P. 1
Herbert Zbigniew - Labirynt Nad Morzem

Herbert Zbigniew - Labirynt Nad Morzem

|Views: 52|Likes:
Wydawca: Anna Glowa

More info:

Published by: Anna Glowa on Dec 11, 2013
Prawo autorskie:Attribution Non-commercial

Availability:

Read on Scribd mobile: iPhone, iPad and Android.
download as PDF, TXT or read online from Scribd
See more
See less

02/19/2014

pdf

text

original

ZBIGNIEW HERBERT

Labirynt nad morzem

2000

Wydanie polskie
Data wydania: 2000 Ilustracja na okładce: gwasz Jana Lebensteina (frgm.; 1988), w posiadaniu Katarzyny Herbertowej Wydawca: Fundacja Zeszytów Literackich 00-029 Warszawa, Nowy Świat 27 tel./fax (0-22) 826 38 22 http://zls.mimuw.edu.pl/ZL/ ISBN 83-911068-3-7

Wydanie elektroniczne
Trident eBooks

Kasi

Labirynt nad morzem .

jadł i rżnął w karty jak barbarzyńcy”. XIX. który ma mnie przewieźć na Kretę.: J. wypełniony „tłumem podobnym do Cyganów. Myślę. Tłum. Tak więc siedzę w Pireusie czekając na statek i nie mam nic do roboty. który wrzeszczał. jaką podróżni spodziewają się tu spotkać.. Warszawa 1965. gdzie zegary odmierzają tysiąclecia. s. że z anegdoty tej wysnuć należy jeden wniosek: narody mają ważniejsze. że najazdy słowiańskie na Grecję – począwszy od VII wieku po Chr. Największe wśród nich jest miasto Knossos. który twierdził. Ludzi tam ćma i dziewięćdziesiąt miast [.]. Pospolite rozkłady jazdy nie obowiązują w ojczyźnie mitów. w kraju. 284.I Jest pośrodku ciemnego jak wino morza ziemia niejaka. gestykulował. kiedy to się stanie. Domieszka elementów albańskich. nie przypłynął jeszcze do portu w Pireusie i nikt nie potrafi powiedzieć. ks. bułgarskich i tureckich jest uderzająca i zamazała zupełnie urodę helleńską. ponieważ doszedł do przekonania. że wojna o niepodległość nie sprzyja jego interesom. a królował w nim co dziewięć lat obierany król Minos.. Parandowski. – zupełnie zmieniły skład etniczny jej mieszkańców? I przypomina mi się wtedy anegdota o Shelleyu. Pozostaje mi wieśniacza cierpliwość lub wędrówka po portowych tawernach. Homer1 Tezeusz – statek. jak tylko przyglądanie się twarzom. by zwiedzić grecki statek. Nie są to twarze znane z waz antycznych ani ciała – jak się domyślam – podobne do posągów Praksytelesa. bardziej 1 Odyseja. palił. gdy jego przyjaciel Trelawny zaproponował mu spotkanie z prawdziwym Grekiem. wielkiego Dzeusa powiernik. Wielki romantyk pracował właśnie nad poematem Hellas. I w dodatku kapitan owego statku porzucił ojczyznę. wokół wodą oblana. Wybrali się obaj do Livorno. Kreta. . Czyżby miał rację Herr Doktor Fallmerayer. piękna i żyzna.

Widzę się teraz jak we śnie. z boku. aż przed oczami osiada na morzu łańcuch górski. nie zwlekając. Wymiary światła zastygły i choć słyszę zgrzyt piasku pod nogami i stukot własnych kroków. Wczesnym rankiem wychodzę na górny pokład naszego statku. I jest wyspa. która nabiera kształtu. mając pod nogami beczącą kozę. Wysoko. jak góra rozrasta się. jakby jakaś uczta skończyła się rzezią. Po sześciu godzinach oczekiwania Tezeusz przybija do nadbrzeża. przybity do białej przestrzeni. utrwalony raz na zawsze jak na fotografii. a nad głową ogromne tłumoki. pełnym hałasu. Zaczyna się bolesny ubytek realności. zatopiony w blasku. wtaczam się na pokład. i widzę teraz wyraźnie. Jest niewypowiedzianie piękny – ów kawałek odległej skały unoszącej się w powietrzu za sprawą mgły. Tak się zaczęła dla mnie Kreta. nad którym wisiał groźny święty Jerzy mordujący smoka i. Cisza zatrzaśniętych okiennic. bastiony otaczające miasto białych domów. że uda mi się zapomnieć o tym wstydliwym epizodzie i odrażającym uczuciu wytrącenia z rzeczywistości. poplamionych dziegciem i oliwą. zmącenie błękitu. od nieba. bez możliwości porozumienia się z moim ciałem. Heraklion. Jestem sam pośród sennych oddechów. obraz spętania – jakby to wówczas dotknęła mnie po raz pierwszy śmierć w oślepiającym słońcu południa.elementarne sprawy niż troskę. Długie lata prześladować mnie będzie ten obraz i wspomnienie wędrówki po stromej ulicy Handakos. . Ciasno zgnieciony w tłumie. Idę do miasta ulicą wiodącą pod górę. zanurzony po głowę w upale. złapany w potrzask pozoru z ciężkim cieniem za plecami. Chcę zobaczyć. Przez piękne Morze Egejskie płynę tym statkiem roztrzęsionym. ruszyłem do muzeum. jak wierzchołek góry zawieszony jest na wysokościach niby w krajobrazach japońskich. majestatycznie po stopniach. Port i mury weneckie. nieznośnych zapachów i wspaniałego życia. wypełniając horyzont. nie poruszam się chyba wcale. ciała mężczyzn i kobiet porozrzucane w nieładzie. poruszającym się jak wahadło – nieruchomy. by upodobnić się do ideału wymyślonego przez romantycznych humanistów. nad horyzontem zamglonym i słabo widocznym. w nadziei. jak Kreta wyłania się z morza. wieloma przedmiotami. coś niewyraźnego. jak bóstwo. która wydaje się nieskończenie długa. skaza szarego koloru. Patrzę dalej. schodzi wolno. choć świadectwo oczu temu przeczy. brudu. Wynająłem biały pokój z żelaznym łóżkiem. Na deskach. aby otoczyć się przedmiotami.

Było to możliwe. że mój instynktowny opór i niezgoda na freski minojskie polegały na tym. Zawsze chciałem kochać. Taka postawa zawsze była mi obca. Przede wszystkim – próbowałem usystematyzować moje wątpliwości – kolor fresków był banalny. Bez wzruszenia i bez sympatii patrzyłem tępo na Delfiny w błękitnej farbce morza i na Księcia wśród lilii. ani tradycji. która zaniemogła – wiedzę. gdy pomiata się dziełami uznanymi i nie szanuje się ani autorytetów. a nawet wroga. bo jaka byłaby to wielkość. pieczęcie i gemmy. Przywołałem na pomoc wrażliwości. Przypomniałem sobie. Pamiętam dobrze ten dzień. kiedy wpadłem do muzeum w Heraklionie na dwie godziny przed zamknięciem. linia zamykająca nudnym konturem płaszczyzny zamalowane lokalną farbą.. którą. Wszystko to bez głębi. I co? Nic. co mówili o kreteńskim malarstwie znawcy. mimo że nas przerasta i poraża. co zaliczamy do sztuki pośledniej. że jest uuuu. tak jak należy. obiecywał freski od dawna znane mi z reprodukcji w niezliczonych historiach sztuki. och i bach. gdyby nie przerastała i nie porażała. bez powagi i wdzięku. że w sztuce tej przejawiło się widzenie ejdetyczne. o której mój profesor rysunku powiedziałby.. żeby dostąpić wniebowstąpienia. bądź co bądź żegluga rozklekotanym Tezeuszem zmęczyła mnie. a nawet wcale prawdopodobne. a więc wszystko. gdzie przewodnik. jakiej chyba nigdy nie przeżyłem w żadnym muzeum czy w obliczu jakiegokolwiek dzieła sztuki. najłatwiej osiągnąć. Przypisywałem to zrazu niedyspozycji własnej.II Muzeum w Heraklionie zgotowało mi niespodziankę. gliny i fajansu. odurzony byłem upałem południa i głodny. gdyby nie linia bez napięcia. podobnie jak w paleolitycznych freskach Francji czy Hiszpanii. linia. przebiegłem (o naiwny!) sale na parterze. uwielbiać. małe posążki z brązu. a także w sztuce buszmenów w Rodezji. błękity i czerwienie. co nie przypominało w niczym . do sztuki użytkowej. że zetknąłem się nagle z czymś. gdy się jest obrazoburcą. jak wiadomo. ale nie na tyle głodny. i z biciem serca wszedłem na piętro pierwsze. w których znajduje się ceramika. Nie byłem wówczas człowiekiem młodym. a nie. mój nieoceniony Guide Bleu. podejrzanie świeży i płaski. Zestawienie barw – nachalnie plakatowe ugry. złaknionym oryginalności. można by to od biedy uznać za Matisse’a (dużo gorszego). opiewane przez znawców jako arcydzieła malarstwa starożytnego. wyjąwszy krótki okres między czwartym a piątym rokiem życia. wyjąwszy małe freski ogrodowe i słynną Paryżankę. padać na kolana i bić czołem przed wielkością. A mówili oni mądrze. określony przez psychologów jako okres negatywizmu. i to niespodziankę z rzędu niemiłych.

a także brak kośćca. ale podejrzewam. Z Księcia wśród lilii albo z Króla-kapłana zachował się kawałek łydki. które wychwala Cottrell. To tak. dlaczego fantazje Szwajcara na temat kreteńskich fresków figurują w podręcznikach historii sztuki jako oryginały. że Sir Arthur Evans. że był posłuszny wizji odkrywcy. jakby zarys przedmiotów wydobyty był omdlewającą ręką. Wszystko inne było rekonstrukcją. etruskich czy pompejańskich. „słusznie zaangażował znakomitego szwajcarskiego artystę. że Evans zaangażował go nie z powodu rzekomych talentów. Osoby ejdetyczne tak w przybliżeniu postrzegają rzeczywistość i tym fenomenem – zdolnością czy kalectwem – Snijder próbował wytłumaczyć osobliwość sztuki kreteńskiej: ową zadziwiającą łatwość chwytania kształtów w ruchu jednym konturem. pana Gilliéron. ale dlatego. że na ich powierzchni znajdują się popękane zgrubienia o nieokreślonym kolorze. Nie udało mi się nigdzie natknąć na własne prace mistrza Gilliérona czy choćby na wzmianki o tym artyście. Potem. jedynymi fragmentami oryginałów. mięsa. freski pokazane w muzeum w Heraklionie nie przemówiły do mnie. A chociaż była to sztuka z pewnością mniej wielka niż egipska. znajdowały się w bardzo złym stanie. materii. W stosunku do innych odkrytych przedmiotów sztuki kreteńskiej freski minojskie są nieliczne i doszły do nas w stanie kalectwa. niepodległych prawom przyciągania – unoszącym się w powietrzu. kiedy grzebałem w literaturze przedmiotu. stanowiły one zaledwie niewielką część powierzchni fresku i były. sprawa stała się dla mnie jasna. Leonard Cottrell w książce Byk Minosa mówi. torsu. bez trudu. czerwoną sylwetkę lampy lub słońca. ocalałych fragmentów. spalone ogniem. okaleczone wątpliwymi zabiegami konserwatorów. jakie ukazały się oczom archeologów odkopujących pałac w Knossos. malarstwo artystów kreteńskich wydaje się sztuką bez analogii. A zatem – myślałem – Geerto Aeilko Snijder ma chyba rację: Kreteńczycy byli ejdetykami. łatwość. Nie bardzo rozumiem. a potem przeniesiemy wzrok na pustą ścianę i widzimy pulsującą. Tak więc. jakby ktoś pomiędzy odnalezione ułomki starożytnego poematu wpisał słowa własne. który posiadał nadzwyczajne uzdolnienia do cierpliwego zbierania razem drobnych. której towarzyszy pewna słabość. odkrywca Knossos. kiedy patrzymy na słońce lub zapaloną lampę. owa niesubstancjalność ludzi. i za byle dotknięciem rozsypywały się w proch.znanych mi malowideł ściennych egipskich. pokryte warstwą popiołu. Otóż malowidła ścienne. a potem wykonania dokładnej reprodukcji. ramienia i pióropusza. fantazją. Tę osobliwość widzenia (powszechną u dzieci) i w konsekwencji odtworzenia świata można sprawdzić także na sobie. Bo. domysłem. nosi przecież . wrażliwego i ścisłego odtwarzania tego. Zacząłem je obwąchiwać jak suchą kość i zauważyłem. gdzie znajdował się oryginał”. zwierząt i roślin bez korzeni. która była umieszczana na ścianie w miejscu. w istocie. co zaginęło. jak się później dowiedziałem. struktury (tak wspaniale oddanej w malarstwie renesansowym).

Te dwie metody pociągają za sobą poważne konsekwencje: pierwsza – wymaga szybkości. Jak wytłumaczyć ten niepokojący mezalians naturalizmu ze wzniosłymi sprawami ducha? Owym drobnym. Są po to. pomijania szczegółów i zbliża się do improwizacji. obca jest mu filozoficzna zaduma czy religijna ekstaza. błękit.piętno niepowtarzalnej oryginalności. bardzo rozpowszechnione i pokrywało ściany wielu pałaców i willi. jak żadna inna chyba na ziemi. napis. żółć. hieroglif. ornamenty. poprawki. w których wyobrażone postacie zbliżone są do wymiarów naturalnych. karpie w sadzawce – są malowane z precyzją niemal naukową i nie mamy żadnych trudności w rozróżnieniu gatunków zwierząt i roślin przedstawianych przez anonimowych mistrzów egipskich. portyki. Przywodzi na myśl płoche i lekkomyślne rokoko. od miniaturowych. wdzięk. ryby i kwiaty wyrażają jakby ogólną ideę przyrody i czasem trudno powiedzieć. przynajmniej w pewnym okresie. nerwowa. idyllicznym scenom Egipcjan towarzyszy prawie zawsze znak. Jest jednak w tym wszystkim ożywcze tchnienie ubóstwianej natury. mało dbająca o szczegół. wszystko niemal. druga – pozwala na retusz. pochwałą widzialnej rzeczywistości. stylizowane rośliny. architekturę. na pewno nie ustawiali sobie modeli do kopiowania. modele mieli w . jest bardziej skupiona. krajobrazy zaczerpnięte wprost z otaczającego świata. Określenie „malowane z natury” nie ma. że za barwną zasłoną życia istnieje świat surowy i jedyny. świat bogów i dusz szukających nieśmiertelności. pełnym światła muzeum w Heraklionie. zdecydowania. Kwiat lotosu malowany skrupulatnie jak w przyrodniczym atlasie. aby można było odczytać z tych fragmentów czystą melancholię przemijania. ludzi. jak również zwierzęta. Cały korpus malarstwa minojskiego. Jest ich niewiele. który mówi. Biel. Jest to sztuka spontaniczna. ani afirmacji. co ocalało z pożogi. Nie zawsze realistyczna dokładność jest wyrazem radosnej afirmacji życia. których wysokość waha się od 17 do 80 centymetrów. tak że ptaki. Artyści minojscy malowali zarówno „abstrakcyjne” – jak byśmy dziś powiedzieli – motywy dekoracyjne. czerń. Ale różnice są bardziej istotne niż podobieństwa. Wiemy. Freski znajdują się na pierwszym piętrze w sali oznaczonej literą K. W malarstwie kreteńskim mniej jest siły i wzniosłości. do jakiego należą gatunku. wiele sensu. kolumny. ręka wyrysowana precyzyjnie na strunach harfy. porywcza. cała ich sztuka. uśmiech i gest taneczny. że malarstwo na Krecie było. znajduje się w nowoczesnym. szarość. piórko dzikiej kaczki – nie oznaczają ani pochwały. aż do wielkich malowideł procesyjnych. Malarstwo Egipcjan. podczas gdy Egipcjanie stosowali technikę tempery. znajdowała się pod przemożną władzą metafizyki. Ale przy tym najbardziej banalne sceny z życia – dzikie kaczki wśród trzcin. Minojczycy malowali na mokrych jeszcze ścianach. w odniesieniu do artystów kreteńskich. powolna i kontemplacyjna. razem 38 różnej wielkości. czerwień i zieleń – taka była „paleta” malarzy z Krety i znad Nilu.

siedzący chyba na kamieniu. Wszystko to dzieje się w przestrzeni nierealnej. Tak jakby nie było wówczas podziału na przedmiot i podmiot. Jakże inny jest relief in stucco2 odkryty w tak zwanej Kordegardzie u północnego wejścia do pałacu w Knossos. Delfiny. jak na ludowych garnkach – ptak. wyrwana śmierci pochwała wiecznego życia. Potężne żarna czasu pracują nieubłaganie. niewyczerpany zasób form i kolorów. Jest to chronologicznie jedno ze starszych zachowanych malowideł kreteńskich. krytycznego zresztą w 2 in stucco – stiuk (wł. Należałoby się dziwić (a jest to zdumienie radosne). bez złych demonów. istotą wyjątkową i natchnioną. o czym zdaje się świadczyć wysunięty jęzor. oczekują one naszego współczucia i zrozumienia.. otwarte kielichy niewiadomych kwiatów. Ptak pije wodę i słucha śpiewu roślin. piasku marmurowego. przywodzi na myśl romantyków. idylla bez mitologicznego komentarza. efora. duży fresk w zgaszonej tonacji błękitno-ugrowej. Jeśli im tego poskąpimy. Z ciemnobrązowej plamy skał wyrasta niebieski – malowany sumarycznie. Jest to zapewne scena pojmania (podobna do tej.sobie. W ogrodzie sztuki znajduje się wielki szpital form okaleczonych i umierających. gdzie trzy stany materii przechodzą nieustannie i przemieniają się – skała w wodę. spiekłą czerwienią przechodzącą w brąz – portret byka widzianego z profilu. a Delacroix kopiowałby go zapewne z lubością. który się zbliża. z wyciągniętą szyją. starałem się odnaleźć w starych freskach – urodę młodości. W delikatnym świecie kreteńskim ten szarżujący byk jest czymś wyjątkowym. miejscem spotkania żywiołów i ani mu w głowie nie powstała myśl. nakładany na ściany materiał zdobniczy utworzony z wapna. które przekazuje przepływający strumień barwnego świata. czyli dyrektora muzeum w Heraklionie. pozostawiając nas w samotności. w rozpędzonym galopie. odejdą. przelatują w różnych kierunkach jak linie muzyczne. zadartą głową. Więc przechadzając się po salach muzeum w Heraklionie jak po salach szpitalnych. jaką wyrzeźbiono na pucharze z Vaphio). na której namalowano okrągłe jak paciorek. to studium siły. woda i kamień. kleju i barwników. trzciny. przywodząca na myśl freski z Lascaux. znalazł uznanie w oczach Nikolaosa Platona. a zatem z okresu średniominojskiego. Ciało byka w ruchu.). półprzymknięte ze wściekłości oczy i rozwarte nozdrza węszące wroga. gipsu. Malowany ciemną. obrazek. fuga wściekłości. jak nuty krajobrazu. którą starał się zgłębić za pomocą geometrii. . I do tego rośliny – kępy irysów. Odkrywców zachwyciła ta scena przy strumieniu. Niewiele dzieł sztuki dotarło do nas w pełnej glorii i blasku. artysta nie stał w obliczu przyrody. ale był cząstką kosmosu. byli medium. żółte oko. Podobnie jak chorzy. że jest kreatorem. Niebieski ptak – znaleziony został w tak zwanym Domu Fresków w Knossos i pochodzi z około roku 1600 przed Chr. woda w powietrze. jak drzewo. że ocalało aż tyle świadectw ludzkiej wrażliwości i geniuszu.

Portret tej młodej osóbki nie ma nic wspólnego z dworską sztywnością – której można tu oczekiwać – przeciwnie. co dzieje się przed nimi [. odbijał się od nich jak od trampoliny. Otóż akrobata chwytał rękami galopującego byka za rogi. Jest to jak wnętrze wielkiego teatru – nastrój sali operowej raczej niż świątyni. Tłum zebrany wokół budowli sakralnej (kolumny ustawiono w dwu rzędach. stylizowane rogi byka) przypatruje się zapewne uroczystościom kultowym. The Garden Party. taka sztuka nie może się nikomu udać. ale zgodny z tendencją sztuki kreteńskiej. Mnie ten „portret grupowy” nie zachwycił. a więc specjalistów. Fresk zwany Tauromachią (bardzo uszkodzony) miał być koronnym dowodem tego. paski i falbanki 3 salto mortale – skok śmiertelny (wł. nos lekko zadarty. opętanej ruchem..stosunku do konserwatorskich poczynań zespołu Evansa – który stwierdził. mały portret kreteńskiej damy. ale kontur twarzy malowany jest grubą krechą. że znakomity archeolog mało znał się na bykach. że restauracja dokonana była dokładnie. wiją się wokół ich głów i ramion włosy.]. wyrazisty podbródek i włosy.. w której ma się odbyć spotkanie z groźnym bogiem i jego surowymi namiestnikami. zwłaszcza włosy. na czym polega wyobrażona na malowidle cyrkowa gra. fantastyczna ewolucja. Jak najbardziej niesłusznie. lądował na grzbiecie zwierzęcia i zeskakiwał w ramiona drugiego akrobaty. „Grupa dam. bo wprawdzie oko jest ogromne. a także malarskie traktowanie całości – sprzeczne są z tym. kolory są mdlącosłodkawe. które Evans zatytułował The Ladies of the Court. przytrzymywane wstążką przepasującą czoło i opadającą na plecy długim pasmem wśród sznurów paciorków i klejnotów [. mocno zaciśnięte. wymyślna fryzura z kokiem na karku i zalotnym lokiem nad czołem. Bez trudu rozpoznajemy damy dworu w wytwornych toaletach.. Ciało byka na fresku wydłużone jest w pędzie. że na Krecie w okresie minojskim odbywały się bezkrwawe igrzyska.). rękawy sukien są bufiaste. w którym dopatrywano się wpływów sztuki egipskiej. zwielokrotnione przez szybkość w sposób nienaturalny. egipskie. co widzimy na freskach egipskich. siedzi i gawędzi wesoło. Myślę. że malowidło zostało oderwane od architektury i jego sens dekoracyjny jest dla nas trudny do uchwycenia. Wyszły niedawno od fryzjera. prawdziwe salto mortale3. pochodzące z późnej epoki minojskiej. kunsztownie uczesanych. gdyż według zgodnej opinii toreadorów. zmysłowe usta. nie zważając na to. ubranych barwnie i bardzo modnie. pełen jest nieco aroganckiego szarmu.]. Najbardziej poruszyły mnie małe. dowodzi. miniaturowe freski. i Evans pozostawił rysunek objaśniający. ale pamiętać trzeba. obwiedzionych suchą linią konturu. Oto słynna Paryżanka (tytuły pochodzą od Evansa i podobnie jak wymyślone przez niego nazwy sal pałacowych zdradzają jego romantyczny gust) – reprodukowany wielekroć. linie manieryczne. Ta domniemana.. że to właśnie w miniaturze Kreteńczycy osiągnęli szczyty. .

daje to efekt głębokiego dekoltu. wzmiankowany już Nikolaos Platon.spódnic przypominają dokładnie dzisiejszą modę. Jeden przedstawiał głowę. Przytoczyłem ten długi cytat z Evansa trochę perfidnie. atmosferę bardzo wiktoriańską i ta wola odkrycia w cywilizacji odległej cech bliskich jego epoce pchała go do rekonstrukcji i interpretacji nazbyt awanturniczych. wesołą kompanię. Evans wiedział dobrze. Owa scena kobiecych zwierzeń. Wąski pasek pod szyją sugeruje przezroczystą bluzkę [. używane przy ceremoniach 4 Evans nie wymyślił jeszcze określenia „cywilizacja minojska”. odkryte w części północnozachodniej pałacu w Knossos i odrestaurowane przez Gilliérona według wskazówek samego Evansa. a poza tym malowane jest kolorem błękitnym. tak że niemal dotyka uda swojej rozmówczyni. plotek i towarzyskich skandali jakże daleka jest od klasycznych dzieł sztuki wszystkich czasów. Młodzieniec niosący ryton jest fragmentem zrekonstruowanego fresku procesyjnego. dziennikarska praktyka z lat młodości przydała się. stożkowate naczynie. kwiat krokusa i wreszcie błękitną. Suknie są radośnie barwne. Potem odkryto jeszcze drobne fragmenty. że ciało owego zbieracza szafranu ma dość dziwny kształt. . ona zaś podnosi ramiona. a niekiedy czerwone naszywki. nieczłowieczą głowę. „Wczesnym rankiem – notuje Evans w swoim diariuszu – usunęliśmy kolejną warstwę w korytarzu na lewo od megaronu i odkryliśmy dwa duże fragmenty mykeńskiego4 fresku.. brodawki sutek są widoczne [. Chłopak zbierający szafran – niewielkie malowidło ścienne. która była łupem Schliemanna. że najbardziej porusza niefachowca stwierdzenie: „ależ oni byli tacy jak my. odkrytego w pałacu w Knossos zaraz na początku prac wykopaliskowych.]. lubili cyrk. czyli wysokie. kawałek ogona. a nie z dzieł naukowych.]. I tak Chłopak zbierający szafran stał się Małpą w ogrodzie pałacowym.. Natychmiast zwraca uwagę widza ożywiona konwersacja między trzecią od prawej damą (tą. że trafił na ślady kultury starszej od tej. Odkrywca Knossos był znakomitym ministrem propagandy swego dzieła. odkrył. nigdy nie stosowanym w przedstawieniach postaci ludzkiej. miał obrotne pióro. Później wybitny znawca sztuki minojskiej. czerwieni i żółci w białe pasy. która ma siatkę na włosach) a jej sąsiadką. tak pięknie portretowane przez Whistlera”. a jego liczne artykuły popularyzatorskie pisane do „Timesa” i innych periodyków zdobywały rzesze wielbicieli nowo odkrytej cywilizacji. Ta ostatnia podkreśla swoją wypowiedź przez wyciągnięcie prawego ramienia. na których postacie nie większe są od małego palca.. ze wstążkami w kolorze błękitu. drugi talię i część postaci kobiecej (później określoną jako męską) niosącą w ręku długi mykeński ryton. jakby w zdumionym okrzyku: «Ale cóż ty nie powiesz!». a ich kobiety przypominały nasze. Pochodzi on bowiem z jego publicystyki.. ta żywa rodzajowość i rokokowy nastrój przenoszą nas w epokę współczesną”. ale od początku zdawał sobie sprawę. Więc Evans wmawiał w te freski.

. nie wszyscy uczeni są zgodni. słodki oddech piekarń. wobec którego wszystkie kreteńskie freski bledną i gasną. owczego sera. cierpka chmura ziół. Ramiona pięknie modelowane [. stawia szklankę zimnej wody. gdy słońce stoi pionowo nad miastem.. żeby dać się tu zamknąć i spędzić noc i poranek sam na sam bez natrętnych wycieczek. Owoce ogrodów i owoce morza. łuszczy się jego kolor skrzepłej krwi. natknąłem się na sarkofag z Hagii Triady i doznałem olśnienia. kiedy już będę daleko. Najprzód kelner. bez wątpienia jedna z najbardziej godnych podziwu postaci ludzkich z okresu mykeńskiego. Jeden z napisów głosi: „Wielki przywódca z Kefti i wysp (lub wybrzeży) Zielonego Morza”. Podobnie jak uznany za arcydzieło Książę wśród lilii – naturalnej wielkości. kroczący wśród stylizowanych roślin mężczyzna. malowana ciemnoczerwonym kolorem. czy Kefti oznacza Kretę i jej mieszkańców. który dorzucił jeszcze od siebie motyle i kwiaty. Niosą oni daninę – wazy i naczynia – których forma i ornament odpowiada dość dokładnie ceramice kreteńskiej z jej późnego okresu. Owe malowidła wyobrażają ludzi ubranych w stroje nieegipskie. w całości smażonych rybek. bo nieliczne i zniszczone fragmenty oryginału zostały połączone w całość nieprzekonywającymi domysłami Gilliérona. Leży w środku Heraklionu i życie zamiera w niej. Jednopiętrowe drewniane domki z tanimi restauracjami. Nazwałem tę dzielnicę dzielnicą mięsa i owoców. obrysowany banalną linią. jaką dotychczas odkryto”. migdałowy wykrój powiek. Ale co do tego. Ale ten sugestywny opis nie mógł obudzić mego entuzjazmu. Postać naturalnej wielkości. Zamawiam jako przystawkę talerz małych. Fresk jest śmiertelnie ranny. A kiedy już myślałem. żeby potem. Jest to niewątpliwie arcydzieło. oliwek i zabójczo pikantnej papryki oraz nieodzowną wódkę anyżową – ouzo. odnoszące się do Minojczyków. podobnie jak postacie w etruskich grobowcach i Kefti5 z malarstwa egipskiego. Przyczółek Azji. obszedłem jego cztery strony i wtedy zadzwonił dzwonek – zamykano muzeum. Zbliżyłem się do niego z nabożeństwem. nauczyć się na pamięć wszystkich jego kolorów i linii tak. Potem najprostsze danie – grecka pizza – mussaka: oberżyny. która napełnia całe ciało świeżością źródła. że nic nie zdoła mnie poruszyć w malarstwie minojskim. I znów marzenie.pogrzebowych. . dolna podkreślona wygiętą linią. kiedy z gór schodzi chłodne powietrze. Zapach krwi. pełne wargi. Oczy ciemne. Proste drewniane stoły. Profil twarzy jest szlachetny. Nad tym wszystkim hałas i jazgot tureckiego bazaru. nie pytając o nic. za to rozkwita w zmierzchu i w czasie długich godzin wieczornych i nocnych. purée z kartofli i 5 W grobowcach egipskich znaleziono napisy i malowidła. wystawione – jak być powinno – na ulicę. można było zamknąć oczy i wywołać jak film wspomnienie – obraz dokładniejszy od wszystkich reprodukcji.]. Tu chyba najbardziej znać ciężką rękę konserwatorów. zdaniem niektórych uczonych.

piaskowa żółć świecą blaskiem stłumionym i szlachetnym. jak się rzekło. gdyby nadarzyła się sposobność spłacenia wdzięczności za przywróconą wiarę w wielkość malarstwa kreteńskiego. tasak rozłupuje kości – rozkłada tę wspaniałą rzecz na elementy. Sarkofag jest równy samemu sobie. że należy wybrać spośród masy przedmiotów dzieło najlepsze. Jest niewielki. Długość jego wynosi 137 centymetrów i ponieważ zawdzięczam mu wiele godzin szczęśliwej kontemplacji. myślałem. było to więc jakby Saint-Denis królów kreteńskich. Ową kryptę królewską uczeni datują na okres przedpałacowy. Sam natomiast sarkofag pochodzi z okresu późnominojskiego. że właśnie ów sarkofag wynosiłbym z pożaru. z ziarnkami siemienia na wypieczonej skórce. Udręka opisywania. wierny zasadzie. zaczynając od lewej: trzy kolorowe klosze spódnic. Kuchnia grecka jest chłopska i realizuje marzenia o raju. A potem ogromne odpustowe ciasto. Jego kolory: ugry. w woskowej ciszy muzeum. kiedy cywilizacja widzi się cała jak w lustrze. nie dopuszcza do siebie hałaśliwych i przemądrzałych. Wypoczywa teraz w szklanej gablocie. Chleb jest biały i słodki. intronizować. świadoma swoich granic. Bo też sarkofag z Hagii Triady jest arcydziełem ponad wszelką wątpliwość – jego twórca uchwycił i przekazał nam ów szczęśliwy moment olśniewającej wiedzy i natchnionej trzeźwości. że nie wolno żarłocznie połykać wszystkiego. Jednym ruchem wyjmuje z wnętrza wątrobę. będące sumą innych – uwieńczyć je. Myślę także o opuszczonym sarkofagu. broni się skutecznie przed interpretacjami. w niewielkim. sam na sam ze swoją tajemnicą – nieruchomą procesją ludzi i zwierząt. w którym przechowywane były szczątki osób należących do rodziny królewskiej. Pierwsza ściana podłużna sarkofagu. Zrobiony został z kamienia wapiennego. nazwać arcydziełem. Usadowiłem się naprzeciw jatki. w którym powinno być słodko i tłusto. długi. a opis będzie. Wino białe z wyspy Samos. Nie obędzie się bez odwijania zdań jak bandaży. od lewej do prawej. Odłożyłem wycieczkę do Fajstos. bliski inwentarza – enumeracja postaci i przedmiotów. którzy zajmą się nami i będą się znęcali nad tym. Myślę o krytykach. błękity. zaprawione żywicą jak za czasów Homera. siły i kształtu. szary. co po nas zostanie. nie daje się rozłożyć na czynniki pierwsze. jak to opis. Nie tknęła go ręka konserwatorów. sklepionym pomieszczeniu grobowym. Nie pojechałem też do pałacu w Knossos. w Hagia Triada. jest więc koronnym świadkiem sztuki Minojczyków.mielone mięso. które dają całość w jasnym i nagłym świetle jednoczesnej obecności. serce i rzuca je płasko na rzeźniczy pień. cały ten przekładaniec zapiekany na gorącej blasze. Nóż ślizga się z maestrią przez wzgórza mięśni. wbrew regułom widzenia. . szmaragdowa zieleń. kłując i szarpiąc na oślep. Atletyczny rzeźnik daje darmowy spektakl pod tytułem „ćwiartowanie wołu”. Sarkofag został znaleziony. o przewadze dziel sztuki nad dziełami literatury. czerwień. Wróciłem tam następnego dnia. Trzeba bowiem będzie opisać sarkofag.

ale zaprząg jest osobliwy – dwa skrzydlate lwy o głowach ptaków. dama odziana w sinofioletową suknię. zwabiony ofiarami. Teraz pochód zmienia nagle kierunek. ale jedyną ocalałą minojską Księgą Zmarłych – . dwie sceny. Na ich ogromnych. grająca na wielkim instrumencie muzycznym. I wreszcie ostatnia osoba ceremonialnego pochodu. niesie na drążku. koszyk z owocami. kapłanką. brązowe. przed którym kapłanka wyciąga ręce nad ofiarnym naczyniem. Krew spływa do stojącego pod stołem naczynia. za nim drzewo odczytane jako cyprys. owinięty szczelnie w jasną szatę jak w kokon. zaklęciami. Kobieta odziana w gorset i skórzaną spódnicę wlewa w ów krater krew ofiarnego zwierzęcia. płaskie egipskie stopy. Ma kształt posągu. malowane delikatnie i czule w tej scenie uroczystej i niemal mistycznej. w górze. bez zbędnych szczegółów i rozrzutności gestów. Tak kończy się scena oznaczona jasnopiaskowym kolorem tła. jak domyślają się interpretatorzy). Skala kolorów – błękitne. jak chcą niektórzy interpretatorzy). Sarkofag jest nie tylko arcydziełem. bujający wbrew prawidłom grawitacji. złociste. zagadkowy jak zjawa. dwa wiaderka. Na samym krańcu sceny ściana ołtarza ze stylizowanymi rogami byka i dwie obosieczne siekiery na trzonach wysokich jak kolumny. Po przeciwnej stronie – te same dwie postacie (zmarły w towarzystwie bóstwa. w diademie na głowie (księżniczka. konkretny jak kamień. Dwie niosą koźlęta. Reszty nie ma. wielki krater. Oczy zwierzęcia są szeroko otwarte i pełne melancholii. Malowane jakby od jednego zamachu. Na niebieskim tle trzy postacie męskie (co malarz oznaczył brązowym kolorem twarzy w odróżnieniu od jasnej karnacji kobiet). mistycznej przyczyny. obojętny i wyniosły. Pod stołem dwoje przycupniętych koźląt. I jeszcze drzewo. na którym leży spętany byk z poderżniętym gardłem. tajemnicy tajemnic. a zatem gryfy.spod których wystają bose. muzyką. Przewaga akcentów pionowych podkreśla monumentalną powagę i spokój. przypominającym lirę. wyróżnione odrębnym kolorem tła. Po lewej stronie. górna część malowidła została zniszczona i jest teraz białą chmurą nieistnienia. między trzonami dwu toporów obosiecznych – labrysów (na szczycie ich usiadły ptaki). postać w złotej sukni do kostek. Za tą. powożony przez dwie postacie o zatartych diademach na głowie. niebieskozłocistych skrzydłach usiadł ptak. Tak doprowadzeni jesteśmy do ołtarza zapewne. Jemu to poświęcone są libacje sepulkralne. znak obecności bóstwa. Zarys budowli o trzech stopniach. Druga podłużna ściana sarkofagu podzielona jest jakby na dwa akty. opartym o ramię. Z ziemi wylania się bohater dramatu. model łodzi – motyw często spotykany także w grobowych malowidłach egipskich. Urywa się tło niebieskie i dotykamy teraz samego serca sceny. w tle postać z rozwianymi warkoczami grająca na podwójnym flecie. a trzecia. Wszystkie postacie ukazane są z profilu. zawodzenie fletów i krew. najbliższa końca sceny. Na węższych stronach sarkofagu wyobrażono rydwan zaprzężony w parę koni. hermy. W centrum kamienny stół ofiarny. jak się domyślamy. Powrócił jeszcze raz na ziemię.

inni dopatrują się mistycznych zaślubin Zeusa z Herą. Uroczystość żałobna. których znaczenie symboliczne nie ulega wątpliwości. Jest to mocna i prawie radosna pieśń o rezurekcji. lecz ród mój jest z Nieba zaiste. pałac Minosa na Krecie lub groby . następstwa pór roku. opadanie liści i kiełkowanie zbóż. a wokół niego stoją białe rzędy cyprysów. od którego pochodzi nazwa labiryntu. pienistą. przekonanie. Znajdź inne źródło nieopodal Jeziora Pamięci. nie zbliżaj się do niego. ów labrys. Odnajdujemy tu także bez trudu wszystkie wielkie symbole religii minojskiej: topór o podwójnym ostrzu. towarzyszące bezkrwawej libacji. stylizowane rogi byka. drzewa i ptaki. Z malowideł sarkofagu emanuje niezmożona wiara w nieśmiertelność. że życie jest niezniszczalne. Uczeni dali nam szereg mniej lub więcej przekonujących interpretacji malowideł na sarkofagu. sakralne gesty mają cel praktyczny: czuwanie nad życiem zmarłego – albowiem śmierć i zmartwychwstanie były prawem naturalnym jak prawa przyrody. ma zatem również wartość dokumentu. Spaliło mnie pragnienie i utraciłem życie. I o tym wiemy wszyscy. ale „gra” określoną rolę w przedstawionej ceremonii. i dęte – przypisane ofierze ze zwierząt. które za punkt wyjścia biorą kult zmarłych. Na lewo od Domu Hadesu znajdziesz bijące źródło. a także instrumenty muzyczne – strunowe. ofiary. Żadna z przedstawionych postaci nie ma charakteru dekoracyjnego.dokładnym przedstawieniem rytuału. jak grób Tutanchamona. Artysta przekazał nam coś więcej niż zapis kultu. zatrzymaj się. przed źródłem stoją strażnicy. stań z dala. co tryska z Jeziora Pamięci. Rzeknij: Jestem dzieckiem Ziemi i Gwiaździstego Nieba. Dajcie więc szybko wodę zimną. zwane rogami wotywnymi. Najbardziej przekonujące wydają się tłumaczenia. Zimna woda tam tryska. plastycznego zapisu starej tradycji. III W ocenie takich odkryć. jaką wiele wieków później odczytujemy na tabliczkach z Petelii. Cała kompozycja wydaje się być poddana ścisłym regułom sformalizowanej liturgii. Jedni widzą w nim ceremonię związaną z kultem agrarnym – uczczenie powrotu wiosny.

przyjrzyjmy się bliżej Arthurowi Evansowi. Warszawa 1964. na której rosły oliwki. niełatwo zdobyć się od razu na odpowiednią perspektywę. dlaczego jemu to właśnie przypada chwała odkrywcy. gdzie pod warstwą ziemi. o czym wspominamy. dlaczego dał nam Knossos w takiej właśnie postaci. znawcą prehistorycznej archeologii i kolekcjonerem starożytności. ojciec – wybitnym geologiem. 6 W poszukiwaniu przeszłości. Pod koniec lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku odkrywca Troi. gramy swoje role. . wybuchowy temperament przysparzał mu więcej wrogów niż przyjaciół. Działali też na wyspie przed Evansem włoski archeolog Federico Halbherr i jego francuski kolega Joubin. w rodzinie bogatych przemysłowców i uczonych. czego nie mógł tolerować solidny Schliemann. a także wyjaśni. Będzie to pożyteczne. który pozwolił mu na prowadzenie 40letnich prac wykopaliskowych. ale te braki natury i wady charakteru rekompensowała niezłomna wola. bo kreteński właściciel ziemski okazał się krętaczem i oszustem. Dom zacny. Od wczesnej młodości pasjonowały Arthura monety. niezbyt pociągającej powierzchowności. wiktoriańskich cnót i skamielin. Schliemann – ten. Fortuna obdarzyła go długim życiem i majątkiem osobistym.królewskie w Ur. byli członkami Royal Society. Leonard Woolley6 Odkrycie cywilizacji minojskiej jest dziełem jednego człowieka – Arthura Evansa. Wielka sensacja naukowa wisiała niejako w powietrzu. a także realizację swych pełnych fantazji rekonstrukcji. wdał się w skomplikowane transakcje. długi na 180 stóp i szeroki na 140. Od wielu dziesiątków lat kręciło się po niej i myszkowało sporo archeologów-amatorów. na którym wszyscy. a także amerykański dziennikarz i miłośnik archeologii. Urodził się w roku 1851 w małym miasteczku Hemel-Hempstead. są jednocześnie objawieniem historycznego tła. Nie był on zresztą pierwszym. Był niski. a przedmiotem ich były dokładnie tereny. aby zrozumieć późniejsze pomyłki wielkiego archeologa. Ta transakcja nie doszła do skutku. bo pozwoli zrozumieć. który ufał bezgranicznie Homerowi i nie zawiódł się na nim. antropologiem. co było nie bez związku z jego rozpaczliwą miopią. Pewien konsul hiszpański rozgłaszał. po mieczu i kądzieli. istotnie zupełnie wyjątkowe – stanowią jeden z elementów uporządkowanego obrazu przeszłości. solidne wykształcenie i ogromne zasoby energii. Znaleziska te. Stillmann. wręcz mały. Obaj jego dziadkowie. Ale zanim o tym opowiemy. świadomie lub nieświadomie. pełen pamiątek. którego uwagę zwróciła ta tajemnicza wyspa na morzu ciemnym jak wino. że w pobliżu Knossos znajduje się zasypany pałac. ukryty był od tysiącleci pałac Minosa.

Joan Evans w książce Time and Chance tak pisze o swoim przyrodnim bracie: „Evans był krańcowym krótkowidzem i stale nosił szkła. Bez nich mógł widzieć tylko drobne przedmioty, jeśli je zbliżał na odległość paru centymetrów do oka, ale za to z najdrobniejszymi szczegółami, podczas gdy wszystko wokół było dla niego mętną plamą. Dlatego właśnie szczegóły, które widział z mikroskopijną dokładnością, jakby oderwane od zewnętrznego świata, posiadały dla niego większe znaczenie niż dla innych ludzi”. Cały jednak charakter i osobowość Evansa były zaprzeczeniem tego, co zwykło się określać mianem „książkowego mola”. Już w słynnej szkole Harrow przyszły odkrywca Knossos dał się poznać jako chłopiec wybitnie zdolny i dość niesforny (redagował studenckie satyryczne pismo „Żmija”, zawieszone przez pedagogów po ogłoszeniu pierwszego numeru, a także jako wyborny pływak i jeździec, co miało kapitalne znaczenie dla jego przyszłej kariery eksploratora. Archeologia bowiem, w okresie bohaterskim, wymagała od swoich adeptów wielkiej wytrzymałości fizycznej, a także odwagi osobistej. Spalone słońcem pustkowia, chmury owadów roznoszących zarazki, długie noce w dusznych barakach, pod moskitierą, groźba malarii, bunty niepiśmiennych robotników, samotność – były zwykłą scenerią i ceną cierpliwie płaconą za uratowany kamień, inskrypcję, rzeźbę. Młody Evans studiuje w Oksfordzie, wolny czas i wakacje poświęca na podróże, i to wcale niebanalne, do Rzymu, powiedzmy, czy Paryża. Pociągają go krainy leżące na krańcach cywilizowanej Europy – Laponia, Finlandia, Krym, Bułgaria, Rumunia i oczywiście Grecja. Zupełnie szczególną sympatią obdarzał Evans kraje południowej Słowiańszczyzny. Fascynowało go wybrzeże Dalmacji ze swą mozaiką kultur, wspaniałym krajobrazem i ludźmi świadomymi swojej przeszłości i walczącymi samotnie o wolność. Potomek konserwatywnej rodziny staje się liberałem, zwolennikiem Gladstone’a. Postanawia bronić sprawy uciemiężonych przez Turków Słowian, na przekór opiniom panującym w jego ojczyźnie i intrygom mocarstw. Ten rozdział życia Evansa można by zatytułować „awantury polityczne archeologa”. Przyszły odkrywca połknął bakcyla polityki, co zresztą zdarza się wielu młodym, bardziej rozgarniętym ludziom wszystkich czasów. Przyczyniły się zapewne do tego pewne niepowodzenia na drodze uniwersyteckiej kariery. Młody naukowiec ukończył znakomicie swoje studia, nie był jednak popularny w konserwatywnym środowisku Oksfordu i jakby z zemsty za brak akceptacji stał się politycznym enfant terrible7. Wprawdzie Evans robił wyraźnie na złość swojej rodzinie, lecz poczynania jego pełne są sensu, rozmachu i konsekwencji. Wkracza odważnie w gąszcz problemów bałkańskich (był nawet aresztowany pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Rosji), pisze książkę o Bośni i Hercegowinie, którą wysyła wybitnym politykom, a w roku 1877 zostaje specjalnym
7

enfant terrible – okropne dziecko (fr.); osoba nietaktowna.

korespondentem do spraw bałkańskich świetnego i wpływowego pisma „Manchester Guardian” i osiedla się w Raguzie (dzisiejszy Dubrownik). Jest korespondentem z krwi i kości, reportażystą w wielkim stylu, ryzykującym wielokrotnie bezpieczeństwo osobiste, zaangażowanym w sprawy uciemiężonych Słowian, pochłoniętym pasją dawania świadectwa prawdzie. Niestrudzony, przemierza wyżyny i pustkowia Czarnogóry, przepływa rzeki, wędruje pieszo i konno, dociera do sztabów powstańczych, pisze z oburzeniem o okrucieństwach tureckich wobec miejscowej ludności, a kiedy konsul angielski ogłasza, że jego artykuły są dziełem fantazji, posyła do „Guardiana” szczegółową listę spalonych wsi i nazwiska ofiar tureckiego terroru. W tym czasie żeni się z córką swego przyjaciela, historyka z Oksfordu, i kupuje w Dubrowniku piękny wenecki dom, zwany Casa San Lazzaro. Nie oznacza to bynajmniej rezygnacji z działalności publicystyczno-politycznej. Kiedy wybucha kolejne powstanie przeciw Austrii, Evans pozostaje w kontakcie z powstańcami i pisze z entuzjazmem o ich zwycięstwach. I tu przebiera się miarka i cierpliwość okupantów. Zostaje aresztowany przez władze austriackie i na wiosnę 1881 roku zmuszony wraz z żoną do opuszczenia Dalmacji. Ku satysfakcji rodziny wraca do Anglii. „Dostał nauczkę i teraz będzie siedział w domu – mam nadzieję” – pisze jeden z jego krewnych. Złudne nadzieje. Buntowniczy Evans nie znajdował dla siebie miejsca w tradycyjnych ramach. Drażni go w oficjalnej, uniwersyteckiej archeologii brak szerokich horyzontów, płytki kult klasycznej i tylko klasycznej sztuki, a także szkolarskie podziały. „Dzieje się tak – kpił w jednym z listów – jakby istniała odrębna geografia dla wysp i dla kontynentów albo nie mające ze sobą związku geologie dyluwialne i geologie aluwialne”. Intuicja wiodła go we właściwym kierunku, trzeba jednak było zdobyć materiał faktów. Wyrusza tedy Evans do Grecji na poważny rekonesans naukowy. W Atenach odwiedza wielkiego Henryka Schliemanna. Dzieli ich znaczna różnica wieku (bez mała 30 lat) i sława. Archeolog niemiecki ma już za sobą wszystkie znakomite odkrycia: Troję, Tyryns i Mykeny; jego młodszy angielski kolega jest tylko dobrze zapowiadającym się absolwentem świetnej uczelni – gdyby umarł w tym czasie, poszedłby na dno niepamięci wraz ze swoją nie sprawdzoną niezgodą na dotychczasowy stan wiedzy o przeszłości. O czym rozmawiali? Można sobie wyobrazić to spotkanie. Schliemann zapewne opowiadał o Homerze, Evans słuchał z szacunkiem, ale cały pochłonięty oglądaniem mykeńskich przedmiotów ze złota, a także biżuterii i pieczątek – przybliżając te skarby na odległość kilku centymetrów do fatalnie krótkowzrocznych oczu. Te obiekty pasjonują go od dawna. Posiadają motywy dekoracyjne dalekie od klasycznie greckich, które skutecznie obrzydziła mu szkoła. Przywodzą na myśl Asyrię i Egipt. Ale jest to znów intuicja, estetyczna impresja. I być może, podobnie jak fizyk czy astronom, którzy przeczuwają nie odkryty pierwiastek czy gwiazdę,

Evans domyśla się, wierzy, zakłada istnienie nie odkrytej cywilizacji, która połączy kulturę starożytnego Wschodu i „cud grecki” we wzór zrozumiałego wynikania. Trudno stwierdzić, czy spotkanie ze Schliemannem miało dla Evansa znaczenie przełomowe. Ale, po latach, wspomni swego poprzednika z czcią i sympatią: „Coś z romantycznych przeżyć wcześniejszych lat przylgnęło do jego osobowości; w pamięci pozostało mi uczucie prawie tajemniczości, gdy siedziałem naprzeciw tego czarno odzianego mężczyzny, szczupłego, o delikatnej budowie i ziemistej cerze, noszącego binokle osobliwego kształtu, przez które patrzył przenikliwie w głąb ziemi”. Po powrocie do Anglii Evans zostaje mianowany kustoszem Ashmolean Museum, założonego w XVII wieku w Oksfordzie, a znajdującego się w owym czasie w opłakanym stanie – zbiory przedmiotów o różnej wartości, z wielu epok i nierzadko wątpliwej proweniencji. Nie zaprzestaje intensywnych podróży naukowych; w czasie jednej z nich umiera nagle ukochana jego żona Margaret – wierna towarzyszka uciążliwych wypraw badawczych, znana w rodzinie z dowcipnych listów, w których opisywała codzienność „łowcy przeszłości”, jak na przykład dramatyczne polowanie na pluskwy w jakimś zagubionym bałkańskim zajeździe. Wiosną 1894 roku Arthur Evans postawił po raz pierwszy stopę na wyspie swego przeznaczenia. Kreta przypadła mu od razu do serca. Odnalazł w niej to wszystko, co zachwyciło go w Dalmacji: dzielny lud pod okupacją turecką, dramatyczny krajobraz, pomniki i ślady długiej historii helleńskiej, rzymskiej, francuskiej, weneckiej i tureckiej. Pod tą barwną mozaiką wielu kultur Evans spodziewał się znaleźć coś, czego dotychczas nikt nie nazwał, nikt nie dotknął. Jeszcze przed rozpoczęciem prac wykopaliskowych zanotował: „Złoty wiek Krety leży daleko, poza granicami znanej nam historii”, i dalej zdanie, które wydaje się nam paradoksem: „Nic mocniej nie porusza archeologa badającego relikty bardzo dalekiej przeszłości niż to, gdy znajduje je w miejscu, gdzie obiekty pochodzące z okresów historycznych są względnie rzadkie i nieważne”. Kolejny powrót do Anglii i w marcu 1899 roku wyprawa na Kretę, tym razem już z konkretnym celem rozpoczęcia wykopalisk. Jest ich trzech: Evans, David George Hogarth – młodszy od Evansa, ale bardziej od niego doświadczony w dziedzinie technik archeologicznych, i Duncan Mackenzie – rudy Szkot, poliglota i spec od prowadzenia dziennika prac wykopaliskowych. Płyną jak Argonauci na spotkanie z jedną z najwspanialszych przygód nowożytnej humanistyki. Na morzu szaleje burza. Dawno umarli Minojczycy bronią swojej tajemnicy. Bezzwłocznie rozpoczęto prace w pobliżu Knossos, na wzgórzu Kefalosa. I w pierwszych już dniach ukazuje się oczom archeologów ogromny labirynt budowli. Pod datą 27 III 1899 roku Evans notuje w swoim dzienniku: „Nadzwyczajne zjawisko – nie znaleźliśmy niczego greckiego, niczego rzymskiego – poza może jednym fragmentem czarnej

chciałoby się rzec. z którego zbudowany był Knossos. Pierwszym jego współpracownikiem był Theodore Fyfe – architekt Brytyjskiej Szkoły Archeologicznej w Atenach. spalone drewniane kolumny. w dniu.]. tarasów i dziedzińców zdawał się nie mieć końca i Evans z kłębkiem Ariadny w ręku cierpliwie posuwał się naprzód krok za krokiem.. Labirynt schodów. lecz nie pozbawioną racji uwagę. Nazywa .glazury. nad pracami wykopaliskowymi czuwałaby zapewne potężna międzynarodowa organizacja i wieloosobowy sztab uczonych. że materiał. nie podtrzymywały żadnych stropów. że los obdarzy go rzadkim przywilejem i tytułem odkrywcy nieznanej cywilizacji. Gdyby odkrycie dokonane zostało pół wieku później. i to nie – jak było w zwyczaju – w końcowym etapie prac dla sporządzania ostatecznych planów. Marzeniem Evansa było odczytanie pisma kreteńskiego. Miał lat 49. korytarzy. uciekał przed archeologiem. Co to znaczy? Znaczy to. Więc Evans postanowił ścigać swoją wizję pałacu. że od samego wstępu Sir Arthur podjął decyzję. skarbca. kiedy zaczął wykopaliska Troi. architekturą pełną szarmu i subtelności. Przedsięwzięcie było zaiste na skalę niebywałą. Przez wiele dziesiątków lat ścigał ten cel uparcie i bezskutecznie.. drogich kamieni – jak to działo się w Mykenach – ale stanął oko w oko ze sztuką dojrzałą i wyszukaną. Tradycyjne. mógł przyprawiać o desperację. Zwiodła nas trochę ceramika geometryczna z VII wieku przed Chr. w którym stanął u stóp wzgórza Kefalosa i kiedy łopaty 30 robotników zagłębiły się w ziemi. Evans zatrudniał zawodowych architektów. jakiej nie może mu wybaczyć wielu specjalistów. Na usprawiedliwienie odkrywcy można powiedzieć. dekadenckim stylem życia. Prawdę mówiąc. pokoi. Wkrótce trzeba było potroić liczbę zatrudnionych robotników. Powiem więcej: wielki okres tej cywilizacji trzeba cofnąć aż do okresu przedmykeńskiego”. następnie Christian Doll i w końcu Piet de Jong. Na świat grecki – zdawało się poznany do końca – padło nieoczekiwane światło. a mianowicie decyzję rekonstrukcji. Nie odkrył złotych masek.. który emanował z odsłoniętych ruin. Evans stanął wobec zadania przekraczającego – patrząc na to z dzisiejszego punktu widzenia – siły jednego człowieka. Rozkwit Knossos należy datować znacznie wcześniej. rzutów poziomych i pionowych odkrytych zabytków – ale od samego początku prac wykopaliskowych. Piszący o jego pracach uczony austriacki Camillo Praschniker pozwolił sobie na bardzo złośliwą. i zaskakująco słodkim. co Schliemann. nie spodziewał się wcale. dziewiętnastowieczne izolowanie „cudu helleńskiego” od świata otaczającego barbarzyńców trzeba było odesłać do lamusa teorii nie potwierdzonych. ściany pokryte freskami rozsypywały się w proch za byle dotknięciem. prawie tyle samo. Tak narodziła się nowa dziedzina wiedzy o naszej przeszłości. a właściwie ich ślady. Pałac był jakby z mgły i marzeń. jak również grobowce odkryte w pobliżu drogi centralnej [.

. ba. chcemy mieć pewność. aby nawiązać porozumienie i przymierze. Nie będąc uduchowionym ponad miarę. co spektakularne. Może to nie jest najlepsza droga. aby odtworzyć w sposób namacalny to. I rzeczywiście. ale jedynie zaspokajała pragnienie. że Fundusz [Kreteński Fundusz Wykopaliskowy] powinien mi pomóc. i to ja jeden. że są autentyczne. poszukiwałem zawsze materialnych śladów. Obcując z dziełami przeszłości. ciemnoczerwoną farbą. Knossos pozostało przez 30 lat jego prywatną pasją i własnością. jakiego trudno spodziewać się w ciągu jednego życia. Evansowska skłonność do tego. Dlatego nieodmiennie wzruszały mnie koleiny na rzymskich drogach. dlatego że muszę. mieć kontrolę nad tym. przerzucić most nad przepaścią czasu. Hogarth zarzucał Evansowi topienie funduszy (z początku częściowo publicznych) w luksusowych rekonstrukcjach. płoszą obecność dawnych mieszkańców. Jednym z pierwszych jego oponentów był dyrektor Brytyjskiej Szkoły Archeologicznej w Atenach. skoro w liście do ojca pisanym w listopadzie roku 1900. znak muratora na kamieniu. starte przez pielgrzymów stopnie katedry. że takie właśnie jest moje stanowisko. komunikuje: „Pałac w Knossos był moją ideą i moim dziełem. kolumny pomalowane brunatną. żeby je upiększyć. z czarnymi bazami i kapitelami. Sławy nie chciał dzielić z nikim. Zwiedzający pałac w Knossos pozbawiony jest tych rozkoszy. Hogarth. przeznaczonych raczej dla laików niż dla specjalistów. a okazuje się takim odkryciem.. między nami a ludźmi i bogami sprzed tysiącleci. mogła budzić zastrzeżenia. uczynić bardziej zrozumiałymi. Jest to bardzo znamienny przyczynek do charakterystyki Evansa. Trzeba powiedzieć. ale szybko ich drogi rozeszły się. nikt nie wtrącił się. Evans musiał się z tym wszystkim liczyć. chociaż zrobione z uzbrojonego betonu – są nad wyraz kruche”. udoskonalić. To. Nowoczesny materiał budowlany. Jeśli da mi pieniądze osobiście. a więc kilkanaście miesięcy po rozpoczęciu prac wykopaliskowych. „Taka na przykład restauracja «Sali Tronowej» nie była wynikiem stosowania metod naukowych. ni więcej tylko „miastem filmowym”. Dotacje istotnie zostały wstrzymane już w roku 1902. Prace pochłonęły znaczną część osobistego majątku odkrywcy – ćwierć miliona mocnych jeszcze wówczas funtów szterlingów. że Evans dość wcześnie zetknął się z krytyką swoich metod. co przedsięwziąłem. Na pewno są tacy. ale jedyna możliwa dla mnie. Pragniemy sami.Knossos ni mniej. którzy postąpiliby inaczej. gdzie „wędruje się wśród hipotez. że nikt ich nie poprawiał. ja wiem natomiast. które. co należało pozostawić wyobraźni” – pisze Hogarth do Evansa i w dalszym ciągu listu grozi wstrzymaniem dotacji. więc i odpowiedzialność za kształt pałacu spada tylko na niego. bez pomocy pośredników. będzie to najzupełniej do przyjęcia. to inna sprawa. . Ale możemy również zachować przynajmniej część Knossos w rodzinie! Jestem całkowicie na to zdecydowany [.]. Zrazu obaj uczeni pracowali ze sobą zgodnie. aby kontynuować pracę”. w ciągu wielu ludzkich egzystencji.

Inwazję Hyksosów na Egipt należało 8 Przytoczony wyżej podział i charakterystyka ceramiki minojskiej są oczywiście niesłychanie schematyczne i nie oddają całego bogactwa tej sztuki i rzemiosła. Nowe odkrycia archeologiczne podważyły zresztą całą niemal chronologię starożytnego Wschodu i Egiptu. wpłynęła decydująco na periodyzację cywilizacji kreteńskiej. a także przedmiotom kreteńskim.Bezsporną zasługą Evansa było nie tylko zebranie ogromnego materiału.. odkrywca Knossos podzielił cywilizację minojską na trzy okresy: wczesnominojski 3400-2100 r.. Cyklad i Hellady. . Ten podział. Odnosi się ona głównie do Knossos. i wreszcie okres późnominojski 1580-1200 przed Chr. Średniemu i Wczesnemu okresowi Nowego Państwa Egipskiego”. Opierając się między innymi na ceramice. Hołd złożony bezimiennym królom wyspiarskiego państwa. jest w swej istocie zarówno logiczny. ceramika zwana Kamares (od nazwy miejscowości) z wzorami kolorowymi na ciemnym tle. uzupełnieniom i zmianom. jeśli patrzymy na rozwój całej cywilizacji minojskiej czy na jej stadia. przed Chr. Każdy okres trwa przeciętnie 250 lat. zastosowaliśmy podział na trzy zasadnicze epoki: wczesno-. a zwłaszcza Egiptu i Mezopotamii (dwóch najstarszych i najbardziej znanych kręgów kultury). Epoki dzielą się jeszcze na okresy i fazy i jest rzeczą znamienną. na jakie archeologowie trafili na Wschodzie. że Evans powtórzył mityczny cykl trójkowy jakby pod wpływem legendy o Zeusie. Było to możliwe dzięki znaleziskom obiektów anatolijskich. ale pierwsza wielka próba jego usystematyzowania i stworzenia chronologii starożytnej Krety. Trzy zasadnicze epoki minojskiej historii odpowiadają z grubsza Staremu. „Dla tej rozległej przestrzeni czasu – pisze odkrywca Knossos – obejmującej przeszło dwa tysiące lat. spenetrowana najdokładniej dzięki źródłom pisanym. i to właśnie historia Egiptu. jakby obowiązywały tam lokalne zegary i odrębna miara czasu. a okresy epoki wczesnej są naturalnie dłuższe. któremu odpowiada ceramika o ciemnych wzorach na jasnym tle8. syryjsko-fenickich i egipskich na Krecie. a z kolei dla każdej z nich trzy okresy. jak i naukowy. ale zawodzi już w innych miastach minojskich. jak Malia czy Fajstos. Okresowi od końca neolitu aż do inwazji Achajów na Kretę Evans nadał nazwę minojskiego. W rzeczywistości chronologia zaproponowana przez Evansa ma szereg punktów słabych i podlegała licznym przeróbkom. dojrzałości i upadku.. który co dziesięć lat przedłużał władzę królewską Minosa. Starał się również uchwycić wszystkie współzależności i związki odkrytej cywilizacji z historią Troi. średnio – i późnominojską. dla którego charakterystyczna jest ceramika „przydymiona”. czego nie należy zresztą rozumieć zbyt drobiazgowo czy z dokładnością zegarmistrzowską. W każdej charakterystycznej fazie kultury obserwujemy bowiem czasy rozkwitania. często monochromatyczna. okres średniominojski od 2100 do 1580 przed Chr. Szczególną uwagę Evansa przykuwały stosunki Egiptu z Kretą.

Przyrodnia siostra odkrywcy zanotowała w swoich wspomnieniach taki oto wizerunek uczonego w akcji: „Tutaj mógł pracować nad swoją książką – dzieląc i klasyfikując materiał w prosty sposób. domu Evansa w Youlbury. Parę lat przed wybuchem II wojny światowej odwiedził Dalmację i swój dawny dom w Dubrowniku. Glotz. Patriarcha śródziemnomorskiej archeologii. Panowanie Hammurabiego. materiał był przytłaczający. tytułami wielu uniwersytetów. urzędował sztab hitlerowskich wojsk. Zajmują się tym. zamieszkanym głównie przez książki. Całość obejmuje sześć woluminów. Dlatego nowsi badacze. przeszło trzy tysiące stron i około 2500 ilustracji. z właściwą sobie bezwzględnością.. określa się obecnie na lata 1848-1806 przed Chr.]. obsypany zaszczytami.„przesunąć” w okolice roku 1720 przed Chr. i w dodatku zmagając się z nim nie korzystał z żadnych nowoczesnych ułatwień. W jego domu kreteńskim. gdzie przeżył krótkie. ani maszyny do pisania. Pierwszy tom tej monumentalnej książki. jak szachista rozgrywający wiele partii w tym samym czasie [. Umiera w glorii i huku bomb.. a posługiwał się nieodmiennie gęsim piórem”. że w tym przeraźliwym zjawisku przyrody należy szukać wyjaśnienia zagłady odkrytej i umiłowanej przez niego kultury. Pałac Minosa powstał w obszernym. Nasunęło mu się przypuszczenie.. następcy uczonego. szczęśliwe lata swego małżeństwa z niezapomnianą Margaret. uszlachcony przez króla. Do końca pracuje i żywo interesuje się wypadkami wojennymi. Jugosławii. Jeszcze w roku 1941 odwiedza British Museum. Niezmordowany starzec. nie będzie . które obserwował z uwagą i chłodno jak Pliniusz wybuch Wezuwiusza. A ponieważ w naszym pokoleniu epoka wiktoriańska ma trochę lepszą opinię niż w oczach pokolenia. Jak ocenić tę niezwykłą postać? Nie nasza to sprawa. które bezpośrednio po niej nastąpiło. Mając 75 lat przeżył na Krecie trzęsienie ziemi. ukazał się w roku 1921. Odkrycie w roku 1942 listy królów Chorsabad zmusiło do modyfikacji chronologii mezopotamskiej. Francji. Do końca życia niemal władzę nad Knossos sprawował twardą ręką. zniszczone bombami nieprzyjacielskich samolotów. Mając lat 80 podróżował na Kretę hydroplanem i bardzo cenił sobie ten środek lokomocji. oznaczone początkowo na lata 2123-2081 przed Chr. wielkiej sagi starożytnej cywilizacji Krety. a mianowicie ustawiając nowe stoły na kozłach dla każdego nowego rozdziału i przechodząc od jednego do innych. Dziełem życia Evansa jest jego The Palace of Minos at Knossos. na koniec Grecji. zasłużył na śmierć bardziej łagodną po tak burzliwym życiu. ostatni piętnaście lat później. Naprawdę potrzebował dużo przestrzeni. Ciężko przeżył klęskę swych umiłowanych krajów. Matz czy Nikolaos Platon. w przerwach między sezonami wykopaliskowymi. zwanym Villa Ariadna.. Nie miał ani sekretarki. „Przyjeżdżam tu zawsze co pięćdziesiąt lat”. a nawet 1792-1750 przed Chr. poszukują bazy solidniejszej dla datowania historii Krety niż hipotezy Evansa i opierają się na wprowadzeniu metali lub zburzeniu pałaców na wyspie.

że nic nie jest zupełnie pewne i definitywne w nauce w ciągłym ruchu. tak jak w każdej innej dziedzinie wiedzy. Zaproponował on rewolucyjną. wprowadzając to.chyba nadmierną zgryźliwością. a więc 19 lat po śmierci Evansa. można było przypuszczać. nową chronologię. Na nowo postawione zostało pytanie: gdzie leżą źródła naszej cywilizacji i jakie ludy były tej cywilizacji istotną siłą i motorem? 9 Każda rozprawa archeologiczna przemija (fr. który nie doprowadził zresztą do definitywnych rozstrzygnięć. co archeologowie nazywają kulturą późnohelladzką albo mykeńską. nowe datowanie greckiej epoki brązu. badaczy cywilizacji stał się niejako publicznym widowiskiem. . nazywanych odtąd Grecją. jaką jest archeologia. aby przypisać ją Grekom. że Evans powiedział wszystko. który odtąd stać się miał ich ojczyzną – podręczniki historii i większość fachowców podają przybliżoną datę: krótko po roku 2000 przed Chr.. ostatnie słowo nie należy do odkrywcy. kiedy Grecy wkroczyli na półwysep. ale szybko przekroczyła ich krąg i przez dobre parę lat głośno o niej było na łamach prasy. Protagonistą owego sporu. że po wielkim dziele odkrycia następcom pozostaną tylko przyczynki i posłuszne repetycje tego. Marcel Brion mówi z melancholią. Ale w badaniu przeszłości. bo sprzeczną z opiniami większości specjalistów. profesor Oksfordu Leonard Robert Palmer. Namiętny spór archeologów. wybucha ostra polemika o sprawę.). jeśli nazwiemy go – Tennysonem archeologii. w radiu. krótko po roku 1600 przed Chr. nie jest to tylko pedantyczny spór o daty. że w tym okresie była istotnie inwazja na półwysep. Na kapitalne pytanie. językoznawców. co można było powiedzieć o Knossos i kulturze minojskiej. Ci ostatni – jego zdaniem – usadowili się na ziemiach. W połowie roku 1960. ale nie ma żadnego dowodu. Palmer przyznaje. ale kontrowersja pociągająca za sobą całą masę istotnych problemów. Jak się za chwilę przekonamy. IV Tout traité d’archéologie passe9. która pozornie interesować mogła tylko fachowców. był uczony angielski. co napisał Sir Arthur. Charles Piccard Wydawało się. w tygodnikach kulturalnych. a także rewaloryzację roli i wpływów poszczególnych kręgów kultury.

Jak wytłumaczyć ten dwuwiekowy hiatus między tabliczkami z kontynentu i z wyspy? Czy Evans nie pomylił się (świadomie) w datowaniu? Czy Minojczycy są istotnie. a więc tym samym. to epoka artystycznej świetności i ekonomicznego dobrobytu Krety. większy zasięg wpływów. jakie w Knossos odkrył Evans. lecz nadal była ośrodkiem żywotnej kultury. Nestora umieścił w Pylos i Blegen odkrył jego pałac. lingwistów. Wyspa znajdowała się wprawdzie pod panowaniem Greków. z jej gwałtownym załamaniem się. że odkrytym przez siebie cywilizacjom chcieliby nadać większe znaczenie. W kościele uczonych. czy. Dlaczego . Umiłowany uczeń Evansa. mówi obrazowo. określany jako czasy upadku. podaje przybliżoną datę – około roku 1450 przed Chr. Co więcej. obalenia w proch i zapomnienia cywilizacji kwitnącej przez tyle stuleci. Mówił. Także z tym – zdawałoby się ugruntowanym w historii poglądem – Palmer nie zgadzał się zasadniczo. czym niegdyś było to miejsce. aby wnieść skargę rewizyjną. Podobnie jak w procesie. co mówi Arcypoeta. ów okres. większy splendor. Knossos eksportowało na kontynent liczne wyroby z ceramiki i metalu (np. wynalazcami tego pisma.Drugim bardzo ważnym problemem jest próba odpowiedzi na pytanie: kiedy Grecy podbili Kretę? Tutaj znów większość uczonych. niż miały w rzeczywistości. jego zdaniem. że około roku 1200 przed Chr. Otóż tabliczki z kontynentu greckiego (znaleziono ich więcej w Pylos) datowane są ponad wszelką wątpliwość na rok 1200 przed Chr. nie może być zatem. że Agamemnon panował w Mykenach. należy powołać się na nowe dowody – obrońcy Evansa zażądali faktów uzasadniających rewelacyjną hipotezę. dla owych uczonych data ta jest równoznaczna z katastrofą kultury minojskiej. że w owych czasach Knossos było ruiną o zniszczonych schodach i rozsypujących się salach. wybitny młody archeolog. przeciwnie. Okres 1400-1100 przed Chr. kurator pałacu John Pendlebury (zginął bohatersko walcząc w szeregach kreteńskich partyzantów). Palmer stwierdza. idąc za Evansem. barbarzyńscy lokatorzy. powszechnie uważany jest za okres ostatecznego upadku. a także na znalezieniu w pałacu Nestora w roku 1939 przez uczonego amerykańskiego Blegena całego pokaźnego archiwum tabliczek pokrytych pismem linearnym B. Nic więc dziwnego. I wreszcie należy się liczyć z tym. Homer nie zawiódł nigdy archeologów. mowy o upadku kultury minojskiej w tym okresie. po których błąkały się posępne duchy przeszłości i dzicy. historyków greckiego okresu brązu pojawiła się oto herezja. powstało ono na kontynencie? No cóż. archeologów. uczeni są także ludźmi nie pozbawionymi namiętności. Naprowadził na ślad Troi. Analizując treść odczytanych tabliczek z archiwum Nestora Palmer dochodzi do wniosku. jak chciał odkrywca Knossos. Dla niego. nie zdający sobie sprawy. odmiennie niż dla większości badaczy. brązowe trójnogi). i Schliemann odkrył jego zamek. że jego drastyczna rewizja opiera się przede wszystkim na odczytaniu w roku 1952 pisma linearnego B (które dla odkrywcy Knossos było zagadką).

Ten cały wywód Palmera wymaga paru słów wyjaśnienia. to znaczy w towarzystwie jakich przedmiotów. Rozpocząłem szereg badań. zostały one znalezione dopiero w ostatnim miesiącu w Ashmolean Museum. znaleźliśmy dziennik prac wykopaliskowych (The Day Book of the Knossos Excavations) prowadzony przez Duncana Mackenzie – asystenta Evansa. Nie można dobitniej i bardziej bezwzględnie. Otóż główną podstawą Evansa dla ustalenia daty tabliczek była stratyfikacja dokonana w małym pokoju. król Krety.) i był jednym z jej bohaterów? Wystawił przecież 80 okrętów (tylko 10 mniej niż potężny Nestor). które miałem możność przebadać. Dziennik prac wykopaliskowych mówi coś zupełnie innego. odkryty przez Palmera. mówiąc po prostu. w tym przypadku. co zresztą zgadza się z zapiskami samego Evansa. Rolę „archeologicznego zegara” – miary czasu. że nie mogę dłużej aprobować dokonanego przez Evansa datowania odkrytych w Knossos tabliczek z pismem linearnym B. zwanym Pokojem Waz Strzemiennych (od rodzaju ceramiki z charakterystycznym ornamentem). pozwala bowiem datować nie tylko obiekty sztuki. I tutaj polemika uczonych przerodziła się w aferę o fałszerstwo. mający swoją stolicę w Knossos. nie zostały znalezione w wyżej wymienionym pokoju. i to jest najważniejsze. Tak to Palmer stara się zjednać miłośników Homera dla swej tezy o wielkości Krety w okresie rzekomego upadku tej wyspy. waz z motywem strzemiennym? Czyż nie lepiej zaufać intuicji i doświadczeniu odkrywcy? Nauki jednak nie buduje się na wierze w autorytety i archeolog jak sędzia śledczy musi jasno i precyzyjnie odpowiedzieć na trzy podstawowe pytania: co zostało znalezione. rozbite garnki pozostają na miejscu. że Idomeneus. następstwa i zmiany stylów w czasie są najdokładniej znane. coś jakby z romansu kryminalnego: dowód rzeczowy ukryty w piwnicach muzeum. nie znany uczonym dokument. ponieważ nie stanowią . uczestniczył w wojnie trojańskiej (około roku 1100 przed Chr. Przede wszystkim. a poza tym. ale w zupełnie innej części Pałacu. do których odkrywca Knossos przywiązywał tak wielką wagę. gdzie zostały porzucone. wnuk Minosa. Jej rozwój bowiem.miałby się mylić ów Niezawodny i Wielki – gdy mówił. który miał stoczyć pojedynek z Hektorem. Był wreszcie jednym z załogi podstępnego konia trojańskiego – jednym z pierwszych. W końcu mamy obecnie własnoręczne kopie tabliczek z pismem linearnym B. wyznaczono go także jako wojownika. że tabliczki. Dlatego te wszystkie ujawnione dopiero teraz fakty zmuszają do postawienia pod znakiem zapytania Evansowską stratyfikację i datowanie”. Ktoś mógłby zapytać: po co robić tyle hałasu o parę rozbitych garnków – owych. wykonane przez Sir Arthura. jest niesłychanie ważne. spełnia najczęściej ceramika. Te dokumenty wskazują. Ten dokument stał się wielką pomocą przy ustalaniu faktów. Na koniec. gdzie i z czym? To „z czym”. w tej warstwie archeologicznej. a rzucający cień na pamięć odkrywcy Knossos. „W lutym 1960 roku – pisze Palmer – czułem. którzy wdarli się do miasta. ale całe okresy cywilizacji. które ujawniły nowe dokumenty pochodzące z Ashmolean Museum w Oksfordzie.

Wprawdzie w swojej rekonstrukcji Evans wyodrębnił „sektor gospodarczy”. O życiu Minojczyków. nie miałyby świadczyć ich tętniące niegdyś życiem porty i miasta (zdobyte zresztą i przebudowane przez najeźdźców) – ale ciche zatoki śmierci. że. co może być jeszcze przedmiotem rozważań i wątpliwości. Powróćmy jednak do sporu. że Wunderlich nie jest archeologiem. że arbitralnie. zdawałoby się. że mniej są przywiązani da schematów myślowych i przyjmowania za pewnik tego. trwalsze niż domy żywych. deformował wyniki badań i naginał je do z góry przyjętej tezy. cienkie ściany. jak wyroby ze złota czy dzieła sztuki. mówiąc łagodnie. Wunderlicha zastanawiała nietrwałość materiału. nowe odkrycia archeologiczne mogą przynieść niejedną rewelację. Problem Krety. często bez okien. ślady instalacji . grobowce. czym w istocie był odkryty przez Evansa pałac w Knossos. Podobnie ma się sprawa w delikatnej kwestii wpływów. rola Krety jako źródła cywilizacji mykeńskiej. miastem śmierci. że wywołały burzliwą polemikę. obszary zamieszkane przez cienie. podobnie jak o cywilizacji Etrusków. a co najmniej zachęcają do płodnej dyskusji. Odczytanie starszych zapisów. jej najsławniejszych dziejów. to znaczy bez pokrycia w realnych rezultatach wykopalisk. mniej mające posmaku publicznych skandali niż heretyckie hipotezy Palmera. Parę lat temu uczony niemiecki. Stąd wniosek. roli i znaczenia tej cywilizacji daleki jest od definitywnego rozwiązania. acz bardziej ciche. że uczenispecjaliści z innych dziedzin wiedzy wnoszą nowe światło do.przedmiotu pożądania grabieżców. uważał cywilizację minojską za znacznie starszą niż była w rzeczywistości. nie posiada dostatecznej ilości budynków przeznaczonych na warsztaty. Zarzuty Palmera były ciężkie i nic dziwnego. ogromnym cmentarzyskiem. Często jednak się zdarza. kuchnie czy stajnie. wystąpił ze śmiałą hipotezą dotyczącą tego. znacznie blednie. Budzące powszechny zachwyt wycieczek urządzenia higieniczne. A przy tym pokoje są małe. owe rozległe nekropole. Tak na przykład Sala Tronowa z trudem może pomieścić 20 osób. prof. Drewniane kolumny. Jeśli przyjąć tezę Palmera. Otóż dla Wunderlicha Knossos nie było siedzibą królów kreteńskich – jak chciał Evans i wszyscy za nim zgodnie to powtarzali – ale pałacem zmarłych. Dodajmy. Dzieje się tak zapewne dlatego. jakie nanoszą badacze do epokowego dzieła odkrywcy Knossos są znaczne. jest on jednak zastanawiająco szczupły w stosunku do ogromnego pałacu. gips i schody wyłożone alabastrem – stosowne były bardziej dla bosych procesji ofiarników. Korektury i uzupełnienia. choć Evans opatrywał je różnymi nazwami sugerującymi królewski splendor. już ostatecznie rozwiązanych zagadnień. że były to raczej krypty niż pomieszczenia mieszkalne. Odkrywca i największy autorytet w sprawach kultury minojskiej został oskarżony o to. z jakiego zostało zbudowane Knossos. Palmer wytknął także Evansowi. Hans Georg Wunderlich. a z nią greckiej. ale paleontologiem.

oba te miejsca nie mają nawet bezpośredniego połączenia. wówczas doznalibyśmy szoku i zrozumielibyśmy istotną różnicę stylu i ducha tych dwóch centrów kultury śródziemnomorskiej. V Naprawdę jest to pierwsza cywilizacja białych. tajemnicza.. że królowie Krety rządzili łagodnie i odchodzili do swoich bogów niepostrzeżenie. ale gdyby tak zamknąć oczy w Mykenach i otworzyć je w Knossos. Co więcej. przytłaczających wszystko i wszystkich. hieratycznej pozy. to brak cech pompatycznej wielkości. jak chciał odkrywca. pîthos) – (gr. ale sprawdzenie tego naocznie ma nieodpartą siłę rewelacji. z którego groźnych rysów. które emanują z pomników Egiptu czy Asyrii – piramid. a także olbrzymich rozmiarów. w niewinne dzieciństwo ludzkości.). z rzadkim u władców taktem i dyskrecją. . Nie jest to przepis zaczerpnięty z rozkładu jazdy. Wyspa sejsmiczna. Andre Malraux To. na których nadzy książęta ze strusimi piórami we włosach kłonili swoje włócznie przed Fedrą o piersiach obnażonych. jest to nasze złudzenie.kanalizacyjnych i wodociągowych mogły mieć zupełnie inne przeznaczenie. co najbardziej uderzające w cywilizacji minojskiej i co w moim odczuciu zbliżają do cywilizacji etruskiej. wyspa niepewnych i chwiejnych hipotez. nie zachował się żaden portret władcy. można odczytać obłęd i zbrodnię tamtych czasów. majestatu. półtorametrowej wysokości pîthoi10 – czy były. groźnego Sfinksa. ale także jakby mieniąca się w słońcu laguna maoryjskiego świata. Na Kretę najlepiej wybrać się wprost z Myken. Rzecz dobrze jest znana z podręczników historii sztuki. Wydaje się. na których zapisana jest zemsta króla królów. Ale. 10 pîthoi (l. posępnej potęgi. o zaciśniętych ustach. gliniane naczynia w formie beczki używane do przechowywania żywności. niż się przypuszcza. być może. zamkniętych oczach – broni się. skoro znaleziono w nich szczątki kości? I czy ozdobione ornamentem kwiecistym wanny nie były raczej sarkofagami? Kreta. kamiennych tablic. wynikające z potrzeby wiary w złoty wiek.. doświadczająca często gniewu Posejdona. nie potrafimy połączyć ani z „Iliadą”. Ogromne.poj. ani nawet z „Odyseją” tych dworskich zabaw. pojemnikami oliwy.

z której emanować powinna powaga i siła. Chciałoby się rzec. które łatwo zatrzasnąć przed nieproszonymi gośćmi. budowlę. że nie jest to miejsce potężnej władzy i zbrodni. dość mroczna i niezbyt wielka. Ze stoku wzgórza schodzą tarasy piękne jak kaskada. kpiąca z monumentalności. kruchy. zmienność rytmów przestrzennych. których darmo szukać na włoskich czy francuskich zamkach trzy tysiące lat później. a przy tym jego „organiczność” polegała na doskonałym wrośnięciu w teren. z wielką liczbą sal i pokoi zgrupowanych wokół dziedzińca centralnego. w sam raz. szybów. że o wielkości sztuki kreteńskiej decyduje nie architektura. Ściany z drobnych kamieni. Jest jednak rzeczą zastanawiającą. naturalnym wykorzystaniu wzniesień i spadków. wyniosły tron z głazów. Dodajmy do tego niebywały komfort. aby pomieścić króla i wodzów naradzających się przed łupieżczą wyprawą. Jest to architektura malownicza. aż do granic teatralności. ani także obecność malarstwa nie tłumaczy wszystkiego. jakby modelowane na wzór pieczary. która miała być przesycona szczęściem. połączonych zaprawą. kwiaty i po ludzku uśmiechnięta bogini. z ich estetyki. zbyt wiele wiemy o kłamstwach sztuki lukrującej rzeczywistość. Słowem zamczysko.Centrum pałacu mykeńskiego stanowi megaron – wyodrębniona sala. Przede wszystkim sam już materiał użyty do budowy jest lekki. że zmusza do zastanowienia. ażeby uśpić mogły naszą czujność freski z delfinami. pokojem i radością. Najbardziej charakterystyczną cechą tego zespołu architektonicznego jest niemożność rozbudowy na zewnątrz. uniemożliwiający gigantyczne konstrukcje. duszność. zamknięcie w ciasnej zbroi murów. Myślę. że owo wrażenie teatralności wynika z założeń artystycznych budowniczych minojskich. freski przemieniają surowe płaszczyzny w barwne zasłony. przypominające atmosferą twierdze średniowieczne z przepaścistymi kazamatami. kolumny z drewna. ale niewinnych intryg i zalotów. jakie są tego źródła i przyczyny. i zaskakujące perspektywy. Sprawiał na mnie wrażenie plastra miodu. To wrażenie ogólne jest tak nieodparte i narzucające się. Jakże inny jest pałac królewski w Knossos. charakterystycznych dla budowli mykeńskich. Słowem. przywleczone tu widać z kraju mgieł i deszczów. łazienki. Dachy budynków są dwuspadowe. niezbyt szerokim wejściem. kapryśna. i w dodatku z jednym. Ale my. freski (pomijając nawet nieudolne rekonstrukcje) czy rzeźba. ogromny zespół architektoniczny. są cienkie. wielka ilość schodów. Takie jest wrażenie i wiele stron wypisano na cześć tej pierwszej cywilizacji europejskiej. miasto niemal – nie bronione żadnymi murami (co budziło zdumienie i podziw) – cały otwarty na powietrze i słońce. Nie ma tu ani śladu murów cyklopowych. przez które wpadało światło. „układ rozkwitający” zatem. system doprowadzania wody. przypominająca bardziej spiętrzone dekoracje jakiejś wielkiej opery niż siedzibę królewską. Ani rodzaj budulca. Tym tłumaczy się – wielopoziomowość. Siedlisko bardziej głębokie niż rozległe. architektura ruchliwa. bo mógł być dowolnie rozszerzany. dzieci sceptycyzmu. a właściwie brak .

Lata te były pod każdym względem latami bezpieczeństwa. Jej bohater uosabia typową grecką admirację dla sprytu – czy inteligencji – tryumfującej nad ciemnymi siłami. ale małe figurki z fajansu i gliny. olśniewająca ceramika. Finley. król Krety kazał Dedalowi zbudować labirynt.rzeźby monumentalnej. I nagle przyszła wielka. Znawca świata kreteńskiego. który wyzwala swój kraj spod obcego jarzma. ani władza królewska nie wymagały niczego innego. jest opowieść o Minotaurze. składali ofiarę z siedmiu dziewcząt i siedmiu chłopców z najznakomitszych rodzin. I Minotaur pożerał smacznie młódź ateńską. Co dziewięć lat Ateńczycy. syn króla ateńskiego. uwiódł córkę Minosa. dodajmy: bezpieczeństwa pasywnego. Niczego nie wiemy o szczegółach tej katastrofy. która nie zachwiała się w ciągu 500 czy 600 lat. stale powiększano pałace. Ale ruiny są dostatecznym i niezbitym dowodem: nikt nie potrafił już zmobilizować tego małego ludu i rządzić nim. potwór o głowie zwierzęcia i ciele ludzkim. Ariadnę. Za pomocą ofiarowanego przez nią kłębka wdarł się do labiryntu i zabił Minotaura. Najbardziej znaną legendą grecką. jak to potrafili dawni królowie przez 600 długich lat”. Wydaje się. pisze: „Jest tu jakiś paradoks: kiedy szło o zmobilizowanie ludzi i materiałów. jakby na wyspie Minosa życie było zabawą. uczony angielski Moses I. Od tego czasu datuje się znaczne udoskonalenie techniki. bohatera politycznego. Niektórzy dopatrują się w opowieści transfiguracji faktów historycznych. grawerowane półszlachetne kamienie. pochodzące właśnie z tego czasu. i nic nie pobudzało do zmian czy rebelii. lecz wszystko to odbywało się – aby tak rzec – w linii horyzontalnej. po czym z Ariadną – nie ścigany przez Minosa – odpłynął do rodzinnego miasta. Potężny król Minos dostał w darze od Posejdona pięknego byka. naturalna katastrofa około roku 1400 przed Chr. którzy byli wówczas pod władzą Krety. zarówno w sensie materialnym. Przypomnijmy ją w największym skrócie. że od początku okresu środkowego życie było. budowniczowie pałacu pracowali na szeroką skalę. jeśli chodzi o instytucje i ideologię. . wzrosła liczba ludności. zwycięstwo racjonalnego porządku nad chaosem. został wysłany z ową ponurą daniną. Legendę o Tezeuszu można interpretować wielorako. jak i emocjonalnym. beztroską. i to na zawsze. Przy takiej interpretacji Tezeusz awansuje do roli liberatora. pieczątki i biżuteria. że znalazło równowagę. powierzchowną. że ani religia. Odnosi się także wrażenie. przywódcy ateńskiej rewolty. a mianowicie procesu wyzwolenia Aten spod panowania kreteńskiego. tablice z pismem linearnym B. ustabilizowane. jak wszystkie legendy łączące w sobie ludową opowieść z mitem religijnym. związaną z Kretą. Przybywszy na Kretę. podczas gdy wszystko inne poza tym było na skalę małą. – i niemal z dnia na dzień pałace całej Krety stały się ruinami. Tezeusz. pasji i cierpienia. pozbawioną ekstazy. Z tego związku urodził się Minotaur. grą nieco płytką. Aby ukryć swoją hańbę. Lekkomyślna żona Minosa uwiodła byka. zupełnie o tym milczą.

a nie okrucieństwa. raczej jako ofiara (na słynnym sarkofagu z Hagia Triada) lub zwierzę występujące w grach. igrzyskach i festynach (fresk w pałacu w Knossos z bezkrwawą tauromachią). ceramika. szyję przeciwnika. Z jego karku spływa na ziemię warkocz krwi. ale nigdy nie był przedstawiony jako złowieszczy potwór. W ikonografii kreteńskiej nie ma wyobrażenia Minotaura. nic nie wiemy o wojnach. Ojczyzna Fedry. Minotaura. ofiary z mego poskromionego łakomstwa – czekolady i cukierki. Odczytanie pisma linearnego B nie rzuciło wiele światła na dzieje Krety i jej mieszkańców. że późniejsza lektura mistyków nie była dla mnie całkiem niezrozumiała. natomiast byk – jest wszechobecny. Całym właściwie świadectwem długich dziejów są tylko ślady materialne – ruiny domów i pałaców. prawą zaś wbija mu w szyję krótki miecz. jakie toczyli. posążki z wypalanej gliny. nieprzydatne. Także sztuka grecka nie przedstawia Minotaura w postaci odrażającej czy budzącej lęk i przerażenie. przeciwnie. Dedala czy innych spryciarzy. i po śmierci bogowie uczynili go jednym z sędziów w cienistej krainie Hadesu. Przecież Minos nawet w tradycji helleńskiej był symbolem sprawiedliwości. na której wyobrażona jest nierówna walka Tezeusza ze zwierzęciem: łatwe zwycięstwo człowieka. spętanego labiryntem i obcą sobie ludzką historią. rzadko odpowiadał pomrukiwaniem na moje litanie miłosne. pół człowieka. więcej czułości niż dla Tezeusza. uczułem bolesny skurcz serca i współczucie dla pół zwierza. antykreteńska i jak wszystko. od paleolitu. Przyczynił się zapewne do tego Maciuś. wypełniony obcym życiem. kalectwem jest zatamowanie zakorzenionego w nas. mój prywatny Minotaur. jakie zapewne zakładali na sąsiednich wyspach. Nie znamy nawet imion królów minojskiej dynastii. Biedny Minotaur! Miałem dla niego. od zamierzchłego dzieciństwa. co jest tylko anty – krzywdząca. Ariadny. Tezeusz obejmuje lewą ręką. . ani o koloniach. Pamiętam dobrze piękną amforę w stylu attyckim. kolebka Zeusa – wyspa uprzywilejowana przez mitologię – milczy wstydliwie o swojej przyziemnej historii politycznospołecznej. zakaz zadawania się ze zwierzętami – nosicielami zarazków. ba. patrząc obojętnie z wyżyn swojej kociej boskości. był dla mnie niedostępny. Minotaur jest na kolanach. na moje strzeliste akty uwielbienia. Kiedy pierwszy raz ojciec opowiadał mi tę bajkę. zapaśniczym gestem. Minotaur jest piękny i bezbronny. któremu składałem ofiary z przysmaków. uczucia czci i poddania się woli nieznanego. jak procesje i bicie w dzwony. freski. pełną podstępów i toporów. Ale wracając do tematu – czy można w ogóle mówić o historii Krety starożytnej. choć przecież większą chorobą. Ma kształtne ciało młodzieńca o głowie byka. Dla niego musiałem przekroczyć surowe rodzicielskie tabu. mieszkający pod schodami wiodącymi do piwnicy.Jest to legenda grecka. Androgeosa. czarnofigurowym. sarkofagi. skoro brak źródeł pisanych poza skąpymi przekazami greckimi albo egipskimi. Maciusiowi zawdzięczam.

. ale na żadnym ze znanych dokumentów ikonograficznych nie dochował się portret trubadura czy choćby skryby. Wszyscy są bowiem zgodni co do tego. Za pomocą ryzykownych analogii – formalnych podobieństw symboliki – budują olśniewające teorie. jak mówiono – przyniosło ważne potwierdzenie podboju Krety przez Greków. Ale jest to. Wykopaliska minojskie przekonują nas o tym. Homerów i eposy. Czy Minojczycy mieli swoich aojdów11. wobec których laik staje onieśmielony i zafascynowany. którego cechą charakterystyczną jest przekonanie. czy posiadali literaturę? Być może. wykładana kryształem górskim. muzyków. pieczęcie i gemmy przedstawiają kapłanów. jak powiedział Picard. Obiekt ów stanowił. korze drzew i pochłonęły ją na zawsze pożary pałaców. lecz niech ta analogia nie sugeruje niczego płochego. niebieską pastą szklaną oraz blaszkami srebrnymi i złotymi. Wszystkie inne dziedziny życia mogły się rozwijać tylko w harmonii z nią właśnie i pod jej przemożnym wpływem. gdy dotykamy zamierzchłych kultów i wiary. Odkryto sanktuaria. co tajemniczości przeznaczenia. jak się przypuszcza. że „wszystko łączy się ze wszystkim”. zabiciem czasu w deszczowe wieczory zimy.W istocie genialne odkrycie Chadwicka i Ventrisa – ów zdobyty Mount Everest greckiej archeologii. dość wierny i szczegółowy opis ceremonii. czy też wymagała inteligencji i zdolności kombinacji? Czy brały w niej udział dwie. pięknie ilustrowana książka pozbawiona tekstu. że podstawą starych cywilizacji. poeta. a poza tym dość monotonny inwentarz przedmiotów. O religii Minojczyków da się jednak coś niecoś powiedzieć bez uciekania się do 11 aojda – śpiewak. więc także minojskiej. czy też współzawodnictwem wyzwalającym wielkie namiętności? Podobnie ma się sprawa. którzy odeszli dawno. była religia. W muzeum archeologicznym w Heraklionie przykuł moją uwagę przedmiot narzucający się wyobraźni nie tyle dzięki walorom estetycznym. pole do gry w kości i nazwano go umownie „szachownicą”. ogromną ilość przedmiotów kultu. Religioznawcy zresztą – ci poeci humanistyki – ulegają często magicznemu myśleniu. Jest to znaleziona w Knossos tablica z kości słoniowej. proroków i królewskich kronikarzy. czy może więcej osób? I co interesowało mnie najbardziej: czym była w swojej istocie – bezmyślną igraszką. pieśniarzy. jak się zdaje. kojarzące odległe w czasie i przestrzeni cywilizacje. ale także instytucje. Ale na czym polegała gra? Czy była czystym hazardem. Potrafimy niekiedy odczytywać pisma umarłych cywilizacji. Inspirowała nie tylko sztukę. a nie dla poetów. nic bowiem bardziej nie rozpłomienia wyobraźni naukowców niż brak dokumentów i świadectw bezspornych. nie potrafimy natomiast czytać w duszach ludzi. zapisana była na materiale nietrwałym – papirusie. Freski. a malowidła i ryty dają. O religii minojskiej pisano wiele. tak jakby to pismo wymyślone było dla buchalterów. opiewający dzieje bogów i herosów.

Znaleziony w Fajstos złoty sygnet przedstawia taniec nagiej kobiety przed betylem – prototypem kolumny. jak chcą znawcy. na statkach jako protektorka nawigacji. mówiąc inaczej. węży i ptaków. W pierwszej fazie epoki średniominojskiej pojawiają się niewielkie. kiedy. w otoczeniu lwów. Od tego okresu rozpoczyna się również budowa kaplic w zespołach mieszkalnych. morza i piekła – Wielka Matka. Przedmiotem adoracji były głazy. Ma to być dowód znacznego stopnia spirytualizmu. Minojczycy nie budowali świątyń jak Grecy czy Egipcjanie. palmy.ryzykownych hipotez. stanowiła przedmiot kultu. a także w kasku i zbroi. Trudno odpowiedzieć na ważne pytanie. „Labirynt” zatem znaczyłby „pałac toporów o podwójnym ostrzu”. Początkowo składali ofiary w grotach naturalnych. a zwłaszcza pałacach. ziemi. oliwki i cyprysy. że Wielka Matka była jedyną boginią religii minojskiej. ludzi. podobnie jak w religiach starożytnej Anatolii. Nad niejasnym dla nas w wielu szczegółach Olimpem kreteńskim panuje potężne bóstwo przyrody. odgrodzone drzewami i niewysokim murem miejsca kultowe na szczytach gór. Pogląd ten spotkał się z dość kategorycznym sprzeciwem badaczy religii. betyle. które mają wywoływać nastrój świętości i obecności boga bez konieczności czynienia boga widzialnym. władczyni świata. Cóż oznaczał ów osobliwy topór? Czy był świętym instrumentem ofiar religijnych. pochodzi nazwa pałacu Minosa. małpy. srebrze. która. fetyszów i symboli bóstwo ukazało twarz podobną do twarzy ludzkiej? Jedno jednakże jest pewne: dominacja bóstw żeńskich. a były także często wykonywane w kamieniu. lwy i oczywiście byk. tzw. Przedmiotem kultu były również drzewa: pinie. Elementy fetyszyzmu – podobnie jak w innych religiach prymitywnych – są bardzo liczne. czy może symbolicznym połączeniem bóstwa męskiego i żeńskiego? Zdania znawców są podzielone. spoza amuletów. pani słońca i luny. że od jego nazwy – niegreckiej zresztą – labrys. Wielką rolę odgrywały siekiery o podwójnym ostrzu. gdyż była również boginią wojny. takich jak Kamares na zboczach Idy czy Psychro w masywie Dikte. wszechobecne. z wyjątkiem religii żydowskiej – wszystkie inne były politeistyczne. słupy drewniane i kamienie. Niektórzy sądzą. w otoczeniu skał. zanim stała się prostym elementem architektury. w jakiej to epoce pojawiły się tendencje antropomorficzne. a w początkowej fazie ich wyłączność. Rysem charakterystycznym tej religii jest predylekcja do symboli. Pojawia się pod postacią posążków z terakoty jako symbol płodności. a także zwierzęta: węże. stalaktyty w grotach. W basenie Morza Śródziemnego. brązie. zajmujący uprzywilejowane miejsce w kreteńskim bestiarium. Neolityczni mieszkańcy owych grot pobudowali sobie domy i ustąpili miejsca bogom. czy też znakiem pioruna i jego władcy. ceramice i gemmach. w pobliżu źródeł. zwierząt i roślin. które odnajdujemy na freskach. a nawet złocie. Jedno zdaje się być pewne. gołębie. Ogromna ilość jej wyobrażeń. pochodzących z różnych epok. pozwala śledzić jej rozliczne atrybuty. . chciałoby się rzec.

Witwicki. ofiary. wtajemniczenie. Timajos12 W połowie drogi między Therą a Thirasią nagle wydobył się ogień z morza i 12 25d. To zdanie. misteria są wynalazkiem mieszkańców Krety. Całość kończyła wielka kolorowa procesja. pisze: „Kreteńczycy mówią. wazach i sygnetach – musiały być widowiskiem zapierającym oddech. Nie potrafimy wyjaśnić. po czym następowała krwawa ofiara z kozłów. Historyk grecki z czasów Juliusza Cezara. wypowiedziane kilkanaście wieków po upadku kultury minojskiej. Uroczystościom kultowym przewodniczyli nie kapłani. że istniały związki między egipskim Apisem i Minosem oraz azjatyckimi kultami płodności i Wielką Matką Kreteńczyków. s. Rozpoczynały się zapewne od aktu puryfikacji. owiec i byków (na wielkich uroczystościach zabijano do dziewięciu byków) i te ofiary są częstym tematem sztuki minojskiej. 32 . muzyki i płynących z kadzielnic dymów. Potem następowały libacje. Tam urodziła się legenda Zeusa. ale natura tych związków jest niejasna. pełna tańca. długie spódnice ze skóry lub sięgające kostek suknie i tiary na głowach.: W. która naczelnym bóstwem swego Panteonu uczyniła Wielką Matkę.. Domyślamy się. liturgia agrarna i święte igrzyska przybyły na kontynent grecki wprost z kraju Minosa. i nadszedł jeden dzień i jedna noc okropna. a w jakim uległa wpływom innych religii. Platon. Tłum. Enigmatycznym lasem pytań jest zatem religia Minojczyków. że hołd oddawany bogom. godne jest zastanowienia. Na malowidłach kreteńskich można je łatwo rozpoznać po charakterystycznym stroju: noszą staniki otwarte na piersi. co jest zrozumiałe w religii. Diodor. w jakim stopniu była oryginalnym tworem ducha Kreteńczyków. a inne ludy zapożyczały je od nich”. że kult Demeter. Kapłani pojawili się późno i ich rola (z wyjątkiem oczywiście króla – wielkiego kapłana świętego Byka) wydaje się być niewielka. jej bestiarium.Ceremonie religijne Kreteńczyków – sądząc z dochowanych przekazów na gemmach. Grecy wiele zawdzięczają religii Minojczyków. I jest rzeczą bardzo prawdopodobną. VI Później przyszły straszne trzęsienia ziemi i potopy. Warszawa 1951.. który długie wieki panował na Olimpie. ale kapłanki. które powodowały ekstazę i ściągały na ziemię bóstwa i ich demony.

Geografia13 Na środku placyku Venizélou jest wenecka studnia Morosiniego. pierworodnego grzechu cywilizacji. równowaga społeczna. że to rewolucja wewnętrzna położyła kres potędze minojskiej – teza co najmniej ryzykowna. Dzieje się tak zapewne dlatego. Jadłem tu zwykle kolację i rozmyślałem o katastrofie. Inni dopatrują się przyczyn klęski w inwazji Achajów. mniej natomiast zgadzają się co do przyczyn. Od dawna starano się określić przybliżone rozmiary katastrofy. usprawiedliwiam swoje zafascynowanie katastrofą. aby zatknąć tam wieniec z kwiatów przed zbliżającym się świętem. że czynniki składające się na fenomen rozwoju dają się wytłumaczyć racjonalnie: dogodne położenie geograficzne. a także wyznaczyć kierunek. jaka była przyczyna ich śmierci niż wszystkie kwestie dotyczące ich życia. Kataklizm przyszedł z pewnością nagle – jak w wierszu Miłosza – bez zapowiedzi i znaków niebieskich. Nic bowiem bardziej nie sprzyja dumaniu o końcu świata niż pogodna noc sierpniowa.utrzymywał się w ciągu czterech dni. Wtedy to się stało. aby cisnąć grom. Natomiast w zniknięciu z mapy świata państw i narodów tkwi element tajemnicy losu i naturalną skłonnością umysłu jest poszukiwanie przyczyny jedynej. Najbardziej natomiast prawdopodobna wydaje się teoria wyjaśniająca zniknięcie tej cywilizacji potężną katastrofą sejsmiczną. . wspaniałości i potęgi. połączoną z powodzią i z pożarem. bardziej interesuje mnie pytanie. Sto kilometrów na północ od Krety znajduje się wyspa Santoryn. niebo pełne spokojnych gwiazd i krzątanina wokół wieczerzy. Strabon. wokół restauracje i kawiarnie – ulubione miejsca wieczornych spotkań. Sam zresztą odkrywca przeżywał w Knossos 26 VI 1926 serię wstrząsów. matka kołysała dziecko. Minos dyskutował z doradcami nad zawiłym traktatem handlowym. Uczeni są na ogół zgodni co do przybliżonej daty nagłego załamania się kultury minojskiej. mądrość monarchów i polityków. z którego przyszła śmierć. 15. że kiedy zastanawiam się nad dziejami odległych cywilizacji. Do portu wchodził właśnie statek z opuszczonymi żaglami. rolnik nawracał pług. kiedy nad ludem nieświadomym i zadufanym bóg podniósł rękę. tak że morze wokół płonęło i kipiało. które siła sejsmiczna przeniosła z odległej części pałacu. Stało się to nagle. a pałacowy sługa wdrapywał się na maszt. Zauważyłem (niepokoi mnie to trochę). Kilka pomieszczeń pałacowych zostało „zbombardowanych” wielkimi blokami kamieni. W czasie prac wykopaliskowych Evans odkrył ewidentne ślady zniszczeń spowodowanych wstrząsami ziemi. co nie pozostało bez wpływu na jego późniejsze przypuszczenia i wnioski. zwana także Thera albo 13 I. ponieważ niewiele wiemy o społeczeństwie starożytnej Krety. Jedni są zdania. decydującego momentu. 3.

czyli Stara Spalona. Nazywa się Palea Kameni. pozwala je datować na początek wieku XV przed Chr. Na zachód od Thery. Księżycowy krajobraz wyspy przemienia się tylko we wschodniej części – w zielony ogród południowych drzew i winnic. Może wydawać się paradoksem. z otwartym dziobem. Fresk ten znajduje się od paru lat w muzeum archeologicznym w Atenach i na podstawie prostej analizy techniki. szczątki ludzkich kości i kawałki zwęglonego drewna. dobrze zachowane freski. Fenicję i Syrię. ale jest rzeczą wielce prawdopodobną. nadeszła zagłada. Zaalarmowani archeolodzy rozpoczęli systematyczne badania. dokonana w laboratorium amerykańskim metodą węgla radioaktywnego. Pałac Minosa pokryty był cienkim płaszczem ziemi i dlatego odkopane zabytki (zwłaszcza malarskie) były bardzo zniszczone. Z lotu ptaka wygląda jak rzucona w morze żuchwa przedpotopowego potwora. Skały wulkaniczne o kolorze sinoczarnym wyrastają z morza niedostępną ścianą. Angelos Galanopoulos. Thera stanowi pasjonujące studium dla geologów i sejsmografów. Działalność wulkanu Santoryn jest dobrze znana dzięki relacjom geografa greckiego Strabona. że warunki dla prac archeologicznych są na wyspie Thera daleko korzystniejsze niż na Krecie. Katastrofa ogarnęła swoim zasięgiem Cyklady. znajdują się dwie mniejsze wyspy Thirasia i Aspronisia. „Wśród ognia wyłoniła się wyspa rozżarzona [. wypukłą stroną zwróconej ku wschodowi. że stanowi brzegi dawnego wulkanu.. Nie tylko odkryliśmy obecność Minojczyków poza Kretą. Ale jaki to ma związek z pałacem Minosa na Krecie? Odpowiadamy: może to mieć związek kapitalny. szereg obiektów. Analiza znalezionych w odkopanych budynkach na Therze resztek organicznych. rysunku i użycia koloru łatwo dojść do wniosku. ba. że należy do kręgu kultury minojskiej. Odsłonięto osiedle kamiennych domów. Wyspa ta istnieje do dziś. Jeden z nich – wymyślono dla niego nazwę Nadejście wiosny – przedstawia czerwone kwiaty i stylizowanego ptaka w locie. Jest niewielka. To stamtąd. które położyło kres cywilizacji minojskiej. ale nie spodziewano się.] jak gdyby wydobyto ją za pomocą dźwigni”. czyli Piękna. w odległości 2 kilometrów. którym towarzyszyło powstawanie nowych wysp. W dawnych czasach nosiła imię Kalliste. według uzasadnionych przypuszczeń. chociaż dzisiaj z pewnością nie należy do najbardziej ponętnych wysp archipelagu Cyklad. że Thera była epicentrum potężnego trzęsienia ziemi.Thira. Wskazuje na to zresztą budowa geologiczna. Lawa i popioły wulkaniczne . w latach pięćdziesiątych naszego stulecia natrafił na ślady budynku kamiennego. który z epicką siłą opisał gwałtowny wybuch w roku 198 przed Chr. Na wyspie znajduje się kopalnia miedzi i tufu wulkanicznego. Eubeję. Ten mały archipelag ma wyraźnie zarys kolisty i nietrudno się domyślić. Kroniki notują także potężne wstrząsy tektoniczne przy końcu XVI i na początku XVIII wieku. że przyniesie także archeologom materiały naprawdę rewelacyjne.. powierzchnia jej wynosi około 75 km2 i ma osobliwy kształt odwróconej litery C. a miasto Sydon zniszczone zostało niemal w dwóch trzecich. Właśnie w jednym z szybów uczony grecki.

ale także Fajstos. Kopiąc na wyspie Thera. zgadza się dość dokładnie ze zjawiskiem towarzyszącym . Entuzjaści tego znaleziska idą w swych oczekiwaniach tak daleko. Tylissos. Amnisos. o czym świadczy świetny stan Pompei. Te ryzykowne hipotezy pozostają w związku z legendą o zatopionej Atlantydzie – o czym powiemy za chwilę. Nie było sposobu. wysoka na 1500 metrów. W papirusie egipskim pochodzącym z XVIII dynastii czytamy o „długiej nocy. trzeba przedrzeć się wprawdzie przez trzydziestometrową warstwę produktów wulkanicznych. Znajdowała się na niej góra wulkaniczna. że wybuch wulkanu na wyspie Thera był czterokrotnie silniejszy. Grzyb dymu i ognia widziany był w odległości setek kilometrów. O. że pamięć o tym kataklizmie szła z pokolenia w pokolenie. Homerowa wyspa o stu miastach stała się w ciągu jednego dnia posępną ruiną. aby wyjść z domu. W miejscu powstania wiru fala osiągnęła wysokość 40 metrów i zmyła z powierzchni ziemi 265 wiosek. a także Palaikastro i Zakro – cała więc Kreta. znajdowała się stolica i centrum minojskiej potęgi. że katastrofie uległo nie tylko Knossos. Thera przed erupcją – twierdzą – była trzykrotnie większa niż obecnie. opis dziesięciu plag. opisanych w Księgach Mojżeszowych. Siła eksplozji przekroczyła wielokrotnie moc bomb zrzuconych na Hiroszimę i Nagasaki. W pracach naukowych. i dniach. Czy jednak wybuch wulkanu na niewielkiej wyspie mógł spowodować tak przerażające spustoszenie? Zważmy bowiem. Malia. Trzydziestometrowa fala zalała wybrzeże Krety kilkanaście minut po wybuchu wulkanu. grzmotach i powodziach. A wreszcie sama Biblia. Pojawia się w greckim micie o potopie Deukaliona. Sejsmografowie wszelako twierdzą. lecz rewelacyjny łup archeologów zmienia naszą wiedzę o najstarszej cywilizacji śródziemnomorskiej. Gurnia. niechaj wreszcie zamilknie huk ziemi!”. że było to najzupełniej możliwe. kiedy słońce na niebie było blade jak księżyc [. znajdujemy jej dokładny opis. Pseira.. świętych księgach. Warstwy popiołu wulkanicznego wyrzucone w atmosferę okryły Jawę i Sumatrę nieprzeniknioną nocą. Popioły rozniesione zostały aż do Afryki Centralnej i na koniec Europy. a także w codziennych gazetach naszych pradziadków. pismach starożytnych autorów. Zdaniem uczonych. „Gdyby mogły się spełnić pragnienia archeologów – mówi dobrodusznie odkrywca Ur. zdolność konserwującą. Leonard Woolley – wszystkie starożytne miasta powinny być zasypanie popiołem przez jakiś wulkan”. Sama katastrofa miała – ich zdaniem – przebieg podobny jak eksplozja wulkanu Krakatau w roku 1883. że tu właśnie. które spadły na Egipt. szalały gwałtowne burze przez dziewięć dni. Odnajdujemy ją w legendach. Hagia Triada. Nic dziwnego.. Trzydzieści sześć tysięcy osób straciło życie. która trwała 48 godzin. Tygodniami padały krwawe deszcze. Taka katastrofa porazić może nawet wyobraźnię autorów piszących o wojnie atomowej.]. Sejsmografowie i geolodzy mówią. iż twierdzą. a nie w Knossos. Deszcz popiołów spadał w odległości 2500 km od miejsca eksplozji.mają. żeby tak rzec.

miała miejsce w roku 570 przed Chr. Cudowne przejście przez Morze Czerwone – według opinii Galanopoulosa – było możliwe dzięki falom. Odkrycia na wyspie Thera miały tak wielki oddźwięk.. że Atlantyda była kontynentem raczej niż wyspą. grzmoty i gradobicie. W dwóch dialogach pisanych pod koniec życia snuje „opowieść bardzo dziwną. epidemia. glos i objaśnień. lecz zwolennicy teorii Atlantydy na Morzu Egejskim mówią. Jednak wziąwszy pod uwagę. woda o barwie krwi. opowieść. jego powstaniu i zamierzchłych dziejach.wielkim eksplozjom wulkanicznym: nagła przemiana dnia w noc. deszcz ognia. Są wielkimi poematami o wszechświecie. i to pod wyraźnym wpływem odkryć na wyspie Thera.. ale ze wszech miar prawdziwą” o zatopionym kontynencie. a być może także egipskich i wschodnich. Wnoszą natomiast pewne korektury dotyczące chronologii i topografii domniemanej Atlantydy. Przyjąwszy zatem. pozbawionym jakiegokolwiek naukowego uzasadnienia. które pędzą z szybkością kilkuset kilometrów na godzinę. że są tworem fantazji Platona. mogło to spowodować ruchy mas wodnych w zbiornikach odległych o setki kilometrów od miejsca katastrofy. że geografia starożytnych była pełna luk. Zważywszy. Wprawdzie wielu uważa poszukiwaczy Atlantydy za łagodnych maniaków. skoro od tylu wieków nie może znaleźć przedmiotu swoich badań. że żyjemy w epoce urzeczywistnionych fantazji. jaką jeden z siedmiu mędrców – Solon. tsunami14. Mądry Mojżesz wykorzystał to rozpętanie żywiołów i wyprowadził swój lud z ziemi Faraona. że przyczyniły się do powstania nowej teorii w atlantologii. że spiętrzenie wód w czasie erupcji wulkanu na wyspie Thera wynosiło w miejscu wiru zawrotną wysokość wielu dziesiątków metrów. Oba dialogi powstały zapewne z inspiracji pitagorejskich. . Ale jak ustosunkować się do stwierdzenia Platona. Czy jednak 14 tsunami – (jap. większa od Libii i od Azji razem wziętych i że katastrofa wydarzyła się dziewięć tysięcy lat przed pobytem Solona w Egipcie? Na to ostatnie pytanie pada odpowiedź – że Solon nie będąc zbyt tęgim w hieroglifach odczytał symbol sto jako symbol tysiąc. tzw. ale już trzeźwy Arystoteles uważał. dodajmy 900 lat i otrzymamy rok 1470 przed Chr. a więc przybliżoną datę upadku kultury minojskiej i wybuchu wulkanu na wyspie Thera. Wszystkiemu zawinił Platon. a samą atlantologię za naukę wątpliwą. długie fale morskie wywołane trzęsieniem ziemi lub wybuchem wulkanów pod wodami. miał usłyszeć od kapłanów egipskich. warto chyba poświęcić chwilę i tej kwestii. Niektórzy z nich sądzą. że wizyta greckiego mędrca w Egipcie.). zgodnie z tradycją. Timajos i Krytiasz należą do najbardziej zagadkowych dzieł ateńskiego filozofa i wywoływały mnóstwo komentarzy. sprzeczności i bałamutnych informacji. że znajdowała się na Morzu Egejskim. Sam Platon wprawdzie umiejscawia ją na Oceanie Atlantyckim. Atlantologom to wszakże nie przeszkadza.

że jest na przykład falsyfikatem. o grubości 2 cm i osi 16 cm. Byli oni. wszyscy patrzyli na mnie.. prostokąty. bowiem każdy znak odciśnięty jest odrębnym stemplem. aż pewnej nocy śniło mi się. że może kiedyś zostanę nawiedzony i że uda mi się to. zwany dyskiem z Fajstos. ptaki. i Schliemann. wszyscy z XIX wieku. Owa płyta po obu stronach pokryta jest spiralnie biegnącymi znakami hieroglificznymi. brązowi jak na dagerotypach. że ten zabytek kreteński jest ni mniej. co nie udało się wielu uczonym. Homet. co zrozumiałem dopiero wtedy. Odtąd zakazywałem sobie najsurowiej wszelkich marzeń o odczytaniu dysku z Fajstos. bo i Humboldt. ryby i szereg ideogramów trudnych do określenia: kropkowane pola. to źle. linie faliste. marzyłem o tym tak intensywnie. las. w pierwszym rzędzie siedział mój gimnazjalny profesor łaciny. którego zapewne zaproszono tu. owe hieroglify są różne od znanego nam. ta jeszcze jedna kreteńska zagadka. narzędzia. inni natomiast utrzymują. rów napełniony wodą. figury geometryczne. stałem za wysokim pulpitem. bez jednej plamki. Francuski badacz Marcel F. więc zerwałem się do ucieczki tłumiąc krzyk grozy i gnałem przez łąki. a nawet przestałem o nim myśleć. Są bardzo wyraźne i przedstawiają głowy ludzkie. Poważni uczeni wszelako wkładają teorię pana Homet między bajki. złośliwym żartem jakiegoś odtrąconego archeologa. a nawet sporządziłem jego szkic w skrytej nadziei. zawierającym opis katastrofy i los tych nielicznych. na brzegu jawy. ukłoniłem się i milczałem. przede mną grono wybitnych uczonych. ni więcej tylko listem ostatnich mieszkańców Atlantydy. prototypem czcionki. hieroglificznego pisma Minojczyków. doszedł do wniosku. a jeśli już myślałem. całe postacie. bez żadnego znaku. jak się zdaje. i. Wyróżniono w dysku 45 odrębnych znaków. aż z audytorium doszły do mnie szepty i stłumione śmiechy. choć jeszcze nie odczytanego. naczynia. kiedy wyjąłem swoje notatki i rozłożyłem przed sobą – były to białe. że jest on importem z Azji Mniejszej. opierając się na pewnym podobieństwie hieroglifów z Fajstos i indiańskich rytów skalnych z Ameryki Południowej. mokradła. jak się domyślają niektórzy. że mam ogłosić wynik mego rewelacyjnego odkrycia. Dysk z Fajstos znaleziony został w roku 1908 w ruinach pałacu.owe platońskie milenia lub też stulecia można brać aż tak dosłownie i czy nie znaczą one tyle. W istocie dysk z Fajstos. znak interpunkcji. kwiaty. mokry. którym udało się ujść cało. tylko mój nauczyciel miał wzrok utkwiony w ziemi. jest płytą z wypalonej gliny w kształcie nie całkiem regularnego koła. lecz nie wiadomo czy jest to. . co „bardzo dawno”? W muzeum archeologicznym w Heraklionie znajduje się przedmiot.. Jedni badacze uważają. aż obudziłem się. przed którym spędziłem wiele czasu. że jest to zabytek pochodzący z Krety z okresu średniominojskiego. aby był świadkiem tryumfu swego genialnego ucznia. potem znów się ukłoniłem i milczałem jeszcze dłużej. Na domiar trudności. prekursorami Gutenberga. przeraźliwie puste kartki. Co kilka znaków występuje pionowa kreska.

Oprowadzał mnie po niej Alexandros. Czyni cuda. a za nią góra Ida z białą czapą śniegu na szczycie. przezornie jak nigdy dzieląc topniejące drachmy. – W naszym pałacu – mówi – pokoje były niskie. którym powierzono Fajstos. a ja chciałem wierzyć w realność Wielkiej Matki. ową. bo tylko w tych dwóch żywiołach człowiek może żyć naprawdę. Jest to ruina czysta. Tłukłem się tedy po Krecie zawsze pełnymi autobusami. Sanctus Cicerone15. które dojrzewały właśnie w dolinie Messara. która prowadzi do morza. zachowały się szczątki wielu kultur wraz z widocznymi śladami Rzymian. resztki królewskiej willi w Hagia Triada i najpiękniejszą z ruin Krety – Fajstos. zupełne zaprzeczenie Knossos. cicerone – (łac. staje się najzupełniej poważny. jeszcze dwa. gdzie. przewodnik oprowadzający podróżnych. – Mieliśmy tu urządzenia sanitarne nie gorsze niż w Knossos. lepsze. W połowie góry. najpełniej. potrafi bowiem wykrzesać życie z kamieni i entuzjazm z najbardziej zblazowanych. przekładałem datę wyjazdu. więc zaczynały się zacierać kontury czasu. Gortynię. Chwała włoskim archeologom.VII Zbliża się pora wyjazdu z Krety. . jak słusznie powiedziano. dotykać kamieni i cmokać. że trzeba zobaczyć znacznie więcej. ale kiedy to mówi. że Kreta to nie tylko Heraklion i Knossos. niskiego wzrostu. Więc milczymy na szczycie schodów. z jazgocących głośników melodie ludowe sypały się chropawo jak kamyki. Chwila jest solenna.). Ja jestem Minojczykiem. bo ujrzeć. Wszyscy odwracają głowy: dolina. Gurnię. jak nigdzie na wyspie. tak jak ja. – I już ciągnie nas ku śladom rowków kanalizacyjnych. Alexandros wbija palec w powietrze i pokazuje stronę lewą. to znaczy uwierzyć. A nawet. Nie wątpię. że po długim swoim życiu Alexandros zostanie świętym patronem przewodników. tablicą praw wypisaną na murze pewną antykwą. a wśród nich Malię ze śladami minojskiego pałacu. – Tam była grota Zeusa. Evansa i śnieżnego szczytu Idy. Zwiedziłem wiele miejsc. Na koniec prowadzi na szczyt wielkich schodów i nakazuje milczenie. jeszcze nigdy tak łapczywie nie łykałem starych kamieni. przeszłości i teraźniejszości. – Uśmiecha się cały czas. – I 15 Sanctus Cicerone (santo Cicerone) – święty Cicerone. którego opisał Henry Miller w najlepszej swej książce Kolos z Maroussi. tłumacząc sobie. i cytryn. ten sam. bez pretensjonalnych rekonstrukcji. Pompeję biednych ludzi. wędrowałem w tych skrzyniach hałasu od Zatoki Mirawelu aż po przylądek Spanda i z północy na południe od Egejskiego do libijskiego morza. żeby wyłudzić od losu jeszcze jeden dzień. od imienia Cycerona. Jeszcze nigdy tak cierpliwie nie ścierałem kurzu historii. ponieważ Minojczycy byli. powiedziałbym. każe schylać się.

ruiny pokoju dziecinnego. Rozpętane żywioły były jakby zbyt wielkie i nieproporcjonalnie okrutne w stosunku do tego. Starali się przetrwać w swojej odrębności i w złudnym poczuciu bezpieczeństwa. . Alexandrosie. gdybym cię miał stale przy sobie. co poruszyło mnie tutaj najbardziej. Miejsce narodzin przesłania pasmo gór. Nie wyzywali losu. Wleczemy za sobą szary cień kotwicy. jak ruiny pałaców minojskich. jak tylko droga współczucia. które z wysoka wydaje się twarde jak karbowany kamień. Chciałbym odpowiedzieć na pytanie. Alexandros pokazuje przed siebie: – A tam urodził się Zeus. Wydaje się. Cyklady. że Alexandros jest woźnicą. Nie ma innej drogi do świata. Samolot leci cały czas nad morzem. Porządkuję notatki i wrażenia. Znów siedzę w Heraklionie na małym placyku Venizélou i patrzę na fontannę Morosiniego. Wyspy w dole jak rzucone na wodę płowe skóry dzikich zwierząt. Alexandrosie. pogodzić zmarłych z żywymi. Ich ruiny to ruiny kołyski.rzeczywiście w połowie góry ciemnobłękitna plamka jak odprysk lustra. – To już jest mniej wyraźne. Domyślam się. Dlatego trzeba wierzyć. Uczyłbym z tobą maluczkich i zadufanych w sobie – pokory wobec bogów. Szczątki imperium. Kamienny rydwan jego Fajstos zatrzymał się na chwilę. Odjazd. Kilkanaście kilometrów na wschód od Heraklionu lotnisko – wielka łąka bez kóz i owiec. Wszyscy milczymy. mógłbym przenosić skały. Teraz Alexandros stoi na szczycie schodów. Może udałoby się nam dokonać rzeczy niezwykłych – sprzymierzyć czasy. co niszczyły. Ach. że mieszkańcom starożytnej Krety obca była pycha wielkich cywilizacji. potężnych zamków i stolic nie wzruszają tak bardzo. czym dla mnie jest Kreta.

Próba opisania krajobrazu greckiego Magdzie i Zbyszkowi Czajkowskim .

a między tym doliny. kiedy na horyzoncie zaczęły pojawiać się pierwsze wyspy. Można rzec naturalnie. było doznanie ruchu. że tak jest zawsze z krajobrazem różnorodnym. syntezą doznań wzrokowych podróżnika. Zarysy lądów i mórz uformowały się dopiero w ostatniej epoce historii ziemi. jakby oczy otwierały się wciąż na bolesny dramat narodzin ziemi. rzadko rozległe. Góry powinny nasycić krajobraz majestatyczną ciszą. że będzie to przedłużenie krajobrazu włoskiego. urwisty brzeg Peloponezu i wreszcie Zatoka Koryncka.Do Grecji jechałem na spotkanie z krajobrazem. Ale już rankiem. że dane mi będzie poznać coś. 16 Brundizjum – starożytna nazwa Brindisi. wody. morza i gór. południowa Azja i południowa Ameryka). ale tu mamy do czynienia nie tylko z bogactwem. Sztukę grecką można poznać nieźle w muzeach europejskich. gór. Sądziłem. Na półwyspie i na wyspach Hellady zdarzyło się w czasach historycznych ponad 300 trzęsień ziemi. Morze to oddzielało blok lądowy północny określany jako Angara (środkowa Europa. że kraj ten przez setki milionów lat zalany był morzem zwanym Tetydą. Geolog mówi: przeważające w Grecji wapienie i dolomity świadczą. Ale. ostre przepaście. najczęściej wąskie. gwałtowne starcia mas ziemi. Duszna noc na pokładzie statku płynącego klasycznym szlakiem z Brundizjum16 do Pireusu pełna była pytań o kolor nieba. Z jej odmętów wydobyła się siłą wybuchów wulkanicznych dzisiejsza Grecja. . niepodobna wykroić z tego splątania błękitu. Jest to jeden z najbardziej sejsmicznych obszarów naszego globu. inaczej niż w Alpach. które byłoby choćby w przybliżeniu sumą. Na urwistych stokach wypisały swe imiona przemoc i gwałt. Azja. nagłe przełęcze. jakie nie opuszczało mnie w Grecji. powietrza i światła żadnego widoku i powiedzieć – to jest Grecja. Niepodobna znaleźć miejsca. czego nie zdołam porównać z niczym. wężowe. co pozostało z dawnej Tetydy. północna Ameryka) od bloku południowego – Gondwany (Afryka. Dzisiejsze Morze Śródziemne jest tym. Jednym z najmocniejszych doznań. Jest to krajobraz wymykający się opisowi przez samą swoją naturę. mamy tutaj niespokojne spiętrzenie. zrozumiałem.

Z każdego niemal wzniesienia widać morze. Zamyka horyzont płaską linią, która powinna dawać uciszenie. Ale nawet gdy jest ono spokojne, gdy nie szturmuje ziemi, jego głęboki kolor przypomina, że jest przepaścią przykrytą lustrem. Ten, który by przyjechał tutaj z paletą włoskiego pejzażysty, porzucić będzie musiał wszystkie słodkie kolory. Ziemia jest spalona słońcem, ochrypła od posuchy, ma kolor jasnego popiołu, niekiedy szarego fioletu lub gwałtownej czerwieni. Krajobraz znajduje się nie tylko przed oczami, ale także z boku, za plecami, czuje się jego natarcie, oblężenie, jego intensywną obecność. Wysokie drzewa są rzadkie; czasem tylko wyniosły dąb – Zeus drzew. Do stoków przyczepione są grudki zieleni, małe, zajadle walczące o życie krzewy. Przy drogach, na łagodniejszych wzniesieniach – dzika oliwka o wąskich, palczastych, ruchliwych liściach, zielonosrebrnych od spodu. Przy samej ziemi macierzanka, tymianek, mięta – aromaty upału. Między światłem i cieniem ostra, diamentem wyrysowana linia, bez całej gamy szarości i półcieni, znanych z krajów Północy. Grecy pokrywali kamienie swoich świątyń malowidłami, aby nie oślepnąć. Ale zanim ich sanktuaria podniosły się w słońcu, serce Grecji biło pod ziemią. Od grot, labiryntów, rozpadlin trzeba rozpocząć wędrówkę. Będzie to próba opisania krajobrazu i tego, co zeń wydaje się bezpośrednio wynikać.

I
Wioska nazywa się Psychro. Leży u stóp jednej z najwyższych gór Krety – Dikte. Na nielicznych przyjezdnych czeka przewodnik, rosły, czarny chłop; prowadzi ich ostrą serpentyną pod górę, aż do miejsca, gdzie otwiera się grota, w której według jednej z legend miał urodzić się Zeus. Nasłoneczniony stok góry rozwiera się nagle czarną jak węgiel jamą. Przewodnik zapala świece. Nachylenie poziomów jest gwałtowne. Już po paru krokach ciemności gęstnieją; ogarnia zimno i przenikliwa, kamienna wilgoć. Czarne stalaktyty – kolumnada szalonego architekta, wąskie korytarze, zakamarki potęgują wrażenie lepkiej, biologicznej tajemnicy narodzin. Grota dzieli się na dwie części, z których wyższa była miejscem ofiar. Zachowały się resztki czegoś, w czym archeolodzy dopatrują się śladów ołtarza. Naturalne stopnie wiodą do części drugiej, położonej kilkanaście metrów głębiej, na dnie której zastygła ciemna woda. Odkryto tutaj ex vota17 pochodzące z epoki minojskiej i mykeńskiej. Gdy schodzi się w dół, aż do małego podziemnego jeziorka, od którego blask świecy odbija
17

ex vota (ex voto) – ze ślubowania (łac.); wotum, symboliczny dar.

się twardo jak od czarnego marmuru, mrok gęstnieje, zaciska się wokół ciała, coraz bardziej materialny, duszny, aż chciałoby się jego groźną obecność spłoszyć krzykiem. Dlaczego to właśnie miejsce wybrane zostało jako kolebka boga niebios? Czy nie powinien on raczej urodzić się na szczycie góry lub w rozległej dolinie pełnej słońca? Dlaczego jego początek wtłoczono w głąb pieczary? Religia grecka była syntezą ziemi i nieba. Wchłonęła przedgreckie – kreteńskie, azjatyckie, egipskie elementy. Zasymilowała starą śródziemnomorską tradycję kultów rolniczych o mocnym piętnie mistycyzmu, z całą plejadą żeńskich bóstw ziemi i Wielką Matką – patronką płodności i urodzaju. Zeus – zdawałoby się najbardziej grecki z greckich bogów – nie był wolny od tych wpływów. Urodzony w rozpadlinie ziemi, wychowany przez nimfę czy kozę Amalteę, był zrazu bóstwem drugorzędnym. Jego późniejszy kult i osadzenie na olimpijskim tronie wiąże się z nowym, już greckim prądem religijnym, wprowadzonym przez pasterzy (a nie rolników). Cechą tego kultu był jeśli nie zanik, to na pewno ograniczenie agrarnego pierwiastka mistycznego, przewaga bóstw męskich, przeniesienie siedziby władców świata z głębi ziemi na kręgi niebieskie. Grota Zeusa (Diktaîon antron18) jest ciemną kołyską nowej religii światła. Wyjście z groty jest wyzwoleniem od dusznych ciemności. Przed oczami wielka równina Lassithi – radosna geometria uprawnych pól. Rozpięte płócienne skrzydła wiatraków jak białe słoneczniki obracają się w słońcu. Intensywne migotanie bieli, żółci, zieleni. Dolina życia zakuta ze wszystkich stron przez jałowe góry.

II
Epidauros umieszczano na mapach – Bóg wie dlaczego – nad brzegiem morza. W rzeczywistości oddalony jest od niego o trzy godziny marszu. Zanim dotrze się do sanktuarium Asklepiosa, trzeba przejść przez zielony przedsionek, nieprawdopodobny w tym spalonym kraju ogród wysokich drzew i zielonej soczystej trawy. Nie ma chyba w całej Grecji skrawka ziemi nadającego się lepiej na miejsce kultu najbardziej dobrotliwego boga Olimpu greckiego, który, jak przedstawiają go rzeźbiarze, uśmiechał się i kładł uzdrowicielską rękę na ciele strapionych, chorych i szukających pomocy. Sanktuarium jest rozległe; na gęstej trawie, w cieniu drzew rozsiane są resztki ołtarzy, portyków i świątyń. Najbardziej interesującą i zagadkową budowlą jest thólos19 – znajdujący się
18 19

Diktaîon antron – Diktejska jaskinia (gr.). thólos – tolos (gr.); starożytna budowla grobowa na planie koła, często z kolumnadą.

w pobliżu świątyni Asklepiosa. Była to bogato zdobiona rotunda z różnobarwnego wapienia i marmuru, podtrzymywana przez dwa kręgi kolumn (26 kolumn doryckich na zewnętrznej stronie i 14 kolumn korynckich tworzących krąg wewnętrzny). Prawdziwą zagadkę stanowi głęboki, znajdujący się pod tolosem labirynt, zawikłana partia podziemna. Poprzeczny przekrój owego labiryntu przypomina kretowisko. Wiadomo, że płazy i zwierzęta żyjące pod ziemią były dla Greków wcieleniem sił chtonicznych. Zanim Asklepios przyjął łagodną twarz ludzką, był kretem. Labirynt pod tolosem w słonecznym Epidaurze jest ciemnym korzeniem tego mitu. Rytuał, jakiemu poddani byli chorzy oczekujący pomocy boga, był prosty. Po złożeniu ofiary wprowadzani byli do świątyni, gdzie mieli spędzić noc na okrwawionych jeszcze skórach zwierząt ofiarnych. Najważniejszą częścią zabiegów była inkubacja – oczekiwanie na sen, w czasie której bóg wchodził w bezpośredni kontakt z pacjentem. Przedtem zalecano post i wstrzemięźliwość cielesną, aby zapewnić maksymalnie korzystne warunki inkubacji. Liczba chorych przebywających jednocześnie w Epidaurze dochodziła do ośmiuset. Dopiero w III wieku przed Chr. powiększono portyk, będący jak gdyby przedsionkiem świątyni. Najbliższa wioska była odległa o godzinę drogi. Pielgrzymi tedy spali sub Iove20. Dopiero w II wieku przed Chr. zbudowano dla nich zajazd. Teksty autorów starożytnych niewiele mówią o Epidaurze. Klasycy mało interesowali się sprawami indywidualnymi i wydaje się, że nie poświęcali zbyt wiele uwagi małym chorobom małych ludzi. Pozostają zatem źródła bezpośrednie – ex vota – dziękczynne napisy, ale nowsi badacze zachowują wobec nich daleko idącą rezerwę. Trudno bowiem uwierzyć – mając nawet należny respekt dla cudów – w pięcioletnią ciążę Cleo, zakończoną szczęśliwym rozwiązaniem, po którym wydana na świat córka sama wykąpała się w źródle i w dodatku poszła na przechadzkę z uradowaną matką. Bardziej prawdopodobne jest uleczenie niemej dziewczynki, która na widok węża wydała okrzyk trwogi i zaczęła mówić. (Okolice Epidauru pełne były dużych, żółtych, łagodnych węży – pomocników Asklepiosa – które wałęsały się wszędzie i gnieździły się w inkubatorium). Historie opowiedziane w napisach dziękczynnych nie pozbawione są humoru i uroku. Oto pewien niewolnik rozbił ulubiony puchar swego pana. Przerażony udał się do Epidauru ze skorupami cennego naczynia w worku. I dobry Asklepios uleczył tym razem puchar. Zapewne przypadki i choroby pacjentów Asklepiosa były różne i nie zawsze urojone. Zdarzały się też ciężkie schorzenia, o czym świadczy milcząca galeria odtworzonych w kamieniu części ludzkiego ciała, ofiarowanych bogu. Słuszne wydaje się przypuszczenie, że terapia uśmiechniętego Asklepiosa polegała na
20

sub Iove – pod Jowiszem (łac.); pod gołym niebem.

). gdzie miał takie oto widzenie: śniło mu się. Asklepiejon – świątynia Asklepiosa diazoma – miejsce przepasania. zwłaszcza przeciwko melancholii i koszmarom sennym. koilon – zagłębienie. Komedia i jej nieodzowna przesada nie jest najlepszym źródłem do poznania problemów epoki. Przecież Hipokrates – prekursor psychoterapii – przestrzegający zresztą przed szarlatanami. w warunkach – rzec by można – pokojowej współpracy. jest – by tak rzec – bardziej stroma niż partia dolna.). Nie. Otóż górna część widowni nachylona jest pod innym kątem.). otoczony widownią.). Aby uniknąć monotonii rytmów. Architekt nie wkraczał w naturę z tępą geometrią i zimną skalą. orchestra – okrągły plac. jego dopełnieniem i ukoronowaniem. chodzić na spacery. Także dolna granica koilonu24 w stosunku do kręgu orchestry25 nie tworzy 21 22 23 24 25 hieron – święte miejsce (gr. że w filii ateńskiej pracował kapłan obok lekarza. że obie dyscypliny – cudotwórstwo i wiedza lekarska – rozwijały się niezależnie. Półkole widowni podzielono na dwie części przejściem zwanym diazoma23. ale metoda stosowana przez świętych: Teklę z Seleucydy. . Powszechnie sądzi się. nie ma chyba racji Arystofanes. Jeśli świątynię porównać można do grupy drzew. przybył do hieronu21. w teatrze przejście wzdłuż widowni (gr. że medycyna grecka urodziła się w świątyni. to pewne. Groby męczenników zaczęły spełniać rolę inkubatorów. Bóg zalecał chronić głowę przed słońcem. gdzie uległ wulgaryzacji i zmąceniu przez magiczne praktyki Egiptu i Azji. W Epidaurze znajduje się najpiękniejszy teatr antycznego świata. pić mleko z miodem w celach przeczyszczających. Zmieniły się nazwy. że bóg rozebrał go. teatr przypomina skalistą kotlinę. teatr w Epidaurze jest dziełem godnym Partenonu. Swoją pierwotną czystość uzyskał – rzecz zdawałoby się paradoksalna – w czasach chrześcijaństwa. Jego bezpośrednie sąsiedztwo ze świątynią Asklepiosa zdaje się świadczyć o leczniczej roli dramatu greckiego. Ale wiele dowodów przemawia za tym. wziął szczotkę i oczyścił ciało z pcheł. zalecał ofiary i modlitwy. podobnie jak na Akropolu zastosowano tutaj subtelne korektury optyczne. Asklepiejon22 w Epidaurze miał szereg filii w wielu miastach greckich i wiemy. Nikt chyba lepiej od Greków nie potrafił uczynić architektury częścią pejzażu. Asklepios nie był bogiem szarlatanów.rozsądnym – nic wspólnego z magią nie mającym – połączeniu dietetyki i higieny. Oparty plecami o zbocze góry. dbać o czystość ciała. „Klinatas z Teb – głosi jeden z napisów – miał na całym ciele ogromną liczbę pcheł. miejsce występów aktorów (gr. Jana z Egiptu czy Kosmę i Damiana w zasadzie została ta sama. wydrążenie (gr. Z Grecji kult Asklepiosa przeniósł się do Rzymu. Następnego dnia Klinatas wyszedł uleczony z inkubatorium”. który wyśmiewał greckich medyków.

co wiemy o władcach Myken. III „Oto Mykeny bogate w złoto i skrwawiony pałac Pelopidów”26. niż jest w istocie. Kiedy szosa skręca nagle. trzeba zagłębić się w gorące kamienie i poddać wiecznemu festiwalowi gór. ukazuje się oczom grecka stolica zbrodni. mają nieregularne boki. Akropol ma kształt niezgrabnie zakreślonego trójkąta o podstawie wynoszącej około dwieście metrów i o dwu trzystumetrowych bokach. Pejzaż jest dziki. Przypominają skały naniesione przez czoło lodowca w tę wąską. Po obu stronach urwiste wąwozy oddzielają fortecę od sąsiednich nagich stoków. żeby zademonstrować doskonałość akustyki budowli. Całość sprawia wrażenie surowego ogromu. Ich nazwa jest trafna. 26 Homer. otoczony cyklopowymi murami. wzniesiony na garbie ziemi. Pałac jest raczej posępną fortecą. Bloki są pozornie tylko nie ociosane. zamknięty. Dzięki gwałtownej rzeźbie terenu wszystko wydaje się większe. Genius loci27 – odpowiada dokładnie temu. pofalowana wzgórzami. Szczeliny wypełnione są drobniejszym kamieniem zapewniającym konstrukcji elastyczność. jakby chciano złagodzić zetknięcie się dwu takich samych figur geometrycznych. które łagodnieją w przeczuciu bliskiego morza. 46. naturalną muskulaturę. 180. gdyż zdają się być raczej dziełem przyrody niż człowieka. skoro przez trzy i pół tysiąca lat opierały się nawałnicom historii. VII. Przewodnicy drą papiery. zatrzaśniętą z dwu stron górami.koncentrycznych kół. która przywodzi na myśl niewiele porównań. kiedy to ucichnie. Cyklopowe mury są arcydziełem konstrukcji. . Została tylko krew i kamienie. Bezimienni budowniczowie mykeńskich murów byli na pewno genialnymi architektami. Postrzępione wierzchołkami gór niebo wisi nad Mykenami zakrzepłą chmurą nieszczęścia. choć nie w gigantycznych rozmiarach leży siła Myken. porytą wąwozami dolinę. Nawet jeśli nasz bagaż mitologicznych reminiscencji jest skromny – Mykeny wywierają nieodparte wrażenie miejsca nawiedzonego tragedią. szepczą w półkolu sceny. Resztki złota znajdują się teraz w ateńskim muzeum. Posiadali wiedzę o naturze kamienia. drzew i obłoków. co tłumaczy tajemnicę długowieczności. XI. Iliada. Widoczna na kilkanaście kilometrów równina argolidzka.

ale gniazdo Atrydów świeci jeszcze rudym kolorem starego złota i starej krwi. aby zrozumieć przepaść dzielącą zaciągniętą z północy cytadelę od słonecznych pałaców Kreteńczyków. która olśniła barbarzyńców. ale las cofa się wszędzie przed natarciem małych kolczastych krzewów. Ich wilcze apetyty zaprowadziły ich dalej na południe – do Krety. obejmujące Azję Mniejszą (nie tylko Troję. Art mineur – sztuka użytkowa (fr. cis.). pierwszych indoeuropejskich najeźdźców Hellady. szeleszczące naszyjniki ze złotych liści – wszystko to sugeruje słodycz życia mykeńskich feudałów. Natarczywa obecność nagiej ziemi. najlepiej usiąść przy drodze prowadzącej do grobu Agamemnona (kamienny ul z ciosanego kamienia) i raz jeszcze rzucić okiem na cyklopowe mury i spiętrzone ruiny Myken. Dzisiejszy krajobraz 27 28 Genius loci – duch opiekuńczy miejsca (łac.Bandy Achajów. . Kiedy się zmierzcha. stłoczonych domów. które przetrwają wszystko. Wyrafinowane złotnictwo o kunsztownym rysunku. dąb rosną w dolinach. ciasnego i ciemnego zapewne pałacu. Kretę. której płaskorzeźba porazić mogła tych. Było to wrażenie dominujące. gdzie wyobrazić sobie można sępa). kolistego ponurego cmentarzyska wewnątrz fortecy. Zauważono słusznie. mocno rzeźbionych mas skalnych spotęgowana jest nikłością szaty roślinnej. że mapa mitów heroicznych Grecji (powody wojen w mitologii uległy poetyckiej sublimacji) zgadza się dokładnie z centrami mykeńskimi. rytony z gołębiami (w miejscu.). Wielkie drzewa – topola. przed Chr. Achajowie przedsiębrali wyprawy łupieżcze o iście normandzkim rozmachu. łącząca elementy obce jak ogień i woda – nordyckie i śródziemnomorskie. że łyse teraz zbocza gór kreteńskich pokrywały kiedyś lasy cedrów i cyprysów. że jest to jedyne drzewo. IV Krajobraz grecki przemówił do mnie tedy patetycznym głosem mitu i tragedii. Szybko opanowali Półwysep Peloponeski. ale padły one ofiarą przepisu głoszącego. Zatrzaskiwała się Brama Lwów. Okolica Olimpii bogata była w topole. bo i teksty hetyckie przechowały ich imię). Noc schodzi z gór. Z przekazów historycznych wiemy. Italię. zaczęły przenikać do Grecji od 2000 r. Powstała cywilizacja mieszana. Wracali z bydłem. złotem i niewolnikami. którzy zechcieliby szukać sprawiedliwości. Cała nieomal art mineur28 Mykeńczyków jest kopią sztuki egejskiej. którego wolno używać przy ofiarach. Dlatego trzeba zagłębić się w pierścień grubych murów.

cmentarzysko zwierząt! Odkrycie to stało się sensacją dla 29 driady – boginie leśne. Niedaleko Aten. odkopano fragmenty dwu niewielkich świątyń – Artemidy i Ifigenii oraz dom kapłanek. Niedźwiedź w Grecji? Jakkolwiek ostatnie egzemplarze tego gatunku żyją jeszcze w wysokich górach na północy – Grecja dzisiejsza wydaje się wyjątkowo uboga w zwierzynę. że co cztery lata odbywała się tu dziwaczna ceremonia. Nawet w środku Aten. naturalnej łatwości.. który jest budowlą dominującą i zamyka architektoniczna całość.. i zagłębić się w kręte ścieżki Wzgórza Muz. ile bystrej obserwacji i trafnego uchwycenia znaków wysyłanych przez otaczający świat. proporcjonalne do niewysokich wzgórz okolicy. nie doświadczyłem w żadnym innym kraju. Droga wiedzie wśród pól i rozpada się w piaszczyste bezdroże. która biegnie u stóp Akropolu. dlatego zapewne miejscowość ta nieczęsto odwiedzana jest przez turystów. w stronę przylądka Sunion. z jaką daje się przemienić w kształty ludzkie. Starożytni tłumaczyli tę ceremonię tym. Wszelako nie bez małych stref zaciszności – gajów. Drzewa są niewielkie. Młode dziewczęta. przystanąć i porozmawiać. że w zamierzchłych czasach zabito w Brauronie niedźwiedzicę poświęconą Artemidzie. w miejscowości Pikermia w pobliżu Aten. skręcić można od ruchliwej Leofóros Dioniziou Areopagitou. wśród których wyobrazić sobie można Sokratesa rozmawiającego z Fajdrosem. którzy z roku na rok coraz bardziej tracą cechy pielgrzymów. Interpretacja ta nie posuwa się zbyt głęboko. że metamorfoza drzew w driady29 była nie tyle wynikiem wybujałej wyobraźni Greków. znajduje się jedno z najstarszych sanktuariów Attyki – Brauron. w czasie prac inżynieryjnych odkryto przypadkiem. Dobrze jest przyjść tu wieczorem i pobłądzić wśród mirtów. Wykopaliska z ostatnich czasów. . niezbyt odbiegające od wzrostu wysokiego mężczyzny.grecki jest zatem dzikszy i bardziej odarty z zieleni niż w czasach starożytnych. Tego osobliwego uczucia zbratania z przyrodą. laurów i cyprysów. U stóp braurońskiego akropolu – portyk w kształcie litery „pi”. zapach żniwa i cykady – stwarzają osobliwą atmosferę sanktuarium na odludziu. pozwalają przypuszczać. za co mściwa bogini zesłała na okolicę zarazę. Niewysokie doryckie kolumny z jasnozłotego piaskowca. a w mroku tak człekokształtne. miasta pełnego krzyku i gorączkowego dreptania. Intencją ofiary dziewcząt było przebłaganie bogini lasów. że ma się ochotę pozdrowić je. odkrywające resztki osady prehistorycznej. poświęcano bogini. W pierwszej połowie XIX wieku. Dlatego wydaje mi się. że braurońskie uroczystości są dalekim echem obrzędów totemicznych jakiegoś przedgreckiego klanu. Nosiły one osobliwe imię niedźwiedzic. Obok portyku. żyjące w drzewach. Herodot opowiada. odziane w suknie szafranowe. którego zwierzęciem opiekuńczym był niedźwiedź.

sarny. staczając się ze stromych ścian wąwozów. małpy. Chociaż na braurońskie sanktuarium nakładają się warstwy wielu legend i zamierzchłych wierzeń. Cmentarzysko w Pikermii było wynikiem jakiegoś gigantycznego pożaru lasów. jak by się zdawać mogło. „w środku kolosalnego spiętrzenia nagich skał świątynie królują wspaniale w pustkowiu tragicznym i wyniosłym”. Ze zbocza akropolu wypływa źródło i bystry strumień ginie pod fundamentami portyku. Ale wcześniej zaliczono ją w poczet istot nieziemskich jako boginię płodności. jak antylopy. na przykład wół piżmowy. W czasach Eurypidesa Ifigenia była już tylko śmiertelną heroiną. obok zwierząt strefy gorącej. W Ifigenii w Taurydzie Eurypidesa znajdujemy wzmiankę o Brauronie. nosorożce. 1462-1467. V Rozkołysany poza granice wyobraźni i daleko poza granice wszelkiego opisu – krajobraz Delf. Tekst brzmi: „A ty. a także gatunki charakterystyczne dla krajów zimnych. niedźwiedzie. wydaje się. pierwotnie bogini. 30 W. że zbudowano tutaj świątynię na cześć wody – w kraju. hieny. Żyły tu zwierzęta klimatu umiarkowanego: kozice. Co oznaczały te detronizacje? Prawdopodobnie w czasach poprzedzających bezpośrednio narodziny tragedii zaistniała potrzeba skodyfikowania legend i szereg bóstw lokalnych musiało ustąpić miejsca bóstwom ogólnogreckim. Ustąpiła miejsca Artemidzie. gdzie źródło jest objawieniem. wiejskich dworów.przyrodników całej Europy. Powiedziano o nim wiele ładnych zdań: „miejsce. zdegradowana została do roli żony Menelausa – sprawczyni nieszczęsnej wojny trojańskiej. a więc nie był. słonie. będziesz kluczniczką świątyni. czystym importem wyobraźni. które pozostawiły po sobie kobiety zmarłe w połogu”30. Nie brak było potężnych drapieżników. Poświęcą ci wspaniale tkaniny. Na podstawie tego znaleziska uczeni doszli do wniosku. podobnie jak Helena. Jak pierścionek wobec widnokręgu są te zdania małe i potoczyste. na świętych wzgórzach Brauronu. Brauron ma leniwą atmosferę starych. jak tygrys szablisty i lew – tak często przedstawiany w rzeźbie. gdzie pochowają cię po śmierci. „ogromna dekoracja ziemi torturowanej gniewem boga gromowładcy”. Ifigenio. które ma w sobie tajemniczość. wielkość i trwogę rzeczy boskich”. że w czasach bezpośrednio poprzedzających okres historyczny. Grecja była obszarem niezwykle bogatej i różnorodnej fauny. przed którym uciekały stada zwierząt i ginęły. opuszczonych. .

a także ich owcom o cienkich nogach. że przyczyniła się do tego instytucja tyranów. olbrzymie zwierzę. która tyle cierpień wyrządziła ludziom. Hymn homerycki z końca VII wieku przed Chr. że do dziś jeszcze przechadza się tam pewnie nie płoszony Dionizos. bardzo nisko. W momentach kryzysu autorytet wyroczni podpierał ich chwiejące się trony. opisuje zapasy owych dwu elementarnych sił religii greckiej. Przedtem należało zabić smoka żeńskiego Pythona – wcielenie mocy chtonicznych. Uczepił się ostatniego stoku Parnasu – niewidocznego stąd zresztą – tak dzikiego. bóstwa ziemi zachowały swoją suwerenność. że na początku nazwa miejsca brzmiała Pytho i panowała tu Gea. Odtąd to miejsce nazywano – Delfy. Z wąskiej szczeliny wypływa Źródło Kastalskie. Rzecz znamienna: byli to nie tylko władcy helleńscy. jakie były początki sławy i znaczenia Delf. że apollińska rewolucja religijna odbyła się w wieku VIII przed Chr. Ten ostatni podarował Delfom około roku 740 złoty tron. Rozdzierana srogim cierpieniem bestia zwinęła się na ziemi. Trudno dociec. albo niewiele przedtem. ale także królowie barbarzyńscy z Frygii i Anatolii – Giges. wydając wielkie rzężenie. którego należało przekupić. syn Zeusa. Niektórzy badacze utrzymują. Ten. Midas. w. Wtedy Apollo Fojbos rzekł dumnie: „Teraz gnić będziesz tu na ziemi. zabił ze swego potężnego łuku smoka. W epoce Homera Delfy były już sławne i bogate. by wydrzeć tajemnicę bogom.. . Krezus. który prowadzi na zachód w głąb gór. widać morze. która jest żywicielką ludzi”31.nikt nie potrafi zamknąć w słowach wspaniałości tego miejsca. W bliskim sąsiedztwie sanktuarium Apollona. na południe zaś w stronę zatoki Itea. Czy był to objaw pobożności? Maria Delcourt zauważa słusznie. Obecnie sądzi się raczej. dziką bestię. a zatem w czasie. Ta druga część mitu nie jest jasna i niektórzy interpretują ją jako dowód wpływu minojskiego na ośrodek nowego kultu. kto ją napotkał. był stracony aż do dnia. Skały zwane Fedriadami opadają niemal prostopadle z wysokości 300 metrów. Niedaleko pięknie falującego źródła bóg. Hymn homerycki mówi dalej. połyskliwe jak skóra węża. że azjatycki książę traktował boga jak potężnego władcę. Apollo zapragnął mieć tu swoją świątynię. Droga wyrąbana jest tuż nad przepaścistym wąwozem Plejstos. o czym świadczą sfinksy i inne symbole 31 Do Apollina Pytyjskiego. Człowiek przyszedł na górskie pustkowie. wyzionąwszy skrwawiony oddech. kiedy Apollo – bóg Łucznik wraził w nią swą potężną strzałę. Popłynął na Kretę pod postacią delfina. w miejscu zwanym Marmaria. kiedy Kreta była już od paru wieków domeną Greków. bogini ziemi.. i oddała ducha. Mit poucza. duchowej stolicy Grecji. że zwycięzca udał się na poszukiwanie kapłanów. którzy byliby strażnikami jego nowej świątyni i nowej religii. 185-187. Z daleka.

że wkrótce państwo ateńskie przestanie oscylować 32 ádyton – miejsce niedostępne (gr. którzy pragnęli przydać wrogiej instytucji diabelskiego zapachu siarki. opowiadając się po stronie Peryklesa przeciwko Tucydydesowi. Osoby konsultujące oczyszczały się w Źródle Kastalskim. Nie znamy niestety ani metod działania. które odtąd wiodły życie zakonne. Przysłowiowa niejasność proroctw wymagała pomocy egzegetów. działali tutaj ambasadorowie poszczególnych państw. kapłanów zwanych świętymi. odurzona wyziewami ziemi. którzy z bardzo różnych powodów chcieli. wchodzono do adytonu. do którego nie ma dostępu). ale nie wiadomo czy był akredytowany. Wzrosła też liczba wieszczek. otwartymi ustami siedzi na trójnogu. Całą tę legendę przypisać należy późniejszym chrześcijańskim interpretatorom – Orygenesowi i Janowi Chryzostomowi. której – jeśli tak wolno powiedzieć – honorowym prezesem był Apollo. Pytia musiała być początkowo dziewicą. jak i rola polityczna wciąż jeszcze są w sferze domysłów i hipotez. ale oprócz pomocników Pytii. udzielała odpowiedzi na stawiane pytania. ale w okresie największego autorytetu Delf zdarzały się też konsultacje wyjątkowe. Jako oblubienica boga. W okolicach Delf pojawił się baran o jednym rogu. następnie co trzy miesiące. Nie odkryto bowiem w Delfach żadnej rozpadliny skalnej. Pytanie wyroczni odbywało się w części świątyni zwanej ádyton32 (miejsce. aby zniknęły wszelkie ślady tego. urzędował w Delfach. ani nawet nazwisk owych pośredników. Chociaż tyle napisano książek o delfickiej wyroczni i wszyscy badacze podkreślają jej ogromne znaczenie – zarówno jej funkcjonowanie. Lampon oświadczył i nadał temu oświadczeniu odpowiedni rozgłos. Tak więc odpowiedzi wieszczki były zawsze interpretowane. Potem wybierano ją spośród grona mężatek. Pytano wyrocznię raz w roku. Nazywał się Lampon. nie przekraczała jednak nigdy liczby trzech. Potoczne wyobrażenie kapłanki Apollona: kobieta z rozwianym włosem. niewidoczna za zasłoną.obce Fojbosowi. co można nazwać mechanizmem i stroną materialną wyroczni – rezultat jest ten sam: ostatnia Pytia zabrała do grobu swą tajemnicę”. z której miały się wydzielać owe podniecające wyziewy. pośredniczący między rezydencją boga a rodzinnym miastem. czy działał na własny rachunek. .). Wiadomo o nim jednak. czy pierwsi chrześcijanie. ani hierarchii poszczególnych godności. Pytia. Jeśli ofiara okazywała się pomyślna. Delfy były skomplikowaną instytucją. Dociekliwi badacze wydarli tej zamierzchłej konspiracji nazwisko wieszczka ateńskiego i egzegety z V wieku przed Chr. Najprawdopodobniej jeszcze przed przybyciem Apollona Pytho było siedliskiem wyroczni. Emil Bourguet mówi: „Niezależnie od tego czy byli to ostatni poganie. składały przepisaną opłatę oraz asystowały przy ofierze. Ta histeryczna wizja nie ma wiele wspólnego z realiami. że odegrał poważną rolę.

cierpiący na wadę wymowy (jąkanie). Zbudowano flotę i jej zwycięstwo pod Salaminą uratowało w istocie Grecję. Za radą tedy Temistoklesa poproszono wyrocznię o drugie proroctwo. wszystko zostanie doprowadzone do żałosnego stanu. Z tego pojedynczego faktu nie można jednak wyciągnąć żadnego ogólnego wniosku. iż stolica duchowa Hellady była tradycyjnie konformistyczna i w momentach krytycznych przemawiała po persku. w którym dźwięczy nuta laickiego tragizmu (jak byśmy powiedzieli dzisiaj). . czy nie. odda na pastwę ognia mnogie bogów świątynie. niejaki Battos. Poza ostatnim zdaniem. ale przesadna wydaje się opinia. co należy czynić. Arystoteles mówi. że Delfy popierały ekspansję kolonizacyjną Greków i do tego celu nie wahały się używać nawet jąkałów33. ani ciało. Czy ta opowieść prawdziwa. takiego choćby. że Delfy popierały zawsze siły demokratyczne. Nie ocaleje bowiem ani głowa. Najbardziej znana. Z powodu fragmentaryczności źródeł i ku rozpaczy amatorów wiedzy pewnej (nawet w dziedzinie spraw boskich). Pytia odpowiedziała. IV. że ambasadorowie państw greckich w Delfach byli podporami tyranii. będzie musiał ustąpić Peryklesowi. które brzmiało enigmatycznie: drewniany szaniec ocali Ateny. która być może jest tylko anegdotą. zasięgnął rady bóstwa. szef partii arystokratycznej. ks. albowiem z ich dachów spływa czarna krew. których widok przejmuje strachem i drżeniem trwogi. aby pozbyć się tej kłopotliwej dolegliwości. Odpowiedź Pytii na pytanie Ateńczyków. że ma wyjechać do Afryki i tam założyć kolonię. bynajmniej nie dodawała odwagi. strawione przez pożar i gwałtowność Aresa na syryjskim rydwanie. że zaczął mówić płynnie. wizja totalnej zagłady porazić mogła nawet najodważniejszych. Otóż obywatel wyspy Thera. „Nieszczęśni. Posłuszny Battos udał się do Afryki. nie tylko twój. jest rzeczą chyba pewną. Ale wyjdźcie z miejsc świętych i odpowiedzcie nieszczęściu – odwagą”34. dlaczego pozostajecie bezczynni? Opuśćcie swoje domostwa i wysokie wzgórza waszego kolistego miasta. VIII. Panika ogarnęła wszystkie miasta greckie. jest sprawa wyroczni w dramatycznych dniach poprzedzających drugą wojnę z Persami.między dwoma systemami politycznymi i że Tucydydes. Waga rozpatrywanych przez wyrocznię pytań była bardzo różna: od kwestii osobistych aż do spraw wojny i pokoju. Zniszczy on także wiele innych zamków. spotkał na pustyni lwa i nagłe przerażenie sprawiło. sprzymierzając się zawsze z 33 34 Ody Pytyjskie. W Delfach ścierały się różne interesy i siły polityczne. Dzieje. jesteśmy skazani na hipotezy i każdej tezie można przeciwstawić silne kontrargumenty. zapowiedź nieuniknionej klęski. co ma czynić. po spartańsku czy w końcu po macedońsku. dzięki Herodotowi. Pindar przytacza następującą historię.

Lokryjczycy postanowili zaniechać tego barbarzyńskiego procederu. Religijna i moralna rola centrum duchowego Hellady nastręcza wiele kłopotów interpretatorom. zamknięte w świątyni Ateny. Wyrocznia niewątpliwie była nadużywana. W wieku IV przed Chr. Delfy jednakże polecały kontynuowanie ofiary. skarbców i świątyń. Wyżej. portyków. Po zdobyciu Troi Ajas Lokryjczyk znieważył kapłankę Ateny Kasandrę i przebłaganiem tego czynu miało być wysyłanie Trojanom przez okres 1000 lat dwu dziewcząt lokryjskich. zasłaniały się wyrocznią odradzającą walkę z Persami. ale dziś trudno rozstrzygnąć. To właśnie Ajschylos i Sofokles z mocą. które starały się znaleźć usprawiedliwienie. którzy dawali swego przysłowiowego obola. także od najuboższych. wykute w skale. Cena bloku kamienia w kopalni wynosiła 60 drachm. które. że Grecy nie szukali dogodniejszej lokalizacji. Tak na przykład Argos i miasta kreteńskie. Architekt zarabiał w tym czasie dwie drachmy dziennie. a co fantazją interpretatorów lub osób. ale prosta znajomość natury ludzkiej każe przypuszczać. że w tej dziedzinie stolica religii greckiej wykazała dużo zdrowego rozsądku. I kiedy z kolei także tę świątynię zniszczyło trzęsienie ziemi. powołując się na głos boga. Na ogół można powiedzieć. Faraon Amasis dał na ten cel tysiąc talentów. Podobnie jak katedry gotyckie. . nie opuszczając tego miejsca i nie rozmawiając z nikim do końca dni swoich. Z powodu oddalenia i karkołomnego usytuowania koszty budowy. Jest rzeczą więcej niż prawdopodobną. Nie ominęli Egiptu. która była rodzajem odpowiedzialności zbiorowej. Kapłani delficcy wędrowali z miasta do miasta. świątynia Apollona uległa pożarowi. a zwłaszcza transportu były niezwykle wysokie i tylko przywiązaniem do świętego miejsca należy tłumaczyć fakt. którzy byli lub wydawali się silniejsi.tymi. Gdy w VI wieku przed Chr. Zdarzały się jednak wyjątki od tej zasady. ciążącej złowrogo nad życiem greckim. co było faktem. na najwyższym już wzniesieniu – stadion i teatr. otoczone powszechną nienawiścią. popierając między innymi obce kulty i stosując rozumną zasadę tolerancji. Delfy były dziełem zbiorowym. które zaniechały udziału w obronie Grecji. że humanizacja religii greckiej dokonała się w znaczniejszym stopniu za sprawą poezji tragicznej niż za sprawą kapłanów. ofiary na nową budowlę zaczęły napływać z całej Grecji. Delfy przypominają wielkie kamienne schody. wiodły pożałowania godny żywot. Nad tym spiętrzeniem budowli dominuje dorycka świątynia Apolla. że motywem decydującym tego zaniechania był raczej pospolity strach niż ślepa wiara prostaczków. na miejscu zaś budowy ośmiokrotnie więcej. Święta droga wije się ostrymi zakosami wśród niebywałego stłoczenia wotywnych kaplic. godnością i odwagą walczyli ze zwyczajem zemsty rodowej. zbierając datki. Ich wyczucie istoty religii – szafarki wybaczenia – było daleko większe niż oficjalnych przedstawicieli kultu. zarządzono międzynarodową subskrypcję. rozciągniętej na pokolenia.

Ex vota są natomiast świadectwem krwawej rywalizacji miast greckich. 35 Ody Olimpijskie. Delfy – kamienna korona greckiego krajobrazu. bez podziałów i architektonicznych ozdób. zbudowano ex vota pełne posągów spartańskich generałów i admirałów.Poniżej świątyni Apollona znajdują się ex vota i skarbce – małe budowle sakralne. zszedł już dawno pod ziemię. IX i in. ale aby upamiętnić własną wojenną glorię i przypomnieć przeciwnikom ich klęski. że materiał użyty na budowę tych małych świątyń pychy pochodził z grabieży dokonanej w miastach pokonanych. stale grożące obrywem. VI Sparta nie dostarcza prawie żadnych (właściwie żadnych) przeżyć estetycznych. Żywy mur piersi spartańskich. Na tym dramatycznym tle wieczorem zauważyć można wolno sunący cień orła. Muzeum jest ubogie – jedna tylko rzeźba godna uwagi. Geometria helleńska składa hołd bogowi miary i harmonii. Miasteczko – siedziba ongiś greckiej potęgi – jest małe. że mimo wszystko Grecja.) skarbca korynckiego – prostej. Wybudowano je nie tyle na chwałę bogom. aby dostąpić łaski pojednania pod świetlistą władzą tego. Resztki żałosnych ruin. i to tuż w pobliżu ex vota Aten. wyłaniające się z surowego kamienia niby nie dokończona rzeźba Michała Anioła. Mieszkańcy Argos poświęcają swoje ex vota uczczeniu zwycięstwa nad Spartą pod Ojnoe. a jednocześnie magazyny najcenniejszych ofiar wiernych. aż do skarbca Cyreny – który jest kamiennym wykładem głównych problemów matematycznych IV wieku przed Chr. który. W miniaturowej skali śledzić można tutaj rozwój architektury greckiej od najstarszego (prawdopodobnie koniec VII wieku przed Chr. prowincjonalne i źle zabudowane. i to w głównej mierze za sprawą Delf. są bez śladu wielkości i piękna. popiersie Leonidasa. są krwistorude i sine. pochodzących zresztą z późniejszych czasów. Kiedy Spartanie pokonali Ateńczyków pod Ajgospotamoj. Sprawdziła się przepowiednia Tucydydesa – nic nie zostało z dumnej Sparty. wydłużonej sali. jak mówi Pindar – dał nam lutnię i natchnienie. . których na wszelki przypadek bezpieczniej było nie zostawiać na wolnej przestrzeni. Jeśli dodamy. Antagonizmy i wymowne przykłady skłócenia miast nie powinny przesłaniać faktu. stanowiła jedność duchową. Przychodzili z najdalszych kolonii na święte zbocza. wlewa do serca miłość pokoju i nienawiść wojny domowej35. będziemy mieli pełną miarę upokorzenia zwyciężonych. Skały otaczające Delfy są pokryte rzadką zielenią. o którym mówiono z przechwałką.

Ksenofont. pokryte piękną szczeciną drzew. Władza w tym najbardziej oligarchicznym państwie greckim pozostawała w ręku garstki obywateli. Problemem trapiącym archeologów nie od dziś jest to. jeśli się powie. Jedyne wzniesienie w pobliżu to regularne jak kopuła wzgórze Kronosa. czym była naprawdę. Ale chyba nie będzie przesadnym pięknoduchostwem. ale pobudza do refleksji. ale (co gorsze) jako trening. Nie zdołano zatrzymać czasu. wolą państwa rządzone przez ideę niż przez nieobliczalne i podejrzane prawa życia. Już z początkiem XVIII wieku Olimpia była przedmiotem archeologicznych sondaży. VII Olimpia nie sprawiła na mnie zrazu większego wrażenia. jak to oni. chociaż cała konstrukcja państwa i obyczajów spartańskich była próbą jego zatrzymania. Resztki świątyni Posejdona na przylądku Sunion (dzięki znakomitemu położeniu – jak latarnia morska – nad skarpą spadającą w morze) posiadają idealne cechy rekonstrukcji niepełnej. Byli to oczywiście intelektualiści – Platon. Sparta miała jednak swoich wielbicieli. Może właśnie ta chłodna naukowa systematyczność utrudnia estetyczną kontemplację Olimpii. ale poruszającej wyobraźnię. co często hamuje prace naukowe. gdy oglądamy najpiękniejszy zbiór metop greckich i najwspanialsze dwa frontony ze świątyni Zeusa. dokonywanych przez młodzieńców spartańskich nie z nienawiści tylko. Nie idzie. o dorabianie brakujących kolumn. iż zasady konserwacji i zasady rekonstrukcji nie zawsze dają się z sobą pogodzić. którzy. Olimpię zwiedza się z przewodnikiem w . Działalność ekonomiczna wolnych obywateli była zakazana. Prace trwają do dziś.Nie dostarcza przeżyć. rzecz oczywista. Systematyczne wykopaliska podjęli Niemcy. dolepianie metop i odbudowę sklepień. zielone. które po wiekach znalazły uznanie w oczach Saint-Justa. przesiane przez liście i odbite od traw. Dopiero w muzeum odczuć można. Teren jak rzadko w Grecji jest płaski i mocno zadrzewiony. Zupełna antyteza krajobrazu delfickiego. Do końca (to znaczy do klęski zadanej Spartanom przez Teby w roku 371 przed Chr.) dzieliła Równych od helotów – wyjętych spod prawa – socjalna przepaść. Światło jest tu łagodne. Sławny stadion jest właściwie sporą łąką. Ci ostatni byli ofiarą ohydnych masakr. Wojaczka stanowiła jedyne godne zajęcie Równych. Patronem sztuki był Tyrteusz – autor hymnów i ód – dwu rodzajów literackich. zaprawa bojowa. że ruiny powinny posiadać moc ewokacji. Poza tym jak najprędzej ze względów komercyjnych starano się udostępnić wykopaliska.

tego znanego z legend. dzika oliwka w Olimpii. To wskazuje na związek igrzysk z kultami wegetacji. Jedyną materialną nagrodą dla zwycięzcy był wieniec z gałązek oliwki – nie jakiejkolwiek przydrożnej – lecz zerwanych z drzewa kallistefanos36. która stanowiła jeden z 36 kallistefanos – pięknie uwieńczony (gr. a ich organizacja i program są od dawna dość dobrze znane. Znaczenie tej uroczystości było magiczne. w czasie igrzysk pytyjskich w 462 r. wysłannicy do wyroczni lub na igrzyska.ręku. Chodziło o zastrzyk energii witalnej. ostre wiraże i długość trasy były przyczyną wielu śmiertelnych wypadków. tylko jedna doszła cało do mety. Trwały pięć dni. Zawody nie były tylko pokazem siły i piękna. Była to pierwotnie uroczystość ku czci Heraklesa – nie doryckiego. które Herakles przywiózł z kraju Hiperborejczyków. Nie należy sobie jednak wyobrażać. U źródeł bezinteresownych zapasów sportowych leżał mord i zagarnięcie tronu. a tam pracownia Fidiasza. Achilles po śmierci Patroklesa – jak wiadomo z Iliady – wyprawił igrzyska. leżące jak pnie drzew). rytmiczne uderzanie nagimi stopami o ziemię miało pobudzić uśpione jej siły rozrodcze. Oślepiające słońce. Kandydat na króla musiał wykazać swoją wyższość i fizyczną przewagę – a najlepszym i bezapelacyjnym sposobem było zabicie przeciwnika. jakby odrabiało się zadaną lekcję: tu był Herajon. ale także grą o najwyższą stawkę. tu ołtarz Zeusa: jego świątynia (potężne bębny kolumn. W szczególności bieg. Szczególnie niebezpieczne były wyścigi kwadryg. Olimpijskie zapasy sportowe są zapewne echem bezlitosnych walk o władzę między ojcem i synem (Kronosem i Zeusem. Igrzyska – uważane w Grecji za najstarsze – odbywały się co cztery lata z początkiem lipca lub września i stanowiły od VI wieku przed Chr. Pierwotnym źródłem igrzysk były zapasy na śmierć i życie. które – podobnie jak w corridzie – stanowiły część widowiska. odnalezionej ojczyzny. Prawdziwa łaska piękna spływa dopiero w muzeum. dialektach i obyczajach oddychały szeroko powietrzem wspólnej. Na czas trwania zawodów ambasadorowie zwani theoroi37 ogłaszali pokój i skłócone miasta o różnych ustrojach. którą zawodnicy przenosili na zmarłego. przed Chr. z jej listowia sporządzano theoroi – (gr. to znaczy konkursem albo lepiej walką. Olimpia obok Delf była symbolem braterstwa wszystkich Hellenów.). Nowsi badacze próbują doszukać się źródła i odczytać ukryty sens tych uroczystości. że w epoce klasycznej zniknął zupełnie element ryzyka. wieńce. ale znacznie starszego jego wcielenia – Heraklesa chtonicznego – demona przyrody. Nie było to tylko sposobem uczczenia poległego bohatera. Zeusem i Heraklesem – patronami igrzysk) czy teściem i zięciem (Ojnomaosem i Pelopsem) – odwieczny temat niezliczonych baśni całego świata. 37 .). Igrzyska były agonem. podstawę chronologii greckiej.

parowały bielą. Ujrzane z pokładu statku mają twarz ludzką: domy pokryte wapnem. Wybrałem Delos. ale najlepszy – bohater. Początkowo w wieku VIII przed Chr. Syrakuz i Samos. Miasteczko słynne jest z tego. Statek płynie dwanaście godzin z Pireusu aż do wyspy Mykonos. domy. później pojawiają się nazwiska zawodników z Aten. o płaskich dachach. Mają postrzępione brzegi i płowy kolor.istotnych elementów cywilizacji greckiej. by po śmierci stać się mieszkańcem Wysp Szczęśliwych. ale na szczęście dzięki trudnościom komunikacji nie osiągnęło stanu Capri. zlepione z sobą jak plaster miodu. . co świadczy. VIII Do pełnego obrazu Grecji niezbędny jest obraz wysp. że na dwa domy przypada jedna wotywna kaplica. że morze istotnie bywa tutaj groźne. przechadzają się wybrani pod łagodnym wejrzeniem Radamantysa i jego małżonki Rei. Z samolotu lecącego z Heraklionu do Aten widać. Z portu jedzie się rozklekotaną motorówką na Delos. Ściśle mówiąc. Smyrny. królującej na najwyższym z tronów. układając w myśli barokowy sonet składający się z porównań do kredy. Krotony. Była zatem Olimpia szkołą energii i pokazem wzorców osobowych. Istna orgia bieli – jeśli słowo orgia jest stosowne do tego najcichszego z kolorów. kręte uliczki. a pożądanie dóbr bliźniego – nieprzeparte. Myron. piany. jak wyłaniają się z morza. Zwycięstwo było indywidualne. Od wieków Mykonos żyło z darów morza. Teb. zawodem mieszkańców było rybołówstwo i piractwo. Grekom nie znane były zapasy zespołowe. Mykonos jest modne. Zarzuca kotwicę na pełnym morzu. Chociaż przyjechałem nocą. byli to bez wyjątku Peloponezyjczycy. Najwybitniejsi artyści greccy: Fidiasz. o czym świadczą zachowane nazwiska triumfatorów igrzysk. krzątanina czarnych postaci wokół wydobytej właśnie z morza sieci. przybranymi w girlandy kwiatów. chłodzonych wiatrem oceanu. Takie zdanie można wyczytać w turystycznych prospektach. niby skóra lwa rzucona na fale. Nagrodzony wieńcem laurowym miał wszelkie szanse. alpejskiego śniegu. dymy. Motorówka przywozi pasażerów do małego rybackiego portu. w których znaleźć można często prawdziwe perły poezji stosowanej. Doświadczyłem gniewu Posejdona. Rankiem najlepiej wyjść do portu i przechadzać się wzrokiem od domu do domu. Zawodnicy wypożyczali swoje ciała bogom i herosom. marmuru. gdzie pod ogromnymi drzewami. Z walki miał się wyłonić nie taki sobie dobry i taki sobie dzielny człowiek. Poliklet (twórca nowego kanonu) pracowali dla Olimpii. ufundowana przez przedstawicieli obu tych profesji. A także szkołą rzeźby.

Kythnos. Do mitologii greckiej Delos weszło jako miejsce urodzin Apolla i Artemidy. Mykonos. Właściciele motorówki przestrzegli zresztą lojalnie turystów. która już w czasach mykeńskich była sławną siedzibą bóstw ziemi. Ikaros. ale po prostu pomrukiwanie i zły humor. nie był to pełny gniew. Mówi. mógłby wywnioskować. że trudno nie ulec pokusie ich wymienienia. Dziewięć dni i dziewięć nocy klęczała Latona obejmując pień świętej palmy (prymitywna technika połogu). że tym razem podróż odbywa się na ryzyko podróżnych. aby przekonać. człowiek nawykły do czytania zawiłych rękopisów. Wystarczył jednak. którą nanosiły przewalające się fale. Delos leży w środku Cyklad i to tłumaczy wyjątkowe znaczenie tej wyspy-sanktuarium. zmiana nazwy oznaczała pojawienie się nowego kultu. Syros. nie odbywało się to kosztem poprzedników. Andîparos. Z największego wzniesienia z góry Cynt widać wieniec Cyklad: Tenos. Ios. Podobnie jak w przypadku Delf. W pięknym hymnie homeryckim zwraca się ich matka Latona nie do Posejdona. Rozwijali wielkie płachty gazet. usiłował małym czerpakiem wylać wodę. Jedyny przedstawiciel załogi poza sternikiem – majtek. otwarta na wszystkie wiatry. które przybywały tutaj z dalekiej Scytii. ale nazwy są tak piękne. jeśli to słowo jest odpowiednie dla wiekowego staruszka.. Andros. Amorgos. „Delos. ale naśladowały togę. Paros. Serifos. by ukryć cierpienie. obowiązywała bowiem 38 Do Apollina Delijskiego. w. Podróżni: grupa angielskich studentów – zachowali piękną obojętność wobec przeciwności losu. Ziemia jałowa. Chociaż w ciągu wieków wprowadzono tutaj coraz to innych i nowych bogów. którą stoicy zakrywali twarz. Niemcy pohukiwali zrazu ochoczo. który dał ściganej gniewem Hery to kamienne schronienie. pokrytą nieczytelnym pismem.prawdę mówiąc. wozy pełne tłustego mięsa. . jak wygnana księżna do ubogiej wieśniaczki.. pełna rytmu morza. Ma zaledwie 16 kilometrów kwadratowych. że Morze Egejskie nie jest sadzawką. Herodot opowiada o pielgrzymkach. Wtedy to wyspa z pospolitej Ortygii (wyspy kamyków) stała się świetlistą Delos. skała wyniesiona przez fale dla mew raczej niż dla ludzi. czarno ubrana Szwedka przez cały czas miała zamknięte oczy i po twarzy sączyły się jej ogromne. piękne łzy. Doświadczenie trudności tej podróży wydawało mi się konieczne dla zrozumienia niektórych fragmentów Odysei. jeśli zechcesz być siedzibą mego syna Apolla. Wreszcie Delos. które jednak w tym przypadku nie stanowiły przedmiotu lektury. przyrzekając jej przyszłą nagrodę – hekatomby na ołtarzach. opiekunek płodności i położnic. z której filolog. ale wprost do wyspy. 51-60. ziemia bez pól uprawnych. Jest to pewna przesada: wszystkich tych wysp nie widać. lecz prędko stali się ociężali i melancholijni. będą cię żywiły ręce innych”38. Naksos. wystawiając w pobliżu kosza na śmieci bardzo starą tablicę. zanim wydała na świat Artemidę i Apolla. jasna.

Wody świętej egipskiej rzeki pielgrzymujące do Apollona – wymowny przykład zbratania religii u schyłku antycznego świata. ale przeniesienie skarbca delijskiego do Aten oznaczało nieuchronnie zmierzch kolebki Apollona. Zazdrościły Delos znaczenia politycznego i moralnego. Nowi ludzie – nowi bogowie. Mają wydłużone ciała psów. Często porównuje się Delos z Pompeją. Delos było zawsze jak gościnny zajazd. Nie potrafię nawet dla siebie wytłumaczyć . usuwając z niej wszystkie groby. Zwłaszcza po zburzeniu Koryntu i Kartaginy przez Rzymian w roku 146 przed Chr. I nowa legenda. Na wznoszącym się łagodnie zboczu góry Cynt – taras cudzoziemskich bóstw. Europą i Afryką wyspa przeżywała okres prosperity. Z tematu pejzażu pióro zbyt często ześlizgiwało się w sferę legendy i historii. Wykładane kamieniem ulice zachowały ślady wozów i kroków. W V wieku przed Chr. Matki w połogu i konających transportowano na pobliską wyspę Reneję. świątynia Izydy w sąsiedztwie bóstw dawnych triady apollińskiej oraz Zeusa i Hery. Z epoki archaicznej świetności (Delos obok Olimpii i Delf należało do najsłynniejszych sanktuariów Grecji) zachowało się sporo pamiątek. że to. Tyran ateński Pizystrat dokonał oczyszczenia wyspy.piękna zasada. którzy. stały się jedną z pierwszych potęg Grecji. nie odpowiada tytułowi. którzy je rzeźbili około roku 600 przed Chr. Odtąd nie wolno było na Delos ani rodzić. To umarłe miasto jest żywe. Artyści z Naksos. Zwiedzanie delijskiej dzielnicy teatru nie jest bynajmniej przechadzką po cmentarzu. Ogromny tors Apollona. Zwierzęta wsparte na przednich łapach oszczekują północ. co napisałem. Powtórny renesans wyspy nastąpił w epoce hellenistycznej i rzymskiej. Na podłodze domu Kleopatry. Ślady codzienności jak odcisk ręki odczytać można na ścianach świątyni i magazynów. ani umierać. Podobieństwo leży raczej w atmosferze niż w wyglądzie i szczegółach. Zresztą nie należy zapominać. Było to niewątpliwie zasługą Jończyków. Trzy świątynie Serapisa. że cała apollińska triada – Latona. pałaców i lupanarów. Zdaję sobie sprawę. znali zapewne lwy tylko z opowieści. którą rozwija Kallimach: mały potok delijski Inopos miał być napełniony wodami Nilu.. Delos stało się także metropolią kupiecką Morza Egejskiego. że nie należy wyrzucać starych rodziców z ich domostw. centralnie położona między Azją. Puszczono w ruch stare mity. nic nie tracąc ze swojej indywidualności. aby wykazać zamierzchłe filiacje attycko-delijskie. Dionizosa czy Pod Delfinami – rozbłyskują nagle mozaiki. Ateny w wieku VI przed Chr. Delos i Ateny były stolicami antyperskiej konfederacji. Nie tracąc charakteru sanktuarium. zespół pięknych kor i wreszcie słynny taras lwów. Artemida i Apollo (ze swym nieodstępnym azjatyckim łukiem występujący pod Troją jako przeciwnik Greków) – pochodziła ze Wschodu. potrafili na własny użytek przyswoić pierwiastki obce.

A przecież znam dokładnie przynajmniej jedną tuż koło muru ogradzającego pałac Minosa w Knossos. rzeźba i mit wyrastają organicznie z ziemi. Policzyłem wzrokiem wszystkie jej liście i noszę w sobie dokładnie jej kontur. szafirowy chłód. Pokusa opisywania i porażki opisywactwa. morza i gór. . Trzy białe domy. żeby z tego doświadczenia zrobić przedmiot. Winnica przypominająca wydłużone. Wreszcie wyżej łuszczący się kamień i rzadkie trawy.tego związku. Ale trzeba być Dürerem. Tylko mocna intuicja mówi. Z wierzchu zieleń przyprószona z dodatkiem błękitu. jaki istnieje między krajobrazem Grecji a jej sztuką i wierzeniami. Chciałem opisać. Mały prostokąt bardzo dźwięcznego brązu. że grecka świątynia. Opisać jeden stok góry: u spodu srebrna poszarpana zieleń krzewów. jaki mają jesienią liście grabu. ale między szpalerami winorośli jest zimny. niskie altany. Nie udało mi się nawet wyrazić kształtu i koloru oliwki.

Duszyczka Zdzisławowi Najderowi .

Chciałem się jakby usprawiedliwić. jak wynika z charakteru owego listu. Otóż w roku 1904. Było to według wszelkiego prawdopodobieństwa w okresie. Carl Gustav Jung Nie pamiętam już dokładnie. do pewnego epizodu przeżyć własnych. to rola kompilatora”. jak co roku z końcem sierpnia lub na początku września. czy przydadzą się na cokolwiek. jaka może ci przypaść w udziale. rezygnują więc z tradycyjnej podróży do Włoch. a ponieważ praca szła opornie. że nie popadam w prostrację duchową. Pomijając epistolarną formę wstępu i zakończenia. przeznaczony do księgi pamiątkowej. w jaki sposób chce on uwolnić chorych od tego cierpienia. żeby Freud gdziekolwiek wznosił się ponad własną psychologię. przyczynki. Freud wraz ze swoim młodszym bratem postanawiają spędzić wakacje nad Morzem Śródziemnym. czytałem rozprawki. rocznicy urodzin i. wszystko zostało już napisane. artykuły rozproszone w archeologicznych pismach fachowych i sporządzałem z nich notatki. i nie wiem. można traktować ów fragment Freuda jako esej. Tym razem jednak ich urlop był krótszy. jaki to przypadek sprawił. jadą natomiast do . A tymczasem każda szuflada katalogu działowego w odwiedzanych bibliotekach ziała setką tytułów w różnych językach i zdawała się mówić: „Po co się trudzisz. że z tej jałowości i nudy wybłyśnie nagle czysty promień inspiracji. że nie próżnuję przecież. Oszukiwałem sam siebie najoczywiściej. tym ciekawszy. ściśle mówiąc. więc wykonywałem pracę zastępczą. więc jak zwykle w takich razach uciekałem w lekturę. z góry wątpiąc. kiedy pisałem szkic o Akropolu. którą przyjaciele wydali na cześć wielkiego pisarza. jałową i nudną w nadziei. że twórca psychoanalizy stosuje tę metodę do samego siebie. Epizod ów odległy jest od piszącego o lat trzydzieści kilka i z pozoru najzupełniej banalny. nie ma w tej dziedzinie nic do dodania. Jedyna rola. I właśnie w tym czasie niepokoju i rozterki wpadł mi w ręce list Zygmunta Freuda do Romain Rollanda. pisany z okazji jego 70. że natrafiłem na ten tekst. które dręczy jego samego jako lekarza. i to bez wyraźnej racji czy przyczyny. pojawia się – jak to wyznaje – uporczywie w polu świadomości.Nie widzę.

Zdaniem twórcy psychoanalizy. Oczywiście nie jest to jakieś patologiczne rozdwojenie jaźni. Druga natomiast postawa. który przechadzając się w Szkocji nad jeziorem Loch Ness widzi nagle ciało słynnego potwora wyciągnięte na brzegu i jest wówczas zmuszony wyznać: ależ on istnieje naprawdę. zachodzi tu szczególny przypadek współistnienia w tej samej psychice dwu sprzecznych postaw i wynikających z nich dwu diametralnie różnych reakcji wobec rzeczywistości. zjawiają się przy okienku i kupują bilety. bo pozostawia podróżnym trzy dni na zwiedzanie miasta. Charakterystyczną reakcją. W papierach Autora. Robert. że widziany Akropol istnieje naprawdę. jest zdziwienie. Ale kiedy nadchodzi godzina otwarcia biur Lloyda. tak jak tego uczyliśmy się w szkole»”39. . że nie jest ono tak proste i pospolite. (Lettre à Romain Rolland) [z datą: Janvier 1936. posągiem Wenus z Milo czy portretem Mony Lizy. że z pewną przesadą można by ją porównać do reakcji człowieka. Połączenie statkiem jest szczególnie korzystne. w którego nigdy nie wierzyliśmy.Triestu. ale wyrażająca trafnie odczucia wszystkich tych. „Po południu w dzień naszego przybycia. jak by się mogło wydawać. Przyjrzyjmy się bliżej temu zjawisku. gdy znalazłem się na Akropolu i kiedy objąłem spojrzeniem krajobraz. tłum. dodajmy od siebie. ale w osobowości powstaje niepokojąca szczelina i zmącony zostaje prosty stosunek między percypującym podmiotem a przedmiotem. aby wykazać. ten potwór morski. Na wyspach o tej porze roku jest bardzo gorąco – argumentuje – znacznie przyjemniejsza natomiast byłaby wycieczka do Aten. nagle przyszła mi ta dziwna myśl: «A więc to wszystko istnieje naprawdę. którym dane było po raz pierwszy stanąć przed Koloseum. Un trouble de mémoire sur l’Acropole. zszywka]. Przypadkowo spotkany w Trieście znajomy żywo odradza im ten projekt. wynikającą z pierwszej postawy. Ta. Aby zilustrować postawę pierwszą. skąd mają zamiar udać się na wyspę Korfu. bliska realizmowi naiwnemu. jakby przedtem wątpiło się w jego realne istnienie. I właśnie w głąb tego przeżycia czy odczucia Freud zapuszcza analityczną sondę. Najbardziej naturalną interpretacją tych dwu „konkurencyjnych” odczuć byłoby 39 List Freuda – Sigmund Freud.: M. zdawałoby się. cała otwarta na nie zmącony żadną refleksją zachwyt czy przerażenie. bowiem rzeczywistość Akropolu nie była nigdy przedmiotem wątpliwości. Freud mówi. Błądzą po mieście niezbyt zdecydowani i bez entuzjazmu dyskutują projekt podróży do Aten. jakby zapominając na chwilę o niedawnych obiekcjach. akceptuje bez zastrzeżeń świadectwo zmysłów. Jest to uwaga niezbyt oryginalna. natomiast znamienną reakcją postawy drugiej jest „dziwienie się temu zdziwieniu”. żeby tam spędzić kilka dni. rozsądna i ponętna propozycja wprawia obu braci – rzecz dziwna – w dość ponury humor. dostrzegając same tylko przeszkody.

Nie mogąc zmienić losu. Król Boabdil otrzymuje wiadomość o upadku Alhamy. a bardziej bliskich powszechnemu doświadczeniu. Ta reakcja defensywna jest nietrudna do wytłumaczenia i można przytoczyć szereg przykładów mniej skrajnych. I autor podaje ładny przykład literacki – fragment poematu Ay de mi Alhama40.stwierdzenie. co przeżywamy bezpośrednio. illogiczna. poczuć. dlaczego w Trieście odpychał tak przecież pociągającą perspektywę wyjazdu do Aten i dlaczego na Akropolu jego radość płynąca z bezpośredniego obcowania z arcydziełem architektury była przesłonięta głębokim cieniem sceptycyzmu. Wie dobrze. traktuje hiobową wieść tak. wyszukanych czy literackich. strona ciemna. Ilekroć spotyka nas nieszczęście. Cartas le fueron venidas. Działanie owego mechanizmu psychicznego znamy dobrze z potocznego doświadczenia. Ale Freud odrzuca taką wykładnię jako zbyt banalną i nie tłumaczącą niczego. co znamy z lektury czy ze słyszenia i że to właśnie nakładanie się wiedzy i widzenia powoduje ową sprzeczność odczuć i zamącenie poczucia rzeczywistości. że jego władza jest tak jak dawniej nieograniczona. nie jest rzeczywiste”. co teraz widzę. że oznacza to koniec jego panowania. wyrażone w sposób bardziej kategoryczny: „To. odpychamy je okrzykiem „nie. Nie tylko słowo – ale zdaniem Freuda – coś znacznie więcej. Sceptycyzm – oto właściwe słowo. / a posłańca zabito. Wieść mu dostarczono. biedna Halamo. to niemożliwe”. odrzucić ją poza zakres naszej świadomości. w którym wyraża się jasno ta reakcja obronna. sprzeczna z instynktem 40 41 „Ay de mi Alhama” – Och. jakby odrzucenie jej mogło zmienić bieg wypadków. „Zgodnie ze świadectwem moich zmysłów jestem teraz na Akropolu. bo zakorzeniony głęboko w człowieku mechanizm psychiczny. Uwagę Freuda pociąga druga strona działania tego samego. / że Alhamę zdobyto / List do ognia wrzucono. Można łatwo zrozumieć zachowanie i nastrój króla. więc list o klęsce rzuca w ogień i rozkazuje zabić posłańców. tylko nie mogę w to uwierzyć” lub to samo odczucie. mechanizmu psychicznego. jakby nie dotarła do niego. jak twierdzi. niszczy narzędzia informacji. de que Alhama era ganada Las cartas echó en el fuego y al mensagero mataba41. a tym.) . Stara się wytropić. (Hiszp. Próbuje on po prostu przezwyciężyć swoją bezsilność. Ale ponieważ nie chce tego wiedzieć. staramy się jakby zlikwidować tę część rzeczywistości. że jest zasadnicza różnica między tym.

A teraz oto jesteśmy w Atenach na szczycie Akropolu! Jak długą przebyliśmy drogę!”. Tę paradoksalną sytuację nazywa „przegraną z powodu sukcesu” i mówi. istniejący we wszystkich niemal językach europejskich: „zbyt dobre. Tak bardzo wywyższyli się nad jego pospolitą egzystencję. ale nie miał żadnej nadziei. Poczucie winy? Tak. Nasuwają się tutaj słowa wielkiego krytyka Freuda: „Czyż kompleks ojca bez reszty przenikający poglądy szkoły freudowskiej dowodzi. gdy stało się to. jaka powinna być udziałem obcujących z arcydziełem sztuki. że człowiek reaguje podobnie jak w przypadku nieszczęścia – to znaczy odrzucając rzeczywistość – gdy spotyka go nagle szczęście. „I jeśli można porównywać rzeczy małe z wielkimi – pisze dalej – czyż Napoleon I w dniu koronacji w Notre Dame nie zwrócił się do brata. ale dotyczący samej natury człowieka. niezbyt wykształconym. Wspomina wtedy ubóstwo rodzinnego domu. wielka nagroda. głębokie poczucie winy. Natomiast synowie przerośli go. gdy bardzo intensywne pragnienia znajdują zaspokojenie. i Akropol niewiele dla niego znaczył. ręka skrycie kochanej dziewczyny. atmosferę duszną i pełną zakazów.. aby było prawdziwe”. Nie. zerwania zakazanego owocu. co niesie z sobą radość i jest uśmiechem losu.”. nigdy nie wątpił w istnienie Akropolu. które odbiera radość. . młodość o ograniczonych możliwościach i horyzontach. wygrany los. Tę reakcję dobrze wyraża potoczny zwrot. dlaczego – pyta Freud – reagujemy odruchem sceptycyzmu i niewiary na coś. że ludzie popadają w choroby nie tylko w wyniku niespełnienia swych pragnień życiowych.samozachowawczym. mówiąc: «Co powiedziałby nasz ojciec. gdyby stary. W tym liście-rozprawce pisanym pod koniec życia bardziej chyba niż w innych pismach manifestuje się głęboki pesymizm autora. „zdetronizowali” go i w tym właśnie zamachu na ojcowski ideał należy doszukiwać się owego poczucia winy. miał ochotę powiedzieć do brata: „Czy pamiętasz nasze młode lata? Codziennie chodziliśmy tą samą drogą do gimnazjum. Autopsychoanaliza nie byłaby pełna. Wobec kogo? Ojciec Freuda był mało zamożnym kupcem. że dokonała ona jakiegokolwiek godnego uwagi uwolnienia człowieka od fatalizmu «romansu rodzinnego»? Ten kompleks z całą jego fanatyczną sztywnością i przesadną drażliwością jest źle pojętą funkcją religijną. ale również wtedy. Nie jest to tylko pesymizm poznawczy. gdyby teraz mógł być tutaj?»”. I oto w dzień.. ale trwa ona zaledwie moment i prawie natychmiast zostaje zmącona przez świadomość przekroczenia tabu. w niedzielę zaś do Prateru lub jechaliśmy do dobrze nam znanego zakątka gdzieś w okolicy miasta. osiemdziesięcioletni w czasie pisania tego listu-eseju Zygmunt Freud nie wrócił pamięcią do czasów swego dzieciństwa i młodości. I stara się wykazać. Podczas gdy obrona przeciw złemu przeznaczeniu jest czymś oczywistym. Jest to wyraz radosnej dumy. że kiedykolwiek zobaczy go na własne oczy. jego zasadniczej niezdolności do osiągnięcia szczęścia. odpowiada Freud.

odebrać mu jego przypadkowość i dowolność. Jest dobrym prawem arcydzieł. już nawet nie nad śmiercią okrutną. Mona Liza powtórzyły się we mnie. jak i moralnych). nakazywały milczenie. przyznanie się budzi potwory subiektywizmu. jak to jest z tym moim poczuciem winy w obliczu arcydzieł. Nie pozwalały także. Zabierały one część mojej rzeczywistości. naszych bliskich zmarłych. No więc tak: stojąc na Akropolu przywoływałem dusze moich poległych kolegów. Jednym z grzechów śmiertelnych kultury współczesnej jest to. działo się to z paru istotnych powodów. życiowych niepowodzeniach czy drogich nieobecnych. wybrany w grze ślepego losu. zaprzestanie mysiej krzątaniny wokół spraw nieważnych i głupich. I żebym to. Tomasz More – kłopotał się zbyt wiele wokół tego panoszącego się czegoś. które nazywa się «ja»„. Jeśli godzi się nazywać to wszystko transakcją. grzebiemy w ciemnych zakamarkach opuszczonej duszyczki. zapomnieć o sobie. Co to znaczy? To znaczy sprostać wyborowi i uczynić go wyborem moim. którym nie dane było dzielić z nami radości płynącej z przeżywania rzeczy pięknych. Za pokorę i uciszenie dawały mi w zamian „miód i światło”. bo rzekomo nasza sytuacja w świecie jest wyjątkowa i nieporównywalna z niczym. użalałem się nad ich losem. czy nigdy nie przytrafiło mi się coś podobnego. co z nich pojąłem. co widziałem. każe myśleć o dzieciństwie. była to transakcja najkorzystniejsza z możliwych. aby Akropol. jakiego sam w sobie nie potrafiłbym stworzyć. zacząłem się zastanawiać. zawarty w jego małej epistolarnej próbie wyjaśnienia pewnego szczególnego zjawiska psychicznego. na miarę oczywiście mego ograniczonego umysłu i serca. Sypałem ziarna maku na zapomniane groby. I jak przystało na delegata czy posła. odnajdujemy w sobie przez empatię różne opisane tam choroby.Starałem się możliwie wiernie streścić tok myśli twórcy psychologii głębi. że odebrana im została niewyczerpana wspaniałość świata. Odpowiedź nie jest łatwa. że możemy obyć się bez wzorów (zarówno estetycznych. którym się nie udało. zmącenie wiary w realne istnienie tego. Fakt. katedry. Dlatego właśnie odrzucamy pomoc tradycji. Naprzód zadawałem sobie pytanie. że małodusznie unika ona frontalnej konfrontacji z wartościami najwyższymi. że jestem delegatem czy posłem tych wszystkich. że burzą naszą zarozumiałą pewność i że kwestionują naszą ważność. uważałem za rzecz naturalną. potrafił przekazać innym. Skoro zostałem wybrany – myślałem – i to bez szczególnych zasług. A ponieważ próba ta jest świetnie i sugestywnie napisana. ale współczułem. wysilić całą swoją wrażliwość i zdolność rozumienia. Jeśli jednak nie popadłem w opisany przez Freuda sceptycyzm. „ażebym – jak mówi św. brniemy w naszą samotność. Istnieje błędny pogląd. Wyobrazić sobie. że tradycja jest czymś podobnym do masy spadkowej i że dziedziczy . to muszę temu wyborowi nadać sens. A także aroganckie przeświadczenie. że wobec arcydzieł czułem się zawsze niepewnie. Tak jak czytając podręczniki psychiatrii.

I one będą nas sądzić. którzy są przeciw dziedziczeniu i niezasłużonym przywilejom.się ją mechanicznie. pracy. ponieważ nie mogą wybaczyć ich spokoju. bo nasze małe „ja” skrzeczy i broni się przed nim. debiutanci w historii. bez wysiłku. Biedni utopiści. którzy niszczą dzieła sztuki. godności i chłodnego promieniowania. słuchamy Mozarta. przysłuchują nam i stwierdzają naszą próżność i głupotę. likwidatorzy przeszłości podobni są do owych szaleńców. Ktoś słusznie powiedział. żeby nie opuszczała mnie wiara. ale Homer. występują przeciw tradycji. podpalacze muzeów. oglądamy freski Giotta. Pragnąłem zawsze. że to nie tylko my czytamy Homera. jest przy tym trudny i niewdzięczny. Giotto i Mozart przypatrują się. iż wielkie dzieła ducha są bardziej obiektywne od nas. A tymczasem w istocie każdy kontakt z przeszłością wymaga wysiłku. . dlatego ci.

Akropol .

ani załomu skały. opisy stanowiły pokarm wodnisty. nie oddychał światłem. pośród wielu rozsianych po świecie ruin? Czy wezmę udział w trwającym od wieków sprzysiężeniu zachwytu. ale cały ich zespół położony był nieodmiennie na płaszczyźnie. które polega – wiemy to dobrze – nie tyle na wciąż odnawiającym się wzruszeniu. Rząd domów. jak po szkle. Pierwsze rozczarowanie: nie widać Aten. która – tego się obawiałem najbardziej – okaże się nędznym pagórkiem. że sztuczki fotografów wynoszą Akropol jak okręt na wysokiej fali. że konfrontacja zniszczy to. Zdjęcia. Statek przybija do portu w Pireusie. magazynów. ile na sile wmówienia. jeśli okażą się jedną z wielu. a niebo nad nim było z papieru. Do miasta jedzie się autobusem. pozbawiony zapachu. który rzucają kolumny. miał barwę gipsu. Budynki portowe zasłaniają miasto położone kilka kilometrów w głębi lądu. na repetycji wiary. Obawiałem się. Usiadłem po prawej stronie. która tak trwale okupowała moją wyobraźnię. ani nawet cienia. koloru i tła. I nagle nad wąską uliczką.Nie ma na świecie budowli. rysunki. Znałem nieźle topografię. co przez wiele lat budowały cierpliwe domysły. Nie potrafiłem wymyślić żadnego krzewu i przyczepić go do góry. I czy będę miał odwagę przyznać się (choćby przed samym sobą). rósł we mnie strach. Kiedy jechałem tam. że oko i ukryta w oku cząstka dotyku spływały po tym obrazie bez masy i chropowatości. jeśli święte wzgórze i ocalałe na nim resztki świątyń nie przemówią do mnie. niechlujnych składów i sklepów przykrytych białym pyłem. Wszystko było z rozcieńczonego mleka i tak bardzo linearnie poprawne. a nie jedyną czy przynajmniej wyjątkową ruiną. wymiary i kontur głównych świątyń. A przecież – zdawałoby się – to właśnie od strony morza powinien przyjść pierwszy widok. wysoko w górze – on! . zupełnie niespodziewanie.

Pełny jego portret wymyka się piórom naukowców i powieściopisarzy. Wiele jego cech osobistych pozostawało w sprzeczności z klasycznym portretem przywódcy i chyba nie budził odruchowej sympatii. Platon nie waha się nazwać go w Gorgiaszu złym politykiem. gdy spierał się z Ateną o władzę nad krajem. Rzeczywiście. Ten bogaty. Tym razem sprawdziły się słowa wyroczni delfickiej. nie tylko genialny rzeźbiarz. z głębokiego patriotyzmu. Akropol. nie śmiał się nigdy. związany jest z imieniem Peryklesa. Postać ta rozrosła się w naszej świadomości. Arystoteles i Platon „przeciwko” niemu. Do ludu nie miał zaufania (w czasie młodości czuł wręcz odrazę). łagodnych z pozoru. którzy nie opuścili miasta. Z autorów starożytnych Tucydydes i Plutarch są zdecydowanie „za” Peryklesem. Samotny raczej. po zwycięstwie pod Salaminą i Platejami. a przecież realizujących swoje plany z żelazną konsekwencją. opanowanych. co w ustach Francuza oznacza wyrzeczenie się jednego z największych uroków życia. siłą niezrównanej wymowy i zdolności przekonywania. mówią. . Nie brał udziału w zabawach publicznych. Nieliczni obrońcy. Pauzaniasz42 W czasie drugiej wojny medyjskiej Persowie wdarli się na Akropol. ks. Jeden z najlepszych znawców polityki greckiej owych czasów. wbrew tradycjom rodzinnym. który pozostał.). Zachowało się o nim wiele świadectw i wiele ocen sprzecznych. ale ktoś w rodzaju Malraux przy boku Peryklesa. Akropol był – jak ktoś trafnie powiedział – pustym cokołem. ten śródziemnomorski mąż stanu przypomina raczej brytyjskich gentlemanów. G. porównuje go do wielkich angielskich wigów. w momentach decydujących. zostali wymordowani. a mimo to całe piąte stulecie nazywamy wiekiem Peryklesa. Ateńczycy wrócili do swojej stolicy. Wielkie budowle Persów czy piramidy – cokolwiek powiedzielibyśmy o ich pięknie – są dla nas dziełami anonimowymi. d’Aspermont Lynden. I.I Dostrzec można jeszcze na skale Akropolu trójzębem uczynioną rysę.. obserwował bacznie nastroje swego miasta i rzucał swój autorytet na szalę. do których należał Fidiasz. ten. Kiedy w roku 479 przed Chr. Jego polityczna działalność trwała trzydzieści dwa lata. głęboko wykształcony arystokrata stał się przywódcą demokracji. Nigdy nie bywał na przyjęciach (fr. Perykles 42 43 Wędrówki po Helladzie. że zrobił to Posejdon. świątynie spalone i obrócone w gruzy. „Il n’allait jamais dîner en ville”43 – mówi o nim za autorem starożytnym jeden z biografów. to znaczy otoczony wąskim gronem tych samych przyjaciół.

że Perykles uparcie dążył do zalegalizowania związku. Przeciętni Ateńczycy woleli chyba. Zarzucano mu. analityk mowy. Prawo ateńskie niezmiernie rzadko uznawało małżeństwa mieszane. Jego charakter. jak Anaksagoras. Wreszcie Fidiasz. Anaksagoras został wypędzony z Aten. Zapewne poza plecami tego osobnika krył się któryś z możnych przeciwników Peryklesa. dużą. że na tarczy Ateny. Perykles popełnił co najmniej dwa kardynalne błędy. Siedzi zatroskany na stokach Akropolu. że nie był on popularny. trzymając w ręku swą niezbyt piękną. aby ich przywódca był rubasznym demagogiem niż intelektualistą i czuli. z jaką lud tępił. jak się zdaje. zbyt na równi stojąca z mężczyznami i poeci komiczni – głos ludu – przedstawiali ją jako prostytutkę lub właścicielkę domu publicznego. aby Ateny zawdzięczały szczęście i sławę tylko jemu. cebulastą głowę. że to gigantyczne przedsięwzięcie. Zaciekłość. przy nadarzającej się okazji. W roku 433 przed Chr. które oddzieliły go od „człowieka z ulicy”. jakim była odbudowa Akropolu. bo niejasny. który nauczał. ale spośród ich grona Perykles jest jednym z najbardziej ścisłych i konkretnych. Historia przekazała sporo imion wielkich marzycieli. a co gorsza filozofami. jak „z sądów słabszych robić sądy mocniejsze”. sześćdziesięciopięcioletni przywódca błagał sędziów. w szesnaście lat później los ten spotkał Protagorasa. który odbierał gwiazdy bogom i nazywał je świecącymi ciałami. że nie może stać się wielki bez Aten (wielki polityk małego państwa jest postacią z komedii) i chciał jak zazdrosny kochanek. Otóż dla Ateńczyków sam fakt rozwodu był sprawą normalną: uznawało go zarówno prawo. Otaczał się artystami. że przywódca partii ludowej powinien być lub przynajmniej powinien stylizować się na „jednego z wielu”. Rozwiódł się dla niej z bogatą obywatelką ateńską. że ta kobieta była wielką i dozgonną miłością Peryklesa. Oskarżono rzeźbiarza. Perykles nie reagował na te obelgi.wiedział. jak i obyczaj. Na domiar złego Aspazja była zbyt inteligentna. Plutarch przekazuje jeden z najbardziej wzruszających i ludzkich portretów Peryklesa. a jego traktat o bogach został publicznie spalony. Fidiasz został skazany na banicję. ale kiedy Aspazji wytoczono proces o bezbożność. Skandalizowało natomiast opinię publiczną to. aby nie skazywali jej na wygnanie. wskazuje. Aspazja pochodziła z Miletu. z którą miał dwóch synów. O tym procesie czy serii procesów wiemy niewiele. a wiadomo. wyrzeźbił siebie i Peryklesa. przedstawiającej walkę z Amazonkami. Oskarżycielem był niejaki Menon – cudzoziemiec i współpracownik Fidiasza. Podstawą oskarżenia był tu także ów wygodny. zarzut bezbożności. Tłum powtarzał także plotkę o sprzeniewierzeniu przez rzeźbiarza złota przeznaczonego na pomnik Ateny. czy Protagoras z Abdery. jego życie prywatne były ponad miarę przeciętności. przyjaciół Peryklesa. Aspazja. pochłonęło znaczną część skarbu związkowego miast greckich (przeniesionego w połowie . instynktowną obawę przed dialektyczną trójcą: język (retoryka) – rzeczywistość – władza. Wiadomo.

domy Greków i ich architektura publiczna były nad wyraz skromne. czy te obliczenia rzucają światło na siłę nabywczą pieniędzy ateńskich. a w miejscu. posadzka pochłonęły lwią część wydatków. ile wynosił roczny trybut składany Atenom przez bez mała dwieście miast związkowych. 46 Wędrówki po Helladzie. Budowa głównej świątyni Partenonu rozpoczęła się dwadzieścia dwa lata po zakończeniu drugiej wojny perskiej i w czternastym roku pryncypatu Peryklesa. która pojawiła się na ziemi. 45 brzmią dla nas abstrakcyjnie. Posąg zaginął. opierając się na zachowanych inskrypcjach. Lata te poświęcono na odbudowę miasta. Atena trzyma w ręku boginię zwycięstwa. Duma rozpierająca piersi Ateńczyków po zwycięstwie nad potęgą azjatycką.piątego wieku z Delos do Aten). U stóp jej znajduje się tarcza. 100 drachm stanowiło jedną minę. Nie wiem jednak. że cała owa kalkulacja dotyczy samej tylko budowli. a zatem mniej więcej tyle. która ma na sobie tunikę spływającą do stóp. Jak wiadomo. dach i bramy kosztowały talentów 65. że koszt budowy Partenonu przekraczał sumę dwu tysięcy talentów. Plafon. gdzie włócznia opiera się na ziemi – wąż. doszedł do przekonania. że wewnątrz świątyni znajdował się posąg Ateny – dzieło Fidiasza. bo 365 talentów. Drachma ateńska ważyła nieco ponad 4 gramy. a 60 min – jeden talent. ks. Archeolog Robert Spencer Stanier. Niewolnik kosztował 150-300 drachm i przynosił przeciętnie roczny dochód 60 drachm (wynajmowano go po obolu dziennie). Nieoceniony Pauzaniasz – cierpliwy inwentaryzator tylu zaginionych zabytków starożytności – przekazał nam następujący opis: „Statua przedstawia stojącą Atenę. że największa świątynia Akropolu kosztowała 469 talentów. Należy tutaj dodać. Ów wąż wyobraża bez wątpienia Erichtoniosa. Przez długi czas sądzono. kolumny. a jej wartość ocenia się na 1/5 dolara USA. kwadratowa lub prostokątna płyta. faktycznej stolicy Grecji czy. który był przeznaczony na cele obronne. Cokół pokryty płaskorzeźbą przedstawiającą narodziny Pandory. Drachmy i talenty doryckiego. na jej piersi wyrzeźbiona jest głowa Meduzy z kości słoniowej. . wysoką na cztery łokcie. Natomiast – rzecz charakterystyczna – suma wydana na fryz. a w drugiej ręce włócznię. I. Wiadomo. Mury. stanowiąca element fryzu Wieczne kłopoty z przeliczaniem waluty odległych historycznie okresów. choćby ta najbardziej znana 44 metopa – zwykle dekorowana. Przeciwnie niż u Rzymian. rzeźby frontonu i metopy44. jak się łagodnie wyrażano. jak mówi Hezjod i inni poeci”46. zamykają się niewielką stosunkowo sumą 39 talentów”45. a nie na ozdabianie miasta. pierwszej kobiety. a wszystkie hipotetyczne rekonstrukcje. które oceniamy dzisiaj wysoko i zaliczamy do sfery twórczości artystycznej. „szkoły Hellady” – domagała się dzieła na miarę ich ambicji. a więc prace. Wiele argumentów przytoczyć można na obronę Peryklesa. rola Aten.

powroźników. Przedsięwzięcie wielkich robót publicznych było nie tylko spłacaniem długu bogom za pomoc w walce z Persami. Uderzającą rzeczą jest niezróżnicowanie płac. ale pozwalały wybijać najmocniejszą i powszechnie poszukiwaną monetę. podtrzymywany przez wewnętrzną konstrukcję drewnianą. Frapujący jest także fakt niewielkiej stosunkowo różnicy między zarobkami trudzących się ciężko i wysoko 47 naos – (gr. Otóż robotnicy. rzemieślnicy. który zatrudniał dwóch wolnych rzemieślników i trzech niewolników. Ateny przeżywały okres niebywałego rozwoju gospodarczego. architekt zaś – co parę tygodni. jałowej Attyki liczyła w czasach Pizystratydów około dwudziestu tysięcy mieszkańców. ale obejmował także cieśli. Stolica mało żyznej. ten. Ile zarabiali? Znane są nam rachunki z czasów konstrukcji Erechtejonu (początek prac lata 409-408 przed Chr. Praca nad jedną kolumną pochłaniała 50-110 dni. znajdowały się o niecały dzień drogi od Aten. co stanowiło minimum utrzymania rodziny (za 55 litrów zboża płacono wówczas w Atenach 2 drachmy. . która wkrótce stała się międzynarodową. architekci zarabiali drachmę. Kallikrates. złotników i malarzy. w okresie zaś Peryklesa dwieście pięćdziesiąt tysięcy (łącznie z metekami i niewolnikami). wół kosztował 50-100 drachm). Na szczęście pomnik okrywały cienie mrocznego naos47. I w dodatku ów monstrualny klejnot kosztował. Każda część budowli wykonywana była w pracowniach u stóp świętego wzgórza. partie ciała z kości słoniowej. cztery razy więcej niż otaczająca go budowla. że projekty wykonywali oczywiście genialni architekci ateńscy: Iktinos. Zwykły kamieniarz otrzymywał swoją zapłatę w formie dniówki. rzecz jasna. Najłatwiej wyobrazić sobie.austriackiego uczonego Kamila Praschnikera. zawierał kontrakt na wzniesienie kolumny. W istocie jednak Akropol jest „pracą zbiorową” – rzecz wydaje się nam dzisiaj niepojęta – setek małych warsztatów rzemieślniczych. główna część świątyni greckiej. źrenice z czarnego kamienia. wprowadzają nas w rodzaj estetycznego zażenowania. Intensywnie eksploatowane kopalnie w Laurionie dawały nie tylko cenny kruszec – srebro. a wolni obywatele mieli nadzór nad pracami i do nich należała część wystroju rzeźbiarskiego świątyni. że Akropol był dziełem wielkiego przedsiębiorstwa państwowego. z których wydobywano marmur. dwunastometrowy kolos.). zatrudniającego tysiące niewolników. oczy z emalii. Udział w budowie był proporcjonalny do zamożności obywateli. Ateńczyk posiadający jednego niewolnika był zobowiązany do przywiezienia dziesięciu wózków marmuru. Mnesikles. Szczegół niezmiernie ważny i korzystny: kamieniołomy.). draperia ze złotych płyt. ale także koniecznością ekonomiczną. co dawało niezwykłe jak na owe czasy zagęszczenie ludności (ponad 100 mieszkańców na 1 km2). Krąg zatrudnionych nie ograniczał się. jak się przypuszcza. a potem wędrowała na Akropol na grzbiecie mula. do kamieniarzy i rzeźbiarzy.

Skała Akropolu ma wysokość 50 metrów. których ostateczne skończenie przerwała wojna peloponeska. Nie używano zatem ani zaprawy murarskiej. Atena zjawia się we śnie Peryklesowi i poleca cudowny środek. Ten efekt został osiągnięty dzięki bardzo precyzyjnemu cięciu poszczególnych bębnów kamiennych. ścierając przylegające powierzchnie piaskiem i wodą. Diogenes Laertios przytacza w swoich Żywotach filozofów testament Platona. Już w tych liczbach odkryć można naturalny moduł i zasadę proporcji. Data: 1856 rok. Tylko od strony morza stok jest łagodniejszy. wieże i stopnie. Znakomici rzemieślnicy ateńscy nie otrzymywali odpowiedniej do ich zdolności rekompensaty w zarobkach. Wyjątek stanowiło paru „krezusów” ateńskich.. Partenon. który ratuje życie wykonawcy dzieła. że to Francja odkryła ową bramę. Opowieść ta wydaje się żywcem wyjęta z kronik budowniczych katedr gotyckich. które niemal idealnie przylegały do siebie. Kolumny sprawiały wrażenie wykutych z jednego bloku. pożyczonym na procent. ani elementów metalowych. W środku kolumny znajdowały się kwadratowe otwory. bez porównania mniejsze od fortun rzymskich. jest piękna. nad którymi nadzór miał Fidiasz. że majątki osobiste Ateńczyków były nad wyraz skromne. 48 Warto dodać. Zachowane świadectwa zgodnie potwierdzają. na której stoją świątynie Akropolu. ale zawsze pielgrzymka na święte wzgórze miała charakter dość uciążliwego wspinania się. Na Akropol wchodzi się dziś przez bramę nazwaną Bramą Beulégo. a także mury. . Góra. Nic innego nie może wytłumaczyć doskonałości konstrukcji ani szybkości. przedmiotach ze srebra i „kapitale”. pisarzy magistratury. skończony został w zasadzie w ciągu dziewięciu lat. Kiedy jeden z najlepszych rzemieślników spada z rusztowania i jest śmiertelnie ranny. wzniesiono w rekordowym tempie pięciu lat. Podania mówią. jak się zdaje. Elementy ukryte dla oka były wykonane z taką samą starannością jak partie zewnętrzne. prawie prostopadłe stoki o kolorze sinoszarym. Niedokładności w styku usunięto. zajmujących się eksploatacją kopalni w Laurionie. że prace. Płaski szczyt góry ma kształt zbliżony do trójkąta o podstawie 150 metrów i długości 300 metrów. Propyleje. zamożnego jak wiemy arystokraty. gotówce. że sama bogini Atena czuwała bezpośrednio nad pracami. który oprócz dwu niewielkich posiadłości ziemskich (parcel?) pozostawił spadkobiercom czterech niewolników oraz niewiele ponad 8 min w tzw. Wbijano w nie czopy z drzewa oliwnego. z jaką rosły świątynie. choć prace nad fryzami trwały jeszcze lat sześć. Patetyczny napis w języku greckim głosi. z trzech stron gwałtownie spadające. żadnej premii za talent48. wykonywane były w atmosferze radości i entuzjazmu. jakby ziemia sama podawała pierwszy takt rytmom architektury. sędziów.wykwalifikowanych pracowników a „dietami” przeróżnych urzędników. którzy posiadali majątki wynoszące po kilkaset talentów. rozpoczęty w roku 477 przed Chr.

Ktokolwiek wkraczał z ostrego światła w cień przykrytej nie istniejącym dziś dachem kolumnady. to wydaje się. spiętrzenie bastionów. to pewne. podobnych do tych. natarcie prostopadłych mas kamiennych zatrzymują spojrzenie. Taką sugestię narzucają przewodniki. potem Partenon. Zbudowano je zapewne w czasie. później świątynie z kamienia budowane przez tyranów. które wzniesione zostały w epoce późnego cesarstwa bez żadnych śladów konstrukcji greckiej. W miarę zbliżania się do celu znikają budowle znajdujące się na wzgórzu. Zdawałoby się. Potężne trzony kolumn. Pierwszy ginie Erechtejon. Po lewej stronie od posągu Ateny znajdowała się kwadryga z brązu. Grzebano tu pierwszych legendarnych królów ateńskich. Jeśli wolno spekulować na temat estetycznej funkcji Propylejów. Wznosiły się tu zapewne świątynie drewniane.). została zastąpiona dla wygody turystów przez wijące się zakosami ścieżki wśród drzew. Szukano schronienia przed najazdami wrogów. jakie widzimy w Argos i Mykenach. krok za krokiem naszej wędrówki. że święte wzgórze zamieszkane było od czasów neolitycznych. ostatecznym schronieniem. Wyrażały złudną nadzieję ludzi wieku Peryklesa. po przekroczeniu Propylejów dostrzegał zaledwie górną część Partenonu. że – pomijając stan zabytku – widzimy dziś Akropol zupełnie inaczej niż starożytni. Za nią czekało spotkanie twarzą w twarz z Partenonem. twierdzy i miejsca kultu. Nie należy jednak zapominać. po prawej zaś trofea zdobyte na Persach w 49 grosso modo – z grubsza. nie było niczym innym jak miejscem między dwoma pylonami. które grosso modo49 podają rozmieszczenie głównych budynków w epoce Peryklesa. Było to jak wciągnięcie powietrza w płuca przed okrzykiem zachwytu. większy. aby wejść na święte wzgórze. że nie ma rzeczy lepiej zbadanej w archeologii niż topografia Akropolu. kiedy Akropol musiał bronić się przed barbarzyńcami z północy. Znajdują się tu ślady pałacu z epoki mykeńskiej i szczątki cyklopowych murów.To. przesłonięty masywną ścianą Pinakoteki. że Akropol nie będzie już nigdy twierdzą. Dawna droga. Ateńczyk V wieku przed Chr. Po przejściu Propylejów – Partenon zjawia się bardziej nieoczekiwanie. którego fasada zachodnia przesłonięta była murem okalającym nie istniejące już dziś sanktuarium Artemidy. powstrzymaniem widzenia. miał Akropol w ciągu tysiącleci swej burzliwej historii. z których tak dumni byli Ateńczycy? Nie miały znaczenia obronnego. w przybliżeniu (łac. że pochodzi z epoki klasycznej. Ten podwójny charakter. zaginione dziś dzieło Fidiasza. Spojrzenie jego przyciągał zapewne najpierw dziewięciometrowy posąg Ateny Promachos. potężniejszy niż gdyby rósł w oczach wolno. musiał doznać uczucia podziwu i respektu wobec potęgi miasta. Czym były Propyleje. . że były one kamienną kurtyną. Nie należy jednak zapominać. co francuski archeolog nazwał głównym wejściem i sądził. które wydźwignęło tę budowlę. jaką przebywały procesje.

Bo też świątynie starożytne. Budowlę zdołał ukończyć Mnesikles przed wojną peloponeską. kiedy minęło się ostatnie kolumny Propylejów. ale wykorzystując spadki terenu. czego się nie da namalować”50. Wydaje się znacznie większy i potężniejszy. przez które dopiero ogarniało się całą masę budowli. „to. że winogrona Apellesa przyciągały ptaki? I jak wyobrazić sobie malarstwo Pamfilosa. nierozerwalną architektury. z którego rzucił się nieszczęsny Egeusz. XXXV. stele. równowagę brył – natomiast pasjonowały ich owe kurioza (jak model konia trojańskiego). przed Chr. pomniki. relikwie. i Akropol także. chciałoby się powiedzieć. tarasy i mury. trofea. na której stały kolumny. niż wskazują na to realne wymiary: długość – 69. który malował pioruny i błyskawice i. Spojrzenie Greków biegło nieodmiennie ku pustym dziś szczytowym partiom 50 51 Historia naturalna. dumna. Stoi na potężnym stylobacie51 o trzech stopniach nieidentycznej wysokości. ale oba skrzydła świadczą o gwałtownym wstrzymaniu prac. były nie tylko miejscem kultu. jak pisze Pliniusz. Najwyższy jest stopień. hełmy i tarcze. takich jak Polemon z II w. które stanowiły część istotną. że Partenon w czasach Peryklesa ukazywał się oczom.czasie drugiej wojny medyjskiej: dzioby okrętów. wysokość 17 metrów. który poświęca im aż cztery księgi swego dzieła. Długo sądzono. pałacowa. odarta z rzeźb. ta rozrzutna. stylobat – górna część widocznych fundamentów. kosztowała czterokrotnie więcej niż główna świątynia Akropolu. teatralna dekoracja. na wysuniętym najdalej bastionie drobna. którego całkowita utrata skazuje nas na domysły i fantazje. . szerokość – 31. mają tylko proporcje”. Propyleje.. Partenon jest na pewno jedną z najpiękniejszych świątyń doryckich. niepokojąco lekka i krucha nad urwiskiem. jońska świątynia Ateny Nike. jak inne szczegóły architektoniczne. Na południowym skrzydle. Czy istotnie było ono tak bardzo naturalistyczne. Architekci greccy nie tylko wznosili świątynie. drzewa i kamienie o mitycznym pochodzeniu. Wskazują na to choćby drobiazgowe opisy tych nieważnych dla nas szczegółów sporządzone przez antycznych pisarzy – podróżników. jeśli nie chcemy zadowolić się uwagą estety: „świątynie greckie nie mają wymiarów. wypływa także stąd. zbroje. na którym opierają się kolumny. organizowali „punkty widzenia” z równą konsekwencją i finezją. gdzie znajdował się trójkątny dziedziniec z małymi Propylejami. że budowla oderwana jest jakby od ziemi. ks. ale prawdziwym muzeum osobliwości i narodowych pamiątek. Jest to budowla zraniona. Po stronie północnej Propylejów – Pinakoteka – puste dziś muzeum malarstwa greckiego. Starożytni turyści byli mniej wrażliwi na czyste wartości estetyczne architektury – linie kolumn. To wrażenie ogromu. ex vota. Tymczasem należało zbliżyć się do jego fasady zachodniej.

Rzeźby były polichromowane złotem. Dziś tego wszystkiego nie ma. aby ich olśnić. burzyło się morze i wzbierało ciemnymi bałwanami. potem gorzkie fale zatrzymywały się nagle”52. i to jego marzenie spełniło się tylko częściowo. Nie dla nas tworzone były te kolorowe obrazy antycznego nieba. ale w defiladzie piękna. ze swoim przedrzeźnionym papieżem i wozem przedstawiającym tryumf Bacchusa. idących złożyć hołd swej niebieskiej protektorce. zostali przeniesieni w sąsiedztwo bogów nie na kolanach. utożsamiona z miastem. którzy w rzeczywistości stali na stopniach świątyni. dla których świątynie greckie są przybytkiem racjonalizmu). Czerpiemy osobliwą (nigdy chyba do końca nie zanalizowaną) satysfakcję estetyczną z tego. i to wcale nie „dyskretnie”. walka z Amazonkami i wreszcie bój Centaurów z Lapitami. malowane błękitem. stale w cieniu rzucanym przez plafon perystylu. – święto głupców) – ów tolerowany przez Kościół obsceniczno-hermetyczny kiermasz. Świętem zaś prawdziwie popularnym nie były zbyt podniosłe. że swoją doskonałość i piękno zawdzięczają właśnie temu. Jest rzeczą niepokojącą (niepokojącą dla tych. 9-13.świątyni. ciągnionym przez nagich Centaurów i Centaurzyce w towarzystwie Wielkiego Pana. jak chcą bladzi esteci. w. Nauczyliśmy się patrzyć na dzieła sztuki greckiej jak na fragmenty i ułomki. Wielki Olimp drżał pod ciężarem potężnej bogini o oczach zielononiebieskich: „Wokoło ziemia wydawała rozdzierający krzyk. że są fragmentami i ułomkami. zbyt wyreżyserowane Panatenaje. jaką była ona naprawdę. a nawet nie chcemy wyobrazić sobie Wenus z Milo ani także jakiejkolwiek świątyni greckiej takiej. Nie potrafimy. na których Fidiasz wyrzeźbił spór o Attykę między Posejdonem a Ateną (fronton zachodni) i narodziny Ateny (fronton wschodni). Grecy woleli od pysznych Aten ubogie apolityczne miasta z wiekową tradycją: Olimpię. Tematem metop była gigantomachia. Jest to zbiorowy portret wolnych obywateli wolnego miasta. rubaszne. bez fałszywej skromności i bez wyzywającej dumy bogoburców. zdobycie Troi. uwieńczonych zwycięstwem Europy nad Azją. przypominające swoim charakterem średniowieczne Fête des fous (fr. Delfy. że ów fryz był prawie niewidoczny. ale dla kupca z Delos. wulgarne święto Wielkich i Małych Dionizji. Panatenaje nigdy nie stały się świętem ogólnohelleńskim. Wierzyliśmy zbyt łatwo. Biedny Perykles. Zachowany częściowo tak zwany fryz wewnętrzny przedstawia procesję panatenajską53. ale ludowe. 52 53 Do Ateny. . czerwienią i brązem. dla delegatów dalekich i biednych sprzymierzonych miast. Atena. była jak w hymnach homeryckich olśnieniem siły. Stanowił jakby mitologiczny prolog wojen perskich. Ci. Stary Testament legend greckich podaje tutaj rękę historii najbardziej twórcom współczesnej. dla chłopa z Beocji. Wybór tych legendarnych epizodów nie był bynajmniej przypadkowy i posiadał swój wyraźny ideologiczny sens.

nosił nazwę starej świątyni. To stałe sąsiedztwo sztuki i natury. w pobliżu muru Temistoklesa. nie pobudza wyobraźni. umieszczono szczątki pierwszych 54 55 architraw – belka spoczywająca na kolumnach. jednym z pierwszych władców mitycznych Attyki. Wiadomo. że było to najświętsze miejsce świętego wzgórza. i w istocie były to dwie połączone świątynie: część wschodnia poświęcona była Atenie. lecz lekko zakrzywione. bardziej intelektualna niż zmysłowa. świątyniagrobowiec. wrażenia jednolitej budowli. wbrew oczywistej chronologii. Kolumny stojące na rogach są w istocie nieco grubsze. Upajamy się „korekturami optycznymi” Greków. a także pałac królów mykeńskich. oba bóstwa olimpijskie wiodły spór o ziemię ateńską. aby dopowiedzieć całość. Dzieje. jak i znaczenia. że ich najznakomitsze budowle wydają się. a także bardziej zbliżone do swych sąsiadek. do kształtów rudymentarnych. które sprawiają. ostatni jego obrońcy tu właśnie szukali schronienia. że w czasie wojny medyjskiej. . by nie wydawały się izolowane. tu natomiast znajdujemy wewnątrz aż trzy ołtarze. jak wiadomo. Była to także świątynia-mauzoleum albo. pod portykiem kariatyd. Wypełnia nas radość. jakby wyszły spod dłuta jednego rzeźbiarza. W zamyśle budowniczych była to więc świątynia pojednania. ponieważ były bardziej atakowane przez światło. jak ktoś słusznie powiedział.że kapitel kolumny nie podtrzymuje niczego. Erechtejon nie sprawia. Herodot. że ołtarz znajdował się z reguły przed sanktuarium greckim. że marmurowy policzek bogini traci nagle swoją cielesną gładkość i staje się surowym chropowatym kamieniem. ukończony dopiero w roku 407 przed Chr. znajduje się Erechtejon. Esteci XIX wieku (a i dzisiaj ten stosunek do dziel antycznych jest niemal powszechny) byli jakby zadowoleni z tego. ks. Dla wielkich budowniczych Partenonu. lecz realnym postulatem technicznym: zapewnić budowli zwartość i statykę. VIII. gdyż. Część północna Erechtejonu. część zachodnia Posejdonowi. co rzeźbiło dłuto artysty i dłuto przyrody. które ma zdolność wysmuklania kształtów. W czasach klasycznych. wypływająca z analizy form. lepiej. Czas zredukował je do szkieletu. Iktinosa i Kallikratesa. jest najbardziej tajemnicza. ale przeciwnie – ucisza ją. być może siedlisko wyroczni w czasach przedklasycznych. tu błagali o cudowną interwencję bogów55. gdzie otoczone czcią. owe „korektury optyczne” nie były chyba tylko sprawą estetyki. Epizod ten wskazuje. Linie stylobatu i architrawu54 nie są horyzontalne. jak Partenon. Herodot opowiada. że budowle Greków dotarły do nas odarte z kolorów i rzeźb. Na północ od Partenonu. „Prawdziwy chaos świętego miejsca”. Mimo trwających już od dziesiątków lat prac wykopaliskowych i badań Erechtejon pozostał jednym z najtrudniejszych do rozpoznania sanktuariów greckich. Rozliczne kulty mieszają się i nawarstwiają na siebie. zarówno pod względem planu. kiedy Persowie wdarli się na Akropol. wyraźna granica między tym. którego tradycja utożsamiała czasem z Erechteuszem.

Monumentalne. nasuwają przypuszczenie. Druga. pełnej dumy i wiary w przyszłość. Jej cień wyraźnie śledzić można na budowlach Akropolu. Archeolog Arnold Walter Lawrence na podstawie porównania Akropolu z pałacem w Persepolis doszedł do wniosku. przyjaciel Peryklesa.królów Attyki. Monumentalny dorycki Partenon sąsiaduje z jońskim Erechtejonem. że odbywały się tu inicjacje. zasada dysymetrii. Jego dziełem są Partenon i Propyleje. daje sama chronologia powstania poszczególnych budowli. Ale nieuprzedzone spojrzenie odkrywa. Kiedy Perykles wygłasza (znaną z przekazu Tucydydesa) mowę pogrzebową na cześć Ateńczyków poległych w pierwszym roku wojny peloponeskiej. można spodziewać się długiej litanii bogów. powrotu do dawności. Pierwsza. których opiece poleca los obywateli. 56 57 Greek Architecture. ale niemal religijnym czy mistycznym. biegnące wzdłuż murów. trzy wejścia. obca sztuce greckiej. gwałtownego szukania tradycji. podobnie jak dramaty Eurypidesa. gromadzi pod swoim dachem wielu herosów i bogów. Dowodem tego ma być. wspaniałe pałacowe wejście. Wojna peloponeska położyła kres potędze Aten. która zajmowała się gospodarką skarbca związkowego. Kolumny Partenonu są jak skamieniały chór Antygony57. poświęcona jest jednemu bóstwu czy też ubóstwianemu miastu. potężna. wyrażające tryumf demokracji. świat skłóconych imperiów i niepokoju. o planie kapryśnym (sale na dwu poziomach. potężne Propyleje z wykwintną. Tymczasem jest to pochwała miasta. Czym jest Akropol jako całość? Odpowiedź z podręczników szkolnych brzmiałaby: harmonijnym zespołem architektury. jasne w założeniu. Kamienne ławy. cyzelowaną jak rysunek świątynią Ateny Nike. niefunkcjonalnymi kariatydami). . zapowiada świat hellenistyczny. że Perykles pragnął współzawodniczyć ze wspaniałą budowlą pokonanych monarchów perskich. Partenon jest starszy o dwadzieścia lat od Erechtejonu (różnica zaledwie pokolenia). Nie znamy planów Peryklesa. był w czasie budowy Partenonu przewodniczącym komisji finansowej. gdyż nie zostały one nigdy zrealizowane do końca. dlaczego Akropol nie jest zespołem o jednolitym wyrazie. Imię Aten brzmi tonem nie tylko podniosłym. Sofokles. Obie budowle zrodzone są z jednego ducha. niecentralnie położonej budowli. ozdobione jakby za dużymi. Można doszukać się w tym charakterystycznej dla epok schyłkowych ucieczki w przeszłość. Tak więc jońska świątynia okrywa najstarszy relikwiarz ateńskich mitów i kultów. Erechtejon. a także pewna przesadna rozrzutność dekoracji zewnętrznych. lekką.56 Prostszą i bardziej prawdopodobną odpowiedź na pytanie. ale świątynie te zdają się pochodzić z różnych epok. skupienie głównych akcentów na jednej. Prace przerwał wybuch wojny i śmierć przywódcy. że tak nie jest. Nawiasem mówiąc.

. Wydaje się rzeczą nieprawdopodobną. ilu chrześcijan. niejaki Demetrios. Babin58 W ciągu bez mała dwu i pół tysiąca lat Akropol zalewały fale wojen. Babin.P. ale okrucieństwo. 1-2. memento – pamiętaj (łac. przestrogi. Ale w tym mieście. Urządzał wystawne uczty w towarzystwie głośnych kurtyzan. czekano tylko na sposobną okazję rewanżu. oblężeń. Parę napisów gotyckich. którego tłum obwołuje strategiem. ani potem nie notują dzieje Akropolu. Zburzenie Koryntu przez Rzymian w roku 146 przed Chr. z jakim przystąpił do rzucenia Greków na kolana – 58 59 60 61 J. przysyła dwadzieścia zdobytych tarcz. .. Epizod Demetriosa wydaje się żywcem wyjęty z Żywotów cezarów Swetoniusza. to znaczy część świątyni przerobił na swoją prywatną rezydencję. Syn jednego z jego generałów. jakiej ani przedtem. do szukania przeciwników Rzymu na Wschodzie i w Grecji. zwany Zdobywcą Miast. wyjaśniając Ateńczykom. t. gdzie tylu jest nędzarzy.). które zawisły na kolumnach Partenonu. Żywoty sławnych mężów [Sulla]. Zachowywał się przy tym nader swobodnie. Senat rzymski wysyła przeciw Mitrydatesowi Sullę. Na czele antyrzymskiego ruchu staje w Atenach retor Arystion. które zostały tu popełnione”59. rabunków i profanacji. a kiedy skandal przekraczał wszelkie granice. która otworzyła mu wrota Azji. Dzieje. nagrobne kamienie tureckie. Plutarch mówi o tym z ładną powściągliwością: „Przez wzgląd na sławę miasta nie ma potrzeby opowiadać jasno i ze szczegółami o tych wszystkich bezeceństwach i niegodziwościach. że Ateny są i będą przez długie lata ośrodkiem antymacedońskiej irredenty. Trudności wewnętrzne Rzymu skłoniły króla Pontu. Mitrydatesa. Jego siły wojskowe były słabe. dopuścił się profanacji. że po bitwie nad Granikiem. ubogim szpitalem. odbywały się teatralne pojednania z boginią. lwy weneckie – to jedyne materialne świadectwo. Ale prestiż dawnej stolicy Grecji był tak duży. że udało się odtworzyć w części dzieło Peryklesa. Plutarch z Cheronei. rodzaj ostrzeżenia.II Ateny pełne ruin dawnych pałaców są wielkim. (sugestywny opis Polibiusza: „Obrazy rzucone w proch i na nich wyciągnięci żołnierze grający w kości”60) powinno stać się groźnym memento61 dla Aten. mówiące o burzliwej historii świętego wzgórza. Aleksander Wielki wiedział. Zamieszkał po prostu w Partenonie. Lyon 1674. gdzie każdy retor był niepocieszonym kochankiem utraconej wolności. Relation de l’état présent de la ville d’Athènes. że sama bogini zaprosiła go do swego domu. [Perykles].

że pochodzą one z Aten. pada Akropol. Kiedy Arystion. Był to niewątpliwie jeden ze statków. Żywoty sławnych mężów [Sulla]. [Perykles]. Konsul Mummiusz. Kilka lat przed pierwszą wojną światową sensacją archeologiczną stało się odkrycie na dnie morskim w pobliżu wybrzeży Tunisu. Oblężenie Aten trwało długich dziesięć miesięcy. Masakra obrońców. święte gaje wycięte.. Trudno choćby w przybliżeniu ustalić bilans ofiar i strat. mający zbyt wiele zaufania do wymowy. Epidauru i Delf zostały zrabowane. samobójstwo najlepszych obywateli i statki pełne dzieł sztuki i rękopisów płyną w kierunku nowej stolicy świata. czym był rzymski „głód sztuki”. Najwytrwalej bronił się Akropol. wysłał dwu retorów. Do grabieży wojennych. Verres w czasie trzech lat piastowania wysokiego urzędu na Sycylii rabował wszystko. który zdobył i ograbił Korynt. grozi ludziom odpowiedzialnym za transport do Rzymu przedmiotów sztuki greckiej. „Jesteśmy żołnierzami bogów. gdy ten przebywał w Grecji („Jeśli znajdziesz jakieś rzeźby odpowiednie dla mnie. Plutarch z Cheronei. statku pełnego dzieł sztuki. na wysokości miejscowości Mahdia. Obiekty te posiadały wysoką wartość artystyczną i uczeni ustalili bez trudności na podstawie inskrypcji na stelach nagrobnych. Słynny proces Verresa w roku 70 przed Chr. dostarcza nam cennych analogii i daje pojęcie. zmusi ich – jak by to było możliwe – do odtworzenia arcydzieł. abym brał lekcje ładnego języka. namiętny kolekcjoner. Sam zresztą Cyceron. Żywoty sławnych mężów [Sulla]. że jeśli je uszkodzą. nadmiernie obciążony rozbił się koło wybrzeży Tunisu. W maju roku 86 przed Chr. brak 62 63 64 Plutarch z Cheronei. a więc niejako „oficjalnych”. spalonego w czasie wojny domowej. które zauważał na palcach bogatych Sycylijczyków. unieśmiertelniony mową oskarżycielską Cycerona. popełnił w mowie przeciw Verresowi szereg różnych pomyłek (mylne atrybucje. Katastrofa okrętowa musiała wydarzyć się na początku I wieku przed Chr. od pomników bogów ze świątyń aż do pierścieni. . jakie poniosła Grecja. które zostały użyte na odbudowę Kapitolu. kapitele. ale abym ukarał zbuntowanych”63. Pędzony burzą. [Perykles]. aby przekonali rzymskiego wodza o konieczności poniechania oblężenia. Wilczy apetyt nowych władców świata nie szedł bynajmniej w parze ze znawstwem i często spotykamy się z uderzającą ignorancją Rzymian. takich jak czterometrowe kolumny. o czym świadczą jego listy do Attyka. że Sulla sprowadzał z Aten kolumny. Listy do Attyka.niezrównane. Skądinąd wiemy. Skarbce Olimpii. ponieważ bogowie nam płacą”62. nie wahaj się i kup mi”64). bloki marmuru. a nawet gotowych elementów architektonicznych. Sulla odpowiedział krótko: „Senat i lud rzymski przysłał mnie tu nie po to. należy bowiem dodać wielką ilość dziel wywiezionych przez prywatnych kolekcjonerów. mebli. aby stać się szkołą Rzymu. który wiózł łupy Sulli z Pireusu do Rzymu.

67 68 Dzieje Apostolskie 17. Wędrówki po Helladzie. Zostało z niej nieco fragmentów. Święty Paweł Apostoł zbyt pochlebił Ateńczykom. W pobliżu Partenonu. Petroniusz w Satyrykonie żartuje. Wiemy. ks. Istotnie. często na istniejący tors nakładano po prostu nową głowę cesarską i dawano nowy napis. pomnik jego znajdował się wewnątrz Partenonu. 65 66 Satyricon libri – Satyryki.). Czysty cynizm czy gra polityczna? Raczej to drugie. ale także drugorzędnych protektorów i dobroczyńców miasta. tuż obok arcydzieła z czasów Peryklesa. Od czasów Augusta cesarze rzymscy stosowali wobec Aten politykę raczej liberalną. z co najmniej jeden na Akropolu. czy też na zatłoczonym pomnikami świętym wzgórzu nie można było znaleźć odpowiedniego miejsca68. który. szwagra cesarza. gdyż poza tym Antoniusz (co było zgodniejsze z jego charakterem) utożsamiał się także z Dionizosem. zobaczywszy w Atenach świątynię wzniesioną nieznanemu bogu67. 23. kiedy nazwał ich najbardziej religijnymi z ludzi. jak notuje Pauzaniasz. Te kombinacje mitologiczne potrzebne były do ożywienia idei Aleksandra Wielkiego: połączenia Europy z Azją. Ale. pod panowaniem rzymskim dawna stolica Grecji przeżywała prawdziwą inwazję pomników nie tylko bogów i cesarzy. – człowiek umiejący i lubiący używać życia) – był w Atenach w roku 39 przed Chr. wreszcie Agryppy. nie wiadomo czy dlatego. cesarz Hadrian. podobnie jak pomniki cezarów nie były dowodem entuzjazmu.rozróżnienia istotnych wartości artystycznych etc. Wespazjana czy Tytusa. ciężka budowla. że Hadrian uważał się za nowego Tezeusza. Nie tylko piedestały zmieniały właścicieli. Był to zwykły zabieg ostrożności. Jeden z najbardziej autentycznych przyjaciół Hellady. a potem Antoniusza66 i Kleopatry. . tak że ten sam pomnik wyobrażał kolejno Tyberiusza. jak wiemy. że w Atenach łatwiej było spotkać boga niż człowieka65. była – łagodnie mówiąc – estetycznym nieporozumieniem. że ta niewielka. Przy tej okazji rzymski generał wyłudził od Ateńczyków „posag” w wysokości 4 milionów sestercji. ale oportunizmu. „mianując” jednocześnie Kleopatrę Afrodytą. Nerona. wzniesiono świątynię poświęconą Rzymowi i cesarzowi. I. dwadzieścia metrów od jego fasady wschodniej. z których domyślić się można. i wówczas z wielką pompą (być może na Akropolu) odbyły się jego zaślubiny z Ateną. Cesarzowi Klaudiuszowi i Kaliguli przypisuje się budowę wielkich schodów w stylu kapitolińskim. realizował swoje plany upiększania Aten poza obrębem świętego wzgórza. które wiodły do Propylejów. na którym wznosiły się niegdyś kolejno pomniki ku czci jednego z królów Pergamonu. okrągła. wyjednywał przywileje dla miasta. Sam August miał wiele posągów w Atenach. że Antoniusz – ów niezrównany bon vivant (fr. W sąsiedztwie zachodniej ściany Pinakoteki znajduje się do dziś ogromny piedestał z szarego marmuru.

Kiedy w połowie III wieku Gotowie zdobyli Attykę i udało się im usadowić w murach Aten. Była to właściwie adaptacja istniejącej w stanie nie zmienionym świątyni greckiej. nawet woda przestała mówić”. że wysłał posłów do Delf złupionych przez Herulów. Nie było wówczas ani Plutarcha. aby zasięgnąć rady wyroczni i wyjednać błogosławieństwo dla swych planów. zwycięstwo Greków. Jego wygląd 69 70 perystyl – dziedziniec lub ogród otoczony kolumnami absyda – w architekturze sakralnej pomieszczenie zamykające prezbiterium lub nawę. ale doktryna neoplatońska. tworząc absydę70 pokrytą freskami. Legenda mówi. która tak bujnie rozwijała się w IV i V wieku. W niepamięci piasku leży imię Deksipposa. A przecież ten orator i pisarz ateński zasługuje na pamięć hellenofilów. która wypędza Gotów. Między kolumnami perystylu69 wyrósł mur. Przez wieki Ateny wytrzymywały współzawodnictwo z innymi ośrodkami cywilizacji starożytnej. aby chroniła swego sługę i nie opuszczała go”. ani wybitnego rzeźbiarza. Wolne szkoły filozofów ateńskich mają tym razem poważnego konkurenta. co świadczy o żywotności (przynajmniej nominalnej) tradycyjnych instytucji ateńskich. który przekazałby nam jego portret. choć krótkotrwałe. a Grecji dawną sławę. Wybito wejście do świątyni od strony zachodniej. została osądzona jako wroga religii państwowej – chrześcijaństwu i to stanowiło jeden z głównych powodów wypędzenia z Aten filozofów i retorów edyktem Justyniana w roku 529. Dowiadujemy się z niego. Z końcem IV wieku Ateny przechodzą pod władzę Bizancjum. że był on archontem i członkiem komitetu honorowego Wielkich Panatenajów. ile jęków wydałem wyciągając ręce w stronę Akropolu i prosząc Minerwę. Pod płaskim plafonem dobudowano kopulaste bizantyjskie sklepienie. W liście do senatu i ludu ateńskiego cesarz pisze: „Ile potoków łez wylałem. cisza źródeł i gajów laurowych. Wszystkie te prace nie zmieniły jednak konstrukcji Partenonu. Deksippos w wąwozach Pentelikonu i Parnasu organizuje improwizowaną armię obywatelską. a dawne wejście zamurowano. który by napisał jego życiorys. bóg jest bez schronu. Ściany pokryte zostały freskami. W Luwrze znajduje się napis na cześć Deksipposa. Partenon na przełomie VI i VII wieku został przerobiony na kościół Bożej Mądrości. Ten akt administracyjny był dotkliwszy niż jakakolwiek przegrana bitwa. tron biskupi „wypożyczono” z teatru Dionizosa.Julian Apostata był ostatnim cesarzem. Ostatnie. Taką otrzymał odpowiedź: „Powiedz królowi: w ruinach leży świątyni niegdyś radosny gmach. Ateny sprowadzone zostały do roli małego garnizonowego miasta Wschodniego Cesarstwa. W Konstantynopolu powstaje w roku 425 „uniwersytet” kontrolowany i dotowany przez państwo. który pragnął przywrócić bogom Hellady Olimp. w starożytności na planie półkola .

zwerbował do walki przeciw Turkom. Grecja odpada od Bizancjum bezpowrotnie i podzielona zostaje na szereg księstw. Najmocniej w pamięci ludzkiej zapisał się pobyt Bazylego II. a na południowym skrzydle Propylejów wybudowano ogromną. że mówię rzeczy niezrozumiałe. aby tu właśnie święcić swoje zwycięstwo nad Bułgarami. Arcybiskup Michał nie mógł powstrzymać okrzyku zawodu: „O Ateny – matko mądrości. tak proste. tak bardzo pozbawione sztuczności. Władcy Bizancjum rzadko odwiedzali stolicę dawnej Hellady. władająca Attyką przez trzy pokolenia. że powinny dzięki wierze przewyższyć moralnie Ajaksa. Fale wypraw krzyżowych osłabiały Cesarstwo Bizantyjskie. W podobny sposób Erechtejon przerobiono na kościół Matki Bożej. który przyjmuje tytuł Megas Kyr i wyjednuje u króla Francji tytuł księcia. na początku XI wieku. Tak powstaje dynastia frankońska. który wybrał Akropol. W swoich kwiecistych kazaniach ten erudyta. Peryklesa i Temistoklesa. mówiąca językiem dalekim od klasycznej greki) słuchały i niczego nie rozumiały. czworokątną wieżę strażniczą. Był to ukłon złożony tradycji już dawno umarłej. W ręce Katalończyków wpadły Ateny i Teby. W pobliżu miejsca. w obcym języku jakichś Persów czy Scytów”71. mszę celebrował w Partenonie – można więc sądzić. Rezydował na Akropolu. który przez trzydzieści lat był arcybiskupem ateńskim. i tak już wyczerpane ciągłymi walkami z Turkami i Bułgarami. gdzie Filip Macedoński rozgromił Greków i Sulla odniósł zwycięstwo nad korpusem ekspedycyjnym Mitrydatesa. Otoczyły go mury z blankami. chrześcijanin i wielbiciel starożytności mieszał mitologię z Pismem Świętym i egzaltował swoje owieczki. aż do bezpotomnej śmierci w roku 1308 ostatniego z de la Roche’ów attyckich. O stanie duchowym mieszkańców Aten pod koniec XII wieku dają pojęcie zachowane homilie Michała Akominatosa. 71 Nicetae Choniatae orationes et epistulae. że osiągnął szczyt marzeń wszystkich humanistów. Frankowie ponoszą klęskę zadaną im przez Katalończyków. wydaje mi się. Wkrótce jednak zaczęli oni dokonywać podbojów na własną rękę. jakże nisko stoczyłaś się w nieuctwo! Kiedy wygłaszam moje kazania. Byli to najemni żołnierze. Pogrom rycerzy frankońskich był totalny. W tym czasie Akropol został zamieniony na średniowieczną twierdzę. która przetrwała aż do ostatniej ćwierci XIX w. Diogenesa. .zewnętrzny pozostał nienaruszony. że są „złotym nasieniem”. Ateny przypadły w udziale Ottonowi de la Roche. ale ich panowanie trwało krótko i nie pozostawiło żadnych śladów na architekturze świętego wzgórza. których cesarz bizantyjski. Biedne niepiśmienne owieczki (w dodatku dość skomplikowana etnicznie mieszanina. Andronik Paleolog.

Nowa technika wojny. że w roku 1656 aga74 Akropolu w czasie jednego ze świąt mahometańskich postanowił zbombardować kościół Świętego Dymitra. w murach wybito okna. Magazyny prochu przeniesiono potem do Partenonu. Akropol przeżył jedną z najbardziej osobliwych przygód architektonicznych. Jedynym dodatkiem architektonicznym. Umocnienia średniowieczne książąt ateńskich były niewystarczające. wymagały zasadniczych zmian w architekturze obronnej świętego wzgórza. plafon i architrawy. Nerio. Otóż w noc przed spełnieniem tego niecnego zamiaru wybuchła burza i piorun. które przemieniono na pałac w stylu włoskim.. Ateny liczyły zaledwie trzy aga – starszy brat (tur.Dzięki Florentyńczykom z bogatej rodziny kupieckiej Acciaiuoli – następnym władcom księstwa ateńskiego. aby Ateny nie ustępowały książęcym dworom włoskiego trecento72. Dla Turków był to punkt strategiczny i nic więcej73. w specjalnie zbudowanej sali z kopułą. włosko-doryckie Palazzo d’Acropoli połączone zostało z Pinakoteką. odnosząc 72 73 trecento – wiek XIV (wł. magazyny amunicji. Tradycja ludowa. a więc pod koniec tureckiego panowania. Propyleje zostały wchłonięte przez mury obronne. otrzymując w ten sposób cztery wielkie sale recepcyjne. Omar. Rok później. Partenon został przemieniony na meczet. wewnątrz twierdzy powstały budynki wojskowe. Magazyny prochu znalazły się wewnątrz Propylejów. były świątyniami. Otóż jeden z Acciaiuolich. W Erechtejonie mieścił się harem agi zamku. pomijając krótką i bez znaczenia ekspedycję Wenecjan kilka lat po zamienieniu Akropolu na twierdzę turecką. Partenon i Erechtejon. Ambicje republiki morskiej odżyły po rozgromieniu doborowych wojsk otomańskich pod Wiedniem w roku 1683. która święciła tryumfy w czasie zdobywania Bizancjum. decydująca rola artylerii. widzianym z zewnątrz. obejmuje w posiadanie Ateny. Monumentalne wejście z czasów Peryklesa obmurowano. jak sądzono. powtórzona przez pewnego podróżnika francuskiego. miał ambicję. W roku 1456. którego solidna konstrukcja. To osobliwe. Pozostały Propyleje. armia wenecka pod wodzą Franciszka Morosiniego ląduje na Peloponezie. mówi. który trafił w Propyleje. Na jej płaskim dachu dobudowano nową kondygnację. dawała gwarancję bezpieczeństwa. Główne budowle Akropolu. Już wiosną roku 1684 następuje zerwanie stosunków między Wenecją a Turcją. spowodował wybuch niszczący dach.) W drugiej połowie XVIII w. był minaret nasadzony na dach klasycznej budowli. latem. Ta daleka bitwa zdecydowała o losie najsławniejszej budowli Akropolu. stopień oficerski w sułtańskiej Turcji tysiące Turków i pięć tysięcy Greków. wkrótce po upadku Konstantynopola. namiestnik Mahometa II. 74 .). Przeszło dwa wieki panowanie tureckie nie było zakłócone żadną interwencją z zewnątrz.

zwłaszcza że Turcy stosowali taktykę defensywną. oddanych w ręce barbarzyńców. który zadał uwielbianemu miastu cios najdotkliwszy. Konsekwencją wojny jest rozszerzenie podbojów i sztab wojsk Morosiniego rozważa dwa projekty: pierwszy dotyczy ataku na wyspę Eubeję. zrównana z ziemią przez tureckich inżynierów. głównego punktu obrony. sklepienie. szef garnizonu i wielu żołnierzy.szereg zwycięstw i opanowując wreszcie cały półwysep. Turcy przygotowują się do oblężenia Aten i umacniają pozycje obronne. jeśli można użyć współczesnej terminologii. dach i mury naos. Zwycięstwo Wenecjan zmącone było poczuciem winy. Ofiarą tych operacji pada świątynia Ateny Nike. że zburzył piękną świątynię Minerwy. W istocie wylądowano w Pireusie i armie Morosiniego. Trzy dni później nad żałosnymi ruinami powiewa flaga z lwem świętego Marka. nie natrafiając na poważniejszy opór. Ze stosów gruzu. Morosini pragnie przywieźć Wenecji środkowy 75 dame de compagnie – dama do towarzystwa (fr. że celem ataku jest wyspa Eubeja. i ów fatalny pocisk nie był przypadkowy. Hrabia Koenigsmark nie był na pewno bezdusznym generałem.) . Siły wojskowe Morosiniego dowodzone były przez oficerów różnych narodowości: Szwedów. że greccy szpiedzy poinformowali Koenigsmarka. Ostrzeliwanie Akropolu przez moździerze ma charakter. Jednakże 26 IX 1687 pocisk wystrzelony z działa umieszczonego w pobliżu pomnika Lizykratesa przebija dach Partenonu i powoduje potężny wybuch. drugi zdobycia Aten. Anna Akerhjelm pisze. ognia nękającego. Pod gruzami ginie turecki pasza. „jak szczerze i bardzo żałuje hrabia. Opanowanie Peloponezu nie zadowoliło Wenecjan. a także Francuzów. Wenecjanie wykonują podstępny manewr wojenny. Materiał pochodzący ze świątyni użyty został do umocnienia fortyfikacji. Obie strony walczące sposobią się do długiego i wyczerpującego oblężenia. Historia kazała mu być tym. Niemców. który ma zasugerować Turkom. W powietrze wylatuje dwadzieścia kilka kolumn. ogromne partie architrawu. Jest w tym sporo hipokryzji. W czasie swej młodości odbył solidne studia i na uniwersytecie w Lipsku wygłosił po łacinie dyskurs o nieszczęsnym losie Aten. na którym ustawiono baterie armat. co znajduje się w Partenonie. Istnieją uzasadnione przypuszczenia. aby ustąpić miejsca bastionowi. jakim jest teraz Akropol. że nigdy już nie zostanie ona odbudowana. która przetrwała trzy tysiące lat” (drobna nieścisłość chronologii) i wyraża przekonanie. zbliżają się do Akropolu. której pamiętniki i listy są cennym źródłem do poznania kolei tej nieszczęsnej wyprawy. syn słynnego dowódcy z wojny trzydziestoletniej. Ostatecznie zaakceptowano ten drugi projekt. Artyleria i wojska lądowe Wenecjan zaciskają pierścień wokół twierdzy. Jego żonie towarzyszy w wyprawie dame de compagnie75 Anna Akerhjelm. W operacjach wojennych odznacza się hrabia Otto Wilhelm Koenigsmark.

. W końcu pozwolenie zwiedzania. W raporcie do senatu pisze: „Przewidując opuszczenie Aten. Dlatego podziw budzą relacje upartych podróżników. z przyrządami do pomiarów. szkicownikiem i nieodstępnym Pauzaniaszem. które mogłyby dodać blasku Republice. Na mapach żeglarskich Ateny nazywają się Setina. którym udało się sporządzić opisy i plany Aten i Akropolu. Zwiedzanie Akropolu było rzeczą właściwie niemożliwą. Uwijają się tedy w pośpiechu. Przemiany Aten czy choćby samego Akropolu w ciągu wieków są trudne do prześledzenia z powodu nikłości materiału ikonograficznego. zabierając ze sobą część tubylczej ludności chrześcijańskiej. gdzie znajdują się najpiękniejsze rzeźby. i to w warunkach osobistego zagrożenia. powziąłem myśl zabrania kilku najładniejszych dekoracji. W Atenach powstają misje. docierali wreszcie do miasta swych marzeń. przywleczone tu przez kapitana Hartmanda. Wenecjanie wycofują się z miasta. I tak w Bologna 1689. jako nadmorskie miasto flamandzkie z gotyckimi kościołami czy też ponure zamczysko północne. poparte woreczkami kawy i tłustym ptactwem domowym. wszystko runęło w dół z ogromnej wysokości i jest to cud. Vera e distinta relatione dell’acquisto delia città e fortezza d’Athene. VeneziaTu i ówdzie spotkać można w muzeach europejskich żołnierskie „pamiątki” owej wyprawy. wśród tureckich namiotów. Tu zaczynały się skomplikowane pertraktacje z dowódcą twierdzy. obostrzone szeregiem zastrzeżeń i ograniczeń. pod czujnym okiem nieufnych żołnierzy. którzy na nowo fortyfikują Akropol. spali w zagubionych górskich szałasach pasterskich.fragment partenońskiego frontonu. zabłąkany rusznikarz i parę jeszcze osób nieokreślonej profesji. posąg Jupitera i płaskorzeźbę dwu wspaniałych koni. W tym celu starałem się oddzielić od fasady świątyni Minerwy. W środku rozbitego Partenonu.. potem przez Anglię stosunki dyplomatyczne z Wysoką Portą. Zdobycie Aten przez Morosiniego było także nonsensem z punktu widzenia strategicznego. 76 F. Rysunki średniowieczne czy renesansowe przedstawiają Ateny wręcz fantastycznie. gdyż Turcy w obawie przed szpiegami nie dopuszczali obcych do twierdzy.. co moglibyśmy dziś określić mianem konsulatu. Morosini. a Akropol widziany z morza był tylko punktem orientacyjnym. Do opustoszałej Attyki wracają Turcy. Osoby stanowiące wówczas taką na przykład „kolonię” francuską można było policzyć na palcach obu rąk: kilku misjonarzy. kiedy nawiązane zostały najpierw przez Francję. że żadne nieszczęście nie stało się robotnikom”7677. 77 muzeum w Kopenhadze znajdują się głowy Lapity i Centaura. mające charakter polityczny i handlowy. coś. Wyobraźmy sobie owych entuzjastów: wędrowali długie dnie na grzbiecie osła. a w każdym razie bardzo utrudnioną. Ale kiedy tylko rozpoczęto zdejmowanie tych rzeźb. Podróże do Grecji i opis zachowanych zabytków stały się właściwie możliwe dopiero w wieku XVII. jak w klatce o wyrwanych prętach. zbudowano mały meczet bez minaretu. budynków wojskowych i świątyń. przedstawiający spór Ateny z Posejdonem.

sąd Babina jest wyjątkowy i niemal prowokujący w stosunku do gustów epoki. wsadzę go do mego czarnego pudła”. gentlemani Stuart i Revett.. Dodwell. przyrząd ułatwiający wierne odtwarzanie widoków E. posługując się camera obscura78 – prototypem aparatu fotograficznego. Dwaj członkowie londyńskiego Klubu Dyletantów. during the years 1801. że jeśli będzie mi przeszkadzał i molestował. Książka Spona rychło stała się bardzo popularna w Europie i nie zabrakło jej w kufrze Koenigsmarka. o czym wspomina Anna Akerhjelm.jedynym Baedekerem od kilkunastu stuleci. Od tego czasu Dodwell pracował bez przeszkód. Trzytomowe sprawozdanie z greckiej peregrynacji Jakuba Spona80 ukazało się w Lyonie w roku 1678. Szczególnie dokładnie opisuje Babin Partenon. Spośród podróżników. przypisanie ich rzeźbiarzom epoki Hadriana. jakie to czary robię niezwykłą moją maszyną”79. Łatwo dzisiaj wytykać temu wykształconemu podróżnikowi błędy i nieścisłości. która dawała obraz pomniejszony budowli. Jak na czasy pełnego baroku. jak pomieszanie dwu frontonów Partenonu. 78 79 camera obscura – komora ciemna (łac. a więc pozwalała zachować w rysunku ścisłe proporcje odtwarzanych zabytków. bez przeszkód dokonywali pomiarów starożytnych monumentów ateńskich. że Pauzaniasz (jak wiemy. Znawcy twierdzą. 1805. i co gorsza. de Dalmatie.). Wszystko zależało od humoru dowódcy twierdzy i jego żołnierzy. Zabawnie opisuje swoje przygody rysownik angielski Edward Dodwell.] zmieniłem ton i zagroziłem mu. 1806. także dlatego. że była to „pierwsza nowożytna podróż do Aten godna tego imienia”. „Pewnego dnia. którzy przekazali nam cenne relacje o Akropolu. a rzeźby fryzu i frontonu nie dają się porównać z żadnym dziełem sztuki współczesnej autorowi. zanim spadły nań bomby Morosiniego. Grecja była krajem nietkniętym przez architektów. zapytał mnie dowódca garnizonu z wyraźnym niepokojem. 80 . miłośnik rzeczy osobliwych) milczy w swoim dziele o najpiękniejszej świątyni Akropolu. przewyższa estetycznie Świętą Zofię w Konstantynopolu. and Voyage d’Italie. London 1819. „Widząc to [. A classical and topographical Tour through Greece. Oficer turecki jest wyraźnie przerażony. co dla nas ma wyjątkową wartość. Pracował on na Akropolu. ale na głowę Anglika Vernhuma i Francuza Roberta de Dreux posypały się kamienie i groźba strzałów. warto wymienić jezuitę Babina oraz liońskiego lekarza i amatora starożytności Jakuba Spona. de Grèce et du Levant… Lyon 1678-80. który finansował wiele podróży archeologicznych na Wschód. Dla francuskiego jezuity jest ona wcieleniem doskonałości. kiedy rysowałem Partenon za pomocą mojej camera obscura.. i to z okresu. Dodwell próbuje wyjaśnić i zademonstrować działanie swego aparatu. kiedy mierzyli teatr Herodesa Attykusa.

aby zdobyć dla Francji kolekcje rzeźb greckich. główny korpus rzeźbiarski zachował się w całości. prawdopodobnie jedna metopa z frontonu. znajdująca się dziś w Luwrze. lecz ich wartość jako dokumentu jest nieoceniona. Nointel był na pewno szczerym wielbicielem dzieł starożytnych i obawa o ich los.) 1842 r. Markiz Nointel był niewątpliwie jednym z najbardziej zdolnych i obrotnych dyplomatów Ludwika XIV. W Atenach działał jego agent Louis Fauvel – konsul..]. en Grece. które mój malarz bardzo dobrze odtworzył”. czego nie udało się dokonać Francuzom. „Oryginały zasługują jak najbardziej. narysowana na rozkaz pana Nointel. marzył. sądzą. osiągnął człowiek. jaką Majestat otacza sztukę i wiedzę [. którzy.. . ażeby lepiej móc podziwiać i poznać piękne rzeźby. członek Akademii Inskrypcji. wybiera się w otoczeniu licznej świty w podróż po Grecji. Jako dwudziestoczteroletni młodzieniec odbył on podróż do Grecji. ale jeśli tak wolno powiedzieć. i wracałem tam incognito81 cztery razy. wydzierając rzeźbom nosy lub inne fragmenty”. zanim owa świątynia nie została zburzona przez Wenecjan”. Rysunki Partenonu – autorem ich jest Jacques Carrey – nie są arcydziełem. Po załatwieniu w stolicy tureckiej skomplikowanych układów. zbudowana przez Hadriana. gdzie cieszyłyby się opieką. z pozycji niewygodnej. że czynią rzecz godną pochwały. Rysunki znajdujące się w tece wykonane w czasie podróży Nointela wykazują. ambasadora przy Wysokiej Porcie.82 Wykształcony humanista. Do Aten przybywa latem 1674 roku. później Akademii Francuskiej. aby nie tracił żadnej okazji zrabowania tego wszystkiego.. gdzie zamknięte są owe cuda.W Bibliotece Narodowej w Paryżu zachowała się teczka rysunków. malarz i rysownik. wtedy znalazłyby się one poza zasięgiem zniewag i obelg Turków. „Wszedłem po raz pierwszy uroczyście przy huku armat do skarbca (Akropolu). aby umieszczono je w gabinetach lub galeriach Jego Królewskiej Mości. a w innym znów pisze zupełnie otwarcie. W jednym z listów ambasador poleca Fauvelowi zdobycie jednej z kariatyd Erechtejonu.. aby zapobiec idolatrii. strącona przez burzę. To. którą opisał w głośnej książce Voyage pittoresque dans l’Empire ottoman. Konserwator z epoki napoleońskiej nadał jej dość dziwny tytuł: „Świątynia Minerwy w Atenach. Wykonane zostały niewątpliwie w pośpiechu. bez żadnych ułatwień w postaci rusztowań. Plon tych zabiegów był jednak bardzo nikły. że wiele posągów partenońskiego frontonu było istotnie uszkodzonych. którego nazwisko do dziś 81 82 incognito – nie dając się poznać (łac. bo artysta z fantazją nie byłby tak dokładny. tym lepiej zresztą. podobnie jak Nointel. a także mniej bezinteresowne pobudki. wyraźnie przebijają w raportach ambasadora. Wiek później ambasadorem francuskim w Konstantynopolu został hrabia Choiseul-Gouffier. co da się zrabować.

że gdyby marmury przywiezione przez lorda Elgina pochodziły z czasów hellenistycznych. Nie brakło głosów entuzjazmu. Mianowany w roku 1789 przedstawicielem angielskim przy Wysokiej Porcie. Przygody Elgina mogłyby stanowić kanwę pasjonującej powieści: aresztowanie lorda we Francji. pod kierunkiem malarza Lugieriego. dwu specjalistów od odlewów (też Włosi) i malarz rosyjski Fiodor Iwanowicz. szczyt o kształcie trójkątnym. fronton – przyczółek.). Szkot osiągnął (łac. można dzisiaj podziwiać w londyńskim British Museum. Wokół Partenonu wyrastają rusztowania. Owych „kilka rzeźb”. który z melancholią patrzy na rozproszone stadko owiec wśród 83 84 To. piętnaście metop i pięćdziesiąt sześć płaskorzeźb fryzu85 przedstawiającego procesję panatenajską. tatusiu.budzi gniew filohellenów – Thomas Bruce Elgin. Scotus fecit”83. wieńczący fasadę budowli zazwyczaj krytej fryz – środkowy człon belkowania wypełniony scenami figuralnymi lub ornamentami dwuspadowym dachem 85 . Można przypuszczać. rząd angielski byłby mniej skąpy. że brano pod uwagę także wartość estetyczną rzeźb Fidiasza i jego szkoły. Jest to w istocie ogromny zbiór. Udało mu się uzyskać pozwolenie władz tureckich na zrobienie odlewów gipsowych. a wreszcie ciągnące się przez wiele lat polemiki i dyskusje w parlamencie i prasie. Na przełomie XVIII i XIX wieku pojawia się w Grecji nowy typ turysty – romantyczny pielgrzym. która wołała: „Nie kupuj. rozważające aspekty moralne. lord Elgin zabrał się do dzieła przeniesienia rzeźb Akropolu „w miejsce bardziej bezpieczne” z niesłychaną energią. Byron powiedział o nim z gryzącą ironią: „Quod Gothi non fecerunt. estetyczne i finansowe całej tej afery. przedstawiając w satyrycznych rysunkach Johna Bulla w otoczeniu wynędzniałej rodziny. zatonięcie jachtu wiozącego bezcenny ładunek i wydobywanie rzeźb przez poławiaczy gąbek. Najintensywniejszy jej okres przypada na lata 1801-1803. oceniła dzieła Fidiasza i jego szkoły jako stojące nieco poniżej Apolla Belwederskiego czy grupy Laokoona. opartego o złamaną kolumnę. oraz dziesiątki robotników. Powiedzieliśmy wyżej. zwany niezbyt uprzejmie „kałmukiem lorda Elgina”. mobilizując wszystkie dostępne sobie środki polityczne i finansowe. ale komisja złożona z najwybitniejszych artystów angielskich owych czasów. Suma ogromna jak na owe czasy i część prasy angielskiej dawała upust irytacji. na który składa się dwanaście wielkich fragmentów frontonu84. ucieczka Lugieriego po wybuchu wojny tureckiej. daj nam chleba”. tych kamieni. o których mówi pozwolenie tureckie. Wiele rysunków przedstawia wyniosłego młodzieńca. czego nie dokonali Goci. przystępują do pracy. odzianego w czarną pelerynę. a także zabranie kamieni z napisami oraz pewnych drobnych fragmentów rzeźb. Dwu architektów włoskich. Ostatecznie dopiero w roku 1816 rząd angielski zakupił kolekcję (Elgin żądał za nią sto trzydzieści sześć tysięcy) za sumę stu trzydziestu pięciu tysięcy funtów szterlingów.

stawiając ciężkie kolumny bez bazy na trzech potężnych stopniach stylobatu. Ale wiedziony słuszną intuicją mówi jednocześnie. rzeźby Fidiasza trafione poziomo złotym promieniem ożywiły się. Współczucie dla zakutej w niewolę ojczyzny Europy. „[. morzu. pozostawił nam w swej Itinéraire de Paris à Jérusalem stronice. w dali morze i Pireus były całkiem białe od światła. nie zastanawiając się nawet. a dym jego fajki idzie w górę wśród kolumn świątyni Minerwy. co dało świątyni zarazem spokój i lot. . Akropol i szczątki Partenonu zabarwiły się najpiękniejszym kolorem kwiatu brzoskwini. Autor Ducha wiary chrześcijańskiej w czasie swej podróży z Paryża do Jerozolimy (rok 1806) zatrzymał się dzień w Sparcie i cztery dni w Atenach. Nie pozując ani na archeologa. rodzi pod piórem Chateaubrianda takie oto sceny: „Dizdar. aby Fidiasz pozostawił oba frontony nagie. którą zbudował wśród ruin budowli Peryklesa. że płaskorzeźby – zdawało się – poruszają się na marmurze. które w sposób niezrównany ewokują Ateny na kilkanaście lat przed końcem tureckiej niewoli. siada ze skrzyżowanymi nogami na brudnym dywanie. inaczej mówiąc dowódca. Ten okrzyk wyrwał się z piersi François-René de Chateaubrianda. Słusznie mówi. że udało mu się skorygować obraz. Jest wczesny ranek. gdy zasugerowany relacją Spona przypisuje rzeźby partenońskiego frontonu artystom z epoki Hadriana. W towarzystwie konsula Fauvela – niezrównanego znawcy ateńskich starożytności – przyjechał tutaj. czasem tylko ten bezduszny tyran wlecze się do drzwi swej kryjówki. niebie.] Ateny. Chateaubriand nie był bynajmniej tylko łowcą nastrojów. Podziwia Iktinosa.marmurowych ruin. ani na socjologa. zainteresowanie szczegółami technicznymi i literacka świetność opisów stawiają go w pierwszym rzędzie podróżników po Grecji „epoki przedarcheologicznej”. powtarzane przez tylu romantyków. ruchliwość cieni sprawiała. Raduje go. nie racząc wyjść ze swojej rudery. perspektywach. „O Solonie! O Temistoklesie! Dowódca czarnych eunuchów jest panem Aten i wszystkich innych miast Grecji”.. Nie udało mu się uniknąć błędów (jakże łatwo jest to dziś wytknąć). jaki to naród pozostawił te szczątki. rzekach. lasach i górach Attyki”. a także doskonałości poszczególnych części. aby zdobyć „jasne pojęcie o budowlach. ani na historyka sztuki. jego precyzja. Relacje Chateaubrianda. że harmonia całości jest wynikiem wyczucia właściwych stosunków architektury i otoczenia. błyszczał na zachodnim nieboskłonie jak skała purpury i ognia”. jaki nosił w sobie. Mieszka w cytadeli pełnej arcydzieł Fidiasza i Iktinosa. zamek koryncki odbijał blask nowego dnia. on zaś wodzi bezmyślnie spojrzeniem po wybrzeżach Salaminy i Epidauru”. Uderza go przede wszystkim siła i harmonia Partenonu. ziemi. wypełnić go barwą i zapachem. i światłem. że jest rzeczą niemożliwą. słońcu. uosabia potwora strzegącego lud Solona.. który potrafił zespolić dorycką powagę z koryncką lekkością budowli.

którym jednak udaje się opanować miasto. idea wiecznej Hellady – Grecji filozofów i artystów. że w umysłach tych. Gwardia janczarska zamyka bramy miejskie. zwłaszcza Francuzi. chaos. była natchnieniem i motorem działania. ale w imię Nazareńczyka i czterech Ewanglistów. Po bez mała roku oblężenia Turcy wyczerpawszy ostatnie zapasy amunicji i wody kapitulują. Entuzjazm. zwłaszcza chroniczny niedostatek artylerii po stronie powstańców. Oddział ów zostaje jednak zdziesiątkowany i w odwet Turcy przeprowadzają natychmiastową egzekucję zakładników. Z niezrównanym teatralnym rozmachem podjęli temat powstania europejscy malarze romantyczni. o sztandar. aby uniemożliwić penetrację powstańców. Losy tej wojny rozstrzygnęły się na innych polach. – obrazki z Épinal. Malarstwo naiwne. wzajemne mordowanie się ludności chrześcijańskiej i mahometańskiej. 86 Malowane dzieje walk powstańczych zawiera współczesny wypadkom album Makryannisa. poczuciem dramatu i grozy. Gdy Brioni wycofuje się. Były małą mieściną. Na pomoc odciętym w twierdzy przybywa pasza Brioni na czele czterech tysięcy Albańczyków. W ciągu kilkunastu wieków – jak słusznie ktoś powiedział – Kościół wschodni konserwował poczucie odrębności narodowej jak sól konserwuje rybę. przechowywany w stołecznym muzeum z czcią należną narodowym pamiątkom. Zrazu Turcy ograniczają się w Atenach do wzięcia zakładników (Wielkanoc 1821) i osadzenia ich w wieży frankońskiej. Nie w imię Peryklesa walczyli powstańcy greccy. że w żadnej epoce lud grecki nie miał większej obojętności dla ocalałych resztek zabytków antycznych niż na ćwierć wieku przed wyzwoleniem. narracyjne. banalne malowanki). jakby wyjętego żywcem z baśni wschodnich. z całą grandilokwencją. Oddział Turków. . Kaźń ma miejsce na murze Temistoklesa. ludność opuszcza miasto i chroni się na Salaminę. W czasie walk miasto i cytadela Akropolu przechodzą wielokrotnie z rąk do rąk. którzy chwycili za broń. Jeden z filohellenów stwierdza z melancholią. melodramatyczne wywołujące u współczesnego widza raczej łagodny uśmiech. Tak jak w czasach klasycznych. dając upust uczuciu. Nie należy sobie wyobrażać. niespodziewanie z przeraźliwym krzykiem atakuje okopy powstańców. Ateńczycy powracają i blokada twierdzy rozpoczyna się na nowo. Ateny nie były już nawet ważnym punktem strategicznym. Błogosławieństwem dla Akropolu jako zabytku było dość słabe wyposażenie techniczne stron walczących. prowadzony przez olbrzymiego Murzyna. Jest to zaledwie początek morderczego kontredansa wokół świętego wzgórza. Ale są to raczej zmagania o symbol. Jest to grecki odpowiednik images d’Épinal (fr.Wiosną 1821 roku wybucha w Grecji powstanie przeciw Turkom. liczącą zaledwie kilka tysięcy mieszkańców. a także gorącym ugrom i kobaltom. Ścięte głowy toczą się po wzgórzu aż pod próg pierwszych domów86. Oblężeni improwizują wypad poza mury twierdzy.

którą otoczono bastionem. wraz z dużą częścią fragmentów antycznych rzeźb. Baterie ustawione na Wzgórzu Muz ostrzeliwują fasadę zachodnią Partenonu. kazał portretować się w turbanie na głowie. . a jego budowniczemu sądzony był los tragiczny. Organizuje regularne oddziały powstańcze. staje na czele bandy tureckiej łupiącej Attykę. który ma spełnić rolę wielkiej miny. W anachroniczne i amatorskie dowództwo wprowadza ideę porządku i dyscypliny. a następnie zabity. Zimą roku 1827 staje na czele niewielkiego korpusu. Muszkieterowie dziurawią mury Pinakoteki i Propyleje. które stanowiły ozdobę dziobów powstańczych okrętów. Ten zawodowy oficer francuski. Trafiona pociskiem. postać oceniana przez historyków sprzecznie: dla jednych bohater narodowy. Skłócony z przywódcami powstania. że powtórzy się historia Morosiniego. wokół którego okręcony był sznur. W owym tunelu umieszczają Turcy trzy i pół tony prochu. wyrzucono przez okno. aby upozorować próbę ucieczki”87. W pobliżu Pinakoteki odkrył antyczną fontannę. Wydaje się. rodem z Lotaryngii. którego zadaniem jest pomoc 87 W ateńskim muzeum historii i etnografii znajdują się drewniane popiersia sławnych mężów starożytności. Reszyd pasza. Archeologowie nie mogą wybaczyć mu zburzenia lwa w Cheronei. Ciało jego. Temistokles czy Solon z ogromnymi nosami i groźnymi zbójeckimi wąsami mało mają wspólnego z greckim klasycznym portretem. Dowódca wzorem dawnych wielkich budowniczych nie omieszkał umieścić napisu głoszącego: „Ten bastion zbudowany został od swych podstaw przez generała Odysseusza syna Androutsosa w miesiącu wrześniu roku 1822”. które niwelują całą siłę wybuchu. Pojmany. Pasza jest pewny sukcesu. każe kopać saperom długi tunel pod wzgórzem. Góra urodziła przysłowiową mysz. ofiara braku zrozumienia ze strony dowództwa powstania. nie mogąc zdobyć twierdzy szturmem. wycofuje pierwszą linię oblegających. W lecie czarnego dla powstania roku 1826 – roku rzezi pod Missolungi – Akropol znów oblegają Turcy pod dowództwem Reszyda paszy. że tym razem Akropolowi zostanie zadany cios śmiertelny. dla innych warchoł i zdrajca. Nowy dowódca zabrał się z energią do przygotowania obrony. osadzony zostaje w lochu wieży frankońskiej. Po bastionie nie zostało śladu. Ale przezorni Grecy kopią dwanaście głębokich fos podziemnych. ilość wystarczającą do wysadzenia w powietrze co najmniej połowy cytadeli. wali się kopuła dawnego haremu w Erechtejonie.Dowódcą twierdzy zostaje mianowany Odysseusz Androutsos. baranim kożuchu i z wielkim zakrzywionym pałaszem przy boku. Przypominają do złudzenia dzikich kreteńskich pasterzy i rozbójników morskich. pod którym Odysseusz spodziewał się znaleźć legendarny skarb. Na ateńskim teatrze wojennym pojawia się teraz pułkownik Charles Fabvier. Oprócz romantycznego entuzjazmu wniósł Fabvier rzecz bezcenną – dobrą znajomość rzemiosła wojennego i racjonalistyczne podejście do zadań bojowych.

Ale to było przecież tutaj. Mieliśmy czterech zabitych i dwunastu rannych”.oblężonym w twierdzy ateńskiej. potem jedną i drugą baterię. drogi Przyjacielu. która dzieliła nas od fortecy. przez wąskie przejście na prawo. które ujrzał na horyzoncie. Sucha relacja dowódcy warta jest przytoczenia: „Z filohellenami na czele dotarliśmy na odległość połowy zasięgu strzału do tureckich okopów. Idąc dalej tą drogą. wśród których z trudem można zauważyć uwięzione kolumny. pod dość silnym ogniem kartaczy i strzelb. szuka Pan daremnie świątyni bogini zwycięstwa Bezskrzydłej. musi Pan przejść cały pierścień fortyfikacji. która stanowiła lewe skrzydło tego wspaniałego wejścia. ile na transporcie materiałów wojennych. powinna być świątynia Nike Bezskrzydłej. . Pozycje opuszczone przez żołnierzy zajmują archeologowie i architekci. który dobrze maluje stan zabytków: „Pan także. lecz z bronią nie nabitą. zwycięzcę Minotaura – rzucił się ze skały. Godzina przed północą. przywraca niepodległość Grecji. Ale tę budowlę obaliły działa Wenecjan w roku 1687. To właśnie tutaj. widział i podziwiał Akropol. pełnia księżyca. Przebiegliśmy linię okopów i przestrzeń. Gdy nas dostrzeżono. W tej właśnie sali architekt Stuart usiłował zrekonstruować świątynię zwycięstwa z powodu niemożności znalezienia jej gdziekolwiek indziej”. mówi Pan do siebie. były one głębokie i dobrze strzeżone. ale aby się tam obecnie dostać. które miały przywieźć syna jego Tezeusza. ruszyliśmy krokiem jak do natarcia. los ich ojczyzny jest przesądzony. Ateny liczą wówczas trzysta domów i dwa tysiące mieszkańców. Pokój w Adrianopolu. Oddział prowadzony przez Fabviera jest niemal bezbronny. zawarty w roku 1829. to właśnie tutaj. zmylony czarnymi żaglami. Teraz odnajdzie Pan tylko wśród stłoczonych domów tureckich jedną salę wypełnioną odłamkami na trzy czwarte jej wysokości. wciąż szukając Propylejów. W pierwszych latach monarchii rozważano problem lokalizacji nowej siedziby królewskiej. Jest to osobliwa wyprawa. z tego miejsca. Z punktu widzenia wojskowego był to epizod małej wagi. polega bowiem nie tyle na zasileniu garnizonu obrońcami. W jesiennym numerze „Revue des Deux Mondes” z roku 1838 przeczytać można list. zabrały marmury i samo miejsce uczyniły niemożliwym do rozpoznania. Przed sobą ma Pan magazyn prochu. skąd widać morze i gdzie Egeusz ongiś – z okiem utkwionym w okręty. a ręce Turków rozproszyły materiały. Jednym z pierwszych aktów króla Ottona jest demilitaryzacja świętego wzgórza. Śmiała ekspedycja Fabviera przedłużyła obronę Akropolu aż do czerwca roku 1827. Doszedłszy do stóp Propylejów szuka Pan na próżno Propylejów. W momencie. otoczony grubymi murami. Znalazłszy się wreszcie na Akropolu. trzeba ominąć bastion. chce Pan przynajmniej odkryć Pinakotekę. ale wytrwałość obrońców miała ogromne znaczenie moralne i polityczne. Turcy opuszczają jednakże Akropol dopiero w kwietniu 1833 roku. objuczony natomiast do granic wytrzymałości ludzkiej workami prochu i nabojami. kiedy Grecy opuszczają twierdzę. trzymając w ręku książkę Pauzaniasza. w tym miejscu.

Tę fałszywą architekturę miano w dodatku upiększyć wiszącymi ogrodami. został odnaleziony i odnowiony przez rzeźbiarza greckiego Androuliego podczas prac Paccarda w roku 1844. Odbudowa świątyń greckich pozwoliła w praktyce zapoznać się z sekretami antycznej 88 anastylos (ana – na nowo. co widzą. zdaje sobie sprawę. Ale głowy kariatyd.Niemiecki architekt neoklasyczny. ponowne ustawienie kolumn. który kierował pracami na Akropolu w naszym stuleciu. W sto lat później musiano budowlę kamień po kamieniu zdemontować i wznieść ją ponownie. ponadto trzeba było zmienić kariatydę z terakoty na kariatydę z cementu. Jedna z tych żelaznych podpór przechodziła przez terakotową kopię kariatydy (oryginał wywieziony został przez Elgina do Londynu) i podtrzymywała część sklepienia. W czasie tych prac popełniono jednak dwa kardynalne błędy: nie umocniono bastionu. uzupełnione nowymi blokami marmuru. Niewielu turystów. Na określenie tych prac używa się neologizmu – anastylos88. kolumn i ciężkich rotund. Prosta. kępami drzew cyprysowych i palmami. Partenon ginął w powodzi portyków. co oznacza ponowne wzniesienie kolumny. zgodnie ze ścisłymi zasadami archeologicznymi. Makieta tego nie zrealizowanego na szczęście marzenia wprawia nas dziś jeszcze w zakłopotanie i grozę. które w roku 1872 zastąpiono żelaznymi. zburzonej przez Turków. Efor Pittakis znalazł w mieście głowę kariatydy. a w szerszym tego słowa znaczeniu określa wszelkie prace związane z ułożeniem według pierwotnego porządku i umocnieniem autentycznych fragmentów architektury. ponieważ źle osadzone żelazne podpory poruszyły się. . Pod koniec lat trzydziestych ubiegłego wieku wykonany został pierwszy anastylos świątyni Ateny Nike. zasada anastylos nastręcza jednak w praktyce szereg problemów niełatwych do rozwiązania. znajdowały się w bardzo niedobrym stanie. Fragment popiersia tej kariatydy. podtrzymywane było przez drewniane kolumienki. zaprojektował nowy Akropol. jest dziełem mozolnej. zwiedzających obecnie Akropol. Z tych rozlicznych powodów postanowiono rozebrać zupełnie całą fasadę i złożyć ją na nowo”. tarasami róż. Sklepienie. Słowo rekonstrukcja jest terminem mylącym. stylos – kolumna) – anastyloza (gr. która została poddana zabiegom konserwatorskim przez rzeźbiarza bawarskiego Imhoffa. że to.). zdawałoby się. Grecki architekt Balanos. leżący obok strony wschodniej świątyni. trwającej przeszło sto lat rekonstrukcji. Karl Friedrich Schinkel. na którym wznosiła się świątynia. nie zbadano także antycznych fundamentów. tak opisuje trudności z jednym tylko fragmentem architektury Erechtejonu: „Litografia Grzegorza Soutzo pokazuje nam fasadę z kariatydami niemal kompletnie zburzoną w roku 1827. nawet tej odnowionej w roku 1844. Nad kamienną dekoracją (jak ze złej opery) wznosić się miał pomnik Ateny mało mającej wspólnego z duchem Fidiasza. Podmurowanie portyku należało również zmienić.

którym kierował Balanos. Do Aten dotarłem późnym popołudniem.architektury. a szansa znikoma. Wysoko w górze – on! Wewnętrzny okrzyk w tonacji jasnej i prawie tryumfalnej. Tracenie drogocennego czasu na pisanie kartek. ponieważ nowy marmur nie posiadałby słynnej partenońskiej złotej patyny. a ogromna przestrzeń czasu. że będzie czymś więcej niż jest. Skąd więc ta przemożna wola konfrontacji. wynoszące 228 milimetrów. pożądanie. mury urzędów. Pierwsze dokładne pomiary Partenonu przeprowadził w roku 1845 uczony angielski Francis Cranmer Penrose. że przedmiot naszych marzeń będzie zawsze poza zasięgiem wzroku i dotyku. Nowe naoliwione bloki architrawu. złośliwości bagaży. korytarze i całą masę rozmienionych na drobne cerberów za biurkami. ta pasja pchająca do zbliżenia fizycznego. nikła. zegarmistrzowskiej precyzji. Jeśli dobrze przypominam sobie tę chwilę. picie kawy. że Akropol istnieje realnie i spotkanie twarzą w twarz nie było wcale konieczne dla umocnienia tej wiary. oglądanie wystaw. dzieląca daty naszych urodzin. Wokół wzgórza prawie pusto. jak na przykład lekkie odchylenie od linii horyzontalnej stylobatu. Zdałem sobie sprawę. chciałoby się rzec. zjednoczyć się cieleśnie. trzymających. można ostatecznie zgodzić się. płatających w palcach nitkę mojej przygody. Wychwycił on subtelne korektury optyczne. a potem oderwać się. Szukanie hotelu. z których składa się kolumna. że podświadomie przeciągam moment spotkania z Akropolem. Nie wodził zmysłów na pokuszenie. aby położyć ręce. To. odejść i unieść ze sobą – co? Obraz? Dreszcz? Nigdy nie przestawałem wierzyć. że bębny. był równy samemu sobie. która mogłaby przemienić Partenon w smętną cytadelę akademickiego klasycyzmu. znaczono w starożytności tą samą literą oraz symbolem określającym kolejność nakładania kamieni. Brakujące części kolumn zastąpiono odlewami cementowymi. kurczyła się. ułatwiło odkrycie. Prace wymagały wielkiej. A przecież można poprzestać na relacji innych. Trzeba było pokonać przeszkody. na świadectwach rzeczoznawców. okazało się w rzeczywistości skomplikowaną grą linii zakrzywionych. Anastylos Partenonu. Spełniał się cały. wahających się czy przybić magiczną pieczęć. jakbym usiłował przez to wzmocnić siłę doznania. pierwsze niepewne błądzenie po mieście. Powtarzałem sobie tedy niezdarną formułę: on jest i ja jestem. co przez długie wieki uchodziło za dzieło chłodnej geometrii. że dotrę do celu. . konieczne do wzmocnienia konstrukcji. Z godnym podziwu taktem powstrzymano się przed rekonstrukcją kompletną. zamknięte drzwi. wsunięto dokładnie w miejsce brakujących fragmentów. co stanowi jedną tysięczną szerokości głównej świątyni Akropolu. Była już noc. Akropol był cudem rzeczywistym. Byliśmy współcześni. Droga była długa i zawiła. nie obiecywał.

Akropol był dla mnie wtedy rzeźbą. E.). Świątynia Nike była zbyt filigranowa. Siadywałem na Wzgórzu Muz. Rzucany z reflektorów czerwony blask imitował pożary. Tak jakbym chciał ten nieoczekiwany spadek przyjąć chłodno i racjonalnie. Kamienie walczyły z nacierającą pustką. o ty. Białe domy jarzyły się wapnem w ciemności. o beauté simple et vraie! Déesse dont le culte signifie raison et sagesse. Światło wydobywało z nocy fragmenty świętego wzgórza. Chóry Sofoklesa płakały na przemian po francusku i po angielsku. o piękność prosta i prawdziwa! Bogini. masy i porządku. dobrego wypracowania na tematy klasyczne. Pierwszy był analityczny. Drugi Akropol – nocny. Akropol w wieńcu cebulowych zapachów. dotykanie kamieni. Nie mogłem powtórzyć ani wzruszenia. wyobrażanie sobie tego. Najtrudniej było mi znaleźć porozumienie z Erechtejonem. ale właśnie rzeźbą. siedemnaście i znów osiem. Pierwsze próby oswojenia się i wyrobienia sobie osobistego stosunku do zabytku. oddający się spojrzeniu jako całość. Przez gardło nie mogły mi przejść słowa racjonalistycznej wiary: „O noblesse. ścięte nisko pnie kolumn wywoływały skurcz serca. której kult oznacza rozum i mądrość. wieczorne przedstawienie plenerowe z oświetleniem i O szlachetność. W powietrzu unosiła się woń baraniny. badanie struktury całości. nie zespołem architektury. Same kariatydy. z ubogiej dzielnicy Plaka. co zginęło – trochę jak studium anatomii wykopaliskowego zwierza. odbierające budowli sens i zamierzoną lekkość. muzyką. ile rysowało się w zeszytach szkolnych.zacząłem liczyć. 90 której świątynia jest wieczystą lekcją sumienia i szczerości (fr. aby odczuć jej kamienną materialność. że istnieją we mnie dwa Akropole: dzienny i nocny. okaleczone i odarte z wdzięku. siedemnaście.). odbywało się co wieczór widowisko Son et Lumière89. Renan. oliwy i czosnku. zatrzymane były jakby w połowie drogi między kształtem ludzkim a kolumną. La Prière sur 1’Acropole. Z planu estetycznego Akropol przesunął się w mojej świadomości na plan historii. Zrujnowana kolumnada południowa Partenonu. . sprawiała na mnie wrażenie udanej kopii. Z dołu. 89 Son et Lumière – dźwięk i światło (fr. toi dont le temple est une leçon éternelle de conscience et de sincérité”90. po prostu liczyć kolumny – osiem. dokładnie tyle. Portyk kariatyd szpeciły metalowe rury podpór. Wybrałem „dla siebie” Propyleje i Partenon dla ich rozmachu. Wkrótce uświadomiłem sobie. Nad ciemną sadzawką starych ateńskich kultów ta jońska świątynia zdaje się mówić o niemożności połączenia dawnej wiary z nowym wyrazem architektonicznym. z głową w przewodniku. zapalony na niebie. Na lewo. wśród drzew. dochodził gwar banalny i codzienny. Sprawdzanie planu. tuż koło pomnika Filopapposa. ani modlitwy humanisty ubiegłego wieku.

jak i chaosu. był dla mnie zarówno dziełem woli. I dotykając wzrokiem jego ran i okaleczeń. zanim on i ja podzielimy los wszystkich tworów ludzkich na ciemnym przylądku czasu.Akropol. przed niewiadomą przyszłością. jaki miałem przed oczami. sprowadzony do szkieletu. odarty z ciała. w którym podziw mieszał się z litością. Peryklesa i Morosiniego. ładu. Jeśli czerpałem osobliwe uczucie szczęścia zagrożonych. Iktinosa i grabieżców. . że „udało mi się jeszcze zdążyć”. artystów i historii. to wypływało ono chyba z uświadomienia sobie tego niezwykłego faktu. doznawałem uczucia.

Sprawa Samos Dla Mirosława Holuba .

W okresie kiedy Ateny posiadały jeszcze niewielką liczbę okrętów.Kawał ziemi oderwany od azjatyckiego kontynentu – wyspa Samos na falach Morza Egejskiego. że w pogodny dzień wytrawny pływak przepłynie ją bez większego trudu. Do dziś podziwiać można wodociąg przebity w skale. stała się Samos centrum kultury jońskiej na długo przed okresem świetności Aten. Największe wzniesienia znajdują się w części zachodniej Samos. Za czasów Herodota stolica wyspy. co wyspa. potężna flota samijska panowała niepodzielnie na Morzu Egejskim. i tutaj właśnie doprowadzono do perfekcji sztukę wytapiania żelaza i brązu. Samos – ojczyzna świetnych budowniczych.. tyrana Samos. jest więc kruszyną w skali wielkich imperiów. wroga arystokratów. Wyspa ma kształt wydłużony. uchodziła za jedno z najpiękniejszych miast świata. Wielkie budowle sakralne. była największym sanktuarium ówczesnej Grecji. Władcy Samos utrzymywali przyjazne stosunki z Egiptem i przez wschodnich satrapów traktowani byli na zasadzie równości. Kiedy Dariusz postanowił przerzucić most przez Dunaj. pochodzący z czasów Polikratesa. Teren jest górzysty. Tu leży główny port i stolica nosząca tę samą nazwę. broni się przed zachodem pasmem gór Kerketevs sięgających 1400 m. Samos ma niecałe 500 km2. zwanego tutaj pięknie Morzem Ikara. a wśród nich ogromny Herajon. Strabon akcentując owa górzystość objaśnia. inżynierów i artystów. Świątynia ta odnowiona w wieku VII. Skolonizowana przez Greków około 1000 lat przed Chr. . że samos znaczy wzgórze. Na „renesansowym” dworze Polikratesa. syna kupca. W części północno-wschodniej morze głęboko wrzyna się w ląd. Otwarta na wschód. docierając do Sycylii. tworząc zatokę. Działała tutaj słynna szkoła rzeźbiarzy i ceramików. Niezrównana była sława samijskich architektów. Ale znaczenie tej wyspy przerasta jej naturalne wymiary. położona amfiteatralnie nad morzem. ostro spadających do morza. powstają w wieku VIII przed Chr. a następnie przebudowana około roku 560 przed Chr. nadzór nad robotami powierzył architektom samijskim. Epiru i licznych swych kolonii nadmorskich. o imponujących wymiarach: 102 m długości i 52 m szerokości. przez architektów Rojkosa i Teodorosa. Przestrzeń dzieląca wschodni cypel wyspy od lądu jest tak znikoma.

mecenasa sztuk. Na Samos urodzili się fdozofowie: Pitagoras. Jest rzeczą trudną do wyjaśnienia. zwanym rewoltą lub buntem Samos. Spory miast greckich przypominały kłótnie rodzinne. Należałoby ją zacząć od imienia Hery. zwanego później Ateńskim Związkiem Morskim. „kto zaczął”. Przeto Perykles postanowił działać szybko i zdecydowanie. Zajmiemy się tutaj pewnym epizodem historycznym. przyznając Miletowi sporne miasto Priene. Widać na niej dorycką kolumnę bez kapitelu. nie znam tej wyspy z autopsji. a nawet że wystąpi ze Związku Ateńskiego. że stało się to za namową Aspazji. wśród suchego pejzażu na tle spalonego nieba. Obejmuje on krótki odcinek czasu od roku 440 do roku 439 przed Chr. samotną jak fabryczny komin. dlaczego Perykles. niż to opisują specjaliści. . Ze sprzecznych źródeł i relacji postaramy się zrekonstruować tę historię. Samijczycy poczuli się skrzywdzeni i nie zgodzili się z tą decyzją. Teodorosa. wytrawny przecież polityk. nie tając sympatii dla pokonanych. Ten ostatni czynny był także w Atenach i według tradycji wprowadził malarstwo do teatru (był też autorem nie zachowanego traktatu o dekoracjach scenicznych). a także historycy Pageos i Durys. Listę samijskich znakomitości można by znacznie rozszerzyć. Tak czy inaczej Ateny opowiedziały się przeciwko Samos. która pochodziła z Miletu. Melissos. że rząd samijski nie ugnie się i będzie walczył o swoje prawa. Nam to zdarzenie natomiast wydaje się bardziej istotne i bardziej brzemienne w skutki. a było ich ponad 200. co byłoby niebezpiecznym precedensem. w których trudno dojść istotnych przyczyn i tego. która urodzić się miała tutaj nad brzegami rzeki Imbrasos. Arbitralna polityka Aten stawiała pod znakiem zapytania ich pozycję wolnego państwa. Odstąpimy od zwyczaju opisywania starych kamieni. Otóż dwa świetne miasta jońskie: Samos i Milet – znajdowały się w permanentnym sporze. położona na wybrzeżu Azji Mniejszej w pobliżu ujścia Meandra. Chodziły słuchy. Formalnie wszyscy członkowie Związku. jednego z Siedmiu Mędrców – Priene. dał się wciągnąć w niebezpieczną grę – jeśli nie przyjmiemy plotkarskiej informacji Plutarcha. W sporze Samos z Miletem rozsądek nakazywał. Obie powaśnione strony należały do Związku Delijskiego. W istocie na skutek faktycznej przewagi sił głos decydujący miały Ateny. i przez wielu historyków spychany jest na margines dziejów greckich. Jabłkiem niezgody była ojczyzna Biasa. Agatarchosa. Powód jest prosty. jak Anakreon i Ibikos. byli na równych prawach i każdy z nich posiadał jeden głos na Zgromadzeniach Rady Związkowej. Historia przekazała też imiona wielu sławnych malarzy samijskich: Kallifona. aby Ateny ograniczyły się do roli rozjemcy i nie zajmowały stanowiska po żadnej stronie. gdyż taki krok mógł pociągnąć za sobą łańcuch buntów innych miast greckich przeciwko Ateńczykom. Timotesa. to znaczy prowadzić politykę interwencji. przebywali tak znakomici poeci. jeśli nie liczyć pocztówki sprzed I wojny światowej.

który mówi. mającą na celu izolowanie Samos na arenie – jeśli tak wolno powiedzieć – międzynarodowej. Druga wojna samijska toczyła się ze zmiennym szczęściem. którzy rozwiązali istniejący rząd. Natomiast oddanie Persom ziem greckich na wybrzeżu karyjskim wykracza znacznie poza te granice. ówczesnego dowódcy wojskowego Sardes. Równolegle z działaniami wojennymi Perykles prowadził z właściwą sobie zręcznością akcję dyplomatyczną.W lecie 440 roku przed Chr. Wezwanie musiało być zatem dość kategoryczne. a także wzięli 50 najznakomitszych obywateli i tyleż dzieci jako zakładników i odesłali na wyspę Lemnos. Flocie interwencyjnej przyszło na pomoc 40 okrętów z Aten i 25 z Chios i Lesbos. Z drobnego epizodu. Perykles postanowił działać bezwzględnie. Przeciwnik jednak nie został pokonany militarnie ani nie odebrano mu ducha oporu. tak aby cały konflikt zamknął się w granicach wewnętrznogreckich. obalili narzucony rząd. że Perykles wysłał na Chios i Lesbos swoje okręty wojenne. ale ważny punkt handlowy i strategiczny. Przyznanie satrapom perskim za neutralność pewnych sum pochodzących ze skarbca związkowego (przywódca ateński wyliczał się przed Zgromadzeniem Ateńskim z tego rodzaju wydatków prostą formułą „zużyto je na cele niezbędne”) mieści się jeszcze w granicach akceptacji. żeby wezwać te państwa do udziału w wojnie. Charakterystyczna jest uwaga Tucydydesa. Rok 440 – druga wyprawa interwencyjna przeciwko Samos. Brzmi to gładko jak sprawozdanie z wycieczki szkolnej. zostawili na wyspie garnizon. Zebrawszy posiłki w liczbie około 700 ludzi wylądowali nocą na wyspie. że brało w niej udział więcej jednostek floty niż w pierwszej wyprawie. Niektórzy jednak Samijczycy uciekli przed inwazją do Azji Mniejszej i tam szukali pomocy na dworze Pissuthenesa. mimo że wojska ateńskie wylądowały na Samos i rozpoczęły długie oblężenie miasta i blokadę od strony morza. ale także – i jest to moment polityczny – że w działaniach wojennych po stronie Aten wzięli udział sprzymierzeńcy. sprawa stała się poważna. załogę ateńską zaś wydali w ręce Persów. stworzyli nowy. dający gwarancję wierności. dopóki nie zawiąże się koalicja antyateńska. aby poskromić zbuntowanych. sprowadzili zakładników z Lemnos. Operacja zakrojona była na szeroką skalę nie tylko dlatego. Pierwszy akt dramatu samijskiego rozegrał się błyskawicznie. zwłaszcza że do zbuntowanych przyłączyło się Bizancjum – kolonia położona wprawdzie na północnych krańcach greckiego świata. w jakie obfitowała historia Grecji. . Apologeta Peryklesa mówi. korpus ekspedycyjny w sile czterdziestu trier wypływa z Pireusu. Zaskoczona wyspa wpadła w ręce Ateńczyków. Perykles wyruszył przeciwko wyspie na czele 60 okrętów i stoczył zwycięską bitwę z flotą nieprzyjaciela koło wyspy Tragia. że Ateńczycy ustanowili na Samos rządy demokratyczne i odpłynęli do Aten. Sprawa wydawała się definitywnie załatwiona.

gdybyśmy ją znali. nieograniczony. Nie znamy nawet w przybliżeniu liczby poległych i być może. syn Itagenesa. był z zawodu filozofem – i co dziwniejsze – zwolennikiem doktryny Parmenidesa. jakim dowódcą był poeta. Perykles jednak wrócił ze swoją flotą i znów rozpoczęła się bezwzględna blokada. wydać swoją flotę. wieczny. Mimo to był dowódcą z krwi i kości. prawdziwej odwagi i tchórzostwa. każdy ruch jest niczym innym niż złudzeniem. jaki odniosła w teatrze jego Antygona. Wtedy oblężeni natychmiast rozpoczęli kontratak. Po drugiej stronie frontu znalazł się filozof Melissos. Zgodnie z doktryną mistrza. Pełno w niej prawdziwej śmierci. Morze znów było otwarte i można było zaopatrywać się w żywność i materiały potrzebne do prowadzenia wojny. Dokładnie nie wiadomo. Samijczycy musieli zburzyć mury obronne. W dziewiątym miesiącu oblężenia wyczerpana wojną wyspa poddała się. dlaczego Sofokles dostąpił wątpliwego zaszczytu stratega w tej bratobójczej wojnie. Oto po polu biegną mężczyźni odziani w komiczne stroje. dać zakładników. prawdziwych ran. Stało się to wiosną roku 439 przed Chr. W Grecji nie znana była profesja zawodowego generała. które blokowały miasto. zapłacić koszty wojny ustalone na zawrotną sumę blisko ośmiu i pół miliona drachm. jego zaskakujące akcje. i to właśnie za sukces. błyskawiczne wypady zyskały pełne respektu uznanie nawet w obozie przeciwnika. Perykles wydzielił 60 okrętów z tych. wojna ta nie była dialogiem poety z filozofem. że w całej tej wojnie najbardziej podniecała go obecność dużej liczby młodych mężczyzn. Niespodziewanym wypadem. nieskończony i nieruchomy. Niebo nad Samos było wówczas w kolorze nadziei. jako się rzekło. aby przeciąć drogę Fenicjanom. ale osiągnięciom sprzecznym z duchem wojny. Warunki kapitulacji były nad wyraz ciężkie. Tak. Melissos. nie całkiem na serio. według której byt jest jeden. że każda zmiana. Trwało to całe 14 dni. który zawdzięczał swoją sławę nie przewagom wojennym. gdyż w ciągu całego konfliktu Samos była najzupełniej odosobniona). trzymający w ręku anachroniczne narzędzia do zabijania. Tamta krew ma dla nas barwę zatartego fresku. Z Aten. który zupełnie zaskoczył Ateńczyków. Melissos dowodził znakomicie. że okręty fenickie płyną na odsiecz wyspie (nie była to prawda. Jednym ze strategów ateńskich biorących udział w wyprawie był człowiek. Jego taktyczne zdolności. zdołali zniszczyć statki wartownicze i stoczyli z przeciwnikiem zwycięską bitwę lądową. nasza . Osadzono też na wyspie garnizon ateński i Samos straciło swój status miasta sprzymierzonego. Melissos był zdania. i niemało przyczynił się do tego film historyczny. Starożytne batalie wyobrażamy sobie na sposób operowy. z której wynika. To tłumaczy. Starożytni plotkarze przekazali anegdotę.Dowiedziawszy się. i bynajmniej jego prowadzenie walki nie było grą pozorów. każde stawanie się. i popłynął wzdłuż wybrzeży Karii. Chios i Lesbos nadeszły znów potężne posiłki w liczbie 90 okrętów. w której wzięli wielu jeńców.

Na rynku miasta przywiązani zostali do krzyży na dni dziesięć. W czasie wojny samijskiej nie obyło się bez barbarzyńskich okrucieństw. wdowa po Kalliasie. stępiała po tylu morderczych walkach białych ludzi. Peryklesie. że dowódcy samijskich okrętów po przegranej wojnie przewiezieni zostali do Miletu. co prawda. nawzajem sobie wypominają.wyobraźnia karmiona wielkimi liczbami. podeszła do niego Elpinika i rzekła: „Zaiste. który nie był ani bardzo na temat. a o jej życiu opowiadano nieprawdopodobne i oszczercze historie. za to. kiedy kobiety wieńczyły Peryklesa i zdobiły wstążkami. Nie wszyscy ludzie w Atenach widzieli sprawy równie jasno jak Elpinika-Kasandra. kiedy zwycięstwo jest dwuznaczne. które obie strony. zwycięzcy i pokonani. słynnego okrętu wojennego z zadartym do góry przodem w kształcie ryja świni i wybrzuszonym kadłubem91. Otóż wśród ogólnego entuzjazmu. Samijczycy. Żywoty sławnych mężów [Sulla]. jak zawsze. „jakby jakiegoś zwycięskiego zapaśnika”. Historia przekazuje wymowny epizod. a zwłoki porzucano na ziemi nie pogrzebane. które były zastrzeżone dla mężczyzn. Apologeta Peryklesa mówił. Jak podaje Plutarch. zapewne dlatego że była odważna i inteligentna ponad miarę przeciętną. . Perykles wykręcił się cytatem z Archilocha. że odegrała rolę pośrednika w krótkim „zawieszeniu broni” między Kimonem a Peryklesem w roku 461 przed Chr. wówczas ponad 70-letnia staruszka. Mówiono o niej między innymi. ani bardzo wytworny: „Nie namaszczałabyś się wonnościami. siostra Kimona. lecz przy przywracaniu do porządku miasta. Do 91 Plutarch z Cheronei. Wszelako entuzjazm tłumów był niebywały i głośny. bito ich kijami po głowie. Ośmielała się – to zapewne budziło świętą grozę – zabierać głos w sprawach publicznych. za co Ateńczycy w rewanżu piętnowali pojmanych obrońców wyspy znakiem samajny. nasza wrażliwość. Historyk Durys (niewspółczesny. jak podaje Plutarch. że wyolbrzymiał nieszczęścia swej ojczyzny. godne to wszystko podziwu i tych wieńców. którego bohaterką była Elpinika. związanego z nami węzłami przymierza i krwi”. Kiedy byli już zupełnie wyczerpani. zainteresowania jej wykraczały daleko poza sprawy domowe. aby tym samym przyczynić złej sławy Ateńczykom. Tam spotkała ich kaźń. [Perykles]. pozostałaby nieporuszona. Durys pochodził z Samos. skoro jesteś tak stara”. Wyrażenie jest oczywiście metaforyczne i zaczerpnięte z rzymskich zwyczajów. żeś nam zgubił tylu dzielnych obywateli. jak mój brat Kimon. i to nie w wojnie z Fenicją ani z Persją. cytatem. wypadkom) podaje. wypalali na czołach jeńców ateńskich znak sowy. Wbrew obyczajom kobiet ateńskich. Do Aten wkraczał Perykles w wieńcu zwycięzcy. Musiała to być kobieta niezwykła.

które powołały ją do życia. całe szczęście swoje. zdawałoby się drobnej wojny. Ale ta kwota mogła być dowolnie podnoszona i trybut narzucony Samos po nieudanej rebelii ustalono na 80 talentów rocznie. by w górę z kamienia wyrastał. gdzie nie wchodziły w grę czynniki polityczne. Ateny miały jeszcze zaledwie kilka lat snów o potędze. ale nienawiść przeciwko zwycięzcom rosła. Sprzymierzone państwa-miasta musiały uznać faktyczną przewagę Aten. rozpoczął się upadek ligi morskiej. Ale kiedy niebezpieczeństwo najazdu barbarzyńców minęło. Większość miast płaciła do wspólnego skarbca od jednego do trzech talentów rocznie – to znaczy sumę znośną. skarbiec związkowy został przeniesiony z Delos do Aten i stał się narzędziem polityki ateńskiej. wojsko i władzę z pokojem. podobnie jak kilka lat wcześniej Eubeja.murów miasta zbliżała się burzliwa fala wojny peloponeskiej. co najlepiej można śledzić w sferze nacisków ekonomicznych. kiedy mówi.”. a znacznie bogatsze Bizancjum tylko 15 talentów. zwłaszcza jeśli się weźmie pod uwagę inflację. by jedne wiązał. Tylko z pozoru wszystko szło dobrze na tym najlepszym ze światów. by walił się w gruz i ruinę. zwłaszcza na wschodzie imperium. i swe bogactwo. Instytucja okazała się trwalsza niż cele. a także zmierzch peryklejskiej polityki. do czego doszły koszty wojny. przymierza. Z tych samych powodów (bunt przeciwko Atenom) Egina płaciła 30 talentów. Przypadek znany nie tylko z dziejów antycznych. . przewaga Aten jeszcze raz potwierdzona. co można by określić mianem premii za lojalność. że „Ateńczycy oddali Peryklesowi: Dochód ze Związku Miast i same miasta. autorka znakomitej monografii o Peryklesie. po haniebnym oddaniu greckich ziem karyjskich Persom. było to.. że nie można było z niego wystąpić bez ryzyka wojny. Jedną z podstawowych skaz owego Związku. Po pewnym czasie trybut obniżony został do 13. które buntownicy musieli zapłacić Atenom w wysokości 1000 talentów – co stanowiło już rujnujące obciążenie dla najbogatszego nawet miasta-państwa. Celem Związku Ateńskiego założonego po bitwie pod Salaminą było. a tam. Ta podatkowa samowola nie przyczyniała się zapewne do popularności Ateńczyków. Samos. rozwiązywał inne. I ma chyba rację Maria Delcourt.. jak wiemy. a nawet do 8 talentów. tu mur. wyzwolenie miast jońskich i zabezpieczenie przed inwazją Persów. Arbitralność w ustalaniu świadczeń finansowych była nie tylko instrumentem polityki ateńskiej. Trudno wyjaśnić. Było w tej praktyce coś. zostało pokonane i upokorzone. ale przejawiała się także tam. dlaczego Tazos płaciło 30. Komediopisarz Teleklejdes mówi. związku przecież dobrowolnego. że właśnie od tej.

ale było to zwycięstwo moralnie i politycznie wątpliwe. Jest więcej niż prawdopodobne. Naga klęska militarna na polu walki jest jeszcze do zaakceptowania. Dla sprawiedliwości dodajmy. obiecując wybudowanie długiego muru łączącego miasto z morzem na wzór długiego muru ateńskiego. Nikt nie miał chyba złudzenia. I tak nazywano więzienie – mieszkaniem. Jacob Burckhardt w swej Historii kultury greckiej mówi z podziwem. ale także ojczyzną retorów i sofistów. że bezpośrednim skutkiem wojny samijskiej było wprowadzenie cenzury – pierwsze w dziejach Aten – zakazującej poetom komicznym przedstawiania osób na scenie pod prawdziwym nazwiskiem. jeśli przebaczają ją w ogóle – jest upokorzenie. Do ateńskiego repertuaru metod upokarzania zwyciężonych – obok zakładania kolonii wojskowych w kraju sprzymierzeńców niepewnych – należało burzenie murów zdobytego miasta. Oficjalny entuzjazm był ogromny. Miasto bez murów było jakby wystawione na pośmiewisko. Tak stało się z Samos i Eginą. trybut – dopłatą. należy wymyślić termin. Jest rzeczą zastanawiającą. pertraktował o przymierze z Argos. że podnosiły się . Ale zraniona duma nie goi się łatwo. zaskoczenia czy nieumiejętności własnych wodzów. że obywatel demokratycznego państwa ma prawo krytyki polityków i instytucji. że to wybujałe samochwalstwo nie bardzo zgadza się z tym. dzięki któremu zło zostaje niejako zawoalowane. wiarę. Ateny były nie tylko kolebką demokracji. i należy je przypisać jakiemuś ulicznemu pochlebcy. którą ludzie i narody wybaczają najtrudniej. Drastyczne zatamowanie swobody wypowiedzi dowodzi. Jeśli nie można uporać się ze sprawą mogącą budzić zastrzeżenia moralne lub wręcz moralnie naganną. a on w ciągu dziewięciu miesięcy zdobył czołowe i najpotężniejsze miasto jońskie!”. okupację – ochroną. artystyczne urzeczywistnienie zasady głoszącej. Była to polityka tyleż absurdalna. co krótkowzroczna. z bezinteresowną miłością. Alcybiades. o zdolności w wynajdywaniu eufemizmów.Jedną z rzeczy. a także z ironią o ateńskiej umiejętności mówienia o najgorszych rzeczach z przezorną delikatnością. Perykles – jak pisze Ion – czuł się nadzwyczaj dumny mówiąc. czy potem Patras. że Alcybiades traktuje Argos. że „Agamemnon dziesięć lat zdobywał miasto barbarzyńskie. ale że słowo ma moc konstytutywną i kreacyjną. Lepiej rozumiał te sprawy krewny Peryklesa. W takim postępowaniu dostrzec można elementy magii. co wiemy o Peryklesie. Nie jest to bynajmniej szczegół bez znaczenia. Świadczy o zarysowującym się głębokim kryzysie wewnętrznym. Tradycyjnym głosem opinii społecznej była komedia attycka. że osnową świata są nie tylko rzeczy i zdarzenia. bo można ją zawsze złożyć na karb przewagi przeciwnika. gdy w roku 417 przed Chr. Tak więc Ateny były zwycięzcą w wojnie z Samos. zdane na opiekę narzuconego protektora i pozbawione jakiejkolwiek obrony wobec każdego najeźdźcy. że nastroje ludności musiały być w istocie inne niż oficjalny entuzjazm i optymizm.

a Elpinika – piękny przykład sumienia obywatelskiego – nie była wyjątkiem. po której usiłowała prowadzić skłócony światek greckich partykularyzmów. mimo że narzucała czasem wolę innym. że ten: najeźdźcy wracając z wojny przynoszą w fałdach mundurów. . Wreszcie – mówią obrońcy – sam zakaz nie utrzymał się i po pewnym czasie (po dwu sezonach teatralnych) zaniechano tej praktyki niegodnej ojczyzny demokracji. ich własne swobody. w swoją misję. że nie ma w historii spraw czystych. od którego chorować będzie ich własne społeczeństwo.głosy krytyki. Historycy bronią Peryklesa mówiąc. Bo skoro sam Perykles bywał „imperialistą”. jaki morał wypływa z tej opowieści o ujarzmianiu wyspy Samos? Myślę. zapatrzona w swój ideał. Nie było naszym zadaniem raczenie czytelnika wątpliwą uciechą. że pod hasłem wolności kryje się często przemoc. Podobno przegłosowano ów akt na zgromadzeniu ludowym w czasie jego nieobecności w Atenach. Ojczyzny demokracji? Tak.. na podeszwach butów – zarazek.. w swoją jedynie słuszną drogę. że to nie on był autorem dekretu o cenzurze. w morzu barbarzyństwa była to jednak ojczyzna demokracji. co dla niektórych jest wygodnym usprawiedliwieniem aktualnych i przyszłych nadużyć słów i siły. Jaki więc pożytek może mieć przypomnienie tej odległej afery.

O Etruskach .

wymienilibyśmy bez wahania walkę Greków z Persami i podboje Rzymian. imperium. Tarkwinię. Gdyby zapytano nas. Nie ostatnia i nie pierwsza fala etruskomanii. schyłek krótkotrwałego. „Taka była potęga Etrurii. Etrusków.Etruskowie są modni. jeśli tak można rzec. Pojawiają się na łamach dzienników nazwy zburzonych miast etruskich i podniecające. że jej sława wypełniała ziemię i morze od jednego do drugiego krańca Italii. Archeologom i historykom udało się zrekonstruować dzieje Etrusków w Italii od IX w. malowany rękami Greków. Fenicjan. palimpsest o wielu warstwach. staramy się wymierzyć sprawiedliwość przeszłości. 92 Dzieje Rzymu od założenia miasta. Etruria jest już doszczętnie wchłonięta i strawiona przez potężnych Rzymian. ks. Veii. I. jakie wydarzenia czy procesy w historii starożytnej uważamy za najważniejsze. jakby odkryto ich niedawno. a fałszywe informacje o ostatecznym odczytaniu ich pisma. przywrócić głos wielkim niemowom historii. Historycy zwycięzców pracują nad zatarciem roli pokonanych. Kartagińczyków. My. którym nie powiodło się w dziejach. . Zaważyły na tym niewątpliwie potężne autorytety dziejopisarzy greckich i rzymskich. Arno a wybrzeżem Morza Tyrreńskiego stwarzają pierwszą przed Rzymianami historyczną cywilizację. Między rzekami Tybrem. W II w. przed Chr. przed Chr. Dla samych historyków ta wielka przygoda ludzkości jest jak fresk w wielu miejscach zatarty. po których pozostało tylko imię i pamięć ich klęski. Przewodniki po Italii zachwalają turystom miasta leżące dotychczas poza tradycyjnymi szlakami wojaży: Volterrę. Literaci wielu narodów produkują powieści wskrzeszające tragiczne dzieje poprzedników Rzymian. jakby byli ostatnią rewelacją archeologii śródziemnomorskiej. Po trwającym kilka wieków okresie świetności rozpoczyna się około IV w. Rzymian. Zainteresowanie tą tajemniczą cywilizacją przekracza kręgi uczonych. od Alp do wybrzeża Messyny”92 – mówi Tytus Liwiusz. Dlatego zapewne niezmiernie doniosły i trwający od zarania czasów historycznych proces kolonizacji basenu Morza Śródziemnego zarysowuje się w naszej świadomości mgliście. wyłaniający na powierzchnię dziejów mało znane ludy. ludom. przed Chr. którzy jesteśmy dziedzicami zbrodni i przemilczeń.

rodzi się metalurgia. że Rzym był w tym czasie miastem etruskim. Etruskowie mają wszelkie warunki. Trzeba odesłać Romulusa i Remusa wraz z ich karmicielką do muzeum mitów i powiedzieć. Ich prawdziwymi wrogami byli Grecy. Lacjum. w której od 616 do 510 r. zanim przemówiła Klio? Na sławnych Siedmiu Wzgórzach parę mizernych wiosek i ludność różnego pochodzenia i zwyczajów. Na 93 Cloaca Maxima – największy ściek (łac.Na początku pierwszego tysiąclecia przed Chr. Starożytni przypisywali im szereg ważnych wynalazków w dziedzinie nawigacji. iż nazwa Rzymu nie pochodzi od Romulusa. zasadniczym ich centrum była dzisiejsza Toskania. panowała etruska dynastia Tarkwiniuszy. rozkwita po raz pierwszy na półwyspie wielka sztuka. Latynowie zrazu nie stanowili dla Etrusków ani konkurencji. lub co najwyżej ufortyfikowane skupiska na szczytach wzgórz.) . między innymi odkrycie kotwicy – i nawet jeśli nie jest to informacja ścisła. Tradycyjnie umiejscawia się Etrusków między rzekami Arno a Tybrem. odwadniająca bagniste tereny Forum. rozwija się handel. Od doliny Padu aż do Kampanii. powstają ludne miasta. Na Kapitolu pod obecnym muzeum konserwatorów odkryto świątynię Jupitera o charakterystycznej dla budownictwa toskańskiego potrójnej celli. jest do połowy VII w. Rzadko rozsiane na półwyspie wsie.. armię i flotę. nie jest bynajmniej hipotezą. Narzucili łatwo swą dominację Latynom i założyli stolicę przyszłego imperium. zamieszkane były przez rolników i pasterzy posługujących się prymitywnymi narzędziami z miedzi i brązu. drugiemu z kolei królowi z dynastii Tarkwiniuszy. przed Chr. ani niebezpieczeństwa. ale apetyty ich były daleko większe. ale od etruskiej rodziny Ruma. a już na pewno najstarszy symbol Rzymu – owa wilczyca – jest brązem etruskim z V wieku przed Chr. że w mieście tym mówiono także po etrusku. ale także resztki najstarszych murów. ludność Italii żyła na poziomie przedhistorycznym. aby stać się mocarstwem cywilizacji śródziemnomorskiej: żyzną ziemię i kopalnie. wzdłuż wybrzeży Morza Tyrreńskiego. W wieku IX przed Chr. mało ważnym krajem. Dziełem etruskich inżynierów jest Cloaca Maxima93. zamieszkanym przez czterdzieści szczepów pozostających z sobą w dość luźnych związkach. Czym był wieczny Rzym. Dwie inskrypcje etruskie wydobyte na jaw kilka lat temu w Rzymie dowodzą. wskazuje ona. kolebka rzymskiej potęgi. które tradycja przypisuje Serwiuszowi Tuliuszowi. ale znajduje potwierdzenie w ostatnich odkryciach archeologicznych. podobnie jak ludność całej Europy pozostającej poza wielkimi ogniskami cywilizacji Wschodu. żyjąca w stanie bliskim barbarzyństwa. podobną do tej. że Etruskowie zajmowali poczesne miejsce wśród starożytnych potęg morskich. Istotnie. Fakt. Być może.. Znaleziono bowiem nie tylko ceramikę attycką. Italia została wyrwana za sprawą Etrusków z długiego prehistorycznego snu. a może dopiero VIII przed Chr. przed Chr. jaką znajduje się w miastach etruskich. że właściwymi twórcami Rzymu byli Etruskowie.

wybucha walka o Wyspy Liparyjskie. Zwycięstwo wcale nie decydujące i chwiejna równowaga sił trwać miała zaledwie kilkadziesiąt lat. na Półwyspie Iberyjskim i w Kartaginie. a więc na kresach ówczesnego świata. Caere. Kolonizatorów poprzedzali zwykle kupcy. Volsinii jest tylko kwestią czasu. ks. Celtowie zadowalają się wprawdzie zrazu zdobyciem żyznej doliny (stwarzają tam Galię Przedalpejską). Etruskowie sprzymierzają się z Kartagińczykami i w roku 540 przed Chr. podporządkowawszy sobie Lacjum. Bardzo wcześnie drogi Etrusków i Greków skrzyżowały się jak miecze. poza Słupami Herkulesa (Madery zapewne lub jednej z Wysp Kanaryjskich). Upadek świetnych miast etruskich: Tarkwinii. ale ich łupieżcze rajdy nękają kraj. W Kampanii udaje się Grekom utrzymać port Kume niedaleko etruskiej Kapui. Jeśli wierzyć Diodorowi z Sycylii. Można w niej stosować przyjęte zasady taktyki i dyplomatyczną grę. Dramatyczny i epicki opis trwających sto lat zmagań wzorowany jest jakby na wojnie trojańskiej. jak Wikingowie najeżdżający średniowieczną Europę. Budzić musiały podobne uczucie zgrozy i bezradności. . Wojna z Rzymianami mimo okrucieństw jest jednak wojną dwóch równorzędnych. Relacja o walkach tych dwóch miast. Rzymianie. Wiek V przed Chr. świadczy wymownie o tym. W istocie Etruria nie była nigdy państwem we współczesnym tego słowa znaczeniu. Vulci. Tego samego dnia – jak podaje Nepos – kiedy okrutny Marcus Furius Camillus zdobywa Veii. Utrata Rzymu byłaby dla nich nie tak groźna. Okrążenie Etrurii jest tedy zupełne. Miasto pada ostatecznie w roku 396 przed Chr. zbliżonych do siebie poziomem cywilizacyjnym partnerów. pokonują flotę grecką u wybrzeży Korsyki. zwiastuje dla Etrusków początek długiej agonii. V. a zwłaszcza u Tytusa Liwiusza. a więc w środku wrogiego kraju. ludność idzie w niewolę lub zostaje zmasakrowana. posąg Junony zdobić będzie nowo zbudowaną świątynię rzymską na Awentynie. Mówiąc o walce Etrusków z Rzymianami popełniamy mylące uogólnienie. do doliny Padu wdzierają się hordy Celtów95. (po dziesięcioletnim jak Troja oblężeniu). Etruskowie zdobywają Korsykę i Sardynię. jaką znaleźć można u historyków rzymskich. który odkopano w Marsylii. projektowali także kolonizację bajecznej wyspy położonej na oceanie. Widomym śladem obecności Etrusków jest dla archeologów charakterystyczny dla ceramiki toskańskiej czarny bucchero94. gdyby nie oznaczała narodzin przyszłych panów świata. posucha i zaraza. Los Etrurii jest przesądzony. przystępują niemal natychmiast do ataku na pobliskie Veii. ale konfederacją miast i 94 95 bucchero – (bucchero nero) najstarsza ceramika etruska koloru czarnego Dzieje Rzymu od założenia miasta.północy Lombardia – spichlerz Italii – na południu Kampania. że właśnie w tym czasie zakiełkowała rzymska idea podboju świata. Anarchiczne bandy barbarzyńców spadały jak grad. Już pierwsi kolonizatorzy z Grecji natrafiają na Toskańczyków we wschodniej Sycylii.

w Volsinii.podległych im obszarów. Złota korona. Ułatwiło to niezmiernie działanie Rzymianom. i podobnie jak na całym świecie symbole okazały się bardziej żywotne od tego. a więc absolutną. a nie świadomym podmiotem. to po to. jak np. W okresie śmiertelnego zagrożenia jednych miast inne paktowały z Rzymem albo obojętnie przypatrywały się katastrofie sąsiadów. że znamy wszystkie istotne fakty z dziejów Etrurii. rózgi liktorskie i topór o dwu ostrzach (podobny jak u Minojczyków) „wypożyczone” były przez Rzymian i stały się atrybutami wyższych urzędników i triumfatorów. W Etrurii pierwotna monarchia zmieniła się w rządy oligarchii broniącej swoich przywilejów przeciwko groźbie jedynowładztwa i ruchom plebejskim. Nigdy połączone armie Etrusków nie starły się z Rzymianami. jakże blada i abstrakcyjna wydaje się opowieść o nich wobec historii Rzymu pełnej krwistych postaci – bohaterów. nie zdołały zmodyfikować sztywnego i skomplikowanego systemu społecznego. tłumaczy swoje klęski. w roku 264 przed Chr. z łacińską konsekwencją. prawodawczą i wojskową. dopomina się o łagodny wyrok potomnych. potem Chiusi). Jeśli nawet przyjąć. znane z pierwszych wieków republiki rzymskiej. co oznaczały pierwotnie. Nie potrafili także Etruskowie wykorzystać na swoją korzyść chwilowych klęsk przeciwników. jeden punkt oporu po drugim. Nawet podziwiani artyści – rzemieślnicy greccy. Wysoki. iż obraz losu Etrusków jest rezultatem tego. Pokój dla Etrusków oznaczał fatalistyczne oczekiwanie na cios. Pierwotnie miasta-państwa etruskie były monarchiami. mieli w tym kraju polityczny status meteków. lucumo96. które mimo buntów. że widzimy ich wyłącznie w świetle obcych źródeł. o łaskę wyrozumiałości. podobnie jak to się działo w Grecji starożytnej. Ale ten brak okupiony zostaje nowym widzeniem dziejów ludzkiej rasy i wskazuje na biologiczny charakter zjawiska cywilizacji. bez wyraźnego politycznego centrum. ale politykę prowadziło każde miasto osobno. na których czele stał suweren. sella curulis97 – tron ozdobiony kością słoniową. którzy bardzo wcześnie osiedlili się w Toskanii. aby przygotować się do następnej kampanii. senatorów i generałów. w czasie wojen samnickich. posiadający władzę religijną. Istniało wprawdzie zjawisko hegemonii (Tarkwinia. Jeśli zawierali rozejm. który usprawiedliwia się. pozornie nieludzki punkt obserwacji. Rzymianie natomiast eliminowali z walki metodycznie. Są więc jakby przedmiotem historii. jak np. Caere. Cóż powiedzieć o niewolnikach? Ich dola nie była lepsza niż w 96 97 lucumo – możnowładca etruski sella curulis – rodzaj tronu . Ich taktyką była rozpaczliwa defensywa. Historia Etrusków jest jakby historią wymarłego gatunku zwierząt. Być może. Kryzys tej władzy zarysował się podobnie jak w Rzymie między VI a V wiekiem przed Chr. Arystokratycznemu państwu etruskiemu obce było stopniowe wyrównywanie różnic między patrycjatem a plebejuszami.

o czym świadczą krwawo tłumione bunty. nie dawała im na pewno skrzydeł. lecz mądrość wiekowego starca. że armia Tyrreńczyków była wcale bitna. budzą uczucie zachwytu i łagodnego politowania zarazem. Wbrew tej estetycznej sugestii wydaje się. ale ich wiara. – rodzicielka i matka zabobonów 100 101 . stronie technicznej – wróżbiarstwie. istota nadnaturalna. fleciści i tancerze. piękne głowy ozdobione hełmem. włócznie trzymane lekko jak pióro przypominają raczej baletmistrzów niż krwiożerczych żołnierzy.. Na czele znajduje się kawaleria. Pewnego dnia z bruzdy ziemi ukazała się oczom zdumionego rolnika Tarchona. zdawała się oplatać wyznawców gęstą siecią fatalizmów. Dyscyplina etruska – jak ją nazywali interpretatorzy rzymscy – była zbiorem przepisów regulujących stosunki bogów i ludzi. jeśli nawet zsyłała na nich konsolację. co mówią o łagodności Etrusków sentymentalni powieściopisarze ani scenom z fresków (są one bowiem filmem z życia wyższych sfer). a na pewno bardzo dobrze wyposażona i zorganizowana. jeśli tak wolno rzec. założyciela Tarkwinii. gdzie wśród stołów uczty krzątają się piękni podczaszowie.innych państwach starożytności. 98 99 hastati – włócznicy principes – ciężkozbrojni triarii – rezerwa genetrix.. kiedy cywilizacja Tyrreńczyków była już martwa. To. zawdzięczamy komentarzom rzymskim. principes99 i triarii100. Uwaga komentatorów skupiła się głównie na jej. Miał postać dziecka. Czymże jest jednak strategia i pancerz wobec gromu boga i losów zapisanych w górze? Etruskowie byli bez wątpienia jednym z najbardziej religijnych narodów starożytności. greckim i bizantyjskim. W przeciwieństwie do religii greckiej i rzymskiej była to religia objawiona. Wysmukłe ciała. Na krzyk przerażonego Tarchona zbiegli się ludzie. Pochód zamykają żołnierze uzbrojeni lekko. następnie piechota. co stanowi esencję religii. Był to bóg Tages. Tysiące posążków etruskich wojowników. a więc o metafizyce i moralności. Między ludzkim mikrokosmosem a makrokosmosem bogów zachodziły związki ścisłe. co wiemy o religii etruskiej. wyraźnie podzielona na trzy szyki: pierwszego uderzenia i dwu linii ciężkozbrojnych. Przeciwnie. formalne. Brąz znaleziony w pobliżu Bolonii przedstawia ją w marszu. a opierała się głównie na interpretacji znaków. jakie można spotkać w muzeach włoskich. zgodnie z opinią starożytnych o Etrurii – genetrix et mater superstitionum101. jak Arabom czy Żydom. Nie należy dowierzać temu. Pochodzą one z epoki późnej. Tym zapewne należy tłumaczyć znikome wiadomości o tym. Odpowiada to dokładnie podziałowi legionu rzymskiego na hastati98. Tages rozpoczął nauczanie. Nawet w tej dziedzinie Etruskowie stali się – na swoją zgubę – nauczycielami Rzymian.

konstytucję oraz wykładnię snów i cudów. a także fakt. Tylko Tinia (odpowiednik rzymskiego Jupitera) dysponował trzema piorunami. Odkrycie punktu. Święte księgi Etrusków – jakkolwiek ich tradycja była pierwotnie. niebezpieczny. Quirinus). pokryty napisami. w którym rodzi się błyskawica. . najobszerniejszy zbiór przepisów. pozwalało kapłanom etruskim identyfikować przemawiające bóstwo. w których środku wpisano nazwiska bóstw. dotyczący zarówno życia indywidualnego. Trzeci – morderczy i niszczycielski ogień niebios. Uni. Rzeczą kapłanów było odczytywanie losów ludzi i narodu. zwłaszcza religii greckiej. a potem w całej Etrurii. jak topografia bogów w żywym ciele. głosem konkretnego boga. mógł być zesłany na ziemię tylko pod warunkiem akceptacji wszystkich bogów zwanych wyższymi. Jest to więc zarówno mały atlas nieba. Niebo Tyrreńczyków podzielone było na 16 części. jakim ulegała wiara Etrusków. mógł paść. W miejscowości Piacenza. gdy wyraziło swoją zgodę dwunastu boskich towarzyszy Tinii. traktujące o sztuce wróżenia z wnętrzności (głównie z wątroby) zwierząt. o tysiącu zmieniających się jak przyroda postaci. a dla Etrusków także miniaturą kosmosu. że poszczególni bogowie nie mieli charakteru powszechnego. Drugi. zawierający sposoby zakładania miast i budowania świątyń. Mars. w małym muzeum miejskim. Brąz ów. i wreszcie Libri rituales. Pierwszy mógł cisnąć z własnej woli – był to grom ostrzegawczy. Według wszelkiego prawdopodobieństwa kapłan drobiazgowo badał wątrobę zwierzęcia ofiarnego i zauważona anomalia była dla niego znakiem. Libri fulgurales – zawierające interpretacje piorunów. był rodzajem podręcznika dla kapłanów badających wnętrzności zwierząt. ale związani byli z określonym miejscem. Opisanie religii nie powinno być uproszczone do inwentarza bóstw. czczony zrazu w Populonii.skodyfikowane w owej dyscyplinie. ustna – dzieliły się na trzy zasadnicze działy: Libri haruspicini. miastem. i punktu na ziemi. Rodem z Volsinii był Vertumnus – młodzieńczy. Ustalenie ich listy i atrybutów mało mówi o rzeczach istotnych. świątynią. Opiekun winnej latorośli. odkryty w latach 70. podobnie jak tradycja celtyckich druidów. Przemawiali bogowie także piorunami. W przypadku religii Etrusków jest ponadto sprawą szczególnie delikatną z uwagi na fragmentaryczność dokumentów i silny wpływ wierzeń obcych. Należy przy tym uwzględnić głębokie przemiany historyczne. w który uderza piorun. Jedenaście rodzajów gromów było we władaniu dziewięciu bogów. Otóż wątroba była w przekonaniu starożytnych siedliskiem życia. pełen siły i rozmachu bóg wegetacji. Jego powierzchnię podzielono na starannie wyrysowane figury geometryczne. jak i społeczeństwa. Ta osobliwa kolegialność wskazuje na daleko idącą komplikację niebieskiej hierarchii i wymagała od kapłanów subtelnych metod obserwacji. ubiegłego wieku. Naczelne miejsce w panteonie etruskim zajmuje trójca niebieska: Tinia. babilońskiej i chaldejskiej. znajduje się brąz w kształcie wątroby. Menerwa (której w Rzymie odpowiadała męska triada: Jupiter.

non enim hic. stała obecność śmierci – stanowią najbardziej charakterystyczne cechy tej religii. Te jednak sprawy znajdowały się poza wrażliwością moralną ówczesnych ludzi. Herodot pisze. że w Lidii (a więc domniemanej ojczyźnie Etrusków) wszystkie dziewczęta uprawiały prostytucję. To przykładowe wyliczenie bogów może sugerować. Lęk. że religia Etrusków była pełna radosnej akceptacji świata. że potomkowie Eneasza uczynili z Etrusków coś w rodzaju negatywnego wzoru osobowego.miał dźwięczne imię Fufluns. ubi ex Tusco more . uczt. czarne tło. idąc zapewne za owym wzorem. Ale od IV wieku przed Chr. zagrażał obyczajowości Rzymian. Jego orgiastyczny kult. nie było chyba narodu starożytności tak bardzo zwróconego twarzą ku mrocznym zaświatom. Jedna z postaci trzyma ogromnego psa na smyczy i atakuje mężczyznę z głową zawiązaną workiem. zgromić nieobyczajnych dziewcząt Tyrreńczyków: . na którym błyszczeć miały ich surowe cnoty. Można bez przesady powiedzieć. Najbardziej znanym bóstwem żeńskim była Turan – etruskie wcielenie śródziemnomorskiej Bogini-Matki – opiekunka kobiet i miłości. tarica i muzyki. Przedmiotem zajadłej krytyki był ich stosunek do kobiet. Wiele zresztą krwawych widowisk rzymskich. Natomiast – rzecz charakterystyczna – prawdziwie gorszące były w oczach Greków i Rzymian obyczaje Etrusków. które mają za przedmiot fatalną – zdaniem autorów – konduitę tyrreńskich kobiet. broniącego się maczugą. Odwiecznym i niezawodnym sposobem obrażania sąsiada jest podanie w wątpliwość cnoty jego żony czy córki. „kobiecość” ich cywilizacji drażniły niepomiernie zwłaszcza Rzymian. o czym świadczy wzmianka jednego z historyków. Cienie zdają się wieść życie beztroskie i radosne. niezmiernie rozpowszechniony wśród Tyrreńczyków. Niezwykle wysoka pozycja socjalna i towarzyska kobiety w społeczeństwie Tyrreńczyków. zbierając tym sposobem na posag. choćby walki gladiatorów. Można ułożyć sporą antologię tekstów greckich i rzymskich. poza może Egipcjanami. pesymizm (pogłębiający się stale wskutek klęsk politycznych). Tarkwiński grobowiec augurów stanowi wstrząsający dokument okrutnych pogrzebowych igrzysk na cześć zmarłych. Malowidło ścienne przedstawia dwie zmagające się postacie (zapewne niewolników). których krew przynieść miała ulgę duszom zmarłych. na malowane ściany domów śmierci wypełzają przeraźliwe jak ptaki nocne demony – Charun i Tuchulcha. ma swoją genezę w Etrurii.. Wczesne groby etruskie pełne są jeszcze scen myśliwskich. To ewidentne okrucieństwo nie raziło starożytnych i żaden ze znanych nam pisarzy nie czynił Etruskom z tego powodu zarzutu.. W istocie. Plaut nie omieszkał.

VII. ale imię matki. 103 .. stanowił ramy egzystencji pełnej intymności i czaru. Plaut.: G. przedstawia życie Etrusków jako nie kończącą się bezwstydną orgię. połcie mięsa i dziczyzny zawieszone na hakach.. Na malowidłach ściennych znajdujących się w grobowcach etruskich. skrzynkowa. zarówno apartamenty. Renesansowe dwory toskańskie są jakby dalekim echem tej cywilizacji.. Wyjątkową w starożytności i wysoką pozycję społeczną kobiet etruskich podkreśla fakt. ażebyś na ten sposób ruski / Niegodnie swojem ciałem na posag zbierała”. u boku mężczyzn znajdują się zawsze kobiety. Malowidło ścienne w grobowcu Golini w Orvieto przesycone jest smakowitym zapachem kuchennym. że w dziedzinie sztuki życia Etruskowie byli mistrzami. Ucztom towarzyszyły muzyka i taniec. 523-524. Tłum. Komedia Dzieje Rzymu od założenia miasta. Cechowała ich ujmująca dziecięca lekkomyślność. Teopomp. w jakim stopniu pismo etruskie przypomina pismo linearne B.Tute tibi indigne dotem quaeras corpore102. jest rzeczą pewną. zabawy i festyny. a przedstawiających uczty. Wszystko. Gdyby zachował się zapis dźwiękowy z życia 102 „. Uległ temu odczuciu nawet tak ścisły umysł. mądre kucharskie utensylia. Sztuka gastronomiczna musiała być znakomita. ks. pędzą życie wśród uczt i płochych zniewieściałych zabaw. że obok imienia męskiego dodawano nie imię ojca.. mimo małego przecież prawdopodobieństwa historycznych związków.. potem o wielu pokojach otaczających atrium. Dom. Z uderzającym realizmem przedstawiono całe skomplikowane laboratorium smakoszy. a ten upadek ma swe źródło być może w bogactwie ich kraju”103. jak Ventris. zależnie od rodzaju przyjęcia. „Mieli zwyczaj zasiadać dwa razy dziennie do uczty pośród ozdobnych dywanów z kwiatów i różnorodnych srebrnych naczyń. nie. Związek tych obu odległych kultur narzuca się wyobraźni z jakąś szczególną siłą. Jakkolwiek było z ową moralnością. Przychocki. wybranych spośród najwdzięczniejszych i odzianych w mniej lub więcej kosztowne stroje. który w swej młodzieńczej pracy próbował ustalić. Historyk grecki z IV wieku przed Chr. Chyba tylko w cywilizacji kreteńsko-mykeńskiej zdobywają one tak wysoki stopień swobody i niezależności. jak gospodarze i usługujący było wspaniałe. Teraz stracili już swoją dawną siłę i sławę wojenną przodków. zrazu jednoizbowy. kult zabawy. Przy stole usługiwała im wielka liczba domowników. skłonność do wyrafinowanej elegancji i luksusu.

której los kazał pozostać na miejscu. Najsłynniejszym ośrodkiem tego rodzaju uroczystości była miejscowość Fescennium. „Przy dźwięku fletu Tyrreńczycy szli do walki na pięści. podkreślając ich przysłowiową swobodę wypowiedzi i rubaszny sarkazm. I tak wynaleziono wtedy grę w sześciany. Jego geneza. potem wyrażających treść prośby do niebian. wtedy król podzielił wszystkich Lidyjczyków na dwie części i jednej kazał ciągnąć losy na pozostanie w kraju. nieustannie obecny głos fletu. Legenda etruska mówi także o iście orfickiej metodzie polowania. mieszali ciasto na chleb i chłostali niewolników”. Brzmi to jakby mowa była o duchu w romantycznej balladzie. przy czym to jeden. przybyli oni do Umbrów. W końcu. Lidyjczycy przez jakiś czas znosili go cierpliwie. szukali środków zaradczych. gdy nie ustawał. przed Chr. zrazu niezgrabnych. udali się do Smyrny i pobudowali sobie statki. Pozornie paradoksalny jest ów etruski stop lęku śmierci i wyrafinowanej doczesności. wyznaczył sam siebie jako króla. aby poszukać sobie środków do życia i ziemi. aby nie pożądać jedzenia. pełnych chłopskiej werwy i humoru. potem. gdzie 104 histrion – aktor (łac. Nad tą częścią. syna Manesa. jeśli nie liczyć zabłąkanego i odartego z dzieł. tego bowiem wynalazku nie przypisują sobie Lidyjczycy. Od muzyki i tańca krok tylko do teatru. nad emigrantami zaś swego syna. w Italii. położonej na wybrzeżu Azji Mniejszej. minąwszy wiele ludów. Tancerze. Życie w Etrurii nie było jednak nie kończącym się festynem. Z całej literatury dramatycznej Etrusków nie pozostało nic. nawiedził całą Lidię wielki głód. który nazywał się Tyrrenos. Po wynalezieniu gier tak się wobec głodu zachowali: przez jeden dzień grali bez przerwy. niejakiego Volniusa. Po losowaniu więc jedni z nich wywędrowali z kraju. drugiej – na emigrację. kostki zaokrąglone. Drugim źródłem dramatu były śpiewy rolników. O tych śpiewach ludowych. „Za króla Atysa. składających ofiary swym protektorom. Powiedzieliśmy. ukryty w gąszczu. jakie im było potrzebne. W ten sposób spędzili osiemnaście lat. jedli. Herodot wywodzi ich z Lidii. Kiedy jednak zło nie ustawało. mimowie i aktorzy etruscy szybko zawitali do Rzymu i stali się tam niezwykle popularni (nazwa histrion104 jest pochodzenia etruskiego). że Etruskowie pojawili się w VIII w. Zadziwiające zdanie starożytnego obserwatora.) . wabił w sieci dzikie zwierzęta dźwiękiem swego instrumentu. i odpłynęli. a w drugim dniu. piłkę i wszystkie inne rodzaje gier z wyjątkiem warcabów. to drugi co innego wymyślał. Na nie włożyli całe ruchome mienie. Była to kraina sztuki i posępnej religii. zdaniem autora rzymskiego. imienia autora tragedii toskańskich. Flecista.Etrusków. przestając grać. miała być następująca: młodzi ludzie modląc się do bogów wykonywali szereg gestów. wspomina Horacy. Problem pochodzenia pasjonował już starożytnych. akcentem dominującym byłby modulowany. lecz coraz bardziej się srożyło. a także bardzo różnej od rzymskiej koncepcji życia.

Rasna. kiedy mówi o Leonidasie. Nikt natomiast nie męczy uczonych pytaniami na temat pochodzenia Greków czy Rzymian. wywodzonej od bohatera-protoplasty. Dionizy z Halikarnasu ma ich za autochtonów. Frankowie. . ale co robić z bardzo ludzką ciekawością i potrzebą dochodzenia początków. ale o genezę Tyrreńczyków. Posiadali bowiem kulturę i organizację polityczną bardzo zbliżoną do greckiej. 65-66. Grecy nazywali ich Tyrsenoi. Hammer. Dla Greków byli Etruskowie niepokojącą zagadką. a nie czystego szczepu. podpierając tę historyczną postać mitycznym praszczurem. że stanowili pierwszą poważną przeszkodę kolonizacyjnych podbojów. oni sami określali się mianem Rasenna. Jak wyjść z błędnego koła domysłów i hipotez. że na pojęcie tego narodu złożyły się ludy tak różne. a zasypany jest pytaniami nie o co innego. żeby poprzestać tylko na pierwszych z brzegu wyliczeniach.. Jeszcze jeden kamień do ogrodu maniaków etnicznej czystości narodów. jak Celtowie. cit. mówi nie bez irytacji.. ale nie mieścili się także zupełnie w kategorii barbarzyńców. Tyrrenoi. Widzimy zbiorowość przez pryzmat jednostki i rodziny czystej linii genealogicznej. aby pytanie o pochodzenie Etrusków zastąpić sensowniejszym pytaniem. ks. Ich dzieła pełne są zmyślonych najczęściej genealogii. Herodot. tak samo skomplikowane i zagadkowe jak geneza Etrusków. Irytacja uczonego jest słuszna. Ci. czy pochodzili ze Wschodu. których pochodzenia nie znamy. który przypominał dialekt autochtonów z Lemnos przed podbojem tej wyspy przez Ateńczyków. jakby te problemy były do korica wyjaśnione i powszechnie znane. s. a była zapewne dziełem wielu czynników. wiemy. po wyliczeniu przodków dochodzi do Herkulesa. jak jest w istocie.” – Herodot. Rozumieli tę potrzebę dziejopisarze starożytni. aby w salonie pojawił się badacz umarłej cywilizacji. Nazwę Lidyjczyków zastąpili inną. nazwali się Tyrrenami”105. Współcześni uczeni opowiadają się raczej za teorią wschodniego pochodzenia Etrusków. Ligurowie. Etrusci. tych samych. Tłum. Inni historycy jako kolebkę Etrusków podają wyspy Morza Egejskiego. a nie. jak kształtował się ten naród na Półwyspie Apenińskim. który ich tu przywiódł: od niego tworząc swe miano. Bo mówiąc o Francuzach (czy o jakimkolwiek wielkim narodzie). o czym świadczy odkryta kamienna stela nagrobna. ich cywilizacja powstała i rozkwitła w Italii. nosząca inskrypcje w języku zbliżonym do etruskiego..: S. I. Niezależnie od tego czy byli autochtonami. Rzymianie – Tusci. Rzymianie. op.założyli miasta i po dziś dzień mieszkają. etnicznej mieszanki. a w dodatku mówili językiem. Tajemnica języka etruskiego pociąga od przeszło trzech wieków umysły badaczy. W jednej ze swoich prac Massimo Pallottino. 105 „Za króla Atysa. pod wieloma względami jej równą. że wystarcza. wziętą od imienia królewskiego syna. papież etruskologów. Nie tylko dlatego. istnieją dla nas niepełnie. w które uwikłani byli starożytni? Franz Altheim i Massimo Pallottino proponują.

Niestety! Kopanie nie dało nic. którą w języku Etrusków zastąpiło „u”). które mogą odnosić się do praktyk religijnych rytuałów. Inaczej mówiąc. co najważniejsze. roku życia”. egipskim. ściśle – rozumiemy niewiele. musi być dostatecznie duży i. zakopał go po prostu w ziemi. wymagające wielkiej ostrożności i subtelności. który. jakim ulegał w ciągu wieków) jest nam znany. ale poza trzema cennymi znaleziskami (z których największy. terminy podobne. system alfabetyczny Etrusków (mimo zmian. których istnienia mamy prawo się domyślać. pracują niejako wewnątrz badanego języka. przechowywany w Zagrzebiu. Wiemy. Francuski etruskolog Raymond Bloch opowiada. wyszukują powtórzenia. asyryjskim. Z językiem etruskim sprawa jest diametralnie inna i wręcz paradoksalna. czego się spodziewałem. Zanim szczęśliwe odkrycie da im w rękę wymarzony tekst dwujęzyczny. Inni stosują metodę indukcyjną: rezygnują z pomocy innych języków. liczy 1500 słów) teksty są krótkie i rozpaczliwie monotonne. Lista tych eksperymentów jest długa. Nie wiedząc. Cierpliwi językoznawcy próbowali wyjaśnić ciemne teksty hebrajskim. różnorodny. co zrobić z ogromnym kamieniem. Fonetyka natomiast tego języka jest zdecydowanie różna od greckiej (np. „Łatwo można wyobrazić sobie moją emocję. drugą część znaki zupełnie dla wieśniaka niezrozumiałe. Obie metody. doprowadziły na razie do rezultatów skromnych.Odczytanie nieznanego pisma jest zwykle poszukiwaniem odpowiedników fonetycznych i sensu znaków. Niemal wszystkie to epigrafy nagrobne w rodzaju „Vel Partunus syn Velthura i Ramta Satinei umarł w 28. ale żaden z bloków wydobytych nie nosił najmniejszego śladu jakichkolwiek . Materiał lingwistyczny nieznanego pisma. Ta bogata cywilizacja przekazuje nam zamiast poematu i świętych ksiąg. Część kolumny pokrywały znaki alfabetu łacińskiego. Niewdzięczny materiał nie zniechęca jednak badaczy. spokrewniony jest z etruskim. Posiłkują się sporą już wiedzą o religii i cywilizacji Etrusków. greckim. Jedni posługują się metodą dedukcyjną: podkładając pod tekst etruski jeden ze znanych starożytnych języków. Ale język Tyrreńczyków okazał się wyjątkowo oporny wobec tych prób. należący bez wątpienia do kilku budynków z epoki rzymskiej. starają się rozszyfrować etruski bez tej dodatkowej pomocy. ale nie rozumiemy ich. Tak było z hieroglifami czy pismem klinowym. w każdym razie nie to. jak to w czasie prac archeologicznych w Toskanii właściciel badanego terenu zwierzył się. zupełny brak samogłoski „o”. które staramy się odczytać. hetyckim czy dialektami italskimi. Wydobyto stos kamieni. Liczba etruskich przekazów językowych jest wprawdzie spora. beznadziejnie szary zbiór klepsydr. jak to zakładają. tytułów w hierarchii społecznej czy faktów znanych skądinąd. Otóż potrafimy dość łatwo czytać teksty etruskie. że odkrył kolumnę całą pokrytą pismem. Czyż nie był to tak bardzo pożądany tekst dwujęzyczny łacińsko-etruski? Poprosiłem i otrzymałem bezzwłoczne pozwolenie mego informatora na przebadanie jego posesji. że tyrreński alfabet wywodził się prawdopodobnie z greckiego i poszczególne znaki reprezentują zgłoski podobnie jak w greckim. bo wynosi 10 000.

szukają nie prawdy obiektywnej. Tłum. Fragment ten dobrze ilustruje pasjonującą grę archeologii z przypadkiem. U podstaw tego osądu leżała pozytywistyczna. Mój informator. mogą przynieść wyjaśnienia zagadki.. jak pisze D. Zamiast monotonnego mamrotania tekstu pozwolono nam oglądać tę cywilizację. 106 Etruskowie... Jest to ogromna szansa. ani tezą. ale nasz poszukiwacz skarbów zamiast ją zakopać. chciałem wyjaśnić przyczynę tej tajemnicy. wieśniak. być może zniszczył ją.: A. Nie jest to rzeczą niemożliwą. co się często w różnych krajach zdarza. to doświadczeniem”106. jak to się często zdarza. nie tylko dla naukowców.napisów. ale także dla amatorów. Ubóstwo przekazów pisanych wynagradza w dużym stopniu bogaty materiał z dziedziny sztuki.H. Piękna walka inteligencji z tajemnicą trwa. Do końca XIX wieku ich sztuka uważana była za mało interesującą kopię sztuki greckiej. a więc na terenach ścierających się wpływów etruskich i greckich. staje się znakiem i świadectwem utrwalonej obecności.. Długi czas byłem ślepy na sztukę etruską. Ci ostatni. Nigdy jednak nie przyznałby się do tego świętokradztwa”. Mimo licznych niepowodzeń uczeni nie kapitulują. zawierające cenne materiały. jest tym większa. . dotyczące administracji czy innych spraw publicznych. a epoka etrusko-rzymska trwała aż do trzeciego wieku naszej ery. Potrącałem wzrokiem w muzeach etruskie brązy.. Dotychczasowe badania prowadzone były przeważnie w obrębie nekropoli. pozwalający odtworzyć życie polityczne i prywatne Etrusków. gdyż cała okolica bogata była w toskańskie groby. a także w Azji Mniejszej. Wykopaliska prowadzone w Kampanii. ale kontaktu. właśnie w mało eksplorowanych miastach. te poszukiwania odbywały się w nocy. Być może. jak twierdził. Otóż. Nie po raz pierwszy sztuka zastępuje pismo. że istniały dokumenty etrusko-rzymskie. Przeżyłem w skrócie historię pogardy i olśnienia Etruskami. jakby to były drugorzędne dzieła Greków. Zabłudowski. Jeśli są czymkolwiek. słyszano o moim pragnieniu znalezienia inskrypcji łacińsko-etruskiej i zrealizowano w wyobraźni przedmiot moich pragnień. że zwycięzcy nie wytępili zwyczajów i języka zwyciężonych. aby uniknąć wszelkiej niedyskrecji i skryć się przed ciekawym spojrzeniem przechodniów i sąsiadów. Zawiedziony i podniecony jednocześnie. Lawrence. Rozszerzyłem teren moich poszukiwań. a nie miast. Nocą wyobraźnia poszukiwaczy skarbów staje się bardziej żywa i śmiała. przeszukiwał zapewne swoją posiadłość w nadziei znalezienia etruskich przedmiotów. „Etruskowie nie są ani teorią.. rozbijając młotem i zużytkował jako budulec. dziś już przezwyciężona teoria „postępu” sztuki. ogłoszenia i dekrety. Także inne wyjaśnienie wydaje się prawdopodobne: inskrypcja została rzeczywiście odkryta. ale daremnie. Otóż jest rzeczą więcej niż prawdopodobną. rzeźby nagrobne wydawały mi się rzymskimi kopiami. Nadzieja natrafienia na taki dokument.

Koroną antyku miała być naturalistyczna rzeźba grecka okresu hellenistycznego. Zły akademicki gust, połączony z przeszczepioną z dziedziny nauk społecznych teorią – unicestwiał Etrusków. Jules Martha, w książce swojej Sztuka etruska, wydanej w roku 1889, mógł spokojnie obwieścić, że sprowadza się ona do mniej więcej nieudolnych naśladownictw. Ale od początku naszego wieku perspektywy, wrażliwość gwałtownie się zmieniły. Przyczyniły się do tego niemało rewolucyjne programy i manifesty sztuki współczesnej. Uwaga historyków, krytyków, a także publiczności skierowała się na okresy i szkoły określane dotychczas pogardliwie jako prymitywne, schyłkowe, barbarzyńskie w stosunku do ideału klasycznego. W polemice z tym ideałem sztuka Etrusków stała się jednym z ważniejszych argumentów. Owe polemiki i próby przewartościowania nie wyjaśniły jednak kapitalnego i jednego z najbardziej zawikłanych problemów historii sztuki, a mianowicie problemu artystycznej autonomii i oryginalności plastyki etruskiej. Mówiono wprawdzie o takich wyróżniających cechach dzieł Tyrreńczyków, jak intensywność wyrazu, osiągnięta przez zaakcentowanie szczegółu z uszczerbkiem dla mało jakby cenionej harmonii całości, zmysł ruchu, zamiłowanie do malarskiego szkicu, swobodna, otwarta struktura dzieła, a także tendencja do form abstrakcyjnych. Wszystko to pięknie powiedziane, ale obcowanie ze sztuką etruską było dla mnie nieustanną huśtawką zachwytu i rozczarowania, rozbrajało zmysł krytyczny i zdolność analizy. Przygoda, którą warto polecić niecierpliwym i klasyfikatorom. Dla wielu kontakt z dziełem sztuki zasadza się na potwierdzeniu przyjętego wzoru piękna. Dla tych sztuka etruska będzie szczelnie i nieuchronnie zamknięta. Aby ją w pełni odczuć, należy wyrobić w sobie zdolność spontanicznego, bezpośredniego reagowania, radosną ciekawość rzeczy innych od tych, które przyzwyczailiśmy się akceptować. Lekcja Etrusków jest lekcją wyzwalania się od przesądów estetycznych na rzecz trudnej do zdefiniowania, bezinteresownej gry oczu z przedmiotem. Uczucie potęgującego się chaosu towarzyszyło mi w czasie poznawania nowych etruskich nekropoli, nowych brązów, nowych rzeźb. Trudno pochwycić jakąś wyraźną linię rozwojową tej sztuki czy sensowny, wyjaśniający podział na szkoły i okresy. Niewątpliwe arcydzieła, bez których nasze muzeum wyobraźni byłoby uboższe – Apollo z Veii, sarkofag małżonków z Caere, przemieszane są z przedmiotami sztuki, których seryjny charakter i artystyczna wtórność rażą i odpychają. Niemal w każdym dziele Etrusków zawarte są trzy czasy: dziedzictwo bardzo dalekiej przeszłości, współczesny wpływ sztuki greckiej i antycypacja sztuki rzymskiej. W dziedzinie artystycznej, podobnie jak w życiu, Etruskowie wydają się być w ciągłej pogoni za nieuchwytną formułą i krystalizacją. Melancholijna promenada: Cerveteri, Tarkwinia, Volterra, Veii; pagórki kamiennych grobowców dokładnie zarosłe trawą. W królestwie pinii, świerszczy i cyprysów, płytko pod

ziemią utrwalone na ścianach uczty, polowania, balet. Najgłębiej w pamięci zapisują się rzeźby nagrobne. Mężczyzna oparty na łokciu, z uniesioną głową, okryty draperią, która odsłania jego tors, jakby wieczność była długą, gorącą nocą letnią.

Lekcja łaciny

antequam. simul. simulaque. Tłum. ranae. rządzi pragnienie szczęścia. z czerwonym. trzypiętrowy gmach o dużych oknach. dum. ubi primum – skoro tylko. Tłum. Pod płaskorzeźbą jakby miejsce na napis.108 A przede wszystkim zapoznaj się ze strukturą zdań warunkowych. żaby itd. ut – kiedy. ale nikt nas o zdanie nie pytał – pouczenie Juwenalisa skierowane do wychowawców młodzieży – „Maxima debetur puero reverentia”110. odtąd. Satyry. simulac. 109 Szczęśliwy. 47.. 2. Juwenalis. donec.” – żaba. Był to biały. kiedy. ranae. ut primum. ut. ubi primum. quod. simulaque – równocześnie.Jeśli więc i Tobą. cum – równocześnie. aby w nich nie było miejsca na oszustwa. tylko na szczycie znajdowała się płaskorzeźba przedstawiająca orła.. Wchodziło się przez ciężką bramę. gdy.). Kalinkowski. ubi – gdy. Kalinkowski.. dum – podczas gdy. Bolesław Miciński. donec – dopóki. ut primum – skoro.: S. rana107.. jak wszelkim stworzeniem. Poznaj zawiłość zdań czasowych: ubi. ranam. Wergiliusz. priusquam. to surową prostotą. kto zdołał poznać przyczyny wszechrzeczy (łac. cum. Dziecku należy się szczególny szacunek (łac. pierwej. na kłamstwo. na szantaż. 490. powtarzaj: rana.).: S. Najstosowniejsza byłaby łacińska sentencja w rodzaju „Felix qui potuit rerum cognoscere causas”109 lub. skoro. Georgiki. rana. Odpowiedź na list Francesca. Fasada bez ozdób. antequam – zanim. Jeśli wyróżniał się czymkolwiek. kiedy. kochany Francesco. simulac – skoro tylko. simul – jednocześnie. priusquam – wprzód. a na szczycie schodów potężny posąg patrona 107 108 „rana. 110 . Schody. spadzistym dachem. quod – o ile. 14. jeśliby nas ktoś pytał o zdanie. obywatela rzymskiego I Gimnazjum stało na wzgórzu. ranae.

siwym polonistą. a on przechadzał się między rzędami. kiedy po raz pierwszy wszedł. jeśli nie oryginałem. autorytetem. Ich szkolne niebieskie mundury nie były nowe. lustrował jak dowódca swój oddział przed defiladą. ale. że przejawiała się w tym piękna ludzka dążność do oswojenia spraw i zjawisk niepojętych i budzących przerażenie. Gipsowo blady król miał wysunięty lewy but i ten nieważny. Życie. które doświadcza. Repetenci. nic bardziej nie wpływa na rozwój okultyzmu niż urzędowy racjonalizm. W porównaniu z nimi byliśmy jak kukły na wystawie sklepu z konfekcją. dlaczego ten ostatni nosił u nas przydomek Grzesio. Poruszali się swobodnie i patrzyli na nas z góry. Zdawało się. należało rozpoznać przeciwnika tak dokładnie. tak jak nasze. że zbyt dosłownie pojęli zasadę „Repetitio est mater studiorum”111. aż do klasy z zapachem pokostu. i nie wisiały żałośnie za duże. niedostatecznych not zwanych baniakami i straszliwego gniewu naszych preceptorów. Byli naprawdę inni. szczegół stał się materialną przyczyną uczniowskiego zwyczaju. Gorycz ich porażki łagodził zapewne fakt. wilgotnej odzieży i strachu. a więc pachnącym kamieniem. jaki przystoi weteranom. żółtodziobów. Nie wiem. którego dla słodyczy charakteru nazywaliśmy Rózią. Nic nie pomogły surowe zakazy. które uchronić nas miały od złych uroków. Natomiast matematyk i łacinnik budzili świętą grozę. najeżony niebezpieczeństwami świat szkoły. Los obdarzył nas uroczym opiekunem klasy. co było atrybutem przewrotnej gimnazjalnej elegancji. Szatnia znajdowała się na samym dole w rozległej suterynie. Stamtąd szło się długim korytarzem z kamienną posadzką. Szczególną naszą zazdrość budziły sukienne spodnie świecące na pośladkach jak lustro. skóry. Pamiętam dobrze ten dzień. W dostojnej bieli patrona ów lewy but był niepokojąco czarny i wypolerowany od licznych dotknięć. patrzył na nas badawczo. oddawaliśmy się tym magicznym praktykom z ciemnym chłopskim uporem. przyczyny cyklony noszą dźwięczne kobiece imiona. Zaraz pierwszego dnia naszą uwagę zwróciła grupa uczniów trzymających się jakby na uboczu. zapewne. Trwało to długo. bez żadnej zażyłości z ciałem. jak wiadomo. . kredy i wilgotnej tablicy. To oni pierwsi wprowadzili nas w skomplikowany. lecz wrażenia węchowe. W gimnazjum panował kult rozumu. Potem kazał nam siadać i 111 Powtarzanie jest matką nauki (łac. nadawało ich twarzom gorzką wyniosłość. Z tej samej. Była to jakby kuchnia szkolnych woni – prochu. Staliśmy przed ławkami.naszej szkoły. zdawałoby się. a właściwie wkroczył do naszej klasy. nie licującego z powagą zakładu wychowawczego. Ponieważ każdy z naszych profesorów był indywidualnością. Moja lękliwa wrażliwość nowicjusza rejestrowała z początku najmocniej nie obrazy. jak to było możliwe.). Myślę. że cieszyli się wśród nas. chociaż cały był zaprzeczeniem wiejskiej dobrodusznej gamoniowatości.

zaczął rysować na tablicy plan Forum Romanum. Powinniście zatem poznać główne budowle Wiecznego Miasta. Potem. W zimnym świetle reflektorów to centrum starożytnego świata było wielką szacowną rupieciarnią. resztki portyków. żebyście się pętali po stolicy cezarów jak nieokrzesani barbarzyńcy”. Niechaj nie będzie to poczytane za polowanie na paradoksy. Wspominam o tym z wdzięcznością. Portyk Pereł. Patrzyłem tedy z Kapitolu na łuki. kamienie zjadane przez czas. Via Sacra. że nie należy szukać Rzymu w Rzymie. To. Jeśli należały. że odczucie owej wielkości zaskoczyło mnie niespodziewanie w kilka lat później w miejscowości New Castel w drodze do Szkocji. Przebywałem wówczas w Anglii w zupełnie innych zamiarach niż studiowanie śladów Rzymian. dnem. bo w końcu młodzieńcy rzymscy w naszym wieku przywdziewali togę męską i gotowali się do rządzenia największym imperium świata. Na razie nasz profesor zadowolił się uwagą: „Być może przyjedziecie kiedyś do Rzymu w orszaku prokonsula. Nie chcę. Powiedział. kto wygra ten pojedynek. niewiele z tego rozumiejąc. ale sam. W tym czasie znałem już nieźle południe Francji.podał listę lektur obowiązujących i nadobowiązkowych. więc Forum było zamknięte. jest zasługą mego profesora łaciny. arena w Arles czy teatr w Orange. a więc nierzeczywiste. Objaśnienia miały nastąpić później. nie zrobiły na mnie tak wielkiego wrażenia i nie skierowały myśli na nowe tory. Padały tajemnicze nazwy: Curia. począwszy od Łuku Septymiusza Sewera aż do Bazyliki Konstantyna i Portyku Nerona. Basilica Iulia. Maison Carrée. Pierwsze swoje kroki skierowałem na Forum. Nie było wątpliwości. Lapis Niger. ni stąd. eschatologią cywilizacji. liczy tylko na nasz rozsądek i poczucie odpowiedzialności. co spotkałem na granicy Brytanii i Szkocji. Rostra. że nie czułem się zagubiony wśród kamieni. otoczone lawą asfaltu. Ziemie. W naszych zeszytach kopiowaliśmy posłusznie plan Forum. źródło Juturny. że nie będzie nas zachęcał do nauki. jeśli powiem. Ale jednocześnie prześladowała mnie myśl. że nie tutaj przemówi do mnie wielkość tej cywilizacji. Do Rzymu przyjechałem dwadzieścia lat później. na których urodziłem się. nie należały nigdy w sensie politycznym. nie należały już wówczas do Cesarstwa Rzymskiego. nie w orszaku. ale Pont du Gard. Ściśle mówiąc. Prowansja – podobnie jak 112 Gallia Narbonensis – Prowansja i Langwedocja . tak nam się przynajmniej zdawało. ostatecznym kształtem wszelkiej dumy i potęgi. ni zowąd. to w zupełnie innym znaczeniu tego słowa. jak to. Była noc. Odcięte od nocy było jak fotografia. czyli Gallia Narbonensis112. Na drugi dzień poszedłem zwiedzać Forum metodycznie w pełnym świetle słońca. przy całej świetności tych zabytków. Obraz był widmowy. po której toczyły się ze zgiełkiem i hukiem świetliste pojazdy.

ani nawet łuku tryumfalnego. Brało w niej udział 5 legionów i 2 tysiące jazdy. w miejscu mego nawiedzenia Rzymem. Po raz pierwszy wojska rzymskie pod wodzą Juliusza Cezara stanęły na wyspie pod koniec sierpnia roku 55 przed Chr. tak przeraziła Brytów. pochodziły od żeglarzy i kupców. co mogłoby wywołać jakąkolwiek estetyczną ekscytację. poza basenem Morza Śródziemnego i jak się może wydawać. Jak doszło do podboju Brytanii? Wyspa leżała daleko. tam pod nawisłymi. nie było ani marmurowej świątyni. była niedostatecznie przygotowana i omal nie skończyła się klęską armii inwazyjnej. Ale Cezar znów popełnił fatalny błąd. ale dość wątpliwy i drogo okupiony połowiczny sukces.Hiszpania czy Dalmacja – należała do Rzymu w sposób niejako naturalny dzięki temu samemu niebu i przyrodzie. Wyspiarze czekali na najeźdźców. Najbardziej znana była prawdopodobnie relacja Pytheasa. jeśli nie poza granicami geograficznej rzeczywistości. a nade wszystko zniszczone przez fale przypływu części floty zmusiły wodza do zawarcia pokoju zaproponowanego przez Brytów i wycofania się do Galii. Ogromna flota. poza kręgiem żywotnych interesów imperium. a pełne były fantastycznych informacji. Na 113 Massilia – dzisiejsza Marsylia . Najlepszym sprzymierzeńcem Cezara był brak zmysłu politycznego jego przeciwników. już od momentu lądowania zadawali im poważne straty. Przeciwnie. zasobach i zamieszkujących ją ludach były mętne. niskimi chmurami. przesłanie Rzymian było czymś niezwykłym i jakby graniczyło z zuchwałym szaleństwem. W New Castel. Trudności aprowizacyjne. Juliusz Cezar nie stoczył z nimi żadnej decydującej bitwy. w pobliżu wyspy Thule. żyjącego w czasach Aleksandra Macedońskiego. składającej się z dwu legionów. licząca 800 okrętów. Gdyby Brytom udało się zniszczyć flotę rzymską. Nie była to co prawda klęska. legiony byłyby wydane na łaskę i niełaskę tubylców. a więc na krańcach ówczesnego świata. greckiego podróżnika z miejscowości Massilia113 w Galii. Był tam natomiast dobrze zachowany wał ziemny. Ta śmiała operacja wojenna nastąpiła nagle. Druga kampania w rok później była zakrojona na daleko szerszą skalę niż pierwsza. dosłownie nic. że stawili opór najeźdźcom dopiero w okolicy dzisiejszej Canterbury. Dla przeciętnego Rzymianina Brytania leżała na granicy. ciągnący się przez pagórkowaty teren w linii niemal prostej od ujścia rzeki Tyne na zachodzie aż do zatoki Solway na wschodzie. z których padał przejmująco zimny deszcz. a wojska jego płytko zagłębiły się w niegościnny kraj. dzikim plemionom barbarzyńców. lekceważąc prawa morza i część jego okrętów pochłonął żywioł. więc umysł włączał do imperium te podbite prowincje bez zdziwienia i sprzeciwu. nic. pogarszająca się pogoda. Wiadomości o jej kształcie. która usiłowała się bronić przeciw nie podbitym. przecinający całą wyspę – najdalej na północ wysunięty szaniec cywilizacji.

a ich naturalnymi sojusznikami były lasy i bagna. wyszli jako zwycięzcy. „który chciał więcej zdobyć. czyli partyzantki. że pewnego dnia Brytowie mogą przyjść na pomoc swoim celtyckim pobratymcom z kontynentu. aby skutecznie stawić czoło armii inwazyjnej. to znaczy napadać na tabory i zabłąkane na bezdrożach oddziały. wyprawa do Brytanii równoważyła w pewnym stopniu sukcesy wojenne na wschodzie jego konkurenta do władzy.to zapewne liczył nie mniej niż na męstwo swoich żołnierzy. Wielu historyków niepokoiło pytanie. Systematyczny podbój rozpoczął się niemal sto lat po wojennej ekskursji Cezara. Nie posiadali także żadnego rozsądnego planu strategicznego. jest mało sensowne. co stanowi ulubioną rozrywkę pisarzy historycznych. Doradzanie po dwu tysiącach lat wodzom przegranych kampanii jak należało postąpić. po co Cezar wdał się w tę ryzykowną awanturę. było bowiem teoretycznie możliwe. Podobnie jak mieszkańcy Galii ich celtyccy pobratymcy z wyspy nie potrafili zorganizować się pod jednym dowództwem. zabierając łupy. Aby zwyciężyć. że intencje przyszłego dyktatora były bardziej prozaiczne i kalkulowane na zimno: pragnął po prostu wzbogacić siebie i swoje legiony. . Nie było to zapewne tylko wynikiem namiętnego pożądania pereł. bo z kampanii. jeńców i nakładając na podbite ludy haracz. przewagi oręża rzymskiego na legendarnej wyspie wywołały w Rzymie entuzjazm niebywały. Historyk francuski Albert Grenier nazywa wyprawę do Brytanii ekstrawaganckim i szalonym przedsięwzięciem. Pompejusza. Wydaje się jednak. A przecież byli liczniejsi niż najeźdźcy. nieźle uzbrojeni. która mogła zakończyć się ich klęską. aby przeciwstawić się najeźdźcom. a także zabezpieczyć zdobytą Galię od ataku z zachodu. Camille Julien zaś widzi w tym przejaw charakterystycznej dla Cezara żarłoczności. Pokój zresztą korzystny dla Rzymian. taktykę nękania legionów. Rzymianie zmuszeni byliby się wycofać. Trudno jednak powiedzieć. i wreszcie. Ponieważ z Galii nadchodziły niepokojące wieści o buntach. i to ze znacznymi stratami. oblanej zimnym morzem. Ale dość szybko nastąpił konflikt w obozie przeciwników Cezara i królowie poszczególnych plemion zaczęli paktować z wodzem rzymskim. Jérome Carcopino – operacją prestiżową bez żadnej przyszłości. co jest szczególnie ważne. I rzeczywiście. Gdyby wojna przybrała taki właśnie obrót i przeciągnęła się ponad jeden rok. zwłaszcza że w tym wypadku wyspiarze robili wszystko. należało unikać frontalnej rozprawy i stosować niewygodną dla legionów taktykę małej wojny. Rzymianie mieli wówczas daleko więcej szans na ujarzmienie tej mglistej wyspy. że Brytania – czy choćby jej część – weszła w skład imperium. niż mógł utrzymać”. ciężko posuwających się w głąb nieznanego kraju. Cezar skorzystał z pierwszej okazji i zawarł pokój z Kasywelaunusem. jak sugeruje Swetoniusz. Zrazu większość ludów południowo-wschodnich Brytanii zjednoczyła się pod naczelnym dowództwem króla Kasywelaunusa i stosowano najsłuszniejszą taktykę walki podjazdowej.

Tłum. W stolicy świata przebywała garść emigrantów politycznych z wyspy. Wojska lądują w trzech różnych punktach i armia rusza na zachód. Trzy czwarte sił operacyjnych stanowiły wojska stacjonujące nad Renem. będzie głową antyrzymskiego oporu. obrazili Rzymian żądaniem wydania zbiegów. Do ciężkiej. Swetoniusz.Posiadali przede wszystkim dość szczegółowe informacje. wygnany i wyzuty z władzy przez syna i szukający na dworze cesarskim sprawiedliwości.) rzymskie wojska pomocnicze. na wybranym przez niego terenie.: J. Zwyciężają wprawdzie Rzymianie. XX Valeria Victrix z Novaesium (obecnie Neuss) i XIV Gemina stacjonująca nad dolnym Renem. Do tych formacji doszła jeszcze legia IX Hispana z Pannonii (dzisiejsza Austria). licząca około 40 tysięcy ludzi. Brytania była penetrowana przez rzymskich kupców. Ten ostatni umiera wkrótce i przez długie lata Karatakus. W roku 43 po Chr. boski Klaudiusz bowiem „pragnął chwały rzeczywistego tryumfu”116. ale historia wspominając o jego walkach mówi tylko o jednej wielkiej bitwie. Mówi o tym lakonicznie Swetoniusz: „tumultuantes Britannos ob non redditos transfugas”114. na wykorzystaniu naturalnych linii obrony i przeszkadzaniu Rzymianom w przeprawach przez rzeki. „Przez dziesięć długich lat Karatakus był kolcem wbitym w ciało armii rzymskiej i zdobył wiele sukcesów większych lub mniejszych. spowodowanym niegodziwościami meteorologii. Przybył z pewnym opóźnieniem. . Na czele wyprawy staje legat konsularny Aulus Plaucjusz. Były to legiony: II Augusta z Argentoratum (dzisiejszy Strasburg). następcy Nerona. Wojna stała się nieunikniona. jak ów nieszczęsny Kunobelinus. a także prowokowali zamieszki na wybrzeżu galijskim. Taktyka wyspiarzy zasadza się. Po przekroczeniu Tamizy legiony zatrzymują się w oczekiwaniu na przyjazd cesarza. władca księstwa położonego nad środkową i dolną Tamizą. ale ich przeciwnik nie jest bynajmniej rozbity. Richmond. dwudniowej bitwy dochodzi nad rzeką Medway. za panowania cesarza Klaudiusza. Dla wielu historyków udział cesarza był z 114 115 116 „właśnie buntowali się Brytowie z powodu zatrzymania [przez Rzym] ich zbiegów” (łac. Niemirska-Pliszczyńska. była to jak na owe czasy wcale potężna armia. Jeśli doliczymy do tego wojska pomocnicze (auxilia115) oraz oddziały galijskie i trackie. niezłe rozpoznanie przeciwnika i jego kraju. Siły Brytów znajdują się pod dowództwem Karatakusa i Kogidumnusa. Brytowie popełnili fatalny błąd. wyrusza na podbój Brytanii armia rzymska składająca się z czterech legionów. którzy dostarczali cennych wiadomości zarówno geograficznych. kiedy to zaryzykował wszystko i stracił wszystko w ostatniej druzgocącej klęsce” – mówi angielski historyk Ian A. jak się zdaje. w Germanii. Żywoty Cezarów. późniejszy pierwszy zarządca Brytanii. jak i o stosunkach społecznych.

dokonywała polityka. zwanej euthytonos. Był jednym z pierwszych. że zdobywanie Brytanii polegało tylko na posuwaniu się potężnego walca wojennego. Niektórzy robili to szczerze i jak się zdaje z przekonania. że Rzymianom wcale nie zależało na niszczeniu struktury społecznej kraju i zastanej hierarchii władzy. Nie były to zapisy świadków naocznych. który przystał na współpracę z najeźdźcą. Żywoty Cezarów. podać przebieg poszczególnych kampanii. W obrębie wałów obronnych odkryto cmentarz wojskowy. krwawej i niejasnej. bo całe dzieje podboju są jakby fresk zatarty w wielu miejscach. Tylko tyle. Dlatego trudno teraz zrekonstruować te wydarzenia. Tłum. gdzie „odbył tryumfalny wjazd z największym przepychem”118.) . często bardzo sumaryczne i niedokładne. król i namiestnik Augusta w Brytanii (łac. po czym pospiesznie wraca do Rzymu. mówi tylko. który niszczył i tratował wszystko. Działo się tak głównie dlatego. Nie jesteśmy jednak całkiem bezradni. Czego nie mógł dokonać oręż. jak ów Kogidumnus. lokalni przywódcy i królowie plemienni wchodzili w układy z najeźdźcą. z koniecznym oczywiście okrojeniem suwerenności: przysięgą na wierność cesarzowi i zobowiązaniem lojalności wobec Rzymu. zlokalizować główne bitwy i potyczki. Na przykład biograf Wespazjana. ruchy wojsk. z których odczytać można los obrońców tej cytadeli. stolicy króla-wygnańca Kunobelinusa. Chodziło zresztą o coś zupełnie innego. lecz informacje czerpane z „drugiej ręki”.: J. niepodobna nawet czasem wymienić nazwy ludów. Tamże. Ale są to tylko propagandowe dekoracje tej wyprawy długiej. że pokonał on dwa silne szczepy tubylców i zdobył ponad 20 fortec. Była to afera peryferyjna i jej dzieje trzeba odtworzyć z rozproszonych fragmentów. jakie zachowały się w pismach historyków cesarstwa. „Rzym chciał widzieć swego władcę w wieńcu zwycięzcy”117. Nic nie wiemy szczegółowego o zdobyciu fortecy Dunum (obecnie Maiden Castle). późniejszego cesarza. zapewne pospiesznie założony w czasie oblężenia. a nawet przyznano wyjątkowy tytuł rex et legatus August i in Britannia119. Nie należy sobie jednak wyobrażać. W czaszkach szkieletów znaleziono odłamki rzymskich mieczy. Niemirska-Pliszczyńska.wojskowego punktu widzenia bez znaczenia dla całej kampanii. a mianowicie o względy prestiżowe. I Klaudiusz wkracza na czele legionów do Kamulodunum (Colchester). Właśnie niejasnej. władca królestwa Verica (w Sussex). z którymi walczyli Rzymianie. a w stosie pacierzowym jednego z obrońców tkwi pocisk wyrzucony zapewne z machiny wojennej Rzymian. Ziemia zachowała wiernie wymowne ślady walk. więc pozwolono mu rządzić jego ludem. „stosownie do starego i od dawna już przez naród rzymski 117 118 119 Swetoniusz. ale archeologowie odkryli dramatyczne szczątki. a wówczas dowódcy II legionu.

pogromca dzikich plemion z Atlasu.przyjętego zwyczaju. Królowa najpotężniejszego plemienia wyspiarzy. Ten ośrodek kultury i polityki zarazem postanowił zdobyć Swetoniusz Paulinus. wydaje zakutego w kajdany wodza w ręce Rzymian w roku 51 po Chr. który otrzymał namiestnictwo prowincji Tacyt. co doskonale rozumiał niezmordowany wróg Rzymian – Karatakus. już w pierwszym roku sprawowania swego urzędu 120 121 122 123 Tacyt. wróżbiarze . t. XX w Gloucester (Glevum). Były to. zbiegli jeńcy. a także – rzecz osobliwa – łańcuchów.: S. były pretor. 1-2 druidowie – celtyccy kapłani. W roku 1944 znaleziono tam ogromną ilość militariów. zawierali traktaty pokojowe. Główne linie natarcia legionów rzymskich szły w kierunku zachodnim i północnym. decydując się na wydanie walnej bitwy. Popełnił jednak fatalny błąd. uchodźcy polityczni. jak mogło się wydawać. ekwipunku wojskowego. Ostoriusz Scapula. prawdopodobnie Exeter (Isca). wydziedziczeni książęta i jest rzeczą więcej niż prawdopodobną. Jednym z najważniejszych ich centrów była położona u wybrzeży Walii wyspa Mona (Anglesey). a raczej domyślamy się tego z rozmieszczenia głównych garnizonów pod koniec lat czterdziestych: II legion stacjonuje na południowym zachodzie. 1-2 propretor – (propraetor). Podobnie jak w Galii. Dzieła. ale czekali tylko na sposobny moment. bardziej ostrożna niż patriotyczna. natomiast XIV najdalej na północnym zachodzie w Wroxeter (Viroconium). arsenał. Tłum. Górzysty i lesisty teren tej części wyspy stwarza idealne warunki obrony. żeby jako narzędzie niewoli także królów posiadać”120 – komentuje trzeźwo Tacyt. by jak król Icenów Prasutagus przemienić się ze sprzymierzeńców w rebeliantów. wota religijne. domyślają się archeologowie. Najcięższe walki toczą się w Walii. Wiemy o tym. dla których okupacja była nie do zniesienia. w której ponosi klęskę i ratuje się ucieczką na dwór królowej Brygantów Kartymandui. a nie. Pochodzenie tych przedmiotów z różnych odległych stron świata północnych Celtów od Irlandii aż po Yorkshire świadczy wymownie o zasięgu wpływów druidów z Mony.: S. Na tej wyspie znajdowali schronienie ci wszyscy. jakimi skuwano niewolników. wybitny wódz. deklarowali poddanie się woli zdobywców. inspiratorami rzymskiego oporu byli druidowie123. Hammer. Dzieła. rozstał się z życiem ku radości nieprzyjaciół”122. gdzie wojskami rzymskimi dowodzi propretor121 Brytanii. Tłum. Inni władcy szczepowi natomiast grali rolę Wallenrodów. W tym samym roku Ostoriusz „przesytem trosk znękany. Hammer. t. Zasięg zdobyczy rzymskich w tym czasie na froncie północno-wschodnim nie jest jasny. że tam właśnie opracowano plany antyrzymskich powstań. przede wszystkim broni.

na modłę Furii. zupełnie pominięta w sukcesji. Zajmują domy i majątki jego mieszkańców. umiera Prasutagus. t. ponieważ siły rzymskie na terenach ogarniętych buntem są nieliczne. Kiedy gros armii rzymskiej zajęte jest walką na zachodzie wyspy. Gdyby przyłączyli się do nich Bryganci. Rzymianie traktują kraj Icenów jak swoją własność. Było to starcie dwu światów. a na domiar zniewagi i upokorzenia: „Budykę chłostą sponiewierano. Po drugie. między którymi przebiegały niewiasty. król Icenów. połowę zaś cesarzowi. Inicjatywa leży w ręku powstańców. która wydała w ich ręce Karatakusa. zwane w historii buntem Budyki. niezwykłością widoku tak przerazili żołnierzy. bardzo ostrożny i politycznie rozważny. na drugim jej. los rzymskich legionów na wyspie byłby przesądzony. kobiet na tronie i tytuł królowej nie przysługiwał nawet tak lojalnej Kartymandui. Zdarzenia te. „wycięto okrutnym zabobonom poświęcone gaje: uważali bowiem [druidowie] za rzecz godziwą. zdawałoby się. Był to testament. jak i Rzymian. a ich dowództwo kompletnie zaskoczone i chwiejne. one bowiem jasno i dobitnie charakteryzują stosunek okupantów do podbitych. dzisiejszy Cambridge). Nie oszczędzono nawet drzew. dla których ten testament był nieważny zarówno w oczach Icenów. a nawet skłaniają do powstania sąsiedni lud Trynowantów. Cel zaborców był jasny: chcieli. 1-2 tamże tamże . Wyprawa odbyła się w roku 59. krańcu wybucha powstanie. z nielicznymi wyjątkami. Tłum.: S. na którą czekali niecierpliwie oficerowie. wschodnim. co w sposób niezrównany opisuje Tacyt. Ponieważ nie miał on męskiego potomka. że ci. w żałobnych szatach. Zimą roku 59/60 przed Chr. Zrozpaczeni Icenowie chwytają za broń. one to. a dokoła nich druidowie. którzy z rękami ku niebu wzniesionymi modlili się i przekleństwa miotali. Hammer. z rozpuszczonymi włosami niosły przed sobą żagwie. skarb cesarstwa. wymagają nieco szerszego omówienia. nieruchome ciało na rany wystawiali”124. plemienia zamieszkującego południowo-wschodnią Brytanię (okolice Camboritum. jakby zdrętwiałe mając członki. aby po śmierci króla-klienta jego dziedzictwo stało się ziemią rzymską. Istniały jednak dwa poważne powody. Rzymianie nie uznawali. Rzymianie zgotowali mieszkańcom wyspy okrutną rzeź. Zbuntowani. legalną dziedziczką tronu powinna zostać wdowa po królu – Budyka. – „Na wybrzeżu stał szyk bojowy nieprzyjaciół – nieprzerwane szeregi broni i mężów. a córki nierządem zhańbiono”126. według praw miejscowych. które mogło zakończyć się totalnym pogromem Rzymian nie mniejszym niż klęska Warusa w Teutoburskim Lesie. Konieczne wydaje się wyjaśnienie tła wydarzeń. pod wodzą 124 125 126 Tacyt. połowę swych ziem zapisał dwóm córkom. Dzieła.zarządcy Brytanii. by krew jeńców ofiarowywać na ołtarzach i z trzewi ludzkich radzić się bogów”125. wyzuto z dziedzicznych dóbr nawet krewnych króla. weterani. Po pierwsze.

Hammer. że na wspomnianych miejscach padło około 70 tysięcy obywateli i sprzymierzeńców. Porzuca przede wszystkim plan obrony w mieście..”128. Tłum. Dzieła.Budyki kierują się przeciw starej stolicy prowincji Kamulodunum (Colchester). t. że nawet swe małżonki na świadków zwycięstwa z sobą wlekli i na wozy sadzali”129. a jego rzymscy i filorzymscy mieszkańcy bezlitośnie wymordowani. stryczka. ognia i krzyża. siły przeciwnika są osiem razy silniejsze „i w tak butnym nastroju. Legion II nie zjawia się na miejscu koncentracji. Ale Brytowie byli źle uzbrojeni. Swetoniusz ma przed oczami jeden cel i realizuje go z rzymską konsekwencją: skoncentrować pod swoim dowództwem rozproszone wojska oraz zapewnić sobie maksymalną swobodę manewru. nadto krwawy wygląd Oceanu i pozostałe po morskim odpływie zjawy ludzkich zwłok Brytańczycy tłumaczyli sobie jako zadatek nadziei. stać się więc może łatwym łupem rebeliantów. zadając mu bardzo poważne straty. Losy armii rzymskiej w Brytanii leżą teraz w ręku jednego człowieka – Swetoniusza Paulinusa. W ciągu dwóch dni Kamulodunum zostało zdobyte. jak i Verulamium na pastwę buntowników. sprzedażą ani żadnym innym handlem wojennym. jak gdyby ustępował przed nieprzyjaciółmi. Przepowiednie sprawdziły się. Swetoniusz ma pod swoim dowództwem legion XIV. a ich odwaga harcowników była bezsilna wobec zdyscyplinowanej armii podobnej do olbrzyma o wielu rękach. 1-2 tamże tamże . nieco wojska z XX legionu i oddziały posiłkowe. Samo miasto pozbawione jest fortyfikacji. Posępną uwerturę tych wydarzeń zawdzięczamy Tacytowi: „bez wyraźnej przyczyny runął w Kamulodunum posąg Wiktorii. i to w tył. teatr rozbrzmiewał wyciem i widziano w lagunie Tamizy obraz zburzonej kolonii. razem około dziesięciu tysięcy zbrojnych. „Jest rzeczą ustaloną. nie bardzo zdolni do realizacji jakiegokolwiek planu strategicznego.: S. że sytuacja jest krytyczna. Nie jest to wcale łatwe. którzy gotują mieszkańcom tych miast krwawą masakrę. wokół której znajdują się liczne majątki znienawidzonych przez tubylców weteranów. Nie zajmowali się bowiem braniem jeńców. Szybko przybywa on z Walii do Londynu i zdaje sobie natychmiast sprawę. wydaje zarówno Londyn.. Kobiety ogarnięte wieszczym szałem przepowiadały zbliżającą się zagładę i ponoć cudzoziemskie krzyki w miejscowej kurii słyszano. zadającego 127 128 129 Tacyt. Działa tedy z determinacją i zimną krwią. Kiedy oba wojska stają na ubitej ziemi (teren jak zwykle starannie wybrany przez Rzymian). tylko spieszno im było do rzezi. weterani zaś – jako powód do obaw”127. Upojeni sukcesem Brytowie ruszają teraz przeciw IX legionowi dowodzonemu przez legata Petyliusza Cerialisa.

Westmoreland. Mimo zasług wojennych surowy Swetoniusz zostaje odwołany. Tacyt komentując te wydarzenia pisze: „nasze kohorty i roty jazdy. Hammer. Brygantowie znajdowali się wówczas pod panowaniem arcylojalnej wobec Rzymu królowej Kartymandui – tej. ale istniała instytucja prokuratora. Otóż. zażywając – jak chcą niektóre źródła – truciznę. czyli zarządcy fiskalnego prowincji. Kolejni gubernatorzy – Petyliusz Cerialis. Samowola żołnierzy trwała jednakże niedługo.: S. mimo zmiennego walk szczęścia. że wyspa została spacyfikowana i zażywała błogiego spokoju pod rządami nowych władców. że wilki przemieniły się nagle w jagnięta. Cumberland i okręg Durham. co predysponowało go do tego. zajmującego wielki obszar odpowiadający obecnym hrabstwom Yorkshire. nie dlatego. Budyka zdołała uciec. Najbardziej gorąca 130 131 women liberation – wyzwolenie kobiet Tacyt. „Historia rzymska mało zna równie dobitnych przykładów przenikania się rzymskich i prowincjonalnych wpływów. W czasie panowania cesarza Wespazjana Rzymianie podejmują szereg udanych ekspedycji przeciw Brygantom i Sylurom (mieszkańcy południowej Walii). Nie znaczy to jednak wcale. że nowym prokuratorem Brytanii był człowiek urodzony w północnej Galii. Dzieła. Otóż zdarzyło się. jaka wówczas wybuchła w Rzymie. Mogłaby się stać patronką women liberation130. i związane z tym częściowe wycofanie wojsk z wyspy. 1-2 . która wydała w ich ręce Karatakusa. Juliusz Frontynus i Juliusz Agrykola – prowadzą istotnie politykę bardziej łagodną. Bunt został zdławiony i legiony syciły swój gniew w grabieżach i mordach. najeżdża królestwo Brygantów i zdobywa je. Była to kobieta władcza i ambitna. Wygnany i pozbawiony władzy mąż imieniem Wenucjusz wykorzystuje wojnę domową. wznieca rozruchy. Pod koniec I wieku proces konsolidacji wyspy (ściśle: jej znacznej części) wchodzi w fazę decydującą. lecz wkrótce zmarła.systematycznie nieubłagane ciosy. t. Lancashire. bowiem porzuciła swego męża i poślubiła jakiegoś młodego giermka czy podczaszego. jak już wspomnieliśmy. Tłum. Na przełomie roku 69 i 70 spotyka Rzymian cios od strony najmniej spodziewanej. nam wojna została”131. bo dotychczasowych sprzymierzeńców – Brygantów – plemienia potężnego. wozy Brytów blokowały odwrót i bitwa przeistoczyła się w rzeź. aby stać się adwokatem uciemiężonych i domagać się liberalnego kursu. państwo przy Wenucjuszu. a w dodatku mąż córki galijskiego arystokraty. Klęska była kompletna. przecież królową z niebezpieczeństwa wyrwały. który został stworzony w Europie Zachodniej” – mówi badacz tego okresu. W Brytanii tlą się ogniska irredenty. który poza władzą wojskową mógł posyłać raporty do cesarza i w sposób istotny wpływać na politykę w stosunku do podbitych. odczuć i interesów w nowym świecie.

postanowił skonsolidować cesarstwo w dotychczasowych granicach i zaniechać podbojów. konsulem. Wydaje się. węszącego wszędzie spiski. jeśli mowa o podboju wyspy – Juliusz Agrykola. Teraz na scenę wchodzi postać. widział sprawy ostro i jasno. gdzie w roku 61 walczy pod wodzą Swetoniusza Paulinusa. że zgodnie z logiką podboju – musi być on całkowity. Starożytni przyrównywali kształt Brytanii do topora. wznosił umocnienia i forty. Siedem lat rządów Agrykoli (78-85). wroga filozofów i senatu. a także manią prześladowczą tego tyrana na tronie. uwieńczonych walnym zwycięstwem pod Mons Graupius w roku 83. Budował także flotę. zdając sobie sprawę. wszechstronnie wykształcony.jest granica północna. nie piastując żadnych urzędów ani godności. co stanowi szczyt a zarazem niezupełnie zrozumiały koniec jego błyskotliwej kariery. a skoro bitne plemiona zamieszkujące Szkocję nie dały się ujarzmić. Ale Agrykola został dość niespodziewanie odwołany przez cesarza Domicjana i nie zrealizował do końca swoich planów. opiekuna donosicieli. Była ona w ciągu wieków zmieniana pod naporem barbarzyńców – nigdy nie ujarzmionych Piktów i Szkotów. postanowiono z iście rzymską prostotą odgrodzić się od barbarzyńców – murem. a nawet poza tę linię. a pozostawienie bezkarnie wrogich sąsiadów grozi katastrofą. który patrzył na swego teścia przez powiększające okulary uwielbienia. Pod jego dowództwem orły rzymskie posunęły się najdalej na północ aż na linię Firth of Forth i Clyde. Rzymianie mocno trzymali rękojeść. ale północne ostrze wkrótce miało się przeciwko nim obrócić. Urodzony w Prowansji w roku 40. lżejsze były podatki i mniej uciążliwa dla tubylców przymusowa służba wojskowa. Niektórzy historycy przestrzegają. i przekłuwanie ich ostrym rylcem) wyciągając wnioski ze swych niezbyt udanych wypraw przeciwko Germanom i Dakom. popierał budownictwo miejskie. Poniechano zdobyczy i planów Agrykoli. Historia przyznała mu rację. być może także ten bardzo niesympatyczny cesarz (którego ulubionym zajęciem było łapanie much. Dążył do podbicia całej wyspy. Za jego administracji rozpowszechniło się rzymskie sądownictwo i samorząd terytorialny. aby nie ulegać sugestii Tacyta. Mur nie może być piękny i jest . być może on jeden. zarządcą Akwitanii. Potem piastuje szereg odpowiedzialnych funkcji państwowych. jest kwestorem w Azji Mniejszej. a wreszcie w wieku lat 38 zostaje mianowany zarządcą Brytanii. rozpoczyna swoją karierę polityczną właśnie w Brytanii. której niepodobna przeoczyć. to siedem kampanii przeciwko Szkotom i Piktom. od ujścia rzeki Tyne aż do zatoki Solway. przygotowywał także wyprawę do Irlandii. Nie. nie tylko much. Trudno jednak nie docenić zasług Agrykoli zarówno wojskowych. nie jest to dzieło piękne – ów wał biegnący od wschodniego do zachodniego krańca wyspy. Decyzję Domicjana jedni tłumaczą zwykłą ludzką zazdrością. on sam pędził do końca dni swoich zgorzkniały zapewne żywot przedwczesnego politycznego emeryta. jak i polityczno-administracyjnych. że zdymisjonowany zarządca.

ale Celtowie szkoccy wykorzystują sytuację. Sto kilkadziesiąt kilometrów na północ od muru Hadriana wzniesiono w latach 140-142 mur Antonina (nazwa pochodzi od cesarza Antonina Piusa). Nie w murach zresztą należało wówczas szukać obrony. Nie waha się on ogołocić z legionów wyspę. Pokój złudny i nietrwały. wszędzie panował zamęt. zostawiłem pokój nawet w Brytanii”. a nawet posuwa się daleko na północ poza Aberdeen. tylko gdzieniegdzie czas uczynił w nim szczerby. za nim zaś zbudowano 16 fortec – miejsce stałego postoju wojska. a także zbyt daleko wysunięta na północ. W porównaniu z murem Hadriana była znacznie słabsza pod względem fortyfikacyjnym. Jego wschodni odcinek wynoszący 45 mil zbudowany był pierwotnie z kamienia. Cesarstwo wstrząsane jest walkami o tron. Kiedy atak barbarzyńców koncentrował się w jednym punkcie. z sąsiednich bram wypadali legioniści i jak myśliwi zamykali pierścień wokół oblegających. Kiedy w roku 211 umierał w Yorku. którego liczebność wynosiła 1015 tysięcy ludzi. Przed wałem znajdowała się szeroka fosa. aby obie te linie obronne mogły skutecznie wspierać się w skoordynowanej akcji obronnej. Tę bardzo funkcjonalnie pomyślaną konstrukcję uzupełniała ufortyfikowana droga biegnąca równolegle do wału. miał wypowiedzieć słowa: „W chwili gdy obejmowałem władzę w państwie. Śmiertelna choroba toczy imperium od wewnątrz. i przecina prostopadle wyspę od zatoki Solway na zachodzie aż po ujście rzeki Tyne na wschodzie. Mur Hadriana. Zwłaszcza że przetrwał do dzisiaj niemal nienaruszony. U wschodnich wybrzeży wyspy pojawiają się korsarskie statki Franków i Saksonów – zapowiedź nadciągającej katastrofy. Obserwowano je z niepokojem. przez które teraz przechodzą melancholijne krowy. W odstępach milowych wznosiły się baszty stanowiące miejsce dla załogi i punkt obserwacyjny oraz dwie wieże strażnicze. bardzo niepewna zwłaszcza na flankach. szerokość zaś wynosiła 3 metry. Po 40 latach od wybudowania porzucono tę linię obrony. odrzuca barbarzyńców poza mur Hadriana. Mur wyposażony był także w liczne bramy wypadowe. Lecz on również nie urzeczywistnił swoich zamiarów. bo za jego rządów go wznoszono w latach 123-128. tak . co umożliwiało szybki przerzut żołnierzy i sprzętu.antyarchitekturą zastygłą w konwulsyjnym geście obrony ukamienowaną przestrzenią. Tego długość wynosi 37 mil i łączy dwa punkty wybrzeża – Forth i Clyde. W latach 208-211 cesarz Septymiusz Sewer podejmuje jak gdyby dalekowzroczne plany Agrykoli. Zburzyli ją sami Rzymianie. pozostała zachodnia część jest wałem ziemnym pokrytym darnią. chociaż jednak nie budzi estetycznego wzruszenia. w których bierze także niefortunnie udział Clodius Albinus – zarządca Brytanii. aby stoczyć walkę o władzę z cesarzem Septymiuszem Sewerem. przedzierają się przez mur Hadriana i śmiałym niszczycielskim rajdem dochodzą do Yorku i Chester. Zarządca Brytanii ponosi śmierć. to znaczy bez mała 113 kilometrów. domaga się podziwu dla geniuszu rzymskich inżynierów. jest długi na 76 mil rzymskich. Wysokość muru dochodziła do 6 metrów.

Do czasu jednak. . po której wkrótce umarł w Yorku w roku 306. Osiągnąwszy bogactwo.jak w kilka wieków później za panowania potężnego Karola Wielkiego patrzono z niepokojem u wybrzeży Francji na prostokątne żagle Normanów zwiastujące przyszłe klęski. Franków i Saksonów. dowódca floty. Główną ideą tych reform była – jak się zdaje – próba usprawnienia dowództwa. Verulamium. Czuj. Hieronim. Ale ludność miejscowa nie była dostatecznie zromanizowana. Nowi przybysze otrzymują zgodę cesarza na osiedlenie na warunkach sprzymierzeńców. komesowi Brytanii (Comes Britanniarum). i to na niekorzyść. si Roma perit?133 Na domiar złego skład etniczny diecezji brytańskiej zmieniał się. Pada w walce komes Brzegu Saskiego. Celtowie ze Szkocji i Irlandii. zrazu zniósł tę obelgę. Całą niemal wyspę zalewają fale barbarzyńców. W pierwszej połowie IV wieku bowiem na terenach zajętych przez Rzymian i ostatecznie spacyfikowanych osiedlają się. Był nim niejaki Karauzjusz. 16. Jedną z nich jest Brytania. głównie na wybrzeżu wschodnim. na wyspie ląduje ekspedycja karna pod wodzą Konstancjusza Chlorusa. a wódz Brytanii salwuje się ucieczką. Szkotów. Za czasów Dioklecjana przeprowadzono szereg doniosłych reform administracyjnych. Sytuację ratuje wysłany na czele potężnej armii przez cesarza Walentyniana komes 132 133 limitanei – żołnierze strzegący granic Co jest ocalone jeśli ginie Rzym (łac. J. 123. którzy przypuszczają koncentryczny atak na wyspę z północy. Każda z prowincji wystawiała własną milicję (limitanei132) podlegającą naczelnemu wodzowi. W roku 286 ogłosił się cesarzem Brytanii. Zrazu jest to emigracja pokojowa. Chlorus pokonał rebeliantów. Listy. W burzliwej historii rzymskiej Brytanii znajdujemy także cesarza-samozwańca. Tłum. a wybrzeży wschodnich miał bronić komes Brzegu Saskiego (Comes Litoris Saxonici). pod wpływem silnych ruchów migracyjnych. zachodu i południowego wschodu. Ale kiedy w kilka lat później Karauzjusz zostaje zamordowany przez swego zausznika. który doszedł do znacznego majątku w walce z piratami. Ciężar obrony granicy północnej spoczywał odtąd na barkach wodza Brytanii (Dux Britanniarum). a także szersze niż dotąd wciągnięcie ludności miejscowej w obronę wyspy. która składa się z czterech nowo ustanowionych prowincji. bo już w roku 367 przyłączają się do Piktów. Odbył także zwycięską kampanię przeciwko Piktom. Dioklecjan. św. a także dokonał zakrojonych na szerszą skalę prac nad odbudową zniszczonych miast – Yorku. głównie na zachodzie wyspy.). cesarza władającego zachodnią częścią imperium. który panował wówczas w Rzymie. Jego zbrojny wysiłek zapewnił wyspie spokój na lat trzydzieści. nie wszyscy wiązali swoje losy z losami Rzymu i nie wszyscy zadawali sobie retoryczne pytanie Quid salvum sit. wzmocnił system obrony Londynu i mur Hadriana oraz wzniósł nowe forty. Imperium podzielone zostaje na dwanaście diecezji. zapragnął sławy.

. i łatwo wyobrażaliśmy go sobie w todze obramowanej purpurą lub na czele legionów. a także tego. Uśmiechał się rzadko. że „nażarty szkocką owsianką cierpi na zanik pamięci”. jak ludzie rasy śródziemnomorskiej (potem dowiedzieliśmy się. Pod koniec lat dwudziestych V wieku przybywa na wyspę św. proporcjonalnie zbudowany. i przenikliwe duże oczy. duży orli nos. natomiast skala jego gniewu była nieporównana w swoim bogactwie i odcieniach – od ironicznego syku. zdani na własne siły. W pierwszych latach V wieku ostatnie oddziały rzymskie opuszczają wyspę. co rzymskie. Pierwsze lekcje z podręcznika w niewinnie zielonej okładce. wysoki. postawny. przez retoryczną tyradę o powinnościach młodzieńców. durniu! Znosiliśmy te ciosy z pokorą.Teodozjusz. ale ów święty German prowadzi milicję brytańską z okrzykiem Alleluja134 do walki z Piktami. o którym św. wiedząc dobrze. to sardonicznie. który przywraca porządek. a jeśli już. zatytułowanego Puer 134 135 Alleluja – (hallelu-Jah) chwalcie Pana (hebr. teologicznej. udając się na wojnę z Gotami. u którego nasady przyczepiony był cwikier. Włosy czarne. Był to mężczyzna w sile wieku. Był dla nas uosobieniem męskości. bene castigat135. a mianowicie zwalczania herezji mnicha brytańskiego Pelagiusza. jeśli wolno się tak wyrazić. lekko falujące.). Tonie teraz potężny statek imperium i nikt nie troszczy się o północną wyspę. Błagania o pomoc rzymską pozostają bez odpowiedzi. Jest to już jednak ostatnia optymistyczna scena przed tragicznym epilogiem. Naprzód jednak chciałbym opisać naszego preceptora. Hieronim z iście senatorską pogardą powiedział. skłamałbym. Chrześcijaństwo – „religia niewolników” – przejmuje schedę rzymską i rolę obrońcy cywilizacji. że pochodzi z Kolchidy). Ostatni Rzymianin – cesarz Aecjusz – odczytywał zapewne z bezsilną ironią apel Brytów i opis ich sytuacji: „barbarzyńcy spychają nas w morze. German z Auxerre w misji. Cerę miał oliwkową. odbudowuje zniszczony mur Hadriana i szereg fortów na Brzegu Saskim oraz odbywa tradycyjną ekspedycję karną w głąb Szkocji. że qui bene amat. a morze wyrzuca nas z powrotem na barbarzyńców”. Wyspiarze zostają teraz sami. jeślibym powiedział. jedyny nie antyczny a galicyjski element tej twarzy. Twarz surową. ten należycie karci (łac.) Kto kocha właściwie. aż do padającego jak jowiszowy grom: siadaj. W roku 429 nie żaden centurion rzymski. że nauka była łatwa i że oddawaliśmy się jej z radosnym zapałem. II Więc Grzesio uczył nas łaciny.

civium Romanorum. – amus. i tam na przybywającego Werresa czekać będzie (łac. Widząc już tak bliską Italię i mury Regium. – at. Verri se praesto advenienti futurum”140. – abam. Poznań 1873. gdy został z innymi w kajdany okuty.Romanus136. że będąc obywatelem rzymskim. quem dico. – abant. 61. został wtrącony do więzienia. videret et ex illo metu mortis ac tenebris quasi luce libertatis et odore aliquo legum recreatus revixisset. Koniugacje stanowiły już problem daleko trudniejszy ze względu na przesadne – naszym zdaniem – rozbudowanie czasów. jakby tchnieniem praw owiany. matecznik i zgrzytanie zębów. Krótkie zdania w indykatiwie. w których ukazywał się Grzesio pod postacią boga lub tyrana. Bez większego trudu przebrnęliśmy przez pięć deklinacji (z ulubioną najprostszą. były dziecięco łatwe. – abat. 5. więc wieszaliśmy nad naszymi łóżkami arkusze papieru. 2. – abas. że dąży prosto do Rzymu.. a potem przydawki. – abis. – abo. Mowa przeciw Werresowi. qui tam prope iam Italiam et moenia Reginorum. zawsze z nieodłącznym przymiotnikiem – puer bonus138. orzeczenie. Z gąszczu zdań pobocznych 136 137 138 139 140 chłopiec rzymski Ziemia jest okrągła dobry chłopiec nieszczęśliwy niewolnik Ten Gawiusz z Kosy. aby oswoić nas z mową naszych kulturalnych praojców. To już nie były banalne zdanka. na nowo odżył. Uff! Krążyliśmy tedy nad tymi tekstami jak stado zbłąkanych ptaków. Consanus. i ukołysani tym jak dzwonkami płynęliśmy w nasze niespokojne sny szkolne. loqui Messanae et queri coepit se civem Romanum in vincla coniectum. Wyszedłszy z ciemnicy jakby światłem wolności orzeźwiony. na nich czerwonym ołówkiem wypisane były jak magiczne zaklęcia końcówki koniugacji: – o. Cyceron. „Gavius hic. – abatis. Tłum. lecz wspaniałe jak portyki. – as.). czwartą). np. . cum in illo numero civium Romanorum ab isto in vincla coniectus esset et nescio qua ratione clam e lautumiis profugisset Messanamque venisset. – atis. z bojaźni śmierci ochłonął. Terra est rotunda137 (stwierdzenie to zaniepokoiłoby Rzymian) nie sprawiały kłopotu nawet najbardziej zatwardziałym barbarzyńcom. nie wiem jakim sposobem wymknął się potajemnie z Kopalni i do Messiny przybył. wymyślone przez poczciwych pedagogów. W Messinie zaczął mówić i użalać się. – ant. E. Aż wreszcie doszliśmy do najwyższego stopnia wtajemniczenia – do składni – i tu zaczął się las. metodę chóralnego recytowania przez wszystkie liczby pojedynczej i mnogiej. Rykaczewski. dopełnienia i okoliczniki.. sibi recta iter esse Romam. wydziobując podmiot. servus miser139 – i te gromko powtarzane litanie szybko wpadały w ucho. długie jak bezsenne noce okresy klasycznych mówców i filozofów. – abamus. o którym mówię.

jakie mogą płynąć z czytania Platona czy Seneki w oryginale. Cezarze (cesarzu).wyłuskiwaliśmy zdanie główne. Inwazyjne siły rzymskie w roku 43 składały się. więc krzyczeliśmy i jednocząc się w tym krzyku. powróćmy jeszcze na krótko do legionów w Brytanii. abyśmy mieli łacinę we krwi. czy hodują w nas kompleksy.. była to siła wojskowa nie mająca sobie równej w ówczesnym świecie i trudno znaleźć podobną armię w późniejszej historii.. że kompleksy są rzeczą cenną i wzbogacają życie wewnętrzne. ablativus absolutus. Porównywano ją do serca albo stosu pacierzowego imperium. Nasz profesor tępił ściągi. lecz kończyło się to z reguły fatalnie (gorzej niż złą notą. Warto przeto zastanowić się.. co miało nas uchronić od podchwytliwych pytań. Istotnie. Panował w klasie dryl niemal wojskowy. Daremnie.”142. czy nie lepsze niż rozwiązywanie równań liniowych. Aby temu zapobiec. gerundium – rzeczownik czasownikowy. na czym polegała tajemnica jej sukcesów. W tych czasach nikt (albo prawie nikt) poważny nie podważał celowości uczenia języków klasycznych w szkole. wymazywał wszelkie pomocnicze uwagi w naszych książkach olbrzymią gumą i żądał po prostu.. Jak? W męce.” – Witaj. Ale zanim spróbujemy dać odpowiedź na to pytanie. a także zaprawa charakteru.. pisaliśmy na marginesach naszych tekstów uwagi: „accusativus cum infinitivo. pozdrawiają ciebie mający umrzeć imiesłowem w miejscowniku wyrażające okoliczniki. jak już powiedzieliśmy z czterech legionów. A potem okazało się także. gdyż Grzesiowi wcale nie szło o gładki przekład. demaskował się. 141 142 consecutio temporum – zasada następstwa czasów accusativus. Było to po prostu ćwiczenie umysłu. Nikt także nie obiecywał nam materialnych korzyści. bo nikt tego nie udowodnił. Nasi pedagodzy. – konstrukcja biernika z bezokolicznikiem. gerundium. lecz o wysiłek w zgłębianiu ducha mowy i jego wewnętrznej architektury. nasz profesor-centurion podrywał nas z ławek i pozwalał na całe gardło ryczeć (byle po łacinie). nie ulegali nowinkom szkoły freudowskiej i nie zwracali najmniejszej uwagi na to. że korzysta z pracy cudzej i z kandydata na obywatela Rzymu spadał nieuchronnie w szeregi niewolników. Kto tłumaczył zbyt potocznie. a dwóje sypały się gęsto. Okrucieństwo szkoły przygotowywało do okrutnego życia. najczęściej „Ave. Caesar. Jednym z fundatorów potęgi rzymskiej i głównym jej gwarantem była armia rzymska. porządkowaliśmy czasy według consecutio temporum141 i odstępstw od consecutio temporum. 143 . Postępowali chyba słusznie. a Grzesio był przykładem klasycznym. Caesar. ale nie umiał objaśnić konstrukcji gramatycznej. gdyż zmagaliśmy się z rzeczami trudnymi i do dziś nie wiem. Co leniwsi posługiwali się brykami... – połączenie rzeczownika z „Ave. Więc uczyliśmy się łaciny u Grzesia. pokonywaliśmy strach i słabość ducha. morituri te salutant”143. bo infamią). Kiedy atmosfera stawała się nie do zniesienia.. ablativus.

organizacja. Biorąc pod uwagę. Rzymianie spotykali się na polach bitew ze szlachetnymi wolontariuszami. stąd nazwa) do roku 71 przebywał w twierdzy Lincoln (Lindum). Liczebność armii rzymskiej. wojny i podboje mogą narzucać przypuszczenie. gdzie rezydowali cesarze w czasie swoich wizyt w Brytanii. Liczba legionów. że Rzym był państwem militarnym. harcownikami. umiejętności taktyczne decydowały o przewagach orłów rzymskich. gdzie co drugi obywatel był pod sztandarami albo pracował dla wojska. wykazuje zastanawiającą stałość w czasie długiej historii cesarstwa: waha się zaledwie od 27 do 33 (lub jak chcą inni autorzy – od . którzy bronili swojej wolności. potem dalej na północy w Yorku (Eboracum) – głównym rzymskim skupisku na wyspie. granica lądowa rozciągnięta na 10 tysięcy kilometrów. aby zatrzeć tradycyjny obraz legionów nieruchomo zastygłych na granicach cesarstwa. Jak długo poszczególne legiony pozostawały w Brytanii i gdzie szukać należy ich głównych punktów koncentracji? II Augusta (legion nazwany tak. później przeniesiony do Chester. II Adiutrix (utworzony przez cesarza Wespazjana na wybrzeżu Adriatyku jako legion rezerwowy) wysłany do Brytanii w roku 71 zajmuje twierdzę Lincoln (opuszczoną przez IX legion). Ogromne obszary imperium rzymskiego (za Hadriana 3 340 000 km2). nawet w okresie jej największego rozwoju.dwa dalsze wylądowały na wyspie później. Najprawdopodobniej wycofany pod koniec IV wieku dla obrony północnych granic imperium. Wszystko to zostało powiedziane po to. gdyż powstał za czasów imperatora Augusta) stacjonował początkowo w Gloucester (Glevum). Nie zatem ilość. XIV Gemina (Bliźniak – prawdopodobnie stop dwu legionów) pozostaje na wyspie do roku 70. wycofany w roku 86 nad Dunaj. Po reorganizacji wojsk za czasów Dioklecjana został częściowo przeniesiony na wybrzeże szkockie i stacjonował w forcie Richborough (Rutupiae) niedaleko dzisiejszego Sandwich w hrabstwie Kent. legion ów zostaje wycofany i zastąpiony przez VI Victrix – który zostaje w Yorku aż do końca okupacji. po czym zostaje wysłany do Germanii. ale jakość – wyszkolenie. około roku 78 przeniesiony do Chester (Deva) w Walii. lecz w roku 71 w związku z ofensywą na zachodzie przeniesiony został do twierdzy Caerlon (Isca) w południowej Walii. że w czasach Augusta – jak szacują statystycy – cała ludność imperium wynosiła 54 miliony – daje to wskaźnik poniżej 1% obywateli pod bronią. Około roku 120 po Chr. a więc oddziałów pierwszoliniowych. ocenia się na znacznie poniżej pół miliona ludzi. IX Hispana (przeniesiony z Hiszpanii. a każdy żołnierz był specjalistą w swoim rzemiośle. Jego losy nie są dokładnie znane. gdzie pozostał do końca III wieku. XX Valeria przypuszczalnie stacjonował początkowo w Gloucester. Jest to domniemanie błędne. Oni sami wchodzili w skład armii stałej opartej na zaciągu.

rzadko 144 145 146 Numerus Barcariorum Tigrisiensium – oddział żeglarzy znad rzeki Tygrys praefectus castrorum – dowódca twierdzy primus pilus – pierwszy centurion pierwszego oddziału . stacjonował egzotyczny oddział – Numerus Barcariorum Tigrisiensium144 – pochodzący. Dowódcą legionu i związanych z nim oddziałów pomocniczych był legatus legionis – nieodmiennie senator w wieku około trzydziestu lat. Stos pacierzowy. Najwyżsi rangą centurionowie. jak na przykład syryjskie oddziały łuczników czy ciężka sarmacka kawaleria. W późnym okresie cesarstwa była ona potężnym czynnikiem politycznym i wielokrotnie wpływała na wybór i krwawe usuwanie cezarów. Uzupełnieniem legionów były wojska sprzymierzeńców. obowiązek ten pełnił normalnie przez trzy lata. twardy kościec armii stanowili centurionowie w liczbie 60 na każdy legion – bezpośrednio odpowiedzialni za bojowe wyszkolenie i dowodzenie podległych im centurii liczących po 80 ludzi. Naczelny centurion – primus pilus146 – wybierany corocznie. Historycy odkryli. ponieważ szeroko rozlane i płytkie wody nadbrzeżne przypominały warunki wodne Tygrysu. że w Brytanii w Lancaster. dowodzili pierwszą kohortą legionu (kohorta – jedna dziesiąta legionu – była podstawową jednostką taktyczną i składała się z 6 centurii). jak wskazuje nazwa. Legionom towarzyszyły w walkach także nieregularne jednostki piechoty – numeri i kawalerii – cunei.25 do 35). zajmowali się sprawami administracji i jurysdykcji. wszelako w niektórych przypadkach bardzo użyteczne. wewnętrzną organizację i zaopatrzenie. Zastępował go praefectus castrorum145 odpowiedzialny za wyszkolenie. Najwyżsi stopniem oficerowie podlegający legatowi to sześciu trybunów. Nie były to oddziały wyborowe. także wojsk pomocniczych. Większość centurionów wywodziła się z prostych żołnierzy. najczęściej słabo wyszkolone. tak zwani primi ordines. W skład legionów wchodzili obywatele rzymscy. W czasie efemerycznego podboju kraju Partów przez Sewera ów numerus został sformowany. Był to zazwyczaj doświadczony dowódca po trzydziestu lub więcej latach nieprzerwanej służby wojskowej. zachowując zrazu pewną taktyczną autonomię. a następnie przerzucony do Brytanii i tu pracował nad budową promów wojskowych przez rzekę Tyne i zatokę Morecambe. z reguły stacjonowały one na granicy imperium. W stolicy znajdowała się tylko gwardia pretoriańska – przyboczna straż cesarza towarzysząca mu w jego kampaniach. Od czasów Augusta oddziały te stały się integralną częścią armii rzymskiej podporządkowaną jej naczelnemu dowództwu. Pochodziły z pobliskich prowincji i znajdowały się pod dowództwem tubylczych wodzów. a później w South Shields. Trybunowie (instytucja pomyślana jako przygotowanie do politycznej kariery) nie sprawowali bezpośrednio dowództwa. Na czele profesjonalnego grona oficerów stał praefectus castrorum. tak zwane auxilia. prowadziły bowiem walkę na swój sposób. znad dalekiego Tygrysu. rekrutujące się z wojowników nowo podbitych szczepów nadgranicznych.

dochodził do tej godności przed pięćdziesiątym-sześćdziesiątym rokiem życia. ale obok niego działali również zawodowi urzędnicy pobierający dla wojska kontyngenty zboża. hydraularius152 odpowiedzialny za doprowadzenie wody do obozów i osuszanie terenów bagnistych. wytwórców strzał i wreszcie drwali. a przede wszystkim fachowców. którzy potrafiliby przeprowadzić roboty inżynieryjne od najprostszych do najbardziej skomplikowanych. librarii – rachmistrze exactores – poborcy architectus – budowniczy mensor – mierniczy hydraularius – znający się na systemach wodnych haruspices – wróżbiarze . cieśli okrętowych. rozbudowanego zaplecza technicznego. szklarzy. jakbyśmy to dzisiaj określili. ale także tacy. Byli jakby małym wędrownym społeczeństwem. czyli geometra wyznaczający plan obozów. wolni od zajęć wojskowych. prowadzili bowiem wypłaty żołdu. którzy brali bezpośredni udział w walce. Legioniści spędzali większą część swego życia z daleka od rodzin i ojczystych stron. dlatego określenie „opiekun duchowy” jest niezbyt ścisłe. Towarzyszyła im poza tym spora liczba rzemieślników: konstruktorów katapult i machin oblężniczych. specjalista od robót ziemnych i naziemnych. tak zwani immunes147. Operacje wojsk na odległych i trudnych terenach wymagały. Owe funkcje administracyjno-gospodarcze spełniali często wysłużeni żołnierze.). Kolumna Trajana – ta gigantyczna taśma filmowa i nieocenione źródło ikonograficzne dla poznania życia żołnierzy cesarstwa – w jednej ze swoich scen przedstawia ofiarę ze zwierząt przy ołtarzu polowym: kapłani w płaszczach zarzuconych na głowę w asyście żołnierzy trzymających w rękach wielkie. zakręcone trąby i rogi przyjmują procesję ofiarników. którzy torowali żołnierzom drogę przez leśne gęstwiny. ale dla armii jako całości. a nadto wielu różnych librarii148 i exactores149 odpowiadających naszym kasjerom i księgowym. O zdrowie fizyczne i kondycję żołnierzy dowództwo armii dbało nie mniej troskliwie jak o 147 148 149 150 151 152 153 immunes – (łac. zarządzali magazynami żywności czy wreszcie opiekowali się testamentami i mieniem zabitych w wojnie żołnierzy. Opiekę duchową nad legionami sprawowali kapłani i wróżbiarze. toteż w skład legionów wchodzili nie tylko ci. którzy troszczyli się o zaspokojenie potrzeb normalnego życia. Chorąży centurii był tradycyjnie skarbnikiem żołnierskiej kasy pożyczkowej i funduszu pogrzebowego. Nie byli oni odpowiednikiem kapelanów w armii nowożytnej. Był więc w każdym legionie architectus150. Zadanie ich polegało raczej na zjednywaniu życzliwości bogów i przewidywaniu losów nie dla poszczególnych indywiduów. mensor151. zwani haruspices153.

a więc człowiek. który ośmielił się stawić czoło potędze wojsk cesarskich. że był to jeden z pierwszych importowanych artykułów na wyspie. Liczne znalezione w Brytanii amfory i ogromne gliniane pojemniki świadczą o tym. zastał wojska rzymskie w opłakanym stanie. W czasach republiki i wczesnego cesarstwa odpowiadali za nie poszczególni wodzowie – zależało więc od wiedzy wojskowej i talentów indywidualnych dowódcy. nazwani tak od „apteczki pierwszej pomocy” – capsa154. smaganym lodowym wiatrem terenie odbył gigantyczny marsz. bitwę zaś nazywa krwawym ćwiczeniem. Corbulo zebrał zniewieściałych legionistów i w zimie w górzystym. który zakłada na udo legionisty opatrunek. każda bitwa była drobiazgowo przygotowana. jarzyny. za to wiosną mógł na czele tych. Armia rzymska była bez porównania lepsza w rękach Cezara niż w czasach Augusta. musztra. którzy wytrzymali tę potworną próbę. Kolumna Trajana w jednym ze swoich fragmentów przedstawia żołnierza wojsk pomocniczych. wyszkolenie nie zawsze stało na najwyższym poziomie i zmieniało się w różnych okresach. Lekarzowi podlegali felczerzy (medici) i pielęgniarze (capsarii). jak i wojny. którego ołtarz wotywny do dziś możemy oglądać w muzeum w Chester. w czasie którego wielu zginęło z zimna i wyczerpania. pustynnym. a plany sztabu realizowane przez żołnierzy wszystkich stopni z żelazną konsekwencją. wsławił się zwycięską wojną przeciwko Partom). natomiast wino płynęło szerokim strumieniem w wyschłe gardła. Forsowne marsze (późnorzymski pisarz Vegetius mówi. że każda kampania. oddane słodyczom życia. nawet wrogów Rzymu – nie były dziełem przypadku czy przychylnej wojennej fortuny. zacierka zbożowa. Stacjonowały nie w wojskowych obozach. Sukcesy armii rzymskiej – i z tym zgadza się większość pisarzy. mięso pojawiało się rzadko. Niezrównana była sztuka lekarzy greckich: przeprowadzali zręcznie skomplikowane operacje. Niebywała sprawność i efektywność tej militarnej siły polegała na tym. Oczywiście. Ćwiczenia porównuje on do bezkrwawej bitwy. ale na prywatnych kwaterach w mieście. amputacje były chlebem powszednim chirurgów. w którą wyposażeni byli na polu bitwy. był to zwykle Grek. Przy wielu obozach i fortecach zakładano szpitale. Wybitny wódz rzymski Corbulo (działał w czasach Klaudiusza i Nerona. Ujmuje to lapidarnie Józef Flawiusz. usunięcie ciał obcych. przy czym jako środków antyseptycznych używano smoły. ćwiczenia z bronią i taktyczne były codziennym zajęciem legionistów zarówno w czasie pokoju.uzbrojenie. że co najmniej 3 razy w miesiącu odbywano dziesięciomilowy ćwiczebny marsz. Za czasów Trajana 154 capsa – skrzynka . i to w pełnym uzbrojeniu). terpentyny i różnych wywarów z ziół. kiedy przybył do Syrii. Każda większa jednostka wojskowa posiadała swego lekarza w stopniu oficera. zwana armatura. jak ów Hermogenes. Wikt był zdrowy i niemal całkowicie wegetariański: ser. odbyć błyskotliwą i zwycięską kampanię w Armenii.

że legioniści musieli ze swoich zarobków płacić także za broń. odzież i namioty. primi ordines – 7 500. Zróżnicowanie żołdów podkreśla bardzo wyraźnie hierarchię poszczególnych grup tego zawodu. był ukamienowany przez swoich towarzyszy. Z wyjątkiem wyższych oficerów byli to ludzie pozbawieni osobistego majątku. możliwość uciułania grosza. Dwa wieki później żołd wzrósł przeszło trzykrotnie i dla tych samych grup wynosił 750. a primi pili – 15 000. Bunt i dezercja karane były śmiercią. wstępujący na tron 155 lanistae – (łac. ile zarabiali. utrata żołdu. Od czasu kiedy armia rzymska stała się armią zawodową. jeśli przestępstw tych dopuściły się większe jednostki wojskowe. Badacz angielski Peter Astbury Brunt proponuje tabelę żołdów.osiągnięto wysoki poziom wyszkolenia legionów dzięki wprowadzeniu specjalistów od musztry. czyli 10 000. 12 500. Dwukrotnie więcej (20 000 denarów) wynosił żołd szefów centurionów (primi pili). że spał na warcie. Aby zapewnić sobie ich lojalność. czyli od początku I aż do III wieku.). Żołnierz przyłapany na tym. stosowano dziesiątkowanie. a w późniejszych czasach tylko jedną piątą. i to za drobne przewinienia – centurionowie nie od parady nosili szpicrutę z drzewa winnej latorośli. Chłosta stosowana była bardzo często. Karą za mniejsze wykroczenie była degradacja. karne ćwiczenia i zmniejszenie racji żywności. W czasie rządów cesarza Domicjana centurion otrzymywał 5 000 denarów rocznie. wydając 2/3 swego żołdu. Lista kar za złamanie dyscypliny była długa i dość przerażająca. mistrzowie fechtunku. aby za orientacyjny miernik przyjąć cenę zboża – i dochodzi do wniosku. zwanych lanistae155 na wzór „trenerów” gladiatorskich szkól. W takich przypadkach jednak cesarze woleli nie drażnić głównej podpory władzy i zaspokajali żądania żołnierzy. Sytuacja jednak nie była tak różowa. Poza wojskiem byli niczym. legioniści wiązali z nią całą swoją życiową karierę i egzystencję. Niektórzy dowódcy nakazywali odcinać dezerterom prawą rękę. skoro wybuchały często bunty wojsk domagających się poprawy warunków życiowych. . Główną przyczyną opisanego przez Tacyta buntu w roku 14 był fakt. jak z tych obliczeń wynika. centurion – 3 750. Warto więc przyjrzeć się. 25 000 i 50 000. primi ordines (centurionowie pierwszej kohorty każdego legionu) otrzymywali dwa razy tyle co zwykły centurion. Mówią one raczej o znacznym zróżnicowaniu wynagrodzeń za służbę w armii niż o standardzie życiowym legionisty. że prosty żołnierz mógł się utrzymać. Trudno dzisiaj interpretować te liczby. zabezpieczenie na starość. a było to 17 razy więcej niż wynosił żołd prostego legionisty. Za Augusta prosty żołnierz otrzymywał 225 denarów rocznie. Ta podwyżka wyrażona w cyfrach bezwzględnych jest mniej imponująca. jeśli weźmiemy pod uwagę dużą inflację rzymskiego pieniądza. To ono zapewniało im karierę. Inny uczony angielski Ralf Westwood Moore proponuje. w której stara się uchwycić ich zmiany od czasów Augusta do Karakalli.

Tłum. Kryński. Zmierzch Cesarstwa wolnym mieszkańcom prowincji. co język rekrutów armii Franciszka Józefa z niemczyzną Hofmannsthala. Aż do początku III wieku po Chr. t. 1. Porozumiewali się zapewne między sobą mało wytworną łaciną. Gibbon. zastępca centuriona w XX legionie Valeria Victrix. ale na stanowiskach administracyjnych w legionie (immunes). O melancholio! Edward Gibbon w swoim sławnym dziele Zmierzch Cesarstwa Rzymskiego tak pisze o legionach rzymskich w Brytanii: „Panowie najpiękniejszych i najbogatszych połaci kuli ziemskiej z pogardą odwracali się od posępnych gór chłostanych przez zimowe burze. Gibbon. W pierwszej połowie I wieku okres służby został podniesiony do lat 20. Inkorporacja w szeregi następowała dość wcześnie i kilkunastoletni rekruci nie byli rzadkością. s. która tyle miała wspólnego z Cyceronem. a nawet dalekiej Kapadocji i Syrii. a weterani służyli jeszcze w armii przez pięć dalszych lat. sprzymierzeńcy zaś prawo obywatelskie (w roku 212 po Chr. bezludnych wrzosowisk. bladych młodzieńców czytających na postojach Rozmyślania Marka Aureliusza i trawionych tęsknotą za Lesbią i Rzymem. Dacji. Każdy legion stacjonował w stałym obozie. niewątpliwie idealizuje żołnierzy imperium zagnanych w dalekie kraje.V. Warszawa 1960. Były to raczej krwiste i brutalne osiłki – ci obrońcy cywilizacji. XX V. Nie należy ich sobie wyobrażać jako smętnych. po których gromada nagich barbarzyńców goniła leśne jelenie”158. a za nim poszli inni autorzy.: S.). Przeważająca większość – czego dowodzą inskrypcje nagrobne – pochodziła z Dalmacji. Jak długo trwała służba wojskowa? Za czasów Augusta – 16 lat plus cztery lata nie pod bronią. świętej pamięci. Po wyjściu z wojska weterani otrzymywali odprawę oraz nadział ziemi. żołnierze nie mogli 156 Constitutio Antoniniana – Marek Aureliusz Antoninus zw. żył 34 lata. STIPENDIORUM XV VIXIT ANNOS XXXIV157 – to znaczy. służył w armii lat 15.asygnowali spore sumy do podziału między legionistów. „Panowie najpiękniejszych i najbogatszych połaci.. krajów położonych nad Renem. że Cecyliusz Avitus urodzony w Emerita Augusta. Tracji. 14.. później okres czynnej służby wojskowej wynosił 25 lat. Constitutio Antoniniana156 przyznała prawo obywatelskie wszystkim mieszkańcom prowincji). od jezior spowitych w błękitną mgłę i od zimnych. 157 158 Rzymskiego. Na jednym z kamieni nagrobnych znajdujących się w muzeum Grosvenor w Chester czytamy: DIS MANIBUS CAECILIUS AVITUS EMERITA AUGUSTA OPTIO LEG. . wokół którego grupowała się ludność miejscowa i napływowa – handlarze i rzemieślnicy.” – E. Galii. Zresztą etniczny skład legionów stanowił barwną mozaikę i „prawdziwi Rzymianie” stanowili tu znikomy odsetek. Hiszpanii. Karakalla nadał prawo obywatelstwa Dis manibus – Boskim cieniom (łac.

zawierać legalnego małżeństwa w czasie pełnienia służby wojskowej. Mieli natomiast konkubiny i synowie z tego związku wcielani byli z reguły do legionu. Ci urodzeni w odległych od stolicy krajach znali Rzym tylko z opowieści, a twarz cesarza z portretu, jaki nosił chorąży – imaginifer. Nic dziwnego przeto, że więź ideowa żołnierzy z imperium i imperatorem stawała się z pokolenia na pokolenie coraz słabsza. Armie przygraniczne przekształcały się stopniowo w wojska terytorialne o słabym wyszkoleniu i wartości bojowej. W roku 367 po Chr., w czasie wielkiego ataku Saksonów, Piktów i Szkotów, zaskoczenie legionów było całkowite z powodu zdrady żołnierzy patrolujących granicę, którym barbarzyńcy obiecali udział w podziale łupów. Zdarzyły się wówczas liczne przypadki dezercji. Zmienił się także nie do poznania charakter, a nawet wygląd zewnętrzny miast garnizonowych i fortec. Znawca tego okresu Ian A. Richmond tak o tym pisze: „Nowi żołnierze wraz ze swymi żonami i dziećmi żyli wyłącznie wewnątrz fortów, pobieżnie po najazdach odbudowanych przez miejscowych robotników. Forty stały się małymi ufortyfikowanymi dworami, bardziej przypominającymi dwory średniowieczne niż castellum159 Rzymian; na modłę średniowieczną żołnierze otrzymywali przyległe pola uprawne jako rekompensatę za służbę. Ta nowa organizacja, a raczej jej brak, przyczyniła się do dewastacji budynków ustawionych jeszcze wciąż według tradycyjnych linii; odkryto to w wielu fortach, gdzie spichlerze stały się domem mieszkalnym, a budynki dowództwa – sklepami. Centurion starej daty zbladłby na ten widok”.

III
Mimo żelaznej dyscypliny, jaką aplikował nam Grzesio (a może właśnie dlatego) lubiliśmy (choć to słowo nie oddaje ani treści, ani natężenia uczuć) zarówno jego, jak i jego przedmiot. Z czasem lekcje składały się nie tylko ze żmudnych tłumaczeń, szlifowania gramatyki, ale część ich była poświęcona kulturze i cywilizacji antycznej. Zgłębiliśmy tedy nie tylko tajemnice koniunktiwu, ale poznawaliśmy życie codzienne w stolicy imperium, uzbrojenie legionisty, rytuał Saturnaliów. Oczywiście, był to Rzym wyidealizowany, Rzym cnót obywatelskich, surowego męstwa. Ani skandaliczne życie Cezarów opisane przez Swetoniusza, ani obscena z szynków Pompei nie kalały naszej świadomości. Scypion Starszy, Katon, Grakchowie, dobrzy cesarze z rodu Antoninów podawani byli jak wzory godne naśladowania. Wiedzieliśmy, rzecz jasna, o doli
159

castellum – zamek, twierdza

niewolników, okrutnych prześladowaniach chrześcijan, szaleństwach Kaliguli, ale nad tymi mrokami świeciła mocno gwiazda rozumu. Nie wiem, kiedy to się stało (a chyba na pewno nie wydarzyło się nagle), że łacina zaczęła nas wciągać i fascynować. Naprzód, jeśli dobrze pamiętam, sam jej dźwięk poważny, spiżowy, a jednocześnie jasny – harmonia dobrze rozdzielonych spółgłosek i samogłosek. Najprostsze zdania miały linię, mocno zarysowany kontur, jakby wykute były w kamieniu. Eadem nocte accidit, ut esset luna plena – Tej nocy zdarzyło się, że była pełnia. Niby to samo, a nie to samo. Więc owijaliśmy naszą mowę-lepiech, mowę ziemi i jej szeptów, jak bluszcz wokół marmurowej kolumny. W moim zainteresowaniu łaciną i w miernych – wyznam – w tej dziedzinie postępach tkwił element, by tak rzec, osobisty. W kamienicy naprzeciw mieszkała młoda istota, której pełne kształty, kasztanowe włosy i dołeczki w policzkach przyprawiały o zawrót głowy i mąciły zmysły. Była córką profesora łaciny (nie z naszego wprawdzie gimnazjum), ale znaliśmy go, gdyż był autorem opracowań tekstów, nad którymi głowiliśmy się; ogłaszał także artykuły w miesięczniku „Filomata”, a pismo to prenumerowaliśmy (obowiązkowo) za pośrednictwem Grzesia. Siadywałem na balkonie z gramatyką łacińską Auerbacha i Dąbrowskiego i udawałem, że lektura tego wyjątkowo nudnego dziełka wprawia mnie w ekstazę. Był to właściwie akt rozpaczy. Jeśli przedmiot moich gorących uczuć zjawiał się na balkonie, nie było to przeznaczone dla mnie. Czasem dotykała mnie roztargnionym spojrzeniem, tak jak się patrzy na obłoki przesuwające się po niebie. Czekała na mego starszego kolegę z liceum, rosłego młodzieńca z falującą czupryną blond, niewątpliwie przystojnego (był chorążym naszego szkolnego sztandaru i na uroczystościach przepasany szarfą, w białych rękawiczkach prezentował się istotnie znakomicie) – ale, wiedziałem to dobrze, nie mógł dać jej szczęścia. Codziennie niemal o piątej po południu ona i mój śmiertelny wróg wychodzili z domu i znikali za rogiem w małej uliczce ocienionej kasztanami, gdzie (mówiła mi o tym moja rozgorączkowana wyobraźnia) działy się rzeczy straszne: ujmował ją pod ramię (wbrew najsurowszym zakazom regulaminu szkół średnich) i być może wyciskał na jej jedwabnej rękawiczce płomienny pocałunek. Burza sprzecznych uczuć w mojej udręczonej duszy: Odi et amo. Quare id faciam, fortasse req Nescio, sed fieri sentio et excrucior160. Na co liczyłem, manipulując na balkonie gramatyką łacińską Auerbacha i Dąbrowskiego tak,
160

Kocham i nienawidzę. Jakże się to dzieje? – / Spytasz. Nie wiem, lecz czuję, cierpię i szaleję

(łac.); Katullus, Poezje [Pieśni, 85]. Tłum.: A. Świderkówna.

aby okładka była z daleka widoczna? Liczyłem na to, że pewnego dnia dostrzeże mnie ojciec – klasyczny filolog i zawoła: „Obserwuję cię, młodzieńcze, od dawna. Twoja skromność i pracowitość, twoje umiłowanie mowy Rzymian są rękojmią, że jesteś odpowiednim kandydatem na męża mojej córki. Oddaję ci przeto jej rękę”. A dalej sprawy potoczyłyby się jak w bajce. Nie potoczyły się. Za to wykułem na blachę sporo przykładów użycia bardziej skomplikowanych form gramatycznych i mogłem błyszczeć na lekcjach, a nawet zdobyłem przyjazne spojrzenie Grzesia. Pracowaliśmy w pocie czoła. Zbliżała się pora owocobrania: w następnym roku mieliśmy przejść do poezji Katullusa i Horacego. Ale wtedy wkroczyli barbarzyńcy. Jak ocenić wkład cywilizacyjny Rzymu w Brytanii? Na to pytanie podaje się różne odpowiedzi uczonych. Archeolog angielski Francis John Haverfield mówi: „Od Rzymian, którzy kiedyś panowali w Brytanii, my Brytyjczycy nie odziedziczyliśmy praktycznie nic”. Bardziej sprawiedliwa wydaje się opinia znakomitego badacza dziejów George’a Macaulaya Trevelyana. W swojej Historii Anglii pisze on: „Ostatecznie Rzymianie pozostawili po sobie trzy wartościowe rzeczy: po pierwsze (a stwierdzenie to ubawiłoby i zbulwersowało Cezara, Agrykolę i Hadriana) walijskie chrześcijaństwo; po drugie rzymskie drogi; po trzecie rosnące znaczenie pewnych nowych miast, a w szczególności Londynu. Natomiast łaciński styl życia w miastach i willach, a także sztuka, język i polityczna organizacja rzymska zniknęły jak sen. Najważniejszym faktem wczesnej historii wyspy był fakt negatywny, a mianowicie Rzymianom nie udało się zlatynizować w sposób trwały Brytanii, tak jak to powiodło się im we Francji”. Zakładanie miast nie było zresztą bezinteresownym dobrodziejstwem ze strony okupantów. Jak słusznie podkreśla Pierre Grima – Rzymianie wznosząc miasta traktowali je jak potężny instrument polityczny. „Miasto rzymskie nie sprowadzało się wyłącznie do zespołu określonych wygód materialnych, było ono przede wszystkim wszechobecnym symbolem systemu religijnego, politycznego i społecznego stanowiącego trzon cywilizacji rzymskiej”161. Archeologowie odkryli na wyspie dwadzieścia kilka większych ośrodków miejskich pochodzących z czasów rzymskich. Przeważnie zakładane były w miejscu dawnych stolic szczepowych. Otoczone murem, zbudowane na typowo rzymskim planie prostokątnym, Silchester (Calleva) miało zaledwie 80 domów, a liczba jego mieszkańców nie przekraczała zapewne półtora tysiąca. Z wyjątkiem Londynu, którego populację w okresie rozkwitu uczeni określają na 15 000, inne miasta rzadko przekraczały liczbę 3 000 mieszkańców. O ich charakterze miejskim decydowało to, że były siedzibą władzy municypalnej i znajdowały się tam budowle publiczne – charakterystyczne rzymskie forum w środku miasta z kapitolem, czyli
161

Miasta rzymskie. Tłum.: J. Pański, Warszawa 1970, s. 7.

termami spełniającymi rolę klubów czy dzisiejszych kawiarni.główną świątynią oficjalnej religii. kurią – gdzie odbywały się posiedzenia prowincjonalnego senatu. Ozdabiały miasto łuki tryumfalne. w której obradował sąd. a także teatrem i amfiteatrem. bazyliką. . często niewydarzone kopie stolicy imperium. kolumny i posągi – słowem były to małe.

Kierowaliśmy się zasadą wierności wobec Autora: za podstawę obraliśmy bez wyjątku teksty przejrzane przez Zbigniewa Herberta podczas jego pracy nad książkowym wydaniem szkiców. uzgodnienia nazw własnych. opracowana przez Zbigniewa Herberta. nie nosi zmian autorskich. ograniczyliśmy się. zamiast „Guttenberg” – . „Labirynt nad morzem”. poza zastosowaniem zasad przywołanych powyżej. Przytaczając szkic z tego samego maszynopisu w książce Zeszytów Literackich. którą niniejszym oddajemy do rąk Czytelnika.Nota wydawcy I Labirynt nad morzem – uwagi wydawcy: Książka. jakkolwiek na szkicu Lekcja łaciny pojawił się. wprowadzony ręką redaktora. do usunięcia pewnych błędów powstałych w druku w „Twórczości” (przykładowo: zamiast „ograniczoność” przywracamy słowo „organiczność”. Katarzyna z Dzieduszyckich Herbertowa). Strona trzecia. Nasze interwencje redakcyjne ograniczyły się do: uwspółcześnienia pisowni i interpunkcji. jak układu. przywracaliśmy wersję z rękopisu lub autorskiego maszynopisu. jak niniejsza książka. W przypadkach spornych (stosunkowo rzadkich). nie numerowana: widnieje na niej dedykacja wypisana ręką Zbigniewa Herberta: „Kasi” (żona Autora. pozostałe uzgadnialiśmy. widnieje on na wszelkich spisach rozdziałów projektowanej książki. respektuje go zarówno maszynopis złożony do druku (mimo nieciągłej i naruszonej w swoim porządku numeracji stron maszynopisu). została zarówno co do treści. w przypisach podając ich tłumacza). zamiast „wytrwałości” – „wytrzymałości”. Strona następna: „Spis rzeczy”. porównania cytatów (z przywoływanymi. Co do układu i treści. złożony do druku w książce. Labirynt nad morzem – szkice z podróży po Grecji”. źródłami: cytaty w przekładzie Autora pozostawialiśmy bez zmian. Otwierający książkę szkic Labirynt nad morzem ukazał się w miesięczniku „Twórczość” 1973 nr 2. Tytuł przyjmujemy za ostateczny. ze stosowanymi w polskim piśmiennictwie (Zbigniew Herbert często posługiwał się pisownią zapożyczoną z książek obcojęzycznych). dopisek: „Zbigniew Herbert. w tym nazwisk. lub nie. Maszynopis tego eseju. Maszynopis złożony do druku przez Autora otwiera strona tytułowa z napisami: „Zbigniew Herbert”.

towarzyszom pierwszej wyprawy do Grecji. na kopii tekstu złożonego do druku w „Twórczości”). „Więź” 1973 nr 4. podczas pracy nad wydaniem książkowym. Wreszcie – mówią obrońcy – sam zakaz nie utrzymał się i po pewnym czasie (po dwu sezonach teatralnych) zaniechano tej praktyki niegodnej ojczyzny demokracji”. przeciętnie dwie na stronie maszynopisu. tłumacz poezji Herberta. Widnieje na nim również usunięta w druku w „Odrze” dedykacja: „Dla Mirosława Holuba”. i prawa druku 1971-82.„Gutenberg”). również w rękopisie. Szkic Próba opisania krajobrazu greckiego ogłosiła „Poezja” 1966 nr 9. odnajdujemy go w wersjach maszynopisowych. obejmują poszczególne słowa. przejrzana przez Autora (druk wg maszynopisu z odręcznymi poprawkami Autora. III). Szkic Sprawa Samos ukazał się w miesięczniku „Odra” 1972 nr 3. różniącego się od ogłoszonego w „Więzi” jedynie dedykacją. powstałe. W książce Zeszytów Literackich wersja zmieniona. W książce Zeszytów Literackich w wersji zmienionej: maszynopis złożony do druku w książce różni się od wersji ogłoszonej w „Odrze” kilkoma drobnymi zmianami stylistycznymi. 1968. znawca literatury anglo-amerykańskiej. Szkic Akropol ogłosiła „Twórczość” 1969 nr 1. noszącego wszakże. pozbawiony pracy w Instytucie Mikrobiolgii 1970-95. 1923-1998. zmiany są liczne. czeski poeta i eseista. poprawiona przez Autora (druk wg tego samego maszynopisu. (Miroslav Holub. Akropol i duszyczka. nieobecną w druku i na wcześniejszych wersjach maszynopisowych. Szkic od pierwszych swoich wersji. Chodzi o następujący fragment: „Podobno przegłosowano ów akt [dekret o cenzurze] na zgromadzeniu ludowym w czasie nieobecności jego [Peryklesa] w Atenach. uwzględnione przez nas. a także w rękopisie. odręczne poprawki Autora. liczne zmiany stylistyczne. po interwencji wojsk Układu Warszawskiego w Czechosłowacji. jako poeta zdobył sławę dzięki tłumaczeniom anglo-amerykańskim). . tak jak dedykację. dedykowany: „Magdzie i Zbyszkowi Czajkowskim”. biolog immunolog. W druku w „Odrze” zniknął również passus nt. starożytnego dekretu o cenzurze. 1964 (por. oraz przekreślonym pierwszym członem tytułu „Akropol i”. pochodzącymi od Autora. zwłaszcza w części II szkicu. całe zdania lub akapity). niekiedy 3-5 na stronie maszynopisu. najwyraźniej. W książce Zeszytów Literackich wersja zmieniona. Drukujemy wg maszynopisu przygotowanego do druku w książce. Szkic Duszyczka został opublikowany pt. naniesioną odręcznie przez Autora: „Zdzisławowi Najderowi”.

uwzględniamy je). oraz adnotacja wydawnictwa: „wpływ 15. prawdopodobnie. Inny. Drukujemy w wersji nieznacznie zmienionej (na kopii maszynopisowej tekstu złożonego w „Twórczości” i na tekście wydrukowanym w „Twórczości” Zbigniew Herbert naniósł odręcznie drobne zmiany. Na okładce tekturowej teczki widnieje nazwisko autora i tytuł. Drobiazgi z datą 10 VI 1997.. Katarzyna Herbertowa. Po ogłoszeniu stanu wojennego. 1981. zawiera mniej rozbudowany wątek autobiograficzny. Chorował. któremu dedykowany jest szkic Sprawa Samos (zm. Szkic Lekcja łaciny. pt. za łaskawą zgodą Katarzyny Herbertowej.Szkic O Etruskach ukazał się w miesięczniku „Twórczość” 1965 nr 9. nad datą „wpływu” zaś inny. wierna wobec rękopisu. zamazany. wypisane jego rękę. .”.5. 80. ogłosiliśmy w „Zeszytach Literackich” 2000 nr 72. dwa tygodnie przed Herbertem). przedstawiający nazwisko i. Ostatnie słowa. Książka nie ukazała się. Nie drukowany. II Labirynt nad morzem. Odnajdujemy dwa inne napisy: u góry. pierwsza. nazwę instytucji.) „PZPR”. Drugą połowę 1. III Labirynt nad morzem..1973 r. ewokuje śmierć Miroslava Holuba. Zbigniew Herbert spędził w Paryżu. Historia pewnego maszynopisu: Zbigniew Herbert złożył maszynopis książki Labirynt nad morzem w wydawnictwie Czytelnik. oraz nieco inne zakończenie. Autor chciał go opublikować i wracał do niego jeszcze w latach 90.: w jednej z teczek z maszynopisami szkiców przeznaczonych do wydania książkowego odnaleźliśmy pożegnalne wiersze Herberta. Drukujemy wg maszynopisu złożonego przez Autora do druku w książce. fragment ogłosiły „Zeszyty Literackie” 2000 nr 71. przygotowując szkic do druku w książce. w tym Brewiarz. na prośbę Autora. zapowiadając niniejszą książkę. 14 VII 1998. ujęty klamrą czytelnych zwrotów: „tow. Zachował się rękopis i dwie kolejne wersje maszynopisowe. odebrała maszynopis z wydawnictwa. Maszynopis pozostał w Polsce. W roku 1999 wdowa po Zbigniewie Herbercie powierzyła nam do druku ten sam maszynopis. 1 II” (data podpisania umowy?). Wiersze te. Historia pewnej fascynacji.” (. drobniejszym pismem: „72 r. ograniczający się do wstępu.

Delfy. Epidauros. Najazdy. Klaus Staemler. Próba opisania krajobrazu greckiego. Szersze informacje w: „Zeszyty Literackie” 68. 7. W teczce znajdujemy spisy rozdziałów (lub tematów?) projektowanej książki. Dzieło w toku: Na teczce z rękopisami Zbigniew Herbert nalepił karteczkę. Labirynt nad morzem. Esej Lekcja łaciny był realizacją tego projektu. po lewej jego stronie Herbert zaznaczył. 5 IX-6 X 1964 w towarzystwie Magdaleny i Zbigniewa Czajkowskich. które niniejszym ukazują się nakładem Zeszytów Literackich pt. notatki pt. O Etruskach – 20. w hołdzie Zbigniewowi Herbertowi. Lekcja łaciny – 40. Labirynt nad morzem – 45. 8.Zbigniew Herbert pierwszy raz był w Grecji ok. IV Labirynt nad morzem. 1973. Sprawa Samos. że inna jest kolejność rozdziałów. Akropol i duszyczka” – pod tymi tytułami opublikowane w prasie. [w innym pionie. jako. Na innym spisie. na której wypisał szkice składające się na projektowaną książkę: „Labirynt nad morzem: Labirynt nad morzem. Na jednym Autor napisał: „Labirynt nad morzem: 1. jako do źródeł cywilizacji europejskiej. przyjaciół zamieszkałych w Anglii. numer specjalny. Sprawa Samos – 14. Akropol.: Karl Dedecius. Walter Tiel) oraz Diariusz grecki („Zeszyty Literackie” 1999 nr 68) i niniejsza książka. Labirynt nad morzem odnaleźliśmy również. Wspólnie zwiedzili: Ateny. bez zaznaczenia liczby stron:] 5. s. Jest to spis niemal ostateczny. obok tytułu rozdziału. Korynt. 6. prawdopodobnie. 216. Upadek Rzymu. małe utwory prozą (por. Thera. Sprawa Samos. przybliżona raczej do liczby stron maszynopisów roboczych. Próba opisania krajobrazu greckiego. Karl Dedecius. miałaby zostać uzupełniona o szkice o potędze i upadku Rzymu. red. Niewolnicy. . w teczkach zatytułowanych. Zbigniew Herbert. apokryfy. 2. Salamina. 7. Próba opisania krajobrazu greckiego – 20. Literackim pokłosiem tej podróży są: wiersze. Mykeny. z tym. Gorące Wrota. jako pierwodruk książkowy. Akropol – 40. [łączna liczba stron:] 187”. Frankfurt am Main. Akropol i duszyczka. Małżonkowie z Cerveteri. w porównaniu do zawartości niniejszej książki. wcięte. Suhrkamp Verlag. Na podstawie rękopisów i wcześniejszych wersji maszynopisowych szkiców. 10. Inna jest też liczba stron poszczególnych rozdziałów. Akropol. tekst niegotowy. Labirynt nad morzem. 8. poszerzona o szkic o Etruskach. Akropol i duszyczka (zamiast wstępu) – 8. że plany Autora ulegały zmianie: książka o wyprawie do Grecji. 9. 6. Rozważania nad talerzem”. 2. Sunion. 4. 4. tłum. Spartę. s. 5. ręką Herberta. w rękopisie. liczbę stron maszynopisu: „Labirynt nad morzem: 1. upewniamy się. 3. wypisy z publikacji Złupienie Rzymu. Im Vaterland der Mythen. notatki i fragment nie ukończonego szkicu pt. 43-62. 3.

III. wyd. 1973 z powołaniem na © 1970). Na edycję niemiecką złożyły się utwory wierszem i prozą z lat 1956-73. Sprawa Samos. Akropol. U Dorów (z tomu Barbarzyńca w ogrodzie). w pośredni sposób rzuca światło na powstającą książkę. Szkice pomieszczone w tym tomie to: Próba opisania krajobrazu greckiego. Labirynt nad morzem. .Tom Zbigniewa Herberta Im Vaterland der Mythen [W ojczyźnie mitów] (por.

You're Reading a Free Preview

Pobierz
scribd
/*********** DO NOT ALTER ANYTHING BELOW THIS LINE ! ************/ var s_code=s.t();if(s_code)document.write(s_code)//-->