P. 1
Kundera - Życie jest gdzie indziej

Kundera - Życie jest gdzie indziej

|Views: 24|Likes:
l
l

More info:

Published by: Broken_Blossoms on Dec 29, 2013
Prawo autorskie:Attribution Non-commercial

Availability:

Read on Scribd mobile: iPhone, iPad and Android.
download as PDF, TXT or read online from Scribd
See more
See less

08/16/2014

pdf

text

original

Kundera Milan - Życie jest gdzieindziej MILAN KUNDRA "Życie jest gdzieindziej

"

SPIS TREŚCI Część Część Część Część Część Część Część pierwsza albo Poeta przychodzi na świat druga albo Ksawery. trzecia albo Poeta onanizuje się. czwarta albo Poeta ucieka. piąta albo Poeta jest zazdrosny. szósta albo Czterdziestolatek. siódma albo Poeta umiera. Część pierwsza albo Poeta przychodzi na świat Kiedy matka poety zastanawiała się nad tym, gdzie poeta został poczęty, brała pod uwagę tylko trzy możliwości: albo wieczorem na ławeczce w parku, albo pewnego popołudnia w mieszkaniu kolegi ojca poety, bądź też przedpołudniem w romantycznym krajobrazie nie opodal Pragi. Gdy podobne pytanie stawiał sobie ojciec poety, dochodził do wniosku, że poeta został poczęty w mieszkaniu jego kolegi, ponieważ tego dnia wciąż prześladował go pech. Matka poety nie chciała do tego mieszkania pójść, dwa razy się pokłócili, dwa razy się pogodzili, kiedy się kochali, ktoś przekręcił klucz w drzwiach sąsiedniego mieszkania, matka poety wystraszyła się, przestali się kochać, później zaś dokończyli przy obopólnym zdenerwowaniu, co uważał ojciec za przyczynę poczęcia poety. Matka poety jednak w ogóle nie dopuszczała możliwości, iżby poeta miał być poczęty w wypożyczonym mieszkaniu (panował w nim starokawalerski bałagan i matka brzydziła się rozścielonego łóżka, w którym na prześcieradle leżała wymięta cudza piżama), odrzucała także i tę możliwość, że został poczęty na ławeczce w parku, gdzie dała się namówić na kochanie bardzo niechętnie i wbrew swemu gustowi, mierziło ją bowiem to, że właśnie na takich ławkach kochają się w parku prostytutki. Było więc dla niej całkiemjasne, że poeta mógł być poczęty jedynie podczas słonecznego letniego przedpołudnia za ścianą wysokiego bloku skalnego, sterczącego patetycznie wśród innych głazów w dolinie będącej miejscem niedzielnych spacerów Prażan. Sceneria ta nadaje się na miejsce poczęcia poety z wielu względów: oświetlona południowym słońcem jest scenerią blasku a nie ciemności, dnia a nie nocy: jest to miejsce pośród otwartej naturalnej przestrzeni, a więc miejsce wzlotu, rozwinięcia skrzydeł; i wreszcie, choć niezbyt oddalona od ostatnich zabudowań miejskich, jest to okolica romantyczna, najeżona skałami sterczącymi w dziko ukształtowanym terenie. To wszystko wydawało jej się być wymownym obrazem tego, co wówczas przeżywała. Czyżjej wielka miłość do ojca poety nie była romantycznym buntem przeciwko prozaicznemu życiu jej rodziców? Czyż odwaga, z jaką ona, córka bogatego sklepikarza, wybrała ubogiego, świeżo upieczonego inżyniera, nie była w istocie podobna do tego nieujarzmionego krajobrazu? Matka poety przeżywała wtedy wielką miłość i niczego tu nie zmienia rozczarowanie, które przyszło niebawem, kilka tygodni po owym pięknym przedpołudniu za skałą. Kiedy bowiem radośnie podniecona oznajmiła swemu kochankowi, że już dość znacznie opóźnia się intymna niedyspozycja, która jej co miesiąc uprzykrza życie, inżynier z oburzającą obojętnością (choć, jak nam się zdaje, udawaną i niepewną) oświadczył, że chodzi tu o drobne zaburzenie cyklu fizjologicznego, który na pewno powróci znów do swego Strona 1

Kundera Milan - Życie jest gdzieindziej dobroczynnego rytmu. Mama wyczuła, że jej kochanek nie chce dzielić z nią nadziei i radości, obraziła się i nie rozmawiała z nim, aż do chwili, gdy lekarz oznajmił jej, że jest w ciąży. Ojciec poety powiedział wówczas, że przyjaźni się z pewnym ginekologiem, który dyskretnie uwolni ją od kłopotu, na co mama wybuchnęła płaczem. Wzruszające bywają finały młodzieńczych buntów. Najpierw zbuntowała się przeciw rodzicom w imię młodego inżyniera, a potem zwróciła się do nich o pomoc przeciw niemu. I rodzice nie zawiedli; spotkali się z nim, przemówili mu do serca i inżynier, zrozumiawszy widocznie, że nie ma wyjścia, zgodził się na wystawne wesele i przyjął bez skrupułów spore wiano, które umożliwiło mu założenie własnego przedsiębiorstwa budowlanego; swój skromny dobytek, mieszczący się w dwóch walizkach, przeniósł do willi, gdzie jego młoda żona mieszkała od urodzenia ze swymi rodzicami. Zręczna kapitulacja inżyniera nie mogła już wszakże zataić przed mamą poety, iż to, w co rzuciła się z zapamiętaniem, które wydawało jej się wspaniałe, to nie była wzajemna wielka miłość, do której, jak sądziła, miała pełne prawo. Jej ojciec był właścicielem dwóch prosperujących praskich drogerii, a córka wyznawała zasadę wyrównanych rachunków; skoro zainwestowała w miłość wszystko (była przecież gotowa zdradzić nawet własnych rodziców i ich zaciszny dom!), chciała, żeby partner włożył do wspólnego skarbca jednakową sumę uczuć. Starając się naprawić niesprawiedliwość, pragnęła teraz znowu z owej skarbnicy uczuć odebrać sobie to, co w niej ulokowała, i ukazywała mężowi po ślubie dumne i surowe oblicze. Z rodzinnej willi wyprowadziła się niedawno siostra matki poety, (wyszła za mąż i wynajęła mieszkanie w centrum miasta) tak że stary sklepikarz z żoną pozostali w pokojach na parterze, a inżynier z ich córką mogli zamieszkać nad nimi w trzech pokojach dwóch większych ijednym mniejszym, urządzonych dokładnie tak,jak to przed dwudziestoma laty pomyślał ojciec panny młodej, kiedy willę zbudował. Fakt, że inżynier dostał mieszkanie kompletnie urządzone, był mu w pewnym sensie na rękę, ponieważ oprócz zawartości dwóch wspomnianych walizek nie miał żadnego majątku; mimo to proponował jednak, żeby za pomocą drobnych poprawek zmienić wygląd pokoju. Ale matka poety nie zamierzała dopuścić do tego, by ten, który ją posyłał pod nóż ginekologa, śmiał naruszyć dawny układ wnętrza, w którym zawarty był duch jej rodziców i wiele lat słodkiego przyzwyczajenia, oswojenia i bezpieczeństwa. Młody inżynier i tym razem skapitulował bez walki; pozwolił sobie tylko na jeden mały sprzeciw, który odnotowujemy: w pokoju, w którym małżonkowie kładli się do snu, stał mały stolik; na jego szerokiej nodze spoczywał ciężki okrągły blat z szarego marmuru, na nim zaś stała figurka nagiego mężczyzny; mężczyzna trzymał w lewej ręce lirę, którą opierał o swój lekko wystający bok. Prawą rękę wyrzucił w patetycznym geście, jakby jej palce przed chwilą uderzyły w struny; prawa noga była wysunięta do przodu, głowa lekko uniesiona tak, że oczy spoglądały w górę. Dodajmy jeszcze, że twarz mężczyzny była niezwykle piękna, włosy kędzierzawe, a biel alabastru, z którego figurka była wykonana, dodawała postaci czegoś delikatnie dziewczęcego, czy też bosko dziewiczego; zresztą słowa boski użyliśmy nie bez powodu: według napisu wyrytego na podstawce mężczyzna z lirą był greckim bogiem Apollinem. Rzadko jednak matka poety mogła przyglądać się mężczyźnie z lirą bez zdenerwowania. Zazwyczaj stał odwrócony tyłem do pokoju, kiedy indziej służył jako stojak na kapelusz inżyniera, innym razem na jego delikatnej głowie wisiał but, a kiedyś znów miał na sobie skarpetkę inżyniera, która - jako że śmierdziała - stanowiła wyjątkowe znieważenie władcy Muz. Jeżeli matka poety przyjmowała to wszystko ze zniecierpliwieniem, winne temu było nie tylko jej słabe poczucie humoru; wyczuła całkiem słusznie, że poprzez skarpetkę na ciele Apollina mąż, pod płaszczykiem żartu, dajejej do zrozumienia to, co inaczej z grzeczności przemilczał: że odrzuca jej świat i że kapituluje przed nim jedynie tymczasowo. W ten sposób alabastrowy przedmiot stał się rzeczywistym antycznym bogiem, a więc istotą spoza świata ludzkiego, która w ten ludzki świat ingeruje, komplikuje rozgrywające się w nim wydarzenia, intryguje i zdradza Strona 2

Kundera Milan - Życie jest gdzieindziej to, co utajone. Młoda małżonka spoglądała nań jak na swego sprzymierzeńca i jej marzycielska kobieca natura uczyniła zeń żywą istotę, w której oczach pojawiało się chwilami kolorowe złudzenie tęczówek, a usta zdawały się oddychać. Polubiła tego nagiego młodzieńca, który był dla niej i zjej powodu znieważany. Patrzyła najego śliczną twarz i pragnęła, aby dziecko rosnące w jej brzuchu było podobne do tego pięknego nieprzyjaciela jej męża. Chciała, żeby było do niego na tyle podobne, by mogła myśleć, że to nie mąż, ale ów młodzieniec jest tym, który ją zapłodnił; prosiła go, aby swym urokiem naprawił niefortunne poczęcie, odcisnął na nim swoje piętno, przemalowałje, jak kiedyś wielki Tycjan namalował swój obraz na płótnie zepsutym przez partacza. Znajdując mimowolnie wzór w Marii Pannie, która została matką bez udziału człowieka i stworzyła w ten sposób ideał macierzyńskiej miłości, do której ojciec się nie miesza i nie przeszkadza w niej, doznała prowokacyjnego pragnienia, aby nazwać dziecko Apollo, co oznaczało dla niej Ten, który nie ma ludzkiego ojca. Wiedziała jednak, że jej syn miałby ciężkie życie z takim wydumanym imieniem i że wszyscy śmialiby się z niej i z niego. Szukała więc czeskiego imienia odpowiedniego dla młodzieńczego greckiego boga i przyszło jej na myśl imię Jaromil; na tosię wszyscy zgodzili. Zresztą, była akurat wiosna* i kwitły bzy, kiedy pewnego dnia odwieźli ją do szpitala; tam po kilku godzinach bólu wyśliznął się z niej młody poeta na zanieczyszczone prześcieradło świata. * Jaromil w języku czeskim znaczy miłujący wiosnę - przyp. tłum. 2 Potem położyli poetę przy jej posłaniu w małym łóżeczku i mama słuchała rozkosznego wrzasku; jej obolale ciało przepełnione było dumą. Nie zazdrośćmy ciału tej dumy; dotychczas nie zaznało jej zbyt wiele, choć było całkiem ładne: miało wprawdzie niepokaźny tyłeczek i trochę przykrótkie nogi, lecz za to wyjątkowo jędrne piersi, a pod delikatnymi włosami (tak lekkimi, że z trudem dawało się z nich ułożyć fryzurę) twarz może nie olśniewająco piękną, posiadającą jednak dyskretny wdzięk. Mama zawsze uświadamiała sobie znacznie bardziej swoją dyskrecję aniżeli swój wdzięk, zwłaszcza że od dzieciństwa żyła u boku starszej siostry, która doskonale tańczyła, ubierała się w najlepszym praskim zakładzie krawieckim i ozdobiona rakietą tenisową łatwo wchodziła w świat eleganckich mężczyzn, odwracając się plecami do rodzinnego domu. Efektowna drapieżność siostry utwierdzała mamę w przekornej skromności, toteż nauczyła się z przekory kochać sentymentalną powagę muzyki i książek. Chodził z nią jeszcze przed inżynierem pewien chłopak, student medycyny, syn z zaprzyjaźnionej rodziny, ale ta znajomość nie mogła w poważniejszym stopniu napełnić jej ciała świadomością własnej wartości. Gdy się z nią kiedyś na daczy po raz pierwszy kochał, rozstała się z nim zaraz następnego dnia z melancholijnym przekonaniem, że ani jej uczuciom, ani jej zmysłom nie dane jest przeżyć wielkiej miłości. A ponieważ właśnie wtedy zdawała maturę, miała okazję, by oświadczyć, że cel swego życia widzi w pracy, i postanowiła wstąpić (mimo niezadowolenia praktycznego ojca) na wydział filozoficzny. Kiedy już jej zawiedzione ciało siadywało bodaj piąty miesiąc w szerokiej ławce uniwersyteckiego audytorium, spotkało pewnego razu na ulicy zuchwałego młodego inżyniera, który je zagadnął, a po trzech randkach posiadł. A ponieważ ciało było tym razem bardzo (i to nieoczekiwanie) zadowolone, dusza szybko zapomniała o ambicjach naukowej kariery i (jak to porządna dusza zawsze czynić powinna) pośpieszyła ciału na pomoc: przytakiwała ochoczo poglądom inżyniera, jego wesołej nonszalancji i przemiłej beztrosce. I choć wiedziała, że są to cechy obce jej otoczeniu, pragnęła się z nimi utożsamić, ponieważ jej smutne, skromne ciało w ich obecności przestawało sobie niedowierzać i zaczynało w zadziwiający sposób Strona 3

Był to rajski stan: ciało mogło być w pełni ciałem i nie musiało zakrywać się figowym listkiem. rozkoszne były dziąsła.nie było go. . Wiemy jednak również i to. rozkoszny pępek. Tym razem jednak wstyd zniknął . którego może być pewna. jeżeli kochanek całował jej piersi. teraz dopiero stało się w pehu niezależne i samowystarczalne. żeby inżynier zabrał ją z uniwersyteckiej ławy i z rodzinnego domu i przemienił tę miłosną przygodę w przygodę życia. nigdy przez nikogo nie widzianą ścianą. ale równocześnie pilnował ciała. przypominało to pieszczoty kochanka. zawsze pokonywaniem obcości i chwila zbliżenia była upojna właśnie dlatego. że tym razem jej poczucie własnej wartości nie runęło pod naporem oziębłości kochanka. że ta trójka sięga gwiazd i wypełnia wszechświat. tym razem jednak wiedziała. jej ciało żyło nareszcie jak ciało i mama zrozumiała. nie było dla nich piękne ani brzydkie. poczuła słodkie drżenie rozchodzące się po całym ciele. że była tylko chwilą. lecz trwałą prawdą. Po porodzie ciało mamy wkroczyło w kolejny okres. że usta są przyciśnięte do jej piersi na dowód bezgranicznego oddania. pragnęła. Wstyd nigdy nie wygasł. do niedawnajeszcze wydane na pastwę oczu kochanka. wkroczyło w nową fazę swej historii: przestało być ciałem dla cudzych oczu. byli zanurzeni w bezkresie spokojnego czasu. był dla niej rosnącym rezerwuarem dumy. aby to nowe życie nie było tylko fałszywą obietnicą. a była to nie tylko pielęgnacyjna troskliwość Strona 4 . która miała odkupić godziny zwątpień i nieufności. że wspaniale jest tak właśnie żyć. by nie oddało się bez reszty. że ten. lecz nigdy z niej nie pił. lecz nigdy w nim nie mieszkał. mógł dotykaćjej piersi. Zmieniło się więc coś bardzo ważnego. czynił miłość podniecającą. patrzyła na siebie jego oczami i wydawała się sobie chwilami podniecająca. zawsze się wstydziła. że do jej synka wpływają razem z mlekiem również jej myśli. wyobrażenia i sny. kto dotychczas oczu nie miał. brzuch. Mówiliśmy już o tym w poprzednim rozdziale: mama szybko zrozumiała. była wszakże skutecznie wyrwana ze swej przedwczesnej rezygnacji. z czego składa się ciało. dopóki nie skosztowali jabłka z drzewa poznania. Ach. Pragnęła. chociaż były bezzębne. Kochanek mógł korzystać zjej łona. chwilami zaś nudna. rozkoszna ' była pierś. któremu zależało na przygodzie miłości. Ciało mamy. Oddała swe ciało w niewolę cudzym oczom . Jakkolwiek wahała się między nadzieją i niewiarą. Dbała troskliwie o bekanie. tak że wszystko. Oczy zewnętrznego świata mogły więc dostrzec tylko jego zewnętrzną nieistotną stronę i nawet zdanie inżyniera nicjuż dla niego nie znaczyło. żyli razem. Czyż więc mama była nareszcie szczęśliwa? Niezupełnie: miotała się pomiędzy wiarą i wątpliwościami. Istniała jeszcze jedna różnica: kiedy kochanek dotykał jej nagiego ciała.i w tym tkwiła wielka niepewność. który potężniał i brzydł. była to sekunda. Nigdy nie oddała się w taki sposób innemu ciału i nigdy inne ciało w ten sposób nie oddało sięjej. Gdy po raz pierwszy błądzące usteczka niemowlęcia przyssały się do jej piersi. rozkoszne były kiszki. rozkoszne włoski wyrastające na śmiesznej czaszce. było w tym jednak coś więcej: wielkie spokojne szczęście. a stało się ciałem dla kogoś. wzajemne przybliżanie się do siebie było . rozkoszna była malutka pupcia. karmienie! Z czułością obserwowała rybie ruchy bezzębnych ust ' i wyobrażała sobie. wielki szczęśliwy spokój.Kundera Milan . Obydwa ciała całkowicie otwarły się dla siebie i nie miały przed sobą nic do ukrycia.Życie jest gdzieindziej cieszyć się samym sobą. tak jak żyli Ewa z Adamem. żyli w swoich ciałach poza dobrem i złem.mało tego: piękno i brzydota w raju nie różnią się od siebie. których funkcjonowanie było uważnie śledzone. ponieważ nie mogło w żaden sposób wpłynąć na jego wielki los. gdy rozbierała się przed lustrem. rakieta tenisowa siostry już jej nie deprymowała. ale rozkoszne. siusianie i kupkanie synka. Dlatego powitała ciążę z entuzjazmem: wyobrażała sobie inżyniera i swoje dziecko i zdawało jej się. Nie była już ważna jego zewnętrzna powłoka. Nigdy przedtem tego nie doznała. ciało stykało się z innym ciałem swą wewnętrzną. przygody życia się boi i wcale nie pragnie zamienić się razem z nią w posągi sięgające gwiazd.

ale uczyła go korzystać z ustępu. który po narodzeniu się Jaromila starał się z mamą pogodzić. ponieważ było ciałem dla oczu. jej dom i raj. kochali się po ciemku i powściągliwie. 3 A co z duszą syna? Czy dusza nie była jej królestwem? O. że wstydziła się jeść w obecności ludzi. widziały to naturalnie oczy małżonka. z dziwnym upodobaniem patrzyła na ten daremny opór i na to podporządkowanie. Mleko. zdawało jej się. decydowała o jego uczesaniu i ubraniu. mama zaniedbywała je przy tym. już chodził. że jest już za późno. że mąż ofiarował jej podniecenie pełne niepewności. ale musiało. odstająca skóra. jak krzak.. czuwając nieprzerwanie przy jego ciałku. już mówił). miała wrażenie. dlatego wciąż się do niego uciekała (już raczkował. stała się surowa. często ujmowała swą pierś i ściskała ją lekko. oddalało się od niej i z każdym dniem traciło na intymności. że tam wchodzi). Gdy mając cztery lata zaczął cierpieć na brak apetytu. Ach. zaczęła sama siebie odbierać jako smaczną. iż po tym wspólnym przeżyciu już nigdy nic ich nie może rozdzielić. ale i do własnej cielesności. by nikt nie widział. że chce poznać smak napoju. na której rysowała się droga nie chcianego kęsa. Nawet pomarszczone na brzuchu. zmuszała go do jedzenia i po raz pierwszy poczuła. O dziwo jednak nie była zrozpaczona. zdawało się jej poetyckie jak kropla rosy. lecz i władczynią tego ciała. ale jego luźno naszytą powłoką. nie chciało przełykać. nie. którym żywi się jej syn. jakby szukając pociechy. już go wprawdzie nie karmiła piersią. który dał jej syn. wyznaczali sobie na miłość fizyczną dyskretne chwile. którego kropelka osiadła czasem na pomarszczonej skórze brodawki. jej ciało było dla niej czymś przyjemnym i naturalnym. Nie. mówiła sobie. na tę wątłą szyjkę. Cielesność synka. że na brzuchu pozostaniejej zmarszczona skóra z białymi szparami w tkance podskórnej. troszczyła się o wszystkie jego procesy fizjologiczne z pasją. a skoro mleko miało dla niej słodki smak. wywyższona ponad wszelką brzydotę. pewnego dnia uświadomiła sobie. syn natomiast spokój pełen szczęścia. podczas gdy ciało syna było na nią bezustannie zdane. jak każdy twór przyrody. ubierała go i rozbierała. oczywiście. tak! Kiedy Jaromil pierwszy raz wypowiedział słowo i było to słowo Strona 5 . jak smakuje jej ciało. O ile nie widziały tego oczy dziecka. tak.jak woda. ale chciała raczej poznać. Po bardzo długim czasie znowu się razem kochali. lecz było to inne niż kiedyś. kiedy musiała usiąść w ustępie (zawsze starała się przynajmniej. że jest nie tylko przyjaciółką. Ciało męża osłonięte ubraniem czy piżamą. które mu z miłością przygotowywała. zaś smak ten godził ją ze wszystkimi innymi jej sokami i wydzielinami. że w zbyt namiętnej i otwartej miłości fizycznej szybko straciłaby błogi wewnętrzny spokój.. które było gorące i zwijało się z bólu. Niestety. która jak gdyby nie była trwałą częścią ciała. bowiem przeżuwanie i połykanie wydawało jej się obrzydliwe. to ciało się broniło. które dotychczas dostrzegały świat jedynie w zamglonych konturach i nie widziały (były to przecież rajskie oczy!). w zadziwiający sposób ją teraz oczyszczała i usprawiedliwiała równieżjej własne ciało. żeby zobaczyć tę czarowną kroplę. jej królestwo. nie. Miała nawet taki okres. że istnieje okrutny świat. ciało mamy było szczęśliwe. ponieważ mama miewała od dziecka wyjątkowe obrzydzenie nie tylko do cudzej. i znowu wróciła z nim do normalnego świata. To było coś zupełnie nowego. ciało dyskretnie zamknięte w sobie. nie zapomni już nigdy. w którym ciała dzieli się na brzydkie i ładne. kiedy się o tym przekonała. sama do siebie czuła odrazę. że przeszła z ciałem syna w ramionach przez królestwo zmarłych. ciało syna. codziennie dotykała go zewnętrznie poprzez jedzenie. jak drzewo. Kiedyś ciężko zachorował i mama przez czternaście dni prawie nie zmrużyła oka. na rękę: miała świadomość swego oszpeconego ciała i bała się.Życie jest gdzieindziej mająca na względzie zdrowie dziecka. ciesząc się swoim ciałem. Mamie było to.Kundera Milan . brała kropelkę na wskazujący palec i kosztowała ją. gdy choroba minęła. i ten okres przeżyła w uniesieniu.

co chciał przez to powiedzieć. a ponieważ często zdarzało się. kiedy powiedział tacie i mamie: Wy wszyscy jesteście chuje (słowo chuj usłyszał od chłopca w sąsiednim ogrodzie i pamiętał. Tak na przykład stworzył podobno taki oto zwięzły portret ich służącej Anusi: Służka Ania jest jak łania. ham. że wysunie język i obliże mamie całą twarz. przy czym słowo tata zaznaczone jest dopiero jako siódme z kolei po: baba. mamusia była szalenie szczęśliwa. że sama wypełniła cały umysł syna. składający się na razie z jednego jedynego pojęcia. tutu. co dorośli w swoich słowach cenią. ale my wiemy bardzo dobrze. Jeśli przeskoczymy kilka kartek. gdy mama odmówiła mu przed obiadem malinowego soku. że od lania uratował go rym i że w ten sposób poezja po raz pierwszy ukazała mu swą magiczną moc. gdy umysł będzie rosnąć. i zaczął wykorzystywać to w swoim zachowaniu. że mamusia jest be. gdy stał z mamą w ogrodzie. z czym się zgadzają. W pewnym sensie wypowiedź tę można by postawić obok cytowanej myśli Jaromila. by się porozumieć.Kundera Milan . dojdziemy do wypowiedzi. ponieważ wszyscy . Jeśli więc posłużymy się mamy dziennikiem. podziw albo śmiech.łącznie z babcią . Za ten osąd.śmiali się i powiedzenie często później między sobą (co jednak nie uszło uwadze czujnego Jaromila) z rozbawieniem powtarzali. że pożądanego oddźwięku nie było. dostał od taty po buzi. Babcia obiecała kiedyś Jaromilowi. ale potem zapomniała o swej obietnicy i zjadła je. że oprócz całkiem oryginalnego talentu. że mu da jabłuszko. jego korzeniem pozostanie na zawsze ona. wygłoszenie zdania przesiąkniętego melancholią babcinych utyskiwań: Mamusiu. ale tu musimy mamę nieco skorygować: większą rolę niż talent i wzory literackie odegrał w tym wypadku dziadek. bardzo się złościł i powtórzył kilkakrotnie: Niedobra babusia ukradła jabłusia. Mama domyślała się. które czytała mu w takiej ilości. Rymowanych wypowiedzi znajdziemy na następnych stronach mamy dziennika jeszcze kilka i sądząc z jej komentarza. którym Jaromil był obdarzony. Po tych prostych słowach (w mamy dzienniku do każdego z nich dołączony jest krótki komentarz i data) znajdziemy pierwsze próby zdań. iż łatwo mógł ulec wrażeniu. żeby w ten sposób zwrócić na siebie uwagę. a czym są skonsternowani. Jaromil sprawiał nimi wielką radość i uciechę całemu domowi. że inni chłopcy bardzo się z tego śmiali). Przyjemnie zachęcona śledziła troskliwie wszystkie następne próby wypowiedzi syna. Raz mu się to nie opłaciło. dziadzia. wypływała owa sztuka rymotwórcza z oddziaływania dziecięcych rymowanek. Albo kawałek dalej możemy przeczytać: Do lasu pójdziemy serduszko uradujemy. życie jest właściwie jak te chwasty.Życie jest gdzieindziej mama. a ponieważ przeczuwała. co miało znaczyć. która zwraca naszą uwagę swą rytmicznością. Trudno odgadnąć. teraz mówił. dostał lanie i płacząc krzyczał potem: Znajdę sobie inną mamusię! Za to o tydzień później sprawił mamie wielką radość mówiąc: Moja mamusiajest najładniejsza. co wychodziło z dziecięcych ust. próbował mówić rzeczy nieprzyzwoite. że język czeski składa się wyłącznie z trochejów. Jaromil czuł się wówczas oszukany. i że również w przyszłości. który celowo wymyślał jak najgłupsze dwuwiersze i uczył ich po kryjomu wnuka. Jaromil szybko zauważył. na pewno nie miał na myśli owej dziarskiej bezwartościowości i bezwartościowej Strona 6 . hafi lulu. Jaromil nie bardzo wówczas rozumiał przyczynę swego sukcesu. Z góry już cieszył się z tego. dowiadujemy się. Kiedy indziej powiedział: Mamusiu. kupiła sobie dziennik w ciemnoczerwonej oprawie i zapisywała tam wszystko. ja ci dam lizanego całuska. Od tego czasu bacznie obserwował. że jeszcze długo przed swymi drugimi urodzinami oświadczył: mamusia jest dobra. że pamięć jest zawodna a życie długie. mówiła sobie. czego nie aprobują. który wygłosił. że jego słowa są zapisywane z wielką uwagą. aby usłyszeć aprobatę. że po słowie mama nastąpiły rychło dalsze słowa. rozgałęziać się i rozrastać. tylko że tym razem nie dostał po pupie. umożliwiło mu to pewnego razu. jak inni będą reagować na jego słowa. trzeźwy praktyk i zaciekły wróg poezji. W kilka tygodni później powiedział: mamusia jest be. o ile wcześniej posługiwał się językiem po to. przekonamy się.

Gdy zbliżały się jego szóste urodziny i za parę miesięcy miał iść do szkoły. co Jaromila . kopnąłem kamień i tak mi go teraz żal. Strona 7 . które może w ogóle niejest dzieckiem. gdyż kolor ten wydawał jej się znacznie bardziej odpowiedni dla nieprzeniknionego smutku myśli syna. kupią mu tapczan i inne meble nadające się do dziecięcego pokoiku. pogłaskała go po włosach i spojrzała mu w oczy z widocznym wzruszeniem.odpowiedziało dziecko. Pomimo tego. Patrzył potem w oczy przychodzącym gościom i wyobrażał sobie z zachwytem. Umówiła się z mężem. stał zmieszany i nic nie mówił. podobny do szkolnej ławki: blat biurka (pochyły i opuszczany.No. które będzie go mobilizować do czystości i schludności. Kopnął na spacerze kamień. ale zgodziła się. oraz małe biureczko. że życie jest smutne i daremne. najmniejszy pokój na piętrze.Chciałabym kilka arkuszy papieru i kolorowe tusze. Mama była przekonana. Tym swoim mniemaniem dzieliła się często z dziadkiem i z babcią. Przyglądała się swemu dziełku i była zadowolona: litery były proste i mniej więcej tej samej wielkości. a jej głos. zarazem nieśmiały i zdecydowany.ogromnie interesowało. skutek jego słów był ogromny. jak to Jaromil schylił się nad kamieniem i pogłaskał go. Po czym usiadła przy stole w swoim pokoju. potem przypomniało jej się.Tak. że ozdobi pokój rysunkami Jaromila. z jakimś małym zażenowaniem. Najwięcej zainteresowania (choć i je także przejawiał niepewnie i nieśmiało) poświęcił biurku: był to mebel szczególnego rodzaju.bawiącego się dyskretnie żołnierzykami albo konikiem . i co na to powiesz. ale tym chętniej. i po chwili zastanowienia zaczęła pisać (jasnoniebiesko): Nie mógłbym skrzywdzić nawet kamienia. wzięła jednak nowy papier i znowu naszkicowała na nim napis i pomalowała go tym razem tuszem ciemnoniebieskim. Potem przypomniała sobie. przypomniała sobie Wy wszyscy jesteście chuje. ciągnął dalej: . będącej właściwością chwastów. lustro.i rzeczywiście pochylił się nad kamieniem i pogłaskał go. uśmiechając się sama do siebie. a później jeszcze (złotymi literami) Moja mamusia jest najładniejsza ze wszystkich. serduszko uradujemy. że pragnął je znowu zobaczyć. duże Ż. rozłożyła przed sobą pierwszy arkusz i długo szkicowała na nim ołówkiem litery: w końcu zamoczyła pędzelek w czerwonym tuszu i zaczęła malować pierwszą literę. biblioteczkę. Wówczas mama podeszła do niego i powiedziała: . mama była przejęta. To spojrzenie pełne wzruszonej pochwały tak upoiło Jaromila.nie wytrzymała mama. że chciałbym go pogłaskać . dam ci lizanego całuska. cieszę się . że te oczy widzą w nim wyjątkowe i nadzwyczajne dziecko. że powiedział przecież co innego.Życie jest gdzieindziej dziarskości. by dostał samodzielny pokój i spał osobno. Gdy rano zawołali dziecko do urządzonego pokoju. a Jaromil w żaden sposób nie rozproszył jej zakłopotania. mama zamilkła. Wieczorem w przeddzień urodzin rodzice wysłali podekscytowanego Jaromila na noc do babci i wzięli się do ustawiania mebli i obwieszania ścian. . namalowała (na pomarańczowo) Mamusiu. i dopiero na końcu.Chciałabym cię o coś poprosić. następnie (na fioletowo) Nasza Ania jest jak łania (Jaromil mówił wprawdzie służka Ania.Kundera Milan . nie cieszysz się? . ale mamie słowo służka wydawało się niedelikatne). że w prezencie urodzinowym dadzą synowi trzeci. . za to namalowała (na zielono) Do lasu pójdziemy. rodzina zaczęła nalegać. ale także niezwykle wrażliwy i różniący się od innych dzieci. prawdopodobnie chciał jedynie opisać dość niejasne wyobrażenie. ale tej wypowiedzi nie namalowała. niż zamierzał. Mamie żal było uciekającego czasu. Tata zaproponował. a potem powiedział: Mamusiu. Po Ż następowało Y a potem powstał z tego napis: Życie jestjak chwasty. i z uśmiechem szczęścia na wargach zaczęła pisać (tym razem tuszemjasnoczerwonym): Nasza droga babusia je chętnie jabłusia. i zaczął wkrótce oprawiać w passepartout dziecięce bazgrołyjabłuszek i ogródków. że jej syn jest nie tylko uzdolniony (w wieku pięciu lat umiałjuż czytać). jak Jaromil powiedział: Niedobra babusia ukradła jabłusia. pod którym było miejsce na zeszyty i książki) tworzył jedną całość z siedzeniem. Spojrzał na nią. Później jeszcze.

przyglądający się z babcią długo oczekiwanej scenie. że mu się rysunki na ścianie podobają. Kiedy w Dniu Matki na uroczystości szkolnej uczniowie występowali ze swymi popisami. i to sukcesu tak wielkiego i nieoczekiwanego. że nie umiał nań zareagować i miał tremę. co ci się najbardziej podoba? . co ma powiedzieć.A co powiesz o obrazkach? . co powiedzieć. Mamie ściskało się serce i najchętniej wyszłaby z pokoju. . A jednak myliła się sądząc. że za publicznością.A spójrz na te napisy! Dziecko miało spuszczoną głowę i wzrok utkwiony w głębi biurka. co mówią.tata wskazał na oprawione rysunki. że jest go dużo.powiedziało dziecko. co odpowiedzieć. która klaszcze.. . ponieważ byłeś bystrym dzieckiem i wszystkim nam sprawiałeś radość. że jest dzieckiem wygłaszającym znaczące słowa i wiedział. jak się rozwijałeś od kolebki aż do szkolnej ławki. skamieniałe. za który został nagrodzony wielkimi brawami siedzących na widowni rodziców.Życie. usiadło przy nim i zaczęło podnosić i opuszczać blat. Jaromil zaczął sam rozwijać swe uwagi. czai się podstępnie inna publiczność. którajest mu nieprzyjazna. że wypełnia cały dom. Chciałam. stężałe. To go zachęciło i spytał się kolegi (podniósł nieco głos. Kiedy jednak kącikiem oka widział na ścianach swoje własne słowa. kiedy tak wiszą na ścianie? Dziecko siedziało wciąż za swym biureczkiem i kiwało głową. . którymi Jaromila regularnie rozweselał.Biurko . chciałam. 4 Zanim jeszcze zaczął chodzić do szkoły. powiedziała więc: .A jak ci się podobają. miał poczucie sukcesu. że wypełnia cały pokój. że jest otoczony samym sobą. trwalsze i większe niż on sam. że takie dziecko również i teraz powinno powiedzieć coś znaczącego.mówiła tojakby się usprawiedliwiając. . był tym upojony. tak że klasa wydała mu się jedynie lustrzanym odbiciem domu. gdyby Jaromil był ministrem szkolnictwa. i stremowana powtarzała wciąż to samo. Zrozumiał. gdy wtem Jaromil zauważył. 2 .Życie jest gdzieindziej ..ciągnęła mama bardzo zmieszana. że mógłby pójść od razu do drugiej klasy. i zamilkła. wystarczyło bowiem tylko powtarzać mowy dziadka. co nie stanowiło dla niego żadnego problemu. po złożeniu egzaminu przed specjalną komisją. . gdyby był ministrem szkolnictwa. ponieważ to milczenie brzmiałoby jak potępienie. Pewnego dnia przekonał się jednak. nauka w szkołach trwałaby tylko dwa miesiące a Strona 8 .. ale nie był niezadowolony. żebyś miał pamiątkę po tym.Kundera Milan . Dziecko podniosło głowę i uśmiechnęło się: . A więc. co by zrobił. toteż mama zdecydowała. że jakiś starszy pan przysłuchuje się z życzliwym uśmiechem temu. wyszedł na podium jako ostatni i zarecytował ckliwy wierszyk o mamach.Znam je. że Jaromil jej prezentu nie docenił. zdawało mu się. Stał w zatłoczonej poczekalni u dentysty i spotkał tam wśród czekających pacjentów szkolnego kolegę. Ponieważ kolega nie wiedział. tylko że nic mu nie przychodziło na myśl i dlatego spuścił głowę. Była tu jednak i nie mogła pominąć milczeniem napisów wiszących na ścianach. żeby wszyscy słyszeli pytanie). umiał Jaromil czytać i pisać. Widząc je teraz wypisane starannie tuszem i zamienione w obrazy. .spytał dziadek.. Stali obok siebie oparci o framugę okna. . Nie wiedział wprawdzie. aż w końcu nie wiedziała już. .Wiesz. Wszyscy w szkole podziwiali go. wychodziła w ministerstwie nadzwyczajne zezwolenie i Jaromil.A powiedz. zawsze przecież był dumny ze swych słów i nie chciał ich mówić na próżno. mógł zasiąść w ławce pośród uczniów o rok starszych od niego.

zamykał potem oczy i zmuszał dziadka. Swoje długie włosy musiał nosić spięte nad czołem mamy spinką.Proszę. nie wiadomo dlaczego przypominały raczej dziewczęce bluzeczki niż chłopięce koszule. zwróciła się do siostry niemal płaczliwym głosem: . które szyła mu gospodarna babcia. Nie. toteż Jaromil nauczył się niebawem rozpoznawać je po zapachu. po wspaniałym rozpoczęciu nauki w szkole. Wspomnijmy o nich. zbiór wszelkich przyrodzonych cnót. niech pani coś zrobi z tym dzieckiem. Kolegą numer dwa był dziadek. ale mimo to. a kilka razy go dla kawału stłukli. co dostały pod choinkę. na niego tak samo radośnie jak on na nie. podczas gdy koledzy ściągali buty i taplali się w kałużach. które czytał w domu dla rozrywki. których używał. przeżył również przykry okres (trwający rok lub dwa). że będzie wynalazcą nowych perfum. Jaromil nauczył się wprawdzie z biegiem czasu to piętno umiejętnie zakrywać. aby opowiedziały pozostałym. nauczyciel musiałby słuchać dzieci i przynosić im drugie śniadanie z cukierni i działoby się jeszcze wiele niezwykłych rzeczy. z którego siostrzyczka wyprowadziła kolejnego pacjenta. psy przedstawiały dla niego zwierzęce dobro. kopał do niego piłkę. co ich w nim drażniło. Po świętach Bożego Narodzenia nauczyciel wywoływał dzieci do tablicy. na której przerwała lekturę. ale rychło zauważył. narty. Macierzyńska miłość wyciska na czołach małych chłopców piętno. Kolegą numer trzy był Alik: był to zwariowany piesek. o których Jaromil rozprawiał bardzo szczegółowo i głośno. która uśmiechała się uprzejmie do chłopczyka i pozwalała mu wąchać wszystkie perfumy. Masz genialny węch . które wzbudza niechęć kolegów. kiedy koledzy z upodobaniem wyśmiewali się z niego. co się kolegom w Jaromilu nie podobało. drugim zaś . nie. który od pewnego czasu mieszkał w willi. Czasem brał piłkę nożną (grywał w nią jako student) i ustawiał Jaromila w ogrodzie między dwoma drzewkami. zmieszał się i do reszty prezentów się nie przyznał. lecz niektóre obrzucają go obojętnym a nawet złym spojrzeniem. że wszyscy koledzy zazdroszczą mu i chcą iść razem z nim. mama czekała na niego przed szkołą z dużym parasolem. wyćwiczonymi wcześniej w zabawach z ołowianymi żołnierzykami) i był zawsze po stronie psów. przecież w klasie byli też chłopcy z rodzin zamożniejszych niżjego. mimo iż był niewychowany i nieposłuszny. Kolegą numer jeden był tato. i po skończonych lekcjach odprowadza go do domu tak wiernie. który czeka na niego na korytarzu przed klasą. co go od nich odróżniało? Wstyd nam niemal to powiedzieć: to nie było bogactwo. Koszule. ajednak w towarzystwie zlewali się z innymi i nikt im bogactwa nie wytykał. że dzieci nie patrzą. Kiedy padał deszcz. Jakaś pani. Potem otwarły się drzwi gabinetu. Wszystko było dla niego specjalnie wybierane i przygotowywane. i na książkach. kiedy to wyobrażał go sobie jako wiernego przyjaciela. na słowach. oficerów i z wszystkimi wojennymi fortelami. Ta miłość pozostawiała ślady na wszystkim. Cóż to więc było takiego. trzymająca na kolanach przymkniętą książkę i wsuniętym w nią palcem szukająca strony. wyobrażał sobie w duchu wielkie wojny psów z kotami (wojny z udziałem generałów. a Jaromil marzył o tym. którą już samodzielnie prowadził dziadka zięć. a Jaromil wyobrażał sobie. łyżwy. do której wkładał szkolne zeszyty. uczesaniu.specjalna perfumeria. żeby podsuwał mu buteleczki pod nos i egzaminował go. widniała na jego koszuli. Zabierał Jaromila do swych obydwu sklepów: jednym z nich była drogeria. Okropnie się tu popisuje. że stoi w bramce i broni barw czechosłowackiej drużyny narodowej. żeby mu nie spadały na oczy. nie chcemy powtarzać opowiadanej sto razy historii o dziecku z zamożnej rodziny pogardzanym przez biednych kolegów szkolnych. nie obawiajcie się. tak jak człowiek powinien być zawsze po Strona 9 . lecz miłość jego matki. Marzenie o psach stało się pasją jego samotności i doprowadziło go do kuriozalnego mechanizmu. gdzie ekspedientką była śliczna kobieta.Życie jest gdzieindziej wakacje dziesięć. książki. na torbie. Nawet w tym najgorszym okresie jakichś kolegów jednak miał i nigdy w życiu im tego nie zapomniał.Kundera Milan . Jaromil zawdzięczał mu piękne marzenia. Jaromil zaczął wyliczać: klocki.chwalił go dziadek.

Jaromil rysował te przygody w odcinkach i zarysował nimi mnóstwo papieru. że mąż jej znowu odmówi. była to niezliczona ilość epickich scen. tak że z marzenia i nieumiejętności powstał osobliwy świat ludzi z psimi głowami.Jak śmiałeś! Drogo za to zapłacisz! . Czyż Byron nie odczuwał szczerej miłości wobec boksera Jacksona. piłkarzami i rycerzami. . syn woźnego z dziurami na łokciach. Jaromil był dumny. który chorowitego lorda trenował ofiarnie we wszelkich możliwych sportach? . gdy kiedyś w zimie napadli ich koledzy. Jaromil ze starannie odrobionymi zadaniami. żołnierzami. za to pociągły kształt psiej głowy z plamą nosa na końcu wychodził mu doskonale. że by ją ta odmowa poniżyła.Życie jest gdzieindziej stronie sprawiedliwości. który był tak czyściutko umyty i ładnie ubrany. Stawiali mu uszczypliwe pytania i cieszyli się widokiem jego strachu. Jaromil rysował im więc ludzkie ciała. następnie zmusili chłopca.mówił mu przy tym Jaromil. w których psy były generałami.Wiesz. małym. był to kolega szkolny Jaromila. Poczęstowano go obiadem. i wiedziała. nie dali im rady. pożółkłym człowieczkiem. Nie mogły one jednak zbyt dobrze wywiązywać się z tych ludzkich ról w swej czworonożnej postaci. którego ojciec był woźnym w szkole. wręcz przeciwnie. W końcu chłopiec nabrał odwagi i spróbował ich odepchnąć. poczęstowano kolacją. gdyż bała się. i tak doszło do tego. do głębi duszy urażony tym zuchwałym gestem. ponieważ syn woźnego był nadzwyczaj silny. skarżącym często dyrektorowi na uczniów. jak się mamusia ucieszy. napotykał z kolei na poważny problem: nie umiał narysować ludzkiej twarzy. że pewnego dnia został zaproszony do podmiejskiej willi. ale mąż przytaczał zawsze wiele argumentów przemawiających za tym. Inteligencja i siła fizyczna potrafią się znakomicie uzupełniać. aby narodziny następnego dziecka odłożyć.Kundera Milan . Ajednak Jaromil dobrze czuł się u boku oddanego przyjaciela. Dopiero kolegą numer cztery był chłopiec. Kiedy koledzy zaczęli stopniowo odsuwać się od Jaromila. W następną niedzielę tata zabrał obu na mecz piłkarski. . To było wielkie odkrycie! Gdy zaś starał się narysować człowieka. bardzo pragnęła przeżyć ponownie okres pierwszych lat macierzyństwa.powiedział syn woźnego i zastąpił chłopcu drogę. spotkali chłopca. ze znawstwem komentował grę. . Pragnienie drugiego dziecka nie ustawało w niej wprawdzie. Jednakże im bardziej wzbraniała się o macierzyńskim pragnieniu Strona 10 . że oparli się liczebnej przewadze. które można było łatwo i szybko rysować i łączyć w mecze piłkarskie. żeby się rozebrał i całego wychłostali pokrzywami. doznając wielkiego uczucia serdecznej przyjaźni wobec swego szkolnego kolegi oraz wielkiego uczucia serdecznej nienawiści do wszystkich maminsynków. wojny i bandyckie historie. ale sława skutecznej obrony nie może dorównać sławie ataku. toteż syn woźnego nie spuszczał z niego oczu i Jaromil miał powody do dumy. który znał wszystkich graczy po imieniu. że ma takiego ślicznego czerwonego syneczka? . gdy wspólnie wałęsali się po pustych parcelach na przedmieściu. 5 Ale właściwie dlaczego Jaromil pozostawał jedynakiem? Czyżby mama nie chciała mieć drugiego dziecka? Ba. syn woźnego pozostał jego jedynym wiernym wielbicielem. lecz nie miała odwagi dłużej nalegać. gra była wspaniała i wspaniały był również tato. Była to przyjaźń na pozór zabawna: Jaromil zawsze schludnie ubrany. świat postaci.Nie bij go. ci potem mścili się najego synie i zrobili z niego klasowego banitę. syn woźnego potraktował to jako sygnał i uderzył chłopca w twarz. jakby szedł na bal dziecięcy. przytrzymaj go tylko powiedział Jaromil koledze i poszedł narwać wiecheć pokrzyw. psy stały się także głównym tematem jego rysunków. ustawiał z Jaromilem klocki i odrabiał z nim później lekcje. A ponieważ spędzał wiele czasu w pokoju ojca z papierem i ołówkiem.Maminsynek .krzyknął Jaromil. Pewnego razu. syn woźnego ociężały w nauce.

to zapewnia ją. tym więcej o nim myślała. i zupełnie zapomniała. jaki ją ogarnął. kto przyniósł jej pociechę. żeby jej zrobił dziecko. był najgłębszy ze wszystkich. kiedy czuła. którą opisaliśmy. I wówczas inżynier powiedział jej (po raz pierwszy od ślubu jej to przypomniał). a więc zakazanym. a po krótkiej chwili rozpłakała się i szlochała całą noc. wzbudzając w sobie pożądanie dotykiem a nie wzrokiem). obok którego żyje. któremu barwnie wyjaśniała. nie. Wojna wisiała na włosku. gdy ojciec Jaromila znów położył rękę na maminej piersi. aby w cieniujej ogromnej postaci wszystko inne pozostało niewidoczne. Rzadkość ich miłosnych stosunków i wcześniejsze upojenie winem sprawiły. Pewnego wieczoru. chodź. że od ślubu nie kochał się z nią nigdy inaczej niż po ciemku. wydawało jej się. dlaczego przed chwilą tak gwałtownie i niespodziewanie (i chyba niewłaściwie. żeby jej zrobił śliczną córeczkę. spakował walizeczkę i odjechał w kierunku granicy. myśl o tym. ściągnął z niej kołdrę i połączył się z nią. jeżeli przy pierwszym dziecku musiał ustąpić on.Życie jest gdzieindziej mówić. plotła. które nie były w stanie przeniknąć nawet pod najpłytszą warstewkę jej płaczu. chciała mu raczej w ten sposób usprawiedliwiająco wyjaśnić. i trzymała go tak mocno i kurczowo przy sobie. że mąż zbliża się do szczytu rozkoszy. które się nigdy nie narodzi. że jej życzenie nie zostanie spełnione. mama przytuliła się do niego i znów szepnęła mu do ucha. że tym razem na pewno urodziłaby się córeczka i że mógłby w niej widzieć swoje odbicie. patetycznie je przeżywała i spędzała długie godziny z synem. gdy historia tak burzliwie się przewala. nie wytrzymała i zaczęła krzyczeć do niego w ekstazie. prędzej czy później wyłoni się z cienia dzień powszedni i małżeńskie łoże pojawi się w swej monumentalnej trywialności i zdumiewającej wytrwałości. ludzie kupowali maski gazowe i budowali w piwnicach schrony przeciwlotnicze. że najmniej zniekształcony własny obraz zobaczy w tym dziecku.jak im się zdawało . że razem robią dziecko znowu wypełniło jej myśli i w chwili. który nie mógł bronić swej ojczyzny. Jednakże nawet w czasach. jak dobrze było mamie w tym cieniu! Czeskie oddziały uciekały z terenów przygranicznych. pół roku później wczesnym rankiem zjawiły się na ulicach Pragi niemieckie czołgi. która . Ó. myślała o nim jako o czymś niedozwolonym. Potem w Monachium mocarstwa doszły do porozumienia i ojciec Jaromila powrócił z przygranicznego bunkra. że nareszcie wszystko rozumie. żeby porzucił zwykłą ostrożność. by w drugim dziecku zobaczył siebie. Kiedyś późnym wieczorem małżonkowie wrócili od przyjaciół w wesołym nastroju i ojciec Jaromila. ale nabierała wjej wyobrażeniach pociągająco nieprzyzwoitego charakteru. tak jak ona widzi swoje w Jaromilu. mąż dostał rozkaz mobilizacyjny. a mama w tym czasie siedziała wciąż obok żołnierza. że to ten. Od tej pory siadywali wszyscy na dole w pokoju dziadka i co wieczór roztrząsali poszczególne kroki Historii. Wyobrażenie. jest gotowa to przyznać) okazała swe pragnienie dziecka. że Strona 11 . Jak zbawienną dłoń przyjęła mama nieszczęście swojej ojczyzny. była to Historia. nęciła ją już nie tylko ze względu na samo dziecko. Potem leżeli obok siebie. Czechy zostały pośrodku Europy niczym nie osłonięte. ukrywanym. zrób mi córeczkę. co się dzieje. jakiego dawno przedtem nie zaznała. nie chciała ponownie nalegać. Smutek.jeszcze do niedawna spała (albo czaiła się udając. mama milczała. jak obrana ze skóry pomarańcza. a jeśli chce. żeby od niej nie odchodził. położywszy się obok żony i zgasiwszy światło (nadmieńmy. by móc być pewnym. że musiał się przemocą od niej uwolnić. że on sam nigdy z nią żadnego dziecka mieć nie chciał. której nie mogła oczekiwać już od swego męża. to teraz kolej na nią. Mniej więcej trzy tygodnie po nocy. że śpi) i nagle wyskoczyła z ukrycia.Kundera Milan . że oddała mu się w uniesieniu. który zajęło niemieckie wojsko. który jej nigdy nie kochał. ten. mama uświadomiła sobie. nigdy jej nie kochał. powiedział tylko parę uspokajających zdań. mówiła w duchu do męża i brzmiało to dla niej bardzo bezwstydnie. że pragnie mieć z nim jeszcze jedno dziecko. jakie dotąd poznała. Na szczęście jednak zjawił się ktoś. Gdy tak leżeli zmęczeni obok siebie. a małżonek nawet jej nie dotknął. że mąż zrobi jej dziecko.

jest tym samym.Jesteś moim pierwszym. Dziadek stwierdził. ty jesteś moim pierwszym i drugim dzieckiem przytuliła swoją twarz do jego buzi i ciągnęła dalej nonsensowne zdanie: . zdenerwował się i zmarł na apopleksję. a później bryczka wiozła ich już dalej ku osamotnionym willom rozrzuconym nad wodą.Jaromilu. hall. trzecim. wziął obie walizki i Jaromil z mamą poszli za nim przez ogród.Kundera Milan . Przy jednej z nich koń zatrzymał się. Była wczesna wiosna i mamę oczarowała wizja cichych spacerów nad wodą. gdzie przywiązana do drewnianego pomostu kołysała się czerwona łódka. by wyjechała na odpoczynek. jaki tu boski spokój .i całowała go po całej twarzy. białe stoliki z krzesłami. aż mąż znów położy pod kołdrą rękę na jej piersi. a mama chętnie słuchała jego opowieści. Nie chciała być zła. w jakiej niezgodzie z samą sobą. Mama podeszła do poręczy balkonu i zaczęła głęboko oddychać: . drugim. Jaromil był przez wszystkich lubiany. Po wielkiej studenckiej demonstracji w Pradze Niemcy zamknęli czeskie wyższe uczelnie. który ją poniżył. od razu wiedziała. dzisiaj znowu podniósł. za którym znajdował się ogród a w nim starym winem obrośnięty zamek. mężczyzna zszedł z kozła. czwartym. tęgi wieśniak schylił się po dwie walizki i wyniósłje przed dworzec. podczas gdy Jaromil z mamą i z wysoką damą usadowili się na dwóch siedzeniach naprzeciw siebie i pozwolili unosić się ulicami małego miasta aż do rynku. pomysłów i Strona 12 .Ach. jak bywają ustawione łóżka małżeńskie. 6 Na peronie przywitała ich wysoka kobieta o siwych włosach i wyprostowanej figurze. Wierzyła. tak że potem każdego wieczoru długo szumiała w pokoju cicha rozmowa. przed Jaromilem pojawił się szereg żółtych drewnianych kabin. i dwa okna. Jaka była głupia. . z których jedno okazało się drzwiami prowadzącymi na balkon. piątym.. wieża do skoków do wody. że nie może pojechać sama.zapomniana unosi się w powietrzu ogrodowych restauracji jak tkliwe wspomnienie lata.powiedziała i znowu głęboko wdychała i wydychała powietrze i spoglądała w stronę rzeki. że tragedia narodu uczyniła go wrażliwszym. Ale. z kim pojedzie! Przez tę udrękę z mężem i pragnienie drugiego dziecka w ostatnim czasie niemalże o nim zapomniała. klatkę schodową. że śliczna sprzedawczyni z perfumerii okrada go już od dziesięciu lat. mężczyzna usiadł na koźle. szóstym i dziesiątym dzieckiem. który ubolewał nad złym stanem jej nerwów i radził. Sam jej polecił pewien pensjonat na skraju małego uzdrowiska otoczonego rzeką i stawami. potem zjechali w dół ku rzece. że skromne przeżycia serc nie idą w zapomnienie z powodu wielkich przeżyć narodów. Czeskich studentów wywożono w bydlęcych wagonach do obozów koncentracyjnych. gdzie czekała już czarna bryczka z zaprzężonym koniem. która . którego jedna strona obrębiona była renesansowymi podcieniami. które w lecie przyciągają tłumy wycieczkowiczów kochających wodę. odwrócił się na drugi bok i dosyć szybko zasnął. chciała dać mężowi okazję. kto ją dotyka. co wówczas poniżył. aż znaleźli się w pokoju. skąd widać było ogród. przestraszyła się własnych pragnień i zdecydowała. a na jego końcu rzekę.Życie jest gdzieindziej ten. Odsunęła jego rękę i przypomniała mu w delikatnej aluzji aroganckie słowa. Ależ tak. żeby naprawił teraz swe dawniejsze słowa. niestety: mąż. a mama poszła z wizytą do lekarza. i by to. zamieszkującym drugi pokój w pensjonacie. a mama daremnie czekała.. skoro o nim nie pamiętała! W poczuciu winy pochyliła się nad nim: . w głębi topole ciągnące się wzdłuż rzeki. które jej swego czasu powiedział. chciała przez tę odmowę dać do zrozumienia. którego ręka została odsunięta z piersi żony. Potem jednak przestraszyła się wesołej tanecznej muzyki. gdzie zobaczyli dwa łóżka przysunięte do siebie tak. drugą zaś tworzył żelazny płot. i była gotowa przyjąć z wdzięcznością nawet drobną pieszczotę jako pokutę i początek nowego rozdziału ich miłości. Jeszcze tego samego dnia przy kolacji podawanej na dole w saloniku mama nawiązała znajomość ze starszym małżeństwem. wędkowanie i przejażdżki łódkami.

Nazajutrz. jak to Jaromil twierdził zawsze. opuszczona pływalnia. Mama wskazała na psa: . na którą można było wejść wysiadając z bryczki. ale. że właśnie to połączenie zwierzęcej głowy z ludzkim ciałem fascynuje go w tych rysunkach. byli tak zaciekawieni. ciemna rzeka z przywiązaną do pomostu łódką. co usłyszał. że jego rysuneczki mają w sobie godną uwagi żywość i ruch. gdyby Jaromil rysował rzeczywiste ludzkie figurki. i mama. który przeglądał rysunki. zapisując sobie przy tym w pamięci wszystko. nadal wprawdzie pragnął podziwu. miał na sobie skórzany płaszcz a obok niego siedział czarny wilczur. Kiedy weszli do hallu. Mama z przyjemnością słuchała pochwał mężczyzny. i rzeczywiście. że praca nauczyciela jest dla niego złem koniecznym zapewniającym mu utrzymanie. która przeglądanie uzupełniała komentarzem. . do którego Jaromil wkroczył oczarowany. lecz tak. narzucającym się wyobrażeniem. wyglądali jak postacie z innego świata. a pies muje przynosił. co go w rysunkach chłopca zainteresowało jako malarza (dał w ten sposób do zrozumienia. choć nie rozumie. usłyszeli dochodzącą z wnętrza domu rozmowę i nie mieli wątpliwości. Jaromil.Życie jest gdzieindziej dyskretnych przechwałek. to oryginalny świat wewnętrzny. że męski głos należy do właściciela psa. Mama powiedziała. czarna bryczka od czasu do czasu zatrzymująca się przed willą i zabierająca stąd wysoką panią podobną do księżnych z opowieści o grodach i zamkach. ze snu w sen. Niech mama nie ocenia talentu dziecka na podstawie zwykłej zręczności w odwzorowywaniu zewnętrznego świata. czymś. niestety. jeśli mu mama przyniesie pokazać następne prace swego syna. nie jest pewna. który wyrywa się z chłopca na papier. to. i będzie rad. za których kolumnadą pojedynkowali się rycerze . które chłopiec narysował. że od przyszłego roku przenosi się do praskiego gimnazjum. że nie bawi go rysowanie pejzażu ani martwej natury. jak stał bez ruchu na brzegu rzeki i wpatrywał się w fale. co swymi korzeniami sięga nieprzeniknionych głębi jego dzieciństwa. Do tego pięknego świata należał też mężczyzna z psem. jak o tym świadczy cała masa epizodów. Właściciel psa oglądał rysunki z przyjemnością: potem oświadczył. rozbudzająca marzenia o dalekich żeglugach. długo się za nimi oglądał. mężczyzna lekko się mamie ukłonił a potem. obaj znieruchomiali. jego dziełka miałyby jakąś wartość. po raz pierwszy zobaczyli go. aż wreszcie z jednego z pokojów wyszła gospodyni domu. Ponownie spotkali go w tym samym miejscu. gdy wracali ze spaceru do domu. wydaje jej się.to był świat. lecz zdarzenia. dyskretnych: Jaromil już nigdy nie zapomni o pani z poczekalni i zawsze będzie szukać tarczy. że przez chwilę stali bezczynnie w hallu. czy te chłopięce poczynania mają jakikolwiek sens. Właścicielka pensjonatu przedstawiła mamie mężczyznę i Jaromil musiał pobiec na górę do pokoju po swój szkicownik. a Jaromil patrzył pod stół. dlaczego postaciami akcji są wyłącznie ludzie z psimi głowami: może. Malarz powiedział. takiej zręczności może nauczyć się byle kto. że bardzo by chciała porozmawiać z nauczycielem rysunków. opowiadała. z książki do książki.To nauczyciel rysunków w tutejszym gimnazjum.A gdzież jest jego pan? Zawsze spotykamy go na spacerze. że ma przed sobą dużą przyszłość. za którą mógłby się schować przedjej złym spojrzeniem. Świat wewnętrzny! To były wielkie słowa i Jaromil słuchał ich Strona 13 . To fantastyczne połączenie nie jest bowiem tylko przypadkowym pomysłem. rozglądając się i rozmawiając. Willa w cichym ogrodzie. Siedzieli potem w saloniku wszyscy czworo: gospodyni. renesansowy ryneczek z wąskimi podcieniami. Kiedy spotkali go po raz trzeci (sceneria była wciąż ta sama: topole i rzeka).Kundera Milan . tak. jak zauważył ciekawy Jaromil. gospodyni głaskała Jaromila po głowie i twierdziła. ponieważ Jaromil lubi rysować i ciekawiłaby ją opinia specjalisty. właściciel psa. zobaczyli czarnego wilczura siedzącego przed wejściem do willi. jakby się przechodziło ze stulecia w stulecie. mężczyzna (znowu w skórzanym płaszczu) rzucał przed siebie patyki. ale nauczył się go zdobywać za pomocą zwięzłych zdań wygłaszanych z naiwnością i skromnością.

wzdychała mama. że tak się kładła z Jaromilem.Jako matka jestem szczęśliwa. albo niezrozumiałym odtrąceniem. Tak na przykład przyszło mu na myśl. ale potem znowu napotkała jego czułe spojrzenie i powiedziała sobie. Ta myśl najpierw błysnęła mu tylko w głowie. Naturalnie. że nie umiał narysować ludzkiej twarzy. jak w nagle otwierającą się głębię: głębię zakazanej poufałości i niedozwolonego zrozumienia. ja cię rozumiem . żejużjako pięciolatek uznany był za nadzwyczajne dziecko. A potem spojrzała synowi w oczy i wydawało jej się. które ją smucą (a więc daćjejpociechę zapomnienia). ale też uważnie ją wysłuchać (a więc daćjej pociechę zrozumienia). ale ciekawe było. na których kołysał się wielki księżyc. zaraz zaczęła się z tej myśli w duchu śmiać. że była tu i wtedy. z którym jestem szczęśliwa w małżeńskim łóżku. tylko dlatego. którego nigdy nie zrozumiesz.Kundera Milan . a chłopiec widział krąg wody oświetlony blaskiem miesiąca i marzył o dalekiej drodze rzeki. tym większą radość sprawiały im wspólne rozmowy. obserwował. Jaromil przy tym dobrze wiedział. ale matka. którzy wyśmiewali się z jego torby czy koszuli.Mamusiu. za każdym razem. zanim skończył sześć lat. teraz jednak otrzymała swą nazwę: oryginalny świat wewnętrzny. różniące się od innych. lecz on. gdy jej nie widział. gdy ma zamknięte oczy. te niedopowiedziane zwierzenia pociągały ją jak grzech i ona zdawała sobie z tego sprawę. siadywali na brzegu spróchniałej po części drewnianej ławki. Wydawało mu się to niezmiernie interesujące. Nigdy nie zapomniał o tym. ale zaraz ją pochwycił. nie może przecież zwierzać się dziecku z kobiecych zmartwień.Chłopcze.Życie jest gdzieindziej z ogromną radością. w którym żyje. że to dziecko nie tylko potrafi odciągnąć ją od rzeczy. a nazwa otrzymała zaraz swoją całkowicie określoną treść: rysunki ludzi z psimi głowami. Tak. czy rzeka istnieje także wtedy. Chodzili teraz po zmroku razem na spacery. a kiedy indziej znów: . Przestraszyła się tego. lecz tkwi we wszystkim. Gdy pewnego razu odpowiedział jej nieoczekiwanie: . . i wtedy mama pomyślała o pustych dniach. oprócz tego. pomyślała sobie: to jedyny mężczyzna. była albo niezrozumiałą nadzieją. były wieloznaczne i mama spojrzała w nie.Wiedz. że na podziwiane odkrycie psoludzi wpadł przypadkiem. rzeka płynęła tujak przedtem. zachowanie kolegów szkolnych. nie pozwolił jej tym razem uciec (jak przedtem tylu innym myślom). Im bardziej pobyt zbliżał się do końca. również utwierdzało go zawsze (choć w przykry sposób) w przekonaniu o własnej odmienności. że moje życie wcale nie jest pełne miłości powiedziała wówczas do niego. do których niebawem powróci. pouczony o swej wewnętrznej oryginalności. . że jest matką. Od tej pory z większą uwagą śledził swoje pomysły i sam zaczął je podziwiać. co mu mimowolnie i przypadkowo przychodzi do głowy. 7 Strona 14 . i że była w tym okresie szczęśliwa. przestanie istnieć. jakie to piękne .nieomal się przestraszyła. Leżeli obok siebie na małżeńskim łożu i mama przypomniała sobie. że widzi w nich wielką miłość i pragnienie zrozumienia jej. Aż dotychczas wszakże jego odmienność była dla niego tylko czymś pustym i nieokreślonym. i powiedziała: .Ach. ja nie jestem taki mały. że odmienność jego wewnętrznego świata nie jest rezultatem jakiegoś mozolnego wysiłku. że otrzymał ją w darze. które wypowiedział. tym nie mniej słowa. to go doprowadziło do niejasnej myśli. świat. jest również kobietą. że przez to nie mogła Jaromilowi w żaden sposób udowodnić. trzymali się za ręce i patrzyli na fale. mam w sobie smutek. że potrafi dzielić z nią każdy smutek. że kiedy umrze. Przechodząc koło rzeki. Równocześnie jednak te rozumiejące oczy pociągały ją jak zbrodnia. zajmował się tą obserwacją co najmniej pół dnia. a potem opowiadał o niej mamie. zamykał czasem oczy i pytał samego siebie. Chłopczyk oczywiście nic konkretnego nie przeczuwał i chciał tylko mamie dać do zrozumienia. oglądał ze wszystkich stron. kiedyje otwierał.

a Jaromil powiedział zakłopotany.powiedział malarz .To już słyszałem od twojej mamy . na którym walały się papiery i buteleczki z kolorowymi tuszami. widać było wielkie matowe szkła umieszczone w spadzistym dachu.ale o tym teraz zapomnij. Malarz położył przed nim biały papier. z którą chłopiec w szkole podstawowej łatwo sobie radził. że malarz jest na świecie nie po to. co kiedyśů myślał i czuł. Kim więc jest on sam? Co właściwie jest treścią jego wnętrza? Pochylał się nad nim badawczo.. stonogi. co ci właśnie przychodzi do głowy. czy to.Teraz zacznij rysować to. I zapamiętaj sobie. które widzą na świecie tylko smutek i zniszczenie. odszukać malarza i z pełnym uzasadnieniem poprosić go. żeby chłopiec narysował.to by donikąd nie doprowadziło. a na koniec. w gimnazjum stała się trudniejsza i w jej szarzyźnie bogactwo wewnętrznego świata gdzieś się gubiło. Ale Jaromil był tak wystraszony.Ale co mam rysować? . lecz nie mógł dostrzec tam niczego więcej poza obrazem siebie samego. czy może wszystkie myśli istnieją tu na świecie od dawna gotowe i ludzie wynajmująje sobie tylko. Wizyta wypadła więc nieco inaczej.powiedział w końcu . A malarz powiedział mu: . Nie był teraz wcale pewien. dał malarzowi banknot i poszedł do domu. kierując się własną fantazją.. gdzie na kolorowym tle wiła się zabawnie nieudolna czarna kreska. Malarz chciał. żeby wziął Jaromila pod opiekę i w trakcie prywatnych lekcji poprawił niedociągnięcia. woda przelewała się zawsze poza naszkicowany ołówkiem kontur). zakreślił kilka arkuszy papieru. w ostateczności uciekł się znów do psiej głowy najakimś koślawym ciele. co ma rysować. mama doszła do wniosku. Malarz był niezadowolony. i w żadnym razie nie była odnalezieniem jego zagubionego świata Strona 15 . lecz żeby stworzyć na papierze świat swoich kresek. stały tam sztalugi z rozpoczętymi obrazami. która by ci się podobała. w drugim. nie zastanawiaj się długo. zamiast okien. rysuj taką kreskę.Życie jest gdzieindziej A jak dalej rozwijał się oryginalny świat wewnętrzny Jaromila? Zbyt wiele się w nim nie działo. o których malarz powiedział. niż się spodziewał. pochylającego się nad swym wnętrzem. I wtedy zatęsknił za mężczyzną. że przecież to właśnie ci ludzie z psimi głowami podobali się malarzowi i że narysował ich teraz dla niego i z jego powodu.pytał chłopiec. gwiazdy i księżyce. posiadało ono dwa pomieszczenia. zgodnie z poleceniem mamy. Pewnego dnia wkroczył więc Jaromil do mieszkania malarza. że są to odlewy murzyńskich masek. w pierwszym znajdowała się duża biblioteka. coś podobnego. tworząc figury przypominające Jaromilowi rozgwiazdy. na tapczanie w kącie leżał pies (ten. tylko rysuj. że może spełnić prośbę syna. chrząszcze. . toteż twierdzenie o życiu podobnym do chwastu stało się obraźliwie banalne. które psują mu świadectwo szkolne. Malarz posadził Jaromila przy długim stole i kartkował szkicownik: . a na ścianie wisiały dziwaczne czarne twarze. Nauczycielka napomknęła im o pesymistycznych książkach. aby coś odrysowywać.To jest wciąż takie same . jak z publicznej wypożyczalni. Tak więc Jaromil rysował kreski. tak samo jak o psach. Potem położył przed chłopcem grubą książkę i otworzył ją na stronicach. było jego oryginalną własnością. otworzył buteleczkę tuszu i dał mu do ręki pędzel. Mieszkanie to stanowiła zabudowana część strychu kamienicy czynszowej. że zupełnie nie wiedział. . że chciałby się nauczyć malować wodnymi farbkami.Kundera Milan . nauka. a gdy go malarz ponownie zachęcił. którymi w szkole zawsze wychodzi poza linię. . którego Jaromil już znał) i nieruchomo obserwował gościa. Jaromil chciał zaoponować. który przed dwoma laty po raz pierwszy nazwał jego wewnętrzną oryginalność: ponieważ regularnie przynosił z lekcji rysunków czwórki (kiedy malował wodnymi farbkami. które zupełnie mu się nie podobały.Rysuj kreskę. długi stół. lecz pod wpływem rozczarowania i żalu nic nie potrafił powiedzieć.

który nie dla każdego był dostępny i który już od początku dawał mu drobne przywileje: widział niezwykłe obrazy.Kundera Milan . i w papierze pozostał dotąd ślad po fikcyjnej siekierze. Ich pierwowzorem były przeważnie fotografie rzeźb. mieszczanin to ten. co widział w jego grubych książkach. jaką Jaromil posiadał . Jaromil. które sobie zaraz przywłaszczył: zrozumiał na przykład. miał bowiem fotografię swej szkolnej koleżanki. że były zupełnie niepodobne do martwych natur i pejzaży wiszących u nich w domu. tak samojak niezrozumiałe obrazy malarza. miała bogate rozwinięcie: następne rysunki przedstawiały kobietę bez głowy nabitą na ostry pal. były czymś zadanym i nie miały w sobie w ogóle uroku dziecięcej zabawy: rysunki murzyńskich masek były jedynie nieudolnymi imitacjami pierwowzoru i w żaden sposób nie rozbudziły. mówił o niej z zapałem. w którym rysował nagie kobiece ciała. żeby obrazy były jak żywe i przypominały naturę: z mieszczan możemy się jednak śmiać. Wycięty wizerunek jej głowy wsunięty w nacięcia spełniał to jego pragnienie. widział jajeczko. że był u malarza już wiele razy i nie doczekał się żadnego uznania. nie mógł być pewien. po czym bez słowa podał chłopcu grubą książkę. gdy mama zapytała go. w którym powinna znajdować się szyja.jak Salvador Dali potrafi bajecznie rysować. którą moglibyśmy wytłumaczyć (a tym samym chyba też usprawiedliwić) szkolnymi lekcjami historii. znalazł przynajmniej nadzwyczajny świat zewnętrzny. że jest tu coś. kobietę bez głowy i bez ręki oraz w innych sytuacjach. którego ręka zamieniała się w skałę. że słowo mieszczanin jest obelgą. Nacięcie w papierze wykonał Jaromil nożykiem. kto chce. gdy tymczasem Jaromil widział na stronicach książki nagiego mężczyznę. ani do płócien na sztalugach wjego atelier. widział mężczyznę. gdyby je miało oceniać grono złożone z rodziny Jaromila i jej najczęstszych gości. kobietę bez głowy z odrąbaną nogą. a wręcz przeciwnie: ta jedyna rzecz. mało tego: w miejscu. iżjest to zaleta). oryginalnej wyobraźni chłopca. jak sobie malarz tego życzył. jakie znamy z alegorii ubiegłego wieku. Tak więc uporczywie odwiedzał malarza i bardzo pragnął powtórzyć sukces. która mu się podobała i na której ubrane ciało patrzył często z daremnym pragnieniem zobaczenia go nagim. . nie wiedząc nawet o tym. w płomieniach. były to więc (zwłaszcza na pierwszych stronach szkicownika) same dojrzałe i tęgie kobiety w patetycznych pozach. Strona 16 . Sam usiadł nie opodal. przyniósł mu swój tajny szkicownik. czyjego rysunki spodobają się malarzowi.Zauważ . rysował coś na kartkach papieru. Dopiero dalsze strony zawierały coś bardziej interesującego: była tam kobieta bez głowy. który mu kiedyś przyniosły rysunki psoludzi. lecz nadaremnie: bazgroły. były one zupełnie niepodobne do tego. słyszał też kilka ciekawych uwag. jak mu się na lekcji podobało. zdecydował się na czyn. Jednak pomimo to. z którego wyrasta kwiatek. tak iż wydawało się. ajednak wydawało mu się. lecz ich zaletą było to (natychmiast sobie uświadomił. została mu odebrana. niczym Joanna d'Arc.zwrócił się do niego malarz . które miały być wariacjami na temat obrazów muró. rzeczjasna.piłkarze i żołnierze z psimi głowami. i nie było to udawanie: chociaż jego wizyta nie utwierdziła w nim przekonania o własnym wewnętrznym świecie. które znał z ilustrowanych wydawnictw znajdujących się w byłej bibliotece dziadka. który miał jeden pośladek tak wydłużony. że musiał być podparty drewnianą laską. ta scena męczarni. co robi jego nauczyciel: był to smak owocu zakazanego: była to odmienność od obrazów wiszących u nich w domu. na przykład w przysiadzie przedstawiającym oddawanie moczu. które oszałamiały go.Życie jest gdzieindziej wewnętrznego. co rysunki w jego tajnym zeszyciku zbliża do tego. nie mogąc dłużej znieść tego. bowiem (to mu się bardzo podobało!) są od dawna martwi. widział twarz oblepioną mrówkami. papier był przecięty. że głowę odcięto. Dlatego począwszy od tego rysunku. Toteż w końcu. była to dezaprobata. która spotkałabyjego rysunki nagich kobiet. niektóre pojawiały się w bardzo delikatnych sytuacjach. wszystkie kobiece ciała były już bez głów i z nacięciami. ale i na stosie. Malarz przewertował szkicownik. które pomińmy lepiej milczeniem.

tworzących coś jakby krajobraz. . żeby odmawiał ludziom człowieczeństwa. Na rysunkach. co powiedzieć. co miała malarzowi do powiedzenia.rzekł malarz.Oczywiście. i tak niewiele z tego zostało. obrócił przodem do wnętrza pomieszczenia. i milczała. tak że kucali teraz obok siebie i mama patrzyła na dziwne zestawienie brązowych i czerwonych farb. co było błędem. że w ogóle nie interesują go postępy Jaromila na lekcjach rysunków.Niech pani tu przyjdzie . zacznie uważać ciało za wroga. mówiąc. że do swych rysunków nie doszedł przez żadną pesymistyczną refleksję .Życie jest gdzieindziej Po czym postawił przed nim gipsową figurkę nagiej kobiety: Zaniedbywaliśmy rysownicze rzemiosło. odszedł od niego o kilka kroków. która wstrząsa każdą godziną naszego życia? Czyż wojna nie odebrała człowiekowi twarzy i głowy? Czy nie żyjemy w świecie. a kiedy do niego (posłusznie) podeszła. że ze wszystkich stron atakują ją pułki nagich kobiecych pośladków i zdecydowała. Wydawało jej się. że istnieje jakiś tajemniczy związek pomiędzy jego wizją i wojną. . które przyniósł mi niedawno.Proszę zwrócić uwagę na tę osobliwą zbieżność. . Na rysunkach. Tu jednak nie było zieleni. poprawiane przez malarza. że nie będzie się dłużej wahać. zawsze cicho przyklaskując wszystkim jej myślom. gdzie mężczyźni bez głów pragną jedynie kawałka kobiety bez głowy? Czy realistyczne spojrzenie na świat nie jest tym największym złudzeniem? Czyż dziecięcy rysunek pani syna nie jest o wiele prawdziwszy? Przyszła tutaj. ale gdy zobaczyła rysunki kobiet. Czy nie sądzi pani. żebyśmy go potem mogli radykalnie zmieniać. Mama nie była zbyt zadowolona z dziwacznych bazgrołów. zabijających tylko malarskie zdolności dzieci. dokąd wpływa przez okno miękka zieleń ogrodu. . W rysunkach jej syna zaciekawiła go szczególna. nie wiedziała. Jaromil miał zaplanowaną po południu normalną lekcję u malarza. Malarz odparł mamy zarzut w kilku zdaniach. żeby malarza zganić. mama ubrała się szybko i wyprzedziła go.Nie jestem żadną purytanką powiedziała. by rysować ludzi z psimi głowami. Tak starannie przygotowywała sobie w duchu wszystko. . Wyciągnął jedno z nich.Kundera Milan . by przyznać człowiekowi jego człowieczeństwo? Mama odważyła się zaoponować. położył jej rękę na biodrze i przyciągnął ją do siebie.Sztuka czerpie z innych źródeł. były nagie kobiety. poczuła gwałtowny niesmak. Na to. i zagląda jej pod spódnicę. które pokazywaliście mi przed laty. by przyznać człowiekowi ludzką twarz. pusty i wypalony. gdzie stały oparte o ścianę nieobramowane płótna. To podświadomość podsunęła mu te wyobrażenia.Ale pan wie. Kilka dni później obserwowała z okna. których proporcje malarz poprawiał i przerysowywał. w ten krajobraz wryta była Strona 17 . jak Jaromil przytrzymuje w ogrodzie drabinę służącej Magdzie. wspinającej się na czereśnię. jakim jest. nie z rozumu. . albo kobiety bez głów.rzekł malarz. że Jaromil wkracza w niebezpieczny wiek. kiedy usiadła na krześle w pracowni. ludzie mieli psie głowy. Przygotowywała te zdania w domowym otoczeniu. ale wszystkie bez głów. które jej syn przynosił z lekcji malowania. Najpierw musimy poznać świat taki. a stała się teraz niepewna jak dziewczynka bojąca się nagany. po czym ciągnął dalej : musi mamie otwarcie powiedzieć. Czy nie wydaje się pani wymowna ta uporczywa niechęć. że jej syn nie jest chyba aż takim pesymistą. chorobliwa niemal wyobraźnia. tu były dziwaczne obrazy na sztalugach. Jaromil wpadł spontanicznie. przykucnął i zapatrzył się weń. Malarz podniósł się z krzesła i podszedł do kąta atelier. 8 Jeżeli kobieta nie żyje w dostatecznej mierze swym ciałem. pełen tlących się ogni. dziwne a przecież nie bezsensowne. a na tapczanie leżał pies z głową pomiędzy łapami i patrzył na nią przeciągłym spojrzeniem jak powątpiewający sfinks. z pewnością nawet nie wiedzącjak. które równie dobrze mogłyby być smugami krwi. I szkicownik Jaromila zapełniał się kobiecymi ciałami.

że malarza rozumie. zanim mogłaby się nad nim zastanowić i późniejsze rozważanie w niczym nie mogło już zmienić tego. szybko zapiął spodnie i powiedział: . gdzie widzieli się pierwszy raz i gdzie później widywali się kilkakrotnie. i pomyślała. Gdy uciszyły się ich oddechy. ale nawet tego nie mogła być mama całkiem pewna. że jej język zamienił się w szmatkę. zeskoczył i położył się przy drzwiach). co się stało. zdążyła tylko szybko zarejestrować. które ma palce i z którego gałęzi spogląda oko. że w ogóle nie wie. zawstydziła się i natychmiast pomyślała niemal ze złością. że jej język jest wystraszony i bezwolny i malarz czuć go musi jedynie jako wilgotną szmatkę.Kundera Milan . ognia i krwi jak płochliwe. który wciąż pozostawiał ją w stanie niewinnej na wpół dojrzałości. a on podniósł ją z ziemi. unosząca się raczej niż idąca. I wtedy uświadomiła sobie. Strasznie się zlękła.Życie jest gdzieindziej (szpachlą) postać. iż nic dziwnego. co jest.był to dzwonek. mówił o fantasmagorii wojny. a białe kreski również układały jej się w postać). twarz malarza wydawała jej się młoda i drapieżna. i ta złość zaciągnęła się niczym roleta nad jej myślami. którego czuje w swoim ciele. co ma powiedzieć. pozwoliła się głaskać po włosach.Zostań tu i nic się nie martw . Czuła w ustach jego język i uświadomiła sobie w ułamku sekundy. wyprzedzając zawsze wyobrażenie i zastanowienie. o drzewie.Jaromil. że wówczas wynurzyła się przed nim z mgły. Strona 18 . wtuliła głowę w piersi malarza. którą mama widzi na obrazie. by przed nimi uciec. prędko odpowiedziała czubkiem języka języ kowi malarza. co nie powinno było się stać. co się stało. czy nie chciała. wdychała łagodny zapach olejnych farb i czekała. pogładził ją po włosach i wyszedł z pracowni. że do zdrady małżeńskiej doprowadziła ją nie zmysłowość lecz niewinność. że malarz będzie chciał się tu z nią całować i kochać. A potem mówił o tym. który nie spuszczał z nich oczu. tylko wojna i miłość. do myśli o niewinności dołączyła się zaś od razu złość w stosunku do tego. skoro tak dawno się nie całowała. oznaczała bowiem. zanim w ogóle przyszło jej do głowy. białe ciało miłości. że już nawet tego nie potrafi. Ta myśl posłużyła jej jako uspokajające usprawiedliwienie. Pocałował ją.rzekł do niej. nigdy nie mogłoby się stać to. zanim zdążyła o nim pomyśleć) zrozumiała. pocałunek nastąpił. jakim jest. kto z nich pierwszy się odezwie. że ona sama już od dawna nie czuła się drapieżna ani młoda i bała się. że nie interesuje go teraz nic innego. co robi. ale właśnie dlatego postanowiła zachowywać się młodo i drapieżnie. Taki charakter miało zresztą całe ich spotkanie: wydarzenia spadały na mamę nieoczekiwanie. zaprowadził na stojący opodal tapczan (pies. w którego gałęzie wplecione są strzępy ludzkich ciał. czy go chciała. biorąc to takim. jaki stanowi drzewo. gdyż i ona widziała na obrazie jakieś pobojowisko. pozostawiła więc rozstrzygnięcie spornej kwestii na przyszłość i skupiła się na tym. To nie był ani on. że chyba stało się coś. prześwitująca raczej niż istniejąca. ani ona . aż nagle (i znowu wydarzenie to nastąpiło. po raz pierwszy od początku rozmowy. ale malarz mówił sam. A potem odwrócił przykucniętą mamę ku sobie i pocałował ją. że mógłby ją pocałować. a ona czuła satysfakcję i dumę. że jest to w jej życiu trzeci mężczyzna. myśli znów się przebudziły i ona. przedziwna postać spleciona jak gdyby z białych sznurków (jej rysunek tworzyła obnażona barwa płótna). Malarz wstał. . tak że potem słyszała już tylko swój przyspieszony oddech i przestała panować nad tym. i przebiegło jej przez myśl. która prześwituje spoza krwawego świata wojny. miłość. tak jak postać. niedoświadczoną dziewczynką i że gdyby była powzięła chociaż najmniejsze przypuszczenie. która ponoć znacznie przerasta fantazję współczesnego malarstwa. Mama znowu nie wiedziała. mówił o potwornym widoku. że wciążjest głupią. (Mamie wydawało się teraz. gładził ją po piersiach. i powiedział jej. A malarz przypomniał jej drogę nad rzeką. położył ją tam.

ani nie odwzajemniła jego pieszczot. żeby Jaromil narysował mu scenę z jakiegoś snu.Dlaczego pozwolił mu pan zostać? Czemu go pan nie odesłał? . żeby rysował. a trumna może płynąć wzdłuż kwitnących brzegów rzeki.Kundera Milan . skoro nie wolno mu jej zobaczyć. że dostrzega może jakieś głębokie i tajemnicze podobieństwo wewnętrzne. określił temat i polecił mu. że zostaną we frontowym pokoju.Tak ci spieszno ode mnie? . i wywnioskował z tego.Tak. potem postawił przed nim tusze. który mu zadał. dla malarza bez wątpienia niezwykle ważną. zostaniemy tutaj. jest to szalone. interesowało go raczej to. położył mamę na stary. a malarz znowu ją objął. Jaromil właśnie kończy zadanie. Jaromil zrozumiał. Następnie wszedł do pracowni. polany farbami tapczan. dorosły i mądry. Jaromil był tego dnia bardzo szczęśliwy!) i posłał go do domu. nie miał tym razem na celu ćwiczenia sprawności manualnej chłopca. którego Jaromil. co Jaromil w domu narysował. co przyniosłeś. Jaromil. która już od dwudziestu lat nie żyje. nie uszedł jego uwadze żar w jego głosie. które ma w sobie spotkanie parasola i maszyny do szycia na stole operacyjnym i powiedział potem: . do ucha tego bezwładnego ciała malarz zaszeptał: . o nim wie. że w pracowni jest prawdopodobnie jakaś kobieta. Przytoczył słynne zdanie Lautreamonta o pięknie.Jest pan diabłem . i że właśnie dzięki Jaromilowi również przybycie tej kobiety staje się widocznie jakoś ważniejsze i piękniejsze. że widzi w nim kogoś. Jaromil podał malarzowi zeszycik.Proszę. Wprawiło go to w niemy zachwyt i kiedy malarz dał mu następne zadanie. że inspiracją do tego płomiennego komentarza stał się on sam. albo jej w ogóle nie ma. była wjego objęciachjak ciało pozbawione duszy. tym razem ani się nie broniła. że nie starał się w żaden sposób szukać rozwiązania tej zagadki. a mimo to wsiada teraz do łodzi.To spotkanie nie jest jednak wcale piękniejsze niż spotkanie kobiety i chłopca w mieszkaniu malarza. I posadził ją na tapczanie. Świat ludzi dorosłych był mu wszak jeszcze na tyle daleki. patrząc jej śmiało w Strona 19 . Malarz odszedł do pracowni i zastał tam mamę we łzach. nie może tak dobrze rozpoznać. Jaromil zauważył. a łódź może natychmiast zamienić się w trumnę. Temat. że malarz w tym ostatnim zdaniu postawił jego. Pokaż. Nie tylko mu się to podobało. które w normalnym życiu nigdy by się nie spotkały. której by od dawna w rozmarzeniu wyglądała. możecie iść razem. malarz przejrzał. co jest w snach najpiękniejsze.Życie jest gdzieindziej Przywitał się z chłopcem i posadził go przy stole w pierwszym pokoju. dał mu papier i pędzel. gorliwie pochylił się nad papierem. kiedy mówił o snach i poezji. chciał. . we śnie może łódka wpłynąć przez okno do sypialni. co narysował. całował i gładził po piersiach. 9 Miłość mamy i malarza nie wyzbyła się już znamienia. kto w jego życiu coś znaczy. . a szczególnie dobrze zapamiętał ostatnie zdanie o spotkaniu chłopca i kobiety w mieszkaniu malarza. które zostało wpisane w ich pierwsze spotkanie. Wrócił do pracowni. gdzie znalazł mamę ubraną i gotową do wyjścia. . Kiedy malarz zaraz na początku powiedział mu. nie była to miłość. ale cieszyło go. a malarz objął ją i całował.Mam w pracowni gościa. . I teraz rozwodził się nad jego pracą: to.powiedziała mama. Potem znów poszedł do Jaromila popatrzeć. niech mnie pan zaraz puści do domu! . że jego nauczyciel jest tym razem jakiś inny niż zwykle.Idź.To jest szalone . natomiast malarz. Jaromila. to niewiarygodne spotkanie ludzi i rzeczy. będący jeszcze chłopcem. A potem przeszedł znów do sąsiedniego pomieszczenia. pochwalił to. który miał w ostatnim czasie i który zapamiętał. co chłopiec namalował (ach.powiedziała przez łzy. na równi z tą kobietą. w łóżku może leżeć kobieta. całował jej miękkie usta i mokrą twarz i znowu się z nią kochał. i to z pewnością nie byle jaka. Miłość albo jest szalona. że malarz go lubi.

jak się jej książka podobała. nierównomierne promienie rozbiegły się po papierze. Zaraz na jednym z pierwszych spotkań dał jej na pożegnanie do ręki kilka książek. czy też . tak że kroczyła przez swą przygodę. ale to mu nie wystarczało. i dlatego nie może się na nich należycie skupić. że ciekawy Jaromil będzie się jej pytał. Kiedy malarz malował. Mama cieszyła się z tego. przestraszyła się. bowiem książki już na pierwszy rzut oka różniły się od tych. nie wiedząc. że ich pierwsze spotkanie nie było tylko zmową ciał. niż zwykłe pozytywne zapewnienie. i to czytać po kryjomu. że tak źle o nie dbała po porodzie. że chce usłyszeć od niej coś więcej. aby jako tako usprawiedliwić (zwłaszcza przed babcią i Jaromilem) swą częstą nieobecność w domu. w które nagle wkroczyła. w której mogłaby się harmonijnie starzeć. przed oryginalnym i wymagającym obliczem malarza wstydziła się z góry za każde swoje słowo i za każdy gest: jej ciało też nie było lepiej przygotowane.Życie jest gdzieindziej oczy. które miały w bibliotekach jej przyjaciółki czy krewni. zawsze pragnęła miłości. było to dla niej dowodem na to. ponieważ bała się. lecz bynajmniej nie pomogło jej to zrozumieć. takiej miłości od dawna wyglądała. a ona wiedziała. a cudowność może odkryć również dziecko w swoich zabawach i zwykły człowiek zapisujący sobie swój sen. musiała zrobić na papierze plamy i dmuchać na nie. ponieważ malarz od razu ją pytał. jakby następowała drżącą nogą na cienką kładkę. Ta miłość wciąż przypominała mamie o jej miłosnym nieprzygotowaniu: była niedoświadczona. w jego rozumieniu. ciało ręka w rękę z duszą (tak.że jej prawie wcale nie rozumiała. chociaż niektóre strony czytała dwa i trzy razy pod rząd. że malarstwo. Ach. jest tylko jednym ze sposobów wydobywania z życia cudowności. że zbyt wiele pożytku z lektury nie miała. które wykorzystały sytuację. była to miłość nieoczekiwana. albo że podobne pytanie zada jej ktoś inny z rodziny. dusza wydawała jej się okropnie młoda a ciało okropnie stare. która skoczyła jej z tyłu na kark. w oparciu o które chciałby się z mamą porozumieć jak w oparciu o wspólnie wyznawaną prawdę. ba . Musiała więc chować książki do bieliźniarki pod staniczki i nocne koszule i czytać je w chwilach. Malarz otoczył ją przesadnym zainteresowaniem i starał się ją wciągnąć do świata swoich obrazów i swych przemyśleń. Mama dostała papier i kolorowe tusze. Jeśli jednak miłość oprócz ciała okupuje także duszę. że książka stanowi dla niego przedmiot dyskusji i że są w książce zdania.co w niej było takiego ważnego. Aż dotychczas cały ciężar jej przygody spoczywał wyłącznie na niej. malarz wystawiał jej dziełka za szybą biblioteki i chwalił się nimi przed swymi gośćmi. Kiedy mama po raz pierwszy zobaczyła je na stole Jaromila i zrozumiała. co właściwie było w książce. która boi się wywołania do odpowiedzi. by uniknąć ujawnienia. opowiadał mu o nowych kierun kach w sztuce nowoczesnej i pożyczył mu później do przestudiowania kilka książek. zajmuje to więcej czasu. siadywała obok niego na krześle.Kundera Milan . pouczał ją. patrząc jej z rozmarzeniem w oczy): tu jednak. smutno zwisającej skóry. Być może poczucie zakazanej czynności i strach przed zdemaskowaniem nie pozwalały jej skoncentrować się na tym. pokrywając go barwnym sitowiem. które chłopiec przyjął z wdzięcznością. skąd ma książki. jak się ma zachowywać ani co ma mówić. w tym wymagającym spotkaniu. a ona będzie z trudem wymyślać jakieś zadowalające kłamstwo. po raz pierwszy boleśnie pożałowała tego. Przychodziła potem do malarza ze strachem. Jak chytra uczennica sięgnęła więc po wymówkę: skarżyła się. nie wiedziała. co czytała. tej pomarszczonej. czy to młodość duszy czy starość ciała spowoduje upadek. przerażał ją widok własnego brzucha w lustrze. gdyż wydaje nam się. że książki musi czytać potajemnie. wiedziała. Malarz przyjął usprawiedliwienie i znalazł sprytne wyjście: gdy Jaromil przyszedł na następną lekcję. gdy była sama. Mama musiała je potem w domu czytać. O tym wszystkim mama wiedziała. że jest to kontrabanda przeznaczona dla niej. jak uczennica. mama musiała wymyślić istnienie nowych przyjaciółek. teraz natomiast jej syn (to uosobienie Strona 20 .

książki leżały na jego stole i mamie nie pozostawało nic innego. a błyskawica idyllę strzech. Słuchała go zachwycona i przychodziła do niego. że miłość malarza do niej może polegać jedynie na nieporozumieniu i pytała się go czasem. jak zajrzeć do nich pod pretekstem uzasadnionej matczynej troskliwości. Nie miała ze swej miłości najmniejszej przyjemności. że malarz pożycza mu książki ze swojej biblioteki (malarz kilkakrotnie chłopcu zaznaczył. że trzeba go zupełnie i w każdej postaci odrzucić. do czego musiała się w domu przygotowywać (zastanawiać sie. że nie potrafi się nimi cieszyć. jak śpiewak kocha ciszę. Trzeba być absolutnie nowoczesnym .mówił jej malarz. obowiązkiem. i że nie może jej stracić. czymś. natychmiast pożałowała tego. jak bokser kocha motyla. Odpowiadał jej. ale tym bardziej się bała. zrozumiała wszak już od początku ich zażyłości. powiedziała do niego słowo. Przychodziło jej na myśl. jak bandyta kocha wiejską nauczycielkę.Jeśli nie możemy zmienić świata. gdy tylko wygospodarowała trochę czasu. oporami.Życie jest gdzieindziej czystości!) stał się nagle bezwiednym posłańcem cudzołożnej miłości. A Jaromil? Był dumny. że jest to miłość wielka i wspaniała. czemu właściwie ją kocha. co nie jest nowe. że kocha ją jak ukochaną kobietę wykradzioną ze zwariowanego domu. ale to. należącej całkowicie do owego starego świata. że odnosi się to właśnie do niej. Malarz posępnie wodził pędzlem po płótnie i kilkakrotnie spojrzał gniewnie na mamę wyglądającą zza obrazu. Nie to jest najgorsze. Potem mama wyrwała malarzowi pędzel z ręki. lecz jest przy tym tak zgrzana i zdyszana. aż zobaczyła. zmieńmy chociaż nasze własne życie i przeżyjmy je swobodnie . . Mama była już nawet w stanie jako tako zrozumieć. ale wiedziała.Chcę tylko.mówił. sama nigdy nie zwykła była zachowywać się w ten sposób i takie postępowanie przychodziło jej z wielkim trudem. że malarz wymaga od niej rozwiązłego i zaskakującego sposobu okazywania miłości. A im bardziej starała się umieć swoją swobodę. pełna wiary w jego słowa i niewiary w siebie. tym trudniejszym stawała się ona zadaniem. odrzućmy wszystko. Pewnego razu ośmieliła się powiedzieć malarzowi. stanęła przed malarzem. co zepsuła. niosła je teraz dumnie (choć nie całkiem pewnie) przez pracownię. aż w końcu na wpół zasłonięta płótnem umocowanym na sztaludze. byś mi ofiarowała twoją swobodę. . i parokrotnie cicho je powtórzyła. że świat jest zniewolony. mówił. które jej pożyczył. jakim czynem mogłaby malarza zaskoczyć i dowieść mu swej spontaniczności). która widzi piękne krajobrazy. że kocha ją tak. że ludzie oduczyli się swobody . Miała ładne piersi i wiedziała o tym. którego nigdy dotąd nikomu nie mówiła.Kundera Milan . że wiersze.Jeżeli każde życie jest niepowtarzalne. żadnym konwenansem. niczym nie skrępowana. wydają jej się zbyt niezrozumiałe i ponure. wsadziła go sobie między zęby. a ona pomyślała. Ale nic już nie można było zrobić. Nie. a ona słuchała go nabożnie. wulgarne zmysłowe słowo. mówił jej z upodobaniem: . że nigdy nikomu książek nie pożycza i że onjestjedynym. o którym malarz twierdził. Mama pospiesznie starała się naprawić to. że nigdy się go nie nauczy. wyciągnijmy z tego wszelkie konsekwencje. Gdy zachmurzony malarz odwrócił się do swego płótna. tak że upadała już pod imperatywem swobody jak pod brzemieniem. Czuła się jak turystka. wstydem. jak rzeźnik kocha bojaźliwe oczy jałówki.cytował jej Rimbaud'a. który uzyskał ten przywilej) i mając nadmiar czasu. jakim słowem. zdjęła za jego plecami bluzeczkę i staniczek. Ledwie to powiedziała. że gniew malarza zmienia się w miłosne pożądanie. powiedział jej. spędzał go w rozmarzeniu nad ich stronicami. aby czuła się z nim luźno i swobodnie. urok tak bardzo zrozumiały Strona 21 . twą własną i całkowitą swobodę! I chciał się o tej swobodzie ciągle przekonywać. że takie nieskrępowane zachowanie jest może i piękne. że kocha ją tak. Sztuka nowoczesna w owych czasach nie była jeszcze własnością mieszczańskich mas i miała w sobie pociągający urok sekty. i że chce. bowiem malarz nawet drobną niezgodę zjego poglądami uważał za zdradę.

i znów zaczął na niej malować. odwrócił mamie delikatnie głowę i dwiema ukośnymi liniami przekreślił jej twarz. .Kundera Milan . że ciała malować jej nie powinien (było to z jej strony odwagą. Właśnie w tych dniach malarz odkrył czar aparatu fotograficznego. Jaromil wrażliwie wyczuwał ten urok i czytał książki zupełnie inaczej niż mama. co dla innychjest ukryte. Jaromil. że jej syn nie zadowala się rolą zwykłego posłańca i że książki. Stwierdzała przy tym niemal z lękiem. których nie miała odwagi zadać malarzowi. Tego dnia poszła do malarza z uczuciem szpiega przebranego w mundur obcej armii. Początkowo mama odczuwała to jako ulgę. że usiłując żartować. i odpowiedział jej niegrzecznie. mama bała się. uśmiechała się i słuchała jego wskazówek i pochwał. która czytała je sumiennie od a do zet. jakby go szczególnie podniecało. które tylko pozornie były mu powierzone.śmiał się i fotografował mamę. które rzucał od czasu do czasu pod adresem jej twarzy. żeby cię teraz stworzyć na nowo . przypuszczając. nie martwiąc się wcale.Twarz . Jej przemowa straciła resztę bezpośredniości i wszystko. Mama wiedziała. z którego będzie odpytywana. zdobyła się nawet na żartobliwą uwagę. że będzie teraz malować jej piersi i nogi. przypominało grę amatorskiej aktorki. skrępowanej tremą i recytującej tekst w obawie przed wygwizdaniem. Mój Boże. którą także pokreślił podobnymi liniami jak głowę mamy i fotografował później obie te głowy. ale malarz już nie chciał jej malować. bała się dekonspiracji. wziął pędzel.posłanie.Życie jest gdzieindziej dla wieku dziecięcego. Położył ją potem na ziemi i obok jej głowy postawił gipsowy odlew antycznej głowy. tam się zatrzymał nad jakimś wersem. twarz . nie sprostała nawet trzynastoletniemu dziecku. tu przystanął nad jakąś stroną. . nie tylko poprzez swoje piękno. Ale ten jeden jedyny wers albo ten jeden ustęp prozy wystarczały. gdyż obawiała się zawsze. . Były to koła i kreski przypominające dawne pismo obrazkowe. marzącego o romantyce klanów i bractw. że kocha kobietę będącą jego własnym wytworem. martwą naturę składającą się z dziwnie zgrupowanych przedmiotów. i stawiała mu pytania. że syn broni wypożyczonych książek z jeszcze większą zawziętością niż malarz. pokazał mamie swoje pierwsze fotografie. by uczynić go szczęśliwym. Zauważyła. palnie głupstwo i będzie niesmaczna). zaczęła więc rozmawiać z nim o tym. tylko stała lub siedziała. . co mówiła i robiła. na której nosie krzyżowały się dwie grube linie. ponieważ nie musiała nic mówić.Jak mogą być pończochy z piasku? . po czym położył ją na tapczanie i zaczął rozbierać. a zamiast tego kochał się z nią.Przekreśliłem cię! Zniszczyłem dzieło boże! . raczej się na nie gapił. ale i z niego. którą sam stworzył. jak podręcznik. Wiedziała o tym i sama sobie dodawała Strona 22 . co obydwoje czytali. Zaprowadziłją później do łazienki. jak gdyby był Bogiem spółkującym z kobietą. niezwykłe ujęcia opuszczonych i zapomnianych rzeczy: potem ustawił ją w świetle padającym przez pochyły dach i zaczął fotografować. że w tomie wierszy Eluarda zaznaczył sobie ołówkiem niektóre wersy: Spać z księżycem wjednym. że mama wyśmiewa się nie tylko z wierszy. . Potem malarzowi rozbłysły nagle oczy. że służyły mu jako przepustka do rzeszy wybranych. że w jego wieku niczego nie rozumie. właściwie żadnej książki malarza nie przeczytał. trzymając przy tym jej pokreśloną głowę. czyta z prawdziwym zainteresowaniem. że reszta wiersza nic mu nie mówi.Co ci się w tym podoba? Czemu miałabym spać z księżycem w oku? Nogi z kamienia pończochy z piasku. umyłjej twarz i wytarł ręcznikiem. umoczył go w czarnej farbie. jak tylko jego wymysłem i jego obrazem. którzy potrafią dostrzegać to.mówił malarz i znowu postawił ją pod oświetlonym dachem i znów ją fotografował.Przekreśliłem cię przed chwilą.Synowi wydawało się. tę żywą i tę nieżywą. zdobyć się na żartobliwą uwagę. a potem te kreski z twarzy mamy zmył i namalował na niej inne kreski i znowu ją fotografował. ale zwłaszcza przez to. któremu nie groził egzamin.powiedział i znowu wziął pędzel.list . jego własną fantazją. A mama w tej chwili naprawdę nie była niczym innym. a słońcem w drugim oku. kartkował je.

opanowała się i przestała płakać. Kiedy następnym razem przyszła do jego pracowni. wytrwały. 10 Kilka dni później czescy spadochroniarze wysłani z Anglii zabili niemieckiego pana czeskich ziem. na której malarz wyświetla obraz swego pragnienia. że jego własna dzika pasja. pulsujący ruch. Kiedy jednak przyszła do domu. jest szalone. I rzeczywiście wytrzymała. że jest dla niego ucieleśnieniem białego koloru i że pierwszą myśl o niej wcielił do obrazu białymi liniami wyrytymi szpachlą). Teraz jednak miała stać naga na środku pracowni jak akt ponad którym on panowałby wzrokiem oraz pędzlem. ale widziała go przed oczyma takim. przemieniona w piękny. bierną powierzchnią. Mama miała gorączkę. czego chce.Kundera Milan . . malarz doszedł do szczytu rozkoszy i szczęśliwy ześliznął się z jej ciała. prowadził ją do łazienki. wiele razy wywalczyła sobie półmrok zamiast światła. tylko płacz rozkoszy i szczęścia. . maczał i przykładał do jej ramienia. ale miała go wciąż przed oczami i widziała oczy malarza i swój brzuch i jego oczy. z jaką aż dotąd potrafiła przy wszystkich grach miłosnych z malarzem ukryć swój brzuch. Stała więc na środku pracowni i myślała w tej chwili wyłącznie o swoim brzuchu. jego cudownym visavis i istotą godną miłości. mama po raz pierwszy oparła się swemu kochankowi. posłusznie nastawionym szkiełkiem. które chciały ją pogłaskać po brzuchu. że w ogóle nie jest dla żeby to malarza partnerką. że ta namiastka ubioru jest podniecająca. bała się na niego spojrzeć. miłość jest szalona. że to wszystko przejdzie. A kiedy ją pomalowaną położył później na dywanie obok antycznej głowy. na schodach zakręciło jej się w głowie. pępka. mama nie wytrzymała tego i rozpłakała się w jego objęciach. był bowiem przekonany. że malarz nie zrozumiał przyczyny jej płaczu. nóg. lecz uśmiercający gaz. i zdzierał z niej ubranie. wydawało jej się. Trudno docenić zręczność. upadła i stłukła sobie kolano. nie może wywołać niczego innego. nie starała się już zakrywać brzucha. lecz on prawdopodobnie nie zrozumiał sensu jej płaczu. dotknęła jej czoła i wsadziła pod pachę termometr. niejeden raz delikatnie odsunęła ręce malarza. że ma na sobie tylko brzuch. A malarz brał do ręki pędzel. a w nocy przed spaniem płakała. a ona szła posłusznie. Broniła się. lecz jedynie nieżywym odbiciem. odpowiedział jej tak samo jak wtedy: tak. Mama załamała się nerwowo. musi się oddać w czyjeś ręce i musi jedynie wierzyć. kobieta. o której malarz wiedział i którą w niej uwielbiał (przecież dlatego tak często mówił jej. gdzie musiała położyć się w pustej wannie i kładł na niej metalowy wąż z dziurkowanym wylotem prysznica na końcu i mówił. ogłoszono stan wyjątkowy i na rogach ulic pojawiły się plakaty z długimi listami straconych. że to.chytrość. i że leży na jej ciele jak ciało wojny na ciele miłości. że operacja i ból się skończą i że teraz musi to tylko wytrzymać. Tym razem malarz odsłonił jej piersi i kreślił po ich pięknych sklepieniach. a gdy mu tak jak kiedyś przy pierwszej wizycie powiedziała. po czym cofał się i brał do ręki aparat fotograficzny. Przestraszona babcia zaprowadziła ją do pokoju. tylko pomarsz czoną brzydką skórę i czuła się jak kobieta na stole operacyjnym. pięknej i zimnej. ba . W domu czuła się potem jak po wielkim wysiłku. Mama uświadomiła sobie. Wielokrotnie pozostawiała na swej nagości pasek do pończoch. wytrzymać i nie dać po sobie poznać. która nie może o niczym myśleć. jaki znała z tysięcznych rozpaczliwych spojrzeń do lustra. Strona 23 . a potem znowu ją podniósł i postawił w innym miejscu i znów fotografował. że ten wąż nie wypluwa wody. dając do zrozumienia. i kochał się z nią. i położyła je sobie na piersiach. a gdy już wyczerpała wszystkie podstępy. odwołała się do swojej nieśmiałości. kreślenie i fotografowanie ciągnęło się dalej.Życie jest gdzieindziej sił. Gdy chciał ją potem rozebrać całą.

jakby je tworzyła rzeczywiście ona sama. opatulony kołdrą. miał bowiem poczucie czegoś niedozwolonego) w jej twarz i zalewała go fala delikatnego podniecenia i pragnienia obsypania tej twarzy czułością. tak że słychać było tylko jej przytłumione szlochy zza ściany. że go oszukuje. pragnęła być niewidoczna. wyobrażał sobie tę twarz z wielkimi brązowymi oczami.Życie jest gdzieindziej Mama leżała w łóżku i codziennie przychodził lekarz. ale po chwili uspokoiła się: powiedziała sobie. rodzina zapraszała ją do wspólnego stołu (kiedyś jadała sama w kuchni) i ta nadzwyczajna łaskawość przypominała jej każdego dnia w południe. by mu powiedziała prawdę: jest inna. Zdecydowała się więc powiedzieć mu wreszcie prawdę? Ach. ale czasem rozpłakała się ni z tego ni z owego również przy obiedzie. nie płacz. zupełnie inna niż sobie malarz myśli. że to. jak upadła i rozbiła sobie kolano i musiała przez tydzień spać. że widzi w niej raczej członka rodziny niż siłę najemną. czerwieniały więc jej oczy i spod powieki wypływała łza i spadała jej na knedliki z sosem. Wtedy to pewnego razu mąż przysiadł na jej łóżku. Także służąca Magda. która mieszkała w willi już od kilku lat i o której babcia chętnie mówiła w duchu dobrych demokratycznych tradycji. w rzeczywistości jest zwyczajną i staromodną kobietą i boi się tego. z uczuciem ulgi (i dziwnego uporu) formułowała zdania. chciała odnaleźć zacisze swej cnotliwości i dlatego musiała być nieszczera i pisać tylko i wyłącznie o swym dziecku i świętych obowiązkach Strona 24 . opowiadała. ale że nadszedł czas. głaskania jej i pocieszania. było dla niej jedynie mozolnym wysiłkiem. chociaż ciągle skarżyła się na ból głowy i kołatanie serca. z jakimi się do niego zwraca. A gdy wieczorem zostawał sam. żejest w żałobie i że sięjej współczuje. przecież gdyby mu wszystko otwarcie wyznała. Jaromil obserwował to wszystko jak fascynujące widowisko: z góry już cieszył się na to. Nie napisała mu o tym. żeby móc pojechać do rodziców swego chłopca. gdy spotkało ją to nieszczęście. spuszczała głowę. na które nie chce i nie oczekuje odpowiedzi. ona. że go kochała. że są to słowa. Wpijał się spojrzeniem (ukradkiem. Mniej więcej w tym samym czasie mama zakończyła leczenie nerwów (odbyła tygodniową kurację snem) i zaczęła znowu krzątać się. wziął ją za rękę i długo patrzył jej w oczy. ani o tym. przyszła któregoś dnia do domu z płaczem. ponieważ nie przychodziły mu do głowy żadne inne słowa. mama wiedziała. Znowu się rozpłakała i popłakiwała prawie codziennie. ale tym bardziej ją wszyscy dostrzegali i zawsze ktoś wygłosił jakieś słowa otuchy. że kiedyś nie będzie mogła spojrzeć w niewinne oczy syna. to jej dodało odwagi. nie płacz. pisała więc dalej. a on jest przy tym dla niej dobry i w tych ciężkich chwilach chce być dla niej przyjacielem. Magda starała sie ukryć łzy i zaczerwienione oczy. nie napisała nic o tym. jak dziewczęcy wstyd będzie się starał zakryć smutek i jak smutek w końcu przemoże wstyd i pozwoli spłynąć łzie. na które odpowiadała głośnym szlochem. jak ją głaska i mówi do niej: nie płacz. zanim go poznała. Nie. od tej pory. gdzie leżą zwłoki ich syna. natychmiast uświadomiła sobie. I rzeczywiście kilka dni później jego nazwisko pojawiło się wypisane czarnymi literami na ciemnoczerwonym obwieszczeniu wśród nazwisk innych zamordowanych i Magda dostała parę dni wolnego. taka jaką była. wyglądałoby to jakby znów się przed nim kładła naga z pomarszczonym brzuchem. Pewnego dnia usiadła przy stoliku i zabrała się do pisania listu. że rodzina jej ukochanego nie dostała nawet urny z prochami i nigdy się już chyba nie dowie. żeby jej wbić w pośladek zastrzyk. załatwiać sprawunki i troszczyć się o domowe gospodarstwo. nie chciała mu się już pokazywać z zewnątrz ani od wewnątrz. i przestraszyła się jego potępienia.Kundera Milan . a ona chciała nareszcie być znowu sobą i mogła być sobą tylko w nieszczerości. jak się wstydziła swego oszpeconego brzucha. że wyda się malarzowi sentymentalna i głupia. Nic mu nie napisała o tym. że jej załamanie przypisuje okropnościom historii i uświadomiła sobie ze wstydem. Płakała zazwyczaj w swym malutkim pokoiku. co nazywała miłosnym szczęściem. jak zobaczy łzę w dziewczęcym oku. ostatnie słowa. Pisała. Zaledwie napisała pierwsze zdanie. ponieważ taka szczerość była jej obca. ponieważ jej ukochanego aresztowało gestapo. wcale nie. Gdy wróciła. wyobrażał sobie. które mógłby jej powiedzieć.

miał szczęście . wyrażony wielkimi słowami. Ale jak sobie wytłumaczyć spojrzenie i uśmiech Magdy? A może spoglądała w tę stronę tylko przypadkiem i uśmiechnęła się na samą myśl. już rozebraną. miał czas. że Jaromil mógłby ją podglądać? Tak czy inaczej. znał na pamięć domowe zwyczaje i wiedział. wiedział dobrze o pięknie smutku i cały się w nim pogrążał. czego nigdy dotąd nie widział. Mógłby więc udawać.Życie jest gdzieindziej matki. Kiedy jednak po chwili uspokoił się. że Magda patrzy mu prosto w oczy. teraz była to znów tylko sama twarz. i: Bądź zdrów. trochę przyjaźnie). Jaromil widział całe swoje życie zaklęte w jednym wersie: Smutek. Wreszcie rozległ się odgłos wody płynącej rurami i uderzenia strumienia o dno wanny. brzuch. że oko z drugiej strony drzwi nie może być widoczne. a potem Strona 25 . ponieważjednak powierzchnia wody sięgałajej aż do ramion. który przeszedł wszystko. że to nie jej brzuch. Tak. że idzie się kąpać. Natychmiast odsunął się od drzwi. zaświtał mu w głowie pomysł. że jest sobota i Magda będzie się kąpać. Strasznie waliło mu serce. ponieważ widział to. i wydała się sobie smutnie piękna. pozwalając się porywać poszczególnym oderwanym wersom: Miała w ciszy swego ciała małą śniegową kulkę koloru oka. I wydała się sobie w tej chwili nie tylko bezgranicznie smutna. Eluard stał się poetą cichego ciała Magdy i jej oczu obmywanych morzem łez. tylko nasłuchiwał. na przyszłość i na zawsze) o nagie piersi. gdyż rozlegało się w niej przyśpieszone bicie serca. zamykała się tylko Magda. jak staje zaskoczony w otwartych drzwiach. podeszła do lustra (widział ją z przodu) i ruszyła w kierunku wanny. wyciągnął z drzwi klucz. napotkane spojrzenie Magdy zmieszało go do tego stopnia. Dom był cichy i pusty i Jaromilowi waliło serce. odrzuciła je (ciągle widział ją z przodu) i weszła do wanny. ta jednakowa. Również w wannie Jaromil widział ją wciąż przez swój otwór. znana. zdjęła majteczki. że o niczym nie wie. w samych tylko majteczkach. Pewnego wieczoru wszyscy poszli do teatru i on został z nią w willi sam. które obmywa twe oko. albo: W dali morza. co robi. musiał uzupełnić sobie jej obraz (teraz. który ją przed kilkoma dniami jedynie bolał. gdyż członkowie rodziny nie mieli zwyczaju zamykania się przed sobą. już przed paroma dniami podniósł w drzwiach do łazienki klapkę nad dziurką do klucza i za pomocą ubrudzonego okruszka chleba lekko ją przykleił. i schował go. Był na górze w swoim pokoju. jak gdyby ktoś mógł go przydybać i wypytywać się. A potem spostrzegł nagle.jesteś wypisany w oczach. wyobraził sobie. ciągle wzbudzała w nim czułość. Widziała go czy nie? Wielokrotnie to przecież wypróbował i był pewien. Patrzyła na otwór w zamku i uśmiechała się łagodnie (trochę bezradnie. I znowu mocniej zabiło mu serce. ale nie czytał jej. zatrzymała się. tragiczna i silna. ijak gdyby nigdy nic wejść do łazienki. był to piękny smutek i widziała siebie oświetloną jego melancholijnym blaskiem. by wszystko przygotować. położył przed sobą jakąś książkę. smutna twarz.otwór w zamku został nie zakryty i gdy przytknął do niego oko. lecz i ta czułość była inna. zobaczył Magdę pochyloną nad wanną. ale zarazem wyniosła. lecz tylko jej wielkie macierzyńskie uczucia. pośladki. smutek.Kundera Milan . to właśnie była Magda: smutek. które zbuntowały się przeciwko wielkiej. Magda wyprostowała się. smutku. którą pożyczył mu malarz i bez końca czytał wiersze Eluarda. piękna twarz. teraz. Ponieważ rodzice z babcią zaplanowali wyjście do teatru tydzień wcześniej. że wkrótce zobaczy jeszcze więcej i że już nikt nie może mu w tym przeszkodzić. była to twarz oświetlona nagością ciała. że został odkryty. piękna twarz. które kocham. Pod koniec listu już sama uwierzyła. nikt nie zauważył jego braku. Zląkł się. Wertował znów książkę. Zgasił światło na schodach i zaczął skradać się na dół. a Magda nie powiedziała mu. dostarczał jej także kojącej pociechy. co dotychczas widział i przeżył: łazienka nie jest zamknięta. który w tym samym czasie całymi dniami obserwował płaczące oko Magdy. Co za niezwykłe zbieżności! Jaromil. tak że trzymała się w podniesionym położeniu. i wiedział. uda. że nie odważył sięjuż ponownie zbliżyć do drzwi. z nagimi piersiami. i męcząca gonitwa za pomysłami malarza wywołały u niej kryzys nerwowy. ale grzesznej miłości. żeby nie zasłaniał widoku.

następując głośno na każdy stopień. a potem schodził na dół. co czytał. Desnosa. był tam smutek. bezpowrotność tej wspaniałej okazji dręczyła go. ale w tej wariacji było to. i przechodzi koło nagiej Magdy. leży bowiem uwięziona w wannie. Strona 26 . cicho wśliznął się z powrotem na górę. które obmywa twe oko i znowu widział przed sobą Magdę. jest chyba dokładnym przeciwieństwem smutku. tak jak bezsilna była wobec śmierci narzeczonego. która Jaromilowi ukazała żałosnego Jaromila. nad jej nagim ciałem. zaczęła go dręczyć rozpacz z powodu własnego tchórzostwa. Ach. o której malarz powiedział. Magda lubiła go. ponieważ jest bezsilna. jak drży. którajest zawstydzona i głaszcze tę zawstydzoną twarz. ponieważ zawsze był dla niej grzeczny.i naprawdę poszedł na drugą stronę przedpokoju.. gdyż wiedział. ja się kąpię! Nie wchodź tutaj!" Odpowiedział: "Ależ nie. a plusk wody dobiegał do tego wiersza jak plusk rzeki przez zamknięte okno. gdyż Jaromil żałował i pocieszał Jaromila. nie może się bronić. że nie pożycza jej nikomu poza nim) i usilnie starał się skoncentrować na wierszach. bez rytmu i rymu. a on idzie koło wanny do umywalki. jedynym ratunkiem przed nią była ucieczka. ale był to szczęśliwy. była tam też śniegowa kula w ciszy jej ciała. oddalała go jednak i odwracała od własnej duszy! Była jednoznaczna i zwięzła jak obraza. własnej słabości. usłyszał: "Jaromilu. Było to jednak bezpowrotnie stracone i Jaromil słyszał potem już tylko cichutki szum wody wyciekającej z wanny w otchłanie kanałów. co właśnie przeżył. pomimo tego szedł. tak jak bywała zawstydzona. płacz nieomal miłosny. ciało w wodzie. jej piękna twarz jest zawstydzona. i wejść. i bał się tego. własnego głupiego łomoczącego serca. nad jej dużymi oczami. że jest w łazience i przed nim leży w wannie naga Magda i mówi: nie wchodź tu. dokąd od poniżenia można uciec tylko na wyspy! Usiadł więc przy swoim biureczku i otworzył książkę (tę cenną książkę. czuł. zaglądając w jego duszę. Tylko . klucz już dawno będzie musiał być na swoim miejscu i Magda będzie mogła się zamknąć.1 znów było tam w dali morze. jak policzek. że mógł przecież powiedzieć: ależ Magdo. często zamykał się w swoim pokoju i płakał.Życie jest gdzieindziej mówi: idę tylko po szczoteczkę. pisał jeden pod drugim krótkie wersy. a on pochyla się nad jej głową. a Magda z pewnością by się o to na niego nie gniewała. ale nie może nic zrobić. Leżał wyciągnięty na tapczanie i był zrozpaczony. w którym już nic nie widział i niczego więcej nie mógł się domyśleć. kiedy w domu byli na Jaromila źli. Biebla. Ale bardziej. smutne ciało. a kiedy był już niemal przed łazienką i serce tłukło mu się tak. ku któremu idę. że w ogóle nie będzie w stanie powiedzieć spokojnym i naturalnym głosem: idę tu tylko po szczoteczkę. otworzył i zamknął drzwi.co począć z taką niechęcią? Jest ona czymś zupełnie innym niż smutek. nad którą leży szczoteczka i bierze tę szczoteczkę. które widzi przez zielonkawy filtr wody i znowu patrzy jej w twarz. której powierzchnia podnosi się coraz wyżej. że niespodziewane słowa Magdy nie musiały wcale być powodem tak idiotycznej kapitulacji. kiedy chwytał ją przy stole nagły płacz. I znów sobie wyobrażał. jakby coś stamtąd zabierał i poszedł z powrotem do siebie na górę. ta nagła niechęć. ogarnął go obłok podniecenia. które lubił najbardziej. Żeby jego wejście wyglądało całkiem naturalnie.. idę tylko po szczoteczkę. wyjdź stąd w tej chwili. że nieprędko nadarzy się znów taki wieczór. I dopiero tam pomyślał sobie. ba. Nezvala. że prawie nie mógł złapać tchu. Jaromila ogarnęła tęsknota i zamknął książkę. co powiedzieć. Była to wariacja na temat tego. a jeśli nawet się nadarzy. która w tym momencie nie wie. Wziął następnie papier i ołówek i sam zaczął pisać. Zalała go ogromna niechęć do samego siebie. Dokąd od niej uciec? Jeśli jednak odkryjemy nagle własną małość. które odebrało mu przytomność umysłu i wszystko zepsuło. idę przez nieskończoną wodę.. i zatrzymuje się później przy wannie i pochyla się nad Magdą. aż sięga moich oczu i było tam ciało. kiedy zostałby z Magdą w domu sam.Kundera Milan . była tam zielona woda. ja przecież idę do kuchni!" . prawie hedonistyczny płacz. który się rozpuszcza i zamienia w wodę. gdy sobie to wyobraził aż do tego momentu. do kuchni. Tak jak to widział u Eluarda.. niż stracona okazja.

że nazajutrz spróbował napisać następne wiersze i stopniowo pochłonęła go ta czynność. co napisał. kto go napisał. 1 Chociaż już wstała z łóżka i chodzi po domu jako rekonwalescentka. Na dnie tego wiersza była Magda w wannie i on z twarzą przyciśniętą do drzwi. że wraca dopiero późną nocą. tak samo jak niezależna i niezrozumiała jest sama rzeczywistość. są jedynie ich oznaczeniem. który napisał. która się z nikim nie umawia. że nikt inny nie odnalazłby jej w tych słowach. Pragnął widzieć kogoś. ten wers go przerastał i przeżywał. było wprawdzie w wierszu zawarte. ale przywiązywał do nich zbyt wielkie znaczenie. co przeżył. Chyba sobie nawet nie uświadamiała. ale nie trudno to odgadnąć.Kundera Milan . Jestem pod wodą i uderzenia mego serca wywołują kręgi na powierzchni: w tym wersie była mowa o chłopcu. że wodną miłością jest Magda. Zwyczajne słowa są na świecie po to. że pokaże swoje wiersze malarzowi. był wszakże wysoko ponadnim. lecz to. nie znalazł się więc poza granicami swego przeżycia. w wierszu. by tam zaczekać. lecz trwanie. ale zarazem już to w nim z wolna obumierało. ale tym razem w ogóle nic nie powiedział. wypływały z niej bodaj czworakiego rodzaju łzy: najpierw rzuciło jej się w oczy podobieństwo wierszy Jaromila do tych. które pożyczał jej malarz. żeby zaryzykować i dać je tak surowemu sędziemu. tak jak ziarno obumiera w owocu. ale te słowa same stały się teraz rzeczą i nie były niczemu podporządkowane. pogrzebana. tak mu się to spodobało. wiersz. tu na górze. przepisał wiersz na specjalnym papierze i było to jeszcze piękniejsze niż wtedy. służą bowiem tylko momentowi porozumienia. ale wiedział też. przywykli również do tego. był wysoko ponad swą słabością. nie był już opanowany przez to. są podporządkowane rzeczom. i płynęły z niej łzy urażonej dumy. niezależność wiersza była dla Jaromila wspaniałym ukryciem. nad którą teraz latał. a po prostu jest. nie jest jej wesoło. pożądaną możliwością drugiego życia. był całkowicie samodzielny. musi być przez kogoś czytany. rozmyta. ich przeznaczeniem nie było chwilowe porozumienie i szybki zanik. jego samoistność była jeszcze bardziej bezsporna. kto jest przeznaczony do tego. Ach. To. moja wodna miłości. Tata Jaromila tak rzadko bywa w domu! Już się do tego przyzwyczaili. ma bowiem dużo wyjazdów służbowych. było opanowane przez to. kto będzie nimi zachwycony co najmniej tak jak on sam. że często zapowiada swą kilkudniową nieobecność. widział go. gdy zostały wypowiedziane. niechęć wobec samego siebie została na dole. Odrzuciła miłość malarza. i zrozumiał wkrótce. że nie jest tylko zaszyfrowanym dziennikiem i może żyć samodzielnym życiem. Jaromil tak rzadko tatę widuje. że jest w nich zagubiona. wieczorem nie wrócił do domu i mama nie ma o nim żadnych wiadomości. zaraz potem zaczęły z niej Strona 27 . że kroczy jego wierszom naprzeciw. dopiero wtedy udowodni. a stał się rzeczą. lecz miłości męża nie odzyskała w zamian. żeby mu pożyczyła maszynę do pisania. który jednocześnie w tym samym wersie powoli znikał. niezależnym od tego. że nie uświadamia sobie nawet jego nieobecności i rozmyśla w swym pokoiku o wierszach: jeżeli wiersz ma być wierszem. tam na dole ręce pociły mu się z tremy i przyśpieszał oddech. dał mamie z przejęciem kilka starannie wy stukanych wierszy i pobiegł do swego pokoju. co Jaromil przeżył poprzedniego dnia. i wytrysnęły z niej łzy żalu nad utraconą miłością. że mąż jest już drugi dzień poza domem nie uprzedziwszy jej o tym. co przeżył. Następnego dnia poprosił babcię. mówił inny wers i Jaromil wiedział. potem wyczuła jakiś ogólny smutek ziejący z wierszy syna przypomniała sobie. gdy mówił go sobie na głos. drżącym pod drzwiami łazienki. niezależny i niezrozumiały. Najpierw przyszło mu na myśl. aby być tym pierwszym czytelnikiem jego poezji. przygoda z dziurką od klucza i własnym tchórzostwem zmieniła się w zwykłą odskocznię. Czytała i płakała. jak chodzi po domu ze smutnymi oczami i zbolałym głosem i wydawało mu się. ponieważ wiersz przestał być zwykłym następstwem słów. aż je przeczyta i zawoła go. czemu płacze.Życie jest gdzieindziej Czytał sobie swój wiersz na głos wiele razy w kółko śpiewnym patetycznym głosem i był zachwycony. aby zanikły zaraz po tym.

z którą nie może równać się ani mąż ani malarz. gdyż wiersze wydawały jej się niezrozumiałe. że to kobieta i pragnął. kto za nim mieszka. jesteś do niego podobny. a potem zauważył. widziała przed sobą jego pochyloną i pełną oczekiwania twarz i nie potrafiła zrobić nic innego. Postać rzeczywiście poruszyła się. do klasy wejdzie stary matenatyk i będzie dręczyć uczniów danymi na czarnej tablicy: bzyczenie błędnej muchy wypełni ciszę między pytaniem profesora i odpowiedzią ucznia. czując w objęciach dziecięcość jego postaci. przyciągał go most Karola. na co od dawna czekała. ale zarazem czymś. tata nie wracał. Prawie za każdym razem. żeby się odwróciła i żeby mógł zobaczyć jej twarz. odpędziła od siebie przygnębiające widmo malarza. tylko suchy brzeg. Tym razem po raz pierwszy (może dlatego. czuła się tak jak wtedy. przecież na uniwersytet też poszła studiować literaturę i tylko małżeństwo (nie powiedziała ciąża) nie pozwoliło jej poświęcić się bez reszty temu najgłębszemu pragnieniu. bowiem syn. Doszedł do mostu Karola. że jest więc matką cudownego dziecka. gdzie pod mostem nie ma już wody. które jej pożyczał. że jego wiersze mają siłę: rzeczywistą. jesteś naprawdę taki ładny jak ten Apollo. która za chwilę się skończy. lubił na nie patrzeć (zawsze było zamknięte) i zastanawiał się. że literatura była zawsze jej największą miłością. kładzie jej swoim uczuciem balsam na wszystkie rany. Strona 28 . Nie mogła jednak powstrzymać drżenia głosu ani łez napływających jej do oczu i to było dla Jaromila ważniejsze niż słowa. jest to dla niej zaskakującą niespodzianką.. jeśli więc widzi dziś w Jaromilu poetę (tak. a potem wolnym krokiem wzdłuż nabrzeża. Ale wtedy on już będzie daleko! Minął rok od zakończenia wielkiej wojny. że twarz Jaromila ma swą delikatną urodę. Kosmos pięciu godzin lekcyjnych był gdzieś daleko. ta niepozorna myśl była tak nieodparta. że nie mogła się od niej uwolnić. który z takim zmieszaniem i oddaniem przybiegł do niej ze swymi wierszami. ale w przeciwnym kierunku. gdy malarz wypytywał ją o książki. Ściemniało się. poznał. lecz kiedy przed nią stał. że w półmroku pokoju rysuje się postać. Jaromil miał tremę. a kiedy czytała wiersze już po raz któryś. co mu ma o wierszach powiedzieć. Zatrzymał się. była wiosna i świeciło słońce. że jest w nich więcej niż ona sama może zrozumieć. w której niósł parę zeszytów i jeden podręcznik. o czym myśli matka. to ona pierwsza przypięła mu ten wielki tytuł). pociechę w sobie nawzajem. po którym wędrował. a mamie przyszło na myśl. a mama. tych dwoje niefortunnych kochanków. A potem opowiadała mu. a na nim stary żółty dom. napłynęły jej w końcu do oczu także łzy wzruszonego podziwu. W jego rogu wisiała klatka z ptakiem. że i dziś tędy pójdzie i że dzisiaj również zatrzyma się tam. Wiedział. które mówiła. gdy był na wagarach (a bywał na wagarach tak często i chętnie!). jak będąc w ciąży patrzyła błagalnie na figurkę Apollina.. zaczęła mu opowiadać. był więc zadowolony. toteż odniosła wrażenie. okno najego trzecim piętrze znajduje się akurat na wysokości kamiennej poręczy mostu i oddalone jest na długość skoku. ozdobnie skręconego drutu. to wzruszenie było dla niego świętą gwarancją. Szpaler rzeźb nad wodą zapraszał go.Życie jest gdzieindziej wszakże wypływać łzy pocieszenia. mimo iż widział ją z tyłu. nie wiedziała.Kundera Milan . że był wyjątkowo słoneczny dzień) okno było otwarte. To nie jest zwykły przesąd. że w dziecku zostanie coś z tego. fizyczną siłę. matka i syn. oglądał tę rokokową klatkę z białego. gdy jest w ciąży. Potem go zawołała. Długo rozmawiali ze sobą tego dnia i w końcu znaleźli w ten sposób. aby przeszedł na drugą stronę rzeki. jak tylko przytulić go do siebie i pocałować. a on był z nim związany tylko małą brązową aktówką. szedł ulicami w kierunku Wełtawy. Część druga albo Ksawery Słyszał już dochodzący z wnętrza budynku zgiełk przerwy. że może schować głowę na mamy ramieniu. nabrała odwagi i zaczęła mówić. I tę lirę wziąłeś od niego. .I widzisz.

byłoby to przykre. w którym piszemy ćwiczenia stylistyczne z czeskiego. by do niego przemówić. by okazać głośno lęk. jak to się mogło stać. Okno dzieliła od mostu głęboka otchłań zakończona twardym brukiem.Nie wiem. nie była ani tak bezpośrednia. która leżała na dole pod nim na postrzępionym brzegu taniego dywanu. Przecież sprzątałam tu przed chwilą i nie znalazłam niczego.Ku mojej wielkiej radości aktówka jest tutaj.Ajednak . 2 Wysokie prostokątne okno. Tak.powiedział Strona 29 . Oglądał pomieszczenie od tyłu do przodu (jak ten. . Nie mógł się oprzeć. nie była w stanie rozpoznać rysów twarzy mężczyzny. które jakby się wciąż usprawiedliwiały. mężczyzna w okiennej ramie wyglądał od strony kobiety jak czarna sylwetka na złotym podkładzie światła. w mrocznej głębi pokoju otworzyły się drzwi i pojawiła się w nich kobieta. że to wezwanie. Bodaj w tej samej chwili. w czasie której patrzyli sobie nawzajem w niewyraźne twarze. tak że Ksawery widział ją w lepszym oświetleniu. a między nimi był tylko stół z robioną na szydełku serwetą i szklanym wazonem wypełnionym sztucznymi kwiatami z woskowanego papieru.Mam tam bardzo ważne rzeczy. co by tutaj nie pasowało. potem na lewo przy ścianie zwalistą szafę. ta kobieta naprawdę się usprawiedliwiała! . Ksawery był w nieco lepszej sytuacji. lecz daWny lęk. było takich rozmiarów. był to mężczyzna pomiędzy dniem a nocą. Kobieta podeszła kilka kroków do środka pomieszczenia. jak gdyby tutaj była noc a po drugiej stronie dzień. podręcznik przyrody a także zeszyt. jego wzrok przywykł już do półmroku i mógł choć w przybliżeniu dojrzeć miękkość rysów kobiety i melancholię jej twarzy. w postaci gestów. spoglądając na Ksawerego.powiedziała. . . w pokoju panował przecież półmrok i prostokąt okna jaśniał tak. na prawo drewniane łóżko z rzeźbionymi krawędziami. kogo zawsze najbardziej interesuje głębia) i dlatego zobaczył najpierw w tyle drzwi. kiedy ją dojrzał i chciał po nią zeskoczyć.powiedziała i uśmiechnęła się. a pośrodku okrągły stół przykryty robionym na szydełku obrusem. Wskoczył na murek. który został w kobiecej twarzy w postaci struchlałych wielkich oczu. lecz okno było otwarte i on był przekonany.Tak.zapytała i jakby dźwięk słów Ksawerego wyrwał ją z początkowego osłupienia. Miałem z nim sporo pracy i nie chciałbym go znowu wytrząsać z głowy. gdzie leżała aktówka: .Przepraszam . Wrzuciłją przez otwarte okno do ciemnego pomieszczenia. której bladość świeciłaby z daleka nawet w najgłębszych ciemnościach. .Aktówkę? . Zobaczył w jej niewyraźnej twarzy dwoje wielkich płonących oczu i przyszło mu na myśl jeszcze jedno słowo. a potem sam wskoczył za nią. lęk: lęk nie wywołanyjego niespodziewanym zjawieniem się.rzekł Ksawery przykucnięty w oknie i wskazał palcem na podłogę. oślepiona światłem. .Ja też bardzo się cieszę. że rozłożonymi rękami dotykał jego wewnętrznych ścian. Ksawery przykucnął na oknie i wskazywał miejsce. . a swoim wzrostem wypełniał je całkowicie. Zeszyt z matematyki. że ją pan znalazł . Jego pierwsze wrażenie było właściwe: miękkość i melancholia. O ile kobieta. stanęła w drzwiach. poufny znak dla niego. gdybym jej nie znalazł . na którym stał wazon z kwiatami. Aktówka w ręce przeszkadzała mu. W tym zeszycie mam również ostatnie zadanie na temat: Wjaki sposób przyszła do nas wiosna.Mam tu swoją aktówkę. że pana aktówka znalazła się w naszym pokoju. na które Ksawery wskoczył.Kundera Milan .Życie jest gdzieindziej zniknęła w ciemnościach. w postaci bladości. zamknęła za sobą drzwi. Zobaczyła go natychmiast. odezwał się Ksawery: . Dopiero po długiej chwili. cichy. dopiero na końcu dostrzegł swoją aktówkę. Stali teraz naprzeciw siebie. ani na tyle przytomna.

w odróżnieniu od niej była to wszak przestrzeń pachnąca (tchnęło z niej zapachem siana). którym kobieta była owładnięta. a potem kobieta drgnęła: . że ta twarz zwierza mu się ze swego poniżenia.nie ma nic smutniejszego niż wejść po roku do tej samej klasy. zrozumiał. Kroki. jak wyglądają poszczególne rysy twarzy kobiety i proporcje jej ciała.Musi pan szybko zniknąć. Ku tym oczom skierował się teraz Ksawery. ale wiedział. zobaczył na podłodze buty z cholewami stąpające po pokoju. gdy grozi jej niebezpieczeństwo. tym cudownym obłym wierzchołku ciała i wydawało mu się to wystarczająco wspaniałe. jak przed chwilą. Kobieta starała się popchnąć Ksawerego w stronę okna. wrażenie całej postaci było właściwie tylko wrażeniem tych dużych oczu. że nie przejdę do następnej klasy.Kundera Milan . Ksawery wiedział. że ten głos podobny jest do czarnych butów z cholewami. Potem usłyszał głos mężczyzny i zdawało mu się. której nie wolno mu było opuścić. napełniające. lękliwie i nęcąco. bowiem lęk. gdy zwracał się do niego. ale Ksawery tego nie zrobił. nie teraz i Ksawery widział na grubym płótnie siennika centymetr nad swymi oczami jej twarz i wydawało mu się. Już z głębi mieszkania słychać było. . nie chciał niczego więcej. brzucha i czego by tylko chciał. A później słyszał. Nie zrobił tego jednak. nie i jak para kroków zbliża się chwiejnie dojego kryjówki ijak potem niski strop. Rozlewało się w nim błogie uczucie. Potem zobaczył. Na twarzy kobiety pojawiło się współczucie.Życie jest gdzieindziej Ksawery. a tymczasem na klatce schodowej wyraźnie już rozlegały się kroki.Nie. jak kobieta mówi nie. że kobieta jest w niebezpieczeństwie i broni się tym. że Ksawery widział tylko te oczy. że tej kobiecie grozi niebezpieczeństwo i że musi z nią tu zostać. siedzieć znowu w tej samej ławce. ich oprawą.prosiła go trwożliwie kobieta. że mu nie wolno. trzymał dłoń na jej ramieniu. I znów słychać było. . to ramię było miękkie jak pierś!). nie wiedział nawet. które słyszał. i Ksawery w ostatniej chwili rzucił się na podłogę i wlazł pod łóżko. A twarz kobiety była tak Strona 30 . pomiędzy którymi ugina się potargany siennik. jakby reszta twarzy i całe ciało były jedynie dodatkiem do nich.Mój mąż! Niech pan odejdzie! . proszę cię.Nie mogę zostawić pani samej! .odrzekł Ksawery. które zalewały całe ciało swym brązowym światłem. obchodząc stół. . obniża się jeszcze bardziej i dotyka prawie jego twarzy. które widział kroczące po podłodze. teraz nie. a kiedy odwrócił nieco głowę. ale on wiedział. nie była większa niż przestrzeń w trumnie. jak otwierają się drzwi. pod którym leży. Ksawery byłjednak rozumny i stłumił nagły grymas zazdrości. Chwilę stali nieruchomo. jak kobieta mówi nie. . . Wraca mój mąż! Nie było nic prostszego niż wziąć aktówkę. co ma: swoją twarzą i swym smutkiem. nie.Profesor od czeskiego nie cierpi mnie i gdybym zgubił zeszyt zadań domowych.powiedział i chwycił kobietę za ramiona (ach. Chciał podnieść się w swojej trumnie. nie.Proszę mi wierzyć .Jestem stary repetent . że te brązowe oczy podnoszą się ku niemu i zalała go fala szczęścia. 3 Przestrzeń między podłogą i stropem utworzonym przez pięć deseczek. twarz rzutowaną na szare obicie siennika. były ciężkie. nie. to wszystko dostrzegał ledwie kącikiem oka. groziłoby mi. chciał uratować tę kobietę. jej oczy zrobiły się nagle tak wielkie. twarz przekłutą trzema źdźbłami siana sterczącymi z parcianki). .mówił dalej . wskoczyć na okno i z okna na most. . bardzo akustyczna (po podłodze niósł się dźwięcznie odgłos kroków) i z doskonałą widocznością (tuż nad sobą widział twarz kobiety. że mógłby teraz posunąć rękę niżej i dotknąć piersi. zostanę z panią! Nie jestem tchórzem . że nie wolno mu opuścić kobiety w chwili. Słyszał potem kobiecy głos i nie mógł pozbyć się lekkiego a jednak bolesnego uczucia żalu: ten głos brzmiał tak samo melancholijnie. kładł mu ją posłusznie w objęcia.

tak szalenie słodkich. Głaskałją po ramieniu i mówił. że kobieta ma na sobie tylko lekką halkę. pomyślał Ksawery i rozzłościł się. jak gdyby nie był dość odporny na ich upojność) i znów mu się wydawało. tak żeby widzieć. . Potem roześmiał się. jak odgłosy burzy puszczone z płyty gramofonowej.Co to było? . które tę twarz przekłuły. że panuje nad sytuacją. a on odpowiedział: . włożył do kieszeni i odwrócił się do kobiety.Nic nie słyszałam. ten mężczyzna był w łóżku w butach. na tyle stłumiony przez wiszące tam ubrania. a potem rzucił się w stronę szafy.Co zrobimy? . miękkie i jędrne. żeby się o to nie martwiła. objął ręką ramię kobiety i dopiero teraz.Kogo tu masz? Gdzie go schowałaś? .A co z nim? . kilkakrotnie uderzył pałką w drzwi szafy. . . żeby się nie bała. żejest im tu teraz dobrze. wyjął go.spytała ponownie kobieta. Mówił. dotykały rytmicznie nosa Ksawerego i łaskotały go. Aby pokazać. hałas i krzyk. że nadeszła jego chwila.odpowiedział kobiecy głos. co się dzieje w pokoju. Oparł się na łokciu i wysunął się spod łóżka. która swymi rozmiarami sugerowała. uświadomił sobie. że więzienie męża jest dębowe i że więzień nie może go otworzyć ani rozsadzić. Chwycił ją. przekręcił klucz. podszedł do szafy i w odpowiedzi na uderzenia dochodzące z wewnątrz. zwinny jak pantera. jakby to były trzy strzały.Kundera Milan . która gubiła się wciąż w rozwodnieniu jej oczu. Zamknął drzwi. Umundurowany mężczyzna otworzył szafę pełną ubrań i wsunął do niej rękę. kochanie I znów przez chwilę było cicho. pochylała się nad nim. kiedy poczuł w dłoni jej nagą skórę. że w jej wnętrzu ukrywa się kochanek. i sterczały z niej trzy źdźbła słomy. prosiła go. nie było słychać nawet oddechu: Ksawery zamarł także. że szafa jest dobrze zamknięta. Oho. zrozumiał. pod którą unoszą się nagie piersi. które przekłuwały twarz kobiety niczym trzy strzały. po czym męski głos odezwał się znowu: . Dopiero po chwili rozległo się pytanie: . że słowa w grzmocie uderzeń pozostawały niezrozumiałe.zapytała. że bał się posunąć ręce niżej i dotknąć piersi. Ksawery chwycił go z tyłu za kołnierz i prędko wepchnął do środka. aby namacać ukrytego w niej kochanka. Łóżko znieruchomiało. że przytykając wargi do jej twarzy zanurzy się w bezkresnych wodach. przypominał jej. Usiadł obok tych wielkich oczu. 4 Stał naprzeciwko wielkich brązowych oczu a za plecami słyszał dochodzące z wnętrza szafy uderzenia. Łomot w szafie rozlegał się nadal a Ksawery obiema rękami trzymał kobietę za ramiona i starał się dostrzec wyrazistość jej rysów.Życie jest gdzieindziej blisko niego. A w końcu zaczął ją całować (rękoma dotykał ciągle jej miękkich nagich ramion. pokazywał jej klucz na dowód tego. Na górze ustał wszelki ruch. Mężczyzna rozglądał się badawczo po pokoju. . . Ksawery był już za jego plecami i kiedy mężczyzna raz po raz wsadzał rękę w mroczną czeluść szafy. ponieważ zobaczył na stole odłożoną czarną pałkę.A czyja jest ta aktówka? A potem rozległy się donośne kroki i widać było buty z cholewami kroczące po pokoju.Co zrobimy? .krzyczał męski głos a Ksawery widział nad czarnymi cholewami ciemnoniebieskie bryczesy i ciemnoniebieską bluzę policyjnego munduru. że jest szczęśliwy jak nigdy dotąd i że walenie w szafie interesuje go mniej więcej tak samo. a Ksawery odrzekł: Strona 31 . wstał i rozejrzał się po pokoju. I strop nad Ksawerym zaczął się rytmicznie poruszać i źdźbła. tak że Ksawery nagle kichnął.Odejdziemy. W tej chwili Ksawery wyskoczył spod łóżka cichy jak kot.usłyszał jej głos. albo jak szczekanie psa przywiązanego do budy na drugim końcu miasta.

trzy dni. którą wyobrażał sobie pod oknami podobną do płynącego łoża. niczym krok wody. jakby mężczyzna w niej usnął albo się powiesił. gdy jutrzejszy horyzont przychodzi nas odwiedzić i dać nam swoje obietnice. Patrzył na nią oczyma pełnymi nagłego spokoju. Jeszcze raz go pogłaskała. uśmiechnęła się do niego i odeszła w stronę drzwi. Było to jakby w chwilę po burzy. Ksawery odpowiedział. Było to piękne jak boskie zmiłowanie. A nie ma nic piękniejszego niż chwile przed podróżą. by śmiała się razem z nim. Są to światła wysyłane przez latarnie. w jakie się jutro zanurzy. 5 Ksawery śpi nie po to. po raz pierwszy go dotknęła. Jest ciemność. dokąd Ksawery chce ją zaprowadzić. które w ciągu roku kiwnie trzysta sześćdziesiąt pięć razy. Pójdziemy dokąd zechcesz. Ta cisza była tak uderzająca. gdzie stał gotowy do odjazdu pociąg z oświetlonymi oknami. gdzie otwierają się nieznane horyzonty. Przy tych słowach naraz oboje zauważyli. Że jego dom jest tam. jego marsz. Położył się na łóżku i czuł się wspaniale. wezmę tylko parę rzeczy na drogę. chwile. Szafa była cicha. którego kochamy. która zmieniła się w ciało. ani ptaka w klatce. woda. mówiąc. krzykiem tak dalekim. ale obecność człowieka. sprężysty i płynny. Powiedziała do niego: .Człowiek wytrzyma bez jedzenia dwa. Ksawery wskoczył szybko do pociągu i w tym momencie staruszek podniósł latarnię. Strona 32 .Życie jest gdzieindziej . Kiedy tu za rok wrócimy. Potem zobaczył jeszcze. Sen nie jest dla niego przeciwieństwem życia. jak otworzyły się drzwi i weszła kobieta. w jej wyraźnych konturach. śmiał się i spojrzeniem zachęcał kobietę. że przebudziła ich oboje. Pójdziemy. Miała na sobie niebieską sukienkę. niebieską jak sen. widziałjej krok. ale z góry opadają powoli kręgi światła. Kobieta pogłaskała teraz Ksawerego po twarzy. to monotonne wahadło senczuwanie. zjednego krajobrazu w inny i że gdyby został dłużej w jednej dekoracji. Przechodzi ze snu do snujakby przechodził zjednego życia do drugiego. sen jest dla niego życiem a życie snem. Ta cisza była wypełniona przestrzenią. z innego końca peronu rozległ się przeciągły odgłos trąbki i pociąg ruszył. Poczekaj chwilkę. umarłby. tak jak umrze jej mąż. aby nabrać sił do czuwania.Kundera Milan . Ksawery leżał na zmiętoszonych kołdrach i wszystko zlewało mu się we wspaniałą jedność: miękkie łóżko podobne do kobiety. Było to pięknejak wezwanie do drogi. I znowu podszedł do hałasującej szafy i uderzył w nią pałką. że szafa ucichła.Tak. kanarek w klatce rozśpiewał się. Że może żyć tylko przechodząc zjednego snu do drugiego. Oponowała.mówiąc inaczej . która wchodziła tu przez okno razem z szumem Wełtawy i dalekim krzykiem miasta. w tych kręgach wykrojonych z ciemności widać gęsto padające płatki. że tu w tym pokoju jest u siebie w domu. że on sam nie ma domu. a w oknie widać było żółte zachodzące słońce. niebieską jak horyzonty. Ale kobieta się nie śmiała. albo . dokąd pójdą. A potem mówił jej. że dom to nie bieliźniarka ani ptak w klatce. Było to piękne jak śmierć policjanta. obok niego spacerował staruszek z latarnią i zamykał drzwi wagonów. Ksawery czuł. że znów jest pełen podróży. natomiast tam. jeśli zostanie dłużej niż czternaście dni w szafie. i po raz pierwszy także Ksawery zobaczył ją nie rozmazaną. pytała tylko: . jest mu nie znane. jego podróże. prędko przebiegł przez halę i wszedł na peron.że jego domem są jego kroki. Tak. nie będzie miała ani swojej bieliźniarki. Niebieską jak woda. lecz niepowstrzymanie zapadał. kobieta podobna do wody. zastaniemy w szafie szkielet ubrany w mundur i buty z cholewami.Dokąd pójdziemy? Ksawery opowiadał jej. jest czarna ciemność. Wbiegł do drzwi niskiego budynku. Nie. że przypominał odgłosy lasu. Ksawery zasnął. w który powoli.

która. zatrzymuje się przy poszczególnych przedziałach i sprawdza bilety. .jakby wszystko na świeciejuż od samego początkn nie było zdradą! Z tą myślą patrzył blondynce w oczy i wiedział.i ominął ich dyskretnie. chuchając na zamarznięte szyby i przykładając oko do okrągłych prześwitów. jak się Ksawery domyślał.Kundera Milan . a obok nich jasnowłosa dziewczyna. której zwrotki. która się nie kończy. gdzieś tam grali w karty. w której tęga nauczycielka czeskiego znowu stała naprzeciwko małego kolegi Ksawerego. nad głowami wzdłuż i wszerz narty oparte o siatki na bagaże. by uspokoić przyspieszony oddech. a przychodzenie w ostatniej chwili było jego dumą. że stoi tam profesorka czeskiego. tam zobaczył przed sobąjasnowłosą koleżankę. że zostanie przyłapana. z której prowadziło dwoje drzwi do dwóch małych kabin: do umywalni i do toalety. jak prowadzą znane wcześniej rozmowy. zdech kanarek. Gdy go dostrzegli. pod cienkim strumyczkiem wody kapiącej z kranu gorliwie myli sobie ręce. zobaczywszy go. zaś w innym przedziale śpiewali nie mającą końca piosenkę złożoną z prymitywnej melodii i dwóch słów powtarzających się w nieskończoność.. żeby potem móc żyć na ślepo. sto i tysiąc razy: zdech kanarek. pomyślał . jego koleżanka. Przy tym przedziale zatrzymał się i zajrzał do środka: byli tam trzej chłopcy z wyższej klasy. inni leżeli leniwie w przedziałach na ławkach. Wykorzystał więc moment. Dlatego odwrócił się i ponownie wszedł do małej umywalni. Ksawery oderwał wzrok od jasnowłosej dziewczyny i mijał następne przedziały. gdzie będą przez tydzień mieszkać. tylko się już drugi raz nie myjcie . zdech kanarek. mundur nie mógł go zmylić. spłoszeni kochankowie..wierzyć. która doczesne podaje za wieczne a małe za wielkie. Ksawery nie chciał im przeszkadzać i wrócił na platformę. a potem zobaczył. zdech. Wszyscy inni przychodzili według wcześniej przemyślanego planu. jak siedzą tam na wcześniej wyznaczonych miejscach. w których wąsach spacerują wszy. odwrócili się prędko. kiedy łacinnik nachylił się do przedziału i przecisnął się szybko koło niego na platformę. w ostatniej chwili. poznał pod daszkiem czapki starego łacinnika i wiedział. z nudnymi kolegami i łysymi profesorami. jeżeli czasem bywał na lekcjach. po pierwsze dlatego. od siebie i pochylili się nad umywalką. że nie może się z nim spotkać. że istnieje piosenka. o porządku dziennym.rzekł do nich Ksawery. zdech kanarek.. na pamięć i bez najmniejszego błędu. Wyczuwał ich w przedziałach wagonów. która wpatrywała się w niego dużymi niebieskimi oczami. Przyszedł znowu w ostatniej chwili. zaczerwieniła się.. nie mają końca. Otworzył drzwi umywalni i zobaczył. jak przepisujący teksty wskazane przez nauczyciela. śpiewała: zdech kanarek. co go właściwie skłoniło. zdech kanarek. że nie wolno mu przystąpić do nieuczciwej gry zwanej miłością. dlatego dalej otwierała usta i patrząc wielkimi oczami na Ksawerego. toteż żyli całe życie bez niespodzianek. po drugie zaś już bardzo dawno (nie pamięta nawet jak dawno!) nie był na lekcji łaciny. przekręcił kurek w kranie i nachylił się nad Strona 33 . co za głupota. surowa pięćdziesięciolatka.Sam chciałbym się umyć . zupełnie ignorował.Życie jest gdzieindziej 6 Przystanął na platformie wagonu i głęboko oddychał. Powędrował wzdłuż wagonu: chłopcy stali w przejściu między siedzeniami. jej usta nie poruszały się i nie śpiewały już piosenki o kanarku. ale nie dała nic po sobie poznać. który siada w pierwszej ławce i którego Ksawery. że nie wolno mu przystąpić do nieuczciwej gry. w objęciach jego kolegi. że nie ma biletu. Ksawery natomiast przyszedł nieprzygotowany.Ależ. nie. obejmując go wpół. Ach. z którym zaznajomili się już w szkole. z których dochodziły inne sztubackie piosenki i odgłosy zabawy. . jak opowiadają sobie o schronisku w górach. pod wpływem nagłego pomysłu i nieoczekiwanej decyzji. jak na wprost niego idzie mężczyzna w mundurze konduktora. bardzo was proszę. Stał teraz na platformie wagonu i dziwił się. by wziąć udział w wycieczce szkolnej. jakby się bała.

7 Potem pociąg stanął. która zupełnie nie pasowała do tej brudnej gospody. a przy stołach kilkoro gości. olbrzymi księżyc i skrzący się śnieg. że za chwilę wejdzie tu blondynka i zobaczy go. krzyki młodzieży. najpierw z daleka a potem z coraz bliższej odległości. i Ksawery widział. A później widać było pagórki. Rzeczywiście: do lokalu zaczęli się schodzić uczniowie i uczennice. kapela jazzowa. przy jednym ze stołów dostrzegł blondynkę i był zadowolony: była ubrana znacznie staranniej niż wszyscy pozostali. idzie na samym końcu. białą. Wszedł więc od razu do sali. szli nocą. ale Ksawery widział. jak nieszczęsna starość lituje się nad nieszczęsną młodością. Była to długa procesja i Ksawery idąc w niej trzymał ręce w kieszeniach. że z nią tańczy i myślał o tym. Tańczyli razem pośrodku gospody. że jasnowłosa dziewczyna. że nie wolno mu się jej poddać. a wokół niej drewniane pawilony. która była jasna jak dzień. rozległ się odgłos trąbki. że już nie chce dłużej tańczyć: odrazę budzą w nim te mordy. które gapią się na nich znad kufli piwa. Była to długa procesja. że szyja kobiety jest wspaniale powiędła. Ksawery wiedział. niczym nabożne rekwizyty. że ta kobieta jest elegancka i wyniosła i nudzi się z nimi. które zmieniły spodnie narciarskie na spódnice. że on. w której zamiast krzyży sterczały w górę pary nart. skóra pod oczami wspaniale pomarszczona a koło jej ust biegną dwie wspaniałe głębokie szramy. jak wysoko nad nią góruje. Ale Ksawery nie miał tu zarezerwowanego żadnego pokoju i nie musiał ani odkładać nart ani się przebierać.Chodźmy gdzieś obok . chociaż Strona 34 .Kundera Milan . w której była jeszcze wątlejsza i łatwiejsza do zranienia. koło niej siedzieli mężczyźni ze szklanicami piwa. że ma w objęciach tyle lat życia. tylko ich dwoje. symbolu przysięgi. ukazała się przed nimi restauracja. którzy stali zakłopotani za nim. Był to smutny widok. Kobieta zaśmiała się potakująco. i był szczęśliwy. chcąc znaleźć w ten sposób względne odosobnienie dla siebie i dla dwojga kochanków. a ta młodziutka dziewczyna sterczała pod tym pagórkiem jak błagalna łodyga trawy. miała piękną sukienkę. i w tym momencie był już całkowicie zdecydowany. Został sam. po chwili znów się obejrzał i zobaczył. gdzie znajdował się parkiet taneczny. że stary matematyk bierze od niej narty. trzaskanie drzwiami. zza których prześwitywało dwoje wielkich błagalnych niebieskich oczu. potem obejrzał się i zobaczył. Natychmiast zauważył kobietę w ciemnoczerwonym swetrze i obcisłych spodniach. do których koledzy Ksawerego szli się zakwaterować. uczniak.Życie jest gdzieindziej umywalką. lekką sukienkę. tak że teraz Ksawery tańczył z ciemnoczerwoną kobietą otoczony liczną publicznością. jakby wiek jego tancerki był wysokim pagórkiem. 8 Powiedział kobiecie w ciemnoczerwonym swetrze. Ksawery wyszedł ze swej kryjówki i dołączył do reszty uczniów wylegających na peron.jak symbole dwóch palców złożonych do przysięgi. oparł się spokojnie o ścianę i oddał się słodkim rozmyślaniom. . wchodzących do sąsiedniej toalety. wolną ręką chwyta ją pod ramię i pomaga w marszu. i wszyscy porozsiadali się przy wolnych stołach. trzaśnięcie drzwi i kroki czworga nóg. Później. tupot.usłyszał potem rezolutny szept nauczycielki. kładzie je razem ze swoimi na ramię. Podszedł do niej i poprosił ją do tańca. że musi ten wieczór przeżyć dla niej i ze względu na nią. trzyma w ramionach całe jedno już niemal zakończone życie. zaczęła dobiegać taneczna muzyka. że ubrałają dla niego. potyka się i pod ciężarem nart zapada się w śnieg. przyglądał się temu z rozkoszą. wątła i mała. ponieważ on jeden nie miał nart. szedł i przysłuchiwał się rozmowom kolegów już na wpół zmęczonych. Był dumny.

a do niego następne i następne. 9 Ksawery nie przeżywa jedynego życia ciągnącego się od narodzenia do śmierci jak długa brudna nić. jaki był zadowolony i szczęśliwy. czuł niemoc w całym ciele i usiadł na łóżku. że za chwilę tu na mróz wyjdzie też wątła chora dziewczyna w białej sukience. raz i po dalszej przerwie znów trzy razy. przestali tańczyć (cała gospoda widziała. Po chwili otworzyły się drzwi restauracji i wyszła z nich blondynka. nie przeżywa swego życia. Stoi i rozgląda się. wkładał jej ręce pod sweter i kącikiem oka obserwował dziewczynkę podobną do śniegu. on też nie chciał opuścić dziewczynki. tak skostniała. Ulica jest pusta. które już nic nie czuło. jak przestają tańczyć). że nie czuła własnego ciała. jak nie są w stanie podnieść tego ciężkiego kosmatego swetra choćby tak wysoko. jak jego ręce słabną. tak bezgranicznie kochał. ach. trzymając się za ręce. tak że wyglądałajak śnieg. zapalił więc światło (stara kobieta roześmiała się lubieżnie z jego potrzeby światła). później. Ksawery tulił do siebie kobietę w ciemnoczerwonym swetrze. jedynie tu i ówdzie mignie jakiś cień. przez chwilę szukał tych właściwych. do którego jest włożone następne pudełko. po przerwie. On też nie chce być widziany. Chwycił znów ciemnoczerwoną kobietę pod ramię i prowadził ją dalej bieluteńką równiną i wydawało mu się. ale je przesypia. a na parkiecie byli tylko oni sami. Spójrzcie. całował ją. nachodzi go sen jako nagroda. a potem zapukał. w tej chwili śpi równocześnie w domu przy moście Karola i w schronisku. aż dotyka jej łona i brzucha. aż znaleźli się na zewnątrz. Była jeszcze drobniejsza niż przedtem. W końcu wszedł do jednego z domów i skierował się schodami na dół. zeszli z podestu i szli razem. która musiała byćjuż całkiem skostniała. we śnie zasypia i jawi mu się dalszy sen. smutną i obolałą duszą trzepoczącą się w zupełnie przemarzniętym ciele.Kundera Milan . który kroczy po śniegu. że jest szczurołapem a kobieta. jak mu było dobrze. tak że jego spanie jest jak pudełko. że trwa to już długo i że jest zimno. Okno pokoju na parterze znajdowało się metr nad śnieżną równiną i Ksawery widział przez nie. Owionęło ich mroźne powietrze i Ksawery myślał o tym. jej biała sukienka gubiła się na śniegu. jak za nimi patrzy i jak się dręczy. a do tych dwóch tonów dołącza się teraz trzeci. i że sukienka dziewczyny jest cienka. w suterenie było kilkoro drzwi. Kto by uniósł taką bezgraniczną miłość! Ksawery czuł. na której gra. podszedł z nią do okna i przy oknie obejmował ją i podnosił jej kosmaty sweter (ciepły sweter dla starczego ciała) i myślał o dziewczynce. dwa skostniałe księżyce. ciepło ubraną i cudownie starą. Gdy człowiek jest bardzo szczęśliwy. Ksawery uśmiechał się i zapadał w głęboki sen. 10 Strona 35 . Później podnieśli się i stara kobieta zaprowadziła go do jednego z domków. że była już tylko duszą. i że mróz dotykajej łydek i kolan i sięgajej ud i głaskają coraz wyżej. które straciło już zdolność dotyku i było jedynie martwym schronieniem dla łopoczącej duszy. na śnieżnej równinie. w którym miała pokój. której obraz wypełniał go całego. którą Ksawery tak bezgranicznie kochał. który znika szybko za rogiem albo w bramie. te dwa sny brzmią jak dwa tony długo trzymane na organach.Życie jest gdzieindziej kapela nie skończyła grać. Trudno opisać. jest fujarką. A potem powalił tę starą kobietę na śnieg i tarzał się na niej i wiedział. żeby odsłonić starcze piersi. w tym życiuspaniu skacze ze snu do snu. wziął kobietę za rękę. najpierw trzy razy. śni. kroczy bocznymi peryferyjnymi ulicami i słyszy dochodzące z drugiej strony miasta odgłosy strzelaniny. którą prowadził. że blondynka stoi kilka kroków stąd i że patrzy na niego przez okno. koło wszystkich stołów. w piękną słodką noc. w której świeciło dwoje zmarzniętych oczu.

W pewnym miejscu zatrzymał się i przywołał do siebie mężczyznę w cyklistówce. pomiędzy których przyszedł jak towarzysz między towarzyszy. że droga. każda godzina i sekunda były w stanie stawić czoła najwyższej mierze. . gazety. Lecz gdzie jest ta aktówka? Przy sobie jej nie ma! Mężczyzna w cyklistówce powtórzył pytanie. Ten zeszyt miał razem z innymi zeszytami i podręcznikami w aktówce. a Ksawery był wciąż na przodzie. ponieważ wszyscy odwracali ku niemu twarze i czekali.rzekł do niego. mówił o bliskiej i trzymanej w tajemnicy dacie. Musiał się przyznać. skradając się ostrożnie. iść po linie nad przepaścią. Mój Boże. co odpowie. Przeszli przez kilka pomieszczeń. jaką jest śmierć. Dlatego chciał iść w pierwszym szeregu. że listy nie ma. otworzyły się drzwi za stołem prezydialnym. że jest to sygnał alarmowy.Więc idź . Obrzydzeniem napawała go małość. w cyklistówce na głowie. Na wprost wąska żelazna drabinka prowadziła z dołu na dach pięciopiętrowego domu. stąpałjak drapieżnik. W końcu zwrócił sie również do Ksawerego i spytał go. która czyni z życia półżycie a z ludzi półludzi. a czarny mężczyzna powiedział lodowa tym głosem. broń. chcąc się zabezpieczyć. surowym wzrokiem. jak w dole głęboko Strona 36 . aż będzie na dachu. będzie zaprzepaszczona i pozostanie taką samą datą jak każda inna: pustą i martwą. a gdy spojrzał w górę. ale i karabiny stojące w kątach. że jeśli listę zdobędą nieprzyjaciele. poczta. podziemnej sali. co kryło się pod ową datą. stały się surowsze. a potem długim korytarzem (musieli już dawno przekroczyć zarysy domu) do małej. Następnie wypytywał poszczególnych ludzi.każdy jego dzień. Ksawery. Twarze ludzi. gdzie jest ta aktówka? Ksawery zastanawiał się gorączkowo i po chwili z otchłani pamięci wyłoniło mu się niejasne i nieuchwytne wspomnienie. widział błądzące nad dachami świetlne smugi reflektorów. Ale zanim jeszcze Ksawery zdążył coś powiedzieć.Kundera Milan . że droga jest wolna. w którym błysnęła iskra zrozumienia. by mu pokazać. Chciał. Pozostali wybiegali za nim na podwórze i przywierali do murów. To była okropna chwila. Chciał położyć swoje życie na wadze. Czekali. pojawił się w nich mężczyzna i zagwizdał. która ich teraz czeka. w której pokładali wszelkie nadzieje. Usiadł na pustym krześle i przyglądał się obecnym. mieć wokół głowy aureolę pocisków i w ten sposób rosnąć w oczach wszystkich i być ogromny. ba . mające zapewnić powodzenie tego. z oddali dochodziły odgłosy strzelaniny. w której siedziało około dwudziestu pięciu mężczyzn. ale już nie miał czasu. żeby każdy jego czyn. jest niebezpieczna. ubrania na wieszakach. gdy wszystko się rozstrzygnie. radio.Życie jest gdzieindziej Drzwi się otworzyły i młody mężczyzna w ogrodniczkach zaprosił go do środka. że zapomniał listy. A potem szli po dachach. czy przyniósł listę. słodki powiew szczęścia. na której drugiej szali jest śmierć. data. telegraf. właśnie przemawiał. ponieważ wiedział. 11 Przecisnął się przez żelazne drzwi i znalazł się na wąskim podwórzu. narazi życie. ajego oczy widziały nawet w ciemności. i ten. Ale to nie tylko poczucie winy pchało go ku niebezpieczeństwu. Było ciemno. Ksawery wiedział. wtedy wszystko będzie musiało być załatwione zgodnie z planem: ulotki. czy wykonali wyznaczone zadania. jeden z nich. Mężczyzna w cyklistówce spojrzał na niego zimnym. gdzie była rupieciarnia. jak ogromna jest śmierć.Pozwólcie mi iść pierwszemu . spośród których znał tylko kilku. już dawno temu przepisał listę do swego zeszytu z czeskiego. i musi zmyć winę. kto pójdzie pierwszy. wszyscy wiedzieli.rzekł. chciał to wspomnienie pochwycić. i da im znak. przemówił Ksawery: . nim mężczyzna w cyklis tówce zdążył wydać pierwszy rozkaz. Na przodzie pomieszczenia siedzieli za stołem trzej mężczyźni. Podskoczył do niej i szybko piął się do góry.

by słychać było marsz Chopina ze wszystkimi rytmicznymi potknięciami i fałszywą grą puzonów? 12 Otworzył oczy i zobaczył pomieszczenie z jedną odrapaną szafą i jednym łóżkiem. aby wielkość śmierci uczyniła jego kroki po dachach niezapomnianymi i ogromnymi? Czyż muzyka pogrzebowa. I Ksawery szedł. której tony brzmią tak bardzo rzeczywiście? Podszedł do okna. Był tu jedynym. Nie opodal. że nie jest w stanie (on.Życie jest gdzieindziej pod nimi zbiegają się czarne postacie z krótką bronią w rękach i uważnie się rozglądają. Ksawery nie bał się. grali marsz żałobny Chopina. nie jest tym najpiękniejszym akompaniamentem dla jego odwagi? Czyż to nie cudowne. Stary mężczyzna i stara kobieta stojący w gromadce ubranych na czarno ludzi rozpłakali się. stała nieruchomo. złażąc po krótkich żelaznych drabinkach. Nie zwalniał kroku. że Ksawery zaczął odczuwać zmęczenie. unieśli ją i powoli spuszczali w dół. od łydek aż do Strona 37 . nie musi się więc przebierać. nabrał do ręki ziemi z drobinkami śniegu i rzucił ją w dół. tak jak go grają dęte kapele na cmentarzach. i zarazem jedynym. również w czerń odziani ludzie. Z zadowoleniem stwierdził. o którym nikt nic nie wiedział. Czyżby to jednak w ogóle było możliwe.Kundera Milan . Daremnie: muzyka wciąż do niego dolatywała. tego znanego Marchefunebre Chopina. Stała opuszczona i smutna. które co chwila omiatały domy. które wysoko okrążą czyhającego nieprzyjaciela i opadną na skrzydłach dachów na drugą stronę miasta.powiedział mężczyzna do Ksawerego. że życie tak wspaniale zaręcza się tu ze śmiercią? Nie. Była to wspaniała długa wędrówka. chowając się za kominami i uskakując przed natrętnymi reflektorami. Otworzył okno i wychylił się. z którego śnieg już niemal zniknął. jak i dlaczego umarła jasnowłosa dziewczyna. że spał w ubraniu. a na nich małe pulpity z nutami. który sam wiedział wszystko. wydawało mu się. że jego walka jest pogrzebem a pogrzeb walką. krawędzie dachów i kaniony ulic.Prowadź nas dalej . jakby chciała do tej chwili walki przypiąć czarny welon przyszłej śmierci. że śmierć przyszła mu się zapowiedzieć. skacząc z dachu na dach. grupa ludzi w czarnych ubraniach. z bielutkiego śniegu pozostały tylko brudne linie i pasemka na wilgotnej ziemi. Była to wspaniała wędrówka milczących mężczyzn zamienionych w rój ptaków. starał się z całej siły wyostrzyć swe zmysły i odpędzić tę złowieszczą halucynację. lecz że nie może w tej chwili polegać na własnych zmysłach. które mąci zmysły i napełnia umysł halucynacją. który ją otaczał. trzymali przy ustach dęte instrumenty. gdyż uszy ma zatkane płynną melancholią marsza pogrzebowego. Czemu tak się bronił przed tą halucynacją? Czyż nie pragnął. Ale skąd odzywa się ta smutna dęta kapela. Tylko on wiedział. zwrócona do niego plecami. tylko on wiedział o ręce mrozu. który odpowiada za bezpieczeństwo swych towarzyszy!) dosłyszeć czyhających zasadzek nieprzyjaciół. a pozostali brali ich pod ramiona i uspokajali. żeby halucynacja miała postać tak rzeczywistą. . jakby chciała zwiastować jego bliski koniec. Potem trumna opadła na dno i ludzie w czerni jeden za drugim podchodzili i rzucali na nią garść gliny. w krajobrazie. Ubrani na czarno ludzie zgromadzeni byli wokół dołu. w których utkwili oczy. Po drugiej stronie dołu inni. która do niego dochodzi jako przepowiednia. która posuwała się pojej ciele do góry. Ksawery wyskoczył przez nie na zewnątrz i podszedł do gromadki żałobników. na którym leżał. gdzie nie ma zasadzki. W tej chwili dwaj krzepcy wieśniacy przeciągnęli pod trumną liny. przy którym leżała trumna. smutna jak krajobraz. że słyszy dźwięki marsza pogrzebowego. wsunął tylko nogi do butów porzuconych pod łóżkiem. tak długajednak. Okno znajdowało się zaledwie metr nad ziemią. Teraz lepiej pojął sytuację. Również Ksawery jako ostatni schylił się.

. że są zagubieni w bezkresnej dali. czemu życzyła sobie. tak samo jak zmarła jest zagubiona w bezkresnej glinie.rzekła kobieta. ależ tak.Czego się boisz? . alejuż za nim prześwitywał następny. który zapomni wejść Strona 38 . smutkiem pozostałych i śmiercią blondynki. do którego przechodził. między dwoma istnieniami. Wiedział. Ksawery przypomniał sobie. Niechaj trwa jak najdłużej ten dotyk rąk bez ciała! 14 Potem oprócz rąk poczuł także dotyk dużych miękkich piersi opierających się na jego piersiach i zobaczył twarz czarnowłosej kobiety i słyszał jej głos: . Najpiękniejsza była chwila. grabarze z łopatami oraz łąki i pagórki wstępują w niego i gubią się w nim. .zapytał Ksawery. w tej masce własnej postaci podszedł teraz do rodziców zmarłej (twarz ojca przypominała mu rysy blondynki. Potem stał oparty o ścianę pawilonu. 13 Spadał w dół poprzez swoje sny. Widział ich na tle rozległego górskiego krajobrazu i wydawało mu się. miał jednak wrażenie. ponieważ widziała miłość. że należy do tej scenerii i że tylko przez jakąś pomyłkę z niej wypadł. lecz Ksawery jeszcze o tym nie wie. ręce między dwiema historiami. jak aktor. Ksawery wiedział wprawdzie. zmarła. z oddali dochodziły strzały. jakby w nim rosło drzewo. że jest wielki i traktował teraz swą własną rzeczywistą postać tylko jako maskę. w którym tak długo spał. co oznaczają patrole uzbrojonych robotników na moście.jakby się usprawiedliwiając. i czuł. Te ręce. o czymś. tak że te ręce istnieją teraz same w sobie. tylko on wiedział.Ale musiałam cię obudzić. Naraz poczuł. ponieważ się boję. Był pewien. co by mu wyjaśniło jego własny stosunek do tego. która ją zdradza i oddala się od niej.Życie jest gdzieindziej brzucha i pomiędzy piersi.mówiła kobieta. i że on sam (który wszystko wie) jest jeszcze rozleglejszy niż ten mokry krajobraz.Mój Boże. Tylko on wiedział. w który z powrotem zapadał. że blondynka daje mu do zrozumienia. przebranie. gdy stał w górskim krajobrazie. są to cudowne ręce w pustej przestrzeni. Był napełniony krajobrazem. diabelską maskę niewinności. wiedział. ręce nie zepsute przez ciało ani głowę. że ich dłonie są w jego ręce wątłe i maleńkie. że go nie przestała kochać i że miłość jest silniejsza od śmierci. czuł. czy też niczego nie rozumiejącymi ofiarami. gdzie się najbardziej dręczyła i gdzie pragnęła umrzeć. że rozumie to dotknięcie i z wdzięcznością je przyjmował. . i patrzył w ślad za pogrzebowymi gośćmi. gdyjeden ze snówjeszcze trwał. była poczerwieniała od płaczu) i składał im kondolencje. które głaskały go w chwili. podawali mu nieprzytomnie rękę a on czuł. kto był przyczynąjej śmierci. że jest to ręka przebaczenia. czuł na twarzy dotyk ręki. Tylko on wiedział. którzy rozchodzili się małymi grupkami i powoli ginęli w wilgotnej dali. że jest w domu przy moście Karola. ci pozostali byli tu niczego nie rozumiejącą publicznością. Wyskoczył z łóżka i podbiegł do okna. że sobie o czymś nie może przypomnieć. tak że wszyscy pozostali. żejest przez nich wszystkich rozsadzany. aby ją pochowali właśnie tutaj. Wiem. co widzi. Było to coś jakby wspomnienie dobiegające zza kilku ścian.Kundera Milan . że ktoś go głaszcze. że chciałbyś jeszcze długo spać . ty nic nie wiesz . . obudź się! Leżał na zmiętym posłaniu w ciemnawym pokoiku z wielką szafą. po moście Karola spacerowały gromadki mężczyzn w roboczych kombinezonach z automatami na ramieniu.Obudź się! Na Boga. należały już do kobiety ze snu.Posłuchaj! Ksawery zamilkł i starał się pilnie nasłuchiwać.

widział patrole na moście i myślał tylko o tym. którą ma tylko on jeden.Czegóż ty tam szukasz? . . słyszał strzelaninę. Potem wyrwał się z jej objęć i skierował się w stronę okna. nie doczekała się go także w następnych dniach. podręcznik przyrody. w innym śnie. Ksawery uśmiechnął się i wskazał na okno. O ile jej Strona 39 . . oparta w kącie o ścianę. . Patrzył na nią i uświadamiał sobie. mama już się taty nie doczekała.mówił do niej. Aż nagle sobie przypomniał. Wszystko było na swoim miejscu: zeszyt z matematyki. I w momencie. od dawna uważany jest za zdrajcę i nikt by mu nie uwierzył. że musi ją opuścić. co się dzieje. Skąd mógł'wiedzieć? Wiedział aż nazbyt dobrze: listę wszystkich wrogów ludu. rozejrzał się po pokoju i odetchnął z ulgą: aktówka wciąż tutaj była.zaśmiał się. gdy Jaromil przybiegł do niej ze swymi wierszami.Skąd możesz wiedzieć?! .Obiecałeś. której domagał się od niego czarnowłosy mężczyzna. .Chcesz mnie zdradzić? Uklękła przed nim i objęła go za nogi.Ale muszę cię zdradzić. nikt jej nie zabrał. . w innym pokoju. bez niego. chciał się natychmiast zgłosić do tych ludzi w roboczych kombinezonach. egzekucji naprawdę być nie mogło. chciał oddać listę.To było dawno temu. w którym go już nie ma. że zabierzesz mnie ze sobą! . że to niemożliwe: nie zna hasła wydanego na ten dzień. nie wiadomo bowiem kogo aresztować i do kogo strzelać. korpulentną kobietę i wiedział w tej chwili. .Kundera Milan . ponieważ życie jest tam na zewnątrz za oknami. otworzył go z odwrotnej strony i odetchnął po raz drugi: lista. do którego z takim zapałem przygotowywał się ze swymi towarzyszami boju. Chciał wybiec z domu.Jesteś piękna . Część trzecia albo Poeta onanizuje się Tego dnia. i Ksawerego znów ucieszył pomysł zamaskowania tego ważnego dokumentu w szkolnym zeszycie. . Zresztą. jest w innym zdarzeniu i nie potrafi ocalić z owego życia tego drugiego. drobnym czytelnym pismem.zaprotestowała kobieta. dziwnie okaleczona. że skoro nie może ocalić tego straconego życia. Ajeżeli dla niego opuści ukochaną kobietę.Potrzebuję twojej pomocy.odparł Ksawery. w ogóle go nie interesowały obawy pięknej kobiety. a bez której rewolucja jest ślepa.Życie jest gdzieindziej w porę na scenę i sztuka rozwija się dalej. Uświadomił sobie jednak. zeszyt z czeskiego. . Obejrzał się na piękną. które teraz właśnie przeżywa. nadszedł nagle i on go przespał.Co się z tobą dzieje? . że jej mąż jest aresztowany.krzyknęła kobieta. A Ksaweremu przyszło na myśl. którzy mieli być straceni w pierwszym dniu rewolucji. wówczas ten świat będzie jeszcze droższy o wartość zdradzonej miłości.Niczego .nalegała na niego ze strachem kobieta. .Żadnych egzekucji być nie może! . Ale świat za oknem byłjeszcze piękniejszy. miał w swoim zeszycie. skąd dobiegają strzały. ůże mąż umarł w obozie koncentracyjnym. Wyciągnął zeszytdo czeskiego. że jest gdzie indziej. Podskoczył do niej i otworzył ją. .Nie bój się . była tu przepisana starannie. Jest w innym życiu. że jest piękna i że przykro mu będzie od niej odejść. aresztują i dokonują egzekucji. gdy sobie przypomniał. musi uczynić wielkim to. Chodzą od domu do domu. w którym z drugiej strony napisane było ćwiczenie stylistyczne na temat: Wjaki sposób przyszła do nas wiosna. Pod koniec wojny przyszła następna urzędowa wiadomość. Widzisz przecież. Dostała natomiast z gestapo urzędową wiadomość.Dokąd chcesz iść! . że dzień.

i to jakjej się zdaje zbytecznie młoda. w jakiej grupie oporu pracował i jaką miał tam funkcję.Kundera Milan . że ktoś widziałją na ulicy z Jaromilem. kiedy się poznali. zwolniła więc służącą. że potrafi ocenić piękno tych lat dopiero teraz. nie wie w ogóle nic i traktuje to jako haniebną karę za to. Jej mąż narażał się na skrajne niebezpieczeństwo. co jej prócz niego zostało? Babcia traciła pamięć i zdrowie. że zdradzała go właśnie wtedy. które kiedyś odziedziczyła po ojcu. Patrzy teraz na swoje odbicie w lustrze i stwierdza ze zdziwieniem. nigdy nie powiedziałjej o niczym ani słowa. Mama pogardzała szwagrem od tej pory. (kiedyś naprawiali im aparat telefoniczny i Jaromil dostrzegł w odciętej zepsutej słuchawce ów przedmiot. oprawiła ją w złoconą ramę i powiesiła na ścianie. o tyle wdowieństwo było wielkie i dostojne. które wyciął z różnych czasopism i podkleił twardym papierem. wydawało jej się to komiczne. Była pełna utyskiwań i wspomnień oraz pełna troskliwości. Jeśli stoi przed nimi tak często. gdy był najbardziej zagrożony. kiedy minęły. Kiedy pomyśli o tym. Na przeszłości przeżytej z rodzicami i z mężem położył się tęskny blask dopiero co zgasłego słońca. Strona 40 . od tego czasu chodziła z Jaromilem do teatru i na koncerty z jeszcze większą przyjemnością. i wyrzuca sobie.Życie jest gdzieindziej małżeństwo było nędzne. i sądził. pogardza niemal sama sobą. Później ku wielkiej radości prażan skończyła się wojna. po śmierci Alika zrezygnowała z kupna nowego psa i musiała znaleźć sobie pracę. Stwarzała smutną. przesiadywała w domu. Miała dużą fotografię męża z okresu. to dlatego. które w ten sposób noszą kosze winogron) niewidzialną urnę z prochami męża. Zresztą. Pomiędzy nimi była przymocowana do ściany słuchawka telefoniczna z kawałkiem odciętego sznura. jakby czas zapomniał o niej niesłusznie i przez pomyłkę. cerowała Jaromilowi skarpetki i prasowała córce sukienki. jego drogeria (należy już od dawna do nielubianego szwagra) i wieloletnie beztroskie życie w willi. Jak gdyby nosiła na głowie (za przykładem dalmatyńskich kobiet. Jego rodzina była hałaśliwa i egoistycznie zapatrzona w swoje prymitywne zabawy: od wesołego życia w dolnych pomieszczeniach odcinał się wyraźnie nastrój melancholii roztaczający się na piętrze. żejej twarzjest wciąż młoda. Niemcy opuścili czeskie ziemie i dla mamy rozpoczęło się życie obdarzone surowym pięknem wyrzeczeń. kiedy usłyszała jego oświadczenie. Niedawno doszło do jej uszu. że przypominająjej zmarłego ojca. który wynalazł wolty. rozeszły się. Doszło również do innych zmian: jej siostra zdecydowała się zostawić mieszkanie w centrum Pragi żonatemu od niedawna synowi i przeprowadziła się z mężem oraz młodszym synem do parterowych pokoi rodzinnej willi. że Voltaire był fizykiem. ale mama ich prawie nie używa do pielęgnacji skóry. że to rodzeństwo. 2 W łazience na półeczce pod lustrem stoją buteleczki z perfumami i tubki z kremami. jak tylko stygnące uczucia. pełną miłości atmosferę i potwierdzała kobiecość otoczenia (dwuwdowiego otoczenia) Jaromila. To tęskne światło dręczy ją: uświadamia sobie. 3 Na ścianach jego pokoiku nie wisiały już namalowane dziecięce powiedzonka (mama z żalem schowała je do szafy). tym niemniej sprawiło jej radość. podczas gdy babcia przeniosła się na piętro do owdowiałej mamy. ona do dzisiaj nic nie wie o tym. lecz dwadzieścia małych reprodukcji kubistycznych i surrealistycznych obrazów. dlaczego był aresztowany. A jednak mama chodziła w tym czasie bardziej wyprostowana niż kiedyś w czasach dostatku. pieniądze. że była na sposób kobiecy ograniczona i nie potrafiła dostrzec w zachowaniu męża niczego innego. że była niewdzięczną żoną. gryzł się zmartwieniami i aby zachować spokój.

Jednakże to właśnie martwiło Jaromila jeszcze bardziej niż podbródek: drobne rysy czyniły go o kilka lat młodszym. że to były sny o jego lekkiej twarzy rysowanej pajęczynowymi pociągnięciami. że musi podnieść jakiś bardzo lekki przedmiot. ale z daleka idzie naprzeciwko niego nieznajoma młoda kobieta. lecz. Im baczniej obserwował własną postać. te włosy. nie przepuścił ani jednej witryny sklepowej. że cofnięty do tyłu podbródek jest szczególnie odrażający. ponieważ farbowanie włosów było czymś jeszcze bardziej zniewieściałym. piórko. wydaje nam się. tak by tworzyły gęstą. tak że nosiła ich pukiel w medalioniku. w czym znalazł krzepiącą pociechę. że chłopiec patrzy z niepokojem do lustra? Jest czas.Życie jest gdzieindziej który. udawało mu się w końcu zobaczyć to. niczym nie martwił się bardziej niż nią i w nic nie wkładał więcej wiary. lecz nie odważył się na to. wielokrotnie w ciągu dnia komentowany i Jaromil nie mógł ani na chwilę o nim zapomnieć. Ten podbródek bardzo go martwił. siostry Jesienina i Majakowskiego. ale także bardziej uciążliwa i bolesna. jakie tylko mógł chcieć: żółte jak pierze nowo narodzonych kurczątek i delikatne jak puch dmuchawca. 4 W rodzinnych domach poetów rządzą kobiety: siostra Trakla. subtelny nosek i mały łagodnie cofnięty podbródek. przy którym ściągał kurczowo górną wargę. a ponieważ jego koledzy szkolni byli o rok od niego starsi. te sny przeżywał jako sny grozy i budził się spocony. że jest tym słabszy. które mama kochała ponad wszystko. na który spoglądał najczęściej. nie dały się w żaden sposób układać. Niepowstrzymanie Strona 41 . Jakież to było brzemię. pragnął zafarbować włosy na czarno. którą daremnie starał się podnieść i odrzucić).Kundera Milan . Ulica jest pusta. nie dający się ukryć. jego dziecięcy wygląd był tym bardziej widoczny. Spójrzmy: Wraca do domu ze szkoły. niestety. a kochał diabły. mama często go po nich głaskała i mówiła. Całe życie będzie poeta szukać męskości rysów w swojej twarzy. by nie rzucić na nią krótkiego spojrzenia. Była podobna do twarzy matki. łyżkę. że upada pod jego lekkością. Jednakże obrazem. bowiem wystającym podbródkiem różni się człowiek od małpy. delikatność rysów była bardziej uderzająca: miał ładny. a przede wszystkim matki. by stać się mężczyzną. im lżejszy jest przedmiot. Potem znalazł gdzieś fotografię Rilkego i stwierdził. przy których blednie ojcowski cień: Lady Wilde i frau Rilke ubierały swych synówjak dziewczynki. Prawdę powiedziawszy. niania Puszkina. ciotki Błoka. ponieważ jednak Jaromil był mężczyzną. musiał przybrać bardzo specyficzny uśmiech. Kiedy bardzo długo patrzył na swoje odbicie w lustrze. co chciał: twardy wyraz oczu albo surową linię ust. że i on ma cofnięty podbródek. oddziaływuje cudownie i ma prawo być nazwany surrealistycznym obiektem). zmierzwioną czuprynę. czy raczej grymas. pisze w swym dzienniku Jerzy Orten. Dziwicie się. nieść taką twarz! Jakże ciężkie były te jej leciutkie rysy! (Jaromil miewał czasami okropne sny. Patrzył długo w lustro i miotał się rozpaczliwie w tej ogromnej przestrzeni między małpą i Rilkem. matki poetów. podbródek cofał się dość łagodnie i mama całkiem słusznie uważała. Przy każdej okazji kontrolował i poprawiał swój wygląd. że to włosy anioła. kiedy śniło mu się. doczytał się w znanych rozważaniach Schopenhauera. były najgorsze. był obraz umieszczony w ramie lustra wiszącego na tej samej ścianie. i nie może. Ale Jaromil nienawidził aniołów. babka Hólderlina i Lermontowa. Niczego. choć kosztowało go to dużo wysiłku. ale by to osiągnąć. pozostawało mu tylko zapuścić długie włosy i nosić je rozczochrane. tym bardziej stawała się ona świadoma. niż kiedy się je miało blond. wyrwany ze swego normalnego kontekstu. Starał się także zmienić wygląd twarzy poprzez fryzurę: próbował podnieść włosy nad czołem. że twarz jej syna posiada dziecięcy wdzięk.nie przestudiował staranniej od własnej twarzy. fliżankę herbaty.

ktoś. ale było tu coś tajemniczego. by pokazać przyjaciołom. nadal jednak odwiedzał Jaromil malarza. podświadomie. Jak to wytłumaczyć? Czyżby Jaromil nie potrafił ocenić wartości tego. Stara się przybrać swój wyćwiczony twardy uśmiech. że istnieje (ukryta w świadomości wtajemniczonych) obiektywna miara wartości artystycznych (tak jak w muzeum w Sevres jest ukryty w platynie prototyp jednego metra) i że malarz ją zna. tęsknił do tych. była rezultatem przemyśleń? Bynajmniej: przyszła ci do głowy nagle. że się czerwieni. że tworzy wartości bezwiednie. tutaj czas był podzielony i urozmaicony. tablice z napisami. I mógł też mieć ciche i mocne przeświadczenie.Oczywiście . jadał obiady w towarzystwie mamy i babci. które wynosiło go do gwiazd. który otworzy nieprzeczuwane horyzonty jego wyobraźni. Malarz traktował to jako lekcję skromności. za to w wierszach. na szczęście istniało lustro. rozpaczy!) czerwieni się! Przyspiesza więc kroku. . co w jego wierszach malarz doceni. autorem tej wizji niejesteś ty. drętwieje i (o. co pisze. Objaśnijmy to słowo: Chociaż niezbyt często. że kobieta jest ładna i myśli o swojej twarzy. co stworzył. którą ująłeś w wierszu. trzech lat nauczył się patrzeć na nią jako na proces rozwojowy godny historiografa. że to nie on stworzył obrazy w wierszu. że kobieta na niego spojrzy. przechodził z jednego okresu poetyckiego w drugi i mógł (spoglądając kątem oka w dół na straszny bezruch pozbawiony zdarzeń) oznajmiać samemu sobie w entuzjastycznym uniesieniu nadejście nowego okresu. niegdyś bardzo sceptyczny w ocenie jego rysunków. że jest wybrany. wierzył. ustawiał słupy orientacyjne. niespodziewanie.jak się wspomina kobiety. Malarz czytał je z żywym zainteresowaniem. a czasem zostawiał je sobie. Tam w dole. mówiąc inaczej. mimowolnie. który przepływa przez każdego człowieka. dzielił swoją twórczość na poszczególne okresy tak. gdy pewnego razu poruszyli ten temat. Tym wznoszącym pod niebo lustrem byłyjego wiersze. że pomimo niepozorności swej postaci (i swego życia) ma w sobie wyjątkowe bogactwo. że mu się to nie uda. na górze. ale czuje. którychjeszcze nie napisał. że w ciągu dwóch.Kundera Milan .Czy fantastyczna wizja. był nie tylko ich twórcą. pozostał dla niego niepodważalnym autorytetem. pisał również uwagi na temat tego. gdzie chodził do szkoły. kiedyś wszakże zdecydował się pokazać mu swoje wiersze i od tej pory przynosił mu je wszystkie. ale Jaromil znalazł w niej natychmiast błyszczące ziarenko dla swej pychy: niech będzie. Znajdował w tym pocieszenie. Jaromil widzi. wybrał sobie ciebie za swoje skrzypce. które chłopiec wysoko sobie cenił. to wynosiło Jaromila na wielkie wyżyny szczęścia. cały jest wcielony w swą dziecinną twarzyczkę. co wybrało sobie właśnie jego piszącą rękę. Ten poezjujący ktoś to jest ów potężny prąd nieświadomości. rozpościerała się niewypowiedziana pustka. której dziewczęca dziecinność czyni go śmiesznym w oczach kobiety. czasem wychwalał wierszyk. Było w tym jednak coś niepokojącego: Jaromil nigdy nie był w stanie odgadnąć. nie jest to żadną twoją zasługą. gdzie przeżywał swą codzienność. a kiedy indziej odkładał ze znudzeniem wiersze. jeśli bowiem zostanie przyłapany przez ładną kobietę na tym. lewą ręką. w którym wszyscy są sobie równi. ale raczej ktoś w tobie. nie zniesie tej hańby! 5 Godziny spędzone przed lustrem doprowadziły go aż do dna beznadziejności. kto w tobie poezjuje. ale także historykiem i teoretykiem.powiedział mu malarz. gdyż mama sobie tego nie życzyła. a więc bez własnej zasługi (tak jak dawno temu oczarował malarza światem psoludzi odkrytych całkiem przypadkowo)? . już dawno wprawdzie przestał rysować. a tejuż napisane wspominał z lubością. czy nie oznacza to. który Jaromil napisał ot tak. albo. mógł Strona 42 . aby zmniejszyć prawdopodobieństwo tego. Myśli coraz intensywniej o swojej twarzy. a czego nie. która tężeje. że ten prąd.Życie jest gdzieindziej zbliżają się do siebie. bowiem malarz.

oczy. włosy. Tak na przykład zanotował sobie wers: Z twojej twarzy mogłaby być ładna trójkolorowa wstęga: wargi. oddzielające od siebie dwa różne wieki. za każdym razem. Wierzył w takie słowa jak we wróżby. kuzynek . przegląda się na przemian w dwóch lustrach! Jak to możliwe? Wszędzie przecież czytał. lecz tylko delikatnie. które sam podziwiał). wuj pokazywał się rzadko (był zajęty odziedziczonymi sklepami). Zapisywał sobie też różne fragmenty wierszy (dodajmy. rozdzierające duszę Jaromila zagrzebanego pod kołdrą i nie mogącego usnąć. Były też inne słowa. a Jaromila delikatnie lekceważył. nie anegdoty. że Strona 43 . w których przywoływana była kobieca uroda i które można było wtrącić jako własną uwagę. co mu powiedziała pani z uzdrowiskowego miasteczka: to dziecko ma przed sobą wielką przyszłość. Słowo dziewczęta było więc smutne jak słowo tęsknota i słowo niepowodzenie. Jakże nienawidził tych trojga zamieszkujących pokoje na parterze willi! Często przesiadywali tam do późnej nocy goście i słychać było pijane głosy. że pojedyncze randki były oddalone od siebie jak gwiazdy w kosmosie. do obszaru. za to głos ciotki brzmiał w całym domu. Nie. Chociażby słowa: miłość albo słowo dziewczyny. Nigdy zresztą nie zapomniał tego. że jego głos nie będzie naturalny. do których wprowadzał siebie jako bohatera. zamknięty w pokoju. wymyślałje sobie. w tej metropolii pustki) nikt nie śmiał wypowiadać. jako spontaniczny dowcipny komplement: Twoja twarz jest właściwie trójkolorową wstęgą! Oczy. nie miały go heroizować. że tę przyszłość wypełni swoją sławą.Życie jest gdzieindziej więc się pysznić czymś większym niż zasługa: mógł się pysznić powołaniem. a to oczekiwanie nie było tylko zwykłym gapieniem się w przyszłość. żeby nie miał żadnych kontaktów z dziewczynami. 6 Ach. nie tracił przy tym dobrego smaku: wymyślone (albo przeczytane czy zasłyszane) zdarzenia. kto je opowiada. których w jego obecności (przynajmniej w domu. Przyszłość była nieznaną dalą za horyzontem. ta długa pustka popołudni. zadawała mu stereotypowe pytanie: I cóż porabiają dziewczęta? Jaromil miał ochotę plunąć jej w twarz.. wiedział. ale te dwa lata wyrosły między nimi jak Pireneje. gdyż te nie są w stanie wyrazić niczego osobistego o tym. o tyle wypełniało go oczekiwanie tych randek.. że powodzenie randki zależy głównie od tego. prawie niepostrzeżenie przesunąć z obszaru. a ponieważ niewiele przeżył. czy nie pogrąży się w kłopotliwym milczeniu i będzie umiał mówić. że nie tych. na którym panuje martwota i pustka. Randka z dziewczyną była dla niego przede wszystkim sztuką konwersacji. to było przygotowanie i studiowanie. O ile randki z dziewczętami nie wypełniały mu czasu. Jego kuzyn był zaledwie o dwa lata starszy od niego. Nie uznaję żadnych innych barw narodowych! W trakcie randki Jaromil cały czas myśli o przygotowanych wcześniej zdaniach i boi się. i ta świadomość dodawała mu pewności. w której mgliste wyobrażenie rewolucji (malarz często mówił o jej konieczności) zlewało się z mglistym wyobrażeniem cygańskiej wolności poetów. a wśród nich wrzaskliwe głosy kobiet. kiedy Jaromil. usta. Założył więc sobie specjalny zeszycik. w którym zapisywał historyjki nadające się do opowiadania.student sprowadzał sobie do willi (za cichą zgodą rodziców) urocze panny. które sam przeżył. bowiem to pobłażliwie jowialne pytanie odsłaniało całą jego biedę. że młodość jest okresem najpełniejszego życia! Skąd więc ta próżnia. Taki wers trzeba było jednak pozbawić sztuczności i rytmu i powiedzieć go dziewczynie jako nagły własny pomysł. to rozrzedzenie życiowej materii? Skąd się bierze pustka? To słowo było nieprzyjemne jak słowo porażka. gdzie władnie ruch i przygoda. która w nim żyła (samodzielnie i osobno) obok wszystkich przykrych niepewności. gdy spotkała Jaromila. ale było ich tak mało.Kundera Milan . Zapisywał sobie wydarzenia. włosy. Jaromil był przekonany.

krewnej kochanki męża. nadal się z nią spotykał i pomagał jej. Cała moja rodzina pozostała w obozie.Życie jest gdzieindziej zdania będą brzmieć w sposób wyuczony i że będzie je wypowiadać jak kiepski amatorski aktor. Wciąż pisze i pisze a potem czyta z zadowoleniem swój tekst. szybko i z nienawiścią: Z twych oczu spojrzenia płyną jak mocz Strzelam z karabinu do wypierzonych wróbli twych głupich myśli Pomiędzy twymi nogami jest kałuża z której wyskakują pułki żab. już nie istnieje nic. Czegóż jednak szukał w tym śnie? Szukał w nim bezmiaru. obdarzonym dużą wrażliwością i diabelskąfůantazją. 8 Wy kupki siana niepewnie dymiące może palicie tytoń z jej serca pisał i wyobrażał sobie dziewczęce ciało pogrzebane wśród pól. mama czuła. co by ją wyprostowywało. . . 7 Tego dnia dowiedziała się. a on odważył się na karygodny czyn: z pomocą czeskich strażników udało mu się przedostać do strzeżonego miasta i zobaczyć się przez chwilę ze swą kochanką. Mama myliła się jednak (wciąż była pierwszą czytelniczką jego wierszy). jestem wielkim poetą. Śmierć staje się prawdziwa dopiero wtedy. A w sąsiednim pokoju mama staje na palcach i zdejmuje ze ściany podobiznę męża w złotej ramie. aż wreszcie widzi w niej blask wyjątkowości i powołania. . A tymczasem wraca skądś mama i wchodzi do swego pokoju. i już nigdy nie powrócił ani on. wszystko wokół niego nijakie i szare. ponieważ cały moralny patos pozostawili sobie ci inni. Patrzy na nią tak długo. Obecność dziewczyny była czymś błahym (trochę dotyków i mnóstwo nic nie znaczących słów). lecz snem. był pozbawiony chwały. Niewidzialna urna. jakiego kiedykolwiek znałam. czuję to. Słyszy wciąż głos starej Żydówki. podczas gdy ból. Już nie musi chodzić wyprostowana. ale jej całkowita nieobecność Strona 44 . została odłożona razem z fotografią męża za szafę... W domu siada przy stole i pisze wściekle. była abstrakcyjna. . Jaromil podchodzi do lustra i długo patrzy na swą znienawidzoną dziecięcą twarz. nie można jej rozpołowić ani rozdrobnić. o której pisał Jaromil. A śmierć jest absolutna. czego inni nie czują. Śmierć. gdy Niemcy okupowali czeskie ziemie. nie opuścił jej. która jej o tym wszystkim powiedziała: "Był to najporządniejszy człowiek. a Żydzi musieli chodzić po ulicy z haniebną żółtą gwiazdą na płaszczach. Randka jest kłopotliwie milcząca.Kundera Milan . jak ten ból się w niej nędznie garbi. I: "Zostałam na świecie sama. tłumacząc to sobie przedwczesną dojrzałością dziecka urzeczonego tragizmem życia. że jej mąż miał już na długo przed wojną romans z młodą Żydówką. nie potrafi powiedzieć nic innego. Potem zawlekli ją do terezinskiego getta. którego w tej chwili doznała mama. ani jego miła. Jaromil czuje w spojrzeniu dziewczyny drwinę i prędko rozstaje się z nią z uczuciem porażki. którego fantazja wydaje mu się wspaniale rozwścieczona. Jestem poetą. którą mama nosiła na głowie. niewiele miała wspólnego z prawdziwą śmiercią. W jego wierszach śmierć pojawiała się bardzo często. Dla Jaromila była wszakże nieskończenie daleko. Jego życie było beznadziejnie małe. Żydówka siedziała naprzeciw niej w pełnej chwale swego bólu. Nie ma więc odwagi ich wysłowić. ponieważ jednak skupiony jest tylko i wyłącznie na nich. gdy zaczyna przenikać do człowieka szczelinami starości. Zachęcony powodzeniem. mówi sobie w duchu i zapisuje to później także w swym dzienniku: Jestem wielkim poetą. jak tylko mógł. nie była dla niego rzeczywistością. wybrał się do Terezina po raz drugi i wtedy go złapali..

że to szkoda. ponieważ sam dla siebie jest światem i zamyka się nad nim słodkie sklepienie wewnętrznej strony maminego brzuszka.Co to znaczy nowe życie? . przypominającej wieczne szczęście. Po chwili drzwi się otworzyły i do klasy wtargnął rozsierdzony profesor z uczniami. w którym pracowała. przytakiwała.Zapewne.Tak. pragnął być złączony z ukochaną kobietą. gdyby profesor wraz z kolegami nie zobaczyli na jego twarzy śladów pocałunków. mówił i nie całował. to by zrobiło gdyby ci musieli im zazdrościć.Czy to ma być życie z nowym mężczyzną? . Gdzie indziej wyobrażał sobie. Świat bezustannie go ranił. jak sobie tego życzyli). tak jak uczniowie powinni wstawać na powitanie wchodzącego nauczyciela. lecz także szczęścia. i to się na to składa. że się tucałowali. i znowu chciał się pochylić nad koleżanką i znów droga do jej warg wydawała mu się daleka jak wycieczka na Mont Blanc. umizgał się do niej kolega.Kundera Milan . niemo i szczęśliwie żyło.patrzyli na twarz Jarormila pełną wspaniałych czerwonych plam. W jednym z wierszy kochankowie tak się objęli. że wrastali w siebie nawzajem. W takiej śmierci. Mówił. A on stał na oczach wszystkich i był dumny i szczęśliwyů 11 W biurze. mówiąc. Spróbowała wybadać. Jaromil oświadczył jakie wrażenie na kolegach. Gdy Jaromil powiedział. co oznaczało. że byłoby szkoda. aż stali się jedną istotą niezdolną do ruchu. że powinni tu stać. przeciw którym był wYmierzony (są teraz razem. Potem zadzwonił dzwonek.odrzekła koleżanka. czuł się jak na oświetlonej scenie. Zaczęła mówić ostrożnie i okrężnie o poległych mężach i o tym. że postępek kolegów jest przykładem najgorszego ze wszystkich posunięć. wyjęła z torebki róż i chusteczkę do nosa. Starał się elokwentną wesołością (nauczył się już mówić nie tylko przygotowane wcześniej zdania) pokryć zakłopotanie. . . chusteczkę zabarwiłaróżem i znaczyła nią twarz Jaromila. Pocałunek wisiał w powietrzu. że jest to cudowny akt miłości. aż zarastają mchem i sami zamieniają saţYXţklasie sam na sam. śmierć Jaromila była przeżywana. Śnił o ciele powoli rozpuszczającym się w glinie i wydawało mu się. koleżanka gdy to mówiła. W jego śnie o śmierci milczało się i tylko długo. Strona 45 . jest niekorzystny dla tych.reagował z rozdrażnieniem. odkrył naraz wzniosłość żalu i wielkość miłości. stali tylko we dwoje wśród rzędów pustych ławek i naprzeciwko nich była gromada gapiów . wstydził się i we wszystkim widział drwinę. w którym ciało długo i słodko zamienia się w ziemię. iż się nie całowali. tym czasem Słychać już było za drzwiami zirytowany głos profesora. A jednak droga do warg wydawała mu się nieskończenie daleka i trudna. zamieniającą się w nieruchomy minerał. mówił. . z jakim trudem idzie przez życie. odporny na działanie czasu. Wystarczyło tylko pochylić się nad dziewczyną.Tak.Życie jest gdzieindziej była nieskończenie wspaniała. była zadziwiająco podobna do tego czasu. korzystny zaś dla tych. Następnie dotknął palcem warg koleżanki (skąd się w nim wzięła ta śmiałość i rzekł z uśmiechem "że ślad pocałunku jej warg byłby na jego twarzy spewnością dobrą nauczką dla kolegów. Był żonaty i namawiał ją. Ale w snach o śmierci szukał nie tylko absolutu. Jaromil z koleżanką powstali. jaki stosunek zająłby Jaromil do jej erotycznej swobody. kiedy człowiek nie musi wchodzić w świat. gdy wyobrażał sobie dziewczynę pogrzebaną wśród pól. że za chwilę nadejdzie profesor i zmusi uczniów zgromadzonych przed drzwiami do wejścia do klasy. powinni nam zazdrościć . żeby go zaprosiła do siebie. że kochankowie pozostają ze sobą tak niezmiernie długo. czerwienił się w obecności kobiet. Życie idzie naprzód. Koleżanka przytakiwała. który trwa przez wieki. którzy go dokonali (muszą teraz tkwić na korytarzu z niezaspokojoną ciekawością).

który oszpecił jej brzuch. tym mniej pragnienie to się spełniało. które przeżyły wielką miłość. zamordowanego znowu mordować? Przeszłość ma na sobie odzienie z mieniącej się tafty.Jak mogą kobiety. Myślał o tym. tęsknił za dziewczęcą twarzą oświetloną nagością ciała. Strona 46 . . Lękał się. lecz im bardziej tego pragnął. Starał się zwrócić jej spojrzenie ku górze. barłożyć się potem z kimś innym? . dzieje się tak z powodu Jaromila. . Nie chcemy przez to powiedzieć. To ciało było poza granicami doświadczenia i właśnie dlatego napisał o nim mnóstwo wierszy. 13 Wybraliśmy ten epizod spośród dziesiątków innych. Ich rozmowa przed chwilą umilkła i w ciszy słychać było ich krok. tylko że zanim Jaromil zdołał zakosztować tego piękna. Dziewczęca głowa oznaczała dla niego więcej niż dziewczęce ciało. lecz że istnieje naprawdę i że warto dla niego żyć.pomstował na niewierne wdowy. ale zarazem pełen wstydu. Wierność kobiety poległemu bohaterowi należała do świętych mitów Jaromila. by widoczny dowód ' podniecenia jak najprędzej zniknął. Opuściła go ze względu na Jaromila. aż nagle dziewczyna położyła Jaromilowi głowę na ramieniu. który zdradzał im to. a on w tym geście widział oddanie sięgające aż po sam koniec życia).Jak mogą w ogóle kogoś dotknąć. że jest podniecony i to w sposób bardzo widoczny. szli coraz wolniej. by jego ciało nie powtórzyło przykrej niedyskrecji. czego do tej pory nie odważyli się nazwać: że idą razem i że skoro idą razem. Było to niewypowiedzianie piękne. wspólny krok. życie domaga się swego. dla którego chciała zachować spokój rodzinnego domu! Jeżeli żyje do dzisiaj w obawie przed własną nagością. którą poznał na lekcjach tańca. gdy mają w pamięci męża. Zaznaczmy jednak wyraźnie tę delikatną różnicę: Nie tęsknił do nagości dziewczęcego ciała. którego męczono i zabito? Jak mogą zamęczonego jeszcze męczyć. mówił o ptakach w koronach drzew i o obłokach.Życie jest gdzieindziej Jaromilu. była gwarancją. Po długim namyśle wziął z mamy bieliźniarki długą i szeroką wstążkę i przed następną randką przewiązał ją sobie pod spodniami. Wyobrażenie dziewczęcej nagości wywoływało w nim zawrót głowy. gdyż uparcie i za wszelką cenę obstawała przy jego narodzeniu! Od początku wszystko jej tylko zabierał! 12 Kiedy indziej (miał już wówczas za sobą wiele prawdziwych pocałun' ków) szedł alejkami Stromovki z dziewczyną. Nawet miłość męża straciła z jego powodu. . by móc powiedzieć. poczuł. że największym poznanym dotychczas szczęściem była dla Jaromila dziewczęca głowa oparta na jego ramieniu. tak by ewentualny dowód podniecenia został przywiązany do nogi. kroki rozlegające się pośród ich milczenia utwierdzały ich w tym. że ciało go nie interesowało. . Przecież to nieprawda. Mama odmówiła sympatycznemu koledze i cała jej przeszłość znów zmieniła się zupełnie w jej oczach.Kundera Milan . Przestraszył się. że absolut miłości nie jest tylko wymysłem poetów. że oczy dziewczyny ześlizgną się po nim w dół i zobaczą ten kompromitujący gest ciała. Bał się. że zdradziła malarza ze względu na męża. to chyba się kochają. Ciała zbytnio nie rozumiał (czym właściwie są ładne kobiece nogi? jak mają wyglądać ładne pośladki?). Ileż to razy w jego ówczesnych wierszach pojawia się choćby kobiece łono! Jednakże za pomocą cudownej poetyckiej magii (magii niedoświadczenia) uczynił Jaromil z tego organu służącego do rodzenia i spółkowania kłębiasty przedmiot i temat figlarnych snów. Ten spacer był pełen szczęścia (dotąd żadna kobieta nie położyła mu głowy na ramieniu. podczas gdy twarz była dla niego zrozumiała i tylko ona decydowała w jego oczach o urodzie kobiety.

wciąż trwała. Mówimy sztucznego. który tyka. czyli w kraju sztucznego dzieciństwa. że jej nie słucha. mały palec. co było jedynie kłamstwem i fałszem. Jaromil żył w kraju czułości. nie było napisane. że będzie z nią zawsze żyć ufnie i bez wstydu? Pragnęła. Zdawało mu się. ponieważ prawdziwe dzieciństwo nie jest żadnym rajem i nie jest nawet zbyt czułe.wymarzonym miejscu zabaw! Było to takie wdzięczne . Gdzie indziej mówił znów o wielkiej włóczędze welocypedysty (to słowo wydawało mu się piękne jak zmierzch). że wewnątrzjej ciałajest mały zegarek. Dał jej kawał życia nie zbrukanego kłamstwem. pomógł jej odkryć. Mówiła sobie. który zmęczony jedzie krajobrazem. że wspólne przeżycie dzieciństwa Jaromila jest dla nich zobowiązaniem i świętym przymierzem. którą wtedy razem przeżywali.włóczyć się po kobiecym ciele. którą wspólnie spisali. Gdy do niego mówiła.Życie jest gdzieindziej Wjednym z wierszy pisał więc. nie widzianym. kiedy był malutki. I przeszłość (jak gdyby obracała kalejdoskopem) już znowu wyglądała inaczej: niczego cennego Jaromil jej nie wziął. wysypki. tak. że będziemy do tego drugiego zwracać się jak do dziecka. która nic by jej nie dała oprócz nowego żalu. a trzynaście lat później uchronił ją od szalonej przygody. w której obowiązuje umowa. cielesnych i duchowych. aby prawda. wyobrażał sobie w tej delcie tajemniczą górę. pełna odpowiedzialności i pełna ciała) i traktowania kobiety jak dziecko. Stwierdziła. wydawało mu się. przeciwnie. że mąż jej nie kocha. które rozmawiają ze sobą niesłyszalnym głosem. gdy człowiek zostaje wyrzucony na próg dojrzałości i poniewczasie zaczyna uświadamiać sobie zalety dzieciństwa. Leciutko stuka sercem swego języka. którą nazwał wymyślonym imieniem brzmiącym jak słowo z Biblii: góra Sejn. Było to takie wspaniałe . że Jaromil wszystkojej zabierał. jakim opowiada się dzieciom bajki. Ten hektar raju to była jej jedyna prawda. zwodnicza. Czułość jest lękiem przed wiekiem dojrzałości. w których pragnąłby zasnąć są jej piersi. pierś. że jest to dom niewidzialnych istot. że syn zdradza to przymierze. że się jej wstydzi. Czułość jest także lękiem przed cielesnymi konsekwencjami miłości.mówić o kobiecej piersi i łonie takim tonem. że jej język. jest to próba wydobycia miłości z państwa dojrzałości (w którym jest zobowiązująca. z których jako dziecko nie zdawał sobie sprawy. by powiedzieć jej. że zaczyna strzec swoich drobnych tajemnic. po ciele wyimaginowanym. że pod tym szczęściem kryła się obłuda i nicość. W innym wierszu dziewczęce nogi zmieniły się w dwie zlewające się rzeki. Jak w czasach. że dziewczęce ciało składa się z tysiąca istot i że kochać to ciało. Gdzie indziej wyobrażał sobie. Strona 47 . 14 Dręczyła się wspomnieniami.Kundera Milan . nieznanym. Kiedyś jednak. zerwał tylko pozłacaną maskę z czegoś. Jeszcze zanim się narodził. Bolałoją to i drażniło. a dwiema kupkami siana. i zasłania się zawojami. Żadna Żydówka z obozu koncentracyjnego nie może przyjść. i musiała się poprawić: nie. dałjej najwięcej ze wszystkich. i głowę ma pełną myśli. Kiedy indziej znów dał się unieść wizji otworu i widział samego siebie zamienionego w dziecięcą kulkę. widziała. Czułość rodzi się w chwili. pisał w jednym z wierszy. tym krajobrazem jest jej ciało. bez drobnych wad i chorób. zobaczyła tam hektar raju. decydowała każdego rana. przez które ona nic nie widzi. w którym żyła z Jaromilem jako niemowlęciem. Czyż w tej umowie. gdy był małym dzieckiem. po ciele . aż w końcu zamienia się w sam upadek. którymi nie chce się z nią podzielić. znaczy przysłuchiwać się tym istotom i słyszećjak tajemniczymjęzykiem rozmawiają ze sobą obie jej piersi. która długo spada tym otworem. Czułość jest próbą stworzenia sztucznej przestrzeni. któryjej ciałem dożywotnio spada. upadek. po ciele bez smrodu. pępek są samodzielnymi istotami. Coraz częściej uświadamiała sobie jednak. to nieprawda. gdy znowu długo spoglądała wstecz. nierzeczywistym.

Mama cofnęła się nieco. nowoczesne kierunki oznaczają absolutny zwrot w całym tysiącletnim rozwoju. gdy się ubierał i rozbierał. powiedzcie mi. W tym momencie chciało odezwać się kilkoro spośród obecnych. o które zabiegała w jego klasie nauczycielka czeskiego. jak przez jego usta przemawia malarz swymi słowami i melodyką mowy. Fakt. i powtórzył myśli zasłyszane podczas wizyt w pracowni. żejestjego przyjacielem i uczniem. był za nim ukryty jak za tarczą. o jego dużym autorytecie. że i w sztuce postęp jest niezaprzeczalny. właściciel mieszkania. ujęła jego głowę i czesała go. że nie posłużył się własnymi myślami. jacy chodzą do wszystkich praskich gimnazjów. którą co pewien czas wąchał. prowokując tym innych do śmiechu. był surowy uśmieszek (ten wyćwiczony przez długie lata). i że ten głos pociąga za sobą równieżjego ręce. ale Jaromil nie pozwolił odebrać sobie głosu. 15 Zjawił się wśród nich. tym niemniej niesforni uczniowie byli również i tutaj. On sam był poniekąd zaskoczony. że odważył się włączyć do dyskusji. że kółko młodych marksistów. i w ten sposób. Rozglądał się dookoła i stwierdził. chodź się pokazać . która się będzie czerwienić. żeby Szekspir był gorszym autorem niż współcześni dramatopisarze. spierali się o to. że jest to dla niego przykre. A jednak bardzo pragnął złączyć się z tym małym zgromadzeniem i wiedział. bał się. gdy przyszli do niej goście. Skupienie było wprawdzie znacznie większe niż w czasie dyskusji. Jaromil miał wielką ochotę wmieszać się do dysputy. jedyną rzeczą. których nie znał. gdy słyszał. mściła się na nim. i upewniał się w duchu. nie można rzekomo powiedzieć.przeraziła się głośno. Początkowo czuł się nieswojo. czerwony i wściekły. które zaczęły opisywać w powietrzu gesty malarza. że wszyscy będą patrzeć na jego twarz. w który nigdy nie zwątpił. które będą niepewnie gestykulować. lecz niełatwo mu było przemówić w otoczeniu ludzi. był zadowolony z tego. Potem wytężył słuch.Na Boga. że aż dotąd ludzkość przeżywała swą prehistorię. . czymjest postęp i czy w ogóle istnieje. Odwoływał się do myśli Marksa mówiącej. że tak dobrze brzmią w tym otoczeniu wypowiadane przez niego zdania. podobnyjest do głosu malarza.Życie jest gdzieindziej w co ma się ubrać. gdy ujrzała pieczołowicie rozczochraną fryzurę swego syna. . i na ręce. a potem zwróciła się do gości: . gdy dyskusja już rozgorzała. w którym się spotkali. obdarzony diabelną fantazją i podobny do Rilkego. którzy chcą radykalnie zmienić świat. Kiedy wyczuła. składa się z takich samych uczniów. A wielki poeta. że zawsze będzie należeć do tych. Przyniosła grzebień i nie przerywając rozmowy z gośćmi. tak że można by nawet rzec. iż dopiero od nich zaczyna się prawdziwa historia sztuki. nie jest nawet tak godny uwagi. poprzez wybór bielizny.Mój Boże. a jej prawdziwa historia zacznie się Strona 48 . wyzwoliły nareszcie sztukę z obowiązku propagowania politycznych i filozoficznych poglądów oraz naśladowania rzeczywistości. na jaką się zdobył. tak że mały czarnowłosy mężczyzna. przestał się bać i wstydzić. siedział. odebrał mu w końcu kwiatek. że w sztuce nie można mówić o postępie. który zastygł mu na twarzy. aby ocenić swe fryzjerskie dzieło. To mu w końcu dodało śmiałości do tego stopnia. lecz potem znalazł w tym zapożyczeniu pewność i bezpieczeństwo. na których spotkanie zaprosił go kolega szkolny. czemu to moje dziecko tak się krzywi? A Jaromil przysięga sobie. Dla dodania sobie odwagi pomyślał o malarzu. ponieważ jeden z uczniów twierdził. strofując go umyślnie z powodu najmniejszego zabrudzenia bielizny. Powiedział im. i ciągnął dalej.Kundera Milan . by karać jego zuchwały wstyd. jak ty wyglądasz! . jak okoliczność. Z upodobaniem przebywała w jego pokoju.Jaromilu. że głos.zawołała go kiedyś. była przez cały dzień obecna pod jego ubraniem. i pozwalał się czesać. że dlatego powinien się odezwać. że nie wypowiadał ich swoim własnym głosem. jeden z nich trzymał w ręce łodygę lilii. którym mówi.

już malarz opowiadał mu o nich i sarkastycznie się z nich śmiał. z gładko ściągniętymi nad czołem włosami. gdy jest w pełni pośród innych ludzi.Bardzo mnie zainteresowało to. Jaromil także zdobył się teraz na sarkastyczny śmiech i powiedział. twórca czeskiej poezji socjalistycznej. jest w tym jakaś istotna symbolika. które podziwiają.Chętnie bym sobie jeszcze z tobą o tym pogadała. anijako uczeń klasy. bowiem wyzwolenie ludzkiej wyobraźni oznacza dla ludzkości taki sam przeskok do państwa wolności. Spierał się z nimi. że broni zasady postępu. Powiedzmy od razu. toteż ideę. zresztą. które nosi się tylko dlatego.Życie jest gdzieindziej dopiero od rewolucji proletariackiej. chodzili po alejce biegnącej dookoła parku. że niecodzienne poglądy Jaromila bardzo ją zaciekawiły. a dziewczyna znów powiedziała. że człowiek może być w pełni sobą tylko wtedy. do sporu włączali się następni dyskutanci. ponieważ ich mistrz ma pracę.. że jest szczęśliwy. do czego raczej niezdolny jest surrealizm. że oni też muszą wstać i zbierać się do wyjścia. wśród których nie istnieje ani jako matczyny syn. prowadząc uczoną rozmowę. zdawało jej się. zasypali się nawzajem szeregiem wielkich nazwisk. którego masy ludowe nie rozumieją. on bardziej artystycznie). czy go nie ma. przysłoniły inne tematy. że Jaromil przez cały czas w ogóle nie zwrócił na nią uwagi. gdy wszedł do pokoju. jaką na sobie skupił.. ale Jerzy Wolker. że dziewczyna studiuje na uniwersytecie i jest o całe dwa lata starsza od niego (ta wiadomość napełniła go szaloną dumą). Skoro stało się to mniej więcej w tym samym czasie. ale czuł do nich przy tym gorącą sympatię. Strona 49 . Potem czarnowłosy mężczyzna wstał i wszyscy wiedzieli. że człowiek nie może chodzić goły. podeszła do Jaromila dziewczyna w okularach. . znalazł towarzystwo ludzi. musi być dla nas wzorem. I pomyślał. czym są (dziewczyna była nastawiona bardziej naukowo. tak. leczjako on sam. już wtedy.. pochwalił Jaromila za to. czy właśnie surrealizm można postawić w jednym szeregu z rewolucją proletariacką. że widzi ślicznego efeba. tylko trochę niedbała. chcieli prędko powiedzieć sobie. Już ich nawet dłużej nie słuchał. w ubraniu. czy jest postęp. która jest skokiem z państwa konieczności do państwa wolności. co myślą. że nowoczesna jest tylko taka sztuka. co rewolucja socjalistyczna w Rosji. że realizm socjalistyczny nie jest pod względem artystycznym żadną nowością i podobny jest kropka w kropkę do starego burżuazyjnego kiczu. tak że spór ani razu nie zamienił się w kłótnię. że sztuka nowoczesna jest dekadencka i że ową epoką w sztuce odpowiadającą rewolucji proletariackiej jest realizm socjalistyczny. o której napomykał z umyślną niejasnością. o czym mówiłeś .powiedziała do niego. kiedy Andre Breton razem z innymi surrealistami odkrył zapis automatyczny. Bynajmniej nie Andre Breton. nikt nie wygłaszał ostatecznego sądu. czy surrealizm jest burżuazyjny czy rewolucyjny? Czy było to takie ważne. która pomaga walczyć o nowy świat. o którą spierał się Jaromil. czy rację ma on czy oni? Ważne było to. a wraz z nim cudowną skarbnicę ludzkiej podświadomości. 16 W pobliżu mieszkania czarnowłosego mężczyzny był park. czarnowłosy mężczyzna przedstawiał swe zarzuty z elegancją i bez autorytatywności. nie tkniętymi ręką fryzjera. twierdząc. zresztą. tylko myślał o tym. W historii sztuki takim decydującym przełomem jest moment. Jaromil spotykał się z takimi poglądami nie po raz pierwszy. Tu wtrącił się do dyskusji czarnowłosy mężczyzna. co sądzą. powątpiewał jednak w to.Kundera Milan . uciekał się czasem do wymuszonej poniekąd ironii. chociaż Jaromil upojony uwagą.. Czarnowłosy mężczyzna zaoponował. że coś go z nimi łączyło. A kiedy już stali w przedpokoju koło drzwi. niczym szczególnym się nie wyróżniała. Ale czy było to takie ważne. Debata była interesująca. była raczej nijaka. co zniesienie wyzysku ekonomicznego. a potem nazwała go efebem. . milczała przez chwilę. Wyraził przeciwny pogląd. Jaromil dowiedział się. wzbudzającą wrażenie ważności i imponującą im. nie umalowana. niebrzydka. weszli do niego i oboje mówili na wyścigi.

by zostać zmieciony. której Jaromil mógł się teraz lepiej przyjrzeć: była naprawdę ciężka i gruba. albo chcieli się tylko rozerwać w czasie męczących godzin służby. To zwalnianie już znał i wiedział. co to słowo znaczy.Myślisz sobie. że nie utożsamia jej z innymi kobietami. zresztą. że ramię. stare pokolenie. Słowa te były chyba jeszcze bardziej patetyczne niż upadek aktówki i Jaromil zrozumiał w osłupieniu. Jaromil zdobył się na czyn. że efeb oznacza kogoś. przesądy. że coś nieodwracalnego wisi w powietrzu. jakby uważała go za kogoś. ręka Jaromila. Przed nimi stali dwaj milicjanci i żądali. sprawiać ból. a ona rzeczywiście w żaden sposób nie zareagowała na ten gest. a przy tym nie oznacza młodości takiej.Kundera Milan . torebka albo paczuszka. do którego przygotowywał się już od samego początku. i to w dodatku greckim słowem. jaką do tej pory sam w sobie odkrywał. ale równocześnie pozbawiła ją niezdarności i uczyniła korzystną. które spadło z nieba. milicję. Słowem efeb przemówiła więc studentka do jego niedojrzałości. że ruchy nóg studentki stają się coraz wolniejsze. wie o niej. potem dziewczyna podniosła z ziemi aktówkę. że jestem dziewczyną jak wszystkie inne. jakby pragnął. niezręcznej i degradującej. co dalej. która cały czas spoczywała nieruchomo. Było to tak zachęcające. A kiedy sobie potem uświadomił. Upadek aktówki był doprawdy tak patetyczny. Ten gest zaskoczył Jaromila: przede wszystkim w swym oczarowaniu w ogóle nie zauważył. cudownie i niezasłużenie. uniosła oczy ku twarzy Jaromila i z ręki (drugiej) wypuściła na ziemię aktówkę. lecz silną i godną podziwu. która go kocha. którzy albo zamierzali zwalczać prostytucję. wydawało mu się. wziął studentkę pod rękę. Strona 50 . kto ma w tej materii tak bogate doświadczenie. to nieodwracalne choćby o mgnienie oka przyśpiesza. nagle ożyła i ścisnęła ramię studentki. że pozwoliła upaść na ziemię całemu uniwersytetowi. iż wsunął swą rękę pomiędzy jej bok i ramię. że dziewczyna niesie jakąś aktówkę. by móc go chwycić uwolnionymi od ciężaru rękami. Słowo wzią! jest niedokładne. ocknęli się nagle w snopie ostrego światła. całą resztę wieczoru (Jaromil odprowadził dziewczynę do domu) opowiadali sobie o miłości prześladowanej przez moralność. W tej chwili studentka zatrzymała się. Oboje kochankowie w zakłopotaniu szukali legitymacji. I jak to zwykle bywa. lepiej byłoby rzec. a kiedy pocałunki wreszcie się skończyły i nie wiedzieli już. drżącymi rękami podawali je milicjantom. upuszczona aktówka wkroczyła więc na scenę jak posłanie. lecz dotychczas bezskutecznie zbierał nań odwagę. że studentka mówi o innych kobietach. kiedy ma nadejść coś nieodwracalnego. która go kocha od pierwszego wejrzenia. który zasłużył na to. znowu podniosła na niego wzrok i z przejęciem w głosie powiedziała: . że dziewczyna poszła na spotkanie marksistów prosto z uniwersytetu i w aktówce są pewnie skrypty uniwersyteckie i ciężkie dzieła naukowe. że przed nim stoi kobieta. kto jest młody. kiedy później znów się zatrzymali i całowali. wsunął ją tam tak dyskretnie. by dziewczyna w ogóle tego nie zauważyła. o którym trzymająca ją osoba na moment zapomniała i który w każdej chwili może wypaść.Życie jest gdzieindziej Jaromil nie wiedział dokładnie. podsunięty przedmiot. ale wydawało mu się rzeczą wspaniałą być jakoś nazwanym. by móc to tam później przeczytać uważnie i starannie). że jestem taka jak wszystkie inne. Całowali się bardzo długo. miał przynajmniej wrażenie. że kiedy byli już na szóstym okrążeniu parku. Potem jednak ręka poczuła nagle. aby się wylegitymowali. że musi to kobiecie. człowiek (może dlatego. Zapewnił dziewczynę. by przejawić choć minimum swej władzy nad wydarzeniami). głupie prawa i zgniliznę tego świata. Ale nie wolno ci myśleć. upoiło go to jeszcze bardziej. A jego krok poczuł. że zaczęli się całować w uroczystym oszołomieniu. tak że jego ręka tkwiła na jej ciele niepewnie. W każdym razie dostarczyli obojgu niezapomnianych wrażeń. jak obcy. i wyruszyli w siódme okrążenie parku. wypełniona książkami. pod które jest wsadzona. I prędko zarejestrował także (przynajmniej na marginesie swej świadomości.

)..Kundera Milan . na głowie nie miał Strona 51 . nie wiedząc nawet z kogo. że jest efebem. jak się o ciebie martwiłam? Gdzie byłeś? W ogóle się mną nie przejmujesz! Jaromil był jeszcze pod wrażeniem tego wielkiego dnia i zaczął mamie odpowiadać w taki sam sposób. które wykonujesz!) . z twojej szyi poprowadzi długa smycz i gdzieś daleko mama trzymająca jej koniec w ręce będzie czuła poprzez szarpanie linki nieprzyzwoite ruchy. całowali się i nie zwracali uwagi na przedstawienie) i dwa razy w kinie. kiedy będziesz wychodzić z domu. że jest ładny. pod marynarką żadnej kamizelki (bowiem szara robiona na drutach kamizelka. gdzie się człowiek rodzi z jaja porzuconego w lesie. . .Mamusiu. wydaje jej się.. którą mu mama kazała wkładać.Czy wiesz. wjaki mówił na kółku marksistowskim.Zabijesz mnie! Zabijesz mnie! .klęczy bojaźliwie przy jej łóżku i głaska ją po wilgotnej twarzy. gdzie człowieka wyplują na ziemię niebiosa. nie chodzi o utratę rodziców. (Charlesie Baudelaire.to pierwszy warunek wolności. gdy był on jeszcze niemowlęciem. że go panna w okularach kocha i boi się chwili. Siódmego dnia znów poszli na spacer: była zima. towarzyszyć ci będzie pełne wyrzutu spojrzenie. mamusiu. gdy rozstają się wieczorem przed jej domem i ona patrzy za nim. jak odchodzi lekkim krokiem. Matka Gerarda de Nerval umarła. Jesteś winien. że ma fantazję. nie gniewaj się. gdzie się człowiek rodzi. że widzi jego prawdziwą postać: postać mężczyzny. a pomimo tego żył przez całe życie pod hipnotycznym spojrzeniemjej pięknych oczu: Wolność zaczyna się nie tam. proszę cię. Tam. który również do niej nie należy. który się oddala. z której przemawia jej utracony kochanek. 19 Tym. które będzie cię wołać z powrotem! Będziesz chodzić po świeciejak pies przywiązany na długiej smyczy! Nawet gdy będziesz daleko. zawsze będziesz czuł dotyk obroży na szyi! Nawet gdy będziesz w towarzystwie kobiet. zbliżała się już północ i mama chodziła zdenerwowana po pokojach. który odchodzi. a on postawi swą nogę na świecie bez poczucia wdzięczności). Jaromil stał przestraszony i rozlewało się w nim poczucie jakiejś wielkiej winy. chłopcze. wydawała mu się stosowna raczej dla wiejskiego dziadka). lecz tam gdzie ich nie ma. był on sam. usłyszał o sobie. gdy ją opuści (podobno właśnie w chwili. naśladując pewny siebie głos malarza. lecz gdy Jaromil wrócił do domu. Nareszcie odnalazł własny obraz. co się narodziło w trakcie pierwszego tygodnia miłości Jaromila i studentki. dowiedział się. Tam. jej syn stał przed nią jako obraz podwójnego wyrzeczenia. nigdy nie pozbędziesz się tego poczucia. słyszała głos. że jest sprytny. mróz. (Ach. widziała twarz. ponieważ Ksawery nie miał matki ani ojca. mając czterdzieści lat nadal będziesz się bał swojej matki!) 18 (Ksaweremu coś takiego nigdy nie mogło się przydarzyć. gdzie rodzice są odrzuceni albo pogrzebani. wydawało jej się to nie do zniesienia. Tam. przebacz mi to! . a on miał na sobie lekkie paletko. raz w teatrze (siedzieli w loży. którego tak długo szukał w swoich obydwu lustrach.krzyczała histerycznie i wybiegła do sąsiedniego pokoju. W pierwszym tygodniu widywali się codziennie: cztery razy byli na długim wieczornym spacerze w różnych dzielnicach miasta. Mama od razu poznała ten głos. Zrozumcie jednak dobrze. jesteś winien! Za każdym razem. która do niej nie należy. który znika. proszę cię. nawet gdy będziesz z nimi w łóżku.Życie jest gdzieindziej 17 To był piękny dzień i piękny wieczór. a nie mieć rodziców . widziała twarz syna.

Z tym oświadczeniem Jaromil zgadzał się całą duszą. we wszystkich konkretnych detalach. mógł ją dotykać. ale byli zbyt daleko od śródmieścia i nigdzie w pobliżu żadnej gospody nie było. nie wiedział bowiem. zanim dziewczyna pozwoliła się pocałować. podczas gdy jego dusza przebywała w wielkim oczekiwanym dniu. a kiedy obudził się rano. Mama dała mu termometr i stwierdziła. ale równocześnie wprawiało go to w zakłopotanie. że ma być jej pierwszym kochankiem. Jaromila zachwycało oddanie jej ciała.z konkretnych zmartwień. którego do siebie zaprosiła. w miarę. Jaromil słuchał z dużym zadowoleniem. że jej rodzice wyjeżdżają często z domu i że byłoby jej miło. nie rozumiał bowiem subtelności elegancji). co ma powiedzieć. twierdząc. ma ponoć wśród mężczyzn wielu kolegów. w trakcie której pokonywał poszczególne wysokości: długo trwało. Po błyskotliwym wybuchu tych słów nastała długa cisza. ale równocześnie poczuł także tremę: słyszał już wiele opowieści o akcie miłosnym i wiedział również o tym. Wizja tego dnia składała się zjednej strony z abstrakcyjnego szczęścia. bowiem dla niego również miłość znaczyła wszystko. przywykli do tego i nawet ją w żartach nazywają kamienną dziewicą. że jest ciemno. Miłość oznacza ofiarowanie sobie wszystkiego. by nie szczękać na głos zębami). i patos spojrzeniajest kiepsko widoczny) i zacząłją szaleńczo całować i ściskać. sztuki i umiejętności.Kundera Milan . jak dotyka on jego nieodpowiednio ubranego ciała. co by oznaczało spotkanie w pustym mieszkaniu (przypomnijmy jeszcze raz. Jaromil bowiem nie umiał sobie w ogóle wyobrazić. że jest pierwszym mężczyzną. a ponieważ jego podkolanówki miały wyciągnięte gumki i opadały mu zawsze aż na łydki. bezbronna. wzrastał mróz i Jaromil czuł. Proponował. że jest już bardzo daleko . że wymaga to przygotowań. gdyby mogła Jaromila zaprosić do siebie. Wrócił więc do domu strasznie przemarznięty (pod koniec spaceru musiał się opanowywać. Tym razem jednak już od pierwszej chwili działo się coś nieoczekiwanego: studentka wjego ramionach była całkowicie bezwładna. by gdzieś usiedli.Życie jest gdzieindziej kapelusza ani czapki (gdyż już na drugi dzień dziewczyna w okularach pochwaliła jego zwiewne włoski. wiedział. Ciało Jaromila leżało chore w łóżku. Do tej pory dotykanie przez niego dziewcząt podobne było do długiej wędrówki. gdzie na pustych parcelach śnieg skrzypiał im pod nogami i gdzie mogli przystawać i całować się. że za miłością fizyczną kryje się niebezpieczeństwo ciąży i wiedział też (prowadził na ten temat niezliczone rozmowy z kolegami). zamiast odpowiedzi przystanął. utkwił w dziewczynie patetycznie wzrok (nie uświadamiając sobie.Myślę. że w miłości nie istnieją żadne kompromisy. zdecydowana na wszystko. Po kwadransie milczenia dziewczyna znowu się rozgadała i powiedziała mu. milczeli więc i dopiero po długiej chwili dziewczyna powiedziała cichym głosem: . wiedział tylko tyle. że ma gorączkę. znalazł się bowiem poza teraźniejszością. zanim się odważył położyć rękę na jej piersi. długo trwało. ale to są tylko koledzy. I tego dnia (siódmego dnia) dziewczyna zdradziła mu. że są równie nieujarzmionejak on sam). że pozbawienie kobiety dziewictwa uważa się powszechnie za coś trudnego. chodzili po ulicach bardzo długo.przecież dalej nigdy się nie posunął. plącząc się w butach. Spotkali się około siódmej i poszli na długi spacer w stronę przedmieścia. że dziewczyna w okularach w objęciach Jaromila nie usiłowała się przed niczym bronić). oznacza kochać się z kobietą. żejest to analogia do znanej myśli Marksa o prehistorii i historii ludzkości) rozpocznie się właściwa historia jego życia. a kiedy dotknął pośladków zdawało mu się. z drugiej zaś . co to właściwie. jak zapadał wieczór. gdzie tylko chciał. co począć z tak niespodziewaną swobodą. Rozumiał to jako wielkie wyznanie miłości. myślami byłjuż przy rozkoszach i obawach związanych z owym wielkim obiecanym dniem. oboje wiedzieli. których kiedyś nienawidził. miał na nogach tylko półbuty i krótkie szare skarpetki (ich dysharmonię z kolorem spodni przeoczył. bolało go gardło. Chociaż niewiele ze sobą rozmawiali. że można Strona 52 . nie wiedział jednak. Dlatego sam nie potrafił w żaden sposób nawiązać do rozmowności studentki. od którego (pomyślał sobie w tej chwili.

Jaromil nie miał żadnej próbnej (treningowej) skarpetki pod ręką. że ten tłum zgromadzony na starym praskim rynku Strona 53 . żeby dziewczyna o niej wiedziała! Ale czy można włożyć skarpetkę wcześniej. lecz do wielkiej miłości. którzy chcieli zaszachować komunistyczne państwo i przeszkodzić narodowi w jego drodze do socjalizmu. gdy wczesnym rankiem przyszła do niego babcia i powiedziała: . Boże. Był więc jednocześnie zawiedziony i uspokojony. nie była wyznaniem nędzy. aż będzie stać nagi przed dziewczyną? Tego rodzaju pytania pozostawały bez odpowiedzi. ale nie doszedł już do żadnych nowych spostrzeżeń. Ale jak się zaopatrzyć w taką skarpetkę? Jaromil nigdy nie przemógłby wstydu. znacznie poważniejsze zmartwienia). Widział w tej czynności coś niegodziwego. po którym wspina się ku bogactwu. powtórzył swą próbę w następnych dniach jeszcze kilkakrotnie. Słowom Gottwalda. że w ten sposób nabywa coraz większej pewności. że masturbacja jest tym niezbędnym przygotowaniem i przestał czuć do niej nieprzejednany wstręt: nie była już teraz nędzną namiastką miłości fizycznej. czy entuzjazm Jaromila jest uzasadniony. że musi ją za wszelką cenę zdobyć i nakładanie przećwiczyć. jak to przed chwilą wyjaśnialiśmy. Dręczyły go jednak inne jeszcze sprawy: czym właściwie jest akt miłosny? Co człowiek przy tym odczuwa? Jak reaguje jego ciało? Czy nie jest to na przykład taka straszna rozkosz. a potem chodził po pokoju wytrącony z równowagi. by dziewczyna tego nie zauważyła? Skarpetka wydawała mu się czymś niezręcznym i nie zniósłby tego.Co się dzieje? dopytywał się. że niekomunistyczni ministrowie grożą komunistycznemu premierowi Klementowi Gottwaldowi dymisją. wzywał lud. . Włączył odbiornik radiowy i usłyszał głos Klementa Gottwalda. dzięki której będzie mógł śmiało spojrzeć w twarz ukochanej dziewczynie. że szybkość i zręczność odgrywają tutaj dużą rolę i że nie można ich nabyć bez treningu.Tak. aby pójść po nią do drogerii! I kiedy właściwie miałby ją założyć.Nareszcie! To musiało nadejść! Nareszcie! Babcia nie była zbyt pewna. babciu.Jaromilu! Na dole jest kompletna panika! . . ponieważ w ostatnich dniach słyszał o tym (choć go to zbytnio nie interesowało. że na dole u cioci mają włączone radio i że jest rewolucja. Było to bodaj czwartego dnia. który wypełnionemu po brzegi rynkowi Starego Miasta ujawniał zdrajców. W tamtych barbarzyńskich czasach mężczyźni (przypominający rycerzy wkładających przed bitwą zbroję) naciągali przeźroczystą skarpetkę na swą miłosną nogę. by domagał się dymisji ministrów i zaczął tworzyć wszędzie nowe rewolucyjne organy władzy pod przewodnictwem partii komunistycznej. ale obiecał sobie.Życie jest gdzieindziej się przed tym ustrzec. O tym wszystkim Jaromil był teoretycznie bardzo dobrze poinformowany. od kiedy położył się do łóżka z obwiązanym gardłem. a babcia wyjaśniała. A teraz słyszał głos Gottwalda.pytała zatroskana.Myślisz. Przeczuwał. czy człowiek może się w ogóle czegoś takiego podjąć bez przygotowania? Jaromil nie znał dotychczas masturbacji. płynącym ze starego odbiornika radiowego. że człowiek przy tym krzyczy i traci panowanie nad sobą? Czy nie ośmieszy się takim okrzykiem? I jak długo właściwie taka rzecz trwa? Ach. które rozpalały Jaromila i wprawiały go w uniesienie. Szybko zrozumiał. utwierdzał się jednak w przekonaniu. to dobrze. lecz konieczną drogą do niej prowadzącą. Ale jak poradzić sobie z wielką miłością. To doskonale! Objął ją. miał bowiem. Dokonał więc (przy temperaturze trzydzieści osiem i dwie dziesiąte stopnia) swej pierwszej imitacji miłosnego aktu. o co chodzi. że to naprawdę dobrze? . mówił sobie. która zaskoczyła go tym. jeśli człowiek nie przejdzie pewnego przygotowania? Jaromil zrozumiał. czuł się przeznaczony nie do samogwałtu. lecz stopniem. towarzyszyły okrzyki tłumu. że trwała niezwykle krótko i nie zachęciła go do żadnych okrzyków rozkoszy. Stał w piżamie z ręcznikiem wokół szyi w babci pokoju i krzyczał: . w domu? Czy też trzeba zaczekać.Kundera Milan . Jaromil wyskoczył z łóżka i popędził do sąsiedniego pokoju. czego prawdziwy mężczyzna powinien unikać.

zawsze wiedziałem. tak że wuj tymczasem odwrócił się i wyszedł. że został znieważony. a nie z ludźmi na ulicy. z którego przed niespełna godziną wstał od swej wyimagowanej kochanki. mimo to. zatrzymajmy się przy nim: użył słów. ale które dotychczas budziły w nim odrazę. Wiedział.Ty głuptasku . . którego zawsze nienawidził. A wuj.powiedział. by znowu zniewolili naród. i wydawało mu się. że z ciebie głupawy kurdupel. Nie był teraz w stanie o niej myśleć. razem z jego żoną i zarozumiałym synem. jak śmiejąca się skała. Widział tylko wuja i czuł policzek i w nieskoń czoność wyrzucał sobie. tak że czuł się zjednoczony ze stutysięcznym tłumem i rozmawiał teraz z wujem tak. gdy ma się za sobą armię. Minęła jednak chwila. to ciekawe.Skocz mi do dupy z rewolucją . i natychmiast pomyślał sobie. przed którym jeszcze wczoraj wstydliwie się rumienił. Kiedy słyszał pewny siebie głos stryja. . które huczało właśnie za nim ogromnym aplauzem i zdawało mu się. Jaromil krzyczał: . Jaromil (w piżamie z obwiązanym gardłem) stał rozkraczony przed radiem. . a Jaromil miał za plecami radio. że ten wielki dzień spędza w domu z babcią. Zanim jednak zdążył tę myśl dokończyć. . gdy mówił o rewolucji. że z ciebie wyzyskiwacz i że ci klasa robotnicza skręci kiedyś kark. żejest cząstką tysięcznego tłumu. Stali naprzeciw siebie: wuj miał za plecami drzwi. że nadeszła chwila. ten lump i poszedł się położyć do łóżka. który uważał Voltaire'a za wynalazcę woltów.Łatwo jest robić rewolucję. Ostatnie zdanie wypowiedział Jaromil w gniewie i zupełnie bez zastanowienia. gdy człowiek zachowuje się spontanicznie i wychodzi wówczas na jaw jego prawdziweja) zrezygnował Jaromil ze swojegojęzyka i wybrał możliwość bycia medium kogoś innego. wyrzucał to sobie z taką goryczą. ten lump. I właśnie ta ordynarna prostota wypowiedzianego zdania (klasa robotnicza ci skręci kark) sprawiała mu radość.rzekł wuj. gdzie będzie świecił niczym gwiazda widziana przez wiele stuleci. ponieważ stawiała go wjednym szeregu z tymi wspaniale prostymi męszczyznami. kiedy go nareszcie pokona.Komuniści już teraz mieli większość władzy. że w Strona 54 . tak że Jaromil powtórzył tylko kilkakrotnie ten lump. milicję i jeszcze jedno mocarstwo. Tak. która jest ironicznie prosta. . to jest rewolucja . jak niewzruszone drzewo. Czuł się nagle silny i mógł śmiać się w oczy człowiekowi. a ponieważ czuł się wielki i potężny jak drzewo czy skała (tysięczne głosy w odbiorniku wciąż rozlegały się za nim). aby nigdzie nie chodził.Słyszycie to? Te kurwy! Taki pucz! Jaromil patrzył na wuja.To nie jest pucz.A ja wiedziałem. Herrgot. że ten ryk wstępuje w niego i napina go tak. że właściwie to przykre. jak wszystkie ustalone zwroty.Ja mu to oddam! Ten lump! Ja mu to oddam! I ruszył w stronę drzwi. nie chciał zrezygnować ze swoich słów. a ten pucz zrobili po to. aby ją mieć całą. nienawiść uderzyła mu do głowy. podszedł do niego i uderzył go w twarz. Babcia chwyciła gojednak za rękaw i uprosiła. że wznosi się teraz naprzeciw swego wuja. żejestjedną z głów tysiącgłowego smoka tłumów i wydawało mu się to wspaniałe. zdawało mu się. Zrobił to w dodatku z uczuciem intensywnej rozkoszy. że chodzi im o istotę rzeczy. . Jaromil zawsze uważał się przede wszystkim za poetę i dlatego nawet wtedy. który zwracał się do niego jak do głupiego chłopca. I oto raptem powiedział: klasa robotnicza ci skręci kark.Życie jest gdzieindziej wyniósł dzisiejszy dzień wysoko pod niebiosa. chciał rzucić się na wuja i oddać mu policzek.Kundera Milan .Ta armia i milicja chce przeszkodzić kilku łajdakom w tym. których śmieszą niuanse i których mądrość tkwi w tym. które można było często wyczytać w gazetach lub usłyszeć z ust komunistycznych mówców. otworzyły się drzwi i pojawił się w nich purpurowy ze złości wuj krzycząc: . jak sto tysięcy rozmawia z jednostką: . Jaromil poczuł piekący ból w twarzy. że nie potrafił zareagować jak mężczyzna.rzekł stryj. zanim się na to zdecydował. właśnie w chwili zdenerwowania (a więc w chwili.

. długo. jajecznica na kiełbasie. całe to społeczeństwo przedsiębiorców i przemysłowców. Zamiast wujowi policzek oddać. w którym wyrósł. pozostawało mu więc tylko mieć nadzieję. ale Jaromil potrafił obalać jej zarzuty. Bądź rozsądny. żółć mu znów napłynęła do głowy i rzekł: .Życie jest gdzieindziej końcu rozpłakał się i moczył ciepłymi łzami poduszkę. 21 Była szósta wieczór. Późnym popołudniem przyszła do domu mama i z przerażeniem opowiadała.taka.nie ma przecież w ogóle nic wspólnego ani ze swoją siostrą ani ze społecznością bogaczy. rozwijał swoje stwierdzenie dalej. Potem znowu się rozpłakał. na której walało się mnóstwo poduszek. który kiedyś próbował popełnić samobójstwo pod wpływem nieszczęśliwej miłości.Może żałujesz tego. Gdyby się dowiedział. Mama straciła pewność siebie. ale napotkał tak surowy sprzeciw. Kolacja nie była wcale nadzwyczajna. że w ich biurze już zdjęli dyrektora.Jeżeli mnie kochasz. że go źle zrozumiała. będzie dostatecznie długim czasem na jego pierwszą niiłosną noc. jak ona sama we własnej rodzinie cierpiała z powodu takich ludzi. mówiła o swojej rodzinie. do których od dawna należy. ale. aby szybko powstało społeczeństwo. . długo o czymś rozmawiali na twardych krzesłach i Jaromila zaczął ogarniać niepokój. że i tak się wstydzi. o dziwo. że koledzy z klasy urządzają jakąś uroczystość). na ścianach wisiały obrzydliwe obrazy. tak że teraz mieli już tylko położyć się na miękkich falach poduszek. oddziela go od tych. na której stał masywny szklany wazon. mówił. a pod ścianą stała kanapa. Niechże to mama zrozumie! Mama także całą duszą zaangażowała się w dyskusję. jaka jest w swej istocie . Ale mama powiedziała: .I właśnie dzisiaj. że to. prosił wprawdzie mamę. Wszystko było na ten wieczór umówione i obiecane. jak idiotyczne jest panowanie bogatych. którego bardzo ceniła. mamo. że urodziłeś się tutaj i że ja jestem twoją matką? Mamy głos był urażony i Jaromil musiał ją prędko zapewnić. żeby mu pozwoliła być całą noc poza domem (wymyślił sobie. i że wszyscy niekomuniści obawiają się aresztowania. Odwrócił się na drugi bok i pozwolił mamie wyjść z pokoju. że wstąpiłeś do partii komunistycznej. w którym już nigdy żadnej przemocy nie będzie. Kiedy dostrzegł w mamy oczach dezaprobatę. Jednakże studentka mówiła i mówiła. Mówił o tym. dostał teraz od niego następny. ale była to pierwsza kolacja. co się dzieje. który przed kilkoma godzinami dostał. i z wyrachowaniem przypominał mamie. Jaromila chwycił za gardło łzawy żal. wydawało mu się.Jestem tym Strona 55 . kiedy trzeba zastosować przemoc. że nie odważył się dłużej nalegać. toteż jadł ją z dumnym uczuciem mężczyzny. o którego troszczy się kochanka. kiedy sobie o nim przypomniał. o bracie. był tam okrągły mahoniowy stół nakryty robioną na szydełku serwetą. Wiesz. Wyjaśnił mamie. mama . nie rób tego. jego zdaniem. Jaromil uniósł się na łokciu i włączył się z pasją do dyskusji. studentka przywitała go w białym fartuszku i zaprowadziła go do schludnej kuchenki. którą Jaromilowi kiedykolwiek jakaś kobieta (nie licząc mamy i babci) przygotowała. to byśmy tu z nim w ogóle nie wytrzymali. proszę cię. że o jedenastej musi być w domu. że pomścił policzek. a Jaromil cieszył się z powodzenia swoich słów. przypominał pyszałkowatość jej siostry i niewykształconego szwagra. to rewolucja. i przestrzeń pięciu godzin szybko się kurczyła. że jedynie obciążające dziedzictwo domu. postanowiłem wstąpić do partii komunistycznej. studentka usiadła na twardym krześle przy okrągłym stole a on naprzeciw niej. Wiedział bowiem. żejuż dawno tam nie wstąpił. jakie mam tu piekło ze szwagrem. Potem przeszli do sąsiedniego pokoju. a rewolucje to taki krótki okres.Kundera Milan . że pięć godzin rozciągających się między szóstą ajedenastą.

wypiąwszy leciutko piersi.podniósł ją potem z krzesła. a Jaromil wyczuł.spytał nieśmiało.Nie poszlibyśmy do sypialni? . przestraszył się. nie musiałjuż rozmyślać nad tym. nie. że musi być o jedenastej w domu i zmusił się. Jaromilowi nie pozostawało nic innego niż rozbierać ją dalej. i jak się będzie rozbierać. W tej chwili już wiedział. że się tego dnia kochać nie będą. nie wiedział nic o haftce. poprowadził w stronę kanapy i posadził ją na niej. ale nie po ciemku. wyciągnął dolny koniec bluzki ze spódnicy. że propozycja pójścia do sypialni zdradziła jegośmieszną niedojrzałość. o tyle teraz. która się z niego śmieje. że powinien już chyba dziewczynę rozebrać. Kiedy widział z jakim oddaniem spoczywa na poduszkach. czy nie. niczym człowiek skazany na śmierć dumnie wypinający pierś przed lufami karabinów. zrozumiał. jak rozebrać się samemu. co dziewczyna powie. światło nie było tam zapalone: tam będzie można po ciemku się rozebrać i do tego jeszcze przykryć kocem. którego nie wolno było zgasić. że wydawało mu się to (nie zapominajmy. Wstał więc z krzesła. leżała bez ruchu. że światło powinno się zgasić. że był dobrze wychowany) trochę zuchwałe. kwadrans udręki Jaromila! Wreszcie udało mu się rozebrać studentkę całą. Potem się całowali. czy światło zgaśnie. Nie mogę być taka jak inne dziewczęta. powiedzmy. W końcu odważył się nieśmiało zapytać: .zapytała. że te słowa mają nadać obiecanemu zbliżeniu ciężar powagi. wypinając pierś wobec niewidzialnego plutonu egzekucyjnego. Leżała teraz na poduszkach w samej spódnicy i w staniczku i . Miał zresztą w kieszeni marynarki paczuszkę z przeźroczystą pończoszką i chcąc ją sobie dyskretnie nałożyć w decydującym momencie. Nie mógł się jednak zdecydować. by przemóc nieśmiałość. Potem znowu sobie uświadomił. dziewczyna. koniecznie potrzebował ciemności. i był zadowolony. pomijając już fakt. nie. pochylił się nad nią i rzekł bardzo poważnym głosem: Rozumiem cię. nieśmiały. Jaromil nie wiedział. głaskali i pieścili. Strona 56 . że dziewczyna nie chce ciemności. aby w trakcie pieszczot wstać i podejść do kontaktu. z boku spódnicy namacał zamek i rozpiął go. było mu z tego powodu przykro. by przekręcić kontakt. Nie mogę lekceważyć sobie miłości . przeskoczmy jakiś. że palnął jakieś głupstwo.Czy nie powinniśmy zgasić światła? .Życie jest gdzieindziej naznaczona. Ale lampa jasno świeciła i Jaromil wstydził się rozebrać. po zdjęciu bluzki. alejednocześnie poczuł ulgę. rozumiem cię . Nie powiedziała nic. proszę cię. o czym myślał. Rozpinał więc dalej. był w obcym pokoju pod badawczym światłem żyrandola. Zranił jednak Jaromila. Był to guziczek białej bluzeczki i odpinał go w lękliwym oczekiwaniu. Nie wiemy.Nie. rozpiął pierwszy kobiecy guziczek w swoim życiu. Ach. tak. nie powinna się była tak głupio śmiać. Na podstawie wszystkich informacji dotyczących podobnych sytuacji domyślał się.Ale dziewczyna odparła: .Co ci jest? . . . oczekując chwili tak dawno zaplanowanej. przypadkowy. a więc nie chce się również kochać. Mógłją o to zapytać. Był to śmiech niepotrzebny. był przecież w cudzym mieszkaniu i była to raczej sprawa gospodyni. Naraz poczuł się zupełnie opuszczony. jak zacząć. Trwało to bardzo długo i Jaromil myślał o tym. czy to ma znaczyć. nie pomagała mu. była jakby lekko oszołomiona. czuł się dotknięty i siedział w milczeniu na kanapie. z obcą kobietą. nie wiedział. Przede wszystkim nie wiedział. że teraz nie pozostaje nic innego. czy też.Kundera Milan . . lecz wstydził się powiedzieć na głos to. a potem jej bluzeczkę zdjął.powiedziała. którą spódnica była spięta w pasie i przez chwilę usilnie i bezskutecznie starał się ściągnąć ją dziewczynie przez biodra. czy nie zgaśnie. gdyż jego kłopotów prawdopodobnie nie zauważyła. dlaczego się śmiała.rzecz ciekawa: o ile jeszcze przed chwilą namiętnie Jaromila całowała. Wtedy przyszła mu do głowy zbawienna myśl: obok pokoju stołowego dostrzegł sypialnię (starodawną sypialnię z małżeńskimi łożami).Czemu do sypialni? Do czego potrzebna ci sypialnia? zaśmiała się dziewczyna. że to nie jego wina. czy ma zgasić światło. głuptas. że dziewczyna chce się kochać. ale ponieważ nigdy jeszcze tego nie robił.

Dziewczyna podniesiona z kanapy. . prędko rozczochruje sobie starczym ruchem rzadkie niemyte włosy i macha nieśmiało rękami. jaka jest. Potem jednak czuje nagle. że się tak stało. Wszystko wskazywało na to. wyrwana ze zobojętniałej niedbałości. kto się przygląda.odparł Jaromil i uświadomił sobie. Był to wierszzdarzenie i mówił o mężczyźnie. ją samą. że mnie kochasz. . bowiem w ten sposób da jej do zrozumienia. że w ubraniu jest brzydsza niż naga. Tak. podniósł ją z tapczanu i zaczął się jej ostentacyjnie przyglądać (chciał się stać panem sytuacji. w związku z tym powinno jej sprawić przyjemność.Jesteś ładna naga i ubrana . co ma odpowiedzieć. wobec tego bardziej powinno ją ucieszyć. gdzie kiedyś żył najbardziej intensywnie: oficyna trzecie piętro drzwi w głębi na lewo w kącie z nazwiskiem na wizytówce nieczytelnym w mroku dwadzieścia lat minionej chwili przyjmijcie mnie! Otworzyła mu stara kobieta.Kundera Milan . że wokół niego pokoje bieli się wapnem i wynoszą sprzęty i wszystko wymieniają w jego pokoju. że jest stary. był jednak w kłopocie: dziewczyna zazwyczaj ukazuje się ludziom ubrana.Jestem ładniejsza naga czy ubrana? Jest kilka klasycznych kobiecych pytań. jakby nagle została oswobodzona. a wydawało mu się. w którą wpędziła ją długoletnia już samotność. że gdyby wyjaśnił dziewczynie powód urazy. Na pytanie w ten sposób sprecyzowane odpowiedź byłajuż łatwiejsza: ponieważ inni ludzie znają ją tylko ubraną. a w końcu zapytała: . Będziemy tojeszcze przez chwilę oszczędzać. co jest dodatkiem do niej. nie ubrała się już wcale aż do jego wyjścia. wiele razy go pocałowała. i nie zależy mu na niczym.Życie jest gdzieindziej .powiedział. Opanował się więc. naprawdę mnie kochasz. wydawało mu się nietaktem przed chwilą powiedzieć. jeśli powie się jej. śmiało może oświadczyć.Jesteś ładna. będziemy się na to jeszcze chwilę cieszyć. komu się przygląda). który nagle zrozumiał. z drugiej strony nagość jest jakimś stanem cielesnej prawdy. że ten. jeszcze bardziej by się ośmieszył. że się jej chłopiec przygląda (może jej się zdawało. stała się znowu rozmowna i pewna siebie. mama będzie zadowolona) szepnęła mu w drzwiach do ucha: . zareagowała na to bardzo życzliwie. a na odchodnym (było za kwadrans jedenasta. że kocha ją taką. że jest opuszczony i zapomniany. 22 W tych dniach zaczął pisać długi wiersz. jest panem tego.Dzisiaj się przekonałam. z którymi każdy mężczyzna się spotka w życiu i na które szkoły powinny młodych mężczyzn przygotowywać. którym na kolorze po latach już nie zależało. prędko przygryza wargi. że nieźle wybrnął z sytuacji. kiedy usłyszała. Prędko.Chcę wiedzieć. Wcale jej nie przeszkadzało. że ładniejsza jest w ubraniu. lecz studentka nie była z tej odpowiedzi zadowolona. ponieważ studentka. że znalazł się tam. Skakała po pokoju. usiłował odgadnąć. że ten. lepiej. że ładniejsza jest naga. by zakryć przed nim fotografie dawnych kochanków na ścianach. gdzie los nie buduje swoich dworców. na której aż do tej pory spoczywała w zdrętwiałym oczekiwaniu. skoro jednak zapytała o jego subiektywne zdanie. że jemu osobiście bardziej podoba się naga. żeby odparł bez wykrętów. komu się przygląda jest panem tego. Ale Jaromil chodził tak jak my wszyscy do złych szkół i nie wiedział. że naga jest ładniejsza. co dziewczyna chciałaby usłyszeć. Wybiega więc z domu (myśl o pośpiechu ma we wszystkich szwach) i kieruje się tam. że w pokoju jest słodko i że powierzchowność nie ma znaczenia: Dwadzieścia lat I wróciłeś Jako ostatnia ważna rzecz którą spotkam Strona 57 . kto się przygląda). Jesteś bardzo dobry. pokazywała się chłopcu i zmuszała go.Nic . jaka ci się bardziej podobam. potem powiedział: .

że są sobie na zawsze i bez reszty oddani. ani rzadkie włosy. zapomniana pieśń. że postaci wiersza wcale nie oddają psychologii starości. Ale i studentka. w pokoju jest słodko.Głęboko zanurzeni w fotelach cel osiągnięty A nogi zadowolone tak że nie starają się nawet o krok a ręce pewne tak że nawet dotyku nie szukają Teraz tylko czekać aż ślina w ustach zamieni nam się w rosę Kiedy mama przeczytała ten dziwny wiersz. Boże.Życie jest gdzieindziej I nie mam niczego co mogłabym zobaczyć gdybym ci zajrzała przez ramię w przyszłość. ani zmarszczki. była dla niego odległa i abstrakcyjna. nic jędrnego. Ale: W chwilkach bezsilności które mnie teraz napadną moje zmęczenie moje ubywanie ten ważny i tak czysty proces będą należeć tylko do ciebie Ze wzruszenia dotykali swych pomarszczonych ciał i on mówił do niej "dziewczynko". nie miała racji. w wierszu wcale nie chodziło o staruszka i staruszkę. przechodzi przezjej pokój (ściera rękawiczką odciski cudzych palców na stole) i wie. I nie było pośrednika między nimi Ani słowa Ani gestu Niczego za czym by się schowali Niczego za czym by się schowało ubóstwo jej i jego Przecież właśnie to wzajemne ubóstwo chłonęli pełnymi ustami. Głaskali swe ubogie ciała i słyszeli. a ona do niego "chłopczyku". którzy wyszachrowali całą jasność jej podskórka już nawet po ciemku niejest ładna A wytarte miejsca tak te nic nie znaczą A duszę rwie mu jakaś pieśń. że miała kochanków. że nie ma już dla niego nic młodego. nic nie ma znaczenia. wiedział o niej tylko tyle. że między czterdziestką a osiemdziesiątką. Pewności pewności Już się nie ruszam i przygotowana jestem Pewności Piękno wobec ciebie jest niczym Młodość wobec ciebie jest niczym A on. ani blade wargi. nie pojęła tego.Kundera Milan . Mężczyzna pomyślał: Oto jest miłość bez drzwiczek na zewnątrz Oto jest miłość jak mur A kobieta pomyślała: Odległa może w czasie lecz bliska swą postacią jest śmierć nam dwojgu teraz . ponieważ ostatnia miłość jest tą największą. Chciwie je z siebie spijali. Tak. że to właśnie jest ich ostatnia i zarazem największa miłość. zdumiała ją. która umożliwia jej synowi zrozumieć wiek tak odległy. Nie. w jakim wieku są postaci z jego wiersza. jak brzmi ta pieśń? Odpływasz odpływasz przez piaski pościeli i zamazujesz swe wnętrze Odpływasz odpływasz aż zostanie z ciebie tylko środek tylko sam twój środek I ona wie. byłby zakłopotany i powiedziałby. a potem płakali. I wiedzieli. jak zawsze. przedwczesna dojrzałość. ani pożółkłe zęby. jak pod skórą tego drugiego cicho przędąjuż wrzeciona śmierci. zmęczony. nazywając go nekrofilskim. ani obwisły brzuch. ani niedbałe ubranie. że jest to Strona 58 . której Jaromil później wiersz pokazał. w ogóle nie znał się na starości. zastępy kochanków. gdybyśmy zapytali Jaromila.

Wprawiło go to na nowo w zakłopotanie. co ma mówić i zdawało mu się. nie wiedząc dokładnie. czy utracone podniecenie znów się pojawia. które zwie się przyszłością. . Tymczasem jednak. wsunął się potem szybko pod koc (wiedział. Jaromil nie zapomniał ani o pożółkłych zębach. było jedynie zasłoną. Bowiem Jaromil był pełen niepokoju. do tego. że w takim razie nie ma sensu paczuszki otwierać. Było to niekończące się głaskanie i pieszczenie. w półmroku wydawała mu się jeszcze piękniejsza niż ostatnio) położyła się przy nim. choć już powoli zapadał zmierzch. że piżama mu nie pasuje. Starał się więc dziewczynę namiętnie pieścić i z niepokojem obserwował. by móc się dyskretnie przygotować. Przytuliła się i zaczęła go szaleńczo całować. którego świat rozpościerał się przed nim jako nieznany obszar pełen lwów. żejest na niego za duża i pomniejsza go) i patrzył na dziewczynę. jest ostatnia i pewna. gdzie ciało niejestjuż niebezpieczne ani dumne. na piersi studentki. by móc je powiedzieć całkiem lekko i naturalnie: . gdyjego losjuż się skończył. Potem powiedział sobie. pisał wiersze o nierzeczywistej śmierci. sięgnął więc do kieszonki i chciał ją niepostrzeżenie wyjąć. dlatego w pełnych czułości wierszach uciekał przed konkretnością ciała do świata dziecięcej beztroski. na co nie była przygotowana i co bała się nazwać. Pisał wiersze o sztucznym dzieciństwie czułości.Nic . jakby kroczył po cierniach. To były trzy niebieskawe sztandary. pod którymi bojaźliwie kroczył ku bardzo rzeczywistemu ciału dojrzałej kobiety. co może zastąpić macierzyńskie ramiona. Dziewczyna rozbierała się w kąciku i Jaromil rozbierał się (znacznie pośpieszniej) w drugim kącie. która nie pozostawiła na sobie niczego i naga (ach. ubóstwo starego ciała godziło go poniekąd z dumą młodego ciała. dziewczyna także milczała. pisał wiersze o nierzeczywistej starości.Kundera Milan . w ogóle nie zapalał światła. które kiedyś też będzie stare. udręka w całkowitej niemocy. gdyż wiedział. kiedy człowiek ma już za sobą swoją dojrzałość. Ale nie pojawiło się. które początkowo odczuwał w całej fizycznej oczywistości. Tak. Głaskanie i całowanie nie sprawiało już radości ani rozkoszy. Kiedy do niego przyszła (mama z babcią wyjechały na dwa dni z Pragi). że będzie ją musiał na chwilę przeprosić i wyjść do łazienki. Wiersz był pełen naturalistycznej brzydoty. odbierał ciału tę realność i widział kobiece łono jako tykający zegar z kurantem. i była to niekończąca się udręka. kroczył ku nagiemu ciału młodej kobiety. zniknęło. ani o zaropiałych oczach. za którą chłopiec męczył się i rozpaczliwie przywoływał do porządku swoje ciało. w każdym razie działo się coś. do tego.Życie jest gdzieindziej sytuacja. gdyż prawdopodobnie i ona zaczęła przeczuwać jakiś blamaż. czy jest to blamaż jego czy jej. gdy miłość. do tego. nieskończonego. gdzie jest ubogie i godne politowania. gdyjuż nie ma co się bać tego strasznego niewiadomego. które sobie przedtem wielokrotnie w duchu powtarzał. co jest poddane czasowi. wszystko szło pojego myśli i to szło bez przeszkód. Około dziesiątej (była to chwila. co jest samym środkiem i co jest w stanie pokonać władzę ciała. gdy mama posyłała go do łóżka) wypowiedział zdanie. gdy tak rozmyślał (dziewczyna nie przestawała go całować). zauważył. tym razem uciekł w przeciwną stronę: do starości. która chciała wyjąć paczuszkę. po chwili Jaromil pomyślał. którą spotykamy.Nie poszlibyśmy się położyć? Przytaknęła i Jaromil pościelił łóżko. A kiedy już ta straszna pantomima dotyków i pocałunków Strona 59 . ale za obcesowością owych detali uchwytne było pragnienie ograniczenia miłości do tego wiecznego. tam. Ciało pod jego uważną obserwacją było jakby zdjęte strachem: kurczyło się raczej niż rosło. prędko włożył piżamę (w kieszeni miałjuż wcześniej starannie ułożoną paczuszkę z pończoszką). że każde słowo wskazuje na jego kompromitację.odpowiedział i szybko położył rękę. że podniecenie. ani o obwisłym brzuchu. ponieważ Jaromil nie wiedział.spytała dziewczyna. zdradliwego ciała. .Co tam masz? . pragnął ciała i bał się ciała. Byli po kolacji i siedzieli w pokoju Jaromila. że już najwyższy czas otworzyć paczuszkę.

że wobec swego młodszego przyjaciela zobowiązanajest do krytycznej rady i całkowicie zmroziła go rzeczowością uwag.Kłamiesz . Potem jednak studentka powiedziała: . nawet w postaci cienia. Jaromil chciał ją zapewnić. na kim leży fatalny cień. który mnie przygniata i wobec którego jestem bezsilny. że jest coś z prawdy w tym zarzucie. . tym piękniejsze. . Rozczarował się: przypuszcza'ła chyba. kogo kochasz. zrozum mnie. że może jeszcze nie wszystko stracone. każde z nich położyło głowę na poduszce i starało się zasnąć. Nie zniosę tego.Nie. że jedno drugiego potrafi zrozumieć i kochać ze wszystkim. niż znieść świadomość.pytał ją . że nie potrafię tych spraw lekceważyć. Przecież sam się dzisiaj przekonałeś. że mógłby ją stracić. Kiedy zaś rano wstali. Jaromil pochylił głowę i smutno wzruszył ramionami. że mogłaby go zrozumieć. że to z miarą miłości nie miało nic wspólnego. była pełna udręki. Proszę cię. To jest silniejsze od ciebie i dziś w nocy się to okazało. że mu pomoże opublikować je w jakimś czasopiśmie awangardowym. To było jeszcze lepsze. powiedział głosem celowo brzmiącym niepewnie i nieprzekonywająco: . że dziewczyny nie kocha. tylko ciebie. jakby przyznawał.Masz kogoś innego. bo kocham tylko ciebie.nie oznacza przede wszystkim tego. Ale coś przed tobą ukryłem. A gdy dziewczyna znowu powtórzyła to samo oskarżenie.Czy absolut w miłości . Ta kobieta mnie kochała.Powiedziałam ci. bym była dla ciebie namiastką kogoś innego. Chociaż noc. przygotowali sobie śniadanie i z trudem starali się prowadzić normalną rozmowę.Ależ nie. Sto razy łatwiej było znieść wyrzut. Wierzył. Ogromnie cię kocham. Teraz jednak trzeba było przywołać wiersze na pomoc. że śpią. W moim życiu jest rzeczywiście jeszcze inna kobieta. czy spali.Kundera Milan . kto jest rozbity i godzien litości.Nie mówię. dopiero blaskiem drukowanych liter zamierzał ją olśnić. Mimo to jednak nie mógł się jej zwierzyć i musiał przybierać minę kogoś. Dlatego musiał jej teraz powiedzieć: . Byłaby to krzywda. nie mając sił toczyć się dalej. Gdzie się podziało to wspaniałe zwierciadło jego entuzjastycznego podziwu. im bardziej do niego nie należało. Poszli do kuchni. ale nie dopuściła go do głosu: . czekał na spełnienie obietnicy malarza. i jak długo spali. a ja jej wyrządziłem wielką krzywdę. Jaromilowi wydawało się. nie usiłuj mi niczego wmawiać. nawet z jego cieniami? To było dobrze powiedziane i studentka się nad tym zamyśliła. . to udawali. kocham cię.Nie. miłość jest dla mnie absolutem.Ty mnie nie kochasz. gdybyś z tego powodu nie chciała się już ze mną spotykać. Za mało mnie kochasz. Kocham cię. Jaromil patrzył w twarz dziewczyny w okularach i ściskało mu się serce na myśl o tym. mówię tylko. Jaromil chciał w pierwszej chwili zapewnić dziewczynę. co jest w nim i na nim. Dotychczas nie dawałjej nigdy do czytania swoich wierszy. Słowa dziewczyny stworzyły mu bowiem niespodziewaną okazję do ukrycia swej kompromitacji. że mnie za mało kochasz. było z niej dla Jaromila jedno jedyne wyjście: żeby się jeszcze raz powtórzyła i by mógł swe niepowodzenie naprawić. którą przeżył. . krzywdzisz mnie.rzekła studentka posępnie. ale jeśli nawet nie spali. czy nie. . W miłości nie uznaję kompromisów. Jaromil bał się spojrzeć na jej ciało. że się z tobą już nie chcę spotykać. zrozumie go i będzie poruszona.To nie ma sensu. . wydawało mu się dręcząco piękne. ale nie powiedział tego. To ty mnie zrozum. Leży teraz na mnie jakiś cień. w którym kiedyś po raz pierwszy odkrył swą osobowość? Ze wszystkich luster szczerzyła się teraz do niego Strona 60 . że ma jakiś męski defekt.Życie jest gdzieindziej omdlewała. wydawało mu się. jeśli to nie jest prawdziwa miłość . Dlatego nic nie odpowiedział i tylko spuścił głowę. że gdy studentka je przeczyta (a najwięcej obiecywał sobie po wierszu o staruszkach). że to nieprawda. Trudno powiedzieć. ponieważ umożliwiało im to ukrycie się przed sobą. że nie zniosę żadnej innej dziewczyny.powiedziała. że jest mu bliska.

co gorsze. jakie prosty wierzący czuje wobec dostojnika swego Kościoła. i on pragnął. dumnie. Przyszło mu wówczas do głowy. do któregojednak Jaromil daremnie starał się nawiązać swymi własnymi słowami.Życie jest gdzieindziej ohyda jego niedojrzałości i to było nie do zniesienia. którą znał z lekcji tańca! Ten gest głowy. że Jaromil posłuchał bez sprzeciwu. rysowała się tylko w nie wypowiedzianych monologach. Wtedy przypomniał sobie nazwisko sławnego poety otoczonego nimbem europejskiej awangardy i rodzimych ekscesów. za kim tęskniła. gdy kroczył kiedyś parkiem z dziewczyną. pomijała nie zwracając na nie uwagi. że zdawali mu się znacznie bardziej realni niż on sam. ale to był tylko pomysł. które miały wyglądać ůna wspomnienia o innej kobiecie. długo. gdy rozmowa z jakąkolwiek kobietą sprawiała mu kłopoty i musiał się do niej w domu przygotowywać. powiedziała: . niech tak zostanie. Powracały znów dla niego czasy (zresztą całkiem niedawne). co do której istnienia wyraziła studentka swe podejrzenia rano przy śniadaniu w pokoju Jaromila. że położyła mu w marszu głowę na ramieniu.. wydawał mu się tańczącym błaznem. dostrzegalnie. i dziewczyna czułaby wtedy jego podniecenie na swym ciele. teraz znów przeżywał każdą randkę już wiele dni wcześniej i całymi wieczorami rozmawiał w domu ze studentką. To było niepokojące! Wszelkie drobne aluzje Jaromila. śmiejącym się klownem między nogami. którego miał między nogami. zwycięsko. nie. wprost przeciwnie tym razem rozpaczliwie pragnął. że na wydziale zbliżają się egzaminy i ma mało czasu) i coraz smutniejsze. Wysłał mu swoje wiersze z pokornym i błagalnym listem. że nagle zamilkła albo powiedziała ni stąd ni zowąd zdanie. Jakie było źródło tego smutku? Kto wie. Tylko chwilami bywało (i te chwile Jaromil ogromnie lubił i chłonął). i choć go nie znał a nigdy nawet nie widział. który go wtedy podniecił. może żal jej było ginącej miłości. kto wie. starannie przygotowane przejęzyczenia i nieoczekiwane zamilknięcia. bowiem z rzeczywistych rozmów Jaromila ze studentką niepostrzeżenie i szybko zniknęła. które były coraz rzadsze (twierdziła. Mój Boże! Tego już przecież doznał! Doznał tego. że chce przystanąć i pocałować ją. i to marzenie kładło się jak balsam na jego spotkania ze studentką. prowadząca uczone rozmowy. W owych nigdy nie wygłoszonych monologach rysowała się coraz wyraźniej (a jednak tajemniczo) postać kobiety. wrogiem. przyjaznej i pełnej uznania. Marzył potem o jego odpowiedzi. A powiedziała to tak smutno. Zamiast tego długo (i. A podniecenie Jaromila trwało. studentka przestała się nią interesować równie niespodziewanie. obdarzyła Jaromila światłem przeżytej przeszłości. który się z niego śmieje. który wydawał mu się szalony i nierealny. jak niespodziewanie zaczęła o niej mówić. poczuł do niego ślepe zaufanie. Szedł ze smutną i obcą głową na ramieniu i z obcym. smutne i melancholijne. całkiem wesoło!) opowiadała mu o wydziale i opisywała różnych poznanych tam kolegów tak plastycznie. 25 Strona 61 .. A ten.Kundera Milan .Nie. kiedyś ta chwila smutku była tak intensywna (szli właśnie z kina cichą zimową ulicą). ponieważ smutek dziewczyny zwracał się wyłącznie do wewnątrz jej samej i nie pragnął porozumienia ze smutkiem Jaromila. klownem. i tym razem podziałał na niego tak samo: był podniecony! Był szalenie i to w widoczny sposób podniecony! Tym razem jednak się nie wstydził. żeby dziewczyna jego podniecenie dostrzegła! Ale dziewczyna miała głowę smutnie opartą na jego ramieniu i Bóg wie dokąd patrzyła przez swoje okularki. Oboje powracali do stanu sprzed wzajemnego poznania się: z niego stawał się niepewny chłopaczek a z niej kamienna dziewica. że mogliby przystanąć i objąć się. Niestety. wywoływała zazdrosne zainteresowanie i usprawiedliwiała niepowodzenie jego ciała. Kiedy jednak zwolnił kroku i studentka wyczuła. może myślała o kimś innym. żeby zostało zauważone i docenione! Pragnął ująć rękę dziewczyny i położyć ją niżej na swym ciele.

te sławne poszukiwaczki wszy . Jaromil był obeznany z tymi tematami i mógł swobodnie włączyć się do rozmowy. bał się.Czemu jest pan taki milczący. że pisze świetne wiersze. Gdy siedziałjuż w fotelu i rozglądał się po pracowni. którym by oznajmił swoje odejście. Kobieta z altowym głosem znów zwróciła się do niego: . słysząc gwar rozmowy. Owszem. malarz zapraszał go jednak serdecznie do pracowni. Ta doskonała naturalność. kogo goście znają już z opowiadań.Wiersze . Był jednak w stanie takiego przygnębienia.rzekł malarz z uśmiechem .Życie jest gdzieindziej Uległ chyba przypuszczeniu. i mówił o nimjak o kimś. przedstawiając go. teraz jednak w ogóle nie wiedział. co kto mówi. że obie kobiety są ładniejsze odjego studentki. Wů głowie brzmiało mu niekończącym się echem. po których poruszała się przed przybyciem Jaromila. Oddałby wszystkie swoje wiersze za jedno spółkowanie. Pragnął stać się niewidzialnym. wyjść na palcach i zniknąć gdzieś daleko.Czasy pozytywnych bohaterów i popiersi Stalina nie będą zbyt życzliwe dla jego poezji .jak zadziwiająco gotowe i dojrzałe są wiersze tego zupełnie niedojrzałego i nie gotowego kawalera. dziecko? Wymamrotał. jak płoną mu policzki pod spojrzeniami pięciu nieznajomych ludzi. . Towarzystwo prowadziło ożywioną dyskusję.uzupełnił malarz. .spytała Jaromila kobieta o altowym głosie. z jaką pochylały się nad Rimbaudem siostry jego nauczyciela Izambarda .Zdziwiłabyś się . Wzmianka o pozytywnych bohaterach stała się zwrotnicą przerzucającą dyskusję z powrotem na tory.powiedział malarz. Osiemnastoletni Rimbaud wyglądał podobno na trzynaście lat. czyściły i odrobaczały).ma to szczęście. z jaką zakładały nogę na nogę. że smutek i pragnienie pociechy (sławny poeta nadal mu nie odpowiadał) mogą usprawiedliwić każdy niezwykły krok i przyszedł do malarza niezapowiedziany. tym gorzej jednak. . . .rzekł malarz .trzem mężczyznom i dwóm kobietom. że wygląda na trzynaście lat. a Jaromil pochylił głowę. . Druga kobieta spojrzała na niego i rzekła altowym głosem: Wygląda tu teraz wśród nas jak Rimbaud w towarzystwie Verlain'a i jego kompanów na obrazie FantinaLatoura. a Jaromil pragnął odejść.Okres dojrzewania jest najbardziej poetyckim wiekiem powiedziała pierwsza kobieta.Znakomite .Czy nie zamierza pan wydać ich drukiem? . czyż w tej chwili zależało mu na wierszach? Zrezygnowałby po stokroć z ich dojrzałości.. która wynosi go na wyżyny. że nikt go tu nie chciał obrazić i że zwłaszcza malarzowi jego ůwiersze naprawdę się podobają.wygląda zupełnie jak dziecko. że trafił na liczniejsze towarzystwo. wiedział. Pan też . aby powiedzieć. (Nie możemy sobie odmówić tego.Kundera Milan .Nasz przyjaciel . że ten głos będzie drżeć albo się jąkać i znowu ujawni tylko wszystkim jego niedojrzałość i trzynastoletniość. Dziecko w śród mężczyzn. strzepywały papierosa do popielniczki i łączyły w dziwaczne zdania uczone terminy i wulgarne słowa! Jaromil czuł sięjak w windzie. że jest dzieckiem. zasnąć i długo spać i obudzić się dopiero po dziesięciu latach. zorientował się.zwróciła się do Jaromila . ale jednocześnie był mile połechtany.. gdyby mógł uzyskać w zamian własną dojrzałość. jakie wiersze pisze. Jaromil czuł. które zresztą już długo nie potrwa.gdy się u nich schronił po jednej ze swych długich wędrówek. że sprawiało mu trudność wypowiedzenie zdania. że ta kobieta pochyliła się nad Jaromilem z równie okrutną czułością. że już nie jest dzieckiem. gdzie przedstawił go następnie swym gościom .wzruszył ramionami w zakłopotaniu. a one go obmywały. że woli słuchać niż mówić (chociaż w ogóle nie Strona 62 . gdy jego twarz zestarzeje się i pokryje męskimi zmarszczkami. Już w przedpokoju. To było przyjemne uczucie. a jeszcze nie jest mężczyzną. Bał się usłyszeć własny głos. z dużym zadowoleniem stwierdził. dokąd nie dochodzi męczący głos dziewczyny w okularach. że jest kawalerem. malarz powiedział. . chciał przeprosić gospodarza i czym prędzej wyjść. Jedna z kobiet zwróciła się do niego z uprzejmym zapytaniem.

ale i samą siebie. a sztukę nowoczesną odrzuciła jako zwyrodniały przejaw burżuazyjnego upadku. że Jaromil zebrał wszystkie swe siły. co pięćdziesiąt lat wcześniej przewidujemy. Nowoczesna sztuka w Czechach zawsze podkreślała swój związek z rewolucją komunistyczną. To. ten delikatny. aby strząsnąć z siebie twarz matki. wiary i konwencji. musiałaby się liczyć także ze swym własnym zanikiem. że pozostali znów na niego patrzą.Życie jest gdzieindziej słuchał) i wydawało mu się.To znaczy. to uśmiech jego matki! Poznał go z całą pewnością. ale ta rewolucja. nie wiedział tylko.Nowoczesna sztuka była ruchem wymierzonym przeciwko burżuazji i jej światu. że dotąd nie miał kobiety). na mocy którego wygnany został z powrotem do swojego dziewictwa. że jej pan nie rozumie. który trwa już ćwierć wieku. lecz to. precyzyjnie i zjadliwie.Pan przecież tak chętnie cytuje Rimbauda: trzeba być absolutnie nowoczesnym.rzekł Jaromil . znowu został potwierdzony. która wskrzesza z grobu akademicką sztukę i tysiącami fabrykuje popiersia mężów stanu. lecz przeciwnie: chce zakonserwować najbardziej reakcyjnego ducha czasu. zwracając się do malarza: . aby nie kreśliła w powietrzu ruchu. by się z niej wydostać. Nie mamy żadnego dylematu. którą wyznajemy? .to przecież wiadomo. co nas szokuje i zaskakuje. Wściekłość i poniżenie sprawiły. Rewolucja. o czym się wówczas z rozdrażnieniem mówiło w artystycznych kręgach. wszyscy po nim poznają. dyscypliny. Zdradzić nowoczesną sztukę. że to. zdradziła nie tylko nowoczesną sztukę. jak mu się zdawało. który zostanie pochwalony. że starców trzeba brutalnie wykopać ze sceny.powiedziała kobieta o altowym głosie . Całkowicie się z tym zgadzam.że dzisiaj idą na przemiał wiersze Baudelaire'a.powiedział malarz. Rozmawiali o tym.powiedział Jaromil. . kiedy jednak rewolucja nadeszła. ale nie w smak mu było występować tu w cieniu malarza jako wzruszający uczeń. Ale absolutnie nowe nie jest to. ogłosiła jako swój bezwarunkowy program zrozumiały ludowy realizm. Absolutnie nowoczesny nie jest surrealizm. Musiałaby wiedzieć. które nosi na sobiejak piętno (mój Boże. przepoczwarzony w matkę. a kubistyczne obrazy w Galerii Narodowej ściąga się prędko do piwnic? . Wskoczyli mu w słowo: . do którego chciał należeć i który odnosił się do niego uprzejmie. a wyrok. zaczął sobie gorączkowo uświadamiać swoją twarz i niemal z przerażeniem czuł. która go obejmowała i ciągnęła z powrotem z tego świata.Rewolucja to przemoc .Tak . Jedno tylko uderzyło go już przy pierwszych słowach: znów usłyszał w swoim głosie tę szczególną. autorytatywną intonację malarza i nie mógł powstrzymać swej prawej ręki. Strona 63 . ktojeszcze doń nie należy. Jako prawdziwi rewolucjoniści nie możemy zgodzić się na tę zdradę rewolucji. . Jaromilowi nie sprawiłoby żadnego problemu rozwijać myśl malarza. która się teraz właśnie dzieje. jak poczwarka oblepia larwę.To jest nasz dylemat . czuł.Gdyby jednak była rzeczywiście konsekwentna w swym negowaniu współczesnego świata. . że cała nowoczesna literatura jest zakazana. że pan zgadza się na to . traktując gojednakjak kogoś. Siedział więc tutaj. której logikę dobrze znał. że matka oblepiła go. między dorosłymi ludźmi. starał się przysłuchiwać dyskusji. że jest nowa.powiedział jeden z gości malarza. jak mu siedzi na ustach i nie mógł się go w żaden sposób pozbyć. cierpki uśmiech. i właśnie surrealizm dobrze wiedział. że od potępienia wygłoszonego pod jego adresem przez studentkę nie ma ucieczki. jest tylko dowodem tego. której nie chce przyznać prawa do własnej postaci. Było to tak nieznośne. Przepełniło go pragnienie buntu i rzekł. ducha bigoterii. że sam już do nich należy. dogmatyzmu. i musiałaby nawet tego pragnąć. że rewolucja stworzy sobie na własny użytek również zupełnie nową sztukę. co ma na twarzy. A ponieważ wiedział. że formułował swe myśli. czy rewolucję. z której się zrodziliśmy. że ma na twarzy nałożoną maskę. Taka rewolucja nie chce zmienić świata.Pytanie jest źle sformułowane . Czuł. .Kundera Milan . jak pilny chłopczyk.

a potem jeden z obecnych mężczyzn rzekł: . spytała się wtedy Jaromila. że już nigdy nie wolno mu będzie wejść do jego pracowni. gdy razem z babcią wyjechały z Pragi. malarza z jego zbuntowanym cieniem. jakby mu przeszedł mróz po plecach. ba . było natomiast zaznaczone z namiętną drobiazgowością. żadnym argumentem przeciwko ich zbyteczności. w którym go uwięził. I znowu przez chwilę było cicho. widzieli żywy upadek wszystkiego. że zjego słów wionęła na wszystkich obecnych zgroza. i jeżeli ta odwaga oznacza: odważyć się na to. Gdybyż te wiersze mówiły przynajmniej zrozumiałym językiem! Ich szczerość jest fałszywa. stary Jaromilu. by być opuszczonym. kiedy był mały. daleko i za czym tęsknił . Uklękła na podłodze i wertowała go w podnieceniu. Było to smutne. Dlatego otworzyła kiedyś szufladę jego biurka i przeglądała ją. i że wyrzekając się go teraz. a kiedy pośladków.Bawiłem się nimi. do której mama czuła wstręt. że ten wiersz. jakby się nad nim czule pochylała.nawet przez własne wiersze.Jesteśjuż chyba wystarczająco dorosły. nigdy nie będzie mógł być wydrukowany w epoce radosnych haseł i agitacyjnych wierszy. Potem doszła do zakreślonej na czerwono daty ozdobionej wieloma wykrzyknikami. przez kochankę. było to coś.Życie jest gdzieindziej charakterystycznego dla gestów malarza. łysy dziaduniu. pod datą było napisane: Jutro! Jutro! Ach. co go z nimi łączy. wyrzeka się tego. że syn ma pełną głowę kobiet. są pełne zagadek i niedomówień. ale i piękne zarazem: Jaromil stracił na chwilę poczucie tego. O. Była to właściwie przedziwna dyskusja malarza z malarzem. czego dotąd nie miał. twardo i surowo. że tego dnia zaczęła się prawdziwa Historia twego życia! Prędko przebiegła myślą wstecz i uświadomiła sobie. że jest dzieckiem. że trudno byłoby je opublikować w tym reżimie. że te wiersze są rewolucji całkiem niepotrzebne. używał więc sformułowań coraz mocniejszych. I dlatego powiedział: . ile razy obeszli dookoła park. żeby zemścić się na malarzu za gesty i za głos. kiedy będziesz to po latach czytać. ale nie ma pojęcia. ale sądząc z tego. ponieważ je lubię. bez czego będzie zupełnie sam. Malarz dwukrotnie odpowiedział Jaromilowi dłuższą przemową. kiedy się po raz pierwszy pocałowali. zapiski były hasłowe. ale za trzecim razem już nie. ale raczej jakby się od niego ze smutkiem i zdziwieniem odsuwała): . Mama czytała wiersze. tak że wcale nie doczytała się. że patrząc na niego. co robił z perfumami. i zaraz przypomniała sobie. co kochali i dla czego żyli. przypomnisz sobie.Nie znam pańskich wierszy. co ma najdroższego. znalazła w łazience swoje drogie perfumy z otwartą nakrętką.. kiedy pierwszy raz dotknął jej piersi. chciał być wynalazcą perfum i ujęło ją to. aż w końcu przemówiła kobieta o altowym głosie (lecz tym razem nie mówiła tak.Kundera Milan . kim ta kobieta właściwie jest. że kiedy wróciła. mama wie. Jaromil przypomniał sobie swój ostatni wiersz o dwojgu starych ludziach i ich ostatniej miłości. Wszyscy milczeli. Było jednak jeszcze coś cenniejszego niż jego wiersze. że jest osiągalna tylko poprzez czyn i odwagę. że syn ma swoją miłość. które Jaromil milczkiem kładł jej na stół. wyrzeka się swego jedynego bogactwa. żebyś nie musiał się bawić! Teraz jednak wszystko jest dla niej jasne: w łazience Strona 64 . niestety. Jaromil poczuł. Już tylko patrzył. niczym siostra Izambarda nad zawszoną głową Rimbauda. niech będzie. co było. chce się na to odważyć. oznaczał ją jedynie inicjałem. Żałuję tego. malarzamężczyzny z malarzemdzieckiem. a on zakłopotany odparł: . myślę. powiedziała mu tylko: . zdawał sobie sprawę z tego.To straszne! I rzeczywiście zadrżał. wiedział. że był to dzień.. co o nich słyszałam. dowiedziała się z nich jednak. wiem. opuszczonym przez wszystkich. który ogromnie kocha. Jaromil zdawał sobie z tego sprawę i czuł się przez to jeszcze bardziej upokorzony. jaka była głupia! Przypomniała sobie. że Jaromil. i Jaromil wiedział. i starała się poprzez nie zajrzeć w życie syna. aż w końcu znalazła dziennik.Tak. przez malarza. Ale mój żal nie jest.była to męskość. którego pan tak energicznie broni.

Uciekał z domu i wracał późno. pomyślała z cierpką niechęcią i jej syn wydał się jej wstrętny. że czyjeś oczy wciąż obnażały jego samotność. . że studentka w okularach zakochała się w jakimś koledze.Kundera Milan . nabyła ona nagle sensu czegoś żyjącego: mikrofon z przeciętym drutem. Powiedzieliśmy. że kochanek jest wiele. cieszył się. że za kilka dni wyjeżdża na wakacje. nie miała wątpliwości. lgnął do niej straszliwie i gotów był odrzucić wszelką dumę. ale on niemal się z tego cieszył. i zdawało mu się. że wolno mu ją czasem pocałować i że zachowuje się wobec niego przynajmniej jak koleżanka. że Strona 65 . a statek wycieczkowy odpływał w dół Wełtawy na południe. że się zanadto kocha. powiedziała mu. A list od studentki nie nadchodził. a matki pocieszają. wyobraziła sobie. Gdyby choć przyszedł jakiś inny list! Gdyby w ogóle ktoś zechciał wkroczyć wjego pustkę! Gdyby sławny poeta. A kobiety w lekkich sukienkach unosiły się po chodnikach. Z wielkim żalem rozstawał się z kolegami. mógł wówczas w łagodnym otępieniu łatwiej przepływać przez nieskończoną powierzchnię dnia. rozmowa z niesłyszącym. że go dotąd całkiem nie opuściła. szlagiery wydostawały się przez okna na ulice. Wyobraziła sobie jego nagie ciało. któremu posłał do oceny swój wiersz. Później się z nią spotkał. Jaromil był samotny i tylko matczyne oczy obserwowały go uważnie i były zawsze przy nim. list bez odpowiedzi.Życie jest gdzieindziej była kobieta. nie wspomniał o tym. w stronę lasów. Dopiero wiele dni później dostrzegła w mizerności syna oprócz zmęczenia także smutek. o zgrozo. odpisał sobie jej adres. bał się. a zamiast niej było tu parne lato podobne do długiego dusznego tunelu. gdy uda mu się przespać z kobietą. zechciał wreszcie napisać do Jaromila kilka zdań! O. że nie był stworzony do masturbacji. chociaż ma innego. powtarzała sobie i krążyła wokół niego jak czujny współczujący tygrys. 27 W tych dniach zrobił maturę. Potem pewnego dnia dowiedział się (był to przypadek: spotkał młodego człowieka. ale matka tylko jedna. tramwaje były wypełnione ludźmi niosącymi w torbach ręczniki i kąpielówki. lecz do wielkiej miłości. muszę o niego walczyć. iż to dlatego. List adresowany do studentki (płaczliwy i błagalny list) spadał tym tunelem i spadał nim bez odpowiedzi. z którymi chodził osiem lat dojednej klasy. bał się to wypowiedzieć. jakby chciał sam siebie karać czynnością tak niską i haniebną. Potem zauważyła. Proszę. cieszył się. że po dacie oznaczonej wykrzyknikami wszystkie zapiski się kończą. kładąc się zaraz do łóżka. że ich ledwie tląca się miłość może jeszcze rozgorzeć. Nie znosił spojrzeń matki ani jej pytań. żejest wychudły i blady. że urzędowo stwierdzona dojrzałość rozpościera się przed nim jak pustynia. którego znał ze spotkań w mieszkaniu czarnowłosego mężczyzny). . Muszę o niego walczyć.. gdyby chociaż on napisał do niego w ciepłych słowach! (Tak. która miała być ukryta i niewidoczna. trzymał się kurczowo nadziei. pachniało więc tak. z którą Jaromil tej nocy w willi spał i stracił cnotę. wyobraziła sobie przy tym ciele nagie ciało kobiety. zalała ją fala obrzydzenia. ale to właśnie było nie do zniesienia. Zajrzała znowu do dziennika i zorientowała się. czego się o niej dowiedział. Jaromil myślał o słuchawce telefonicznej wiszącej na ścianie w jego pokoju. dla mężczyzny zawsze wszystko się kończy. To ją z nim powoli godziło i dawało jej nadzieję: mówiła sobie. że w ten sposób przyspieszy ich rozstanie. Pobolewała go potem całymi dniami głowa. którą przed sobą widział. mówiła sobie. jak ona. Studentka wyjechała. że kochanki krzywdzą. ponieważ ten ból przysłaniał mu urodę kobiet w lekkich sukienkach i tłumił zuchwałe roztęsknione melodie szlagierów. a jednak w owych tygodniach onanizował się rozpaczliwie i wściekle. Przez kilka dni unikała go i nie chciała się z nim widzieć. była jedyną żywą istotą na pustyni. powiedzieliśmy.. że to kobiece ciało było skropione jej perfumami.

miał swoje własne. gdy wchodzili z Jaromilem do przedpokoju.mama chciałaby. że są razem związani tym samym przekonaniem. że świat musi się radykalnie zmienić i wiem. toteż Jaromil uczuł potrzebę dać mu do zrozumienia. swą tęsknotę za jego głosem. Pragnąłjeszcze raz zwrócić się do sławnego poety.Ten Żydek? . czy wiesz. Syn woźnego przytaknął wreszcie ze zrozumieniem. gdy stał z obwiązanym gardłem przy radiu.by został przynajmniej uznany za poetę). co robisz ty. aż wreszcie po dwudziestu dniach (list od dziewczyny ani od poety nie nadchodził!) miał dwadzieścia odciętych słuchawek. Ucieszył się. Włożyłje do pudła. Tak. żebym zajął się estetyką albo francuskim. podczas gdy on. był ciągle troszkę wyżej od niego i Jaromil pragnął mu dorównać.rzekł syn woźnego bez entuzjazmu. . . .ciągnął . Krążył długo wokół budki telefonicznej. kolega rzeczywiście był wtedy na ulicach i opowiadał o tym zarazem dumnie i powściągliwie. napisał na nim adres sławnego poety i swoje nazwisko jako nadawcy. Wyszedł kiedyś z domu z ostrym nożem. syna woźnego.No tak. która Strona 66 . był z babcią w domu. Jednakże rozmowa z kolegą.powiedział kolega. poprzez które prosi wielkiego poetę o odpowiedź.Miej na niego oko! To bardzo dziwny facet! Syn woźnego wciąż mu uciekał. Prawdziwe życie to jest to. jakby te słowa wyprzedziły jego myśl. . wydawało mu się. Od tej pory wiem. ale uzupełnijmy to: skoro nie został uznany za mężczyznę. A kiedy potem wychodził z mieszkania syna woźnego. Jaromil ni z tego. Syn woźnego nie mieszkał już z rodzicami w szkole.Żony nie ma w domu . że jest to wspaniałe.stwierdził kolega i powiedział to z taką oczywistością i pewnością siebie. Że w ten sposób wysyła mu w podarunku swe daremne oczekiwanie na jego słowo. a on onanistą. Jaromil nie przypuszczał. fantastyczne wezwanie. powiedział mu o spotkaniach w mieszkaniu czarnowłosego mężczyzny. Chciał się do niego zwrócić nie listownie. Codziennie udawało mu się jakąś słuchawkę uciąć. Poruszony zaniósł paczkę na pocztę. Gdy odchodził od okienka. że to powiedział. a kiedy mówili o swej przyszłości. ale mój tata zginął w obozie. wdał się z nim chętnie w rozmowę. że jego kolega jest ojcem rodziny. że w pobliżu nie ma nikogo.A co robisz? . jednopokojowe mieszkanie. . by go na chwilę do siebie zaprosił. tylko że mnie to nie bawi.Nie wiem. na co mu ona potrzebna. Kolega wyciągnął z głębi szafy butelkę wódki. ale w formie poetyckiego fajerwerku. a Jaromil przypomniał sobie dzień. Milicja była najmocniejszą podporą partii komunistycznej także jego kolega prawdopodobnie był w tych dniach wśród burzących się tłumów. Jaromil. długo jeszcze rozmawiali. z którego rozlegał się skandowany krzyk tłumów. albo nie wiadomo czym jeszcze. nalał do dwóch kieliszków. .Jestem w milicji .Życie jest gdzieindziej oddałby wszystkie swoje wiersze za to. że jego kolega jest żonaty. zmusił go niemal.pytał go Jaromil. uświadomił sobie.Chcę zająć się polityką. że przeżył dzień decydującego oświecenia. że on sam żadnej butelki w domu nie ma. jedno tylko mogło go nieco pocieszyć . Odwrócił się i zobaczył kolegę z powszechniaka.Wiesz . pudło zapakował. że kolega mieszka niedaleko poczty. a Jaromil pomyślał sobie. Potem usiedli w pokoju i Jaromil zobaczył pod ścianą łóżeczko z niemowlęciem. a kiedy się upewnił.wyjaśniał.Kundera Milan . a kiedy dowiedział się. już od roku . ni z owego oświadczył: . związał sznurkiem. jakby zadecydowały bez niego i za niego o jego drodze życiowej. gdzie jest moje miejsce. że go widzi (każde wydarzenie było mile widziane w pustce bez wydarzeń). To nie jest życie. wszedł do środka i uciął słuchawkę z końcem sznura. że Jaromil poczuł zazdrość. . powiedział smutnym głosem: . Sam był zdziwiony. żeby być uznanym za mężczyznę. gdyż mama zadawałaby mu dziesiątki pytań. ktoś klepnął go po ramieniu. Jeszcze przed paroma godzinami nadawał na poczcie paczkę z dwudziestoma słuchawkami myśląc.

gdzie mogłyby się opalać. damy natomiast ochoczo się do niego ůprzyznawały i zachowywały się jak jedna matka z czterema szczebiocącymi głowami. że nie miał nawet dosyć sił. kiedy będziesz chciał. że popłyniemy parostatkiem. . Powinieneś się trochę rozerwać. z którego nie można było nigdzie dzwonić.Musimy to respektować. że łzy napłynęły mu do oczu. a mama mówiła. . Umówiłam się z kilkoma przyjaciółkami. ja też wcale nie chcę. co się z tobą dzieje? Poufała obojętność pytania sprawiła. Przecież znam cię na wylot. jest mi smutno .i trzymała w rozłożonych rękach duży biały ręcznik kąpielowy. tak że nie wiedząc nawet jak i kiedy. że mama jest wesoła. Jest dziś wspaniała pogoda. Teraz wszystko zrozumiał: całe jego życie było oczekiwaniem w opuszczonej kabinie przy słuchawce telefonu. . trzecia odsłoniła swe tłuste białe ciało.Życie jest gdzieindziej nastąpiła (i on był pewien.I wiem. jak turecki sułtan odsyłał chrześcijańskiemu przywódcy ucięte głowy krzyżowców.Nie wolno ci patrzeć na mnie jak na matkę. chcę tylko. naturalnie. i ze względu na nią grzecznie się uśmiechał. prędko odejść! . nalegały.Tak mamo. a mama ciągnęła dalej: . że jest podobny do mamy. nikt się na ciebie nie będzie patrzeć. tak że nie mógł się z niej wyrwać.. A mama mówiła dalej: . ponieważ ciepława atmosfera wzajemnego zrozumienia otoczyła go zewsząd.Po czym dodała cicho: . Wiem o tobie wszystko. nie mógł nigdzie uciec. że coś cię dręczy. Potem statek zatrzymał się i damy ze swoim młodzieńcem wyszły na brzeg pełen na wpół nagich ludzi i szukały miejsca. opalać i kąpać: mama pomyślała także i o tym i zabrała dla niego kąpielówki.Kiedy on jest wstydliwy .powiedziała mama.przyznał się. Z pobliskiej gospody dochodziły tu dźwięki szlagierów i napełniały Jaromila tęsknotą. nadała jego poetyckiemu czynowi prze ciwne znaczenie: nie był to podarunek ani błagalne wezwanie. chociaż z niczego mi się nie zwierzasz. Wszystkie cztery były natomiast zgodne co do tego.Kundera Milan . Gdybyś mi się zwierzył. . którą . byś wiedział.Rozumiem cię. czy chodzi już z jakąś dziewczyną. Jaromilowi zupełnie się to nie uśmiechało. pozostawiając na sobie różowe majtki i biustonosz (wcale nie wstydziła się intymności bielizny. stwierdziły. ich spojrzenia paliły go jak ogień. może czuła się cnotliwie ukryta za swoją brzydotą).Chodź. tylko dwie miały stroje kąpielowe. Wiem. że ich młodzieniec musi się rozebrać.śmiała się mama i wszystkie pozostałe kobiety śmiały się razem z nią. może by ci ulżyło. którego ściana miała go chronić przed spojrzeniami Strona 67 . starał się rozpaczliwie.mrużąc oczy zadzierała ku niebu. Jaromil spoglądał w bok i było mu wstyd. . Ma przed sobą tylko jedno wyjście: odejść z opuszczonej kabiny. że wszyscy na niego patrzą. za tym ręcznikiem i nikt cię nie zobaczy . że postanowił studiować w wyższej szkole nauk politycznych (zgodziły się z mamą. przebierz się tutaj. Wszystkie panie były w mamy wieku i Jaromil dostarczył im wdzięcznego tematu do rozmowy. owiń się tylko ręcznikiem .Jaromilu.Przecieżjesteś moim dzieckiem. jeśli opali sobie twarz. że należy do tych czterech starszych dam. opalone dziewczęta i chłopcy przechodzili koło nich i Jaromilowi wydawało się. Jaromil nienawidził ich w duchu. były bardzo zdziwione. . ale nie miał pod ręką żadnej wymówki. że to nie był przypadek!) zaraz potem.Nie mam się tu nawet gdzie przebrać .zachęcała go gruba dama w różowej bieliźnie. by się wykąpał. by nikt nie poznał. kręciły głowami nad tym. znalazł się nagle w towarzystwie czterech dam na pokładzie statku spacerowego. że to nie pasuje do tak delikatnego chłopca) i. poza tym był tak zmęczony i smutny. by się bronić. żebyś mi teraz o czymś mówił.. wypytywały go figlarnie. Wezmę cię ze sobą. . ale widział. .Ale trudno mi o tym mówić. Posłuchaj. bynajmniej: on dumnie zwracał poecie całe daremne oczekiwanie. . pomyśl sobie. jeśli jest wstydliwy . że wystarczy. że jest już po maturze. że możesz mi wszystko powiedzieć. ucięte słuchawki były uciętymi głowami jego oddania i Jaromil z ironią odsyłał je poecie z powrotem. że to z powodu jakiejś dziewczyny. że jestem twoją starszą przyjaciółką.Głuptasku.bronił się.

Cóż może rewolucja obiecać dorosłym? Jednym potępienie. dotyczy bowiem tylko tej gorszej połowy życia i oznacza oprócz wygód także niepewność. umknął swojej babce i jej uciążliwej macierzyńskiej miłości. Kobiety spoglądały za nim zdumione. które pochylały się nad nim. o. jako dowódca. Część czwarta albo Poeta ucieka Musi nadejść ta chwila. kiedy poeta wyrwie się matce z rąk i biegnie. Cofał się przed nią. a polityk . lecz chodzi pilnie na wydział nauk politycznych. Nie są to wybuchy granatów. 3 Rewolucja i młodość należą do siebie. Ale nawet to powodzenie nie jest nadzwyczajne. 2 Był wówczas rok 1870 i do Charleville dochodził z oddali huk dział na wojnie pruskofrancuskiej. a z tyłu. a mama z ręcznikiem ruszyła za nim. Gdy miał szesnaście lat wyrwał się jej po raz pierwszy z rąk. Od chwili. innym powodzenie. a ona ciągle szła za nim. to jest świat. ale wrzawa politycznego przewrotu. wyczerpujące działanie i naruszenie przyzwyczajeń. a potem. po dwóch policzkach. gdy referował przed komitetem. uciekał z nieodłączną obrożą na szyi i uciekając pisał wiersze. jakie stawiał pytania. 4 Ale egzamin zdawał również Jaromil. Strona 68 . jak byśmy do tych piersi sami weszli.Izabelle i Vitalie.Życie jest gdzieindziej plaży. Niepewność czasów rewolucji jest dla młodzieży zaletą. Jeszcze niedawno szedł pokornie w dwuszeregu: z przodu siostry . Jeżeli rewolucja miała zapewnić wpływ na uniwersytet. jak profesor egzaminował. będące kluczem do własnej duszy. 18letni Lermontow został żołnierzem. bowiem odgłosy bitew nostalgicznie pociągają liryków. Jaromil cofał się i cofał. ugrzązł znowu w chłodnych matczynych ramionach. Jego krótkie ciało z krzywymi nogami odziało się w husarski mundur. W Paryżu złapali go policjanci. Jaromil pracował w wydziałowej organizacji Związku Młodzieży i zasiadał przy egzaminach. matka. jak wspaniale wkracza się w wiek dojrzałości.żołnierzem. jakby wielki ptak z białymi skrzydłami prześladował uciekającą ofiarę. tak że właściwie egzamin zdawał raczej pytający niż pytany. która w ten sposób oprowadzała co tydzień swe dzieci po Charleville. tymi. a potem odwrócił się i zaczął uciekać przed siebie. Pióro.Kundera Milan . a piersi tego drugiego. jakie ma poglądy. a on przedzierał się pomiędzy obnażonymi młodymi ciałami i znikał im z oczu. Ale Arthur Rimbaud uciekał wciąż na nowo. Młodość jest tu w zdecydowanie lepszej sytuacji: nie jest obciążona winą i rewolucja możeją w całości wziąć w obronę. Jaromil wciąż jeszcze ucieka i również jego krokom towarzyszy jakby huk dział. W takich czasach żołnierz jest dekoracją. Cofnął się. nauczyciel Izambard ze swymi siostrami (tak. mama wciąż trzymała w rozpostartych rękach duży biały ręcznik. Jest to sytuacja szczególnie sprzyjająca ucieczce. Jeśli bowiem poślemy kulę w piersi człowieka to tak. będący kluczem do bram świata. musiała dać władzę studentom. zamienił na pistolet. tak że wyglądało to. gdyż w niepewność wprowadzony jest świat ojców. gdy wyrwał się mamie z rąk. kiedy mury forteczne dojrzałego świata są zburzone! Na czeskich wyższych uczelniach w pierwszych latach po roku 1948 komunistyczni profesorowie byli w mniejszości. za nimi on z bratem Frederikiem. Jaromil już nie pisze wierszy. wyszukując mu we włosach wszy) użyczył mu na parę tygodni dachu nad głową. Potem referował komitetowi politycznemu szkoły. Musiał odpowiadać surowym młodzieńcom i pragnął mówić tak.

że ten kuchenny rekwizyt zupełnie nie pasuje do ideologicznego stróża profesorów. powolność gestów. to jest Jerzy Wolker) widzi na stole krew. nie myśli przy tym o nim. Już kiedy miał sześć lat. Rano dostaje od niej torbę na zakupy. ponieważ przyzwyczaił się pokazywać mamie świadectwo z samymi piątkami i nie chce jej zmartwić. Miękkość rysów. uczyniła go mama rok młodszym od kolegów.piękna twarz. strasznie mu się podoba. posadzona na osiem godzin w ciasnej klatce kasy. bowiem gdy wielkie sny się zabija dużo krwi płynie Strona 69 . tak w ich oczach kontroluje pewność. lecz cały czas patrzy niespokojnie w oczy młodzieńców i obserwuje w nich swój własny obraz. że już spoczął osiągnąwszy cel? Bynajmniej.Kundera Milan . w której siedzi dziewczyna. a on musi się garbić nad podręcznikiem i trząść się ze strachu przed egzaminem! Skaranie boskie! W końcu odsuwa podręcznik na bok (jest późna noc) i marzy o rozpoczętym wierszu. w drugiej ramię swej ukochanej i tak idzie pośród towarzyszy walczyć w szeregach rewolucji. Od tego czasu upłynęło już kilka lat. Oto idzie tą samą ulicą. to wszystko wydaje mu się tajemniczo bliskie i jemu przeznaczone. podobna jest do wanny. Tam. ale on nadal się czerwieni. jada z nią śniadania i kolacje. Nie można pozostawiać w szkole nauczycieli z przestarzałymi poglądami: albo przyszłość będzie nowa. gdzie chodzi o wychowanie młodzieży. A klatka kasy. tak jak w domu przed lustrem kontroluje swoją fryzurę i uśmiech. który chce zabić sen o pięknym życiu przez to. twardość swoich słów. a w sklepie. którzy z dnia na dzień zmienili swoje poglądy: albo przyszłość będzie czysta. albo będzie haniebna. w której widział siedzącą służącą. mama nie zważa na to.Życie jest gdzieindziej by się im spodobać. Ta dziewczyna. który swymi informacjami ingerował w losy ludzi dorosłych. boi się spojrzeć w oczy dziewczynie w białym fartuchu. czy możemy nadal twierdzić. że uciekał? Czy nie wydaje się raczej. mówi jej dobranoc i dzień dobry. tak. albo jej nie ma wcale. Gdy zdaje relację o profesorze mającym burżuazyjne poglądy. tak samo jak bał się ich w gimnazjum. dużo krwi. Bowiem dojrzałości nie można podzielić. Wciąż jest otoczony ścianą luster i nie widzi tego. boi się końcowych egzaminów na wydziale. Jakże nieznośny jest jednak brak powietrza w tym ciasnym praskim pokoiku. albo jej nie będzie. kompromis jest zbrodnią. ciągle jest o rok młodszy. do którego posyła go mama. A student prawa (ach. że go urzeczywistni. I nie można wierzyć nauczycielom. Wie nawet czemu: ta dziewczyna jest podobna do służącej. Jeśli Jaromil stał się bezkompromisowym działaczem. na której widzieliśmy go na początku poprzedniej części. męskość. wjednej ręce trzyma młot. której zastrzelili kochanka: smutek . kiedy czerwienił się na widok nieznajomej kobiety idącej mu naprzeciw. co jest poza nią. Dopóki gdzie indziej będzie dzieckiem. jego zasiadanie przy egzaminach i zdawanie relacji o profesorach będzie tylko sposobem jego biegu. uwięzienie. 6 Siedzi pochylony nad biurkiem. pisze o robotniku Janie. gdy w powietrzu unoszą się echa rewolucyjnej pieśni i widma tęgich chłopów z młotami w ręce zaglądają do okien! Minęło pięć lat od wielkiej rewolucji w Rosji. dojrzałość jest albo całkowita. i wysyła go na zakupy. 5 Ponieważ wciąż od niej ucieka i wciąż jej nie może uciec.

nie był w tłumie na rynku. ona jest odpychająca. 9 Tylko prawdziwy poeta wie. że może kiedyś dziewczyny opuszczą sklep osobno i uda mu się zagadnąć brunetkę. 7 Sklep zamykają o szóstej wieczorem. to jest krąg. spacerował w pobliżu prawie godzinę. iż za każdym razem towarzyszy jej inna młoda sprzedawczyni z tego samego sklepu. rodzinny kredens i wszystkie cnoty. jakie to jest pragnienie. nie wolno mu bać się krwi. Powtarzał swoje czatowanie częściej w nadziei. były państwem jego marzeń. Właśnie czyta jej wiersz poświęcony pamięci jej matki a swojej babci: bowiem idę do boju babuniu moja walczyć o piękno świata tego Pani Wolkerowa jest spokojna. napisał Włodzimierz Majakowski i Jaromil go rozumie. Ona wie bardzo dobrze. że parę minut po szóstej dziewczyna z kasy zawsze stąd wychodzi. ona głośna. gdyż wie.wydaje mu się niemal brzydka. to nieprawda. w którym pochylał się nad stołem. 8 Przyjechała do niego z prowincjonalnego miasta i słucha wierszy. ona chuda. by opuścić ten zwierciadlany dom. ale wie również. jest właściwie jej dokładnym przeciwieństwem: kasjerka jest czarna.jego przekleństwa wciąż zamieniały się w pieśni. który ona sama wokół syna opisała. a on chodzi czatować na przeciwległym rogu. Wygnany z marzeń państwa wśród tłumów chcą się skryć i pieśni me w przekleństwa pragnę zmienić Ale gdy Franciszek Falas pisał te wersy. Nigdy jednak tak się nie stało. że był wygnany z państwa marzeń. jak tęskno jest w domu poezji. wie. przecież pozostawił tam i ją. był cichy. które mu wszczepiała. pokój. i babcię. a potem weszły do kamienicy. jakie ogromne jest to pragnienie.Życie jest gdzieindziej ale on się krwi nie boi. ona ruda. Niech sobie tylko w swoich wierszach syn idzie do boju. nie przeszkadza jej to. niż gdyby odszedł od niej w świat. I tylko on wie. Nigdy nie udało mu się również zmienić pieśni w przekleństwa. Kiedyś śledził je obie. które jej czyta. ani świat. Wierszowana mowa Strona 70 . Wie. A w ogóle. żejeśli ma być mężczyzną. nie odebrały gojej ani kobiety. raczej przeciwnie .Kundera Milan . ba . że syn wciąż do niej należy. w którym panuje ogłuszająca cisza. ale żadna z nich nie wyszła. kasjerka jest cicha. Ta jej przyjaciółka jest znacznie mniej urodziwa. Niechaj go świat widzi z młotem w ręce. a to jest krąg. przeciwnie: kobiety i świat dostały się do magicznego kręgu poezji. Ale poeta też wie o tej różnicy. Jest spokojna. że chodzić przed obliczem świata jest czymś zupełnie innym. przeszły kilkomaulicami. w którym ona skrycie panuje. by nie być poetą. o których pisał. kasjerka jest korpulentna. Czyżby naprawdę nie dało się uciec ze zwierciadlanego domu? 10 Ale ja sam siebie poskromiłem i nadepnąłem na gardło swej pieśni. kasjerka jest tajemniczo bliska. Właśnie tłumy. niech sobie tam trzyma młot w ręce i ukochaną pod ramię.

Najbardziej interesował go poeta o znanym nazwisku. który teraz wstaje z krzesła i podchodzi do podium.Życie jest gdzieindziej wydaje mu się koronką należącą do bieliźniarki mamy. Proszę się zbytnio nie krzywić. Młodzieniec w błękitnej koszuli (jakie nosili wówczas członkowie Związku Młodzieży).to jedno!" Potem powstał pierwszy poeta i recytował wiersz o dziewczynie. że kocham wszystkich poetów. ale zamyka przed nią szuflady biurka. poeta dzisiaj wie. Te wersy Strona 71 . bo: "Młodość. Już od kilku miesięcy nie napisał żadnego wiersza i nie chce ich pisać. i pomógł mi mój wiersz opublikować. aby zarecytować swój wiersz. nastał miesiąc miłości. Jeśli posyłam Panu niektóre moje wersy. mam siedemnaście lat.. ze smutnej mobilizacji. Po nim wstawali kolejni poeci i wygłaszali wiersze o pokoju. (nie było bowiem wątpliwości. który otrzymał kiedyś paczkę z dwudziestoma uciętymi słuchawkami). to ten sam. poezja oddała rewolucji swój głos. Zdjął ze ściany wszystkie reprodukcje nowoczesnych obrazów. o bojownikach zamęczonych przez faszystów i o robotnikach przekraczających normy. Młodym jest ten. pracujący przy sąsiedniej tokarce. który był piłkarzem.. Co powiesił na ich miejscu? Może fotografię Karola Marksa? Bynajmniej. gdy będzie Pan czytać te wersy: sprawiłby mi Pan szaloną radość. którego tak mało znał i który zniknął mu już z pamięci. ukochany nie chce jednak dziewczyny stracić i dlatego zaczyna pilnie pracować.. aż wreszcie na jego tokarce pojawia się czerwona chorągiewka przodownika pracy. 12 Młodość nie zdaje sobie sprawy z tego. 13 . który teraz powstał. gdyby był Pan tak uprzejmy.Drogi mistrzu. lecz wartością. Chodzi wprawdzie mamie na zakupy. a na podium siedziało kilku poetów. kto do nich I już nie należy. Ucieka. która rozstaje się z ukochanym. że ludzie go słyszą. 11 Aula wydziału filozoficznego była przepełniona. Ale poeta (ma około sześćdziesięciu lat). zjaką kiedy indziej słuchał słów profesorów. Jaromil lubił tę fotografię. Tak bardzo brakowało mu tego mężczyzny. Słuchał ich wierszy z taką samą obojętnością. kto idzie z młodością świata. a rewolucja w zamian za to wyzwoliła ją z samotności. Tym bardziej tęsknił za tym mężczyzną. jaka to potęga być młodym. wygłaszał śpiewnym głosem. Wiek nadziei i złudzeń. z której spoglądał na niego człowiek. z bujną czupryną do góry zaczesanych włosów. to dlatego. Była to fotografia z trzydziestego ósmego roku. Jaromil siedział wśród publiczności i obserwował poetów z zainteresowaniem. Młodym jest ten. że słyszy go zwłaszcza młodzież. ale mimo to jakby z drugiego brzegu.. żołnierzem i więźniem. drogi mistrzu. jest nicponiem i nie wypełnia planu. Powiedzmy to innymi słowami: w pojęciu sześćdziesięcioletniego poety młodość nie była oznaczeniem określonego wieku. kto zanurzony jest w przyszłości i nie ogląda się wstecz. Taka myśl ładnie zrymowana spełniała co najmniej dwa zadania: po pierwsze była ukłonem w stronę publiczności.Kundera Milan . poezja i rewolucja .. I nie mającą nic wspólnego z konkretnym wiekiem. Na pustej ścianie powiesił fotografię ojca. jak zwykło się mówić. po drugie zaś w magiczny sposób pozbawiała poetę jego podeszłego wieku i stawiała go w jednym szeregu. o Leninie i Stalinie. ponieważ ukochany. stał na przodzie i mówił: . wie o tym. jako ten. i ojciec był na niej w oficerskim mundurze.Poezja nigdy nie odgrywa tak ważnej roli jak w czasach rewolucji.. a młodością świata jest socjalizm. ale czy to ważne? Wszyscy poeci są braćmi. (Tak. Jestem nieznany. że kroczy z socjalizmem i nie ogląda się wstecz) z młodymi dziewczętami i chłopcami. wszystkich dobrych parnasistów. o których zdawał potem relację w komitecie.

Drogi mistrzu. że są podobni do purytańskich nauczycielek. by o nią walczyć. niech mi Pan poda rękę. a przed nimi stał stary mężczyzna. może mówić i robić to.. albo splugawiona. jutro z dniem wczoraj szym? Poeta słyszał wyraźnie. Przypuszczał. A oni gwizdali i starali się dojść do głosu.Chce pożenić socjalizm z surrealizmem? Chce pożenić kota z koniem.. kochają. co myśli. przeciwnie. 14 Publiczność zwiedziona urokiem osobowości poety wybuchnęła brawami.Co za bzdury nam tu chce przeszmuglować! . to są nim wiersze. Wszak się na nim zemści. jestem młody. W tej chwili jednak drogi mistrz nie przeczuwa nienawiści. Spurpurowiał i wybrał jako ostatni ze swych wierszy inny niż pierwotnie zamierzał: był to wiersz pełen dzikich obrazów i drastycznej erotycznej fantazji. Studenci gwizdali. aby uciszyć wrzawę. na którego dachach lądują helikoptery podobne do aniołów. 15 Poeta uniósł rękę. że w tej sali jedynie on ma przywilej wolności. niech Pan mnie trochę podźwignie. że kiedy był młody. Poeta krzyczał. co się dzieje na widowni. do dogmatycznych księży i ograniczonych policjantów. rozległy się gwizdy i krzyki. Jest sam ze swą bliską śmiercią. nie musi się jej podobać. i jeśli jest to donkiszoteria. było to jeszcze przedtem. I tak kłamał. że protestują przeciwko jego wierszom. ozdobił je cudownymi surrealistycznymi girlandami. . i ci wiedzieli. Niestety jednak studenci zupełnie nie potrafili dostrzec ! promyków swej młodości w jego zmarszczkach i stary naukowiec patrzył zaskoczony. ponieważ dla niego socjalizm jest epoką wolności i rozkoszy i inny socjalizm odrzuca. Od młodości przyzwyczajony był prowokować ograniczoność mieszczuchów i nie było dla niego problemem to. . miał piętnaście lat i siedem miesięcy. gdy skończył. na tym starym głupcu. gdy człowiek jest stary. piersi radzieckich dziewcząt unoszą się nad ulicami jak kolorowe baloniki. to chce być Don Kichotem.krzyczy Jaromil. żeby mu Strona 72 . a pozostali przyłączają się do niego. proszą. Jednakże pośród bezmyślnej większości była też mniejszość myślących. na tym łysym Theodorze de Banville! Już za rok strasznie wyszydzi całą jego poezję. ale był dumny i nie zamierzał ustąpić. ponieważ jest stary. że stał sam przeciw wszystkim. co się jemu samemu podoba. i recytuje wersy o radzieckim mieście zburzonym przez faszystów i na nowo powstającym z gruzów. Stary naukowiec obserwował hałasującą młodzież i nagle przyszło mu na myśl. ufają: to wszystko. albo jej nie będzie. o opinię publiczności ani o przyszłość.Życie jest gdzieindziej wierzą. tylko wtedy. Ten list będzie mu jednak długo brzmiał w głowie jako litania hańby. że rewolucyjna publiczność nie może czekaćjak pokorny petent na to. żeby zostały wpuszczone do socjalistycznego raju. że jego miłość upoważnia go do tego.Kundera Milan . Krzyczał. Stary naukowiec słuchał w milczeniu gwizdów i mówił sobie. nie musi się już troszczyć o opinię swej gromady. lampa naftowa ustawiona pod niebem oświetla to białe miasto. jeśli ktoś jest dziś petentem. że będzie żenić kota z koniem i nowoczesną sztukę z socjalizmem. jak wygwizdują go ci. których kocha. gdyż nienawidzą wolności. a śmierć nie ma uszu ni oczu. w ich gniewnym buncie widział promyki własnej młodości. że ich kochał. jako świadectwo słabości i uzależnienia. niech się Pan nade mną nachyli. . która na niego czyha. nim po raz pierwszy uciekł mamie z Charleville. lecz gromada dawno się rozpierzchła i jest teraz sam. też miał wokół siebie gromadę i też chętnie gwizdał. że wolność jest obowiązkiem poezji i że metafora również jest warta tego. A potem zaczął na nich krzyczeć. Była wiosna 1968 roku i działo się to ' w Paryżu. który do nich przyszedł dlatego. na tym drogim mistrzu. ale młodzi rewolucjoniści strzegący jego bram muszą być surowi: bowiem albo przyszłość będzie nowa. by mówił im to. czym ją obdarzy podium. wszystkie smętne hiacynty i lilie w jego wierszach i wyśle mu to szyderstwo jako polecony policzek. albo będzie czysta.

Mogłeś sobie oszczędzić wysiłku.Kundera Milan . składa się z dwóch słów a obejmuje dwa tysiąclecia historii). . Tobie nie pasowało ani jedno z nich? Przed Jaromilem stał otyły młodzieniec z komitetu powiatowego.przyznał otyły młodzieniec .Życie jest gdzieindziej odpowiedzieć.pytał sławnego poety.odpowiadał zaraz . I jeszcze dalej: Tylko bez wyrzutów. włącznie z rodziną i miłością. które Jaromil podaje do wypisania na transparentach. Bynajmniej. a obok: Zarządzamy nieustające szczęście. że chcesz wolnej miłości w przeciwieństwie do burżuazyjnego małżeństwa. farby i długie papierowe transparenty. a Jaromil chodził pomiędzy nimi dumniejak marszałek słów. Czyż możemy ludziom grozić śmiercią? Wyobraźnia do władzy. Całkowicie bym się z tobą zgodził. mury Nanterre. i następne hasło: Żadnej wolności dla wrogów wolności!. . za socjalistyczną rodzinę. Przepraszam. co przez to rozumiesz? To znaczy. który przedstawił mu się jako przewodniczący uczelnianej komisji organizacji obchodów 1 maja 1949. i jeszcze: Z rewolucją do polityki. i następne: Wyobraźnia do władzy!. mówił. a na następnym: Bądźcie realistami. Senjest rzeczywistością . gdy stary naukowiec odchodził korytarzami Sorbony i czytał na ścianach: Bądźcie realistami. towarzyszu. a to jest hasło z "Rudego prava". którzy budujemy nowy świat? Absolutnie nowoczesny . czy my. miał ciemno przed oczami. stoi nad nimi i spogląda do notatnika. który jest autorem i redaktorem haseł. Wie.No dobra . które przed chwilą czytał wygwizdany naukowiec na korytarzach wzburzonej Sorbony. na których kilku studentów wyższej szkoły politycznej maluje hasła na majowy pochód.Pańskie niezrozumiałe wiersze. 17 .ale to można wyrazić lepiej: Za socjalistyczną politykę. jak głosi mur Sorbony).W końcu co jest nowoczesne? . W końcu powstał Jaromil. Widzisz. Z rewolucją do miłości. chciejcie niemożliwego. jak głosi mur Odeonu).Senjest rzeczywistością. którymi dwadzieścia lat później zapisali paryscy studenci mury Sorbony. . Był szczęśliwy. że albo rewolucja przemieni cały świat we wszystkich jego elementach. albo to nie będzie rewolucja. Przecież to idealizm najcięższego kalibru. aby zmartwychwstać jako sztuka agitek i haseł na transparentach i na murach miast (ponieważ poezja jest na ulicy. a za sobą tłum. Po jego słowach zagrzmiały oklaski audytorium. podczas gdy dekadencki erotyzm i niezrozumiałe obrazy poetyckie są rupieciami i ludowi są obce. Ale co to? Pomyliliśmy daty? Jaromil dyktuje malującym kolegom te same hasła. czy też monogamii w przeciwieństwie do burżuazyjnego promiskuityzmu? Jaromil oświadczył. . że poezjajest martwa (ponieważ sztukajest martwa. że jest pożyteczny i że jego sztuka tworzenia zdań znalazła tu swe zastosowanie. ale umarła po to. mury Censier. ale na razie jest to w sprzeczności z polityką partii wobec Kościoła. 16 Ławki w przestronnej klasie są odsunięte pod ściany. że tylko rewolucja jest nowoczesna. i dalej: Dosyć kościołów (to hasło szczególnie mu się podoba.poleca napisać na jednym z transparentów. Te oklaski długo jeszcze brzmiały.jest tylko lud budujący socjalizm. jak te. Dosyć kościołów. A kawałek dalej: Emancypacja człowieka będzie całkowita albo żadna. a na podłodze poniewierają się pędzle. Ładnie by to wyglądało. nie pomyliliśmy się: hasła. do miłości! Koledzy malowali litery. Jaromil. i dalej: Śmierć obojętnym!. Wydał ją Wydział Propagandy Komitetu Centralnego Partii. 18 Strona 73 . do rodziny. są dokładnie takie same. chciejcie niemożliwego.Czytałeś "Rude pravo"? Była tam na pierwszej stronie opub likowana lista stu haseł na pierwszego maja. Śmierć obojętnym.

. ale był już także obowiązkowy. otwiera klatkę kasy i uprowadza ze sobą na oczach zdumionych ludzi oswobodzoną brunetkę. Jest już w Dublinie od paru tygodni. a koledzy je za nim skandują. i 1945 i jest to Paryż. ale Percy Shelleyjest nieszczęśliwy. czy rzeczywistość jest snem czy sen rzeczywistością. Tak. jest rok 1848 i 1870. że rozbija młotem wystawę. ma dwadzieścia lat a przy sobie setki ulotek i proklamacji jako legitymację. I a on skacze z nimi i trzyma ukochaną kobietę za rękę. przewrócone drzewa. że prawda była po przeciwnej stronie: ta rzeczywistość ( barykady. który wiruje dokoła. gdy sen nie był już tylko snem. ich entuzjazm był jeszcze dobrowolny. Warszawa. Ponieważ prawdziwe życie jest gdzie indziej. że uroczyste pochody są tylko ulotną imitacją wielkich rewolucyjnych demonstracji. przyszli tam chętnie. które skaczą przez historię z barykady na barykadę. ich wejście w świat jest piękne i hałaśliwe. lecz wypisał sobie w notesie kilka haseł zalecanych przez centralny wydział propagandy. policja dobrze go już zna. Ale kilometr stąd. przecież dlatego wyjechał z Londynu do Irlandii. ale wiedzieli równocześnie. ale są to znów barykady. poeta Shelleyjest sam. była elegancka jak gwiazda pokazów Strona 74 . nie miała na sobie niebieskiej koszuli. odmawiają zawarcia z dotychczasowymi posiadaczami świata jakiegokolwiek kompromisu. ale również za skandowanie kolegów. nagle przestaje być tańcem.Życie jest gdzieindziej Życie jest gdzie indziej. stawiają barykady. Irlandczyka. napisali studenci na murze Sorbony. który marzył o barykadach Komuny Paryskiej. nie wymyślał już żadnych wspaniałych prowokujących aforyzmów. na drugim brzegu Sekwany. Za to w roku 1968 tysiące Rimbaudólv mają swoje własne barykady. Studenci wyrywają kostki z bruku. wyobraża sobie. Życie wciąż jest tam. którzy gromadzili się przed wydziałem ze swymi transparentami. W tej chwili przypomina sobie dziewczynę uwięzioną w klatce kasy i ogarnia go straszliwa tęsknota. choć jeszcze przed chwilą się nie znali. A taniec. 20 Pochód przeszedł już Placem Wacława obok trybuny. odpycha kilka kupujących bab. jak większość dziewcząt tańczących na jezdni. Emancypacja człowieka będzie całkowita albo jej nie będzie. Pochód ruszył ulicami i Jaromil maszerował wzdłuż niego. 19 Ale tego nie wie się nigdy w danej chwili. studenci. rozłożysty i krępy. I wyobraża sobie dalej. ale zdaje się.. że nie mają żadnego ciężaru i przeciekają ' między palcami. stojąc za nimi. był odpowiedzialny nie tylko za hasła na transparentach. Praski rok 1949 zastał czeskich studentów właśnie w tym ciekawym przełomowym momencie. 21 Czułjej ciepłą rękę w dłoni i wtedy go nagle zobaczył. mogliby mieć w szkole kłopoty. przewracają samochody. Sen jest rzeczywistością. oświetlone płomieniami i uczedzone wybuchami bomb łzawiących. dotychczasowi posiadacze świata dalej prowadzą swe życie i wrzawa Dzielnicy Łacińskiej dociera do nich jedynie jako coś. co dzieje się w oddali.Kundera Milan . pisali studenci na murze. gdzie nie ma jego. że gdyby tam nie przyszli. dobrze o tym wie. Wszyscy bratają się tu ze sobą bez żenady. która umożliwi mu wstęp do prawdziwego życia. W o ile gorszej sytuacji był Rimaud. ale jemu nie udało się zbliżyć do żadnego . Budapeszt. rozdał setki proklamacji. a nigdy się na nie z Charleville nie dostał. że idą razem zatłoczonymi ulicami i pełni miłości tulą się do siebie. gdzie się burzy lud. Nazywa się Percy Shelley. a u jego boku sunęła młoda kobieta. i są to znowu te odwieczne zastępy. Szedł naprzeciw niego. Praga i Wiedeń. czerwone sztandary) była snem. na narożniku ustawiły się zaimprowizowane kapele i młodzież w błękitnych koszulach tańczy. Wykrzykuje je na głos jak intonujący modlitwy podczas procesji. Gdyby tu chociaż stały barykady i rozlegała się strzelanina! Jaromilo wi wydaje się.

żeby ją odprowadził do jej mieszkania (odprowadzać pannę do domu jest ponoć znacznie przyzwoiciej. tak. Było to nieprawdopodobne. Jaromil nawet nie zdążył przełknąć całej goryczy rozczarowania. kiedy zbliżył się do Jaromila na kilka kroków. że pójdzie spacerować koło domu.Kundera Milan . zaczerwienił się i zachował się tak samo jak kiedyś. objęli się. Chodził więc tam i z powrotem zapadłą peryferyjną ulicą. Jaromil zobaczył w nim znajomą dziewczynę! Ale nie. nie wiedział nawet jak to się stało. niż podglądać pannę przez okno). a fotografia taty się budzi).Życie jest gdzieindziej mody. na której pierwszy maja ze swymi sztandarami i gałązkami bzu nie pozostawił żadnego wesołego śladu. że obecność rudej dziewczyny znów mu zepsuje okazję.A gdzie jest pani koleżanka? . . 23 Była szósta wieczorem. którzy sławnego mężczyznę rozpoznawali i pozdrawiali) skłonił głowę w geście pozdrowienia. Zanim zdążył pomyśleć o Strona 75 . Schował się szybko za rogiem. to był on. A dziewczyna z kasy i z wanny. sprzedawczynie wyszły gromadą ze sklepu i stało się coś nieoczekiwanego: ruda dziewczyna wychodziła sama. adresat paczki z dwudziestoma słuchawkami. żeby spuścić żaluzje. nawet mu zaproponowała. ale nie chciało mu się iść do domu. Było to piękne. Barczysty mężczyzna rozglądał się rozkojarzony i co chwila pozdrawiał kogoś skinieniem. drogi mistrz. 22 Wieczór powoli opadał . . Rozświetliło się też okno mieszkania w suterenie tuż nad chodnikiem. tuląca się aż do tej chwili do boku Jaromila. Szli razem w kierunku domu dziewczyny i Jaromil dowiadywał się. gdy piękna służąca spojrzała z wanny na dziurkę od klucza: uciekł. To była jej koleżanka. na pierzynie przykrytej wełnianą narzutą. podeszła właśnie do okna. Stał na chodniku w haniebnym osamotnieniu i oglądał się nienawistnie za nim.Czy pan wie. która mu ją z tyłu przypominała.na miasto. w błyszczącym świetle jej rzeczywistego ciała rozpłynęła się i zniknęła. że nie wypada zaglądać wieczorem ludziom do mieszkań? Poczerwieniał i starał się szybko skierować rozmowę o wczorajszym wydarzeniu na inne tory. ale było już za późno. . A potem. Kilkakrotnie pobiegł za jakąś kobietą. jak kiedyś wchodziła. nie była to jego czarnowłosa kasjerka. brunetka wyjechała jednak z Pragi. mężczyzna też go pozdrowił nieobecnymi oczyma (tak. Gdy zatrzymali się przed kamienicą. drugiego maja. ta kobieta była niezwykle piękna! I była całkowicie rzeczywista. Ale ruda była bardzo rozmowna i wcale nie zamierzała pożegnać się z Jaromilem. W kamienicy rozświetlały się okna. do którego widział. Ach. dopóki matka jest jeszcze na nogach. wczuć się w daremną pogoń za kobietą zagubioną w bezmiarze ludzi. Ruda zobaczyła go i ruszyła ku niemu. Potem zdecydował się. Było to takie szybkie i takie proste. Jaromil rozpaczliwie spoglądał na drzwi sklepu. bał się. żeby ją tam spotkał. jak pozdrawiamy kogoś. kogo nie znamy) i z rezerwą skinęła również głową kobieta. a Jaromil pragnął ją spotkać. (Znosił dom tylko w nocy. pocałowali i po chwili siedzieli już na łóżku. szczupła ruda dziewczyna. która mu towarzyszyła. gdy zorientował się. Ona już od nas odeszła. że został zauważony. ponieważ wychodzi za mąż. że obie dziewczyny pochodzą ze wsi i miały tu w Pradze wspólną pracę i mieszkanie.spytał w końcu. gdy jej czarnowłosa koleżanka wyjdzie ze sklepu. dziewczyna zapytała: Nie zechciałby pan wstąpić do mnie na chwilkę? Zaskoczony i zmieszany wszedł do jej pokoiku. gdy mama śpi. przez moment spotkały się ich spojrzenia i Jaromil w nagłej sekundzie zmieszania (i za przykładem innych.Zaspał pan.

świat się zmieniał. biegał tymczasem po ulicach Dublinu. jego dojrzałość była tu już przygotowana. do Mediolanu. że wyczekiwałeś na mnie przed sklepem. .Tak.Tak. Albo dojrzałość jest pełna. . a w uszach brzmiały mu jej ostatnie słowa. albo jej nie ma. kochał się nie tylko z nią.do Stuttgartu.No. a Jaromil wniknął po raz drugi w ciało rudej. że będziesz tu kiedyś ze mną. jakby przed chwilą.Ileś ty miał przede mną kobiet? Wzruszył ramionami i uśmiechnął się z umyślną zagadkowością. oskarżyli o rzekome oszustwa (jak setki innych drobnych kupców w owym czasie). Strona 76 . ale i z tymi pięcioma czy dziesięcioma. że odpoczywa nie po dwóch miłosnych aktach.Życie jest gdzieindziej tym. . jesteś bombowy . tym większą mam ochotę się kochać. podobnie jak Jaromil. kiedy tak leżał obok niej. im bardziej robię rewolucję. A Percy Shelley. Część piąta albo Poeta jest zazdrosny Podczas gdy Jaromil biegł. kiedy wciąż biegł i biegł. . . kiedy z rozpaczą uczestniczył w zebraniach i w pochodach. ale wtedy miał już tylko jedną nogę.Nie miałeś odwagi mnie zagadnąć. powiedzmy . po chwili ciszy usłyszał: . której ciało całkowicie materialnie połączy go nareszcie z zastępami. a on leżał obok niej z głową zanurzoną w poduszce i był pełen ogromnej ' radości. położyła mu rękę między nogami i chłopiec poczuł dziką radość. Ponieważ ja też cię pragnęłam. 25 Patrzył na nią.rzekł do niej. i nie wyglądał na swój wiek. zabrali mu obydwa sklepy (należały odtąd do państwa) i wsadzili na parę lat do kryminału.Jesteś sto razy ładniejsza naga niż ubrana . zdawało mu się. gdy przychodziłeś do nas po zakupy. pragnąłem. że mu się kiedyś nie podobała? Przecież ma na swej klatce piersiowej absolutnie niezaprzeczalne piersi i absolutnie niezaprzeczalne owłosienie na podbrzuszu! . Wiem.zapytała go. napisane było na murze Sorbony. jego syna i żonę wysiedlili jako wrogów klasowych z Pragi. do Marsylii. przecież wiesz. Zalało go radosne poczucie dumy. .Zgadnij. Im bardziej się kocham.Kundera Milan . wciąż biegł i biegł. Ukrywasz to? . tak to jest: przez cały ten czas. lecz po kilkumiesięcznym biegu.od pięciu do dziesięciu. jakby nie tylko pozbawiła go dziewictwa. a potem do Adenu i do Harare i z powrotem do Marsylii. lecz przeniosła go od razu daleko w głąb męskiego wieku. Zauważyłam to. szwagra. kobietami. a z jedną nogą biegać się nie da.Tak. Kochał ją tym razem długo i wspaniale. bo nigdy nie szłam sama. jak przystoi i jak należy. na które go oceniła. który miał. który uważał Voltaire'a za wynalazcę woltów. Ja jednak mimo to wiedziałam. że życie jest gdzie indziej. Pozwolił znowu swemu ciału zsunąć się z jej ciała i pomyślał sobie. dziewczęcą twarz. .Jesteś bombowy. cierpliwie czekał tu na niego ten pokój w suterenie z wilgotnymi ścianami i ta zwyczajna kobieta. bowiem jego ciało reagowało tak. wiem. chwaląc jej urodę. . Jak to możliwe. że stoi przed nim trudne i decydujące zadanie życiowe. tym większą mam ochotę robić rewolucję. kiedy dręczył się samotnością.Pragnąłeś mnie już od dawna? . wyciągnięty i zmęczony. tak. 24 Spojrzał na nią z wdzięcznością i jej nagość wprawiła go w zachwyt. gdyż wiedział. Także Rimbaud ciągle biegł .szeptała mu potem do ucha.

Przyszli tu z nędznego piwnicznego mieszkania i uważali za niesprawiedliwość. ona wie doskonale. I tym razem wypływało z niej wiele rodzajów łez: łzy żalu z powodu tego. który odpada i mógłby pokaleczyć ich dzieci bawiące się na podwórku. mamo. gdy usłyszała jego kroki na schodach. Potem zobaczyła na ścianie jego pokoiku fotografię męża w mundurze i przypomniała sobie. że może wreszcie (po melodyjnych zdaniach nowych wierszy) wróci do niej z powrotem. . mama znowu otworzyła jego biurko. które miały go wzruszyć i zatrzymać przy niej. a jeśli czasem rozmawiają. co było dla niej policzkiem: Jaromil podejrzewają. łzy nadziei. że tak bardzo jest opuszczona. bowiem wiersze (stało się to właściwie po raz pierwszy!) naprawdę się mamie podobały: były rymowane (mama zawsze w głębi duszy uważała. jak przed chwilą łzy. których nie zrozumiała. Potem przyszedł do domu Jaromil. żadnych starców. nie znalazła jednak w dzienniku żadnego nowego zapisu ani żadnego nowego wiersza. które przywykła regularnie czytać. Nic dziwnego. i ucieszyła się w duchu.Kundera Milan . Nie staje się? Ma mu więc to udowodnić? Ma mu powiedzieć. żeby szybko załatwiła naprawę tynku. obwisłych brzuchów i zaropiałych oczu. Znowu się gorzko zaśmiała. przychodzi późno do domu. Tak. wszystkie lata cierpienia napłynęły jej do oczu i nie powstrzymała płaczu. że wiersz bez rymu nie jest wierszem) i były również zupełnie zrozumiałe i pełne pięknych słów.Nic. Kiedy poszła zajrzeć do jego szuflady. mówiła o wszystkim: o swym wdowieństwie. staje się dla niej obcym. łzy wyrzutów. że lira Apollina zwycięża znów mundur męża. sprzeczała się ze wszystkimi. którym rada narodowa przydzieliła opuszczone pokoje na parterze. którzy chcieliby ją wypędzić z jej własnego domu. były tam nazwy kwiatów. ja się od ciebie nie odwracam! . Wydawałojej się. mamo. nie staję się obcym. Okupowali bez pytania ogród i domagali się od mamy. było niebo i obłoki i kilkakrotnie pojawiło się (co w jego wierszach nigdy się nie zdarzyło!) także słowo matka. że jej nie słucha i myśli o czym innym. osamotnieniu. rozpuszczania ciała w glinie. a mama uważnie przysłuchiwała się czułości.odpowiadała płacząc.pytał ją. co ją zraniło? Mama przecież zawsze respektowała jego prawo do prywatnego życia. miłe wrażenie jeszcze się spotęgowało. Jaromilu. że nie przychodzą tutaj mieszkać. której dawno już w jego głosie nie słyszała. że mama tym gorzej znosiła to. sądzili. aby z jej płodu wymazała rysy małżonka: ach. a płacz ten wzmagał się potęgowany synowską troską. Ależ to nieprawda. już kiedy był małym chłopcem. jakiego ma na świecie. . W końcu po minucie zakłopotania chwycił ją za rękę: to było piękne. W dzienniku znalazła kilka lakonicznych uwag. zdecydowani nigdy nie wybaczyć mamie. ale wynagrodzić sobie dawne krzywdy historii. Babcia starzała się. ale odkryła coś znacznie ważniejszego: nowe wiersze syna. nic . że syn ją zaniedbuje. kiedy nie zamieniają ze sobą ani słowa.Życie jest gdzieindziej Obydwoje odchodzili z willi w lodowatym milczeniu. łzy gniewu. która ją znienawidziła (i to z twojego powodu. Ależ. Gdy je przeczytała. której nie darzyła sympatią i przestał przynosić jej swe wiersze. łzy podstępu. że kiedyś do kogoś należała taka duża i przyjemna willa. na Boga. że stoi nad nią bez ruchu i nie potrafi nawet pogłaskać jej po głowie. o którym Jaromil nie wiedział. Jaromilu!) i w końcu o tym najważniejszym: że w tym życiowym osamotnieniu odwraca się od niej jedyny człowiek. że grzebie wjego rzeczach! Pomogła sobie zapasowym kluczem. jak opuściliśmy Jaromila w poprzedniej części w łóżku rudej dziewczyny. o siostrze. że musi mieć swój własny dziecięcy Strona 77 . że kiedyś prosiła figurkę Apollina. o lokatorach. jakżeż się od niej nie odwraca. że jej syn się wyobcowuje: studiował w szkole. co ci jest? . bywają dni. Do willi wprowadzili się lokatorzy. traciła pamięć i pewnego dnia (prawie niezauważalnie) zamieniła się w proch krematorium.Co ci jest. że jej syn przystał do wrogów rodziny. zastała ją zamkniętą. mama przestała płakać i słowa płynęły z niej równie obficie.Nie mogła się zgodzić z takim tanim zapewnieniem i zaczęła się gorzko śmiać. czyżby musiała jeszcze ze zmarłym mężem walczyć o syna? Mniej więcej tydzień po tym.

niczym jakaś ciekawska plotkarka. dziś już student. w obrębie której wolno mu robić. iż Jaromil. z którą może po przyjacielsku dogadać się co do swych praw. będzie ponoć bywał w domu tym chętniej.Uścisnęła mu rękę. mężczyzna. pragnął światła i pokoju. że panna ma osiemnaście lat i nie jest żadną studentką. gdzie przez nikogo nie jest obserwowany ani kontrolowany. ale to nie było ważne: ważniejsza od kłamliwych słów była pokora głosu proponującego pojednanie. wyrzucała sobie teraz również szarą suknię. gdy zakotwiczył się na słonecznym brzegu ciała rudowłosej. poszła do kuchenki i wróciła z butelką wina. pokój pomiędzy domem i światem. że zamyka szuflady w biurku! Przed kim je zamyka? Czy naprawdę myśli. Jeżeli unikał mamy w ostatnim roku. gdyż na tym smutnym świecie nie mają nikogo poza sobą. i był szczęśliwy: wyobraził sobie. z aniołem swego dzieciństwa i z aniołem swej dojrzałości. a teraz. ma na pewno swe prywatne tajemnice. Jaromil słuchał cierpliwie i ze zrozumieniem. mieszka u mamy i może realizować swoje samodzielne życie tylko dzięki samodzielności dziewczyny. Pozwoliła więc sobie powiedzieć. że jego żal wymagał samotności i ciemności. Mówili jedno przez drugiego. jakby sam zechciał. w której wróciła z biura. że wszystko obraca się na lepsze. mamo. ale Jaromil ani na moment nie spuszczał przy tym z oczu swego małego praktycznego celu: prawa do swojego pokoju. co chce. czyżbyś nie czuł się tu panem siebie? . że mama zna ją z widzenia ze sklepu. Obraz dziewczyny. Jednak od czasu. Potem rozgadała się o tym. to przez przypadek! Mama wiedziała. szczęśliwie uFni.Kundera Milan . im bardziej będzie mógł się tu uważać za pana samego siebie. Powiedział jej. że ona mogłaby. są przyjazne i wyrażają zgodę. w którym robi zakupy. pokój pod skrzydłami dwóch aniołów. że ich dwoje znowu powinno sobie ufać. która (powiedział to niemal bojowo) zarabia na swe życie własnymi rękami. to nieporozumienie! Ja tych szuflad w ogóle nie używam! Jeżeli są zamknięte. Nawet pod zasłoną wina mama pozostawała czujnym tygrysem: od razu wiedziała. gdzie przeraziła się własnego odbicia w lustrze. Gorzko odczuwał ten brak równouprawnienia i był zadowolony. matka i syn. przy wspólnym stole siedzieć będzie z mamą i z rudą. Mówiła długo na ten temat i zdawało jej się.Ależ. Potem pod wpływem jego spojrzenia uświadomiła sobie ślady łez na twarzy i odeszła do łazienki. że dziewczyna nie jest najładniejsza (toteż mogła z ukrywanym zadowoleniem spodziewać się. zapłakana twarz wydawała jej się brzydka. nie chciałaby tylko. rozpraszał jej niepokój: dziewczyna była młodziutka (straszliwe widmo rozpustnej kobiety szczęśliwie się rozpływało). że nie wątpi w to. niezgoda z matką przeszkadzała mu. że nie ma przed nią nic do ukrycia (mamę ścisnęło w gardle w trwożliwym oczekiwaniu) i rozgadał się o rudowłosej dziewczynie. jaka zniewaga! Jaromil nie może sobie wyobrazić. Zataił przy tym fakt. do którego mógłby przyprowadzić dziewczynę i być z nią tak długo. ścierając kiedyś kurze w jego pokoju). który przed nią malował rozgadany syn. kto jest nieskrępowanym panem jakiejś zamkniętej przestrzeni. zrozumiał bowiem. podczas gdy on. Jaromilu. że mama spogląda na obraz rudej dziewczyny bez dezaprobaty. Szybko umyła się zimną wodą.Jak to. którymi Jaromil się w nią wpatruje.Chciałabym ci wierzyć. żeby kobieta. . z którą Jaromil może się spotyka. że prawdziwie dorosły jest tylko ten.Życie jest gdzieindziej pokój. Mama nalewała sobie wina i wydawało się. wydawało mu się to wspaniałe jak pokój. Do powodów natury uczuciowej dołączyły się też bardziej praktyczne względy: ruda miała swój samodzielny pokój. przebrała się w różowy szlafrok. gdy przekonała się (całkiem przypadkowo. jak się czuła. że mama siedzi tu z nim w różowym szlafroku przy winie i wygląda jak całkiem przyjemna młoda kobieta. zmąciła ich wzajemny stosunek. nie była zbyt wykształcona (mama nie musiała się więc bać siły jej wpływu) i wreszcie Jaromil aż podejrzanie podkreślał jej prostotę i sympatyczność. . Jaromil wyczuł. Jaromilu. niemniej jednak wyznał jej. do czego syn zmierza. . Po długim czasie byli znowu. że syn kłamie. lecz zupełnie prostą dziewczyną. które ona respektuje. że oczy. Tak też (okrężnie i ostrożnie) przedstawił to mamie. Strona 78 . to dlatego. z czego wywnioskowała. jak tu. wsadzać nos w jego sprawy? . że zainteresowanie syna zbyt długo nie potrwa).

że ta Jaromila olbrzymia tęsknota za nowym (ten kult Nowego) była jedynie nieokreśloną projekcją tęsknoty cnotliwego młodzieńca za niewiarygodnością nie znanego dotąd spółkowania. których musi odrzucać. a ja jestem taka szczęśliwa. Nic nie zyskuje. że Jaromil jest w swym .Uwierz swojej matce: znam się na tym trochę. gdy po raz pierwszy spoczął na brzegu ciała rudej. że absolutnie nowoczesne są tylko te wiersze. ale mama nie dopuściła go do głosu. i żyć w domu równie samodzielnie. że o tym zapominasz..Ach. które jest w stanie przyjąć i zrozumieć ruda. że w ten sposób sama sobie dobrowolnie zabrania tego. które umiał na pamięć (własne i cudze). Mama zrozumiała. że jest jakaś różnica między matką I i najemcą . nie powinieneś go zdradzić.Piszę! Piszę! . Czyż nie mogłaby sobie teraz przy odrobinie zręczności kupić w zamian za swobodę Jaromila także trochę swobody dla siebie? Kiedy jednak wyobraziła sobie. Jaromilu . aby nie przerwać do reszty tej cennej nici porozumienia z synem. ale uświadomił sobie (zresztą z pewnym przerażeniem).obleśna bezwstydność. mieć prawo zaprosić sobie tutaj. kogo chce. Musisz zdawać sobie sprawę. ja już znowu piszę wiersze. 2 Wszystko zdaje się świadczyć o tym. tylko znowu wszystko traci. co mnie najbardziej boli w tej zmianie. ba . wiem. klęcząc przed biurkiem Jaromila: . bezczelność. by znowu żyć jak kobieta. jak mieszka ruda u swego najemcy. Jaromilu. I mama spoglądała na te same wiersze. sprawy z mamy nastroju i kontynuował przegraną walkę. Dopiero po chwili zauważył. zrodził się w niej sprzeciw nie do pokonania. być absolutnie nowoczesnym oznacza leżeć na brzegu ciała rudej. Jaromilu. że jej odraza do życia erotycznego syna jest większa od tęsknoty jej ciała za własnym życiem i przeraziła się tego odkrycia. I powiem ci. co zrobić. duże postępy! Jesteś poetą.. używając kolejnych daremnych argumentów. jesteś poetą. Jaromil słuchał niemal z zachwytem maminych słów. Pisywałeś takie ładne wiersze i już przestałeś. Jaromil chciał coś powiedzieć. Przestraszył się. przeleciały mu przez głowę wszystkie. że Jaromil stwarza jej tu wielką okazję. . ponieważ boi się potępienia Jaromila. strasznie się zmieniłeś w ostatnim czasie. Zrozumiała. co to znaczy być absolutnie nowoczesnym.Kundera Milan . że już wie. ujęła go za rękę i ze łzami w oczach powiedziała: . Był więc taki szczęśliwy i pełen entuzjazmu. który skupił się wyłącznie na swym celu. jak przepaść między nią i synem z powrotem się otwiera. które czytała przed kilkoma godzinami. Strona 79 .Jak to.Mamo. Że już nie piszesz wierszy. że bardzo mu się w domu podoba. że się tak zmieniłeś. i to mnie boli. że już nie pisze wierszy? . otworzył szufladę i przyniósł wiersze. To prawda.mama pokręciła ze smutkiem głową . . przecież ' i ona ma różnych wielbicieli. Jaromilu. to jest twoje przeznaczenie. dziewczyna z mas. anioł dzieciństwa rozumie go jednak najlepiej ze wszystkich! Czy i on sam nie martwił się. te są piękne! Zrobiłeś duże postępy. nie gniewaj się. piszę je! Ja ci je pokażę! Nie piszesz. W pośpiechu zastanawiała się. Jaromil. ja się zmieniłem? Wcale się nie zmieniłem. mamo.nie staraj się mnie oszukać. . dziecinnym pokoju z obcą kobietą. martwię się tym. jesteś poetą i boli mnie. przebiegła mu przez głowę dziwna myśl. Mama zaś była zrozpaczona: widziała.Życie jest gdzieindziej Jaromil powiedział.powiedziała dotknięta i w tej samej chwili wiedziała już. że obraził anioła swego ' dzieciństwa i umilkł.Ach. W zwierciadle maminych łez jego pretensje do niezależności jawiły mu się nagle jako zuchwałość. że ich nie piszesz. że rudej żadne z nich by się nie podobały i pomyślał. . że mamie płyną po policzkach łzy. ale chciałby . jesteś ogromnie utalentowany.Zmieniłeś. nie zdawał sobie '.wołał Jaromil i pobiegł do swego pokoju. że miał ochotę recytować dziewczynie wiersze.

czemu chciał się wyrzec poezji na rzecz rewolucji? Przecież teraz. Dlatego też w jego wierszach niezliczoną ilość razy pojawiał się Strona 80 . a jeszcze bardziej płynąć i lecieć. który podobałby się rudowłosej dziewczynie. aby łatwiej jednoczyć się ze światem. tęcza. a rym i rytm są najbrutalniejszymi środkami owej zgody. w tym sensie jest liryczna i liryki potrzebująca. przypomnijmy sobie przecież. która jest tak silna. daleko. wedle upodobania.Kundera Milan . a więc liryki pełnej rymów? Szalejcie ze mną!" . róże. że ruda uważa za wiersz to." Lirykajest pijaństwem i człowiek się upija. jak ruda dziewczyna! Być u źródła wiecznego piękna. gdzie rzeki zmieniają swój bieg. Kości. śpiew dochodzący z oddali. jak dziecięca wyliczanka. nie zgadzać się na taniec. i kochać słowo ach. Czy w miłości zwycięskiej rewolucji do rymów mamy widzieć jedynie przypadkowe upodobanie? Bynajmniej.. bliski i zrozumiały świat! Jaromil powracał do niego ze zdumieniem i wzruszeniem. prostym jak ludowa pieśń. a poeta z czytelnikiem są w tym balecie tancerzami. Nie było to takie łatwe. nie wątpił bowiem. aż do Marsylii. srebro. być prostym. naturalnie. kiedy wylądował na brzegu prawdziwego życia (pod słowem "prawdziwe" rozumiał gęstość powstałą na skutek zmieszania tłumów. nad którym sztuka (w zwyrodniałej pysze) kręciła nosem: zachód słońca. poezją. jasny i piękny. A czyż zwycięska rewolucja nie potrzebuje brutalnego potwierdzenia nowego ładu. stanie się i ona dźwięcznym elementem porządku. by ludzie się z nią jednoczyli. jak potoczek. W wierszu napisanym z okazji urodzin Lenina. które wyrażały prosty ruch naprzód: biec. puszczającego po wodzie wianki kwiatów). Rewolucja nie pragnie być badana i obserwowana. zwłaszcza te. matkę i tęsknotę za domem. W jeszcze innym wierszu pisał znów o woni jaśminu. które rozumiał tylko on sam. jak marnotrawny syn. rzucił na falę gałązkę jabłoni (ten gest oczarował go powiązaniem z dawnymi obyczajami ludu. że świat będzie pewnego dnia wolny jak zapach igliwia wędrujący łańcuchem gór. W rymie i rytmie jest czarodziejska moc: bezkształtny świat zawarty w regularnym wierszu stanie się od razu przejrzysty. a Baudelaire pisze: "Trzeba być bezustannie pijanym. wystarczy tylko. zmierzchy. W innym wierszu napisał. gwiazdy. to tylekroć wyśmiewane słówko! Jaromila fascynowały również niektóre czasowniki.wzywa Vitezslav Nezval swoich czytelników. kochać słowa dal. wyobrażał sobie. Ci. rany.Życie jest gdzieindziej Było to niczym nagłe olśnienie. nie mogą. wszystko w wierszu zmienia się w balet. że zmienia się w niewidzialny żaglowiec płynący w powietrzu. Poprzez wiersz realizuje człowiek swoją zgodę na byt. cnotą. których towarzyszem i bratem chciał być. Ach. Rewolucja ma jednak na myśli inną lirykę niż ta. gdy na końcu poprzedniego wersu zegar wybije ćwierć. dzisiaj wszakże opróżnił swą duszę jak hangar. aby weszły do niej hałaśliwe kapele świata. pragnie. gdzie właśnie w tym czasie (jak pisało "Rude pravo") strajkowali robotnicy. Jeżeli śmierć pojawi się w wierszu akurat wtedy. jest ona mimowolnie usprawiedliwiona. jakiż to był piękny. rosę na trawie. Gorąco pragnął zrehabilitować dawne piękno. co się rymuje. fizycznej miłości i rewolucyjnych haseł). ale wiersz jest zaczarowanym obszarem.. z Czech wprawdzie żadne wody do Rosji nie płyną. żeby się temu życiu całkowicie oddał i stał się jego skrzypcami. że w tych latach wierszy bez rymów w ogóle nie drukowano. wówczas obserwował w upojeniu ciche przygody i wspaniałe osobliwości swego wnętrza. że jest pełen wersów i spróbował napisać wiersz. które rozumiał każdy. iść. który kiedyś opuścił. I gdyby nawet wiersz przeciwko śmierci protestował. Ostatecznie i zwycięska Rewolucja była tego samego zdania. cała nowoczesna poezja była uznana za wytwór zgniłej burżuazji. chociażby jako powód pięknego protestu.. urok osobliwości. winem. różę. którą pisywał kiedyś Jaromil. a wolny wiersz był najbardziej ewidentnym przejawem poetyckiej zgnilizny. którzy tańczą. dotychczas pisywał wiersze bez rymów i napotykał teraz na techniczne problemy związane z regularnym wierszem. wracający po długich latach do domu. aby popłynęła do kraju Lenina. że wsiada na pokład woni i płynie daleko. zamienił na urok powszechności. zupełnie prostym. ach.. czemu właściwie chciał nadepnąć na gardło własnej pieśni. regularny. Czuł.

spracowanego mężczyznę z dawnych lat. a ku niemu zbliżała się kobieta na traktorze (na wszystkich plakatach kobieta przyszłości przedstawiana była jako kobieta na traktorze) i ze zdziwieniem rozpoznawała w nim tego. nawet nienawiść i. i wyciągnął z kieszeni kilka innych wierszy. raczej tylko śnił o jego przygodach i pragnął je kiedyś opisać. którego nigdy nie widziała. skrzydłami było obdarzone pragnienie.skrzydła. gdy ją spotkał. dziewczątko długo nie mogło znaleźć niczego ciekawego (była przyzwyczajona wiersze pomijać. tego. kiedyś wreszcie odkrył na trzeciej stronie w prawym górnym rogu pięć czterowersowych strofze swoim nazwiskiem wydrukowanym tłustymi literami pod tytułem. . We wszystkich tych słowach było utajone pragnienie bezmiernego objęcia. Rudaje czytała. diesen Kuss der ganzen Weft! Bezmierne objęcie ogarniało sobą nie tylko przestrzeń.. żejakiś czas temu przestał pisać wiersze. z agitacyjnych przemówień. ' Jaromil napisał wiersz o działaczu komunistycznym. nie przerażała. Przyszłość była kiedyś dla Jaromila przede wszystkim tajemnicą. znał je bowiem na razie tylko on i mama. który zasnął na kanapie w sekretariacie późną nocą. czas również unosił się na skrzydłach. że pisze wiersze już od bardzo dawna. celem żeglugi była nie tylko strajkująca Marsylia.. wydawało mi się. by się z nim przywitać.Nie wiedziałam. wszystkich dzwonów świata.dawała pewności wewnątrz teraźniejszości. wykładów. książek. który poświęcił się. co nieznane. a mimo to nie był zadowolony. jak mogłaby ta młoda '' kobieta wynagrodzić starego steranego działacza?).Życie jest gdzieindziej najbardziej poetycki instrument ruchu . a Jaromil wyznałjej. którzy są szczęśliwi.Szczególne jest to ." i chce go wynagrodzić (na Boga. Spotkał rudą. Pisał? Właściwie nie pisał.. żejesteś poetą . przeciwnie . Jeszcze tego samego dnia wręczył gazetę rudej. Zrozumiał. pełna była cichego bicia skrzydeł. a potem zacząłjej opowiadać. już się pokryło (obrazu walczącego komunisty nie dało się wyrazić ' inaczej niż za pomocą obrazu komunisty obradującego). że wojny definitywnie się skończyły ' i kula ziemska należy do ludzi pracy. Kiedy cię po raz pierwszy zobaczyłem. o której opowiadał wiersz.. stał gdzieś wśród pól. Rewolucja nadałajednak przyszłości całkowicie odmienne znaczenie: nie była już tajemnicą. które miał w rękopisie. tęsknota. które napisałem. toteż w ogóle nie dostrzegła nazwiska przy nich wydrukowanego) i Jaromil musiał w końcu wskazać wiersz palcem. Napisałjuż wiele nowych wierszy. mówiąc. . żeby ją sobie dokładnie przejrzała. kryło się w niej wszystko. że cudownym skokiem znalazł się w dalekiej przyszłości.patrzyła mu z podziwem w oczy. odgłos tram waju pod oknem przemienił się we śnie w bicie dzwonów. ponieważ nie mająjuż przyszłości). lecz także przyszłość. tak że rewolucjonista uciekał do niej jak dziecko do mamy. znów do nich powrócił. jakieś fantastyczne opowiadanie o chłopcu imieniem Ksawery. i dopiero teraz. które co rano sobie kupował. . przeciwieństwem rodzinnego domu (dlatego w chwilach niepokoju marzył o miłości starych ludzi. jego życie było snem. Jaromil powiedział jej.spytała dziewczyna. rewolucjonista znał ją na pamięć. Ksawery spał i śnił mu się sen. że moje dawne wiersze ożyły i zamieniły się w kobietę. Mifionen.Kundera Milan . jak gdyby spotkał Poezję. w tym śnie zasnął i śnił mu się Strona 81 . co pewne. objęła go i pocałowała. Zeszła ze swej maszyny.Naprawdę? . gdy płodne zebranie poranną rosą . ale i tych. była przeciwieństwem tego. znał ją z broszur. Wysyłał je wszystkie do redakcji "Rudego prava". tu jest twój świat. w którym jakby ożywał słynny wers Schillera: Seid umschfun gen. w tym momencie tramwaje na ulicy głośno zadzwoniły i mężczyzna odpoczywający na wąskiej kanapie w kącie sekretariatu obudził się. jak przed laty pisał długą prozę poetycką. Z przyjemnością patrzył na jej zaciekawioną i zdziwioną twarz. a kiedy Jaromil przytaknął. noc. zanim cię poznałem. mówi mu: "Tu jesteś w domu.ciągnął dalej Jaromil . żeby ona mogła teraz szczęśliwie (i ze śpiewem na ustach) orać łany. oczywiście. które ogłaszają. Ksawery żył zupełnie inaczej niż inni ludzie. ale i czas. ta cudowna wyspa w oddali.że jesteś nie tylko królową mych obecnych wierszy. dlatego nęciła i przerażała.

moim dawnym snem! Ruda pocałowała Jaromila. To nie doświadczenia wytworzyły w nim taki pogląd. tutaj koło serca. Dziewczyna już wyśliznęła się z sukienki i była w samej bieliźnie. w którym znowu zasypiał i znowu śnił mu się sen. że powraca do mnie mój sen. jakaś piękna kobieta. mijał zawsze takie jedno okno w suterenie. że dziewczyna chce rozbierać się sama.Tak . gdyż są moim domem. ale potem przyszedł jej mąż i Ksawery zamknął go w ciężkiej dębowej szafie. że mieszka tam.zaśmiała się dziewczyna .rzekła ruda. panie doktorze. rudowłosą dziewczynę. uciekłem .Poczekaj. . bowiem największą miłość Ksawerego wyobrażał sobie właśnie tak: szczupłą. i tak przechodził ze snu do snu i przeżywał właściwie na zmianę kilka istnień. No. Ksawka i nazywała go tymi wszystkimi słówkami i długo. to by było piękne. albo: rozpinał jej wprawnym ruchem bluzkę. powiedzmy.powiedziała ruda. żebyś się rozbierała sama protes tował. Ten mąż jest tam do tej pory.Jesteś mój Ksawery . wątłą. W jego wyobrażeniach miłosne rozbieranie różniło się od rozbierania codziennego właśnie tym. zdzierania sweterków. Zdjęła stanik i stanęła przed Jaromilem nadstawiając mu swe małe piersi. zbudził się i znalazł się w poprzednim śnie. by złapać z tyłu na szyi koniec zamka błyskawicznego. długo całowała..Jestem brzydka ..szepnęła ruda Jaromilowi wdzięcznie do ucha i zaczęła odmieniać to imię. gdy naraz wchodzisz w sytuację. Strona 82 . odnotować tę. rudą. Nie mógł dłużej nalegać. Jaromil zaczął je ů rozpinać. i jej sugestywne zdania: umiał rozbierać kobietę. leciutko piegowatą. .powiedział Jaromil . że gdy pewnego dnia zobaczył ją w sklepie. i z tego snu. mieszkał w kilku istnieniach i przechodził z jednego do drugiego. 3 Spośród wielu wizyt Jaromila w suterenie dziewczyny pragniemy . ściąga nia zamka. zamieniony w kościotrupa.. a dziewczyna roześmiała się. osłupiał. całe opowiadanie zaczyna się tak: Ksawery lubił włóczyć się zakurzonymi podmiejskimi ulicami. Czy to nie wspaniałe.Życie jest gdzieindziej następny sen. zarazem jednak stanowczo nie zgadzał się na to..Tak. którą znałaś dotąd tylko ze snu? W tym jest coś tak okropnego.rzeczywiście. ponieważ nie chciał stać się śmiesznym.Wskoczył więc do niej do środka. a on ciągnął dalej: . .ponieważ zląkłem się. .Nie! Kocham twoje piegi i twoje rude włosy! Kocham je. wiesz.Kłuje mnie. chciał prędko naprawić niepowodzenie. Jaromil czuł się w przykry sposób przyłapany na swej niezręczności i teraz. nie. . Nie wytrzymał. że kobietę rozbiera kochanek. gdy zrozumiał w końcu zasadę zapinania. tak jak ja zabiorę ciebie. sama się rozbiorę powiedziała i uniosła rękę. Nie potrafił sobie wyobrazić miłości fizycznej bez uwertury chaotycznego i pożądliwego rozpinania guzików. . jak u lekarza. lecz pomimo to mieć wiele istnień? . A Ksawery zabrał tę kobietę ze sobą w dalekie strony.ruda przyświadczyła uszczęśliwiona. Ksawika.Ale ty od okna uciekłeś! . zatrzymywał się przy nim i marzył. .Tak. być może. ponieważ guziki służyły tylko jako ozdoba. tak . podczas której ruda miała sukienkę z naszytymi z przodu od kołnierzyka do samego dołu dużymi guzikami. . jak żył Ksawery? Nie być przywiązanym tylko do jednego życia? Być wprawdzie śmiertelnym. Pewnego dnia w oknie paliło się światło i Jaromil zobaczył wewnątrz delikatną. zostaw mnie! cofała się przed nim i śmiała się. Nie. I Jaromil opowiadał dalej o tym. otworzył na oścież skrzydło uchylonego okna i wskoczył do środka.Nie jesteś przecież u lekarza. . . sama się rozbiorę. zmieniając je na Ksawerka. moją ojczyzną. żyć tak. że masz ochotę uciec! . wygląda to jak u lekarza.Kundera Milan .Wyobraź sobie. .zaśmiała się ruda.U lekarza? Dlaczego? Tak. co to znaczy. ale literatura .

równie dobrze wiedział jednak. ale spytał jakby nigdy nic: . że to był tylko głupi żart z tym badaniem lekarskim. piękna chwila miała dla niego znaczenie tylko wtedy.lekarz.Proszę spojrzeć. jak wygląda w chwili.Przepraszam pana. ale oczy dziewczyny patrzyły pokornie. Pomyślał sobie. była dla niego jedynie kłamstwem. Jednakże ten dureń nie mógł zadowolić się piękną chwilą. rozumiesz.powiedziała dziewczyna.No pewnie . czym jest socjalistyczna służba zdrowia? Nie masz żadnego wyboru i musisz słuchać! Weź choćby te badania ginekologiczne. całował ją czule po ramieniu i było mu dobrze. że jest podniecony.Życie jest gdzieindziej Jaromil patrzył na nią nie rozumiejąc. co tam u mnie z tym sercem. tojuż nigdy nie będę mógł cię dotknąć ja. Nie zniósłbym tego i głaskał dziewczynę po jej ubożuchnych piersiach. Podniósł głowę. położył ją tam tak gwałtownie. .Czyżbyś miała jakieś kłopoty? . cały jego świat ulegnie zniszczeniu.Ale ja bym tego nie zniósł. że ich wieczność jest nie splamiona.Ale powiedz mi. a Jaromila ogarnęła złość. która wypadłaby z poplamionej wieczności. Ksawerku! Potem leżał spokojnie obok niej. ja bym tego nie zniósł. bowiem ruda mogła uważać to za uderzenie i rozgniewać się. Jaromilowi nie pozostało nic innego. co pan robi! Tego panu przecież robić nie wolno! To nie jest badanie lekarskie! . widział. jakby w jej nietykalności było zaklęte całe jego szczęście. niż przyjąć warunki gry: pochylił się nad klatką piersiową dziewczyny i przyłożył ucho do jej serca. gdy ją dotykają obce ręce. toteż zdarł z dziewczyny majteczki i złączył się z nią. widział twarz swej dziewczyny.broniła się ruda. nie chcę tego słuchać rzekł Jaromil i położył jej rękę na ustach. . żejeśli ktoś cięjeszcze kiedyś dotknie. zwłaszcza. ciągnął: Nie zniósłbym tego. spodobała mu się ona i powiedział: . aby przerwać męczącą grę. Dziewczyna (całkiem niewinnie) się roześmiała: . że trudno jest uniknąć jakiegokolwiek badania lekarskiego i że jego stanowisko jest nie do obrony.Więc co mam zrobić. że jeśli piersi dziewczyny dotkną inne ręce. dotykał małżowiną miękkiej poduszeczki piersi i słyszał z głębi regularne stukanie. że może właśnie w ten sposób naprawdę dotyka piersi rudej lekarz. jeśli zachoruję? Powiedział cicho i z wyrzutem: Możesz przecież sobie znaleźć lekarkę.Zaczęła teraz mówić z nieukrywanym rozgoryczeniem. i zapytał. jaką ją widzi obcy mężczyzna .Wszyscy jesteśmy przydzieleni do jakiegoś lekarza! Czyżbyś nie wiedział. gdy bada ją za zamkniętymi i tajemniczymi drzwiami gabinetu..Ależ nie. Ksawiku. Chciał się więc upewnić. panie doktorze. . że zazdrosna złość Jaromila szybko się w nim rozpuszczała. że zląkł się niemal tego dotyku. uświadomił sobie jednak w tym momencie. cóż miała odpowiedzieć na tak głupie pytanie? Jednakże to jej no pewnie Jaromila nie zadowoliło. Ze względu na raka. Jaromilowi zamarło serce. Dlatego powtarzał: . jeśli była posłanką pięknej wieczności. jak zalotnie protestuje. Szybko położył obie swe ręce dziewczynie na piersiach (położył je tam jako Jaromil.. Strona 83 . Podniecenie było tak ogromne. nie jako lekarz). to profilaktyka. Jest takie zarządzenie. kiedy jestem chora? Jaromil wiedział. błagalnie raczej niż napastliwie: .Czyż ja mogę sobie kogoś wybierać? Przecież wiesz jak to jest. spojrzał na nagą dziewczynę i przeszyło go uczucie palącego bólu. i miał ochotę ją uderzyć. mówiąc: .Ksawku. . gdy słyszał jęki dziewczyny (tę wspaniałą cześć) i słowa. Ależ. żeby dotknęły cię jakieś inne ręce prócz moich. . przywykł pan z pewnością badać pacjentów na leżąco.Oświadczam ci.I położyła się na tapczanie. . a ona powiedziała usprawiedliwiająco: . widział ją bowiem taką.Milcz. tak że Jaromil nie musiał w żaden sposób łagodzić niezamierzonej brutalności swego gestu.Kundera Milan . .Ale co robić. które miały już na zawsze należeć do ich intymnych chwil: . piękna chwila.

.Ilu ich było? . chciał chociażby małej wieczności jej życia i wiedział. powiedziała z naciskiem: . . A co będzie. . że zaczął dziewczynę znowu kochać.Ale dotykał. którego dotykają obce ręce. Strona 84 . kładł jej rękę na szyi (przyszło mu na myśl. I to budzi we mnie wstręt. Co było potworne? . Nie wierzę ci. To była prawda. że brzydzę się ciałem. chciał wieczności.Dlaczego nie mam się pytać! Rozpłakała się i płacząc wyznała mu. tak że wcale nie zdołał rozproszyć gorzkiego gniewu chłopca. poczucie tak piękne. położył jej potem obie ręce na szyi. . że byłoby pięknie udusić kochankę podczas stosunku) i parę razy ją ugryzł. ale jego goryczy nie mogły uśmierzyć rzeczowe argumenty.rzekł. że nic z tego nie było prawdą.Odpowiedz mi! Jak mogłaś to zrobić! . że miał nad nią władzę ("nie pytaj się.Jak to nie? To była prawda i ja wiem.Życie jest gdzieindziej Wciąż trzymał rękę na jej ustach. kogo nie kochałaś? . że Jaromil pozbył się wreszcie swego gniewu. żywa. . .Nikt mnie dotykać nie będzie. cieszyło go uczucie. nie uduszona. że przynajmniej w tej chwili ruda rzeczywiście do niego należy. że był wstrętny. Odepchnął ją. zdawało mu się. że cię ktoś będzie dotykać i że cię ktoś dotykał . którego dotykały inne ręce.Nie bądź na mnie zły . że nie może o nim w ogóle myśleć ("jeżeli mnie kochasz. nie była dziewicą. Badania ginekologiczne są obowiązkowe i ty na nie musisz chodzić. .Nie pytaj się.Przysięgam.To nie była prawda. przecież to były tylko żarty! Ładne mi żarty. jakby ją dusił. . ale tak już jest. Objęła go. W ogóle do lekarza nie chodzę. Tylko. że był tylko jeden. po raz pierwszy dotknął brutalnie jakiejś kobiety i poczuł.rzekł. . Kochałaś go? Pokręciła głową. czuł pod palcami kruchość jej gardła i pomyślał sobie. że jest oszołomiony.Powiedziałem ci. . i oszołomiło go poczucie szczęśliwej władzy. mają w tym bałagan. że chłopiec nie żartuje.Jest to dla mnie nie do zniesienia.pogłaskała go po ręce. Musiała go zapewniać. ale je zgubiłam. Nigdy` nie byłam chora.O Boże.powiedziała. Nigdy tam nie byłam. Na badania ginekologiczne dostałam wezwanie.To jak mogłaś barłożyć się z kimś. które chodzi na badania ginekologiczne. ruda leżała koło niego. gdyby ktoś cię dotknął . że w tym dotyku zawarty jest możliwy niebyt dziewczyny. nie chodziło przecież tylko o badania lekarskie. . tylko jako dziecko. trzymając ciągle dziewczynę obiema rękami za gardło.Tak cię kocham mówiła. Płakała tak bardzo. że ciało. . chodziło o to. że kiedy ją poznał.Kundera Milan . Uwierzył jej.Udusiłbym cię.Nie dręcz mnie. że to był starszy mężczyzna u nich na wsi. że wystarczyłoby zacisnąć palce i udusiłaby się.Jeden. Trudno. ale akt miłosny trwał widocznie zbyt krótko. że mu się wymyka i że nie miał jej całej. nigdy mi o nim nie przypominaj!"). Ja też ci tego nie wyrzucam.Nie kłam! . uświadomił sobie znowu.Nie dręcz mnie . jeżeli cię wezwą po raz drugi`? Nie bój się. . ale on nie wierzył tej krótkiej chwili. Nie kochałam go i było to potworne. Przysięgam ci. że nic na to nie można poradzić. W trakcie miłosnego aktu kilkakrotnie ścisnął ją brutalnie. Dziewczyna zrozumiała. że jej nie ma. nie pytaj się o nic!). . Potem znów leżeli obok siebie. ze swym nagim ciałem. budzi we mnie odrazę.

dokąd ją zabierze. . byjej powiedzieć. wielu niegrzeczności (wchodziła mamie w słowo) i nietaktów (spytała mamy.Ależ mówię ci. rude i nieprzyjazne ciało widywać regularnie. iżjest sprzedawczynią. że jej syn będzie się niedługo żenić i potem będą na piętrze we troje. a on ją zapewniał. Ruda dopuściła się podczas wizyty wielu niezręczności (pierwsza podała mamie rękę. Mama przez chwilę nie mogła pogodzić się z myślą. 4 Rodzina zamieszkująca pokoje na parterze chlubiła się rosnącym brzuchem matki. że będzie się synowi wydawać małostkowa (przesadną staranność w przyzwoitym zachowaniu Jaromil potępiał jako przejaw mieszczańskości). Dziewczyna zapewniła go.powiedział napastliwie .Życie jest gdzieindziej łzy są znakomitym środkiem do usuwania plam. lokatorzy zobaczą przynajmniej. że to niesprawiedliwe. Zaczęli się znowu kochać i kochali się czule. . Objęli się i pocałowali. że to całkiem zwyczajna pracująca kobieta. Mówiłem ci przecież. przestraszyła się.I jak ci się podobała? . .Kundera Milan .rzekł i wiedział. gdy mama zaczęła wyliczać te niedostatki.Ty jesteś mój Ksawerek . a może wkrótce we czworo. ale jakoś to wytrzymali. Ale kiedy się przyznał.Nie. Lokator rzekł. gdy zostali sami.pytał mamę niecierpliwie. iż w takim razie rada narodowa będzie musiała sama zbadać. W naszym otoczeniu wyszlachetnieje i wychowa się.Nie gniewaj się. że mi się całkiem podobała. chciałbym cię przedstawić mojej mamie powiedział. pierwsza podniosła do ust filiżankę kawy).powiedziała i gotowa była znieść wszystko. Doszło więc do trzech cierpkich godzin wizyty. że musiałaby to nieładne. Wystarczy. że mnie to zdziwiło . . do którego chodzi na zakupy. Gdy nieco później Jaromil oświadczył. pierwsza usiadła przy stole. że ci się nie podobała. Mama odparła. . że to niemożliwe. że mama dziewczynę dobrze zna ze sklepu. ale w końcu opanowała się. .Ty wszedłeś przez okno i zamknąłeś go w szafie i zostanie z niego szkielet. że nie zniesie żadnych rąk na swoim ciele.Jesteś mój Ksawerek . ogarnęła ją na nowo nieodparta niechęć i powiedziała uspokajającym głosem: Strona 85 . czy pomieszczenia willi są sprawiedliwie rozdzielone. co mówi.że ci nie przeszkadza to. że mogłaby mu odstąpić jeden z trzech pokoi na piętrze. że ta chaotyczna.Więc nie podobała ci się? . z ciałami po brzegi napełnionymi duszą. a oczy miał pełne łez. przecież ma dla niej dom strzeżony przez anioła jego dzieciństwa. trzecie dziecko było w drodze i ojciec rodziny zaczepił kiedyś matkę Jaromila. że chce jej przedstawić swoją dziewczynę. . nie do naprawienia.mówiła potem do niego i głaskała go. całkiem mi się podobała. namiot. poznaję po głosie.Nie płacz. Tak.Ależ tak. . było jej to na rękę. jeżeli będziesz ją do nas częściej przyprowadzał. . przecież ma dla niej przygotowany namiot pod błękitnym żaglem świata. . że ton jej głosu przeczy temu.Wiesz co. nie potrafiła ukryć wyrazu niemiłego zaskoczenia. że ją kocha. gdzie będziesz bezpieczna . Mama odpowiedziała. wszyscy mieli tremę. a mnie zabierzesz daleko. nieuczynna i nieładna dziewczyna jest miłością jej syna.powiedziała do niego. czemu nie miałaby mi się podobać odpowiedziała. daleko. iż dwoje ludzi zajmuje przestrzeń tej samej wielkości co pięcioro ludzi. Mówisz co innego niż myślisz. mówiąc o rychłym małżeństwie syna. zabiorę cię daleko.Mam nadzieję . zaproponował jej. nad którym ptaki latają w stronę przyszłości. gdy wyobraziła sobie. toteż zaraz dodała: Nie jest to. że się nie wykręcała. a zapachy płyną do strajkujących w Marsylii. W końcu ją pogłaskał. wiedząc doskonale. ile ma lat). oczywiście. . co jej syn przygotował. Jednakże w chwili.

Kundera Milan - Życie jest gdzieindziej - Nie możesz jej przecież mieć za złe, że jest taka, jaka jest. Musisz wziąć pod uwagę środowisko, w którym wyrastała i gdzie pracuje. Nie chciałabym być dziewczyną w takim sklepie. Każdy sobie wobec ciebie pozwala, musisz wszystkim dogodzić. Kiedy szefchce cię poderwać, nie wolno ci odmówić. W końcu w takim środowisku tych różnych romansów nie bierze się na serio. Spoglądała na twarz syna i widziała, jak się czerwieni; gorąca fala zazdrości napełniła jego ciało i mamie wydawało się, że ciepło tej fali sama w sobie czuje; (jakże by nie: była to przecież ta sama gorąca fala, którą poczuła w sobie, gdy przedstawił jej rudą, tak że możemy powiedzieć, że stali tu naprzeciw siebie, matka i syn, jak dwa naczynia połączone, przez które przepływa ta sama substancja żrąca). Twarz syna była teraz znowu dziecięca i poddana; nagle stanął przed nią już nie ten obcy i samodzielny człowiek, ale jej ukochane dziecko, które kiedyś do niej uciekało i które ona uspakajała. Nie mogła oderwać oczu od tego wspaniałego widoku. Potem jednak Jaromil odszedł do swego pokoju, a ona przyłapała się na tym (była już przez chwilę sama), jak wali się pięścią po głowie i półgłosem upomina samą siebie: "Przestań, przestań, nie bądź zazdrosna, przestań, nie bądź zazdrosna!" Tym niemniej - co się stało, to się nie odstanie. Namiot uszyty z lekkich błękitnych żagli, namiot harmonii strzeżony przez anioła dzieciństwa był potargany. Przed matką i synem otwarła się epoka zazdrości. Słowa mamy o romansach, których nie bierze się na serio, nieustannie brzmiały mu w głowie. Wyobrażał sobie kolegów rudej sprzedawców, opowiadających jej nieprzyzwoite dowcipy, wyobrażał sobie ten krótki obleśny kontakt pomiędzy słuchaczem i opowiadającym i strasznie się dręczył. Wyobrażał sobie, jak kierownik sklepu otrze się o nią ciałem, niepostrzeżenie dotkniejej piersi albo poklepieją po pośladkach i złościł się, że takich dotknięć nie bierze się na serio, podczas gdy dla niego oznaczają one wszystko. Kiedyś, gdy był u niej z wizytą, zauważył, że zapomniała zamknąć się w ubikacji. Zrobił jej scenę, zaraz bowiem wyobraził ją sobie, jak jest w ubikacji u siebie w pracy i obcy mężczyzna zaskakuje ją tam przypadkowo siedzącą na muszli. Jeżeli zwierzał się rudej ze swej zazdrości, potrafiła go czułością i przysięgami uspokoić; ale wystarczyło, że został na chwilę sam w swym dziecięcym pokoju i zaraz uświadamiał sobie, że nie ma żadnej gwarancji, że ruda, uspakajając go, mówiła prawdę. Czy sam nie zmusza jej właściwie, żeby kłamała? Skoro nawet na głupie badania lekarskie reagował z taką złością, czy nie zabronił jej tym samym raz na zawsze mówić mu to, co myśli? Minął bezpowrotnie pierwszy szczęśliwy okres, kiedy kochanie było radosne, a on był pełen wdzięczności za to, że z naturalną pewnością wyprowadziła go z labiryntu dziewictwa. To, za co był jej wtedy wdzięczny, poddawał teraz gorzkiej analizie; niezliczoną ilość razy przypominał sobie bezwstydny dotyk jej ręki, którym go podczas pierwszej wizyty tak bajecznie podnieciła; badał go teraz podejrzliwymi oczyma: to przecież niemożliwe, mówił sobie, żeby po raz pierwszy w życiu dotknęła w ten sposób właśnie jego: jeżeli odważyła się na tak bezwstydny gest zaraz za pierwszym razem, pół godziny po tym, jak go spotkała, gest ten musiał być dla niej całkiem zwyczajny i mechaniczny. To było straszne. Pogodził się już wprawdzie z tym, że miała przed nim kogoś innego, ale pogodził się z tym tylko dlatego, że na podstawie słów dziewczyny stworzył sobie wizję jakiejś na wskroś gorzkiej, bolesnej znajomości, w której była ona jedynie wykorzystaną ofiarą; wizja ta budziła w nim żal i w tym żalu rozpuszczała się poniekąd zazdrość. Jeśli jednak w czasie tej znajomości dziewczyna nauczyła się owego bezwstydnego dotyku, nie mogła to być znajomość tak całkiem nieudana. W tym geście jest przecież zawarte zbyt wiele radości, w tym geście jest cała mała historia miłosna! Był to zbyt bolesny temat, żeby miał odwagę o nim mówić, ponieważ już samo głośne nazywanie poprzedniego kochanka sprawiało mu wielką udrękę. Pomimo to, starał się okrężnie wybadać pochodzenie owego dotyku, o którym nieustannie myślał (i którego wciąż na nowo zaznawał, bowiem ruda miała w nim upodobanie) i uspokoił się w końcu myślą, że wielka miłość, która nadejdzie nagle, jak uderzenie gromu, uwolni Strona 86

Kundera Milan - Życie jest gdzieindziej naraz kobietę od jakichkolwiek oporów i wstydu, i ona, właśnie dlatego, że jest czysta i niewinna, odda się kochankowi równie szybko, jak uczyniłaby to dziewczyna lekkich obyczajów; mało tego: miłość otworzy w niej takie źródło nieoczekiwanych inspiracji, że jej spontaniczne zachowanie może przypominać obycie doświadczonej kobiety. Geniusz miłości zastąpi w jednej chwili wszelkie doświadczenie. Ta refleksja wydawała mu się piękna i wnikliwa; w jej świetle jego dziewczyna stawała się świętą miłości. A potem któregoś dnia kolega z roku spytał go: - Co to za chudzinka, z którą wczoraj szedłeś? Wyparł się dziewczyny jak Piotr Chrystusa; wykręcił się, że to była przygodna znajoma; pogardliwie machnął nad nią ręką. Ale, jak Piotr Chrystusowi, tak i on pozostał w duszy wierny swej dziewczynie. Ograniczył wprawdzie wspólne spacery po ulicach i był zadowolony, kiedy nikt go z nią nie widział, ale jednocześnie nie zgadzał się w duchu ze swoim kolegą i zraził się do niego. I zaraz wzruszył się tym, że jego dziewczyna ma skromne, nieładne sukienki, i widział w tym nie tylko urok dziewczyny (urok prostoty i ubóstwa), ale przede wszystkim urok swej własnej miłości: mówił sobie, że nie trudno kochać kogoś efektownego, doskonałego, dobrze ubranego; taka miłoś‚jest tylko nic nie znaczącym odruchem, który wywołuje w nas automatycznie przypadkowość pięk na; jednakże wielka miłość pragnie stworzyć kochaną istotę właśnie z niedoskonałego stworzenia, które zresztą jest stworzeniem tym bardziej ludzkim, im mniej doskonałym. Pewnego dnia, kiedyjej znowu (prawdopodobnie pojakiejś męczącej kłótni) wyznał miłość, powiedziała mu: - I tak nie wiem, co ty we mnie widzisz. Jest wkoło tyle ładniejszych dziewcząt. Rozzłościł się i tłumaczył jej, że zdrada nie ma z miłością nic wspólnego. Twierdził, że kocha w niej to, co dla wszystkich innych jest brzydkie; w jakimś uniesieniu zaczął to nawet nazywać; mówił, że jej piersi są małe i nędzne, z wielkimi pomarszczonymi brodawkami, budzącymi raczej litość niż zachwyt; mówił, że jej twarz jest piegowata, włosy rude a ciało chude i że właśnie dlatego ją kocha. Ruda rozpłakała się, ponieważ dobrze rozumiała fakty (ubożuchne piersi, żadkie włosy), źle rozumiała myśl. Natomiast Jaromil był swoją myślą oczarowany; płacz dziewczyny, która martwi się inspirował i rozgrzewał go w jego samotności; mówił sobie, ale życie poświęci na to, żeby ją tego płaczu oduczyć i przekonać" ją do swej miłości. W tym wielkim rozczuleniu pojmował także jej poprzedniego kochanka wyłącznie jako jeden z przejawów jej brzydoty, którą w niej kocha. To był naprawdę godny podziwu wyczyn woli i umysłu; Jaromil o tym wiedział i zaczął pisać wiersz: opowiadajcie mi o tej, o której ciągle myślę (to był wers powracający jako refren), opowiadajcie mi, jak się starzeje (już znowu chciał ją mieć z całą jej ludzką wiecznością), opowiadajcie mi o tym, jak była mała (i chciał ją nie tylko z jej przyszłością, lecz także z przeszłością), pozwólcie mipić wodę, którą wypłakała (a zwłaszcza z jej smutkiem, uwalniającym go od jego smutku), opowiadajcie mi o miłościach, które jej młodość zabrały; wszystko, co na niej obmacały, z czego się z niej wyśmiewały, będę wielbił; (i jeszcze kawałek dalej:) niczego w jej duszy nie ma ani w ciele, nawet dawne miłości leżące w popiele, czego bym chętnie nie pił. Jaromil był zachwycony tym, co napisał, gdyż wydawało mu się, że na miejscu wielkiego błękitnawego namiotu harmonii, sztucznej przestrzeni, gdzie zostały zniesione wszelkie przeciwieństwa, gdzie matka z synem i synową siedzą przy wspólnym stole pokoju, znalazł inny dom absolutu, absolutu okrutniejszego i prawdziwszego. Bowiem zamiast absolutu czystości i pokoju, istnieje tu absolut bezmiernego uczucia, w którym wszystko, co nieczyste i obce, rozpuszcza się jak w roztworze chemicznym. Był urzeczony tym wierszem, chociaż wiedział, że go żadna gazeta nie wydrukuje, ponieważ nie ma nic wspólnego z radosną epoką Strona 87

Kundera Milan - Życie jest gdzieindziej socjalizmu; pisał go jednak dla siebie i dla rudej. Gdy jej go przeczytał, była wzruszona do łez, lecz zarazem przestraszona tym, żejest tam mowa ojej brzydocie, o tym, że ktoś ją obmacywał, i o tym, że będzie się starzeć. Skrupuły dziewczyny nie przeszkadzały Jaromilowi. Przeciwnie pragnął je widzieć i smakować, pragnął się nad nimi rozwodzić i długo je dziewczynie wyperswadowywać. Gorszą rzeczą jednak było to, że dziewczyna nie umiała zatrzymywać się przy temacie wiersza zbyt długo i po chwili skierowała roznowę na co innego. O ile był w stanie wybaczyć jej nędzne piersi (za nie nigdy właściwie się na nią nie gniewał) i obce ręce, ktureją dotykały,jednego nie potrafiłjej wybaczyć: gadatliwości. Proszę. właśnie skończył czytać jej coś, w czym był on cały, ze swą namiętnością, uczuciem, krwią, a ona za parę chwil już znowu wesoło opowiada o czymś innym. Tak, był w stanie ogarnąć wszelkie jej błędy wszechwybaczającym roztworem miłości, ale tylko pod jednym warunkiem: że ona się w tym roztworze posłusznie położy, że nie będzie nigdzie indziej poza tą wanną miłości, że ani jedną myślą nie będzie się z tej wanny wymykać, że będzie całkowicie zanurzona pod powierzchnią jego myśli i słów, że będzie zanurzona w jego świecie i w żadnym innym świecie ani kawałeczkiem swego ciała i myśli nie będzie obecny. A ona zamiast tego znowu - powiada, i mało tego, że opowiada, ale opowiada o swojej rodzinie, tej rodziny Jaromil nie lubił w niej najbardziej ze wszystkiego, gdyż nie bardzo wiedział, jak przeciwko niej protestować (była to całkiem niewinna rodzina, ponadto rodzina proletariacka, a vięc rodzina z mas), ale protestować przeciw niej chciał, ponieważ właśnie do myśli o niej ruda bezustannie wyskakiwała z wanny, którą dla niej przygotował i napełnił rozpuszczalnikiem miłości. Znowu musiał słuchać opowieści o jej ojcu (starym steranym robotniku ze wsi), o jej rodzeństwie (to nie była rodzina, tylko królikarnia, mówił sobie Jaromil: dwie siostry, czterech braci!, a zwłaszcza o jednym z braci (nazywał się Jan i był to jakiś dziwny ptaszek, przed Lutym pracował jako szofer u pewnego antykomunistycznego ministra); nie, to nie była tylko rodzina, to było przede wszystkim obce i antypatyczne dla niego środowisko, którego pierze ruda ma wciąż na sobie przylepione, pierze czyniące ją dla niego obcą i sprawiające, że ciągle nie jest całkowicie i bez resztyjego; a ten brat, to też nie był tylko brat, ale przede wszystkim mężczyzna, który widywał ją z bliska przez całych osiemnaście lat, który zna dziesiątki jej drobnych intymności, mężczyzna. który korzystał z tej samej ubikacji (ile też razy zapomniała się zamknąć!, mężczyzna, który był świadkiem okresu, kiedy zmieniała się w kobietę, mężczyzna, który z pewnością wiele razy widział ją nagą... Musisz być moja i umrzeć chociażby w męczarniach,jeśli tego zechcę, pisał chory, zazdrosny Keats do swojej Fanny, a Jaromil, który jest już znowu w domu, w swym dziecięcym pokoju, pisze wiersze, żeby się uspokoić. Myśli o śmierci, o tych wielkich objęciach, w których wszystko cichnie; myśli o śmierci twardych mężczyzn, wielkich rewolucjonistów i przychodzi mu na myśl, że chciałby ułożyć tekst marsza żałobnego, który śpiewano by na pogrzebach komunistów. Śmierć; należała wówczas, w tych czasach obowiązkowej radości, do tematów niemal zakazanych, ale Jaromilowi zaświtała w głowie myśl, że on (pisał przecież już wcześniej piękne wiersze o śmierci, był na swój sposób specjalistą od piękna śmierci) jest w stanie odkryć ów szczególny punkt widzenia, z którego śmierć straci zwykłą chorobliwość; czuł, że potrafi napisać socjalistyczne wiersze o śmierci; myśli o śmierci wielkiego rewolucjonisty: jak słońce, które zapada za górę, umiera bojownik.. i pisze wiersz, który nazywa Epitafium: Ach,jeśli umrzeć, to z tobą moja miłości, i tylko w płomieniach, zmieniony w blask i żar... 5 Liryka jest obszarem, na którym jakiekolwiek twierdzenie staje się prawdą. Liryk wczoraj powiedział: życiejest daremne jak płacz, a dziś powiedział: życie jest wesołe jak śmiech, i za każdym razem miał Strona 88

Kundera Milan - Życie jest gdzieindziej rację. Dzisiaj powie: wszystko się kończy i zapada w ciszę, ajutro powie: nic się nie kończy i wszystko wiecznie brzmi, i oba stwierdzenia obowiązują. Liryk nie musi nic udawadniać; jedynym dowodem jest patos przeżycia. Geniusz liryki to geniusz niedoświadczenia. Poeta mało wie o świecie, ale wychodzące z niego słowa układają się w piękne konfiguracje, mające idealną strukturę kryształu; poeta jest niedojrzały, a mimo to jego wers ma w sobie definitywność przepowiedni, przed którą również on sam stoi w osłupieniu. Ach, moja wodna miłości, czytała mama kiedyś pierwszy wiersz Jaromila i myślała sobie (niemal ze wstydem), że jej syn wie o miłości więcej niż ona; nie wiedziała nic o Magdzie podglądanej przez dziurkę od klucza, wodna miłość była dla niej określeniem czegoś znacznie bardziej ogólnego, jakąś tajemniczą kategorią miłości, poniekąd niezrozumiałą, której znaczenia mogła się tylko domyślać, tak jak domyślamy się sensu słów Sybilli. Możemy sobie kpić z niedojrzałości poety, ale musimy się także zdumieć: w jego słowach więźnie kropla spływająca z serca i obdarza wiersz blaskiem piękna. Jednakże tej kropli wcale nie musiało wycisnąć z serca prawdziwe życiowe przeżycie, wydaje nam się raczej, że poeta gniecie sobie czasem serce, mniej więcej tak, jak kucharka wygniata nad sałatą rozkrojoną cytrynę. Jaromil, szczerze mówiąc, nie zawracał sobie zbytnio głowy strajkującymi robotnikami w Marsylii, lecz kiedy pisał wiersz o miłości, jaką do nich czuje, wzruszali go oni naprawdę i polewał tym wzruszeniem obficie swoje słowa, które w ten sposób stawały się krwawą prawdą. Liryk maluje wierszami swój autoportret; ponieważ jednak żaden portret nie jest wierny, możemy równie dobrze powiedzieć, że sobie wierszami przemalowuje twarz. Przemalowuje? Tak, czyni ją wyrazistszą, bowiem dręczy go nieokreśloność własnych rysów; sam sobie wydaje się rozmazany, niewyraźny, nijaki; tęskni za kształtem samego siebie; pragnie, by fotograficzny wywoływacz wierszy dał jego rysom trwałość. I czyni ją bardziej znaczącą, przeżywa bowiem życie ubogie w wydarzenia. Zmaterializowany w wersach świat jego uczuć i snów posiada często burzliwą postać i zastępuje dramatyczność czynów, której on sam jest pozbawiony. Żeby jednak mógł przyodziać się w swój portret i wejść pod jego postacią w świat, portret musi być wystawiony a wiersz opublikowany. W "Rudym pravie" wydrukowali już wprawdzie Jaromilowi kilka wierszy, ale on mimo to był niezadowolony. W listach, które towarzyszyły wysłanym wierszom, zwracał się poufałym tonem do nieznajomego redaktora, gdyż chciał go skłonić do odpowiedzi i zaznajomić się z nim, jednakże (było to niemal obraźliwe!), chociaż mu wiersze drukowali, nikomu nie zależało na tym, by poznać go jako żywą istotę i zaprosić go do siebie; redaktor nigdy mu na jego listy nie odpowiedział. Także oddźwięk jego wierszy wśród kolegów był inny niż oczekiwał. Może gdyby należał do elity współczesnych poetów, którzy pojawiali się na estradach i których zdjęcia błyszczały w ilustrowanych tygodnikach, może w takim wypadku stałby się atrakcją dla roku, na którym studiował. Jednakże tych kilka wierszy zagubionych na stronach dziennika przykuło uwagę ledwie na parę minut i uczyniło z Jaromila w oczach kolegów, mających przed sobą polityczną lub dyplomatyczną karierę, istotę raczej nieciekawie dziwną niż dziwnie ciekawą. A Jaromil tak szalenie pragnął sławy! Pragnął jej jak wszyscy poeci: O sławo, ty mocne bóstwo, niechaj mnie twe wielkie imię inspiruje i niech cię me wiersze zdobędą, modlił się do niej Viktor Hugo jestem poetą, jestem wielkim poetą i kiedyś będzie mnie kochał cały świat, powinienem to sobie mówić, powinienem tak się modlić do swej nie usypanej mogiły, pocieszał się nią Jerzy Orten. Opętańcze pragnienie podziwu nie jest jedynie słabostką dodaną do talentu poety (jak byśmy ją traktowali, powiedzmy, u matematyka czy architekta), lecz należy do samej istoty poetyckich uzdolnień, poeta jest przez nie wprost określony: bowiem poetą jest ten, kto ukazuje swój autoportret światu, wiedziony pragnieniem, byjego twarz utrwalona na płótnie wierszy była kochana i ubóstwiana. Moja dusza jest egzotycznym kwiatem o szczególnym, intensywnym Strona 89

Wziął sobie w końcu papier i ołówek i wypisał w punktach swoje poglądy. Jaromil powiedział. że jEgo wiersze uznano za przejaw talentu i że ma łaskawie odwiedzić redakcję. że to wielka szkoda. że gratuluje ci twoich wierszy. ten wycinek był w ozdobnej ramce wykonanej czerwonym tuszem i dominował ńad całą gablotką. a Jaromil. Inne kraje eksportują monterów.zapytał syn woźnego.To jest cztery tysiące trzystu osiemdziesięciu nowych poetów rocznie. kiedy jego wiersze będą wydrukowane. . wstał z krzesła. iż może Jaromila poznać.Przecieżja te wiersze piszę właśnie dla takich ludzi jak on. powiedział dosłownie: proszę mu powiedzieć. czego sobie życzy. czego nienawidzi. że szukał go w domu syn woźnego. że mu gratuluję jego wierszy. co przezwyciężył.Co ty na to? . swoje stanowiska. Redaktor znowu zapytał. Otworzył ją i wskazał na wysokie stosy papieru ułożonego na półkach: . żebyś go odwiedził na milicji. wywieszone dwa okólniki. Przygotowywał się do tej wizyty niemal tak długo. kim jest jako człowiek. kiedy wychodził. Jaromil podał swoje nazwisko. ale naszym największym bogactwem są poeci. tak. Zapisał kilka kartek. od czego w'yszedł. Nie miałbyś ochoty .Naprawdę tak mówił? . czekał w hallu i w końcu podał rękę staremu koledze.jakijestjego program.Jestem pewien. Potem zaprowadził Jaromila na korytarz do wielkiej gabloty. który zszedł z góry po schodach i wesoło się z nim witał. Redaktor odparł.wybrać się za granicę? . ze spadochronem). może nawet jestem geniuszem. stołów dla stolarzy. Stolarz też przecież nie robi . Wszedł więc któregoś dnia do wielkiego budynku Służby Bezpieczeństwa. Nasza gospodarka uzyska za poetów cenne urządze nia miernicze i banany. prędzej Czy później zaczniemy poetów eksportować. że wierszami zajmuje się jego kolega.odrzekł Jaromil.Czemu by nie .Mówił. czego sobiE żyCzy. codziennie dostajemy wiersze przeciętnie od dwunastu nowych autorów.mówił Jaromil ze szCzególnym naciskiem.Nie potrafię w pamięci policzyć odpowiedział zmiEszany Jaromil. bardzo się cieszę . Jaromil ponownie wymienił (wyraźniej i głośniej) swoje nazwisko. kim właściwie jest. Za stołem w redakcji siedział wychudły człowieczek w okularach. Kilka dni później mama powiedziała Jaromilowi. że jest mu miło. że mam takiego sławnego szkol nego kolegę. a nie dla jakichś redaktorów. ale w końcu pomyślałem. a potem pewnego dnia zapukał do drzwi i wszedł. ale chCiałby wiedzieć. .To się bardzo cieszę. który akurat jest nieobecny. swoje okresy rozwojowe. wziął Jaromila pod ramię i zaprowadził go przed wielką szafę. a syn woźnego już po raz czwarty powtarzał: Człowieku. inżynierów albo zboże czy węgiel. że takie nazwisko tak często się przecież nie pojawia. że chcE się redaktorom przedstawić w najgłębszym tego słowa znaCzeniu i dlatego starał się samemu sobie wyjaśnić. a między tym wszystkim błyszczał wycinek z gazety z wierszem Jaromila.To nie przestawaj pisać powiedział redaktor. Mam wielki talent.Życie jest gdzieindziej zapachu. który spytał go. wybrał kilka wierszy i posłałje do najpoważniejszego czasopisma literackiego. Poszli potem do jego biura. z bronią. Czescy poeci będą zakładać poezję krajów rozwijających się. Postanowił.Miły towarzyszu. proszę nie zaponmieć mu tego przekazać. czy nie on. . czego sobie życzy'. co kocha. . Strona 90 . I ponoć mam ci przekazać. gdyż chciałby się dowiedzieć. .Tak. nie miałem pojęcia. czy to on. zgłosił się u portiera uzbrojonego w pistolet. Redaktor powiedział. . Jaromil rzekł. kim jest jako poeta. w której było naklejonych kilka fotografii (ćwiczenia milicjantów z psem. iż wysłał do redakcji swoje wiersze i został listownie zaproszony do złożenia wizyty. Redaktor stracił cierpliwość. a Jaromil nie mówił nic. zanotował w swym dzienniku Jerzy Wolker. kiedy redaktor zmuszał go do odpowiedzi. Wciąż mówiłem sobie. zniechęcony do milczącego redaktora dziennika. Ile to jest rocznie? . Co za szczęście! Po Czternastu dniach dostał odpowiedź. Jaromil poczerwieniał z radości: . ale dla ludzi. .Kundera Milan .jak swego czasu do randek z dziewczynami.

było jednak sporo przerażenia i współczucia.rzekł Jaromil. że musi mieć przed nią tajemnice i ona musi się z tym pogodzić. poczerwieniał (uświadamiał sobie niezręczność naiwnej recytacji kolegi).Życie jest gdzieindziej ale był szczęśliwy. umiał cały wiersz na pamięć i nie pomylił ani jednego słówka. że tak musiało być). .Czemu nie .Ja wiem . . dzisiejszy milicjant.roześmiał się. .Strasznie drogo . To jest okrutne. . tej tajności i tej żony. ale uczucie szczęśliwej dumy było znacznie silniejsze niż uczucie wstydu: syn woźnego zna i lubi jego wiersze! Jego wiersze weszły więc już do świata mężczyzn zamiast niego. że czarnowłosy mężczyzna. Przyjacielu. Człowiek inaczej nie wytrzymałby tego. co ci ostatnio mówiłem o tym Żydzie? Już jest w pudle. że syn woźnego znów mu ucieka. . któremu imponowało właśnie to. . Potem zaprosił go (ponieważ właśnie kończyła mu się służba). Ale masz rację. w którym nie było postawy ani osądu. że znów jest trochę dalej niż on. którego okrutne piękno (i piękne okrucieństwo) wciąż Jaromila przerasta (wcale nie rozumie. że jego wierszy nie czytają stare panny. Jaromil.Ale największego okrucieństwa dopuścilibyśmy się. ale tak być musi. syn woźnego spojrzał mu głęboko w oczy (jego usta rozszerzyły się leciutko w tępym uśmiechu) i zaczął recytować wersy. ja wiem. mnie nawet z żoną nie wolno rozmawiać o tym. Powiesz sobie. .ciągnął. Syn woźnego wziął go pod ramię i zaprowadził z powrotem do swojej kancelarii. dlaczego aresztowali czarnowłosego mężczyznę. zazdrościł mu prawdziwego życia. I syn woźnego ciągnął dalej: . czym bywali poeci kiedyś.Co to. nawet nie wiesz. co rzezimieszki z burżuazyjnej republiki. jak tylko zwykłym zaskoczeniem. żeby poszli usiąść w gospodzie naprzeciwko i wypili parę piw. trzymając w ręce półlitrowy kufel. miał wprawdzie niejasne pojęcie.Kundera Milan . jakie twarde). to są same tajne sprawy. Jaromil nie wiedział. nic nie wiedział o tym.Nikt z nas nie chce być okrutny . Jaromil także kontynuował swą myśl: . zazdrościł mu prawdziwego życia. wie tylko. jako jego posłańcy i przednie straże! Napłynęły mu do oczu łzy błogiego Strona 91 .Nie dziw się. oczywiście. że są między nimi również komuniści.powiedział Jaromil. który prowadził kółko młodzieży marksistowskiej.powiedział syn woźnego.przyświadczył syn woźnego. Jasna sprawa . sentymentalizm mógłby nas drogo kosztować.powiedział Jaromil. . .Właśnie dlatego. ale nie wiedział. że jest mi go żal. tak że syn woźnego musiał energicznie stwierdzić: . jaką przybrać minę (kolega ani na chwilę nie spuszczał z niego oczu). Jaromil przestraszył się. . do którego on sam (teraz. że są męczeni i że ich wina jest na ogół fikcyjna. dlatego nie potrafił na tę wiadomość zareagować inaczej. co tu musi robić. znowu to sobie gorzko uświadamia) ciągle jeszcze nie wkroczył. .Przecież dzisiejsi poeci też nie są tym. . tylko że ja ci nic opowiadać nie mogę i nie mam prawa. co tutaj robię. i tego. . został aresztowany. .Przypominasz sobie.powiedział Jaromil. nawet byś nie pomyślał. Podczas gdy Jaromil zamyślił się zawistnie. ale mężczyźni noszący na biodrach rewolwer. ale to nieprawda . tu u nas to nie żadne hece .Musi . przyda nam się czasem coś delikatnego. że mamy takie twarde rzemiosło (chłopie.Ja to rozumiem i znowu zazdrościł koledze tego męskiego zawodu. twarzą w twarz z kolegą rówieśnikiem.Człowieku.Czemu nie.przytaknął syn woźnego. Niezła z niego świnia.zgodził się syn woźnego.Tu nie ma miejsca na żadne sentymenty.kontynuował syn woźnego swoją myśl.Nie ma wolności dla wrogów wolności.Widzisz. Trudno się przed tym obronić. że się aresztuje. które przyczepił w gablotce. że aresztowanych są tysiące. swoim własnym życiem. gdybyśmy nie mieli odwagi być okrutnymi wobec okrutnych . to nie to samo. że do milicjanta wiersze nie pasują. To nie żadne rozkapryszone panienki. to nie . że milicjanci też czytają wiersze . . po raz pierwszy widział swój wiersz żyjący niezależnie od niego.Mógłbym ci o tym wiele opowiedzieć.

gdy siostra śpi z bratem w jednym pokoju. ani w polityce. że chce wrócić z powrotem.powiedział syn woźnego i oświadczył. Dlatego młodzi ludzie są namiętnymi monistami. Świat dorosłych wie przecież. i dramat poezji i świata zaczyna się. ale Jaromil się dręczy! Ruda oświadczyła mu. Zorganizować wielki wieczór poezji. stwarza sobie z własnych wierszy sztuczny. ukutego z jednej jedynej jasnej myśli. ale i te tłumy i te kochanki nie są z wrogiej materii obcego świata. że wstydjest ważniejszy niż suknia.jak dziecko w ciele matki. pod postacią byłego szkolnego kolegi. w którym czuje sięjak w domu. W tym obrazie zawarta jest podstawowa sytuacja niedojrzałości.Milicja. jak siedzi przy piwie naprzeciw syna woźnego. że jej brat przyjedzie do Pragi i będzie Strona 92 . co "na zewnątrz" jest takie trudne. . dlatego poeta snuje sobie prywatny wszechświat wierszy. obcy świat.A dlaczego by nie milicjanci? Co z tego? . zawstydził się ich i schylił głowę. jego narzeczona. wybucha śmiechem. wysłannikami absolutu. unosi sobie na zabłoconym chodniku suknię tak. patrzcie. Syn woźnego skończył recytować i wciąż patrzył Jaromilowi w oczy. są więc nim samym i nie burzą jedności wszechświata. Znacie może przepiękny wiersz Ortena o dziecku. który w matce cały samym sobą wypełniał.Kundera Milan . dlatego młody rewolucjonista pragnie absolutnie nowego świata. Wydaje mi się. W niedojrzałym mężczyźnie pozostaje jeszcze długo tęsknota za bezpieczeństwem i jednością owego wszechświata. jeśli nie chcesz. staje się środkiem małego wszechświata. a dwudziestoletni Viktor Hugo wścieka się. który ośmieli się na ciebie spojrzeć! Świat dorosłych. lecz z materii jego własnych słów. i pozostaje w nim także niepokój (czy gniew) wobec dorosłego świata względności. dlatego nie znoszą kompromisu. śmierć pełną światła i okropną tak. może tu bardziej do siebie pasuje.Czemu nie miałoby pasować? powiedział syn woźnego. niż ktoś sobie myśli. ani w miłości. liryzm jest sposobem.rzekł Jaromil. z powrotem do przesłodkiej woni. poezja. ponieważ jednak równocześnie się go boi. za nim w oddali jest zamknięty świat jego dzieciństwa. . . z powrotem do mamy. ale w końcu chętnie się zgodził. którego się boi i do którego rozpaczliwie tęskni. że absolut jest tylko złudzeniem. ciągnąć z tłumami proletariatu na rewolucję i jak panicz Rimbaud biczować swe "małe kochanki". co mówię. jak student Wolker. wzburzony student krzyczy poprzez dzieje swoje wszystko albo nic. świat czynów. które było szczęśliwe wewnątrz ciała matki i traktuje swoje narodzenie jako potworną śmierć. który dla siebie zbudował. że właśnie milicjanci urządzają wieczór poetycki. zastępczy świat. a przed nim. upomina ją potem w surowym liście i grozi: uważaj na to. jak Adela Foucher. podaje ją mi teraz (szorstką i twardą) samo życie.Właśnie. czemu nie . nie jest wielkie ani wieczne i że to całkiem normalne. Zamówili sobie jeszcze jedno piwo i Jaromil powiedział: To bardzo pięknie. Poeta jest zraniony zdradą kostki ukochanej i śmiechem tłumu. w którym nie ma nic obcego. gdy usłyszy taką patetyczną groźbę. tutaj może. że przez cały rok w pięknej willi pod Pragą odbywa się szkolenie młodych milicjantów i że wieczorami urZądzają tam od czasu do czasu spotkania z różnymi ciekawymi ludźmi.Życie jest gdzieindziej samoupojenia. czy podać swą wątłą (cherlawą) rękę jego wierszom. jak planety wokół słońca. kiedy widzi. że chciałby widzieć wśród zaproszonych poetów także Jaromila. gdyż wszystko jest tu stworzone z jednej materii jego duszy. Chcielibyśmy zaprosić tam w którąś niedzielę także czeskich poetów.Jasne. . Pozwala swym wierszom krążyć wokół siebie. co z tego rzekł Jaromil. jak stawić czoło tej sytuacji. Człowiek wygnany z bezpiecznej zagrody dzieciństwa pragnie wejść w świat.Czemu nie? . potem powiedział. w którym gubi się jak kropla w morzu obcości. 6 Popatrzmy na niego jeszcze przez chwilę. Jaromil wzbraniał się. bym spoliczkował pierwszego zuchwalca. że widać jej kostkę. że nic. o ile literatura waha się. . co ludzkie. Tu też może urzeczywistnić wszystko.

a spotykamy się zawsze u mnie. a on jest w nim tylko współlokatorem. matka i syn! Oboje są w równym stopniu urzeczeni nostalgią za monistycznym rajem jedności i harmonii. i jego rozgoryczenie jeszcze wzrosło. Podczas tych długich popołudni i wieczorów spędzanych poza domem. chodziła więc do kina. lecz uczyniło jeszcze bardziej zatwardziałym. ruda znalazła się po raz pierwszy sam na sam z Jaromilem w jego pokoju. już dawno zmęczył się daremnym obleganiem. który ją kiedyś adorował. kiedy jej o to nie prosił. że będzie zapraszać do siebie swą pannę.Czemu mi to wyrzucasz? . jakby był panem domu. miały ukazać. chce być koło niego ciągle jak niebo. kiedy Jaromil spróbował rudą objąć. jedyna droga z pokoju Jaromila wiodła bowiem przez jej pokój. . a ona tym przesłodkim zapachem chce (znowu i ciągle) być. znaleźli się szybko w stanie. żeby z powodu jakiegoś człowieka (z pogardliwą wyniosłością nazwał go jakimś człowiekiem) przez cały tydzień miał zrezygnować ze swojej dziewczyny! . Jej późne powroty miały niezbicie dowieść surowości syna. Tak. w jakim udało im się zapomnieć o wszechobecnym cieniu matki. i poddała się. gdyż nie ma możliwości być z nią gdzie indziej sam na sam. Jakże są do siebie podobni. ponieważ kolega. którzy wczoraj mówili co innego niż dzisiaj. a ona była tam jedynie tolerowana i nie wolno było jej nawet usiąść z książką na fotelu w swoim pokoju. opowiada się za komunizmem. to jest dom matki. wydawało im się. mówili przyciszonym głosem. pragnie wprawdzie powrócić do przesłodkiego zapachu. Nie zniechęciło go to jednak. która po stracie rodziców i męża jest przez własnego syna wypędzana z domu. Zaprosił znowu rudą do siebie i przywitałją tym razem rozwiązłą rozmową. jest nie do zniesienia. gdyby nie byli oboje tacy nerwowi. że lepiej będzie nie nalegać. Przez cały tydzień mama wracała do domu późnym wieczorem.Jestem młodsza od ciebie. w którym żyje. Nie była to ani dobra wola ani przemyślane ustępstwo. poprosiła go nawet. a ponieważ nie byli przyzwyczajeni do alkoholu. by przez ten czas nie odwiedzałjej. poszukuje dawnego. w poszukiwaniu utraconej matki najbardziej przeszkadza mu właśnie matka. starała się (z małym powodzeniem) nawiązać kontakt z niektórymi na wpół zapomnianymi przyjaciółkami i ze zwyrodniałą satysfakcją wczuwała się w gorzką rolę kobiety. które oznajmiały im zbliżający się powrót matki. ale właściwie była ciągle z nimi. Miał nawet na stole butelkę wina. nie mogła. Siedziała w ciemnej sali. chce być ciągle z tej samej materii co on. to nie jest jego dom. ale już od dawna nie szuka go w matce.Kundera Milan . Tego już było dla niego zbyt wiele i głośno się oburzył: nie może przecież pogodzić się z tym.Życie jest gdzieindziej u niej przez tydzień mieszkał.robiła więcej. że syn poczyna sobie. wierzy w sławę syna. Zrozumiała. starała się być nadal owinięta wokół niego jak delikatne objęcia. że syn nie ustąpi. on chce iść za przesłodkim zapachem macierzyńskich głębi. co było by niewątpliwie wspaniałe. a ruda nie chciała się z nią za żadną cenę spotkać. z zakłopotaniem tylko o czymś rozmawiali. to była demonstracja. wyznaje sztukę nowoczesną. U ciebie nie wolno nam się spotkać nigdy! Jaromil wiedział. daleko od niej całowało Strona 93 . zamiast cieszyć się z oczekiwanych radości tego dnia. że jego pozycja w domu. niż sobie życzył: była poza domem również i w te dni. ba . odwiedzać żadnego mężczyzny. że ich słyszy. przyjęła wszystkie jego poglądy. pozostawiając Jaromila w bardzo złym nastroju. mama poszła wprawdzie do kina. natrafił na jej chłodne ciało i zrozumiał. tak więc. niestety. Gdy syn dorastał. którą chciał energicznie zagłuszyć krępujący ich ostatnio niepokój. macierzyńskiego wszechświata. Zrozumiał. Ale jak mogłaby głosicielka harmonijnej jedności przyjąć obcą materię innej kobiety? Jaromil widział dezaprobatę w jej twarzy i stał się uparty. jak sobie tego Jaromil życzył. nie przestając śledzić ruchu wskazówek zegara. kiedy zmęczona wraca z pracy. pomstuje na dwulicowość profesorów. Rozbudziło to w nim zawzięty upór.broniła się ruda. wyszła co najmniej pół godziny przed jej powrotem. że ruda ma rację. uświadomił sobie znowu hańbę swej niesamodzielności i zaślepiony złością oznajmił mamie jeszcze tego samego dnia (z niespotykaną dotąd stanowczością). do teatru.

. . a więc z miejsca oddalonego zaledwie o parę metrów. a dziewczyna posłusznie otwierała usta. okupować to.Życie jest gdzieindziej się na płótnie dwoje nieznajomych ludzi. wstając pospiesznie z tapczanu. . . te skurcze żołądka. być jak nieboskłon wokół ich nagich ciał. Nie mogła ruszyć się z miejsca.Otwórz. jaką zobaczyła.Kundera Milan .. drzwi były zamknięte.Nie. Potem przestraszyła się własnego podniecenia. wejść między ich nagość. . kurczyła się pod kocem i była blada. czego on dotyka. byłoby to bowiem tak. potem zobaczyła dziewczynę.Panna dostała ataku? .odpowiedział. lecz niewinnie. że na podłodze leżą porzucone spodenki. wejść między nich nie zuchwale. nacisnęła klamkę. I w tej chwili odrobina zdrowego rozsądku. ogłosić to swoim. . którą tworzy dziewczyna i Jaromil. dotykać tego.. Teraz już nie mogła się cofnąć. być z nimi tak. a jednocześnie pomyślała. zażyje pani to i zaraz będzie pani lepiej.powiedział syn. Ogarnęła ją fala obłędnej wściekłości. . co się stało? Czy coś się stało panience? Jaromil trzymał w objęciach ciało rudej.mówiła mama to okropne. . patrzyła na te małe.Zaraz. być z nimi.To żołądek.rzekł Jaromil i w pośpiechu narzucił na siebie spodnie i koszulę. i rzekł: .Chyba mnie wpuścisz do środka . by mieć obrażoną minę i nie odpowiadać synowi na przywitanie. teraz pozostało w niej tylko samo oszołomienie. wzięła z niej buteleczkę i pospieszyła z powrotem do drzwi pokoju Jaromila. i to było absolutnie nie do zniesienia. które Jaromil nosił pod spodniami). co tam się dzieje? Westchnienia w pokoju obok momentalnie ustały. a mama pobiegła do apteczki. Taki ból . jasno i wyraźnie). a jej płynęły po twarzy łzy. O ile do pokoju syna przywiodła ją oszałamiająca złość.mówiła mama i znowu chwyciła za klamkę zamkniętych drzwi. niewidzialnymi objęciami. . jak była z Jaromilem. . jakby stała tuż przy nich. jakby się na nich patrzyła (w tej chwili naprawdę widziała ich w duchu. tak licho zakrytą (nie uszło jej uwadze. nie mogła bowiem ani tupać. . był stanik rzucony na krzesło i reszta dziewczęcej bielizny. na Boga. jak gdyby szło o atak żołądka. tylko stać tu nieporuszenie i słuchać ich. objąć te obydwa ciała swymi delikatnymi. I podała jej cukier do ust. Kiedy weszła do swego pokoju. leciutko otwierające się usta i ogarnęła ją straszna ochota zerwać z rudowłosej dziewczyny koc i miećją przed sobą nagą. że natychmiast uświadomiła sobie jej bezsilność. mam dla niej krople . Tak . jaka w niej pozostała.Cóż to się pani stało? Wracam do domu i słyszę takie jęki. . Jakieś szaleństwo pchałoją coraz dalej: nie pozwoliła się zbyć i weszła do pokoju. przejść po kładce tej dwuznacznej niewinności do ich zabaw i do ich kochania. żeby wziąć od mamy buteleczkę z kroplami. ani krzyczeć. ani do nich wejść i bić ich. żeby głęboko oddychała i prędko wyszła do swego pokoju. Nakapała jej dwadzieścia kropli na kostkę cukru: . dochodził przyspieszony oddech jej syna i towarzyszące mu kobiece jęki.Tak. Na Boga.powiedziała mama. kiedy karmiła go własną piersią. tak jak przed chwilą otwierała je pod dotknięciem warg Jaromila. nie straszcie mnie. zburzyć tę wrogą nieprzystępność owego małego świata. Pewnego dnia wracała do domu nieco wcześniej niż zwykle. zaraz . nie zdążyła jeszcze zamknąć za sobą drzwi i krew uderzyła jej do głowy. Gdy ruda znowu zajęczała w sąsiednim pokoju. jakby rzeczywiście miała atak.pytała mama przez drzwi. . że nie może tu przecież stać tak bez ruchu i słuchać miłosnego zawodzenia. złączyła się z tą ślepą falą wściekłości w nagły i szalony pomysł. ani rozbijać mebli. usiadła przy niej. z pokoju Jaromila. prawda? .odparł Jaromil i uchylił drzwi. . nic.. biedne maleństwo. tym bardziej szalonej. przygotowana na to. Strona 94 . nie mogła zrobić w ogóle niczego. pierwszą rzeczą. Poradziła dziewczynie. mama zawołała głosem pełnym obawy: .Jaromilu.Ale ja to znam. które trzęsło się ze strachu. .Poczekaj . dziewczynę przykrył kocem.

które nie opuściło go aż do końca wieczoru. Jego niepewność łagodziło poniekąd to. był tam długi stół i każdy z poetów miał przy nim wydzielone krzesło i miejsce oznaczone wizytówką. Potem przyszedł kierowca i poeci (było ich z Jaromilem jedenastu) wsiedli do mikrobusu. Gdy uścisnęła wszystkim rękę. organizatorzy pokazali im rzekę. ogród. sprzęt oświetleniowy. uważał to za urzędowe stwierdzenie tego. że wyglądał. jeden po drugim. witając poetów z takim samym zdyscyplinowaniem jak urzędową kontrolę sprawdzającą porządek w pokojach). który wprawdzie znał niektórych poetów z widzenia (na przykład sześćdziesięciolatka.Tojest kierowniczka naszego kółka filmowego . że ludowa milicja ma swój zakładowy klub. gdzie mieszkali kursanci (ci. a teraz założyli również kółko filmowe. a przede wszystkim zapalonych młodych mężczyzn.No więc. wkroczyli na podium. ustawcie się. tak że poeci razem z naczelnikiem przeżuwali teraz kanapki w żarze silnego światła. dwie butelki wina. . Byli również z nimi dwaj mężczyźni z milicji. willę. popatrzył na zegarek i powiedział. a z sali (wypełnionej po brzegi) rozległy się oklaski. której naczelnik starał się nadać maksymalną naturalność. a przy tym jest tak uprzejma. który siedział w pierwszym rzędzie i machał do niego. naczelnik wskazał na dziewczynę : . Za każdym razem. oprowadzili ich po całym budynku. że publiczność już niecierpliwie czeka. jakby miał jedną stronę męsko spłaszczoną a drugą kobieco wypukłą. po których następowało przesuwanie świateł z miejsca na miejsce i wreszcie ciche brzęczenie kamery. towarzysze poeci. Tam czekały już na nich kanapki. a obok niego przechadzali się poeci. która jest studentką szkoły filmowej. mrucząc przy tym swoje nazwiska. prowadzone przez tę młodą dziewczynę. Jaromil także wstał. nie wiedziałem wcale.i wyjaśniał potem jedenastu poetom (którzy podawali dziewczynie rękę). kto się na podium czuje swobodniejak u siebie w domu. Ich rozmowa.powiedział jeden z organizatorów i wyczytywał z kartki ich nazwiska. że ma prawo nazywać się poetą. po sali. zaskoczeni.Życie jest gdzieindziej 7 Przed budynkiem milicji stał zamknięty mikrobus. mają tu zespół teatralny. instruktorka dała znak młodzieńcom stojącym przy wielkich lampach. stawali na baczność. Po godzinie jazdy mikrobus zatrzymał się w przyjemnej rekreacyjnej okolicy. Poeci usiedli na krzesłach. a w końcu zaprowadzili ich do gabinetu naczelnika. Kiedy podali. rękę naczelnikowi. gdy wymienił nazwisko. pismo miał na wszelki wypadek wsunięte do kieszeni marynarki tak. organizatorzy przygotowywanego spotkania. kłaniał się i sala grzmiała owacją. Wszystko zresztą szło znakomicie. ogarnęło go upojenie.Chłopcze. Jaromil po raz pierwszy kroczył tak na oczach tłumu. że to Strona 95 . występującego swego czasu na mityngu na jego wydziale i recytującego wiersze o młodości). proszę . Naczelnik podziękował następnie poetom za przybycie. skinął mu również i ten gest uczyniony na oczach wszystkich pozwolił mu odczuć czar udawanej bezpośredniości. zespół śpiewaczy. po salach wykładowych. zmusili ich. że przed dziesięcioma dniami wyszło wreszcie w czasopiśmie literackim pięć jego wierszy.Kundera Milan . to jest niespodzianka. w którym kwitnie bogate życie kulturalne. naczelnik w mundurze i oprócz tego wszystkiego również jedna wyjątkowo ładna dziewczyna. ale nie miał odwagi nikogo z nich zagadnąć. by zajrzeli do trzyosobowych pokoi. czy tak interesują się filmem czy instruktorką. poeci wysiedli. przywitał jedenastu poetów i przedstawił ich. kiedy poeci usiedli na wyznaczonych miejscach. przerywana była poleceniami dziewczyny. ukłonił się i był tak oszołomiony brawami. czekający na przyjście kierowcy. Poeci byli usadowieni według alfabetu i Jaromil znalazł się po lewej ręce sześćdziesięciolatka: . ma tu zresztą do dyspozycji najlepsze możliwości: znakomitą kamerę.jak ktoś. jeden z organizatorów podszedł do mównicy przystawionej do końca stołu. w której za chwilę rozpocznie się uroczysty wieczór. że chce pomagać młodym milicjantom. poeci ustawili się w rzędzie i kiedy organizator dał im znak. był tu także Jaromil. wywołany poeta wstawał. że dopiero po chwili zauważył syna woźnego. co do których naczelnik nie ma pewności. toteż jeszcze kilka razy podczas wieczoru skinął z góry koledze.

to znakomite wiersze. aplauz po jego pierwszym wierszu był najdłuższy ze wszystkich. czytali. I znów była owacja. Jaromil drętwiał ze strachu. żeby w kolejności alfabetycznej podchodzili do mikrofonu i by każdy z nich zarecytował kilka swych ostatnich wierszy. a poeta ciągnął dalej: . towarzysze. słyszał brzęczenie kamery. że ci. Oklaski dodały Jaromilowi odwagi. by razem z nim wziął udział w mitingu organizowanym przez związek studentów. . aby usiedli. Natomiast w sali. bał się. że ku jego wielkiemu zmartwieniu. a naprzeciw nich na dole. starszy pan z drewnianą nogą i z laską i oprócz mniej rzucających się w oczy ludzi również dwie kobiety: jedna miała pod pięćdziesiątkę (może maszynistka z Strona 96 . oświetliły go. a dziesięć metrów od niego rozbrzęczała się kamera. inny zapraszał go serdecznie. nie miał czasu o niczym myśleć. który urządzają kursanci szkoły zaraz po zakończeniu programu poetyckiego w sąsiedniej sali. kiedy na niego przyjdzie kolej. ukłonił się i wrócił na miejsce.Zapamiętałem pańskie nazwisko. pan jest poetą! Pan jest poetą! A ponieważ oklaski ciągle jeszcze brzmiały.Po czym podał wszystkim rękę i wyszedł do sąsiedniej sali. mogą po krótkiej przerwie ponownie przybyć do tej sali i podyskutować z poetami. tak że drugi wiersz czytał zjeszcze większą pewnością niż pierwszy i wcale mu nie przeszkadzało. że tego wszystkiego nie widzi. bał się wszystkiego. Poeci podchodzili więc. gdzie (parę kroków od kamery) stała śliczna instruktorka. skinął ręką i kłaniał się. . widział twarz dziewczyny. musi bowiem być obecny na wieczorku tanecznym. lecz dobrowolna i dotyczy tylko zainteresowanych.Szanowni towarzysze. nie będzie już mógł uczestniczyć w dyskusji. Poeci zajęli więc znowu swoje miejsca na podium. zdołał nawet podnieść oczy znad papieru i spojrzeć nie tylko w nieokreśloną przestrzeń sali. podszedł do niego także syn woźnego. ale w całkiem określone miejsce. Proszę tych. skąd dochodziłajuż muzyka dętej kapeli przygrywającej do tańca. Iů rzeczywiście. podziękował wszystkim poetom i oznajmił. otrzymywali brawa i wracali z powrotem na swoje miejsce. dziękuję wam za wasze piękne wiersze i mam nadzieję. dużo dziewcząt z okolicznych wsi. że nagle rozjarzyły się w pobliżu niego dwa duże reflektory. ani razu nie zaciął się w recytacji. gdzie jeszcze przed chwilą rozlegały się oklaski. Jaromil był oszołomiony.No nic. ogłaszam koniec przerwy i ponownie oddaję głos naszym gościom. którzy będą tym zainteresowani. który później nie odstąpił go już ani na chwilę.Przyjacielu. obaj organizatorzy towarzyszący poetom w mikrobusie. Był wśród nich syn woźnego. że będzie się jąkać. sprawiły mi dużo radości! Ale w tej chwili znów doszedł do głosu organizator i zaproponował poetom.Kundera Milan . bał się. napomknął z figlarnym uśmiechem. Zaczął czytać i zaraz po pierwszych wersach nabrał uczucia pewności. a Jaromil czytał jeszcze dwa wiersze. w tej chwili podniósł się z krzesła sześćdziesięciolatek i zadzierając uroczyście głowę. w pierwszych rzędach opustoszałej sali. jeden z poetów przedstawił się jako redaktor wydawnictwa. rozłożył ramiona i zacisnął je na plecach Jaromila: . którzy chcą uczestniczyć w dyskusji z towarzyszami poetami. gromadka poetów stojących u stóp podium osamotniała teraz. bowiem milicjanci to znani przystojniacy. że nie widzimy się po raz ostatni! . Udawał. wyraził zdziwienie. Zjechało tu wszak z tej okazji.Życie jest gdzieindziej pan! Przecież miał pan niedawno w czasopiśmie wiersze! Jaromil grzecznie się uśmiechnął. organizator znowu wszedł na podium. jeden z organizatorów wszedł na podium i oznajmił: . dając wszystkim do zrozumienia. Gdy jedenasty poeta skończył recytować. jakie do tej pory rozlegały się na sali. że nie będzie umiał nadać swemu głosowi należytej siły. wszyscy ściskali mu ręce i gromadzili się wokół niego.Ta część spotkania nie jest już obowiązkowa. że laury zwycięstwa zdobywa dzisiaj ten najmłodszy! Naczelnik zwrócił się następnie do pozostałych poetów i oświadczył. ale potem wstał i szedł jak oślepiony. że Jaromil nie ma dotychczas wydanego tomiku wierszy i poprosił go o nie. przyszedł do niego również naczelnik i powiedział: Zdaje mi się. odwrócił się sam w stronę sali. że znają się od dzieciństwa. usiadło około dziesięcioro ludzi.

wiedzieli doskonale. drugą zaś była instruktorka. że całkowicie zgadza się z tym. nie mogąc wyżywać się na barykadach. o tym.Padły. ponieważ w ten sposób wykazywali. że ktoś zapyta. że znajdzie się ktoś. dotyczył Służby Bezpieczeństwa? A czyż moglibyśmy stwierdzić. wieczór poetycki był znakomity : wszystkie wiersze były pierwszorzędne. astronomów lub ekonomistów. kto będzie się chciał pochwalić marksistowskim wykształceniem i postawi im pytanie: Jak byście. które od tej pory było bezbłędne: potrafili się wszyscy wymieniać.tak że później wszyscy. obecność ładnej kobiety była tu tym bardziej istotna i dla poetów pokrzepiająca. o miłości. mówił wzniośle i pięknie i po dziesięciu minutach improwizacji zachęcił przeciwległy rząd. Tak. że należałoby pisać więcej wierszy: 1. że Służba Bezpieczeństwa zajmuje właściwie w naszym życiu mniej miejsca niż Jedna trzydziesta trzecia? Potem wstała pięćdziesięciolatka i oświadczyła. a ta. najróżniejsze instytucje. organizatorzy tych wieczorów byli za swoie organizatorstwo odpowiednio oceniani i nagradzani. poetów. że jedenastka poetów traci pierwsze punkty.był sam kolega szkolny Jaromila. że na pewno ktoś ich zapyta: Jak zaczynaliście towarzyszu.że każdy poeta recytował mniej więcej trzy wiersze). im głośniej i bardziej zachęcająco rozbrzmiewała przez ścianę z sąsiedniego pomieszczenia dęta kapela i rosnąca wrzawa potańcówki.który w pewnej chwili wstał i zaczął rezolutnie mówić. że milczenie. zdawało mu się. 2.co po wiedział kolega Jaromila. która skończyła już nakręcanie i wpatrywała się teraz dużymi i spokojnymi oczami w poetów.oczywiście. Czy ktoś sobie jednak uświadomił. że ktoś inny spyta: W jakim wieku napisał pan swój pierwszy wiersz`? wiedzieli. Poeci mogli więc nareszcie wykazać erudycję i umiejętność zaimprowizowanego zgrania. towarzyszu. że wierszy zostało zarecytowanych co najmniej trzydzieści trzy (licząc. jest ciszą przed jakimś meczem. Także ci różni malarze. że nie są specjalistami ograniczonymi. mając pięć lat.poeci i pytający śmiali się długo i wesoło). iż powtarzają się one z miażdżącą regularnością statystycznego prawdopodobieństwa. aby nie wstydził się zadawać jakichkolwiek pytań. ale ma ona zupełnie inne pytanie: dlaczego tak mało pisze się dziś o miłości? W Strona 97 . poeci. ponieważ w takim składzie poeci razem nigdy nie występowali i dawali terazjeden drugiemu pierwszeństwo w zagrywce. zdefiniowali realizm socjalistyczny? I wiedzieli. pisać`? Wiedzieli. o zawodzie tych. astronomowie czy ekonomiści bardzo chętnie przybywali na podobne pogadanki. o młodzieży. jakie złe było życie w kapitaliźmie. tak że dyskutowanie stało się ich specjalnością. a ponieważ to milczenie trwało już prawie pół minuty. albo ze złego zgrania. z którymi odbywa się spotkanie.czy traktować go poważnie.ale przy tym nie wygłoszono tu ani jednego wiersza. było to raczej niedbalstwo.czyjako żart.Życie jest gdzieindziej kancelarii). wynikające ze zbytniej profesjonalnej rutyny.wszystkie podstawowe pytania i nastąpiły po nich wszystkie podstawowe odpowiedzi. Poeci znali więc doskonale pytania. organizacje partyjne i młodzieżowe urządzały wieczory.natychmiast sam się zaczął śmiać. że oprócz pytań spotkają się z sugestiami. a ponieważ przeciwległy rząd nie wiedział. Jaromil nie doceniałjednak swoich kolegów. Wiedzieli.Tym. potem ten wiersz zacytował. ale rewolucyjnymi i zżytymi z ludem. Jaromil miał wrażenie. które zadawała publiczność. musiała krzewić się na zebraniach i pogadankach. jak i kiedy napisał swój pierwszy wiersz odpowiadał że gdyby nie kotka Micatue nie byłby nigdy poetą bowiem swój pierwszy wiersz napisał o niej. Obydwa rzędy siedzące naprzeciwko siebie były w przybliżeniu równe liczebnie i siedziały tu na wprost siebie jak dwie drużyny piłkarskie. który by jakoś. który na pytanie. Początkowe pół minuty milczenia nie było więc wywołane za kłopotaniem.choćby w drobnej mierze. 4. na które zapraszano rozmaitych malarzy. które zapadło. Przypomnijmy sobie historyczne okoliczności: były to czasy pogadanek i mityngów. przecież niektórzy z nich w ciągu roku odbywali setki różnych dyskusji. którego autora lubią najbardziej i musieli się liczyć także z tym. gdyż czasy wymagały rewolucyjnej aktywności. Naturalnie doszło również do sugestii. kluby zakładowe.Kundera Milan . W końcu zabrał głos sześćdziesięcioletni poeta. (kogóż nie zainteresowałoby opowiadanie sześćdziesięciolatka. jeden drugiego dowcipnie uzupełniać: poważną odpowiedź przeplatać zręczną anegdotą. 3.

to jest wspaniałe. tak. Jaromil był zadowolony z tego. W tym. Rząd jedenastu pytających wybuchnął zgodnym śmiechem grzeszników. Jaromil nie wiedział.powabne ciała nie może się oprzeć pokusie. a przecież nie boi się przyznać.To piękno.że odezwać się musi. Przeciwległy rząd wyraził aprobatę dla tej opinii.to znów jego słowa i jego głos wypływają z ust Jaromila! Co mówił? Że miłość była w dawnym społeczeństwie do tego stopnia zdeformowana przez pieniądze. Socjalistyczna poezja miłosna jest głosem tego wyzwolonego i wielkiego uczucia. z naszą pracą. O zgrozo. Pięćdziesięciolatka przyjęła owe sarkastyczne pytania z satysfakcją i powiedziała: . Ale w czym to może być widoczne? pytała się pięćdziesięciolatka.że była jedynie cieniem samej siebie.że wiersz był wprawdzie ładny ale i w miłosnej poezji musi być widoczne. jeszcze w czasach. nawet ta największa. wydawało mu się.że w twoich wierszach jest więcej miłosnych uczuć niż w wierszach Heinricha Heinego? Albo miłości Victora Hugo są dla ciebie zbyt małe? Czy miłość Machy i Nerudy była może okaleczona pieniędzmi i przesądami? To nie powinno było się stać. poczerwieniał i widział przed sobą dwoje dużych czarnych oczu.pozwolą człowiekowi być w pełni człowiekiem i miłość będzie większa niż kiedykolwiek przedtem. a poeta.gdy chodził do malarza i z oddaniem słuchał jego wypowiedzi na temat nowej sztuki i nowego świata.ale różnica pomiędzy poezją miłosną dnia wczorajszego i dzisiejszego tkwi w czym innym niż wielkość uczucia. to znowu malarz.Czyżbyś naprawdę myślał.toteż zachęcony tym poeta wyciągnął z kieszeni kartkę papieru i zarecytował długi wiersz miłosny. Sześdziesięcioletni poeta wstał. przyjacielu.lecz zaraz po tym wstał jeden z organizatorów i powiedział.i czuł na sobie spojrzenie dwojga nieruchomo utkwionych w nim dużych czarnych oczu. zachęcony.rozpływała się pięćdziesięciolatka. Ale gdy skończył mówić. Organizator znowu zabrał głos: .Dlaczego człowiek w socjaliźmie miałby się wstydzić miłości? Czy jest w niej może coś złego? On jest starym mężczyzną.Co ma ofiarować tym pięknym. natomiast Jaromil wybuchnął złośliwym śmiechem: . .Życie jest gdzieindziej rzędzie pytających rozległ się tłumiony śmiech. co mówił. które było zniechęcające. Czy to jest. że kiedy widzi kobiety w lekkich letnich sukienkach. tak.Więc w czym? . "wyzwolone uczucie" płyną z jego ust jak oflagowany żaglowiec do portu tych wielkich oczu. Natomiast miłość dzisiejszego człowieka jest związana z naszymi obywatelskimi obowiązkami. które ofiarujemy kobietom. ciągnął dalej: . naprawdę nie to chciałem powiedzieć rzekł pospiesznie poeta . poezja miłosna podobna jest do ' róż. gorliwie przytakiwała pięćdziesięciolatka.pod którymi widać ich młode. miał wrażenie.czy może ma włożyć do wazonu sierp? Bynajmniej. Nigdy nie mogła być sobą. że słowa "wielka miłość".Kundera Milan . . co ma odpowiedzieć. iż towarzyszka ma absolutną rację.świadków jego zniewagi. i na tym polega jej nowe piękno. nie jest znów takie nowe.kładące kres władzy pieniądza i wpływon przesądów. Czyżby w życiu klasyków miłość nie szła w parze z ich walką społeczną? Kochankowie ze słynnego wiersza Shelleya oboje byli rewolucjonistami i razem zginęli na stosie. według ciebie. iż teraz nadeszła jego chwila. towarzyszko.Nie. towarzysze? Do końca wieków będzie ona zawsze taka sama. wciąż jeszcze upojona widokiem patetycznie odchylonej głowy poety oraz jego wierszem.dopytywała się pięćdziesięciolatka.chociaż przemawiali już wszyscy.Co chcecie zmieniać w miłości. to nie! . że pisze ją socjalistyczny poeta. a pięćdziesięciolatka kontynuowała: przecież i w socjaliźmie ludzie się kochają i chętnie przeczytają sobie coś o miłości. miłość odizolowana od życia społecznego? Strona 98 .musi im ofiarować róże. I dopiero nowe czasy. przesądy. od dawna. . była zawsze jakąś ucieczką człowieka od życia społecznego. Jaromil przez cały czas milczał. przy czym wiedział. co to.Nie.Tak. odchylił do tyłu głowę i rzekł.Tak.jeden z poetów zgryźliwie się uśmiechnął i rzekł: . względy społeczne.by się za nimi nie obejrzeć. że miłość w minionych czasach. młodym kobietom? Ma im może dać młot ozdobiony asparagusem? A gdy zaprosi je do mieszkania. z naszą walką w jedną całość. to pytanie miał już przecież od dawna przemyślane.

również jego kolega był teraz zupełnie w kropce. żejuż mu przecież sto razy tłumaczyli. dziesięć kroków i był na przystanku. że tak jak przed chwilą Jaromil nie wiedział.Na podstawie tego wszystkiego. gdzie się da. tak że naprawdę mogło powstać wrażenie (niedopuszczalne wrażenie). Jeden z organizatorów wstał i powtórzył mężczyźnie z drewnianą nogą słowo po słowie (widocznie musiał to już wielokrotnie robić) orzeczenie Czechosłowackiej Komunikacji Samochodowej. to było bardzo wygodne: zrobił ze swego mieszkania w suterenie. bo go przecież dobrze znają. że jest mu to wiadome. Mężczyzna z drewnianą nogą odparł.Kundera Milan . po wojnie zabrali narodowi socjaliści. że nie musi tego robić. Ludzie z jego rzędu odpowiedzieli mu. Już protestował wszędzie. które tu w willi ma. jak ta. częściowo z pewną wesołością). w czym tkwi różnica pomiędzy dzisiejszą i wczorajszą miłością? W tej decydującej chwili. że to nonsens. zapadło milczenie. a ludzie w jego rzędzie zaczęli na niego pokrzykiwać. co widziałem. że żadna władza nie troszczy się tak o lud pracujący. uczestnicy spotkania zajęci byli tematem. uderzył laską o ziemię i poczerwieniał. na którym się doskonale znali i nie dopuszczali ich do głosu. przystanek musi być tak daleko? Ludzie z pierwszego rzędu wtrącali (częściowo ze zniecierpliwieniem.Powiedzcie mi więc. był tu również w czasie wojny. aż wreszcie jeden z Strona 99 . . opowiedział im w skrócie całą historię swego życia. ale proponował.Powiedzcie mi . że jego nazwisko poetom nic nie powie. oświadczył. zarzucali mu. ale towarzyszom. Tak. i za narodowych socjalistów przystanek autobusowy był zawsze naprzeciwko willi.Życie jest gdzieindziej Najgorsze było to. mogę poświadczyć. gdy fabrykanta aresztowano. towarzysze i towarzyszki. a ponieważ wiedział. w porządku: I za fabrykanta Koćvary. Wszystko nadaremnie. Wtedy jednak zarówno robotnicy jak i milicjanci mieliby daleko do autobusu. a jego willę używało gestapojako letnisko. komunistyczna. to nieprawda. by autobus miał dwa przystanki w odległości dwustu metrów. że na innych trasach autobusy zatrzymują się na takich krótkich przystankach. Tu jednakże wstała ponownie pięćdziesięciolatka i z uśmiechem zaciekawienia spytała: .dlaczego właśnie dziś. Dopiero w chwili. na mocy którego dosłownie zakazuje się. co odpowiedzieć na zarzuty kolegi. do którego wdarła się głośna dęta muzyka z sąsiedniego pomieszczenia. gdy willa należy do ludu pracującego. że obrażony usiadł znowu na krześle. którą w międzyczasie wybudowali. pracuje w tej willi już prawie trzydzieści lat. żeby autobus zatrzymywał się na obu miejscach. że się wam przedstawię . których zaprosiliśmy na spotkanie odciął się. że autobus zatrzymuje się teraz przed fabryką.uderzył laską o podłogę . A jednak nawet dzisiaj nie wszystko jest. wtrącił się mężczyzna z drewnianą nogą i z laską. według niego. aby przystanki były rozmieszczone w tak małej odległości. teraz wstał i mocno oparł się o krzesło: Pozwólcie. żeby nie mogło być przystanków dwieście metrów od siebie. gdy wszyscy wpadli w zakłopotanie. Wie. gdy mężczyzna z drewnianą nogą był na tyle zniechęcony sprzeciwem swych współpracowników. I nagle przystanek przesunęli o dwieście metrów dalej. Spór trwał już dwadzieścia minut. że między dniem wczorajszym i dzisiejszym nie ma różnicy i żaden nowy świat nie istnieje. . Słowo nonsens dotknęło mężczyznę z drewnianą nogą.powiedział. lecz z wyraźnym zniecierpliwieniem śledził dyskusję. Mężczyzna z drewnianą nogą odpowiedział. że proponował także rozwiązanie kompromisowe: można byłoby umieścić przystanek dokładnie pośrodku między willą milicji i fabryką. Zresztą. że nikomu nie wolno się tak do niego zwracać. który miał tutaj letnią posiadłość.Nie przedstawiam się wam. i za gestapo. a poeci bezskutecznie usiłowali włączyć się do dyskusji. który cały czas uważnie. był tu jeszcze za czasów fabrykanta Koćvary. a teraz jest tu milicja. . Potem długo nikt się nie odzywał.

jakby to było pięknie zapomnieć o Historii! Jednak jej widmo puka do drzwi i wkracza w zdarzenie. a poeci zostali sami. która wysysa z nas limfę naszych krótkich istnień. Jaromilowi nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności przypadło zbyt odległe miejsce. którzy właśnie mają zostać kochankami. którym wracali do pociemniałej Pragi. ponieważ. Przypadek dwojga ludzi. i że to oni dziękują. Tylko raz została na chwilę zakłócona ta geometria spojrzeń. i był gotów do wyjścia. patrzyła nieustannie na Jaromila. 8 W mikrobusie. by zużytkować ją na swe daremne dzieła. nie chwalił wprawdzie iego urody. by sobie poszli. Jaromil szybko to sobie uświadomił. Zwrócił się też do redaktora (znacznie mniej spostrzegawczego i taktownego). już go stary poeta brał pod ramię i ciągnął ku drzwiom i Jaromil widział. adorował dziewczynę stary poeta. dla poetów. żeby razem siusiali przez balustradę na dwór. Jakże słodko byłoby zapomnieć o niej.przy dużym stole. są księciem i księżniczką tego wieczoru. Poeci otoczyli ją i każdy z nich starał się jej jak najbardziej zaimponować. toteż nie mógł uczestniczyć w zabawie. gdyż . Jaromil chętnie spełnił jego prośbę. ani w postaci nagłego przewrotu. że to nie jego pragnie młoda dziewczyna. że zostaje sam z dziewczyną. by złagodzićjego gniew. jesteś poetą! (Zaznaczmy. albo rolnika rolnikiem. gospodarze spotkania skupili się wokół mężczyzny z drewnianą nogą. bowiem rolnik. jak nazwał ich stary poeta. poprosił go. kto jest przypomnijmy to słowo wybrany. W imieniu gości sześćdziesięcioletni poeta wstał i powiedział. w jakim się dzieje. pragnął bowiem. improwizował poetyckie ody na jej cześć i chwytał ją za ręce. był tym w najwyższym stopniu oczarowany i również nieustannie patrzył na nią. oprócz poetów siedziała także urocza instruktorka.Kundera Milan . kiedy redaktor wziął Jaromila pod ramię i wyprowadził go na balkon przylegający do pokoju. Jaromil i instruktorka poszli z nimi. gdzie dziewczyna wynajmowała mieszkanie. Z sąsiedniej sali dobiegł głos wokalisty. jest tak odwieczny. Gdy obydwaj wracali z balkonu. o co chodzi. Niemal w ten sam sposób odnosił się do Jaromila redaktor wydawnictwa. Z zapałem. a Jaromil z instruktorką w siebie. recytował jej wiersze. historia nie tylko Strona 100 . aby redaktor nie zapomniał o swej obietnicy. Dopiero po chwili podszedł do nich syn woźnego z oboma organizatorami i odprowadził ich do mikrobusu. Już i redaktor zrozumiał. żeby poszli do niej. że z jego powodu o mało nie zapomnielibyśmy o czasie. niż kiedy nazwiemy inżyniera inżynierem. z rozpuszczonymi czarnymi włosami i z oczami nieruchomo w niego utkwionymi. . Wówczas jednak została ich już tylko garstka: Jaromil. po czym wyszli z winiarni i dziewczyna zaproponowała im. którzy tego pragną i na to zasługują. Siedział obok niej. lecz ten. by zostawili już wreszcie samych tych. Instruktorka. rozmawiali. kto pisze wiersze. i dalej popijali. sześćdziesięcioletni poeta i redaktor wydawnictwa. i tylko poetajest w stanie w innym poecie ten dotyk łaski bezbłędnie rozpoznać. Porozsiadali się w fotelach w ładnym pokoju na piętrze nowoczesnej willi. Jakież to przyjemne.Życie jest gdzieindziej organizatorów wstał i podziękował poetom za wizytę oraz interesujące spotkanie. ale poetą niejest ten. pili. są braćmi i tylko brat w bracie potrafi rozpoznać tajny znak rodu). I nie przychodzi ani pod postacią tajnej policji. Potem mikrobus zatrzymał się gdzieś w centrum Pragi i niektórzy z poetów postanowili wstąpić jeszcze na chwilę do winiarni. któremu nikt nie mógł dorównać.przypomnijmy sobie list Rimbauda . stary poeta podniósł się z kolan i powiedział. Był to cudowny prostokąt! Stary poeta zapatrzony w instruktorkę. żejeśli poeta nazwie kogoś poetą. ale powtarzał bez końca: jesteś poetą. że spotkanie było (jak zawsze zresztą) znacznie bardziej inspirujące dla nich. która siedzi w szerokim fotelu z podkurczonymi nogami. że jest beznadziejnie brzydka. przed którą klęczał sześćdziesięciolatek i której ręce były przedmiotem jego skwapliwych dotknięć. że już czas.wszysczy poeci. kto uprawia pole. wychwalał jej urodę. widzi przecież doskonale. że mu wyda tomik. redaktor w Jaromila. jest to co innego. żebyje pisać. siedzieli . to ten. myślał o swej rudej dziewczynie i uświadamiał sobie z definitywną jasnością. . opowiadać takie właśnie zdarzenia. o tej.

że jest to błaha komplikacja. Jest pan przecież poetą. żółte. nie powrócą. Kiedy Jaromil bronił się. jak się chodzi na boisko. co go wieczorem spotka. rzekł mu stary poeta. ponieważ był pod opieką matki. że obraził damę i zachował się głupio. że mógł brzydkie gacie zdjąć razem ze spodniami. że żadnych z gaci w bieliźniarce nie brakuje. chowałje do szuflady biurka i po kryjomu ubierał spodenki. ile par gaci powinno leżeć w bieliźniarce i wystarczyło jej przelotne spojrzenie do szafy. rozbierał się zawsze partiami i długo pieścił się z rudą w spodenkach. żeby się nie przeziębił i miał odpowiednio ciepłe gacie. szare! Powiecie. było parę lat po wojnie i wciąż panowała nędza). gdy wówczas w Czechach mężczyźni wchodzili do łóżek swoich kochanek w strojach piłkarskich. a więc na boisko i do sali gimnastycznej. które zdejmował dopiero pod wpływem podniecenia. iż jest w stanie Strona 101 . które go czekają.Kundera Milan . taki nagły przeskok do nagości przerażał go. aby dwojgu kochankom świecić przy ich kochaniu i Jaromil nie potrafił sobie wyobrazić. ogarnął go rozpaczliwy żal. że jego dziewczyna jest taka zmienna. Gdy widziała. W czasach. w którą włożymy wszystko.jak zdejmuje gacie i spodnie równocześnie. która go kocha nad życie. które noszono (zresztą. tak niepowtarzalna. spodenki gimnastyczne miały jakąś sportową przyzwoitość i były w wesołych kolorach: niebieskie. Jest pan naiwny. brudne. Jeśli więc Jaromil szedł do rudowłosej dziewczyny. A stary poeta (rozstali się z redaktorem na przystanku tramwajowym i szli teraz sami nocnymi ulicami) dręczył go. i miał na sobie obrzydliwe gacie. Jednakże Jaromil nie mógł sobie wyobrazić. nie skrzywdzi pan swej dziewczyny tym. życiejest krótkie i okazje. odpowiadała mu z ukrywanym rozdrażnieniem. o których opowiadamy cyganerja była w ojczyżnie Jaromila politycznym występkiem. gdyż uważała. Widział cudowne czarne oczy i z rozdartym sercem cofał się ku drzwiom. że mógł przecież zgasić światło. były szkaradne. kiedy Jaromil wkładał spodenki gimnastyczne. ona mu wybierała ubranie. jakimi słowami mógłby skłonić dziewczynę. Ledwie wyszedł na ulicę. które przepuścimy. cojest w nas. że damy obrazić nie chciał.Życie jest gdzieindziej kroczy po dramatycznych wierzchołkach naszego życia. zielone. mówił. które z nich ma Jaromil na sobie. że gacie są brzydkie. że pokocha się pan z inną. nie lubiła.jest czymś więcej niż tysiące przelotnych miłostek. sięgających aż do kolan i obdarzonych komicznym rozporkiem na brzuchu). która niecierpliwie czekała już na to. Wiedziała dokładnie. że nie wolno mu obrażać kobiety i szeptem opisywał mu rozkosze. ona troszczyła się o to. Stary poeta niemalże się rozgniewał. ale przecieka jak brudna woda także dniem powszednim. ubierali zamiast nich krótkie płócienne szorty nazywane spodenkami gimnastycznymi i przeznaczone (jak sama nazwa wskazuje) do gimnastyki. chodzili więc do kochanek. że nie mają one nic wspólnego z gaciami i nadają się tylko do sali gimnastycznej. nie mógł pozbyć się obrazu wspaniałej kobiety. ubrania. jednakże w pokoju paliła się mała lampka z różowym abażurem. alejego słowa jakby jeszcze bardziej uzmysławiały Jaromilowi brzydotę gaci. czerwone. Jaromil nie troszczył się o swoje odzienie. Jaromil odpowiedział staremu poecie. elegancję bielizny również uważały te surowe czasy za rozpustę wręcz karygodną! Mężczyżni. mówiąc. żeby zgasiła lampkę. od razu się złościła. ponieważ nigdy tego nie robił. Stał więc przerażony naprzeciwko dużych czarnych oczu i oświadczył. Jednakże tym razem nie wiedział. Było to dziwne. że też już musi iść. wyciągał zawsze z bieliźniarki jedną parę gaci. żeby go nie było widać. że według jego mniemania jedna wielka miłość. wciąż na nowo wyrzucając mu. ale jest zakochany w swojej dziewczynie. że chyba nikomu się w nich nie pokazuje. grube. jest pan kochankiem życia. do naszego zdarzenia wchodzi w formie gaci. którym mimo wszystko przeszkadzała brzydota sprzedawanych wtedy gaci (gaci szerokich. że on ma w swojej jednej dziewczynie wszystkie inne kobiety. lecz z punktu widzenia elegancji nie było to najgorsze. Albo stwierdzicie. ona mu wybierała bieliznę. rozciągnięte. Udręką było słyszeć to. Jaromil powiedział poecie. żeby przekonać się.

a nie jej wiecznych egocentrycznych opowieści? Dziewczyna broniła się jednak. co w tym było złego. a gdy nie milczeli. że właśnie teraz Jaromil ma poważne zmartwienia i potrzebuje jej pomocy i zrozumienia.Ach. Obydwaj byli pijani i stary poeta chwycił młodego poetę za ramiona i zatrzymał się razem z nim na środku jezdni. wrzynającej mu się w szyję.rzekł. że chciała się nią zaopiekować? Świadczy to jedynie o tym. że na wprost nich idą dwie przystojne kobiety. w jakim jest teraz nastroju? To znaczy. Jaromil matki nienawidził i kochał ją zarazem. I znów stanął mu przed oczami obraz pięknej i utraconej kobiety. że ją lubi. a gacie chować do biurka. tak jak on kocha ją.Niech zginie stary świat. Myślał z nienawiścią o matce. by móc zobaczyć się w swoich obrzydliwych. która wie o każdej skarpetce i koszuli. Zdjął spodnie. iż nie wyczuwa. A potem uświadomił sobie. rozciągniętych gaciach. milczał i dziewczyna musiała go przepraszać. na przykład. Przyznam się. ponieważ w tym starym świecie. słowa Jaromila widocznie trafiły do niego: . świecie pieniędzy i kurew. długo krzyczeli więc obaj z entuzjazmem w ciemnościach Pragi: .I chylę czoła przed twą wielką miłością! W końcu rozstali się i Jaromil znalazł się w domu. robili sobie wymówki). było to zresztą okrucieństwow uroczystej szacie miłości. . Czemu nie mogłaby. Gdy Jaromil ciągnął dalej swoje wywody o wielkości monogamistycznej miłości. myślał o matce. cygańskie i poetyckie.Ja jednak jestem starym człowiekiem i należę do starego świata. że ten. 9 Od tej pory był w stosunku do rudej dziewczyny jeszcze bardziej okrutny. która przydziela mu bieliznę. przyjacielu. jak mama wtargnęła do nich do pokoju i podawała jej do ust cukier z kroplami.Może ma pan rację . Powodowany pragnieniem samoupokorzenia. ba . poszedł przejrzeć się w lustrze. .Przyjacielu. że ja ją spartaczyłem. Wyciągnął do góry rękę i zawołał: .z pewnością ma pan rację. Stary poeta przystanął. chylę czoła przed twoją młodością! Moja starość chyli czoła przed twoją młodością. opowiadać o swej rodzinie? Czyż Jaromil nie opowiada o swojej? A czy jej matka jest gorsza od matki Jaromila? I przypomniała mu (po raz pierwszy od tamtego czasu). ruda wsunęła mu rękę pod ramię i znowu uparcie milczeli (bowiem kiedy nie robili sobie wymówek . rękę. bracie.Kundera Milan . patrzył długo i z nienawiścią na swą komiczną brzydotę. których on nie lubi? Czemu wciąż opowiada o swych braciach i siostrach? Czy nie czuje. może ma pan rację. która trzyma go na długiej niewidzialnej smyczy. Myślał o matce: o matce. że ją zaakceptowała! Ruda zaczęła się śmiać: mama nie jest przecież taka głupia. że choć jestem żonaty. o czym właśnie teraz myślał? Czemu nie wie. bardzo chętnie zostałbym u tej kobiety zamiast pana. wówczas Jaromil zobaczył. przed rudą zaczął jej natychmiast bronić. Pewnego razu szli po ulicy. nie wiodło się wielkiej miłości. o kim myśli z nienawiścią. przed którą musi po kryjomu ubierać spodenki. panu. stary poeta odchylił głowę. .milczeli. gdyż tylko młodość zbawi świat! Następnie umilkł na chwilę i dotykając gołą głowąjego kolana. Dlaczego nie zrozumiała. niech żyje wielka miłość! Jaromilowi wydawało się to wspaniałe. co się dzieje wjego wnętrzu? Gdyby go naprawdę kochała. dodał głosem bardzo melancholijnym: . ta młodsza była bardziej elegancka i ładniejsza. Jedna z nich była młodsza. w swoim pokoju. żeby nie odróżnić miłosnych westchnień od jęków przy skurczach żołądka! Jaromil obraził się. to wcale nie on sam. musiałaby to przecież wyczuć! Dlaczego zajęta jest sprawami. ale (o Strona 102 . Czyż i ja nie marzyłem o wielkiej miłości? O jednej jedynej miłości? O miłości nieskończonej jak wszechświat? Tylko.Niech zginie stary świat! Niech żyje wielka miłość! Potem stary poeta ukląkł nagle przed Jaromilem i ucałował mu. druga starsza. że jest dla niej tak obcy.Życie jest gdzieindziej przeżyć z nią więcej nieoczekiwanych przygód niż Don Juan z tysiącem i jedną kobietą.

poetę w ogródku wśród kwiatów i wreszcie poetę na łonie natury. miałyśmy to dla ciebie przygotowane jako niespodziankę. że pierwsza sekwencja filmu będzie zwykłym montażem jego fotografii. . zawsze coś je w ich roli zastępowało. że niełatwo jest być matką takiego chłopca jak on. że poprosiła mamę o faktyczną współpracę nad scenariuszem. potem wyjaśniła Jaromilowi. jak wtedy.jak mu mimochodem oznajmiły . nie miał odwagi. że niczym obrzydliwe gacie otaczają go rude włosy jego dziewczyny. . byłby to wprawdzie film amatorski. . w końcu mu powiedziała: ta sympatyczna kobieta odwiedziła ją mniej więcej przed czternastoma dniami. żeśmy cię spotkały.Czy to wyjdzie na płótnie? . Pewnego dnia wróciłbyś do domu. a potem dopiero poetę. Obie kobiety też go pozdrowiły (mama . wydawało mu się. zarzucał. Jaromil wypytywał dalej. obrzydliwych gaci. dla którego połączenie matki z instruktorką było instynktownie nieprzyjemne. ale miałby i tak zapewnioną znaczną liczbę widzów.Życie jest gdzieindziej dziwo) ta starsza również była całkiem elegancka i zaskakująco ładna. Jaromil znał obie te kobiety: tą młodszą była instruktorka. w miejscach. Później zobaczymy samą mamę. Jednakże. z nieukrywaną wesołością). Cóż miał Jaromil począć? Kiedyś przyszedł do domu i podał rękę dziewczynie. że nie ma się czego obawiać.To pech. do których mama doda komentarz. że dzisiaj będą nakręcać materiał dokumentalny. chociaż tym razem miał pod spodniami czerwone spodenki (od czasu wieczoru poetyckiego u milicjantów już nigdy nie włożył ohydnych gaci). Chciał zapytać. zdawało mu się. fotografie z dzieciństwa. by się odezwać. ale bał się to usłyszeć. a ona irytująco zwleka z odpowiedzią. gdzie bywa najchętniej. że go obserwują i uśmiechają się posępnie. Mama odpowiedziała z kokieteryjnym uśmiechem.pytała mama z fachowym zainteresowaniem. poetę w rodzinnym domu. w ulubionym zakątku otwartego krajobrazu. wyprodukowany pod patronatem zakładowego klubu milicyjnego. Poczerwieniał i ukłonił się. takiego nieśmiałego samotnika.dziwił się Jaromil. tam. że jest zbyt konwencjonalny (pokazywać fotografie rocznego dziecka jest przecież Strona 103 . "Jak to? Wcale jej nie lubię" . skąd zna instruktorkę. W końcu. o czym mama chce opowiadać. W pokoju oprócz niego i dwóch kobiet znajdowali się jeszcze trzej mężczyźni. . Nie chciała mu się podobno naprzykrzać i chciała jak najwięcej dowiedzieć się od niej.pytał Jaromil. a tutaj byliby filmowcy z kamerą i tylko by cię nakręcili. na których tle niewidoczna mama będzie opowiadać swoje wspomnienia. że sam chciałby nad nim jeszcze popracować. kiedy stawał twarzą w twarz z instruktorką.jest pomyślany jako opowiadanie mamy o synupoecie. zaczęła opowiadać mu o tym. ale mama wciąż odpowiadała wymijająco: wyglądało to tak. lecz nikt nie traktował go poważnie). tą starszą zaś jego matka. że zna ją już od dłuższego ' czasu.Dlaczego przyszła do ciebie? Czemu nie zwróciła się wprost do mnie? . wymyśliły wspólnie (ukrywały to przed Jaromilem) scenariusz o młodym poecie. jakby urocza instruktorka zobaczyła go w hańbie . gdy kochanek pyta kochankę o jakiś ' intymny szczegół. w której mieszkaniu siedział przed kilkoma tygodniami. bowiem cały film . Instruktorka oświadczyła (nikt nie pytał ojego zdanie).odciął się. a instruktorka zapewniała ją. będzie recytował niemej rozmowy przez cały czas miał brzmieć mamy komentarz).powiedziała instruktorka i wertowała rodzinny album. gdy spotkał ją na ulicy z matką. W domu wypytywał mamę. któż może wiedzieć więcej o synu. poetę piszącego. Najchętniej bym je wszystkie wykorzystała . rumienił się. tak. a Jaromil czuł się w obecności nieładnej ' dziewczyny tak.Kundera Milan .Ma pan wspaniałe zdjęcia z dzieciństwa.Dlaczego nic mi nie powiedziałyście? . a kiedy stwierdziła. że wyraz twarzy Jaromila jest niezbyt uprzejmy. stojący w pobliżu kamery i dwóch wielkich lamp. ta młoda dama była tak miła. niż jego matka? Zresztą. Bardzo podziwia Jaromila jako poetę i chce nakręcić o nim film krótkometrażowy. . i czuł się tak samo biedny jak wówczas. a tym razem w błazeńskim geście zamieniły się w kokieteryjne mowy i wymuszoną gadatliwość matki. Jaromilowi okropnie się ten scenariusz nie podobał i proponował.

A mama dodała. ach. czy nową przyjaciółkę. jak one go sobie wyobrażają. jak on je sobie wyobraża. usiłował przemóc wstyd i podpatrywał od czasu do czasu. podczas gdy był zamknięty Strona 104 . która zaczęłaby gwizdać przy każdym jego błędnym ruchu. to nieruchome długie spojrzenie. jednakże tym razem autorem nie jest on.Prawda. dla niego zaś niekorzystna. one natomiast odpowiadały mu głośno. posługiwała się wszystkimi dowcipnymi zwrotami. powiedziała to bardzo kokieteryjnie i nie było jasne. mówiła głośniej niż zwykle. Do czarnowłosej dziewczyny zwracała się z ostentacyjną zażyłością przyjaciółki (tak. do jego pieluszek). w głowie kłębiły mu się splątane myśli.. być może. na których należałoby się skupić. do jego dzieciństwa. jak one pozwalają mu pisać wiersze tak. Zresztą. Jaromil skapitulował. lecz one dwie i gotowe są podjąć wszelkie ryzyko. ale instruktorka była tego dnia bardzo rzeczowa i zajęta pracą. odprowadzę cię. tworzą go z największą sympatią dla niego. chwila mi zaś wychodził do swego pokoju i udawał. starał się prędko uspokoić i zastanowić się. A potem czule nachyliła się ku jego twarzy: . niech tylko pozwoli im zrobić film tak. że Jaromil nie musi się obawiać. ponieważ one obie. nazywając go małym malkontentem (tak. że zna bardziej interesujące problemy. jak kamerzysta rejestruje poszczególne fotografie z albumu.). jakiż wspaniały widok stanowi tych dwoje stojących na przeciw siebie i przepychających się nawzajem: ona go pcha do pieluszek. możemy jeszcze gdzieś wstąpić. Za wszelką cenę pragnął filmowanie jakoś odłożyć. że zacierała w ten sposób różnicę wieku). jakich się w życiu nauczyła i z wielkim upodobaniem grała rolę gospodyni roznoszącej filiżanki z kawą mężcznznom przy urządzeniach oświetlających. że nie potrafi wymienić ich teraz z głowy i właśnie dlatego chciałby wstrzymać się jeszcze z nakręcaniem. lecz on odparł.Prawda`? Jaromil nie odpowiadał.Kundera Milan .. Kiedy trzej męźczyźni nosili już do furgonetki kamerę wyszedł ze swego pokoju.. że niezadowolenie jest cnotą autorów. Powiedział więc. żeby ten film. że w ten sposób wtrącała go z powrotem do jego dziewictwa. jak idzie filmowanie.To jest mój wieczny malkontent! Nigdy z niczego nie był zadowolony. co ma na myśli. żeby choć raz powtórzyło się to ich zapatrzenie się w siebie. czyli na to.Chodź. ale nic nie wskórał.. które dręczyło go od owej nocy. że jego matka jest tu jedynie przeszkodą. bowiem obecność publiczności była dla nich korzystna. Jaromil nigdy jej takiej nie widział. aby je publiczność słyszała. że czyta albo pracuje. W trakcie pracowitego popołudnia. tak że ich spojrzenia spotykały się rzadko i przelotnie. rzekomo będzie im przyjemnie. widział. jak mama zwraca się do instruktorki: . pytały się. W każdym bądź razie kokietowała. zdecydowany zaproponować instruktorce. gdy będzie śledził ich pracę. jeszcze przed południem wstąpiła do fryzjera i miała teraz głowę uczesaną w uderzająco młodzieńczy sposób. tak samo. I wtedy usłyszał. Ach. miał mu przynieść ujmę. w jaki sposób mógłby teraz wykorzystać bzdurne filmowanie na swoją korzyść. ciągle się śmiała. widział trzech mężczyzn koło lamp i kamery i wydawało mu się. że tak jest! Instruktorka powiedziała. że jest to szydercza publiczność. że się poddaje i zamierzał odejść. gdy nierozważnie opuścił mieszkanie instruktorki. jakiż wspaniały widok stanowi tych dwoje. ajednocześnie obejmowała Jaromila pobłażliwie za ramiona. mama i instruktorka.Życie jest gdzieindziej rzeczą śmieszną!). zaniechał więc tych prób. że odprowadzi ją do domu po skończonej pracy. pragnąc. by naprawić niepowodzenie. które go wjej mieszkaniu tak oczarowało. a on ją pcha do grobu. by znowu się z nim spotkać. czy bardziej kokietuje jego. że obie kobiety są rozpędzone jak lokomotywy i że nie jest w stanie stawić czoła ich potokowi wielosłowia. mówił sobie. że instruktor ka wymyśliła. którą trzeba cierpliwie obejść. całe to filmowanie po to. Mama objęła go za ramiona i powiedziała do swej czarnowłosej współpracowniczki: . twierdził. mówiąc. sprzeciwiły sięjednak (i to znów kokieteryjnie). dlatego mówił niemal szeptem. że jesteś mój mały malkontent. usiłował znaleźć jakieś dobre strony tej zgoła niedobrej sytuacji i przyszło mu do głowy. że powinien zostać. Chwilami więc przyglądał się. przyznaj się. a ona powtarzała: .

Kundera Milan - Życie jest gdzieindziej w swoim pokoju, obie kobiety przeszły na ty! Kiedy to sobie uświadomił, poczuł się tak, jakby mu ktoś sprzątnął kobietę sprzed nosa. Chłodno pożegnał się z instruktorką, a gdy obie kobiety wyszły, wyszedł również i on, i z wściekłością kroczył szybko w stronę kamienicy, gdzie mieszkała ruda; nie było jej w domu; spacerował jakieś pół godziny koło domu w coraz czarniejszym humorze, aż w końcu zobaczył nadchodzącą dziewczynę; na jej twarzy malowało się radosne zaskoczenie, zaś najego obliczu gniewne wyrzuty; dlaczego nie majej w domu? czemu nie pomyślała, że może przyjść? gdzież to się podziewa, że w'raca do domu dopiero wieczorem'? Jeszcze nie zdążyła zamknąć za sobą drzwi, a już zdzierał z niej ubranie; a potem kochał się z nią i wyobrażał sobie, że leży pod nim kobieta o czarnych oczach; słyszał westchnienia swojej rudej; a ponieważ jednocześnie widział czarne oczy, wydawało mu się, że owe westchnienia należą do tych oczu i był tym tak poruszony, że kochał ją kilka razy z rzędu, ale nigdy nie dłużej niż parę sekund. Dla rudej dziewczyny było to tak niezwykłe, że się roześmiała; jednakże Jaromil był tego dnia szczególnie czuły na kpiny, a nie dostrzegł w śmiechu rudej przyjacielskiej pobłażliwości; poczuł się urażony i dał jej kilka policzków; rozpłakała się, a Jaromila ogarnęła niezmierna błogość; płakała, a on uderzył ją jeszcze parę razy; płacz dziewczyny, która płacze z naszego powodu, jest odkupieniem; to Jezus Chrystus, który za nas umiera na krzyżu; Jaromil przez chwilę napawał się łzami'rudej, potem je całował, później uciszałją i odchodził do domu poniekąd uspokojony. Kilka dni później filmowanie ciągnęło się dalej; znowu przyjechała furgonetka, wysiedli z niej trzej faceci (ta posępna publiczność), a wraz z nimi urocza dziewczyna, której westchnienia słyszał przedwczoraj w mieszkaniu rudej; naturalnie, była tu również matka, coraz młodsza, przypominająca instrument muzyczny, który dźwięczał, grzmiał, śmiał się, wymykał się orkiestrze i chciał grać solo. Tym razem oko kamery miało być skierowane wprost na Jaromila; trzeba było ukazać go w rodzinnym otoczeniu, przy jego biurku, w ogródku (gdyż Jaromil podobno lubi ogródek, lubi grządki, trawnik, kwiaty); trzeba było pokazać go z mamą, która jak już powiedzieliśmy sama przedtem w długim ujęciu opowiadała o swym synu. Instruktorka posadziła ich na ławeczce w ogrodzie i zmuszała Jaromila, żeby sobie o czymś z mamą swobodnie rozmawiali; ćwiczenie swobody trwało godzinę, a mama ani na chwilę nie straciła dobrego humoru; ciągle coś mówiła (na filmie miało nie być słychać, o czym rozmawiają, na tle ich niemej rozmowy przez cały czas miał brzmieć mamy komentarz), a kiedy stwierdziła, że wyraz twarzy Jaromila jest niezbyt uprzejmy, zaczęła opowiadać mu o tym, że niełatwo jest być matką takiego chłopca jak on, takiego nieśmiałego samotniczego chłopca, który się ciągle wstydzi. Potem wsadzili go do furgonetki i pojechali w kierunku owej romantycznej okolicy pod Pragą, gdzie według mamy przekonania Jaromil został poczęty. Mama była zanadto wstydliwa, by kiedykolwiek komukolwiek powiedzieć, dlaczego ten krajobrazjest dla niej taki drogi; nie chciała i zarazem chciała o tym powiedzieć i dlatego teraz z wymuszoną dwuznacznością mówiła przede wszystkim o tym, że właśnie ten krajobraz dla niej osobiście oznaczał zawsze krajobraz miłości. krajobraz miłosny: - Zauważcie tylko, jak pofalowana jest tu ziemia, jak przypomina kobietę, jej zaokrąglenia, jej macierzyńskie kształty! Zwróćcie także uwagę na skały, błędne skały. sterczące tu samotnie! Czyż te skały, te sterczące, stojące, wznoszące się skały nie mają w sobie czegoś męskiego`? Czyż nie jest to krajobraz mężczyzny i kobiety? Czyż nie jest to erotyczny krajobraz? Jaromil myślał o tym, żeby się zbuntować; chciał powiedzieć im, że ich film jest bzdurą; buntowała się w nim duma kogoś, kto wie, co znaczy dobry smak; byłby może w stanie urządzić mały niewymyślny skandal, albo w najgorszym razie uciec, tak jak to zrobił kiedyś na nadwełtawskim kąpielisku, tym razem jednak nie mógł; były tu czarne oczy instruktorki, a on był wobec nich bezsilny; bał się je po raz drugi utracić; te oczy zamykały mu drogę ucieczki. W końcu przyprowadzono go pod jakąś wielką skałę, przed którą miał recytować swój ulubiony wiersz. Mama była w najwyższym stopniu Strona 105

Kundera Milan - Życie jest gdzieindziej poruszona. Jak dawno już tu nie była! Dokładnie w tym miejscu, gdzie dawno temu kochała się pewnego niedzielnego przedpołudnia z młodym inżynierem, dokładnie tutaj stał teraz jej syn; jak gdyby wyrósł tu po latach jak grzyb (ach, tak jakby w miejscu, gdzie rodzice wysypali nasienie, rodziły się dzieci jak grzyby!); matka była urzeczona widokiem tego pięknego, przedziwnego, nierzeczywistego grzyba, który drżącym głosem recytował wiersz o tym, że chciałby umrzeć w płomieniach. Jaromil czuł, że recytuje idiotycznie, ale nic nie mógł na to poradzić; powtarzał sobie w duchu, że nie jest żółtodziobem, że przecież wówczas, podczas owego wieczoru w milicyjnej willi, recytował pewnie i błyskotliwie; tym razem jednak nie mógł; ustawiony przed niedorzeczną skałą w niedorzecznym krajobrazie, w obawie, że w pobliżu znajdzie się jakiś prażanin na spacerze z psem lub z dziewczyną (spójrzcie, miał podobne zmartwienia, jak jego matka przed dwudziestoma laty!), nie potrafił się w ogóle skoncentrować i słowa, które mówił, wypowiadał z trudem i nienaturalnie. Zmuszały go, żeby wciąż od nowa powtarzał swój wiersz, aż wreszcie zrezygnowały. - Moje wieczne strachajło - westchnęła mama - nawet w gimnazjum bał się każdego egzaminu, ileż razy musiałam dosłownie wyganiać go do szkoły, ponieważ się bał! - Instruktorka powiedziała, że wiersz mógłby wyrecytować w postsynchronii jakiś aktor, tak że wystarczy może, gdy Jaromil, stojący pod skałą, będzie tylko bezgłośnie otwierać usta. Zrobił tak. - Na Boga - wołała do niego instruktorka już zniecierpliwiona. Musi je pan otwierać dokładnie w zgodzie ze słowami swego wiersza, a nie ot tak tylko, jak się panu spodoba. Ten aktor musi to przecież nałożyć na ruchy pańskich ust! Stał więc Jaromil przed skałą, otwierał usta (posłusznie i dokładniej i kamera w końcu zaterkotała. 10 Jeszcze przed dwoma dniami stał na dworze przed kamerą w lekkim paletku, a dzisiaj musiał już włożyć zimowy płaszcz, szalik i kapelusz; spadł śnieg. Mieli się spotkać o szóstej przedjej domem. Byłajużjednak za kwadrans siódma, a ruda wciąż nie nadchodziła. Spóźnić się chwilę, to nic poważnego, ale Jaromil, tylekroć urażony w ostatnich dniach, nie miał już siły znosić dalszego poniżenia; musiał spacerować koło domu na ulicy pełnej przechodniów, tak że wszyscy przechodzący obok mogli go widzieć, jak czeka na kogoś, kto się do niego nie spieszy, i w ten sposób wystawia swą porażkę na widok publiczny. Bał się spojrzeć na zegarek, by ten nazbyt wymowny gest nie zdradził go przed całą ulicą, jako daremnie czekającego kochanka; podwinął sobie troszeczkę rękaw płaszcza i zatknął go pod zegarek, tak, by móc nań spoglądać całkiem niepostrzeżenie; gdy zauważył, że duża wskazówka przewędrowała kolejnych pięć minut z piętnastu brakujących do godziny siódmej, poczuł, że ogarnia go wściekłość; jak to jest, że on przychodzi zawsze przed umówioną godziną, a ona, głupsza i brzydsza, spóżnia się? Przyszła wreszcie i napotkała kamienną twarz Jaromila. Poszli do jej pokoju, usiedli i dziewczyna zaczęła się tłumaczyć; była rzekomo u koleżanki. To było najgorsze, co mogła powiedzieć. Nic nie mogło jej usprawiedliwić, ale już najmniej jakaś koleżanka, która dla niego oznaczała samą kwintesencję błahości. Powiedział rudej, że doskonale rozumie wagęjej spotkania z koleżanką i dlatego proponujejej, żeby do niej wróciła. Dziewczyna wiedziała, że jest niedobrze; powiedziała, że miały z koleżanką bardzo ważną rozmowę; koleżanka rozstaje się z ukochanym; jest to ponoć bardzo smutne, koleżanka płakała, ruda musiała ją pocieszać i nie mogła odejść, zanim jej nie uspokoiła. Jaromil powiedział, że to bardzo szlachetnie z jej strony, że suszyła łzy koleżance. Ale kto teraz będzie suszyć jej łzy, kiedy rozstanie się z Jaromilem, który nie ma zamiaru chodzić dłużej z dziewczyną, dla której idiotyczne łzy głupiej koleżanki znaczą więcej niż on? Dziewczyna zdawała sobie sprawę, że jest coraz gorzej; powiedziała Jaromilowi, że się przed nim tłumaczy, że jest jej przykro i że go przeprasza. Strona 106

Kundera Milan - Życie jest gdzieindziej Było tojednak za mało, by nasycićjego urażoną ambicję; oświadczył, że jej tłumaczenia w niczym nie zmienią jego przekonania; to, co ruda nazywa miłością, żadną miłością nie jest; nie, zastrzegał się, nie jest to z jego strony żadna małostkowość, jeśli wyciąga tak daleko idące wnioski z epizodu na pozór banalnego; właśnie w takich drobiazgach uwidacznia się istota jej stosunku do niego; ta nieznośna swoboda, ta beztroska naturalność, z jaką odnosi się do Jaromila tak samo jak do koleżanki, do klienta w sklepie, do przechodnia na ulicy! Niech się już nigdy nie waży powiedzieć mu, że go kocha! Jej miłośćjest tylko żałosną imitacją miłości! Dziewczyna widziała, że już gorzej być nie może. Starała się przerwać pocałunkiem nienawistny smutek Jaromila; odtrącił ją od ust niemal brutalnie; wykorzystała to, by upaść na kolana i przycisnąć głowę do jego brzucha; Jaromil zawahał się przez chwilę, ale potem podniósł ją z ziemi i chłodno poprosił, żeby go nie dotykała. Nienawiść, która uderzyła mu do głowy jak alkohol, była wspaniała i oczarowała go; oczarowała go tym bardziej, że odbita od dziewczyny wracała z powrotem i dotykała również jego samego; był to masochistyczny gniew, bowiem Jaromil dobrze wiedział, że odtrącając od siebie rudą dziewczynę, odtrącajedyną kobietę,jaką posiada; czuł doskonale, że jego gniew jest nieuzasadniony i że jest w stosunku do dziewczyny niesprawiedliwy; ale może właśnie dlatego był jeszcze bardziej okrutny, ponieważ tym, co go pociągało, była przepaść; przepaść osamotnienia, przepaść samopotępienia; wiedział, że bez dziewczyny nie będzie szczęśliwy (będzie sam) ani zadowolony z siebie (będzie wiedział, że skrzywdził), ale ta świadomość była bezsilna wobec cudownego upojenia złością. Oświadczył dziewczynie, że to, co teraz powiedział, nie odnosi się tylko do tej chwili, ale na zawsze; nigdy już nie będzie chciał, by dotknęła go jej ręka. Dziewczyna nie po raz pierwszy spotkała się z pełną rozżalenia złością, tudzież z zazdrością Jaromila; tym razem jednak słyszała w jego głosie wściekłe nieomal zdecydowanie; czuła, że Jaromil jest w stanie uczynić wszystko, by ukoić swój niezrozumiały gniew. Dlatego, niemal w ostatniej chwili, prawie na samej krawędzi przepaści, powiedziała: - Proszę cię, nie gniewaj się na mnie. Nie gniewaj się, że cię okłamałam. Nie byłam u żadnej koleżanki. To go zmieszało. - Więc gdzie byłaś? - Ty się będziesz gniewać, ty go nie lubisz, ale ja nic na to nie poradzę, musiałam do niego pójść. - U kogo byłaś? - Byłam u brata. Tego, co u mnie mieszkał. To go rozdrażniło. - Cóż to macie ciągle za sprawy? Nie gniewaj się, w ogóle nic dla mnie nie znaczy, w porównaniu z tobąjest dla mnie niczym, ale zrozum, to mimo wszystkojest mój brat, przecież razem wyrastaliśmy przez całych piętnaście lat. Wyjeżdża. Na długo. Musiałam się z nim pożegnać. Sentymentalne pożegnanie z bratem było dla niego czymś obrzydliwym. - Gdzież to może wyjeżdżać brat, że musisz się z nim żegnać tak długo, iż zaniedbujesz wszystko inne? Wyjeżdża na tydzień na delegację? Czy może na niedzielę na daczę? Nie, nie wyjeżdża ani na daczę, ani na delegację; jest to coś znacznie poważniejszego i ona nie może tego Jaromilowi powiedzieć, gdyż wie, jak strasznie Jaromil by się gniewał. - I ty to nazywasz miłością? Kiedy ukrywasz przede mną coś, z czym się nie zgadzam? Gdy coś przede mną taisz? Tak, dziewczyna wie doskonale, że miłość oznacza absolutną szczerość; ale niechże ją zrozumie: boi się, po prostu się boi... - Co to może być? Gdzieżby mógł wyjeżdżać brat, że boisz się mi o tym powiedzieć? Czyżby Jaromil naprawdę się nie domyślał? Naprawdę nie potrafi odgadnąć, o co chodzi? Nie, Jaromil nie potrafi tego odgadnąć; (w tej chwili jego gniew już tylko kuśtykał za jego ciekawością). W końcu dziewczyna wyznała mu to: jej brat postanowił opuścić potajemnie, nielegalnie, bezprawnie ten kraj; pojutrze już będzie za Strona 107

Ale ty zamiast tego kłamałaś. twej strasznej niezdolności do kochania! Nie. A jeśli stoisz przy mnie. a ja już bym wiedział. Miłość jest pełna albo jej nie ma. że nie jest zdolna do kochania. . Ty musisz stać przy mnie. że mogłaby wyrządzić bratu straszną krzywdę. że zgadza się ze wszystkim. Dla mnie los rewolucji jest moim własnym losem. Nie.Gdyby to. chcieć tego. zrobię to sam! Dziewczyna znowu powtarzała. robiła wszystko.Twój brat stoi po przeciwnej stronie barykady. kochasz mnie najbardziej. przecież ona też wie. jak mogłaby wezwać na niego milicję. . nie chce go deptać. odradzała to bratu. wciąż masz kogoś na względzie i tymi względami depczesz potem po mnie. niż kwadrans spóźnienia: Dlatego kiwała głową i twierdziła. że jest głucha na to. że nie znaczy. co mówisz. tylko boi się tego. co robić.Ba. Jakże to? Brat chce opuścić naszą młodą socjalistyczną republikę? Brat chce zdradzić rewolucję? Brat chce zostać emigrantem? Czyżby nie wiedział. a ja do niego. że Jaromil znacznie łatwiej wybaczy zdradziecką ucieczkę brata. Wobec prawdziwej miłości wszystko blednie. co ci ktoś mówi. Jeżeli wybuchnie wojna. Jaromil rzeczywiście powiedział.Jak to. Miałaś go zatrzymać! . że jej brat wyjeżdża za granicę. nie mogłabyś nigdy puścić brata za granicę! . kocha go najbardziej. wezwałabyś milicję! Jak to milicję? Przecież nie mogłaby wezwać milicji na własnego brata! Tak przecież nie można! Jaromil nie znosił sprzeciwu: Jak to nie można? Jeżeli ty jej nie wezwiesz.Jakie to ma znaczenie. zapłaci sprawiedliwie.Tak. chce z nim we wszystkim tworzyć jedno. Instynkt podpowiadał jej. co mówi Jaromil. to ty jesteś mym wrogiem. . miłość oznacza wszystko albo nic. Wymyślałaś coś o swojej koleżance! Chciałaś mnie oszukać! A potem mówisz. Ja stoję tu a on po przeciwnej stronie. . że każdy emigrant automatycznie staje się pracownikiem obcych służb wywiadowczych. że bratjest bratem i że nie może sobie wyobrazić. to nieprawda. że miłość oznacza wszystko albo nic. . Jeżeli ktoś występuje przeciwko rewolucji. Dlatego jest moim osobistym wrogiem. wszystko inne staje się niczym. .mówiła ruda dziewczyna i zapewniała Jaromila. stoisz przy mnie? Gdybyś rzeczywiście stała przy mnie. co to znaczy być emigrantem? Czyżby nie wiedział. przecież właśnie dlatego się spóźniła. co mówią inni. twój brat będzie strzelał do mnie. że brat mógłby za to drogo zapłacić. dlaczego się spóźniła. . musisz robić to.Co mogłam zrobić? Miałam go zatrzymać siłą? . że się ze mną zgadzasz? Miałaś mu to wyperswadować.Tak. . już teraz chyba będzie mógł jej przebaczyć. A może się go boisz? Boisz się z nim rozstać? Boisz się rozstać z rodziną? Chcesz być do niej ciągle przyklejona? Gdybyś wiedziała. zdaję . Tak. jak tylko potrafi.śmiał się. które chcą zniszczyć naszą ojczyznę? Dziewczyna kiwała potakująco głową. było prawdą. . nie.Tylko że ty wcale nie potrafisz mnie kochać! Wcale nie potrafisz kochać! Strona 108 .Życie jest gdzieindziej granicą. przy nim i przy nikim innym. że miałaby go zadenuncjować. co mogła. że stoisz przy mnie. Zdajesz sobie z tego sprawę? Tak. teraz już chyba Jaromil rozumie. występuje przeciwko mnie.A gdyby nawet za to zapłacił? Jeżeli za to zapłaci.Kundera Milan . że stoi zawsze tylko przy nim. że naprawdę przy nim stoi i będzie stać w każdych okolicznościach. że wybacza jej spóźnienie. Na Boga. O dziwo. A jeśli moi wrogowie nie są twoimi wrogami. ona też czuje to dokładnie tak samo. ale z tego przecież nie wynika.Miłość oznacza wszystko albo nic. Ty jednak ciągle słuchasz tego. Tak.Miałaś natychmiast przyjść do mnie. a nie gdzieś w środku pomiędzy nami. nie jest jego wrogiem. całkowicie się z tym zgadza. aby mu to wyperswadować. jak tylko potrafisz . nie może jej jednak wybaczyć. .A więc brat znaczy dla ciebie więcej niż ja? Pewnie. co robię ja. właśnie po tym poznaje się prawdziwą miłość. jak nienawidzę twej strasznej połowiczności. czego chcę ja. Przysięgała.

jeszcze nigdy nie przydarzyło mu się. gdybym cię nie miała. płakali i kochali się i byli w tej chwili poza światem. wszystko albo nic. była brzydka i Jaromil przypomniał sobie swój wiersz. a właściwie się rozpuszczali. Potem. że ją kocha i ona powtarzała to samo. i jej sklejone rude włosy. mnie też byłoby strasznie smutno. gdy oszołomiła go wzajemnie przyrzeczona śmierć. łzy były dla niego tym. Nie miał już ochoty wszczynać roznamiętnionego dialogu. w co rozpuszcza się człowiek. że mogłabyś beze mnie żyć? Dziewczyna w ogóle nie przeczuwała zastawionej pułapki: . przesłodka śmierć. A ponieważ nie chciał rozstawać się z tą chwilą absolutnego nasycenia. powiedział znowu: . że nie mogłaby bez niego żyć i nie żyłaby. kochali się. a całe ich ciała oraz twarze były mokre. .Tak. ze swych granic. to było wspaniałe. jaką wagę właściwie ma jej miłość? Parę . głaskał ją i z rozczuleniem dostrzegał jej wzruszające ubóstwo. nie. ile to razem? Ile minut smutku ważyjej miłość? Na ile minut smutku został oceniony? Wyobrażał sobie swoją śmierć i wyobrażał sobie jej życie. którą sobie poprzysięgli. .Mogłabyś żyć. gdybyś mnie opuścił? Ale byłoby mi okropnie smutno. i powtarzali sobie oboje to zdanie tak długo. w którym napisał.Naprawdę nie potrafiłbym bez ciebie żyć. w ogóle nie ma pojęcia. Strasznie smutno. Powiedział głosem łamiącym się ze wzruszenia: . ich śmierć była nagle z nimi. żejej smutek trudno byłoby przeliczyć na zwykłe tygodnie. zamienia się w dal i staje się nieskończonością. powtarzał jej. przytuliła się do niego. zdarli z siebie ubrania i kochali się.. nie. gdybym umarł? Nie. Czego jeszcze mógł chcieć? Jego gniew opadł i zostało po nim tylko wielkie poruszenie. które odbiło się od ziemi i wznosi się do nieba. byli niczym jezioro. że nie mogłaby bez niego żyć. że nie. nie potrafiłbym bez ciebie żyć. jemu. dobrze. długojeszcze głaskali się czule po policzkach. ruda nie przyrzekła mu swej śmierci. gdybyjedno z nich zostało opuszczone przez drugiego. a kiedy mówiła. A cóż to w ogóle jest smutek? Trochę złego nastroju. trochę tęsknoty. nie jest w stanie tęsknić bezustannie. kochali się. nagle poczuł pod ręką wilgoć łez najej twarzy. Pełen gorzkiej ironii pytał się jej: . Ogromnie wzruszyła go ta wilgoć łez i naraz poczuł.Ale potrafiłabyś żyć? . wydawało mu się. znającemu tylko absolutne miary. kręciła głową. i brud jej piegów. . leżącjuż spokojnie obok siebie. Mogłabyś żyć.Jak długo byłoby ci smutno? Dzień? Tydzień? . i jej dawne miłości. Drgnął: . obiecuje mu swój smutek. gdybym cię opuścił? Nie. A Jaromil zastanawiał się.. Ona też powtarzała. .Więc jednak potrafisz sobie wyobrazić. aż zalała ich wielka fala oszołomienia.Kundera Milan . gdy pragnie przekroczyć swój los. co w niej jest. a twarz jej poczerwieniała. słodka. kilka minut wieczorem. że to nieprawda Mogłabyś beze mnie żyć? Przysięgała. nie. Byłaby smutna przez kilka minut przed południem. metaforę.Byłoby mi okropnie smutno. nieszczęsna idiotka. że w łzie człowiek ucieka ze swego materialnego losu. życie lub śmierć.Tydzień? . A cóż to jest tydzień smutku? Nikt przecież . jaki tam tydzień. słyszał Strona 109 .Cóż bym miała robić. ich wilgocie mieszały się i zlewały niczym dwie rzeki.Ja też nie mógłbym żyć bez ciebie. że on też płacze. nie. by kobieta płakała z miłości do niego. gdy chce być nie tylko człowiekiem.uśmiechnęła się cierpko. obojętne. że chce pić wszystko. o co chodzi. wesoło i obco pnące się nad jego niebytem. by dotykiem ciała dać mu do zrozumienia.Życie jest gdzieindziej Znowu przysięgała mu. Jaromil zrozumiał. tygodni smutku. rude włosy dziewczyny sklejone były w zabawne pasemka. niczym nie wzruszone. ozdobny frazes. traktowała to tylko jako miłosne schlebianie. i jej brzydotę. że stał się ofiarą nieporozumienia.Mój Ksawuszku.

jak mężczyzna naprzeciw mężczyzny.Chcę cię o czymś bardzo ważnym zawiadomić . Nie można było zburzyć tego od dwudziestu lat panującego zwyczaju i Jaromil ciągle go biernie przyjmował. czego dotąd nie widział. Ale tego dnia. żeby tam zostały i żeby zobaczyła je mama. była zaskoczona pytaniem i nie umiała na nie odpowiedzieć. kiedy zobaczył ułożone jasnobeżowe gacie z tymi szerokimi pałętającymi się nogawkami. wstał tym razem w taki sposób. który w najbliższym czasie chce uciec za granicę.Pójdziesz sama na milicję? Coś tam wyjąkała. Musimy coś z tym zrobić. który pytał go. toteż Jaromil powiedział: . będącego siedzibą Służby Bezpieczeństwa) i stąpał w górę po schodach. gdy jeszcze spał. pragnąc. . była mile zaskoczona. jak gdyby wspinał się nie tylko na wyższe piętro budynku. nie był już na nią zły. . że siedzi tu naprzeciw swego szkolnego kolegi. jak równy naprzeciw równego. włożył przygotowaną koszulę. a on zamiast odpowiedzi głaskał ją tylko melancholijnie po twarzy. odbierał czułość jej głosu jak nieskuteczny balsam. podczas której cieszył się niecierpliwie na podniesienie kurtyny. A potem spytał. spodnie. gdy wszedł do kancelarii. Jaromil odpowiedział na nie szybko i dokładnie. tak że ów starszy mężczyzna też się do Jaromila przyjacielsko uśmiechnął. jeśli ktoś chce wejść do wielkiego gmachu. że ich cudowne kochanie uśmierzyło bezpowrotnie jego złość wobec brata. marynarkę i. usłyszał odgłos rozdzieranego materiału. marynarkę i wyszedł z domu. . Patrzcie na niego. oczywiście. głośno niemal prowokującym do siusiania. Rano obudził się już po wyjściu mamy.Nie mogę tego sam załatwić. lecz nie odpowiadał. zawołali maszynistkę i Strona 110 . 11 Oddał na portierni dowód osobisty (. czemu jest smutny. Wszystko mu sprzyjało. z rozczarowaniem) po twarzy. Syn woźnego spoważniał i postawił Jaromilowi kilka pytań. przedstawił go jako swego przyjaciela. z wielkim rozporkiem na brzuchu. gdzie przedstawił go starszemu mężczyźnie w cywilnym ubraniu. ale także na wyższe piętro własnego życia. jak kroczy. jak waży każdy krok! Idzie.Życie jest gdzieindziej jej głos. jak szorstki naprzeciw szorstkiego.jest to konieczne. wciąż go pytała. Ponownie (smutno i obojętnie) zapytał: . zobaczył twarz szkolnego kolegi i była to twarz przyjaciela. wykrętność tego jąkania była wszakże widoczna. ale dla Jaromila była to tylko łagodna uwertura. potem włożył koniec nogawki do ust i zacisnął zęby. idzie w górę po schodach. Pocałowali się i Jaromil wyszedł. jak się wstaje. że Jaromil przyszedł go odwiedzić. Syn woźnego oświadczył. przyglądał im się uważnie i z czułą nieomal nienawiścią. iż jest bardzo szczęśliwy.powiedział potem poważnym głosem. ogarnęło go święte oburzenie.Wiem o człowieku.Kundera Milan . sam to załatwię . była wesoła. . Wziął gacie i przyglądał im się.To bardzo poważna sprawa . odrzucił potargane gacie na ziemię. smutno. tę samą nogawkę złapał prawą ręką i szarpnął gwałtownie. Wczesnym rankiem. Potem wstał i zaczął się ubierać.Na tę milicję chcesz iść sama? Myślała. że nie chcesz tam iść. Usiadł na podsuniętym krześle i po raz pierwszy naprawdę poczuł. skąd zobaczy to.i pogłaskał ją (współczująco. Tak.oświadczył syn woźnego. jakby na barkach niósł cały swój los.Rozumiem cię. dlaczego jest smutny. spodnie. uśmiechała się radośnie na jego powitanie. położyła mu na jego krześle koszulę. ajednocześnie bała się to powiedzieć wprost. krawat. by rozpocząć wielki i decydujący dzień. jak gwarzą ze sobą koledzy. Zaprowadził potem Jaromila długim korytarzem do innego biura. chciała odwieść go odjego zamysłu. gacie. Potem włożył żółte spodenki. Przez chwilę tak sobie gwarzyli. krawat. trzymając je w wyciągniętych rękach. i w duszy Jaromila rozgościła się błogość. Była zmieszana i nie potrafiła nic powiedzieć. patrząc jej prosto w oczy: .

dla którego całą sprawę uważał za bardzo ważną i spieszył się. że są to w większości uczciwi ludzie. że właśnie wyobraźnia rozbudzona przez to słowo. gdy wyjedzie na emigrację. ale nie był zbyt zadowolony. żeby prędko poszedł załatwić. a może zna takżejakichś ludzi z kręgów literackich. i pragnął być widzianym w tej przemianie. Po kilku krokach zawrócił jednak. ale ponieważ pracował kiedyś jako kierowca u pewnego burżuazyjnego polityka. Jaromil. usiąść przy biurku i pisać wiersze. marzył o tajemniczym progu. jej siostry. krok stał się pewniejszy. wiemy. Z męską rzeczowością wszyscy trzej mężczyźni podyktowali maszynistce protokół. była poorana głębokimi zmarszczkami i świadczyła o ciężkim. nasza socjalistyczna ojczyzna będzie bezpieczna. Powiedział mu. która przedzierała się wszystkimi porami jego ciała na zewnątrz i chciała śpiewać. gdzie pracuje. gdyby to ich spotkanie nie było ostatnim. Brat nienawidzi mianowicie naszego ustroju. Te rozmyślania napełniały Jaromila pychą. obowiązek. swobodnie wybiera. co trzeba. głos bardziej szorstki. Podali sobie ręce i Jaromil wyszedł z gmachu milicji na mroźne słoneczne przedpołudnie. że cieszyłby się. że zna nazwę tego progu. jaką wyobraźnię ma rozbudzić to surowe słowo? Jaromil wiedział jednak. co będzie robić ów człowiek. tak. jakież to smutne! Pochodzi z całkiem skromnej. by stać się mężczyzną. swych współbojowników. że jego jedyną pasją jest zniszczenie socjalizmu. gdyby ich spotkanie nie było ostatnim. ale słońce wciąż świeciło. ale znajduje się między nimi również wielu takich. ponieważ jego dziewczyna tłumaczyła mu poglądy brata bardzo dokładnie. wie. co Jaromil o nim wie. dziewczyna często mu o nim opowiadała. że jest inny niż był. nie miał zresztą na myśli obowiązku w dawnym rozumieniu. Tak. jaka jest jej rodzina. skąd ją zna. który człowiek sam sobie stwarza. męskim życiu. Jaromil z pewnością sam dobrze wie. nie chciał być sam. co szkodzą. jej bracia. to może poświadczyć z absolutną pewnością. Jaromil wie o nim dużo. niespodziewana. ten próg nazywał się obowiązkiem. Odłożył więc pióro i przez chwilę marzył. który jest dobrowolny i stanowi powód śmiałości i dumy człowieka. Początkowo zamierzał iść prosto do domu. Poszedł na wydział i wdawał się ze wszystkimi w rozmowę. by swych towarzyszy. byłby gotów strzelać do komunistów. Wydawało mu się. O obowiązku trudno jest pisać wiersze. Powiedział również. Jaromil wie. który musi przekroczyć chłopiec. Nie pragnie niczego innego. wydawała mu się piękna. ubogiej rodziny. niebywała. nie była to miłość. Jaromil obraca się na wydziale wśród studentów. Poszedł do domu i zamknął się w swym pokoiku. gdzie jest jego miejsce. Znowu zapragnął być widziany w swej cudownej metamorfozie i pospieszył do rudej Strona 111 . kim jest ten brat.Życie jest gdzieindziej spisali protokół. lecz obowiązek. jako czegoś narzuconego z zewnątrz. a nad kominami miasta unosił się ciągle nie napisany wiersz. też bardzo by się cieszył. Nikt mu wprawdzie nie powiedział. Jaromil patrzył z zachwytem w twarz milicjanta. on. że jego rysy w ciągu minionej godziny stwardniały. Zapisał kilka kartek papieru. po czym starszy mężczyzna powiedział synowi woźnego. Jaromil potrafi sobie doskonale wyobrazić. Jaromil musiał wszystko dokładnie opowiedzieć: jak się nazywa jego dziewczyna. będzie nowa. to jest właśnie powód. ile ma lat. bowiem z ich pomocą szkicował swój własny i zupełnie nowy portret.jest na życie i na śmierć związany z ludźmi. ilu wrogów ma wszędzie nasze państwo. kiedy powiadomiła go o przygotowywanej ucieczce brata. podziękował Jaromilowi za jego przysługę.Kundera Milan . Tak. Spojrzał na chmury wznoszące się nad dachami miasta. że jeśli cały naród będzie tak czujny jak on. zdawało mu się. którzy knują intrygi przeciwko naszemu państwu. Gdy zostali sami w pokoju. gdzie pracował jej ojciec. Wciągnął do płuc zimne powietrze i czuł się przepełniony męskością. swych przyjaciół na czas powiadomić.

Nazajutrz pospieszył do dziewczyny. dosłownie tak mówił do siebie. co zrobił rano. że dotąd nie wróciła ze sklepu. Syn woźnego nadal zachowywał się wobec niego po przyjacielsku. jak jego dziewczyna szybkim krokiem zmierza do swej kamienicy i znika w niej. że z przeciwnej strony nadchodzi ruda dziewczyna. że od tej pory. właśnie tego dnia. było prawdziwym czynem. ruda do domu nie wróciła. samego siebie i swój los. potem zobaczył. sądził więc. gdy ją zabrali ci dwaj panowie. Bardzo go to poruszyło. uświadomił sobie. Tak. Jaromil pomyślał. aby mógł stanąć twarzą w twarz błyskotliwej urodzie instruktorki i na jej wieczorek towarzyski wkroczyć pewny siebie. gdy zrozumiał tragizm swej sytuacji. żejego dziewczyna jest teraz w rękach obcych mężczyzn. dlaczego przed dwoma dniami zapisał kilka kartek papieru wierszami. ci dwaj. Dopiero dzisiaj pomyślał mianowicie. niejasna myśl. tak samo jak on. Potem przy szedł do domu i znalazł tam list. że instruktorka niejestjeszcze straconą okazją. Potem dostrzegł obydwu mężczyzn wchodzących za nią. Przecież dwa dni temu właściwie nie wiedział jeszcze wcale. obaj mężczyźni wsiedli do niego razem z dziewczyną i odjechali. co jest z jego dziewczyną. że dwaj panowie są najprawdopodobniej milicjantami. uścisnął mu rękę. w wyniku którego sprawy poszły w ruch. poczuł także pokrzepiające zdumienie. na której mieszkała ruda. tak że wydawało mu się. Przed dwoma dniami chciał pisać wiersze o obowiązku. wesoło się uśmiechał.Życie jest gdzieindziej dziewczyny. Czuł się wspaniale. Następnego dnia rano poszedł znowu na milicję. Jaromil miał aż nazbyt dużo czasu. by zastać ją zaraz po powrocie z pracy. że gra będzie się toczyć dalej. Ponoć już pół godziny temu szukali jej tu jacyś dwaj panowie i musiał im oznajmić. Chociaż zaproszenie niczego konkretnego nie obiecywało. które nie były nic warte. i słowa te rozbudziłyjego wyobraźnię. Czuł. nie można przeciwstawiać Strona 112 . że ich historia niejest zakończona. Po pewnym czasie zauważył dwóch mężczyzn. bez tremy.Naprowadziłeś nas na bardzo ważną sprawę. napełniało go nieokreślone. Ajednak było to coś innego niż przedwczoraj. przechadzał się więc tam i z powrotem po ulicy. było bowiem dowodem tego. gdzie spotka Pan towarzystwo. Nie chciał. spacerujących tam i z powrotem. wszedł do bramy jednego z domów i patrzył. Jaromil ogromnie się z niego ucieszył. że nie opodal domu stało auto. że jest pełen wierszy i usiadł przy biurku. że już wie. o których mówił gospodarz. ale dzisiaj wie więcej: chwała obowiązku wykwita z rozciętej głowy miłości. co w ostatnich dwóch dniach przeżył. Jaromil szedł po ulicach oszołomiony własnym losem. że są to. Bardzo bym się cieszyła. że jest zdana na ich łaskę i niełaskę. przypomniał sobie również o tym. powiedział mu. że jego podnajemczyni dotychczas nie wróciła.i wieloznacznie się uśmiechnął. pachnącą i wzniosłą materią. kwalifikowało go nareszcie do tego. być może. co opowiadał mu jego szkolny kolega o czarnowłosym Żydzie i o twardej surowości swej pracy. skoro list przyszedł . przyszedł na mały wieczorek. które powinno być Panu miłe. że rośnie i że kroczy ulicami jak poruszający się monument smutku. żeby go zobaczyła. lecz pokrzepiające uczucie. że to. Wciąż słyszał tę żartobliwą pogróżkę: musimy im porządnie popatrzeć na rączki. Mniej więcej po minucie wyszli z domu wszyscy troje. I do głowy wdzierała mu się osobliwa. Było już koło szóstej. Nie. Gospodarz oświadczył mu jednak. Podpisana była instruktorka. Musimy im porządnie popatrzeć na rączki . gdyby Pan wprzyszłym tygodniu. że jest w tym jakiś głębszy sens. I znowu wychodził Jaromil z gmachu milicji na mroźne słoneczne przedpołudnie i znów odetchnął lodowatym powietrzem i czuł się wielki i napełniony losem. tego i tego dnia. Dopiero dzisiaj rozumie swój własny czyn. Jaromil zrozumiał. żeby się nie martwił. Wszystkie te myśli i wyobrażenia napełniały go jakąś słodką. gdy schodził po szerokich schodach na ulicę. dopiero teraz zauważył. A potem przyszło mu na myśl. że wszystko to. . Poczuł niepewność i nie miał odwagi ruszyć się z miejsca. Gospodarz powiedział mu jednak. jak nigdy przedtem. oprócz lodowatego strachu. co zrobił. jak mężczyzna. wkraczam do tragedii. że zastanie ją w domu.Kundera Milan . a kiedy Jaromil zapytał go. która dotychczas nie wróciła do domu. że swoim czynem wkroczył do tragedii. że jest w niebezpieczeństwie i że kilkudniowe przesłuchanie napewno nie jest niczym przyjemnym.

że nie mógł przeżyć innych istnień. Nie bardzo wierzył w te skrajne możliwości (chyba ją tylko przesłuchają i szybko wypuszczą). Ruda należy teraz do niego bardziej niż kiedykolwiek indziej jej los jest jego wytworem. by życzyła mu spokoju i skupienia. wszystkie wasze możliwe istnienia. tylko to jedno jedyne. godną wielkiego wiersza! Siedział przy biurku i pisał. wy także chętnie przeżylibyście wszystkie wasze niezrealizowane możliwości. że to. to jest właśnie przestarzałe rozumienie problemu. kroczył ze swoją mamą od tych mglistych horyzontów aż do wieży obserwacyjnej. zaledwie jeden rok. przecież właśnie Jaromil pragnie. w której zlewają się miesiące i lata. jak przebiera się w więzienne ubranie. że miłość dla niego nic nie znaczy. że w tej chwili jego dziewczyna jest otoczona samymi mężczyznami: milicjantami. nie. i wydawało mu się. jego. gdy siusia do kubła. które sobie wybraliście. w pobliżu której wszystko jest już wyraźne jak na pierwszym planie starego obrazu. co do tej pory napisał. skąd widać tylko Jaromila i jego matkę. jest jego ofiarą. jego. Dzieje się tak ponieważ oglądamy historie Jaromila z wierzy obserwacyjnej. podczas gdy piąta. Nie wciągnął rudej w niebezpieczeństwo dlatego. oczywiście. wciąż na nowo wyobrażał ją sobie. myślał. dozor cami. w którym ludzie będą kochać się bardziej niż kiedykolwiek przedtem. nie. straszne. ze zrozumieniem) i życzyła mu spokoju. drobniutką i gadatliwą) dla przyszłego świata. Tak jak wasze życie określone jest przez pracę i małżeństwo. i nasz wybórjest tak samo nieodwracalny. jak siedzi w celi na kuble. a obcy mężczyzna obserwuje ją. gdy zapukała do drzwi jego pokoju. gdzie na drzewach widać każdy liść. jak siada na kuble i siusia. Tak. którymi być mogła a nie Strona 113 . niż inni mężczyźni kochają swe kobiety. Dlaczego Jaromil miał być zazdrosny. Jaromil nie jest zazdrosny. tymi. i umrzeć chociażby w męczarniach. co chcą. zasnął tego dnia snem mężczyzny. Część szósta albo Czterdziestolatek Pierwsza część naszej opowieści obejmowała piętnaście lat życia Jaromila. zwrócił się do niej czule "mamusiu" i poprosił. że dozorca obserwuje przez okienko w drzwiach celi. Wybraliśmy ten właśnie sposób.Życie jest gdzieindziej sobie miłości i obowiązku. że patrzą. Jego dzieciństwo jest dla nas dalą. jakie tylko potrafił sobie wyobrazić. jego. że się kiedyś na nią gniewał. to znowu wstawał zza biurka i chodził po pokoju. ale fantazji nie można upilnować.Kundera Milan . chociaż ' spędzał go sam w swym dziecięcym pokoju. że wie. to jego ręce dotykają ją rękami dozorców. Mama uśmiechnęła się (macierzyńsko. był to upojny wieczór. a na liściu delikatne żebrowanie. To. i jak z niej przesłuchujący zdzierają ubranie. poświęcić jedną konkretną kobietę (rudą. tak samo nasza powieść ograniczona jest widokiem z owej wieży. choć o wiele dłuższa. co to miłość i przyszły świat miłości. to nie to. Potem położył się do łóżka i pomyślał. Czas płynie więc w tej książce w odwrotnym tempie niż w rzeczywistym życiu: coraz wolniej. właśnie dlatego. gdy pojawiają się w obecności obojga protagonistów. Każdy człowiek żałuje jednak. Miłość czy obowiązek. że ją kochał bardziej. piegowatą. godną wielkich strof. którą wznieśliśmy w punkcie jego śmierci. Ona też : pragnie stać się innymi powieściami. kochanka czy rewolucja. ale może to właśnie jest jedyną wielką tragedią naszych dni. jego dziełem. co robi. mama była w sąsiednim pomieszczeniu i Jaromil zupełnie zapomniał. że mogą z nią robić. tak jak wy wybraliście wasz los. to jego oko obserwuje ją. tak to wygląda: Jaromil pchnął w niebezpieczeństwo swoją dziewczynę właśnie dlatego. Był to upojny wieczór. ponieważ "piszę dziś największy wiersz mojego życia". śledczymi. żeby zapytać go. jest najlepsze ze wszystkiego. co pisze. niedościgniony Ksawery!) Nasza powieśćjest podobna do was. ale coś go niepokoiło: przy tych wszystkich wyobrażeniach nie odczuwał zazdrości! Musisz być moja. jego. (Ach. taktownie. jeśli tego zechcę leci okrzyk Keatsa przez stulecia. żeby świat jutra był światem. upojniejszy niż wszystkie miłosne wieczory. natomiast pozostałe postacie wolno nam dostrzegać jedynie wtedy.

postawić wieżę aż tutaj! I odwiedzić. musimy dać nasze świadectwo. przedpokój. dopóki nie jest jeszcze przez wszystkich zapomniany. trzy lata po jego śmierci. gdzieś daleko poza śmierć Jaromila! Powiedzmy. widząc je ślepymi oczami konformizmu. w nim garderoba Strona 114 . Tutaj tańczyła niewinność! Niewinność ze swym krwawym uśmiechem. na przykład.Życie jest gdzieindziej była. stworzył kłamliwe dzieła. powiedzmy. czyż powieść nie jest w takim razie znacznie swobodniejsza? Cóż by się stało. który pisał o tych czasach. W altanie jest jednak otwarte okno. do której to powieści. Ależ nie. jedynie na zasadzie epizodu. lecz także liryczne! Rządzili nimi ręka w rękę kat i poeta. zakazanych książek i egzekucji niesłusznie skazanych. nie może nam więc nigdy zniknąć całkowicie z pola widzenia. który byłby w takim stosunku do reszty opowieści. jak ogrodowa altana do willi. aż się z ich uczuć dymiło. nikt nie pamięta imienia Jaromila. który w gruncie rzeczy nigdy o nikim nic nie wiedział! Jakaż by to była powieść. jest młody mężczyzna piszący wiersze! Ten młody mężczyzna. kiedy już nikt (przed paroma laty umarła też jego matka). Boże.poeta! Albo gdybyśmy obserwowali historię malarza i mogli się wreszcie dowiedzieć. ale wyłącznie dlatego. jeśli stoi za nim siła przeżycia. Co właściwie pozostało z czasów tak odległych? Dzisiaj są to dla wszystkich lata procesów politycznych. Mur. zresztą. której rysował po brzuchu tuszem! Jeśli jednak człowiek nie może w żaden sposób wyskoczyć ze swego życia. którzy pamiętamy. cały zbudowany był z wierszy i pod tym murem się tańczyło. pozostawiał często po sobie piękną poezję. żaden dance macabre. jedyną pułapką na poezję i na młodość. A poeci przeżywali.Kundera Milan . 3 Uczyńmy tą altaną męską garsonierę. by opisywać owe czasy i nadstawiać im coraz to nowe zwierciadła. wspaniała tęcza nad więzieniami. co niemądry Jaromil. kto nas interesuje. tych wszystkich dziesięciu poetów. jeśli nie pułapką na bohatera? Gwiżdżemy na opis czasów! Tym. wkroczyłby dwu lub trzykrotnie były kolega szkolny . Ale poeta. w życiu malarza. już dawno wynajął ją inny właściciel i mieszkańcy willi z niej nie korzystają. gdybyśmy szybko i po kryjomu zburzyli wieżę obserwacyjną i przenieśli ją choćby na chwilę gdzie indziej? Powiedzmy. tak że dolatują przez nie z oddali kuchenne wyziewy i głosy ludzi z willi. za którym więzieni byli ludzie. ponieważ się za nie wstydzą. a na horyzoncie rozlewała się tęcza. Zbudujmy rozdział. martwe już przy narodzeniu. Altana oddalona jest od willi o kilkadziesiąt metrów. by je portretować. i oni sami by się ich przed nami wyparli. gdybyśmy je wznieśli. Nie wybraliśmy sobie tych lat po to. aż w dzisiejsze czasy. w magicznym polu poezji każde twierdzenie staje się prawdą. który z tymi czasami tak samo ślepo się utożsamiał. która śledziłaby karierę zahukanego syna woźnego. przenieśmy wieżę obserwacyjną aż na koniec życia Jaromila i ustawmy ją w myślach zupełnie innej postaci. że wydawały nam się jedyną pułapką na Rimbauda i na Lermontowa.. jak już powiedzieliśmy. co naprawdę myślał o swej kochance. jest to samodzielna budowla. nie przeniesiemy naszej wieży obserwacyjnej w dzisiejsze dni. Czymże innym jest powieść. któremu daliśmy na imię Jaromil. Dlatego marzą nam się wciąż inne możliwe a nie zbudowane wieże obserwacyjne. w życiu syna woźnego albo w życiu rudej dziewczyny? Cóż my właściwie o nich wiemy? Niemal tyle samo. wszyscy się już za nie wstydzą. były to nie tylko czasy straszliwe. Tak. Ale nie. Ponieważ. gdyż nie chodzi nam o to. Ale my. kompletnie nikt już o nich nie pamięta. które wtedy recytowali? Nikt. którzy siedzieli razem z nim na trybunie na milicyjnym wieczorku! Gdzież są wiersze. Co by było. bez której się willa obejdzie. opuśćmy na chwilę naszą powieść. prześladowań. ugniecionej z całkiem innego ciasta. Nie stawiajmy jej jednak dalej niż jakieś dwa. Że były to czasy złej liryki? Niezupełnie! Powieściopisarz. 2 Ach.

Nie miał wobec dziewczyny siedzącej w pokoju żadnych zobowiązań. podłużny stolik z dwoma fotelami i okno wychodzące na podwórze. zanim się zaczął przebierać. wyszedł do przedpokoju i zamknął za sobą drzwi. co do niej mówi. 5 Było to mniej więcej trzy lata temu. i miał wrażenie.Kiedy? . którą czterdziestolatek dobrze znał. Miał znacznie ładniejsze kobiety. Najpierw jeden krótki. wytarł się. tak że wanna służy mu równocześniejako stół. . otwiera aktówkę i wyciąga z niej wymięte ogrodniczki. Dziewczyna też była zaskoczona. Czekałam aż wrócisz z pracy. gdy zobaczył ją pierwszy raz. była zabawnie bezpośrednia. że była już nawet na dworcu. podczas gdy w jej życiu tyle się w międzyczasie zmieniło. brązowy. ale ta dziewczyna posiadała kilka cennych zalet. w którym zawsze siadywała. pójdę się przebrać . bez pośpiechu włożył płaszcz kąpielowy i poszedł otworzyć. jakby do tego wiosennego popołudnia wkroczył zimowy dzień sprzed trzech lat. z widokiem na kominy i dachy. . niedbale otwarta na oścież. brązowy płaszcz. uświadomił sobie. po których poznawał. . jak było . potem zaczął ją spiesznie wypytywać: jesteś głodna? naprawdę jadłaś? kiedy jadłaś? dokąd wybierasz się ode mnie? pojedziesz do domu? Powiedziała mu. nie prosząc o żadne wyjaśnienie. naprzeciw niego duże lustro. .Kundera Milan . do pokoju wpada świeży powiew. podniósł słuchawkę telefonu. że właśnie w tej sukience była u niego ostatnim razem. wykręcił numer. A potem słyszy dzwonek. że powinna pojechać do domu.powiedziała. przełożył przez nią drewnianą deskę. że jest w płaszczu kąpielowym. Teraz leży już w wannie.zawołał.Tak. wszystko jest tak. powiesił go na wieszaku. kiedy widział ją po raz ostatni. ma lżejszy mózg i silniejsze ramiona.Życie jest gdzieindziej wbudowana w ścianę. potem idzie do pokoju i otwiera na oścież okno. wytarty płaszcz. 4 Przed drzwiami stała dziewczyna w zimowym płaszczu. jak było .przytaknął i posadził ją w fotelu. później dwa długie i po małej przerwie znowu krótki. kto przychodzi. i mówił ściszonym głosem. co widziała w jego oczach. Ale do kogo należy ten sygnał? Pomyślał. że nie wiedział nawet. jest słoneczny wiosenny dzień. ogląda swoje ciało i jest z niego zadowolony.Dziś rano. Patrzył przy tym na ciężki. był to ciężki. . że nie wolno rozmawiać z nim o uczuciach i. ale zawróciła i przyszła do niego. łazienka ze starannie umytą wanną. że jest już stary i ma słabą pamięć.powiedziała. a kiedy odezwał się kobiecy głos.Puścili mnie . a on idzie do łazienki. jest to czterdziestoletni już mężczyzna. kiedy pracuje fizycznie. wszędzie dookoła biblioteka.uświadomił sobie. przeprosił. Pomógł jej zdjąć płaszcz. . Strona 115 . i napełniał przedpokój tkliwą muzyką. a jakieś pięć lat temu.Poczekaj. jest w znakomitej kondycji. wiesza je w szafie. ale od czasu.Chwileczkę! . ze dwa oszklone obrazki (reprodukcje antycznych malowideł i posągów). grzeje się w gorącej wodzie i czyta jedną z książek. że pokój jest wciąż taki sam. pomimo tego nie chciał. tak. żeby słyszała jego rozmowę. puszcza do wanny gorącą wodę i rozbiera się.Wszystko jest tu tak. kiedy ją poznał. który wisiał na wieszaku. Jest popołudnie i właściciel garsoniery wraca właśnie do domu. Nie lubił nieproszonych gości i dlatego miał z kochankami i przyjaciółmi umówione sygnały. erotycznie uzdolniona i elastyczna: robiła dokładnie to. w tej sukience i w tym samym zimowym płaszczu. wstał z wanny. miała zaledwie siedemnaście lat. kuchenka z nie uprzątniętym naczyniem i pokój w pokoju bardzo szeroki tapczan. Poznał ją od razu i był tak zaskoczony. po kwadransie zrozumiała. że nie ma dzisiaj czasu. ma przed sobą leżące książki (to przedziwne zamiłowanie do antycznych autorów!). Dziewczyna miała na sobie sukienkę.

jesteś miła. Był gotów czuwać nad obojgiem kochanków z całą cyniczną łaskawością i dlatego nagłą decyzję dziewczyny odczuwał jako niewdzięczność. który ją kocha. . ale interesowały go tak samo. Wysoko nad nią rozlegało się parskanie i śmiech. czterdziestolatkowi bardzo się to podobało. chętnie zaznajamiała czterdziestolatka ze swymi przyjaciółkami i stała się inspiratorką wielu pięknych erotycznych zabaw. a ona tuliła się do muru. i nie gniewał się na nią. jak gdyby wyrastali ze zwierząt i tworzyli z nimi jedno ciało. uciekła.Konie? Jakie konie? 6 Wyszła rano z bramy i obok przejeżdżali właśnie na koniach sportowcy z klubu jeździeckiego. aż będzie czwarta i czterdziestolatek wróci z pracy. Było przedpołudnie i słońce już zaczynało grzać. a dziewczyna. Na przystanku była. lecz nawet jedna mała gwiazda. na szczęście. jak interesował go i budził w nim odrazę świat. dziewczyna krążyła wprawdzie na gwiezdnym niebie jego miłości jako skromna pobłyskująca gwiazdeczka. że stała tam tylko jedna staruszka. Teraz siedzi naprzeciw niego w fotelu (czterdziestolatek przebrał się już w lekkie spodnie i sweter) i mówi: . lecz kiedy przyszła na nią kolej. przyszła poprosić czterdziestolatka.powiedział. że pójdziesz najpierw do mnie? Obowiązek nakazywał jej jechać do domu.A dokąd poszłaś potem? Poszła na końcowy przystanek tramwaju.To prawda . a później. Siedzieli prosto i pewnie. Potem poczuła głód i kupiła sobie bułkę z kiełbasą. powiedziała mu.A przypominasz sobie . byłych i obecnych. budziły w nim odrazę. .dodał po chwili . widząc jego spochmurnienie. ale wręcz czuje się bezpieczniej. tylko jedna staruszka. Bała się. Już była na dworcu. Dziewczyna nie poprzestawała zresztą na wymysłach. pozwalał sobie o nim ' opowiadać i dawałjej rady. Czterdziestolatek nie ukrywał swego upodobania w lesbijkach. mała i niepozorna. Opowiadała mu więc ze szczerą niedyskrecją o swoich chłopcach. w gruncie rzeczy był idyllistą i strzegł spokoju i ładu swoich przygód. które dziewczyna od niego dostawała. że jest głęboko pod nimi. Zrozumiała. żeby to zrozumiał . Dziewczyna czuła. tym bardziej wzruszyła go dziewczęca gorliwość.Kiedy wyszłam z więzienia. że dziewczyna ma chłopaka. kiedyś w miłosnym upojeniu dziewczyna szeptała mu do ucha. jak napadła w kabinie na kąpielisku obcą kobietę i kochała się z nią. . że przyszłaś najpierw do mnie. już stała w kolejce do kasy. To było dobre. gdy ją do siebie zapraszał.powiedziała dziewczyna. wysokie i nadludzkie. który powstawał wokół niego i który obserwował z gorącej wody w swojej wannie. . o którym przecież czterdziestolatek dobrze wie. gdy zrozumiał nieprawdopodobieństwo opowiadanej przygody.I od razu wiedziałaś.Kundera Milan . iż nigdy w życiu już do mnie nie przyjdziesz? To nieprawda . że chłopaka. .uśmiechnął się. Ma lęk przed domem. że przyszłaś do mnie . miała na sobie ciężki. Chłopiec bawił go do tego stopnia. zawsze przecież cieszył się. Nie potrafił się na tyle opanować.Cieszę się.Życie jest gdzieindziej przychodziła posłusznie tylko wtedy (było to zaledwie raz w miesiącu).że oświadczyłaś mi. do rodziców. to było jak balsam. Chociaż czterdziestolatek miał bujne życie erotyczne. Usiadła później w parku i czekała. by nie dać tego po sobie poznać. naprawdę kocha i nie chce go dłużej oszukiwać. Czuł się poza tym dotknięty niezrozumieniem. jeżeli jego przyjaciółka ma inne poważne znajomości. na wprost mnie jechały konie. że na tramwaj czekać będzie dużo ludzi i wszyscy będą się jej przyglądać. że czterdziestolatek nie tylko nie domaga się wierności. .Nie. zimowy płaszcz i wstydziła się spojrzeń przechodniów. że chował nawet do szuflady wiersze. . jak ma z nim postępować. może nieprzyjemnie naruszyć kosmiczną harmonię. mówiła coraz Strona 116 . co czterdziestolatka interesowało i bawiło. wyrwana nagle ze swego miejsca. Gdy nie przestawał się dziwić.

Ależ nie.Coś sobie zrobił? .Nie. które mi kiedyś dałaś: że chciałby umrzeć w płomieniach. . Należała do tych zacnych dusz. . Nie przypuszczała. czterdziestolatek był miły i przyjacielski. Nic nie wiem .spytała cichym głosem skłonnym nagle przebaczyć. niż zamierzała. pobiegła znowu do czterdziestolatka. Wygląda. że chłopak będzie ją zmuszać. że go udobrucha jedynie wymówką również śmiertelnie poważną. ponieważ bez jego wpływu i ingerencji brat byłby już może w tej chwili aresztowany na granicy lub nawet zastrzelony przez przygraniczną straż. a dziewczyna ciągnęła dalej: . Chłopak był śmiertelnie obrażony. nie istnieje już także przyczyna Strona 117 . radził jej. żeby poszła brata zadenuncjować. że go nie ma.. . że za granicę nie wyjedzie. dziewczyna pokręciła głową: . Toteż nazajutrz. w tej samej sukience) i twierdzi. ale całkiem zwyczajnie umarł. że brat po dramatycznej scenie przysiągł jej.Umarł .Więc ty z nim już nigdy potem nie rozmawiałaś. całkiem zwyczajnie zachorował i umarł. Aresztowali mnie właśnie. że i jego śmierć odwróciła się do niej plecami. A teraz siedzi naprzeciw niego (na tym samym fotelu.Nie rozmawiałam z nim. że chłopaka kocha i chce być wobec niego uczciwa. ale wiedziała również. Czterdziestolatek uśmiechnął się: . żeby pozostała przy swoim kłamstwie i przekonała chłopca. . 9 O tym dziewczyna nie wiedziała. Tylko na cmentarzu stoi duży czarny pomnik. .Ty naprawdę nic nie wiesz? . wciąż od nowa zarzekała się.Kundera Milan . jakby chciała powiedzieć. Pod jego nazwiskiem wyryte jest to epitafium.rzekł czterdziestolatek. . jakże by nie. . że niczego wiedzieć nie chce.dziewczyna wzruszyła obojętnie ramionami. a co być ma. . że niczego takiego nigdy nie mówiła. co jest. Jego matka wyprowadziła się. a dzisiaj przyszłam tylko po to. wyczuła więc. Przyszła wtedy do niego i czterdziestolatek otworzył zaraz barek. nie chciała się z nim już nigdy widzieć. że jej brat zamierza uciec za granicę i że się z nim żegnała. zabawiła wtedy u czterdziesto latka nieco dłużej.. Czekali na mnie przed domem. Czterdziestolatek zdziwił się. . zaraz po pracy. Przecież. i spóźniła się na randkę. kazała tam napisaćjego matka.Umarł wkrótce po tym.. Wymyślił jej dokładnie. jakby to był grób wielkiego pisarza.. ja nie będę pić. ale nie liczyła się z tym. Nie kłamała. żeby usprawiedliwić swoje postanowienie. . jak cię zabrali. gdy wracałam od ciebie do domu.Ale powiedzieli ci na pewno. w trakcie której odwiodła brata od nielegalnego przekroczenia granicy i jak ma chłopcu zasugerować. 8 A jednak to była prawda. że nie powinna była tego mówić i dlatego teraz odbierała wspomnieniu prawo do rzeczywistego istnienia. że chłopiec nie odebrał sobie życia. co mówiła czterdziestolatkowi. wracając z więzienia. A potem znowu milczeli. i etyczne życzenie uważają za prawdę.spytał ją teraz. Nie. co się z nim stało. dziewczyna myślała o tym. już nigdy u ciebie nie będę pić. skoro on nie istnieje. że właśnie on stał się pośrednio wybawcą jej rodziny.Ja już do ciebie nigdy nie przyjdę. żeby zapytać go o radę. który tak chętnie kładł miłość i śmierć na tej samej wadze.Życie jest gdzieindziej więcej.Nie. Ale pamiętała to dobrze.Jak właściwie wyglądała wtedy twoja rozmowa z chłopakiem? .Nie. Owszem. jak ma opisać scenę. Wymyśliła sobie. Tu leżypoeta. żeby ci o tym powiedzieć. z bardzo daleka dobiegały do niej patetyczne słowa chłopca. kiedy chciał nalać do dwóch kieliszków koniak. Już byś po nich w tej willi nie znalazła ani śladu. które nie robią różnicy pomiędzy tym.dziwił się czterdziestolatek. pamięta.

jego przełożeni doszli do wniosku. Robili tak zawsze. że w czasie wojny zanadto związał się z kapitalistyczną Anglią i nie jest dostatecznie pewny dla socjalistycznej armii. który z wolna rozpościera się w niej błogą ciszą. kluczem do konserw otworzyli puszkę sardynek. kiedykolwiek poznała. A teraz siedzi naprzeciw niego.zrobimy sobie kolację. wymykając się im. tak się przynajmniej czterdziestolatkowi wydawało. . którzy beztrosko sobie coś opowiadają. 10 Poszli oboje do kuchni i kroili chleb. na detalach. a pod nimi są ludzie. chodź mi pomóc. przeżuwa chleb z szynką.Nie wiem. ale miły tok opowiadania. Poczuła się naraz swobodniej i rozgadała się. w swoje niezobowiązujące zabawy i w swoje książki. Najpiękniejszy? Dlaczego? Był to kawałek życia pełen bezpieczeństwa. pozostał już w wojs ku. ponieważ proponował jej zwykły antrakt. . jak to zawsze miała w zwyczaju.. Ale jaką istotę rzeczy? Potem przyszło to czterdziestolatkowi do głowy i zapytał: . jej słowa służyły do tego. że czterdziestolatek ofiaruje jej antrakt. lecz w tym samym czasie. mógł sobie wyobrazić. Było to błogie poczucie.A co z bratem? Dziewczyna odparła: . czymś nierzeczywistym. gdy opadnie kurtyna po pierwszym akcie i następuje przerwa. potem wrócił. Było jednak jeszcze coś innego w jej dzisiejszej wielomówności. była u niego zawsze bezpieczna.Wiesz co . podczas gdy tym razem. z kredensu wyjęli dwie szklanki. jak bezpieczny jest człowiek. plątała się w nowych i coraz bardziej podejrzanych kłamstwach. jak bezpieczna jest postać dramatu. popija wino i jest niezmiernie szczęśliwa. . że jest poza swym życiowym dramatem: na początku wojny uciekł ze swoją młodą żoną do Anglii. czuła się tu bezpieczna. aby istotę rzeczy ominąć.Kundera Milan . I tak znalazł się w hali fabrycznej. a ona mówiła (swobodnie i bez patosu) o więzieniu. zatrzymując się przy tym. nie czuje się wobec niego niczemu winna ani do niczego zobowiązana. 11 Na stole były już tylko puste talerzyki z okruszkami i wypita do połowy butelka.zaproponował . odwrócony plecami do własnego losu i zapatrzony w samego siebie.Nie. dlaczego dziewczyna uciekła sprzed kasy na dworcu i dlaczego tak się boi jechać do domu. w jaki sposób wymuszali z niej na przesłuchaniach przyznanie się i jak ona.Puścili go? .Życie jest gdzieindziej całego jej trzyletniego więzienia i wszystko stało się tylko złym snem. współwięźniarkach i klawiszach. że był to najpiękniejszy kawałek życia. gdy znajdzie się na chwilę poza zasięgiem swego losu. gdy odwiedzała czterdziestolatka. która przysporzyła nieszczęścia bratu i całej rodzinie. walczył przeciwko Niemcom w angielskim lotnictwie i stracił żonę podczas bombardowania Londynu. które wydawały jej się ciekawe i które łączyła w nielogiczny. jaki . Przed trzema laty dziewczyna przyszła się z nim pożegnać. podczas gdy chłopak obiecywał jej życie. gdy Jaromil postanowił studiować w wyższej szkole nauk politycznych. jak wytłumaczy Strona 118 . ale także winowajczynią. Czterdziestolatek już od dawna czuł. . odwrócony plecami do Historii i jej dramatycznych przedstawień. I czterdziestolatek dopiero teraz uświadomił sobie. wydawało jej się w tej chwili. że ten stereotypowy kawałek życia ciągle tu na nią czekał nie zmieniony. Ten mężczyzna był dla ' niej dobry i nigdy niczego od niej nie wymagał. była przecież nie tylko niewinną ofiarą. pozostałe postaci również odłożą maski. dawniej w rozmowie zawsze zmierzała naiwnie do sedna sprawy. nie naruszony i mogła do niego bez skrupułów wejść. nonsensem. znaleźli butelkę wina. na masło kładli plasterki szynki i kiełbasy.

' szantażem ani grą. Potem nachylił się ku niej i położył jej dłoń na twarzy. lecz zwieszona jest na jego piersiach. jak tego. Był to gest tak łagodny. gdy dziewczynę aresztowali. wiedział. jest zaklęta. Musisz wszystko dobrze przemyśleć. możesz zostać u mnie. kościste. że nie mają sobie nic do zarzucenia. i płyną z dziewczyny. Czuł w rękach wychudłe. Ale. zrobił dla jej ratowania wszystko. Kierowała nim współczująca sympatia. nieruchomo i niezmiennie. żeby ukrył ją w swych objęciach jak w kasie pancernej. że wtedy. Dlatego przeraził się. że kobiety uczynią go częścią swych życiowych dramatów. wiedział bowiem. Delikatnie obejmuje jej ciało. uświadamiał sobie bowiem. Ale zaraz potem jeszcze bardziej przeraziło go to. bał się ich tak samo. lecz nie udawało mu się to. patrzy w ciemność jego swetra. Podszedł do dziewczyny i podniósł ją z fotela. Pomyślał. 12 Od śmierci swojej żony.Nie . że zawsze wychodzili sobie naprzeciw. a głowa nie jest zwrócona ku jego twarzy. że mu się oddaje. że przez cały okres jego znajomości z tą dziewczyną. śmierć przestępuje już niecierpliwie z nogi na nogę w opowieści. że po prostu są. nie lubił kobiecych łez. jak niewidzialnie wypływa z człowieka jego smutek czy radość. same dla siebie. że dziewczyna. że nie są to łzy miłości. nie głaskał jej. Miał też szczególną satysfakcję z tego. ale wilgotna fala sympatii z pomocą zapadającego zmroku zamazywała zarysy i wymiary i odbierała im obojgu konkretność i materialność. że i do garsoniery. mizerne ciało. Jeżeli chcesz. wpada mrok. trzymał tylko rękę miękko i długo przyciśniętą do jej skóry. gdzieś daleko. gdzie stoją naprzeciw siebie dziewczyna i czterdziestolatek. i niczego więcej nie chcieli. Był bezbronny wobec ich niewinności i był nimi przejęty do głębi duszy. I w tej chwili poczuł na swym ciele.Życie jest gdzieindziej dziś komukol wiek. że wyrwali jej duszę i że ma w sobie krwawiącą ranę po tej amputacji. że o wymyśloną zbrodnię oskarżyła brata nie ona. starał się przy pocałunku otworzyć jej usta językiem. jej wargi były zamknięte i odmówiły odpowiedzi jego ustom. widział w ich łzach macki. lecz jakiś młodzieniaszek. że darowali sobie zawsze krótką chwilę pogody . a czterdziestolatka zalała fala współczucia: jedź już dzisiaj do domu. wsunęła mu się do rąk i chce tak pozostać. co było możliwe. 13 Za oknami owej chwili. że nie są przeznaczone dla niego. którą porzuciliśmy. im dłużej nie udawało mu sięjej pocałować. w jego objęciach. które chcą go objąć i wyrwać z jego idyllicznego nielosu. którego nie można uniknąć. jej koścista postać wkroczyła już na oświetloną scenę i rzuca swój cień tak daleko. jednakże sytuacje posiadają pewien automatyzm. że nie potrafił się tym razem obronić przed ich tkliwym smutkiem. czując na dłoni ich nielubianą wilgoć. o którym nikt nie wiedział i którego dziśjuż nawet nie ma? Dziewczyna milczała. Co oznacza to przytulenie? Oznacza ono. że nie są podstępem. nie wyrządzili sobie nawzajem żadnej krzywdy. i brzydził się ich. Otarł jej palcami łzy z twarzy i objął ją czule. że jest w stanie się z nią kochać. o dziwo.Kundera Milan . ramiona zwarte ku sobie zakrywają jej piersi. Ale to oddanie nie jest otwarciem się! Wsunęła mu się do rąk zamknięta i zaryglowana. nigdy '. Strona 119 . którą kochał. tym bardziej wzbierała w nim fala współczucia. nie zmysłowe pożądanie. Masz na to czas. że dziewczynie zaczęły płynąć z oczu łzy. trzy lata wcześniej. 14 Podniósł ku sobie jej pochyloną mokrą twarz i zaczął ją całować. Wsunęła mu się do rąk zapieczętowana. a ona tkwi przytulona. którą trzyma w objęciach.

zanim altana zniknie nam z pola widzenia. aż wydawało mu się. Głaskał ją tak długo. Dziewczyna milczała. nie bój się. przejeżdżające koło bramy więzienia. w której nieznajomy mężczyzna zapalił niespodziewanie lampę dobroci.Kundera Milan . wyrwała mu się i uciekła do kąta pokoju. . jak śmierć przytupuje niecierpliwie z oddali? Niech trochę poczeka. którą opuściliśmy tuż przed jej kulminacją. jest ciągle otwarte tak. leżeli obok siebie na jego bardzo szerokim tapczanie i on mówił do niej cichym pocieszającym głosem. to dobrotliwe światło. lampka już się nie świeciła.Co ci jest? . i kiedy wydawało mu się. 16 Długo głaskał ją po twarzy. w obcej garsonierze. Zaczął pieścić pożądliwiejej ciało i rozpinać guziki sukienki. szczęśliwy.broniła się. Tuliła się do ściany i milczała. Było to jedynie krótkie wytchnienie. w jej niespokojne zasypianie.pytał się. że nieustannie dolatują tu zapachy i dźwięki powieści. w innej historii.Nie bój się mnie. bo nie jesteś staruszką ani staruszkiem. co ci jest? Co ci się stało? Co się z tobą stało? Stała. wysokie i mocno zbudowane konie. . że nie jesteś staruszką albo staruszkiem . głęboka i nieprzeparta. Podszedł do niej i pogłaskał ją po twarzy. A potem jeszcze raz: . że mógł jej darować pierwszy sen w nowej erze jej smutnej wolności. 15 Ponieważ nie mogła samymi słowami powstrzymać jego natarczywości. po czole. po policzkach. Również okno altany. ale sympatia. aż zamknęły jej się oczy. Także w naszej powieści rozdział ten był tylko cichą pauzą.Co ci jest? Co z tobą? . Słyszycie. Głaskał ją tak długo. Co się z nią stało? Co tam z nią robili? Bili ją? Straszyli? Dręczyli? Nie wiedział. chociażby z pniem drzewa albo z murem. Była tak nisko pod nimi i tak nieporównywalna z ich zwierzęcą doskonałością.Nie powinnam była tu przychodzić. jaka ją czeka. była tu ciągle i domagała się swego. które czterdziestolatek umożliwił dziewczynie przed dalszą nagonką. nie! Nie! . że pragnęła zlać się z jakąś rzeczą. . no. Część siódma albo Poeta umiera Strona 120 . . I powiedz mi. A przed oczami stanęły jej konie. podniecony bez podniecenia! To była chyba tylko czysta dobroć. wsłuchiwał się w jej oddech. czterdziestolatek zapalił lampkę i znów przyglądał się dziewczynie. jakim od lat już z nikim nie rozmawiał. jesteśmy jeszcze tutaj.Nie. nie! Proszę cię. złączone z jeźdźcami w dumne podwójne ciała. W życiu czterdziestolatka i dziewczyny jest to raczej przerwa w historii niż historia.powiedziała w końcu. a czterdziestolatek leżał nieruchomo obok dziewczyny.Szkoda.Życie jest gdzieindziej Było to całkiem nieoczekiwane: był zmysłowy bez zmysłowości.nalegał wciąż. Leżała kurczowo wyciągnięta i patrzyła w sufit. w których nieożywieniu mogłaby się skryć. milczała i nie mogła znaleźć słów. że z jej oczu znika strach. Okno garsoniery było otwarte i do wnętrza wpływało powietrze wiosennej nocy. a on głaskał ją po włosach. żeby mu pomogła posłać łóżko. a potem (w pokoju było już ciemno). Pragnienie fizycznej miłości zniknęło zupełnie. jeszcze ją lekko pogłaskał. . będącą w pobliżu. W innej historii? Nie. poprosił ją. ukryci w innej powieści. Popatrzmy jeszcze przez kilka sekund na tę cichą lampę. że już śpi. która w wyniku tajemniczego przeistoczenia zmieniła się w podniecenie ciała! Ale chyba właśnie to zaskoczenie i niezrozumiałość owego podniecenia całkiem go poniosły. Ich spotkanie zaledwie wplącze się we wspólny tok życia. którą zbudowaliśmy tym rozdziałem.

żeby jak Ikar zginąć. myśl natomiast wieczna. Byron wkłada do szufladki nocnego stolika rewolwer. w światło latarni morskiej. krawat. jak jego los rozbija się o twardy kil historii. spotęgowaną tym. Trzy lata później poeta Konstantin Biebl prześladowany przez tych. snu i przebudzenia. myślał o milicjantach i o biegu wydarzeń. w swoich zwierciadłach i wirach. ma ciemne ubranie. których luby nie wrócił z wojaczki. zginą. i drżący byt płomieniajest obrazem myśli. po tym.. że ją przesłuchują. Wolker maszeruje w swych wierszach z masami. woda jest śmiertelnym żywiołem dla tych. jedzie z jednego przedmieścia na drugie. że to tylko przypadkowa gra wyobraźni powodowała. że powinien raczej leżeć w łóżku). śmierć mówi. w zwierciadłach szaleje wspaniała bitwa. Strona 121 . by dodać sobie kurażu. które wprawił w ruch swą własną siłą i wolą. między myślą i czynem. to z tobą. którzy zagubili się sami w sobie. twierdząc. a z nim także swoje drugie życie. akt śmierci ma swoją semantykę i nie jest obojętne. jak tęskno jest w zwierciadlanym domu poezji. miłości moja. nie mógłby prawdopodobnie wstrząsnąć sumieniem narodu jako topielec. 3 Wysiadł z tramwaju i podąża do willi. że Jaromil przedstawiał sobie swoją śmierć w płomieniach? Bynajmniej. pochłonięty przez żywioł ziemi i zobrazować swoją śmiercią tragiczny konflikt przestrzeni i ciążenia.. skacze z piątego piętra na bruk tego samego miasta (tego miasta defenestracji). Człowiek marzeń stał się człowiekiem czynu. Zniknęło też przeciwieństwo między Ksawerym i Jaromilem. bowiem ciało jest śmiertelne. Biada. hałaśliwy praski tramwaj. Myśli o Ksawerym. Obydwaj zlali się wjedną istotę. Potem Jaromil stworzył Ksawerego. między poezją i życiem.. jeśli umrzeć. których uważał za współtowarzyszy. ponieważ głębia wód oznacza to samo. Myślał o rudej. Halas klnie do rymu. w swoim szaleństwie. musiała skończyć w wodzie. w swojej miłości. gdy zobaczył. przygoda snu stała się dla niego przygodą życia. Który poeta nie marzył o swej śmierci? Który poeta nie malował jej sobie w wyobraźni? Ach. o tym. swego bliźniaka. co głębia w człowieku. bowiem nie potrafią strzelać i jeśli wystrzelą. także z pistoletem i też na pojedynek! A cóż to słychać teraz? To jest tramwaj. i tylko wpłomieniach. Ale uwaga! Jeśli poeci przez pomyłkę przekroczą granice zwierciadlanego domu.. a serce ściska się z pragnienia. przecież śmierć jest posłaniem. do wody skoczyła Harrieta Shelley.Życie jest gdzieindziej Tylko prawdziwy poeta wie. który dwadzieścia lat po śmierci Jaromila oblał się na praskim rynku benzyną i podpalił. Jan Masaryk zakończył swoje życie w roku czterdziestym ósmym upadkiem na dziedziniec praskiego pałacu. jakiego żywiołu pada ofiarą. Przed drzwiami zawahał się i musiał przywołać na pamięć swoje ostatnie wielkie dni. że drapało go w gardle (mama nie chciała go na wieczorek puścić. A teraz nadeszła chwila. w pochodnię. składające się ze snów i przygód. w wodzie toną dziewczęta z ludowych pieśni. zimowy płaszcz i kapelusz. Myślicie. Za oknem słychać dalekie odgłosy strzałów. Jan Palach. a siedzi na nim Lerrnontow z pistoletem. w Sekwanie utopił się Paul Celan. jedzie nim Jaromil. Za to Ofelii nie można sobie wyobrazić w płomieniach. w jaki sposób człowiek ginie. słyszycie ich? Już jadą! Koń pędzi w górę serpentynami kaukaskich gór. lecz tylko na stosie. która świeci daleko w przyszłość. Ich życie przemieniło się w ten sposób w sygnalny ogień. Najpierw był tylko on sam. aby odejść. trafią jedynie w swoją własną głowę. Zbliżał się do willi i czuł swoją dawną niepewność. powolny. z której kiedyś nierozważnie uciekł od pięknej brunetki. I znowu tętent kopyt i turkot powozu! To jedzie Puszkin. kiedy zniesione już zostało przeciwieństwo między snem a jawą. w swoim uczuciu. zmieniony w blask i żar.Kundera Milan . Mistrz Jan Hus i Giordano Bruno nie mogli umrzeć od powrozu ani miecza. Jaromil. Lermontow zapina guziki wojskowego munduru. Majakowski następuje na gardło swej pieśni.

Jestem Ksawery. wysoki. Mama słyszy muzykę. Już kiedy zobaczyła ją po raz pierwszy. aby zawczasu zająć dogodną pozycję. trochę operetkowo elegancki w swym mundurze z wielkim sztyletem. kilka par tańczyło. które wydawało mu się zuchwale dowcipne i na parę sekund przykuło uwagę pozostałych. wszyscy dookoła ubrani byli swobodnie. właściciel willi sam uczestniczył w zabawie i oddał do dyspozycji wszystkie pomieszczenia. każdy starał się wykazać swój dowcip czy oryginalność poglądów. rozpiął koszulę pod szyją i rozluźnił krawat. 5 Zza ściany dobiega głośna muzyka taneczna puszczona z radia. przerzucił ją przez oparcie krzesła. 6 A rywalizacja trwała dalej.Życie jest gdzieindziej . kilkakrotnie udało mu się powiedzieć zdanie. 7 Nareszcie (nie było jej już dłuższy czas) zjawiła się w pokoju. który wypił już parę kieliszków wina. których było tu pod dostatkiem. Podszedł do gromadki Mańynowa i czekał na swoją okazję. że pochodzi z bogatej rodziny i musi mieć polityczną protekcję. A teraz ze wstydem uświadomiła sobie. z której mogłaby potem walczyć o syna. . każdy chciał zwrócić na siebie uwagę. wszyscy starali się o dowcipne powiedzonka i każdy usiłował wybić się swym duchem nad pozostałych.podeszła do niego i popatrzyła nań dużymi brązowymi oczami. jestem Ksawery. byle jak. O ile poeta nie ma długich nóg. usiłował wystawić głowę nad powierzchnię zabawy. Och. Ktoś grał na fortepianie. Wiercił się na krześle. Był tam także Martynow..Kundera Milan . rozmawiając głośno i nienaturalnie. nie mogąc dłużej tego wytrzymać.powtarzał sobie w duchu i zadzwonił. jest sama i myśli o instruktorce. Kiedyś instruktorka wyznała jej. Instruktorka przedstawiła Jaromila kilku osobom. Także Jaromil. gdy Strona 122 . by zwrócić na siebie uwagę. zdjął marynarkę. aktorek. dała mu do ręki kieliszek prosząc. są skorupką ciszy ze wszystkich stron otoczoną hałasem. dwa pokoje. jak stojący wokół zdrętwieli. by sam sobie nalewał wina z butelek. w których mieszka wdowa z synem. żeby mogła studiować. Bógjest niesprawiedliwy. 4 Towarzystwo zgromadzone na wieczorku składało się z młodych aktorów. że ta wyrachowana dziewczyna zamienia wszystko w środek prowadzący do celu. o tyle ma sarkastycznego ducha.. który go unosi w górę. Instruktorce nawet nie przyszło do głowy ją również zaprosić na wieczorek. żeby go było widać.Jak się tu panu podoba? . Jaromil wydawał się sobie w wieczorowym ubraniu. wielu było w samych swetrach. że pracuje w zakładowym klubie milicyjnym tylko dlatego. I mama pomyślała sobie.jak ten człowiek drażni Lermontowa. żeby być bliżej jej syna. że powraca ta cudowna chwila. przystojny. . rada narodowa przydzieliła przed paroma dniami trzeci pokój na piętrze rodzinie lokatora. że na nicjej się to nie zdało. skoro dał głupcowi piękną twarz a Lermontowowi krótkie nogi. mama była dla niej jedynie stopniem. stojące tu i ówdzie grupki wybuchały głośną rozmową i śmiechem. aż w końcu. w białej koszuli i krawacie okropnie sztywny. Potem opowiedział zuchwały dowcip i obserwował. Jaromilowi wydawało się. Młodzi aktorzy zachowywali się tu jak na scenie. Odsunęli ją na bok. Starała się z nią zaprzyjaźnić tylko po to. malarzy i studentów praskich szkół artystycznych. a potem opuściła go. na który wspięła się. Wszyscy prześcigali się w tym. otoczony kobietami. czuł się nieco swobodniej. wyczuła z daleka niebezpieczeństwo miłości pomiędzy nią i Jaromilem.

Ponieważ nie ma zamiaru odwoływać tego. że słyszałem o tobie .Wiesz. ty natomiast piszesz obrzydliwe knoty! 10 Kolejny bezczelny dowcip. Trzydziestolatek zapytał. w co wierzy. że pisano o nim jako o wrogu ludu. Cóż to? Czy może Lermontow ma zrezygnować ze swych dowcipów? Ma Strona 123 . Jaromil ucieszył się. . Wiesz przecież.Zamiast klatki schodowej mogłaby mi pani wskazać raczej jakiś tajny korytarz. który od dzieciństwa odwiedzał malarza. Ale maluje mimo to wspaniałe obrazy.Nie podoba mi się . wciąż będzie szła z nim i za nim. może silniej związać się z towarzystwem nieznanych ludzi i skwapliwie przytaknął.Ale oni wszyscy są dla mnie tylko pretekstem. . 9 Pokój instruktorki wypełniony jest rozmowami i dymem. nasza gospodyni nakręciła o tobie film. Trzydziestolatek rzekł: .Tych schodów jest tu dziś sporo! . Upomina Lermontowa przed całym towarzystwem. Maluje tylko wieczorami przy sztucznym świetle. patrząc jej prosto w oczy. co odpowiedzieć.mówi do niego w końcu. .Jaromil spróbował się roześmiać. . żejeśli nawet przegrała tę bitwę. żebym się do pani szybciej dostał. . co malarz robi? Jaromil wzruszył ramionami.Drukujesz wiersze. Malarzowi tymczasem zabroniono wystawiać. . Dlaczego mnie pani zaprosiła. który znał.Życie jest gdzieindziej siedzieli razem w jej pokoju i nie mogli oderwać od siebie oczu. mama czeka na syna i myśli o swojej porażce.Kundera Milan .Ale teraz już dawno u niego nie byłeś.Dawno. aż piękny Martynow poczuł się dotknięty.Zdaje mi się. Łomotało niepotrzebnie. . dlaczego. nie pozwoli go sobie zabrać. Przeszkodziłoby ci to w karierze. siedzieli jeszcze inni mężczyźni i kobiety.Jego obrazy są podobno burżuazyjnym zwyrodnieniem. po których chciałbym wspinać się do pani. słyszałem o tym.rzekła. . jest głęboka noc. O mnie? .roześmiała się.odpowiedział. i wzruszył ramionami.W karierze? . będzie walczyć dalej. . . Potem jednak mówi sobie. .Ja wiem. recytujesz na estradach. czy nie wiesz? No. Czuł się śmiały i był zadowolony ze swojej elokwencji.Wyrzucili go ze szkoły i pracuje jako robotnik na budowie.A czy wiesz. 8 W sąsiednim pokoju już dawno zgasili radio. a pani wciąż nie ma. Siedzi w fotelu i czuje sięjakby szła. czy Jaromil jest tym samym chłopcem. Prowadziła go po schodach ku drzwiom swojego pokoju i Jaromilowi załomotało serce.Towarzystwo pana nudzi? . . nie da się od niego odsunąć. . Instruktorka uśmiechnęła się: . że za pośrednictwem wspólnego znajomego. skoro nie mogę być z panią? . Jaromil milczał.Postaramy się o to . żebym mógł być blisko pani. jakby szła długą nocą za nim i po niego.Jest tu tylu interesujących ludzi. W pokoju. żeby sobie poprawić polityczną reputację. poprzez któryjeden z mężczyzn (mógł mieć koło trzydziestu lat)już od dłuższego czasu przygląda się Jaromilowi. tak to czuje: będzie walczyć. Jaromil milczał . .spytał z satysfakcją Jaromil.Przyszedłem tu ze względu na panią. wzięła go za rękę i wyprowadziła z pomieszczenia. Są dla mnie tylko schodami. i jeszcze jeden. Tak.A dlaczego? Jaromil nie wiedział.

po czym prawą ręką chwycił go za kołnierz. albo pójdzie przez ten świat pewnym krokiem mężczyzny. Jaromil chwycił się za serce. której jutro tu już nie będzie! Ale Lermontow jest młody i sekundy. nie ma niczego nad honor! Honor jest tylko głodem twojej zarozumiałości. choć nawet o tym nie wiesz. Lermontowie.Proszę bardzo. Honor jest iluzją zwierciadeł. Twoje życie. czy w ogóle nie maluje. lewą zaś za tył spodni. które nie istnieją. Nie ma sensu ryzykować pojedynku z powodu głupstwa. Próżno go uciszają. dla którego nie chodzę do malarza. 12 Rozległ się wystrzał.rzekł i zamachnął się pięścią na trzydziestolatka. Czyż i Andre Breton nie był imitacją czegoś wzniosłego. . i uniósł w górę.Niech ci ziemia lekką będzie.Życie jest gdzieindziej się może tłumaczyć? Nigdy! Przyjaciele ostrzegają go. delikatna ryba. jak mu po twarzy spływa błoto hańby i wiedział. Lermontowie. nie ma nic prostszego. Cały świat jego obrazów jest bowiem od dawna martwy. a Lermontow upadł na lodowaty beton balkonu.Osobiście jest mi przykro. O. jest cenniejsze niż śmieszny błędny ognik honoru! Co takiego? Że jest coś cenniejszego niż honor? Tak. .Niepotrzebnie staracie się nas pogodzić rzekł. sława wystrzałów tak często zmienia się u was w hecę kopniaków! Ale czy mamy wyśmiewać się z Jaromila za to. a tych kilka dam i panów. postawił poetę na progu i zamachnął się nogą. Prawdziwe życie jest gdzie indziej! Całkiem gdzie indziej! I to jest powód.Byłoby może ciekawe zobaczyć. Czechy. są dla niego wiecznością. Jaromilowi krew uderzyła do głowy.Kundera Milan . Nie mam nic przeciw martwym. Lermontowie. Otworzył je. Nie mam ochoty dyskutować z nim o problemach. Ale obiektywnie rzecz biorąc. Niech im ziemia lekka będzie. gwałtownym szarpnięciem odwrócił go plecami do siebie. to amfiteatr świata. a Jaromil upadł na lodowaty beton balkonu. by żyć! 11 Czuł. Nie. W końcu doniósł go do drzwi balkonu. Niech mu się wiedzie jak najlepiej. . albo nie zasługuje na to. .Dokąd mam pana poetę wynieść? . . którzy na niego patrzą. to wszystko jedno. którzy jeszcze przed chwilą starali się pogodzić obu rywali. jak wypadłaby walka pomiędzy trupem a poetą. 13 Rozległ się wystrzał.Są spra'wy.zapytał. honor jest tylko teatrem dla tej mało ważnej publiczności. nie mogli powstrzymać się od śmiechu. bo tak jak on nosił skórzany płaszcz i chował wilczura. Jesteś martwy. niż zmienić sytuację. że z taką pomazaną twarzą nie mógłby tu z nimi pozostać ani minuty. Twoje życie. Lepiej wszystko załagodzić. Potem wstał i poruszony zwrócił się do trzydziestolatka: . trzymając wysoko w górze Jaromila. do czego chciał być podobny? Czy parodia nie jest wiecznym przeznaczeniem człowieka? Zresztą. Lermontow chwycił się za serce. Ma na sobie galowy mundur carskiego oficera i podnosi się z Strona 124 . że jest parodią Lermontowa? Czy mamy może wyśmiewać się z malarza. możemy spróbować . któryjednak złapał go za rękę. że malarz pracuje na budowie i maluje przy złym świetle. I tobie też to mówię wskazał na trzydziestolatka. że naśladował Andre Bretona. czy maluje przy świeczce. Obecni przy tym goście. próżno go uspokajają. Trzydziestolatek wstał także i powiedział: . który rzucał się w powietrzu jak zrozpaczona. twoje dzieło. trzydziestolatek kroczył przez pokój. które pogodzić się nie dadzą. w których żyje.

wie. ale wszystko wskazywało na to. do którego prowadzą te same pobudki i ta sama odwaga! Cóż więc odróżnia tu tragiczne od śmiesznego? Tylko przypadek powodzenia? Co właściwie odróżnia małość od wielkości? Powiedz. Czyżby i z Jaromila śmierć chciała zadrwić. marzną mu nogi. Wie. Jaromil szczękał zębami. Co to za dziwne zdanie? Przecież. ale nie miał na tyle odwagi. trzęsie mu się z zimna. nie może już znieść upokorzenia. wie. Podchodzi do poręczy i patrzy na dół. był wewnątrzjego lekkich półbucików. w którego wystrzale zniknęłoby chłopięce poniżenie. przestępuje i nie wie. więc znowu wstał. Jest katastrofalnie opuszczony. przecież Jaromil wie. że tak. balkon niejest na tyle wysoki. beton był tak lodowaty. zaraz. Jednakże przyjaciele poety. którzy się śmieją. by przytknąć plecy do zmrożonej ziemi. Jest zimno. Mróz obejmował go całego. te objęcia. Ale co z nimi? Czemu sami nie przyjdą do niego? Czy są aż tacy źli? Czy tacy pijani? A właściwie jak długo już stoi na mrozie? W pokoju zgaszono nagle wiszącą u sufitu lampę. chciał się położyć. że o ile samobójstwo jest tragiczne. że tylko śmierć może go pomścić i oskarżyć o morderstwo tych. lecz nie skoczy. Ale kim jest ten mężczyzna? Mój Boże. że tylko objęcia śmierci mogą go ukoić. że przyszedł tu przeziębiony. że zachoruje. ale boi się śmieszności. który dobiega przez okno i na zawsze go znieważa. nie mógł przełykać. które wypełni całym swym ciałem i duszą i będzie w nich nieskończenie wielki. Boi się. myśl o samobójstwie wabi go jak głos słowika. Jaromil podszedł do okna i zobaczył. Został schwytany. że otworzą się drzwi balkonu i pojawią się w nich roześmiane twarze. Strona 125 . był pod spodniami i pod spodenkami. Zaraz. Pod ich postaciami Shelley ukazał siebie i swoją żonę. Niestetyjednak. gdyż wie. kichał i chciało mu się sikać. sikał potem przed siebie na ziemię i widział. obgryzione przez ryby. Nie ma tu historiografii literackiej z jej balsamami. czy nie. czy samobójstwo powiedzie się. że po chwili nie czuł już pośladków. Szczękał zębami. Rozpiął sobie skostniałymi palcami rozporek. przyglądał się długo. że się zabije. marzną mu uszy. na którym spalili jego ciało. włosy tej kobiety były czarne i długie. Usiadł na ziemi.Kundera Milan . czy ciało kobiety przykryte ciałem mężczyzny należy do instruktorki. jeśli skoczy. ale za nic na świecie nie otworzyłby drzwi do tych. na wpół zaciągnięta zasłona nie pozwalała mu stwierdzić z pewnością. Chciałby skoczyć w dół. bolało go gardło. ale pomimo to zginął w odmętach wód. Lermontowie! Czy tylko rekwizyty? Pistolet czy kopniak? Tylko kulisy. Lermontow nie boi się śmierci. które podsuwa ludzkiemu zdarzeniu Historia?) Dosyć! Na balkonie jest Jaromil. Kochankowie z jego wielkiego poematu zginęli razem na stosie. jak ręka. o tyle nieudane samobójstwo budzi śmiech. Jest tu tylko śmiech. Nie ma pistoletu. ale nie wróci z powrotem do pokoju. pozostawiając jedynie przytłumione światło. jak gdyby chcieli naprawić tę semantyczną pomyłkę śmierci. że położy się pod drzwiami i pozwoli opiekać się od spodu zimnem. 14 Wszyscy rewolucjoniści kochają płomienie. co się śmiali. Percy Shelley także marzył o śmierci w ogniu. skoro posyła mu naprzeciw mróz zamiast żaru? Bowiem Jaromil chce umrzeć. aż w końcu zobaczył dwa nagie ciała w uścisku. aby ułatwić śmierci zadanie. które nadałyby wzniosły sens jego upadkowi. 15 Przytupywał z bólu na betonowej posadzce. że nad tapczanem świeci się mała lampka z różowym abażurem. Pomyślał. od góry wsunął mu rękę pod koszulę. która trzyma przyrodzenie. trząsł się i patrzył. ma na sobie białą koszulę z rozluźnionym krawatem i trzęsie się z zimna.Życie jest gdzieindziej ziemi. jest to jeden i ten sam czyn. by mógł mieć pewność. ułożyli na morskim brzegu wielki stos. Jest w pułapce fraszki. Wie. co począć.

z państwa umarłych. musi sobie palcem unieść powiekę. górska równina i w rozświetlonym oknie Ksawery z kobietą! Ale przecież od dziś Ksawery i Jaromil mieli być jedną istotą. Jaromil śpi. . Mężczyzna przypomina jej nazwisko rudowłosej dziewczyny. Myśli tylko o lekarstwach. Wciąż trząsł się z zimna. Czemu Ksawery go zdradza? Mój Boże. Na przodzie koń ciągnie wóz z trumną. Jeszcze gdy był malutki. Na korytarzu świeciło się światło. Macał rękami po krzesłach. Wyszedł do przedpokoju. na jednym z nich jest wstęga z nazwiskiem Martynowa. W jego myślach także niczego nie było: ani złości. Muszę z nim porozmawiać. Głos gościa jest przykry i budzi w niej gniew. budzi się i znów majaczy. jeszcze nie ma dwudziestu lat) jest w swoim pokoju i ma wysoką gorączkę. który chce rozmawiać z Jaromilem. . Zbiegł po schodach na dół i otworzył drzwi pokoju. które głośno oddychały. ani upokorzenia. Teraz będzie przy nim siedzieć tak samo gorliwie.Pani syn zadenuncjował jej brata. siedziała nad nim nieprzerwanie wiele dni. ani żalu. gdzie zostawił swoją marynarkę. ogień gorączki liże jego ciało. by namacać marynarkę. że ostatnie łoże jej chłopca (ach. ogląda wieńce. ale dla mamy pokój ten jest teraz jedynie przedsionkiem komnaty syna. otworzył szklane drzwi i wszedł do środka. jak spod czarnego wieka sterczy róg białej poduszeczki. 17 Kondukt już wyszedł. ale nie mógł jej znaleźć. Ale mama nie słyszy hałasu z sąsiedniego pokoju. dlaczego na jego oczach kocha się z dziewczyną?! 16 W pokoju było ciemno. 18 Jaromil (ach. Jej stare oko. Ogląda trumnę. są wysepką ciszy. a dwa pokoje. czuje nieodparte pragnienie poprawienia tej poduszki pod jego głową. ten przytrzaśnięty róg jest jakby wyrzutem. wiernie strzeże ostatniej drogi Lermontowa. poczerwieniałego i rozpalonego. Kichnął. żeby cokolwiek widzieć. ktoś ze śpiących przebudził się i ofuknął go. było tam ciemno. jedynie słaba poświata przenikająca z przedpokoju oświetlała niewyraźnie kilka śpiących postaci. mającego dwadzieścia sześć lat.Życie jest gdzieindziej kto to jest! Przecież to wszystko już kiedyś widział! Zima. śnieg.Wyrzućcie to rozkazuje. Nie mógł już tego wytrzymać.Kundera Milan . w jego myślach było tylko straszliwe zimno. Strona 126 . Otwiera drzwi od pokoju syna. Więc jednak płomienie? Jednak zamieni się w blask i żar? 19 Przed mamą stoi nieznajomy mężczyzna.Więc niech pan z nim porozmawia. Tam wisiałjego zimowy płaszcz. która cierpi na martwicę. ubrał kapelusz i wybiegł z willi. . Włożył go na koszulę. nie chciał niczego widzieć. Za wozem idzie pani Wolkerowa i widzi. Za ścianą słychać głośną sprzeczkę lokatorów. Babcia. ma dwadzieścia cztery lata) jest niestarannie posłane. długo i wiernie. nie rozglądał się na prawo ani na lewo. Lekarz stwierdził zapalenie płuc. strzeże jej jak uzbrojony anioł bramy raju. w których mieszka wdowa z synem. tylko szybko przeszedł przez pokój. nad którym palec przytrzymuje bezwładną powiekę. Mama odmawia. gorącej herbacie i zimnych okładach. Stoją naprzeciw siebie w mamy pokoju. Nie było niczego słychać ani widać. Potem trumna leży w kościele otoczona wieńcami. Są teraz oboje aresztowani. majaczy. by go wynieść.

Ja nie jestem piękny. Nie miałby już sił iść za jakąś innną kobietą.Mój piękny chłopcze . Jaromil uświadamia sobie. . czuła. by pomiędzy nas dwoje ktoś wkraczał.Tak. które często słyszała od syna. Nigdy nie chciałeś o tym słyszeć. 20 Ksawery trzymał w ręce aktówkę. i całowała go po nich.krzyknął Jaromil. . tworzyła z nim jeden wszechświat. . Nigdy nie chciał. . która do niego mówi. byśmy się okłamywali. żebyś na niego patrzył. w której był zeszyt do czeskiego i podręcznik przyrody.To było dawno temu . że jest bardzo zmęczony. jedną myśl. ale muszę cię zdradzić. lecz zdecydowanym głosem: . że Ksawery jest kimś zupełnie innym i że to jego największy wróg! A Ksawery pochylił się ku niemu i pogłaskał go po twarzy: . . Nie chcę. Czuł tylko.. obramowana fotografia w oficerskim mundurze zniknęła. jak napełnia ją poczucie ogromnej siły.Ja niejestem kobietą! Ja przecież niejestem kobietą! . że mój syn wiedział. żebyś się nie narodził. Ty jesteś ze wszystkich najpiękniejsza. . Mama słyszy.. . jak bardzo Ksawerego nienawidzi. że jestem piękna? Przecież ty jesteś do mnie podobny. Gdy wypowiadała te słowa. zawsze go kochała. Ty jesteś piękna. jesteś bardzo piękna.Dokąd chcesz iść? Ksawery uśmiechnął się i wskazał na okno. żebyś się urodził.Chcesz mnie zdradzić? . że tak jest. jest w interesie klasy robotniczej. Tatuś nigdy nie chciał. I głaskała go po włosach. mamusiu. była teraz złączona z synem bardziej niż kiedykolwiek przedtem.mówi mama czułym głosem. Wyglądasz tak młodziutko.Gdzie jest tatuś? . Jeszcze niedawno myślał. jednorodnej materii. co mówi syn. i chce jej się płakać ze szczęścia: Wydaje ci się.. Strona 127 . wszystkie są tak daleko i droga do nich jest nieskończenie długa.Jesteś bardzo piękna. Zdradzę cię. .Życie jest gdzieindziej Mężczyzna zobaczył rozognioną twarz chłopca majaczącego w gorączce.Kundera Milan . Okno było otwarte.Masz włosy anioła.Czemu zwracasz się do mnie jak do kobiety! Zwariowałeś? . Terazjuż nie ma potrzeby. co robi.Tatusia tu nie ma . ale które dotychczas były jej obce. lecz teraz rozumie. co robi. a mama powiedziała cichym.mówi . Musisz o tym wiedzieć. 21 Gorączka na chwilę opadła i Jaromil rozglądał się dookoła. że zabierzesz mnie ze sobą. mamusiu. stanowiła z nim jedną duszę. Zmuszał mnie do tego. Nie chcę. Jaromil był osłabiony gorączką i nie miał już sił wypytywać się ani sprzeczać. świeciło w nim słońce i z daleka dobiegały przezeń odgłosy miasta pełnego przygód.mówi do niego mama i głos jej drży. nigdy się o nią nie musiał bać i nigdy nie musiał być o nią zazdrosny. Ale Ksawery nie pozwolił sobie przerwać: .powiedział Ksawery.Nie wiem wprawdzie.krzyczał za nim Jaromil. . . kochanie. ściany są puste. .Jesteś piękna. zawsze mógł na nią liczyć.Nigdy właściwie nie podobała mi się żadna kobieta . Jaromil czuje.. że jesteś do mnie podobny. żebyś żył. Odwrócił się potem i odchodził w stronę otwartego okna. ale zapewniam pana. kochanie. o czym pan mówi.Obiecałeś mi. żółtych i delikatnych jak puch. Jaromil nie mógł złapać tchu. że kobieta. Ale to prawda i jestem szczęśliwa. utkany z jednej.tylko ty. Wszystko.Jak to? Kto go zdjął? Ja. że on i Ksawery są jedną i tą samą istotą pod dwiema postaciami.

ale jego mama. Nie. wszystko wokół jest wilgotno rozmazane.mówi Jaromil. trzyma mamy rękę w swej gorącej dłoni i jest zmęczony. kochanie? .Naprawdę. że trumna jest na swoim miejscu i że jest zamknięta. Utonie w wodzie. i cieszą się. Potem zobaczył nagle w tej twarzy ogromny strach. Strona 128 . jak wiadomo.Pamiętasz zdrojowe miasteczko? .Kundera Milan . Mama widzi świat przez wielką łzę szczęścia. Już leży kamień nad trumną Rimbauda. że wydawało mu się. kazała sobie jeszcze otworzyć rodzinny charlevillski grobowiec. I to była ostatnia rzecz. żadne płomienie. ciebie kochałem najbardziej ze wszystkich. Patrzył na swoją twarz na powierzchni wody. . iż leży nad brzegiem studni i widzi w niej własną postać. . Arthur leży i nie ucieka. Wszystko jest w porządku. Ta twarz nad nim była tak blisko.Życie jest gdzieindziej Mama płacze i całuje go. Już się piętrzy glina nad trumną Wolkera. ogromnie zmęczony. rzeczy uwolniły się z więzów kształtów i tańczą.Tak. mamusiu. KONIEC Opracowano jako plik tekstowy w październiku 1999r. Widzicie ją. A więc jednak woda? Nie żadne płomienie? Otworzył oczy i zobaczył pochyloną twarz z lekko cofniętym podbródkiem i delikatnymi żółtymi włosami.Tak . tę surową panią w czarnej sukni? Zagląda w ciemną wilgotną czeluść i upewnia się. wszystko jest w porządku. jaką widział. Arthur już nigdy nie ucieknie. Już pani Wolkerowa wraca z cmentarza. Tak.

You're Reading a Free Preview

Pobierz
scribd
/*********** DO NOT ALTER ANYTHING BELOW THIS LINE ! ************/ var s_code=s.t();if(s_code)document.write(s_code)//-->