P. 1
zludzenie-istnienia-ver4.2c-signed.pdf

zludzenie-istnienia-ver4.2c-signed.pdf

|Views: 12|Likes:

More info:

Published by: Krzysztof Szczypka on Jan 08, 2014
Prawo autorskie:Attribution Non-commercial

Availability:

Read on Scribd mobile: iPhone, iPad and Android.
download as PDF, TXT or read online from Scribd
See more
See less

01/08/2014

pdf

text

original

Czyli buddyzm po prostu

Website: www.amitaba.republika.pl, www.okobuddy.arwen.pl email: krzysztof108a@gmail.com Ok adka i grafiki: !le" #. $ess %inie&sz' publikac&( mo)na kopiowa* i rozpowszec+nia* dale& w dowolne& formie pod warunkiem, )e przekaz odbywa* si( b(dzie darmowo. W innym przypadku wszelkie prawa zastrze)one.
,icenc&a -reati.e -ommons: /znanie autorstwa0/)ycie niekomercy&ne0%a tyc+ samyc+ warunkac+ 1.0 /nported 2-340%-05! 1.06

7011 r
5pis tre8ci na ostatnie& stronie

1

KS

Złudzenie istnienia
Czyli buddyzm po prostu
Krzysztof Szczypka

Krzysztof Szczypka
Website: www.amitaba.republika.pl, email: okobuddy@gmail.com Niniejszą publikacj mo!na kopiowa" i rozpowszec#nia" dalej w dowolnej $ormie pod warunkiem, !e przekaz odbywa" si b dzie darmowo. W innym przypadku wszelkie prawa zastrze!one.
Korekta: Bartłomiej Butyn. Wielkie dzięki za pomoc :)
%icencja &reati'e &ommons: (znanie autorstwa)(!ycie niekomercyjne)Na tyc# samyc# warunkac# *.+ (nported ,&& -.N&) /0 *.+1

2+34 r
Wersja rozwojowa

2

Wstęp
Każdemu
z nas należy się szczęście i nikt nie powinien cierpieć. To

chyba dobre słowa na wstępie książki o naukach człowieka, który dwa i pół tysiąca lat temu postawił sobie za cel znalezienie sposobu na wy zwolenie wszystkich istot z cierpienia. !apewne o"ląda#ąc wieczorne wiadomości, w których co rusz zna#du#ą się doniesienia o katastro$ach, wypadkach, wo#nach i morderstwach przypuszczacie, że temu człowiekowi nie udało się osią"nąć celu. %a szczęście #esteście w błędzie, udała mu się ta niewiary"odna sztuka & odkrył przyczyny cierpienia, poznał też sposób #e"o pozbycia się, przy okaz#i odna#du#ąc 'ródło szczęścia dostępne dla wszystkich istot. %ie widać te"o, na co dzie() To prawda. %iestety *udda odkrył również, że te"o szczęścia nie da się podarować, sprzedać lub narzucić nikomu na siłę, nie #est do te"o zdol ny żaden człowiek, czy *ó". %iektórzy powiedzą +niestety, inni +na szczęście,, ale ostatecznie oka zało się, że 'ródło zarówno cierpienia, #ak i szczęścia ukryte #est w nas samych, w nasze# prawdziwe# istocie i każdy musi samodzielnie do nie "o dotrzeć. %ie #est to łatwa dro"a, zwłaszcza w kulturze oparte# na reli "ii monoteistyczne# z #e# wiarą w siłę wyższą, w *o"a -#ca prowadzące "o swą trzódkę do siebie i w .zatana odpowiedzialne"o za całe zło. / buddyzmie nie ma pasterza i posłusznych owieczek są za to wybory, których niestety dokonywać musimy sami biorąc za nie i za ich skutki
3

osobistą odpowiedzialność. %iestety tym samym dro"a sta#e się trud nie#sza, a skrótów przez las tuta# nie zna#dziecie, chyba, że na manow ce. 0oruszanie się po te# drodze wyma"a przemyślenia wielu kwestii1 2zy naprawdę pra"nę szczęścia) %iektórzy wcale "o nie pra"ną i na# zwycza#nie# w świecie są szczęśliwi wtedy, "dy są nieszczęśliwi. 2zym #est szczęście) Takie prawdziwe, które ni"dy się nie znudzi. 2zy cierpienie może być dobre) 3 dlacze"o) 4czciwe odpowiedzi na takie pytania doprowadzą was do początki dro "i prowadzące# ku szczęściu. 5o dro"i tylko dla ludzi odważnych, sa modzielnych i do#rzałych & takich, których -#ciec nie musi #uż prowa dzić za rączkę i dawać klapsa, "dy są nie"rzeczni. To dro"a dla tych, którzy zauważyli, że świat #est #akiś dziwny. 5la tych, którzy ma#ą prze czucie, że za pozorami rzeczywistości kry#e się coś inne"o & coś, co na prawdę warto poznać. 5ro"ą o które# piszę wędrował pioniersko człowiek znany dzisia# #ako *udda 6przebudzony7 .iak#amuni 6z rodu .iak#ów7. 2złowiek, który dzięki zbie"owi okoliczności zobaczył w całkiem nowym świetle rzeczy dla nas będące niezauważalną codzienną rzeczywistością, który zdziwił się $aktem, że człowiek rodzi się by cierpieć. 8tóry zadał pytanie1 2zy to #est normalne) 2zy to #est #edyna i ostateczna rzeczywistość) !resztą, #aką by ona nie była, #e# nieodłącznym atrybutem #est cierpienie, w do datku niczym nieuzasadnione i całkowicie nonsensowne & cierpienie na nasz własne życzenie. 5zięki swe# determinac#i *udda odnalazł dro "ę, która z owe"o cierpienia prowadzi do same"o 'ródła rzeczywistości tkwiące"o w nas samych, a zapomniane"o u same"o prapoczątku ist nienia. 5o rzeczywistości bez cierpienia za to pełne# szczęścia, spoko#u i odwa"i & pięknych cech nasze# prawdziwe# natury, które# zapatrzeni w
4

zewnętrzne złudzenia nie zauważamy po prostu i nie potra$imy w życiu odnale'ć. *udda pozostawił nam obszerne, lo"iczne i wyczerpu#ące te mat wskazówki ob#aśnia#ące #ak podążać dro"ą do szczęścia. 0ozosta wił również dobrze wyszkolonych przewodników duchowych, którzy owe wskazówki zna#ą na pamięć i zna#ą również wszystkie roz"ałęzie nia i pułapki na owe# drodze się zna#du#ące. %ikt nie obiecu#e, że dro"a będzie łatwa & można po nie# iść samodzielnie posłu"u#ąc się wiedzą zawartą w literaturze i naśladu#ąc same"o *uddę, co zapewne #est trud nie#sze i bardzie# czasochłonne lub skorzystać z przewodnika, który ma #uż doświadczenie, a wszystkie wskazówki zna na pamięć. 5ro"a *uddy znana popularnie, #ako *uddyzm #est #edną z wielkich światowych reli"ii uniwersalnych i systemem $ilozo$icznym #ednocze śnie. %ie ma w nie# *o"a, więc nie występu#e tuta# kwestia, który *ó" #est #edyny, prawdziwy czy też lepszy i potężnie#szy. %ie ma kwestii wiary w rzeczy, których nie można sprawdzić, a o które można się spie rać w niesko(czoność. ! te"o też i innych powodów buddyzm przez niektórych nie #est klasy$ikowany #ako reli"ia, a racze# #ako system $ilo zo$iczny lub $ilozo$ia życiowa. To, czy buddyzm #est reli"ią, czy nie dla samych buddystów nie ma żadne"o znaczenia, sami często się śmie#ą, że #est on +reli"ią ateistyczną, tzn. reli"ią bez *o"a... 0atrząc przez pry zmat po#ęć kultury chrześci#a(skie#, to $aktycznie można do#ść do wniosku, że buddyzm reli"ią nie #est. 9nie#sza o dysputy nad nazewnictwem & o$ic#alnie *uddyzm #est reli "ią i #ako taka ma w naszym kra#u wszelkie prawa należące się wielkie# reli"ii. 0iszę o tym, bowiem w naszym kra#u dość często zna#du#ą się pewni niedouczeni ludzie, którym buddyzm ko#arzy się z #akąś e"zo tyczną sektą ze wschodu, którą należy zwalczać na rzecz pewne# #edynie
5

słuszne# reli"ii. %ie lubię mówić, a zwłaszcza pisać w ten sposób, bo uważam, że wszystkie reli"ie, w których człowiek zna#du#e pocieszenie są "odne szacunku, ale niestety w niektórych z nich zna#du#e się więce# ludzi z klapkami na oczach i stoperami w uszach, "otowych wyruszyć na kruc#atę przeciwko całemu światu, #eśli ten będzie miał swo#e odręb ne zdanie. - tym należy mówić otwarcie bez o"lądania się na tzw. po prawność polityczną. /raca#ąc #ednak do "łówne"o tematu: / te# książce postaram się przy bliżyć wam "łówne nauki *uddy stanowiące podstawę całe# reli"ii. 0rzedstawię duszę buddyzmu, bez które# trudno #est zrozumieć bar dzie# zaawansowane przekazy i sens niektórych nauk, czy praktyk. /szystkich nauk #est, co prawda bardzo wiele, odpowiednio dla róż nych rodza#ów ludzkie# mentalności, ale wszystkie one są rozwinięciem tych podstawowych, które spa#a#ą wszystko w #edną lo"iczną całość. 9ożna oczywiście praktykować bez konkretne# wiedzy, bo praktyka działa niezależnie od nie#, ale będzie to #ak wyruszenie w podróż bez mapy ; "dzieś się będzie szło, <dzieś się może do#dzie, pytanie tylko czy do zamierzone"o celu) =ub czy rozpozna się sam cel. /ędrówka po zakamarkach własne"o umysłu niestety nie do ko(ca #est bezpieczna i bez wiedzy lub dobre"o nauczyciela istnie#e duże prawdopodobie( stwo, że wpadniemy do #akie"oś dołu. >by wszystko było #asne #uż na wstępie muszę napisać, że ta książka nie #est #akimś $achowym podręcznikiem buddyzmu, nie będę w nie# opisy wał szcze"ółowo zaawansowanych praktyk, które zwłaszcza w wers#i ty beta(skie# są niezwykle bo"ate, różnorodne i nie da się ich, ot, tak pro sto wytłumaczyć początku#ącym miłośnikom buddyzmu. -d te"o są
6

inni, mądrze#si ode mnie. ?a chciałbym tylko zainteresować /as tą te matyką, zachęcić do własnych poszukiwa(, przemyśle( i rozwi#ania wiedzy, która będzie potrzebna do prawidłowe"o zrozumienia zaawan sowanych nauk, "dy #uż się"niecie po książki prawdziwych buddy#skich mistrzów. 0rzy pisaniu te# książki posiłkowałem się #uż istnie#ącymi publi kac#ami znanych nauczycieli, tłumaczeniami sutr, własnymi notatkami i przemyśleniami. ! tymi przemyśleniami to trochę dziwna sprawa bo część z nich obyła się bez... myślenia. Trudno to wytłumaczyć, ale wyda#e mi się, że nie raz wam też się coś takie"o przydarzyło. -tóż, myślenie bez myślenia odbywa się wtedy "dy utrzymu#emy w umyśle pytanie które"o nie po tra$imy przeanalizować za pomocą posiadane# wiedzy i słów. To pyta nie ciąży nam w pamięci, a w umyśle #est pustka. Takie pytanie, "dy osią"nie #uż masę krytyczną potra$i eksplodować w "łowie odpowie dzią, ot tak, nie wiadomo skąd i dlacze"o. %a"le wszystko sta#e się #a sne. 5zie#e się to czasem w różnych dziwnych okolicznościach pozornie nie sprzy#a#ących przemyśleniom. %ie #est to chyba zwykła bezmyślność skoro nawet >. @instein przyzna wał, że sporo odpowiedzi uzyskał właśnie w taki dziwny sposób, a %iels *ohr swo#ą na"rodzoną %oblem wiz#ę atomu zobaczył dopiero "dy był #uż bardzo zdesperowany... we śnie. -czywiście nie ośmielam się po równywać z tymi wielkimi postaciami, chodzi mi tylko o sposób uzyski wania pewnych zaskaku#ących odpowiedzi, sposób, który wyda#e się prawie mistyczny, ale ostatecznie okazu#e się być kontaktem z prawdzi wą naturą umysłu. 0rzypuszczam, że na podobnych zasadach działa#ą
7

modne i skuteczne techniki %=0 60ro"ramowanie %eurolin"wistyczne7 i wywodzące się z nich technolo"ie motywacy#ne stosowane często w biznesie, polityce, a nawet w sporcie. 0odobnie działa#ą sposoby przed stawiane przez ?osepha 9urphyAe"o w poradniku +0otę"a podświado mości,, co prawda autor wspomina w nim o podświadomości i istocie wyższe# & *o"u, ale same techniki wyda#ą się mieć swó# rodowód w buddyzmie i to właśnie buddyzm doskonale tłumaczy zasady ich dzia łania. %o cóż, #a praktyku#ę tylko medytac#ę i to właśnie dzięki nie#, #ak sądzę, udało mi się zrozumieć 6być może w niewielkim stopniu7 sens nauk buddy#skich ukryty poza przekazem słownym, zauważyłem ich #edność i cel, do które"o prowadzą. !rozumiałem też sens praktyk buddy#skich nawet tych z pozoru dziwacznych czy wręcz śmiesznych dla człowieka zachodu. !obaczyłem #ak *uddyzm wspaniale tłumaczy różnorodność świata, #e"o pozorne sprzeczności, ba, nawet milczenie +*o"a,, istnie nie niesprawiedliwości, nieszczęścia i szczęścia i wiele, wiele innych. %ie ukrywam też, że #ako sceptyka niezmiernie uradowało mnie odkry cie $aktu, że nauki buddy#skie, "dy pozna#e się #e w odpowiednie# kole# ności, są niezwykle lo"iczne, niczym nauka ścisła. Be nie muszę w nic wierzyć na słowo, że mo"ę zachować swó# sceptycyzm i sprawdzać wszystko po kolei. /reszcie spodobało mi się to, że współczesna nauka zda#e się potwierdzać to, o czym mówią nauki *uddy. 2hciałbym tym wszystkim się podzielić, niestety mam #edną poważną wątpliwość, czy potra$ię u#ąć to wszystko w słowa. %o cóż przyna#mnie# spróbu#ę ma#ąc nadzie#ę, że choć nieporadnie, to #ednak zainspiru#ę przyna#mnie# niektórych czytelników do spaceru śladami *uddy. 9oże niektórzy z /as zna#dą w tym przekazie #akąś cząstkę samych siebie,
8

swo#e# własne# dro"i, swoich pyta( i zna#dowanych odpowiedzi, może niektórzy pó#dą #eszcze dale# odkrywa#ąc, że to #est właśnie T> 5ro"a. 9a być prosto, więc, przyna#mnie# na początku daru#ę sobie część $achowe# terminolo"ii i co trudnie#szych, aczkolwiek mądrych cytatów, skupia#ąc się racze# na osobistym wyrażeniu zrozumienia, o które ocie ra się każdy, kto zada#e pytania i konsekwentnie poszuku#e odpowiedzi. 4przedzam również, że $orma niektórych nauk i koncepc#i $ilozo$icz nych zawartych w te# książce nie #est całkowicie z"odna z tradycy#nym przekazem buddy#skim, ale chodziło mi racze# o pokazanie ducha bud dyzmu w sposób zrozumiały dla odbiorców z krę"u kultury zachodu bez naleciałości kulturowych przypisanych wschodnim tradyc#om. ?ak wcześnie# wspomniałem, buddyzm choć narodził się na wschodzie nie #est #ednak przypisany tylko i wyłącznie do tamte#szych kultur, więc pominięcie tamte#szych tradyc#i na pewno "o nie zuboży. 0rawda, czy też natura rzeczywistości nie ma swo#e# o#czyzny, #ak rów nież nie ma#ą #e# istoty ludzkie w swe# prawdziwe# naturze, wszyscy #e steśmy tacy sami i równi sobie & wszyscy #esteśmy *uddami. %iestety samo poznanie te"o $aktu na poziomie konceptualnym nie zrobi z nas oświeconych istot, nie wystarczy o tym przeczytać, same słowa nie sta ną się ścieżką, słowami można #edynie wskazać dro"ę i zachęcić do sa modzielne"o, dalsze"o dociekania prawdy. *udda, właśnie do takie"o dociekania zachęca, nie stworzył w ko(cu ostatecznych i trwałych do"matów, w które należałoby uwierzyć, tylko uniwersalne nauki, którym obce są bariery kulturowe, reli"i#ne czy ra sowe. Ta uniwersalność #ednak nakłania nas do sprawdzania wszyst kie"o osobiście, do doświadczenia, które ukaże, co kry#e się za słowami i da nam pewność słuszności 6lub nie7 przekazu buddy#skie"o. %ie są to
9

autorytatywne nauki dane przez *o"a, tylko sprawdzana przez tysiącle cia wiedza, człowieka dla człowieka, które# odkrycie motywowane było współczuciem dla wszystkich cierpiących istot. @lementy tych nauk zna#du#emy zarówno w rozważaniach wielkich $ilozo$ów kultury za chodnie#, wierzeniach 3ndian >meryki 0ółnocne#, Celi"ii chrześci#a( skie# i wielu innych. *udda stwierdził, że prawda ob#awia się sama temu, który chce i potra $i słuchać. 9ożna #ą znale'ć wszędzie, w kamieniu i wdychanym powie trzu, trawie i cieple promieni słonecznych i na#ważnie#sze w swoim umyśle. To właśnie człowiek potra$i odbierać świat w pełni, to człowiek #ako #e dyna odczuwa#ąca istota zada#e pytania o sens istnienia, to on poszuku #e prawdy nie wiedząc, że sam #est #e# 'ródłem. *udda odnalazł prawdę tam, "dzie nikt inny #e# nie szukał tak intensywnie. To nie #est prawda *uddy. To, co -n odnalazł, każdy zna#dzie w swym wnętrzu, #eśli tylko potra$i sobie zau$ać i uwierzyć w swe odkrycia. -czywiście nie #est to proste, bardzo łatwo wpaść w sidła własnych złu dze( i zamiast szukać prawdy, rozpocząć "onitwę za swymi marzenia mi o bo"ach, nieśmiertelne# duszy lub podobnymi koncepc#ami da#ący mi chwilowe poczucie bezpiecze(stwa i szczęścia. 9uszę was rozczarować drodzy czytelnicy, dro"a do prawdy nie #est ani prosta ani przy#emna i choć #est ona na wycią"nięcie ręki, to samo się"nięcie po nią może okazać się bolesne. Tak #ak w życiu, łatwe, przy#emne rozwiązania są zazwycza# powierzchowne i ostatecznie nie przynoszą zadowala#ących e$ektów. 0rawdziwe i trwałe e$ekty osią"ane są ciężką pracą, więc nawet ludzie, których uważamy za "eniuszy swe sukcesy zawdzięcza#ą w DD procentach cięższe# i dłuższe# pracy. Eatwe i
10

przy#emne ścieżki są zwykłym oszustwem, są #ak reklamy środków od chudza#ących, które mówią leniwym ludziom, że można nie o"raniczać się w #edzeniu, nie ruszać się i chudnąć. 0rzy#emna sprawa, za kilkana ście, kilkadziesiąt złotych można kupić sobie spokó# sumienia 6przecież próbu#ę schudnąć7 tylko, że pożądane"o e$ektu racze# nie uzyskamy. %iestety poszukiwana prawda zdziera maski z przy#emności, do któ rych tak l"niemy, a które w ostateczności okazu#ą się być przyczyną cierpie( doświadczanych w nasze# e"zystenc#i. <dy szukamy łatwych i przy#emnych ścieżek #esteśmy #ak dzieci które postawione przed wyborem krupnik lub szpinak na obiad wybiorą oczywiście hambur"era z 2olą. @$ekt niby ten sam, pełny żołądek, ale dalsze skutki z pewnością nie będą takie same. 5orośli zachowu#ą się podobnie nie widząc prawdziwe# przyczyny szczęścia i nieszczęścia, nie wiedząc, że przy#emności to tylko miła, ale chwilowa iluz#a, a prawdzi we szczęście po#awia się z chwilą dotarcia do prawdy o naturze tych z#awisk & do prawdy o rzeczywistości. 2hciałbym wam przybliżyć ową prawdę, niestety #e# natury nie da się opisać za pomocą słów, tak #ak etykietka na butelce wina niewiele po wie o bo"actwie #e"o bukietu, tak i słowa na niewiele się zdadzą bez próby posmakowania te"o, o czym mówią. ?eśli ktoś pisząc twierdzi +To #est buddyzm, to po prostu kłamie, dlate "o proszę nie traktu#cie słów tu napisanych #ak arbitralne prawdy, to, bowiem co mo"ę przekazać #est #edynie mo#ą subiektywną prawdą, któ rą zapewne i tak każdy zrozumie inacze#, na swó# własny sposób. 9am #edynie nadzie#ę, że książka ta pozwoli podzielić się +duchem, te"o, co chcę przekazać, że być może to, co #est "dzieś pomiędzy wier
11

szami zapoczątku#e subtelny proces dociekania i poznawania zwie(czo ny chęcią sprawdzenia wszystkie"o w praktyce.

Początek
Zapewne dla wielu z /as poszukiwania prawdy zaczęły się od dziecię
cych pyta( zadawanych rodzicom i niestety niezbyt satys$akc#onu#ą cych odpowiedzi udzielanych przeze(. 5zieci są bardzo dociekliwe i spostrze"awcze, przy czym nie zadowala#ą się byle, czym, potra$ią upo rczywie drążyć temat do czasu, aż nie zostaną usatys$akc#onowane. %iestety rodzice zazwycza# ma#ą tylko utarte i często mocno zakurzone po"lądy schowane "dzieś w zakamarkach pamięci, #ako nieistotne i nie zbyt przydatne w codziennym życiu. 5ziecko pyta na przykład ; skąd się wziął 8osmos) %aprawdę mądry rodzic 6musi być #eszcze $izykiem lub astronomem7 odpowiada, że kosmos powstał w /ielkim /ybuchu i od razu przecho dzi do ob#aśniania skomplikowanych procesów $izycznych, aby znie chęcić "ówniarza do zadawania dalszych pyta(. .posób dobry, aczkolwiek nie starcza na dłu"o. 3nny rodzic nieopatrznie odpowie, że kosmos stworzył *ó"... 0ół biedy, #eśli "ówniarz z politowaniem poprawi rodzica uświadamia #ąc "o, że kosmos powstał dzięki /ielkiemu /ybuchowi, wtedy można odpowiedzieć ; nie pyta# mądralo skoro #uż wszystko wiesz, po czym można się obrazić i zabrać za o"lądanie telewiz#i. 0roblem zacznie się wtedy, "dy dzieciak zainteresowany tak nowator ską dla nie"o teorią zacznie zadawać dalsze pytania, na przykład1
12

<dzie #est *ó") Codzic odpowie zapewne, że *ó" #est wszędzie... Coztropny dzieciak zna#ąc #uż niektóre dowcipy zapyta 2zy u .tasia w komórce też ) / tym mie#scu można, korzysta#ąc z +porad, niektórych znanych poli tyków, dać dzieciakowi szmatą przez tyłek, co powinno sprawę rozwią zać, #eśli #ednak rodzic przełknie tą "orzką pi"ułkę i zacznie z dzieckiem rozmawiać poważnie to będzie miał prawdziwe kłopoty, a w przyszłości może spodziewać się, że "ówniarz zostanie buddystą. %iektórzy rodzice, by nie wkraczać na "rząski "runt teolo"ii, które# sami nie rozumie#ą 6chyba, że rodzic #est księdzem7 zaczyna#ą wyłusz czać dzieciom swe własne, bardzie# rozsądne po#mowanie świata i *o"a. 9ówią na przykład, że *ó" #est wszystkim, co istnie#e. Taka od powied' odwołu#ąca się do po#ęcia niesko(czoności #est dla dziecka zbyt trudna do zrozumienia, rozumie on #ą w taki sposób, że *ó" #est całym poznanym światemF 2o #est #ednak poza *o"iem, poza świa tem) 9oże *ó" ma swo#e"o *o"a, a ten również swo#e"o. Tak po#awia się cała seria pyta( na które rodzic nie zna odpowiedzi, a które będą "dzieś tam w umyśle dziecka istniały, rosły i rosły... 5zisia# dzieciaki ciekawe świata spaceru#ą wirtualnie po 9arsie za po mocą <oo"li, pod"ląda#ą sło(ce za pomocą .-G-, a nawet odkrywa#ą nowe planetoidy przez 3nternet dzięki różnym pro"ramom astrono micznym. <eneralnie nastąpił o"romny rozwó#, #eśli chodzi o dostęp ność wiedzy. /ięce#, wiedza i nauka stały się #eszcze #edną reli"ią w którą bezkrytycznie wierzą całe rzesze ludzi wychowanych w nowocze snym, zachodnim społecze(stwie laickim.
13

%iestety nauka w roli wiary niespec#alnie się sprawdza w dłuższe# per spektywie, prędze#, czy pó'nie#, napędzane chociażby strachem przed śmiercią znowu po#awia#ą się podstawowe pytania e"zystenc#alne, a na te nauka nie przynosi zadowala#ących nas odpowiedzi. =udzie na po wrót przypomina#ą sobie o *o"u, a będąc bo"atsi w wiedzę tłumaczą <o sobie w na#różnie#szy sposób, próbu#ąc po"odzić nowoczesność ze starymi do"matami. %iestety, to trudne zadanie, trudne nawet dla teo lo"ów próbu#ących po"odzić zwykłą rzeczywistość z wizerunkiem miłu #ące"o swo#e dzieci *o"a, o naukowym po#mowaniu świata #uż nie wspomina#ąc. 5la zwykłe"o szare"o człowieka #est to zadanie tym trud nie#sze im bardzie# chce być w z"odzie z tradycy#ną nauką 8ościoła. / reli"iach monoteistycznych nadal królu#ą do"maty, które trzeba przy# mować +na wiarę,, w umyśle nowoczesne"o człowieka powsta#e więc wewnętrzne rozdarcie, które w konsekwenc#i skłania do poszukiwa( koncepc#i innych niż *oskie. Takich koncepc#i dostarcza#ą nauki *uddy & spó#ne, lo"iczne i nie na rzuca#ące z "óry do"matów "wałcących ludzki, zdrowy rozsądek. *ud dyzm nie tłumaczy niesprawiedliwości świata wolą *o"a, tłumaczy ra cze# #ak nasze działania wpływa#ą na świat kształtu#ąc "o. *uddyzm da#e nam u$ność we własne siły i możliwości. 5a#e też narzędzia i meto dy do kształtowania same"o siebie, dzięki którym nie dość, że sami sta niemy się lepszymi lud'mi, to #eszcze będziemy w stanie pozytywnie wpływać na otacza#ącą nas rzeczywistość. *uddyzm #est po prostu dla osób samodzielnych, odważnych i ciekawych świata. 5la nich inne na uki są po prostu o"raniczeniem.
14

„Ten świat zna trzy błędne punkty widzenia. Jeśli trzymać się ich uporczywie, to nie pozostaje nic inne o, jak wszystko zane ować. !ierwszy punkt widzenia pole a na przekonaniu, "e ludzkim losem kieruje przeznaczenie. #wolennicy dru ie o utrzymuj$, "e wszystko jest stworzone przez %o a i kierowane je o wol$. &i, kt'rzy przyjmu( j$ trzeci, łosz$, "e wszystko zdarza się przypadkowo, nie maj$c "ad( nych przyczyn ani uwarunkowa). Jeśli o wszystkim decyduje prze( znaczenie, to dobre i złe czyny, wszelkie szczęście i cierpienie s$ ju" z 'ry ustalone. #atem wszelkie ludzkie plany i wysiłki, kt're maj$ na celu poprawę i postęp, byłyby daremne, a dla ludzkości nie byłoby nadziei. To samo dotyczy obu pozostałych stanowisk. Jeśli w osta( tecznym rozrachunku wszystko spoczywa w rękach niepoznawalne o %o a, b$d* jest dziełem ślepe o przypadku, to c'" inne o pozostaje ludziom jak nie podporz$dkowanie się %o u i przypadkom+ Trudno się dziwić, "e ludzie, kt'rzy hołduj$ takim po l$dom, trac$ nadzieję i nie staraj$ się działać m$drze i unikać zła. ,szystkie trzy koncepcje s$ błędne, poniewa" wszystko jest następstwem zjawisk, kt'rych *r'( dło stanowi na romadzenie przyczyn i warunk'w.&ytat z internetu, przypisywany %uddzie %iestety na nauki *uddy trzeba natra$ić samemu. *uddyści nie narzu ca#ą swe# $ilozo$ii nikomu, nie a"itu#ą na dworcach i ulicach, nie ma#ą świąty( w centrach miast, więc nie da się po prostu we#ść i zostać bo dhisattwą. *uddyzmem trzeba zainteresować się samemu, trzeba mieć w umyśle odpowiednie pytania i konsekwentnie szukać odpowiedzi, wtedy to można tra$ić na nauki *uddy. *ez te"o pozosta#e tylko szukać odpowiedzi w wielu innych, starych lub nowych reli"iach bąd' w okul tyzmie. %iektórzy na przykład zaczyna#ą interesować się 4H-, przepo wiedniami, ma"ią i niestety czasem ko(czy się to lądowaniem w róż nych $aktycznie szkodliwych sektach. 5zie#e się tak od wieków, cią"le po#awia#ą nowi "uru obwieszcza#ący światu swe prawdy i cią"le zna#du#ą chętnych słuchaczy zadowolonych ze znalezienia +ostatecznych, odpowiedzi. 9ożna by powiedzieć, że #a
15

kość owych odpowiedzi zależy od nas samych & od te"o, czy "otowi #e steśmy na prawdę, #akakolwiek by ona nie była, czy pra"niemy odpo wiedzi zadowala#ące# nasze e"o. / tym dru"im przypadku na pewno zna#dziemy takie, które nas zadowolą, przyniosą uko#enie, nadzie#ę... przyna#mnie# do czasu, "dy nie po#awią się dalsze pytania. /ydawało mi się kiedyś, że wyznawcy reli"ii monoteistycznych powin ni być szczęśliwi, ma#ą przecież *o"a i #e"o niezbadane plany, które po zwala#ą traktować życie #ak #edną wielką przy"odę, #ak podróż z nadzie #ą, że dotrze się do celu i owe plany w ko(cu pozna. %iestety wiara z za łożenia #est niewiedzą i niepewnością, a człowiek teraz chciałby /3@ 5!3@I, czy to, co robi naprawdę ma sens. Tą niepewność widać cho ciażby po ilości dzieł napisanych o *o"u i wierze, dzieł, w których auto rzy stara#ą się zrozumieć *o"a, zrozumieć #e"o plany, tylko #ak ma#ą urzeczywistnić zrozumienie bez 0@/%-J23). /ierzących w *o"a, "dy tylko zaczyna#ą się zastanawiać o"arnia zwątpienie i w tym mie#scu szczęśliwa wiara się ko(czy, a zaczyna#ą się dręczące pytania będące #ednym z trzech cierpie( ludzkie# e"zystenc#i wymienianych w naukach buddy#skich & c i e r p i e n i e m n i e w i e d z y . Bycie we współczesnym świecie nie pozostawia wiele czasu na rozmyślania, więc często nie zda #emy sobie nawet sprawy z istnienia takie"o cierpienia, ono #ednak ist nie#e i ob#awia się #ako subtelne uczucie niezadowolenia, niespełnienia ; cze"oś w życiu braku#e nawet, "dy z pozoru #est ono szczęśliwe. %a wet, "dy spełniamy się zawodowo, w rodzinie czy swoim hobby, to i tak po pewnym czasie po#awią się pytania o sens te"o wszystkie"o, po#awią się na pewno zwłaszcza, "dy osią"niemy odpowiedni wiek i zauważymy #ak powoli zaczyna#ą odchodzić osoby z nasze"o otoczenia, #ak umiera #ą zna#omi, rodzina... Jmierć ko"oś zna#ome"o zrywa zasłony z nasze"o
16

umysłu i wyzwala ukryte tam pytania. %iestety takie przykre doświad czenia są nie do uniknięcia i powodu#ą #eszcze #eden rodza# cierpienia & c i e r p i e n i e z m i a n y , które"o o"ólną przyczyną #est właściwość te"o świata & nietrwałość. 4świadomienie sobie istnienia różne"o rodza#u cierpie( sta#e się początkiem prawdziwe# duchowe# ścieżki, te# którą za początkował *udda "dy uświadomił sobie, że 3.T%3@?@ 23@C03@%3@. 5ro"a *uddy rozpoczyna się nie wtedy, "dy #esteśmy szczęśliwi, ale w momencie, "dy tak, #ak on uświadomimy sobie swo#e cierpienie i #e"o bezsens. Tak, właśnie, cierpienie #est niepotrzebne, "łupie i bezsensow ne, to szczęście nada#e sens naszemu życiu, to w chwilach, "dy #esteśmy szczęśliwi, "dy myślimy & chwilo trwa#, zanika#ą pytania o sens życia, bo przecież mamy "o właśnie w "arści. <dy #esteśmy szczęśliwi nie po szuku#emy #uż nicze"o inne"o, pra"niemy "o tylko zatrzymać ma#ąc świadomość, że za chwilę przeminie. 9ó"łby mi ktoś wychowany w wierze chrześci#a(skie# zarzucić, że poszukiwanie szczęścia #est e"o istyczne, że cierpienie dla innych #est czymś szlachetnym, #a #ednak twierdzę, że człowiek nieszczęśliwy niko"o szczęściem nie obdarzy, nie da się, bowiem podzielić z innymi czymś, cze"o się samemu nie posia da. %awet, "dy poświęcamy się dla innych, to ta dru"a osoba nie będzie w pełni szczęśliwa widząc, #akim kosztem #est to okupione 6chyba, że #est sko(czonym e"oistą i pasożytem7. <dy sami #esteśmy szczęśliwi, uszczęśliwiamy wszystkich naokoło, wszyscy l"ną do szczęśliwe"o czło wieka, każdy woli z takim przebywać, a nie z tym cierpiącym. <dy #e steśmy zakochani uszczęśliwiamy nasze"o partnera, dzielimy się szczę ściem i wspólnie #e przeżywamy. .zczęśliwi ludzie nie krzywdzą innych, nie po#awia się w nich zazdrość, "niew, nienawiść, chciwość, czyli przy czyny nieszczęścia. To cierpienie na#częście# #est przyczyną ne"atyw
17

nych myśli i działa(. 0rzypomniałam mi się właśnie ko(cowa scena z $ilmu +5zie( świra, w które# ludzie sto#ący na balkonach modlą się +.dy wieczorne z asn$ zorze, zanim łowę do snu zło"ę, modlitwę moj$ zanoszę, %o u /jcu i 0ynowi. 1opierdolcie s$siadowi2 1la siebie o nic nie proszę, tylko mu dosrajcie, proszę, i tak sobie myślę, że 0ola cy nie są i może nie potra$ią być szczęśliwi stąd nasze cechy narodowe wyśmiane w tym $ilmie. /raca#ąc do tematu, #edną z na#ważnie#szych tez buddyzmu #est ta, która mówi, że k a ż d a i s t o t a p o s z u k u # e s z c z ę ś c i a , poszuku#e przez całe życie, "dy #uż #esteśmy szczęśliwi to nie szukamy nicze"o in ne"o, cel został osią"nięty i to właśnie #est sensem istnienia & TC/>E@ .!2!KJ23@. ?edyny powód, przez które"o nie uświadamiamy sobie te# proste# prawdy #est taki, że nie znamy takie"o szczęścia, to, które zna my #est krótkie, przemi#a#ące, a po nim znowu po#awia#ą się pytania i cierpienie. %a szczęście #est dro"a i stan trwałe"o szczęścia & #est nim -J/3@2@%3@.

Budda
My ludzie ży#ący w zachodnie# kulturze mamy w sobie mało zau$ania,
a sporo sceptycyzmu, chcemy poznawać i rozumieć to, co pozna#emy, wolimy analizować wykorzystu#ąc moc swe"o umysłu. To oczywiście dobre pode#ście, które w przyszłości powinno stać się dro"ą do oświe cenia pod warunkiem, że rozpoczniemy praktykę, że podążymy śladami same"o *uddy. -n zna#ąc ludzką naturę, naszą dociekliwość pozosta wił spec#alnie tak wiele nauk wiedząc, że zrozumienie osią"nięte dzięki
18

nim skłoni nas do podążania #e"o śladem. %auki *uddy są pięknym przykładem zau$ania, którym nas obdarzył, nie zostawiłam przykaza( do przestrze"ania, tylko in$ormac#e, które wręcz zalecał przemyśleć i sprawdzić osobiście. 3nną sprawą #est $akt, że "dybyśmy mieli w sobie tyle samozaparcia, co *udda i oczywiście zau$ania do nie"o, #ak rów nież swoich możliwości, to mo"libyśmy obe#ść się bez nauk podąża#ąc po prostu dro"ą, którą *udda #uż przeszedł. Gistoria *uddy do mo mentu oświecenia zawiera w sobie całą 5ro"ę i z te"o powodu trzeba #ą po prostu poznać. - życiu *uddy .iak#amunie"o powstało #uż #ednak tyle wspaniałych książek, że #a o"raniczę się tylko do małe"o szkicu. Gistoria zaczyna się mnie# więce# LMNN lat temu w północnych 3ndiach podzielonych wówczas na małe pa(stewka rządzone przez kla ny, czy też rody królewskie, #ak pewnie sami woleliby się nazywać. ?ed nym z takich pa(stewek, a właściwie miastem o nazwie 8apilaOatthu rządzili król .uddhodana <otama i królowa 9ahama#a lub po prostu 9a#a. 8rólewska para dość dłu"o nie mo"ła się doczekać męskie"o po tomka, więc "dy pewne# nocy królowe# przyśnił się biały sło( wchodzą cy do #e# łona potraktowali to #ako dobry omen i z nadzie#ą czekali na dalsze znaki. .en okazał się proroczy, a królowa niebawem stała się brzemienną. 8iedy miało #uż do#ść do rozwiązania, 9a#a wedle zwycza #u udała się w podróż do domu swych rodziców. ?e# dro"a prowadziła przez mie#scowość =umbiniP, "dzie w pięknym o"rodzie królowa za trzymała się na odpoczynek. !achwycona cudownością o"rodu skąpa ne"o w promieniach wiosenne"o sło(ca 9a#a wybrała się na spacer po śród kwitnących drzew >sioka i tam właśnie w momencie, "dy się"nęła
1

Jedno z czterech świętych miejsc buddyzmu !iejscowoś" #o$o%on& jest w #o$udniowym 'e#&(u) 25 *i(ometr+w n& wsch+d od ,&#i(&-&stu '&zw& .umbini #ochodzi od imieni& b&b*i /uddy) & m&t*i !&i

19

po ukwieconą "ałązkęL rozpoczął się poród. Ten pamiętny dzie( ósme "o kwietnia stał się okaz#ą do świętowania dla całe"o ludu, a #ak "łosi le"enda weseliło się też całe stworzenie, wszystkie żywe istoty na niebie i ziemi. -czywiście na#bardzie# szczęśliwy był król, który doczekał się wreszcie potomka i spadkobiercy. %adał synowi imię .idharta 6.id dhartha & +ten, który osią"nął cel,. .anskryt7. 0ośród powszechne# ra dości i świętowania po#awił się w pałacu stary pustelnik zwany >sita. %ie wiadomo skąd przyszedł, ale tacy mędrcy ma#ą we zwycza#u po#a wiać się w niezbyt odpowiednich czasach i mie#scach by wprowadzać zamieszanie swymi przepowiedniami. Tak było i tym razem. >sita na osobności przekazał królowi proroctwo dotyczące #e"o nowo narodzo ne"o syna ; +?eśli książę przed koronac#ą nie opuści pałacu, wtedy zo stanie wielkim władcą i podbi#e cały świat. >le #eśli porzuci on pałace i poświęci swe życie sprawom duchowym, wówczas stanie się *uddą ; świata /ybawcą,. -czywiście ta dru"a opc#a była dla stare"o króla nie do przy#ęcia, choć pozyc#a mnicha ascety wcale nie była w tamtych cza sach czymś nie"odnym. /iadomo #ednak, #akie oczekiwania mieli od dawien dawna królowie w stosunku do swych potomków. !właszcza tych #ednych, #edynych. .iddhartha miał zostać królem, wielkim władcą i basta. .nu#ąc takie marzenia stary król obmyślił chytry plan utrzyma nia syna w pałacu z dala od prawdziwe"o życia. !apewnił mu wszelkie luksusy, wypełnił dnie na#wymyślnie#szą rozrywką, zarządził też by młodemu księciu zawsze towarzyszyli młodzi dworzanie i piękne dwór ki odwodzące #e"o zmysły i umysł od spraw ducha. 0lan był iście kró lewski, ale nie przewidywał #edne"o, te"o, że młodzieży nie sposób upilnować, "dy ta cze"oś zapra"nie. !właszcza, #eśli zapra"nie te"o, co
2

0(e1oryczne #rzedst&wienie n&jb&rdziej n&tur&(ne1o i wy1odne1o #orodu n& stoj2co ,r+(ow& !&j& rodzi$& trzym&j2c się #o #rostu 1&$ęzi

20

niedostępne. Tak też pewne"o dnia książę wymknął się z pałacu wraz z przy#acielem, który miał "o pilnować i wyruszył czy też +wyskoczył, #ak to się teraz mówi na miasto. To co u#rzał podczas takie# wycieczki za pewne nie odbie"ało zanadto od widoków na które natyka się człowiek wędru#ący po współczesnych miastach indy#skich. 0omi#a#ąc bo"ate dzielnice również i dziś ludzie ży#ą na ulicy, śpią, #edzą, my#ą się na uli cy i często też na ulicy umiera#ą. / czasach .iddharthy na pewno nie było inacze# nic dziwne"o, że z każde# takie# wycieczki książę powracał dziwnie zamyślony i przy"nębiony. -n, wychowany wśród zbytku, mło dości i piękna zetknął #uż na pierwsze# wycieczce się ze starością i zro zumiał, że wszystko przemi#a ; młodość przemi#a, radość przemi#a, na co komu zbytki i luksusy skoro nie można się nimi cieszyć na zawsze. / dru"im dniu u#rzał chore"o, pokryte"o wrzodami człowieka, który cierpiał o"romne męki. Ten o"rom cierpienia #eszcze bardzie# przytło czył .iddharthe, ale i tak postanowił kontynuować poznawanie praw dziwe"o życia. Cównież trzeci spacer po mieście nie oszczędził mu nie przy#emnych widoków, natknął się bowiem na kondukt żałobny niosą cy zmarłe"o w pobliże rzeki by tam spalić zwłoki a prochy rozsypać do wody. 0łacz i zawodzenie bliskich zmarłe"o uświadomiły mu #akim cierpieniem #est strata ko"oś bliskie"o. 8siążę pozostał do ko(ca cere monii, by #uż po wszystkim porozmawiać z żałobnikami. 0oznał wtedy #eszcze #edną prawdę, że śmierć #est nieunikniona i czeka ona każde"o, że wszystko, co istnie#e musi przeminąć i zamienić się w pył. Te"o wie czora książę nie mó"ł zasnąć, wciąż rozmyślał o wartości życia, o #e"o sensie, po co marnować życie na zdobywanie bo"actw, władzy na wsze lakie uciechy zmysłowe przecież, to naprawdę puste i bez znaczenia sprawy w obliczu nieuniknione# śmierci. 2zyż w naszym zachodnim
21

świecie nie #est szokiem śmierć, z którą stykamy się osobiście) =ub, #a kim doświadczeniem #est odkrycie pierwszych siwych włosów na skro ni... 0rzecież my nie mieliśmy się zestarzeć, to #akaś pomyłka, niewcze sny żart... 2zęsto w takich momentach dopiero zauważamy iluz#ę, którą braliśmy za życie, po#awia#ą się pytania o sens te"o wszystkie"o i re $leks#e nad dotychczasowym postępowaniem. 0odobnie i .idharta zro zumiał, że #e"o dotychczasowe życie było niczym przy#emny sen i tak #ak każdy sen kiedyś się zako(czy. -d te"o czasu książę #uż nie potra$ił bawić się, #ak dotychczas, #uż nie kobiety i sport były tematami rozmów przy książęcym stole, ale sprawy znacznie poważnie#sze dotyka#ące sa me# e"zystenc#i. Cozbudzona duchowość księcia pra"nęła odpowiedzi, których nikt nie znał. %a ich poszukiwaniu .iddhartha spędził następ nych kilka lat, zdążył się w tym czasie ożenić i spłodzić syna któremu nadał imię !ahula. 9iał wtedy około LD lat i wciąż nie znał odpowiedzi na ciążące coraz bardzie# pytania, nie znał swo#e# dro"i. 2ią"le rozmy śla#ąc często spacerował po otacza#ących pałac parkach i lasach, aż sta ło się, pewne"o dnia napotkał ascetę, który pomimo zabiedzone"o wy "lądu promieniował spoko#em. 8siążę zrozumiał wtedy swo#e powoła nie i postanowił poświęcić swe życie ascezie. ?ako potomek władcy miał .iddhartha naturę szlachetne"o wo#ownika postanowił, więc wal czyć w imieniu wszystkich żywych istot, walczyć z cierpieniem świata i zdobyć tak bardzo poszukiwane szczęście dla wszystkich. 0orzucił tedy świeckie życie czyniąc ślubowania zwane obecnie 2 z t e r e m a / i e l k i m i J l u b o w a n i a m i 1 0oprzysią"ł wyzwolić wszystkie ży#ące istoty bez wy#ątku, wyrzec się wszelkich ziemskich pra"nie(, poznać wszyst kie nauki oraz osią"nąć 5oskonałe -świecenie. ! ciężkim sercem poże "nał żonę i synka, osiodłał konia i ruszył przed siebie.
22

-puścił pałac i zamieszkał w lesie narzuca#ąc sobie zasady ascetyczne "o życia. 0rzez sześć lat pobierał nauki u różnych duchowych nauczycieli, odda #ąc się coraz surowsze# ascezie i obiecu#ąc sobie, że +żaden asceta w przeszłości, teraz ani w przyszłości nie był, ani ni"dy nie będzie tak "or liwy #ak #a,. .tał nieruchomo w deszczu i w palącym sło(cu, "orliwie ćwiczył zatrzymanie oddechu, wypróbował praktycznie wszystkie meto dy znane współczesnym mu #o"inom i... %ie osią"nął nic. <dy które"oś tam dnia ścisłe# "łodówki był #uż u kresu sił i właściwie bliże# śmierci niż oświecenia zauważyła "o dziewczyna z pobliskie# wioski, pochyliła się nad nim ze współczuciem i zao$erowała pożywienie. .idharta wpa trywał się w #e# oblicze półprzytomnie i na"le przyszło olśnienie. /spółczucie, to #est, toF Ta ubo"a dziewczyna zapomniała na chwilę o swoich własnych problemach widząc cierpienie księcia, potra$iła oddać mu swó# posiłek nie bacząc, że za chwilę sama będzie "łodna. .idharta czuł, że #est to niezmiernie ważne. !apewne nie potra$ił te# myśli powiązać lo"icznie ze swo#ą ścieżką, ale stała się ona tropem wiodącym do odkrycia #edności całe"o życia. 0ó'nie#, "dy książę odzyskał nieco sił i #asność umysłu przemyślał sobie raz #eszcze to doświadczenie.
• -dczucie #edności poma"a pozbyć się własnych dozna(. • 2ierpienie przypisane #est do +e"o, każde# istoty, "dy to znika na

chwilę pod wpływem współczucia, to znika też cierpienie. 5zięki umie#ętności wczucia się w sytuac#ę inne# istoty człowiek na#wi docznie# przesta#e zauważać własne cierpienie a o$iarowana pomoc zmnie#sza cierpienie innych.
23

8siążę wreszcie poczuł, że #est częścią cze"oś wielkie"o i piękne"o, dało mu to nadzie#ę i podporę psychiczną do dalszych poszukiwa(. / te# #edne# chwili dotarło też do nie"o, że ciało, które tak usilnie chciał zniszczyć #est zbyt cennym narzędziem w walce z cierpieniem i w do datku #edynym, #akie posiadał. /niosek nasuwał się sam. ; 0otrzebna #est bardzie# wypośrodkowana dro"a bez "łodu, pra"nienia i bólu, które rozprasza#ą uwa"ę tak potrzebną w poszukiwaniach istoty życia. >sceza okazała się błędem, który zabrał zbyt wiele cenne"o cza su... *udda przypomniał sobie wtedy zasłyszane kiedyś dawno pouczenie, #akie dawał nadworny muzyk swo#emu uczniowi1 +#eśli napniesz strunę zbyt mocno ; pęknie, #eśli za słabo ; nie wyda żadne"o d'więku,. Ta na uka przydała się teraz, choć nie doskonały d'więk miał być #e# celem. 8siążę z nowymi siłami i nadzie#ą rozpoczął nowy etap poszukiwa( bez nadmiernych udręk ciała, ale też bez $ol"owania sobie nie wiedząc #esz cze, że właśnie rozpoczął wędrówkę po ścieżce środka. / mie#scu znanym dzisia# #ako *odh <a#aQ usiadł do medytac#i pod wielkim, rozłożystym drzewem. 4czynił to z silnym postanowieniem, że musi osią"nąć cel, które"o szukał #uż od tylu lat bezskutecznie. 5zie( czy noc, sło(ce czy deszcz, nie zważał na nic. 9edytował. .iedząc nieruchomo przez wiele dni walczył z pokusami i strasznymi wiz#ami wyłania#ącymi się "dzieś z podświadomości, wreszcie pozbył
3

!iejscowoś" w #+$nocno 3 wschodnich 4ndi&ch 5st&n /ih&r6 !iejsce #rzebudzeni& 7iddh&rthy 8&ut&my w *t+rym #+9niej wybudow&no świ2tynię !&h&bodhi 5:ie(*ie #rzebudzenie6 7ymbo(iczne centrum buddyzmu i miejsce #ie(1rzyme* buddyjs*ich z c&$e1o świ&t&

24

się ich wszystkich. / całkowitym spoko#u wolny od wszelkich myśli i pokus dotarł do na#"łębsze"o zakątka swe"o umysłu, do centrum wszechświata wolne"o od wszelkich koncepc#i +#a,, +ty,, dobre, złe... !wyciężył same"o siebie. <dy tak siedział pod drzewem w stanie całkowite# #edności z wszech światem do #e"o oczu dotarły promienie wschodzące# "wiazdy zaranne# i wtedy... 5oznał /ielkie"o, 2ałkowite"o -świecenia 6>nuttara .am#ak .ambo dhi7, poznał 0rawdę >bsolutną i #uż wiedział #ak można pomóc odczu wa#ącym istotom... %ie istniała #uż żadna różnica między nim, a resztą owych istot. Eatwo się pisze i czyta, że *udda usiadł pod drzewem i osią"nął oświe cenie, ale tak naprawdę to oświecenie było zwie(czeniem praktyki wy konywane# w wielu, wielu poprzednich żywotach. 5ro"a do urzeczy
25

wistnienia #est dłu"a i pracochłonna, bo zwłaszcza w naszych czasach nie #est łatwo 6zresztą ni"dy nie było7 zerwać z nawykami, które są isto tą nasze"o #estestwa 6tak nam się przyna#mnie# wyda#e7. *uddy#ska dro"a #est czymś, co idzie pod prąd nasze# zwykłe#, ludzkie# natury ; #est sprzeczna z naszą naturą i dlate"o właśnie prawdziwa. /raca#ąc 5o *uddy, po osią"nięciu oświecenia siedział #eszcze pod drzewem przez trzy ty"odnie i zastanawiał się czy i #ak przekazywać światu swo#ą ścieżkę, wtedy to nawiedził "o *ó" *rahma, który w imie niu wszystkich istot prosił o przekazanie im 5ro"i do -świecenia. *ud da #uż zupełnie przekonany ruszył w dro"ę i w ?elenim 0arku w pobliżu miasta, które zwie się obecnie *enares, a dawnie# Raranasi poruszył 8ołem 5harmy, czyli rozpoczął nauczanie. 0ierwsze kazanie skierował do swych dawnych towarzyszy w ascezie, pięciu #o"inów & ludzi zainte resowanych "łównie pozbyciem się własne"o cierpienia. Tymi naukami były Cztery Szlachetne Prawdy, czyli prawda o cierpieniu i sposo bie pozbycia się cierpienia. *udda resztę swo#e"o życia spędził wędru #ąc po północnych 3ndiach naucza#ąc zasad swo#e# reli"ii wszystkich, którzy tylko chcieli słuchać. !marł w wieku SN lat 6około MTN;USN p.n.e.7 naucza#ąc do same"o ko(ca, a #e"o ostatnie słowa do uczniów brzmiały1 +.iebie uczy(cie światłem. 0ole"a#cie na sobie1 nie bąd'cie zależni od niko"o inne"o. 9o#e nauki niech będą waszym światłem. 0ostępu#cie z"odnie z nimi, a nie z żadnymi innymi. 5o historii przeszedł #ako *udda .iak#amuni czyli przebudzony mę drzec z klanu .iak#ów.

26

Nauki
Pra"nienie pomocy innym doprowadziła *uddę do odkrycia prawdzi
we# natury wszystkie"o & nasze# natury. ?est ona tak piękna, że zwykłe przy#emności te"o świata są przy nie# tylko bladym w dodatku odwró conym odbiciem. ?ednakże by owe"o piękna doświadczyć trzeba prze#ść taką samą dro"ę #ak *udda, dlate"o wszystkie nauki są #akby opisem i powieleniem te"o, cze"o -n sam dokonał. *udda zdawał sobie sprawę, że oświeceniem nie da się niko"o obdaro wać i nie da się wyzwolić od cierpienia ludzi, którzy tak naprawdę te"o sobie nie życzą. %ie #est zresztą możliwe by ktoś mó"ł wyzwolić inną osobę od nie# same#. *udda zatem przekazał nam wszystkim dro"ę któ rą każdy podążać musi tak samo #ak przez życie ; sam. 9y nazbyt często nawet nie zda#emy sobie sprawy, że cierpimy, bo wiem to uczucie tak mocno zinte"rowane #est z naszą naturą, że zauwa żamy "o dopiero, "dy #e"o intensywność wzrasta ponad akceptowany przez nas poziom. ?ak więc w takich warunkach *udda miał wypełnić swą obietnicę i wyzwolić nas od cierpienia) -świecony #ednak zna naturę wszystkich istot, wie, że #edynym sposo bem #est nauka, cierpliwe ob#aśnianie krok po kroku prawdziwe# natu ry życia i świata. %ic, bowiem nie osią"nąłby przez nakazy, zakazy lub wiarę, którą za wsze można podważyć, tylko, bowiem my sami, dzięki wewnętrznemu przekonaniu i chęci dokonania zmian możemy działać i osią"nąć wy zwolenie. *udda nauczał więc cierpliwie przekazu#ąc swo#ą dro"ę w różnoraki sposób dostosowany do charakteru różnych ludzi. !ainteresowanych
27

swoim własnym wyzwoleniem nauczał .zlachetne# -śmiorakie# Jcieżki, innych, tych bardzie# altruistycznych pouczał o ścieżce *odhisattwy. 0otra$ił "odzinami prowadzić dysputy natury $ilozo$iczne# i lo"iczne#, #ak również nauczał bardzie# praktyczne"o pode#ścia do 5ro"i. 0rzebu dzony znał wszystkie typy ludzi i wiedział, #akich słów używać i co da ne# osobie przekazać, by ta odniosła z te"o #ak na#większy pożytek. *ył #ak mądry o#ciec, który wie, #ak odcią"nąć swe dzieci od zabawy w pło nącym domu. / te# książce za#miemy się podstawami, czyli pierwszymi naukami *uddy o drodze do osobiste"o wyzwolenia. 5lacze"o osobiste"o) 5la te"o, że nikt nie #est w stanie podzielić się z innymi tym, cze"o sam nie posiada. *y ko"oś uspokoić na#pierw samemu trzeba być spoko#nym. *y komuś poma"ać, na#pierw samemu trzeba mieć pewien nadmiar. *iedna osoba dzieląc się z dru"im biedakiem swoim ostatnim "roszem wykona szlachetny "est, ale pożytek z te"o będzie żaden. 2o inne"o bo "aty... 4zbroimy się więc w motywac#ę własne"o wyzwolenia, ale tylko po to by kiedyś skutecznie poma"ać innym, by #ako *odhisattwa wy zwalać wszystkie istoty od cierpienia.

Cierpienie
+-to, mnisi, #est szlachetna prawda o cierpieniu1 narodziny są cierpie niem, starość #est cierpieniem, śmierć #est cierpieniem: smutek, la ment, ból, zmartwienie, i rozpacz są cierpieniem: połączenie z nie lu bianym #est cierpieniem: rozłąka z lubianym #est cierpieniem: nie otrzymanie pożądane"o #est cierpieniem. 8rótko mówiąc, pięć skupie( l"nięcia #est cierpieniem.,
28

5hammacakkapaOattana .utta ?ednym słowem, całe życie, bytowanie empiryczne #est w sumie bole snym doświadczeniem.

Formy cierpienia
+.ą trzy $ormy cierpienia, przy#aciele1 cierpienie bólu, cierpienie złu dzenia #a'ni, i cierpienie zmian. -to są trzy $ormy cierpienia., 5ukkha .utta

Powstawanie Cierpienia
+3 oto, mnisi, #est szlachetna prawda o powstawaniu cierpienia1 p r a " n i e n i e , które stwarza dalsze stawanie się ; któremu towarzyszy namiętność i zachwyt, zna#du#ące przy#emność tuta# i tam ; pra"nienie zmysłowe# przy#emności, pra"nienie stawania 6żądza istnienia7 się, pra"nienie nie;stawania się.6żądza nie istnienia7, 5hammacakkapaOattana .utta

Ustanie Cierpienia
+3 oto, mnisi, #est szlachetna prawda o ustaniu cierpienia1 całkowite wyzbycie się i zaprzestanie, porzucenie, zaniechanie, uwolnienie się, i ode#ście te"o p r a " n i e n i a ., 5hammacakkapaOattana .utta

Szlachetna Ścież a

29

+3 oto, mnisi, #est szlachetna prawda o drodze wiodące# do ustania cier pienia1 właśnie ta szlachetna ośmiokrotna ścieżka1 właściwy po"ląd, właściwe zamierzenie, właściwa mowa, właściwe działanie, właściwy sposób utrzymania, właściwy wysiłek, właściwa uważność, właściwa koncentrac#a., 5hammacakkapaOattana .utta 2ierpienie nie #est odkryciem buddy#skim mówią o nim też i inne reli "ie np. chrześci#a(ska, #ednak w tym przypadku różnica w po#mowaniu #est dość znaczna. / chrześci#a(stwie cierpienie #est czymś, co uszla chetnia, co prowadzi do *o"a, buddyzm natomiast nie usprawiedliwia istnienia cierpienia mówi natomiast, że #est ono kompletną pomyłką, że nie cierpienie a radość #est prawdziwym sensem życia. %iestety ku naszemu utrapieniu cierpienie istnie#e i #est #edną z cech nasze# e"zy stenc#i. !da#ę sobie sprawę, że cierpienie nie #est tym, o czym każdy z nas chciałby czytać i rozmawiać, ale niestety nauka o nim #est #edną z na# ważnie#szych w buddyzmie. To, że istnie#e cierpienie wie każdy z nas i w zasadzie traktu#e #ak oczywistość, nie każdy #ednak potra$i #e zauwa żyć wokół siebie i w sobie samym. *udda przecież nie opowiadałby rze czy oczywistych, "dyby nie było to konieczne i nie na darmo, #ako #edną z pierwszych nauk wy"łosił właśnie tą o cierpieniu. / #e"o ustach nie #est to zwykłe stwierdzenie, ale coś o "łębokim znaczeniu, cze"o sens #est ważnym $ilarem dro"i do oświecenia. - cierpieniu naucza się w każde# ze szkół buddyzmu z #edne"o powodu & do"łębne zrozumienie, wniknięcie w istotę cierpienia i zrozumienie swo#e# sytuac#i da#e o"romną motywac#ę do praktyki. To tak, #ak z rzucaniem palenia, do
30

póki nie zrozumie się naprawdę niszczące"o wpływu papierosów na zdrowie, to wszelkie próby pozbycia się nało"u skazane są na niepowo dzenie. *rak #est po prostu prawdziwe# motywac#i. %iszczące"o wpływu papierosów nie widać od razu, natomiast przy#emność odczuwamy za raz po zacią"nięciu się dymkiem. .ilną motywac#ę do rzucenia palenia odna#du#ą w sobie dopiero ludzie, którzy #uż zauważyli związek pomię dzy paleniem a zdrowiem, zwłaszcza ci, którzy zachorowali lub np. wi dzieli oddziały szpitalne chorób płuc. /raca#ąc do cierpienia, nie za uważamy "o na co dzie( lub po prostu i"noru#emy, zwłaszcza "dy wiek #eszcze nie #est zaawansowany, a człowiek czu#e się #ak młody bó", ono #ednak istnie#e i na pewno dopadnie każde"o w swoim czasie. /tedy na praktykę może być za pó'no. *ez wcześnie#sze"o przy"otowania bud dy#skie"o cierpienie będzie po prostu odcią"ało od praktyki. 2złowiek cierpiący prędze# poszuka ul"i i pocieszenia niż będzie próbował wyko rzystać to doświadczenie na drodze do oświecenia. / buddyzmie nie ma do ko"o się pomodlić o pomoc, nie ma *o"a -#ca czy aniołów stró żów, którzy może nam pomo"ą, #esteśmy sami ze swoim cierpieniem i tylko my możemy sobie pomóc. 0raktykować zrozumienie cierpienia należy #uż teraz, "dy mamy idealne warunki do te"o, "dy nie cierpimy "łodu, z powodu choroby, wo#en, starości itd. To między innymi dlate "o nasz obecny stan nazywany #est 2ennym =udzkim 2iałem, bo może my łatwo i bez większych przeszkód podążać dro"ą do oświecenia. 0a mięta#cie, że *udda przed oświeceniem próbował ścieżki ascezy, która była po prostu cierpieniem uniemożliwia#ącym osią"nięcie oświecenia. ?ak #uż wspomniałem zrozumienie cierpienia #est ważne ze wz"lędu na motywac#ę & na#pierw rozumiemy własne cierpienie, a następnie za uważamy, że tak samo cierpią również inni. !rozumiemy że cierpią
31

/.!V.T83@ 3.T-TV , a wtedy zrodzi się w nas współczucie dla nich. 5o te# pory złe nastro#e innych osób po prostu nas irytowały, często wywoływały ne"atywne emoc#e w rodza#u złości lub przy"nębienia, a teraz będziemy takie z#awiska rozumieć i rea"ować pozytywnie. Tak, więc zrozumienie własne"o cierpienia nie dość, że wyeliminu#e część ne"atywnych emoc#i wywoływanych kontaktami z innymi istotami, to #eszcze wzbudzi w nas motywac#ę opartą na współczuciu. /kroczymy na Jcieżkę *odhisattwy motywowani współczuciem dla wszystkich od czuwa#ących istot. /iem, że trudno zrozumieć cierpienie "dy samemu się "o chwilowo nie odczuwa, ale są na to praktyki które poleca w swych książkach 5ala#la ma. 9ożecie śledzić doniesienia medialne i zamiast przechodzić nad nimi do porządku dzienne"o wystarczy chwilę się zastanowić, wyobra zić sobie, co czu#ą ludzie dotknięci przez los. 9ateriału do przemyśle( na pewno nam nie zabraknie, wystarczy włączyć wiadomości telewizy# ne i na pewno coś się zna#dzie. ?eśli nie w telewiz#i to w prasie czy in ternecie. 5oniesie( naprawdę #est bardzo wiele przecież świecie #est o"rom cierpienia, a #eśli my "o nie odczuwamy, to znaczy, że #esteśmy małą wysepką która na chwilę wynurzyła się z te"o o"romu. ?eśli po szukacie, to dowiecie się, że nasz świat wcale nie #est taki piękny i spra wiedliwy. 5ziesiątki milionów osób ; w tym PP milionów to dzieci do lat pięciu ; umiera#ą co rok z powodu uleczalnych chorób lub takich, którym moż na zapobiec.

32

%a świecie "łodu#e #uż miliard ludzi z cze"o co rok umiera około QN mi lionów osób. 0orówna#my ; w cią"u pięciu lat dru"a wo#na światowa spowodo wała śmierć MN milionów. Teraz w cią"u pięciu lat umiera z "łodu trzy razy więce# ; PMN milionów 9y akurat należymy do około LNW szczęśliwców ży#ących w kra#ach uprze mysłowionych, nie cierpi my "łodu, a przyna#mnie# nie taki #ak np. w kra#ach >$ryki. Tak więc cierpienie istnie #e, a to, że akurat teraz nas ono nie dotyka nie oznacza, że tak będzie zawsze, nie znamy prze cież przyszłości, #edno wszakże możemy przewidzieć ; starość, chorobę i śmierć. !da#ę sobie sprawę, że kiedy #est się pięknym i młodym, lub tylko pięk nym... To istnienie cierpienia nie #est tym, o czym się myśli i zauważa. %awet, #eśli #est "dzieś tam obecne to przyćmiewa#ą "o sprawy bieżące"o życia & nauka, praca, dom, rodzina, wakac#e, nowy samochód itd. ?ednak, "dy z #akichś powodów zabraknie te"o wszystkie"o, to cierpienie wy pływa na wierzch właśnie #ako e$ekt braku te"o cze"oś, co #ak nam się
33

wyda#e #est sensem życia. 9oże nie #est to zbyt przekonu#ące, ale wy starczy sobie uświadomić ilu ludzi na świecie "łodu#e, ilu traci swych bliskich, ile żon i dzieci #est maltretowanych, w każde# minucie "dzieś tam ludzie przeżywa#ą dramaty. .am istnienie cierpienia uświadomi łem sobie w sytuac#i, która mo"łaby być typową moralizatorską opo wiastka "dyby nie to, że #est prawdziwa. %azywam #ą opowieścią wi"i li#ną, bo zdarzyła się właśnie w wi"ilię *%, wieczorem. / ten szcze"ólny wieczór #echałem sobie właśnie do domu, wiadomo, w nastro#u racze# wesołym, myślami będąc #uż przy kolac#i i wolnych świątecznych dniach. <dy zobaczyłem na drodze błyska#ące światła radiowozów i karetek wiedziałem, że zdarzył się #akiś wypadek ; nic szcze"ólne"o #eszcze #e den do statystyk policy#nych lub wieczornych $aktów w TR. ?ednak, "dy prze#eżdżałem obok rozbitych wozów zobaczyłem na dro dze ciało mężczyzny a w pewne# odle"łości paczkę owiniętą kolorowym papierem leżącą w okruchach szkła. /tedy na"le po#awiła mi się przed oczami krótka wiz#a ; żony te"o człowieka, która czeka#ąc na męża wła śnie poprawia nakrycia stołu, zobaczyłem też dzieci bawiące się koło choinki, wszyscy w radosnym nastro#u, takim #ak mó# oczeku#ą na po wrót "łowy rodziny. %ie doczeka#ą się... /iz#a trwała ułamek sekundy, ale wrażenie, które pozostawiła utkwiło mocno w me# pamięci. 0rzecież to mó"ł być każdy, nawet #a... 5ale# po#echałem sobie powolutku i ostrożnie a świąteczny nastró# "dzieś się ulotnił. %ie chcę niko"o przy"nębiać tym przykładem, ale zrozumienie istoty cierpienia i #e"o wszechobecności #est bardzo ważne, doprowadziło, bo wiem *uddę do odkrycia prawdy o rzeczywistości i tym samym do sta
34

nu oświecenia, przy którym ziemskie przy#emności przypomina#ą liza nie cukierka przez papierek. .tan ten #est podstawą istnienia wszyst kich istot, #est od nas nierozłączny i tylko zaciemnienia umysłu, które razem wzięte tworzą +e"o, nie pozwala#ą nam #asno widzieć prawdy. 2ierpienie #est odczuwane w umyśle, tam też należy szukać #e"o przy czyn i sposobów pozbycia się ich, to #est nauka *uddy. ?edną z właściwości nasze"o umysłu #est to, że zapominamy o nieprzy #emnych chwilach i bez "łębsze"o w"lądu nie #esteśmy w stanie spo# rzeć całościowo na życie. 2ierpienie #ednak #est obecne zawsze i nie mam tylko na myśli wyra' ne"o, czysto $izyczne"o bólu, ale też cierpienie duchowe #ak smutek, zmartwienia, rozpacz i subtelne ob#awy niezadowolenia, braku cze"oś, nie wiadomo, cze"o, takie poczucie, że wszystko nie do ko(ca #est takie #ak być powinno wedłu" naszych wyobraże(. 2zasem nie wiemy, co ze sobą zrobić, cze"o oczekiwać od życia lub wręcz, po co ży#emy. 2zu#e my, że to, co robimy #est niezbyt sensowne, że trzeba by zrobić coś #esz cze, tylko nie wiemy, co. / buddyzmie nazywamy to subtelnym cier pieniem niewiedzy. 9ożemy i"norować takie uczucia, ale na dłuższą metę nie da się ich upilnować, kiedyś wybuchną w postaci depres#i, ata ku złości czy też a"res#i. /łaściwie nie ma rzeczy, która w ostateczności nie przynosiłaby cier pienia, nawet przy#emności, #ak dobre #edzenie czy seks w nadmiarze sta#ą się nieprzy#emne, powodu#ą ból i cierpienie a nawet śmierć. /y obra'cie sobie, to co lubicie na#bardzie#, co sprawia na#większą przy #emność, a teraz wyobra'cie sobie, że ktoś was przymusza do robienia
35

te# przy#emne# czynności przez bardzo dłu"i czas. /szystkie przy#em ności w nadmiarze sta#ą się torturą i ukazu#ą swo#ą prawdziwą naturę & cierpienie. <dyby było inacze#, to mo"libyśmy czerpać przy#emności bez ko(ca, a świat byłby ra#em, niestety #e"o prawdziwą naturą #est 23@C03@%3@. To właśnie odkrył *udda i to przekazu#e nam bez owi#ania w ładne słówka o szlachetne# naturze cierpienia. %ie zauważamy te# natury świata, przyzwyczailiśmy się do istnienia cierpienia tak, że nie zauwa żamy "o i tym samym nie przychodzi nam do "łowy myśl, że może być inacze#, że ten stan #est #akiś dziwny i sztuczny. %asza niewiedza, co do natury świata sta#e się przyczyną poszukiwania szczęścia w posiadaniu przedmiotów i ludzi, nie zda#emy sobie przy tym sprawy, że wszystko, co możemy z"romadzić nie przyniesie nam takie"o szczęścia, #akie"o oczeku#emy. Tak naprawdę pra"niemy być szczęśliwi na stałe i to pra"nienie przenosimy na przedmioty i innych ludzi. /yda#e nam się, że właśnie one i oni dadzą nam upra"nione szczęście. / momencie "dy przenosimy swe pra"nienie na rzeczy ze wnętrzne zapominamy lub wręcz nie wiemy, że owo pra"nienie zosta nie zaspoko#one tylko chwilowo, że niedłu"o po nim po#awi się $rustra c#a spowodowana nieuniknioną stratą szczęściaU. -czywiście nie nama wiam do pozbywania się wszystkie"o, czy zrezy"nowania całkowicie z posiadania rzeczy materialnych chodzi mi racze# o pewien rodza# roz sądku. %ie wszystko #est nam potrzebne, wystarczy się zastanowić, dla cze"o pra"nę dane# rzeczy, czy #est ona mi rzeczywiście potrzebna, czy motywac#ą do #e# posiadania #est chwilowe zadowolenie. / tym dru"im przypadku warto wiedzieć, że zadowolenie będzie tylko przez chwilę,
4

Jest to t&* zw&ne ;cier#ienie zmi&ny<

36

czy więc warto marnować ener"ię i środki na zdobycie cze"oś bardzo ulotne"o) 2zy nie lepie poszukać trwałe"o szczęścia) Eatwo się pisze, trudnie# przezwyciężyć nawyki własne# natury. / osta teczności, pomimo, że nie ma nicze"o, co mo"łoby nam dać tak poszu kiwane trwałe szczęście to #ednak cią"le bie"amy w #e"o nieusta#ącym poszukiwaniu. *ie"amy nie tam "dzie trzeba i w niewłaściwy sposób potyka#ąc się zderza#ąc i depcząc podobnych nam +sportowców,. 3nni oczywiście robią to samo powodu#ąc chaos, w którym naprawdę trudno #est cokolwiek odnale'ć. / ten sposób przeszkadza#ąc sobie nawza#em napędzamy tylko koło cierpienia i pewne"o dnia budzimy się +z ręką w nocniku,. %a"le widzimy, że życie, które #ak nam się wydawało cią"le próbowaliśmy złapać po prostu przeleciało "dzieś bokiem w czasie, "dy my za#ęci byliśmy zdobywaniem i "romadzeniem dóbr, planowaniem przyszłości czy rozpamiętywaniem przeszłości. Teraz #ednak zbliża się śmierć, która wcale nie zapowiada ko(ca cierpienia a tylko chwilową przerwę, po które# wszystko zacznie się od nowa. 2zym #est cierpienie) /iemy #uż, że #e"o przyczyną #est niewiedza, która dzieli rzeczywistość na ty, #a, oni itp. -tóż wyda#e mi się, że cierpienie #est właśnie podzia łem pierwotne# #edności i tęsknotą za nią. !auważmy, że po#awia się za wsze, "dy braku#e nam upra"nionych przedmiotów i ludzi bąd', "dy #e steśmy z nimi rozdzielani. -czywiście są to tylko złudne pra"nienia skierowane w niewłaściwą stronę przez niewiedzę. To ona sprawia, iż wyda#e nam się, że posiadanie czy też połączenie z tymi rzeczami za spokoi nas w "łębszym, duchowym sensie, co przecież #est niemożliwe. Tak, więc cierpienie #est naprawdę brakiem duchowe# #edności i zakłó ceniem #e# harmonii. !akłóceniem i cierpieniem #est też choroba, która
37

destabilizu#e porządek w $unkc#ach or"anizmu. %atomiast na#wyższym stopniem podziału #est śmierć #ako rozpad podstawowych elementów żywe"o or"anizmu. *uddyzm wyróżnia ich pięć rodza#ów, ale o tym szerze# napiszę w dalsze# części książki. ?eśli cierpienie wynika z podziału to szczęście powinno być skutkiem #ednoczenia. Tak też wyda#e się być, odczuwamy przecież owo szczęście przy kontaktach z ukochaną osobą, w momencie zdobycia upra"nio nych przedmiotów i w każdym przypadku, "dy dane #est nam to, cze"o pra"niemy. .zczęście po#awia się też #ako przeżycia estetyczne odczuwane w kon takcie z naturą i sztuką, które są prze#awami harmonii. 9uzyka czy sztuki wizualne bazu#ą na kompozyc#i łączące# elementy w harmoni#ną #edność na wzór te# obserwowane# w naturze. %iestety takie odczuwanie szczęścia #est #edynie marnym odbiciem, na miastką prawdziwe"o stanu rzeczy. Trwałe"o szczęścia nie da się zna le'ć na zewnątrz w materialnym świecie przecież powstał on w wyniku podziału nasze# prawdziwe# duchowe# natury i tylko w nie# można "o odszukać. Jwiat #est złudzeniem a szczęście w nim zna#dowane #est tak samo złudne i nietrwałe. Te złudzenia czasami przypomina#ą pierwotną #edność a wtedy wyda#e nam się, że #esteśmy #uż u siebie w domu. 0rzy nosi nam to ul"ę, którą przez porównanie z cierpieniem nazywamy szczęściem. ?est to #ednak tylko namiastka prawdziwe"o stanu rzeczy, które"o nie sposób określić po#ęciowo, bowiem w tym mie#scu szczę ście i cierpienie sta#ą się #ednym stanem poza wszelkimi porównania mi. %a szczęście wszelkie złudzenia ma#ą swą podstawę w prawdziwe# naturze *uddy, w czystym i #asnym umyśle. -statecznie przecież
38

wszystko #est #ednością i tylko dzięki temu możemy w o"óle wyzwolić się od cierpienia i osią"nąć oświecenie. Tak, więc nauka o cierpieniu nie #est tą ostateczną, lecz wz"lędną prawdą, które# zrozumienie da#e motywac#ę i siłę napędową do dalsze"o działania oraz pozwala zrozu mieć nasze prawdziwe potrzeby. ?eśli uda się wam dotrwać do ko(ca te# nudne# książki, to zapewne zro zumiecie, dlacze"o cierpienie tak naprawdę nie istnie#e oraz, że #est #e dynie naszym, $ałszywym sposobem postrze"ania rzeczywistości. !ro zumiecie też, dlacze"o poszukiwanie szczęścia należy rozpocząć i za ko(czyć w nas samych. *udda na pocieszenie stwierdza, że cierpienie ma przyczynę i tak #ak wszystko inne ma też swó# koniec. 2hodzi tu oczywiście o de$initywny koniec cierpienia związany z oświeceniem, #ak również o koniec kon kretne"o obecne"o, osobiste"o cierpienia. /ystarczy sobie uświado mić, że wszystko przemi#a i sta#e się #edynie historią do opowiadania.

Cierpienie ma przyczyn!, ale "a #$
?est nią coś, co w buddyzmie nazywamy podstawową niewiedzą, czyli niezna#omość same"o siebie, swe# prawdziwe# natury i prawdy o świe cie oraz działanie na podstawie owe# niewiedzy. %ie #est to #ednak tylko zwykłe niedoin$ormowanie, ale o wiele "łębszy problem związany z na szą samoidenty$ikac#ą. %iewiedza sprawia, że nie doświadczamy pełne# radości, która, tak naprawdę #est nieoddzielona od nas samych, #est na szą prawdziwą naturą. To właśnie ona 6niewiedza7 sprawia, że dzielimy świat na +#a, i resztę sądząc, że owe byty istnie#ą osobno i niezależnie od siebie. 5zieląc, uzależniamy swe szczęście lub nieszczęście od iluzo
39

rycznych rzeczy i z#awisk zewnętrznych i to właśnie przez te czynniki #esteśmy kontrolowani. To zupełnie proste, #eśli na przykład szczęście ma nam dać nowy samochód, to rozbicie takie"o nowe"o nabytku lub #e"o kradzież okaże się być przyczyną nasze"o nieszczęścia. 0ołączenie z ukochaną osobą będzie szczęściem, rozłąka nieszczęściem. ?eśli nato miast szczęście zna#dziemy w sobie, to nic nas od nie"o nie oddzieli. %iestety niewiedza, którą trzeba wykorzenić sprawia, że na razie musi my dzielić rzeczywistość, musimy #ą dzielić by potwierdzić własne, osobne istnienie i tu właśnie #est podstawowy błąd, sedno niewiedzy. Czeczywistość tak nie $unkc#onu#e, nie istnie#e nic, co było by napraw dę niezależne od całości, niezależne od nasze"o umysłu i tym samym rzeczywiste. *y to wy#aśnić ode#dę nieco od tradycy#ne# kole#ności nauk *uddy i w tym mie#scu przedstawię zarys świata widziane"o oczami $i zyka.

Świat
M%wimy olor, M%wimy s&odycz, M%wimy 'orycz, (ecz w rzeczywisto)ci to tyl o atomy i przestrze*+ 1emokryt 3około 455 r. pne.6

Każdy

z nas, na pytanie o rzeczywistość może wycią"nąć rękę przed

siebie i stwierdzić +to właśnie #est to,. %a co dzie( może być to wystar cza#ące, ale za"łębia#ąc się nieco pod warstwy wraże( zmysłowych od
40

krywamy, że to, co do nas dociera nie #est tożsame ze 'ródłem, z istotą rzeczywistości. /y"ląda to tak #akby prawda o świecie schowała się za #akąś maską. 0osłużę się prostym przykładem, który pozwoli poukładać i przemyśleć wiedzę nabytą w szkole. /yobra'my sobie, że siedzimy na łące w lesie, wokół zielona, miękka w dotyku trawka, słonko przy#emnie "rze#e, za#ące kica#ą, a żubry wystę pu#ą w puszczy... Trochę się rozpędziłem, ale wiz#a chyba przy#emna) /raca#ąc do tematu, "dzie, zatem #est ta ukryta rzeczywistość) 9oże w trawie) !ielone# trawie. 2o #est zielone) 0rzecież cała materia zbudowana #est z atomów, czy atomy bywa#ą zielone) ?ak wiemy nośnikiem in$ormac#i o obrazie są $ale świetlne, które odbi #a#ąc się od przedmiotu ule"a#ą modulac#i i dociera#ą w ko(cu do siat kówki oka. /ięc może światło #est zielone) -kazu#e się, że nie, kolor światła to tylko nazwa przypisana określone# dłu"ości $ali i to, co możemy o nim powiedzieć #est #edynie opisem od działywania owe# $ali na siatkówkę oka. Jwiatło nie #est kolorem podobnie #ak $ala radiowa nie #est muzyką czy obrazem telewizy#nym. To wszystko #est tworzone w odbiornikach na podstawie in$ormac#i niesionych przez $ale. Teraz wyobra'my sobie, że dotykamy trawę, "łaszczemy #ą i czu#emy #ak przesuwa się pod palcami chłodna i wil"otna od rosy. 2zy naprawdę atomy nasze"o ciała dotyka#ą atomów trawy) %ie to tylko różne"o ro dza#u oddziaływania na podstawie, których umysł budu#e sobie wy obrażenie, że tam 6pod dłonią7 coś #est. Tylko #ak sprawdzić czy tam
41

naprawdę #est coś oddzielne"o od nas skoro cały proces poznawczy od bywa się w naszym umyśle. %ie #esteśmy w stanie wy#ść poza ten umysł nawet za pomocą wielkich i małych przyrządów naukowych, które są w zasadzie przedłużeniem naszych zmysłów i da#ą tylko takie in$ormac#e, które zmysły są w stanie odebrać. 2zyli znowu wracamy do oddziały wa(. 2ała materia w zasadzie składa się tylko z oddziaływa(, 6czyli poniekąd in$ormac#i o działaniu7 na przykład taki atom, dzięki modelom i rysun kom po"lądowym wyda#e nam się, że wiemy #ak wy"ląda, ale nic bar dzie# mylne"o, atomu nie zobaczylibyśmy nawet "dyby powiększył się do rozmiarów domu. >tom to po prostu pusta przestrze(, w które# wo kół #ądra zbudowane"o z protonów i neutronów krążą elektrony. / do datku okazu#e się, że protony i neutrony zbudowane są z #eszcze mnie# szych cząsteczek zwanych elementarnymi & kwarków. .zkopuł w tym, że zarówno kwarki #ak i elektrony nie ma#ą #akie#ś określone# $ormy, to po prostu niematerialne, niesko(czenie małe punkty =ub #ak "łosi teoria strun pętelki istnie#ące w innym, dodatkowym wy miarze. Te pętelki czy też struny dr"a#ą na różne sposoby podobnie #ak struny instrumentu, ale miast wytwarzać d'więk stwarza#ą złudzenie istnienia cząsteczki. 0rzypomina to kręcącą się na "ładkim stole mone tę, #eśli ta będzie obracać się wystarcza#ąco szybko to zamiast nie# zoba czymy przestrzenną kulkę. /szystko, co możemy o cząsteczkach po wiedzieć #est #edynie opisem ich mierzalnych oddziaływa( nie da się, więc z całą pewnością powiedzieć, że są one +czymś,, co było by realnie i niezależnie istnie#ące. /e'my na przykład taką masę cząsteczki oka zu#e się, że #est ona tylko miarą oddziaływania "rawitacy#ne"o lub 6i7 przyspieszenia, któremu cząstka #est poddawana.
42

!e słynne"o równania @XmcL wynika, że masę można zamienić w cało ści w ener"ie, a w odwrotnym kierunku dostarcza#ąc ener"ię stworzyć masę. 9ożna by właściwie stwierdzić, że masa #est skumulowaną ener "ią nie #est, więc czymś, #akąś trwała ce"iełką niezależną od zewnętrz nych warunków. Cównie dobrze materia może istnieć tak #ak opisu#ą to nauki buddy# skie & #ako ruch i działanie w obrębie przestrzeni umysłu będące wła ściwościami same# przestrzeni. %iestety by całkowicie obiektywnie stwierdzić naturę świata trzeba by wy#ść poza o"raniczenia materii ni czym sędzia nie zaan"ażowany i będący poza interesem każde# ze stron. Te"o #ednak nauka uczynić nie potra$i 6sędziowie piłkarscy również7, dlate"o #ak na razie pozosta#ą nam owe opisy oddziaływa( i domnie mania na nich zbudowane. *y dodatkowo po"matwać sprawę dodam, że sam $akt obserwac#i cząsteczek wpływa na ich zachowanie zmienia #ąc "o tak, że w zasadzie mamy #uż do czynienia z $undamentalną nie poznawalnością 6teoria nieoznaczoności7, więc na dzie( dzisie#szy nie za bardzo dałoby się +wy#ść, i obserwować bezstronnie materialną rze czywistość. %a podstawie te"o, co wiemy możemy #ednak stwierdzić, że materia, #aką znamy z codzienne"o doświadczenia po prostu nie istnie#e w taki sposób, #aki nam się wyda#e. ?est potocznie mówiąc pusta właśnie tak, #ak to stwierdza#ą nauki buddy#skie. %awet wydawałoby się takie stałe wartości #ak czas i przestrze( nie są naprawdę niezmienne i niezależne. /łaśnie o tym mówi Teoria /z"lędności @insteina. /ynika z nie#, że wraz ze wzrostem prędkości czas zwalnia by przy prędkości "raniczne#,
43

czyli QNN NNN kmYs osią"nąć wartość zerową. / odwrotnym przypad ku to znaczy ze spadkiem prędkości łączy się przyspieszenie upływu czasu aż do momentu, w którym wszelkie zdarzenia zachodzą natych miastowo, czyli zanika ich wymiar czasowy. ?est to punkt całkowite"o braku ruchu. -czywiście to zwolnienie czy przyspieszenie czasu odnosi się tylko do konkretne"o porusza#ące"o się obiektu, #est po prostu relatywne. Te dwie kra(cowe wartości ruchu, czyli prędkość światła i brak prędko ści oznacza#ą upływ czasu o wartości zero, czyli #e"o brak. /ynika z te"o, że czas nie istnie#e #ako +coś,, co było by odrębnym i niezależnym istnieniem, #est tylko relatywną wartością wynika#ącą z nasze"o sposo bu postrze"ania ruchu. /edłu" nauk buddy#skich to umysł, 6czyli obserwator7 stwarza złudze nie istnienia czasu i przestrzeni Jwiadomość, bowiem by mo"łaby być cze"okolwiek świadoma musi se"re"ować i układać po kolei dociera#ą ce do nie# in$ormac#e w podobny sposób #ak podczas wyświetlania $il mu & klatka po klatce. Ten sposób o"lądania stwarza złudzenie cią"ło ści w czasie nie ma inne# możliwości o"lądania świata, bowiem coś, co nie #est postrze"ane w kole#ności czasowe# po prostu nie może być za uważone. 4pływ czasu #est bardzo subiektywnym odczuciem są przecież chwile, które wyda#ą się cią"nąć w niesko(czoność i są też takie, które mi#a#ą zbyt szybko. Tylko miara, #aką dla własne# wy"ody ustanowiliśmy porządku#e te od czucia i pozwala w miarę sprawnie poruszać się w czasie. ?ednak pro szę zauważyć, że miara czasu nie #est samym czasem, #est czymś sztucz
44

nym niema#ącym prawa istnieć bez istot, które są zdolne nią posłu"i wać. 2zas #est po#ęciem wz"lędnym podobnie #ak przestrze( i ruch, których nie da się rozpatrywać w oddzieleniu od nas samych. Teoria /z"lędności łączy te wszystkie aspekty świata w #edną całość, które# elementy są od siebie wza#emnie zależne. 0odobnie *udda opi su#e wszelkie z#awiska #ako złożoność współzależnych przyczyn i wa runków. Teoria /z"lędności @insteina szcze"ólnie uwypukla z#awisko ruchu. /edłu" nie# wszystko, co istnie#e porusza się i to w dodatku z maksy malną możliwą prędkością, czyli szybkością światła. 9oże to nam się wydawać dziwne przecież w codziennym życiu poruszamy się znacznie, znacznie wolnie#. Teoria #ednak wy#aśnia ten $enomen rozbiciem prędkości na ruch w czterech wymiarach 6trzy przestrzenne plus czas7 dopiero ich zsumo wanie da#e prędkość światła. /ynika z te"o, że światło porusza się tyl ko i wyłącznie w przestrzeni ni"dy w czasie. ?ednak rozpatrywanie przestrzeni w oddzieleniu od czasu traci nieco sens dla człowieka i wkracza w s$erę abstrakc#i. 0rzecież z przestrzenią związana #est odle "łość i czas potrzebny na #e# pokonanie, #eśli coś porusza się z prędko ścią światła to pokonu#ę odle"łość nie#ako poza czasem, natychmiasto wo. <dyby światło było świadome nie zauważałoby upływu czasu, dla nie"o podróż nie ważne, na #aką odle"łość trwała by natychmiastowo. ?eśli coś może pokonać dowolną odle"łość w zerowym czasie, to dla nie"o odle"łość ta sta#e się #edynie sztucznym tworem pozbawionym sensu i #akie#kolwiek przydatności.
45

?eśli coś istnie#e tylko w zależności od punktu obserwac#i, to nie da się obiektywnie powiedzieć czy istnie#e naprawdę czy #est tylko tworem postrze"a#ące"o umysłu. „0$ 7izycy utrzymuj$cy, "e rozumiej$ to 8odmianę 7izyki kwantowej9 tak samo jak rozumiej$, czym s$ kamienie i sza7y. , rzeczywistości rozumiej$ z odność teorii z wynikami pomiar'w. :izyka, m'j dro i, jest w$skim szlakiem wytyczonym przez czeluście, niedosię"ne dla ludzkiej wyobra*ni. Jest to zbi'r odpowiedzi na pytania, kt're zada( jemy światu, a świat udziela odpowiedzi pod warunkiem, "e nie bę( dziemy mu stawiali innych pyta), ni" tych, kt're wykrzykuje zdrowy rozs$dek. &zym"e jest zdrowy rozs$dek+ Jest tym, co o arnia intelekt stoj$cy na zmysłach takich samych, jak zmysły małp. ;w intelekt chce po( znawać świat z odnie z re ułami ukształtowanymi przez je o ziem( sk$ niszę "yciow$. <le świat poza t$ nisz$, t$ wylę arni$ inteli ent( nych małpolud'w, ma własności, kt'rych nie mo"na wzi$ć do ręki, zobaczyć, u ry*ć, usłyszeć, opukać i w ten spos'b zawłaszczyć.- 30ta( nisław =em, :iasko6 *udda naucza, że wszystkie z#awiska są umysłem te"o, który ich do świadcza i na pewno coś w tym #est. To umysł nada#e znaczenie obser wowanym z#awiskom, potra$i #e skatalo"ować oraz umie#scowić w cza sie i przestrzeni *ez obserwu#ące# świadomości nie istnie#e nic. To w umyśle powsta#e kolor i $orma tam też powsta#e wrażenie d'wię ku, który przecież z $izyczne"o punktu widzenia #est tylko dr"aniem atomów. To dr"anie #awi nam się #ako przy#emna muzyka, "łos ukocha
46

ne# osoby lub niemiły hałas, a przecież są to cały czas te same dr"ania i nic więce#. /rażenia dotykowe i smakowe $unkc#onu#ą tak samo, też są 0C-548-/>%@ w umyśle. *ez umysłu nie istnie#e kolor, d'więk, $or ma oraz subtelne odczucia dotykowe i smakowe. -bserwu#ąc rzeczy obserwu#emy sam umysł. /y"ląda na to, że świat nie istnie#e niezależnie od obserwatora zdolne "o "o doświadczać a sam $akt obserwac#i potra$i wpływać na otacza#ącą nas rzeczywistość. =udzie od wieków pode#rzewa#ą świat o brak realności, czymże, bo wiem są opowieści 0latona o cieniach na ścianie #askini, #ak nie prze błyskami intuicy#ne# wiedzy o rzeczywistości. To #ednak nauki *uddy #ako pierwsze da#ą spó#ny obraz świata z"odny ze współczesną wiedzą. /edłu" nie"o wszystko, co istnie#e #est #edną niepodzielną przestrzenią umysłu o właściwościach pozwala#ących na tworzenie i doświadczanie bytów. /szystko, co się w nim po#awia #est poruszeniem te# przestrze ni, która współ"ra#ąc sama z sobą tworzy złudzenie świata. %iestety umysł właśnie poprzez niewiedzę, takie podstawowe, istnie#ą ce od zawsze zaciemnienie nie potra$i do#rzeć sam siebie, dlate"o łapie się swoich produkc#i i utożsamia z nimi tworząc +#a,, +ty,, +on, i cały świat postrze"any przez nas #ak na#bardzie# realnie. Tak wyprodukowana rzeczywistość #est tylko iluz#ą, wz"lędną $ormą, poza którą nie #est łatwo wy#ść by stwierdzić stan $aktyczny. %ie #est ła two, dlate"o, że aby wy#ść trzeba we#ść ; w same"o siebie, a na tak pro stą koncepc#ę na#trudnie# #est wpaść. /iadomo, +na#ciemnie# #est pod latarnią,. Ta iluz#a #est całością, które# elementów nie da się rozpatrywać w od dzieleniu od reszty tak się, bowiem składa, że części nie istnie#ą poza
47

całością. 0owstawanie i istnienie tych wz"lędnych elementów #est uza leżnione od warunków i przyczyn, wszystko #est ze sobą połączone i za leżne od siebie nawza#em. 0rawo to stosu#e się zarówno do na#mnie# szych cząsteczek #ak i relac#i między or"anizmami żywymi na człowieku ko(cząc. -to, co powiedział *udda o naturze świata1 ,-!oniewa" wszystko powstaje dzięki szere owi przyczyn i warun( k'w, przeto zjawiskowe 7ormy rzeczy nieustannie się zmieniaj$> nie ma tu stałości, kt'ra powinna znamionować ka"d$ autentyczn$ sub( stancję. ,łaśnie z uwa i na ci$ ł$ zmianę zjawisk mo"emy por'w( nać rzeczy do mira"u czy snu. <le ludzie, kt'rym brak wiedzy, przyj( muj$, "e świat jest realny i działaj$ opieraj$c się na tym niedorzecz( nym zało"eniu. !oniewa" jednak ten świat jest tylko iluzj$, przeto ich opieraj$ce się na błędzie działania przynosz$ im tylko szkodę i pro( wadz$ do cierpienia. ?ozpoznaj$c, "e świat jest tylko iluzj$, m$dry człowiek nie postępuje tak, jakby był on realny @ tym sposobem unika cierpie).Hormy, czas, przestrze( i wreszcie to, co określamy #ako +#a, i +ty, #est cią"łym ruchem, taką rzeką, która zmienia się w zależności od różnych warunków. / te# rzece "łówny nurt ukształtowany #est przez złudzenia, które porywa#ą wszystko w szale(czym tempie. %a szczęście umysł, w którym wszystko się wydarza tak naprawdę #est panem sytuac#i, #eśli tylko uświadomi sobie, że posiada wolną wolę zdolną stawić czoła rwą cemu nurtowi snów.
48

8orzystanie z te"o przywile#u #est trudne i tak naprawdę tylko niewielu ludzi potra$i świadomie i niezależnie kierować swoim życiem. !azwy cza# da#emy się prowadzić swemu pożądaniu i w momentach przełomo wych, "dy #est wybór między prawdą, która wyda#e się być trudna, a lekką i przy#emną iluz#ą pozwalamy prowadzić się swemu +e"o,. Tak, więc nasze działania są uwarunkowane. *udda naucza #ak dzięki nauce, medytac#i, moralności i uważności osią"nąć #asność umysłu wolną od uwarunkowa(. ?asność, dzięki któ re# możemy świadomie kształtować swe życie i otacza#ący nas świat. 0odąża#ąc za wskazówkami *uddy pozbywamy się cierpienia i #esteśmy w stanie realnie pomóc innym żywym istotom. %a koniec, ot tak, na otrze'wienie przytoczę #eszcze słowa 5oktora 5a isetz Teitaro .uzuki +>naliza zamienia żywy przedmiot w trupa: trup musi zostać z powrotem wskrzeszony, co dokonu#e się poprzez synte zę., Tak, więc radzę zapomnieć o powyższe# analizie i cieszyć się światem takim, #akim "o odbieramy. Tyczy się to również wszelkich nauk bud dy#skich. %a pewnym etapie należy o nich zapomnieć, ale nie oznacza to, że można się z nimi w o"óle nie zapoznać.

Droga

49

Każdy człowiek ponosi odpowiedzialność za własne myśli, słowa i czy
ny, każdy #est panem same"o siebie. %ie ma nicze"o i niko"o, ko"o mu siałby czcić lub słuchać. / każdym człowieku #est potenc#ał oświecenia & stan bez oddzielne"o +#a, pełen mądrości, radości, odwa"i i szczęścia i nic poza własnym e"o nie #est w stanie przeszkodzić człowiekowi w urzeczywistnieniu te"o stanu. %a takich założeniach opiera się buddy#ska ścieżka prowadząca do wolności. ?est to dro"a dla samodzielnych i odważnych ludzi, którzy chcą sami decydować o własnym losie i nie bo#ą się prawdy #akakolwiek by ona była. 8ażdy, kto zetknął się z naukami *uddy może wybierać między iluz#ą o$erowaną przez świat a prawdą, do które# prowadzą owe nauki. Teraz w tym życiu po#awia się szansa na poznanie rzeczywistości i moż liwość urzeczywistnienia te"o, czym potenc#alnie #esteśmy od zawsze & naprawdę wolnymi, szczęśliwymi i nieustraszonymi istotami. 5ro"ę realizu#e się poprzez Szlachetn# ,)miora # Ścież !+ Ta Jcieżka #est $undamentalną doktryną buddyzmu. /szelkie metody i praktyki, choć nieraz nie wspomina#ą wprost o Te# Jcieżce to #ednak służą do osią"ania celów w nie# określonych. 0iszę o tym, bo niektórym buddystom zaczyna#ącym swą przy"odę z naukami *uddy od bardzie# zaawansowanych książek 6zwłaszcza buddyzmu tybeta(skie"o7 często wyda#e się, że nauki o .zlachetne# ścieżce są mnie# ważne, niższe# kate "orii lub, że należą one do tak zwane# 9nie#sze# 5ro"i. Tymczasem na
50

uki o .zlachetne# -śmiorakie# Jcieżce są zbiornikiem ma"azynu#ącym i obe#mu#ącym wszystkie inne nauki buddy#skie. Teoretycznie można praktykować nawet nie słysząc o tych naukach, ale należy zdać sobie sprawę, że przez bardzie# zaawansowane praktyki po winien ucznia prowadzić mistrz, który zna ową ścieżkę i doskonale zda #e sobie sprawę ze znaczenia metod, które stosu#e. ?eśli praktyku#emy pod okiem mistrza lub stosu#emy ściśle metody opisane w książce 6za zwycza# opisane przez mistrza7 to wcale nie musimy wiedzieć #ak one działa#ą, podobnie nie wiemy #ak działa#ą lekarstwa, wystarczą nam e$ekty. @$ektem #est kroczenie po .zlachetne# -śmiorakie# 5rodze. %awet ta książka może stać się początkiem owe# dro"i, bowiem słowa w nie# zawarte przedstawia#ą podstawową wiedzę i metody potrzebne po dróżnikowi, który wyrusza w niezbadane re#ony własne"o umysłu. %ie #est to #ednak szcze"ółowy przewodnik, ale racze# odręczny schemat ze wskazówkami pisanymi szy$rem niczym w pirackie# mapie wyspy skar bów. 9ożna #ą mieć i odłożyć na półkę, można schować lub powiesić w ramkach na ścianie możemy #ednak niczym prawdziwi odkrywcy za brać mapę i zaokrętować się na ża"lowcu, który #uż wczesnym rankiem wypływa w re#s. -cean #est o"romny a okręt niezbyt solidny, więc ryzyko wyda#e się duże, ale ci, którzy #e pode#mą ma#ą szanse odnale'ć wolność i niezmie rzone wspaniałe skarby. ?ednak prawdziwa wyprawa nie pole"a na przeczytaniu +/yspy .karbów, i marzycielskim wpatrywaniu się w mapę. To zaledwie początek i #eśli nie wy#dziemy za pró" własne"o domu to skarby będą równie daleko #ak zawsze, chyba, że ko"oś zado wala#ą iluz#e, marzenia i wiara, że może kiedyś...
51

5uch na#większe"o odkrywcy wszechczasów & *uddy ży#e w każdym z nas bez wy#ątku. %ie #est ważna płeć, pozyc#a społeczna czy inne bzdur ne etykietki. 8ażdy bez wy#ątku może podążać za wskazówkami pozo stawionymi przez *uddę wystarczy chcieć. / buddyzmie często używa się porównania umysłu do oceanu ; niech, więc $ale 6myśli7 będą ła"odne a nasze statki 6ciała7 nie pozostawia#ą za sobą śladów 6karmy7. !aczni#my, więc od początku, od przyczyny i s ut u. *udda naucza, że wszystko, co istnie#e w postrze"anym przez nas świe cie łącznie z nami samymi powsta#e tylko dzięki złożeniu warunku#ą cych się wza#emnie przyczyn i skutków tak, więc "dy przyczyny ule"a#ą zmianie lub usta#ą zmienia się też świat i my sami. %a tym z#awisku oparta #est idea mówiąca o możliwościach przekształcenia same"o sie bie. %asz sposób odbierania świata i #e"o złożoność sprawia, że skutki dzia ła( nie zawsze są natychmiast widoczne i oczywiste, nie potra$imy, bo wiem o"arnąć całości powiąza( rozcią"niętych w przestrzeni i czasie. .kutek #ednak zawsze #est ściśle powiązany z przyczyną. /ynika to z podstawowe# #edności wszystkie"o, z te"o, że u podstaw wszelkich z#a wisk leży #edna i niepodzielna przestrze( umysłu, w które# powsta#ą i $unkc#onu#ą świadome istoty. 5ziała#ący, działanie i skutek #est #edną nierozerwalną całością i tylko ruch, który nazywamy czasem pozwala na tworzenie rozróżnie( i umieszczanie elementów na skali te"oż cza su.
52

?ednak wszelkie skale i miarki są złudnymi tworami rozróżnia#ące# świadomości, nie istnie#ą w absolutne#, niezależne# od nicze"o $ormie i tylko dzięki nawykom nasze"o postrze"ania wyda#ą się być czymś prawdziwym. <dy #ednak dociekliwie za"łębimy się pod pozory zda rze( możemy zostać zaskoczeni niekonsekwenc#ą pewnych z#awisk. /ydawałoby się, że skutek musi podążać za przyczyną, "dy tymczasem wszystko może odbywać się #ednocześnie, a nawet w pewnych warun kach skutek może wystąpić przed zaistnieniem swoich przyczyn, co cał kowicie dezorientu#e nasz lo"iczny umysł. 0ostrze"anie wprowadza nas w błąd, dlate"o niezależnie od własne"o systemu wartości czy światopo"lądu warto mieć świadomość, że każde nasze działanie dobre czy złe na pewno powróci #ako skutek adekwatny do czynu. *ędąc #ednością, skutek nie ma, dokąd się +oddalić,, nie +wy#dzie, "dzieś +na, zewnątrz, bo żadne"o zewnątrz nie ma. %ie ma się też, co łudzić, że śmierć może przerwać tak silny związek. %iestety, życie #est snem, po którym nastąpi następny sen będący konsekwent nym rozwinięciem poprzednie"o. *ędziemy w nim znowu dziwić się i zadawać pytania ; +za co to wszystko), =ub na przykład, +5lacze"o *ó" #est tak niesprawiedliwy),. %a nic zdadzą się narzekania, ży#emy w świecie, który sami sobie stwo rzyliśmy kierowani zazwycza# własnym e"oizmem. Codząc się i ży#ąc budu#emy #ednocześnie wszystko to, co nas otacza i co wpływa na nasz sposób działania zamyka#ąc w ten sposób koło istnienia. 0rzemoc rodzi przemoc. 5obro tworzy dobro tylko nie widać te"o od razu. <dyby było inacze# nikt nie czyniłby zła, za które od razu byłby ukarany, nic też nie powstrzymywałoby nas od czynienia dobra...
53

%iektórzy zrzuca#ą odpowiedzialność za niecne uczynki na barki .zata na, czyli istoty uosabia#ące# zło w czyste# postaci. 9oże miałoby to #akiś sens "dyby nie było tylko wymówką czy usprawiedliwieniem własnych słabości, e"oizmu i lenistwa. <dyby skłaniało do walki z owym .zata nem bez o"lądania się na pomoc z nieba na pewno nauczyłoby nas wie le o naturze same"o zła i pomo"łoby stać się lepszymi lud'mi. 9ożemy #ednak obyć się bez istot +nadprzyrodzonych, o niepewnym statusie istnienia. /ystarczy założyć, że wszystko zawsze powraca do 'ródła, co oznaczałoby, że nie może powstać coś takie"o #ak zło abso lutne 6czy też szatan7 rozumiane #ako destrukc#a, takie zło, bowiem wraca#ąc do punktu wy#ścia zniszczyłoby samo siebie w #edne# chwili. 0rawa przyczynowo skutkowe"o lub też + army, nie należy mylić z lo sem, na który nie ma wpływu i który musi się wydarzyć. %ie ma tu też kwestii winy i kary, bowiem owo prawo działa całkowicie bezosobowo, nie #est też czymś, co tworzyłoby ścisły, z "óry ustalony plan nasze"o życia, bowiem prawo przyczynowo skutkowe #est dynamiczne i podda#e się zmianom. 8arma nie #est też czymś w rodza#u prawa1 +-ko za oko, ząb za ząb, i nie oznacza to, że #eśli #a komuś przyłożyłem w oko, to mnie też kiedyś przyłożą. .woim czynem dorzuciłem po prostu #edną ce"iełkę do o"ólne"o schematu, który realizu#ąc się sprawi, że w ko(cu spotka mnie coś niemiłe"o, ale wcale nie musi to być #utro, niemiły przypadek może spotkać mnie w następnym wcieleniu, chyba, że zmie nię swo#e postępowanie minimalizu#ąc takie prawdopodobie(stwo. 9ożna to zrobić, bo przecież karma oznacza inacze# działanie, a te można w każde# chwili zmienić. Trzeba tylko chcieć i działać w tym kie runku. /arto zapamiętać, że karma kieru#e bezwarunkowo naszym ży
54

ciem tylko wtedy, "dy nie robimy nic by #ą zmienić. 5odatkowo na na sze szczęście większa część karmicznych przyczyn wyczerpu#e się w mo mencie tworzenia $ormy, czyli ciała i warunków przyszłe"o odrodzenia, a te, przyczyny, które pozostaną łatwie# #est przerwać świadomymi działaniami woli. 2zasem wystarczy tylko nie podlewać karmicznych ziaren. &o to jest stara karma+ /ko ma być widziane jako stara karma, powstałe z woli i odczuwane. Acho ma być widziane jako stara karma, powstałe z woli i odczuwa( ne. Bos ma być widziany jako stara karma, powstały z woli i odczuwa( ny. Język ma być widziany jako stara karma, powstały z woli i odczuwa( ny. &iało ma być widziane jako stara karma, powstałe z woli i odczuwa( ne. Amysł ma być widziany jako stara karma, powstały z woli i odczu( wany. To jest nazywane star$ karm$. < co to jest nowa karma+ &o by nie było teraz uczynione z ciałem, mow$ czy umysłem. To jest nazywane now$ karm$. 3Camma 0utta, 0B DDDE.F4G6

55

?ak działa karma ) %o cóż, teoretycznie bardzo prosto & /szystko, &o by nie było teraz uczynione z ciałem, mow$ czy umysłem odciska swó# ślad w tak zwane# +świadomości "romadzące#,, do które# obecnie nie mamy bezpośrednie"o dostępu. Te ślady są niczym nasiona i tak samo, #ak one podlewane urosną i wydadzą owoce wedle swe"o rodza#u, nie podlewane nie urosną. >by zmienić swe życie wystarczy podlewać tylko dobre nasiona i zaprzestać podlewania tych złych. / owe# świadomości zna#du#ą się naprawdę różnorakie nasiona, nawet takie, których istnie nia ni"dy byśmy nie pode#rzewali. .iedzą sobie i czeka#ą aż po#awią się odpowiednie warunki, w których będą sobie mo"ły wykiełkować i do# rzeć. !ałóżmy, że zna#dziemy się w sytuac#i wywołu#ące# złość. ?eśli #e# ule"niemy i pozwolimy by złość się po#awiła wtedy następnym razem będzie miała #uż ułatwione zadanie. To właśnie #est podlewanie nasion złości. ?eśli #ednak zauważymy ową złość i nie ule"a#ąc pozwolimy #e# po prostu wy"asnąć wtedy nasionko złości traci swą moc i trudnie# bę dzie #e# się po#awić następnym razem. ?eśli #ednak będziemy ule"ać złości, to obe#mie ona nad nami kontrolę i nasze działania ciałem, mową i umysłem będą #e# podporządkowane. *ędziemy mnożyć na sionka złości i co "orsza zasiewać #e w innych istotach. %ie dość, że my sami będziemy cierpieć, to #eszcze przyczynimy się do cierpienia in nych. / pewnym momencie ziaren "niewu będzie tak dużo, że staną się wzorcem determinu#ącym następne wcielenie. 0odlewa#my w sobie pozytywne nasiona & radości, miłości, praktyki buddy#skie#, one, choć może nie od razu, to #ednak przyniosą nam i in nym istotom szczęście. 2ała praktyka buddy#ska, to podlewanie i pielę "nowanie odpowiednich nasion.
56

*y coś osią"nąć, to trzeba działać, to stara prawda aktualna również w buddyzmie, a może zwłaszcza w nim. Tuta# nie ma *o"a, który zrobi coś za nas. / życiu i praktyce buddy#skie# na#"orsza #est bezczynność, która zabiera cenny czas tak szybko, że może "o #uż nie starczyć na #a kąś "łębszą przemianę i w chwili śmierci pozostaniemy z na"romadzo ną karmą. ?eśli naszą karmą #est "łównie "niew, to nie będzie to przy #emne odrodzenie. %a szczęście ta karma wypali się w warunkach od rodzenia, można, więc powiedzieć, że odrodzimy się teoretycznie z pra wie czystym kontem, a to da nam pewną możliwość kształtowania no we"o życia. *yłoby to dobre, niestety, #eśli teraz nie zasie#emy w sobie choćby kilku ziarenek praktyki buddy#skie#, to w następnym życiu nie napotkamy nauk *uddy. ?eśli nie zasie#emy w umyśle pozytywnych ziaren, to nawet w następnym życiu #est taka możliwość, że nic się nie zmieni. *ędziemy dale# cią"nąć błędy z życia poprzednie"o. ?eszcze nauki *uddy mówiące o błędnym po"lądzie na karmę1 „#bli"ywszy się do kapłan'w i mnich'w, kt'rzy utrzymuj$ po l$d, "eH I&okolwiek osoba doświadcza J przyjemne o, bolesne o, ani przyjemne o ani bolesne o J to jest to wszystko spowodowane przez to, co zostało zrobione w przeszłościI, powiedziałem imH I&zy to praw( da, "e utrzymujecie, "e... &okolwiek osoba doświadcza... To jest to wszystko spowodowane przez to, co zostało zrobione w przeszłości+I , ten spos'b spytani przeze mnie, przyznaliH ITak.I ,tedy powie( działem imH I#atem w takim przypadku, osoba jest morderc$ "yj$( cych istot z powodu te o, co zostało zrobione w przeszłości. /soba jest złodziejem... Jest niecnotliwa... Jest kłamc$... Jest dziel$cym m'wc$...
57

Jest obra"aj$cym m'wc$... Jest plotkarzem... Jest chciwa... Jest wro( a... Atrzymuje błędne po l$dy z powodu te o, co zostało zrobione w przeszłości.I .dy ktoś pole a na tym, co zostało zrobione w przeszło( ści jako na czymś istotnym, bhikkhowie, to nie ma w nim chęci i wy( siłkuH ITo powinno być zrobione. To nie powinno być zrobione.I .dy ktoś nie mo"e ustalić w prawdzie lub rzeczywistości, co powinno i nie powinno być zrobione, to jest zdezorientowany i bez ochrony. Bie mo"e te" właściwie odnosić się do siebie jako mnicha...- Z Tittha .utta 6>% Q.TP7

%iestety, "dy brak nam wiedzy o przyczynie oraz skutku oraz chęci by coś zmienić, to będziemy nieświadomie działali pod dyktando naszych warunków odrodzenia, nawyków nasze"o ciała i umysłu. /idać to choćby na przykładach dzieci z rodzin patolo"icznych, są tak uwarun kowane swym otoczeniem, że niezwykle trudno #est im wyrwać się z krę"u przemocy i biedy, ale nie znaczy to wcale, że taka możliwość nie istnie#e. 9amy władzę kształtowania swe"o życia i wolną wolę, wystar czy tylko być świadomym tendenc#i swe"o charakteru i te"o, co się wy darza. <dy #ednak zabraknie owe# świadomości to naszym obecnym postępowaniem zaczną kierować złudzenia narzucane przez świat ze wnętrzny, znowu będziemy miotać się w niesko(czonych cyklach odra dzania, przeżywać cierpienia chorób, starości, strat i niemożności. *ę dziemy niesko(czoną ilość razy przeżywać śmierć i o"romny strach #e# towarzyszący. 8ażde życie bez pracy nad sobą będzie staczać nas coraz "łębie# w otchła( de"enerac#i, w światy zwierząt i innych mnie# zor"a nizowanych $orm życia.
58

?est to proste, wystarczy nie przeciwstawiać się własnemu e"o, nie ro bić nic, co wyma"ałoby pracy nad samym sobą. Ta dro"a #est bardzo ła twa i w zasadzie tworzy się bez nasze"o udziału. 8ieru#e naszym myśle niem, uczynkami a nawet odruchami #ak lalkarz marionetką, która #ed nakże po użyciu lądu#e na dnie zakurzone# skrzyni. 5ru"a opc#a #est niczym wspinaczka po "órskie# ścieżce, wyma"a wysił ku i cią"łe# samokontroli, ale na"rodą #est niezmierzony, piękny widok ze szczytu i poczucie prawdziwe# wolności ; -świecenie. %auka o skutkach uświadamia nam #ak ważna na drodze #est moralno).+ *udda pozostawił wiele nauk w te# materii, ale w zasadzie sprowadza#ą się one do sedna, które współczesnemu, inteli"entnemu człowiekowi powinno wystarczyć. „Anikaj zła. &zy) dobro #achowaj czysty umysłTo esenc#a nauk *uddy. „Bie lekcewa" zła, myśl$cH,,To mnie nie dotknieII. Cropla po kropli napełnia się dzban wod$, i podobnie łupiec, romadz$c zło po tro( chę, cały się nim wypełnia.

59

Bie lekcewa" dobra, m'wi$cH,,To mi nic nie daII. Cropla po kropli na( pełnia się dzban wod$, i podobnie m$dry człowiek, romadz$c dobro po trochę, cały się nim wypełnia.5hammapada 8ażde pozytywne działanie sprawia, że sta#emy się lepsi, każde zanie chanie ne"atywne# czynności da#e nam siłę i wiarę do dalsze"o samo doskonalenia. %e"atywne zaś uczynki powodu#ą, że każdy następny zaczynamy uspra wiedliwiać poprzednim, zło wyrządzone zaczyna kierować życiem bez udziału woli, popadamy coraz "łębie# w złudzenie, zaczynamy otaczać się podobnymi sobie lud'mi, co tylko #eszcze bardzie# napędza koło zła. 0amięć o złych uczynkach tak "łęboko zapada w podświadomość, że całe nasze działanie zosta#e ukierunkowane i czasem nawet wbrew woli spycha nas w coraz "łębsze ba"no. %ie #est to nic odkrywcze"o, wszystkie reli"ie nawołu#ą do zaniechania złych uczynków a promu#ą te dobre. %iestety sama promoc#a, a nawet prawa i nakazy nie wystarczą "dyż człowiek ma taką naturę, że nie da się "o zmusić od"órnie do czynienia dobra. 5late"o ważne #est zrozu mienie mechanizmów kieru#ących naszym postępowaniem i przyczyn powstawania cierpienia. 9oralne życie sprawia, że umysł się uspoka#a, nie #est tar"any wyrzutami sumienia i ne"atywnymi emoc#ami, dlate"o widzi i rozumu#e #aśnie#, łatwie# też mu się skupić i zachować, uważ ność tak ważną w medytac#i i życiu codziennym. 2złowiek kieru#ący się czystymi moralnie zasadami cieszy poważaniem, szacunkiem i przy#a' nią wielu ludzi, co samo w sobie #est powodem do zadowolenia z życia. 9oralne życie przynosi spokó# umysłowi, który nieszarpany ne"atyw
60

nymi emoc#ami przesta#e szukać szczęścia w materialnych złudzeniach, a zaczyna #e "enerować sam z siebie. / tym momencie, #eśli po#awi się cierpienie to nie będzie #uż odczuwane z taką mocą, umysł kieru#ący się czystymi moralnie zasadami ma siłę, dzięki które# przezwycięża trud ności i cierpienie. 0rzestrze"anie wskaza( moralnych #est podstawą dla całe# reszty praktyki buddy#skie#, bez te# podstawy, bez te"o $undamen tu nie #est możliwe praktykowanie buddyzmu. !asady moralne we współczesnym rozumieniu są dość płynne i zależą od wielu czynników zewnętrznych. To, co w #edne# kulturze czy "rupie społeczne# #est akceptowane w inne# #uż może budzić wielkie emoc#e. 5late"o nie ma sensu wnikać w szcze"óły i roztrząsać kontekstu każde# możliwe# sytuac#i. 4niwersalną zasadą #est, że lepie# zdać się na wyczu cie oparte na idei nie krzywdzenia innych. ?eśli #ednak wkraczamy na ścieżkę buddy#ską to dobrze byłoby trzymać się zasad polecanych przez *uddę. .ą to1 /łaściwa mowa, działanie i sposób utrzymania & wszyst kie one będą opisane w dalsze# części książki. /sparciem dla moralności #est uważno).+ / 4ważność 6.ati7 #est właściwością umysłu, która pozwala zauważać to, co się wydarza dokładnie w taki sposób, w #aki się to wydarza bez nada wania znacze(, oceniania i tworzenia po"lądów. ?est to zdolność do ob serwac#i bez krytycyzmu bez osądzania czy potępiania, ale też bez wpa dania w zachwyt. 4ważność #est niczym czyste, idealne zwierciadło, które odbi#a rzeczywistość bez żadnych zniekształce(.
5

'& *o=cu *si2%*i #od&ne s2 w #un*t&ch ;>ztery ?odst&wy @w&%ności< n& #odst 7utry ;7&ti#&tth&ny<

61

4ważność pozwala widzieć wszystko #asno i wyra'nie, nic nam nie umyka nic nie #est za$ałszowane, widzimy i przeżywamy prawdziwy świat i prawdziwe"o siebie. 5zięki te# zdolności możemy kontrolować swo#e zachowanie i świado mie rozwi#ać moralność. /idzimy rzeczy, takie, #akie są, a iluz#e e"o przesta#ą wpływać na naszą świadomość, umysł się oczyszcza i wreszcie zaczynamy zauważać te"o, który wszystko przeżywa poza samymi prze życiami. !auważamy sam umysł ; naszą prawdziwą naturę. Trenować uważność możemy zawsze i wszędzie ; w pracy, szkole, idąc, #adąc samochodem itd. %ie kolidu#e to z żadnymi czynnościami a co więce# wspoma"a i zwiększa e$ektywność wszelkich działa(. /ięce# zapamiętu#emy z wykładów, nie tracimy ni"dy czasu na poszu kiwanie +złośliwych martwych przedmiotów,, nasza praca sta#e się do kładna i bezpieczna. To wszystko ułatwia życie tu i teraz, pokazu#e, że nauki buddy#skie służą nie tylko rozwo#owi duchowemu, ale są prak tyczne w codziennych zma"aniach z materią. -czywiście utrzymywanie uwa"i zawsze i wszędzie #est początkowo bardzo trudne, dlate"o następnym inte"ralnym elementem dro"i #est medytac"a, która uspoka#a umysł i usuwa rozproszenie, dzięki czemu #esteśmy w stanie skoncentrować się na uważnym życiu. Tak, więc wreszcie wyłania się nam dro"a w trzech częściach1 M#dro). & właściwe po"lądy i zamierzenia Moralno). & /łaściwa mowa, działanie i sposób utrzymania Medytac"a & /łaściwy wysiłek, uważność i koncentrac#a.
62

/ sumie osiem składowych elementów zwanych . z l a c h e t n ą - ś m i o r a k ą J c i e ż k ą . Ta ścieżka prowadzi do nirwany 6dosłownie z"aśnięcie, zdmuchnięcie7, czyli osobiste"o wyzwolenia z koła narodzin i śmierci, wyzwolenia od cierpienia, ścieżki, która została przekazana pierwotnie ludziom zainteresowanym "łównie sobą. -becnie dro"a ta #est podstawą buddyzmu zwane"o G i n a # a n a czyli 9ały /óz 69ała 5ro"a7. / te# drodze braku#e #edne"o elementu, który znamy z życia *uddy, mianowicie współczucia. To właśnie współczucie pozwala #esz cze szybcie# się rozwi#ać i szybcie# osią"nąć oświecenie. *udda zaczął nauczać o współczuciu dopiero wtedy, "dy przyszli do nie"o odpowied ni uczniowie tacy, którzy myśleli i odczuwali podobnie #ak *udda, tacy, których motywac#ą było robienie cze"oś dobre"o nie tylko dla siebie, ale również dla innych. 5opiero wtedy *udda nauczał #ak przekształcić owe dobre intenc#e, ten nadmiar ener"ii i współczucia w praktykę wzmacnia#ącą ich naturalne zdolności i prowadzącą bardzo szybko do oświecenia. Te nauki dotyczące współczucia i oczywiście .zlachetna -śmioraka Jcieżka razem stanowią trzon buddyzmu 9aha#any, czyli /ielkie# 5ro"i. 5ro"i *odhisattwy & istoty kieru#ące# się altruistyczną motywac#ą przynoszenia pożytku wszystkim odczuwa#ącym istotom. To, którą ścieżką będziecie podążać zależy tylko od wasze# motywac#i. /y sami musicie zadać sobie pytanie & 2o tak naprawdę mną kieru#e) 0o co chcę osią"nąć oświecenie) 3 oczywiście uczciwie na nie odpowie dzieć. 0amięta#cie #ednak, że żadna z tych dró" nie #est lepsza lub "or sza, prowadzą one do te"o same"o celu i podąża#ąc 9ałą 5ro"ą też od kry#ecie w sobie o"romne pokłady współczucia. 8iedy) /tedy, "dy przy#dzie zrozumienie, "dy rozwie#ą się zasłony niewiedzy.
63

Temat współczucia przewi#a się i tak przez większą część te# książki, więc na razie za#miemy się pierwotnymi elementami dro"i *uddy.

Po'l#dy
To wiedza o cierpieniu, #e"o przyczynach i drodze wiodące# do kresu owe"o cierpienia. %a "łębszym poziomie wiedza o #edności wszystkie"o oraz zależno ściach te"o złudne"o świata. *ez wiedzy o całości człowiek pozosta#e skupiony tylko na swych e"oistycznych celach napędza#ąc koło cierpie nia. *ez wiedzy i zrozumienia wszystkie działania oparte będą na błędnych wyobrażeniach, które są prze#awem podstawowe# niewiedzy & przyczy ny nasze"o istnienia. <łupota może prze#awiać się na różne nawet pozornie sprytne sposoby zwłaszcza, że może współistnieć z o"romem na"romadzonych in$orma c#i i wykorzystywać #e do swoich pseudo mądrych celów. 2óż tu dużo mówić nie od dziś wiadomo, że wykształcenie nie czyni niko"o mą drym, 6choć #est bardzo pomocne7 tak #ak teraba#ty in$ormac#i na dys ku komputera nie czynią z maszyny istoty inteli"entne#. ?ednak odpo wiedni pro"ram może korzysta#ąc z tych in$ormac#i całkiem nie'le sy mulować inteli"enc#ę. 0odobnie niewiedza, bazu#ąc na zebranych, nie pełnych in$ormac#ach może stwarzać różne złudne, pozornie mądre koncepc#e, które zniekształca#ą odbiór rzeczywistości i przyczynia#ą się do tworzenia następnych, $ałszywych koncepc#i. ?ako, że wszelkie ludzkie działania służą ostatecznie człowiekowi, prze to na#ważnie#szą wiedzą #est ta, o nas samych. Taką sprawdzoną w
64

działaniu wiedzę o człowieku przekazu#ą nam nauki *uddy mo"ą, za tem w połączeniu z nowoczesnymi odkryciami naukowymi służyć #ako $undament mądrości. %iestety owa mądrość nie #est czyś danym czło wiekowi od urodzenia, trzeba się #e# nauczyć, co nie #est zbyt łatwe i oczywiste, nie ma przecież instytuc#i, która uczyłaby mądrości. / te# materii każdy #est zdany sam na siebie lub częście# na rodziców i kultu rę, w które# ży#e. ?eszcze "orze# #est ze zna#omością same"o siebie, z ak ceptac#ą swo#e# niewiedzy i innych wad czy ułomności. Tuta# działanie podstawowe"o zaciemnienia umysłu mani$estu#e się w na#mocnie# w postaci niechęci do badania i zrozumienia własne# osoby, a przecież bez te"o nie może być mowy o #akie#kolwiek mądrości. /raca#ąc do tematu ; 0ożyteczne i zdrowe po"lądy w buddy#skim rozu mieniu zbudowane są na obiektywne# i sprawdzone# nauce *uddy. / szcze"ólności #est to zrozumienie prawdy o cierpieniu oraz nauki o współzależności wszystkie"o i skutkach czynów. Tradycy#nie po"lądy oparte są na1 •2zterech .zlachetnych 0rawdach •-śmioaspektowe# Jcieżce •!rozumieniu Trzech 2ech @"zystenc#i zwanych Trzema 0ieczęciami 5harmy 6%ietrwałość, cierpienie i niesubstanc#alność, pustość, czyli brak trwałe"o, niezależne"o +#a,7 5ziałanie na podstawie takie"o zrozumienia wsparte medytac#ą prowa dzi do w"lądu w prawdziwą naturę rzeczywistości, do prawdziwe# wie dzy czy też mądrości oparte# na w"lądzie zwane# z sanskrytu 0radżnia 6 !anna w pali7. 2złowiek #ednak dopóki nie osią"nie owe"o w"lądu
65

musi opierać się na tworzonych koncepc#ach, dlate"o ważne #est by były to takie, które poprowadzą "o do wyznaczone"o celu. 3ch prawidłowość #est "waranc#ą powstawania prawidłowych intenc#i mani$estu#ących się we wszelkim działaniu.

Zamierzenia
/szelkie złe z#awiska obserwowane w społecze(stwach #ak i u poszcze "ólnych #ednostek są #edynie mani$estac#ą intenc#i, prze#awianiem się myśli napędzanych przez pożądanie, nienawiść i złudzenia, czyli s$ery umie#scowione w umyśle. <dy intenc#e są prawidłowe, to prawidłowe będą też działania, wystarczy mieć świadomość, że to zawsze myśl ukie runkowu#e działania $izyczne i słowne. 8iedyś zastanawiało mnie chrześci#a(skie po#ęcie "rzechu obe#mu#ące myśli słowa i uczynki. ?ak można z"rzeszyć myślą) ?ednak, "dy zobaczymy myśli #ako podstawę czynów, to okaże się, że takie po#ęcie "rzechu ma sens. To tylko $akt, że przeradzanie się inten c#i w czyn może być bardzo odle"łe w czasie sprawia, iż nie ko#arzymy #edne"o z dru"im i nie widzimy przez to nic złe"o w ne"atywnym my śleniu. / *uddyzmie #ednak nie istnie#e po#ęcie "rzechu #ako wykroczenie przeciwko boskiemu prawu, które #est złem wzbudza#ącym poczucie winy i wyma"a#ącym pokuty. 9yśli, pozytywne czy ne"atywne same w sobie złem nie są mo"ą #edynie prowadzić do tworzenia niewłaściwych uczynków, dlate"o też wyma"a#ą oczyszczenia i przekształcenia. / buddyzmie odbywa się to poprzez naukę o tym #ak rodza# myśli wpływa
66

na działanie. %aukę o tym #ak dzięki uważności zauważać i rozpozna wać po#awia#ące się myśli i #ak wykorzystać to wszystko na drodze sa modoskonalenia. *udda stwierdza, że niewłaściwe działanie #est częścią nasze# obecne# natury u podstaw, które# leży niewiedza. To właśnie podstawa powinna być usunięta a cała reszta na nie# posadowiona zawali się #ak domek z kart odsłania#ąc naszą prawdziwą, czystą i wspaniałą naturę *uddy. @$ekt takie"o postępowania #est pewny i trwały w przeciwie(stwie do innych metod bazu#ących na walce z po#awia#ącym się złem, które #est przecież tylko ob#awem niewiedzy. %awet, #eśli #akaś ludzka istota #est zdolna do kontrolowania swych myśli, słów i uczynków w każdym mo mencie życia to i tak e$ektem będzie tylko lepsze odrodzenie, po którym nie ma "waranc#i, że nie nastąpi nawrót choroby zwane# złem. *udda podczas medytac#i obserwował po#awianie i zanikanie intenc#i to pozwoliło #e zrozumieć i podzielić na dwie części1 Prawid&owe oparte na zasadach moralnych 3ntenc#a wyrzeczenia, intenc#a dobre# woli, intenc#a nie wyrządzania krzywdy. 3deałem byłoby "dyby owe intenc#e wynikały z "łębokie"o w"lądu i przebudowy systemu wartości, #aki dokonu#e się na #e"o podstawie, ale można też wzbudzać #e w sobie choćby przez autosu"estię i postano wienia. /zbudzanie w sobie dobrych intenc#i rozpocznie proces prze miany naszych nawykowych działa(. .taną się one pozytywne, zaczną przynosić szczęście nam samym i innym istotom. ! takich sposobów tyle, że opracowanych współcześnie korzysta wielu ludzi chcących osią
67

"nąć sukces w #akie#ś dziedzinie. -ni wiedzą, że dro"a do #akie"okol wiek celu zaczyna się od kształtowania same"o siebie. Tacy ludzie sta#ą codziennie rano przed lustrem i "łośno opowiada#ą o swoich postano wieniach, dzięki czemu ich działania powoli ukierunkowu#ą się na osią "nięcie zamierzone"o celu. Jwiadome działanie, #akim #est mówienie samemu sobie o własnych planach czy intenc#ach wzbudza podświado me procesy, które kieru#ą wszystkim, nawet małymi, pozornie nic nie znaczącymi odruchami, ale które zsumowane da#ą zadziwia#ące e$ekty. Cacze# trudno byłoby coś takie"o osią"nąć innymi sposobami, bowiem tak naprawdę niewielu z nas potra$i świadomie i całkowicie kontrolo wać swe działania w każde# chwili. !apamięta#my, że praktyka wzbudzania dobrych intenc#i zmienia nasze postępowanie na pozytywne bez potrzeby czynienia #akichś innych, większych osobistych wysiłków. 0ieprawid&owe 3ntenc#a rządzona przez pożądanie, intenc#a rządzona przez złą wolę, oraz intenc#a wyrządzania krzywdy. /szystkie chęci czy też myśli z "rupy dru"ie# wprowadza#ą w umyśle zamieszanie, sta#ą się przyczyną nieprawidłowych działa(, szkodzą za równo właścicielowi #ak i innym istotom uniemożliwia#ąc osią"nięcie oświecenia. 0omyślmy: motywac#ą zwykłe"o umysłu #est e"oizm, inacze# mówiąc zainteresowani #esteśmy "łównie zdobywaniem dla siebie wszelakich dóbr materialnych, statusu społeczne"o i sławy, co "orsza wcale te"o nie zauważamy lub uważamy to za całkiem naturalne. -czywiście #est
68

to duże uproszczenie, nikt w ko(cu nie #est czarny lub biały, ale #eśli dobrze zastanowić się, co tak naprawdę robimy przez cały dzie(, a zwłaszcza, po co), To odkry#emy, że większość te"o robimy dla siebie. %iestety naturalną konsekwenc#ą e"oistycznych działa( #est po#awianie się złych intenc#i, które nie niwelowane przez dobre intenc#e będą wzrastać i w konsekwenc#i staną się przyczyną cierpienia dla nas sa mych. %a szczęście za pomocą wzbudzania i rozwo#u intenc#i z "rupy pierw sze# można te szkodzące nam zneutralizować, dzięki czemu pozytywne nie będą miały konkurenc#i i wypłyną na wierzch. /arto zapamiętać, że intenc#e, czyli nasze myśli są powodem działania, #eśli myśli są nieprawidłowe, to takie też będzie działanie ciała i mowy, będzie po prostu wyrażeniem naszych celów i ideałów tworzonych przez po"lądy. %ieprawidłowe po"lądy są przyczyną złych intenc#i, te natomiast "eneru#ą niezdrowe działanie i koło zosta#e zamknięte. ?eśli dla ludzi normą sta#e się po"o( za zyskiem i sławą bez o"lądania się na konsekwenc#e, to rezultatem takich działa( #est cierpienie nie tylko tych #ednostek, ale i reszty społecze(stwa. 0rzyczyny cierpienia, nie sprawiedliwości i wielu nieko(czących się kon$liktów leżą w umyśle, a żeby nikt nie mówił, że czepiam się akurat zachodnie"o sposobu życia, to pozwolę sobie zwrócić uwa"ę również na problem niektórych pa(stw islamskich związany z błędnym rozumieniem ich własnych świętych ksią". Cównież na problem terroryzmu i wielu zbro#nych kon$liktów w różnych częściach świata, których przyczyną z #edne# strony są błędne po"lądy samych zainteresowanych, z dru"ie# natomiast zachłanność in nych, bo"atszych pa(stw. %iestety prawda #est taka, że na#więce# krzywd wyrządza#ą ludzie sobie wza#emnie, a przyczyną te"o wszystkie
69

"o są błędne po"lądy wyrasta#ące z braku wiedzy o prawdziwe# naturze świata.

1&a)ciwa mowa
.łowa potra$ią ranić równie mocno #ak cios sztyletem ich skutki zaś są równie dotkliwe #ak konsekwenc#e czynów $izycznych. -stre słowa wy wołu#ą ostre reakc#e i w ten sposób sta#emy o krok od nienawiści i prze mocy $izyczne#. 0owstrzyma#my się, zatem od ostre# i obra'liwe# mowy. <dy czu#emy złość lepie# się u"ry'ć w #ęzyk niż pozwolić by usta nasze opuściły epitety uwłacza#ące ludzkie# "odności, nasze# "odności. 0rawdziwa różnica między istotami żywymi #est na poziomie świado mości, zły lub wystraszony pies u"ryzie, bo tak każe mu instynkt, zwie rzę, które samo siebie nazywa człowiekiem zrobi wszystko, by zaspoko ić swe e"o, działa pod #e"o kontrolą, natomiast prawdziwy człowiek po tra$i świadomie postępować wbrew temu, co narzuca#ą mu instynkt, okoliczności i własna wy"oda. /e współczesnym świecie popularną #est opinia, że do innych ludzi na leży odnosić się tak #ak na to zasłu"u#ą, coś #ak +oko za oko..., !e +.ta re"o Testamentu,. >le #ak określić na pewno ten stopie( zasłu"i, czy każde"o człowieka trzeba przykle#ać do wzorca). 8to ów wzorzec usta nowił) 9oże każdy mierniczy ma swo#ą własną lini#kę niepodobną do innych) !resztą, #aka #est zasłu"a w szanowaniu tylko tych, którzy sobie na to zasłużyli)

70

Badna, to tylko zapłata. !asłu"a i człowiecze(stwo prze#awia się w sza nowaniu wszystkich bez wz"lędu na zasłu"i i okoliczności. / przypadku zastosowania zasady +oko za oko, sta#emy się tacy sami #ak nasz przeciwnik. 3nnym przykładem niewłaściwe# mowy #est bezmyślna paplanina. *ez myślna, czyli niekontrolowana, podczas które# łatwo obrazić ko"oś nie chcący, zbudować $ałszywy i tym samym szkodliwy obraz dru"ie"o człowieka czy wreszcie u#awnić własną niewiedzę i niekompetenc#e. 0odczas takich po"aduszek nie ma oczywiście mowy o koncentrac#i czy zachowaniu uważności nie służą, więc one niczemu dobremu a #edynie budu#ą i rozwi#a#ą nasze próżne e"o. Trzeba mieć świadomość, że to, co mówimy wpływa na innych i bywa przyczyną działania. -ni też nas ocenia#ą i przykle#a#ą etykietki w spo sób analo"iczny do nasze"o. Te etykietki są następnie rozpowszechnia ne #ako +prawda, będąca podstawą działania. 4waża#my, więc na swo#e słowa by nie raniły, nie oceniały i nie rozpowszechniały bzdur wyssa nych z palca. -to zalecenia mędrca .zantidewy1 8iedy mówisz, mów spoko#nie, na temat, zrozumiale i uprze#mie *ez pożądliwości i nienawiści Ea"odnym tonem i umiarkowanie dłu"o 8iedy patrzysz, spo"ląda# szczerymi i miłu#ącymi oczyma, myśląc1 .tanę się w pełni oświecony

71

%asza mowa świadczy o nas samych, może u#awniać "łęboką mądrość, która słowami potra$i budować harmonię i z"odę między #ednostkami, lub "łupotę, "dy człowiek niepomny własnych o"ranicze( i wad próbu #e autorytatywnie wypowiadać się o z#awiskach czy też opiniować dzia łania innych. -czywiście, #eśli rozmówcami są osoby o podobnie bez krytycznym nastawieniu wobec siebie to "łupota nie zostanie u#awnio na, przecież wśród "łupców każdy #est mędrcem i każdy może sobie krytykować czy plotkować. 2złowiek mądry traktu#e takie po"aduszki #ak szczekanie psa ; który szczeka, bo taka #e"o natura i niestety nie #est w stanie zrozumieć, że takim działaniem na#więce# szkodzi sobie same mu. 9ądry człowiek nie prze#mu#e się plotkami a krytykę, #eśli tylko oparta #est na $aktach przy#mu#e z pokorą i szacunkiem dla rozmówcy. +5obre"o przy#aciela, który wskazu#e nasze błędy lub wady, należy cenić tak, #akby odkrywał przed nami sekret ukryte"o skarbu[. %udda %iektórzy ludzie nie widzą #ak bardzo są żałośni w momentach, "dy wy tyka#ą wady nieobecnych by samemu poczuć się kimś lepszym lub wte dy, "dy krytyku#ą rzeczy, o których w zasadzie nie ma#ą po#ęcia. !nam takich +wybitnych, znawców wszystkie"o, którzy co prawda nie czyta#ą książek, nie chodzą do kina ni teatru a ich zna#omość muzyki o"ranicza się do #edne"o ulubione"o "atunku pomimo te"o potra$ią wypowiadać się na każdy temat, zaopiniować, co #est wybitne, co słabe a w dodatku potra$ią oceniać i krytykować ludzi sto#ących za dziełami. %o cóż, po rozmawiać i podzielić się po"lądami zawsze można nie wpływa to #ed
72

nak na obiektywne $akty, na wartość dzieł, z#awisk i ludzi, których przecież nie da się zmierzyć #edną malutką miarką. 8ażdy powinien mieć te"o świadomość, każdy też powinien na#pierw oceniać siebie za nim zacznie przykle#ać łatki innym ludziom czy z#awiskom. =epie# cza sami milczeć niż wypowiada#ąc się sprawiać wrażenie znawcy, takie słowa, bowiem szybko są wery$ikowane przez życie szkodząc nam i in nym przy okaz#i. 5ziałanie tylko na podstawie tylko te"o, co "dzieś tam się zasłyszało na#częście# będzie niewłaściwe i co "orsza krzywdzące innych. 2złowiek powinien mieć świadomość, że to, co słyszy bardzo rzadko #est obiek tywnym opisem rzeczywistości, dlate"o powinien trzymać się nauk *uddy, który zaleca sprawdzać wszystkie słowa, docierać do prawdy o tym, +#akimi rzeczy są naprawdę,. %iewłaściwe działania słowne w punktach1 3.Hałszywa mowa 33.-szczercza mowa 333..zorstka mowa 3R.<łupia paplanina

1&a)ciwe dzia&anie
/łaściwe działanie oparte #est na właściwe# wiedzy, w tym przypadku na wiedzy buddy#skie# dotyczące# natury rzeczywistości. / swoim cza sie *udda pozostawił mnichom i osobom świeckim pewne zalecenia
73

dotyczące niewłaściwych działa( by można było łatwo odróżnić #edne od dru"ich. !nane są one obecnie #ako M i PN wskaza(. 9nichów oczy wiście obowiązu#ą zasady rozszerzone. 2+0ie zabi"a", lecz ochrania" wszel ie życie "est i twym udzia&em3 4+Powstrzyma" si! od zabierania rzeczy, dane+ Pra ty u" szczodro).3 5+0ie rzywd6 ni o'o na tle se sualnym, se s ma by. rado)ci# dla obydwu stron3 7+Powstrzyma" si! od &amstwa, ono odcina ziarno Prawdy w twym umy)le+ Mowa ma by. "a diament czysta, "e)li nie, to milcz3 /+0ie zażywa" )rod %w odurza"#cych umys&, ale oczyszcza" 'o przez medytac"! i uważno).3 8+0ie m%w o b&!dach innych ludzi, lecz o azu" zrozumienie i wsp%&czucie3 9+0ie wychwala" siebie i nie poniża" innych os%b, b#d6 s romny3 :+1 swym dzia&aniu nie ieru" si! chciwo)ci#, o azu" szczodro).3 ;+0ie wzbudza" w sobie 'niewu, utrzymu" umys& w harmonii3 2<+0ie oczernia" =rzech Kle"not%w > ?uddy, @harmy, San'hi lecz ochrania" "e i podtrzymu"3 ?ak zapewne zauważyliście wskazania buddy#skie są bardzo podobne do przykaza( chrześci#a(skich i reprezentu#ą podstawowe zasady mo
74

ażde, bowiem t%re nie by&y ci

ralne, których ze wz"lędów społecznych powinien trzymać się człowiek niezależnie od czasów, w których ży#e. -czywiście dla buddystów ma#ą one #eszcze "łębsze znaczenie #ako część praktyki. 2hcemy wierzyć, że współczesny człowiek zazwycza# sam potra$i odróż nić czyny pozytywne od ne"atywnych i #eśli #eszcze potra$i zachować, na co dzie( trochę uważności i samokrytycyzmu w stosunku do same"o siebie, to zapewne żadne wskazania ani przykazania nie będą mu po trzebne. ?est to #ednak pewien ideał, utopia, która w nasze# codzienno ści niekoniecznie się sprawdza. @"o #est silnym i sprytnym przeciwni kiem, który każde"o potra$i wyprowadzić na manowce. !nam to z do świadczenia własne"o i obserwac#i innych & również buddystów. 5ana sytuac#a pozostawiona do własne"o osądu zosta#e zazwycza# osądzona przez nasze e"o i to ono wybiera korzystne rozwiązanie, oczywiście na# częście# korzystne dla siebie. *uddyści, #ak #uż wspomniałem też ma#ą problemy zwłaszcza, "dy sami siebie uważa#ą za mądrych i prawie oświeconych. / codziennym życiu mo"ą to być drobne, z pozoru nic nieznaczące sytuac#e, ale w praktyce buddy#skie# chodzi o pracę nad nimi wszystkimi, nie tylko takimi, które nasze e"o dopuszcza do świa domości. Tuta# właśnie z pomocą przychodzą lekceważone przez wielu wskazania buddy#skie. 9a#ą one poma"ać w konkretnych sytuac#ach poprzez danie nam konkretne"o punktu odniesienia. <dy wskazania są w pamięci nie musimy rozważać czy nasze postępowanie #est dobre czy złe, mamy w umyśle konkretne wskazówki, które automatycznie dopa su#emy do sytuac#i i trudno #e będzie zi"norować. %asze e"o nie zna# dzie #uż żadne# wymówki, "dy wie, które konkretnie wskazanie chce złamać, czy nacią"nąć na swo#ą korzyść. %a tym właśnie pole"a sens pielę"nowania wskaza( buddy#skich & nie na o"raniczeniu nasze# sa
75

modzielności, ale na #e# rozszerzeniu w oparciu o solidne $undamenty. Te $undamenty są naprawdę potrzebne zwłaszcza, "dy zaczniemy "łę bie# studiować nauki buddy#skie dotyczące świata i nas samych, "dy za uważymy, że wszystko w swe# istocie #est niezwykle relatywne. ?est ta kie naprawdę, ale nie może to być usprawiedliwieniem naszych ne"a tywnych czynów, a oprócz te"o relatywności nie da się stosować w co dziennym życiu, "dy trzeba pode#mować konkretne działania. ?eśli coś może być dobre i złe #ednocześnie, to #aką decyz#ę wtedy możemy pod #ąć) 9oże się okazać, że ostatecznie nie #esteśmy zdolni do pode#mo wania prawidłowych decyz#i. ?est to pewnym paradoksem & wolność w ocenie sytuac#i sprawia, że m u s i m y coś wybrać & rodza# zniewolenia & po#awia się wtedy niepewność rodząca pewien dyskom$ort psychicz ny, czyli przyda#ąca nam pewne"o rodza#u cierpienia. /skazania uwal nia#ą nas od te"o rodza#u rozterek. <dy #uż dobrowolnie zdecydu#emy się ich przestrze"ać, to nie musimy nic więce# wybierać, decyz#e pode# mu#ą się same w dodatku zawsze prawidłowe. /skazania są niezwykle pomocne, ale nie zdadzą się na nic, #eśli #edno cześnie nie będziemy trenowali ważności, #eśli zabraknie odrobiny sa mokontroli, świadome"o postrze"ania, które we'mie w karby nasze nies$orne e"o. .ama uważność też niewiele pomoże, #eśli nie będzie wsparta na $unda mencie w postaci wiedzy 6w tym również wskaza(7, która pokieru#e na szymi poczynaniami i całą praktyką buddy#ską. Szlachetna ,)miora a Ścież a stanowi całość buddy#skie# ścieżki, z które# nie da się wybrać do praktyki tylko #edną część pomi#a#ąc pozostałe.
76

/łaściwe działanie wynika z właściwych zamierze( te znowu z po"lą dów, które trzeba u"runtować za pomocą medytac#i. 5ale# & nie będzie prawidłowe# medytac#i, #eśli nasze działania nie będą prawidłowe, to znaczy moralne. *ez takie# dyscypliny nie osią"niemy spoko#u i skupienia wyma"ane"o właśnie w medytac#i. 9edytac#a, czyli wysiłek, uważność i koncentrac#a powodu#ą, że umysł widzi #aśnie#, przez co rozwi#a się w"ląd wyższe"o rzędu rozwi#a#ący mądrość. 9ądrość, czyli właściwe po"lądy i zamierzenia są podstawą moralności ta znowu medytac#i i tak dale#...

1&a)ciwy spos%b utrzymania
To mądry sposób zarobkowania w trakcie, które"o unikamy krzywdze nia innych w #akikolwiek sposób. -znacza to przede wszystkim le"alne i uczciwe 'ródła utrzymania, które nie wyma"a#ą łamania zasad etyki oraz posłu"iwania się niewłaściwą mową czy działaniem. *udda wymienia pięć szcze"ólnych 'ródeł utrzymania przynoszących krzywdę innym, których w związku z tym powinno się unikać1 handel bronią, ży#ącymi istotami, rze'nie i masarnie, produkc#a i handel tru cizn oraz używek. Teoretycznie, na przykład bro( sama z siebie nie #est zła, ani dobra & wszystko zależy od człowieka, który #ą trzyma, #ednak w praktyce samo posiadanie broni może skłonić do #e# użycia i #ak się okazu#e po $akcie wiele kon$liktów w różnych częściach świata wzma"ało się lub wręcz wybuchało od nowa dopiero wtedy, "dy po#awiła się odpowiednia bro(. %ależy pamiętać, że przede wszystkim bro( służy zabi#aniu i racze# nie
77

produku#e się #e# na własny użytek do obrony, ale w celu sprzedaży. %a leży uświadomić sobie, że wielkie i małe $irmy zbro#eniowe nie są zain teresowane brakiem klientów, lecz wręcz przeciwnie. 2hcą produkować coraz więce# i "enerować coraz większe zyski. 2o to oznacza). To $irmy zbro#eniowe "łównie z 4.>, Cos#i i 2hin są odpowiedzialne za powsta wanie nowych o"nisk zapalnych i nasilanie się ludobó#stwa w biednych kra#ach trzecie"o świata. To łatwy dostęp do broni, która dziwnym tra $em tak łatwo pomimo wielu embar" przedosta#e się w wielkich ilo ściach do kra#ów ob#ętych kon$liktami powodu#e nasilenie się tych kon $liktów. 8ra#e wysoko uprzemysłowione nie robią praktycznie nic, by handel bronią ukrócić, można pode#rzewać, że odbywa się on za cichym przyzwoleniem tych kra#ów. %awet nasze małe pa(stewko nie #est wol ne od takich praktyk & / LNL roku w #ednym z pa'dziernikowych wy da( <azety /yborcze# czytamy1 +polski wywiad wo#skowy /.3 w la tach PDDL;DT miał udział w niele"alnym eksporcie broni z polskich ma "azynów wo#skowych przez spółki 2enre\ 6spółka pa(stwowa7 i .teo, która przez @stonię tra$iła do ob#ętych wówczas embar"iem .omalii i 2horwac#i, to był tylko mały interesik wart około U,M do D mln dola rów, więc wyobra'cie sobie zyski potentatów w te# branży. To dzięki ta kim interesom "iną na świecie setki tysięcy ludzi nie #est to, więc czysty interes i czysta praca. 8ażdy zainteresowany musi sam sobie odpowie dzieć czy chce być pośrednim sprawcą śmierci i okalecze( wywołanych użyciem produkowane# czy sprzedawane# przez siebie broni. -czywi ście nie mam tuta# konkretnie na myśli zwykłe"o pracownika zarabia#ą ce"o w zbro#eniówce na swo#e utrzymanie tylko właścicieli $irm produ ku#ących i handlu#ących bronią.
78

0odobnie #est z produkc#ą i handlem używkami zwłaszcza narkotyka mi, papierosami i alkoholem. / czasach poko#u środki te zabi#a#ą z równą skutecznością #ak bro(. 2o "orsza ich działanie #est o wiele bar dzie# per$idne, bo nie dostrze"amy zazwycza# związku 6lub wolimy nie dostrze"ać7 między wieloma chorobami a paleniem tytoniu czy spoży waniem alkoholu. %ie mamy też cią"le w świadomości szkód moral nych i społecznych, #akie czynią owe środki, na co dzie(. 3luż mężów po"rążyło swo#e rodziny w ba"nie moralnym właśnie po przez nadmierne spożywanie alkoholu, ilu straciło środki utrzymania, ile "wałtu i przemocy ma#ące# $inał w rozpadzie rodziny dzie#e się co dziennie w normalnych pozornie domach. -czywiście są to osobiste wybory ludzi, ale czyste sumienie wyma"a by nie przykładać do te"o swo#e# ręki, #eśli oczywiście mamy #akiś wybór. ?eśli nie, to warto pro dukowane przez siebie używki poświęcać *uddom i życzyć, by ludzie używali ich rozsądnie. %astępnym punktem #est handel żywymi istotami, chodzi tu zarówno o masową hodowlę zwierząt na rze' #ak i o prostytuc#ę czy stręczyciel stwo. %iestety, #eśli chodzi o zwierzęta, to współczesna przemysłowa hodowla i ich pó'nie#szy ubó# ma#ą niewiele wspólne"o z zasadami współczucia, czy humanitaryzmu i w zasadzie wyrządza krzywdę nie tylko hodowanym zwierzętom, ale i wielu milionom ludzi na świecie przyczynia#ąc się nomen;omen do wzrostu z#awiska "łodu światowe"o. Taki przykład1 >by otrzymać Pk" mięsa, hodowane zwierzę musi z#eść prawie PN k" paszy lub inne"o pokarmu roślinne"o. .tąd blisko DNW upraw na świecie mo"ących teoretycznie wykarmić całą ludzką popula c#ę przeznaczonych #est na produkc#ę pokarmu dla zwierząt z#adanych w większości przez konsumentów w kra#ach bo"atych ; czyli znakomitą
79

mnie#szość. 0otrzeba około dwunastu hektarów ziemi, by wyżywić #ed ną osobę w cią"u roku mięsem, podczas "dy w tym samym czasie tylko #eden hektar wystarczy by wyżywić tą osobę produktami zbożowymi. %e"atywnych oddziaływa( przemysłowe# hodowli #est zresztą więce# i to nie tylko w bezpośrednio w stosunku do ludzi, ale również w wymia rze ekolo"icznym & o"romne ilości zanieczyszcze(, o"romna ilość wody zużywana przy hodowli i produkc#i mięsa 6bo tak niestety trzeba to na zwać7. .po"ląda#ąc bardzie# #ednostkowo, na przykład przy"ląda#ąc się lu dziom pracu#ącym przy przemysłowe# hodowli i ubo#u zwierząt zauwa ża się w bardzo wielu przypadkach zanik wyższych uczuć, który to odbi #a się nie tylko na traktowaniu zwierząt, ale przenosi się na kontakty międzyludzkie. / tym wszystkim nie chodzi tylko o szkody wyrządzane innym, ale też o szkody następu#ące w nasze# świadomości. 0rzecież każde działanie i otoczenie, w którym spędzamy czas kształtu#e nasz sposób postrze"a nia świata i zarazem nasze e"o, każde też tworzy przyczyny, które kie dyś ob#awią się w postaci cierpienia. ?ak więc należy zarobkować by być w z"odzie z naukami *uddy) @tykę i wskazania #uż wymieniłem, reszta #est, więc prosta. ?eśli #este śmy pracownikami to po prostu dobrze wykonu#emy swą pracę, szanu #emy przełożonych i współpracowników. ?eśli da#emy pracę to dobrze traktu#emy swych pracowników. 0amię ta#my, że ekonomia, choć "eneralnie #est ważna to #ednak nie ważnie# sza od samych ludzi. 2hodzi o to by nie krzywdzić innych usprawiedliwia#ąc swe działania ekonomią, "dy tak naprawdę mamy przed oczami tylko własny interes.
80

%ie można też przesadzać w dru"im kierunku i w imię 'le po#ęte# miło ści bli'nie"o 6w nasze# rzeczywistości są to racze# inne powody7 na przykład utrzymywać przerost zatrudnienia, "dy warunki ekonomiczne nie są korzystne. 0rzykład buddy#skie# i ludzkie# mądrości wyraża się w umie#ętności znalezienia kompromisu. <dy nadchodzą "orsze czasy dla $irmy lepie# #est zwolnić nawet większość pracowników i walczyć o przetrwanie dostępnymi sposobami niż sztucznie utrzymywać zatrud nienie, które"o e$ektem będzie bankructwo i likwidac#a zakładu pracy. 0o "orszych czasach nastąpią lepsze, może też mądre posunięcia np. zmiana pro$ilu działalności pozwolą na przetrwanie i pó'nie#szy rozwó# $irmy, w takim przypadku będzie można ponownie zatrudnić pracow ników może nawet więce# niż poprzednio. To #est właśnie przykład buddy#skie"o zrównoważone"o spo#rzenia na dobro ludzi. !asada nie krzywdzenia innych odnosi się też do działalności pośred nie#. %a przykład niszczenie środowiska naturalne"o, które bezpośred nio wpływa na zdrowie $izyczne i psychiczne ludzi 6nie wspomina#ąc o zdrowiu i życiu zwierząt, co chyba #est oczywiste7 #est złem, "dy wynika tylko z oblicze( ekonomicznych motywowanych chęcią większe"o zy sku. /szystko zależy od nasze"o nastawienia i motywac#i. ?eśli działa my tylko z e"oistycznych pobudek to nie istnie#ą żadne usprawiedliwie nia dla czynów krzywdzących inne istoty, w innym przypadku można #uż mówić o +złu koniecznym, oddala#ącym lub usuwa#ącym #eszcze większe, prawdziwe zło. /szystko #est kwestią umie#ętności spo#rzenia na problem z pominięciem własne"o +?a,. ?eszcze #edno. 9usimy sobie uświadomić, że nasza praca nie służy tyl ko zarabianiu pieniędzy. ! takim nastawieniem będziemy zawsze twór
81

cami miernoty i co na#wyże# poprawności a przecież z e$ektów nasze# pracy korzysta#ą zarówno inni ludzie #ak i my i nasze rodziny. Coze# rzy#my się naokoło, to, co widać zbudowali nasi dziadkowie, o#cowie lub nawet my sami. 5obrze widać, kto zarabiał a kto włożył cząstkę swe# duszy w powsta#ące dzieło. 8ażda praca ma wymiar ludzki i tak naprawdę #est niewymierna pie niężnie. 8ażdy, niezależnie od te"o, #aki zawód wykonu#e sta#e się współtwórcą nasze"o własne"o świata. 8ażdy tworzy #akieś wartości, które przyno szą radość, przy#emność czy zadowolenie innym ludziom. To chyba wy starcza#ący powód by włożyć w swo#ą pracę coś więce# niż chęć zarabia nia. To, co naprawdę #est piękne i cieszy nasze zmysły #est w rzeczywi stości darmowym podarunkiem od ludzi, którzy potra$ią wznieść się ponad po#ęcia pracy i płacy, ludzi, którzy da#ą nam w prezencie na#lep szą cząstkę siebie. %ie oczeku#ę wcale, że wszyscy na"le zmienią swo#e pode#ście do pracy, myślę #ednak, że ci, którzy chcą podążać ścieżką *uddy powinni zasta nowić się nad tym tematem i uczynić z aktywności zawodowe# część dro"i do oświecenia.

1&a)ciwy wysi&e
9y ludzie #esteśmy trochę dziwni, z #edne# strony nie za bardzo lubimy się wysilać, ale z dru"ie# cel osią"nięty łatwym kosztem nie cieszy aż tak bardzo, #ak wydawałoby się powinien. /y"ląda na to, że im coś trud nie# osią"nąć tym #est cennie#sze. 3dąc tym tokiem rozumowania muszę powiedzieć, że .tan -świecenia #est bardzo cenny i dlate"o paradoksal
82

nie niewielu buddystów chce włożyć cały wysiłek w #e"o osią"nięcie. %iestety nie spotkamy na ulicy zbyt wielu przebudzonych. %o cóż, na sze e"o ma na dru"ie imię +Eatwo i przy#emnie, woli, przeto takie wła śnie łatwe cele, niż coś, co #est naprawdę cenne odcią"a#ąc naszą uwa"ę od celu poprzez tak zwane +0rzeszkody na ścieżce, & #edną z nich #est lenistwo. 2zym #est #ednak właściwy wysiłek) To jest sytuacja dy mnich podejmuje zamiar, wytrwale d$"y,

utrzymuje intencje i dokłada stara) w celu niepowstawania złych, nierozs$dnych sytuacji, kt're jeszcze nie powstały. !odejmuje zamiar, wytrwale d$"y, utrzymuje intencje i dokłada stara) w celu porzucenia złych, nierozs$dnych sytuacji, kt're 3ju", wcześniej6 powstały. !odejmuje zamiar, wytrwale d$"y, utrzymuje intencje i dokłada stara) w celu powstania rozs$dnych sytuacji, kt're jeszcze nie powstały. !odejmuje zamiar, wytrwale d$"y, utrzymuje intencje i dokłada stara) w celu utrzymania, wzrostu i pełne o rozwoju rozs$dnych sytuacji, kt're 3ju"6 powstały. 0utta o /śmioaspektowej Kcie"ce. La a@Mibhan a 0utta

9usimy włożyć wiele szczere"o i prawdziwe"o wysiłku w praktykę właściwe"o życia, zachowania w czynach mowie i myślach, uważności i zdobywania właściwe# wiedzy. 9oim zdaniem właściwy wysiłek #est #ednym z punktów, który odróżnia buddyzm od chrześci#a(stwa. 5obry chrześci#anin to taki, który przestrze"a przykaza( i #est dobrym człowiekiem, co samo w sobie #est #uż trudne. 5obry buddysta
83

natomiast nie tylko powstrzymu#e się od zła, ale tworzy i rozwi#a w sobie dobre cechy i pozytywne wartości, czyli cały czas idzie do przodu, a to #est #eszcze trudnie#sze. %aprawdę musimy włożyć wiele wysiłku w pozytywne kształtowanie same"o siebie, musimy praktycznie zbudować samych siebie od podstaw, co naprawdę nie #est proste. *udda doskonale to rozumiał i na różne sposoby starał się motywować swoich uczniów my niestety musimy to robić sami. ?est to, bowiem nasz wybór i nasze życie.

Kole"no). pra ty
9ądrość, moralność i medytac#a & w takie# kole#ności zalecane #est wy konywanie praktyk duchowych. 0owodów #est kilka1 •9ądrość konceptualna bazu#ąca na naukach *uddy 6wiedza7 wskazu#e nam kierunek, tłumaczy, co należy czynić i dlacze"o. Tworzy $unda menty w postaci po"lądów i zamierze(, na których oparte będą dalsze działania. To dzięki mądrości wprowadzimy do swe"o życia dyscyplinę moralną, czy też nauczymy się szczodrości, a są to działania niezbyt z"odne z naszą naturą opartą na e"oizmie. 5zięki mądrości będziemy mo"li podczas praktyki rozpoznawać stany swe"o umysłu i odpowied nio rea"ować. .topniowo dzięki mądrości nauk *uddy zaczniemy za uważać, że $aktycznie #est tak, #ak przekazał nam mistrz i ten $akt umocni nasze zau$anie do nauk buddy#skich. -d mądrości, czyli bud dy#skich po"lądów zależne #est to, czy rozpoczniemy praktykę moralno ści i medytac#i. •9oralność na#lepie# oparta na motywu#ących ślubowaniach zawęża obszar nasze"o działania do czynności, które nie wywołu#ą rozterek du
84

chowych, nie przysparza#ą wyrzutów sumienia

zanieczyszcza#ących

umysł i rozprasza#ących w czasie medytac#i. 9oralność tworzy poczucie przestrzeni w umyśle, poczucie własne# "odności i radość da#ącą siłę do dalsze"o działania. 0amiętamy, że nasze powstanie, istnienie, nawet aktualny stan umysłu zależne #est od czynników zewnętrznych i taka sama zależność skierowana #est też w dru"ą stronę. 5ziałania oparte na moralności tworzą przy#azne otoczenie, które zwrotnie pozytywnie od działu#e na nasz umysł. <dy ten #est spoko#ny, to łatwie# wprowadzić "o stan skupienia, co poma"a zarówno w utrzymywaniu codzienne# waż ności, #ak i podczas $ormalne# medytac#i. 9oralność zwłaszcza, "dy po łączona #est ze szczodrością może początkowo zdawać się wymuszona i sprzeczna z naszą naturą, #ednak po pewnym czasie zacznie przynosić nam autentyczną radość, a to #uż będzie pewnym dowodem na to, że nauki *uddy działa#ą. 3stnie#ą też inne korzyści z kultywowania moral ności ; .amo przestrze"anie wskaza( skutku#e lepszym odrodzeniem, sprawia, że w przyszłości otrzymamy 2enne =udzkie 2iało. -znacza to, że odrodzimy się zdrowi, w normalne# rodzinie, w spoko#nym kra#u. %ie zabraknie nam dachu nad "łową, pożywienia i ubrania. To wszyst ko #est potrzebne byśmy w o"óle mo"li praktykować, bowiem nie #est możliwa żadna praktyka, "dy nasz umysł zaprzątnięty #est zmartwie niami i strachem o przeżycie. Teraz, "dy ży#emy w miarę dobrych wa runkach nie zda#emy sobie sprawy z te"o, #akie mamy szczęście, a prze cież wystarczy uświadomić sobie, że osiemdziesiąt procent ludzkości nęka#ą różnorakie cierpienia takie #ak "łód, zarazy, wo#ny, kataklizmy, $anatyzm i inne w tym stylu. 5odatkowo mamy szczęście, że w o"óle zetknęliśmy się z naukami *uddy, a taka szansa może się nieprędko po#awić, #eśli nie będziemy praktykować moralności.
85

•9edytac#a ma za zadanie usunąć subtelne, wewnętrzne rozproszenie i spowodować osią"nięcie stanu pełne"o wyciszenia, w którym będziemy mo"li dostrze"ać i doświadczać umysłu takim, #akim #est naprawdę. 5ostrzeżenie prawdziwe# natury umysłu #est #ednocześnie wyzwole niem prawdziwe# mądrości i #ednoczesnym doświadczalnym potwier dzeniem te"o, co #uż znamy z nauk *uddy. •!nowu wracamy do mądrości, tym razem oparte# na "łębokim w"lą dzie uzyskanym dzięki medytac#i. Ta 9ądrość wykorzenia "łębsze, błędne stany umysłu i usuwa przeszkody na drodze do pełne"o zrozu mienia. %ie #est to tylko mądrość w potocznym rozumieniu, ale coś, co wypływa z "łębi umysłu, coś, co ob#awia się #ako na"ły przebłysk pew ności. -wą pewność nazywamy potocznie +ob#awieniem, lub przebły skiem intuic#i, ale #est to właśnie krótkim doświadczeniem "łębokie# mądrości umysłu. <łębokie skupienie na #akimś problemie działa ni czym #ednoupunktowiona medytac#a i tak #ak ona powodu#e krótko trwałe prze#awienie się owe# mądrości. Jwiadoma praca z wykorzysta niem powyższych praktyk powodu#e u"runtowienie owych przebły sków, następnie ich poszerzenie na wszystkie s$ery działalności i w e$ekcie ko(cowym pełne, trwałe zrozumienie. ?ak widać te trzy praktyki są ściśle ze sobą powiązane, każda z nich #est podstawą następne#, a $undamentem umożliwia#ącym rozwó# i spa#a#ą cym wszystko #est moralność. Taka była też kole#ność historii życia *uddy. ?e"o dobroć i współczucie zainic#owały całą historię. 0rzy#ęcie mnisich ślubów wspomo"ło pó'nie#szą ascezę i skupioną medytac#ę ta zaś zaowocowała rozwo#em mądrości, początkowo małych #e# przebły
86

sków, tak #ak podczas spotkania z dziewczyną, na "łębokim w"lądzie i oświeceniu pod drzewem *odhi ko(cząc. 9oralność nie #est zresztą pomysłem *uddy, większość systemów reli "i#nych, etycznych i $ilozo$icznych wskazu#e na nią #ako na podstawę, bez które# niemożliwy #est wewnętrzny rozwó# i samodoskonalenie.

Etyka
Pisząc o moralności nie sposób pominąć za"adnienie etyki. %ie mam
zamiaru #ednak wdawać się w #e# wszelkie niuanse, bo starczyłoby te"o na osobną książkę, wystarczy, że przypomnę słowa 5ala#lamy. „Basze osobiste prawo do szczęścia nie jest wa"niejsze od praw in( nych ludzi.1alajlama „Ntyka na Bowe Tysi$clecie/szyscy w zasadzie #esteśmy tacy sami, chcemy zdobyć szczęście i uniknąć cierpienia. To siła napędowa praktycznie wszystkich naszych działa(. ?eśli tak #est, to nieetycznym zachowaniem będą każde działania prze szkadza#ące innym osią"nąć szczęście, lub wręcz odbiera#ące im poczu cie owe"o szczęścia. -czywiście nie oznacza to #akie#ś ule"łości i speł niania zachcianek innych trzeba, bowiem sobie uświadomić, że dążenia tych innych do szczęścia też nie zawsze będą oparte na zasadach etycz nych. 5late"o ważne #est byśmy potra$ili wczuć się w sytuac#ę tych
87

osób, byśmy potra$ili zrozumieć ich pobudki i działali tak by nawet po średnio nie przyczyniać się do czy#e"oś nieszczęścia. %ie można, bo wiem w imię szczęścia #edne# osoby krzywdzić inną. Trzeba też mieć świadomość, że postępowanie etyczne lub nieetyczne to nie tylko bez pośrednie działanie, ale często #e"o brak, zaniechanie działania. 0isząc +szczęście,, mam na myśli oczywiście o"ół różnych odczuć #ak1 zadowolenie, zaspoko#enie, spokó#, ul"ę, przy#emność i prawdziwe szczęście cokolwiek to oznacza. Bycie we współczesnym świecie, zwłaszcza w miastach powodu#e, że #e steśmy ze sobą ściśle powiązani, co zresztą widać w codziennym życiu, "dy idziemy do pracy, sklepu, urzędu itp. *udda uświadamia nam, że to powiązanie #est #eszcze "łębsze, że nie możemy istnieć w obecne# $or mie niezależnie od otoczenia. Be zarówno nasze ciało, #ak i umysł ist nie#ą wyłącznie #ako część całości zwane# światem. 9y stwarzamy świat, a on stwarza nas. 2zyni to w każde# chwili, nawet teraz, "dy czy tasz te słowa oddziału#ą one na ciebie i zmienia#ą twó# umysł. ?uż nie #esteś dokładnie taki sam, #ak kilka sekund temu. 0o prostu bąd' te"o świadom, a staniesz się panem swo#e"o życia. 0amięta#, że two#e szczę ście bardzo ściśle zależy od innych, więc może warto postępować tak, by nie ranić niko"o nawet, "dy pozornie na to zasłu"u#e. %ie musimy przecież walczyć między sobą o byt, chyba, że przez po#ęcie bytu ktoś rozumie lepszy samochód, ładnie#sze ciuchy czy nowsze me ble... 2óż, takim osobom można tylko współczuć one ni"dy nie będą szczęśli we.
88

/saczeni przez pra nienia, ludzie bie aj$ w koło niczym złapane w sidła zaj$ce. Locno uwięzieni w myślowych okowach, przez dłu i czas wci$" na nowo doznaj$ cierpie). 35hammapada O4. P4O6 9y #ednak powinniśmy sobie uświadomić, że etyka to nie tylko reli"i# ny wymysł czy element duchowe# dro"i, ale coś praktyczne"o, co #uż te raz przyniesie szczęście nam samym i innym. .zczęśliwi ludzie wokół nas udziela#ą i nam swe"o szczęścia, nie musimy między nimi przemy kać w strachu czy z wyrzutami sumienia, a w razie potrzeby na pewno posłużą nam wsparciem. 0ostępu#ąc etycznie zawsze możemy chodzić z podniesionym czołem i patrzeć śmiało w oczy innym ludziom. *ędzie my dla nich wzorem, kimś, kto nada#e się zarówno na lidera, #ak i prawdziwe"o przy#aciela. .ą ludzie, którzy twierdzą, że za pieniądze można wszystko kupić, ow szem można wiele, wiele przedmiotów, ale szczęścia, przy#a'ni, miłości czy poczucia bezpiecze(stwa ni"dy. ?eśli ktoś twierdzi, że mu się ta sztuka udała to #est w błędzie, to, co kupił #est #edynie atrapą, taką pod róbką, które# powierzchowność wy#dzie na #aw w odpowiednim czasie. %o cóż #edni lubią podróbki inni wolą ory"inały, to tylko kwestia świa domości i poszanowania same"o siebie. 2zasem, "dy wspomnę sobie 2hrześci#a(ski 5ekalo" zastanawiam się czy ludzie nie są #ednak takimi trochę inteli"entnie#szymi zwierzętami skoro elementarne zasady etyczne *ó" musiał przekazać w $ormie na kazów prawa. @tyka nie powinna opierać się na nakazach i prawie ustanowionym przez innych ludzi bąd' też #akie"oś bo"a. %ieuświadomiony i błądzący

89

człowiek w swe# niewiedzy ma tendenc#e do łamania wszelkich praw i nakazów. „1yscyplina jest skuteczna tylko wtedy, dy pochodzi z wnętrza czło( wieka.DQE 1alajlama ?edynym prawodawcą może być własne sumienie lub, #ak kto woli ser ce, etyka musi opierać się na zrozumieniu i współczuciu. !rozumieniu, że to my sami tworzymy swó# los, że swoimi słowami i uczynkami wpły wamy na innych ludzi, od których w #akimś stopniu sami #esteśmy za leżni. Be w istocie stan ducha każde"o człowieka ma swó# wyraz w ota cza#ące# rzeczywistości. Tak, więc nie nakazy, ale nauka i zrozumienie mo"ą zrobić z nas praw dziwych ludzi, ale póki co to tylko pobożne życzenie.

Po co to wszyst o$
/ydawałoby się, że we współczesnym świecie nie ma mie#sca na #akąś duchowość, moralność i inny idealizm, że wszystko, co potrzebne moż na osią"nąć dzięki cechom będącym przeciwie(stwem cnót opisanych wcześnie#. %awet, #eśli chcemy kierować się zasadami moralnymi to i tak świat wyprowadzi nas z błędu. /szystko naokoło zda#e się mówić, że nie ma wyższe# wartości od wła sne"o +#a,, wobec cze"o #edynym naszym zadaniem #est zadowolić "o w
90

pierwsze# kole#ności nie bacząc na innych ludzi i przyszłe konsekwenc#e takie"o postępowania. -wszem #est to prawda. 0rawda wz"lędna, którą wybraliśmy i realizu #emy, dlate"o świat #est, właśnie taki i podpowiada nam takie sposoby działania. 8oło się zamyka. ?eśli nawet #edynym celem życia #est zadowalanie zmysłów i przetrwa nie to skąd się biorą te skrupuły moralne, te dziwne i trudne pytania o sens życia i tożsamość człowieka) 0o co ta cała inteli"enc#a) 0rzecież w świecie zwierząt wystarczą tylko mocnie#sze kły i pazury. %iepotrzebny #est mechanizm o tak całkiem inne# #akości i stopniu komplikac#i, #akim #est ludzki umysł. %o cóż, bez moralności rozwinięte# trochę wyże# niż zwierzęca nie da się w o"óle zauważyć prawdy o świecie nie mówiąc #uż o zrozumieniu celu ludzkie"o życia. 9ożna oczywiście dzięki cwaniactwu, obłudzie chamstwu itd. osią"nąć pewne krótkotrwałe cele, można nawet przez pewien czas czuć coś w rodza#u szczęścia 6lub wmawiać sobie to uczucie7, ale ni"dy nie będzie to, to, cze"o nasza istota naprawdę potrzebu#e i "dy #uż to odkry#emy okaże się, że metody na poprawę stanu ducha są #uż dla nas niedostęp ne.

Przeszkody na ścieżce
Aeśli #uż zdecydu#ecie się kroczyć ścieżką *uddy, "dy zaczniecie czytać,
rozmyślać i medytować, to na pewno natkniecie na wiele różnych prze szkód za"radza#ących dro"ę do oświecenia. / tradycy#nych naukach
91

buddy#skich te przeszkody personi$iku#e się nada#ąc im $ormę demo nów, da#ąc nawet imiona poszcze"ólnym potworkom, by łatwie# z nimi było walczyć. .ą one niezwykle przebie"łe, często nawet bardzie#, niż my sami, a dodatkowo zna#ą nas doskonale, co znacznie ułatwia im pracę. !na#ąc nasze cechy charakteru potra$ią uderzyć w na#bardzie# słabe punkty używa#ąc #ako broni strzał i"noranc#i, pożądania, "niewu czy zazdrości. ?edyny sposób, skuteczny w bitwie ze złośliwymi demonami to uzbro #enie się w wiedzę o ich metodach działania i walka za pomocą prakty ki, na#lepie# systematyczne# i codzienne#. ?eszcze lepie# będzie, "dy uda wam się połączyć praktykę z aktywno ściami dnia codzienne"o, z pracą, zabawą, a nawet wypoczynkiem. 0raktyka buddy#ska nie o"ranicza się bowiem do $ormalne# medytac#i raz czy dwa dziennie ; pomiędzy nimi powinniście ćwiczyć utrzymywa nie uwa"i, pamiętać o wskazaniach, ćwiczyć się w szczodrości, co ozna cza między innymi o$iarowywanie *uddom wszystkich miłych rzeczy, które nam się przydarza#ą. 0owinniście również ćwiczyć pokorę i współczucie pamięta#ąc, że wszystkie istoty, podobnie, #ak wy sami, też ma#ą naturę *uddy. %ie #est to łatwe, bo wkracza#ąc na buddy#ską ścieżkę wyzywacie do walki na#większą siłę rządzącą tym światem. Ta siła zwana #est przez dawnych mistrzówT 9arą & panem czterech "łównych demonów i #est to naprawdę adekwatną nazwą dla cze"oś, co potra$i stwarzać światy i niszczyć #e zarazem. Tą siłą #est +e"o,, które kieru#e naszymi poczyna niami i ono będzie interweniowało, "dy tylko zaczniecie przemeblowy wać mu mieszkanie & swó# własny umysł. @"o to bardzo silny i co "or
6

8uru Ain#ocze 3 ?o*on&nie demon+w Br&1ment broszury ;?yt&ni& 'i&n1 Cen Den1zin E&n1#o< ,&rm&#& Bound&tion) 8d&=s* 1994

92

sza niezwykle przebie"ły przeciwnik, ale na szczęście #e"o moc #est tyl ko taka, #aką mu sami dacie. @"o nie #est wami, mieszka sobie w wa szym umyśle i uda#e dobre"o wu#ka, który chce dla was #ak na#lepie#, tymczasem to +na#lepie#, #est dobre tylko dla nie"o, a was coraz bar dzie# po"rąża w .amarze. ?eśli usłyszycie w umyśle słowa +#a chcę, to #est $a#ne, potrzebu#ę te"o, to #est mo#e, to na pewno będzie wasz +do bry wu#ek e"o,. 0odobnie będzie, #eśli usłyszycie1 ; ?aka #a #estem postępowa ; 9oherowe bereciki są in$antylne ; >le ona ma obciachową kieckę ; *uddyzm #est na#lepszy albo1 ; ?estem wspaniały, taki piękny i mądry ; - czym on mówi, #a #uż to wiem ; #estem dobrym buddystą ; %apiszę książkę i będę sławny... 6coś mi to przypomina7 To też będzie ten dobry wu#ek, tak dobry i szczery #ak dobry był wu#a szek .talin, Gitler, czy inni, podobni im mili panowie. 2elowo rozpisałem się o e"o, bo to właśnie ono rzuca nam kłody pod no"i, "dy kroczymy na buddy#skie# ścieżce. /szystkie, nawet te pozor nie zewnętrzne pochodzą z nasze"o zwykłe"o umysłu sterowane"o przez e"oizm. /szyscy praktyku#ący, czy to dawnie#, czy obecnie napotyka#ą i napoty kać będą te same przeszkody, bowiem umysł działa zawsze tak samo. Trzeba #e znać, by kiedyś nie okazało się, że miast dro"ą *uddy kroczy my całkiem inną ścieżką wprost do świata demonów. ?akich więc przeszkód możemy się spodziewać)
93

2+ (B0CS=1, 0ierwszą i na#bardzie# powszechną przeszkodą #est lenistwo, które za swo#e usprawiedliwienie ma aktywności tak zwane# szare# codzienno ści. To taka naturalna prawidłowość, że zawsze na początku mamy w sobie wiele zapału do pracy i wiele u$ności w ścieżkę, która #ednak wraz z upływem czasu słabnie i słabnie. !apał po#awia się znowu, "dy spoty kamy się z mistrzem, słuchamy wykładu lub przeczytamy #akąś na prawdę inspiru#ącą książkę o buddyzmie. 0otem #ednak znowu po#awia się szara rzeczywistość & nauka, praca, codzienne obowiązki i należne przy#emności. !aczynamy odkładać praktykę na pó'nie#, na#pierw na #utro, potem na weekend, na wakac#e... 0rzychodzimy z pracy, zmęczeni & trzeba odpocząć, pó'nie# trzeba przemyśleć kilka spraw związanych z $inansami, z#eść obiadek, po sprzątać iść do sklepu na zakupy, zrobić plany na #utro, zaplanować so bie wycieczkę weekendową. 0rzychodzi żona z pracy wypadałoby pobyć trochę razem, iść na spacer, może umyć samochód, bo zbliża się nie dziela i tylko nasz stoi brudny... 9oże pomedytu#emy wieczorem) >le nie, przecież dzisia# leci w TR ten dobry $ilm, a zaraz po nim .zymon. 0ostanawiamy pomedytować rano przed wy#ściem do pracy. Cano dzwoni budzik, otwieramy #edno oko, klikamy na drzemkę, potem na #eszcze #edną i #eszcze, a w ko(cu zrywamy się półprzytomni, bo zaraz trzeba będzie wy#ść do pracy. Trudno, może uda się dzisia#... %iestety, po pracy kole"a zaproponował wypad na piwko celem odprężenia się. *yło #edno piwko, potem dru"ie i trzecie w ko(cu zrobił się wieczór, a w domu czeka żona na pewno #uż trochę zła, o# będzie niemiło ; i #ak w takich warunkach medytować)
94

8ażde"o dnia zna#du#e się coś stare"o i coś nowe"o do zrobienia, a my odkładamy praktykę na pó'nie#, bo przecież #eszcze całe życie przed nami. %iestety w pewnym momencie okazu#e się, że #uż nie całe. 2ały problem #est w tym, że #esteśmy zbytnio przywiązani do rzeczy ze wnętrznych, cały czas myślimy, że to one dadzą nam szczęście i zapo minamy o $akcie, który #uż kiedyś poznaliśmy z nauk *uddy, że trwałe szczęście można znale'ć bezpośrednio w umyśle i tylko w nim. 9y #ed nak cały czas poszuku#emy szczęścia na zewnątrz i powoli zapominamy o naukach *uddy, o praktyce, w nasze# świadomości zaciera się przeko nanie o słuszności tych nauk i w e$ekcie po"rążamy się w zwykłym ży ciu bez reszty cierpiąc i sta#ąc się przyczyną cierpienia innych. Tak nie musi być, #eśli brak nam czasu na $ormalną medytac#ę, to prze cież możemy ćwiczyć uważność i medytac#ę podczas chodzenia na przy kład podczas spaceru, możemy w sklepie patrząc na ludzi życzyć im szczęścia w myślach, wyobrażać sobie, że są *uddami, kupu#ąc ładne towary o$iarowywać #e w myślach *uddom itp. 5zięki takie#, w sumie drobne# praktyce będziemy pamiętali o naukach *uddy i #ednocześnie rozwi#ali się wewnętrznie. / ko(cu po#awi się ten etap, że bez trudu zna#dziemy czas i na $ormalną praktykę. 5la tych, którym wyda#e się, że naprawdę nie ma#ą na nic czasu mam pewną opowiastkę, która krąży w 3nternecie i powtarzana #est na róż nych kursach zarządzania. 0ewien pro$esor chciał wytłumaczyć studentom #ak e$ektywnie zarzą dzać swoim czasem wziął tedy duży szklany dzban i napełnił "o po brze"i kamieniami wielkości piłek tenisowych. 4czyniwszy to zapytał studentów, czy dzban #est pełen) ; 0ełen, odpowiedzieli z"odnie studenci
95

; %a pewno ) !apytał pro$esor, po czym wy#ął z szu$lady biurka woreczek ze żwirem i wsypał "o do dzbana, potrząsnął nim lekko, aż żwir wypełnił przestrze( między kamieniami, aż do same"o dna, ; 2zy teraz dzban #est pełny) 0onowił pytanie pro$esor. Tym razem studenci zrozumieli, o co chodzi i odpowiedzieli ; %ie, prawdopodobnie #eszcze nie #est pełny ; !"adza się -dpowiedział pro$esor i wsypał do dzbana piasek, który w międzycza sie zdążył wy#ąć z biurka. ; 2zy teraz #est pełny) Tym razem studenci nie mieli wątpliwości i z"odnie orzekli, że dzban #eszcze nie #est pełny. !"odnie z ich domysłami stary pro$esor wy#ął bu telkę z wodą i wypełnił dzban po same brze"i. Teraz dzban na pewno był pełen. 0ro$esor zrobił chwilę przerwy, popatrzał uważnie na stu dentów i zapytał. ; 2ze"o nauczyło was, to doświadczenie) ?eden z odważnie#szych studentów wstał i odpowiedział. ; To znaczy, że nawet, #eśli nasz kalendarz #est #uż zapełniony rzeczami do zrobienia, to i tak, #eśli się postaramy upchniemy ich #eszcze więce#. ; %ie, zupełnie nie o to chodziło -dpowiedział pro$esor ; 0rawda zilustrowana tym doświadczeniem mówi, że #eśli nie włożymy kamieni, #ako pierwszych, pó'nie# nie będzie #uż to możliwe... ; 2o stanowi kamienie w waszym życiu)
96

; Codzina) !drowie) /asze marzenia) %auka) 2oś inne"o) & /łóżcie to, #ako pierwsze do /asze"o dzbana życia, a inne drobne sprawy też się zmieszczą. ?eśli natomiast wypełnicie swe życie na#pierw żwirem i piaskiem, czyli drobiaz"ami, to zabraknie wam czasu na rzeczy na prawdę ważne. %i"dy ich nie zrealizu#ecie. -dpowiedzcie sobie, zatem na pytanie & 2o stanowi duże kamienie w waszym życiu) 4+ ,=DPCB0CB 0rzeszkodą związaną z lenistwem #est otępienie. !apewne sami zauwa życie, że w czasie powszednie"o dnia potra$icie być skupieni na swe# pracy, zabawie lub hobby, a "dy tylko usiądziecie do medytac#i, to zaraz dopadnie was senność lub rozproszenie, które nie pozwoli wam skupić umysłu na praktyce. ?a też potra$ię w skupieniu pracować całą noc przy komputerze, ale "dy tylko usiądę w ciszy i spoko#u, by trochę pomedy tować, to po#awia#ą się #akieś sensac#e, a to niewy"odnie, to znowu coś zaczyna swędzieć, tu coś "niecie, na"le zaczyna#ą przeszkadzać drobne d'więki dochodzące z za okna... ?ak #uż się uda przesiedzieć kilka pierwszych minut, to znowu trzeba walczyć z otępieniem lub sennością. 3nnym razem, "dy medytac#a naprawdę zaczyna wychodzić, "dy umysł sta#e się #asny i prze#rzysty, to po#awia się ekscytac#a takim stanem, która również stanowi dużą przeszkodę w praktyce. 0o dłuższym okre sie praktyki, "dy medytu#emy #uż w miarę re"ularnie, takie sensac#e przechodzą, ale wystarczy zrobić sobie przerwę, by po#awiły się znowu. %iestety zwykły umysł nie lubi medytac#i, nie lubi ciszy i spoko#u, po trzebu#e cią"le nowych wraże( i to możliwie #ak na#przy#emnie#szych.
97

5emona, który tak uciążliwie przeszkadza nam w medytac#i i całe# bud dy#skie# praktyce Tybeta(czycy zwą <arab Ean"czuk +0an przy#emno ści,. Ten sukinsyn za pomocą armii osiemdziesięciu tysięcy pomnie# szych demonów utrudnia nam praktykę & dba byśmy za#mowali się in teresu#ącymi i przy#emnymi rzeczami zamiast oddawać się medytac#i. 5+ PEZFAGCCB(B %astępny demon będzie was przekonywał do porzucenia praktyki. !ro bi to ustami waszych zna#omych, rodziców czy przy#aciół. 4słyszycie zapewne nie raz, że buddyzm nie pasu#e do nasze# kultury, że #est dziw ny, sekciarski, śmieszny, że pokłony są "łupie, a te koraliczki to taki inny różaniec. 0rzy#aciele będą was odwodzili od buddyzmu i nama wiali żebyście znowu stali się normalni. To zupełnie normalne zacho wanie, ludzie nie lubią rzeczy, których nie rozumie#ą, nie lubią inności, bowiem burzy ona ich poczucie stałości i bezpiecze(stwa. 2zasem nie lubią, "dy ktoś stara się doskonalić same"o siebie, nie lubią, "dy ktoś sta#e się lepszy & przyna#mnie# w ich mniemaniu & od nich samych. %a pewno woleliby żebyście znowu byli tacy, #ak dawnie#, żebyście częście# z nimi wyskakiwali na piwo, plotkowali o dziewczynach czy chłopa kach, po prostu żebyście znowu zaczęli żyć światowymi sprawami. -czywiście, to nie przy#aciele są demonami i nie można tak o nich my śleć, demon czai się w waszym umyśle i będzie was skłaniał do słucha nia takich ar"umentów i przekonywał, że zna#omi ma#ą #ednak rac#ę. / takim przypadku na#lepie# nie rzucać się w oczy ze swoim buddy zmem, nie wdawać się z przy#aciółmi w niepotrzebne dyskus#e na ten temat, nie tłumaczyć się i nie przekonywać. .ami przy#aciele, #eśli kie
98

dyś zauważą, że się rozwi#acie prawdopodobnie z zaciekawieniem za czną wypytywać o praktykę. 0amięta#cie o #edne# zasadzie, by ni"dy nie pytać o opinię na temat buddyzmu i o radę na ten temat zwykłych ludzi. 3nna przeszkoda po#awia się #ako e$ekt wasze# praktyki ; "dy oczyszcza cie swo#ą karmę i rozpuszczacie różne zaciemnienia w umyśle, to zmie niacie się bardzo pozytywnie, a wtedy istnie#e duże prawdopodobie( stwo, że na"le zacznie się wam, w życiu lepie# powodzić. 9oże będzie to awans w pracy, może wasza $irma zacznie na"le dobrze się rozwi#ać, za czniecie osią"ać to, o czym kiedyś marzyliście, zaczną was spotykać w życiu dobre rzeczy. 0erspektywa bardzo miła, ale może stać się prze szkodą, "dy sukcesy i materialne powodzenie odcią"ną was od prakty ki. Bycie wypełnione wieloma przy#emnościami po prostu przecieknie wam między palcami. -czywiście szczęście i przy#emności wam się na leżą, ale nie zapomina#cie, że są one bardzo ulotne i #eśli zaniechacie praktyki mo"ą was opuścić równie na"le, #ak się po#awiły. *uddyzm #est dro"ą środka, więc powinniście znale'ć czas zarówno na przy#em ności, #ak i na praktykę.

7+ Z1H=PCB0CB 0oprzedni demon nawet, #eśli wprost nie uda mu się osią"nąć celu, to zasie#e w waszych umysłach zwątpienie, takie malutkie demonie dziec ko, które będzie wam szeptało do ucha, że może nie warto, przecież większość zna#omych nie za#mu#e się praktyką buddy#ską, ży#ą pełnią życia, bawią się i nie odmawia#ą sobie nicze"o.
99

0o co marnować na#lepsze lata, na #akiś buddyzm, który nie wiadomo, czy do cze"okolwiek doprowadzi, może to tylko następna wymyślona historia #ak i inne reli"ie. 9oże lepie# zabrać się za zarabianie pieniędzy) ?akie oświecenie) /idział ktoś, kiedyś oświecone"o) 0rzecież nie mam "waranc#i, że ono istnie#e, że da się "o osią"nąć. Te"o typu podszepty sączy nam do umysłu mały demonik, a "dy bę dziemy słuchać, on sobie będzie rósł i rósł, aż wyrośnie na całkiem do rodne"o demona, które"o trudno będzie się pozbyć. 0raktyku#ąc trzeba zauważać takie myśli i mieć świadomość, że po#a wia#ą się one właśnie w związku z praktyką, że są po prostu per$idnymi przeszkodami na ścieżce rozwo#u. /+ 0CB1CGEG 8ole#ną przeszkodą na ścieżce są wątpliwości dotyczące nauczyciela. -czywiście na początku #ak na#bardzie# prawidłowe #est sprawdzanie nauczyciela, na przykład, czy to, o czym mówi z"adza się z tym, co robi. %ie sprawdzicie, co prawda czy nauczyciel #est oświecony w #akimś stopniu, czy też nie, ale możecie zwracać uwa"ę na to, co mówi, czy przekazu#e nauki *uddy, czy też własne teorie na ten temat, czy nie wy raża się ne"atywnie o innych ludziach czy innych systemach wierze(, czy oprócz nauk buddy#skich nie próbu#e w was zaszczepiać swoich przekona( niema#ących związku z buddyzmem. -bserwu#cie #ak na uczyciel się zachowu#e, czy #est bodhisattwą, czy też racze# brak mu współczucia. 0atrzcie też na samych siebie pamięta#ąc, że podobie( stwa się przycią"a#ą. ?eśli na przykład sami czu#ecie się wolni, otwarci,
100

lepsi i mądrze#si od przykładowo katolików czy muzułmanów, to wielce prawdopodobne #est, że spodoba się wam nauczyciel wyraża#ący się dość nie$rasobliwie o tych reli"iach. -czywiście nauczycielowi tak, #ak każdemu z nas wolno mieć własne po"lądy na różne sprawy niezwiąza ne z naukami *uddy, ale nie powinien u swoich uczniów kształtować takich po"lądów na podobie(stwo swoich własnych. !właszcza, #eśli tak, #ak w tym przykładzie dotyczą one porównywania się z innymi sys temami wierze(, co #est #uż następną przeszkodą na ścieżce. ?ak #uż wspomniałem dobrze #est na#pierw przy#rzeć się samym sobie, by nie okazało się poniewczasie, że przypadł nam w udziale nauczyciel wcale nie lepszy od nas samych. ?eśli #uż wybierzemy sobie nauczyciela, to powinniśmy mu zau$ać w sprawach nauczania dro"i, nie musimy się z nim z"adzać we wszyst kich innych po"lądach, ale #eśli chodzi o nauki *uddy, to musimy zdać sobie sprawę, że to on #est nauczycielem, a my uczniami. / momencie, "dy po#awi się demon zwątpienia, "dy zacznie nam się wydawać, że wiemy tyle samo, co nauczyciel to zabraknie nam inspirac#i i tak na prawdę nicze"o więce# się nie nauczymy. ?eśli po#awi się zwątpienie, to na#lepie# będzie, #eśli porozmawiamy o tym szczerze z nauczycielem, #e śli #est naprawdę dobry, to poradzi sobie i z takim problemem. 9oże my też sami sobie z tym poradzić wyobraża#ąc sobie nauczyciela #ako same"o *uddę, którym i tak w rzeczywistości #est. T. @uma i pr%żno). *uddysta & to brzmi dumnie. *uddyzm przycią"a ludzi samodzielnych i ciekawych świata, ludzi, którzy zada#ą sensowne pytania i nie zadowa la#ą się byle #akimi odpowiedziami. ?eśli ktoś pyta, to znaczy, że myśli i
101

tak też z re"uły #est z buddystami & postrze"amy siebie w samych pozy tywach, #ako osoby inteli"entne i samodzielne. / takim postrze"aniu #est #ednak pewien problem & skoro buddyści są wspaniali, inteli"entni i współczu#ący, to, #acy są ludzie wyzna#ący inne światopo"lądy) %o właśnie... 8atolik, czy muzułmanin, wyznawczyni %ew >"e czeka#ąca na zapłod nienie przez kosmitów lub materialista "oniący za pieniążkami & wszy scy oni są "orsi i "łupsi... / tym #est problem, nawet, "dy nie werbalizu#emy takie# myśli, to ona #ednak tkwi "dzieś w podświadomości i nie pozwala widzieć ludzi taki mi, #acy są naprawdę, nie pozwala ich rozumieć, cze"o konsekwenc#ą #est brak prawdziwe"o współczucia dla innych. 0odobnie #est, "dy porównu#emy ścieżki duchowe. .koro wybraliśmy buddyzm, to #est oczywiste, że ta ścieżka #est dla nas na#lepsza, ale z dru"ie# strony inne ścieżki & czy to buddy#skie, czy zupełnie z inne# ba# ki, np. katolicka wcale nie są "orsze & zależy tylko, dla ko"o) 0orówny wanie swo#e# ścieżki z innymi nie dość, że #est zwykłym marnowaniem czasu, to #eszcze po"łębia istnie#ące w nas dualizmy, a przecież nie o to w buddyzmie chodzi. Cacze# nie powinniśmy wdawać się w dyskus#e z wyznawcami innych reli"ii, takie rozmowy można cią"nąć w niesko( czoność, a i tak nic sensowne"o nie będzie z nich wynikało. Cównie do brze możemy podyskutować o wyższości świąt *oże"o %arodzenia nad świętem /ielkie# %ocy. 0o prostu strata czasu, podczas które"o można ewentualnie wypracować w sobie wiele ne"atywnych emoc#i. ?eśli chodzi o próżność, to po#awia się ona w momencie, "dy myślimy, że naprawdę wiele #uż zrozumieliśmy, "dy po#awia#ą się przebłyski zro zumienia, które sprawia#ą, że zaczynamy po#mować ścieżkę. /tedy to
102

po#awia się "ro'ba, że przestaniemy słuchać nauczyciela, przestaniemy czytać i próbować poszerzać swo#e zrozumienie, bo przecież wszystko #est #uż... oczywiste. %iestety nie istnie#e możliwość całkowite"o zrozu mienia ścieżki bez oświecenia i dopóki nie uda się "o osią"nąć trzeba słuchać swo#e"o mistrza, choćby powtarzał to samo po dziesięć razy, może za #edenastym razem zrozumiemy coś naprawdę ważne"o. 0różność ob#awia się nie tylko w nieumie#ętności słuchania innych, często mądrze#szych ludzi, ale też w narzucaniu swe"o zdania podczas rozmowy. .koro #a wiem wszystko, to inni nie ma#ą rac#i, są po prostu "łupsi. .ą też na pewno "łupsi w każdym innym temacie... .koro wiemy #uż tak wiele, lub też rozwinęliśmy w sobie #akieś szcze "ólne właściwości, to, dlacze"o nie #esteśmy #eszcze mistrzami), może sami się nimi mianu#emy. 0o zauważeniu takich symptomów warto odizolować się trochę od in nych i pomedytować w samotności rozmyśla#ąc w przerwach o tym #ak prze#awia się nasze e"o & na#większy demon. 9+ ?ID@0B ZE,ZUMCB0CB i EB(G=F1CZM 2hodzi o błędne rozumienie natury pustki, która rozumiana dosłownie, #ako pustość i nicość prowadzi do błędne"o założenia, że nic tak na prawdę nie istnie#e, że świat #est #ednym wielkim 9atri\em, które"o nie można brać na poważnie. -wszem #est to #akaś część prawdy, ale wyizolowanie #e# z całości prowadzi #edynie do zobo#ętnienia i tym sa mym braku współczucia, które #est #ednym z aspektów pustki. Trudno opisać pustkę, można #ą nieco przybliżyć stwierdza#ąc, że #est ona wszystkim i niczym. %ie ma w nie# nic trwałe"o i niezmienne"o, ale #est #ednością z#awisk, która wyraża się we współczuciu czy też miłości.
103

.koro wszystko #est #ednością, to #ak możemy nie kochać innych) %ie stety te"o nie można wytłumaczyć i zrozumieć do"łębnie, pustkę trzeba doświadczyć, chociaż w małym powiewie. Tak, czy inacze# mistrzowie buddy#scy przestrze"a#ą przed skupianiem się na #ednym aspekcie umysłu & #e"o pustością. 9usimy zrozumieć, że przestrze(, współczu cie i radość są od siebie nieoddzielne, tylko wtedy będziemy w stanie kroczyć ścieżką bodhisattwów. 0odobnych problemów przysparza relatywizm, po#awia#ący się, "dy skupimy się tylko na naukach o pustce. %asz osobisty demon bardzo lubi relatywistyczne pode#ście do wszystkie"o, bardzo lubi podpowia dać, #ak powinniśmy spo#rzeć na dany problem i na#częście# podpowia da tak, by było z korzyścią dla nie"o. .koro wszystko #est płynne i zmienne, skoro na wszystko można spo#rzeć przyna#mnie# z dwóch punktów widzenia, to w zasadzie dobro i zło nie istnie#e. Taka pozorna wolność może sprawić, że za nic będziemy mieli normy współżycia spo łeczne"o, nie będziemy potra$ili wybierać pomiędzy działaniem pozy tywnym i ne"atywnym, więc demon wybierze za nas, wybierze działa nie e"oistyczne ma#ąc za usprawiedliwienie właśnie nauki o relatywi zmie. %a wz"lędnym poziomie, w którym e"zystu#emy lepie# kierować się współczuciem, bo to właśnie ono #est na#silnie#szą bronią w walce z demonem e"oizmu.

104

:+ ,CB0CG0CB MB@F=GCAC -cenia#ąc medytac#ę tworzymy w umyśle blokady nie do przeskoczenia bez pomocy mistrza. ?eśli twierdzimy, że #akaś medytac#a była dobra, to przy następne# okaz#i będziemy starali się do#ść do podobne"o stanu, będziemy świadomie lub podświadomie manipulować medytac#ą tak, by z"adzała się z naszymi wyobrażeniami. Tymczasem ta dobra medy tac#a wcale taka nie musi być, a zła wcale nie koniecznie musi być złą. 2zęsto +dobra, medytac#a z przy#emnymi doświadczeniami okazu#e się być bardzo powierzchowną, natomiast w trakcie te# +złe#, możemy oczyścić wiele ne"atywne# karmy. -cenianie medytac#i na podstawie przy#emnych lub nie odczuć #est prostą dro"ą pułapki typu lubię, nie lubię, która po prostu zabloku#e nam dalszy rozwó#. 9edytac#a powin na być wolna od koncepc#i dobra czy zła i lubię nie lubię, powinniśmy ćwiczyć się w spoko#nym akceptowaniu wszystkie"o, co się po#awia. %iestety, "dy zaczynamy myśleć i dzielić doświadczenia medytacy#ne, to tak naprawdę oddalamy się od medytac#i. /szelkie podziały są do meną nieoświecone"o umysłu i o tym należy pamiętać. / 3nternecie krąży pewna opowiastka zen, nieznane"o autora. !apew ne #est ona typowo dydaktyczna i nie #est ona oparta na konkretnym $akcie, ale w przez swó# dowcip poma"a zapamiętać naukę w nie# za wartą. 0ewien ucze( skarży się swo#emu nauczycielowi, że #e"o medytac#a #est okropna, cią"le #est rozproszony, albo senny, a w dodatku bolą "o no"i. ; To prze#dzie & -dpowiada nauczyciel.

105

!a #akiś czas ucze( przybie"a rozradowany do mistrza i chwali się, że #e"o medytac#a stała się wspaniała, #est skupiony, wyciszony, po prostu #est cudownie. ; To prze#dzie & również i tym razem odpowiedział nauczyciel.

Wojownik
Użycie
słowa wo#ownik w zestawieniu z buddyzmem może wy"lądać

trochę dziwnie, zwłaszcza, #eśli buddyzm ko#arzy się nam z miłu#ącymi pokó# mnichami w pomara(czowych szatach, zbiera#ącymi datki na nową świątynię. *ez obaw, nauki o wo#owniku nie niosą w sobie żadnych treści związa nych z wo#ną, a"res#ą i zabi#aniem, mówią natomiast o pozbywaniu się strachu i #akbyśmy, to w nasze# kulturze nazwali ; +2ywilne# odwadze,. !anim napiszę o wo#owniku, wypadałoby sobie przypomnieć, czym #est strach, #akie są różnice w po#mowaniu strachu ze strony zachodnie# psycholo"ii i nauk buddy#skich. !achodnia nauka przedstawia strach, #ako podstawowy mechanizm obronny towarzyszący człowiekowi #uż od momentu narodzin. .trach #est reakc#ą na za"rożenie realne bąd' potenc#alne, ma służyć aktywiza c#i zarówno umysłu, #ak i ciała w sytuac#ach za"raża#ących życiu lub zdrowiu człowieka. / miarę upływu lat i "romadzenia różnych do świadcze( zasoby ludzkie"o strachu powiększa#ą się #ednak o wciąż nowe odmiany związane z przeżytymi sytuac#ami stresowymi. 2zasem wyda#e się #ednak, że pewne rodza#e silnych lęków nie ma#ą żadne"o uzasadnienia i związku z naszym życiem klasy$ikowane są wtedy przez
106

psycholo"ów #ako stany chorobowe, a przez parapsycholo"ów łączone są z ewentualnymi doświadczeniami z poprzednich inkarnac#i. ! bud dy#skie"o punktu widzenia, ta dru"a hipoteza wyda#e się słuszna, zwłaszcza, #eśli się we'mie pod uwa"ę nauki mówiące o #edności całe"o życia oraz te, które tłumaczą mechanizm reinkarnac#i. <eneralnie nauka twierdzi, że naturalny strach wyostrza naszą percep c#ę, wyczula na wszystko, co dzie#e się w naszym otoczeniu, a to ma nam pomóc w szybkie# reakc#i & ucieczce bąd' walce. Teoria strachu naturalne"o nie tłumaczy #ednak zadowala#ąco, dlacze"o istnie#ą i do cze"o są potrzebne inne odmiany strachu, te niezwiązane z za"roże niem życia & czyni to #ednak nauka buddy#ska za#mu#ąca się prawdziwą naturą żywych istot. /edłu" buddyzmu 'ródłem i przyczyną wszelakie"o strachu #est pod stawowa niewiedza, które# +zawdzięczamy, nasze istnienie w obecne# $ormie. %iewiedza #est 'ródłem e"o, które dzieli pierwotną rzeczywi stość na podmiot i przedmiot. ?eśli #uż istnie#e rozróżnienie na +#a, i cała reszta to siłą rzeczy istnie#e coś takie"o, #ak +mo#e,. ! takie"o roz różnienia powsta#e strach przed utratą & Bycia, czyli na#wyższe# warto ści dla e"o, zdrowia, bliskich osób, przedmiotów itd. .trata #est cierpie niem. %auki *uddy opisu#ą życie, #ako pełne różne"o rodza#u cierpie nia, od czysto $izyczne"o do niezwykle subtelne"o cierpienia zmiany. *udda twierdzi również, że każda istota pra"nie uniknąć cierpienia, #est to podstawowy odruch wszystkich żywych istot. .trata rzeczy, które uzna#emy za swo#e #est cierpieniem, rozłąka z bliską osobą też nim #est, choroby są cierpieniami, śmierć #est cierpieniem, a dodatkowo istnie#e cierpienie niewiedzy & niemożność określenia, przewidzenia te"o, co za chwilę się wydarzy. @"o pra"nie szczęścia i chce unikać cierpienia stąd
107

strach przed wszystkim, co może spowodować cierpienie & stąd tyle ro dza#ów strachu. -prócz za"rożenia życia #ednym z czynników wywołu #ących strach #est niewiedza, taka zwykła niewiedza & niedoin$ormowa nie. ?est to zwykły strach przed tym, co nie #est nam znane lub przed tym, cze"o nie rozpoznaliśmy właściwie. /śród wielu buddy#skich hi story#ek #edną z popularnie#szych #est ta o linie w ciemnościach, którą łatwo #est pomylić z wężem. / tym przypadku strach #est prawdziwy, ale lina też #est prawdziwa, a węża po prostu nie ma. Tak $unkc#onu#e zwykły umysł, któremu brak #est uwa"i 6uważności7, nie widzi te"o, co naprawdę istnie#e przed oczami, ale swo#e własne pro#ekc#e, wyobraże nia tworzone "łównie z braku wiedzy. ?est to tak, #ak z przykładową białą ścianą. 5la nas #est ona zawsze biała, choć obiektywnie rzadko się to zdarza & zaraz po pomalowaniu i w samo południe, "dy sło(ce emi tu#e światło o odpowiednie# temperaturze barwowe#. / innych przy padkach ściana ma kolor światła, które od nie# się odbi#a, nie zauważa my te"o, nie zauważamy nawet wtedy, "dy ściana #est #uż brudna i w zasadzie przybrała szary kolor & chyba, że #est to ściana w naszym wła snym mieszkaniu. <eneralnie chodzi o to, że nie widzimy bezpośrednio rzeczywistości, a zamiast nie# postrze"amy własne wyobrażenia, łatwo, więc o strach w sytuac#ach nieznanych, "dy do "łosu przychodzi wyobra'nia. ?edną z takich sytuac#i #est ciemność, "dy nie widzimy nicze"o nasza podświa domość zaczyna pompować do umysłu różne wyobrażenia. 0odobnie #est z ciszą, wyda#e nam się, że "dzieś w pobliżu musiało przyczaić się coś niedobre"o, wystarczy wtedy #eden niespodziewany d'więk, by dreszcz przeszedł nam po plecach. 2iemność, cisza, a nawet nuda, to sytuac#e, które wedłu" nasze# podświadomości zbliża#ą nas do śmierci
108

& do bezruchu, ciemności i ciszy. +*o#ą się ciszy, wtedy się własne serce słyszy., ; ?an 3zydor .ztaudyn"er. %o właśnie słyszy się to, co, na co dzie( od"aniane #est za pomocą pracy, zabawy, o"lądania telewiz#i czy słuchania muzyki. / ciszy człowiek uświadamia sobie, że na pewno umrze, że nie tak powinien wykorzystywać swo#e życie, że #e"o sens #est zupełnie "dzie indzie#, niż mu się wyda#e. ! punktu widzenia tchórza powinno się unikać nudy, ciszy i spoko#u, a za#mować się wszystkim, co nudę od"ania, co powodu#e, iż zapominamy o śmierci. Tchórz #ednym słowem od"ania myśli o śmierci i ży#e tak, #akby ona nie istniała. Tchórz tworzy sobie bezpieczną skorupkę z własnych po"lądów na ży cie, świat i innych ludzi, broni te# skorupy, #akby był to, co na#mnie# Hort 8no\, choć owa skorupka #est równie pusta #ak wspomniany $ort. Gałaśliwy styl bycia, a"res#a i brak otwartości, to atrybuty tchórzy, któ rzy masku#ą w ten sposób własne lęki. .trach #est bardzo "ro'ną bestią, #ak zatem z nim walczyć i czy można "o pokonać) =epie# nie próbować ataku na te"o potwora, może to przerodzić się w dziką szarże z zamkniętymi oczami na wielki mur zrobiony z ostrzy włóczni. 9ożna się bardzo niemiło pokaleczyć, a e$ektu i tak nie będzie. .trachu nie da się zniszczyć i nawet nie #est to wskazane, można za to sprawić, by sam się poddał w momencie, "dy zauważy, że nie zamierza my ustąpić mu z dro"i. *y te"o dokonać należy uważnie przy#rzeć się strachowi, a #eśli uczynimy to naprawdę dokładnie, to zauważymy, że po pierwsze #est on pusty #ak nadmuchany balon, a po dru"ie wcale "o tuta# nie powinno być. .trach też #est tchórzem, zatem widząc #ak mu się pode#rzliwie przy"lądamy, porzuci swo#ą maskę z ro"ami i czym prędze# ze#dzie nam z dro"i.
109

!auważenie strachu #est pierwszym krokiem na drodze wo#ownika. 2zęste obcowanie z własnym strachem i uważne mu się przy"lądanie sprawia, że w pewnym momencie uzysku#emy pewność, iż nie #est on wcale naszą naturą, że tak naprawdę nie powinno "o być. Ta pewność sprawia, że skorupka nasze"o e"o zaczyna pękać, a spod #e# kawałków wyłania się wrażliwość, otwartość i ciekawość. ?uż nie boimy się no wych sytuac#i, sta#ą się one racze# wyzwaniem niż problemem. %ie bo imy się otwierać naszych serc przed innymi lud'mi, nie boimy się rów nież im poma"ać & #esteśmy odważnymi wo#ownikami. „0tan wojownika to nieustaj$ca podr'". %yć wojownikiem, to na( uczyć się być autentycznym w ka"dym momencie "ycia.2ho"yam Trun"pa Cinpocze 8im są owi wo#ownicy). !darza nam się spotykać ludzi, w których towarzystwie od razu czu#e my się dobrze i swobodnie. %ie próbu#ą nas oceniać, szacować, nie przykle#a#ą etykiet i sami nie noszą masek. 3ch umysły są otwarte na in nych, przez co widzą prawdę, a nie zewnętrzną $asadę człowieka. -wa prawda pozwala działać w sposób, który nie tylko nie krzywdzi innych, ale pozwala sobie z#ednywać każdą napotkaną istotę. Te osoby nie kry#ą się za wymyślonymi postaciami są zawsze autentycz ne i szczere, a opinie tchórzy w maskach traktu#ą #ak dziecinną zabawę, nie prze#mu#ąc się nimi zanadto.

110

To #est właśnie postępowanie wo#ownika, który odważnie potra$i wy stawić swe e"o na o"ie( powszechne# krytyki i który nie zawaha się działać, "dy wyma"a te"o sytuac#a. @"oiści natomiast zawsze pozostaną tchórzami kry#ącymi się za ścianą a"res#i i chamstwa. -ni ma#ą ; wedłu" własne"o mniemania ; zbyt wie le do stracenia, by ryzykować +odkrycie się, za pomocą "estu przy#a'ni do innych istot. / mediach często się słyszy o tak zwane# +znieczulicy społeczne#,, nie #est to żadna znieczulica, tylko powszechny strach e"oistów przed od słonięciem się, przed wystawieniem swe"o e"o na ostrza powszechne# krytyki. 0rzyczyna wyda#e się dość prosta & wraz z "romadzeniem rze czy materialnych i co ważnie#sze opinii na różne tematy powiększa się również nasze e"o, a wraz z nim rośnie strach skrzętnie maskowany, tak zwanymi sprawami życia codzienne"o. / ko(cu zaczyna w małym umyśle brakować mie#sca na współczucie dla innych i oczywiście na od wa"ę & mówiąc w wielkim uproszczeniu oczywiście. /o#ownik nie boi się poma"ać innym, nie boi się nowych sytuac#i #a kiekolwiek, by one nie były. ?e"o umysł #est naprawdę wielki, taki, w którym zmieści się bez problemu i +to, i +tamto,, w przeciwie(stwie do umysłu tchórza, w którym mieści się tylko #edna z opc#i. /o#ownik #est tym, który pokonał własne @"o. ?aki więc #est pożytek z pielę"nowania te"o potwora, który zabi#a w nas człowiecze(stwo) 0otwora, który zwie się +e"o,

111

Ja czy!i kto"
=o niewinne z pozoru pytanie może okazać się niebezpieczną pułapką
szale(stwa lub wrotami do wyzwolenia. /szystko zależy od te"o na ile nasz umysł #est otwarty, #akie odpowiedzi potra$i zaakceptować bez uciekania w szablonowe po"lądy. ?eśli to pytanie będziemy zadawać sobie szczerze i dostatecznie dłu"o, to odpowied' po#awi się samoistnie #ako przebłysk oświecenia. -czywi ście takie# odpowiedzi nie da się przelać na papier, zamiast te"o spró bu#ę opisać same"o siebie w sposób zrozumiały dla dyskursywne# świa domości. !aczni#my, więc od... %ó". 2zy no"i to #a) 9oże ręce to #a) > może tułów lub "łowa i #e# zawartość) Też chyba nie. / żadnym z tych elementów z osobna ni razem nie można doszukać się siebie. 9oże umysł to #a) .am umysł bez ciała i otoczenia w postaci świata też nie będzie tym, cze"o szukamy, dopiero pewne szcze"ólne połączenie tych wszystkich elementów da#e wrażenie istnienia #ako odrębna istota. / wielkim uproszczeniu można powiedzieć, że nasze e"o zawdzięcza swe istnienie zewnętrznym elementom, na przykład rodzicom zawdzię czamy ciało, które pó'nie# rozbudowu#emy przy#mu#ąc pożywienie 6te wszystkie świnki, krówki, rybki i roślinki7 rodzicom zawdzięczamy też nasze zasady moralne i część nawyków. /iedza pochodzi z systemu
112

oświaty, książek i innych mediów, #ęzyk porozumiewania się i po"lądy kształtu#e środowisko i kultura, w które# przyszło nam żyć, do te"o do chodzą sprawy, którymi za#mu#emy się, na co dzie(. /szystko to odbi#a się w naszym umyśle i "romadzone #est w pamięci spa#a#ące# nasze #a w całość. To właśnie #e# zawartość każde"o ranka ładu#e się do świadomo ści niczym opro"ramowanie komputera i dzięki nie# budząc się ze snu wiemy, kim #esteśmy. .ama pamięć, to #ednak nie wszystko, wiemy przecież, że #e# zawartość ule"a cią"łym zmianom ; #edne wspomnienia zaciera#ą się z bie"iem czasu, a w ich mie#sce po#awia#ą się nowe, moc nie#sze zmienia#ąc stopniowo i niepostrzeżenie nasze #a. *ardzo wyra' nie można zaobserwować takie z#awisko, "dy zmieniamy otoczenie, bo wiem ono w równym stopniu, co pamięć wpływa na postrze"anie na sze# własne# tożsamości. !azwycza# budzimy się codzienne w #ednym stałym mie#scu, spotykamy tych samych ludzi & rodzinę, zna#omych, idziemy do pracy lub do szkoły, odwiedzamy te same mie#sca cią"le od świeża#ąc pamięć. <dy zmieniamy środowisko, zmieniamy tym samym same"o siebie. %a ten temat wiele mo"ą powiedzieć rodacy, którzy sa motnie musieli wyemi"rować do inne"o kra#u, rzuceni na "łęboką wodę inne# kultury i #ęzyka, bez oparcia w zna#omych, rodzinie i swo# skich mie#scach często zaczyna#ą zastanawiać się, kim właściwie są. %ie trzeba zresztą emi"rować, czasem wystarczy zmiana mie#sca zamiesz kania lub pracy czy partnera by odczuć kruchość własne"o #a. Bycie #est cią"łym pasmem zmian i #eśli akceptu#emy #e 6zmiany7 z otwartym umysłem, to po pewnym czasie spostrze"amy, że #esteśmy #uż całkiem inną osobą. / takich momentach często przychodzi zdziwienie, "dy wspominamy siebie sprzed lat, czu#emy, że wspomnienia są #akby
113

dziwne, nie nasze & czy to naprawdę mo"łem być #a, czy #a mo"łem się tak zachowywać) Takie #est właśnie owo +#a, zmienne niczym woda w rzece, choć rzeka dla pochopne"o obserwatora wyda#e się cią"le taka sama. / życiu, po dobnie #ak w rzece, "dy uparcie będziemy próbowali stać w mie#scu bę dziemy czuli niemiły napór wody i bolesne uderzenia płynących z prą dem patyków i tych, którzy płyną ku morzu. %iestety wszystko się zmienia przynosząc cierpienie tym, którzy chcą trwać w #ednym mie# scu. >kceptac#a nieuchronnych zmian pozwala się rozwi#ać przynosząc przy okaz#i zrozumienie, choćby cząstkowe nasze# natury, a to z kolei ułatwia przy#mowanie do świadomości kole#nych zmian. 2ały ten pro ces zmnie#sza cierpienia dotyka#ące nas w życiu, ba pozwala nawet cie szyć się samymi zmianami, czyli naturą życia. +?a, #est wszystkim, co w nasze# pamięci, tym, co aktualnie robimy, #est naszym ciałem i całym światem #ednocześnie. <dy odda#emy się #akie#ś pas#onu#ące# czynności, niech to będzie słuchanie muzyki czy o"lądanie dobre"o $ilmu, to zdarza się, że odbieranie dzieła potra$i wcią"nąć nas bez reszty, zapominamy wtedy o sobie, o tym, co mamy zrobić, o całym świecie. / takich momentach #esteśmy #ednością z owym dziełem & #e steśmy nim, a ono nami. %ie ma wtedy żadne"o oddzielenia, żadne"o #a po #edne# stronie, a muzyki czy $ilmu po dru"ie# ; #est po prostu #ed ność. 0raktyka buddy#ska prowadzi do osią"nięcia właśnie takie"o sta nu #edności z całym światem poprzez doświadczalne pokazanie, że +#a, tak naprawdę nie istnie#e. /iemy #uż, że wszystko, cokolwiek byśmy określili #ako ?a pochodzi z zewnątrz, a tylko nasze błędne postrze"anie każe nam widzieć ten płyn ny, podobny obłokom zbiór, #ako coś trwałe"o i osobne"o. 5zięki temu,
114

że wszystkie elementy te"o, co nazywamy tożsamością pochodzą z ze wnątrz, możliwym sta#e się podążanie dro"ą *uddy i urzeczywistnienie oświecenia. %asze #a wypełnione #est tym, co nas otacza, #eśli więc bę dziemy czytać i słuchać nauk i o naukach dharmy, #eśli będziemy stoso wać nauki w praktyce, to po pewnym czasie sami staniemy się naczy niem dharmy i samą dharmą ostatecznie. %auki dharmy i praktyka dharmy są prze#awem nasze# prawdziwe# natury, którą #est *udda. ?e śli porównać e"o do śmieci zasłania#ących naszą prawdziwą naturę, to nauki dharmy trzeba by porównać do krystaliczne# wody zmywa#ące# brudy z owe# natury. ?eśli zaczniemy wypełniać umysł naukami dhar my, "dy zaczniemy o nie# rozmyślać i praktykować, to zmy#e ona wszel kie nieczystości, a nasza prawdziwa natura wreszcie będzie mo"ła świe cić z pełną mocą. ?a, czyli kto) =ub1 8im #estem) To dobra medytac#a na początek. „,szyscy na tym świecie szukaj$ szczęścia na zewn$trz, a nikt nie ro( zumie swoje o własne o wnętrza. Ca"dy m'wi „ja-, „ja chcę te o-, „ja jestem jak tamto-. <le nikt nie rozumie te o „ja-. .dy się urodziłeś to sk$d przyszedłeś+ .dy umrzesz, dok$d p'jdziesz+ Je"eli będziesz uczciwie pytałH „Cim jestem+- wtedy wcześniej czy p'*niej tra7isz na ścianę, dzie całe myślenie jest odcięte. Bazywamy to „umysłem nie@ wiem-. #en jest utrzymywaniem te o umysłu „nie@wiem- zawsze i wszędzie.Listrz #en 0eun 0ahn !aczni# od znalezienia ciche"o, spoko#ne"o mie#sca, następnie usiąd' wy"odnie, niekoniecznie w pozyc#i lotosu, ma być po prostu wy"odnie, ale nie !> wy"odnie. !aczni# spoko#nie oddychać będąc świadomym wdechu i wydechu, możesz również liczyć oddechy w stylu zen, do dzie
115

sięciu. <dy #uż umysł się uspokoi, zada# sobie pytanie +kim #estem),. %a pewno od razu zna#dziesz odpowiedzi w rodza#u +człowiekiem,, +imieniem,, +nazwiskiem, może również +?estem 0olakiem,. 2zyżby) Tylko tyle) !apyta# siebie uczciwie1 +?eśli nie #estem 0olakiem, to, kim zatem #estem), po czym odetni# zupełnie tą relac#ę. 0yta# dale#, +kim #e stem),, a szybko się przekonasz, że wszystkie odpowiedzi określa#ą tyl ko część te"o, co nazywasz sobą i wszystkie są tylko etykietkami, pro duktami społecze(stwa, w którym ży#esz. 0raktyku#ąc uczciwie natra$isz kiedyś na pewne"o rodza#u ścianę, mur nie do przebicia. -każe się, że umysł nie może #uż dać żadne# odpowie dzi, a ty dotrzesz do te"o, cze"o on boi się na#bardzie#1 braku samo określenia: pustki. /ystarczy, że choć raz, na krótką chwilę dotkniesz te"o muru, do tkniesz bez#a'nowości, w które# znika sztuczna tożsamość,a po#awiasz się prawdziwy Ty. To wystarczy, aby zupełnie odmienić swe spo#rzenie na świat. *ędziesz wtedy "otowy do dalsze# dro"i.

Wszyscy jesteś#y Budda#i
Jdzieś "łęboko pod wielką stertą papierków, starych etykietek, po"lą
dów, zapamiętanych odcinków teleturnie#ów i seriali, pod całą tą "órą śmieci kry#e się nasza prawdziwa natura. 2zasem, tylko, "dy śmieci się obsypią przebi#a się przez powstałą dziurkę dziwny i piękny blask, któ ry niestety zaraz zosta#e zasypany następnymi śmieciami. %atura *ud dy tam #est, wszyscy #uż #esteśmy *uddami, to, co widzimy, słyszymy,
116

robimy #est częścią natury *uddy & zabrudzone#, ale #ednak. Tak na prawdę #esteśmy nieo"raniczeni czasem i przestrzenią, mamy niesko( czony potenc#ał szczęścia, odwa"i i miłości, ale niewiele nam z te# in$or mac#i przy#dzie, #eśli nie potra$imy dotrzeć do takie# rzeczywistości. %iestety, tak #uż #est, że potra$imy dostrze"ać to, co na zewnątrz, te wszystkie śmieci brane za rzeczywistość, ale nie potra$imy naturalnie spo#rzeć do wewnątrz. %asz umysł po prostu nie widzi sam siebie przez śmietnikową zasłonę. %iestety bez pracy prawdopodobnie ni"dy nie u# rzy sam siebie i ni"dy nie doświadczymy swe# prawdziwe# natury, #eśli na poważnie nie zabierzemy się za sprzątanie. /szystkie buddy#skie nauki podporządkowane są #ednemu tylko celo wi, ukazaniu nam natury *uddy przez usuwanie śmieci lub przekształ canie ich w coś bardzie# prze#rzyste"o, tak, byśmy ową naturę mo"li do#rzeć i doświadczyć, czyli dostąpić oświecenia. 8ażdy z nas posiada naturę *uddy, każda żywa istota #ą posiada, żeby było #asne, ale tylko ludzie mo"ą praktykować, by ową naturę urzeczywistnić. ?esteśmy #ak uczniowie posiada#ący o"romny potenc#ał, który czasem "dzieś, tam sa moistnie i chwilowo błyska, ale, z które"o niestety nie zda#emy sobie sprawy. %auczyciele mówią na takich uczniów & !dolny, ale le(, co #est zresztą prawdą. %am po prostu nie chce się pracować nad sobą, wolimy wytykać błędy innych, a sami u"aniać się za złudnymi przy#emnościa mi, które nieodmiennie wcią"a#ą nas w błędne koło cierpienia, śmierci i reinkarnac#i.

$einkarnacja

117

1okół te"o tematu narosło #uż wiele nieporozumie( wynika#ących z
$aktu kurczowe"o trzymania się koncepc#i osobowe"o +#a, i zapewne, dlate"o powszechne po#mowanie reinkarnac#i oscylu#e wokół wędrówki osobowe# duszy z ciała do ciała lub inne# $ormy kontynuac#i nasze"o obecne"o życia. -wszem #est to kontynuac#a, ale zapewne nie taka, #akie# byśmy sobie życzyli. 0amiętacie zapewne, że wszystkie twory nieoświecone"o umysłu e"zy stu#ą w sieci przyczynowo skutkowe#, to właśnie #e# prawa oraz nasze działania determinu#ą kształt przyszłe"o wcielenia. 8ażde tera'nie#sze działanie, słowo czy myśl, tworzy o"ólny szkic nowe# e"zystenc#i. -kreśla szkielet cech $izycznych i psychicznych, a nawet w pewnym stopniu środowisko, w którym narodzi się nowa istota obcią żona ba"ażem skutków nasze"o obecne"o życia. / wielkim uproszcze niu można by rzec, że wszystko, co teraz robimy, mówimy i myślimy odciska swó# ślad w tak zwane# świadomości "romadzące# tworząc na siona przyszłe"o wcielenia. Takie same nasiona tworzą się w świado mości innych istot, z którymi mamy #akikolwiek kontakt 6nawet po średni7. %a#silnie#sze z tych nasion tworzą coś w rodza#u cech charakte ru i nawyków, które możemy obserwować #uż podczas życia, o ile oczy wiście #esteśmy świadomi te"o, że w o"óle mamy #akieś nawyki. To one kieru#ą naszymi poczynaniami bez udziału świadomości #uż teraz, będą też kierować po śmierci, tym bardzie#, że umysł nie będzie miał #uż oparcia w ciele i zmysłach. /y"ląda to mnie# więce# #ak w pewnych snach, "dy nie pamiętamy, kim #esteśmy i nie mamy wpływu na to, co się wydarzy. !ałóżmy, że w naszym umyśle #est sporo lęku, które"o za dnia nie zauważamy, może nie występu#ą sytuac#e, w których mó"łby
118

się u#awnić, może w toku codziennych za#ęć nie mamy na nie"o czasu lub po prostu spychamy "o do podświadomości. Ten lęk u#awnia się podczas snu kieru#ąc naszymi poczynaniami ; #eśli boimy się pa#ąków, to we śnie racze# nie będziemy odważnie ich rozdeptywać, tylko zwie wać w przerażeniu, choć w realnym świecie opanowalibyśmy lęk na tyle, by nawet pa#ąka dotknąć. 0o śmierci wy"ląda to podobnie, nasze na#silnie#sze wrażenia, nasze nawykowe tendenc#e cią"ną nas ku okre ślonemu wcieleniu & #eśli np. w mężczy'nie #est dużo pożądania, #eśli cią"le ma przed oczami i w myślach piękne kobiety, to #est duże praw dopodobie(stwo, że taki nawyk poprowadzi "o ku wcieleniu w że(skie# $ormie. *ędzie miał na własność upra"nione damskie ciało. 4mysł #est #ak kle#not spełnia#ący życzenia zarówno te pozytywne, #ak i nieu#aw nione ne"atywne. ?eśli lubimy przemoc, to urodzimy się w mie#scu, "dzie #est #e# dużo, #eśli ktoś #est tchórzem teraz, to i w nowym wciele niu nim pozostanie, może odrodzi się w bardzo opieku(cze# rodzinie, #eśli ktoś w obecnym życiu #est de"eneratem bez zasad, to również w następnym istnie#e o"romne prawdopodobie(stwo, że nim zostanie & odrodzi się w odpowiednich ku temu warunkach w patolo"iczne# rodzi nie i otoczeniu. / naukach buddy#skich wymieniane są też inne możliwości odrodze nia w zależności od te"o, #akie przeszkadza#ące emoc#e dominowały w naszym życiu. ?eśli była to "łupota, to możemy odrodzić się #ako zwie rzę. 5uma połączona z na"romadzeniem dobre# karmy prowadzi do odrodzenia w świecie potężnych istot duchowych zwanych bo"ami. By#ą oni w idealnych warunkach i bardzo dłu"o, ale ich życie również przemi#a, a uświadomienie sobie w ko(cu te"o $aktu wywołu#e o"rom ne cierpienie. !azdrość powodu#e odrodzenie w światach półbo"ów &
119

istot walczących między sobą o przeróżne dobra. .kąpstwo powodu#e odrodzenie w świecie tak zwanych +"łodnych duchów,, istot z o"rom nymi brzuchami, które #ednak nie są w stanie #eść i pić. <niew rzuca nas w stany paranoiczne bardzo bliskie wyobrażeniom piekła. -pisane wyże# stany są pewne"o rodza#u meta$orą, ale nie należy ich lekceważyć, 0o śmierci ciała umysł pozbawiony #e"o wsparcia może "e nerować te"o rodza#u wiz#e, pozbawieni poczucia czasu może nam się wydawać, że trwa#ą one bardzo, bardzo dłu"o. 2ierpienie odczuwane w tych stanach na pewno będzie prawdziwe. ?eśli chcemy uniknąć takich niespodzianek, to na#wyższy czas zmienić same"o siebie & zmienić tu i teraz korzysta#ąc z wolności i możliwości, #akie da#e cenne ludzkie cia ło. /raca#ąc do reinkarnac#i: oczywiście nie ma mowy o odrodzeniu, czy też kontynuac#i nasze"o obecne"o +#a,, ono przecież nie istnie#e, #ako coś rzeczywiste"o, odrębne"o od ciała i otoczenia. To +#a, znika wraz z rozpadem nasze"o ciała, zmysłów i stratą przedmiotów zmysłów, a w nowym wcieleniu budowane #est od nowa. 2hyba nie te"o #ednak pra "niemy, myślę, ż po prostu nie chcemy umierać, nie chcemy pozosta wiać tych wszystkich wartości mentalnych, które zebraliśmy w cią"u życia i nazywamy naszym +#a,. %iestety lub może na szczęście akurat, to nie #est możliwe. %a szczę ście, bo pomyślcie ; "dybyśmy żyli bardzo dłu"o, tysiąc czy wiele tysię cy lat nie wspomina#ąc #uż o wieczności, to #ak zmieniłby się nasz umysł) 0o #akim czasie zatracilibyśmy kompletnie naszą tożsamość) 0o #akim czasie mielibyśmy wszystkie"o dość, "dy wszystko zostałoby #uż poznane i zrobioneF 9usimy pamiętać, że wszystko to, co w nad miarze przynosi w ostateczności cierpienie. Cównież zbyt dłu"ie życie
120

okazałoby się cierpieniem. / takie# $ormie i w takich warunkach po prostu nie możemy żyć wiecznie, #ak marzą sobie wyznawcy innych re li"ii. ?eśli ktoś boi się śmierci ; te"o ko(ca istnienia obecne"o +#a, ; to na pocieszenie może pomyśleć sobie w ten sposób1 +%ie było mnie przed narodzinami, a teraz #estem, po śmierci również będę, tylko nie ?>, a całkiem nowa osoba, taka sama, #ak #a na początku te"o życia,. 9arne to pocieszenie, ale zawsze #akieśF Teraz #ednak dodam, że wszelaka radość również może być przedwcze sna, #eśli nasze czyny w życiu nie były pozytywne. %ic nie usprawiedli wi naszych tera'nie#szych, złych czynów, nie da się obarczyć ko"oś in ne"o ciężarem naszych "rzeszków, będziemy z ich powodu cierpieli, bowiem świadomość nowe# istoty 6następne"o wcielenia7 #est tą samą świadomością, którą posiadamy teraz, tylko, że pozbawioną wspo mnie(. %a szczęście *uddowie zostawili nam sposoby na zmnie#szenie ciężaru złych czynów popełnionych z chciwości, "niewu i "łupoty, #ed nym z tych sposobów #est skrucha & oczywiście musi ona być szczera. „%uddhowie i !atriarchowie otworzyli szeroko wielkie bramy wsp'ł( czucia, to jest potwierdzone, autentyczne wejście dla wszystkich istot, kto z ludzi i bo 'w nie m' łby w nie wejść+ &hoć skutki złych czyn'w musz$ nadejść w jednym z trzech okres'w czasu, skrucha pomniejsza ich cię"ar, niszcz$c złe czyny i przynosz$c czystość.3Nhei 1omen #enji R 0husho i6 Tak, więc w #akiś czas po śmierci #edne# istoty rodzi się następna, kon tynuac#a wcześnie#sze#, ale pozbawiona pamięci o czynach poprzedni
121

ka. >nalo"ią mo"ą być znowu marzenia senne, w których, "dy ko(czy się #edno, zaczyna następne, czasem niezwiązane z poprzednim tema tycznie, ale podobnie odczuwane. / procesie reinkarnac#i #est podob nie: strumie( świadomości łapie się następne"o ciała, a wraz z nim na stępnych zmysłowych wraże( całkowicie zapomina#ąc o poprzednich, ale zachowu#ąc #ednak pewien schemat przetwarzania i rea"owania na te wrażenia. Ceinkarnac#a nie #est procesem niezależnym od nasze# woli, czymś w rodza#u losu lub przeznaczenia, które bezwarunkowo musi się spełnić. 0amięta#my, że na warunki przyszłe"o odrodzenia pracu#emy w obec nym życiu bazu#ąc na $undamentach z poprzednie"o. Te $undamenty nie są #ednak zbyt mocne, są właściwie tylko szkieletem, który możemy zmieniać i rozwi#ać w określonym przez nas kierunku albo zbudować od nowa poprzez świadome działania. *uddyści dodatkowo, dzięki pewnym praktykom mo"ą kontrolować proces reinkarnac#i nawet po śmierci materialne"o ciała. 3nni niestety nie ma#ąc wiedzy o możliwo ściach zmiany muszą się kręcić w kołowrocie wciele( napędzanym przez ich własne uczynki, czasem tylko dziwiąc się, dlacze"o na świecie #est tyle niesprawiedliwości i cierpienia). Tłumaczą taki stan rzeczy lo sem lub niepoznawalną wolą *o"a, przez co nie robią nic, by ten stan zmienić. Tymczasem nie ma tu żadne# kwestii kary i na"rody, żadne"o niezmienne"o i niepoznawalne"o losu ; przyczyna #est skutkiem, #este śmy tym, czym się stwarzamy, w świecie, który stwarzamy. Tylko tyle i aż tyle, ale #ak dobrze tłumaczy wszystkie zawiłości życia. 5usza ludzka #est #ak woda: spada z nieba i do nieba wzlatu#e,
122

i znów spada na ziemię, wiecznie zmienna ?ohann /ol$"an" Oon <oethe

Ś#ier%
Śmierć nie istnieje i narodziny nie istniej$ & to nauka *uddy
Jmierć) -#] %ieprzy#emny temat, chyba, że ma się lat LN i żadnych zo bowiąza(, za to "łowę pełną ideałów. %iestety i w tym przypadku to #uż około PYQ żywota z tyłu. 0rzed LN sto latkami następne LN lat bardzo szybkie"o życia, choć #eszcze o tym nie wiedzą. 0raca, kariera, rodzina, próby spełnienia marze(, które zazwycza# nie wychodzą, tak, #akbyśmy chcieli. To wszystko sprawi, że następne LN lat przeminie błyskawicz nie i niezauważenie. /ystarczy popatrzeć na swoich rodziców i wy obrazić sobie, że oni też mieli dwadzieścia lat, kiedyś... 2zas płynie szybko, #eśli patrzeć do tyłu, więc na#częście# nie patrzymy tylko zapełniamy umysł sprawami bieżącymi i planami na przyszłość... 0rzyszłość, która może ni"dy nie nade#ść. %ie chcę straszyć i namawiać do porzucenia planów, a #edynie pra"nę zwrócić uwa"ę na $akt, że myśli o przyszłości i nadmierne zaan"ażowa nie w bieżącą walkę z rzeczywistością po prostu odbiera#ą nam sporą część tera'nie#szości, wyrywa#ą #ą budu#ąc autostradę dla śmierci. *ę dzie po prostu tak, że obudzimy się ma#ąc lat powiedzmy sześćdziesiąt 6i to #est bardzie# pewne niż w banku7 z myślą & o *oże zmarnowałemY
123

am życie na #akieś pierdoły. 3 co się wtedy po#awi) >no po#awi się strach przed śmiercią. 8ostuchna, 9roczny żniwiarz, czy #ak #ą tam inacze# zwą po#awi się w naszych myślach na pewno. *oimy się #e#, ale przecież nie zawsze i nie wszędzie tak było. 8iedyś śmierć była częścią życia, nieprzy#emną, "łównie dla tych, którzy musieli żyć po śmierci bliskich, ale #ednak była bardzie# wpisana w ludzką świadomość niż te raz. -becnie nie myślimy o nie#, nie staramy się by była "odna i szybka, a racze# czynimy wszystko, by przedłużyć a"onię, odsunąć nawet kosz tem cierpienia to, co i tak #est nieuniknione i #ak na#bardzie# naturalne. /iz#a śmierci wywołu#e strach i co znamienne, strach tym większy im wy"odnie# człowiek ży#e, im więce# planów i koncepc#i ma w "łowie. Taki człowiek nie widzi #uż rzeczywistości, nie po#mu#e prawdziwe"o życia, bo zerwał z nim związki dawno temu. 0opatrzmy na siebie, prze cież #esteśmy wiecznie młodzi, tak su"eru#ą wszelakie reklamy, w któ rych występu#ą tylko młodzi ludzie, ładne ciuchy tylko dla młodych, w pracy też mamy być młodzi i uśmiechnięci, w $ilmach, "azetach, książ kach, prawie ni"dzie nie mówi się o starości, więc skąd mamy wiedzieć, że się zestarze#emy, i że trzeba na taką ewentualność się przy"otować. .tąd strach, "dy na"le uświadomimy sobie istnienie starości i śmierci, taka myśl rozwiewa złudzenia o własne# nieśmiertelności i wieczne# młodości, sprawia też, że zaczynamy inacze# wartościować codzienne myśli, plany i działania. 5lacze"o piszę o tak nieprzy#emnych rzeczach) 5late"o, że *udda rów nież szedł tą dro"ą. -n, młody książę .iddhartha, prawie *ó" dla swych ziomków odkrył prawdę, że istnie#e coś takie"o, #ak starość i śmierć i dzięki temu odkryciu poniekąd stał się *uddą. 9y też podróżu#ąc śla
124

dami *uddy musimy zdawać sobie sprawę z istnienia nietrwałości, sta rości i śmierci. 0odobno znany potwór nie #est straszny. Teraz #uż o samym umieraniu. / medycynie zachodnie# przez stulecia obowiązywała de$inic#a śmierci, #ako ustanie krążenia i oddechu, nauki buddy#skie przesuwały tą "rani cę do około pół "odziny od ustania oddechu. -becnie śmierć de$iniu#e się #ako zanik aktywności pnia móz"u, czyli śmierć móz"u, a ta nastę pu#e w #akiś czas po ustaniu oddechu. /edłu" nauk buddy#skich, "dy umysł traci oparcie w ciele i zmysłach, to dozna#e szoku i zapada w nieświadomość, #ak podczas $azy "łębokie "o snu. 0o #akimś czasie, przy#mu#e się, że po około ^N "odzinach umysł budzi się nawykowo nieświadomy śmierci ciała. !aczyna#ą do cierać do nie"o wrażenia z zewnątrz, które nieskanalizowane przez zmysły odbierane są bezpośrednio przez umysł. %awyk posiadania cia ła powodu#e, że umysł próbu#e, tak #ak dawnie# dzielić wrażenia na d'więki i obrazy, co powodu#e spore zniekształcenia w postrze"aniu. Te nienaturalne zniekształcenia powodu#ą spore zamieszanie w umyśle i wywołu#ą stan niemal "raniczący z paniką, podobnie #ak w koszmarze sennym. 0o pewnym czasie do umysłu dociera nieprzy#emna świado mość śmierci ciała, a to powodu#e kole#ną utratę przytomności. <dy znowu się przebudzi nie panu#e #uż nad własnym losem. / tym czasie z pamięci ma"azynu#ące# wyłania#ą się "łówne tendenc#e dominu#ące w umyśle za życia, nasze lęki i pra"nienia i to one decydu#ą o przeżywa nych doświadczeniach. Te stany mo"ą być całkiem miłe lub skra#nie nieprzy#emne dla umysłu, coś #ak pobyt w mitycznym ra#u i piekle. 4mysł przeżywa to wszystko niczym we śnie, ale o wiele intensywnie# i podobnie #ak we śnie nie #est w stanie nad tym wszystkim zapanować.
125

2złowiek podświadomie pra"nie #ednak się obudzić, ale nie potra$i lo "icznie myśleć i decydować o wyborze doświadcze(. / tym stanie pro wadzą "o dominu#ące doświadczenia zebrane podczas życia. 0rzycią"a "o to, co #uż zna, co #est do nie"o podobne i w ten sposób tra$ia do od powiednich dla siebie rodziców. ! nauk buddy#skich wynika #asno, że o $ormie i poniekąd mie#scu przy szłe"o odrodzenia decydu#emy teraz, w tym życiu. Teraz mamy kontro lę nad tym, co robimy i czym karmimy umysł. %asze przyszłe odrodze nie #est naszą zasłu"ą warto, więc świadomie o nim decydować teraz. 2i, którzy zdecydu#ą się na podążanie buddy#ską ścieżką mo"ą nawet za pomocą pewnych technik nauczyć się kontrolowania swych reakc#i w $azie śmierci, podobnie, #ak można nauczyć się świadome"o kontrolo wania snu. / stanie śmierci lub inacze# bardo śmierci mamy również możliwość wyzwolenia, o czym wspomina +Tybeta(ska 8się"a 4marłych,, które# część pozwolę sobie tuta# pokrótce streścić. !wykłe niepraktyku#ące istoty przechodzą przez typowy proces umiera nia. 2elowo napisałem istoty "dyż doświadczenia śmierci są podobne dla wszystkich żywych stworze( łącznie z człowiekiem. %asza $izyczna e"zystenc#a powsta#e na bazie pięciu elementów 3!iemi #ako element stały, 3/ody ; wil"oć, płyny, 3-"nia ; ciepło, 30owietrza ; ruch 30rzestrzeni Tych pięć elementów tworzy naszą materialną $ormę w czasie życia.
126

/ czasie śmierci rozpuszcza#ą się one ponownie, czemu towarzyszą ze wnętrzne i wewnętrzne znaki. 8iedy element ziemi rozpuszcza się w element wody, mamy wrażenie, że #esteśmy przy"niatani przez o"romną "órę, słyszymy też nieznośny hałas. !ewnętrzną oznaką rozpuszczania się elementu ziemi w element wody #est to, że nasze ciało traci siły i nie #esteśmy w stanie zachować piono we# pozyc#i. %ie możemy unieść ciała ani "łowy i #esteśmy tak słabi, że nie potra$imy utrzymać nicze"o w rękach. /padamy w panikę, bo choć leżymy całkiem zwycza#nie, mamy wrażenie, że spadamy, i chcemy, żeby otacza#ący nas ludzie podtrzymywali nas, podkładali nam coś pod "łowę itd. /ewnętrznym znakiem #est wrażenie, że nasz umysł #est zmącony ; nie możemy się #uż skoncentrować i #esteśmy pomieszani. 0o#awia się też subtelne doświadczanie mi"otania. 8iedy woda rozpuszcza się w o"ie(, mamy wrażenie, że zalewa nas po wód', która przychodzi ku nam #ak ocean, słyszymy przy tym huk wody. %a zewnątrz prze#awia się to w ten sposób, że nasze ciało sta#e się su che. 4sta i #ęzyk wysycha#ą nam coraz bardzie#, niezależnie od te"o ile pi#emy. /ewnętrznym znakiem #est rozdrażnienie i "niew, czu#emy się bardzo 'le. 0o#awia#ą się też z#awiska podobne do dymu. %astępnie element o"nia rozpuszcza się w element powietrza, wrażenie #est takie #ak "dyby wrzucono nas do o"niste"o piekła. !ewnętrznym znakiem nade#ścia te# $azy #est zanikanie ciepła ciała. %asz oddech sta#e się coraz chłodnie#szy. 2iepło stopniowo opuszcza ciało ; chłód prze mieszcza się od stóp w kierunku "łowy, aż sta#e się ono całkiem zimne.
127

/ewnętrznym znakiem #est narasta#ące pomieszanie, czasami #eszcze nasz umysł #est #asny, ale nie możemy się #uż na niczym skupić. Także całe postrze"anie zewnętrzne"o świata ule"a na tym etapie zabu rzeniu. %ie #esteśmy #uż pewni, czy coś widzimy, czy też nie. 0o#awia#ą się też zwidy w postaci błysków czerwone"o światła. 8iedy wiatr rozpuszcza się w świadomość, odczuwa się takie przeraże nie, #akby naraz rozle"ły się tysiące "rzmotów. 0otem, kiedy usta#e oddech, element wiatru rozpuszcza się w świado mość. %a#pierw oddychamy bardzo szybko, potem przez dłu"i czas wy dychamy powietrze i mamy wielkie trudności z ponownym wdechem. / ko(cu robimy ostatni wydech i element wiatru rozpuszcza się w przestrze(. 0onieważ w tym momencie znika podstawa nasze# $izyczne# e"zystenc#i, również nasze zmysły, które w oparciu o nią $unkc#onowa ły, zanika#ą. Teraz zaczyna się bezwolna wędrówka przez zawartość umysłu. /szystko zależy od wraże( z"romadzonych za życia. %e"atywne ob#a wią się w postaci koszmarnych z#aw, demonów i upiorów, pozytywne mo"ą mieć postać bóstw lub nawet bliskich osób, które odeszły wcze śnie#. Jwiadomość bez strachu da#e się prowadzić takim postaciom. /szystko zależy #ednak od poziomu samoświadomości umysłu, osoby z bardzo niskim #e# poziomem mo"ą doświadczyć takie"o pomieszania, że po prostu stracą przytomność. -czywiście wszystkie te e$ekty są #edynie pro#ekc#ami umysłu i #eśli praktykowaliśmy za życia to w tym momencie będziemy w stanie roz poznać ich naturę i może nawet osią"nąć oświecenie. !azwycza# #ednak nie rozpozna#emy ich natury toteż po pewnym czasie ule"a#ą one rozpuszczeniu.
128

%astępnie po#awia#ą się krę"i różnokolorowe"o światła #ako prze#awy poszcze"ólnych mądrości. / tym momencie również mamy możliwość wyzwolenia. ?eśli się to nie uda to dalszy proces okaże się bezwolną wędrówką, któ re# przebie" #est ściśle określony przez zebraną karmę. 4mysł w tym stanie cią"le #eszcze przyzwycza#ony #est do istnienia ciała, dlate"o ota cza się #e"o duchową atrapą niczym wspomnieniem. 0otra$i widzieć, słyszeć i czuć. 0osiada też wiele cudownych właściwości #ak #asnowi dzenie, poruszanie się w przestrzeni bez o"ranicze(. / tym stanie bli scy zebrani wokół zmarłe"o mo"ą mu #eszcze pomóc przemawia#ąc do nie"o i tłumacząc stan, w którym się zna#du#e. .posoby poma"ania zmarłym zostały opisane właśnie w +8siędze 4marłych,. /edłu" nie# opisane wyże# doświadczenia trwa#ą około UD dni, ale spo sób, w #aki się to odczuwa zapewne #est różny od nasze"o obecne"o do świadczania upływu czasu. ?edynym sposobem kontroli lub uniknięcia wyże# opisanych stanów #est odpowiednie postępowanie i trenin" umysłu za życia. 

Nieustanne krążenie
Każdy z nas wcześnie# czy pó'nie# zada#e sobie pytanie o sens i przy
czynę istnienia, wielu po dłu"ich przemyśleniach, lub tylko intuicy#nie odna#du#e "o w reli"ii, miłości, w akcie tworzenia i wielu innych rze czach. ?ednak, "dy "łębie# się zastanowimy to widać, że są to cele i wy #aśnienia relatywne lub zastępcze, które tylko chwilowo zaspokoić mo"ą to dziwne poczucie braku, niespełnienia lub zwykłe# ciekawości.
F

'& #odst&wie .ob#yn Dseczu Ain#ocze ;>ztery rodz&je b&rdo<

129

/ dodatku nie da się uniwersalnie ob#ąć nimi wszystkich istot, co oznacza, że nie są one ostatecznie prawdziwe. Tylko niektórzy domy śla#ą się prawdy, reszta pozosta#e przy swych koncepc#ach lub po pro stu ko(czy dociekania nie dochodząc do żadnych sensownych wnio sków. %ic w tym dziwne"o, #ak bowiem istota o umyśle o"raniczonym kon cepc#ami materialne"o istnienia mo"łaby ob#ąć niezwykłą złożoność ży cia i wszechświata nie mówiąc #uż o wy#ściu poza #e"o ramy. 2złowiek #ednak #est uparty w poszukiwaniach proste"o klucza obe#mu#ące"o ca łość istnienia. 0róbu#ąc różnych kombinac#i naukowych czy reli"i#nych tworzy sobie wytrychy ma#ące otworzyć drzwi poznania. %iestety klu cze oparte na nauce o z#awiskach materialnych nie pasu#ą do s$ery du chowe#, która potra$i ob#awiać się w z#awiskowym świecie w sposób niewytłumaczalny dla współczesne# wiedzy. %atomiast klucze przedsta wiane przez istnie#ące reli"ie ni#ak nie chcą pasować do obserwowalne# rzeczywistości. <zie tkwi błąd) 2zy klucz uniwersalny nie istnie#e, czy też może któryś z powyższych #est całkiem $ałszywy). -kazu#e się, że istnie#e #eszcze #eden, taki, który naukowo opisu#e za równo to, co $izyczne #ak i duchowe. Tym kluczem #est +Prawo zależne'o powstawania, 6!ratityasa( mutpada7. 8rystalizac#a oświecenia *uddy przedstawiona w po#ęciach zrozumiałych dla zwykłe"o człowieka. 6Tuta# na podstawie +Tybeta( skie"o 8oła Bycia,7 <dy przy#rzymy mu się uważnie zauważymy prostą i skomplikowaną zarazem wiz#ę. /iz#ę, która #est wielką w swo#e# wszechobe#mu#ące#
130

uniwersalności. Ta zasada naprawdę pokazu#e nam, czym #est świat wokół nas. Ten klucz do całe"o uniwersum oparty #est na prostym pra wie przyczyn i warunków. ?ednak trzeba uważać by nie zwiodła nas po zorna prostota te# zasady, tuta# nie wystarczy lo"iczne rozumowanie bez oparcia w obserwac#ach i zastosowaniach praktycznych, skutki działania te"o proste"o prawa są przecież niezwykle "łębokie i skompli kowane. 0rze#d'my, zatem razem przez dwana)cie o'niw współzależne"o po wstawania. %a razie teoretycznie i w przyspieszonym tempie, nauki zaś z te"o wycią"nięte zastosu#my w prawdziwym procesie życia, naszym własnym kole współpowstawania. 5la większe# prze#rzystości o"niwa, etapy, warunki 6nidana7 dzieli się na trzy wcielenia1
1 Bycie dawnie#sze & obe#mu#e L nidana 2 Bycie obecne & obe#mu#e S nidana 3 Bycie przyszłe & obe#mu#e L nidana

131

2+Kycie dawnie"sze

C+ 0iewiedza
0ierwsze o"niwo ; i"noranc#a ; przedstawione #est przez ślepe"o czło wieka idące"o po omacku z ki#em w ręku. /łaściwie człowiek ten nie #est ślepy, a #edynie błądzi w ciemnościach maca#ąc dro"ę swo#ą laską i potyka#ąc się, co krok na kamieniach. ?e"o po#mowanie świata zbudowane na tak skąpych in$ormac#ach #est bar dzo dalekie od prawdy. To nawet nie #est wiedza, lecz wyobrażenie, ta kie #ak w 2hi(skie# przypowieści o linie w ciemnościach. *ardzo łatwo #est #ą pomylić z wężem. =ina #est prawdziwa i strach #est prawdziwy tylko węża nie ma. 3stoty błądzą w ciemnościach przez całe życie, uważa#ąc to za rzecz na turalną, przez co nawet nie potra$ią wyobrazić sobie tak odmienne"o stanu #ak #asność. *ie"a#ą bez celu mamieni przy#emnościami i nawet, "dy tra$ią na dro"ę to nie są zainteresowani, przecież wedłu" ich mniemania wszędzie i tak #est ciemność. %a szczęście nie wszyscy tak postępu#ą, ci, którzy zau$a#ą drodze wy chodzą w ko(cu z podziemi na światło dnia. To właśnie oni wraca#ą by poprowadzić resztę istot ku wy#ściu. Tak, więc niewiedza #est brakiem oświecenia wynika#ącym z podstawo we# niemożności zobaczenia prawdy. ?e# odzwierciedleniem w codzien nym życiu #est zwykły brak wiedzy wyrażany za pomocą po"lądów i opinii. /yobra'my sobie #ak wy"lądał sposób postrze"ania świata na przykład w średniowieczu, "dy strzy"i, czarownice i diabły chodziły
132

swobodnie po świecie dokucza#ąc na różne sposoby ludziom. 2o trochę #akiś krasnal sikał do mleka, topielce pod"lądały baby my#ące się w rze ce, a nocą strach było wychodzić z chałupy, bo w pobliżu akurat wilko łaki śpiewały na "łosy. /spółczesna nauka zmieniła, co prawda sposób postrze"ania i oblicze świata, ale pewne upiory umysłu i tak pozostały pod postacią nietole ranc#i reli"i#ne#, rasowe# czy płciowe#. !nane przysłowie, +<dy rozum śpi budzą się potwory, pięknie odda#e sposób ich powstawania. 2zymże one są #ak nie brakiem wiedzy). 0opatrzmy zresztą na siebie, ileż razy mylimy się, "dy próbu#emy dopa sować ludzi i sytuac#ę do własnych po"lądów. .zablony, które mamy w "łowie ni"dy nie będą w pełni z"odne z rzeczywistością, a przeprowa dzona na ich podstawie ocena innych będzie, co na#wyże# zbliżona do prawdy. Taki sposób działania #est zwykłą interpolac#ą naszych własnych do świadcze(, lęków i nadziei. 0ro#ektu#emy #e na innych i uzna#emy za prawdę zaślepia#ąc się tym samym przed rzeczywistością. 0rzykładów niewiedzy można by wymienić wiele, ale wszystkie one sprowadza#ą się do #edne# podstawowe# nieświadomości zasad 4wa runkowane"o /spółpowstawania ; ; $aktu, że wszystko, co z#awiskowe #est uwarunkowane. Ta podstawowa niewiedza #est przyczyną zamie rzone"o działania.

CC+ Zamierzone dzia&ania
.ymbolem te"o o"niwa #est "arncarz lepiący swymi dło(mi "liniany "arnek.

133

/ydawałoby się, że całkiem świadomie kształtu#e on kawałek "liny na da#ąc mu zamierzony kształt, ale wiadomo, że nie ma dwóch #ednako wych "arnków: każdy ma swó# własny charakter, określony w pewnym stopniu przez $izyczne czynniki, ale przede wszystkim przez stan umy słu "arncarza. %asze życie #est podobne. 2zasami mamy wrażenie, że to my kształtu#emy swo#e przeznaczenie za pomocą aktów woli, kierowanych rozumowaniem, ale istnie#e strumie( nasze# całe# osobowości o wiele silnie#szy niż rozum i to właśnie on na da#e kształt naszemu życiu w sposób, które"o nie zauważamy całościo wo. ?edynie sta#ąc się w pełni świadomymi bie"u strumienia naszych czynów, słów i myśli możemy zacząć kształtować "o z"odnie z naszą wolą. 8ażdy powinien przede wszystkim poznać same"o siebie by nie postę pować #ak człowiek z bibli#ne# przypowieści, który widzi drzaz"ę w oku bli'nie"o, ale nie widzi belki w swoim oku. *ez zna#omości podstawo wych tendenc#i swe"o charakteru trudno #est zachować kontrolę nad własnym losem nie mówiąc #uż o możliwości oświecenia. Tworzenie naprawdę wartościowych rzeczy wyma"a wysiłku i kontroli w innym przypadku niewiedza poprowadzi nas #ak marionetki. -czywiście nie można powiedzieć, że nieoświecone życie #est bezwarto ściowe, tak nie #est. 0rzecież nie składa się ono tylko i wyłącznie z śle pe# po"oni za przy#emnościami. 8ażdy z nas ma #akieś "łębsze do świadczenia i przebłyski samoświadomości. / innym przypadku po szukiwanie "łębsze# prawdy nie było by w o"óle możliwe. 8ażde działanie tworzy skutki pozytywne lub ne"atywne w zależności od rodza#u czynów, ale każde działanie wynika#ące z niewiedzy sta#e się
134

przyczyną nieko(czące"o się odradzania. Takie właśnie działania są przyczyną powstawania świadomości. 4+Kycie obecne

CCC+ Świadomo).
0rzedstawiona #est pod postacią małpy, zwierzęcia, która cią"le skacze z "ałęzi na "ałą' w poszukiwaniu pożywienia i partnerów do kopulac#i. Tak samo świadomość #est w cią"łym ruchu, cią"le poszuku#e cze"oś, co mo"łaby złapać i uznać za swo#e. -d same"o początku #uż w łonie matki or"anizu#e materię wokół siebie, które# część sta#e się naszym +#a,, reszta zaś światem zewnętrznym. *ez materii świadomość ni"dy nie rozwinęłaby się w $ormy, które znamy pod postacią nas samych, to, co nazywamy rozwo#em psychicznym #est procesem uprzedmiotowie nia pierwotne# świadomości. Tak, więc świadomość żywych istot powsta#e i rozwi#a się w materii, ale naprawdę wcale nie musi być od nie# zależna, bo przecież #est ona #ed ną z właściwości nieo"raniczone# przestrzeni umysłu. „=udzki umysł ze swymi nieko)cz$cymi się zmianami jest niczym woda w strumieniu lub płomie) świecy> niczym małpa skacze we wszystkie strony, nie ustaj$c ani na chwile. L$dry człowiek, zdaj$c sobie z te o sprawę, winien @ jeśli chce osi$ n$ć /świecenie @ wyzbyć się wszelkie o przywi$zania do ciała i umysłu./udd&

135

CL+ ,r'anizm psychoMizyczny
/spółzależność materii i świadomości sta#e się przyczyną powstania or"anizmu psycho$izyczne"o. %a Tybeta(skim 8ole Bycia przedstawio ny #est on pod postacią łodzi ze sternikiem i trzema wioślarzami na po kładzie. ?est to symboliczne opisanie żywe# istoty1 •Eód' #ako ciało •/ioślarze #ako czucie, postrze"anie i zamierzone działania •.ternik natomiast #est świadomością ?ak widać w tym momencie "rupa ta stanowi #edną zależną od siebie całość. Cozpatrywanie ich w oddzieleniu od reszty nie ma sensu, łód' sta#e się pustą skorupą, wioślarze bez wioseł też są kimś innym a sternik nie ma #uż, czym kierować. /szystkie przedstawione tu symbolicznie elementy nie są czymś stałym i niezmiennym. Bywa istota #est zbiorem współza leżnych, wciąż zmienia#ących się procesów, z których żaden nie może istnieć bez pozostałych. 5zięki takie# konstrukc#i or"anizmu psycho$izyczne"o człowiek może się uczyć i rozwi#ać, nikt nie może powiedzieć, że #est +niere$ormowal ny, lub, że +nie można zmienić natury człowieka, zaprzecza wtedy możliwości wszelkie"o rozwo#u. 2złowiek, co na#wyże# może nie chcieć się rozwi#ać, a swo#e lenistwo usprawiedliwia różnymi bezsensownymi powiedzonkami, ale w zasadzie #est to osobna sprawa każde"o z nas. 3nteli"entna osoba potra$i zanalizować samą siebie, dzięki czemu #est w stanie kształtować swą osobowość, a to #est właśnie krok do całkowite "o przekształcenia, #akim #est oświecenie.
136

/ buddyzmie istnie#ą metody poznawania i kontemplac#i elementów składa#ących się na naszą osobowość. Takie praktyki bardzo poma"a#ą zrozumieć nierzeczywistość istnienia, pozwala#ą poczuć powiew wolno ści wynika#ący z odpuszczenia sobie przywiązania do ciała i #e"o nawy ków. 5zięki temu zanika#ą pewne lęki, kompleksy czy zmartwienia, umysł potra$i się otworzyć i rozumieć innych ludzi, da#e to nam moc poma"ania innym i czerpania prawdziwe"o zadowolenia z takich czy nów. Ta praktyka #est elementem większe# całości, która ma na celu oczyszczenie wszystkich procesów tak by stały się one w pełni świado me i kontrolowane. /raca#ąc do "łówne"o tematu. Cozwi#a#ąca się świadomość potrzebu#e pośredników, takich sensorów, dzięki którym mo"ła o"lądać i komuni kować się z zewnętrznym światem, zatem w zależności od warunków, w których przy#dzie #e# bytować 6te określane są w poprzednim wcieleniu7 wytwarza odpowiednie rodza#e zmysłów.

L+ Sze). zmys&%w
0rzedstawia #e dom z pięcioma oknami i drzwiami we#ściowymi. -kna symbolizu#ą pięć zmysłów $izycznych służących do postrze"ania zewnętrznych $orm drzwi zaś są umysłem, który uważany #est za or"an postrze"ania obiektów mentalnych. %ie na darmo mówi się +szósty zmysł, w przypadkach, "dy intuicy#nie wyczuwamy za"rożenie lub po tra$imy rozwiązać trudny problem bez lo"iczne# analizy. To właśnie #est krótkotrwała komunikac#a z wewnętrzną mądrością umysłu wspólną nam wszystkim. Baden ze zmysłów nie $unkc#onu#e w oddzieleniu od ciała i otoczenia, nie są one czymś samodzielnym istnie#ącym niezależnie. Czeczywistość
137

na zewnątrz i wewnątrz nas #est #edna i niepodzielna zmysły natomiast wprowadza#ą sztuczny podział in$ormac#i krążące# w umyśle. 2zęść przetwarza#ą na obraz, część w d'więk resztę w czucie i smak. 4mysł przy#mu#e to za prawdę i tylko czasami zwłaszcza u artystów samoist nie występu#ą z#awiska słyszenia kolorów i widzenia d'więku. %ie #est to czymś nienormalnym po prostu umysły takich osób nie przywiązu#ą większe# wa"i do sztucznych podziałów, są tak #akby bliże# własne# prawdziwe# natury. %iemnie# #ednak zmysły stwarza#ą uwarunkowania, w zależności, od których powsta#e postrze"anie, czyli kontakt.

LC+ Konta t
To symboliczny obrazek przedstawia#ący mężczyznę i kobietę obe#mu #ących się wza#emnie. -brazowo przedstawiony tuta# związek zmysłów z zewnętrznym i wewnętrznym światem tworzy akt postrze"ania, który sta#e się albo przyczyną kłopotów albo kluczem do wyzwolenia. /szyst ko zależy od te"o, w #aki sposób rea"u#emy na wrażenia, #ak #e postrze "amy i #akie działania one wywołu#ą. 8ontakt sam w sobie nie #est dobry czy zły, taki podział następu#e do piero w umyśle zależnie od stanu świadomości odbiera#ące"o. 4mie#ęt ność pozytywne"o odbierania wraże( można w sobie wykształcić wy starczy szukać pozytywnych cech w każdym, nawet nieprzy#emnym z#a wisku. *ardzo pomocne okazu#e się być częste obcowanie z naturą i sztuką. 4mysł oczyszczony przez taki kontakt widzi #aśnie# #est bardzie# wrażliwy i pozytywnie dostrze"a inne aspekty życia. 0rzez kontakt z pięknem pobudzane są też wyższe uczucia, wiadomo, że ludzie rozu mie#ący i kocha#ący naturę w zasadzie ni"dy nie są potworami.
138

.kutkiem kontaktu #est odczuwanie.

LCC+ ,dczuwanie
0rzedstawione #est #ako człowiek ze strzałą w oku. >kt postrze"ania wywołu#e w nas różne uczucia & przy#emne, niemiłe bąd' po prostu obo#ętność. Codza# tych uczuć zależy od wielu czynni ków i nie #est #ednakowy dla wszystkich ludzi, co na#wyże# może być zbliżony w obrębie danych krę"ów kulturowych, co i tak nie pozwala "eneralizować tematu. 2zęsto #est tak, że to, co #edni uważa#ą za wy#ątkowo nieprzy#emne czy wręcz odraża#ące na innych nie robi na#mnie#sze"o wrażenia. / od wrotne# sytuac#i #est podobnie widać to na przykład w sposobie dobie rania partnerów seksualnych, nie każdy musi się podobać wszystkim, #ak mniema#ą niektórzy zazdrośnicy. / naszych czasach za sprawą ła twe"o przepływu in$ormac#i zauważa się #ednak pewną uni$ikac#ę, pro moc#a pewnych typów urody czy desi"n przedmiotów lansowany w me diach wpływa na wyobra'nię i wytwarza w umyśle pewne schematy, które staramy się pro#ektować na wszystko wokół. Taki sposób postrze "ania świata stwarza złudzenie, że uczucia są nie#ako przypisane do przedmiotów, osób czy czynności, co #est oczywistą nieprawdą i prze słania nam prawdziwy świat. / praktyce buddy#skie# #ak i w życiu ważne #est bycie świadomym ro dza#u uczuć wywoływanych przez kontakt zmysłowy, bowiem właśnie w tym mie#scu stoi $urtka do wyzwolenia. %ie znaczy to oczywiście, że z uczuciami należy walczyć, one też są częścią rzeczywistości i mo"ą być wykorzystywane na drodze do oświecenia. /ystarczy #e zauważać i

139

przeżywać świadomie tak by nie $ałszowały nasze"o postrze"ania i nie stały się przyczyną krzywdy innych istot. <dy braku#e świadome"o postrze"ania to odczucia wywołu#ą na#róż nie#sze reakc#e np. to, co nam się podoba sta#e się przyczyną pożądania lub przywiązania za tym znowu idzie strach przed utratą. To, co wyda#e się niemiłe wywołu#e odrazę chęć ucieczki, strach lub a"res#ę. / miarę #ak umysł sta#e się coraz bardzie# napięty odczuwamy coraz większe podniecenie bąd' ból, które wiążą nas w błędnym kole cierpienia. To właśnie kieru#e naszymi czynami nie obiektywne osądy. / tym wszyst kim #est #edna piękna rzecz, człowiek w imię wyższych idei potra$i prze zwyciężyć te uczucia, przeciwstawić się im a z te"o właśnie rodzą się wszelkie bohaterskie czyny, będące 'ródłem inspirac#i dla innych. %a co dzie( #ednak bez motywac#i i zna#omości prawdy da#emy się kie rować silnym uczuciom, czasem nawet ich o$iarą pada#ą ludzie o bar dzie# rozwinięte# świadomości, trudno, bowiem bez odpowiednie"o tre nin"u zapanować nad skłonnościami rozwi#anymi od dzieci(stwa. 2zę sto nawet świadomie da#emy się ponieść emoc#om usprawiedliwia#ąc #e błahymi wymówkami. To #ak z rzucaniem palenia. 8ażdy wie o #e"o szkodliwości, wiadomo też, że zapalenie #edne"o pocią"a za sobą następne, ale umysł zwiedzio ny przez pożądanie celowo pomi#a te $akty i szuka wszelkich możliwych wymówek byle tylko zapalić. !azwycza# zwala się winę na uzależnienie chemiczne, choć to zaledwie część prawdy. 3stnie#e, bowiem coś takie"o #ak wolna wola, a uzależnienie #est po prostu zaprzeczeniem #e# istnie nia. ?eśli ktoś naprawdę i szczerze chce rzucić palenie, to rzuci, kłopot z tym ma#a ci, którzy wcale nie są tak do ko(ca przekonani. 0o pierwsze należy odpowiedzieć sobie uczciwie na pytanie1 chcę, czy nie chcę pa
140

lić) 0otem rzucić bez etapów prze#ściowych. 0omocna może się okazać trenin" uważności i medytac#e dzięki nim, bowiem możemy zauważyć moment, "dy pożądanie próbu#e nas zwieść różnymi wymówkami. /raca#ąc do tematu. Trenin" uważności pozwoli nam zauważyć rodza# uczuć po#awia#ących się w wyniku kontaktu, możemy wtedy #asno ocenić czy dana rzecz na prawdę dostarczy nam te"o, co potrzebu#emy czy tylko nam się wyda#e, że może te"o dostarczyć. ?asno będzie też widać czy zdobycie #e# nie bę dzie się wiązało z czynnościami krzywdzącymi innych lub czy nie naru szy to innych zasad moralnych. / tym właśnie momencie uzysku#emy władzę nad własnym losem, mo żemy świadomi skutków wybierać czy podążymy za prawdą czy też po zwolimy poprowadzić się złudzeniom, niczym psy na smyczy. /olność leży w zasię"u ręki #ednak, choć brzmi to paradoksalnie to dro"a do nie# prowadzi przez na"wyższ# dyscyplin!. To właśnie opi sana wcześnie# dyscyplina moralności i medytac#i sprawia, że w o"óle #esteśmy w stanie wybierać oraz to, że wybierzemy słuszne, wyzwala#ą ce działanie. ?eśli mimo pożądania wybierzemy pozytywne czyny to tworzymy zasłu "i, które na pewno zaowocu#ą szczęściem w tym lub następnym życiu i przyczynią się do wyzwolenia. %e"atywne natomiast sprowadzą cier pienie, być może nie od razu, ale na pewno oddalą nas od ścieżki do oświecenia. .amo poddanie się uczuciom 6byle świadomie7 nie #est #eszcze niczym złym to, bowiem zależy od rodza#u tych uczuć i czynów, które wywołu#ą. Tak naprawdę liczy się tylko stan umysłu i poziom #e"o samoświadomości. ?eśli nie chcemy zmieniać swe"o życia to nie musi
141

my nic robić, ale przyna#mnie# będziemy mieć uczucie władzy nad nim, wolność i potenc#alną możliwość wyzwolenia. To #ak ważny #est świadomy wybór zobrazowane #est w Bydowskie# opowieści o Gdamie i Bwie. 3ch świadomy wybór stał się przyczyną powstania "rzechu pierworodne"o. 0amiętacie zapewne, "dy wszech mocny *ó" nie wiedzieć, czemu zasadził w @denie kuszące, ale zakaza ne drzewo z owocami wiedzy o dobru i 'le. To nieco per$idne działanie miało wystawić na próbę lo#alność pierw szych ludzi, którym *ó" zakazał #eść z owe"o drzewa. >dam i @wa do skonale wiedzieli o zakazie, ale pożądanie pod postacią węża tak ich omamiło, że znale'li sobie wymówkę właśnie w postaci owe"o węża. !#edli zakazane owoce ma#ąc świadomość zakazu, w ten sposób wybrali nieposłusze(stwo wobec *o"a, a ten ich ukarał poniekąd słusznie. 2ała ta historia cią"nie się ponoć za nami od tysięcy lat #ak smród... / praktyce buddy#skie# wykorzystu#emy możliwość świadome"o wybo ru w celu przekształcenia same"o siebie. .topniowo przyhamowu#emy nawykowe reakc#e i nakierowu#emy nasze uczucia na nowe bardzie# po zytywne obiekty, co spowodu#e rozwó# pozytywne"o postrze"ania i za nik ne"atywnych odczuć. 0o pewnym czasie będziemy w stanie poko nać wszelkie uwarunkowania i być może doświadczyć na#wyższe"o sta nu & oświecenia. Taka postawa w życiu codziennym też zapewne się przyda, szybko zauważycie pozytywne zmiany w doświadczaniu sa mych siebie i innych ludzi. ?est takie powiedzenie, że +ciało #est obrazem duszy,, prawdziwe w pewnym sensie. %awet osoby niepasu#ące do aktualnych kanonów piękna, #eśli tylko są wesołe i do wszystkie"o podchodzą z optymizmem
142

postrze"ane są #ako bardzo atrakcy#ne a ich inspiru#ący sposób bycia da#e szczęście całemu otoczeniu. 5ość przekonywania, na razie nasz niewytrenowany umysł zapewne podda#e się nabytym skłonnościom i na ich podstawie rea"u#e, w ten sposób zależnie od odczuwania powsta#e pożądanie.

LCCC+ Poż#danie
%a ilustrac#i przedstawia#ące# to o"niwo widać kobietę poda#ącą napó# mężczy'nie. To bardzo wieloznaczny obrazek i w zasadzie nie bardzo wiadomo czy mężczyzna bardzie# pożąda napo#u czy kobiety. <dyby był naprawdę spra"niony zapewne sam się"nąłby po wodę, wy"ląda, więc na to, że pra"nienie #est tylko pretekstem, być może wziąłby z rąk ko biety i węża "dyby ta mu "o podawała. 0ożądanie sprawia, że zaczynamy w wyobra'ni przypisywać przedmio tom moc zaspoka#ania nas w sposób dla nich niemożliwy. 9ężczy'nie na obrazku nie chce się pić, ale bierze napó# niby #akiś a$rodyz#ak, który w wyobra'ni połączy "o z kobietą. 0ożądanie #est czymś więce# niż tęsk notą za zaspoko#eniem przedmiotowych pra"nie(, #est złudzeniem, że posiadanie obiektu pożądania zaspokoi nas w "łębszym, uczuciowym sensie. /yobrażamy sobie, że stan posiadania da nam szczęście, co #ed nak się nie sta#e, bowiem zaraz po początkowym, krótkim okresie rado ści przedmiot sta#e się obo#ętny, a my zwracamy swą uwa"ę na następ ny obiekt pożądania. / naszych czasach to z#awisko stało się #uż nie mal chorobą, którą dla niepoznaki przedstawia się #ako "odną pozaz droszczenia przypadłość +ludzi sukcesu,. 9am na myśli zakupocho lizm, chorobę ubo"ie# uczuciowo warstwy społecze(stwa.
143

2i biedni ludzie ciężko pracu#ą całymi dniami i nocami zaniedbu#ąc na#bliższych by potem w nielicznych wolnych chwilach ten brak kon taktów uczuciowych rekompensować sobie kupowaniem całe# masy niepotrzebnych przedmiotów. 0rzedstawiłem problem w wielkim uproszczeniu, ale chyba nie trudno sobie dopowiedzieć inne #e"o aspekty. %ietrudno tez zauważyć e$ekty te# choroby zwłaszcza w zachowaniu dzieci, które szuka#ąc akceptac#i i zrozumienia wpada#ą w sidła sekt, "rup przestępczych czy też narkoty kowe"o świata. 0o"o( za dobrami materialnymi stała się wręcz obses#ą tych, którzy po siada#ą pieniądze, a modelowym stylem życia dla tych, którzy mamony nie posiada#ą. ?est to sztucznie napędzana koniunktura, które# racze# nie da się unik nąć w społecze(stwach zorientowanych konsumpcy#nie. %ie pozwala na to system "ospodarczy. %o cóż taka #est cena wy"ody i dobrobytu, dlate"o ważna #est kontrola nad sobą byśmy nie dali się do ko(ca sko łować pożądaniu. %ie chodzi o to, że posiadanie #est złem tylko o to by zachować umiar, dbać też o rozwó# wyższych uczuć i troszczyć się o tych, którym się "o rze# wiedzie. %ie zapewni nam te"o żaden system "ospodarczy czy polityczny tylko my sami możemy pomóc sobie nawza#em. 2óż, więc czynić) -to #edna a nauk buddy#skich1 „#achłanność rodzi się z błędne o wyobra"enia o satys7akcji, niew z błędnej oceny spraw swoich i otoczenia,
144

łupota z niezdolności do

stwierdzenia, jakie postępowanie jest właściwe. #achłanność, niew i

łupota stanowi$, zatem *r'dło wszelkie o ludzkie o nieszczęścia. <by je usun$ć nale"y praktykować nauki %uddy, ćwiczyć koncentra( cje umysłu i osi$ ać m$drość. !rzestrze anie nauk usuwa zachłan( ność, właściwa koncentracja umysłu usuwa niew, a m$drość usuwa łupotę.Tak, więc "dy zabraknie wyższych uczuć oraz kropli samoświadomości pożądanie doprowadzi do zachłanności i l"nięcia do przewartościowa nych przedmiotów.

CN+ Chwytliwo).
0rzedstawiona #est #ako człowiek zrywa#ący owoc. %awiązu#ąc do tradyc#i chrześci#a(skie# przypomnę, że @wa też zerwała owoc, cze"o skutkiem było wy"nanie #e# wraz z mężem z ra#u i cierpie nia wielu pokole( ludzkich do dnia dzisie#sze"o. 0ożądanie doprowadziło człowieka do działania, który nie zważa#ąc na nic musi posiąść przedmiot swych pra"nie( i... 0osiada "o, często po drodze krzywdząc inne istoty, których albo w zaślepieniu nie zauważa, albo w swe# niewiedzy uważa za niższy "atunek nie warty uwa"i. ?askrawym przykładem skutków takie"o postępowania #est występu#ą ca w skali "lobalne# de"radac#a środowiska, wymieranie całych "atun ków zwierząt i roślin. %a konsekwenc#e takie"o postępowania rodza# ludzki nie będzie musiał dłu"o czekać, wszystkich nas dotkną #e"o skutki i na pewno nie będzie to nic przy#emne"o. /arto sobie uświadomić, że przyczyny owych "lobalnych przeobraże( tworzy każdy z nas osobiście w codziennym życiu, czy to #adąc samo
145

chodem do pobliskie"o sklepu, wybiera#ąc towary czy pozbywa#ąc się odpadków. .ą to chyba $akty znane wszystkim, problem w tym by tro skę o środowisko przedłożyć ponad własną chwilową wy"odę i pozbyć się myślenia typu ; +0o nas choćby potop,. %awet, #eśli ktoś nie może uwierzyć w buddy#skie nauki o reinkarnac#i to mimo wszystko powinien pomyśleć perspektywicznie o losie swych dzieci, przecież chyba każdy rodzic chce dla swoich pociech #ak na#le pie#. /iara w to, ze rząd lub #akaś siła wyższa sprawi cud i przemieni naszą staruszkę ziemię w ra# #est niestety tylko naszą wymówką lub złu dzeniem. ?ak mówił *udda sami #esteśmy odpowiedzialni za swó# los. Tak, więc pożądanie prowadzi do działania, które zazwycza# oznacza zdobycie upra"nione# rzeczy, a "dy #uż #esteśmy posiadaczami to za zwycza# rodzi się w nas przywiązanie do posiadanych dóbr czy ludzi. !achowu#emy się tak, #akby $aktycznie coś mo"ło do nas należeć w do datku na zawsze.

„?zeczy nie przychodz$ ani nie odchodz$> nie pojawiaj$ się i nie zni( kaj$> nie mo"na wiec ich zdobyć ani stracić.%udda / przypadku przedmiotów #est to całkiem niemądre, pracu#emy i ota czamy się sprzętami często #e wymieniamy na nowsze, modnie#sze mo dele, a życie ucieka. /olimy mieć niż być i tym samym zatracamy cał kowicie sens istnienia.

146

„%o aci czy biedni, ludzie martwi$ się o pieni$dze> cierpi$ przez ub'( stwo i cierpi$ przez bo actwo. !oniewa" ich "yciem kieruje chciwość, przeto ni dy nie s$ zadowoleni ani usatys7akcjonowani.%udda %a skutek przywiązania do rzeczy rodzi się strach przed ich utratą, któ ry tłumi nasze pozytywne odruchy szczodrości, współczucia chęć po mocy innym. .prawia, że często zachowu#emy się wobec innych ludzi tak "łupio #ak to tylko możliwe. %admierny stan posiadania 6to rzecz wz"lędna, wśród "łodnych bo"aty #est ten, który ma kromkę chleba7 sprawia nierzadko, że wbi#amy się w niczym nieuzasadnioną dumę #ak "dyby przedmioty podwyższały naszą ludzką wartość. To oczywiście dla mądrych ludzi #est żałosne i śmieszne zarazem, ale my mimo wszystko rośniemy i rośniemy w dumie a inni ludzie wyda wałoby się, kurczą się, sta#ą się tacy malutcy, że w zasadzie przesta#emy ich zauważać. 8iedyś #ednak przychodzi moment prawdy i zauważamy, że sąsiad kupił swemu dziecku lepszy samochód niż ten, który sami po siadamy i który był powodem nasze# +chwały,. 3 co) *alonik na"le $lacze#e, przychodzi opamiętanie albo zazdrość i kręcimy się dale# w kole cierpienia. -czywiście bardzo uo"ólniam, ale mimo wszystko takie zachowania można zaobserwować bardzo często w każde# klasie społeczne# nieza leżnie od poziomu wykształcenia. 3nnym rodza#em chwytliwości #est przywiązanie do rozmaitych, na#czę ście# ma#ących mało wspólne"o z prawdą po"lądów. 0o"ląd, #ak sama nazwa wskazu#e nie #est wiedzą, a #edynie naszym wyobrażeniem stanu $aktyczne"o zbudowanym na#częście# na opiniach innych ludzi. ?est to
147

po prostu mody$ikac#a podstawowe# niewiedzy. 2zyny oparte na po"lą dach ma#ą na#częście# taka wartość #ak same po"lądy. .ą, więc bardzo często błędne i krzywdzące innych. %iestety te czyny, po"lądy oraz ro dza# przedmiotów i ludzi, do których l"niemy tworzy schemat świata, w którym przy#dzie nam kiedyś żyć. 0amięć tych wszystkich czynników z"romadzona #est w umyśle, który nieświadomie wybiera model świata z"odny z utrwalonym schematem.

N+ Stawanie si!
9ożna by podsumować przysłowiem +?ak sobie pościelisz, tak się wy śpisz,. 2hyba dobrze określa to sytuac#ę, w które# się obecnie zna#du#emy. /szystko, co do te# pory opisałem było modelowaniem obecnie przeży wane# rzeczywistości. 4partym dążeniem do $izyczne"o odrodzenia się, które ko(czy się, "dy dochodzi do zapłodnienia w łonie matki. !apłod nienie #est e$ektem dążenia bezcielesne# świadomości do odrodzenia się w określonych warunkach. / tym momencie są #uż $izyczne podsta wy nowe# istoty; materiał "enetyczny o#ca i matki oraz świadomość. Tak, więc wedłu" nauk *uddy możemy #uż mówić o istocie ludzkie#. 8onsekwenc#ą zapłodnienia i pó'nie#sze# ciąży są narodziny.

5+Kycie przysz&e

NC+ 0arodziny
.ymbolem te"o o"niwa #est kobieta rodząca dziecko. ?est to #asne i zro zumiałe dla wszystkich nie wyma"a, więc komentarzy.
148

NCC+ Śmier.
Tak #ak i wszystko we wszechświecie tak i ludzkie życie podle"a proce sowi przekształcenia, #akim #est rozpad i śmierć 6przy czym śmierć i starość są tu tylko reprezentantami wszystkich przykrych rzeczy po wsta#ących w wyniku narodzin7. Cozpoczyna się to #uż w momencie na rodzin aż do śmierci, podczas które# umysł oddziela się od ciała i po"rą ża się w $undamentalnym stanie nieświadomości 6niewiedzy7. %ie piszę tu o ko(cu istnienia, bowiem #eśli coś nie powsta#e i nie ist nie#e naprawdę to nie może też się zako(czyć. !nacie powiedzenie, że +nic w przyrodzie nie "inie,, nie zmienia też właściciela, a #edynie kręci się w wielkim kole przemian & 8ole 3stnienia. -d nas zależy tylko czy będziemy kręceni, czy też sami będziemy sterować. Teraz w skrócie całe dwanaście o"niw1 „Biewiedza jest przyczyna działania> działanie jest przyczyna świa( domości> świadomość jest przyczyna nazwy i 7ormy> nazwa i 7orma jest przyczyna sześciu or an'w zmysł'w> sześć or an'w zmysł'w jest przyczyna kontaktu> kontakt jest przyczyna doznania> doznanie jest przyczyna pra nienia> pra nienie jest przyczyna l nięcia> l nię( cie jest przyczyna istnienia> istnienie jest przyczyna narodzin> naro( dziny s$ przyczyna starości i śmierci, "alu i cierpienia. %udda Co "eszcze$
149

9ó"łby ktoś powiedzieć, że pomiędzy narodzinami i śmiercią powinno być #eszcze trzynaste o"niwo & życie. 0owinno i #est, tym o"niwem #est całe koło. *yć może #ako część inne"o, #eszcze większe"o koła.

Wy&rane nauki
' (ażdy jest pane# sa#ego sie&ie jest d!a sie&ie oazą) (ażdy powinien przede wszystki# zac*owa% kontro!ę nad so&ą)+ *udda uświadamia nam, że każdy sam tworzy swo#e życie, nie ma niko "o, kto mó"łby sobie rościć uzasadnione pretens#e do władzy nad nami. /szyscy w istocie #esteśmy tym samym & przestrzenią umysłu. To oznacza wolność i #eśli sami nie uzna#emy czy#e#ś władzy to tak na prawdę nikt nie może nami kierować. 8ażdy posiada wolność wyboru opartą nie na zewnętrznym świecie, ale na wolności umysłu. %ie można nas do nicze"o zmusić. -wszem, człowieka można do te"o stopnia o"łupić, że będzie coś czynił wbrew własnym przekonaniom, można "o zastraszyć lub zmusić $izycznie, "dy #e"o umysł #est słaby, a e"o szuka oparcia w z#awiskowym świecie. Gistoria #ednak uczy, że ludzi świado mych swe# wolności nawet tortury nie zmuszą do zmiany przekona( czy też czynów z nimi niez"odnych. 2hyba, że dla słabe"o człowieka przemoc stanie się wymówką do ule"łości. Tak naprawdę to umysł kontrolu#e materię, nie odwrotnie. To on spra wia, że człowiek potra$i bardzo wiele znieść, potra$i nawet umrzeć za
150

słuszną sprawę, #eśli tylko #est naprawdę i szczerze przekonany o #e# słuszności. ?ednak, "dy umysł #est słaby, to nawet duża siła $izyczna nie pomoże w prawdziwie trudne# sytuac#i. 8ażdy pewno zna przykłady, w których zwykli ludzie w pewnych sytuac#ach stawali się bohaterami dokonu#ą cymi heroicznych czynów, podczas "dy ci, którzy powszechnie uważani byli za silnych załamywali się i zawodzili. Gistoria zna mnóstwo takich przypadków, a #eszcze więce# pozosta#e ukrytych. !właszcza kataklizmy czy wo#na odkrywa całą prawdę o człowieku, wycią"a z nas zarówno na#niższe instynkty #ak i na#szlachetnie#sze uczucia ma#ące odbicie w bohaterskich wyczynach, "dy #eden człowiek poświęca się dla dru"ie"o. To wszystko sprawia siła umysłu, dzięki niemu człowiek potra$i nie tyl ko zapanować nad strachem i instynktami, ale też może wykrzesać z siebie siły, których istnienia nie pode#rzewał nawet. 0rzypomina#ą mi się pewne badania ochotników w stanie hipnozy, "dy pod wpływem su "estii ludzie o przeciętne# sile $izyczne# zwiększali #ą kilkukrotnie do poziomu, które"o nie powstydziliby się .tron"meni. / odwrotnym kie runku było podobnie. /szystko #est kwestia nastawienia, "dy braku#e woli to nawet na#prost sze czynności sta#ą się trudnymi problemami. 2ała wolność i o"raniczenia istnie#ą w umyśle tyle, że wolność #est na turalna, a przeszkody stwarzamy sami przez różne koncepc#e i po"lądy. To umysł #est oazą, w które# można odnale'ć dystans do problemów ży cia. Takie# oazy nie zna#dziemy nawet w rodzinnym domu, #eśli zabrak nie #e# w nas samych. Tybeta(skie przysłowie mówi1
151

,,?eśli problem da się rozwi$zać, to nie ma się, czym martwić, jeśli zaś rozwi$zać się nie da to zmartwienie nic nie pomo"e„Bawyk postrze ania rzeczy jako pozytywne lub ne atywne powsta( je w umyśle. Sa)cuch emocji w rodzaju lubię R nie lubię, pra nę nie( nawidzę, tworzy coraz więcej b'lu czy po"$dania.- Tak, więc spokó# i dystans do problemów można odnale'ć #edynie w umyśle, "dy przestaniemy czepiać się koncepc#i własne"o,?a,. <dy #uż naprawdę staniemy się świadomi swe# wolności to wtedy otwiera się realna szansa by pomóc innym w ich problemach. /arunek uświadomienia sobie swo#e# mocy #est konieczny by nasze postrze"anie i działanie nie było z"odne z *ibli#nym powiedzeniem1 +/idzisz 'd'bło w oku brata swe"o, a belki w swoim oku nie widzisz..., %ie #est to łatwe, bowiem nasze e"o sprawia, że #esteśmy bezkrytyczni wobec siebie, nie dopuszczamy do świadomości swoich wad. To czyste tchórzostwo, boimy się spo#rzeć na samych siebie by nie odkryć nie chciane# prawdy, dlate"o tak łatwo przychodzi nam widzenie i krytyko wanie wad innych ludzi. 5zięki temu czu#emy się dowartościowani. 0o równywanie się z innymi przynosi ul"ę, wmawiamy sobie, że nie #este śmy na#"orsi, ale tak naprawdę #est to $ałsz wynika#ący ze strachu. <dy w ten sposób będziemy postrze"ali samych siebie to ni"dy nie będzie my szczęśliwi, ni"dy też nie będziemy panami własne"o losu. 5late"o też *udda mówi1
F

Du(*u Dhondu# ;@zdr&wi&j2c& !oc @mys$u<

152

-1obre o przyjaciela, kt'ry wskazuje nasze błędy lub wady, nale"y cenić tak, jakby odkrywał przed nami sekret ukryte o skarbu9y #ednak nie lubimy takie"o postępowania, przecież wszyscy inni są "orsi od nas... 3 dale# trzymamy się swych złudnych przekona(. 5ziałanie kierowane takimi $ałszywymi osądami siebie i innych ni"dy nie będzie właściwe, dlate"o dopóki nie pozbędziemy się porówna( i opinii na nich opartych, dopóty los będzie kierował nami a nie odwrot nie. ',aje#nica zdrowia tak u#ys-u jak i cia-a po!ega na ty# &y nie rozpacza% nad przesz-ością nie #artwi% się o przy. sz-oś% ani nie uprzedza% k-opot/w !ecz ży% c*wi!ą o&ecną #ądrze i poważnie)+ %aszym "łównym problemem #est to, że nie potra$imy żyć tu i teraz. <dy tera'nie#szość nie pasu#e do obmyślonych koncepc#i wracamy my ślami do przeszłości. /spominamy, często idealizu#ąc chwile przeżyte dawnie# lub na nowo przeżywamy przeszłe porażki i upokorzenia. !a dręczamy się wspomnieniami nie zauważa#ąc, że stan przy"nębienia, w który się wprowadzamy wpływa na nasze tera'nie#sze działania. 0rzy kre wspomnienia odbiera#ą wiarę w nasze możliwości, zaniża#ą samo ocenę, sprawia#ą, że sta#emy się smutasami, od których odsuwa#ą się tera'nie#si zna#omi. / ten sposób tera'nie#szość też sta#e się smutna i nieudana, co tylko utrzymu#e nas w przekonaniu o własnym nieudacz nictwie i nakręca koło cierpienia.
153

To oczywiście prze#askrawiony, ale w sednie prawdziwy przykład te"o, w #aki sposób tworzymy własne życie. 5ru"im błędem #est zbytnie zamartwianie się przyszłością, snucie wiel kich planów, które #eśli się nie sprawdzą wprawia#ą nas w przy"nębie nie. 9am zna#ome"o, które"o manią #est przewidywanie i tworzenie drobiaz"owych planów każde"o działania, na przykład wakacy#nych wy#azdów. 0amiętam #e"o słowa, "dy po któryś tam +nieudanych, wa kac#ach 6z powodu po"ody7 stwierdził, że +#eśli zbytnio się nastawia na piękną wakacy#ną po"odę to ta na przekór #est bardzo nieudana,. Tak #akby cały świat z po"odą włącznie kręcił się wokół nie"o i z premedy tac#ą robił psikusy. Ten człowiek ni"dy nie #est zadowolony, był w pięk nym mie#scu na wakac#ach, ale całą radość z wy#azdu przesłoniła mu po"oda. Tak to #uż z nami #est, planu#emy, nastawiamy się, a "dy splot okolicz ności zniweczy plany sta#emy się nieszczęśliwi. %ie chcę przez to po wiedzieć, że planowanie #est złe. /ręcz przeciwnie #est bardzo potrzeb ne tylko zbytnie prze#mowanie się i nastawianie na to, że wszystko pó# dzie wedłu" nasze# myśli #est błędem, który w ostateczności przynosi niezadowolenie, przesłania prawdziwy świat i nie pozwala się nim w pełni cieszyć. *udda stwierdza, że tylko życie chwilą obecną, czyli obec ność duchem w +tu i teraz, bez zbędnych koncepc#i i wyobraże( "wa rantu#e zadowolenie z czynów oraz realny wpływ na własny los. 5zięki świadomości chwili obecne# widzimy prawdę, która pozwala w pewnym zakresie planować działania. !na#omość prawdy uzmysławia nam nasze o"raniczenia i małą wiedzę dzięki temu nie #esteśmy zaska kiwani przez okoliczności, po prostu wiemy, że mo"ą nastąpić i zare
154

a"u#emy na nie odpowiednio do rzeczywistości nie zaś własnych kon cepc#i. To właśnie *udda nazywa mądrym życiem, które #est "waranc#ą zdro wia ciała i umysłu. -statnimi czasy o$ic#alna nauka zaczęła na poważ nie interesować się związkami zachodzącymi między stanem umysłu a zdrowiem i dłu"owiecznością. 2o prawda nie #est łatwe o"arnięcie wszystkich czynników wpływa#ących na nasze zdrowie, ale mimo wszystko można #uż wysnuć wnioski, że zdrowie zależy w bardzo du żym stopniu od stanu ducha. 3stnie#e bardzo wiele opisanych przypadków, "dy ludzie biedni, niedo żywieni i ży#ący w $atalnych warunkach sanitarnych, ale za to zachowu #ący po"odę ducha dożywali sędziwe"o wieku w doskonałym zdrowiu. 0iszę o tym, bowiem współczesne społecze(stwa zachodnie przywiązu #ą o"romną wa"ę do zdrowe# żywności czy przesadne# hi"ieny zanie dbu#ąc całkowicie s$erę psychiczną. %iestety takie postępowanie #est niewłaściwe, ludzkie ciało #est produk tem umysłu, stanowią #edność i tak właśnie należy na nie patrzeć i dbać. 0o#mu#ąc ciało w kate"oriach materialnych oczywistym będzie, że wszelkie zewnętrzne i wewnętrzne czynniki materialne będą miały o"romny wpływ na zdrowie. ?ednak, "dy ktoś #est świadomy swe# prawdziwe# duchowe# natury to będzie potra$ił w dużym stopniu unie zależnić się od tych czynników poprzez kontrolę i różne techniki od działu#ące na umysł. ?est to trudne, ale możliwe. %a razie #ednak ludzie, którzy nie są do ko(ca przekonani o swym du chowym pochodzeniu i postrze"a#ą materię #ako coś naprawdę realne "o powinni sobie uświadomić, że niezależnie od te"o, w co wierzą to
155

stan ich umysłów i tak będzie miał duży wpływ na #akość życia i zdro wia. *yć może kiedyś stanie się to potwierdzonym niezbicie $aktem na ukowym, ale póki, co nie zaszkodzi zau$ać naukom *uddy, które w cią "u wieków przyniosły szczęście i zdrowie bardzo wielu ludziom. 'Wsze!kie ar&itra!ne koncepcje na te#at #aterii zjawisk i odnoszące się do nic* idee są jak sen urojenie &a0ka #y. d!ana cie0 wysyc*ająca rosa &-yskawica z-udna zjawa czy c*#ura)+ *udda chce przez to powiedzieć, że wszelkie prawdy nie oparte na do świadczeniu są niewiele warte. 4mysł ma tendenc#e do interpolowania wiedzy, budowania opinii w oparciu o szczątkową lub niedokładną wie dzę. -pinie te powielane i nie#ednokrotnie przekręcane $ałszu#ą po strze"anie rzeczywistości i sta#ą się bazą dla następnych #eszcze bar dzie# $ałszywych koncepc#i. 2złowiek ma prawo błądzić, ale narzucanie takich przekona( innym, że też nie wspomnę o działaniu opartym na nich #est po prostu błędem. To, co sami uzna#emy za prawdę niekoniecznie musi być prawdą dla in nych. %ależy sobie uświadomić ten prosty $akt oraz to, że nawet wiedza naukowa ule"a zmianom. Baden naukowiec o otwartym umyśle nie po wie, że ,tak #est na pewno,. Jwiadomość własne# niewiedzy oraz te"o, że nic nie musi być +na pewno, #est na#lepszym sposobem na uniknię cie błędów w życiu. 'Wsze!kie !udzkie cierpienia #ają swoją przyczynę i #ożna po-oży% i# kres) 1!&owie# wszystko na świecie jest wyni.
156

kie# z&ieżności przyczyn i warunk/w wszystko znika gdy owe przyczyny i warunki u!egają z#ianie !u& ustają)+ !rozumienie te# nauki da#e nam optymizm oraz prawdziwą moc do tworzenia i kierowania własnym życiem. %ic przecież nie #est z "óry ustalone, przyszłość nie istnie#e w trwałe# $ormie, tak naprawdę w o"óle nie istnie#e. ?est #edynie potenc#ałem, które"o podwaliny właśnie kształtu#emy w te# chwili. %ie kieru#ą też nami zachcianki żadne"o *o"a czy #e"o niepoznawalne wyroki. !resztą *ó", który naprawdę chciałby być obiektywny sprawiedliwy i w dodatku kocha#ący wszyst kich nie mó"łby dawać wolności i #ednocześnie $erować wyroków. 9amy wolną wolę i dzięki nie# możemy zmienić siebie i swo#e życie, ktoś, kto mówi, że #est +niere$ormowalny, zaprzecza możliwości rozwo #u i istnieniu wolne# woli. 0rzyczyn swe"o losu szuka#my w sobie, bez zrozumienia siebie ni"dy nie po#miemy te"o, co nas spotyka. '2to cztery prawdy tego świata3 pierwsza 4 że wszystkie żywe istoty powstają z niewiedzy3 druga 4 że wszystkie o&iekty pragnie0 są nietrwa-e niepewne i wiążą się z cier. pienie#3 trzecia 4 że wszystko co istnieje jest r/wnież nie. pewne nietrwa-e i związane z cierpienie#3 czwarta 4 że nie istnieje nic co #ożna &y nazwa% 'ja+ i na ca-y# świecie nie #a niczego co #ożna &y okreś!i% jako '#oje+ / zasadzie cała książka rozwi#a temat tych czterech prawd, ale i tak w skrócie przypomnę, o co chodzi.
157

3stoty powsta#ą z niewiedzy & 0odstawą istnienia #est przestrze( umy słu, choć ta nazwa nie #est adekwatna do rzeczywistości to z braku inne# będę się nią nadal posłu"iwał. 0rzestrze( ta nie może zostać opisana słowami, brak #est po prostu porówna(, które oddałyby #e# prawdziwe właściwości. ?edną z dziwnych cech te# przestrzeni #est to, że wytwarza świadomość lub też może sama #est świadomością. %ie chodzi tu tylko o świadomość, #aką znamy z autops#i, to znaczy świadomość +#a,, ale o czystą nierozróżnia#ącą przytomność. /y"ląda to tak, #akby to, co po#a wia się w przestrzeni zauważało samo siebie, każda nawet na#drobnie# sza rzecz #est #akby ruchem umysłu stąd zresztą wszystko w naszym świecie rusza się i dr"a na wszelkie możliwe sposoby. 5wa $ilary współczesne# $izyki, czyli mechanika kwantowa opisu#ąca to, co na#mnie#sze i o"ólna teoria wz"lędności pozwala#ąca zrozumieć czas, przestrze( i całą resztę mechaniki w skali wszechświata nie uzupełnia#ą się wza#emnie. /y"ląda na to, że obydwie teorie nie mo"ą #ednocześnie być słuszne. %ic zresztą dziwne"o, obydwie obmyślano i rozwi#ano nie zależnie od siebie. .tworzono, więc nową ideę tak zwanych superstrun. ?ak na razie wiadomo nam, że na#mnie#szą cząstką materii są elektrony i kwarki Teoria .uperstrun zakłada, że cząstki te zbudowane są z ma le(kich #ednowymiarowych pętli będących w cią"łym ruchu. <dyby można #e było zobaczyć wy"lądałyby #ak dr"a#ące "umki recepturki tyl ko, że niesko(czenie małych rozmiarów. Hizycy nazwali #e strunami i wydawałoby się, że #est to tra$ne określenie, bo podobnie #ak struny in strumentu stwarza#ą d'więk tak superstruny stwarza#ą cząstki elemen
G

E nich zbudow&ne s2 #rotony i neutrony będ2ce części&mi j2dr& &tomowe1o

158

tarne. .łowo +stwarza#ą, właściwie nie #est odpowiednie, bowiem to, co powsta#e #est tylko złudzeniem istnienia i podobnie #ak wydawany przez instrument d'więk nie istnie#e sam w sobie tak i cząstki nie ist nie#ą niezależnie od instrumentu, czyli owych +strun,. To #eszcze nie wszystko, bowiem pętelki te czy też struny nie istnie#ą #ako osobne i od nicze"o niezależne $ormy powsta#ą, bowiem z same# przestrzeni, są #e# właściwością. /ymienione wcześnie# $ilary $izyki połączone teorią su perstrun są wspaniałym obrazem nauki buddy#skie# o współzależności wszystkie"o. Teoria ta, bowiem zakłada aktywne i współzależne działa nie czasu, przestrzeni, materii i obserwatora. / każdym bąd' razie wszystko #est ruchem, a wedłu" *uddy tym, co się porusza #est umysł. Czeczy czy myśli są #akby zmarszczkami, $alami na powierzchni wody 6umysłu7 i to właśnie umysł wyczuwa ten ruch. /yczuwa też nie #est dobrym słowem, ale nie da się te"o wy#aśnić po#ę ciowo, z#awisko świadomości #ak do te# pory pozosta#e niewy#aśnioną za"adką dla nauki. <dy nauka skupia się na badaniu rzeczy +zewnętrz nych, to buddyzm przeciwnie, stara się zobaczyć same"o bada#ące"o. %ie da się zresztą oddzielić #edne"o od dru"ie"o do takie"o wniosku doszli sami naukowcy, kiedy to w wielu eksperymentach zauważono $akt, że wynik eksperymentu uzależniony #est, na przykład, od zmiany eksperymentatora, a nawet do stanu, w którym eksperymentator czy badacz zna#dował się. /raca#ąc do tematu & 9ożemy przy#ąć, że przestrze( umysłu #est bez czasowa i niczym nieo"raniczona inacze# mówiąc #est od zawsze wszystkim, co istnie#e.
159

0rzestrze( ta zauważa tylko to, co się w nie# same# po#awia 6nie ma zresztą żadne"o +zewnątrz,, w którym coś mo"łoby się po#awić7, dlate "o nie zauważa same# siebie. To właśnie #est podstawow# niewiedz#+ /idząc tylko swó# własny ruch identy$iku#e się z nim, co sta#e się przy czyną następne"o poruszenia. <dyby świadomość nie zainteresowała się ruchem ten wy"asłby samoistnie, ale wspierany nią "eneru#e na stępne poruszenia, te zaś następne itd. / ten sposób powsta#e wszyst ko, co istnie#e łącznie z odczuwa#ącymi istotami. -czywiście istoty żywe, świadome świata zewnętrzne"o #ak i sam świat powsta#ą #edno cześnie ich powstawanie warunku#e się, bowiem nawza#em. Jwiado mość +#a, musi się na czymś opierać, +#a, muszę coś widzieć, słyszeć itd. To stwarza podział na +#a, i reszta nie#ako tworzy a pó'nie# kształ tu#e e"o,, wy#aśniłem #uż tą kwestię w rozdziale pt. +5wanaście o"niw,. Tak, więc my sami i świat z#awiskowy powsta#e z niewiedzy świadomo ści o własne# prawdziwe# naturze. /szystko #est nietrwałe i zmienne & /szystko, bowiem powsta#e #ako splot wza#emnie się warunku#ących przyczyn. <dy warunki ule"a#ą zmianie zmienia#ą się przyczyny, "dy zmienia#ą się przyczyny zmienia się to, co istnie#e a tym samym warunki. Takie koło zamknięte. /idzi my to, na co dzie(, każdy materialny przedmiot powstał, ule"nie zuży ciu 6zmieni się7 i wreszcie rozpadowi, który #est $ormą przemiany. ! produktów rozpadu powstanie coś inne"o tylko, że proces ten może być tak rozcią"nięty w czasie, że "o nie zauważymy. /szystko, co możemy wskazać palcem ule"a takiemu procesowi, wystarczy tylko mieć czas by to z#awisko zaobserwować.
160

Ta cią"ła przemiana, nietrwałość rzeczy sprawia, że nie czu#emy się pewnie i bezpiecznie. !właszcza, "dy proces przemian obserwu#emy u siebie i na#bliższych. %awet pozornie trwałe rzeczy nie da#ą oparcia, w każde# chwili można #e utracić nie mówiąc #uż o tym, że w chwili śmierci i tak nie zabierze my nic ze sobą. To wszystko #est powodem cierpienia. 2ierpienie to mocne słowo, ale wypowiedział #e ktoś, kto doświadczył prawdziwe"o szczęścia, wobec które"o nasze pozorne przy#emności są niczym. !resztą słowo użyte zostało świadomie po to byśmy zastanowili się i za częli zauważać to, co stało się pozornie nieodczuwalne. 5o wszystkie"o można się przyzwyczaić, ale nie zmienia to $aktu, że cierpienie istnie#e i wcześnie# czy pó'nie# przy#dzie nam się z nim zmierzyć. 8ażde"o do padną #e"o na#wyra'nie#sze symptomy w postaci starości, chorób i śmierci. To nieuniknione tylko czy potrzebne) ?a & powstało z niewiedzy i prowadzi nas za rączkę cały czas. 5ziałamy pod #e"o dyktando, stwarzamy przyczyny, które wiążą nas w kole cier pienia. /cześnie# #uż wielokrotnie wy#aśniałem przyczyny powstawa nia i sposób prze#awiania się nasze"o e"o, dlate"o teraz tylko przypo mnę, że sposobem na pozbycie się cierpienia i uzyskanie pełne# wolno ści #est osłabienie i zniszczenie własne"o +#a, 2óż zresztą warte są e"oistyczne działania) To przecież potra$ią wszyst kie zwierzęta. 2hyba się czymś od nich różnimy). ?eśli nie, to słowo 2złowiek ; nie brzmi #uż tak dumnie.
161

'Nienawiści w ty# świecie nigdy nie uspokoi się nienawi. ścią3 jedynie przez nie5nienawiś% nienawiś% się uspakaja) ,o jest 2dwieczne Prawo) ' 5hammapada 2óż tu dużo mówić, wystarczy spo#rzeć przykładowo na kon$likt 3zraelsko 0alesty(ski. -ko za oko, ząb za ząb, taka ideolo"ia nakręca spiralę przemocy które# ko(ca nie widać. ?ak dłu"o ludzie będą zwycię żać i podporządkowywać sobie innych, tak dłu"o nie może być mowy o poko#u i szczęściu. *udda mówi1 +!wycięzca wzbudza nienawiść, a zwy ciężony dozna#e poniżenia. 8to wyrzeka się zarówno zwycięstwa, #ak i porażki, #est szczęśliwy i pełen spoko#u., 5opóki #edna ze stron te"o czy każde"o inne"o kon$liktu nie opamięta się i nie zaprzestanie przemocy to nie może być mowy o poko#u. / ko(cu nie będzie zwycięzców, bowiem albo obydwie strony wyniszczą się nawza#em albo nawet, "dy #edna z nich wy"ra to okupi zwycięstwo cierpieniem wielu niewinnych ludzi. ?eśli #esteśmy przy tematyce wo#ny to muszę stwierdzić, że buddyzm nie zna takie"o po#ęcia #ak wo#na sprawiedliwa. To tylko nazwa wymy ślona dla usprawiedliwienia przemocy w imię #akiś nie#asnych celów. 8ażdy, kto rozpoczyna wo#nę, nawet, #eśli #e# celem #est odwet czy uka ranie sprawców nie"odne"o czynu sta#e się a"resorem, sprawcą cier pienia wielu niewinnych ludzi. *ardzo łatwo #est popierać +sprawiedliwą wo#nę,, "dy toczy się ona "dzieś daleko a my śledzimy #ą siedząc sobie wy"odnie przed telewizo rem. 0iewcom takie# wo#ny proponu#ę wczuć się w sytuac#ę człowieka,
G

Hcie%*& ?r&wdy /uddy ?rze*$&d n& języ* #o(s*i) n& #odst&wie t$um&czeni& z #&(ijs*ie1o n& &n1ie(s*i 0ch&ry& /uddh&r&**hity I Ebi1niew /ec*er :yd&wc&J !isj& /uddyjs*& ))Drzy 7chronieni&KK w ?o(sce

162

który w trakcie wo#ennych zma"a( stracił żonę czy męża, dziecko lub inną bliską osobę. 'Wszyscy drżą przed prze#ocą wszyscy &oją się ś#ierci) 6tawiając się w po-ożeniu innyc* nie powinno się ani za&i. ja% ani powodowa% do za&ijania)+ 5hammapada / kwestii przemocy *udda czy ?ezus wy"łaszali identyczne nauki. +?e śli ktoś uderzy cię w policzek, nastaw mu i dru"i, To słowa ?ezusa. %ie należy ich #ednak czytać dosłownie, nie oznacza#ą zupełne# bierności i poddania się losowi. 2hodzi w nich o to by nie wzbudzać w sobie niena wiści do przeciwnika, nie szukać zemsty i zadośćuczynienia, inacze#, bowiem nic nie różniłoby nas od a"resora. 8ażdy ma prawo bronić siebie, rodziny czy też własne"o pa(stwa, nale ży też czynić to na tyle skutecznie by inni chętni do przemocy na#pierw się zastanowili czy warto. Trzeba #ednak stosować środki i siłę ade kwatną do za"rożenia, czyli tylko tyle przemocy ile naprawdę potrzeba. 2hodzi tu o podobne nastawienie #ak prezentowane w powieści +2ie( 8ata, <ene /ol$e. 8at ze starożytne"o bractwa wykonu#e swo#e obo wiązki bez osobiste"o zaan"ażowania i zada#e tylko tyle cierpie( ile mu polecono, ni"dy nie doda#e nic od siebie. 5zięki takie# postawie ma za wsze czyste sumienie, śmierć, którą zada#e nie dotyczy "o osobiście nie stwarza przyczyn zła. / ten sposób kat może być nawet na#szlachet nie#szym z ludzi.

163

*udda zaleca, aby: „!rzezwycię"yć

niew uprzejmości$, złośliwość

dobroci$, e oizm wielkoduszności$, a 7ałsz @ prawd$-. To może nie #e dyna, ale za to bardzo skuteczna metoda. .łowa też mo"ą ranić i krzywdzić innych *udda, więc naucza1 „Bie b$d* dla niko o szorstki w słowach> ci, do kt'rych tak byś prze( mawiał, mo liby się odwzajemnić. .niewne słowa prawdziwie rani$, a odpowiedz mo"e być jeszcze wałtowniejsza.5hammapada %ależy się kontrolować i w sytuac#ach, "dy czu#emy "niew lub #esteśmy zbyt podekscytowani lepie# nie mówić nic. .ą przypadki, "dy #edno sło wo wypowiedziane pod wpływem silne# emoc#i burzy całe życie człowie ka. +7dy jakiś #inister zanied&uje swe o&owiązki dzia-a d!a w-asnyc* korzyści czy &ierze -ap/wki to jego postawa po. woduje gwa-towny upadek #ora!ności pu&!icznej) 8udzie zaczynają się wzaje#nie oszukiwa% si!niejszy atakuje s-a&. szego dygnitarz 9!e traktuje prostego cz-owieka &ogaty wykorzystuje &iedaka) D!a nikogo nie #a sprawied!iwości rosną szkody #nożą się trudności) W takic* warunkac* uczciwi #inistrowie wyco:ują się z dzia-a!ności pu&!icznej a #ądrzy !udzie #i!czą &y nie naraża% się na k-opoty) Na stanowiskac* pozostają jedynie poc*!e&cy kt/rzy korzy. stają z w-adzy &y się wz&ogaci% nie zaprzątając so&ie g-o.
164

wy cierpienia#i !udu) W takic* oko!icznościac* w-adza rządu staje się nieskuteczna a jego wy#iar sprawied!iwo. ści popada w ruinę) Nieuczciwi urzędnicy są z-odzieja#i !udzkiego szczęścia a nawet są gorsi niż z-odzieje ponie. waż okradają zar/wno w-adcę jak i !ud stając się spraw. ca#i pro&!e#/w ca-ego narodu) (r/! powinien usuwa% i kara% takic* #inistr/w)+ 2zy te słowa cze"oś wam nie przypomina#ą) To #akby żywy obraz nasze"o kra#u >.5. LNNQ Tylko króla brak... / zasadzie komentarze są zbyteczne, chciałbym #ednak zwrócić uwa"ę, że to my sami wybraliśmy przedstawicieli rządu. /y"ląda na to, że ci panowie 6i panie7 są żywym zwierciadłem nasze"o społecze(stwa, uosabia#ą nasze dążenia i poziom moralności. 9oże #ednak, tylko daliśmy się nabrać na "ładkie słówka i piękne, acz utopi#ne obietnice ludzi, którzy potra$ią na#"łośnie# krzyczeć) 9oże nie chcieliśmy słyszeć te"o, co mówią ludzie mądrzy) %ie chcieliśmy przy#ąć do wiadomości trudne# prawdy, że nie ma nic wartościowe"o bez ciężkie# pracy. 9ożna to zrozumieć, człowiek popełnia błędy, ale też potra$i się na nich uczyć, wycią"ać wnioski by w przyszłości nie pode#mować podobnie błędnych decyz#i. ?a zrozumiałem przyna#mnie# #edno, że wybiera#ąc polityków nie ma, co kierować się ich pro"ramami i obietnicami. 0ro"ramy można zmie nić lub wykorzystać do własnych celów a obietnice można zawsze zła mać, zresztą i tak wszystko zostanie zwery$ikowane przez realia "ospo darczo ; polityczne.
165

%ależy patrzeć na samych ludzi, na ich moralność i uczciwość. 2zło wiek prawy nie będzie ni"dy szkodził swemu pa(stwu i obywatelom. /ręcz przeciwnie, dzięki moralności będzie miał siłę do walki z wszel kim złem. Takiemu człowiekowi można zau$ać, wiemy przecież, że pod stawą czynów są intenc#e i #eśli te są czyste to takie same będą też dzia łania. -bserwu#my życie i czyny polityków, nawet okruchy in$ormac#i na ten temat, "dy zostaną zebrane razem mo"ą powiedzieć dużo o kandyda tach do władzy. 2o prawda taka ocena nie będzie do ko(ca miaroda#na, ale lepsze to niż su"erowanie się przedwyborczym 9uppet .how serwowanym w me diach i na żywo. ?est to zapewne trudne, ale myślę, że zdrowy rozsądek i prawda w ko(cu zwyciężą.

Praktyka

166

Zna#omość zasad zależne"o powstawania, przyczyny i skutku czy całe#
reszty teorii #est bardzo potrzebna, #ednak nawet w połączeniu z moral nym działaniem nie doprowadzi nas do oświecenia, "dy zabraknie praktyki medytac#i w czasie które# rozpozna#e się i doświadcza umysłu.

%ie osią"nie się też oświecenia poprzez recytac#ę sutr 6świętych pism buddy#skich7, powtarzanie imion *uddów, czynienie dobra czy też przestrze"anie wskaza(. .ą to popularne praktyki w różnych szkołach buddyzmu, ale ma#ą na#częście# $unkc#ę pomocniczą chyba, że stosu#e się #e z odpowiednim nastawieniem #ako ćwiczenie oddala#ące poczucie własne"o e"o. ?eśli podczas ćwiczenia osią"nie się stan czyste"o umysłu bez +#a, to wtedy owszem takie praktykowanie może być dro"ą do stanu *uddy. / innych przypadkach takie postępowanie, choć chwalebne i przysparza #ące zasłu" nie da w e$ekcie oświecenia natomiast będzie przyczyną do
167

bre# karmy, która spowodu#e lepsze odrodzenie i da nam możliwość kontynuowania praktyki. ?eśli #ednak naprawdę #esteśmy zaintereso wani oświeceniem to niestety, nie da się wymi"ać od medytac#i. !anim napiszę kilka słów o medytac#i chciałbym przytoczyć pewne ostrzeżenie zawarte w książce +*uddyzm, wydane# przez 9is#ę *uddy#ską Trzy .chronienia. „...0$ ludzie, kt'rzy w o 'le nie powinni podejmować intensywnej praktyki medytacji. Ba pewno nale"$ do nich osoby niezr'wnowa"o( ne i dotknięte r'"nymi chorobami psychicznymi. !rzystępuj$c do praktyki medytacji buddyjskiej, powinno się ponadto mieć nale"yt$ wiedzę o Bauce %uddy i znać jej podstawy w "yciu codziennym. =u( dzie, kt'rzy łami$ podstawowe zasady buddyjskie, a uwa"aj$, i" po( niewa" medytuj$, wszystko jest w porz$dku, s$ w błędzie. Taka po( stawa jest bardzo niebuddyjska, dy" niszczy intymny zwi$zek tych os'b z Bauk$ %uddy...-

Medytac"a
9edytac#a #est "łównym narzędziem pracy z umysłem w buddy#skie# praktyce, choć wcale nie #est #e# wynalazkiem. Techniki medytacy#ne istniały i #uż były stare w czasach historyczne"o *uddy Jiak#amunie"o. 0raktyki medytacy#ne poma"ały w osią"aniu kontaktów z inną, meta$i zyczną rzeczywistością, z duchowymi światami, czy, też w zdobywania cudownych zdolności i mocy parapsychicznych. 9edytac#a wykorzysty wana była prawdopodobnie w całym zamieszkałym przez ludzi świecie, wszędzie tam, "dzie istniała reli"ia, a nawet w mie#scach "dzie systemy
168

reli"i#ne istniały zaledwie w $ormie prostych wierze(. /szędzie tam, "dzie człowiek potra$ił wyciszyć się, pozbyć się, choć na chwilę stra chów, pra"nie( i zwykłych myśli pozosta#ąc uważny i skupiony na przedmiocie medytac#i, wtedy mó"ł zauważyć prawdziwą naturę umy słu. 9ożna sobie wyobrazić, że stan medytac#i po#awiał się #uż wtedy, "dy pierwotny myśliwy czatował w ukryciu na zwierzynę. .poko#ny po szerzał swą świadomość tak, by obe#mowała, #ak na#większy obszar by mó"ł odbierać zmysłami #ak na#więce# sy"nałów natury. .tan umysłu, który osią"ał pozwalał mu z#ednoczyć się z otoczeniem do te"o stopnia, że stawał się #e"o częścią, będąc tym samym niewidzialnym dla zwie rzyny. 5obry myśliwy czy wo#ownik po#awiał się i znikał #ak duch. *yć może stany umysłu, które po#awiały się podczas polowania były tymi samymi, #akie osią"amy $ormalną medytac#ą. ?eśli tak, to ludzie ich doświadcza#ący odkrywali całkiem nowe, nieznane wcześnie# pokła dy swych możliwości. 0rawdopodobnie odkrywali, że w wywołanych przez siebie stanach sta#ą się #ednością z przyrodą, a przyroda na"ina się ich woli. .tan medytac#i stawał się nauczycielem, a ludzie, którzy potra$ili "o osią"nąć prawdopodobnie stawali się pó'nie# szamanami. *yć może niektórzy szamani dzięki doświadczeniom z umysłem potra $ili się"ać do #e"o "łębin, obserwować właściwości umysłu ob#awia#ące się w postaciach bóstw lub przyna#mnie# branych za takowe. 8to wie, czy to takie wiz#e nie spowodowały, że świat na"le zapełnił się demona mi lub bo"ami i bo"iniami. /raca#ąc #uż do tera'nie#szości, zastanówcie się czy sami nie doświad czyliście cze"oś, co być może było namiastką prawdziwe# medytac#i. 9oże słuchaliście kiedyś muzyki tak dłu"o i tak intensywnie, że zupeł nie się w nie# zatraciliście. 9uzyka 6przykładowo >mbient, Trance i nie
169

tylko7 #est odbiciem harmonii istnie#ące# w umyśle i słucha#ąc #e#, zwłaszcza z zamkniętymi oczami i przez słuchawki, nie myśląc o ni czym tylko słucha#ąc możecie w pewnym momencie sami stać się mu zyką, unosić się radośnie pozbawieni ciała i własne"o e"o, może zoba czycie muzykę w $ormie kolorów, w ko(cu w #edności nie istnie#e po dział na d'więk i kolor. *udda zastosował #ednak medytac#ę świadomie #ako narzędzie pracy z umysłem, czyli #edynym mie#scem, w którym mó"ł poszukiwać antido tum na cierpienie. 0oczątkowo powielał #ednak błędy innych #o"inów, którzy uważali, że dla osią"nięcia duchowych celów trzeba pozbyć się ciała lub przyna#mnie# i"norować #e"o potrzeby. *udda #ednak doszedł do wniosku, że ciało, które posiada #est #edynym po#azdem dostępnym na drodze poszukiwa(, należy, więc o nie"o dbać nie przesadza#ąc, ani w #edną, ani w dru"ą stronę. 9edytac#a *uddy oparta #est na zasadzie równowa"i & człowiek siada#ąc do medytac#i nie powinien być "łodny, ale również nie może być zbyt na#edzony, nie można zbytnio napinać się w medytac#i, ani zbytnio rozlu'niać. 2złowiek nie powinien zasiadać do medytac#i zbytnio obciążony zmartwieniami dnia codzienne"o, my ślami o karierze, pieniądzachF %ie można być też zbytnio rozlu'nio nym myślami błądząc "dzieś w pobliżu damskich lub męskich uroków. -czywiście medytac#a po kilku piwach, na ziołach lub innych rozwese laczach również nie #est dobrym pomysłem. <eneralnie dobrze #est przestrze"ać wskaza(. 2złowiek nie powinien mieć zbyt wiele do stra cenia pod wz"lędem materialnym, mówiąc potocznie, ale nie powinien również na siłę pozbywać się wszystkie"o. %ie trzeba zostawać bieda kiem, by medytować, wystarczy, #eśli potra$imy na czas medytac#i nie
170

myśleć o swoim ma#ątku. %a# lepie#, #eśli do medytac#i zasią dzie się z czystym sumieniem, a w tym pomoże nam prze strze"anie wskaza( i etyczne postępowanie. <eneralnie me dytac#a powinna odbywać się bez wysiłku zarówno $izyczne "o, #ak i umysłowe"o i dlate"o spora część nauk *uddy mówi o tym #ak żyć by być "otowym do medytac#i, by codzienność stała się medytac#ą. 2zym #est medytac#a) Trudno to opisać. %ie #est samą koncentrac#ą, tylko skupieniem się na obiekcie ani samym rozlu'nieniem, nie #est wizualizac#ą, siedzeniem w określo ne# i w domyśle trudne# pozyc#i lotosu, nie #est też recytac#ą mantr, ani bezmyślnym "apieniem się w ścianę. 2zym wobec te"o #est) .tanem umysłu, który #est uważny i prze#rzysty, który obserwu#e wszystko nie ocenia#ąc i nie zatrzymu#ąc nicze"o. 8tóry do nicze"o nie l"nie będąc #ednocześnie skupionym na wszystkim. ?est stanem #edności ze świa tem tu i teraz, #est stanem bez e"o. 9ówi się, że medytac#a #est stanem *uddy, #est samą naturą *uddy. 5o te"o stanu prowadzą pewne tech niki takie, #ak wymieniane wyże# skupienie na i obserwac#a neutralne"o obiektu, którym może być oddech. 0odczas skupienia umysł przesta#e bie"ać od #edne"o wrażenia do dru"ie"o, wycisza#ą się $ale myśli, aż po
171

zosta#e tylko obiekt skupienia & #eden punkt w umyśle, które"o osta tecznie też trzeba się pozbyć. 4mysł rozpoczyna#ące"o medytac#e można porównać do szklanki na pełnione# mulistą wodą ze stawu. <dy przestaniemy ruszać szklanką, muł po pewnym czasie opadnie... 3nne metody zaleca#ą pozostawanie po prostu przytomnym obserwatorem tu i teraz bez skupiania się na czymkolwiek. 0o prostu siedzenie i obserwowanie umysłu. 3nne, zwłaszcza te z tradyc#i tybeta(skie# naucza#ą metod pracy z umysłem pole"a#ących na wizualizac#ach, ener"ii, kolorów, symbolicznych bóstw i identy$ikac#i z tymi wiz#ami. 9edytac#ą może stać się wszystko, każda na#zwykle#sza nawet, #ak cho dzenie, czynność, która uspokoi umysł i sprawi, że pozostaniemy przy tomni tu i teraz. 3deałem nawet byłoby, "dyby życie codzienne w cało ści stało się medytac#ą. 5o medytac#i możemy również zaliczyć niektóre praktyki czynione w reli"iach niezwiązanych z buddyzmem. %iech to będzie na przykład chrześci#a(skie odmawianie róża(ca wyśmiewane przez wielu niewie rzących. 2i prześmiewcy nie rozumie#ą, że wierzący podczas klepania w kółko zdrowasiek medytu#ą w pewnym sensie, oczyszcza#ą swó# umysł z wszelkich myśli i skupia#ą się na modlitwie. Takie działanie sprawia, że nie myślą w tym czasie o niczym złym, #eśli #uż w o"óle myślą to racze# są to dobre, pozytywne życzenia. 2zas spędzony na modlitwie #est cza sem odkupienia za "rzechy wedle wiary chrześci#an. Tak też #est $ak tycznie ; podczas modlitw człowiek nie stwarza złe# karmy 6przyczyn7, a ta, która powsta#e #est pozytywna i równoważy wcześnie#sze złe uczyn ki. 8ażda myśl i działanie z dobrych intenc#i powodu#e stworzenie do
172

brych przyczyn, natomiast działanie bez intenc#i, z czystym umysłem nieskażonym opiniami i po"lądami sta#e się krokiem w kierunku oświecenia. / opisanych powyże# 6i innych podobnych7 sytuac#ach po#awia się stan medytac#i lub coś bardzo zbliżone"o. 8ażda chwila w tym stanie #est cenna, rozwi#a naszą wrażliwość i inne pozytywne duchowe przymioty, #ednakże, by stały się one dro"ą do oświecenia muszą zostać użyte świadomie i celowo. 2i, którzy dążą do takie"o celu nie muszą #ednak zdawać się na przy padkowe metody, istnie#ą, bowiem sprawdzone techniki, których #edy nym celem #est właśnie ukazanie i doświadczenie natury umysłu. Taką podstawową techniką zastosowaną i polecaną przez same"o *uddę #est medytac#a w"lądu przeprowadzana w pozyc#i siedzące#. %ieco dale# opiszę samą technikę oraz pozyc#e teraz chciałbym natomiast wy#aśnić nieco cel siedzenia w $ormalne# medytac#i. ?ak #uż pisałem umysł #est cią"le za#ęty o"lądaniem i przetwarzaniem te"o, co sam produku#e, czyli świata zewnętrzne"o oraz myśli i wyobra że(. 2ią"le podąża za tymi wiz#ami, identy$iku#e się z nimi przez cały okres zamani$estowane"o życia nic dziwne"o, więc, że nie #est w stanie zauważyć sam siebie. 9ożna "o #ednak te"o nauczyć. ?eśli wytłumimy zewnętrzne wrażenia na przykład poprzez skupienie na neutralnym obiekcie takim #ak oddech, "dy odetnie się strumie( myśli wtedy pozo sta#e sam, czysty umysł. Cozpoznanie #e"o natury #est właśnie celem medytac#i. 5zięki temu praktyku#ący uzysku#e bezpośrednie doświad czenie te"o #ak rzeczy naprawdę $unkc#onu#ą. !rozumienie na nim oparte ma całkiem inną #akość niż to oparte na lekturach, teoriach i opiniach. 9edytu#ący zysku#e pewność #ak ten niewierny Tomasz z
173

chrześci#a(skie# @wan"elii. 5o te"o dochodzi spokó# wynika#ący z po siadania własne# wiedzy będące# poza wszelkimi wątpliwościami. ?edy nym i oczywistym warunkiem #est to, że trzeba spróbować samemu nikt inny, bowiem nie #est w stanie przekazać werbalnie te"o, co można odkryć we wnętrzu same"o siebie. 2ała $ilozo$ia buddy#ska, wszystkie nauki *uddy zakłada#ą osobiste sprawdzenie i doświadczenie wszelkie# wiedzy przekazywane# przez innych. / żadnym przypadku nie chodzi tu o ślepą wiarę nawet w nauki *uddy. „Bie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko, dlate o, ze przez dłu i czas obowi$zywały w wielu krajach. Bie wierzcie w coś tylko, dlate( o, ze wielu ludzi od dawna to powtarza. Bie akceptujcie nicze o tyl( ko z te o powodu, ze ktoś inny to powiedział, ze popiera to swym au( torytetem jakiś mędrzec albo kapłan, lub ze jest to napisane w jakimś świętym piśmie. Bie wierzcie w coś tylko, dlate o, ze brzmi prawdo( podobnie. Bie wierzcie w wizje lub wyobra"enia, kt're uwa"acie za zesłane przez %o a. Liejcie zau7anie do te o, co uznaliście za praw( dziwe po dłu im sprawdzaniu, do te o, co przynosi powodzenie wam i innym*udda ?a również nie pra"nę niko"o pouczać i nauczać, co chyba nie za bar dzo mi się uda#e, piszę po prostu o tym, co uważam za słuszne pokłada #ąc u$ność w mądrości potenc#alnych czytelników. %iestety muszę uo"ólniać, bo inacze# w życiu nie sko(czyłbym te# książki. 9am tylko nadzie#ę, że zainspiru#ę ko"oś do sprawdzania nauk tu opisanych, do przeprowadzania własnych przemyśle( i wycią"ania wniosków, które zresztą nie koniecznie muszą się z"adzać z moimi. %iech słowa zawarte

174

w te# książce będą tylko wskazówką niczym palec wycelowany w księ życ. 0roblem w tym by nie pomylić #edne"o z dru"im. 5o namacalne"o kontaktu z księżycem 6umysłem7 służy technika za proponowana przez *uddę. ?est nią Medytac"a 1'l#du. -czywiście istnie#ą też inne techniki medytac#i stworzone i rozwi#ane przez linie oświeconych nauczycieli na przykład wykorzystu#ące wizualizac#e świa teł czy też $orm *uddów, zazwycza# stosowanych w buddyzmie tradyc#i tybeta(skie# i na#częście# wyma"a#ących konkretnych wskazówek prze kazanych przez zrealizowane"o nauczyciela. 9edytac#a w"lądu nato miast może być, do osią"nięcia pewne"o poziomu, praktykowana sa modzielnie, #eśli tylko mamy świadomość podstawowych tendenc#i na sze"o umysłu i uważność potrzebną do samokontroli. .próbować zresztą zawsze można samemu dopiero w chwili, "dy uzy skamy #uż pewne doświadczenia warto #e będzie skon$rontować z do świadczeniami innych i skorzystać z porad mistrza. 9edytac#a w"lądu pokaże nam to, cze"o być może nie#asno się domy ślamy lub przeczuwamy dzięki obserwac#om z#awisk i przemyśleniom, pokaże nam sam umysł. /"ląd dzięki temu rozwinięty rozwie#e błędne po"lądy powstałe na bazie lektur, in$ormac#i medialnych lub rozmów z innymi lud'mi. „Ten świat zna trzy błędne punkty widzenia. Jeśli trzymać się ich uporczywie, to nie pozostaje nic inne o, jak wszystko zane ować. !ierwszy punkt widzenia pole a na przekonaniu, ze ludzkim losem kieruje przeznaczenie. #wolennicy dru ie o utrzymuj$, ze wszystko jest stworzone przez %o a i kierowane je o wola. &i, kt'rzy przyjmu( j$ trzeci, łosz$, ze wszystko zdarza się przypadkowo, nie maj$c "ad(
175

nych przyczyn ani uwarunkowa). Jeśli o wszystkim decyduje prze( znaczenie, to dobre i złe czyny, wszelkie szczęście i cierpienie s$ ju" z 'ry ustalone. #atem wszelkie ludzkie plany i wysiłki, kt're maja na celu poprawę i postęp, byłyby daremne, a dla ludzkości nie byłoby nadziei. To samo dotyczy obu pozostałych stanowisk. Jeśli w osta( tecznym rozrachunku wszystko spoczywa w rękach niepoznawalne o %o a, b$d* jest dziełem ślepe o przypadku, to c'" inne o pozostaje ludziom jak nie podporz$dkowanie się %o u i przypadkom+ Trudno się dziwić, ze ludzie, kt'rzy hołduj$ takim po l$dom, trac$ nadzieje i nie staraj$ się działać m$drze i unikać zła. ,szystkie trzy koncepcje s$ błędne, poniewa" wszystko jest następstwem zjawisk, kt'rych *r'( dło stanowi na romadzenie przyczyn i warunk'w./udd& 3stnie#ą też za"rożenia wynika#ące z niezrozumienia nauk buddy#skich. Takie błędne po"lądy wynika#ące na przykład z niezrozumienia istoty pustki, które# po#ęcie przewi#a się dość często przez karty te# książki, może doprowadzić do nihilizmu. Celatywizm istnienia wynika#ący z buddy#skich nauk może spowodować zatracenie umie#ętności rozróż niania dobra i zła. 2hoć teksty buddy#skie często twierdzą, że dobro i zło nie istnie#e to #ednak błędny po"ląd zbudowany na ich podstawie może doprowadzić zwłaszcza u początku#ących adeptów do wielu bar dzo niebezpiecznych postaw. >by uniknąć takich z#awisk trzeba medy tować, a sama medytac#a musi być wsparta wcześnie# rozwiniętą mo ralnością i współczuciem. %a pewno w początkowym okresie będzie to wyma"ało zwiększone# kontroli nad naszym zachowaniem. *yć może też współczucie będzie musiało być wzbudzane i rozwi#ane za pomocą
176

odpowiednich praktyk, bo choć teoretycznie w każdym z nas tli się #a kaś iskra te"o uczucia to tak naprawdę zapala się ona zazwycza# w #a skrawych, wyselekc#onowanych przez nasz umysł przypadkach. %ie po tra$imy na przykład współczuć swoim wro"om ich cierpienie wzbudza racze# naszą radość niż współczucie. -czywiście winowa#com #est nasze e"o, które nie pozwala nam #asno zauważyć, że osoba, którą uważamy za wro"a #est takim samym człowiekiem #ak my. 0ostawienie się w #e"o sytuac#i i zrozumienie własnych uwarunkowa( może zmienić nasze po strze"anie i nastawienie do niemiłe# osoby. To #est nasze zwycięstwo nawet w przypadku, "dy ta osoba nie doceni naszych wysiłków. 9oże się #ednak zdarzyć, że zmiana nasze"o nastawienia i co za tym idzie po stępowania wpłynie na dru"ą osobę w sposób pozytywny i zmieni #ą w nasze"o przy#aciela. %ie #est to idealizm, takie przypadki się zdarza#ą, a że niezbyt często to inna sprawa, która świadczy tylko o naszym zacię ciu w pielę"nowaniu ne"atywnych uczuć. /spółczucie nie #est też okazywaniem słabości, #ak niektórzy mo"liby sądzić, zwłaszcza $aceci w stylu +macho,, twardziele, częstokroć zżerani od wewnątrz przez nerwicę. 0ostępowanie wbrew własne# naturze, wbrew po"lądom i zakorzenio nym nawykom, odzieranie stereotypów z ich złudne# powłoki prawdo podobne# #est przykładem na#większe# odwa"i, #est walką z +otwartą przyłbicą,, która kiedyś, przez szlachetnie urodzonych rycerzy uważana była za na#bardzie# honorową. /o#ownicy nie obawia#ą się obnażać swo#e"o #estestwa, nie bo#ą się oceny innych, są wrażliwi i zawsze skorzy do pomocy, "dy za#dzie taka potrzeba. To #est moc płynąca z czyste"o umysłu, który nie zna uczucia strachu.
177

Cozbudzanie i rozwi#anie pozytywnych cech powinno być kontynuowa ne aż do momentu, w którym naprawdę doświadczymy natury umysłu. /tedy nie będzie #uż potrzebne wycią"anie na siłę współczucia, dobroci czy miłości, bowiem te cechy są nieodłączną częścią oświecone"o umy słu. >by "o #ednak doświadczyć niezbędna #est medytac#a, na#pierw skupia#ąca i uspoka#a#ąca umysł a potem re$leks#a, która przychodzi, "dy medytu#ący czu#e się #uż pewnie w swe# praktyce. !aczyna się wte dy obserwac#a i zazna#amianie z medytu#ącym umysłem. ?est to bardzo osobista kontemplac#a, która może być #edynie zasu"erowana przez #a kąś technikę. ?eśli medytac#a prowadzona #est pod okiem nauczyciela, to ten, o ile #est prawdziwym mistrzem będzie potra$ił ocenić czy nasze doświadczenia są tym, czym powinny być, wskaże błędne stany umysłu, które mo"łyby sprowadzić nas na dro"ę donikąd.

1s az%w i do medytac"i+
4trzymywanie uwa"i. 2zas i mie#sce. Tradycy#na medytac#a odbywa się w pozyc#i siedzące#. /ybierzmy czas i mie#sce, w którym poczu#emy się spoko#nie i swobod nie. %ie narzuca#my sobie #ednak konkretnych "odzin, w których 94 .39V medytować i basta. %ie zakłada#my ram czasowych medytac#i, bo inacze# podświadomie będziemy liczyli upływ czasu zamiast skupić się na sednie medytac#i. 9edytac#a ma być czynnością naturalną, po pro stu siadamy i robimy to. /ażne byśmy nie byli niepoko#eni przez osoby
178

postronne, by nie przeszkadzały hałasy lub inne d'więki na przykład z radia, telewizora, które odcią"a#ą uwa"ę od medytac#i. ?eśli #est to po mieszczenie, to dobrze by było #asne i nieza"racone nadmierną ilością sprzętów, które #edynie zabiera#ą przestrze( i przytłacza#ą. Cównie ważny #est czas. %a początku niezbyt dobrze #est medytować ze świado mością czeka#ących obowiązków domowych czy też zawodowych. =e pie# #est zarezerwować sobie okres ; powiedzmy wczesnym rankiem lub wieczorem po pracy ; "dy rzeczywiście możemy poświęcić pełną uwa"ę praktyce, ale oczywiście nic na siłę. ?eśli chodzi o #edzenie to na przy kład tradycy#ny tekst o zazen 6medytac#a w stylu zen7 „:ukanzazen izaleca by nie #eść zbyt dużo i zbyt mało. 0ełny żołądek rozleniwia, za tem po sutym posiłku powinno się racze# uciąć drzemkę niż zasiadać do medytac#i. / dru"im przypadku należy pamiętać, że móz" potrzebu#e o"romnych ilości ener"ii by poprawnie $unkc#onować tak, więc niedo żywienie powodu#e, iż sta#emy się otępiali, ciało i umysł tracą swą moc i duchową ener"ię. / rzeczy same# problem leży racze# w #akości poży wienia można, bowiem #eść mało, a #ednak dostarczać wszelkich nie zbędnych or"anizmowi składników to tylko kwestia świadome"o dobo ru odpowiednie"o menu. 4miar ponadto #est zalecany we wszystkim, nie na darmo przecież nauki *uddy zwane są dro"ą środka. 8ażdy musi sam znale'ć odpowiedni punkt równowa"i we wszystkich czynno ściach, czy to będzie sen, seks, ćwiczenia $izyczne lub odpoczynek. Tak zresztą działa cały ożywiony świat i #eśli chcemy być z nim w z"odzie to musimy na#pierw zharmonizować własne ciało i umysł. 0ierwsze medytac#e nie muszą być dłu"ie, wystarczy piętnaście minut ważne #edynie by odbywały się re"ularnie. 9edytac#a powinna być szczera, przeprowadzana w "ranicach czasu bez popadania w rutynę.
179

To znaczy do każde# musimy podchodzić #akby była tą pierwszą z umy słem nieskażonym nawykami wyrobionymi w czasie wcześnie#szych medytac#i. ?eśli w czasie poprzednich medytac#i wydało nam się, że coś osią"nęliśmy to podczas następnych musimy o tym zapomnieć, nie dą żyć do zapamiętane"o stanu, który wcale nie musi być czymś szcze"ól nym lub prawidłowym. 2hodzi tu, bowiem o badanie i odkrywanie, a nie ćwiczenie, które"o powtarzanie rozwinie w nas oświecenie. -świe ca#ący w"ląd nie #est mięśniem, które"o można wytrenować... Tylko taka praktyka przyniesie spokó#, będzie rozwi#ać się prawidłowo i natu ralnie. 5o rozwi#ania spoko#u potrzebna #est postawa stabilna i rozlu'niona, ale nie na tyle by powodować senność czy marzenia na #awie. .tabil ność wyma"a pewne"o wysiłku, dzięki któremu #esteśmy uważni nato miast pewien stopie( rozlu'nienia i wy"ody zapewnia poczucie spoko #u. Taka #est właśnie postawa siedząca. 9ożemy usiąść na krześle 6#ak *udda 0rzyszłości & 9a#tre#a7, na#lepie# bez oparcia, ważne by plecy utrzymywane były prosto bez nadmierne"o napięcia. 9ożemy też spróbować tradycy#nych pozyc#i lotosu #ak na rysunkach poniże#.

180

Pełny lotos: Układamy prawą stopę na lewym udzie, a lewą na prawym

Półlotos : prawa stopa na lewym udzie a druga na podłodze podsunięta blisko krocza

0ozyc#e te na początku wy"ląda#ą i są niezbyt niewy"odne, ale z cza sem dostarczą unikalne# równowa"i rozlu'nienia i stanowczości, która zadowala umysł, nie męcząc ciała. P..iedzimy z wyprostowanym krę"osłupem, wszystkie mięśnie poza utrzymu#ącymi nas w pionie powinny być rozlu'nione. L.5ół pleców powinien być lekko wypchnięty do przodu tak samo klat ka piersiowa. 0odbródek może być lekko pochylony, ale nie na tyle by "łowa opadała powodu#ąc senność. Q.Cęce układamy na łonie kilka centymetrów poniże# pępka dło(mi otwartymi do "óry, #edna na dru"ie# ze styka#ącymi się kciukami.

181

U.-czy powinny być półprzymknięte a wzrok nieskupiony na żadnym punkcie. M.9usimy poświęcić chwilę by uzyskać właściwą równowa"ę. T.5obrze #est zrobić na początku kilka "łębokich wdechów & wdech no sem wydech powoli przez usta zwinięte w trąbkę, to uspoka#a wstępnie umysł. 0ó'nie# niech oddech płynie naturalnie.
Ało"enie r$k.

?ol#ce no'i Trudno, trzeba to przetrwać. Acze) przyszedł do swoje o nauczyciela ze skar $H „Loja medytacja jest okropna2 ,ci$" jestem rozproszony, albo senny, bol$ mnie no i. !o prostu straszne2„To przejdzie- @ powiedział nauczyciel !o ty odniu ucze) zn'w przyszedł. „Loja medytacja jest teraz 7anta( styczna2
182

Jestem skupiony, wyciszony, od"yłem2 Jest wspaniale2„To przejdzie- @ powiedział nauczyciel 3/powiastka #en kr$"$ca w Qnternecie. <utor nieznany6 +Trenin" czyni mistrza, no"i będą początkowo boleć, trudno. 9ożna popróbować innych, wy"odnie#szych pozyc#i lub zi"norować ból i bar dzie#, uczciwie skupić się na oddechu. <dy umysł przesta#e #akąś cząst ką łapać się bolących nó" i naprawdę uczciwie postrze"a oddech to po pewnym czasie w o"óle przesta#e się odczuwać ciało. 0o #akim czasie) Te"o nie wiem, ni"dy nie mierzyłem czasu. %o"i bolą dopiero po medy tac#i 17

,ddech 0isząc o naturalnym oddechu mam na myśli oddychanie przeponowe, czyli takie płynące z dolne# części brzucha, które"o zazwycza# też trzeba się nauczyć. *y taki oddech stał się naturalny niestety trzeba "o wcze śnie# poćwiczyć. 9ożemy to zrobić w prosty sposób & kładziemy dło( na dolne# części brzucha a następnie staramy się w taki sposób oddy chać by czuć #e"o uniesienia i opadanie w rytm wdechu i wydechu. ?ed nocześnie musimy kontrolować mięśnie klatki piersiowe# by pozostały nieporuszone.

183

-ddech musi być w miarę "łęboki i niezbyt szybki, wydech wolnie#szy od wdechu tak by usunął z płuc możliwie #ak na#więce# zużyte"o powie trza. Teraz musi nastąpić krótka przerwa #ako wyraz wewnętrzne"o odprę żenia i uspoko#enia. .posób oddychania #est naprawdę bardzo ważny i to nie tylko w bud dy#skie# praktyce medytac#i. 9edycyna utożsamia oddech z życiem i nic dziwne"o skoro #est podstawą prawidłowe"o $unkc#onowania or"ani zmu. -ddech nie tylko dostarcza niezbędny do życia tlen, ale w dodat ku ma o"romne znaczenie w poniższych procesach1
• -brony or"anizmu przed in$ekc#ami • 8rążenia krwi • <ospodarki kwasowo & zasadowe# • /ydalania substanc#i tru#ących • <ospodarki cieplne# or"anizmu

Cytm i szybkość oddychania zmienia#ą się pod wpływem emoc#i. 3na cze# oddycha człowiek przestraszony czy zdenerwowany inacze# odprę żony i zamyślony. %a podstawie sposobu oddychania możemy z #edne# strony wnioskować o stanie psychiki, a z dru"ie# przez świadome stero wanie oddechem możemy wpływać na stan ducha i $unkc#onowanie or "anizmu. / Tybecie odpowiednie opanowanie technik oddechowych pozwalało mnichom medytować na śnie"u czy bie"ać "odzinami po skądinąd wy sokich "órach i nie było to prze#awem #akiś cudownych sił a #edynie wiedzą i dyscypliną nabytą w procesie poznawania samych siebie.
184

0owróćmy #ednak do medytac#i, skupmy swo#ą uwa"ę i zaczni#my prze suwać #ą wzdłuż ciała bada#ąc po drodze wszelkie doznania. ?eśli od czuwamy "dzieś napięcie to zauważmy "o i spróbu#my rozlu'nić, czu#e my "dzieś mrowienie, może na"le coś zaczęło swędzieć lub "dzieś czu #emy uwieranie). /szystko to musimy zauważyć. -dczuwa#my ciepło, pulsowanie krwi w takt bicia serca, dotyk a nawet ciężar ciała. ?eśli po#awią się #akieś myśli, wątpliwości czy marzenia nie podąża#my za nimi, niech przepłyną niczym obłoczki na niebie, których nie da się złapać. !amiast te"o skupmy się bardzie# na ciele, bada#my cały czas odczucia, a nawet brak takowych, to, bowiem też można zauważyć. Takie stale utrzymywane badanie #est nazywane uważnością 6sati7 i #est #ednym z podstawowych narzędzi medytac#i w"lądu. Świadomo). oddechu+ !amiast na ciele możemy skupić swą uwa"ę na oddechu. 9ożemy od czuwać strumie( powietrza przepływa#ący przez nozdrza i dale# do przepony. 9ożna skupić się tylko na #ednym punkcie lub odczuwać ca łość oddechu. %ie chodzi tu #ednak o uświadamianie sobie, że +#a oddy cham, racze# o nastawienie w stylu +istnie#e oddech,. ?eśli skupiamy się na przeponie to właśnie tam należy umieścić swo#ą świadomość. Trudno to wytłumaczyć, bo przecież nasze zwykłe doświadczenie mówi, że świadomość #est w "łowie, a #ednak #est to możliwe. 0rzypomni#cie sobie #akiś dobry, wcią"a#ący $ilm obe#rzany w kinie, "dzie była wtedy wasza świadomość) 2zy nie wcią"nęła #e# akc#a roz"rywa#ąca się na
185

ekranie, może wcieliła się w #edne"o z bohaterów. %ie #est to może na# lepszy przykład, ale trudno mi to inacze# wytłumaczyć. %ależy być świadomym swe"o oddechu i obserwować "o z takim zaan "ażowaniem #akby był laboratory#ną myszą w trakcie ciekawe"o do świadczenia, które ma #ą lada chwila zmienić w smoka, a my nie chce my prze"apić te"o momentu. ?eszcze o samym oddechu ; ma on właściwości uspoka#a#ące i rozlu' nia#ące, dlate"o ważne #est zachowanie czu#ności, kontrolowanie i pro stowanie swe# postawy. 4mysł początkowo zapewne będzie błądził, musimy, więc to zauważyć i znowu skupić się na oddechu. %ie #est to łatwe w początkowym okresie praktyki mamy, bowiem tendenc#e do ła twe"o rozpraszania swe# uwa"i lepie#, więc podzielić praktykę na kilka krótkich ses#i. / przerwach można zrobić kilka "łębokich wdechów i skupić swą uwa"ę na ciele. ?eśli #uż naprawdę nie możemy się skupić to lepie# wstać i wykonać kilka ćwicze( $izycznych niż zmuszać się do dal sze# praktyki. / całym procesie postrze"ania oddechu ważne #est by nie popadać w trans, umysł musi być na tyle czu#ny by zauważyć takie z#awisko, należy nie#ako obserwować oddech i #ednocześnie własną obserwac#e & trudno to opisać i chyba każdy musi do te"o do#ść sam. %ie należy tez walczyć z po#awia#ącymi się myślami, wystarczy #e zauważyć a po pewnym cza sie znikną same #ak przekłute ba(ki mydlane. /szystko, co po#awi się w umyśle musi być zauważone i puszczone w te# same# chwili. 0o pewnym czasie praktyki to puszczanie myśli będzie odbywało się bez żadne"o wysiłku. ?eszcze pó'nie# po#awia#ące się myśli nie będą w o"óle nam przeszkadzać, będziemy odczuwać ich delikatny ruch, ale ich sens nie będzie docierał do świadomości. %a dalszym etapie pozo
186

stanie sama świadomość oddechu, a #eszcze dale# i to zaniknie pozosta nie tylko oddech, cały wszechświat będzie oddechem, który wpada w pustkę. -dczucie te# pustki, te# przestrzeni może początkowo nie być zbyt przy#emne, 6#eśli traktować takie z#awiska w kate"oriach przy#em ne;nie przy#emne7 To #akby odczucie swobodne"o spadania, #akby wszystkie atomy ciała, 6które"o w tym momencie i tak się nie czu#e tyl ko świadomość pamięta, że ono #est7 rozprysły się na wszystkie strony. %ależy zi"norować takie odczucia nie przestraszyć się i nie upa#ać się tym lub podobnym odczuciem. 0o pewnym czasie, a może w te# same# chwili 6trudno powiedzieć7 po#awi się ul"a "ranicząca niemal z rado ścią, wynika ona z chwilowe"o uwolnienia się od nasze"o +#a,. 9o"ą po#awić się też przebłyski zrozumienia natury rzeczywistości, które również wyzwala#ą radość. Trudno to wszystko #ednak opisać. / trak cie wszystko #est #asne ; po medytac#i trudno znale'ć słowa opisu#ące to, co się zrozumiało. Teoretycznie należałoby cią"le po"łębiać owo zrozumienie poprzez ko le#ne stopnie w"lądu aż do oświecenia to #ednak wykracza poza mo#e doświadczenie i poza zakres tematyczny te# skromne# publikac#i. 2ały ten proces #est bardzo dłu"otrwały, nie wiadomo nawet czy uda się dotrzeć do ko(ca w cią"u #edne"o życia, bowiem po drodze czyha na nas wiele pułapek i przeszkód. / czasie medytac#i może po#awić się Cozproszenie, które sprawia, że umysł nie potra$i się skoncentrować tylko skacze od #edne# myśli do dru"ie#. >by temu zapobiec musimy wybrać odpowiednie czas i mie#sce tak #ak to opisałem wcześnie#. 0o winniśmy tez przed ses#ą unikać zbyt duże# aktywności $izyczne# i umy słowe#.
187

5ru"ą przeszkodą #est ospałość lub senność, która napływa niczym m"ła zaciemnia#ąc umysł. 9usimy #ą zauważyć i wzmocnić koncentra c#ę na oddechu czy ciele. 9ożna też zrobić sobie przerwę #ednak bez poddawania się rozmyślaniom o sprawach codzienne"o życia. Trzecią przeszkodą #est rozprężenie. ?est to z#awisko dość podstępne, bo wyda#e nam się, że umysł #est spoko#ny, ale zarazem bierny. 9oże to być nawet przy#emne rozlu'nienie, ale #eśli pomyli się "o z właściwą medytac#ą to będzie #edynie stratą czasu. 0raktyka medytac#i powinna być wykonywana codziennie aż umysł sta nie się stabilny, spoko#ny i nie będzie tar"any zbędnymi myślami. /te dy to możemy przenieść praktykę na inne aspekty życia i utrzymywać czysty stan umysłu przez cały dzie(, a nawet podczas snu. 0rócz takich oczywistych przeszkód mo"ą się po#awić bardzie# subtelne pułapki takie #ak poczucie dumy i samozadowolenie z dobrze przepro wadzone# praktyki. 9ożemy błędnie myśleć, że #esteśmy naprawdę dobrzy w medytac#i. To błąd, kto #est dobry) %asze @"o myśli sobie, że #est +dobre,, może na wet +bardzo dobre,. <eneralnie wszystko, co ma kontekst +?a, #est pułapką. %ależy mieć te"o świadomość i dzięki uważności rozpoznawać takie z#awiska czy też myśli. 3stnie#e #eszcze wiele innych technik medytacy#nych, których nie będę opisywał, a #edynie zasy"nalizu#ę ich istnienie. <eneralnie każda czyn ność może być zmieniona w medytac#ę zależy to tylko od naszych in tenc#i lub właściwie ich braku. ?eśli czynimy coś dla same"o działania z
188

pustym umysłem nieskażonym myśleniem o celu wykonywanych czyn ności to może to przemienić się w medytac#ę. *uddyści różnych szkół praktyku#ą kilka rodza#ów czynności medytacy#nych. %a przykład śpiew, chodzenie, pokłony, powtarzanie mantry. /szystko to, "dy wy konywane #est w skupieniu i bez poczucia +?a, sta#e się medytac#ą w czasie, które# praktyku#ący doświadcza same"o umysłu. ?est #eszcze #edna medytac#a, którą warto stosować w czasie urlopu czy wycieczek na łono przyrody. %a pewno pozwoli nam ona pełnie# prze żywać to, co dzie#e się wokół nas dodatkowo rozcią"a#ąc naszą praktykę na takie $ra"menty życia. ?est to Medytac"a Czyste'o Umys&u, którą możemy potraktować #ako rozwinięcie 9edytac#i /"lądu. /yma"a tylko porzucenia rozmyślania o tym, co w pracy i domu, od wrócenia uwa"i z własnych myśli w zamian doświadcza#ąc świadomie te"o, co dzie#e się na zewnątrz. *ycia świadomym te"o, co dzie#e się w danym momencie bez oceniania i nadawania znacze(. ?est to umysł z chwili na chwilę. +0łyszy on szum drzew, śpiew ptak'w, bicie własne( o serca, zwłaszcza podczas wędr'wki w 'rach, przelatuj$cy samo( lot czy dzieci bawi$ce się dzieś w pobli"u-. 3cytat często publikowa( ny na stronach o #en6 Taka medytac#a pozwala w pełni i świadomie przeżywać każdą chwilę. To kontakt z czystą rzeczywistością, która ostatecznie też #est umysłem. To życie, które przepływa przez nas, a nie "dzieś bokiem, podczas "dy my odda#emy się rozmyślaniom o przyszłości czy przeszłości. %a koniec wspomnę #eszcze o leczniczych aspe tach medytac"i. /spółczesna medycyna zaczyna zauważać, że człowiek to nie tylko me chanizm, który trzeba naprawiać, "dy się zepsu#e, to też umysł, który
189

ma nieba"atelny wpływ na działanie te"oż mechanizmu. 2oraz częście# światle#si lekarze zaleca#ą różne techniki relaksac#i #ako terapię pomoc nicza w schorzeniach wywołanych stresem. 0o"lądy buddy#skie idą #eszcze dale#, wedłu" nich każda choroba ma przyczynę w umyśle i to właśnie umysł w pierwsze# kole#ności należy le czyć. 9a to sens i nawet w nasze# kulturze zdarza#ą się przypadki wyle czenia dzięki sile umysłu i "łębokie# wierze. %iestety większość z nas nie ma na tyle silne"o w"lądu bąd' wiary by całkowicie zdać się na me tody samo uzdrawiania. %iemnie# #ednak techniki medytacy#ne mo"ą być bardzo pomocne zwłaszcza w niwelowaniu skutków stresu. Celaksac#a z zastosowaniem medytac#i przynosi następu#ące e$ekty. •4spoka#a oddech: •-bniża ciśnienie krwi: •!mnie#sza napięcie mięśni: •.przy#a usunięciu z or"anizmu kwasu mlekowe"o: •Ceduku#e lęk: •@liminu#e nieprzy#emne myśli: •0oma"a skoncentrować uwa"ę: •-słabia irytac#ę: •!mnie#sza ból "łowy wywołany napięciem. %a#częście# stosowana lecznicza medytac#a pole"a na wizualizac#i uzdrawia#ące"o światła. /yobra'my sobie, że na wysokości "łowy w odle"łości pół metra przed nami świeci #asne, czysto białe światło; 'ródło wielkie# duchowe# mocy.
190

8ażdym wdechem wcią"amy #e"o promienie do wnętrza ciała. Jwiatło stopniowo rozprzestrzenia się na cały or"anizm, przenika wszystkie na rządy a nawet skórę. 5ociera do każde# komórki, oczyszcza #ą z toksyn i naprawia. 9ożna też skierować światło w konkretne chore mie#sce, niech cała ener"ia skupi się w tym mie#scu. %astępnie wyobra'my so bie i poczu#my #ak z chore"o mie#sca znika ból, i powraca ono do swe"o pierwotne"o zdrowe"o stanu. 4trzymu#my tą wiz#ę tak dłu"o, #ak dłu"o będzie przy#emna. .amo oczyszcza#ące działanie światła to nie wszystko, toksyny i resztki chorych komórek muszą zostać usunięte z wydechem. To też musimy sobie wyobrazić. Jwiatło, które unosi z sobą cały bród sta#e się ciem nie#sze, przytłumione. 4latu#e wraz z oddechem i rozpuszcza się w przestrzeni. /ięce# takich i innych, bardzie# konkretnych medytac#i można znale'ć w literaturze na przykład w książce +4zdrawia#ąca 9oc 4mysłu, autor stwa Tybeta(skie"o =amy Tulku Thondup. ?eśli zaś chodzi o medytac#e w buddy#skie# praktyce oświecenia to polecam znale'ć dobre"o nauczy ciela. %a ko(cu książki poda#ę adresy wspólnot buddy#skich 6różnych tradyc#i7 z całe"o kra#u "dzie można udać się po poradę lub na kursy czy odosobnienia medytacy#ne. 0odsumowu#ąc1, ?eśli we'miemy szklankę wody ze stawu i będziemy w nie# mieszać łyżeczką to woda będzie mętna, "dy natomiast zostawimy szklankę w spoko#u to po pewnym czasie osad opadnie a woda zrobi się krystalicznie czysta. Tak właśnie działa medytac#a.
191

Praktyka instant
=o, o czym tuta# piszę nie #est oczywiście moim wymysłem, ale wynika
ściśle z nauk *uddy. 0o pierwsze należy odpowiedzieć sobie na pytanie czy naprawdę chce my podążać dro"ą do oświecenia, #eśli bowiem traktu#emy praktyką tylko #ako zabawę, odskocznię od codzienności lub #ako #eszcze #edno %ew >"e czy inne Ceiki to nie dość, że szkoda nasze"o czasu to przy okaz#i możemy sobie mocno zaszkodzić. *uddyzmu nie da się w ten sposób praktykować. ?eśli #ednak poważnie myślimy o praktyce to pierwsze, co powinniśmy to znale'ć sobie dobre"o nauczyciela. %a uczyciel potra$i rozpoznać, #akie nauki i #aka praktyka #est dla nas na# odpowiednie#sza i da nam odpowiednie wskazania. 0odążanie dro"ą bez mistrza duchowe"o #est bardzo trudne a w większości przypadków wręcz niemożliwe, co nie oznacza, że nie ma w o"óle osób o wy#ątko wych predyspozyc#ach, które mo"łyby sobie poradzić same przyna# mnie# na początkowych etapach ścieżki. 0rze#dę, zatem do sedna. •0owinniśmy poznać teoretyczne zasady buddyzmu poprzez studiowa nie sutr i tekstów wielkich mistrzów duchowych. /iedza ta #est po trzebna by wiedzieć, w #akie# kole#ności odbywa#ą się etapy praktyki, #ak powinny wy"lądać, #akie z#awiska mo"ą wystąpić, #ak #e rozpoznać i zarea"ować. *ez odpowiednie# wiedzy możemy wpaść w pułapki złu dze( i po"rążyć się #eszcze bardzie# w samsarze. %ależy "łęboko prze
192

myśleć poznaną wiedzę by #ą rozumieć, nie tylko pamiętać. & ?est to mądrość przez słuchanie, czytanie i rozmyślanie.
•%ależy przestrze"ać wskaza(, na#lepie# rozszerzonych, które da#ą na

szemu umysłowi spokó# w kołowrocie życia codzienne"o. -czywiście praktykowanie wskaza( musi odbywać się cią"le nie tylko od czasu do czasu, "dy nam się przypomni. %ależy w tym zakresie narzucić sobie pewną dyscyplinę by całkowicie odciąć ne"atywne czyny i wspierać te pozytywne. Ta praktyka wyma"a nasze"o 1FSCIKU i U1GK0,ŚCC. 4trzymywanie wskaza( #est pierwszym punktem 8rótkie# .utry %irwany, w które# *udda podsumował 6w $ormie instant7 swo#e na uczanie. •%ależy praktykować szczodrość i pokorę. .zczodrość nie oznacza da wania tylko przedmiotów materialnych, ale np. również własne"o cza su, który #est na#cennie#szą wartością dla człowieka. ?est cenny, bo nie odwracalnie przemi#a i ni"dy nie wiadomo ile "o tak naprawdę zostało. Ta praktyka również wyma"a wysiłku i uważności, bowiem #est całko wicie sprzeczna z naszą tera'nie#szą naturą. •%ależy ćwiczyć się w uważności, cały czas obserwu#ąc swe ciało i umysł. %ależy przede wszystkim zwracać uwa"ę na działania wykony wane pod dyktando nasze"o e"o. o8ontrolować pięć zmysłów o8ontrolować umysł & mistrza zmysłów •/sparciem dla uważności #est kontemplac#a ciała, oddechu, uczuć i umysłu z pełnym zaan"ażowaniem i skupieniem.

193

0raktykowanie powyższych punktów oczyszcza wstępnie działania na sze"o ciała, mowy i umysłu oraz osłabia i usuwa widoczne ob#awy dzia łania trzech trucizn; przywi#zania, 'niewu i '&upoty. •%a#ważnie#sze to zrozumieć i na#lepie# poczuć %3@TC/>E-JI i 0C!@93?>=%-JI te"o świata oraz brak #akie"okolwiek stałe"o i prawdziwe"o +?>,. %ależy nad tym rozmyślać i obserwować świat, każdą przepływa#ącą chwilę, każde po#awia#ące się uczucie i to, co po nich pozosta#e. 9ożna też zastanowić się nad odpowiedzią na pytanie, co nam pozostanie w chwili śmierci, czy na coś przydadzą się piękne rzeczy, władza i sława, wspomnienia, czy w o"óle będziemy o tym pamiętali w takie# chwili. %ależy rozmyślać nad pytaniem, +839 ?@.T@9, czy #estem stały i nie zmienny, co #est naprawdę mo#ą istotą, #ak się określam i czy #est to z"odny z prawdą całkowity i kompletny opis. Trzeba zrozumieć, że ?> nie istnie#e & nazywa się to pra ty # bez"a6niowo)ci i #est na#waż nie#szym elementem praktyki buddy#skie# prowadzące# do oświecenia. *ez zburzenia wiary w osobowe +#a, wszystkie e$ekty całe# reszty prak tyki są nietrwałe i ule"ną po pewnym czasie wyczerpaniu powodu#ąc nasz upadek do punktu wy#ścia lub nawet #eszcze niże#.
•?eśli naprawdę zrozumiemy nietrwałość i brak +#a, to powinniśmy za

cząć praktykę z taką intensywnością #akby nasza "łowa stanęła w pło mieniach 61o en #enji7 -znacza to, że praktyku#emy ze wszystkich sił, niezwykle intensywnie i nie chodzi tu tylko o $ormalną praktykę na przykład medytac#i odbywaną w określonym czasie, ale o rozszerzenie wszystkich praktyk na wszelkie aktywności nasze"o życia dwadzieścia cztery "odziny na dobę.
194

•.amo zrozumienie #ednak nie wykorzeni całkowicie ukryte"o przywią zania do własne"o e"o zrobić to może #edynie -J/3@2>?_2> 9_ 5C-JI osią"ana w stanie samadhi. .amadhi & przebłysk nasze# prawdziwe# natury po#awia się w czasie "łębokie# medytac#i, np. oddechu, "dy nie ma nicze"o prócz tylko odde chu. %ie ma oddycha#ące"o i postrze"a#ące"o oddychanie, #est tylko sam oddech. %ie chodzi tu o skupianie się na czymś zewnętrznym, na odczuciu, że +#a, oddycham, tak naprawdę ma zostać sam oddech, któ ry płynie i płynie. •%ależy również zmienić swe nastawienie z1 wszystko dla mnie na wszystko 5=> 3%%V2G, wszelkie osobiste osią"nięcia na buddy#skie# ścieżce o$iarowu#emy innym istotom, nie zatrzymu#emy nic dla siebie. •%ie należy też oczekiwać żadne# "raty$ikac#i z praktyki buddy#skie# i nawet, #eśli podczas intensywne# praktyki po#awi się coś niezwykłe"o to nie należy przywiązywać się do te"o, nie należy dążyć ponownie do ta kie"o stanu, po prostu należy to zi"norować. Tyle teoria w wielkim skrócie. / praktyce, w różnych tradyc#ach bud dy#skich osią"a się to wszystko poprzez1 >.Cecytac#ę 0owtarzanie świętych imion *uddów i *odhisattwów oraz ich mantr, recytowanie .utr, .astr 6traktatów7 i bło"osławie(stw, intonowanie i śpiewanie świętych melodii. *.-ddawanie czci
195

4kłony ze złożonymi dło(mi, leżenie twarzą ku ziemi, pokłony na klęczkach oddawane w akcie skruchy. 2.?ałmużna .kładanie o$iar i łożenie na *uddów, *odhisattwów, buddy#skie nauki #ak również na nauczycieli i praktyku#ących, wydawanie buddy#skich nauk w celu nieodpłatne# dystrybuc#i, wy#aśnianie znaczenia buddy# skich nauk, zalecanie szczerych praktyk, an"ażowanie się w służbę cha rytatywną pomocy biednym i potrzebu#ącym, poma"anie ludziom sta rym, słabym i niepełnosprawnym, uwalnianie istot żywych, dawanie pożywienia, an"ażowanie się we wszelkie"o rodza#u zbiórki $unduszy i służby charytatywne, itp. 5./łaściwe postępowanie %ależy stosować się w na#większym możliwym stopniu do re"uł postę powania, którym ślubowało się wierność, w z"odzie ze swo#ą $unkc#ą i sytuac#ą. !wykle przy#mu#e się pięć "łównych re"uł1 zakaz zabi#ania, zakaz kradzieży, zakaz rozwiązłości seksualne#, zakaz kłamania i zakaz picia alkoholu. @.Toleranc#a

196

.zanowanie harmonii, pozostawanie w pokorze, cierpliwości i ustępli wości, znoszenie sprzeciwu, stała postawa toleranc#i i przebaczenia, traktowanie wszystkich istot z równym szacunkiem. H.9edytac#a 0raktykowanie skupienia, obserwac#i i wizualizac#i, t#. wszystkich ro dza#ów medytac#i. <.0iel"rzymki -dwiedzanie świętych mie#sc lub nauczycieli buddy#skich. G.-dosobnienie 8rótkoterminowe stosowanie się do spec#alne# diety i zasad postępo wania, weekendowe praktyki w samotności lub dłu"oterminowe pozo stawanie w odosobnieniu. !achowanie milczenia, pozostawanie w wy znaczonym mie#scu i powstrzymanie się od komunikac#i ze światem ze wnętrznym & tylko stosowanie praktyk 5harmy. !unkty praktyki < R T zaH Uutan =in „Teoria i nauki r'"neTytuł ory inału an ielskie oH :undamental Nssentials o7 the 1harma To #est oczywiście praktyka w wielkim skrócie, czyli #e# podstawowe warunki i założenia, #eśli ktoś naprawdę chce praktykować powinien się"nąć po teksty 'ródłowe i ob#aśnienia poważnych mistrzów ducho
197

wych. %ależy też pamiętać, że buddyzm #est racze# nauką ścisłą, w któ re# nie da się pomi#ać pewnych nauk i etapów praktyki, bo #edne wyni ka#ą z dru"ich i wza#emnie się wspiera#ą. Tak, więc #ak napisałem na początku na#lepie# znale'ć sobie mistrza duchowe"o, któremu będzie my w stanie zau$ać i który poprowadzi nas dro"ą do oświecenia.

Warunki niez&ędne do osiągnięcia oświecenia
Na podstawie wyk-ad/w ;zcigodnego (anzena pt) '<= wa. runk/w oświecenia+ Cozróżniamy d w i e ś c i e ż k i b u d d y # s k i e # p r a k t y k i & z w y c z a # n ą , które# celem #est osią"nięcie dobrych warunków życia w następnym odrodzeniu i n a d z w y c z a # n ą , które# celem #est osią"nięcie o ś w i e c e n i a . 5obre warunki odrodzenia oznacza#ą, że po#awimy się w rodzinie, któ ra nie ma problemów materialnych, że urodzimy się zdrowi i zachowa my to zdrowie bardzo dłu"o, że całe nasze życie będzie dłu"ie i bez większych problemów czy zmartwie(. -czywiście przy większym wysił ku w praktyce możemy odrodzić się w bardzo pięknym ciele, w bardzo bo"ate# rodzinie, zawsze wszystko będzie przychodziło nam z łatwością i będziemy mo"li w pełni korzystać z życia. 0rzy #eszcze większym wy siłku sta#e się możliwe odrodzenie w #edne# z tzw. +8rain niebia(skich, "dzie standardy życia są nieporównywalnie i wręcz niewyobrażalnie lepsze od tych możliwych do osią"nięcia w tym świecie.
198

Tak, więc praktykę ścieżki zwycza#ne# pode#mu#e się w celu osią"nięcia pewne# " r a t y $ i k a c # i nie zaś w celu osią"nięcia oświecenia czy stania się miłu#ącym *odhisattwą. Jcieżkę zwycza#ną praktyku#e się "łównie przez
•0rzestrze"anie wskaza( np. M w s k a z a (

P.%ie zabi#a# L.%ie kradni# Q.%ie wykorzystu# seksualnie U.%ie kłam M.%ie używa# substanc#i odurza#ących umysł. •2zynienie dobrych uczynków •.zczodrość i o$iarowania - tym #ak osią"ać różne cele za pomocą praktyki ścieżki zwycza#ne# można poczytać między innymi w tekście pt. +0ytania .umati,. ?uż samo przestrze"anie M wskaza( owocu#e tym, że nie upadniemy w n i ż s z e ś c i e ż k i czy też światy takie #ak1 oJwiat zwierząt oJwiat "łodnych duchów oJwiat istot piekielnych

199

%atomiast poprzez czynienie o$iarowa( i szczodrość zapewniamy sobie dobre odrodzenie i pomyślność w następnym życiu. Jcieżka zwycza#na #est też podstawą do dalsze# praktyki, która prowa dzi wprost do oświecenia. *y skutecznie praktykować potrzebny #est nam spokó# umysłu, który zapewnia ścieżka zwycza#na. .pokó#, który wynika zarówno z braku materialnych kłopotów #ak i ze spoko#u sumienia, bo przecież nie do puszczamy się żadnych złych czynów, które zawsze zostawia#ą #akiś ślad i strach w umyśle. !wycza#na ścieżka #est $undamentem, bez które"o niemożliwe #est praktykowanie ścieżki nadzwycza#ne#. Jcieżka ścieżki. P.Jcieżka indywidualne"o oświecenia L.Jcieżka *odhisattwy, czyli poświęcenie się dla dobra innych istot Q.Jcieżka oświecenia -czywiście ścieżka nadzwycza#na zawiera w sobie również zwycza#ną, ale kontekst działa( na te# ścieżce #est inny, znacznie szerszy i podpo rządkowany celowi, którym #est całkowite pozbycie się poczucia indy widualne"o +#a,. Jcieżka ta została opisana dokładnie w tekstach > b h i d h a r m y 6Trzeci podział ; część ; kanonu theraOady i szkół % a d z w y c z a # n a #ak #uż wspomniałem #est ścieżką

prowadzącą do oświecenia. 9ożna w zasadzie podzielić #ą na Q pod

200

maha#any7, które zawiera#ą w sobie cały system trenin"u umysłu w u#ę ciu $ilozo$icznym i psycholo"icznym9 / ścieżce nadzwycza#ne# nie oczeku#emy żadnych "raty$ikac#i poza e$ektami niezbędnymi do dalsze# praktyki np.1 0oprzez przestrze"anie wskaza( uzysku#emy spokó# umysłu niezbędny do prawidłowe# medy tac#i oraz o c z y s z c z e n i e d z i a ł a ( •2iała •9owy •4mysłu ! Tr z e c h T r u c i z n P.0rzywiązania 6lubię7 L.<niewu 6nie lubię7 Q.<łupoty 6obo#ętność7 5ale# & dawanie czy też s z c z o d r o ś ć nie #est zwykłym dawaniem rzeczy materialnych, ale oddaniem całe"o siebie 6ciała, mowy i umysłu7 innym istotom. ?est to nastawienie umysłu, który na#pierw myśli o in nych a dopiero potem ewentualnie o sobie. 2hodzi tu o osłabienie na sze"o +#a,, z którym każdy z nas bardzo mocno się identy$iku#e. ?est to oczywiście bardzo trudne, bo sprzeczne z naszą na#"łębie# zakorzenio ną, aczkolwiek $ałszywą naturą, przez którą po#awiliśmy się w takie# $ormie w tym świecie.
7

:ww m&h&j&n& netL1(os&riuszL0 htm(M&bhidh&rm&

201

0o tych podstawowych praktykach zwanych rozwi#aniem m o r a l n o ś c i 6 a właściwie w trakcie, bo wszystkie czynniki oświecenia nie dość, że lo"icznie z siebie wynika#ą to #eszcze przenika#ą i wza#emnie warun ku#ą i wspoma"a#ą7 przechodzimy do U podstaw uważności. 7 podstawy uważno)ci : P.8ontemplac#a ciała L.8ontemplac#a uczuć Q.8ontemplac#a umysłu U.8ontemplac#a przedmiotów umysłu / zasadzie można by #e zredukować do #edne# podstawowe#, uważności którą #est uważność ciała. 5zięki nie# i tak osią"amy pozostałe trzy uważności. 0odstawą te# praktyki #est k o n t e m p l a c # a o d d e c h u 6nie my lić z koncentrac#ą7. 8ontemplac#a oznacza bezwysiłkową obserwac#ę oddechu czy też inne"o obiektu medytac#i do takie"o stopnia, aż nastą pi stopienie się z tym obiektem, & #eśli był nim oddech to pozostanie tylko on, nic więce#. ?est to #ednoupunktowiona niczym nie zakłócona medytac#a 6.amadhi7 potrzebna do rozwinięcia mądrości 60radżnia7. %a tym etapie, a może wcześnie# zamani$estu#e się M p r z e s z k ó d O P.0ożądanie
8

:ięcej w te*ście #od tytu$em ;>ztery #odst&wy uw&%ności< or&z w ory1in&(e ;7&ti#&tth&n& 7utt&<

202

L.!ła wola Q.0rzy"nębienie i ospałość U.%adpobudliwość M./ątpliwości i zmartwienia -czywiści takie z#awiska mani$estu#ą się też w zwykłym, codziennym życiu, ale nie są one nazywane przeszkodami, natomiast w przypadku praktyki ma#ą one z nią ścisły związek, są silnie#sze i oczywiście prze szkadza#ą w praktyce, dlate"o zwane są przeszkodami. ?ednak dzięki cią"łemu umacnianiu się w uważności będziemy w stanie zauważyć owe przeszkody i przeciwdziałać im np. przeciwstawia#ąc im pozytywne myśli i działania. •0ożądanie & medytac#a nad nietrwałością •>wers#a & współczucie i zrozumienie #edności istot •<niew & miłość •!ła wola & dobre życzenia dla wszystkich istot / umyśle nie mo"ą koe"zystować dwa przeciwstawne uczucia czy też tendenc#e, dlate"o też przy odrobinie chęci i wysiłku z nasze# strony bę dziemy w stanie prze"onić z nie"o te ne"atywne za pomocą działa( #ak w powyższych przykładach. /arunkiem dalsze"o rozwo#u #est pod#ęcie się U właściwych wysiłków. 7 w&a)ciwe wysi& i
203

4 1ysi&e

by odci#. z&e czyny czy też nawy i, t%re "uż si! po-

"awi&y b#d6 s# w tra cie po"awiania si!. 2hodzi tuta# o odcięcie k o r z e n i złych nawyków, które potra$ią być niezwykle subtelne i nie do ko(ca widoczne, których #ednak nie należy po#mować wyłącznie w znane# nam konwenc#i chrześci#a(skie#, ale też w znacznie szersze# perspektywie ule"ania zachciankom nasze"o +#a,. !łe czy też niewłaściwe czyny mo"ą z pozoru być zupełnie niewinne np. się"nięcie po #eszcze #edno przepyszne ciastko wyle"iwanie się w wy "odnym łóżku do południa, kupno #eszcze #ednych markowych bucików itp. 2hciałbym być dobrze zrozumianym, nie twierdzę, że ob#adanie się lub lenistwo #est czymś w rodza#u "rzechu, nie chodzi o to, że macie so bie odmawiać, bo tak chce *udda. !robicie, #ak uważacie, ale ma#ąc pełną świadomość swe"o czynu, tylko wtedy nie będzie on szkodliwy, przyna#mnie# nie w wymiarze duchowym. -czywiście po zbyt wielkie# ilości ciastek wasze ciało będzie przypominać 2hi(skie"o *uddę, co może być korzystne w przypadku "dy ktoś chce mieć spokó# od płci przeciwne#. %a poważnie, #ednak trzeba pamiętać, że "dy praktyku#e my buddy#ską ścieżkę to takie działania w przypadku "dy nie towarzy szy im pełna świadomość, są tylko ule"aniem własnemu złudnemu e"o, które wyraża się poprzez M p r a " n i e ( . P..ława lub też dobre imię i władza L.*o"actwo Q..eks U.?edzenie M..en
204

6/ kole#ności od na#mocnie#sze"o7 Hol"owanie sobie w tych punktach prowadzi do #eszcze większe"o za potrzebowania na te rzeczy i w konsekwenc#i do po#awiania się trzech trucizn do łamania wskaza( i ostatecznie do upadku w trzy niższe świa ty. Tak działa nasz zwykły umysł kontrolowany przez +e"o,.
44 ,dci!cie ne'atywnych s &onno)ci,

t%re "eszcze si! nie po-

"awi&y+ 2zyli po prostu nie dopuszczenie do po#awiania się następ nych. CCC+1ysi&e by spowodowa. po"awienie si! dobrych s &onno)ci i czyn%w, t%re "eszcze si! nie po"awi&y To bardzo trudne zadanie, bowiem zazwycza# nawet nie możemy sobie wyobrazić, #akie by to mo"ły być owe nowe, dobre skłonności i czyny. %iezwykle trudno ob#ąć umysłem coś, z czym ni"dy wcześnie# nie mie liśmy do czynienia. To tak #akby człowiek ze średniowiecza chciał sobie wyobrazić osią"nięcia techniki ``3 wieku. *ardzo trudne) %o tak, ale nie niemożliwe... CL+Powi! szenie dobrych czyn%w i s &onno)ci, po"awi&y b#d6 s# w tra cie po"awiania si!+ 0unkty 333 i 3R są krokiem naprzód, który należy wykonać w każde# praktyce by przeciwdziałać tendenc#i nasze"o umysłu do tzw. +osiada nia na laurach, w momencie, "dy po#awi się #akiś sukces, #akaś "raty$i kac#a z praktyki. Tak działa nasz umysł, "dy #uż dopracu#emy się #a
205

t%re "uż si!

kichś e$ektów to od razu po#awia się zadowolenie, duma, chęć pochwa lenia się często nawet czu#emy się lepsi od innych, mnie# zdolnych. 4mysł upa#a się tym i zwalnia, nie ma ochoty od razu brać się za dalszą pracę, dlate"o też należy to zauważyć, zdecydowanie odciąć i zdwoić swo#e wysiłki robiąc krok naprzód. 2ztery właściwe wysiłki są niczym innym #ak opanowaniem i prze kształceniem naszych nawykowych, niewłaściwych działa( w pozytyw ne i tym samym przekształceniem uwarunkowa( karmicznych. >by nasza praktyka szła we właściwym kierunku i mo"ła się dale# roz wi#ać potrzebne #est ze#ście się U podstaw powodzenia w praktyce. 7 podstawy powodzenia w pra tyce+
1 Pra'nienie o)wiecenia & dzięki odpowiednie# motywac#i & odda

nie się całym sobą temu pra"nieniu.
2 1i'or & duży, niesłabnący wysiłek w praktyce osią"any dzięki pra

"nieniu oświecenia.
3 Utrzymanie, & czyli nie odchodzenie od obrane"o celu LU "odziny

na dobę dzięki wi"orowi.
4 1yższa wiedza & mądrość osią"ana dzięki powyższym punktom,

która #ednocześnie #eszcze bardzie# wzmacnia pra"nienie, wi"or i utrzy manie. ?eśli te podstawy ze#dą się razem i zostaną utrzymane to #ako następne po#awi się1
206

/ czynni %w ontroli umys&u P.8ontrolna wiara, zau$anie L.8ontrolny wysiłek Q.8ontrolna uważność U.8ontrolne wchłonięcie medytacy#ne 6.amadhi7 M.8ontrolna mądrość 60radżnia7 Tak, więc dzięki dyscyplinie moralne# i wchłonięciu medytacy#nemu 6U podstawy uważności7 po#awia#ą się czynniki kontroli umysłu, które ów umysł u#arzmia#ą, opanowu#ą, dzięki czemu po#awia się mądrość i po raz pierwszy wielka ul"a z powodu wolności od własne"o umysłu. ?ako następne po#awia się1 / Mocy ontrolnych P?alaQ P.9oc wiary 6.addha *ala7 L.9oc wysiłku 6Ririya *ala7 Q.9oc uważności 6.ati *ala7 U.9oc samadhi 6.amadhi *ala7 M.9oc mądrości 60radżnia *ala7 .ą to wielkie moce, których w te# chwili nie #esteśmy sobie nawet w sta nie wyobrazić. 9oc wiary #est wiarą absolutną bez żadnych nawet na#mnie#szych wąt pliwości, #est to całkowite zau$anie całym sobą. /ysiłek #est również
207

całkowity do te"o stopnia, że wyeliminowana zosta#e nawet potrzeba snu. 4ważność obe#mu#e swą mocą nawet na#mnie#sze znane nam przedziały czasowe i przestrzenne. Tak samo #est w przypadku samadhi i pradżni. 5zięki tym mocom zniszczone całkowicie zosta#ą r o z p r a s z a # ą c e uwarunkowania
•0ożądanie •%iepokó# •=enistwo •/ędru#ące

umysłu myśli umysłu

•!aciemnienia

?eśli #esteśmy w stanie utrzymać owych M kontrolnych mocy to wcho dzimy na etap1

9 s rzyde& o)wiecenia P.4ważność oświecenia L.0rzeniknięcie dharmy & mądrość czyste"o umysłu Q.@ner"ia, wi"or oświecenia U.Cadość oświecenia M.2ałkowity spokó# oświecenia T..amadhi oświecenia ^.Cówność oświecenia
208

%astępstwem ^ skrzydeł oświecenia #est tak zwane T r z y k r o t n e o d r o d z e n i e czy też potró#ne uwolnienie umysłu.
1 Uwolnienie od rozproszenia umys&u i pomieszania poprzez

stabiln# ontemplac"! cia&a PoddechuQ
2 ,si#'ni!cie

pe&ne'o

w'l#du

w

/

s

&adni

%w

PS andhQ
•Horma

•Jwiadomość •/rażenia •9yśli •/ola

5+M#dro). i wszechwiedza na"wyższe" )cież i R przebudzenie+ .krzydła są czynnikami oświecenia tak, więc #eśli mówimy np. o u w a ż n o ś c i to #ako czynnik oświecenia #est ona całkowita, bez żad nych przeszkód i zawaha(. 0 r z e n i k n i ę c i e zawaha(. ?est to1
•1'l#d w nietrwa&o)., podczas które"o dostrze"amy pustkę tzn. za

d h a r m y #est

pierwotną mądrością umysłu, która również prze#awia się bez żadnych

uważamy, że z chwili na chwilę nie ma żadne# kontynuac#i, że wszystko
209

wiele razy w cią"u na#mnie#sze# chwili rodzi się i umiera, po#awia się i zanika, zauważamy iluzoryczność te"o świata i wszelkich #e"o z#awisk.
•1'l#d w cierpienie & /ynika z w"lądu w nietrwałość, #est zauwa

żeniem i zrozumieniem prawdziwe# natury cierpienia.
•1'l#d w "a6* S"aT zauważenie iluz#i te"o, co wydawało się kiedyś

takie rzeczywiste i trwałe. ?eszcze o U skrzydle & rado)ci & nasza praktyka powinna od same"o początku zawierać ten aspekt, i z takim nastawieniem powinniśmy się za nią zabierać. 9istrzowie poleca#ą przywołanie lekkie"o uśmiechu w medytac#i, który początkowo wymuszony pozwoli nam się lepie# rozlu' nić, a po pewnym czasie przywoła swe"o prawdziwe"o brata. %asze problemy, myśli, obawy należy odciąć przed #akimkolwiek praktykowa niem, bo inacze# staną się przeszkodą, a #edynym e$ektem takie# nie właściwe# praktyki będzie zmęczenie. -czywiście, #eśli #esteśmy na poziomie ^ skrzydeł to owa radość mani $estu#e się samoistnie #est, bowiem radością oświecenia, wolności od ciała i umysłu & z którą nic równać się nie może. -statnie warunki oświecenia zawarte są w ,)miora ie" Ścieżce, t%r# opisałem na początku te# publikac#i. /yliczanka1 •U podstawy uważności •U właściwe wysiłki •U podstawy powodzenia w praktyce X PL warunków a •M czynników kontroli umysłu
210

•M mocy kontrolnych X LL warunki a ^ skrzydeł oświecenia a -śmioraka ścieżka X Q^ warunków oświece nia. NT.PL.LNNM 8.

Pustka
„!ustka oznaczaH niesubstancjalność, niepowstawanie, nieposiadanie własnej natury, niedualność. Jest tak, dlate o, "e rzeczy same w sobie nie maj$ 7ormy ani cech charakterystycznych> z te o powodu nie mo( "emy o nich powiedzieć, "e ani nie powstaj$, ani nie ule aj$ zniszcze( niu. , istotnej naturze rzeczy nie ma nicze o, co mo"na by opisać za pomoc$ jakichkolwiek rozr'"nie), dlate o nazywa się rzeczy niesub( stancjalnymi./udd&

Po#ęcie pustki przewi#a się wielokrotnie przez karty te# książki #ak zły
duch, który straszy dzieci we śnie. %a poziomie konceptualnym #awi się nam #ako nicość, brak wszystkie"o, taka czarna dziura. %ic dziwne"o, że człowiekowi przyzwycza#onemu do koncepc#i #ednostkowe"o istnie nia ko#arzy się to po#ęcie niezbyt przy#emnie. %awet *udda unikał "o w początkowym okresie nauczania nie chcąc straszyć pierwszych uczniów. Trudno #est zresztą wytłumaczyć po#ęciowo coś, co wyma"a osobiste"o doznania. 0rzede wszystkim wypadałoby uzmysłowić sobie,
211

że posłu"u#emy się po#ęciem, które chociaż teoretycznie #est #edno znaczne to #ednak każdemu może ko#arzyć się inacze#. /e'my takie po #ęcie #ak wino, niby wiadomo o"ólnie, o co chodzi #ednak dla #ednych winem będzie ohydny sikacz, a dla innych dro"ie markowe wino o bo "atym bukiecie. >mator sikacza nie będzie potra$ił wyobrazić sobie smaku prawdziwe"o wina, nie da się "o opowiedzieć słowami trzeba spróbować samemu. 0ostaram się #ednak przybliżyć to i owo. 0ustka to między innymi sposób postrze"ania rzeczy i zdarze( bez nadawania im znacze(, bez tworzenia po"lądów na ich temat. 0ustka nie #est brakiem cze"oś., %asz świat #est określany #ako pusty, choć nie możemy powiedzieć, że "o nie ma. -n #est, ale sposób, w #aki istnie#e określa się słowami +0o prostu #est, i nic więce#. 4rzeczywistnienie pustki to postrze"anie rzeczy po prostu takimi, #akie są, to stan, "dy nie po#awia#ą się myśli, opinie na temat rzeczy w rodza#u ładne nie ładne, podoba mi się lub nie, a dale# chcę nie chcę itp. Czeczy +0o prostu, są. ?ednym słowem pustka oznacza brak istnienia +#a, zarówno w odniesieniu do nasze# osoby #ak i innych ludzi lub przedmiotów. Ten brak +#a, #est mówiąc inacze# brakiem podziału na podmiot i przedmiot, #est pierwotną #ednością wszystkie"o. ?ednością, w które# zawiera się przeszłość, tera'nie#szość, przyszłość, czyli wszyst kie możliwości, wszystkie potenc#alne z#awiska. ?edność #est #ednocze śnie współczuciem czy też współodczuwaniem, co #est chyba lepszym określeniem. %ie odczuwamy te# #edności, bo też świat, w którym e"zy stu#emy powsta#e w wyniku błędne"o, dzielące"o pierwotną #edność postrze"ania. 0rzywiązu#emy się do takie"o podziału nie ma#ąc świado mości, że rzeczy tak naprawdę nie istnie#ą w ten sposób. %ie istnie#ą
212

#ako osobne i trwałe z#awiska, czyli inacze# mówiąc nie posiada#ą +#a,, które im nada#emy. %a poziomie konceptualnym trudność w rozumieniu pustki po#awia się stąd, że postrze"amy bezpośrednio tylko wycinek czasu, akurat ten, który się aktualnie wydarza. /idzimy np. człowieka & tu i teraz, ma on pewną $ormę, można z nim porozmawiać, dotknąć 6#eśli pozwoli oczy wiście7. <dyby #ednak zabrać czas, to, co byśmy dostrze"li) %ic, pustkę. 2złowiek, #e"o $orma po#awia się #akby z nicze"o, w pewnym momencie łączy się plemnik z #a#em, zarodek czerpie materię potrzebną do budo wy z or"anizmu matki, wzrasta, rodzi się, dale# wzrasta kosztem świata zewnętrzne"o pochłania#ąc świnki, krówki, roślinki itd. 4mysł napełnia się koncepc#ami z zewnątrz. /szystko, co składa się na $ormę człowie ka pochodzi z zewnątrz, sęk w tym, że całe +zewnątrz, po#awiło się w taki sam lub podobny ; zależny sposób. 2o dale# z tym człowiekiem) %o cóż, starze#e się i w ko(cu umiera, ciało rozpada się w proch, z które"o czerpią materię inne or"anizmy i nie tyl ko or"anizmy. Tak przy okaz#i & "dy wybieram się na wspinaczkę w skałki ?ury 8rakowsko 2zęstochowskie# zawsze mam świadomość, że te wspaniałe skały powstały z niezliczone# ilości żywych nie"dyś or"ani zmów. <dybyśmy mo"li ob#ąć w #edne# chwili świadomością #akiś niewyobra żalnie dłu"i odcinek czasu, to zobaczylibyśmy, że wszystko powsta#e i znika, pulsu#e, zmienia się niczym kolory na ba(ce mydlane#. %ie ma w świecie trwałości i niezmienności, nie ma cze"oś takie"o #ak $orma ; istnie#e cią"ła, nieprzerwana zmiana, którą można prześledzić lub wy obrazić sobie tylko dzięki temu, że nasz umysł postrze"a wszystko w pewne# kole#ności. Tą kole#ność nazywamy czasem. *ez czasu pozosta#e
213

pustka, w które# ten przykładowy człowiek rodziłby się i umierał w te# same# chwili, & czyli nie istniałby i istniał #ednocześnie. ?eśli ten czło wiek postrze"ałby czas a my nie, to dla nas byłby on nieistnie#ący, ale sam dla siebie ów człowiek przeżyłby całe życie. Horma #est pustką, pustka #est $ormą. .tół stoi w naszym poko#u, a za kilka, kilkanaście lat będzie zmielony na trociny. Teraz #est, a #eśli na to samo mie#sce popa trzymy za kilka lat, to "o nie będzie. 0ostrze"anie to #eden aspekt pustki dru"im #est sam sposób istnienia świata opisany przez *uddę #ako sieć współzależnych przyczyn, warun ków i skutków. -znacza, że nie ma nic, co istniałoby niezależnie od ca łe# reszty z#awiskowe"o świata. %iezależność, bowiem oznacza nieule "anie żadnym wpływom, całkowitą izolac#ę od otoczenia taki monolit niemożliwy do zbadania. 2oś takie"o nie istnie#e, wszystko ule"a prze mianom pod wpływem warunków i przyczyn. /szystko #est przestrze nią, tworem świadomości zależnym od nie# i wza#emnie. <dyby było inacze#, "dyby świadomość i otacza#ący świat były całkowicie niezależ ne to nie mo"łyby na siebie wza#emnie wpływać, nie byłoby przepływu in$ormac#i a zatem świadomości, niemożliwe stałoby się oświecenie. Tak, więc wszelkie z#awiska są nietrwałe i zmienne, nie posiada#ą żad nych trwałych cech i w tym sensie są puste. %ależy #ednak uświadomić sobie, że pustka nie #est brakiem cze"oś, #est racze# wszystkim, co #est i co może być. Horma #est pustką, pustka #est $ormą ; Tak mówi .utra .erca. - #ednym #eszcze trzeba pamiętać, działania bodhisattwy, który owe# pustki doświadcza ob#awia#ą we współczuciu. 0ustka X brak e"o X współczucie. 2i, którzy osobiście doświadczyli pustki zazwycza# teraz są mistrzami. ! ich nauk oraz z obserwac#i zachowania możemy wytworzyć sobie pew
214

ne wyobrażenie, czym #est doświadczanie pustki. %auczyciele ci opisu#ą pustkę #ako stan wielkie# elektryzu#ące# radości, odwa"ę i wolność, któ ra prze#awia się w ich działaniach. =udzie ci, choć pozornie nie dokonu#ą tak spektakularnych działa( #ak na przykład 9atka Teresa to #ednak dzięki swe# wrażliwości, współczu ciu i wiedzy potra$ią poma"ać równie skutecznie. 9oże te"o nie widać, ale ich działania powodu#ą, że potrzebu#ący odkrywa w sobie siły i umie#ętności potrzebne do te"o by był w stanie pomóc sam sobie. Tak prze#awia się zrozumienie i współczucie, nie tylko w dora'ne# pomocy, która odbiera człowiekowi wiarę we własne możliwości, ale w działa niach czy słowach, które sta#ą się inspirac#ą dla potrzebu#ących. %ie ma z te"o oczywiście sławy i chwały, ale zrealizowane# osobie nie #est ona do nicze"o potrzebna. 5oświadczenie pustki prze#awia się w działaniu #ako mądre współczu cie, rzeczywiste widzenie spraw świata będące poza koncepc#ami istnie nia nieistnienia, dobra czy zła wreszcie. To w ko(cu odwa"a wynika#ąca z braku $ałszywych koncepc#i i poczucia własne"o #a oraz wielka radość spa#a#ąca wszystkie doświadczenia. 0ustka to *odhicitta. „...%odhisattwa za łębiony w !rad"nia !aramicie nie ma w umyśle "adnych przeszk'd,V dy nie ma przeszk'd "aden strach nie istnieje trzymaj$c się z dala od przewrotnych po l$d'w przebywa on w Birwanie...:ra ment „0utry 0erca-. Bajwa"niejsze o traktatu o pustce.
215

%a koniec ostrzeżenie przekazywane przez zrealizowanych nauczycieli. *łędne po"lądy dotyczące pustki tzn. nihilistyczny 6nic nie istnie#e7 i eternalistyczny 6wszystko istnie#e samoistnie i permanentnie7 powodu #ą powstawanie przeszkód w umyśle i praktyce oraz są przyczyną dzia ła( powodu#ących produkowanie ne"atywne# karmy. / zasadzie nie można prawidłowo praktykować ścieżki buddy#skie# utrzymu#ąc w umyśle takie po"lądy. ?ak mówią wielcy nauczyciele & nihilizm #est dro"ą do piekła i #eśli na prawdę słowo pustka ko#arzy się nam nieprzy#emnie z brakiem cze"oś to lepie# 6i bezpiecznie#7 #est zwrócić się ku po"lądowi przeciwnemu. @ternalizm #est bezpiecznie#szy, bo #eśli uważamy, że wszystko istnie#e to taki po"ląd przyna#mnie# pozwala nam e$ektywnie poma"ać innym na poziomie materialnym i tym samym powodu#e powstawanie do brych przyczyn. 5obra karma #est podstawą ścieżki zwane# +zwycza#ną,, a ta pozwoli nam kiedyś, "dy będziemy "otowi praktyko wać wyższe ścieżki buddy#skie nie mówiąc #uż o lepszym odrodzeniu i dobrych warunkach życia 62enne =udzkie 2iało7, które są warunkiem podążania 5ro"ą *uddy.

Nirwana 6a#sara B/g
Eozpłynięcie, wy"aśnięcie, brak cierpienia, całkowity spokó# i bło"ość
tak mnie# więce# wy#aśnia się po#ęcie nirwany w *uddyzmie Therawa dy.

216

?ednak nie urzeczywistnia się #e# poprzez unikanie wszelkich działa( i odcięcie się od świata zmysłowe"o. %ie trzeba ni"dzie odchodzić w celu praktyki, zaszywać się w lesie czy wysoko w "órach #ak kiedyś sądzili adepci Gina#any. / .utrze =otosu napisano +,szystkie rzeczy same w sobie s$ prawd$- %ie trzeba #e#, więc szukać ni"dzie indzie# #ak w sa mym życiu. To ono będzie nirwaną, "dy tylko urzeczywistnimy zrozu mienie, że życie ob#awia się w działaniu dla same"o działania. / tym celu należy odrzucić wszelkie porównania i koncepc#e o istnieniu czy nieistnieniu nauczyć się dotykać rzeczywistości bez pośredników, #aki mi są osądy. ,0o prostu, żyć i cieszyć się tym #ak kwiat, który po prostu rośnie nie o"ranicza#ąc swe# wolności celami. ?eśli nirwanę po#mu#emy, #ako bliże# nieokreślone rozpłynięcie się w pustce czy też nieodradzanie, ma#ąc przy okaz#i na myśli całkowity brak świadomości, #eśli w dodatku myślimy o nirwanie w kontekście własne "o +#a, to sta#e się ona nieporozumieniem. 2zęsto %irwanę po#mu#e się #ako ucieczkę z, .amary, którą utożsamia się ze światem z#awiskowym. ?ednak .amsara nie #est mie#scem, a racze# procesem niewłaściwe"o działania, które stwarza cierpienie. %ie można uciec od świata i życia, ale można zerwać z niewłaściwym działaniem. %irwana #est stanem, który ko(czy nasze niewłaściwe działania, #est ni czym proces zerwania ze szkodliwym nało"iem, który szkodzi nam i po średnio wszystkim naokoło. 0o zerwaniu nadal tu będziemy, ale życie nabierze całkiem nowe"o smaku ; intensywne"o i pełne"o w każdym momencie. =aicy często biorą de$inic#ę powyższe# nirwany zwane# małą #ako repre zentatywny przykład i dowód na tezę, #akoby buddyzm nastawiony był na wyco$ywanie się z życia. 2zęsto też sami buddyści nie docenia#ą za
217

równo małe# dro"i, #ak i małe# nirwany ko#arząc słowo mała z czymś "orszym, niepełnym. -wszem, motywac#a kroczenia po 9ałe# 5rodze nie #est może tak szczytna, #ak w przypadku /ielkie# 5ro"i, #ednak ostatecznie wraz z osią"nięciem nirwany powinna się ona 6motywac#a7 zmienić. %ie ma ucieczki, trzeba sobie uświadomić, że nie #esteśmy prawdziwy mi #ednostkami, które mo"ą zako(czyć swe istnienie i nie po#awić się #uż ni"dy więce#. 0rzestrze( umysłu #est #edna, wspólna wszystkim isto tom i nawet, #eśli we wszechświecie pozostanie tylko #edna żywa istota to zawsze +my, nią będziemy. %awet, "dy wszystkie istoty we wszyst kich wszechświatach osią"ną oświecenie i wszystkie w swe# wolności wybiorą nie; odradzanie się to i tak w puste# przestrzeni umysłu po#a wią się nowe $ormy życia. Taka #est właściwość przestrzeni, zawsze bę dzie stwarzać istoty by poprzez nie żyć. To życie #est prawdą, tyle, że prawdą umie#scowioną zbyt blisko naszych oczu byśmy mo"li #ą zoba czyć. Tą prawdę lub właściwość przestrzeni ktoś mó"łby nazwać bo"iem. !ałóżmy, że #est coś takie"o #ak *ó". -n #est wszystkim, co istnie#e. %ie ma żadne"o zewnętrzne"o świata ani s$er +niebia(skich,. ?est czystą i nieo"raniczoną świadomością pozbawioną poczucia #ednostkowe"o e"o znane"o nam z doświadczenia. Takie e"o wytwarza się tylko wtedy, "dy istnie#e świat zewnętrzny, który może "o ukształtować. /yobra'my samych siebie w sytuac#i, "dy od urodzenia pozbawieni #e steśmy wszelkich zmysłów umożliwia#ących kontakt ze światem. %asza świadomość #est pusta i nawet nie mo"ą po#awiać się myśli, które prze cież za pożywkę ma#ą doświadczenia zebrane poprzez odczucia zmysło
218

we. ?ednak świadomość nie może być całkiem pusta nie była by, bo wiem świadomością. -na po prostu musi coś przeżywać. 9usi istnieć podmiot świadomości, który będzie doświadczany. !atem po#awia#ą się samoistnie różne zwidy na takie# same# zasadzie #ak nasze marzenia senne, niezależne od woli. !resztą nawet myśli po#awia#ą się niezależ nie, co łatwo zauważyć, "dy świadomie próbu#emy o niczym nie myśleć. 8ażdy może przekonać się o tym samodzielnie wystarczy usiąść w ciszy i spoko#u, rozlu'nić się próbu#ąc nie myśleć o niczym konkretnym. 9y śli będą same będą się po#awiały i #edynie siłą woli możemy powstrzy mać #e na #akiś czas. 0odobnie #est z tym hipotetycznym *o"iem, po zbawiony zewnętrznych wraże( łapie się te"o, co po#awia się w świado mości, utożsamia się ze z#awami własne"o umysłu. %ie będąc zaś o"ra niczony #ednostkowo może wyprodukować niesko(czoną ilość światów zapełnionych istotami, które w rzeczywistości są nim samym. /ola do świadczania cze"oś sprawia, że *ó" ży#e naszym życiem i wszystkich in nych świadomych stworze(. 9oże być czystą miłością, bo któż nas po kocha mocnie# niż my sami) 9oże też być na#sprawiedliwszym sędzią, który osądza sam siebie w postaci wyrzutów sumienia i indywidualne# karmy. 9oże być stwórcą świata i wszystkich istot, które przecież nie są niczym innym #ak nim samym. Beby było dziwnie# to tak naprawdę nie wie nic o sobie, bo i #ak), "dy wszystko, cze"o może doświadczyć #est pro#ekc#ą #e"o umysłu. !resztą -n nie #est kimś "dzieś tam, #est wszystkim absolutnie, nie ma poczu cia własne"o #ednostkowe"o i boskie"o +?a,, żadne"o chcę czy nie chcę, lubię nie lubię.

219

*udda nie zaprzecza istnieniu *o"a a nawet bo"ów twierdzi #edynie, że wszystkie istoty posiada#ące osobowe +#a, powsta#ą z niewiedzy i ży#ą w złudzeniu, czasem nawet w złudzeniu swe# boskości. 5o te# "rupy zali czyłbym też znane"o nam *o"a ?ehowę czy też ?ahwe. ?e"o imię ; ?G/G ; znaczy +?estem ten, który #estem, 6w domyśle +#a, #estem,7. ?eśli przy#miemy, że *ó" ten pra"nie nasze"o oddania, wiary i miłości to nasuwa się pytanie, dlacze"o 9u te"o braku#e) 2zyżby nie był istotą doskonałą) 60ra"nienia są cechą przypisywaną tylko istotom samsa rycznym, a wiec o"raniczonym7. /yda#e mi się, że istota będąca miło ścią racze# miłość da#e niż #e# oczeku#e, tym bardzie#, że czysta miłość nie #est transakc#ą wiązaną, #est bezinteresowna. !akłada#ąc, że *ó" #est istotą doskonałą, pełną samą w sobie to trzeba również założyć, że stworzył świat nie po coś, ale po prostu dla same"o aktu stwarzania, że nie #est -n 6*ó"7 "dzieś tam na zewnątrz, ale sam #est tym światem, czyli też wszystkimi istotami. Be nie oczeku#e nasze# wiary w %ie"o, ale racze# harmoni#ne"o współżycia wszystkich istot ze sobą nawza#em i cała resztą te"o świata. Be wreszcie coś, co nazywamy dobrem i złem istnie#e i tworzy w nim 6/ *o"u7 #edną całość. !ło #est kontrastem dla dobra, po#ęciem, które możemy zrozumieć tylko w przypadku porów nania "o z dobrem, #edno bez dru"ie"o nie może istnieć. <dyby istniał tylko .zatan to byłby zły czy dobry). 3stota 6.zatan7 będąca uosobie niem zła, która potra$i przeciwstawić się *o"u o"ranicza tym samym ?e"o wszechmoc, zubaża <o. ?eśli istnie#e niewyobrażalnie wielkie zło to istnieć też musi równe mu dobro. /ięc albo są #ednym i tym samym, albo *ó" i .zatan będąc odrębnymi istotami nie są idealni, o"ranicza#ą siebie nawza#em.
220

*ó", które"o obraz możemy sobie stworzyć czyta#ąc pisma ob#awione nie wyda#e się być tą ostateczną rzeczywistością, #akimś ideałem, #est racze# potężną, choć nie wszechpotężną istotą. Tworem nie stworzycie lem i opoką wszystkie"o. 0ostawić "o można w panteonie bo"ów "rec kich czy e"ipskich, ale nie ponad nimi. 0rawdziwe"o +*o"a, nie da się poznać studiu#ąc pisma, w ten sposób poznać można #edynie poziom zrozumienia piszących. 0ewne minimalne po#ęcie o +*o"u, możemy natomiast wyrobić sobie obserwu#ąc 6pozna#ąc7 działania 6nie słowa7 ludzi, którzy potra$ili poświęcić nawet własne życie dla dobra innych istot 6/śród nich #est ?ezus7 .ą to ci wszyscy, którzy otworzyli swe ser ca i pozwoliliby ich działaniami kierował +*ó",. 60iszę +*ó", w cudzy słowie, bo nie chcę <o de$iniować #ako ko"oś lub coś7. /nioski, #akie możemy wysnuć z takich obserwac#i są #ednak bardzo dalekie od obra zu *o"a ; .ędzie"o, w które"o łaski trzeba się wkupywać poprzez uwiel bienie i miłowanie. .ędzie"o, który na"radza i karze wiecznością za ko rzystanie z wolności, którą sam nas obdarował. ?eśli mówimy #uż o na"rodzie i karze to *udda naucza, że nie istnie#e wieczne niebo i piekło, te krainy sami stwarzamy przez swe czyny, my śli i słowa, po czym przeżywamy #e do momentu wyczerpania przyczyn na"romadzonych w poprzednich żywotach. %ie warto #ednak zabie"ać o życie w tych krainach nawet, "dy #est nią niebo. 3stoty, które w nim ży#ą ma#ą się, co prawda bardzo dobrze, wręcz +bosko,, ale to powodu #e, że nie są zainteresowane rozwo#em duchowym, nie ma#ą zresztą ta kie# możliwości i po wyczerpaniu się dobre# karmy upada#ą z powrotem do świata ludzi. 9ożemy sobie wyobrazić, #akich cierpie( wówczas do świadcza#ą. %ie ma, więc cze"o żałować, nasze ludzkie życie pomimo, a może dzięki cierpieniu ma na#wyższą wartość tylko, bowiem człowiek
221

ma możliwość wniknięcia w siebie oraz odkrycia swe# prawdziwe# natu ry ; -świecenia. 9ówi się, że na#większą siła na świecie #est właśnie miłość, podstawa te"o twierdzenia sta#e się #asna, "dy we'miemy pod uwa"ę, że wszystko tak naprawdę #est #ednością, sama zaś miłość wynika z podświadome"o pra"nienia doświadczania owe# #edności. /szystkie reli"ie mówią o mi łości bli'nie"o #ak mo"łoby być inacze#, czy +*ó", mó"łby tak naprawdę krzywdzić same"o siebie i cierpieć z te"o powodu) %ie mó"łby, "dyby był świadomy swe"o istnienia. 2ierpienie #ednak istnie#e, a spowodowane #est przez podstawową nie wiedzę, zaciemnienie umysłu, które powodu#e utożsamianie się ze złu dzeniami i nie pozwala istotom zobaczyć prawdy o świecie. To złudze nie #est powodem wszelkie"o działania. /idać to w postępowaniu lu dzi, którzy kieru#ą się różnymi po"lądami uważanymi przez nich za prawdziwe, podczas "dy dla innych wcale takie nie są. 5ziałanie powo dowane niezrozumieniem podstawowych zasad istnienia świata powo du#e o"rom cierpienia. To niewiedza powodu#e, że utożsamiamy się z własnym e"o i działamy pod #e"o dyktando. To utożsamianie się i wiara w istnienie zewnętrznych rzeczy powodu#e zaistnienie pożądania i l"nięcie do przedmiotów, które same w sobie nierzadko są przewarto ściowane. 4ważamy, że przedmioty mo"ą zadowolić nas w sposób, któ ry #est dla nich niemożliwy. .tąd biorą się obserwowane u każde"o człowieka e"oistyczne działania, podczas których świadomie lub nie krzywdzi się innych. Bycie mo"łoby być zabawą i wielką radością "dyby nie to, że +*ó", za tracił się w swoich złudzeniach, nie wie #uż, co #est rzeczywiste a co nie.
222

/ tym momencie zabawa stała się zbyt poważna by mo"ła sprawiać ra dość. /ystarczy #ednak przypomnieć sobie prawdziwe znaczenie wszystkie"o, powrócić do korzenia z#awisk, aby wielka radość powróci ła. Jwiat z#awiskowy w takie# czy inne# $ormie istnie#e od zawsze i pewnie zawsze będzie #akiś istniał. ?e"o $orm nie #esteśmy sobie w stanie wy obrazić, są niczym nieo"raniczone tak #ak sama przestrze(. Te światy są naszym domem, który ni"dy się nie znudzi, bo ilość pomieszcze(, w których możemy przebywać #est nieo"raniczona. 8ażde z nich #est inne i dziwnie#sze od poprzednie"o. 8toś mó"łby powiedzieć, że to dom po "rzebowy pełen cierpienia, ale prawda #est inna, to tylko my "o tak po strze"amy. .ami pomalowaliśmy poko#e na czarno tylko było to tak dawno temu, że pamięć o tym $akcie #uż dawno uleciała. 9yślę, że nie ma, co narzekać tylko wypadałoby się wziąć za remont. 0omalować nie tylko swó# kąt, ale wspólnymi siłami odnowić cały dostępny nam dom. Trochę kolorów na ściany i będzie nam się mieszkało przy#emnie. 0o "lądowo mówiąc podczas praktyki buddy#skie# zdrapu#emy tandetną czarną $arbę do momentu aż odsłonią się pierwotne czyste kolory ścian poza tym usuwamy nadmiar rupieci, które nie przynoszą pożytku a #e dynie przytłacza#ą i przesłania#ą widok. 9ożna tak uczynić dosłownie w życiu przecież przestrze(, którą się otaczamy wpływa na nasze samopo czucie, ono znowu wpływa na rodza# naszych działa(. Takie świadome kreowanie na#bliższe"o otoczenia by pozytywnie wpływało na umysł #est istotą sztuki Hen" .hui. 0olecam. <dy dom 6ten w przenośni i dosłownie7 będzie #uż odnowiony powróci do nas radość. To właśnie #est celem istnienia & po prostu żyć i cieszyć się samym życiem.
223

%auki buddy#skie, co prawda nie mówią te"o, wprost, ale nakierowu#ą czasami na różne okrężne sposoby. To oraz ilość i różnorodność nauk wynika z te"o, że *udda rozumie wszystkich ludzi. /ie, że #esteśmy #ak dzieci bawiące się na torach kole#owych, które za#ęte zabawą nie widzą nad#eżdża#ące"o pocią"u. <dyby przerwać im zabawę i na siłę ścią"ać z torów na pewno stawiałyby opór i nie udałoby się wszystkich uratować. *udda te"o nie robi, -n mówi, #eśli pobie"niecie szybko za mną sta wiam wszystkim lody słodycze i inne smakołyki. <dy dzieci #uż przybie "ną to *udda nie tylko rozda#e te wszystkie rzeczy, ale zabiera wszyst kich do wspaniałe"o wesołe"o miasteczka "dzie będą bawić się do woli. /ybaczcie tą ale"orię, chciałem tylko powiedzieć, że ilekroć przeczyta cie #akąś buddy#ską naukę, która wyda wam się "łupia lub naiwna to przypomni#cie sobie tą opowieść, a wtedy zrozumiecie, że to #eden z "a tunków słodyczy nie dla was akurat przeznaczony. =udzie są tak różni #ak różne są ich po"lądy, a tych #est bardzo wiele. Tak samo dużo #est nauk buddy#skich przeznaczonych dla różnych rodza#ów ludzi. %awet inne reli"ie to tylko $ormy, takie cukierki ma#ące zachęcić i po móc człowiekowi na duchowe# drodze. 0rawdziwa reli"ia, wiara i praw da są ukryte wewnątrz nas, sami #esteśmy prawdą. ?eśli uczciwie zada #emy sobie pytanie, uczciwie praktyku#emy 6niezależnie od wyznania7 to po pewnym czasie odkrywa się przed nami sens te"o wszystkie"o, dosta#emy właściwe odpowiedzi i przychodzi właściwe działanie. 2zęsto odkryta przez nas prawda kłóci się z tradyc#ami i wierzeniami reli"i#nymi, które wpa#ano w nas od dzieci(stwa. To, dlate"o, że tak na prawdę żadna reli"ia nie może za pomocą $orm przekazać istoty nasze "o istnienia, może #edynie wskazać i naprowadzić. %iestety $ormy są brane przez niemądrych ludzi za istotę reli"ii, za samą prawdę, a ich
224

różnorodność, "dy #est błędnie rozumiana sta#e się przyczyną podzia łów. Coz"raniczenie na +mo#a reli"ia i two#a reli"ia, +mo#a #est praw dziwa two#a błędna, rodzi tylko zamieszanie i kon$likty. 0ozbąd'my się e"oizmu i szczerze wsłuchu#my się w swo#e serca, bo wiem tylko tam możemy znale'ć ostateczną rzeczywistość. /edłu" kry teriów chrześci#a(skich #esteśmy dziećmi *o"a stworzonymi na #e"o obraz i podobie(stwo, więc "dzie możemy "o znale'ć #ak nie w sobie). ?ak inacze# można wydobyć tą część, #ak nie przez działanie) 4nika# zła, czy( dobro to esenc#a nauk *uddy i 2hrystusa. 0ozytywne intenc#e i pozytywne działania oczyszcza#ą umysł. 2zysty umysł to czy ste intenc#e, a zatem i działanie. - to chyba chodzi. PM luty LNNT %ie mo"ę się powstrzymać, żeby nie wspomnieć o $akcie, że żadna +#e dynie słuszna, reli"ia nie uczyniła nic dobre"o dla ludzkości. Badna nie wykorzeniła zła i nie zmieniła ludzkie# natury. 0o dwóch tysiącach lat istnienia reli"ii chrześci#a(skie# 6tyczy się to i innych7 trudno stwier dzić, że świat stał się lepszy. ?eśli nawet "dzienie"dzie się stał to nie #est to zasłu"ą reli"ii, a racze# poprawy warunków życia i rozwo#u na uki. !resztą buddyzm też nie zmienił całych narodów nie można prze cież powiedzieć, że np. tacy Tybeta(czycy to wy#ątkowo święty naród, ale... *uddyzm nie zna po#ęcia wo#en reli"i#nych, nie zna nietoleranc#i i przez to nie przysporzył ludzkości aż tylu nieszczęść, co reli"ie +#edy nych bo"ów,. =udzie są tacy #ak naucza *udda ; pomieszani, zawsze tacy byli i zapewne będą, a reli"ie ma#ą zdolność zmieniania #edynie #ednostek, które same naprawdę te"o pra"ną.

225

>ycie i poszukiwanie jego sensu
2złowiek #est #edyną istotą w obrębie poznane"o przeze( świata, która zada#e sobie i innym pytanie o sens życia. To pytanie #est tak stare, a prawdopodobnie #eszcze starsze niż na#star sze systemy wierze(, które są nie#ako próbą odpowiedzi na nie. 9ówie nie, że reli"ie poczyna#ąc od tych na#bardzie# prymitywnych kultów sło(ca czy innych z#awisk naturalnych powstały pod wpływem strachu i niezna#omości owych z#awisk czy o"ólnie# ze strachu przed nieznanym #est bardzo wielkim uproszczeniem. /yda#e mi się, że chodzi tu racze# o uporządkowanie nasze"o mie#sca w świecie, co praktycznie #est #ed noznaczne z pytaniem +kim #esteśmy i dokąd zmierzamy), Cóżne systemy wierze( próbowały odpowiadać na te pytania zasadni czo w podobny sposób taki, który zaspoka#a nasze e"o, #e"o potrzebę dzielenia i wartościowania postrze"anych rzeczy, który dzieli świat na dobro i zło na na"rodę i karę oraz w na#bardzie# odpowiada#ący nam sposób zaspaka#a ciekawość da#ąc tym samym pewne poczucie zako twiczenia w rzeczywistości, poczucie stabilności i bezpiecze(stwa. ?est to pierwszy punkt, który czyni owe systemy niewiary"odnymi. %astęp ny, to taki, że odpowiedzi choćby na#bardzie# $antastyczne nie wycho dzą #ednak w swych koncepc#ach poza to, co #uż znane. 0oza krainy nie bia(skie pełne zmysłowych uciech, poza wieczne życie, poza bo"ów lub demony posiada#ących zawsze #akieś ludzkie cechy itd. / reli"iach nie ma nic, co wychodziłoby poza ramy zwykłe"o ludzkie"o myślenia. 2za sem tylko dla niepoznaki odwraca się kota o"onem i mówi na przykład, że człowiek został stworzony na podobie(stwo *o"a sankc#onu#ąc tym samym ludzkie przywary, które odna#du#emy w doskonałe# rzekomo
226

boskie# istocie. 9oże to zabrzmi obrazoburczo i dodatku paradoksal nie, ale #ak dla mnie #edyną cechą, która w pełni może zawrzeć d o s k o n a ł ą boską istotę #est... brak owe# istoty, brak #e# odrębne"o +e"o,, owe"o +#a, które dzieli, wartościu#e i pra"nie. .ystemy reli"i#ne po prostu schlebia#ą naszym potrzebom i pożąda niom nie wyłącza#ąc potrzeby na"radzania za pewne wysiłki uznawane za pozytywne 6które niekoniecznie takimi muszą być dla wszystkich7 i karania za zachowania niepożądane w dane# społeczności. %o cóż, to #uż są zalążki polityki potrzebne# do utrzymania władzy, więc dale# nie będę rozwi#ał te"o tematu, bo zbyt daleko musiałbym "o prowadzić. /łaśnie owo schlebianie naszym zwykłym ziemskim namiętnościom #est dla mnie "łównym punktem, który czyni reli"ie bezwartościowymi, #eśli chodzi o próbę udzielenia odpowiedzi na podstawowe pytanie o sens życia. %ie ma w nich odpowiedzi, a #edynie prze"ląd naszych po trzeb, pożąda( i roszcze( czy #ak #e tam inacze# nazwać w dodatku były i są świetnym narzędziem do sterowania ludzkimi rzeszami inacze# mó wiąc narzędziem władzy. 0rzepraszam za przydłu"awy wstęp, bo przecież miało być o buddyzmie i zna#dowanych w nim odpowiedziach, miało być i zaraz... nie będzie. %ie będzie, bo buddyzm nie odpowiada na pytania, a #edynie nakłania do poszukiwa( i to bardzo specy$icznych poszukiwa( poprzez nie zada wanie pyta( i nie szukanie. %auki buddy#skie stwierdza#ą, że człowiek prędze# umrze niż zna#dzie odpowiedzi choćby tylko na to #edno nurtu#ące "o pytanie. %o chyba, że zadowoli się odpowiedzią mieszcząca się #uż w nim samym taką, która #est z"odna z #e"o naturą i oczekiwaniami. ?ednak prawdziwi myśliciele tak nie czynią, bowiem potra$ią oni do#rzeć pułapki stawiane przez wła
227

sne e"o, są świadomi własnych o"ranicze( i niezwykle pode#rzliwi. %ie stety nie doczeka#ą się oni odpowiedzi nie mo"ą przecież wy#ść poza ramy konceptualne"o myślenia ukształtowane"o przez nasze ziemskie środowisko, przez nasze "ranice poznania, poza ramy te"o, co znane i nazwane. *uddyzm proponu#e inną dro"ę, każe nam odrzucić nasze ziemskie na wykowe myślenie, nasz ba"aż doświadcze( i koncepc#i na nich zbudo wanych. *uddyzm każe odrzucić pytanie i przy#rzeć się #e"o znaczeniu poza ramą owych koncepc#i. / tym celu należy porzucić myślenie, któ re nie #est w stanie i tak wyprowadzić nas poza swo#e ramy, a spo#rzeć w "łąb nasze# własne# istoty czystym umysłem. %ależy dotrzeć do te"o, co pierwotne i nienazwane. 0oznanie te"o #est oświeceniem przynoszącym spokó# i zawiera#ącym odpowied' na w s z y s t k i e pytania zadane i niezadane. Trudno to wytłumaczyć, ale owych odpowiedzi nie da się przełożyć na #ęzyk kon ceptualnych po#ęć, bowiem poznanie tak naprawdę wcale nie musi być odpowiedzią. 9oże się okazać, że poznanie niszczy wszelkie pytania, wobec cze"o nie są potrzebne odpowiedzi. Tak #ak brak czasu #est #e"o niesko(czonością tak brak pyta( sta#e się niesko(czonością odpowie dzi. ?ak #uż napisałem nie da się te"o wytłumaczyć, tak, więc buddyzm nie tłumaczy, a #edynie nakłania i wskazu#e palcem na dro"ę prowadzą cą do odpowiedzi. <dybym #ednak chciał, co nieco wytłumaczyć po swo#emu, to napisałbym, że to życie #est pomyłką, chwilowym odchyle niem od naturalne"o stanu rzeczy, że nie po#awiamy się na tym świecie w #akimś konkretnym celu, ale właśnie przez pomyłkę, zboczenie z dro "i spowodowane niewiedzą, a naszym celem #est powrót do 'ródła, do stanu szczęścia. 0rzestrze(, by potwierdzić swe istnienie musiała chwi
228

lowo podzielić się na podmiot i przedmiot, na te"o, który doświadcza i to, co #est doświadczane, tak powsta#e konceptualna świadomość, która #est po prostu błędnym postrze"aniem same"o siebie. ?ak #uż wspo mniałem nasze życie nie ma samo w sobie konkretne"o sensu i celu, tak, #ak kwiaty nie rosną po coś, tak i człowiek ży#e by żyć, po prostu... >le w przeciwie(stwie do kwiatów my możemy nadać życiu sens uświa damia#ąc sobie, że trzeba poszukać dro"i do domu i oczywiście rusza#ąc tą dro"ą. -czywiście obserwu#ąc świat wyda#e nam się, że wszystko istnie#e po coś, że wszystko #est przydatne i zor"anizowane. Be wszystko #est nie mal w na#drobnie#szych szcze"ółach zaplanowane, że być może ktoś to musiał zaplanować. *uddyzm tłumaczy ową złożoność świata istnieniem bezosobowe"o prawa przyczyny i skutku obe#mu#ące"o to, co na#mnie#sze i to, co na# większe. /szystko #est e$ektem przyczyn i warunków, które tworzą o"romną i niemożliwie skomplikowaną sieć. 3ntuicy#nie wiemy, że tak #est, zawsze #est akc#a i reakc#a, przyczyna i skutek, co prawda nie za wsze są one oczywiste i dostrze"alne 6#ak np. w przypadku #abłka %ew tona & ziemia przycią"a #abłko, ale i #abłko przycią"a ziemię.7 z różnych wz"lędów czy to zdolności nasze"o sensorium czy też rozpiętości czaso we# między przyczyną i skutkiem. /ystarczy #edna przyczyna by spo wodować lawinę skutków tak #ak wystarczy wrzucić śmiecia do roztwo ru przesycone"o, np. soli by spowodować powstanie kryształów. Te wza#emne współzależności i powiązania w przyrodzie powodu#ą, że zaczynamy doszukiwać się nich #akie"oś sensu i planu, wyda#e nam się, że wszystko istnie#e po coś. 9am #ednak pytanie, czy celem i sensem istnienia na przykład za#ąca #est być pożartym przez wilka) 2zy na
229

prawdę ta istota, która bez wątpienia widzi, słyszy, potra$i odczuwać strach i przy#emność #est tylko pożywieniem) 2o z tymi cwanymi za#ącami, które były na tyle sprytne i szybkie by nie dać się pożreć, co straciły swó# sens życia) %ie wypełniły swe"o obo wiązku) 2zy naprawdę ten przykładowy za#ąc i cała masa innych o d c z u w a # ą c y c h istot zostały zapro#ektowane po to by podtrzymywać ekosys tem, by być pożywieniem) *y służyć... To #a dzięku#ę, wysiadam sam albo wykopię pro#ektanta za drzwi. 2zy koniecznie musimy żyć po coś) ?eśli tak #est, to znaczy, że ktoś nas do pewnych celów przeznaczył, zaplanował, #aki więc sens miałyby na sze działania, skoro wszystko #est z "óry zaplanowane) ?eśli istnie#e plan, to patrząc na #e"o dotychczasową realizac#ę, chcąc "o #akoś okre ślić, przyna#mnie# mnie cisną się na usta #edynie niecenzuralne określe nia. Tak przy okaz#i, skoro wszystko #est częścią planu, to nasz planista również nią #estF ?eśli #ednak wszystko #est dziełem przypadku, to trzeba by powiedzieć, że #est to dość zor"anizowany i niezwykle ener"ochłonny przypadek, które"o ener"ia po prostu marnu#e się bezproduktywnie. ?eśli istnie#e początek i de$initywny koniec, to, po co robić cokolwiek, skoro wszyst ko przepadnie. -piera#ąc się na naukach buddy#skich i ich cząstkowym zrozumieniu można by porównać nas do istot za"ubionych we m"le, wiemy, że "dzieś w pobliżu #est nasz dom, czu#emy to, ale nie potra$imy do nie"o tra$ić i niezmiernie nas to irytu#e. %ie wiemy, nie pamiętamy #uż, dla cze"o znale'liśmy się w te# m"le, być może z własne# woli, z chęci do świadczenia cze"oś inne"o, nie wiadomo. *łądzimy #uż #ednak w "ę
230

stym mleku czasami odna#du#ąc, wymacu#ąc sobie zna#ome elementy kra#obrazu wtedy odczuwamy pewną ul"ę braną nieraz za szczęście. 9ożemy tak błądzić całe życie, tak po prostu, możemy również świado mie wyznaczyć sobie cel & poszukiwanie ścieżki. 3stnie#ą różne koncepc#e początków życia & #edne naukowe wywodzą "o z materii, przypadku i pó'nie#sze# ewoluc#i inne zakłada#ą boski plan i akt stworzenia. Te dwie koncepc#e łączy #edno & istnienie początku. 9ożna #ednak odwrócić sposób myślenia i założyć, że nie ma początku, że istnie#e wieczna, bezczasowa właściwość przestrzeni zwana świado mością, że to właśnie ona #est przyczyną stworzenia lub właściwie bezu stanne"o stwarzania & ruchu życia. 9oże to życie #est sednem świata, szkieletem, wokół które"o #est budo wany. !ałóżmy, że świadomość istnie#e poza czasem i przestrzenia #ednak by być świadomą musi mieć #akiś podmiot, który będzie mo"ła postrze"ać #ako coś osobne"o i dzięki temu być świadomą siebie #ako odrębności. Tym podmiotem #est przeciwie(stwo świadomości, nieświadomość lub tak zwana w buddyzmie & +niewiedza, to ona #est owym +śmieciem, powodu#ącym krystalizac#ę. Te dwie przeciwności tworzą #edną harmo ni#ną całość. 3stnie#ą poza czasem tak, więc nie ma#a początku i ko(ca, to, co stwarza#ą także nie ma początku i ko(ca & tak #ak w znaku ?in & ?an". %ie mo"ą istnieć bez siebie, więc nie ma tu podziału na dwie czę ści, nie ma tu żadne"o dualizmu. ?eśli w takie# podstawie nie istnie#e dualizm to tym bardzie# nie istnie#e on w postrze"anym świecie. To sam proces postrze"ania, #e"o ramy czasowe powodu#ą, iż wyda#e nam się, że taki podział istnie#e.
231

/yobra'my sobie, że istnie#emy poza czasem, brak czasu oznacza, że wszystko wydarza się #ednocześnie, w te# same# chwili powsta#ą i "iną niesko(czone ilości wszechświatów. 2óż byśmy zauważyli) %ic... 5o skonałą pustkę, spokó# i #edność. ?eśli coś nie ma ram czasowych, #eśli #uż w momencie powstawania #est unicestwiane, to w o"óle nie powsta #e. Tym, co istnie#e w takim przypadku #est niesko(czony potenc#ał możliwości. <woli wy#aśnienia natury czasu & on nie istnie#e bez świa domości postrze"a#ące# #e"o przepływ, bez pamięci czasu. 2zas #est spo sobem postrze"ania świata. To, co postrze"amy, chwila, w które# po strze"amy #uż w momencie #e# zare#estrowania przez świadomość sta#e się przeszłością i tylko pamięć sprawia, że potra$imy te chwile łączyć w całość. To być może #est nieco dziwne, bo przyzwyczailiśmy się postrze "ać czas #ako coś niezależne"o, istnie#ące"o realnie, ale nie możemy za pominać, że wszystko, co możemy o świecie i czasie powiedzieć #est tyl ko naszym punktem widzenia, to my #esteśmy obserwatorami 6@inste in7 opisu#ącymi świat, bez nas opis traci sens i prawo istnienia. 2hcia łem #edynie powiedzieć, że czas nie istnie#e niezależnie tak #ak zresztą wszystko inne i o tym też mówią nauki buddy#skie. Jwiat #est bezustannym ruchem powiązanym z czasem i tylko nasze zmysły nie potra$ią "o re#estrować w pełni. /ycinamy kawałeczki owe "o ruchu niczym klatki $ilmowe, które w pamięci składane są razem da #ąc wrażenie cią"łości $ilmu. %iewiedza powodu#e cią" przyczynowo skutkowy będący niczym innym #ak ruchem my zaś 6to my #esteśmy świadomością7 obserwu#emy ten ruch układa#ący się w obraz świata. 5lacze"o nie #esteśmy #ednak #akąś #edną nadświadomością) *o nie wiedza będąc powodem powstania całe# sieci przyczynowo skutkowe#
232

spowodowała #ednocześnie powstanie zwykłe# świadomości, zwykłe# oznacza obserwu#ące# coś odrębne"o od siebie. Tym czymś odrębnym są oczywiście nici przyczynowo skutkowe, niesko(czona ich ilość bie "nąca we wszystkich +kierunkach, Jwiadomość łapiąc się takie# nitki utożsamia się z nią, bo przecież nic inne"o poza tymi +sznurkami, nie ma. %ic, cze"o mo"łaby być świadoma, czym mo"łaby potwierdzić swo #e istnienie. 0odąża#ąc za każdą nitką wyda#e #e# się, że #est tym, co owe nitki tworzą. %apisałem, że niewiedza +była powodem, & nie była tylko #est, poza ra mami czasu, nie ma tu kwestii początku i też ko(ca cze"oś & #est #ed ność. %adal nie ma w tym żadne"o dualizmu #est świadomość i niewie dza tworzące niewzruszoną #edność i złudzenia, które są 9ną, Tobą, %imi. !łudzenia obserwu#ące"o umysłu, któremu się wyda#e, że coś się rodzi i umiera, "dy w rzeczywistości istnie#e #edynie ruch i bezustanne zmiany bez początku i ko(ca. /ystarczy, że sobie uświadomimy sposób obserwac#i zdarze(, ich ramy czasowe, "dy uświadomimy sobie, że wy starczy zabrać czas i tak naprawdę nie będzie ani narodzin ani śmierci, że #edno zawiera się w dru"im tworząc wieczną nić, wieczną całość. 0odsumowu#ąc nie wyda#e mi się słuszne by to materia przez przypa dek dawała początek czemuś tak skomplikowanemu #ak życie i świado mość, nie wyda#e mi się też słuszne by to #akiś *ó" tworzył sobie za bawki w nasze# postaci, bo po cóż doskonały i pełny *ó" miałby to czy nić) 2zy cze"oś mu braku#e) ?eśli tak to nie #est doskonały, nie #est *o "iem tylko #akąś potężną, ale #ednak o"raniczoną istotą. .kłaniam się racze# ku hipotezie, że to racze# wiecznie istnie#ąca i zawiera#ąca w so bie niesko(czoną ilość możliwości świadomość #est przyczyną powsta wania wszechświatów i same"o życia. %o cóż tedy pozosta#e poszukać
233

odpowiedzi na pytania w "łębi same"o siebie. 2o #ednak z sensem ży cia) 9yślę, że te"o każdy musi poszukać sam w codziennym życiu, w każde# #e"o chwili. .zczęście i zadowolenie z owych chwil zależy tylko od nas i nasze"o postrze"ania. 5o te"o właśnie namawia#ą nas nauki buddy#skie. !da#ę sobie sprawę, że to wszystko przeczy nasze# intuic#i i zdrowemu rozsądkowi, tylko nasuwa mi się pytanie czy rozsądek zbudowany na tym, co znane doprowadzi nas do te"o, co nieznane)

(o&iety partnerstwo i seks
5zieci, dorośli, mężczy'ni i kobiety wszyscy są lud'mi. /szyscy ma#ą takie samo prawo do życia i szczęścia. / swo#e# ostateczne# naturze wszyscy przecież #esteśmy tym samym & pustą, prze#rzystą i nieo"rani czoną przestrzenią umysłu, ta zaś nie #est ani męska ani że(ska. ! buddy#skie"o punktu widzenia nie da się #e# podzielić i wyodrębnić cech cha rakterystycznych dla kobiety czy męż czyzny, lepszych czy też "orszych. /szyscy posiadamy w sobie esenc#ę oświecenia i wszyscy możemy #ą wyko rzystać niezależnie od płci, pozyc#i spo łeczne# czy też inne# cechy klasy$iku#ą ce# ludzi. Cóżnice po#awia#ą się dopiero w sposo bie odrodzenia, więc są wz"lędne. 0o
Fot. imageworld.pl

mi#a#ąc cechy $izyczne można powie
234

dzieć, że w mężczyznach #est więce# bezpośrednie# ener"ii wyraża#ące# się w sile i pas#i działania, ale też w mocno posadowionym e"o. 4 ko biet natomiast zna#du#emy więce# przestrzeni, czyli mądrości i spoko#u, dzięki którym mo"ą one nadawać kierunek męskie# ener"ii. -czywiście cechy te pod wpływem czynników środowiskowych mo"ą ule"ać pew nym zmianom. Tak #ak to obserwu#emy w życiu, cechy niewykorzysty wane i nierozwi#ane zosta#ą osłabione i zanika#ą, do "łosu dochodzą wtedy inne, często o przeciwnym znaczeniu. %ie bez znaczenia #est tu karma stworzona w poprzednich żywotach, ale oczywiście nic nie #est ostatecznie określone zawsze istnie#e możliwość rozwo#u, wystarczy uświadomić sobie swo#e braki i wzbudzić chęci do duchowe# przemia ny. *yło by znacznie łatwie# "dyby kobieta i mężczyzna traktowali swó# związek partnersko i poma"ali sobie nawza#em nawet w s$erze ducho we#. 8obieta dzięki swe# mądrości potra$i przyhamować i skierować na właściwe tory pewne impulsywne reakc#e mężczyzny. 9oże, "dyby tyl ko chciała skierować #e"o ener"ię na ścieżkę duchowe"o rozwo#u. 9ęż czyzna może natomiast dawać kobiecie siłę i entuz#azm do praktyki, może dać #e# oparcie w trudnie#szych chwilach. „Lał"e)stwo nie zostało ustanowione jedynie dla wy ody mę"a i "ony. Je o znaczenie jest o wiele łębsze ni" zwi$zek dwu ciał za( mieszkałych w jednym domu. 1zięki za"yłości zwi$zku m$" i "ona mo $ sobie wzajemnie poma ać, dy ćwicz$ sw'j umysł w naukach %uddy./udd&
235

Teoretycznie kobietom łatwie# osią"nąć oświecenie, ich biolo"iczna $unkc#a, czyli możliwość rodzenia dzieci ukierunkowu#e zainteresowa nia i ener"ię. 2zęsto poświęca#ą się dzieciom i rodzinie bez reszty nie myśląc o sobie. 5zięki temu ich e"o, czyli "łówna przeszkoda, racze# nie urasta do poziomu obserwowane"o u mężczyzn. %iestety ta sama bio lo"ia plus uwarunkowania społeczne sprawia, że często ma#ą zbyt mało czasu na poszukiwanie oświecenia lub ich uwa"a skierowana #est "dzie indzie#. %ie #est to oczywiście re"uła, ale bardzo częsty przypadek na wet w nasze# zachodnie# cywilizac#i. ! mężczyznami #est trochę inacze#, ich ener"ia sprawia, że cią"le poszu ku#ą cze"oś nowe"o, są w cią"łym ruchu podąża#ąc do wyima"inowa nych celów. .ą wo#ownikami, badaczami i odkrywcami, ale działania, które wykonu#ą od wieków stwarza#ą w nich przekonanie, że tak wła śnie być powinno, że na tym pole"a typowa rola mężczyzny. Te koncep c#e są przyczyną nadmierne"o rozdmuchania e"o, z którym nie każdy $acet potra$i sobie poradzić. <dy któryś nie potra$i podołać owe# wymy ślone# +roli mężczyzny, to sta#e się ona przyczyną cierpienia topione"o w alkoholu, narkotykach czy a"res#i. ?ak widać żadne# ze stron z osobna nie #est łatwo kroczyć po ścieżce du chowe"o doskonalenia. ?esteśmy sobie nawza#em potrzebni w ko(cu ostatecznie i tak #esteśmy #ednością. To właśnie ona, podświadomie wyczuwana #est powodem l"nięcia do płci przeciwne# i subtelną przy czyną powstawania uczucia miłości. .pory w tym udział ma też de$icyt pewnych cech typowo męskich i typowo że(skich. .ubtelne poczucie braku tych cech w skra#nych przypadkach doprowadza do neurotyczne "o zauroczenia płcią przeciwną, które może stać się przyczyną odrodze nia właśnie w takie# płci.
236

0isząc o płci nie sposób ominąć temat seksu. / dzie#ach chrześci#a( skie# kultury seks był racze# tematem tabu, takim złem koniecznym, a ciało zwłaszcza kobiece, siedliskiem "rzechu. 5o dziś #eszcze pokutu#ą echa podobnych po"lądów zwłaszcza, #eśli chodzi o seks przed lub pozamałże(ski. 9ożna zrozumieć, że po"lądy owe wyrasta#ą z troski o dobro ewentualnych dzieci lub też mo"ą wyni kać z chęci ochrony niedo#rzałych osobników przed skutkami niechcia ne# ciąży. / zasadzie, więc ma#ą wymiar społeczny tylko, że e$ekty ta kich po"lądów bywa#ą obosieczne i w sumie przynoszą więce# złe"o niż dobre"o. %ie #est niczym nowym stwierdzenie, że uświadamianie i wiedza #est lepsza od wszelkich zakazów i nieprawdziwych po"lądów ma#ących na celu kontrolę tak intymne# s$ery #ak współżycie płciowe. Trzeba sobie #asno powiedzieć, że seks #est pięknym przeżyciem dla dwo#"a ludzi i wcale niekoniecznie musi być powiązany z prokreac#ą. %auki buddy# skie mówią #asno, że związek cielesny dwo#"a partnerów czyniony za obopólną z"odą i niekrzywdzący niko"o nie #est niczym złym, wręcz przeciwnie. .eks wykorzystywany #est nawet w pewnych buddy#skich praktykach tantrycznych #ako #edna z metod prowadzących do rozpo znania natury umysłu. .ą to #ednak metody dość zaawansowane i nie przeznaczone dla wszystkich, dlate"o nie będę ich opisywał. ?eśli nato miast seks przeszkadza komuś na drodze buddy#skie# to nic nie stoi na przeszkodzie by został mnichem i przy#ął celibat. /szystko to są spra wy bardzo indywidualne i każdy, kto pode#mu#e praktykę zapewne sam rozważy wszelkie za i przeciw. %ie ma tu, bowiem żadnych sztywnych re"uł czy nakazów, których trzeba by się trzymać. %o może poza samy mi wskazaniami tyczącymi się seksu niewłaściwe"o, takie"o np. z
237

dziewczyną pozosta#ącą pod opieką rodziny, z kobietą 6mężczyzną też7 pozosta#ącą w związku małże(skim, seks w obecności nauczyciela bud dy#skie"o, obrazów *uddy, sutr, seks w świątyni buddy#skie#. 2hodzi tu o seks, który mó"łby ko"oś skrzywdzić bąd' związany z brakiem sza cunku dla *uddy, 5harmy i .an"hi. %a koniec #eszcze kilka słów o uczuciu miłości, które nada#e na#większy sens związkowi dwo#"a partnerów. 4czucie sprawia, że kobieta w oczach mężczyzny sta#e się bo"inią piękna, a on w #e# oczach księciem z ba#ki. 5zięki temu wspaniałemu złudzeniu seks sta#e się niemalże związkiem bo"ów, pięknem, które naprawdę warto przeżywać. 9iłość to duchowe spotkanie dwo#"a ludzi, którzy potra$ią otworzyć się na sie bie, pokazać na#wrażliwsze zakątki swe# +duszy,. 0rzeżywa#ący #ą part nerzy sta#a się zdolni do na#większych poświęce( dla dru"ie# osoby i czerpią z te"o radość. %ie ma tu mie#sca na własne e"o, na uczucia typu +?a, chcę posiadać, w tym momencie miłość sta#e się tylko kaprysem, pożądaniem dru"ie# osoby niczym #akie"oś przedmiotu. 0rawdziwa mi łość wyraża się w życzeniu i dawaniu dru"ie# osobie prawdziwe"o szczęścia nie żąda#ąc nicze"o w zamian. %ależy #ą pielę"nować przez otwartość i zrozumienie partnera, bowiem #est ona nie tylko na#pięk nie#szym ludzkim uczuciem, ale też dro"ą do wyzwolenia.

Doktor >a&a
@otarł
kiedyś do mnie przez 3nternet list rozsyłany na zasadzie ła(

cuszka szczęścia, które"o autorstwo przypisywane #est 5ala#lamie. =ist ten zawierał kilka porad na życie, z których #edna szcze"ólnie utkwiła
238

mi w pamięci. 2hodziło w nie# o to by każdy z nas w miarę możliwości przyna#mnie# raz w roku odbył podróż do nowe"o nieznane"o mie#sca. /łaściwie znaczenie te# porady wyda#e się być #asne przecież nie od dziś wiadomo, że podróże kształcą, ale nie tylko o to chodziło autorowi #ak mniemam. 9ożna się domyślać, że chodzi tu o rozbicie pewne# mentalne# skorupy, w które# zasklepia się każdy, ko"o przestrze( życio wa wyznaczana #est stałymi punktami odniesienia. 9o"ą to być mie#sca w rodza#u1 dom, praca, pobliski lub dalszy sklep, ulubiona kna#pka, zna#ome kino czy np. ulubione mie#sce wypadów weekendowych. !a miast mie#sc można podstawić zna#omych ludzi, codzienne +rytuały, #ak posiłki, sposób mycia się, codzienna prasówka ulubione# "azety i inne stałe czynności. -"ólnie chodzi tu o mie#sca ludzi i czynności, któ re stale powtarzane da#ą poczucie niezmienności i co za tym idzie pew ne poczucie bezpiecze(stwa. -czywiście dobrze mieć takie punkty za czepienia w życiu, ale nie zmienia to $aktu, że ich niezmienność #est złudzeniem wynika#ącym z nasze# rutyny, przez którą nie widzimy rze czywistości. !mienia się przecież wszystko, świat za oknem codziennie, a nawet w każde# minucie #est inny, my #ednak te"o nie widzimy pa trząc przez okulary zbudowane z naszych nawyków i wyobraże(. %iestety takie postrze"anie #est dobre na krótką metę, bowiem "dy zmiany staną się tak radykalne, że widoczne będą nawet przez okulary to spowodu#ą nasze cierpienie. Tak zwane cierpienie zmiany. 5ru"a sprawa to ta, że skorupka, którą się otaczamy u"runtowu#e nasze po czucie odrębne"o istnienia, budu#e i umacnia nasze e"o oraz powodu#e sposób postrze"ania świata na zasadzie 5r Baby. %ie znacie "o) -tóż 5r Baba #est... Babą, która mieszka w kałuży.
239

0ewne"o dnia wda#e się w dyskus#ę z bocianem, który opowiada o sze rokim świecie o ciepłych kra#ach i przelocie nad oceanem, co szcze"ól nie zainteresowało żabę. 0rosi, więc o szcze"óły na przykład ; %iech bocian powie #ak wielki #est ocean. ; *ardzo, bardzo o"romny, taki, że nie widać dru"ie"o brze"u odpowiada bocian. Baba #est przekonana, że to przesada przecież ni"dy, nawet w czasie ob$itych deszczów #e# kałuża nie sta#e się tak duża. 5rąży, więc te mat dale#. ; %iech bocian powie konkretnie, czy ocean #est dziesięć razy większy od kałuży czy może nawet sto razy, choć to chyba niemożliwe... *ocian #est w kropce, #ak ma wytłumaczyć małe# żabie o"rom oceanu) 5o cze"o "o porównać. 0ołyka, więc szybko żabę ko(cząc w ten sposób bezsensowną dyskus#ę, zresztą i tak "adanie z pustym żołądkiem to nie "adanie... 2hyba o to chodzi w podróżach byśmy mo"li pozbyć się własnych ża bich miarek, które przecież nie nada#ą się do obiektywne"o opisu rze czywistości do poznania za ich pomocą te"o, #akimi rzeczy są napraw dę. Takie miarki przykładane do każde# sytuac#i i do każde"o człowieka tworzą błędny obraz świata i ludzi a działanie na ich podstawie sta#e się przyczyną cierpienia nas samych i innych żywych istot. 0odróże uświa damia#ą nam, że wszędzie ży#ą ludzie, którzy w zasadzie niczym się od nas nie różnią, że #edynym, co nas może dzielić są nasze własne ciasne
240

po"lądy zbudowane na niepełnych in$ormac#ach podpartych wyobraże niami. 0oznanie, które #est e$ektem podróżowania burzy takie złudne twory, dzięki czemu można budować prawdziwie harmoni#ne stosunki międzyludzkie będące podstawą szczęścia #ednostek. %awet nie musi my się w tym celu spec#alnie wysilać, wystarczy ruszyć się z domu. 9ó"łby ktoś powiedzieć, że przecież nie #esteśmy zamknięci w piwnicy mamy okna na świat w postaci radia, telewizora czy innych mediów. 0rzez takie okna widać praktycznie cały, wielki świat. -wszem mamy okna tylko, że na każdym z nich wiszą różnokolorowe $iranki, które zabarwia#ą i często zniekształca#ą widok. Trzeba nie'le wytężać wzrok by zobaczyć czysty obraz te"o, co zna#du#e się za oknem. Tuta# każdy musi sam mieć na tyle świadomości i uważności by wy chwycić $akty i oddzielić #e od su"estii zawartych w sposobie ich przed stawienia. %ie chcę powiedzieć przez to, że media za$ałszowu#ą celowo in$ormac#e, bo tak nie #est, #ednak re"uły "ry rynkowe# i oczekiwania odbiorców sprawia#ą, że to, co #est przedstawiane sta#e się nieco mono tematyczne, spłaszczone i przedstawione w $ormie, którą mnie# świado my odbiorca bierze za samą treść. 9usimy mieć świadomość, że to, co o"lądamy w TR lub czytamy w "azetach nie #est całym światem, a #edy nie na#lepie# sprzeda#ącą się #e"o cząstką. %iestety na#lepie# sprzeda#e się przemoc w połączeniu z seksem i złudzenia w postaci reklam. 3nną sprawą #est, że wydarzenia o"lądane w telewiz#i są #akby nie do ko(ca realne i rzeczywiste łatwo #est, zatem wypowiadać się na ich te mat, łatwo krytykować, łatwo wy"rywać teleturnie#e i popierać wo#nę, która dzie#e się "dzieś tam, daleko. !resztą zauważyłem, że wielu ludzi nie do ko(ca rozróżnia świat serwo wany przez media od te"o rzeczywiste"o, i nie ma się, co dziwić skoro
241

na#częście# ten pierwszy wyda#e się ciekawszy od codzienne# rzeczywi stości. 5zie#e się tak, dlate"o, że nie potra$imy patrzeć inacze# niż przez swo#ą skorupkę, brak nam przestrzeni i swobody dziecka, brak cieka wości, która skłania "o do przypatrywania się chmurom czy "rze cieni na ścianie. %am wystarczy rzut oka by stwierdzić & +znowu te chmury, będzie deszcz,, albo, & +#aka brudna, szara ściana,. %ie przypatru#emy się świadomie niczemu przecież szkoda marnować czas na coś, co zna my od dawna. Tak naprawdę nie widzimy ani chmur ani ściany i cieni tylko własne myśli i wystarczyłoby pozbyć się tych myśli na chwilę by zacząć widzieć rzeczywistość. ?est to #ak obudzenie się ze snu, na"le wi dzimy różnorodność i piękno otacza#ące# nas przestrzeni, rozumiemy, co tak naprawdę ludzie do nas mówią, zaczynamy rozumieć ich zacho wanie i przesta#e nam ono przeszkadzać. 0o pewnym czasie zaczynamy odczuwać radość z same"o $aktu życia i działania, sta#emy się otwarci i ciekawi te"o, co się wydarza a wszelkie problemy, które kiedyś spędzały nam sen z powiek przesta#ą #uż być straszne, "dy patrzymy na nie z pewne# odle"łości. ?est to wstęp do przemiany same"o siebie, początek prawdziwe"o życia, które dzie#e teraz i na pewno nie #est takie #ak do te# pory sądziliśmy. 0odróże mo"ą stać się czynnikiem, który zainic#u#e proces wędrówki ku przebudzeniu. %ie musi to być koniecznie daleka podróż w przestrzeni, ale na przy kład poznanie nowe"o człowieka, przeczytanie inne# "azety, pó#ście z rodziną do kina zamiast wieczorne# ses#i przed telewizorem, czyli o"ól nie zrobienie cze"oś nowe"o, inne"o, może nawet szalone"o. 9oże dziewczyna czy żona zaskoczona czymś niestandardowym spo#rzy na nas #ak na nowe"o człowieka, może sze$ zainteresu#e się naszą osobą i
242

tym, co mamy do powiedzenia. Takie działania nawet nie koniecznie muszą się wiązać z wysiłkiem czy z wydawaniem pieniędzy, może cza sem wystarczy po prostu być samym sobą, spróbować chyba nie za szkodzi a bez prób wszystko pozostanie tylko złudzeniem.

;udowne zjawiska
Aakie to dziwne, my ludzie kultury zachodnie# wierzymy w naukę, wie
rzymy na przykład w istnienie atomów, choć ni"dy ich nie widzieliśmy i nie zobaczymy, a nie potra$imy wierzyć w inne z#awiska, których rów nież nie widzimy i nie spotykamy się, na co dzie(, które #ednak się zda rza#ą i mówią o nich inni ludzie. %asza wiara #est bardzo wybiórcza ; #e śli poważny człowiek & autorytet ; mówi nam, że klimat się ociepla, to uwierzymy mu, chociaż lato akurat mamy paskudne, a w >$ryce spadł śnie". ?eśli ten sam człowiek powie nam, że widział 4H- to spo#rzymy na nie"o pode#rzliwie i pomyślimy, że może miał +"orszy dzie(, i powi nien odpocząć. ?ak to #est, że istnie#e wiele dokumentów i opowieści poważnych ludzi o naprawdę dziwnych z#awiskach, a my nie potra$imy uwierzyć, że one zdarza#ą się naprawdę. ?ak to #est, że dziewięćdziesiąt pięć procent 0olaków wierzy w *o"a, a nie wierzy w czary, choć *iblia wyra'nie o nich mówi. 5lacze"o pewna część wierzących czyta horo skopy, radzi się wróżek i zatrzymu#e przed czarnym kotem, a nie wierzy w telepatię czy, co bardzie# chyba możliwe istnienie życia pozaziem skie"o. Takie słowa, #ak telepatia, telekineza, lewitac#a, #asnowidzenie, preko "nic#a, pirokineza czy czary wzbudza#ą od razu nasze pode#rzenie o
243

stan umysłu te"o, który #e wypowiada. .zkoda, bo świadczy to tylko o braku otwartości na nowe teorie, na wiedzę, którą przekazu#ą ci, którzy dziwne z#awiska widzieli na własne oczy lub nawet ich doświadczyli. To chowanie "łowy w piasek przed $aktami, które mo"łyby zburzyć nasz zaskorupiały obraz świata. %a szczęście byli dawnie#, #ak i dzisia# są lu dzie, którym ciekawość nakazu#e badanie takich z#awisk. 8iedyś lot maszyny cięższe# od powietrza był czymś niewyobrażalnym, niemal "raniczącym z ma"ią, ale dzięki ludziom o otwartych umysłach dzisia# możemy lecieć na wakac#e wy"odnym bardzo ciężkim samolotem. 5ziwne z#awiska istnie#ą, #est zbyt wiele relac#i by można #e było całko wicie lekceważyć, zbyt wielu ludzi nawet z krę"ów naukowych przyzna #e się do zainteresowania takimi z#awiskami, przecież nawet rządy po ważnych pa(stw 64.>, Cos#a i kilka innych7 prowadziły badania nad wo#skowym zastosowaniem niewytłumaczalnych $enomenów. ! #akim skutkiem, nie wiadomo, ale czy pa(stwa te wydawały spore sumy pie niędzy bez wiary, bez dowodów na istnienie dziwnych z#awisk) 9ożna śmiało założyć, że istnienie cudów #est $aktem, na razie niewy tłumaczalnym, ale #ednak $aktem. 9oże nawet sami spotkaliście się z dziwnymi z#awiskami, może nawet bardzo często, ale nie zwróciliście na nie uwa"i. ! własne"o doświadczenia wiem, że takie z#awiska #ak te lepatia, lub preko"nic#a zdarza#ą się wcale nie tak rzadko. !darzało mi się w pewnych sytuac#ach wiedzieć, co za chwilę się wydarzy, czasami znam też myśli osoby, z którą #estem blisko związany. .ą to krótkie chwile, które trzeba po pierwsze zauważyć, po dru"ie zwery$ikować by lo"iczny umysł nie zakwali$ikował ich #ako złudzenia.

244

Teoria +Tylko umysłu, doskonale wy#aśnia pochodzenie i sposób $unk c#onowania wszelkich z#awisk paranormalnych. ?eśli przy#miemy, że to, co się wydarza, cały z#awiskowy świat ma naturę podobną do wspól ne"o snu wtedy wszystko sta#e się #asne i możliwe. 9usimy zrozumieć, że przestrze( umysłu ma niczym nieo"raniczoną możliwość kreac#i, a to, co w nie# powsta#e nie #est stałe i niezmienne, wszystko #est tylko pozornie rzeczywiste dla nas tu i teraz. Tylko nasz o"raniczony nawy kami i koncepc#ami sposób postrze"ania sprawia, że wszystko wyda#e się być trwałe i rzeczywiste. 8toś, kto widzi świat #ako sieć wza#emnie powiązanych pro#ekc#i umysłowych potra$i wpływać na #e"o kształt, może zmieniać rzeczywistość wbrew prawom natury. !resztą prawa te są również koncepc#ami stworzonymi przez nas samych i zbytnie l"nię cie do nich o"ranicza tak naprawdę naszą wolność, tworzy więzienie dla umysłu. *y sprawiać cuda i móc ich doświadczać nie wystarczy tylko konceptu alne zrozumienie idei umysłu, musi ona stać się naszą naturą, bardzo "łębokim przeświadczeniem i sposobem postrze"ania. %iektórzy poprzez pewne praktyki reli"i#ne koncentru#ące umysł potra $ią widzieć i wywoływać z#awiska pozornie niewytłumaczalne. %ie bez powodu powiada się, zatem, że +wiara "óry przenosi,. /iara, która sta#e się częścią życia, innym sposobem widzenia świata w pewnym sensie sta#e się rzeczywistością alternatywną do te# powszech nie doświadczane#. To właśnie dzięki nie#, na przykład w społecze( stwach chrześci#a(skich dokonu#ą się cudowne ob#awienia, uzdrowie nia, sty"maty czy słynne spacery po wodzie 2hrystusa. / reli"iach wschodu mo"ą to być lewitac#e, telepatia, przepowiadanie przyszłości lub materialne emanac#e $orm różnych bóstw. / zbiorowiskach ludz
245

kich, które zwiemy dzikimi plemionami takich #ak na przykład 3ndianie z >meryki 0ołudniowe# #eszcze do niedawna szamani mieli realną moc czynienia tak zwanych cudów & #edną z ostatnich relac#i spotkania z szamanem posiada#ącym resztki dawne# mocy możecie przeczytać w książce /. 2e#rowskie"o & Cio >nakonda. 4mysł osoby "łęboko wierzące# 6lub "łęboko przekonane#7 ży#e w dwóch światach i ten dru"i uzna#e za równie rzeczywisty, zanika#ą wte dy wszelkie "ranice między nimi, światy zaczyna#ą się przenikać, sta#ą się #ednością a umysł przesta#e wierzyć w o"raniczenia te"o świata. !nanym i dobrze udokumentowanym rodza#em cudów poprzez wiarę są +cudowne, uzdrowienia poczyna#ąc od drobne"o wspoma"ania le czenia przez placebo na uzdrowieniu wiarą nieuleczalnych chorób ko( cząc. / wielu przypadkach takich uzdrowie( istnie#e dokumentac#a medyczna potwierdza#ąca nieoczekiwane i niewy#aśnione z medyczne "o punktu widzenia ozdrowienie. ?eśli umysł osoby wierzące# potra$i robić z ciałem rzeczy niemożliwe, to, dlacze"o nie miałby czynić te"o z materią zewnętrzną. %iemożliwe, to w ko(cu niemożliwe bez wz"lędu, czy odniesiemy to do z#awisk zewnętrznych czy swe"o ciała. 2udów związanych z wiarą & chrześci#a(ską, bo bliższa nasze# kulturze & #est całkiem sporo i to nie tylko takich, związanych z uzdrawianiem. /spo mnę na przykład -#ca 0io i #e"o słynną zdolność do bilokac#i, czyli przebywania w dwóch mie#scach naraz. 2udowne z#awiska są częścią różnych reli"ii w tym buddyzmu i prawdopodobnie ich przyczyną #est praca z umysłem czy to za pomocą wiary, czy innych bardzie# świado mych metod. / tradyc#i buddy#skie# tez są znane te"o typu z#awiska i co ciekawsze metody ich świadome"o wywoływania, a racze# były znane "dyż część
246

została #uż stracona, a część przekazu wielcy mistrzowie zerwali celowo by nie wprowadzać w pomieszanie ludzi nieprzy"otowanych na taką wiedzę. 2udowne z#awiska, które można osią"nąć w buddy#skie# prak tyce nie były i nie są #ednak celem samym w sobie, lecz skutkiem ubocznym pewnych technik medytacy#nych. %ie należy w żadnym przypadku celowo do nich dążyć i rozwi#ać, bowiem mo"ą stać się prze szkodą w osią"nięciu ostateczne"o celu, czyli oświecenia. 2el i tak wy zwala nas z wszelkich o"ranicze(, otwiera nowe możliwości, których nie dałoby się celowo osią"nąć na drodze trenin"u umysłu. Tak naprawdę tylko wiara w realność praw te"o świata powstrzymu#e nas przed lataniem, przed samouzdrawianiem, telepatią itp. /iara po tra$i być na#większym stworzycielem i niszczycielem zarazem, może być piękna i pożyteczna lub okropna i niezwykle krzywdząca, ale w rze czywistości #est oparta na złudzeniu, które dopiero oświecenie może ro ze"nać. Te dwie siły, wiara i oświecenie są sprawcami +cudownych z#awisk, z tym, że pierwsze często nie podda#ą się nasze# świadome# kontroli, na tomiast e$ekty dru"ie# mo"ą ob#awić się #ako świadome działanie wyni ka#ące z wiedzy i praktyki lub spontanicznie u osób nieszcze"ólnie reli "i#nych #ako kontakt z wszecho"arnia#ącą przestrzenią umysłu. ?ednak należy pamiętać, że zawsze 'ródłem wszelkich z#awisk #est sam umysł, to on tworzy byty i on może #e zmieniać dzięki temu, że nie są one ni czym innym #ak tylko mirażem & wiz#ą po#awia#ącą się w umyśle. %a koniec chciałbym dodać kilka słów o proroctwach i innych $ormach przepowiadania przyszłości. *ywa#ą nimi zaa$erowane starsze i całkiem młode osoby nieświadome, że coś takie"o #ak przyszłość nie #est z "óry ustalona i skrystalizowane w $ormie nie do naruszenia. !darza#ą się, co
247

prawda przypadki tra$ne"o przewidywania na#bliższe# przyszłości, ale sprawdza#ą się one zapewne tylko wtedy, "dy dana osoba, tak napraw dę nie kieru#e świadomie swoim życiem. =epie# nie słuchać przepowiedni, bo #eśli podświadomość naprawdę w nią uwierzy, to tak pokieru#e działaniem dane# osoby, że proroctwo na prawdę może się spełnić. ?eśli będzie pozytywne, to w porządku, ale #e śli inne... %a#lepie# uświadomić sobie, że przyszłość ma wiele ścieżek, pomiędzy którymi możemy przeskakiwać zmienia#ąc tym samym swo#ą przy szłość. 0rzyszłość nie ma nic wspólne"o z przeznaczeniem, chyba tylko w przy padku, "dy w nie wierzymy. -wszem tera'nie#sze przyczyny określa#ą w pewien sposób naszą przy szłość osobistą i całe"o świata, ale #est to o"ólny szkielet, który poprzez nasze świadome działanie może zostać zmieniony częściowo lub całko wicie. /szystko w sieci przyczynowo skutkowe# #est nietrwałe i zmien ne właśnie przez o"romną ilość powiązanych ludzkich działa( 6i nie tyl ko ludzkich7. %ie #esteśmy w stanie o"arnąć ich wszystkich, dlate"o tak ważne #est by nasze działania były świadome i pozytywne. %i"dy nie wiadomo, #akie działanie może uruchomić lawinę skutków, które wpłyną na losy całe"o świata. ?eśli #akieś przepowiednie się sprawdza#ą to tylko, dlate"o, że naszym życiem kieru#ą nawykowe tendenc#e i ślepe instynkty, które można ska talo"ować i podstawić do wzoru z #akąś tam liczbą niewiadomych. ?ed nak uświadomienie sobie te"o $aktu i poznanie same"o siebie może
248

diametralnie zmienić nasze życie tak, że żaden wzór nie będzie paso wał. *ędziemy mo"li kierować nim wedle nasze# woli, a nie ono nami. 0odobnie #est z większymi "lobalnymi proroctwami zna#ąc #ednostki można uo"ólnić #e do masy, takie"o bezrozumne"o zwierzęcia, które wystarczy obserwować by wycią"nąć wnioski, co do #e"o przyszłych za chowa(. %a szczęście świat #est zbyt skomplikowany a ludzie coraz bardzie# świadomi by takie proroctwa mo"ły być aktualne dłuże# niż przez chwi lę, w które# są tworzone. ?eśli nawet wyda#ą się tra$ne to #est to tra$ ność pozorna wynika#ąca właśnie z ich o"ólności, do które# można wszystko podstawić przy odrobinie chęci lub sprytu. 0roroctwa rysu#ą przyszłość na podstawie związków przyczynowych, które zapewne można o"arnąć i do#rzeć w #akimś elemencie, #eśli się przy#mie, że świat #est #ednością a każdy pozornie oddzielny element #est tożsamy z całością. ?ednak owe związki są wyciętą tera'nie#szością i dlate"o przepowiednia na nich zbudowana #est prawdziwa tylko w te# #edne# chwili. / całości mo"łaby się spełnić tylko wtedy "dyby od momentu #e# po stawienia zamrozić działania wolne# woli, co na szczęście #est niemożli we. / te# chwili przyszłość nie istnie#e, #est tylko abstrakcy#ną możliwością, potenc#ałem, który tworzymy naszym obecnym postępowaniem. %ie ma ko"oś, kto kierowałby tym wszystkim, żadnych "lobalnych spisków i tym podobnych bzdur. %awet "dyby #ednak były to i tak naprawdę nikt nie może nami kierować, #eśli sami sobie te"o nie życzymy. /y starczy uświadomić sobie swo#ą wolność. 4wierzmy, że #esteśmy pana
249

mi samych siebie i całe"o świata, tylko od nas zależy #e"o los i tym sa mym los nas wszystkich, po co więc prze#mować się przepowiedniami.

,radycja
*uddyzm każdym same. #est nauką o umyśle w nie o #akie#ś takie konkretne# kulturze. 4mysły żywych istot w zakątku ziemi zasadzie są

Przeciętnemu z#adaczowi chleba buddyzm zapewne ko#arzy się z e"zo
tycznym Tybetem lub %epalem. -czami wyobra'ni widzi klasztory wy soko w "órach, mnichów z o"olonymi "łowami, którzy mruczą sobie pod nosem mantry bąd' kręcą młynkami modlitewnymi. /szystko to wyda#e się dziwne i śmieszne. 3nni ludzie zapewne podobnie postrze"a#ą chrześci#a(skie tradyc#e z#a dania ciała ?ezusa, odmawianie róża(ca, kult obrazów itp. =udzie, którzy tak postrze"a#ą pewne reli"i#ne zachowania widzą tylko zewnętrzne $ormy, nie rozumie#ą treści, która schowana #est w umyśle każde"o człowieka. 0rzypomina to zachowanie +nowobo"ackie"o,, który dla pozorów zali cza "alerie sztuki współczesne#. 2óż on tam widzi) Camki obrazów, które okala#ą powierzchnię płótna upstrzoną koloro wymi plamami. /szystko to #est dla nie"o śmieszne. 0ewnie dochodzi do wniosku, że sam by coś takie"o machnął w pięć minut. 2óż to za sztuka)
250

0ewnie nic nie może o nie# powiedzieć, za to te ramki... / zasadzie mo "łyby być same ramki, dzieło nic by na tym nie straciło... 5o takich wniosków może do#ść człowiek, który skupia się wyłącznie na samych $ormach. !nacznie lepie# było by "dyby ów nowobo"acki obe# rzał sobie obrazy bez oceniania ich, bez tworzenia różnych koncepc#i na podstawie tylko $orm zewnętrznych. *rak rozumienia nie #est niczym złym, ale tworzenie na #e"o podstawie koncepc#i i światopo"lądu pro wadzi tylko do "łupoty i szkodliwych działa( z nie# wynikłych. /raca#ąc do Tybeta(czyka kręcące"o młynkiem. <dybyśmy powtarzali #e"o działania bez odpowiednie"o zrozumienia bąd' nastawienia du chowe"o, to korzyść z te"o płynąca byłaby taka #ak z kręcenia kierowni cą samochodu ; czysto materialna. Tak samo #est z modlitwami, odmawianie ich bez duchowe"o zaan"a żowania da tylko tyle, że w tym czasie nie zrobimy nic szkodliwe"o. <dy natomiast szczerze się modlimy to w umyśle powsta#e dobro, które wpływa na nas i zmienia. !mienia nasze nastawienie, postrze"anie i tym samym nasze działania, uwarunkowane powyższym. 3stnie#e powiedzenie, że 0an *ó" poma"a tym, którzy sami sobie poma "a#ą... /łaśnie tak #est. 9odlitwa i praktyka #est pomocą samemu so bie. *ó" słucha modlitw na tyle, na ile my sami ich słuchamy. / buddyzmie #est podobnie, nie ma tu żadne"o czary mary, mantry to nie zaklęcia, a $ormy *uddów czy demonów są tylko prze#awem, wy obrażeniem nasze# własne# natury. Traktowanie ich #ako coś zewnętrz ne"o #est nieporozumieniem, które prowadzi do pomieszania i powsta wania błędnych po"lądów. 0raktykowanie w takim duchu nic nie da. ?eśli #uż wykonu#emy praktykę, które# nie rozumiemy to lepie# #est +po prostu, #ą wykonywać bez myślenia, z pustym umysłem. Tak naprawdę
251

wcale nie musimy robić cze"oś, cze"o nie rozumiemy, co wyda#e się dziwne lub śmieszne chyba, że pod okiem nauczyciela, który zazwycza# wie, co czyni. *uddyzm opiera się na wiedzy i bezpośrednim zrozumieniu, #eśli te"o brak to niech przysłowiowe ramki obrazu nie staną się przyczyną spe kulac#i o samym obrazie. %a koniec 0rzytoczę #eszcze wypowied' 0ana /. Tracewskie"o1 +*ud dyzm #est #ak diament, przybiera kolor tła, na którym leży,.

?en
,powieść spisana w 2hi(skich kronikach z `3 wieku n.e. "łosi, iż pew
ne"o dnia uczniowie z"romadzenie na <órze .ępów zapytali *uddę o istotę oświecenia. -dpowied', #aką dostali zdumiała i wprawiła ich w konsternac#ę *udda, bowiem nic nie powiedział tylko w milczeniu pod niósł do "óry kwiat lotosu. Tylko tyle. <dy wszyscy wpatrywali się w kwiatek próbu#ąc wykoncypować znacze nie te# nauki #eden z uczniów o imieniu 9ahakas#apa uśmiechnął się, na#widocznie# zrozumiał lub wyczuł przesłanie. ?emu, więc *udda po wierzył swo#ą naukę i w ten sposób dokonał się pierwszy przekaz bud dyzmu w duchu !en. /łaściwie by być w z"odzie z owym duchem powinienem teraz zako( czyć rozdział lub nawet w o"óle nie rozpoczynać, bowiem wszystko, co mo"ę pisemnie przekazać będzie dość dalekie od prawdziwe"o !en.
252

!en to nic inne"o #ak czysta realność taka, #aką #est. /szystko, co się wydarza #est tą realnością. /ystarczy mieć otwarte oczy. 0o prostu żyć. Bycie #est prawdą, to, co nas otacza #est prawdą. 9y też nią #esteśmy. *y #ą zobaczyć trzeba spo#rzeć ku sobie -drzucić wszelki dualizm +#a, i +ty, +to,, +tamto, /znieść się ponad myślenie i lo"ikę /tedy pozostanie tylko cudowna i niezmierzona przestrze(. *uddą nie da się zostać, lecz być nim #est bardzo łatwo. 8ażdy z nas #est *uddą nie trzeba, więc ni"dzie iść
253

5ążyć do #akie"oś stanu czy poszukiwać. /szystko #est prawdziwe takie, #akie #est. %ie ma tu mie#sca na dyskus#ę czy wzniosłe myśli o duchowości. %ie ma mie#sca na poszukiwanie piękna, mądrości, dobroci czy miłości. /szystko to posiadamy naturalnie w "łębi siebie /ystarczy być tylko sobą & otwartym, naturalnym i szczerym. To #est odwa"a prawdziwe"o wo#ownika. ?ak być sobą) <dy coś robimy to po prostu róbmy to dobrze i uważnie, po prostu. *ez tworzenia #akichkolwiek wyobraże( i oczekiwania na rekompensa tę. *ez chęci osią"nięcia #akie"oś celu. Tym, co wtedy pozosta#e #est czysty umysł *uddy, nasza prawdziwa na tura. ?eśli nic nie robimy to usiąd'my w zazen. /łaśnie zazen zwane #est prawdziwym nauczycielem. 4czy być po prostu sobą. /ystarczy siedząc podążać za oddechem, uważnie i szczerze. 4walnia#ąc się od nawyków te"o materialne"o ciała. To #est realność. 0amięta#my nie ma zen bez praktyki zazen. %ie ma wyzwolenia poza materią. 8ażdy #est sam za siebie odpowiedzialny, nikt nie może nam zabronić być sobą, nikt też nie może nakazać. 8ażdy musi być samodzielny.
254

By% Buddystą
?ycie
buddystą oznacza "łębokie zinte"rowanie każde# chwili życia z

naukami *uddy. Cealizu#emy to na#pierw poprzez zrozumienie a potem przez sprawdza nie nauk w praktyce. 9usimy mieć do nich i same"o siebie "łębokie zau$anie, musimy być przekonani o słuszności nauk by stały się prawdziwą motywac#ą do działania. %ie wystarczy tu tylko akceptac#a czy też $ascynac#a tym, co mówi #akaś osoba mieniąca się mistrzem buddy#skim. %asza chęć bycia buddysta mi nie może też wynikać #edynie z te"o, że podoba nam się atmos$era buddyzmu, nie szukamy tu przecież nicze"o mistyczne"o, żadnych du chowych iluminac#i czy cudów. *uddyzm to my sami, nasza prawdziwa natura, która #est wewnątrz nie na zewnątrz nas. To nasza wewnętrzna mądrość, którą trzeba odkryć tak, #ak uczynił to *udda. Trzeba naprawdę poznać same"o siebie i zbadać własną motywac#ę by nie szukać #akiś złudze(, których tak naprawdę w buddyzmie nie ma. To, co na#istotnie#sze kry#e się w nas samych nie w tradyc#ach, prakty kach, szatach, tekstach i innych widocznych atrybutach buddyzmu. ="nięcie do takich zewnętrznych $orm nie #est na#właściwszą podstawą motywac#i, choć być może na początek wystarczy. ?eśli #uż zyskamy pewność, że nauki *uddy są tym, cze"o chcemy się w życiu trzymać to dobrze byłoby znale'ć sobie mie#sce w .andze 6z"ro madzeniu uczniów7 wybrane# tradyc#i. %ie #est to konieczne, ale "rupa da#e motywac#ę do pracy nad sobą i wsparcie w trudnie#szych chwilach.
255

!nacznie ważnie#sze #est znalezienie swo#e"o mistrza duchowe"o. %ie stety #est wielu ludzi, którzy zwą się mistrzami 6lub inni tak o nich mó wią7, ale którzy tak naprawdę nie posiada#ą żadne"o w"lądu w naturę rzeczywistości a #edynie wiedzę i trochę praktyki. Tacy ludzie mo"ą z powodzeniem prowadzić wykłady o buddyzmie na podstawie posiada nych wiadomości, ale nie będą potra$ili pomóc w indywidualne# prak tyce. 9istrzem nie zosta#e się dzięki dyplomom i certy$ikatom, nie zo sta#e nim też człowiek, które"o wielu innych uważa za mistrza. 3nni mo"ą się mylić lub mieć inne upodobania. %aszym mistrzem może być tylko ten, które"o sami po sprawdzeniu za akceptu#emy. 9istrzem się #est #edynie w relac#i mistrz & ucze(, bez ucznia nie ma mistrza bez mistrza nie ma ucznia. 9istrz to nie tytuł przypisany do człowieka. %ie należy #edne"o z dru"im mylić. 9y sami wybieramy i nie#ako tworzymy w sobie po#ęcie duchowe"o na uczyciela. To tak #ak ze sławnymi osobami wielbionymi przez tłumy, ta kie osoby są bożyszczami, ale tylko dla tych ludzi, którzy sami ich za ta kowych uzna#ą, w innych relac#ach są zwykłymi szarymi lud'mi. 3nna sprawa, że często o tym zapomina#ą i "dy sława "aśnie okazu#e się, że pozosta#e tylko cierpienie. 5la buddysty nie istnie#ą żadni bo"owie i bożkowie czy to ludzcy czy niebia(scy, *uddysta widzi przede wszystkim ludzi nie etykietki do nich przykle#ane. %iestety przy wyborze nauczyciela możemy kierować się #edynie wła snym zdrowym rozsądkiem i intuic#ą i #eśli widzimy w nauczycielu człowieka to prawdopodobnie nasz wybór będzie tra$ny. -statecznie dostaniemy takie"o, na #akie"o zasłużyliśmy.
256

-czywiście wcale nie musimy szukać nauczyciela, przykład *uddy .ia k#amunie"o świadczy, że oświecenie można osią"nąć własnymi siłami, choć na pewno #est to bardzo trudne. -świecony umysł #est #uż w nas i #eśli tylko potra$imy poddać się samo kontroli i dyscyplinie, #eśli nasza motywac#a będzie tak silna #ak histo ryczne"o *uddy to na pewno przy#dzie czas, w którym u#rzymy wresz cie naszą prawdziwą naturę, dostąpimy przebudzenia. Hormalnie buddystą zosta#e się po tak zwanym przy#ęciu .chronienia w Trzech 5ro"ocennych 8le#notachO •*uddzie •5harmie •.andze %ie musi się to wiązać z żadną szcze"ólną ceremonią,D bowiem #ak wszystko w buddyzmie tak i schronienie nie #est czymś zewnętrznym tylko naszym przekonaniem i wewnętrzną podporą. Takim $undamen tem, na którym budowana #est cała buddy#ska praktyka. 8im #est *udda) / schronieniu to słowo oznacza zarówno historyczne"o *uddę .iak#a munie"o #ak i buddę & naszą prawdziwą naturę. *udda nie #est #akimś /szechmo"ącym *o"iem, który rościłby sobie prawo do władzy nad wszechświatem, to na#zwykle#szy człowiek, który dzięki swe# moralności, współczuciu i bardzo wytężone# pracy zobaczył prawdę o nas i świecie.

9

: ośrod*&ch buddyjs*ich jest to jedn&* codziennym ceremoni&$em

257

*udda uczynił to dla wszystkich ży#ących w cierpieniu istot i dlate"o właśnie zasłu"u#e na szacunek. 0odobnie #ak życie i śmierć 2hrystusa #est przykładem miłości tak życie *uddy #est przykładem współczucia. 2i dwa# mo"liby się wza#emnie uzupełniać "dyby tylko ludzie chcieli patrzeć na przykłady i słuchać nauk, a nie przywiązywać się do różnych dzielących doktryn. /raca#ąc do *uddy, przy#mu#emy w nim schronienie #ak w nauczycie lu, który służy zawsze pomocą, wyrażamy też w ten sposób szacunek i podziękowanie za nauki, które przekazał dla pożytku wszystkich istot. 5ru"im po#ęciem #est b u d d a , czyli nasza własna oświecona natura, która ni"dy i ni"dzie nie #est od nas oddzielona. To nasz własny umysł, prawdziwy stan rzeczy, który #est poza wszelkim kurzem i złudzeniami te"o świata. 0rawdziwa natura umysłu #est zawsze czysta i wspaniała niestety nasze nawyki nie pozwala#ą #e# nam na razie do#rzeć. 0rzy#mu#ąc w nie# schronienie budu#emy trwały $undament w samym sobie. Taka podpo ra #est czymś trwałym w świecie pełnym kłamstw i złudze( "dzie wszystko zmienia się z chwili na chwilę i pędzi nie wiadomo, dokąd. 8ażdy $undament zbudowany na materialnych przedmiotach może ulec zniszczeniu, każdy postawiony na koncepc#ach czy wiedzy, która ni"dy nie #est pełna może ulec zmianie, #edynie czysta i nieo"raniczona przestrze( umysłu poza wszelkimi koncepc#ami i wiarą #est stała i nie zmienna. ?edynie sobie samym możemy w pełni zau$ać. To zau$anie #ednak musi być budowane poprzez pewne postawy #ak1 szczera chęć osią"nięcia oświecenia dla dobra wszystkich żywych istot
258

oraz kultywowanie zrozumienia, że w nas wszystkich tkwią nieo"rani czone i wspaniałe możliwości, których wykorzystanie zależy tylko od nas samych. 5 h a r m a to wszelkie metody pracy z umysłem, które zostały przeka zane nam przez *uddę .iak#amunie"o. 9ożna #ą podzielić na1 nauki, czy to przekazywane ustnie czy w postaci tekstów i na urzeczywistnie nie przedstawionych w naukach metod, czyli przemyślenia oraz stoso wanie w praktyce. 5zięki urzeczywistnieniu zobaczymy rzeczy takimi, #akie są naprawdę. 0oczątkowo oczywiście będzie to tylko silnym wy czuciem prawdy, ale z czasem przekształci się ono w bezpośrednie #e# doświadczenie, które #est lekarstwem na wszelkie ludzkie cierpienia. . a n " h a w które# przy#mu#emy schronienie to -świeceni %auczycie le, 3stoty !realizowane, nie .an"ha rozumiana #ako towarzystwo wza #emne# pomocy zor"anizowane w #akimś buddy#skim kółku, choć i im należy się szacunek. .an"ha 6zwykła lub potocznie7 to z"romadzenie uczniów, buddyści, którzy praktyku#ą dharmę i są w stanie przekazać #ą innym. .ą oni przykładem i oparciem dla chcących podróżować dro"ą *uddy i zawsze służą bezinteresowną pomocą tym, którzy #e# potrzebu#ą. To właśnie dzięki uczniom, ich bezinteresownemu poświęceniu wspaniałe nauki *uddy dotarły nawet do nas. 2hyba warte #est to czci) 0rzy#ęcie schronienia #est łatwe, ale stanie się ono oparciem tylko wte dy, "dy będzie szczere, "dy nie będziemy "o traktować #ak $ormułki do powtórzenia.
259

2o zrobić) /ystarczy usiąść #ak do medytac#i, zrobić kilka "łębszych wdechów, uspokoić umysł, uświadomić sobie, po co to robimy i co chcemy osią "nąć. 0otem można wyobrazić sobie, że naprzeciwko nas siedzi *udda w oto czeniu uczniów, możemy wśród nich wyobrazić sobie znanych nam na uczycieli buddy#skich i wszystkich ludzi, którzy pomo"li czy też poma "a#ą nam w buddy#skie# praktyce. %iech ci uczniowie trzyma#ą w dło niach księ"i z naukami dharmy. -czywiście można to sobie wyobrażać dowolnie, można też wzbudzać w sobie zau$anie bez wyobraże( to zale ży od nas samych. /ażne byśmy poczuli dotyk #edności z Trzema 8le# notami. %astępnie wypadałoby pomyśleć lub wypowiedzieć słowa1 •Zna"du"! schronienie w ?uddzie •Zna"du"! schronienie w @harmie •Zna"du"! schronienie w Sandze 5obrze #est przy#mować schronienie codziennie, na#lepie# podczas po ranne# medytac#i. 5obrze też #est uzupełnić "o życzeniem szczęścia dla wszystkich żywych istot pamięta#ąc, że to, co robimy, robimy też dla nich. !inte"rowanie nauk *uddy z życiem oznacza poszukiwanie równowa"i we wszystkim, co się wydarza i stosowanie swych odkryć w budowaniu harmoni#nych stosunków z otacza#ącym światem.
260

*uddysta nie stara się unikać cierpienia, wie, że #est ono częścią realno ści, którą należy przekształcić. 5zięki te# wiedzy wszelkie trudności sta#ą się dro"ą do oświecenia. *uddysta dostrze"a prawdę każde# sytuac#i, dzięki czemu w każde# po tra$i do#rzeć coś pozytywne"o. =ub odwrotnie & dostrze"anie w każde# sytuac#i cech pozytywnych pozwala wyluzować swe nastawienie i zoba czyć prawdę. *uddysta nie krytyku#e, nie potępia, lecz zawsze stara się wczuć w sytu ac#ę dru"ie"o człowieka, co pozwala działać zawsze odpowiednio do sy tuac#i. *uddysta nie ukrywa się za maskami, lecz zawsze odważnie pokazu#e swo#ą prawdziwa twarz i nie waha się działać, "dy wyma"a te"o sytu ac#a.

P/9ną nocą Czasem
wieczorami, "dy wokół panowała cisza i spokó# spisywałem

swo#e myśli na karteczkach, które potem lądowały w różnych przypad kowych mie#scach. 2zęść po dłu"ich i pełnych przy"ód poszukiwaniach odnalazłem. %ie umieszczę tu #ednak wszystkich, bo nie są te"o warte, ale #edną może dwie...

Gspe t przebudzenia R wszechwiedza

261

<dy byłem nieco młodszy miałem wielki problem ilekroć słyszałem, że bó" #est wszechwiedzący i wszechobecny nawet w przysłowiowe# ko mórce ?asia, które# ?aś #ak wiemy nie posiadał 6mowa tu o komórce oznacza#ące# mie#sce do przechowywania rupieci, zapasów czy też wę "la nie o tele$onie <.9 b7. .zcze"ólnie $rapowała mnie owa wszechwiedza, które# nie mo"łem tak "ładko przełknąć, bo omi#a#ąc lekc#e reli"ii szerokim łukiem nie zdąży łem wyrobić w sobie odruchu wiary w święte słowa świętych mężów i pism. / "łowie mi się nie mieściło #ak ktoś może wiedzieć wszystko, znać czyny i myśli każde# istoty, znać odpowied' na każde pytanie. /tedy też bym tak chciał.... Teraz #uż nie. -czywiście takie po#mowanie było bardzo naiwne, a sama wszechwiedza nieprawdopodobna, nic, więc dziwne"o, że z ostrożnością podchodziłem do podobnych rewela c#i w naukach buddy#skich. Trwało to do czasu, "dy dotarło do mnie prawdziwe znaczenie #edności wszystkie"o. Teraz wiem, że owa wszechwiedza ob#awia się nieco inacze#, oświecona istota nie pamięta, co wie, nie ma umysłu zapchane"o wszelkimi możliwymi in$ormac#ami, #est to zupełnie niepotrzebne. -świecony po prostu stanowi prawdziwą #edność ze wszystkimi istotami, z całym światem, odczuwa "o #ak siebie same"o. 2złowiek, #eśli chce się podrapać w swędzące mie#sce nie za stanawia się #ak to zrobić, #aką sekwenc#ę ruchów wykonać, bo inacze# czekałby "o los stono"i z ba#eczki dla dzieci zastanawia#ące# się czy na# pierw wykonać krok no"ą nr DS czy też UT. -świecony po prostu w każ de# sytuac#i wie, co należy czynić, #ak właściwie pomóc cierpiące# osobie czy #ak się zachować. %ie musi się zastanawiać skoro #est wszystkim i wszystkimi. 2hce się napić wody, podchodzi do kranu i odkręca "o, nie wie i nie zastanawia się #ak działa kran.
262

/szechwiedza na tym pole"a, że w każde# "alaktyce i na każde# plane cie, na które# istnie#e kran, choćby nie przypominał znane"o ziemskie "o urządzenia, wszechwiedzący pode#dzie i odkręci "o, "dy tylko zechce mu się pić. <dy za#dzie potrzeba, oświecony zrobi to, co należy, nie za stanawia#ąc się, nie ocenia#ąc z "óry sytuac#i. Taki ktoś na dzikie# wy spie zerwie zawsze #adalny owoc choćby "o pierwszy raz na oczy widział i zawsze porozumie się z tubylcami choćby wcześnie# nie znał ani słowa w ich #ęzyku. To tylko człowiek, który postrze"a siebie #ako odrębną część tworzy podziały i nie widzi prawdy, którą ma przed nosem. %a wet, #eśli w przebłysku pierwotne# wiedzy zwanym intuic#ą otrze się o prawdę to nie zau$a #e#, będzie dale# kombinował i oceniał na podstawie swych własnych po"lądów czy zebrane# wiedzy. Takie postępowanie zniekształca bezpośredni odbiór i działanie, odcina od prawdziwe"o 'ródła wiedzy, którym #est #edność.

Mie. czy by.$
68rótko7 LU 8wietnia LNNM 9ieć nie oznacza w tym przypadku #edynie stanu posiadania, ale cały styl życia oparty na nadmierne# konsumpc#i wszelakich dóbr, na prak tycznie nieo"raniczonym zaspoka#aniu zachcianek nasze"o +?>, nie li czącym się z kosztami ekolo"icznymi, społecznymi i indywidualnymi. Taka postawa łączy się lub racze# wynika z braku #akie"oś "łębsze"o ży cia duchowe"o, a wedłu" buddyzmu z braku wiedzy o tym #ak świat na prawdę $unkc#onu#e, co to #est życie, kim #est człowiek i po co ży#e).
263

%asza chęć posiadania wynika ze złudne"o wrażenia, że przedmioty za spoko#ą nas również w "łębszym, duchowym sensie, co #ednak #est nie możliwe. 8onsumpc#a ni"dy nie uczyniła niko"o trwale szczęśliwym. 0o krótkie# chwili zadowolenia 6lub racze# ul"i7 z zaspoko#enia pożąda nia rzeczy bąd' przy#emności zmysłowych przychodzi obo#ętność lub nawet znużenie, a po pewnym czasie nowe pożądanie, nowe pra"nie nia, które sprawia#ą ból, "dy nie są zaspoko#one.

?akie są skutki ule"ania terrorowi własne"o +e"o, i kultywowania kon sumpcy#ne"o trybu życia)
264

%ie wymienię tu wszystkich i nie wymienię też skutków pozytywnych, które choć są to #ednak na krótką metę, a w dalsze# perspektywie przy noszą #ednak same ne"atywności. %ie będę wyznaczał też "ranicy po między zwykłym życiem a konsumpc#onizmem, bo #est ona zbyt płynna i racze# indywidualna do samodzielne# oceny. 0osiadanie cze"oś, co się lubi skutku#e przywiązaniem do te"o cze"oś. ! przywiązania bierze się strach przed utratą, który skutecznie parali żu#e wszelkie odruchy szlachetności i czyny wyma"a#ące poświęce(. .trach częstokroć skłania nas do mówienia nieprawdy bąd' przemil czania prawdy, która powinna być mówiona bardzo "łośno. !e stra chem też patrzymy na innych ludzi, na #ednych #ak na potenc#alnych złodziei na innych #ak na konkurentów dążących do upra"nionych przez nas dóbr, a #eszcze innych traktu#emy w strachu #ak władców mo "ących obdzielać dobrami bąd' zabierać #e wedle upodobania. .trach sta#e się przyczyną pewne"o wyizolowania, niezdolnością do ży cia w #edności z innymi lud'mi i przyrodą. %a strachu żeru#ą #ednostki pozbawione skrupułów moralnych niewaha#ące się krzywdzić $izycznie i psychicznie innych. .połecze(stwem rozbitym łatwo #est rządzić i wy korzystywać do własnych celów, co mo"ą czynić i czynią owe amoralne #ednostki. / takie# sytuac#i zatraca się "dzieś wartość same"o człowie ka, zaczynamy widzieć tylko wartość #e"o ma#ątku, styl życia czy inne zewnętrzne prze#awy konsumpc#i, człowiek zaś znika całkowicie. 8onsumpc#onizm działa ne"atywnie w wymiarze całe"o świata, zarów no w s$erze ludzkie# #ak i w całe# bios$erze planety, po"arsza ostatecznie #akość życia i przysparza wielu cierpie( #ednostkom ludzkim. %ie widać te"o w pięknych $ilmach, kolorowych i $ałszywych reklamach i całym
265

zewnętrznym blichtrze świata, ale odczuwa to i będzie odczuwał prę dze# czy pó'nie# każdy z nas osobiście.

Aa to "est w naszym pi! nym ra"u$
8onsumpc#onizm połączony #est z produkc#ą, kapitalizmem i ekono mią, w które# pomi#a się wartość człowieka i zatraca "łówny cel #e# ist nienia. .ystemy ekonomiczne usiłu#ą nam narzucić zachowania niema #ące wiele wspólne"o z o"ólnoludzką #ednością. 4siłu#e nam się w ma wiać, że musimy być konkurency#ni czy to #ako pracownicy czy też #ako właściciele $irm. 8aże nam się walczyć z innymi o lepszą pracę, o #e# utrzymanie, o lepsze zlecenia, lepsze wyniki $inansowe itd. *ardzo rzadko uświadamiamy sobie, że np. #ednostkowa konkurency#ność to nie tylko bycie lepszym pracownikiem 6narzędziem7, ale też lepszym, bardzie# wartościowym człowiekiem, który nie powinien wszelkimi sposobami walczyć z innymi lud'mi dla zdobycia kilku nowych przed miotów czy też zaspoko#enia zmysłów. /łaściciele $irm również powinni sobie uświadomić, że nie ży#ą sami a dążenie do urwania kawałka rynku realizowane na ludzkie# krzywdzie prędze# lub pó'nie# stanie się przyczyną klęski, upadku i cierpienia ich samych. 8ażdy z nas kiedyś będzie musiał ode#ść i pewnie większość będzie się zastanawiała nad wartością swe"o życia. 2o stanowiło o #e"o wartości, co zapisze się w ludzkie# pamięci) 0ozostawiony ma#ątek czy to, #akim się było człowiekiem w stosunkach z innymi lud'mi) ?an 0aweł 33 mawiał +%ie lęka#cie się,, mówił to do wszystkich ludzi niezależnie od wyznania, rasy czy narodowości. %ie lęka#cie się dawać
266

innym miłość, nie lęka#cie się dawać świadectwo prawdzie, nie lęka#cie się działać tak #ak nakazu#e wam sumienie i reli"ia. %ie lęka#cie się być prawymi i szlachetnymi, współczu#ącymi i wrażliwymi, nie lęka#cie się przeciwstawiać złu. !a bramę śmierci i tak nie da się zabrać nicze"o, ani ma#ątku, ni sławy i władzy & nic, ale umiera#ąc możemy być spoko#ni, bo zostawiamy po sobie dobro, które będzie procentowało w sercach tych, którzy ży#ą, a my sami pozostaniemy w ich kocha#ące# pamięci. /ydarzenia po L 8wietnia LNNMPN roku pokazały #ak bardzo ludzie tęsk nią do #edności, do te# odrobiny zau$ania i zwykłe# międzyludzkie# życz liwości. 0okazały, że ludzie chcą widzieć w dru"im człowieku przy#acie la i podobną im istotę a nie bezwz"lędne"o konkurenta do material nych dóbr. =udzie chcą żyć i czuć się bezpiecznie razem.

0au a a )wiadomo).
2o #akiś czas w czasopismach popularnonaukowych ukazu#ą się artyku ły, których autorzy su"eru#ą czytelnikom #akoby ludzka świadomość nie kryła #uż przed nauką żadnych ta#emnic. %aukowcy przy#mu#ą w swych badaniach ludzki móz" #ako punkt od niesienia, który #est "eneratorem owe# świadomości. !ważywszy na $akt, że nauka postrze"a żywy or"anizm w kate"oriach mechanizmu i tak też "o bada #est to całkiem poprawny punkt widzenia.

10

Hmier" J&n& ?&w$& 44) :ie(*ie1o ?&#ie%& ?o(&*& :ie(*ie mi(ionowe i #owszechne msze) #rocesje i #ochody w c&$ym *r&ju :ie(*ie zjednoczenie '&rodu ?o(s*ie1o w N&$obie '&rodowej

267

?ednak z punktu widzenia buddyzmu #est to błąd podobny do te"o, #aki popełniali astronomowie ery przed kopernikowskie#. !akładali oni, że centralnym punktem wszechświata #est ziemia i co ciekawsze wszelkie obliczenia astronomiczne oparte na takim założeniu, choć co prawda skomplikowane 6oparte na s$erach i epicyklach7 były #ednak dość do kładne i prawdziwe z matematyczne"o punktu widzenia. ?edyne, co było $ałszywe to sposób postrze"ania wszechświata, który uniemożli wiał #e"o szersze badanie i poznanie prawdziwe"o stanu rzeczy. 0odob nie #est ze współczesnymi badaniami nad świadomością. -parte są one na badaniach aktywności odpowiednich obszarów móz"u w połączeniu z odpowiada#ącymi im reakc#ami $izycznymi, emoc#onalnymi i intelek tualnymi. 5a#ą one konkretne i prawdziwe wyniki ma#ące #uż teraz konkretne zastosowania praktyczne 6np. w marketin"u7 #ednak ani o krok nie zbliża#ą nas do poznania świadomości #ako takie#. /edłu" nauk buddy#skich świadomość nie przebywa w żadnym kon kretnym mie#scu a sam móz" #est tylko maszyną, tak #akby urządze niem nadawczo odbiorczym służącym do zdalne"o sterowania ciałem. ?ak widać te dwa punkty widzenia są podobne, #eśli chodzi o sposób traktowania ciała, #ednak, #eśli chodzi o samo umie#scowienie świado mości to po"ląd buddy#ski da#e o wiele "łębszy i szerszy w"ląd w naturę rzeczywistości, uwypukla też wa"ę te"o, co dla człowieka na#ważnie#sze ; niemierzalnych stanów umysłu #ak1 emoc#e i uczucia, które przecież ma#ą o"romny wpływ na działanie or"anizmu i nasze świadome postę powanie. !"oda buddyzmu i nauki, co do te"o, że móz" #est mechanizmem spra wia, że nie sposób metodami naukowymi dowieść rac#i żadne# ze stron, bo przecież bada#ąc aktywność radia można stwierdzić, że wytwarza
268

ono muzykę 6w postaci $izycznych $al ciśnienia7, choć my wiemy, że muzyka pochodzi z całkiem inne"o mie#sca a $aktycznie stworzona zo stała przez aktywność ludzkie"o umysłu. 9ożna również wetknąć śru bokręt w obwody radia i badać wpływ takie"o zakłócenia na wydoby wa#ący się d'więk. /nioski będą relatywnie prawidłowe, pozwolą na wet naprawiać radio, ale nic tak naprawdę nie powiedzą o $aktycznym 'ródle muzyki. 0ode#ście mechanistyczne nie #est na#szczęśliwszym rozwiązaniem, omi#a z daleka to, co tak naprawdę #est dla człowieka na#ważnie#sze, co stanowi o #e"o istocie. .ą to niemierzalne stany umysłu ; szczęście, mi łość, rozpacz, cierpienie itd. %ie da się poznać ich prawdziwe# natury bada#ąc pola elektryczne móz"u tym bardzie#, że każdy z nas doświad cza takich uczuć w sposób indywidualnie zróżnicowany. <dzie nie może nauka tam wkracza wiara, a tak się składa, że buddyzm #est #edyną wiarą 6#a bym powiedział nauką7, która kompleksowo za# mu#e się właśnie świadomością #ako taką. %auka buddy#ska postrze"a świadomość w #e# czyste# postaci #ako wła ściwość same# przestrzeni, w które# wszystko to, co widzimy się mani$e stu#e. Ta świadomość #est pierwotnie czysta, pełna spoko#u i szczęścia dopiero, "dy wskutek niewiedzy zaczyna identy$ikować się z tym, co się w nie# po#awia po#awia#ą się błędne po"lądy, błędne postrze"anie rze czywistości i cierpienie. /szelkie buddy#skie praktyki ma#ą na celu oczyszczenie świadomości z te"o ba"ażu niepotrzebnych i nieprawdziwych w istocie zabrudze(, a to oznacza powrót do nasze"o $undamentalne"o stanu, do czyste"o umy słu.
269

L^.PL.LNNU

@ro'a ?uddy
LU pa'dziernika LNNL 3stnie#e morze i istnie#ą $ale, które są niczym innym #ak tylko stanem wody i nieodłącznym atrybutem morza. 9orze #est naszym domem, #e steśmy nim. Hale, czyli myśli, uczucia i z#awiska też nie są czymś osob nym, choć takie się wyda#ą. %ie ma potrzeby uwalniać się od cze"okol wiek. %asz dom #est tu i teraz i tylko od nas zależy czy będzie to kurna chata czy pałac. *udzimy się do te"o by widzieć rzeczywistość taką, #aka #est, by #ą świadomie kształtować, przez miłość, współczucie i poma"anie in nym, tym za"ubionym we własnych złudzeniach. 2ierpienie i inne uczucia są częścią dro"i, nie #est naszym celem pozby cie się ich, a racze# rozpoznanie i przetrans$ormowanie, tak by nie prze szkadzały, lecz by wzmocniły naszą motywac#ę do działania. *uddy#ska ścieżka pozbycia się cierpienia, nie #est celem samym w sobie, #est #edy nie środkiem, dzięki któremu będziemy mo"li poma"ać innym. *ud dzie chodziło o wyzwolenie z cierpienia wszystkich istot, ale #eśli bę dziemy zamierzali wyzwalać tylko siebie, to #uż nie #est z"odne z #e"o intenc#ą. %ie powinniśmy też chcieć rozpłynąć się w nirwanie, czy też pozbyć się uczuć lub wyzwolić z samsary. %irwana i samsara to nie są dwie różne rzeczy. !#awiskowy świat #est naszym domem, a naszym za daniem #est widzieć #e"o usterki i naprawiać, a nie uciekać. +0owstrzy mywanie się od działanie, też #est działaniem, które cię wypełnia..., *y
270

cie *uddą to działanie, radosne, inspiru#ące, dobre i szlachetne z myślą o dobru wszystkich, to nie rozpłynięcie się w #akimś bezmyślnym sta nie. 8ażdy *udda pracu#e dla dobra wszystkich istot. 6Tylko #akiś bó" morze patrzeć z wysokości na cierpienia istot i nic nie robić7. 9orze bez $al #est #ak tyłek bez pośladków. <dy znikną $ale to morze stanie się zwykła płaską wodą, w które# wszystkie żywe istoty powoli pozdycha#ą. /yzwolenie #est #uż tu i teraz, to nie #akiś odle"ły cel. 5ziałanie dla do bra innych #est #uż wyzwoleniem.

?uddyzm po prostu
LU.NL.LNNQ *uddyzm w zasadzie #est prosty, wszelkie techniki ma#ą na celu zerwa nie smyczy, na które# prowadzi cię złudne +e"o,. 8ażda z dró" #est dobra, nawet te stworzone przez ciebie, ale błędem #est przywiązywać się do nich i do koncepc#i na ich temat. <dy twe +#a, zosta#e osłabione i znika całkowicie wtedy bramy wolności sto#ą otworem, a twe działania automatycznie sta#ą się pozytywne. 8rzywdzić, ne"ować i dzielić może, bowiem tylko two#e +e"o,, a #e"o przecież #uż nie ma... *ąd' uważny w tym, co mówisz i robisz, 0ostrze"a# rzeczy i z#awiska takimi, #akie są bez nadawania im znacze(, których nie posiada#ą, a wtedy twe +#a, nie sprowadzi cię na manowce. %ie oczeku#, że dro"a zaprowadzi cię do #akie"oś celu, nie zauważysz "o. 5ro"a #uż #est celem, a prawda #est tu i teraz.
271

Ty nią #esteś.

ZauManie
NU sierpie( LNNL %ie istnie#e żadna zewnętrzna siła 6*ó" czy *udda7, która mo"łaby dać nam oświecenie, również nie ma niko"o, kto mó"łby nam pomóc "o osią"nąć, #eśli sami na to nie pozwolimy i nie będziemy wytrwale nad sobą pracować. To my #esteśmy światem, wszystkim, co istnie#e, #este śmy *uddą. ?est to bardzo ważne, "dy #uż zdecydu#emy się przystąpić do #akie#ś "rupy buddy#skie#. Tylko intuic#a może nam wskazać na#odpowiednie#szą, musimy #e# 6in tuic#i7 zau$ać na tyle by to zau$anie przerodziło się w u$ność do mistrza i "rupy. ?eśli to nie nastąpi, to zdarzyć się może, że pewne nauki, czy praktyki w "rupie miast poma"ać zaczną wzbudzać przeszkadza#ące uczucia lub wręcz zwątpienie, a to tylko spowolni rozwó#. 2zęść z nas tra$iła do buddyzmu dzięki poszukiwaniom prawdy, a to oznacza, że mamy bardzo analityczne pode#ście do wszystkie"o. To bardzo dobrze, tyle tylko, że przed poszukiwaniem "rupy i mistrza na leży dobrze przemyśleć1 czy naprawdę te"o potrzebu#ę), 2zym #est "ru pa), 8im #est mistrz), 2ze"o oczeku#ę) 3 czy #est to potrzebne). Trzeba zrozumieć te kwestu#e tak by nie stały się one zarzewiem wątpliwości w czasie praktyki. /łasne przemyślenia są bardzo ważne, choć ich istotą są znane nam koncepc#e, to #ednak otwiera#ą one bramę do umysłu. Te przebłyski in
272

tuic#i, te właściwe odpowiedzi po#awia#ące się #akby same z siebie są właśnie kontaktem z pierwotną mądrością umysłu. ?eśli nie zau$amy własnemu umysłowi, to nie zau$amy nikomu, a wtedy wszelkie "rupowe praktyki mi#a#ą się z celem. %a#lepie# "dyby każdy realizował wskazówkę *uddy o rozmyślaniu i rozwi#ał swe zrozumienie, ale na szczęście oświecenie nie #est od te"o uzależnione. 0ewne osoby potra$ią być naturalnie entuz#astycznie i u$ nie nastawione, ale nie prze#awiać tendenc#i do analizy. 5la nich są od powiednie metody, których użycie zależy od mistrza. -soby te nie mu szą wiedzieć, że wszelkie bło"osławie(stwa czy przekazy mocy 6np. w li nii 8a"yu7 to nie #akaś zewnętrzna +ma"ia, a tylko pomoc działa#ąca na poziomie podświadomości, która powodu#e otwarcie się dane# osoby na własną naturę *uddy. To wszystko pod warunkiem, że mistrz #est prawdziwy. ?ak więc takie "o rozpoznać) / prawdziwym nauczycielu nie ma krzty pożądania, przywiązania czy złości. ?eśli #ednak raz czy dru"i odkry#emy potknię cia te"o typu to sprawdzamy #ak nauczyciel zarea"u#e na nasze uwa"i, #eśli przy#mie #e z pokorą to wszystko w porządku być może nie #est ide ałem, ale "dy się nie ma inne"o... <eneralnie chodzi o to by sprawdzić #ak silne #est +e"o, nauczyciela, które tak prawdę powiedziawszy nie powinno istnieć u ko"oś, kto chce nauczać dharmy. .kra#nym przypad kiem nieodpowiednie"o nauczyciela #est taki, który wikła się w skanda le seksualne czy ma#ątkowe, takie zachowanie zazwycza# oznacza ist nienie silne"o pożądania, co kwali$iku#e nauczyciela racze# na pozyc#ę demona niż ko"oś, kto powinien pouczać o 5harmie *uddy. %asz los zależy od nas samych, od nasze"o rozsądku, obserwac#i i wy czucia.
273

+?esteś swoim #edynym mistrzem,, to słowa *uddy. .zlachetna -śmio raka 5ro"a, którą nam przekazał #est doskonała i kompletna oznacza to, że 6przyna#mnie# teoretycznie7 istota o szczerych, silnych motywa c#ach i potra$iąca narzucić sobie dyscypliną nie potrzebu#e nicze"o in ne"o.

@lacze'o buddyzm$
9yślę, że nie da się odpowiedzieć w kilku zdaniach, o ile w o"óle moż na słowami wyrazi "łęboki proces trans$ormac#i, który prowadzi do pewności, że właśnie buddyzm #est tą ścieżką, po które# chcemy kro czyć. 5lacze"o).. 9oże, dlate"o, że uczy dotykać rzeczywistości bez po średników, uczy żyć w owe# rzeczywistości, obcować, na co dzie( z prawdą. *uddyzm #est dla mnie po prostu żywym doświadczeniem prawdy i życiem codziennym. 5zięki praktyce buddy#skie# człowiek sta #e się świadomy motywac#i swych czynów a wtedy potra$i pokierować życiem tak, by było inspirac#ą dla innych, choćby tylko na#bliższych. To #uż wystarczy, dobro raz okazane zatacza coraz szersze krę"i #ak $ale po wrzuceniu kamienia do stawu. 6>lbo #ak marketin" wielopoziomowy. ?edna szczerze praktyku#ąca osoba zmienia cały świat, choć może od razu te"o nie widać. *uddyzm uczy patrzeć na wszystko i wszystkich ponad podziałami stworzonymi przez konceptualne myślenie. 0roszę dopisać tuta# wszystkie pozytywne słowa, to #est właśnie buddyzm. 0rzepraszam to nie #est buddyzm, bowiem buddyzm to słowo, czcza "adanina a
274

doświadczenie #est po prostu prawdą, prawdą o #edności wszystkie"o.

Cmpres"a
?akie to wspaniałe, <dy wszystko wokoło po prostu #est, 5zie#e się spontanicznie. Tyle $orm, kolorów i d'więków 0rze#awia się w przestrzeni umysłu. To wspaniałe, że nie muszę nicze"o osią"ać %i starać się zrozumieć. 0o prostu wiem. 0rawda #est tuta# i tam /szędzie, #estem #e# częścią > ona mo#ą. %ie ma dro"i, którą trzeba by iść %ie ma celów do osią"nięcia %ic nie krępu#e mo#e# wolności %ie ma też mnie ?est dzianie się, miłość i #edność 0oczątek łapie za o"on koniec 0ytania rozpuszcza#ą się w doświadczeniu > #eden płatek kwiatu -dkrywa ta#emnice, których nie ud'wi"nie "ruba księ"a <ęsto zapisana słowami !niknęły ramy po#ęć
275

8tóre wydzielały prawdę w okruszkach %iczym żebrakowi "rosze %ie muszę #e# wybierać spomiędzy kamieni <dzie leżały przykryte mułem %ie ma #uż medytac#i i po medytac#i %ie ma #a i ty ?est tak #ak było zawsze 0o prostu /idzę #ak wszystko płynie w #ednym kierunku %iczym rzeka, która meandru#e 2hoć płynie zawsze naprzód ku morzu .wemu kochankowi ?a #estem bezmiarem morza 8tóre pulsu#e życiem w niesko(czoność ?e"o "łębią To #a #estem tobą... !amkni# książkę /ytrząśni# spod powiek litery. -ddech wy"ładzi ocean > ty zanurku# swobodnie / #e"o przy#aznym błękicie %ie "o( za bąbelkami /idzisz światło) To two#e życie.

276

@obro, z&o i relatywizm w buddyzmie
8iedyś, zanim #eszcze zainteresowałem się buddyzmem przeczytałem książkę wyznawców 8ryszny & *ha"awad <itę. -czarowała mnie za warta w nie# $ilozo$ia, tak wspaniale i lo"icznie opisywała świat... 0o dobnie zresztą #ak buddyzm, wystarczy pozamieniać niektóre słowa i pozbyć się bo"a. *ył to prawie buddyzm, ale #ak się pó'nie# okazało to +prawie, robi wielką różnicę. 5la niezorientowanych & *ha"awad <ita #est rozprawą $ilozo$iczną, która toczy się pomiędzy księciem >r#uną i #e"o wo'nicą i bo"iem zara zem & 8ryszną. Czecz dzie#e się przed bitwą na polu, 8urukshetra. 0o #edne# stronie stoi >r#una ze swym wo#skiem, po dru"ie# 8aurawowie ; kuzyni >r#uny. 8siąże >r#una bardzo niechętnie przystępu#e do bitwy, bo przecież po dru"ie# stronie sto#ą było nie było bliskie mu osoby. 2ią "le ma wątpliwości czy powinien zabi#ać ludzi, do których tak napraw dę nic nie ma. 0ełen wątpliwości prosi o radę swe"o przy#aciela 8rysz nę i tuta# zaczyna się cała dysputa. ?est w nie# mowa o reinkarnac#i, o nieśmiertelne# duszy, o tym, że dobro i zło to tylko sposób postrze"ania pewnych z#awisk, o motywac#i i #e# powiązaniom z dobrem i złem i wie le, wiele innych nauk, które można spotkać i w buddyzmie 6oczywiście w całkiem innym, pozytywnym kontekście7. /szystko było piękne do momentu, "dy ktoś o innym punkcie widzenia zapytał mnie, o czym #est ta książka. -dpowiedziałem swo#e, & czyli to, co wymieniłem powyże#. To "o #ednak nie zadowoliło, zapytał #eszcze raz, o czym #est ta 2>E> książka.
277

5opiero wtedy mnie olśniło, dopiero wtedy spo#rzałem całościowo na przekaz *ha"awad <ity i cóż ona takie"o przekazu#e) - czym mówi 8ryszna) 8ryszna do >r#uny mówi ; zosta( mym bhaktą 6wielbicielem7 i zabi#a# dla mnie. 0rzecież nie zrobisz tym nikomu krzywdy, bowiem duszy nie można zabić. 5obro i zło nie istnie#e, to tylko sposób postrze"ania za leżny od te"o, kto patrzy. 2ałym przesłaniem książki #est właśnie to & podporządku# się mi & swemu bo"u i zabi#a# dla mnie. 0rzesłanie w piękne# i su"estywne# oprawie. *yć może z punktu widzenia bo"a pozbawianie ludzi ciał nie #est ni czym złym, ale z nasze"o punktu widzenia #est to racze# bolesna proce dura. Tak właśnie wy"ląda relatywizm. ?est to bardzo niebezpieczna ideolo "ia, z które# wyznawcy 8ryszny pewnie nie zda#ą sobie sprawy. *yć może kiedyś po#awi się wśród nich osoba poda#ąca się za bo"a i wezwie ich na #akąś świętą wo#nę. 0owie & zróbcie to dla mnie moi wielbiciele. / buddyzmie też #est wiele nauk, które zda#ą się mówić o relatywizmie wszystkie"o, o braku ostateczne"o dobra i zła, o wartościowaniu z#a wisk w zależności od punktu widzenia itp. To tylko pozory. /iększość tych nauk wy"łoszona została przez *uddę czy *odhisattwów 6przypo mnę, że *odhisattwa to istota, która pozbyła się #a'ni +#a,, my możemy ich, co na#wyże# naśladować7, czyli istoty zrealizowane. %auki te po winny być przekazywane w odpowiednim czasie ludziom na odpowied nim stopniu rozwo#u lub po prostu z bardzo wieloma komentarzami przeznaczonymi dla zwykłych ludzi. 2zym #est relatywizm)
278

%a#o"lędnie# mówiąc zakłada on, że mo"ą istnieć, co na#mnie# dwa skra#nie odmienne punkty widzenia na #eden problem, że prawdziwość wypowiedzi można oceniać tylko w kontekście #akie"oś konkretne"o systemu odniesienia. 2zy więc w buddyzmie istnie#ą #akieś różne systemy odniesienia) /e'my takie na przykład cierpienie... / 0ierwszym obrocie 8ołem 5harmy *udda stwierdza, że...3stnie#e cierpienie. / dru"im 6bardzo upraszcza#ąc7 *udda twierdzi, że w 04.T2@ cierpie nie nie istnie#e podobnie #ak wiele innych rzeczy. Celatywizm) !miana punktu widzenia) 2zym więc #est owa pustka z buddy#skie"o punktu widzenia) %a pewno nie #est #akąś czarną dziurą, brakiem wszystkie"o. 0ustka odnosi się do #a'ni +#a,, czyli cze"oś, co tak naprawdę #est złudzeniem lub racze# błędem w postrze"aniu. 0ustka #est brakiem #a'ni +#a,, a więc i wszystkie"o inne"o. %ie oznacza to, że rzeczy nie istnie#ą & .utra .er ca mówi, że $orma to właśnie pustka, pustka to właśnie $orma. / in nych tekstach mówi się, że rzeczy istnie#ą i nie istnie#ą. /szystko to od nosi się do relac#i1 rzecz & #a'( +#a, <dy nie ma #a'ni +#a, to nie istnie#ą dla nie# rzeczy, ale nie można po wiedzieć, że nie istnie#ą one w o"óle, bowiem dla innych istot też mu siałyby nie istnieć. Tak, więc z +punktu widzenia, pustki rzeczy nie istnie#ą. /idać tu dwa odmienne punkty widzenia na istnienie rzeczy i między innymi owe"o cierpienia. 2ały dowcip pole"a #ednak na tym, że pustka nie posiada swo#e"o punktu widzenia, "dyby posiadała to zachodziłaby relac#a1 0unkt wi
279

dzenia & 0ustka. Taka relac#a zaprzecza istnieniu pustki. Tak, więc ist nie#e tylko #eden punkt widzenia & 2ierpienie istnie#e. 3stnie#e tak, #ak i wszystko inne w powiązaniu ze świadomością, która "o postrze"a nie #ako coś samodzielne"o. /edłu". *uddyzmu nie ist nie#e nic samo w sobie, nic oddzielone"o od postrze"a#ące"o umysłu. 5zięki temu wszystko można zmienić i wszystko ma swó# kres, cierpie nie też. %ie #est to takie proste do zrozumienia i przy#ęcia, dlate"o *udda nie mówił od razu o pustce. 5lacze"o w o"óle powiedział) !auważmy, że 0ierwszy -brót 8ołem #est w zasadzie przepisem na praktykę i życie, brak w nim wy#aśnienia #ak rzeczy $aktycznie $unkc#o nu#ą, #est niekompletny. 5ru"i obrót #est, zatem wy#aśnieniem te"o stanu i zarazem rozwinię ciem. *ez tych wy#aśnie( bardzo łatwo wpaść w liczne pułapki, które po#awia#ą się w trakcie intensywne# praktyki. 6?est o nich mowa w <> 845- V-?3%, .G4 #eśli chodzi o teksty zen7 0oza tym owe ob#aśnie nia są inspirac#ą i pomocą zarazem w praktyce *odhicitty. 0raktyce, o które# nie ma mowy w 0ierwszym -brocie 8ołem 5harmy. /raca#ąc do tematu. 3stnie#e #eden punkt widzenia & 2ierpienie istnie #e. 9y nie możemy temu zaprzeczać, możemy mieć nadzie#ę i dążyć w swe# praktyce do te"o by owo cierpienie z"inęło z nasze# świadomości i wszystkich innych istot. 0rzykładanie miary tekstów o pustce do wszystkie"o wokół i traktowanie spraw codziennych tak #akby były re latywne bez osobiste"o doświadczenia pustki #est #ak dyskus#a o tym czy *ó" istnie#e czy też nie.
280

%ie możemy rozpatrywać np. kwestii cierpienia, dobra i zła w oderwa niu od nas samych. *odhisattwa może, ale nie czyni te"o. 5la nie"o ta kie dobro i zło nie istnie#e. *odhisattwa ostatecznie pozbył się własne"o +#a,, #ak więc dla nie"o mo"ą istnieć takie po#ęcia, 6dla ko"o)7 -soba zrealizowana #est czystym współczuciem, czystą empatią nie ist nie#e w nie# żaden podział, nie istnie#e zło, ale dobro też nie, bo #ak może istnieć bez porównania ze złem. *odhisattwa czyni tylko dobro i #est to dla nie"o tak naturalne i oczywiste, że nie powsta#e w nim nazwa dla te"o z#awiska. *odhisattwa nie dzieli, a #e"o współczucie o"arnia wszystkie istoty bez wy#ątku tak, #ak w przytoczonym powyże# $ra"men cie buddy#skie# opowieści1 +...0ewna opowieść mówi o kapitanie promu, który przewoził na swoim pokładzie MNN bodhisatwów przebranych za kupców. %a pokładzie zna#dował się również złodzie#. cw, zaplanował, że zabi#e wszystkich i za"arnie cały ładunek. 8apitan, który również był bodhisatwą przewi dział #e"o zbrodnicze zamiary i zrozumiał, że #eśli złodzie# zrealizu#e swó# plan, będzie przeżywał eony cierpienia. 8ierowany "łębokim współczuciem, kapitan był "otów wziąć na siebie piekielne tortury i za bił te"o człowieka. / ten sposób zapobie"ł karmie i cierpieniu, które byłoby niesko(czenie większe niż cierpienie zabitych bodhisatwów. /spółczucie kapitana było pozbawione stronniczości a #e"o motywac#a całkowicie bezosobowa nieosobista..., http1YYwww.buddyzm.edu.plYcybersan"haYpa"e.php)idXLSU 3stnie#ą inne wers#e te# opowieści, w które# zamiast kapitana występu#e sam *udda.

281

8apitan 6*odhisattwa7 w te# opowieści zabi#a złoczy(cę nie, dlate"o, że ten #est zły, ale ze współczucia, bo wie, na #akie cierpienie naraziłby się tamten "dyby zrealizował swó# plan. 9y nie mamy ani T>83<- /spółczucia ani T>83@? 9ądrości. 9y na razie chcemy być *odhisattwami, ale chcieć, a być to w tym przypadku naprawdę o"romna różnica. *udda to wie i dlate"o zostawił nam /.8>!>%3> i konkretną stopnio wą ścieżkę do wyzwolenia, na które# nauki pobiera się stopniowo i pod okiem 0C>/5!3/@<- 9istrza 6dobrze by było7. /skazania są pod stawą na każdym etapie ścieżki 6pozwala#ą 8>B5@94 odróżnić pozy tywne działania od ne"atywnych7 aż do momentu, "dy pozbędziemy się #a'ni +#a, 5opiero wtedy po#awi się prawdziwe współczucie i mądrość. 5o te"o czasu nie ma mowy o żadne# relatywizac#i. %e"atywne czyny tworzą ne"atywną karmę. 0rawo przyczyny i skutku nie pyta o usprawiedliwienia, a zły czyn po prostu prędze# czy pó'nie# do nas powróci w postaci cierpienia. 60omi#a#ąc #uż cierpienie, które zsyłamy na innych swym działaniem7 Takie ry"orystyczne postawienie sprawy istnie#e między innymi po to by chronić innych i nas samych przed skutkami ne"atywnych czynów, ale też po to byśmy nie szukali usprawiedliwienia dla swych niecnych postępków, tak #ak robili to i robią czołowi politycy niektórych pa(stw wszczyna#ąc wo#ny pod różnymi pretekstami. +%ienawiści w tym świecie ni"dy nie uspokoi się nienawiścią: #edynie przez nie;nienawiść nienawiść się uspaka#a. To #est -dwieczne 0rawo. + 1hammapada

282

*ez przestrze"ania zasad moralności i dyscypliny nie ma mowy o po stępie na Jcieżce do -świecenia. >le, #ak zwrócił mi kiedyś uwa"ę pan ?/. %ie każdy potrzebu#e kon kretnych wskaza( w relac#ach z innymi istotami, nie każdy musi od razu nazywać zło i dobro. ?eśli ktoś praktyku#e ścieżkę *odhisattwy, sporo medytu#e i potra$i zachować uważność w każdym momencie ży cia to wystarczy, #eśli będzie trzymał się współczucia 6 empatii7, bo wiem w nim zawiera#ą się wszelkie wskazania, te spisanie i niespisane. 8ażdy, kto pamięta, na co dzie(, że +.../ pustce nie różnimy się wcale..., %ie popełni nic, co przyniosłoby innym cierpienie. %iestety nie każdy czyn i nie każdą życiową sytuac#ę da się bezpośred nio powiązać z innymi istotami i ich cierpieniem. %ie zawsze widać też #asno i wyra'nie skutki czynów, które przecież mo"ą być bardzo odle"łe w czasie, doda#ąc do te"o bardzo pokrętne działania nasze"o własne"o e"o muszę stwierdzić, że lepie# #ednak trzymać się wskaza( i nie su"e rować się zbytnio naukami mówiącymi, że dobro lub zło nie istnie#e i innymi podobnymi. / zasadzie chodzi mi o to, że dopóki #esteśmy zwykłymi samsaryczny mi istotami powinniśmy na serio traktować istnienie dobra, zła i cier pienia by uniknąć wielu błędnych osądów i działa( mo"ących przynieść cierpienie innym i nam samym. 8s.
SForma "est pust #+ Pust a "est Morm#+T

6$ra"m. książki roshie"o 8apleau +!en świt na zachodzie, 7
283

<dy przebywałem w klasztorze zen w ?aponii, przybył tam na krótko pewien ameryka(ski nauczyciel zna#ący zen z obszernych lektur. 5ano mu mały pokoik w pewne# odle"łości od wspólne# toalety. 8iedy w środku nocy musiał oddać mocz, nie chciało mu się chodzić tak daleko i robił to w o"rodzie. 0o kilku nocach roshi powiedział coś na ten temat, "dy byliśmy we tró#kę w o"rodzie1 ; +0owiedziano mi, że sikasz w tym o"rodzie, czy to prawda), ; +Tak., ; +-"ród #est świętym mie#scem. 8orzysta# z toalety., ; +5lacze"o o"ród #est święty) 2zyż *odhidharma nie powiedział1 Tylko bezmierna pustka i nic święte"o), /tedy roshi uderzył "o. ; +%ie sika# w o"rodzie, korzysta# z toalety., 5lacze"o roshi "o uderzył) 2zyż ten o"ród nie był również pustką i niczym świętym) ! perspektywy absolutne"o 4mysłu nie ma sacrum ani pro$anum ; to prawda, ale na wz"lędnym poziomie etyki społeczne# nie "wałci się zwycza#ów i zasad przyzwoitości tylko dlate"o, że #est się zbyt leniwym, żeby pó#ść do toalety.
Wr'dłoH www.nowaedukacja.pl 3przekład Jacek 1obrowolski #%# „%odhidharma-6

,bym nie by& Pola iem
?ak również %iemcem, Hrancuzem, >n"likiem, >merykaninem, By dem, >rabem, /arszawiakiem, Jlązakiem, co #eszcze mo"ę wymienić)
284

F>ha, 8atolikiem, *uddystą, 9uzułmaninem lub innym typowym przedstawicielem #akie#ś "rupy, rasy, narodowości itp. -bym takich ty powych przedstawicieli ni"dy nie musiał napotykać na swe# drodze. /olę spotykać ludziF 9iało być prowokacy#nie, ale w zasadzie pomysł nie #est, ani nowy, ani nawet mó# & .wym wstępem spara$razowałem #edynie tytuł listu ?.J. <yalwan" 5rukpy. +-bym nie był *uddystą, ?.J. <yalwan" 5rukpa trochę innymi słowami opisu#e dokładnie to, co i #a chciałem przekazać. - co #ednak chodzi) Tak pokrótce. /yobra'cie sobie, że "dzieś tam, powiedzmy na imprezie $irmowe# spotykacie człowieka, który na dzie( dobry rzuca tekstem1 & 2ześć #estem !enek z /arszawy, a ty skąd #esteś) ?eśli #esteś na przykład z 8rakowa, to masz problemF przyznanie się do te"o #uż na wstępie zbudu#e pewne"o rodza#u mentalny mur zarów no po stronie pyta#ące"o, #ak i po two#e#. 0odobnie będzie w przypadku każde# inne# odpowiedzi nawet, #eśli powiesz, że #esteś z %owe"o Vorku lub 0acanowa 5olne"o, to i tak dostaniesz odpowiednią łatkę z napi sem +-bcy,. %o, chyba, że też #esteś z /arszawy, choć i w tym przypad ku może paść dalsze pytanie o dzielnicęF .ą mie#sca na !iemi, w których określenie siebie mianem Byd, czy na przykład 8atolik może narazić człowieka na utratę życia. > ten tytułowy 0olak) / .tanach & nieco przy"łupi 0olaczek & cwaniaczek, w %iem czech & złodzie#, w 2zechach & zdra#ca. 0rze#d'cie się również na #akiś
285

mecz piłkarki w obcym sobie mieścieF 0rzykłady "łupich lub wręcz niebezpiecznych etykietek można mnożyć bez ko(ca. 9ury, murki, czy zwykłe parkaniki tworzą się zawsze, "dy ktoś zdecy dowanie podkreśla swo#ą tożsamość próbu#ąc na #e# podstawie budo wać obraz i własne interakc#e z otacza#ącym światem. 0odkreślanie swe# tożsamości oznacza niestety zaprzeczenie: ?a #estem katolikiem, a ty nie #esteś katolikiem, prowoku#e, również do rywalizac#i, do porów nywania i zazdrości, co #ak uczy historia z nie#ednych sąsiadów uczyni ło śmiertelnych wro"ów. Hizyczne mury budu#e się w #ednym celu, by oddzielić swo#e od cudze"o, siebie od innych, również te mentalne ma#ą dokładnie taką samą $unkc#ę & 5zielą, rozumne ponoć istoty. !rozumiałe #est, że ludzie potrzebu#ą się z czymś lub kimś identy$iko wać, że potrzebu#ą w coś wierzyć, tworzyć wspólnoty sobie podobnych i ochraniać swó# teren, #est to częścią nasze# zwierzęce# natury poma"a #ące# on"iś przetrwać w świecie. %iestety ta nasza skłonność do dziele nia #est równocześnie #edną z pierwotnych przyczyn powstawania cier pienia. -ddalamy się od pierwotne#, duchowe# #edności, zwłaszcza my & ludzie wychowani w e"ocentryczne# kulturze ?udeo & 2hrześci#a( skie#, "dzie dłu"o !iemia była pępkiem wszechświata, a +nasza, reli"ia #edynie słuszną dla wszystkich. 8urczowe trzymanie się podziałów i bu dowanie na nich wiz#i świata #est niebezpieczne z #eszcze #edne"o po wodu & bardzo łatwo wykorzystać takie skłonności do manipulac#i, co zresztą mamy okaz#e obserwować nawet w swym na#bliższym otoczeniu ; choćby politycznym, nasze"o kra#u.

286

=udzie powinni zrozumieć #edno, że etykietki zarówno świeckie, #ak i reli"i#ne są naszymi wro"ami, #eśli przy okaz#i nie potra$imy patrzeć krytycznie na samych siebie i "dy nie towarzyszy im pewna doza otwar tości na innych, na to, co nowe lub dziwne. <dy nie towarzyszy im rów nież zrozumienia, że inne osoby niekoniecznie muszą wierzyć i lubić to samo, co my. Be inni ludzie mo"ą mieć własne, odrębne zdanie, że mo"ą nie rozumować w podobny nam sposób lub, że to, co dla nas ważne, niekoniecznie takie musi być dla innych. Takie zrozumienie sprawia, że #esteśmy spoko#ni i otwarci, sta#e się czymś w rodza#u du chowości, bez które# każda etykietka i każda reli"ia może stać się przy czyną cierpienia, #ak twierdzi ?.J. <yalwan" 5rukpa. 0owinniśmy zro zumieć, że choć różnimy się między sobą pod wieloma wz"lędami, to #ednak 1szyscy "este)my lud6mi i zawsze powinni)my szu a. w innych te'o, co wsp%lne ludziom, te'o, co nas &#czy+ 2óż to może być) Może to, że ażdy pra'nie by. szcz!)liwyU NM 9arzec LNPP

?ako0czenie
0auczanie *uddy obe#mowało wszelkie dziedziny ludzkie# aktywności,
całe nasze życie, łącznie z na#prostszymi, codziennymi czynnościami ta kimi, #ak mycie "arnków, czy obieranie ziemniaków. /szystkie #e"o na uki i rady nie tylko prowadzą do oświecone"o umysłu, ale również uczą
287

ludzi, #ak lepie# żyć i lepie# umierać. 0ozwala#ą tu i teraz osią"nąć spo kó# umysłu, tak przecież ważny w naszym rozpędzonym świecie. /szystkie nauki są bardzo proste i "łębokie zarazem, a dodatkowo ich spo#rzenie #est bardzo szerokie. *udda do każde"o problemu podcho dzi ze wszystkich możliwych stron stara#ąc się przekazać nam ideę, że możliwe #est nie tylko myślenie w rodza#u +to, albo tamto,, ale racze# +i to i tamto,. .tarał się tym samym nauczyć nas toleranc#i dla inności i umie#ętności wczuwania się w rolę dru"ie"o człowieka. %apisałem czło wieka, bowiem tylko on #est w stanie słuchać nauk, choć te nauki po przez człowieka właśnie obe#mu#ą również wszelkie żywe stworzenia. !wierzęta nie zostały nam dane w posiadanie, #ak naucza reli"ia chrze ści#a(ska, ale stanowią inte"ralną część systemu, w którym ży#emy. %ie należy traktować ich instrumentalnie #ak przedmiot, narzędzie czy mię so do z#edzenia. To żywe, świadome istoty, które odczuwa#ą, a ich od czucia są o wiele mocnie#sze i nie do opanowania. !wierzęta nie potra $ią rozpoznawać, analizować i walczyć z odczuciami, dlate"o taki na przykład strach #est czymś potwornym takim #ak ten w naszych sen nych koszmarach. 8ażde zwierzę #est bez wątpienia świadome, każde #est prze#awem przestrzeni umysłu, te"o, który stwarza i nas, dlate"o *udda zaleca unikanie niepotrzebne"o zabi#ania. ?eśli człowiek #uż musi to zrobić to niech to będzie w duchu współczucia i wdzięczności tak #ak robili to 3ndianie, którzy przed z#edzeniem upolowane"o zwie rzaka dziękowali mu za poświęcenie swo#e"o życia. 2hodzi tu o nasta wienie nie o #akieś sztuczne wypowiadanie podziękowa( czy modlitw, nie są one zresztą przeznaczone dla martwe"o zwierzaka, ale ma#ą po móc nam, samym nauczyć się szacunku dla życia.
288

/e wszystkich naukach chodzi o to by człowiek przekonał się, że moż na i nauczył się poma"ać samemu sobie, by stał się prawdziwym pa nem swo#e"o życia, dlate"o nie ma w nich nakazów, zakazów, a #edynie wskazówki, zalecenia i porady. *udda naucza #ak pozbyć się cierpienia, #ak czerpać radość z życia, ale przy tym nie zmusza niko"o, bowiem wie, że #est to niemożliwe i każdy musi decydować za siebie. *udda nie każe pozbywać się ma#ątku i doczesnych przy#emności na rzecz #akie "oś niebia(skie"o życia, on uczy #ak wykorzystać te wszystkie rzeczy na drodze do oświecenia przynosząc przy tym radość innym istotom. 9ożna powiedzieć, że *uddyzm #est nauką o umyśle i sposobie #e"o wyzwolenia. /łaśnie nauką, nie wiarą. *uddzie nie ob#awił się żaden *ó" i nie przekazał mu zasad buddyzmu. -n sam dzięki eksperymen tom 6#ak dziś byśmy to nazwali7 na sobie samym dotarł do konkretnych rozwiąza(, dlate"o kładzie tak duży nacisk na naszą samodzielność, na samodzielne myślenie i empiryczne sprawdzanie wiedzy1 „Bie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko, dlate o, "e przez dłu i czas obowi$zywały w wielu krajach. Bie wierzcie w coś tylko, dlate( o, "e wielu ludzi od dawna to powtarza. Bie akceptujcie nicze o tyl( ko z te o powodu, "e ktoś inny to powiedział, "e popiera to swym au( torytetem jakiś mędrzec albo kapłan, lub, "e jest to napisane w jakimś świętym piśmie. Bie wierzcie w coś tylko, dlate o, "e brzmi prawdo( podobnie. Bie wierzcie w wizje lub wyobra"enia, kt're uwa"acie za zesłane przez %o a. Liejcie zau7anie do te o, co uznaliście za praw( dziwe po dłu im sprawdzaniu, do te o, co przynosi powodzenie wam i innym289

0owyższy cytat pochodzi z +9owy do 8alamów,, ale czyż my nie #este śmy takimi właśnie 8alamami) %ie wystarczyła nam wiara w *o"a obecna w nas kulturowoF -czywiście pewna doza wiary #est potrzeb na. /iary, że nauki *uddy $aktycznie mo"ą nam pomóc. 9usimy po prostu komuś zau$ać, więc niech będzie to *udda & *udda rozumiany, #ako człowiek, nauczyciel, mistrz i nasz własny oświecony umysł. 9y #e steśmy *uddami i musimy w to uwierzyć] *udda nie próbował budować na swych odkryciach potę"i, bo"actwa i władzy, nauczał przez całą resztę życia wędru#ąc #ako zwykły mnich. 5zięki temu na koniec swe"o żywota mó"ł powiedzieć1 „Bauczaj$c przez czterdzieści pięć lat swe o "ycia, "adnej ze swych nauk nie zatrzymałem dla siebie. Bie ma "adnej tajemnej nauki ani ukrytych znacze), wszystko wyło"yłem otwarcie i jasno. 3...6 0iebie uczy)cie światłem. !ole ajcie na sobieH nie b$d*cie zale"ni od niko o inne o. Loje nauki niech będ$ waszym światłem. !ostępujcie z odnie z nimi.8. 8atowice NQ 9a# LNNU roku. %iech wszystkie istoty będą szczęśliwe.

Wy&rane &uddyjskie teksty
290

C+ V+S+ ,lcott > ?uddy"s ie Mundamentalne zasady wiary
6L, s.^P;^Q7 P.*uddyści są zobowiązywani okazywania wszystkim ludziom bez różnicy cierpliwość, wyrozumiałość i braterską miłość, a wobec członków królestwa zwierząt niezachwianą czułość. L.Jwiat rozwinął się sam, nie został stworzony i panu#e w nim prawo a nie boska samowola. Q.0rawdy, na których opiera się buddyzm ma#ą charakter naturalny. /ierzymy, że były nauczane w kole#nych kalpach albo okresach świata przez oświecone istoty zwane *uddami1 +*udda[ znaczy oświecony. U.2zwartym nauczycielem w aktualne# kalpie był Jak#amuni albo <autama *udda, który urodził się w królewskie# rodzinie w 3ndiach około LMNN lat temu. *ył postacią historyczną, a #e"o imię brzmiało1 .iddharta <autama. M.Jak#amuni nauczał, że niewiedza wywołu#e pra"nienie, nie zaspoko#one pra"nienie #est przyczyną przeradzania się, to zaś przyczyną zmartwienia. 5late"o, aby uwolnić się od zmartwienia trzeba u#ść przeradzaniu: aby przed nim u#ść należy ukrócić pra"nienie, aby #e ukrócić należy usunąć niewiedzę. T.%iewiedza syci wiarę, że przeradzanie #est czymś koniecznym. 8iedy zosta#e usunięta niewiedza, widoczna sta#e się bezwartościowość każde# ; traktowane# #ako cel sam w sobie ; $ormy przerodzenia, a także powsta#e "łęboka potrzeba pod#ęcia takie"o życia, dzięki któremu konieczność przeradzania się zostanie przekroczona. %iewiedza tworzy także złudne i nielo"iczne wyobrażenie, że człowiek ma tylko #edno istnienie, #ak też złudzenie, że niezmienna radość albo ból pochodzą od tylko #edne"o życia. ^.Cozproszenie całe# te# niewiedzy można osią"nąć przez stałą praktykę wszechobe#mu#ące"o altruizmu w działaniu, rozwo#u w"lądu, mądrość w myśleniu i unicestwieniu pra"nie( ; podrzędnych osobowych przy#emności. S.0onieważ pra"nienie życia #est przyczyną przeradzania się, usta#e ono, "dy zosta#e wykorzenione to pra"nienie, a spełniona #ednostka osią"a przez medytac#ę 6"łębokie rozważanie7 na#wyższy stan spoko#u zwany nirwaną. D.Jak#amuni naucza, że niewiedzę i zmartwienie można oddalić poprzez poznanie czterech szlachetnych prawd, które "łoszą1 a7 %ędzę istnienia, b7 0rzyczynę powstania nędzy, która pole"a na stale
291

odnawialnych pra"nieniach ocalenia swo#e"o ?a, cze"o nikt nie #est w stanie osią"nąć, c7 4nicestwienie tych pra"nie( albo odwrócenie się od nich oraz, że d7 Jrodkiem do osią"nięcia unicestwienia pra"nie( #est ośmioraka szlachetna ścieżka, a mianowicie1 właściwa wiara, właściwa myśl, właściwa mowa, właściwy czyn, właściwy sposób życia, właściwy wysiłek, właściwa uwa"a, właściwa medytac#a. PN./łaściwa medytac#a prowadzi do duchowe"o oświecenia, albo rozwinięcia zdolności podobnych posiadanym przez *uddę, a uśpionych w każdym człowieku. PP.3stotą buddyzmu, #ak #ą u#ął sam Tatha"ata 6*udda7, #est1 -d wszystkich "rzechów stronić, 2notę osią"nąć, .erce oczyścić. PL.Jwiat #est podporządkowany zasadzie przyczynowości, znane# #ako +8arma[. !asłu"i i winy #akie#ś istoty poniesione we wcześnie#szych $ormach bytowania określa#ą #e# pozyc#ę tera'nie#szą. 5late"o każdy ma teraz takie warunki działania, #akie sam sobie wcześnie# przysposobił. PQ.0rzeszkody w osią"nięciu dobre# karmy mo"ą być przekroczone przez postępowanie wedłu" zasad, które stanowią buddy#ski kodeks moralny, mianowicie1 P.%ie zabi#a#] L.%ie kradni#] Q..tro( od zakazane# przy#emności seksualne#] U.%ie kłam] M.%ie używa# żadnych środków czy napoi odurza#ących lub upa#a#ących] 0ięć innych wskaza(, których nie ma potrzeby tu wyliczać, powinno być przestrze"ane przez tych, którzy chcą do#ść do wybawienia od nędzy i przeradzania się szybcie# niż przeciętna osoba świecka. PU.*uddyzm chroni od zabobonnych wierze(. *udda <autama nauczał, że obowiązkiem rodziców #est zazna#amianie ich dziecka z osią"nięciami nauki i literatury. 4czył także, że nie powinno się wierzyć w to, co mówią mędrcy, co #est napisane w książkach albo potwierdzone przez tradyc#ę dopóty, dopóki, nie uz"odni się te"o z rozumem.

292

CC+ Ch+ Vumphreys > @wana)cie zasad buddyzmu
6L, s. ^U;^T7 P..amozbawienie #est dla każde"o człowieka nie cierpiącym zwłoki zadaniem. ?eśli człowiek padł u"odzony zatrutą strzałą, nie powinien zwlekać z usunięciem #e# wypytu#ąc o szcze"óły o człowieku, który #ą wystrzelił albo o dłu"ość czy budowę strzały. %a sukcesywną poprawę rozumienia %auki będzie czas podczas przemierzania 5ro"i. Tymczasem, rozpoczni# od zaraz od stawienia czoła życiu takiemu, #akim #est, zawsze ucząc się przez bezpośrednie i osobiste doświadczenie. L.0ierwszym $aktem istnienia #est prawo zmiany albo niestałości. /szystko, co istnie#e, od drobiny po "órę i od myśli do imperium przechodzi przez ten sam cykl istnienia t#. narodziny, wzrost, schyłek i śmierć. ?edynie życie #est cią"łe, zawsze poszuku#ące nowych $orm autoekspres#i. +Bycie #est mostem1 dlate"o nie budu# na nim domu[. Bycie #est procesem przepływu i ten kto l"nie do #akie#ś $ormy, choćby prześwietne#, ucierpi przez opieranie się prądowi. Q.0rawo zmiany w równym stopniu stosu#ę się do +duszy[. %ie ma żadne# podstawy w #ednostce, która #est nieśmiertelna i niezmienna. Tylko +%ienazywalne[, ostateczna Czeczywistość, #est poza zmianą i wszystkie $ormy życia, wśród nich człowiek są prze#awami te# Czeczywistości. %ikt nie posiada życia, które w nim płynie, tak #ak żarówka elektryczna nie posiada prądu, który da#e #e# światło. U./szechświat stanowi wyraz prawa. /szystkie skutki ma#ą przyczyny, a dusza albo charakter człowieka #est sumą #e"o przeszłych myśli i czynów. 8arma, oznacza#ąca sprzężenie akc#i z reakc#ą, zawiadu#e całym istnieniem, a człowiek #est #edynym twórcą swe"o położenia i swe# na nie reakc#i, swe"o przyszłe"o stanu i ostateczne"o losu. 0rzez właściwe myślenie i działanie może stopniowo oczyścić swą wewnętrzną naturę i tak przez samospełnienie na czas osią"nąć wyzwolenie od przerodzenia. M.Bycie #est #edno i niepodzielne, chociaż #e"o cią"le zmienia#ące się $ormy są niepoliczalne i zniszczalne. !aprawdę nie ma śmierci, choć każda $orma musi umrzeć. !e zrozumienia #edności życia powsta#e współczucie, zmysł tożsamości z życiem w innych $ormach. /spółczucie opisu#e się #ako +0rawo 0raw ; wieczną harmonię[, a ten, kto tę harmonię łamie poniesie stosowną stratę ; opó'ni swe własne oświecenie.
293

T.0onieważ życie #est #edno, interesy części powinny być z"odne z interesami całości. / swe# i"noranc#i człowiek myśli, że może owocnie dążyć do zapewnienia sobie korzyści, i ta 'le zorientowana ener"ia samolubstwa wytwarza cierpienie. 4czy się od swe"o cierpienia i ostatecznie eliminu#e #e"o przyczynę. *udda nauczał czterech .zlachetnych 0rawd1 •wszechobecności cierpienia, •#e"o przyczyny, 'le zorientowane"o pra"nienia, •kurac#i, usunięcia przyczyny, •.zlachetne# -śmiorakie# Jcieżki samorozwo#u, która prowadzi do kresu cierpienia. ^.-śmioraka Jcieżka składa się z /łaściwych 6albo doskonałych7 !apatrywa( albo wstępne"o rozumienia, właściwych !amiarów albo 9otywu, /łaściwe# 9owy, /łaściwych 2zynów, /łaściwe"o .posoby Bycia, /łaściwe"o /ysiłku, /łaściwe# 8oncentrac#i albo rozwo#u umysłu, i ostatecznie /łaściwe"o .amadhi, prowadzące"o do pełne"o -świecenia. 0onieważ buddyzm #est nie tylko teorią, ale i sposobem życia prze#ście te# ścieżki #est istotne dla samowyzwolenia. +0rzesta( czynić zło, ucz się czynić dobro, oczyść swe serce, oto %auka *uddów[. S.Czeczywistość #est nieopisywalna, a *ó" ze swymi atrybutami nie #est ostateczną Czeczywistością. ?ednak *udda, ludzka istota, stał się w; pełni;oświeconym, i dlate"o celem życia #est osią"nięcie -świecenia. Ten stan Jwiadomości, %irwana, zanik o"ranicze( e"otyzmu, #est osią"alny na !iemi. /szyscy ludzie i inne $ormy życia mo#ą wrodzoną możliwość osią"nięcia -świecenia, i dlate"o postęp pole"a na stawaniu się tym, kim #esteś. +/e#rzy# w siebie, #esteś *uddą[. D.9iędzy możliwym a $aktycznym -świeceniem rozcią"a się 5ro"a Jrodkowa, -śmioraka Jcieżka +od pra"nie( do spoko#u[, unika#ący skra#ności, toczący się pomiędzy +przeciwie(stwami[ proces samorozwo#u. *udda przemierzył tę 5ro"ę do ko(ca i #edyną wiarą wyma"aną w buddyzmie #est rozsądna u$ność w to, że dro"ę, którą przemierzył przewodnik i nam się opłaca prze#ść. 5ro"a musi być przebyta przez całe"o człowieka, a nie tylko to, co w nim na#lepsze, serce i umysł muszą być rozwi#ane po równo. *udda był /szech; współczu#ącym #ak też /;pełni;oświeconym. PN.*uddyzm kładzie wielki nacisk na potrzebę wewnętrzne# koncentrac#i i medytac#i, która prowadzi do rozwinięcia w porę wewnętrznych zdolności duchowych. Takie życie wewnętrzne #est tak samo ważne #ak codzienny kołowrót, a okresy wyciszenia dla aktywności wewnętrzne# istotne dla zrównoważone"o życia. *uddysta
294

przez cały czas powinien być +przytomny i opanowany[ powstrzymu#ąc się od umysłowe"o i emoc#onalne"o przywiązania do +przemi#a#ące"o widowiska[. To coraz bardzie# wnikliwe pode#ście do położenia, które rozpozna#e #ako swó# własny twór, poma"a mu utrzymywać reakc#e na nie pod kontrolą. PP.*udda powiedział +0rzykładnie realizu# swe własne zbawienie[. *uddyzm nie zna żadne"o nieomylne"o autorytetu, oprócz intuic#i #ednostki i to #est dla( autorytet #edyny. 8ażdy człowiek ponosi konsekwenc#e swych czynów, i w ten sposób się uczy, poma"a#ąc swym bli'nim w osią"nięciu wyzwolenia: ani modlitwa do *uddy ani żaden *ó" nie zapobie"ną następowaniu skutku po #e"o przyczynie. 9nisi buddy#scy są nauczycielami i da#ą przykład, ale w żadnym sensie nie pośredniczą między Czeczywistością i #ednostką. /obec innych reli"ii i $ilozo$ii zachowywana #est na#wyższa toleranc#a, bowiem żaden człowiek nie ma prawa in"erować w podróż swe"o sąsiada do 2elu. PL.*uddyzm nie #est ani pesymistyczny ani +eskapistyczny[, ani nie przeczy istnieniu *o"a czy duszy, chociaż nada#e tym terminom własne znaczenia. 0rzeciwnie, #est systemem myśli, reli"ią, duchową nauką i sposobem życia, który #est rac#onalny, praktyczny i wszechstronny. 0rzez ponad dwa tysiąclecia satys$akc#onował duchowe potrzeby niemal #edne# trzecie# części ludzkości. 0rzycią"a !achód, ponieważ nie zawiera żadnych do"matów, w równym stopniu zadowala rozum i serce, obsta#e na pole"aniu na sobie samym połączonym z toleranc#ą dla innych punktów widzenia, obe#mu#e naukę, reli"ię, $ilozo$ię, psycholo"ię, etykę i sztukę, oraz wskazu#e na same"o człowieka #ako twórcę swe"o obecne"o życia, a także #edyne"o pro#ektanta swe"o losu. dródło1 www.maha#ana.net

,eksty k!asyczne
Cztery podstawy uważno)ci
%a podstawie +.atipatthana .uttaPP,

11

7utt& in&czej sutr& n&(e%y do (iter&tury ustnej E&nim zost&$y s#is&ne #rze*&zyw&no je #o#rzez recyt&cje st2d ich Oorm& wierszow&n& z #owt&rz&j2cymi się Oormu$&mi m&j2cymi u$&twi&" z&#&miętyw&nie

295

<dy *udda przebywał w kra#u 8uru w mieście 8ammasadhamma przedstawił mnichom bezpośrednią ścieżkę do nirwany, właśnie owe +2ztery podstawy uważności,. 3. .kupienie na ciele1 P.Jwiadomość oddechu L.Jwiadomość ruchu Q.Jwiadomość in$ormac#i płynących przez zmysły U.Jwiadomość istnienia narządów wewnętrznyche M.Jwiadomość rozpadu ciała, świadomość pewne# śmierci. 33. .kupienie na uczuciach1 P.Jwiadomość bólu $izyczne"o i psychiczne"o L.Jwiadomość przy#emności $izyczne# i psychiczne# Q.Jwiadomość braku bólu lub braku przy#emności 333. .kupienie na umyśle1 P.Jwiadomość namiętności lub #e# braku L.Jwiadomość niechęci lub #e# braku Q.Jwiadomość ułudy lub #e# braku U.Jwiadomość skupienia M.Jwiadomość rozproszenia T.Jwiadomość istnienia umysłu
296

3R. .kupienie na kate"oriach umysłowych
•Jwiadomość

po#awiania się pięciu przeszkód

P.Jwiadomość pożądania zmysłowe"o #e"o porzucenie i brak L.Jwiadomość niechęci Q.Jwiadomość znużenia U.Jwiadomość niepoko#u M.Jwiadomość zwątpienia •Jwiadomość pięciu skupie( l"nięcia P.Jwiadomość $ormy, #e# powstawanie i zanikanie L.Jwiadomość uczucia Q.Jwiadomość postrze"ania U.Jwiadomość myśli M.0ostrze"anie świadomości

Pi!. i @ziesi!. 1s aza*

P.Jlubu#ę powstrzymywać się od zabierania życia: P.Jlubu#ę powstrzymywać się od brania rzeczy mi nie danych: L.Jlubu#ę powstrzymywać się od działania powodowane"o żądzą: Q.Jlubu#ę powstrzymywać się od kłamstwa: U.Jlubu#ę powstrzymywać się od brania używek powodu#ących rozpro szenie i nieuwa"ę:
297

M.Jlubu#ę nie mówić o błędach innych ludzi: T.Jlubu#ę nie wychwalać siebie i nie poniżać innych osób: ^.Jlubu#ę nie kierować się chciwością, lecz okazywać szczodrość: S.Jlubu#ę nie wzbudzać "niewu lecz utrzymywać umysł w harmonii: D.Jlubu#ę nie oczerniać Trzech 8le#notów ; *uddy, 5harmy, .an"i

=rzy o'%lne postanowienia
P.0ostanawiam unikać zła. L.0ostanawiam czynić dobro. Q.0ostanawiam wyzwalać wszystkie odczuwa#ące istoty.

Cztery Ślubowania
P.%iezliczone istoty ślubu#ę wyzwolić. L.%iesko(czone ślepe namiętności ślubu#ę wykorzenić. Q.%iezmierzone bramy 5harmy ślubu#ę przeniknąć. U./ielką 5ro"ę *uddy ślubu#ę osią"nąć.

SU=EG SBECG 1CB(KCBA @,SK,0GIBA MH@E,ŚCC
9aka Gannya Garamitta .hin"yo 9aha 0rad'(a 0aramita Gridaya .utra -bserwu#ący 5'więki Jwiata *odhisattwa, "dy praktykował "łęboko 5oskonałą 9ądrość, w #ednym błysku u#rzał pustkę pięciu składników i uwolnił się od całe"o bólu i cierpienia.
298

.iariputro. Horma nie #est różna od pustki. 0ustka nie #est różna od $ormy. Horma #est dokładnie pustką. 0ustka #est dokładnie $ormą. /rażenia, myśli, wola i świadomość są również takie. .iariputro. /szystkie z#awiskaD są aspektem pustki. %ie rodzą się i nie umiera#ą. %ie są skalane i nie są czyste. %ie zwiększa#ą się i nie zmnie#sza#ą. Tak więc w pustce nie ma $ormy, wraże(, myśli, woli i świadomości. %ie ma oczu, uszu, nosa, #ęzyka, ciała, umysłu. %ie ma kolorów, d'więku, zapachu, smaku, dotyku, z#awisk. %ie ma widzenia, ani świadomości. %ie ma złudze( ani kresu złudze(. %ie ma starości i śmierci, ani kresu starości i śmierci. %ie ma cierpienia, przyczyny cierpienia, kresu cierpienia i dro"i wyzwala#ące# z cierpienia. %ie ma mądrości, ani osią"nięcia mądrości. 0onieważ nie ma nicze"o do osią"nięcia, *odhisattwa w oparciu o ? 5oskonałą 9ądrość ma serce;umysł wolne od przeszkód. *ez przeszkód, zatem bez lęku, oddzielony od złudnych #ak sen myśli & to #est ostateczna %irwana. *uddowie trzech okresów urzeczywistnia#ą ? 5oskonałą 9ądrość i osią"a#ą %a#wyższe %ieprześci"nione -świecenie & >nnuttara .amiak .ambodhi. /iedz zatem, że 5oskonała 9ądrość #est $ormułą wielkie# mocy, wielkie"o światła, na#lepszą i nieprześci"nioną, usuwa#ącą całe cierpienie, #est 0rawdą nie $ałszem. Cecytu# więc mantrę 5oskonałe# 9ądrości1 <>T@ <>T@ 0>C> <>T@ 0>C>.>9 <>T@ *-5G3 ./>G>]

299

-9 9>%3 0>59@ G49

300

You're Reading a Free Preview

Pobierz
scribd
/*********** DO NOT ALTER ANYTHING BELOW THIS LINE ! ************/ var s_code=s.t();if(s_code)document.write(s_code)//-->