo. Dla wielkich budowniczych Partenonu.że kapitel kolumny nie podtrzymuje niczego. nosił nazwę starej świątyni. ostatni jego obrońcy tu właśnie szukali schronienia. wyraźna granica między tym. jak ktoś słusznie powiedział. W czasach klasycznych. że ołtarz znajdował się z reguły przed sanktuarium greckim. pod portykiem kariatyd. jest najbardziej tajemnicza. bardziej intelektualna niż zmysłowa. świątyniagrobowiec. ale przeciwnie – ucisza ją. oba bóstwa olimpijskie wiodły spór o ziemię ateńską. być może siedlisko wyroczni w czasach przedklasycznych. Epizod ten wskazuje. gdyż. aby dopowiedzieć całość. do kształtów rudymentarnych. tu natomiast znajdujemy wewnątrz aż trzy ołtarze. Herodot opowiada. Była to także świątynia-mauzoleum albo. a także bardziej zbliżone do swych sąsiadek. Mimo trwających już od dziesiątków lat prac wykopaliskowych i badań Erechtejon pozostał jednym z najtrudniejszych do rozpoznania sanktuariów greckich. Upajamy się „korekturami optycznymi” Greków. jak wiadomo. że marmurowy policzek bogini traci nagle swoją cielesną gładkość i staje się surowym chropowatym kamieniem. Część północna Erechtejonu. które sprawiają. Herodot. jak i znaczenia. Iktinosa i Kallikratesa. „Prawdziwy chaos świętego miejsca”. ks. VIII. ponieważ były bardziej atakowane przez światło. lecz realnym postulatem technicznym: zapewnić budowli zwartość i statykę. wypływająca z analizy form. owe „korektury optyczne” nie były chyba tylko sprawą estetyki. by nie wydawały się izolowane. jednym z pierwszych władców mitycznych Attyki. Czas zredukował je do szkieletu. które ma zdolność wysmuklania kształtów. Dzieje. umieszczono szczątki pierwszych 54 55 architraw – belka spoczywająca na kolumnach. Erechtejon nie sprawia. zarówno pod względem planu. ukończony dopiero w roku 407 przed Chr. To stałe sąsiedztwo sztuki i natury. a także pałac królów mykeńskich. Kolumny stojące na rogach są w istocie nieco grubsze. że ich najznakomitsze budowle wydają się. tu błagali o cudowną interwencję bogów55. którego tradycja utożsamiała czasem z Erechteuszem. co rzeźbiło dłuto artysty i dłuto przyrody. lepiej. Linie stylobatu i architrawu54 nie są horyzontalne. nie pobudza wyobraźni. część zachodnia Posejdonowi. że w czasie wojny medyjskiej. i w istocie były to dwie połączone świątynie: część wschodnia poświęcona była Atenie. Wypełnia nas radość. znajduje się Erechtejon.

że Perykles pragnął współzawodniczyć ze wspaniałą budowlą pokonanych monarchów perskich. gwałtownego szukania tradycji. Tymczasem jest to pochwała miasta. przyjaciel Peryklesa. która zajmowała się gospodarką skarbca związkowego. niecentralnie położonej budowli. trzy wejścia.królów Attyki. powrotu do dawności. obca sztuce greckiej. wyrażające tryumf demokracji. a także pewna przesadna rozrzutność dekoracji zewnętrznych. poświęcona jest jednemu bóstwu czy też ubóstwianemu miastu. zapowiada świat hellenistyczny. daje sama chronologia powstania poszczególnych budowli. nasuwają przypuszczenie. potężne Propyleje z wykwintną. Imię Aten brzmi tonem nie tylko podniosłym. Kiedy Perykles wygłasza (znaną z przekazu Tucydydesa) mowę pogrzebową na cześć Ateńczyków poległych w pierwszym roku wojny peloponeskiej. że odbywały się tu inicjacje. Nie znamy planów Peryklesa. jasne w założeniu. Jego dziełem są Partenon i Propyleje. pełnej dumy i wiary w przyszłość. Monumentalne. Dowodem tego ma być. niefunkcjonalnymi kariatydami). był w czasie budowy Partenonu przewodniczącym komisji finansowej. Kolumny Partenonu są jak skamieniały chór Antygony57. cyzelowaną jak rysunek świątynią Ateny Nike. Jej cień wyraźnie śledzić można na budowlach Akropolu. Sofokles. których opiece poleca los obywateli. Obie budowle zrodzone są z jednego ducha. wspaniałe pałacowe wejście. że tak nie jest. Prace przerwał wybuch wojny i śmierć przywódcy. gdyż nie zostały one nigdy zrealizowane do końca. Ale nieuprzedzone spojrzenie odkrywa. Wojna peloponeska położyła kres potędze Aten. o planie kapryśnym (sale na dwu poziomach. gromadzi pod swoim dachem wielu herosów i bogów. Tak więc jońska świątynia okrywa najstarszy relikwiarz ateńskich mitów i kultów. potężna. biegnące wzdłuż murów. Druga. Erechtejon. . Czym jest Akropol jako całość? Odpowiedź z podręczników szkolnych brzmiałaby: harmonijnym zespołem architektury. Można doszukać się w tym charakterystycznej dla epok schyłkowych ucieczki w przeszłość. można spodziewać się długiej litanii bogów. ale świątynie te zdają się pochodzić z różnych epok. ale niemal religijnym czy mistycznym. ozdobione jakby za dużymi. podobnie jak dramaty Eurypidesa.56 Prostszą i bardziej prawdopodobną odpowiedź na pytanie. Nawiasem mówiąc. Archeolog Arnold Walter Lawrence na podstawie porównania Akropolu z pałacem w Persepolis doszedł do wniosku. świat skłóconych imperiów i niepokoju. Partenon jest starszy o dwadzieścia lat od Erechtejonu (różnica zaledwie pokolenia). lekką. Pierwsza. dlaczego Akropol nie jest zespołem o jednolitym wyrazie. Kamienne ławy. 56 57 Greek Architecture. Monumentalny dorycki Partenon sąsiaduje z jońskim Erechtejonem. skupienie głównych akcentów na jednej. zasada dysymetrii.

(sugestywny opis Polibiusza: „Obrazy rzucone w proch i na nich wyciągnięci żołnierze grający w kości”60) powinno stać się groźnym memento61 dla Aten. lwy weneckie – to jedyne materialne świadectwo. Senat rzymski wysyła przeciw Mitrydatesowi Sullę. do szukania przeciwników Rzymu na Wschodzie i w Grecji. Mitrydatesa.. która otworzyła mu wrota Azji. jakiej ani przedtem. że sama bogini zaprosiła go do swego domu. Zamieszkał po prostu w Partenonie. ubogim szpitalem. rabunków i profanacji. 1-2. Wydaje się rzeczą nieprawdopodobną. Epizod Demetriosa wydaje się żywcem wyjęty z Żywotów cezarów Swetoniusza. które zawisły na kolumnach Partenonu. ilu chrześcijan. t. memento – pamiętaj (łac. Na czele antyrzymskiego ruchu staje w Atenach retor Arystion. nagrobne kamienie tureckie. odbywały się teatralne pojednania z boginią. niejaki Demetrios. Zachowywał się przy tym nader swobodnie. [Perykles]. Dzieje. gdzie tylu jest nędzarzy. Plutarch mówi o tym z ładną powściągliwością: „Przez wzgląd na sławę miasta nie ma potrzeby opowiadać jasno i ze szczegółami o tych wszystkich bezeceństwach i niegodziwościach. zwany Zdobywcą Miast. Parę napisów gotyckich. Jego siły wojskowe były słabe. przysyła dwadzieścia zdobytych tarcz.P. że Ateny są i będą przez długie lata ośrodkiem antymacedońskiej irredenty. Trudności wewnętrzne Rzymu skłoniły króla Pontu. . to znaczy część świątyni przerobił na swoją prywatną rezydencję. czekano tylko na sposobną okazję rewanżu. oblężeń. rodzaj ostrzeżenia. Babin58 W ciągu bez mała dwu i pół tysiąca lat Akropol zalewały fale wojen. Żywoty sławnych mężów [Sulla]. z jakim przystąpił do rzucenia Greków na kolana – 58 59 60 61 J. Ale w tym mieście. Plutarch z Cheronei.. przestrogi. gdzie każdy retor był niepocieszonym kochankiem utraconej wolności. ani potem nie notują dzieje Akropolu. Urządzał wystawne uczty w towarzystwie głośnych kurtyzan. Aleksander Wielki wiedział. mówiące o burzliwej historii świętego wzgórza. że udało się odtworzyć w części dzieło Peryklesa.II Ateny pełne ruin dawnych pałaców są wielkim. które zostały tu popełnione”59. Zburzenie Koryntu przez Rzymian w roku 146 przed Chr. Syn jednego z jego generałów. Lyon 1674. Ale prestiż dawnej stolicy Grecji był tak duży. a kiedy skandal przekraczał wszelkie granice. Relation de l’état présent de la ville d’Athènes. wyjaśniając Ateńczykom. Babin.). dopuścił się profanacji. że po bitwie nad Granikiem. którego tłum obwołuje strategiem. ale okrucieństwo.

statku pełnego dzieł sztuki. Sulla odpowiedział krótko: „Senat i lud rzymski przysłał mnie tu nie po to. które zostały użyte na odbudowę Kapitolu. Skarbce Olimpii. święte gaje wycięte. Kiedy Arystion. pada Akropol. Wilczy apetyt nowych władców świata nie szedł bynajmniej w parze ze znawstwem i często spotykamy się z uderzającą ignorancją Rzymian. które zauważał na palcach bogatych Sycylijczyków. że pochodzą one z Aten. . Sam zresztą Cyceron. a więc niejako „oficjalnych”. jakie poniosła Grecja. że jeśli je uszkodzą. dostarcza nam cennych analogii i daje pojęcie. który zdobył i ograbił Korynt. Do grabieży wojennych. mający zbyt wiele zaufania do wymowy. Listy do Attyka. o czym świadczą jego listy do Attyka. takich jak czterometrowe kolumny. unieśmiertelniony mową oskarżycielską Cycerona. namiętny kolekcjoner. na wysokości miejscowości Mahdia. Katastrofa okrętowa musiała wydarzyć się na początku I wieku przed Chr. nadmiernie obciążony rozbił się koło wybrzeży Tunisu.. [Perykles]. W maju roku 86 przed Chr. gdy ten przebywał w Grecji („Jeśli znajdziesz jakieś rzeźby odpowiednie dla mnie. spalonego w czasie wojny domowej. ponieważ bogowie nam płacą”62. Verres w czasie trzech lat piastowania wysokiego urzędu na Sycylii rabował wszystko. abym brał lekcje ładnego języka. Żywoty sławnych mężów [Sulla]. „Jesteśmy żołnierzami bogów. grozi ludziom odpowiedzialnym za transport do Rzymu przedmiotów sztuki greckiej. [Perykles]. że Sulla sprowadzał z Aten kolumny. należy bowiem dodać wielką ilość dziel wywiezionych przez prywatnych kolekcjonerów. mebli. Pędzony burzą. który wiózł łupy Sulli z Pireusu do Rzymu. Kilka lat przed pierwszą wojną światową sensacją archeologiczną stało się odkrycie na dnie morskim w pobliżu wybrzeży Tunisu. zmusi ich – jak by to było możliwe – do odtworzenia arcydzieł. ale abym ukarał zbuntowanych”63. Słynny proces Verresa w roku 70 przed Chr. Był to niewątpliwie jeden ze statków. brak 62 63 64 Plutarch z Cheronei. Masakra obrońców. nie wahaj się i kup mi”64). aby przekonali rzymskiego wodza o konieczności poniechania oblężenia. Najwytrwalej bronił się Akropol. popełnił w mowie przeciw Verresowi szereg różnych pomyłek (mylne atrybucje. a nawet gotowych elementów architektonicznych. czym był rzymski „głód sztuki”. Trudno choćby w przybliżeniu ustalić bilans ofiar i strat. Żywoty sławnych mężów [Sulla]. Oblężenie Aten trwało długich dziesięć miesięcy. Konsul Mummiusz. Obiekty te posiadały wysoką wartość artystyczną i uczeni ustalili bez trudności na podstawie inskrypcji na stelach nagrobnych. kapitele. od pomników bogów ze świątyń aż do pierścieni. Plutarch z Cheronei. bloki marmuru. Skądinąd wiemy.niezrównane. aby stać się szkołą Rzymu. wysłał dwu retorów. Epidauru i Delf zostały zrabowane. samobójstwo najlepszych obywateli i statki pełne dzieł sztuki i rękopisów płyną w kierunku nowej stolicy świata.

Petroniusz w Satyrykonie żartuje. wreszcie Agryppy. że ta niewielka. kiedy nazwał ich najbardziej religijnymi z ludzi. ale oportunizmu. jak notuje Pauzaniasz. a potem Antoniusza66 i Kleopatry. że Hadrian uważał się za nowego Tezeusza. Nerona. tak że ten sam pomnik wyobrażał kolejno Tyberiusza. wzniesiono świątynię poświęconą Rzymowi i cesarzowi. . okrągła.rozróżnienia istotnych wartości artystycznych etc. Te kombinacje mitologiczne potrzebne były do ożywienia idei Aleksandra Wielkiego: połączenia Europy z Azją. Wiemy. szwagra cesarza. tuż obok arcydzieła z czasów Peryklesa. Istotnie. i wówczas z wielką pompą (być może na Akropolu) odbyły się jego zaślubiny z Ateną. W pobliżu Partenonu. „mianując” jednocześnie Kleopatrę Afrodytą. 23. Cesarzowi Klaudiuszowi i Kaliguli przypisuje się budowę wielkich schodów w stylu kapitolińskim. Sam August miał wiele posągów w Atenach. Od czasów Augusta cesarze rzymscy stosowali wobec Aten politykę raczej liberalną. zobaczywszy w Atenach świątynię wzniesioną nieznanemu bogu67. który. 67 68 Dzieje Apostolskie 17. że Antoniusz – ów niezrównany bon vivant (fr. Nie tylko piedestały zmieniały właścicieli. na którym wznosiły się niegdyś kolejno pomniki ku czci jednego z królów Pergamonu. z których domyślić się można. pod panowaniem rzymskim dawna stolica Grecji przeżywała prawdziwą inwazję pomników nie tylko bogów i cesarzy. Ale. Wespazjana czy Tytusa. cesarz Hadrian. Przy tej okazji rzymski generał wyłudził od Ateńczyków „posag” w wysokości 4 milionów sestercji. realizował swoje plany upiększania Aten poza obrębem świętego wzgórza. z co najmniej jeden na Akropolu. Zostało z niej nieco fragmentów. że w Atenach łatwiej było spotkać boga niż człowieka65. była – łagodnie mówiąc – estetycznym nieporozumieniem. Jeden z najbardziej autentycznych przyjaciół Hellady. ks. ciężka budowla. – człowiek umiejący i lubiący używać życia) – był w Atenach w roku 39 przed Chr. gdyż poza tym Antoniusz (co było zgodniejsze z jego charakterem) utożsamiał się także z Dionizosem. nie wiadomo czy dlatego. czy też na zatłoczonym pomnikami świętym wzgórzu nie można było znaleźć odpowiedniego miejsca68. pomnik jego znajdował się wewnątrz Partenonu. W sąsiedztwie zachodniej ściany Pinakoteki znajduje się do dziś ogromny piedestał z szarego marmuru. 65 66 Satyricon libri – Satyryki. ale także drugorzędnych protektorów i dobroczyńców miasta. Wędrówki po Helladzie. I. jak wiemy. Czysty cynizm czy gra polityczna? Raczej to drugie.). wyjednywał przywileje dla miasta. Święty Paweł Apostoł zbyt pochlebił Ateńczykom. dwadzieścia metrów od jego fasady wschodniej. podobnie jak pomniki cezarów nie były dowodem entuzjazmu. Był to zwykły zabieg ostrożności. które wiodły do Propylejów. często na istniejący tors nakładano po prostu nową głowę cesarską i dawano nowy napis.

Dowiadujemy się z niego. została osądzona jako wroga religii państwowej – chrześcijaństwu i to stanowiło jeden z głównych powodów wypędzenia z Aten filozofów i retorów edyktem Justyniana w roku 529.Julian Apostata był ostatnim cesarzem. bóg jest bez schronu. tron biskupi „wypożyczono” z teatru Dionizosa. Taką otrzymał odpowiedź: „Powiedz królowi: w ruinach leży świątyni niegdyś radosny gmach. który by napisał jego życiorys. Między kolumnami perystylu69 wyrósł mur. cisza źródeł i gajów laurowych. Ostatnie. Przez wieki Ateny wytrzymywały współzawodnictwo z innymi ośrodkami cywilizacji starożytnej. W Konstantynopolu powstaje w roku 425 „uniwersytet” kontrolowany i dotowany przez państwo. tworząc absydę70 pokrytą freskami. ani wybitnego rzeźbiarza. Partenon na przełomie VI i VII wieku został przerobiony na kościół Bożej Mądrości. aby zasięgnąć rady wyroczni i wyjednać błogosławieństwo dla swych planów. a dawne wejście zamurowano. Wolne szkoły filozofów ateńskich mają tym razem poważnego konkurenta. Wszystkie te prace nie zmieniły jednak konstrukcji Partenonu. Deksippos w wąwozach Pentelikonu i Parnasu organizuje improwizowaną armię obywatelską. Jego wygląd 69 70 perystyl – dziedziniec lub ogród otoczony kolumnami absyda – w architekturze sakralnej pomieszczenie zamykające prezbiterium lub nawę. W niepamięci piasku leży imię Deksipposa. W liście do senatu i ludu ateńskiego cesarz pisze: „Ile potoków łez wylałem. Była to właściwie adaptacja istniejącej w stanie nie zmienionym świątyni greckiej. Ściany pokryte zostały freskami. w starożytności na planie półkola . aby chroniła swego sługę i nie opuszczała go”. choć krótkotrwałe. co świadczy o żywotności (przynajmniej nominalnej) tradycyjnych instytucji ateńskich. ile jęków wydałem wyciągając ręce w stronę Akropolu i prosząc Minerwę. ale doktryna neoplatońska. Ateny sprowadzone zostały do roli małego garnizonowego miasta Wschodniego Cesarstwa. że był on archontem i członkiem komitetu honorowego Wielkich Panatenajów. Nie było wówczas ani Plutarcha. który pragnął przywrócić bogom Hellady Olimp. Legenda mówi. Z końcem IV wieku Ateny przechodzą pod władzę Bizancjum. Pod płaskim plafonem dobudowano kopulaste bizantyjskie sklepienie. że wysłał posłów do Delf złupionych przez Herulów. zwycięstwo Greków. a Grecji dawną sławę. Wybito wejście do świątyni od strony zachodniej. która tak bujnie rozwijała się w IV i V wieku. który przekazałby nam jego portret. Ten akt administracyjny był dotkliwszy niż jakakolwiek przegrana bitwa. A przecież ten orator i pisarz ateński zasługuje na pamięć hellenofilów. która wypędza Gotów. Kiedy w połowie III wieku Gotowie zdobyli Attykę i udało się im usadowić w murach Aten. nawet woda przestała mówić”. W Luwrze znajduje się napis na cześć Deksipposa.

Ateny przypadły w udziale Ottonowi de la Roche. Pogrom rycerzy frankońskich był totalny. Grecja odpada od Bizancjum bezpowrotnie i podzielona zostaje na szereg księstw. Biedne niepiśmienne owieczki (w dodatku dość skomplikowana etnicznie mieszanina. W pobliżu miejsca. Diogenesa. których cesarz bizantyjski. Andronik Paleolog. ale ich panowanie trwało krótko i nie pozostawiło żadnych śladów na architekturze świętego wzgórza. W ręce Katalończyków wpadły Ateny i Teby. aby tu właśnie święcić swoje zwycięstwo nad Bułgarami. i tak już wyczerpane ciągłymi walkami z Turkami i Bułgarami. Fale wypraw krzyżowych osłabiały Cesarstwo Bizantyjskie. Najmocniej w pamięci ludzkiej zapisał się pobyt Bazylego II. chrześcijanin i wielbiciel starożytności mieszał mitologię z Pismem Świętym i egzaltował swoje owieczki. czworokątną wieżę strażniczą. O stanie duchowym mieszkańców Aten pod koniec XII wieku dają pojęcie zachowane homilie Michała Akominatosa. Arcybiskup Michał nie mógł powstrzymać okrzyku zawodu: „O Ateny – matko mądrości.zewnętrzny pozostał nienaruszony. Rezydował na Akropolu. który przyjmuje tytuł Megas Kyr i wyjednuje u króla Francji tytuł księcia. która przetrwała aż do ostatniej ćwierci XIX w. W swoich kwiecistych kazaniach ten erudyta. w obcym języku jakichś Persów czy Scytów”71. zwerbował do walki przeciw Turkom. Był to ukłon złożony tradycji już dawno umarłej. który wybrał Akropol. Władcy Bizancjum rzadko odwiedzali stolicę dawnej Hellady. mówiąca językiem dalekim od klasycznej greki) słuchały i niczego nie rozumiały. 71 Nicetae Choniatae orationes et epistulae. na początku XI wieku. Wkrótce jednak zaczęli oni dokonywać podbojów na własną rękę. że powinny dzięki wierze przewyższyć moralnie Ajaksa. Otoczyły go mury z blankami. mszę celebrował w Partenonie – można więc sądzić. Frankowie ponoszą klęskę zadaną im przez Katalończyków. W podobny sposób Erechtejon przerobiono na kościół Matki Bożej. jakże nisko stoczyłaś się w nieuctwo! Kiedy wygłaszam moje kazania. który przez trzydzieści lat był arcybiskupem ateńskim. Tak powstaje dynastia frankońska. wydaje mi się. a na południowym skrzydle Propylejów wybudowano ogromną. . że są „złotym nasieniem”. że mówię rzeczy niezrozumiałe. tak proste. aż do bezpotomnej śmierci w roku 1308 ostatniego z de la Roche’ów attyckich. Peryklesa i Temistoklesa. W tym czasie Akropol został zamieniony na średniowieczną twierdzę. tak bardzo pozbawione sztuczności. że osiągnął szczyt marzeń wszystkich humanistów. gdzie Filip Macedoński rozgromił Greków i Sulla odniósł zwycięstwo nad korpusem ekspedycyjnym Mitrydatesa. władająca Attyką przez trzy pokolenia. Byli to najemni żołnierze.

Już wiosną roku 1684 następuje zerwanie stosunków między Wenecją a Turcją. Jedynym dodatkiem architektonicznym. Akropol przeżył jedną z najbardziej osobliwych przygód architektonicznych. W Erechtejonie mieścił się harem agi zamku. był minaret nasadzony na dach klasycznej budowli. magazyny amunicji. Umocnienia średniowieczne książąt ateńskich były niewystarczające. Na jej płaskim dachu dobudowano nową kondygnację. Dla Turków był to punkt strategiczny i nic więcej73. Monumentalne wejście z czasów Peryklesa obmurowano. jak sądzono. obejmuje w posiadanie Ateny. armia wenecka pod wodzą Franciszka Morosiniego ląduje na Peloponezie. w specjalnie zbudowanej sali z kopułą. Propyleje zostały wchłonięte przez mury obronne. Magazyny prochu przeniesiono potem do Partenonu. pomijając krótką i bez znaczenia ekspedycję Wenecjan kilka lat po zamienieniu Akropolu na twierdzę turecką. Otóż w noc przed spełnieniem tego niecnego zamiaru wybuchła burza i piorun. Otóż jeden z Acciaiuolich. decydująca rola artylerii. plafon i architrawy. Ateny liczyły zaledwie trzy aga – starszy brat (tur. Przeszło dwa wieki panowanie tureckie nie było zakłócone żadną interwencją z zewnątrz. Partenon został przemieniony na meczet. W roku 1456. stopień oficerski w sułtańskiej Turcji tysiące Turków i pięć tysięcy Greków. aby Ateny nie ustępowały książęcym dworom włoskiego trecento72. Główne budowle Akropolu.) W drugiej połowie XVIII w. a więc pod koniec tureckiego panowania. wewnątrz twierdzy powstały budynki wojskowe. który trafił w Propyleje. która święciła tryumfy w czasie zdobywania Bizancjum. wymagały zasadniczych zmian w architekturze obronnej świętego wzgórza. mówi. Nerio. dawała gwarancję bezpieczeństwa. Omar.). odnosząc 72 73 trecento – wiek XIV (wł. Tradycja ludowa. że w roku 1656 aga74 Akropolu w czasie jednego ze świąt mahometańskich postanowił zbombardować kościół Świętego Dymitra. miał ambicję. latem. były świątyniami. Partenon i Erechtejon. powtórzona przez pewnego podróżnika francuskiego.Dzięki Florentyńczykom z bogatej rodziny kupieckiej Acciaiuoli – następnym władcom księstwa ateńskiego. otrzymując w ten sposób cztery wielkie sale recepcyjne. Pozostały Propyleje. Nowa technika wojny. Ta daleka bitwa zdecydowała o losie najsławniejszej budowli Akropolu. którego solidna konstrukcja. 74 . namiestnik Mahometa II. spowodował wybuch niszczący dach. widzianym z zewnątrz. które przemieniono na pałac w stylu włoskim.. włosko-doryckie Palazzo d’Acropoli połączone zostało z Pinakoteką. To osobliwe. Magazyny prochu znalazły się wewnątrz Propylejów. Ambicje republiki morskiej odżyły po rozgromieniu doborowych wojsk otomańskich pod Wiedniem w roku 1683. w murach wybito okna. Rok później. wkrótce po upadku Konstantynopola.

Siły wojskowe Morosiniego dowodzone były przez oficerów różnych narodowości: Szwedów. Ofiarą tych operacji pada świątynia Ateny Nike. a także Francuzów. Materiał pochodzący ze świątyni użyty został do umocnienia fortyfikacji. drugi zdobycia Aten. która przetrwała trzy tysiące lat” (drobna nieścisłość chronologii) i wyraża przekonanie. „jak szczerze i bardzo żałuje hrabia. Ze stosów gruzu. głównego punktu obrony. Jego żonie towarzyszy w wyprawie dame de compagnie75 Anna Akerhjelm. syn słynnego dowódcy z wojny trzydziestoletniej. ognia nękającego. który zadał uwielbianemu miastu cios najdotkliwszy. zbliżają się do Akropolu. że nigdy już nie zostanie ona odbudowana.szereg zwycięstw i opanowując wreszcie cały półwysep. Istnieją uzasadnione przypuszczenia. W operacjach wojennych odznacza się hrabia Otto Wilhelm Koenigsmark. Jest w tym sporo hipokryzji. i ów fatalny pocisk nie był przypadkowy. Historia kazała mu być tym. Jednakże 26 IX 1687 pocisk wystrzelony z działa umieszczonego w pobliżu pomnika Lizykratesa przebija dach Partenonu i powoduje potężny wybuch. dach i mury naos. Trzy dni później nad żałosnymi ruinami powiewa flaga z lwem świętego Marka. Niemców. ogromne partie architrawu. Ostatecznie zaakceptowano ten drugi projekt. W powietrze wylatuje dwadzieścia kilka kolumn. W czasie swej młodości odbył solidne studia i na uniwersytecie w Lipsku wygłosił po łacinie dyskurs o nieszczęsnym losie Aten. Hrabia Koenigsmark nie był na pewno bezdusznym generałem.) . że greccy szpiedzy poinformowali Koenigsmarka. Pod gruzami ginie turecki pasza. jakim jest teraz Akropol. sklepienie. Artyleria i wojska lądowe Wenecjan zaciskają pierścień wokół twierdzy. Opanowanie Peloponezu nie zadowoliło Wenecjan. na którym ustawiono baterie armat. Morosini pragnie przywieźć Wenecji środkowy 75 dame de compagnie – dama do towarzystwa (fr. której pamiętniki i listy są cennym źródłem do poznania kolei tej nieszczęsnej wyprawy. zrównana z ziemią przez tureckich inżynierów. aby ustąpić miejsca bastionowi. Ostrzeliwanie Akropolu przez moździerze ma charakter. że zburzył piękną świątynię Minerwy. Zwycięstwo Wenecjan zmącone było poczuciem winy. W istocie wylądowano w Pireusie i armie Morosiniego. jeśli można użyć współczesnej terminologii. Anna Akerhjelm pisze. Turcy przygotowują się do oblężenia Aten i umacniają pozycje obronne. zwłaszcza że Turcy stosowali taktykę defensywną. szef garnizonu i wielu żołnierzy. że celem ataku jest wyspa Eubeja. Obie strony walczące sposobią się do długiego i wyczerpującego oblężenia. nie natrafiając na poważniejszy opór. co znajduje się w Partenonie. oddanych w ręce barbarzyńców. Wenecjanie wykonują podstępny manewr wojenny. Konsekwencją wojny jest rozszerzenie podbojów i sztab wojsk Morosiniego rozważa dwa projekty: pierwszy dotyczy ataku na wyspę Eubeję. który ma zasugerować Turkom.

i to w warunkach osobistego zagrożenia. Ale kiedy tylko rozpoczęto zdejmowanie tych rzeźb. gdzie znajdują się najpiękniejsze rzeźby. powziąłem myśl zabrania kilku najładniejszych dekoracji. gdyż Turcy w obawie przed szpiegami nie dopuszczali obcych do twierdzy. którym udało się sporządzić opisy i plany Aten i Akropolu. Podróże do Grecji i opis zachowanych zabytków stały się właściwie możliwe dopiero w wieku XVII. Wenecjanie wycofują się z miasta. że żadne nieszczęście nie stało się robotnikom”7677. Vera e distinta relatione dell’acquisto delia città e fortezza d’Athene. jak w klatce o wyrwanych prętach. przywleczone tu przez kapitana Hartmanda. 77 muzeum w Kopenhadze znajdują się głowy Lapity i Centaura. szkicownikiem i nieodstępnym Pauzaniaszem. W Atenach powstają misje.fragment partenońskiego frontonu. Do opustoszałej Attyki wracają Turcy. Rysunki średniowieczne czy renesansowe przedstawiają Ateny wręcz fantastycznie. W tym celu starałem się oddzielić od fasady świątyni Minerwy. mające charakter polityczny i handlowy. Morosini. Zwiedzanie Akropolu było rzeczą właściwie niemożliwą. zabłąkany rusznikarz i parę jeszcze osób nieokreślonej profesji. obostrzone szeregiem zastrzeżeń i ograniczeń. którzy na nowo fortyfikują Akropol. potem przez Anglię stosunki dyplomatyczne z Wysoką Portą. zbudowano mały meczet bez minaretu. W końcu pozwolenie zwiedzania. Przemiany Aten czy choćby samego Akropolu w ciągu wieków są trudne do prześledzenia z powodu nikłości materiału ikonograficznego. posąg Jupitera i płaskorzeźbę dwu wspaniałych koni. budynków wojskowych i świątyń. które mogłyby dodać blasku Republice. z przyrządami do pomiarów. spali w zagubionych górskich szałasach pasterskich. Wyobraźmy sobie owych entuzjastów: wędrowali długie dnie na grzbiecie osła. kiedy nawiązane zostały najpierw przez Francję. a w każdym razie bardzo utrudnioną. W środku rozbitego Partenonu. co moglibyśmy dziś określić mianem konsulatu. jako nadmorskie miasto flamandzkie z gotyckimi kościołami czy też ponure zamczysko północne. 76 F. W raporcie do senatu pisze: „Przewidując opuszczenie Aten. Dlatego podziw budzą relacje upartych podróżników. wśród tureckich namiotów. Zdobycie Aten przez Morosiniego było także nonsensem z punktu widzenia strategicznego. pod czujnym okiem nieufnych żołnierzy. przedstawiający spór Ateny z Posejdonem. coś. poparte woreczkami kawy i tłustym ptactwem domowym. VeneziaTu i ówdzie spotkać można w muzeach europejskich żołnierskie „pamiątki” owej wyprawy. Na mapach żeglarskich Ateny nazywają się Setina. docierali wreszcie do miasta swych marzeń.. wszystko runęło w dół z ogromnej wysokości i jest to cud. I tak w Bologna 1689. a Akropol widziany z morza był tylko punktem orientacyjnym. zabierając ze sobą część tubylczej ludności chrześcijańskiej. Uwijają się tedy w pośpiechu. . Tu zaczynały się skomplikowane pertraktacje z dowódcą twierdzy. Osoby stanowiące wówczas taką na przykład „kolonię” francuską można było policzyć na palcach obu rąk: kilku misjonarzy..

and Voyage d’Italie.. co dla nas ma wyjątkową wartość. przyrząd ułatwiający wierne odtwarzanie widoków E. Dodwell próbuje wyjaśnić i zademonstrować działanie swego aparatu. sąd Babina jest wyjątkowy i niemal prowokujący w stosunku do gustów epoki. Łatwo dzisiaj wytykać temu wykształconemu podróżnikowi błędy i nieścisłości. Oficer turecki jest wyraźnie przerażony. że była to „pierwsza nowożytna podróż do Aten godna tego imienia”. gentlemani Stuart i Revett. Znawcy twierdzą. bez przeszkód dokonywali pomiarów starożytnych monumentów ateńskich. 1806. A classical and topographical Tour through Greece. Grecja była krajem nietkniętym przez architektów. także dlatego. during the years 1801. że Pauzaniasz (jak wiemy. de Dalmatie. że jeśli będzie mi przeszkadzał i molestował.). Zabawnie opisuje swoje przygody rysownik angielski Edward Dodwell. Szczególnie dokładnie opisuje Babin Partenon. który finansował wiele podróży archeologicznych na Wschód.. i co gorsza. a więc pozwalała zachować w rysunku ścisłe proporcje odtwarzanych zabytków. miłośnik rzeczy osobliwych) milczy w swoim dziele o najpiękniejszej świątyni Akropolu. Wszystko zależało od humoru dowódcy twierdzy i jego żołnierzy. wsadzę go do mego czarnego pudła”. warto wymienić jezuitę Babina oraz liońskiego lekarza i amatora starożytności Jakuba Spona. o czym wspomina Anna Akerhjelm. 80 . Pracował on na Akropolu. jak pomieszanie dwu frontonów Partenonu. przewyższa estetycznie Świętą Zofię w Konstantynopolu. de Grèce et du Levant… Lyon 1678-80. jakie to czary robię niezwykłą moją maszyną”79.] zmieniłem ton i zagroziłem mu. zanim spadły nań bomby Morosiniego. Dwaj członkowie londyńskiego Klubu Dyletantów. Dodwell. 78 79 camera obscura – komora ciemna (łac.jedynym Baedekerem od kilkunastu stuleci. i to z okresu. London 1819. „Widząc to [. Jak na czasy pełnego baroku. Spośród podróżników. Dla francuskiego jezuity jest ona wcieleniem doskonałości. którzy przekazali nam cenne relacje o Akropolu. która dawała obraz pomniejszony budowli. „Pewnego dnia. 1805. zapytał mnie dowódca garnizonu z wyraźnym niepokojem. ale na głowę Anglika Vernhuma i Francuza Roberta de Dreux posypały się kamienie i groźba strzałów. Od tego czasu Dodwell pracował bez przeszkód. a rzeźby fryzu i frontonu nie dają się porównać z żadnym dziełem sztuki współczesnej autorowi. kiedy mierzyli teatr Herodesa Attykusa. przypisanie ich rzeźbiarzom epoki Hadriana. posługując się camera obscura78 – prototypem aparatu fotograficznego. Trzytomowe sprawozdanie z greckiej peregrynacji Jakuba Spona80 ukazało się w Lyonie w roku 1678. kiedy rysowałem Partenon za pomocą mojej camera obscura. Książka Spona rychło stała się bardzo popularna w Europie i nie zabrakło jej w kufrze Koenigsmarka.

. bez żadnych ułatwień w postaci rusztowań.. i wracałem tam incognito81 cztery razy. aby zapobiec idolatrii. ambasadora przy Wysokiej Porcie. gdzie cieszyłyby się opieką. podobnie jak Nointel.. wtedy znalazłyby się one poza zasięgiem zniewag i obelg Turków. Konserwator z epoki napoleońskiej nadał jej dość dziwny tytuł: „Świątynia Minerwy w Atenach. strącona przez burzę. aby nie tracił żadnej okazji zrabowania tego wszystkiego. znajdująca się dziś w Luwrze.. czego nie udało się dokonać Francuzom. główny korpus rzeźbiarski zachował się w całości. Plon tych zabiegów był jednak bardzo nikły. co da się zrabować. tym lepiej zresztą. aby zdobyć dla Francji kolekcje rzeźb greckich. aby umieszczono je w gabinetach lub galeriach Jego Królewskiej Mości. osiągnął człowiek. W Atenach działał jego agent Louis Fauvel – konsul. że czynią rzecz godną pochwały. prawdopodobnie jedna metopa z frontonu. Rysunki znajdujące się w tece wykonane w czasie podróży Nointela wykazują. „Oryginały zasługują jak najbardziej. „Wszedłem po raz pierwszy uroczyście przy huku armat do skarbca (Akropolu). Wykonane zostały niewątpliwie w pośpiechu. a w innym znów pisze zupełnie otwarcie. . Do Aten przybywa latem 1674 roku. jaką Majestat otacza sztukę i wiedzę [. Wiek później ambasadorem francuskim w Konstantynopolu został hrabia Choiseul-Gouffier. którzy. bo artysta z fantazją nie byłby tak dokładny. To.) 1842 r. narysowana na rozkaz pana Nointel. zanim owa świątynia nie została zburzona przez Wenecjan”. Rysunki Partenonu – autorem ich jest Jacques Carrey – nie są arcydziełem. sądzą. lecz ich wartość jako dokumentu jest nieoceniona.].82 Wykształcony humanista. Markiz Nointel był niewątpliwie jednym z najbardziej zdolnych i obrotnych dyplomatów Ludwika XIV.W Bibliotece Narodowej w Paryżu zachowała się teczka rysunków. Po załatwieniu w stolicy tureckiej skomplikowanych układów. wybiera się w otoczeniu licznej świty w podróż po Grecji. którego nazwisko do dziś 81 82 incognito – nie dając się poznać (łac. zbudowana przez Hadriana. W jednym z listów ambasador poleca Fauvelowi zdobycie jednej z kariatyd Erechtejonu. z pozycji niewygodnej. którą opisał w głośnej książce Voyage pittoresque dans l’Empire ottoman. które mój malarz bardzo dobrze odtworzył”. en Grece. Jako dwudziestoczteroletni młodzieniec odbył on podróż do Grecji. później Akademii Francuskiej. wyraźnie przebijają w raportach ambasadora. ażeby lepiej móc podziwiać i poznać piękne rzeźby. członek Akademii Inskrypcji. a także mniej bezinteresowne pobudki. gdzie zamknięte są owe cuda. Nointel był na pewno szczerym wielbicielem dzieł starożytnych i obawa o ich los. marzył. malarz i rysownik. ale jeśli tak wolno powiedzieć. wydzierając rzeźbom nosy lub inne fragmenty”. że wiele posągów partenońskiego frontonu było istotnie uszkodzonych.

że gdyby marmury przywiezione przez lorda Elgina pochodziły z czasów hellenistycznych. Jest to w istocie ogromny zbiór. rząd angielski byłby mniej skąpy. Udało mu się uzyskać pozwolenie władz tureckich na zrobienie odlewów gipsowych. o których mówi pozwolenie tureckie. rozważające aspekty moralne. oraz dziesiątki robotników. opartego o złamaną kolumnę. tatusiu. przedstawiając w satyrycznych rysunkach Johna Bulla w otoczeniu wynędzniałej rodziny. lord Elgin zabrał się do dzieła przeniesienia rzeźb Akropolu „w miejsce bardziej bezpieczne” z niesłychaną energią. Scotus fecit”83. na który składa się dwanaście wielkich fragmentów frontonu84. pod kierunkiem malarza Lugieriego. Nie brakło głosów entuzjazmu.). wieńczący fasadę budowli zazwyczaj krytej fryz – środkowy człon belkowania wypełniony scenami figuralnymi lub ornamentami dwuspadowym dachem 85 . czego nie dokonali Goci. tych kamieni.budzi gniew filohellenów – Thomas Bruce Elgin. Można przypuszczać. przystępują do pracy. Wokół Partenonu wyrastają rusztowania. który z melancholią patrzy na rozproszone stadko owiec wśród 83 84 To. Suma ogromna jak na owe czasy i część prasy angielskiej dawała upust irytacji. daj nam chleba”. można dzisiaj podziwiać w londyńskim British Museum. ale komisja złożona z najwybitniejszych artystów angielskich owych czasów. fronton – przyczółek. Na przełomie XVIII i XIX wieku pojawia się w Grecji nowy typ turysty – romantyczny pielgrzym. Przygody Elgina mogłyby stanowić kanwę pasjonującej powieści: aresztowanie lorda we Francji. a wreszcie ciągnące się przez wiele lat polemiki i dyskusje w parlamencie i prasie. że brano pod uwagę także wartość estetyczną rzeźb Fidiasza i jego szkoły. Wiele rysunków przedstawia wyniosłego młodzieńca. zwany niezbyt uprzejmie „kałmukiem lorda Elgina”. Dwu architektów włoskich. a także zabranie kamieni z napisami oraz pewnych drobnych fragmentów rzeźb. piętnaście metop i pięćdziesiąt sześć płaskorzeźb fryzu85 przedstawiającego procesję panatenajską. która wołała: „Nie kupuj. Najintensywniejszy jej okres przypada na lata 1801-1803. dwu specjalistów od odlewów (też Włosi) i malarz rosyjski Fiodor Iwanowicz. Owych „kilka rzeźb”. Powiedzieliśmy wyżej. ucieczka Lugieriego po wybuchu wojny tureckiej. Ostatecznie dopiero w roku 1816 rząd angielski zakupił kolekcję (Elgin żądał za nią sto trzydzieści sześć tysięcy) za sumę stu trzydziestu pięciu tysięcy funtów szterlingów. estetyczne i finansowe całej tej afery. Byron powiedział o nim z gryzącą ironią: „Quod Gothi non fecerunt. szczyt o kształcie trójkątnym. zatonięcie jachtu wiozącego bezcenny ładunek i wydobywanie rzeźb przez poławiaczy gąbek. odzianego w czarną pelerynę. mobilizując wszystkie dostępne sobie środki polityczne i finansowe. oceniła dzieła Fidiasza i jego szkoły jako stojące nieco poniżej Apolla Belwederskiego czy grupy Laokoona. Mianowany w roku 1789 przedstawicielem angielskim przy Wysokiej Porcie. Szkot osiągnął (łac.

błyszczał na zachodnim nieboskłonie jak skała purpury i ognia”. aby Fidiasz pozostawił oba frontony nagie. Nie pozując ani na archeologa. Jest wczesny ranek. jaki nosił w sobie. Relacje Chateaubrianda. . siada ze skrzyżowanymi nogami na brudnym dywanie. rzeźby Fidiasza trafione poziomo złotym promieniem ożywiły się. Chateaubriand nie był bynajmniej tylko łowcą nastrojów. pozostawił nam w swej Itinéraire de Paris à Jérusalem stronice. lasach i górach Attyki”. jaki to naród pozostawił te szczątki. Ten okrzyk wyrwał się z piersi François-René de Chateaubrianda. aby zdobyć „jasne pojęcie o budowlach. „O Solonie! O Temistoklesie! Dowódca czarnych eunuchów jest panem Aten i wszystkich innych miast Grecji”. które w sposób niezrównany ewokują Ateny na kilkanaście lat przed końcem tureckiej niewoli. stawiając ciężkie kolumny bez bazy na trzech potężnych stopniach stylobatu. rzekach. jego precyzja. Ale wiedziony słuszną intuicją mówi jednocześnie. że jest rzeczą niemożliwą. czasem tylko ten bezduszny tyran wlecze się do drzwi swej kryjówki. perspektywach. że płaskorzeźby – zdawało się – poruszają się na marmurze. nie racząc wyjść ze swojej rudery. Uderza go przede wszystkim siła i harmonia Partenonu. „[. rodzi pod piórem Chateaubrianda takie oto sceny: „Dizdar. Raduje go. gdy zasugerowany relacją Spona przypisuje rzeźby partenońskiego frontonu artystom z epoki Hadriana.. wypełnić go barwą i zapachem. nie zastanawiając się nawet. że udało mu się skorygować obraz. uosabia potwora strzegącego lud Solona. że harmonia całości jest wynikiem wyczucia właściwych stosunków architektury i otoczenia. Nie udało mu się uniknąć błędów (jakże łatwo jest to dziś wytknąć). w dali morze i Pireus były całkiem białe od światła. którą zbudował wśród ruin budowli Peryklesa. co dało świątyni zarazem spokój i lot. ani na historyka sztuki. Podziwia Iktinosa. Autor Ducha wiary chrześcijańskiej w czasie swej podróży z Paryża do Jerozolimy (rok 1806) zatrzymał się dzień w Sparcie i cztery dni w Atenach. Słusznie mówi. ruchliwość cieni sprawiała.marmurowych ruin. Akropol i szczątki Partenonu zabarwiły się najpiękniejszym kolorem kwiatu brzoskwini.. morzu. inaczej mówiąc dowódca. Współczucie dla zakutej w niewolę ojczyzny Europy. W towarzystwie konsula Fauvela – niezrównanego znawcy ateńskich starożytności – przyjechał tutaj. niebie. który potrafił zespolić dorycką powagę z koryncką lekkością budowli. Mieszka w cytadeli pełnej arcydzieł Fidiasza i Iktinosa. a dym jego fajki idzie w górę wśród kolumn świątyni Minerwy. ani na socjologa. zainteresowanie szczegółami technicznymi i literacka świetność opisów stawiają go w pierwszym rzędzie podróżników po Grecji „epoki przedarcheologicznej”. zamek koryncki odbijał blask nowego dnia. słońcu.] Ateny. powtarzane przez tylu romantyków. i światłem. ziemi. a także doskonałości poszczególnych części. on zaś wodzi bezmyślnie spojrzeniem po wybrzeżach Salaminy i Epidauru”.

że w umysłach tych.Wiosną 1821 roku wybucha w Grecji powstanie przeciw Turkom. Ale są to raczej zmagania o symbol. melodramatyczne wywołujące u współczesnego widza raczej łagodny uśmiech. Jest to grecki odpowiednik images d’Épinal (fr. o sztandar. Entuzjazm. Po bez mała roku oblężenia Turcy wyczerpawszy ostatnie zapasy amunicji i wody kapitulują. Były małą mieściną. Malarstwo naiwne. – obrazki z Épinal. dając upust uczuciu. Ateny nie były już nawet ważnym punktem strategicznym. Oblężeni improwizują wypad poza mury twierdzy. Ścięte głowy toczą się po wzgórzu aż pod próg pierwszych domów86. banalne malowanki). prowadzony przez olbrzymiego Murzyna. Ateńczycy powracają i blokada twierdzy rozpoczyna się na nowo. niespodziewanie z przeraźliwym krzykiem atakuje okopy powstańców. Na pomoc odciętym w twierdzy przybywa pasza Brioni na czele czterech tysięcy Albańczyków. liczącą zaledwie kilka tysięcy mieszkańców. z całą grandilokwencją. Gdy Brioni wycofuje się. poczuciem dramatu i grozy. chaos. którzy chwycili za broń. W czasie walk miasto i cytadela Akropolu przechodzą wielokrotnie z rąk do rąk. . Gwardia janczarska zamyka bramy miejskie. Zrazu Turcy ograniczają się w Atenach do wzięcia zakładników (Wielkanoc 1821) i osadzenia ich w wieży frankońskiej. W ciągu kilkunastu wieków – jak słusznie ktoś powiedział – Kościół wschodni konserwował poczucie odrębności narodowej jak sól konserwuje rybę. jakby wyjętego żywcem z baśni wschodnich. idea wiecznej Hellady – Grecji filozofów i artystów. którym jednak udaje się opanować miasto. Nie w imię Peryklesa walczyli powstańcy greccy. ale w imię Nazareńczyka i czterech Ewanglistów. Błogosławieństwem dla Akropolu jako zabytku było dość słabe wyposażenie techniczne stron walczących. 86 Malowane dzieje walk powstańczych zawiera współczesny wypadkom album Makryannisa. że w żadnej epoce lud grecki nie miał większej obojętności dla ocalałych resztek zabytków antycznych niż na ćwierć wieku przed wyzwoleniem. zwłaszcza chroniczny niedostatek artylerii po stronie powstańców. Kaźń ma miejsce na murze Temistoklesa. ludność opuszcza miasto i chroni się na Salaminę. Losy tej wojny rozstrzygnęły się na innych polach. Jeden z filohellenów stwierdza z melancholią. Jest to zaledwie początek morderczego kontredansa wokół świętego wzgórza. Z niezrównanym teatralnym rozmachem podjęli temat powstania europejscy malarze romantyczni. Nie należy sobie wyobrażać. była natchnieniem i motorem działania. zwłaszcza Francuzi. a także gorącym ugrom i kobaltom. aby uniemożliwić penetrację powstańców. narracyjne. Oddział ów zostaje jednak zdziesiątkowany i w odwet Turcy przeprowadzają natychmiastową egzekucję zakładników. przechowywany w stołecznym muzeum z czcią należną narodowym pamiątkom. Oddział Turków. wzajemne mordowanie się ludności chrześcijańskiej i mahometańskiej. Tak jak w czasach klasycznych.

Dowódcą twierdzy zostaje mianowany Odysseusz Androutsos. staje na czele bandy tureckiej łupiącej Attykę. wokół którego okręcony był sznur. a jego budowniczemu sądzony był los tragiczny. postać oceniana przez historyków sprzecznie: dla jednych bohater narodowy. Muszkieterowie dziurawią mury Pinakoteki i Propyleje. Archeologowie nie mogą wybaczyć mu zburzenia lwa w Cheronei. . Trafiona pociskiem. Ale przezorni Grecy kopią dwanaście głębokich fos podziemnych. Na ateńskim teatrze wojennym pojawia się teraz pułkownik Charles Fabvier. wycofuje pierwszą linię oblegających. Nowy dowódca zabrał się z energią do przygotowania obrony. Oprócz romantycznego entuzjazmu wniósł Fabvier rzecz bezcenną – dobrą znajomość rzemiosła wojennego i racjonalistyczne podejście do zadań bojowych. W anachroniczne i amatorskie dowództwo wprowadza ideę porządku i dyscypliny. które niwelują całą siłę wybuchu. że powtórzy się historia Morosiniego. dla innych warchoł i zdrajca. nie mogąc zdobyć twierdzy szturmem. wali się kopuła dawnego haremu w Erechtejonie. osadzony zostaje w lochu wieży frankońskiej. którego zadaniem jest pomoc 87 W ateńskim muzeum historii i etnografii znajdują się drewniane popiersia sławnych mężów starożytności. każe kopać saperom długi tunel pod wzgórzem. wraz z dużą częścią fragmentów antycznych rzeźb. a następnie zabity. kazał portretować się w turbanie na głowie. wyrzucono przez okno. pod którym Odysseusz spodziewał się znaleźć legendarny skarb. Reszyd pasza. Ciało jego. Przypominają do złudzenia dzikich kreteńskich pasterzy i rozbójników morskich. Pasza jest pewny sukcesu. W owym tunelu umieszczają Turcy trzy i pół tony prochu. że tym razem Akropolowi zostanie zadany cios śmiertelny. aby upozorować próbę ucieczki”87. ilość wystarczającą do wysadzenia w powietrze co najmniej połowy cytadeli. ofiara braku zrozumienia ze strony dowództwa powstania. W lecie czarnego dla powstania roku 1826 – roku rzezi pod Missolungi – Akropol znów oblegają Turcy pod dowództwem Reszyda paszy. Zimą roku 1827 staje na czele niewielkiego korpusu. baranim kożuchu i z wielkim zakrzywionym pałaszem przy boku. Wydaje się. Organizuje regularne oddziały powstańcze. który ma spełnić rolę wielkiej miny. które stanowiły ozdobę dziobów powstańczych okrętów. W pobliżu Pinakoteki odkrył antyczną fontannę. Dowódca wzorem dawnych wielkich budowniczych nie omieszkał umieścić napisu głoszącego: „Ten bastion zbudowany został od swych podstaw przez generała Odysseusza syna Androutsosa w miesiącu wrześniu roku 1822”. rodem z Lotaryngii. Pojmany. Góra urodziła przysłowiową mysz. Skłócony z przywódcami powstania. którą otoczono bastionem. Baterie ustawione na Wzgórzu Muz ostrzeliwują fasadę zachodnią Partenonu. Temistokles czy Solon z ogromnymi nosami i groźnymi zbójeckimi wąsami mało mają wspólnego z greckim klasycznym portretem. Po bastionie nie zostało śladu. Ten zawodowy oficer francuski.

Ale tę budowlę obaliły działa Wenecjan w roku 1687. kiedy Grecy opuszczają twierdzę. W tej właśnie sali architekt Stuart usiłował zrekonstruować świątynię zwycięstwa z powodu niemożności znalezienia jej gdziekolwiek indziej”. zmylony czarnymi żaglami. polega bowiem nie tyle na zasileniu garnizonu obrońcami. Mieliśmy czterech zabitych i dwunastu rannych”. Jest to osobliwa wyprawa. W pierwszych latach monarchii rozważano problem lokalizacji nowej siedziby królewskiej. wciąż szukając Propylejów. To właśnie tutaj. Ateny liczą wówczas trzysta domów i dwa tysiące mieszkańców. los ich ojczyzny jest przesądzony. Doszedłszy do stóp Propylejów szuka Pan na próżno Propylejów. Przed sobą ma Pan magazyn prochu. które miały przywieźć syna jego Tezeusza. Godzina przed północą. potem jedną i drugą baterię. musi Pan przejść cały pierścień fortyfikacji. otoczony grubymi murami. były one głębokie i dobrze strzeżone. które ujrzał na horyzoncie. lecz z bronią nie nabitą. Teraz odnajdzie Pan tylko wśród stłoczonych domów tureckich jedną salę wypełnioną odłamkami na trzy czwarte jej wysokości. drogi Przyjacielu. ile na transporcie materiałów wojennych. W momencie. przez wąskie przejście na prawo. zwycięzcę Minotaura – rzucił się ze skały.oblężonym w twierdzy ateńskiej. przywraca niepodległość Grecji. widział i podziwiał Akropol. mówi Pan do siebie. skąd widać morze i gdzie Egeusz ongiś – z okiem utkwionym w okręty. Przebiegliśmy linię okopów i przestrzeń. Oddział prowadzony przez Fabviera jest niemal bezbronny. pełnia księżyca. Znalazłszy się wreszcie na Akropolu. Turcy opuszczają jednakże Akropol dopiero w kwietniu 1833 roku. trzymając w ręku książkę Pauzaniasza. objuczony natomiast do granic wytrzymałości ludzkiej workami prochu i nabojami. ruszyliśmy krokiem jak do natarcia. zabrały marmury i samo miejsce uczyniły niemożliwym do rozpoznania. W jesiennym numerze „Revue des Deux Mondes” z roku 1838 przeczytać można list. szuka Pan daremnie świątyni bogini zwycięstwa Bezskrzydłej. Z punktu widzenia wojskowego był to epizod małej wagi. pod dość silnym ogniem kartaczy i strzelb. trzeba ominąć bastion. zawarty w roku 1829. w tym miejscu. który dobrze maluje stan zabytków: „Pan także. Pokój w Adrianopolu. a ręce Turków rozproszyły materiały. Śmiała ekspedycja Fabviera przedłużyła obronę Akropolu aż do czerwca roku 1827. która stanowiła lewe skrzydło tego wspaniałego wejścia. ale wytrwałość obrońców miała ogromne znaczenie moralne i polityczne. powinna być świątynia Nike Bezskrzydłej. chce Pan przynajmniej odkryć Pinakotekę. Idąc dalej tą drogą. wśród których z trudem można zauważyć uwięzione kolumny. . Ale to było przecież tutaj. Sucha relacja dowódcy warta jest przytoczenia: „Z filohellenami na czele dotarliśmy na odległość połowy zasięgu strzału do tureckich okopów. z tego miejsca. Pozycje opuszczone przez żołnierzy zajmują archeologowie i architekci. ale aby się tam obecnie dostać. która dzieliła nas od fortecy. Gdy nas dostrzeżono. Jednym z pierwszych aktów króla Ottona jest demilitaryzacja świętego wzgórza. to właśnie tutaj.

Słowo rekonstrukcja jest terminem mylącym. Partenon ginął w powodzi portyków. zaprojektował nowy Akropol. Podmurowanie portyku należało również zmienić. leżący obok strony wschodniej świątyni. Ale głowy kariatyd. jest dziełem mozolnej. Grecki architekt Balanos. Tę fałszywą architekturę miano w dodatku upiększyć wiszącymi ogrodami. ponadto trzeba było zmienić kariatydę z terakoty na kariatydę z cementu. kolumn i ciężkich rotund. Karl Friedrich Schinkel. która została poddana zabiegom konserwatorskim przez rzeźbiarza bawarskiego Imhoffa. na którym wznosiła się świątynia. trwającej przeszło sto lat rekonstrukcji. co oznacza ponowne wzniesienie kolumny. Z tych rozlicznych powodów postanowiono rozebrać zupełnie całą fasadę i złożyć ją na nowo”. Na określenie tych prac używa się neologizmu – anastylos88. Jedna z tych żelaznych podpór przechodziła przez terakotową kopię kariatydy (oryginał wywieziony został przez Elgina do Londynu) i podtrzymywała część sklepienia.Niemiecki architekt neoklasyczny. tak opisuje trudności z jednym tylko fragmentem architektury Erechtejonu: „Litografia Grzegorza Soutzo pokazuje nam fasadę z kariatydami niemal kompletnie zburzoną w roku 1827. zasada anastylos nastręcza jednak w praktyce szereg problemów niełatwych do rozwiązania. W czasie tych prac popełniono jednak dwa kardynalne błędy: nie umocniono bastionu. został odnaleziony i odnowiony przez rzeźbiarza greckiego Androuliego podczas prac Paccarda w roku 1844. zburzonej przez Turków. podtrzymywane było przez drewniane kolumienki. tarasami róż. W sto lat później musiano budowlę kamień po kamieniu zdemontować i wznieść ją ponownie. Pod koniec lat trzydziestych ubiegłego wieku wykonany został pierwszy anastylos świątyni Ateny Nike. które w roku 1872 zastąpiono żelaznymi. zdawałoby się. Niewielu turystów. Fragment popiersia tej kariatydy. że to. zgodnie ze ścisłymi zasadami archeologicznymi. zwiedzających obecnie Akropol. ponieważ źle osadzone żelazne podpory poruszyły się. Prosta. . Odbudowa świątyń greckich pozwoliła w praktyce zapoznać się z sekretami antycznej 88 anastylos (ana – na nowo. nie zbadano także antycznych fundamentów. znajdowały się w bardzo niedobrym stanie. Makieta tego nie zrealizowanego na szczęście marzenia wprawia nas dziś jeszcze w zakłopotanie i grozę. Efor Pittakis znalazł w mieście głowę kariatydy. a w szerszym tego słowa znaczeniu określa wszelkie prace związane z ułożeniem według pierwotnego porządku i umocnieniem autentycznych fragmentów architektury. stylos – kolumna) – anastyloza (gr. zdaje sobie sprawę. uzupełnione nowymi blokami marmuru. który kierował pracami na Akropolu w naszym stuleciu. Sklepienie.). kępami drzew cyprysowych i palmami. Nad kamienną dekoracją (jak ze złej opery) wznosić się miał pomnik Ateny mało mającej wspólnego z duchem Fidiasza. co widzą. nawet tej odnowionej w roku 1844. ponowne ustawienie kolumn.

że dotrę do celu. kurczyła się. wahających się czy przybić magiczną pieczęć. okazało się w rzeczywistości skomplikowaną grą linii zakrzywionych. a szansa znikoma. Do Aten dotarłem późnym popołudniem. Byliśmy współcześni. jakbym usiłował przez to wzmocnić siłę doznania. oglądanie wystaw. pożądanie. ponieważ nowy marmur nie posiadałby słynnej partenońskiej złotej patyny. Nie wodził zmysłów na pokuszenie. że przedmiot naszych marzeń będzie zawsze poza zasięgiem wzroku i dotyku. Zdałem sobie sprawę. Anastylos Partenonu. A przecież można poprzestać na relacji innych. złośliwości bagaży. można ostatecznie zgodzić się. Droga była długa i zawiła. że bębny. Nowe naoliwione bloki architrawu. To. co przez długie wieki uchodziło za dzieło chłodnej geometrii. Wychwycił on subtelne korektury optyczne. Wokół wzgórza prawie pusto. Pierwsze dokładne pomiary Partenonu przeprowadził w roku 1845 uczony angielski Francis Cranmer Penrose. co stanowi jedną tysięczną szerokości głównej świątyni Akropolu. Była już noc. aby położyć ręce. że będzie czymś więcej niż jest. zegarmistrzowskiej precyzji. picie kawy. ta pasja pchająca do zbliżenia fizycznego. wsunięto dokładnie w miejsce brakujących fragmentów. jak na przykład lekkie odchylenie od linii horyzontalnej stylobatu. Prace wymagały wielkiej. a potem oderwać się. odejść i unieść ze sobą – co? Obraz? Dreszcz? Nigdy nie przestawałem wierzyć. dzieląca daty naszych urodzin. Brakujące części kolumn zastąpiono odlewami cementowymi. chciałoby się rzec. nie obiecywał. ułatwiło odkrycie. trzymających. płatających w palcach nitkę mojej przygody. Tracenie drogocennego czasu na pisanie kartek. Skąd więc ta przemożna wola konfrontacji. Szukanie hotelu. Akropol był cudem rzeczywistym. a ogromna przestrzeń czasu. że Akropol istnieje realnie i spotkanie twarzą w twarz nie było wcale konieczne dla umocnienia tej wiary. która mogłaby przemienić Partenon w smętną cytadelę akademickiego klasycyzmu. z których składa się kolumna. że podświadomie przeciągam moment spotkania z Akropolem. korytarze i całą masę rozmienionych na drobne cerberów za biurkami. Z godnym podziwu taktem powstrzymano się przed rekonstrukcją kompletną. którym kierował Balanos. był równy samemu sobie. Spełniał się cały. Wysoko w górze – on! Wewnętrzny okrzyk w tonacji jasnej i prawie tryumfalnej. Jeśli dobrze przypominam sobie tę chwilę. Powtarzałem sobie tedy niezdarną formułę: on jest i ja jestem. mury urzędów. konieczne do wzmocnienia konstrukcji. . zamknięte drzwi. wynoszące 228 milimetrów. pierwsze niepewne błądzenie po mieście. zjednoczyć się cieleśnie. znaczono w starożytności tą samą literą oraz symbolem określającym kolejność nakładania kamieni. nikła.architektury. Trzeba było pokonać przeszkody. na świadectwach rzeczoznawców.

Najtrudniej było mi znaleźć porozumienie z Erechtejonem. Pierwszy był analityczny. Na lewo. Same kariatydy. aby odczuć jej kamienną materialność.zacząłem liczyć. Przez gardło nie mogły mi przejść słowa racjonalistycznej wiary: „O noblesse. zapalony na niebie. Świątynia Nike była zbyt filigranowa. Wkrótce uświadomiłem sobie. Białe domy jarzyły się wapnem w ciemności. toi dont le temple est une leçon éternelle de conscience et de sincérité”90. La Prière sur 1’Acropole. dochodził gwar banalny i codzienny. Z planu estetycznego Akropol przesunął się w mojej świadomości na plan historii. Nad ciemną sadzawką starych ateńskich kultów ta jońska świątynia zdaje się mówić o niemożności połączenia dawnej wiary z nowym wyrazem architektonicznym. z ubogiej dzielnicy Plaka. zatrzymane były jakby w połowie drogi między kształtem ludzkim a kolumną. Tak jakbym chciał ten nieoczekiwany spadek przyjąć chłodno i racjonalnie. siedemnaście. 89 Son et Lumière – dźwięk i światło (fr. z głową w przewodniku. 90 której świątynia jest wieczystą lekcją sumienia i szczerości (fr. Rzucany z reflektorów czerwony blask imitował pożary. W powietrzu unosiła się woń baraniny. której kult oznacza rozum i mądrość. ile rysowało się w zeszytach szkolnych. sprawiała na mnie wrażenie udanej kopii. wśród drzew.). Portyk kariatyd szpeciły metalowe rury podpór. Sprawdzanie planu. Światło wydobywało z nocy fragmenty świętego wzgórza. nie zespołem architektury. Drugi Akropol – nocny. okaleczone i odarte z wdzięku. ani modlitwy humanisty ubiegłego wieku. muzyką. co zginęło – trochę jak studium anatomii wykopaliskowego zwierza. Akropol był dla mnie wtedy rzeźbą. tuż koło pomnika Filopapposa. wieczorne przedstawienie plenerowe z oświetleniem i O szlachetność. wyobrażanie sobie tego. o beauté simple et vraie! Déesse dont le culte signifie raison et sagesse. o ty. Wybrałem „dla siebie” Propyleje i Partenon dla ich rozmachu. badanie struktury całości. odbywało się co wieczór widowisko Son et Lumière89.). o piękność prosta i prawdziwa! Bogini. oddający się spojrzeniu jako całość. Akropol w wieńcu cebulowych zapachów. siedemnaście i znów osiem. E. Pierwsze próby oswojenia się i wyrobienia sobie osobistego stosunku do zabytku. . masy i porządku. Z dołu. Siadywałem na Wzgórzu Muz. że istnieją we mnie dwa Akropole: dzienny i nocny. oliwy i czosnku. dobrego wypracowania na tematy klasyczne. Renan. odbierające budowli sens i zamierzoną lekkość. Nie mogłem powtórzyć ani wzruszenia. ścięte nisko pnie kolumn wywoływały skurcz serca. dotykanie kamieni. po prostu liczyć kolumny – osiem. Kamienie walczyły z nacierającą pustką. Zrujnowana kolumnada południowa Partenonu. ale właśnie rzeźbą. dokładnie tyle. Chóry Sofoklesa płakały na przemian po francusku i po angielsku.

jaki miałem przed oczami. był dla mnie zarówno dziełem woli. zanim on i ja podzielimy los wszystkich tworów ludzkich na ciemnym przylądku czasu. doznawałem uczucia. jak i chaosu. to wypływało ono chyba z uświadomienia sobie tego niezwykłego faktu. odarty z ciała. Peryklesa i Morosiniego. I dotykając wzrokiem jego ran i okaleczeń. że „udało mi się jeszcze zdążyć”. ładu. sprowadzony do szkieletu. w którym podziw mieszał się z litością. . przed niewiadomą przyszłością. artystów i historii. Jeśli czerpałem osobliwe uczucie szczęścia zagrożonych. Iktinosa i grabieżców.Akropol.

Sprawa Samos Dla Mirosława Holuba .

pochodzący z czasów Polikratesa. inżynierów i artystów. że w pogodny dzień wytrawny pływak przepłynie ją bez większego trudu. Ale znaczenie tej wyspy przerasta jej naturalne wymiary. Samos ma niecałe 500 km2. była największym sanktuarium ówczesnej Grecji. Wielkie budowle sakralne. Za czasów Herodota stolica wyspy. . Epiru i licznych swych kolonii nadmorskich. Samos – ojczyzna świetnych budowniczych. uchodziła za jedno z najpiękniejszych miast świata. stała się Samos centrum kultury jońskiej na długo przed okresem świetności Aten. syna kupca. Otwarta na wschód. tworząc zatokę.Kawał ziemi oderwany od azjatyckiego kontynentu – wyspa Samos na falach Morza Egejskiego. przez architektów Rojkosa i Teodorosa. powstają w wieku VIII przed Chr. Na „renesansowym” dworze Polikratesa. i tutaj właśnie doprowadzono do perfekcji sztukę wytapiania żelaza i brązu. o imponujących wymiarach: 102 m długości i 52 m szerokości. Skolonizowana przez Greków około 1000 lat przed Chr. Teren jest górzysty. zwanego tutaj pięknie Morzem Ikara. W okresie kiedy Ateny posiadały jeszcze niewielką liczbę okrętów. Do dziś podziwiać można wodociąg przebity w skale. Świątynia ta odnowiona w wieku VII. docierając do Sycylii. jest więc kruszyną w skali wielkich imperiów. Niezrównana była sława samijskich architektów. wroga arystokratów. potężna flota samijska panowała niepodzielnie na Morzu Egejskim. tyrana Samos. Strabon akcentując owa górzystość objaśnia. Kiedy Dariusz postanowił przerzucić most przez Dunaj. Tu leży główny port i stolica nosząca tę samą nazwę. W części północno-wschodniej morze głęboko wrzyna się w ląd. Największe wzniesienia znajdują się w części zachodniej Samos. że samos znaczy wzgórze. co wyspa. ostro spadających do morza. Działała tutaj słynna szkoła rzeźbiarzy i ceramików. położona amfiteatralnie nad morzem. nadzór nad robotami powierzył architektom samijskim. Władcy Samos utrzymywali przyjazne stosunki z Egiptem i przez wschodnich satrapów traktowani byli na zasadzie równości. broni się przed zachodem pasmem gór Kerketevs sięgających 1400 m. a następnie przebudowana około roku 560 przed Chr. Przestrzeń dzieląca wschodni cypel wyspy od lądu jest tak znikoma. Wyspa ma kształt wydłużony.. a wśród nich ogromny Herajon.

to znaczy prowadzić politykę interwencji. a także historycy Pageos i Durys. jednego z Siedmiu Mędrców – Priene. zwanego później Ateńskim Związkiem Morskim. Tak czy inaczej Ateny opowiedziały się przeciwko Samos. Teodorosa. Formalnie wszyscy członkowie Związku. Otóż dwa świetne miasta jońskie: Samos i Milet – znajdowały się w permanentnym sporze. dał się wciągnąć w niebezpieczną grę – jeśli nie przyjmiemy plotkarskiej informacji Plutarcha. zwanym rewoltą lub buntem Samos. jeśli nie liczyć pocztówki sprzed I wojny światowej. Samijczycy poczuli się skrzywdzeni i nie zgodzili się z tą decyzją. że stało się to za namową Aspazji. Agatarchosa. Listę samijskich znakomitości można by znacznie rozszerzyć. Powód jest prosty. „kto zaczął”. przyznając Miletowi sporne miasto Priene. co byłoby niebezpiecznym precedensem. Należałoby ją zacząć od imienia Hery. Zajmiemy się tutaj pewnym epizodem historycznym. w których trudno dojść istotnych przyczyn i tego. wytrawny przecież polityk. nie tając sympatii dla pokonanych. a było ich ponad 200. dlaczego Perykles. przebywali tak znakomici poeci. Obie powaśnione strony należały do Związku Delijskiego. że rząd samijski nie ugnie się i będzie walczył o swoje prawa. Nam to zdarzenie natomiast wydaje się bardziej istotne i bardziej brzemienne w skutki. Melissos. Odstąpimy od zwyczaju opisywania starych kamieni. Jabłkiem niezgody była ojczyzna Biasa. . a nawet że wystąpi ze Związku Ateńskiego. Obejmuje on krótki odcinek czasu od roku 440 do roku 439 przed Chr. Widać na niej dorycką kolumnę bez kapitelu. Arbitralna polityka Aten stawiała pod znakiem zapytania ich pozycję wolnego państwa. Chodziły słuchy. niż to opisują specjaliści. byli na równych prawach i każdy z nich posiadał jeden głos na Zgromadzeniach Rady Związkowej. aby Ateny ograniczyły się do roli rozjemcy i nie zajmowały stanowiska po żadnej stronie. Ze sprzecznych źródeł i relacji postaramy się zrekonstruować tę historię. nie znam tej wyspy z autopsji. Na Samos urodzili się fdozofowie: Pitagoras. gdyż taki krok mógł pociągnąć za sobą łańcuch buntów innych miast greckich przeciwko Ateńczykom. która pochodziła z Miletu. Historia przekazała też imiona wielu sławnych malarzy samijskich: Kallifona. i przez wielu historyków spychany jest na margines dziejów greckich. samotną jak fabryczny komin. W istocie na skutek faktycznej przewagi sił głos decydujący miały Ateny.mecenasa sztuk. która urodzić się miała tutaj nad brzegami rzeki Imbrasos. jak Anakreon i Ibikos. Przeto Perykles postanowił działać szybko i zdecydowanie. Timotesa. Jest rzeczą trudną do wyjaśnienia. wśród suchego pejzażu na tle spalonego nieba. W sporze Samos z Miletem rozsądek nakazywał. Spory miast greckich przypominały kłótnie rodzinne. położona na wybrzeżu Azji Mniejszej w pobliżu ujścia Meandra. Ten ostatni czynny był także w Atenach i według tradycji wprowadził malarstwo do teatru (był też autorem nie zachowanego traktatu o dekoracjach scenicznych).

Pierwszy akt dramatu samijskiego rozegrał się błyskawicznie. Flocie interwencyjnej przyszło na pomoc 40 okrętów z Aten i 25 z Chios i Lesbos. załogę ateńską zaś wydali w ręce Persów. że Ateńczycy ustanowili na Samos rządy demokratyczne i odpłynęli do Aten. Przyznanie satrapom perskim za neutralność pewnych sum pochodzących ze skarbca związkowego (przywódca ateński wyliczał się przed Zgromadzeniem Ateńskim z tego rodzaju wydatków prostą formułą „zużyto je na cele niezbędne”) mieści się jeszcze w granicach akceptacji. Perykles postanowił działać bezwzględnie. Przeciwnik jednak nie został pokonany militarnie ani nie odebrano mu ducha oporu. którzy rozwiązali istniejący rząd. a także wzięli 50 najznakomitszych obywateli i tyleż dzieci jako zakładników i odesłali na wyspę Lemnos. aby poskromić zbuntowanych. żeby wezwać te państwa do udziału w wojnie. Apologeta Peryklesa mówi. mimo że wojska ateńskie wylądowały na Samos i rozpoczęły długie oblężenie miasta i blokadę od strony morza. który mówi. zwłaszcza że do zbuntowanych przyłączyło się Bizancjum – kolonia położona wprawdzie na północnych krańcach greckiego świata. zostawili na wyspie garnizon. Zaskoczona wyspa wpadła w ręce Ateńczyków. w jakie obfitowała historia Grecji. Niektórzy jednak Samijczycy uciekli przed inwazją do Azji Mniejszej i tam szukali pomocy na dworze Pissuthenesa. Charakterystyczna jest uwaga Tucydydesa. Brzmi to gładko jak sprawozdanie z wycieczki szkolnej. dopóki nie zawiąże się koalicja antyateńska. Równolegle z działaniami wojennymi Perykles prowadził z właściwą sobie zręcznością akcję dyplomatyczną. sprowadzili zakładników z Lemnos. dający gwarancję wierności. ówczesnego dowódcy wojskowego Sardes.W lecie 440 roku przed Chr. Zebrawszy posiłki w liczbie około 700 ludzi wylądowali nocą na wyspie. Wezwanie musiało być zatem dość kategoryczne. korpus ekspedycyjny w sile czterdziestu trier wypływa z Pireusu. Sprawa wydawała się definitywnie załatwiona. Operacja zakrojona była na szeroką skalę nie tylko dlatego. sprawa stała się poważna. Perykles wyruszył przeciwko wyspie na czele 60 okrętów i stoczył zwycięską bitwę z flotą nieprzyjaciela koło wyspy Tragia. ale ważny punkt handlowy i strategiczny. stworzyli nowy. że brało w niej udział więcej jednostek floty niż w pierwszej wyprawie. Z drobnego epizodu. . Druga wojna samijska toczyła się ze zmiennym szczęściem. mającą na celu izolowanie Samos na arenie – jeśli tak wolno powiedzieć – międzynarodowej. obalili narzucony rząd. Natomiast oddanie Persom ziem greckich na wybrzeżu karyjskim wykracza znacznie poza te granice. że Perykles wysłał na Chios i Lesbos swoje okręty wojenne. Rok 440 – druga wyprawa interwencyjna przeciwko Samos. ale także – i jest to moment polityczny – że w działaniach wojennych po stronie Aten wzięli udział sprzymierzeńcy. tak aby cały konflikt zamknął się w granicach wewnętrznogreckich.

Z Aten. prawdziwej odwagi i tchórzostwa. zapłacić koszty wojny ustalone na zawrotną sumę blisko ośmiu i pół miliona drachm. błyskawiczne wypady zyskały pełne respektu uznanie nawet w obozie przeciwnika. Melissos. dlaczego Sofokles dostąpił wątpliwego zaszczytu stratega w tej bratobójczej wojnie. każdy ruch jest niczym innym niż złudzeniem. który zawdzięczał swoją sławę nie przewagom wojennym. trzymający w ręku anachroniczne narzędzia do zabijania. Tak. Jego taktyczne zdolności. i niemało przyczynił się do tego film historyczny. zdołali zniszczyć statki wartownicze i stoczyli z przeciwnikiem zwycięską bitwę lądową. Oto po polu biegną mężczyźni odziani w komiczne stroje. według której byt jest jeden. nieograniczony. jego zaskakujące akcje. W dziewiątym miesiącu oblężenia wyczerpana wojną wyspa poddała się. Starożytni plotkarze przekazali anegdotę. To tłumaczy. dać zakładników. Osadzono też na wyspie garnizon ateński i Samos straciło swój status miasta sprzymierzonego. Mimo to był dowódcą z krwi i kości. Perykles jednak wrócił ze swoją flotą i znów rozpoczęła się bezwzględna blokada. Niebo nad Samos było wówczas w kolorze nadziei. Trwało to całe 14 dni. i to właśnie za sukces. który zupełnie zaskoczył Ateńczyków. że każda zmiana. ale osiągnięciom sprzecznym z duchem wojny.Dowiedziawszy się. Stało się to wiosną roku 439 przed Chr. Melissos dowodził znakomicie. nie całkiem na serio. Starożytne batalie wyobrażamy sobie na sposób operowy. i popłynął wzdłuż wybrzeży Karii. w której wzięli wielu jeńców. Po drugiej stronie frontu znalazł się filozof Melissos. Morze znów było otwarte i można było zaopatrywać się w żywność i materiały potrzebne do prowadzenia wojny. wieczny. że okręty fenickie płyną na odsiecz wyspie (nie była to prawda. Tamta krew ma dla nas barwę zatartego fresku. gdyż w ciągu całego konfliktu Samos była najzupełniej odosobniona). jakim dowódcą był poeta. Pełno w niej prawdziwej śmierci. Warunki kapitulacji były nad wyraz ciężkie. Zgodnie z doktryną mistrza. Dokładnie nie wiadomo. Melissos był zdania. które blokowały miasto. Perykles wydzielił 60 okrętów z tych. i bynajmniej jego prowadzenie walki nie było grą pozorów. jaki odniosła w teatrze jego Antygona. wojna ta nie była dialogiem poety z filozofem. prawdziwych ran. każde stawanie się. nieskończony i nieruchomy. z której wynika. aby przeciąć drogę Fenicjanom. nasza . Jednym ze strategów ateńskich biorących udział w wyprawie był człowiek. Samijczycy musieli zburzyć mury obronne. gdybyśmy ją znali. syn Itagenesa. jako się rzekło. Niespodziewanym wypadem. wydać swoją flotę. Wtedy oblężeni natychmiast rozpoczęli kontratak. że w całej tej wojnie najbardziej podniecała go obecność dużej liczby młodych mężczyzn. Nie znamy nawet w przybliżeniu liczby poległych i być może. W Grecji nie znana była profesja zawodowego generała. Chios i Lesbos nadeszły znów potężne posiłki w liczbie 90 okrętów. był z zawodu filozofem – i co dziwniejsze – zwolennikiem doktryny Parmenidesa.

Wbrew obyczajom kobiet ateńskich. [Perykles]. W czasie wojny samijskiej nie obyło się bez barbarzyńskich okrucieństw. żeś nam zgubił tylu dzielnych obywateli. że wyolbrzymiał nieszczęścia swej ojczyzny. zwycięzcy i pokonani. Do 91 Plutarch z Cheronei. kiedy zwycięstwo jest dwuznaczne. wypalali na czołach jeńców ateńskich znak sowy. jak podaje Plutarch. . jak zawsze. Wszelako entuzjazm tłumów był niebywały i głośny. „jakby jakiegoś zwycięskiego zapaśnika”. skoro jesteś tak stara”. Otóż wśród ogólnego entuzjazmu. Historyk Durys (niewspółczesny. Durys pochodził z Samos. Samijczycy. za to.wyobraźnia karmiona wielkimi liczbami. Kiedy byli już zupełnie wyczerpani. Mówiono o niej między innymi. cytatem. lecz przy przywracaniu do porządku miasta. wypadkom) podaje. bito ich kijami po głowie. Apologeta Peryklesa mówił. które obie strony. a o jej życiu opowiadano nieprawdopodobne i oszczercze historie. Wyrażenie jest oczywiście metaforyczne i zaczerpnięte z rzymskich zwyczajów. siostra Kimona. ani bardzo wytworny: „Nie namaszczałabyś się wonnościami. a zwłoki porzucano na ziemi nie pogrzebane. co prawda. Tam spotkała ich kaźń. jak mój brat Kimon. Historia przekazuje wymowny epizod. że dowódcy samijskich okrętów po przegranej wojnie przewiezieni zostali do Miletu. wdowa po Kalliasie. zapewne dlatego że była odważna i inteligentna ponad miarę przeciętną. i to nie w wojnie z Fenicją ani z Persją. którego bohaterką była Elpinika. Żywoty sławnych mężów [Sulla]. który nie był ani bardzo na temat. Ośmielała się – to zapewne budziło świętą grozę – zabierać głos w sprawach publicznych. słynnego okrętu wojennego z zadartym do góry przodem w kształcie ryja świni i wybrzuszonym kadłubem91. kiedy kobiety wieńczyły Peryklesa i zdobiły wstążkami. Musiała to być kobieta niezwykła. godne to wszystko podziwu i tych wieńców. stępiała po tylu morderczych walkach białych ludzi. Nie wszyscy ludzie w Atenach widzieli sprawy równie jasno jak Elpinika-Kasandra. Perykles wykręcił się cytatem z Archilocha. nawzajem sobie wypominają. związanego z nami węzłami przymierza i krwi”. Jak podaje Plutarch. podeszła do niego Elpinika i rzekła: „Zaiste. aby tym samym przyczynić złej sławy Ateńczykom. że odegrała rolę pośrednika w krótkim „zawieszeniu broni” między Kimonem a Peryklesem w roku 461 przed Chr. które były zastrzeżone dla mężczyzn. wówczas ponad 70-letnia staruszka. zainteresowania jej wykraczały daleko poza sprawy domowe. nasza wrażliwość. pozostałaby nieporuszona. Na rynku miasta przywiązani zostali do krzyży na dni dziesięć. Peryklesie. Do Aten wkraczał Perykles w wieńcu zwycięzcy. za co Ateńczycy w rewanżu piętnowali pojmanych obrońców wyspy znakiem samajny.

które powołały ją do życia. gdzie nie wchodziły w grę czynniki polityczne. by walił się w gruz i ruinę. że właśnie od tej. I ma chyba rację Maria Delcourt. a nawet do 8 talentów. które buntownicy musieli zapłacić Atenom w wysokości 1000 talentów – co stanowiło już rujnujące obciążenie dla najbogatszego nawet miasta-państwa. związku przecież dobrowolnego. by w górę z kamienia wyrastał. a znacznie bogatsze Bizancjum tylko 15 talentów. Instytucja okazała się trwalsza niż cele. Trudno wyjaśnić.. Samos.murów miasta zbliżała się burzliwa fala wojny peloponeskiej. Ateny miały jeszcze zaledwie kilka lat snów o potędze. rozpoczął się upadek ligi morskiej. Arbitralność w ustalaniu świadczeń finansowych była nie tylko instrumentem polityki ateńskiej. rozwiązywał inne. przewaga Aten jeszcze raz potwierdzona. przymierza. zdawałoby się drobnej wojny. ale przejawiała się także tam. Celem Związku Ateńskiego założonego po bitwie pod Salaminą było. a także zmierzch peryklejskiej polityki.”. by jedne wiązał. Ale ta kwota mogła być dowolnie podnoszona i trybut narzucony Samos po nieudanej rebelii ustalono na 80 talentów rocznie. ale nienawiść przeciwko zwycięzcom rosła. że nie można było z niego wystąpić bez ryzyka wojny. wojsko i władzę z pokojem. całe szczęście swoje. zwłaszcza jeśli się weźmie pod uwagę inflację. podobnie jak kilka lat wcześniej Eubeja. po haniebnym oddaniu greckich ziem karyjskich Persom. a tam.. Po pewnym czasie trybut obniżony został do 13. tu mur. Sprzymierzone państwa-miasta musiały uznać faktyczną przewagę Aten. co można by określić mianem premii za lojalność. zostało pokonane i upokorzone. Ale kiedy niebezpieczeństwo najazdu barbarzyńców minęło. i swe bogactwo. Komediopisarz Teleklejdes mówi. zwłaszcza na wschodzie imperium. dlaczego Tazos płaciło 30. wyzwolenie miast jońskich i zabezpieczenie przed inwazją Persów. Większość miast płaciła do wspólnego skarbca od jednego do trzech talentów rocznie – to znaczy sumę znośną. Jedną z podstawowych skaz owego Związku. autorka znakomitej monografii o Peryklesie. skarbiec związkowy został przeniesiony z Delos do Aten i stał się narzędziem polityki ateńskiej. do czego doszły koszty wojny. Tylko z pozoru wszystko szło dobrze na tym najlepszym ze światów. co najlepiej można śledzić w sferze nacisków ekonomicznych. jak wiemy. było to. że „Ateńczycy oddali Peryklesowi: Dochód ze Związku Miast i same miasta. kiedy mówi. Z tych samych powodów (bunt przeciwko Atenom) Egina płaciła 30 talentów. Ta podatkowa samowola nie przyczyniała się zapewne do popularności Ateńczyków. . Było w tej praktyce coś. Przypadek znany nie tylko z dziejów antycznych.

Naga klęska militarna na polu walki jest jeszcze do zaakceptowania. z bezinteresowną miłością. Tradycyjnym głosem opinii społecznej była komedia attycka. Jest więcej niż prawdopodobne. że Alcybiades traktuje Argos. Tak stało się z Samos i Eginą. że podnosiły się . ale że słowo ma moc konstytutywną i kreacyjną. bo można ją zawsze złożyć na karb przewagi przeciwnika. wiarę. Perykles – jak pisze Ion – czuł się nadzwyczaj dumny mówiąc. czy potem Patras. Nikt nie miał chyba złudzenia. Nie jest to bynajmniej szczegół bez znaczenia. Tak więc Ateny były zwycięzcą w wojnie z Samos. I tak nazywano więzienie – mieszkaniem. Lepiej rozumiał te sprawy krewny Peryklesa. i należy je przypisać jakiemuś ulicznemu pochlebcy. że to wybujałe samochwalstwo nie bardzo zgadza się z tym. że nastroje ludności musiały być w istocie inne niż oficjalny entuzjazm i optymizm. należy wymyślić termin. zdane na opiekę narzuconego protektora i pozbawione jakiejkolwiek obrony wobec każdego najeźdźcy. o zdolności w wynajdywaniu eufemizmów. Jest rzeczą zastanawiającą. Świadczy o zarysowującym się głębokim kryzysie wewnętrznym. którą ludzie i narody wybaczają najtrudniej. Ateny były nie tylko kolebką demokracji. trybut – dopłatą. zaskoczenia czy nieumiejętności własnych wodzów. obiecując wybudowanie długiego muru łączącego miasto z morzem na wzór długiego muru ateńskiego. Drastyczne zatamowanie swobody wypowiedzi dowodzi. dzięki któremu zło zostaje niejako zawoalowane. Była to polityka tyleż absurdalna. Do ateńskiego repertuaru metod upokarzania zwyciężonych – obok zakładania kolonii wojskowych w kraju sprzymierzeńców niepewnych – należało burzenie murów zdobytego miasta. gdy w roku 417 przed Chr. a także z ironią o ateńskiej umiejętności mówienia o najgorszych rzeczach z przezorną delikatnością. ale także ojczyzną retorów i sofistów. jeśli przebaczają ją w ogóle – jest upokorzenie. że bezpośrednim skutkiem wojny samijskiej było wprowadzenie cenzury – pierwsze w dziejach Aten – zakazującej poetom komicznym przedstawiania osób na scenie pod prawdziwym nazwiskiem. Dla sprawiedliwości dodajmy. że obywatel demokratycznego państwa ma prawo krytyki polityków i instytucji. Alcybiades. artystyczne urzeczywistnienie zasady głoszącej. Ale zraniona duma nie goi się łatwo. Oficjalny entuzjazm był ogromny. Jeśli nie można uporać się ze sprawą mogącą budzić zastrzeżenia moralne lub wręcz moralnie naganną. ale było to zwycięstwo moralnie i politycznie wątpliwe. W takim postępowaniu dostrzec można elementy magii. Jacob Burckhardt w swej Historii kultury greckiej mówi z podziwem. a on w ciągu dziewięciu miesięcy zdobył czołowe i najpotężniejsze miasto jońskie!”. okupację – ochroną. że „Agamemnon dziesięć lat zdobywał miasto barbarzyńskie.Jedną z rzeczy. że osnową świata są nie tylko rzeczy i zdarzenia. pertraktował o przymierze z Argos. Miasto bez murów było jakby wystawione na pośmiewisko. co krótkowzroczna. co wiemy o Peryklesie.

że to nie on był autorem dekretu o cenzurze. w swoją misję. zapatrzona w swój ideał. jaki morał wypływa z tej opowieści o ujarzmianiu wyspy Samos? Myślę. Historycy bronią Peryklesa mówiąc.. Bo skoro sam Perykles bywał „imperialistą”. że ten: najeźdźcy wracając z wojny przynoszą w fałdach mundurów. po której usiłowała prowadzić skłócony światek greckich partykularyzmów. że nie ma w historii spraw czystych. Podobno przegłosowano ów akt na zgromadzeniu ludowym w czasie jego nieobecności w Atenach. a Elpinika – piękny przykład sumienia obywatelskiego – nie była wyjątkiem. że pod hasłem wolności kryje się często przemoc. Ojczyzny demokracji? Tak. mimo że narzucała czasem wolę innym. Nie było naszym zadaniem raczenie czytelnika wątpliwą uciechą. na podeszwach butów – zarazek. ich własne swobody. w morzu barbarzyństwa była to jednak ojczyzna demokracji.. w swoją jedynie słuszną drogę. Jaki więc pożytek może mieć przypomnienie tej odległej afery.głosy krytyki. Wreszcie – mówią obrońcy – sam zakaz nie utrzymał się i po pewnym czasie (po dwu sezonach teatralnych) zaniechano tej praktyki niegodnej ojczyzny demokracji. . co dla niektórych jest wygodnym usprawiedliwieniem aktualnych i przyszłych nadużyć słów i siły. od którego chorować będzie ich własne społeczeństwo.

O Etruskach .

Przewodniki po Italii zachwalają turystom miasta leżące dotychczas poza tradycyjnymi szlakami wojaży: Volterrę. którym nie powiodło się w dziejach. przywrócić głos wielkim niemowom historii. Fenicjan. Etruria jest już doszczętnie wchłonięta i strawiona przez potężnych Rzymian. schyłek krótkotrwałego. Dlatego zapewne niezmiernie doniosły i trwający od zarania czasów historycznych proces kolonizacji basenu Morza Śródziemnego zarysowuje się w naszej świadomości mgliście. Zainteresowanie tą tajemniczą cywilizacją przekracza kręgi uczonych.Etruskowie są modni. Etrusków. ludom. przed Chr. ks. Archeologom i historykom udało się zrekonstruować dzieje Etrusków w Italii od IX w. po których pozostało tylko imię i pamięć ich klęski. wymienilibyśmy bez wahania walkę Greków z Persami i podboje Rzymian. jeśli tak można rzec. jakie wydarzenia czy procesy w historii starożytnej uważamy za najważniejsze. I. Rzymian. od Alp do wybrzeża Messyny”92 – mówi Tytus Liwiusz. że jej sława wypełniała ziemię i morze od jednego do drugiego krańca Italii. jakby odkryto ich niedawno. Historycy zwycięzców pracują nad zatarciem roli pokonanych. Literaci wielu narodów produkują powieści wskrzeszające tragiczne dzieje poprzedników Rzymian. którzy jesteśmy dziedzicami zbrodni i przemilczeń. Dla samych historyków ta wielka przygoda ludzkości jest jak fresk w wielu miejscach zatarty. przed Chr. staramy się wymierzyć sprawiedliwość przeszłości. Między rzekami Tybrem. . imperium. wyłaniający na powierzchnię dziejów mało znane ludy. jakby byli ostatnią rewelacją archeologii śródziemnomorskiej. palimpsest o wielu warstwach. Pojawiają się na łamach dzienników nazwy zburzonych miast etruskich i podniecające. Zaważyły na tym niewątpliwie potężne autorytety dziejopisarzy greckich i rzymskich. malowany rękami Greków. My. przed Chr. „Taka była potęga Etrurii. Veii. Kartagińczyków. Arno a wybrzeżem Morza Tyrreńskiego stwarzają pierwszą przed Rzymianami historyczną cywilizację. 92 Dzieje Rzymu od założenia miasta. Nie ostatnia i nie pierwsza fala etruskomanii. Po trwającym kilka wieków okresie świetności rozpoczyna się około IV w. W II w. Tarkwinię. Gdyby zapytano nas. a fałszywe informacje o ostatecznym odczytaniu ich pisma.

a już na pewno najstarszy symbol Rzymu – owa wilczyca – jest brązem etruskim z V wieku przed Chr. rozwija się handel. a może dopiero VIII przed Chr. zamieszkanym przez czterdzieści szczepów pozostających z sobą w dość luźnych związkach. Italia została wyrwana za sprawą Etrusków z długiego prehistorycznego snu. wskazuje ona. ale znajduje potwierdzenie w ostatnich odkryciach archeologicznych. lub co najwyżej ufortyfikowane skupiska na szczytach wzgórz. Rzadko rozsiane na półwyspie wsie. zasadniczym ich centrum była dzisiejsza Toskania. Istotnie. Tradycyjnie umiejscawia się Etrusków między rzekami Arno a Tybrem. które tradycja przypisuje Serwiuszowi Tuliuszowi. powstają ludne miasta. jest do połowy VII w. że Etruskowie zajmowali poczesne miejsce wśród starożytnych potęg morskich. Trzeba odesłać Romulusa i Remusa wraz z ich karmicielką do muzeum mitów i powiedzieć. że właściwymi twórcami Rzymu byli Etruskowie.) . zamieszkane były przez rolników i pasterzy posługujących się prymitywnymi narzędziami z miedzi i brązu. W wieku IX przed Chr. jaką znajduje się w miastach etruskich. wzdłuż wybrzeży Morza Tyrreńskiego. rodzi się metalurgia. armię i flotę. Być może. przed Chr. w której od 616 do 510 r. kolebka rzymskiej potęgi. odwadniająca bagniste tereny Forum.Na początku pierwszego tysiąclecia przed Chr. nie jest bynajmniej hipotezą. ani niebezpieczeństwa. Dwie inskrypcje etruskie wydobyte na jaw kilka lat temu w Rzymie dowodzą.. ale apetyty ich były daleko większe.. przed Chr. mało ważnym krajem. ale także resztki najstarszych murów. Na 93 Cloaca Maxima – największy ściek (łac. zanim przemówiła Klio? Na sławnych Siedmiu Wzgórzach parę mizernych wiosek i ludność różnego pochodzenia i zwyczajów. Narzucili łatwo swą dominację Latynom i założyli stolicę przyszłego imperium. panowała etruska dynastia Tarkwiniuszy. żyjąca w stanie bliskim barbarzyństwa. podobną do tej. iż nazwa Rzymu nie pochodzi od Romulusa. Lacjum. Znaleziono bowiem nie tylko ceramikę attycką. rozkwita po raz pierwszy na półwyspie wielka sztuka. aby stać się mocarstwem cywilizacji śródziemnomorskiej: żyzną ziemię i kopalnie. ale od etruskiej rodziny Ruma. Starożytni przypisywali im szereg ważnych wynalazków w dziedzinie nawigacji. że Rzym był w tym czasie miastem etruskim. między innymi odkrycie kotwicy – i nawet jeśli nie jest to informacja ścisła. drugiemu z kolei królowi z dynastii Tarkwiniuszy. Od doliny Padu aż do Kampanii. Dziełem etruskich inżynierów jest Cloaca Maxima93. Fakt. Na Kapitolu pod obecnym muzeum konserwatorów odkryto świątynię Jupitera o charakterystycznej dla budownictwa toskańskiego potrójnej celli. ludność Italii żyła na poziomie przedhistorycznym. Etruskowie mają wszelkie warunki. Ich prawdziwymi wrogami byli Grecy. podobnie jak ludność całej Europy pozostającej poza wielkimi ogniskami cywilizacji Wschodu. Czym był wieczny Rzym. Latynowie zrazu nie stanowili dla Etrusków ani konkurencji. że w mieście tym mówiono także po etrusku.

Okrążenie Etrurii jest tedy zupełne. ale ich łupieżcze rajdy nękają kraj. ks. na Półwyspie Iberyjskim i w Kartaginie. (po dziesięcioletnim jak Troja oblężeniu). Wiek V przed Chr. a więc w środku wrogiego kraju. posąg Junony zdobić będzie nowo zbudowaną świątynię rzymską na Awentynie. ludność idzie w niewolę lub zostaje zmasakrowana. Upadek świetnych miast etruskich: Tarkwinii. świadczy wymownie o tym. ale konfederacją miast i 94 95 bucchero – (bucchero nero) najstarsza ceramika etruska koloru czarnego Dzieje Rzymu od założenia miasta. Mówiąc o walce Etrusków z Rzymianami popełniamy mylące uogólnienie. zwiastuje dla Etrusków początek długiej agonii. W Kampanii udaje się Grekom utrzymać port Kume niedaleko etruskiej Kapui. że właśnie w tym czasie zakiełkowała rzymska idea podboju świata. projektowali także kolonizację bajecznej wyspy położonej na oceanie. Tego samego dnia – jak podaje Nepos – kiedy okrutny Marcus Furius Camillus zdobywa Veii. do doliny Padu wdzierają się hordy Celtów95. przystępują niemal natychmiast do ataku na pobliskie Veii. pokonują flotę grecką u wybrzeży Korsyki. V. Dramatyczny i epicki opis trwających sto lat zmagań wzorowany jest jakby na wojnie trojańskiej. Vulci. jak Wikingowie najeżdżający średniowieczną Europę. Wojna z Rzymianami mimo okrucieństw jest jednak wojną dwóch równorzędnych. Etruskowie sprzymierzają się z Kartagińczykami i w roku 540 przed Chr. Kolonizatorów poprzedzali zwykle kupcy. Bardzo wcześnie drogi Etrusków i Greków skrzyżowały się jak miecze. gdyby nie oznaczała narodzin przyszłych panów świata. Widomym śladem obecności Etrusków jest dla archeologów charakterystyczny dla ceramiki toskańskiej czarny bucchero94. Jeśli wierzyć Diodorowi z Sycylii.północy Lombardia – spichlerz Italii – na południu Kampania. a zwłaszcza u Tytusa Liwiusza. Los Etrurii jest przesądzony. Volsinii jest tylko kwestią czasu. W istocie Etruria nie była nigdy państwem we współczesnym tego słowa znaczeniu. jaką znaleźć można u historyków rzymskich. podporządkowawszy sobie Lacjum. Anarchiczne bandy barbarzyńców spadały jak grad. Zwycięstwo wcale nie decydujące i chwiejna równowaga sił trwać miała zaledwie kilkadziesiąt lat. wybucha walka o Wyspy Liparyjskie. Caere. Rzymianie. Relacja o walkach tych dwóch miast. Już pierwsi kolonizatorzy z Grecji natrafiają na Toskańczyków we wschodniej Sycylii. Miasto pada ostatecznie w roku 396 przed Chr. Etruskowie zdobywają Korsykę i Sardynię. . który odkopano w Marsylii. Utrata Rzymu byłaby dla nich nie tak groźna. a więc na kresach ówczesnego świata. posucha i zaraza. zbliżonych do siebie poziomem cywilizacyjnym partnerów. Można w niej stosować przyjęte zasady taktyki i dyplomatyczną grę. Celtowie zadowalają się wprawdzie zrazu zdobyciem żyznej doliny (stwarzają tam Galię Przedalpejską). poza Słupami Herkulesa (Madery zapewne lub jednej z Wysp Kanaryjskich). Budzić musiały podobne uczucie zgrozy i bezradności.

z łacińską konsekwencją. że widzimy ich wyłącznie w świetle obcych źródeł.podległych im obszarów. Pokój dla Etrusków oznaczał fatalistyczne oczekiwanie na cios. jeden punkt oporu po drugim. potem Chiusi). Ale ten brak okupiony zostaje nowym widzeniem dziejów ludzkiej rasy i wskazuje na biologiczny charakter zjawiska cywilizacji. bez wyraźnego politycznego centrum. nie zdołały zmodyfikować sztywnego i skomplikowanego systemu społecznego. Są więc jakby przedmiotem historii. co oznaczały pierwotnie. jak np. Pierwotnie miasta-państwa etruskie były monarchiami. że znamy wszystkie istotne fakty z dziejów Etrurii. a nie świadomym podmiotem. Historia Etrusków jest jakby historią wymarłego gatunku zwierząt. Złota korona. Jeśli zawierali rozejm. lucumo96. na których czele stał suweren. jakże blada i abstrakcyjna wydaje się opowieść o nich wobec historii Rzymu pełnej krwistych postaci – bohaterów. Caere. Cóż powiedzieć o niewolnikach? Ich dola nie była lepsza niż w 96 97 lucumo – możnowładca etruski sella curulis – rodzaj tronu . Nawet podziwiani artyści – rzemieślnicy greccy. podobnie jak to się działo w Grecji starożytnej. w roku 264 przed Chr. W Etrurii pierwotna monarchia zmieniła się w rządy oligarchii broniącej swoich przywilejów przeciwko groźbie jedynowładztwa i ruchom plebejskim. posiadający władzę religijną. Ułatwiło to niezmiernie działanie Rzymianom. Kryzys tej władzy zarysował się podobnie jak w Rzymie między VI a V wiekiem przed Chr. W okresie śmiertelnego zagrożenia jednych miast inne paktowały z Rzymem albo obojętnie przypatrywały się katastrofie sąsiadów. aby przygotować się do następnej kampanii. i podobnie jak na całym świecie symbole okazały się bardziej żywotne od tego. senatorów i generałów. Jeśli nawet przyjąć. Wysoki. ale politykę prowadziło każde miasto osobno. w Volsinii. Nie potrafili także Etruskowie wykorzystać na swoją korzyść chwilowych klęsk przeciwników. dopomina się o łagodny wyrok potomnych. którzy bardzo wcześnie osiedlili się w Toskanii. sella curulis97 – tron ozdobiony kością słoniową. Nigdy połączone armie Etrusków nie starły się z Rzymianami. a więc absolutną. jak np. mieli w tym kraju polityczny status meteków. prawodawczą i wojskową. to po to. Ich taktyką była rozpaczliwa defensywa. które mimo buntów. Rzymianie natomiast eliminowali z walki metodycznie. Arystokratycznemu państwu etruskiemu obce było stopniowe wyrównywanie różnic między patrycjatem a plebejuszami. w czasie wojen samnickich. tłumaczy swoje klęski. iż obraz losu Etrusków jest rezultatem tego. który usprawiedliwia się. pozornie nieludzki punkt obserwacji. znane z pierwszych wieków republiki rzymskiej. Istniało wprawdzie zjawisko hegemonii (Tarkwinia. o łaskę wyrozumiałości. rózgi liktorskie i topór o dwu ostrzach (podobny jak u Minojczyków) „wypożyczone” były przez Rzymian i stały się atrybutami wyższych urzędników i triumfatorów. Być może.

Tym zapewne należy tłumaczyć znikome wiadomości o tym.. Przeciwnie. założyciela Tarkwinii. jeśli nawet zsyłała na nich konsolację. Tages rozpoczął nauczanie. nie dawała im na pewno skrzydeł. Czymże jest jednak strategia i pancerz wobec gromu boga i losów zapisanych w górze? Etruskowie byli bez wątpienia jednym z najbardziej religijnych narodów starożytności. co wiemy o religii etruskiej. jakie można spotkać w muzeach włoskich. Dyscyplina etruska – jak ją nazywali interpretatorzy rzymscy – była zbiorem przepisów regulujących stosunki bogów i ludzi. Brąz znaleziony w pobliżu Bolonii przedstawia ją w marszu. a na pewno bardzo dobrze wyposażona i zorganizowana. Pochodzą one z epoki późnej. kiedy cywilizacja Tyrreńczyków była już martwa.innych państwach starożytności. budzą uczucie zachwytu i łagodnego politowania zarazem. jak Arabom czy Żydom. ale ich wiara. stronie technicznej – wróżbiarstwie. To. Na czele znajduje się kawaleria. fleciści i tancerze. W przeciwieństwie do religii greckiej i rzymskiej była to religia objawiona. następnie piechota. lecz mądrość wiekowego starca. Pewnego dnia z bruzdy ziemi ukazała się oczom zdumionego rolnika Tarchona. włócznie trzymane lekko jak pióro przypominają raczej baletmistrzów niż krwiożerczych żołnierzy. Wbrew tej estetycznej sugestii wydaje się. greckim i bizantyjskim. Wysmukłe ciała. Nie należy dowierzać temu. Między ludzkim mikrokosmosem a makrokosmosem bogów zachodziły związki ścisłe. formalne. o czym świadczą krwawo tłumione bunty. Pochód zamykają żołnierze uzbrojeni lekko. a więc o metafizyce i moralności. gdzie wśród stołów uczty krzątają się piękni podczaszowie. wyraźnie podzielona na trzy szyki: pierwszego uderzenia i dwu linii ciężkozbrojnych. zawdzięczamy komentarzom rzymskim.. principes99 i triarii100. Był to bóg Tages. że armia Tyrreńczyków była wcale bitna. a opierała się głównie na interpretacji znaków. co mówią o łagodności Etrusków sentymentalni powieściopisarze ani scenom z fresków (są one bowiem filmem z życia wyższych sfer). Uwaga komentatorów skupiła się głównie na jej. co stanowi esencję religii. Miał postać dziecka. Nawet w tej dziedzinie Etruskowie stali się – na swoją zgubę – nauczycielami Rzymian. Tysiące posążków etruskich wojowników. zdawała się oplatać wyznawców gęstą siecią fatalizmów. – rodzicielka i matka zabobonów 100 101 . piękne głowy ozdobione hełmem. 98 99 hastati – włócznicy principes – ciężkozbrojni triarii – rezerwa genetrix. zgodnie z opinią starożytnych o Etrurii – genetrix et mater superstitionum101. Odpowiada to dokładnie podziałowi legionu rzymskiego na hastati98. Na krzyk przerażonego Tarchona zbiegli się ludzie. istota nadnaturalna. jeśli tak wolno rzec.

Uni. a także fakt. niebezpieczny. pełen siły i rozmachu bóg wegetacji. ustna – dzieliły się na trzy zasadnicze działy: Libri haruspicini. jak i społeczeństwa. Naczelne miejsce w panteonie etruskim zajmuje trójca niebieska: Tinia. w który uderza piorun. jak topografia bogów w żywym ciele. Odkrycie punktu. Opiekun winnej latorośli. Menerwa (której w Rzymie odpowiadała męska triada: Jupiter. jakim ulegała wiara Etrusków. w którym rodzi się błyskawica. czczony zrazu w Populonii. pozwalało kapłanom etruskim identyfikować przemawiające bóstwo. Pierwszy mógł cisnąć z własnej woli – był to grom ostrzegawczy. zwłaszcza religii greckiej. w których środku wpisano nazwiska bóstw. dotyczący zarówno życia indywidualnego. Należy przy tym uwzględnić głębokie przemiany historyczne. o tysiącu zmieniających się jak przyroda postaci. Libri fulgurales – zawierające interpretacje piorunów. Trzeci – morderczy i niszczycielski ogień niebios. gdy wyraziło swoją zgodę dwunastu boskich towarzyszy Tinii. babilońskiej i chaldejskiej. pokryty napisami. świątynią. Opisanie religii nie powinno być uproszczone do inwentarza bóstw. a dla Etrusków także miniaturą kosmosu. . znajduje się brąz w kształcie wątroby. odkryty w latach 70. podobnie jak tradycja celtyckich druidów. mógł być zesłany na ziemię tylko pod warunkiem akceptacji wszystkich bogów zwanych wyższymi. Niebo Tyrreńczyków podzielone było na 16 części. Quirinus).skodyfikowane w owej dyscyplinie. Święte księgi Etrusków – jakkolwiek ich tradycja była pierwotnie. konstytucję oraz wykładnię snów i cudów. zawierający sposoby zakładania miast i budowania świątyń. głosem konkretnego boga. Otóż wątroba była w przekonaniu starożytnych siedliskiem życia. Przemawiali bogowie także piorunami. i punktu na ziemi. Brąz ów. a potem w całej Etrurii. Według wszelkiego prawdopodobieństwa kapłan drobiazgowo badał wątrobę zwierzęcia ofiarnego i zauważona anomalia była dla niego znakiem. najobszerniejszy zbiór przepisów. Drugi. mógł paść. Jego powierzchnię podzielono na starannie wyrysowane figury geometryczne. ale związani byli z określonym miejscem. W miejscowości Piacenza. Tylko Tinia (odpowiednik rzymskiego Jupitera) dysponował trzema piorunami. Ta osobliwa kolegialność wskazuje na daleko idącą komplikację niebieskiej hierarchii i wymagała od kapłanów subtelnych metod obserwacji. Jedenaście rodzajów gromów było we władaniu dziewięciu bogów. ubiegłego wieku. i wreszcie Libri rituales. miastem. Mars. był rodzajem podręcznika dla kapłanów badających wnętrzności zwierząt. traktujące o sztuce wróżenia z wnętrzności (głównie z wątroby) zwierząt. Rodem z Volsinii był Vertumnus – młodzieńczy. Ustalenie ich listy i atrybutów mało mówi o rzeczach istotnych. w małym muzeum miejskim. W przypadku religii Etrusków jest ponadto sprawą szczególnie delikatną z uwagi na fragmentaryczność dokumentów i silny wpływ wierzeń obcych. Rzeczą kapłanów było odczytywanie losów ludzi i narodu. Jest to więc zarówno mały atlas nieba. że poszczególni bogowie nie mieli charakteru powszechnego.

których krew przynieść miała ulgę duszom zmarłych. tarica i muzyki. zagrażał obyczajowości Rzymian. Wczesne groby etruskie pełne są jeszcze scen myśliwskich.non enim hic. nie było chyba narodu starożytności tak bardzo zwróconego twarzą ku mrocznym zaświatom. na malowane ściany domów śmierci wypełzają przeraźliwe jak ptaki nocne demony – Charun i Tuchulcha. że religia Etrusków była pełna radosnej akceptacji świata. Można ułożyć sporą antologię tekstów greckich i rzymskich. Natomiast – rzecz charakterystyczna – prawdziwie gorszące były w oczach Greków i Rzymian obyczaje Etrusków. Te jednak sprawy znajdowały się poza wrażliwością moralną ówczesnych ludzi. Herodot pisze. pesymizm (pogłębiający się stale wskutek klęsk politycznych). Wiele zresztą krwawych widowisk rzymskich. niezmiernie rozpowszechniony wśród Tyrreńczyków. ma swoją genezę w Etrurii. które mają za przedmiot fatalną – zdaniem autorów – konduitę tyrreńskich kobiet. na którym błyszczeć miały ich surowe cnoty. stała obecność śmierci – stanowią najbardziej charakterystyczne cechy tej religii. „kobiecość” ich cywilizacji drażniły niepomiernie zwłaszcza Rzymian. Niezwykle wysoka pozycja socjalna i towarzyska kobiety w społeczeństwie Tyrreńczyków. zgromić nieobyczajnych dziewcząt Tyrreńczyków: . o czym świadczy wzmianka jednego z historyków. Jedna z postaci trzyma ogromnego psa na smyczy i atakuje mężczyznę z głową zawiązaną workiem. To ewidentne okrucieństwo nie raziło starożytnych i żaden ze znanych nam pisarzy nie czynił Etruskom z tego powodu zarzutu.. idąc zapewne za owym wzorem. czarne tło. choćby walki gladiatorów. Przedmiotem zajadłej krytyki był ich stosunek do kobiet. że w Lidii (a więc domniemanej ojczyźnie Etrusków) wszystkie dziewczęta uprawiały prostytucję. W istocie. zbierając tym sposobem na posag.miał dźwięczne imię Fufluns. że potomkowie Eneasza uczynili z Etrusków coś w rodzaju negatywnego wzoru osobowego. To przykładowe wyliczenie bogów może sugerować. ubi ex Tusco more . Odwiecznym i niezawodnym sposobem obrażania sąsiada jest podanie w wątpliwość cnoty jego żony czy córki. Cienie zdają się wieść życie beztroskie i radosne. uczt. Malowidło ścienne przedstawia dwie zmagające się postacie (zapewne niewolników). Tarkwiński grobowiec augurów stanowi wstrząsający dokument okrutnych pogrzebowych igrzysk na cześć zmarłych.. Można bez przesady powiedzieć. Lęk. Ale od IV wieku przed Chr. broniącego się maczugą. Jego orgiastyczny kult. Najbardziej znanym bóstwem żeńskim była Turan – etruskie wcielenie śródziemnomorskiej Bogini-Matki – opiekunka kobiet i miłości. poza może Egipcjanami. Plaut nie omieszkał.

zrazu jednoizbowy.. Na malowidłach ściennych znajdujących się w grobowcach etruskich. Teraz stracili już swoją dawną siłę i sławę wojenną przodków. VII. Uległ temu odczuciu nawet tak ścisły umysł. Przy stole usługiwała im wielka liczba domowników. skrzynkowa. Jakkolwiek było z ową moralnością.: G. jak Ventris. zależnie od rodzaju przyjęcia. Przychocki. zarówno apartamenty. jest rzeczą pewną. przedstawia życie Etrusków jako nie kończącą się bezwstydną orgię. połcie mięsa i dziczyzny zawieszone na hakach. jak gospodarze i usługujący było wspaniałe. Związek tych obu odległych kultur narzuca się wyobraźni z jakąś szczególną siłą. pędzą życie wśród uczt i płochych zniewieściałych zabaw. Cechowała ich ujmująca dziecięca lekkomyślność. Malowidło ścienne w grobowcu Golini w Orvieto przesycone jest smakowitym zapachem kuchennym. „Mieli zwyczaj zasiadać dwa razy dziennie do uczty pośród ozdobnych dywanów z kwiatów i różnorodnych srebrnych naczyń. Renesansowe dwory toskańskie są jakby dalekim echem tej cywilizacji.. że obok imienia męskiego dodawano nie imię ojca. Teopomp.Tute tibi indigne dotem quaeras corpore102. Wyjątkową w starożytności i wysoką pozycję społeczną kobiet etruskich podkreśla fakt. kult zabawy. stanowił ramy egzystencji pełnej intymności i czaru. Tłum.. Historyk grecki z IV wieku przed Chr.. Chyba tylko w cywilizacji kreteńsko-mykeńskiej zdobywają one tak wysoki stopień swobody i niezależności. który w swej młodzieńczej pracy próbował ustalić. a ten upadek ma swe źródło być może w bogactwie ich kraju”103. mądre kucharskie utensylia. ażebyś na ten sposób ruski / Niegodnie swojem ciałem na posag zbierała”. ale imię matki. Plaut. 523-524. Komedia Dzieje Rzymu od założenia miasta. a przedstawiających uczty. Ucztom towarzyszyły muzyka i taniec. Dom. 103 . mimo małego przecież prawdopodobieństwa historycznych związków. u boku mężczyzn znajdują się zawsze kobiety. zabawy i festyny. wybranych spośród najwdzięczniejszych i odzianych w mniej lub więcej kosztowne stroje. nie. że w dziedzinie sztuki życia Etruskowie byli mistrzami. Gdyby zachował się zapis dźwiękowy z życia 102 „. potem o wielu pokojach otaczających atrium.. skłonność do wyrafinowanej elegancji i luksusu. Wszystko. Z uderzającym realizmem przedstawiono całe skomplikowane laboratorium smakoszy. ks. Sztuka gastronomiczna musiała być znakomita. w jakim stopniu pismo etruskie przypomina pismo linearne B.

drugiej – na emigrację. Po wynalezieniu gier tak się wobec głodu zachowali: przez jeden dzień grali bez przerwy. że Etruskowie pojawili się w VIII w. kostki zaokrąglone. wyznaczył sam siebie jako króla. O tych śpiewach ludowych. zrazu niezgrabnych. imienia autora tragedii toskańskich. Najsłynniejszym ośrodkiem tego rodzaju uroczystości była miejscowość Fescennium. piłkę i wszystkie inne rodzaje gier z wyjątkiem warcabów. nad emigrantami zaś swego syna. Drugim źródłem dramatu były śpiewy rolników. pełnych chłopskiej werwy i humoru.) . nieustannie obecny głos fletu. zdaniem autora rzymskiego. Z całej literatury dramatycznej Etrusków nie pozostało nic. przy czym to jeden. Od muzyki i tańca krok tylko do teatru. W ten sposób spędzili osiemnaście lat. jeśli nie liczyć zabłąkanego i odartego z dzieł. ukryty w gąszczu. „Za króla Atysa. Na nie włożyli całe ruchome mienie. potem. Flecista. Była to kraina sztuki i posępnej religii. podkreślając ich przysłowiową swobodę wypowiedzi i rubaszny sarkazm. szukali środków zaradczych. aby poszukać sobie środków do życia i ziemi. wabił w sieci dzikie zwierzęta dźwiękiem swego instrumentu. a w drugim dniu. miała być następująca: młodzi ludzie modląc się do bogów wykonywali szereg gestów. Lidyjczycy przez jakiś czas znosili go cierpliwie. syna Manesa. aby nie pożądać jedzenia. i odpłynęli. położonej na wybrzeżu Azji Mniejszej. Problem pochodzenia pasjonował już starożytnych. Kiedy jednak zło nie ustawało. Tancerze. niejakiego Volniusa. przybyli oni do Umbrów. gdy nie ustawał. przestając grać. Nad tą częścią. gdzie 104 histrion – aktor (łac. tego bowiem wynalazku nie przypisują sobie Lidyjczycy. W końcu. przed Chr. potem wyrażających treść prośby do niebian. lecz coraz bardziej się srożyło. Po losowaniu więc jedni z nich wywędrowali z kraju. składających ofiary swym protektorom. której los kazał pozostać na miejscu. wspomina Horacy. Legenda etruska mówi także o iście orfickiej metodzie polowania. Życie w Etrurii nie było jednak nie kończącym się festynem. minąwszy wiele ludów. „Przy dźwięku fletu Tyrreńczycy szli do walki na pięści. wtedy król podzielił wszystkich Lidyjczyków na dwie części i jednej kazał ciągnąć losy na pozostanie w kraju. a także bardzo różnej od rzymskiej koncepcji życia. Brzmi to jakby mowa była o duchu w romantycznej balladzie. Pozornie paradoksalny jest ów etruski stop lęku śmierci i wyrafinowanej doczesności. w Italii. akcentem dominującym byłby modulowany. to drugi co innego wymyślał. udali się do Smyrny i pobudowali sobie statki. I tak wynaleziono wtedy grę w sześciany. jakie im było potrzebne. Herodot wywodzi ich z Lidii. Powiedzieliśmy. mieszali ciasto na chleb i chłostali niewolników”. nawiedził całą Lidię wielki głód.Etrusków. Jego geneza. Zadziwiające zdanie starożytnego obserwatora. mimowie i aktorzy etruscy szybko zawitali do Rzymu i stali się tam niezwykle popularni (nazwa histrion104 jest pochodzenia etruskiego). jedli. który nazywał się Tyrrenos.

cit. 65-66. Ich dzieła pełne są zmyślonych najczęściej genealogii. Bo mówiąc o Francuzach (czy o jakimkolwiek wielkim narodzie). ale co robić z bardzo ludzką ciekawością i potrzebą dochodzenia początków. a nie. Irytacja uczonego jest słuszna. w które uwikłani byli starożytni? Franz Altheim i Massimo Pallottino proponują. Rzymianie. pod wieloma względami jej równą. a była zapewne dziełem wielu czynników.założyli miasta i po dziś dzień mieszkają. po wyliczeniu przodków dochodzi do Herkulesa. Tłum.” – Herodot. nazwali się Tyrrenami”105. oni sami określali się mianem Rasenna. a zasypany jest pytaniami nie o co innego. papież etruskologów. Ligurowie. Nikt natomiast nie męczy uczonych pytaniami na temat pochodzenia Greków czy Rzymian. żeby poprzestać tylko na pierwszych z brzegu wyliczeniach. aby pytanie o pochodzenie Etrusków zastąpić sensowniejszym pytaniem. aby w salonie pojawił się badacz umarłej cywilizacji. Inni historycy jako kolebkę Etrusków podają wyspy Morza Egejskiego. tak samo skomplikowane i zagadkowe jak geneza Etrusków. Hammer. etnicznej mieszanki. istnieją dla nas niepełnie... Tyrrenoi. ale nie mieścili się także zupełnie w kategorii barbarzyńców. I. ich cywilizacja powstała i rozkwitła w Italii. Jak wyjść z błędnego koła domysłów i hipotez. jakby te problemy były do korica wyjaśnione i powszechnie znane. nosząca inskrypcje w języku zbliżonym do etruskiego. podpierając tę historyczną postać mitycznym praszczurem.. W jednej ze swoich prac Massimo Pallottino. kiedy mówi o Leonidasie. op. a w dodatku mówili językiem. Nazwę Lidyjczyków zastąpili inną. a nie czystego szczepu. że stanowili pierwszą poważną przeszkodę kolonizacyjnych podbojów. . który przypominał dialekt autochtonów z Lemnos przed podbojem tej wyspy przez Ateńczyków. Posiadali bowiem kulturę i organizację polityczną bardzo zbliżoną do greckiej. który ich tu przywiódł: od niego tworząc swe miano. Widzimy zbiorowość przez pryzmat jednostki i rodziny czystej linii genealogicznej. mówi nie bez irytacji. Tajemnica języka etruskiego pociąga od przeszło trzech wieków umysły badaczy. Dla Greków byli Etruskowie niepokojącą zagadką. s. że wystarcza. wywodzonej od bohatera-protoplasty. Dionizy z Halikarnasu ma ich za autochtonów. Frankowie. Niezależnie od tego czy byli autochtonami. Grecy nazywali ich Tyrsenoi. wiemy. o czym świadczy odkryta kamienna stela nagrobna. których pochodzenia nie znamy. Herodot. Rozumieli tę potrzebę dziejopisarze starożytni. Rasna. Ci.: S. Nie tylko dlatego. 105 „Za króla Atysa. Rzymianie – Tusci. ks. że na pojęcie tego narodu złożyły się ludy tak różne. jak jest w istocie. Jeszcze jeden kamień do ogrodu maniaków etnicznej czystości narodów. Współcześni uczeni opowiadają się raczej za teorią wschodniego pochodzenia Etrusków. wziętą od imienia królewskiego syna. jak kształtował się ten naród na Półwyspie Apenińskim. ale o genezę Tyrreńczyków. tych samych. Etrusci. czy pochodzili ze Wschodu. jak Celtowie.

doprowadziły na razie do rezultatów skromnych. tytułów w hierarchii społecznej czy faktów znanych skądinąd. starają się rozszyfrować etruski bez tej dodatkowej pomocy. Wydobyto stos kamieni. Część kolumny pokrywały znaki alfabetu łacińskiego. Wiemy. zupełny brak samogłoski „o”. należący bez wątpienia do kilku budynków z epoki rzymskiej. Ale język Tyrreńczyków okazał się wyjątkowo oporny wobec tych prób. że odkrył kolumnę całą pokrytą pismem. ale nie rozumiemy ich. „Łatwo można wyobrazić sobie moją emocję. Fonetyka natomiast tego języka jest zdecydowanie różna od greckiej (np. Francuski etruskolog Raymond Bloch opowiada. egipskim. jak to zakładają. wymagające wielkiej ostrożności i subtelności. których istnienia mamy prawo się domyślać. liczy 1500 słów) teksty są krótkie i rozpaczliwie monotonne. Ta bogata cywilizacja przekazuje nam zamiast poematu i świętych ksiąg. co najważniejsze. terminy podobne. beznadziejnie szary zbiór klepsydr. jakim ulegał w ciągu wieków) jest nam znany. Materiał lingwistyczny nieznanego pisma. Cierpliwi językoznawcy próbowali wyjaśnić ciemne teksty hebrajskim. Inni stosują metodę indukcyjną: rezygnują z pomocy innych języków. spokrewniony jest z etruskim. Zanim szczęśliwe odkrycie da im w rękę wymarzony tekst dwujęzyczny. Z językiem etruskim sprawa jest diametralnie inna i wręcz paradoksalna. Obie metody. jak to w czasie prac archeologicznych w Toskanii właściciel badanego terenu zwierzył się. ściśle – rozumiemy niewiele. pracują niejako wewnątrz badanego języka. hetyckim czy dialektami italskimi. Inaczej mówiąc. co zrobić z ogromnym kamieniem. które staramy się odczytać. który. musi być dostatecznie duży i. bo wynosi 10 000. czego się spodziewałem. Posiłkują się sporą już wiedzą o religii i cywilizacji Etrusków. Lista tych eksperymentów jest długa. wyszukują powtórzenia. Liczba etruskich przekazów językowych jest wprawdzie spora. Nie wiedząc. Niewdzięczny materiał nie zniechęca jednak badaczy. zakopał go po prostu w ziemi. że tyrreński alfabet wywodził się prawdopodobnie z greckiego i poszczególne znaki reprezentują zgłoski podobnie jak w greckim. różnorodny. przechowywany w Zagrzebiu. które mogą odnosić się do praktyk religijnych rytuałów.Odczytanie nieznanego pisma jest zwykle poszukiwaniem odpowiedników fonetycznych i sensu znaków. drugą część znaki zupełnie dla wieśniaka niezrozumiałe. Czyż nie był to tak bardzo pożądany tekst dwujęzyczny łacińsko-etruski? Poprosiłem i otrzymałem bezzwłoczne pozwolenie mego informatora na przebadanie jego posesji. Niestety! Kopanie nie dało nic. system alfabetyczny Etrusków (mimo zmian. asyryjskim. Niemal wszystkie to epigrafy nagrobne w rodzaju „Vel Partunus syn Velthura i Ramta Satinei umarł w 28. którą w języku Etrusków zastąpiło „u”). Otóż potrafimy dość łatwo czytać teksty etruskie. greckim. Jedni posługują się metodą dedukcyjną: podkładając pod tekst etruski jeden ze znanych starożytnych języków. Tak było z hieroglifami czy pismem klinowym. roku życia”. ale poza trzema cennymi znaleziskami (z których największy. ale żaden z bloków wydobytych nie nosił najmniejszego śladu jakichkolwiek . w każdym razie nie to.

Nadzieja natrafienia na taki dokument. pozwalający odtworzyć życie polityczne i prywatne Etrusków. Potrącałem wzrokiem w muzeach etruskie brązy.. przeszukiwał zapewne swoją posiadłość w nadziei znalezienia etruskich przedmiotów. właśnie w mało eksplorowanych miastach. Lawrence. Fragment ten dobrze ilustruje pasjonującą grę archeologii z przypadkiem. Rozszerzyłem teren moich poszukiwań. a nie miast. a epoka etrusko-rzymska trwała aż do trzeciego wieku naszej ery. ale nasz poszukiwacz skarbów zamiast ją zakopać. a także w Azji Mniejszej. szukają nie prawdy obiektywnej. U podstaw tego osądu leżała pozytywistyczna. rozbijając młotem i zużytkował jako budulec. jest tym większa. jak to się często zdarza. wieśniak. Przeżyłem w skrócie historię pogardy i olśnienia Etruskami. że zwycięzcy nie wytępili zwyczajów i języka zwyciężonych. Do końca XIX wieku ich sztuka uważana była za mało interesującą kopię sztuki greckiej. Otóż jest rzeczą więcej niż prawdopodobną. co się często w różnych krajach zdarza. Otóż. Długi czas byłem ślepy na sztukę etruską. jak pisze D. to doświadczeniem”106. Jeśli są czymkolwiek.H. Nie po raz pierwszy sztuka zastępuje pismo. a więc na terenach ścierających się wpływów etruskich i greckich.. te poszukiwania odbywały się w nocy. rzeźby nagrobne wydawały mi się rzymskimi kopiami. Wykopaliska prowadzone w Kampanii. Mój informator. gdyż cała okolica bogata była w toskańskie groby. Zabłudowski. jakby to były drugorzędne dzieła Greków. Ci ostatni. Także inne wyjaśnienie wydaje się prawdopodobne: inskrypcja została rzeczywiście odkryta..napisów. Zamiast monotonnego mamrotania tekstu pozwolono nam oglądać tę cywilizację. jak twierdził. 106 Etruskowie. Piękna walka inteligencji z tajemnicą trwa. ale także dla amatorów. chciałem wyjaśnić przyczynę tej tajemnicy.. Dotychczasowe badania prowadzone były przeważnie w obrębie nekropoli.: A.. że istniały dokumenty etrusko-rzymskie. ani tezą. dotyczące administracji czy innych spraw publicznych. Tłum. słyszano o moim pragnieniu znalezienia inskrypcji łacińsko-etruskiej i zrealizowano w wyobraźni przedmiot moich pragnień. aby uniknąć wszelkiej niedyskrecji i skryć się przed ciekawym spojrzeniem przechodniów i sąsiadów. „Etruskowie nie są ani teorią. Ubóstwo przekazów pisanych wynagradza w dużym stopniu bogaty materiał z dziedziny sztuki. Zawiedziony i podniecony jednocześnie. Nie jest to rzeczą niemożliwą. nie tylko dla naukowców. ale daremnie. Nigdy jednak nie przyznałby się do tego świętokradztwa”. być może zniszczył ją. mogą przynieść wyjaśnienia zagadki. ogłoszenia i dekrety. staje się znakiem i świadectwem utrwalonej obecności. . dziś już przezwyciężona teoria „postępu” sztuki. zawierające cenne materiały. Nocą wyobraźnia poszukiwaczy skarbów staje się bardziej żywa i śmiała.. Jest to ogromna szansa. Mimo licznych niepowodzeń uczeni nie kapitulują. Być może. ale kontaktu.

Koroną antyku miała być naturalistyczna rzeźba grecka okresu hellenistycznego. Zły akademicki gust, połączony z przeszczepioną z dziedziny nauk społecznych teorią – unicestwiał Etrusków. Jules Martha, w książce swojej Sztuka etruska, wydanej w roku 1889, mógł spokojnie obwieścić, że sprowadza się ona do mniej więcej nieudolnych naśladownictw. Ale od początku naszego wieku perspektywy, wrażliwość gwałtownie się zmieniły. Przyczyniły się do tego niemało rewolucyjne programy i manifesty sztuki współczesnej. Uwaga historyków, krytyków, a także publiczności skierowała się na okresy i szkoły określane dotychczas pogardliwie jako prymitywne, schyłkowe, barbarzyńskie w stosunku do ideału klasycznego. W polemice z tym ideałem sztuka Etrusków stała się jednym z ważniejszych argumentów. Owe polemiki i próby przewartościowania nie wyjaśniły jednak kapitalnego i jednego z najbardziej zawikłanych problemów historii sztuki, a mianowicie problemu artystycznej autonomii i oryginalności plastyki etruskiej. Mówiono wprawdzie o takich wyróżniających cechach dzieł Tyrreńczyków, jak intensywność wyrazu, osiągnięta przez zaakcentowanie szczegółu z uszczerbkiem dla mało jakby cenionej harmonii całości, zmysł ruchu, zamiłowanie do malarskiego szkicu, swobodna, otwarta struktura dzieła, a także tendencja do form abstrakcyjnych. Wszystko to pięknie powiedziane, ale obcowanie ze sztuką etruską było dla mnie nieustanną huśtawką zachwytu i rozczarowania, rozbrajało zmysł krytyczny i zdolność analizy. Przygoda, którą warto polecić niecierpliwym i klasyfikatorom. Dla wielu kontakt z dziełem sztuki zasadza się na potwierdzeniu przyjętego wzoru piękna. Dla tych sztuka etruska będzie szczelnie i nieuchronnie zamknięta. Aby ją w pełni odczuć, należy wyrobić w sobie zdolność spontanicznego, bezpośredniego reagowania, radosną ciekawość rzeczy innych od tych, które przyzwyczailiśmy się akceptować. Lekcja Etrusków jest lekcją wyzwalania się od przesądów estetycznych na rzecz trudnej do zdefiniowania, bezinteresownej gry oczu z przedmiotem. Uczucie potęgującego się chaosu towarzyszyło mi w czasie poznawania nowych etruskich nekropoli, nowych brązów, nowych rzeźb. Trudno pochwycić jakąś wyraźną linię rozwojową tej sztuki czy sensowny, wyjaśniający podział na szkoły i okresy. Niewątpliwe arcydzieła, bez których nasze muzeum wyobraźni byłoby uboższe – Apollo z Veii, sarkofag małżonków z Caere, przemieszane są z przedmiotami sztuki, których seryjny charakter i artystyczna wtórność rażą i odpychają. Niemal w każdym dziele Etrusków zawarte są trzy czasy: dziedzictwo bardzo dalekiej przeszłości, współczesny wpływ sztuki greckiej i antycypacja sztuki rzymskiej. W dziedzinie artystycznej, podobnie jak w życiu, Etruskowie wydają się być w ciągłej pogoni za nieuchwytną formułą i krystalizacją. Melancholijna promenada: Cerveteri, Tarkwinia, Volterra, Veii; pagórki kamiennych grobowców dokładnie zarosłe trawą. W królestwie pinii, świerszczy i cyprysów, płytko pod

ziemią utrwalone na ścianach uczty, polowania, balet. Najgłębiej w pamięci zapisują się rzeźby nagrobne. Mężczyzna oparty na łokciu, z uniesioną głową, okryty draperią, która odsłania jego tors, jakby wieczność była długą, gorącą nocą letnią.

Lekcja łaciny

109 Szczęśliwy. kto zdołał poznać przyczyny wszechrzeczy (łac.108 A przede wszystkim zapoznaj się ze strukturą zdań warunkowych. spadzistym dachem. dum.: S. żaby itd. Satyry.. jak wszelkim stworzeniem. ranam. ubi primum. quod. a na szczycie schodów potężny posąg patrona 107 108 „rana. Najstosowniejsza byłaby łacińska sentencja w rodzaju „Felix qui potuit rerum cognoscere causas”109 lub. ale nikt nas o zdanie nie pytał – pouczenie Juwenalisa skierowane do wychowawców młodzieży – „Maxima debetur puero reverentia”110. Odpowiedź na list Francesca. simulac – skoro tylko. simulac. Wergiliusz. Kalinkowski. kiedy. ranae. ut primum. 47. odtąd. pierwej. trzypiętrowy gmach o dużych oknach. z czerwonym. 110 . Fasada bez ozdób. to surową prostotą. Bolesław Miciński. ranae. Tłum. Tłum. priusquam. Schody. simulaque – równocześnie. ubi primum – skoro tylko. donec.: S. cum.. Pod płaskorzeźbą jakby miejsce na napis. Jeśli wyróżniał się czymkolwiek. 490. Juwenalis. skoro. gdy.Jeśli więc i Tobą. dum – podczas gdy. rana. tylko na szczycie znajdowała się płaskorzeźba przedstawiająca orła. antequam – zanim. 2. Wchodziło się przez ciężką bramę. obywatela rzymskiego I Gimnazjum stało na wzgórzu. na szantaż. jeśliby nas ktoś pytał o zdanie. kiedy. 14.). simul. simulaque. priusquam – wprzód.). ut – kiedy. rana107. antequam. Kalinkowski. ubi – gdy. na kłamstwo. quod – o ile. kochany Francesco. aby w nich nie było miejsca na oszustwa. powtarzaj: rana. Dziecku należy się szczególny szacunek (łac. ranae. Georgiki... simul – jednocześnie. ut. ut primum – skoro.” – żaba. donec – dopóki. Poznaj zawiłość zdań czasowych: ubi. cum – równocześnie. Był to biały. rządzi pragnienie szczęścia.

a on przechadzał się między rzędami. lustrował jak dowódca swój oddział przed defiladą. To oni pierwsi wprowadzili nas w skomplikowany. przyczyny cyklony noszą dźwięczne kobiece imiona. patrzył na nas badawczo. Gorycz ich porażki łagodził zapewne fakt. Natomiast matematyk i łacinnik budzili świętą grozę. kiedy po raz pierwszy wszedł. Gipsowo blady król miał wysunięty lewy but i ten nieważny. nadawało ich twarzom gorzką wyniosłość. Z tej samej. które doświadcza. wilgotnej odzieży i strachu. Stamtąd szło się długim korytarzem z kamienną posadzką. nic bardziej nie wpływa na rozwój okultyzmu niż urzędowy racjonalizm. a właściwie wkroczył do naszej klasy. że przejawiała się w tym piękna ludzka dążność do oswojenia spraw i zjawisk niepojętych i budzących przerażenie. dlaczego ten ostatni nosił u nas przydomek Grzesio. ale. jaki przystoi weteranom. bez żadnej zażyłości z ciałem. . Repetenci. zdawałoby się. aż do klasy z zapachem pokostu. Poruszali się swobodnie i patrzyli na nas z góry. żółtodziobów. jak wiadomo. Potem kazał nam siadać i 111 Powtarzanie jest matką nauki (łac. co było atrybutem przewrotnej gimnazjalnej elegancji. którego dla słodyczy charakteru nazywaliśmy Rózią. Szatnia znajdowała się na samym dole w rozległej suterynie. najeżony niebezpieczeństwami świat szkoły. Pamiętam dobrze ten dzień. Moja lękliwa wrażliwość nowicjusza rejestrowała z początku najmocniej nie obrazy. lecz wrażenia węchowe. W porównaniu z nimi byliśmy jak kukły na wystawie sklepu z konfekcją. oddawaliśmy się tym magicznym praktykom z ciemnym chłopskim uporem. Nie wiem. Ich szkolne niebieskie mundury nie były nowe. Zdawało się. należało rozpoznać przeciwnika tak dokładnie. że zbyt dosłownie pojęli zasadę „Repetitio est mater studiorum”111. że cieszyli się wśród nas. Trwało to długo. szczegół stał się materialną przyczyną uczniowskiego zwyczaju. Myślę. Los obdarzył nas uroczym opiekunem klasy. zapewne. i nie wisiały żałośnie za duże. Byli naprawdę inni. Ponieważ każdy z naszych profesorów był indywidualnością. kredy i wilgotnej tablicy. tak jak nasze. Staliśmy przed ławkami. Szczególną naszą zazdrość budziły sukienne spodnie świecące na pośladkach jak lustro. autorytetem. chociaż cały był zaprzeczeniem wiejskiej dobrodusznej gamoniowatości. nie licującego z powagą zakładu wychowawczego. W gimnazjum panował kult rozumu. jeśli nie oryginałem. które uchronić nas miały od złych uroków. Życie. niedostatecznych not zwanych baniakami i straszliwego gniewu naszych preceptorów.naszej szkoły. jak to było możliwe. siwym polonistą. Była to jakby kuchnia szkolnych woni – prochu.). Nic nie pomogły surowe zakazy. Zaraz pierwszego dnia naszą uwagę zwróciła grupa uczniów trzymających się jakby na uboczu. a więc pachnącym kamieniem. skóry. W dostojnej bieli patrona ów lewy but był niepokojąco czarny i wypolerowany od licznych dotknięć.

To. jest zasługą mego profesora łaciny. arena w Arles czy teatr w Orange. że odczucie owej wielkości zaskoczyło mnie niespodziewanie w kilka lat później w miejscowości New Castel w drodze do Szkocji. więc Forum było zamknięte. ale Pont du Gard. że nie należy szukać Rzymu w Rzymie. nie w orszaku. Na drugi dzień poszedłem zwiedzać Forum metodycznie w pełnym świetle słońca. otoczone lawą asfaltu. Była noc. Przebywałem wówczas w Anglii w zupełnie innych zamiarach niż studiowanie śladów Rzymian. Odcięte od nocy było jak fotografia. liczy tylko na nasz rozsądek i poczucie odpowiedzialności. nie należały już wówczas do Cesarstwa Rzymskiego. ale sam. ostatecznym kształtem wszelkiej dumy i potęgi. przy całej świetności tych zabytków. zaczął rysować na tablicy plan Forum Romanum. eschatologią cywilizacji. począwszy od Łuku Septymiusza Sewera aż do Bazyliki Konstantyna i Portyku Nerona. Nie było wątpliwości. Na razie nasz profesor zadowolił się uwagą: „Być może przyjedziecie kiedyś do Rzymu w orszaku prokonsula. Maison Carrée. Nie chcę. W tym czasie znałem już nieźle południe Francji. kto wygra ten pojedynek. że nie będzie nas zachęcał do nauki. niewiele z tego rozumiejąc. że nie czułem się zagubiony wśród kamieni. Lapis Niger. Niechaj nie będzie to poczytane za polowanie na paradoksy. co spotkałem na granicy Brytanii i Szkocji. że nie tutaj przemówi do mnie wielkość tej cywilizacji. Rostra. źródło Juturny. Ale jednocześnie prześladowała mnie myśl. a więc nierzeczywiste. Basilica Iulia. jeśli powiem. W naszych zeszytach kopiowaliśmy posłusznie plan Forum. Padały tajemnicze nazwy: Curia. czyli Gallia Narbonensis112. Obraz był widmowy. nie należały nigdy w sensie politycznym. Wspominam o tym z wdzięcznością. tak nam się przynajmniej zdawało. po której toczyły się ze zgiełkiem i hukiem świetliste pojazdy. Pierwsze swoje kroki skierowałem na Forum. Ściśle mówiąc. Ziemie. Prowansja – podobnie jak 112 Gallia Narbonensis – Prowansja i Langwedocja . Jeśli należały. Do Rzymu przyjechałem dwadzieścia lat później. kamienie zjadane przez czas.podał listę lektur obowiązujących i nadobowiązkowych. Powinniście zatem poznać główne budowle Wiecznego Miasta. Via Sacra. żebyście się pętali po stolicy cezarów jak nieokrzesani barbarzyńcy”. resztki portyków. jak to. na których urodziłem się. bo w końcu młodzieńcy rzymscy w naszym wieku przywdziewali togę męską i gotowali się do rządzenia największym imperium świata. Portyk Pereł. Patrzyłem tedy z Kapitolu na łuki. Powiedział. W zimnym świetle reflektorów to centrum starożytnego świata było wielką szacowną rupieciarnią. Objaśnienia miały nastąpić później. ni zowąd. nie zrobiły na mnie tak wielkiego wrażenia i nie skierowały myśli na nowe tory. Potem. dnem. ni stąd. to w zupełnie innym znaczeniu tego słowa.

Najbardziej znana była prawdopodobnie relacja Pytheasa. więc umysł włączał do imperium te podbite prowincje bez zdziwienia i sprzeciwu. przesłanie Rzymian było czymś niezwykłym i jakby graniczyło z zuchwałym szaleństwem. ani nawet łuku tryumfalnego. składającej się z dwu legionów. Najlepszym sprzymierzeńcem Cezara był brak zmysłu politycznego jego przeciwników. ciągnący się przez pagórkowaty teren w linii niemal prostej od ujścia rzeki Tyne na zachodzie aż do zatoki Solway na wschodzie. co mogłoby wywołać jakąkolwiek estetyczną ekscytację. Druga kampania w rok później była zakrojona na daleko szerszą skalę niż pierwsza. Przeciwnie. Wyspiarze czekali na najeźdźców. pochodziły od żeglarzy i kupców. pogarszająca się pogoda. zasobach i zamieszkujących ją ludach były mętne. greckiego podróżnika z miejscowości Massilia113 w Galii. Dla przeciętnego Rzymianina Brytania leżała na granicy. która usiłowała się bronić przeciw nie podbitym.Hiszpania czy Dalmacja – należała do Rzymu w sposób niejako naturalny dzięki temu samemu niebu i przyrodzie. nic. lekceważąc prawa morza i część jego okrętów pochłonął żywioł. w pobliżu wyspy Thule. Juliusz Cezar nie stoczył z nimi żadnej decydującej bitwy. W New Castel. Trudności aprowizacyjne. tak przeraziła Brytów. niskimi chmurami. licząca 800 okrętów. Jak doszło do podboju Brytanii? Wyspa leżała daleko. dzikim plemionom barbarzyńców. Ogromna flota. a wojska jego płytko zagłębiły się w niegościnny kraj. Był tam natomiast dobrze zachowany wał ziemny. ale dość wątpliwy i drogo okupiony połowiczny sukces. Ale Cezar znów popełnił fatalny błąd. tam pod nawisłymi. Gdyby Brytom udało się zniszczyć flotę rzymską. jeśli nie poza granicami geograficznej rzeczywistości. Po raz pierwszy wojska rzymskie pod wodzą Juliusza Cezara stanęły na wyspie pod koniec sierpnia roku 55 przed Chr. Ta śmiała operacja wojenna nastąpiła nagle. nie było ani marmurowej świątyni. żyjącego w czasach Aleksandra Macedońskiego. z których padał przejmująco zimny deszcz. poza kręgiem żywotnych interesów imperium. Nie była to co prawda klęska. Wiadomości o jej kształcie. w miejscu mego nawiedzenia Rzymem. a więc na krańcach ówczesnego świata. była niedostatecznie przygotowana i omal nie skończyła się klęską armii inwazyjnej. Brało w niej udział 5 legionów i 2 tysiące jazdy. legiony byłyby wydane na łaskę i niełaskę tubylców. dosłownie nic. poza basenem Morza Śródziemnego i jak się może wydawać. że stawili opór najeźdźcom dopiero w okolicy dzisiejszej Canterbury. Na 113 Massilia – dzisiejsza Marsylia . a pełne były fantastycznych informacji. już od momentu lądowania zadawali im poważne straty. a nade wszystko zniszczone przez fale przypływu części floty zmusiły wodza do zawarcia pokoju zaproponowanego przez Brytów i wycofania się do Galii. przecinający całą wyspę – najdalej na północ wysunięty szaniec cywilizacji.

przewagi oręża rzymskiego na legendarnej wyspie wywołały w Rzymie entuzjazm niebywały. jeńców i nakładając na podbite ludy haracz. Jérome Carcopino – operacją prestiżową bez żadnej przyszłości. co jest szczególnie ważne. Nie posiadali także żadnego rozsądnego planu strategicznego. bo z kampanii. wyprawa do Brytanii równoważyła w pewnym stopniu sukcesy wojenne na wschodzie jego konkurenta do władzy. jest mało sensowne.to zapewne liczył nie mniej niż na męstwo swoich żołnierzy. że pewnego dnia Brytowie mogą przyjść na pomoc swoim celtyckim pobratymcom z kontynentu. wyszli jako zwycięzcy. że intencje przyszłego dyktatora były bardziej prozaiczne i kalkulowane na zimno: pragnął po prostu wzbogacić siebie i swoje legiony. Ale dość szybko nastąpił konflikt w obozie przeciwników Cezara i królowie poszczególnych plemion zaczęli paktować z wodzem rzymskim. zabierając łupy. czyli partyzantki. Trudno jednak powiedzieć. Wydaje się jednak. Nie było to zapewne tylko wynikiem namiętnego pożądania pereł. jak sugeruje Swetoniusz. zwłaszcza że w tym wypadku wyspiarze robili wszystko. aby przeciwstawić się najeźdźcom. taktykę nękania legionów. która mogła zakończyć się ich klęską. Gdyby wojna przybrała taki właśnie obrót i przeciągnęła się ponad jeden rok. oblanej zimnym morzem. po co Cezar wdał się w tę ryzykowną awanturę. i to ze znacznymi stratami. a także zabezpieczyć zdobytą Galię od ataku z zachodu. Ponieważ z Galii nadchodziły niepokojące wieści o buntach. było bowiem teoretycznie możliwe. Rzymianie zmuszeni byliby się wycofać. I rzeczywiście. Pokój zresztą korzystny dla Rzymian. ciężko posuwających się w głąb nieznanego kraju. a ich naturalnymi sojusznikami były lasy i bagna. aby skutecznie stawić czoło armii inwazyjnej. nieźle uzbrojeni. Rzymianie mieli wówczas daleko więcej szans na ujarzmienie tej mglistej wyspy. Doradzanie po dwu tysiącach lat wodzom przegranych kampanii jak należało postąpić. to znaczy napadać na tabory i zabłąkane na bezdrożach oddziały. „który chciał więcej zdobyć. że Brytania – czy choćby jej część – weszła w skład imperium. niż mógł utrzymać”. Systematyczny podbój rozpoczął się niemal sto lat po wojennej ekskursji Cezara. należało unikać frontalnej rozprawy i stosować niewygodną dla legionów taktykę małej wojny. Podobnie jak mieszkańcy Galii ich celtyccy pobratymcy z wyspy nie potrafili zorganizować się pod jednym dowództwem. Cezar skorzystał z pierwszej okazji i zawarł pokój z Kasywelaunusem. Zrazu większość ludów południowo-wschodnich Brytanii zjednoczyła się pod naczelnym dowództwem króla Kasywelaunusa i stosowano najsłuszniejszą taktykę walki podjazdowej. Camille Julien zaś widzi w tym przejaw charakterystycznej dla Cezara żarłoczności. Historyk francuski Albert Grenier nazywa wyprawę do Brytanii ekstrawaganckim i szalonym przedsięwzięciem. co stanowi ulubioną rozrywkę pisarzy historycznych. Wielu historyków niepokoiło pytanie. A przecież byli liczniejsi niż najeźdźcy. i wreszcie. Pompejusza. . Aby zwyciężyć.

obrazili Rzymian żądaniem wydania zbiegów. Richmond. Przybył z pewnym opóźnieniem. Żywoty Cezarów. XX Valeria Victrix z Novaesium (obecnie Neuss) i XIV Gemina stacjonująca nad dolnym Renem. władca księstwa położonego nad środkową i dolną Tamizą. na wybranym przez niego terenie. . Brytowie popełnili fatalny błąd. Mówi o tym lakonicznie Swetoniusz: „tumultuantes Britannos ob non redditos transfugas”114. wyrusza na podbój Brytanii armia rzymska składająca się z czterech legionów. licząca około 40 tysięcy ludzi. wygnany i wyzuty z władzy przez syna i szukający na dworze cesarskim sprawiedliwości. za panowania cesarza Klaudiusza. kiedy to zaryzykował wszystko i stracił wszystko w ostatniej druzgocącej klęsce” – mówi angielski historyk Ian A. na wykorzystaniu naturalnych linii obrony i przeszkadzaniu Rzymianom w przeprawach przez rzeki. jak i o stosunkach społecznych. Były to legiony: II Augusta z Argentoratum (dzisiejszy Strasburg). Niemirska-Pliszczyńska. spowodowanym niegodziwościami meteorologii. Do tych formacji doszła jeszcze legia IX Hispana z Pannonii (dzisiejsza Austria). niezłe rozpoznanie przeciwnika i jego kraju. Zwyciężają wprawdzie Rzymianie. była to jak na owe czasy wcale potężna armia. ale historia wspominając o jego walkach mówi tylko o jednej wielkiej bitwie. ale ich przeciwnik nie jest bynajmniej rozbity. Brytania była penetrowana przez rzymskich kupców. boski Klaudiusz bowiem „pragnął chwały rzeczywistego tryumfu”116. Trzy czwarte sił operacyjnych stanowiły wojska stacjonujące nad Renem. jak ów nieszczęsny Kunobelinus. następcy Nerona. Taktyka wyspiarzy zasadza się.: J. W roku 43 po Chr. Po przekroczeniu Tamizy legiony zatrzymują się w oczekiwaniu na przyjazd cesarza. dwudniowej bitwy dochodzi nad rzeką Medway. Do ciężkiej. jak się zdaje. Na czele wyprawy staje legat konsularny Aulus Plaucjusz.Posiadali przede wszystkim dość szczegółowe informacje. Wojna stała się nieunikniona. w Germanii. Wojska lądują w trzech różnych punktach i armia rusza na zachód. W stolicy świata przebywała garść emigrantów politycznych z wyspy. Dla wielu historyków udział cesarza był z 114 115 116 „właśnie buntowali się Brytowie z powodu zatrzymania [przez Rzym] ich zbiegów” (łac. będzie głową antyrzymskiego oporu. a także prowokowali zamieszki na wybrzeżu galijskim. Swetoniusz. Tłum. późniejszy pierwszy zarządca Brytanii. „Przez dziesięć długich lat Karatakus był kolcem wbitym w ciało armii rzymskiej i zdobył wiele sukcesów większych lub mniejszych. Jeśli doliczymy do tego wojska pomocnicze (auxilia115) oraz oddziały galijskie i trackie. Siły Brytów znajdują się pod dowództwem Karatakusa i Kogidumnusa. którzy dostarczali cennych wiadomości zarówno geograficznych.) rzymskie wojska pomocnicze. Ten ostatni umiera wkrótce i przez długie lata Karatakus.

z których odczytać można los obrońców tej cytadeli. Dlatego trudno teraz zrekonstruować te wydarzenia. Działo się tak głównie dlatego. lecz informacje czerpane z „drugiej ręki”. Był jednym z pierwszych. ruchy wojsk. Niektórzy robili to szczerze i jak się zdaje z przekonania. a mianowicie o względy prestiżowe. stolicy króla-wygnańca Kunobelinusa. „stosownie do starego i od dawna już przez naród rzymski 117 118 119 Swetoniusz. I Klaudiusz wkracza na czele legionów do Kamulodunum (Colchester). Ale są to tylko propagandowe dekoracje tej wyprawy długiej. dokonywała polityka. zapewne pospiesznie założony w czasie oblężenia. jakie zachowały się w pismach historyków cesarstwa. niepodobna nawet czasem wymienić nazwy ludów. Tamże. Była to afera peryferyjna i jej dzieje trzeba odtworzyć z rozproszonych fragmentów. Właśnie niejasnej. który niszczył i tratował wszystko. bo całe dzieje podboju są jakby fresk zatarty w wielu miejscach. W obrębie wałów obronnych odkryto cmentarz wojskowy. po czym pospiesznie wraca do Rzymu. władca królestwa Verica (w Sussex). Na przykład biograf Wespazjana. zwanej euthytonos. często bardzo sumaryczne i niedokładne. Nie jesteśmy jednak całkiem bezradni. Nie były to zapisy świadków naocznych. a wówczas dowódcy II legionu.: J. krwawej i niejasnej. ale archeologowie odkryli dramatyczne szczątki.wojskowego punktu widzenia bez znaczenia dla całej kampanii. późniejszego cesarza. Ziemia zachowała wiernie wymowne ślady walk. że Rzymianom wcale nie zależało na niszczeniu struktury społecznej kraju i zastanej hierarchii władzy. podać przebieg poszczególnych kampanii. że zdobywanie Brytanii polegało tylko na posuwaniu się potężnego walca wojennego. W czaszkach szkieletów znaleziono odłamki rzymskich mieczy. zlokalizować główne bitwy i potyczki. Chodziło zresztą o coś zupełnie innego. gdzie „odbył tryumfalny wjazd z największym przepychem”118. jak ów Kogidumnus. lokalni przywódcy i królowie plemienni wchodzili w układy z najeźdźcą. a nawet przyznano wyjątkowy tytuł rex et legatus August i in Britannia119. z koniecznym oczywiście okrojeniem suwerenności: przysięgą na wierność cesarzowi i zobowiązaniem lojalności wobec Rzymu. że pokonał on dwa silne szczepy tubylców i zdobył ponad 20 fortec. Nic nie wiemy szczegółowego o zdobyciu fortecy Dunum (obecnie Maiden Castle). a w stosie pacierzowym jednego z obrońców tkwi pocisk wyrzucony zapewne z machiny wojennej Rzymian. więc pozwolono mu rządzić jego ludem. z którymi walczyli Rzymianie. mówi tylko. Czego nie mógł dokonać oręż. który przystał na współpracę z najeźdźcą. Tłum. Niemirska-Pliszczyńska. król i namiestnik Augusta w Brytanii (łac. „Rzym chciał widzieć swego władcę w wieńcu zwycięzcy”117. Tylko tyle. Żywoty Cezarów. Nie należy sobie jednak wyobrażać.) .

Ten ośrodek kultury i polityki zarazem postanowił zdobyć Swetoniusz Paulinus. decydując się na wydanie walnej bitwy. ale czekali tylko na sposobny moment. co doskonale rozumiał niezmordowany wróg Rzymian – Karatakus. W roku 1944 znaleziono tam ogromną ilość militariów. 1-2 druidowie – celtyccy kapłani. deklarowali poddanie się woli zdobywców. natomiast XIV najdalej na północnym zachodzie w Wroxeter (Viroconium). dla których okupacja była nie do zniesienia. ekwipunku wojskowego. że tam właśnie opracowano plany antyrzymskich powstań. wydziedziczeni książęta i jest rzeczą więcej niż prawdopodobną. arsenał. a raczej domyślamy się tego z rozmieszczenia głównych garnizonów pod koniec lat czterdziestych: II legion stacjonuje na południowym zachodzie. Popełnił jednak fatalny błąd. Wiemy o tym. Górzysty i lesisty teren tej części wyspy stwarza idealne warunki obrony. żeby jako narzędzie niewoli także królów posiadać”120 – komentuje trzeźwo Tacyt. a nie. by jak król Icenów Prasutagus przemienić się ze sprzymierzeńców w rebeliantów. t. Były to. W tym samym roku Ostoriusz „przesytem trosk znękany. w której ponosi klęskę i ratuje się ucieczką na dwór królowej Brygantów Kartymandui. bardziej ostrożna niż patriotyczna. a także – rzecz osobliwa – łańcuchów. Królowa najpotężniejszego plemienia wyspiarzy. Jednym z najważniejszych ich centrów była położona u wybrzeży Walii wyspa Mona (Anglesey). domyślają się archeologowie.: S. jakimi skuwano niewolników. 1-2 propretor – (propraetor). pogromca dzikich plemion z Atlasu. już w pierwszym roku sprawowania swego urzędu 120 121 122 123 Tacyt. Na tej wyspie znajdowali schronienie ci wszyscy. Dzieła. jak mogło się wydawać.: S. były pretor. wydaje zakutego w kajdany wodza w ręce Rzymian w roku 51 po Chr. Tłum. zbiegli jeńcy. Ostoriusz Scapula. Dzieła. Najcięższe walki toczą się w Walii. Inni władcy szczepowi natomiast grali rolę Wallenrodów. wybitny wódz. Zasięg zdobyczy rzymskich w tym czasie na froncie północno-wschodnim nie jest jasny. który otrzymał namiestnictwo prowincji Tacyt. inspiratorami rzymskiego oporu byli druidowie123. wróżbiarze . Tłum. XX w Gloucester (Glevum). Główne linie natarcia legionów rzymskich szły w kierunku zachodnim i północnym. Hammer. prawdopodobnie Exeter (Isca). zawierali traktaty pokojowe. t. Hammer. Podobnie jak w Galii. gdzie wojskami rzymskimi dowodzi propretor121 Brytanii.przyjętego zwyczaju. wota religijne. przede wszystkim broni. Pochodzenie tych przedmiotów z różnych odległych stron świata północnych Celtów od Irlandii aż po Yorkshire świadczy wymownie o zasięgu wpływów druidów z Mony. uchodźcy polityczni. rozstał się z życiem ku radości nieprzyjaciół”122.

które mogło zakończyć się totalnym pogromem Rzymian nie mniejszym niż klęska Warusa w Teutoburskim Lesie. umiera Prasutagus. Istniały jednak dwa poważne powody. Hammer. niezwykłością widoku tak przerazili żołnierzy. zwane w historii buntem Budyki. z rozpuszczonymi włosami niosły przed sobą żagwie. a córki nierządem zhańbiono”126. połowę zaś cesarzowi. połowę swych ziem zapisał dwóm córkom. wyzuto z dziedzicznych dóbr nawet krewnych króla. Gdyby przyłączyli się do nich Bryganci. Po drugie. weterani. Nie oszczędzono nawet drzew. co w sposób niezrównany opisuje Tacyt. na modłę Furii. dzisiejszy Cambridge). Zajmują domy i majątki jego mieszkańców. legalną dziedziczką tronu powinna zostać wdowa po królu – Budyka. że ci. Rzymianie traktują kraj Icenów jak swoją własność. Rzymianie nie uznawali. a nawet skłaniają do powstania sąsiedni lud Trynowantów. plemienia zamieszkującego południowo-wschodnią Brytanię (okolice Camboritum. one to. jakby zdrętwiałe mając członki. zdawałoby się. którzy z rękami ku niebu wzniesionymi modlili się i przekleństwa miotali. krańcu wybucha powstanie. „wycięto okrutnym zabobonom poświęcone gaje: uważali bowiem [druidowie] za rzecz godziwą. los rzymskich legionów na wyspie byłby przesądzony. bardzo ostrożny i politycznie rozważny. t. Cel zaborców był jasny: chcieli. kobiet na tronie i tytuł królowej nie przysługiwał nawet tak lojalnej Kartymandui. wschodnim. król Icenów. Inicjatywa leży w ręku powstańców. Było to starcie dwu światów. Zrozpaczeni Icenowie chwytają za broń. Zimą roku 59/60 przed Chr. według praw miejscowych. pod wodzą 124 125 126 Tacyt. z nielicznymi wyjątkami. Zdarzenia te. Był to testament. Konieczne wydaje się wyjaśnienie tła wydarzeń. dla których ten testament był nieważny zarówno w oczach Icenów. Wyprawa odbyła się w roku 59. nieruchome ciało na rany wystawiali”124. – „Na wybrzeżu stał szyk bojowy nieprzyjaciół – nieprzerwane szeregi broni i mężów. Kiedy gros armii rzymskiej zajęte jest walką na zachodzie wyspy. ponieważ siły rzymskie na terenach ogarniętych buntem są nieliczne. Zbuntowani. między którymi przebiegały niewiasty. w żałobnych szatach. Ponieważ nie miał on męskiego potomka.: S. by krew jeńców ofiarowywać na ołtarzach i z trzewi ludzkich radzić się bogów”125. Tłum. Rzymianie zgotowali mieszkańcom wyspy okrutną rzeź. skarb cesarstwa. a ich dowództwo kompletnie zaskoczone i chwiejne.zarządcy Brytanii. na którą czekali niecierpliwie oficerowie. one bowiem jasno i dobitnie charakteryzują stosunek okupantów do podbitych. a dokoła nich druidowie. na drugim jej. zupełnie pominięta w sukcesji. która wydała w ich ręce Karatakusa. aby po śmierci króla-klienta jego dziedzictwo stało się ziemią rzymską. jak i Rzymian. 1-2 tamże tamże . Dzieła. a na domiar zniewagi i upokorzenia: „Budykę chłostą sponiewierano. Po pierwsze. wymagają nieco szerszego omówienia.

Hammer. Posępną uwerturę tych wydarzeń zawdzięczamy Tacytowi: „bez wyraźnej przyczyny runął w Kamulodunum posąg Wiktorii. Kobiety ogarnięte wieszczym szałem przepowiadały zbliżającą się zagładę i ponoć cudzoziemskie krzyki w miejscowej kurii słyszano. sprzedażą ani żadnym innym handlem wojennym. 1-2 tamże tamże . t. Swetoniusz ma przed oczami jeden cel i realizuje go z rzymską konsekwencją: skoncentrować pod swoim dowództwem rozproszone wojska oraz zapewnić sobie maksymalną swobodę manewru. jak gdyby ustępował przed nieprzyjaciółmi. Kiedy oba wojska stają na ubitej ziemi (teren jak zwykle starannie wybrany przez Rzymian).. ognia i krzyża. Losy armii rzymskiej w Brytanii leżą teraz w ręku jednego człowieka – Swetoniusza Paulinusa. a jego rzymscy i filorzymscy mieszkańcy bezlitośnie wymordowani. że sytuacja jest krytyczna. weterani zaś – jako powód do obaw”127. zadającego 127 128 129 Tacyt. Nie jest to wcale łatwe.”128. jak i Verulamium na pastwę buntowników. Działa tedy z determinacją i zimną krwią. nie bardzo zdolni do realizacji jakiegokolwiek planu strategicznego. stryczka. stać się więc może łatwym łupem rebeliantów. Upojeni sukcesem Brytowie ruszają teraz przeciw IX legionowi dowodzonemu przez legata Petyliusza Cerialisa. Samo miasto pozbawione jest fortyfikacji. razem około dziesięciu tysięcy zbrojnych. Szybko przybywa on z Walii do Londynu i zdaje sobie natychmiast sprawę.Budyki kierują się przeciw starej stolicy prowincji Kamulodunum (Colchester). W ciągu dwóch dni Kamulodunum zostało zdobyte. że nawet swe małżonki na świadków zwycięstwa z sobą wlekli i na wozy sadzali”129. „Jest rzeczą ustaloną. teatr rozbrzmiewał wyciem i widziano w lagunie Tamizy obraz zburzonej kolonii. tylko spieszno im było do rzezi. wydaje zarówno Londyn. że na wspomnianych miejscach padło około 70 tysięcy obywateli i sprzymierzeńców.: S. Dzieła. siły przeciwnika są osiem razy silniejsze „i w tak butnym nastroju. i to w tył.. Przepowiednie sprawdziły się. Nie zajmowali się bowiem braniem jeńców. Ale Brytowie byli źle uzbrojeni. którzy gotują mieszkańcom tych miast krwawą masakrę. Tłum. Legion II nie zjawia się na miejscu koncentracji. Swetoniusz ma pod swoim dowództwem legion XIV. zadając mu bardzo poważne straty. wokół której znajdują się liczne majątki znienawidzonych przez tubylców weteranów. nadto krwawy wygląd Oceanu i pozostałe po morskim odpływie zjawy ludzkich zwłok Brytańczycy tłumaczyli sobie jako zadatek nadziei. nieco wojska z XX legionu i oddziały posiłkowe. a ich odwaga harcowników była bezsilna wobec zdyscyplinowanej armii podobnej do olbrzyma o wielu rękach. Porzuca przede wszystkim plan obrony w mieście.

Kolejni gubernatorzy – Petyliusz Cerialis. odczuć i interesów w nowym świecie. najeżdża królestwo Brygantów i zdobywa je. Samowola żołnierzy trwała jednakże niedługo. wznieca rozruchy. Była to kobieta władcza i ambitna. Otóż. Westmoreland. Otóż zdarzyło się. ale istniała instytucja prokuratora. i związane z tym częściowe wycofanie wojsk z wyspy.: S. t. Nie znaczy to jednak wcale. Mogłaby się stać patronką women liberation130. Lancashire. Tacyt komentując te wydarzenia pisze: „nasze kohorty i roty jazdy. bo dotychczasowych sprzymierzeńców – Brygantów – plemienia potężnego. Mimo zasług wojennych surowy Swetoniusz zostaje odwołany. Tłum. przecież królową z niebezpieczeństwa wyrwały. który poza władzą wojskową mógł posyłać raporty do cesarza i w sposób istotny wpływać na politykę w stosunku do podbitych. że nowym prokuratorem Brytanii był człowiek urodzony w północnej Galii. że wyspa została spacyfikowana i zażywała błogiego spokoju pod rządami nowych władców. Klęska była kompletna. Cumberland i okręg Durham. aby stać się adwokatem uciemiężonych i domagać się liberalnego kursu. Brygantowie znajdowali się wówczas pod panowaniem arcylojalnej wobec Rzymu królowej Kartymandui – tej.systematycznie nieubłagane ciosy. państwo przy Wenucjuszu. nie dlatego. czyli zarządcy fiskalnego prowincji. jaka wówczas wybuchła w Rzymie. bowiem porzuciła swego męża i poślubiła jakiegoś młodego giermka czy podczaszego. Bunt został zdławiony i legiony syciły swój gniew w grabieżach i mordach. Wygnany i pozbawiony władzy mąż imieniem Wenucjusz wykorzystuje wojnę domową. zajmującego wielki obszar odpowiadający obecnym hrabstwom Yorkshire. Hammer. Juliusz Frontynus i Juliusz Agrykola – prowadzą istotnie politykę bardziej łagodną. Na przełomie roku 69 i 70 spotyka Rzymian cios od strony najmniej spodziewanej. wozy Brytów blokowały odwrót i bitwa przeistoczyła się w rzeź. Najbardziej gorąca 130 131 women liberation – wyzwolenie kobiet Tacyt. co predysponowało go do tego. Budyka zdołała uciec. Pod koniec I wieku proces konsolidacji wyspy (ściśle: jej znacznej części) wchodzi w fazę decydującą. jak już wspomnieliśmy. „Historia rzymska mało zna równie dobitnych przykładów przenikania się rzymskich i prowincjonalnych wpływów. Dzieła. zażywając – jak chcą niektóre źródła – truciznę. nam wojna została”131. który został stworzony w Europie Zachodniej” – mówi badacz tego okresu. lecz wkrótce zmarła. która wydała w ich ręce Karatakusa. że wilki przemieniły się nagle w jagnięta. mimo zmiennego walk szczęścia. W Brytanii tlą się ogniska irredenty. W czasie panowania cesarza Wespazjana Rzymianie podejmują szereg udanych ekspedycji przeciw Brygantom i Sylurom (mieszkańcy południowej Walii). 1-2 . a w dodatku mąż córki galijskiego arystokraty.

co stanowi szczyt a zarazem niezupełnie zrozumiały koniec jego błyskotliwej kariery. Dążył do podbicia całej wyspy. postanowił skonsolidować cesarstwo w dotychczasowych granicach i zaniechać podbojów. Decyzję Domicjana jedni tłumaczą zwykłą ludzką zazdrością. konsulem. Historia przyznała mu rację. Poniechano zdobyczy i planów Agrykoli.jest granica północna. a skoro bitne plemiona zamieszkujące Szkocję nie dały się ujarzmić. jest kwestorem w Azji Mniejszej. że zdymisjonowany zarządca. on sam pędził do końca dni swoich zgorzkniały zapewne żywot przedwczesnego politycznego emeryta. a także manią prześladowczą tego tyrana na tronie. węszącego wszędzie spiski. której niepodobna przeoczyć. Starożytni przyrównywali kształt Brytanii do topora. i przekłuwanie ich ostrym rylcem) wyciągając wnioski ze swych niezbyt udanych wypraw przeciwko Germanom i Dakom. wroga filozofów i senatu. widział sprawy ostro i jasno. jeśli mowa o podboju wyspy – Juliusz Agrykola. nie piastując żadnych urzędów ani godności. Nie. gdzie w roku 61 walczy pod wodzą Swetoniusza Paulinusa. nie tylko much. Trudno jednak nie docenić zasług Agrykoli zarówno wojskowych. to siedem kampanii przeciwko Szkotom i Piktom. Niektórzy historycy przestrzegają. przygotowywał także wyprawę do Irlandii. Mur nie może być piękny i jest . aby nie ulegać sugestii Tacyta. postanowiono z iście rzymską prostotą odgrodzić się od barbarzyńców – murem. a nawet poza tę linię. zarządcą Akwitanii. że zgodnie z logiką podboju – musi być on całkowity. uwieńczonych walnym zwycięstwem pod Mons Graupius w roku 83. Za jego administracji rozpowszechniło się rzymskie sądownictwo i samorząd terytorialny. a wreszcie w wieku lat 38 zostaje mianowany zarządcą Brytanii. nie jest to dzieło piękne – ów wał biegnący od wschodniego do zachodniego krańca wyspy. Wydaje się. rozpoczyna swoją karierę polityczną właśnie w Brytanii. Budował także flotę. być może także ten bardzo niesympatyczny cesarz (którego ulubionym zajęciem było łapanie much. opiekuna donosicieli. ale północne ostrze wkrótce miało się przeciwko nim obrócić. Ale Agrykola został dość niespodziewanie odwołany przez cesarza Domicjana i nie zrealizował do końca swoich planów. jak i polityczno-administracyjnych. popierał budownictwo miejskie. a pozostawienie bezkarnie wrogich sąsiadów grozi katastrofą. wznosił umocnienia i forty. Potem piastuje szereg odpowiedzialnych funkcji państwowych. wszechstronnie wykształcony. od ujścia rzeki Tyne aż do zatoki Solway. Rzymianie mocno trzymali rękojeść. zdając sobie sprawę. lżejsze były podatki i mniej uciążliwa dla tubylców przymusowa służba wojskowa. który patrzył na swego teścia przez powiększające okulary uwielbienia. Była ona w ciągu wieków zmieniana pod naporem barbarzyńców – nigdy nie ujarzmionych Piktów i Szkotów. Teraz na scenę wchodzi postać. Siedem lat rządów Agrykoli (78-85). Pod jego dowództwem orły rzymskie posunęły się najdalej na północ aż na linię Firth of Forth i Clyde. Urodzony w Prowansji w roku 40. być może on jeden.

szerokość zaś wynosiła 3 metry. Przed wałem znajdowała się szeroka fosa. Cesarstwo wstrząsane jest walkami o tron. Obserwowano je z niepokojem. Tę bardzo funkcjonalnie pomyślaną konstrukcję uzupełniała ufortyfikowana droga biegnąca równolegle do wału. W latach 208-211 cesarz Septymiusz Sewer podejmuje jak gdyby dalekowzroczne plany Agrykoli. a nawet posuwa się daleko na północ poza Aberdeen. W odstępach milowych wznosiły się baszty stanowiące miejsce dla załogi i punkt obserwacyjny oraz dwie wieże strażnicze. Tego długość wynosi 37 mil i łączy dwa punkty wybrzeża – Forth i Clyde. przedzierają się przez mur Hadriana i śmiałym niszczycielskim rajdem dochodzą do Yorku i Chester. pozostała zachodnia część jest wałem ziemnym pokrytym darnią. Zarządca Brytanii ponosi śmierć. Nie w murach zresztą należało wówczas szukać obrony. odrzuca barbarzyńców poza mur Hadriana. w których bierze także niefortunnie udział Clodius Albinus – zarządca Brytanii. aby obie te linie obronne mogły skutecznie wspierać się w skoordynowanej akcji obronnej. Pokój złudny i nietrwały. Mur wyposażony był także w liczne bramy wypadowe. miał wypowiedzieć słowa: „W chwili gdy obejmowałem władzę w państwie. Zburzyli ją sami Rzymianie. ale Celtowie szkoccy wykorzystują sytuację. Kiedy atak barbarzyńców koncentrował się w jednym punkcie. i przecina prostopadle wyspę od zatoki Solway na zachodzie aż po ujście rzeki Tyne na wschodzie. tak . U wschodnich wybrzeży wyspy pojawiają się korsarskie statki Franków i Saksonów – zapowiedź nadciągającej katastrofy. zostawiłem pokój nawet w Brytanii”. W porównaniu z murem Hadriana była znacznie słabsza pod względem fortyfikacyjnym. Mur Hadriana. jest długi na 76 mil rzymskich. Po 40 latach od wybudowania porzucono tę linię obrony. Wysokość muru dochodziła do 6 metrów.antyarchitekturą zastygłą w konwulsyjnym geście obrony ukamienowaną przestrzenią. to znaczy bez mała 113 kilometrów. chociaż jednak nie budzi estetycznego wzruszenia. Kiedy w roku 211 umierał w Yorku. bardzo niepewna zwłaszcza na flankach. domaga się podziwu dla geniuszu rzymskich inżynierów. bo za jego rządów go wznoszono w latach 123-128. wszędzie panował zamęt. Zwłaszcza że przetrwał do dzisiaj niemal nienaruszony. Nie waha się on ogołocić z legionów wyspę. Jego wschodni odcinek wynoszący 45 mil zbudowany był pierwotnie z kamienia. za nim zaś zbudowano 16 fortec – miejsce stałego postoju wojska. co umożliwiało szybki przerzut żołnierzy i sprzętu. którego liczebność wynosiła 1015 tysięcy ludzi. Śmiertelna choroba toczy imperium od wewnątrz. przez które teraz przechodzą melancholijne krowy. tylko gdzieniegdzie czas uczynił w nim szczerby. Sto kilkadziesiąt kilometrów na północ od muru Hadriana wzniesiono w latach 140-142 mur Antonina (nazwa pochodzi od cesarza Antonina Piusa). z sąsiednich bram wypadali legioniści i jak myśliwi zamykali pierścień wokół oblegających. a także zbyt daleko wysunięta na północ. aby stoczyć walkę o władzę z cesarzem Septymiuszem Sewerem. Lecz on również nie urzeczywistnił swoich zamiarów.

Listy. Franków i Saksonów. zachodu i południowego wschodu. 16. Hieronim. który panował wówczas w Rzymie. a wybrzeży wschodnich miał bronić komes Brzegu Saskiego (Comes Litoris Saxonici). bo już w roku 367 przyłączają się do Piktów. Jego zbrojny wysiłek zapewnił wyspie spokój na lat trzydzieści. Sytuację ratuje wysłany na czele potężnej armii przez cesarza Walentyniana komes 132 133 limitanei – żołnierze strzegący granic Co jest ocalone jeśli ginie Rzym (łac. Imperium podzielone zostaje na dwanaście diecezji. Pada w walce komes Brzegu Saskiego. W pierwszej połowie IV wieku bowiem na terenach zajętych przez Rzymian i ostatecznie spacyfikowanych osiedlają się. Osiągnąwszy bogactwo. Ciężar obrony granicy północnej spoczywał odtąd na barkach wodza Brytanii (Dux Britanniarum). Chlorus pokonał rebeliantów. a także dokonał zakrojonych na szerszą skalę prac nad odbudową zniszczonych miast – Yorku.). Odbył także zwycięską kampanię przeciwko Piktom. Celtowie ze Szkocji i Irlandii. Tłum. . komesowi Brytanii (Comes Britanniarum). Był nim niejaki Karauzjusz. zapragnął sławy. Całą niemal wyspę zalewają fale barbarzyńców. dowódca floty. Jedną z nich jest Brytania. a także szersze niż dotąd wciągnięcie ludności miejscowej w obronę wyspy. którzy przypuszczają koncentryczny atak na wyspę z północy. zrazu zniósł tę obelgę. Ale ludność miejscowa nie była dostatecznie zromanizowana. Główną ideą tych reform była – jak się zdaje – próba usprawnienia dowództwa. W roku 286 ogłosił się cesarzem Brytanii. głównie na wybrzeżu wschodnim. si Roma perit?133 Na domiar złego skład etniczny diecezji brytańskiej zmieniał się. 123. Dioklecjan. Każda z prowincji wystawiała własną milicję (limitanei132) podlegającą naczelnemu wodzowi. Szkotów. pod wpływem silnych ruchów migracyjnych. Czuj. Do czasu jednak. po której wkrótce umarł w Yorku w roku 306. Za czasów Dioklecjana przeprowadzono szereg doniosłych reform administracyjnych. nie wszyscy wiązali swoje losy z losami Rzymu i nie wszyscy zadawali sobie retoryczne pytanie Quid salvum sit. która składa się z czterech nowo ustanowionych prowincji. na wyspie ląduje ekspedycja karna pod wodzą Konstancjusza Chlorusa. a wódz Brytanii salwuje się ucieczką. Nowi przybysze otrzymują zgodę cesarza na osiedlenie na warunkach sprzymierzeńców. J. wzmocnił system obrony Londynu i mur Hadriana oraz wzniósł nowe forty. który doszedł do znacznego majątku w walce z piratami. św. Verulamium. i to na niekorzyść.jak w kilka wieków później za panowania potężnego Karola Wielkiego patrzono z niepokojem u wybrzeży Francji na prostokątne żagle Normanów zwiastujące przyszłe klęski. Ale kiedy w kilka lat później Karauzjusz zostaje zamordowany przez swego zausznika. cesarza władającego zachodnią częścią imperium. W burzliwej historii rzymskiej Brytanii znajdujemy także cesarza-samozwańca. Zrazu jest to emigracja pokojowa. głównie na zachodzie wyspy.

Teodozjusz.). postawny. Był dla nas uosobieniem męskości. zdani na własne siły. co rzymskie. u którego nasady przyczepiony był cwikier. II Więc Grzesio uczył nas łaciny. Wyspiarze zostają teraz sami. . Tonie teraz potężny statek imperium i nikt nie troszczy się o północną wyspę. Uśmiechał się rzadko. Pod koniec lat dwudziestych V wieku przybywa na wyspę św. a także tego. wysoki. Hieronim z iście senatorską pogardą powiedział. odbudowuje zniszczony mur Hadriana i szereg fortów na Brzegu Saskim oraz odbywa tradycyjną ekspedycję karną w głąb Szkocji. przez retoryczną tyradę o powinnościach młodzieńców. o którym św. skłamałbym. durniu! Znosiliśmy te ciosy z pokorą. proporcjonalnie zbudowany. Ostatni Rzymianin – cesarz Aecjusz – odczytywał zapewne z bezsilną ironią apel Brytów i opis ich sytuacji: „barbarzyńcy spychają nas w morze. Błagania o pomoc rzymską pozostają bez odpowiedzi. i przenikliwe duże oczy. ale ów święty German prowadzi milicję brytańską z okrzykiem Alleluja134 do walki z Piktami. jedyny nie antyczny a galicyjski element tej twarzy. Był to mężczyzna w sile wieku. Pierwsze lekcje z podręcznika w niewinnie zielonej okładce. zatytułowanego Puer 134 135 Alleluja – (hallelu-Jah) chwalcie Pana (hebr. że „nażarty szkocką owsianką cierpi na zanik pamięci”. to sardonicznie. bene castigat135. udając się na wojnę z Gotami. W pierwszych latach V wieku ostatnie oddziały rzymskie opuszczają wyspę. Chrześcijaństwo – „religia niewolników” – przejmuje schedę rzymską i rolę obrońcy cywilizacji. ten należycie karci (łac. a mianowicie zwalczania herezji mnicha brytańskiego Pelagiusza. W roku 429 nie żaden centurion rzymski. jak ludzie rasy śródziemnomorskiej (potem dowiedzieliśmy się. lekko falujące. że qui bene amat.) Kto kocha właściwie. a morze wyrzuca nas z powrotem na barbarzyńców”. i łatwo wyobrażaliśmy go sobie w todze obramowanej purpurą lub na czele legionów. Twarz surową. Cerę miał oliwkową. teologicznej. duży orli nos. jeślibym powiedział. jeśli wolno się tak wyrazić. który przywraca porządek. wiedząc dobrze. aż do padającego jak jowiszowy grom: siadaj. a jeśli już. Naprzód jednak chciałbym opisać naszego preceptora. że nauka była łatwa i że oddawaliśmy się jej z radosnym zapałem. Jest to już jednak ostatnia optymistyczna scena przed tragicznym epilogiem. Włosy czarne. natomiast skala jego gniewu była nieporównana w swoim bogactwie i odcieniach – od ironicznego syku. German z Auxerre w misji. że pochodzi z Kolchidy).

– abas. aby oswoić nas z mową naszych kulturalnych praojców. quem dico.Romanus136. czwartą). Cyceron. np. Bez większego trudu przebrnęliśmy przez pięć deklinacji (z ulubioną najprostszą.. matecznik i zgrzytanie zębów. nie wiem jakim sposobem wymknął się potajemnie z Kopalni i do Messiny przybył. że dąży prosto do Rzymu. civium Romanorum. . Mowa przeciw Werresowi. – at. Aż wreszcie doszliśmy do najwyższego stopnia wtajemniczenia – do składni – i tu zaczął się las. orzeczenie. – abis. – abant. że będąc obywatelem rzymskim.). Krótkie zdania w indykatiwie. Poznań 1873. na nich czerwonym ołówkiem wypisane były jak magiczne zaklęcia końcówki koniugacji: – o. Wyszedłszy z ciemnicy jakby światłem wolności orzeźwiony. były dziecięco łatwe. Widząc już tak bliską Italię i mury Regium. 5. więc wieszaliśmy nad naszymi łóżkami arkusze papieru. sibi recta iter esse Romam. – abat. długie jak bezsenne noce okresy klasycznych mówców i filozofów. 2. Consanus. – abam.. Terra est rotunda137 (stwierdzenie to zaniepokoiłoby Rzymian) nie sprawiały kłopotu nawet najbardziej zatwardziałym barbarzyńcom. Verri se praesto advenienti futurum”140. – as. a potem przydawki. – amus. To już nie były banalne zdanka. videret et ex illo metu mortis ac tenebris quasi luce libertatis et odore aliquo legum recreatus revixisset. w których ukazywał się Grzesio pod postacią boga lub tyrana. W Messinie zaczął mówić i użalać się. Rykaczewski. – atis. – abamus. dopełnienia i okoliczniki. – abatis. Tłum. został wtrącony do więzienia. lecz wspaniałe jak portyki. gdy został z innymi w kajdany okuty. – ant. servus miser139 – i te gromko powtarzane litanie szybko wpadały w ucho. 61. metodę chóralnego recytowania przez wszystkie liczby pojedynczej i mnogiej. i tam na przybywającego Werresa czekać będzie (łac. Uff! Krążyliśmy tedy nad tymi tekstami jak stado zbłąkanych ptaków. qui tam prope iam Italiam et moenia Reginorum. wydziobując podmiot. cum in illo numero civium Romanorum ab isto in vincla coniectus esset et nescio qua ratione clam e lautumiis profugisset Messanamque venisset. – abo. wymyślone przez poczciwych pedagogów. o którym mówię. loqui Messanae et queri coepit se civem Romanum in vincla coniectum. „Gavius hic. Koniugacje stanowiły już problem daleko trudniejszy ze względu na przesadne – naszym zdaniem – rozbudowanie czasów. E. z bojaźni śmierci ochłonął. jakby tchnieniem praw owiany. i ukołysani tym jak dzwonkami płynęliśmy w nasze niespokojne sny szkolne. zawsze z nieodłącznym przymiotnikiem – puer bonus138. Z gąszczu zdań pobocznych 136 137 138 139 140 chłopiec rzymski Ziemia jest okrągła dobry chłopiec nieszczęśliwy niewolnik Ten Gawiusz z Kosy. na nowo odżył.

Postępowali chyba słusznie. a także zaprawa charakteru. ablativus. bo nikt tego nie udowodnił. że kompleksy są rzeczą cenną i wzbogacają życie wewnętrzne. abyśmy mieli łacinę we krwi. – konstrukcja biernika z bezokolicznikiem. gerundium. porządkowaliśmy czasy według consecutio temporum141 i odstępstw od consecutio temporum. ale nie umiał objaśnić konstrukcji gramatycznej. morituri te salutant”143. czy nie lepsze niż rozwiązywanie równań liniowych. najczęściej „Ave. Okrucieństwo szkoły przygotowywało do okrutnego życia. demaskował się. A potem okazało się także.”142. Panował w klasie dryl niemal wojskowy..” – Witaj. Co leniwsi posługiwali się brykami. 143 . pisaliśmy na marginesach naszych tekstów uwagi: „accusativus cum infinitivo.. Było to po prostu ćwiczenie umysłu. 141 142 consecutio temporum – zasada następstwa czasów accusativus. Caesar.. jakie mogą płynąć z czytania Platona czy Seneki w oryginale. więc krzyczeliśmy i jednocząc się w tym krzyku. Nikt także nie obiecywał nam materialnych korzyści. Caesar. Aby temu zapobiec. nie ulegali nowinkom szkoły freudowskiej i nie zwracali najmniejszej uwagi na to. jak już powiedzieliśmy z czterech legionów.wyłuskiwaliśmy zdanie główne. W tych czasach nikt (albo prawie nikt) poważny nie podważał celowości uczenia języków klasycznych w szkole.. bo infamią). powróćmy jeszcze na krótko do legionów w Brytanii. nasz profesor-centurion podrywał nas z ławek i pozwalał na całe gardło ryczeć (byle po łacinie).. lecz kończyło się to z reguły fatalnie (gorzej niż złą notą. gdyż Grzesiowi wcale nie szło o gładki przekład.. Warto przeto zastanowić się. Nasi pedagodzy. Ale zanim spróbujemy dać odpowiedź na to pytanie. Jak? W męce. Kto tłumaczył zbyt potocznie. na czym polegała tajemnica jej sukcesów. lecz o wysiłek w zgłębianiu ducha mowy i jego wewnętrznej architektury. Daremnie. Cezarze (cesarzu). co miało nas uchronić od podchwytliwych pytań. Porównywano ją do serca albo stosu pacierzowego imperium. była to siła wojskowa nie mająca sobie równej w ówczesnym świecie i trudno znaleźć podobną armię w późniejszej historii. Istotnie. że korzysta z pracy cudzej i z kandydata na obywatela Rzymu spadał nieuchronnie w szeregi niewolników. a dwóje sypały się gęsto. – połączenie rzeczownika z „Ave. Kiedy atmosfera stawała się nie do zniesienia.. Więc uczyliśmy się łaciny u Grzesia. wymazywał wszelkie pomocnicze uwagi w naszych książkach olbrzymią gumą i żądał po prostu. Nasz profesor tępił ściągi. Jednym z fundatorów potęgi rzymskiej i głównym jej gwarantem była armia rzymska. pokonywaliśmy strach i słabość ducha. Inwazyjne siły rzymskie w roku 43 składały się. a Grzesio był przykładem klasycznym. czy hodują w nas kompleksy. gdyż zmagaliśmy się z rzeczami trudnymi i do dziś nie wiem. ablativus absolutus. pozdrawiają ciebie mający umrzeć imiesłowem w miejscowniku wyrażające okoliczniki. gerundium – rzeczownik czasownikowy..

Wszystko to zostało powiedziane po to. stąd nazwa) do roku 71 przebywał w twierdzy Lincoln (Lindum). a więc oddziałów pierwszoliniowych. około roku 78 przeniesiony do Chester (Deva) w Walii. gdzie pozostał do końca III wieku. Około roku 120 po Chr. Po reorganizacji wojsk za czasów Dioklecjana został częściowo przeniesiony na wybrzeże szkockie i stacjonował w forcie Richborough (Rutupiae) niedaleko dzisiejszego Sandwich w hrabstwie Kent. Nie zatem ilość. Rzymianie spotykali się na polach bitew ze szlachetnymi wolontariuszami. Jego losy nie są dokładnie znane. Oni sami wchodzili w skład armii stałej opartej na zaciągu. aby zatrzeć tradycyjny obraz legionów nieruchomo zastygłych na granicach cesarstwa. później przeniesiony do Chester. a każdy żołnierz był specjalistą w swoim rzemiośle. że Rzym był państwem militarnym. XIV Gemina (Bliźniak – prawdopodobnie stop dwu legionów) pozostaje na wyspie do roku 70. Liczebność armii rzymskiej. XX Valeria przypuszczalnie stacjonował początkowo w Gloucester. potem dalej na północy w Yorku (Eboracum) – głównym rzymskim skupisku na wyspie. II Adiutrix (utworzony przez cesarza Wespazjana na wybrzeżu Adriatyku jako legion rezerwowy) wysłany do Brytanii w roku 71 zajmuje twierdzę Lincoln (opuszczoną przez IX legion). harcownikami. ocenia się na znacznie poniżej pół miliona ludzi. Liczba legionów. Biorąc pod uwagę.dwa dalsze wylądowały na wyspie później. umiejętności taktyczne decydowały o przewagach orłów rzymskich. legion ów zostaje wycofany i zastąpiony przez VI Victrix – który zostaje w Yorku aż do końca okupacji. gdyż powstał za czasów imperatora Augusta) stacjonował początkowo w Gloucester (Glevum). gdzie rezydowali cesarze w czasie swoich wizyt w Brytanii. wojny i podboje mogą narzucać przypuszczenie. Najprawdopodobniej wycofany pod koniec IV wieku dla obrony północnych granic imperium. wycofany w roku 86 nad Dunaj. którzy bronili swojej wolności. lecz w roku 71 w związku z ofensywą na zachodzie przeniesiony został do twierdzy Caerlon (Isca) w południowej Walii. granica lądowa rozciągnięta na 10 tysięcy kilometrów. Jest to domniemanie błędne. gdzie co drugi obywatel był pod sztandarami albo pracował dla wojska. Ogromne obszary imperium rzymskiego (za Hadriana 3 340 000 km2). że w czasach Augusta – jak szacują statystycy – cała ludność imperium wynosiła 54 miliony – daje to wskaźnik poniżej 1% obywateli pod bronią. ale jakość – wyszkolenie. IX Hispana (przeniesiony z Hiszpanii. wykazuje zastanawiającą stałość w czasie długiej historii cesarstwa: waha się zaledwie od 27 do 33 (lub jak chcą inni autorzy – od . Jak długo poszczególne legiony pozostawały w Brytanii i gdzie szukać należy ich głównych punktów koncentracji? II Augusta (legion nazwany tak. organizacja. nawet w okresie jej największego rozwoju. po czym zostaje wysłany do Germanii.

stacjonował egzotyczny oddział – Numerus Barcariorum Tigrisiensium144 – pochodzący. znad dalekiego Tygrysu. Od czasów Augusta oddziały te stały się integralną częścią armii rzymskiej podporządkowaną jej naczelnemu dowództwu. wewnętrzną organizację i zaopatrzenie. także wojsk pomocniczych. tak zwane auxilia. twardy kościec armii stanowili centurionowie w liczbie 60 na każdy legion – bezpośrednio odpowiedzialni za bojowe wyszkolenie i dowodzenie podległych im centurii liczących po 80 ludzi. Historycy odkryli. W skład legionów wchodzili obywatele rzymscy. Naczelny centurion – primus pilus146 – wybierany corocznie. Uzupełnieniem legionów były wojska sprzymierzeńców. dowodzili pierwszą kohortą legionu (kohorta – jedna dziesiąta legionu – była podstawową jednostką taktyczną i składała się z 6 centurii). obowiązek ten pełnił normalnie przez trzy lata. a następnie przerzucony do Brytanii i tu pracował nad budową promów wojskowych przez rzekę Tyne i zatokę Morecambe. z reguły stacjonowały one na granicy imperium. Większość centurionów wywodziła się z prostych żołnierzy. a później w South Shields. W czasie efemerycznego podboju kraju Partów przez Sewera ów numerus został sformowany. zachowując zrazu pewną taktyczną autonomię. jak wskazuje nazwa. zajmowali się sprawami administracji i jurysdykcji. że w Brytanii w Lancaster. Był to zazwyczaj doświadczony dowódca po trzydziestu lub więcej latach nieprzerwanej służby wojskowej. Trybunowie (instytucja pomyślana jako przygotowanie do politycznej kariery) nie sprawowali bezpośrednio dowództwa. rzadko 144 145 146 Numerus Barcariorum Tigrisiensium – oddział żeglarzy znad rzeki Tygrys praefectus castrorum – dowódca twierdzy primus pilus – pierwszy centurion pierwszego oddziału . Najwyżsi rangą centurionowie. Stos pacierzowy. ponieważ szeroko rozlane i płytkie wody nadbrzeżne przypominały warunki wodne Tygrysu. prowadziły bowiem walkę na swój sposób.25 do 35). Dowódcą legionu i związanych z nim oddziałów pomocniczych był legatus legionis – nieodmiennie senator w wieku około trzydziestu lat. najczęściej słabo wyszkolone. W późnym okresie cesarstwa była ona potężnym czynnikiem politycznym i wielokrotnie wpływała na wybór i krwawe usuwanie cezarów. Najwyżsi stopniem oficerowie podlegający legatowi to sześciu trybunów. tak zwani primi ordines. Zastępował go praefectus castrorum145 odpowiedzialny za wyszkolenie. Na czele profesjonalnego grona oficerów stał praefectus castrorum. Nie były to oddziały wyborowe. rekrutujące się z wojowników nowo podbitych szczepów nadgranicznych. jak na przykład syryjskie oddziały łuczników czy ciężka sarmacka kawaleria. W stolicy znajdowała się tylko gwardia pretoriańska – przyboczna straż cesarza towarzysząca mu w jego kampaniach. Legionom towarzyszyły w walkach także nieregularne jednostki piechoty – numeri i kawalerii – cunei. Pochodziły z pobliskich prowincji i znajdowały się pod dowództwem tubylczych wodzów. wszelako w niektórych przypadkach bardzo użyteczne.

czyli geometra wyznaczający plan obozów. Operacje wojsk na odległych i trudnych terenach wymagały. Kolumna Trajana – ta gigantyczna taśma filmowa i nieocenione źródło ikonograficzne dla poznania życia żołnierzy cesarstwa – w jednej ze swoich scen przedstawia ofiarę ze zwierząt przy ołtarzu polowym: kapłani w płaszczach zarzuconych na głowę w asyście żołnierzy trzymających w rękach wielkie. rozbudowanego zaplecza technicznego. którzy troszczyli się o zaspokojenie potrzeb normalnego życia. hydraularius152 odpowiedzialny za doprowadzenie wody do obozów i osuszanie terenów bagnistych. ale dla armii jako całości. a nadto wielu różnych librarii148 i exactores149 odpowiadających naszym kasjerom i księgowym. O zdrowie fizyczne i kondycję żołnierzy dowództwo armii dbało nie mniej troskliwie jak o 147 148 149 150 151 152 153 immunes – (łac. wolni od zajęć wojskowych. a przede wszystkim fachowców. Legioniści spędzali większą część swego życia z daleka od rodzin i ojczystych stron. ale także tacy. tak zwani immunes147. Nie byli oni odpowiednikiem kapelanów w armii nowożytnej. zakręcone trąby i rogi przyjmują procesję ofiarników. jakbyśmy to dzisiaj określili. mensor151. szklarzy. prowadzili bowiem wypłaty żołdu. Towarzyszyła im poza tym spora liczba rzemieślników: konstruktorów katapult i machin oblężniczych. cieśli okrętowych.). librarii – rachmistrze exactores – poborcy architectus – budowniczy mensor – mierniczy hydraularius – znający się na systemach wodnych haruspices – wróżbiarze . Owe funkcje administracyjno-gospodarcze spełniali często wysłużeni żołnierze. toteż w skład legionów wchodzili nie tylko ci. Zadanie ich polegało raczej na zjednywaniu życzliwości bogów i przewidywaniu losów nie dla poszczególnych indywiduów. Byli jakby małym wędrownym społeczeństwem. ale obok niego działali również zawodowi urzędnicy pobierający dla wojska kontyngenty zboża. zwani haruspices153. którzy potrafiliby przeprowadzić roboty inżynieryjne od najprostszych do najbardziej skomplikowanych.dochodził do tej godności przed pięćdziesiątym-sześćdziesiątym rokiem życia. zarządzali magazynami żywności czy wreszcie opiekowali się testamentami i mieniem zabitych w wojnie żołnierzy. Opiekę duchową nad legionami sprawowali kapłani i wróżbiarze. specjalista od robót ziemnych i naziemnych. którzy torowali żołnierzom drogę przez leśne gęstwiny. Chorąży centurii był tradycyjnie skarbnikiem żołnierskiej kasy pożyczkowej i funduszu pogrzebowego. wytwórców strzał i wreszcie drwali. dlatego określenie „opiekun duchowy” jest niezbyt ścisłe. którzy brali bezpośredni udział w walce. Był więc w każdym legionie architectus150.

Sukcesy armii rzymskiej – i z tym zgadza się większość pisarzy. Niebywała sprawność i efektywność tej militarnej siły polegała na tym. Kolumna Trajana w jednym ze swoich fragmentów przedstawia żołnierza wojsk pomocniczych. smaganym lodowym wiatrem terenie odbył gigantyczny marsz. amputacje były chlebem powszednim chirurgów. usunięcie ciał obcych. w którą wyposażeni byli na polu bitwy. Ćwiczenia porównuje on do bezkrwawej bitwy. zastał wojska rzymskie w opłakanym stanie. w czasie którego wielu zginęło z zimna i wyczerpania. Armia rzymska była bez porównania lepsza w rękach Cezara niż w czasach Augusta. pustynnym. Za czasów Trajana 154 capsa – skrzynka . że co najmniej 3 razy w miesiącu odbywano dziesięciomilowy ćwiczebny marsz. Każda większa jednostka wojskowa posiadała swego lekarza w stopniu oficera. przy czym jako środków antyseptycznych używano smoły. natomiast wino płynęło szerokim strumieniem w wyschłe gardła. nazwani tak od „apteczki pierwszej pomocy” – capsa154. Wybitny wódz rzymski Corbulo (działał w czasach Klaudiusza i Nerona. Wikt był zdrowy i niemal całkowicie wegetariański: ser. musztra. że każda kampania. i to w pełnym uzbrojeniu). Liczne znalezione w Brytanii amfory i ogromne gliniane pojemniki świadczą o tym. oddane słodyczom życia. jak ów Hermogenes. Ujmuje to lapidarnie Józef Flawiusz. był to zwykle Grek. zacierka zbożowa. którzy wytrzymali tę potworną próbę. a więc człowiek. nawet wrogów Rzymu – nie były dziełem przypadku czy przychylnej wojennej fortuny. za to wiosną mógł na czele tych. W czasach republiki i wczesnego cesarstwa odpowiadali za nie poszczególni wodzowie – zależało więc od wiedzy wojskowej i talentów indywidualnych dowódcy. że był to jeden z pierwszych importowanych artykułów na wyspie. kiedy przybył do Syrii. jak i wojny. Przy wielu obozach i fortecach zakładano szpitale.uzbrojenie. Niezrównana była sztuka lekarzy greckich: przeprowadzali zręcznie skomplikowane operacje. który ośmielił się stawić czoło potędze wojsk cesarskich. a plany sztabu realizowane przez żołnierzy wszystkich stopni z żelazną konsekwencją. terpentyny i różnych wywarów z ziół. Stacjonowały nie w wojskowych obozach. odbyć błyskotliwą i zwycięską kampanię w Armenii. którego ołtarz wotywny do dziś możemy oglądać w muzeum w Chester. jarzyny. Oczywiście. ćwiczenia z bronią i taktyczne były codziennym zajęciem legionistów zarówno w czasie pokoju. bitwę zaś nazywa krwawym ćwiczeniem. ale na prywatnych kwaterach w mieście. Corbulo zebrał zniewieściałych legionistów i w zimie w górzystym. wsławił się zwycięską wojną przeciwko Partom). zwana armatura. który zakłada na udo legionisty opatrunek. Forsowne marsze (późnorzymski pisarz Vegetius mówi. mięso pojawiało się rzadko. każda bitwa była drobiazgowo przygotowana. wyszkolenie nie zawsze stało na najwyższym poziomie i zmieniało się w różnych okresach. Lekarzowi podlegali felczerzy (medici) i pielęgniarze (capsarii).

osiągnięto wysoki poziom wyszkolenia legionów dzięki wprowadzeniu specjalistów od musztry. centurion – 3 750. Dwukrotnie więcej (20 000 denarów) wynosił żołd szefów centurionów (primi pili). 25 000 i 50 000. Żołnierz przyłapany na tym. a było to 17 razy więcej niż wynosił żołd prostego legionisty. skoro wybuchały często bunty wojsk domagających się poprawy warunków życiowych. Zróżnicowanie żołdów podkreśla bardzo wyraźnie hierarchię poszczególnych grup tego zawodu. utrata żołdu. Ta podwyżka wyrażona w cyfrach bezwzględnych jest mniej imponująca. Inny uczony angielski Ralf Westwood Moore proponuje. Trudno dzisiaj interpretować te liczby. jak z tych obliczeń wynika. 12 500. był ukamienowany przez swoich towarzyszy. zabezpieczenie na starość. . że spał na warcie. Aby zapewnić sobie ich lojalność. Badacz angielski Peter Astbury Brunt proponuje tabelę żołdów. i to za drobne przewinienia – centurionowie nie od parady nosili szpicrutę z drzewa winnej latorośli. jeśli weźmiemy pod uwagę dużą inflację rzymskiego pieniądza. stosowano dziesiątkowanie. Z wyjątkiem wyższych oficerów byli to ludzie pozbawieni osobistego majątku. Lista kar za złamanie dyscypliny była długa i dość przerażająca. legioniści wiązali z nią całą swoją życiową karierę i egzystencję. możliwość uciułania grosza. Mówią one raczej o znacznym zróżnicowaniu wynagrodzeń za służbę w armii niż o standardzie życiowym legionisty. W czasie rządów cesarza Domicjana centurion otrzymywał 5 000 denarów rocznie. primi ordines – 7 500. jeśli przestępstw tych dopuściły się większe jednostki wojskowe.). W takich przypadkach jednak cesarze woleli nie drażnić głównej podpory władzy i zaspokajali żądania żołnierzy. Poza wojskiem byli niczym. Od czasu kiedy armia rzymska stała się armią zawodową. wstępujący na tron 155 lanistae – (łac. To ono zapewniało im karierę. aby za orientacyjny miernik przyjąć cenę zboża – i dochodzi do wniosku. Za Augusta prosty żołnierz otrzymywał 225 denarów rocznie. Główną przyczyną opisanego przez Tacyta buntu w roku 14 był fakt. zwanych lanistae155 na wzór „trenerów” gladiatorskich szkól. że legioniści musieli ze swoich zarobków płacić także za broń. że prosty żołnierz mógł się utrzymać. a primi pili – 15 000. a w późniejszych czasach tylko jedną piątą. primi ordines (centurionowie pierwszej kohorty każdego legionu) otrzymywali dwa razy tyle co zwykły centurion. wydając 2/3 swego żołdu. Sytuacja jednak nie była tak różowa. Dwa wieki później żołd wzrósł przeszło trzykrotnie i dla tych samych grup wynosił 750. odzież i namioty. Chłosta stosowana była bardzo często. ile zarabiali. Warto więc przyjrzeć się. czyli od początku I aż do III wieku. czyli 10 000. mistrzowie fechtunku. Bunt i dezercja karane były śmiercią. Karą za mniejsze wykroczenie była degradacja. karne ćwiczenia i zmniejszenie racji żywności. w której stara się uchwycić ich zmiany od czasów Augusta do Karakalli. Niektórzy dowódcy nakazywali odcinać dezerterom prawą rękę.

żył 34 lata. a za nim poszli inni autorzy. Karakalla nadał prawo obywatelstwa Dis manibus – Boskim cieniom (łac. ale na stanowiskach administracyjnych w legionie (immunes). później okres czynnej służby wojskowej wynosił 25 lat. Po wyjściu z wojska weterani otrzymywali odprawę oraz nadział ziemi. Dacji. 1. t. Constitutio Antoniniana156 przyznała prawo obywatelskie wszystkim mieszkańcom prowincji). Hiszpanii. Jak długo trwała służba wojskowa? Za czasów Augusta – 16 lat plus cztery lata nie pod bronią. Były to raczej krwiste i brutalne osiłki – ci obrońcy cywilizacji.). bezludnych wrzosowisk. zastępca centuriona w XX legionie Valeria Victrix. bladych młodzieńców czytających na postojach Rozmyślania Marka Aureliusza i trawionych tęsknotą za Lesbią i Rzymem. O melancholio! Edward Gibbon w swoim sławnym dziele Zmierzch Cesarstwa Rzymskiego tak pisze o legionach rzymskich w Brytanii: „Panowie najpiękniejszych i najbogatszych połaci kuli ziemskiej z pogardą odwracali się od posępnych gór chłostanych przez zimowe burze. STIPENDIORUM XV VIXIT ANNOS XXXIV157 – to znaczy. żołnierze nie mogli 156 Constitutio Antoniniana – Marek Aureliusz Antoninus zw. Galii. świętej pamięci. krajów położonych nad Renem. . Warszawa 1960. a weterani służyli jeszcze w armii przez pięć dalszych lat. od jezior spowitych w błękitną mgłę i od zimnych. która tyle miała wspólnego z Cyceronem.V.: S. Nie należy ich sobie wyobrażać jako smętnych. sprzymierzeńcy zaś prawo obywatelskie (w roku 212 po Chr. Każdy legion stacjonował w stałym obozie. 157 158 Rzymskiego. służył w armii lat 15. Zresztą etniczny skład legionów stanowił barwną mozaikę i „prawdziwi Rzymianie” stanowili tu znikomy odsetek. Inkorporacja w szeregi następowała dość wcześnie i kilkunastoletni rekruci nie byli rzadkością. Porozumiewali się zapewne między sobą mało wytworną łaciną.” – E. Tłum. W pierwszej połowie I wieku okres służby został podniesiony do lat 20. „Panowie najpiękniejszych i najbogatszych połaci. Gibbon. Na jednym z kamieni nagrobnych znajdujących się w muzeum Grosvenor w Chester czytamy: DIS MANIBUS CAECILIUS AVITUS EMERITA AUGUSTA OPTIO LEG. s. XX V. co język rekrutów armii Franciszka Józefa z niemczyzną Hofmannsthala.asygnowali spore sumy do podziału między legionistów... że Cecyliusz Avitus urodzony w Emerita Augusta. Przeważająca większość – czego dowodzą inskrypcje nagrobne – pochodziła z Dalmacji. niewątpliwie idealizuje żołnierzy imperium zagnanych w dalekie kraje. Zmierzch Cesarstwa wolnym mieszkańcom prowincji. a nawet dalekiej Kapadocji i Syrii. 14. Tracji. po których gromada nagich barbarzyńców goniła leśne jelenie”158. wokół którego grupowała się ludność miejscowa i napływowa – handlarze i rzemieślnicy. Kryński. Gibbon. Aż do początku III wieku po Chr.

zawierać legalnego małżeństwa w czasie pełnienia służby wojskowej. Mieli natomiast konkubiny i synowie z tego związku wcielani byli z reguły do legionu. Ci urodzeni w odległych od stolicy krajach znali Rzym tylko z opowieści, a twarz cesarza z portretu, jaki nosił chorąży – imaginifer. Nic dziwnego przeto, że więź ideowa żołnierzy z imperium i imperatorem stawała się z pokolenia na pokolenie coraz słabsza. Armie przygraniczne przekształcały się stopniowo w wojska terytorialne o słabym wyszkoleniu i wartości bojowej. W roku 367 po Chr., w czasie wielkiego ataku Saksonów, Piktów i Szkotów, zaskoczenie legionów było całkowite z powodu zdrady żołnierzy patrolujących granicę, którym barbarzyńcy obiecali udział w podziale łupów. Zdarzyły się wówczas liczne przypadki dezercji. Zmienił się także nie do poznania charakter, a nawet wygląd zewnętrzny miast garnizonowych i fortec. Znawca tego okresu Ian A. Richmond tak o tym pisze: „Nowi żołnierze wraz ze swymi żonami i dziećmi żyli wyłącznie wewnątrz fortów, pobieżnie po najazdach odbudowanych przez miejscowych robotników. Forty stały się małymi ufortyfikowanymi dworami, bardziej przypominającymi dwory średniowieczne niż castellum159 Rzymian; na modłę średniowieczną żołnierze otrzymywali przyległe pola uprawne jako rekompensatę za służbę. Ta nowa organizacja, a raczej jej brak, przyczyniła się do dewastacji budynków ustawionych jeszcze wciąż według tradycyjnych linii; odkryto to w wielu fortach, gdzie spichlerze stały się domem mieszkalnym, a budynki dowództwa – sklepami. Centurion starej daty zbladłby na ten widok”.

III
Mimo żelaznej dyscypliny, jaką aplikował nam Grzesio (a może właśnie dlatego) lubiliśmy (choć to słowo nie oddaje ani treści, ani natężenia uczuć) zarówno jego, jak i jego przedmiot. Z czasem lekcje składały się nie tylko ze żmudnych tłumaczeń, szlifowania gramatyki, ale część ich była poświęcona kulturze i cywilizacji antycznej. Zgłębiliśmy tedy nie tylko tajemnice koniunktiwu, ale poznawaliśmy życie codzienne w stolicy imperium, uzbrojenie legionisty, rytuał Saturnaliów. Oczywiście, był to Rzym wyidealizowany, Rzym cnót obywatelskich, surowego męstwa. Ani skandaliczne życie Cezarów opisane przez Swetoniusza, ani obscena z szynków Pompei nie kalały naszej świadomości. Scypion Starszy, Katon, Grakchowie, dobrzy cesarze z rodu Antoninów podawani byli jak wzory godne naśladowania. Wiedzieliśmy, rzecz jasna, o doli
159

castellum – zamek, twierdza

niewolników, okrutnych prześladowaniach chrześcijan, szaleństwach Kaliguli, ale nad tymi mrokami świeciła mocno gwiazda rozumu. Nie wiem, kiedy to się stało (a chyba na pewno nie wydarzyło się nagle), że łacina zaczęła nas wciągać i fascynować. Naprzód, jeśli dobrze pamiętam, sam jej dźwięk poważny, spiżowy, a jednocześnie jasny – harmonia dobrze rozdzielonych spółgłosek i samogłosek. Najprostsze zdania miały linię, mocno zarysowany kontur, jakby wykute były w kamieniu. Eadem nocte accidit, ut esset luna plena – Tej nocy zdarzyło się, że była pełnia. Niby to samo, a nie to samo. Więc owijaliśmy naszą mowę-lepiech, mowę ziemi i jej szeptów, jak bluszcz wokół marmurowej kolumny. W moim zainteresowaniu łaciną i w miernych – wyznam – w tej dziedzinie postępach tkwił element, by tak rzec, osobisty. W kamienicy naprzeciw mieszkała młoda istota, której pełne kształty, kasztanowe włosy i dołeczki w policzkach przyprawiały o zawrót głowy i mąciły zmysły. Była córką profesora łaciny (nie z naszego wprawdzie gimnazjum), ale znaliśmy go, gdyż był autorem opracowań tekstów, nad którymi głowiliśmy się; ogłaszał także artykuły w miesięczniku „Filomata”, a pismo to prenumerowaliśmy (obowiązkowo) za pośrednictwem Grzesia. Siadywałem na balkonie z gramatyką łacińską Auerbacha i Dąbrowskiego i udawałem, że lektura tego wyjątkowo nudnego dziełka wprawia mnie w ekstazę. Był to właściwie akt rozpaczy. Jeśli przedmiot moich gorących uczuć zjawiał się na balkonie, nie było to przeznaczone dla mnie. Czasem dotykała mnie roztargnionym spojrzeniem, tak jak się patrzy na obłoki przesuwające się po niebie. Czekała na mego starszego kolegę z liceum, rosłego młodzieńca z falującą czupryną blond, niewątpliwie przystojnego (był chorążym naszego szkolnego sztandaru i na uroczystościach przepasany szarfą, w białych rękawiczkach prezentował się istotnie znakomicie) – ale, wiedziałem to dobrze, nie mógł dać jej szczęścia. Codziennie niemal o piątej po południu ona i mój śmiertelny wróg wychodzili z domu i znikali za rogiem w małej uliczce ocienionej kasztanami, gdzie (mówiła mi o tym moja rozgorączkowana wyobraźnia) działy się rzeczy straszne: ujmował ją pod ramię (wbrew najsurowszym zakazom regulaminu szkół średnich) i być może wyciskał na jej jedwabnej rękawiczce płomienny pocałunek. Burza sprzecznych uczuć w mojej udręczonej duszy: Odi et amo. Quare id faciam, fortasse req Nescio, sed fieri sentio et excrucior160. Na co liczyłem, manipulując na balkonie gramatyką łacińską Auerbacha i Dąbrowskiego tak,
160

Kocham i nienawidzę. Jakże się to dzieje? – / Spytasz. Nie wiem, lecz czuję, cierpię i szaleję

(łac.); Katullus, Poezje [Pieśni, 85]. Tłum.: A. Świderkówna.

aby okładka była z daleka widoczna? Liczyłem na to, że pewnego dnia dostrzeże mnie ojciec – klasyczny filolog i zawoła: „Obserwuję cię, młodzieńcze, od dawna. Twoja skromność i pracowitość, twoje umiłowanie mowy Rzymian są rękojmią, że jesteś odpowiednim kandydatem na męża mojej córki. Oddaję ci przeto jej rękę”. A dalej sprawy potoczyłyby się jak w bajce. Nie potoczyły się. Za to wykułem na blachę sporo przykładów użycia bardziej skomplikowanych form gramatycznych i mogłem błyszczeć na lekcjach, a nawet zdobyłem przyjazne spojrzenie Grzesia. Pracowaliśmy w pocie czoła. Zbliżała się pora owocobrania: w następnym roku mieliśmy przejść do poezji Katullusa i Horacego. Ale wtedy wkroczyli barbarzyńcy. Jak ocenić wkład cywilizacyjny Rzymu w Brytanii? Na to pytanie podaje się różne odpowiedzi uczonych. Archeolog angielski Francis John Haverfield mówi: „Od Rzymian, którzy kiedyś panowali w Brytanii, my Brytyjczycy nie odziedziczyliśmy praktycznie nic”. Bardziej sprawiedliwa wydaje się opinia znakomitego badacza dziejów George’a Macaulaya Trevelyana. W swojej Historii Anglii pisze on: „Ostatecznie Rzymianie pozostawili po sobie trzy wartościowe rzeczy: po pierwsze (a stwierdzenie to ubawiłoby i zbulwersowało Cezara, Agrykolę i Hadriana) walijskie chrześcijaństwo; po drugie rzymskie drogi; po trzecie rosnące znaczenie pewnych nowych miast, a w szczególności Londynu. Natomiast łaciński styl życia w miastach i willach, a także sztuka, język i polityczna organizacja rzymska zniknęły jak sen. Najważniejszym faktem wczesnej historii wyspy był fakt negatywny, a mianowicie Rzymianom nie udało się zlatynizować w sposób trwały Brytanii, tak jak to powiodło się im we Francji”. Zakładanie miast nie było zresztą bezinteresownym dobrodziejstwem ze strony okupantów. Jak słusznie podkreśla Pierre Grima – Rzymianie wznosząc miasta traktowali je jak potężny instrument polityczny. „Miasto rzymskie nie sprowadzało się wyłącznie do zespołu określonych wygód materialnych, było ono przede wszystkim wszechobecnym symbolem systemu religijnego, politycznego i społecznego stanowiącego trzon cywilizacji rzymskiej”161. Archeologowie odkryli na wyspie dwadzieścia kilka większych ośrodków miejskich pochodzących z czasów rzymskich. Przeważnie zakładane były w miejscu dawnych stolic szczepowych. Otoczone murem, zbudowane na typowo rzymskim planie prostokątnym, Silchester (Calleva) miało zaledwie 80 domów, a liczba jego mieszkańców nie przekraczała zapewne półtora tysiąca. Z wyjątkiem Londynu, którego populację w okresie rozkwitu uczeni określają na 15 000, inne miasta rzadko przekraczały liczbę 3 000 mieszkańców. O ich charakterze miejskim decydowało to, że były siedzibą władzy municypalnej i znajdowały się tam budowle publiczne – charakterystyczne rzymskie forum w środku miasta z kapitolem, czyli
161

Miasta rzymskie. Tłum.: J. Pański, Warszawa 1970, s. 7.

kurią – gdzie odbywały się posiedzenia prowincjonalnego senatu. Ozdabiały miasto łuki tryumfalne. bazyliką. kolumny i posągi – słowem były to małe.główną świątynią oficjalnej religii. . a także teatrem i amfiteatrem. często niewydarzone kopie stolicy imperium. w której obradował sąd. termami spełniającymi rolę klubów czy dzisiejszych kawiarni.

jak niniejsza książka. Maszynopis złożony do druku przez Autora otwiera strona tytułowa z napisami: „Zbigniew Herbert”. lub nie. jak układu. ze stosowanymi w polskim piśmiennictwie (Zbigniew Herbert często posługiwał się pisownią zapożyczoną z książek obcojęzycznych). dopisek: „Zbigniew Herbert. źródłami: cytaty w przekładzie Autora pozostawialiśmy bez zmian. Katarzyna z Dzieduszyckich Herbertowa). w tym nazwisk. wprowadzony ręką redaktora. którą niniejszym oddajemy do rąk Czytelnika. pozostałe uzgadnialiśmy. nie nosi zmian autorskich. „Labirynt nad morzem”. W przypadkach spornych (stosunkowo rzadkich). Kierowaliśmy się zasadą wierności wobec Autora: za podstawę obraliśmy bez wyjątku teksty przejrzane przez Zbigniewa Herberta podczas jego pracy nad książkowym wydaniem szkiców. poza zastosowaniem zasad przywołanych powyżej. Strona następna: „Spis rzeczy”. widnieje on na wszelkich spisach rozdziałów projektowanej książki. nie numerowana: widnieje na niej dedykacja wypisana ręką Zbigniewa Herberta: „Kasi” (żona Autora.Nota wydawcy I Labirynt nad morzem – uwagi wydawcy: Książka. Co do układu i treści. Tytuł przyjmujemy za ostateczny. została zarówno co do treści. ograniczyliśmy się. do usunięcia pewnych błędów powstałych w druku w „Twórczości” (przykładowo: zamiast „ograniczoność” przywracamy słowo „organiczność”. Strona trzecia. porównania cytatów (z przywoływanymi. jakkolwiek na szkicu Lekcja łaciny pojawił się. złożony do druku w książce. Przytaczając szkic z tego samego maszynopisu w książce Zeszytów Literackich. w przypisach podając ich tłumacza). respektuje go zarówno maszynopis złożony do druku (mimo nieciągłej i naruszonej w swoim porządku numeracji stron maszynopisu). opracowana przez Zbigniewa Herberta. Maszynopis tego eseju. uzgodnienia nazw własnych. przywracaliśmy wersję z rękopisu lub autorskiego maszynopisu. Labirynt nad morzem – szkice z podróży po Grecji”. Otwierający książkę szkic Labirynt nad morzem ukazał się w miesięczniku „Twórczość” 1973 nr 2. Nasze interwencje redakcyjne ograniczyły się do: uwspółcześnienia pisowni i interpunkcji. zamiast „Guttenberg” – . zamiast „wytrwałości” – „wytrzymałości”.

III). a także w rękopisie. również w rękopisie. odnajdujemy go w wersjach maszynopisowych. zwłaszcza w części II szkicu. różniącego się od ogłoszonego w „Więzi” jedynie dedykacją. jako poeta zdobył sławę dzięki tłumaczeniom anglo-amerykańskim). (Miroslav Holub. nieobecną w druku i na wcześniejszych wersjach maszynopisowych. całe zdania lub akapity). tłumacz poezji Herberta. W druku w „Odrze” zniknął również passus nt. podczas pracy nad wydaniem książkowym. czeski poeta i eseista. 1968. 1923-1998. Szkic Akropol ogłosiła „Twórczość” 1969 nr 1. Szkic Sprawa Samos ukazał się w miesięczniku „Odra” 1972 nr 3. dedykowany: „Magdzie i Zbyszkowi Czajkowskim”. liczne zmiany stylistyczne. Drukujemy wg maszynopisu przygotowanego do druku w książce. towarzyszom pierwszej wyprawy do Grecji. Szkic Duszyczka został opublikowany pt. przejrzana przez Autora (druk wg maszynopisu z odręcznymi poprawkami Autora. starożytnego dekretu o cenzurze. odręczne poprawki Autora. W książce Zeszytów Literackich wersja zmieniona. oraz przekreślonym pierwszym członem tytułu „Akropol i”. poprawiona przez Autora (druk wg tego samego maszynopisu. 1964 (por. „Więź” 1973 nr 4. po interwencji wojsk Układu Warszawskiego w Czechosłowacji. na kopii tekstu złożonego do druku w „Twórczości”). niekiedy 3-5 na stronie maszynopisu. znawca literatury anglo-amerykańskiej.„Gutenberg”). najwyraźniej. Szkic Próba opisania krajobrazu greckiego ogłosiła „Poezja” 1966 nr 9. biolog immunolog. powstałe. W książce Zeszytów Literackich w wersji zmienionej: maszynopis złożony do druku w książce różni się od wersji ogłoszonej w „Odrze” kilkoma drobnymi zmianami stylistycznymi. Wreszcie – mówią obrońcy – sam zakaz nie utrzymał się i po pewnym czasie (po dwu sezonach teatralnych) zaniechano tej praktyki niegodnej ojczyzny demokracji”. . Chodzi o następujący fragment: „Podobno przegłosowano ów akt [dekret o cenzurze] na zgromadzeniu ludowym w czasie nieobecności jego [Peryklesa] w Atenach. naniesioną odręcznie przez Autora: „Zdzisławowi Najderowi”. noszącego wszakże. obejmują poszczególne słowa. W książce Zeszytów Literackich wersja zmieniona. Akropol i duszyczka. i prawa druku 1971-82. Szkic od pierwszych swoich wersji. przeciętnie dwie na stronie maszynopisu. zmiany są liczne. uwzględnione przez nas. tak jak dedykację. pochodzącymi od Autora. pozbawiony pracy w Instytucie Mikrobiolgii 1970-95. Widnieje na nim również usunięta w druku w „Odrze” dedykacja: „Dla Mirosława Holuba”.

”. 80. 1981. za łaskawą zgodą Katarzyny Herbertowej. pierwsza. 14 VII 1998. ograniczający się do wstępu. w tym Brewiarz. Szkic Lekcja łaciny. zamazany. nad datą „wpływu” zaś inny. Wiersze te.. Maszynopis pozostał w Polsce. odebrała maszynopis z wydawnictwa. zapowiadając niniejszą książkę.5. ogłosiliśmy w „Zeszytach Literackich” 2000 nr 72.1973 r. Katarzyna Herbertowa. Chorował. Historia pewnej fascynacji. prawdopodobnie.: w jednej z teczek z maszynopisami szkiców przeznaczonych do wydania książkowego odnaleźliśmy pożegnalne wiersze Herberta.Szkic O Etruskach ukazał się w miesięczniku „Twórczość” 1965 nr 9. nazwę instytucji. na prośbę Autora. III Labirynt nad morzem. ewokuje śmierć Miroslava Holuba. W roku 1999 wdowa po Zbigniewie Herbercie powierzyła nam do druku ten sam maszynopis. Zbigniew Herbert spędził w Paryżu. pt. Książka nie ukazała się. dwa tygodnie przed Herbertem). Nie drukowany. Drugą połowę 1. drobniejszym pismem: „72 r.. 1 II” (data podpisania umowy?).) „PZPR”. wierna wobec rękopisu. . zawiera mniej rozbudowany wątek autobiograficzny. II Labirynt nad morzem. wypisane jego rękę. uwzględniamy je). Ostatnie słowa. przygotowując szkic do druku w książce. Odnajdujemy dwa inne napisy: u góry. Inny. Historia pewnego maszynopisu: Zbigniew Herbert złożył maszynopis książki Labirynt nad morzem w wydawnictwie Czytelnik. Drukujemy wg maszynopisu złożonego przez Autora do druku w książce. Na okładce tekturowej teczki widnieje nazwisko autora i tytuł. oraz nieco inne zakończenie. Zachował się rękopis i dwie kolejne wersje maszynopisowe. fragment ogłosiły „Zeszyty Literackie” 2000 nr 71. któremu dedykowany jest szkic Sprawa Samos (zm. Drukujemy w wersji nieznacznie zmienionej (na kopii maszynopisowej tekstu złożonego w „Twórczości” i na tekście wydrukowanym w „Twórczości” Zbigniew Herbert naniósł odręcznie drobne zmiany. ujęty klamrą czytelnych zwrotów: „tow. Po ogłoszeniu stanu wojennego. Drobiazgi z datą 10 VI 1997. oraz adnotacja wydawnictwa: „wpływ 15. przedstawiający nazwisko i. Autor chciał go opublikować i wracał do niego jeszcze w latach 90.” (.

s. że plany Autora ulegały zmianie: książka o wyprawie do Grecji. Akropol. Na podstawie rękopisów i wcześniejszych wersji maszynopisowych szkiców. Zbigniew Herbert. Esej Lekcja łaciny był realizacją tego projektu. Lekcja łaciny – 40. 5.: Karl Dedecius. miałaby zostać uzupełniona o szkice o potędze i upadku Rzymu. 7. Niewolnicy. Labirynt nad morzem odnaleźliśmy również. 4. Wspólnie zwiedzili: Ateny. Thera. obok tytułu rozdziału. s. Literackim pokłosiem tej podróży są: wiersze. notatki pt. Sprawa Samos. Sunion. 6. 4. wypisy z publikacji Złupienie Rzymu. Delfy. Klaus Staemler. 1973. Walter Tiel) oraz Diariusz grecki („Zeszyty Literackie” 1999 nr 68) i niniejsza książka. Karl Dedecius. w hołdzie Zbigniewowi Herbertowi. z tym. Sprawa Samos – 14. przybliżona raczej do liczby stron maszynopisów roboczych. Rozważania nad talerzem”. liczbę stron maszynopisu: „Labirynt nad morzem: 1. 2. Salamina. Sprawa Samos. Małżonkowie z Cerveteri. Upadek Rzymu. Próba opisania krajobrazu greckiego – 20. 216. Na jednym Autor napisał: „Labirynt nad morzem: 1. 3. w teczkach zatytułowanych. Labirynt nad morzem – 45. 43-62. Epidauros. w rękopisie. na której wypisał szkice składające się na projektowaną książkę: „Labirynt nad morzem: Labirynt nad morzem. Inna jest też liczba stron poszczególnych rozdziałów. . O Etruskach – 20. ręką Herberta. które niniejszym ukazują się nakładem Zeszytów Literackich pt. że inna jest kolejność rozdziałów. 7. Dzieło w toku: Na teczce z rękopisami Zbigniew Herbert nalepił karteczkę. tłum. Próba opisania krajobrazu greckiego. przyjaciół zamieszkałych w Anglii. Mykeny. upewniamy się. Labirynt nad morzem. jako. małe utwory prozą (por. 2. po lewej jego stronie Herbert zaznaczył. 8. W teczce znajdujemy spisy rozdziałów (lub tematów?) projektowanej książki. 3. [łączna liczba stron:] 187”.Zbigniew Herbert pierwszy raz był w Grecji ok. Akropol i duszyczka” – pod tymi tytułami opublikowane w prasie. Najazdy. wcięte. 8. apokryfy. poszerzona o szkic o Etruskach. bez zaznaczenia liczby stron:] 5. [w innym pionie. w porównaniu do zawartości niniejszej książki. Gorące Wrota. Akropol. tekst niegotowy. Korynt. prawdopodobnie. 10. 6. Akropol i duszyczka (zamiast wstępu) – 8. red. notatki i fragment nie ukończonego szkicu pt. Spartę. Frankfurt am Main. 5 IX-6 X 1964 w towarzystwie Magdaleny i Zbigniewa Czajkowskich. Szersze informacje w: „Zeszyty Literackie” 68. numer specjalny. Na innym spisie. Im Vaterland der Mythen. Akropol – 40. IV Labirynt nad morzem. Akropol i duszyczka. jako pierwodruk książkowy. Suhrkamp Verlag. Labirynt nad morzem. jako do źródeł cywilizacji europejskiej. Próba opisania krajobrazu greckiego. Jest to spis niemal ostateczny. 9.

Sprawa Samos. Akropol. w pośredni sposób rzuca światło na powstającą książkę. Na edycję niemiecką złożyły się utwory wierszem i prozą z lat 1956-73. III. Szkice pomieszczone w tym tomie to: Próba opisania krajobrazu greckiego. . wyd. U Dorów (z tomu Barbarzyńca w ogrodzie). Labirynt nad morzem.Tom Zbigniewa Herberta Im Vaterland der Mythen [W ojczyźnie mitów] (por. 1973 z powołaniem na © 1970).

Sign up to vote on this title
UsefulNot useful