You are on page 1of 25

ISSN 2084-1124

2 (52) LUTY 2014

KRYTYKA LITERACKA
LITERATURA SZTUKA FILOZOFIA ESEJE RECENZJE FELIETONY WIERSZE OPOWIADANIA

OD REDAKCJI Leon Chwistek Roman Koropeckyj Nowa biografia Mickiewicza ESEJ Dariusz Pawlicki O ELIMINOWANIU CISZY, A Z NI JESZCZE CZEGO... REKOMENDACJE POETYCKIE JZEFA BARANA JADWIGA MALINA OPOWIADANIE Alicja Kubiak DRUGA STRONA LUSTRA FENICKIEGO ESEJ Monika Kacprzak JZYKOWA INYNIERIA SPOECZNA RECENZJA Ignacy S. Fiut CZY TRAUMA CZYNI POETK? SZKIC Igor Wieczorek CZAS WIECZNIE ZMIENIA PUNKTY WIDZENIA SZTUKA Nieznany artysta flamandzki ADAM I EWA

Redakcja Tomasz M. Sobieraj, Witold Egerth, Janusz Najder Wsppraca Krzysztof Jurecki, Dariusz Pawlicki, Wioletta Sobieraj, Igor Wieczorek Strona internetowa http://krytykaliteracka.blogspot.com/ Kontakt editionssurner@wp.pl Adres ul. Szkutnicza 1, 93-469 d

Krytyka Literacka 2 (52) 2014

OD REDAKCJI

Sowo na stycze Poetom naszym zarzuci mona brak pracy, tzn. brak wiadomego zatopienia si w marzeniu na czas duszy. Niestety, walka o byt uniemoliwia to najzdolniejszym spomidzy nich. Walka o byt amie zreszt ogromny procent wielkich talentw nie tylko u nas, ale prcz niej jest jeszcze jeden wrg wielkiej twrczoci, rozpanowany u nas wicej moe ni za granic a tym jest ch szybkiego sukcesu. Wielkie dziea literatury pisane byy prawie bez wyjtku z dala od ycia, a jeli motorem ich by sukces, to ten, ktry nazywa si n i e m i e r t e l n o c i . Trzeba raz powiedzie wyranie, e tsknota za niemiertelnoci nie jest u nas modna. Jeli zagranica przewysza nas w tak wielu dziedzinach, to zawdzicza to nie tylko mrwczej pracy ogu, ale w pierwszym rzdzie temu, e miaa i ma wielki procent jednostek gotowych powici wszystko dla niemiertelnoci. Takich jednostek jest u nas mao. Przeciwnie, nawet sama idea niemiertelnoci przyjmowana jest z ironicznym umiechem. Jestem pewny, e dopki idea ta nie wejdzie w krew naszej elity duchowej, nie znajdziemy wasnego oblicza, ktre moglibymy pokaza bez maski Europie. A przecie trzeba to zrobi koniecznie, bo inaczej podnosimy si w atmosferze lokalnych swarw i beznadziejnej nudy. Jedyn rzecz, do ktrej warto dy, jeli si jest poet, jest wielko. Leon Chwistek, Zagadnienia polskiej literatury

Nowa biografia Mickiewicza Adam Mickiewicz. ycie romantyka taki tytu nosi wanie wydana po polsku biografia poety pira amerykaskiego literaturoznawcy Romana Koropeckyjego. Autor pisze, e jego celem byo przyblienie postaci Mickiewicza czytelnikom anglojzycznym, nieznajcym polskich realiw. Roman Koropeckyj obecnie wykadowca na University of California Los Angeles, to ucze Wiktora Weintrauba, polskiego literaturoznawcy, ktry w latach 70. kierowa katedr polonistyki na Uniwersytecie Harvarda. Weintraub by autorem kilku prac o Mickiewiczu m.in. Poeta i prorok. Rzecz o profetyzmie Mickiewicza czy Mickiewicz mistyczny polityk. Koropeckyj poszed w lady nauczyciela i take zaj si polskim wieszczem narodowym, stawiajc sobie za cel przyblienie postaci Mickiewicza czytelnikom spoza polskiego krgu kulturowego.

Krytyka Literacka 2 (52) 2014

Niniejsza biografia zostaa napisana z myl o odbiorcy anglo-amerykaskim w celu przedstawienia polskiego wieszcza w sposb oglnodostpny czytelnikom prawie wcale nieobznajomionym z Polsk, a tym bardziej z jej najwikszym poet. Jest to poza tym pierwsza pena biografia Mickiewicza napisana w jzyku angielskim od prawie stu lat pisze autor. Koropeckyj czuje te, e jest w bardziej komfortowej sytuacji ni wielu polskich badaczy nie musi bra pod uwag kontrowersji na temat problematycznych aspektw yciorysu Mickiewicza. Pisze w przedmowie, e dla tych czytelnikw, ktrzy nie znaj poezji Mickiewicza lub nie maj do niej powszechnego w Polsce emocjonalnego stosunku dyskrecja w sprawach jego prywatnego ycia i spory ideologiczne s bez znaczenia. Koropeckyj nie rozstrzyga sporw wok pochodzenia poety, nie dementuje pogosek o pochodzeniu jego matki z rodziny ydowskich konwertytw frankistw. Pisa o tym Zygmunt Krasiski, ale te Ksawery Branicki, ktry zapamita, e poeta czsto mawia: Mj ojciec z Mazurw, matka moja Majewska z wychrztw. Jestem wic nawp Lechit nawp Izraelit, i tem si szczyc. O ydowskim pochodzeniu Mickiewicza wspominaa te Karolina Jeanisch, z ktr Mickiewicz omal si nie oeni podczas pobytu w Rosji. Koropeckyj pisze, e nie znalaz adnych dowodw wiadczcych o tym, e matka poety Barbara z Majewskich spokrewniona bya z frankistowskim rodem Majewskich mieszkajcych na Litwie. Przywoujc jednak fakt, e ydzi i Izrael to rdo najwaniejszych motyww w mistycznych wizjach Mickiewicza, ktry oeni si z kobiet pochodzc z ydowskiej rodziny i prbowa zorganizowa legion ydowski podczas wojny krymskiej, Koropeckyj dopatruje si u poety czego w rodzaju kompleksu ydowskiego czowieka, ktry najwyraniej mia pewne wtpliwoci, co do swojego pochodzenia jak napisa. W porwnaniu do biografii polskich autorw w ksice amerykaskiego badacza Mickiewicz przedstawiany zosta nie tyle, jako polski poeta, ale przede wszystkim aktywny uczestnik europejskiego ycia intelektualnego poowy XIX wieku. Koropeckyj opisuje jego kontakty z ca plejad wybitnych postaci epoki od luminarzy artystycznego wiata Rosji, do znakomitoci w Niemczech (Goethe, Schlegel, Mendelssohn), wszystkich gwiazd literackich Francji, rewolucjonisty Mazziniego we Woszech, do przyjani z Amerykanami Jamesem Cooperem i protegowan przez naszego poet pierwsz na wiecie kobiet-dziennikark, feministk, radykaln transcendentalistk Margaret Fuller. Koropeckyj przedstawia Mickiewicza jako poet o sawie europejskiej, podkrela te, e do ugruntowania jego popularnoci przyczynili si nie tyle polscy emigranci, ale przede wszystkim rosyjscy przyjaciele Mickiewicza. Jeden z najduszych rozdziaw ksiki omawia okres zaangaowania Mickiewicza w Koo Boe, ktremu wspprzewodniczy z Andrzejem Towiaskim. Koropeckyj nie szczdzi tu drastycznych szczegw, przebiegu upokarzajcych dla wszystkich czonkw sekty intryg i erotycznych sensacji, przyjmuje te za rzecz pewn poddawany przez wielu polskich badaczy w wtpliwo fakt, e Mickiewicz by ojcem nielubnego dziecka rwnie nalecej do krgu Towiaczykw Ksawery Deybel. Koropeckyj wiele miejsca powica maestwu Mickiewicza z Celin Szymanowsk, crk pianistki Marii Szymanowskiej, z ktr poeta przyjani si w petersburskich czasach. Celina po mierci matki znalaza si w trudnej sytuacji yciowej, bez pienidzy i przyjaci. Zachcona powtrzon jej plotk o tym, e Mickiewicz pamita j i chciaby si z ni oeni, wsiada w dylians i przyjechaa do niego do Parya. Poeta, cho zaskoczony, zdecydowa si na lub. Po kilku latach maestwa okazao si, e Celina cierpi na chorob umysow, co dramatycznie wpyno na dalsze ycie maonkw i szstki ich dzieci. Tajemnicze pozostaj okolicznoci mierci Mickiewicza, ktry zmar nagle 26 listopada 1855 roku w Konstantynopolu, gdzie organizowa legion ydowski, ktry mia stan do walki z caratem w wojnie krymskiej. Rano poeta poczu si chory, a po kilku godzinach zmar.
2

Krytyka Literacka 2 (52) 2014

Natychmiast pojawiy si pogoski o tym, e Mickiewicz zosta otruty przez agentw carskiej ochrany, oskarano te niechtnych poecie przedstawicieli polskiej emigracji. Koropeckyj uwaa, e Mickiewicz zmar z powodu infekcji wywoanej przez bakterie obecne w wodzie lub w poywieniu by moe bya to gwatownie przebiegajca cholera. Praca Koropeckyjego ukazaa si po angielsku w 2008 roku; przeoona na jzyk polski przez Magorzat Glasenapp. ESEJ Dariusz Pawlicki O ELIMINOWANIU CISZY, A Z NI JESZCZE CZEGO... Usyszelimy szum nieznanego morza, obmywajcego brzegi, ktrych nigdy nie mielimy zobaczy, i szczliwi suchalimy, pki nie zobaczylimy go w nas samych cytat z Fernando Pessoa. O zmierzchu staem nad strug czc dwa pobliskie jeziora. Nasuchiwaem. Syszaem szum wiatru i szelest zeschnitych, bo zimowych trzcin. Nic wicej.

fot. Dariusz Pawlicki

* Wiele mwi si o szkodliwoci haasu, czyli skoordynowanych, zakcajcych spokj, gonych dwikach. Zwraca si przy tym uwag na to, jaki ma on negatywny wpyw na czowieka, przykadowo, na jego such, stan fizyczny, jak te psychiczny. Zreszt nikt, jak dotd, nie podj
3

Krytyka Literacka 2 (52) 2014

prby udowodnienia, i jest wprost przeciwnie e haas ma wpyw zbawienny. Podejmuje si wic prby obrony przed nim; nie zawsze z przekonaniem i nie zawsze skutecznie. Lokalizuje si, chociaby, jego rda z dala od wikszych skupisk ludzkich (przykadem mog by lotniska), ogranicza czas jego emisji (np. wprowadzajc pojcie ciszy nocnej). Przeciwiestwem haasu jest cisza. Rzecz jasna ona nie istnieje (moe jedynie w warunkach laboratoryjnych). W stanie powszechnie okrelanym mianem ciszy, zawsze jednak rozlegaj si jakie dwiki. Lecz dla czowieka, przy jego jednak ograniczeniach w ich odbiorze, w stan bezdwicznoci niekiedy ma miejsce. A zakcajcy go, co pewien czas, szelest lici, kukanie kukuki, kumkanie kumaka, jedynie cisz podkrela, pozwala j zarejestrowa. Paradoksalnie, majc na uwadze jednoznacznie negatywn ocen haasu, okazuje si, e owa cisza wcale nie jest powszechnym marzeniem. Oczywicie zdecydowana wikszo ludzi, majc moliwo wyboru, wyrazi ch zamieszkania z dala od ruchliwych ulic czy drg, jak rwnie od innych rde haasu, na ktre nie bdzie mie wpywu. Ale w swych domach, mieszkaniach, samochodach, w bezporednim otoczeniu, niezmiernie czsto bdzie postpowa zgoa inaczej; chociaby uruchamiajc rozmaite rda dwiku. Niektrzy, pytani o to, wyjaniaj, e nie chc, aby tam, gdzie przebywaj, byo jak w... grobie. Cisza, wedug nich, staje si wtedy wrcz niepodana. Czasy wspczesne szczeglnie sprzyjaj indywidualnemu czynieniu nie-ciszy! Pocztki tego sigaj wynalezienia gramofonu. Nastpnie pojawi si radioodbiornik. Jeszcze pniej telewizor, magnetofon. A w czasach nie tak odlegych walkman, discman. Ostatnio do tych urzdze doczy iPod. Wkrtce pojawi si kolejne rda haasu. Wspln cech tych urzdze jest emitowanie dwikw o rnej gonoci (telewizor, magnetowid, kino domowe dostarczaj take obrazu). Owo eliminowanie ciszy z miejsc zamieszkania, jest znamienne i bardzo charakterystyczne dla naszej epoki. Bo to, e nie ma jej w centrach handlowych, a jest ona zastpiona, prezentowan na okrgo, nijak muzyk, mona jeszcze zrozumie (ale czy naley na to si godzi?). Dlaczego istnieje jednak powszechna niech do wsuchiwania si w cisz we wasnych czterech cianach (tak jak i do kontemplowania)? Dlaczego ludzie na wasne yczenie ruguj cisz ze swego bezporedniego otoczenia? Dlaczego s jej wrcz niechtni (rzecz jasna nie mam na myli suchania muzyki dla niej samej)? Przypuszczam, e powodem tego jest to, i uwaaj si za mao interesujcych dla... siebie samych. Ich wiat wewntrzy jest bowiem nazbyt ubogi, aby mg wypeni/zapeni myli (z pustego i Salomon nie naleje). Posikuj si wic tym, co pochodzi z zewntrz, spoza nich. Jeeli nie pojawi si na progu ich mieszkania potencjalny interlokutor, wcz na przykad telewizor. A gdy jednak si zjawi, te go uruchomi; jeli za bdzie wczony, to nie wycz. Wyjd bowiem z zaoenia, e haas jakim (te) jest rozmowa, wymaga dwikowego uzupenienia, moe nawet spotgowania. To, co powyej napisaem, nie jest pen odpowiedzi na pytanie o przyczyn niechci wobec ciszy, jaka charakteryzuje bardzo wielu ludzi (moe nawet zdecydowan wikszo). Wydaje mi si, e stoi za tym rwnie lk przed... ni. Dlatego, e cisza sprzyja formuowaniu pyta. A ze zmierzchem, mrokiem za oknem, pojawiaj si i takie, ktre nie dotycz spraw przyziemnych. Zreszt pytania te mog zosta zadane, tak naprawd, kiedykolwiek. I to bez wzgldu na to, jaki kto jest inteligentny, jakie posiada wyksztacenie (bior pod uwag jednak istnienie ludzi, w ktrych mylach takie sprawy w ogle nie pojawiaj si; rzecz jasna jest to tylko kwestia czasu). Co najwyej innego rodzaju sownictwo moe zosta uyte do ich sformuowania. A dotycz one sensu ycia, wiary, mierci (zwaszcza wasnej). Poniewa s to sprawy wane, wrcz najwaniejsze, w gr najpewniej wchodzi wanie lk. Nie tyle przed samymi pytaniami, co przed odpowiedziami, ktre mogyby zosta na nie udzielone.
4

Krytyka Literacka 2 (52) 2014

W takich sytuacjach, z racji powszechnej dostpnoci urzdze czynicych nie-cisz, najczciej atwiej jest skupi wasn uwag na haasie bd odgrodzi si nim od okolicznoci, w ktrych mogoby doj do postawienia wspomnianych pyta. Ich niezadanie, przynajmniej przez jaki czas, sprawi, e nie pojawi si kwestia odpowiedzenia na nie. Ow nie-cisz czyni si prawie zawsze prewencyjnie, na wszelki wypadek, nim jeszcze dostrzee si pierwsze niepokojce sygnay... REKOMENDACJE POETYCKIE JZEFA BARANA JADWIGA MALINA Lubi wiersze Jadwigi Maliny, poetki mieszkajcej na stae w podgrskiej maopolskiej wiosce Trzebunia, czonkini krakowskiego Oddziau Stowarzyszenia Pisarzy Polskich, a wic mojej koleanki. Jej liryka odznacza si szlachetn delikatnoci i kruchoci, darem dostrzegania pikna w rzeczach drobnych, a take rzadko spotykan dzi wraliwoci na przyrod, z ktr obcuje na co dzie i ktra czy si w jej wierszach z dyskretnym opisem nastrojw i stanw psychicznych. Lubi te tajemniczo jej wierszy.

Operacja Mamie To wanie ta poowa dnia ta poowa ycia z okna wida such winorol i troch soca sycha stukot drewnianych chodakw ktrym tak atwo sposzy ycie Mamy jeszcze jaki czas na powiedzenie byle czego na powiedzenie czego najwaniejszego Moemy take milcze gaska gobie na drugim kocu spojrzenia ale kto wybierze cisz w tej biao ciepej przestrzeni kto odway si na taki krok wyprzedzenia

Krytyka Literacka 2 (52) 2014

Blask wiato plami dolin las granatowy czua to mowa cho ani tak ani nie lubi to wiato lubi zmierzch letni kto nim wraca kto inny odchodzi ale nie my my si z nim miniemy nas upodobni do bkitu wieo posiana koniczyna niska nikczemnie adna wtedy si sowa odezwie kto otworzy okno i powie trwoga trwoga lecz nie koniec wiata takie zdarzenie istota mienica i znw si ukada ka a na niej blask

Sto zagadek Mija lato dzie niknie jaskka przepada nasze twarze przygasy straciy promienie z rk nam lec przedmioty a nogi nas nios w miejsca okrutnie chodne wypenione cieniem stamtd wida jak gupie byy nasze sprawy zrobione z byle czego w byle co wplecione i jak mieszny jest czowiek ktry w nic nie wierzy chocia widzi i gwiazd i gdzie gwiazda spada
6

Krytyka Literacka 2 (52) 2014

majc w pamici kade spenione yczenie przemijanie to pestka wobec nieznanego hen tam za sidm rzek stumilowym lasem czeka na nas odpowied albo sto zagadek

Ptaszek niebieski Przychodz w twoje piewy bez zapowiedzenia przygldam si twemu istnieniu okiem szyby gdy gosisz wiatu pilno swojego istnienia gdy skaniasz promie soca aby ci ogrzewa i li nawet najmniejszy przepraszasz za krzywd jak sprawiasz mu apk zwinit w rulonik i e zapomnisz czasem wibie si pokoni e skrzydem sabym nie dwigasz utraconych liwek mwi drzewo twym gosem przestrze midzy drzewem to ktre za ogonem ledwo jest widoczne wszystko co do tej pory nie byo istotne zanosi si do zmierzchu twoim czuym piewem dla ciebie wszystko pikne brzydoty si wstydzisz rozjechan ropuch gadzisz obietnic e oto ogrd rajski szpetnym okiem widzi i ju abie zastpy po jej ciao id

Krytyka Literacka 2 (52) 2014

Unios mnie chmury Wiem e mnie chmury unios e mnie porw na strzpy bkitem a potem mia si bd e mnie byo tyle co w palce dwa uszczypn usypa wszystkim wam si wydaje e zdoacie sposzy albo przechytrzy stwrc magicznym zaklciem pudeeczkiem z fizyk wszystkim wam si wydaje e zdoacie wicej ni ci na ktrych grobach bratek eb uroni a potem ta powiata i to niebo wielkie po ktrym jaka iskra albo gwiazda z iskry i pryskaj przedwionia tak jak zimy prysy a my wszyscy dokoa a my wszyscy bc

Hospicjum S ciany ale nie ma oparcia jest okno ale nie ma widoku troch za cicho troch za gono zaley czy pierwsza chwila czy chwila ostatnia po drugiej stronie kopi dziur w ziemi wielka koparka przerzuca kamienie kroplwka dwiga pcherzyk powietrza z tak wielkim trudem jakby by kosmosem trzsienia ziemi
8

Krytyka Literacka 2 (52) 2014

wojny katastrofy schodz ze sceny ustpujc miejsca oboczkom pary w samym kacie okna ktre rozmywa chodny gos salowej tak mao trzeba nic prawie na drutach czarne plamki jaskek gosz deszcz w poszewk poduszki zapltao si pirko do przypomina sobie nos psa czoo dziecka kulisto piersi i zgadza si nie natrafi

I e ci nie opuszcz Przeyli ze sob p wieku p wieku za krtko bo on nadal dotyka jej wosw jak rannej przepirki teraz gdy ley martwa w ich ku o wicie z wczon komrk zaraz zadzwoni dzieci co im powie jak przejdzie mu przez gardo jedno proste zdanie jak zmieci si ono w jego uchu trzeba znale ubranie umy zby uchyli okno nastawi czajnik na herbat usi i wsta co dalej co jeszcze mona zrobi to tylko ciao tylko chd nie lubia zimna
9

Krytyka Literacka 2 (52) 2014

zawsze nosia grube skarpety zawsze tyle tego zawsze e ju nigdy

Jadwiga Malina wydaa dotd cztery tomiki wierszy: Szukam ciemna (Krakw 1996), Zanim (Krakw 2007), Strona obecnoci (Krakw 2010), Od rozbysku (Krakw 2013). Wiersze publikowaa na amach m.in. Dziennika Polskiego, Sycyny, Regionw, Kontekstw, Poezji Dzisiaj, Odry, Frazy, Metafory, Krakowa, Kwartalnika Artystycznego a take w periodykach serbskich Knjizevnik, Gradina i Znak oraz w licznych antologiach i wydawnictwach pokonkursowych. Tumaczona na jzyk serbski i ukraiski. Laureatka Nagrody Krakowskiej Ksiki Miesica za tom Od rozbysku (wrzesie 2013).

OPOWIADANIE Alicja Kubiak DRUGA STRONA LUSTRA FENICKIEGO Usiada na krzele. Jest niewygodne, plastikowe z wyprofilowanymi pdupkami i zaokrglonym oparciem pod opatki. Ugina si we wszystkie strony, aluminiowe nogi lekko rozchodz si pod naciskiem ciaru. Wszystkie te niedoskonaoci inwigilowane s przez ogromne lustro, rozcignite na szerokoci caej ciany. Trudno ukry si przed wszystkowidzc tafl. Myli, sowa i czyny nie umkn wnikliwemu spojrzeniu, ukrytemu za odbiciem pomieszczenia. Zwierciado, co wszystko zgado. Zodzieje i oszuci na rwni z duchami umieszczani w odbiciu potpienia, naznaczeni swoj podobizn, zbkani w prnym wiecie Zwierciada Lao. Dry na caym ciele. Trudno okreli z emocji, czy chodu panujcego w pomieszczeniu. Ukada pasko donie na stojcym przed ni stole. To niesamowite, st jest drewniany i nijak pasuje do sztucznego krzesa. Natura i plastik, bezgucie. To nic, e zniszczony blat, peen pkni drani delikatn skr doni. Chropawa faktura zdaje si wytchnieniem dla zmczonego dotyku. Pknicia i ski w drewnie s jak blizny i rany na ywym ciele. Zapewne bol. cite drzewo yje jako drewno, ktre nigdy nie przestaje pracowa. Kurczy si i rozciga, wygina, ciemnieje, tylko nie ronie. Kady jest skalany moralnoci pen szram i blizn. Moralno z defektem, uomna, patologiczna, chora, skradziona, zamordowana, zgwacona. Zaszczuci niczym dzikie zwierzta, poruszaj si uliczkami z zatchym zapachem brudu, mieci, wymiocin, uryny, mierci podw i nadziei na ucieczk w beznamitn narkotyczn wizj. Dalej od ugrzecznionej cywilizacyjnej papki, kopiowanej, przerzucanej, przenoszonej niczym syfilis z penisw do pochw, z pochw na penisy. Dalej od materialnej przepychanki intratnych stanowisk brokerw, menederw, merczendajzerw, selerw, ajti, czif ekoutantw, insjurans ejdentw. Dalej od politycznego szalestwa, obkaczego taca zamiany stokw co dekad, pyskwki i porachunkw gwaccych kraj na oczach ssiadw zadowolonych widokiem rozkraczonej kurwy. Dalej, dalej, dalej, z wizgiem hamujcej lokomotywy parowej w gowie, bez wiadomoci szumu rozsdku utajonego gboko w zakamarkach maowin usznych, zbyt daleko od chodnej kalkulacji wyszoci inteligencji nad chamskim pieniactwem. Dalej
10

Krytyka Literacka 2 (52) 2014

Ile jeszcze przestpstw naley popeni, aby nakarmi i upi potwora szalejcego w kadej istocie ludzkiej? Ile krwi trzeba przela, aby bestia zaspokoia nieustajce pragnienie? Pokolenia cae bd giny w morderczym galopie sugusw agresywnego kapitalizmu i aden nie dojrzy wasnej haby. Myli szybsze od rosyjskich myliwcw odbijaj si echem od czterech pustych cian i lustra. To czyciec zbkanego sumienia, pogronego na skraju samounicestwienia. Za chwil nie bdzie ju czego aowa, brzemienna baka pknie uwalniajc gorycz nagiego rozczarowania. Miao by lepiej? Nikt nie daje gwarancji na przeterminowany towar, czy powodzenie terapii u psychoterapeuty. Czy kostka myda warta jest zachodu? * Wesza do sklepu. Nie, to chyba by may market, kiedy nazywany drogeri. Mnstwo kolorowych pek przepenionych wonnymi dobrodziejstwami do pielgnacji ciaa. Wczeniej nie widziaa naraz tylu pachncych rzeczy w piknych opakowaniach. Soiczki, tubki, dozowniki, pudeka, butelki wszystko w rnokolorowych opakowaniach duych i maych, i jakich tylko dusza zapragnie. Chodzia midzy pkami i dotykaa opakowa, bojc si wzi je w do, poczu ciar, odurzy zmysy zapachem i kolorem. Oniemielone ruchy, niczym w zwolnionym tempie przesuway j w gb pomieszczenia. Przechodzia obok kilkudziesiciu rodzajw szamponw, mnstwa kartonikw z farbami i odywkami do wosw, kremw do twarzy, tonikw, mleczek, eli pod prysznic, soli i pynw do kpieli, kolorowych gbek, rnego rodzaju rodkw czystoci sprztw gospodarstwa domowego, spinek do wosw, zabawek, bielizny, torebek, i kt to wie, ilu jeszcze rnych rzeczy. Oddychaa gboko, zamykajc oczy odgadywaa zapachy. Wielu nie znaa w ogle, ale byy tak przyjemne, e chtnie wrzuciaby je do koszyka, aby w domu tylko czasami je powcha. Zapachniao lawend. To zapach, ktry przypomina jej o pokoju babci. Szafa z piknymi sukniami, spdnicami i bluzkami na drewnianych wieszakach pena bya lnianych woreczkw z wysuszon lawend. W jej domu nie uywano cuchncej moliny, tylko zioowe dary z przydomowego ogrdka. Kady karton z pamitkami, skrawkami materiaw, wstek zaopatrzony by w wizk ziela. Na blacie toaletki stay krem i woda lawendowa, szczotka z naturalnym wosiem, pudernica, mnstwo kolorowych wstek, szpilek i spinek. Bya tam rwnie pikna srebrna brosza splot trzech wy wok ogromnego rubinu. W krysztaowym wazonie sta fioletowy bukiet kwiatw lawendy. Ruszya dalej wrd pek zapachw. Chemia gospodarcza nie dawaa wytchnienia zmysom. Ciko myle przy fetorze wybielaczy, rozpuszczalnikw, zmywaczy, proszkw szorujcych, past, terpentyny, lizolu. Nie lubia sprzta, nie znosia mycia okien i toalety, od zagldania w trudno dostpne kty dostawaa traumatycznego wstrtu na dugie miesice. Wszystko to przypominao jej o nim. Nie chciaa go pamita od chwili, gdy jego prochy wsypano do urny. Kazaa umieci i zamurowa je w zagbieniu ciany krypty, bez znamion, czyje prochy zostay tam ukryte. * Wtedy, gdy czekaa w poczekalni, liczc smugi po krwi, rozmazywane mopem salowej, taczcej wrd spazmw, blu, strachu i gorczki, zbierao si jej na mdoci, jednak nie od widoku, czy zapachu krwi, ale z obawy, e tym razem rwnie uda si lekarzom go uratowa. Nie chciaa tego.
11

Krytyka Literacka 2 (52) 2014

W mylach saa bagania o mier do wszystkich bogw i diabw. Robia to nieustannie przez kilka godzin, penych jego blu, charczenia, dawienia i dzisiaj, kiedy wraca do tamtych chwil pamici, nadziej napawa j wiadomo, e bardzo si mczy nim umar naprawd. mier jest dobra dla umierajcego, tym razem przyniosa ulg komu innemu. On chcia y, to Epikur by w bdzie. mier zabraa mu cae dobrodziejstwo przyszoci. Dla kogo ostateczny kres jest bez znaczenia? Jego konanie trwao caymi latami. Ryba psuje si od gowy i z nim byo dokadnie tak samo. Ktrego dnia podszed do niej i zacz mwi o niespenionym marzeniu, jej przeznaczeniu, znaczcej roli, jak ma odegra w jego yciu. Ubiera j w pikne sukienki, lubi gdy si przebieraa. Matka nie widziaa w tym nic zego. Moe nie chciaa, moe udawaa? To nieprawda, e dzieci kochaj swoich rodzicw mimo wszystko Kiedy dopada go trba powietrzna. Z cichym wizgiem, prawie bezgonym, zaskoczya go tu przed burz, na rodku pola. By ciepy wrzesie, czas orki i siewu. Traktor odmwi posuszestwa, zawarcza, zacharcza i nie chcia ruszy dalej. Konia batem by pogoni, teraz nawet drg metalowy nie pomoe. Widziaa z okna na poddaszu, jak wierzgajcy ywio taczy na polach, kojarzc w pary powietrze z ziemi. Niebezpieczne tango zbliao si do pojazdu. Wzniesienie zasonio jej widok tragedii. Miaa nadziej, e wicej go nie ujrzy. Staa jeszcze w oknie, kiedy usyszaa jego gos dochodzcy z dou, e mia wiele szczcia. Traktor przewrci si tu za jego plecami, kiedy wanie go obchodzi. Wcieka si wtedy na niego po raz pierwszy. Caa bezsilno i zawd z niespenionego yczenia trwaa tygodniami. W szkole nauczycielka zauwaya, e co z ni jest nie tak. Zapytaa po lekcji, co si dzieje. Klasa przepeniona pustymi awkami i krzesami, z licznymi kwiatami doniczkowymi na parapetach okiennych oraz twarzami sawnych pisarzy na ciennych obrazach wydawaa jej si miejscem bezpiecznym i jak nigdy bliskim. Wierzya, e wszyscy mdrcy wysuchaj jej opowieci. Nauczycielka umiechaa si dobrotliwie zza swoich wielkich okularw, emanowaa ciepem i zaufaniem. Opowiedziaa jej o swoim blu, ponieniu, zagubieniu. Najpierw niemiao i niechtnie, potem opr pk i lawin potoczyy si zy. Rysy twarzy nauczycielki zrobiy si ostre i surowe, nabraa powietrza w puca, wyprostowaa si i kazaa wraca do domu. Na odchodnym poradzia i do ksidza. Koci pochon j chodn ciemnoci, cisz i pustk. Ksidz by subist, gotowym wysucha wszystkich i zada im pokut. W konfesjonale, cuchncym moczem kotw i lizolem, usyszaa, e zego sowa na rodzica mwi nie wolno, bo to grzech. Miaa w sobie poszuka pokus, ktrymi raczya niewinnego ojca i swoj wybuja wyobrani. Gwat za gwatem wraz z pokut pitnowa jej psychik. Dusia si smrodem kocich odchodw, lizolem wyerajcym struktur komrek nerwowych, kadzidami zapychajcymi puca, dymem ze wiec doprowadzajcym do ez, zatchymi lochami kocioa z gnijcymi jeszcze za ycia trupami. Rozkadali si od wntrza, od momentu odwrcenia oblicza od czowieczestwa. Bg nie jest niemiosierny, tylko oni pochodz jakby z diabelskich otchani obojtnoci, potpienia, zachannoci, hipokryzji, zakamania. Do ju tego, do wiat uzna jej win i jedyne, co pozostao, to pogodzenie si z tym faktem. * Zacza rozglda si wok. ciany wszelkich odcieni szaroci zdaway si takie zimne. Wiedziaa, e s wiadkami wielu negatywnych emocji i czynw. Oczami wyobrani skadaa ciemniejsze plamy w wydarzenia. Bark, kolano, do, gowa musiao bole. Przesuchanie. Na co moe liczy? Jaka cz jej ciaa odcinie pitno na szaroci ciany? Plecy? Wypady by na wysokoci ladu po kolanie, tak nisko. Podoga pena jest brudnych plam od bota. Kto si
12

Krytyka Literacka 2 (52) 2014

polizn, kto upad, kogo cignito. Historie cienne zdaj si komiksowo zazbia ze ladami na pododze. W rogu pokoju duy si plama od ciany na wysokoci mskich bioder, a po plam kauy na pododze. Nie czu uryny, ale lad po niej zosta. Kto tu za dugo goci. Ponienie i upadek moralny spotykane w kadym miejscu ubliajcym czowieczestwu. Wszystkie istoty ludzkie rodz si wolne i rwne w godnoci i prawach. S one obdarzone rozumem i sumieniem oraz powinny postpowa w stosunku do siebie wzajemnie w duchu braterstwa. Sowa, sowa, sowa czyny przecz Powszechnej Deklaracji Praw Czowieka. Widzia kto braterstwo chociaby w centrum, podczas godzin szczytu, w komunikacji miejskiej? Mijajcy si na ulicy kierowcy samochodw czy rodkowy palec i pukanie si wymownie w czoo to wyraanie ducha braterstwa? Oprawcy wojenni rwnie maj w wielkim, ciemnym powaaniu prawa swoich jecw. Kto bawi si sowami, aby inny kto bawi si torturami. Wydawao jej si, e zobaczya cie przebiegajcy przez lustro. Niemoliwe, pewno zudzenie. Po chwili kto otworzy drzwi, jedyne w pomieszczeniu. Wszed wysoki, dobrze zbudowany mczyzna w ciemnym mundurze. Jest w rednim wieku. Lata wicze i penej gotowoci na subie wymusiy u niego wyprostowan postaw, stanowcze spojrzenie i sprysty chd. Stara si zachowywa spokojnie, ale ona nie daa si zwie. To przesuchanie. * Wolno otwara swoje wrota w momencie jego mierci. Ogarna j rado z cudzego blu, cierpienia albo nieszczcia jako odmiana za moralnego, przeniesionego z ojca na crk. Zdaa sobie spraw, jak bardzo moe y. Zmys moliwoci zawadn ni. Pisaa, czytaa, graa na kilku instrumentach, rysowaa, uprawiaa sporty, jakby to wszystko miao zrzuci z niej ciar blu i wiadomo, e matka rwnie jest zym czowiekiem. Przez ni wolno staa si tylko poowicznym uczuciem zwycistwa. Trudno dostrzec zo, poniewa to widzenie rozpraszaj drobiazgi motyww, skrywajcych brzydot i niedopenienie obowizku moralnego, co doprowadza ofiar do momentu bezradnoci. Zo jest efektem upadku moralnego, jest powszechne, codzienne, jest banalne, wykorzystuje innych jako nosicieli saboci, obnaa uomnoci, wytwarza bezradno. Nie potrafimy y bez usprawiedliwienia, brak nam siy na odwag wyraania naszych przekona. * Miaa ochot zosta w tej cudownej krainie zapachw, kolorowych tubek, butelek, opakowa. Przesuwaa si wzdu zapenionych towarami regaw, kierujc si tylko tym jednym zapachem. Dotara w kocu do pki z mydami i niemal bezbdnie nos skierowa j w stron lawendowego. Byo ogromne, owinite fioletowym papierem i intensywnie roztaczao przyjemny dla zmysw zapach. Ostronie chwycia je w do, delikatnie gaszczc i poddajc si ciarowi kostki opucia rami wzdu ciaa. Za chwil uniosa rk i mruc oczy dotkna nosem opakowania. Zapieko. zy cisny si do oczu i nie wiadomo, czy to od ostrego zapachu, czy na wspomnienie dawno minionej przeszoci. Nie zauwaya pojedynczego nerwowego ruchu na kocu alejki midzy regaami. Nie czua wiata, ya chwilami wspomnie, ktre jak tsunami wracay do jej kruchego i zmczonego umysu. Walczya, ale tylko przez chwil, a potem

13

Krytyka Literacka 2 (52) 2014

* Nie wie co tam robia i dlaczego to robia. Nawet nie pamita, jak si tam znalaza. Wszystko jest takie niewyrane i nawet jego twarzy dobrze nie widzi, tylko zamazane rysy. Przecie nic zego nie zrobia, tylko tam staa i ogldaa. Wchaa kostk myda. Nie, nie miaa pienidzy, aby za ni zapaci. Jak wic znalaza si w jej rku przy wyjciu ze sklepu? Nie wie, nie pamita To nie bya kradzie, nie! Odwrci si plecami do niej, jedn rk opar o biodro, drug nerwowo pociera kilkudniowy zarost na brodzie i szpakowate, gste wosy. Myla intensywnie, po czym skin gow w stron lustra. Po chwili znw otwary si drzwi i wesza moda, drobna kobieta. Usiada naprzeciw niej. Zadaa kilka pyta o rodzin, dzieci, wnuki, stan zdrowia, dochody. Dlaczego nikt nie zapyta jej o bl samotnoci? Nikogo nie obchodzi to, e staruszka mieszka w malutkim mieszkaniu, ktrego nie ma siy posprzta, ktrego czynsz pomaga opaca pomoc spoeczna. Nikt nie zapyta dlaczego crka i wnuki nie przyjd jej odwiedzi, chocia mieszkaj kilka ulic dalej. To nie serce, nie wtroba, trzustka, czy nerki bol najmocniej, to samotno i tsknota s oprawcami, z ktrymi musi walczy co dnia. W bezsenne noce jest jeszcze gorzej, gdy bl trzeba wykrzycze przez zy w poduszk, aby nad ranem usn z mokrymi policzkami. O wicie umiera noc i wszystko to, co wraz z ni odeszo. Wiele spraw mija i czasami pami miosiernie zapomina. Tylko to pozwala przey kady nastpny pusty dzie. * Zrobio si toczno. Sklep zaludni si klientami wracajcymi z pracy. Szybkie ruchy, milczce decyzje i pd do kasy. Pac tak wysokie rachunki, za ktre miaaby jedzenia na tydzie, a nawet na p miesica. Nie jest zazdrosna, nie chce nikomu niczego odbiera, tylko tak jako w rodku dziwnie si robi. Znw ta tsknota, nie wiedzie ku czemu? Kto j popchn. Ruszya w kierunku kas, tum na ni napiera. Nie miaa siy opiera si naciskowi, wic mu si poddaa. Kto rzuci pytanie, czy stoi w kolejce do kasy, czy co kupuje? Zaprzeczya, chciaa wyj na ulic, dusia si i baa. Przy drzwiach sklepu zdaa sobie spraw, e trzyma w doni kostk myda, za ktr nie moe zapaci. Chciaa cofn si, ale tylko bezradnie stana i popatrzya w gb zaludnionego sklepu. Drzwi uderzyy j z impetem w plecy. Zachwiaa si i upada na kolana. Kto z tyu chwyci j i podnis niczym pirko. Chciaa umiechn si i podzikowa, ale w tym momencie uwiadomia sobie, e jest w silnym ucisku postaci w czarnej kominiarce. Pierwsza myl to terroryci w sklepie. Po chwili poczua, e jest si cignita do radiowozu. Kto wepchn j do rodka, zatrzanito drzwi i samochd ruszy. Zemdlaa. Wtedy upucia z doni zapach wspomnie. * Stach, czy ty zwariowa? To staruszka! STA-RU-SZKA! Czego ty od niej chcesz? Otrzymalimy wezwanie. Doszo do kradziey, zamania prawa. Nie wiedziaem ile lat ma sprawca, nawet pci nie znaem. Jechaem w ciemno. Po przestpc. Ona moga nam zej po drodze. Rozumiesz? Kominiarki na staruszk? Nie, to si w gowie nie mieci. Masz robi wywiad, zanim wyjedziesz na akcj. Taaa, a w tym czasie zodziej znika za pitym zakrtem. Nie chwyc go. Zostaw j w spokoju. Odwie do domu.
14

Krytyka Literacka 2 (52) 2014

A co z kradzie? To mydo za 3 zote? Waciciel sklepu to idiota. Sam mg to zaatwi na miejscu. Odebra sobie cenny towar i wyprosi klientk. Ju by tam nie wrcia. Wypu j, bo jeszcze bdziemy mieli problem. Komandos, na babci w skarpecie napada * Kazaa mu wyj. Opara donie o biurko i zwiesia gow midzy ramionami. Natrtna myl kry chwil w powietrzu, odbija si z jkiem od cian i sufitu, wyczerpana upada na podog, aby na moment zebra siy i znw unie si, ukaza w peni swoj potg. Niemoc jest zawsze po naszej stronie. Jej sia jest efektem naszych saboci, wtpliwoci, rozczarowa. Cykliczne wzloty i upadki, bdce przyczyn nawracajcej gupoty lub indolencji i ograniczenia umysu ludzkiego, skaniaj ku refleksji o bezsilnoci wobec nieustannego braku zdolnoci rozumnego bycia, ktrego nie sposb obj myl, jak i peni pojmowania. Jak ma si do tego wszystkiego teoria wybitych okien, wedug ktrej zacht do rozbojw, kradziey jest nieporzdny wygld otoczenia, zaniedbanie, brak poczucia bezpieczestwa? Ten sklep wizualnie nie sprzyja przyjtym normom wzrostu przestpczoci. To tylko teorie podrcznikowe, nic wicej. Co w takim razie skonio t kobiet do kradziey? Moe ona mwi prawd, e po prostu pogubia si w tym wszystkim? Te kilka informacji, ktre wydobya ze staruszki rutynowymi pytaniami, nie s w stanie odda zoonoci problemu. Musiaa postpowa wedug wytycznych proceduralnych, chocia uwaaa to za zbdne. Wystarczyo jedno spojrzenie na t skulon w sobie kobiet, na jej przeraone oczy i gesty, pene napicia, wahania i drenia donie lece na blacie stou. Ich delikatna skra jest usiana pltanin zmarszczek, y i brzowych plamek, szaroci zlewa si z pomarszczon i chropaw struktur zniszczonego drewnianego blatu stou. Widziaa wielu zodziei, mczyzn i kobiet. Profil psychologiczny niemal kadego z nich okrela jasno i wyranie ch posiadania cudzej wasnoci. Motywy byy przerne, poczynajc od ubstwa, a koczc na kleptomanii. Dla niektrych jednostek to rodzaj zarobku lub hobby, dla innych codzienna walka o byt. Dla tej staruszki trzeba zmieni kwalifikacj czynu na niewiadomy, nieumylny. Tylko w jaki sposb wytumaczy nieumyln lub omykow kradzie? W tym momencie wszystkie myli, motywy i wnioski upady na podog. Wydawao si, e atmosfera zacza wywiera nacisk na przedmioty znajdujce si w gabinecie, huk w gowie by nieznony, rozsadzajcy czaszk od wewntrz. Chwil trwao, zanim uwiadomia sobie prawd oczywist, zanim zdaa sobie spraw z tego, e nie opisuje profilu przestpcy, a raczej ofiary. Nie miao miejsca planowanie, nie wystpi aden z motyww kradziey. Nie ma podstaw, aby ta sprawa zostawia lad w aktach. * Z gabinetu psychologa uda si z powrotem do pomieszczenia za lustrem. By wcieky o brawurow akcj na staruszk. Co go pokusio o t kominiark? Postpi niewaciwie i wtpliwym jest, aby mg si z tego jako wywin. Raport musi napisa rzetelnie i zgodnie z prawd. Przez miesic stary bdzie si piekli na niego. Nie da mu adnej sprawy, nie wyle na akcj. W zamian zaliczy mnstwo papierkowej roboty i telefonw. Koledzy nazw go mydlanym bohaterem, albo czym rwnie idiotycznym. Odnotuj to w aktach i szybko wyl na emerytur. Pozostanie pilnowanie drzwi jakiego banku.
15

Krytyka Literacka 2 (52) 2014

Prbowa odpdzi myli o konsekwencjach akcji. Stara si skupi na sowach raportu oddajcego jego nieprzemylane dziaania w wyniku niedoinformowania przez dyurnego przy telefonie. Brak rozeznania w sytuacji Nie, kurwa, nie bdzie donosi na kolegw! Wszystko bra zawsze na siebie, na swoj klat, jak mwi Blacha. Po drugiej stronie lustra widzia siedzc staruszk. Wydawaa si taka zagubiona i nieporadna. Cakiem niezorientowana w powadze sytuacji. Czekaa, nie wiadomo na co. Rozgldaa si po pomieszczeniu, jednak ani razu nie spojrzaa w stron lustra. Jakby zdawaa sobie spraw, e jest obserwowana i zezwalaa na to. Przez chwil wydawao si, e zna j, widzia ju kiedy wczeniej. Nie mg jednak przypomnie sobie okolicznoci spotkania. Ta kobieta i pustka wok niej, adnych rekwizytw. A jednak zauway w niej co znajomego, nieuchwytnego. Po chwili zda sobie spraw, e owo zagubienie i nieporadno wyraaj co cakiem odmiennego, ni si wydaje. Kobieta zamkna si we wasnym wiecie i to, co j otacza jest dla niej obce i krpujce. Dua przestrze napawa j klaustrofobicznym strachem. Zamknita w maym pokoju przesucha czuje si bezpiecznie. Dostosowaa si do nowej sytuacji. Wedug Platona szczcie jest osigalne poprzez sprawiedliwo, zadowalajc si miejscem, ktre nam przeznaczono. Wanie to zrozumia, obserwujc posta zza lustra fenickiego. * Drzwi do pomieszczenia nagle si otwary. Znw wszed szpakowaty mczyzna z kilkudniowym zarostem na brodzie i policzkach. Jego ruchy s oszczdne i niczego nie wyraaj. Wyglda na zakopotanego, ale stara si to zamaskowa. Bdy modoci, popiech i chaotyczne decyzje maj wpyw na ksztatowanie charakteru i mdroci yciowej. Nie wyglda na lekkoducha, dwiga na barkach ciar odpowiedzialnoci. Tak, to jeden ze sprawiedliwych, na pewno. Zjedz go ywcem polityczne ukady, spoeczne nierwnoci, niesprawiedliwo Temidy. Pooy do na kruchym ramieniu staruszki i powiedzia, e podwiezie j do domu. Posusznie podniosa si z krzesa i ruszya w stron drzwi. Ktem oka wyapaa ruch cienia w lustrze. ESEJ Monika Kacprzak JZYKOWA INYNIERIA SPOECZNA Trwa wojna i sowa te nie s wyolbrzymione. Jak dugo istniej inynierowie pracujcy nad zmianami w zakresie sownictwa, tak dugo mamy prawo mwi o wojnie. Sowo engigneor, od ktrego wywodzi si inynier, oznacza bowiem tyle, co konstruktor machin wojennych. Trwa wojna o sowa, a my, katolicy, dalimy si zepchn do pozycji obronnej. Nie ma wtpliwoci co do tego, e pomidzy jzykiem a myleniem i postrzeganiem istniej zwizki przyczynowe. Pisao na ten temat wielu lingwistw i socjologw (E. Sapir, B. L. Whorf, Ch. W. Mills, P. Hamond). Benjamin Lee Whorf podkrela, e jzyk, nie jest po prostu pewnym reproduktywnym narzdziem wyraania idei, lecz czynnikiem owe idee ksztatujcym, programem i przewodnikiem aktywnoci umysowej, analizy dozna i syntezy intelektualnej kadego z nas. Jzyk jest czym wicej ni tylko rodkiem wyraania myli. W gruncie rzeczy
16

Krytyka Literacka 2 (52) 2014

stanowi on gwny czynnik ksztatujcy mylenie. Znajomo prawide rzdzcych jzykiem staa si przyczyn manipulacji jzykowych, ktre s tym niebezpieczniejsze, im mniej s uwiadomione. Wojn o sowa mona nazwa inaczej jzykow inynieri spoeczn, poniewa jest to dziaalno w peni zaprojektowana, pieczoowicie konstruowana, systematycznie wdraana i utrzymywana w celu przemiany spoeczestwa. Na pocztku lat siedemdziesitych XX w. Kurt Biedenkopf, niemiecki polityk partii chrzecijasko-demokratycznej (CDU) interesujco opisa to, czego dowiadczamy dzi, w medialnej przestrzeni walk o sowa. Biedenkopf powiedzia: Jzyk jest nie tylko rodkiem komunikacji. Jak na to wskazuj polemiki z lewic, jzyk jest te wanym instrumentem strategii. To, co si dzieje w naszym kraju, jest nowym rodzajem rewolucji. Jest to rewolucja spoeczna dokonywana za pomoc jzyka. Zajmowanie si cytadel () nie jest ju dzi warunkiem rewolucyjnej zmiany porzdku w pastwie. Dzi rewolucje odbywaj si inaczej: zamiast budynkw nalecych do rzdu zajmuje si pojcia, za pomoc ktrych opisujemy porzdek pastwowy, nasze prawa, obowizki i nasze instytucje. Nowoczesna rewolucja obsadza je treciami, ktre uniemoliwiaj opis wolnego spoeczestwa, a na dusz met ycie w nim. Dzi przeywamy rewolucj, ktra zagarnia nie rodki produkcji, lecz pojcia. Zagarnia pojcia, a wraz z tym informacj w wolnym spoeczestwie, okupujc mass media, tj. te punkty, w ktrych wytwarza si najwaniejsze produkty wolnego spoeczestwa: informacj polityczn. Czy niemiecki polityk mia wiadomo, e opisuje strategi dziaania kreatorw nowej rzeczywistoci, trudno orzec. Dostrzeg on jednak to, co umyka wielu innym dziaaczom sceny politycznej (lub jest przez nich wiadomie pomijanym), e jzyk jest jednym z waniejszych narzdzi prowadzenia wojny. Operacje na jzyku Mona wyrni trzy gwne operacje na jzyku, jakie cechuj styl inynierii jzykowej. Pierwsza, to usuwanie pewnych sw i zastpowanie ich innymi, o wyranie odmiennym odcieniu albo w ogle innego rodzaju. Druga polega na nadawaniu starym wyraeniom odmiennego sensu lub przynajmniej kontekstu, tak by kojarzyy si z czym innym, ni przedtem. Trzecia operacja to tworzenie nowych sw, ktrych desygnowanie jest bardzo rozmyte, niedookrelone, zmienne. Gwna zasada tworzonego jzyka opiera si na przewiadczeniu, e nieuywanie sowa skae rzecz przez nie oznaczan na nieistnienie. Tak ma by w przypadku mwienia o aborcji jako o zabiciu dziecka nienarodzonego. Zwolennicy politycznej poprawnoci nie mwi o zabijaniu, dla nich jest to bowiem tylko zabieg, ktry suy wyrwnaniu praw midzy kobietami i mczyznami. W Polsce stao si to nawet kwesti rozwaan przez politykw. Ju w 2005 roku Magdalena roda, wczesna penomocnik ds. wyrwnywania statusu zaproponowaa, by zmieni sowo aborcja na inny, mniej negatywnie nacechowany wyraz. Konsekwencj tego rodzaju operacji jzykowych staje si dehumanizacja nienarodzonej istoty ludzkiej. Jeli bowiem czowieka w tym stadium rozwoju okrela bdziemy jak rzecz zygota, zlepek komrek, to pozostawimy pole do traktowania go jak rzeczy. Prowadzi to w kocu do upienia wraliwoci i akceptacji za. Jzykowa polityczna poprawno wdara si take do literatury. Na przykad tytu wydanej w 1939 roku powie Agaty Christie Dziesiciu maych Murzynkw, na prob wnuka autorki zosta zmieniony na Dziesiciu maych onierzykw. W kadym miejscu utworu sowo Murzyn zostao zamienione na onierz. W Polsce ksika ta publikowana jest pod jeszcze
17

Krytyka Literacka 2 (52) 2014

innym tytuem: I nie byo ju nikogo. Dekonstrukcja sw niepoprawnych jest procesem charakterystycznym dla rodowisk homoseksualnych. Na przykad cile medyczne okrelenie pederasta w wyniku dugofalowej kampanii zostao wyparte przez sowo gej (ang. gay) wesoek. Przedstawiciele amerykaskiego stowarzyszenia osb LGBT The Gay & Lesbian Alliance Against Defamation (GLAAD) stworzyli aktualizowany co roku przewodnik, skierowany przede wszystkim do dziennikarzy Media Reference Guide w ktrym zebrali sowa i wyraenia rzekomo opresyjne. Wedug przewodnika naley zaprzesta okrelania homoseksualisty jako kochajcego inaczej, gdy zawiera skojarzenie z odstpstwem od normy. Nawet okrelenie homoseksualista spotyka si z krytyk i bywa uznawane za obraliwe, gdy posiada wydwik kliniczny i jest szczeglnie chtnie uywane przez rodowiska antygejowskie. W to miejsce proponowane s majce pono mniej negatywny wydwik okrelenia osoba homoseksualna i osoba o orientacji homoseksualnej, ktre podkrelaj podmiotowo osoby, o ktrej mowa. Nie powinno si take uywa zwrotu gejowski styl ycia, gdy sugeruje on, e orientacja homoseksualne jest wolnym wyborem i moe zosta zmieniona, zamiast niego naley stosowa wyraenie gejowskie ycie. Nowe znaczenie starych sw Wymownym przykadem inynierii jzykowej, ktra istniejcemu wyraeniu nadaa inne znaczenie, jest funkcjonowanie terminu homofobia. Powszechne rozumienie homofobii zostao oderwane od jego waciwego znaczenia i stosowane jest dzi w bardzo szerokim kontekcie, pozostawiajc bezporedni konotacj z zaburzeniem psychicznym. Brak spjnoci midzy wspczesnym uyciem pojcia homofobia i kryteriami stosowanymi do wyznaczenia prawdziwej fobii stao si nagminne i nie ma nic wsplnego z definicj naukow. Zjawisko to jest opisywane jako niech i negatywne emocje odczuwane wobec osb bi- lub homoseksualnych, nadmiernie uoglnione przekonania o cechach, najczciej negatywnych, rzekomo charakterystycznych dla wszystkich przedstawicieli tej grupy oraz wynikajce z tych emocji i przekona zachowania polegajce na odmiennym, najczciej gorszym traktowaniu osb postrzeganych jako nalecych do tej grupy (Sytuacja spoeczna osb biseksualnych i homoseksualnych w Polsce. Raport za lata 2005 i 2006). Jest to przekamana, niezgodna z prawd definicj fobii. David Haaga okrela pi podstawowych cech rnicych wspczenie rozumian homofobi, obejmujc wiele negatywnych emocji, postaw i zachowa wobec osb homoseksualnych od prawdziwej fobii. Zwraca on uwag na to, e klasycznie zwizan z fobi emocj jest strach, podczas gdy homofobi czciej cechuje nienawi lub zo. Fobia wie si z dowiadczaniem nadmiernego i nieuzasadnionego lku, lecz reakcje homofobiczne bardzo czsto naley uzna za zrozumiae, uzasadnione i dopuszczalne. Dziaaniem, ktre automatycznie wyzwala fobia, jest unikanie, podczas gdy homofobia czsto objawia si jako wrogo i agresja. W przeciwiestwie do osb ulegajcych homofobii, osoby cierpice na inne fobie unikaj wywoujcych je przyczyn, a lk, ktry im towarzyszy utrudnia funkcjonowanie w spoeczestwie. Znane powszechnie fobie nie odnosz si w adnym przypadku do porzdku politycznego, homofobia za ma wymiar polityczny, gdy odwoujc si do uprzedze i dyskryminacji, dy do zmiany prawa. Dzi pojcie to uywane jest powszechnie w odniesieniu do jakichkolwiek zachowa, ktre nie popieraj homoseksualizmu, w stopniu zdecydowanie zbyt szerokim ni na to pozwala jego pierwotna definicja.

18

Krytyka Literacka 2 (52) 2014

Wojna o sowa O ile jzyki naturalne w swym systemie posiadaj obok schematw i norm rwnie uzusy, rozumiane jako zesp zwyczajw jzykowych w danej spoecznoci, o tyle w inynierii jzykowej system tworzony jest odgrnie okrelone sowa, zawizki frazeologiczne, zwroty s dyktowane odbiorcom. Powstaje wic nowy jzyk, w ktrym nie ma wikszego znaczenia, co dane sowo rzeczywicie oznacza, ale jakie kwalifikatory si z nim wi (dobry/zy, nasz/obcy, postpowy/zacofany). Pozwolilimy narzuci sobie sofizmaty i demagogie wojujcych grup. Walczymy z ideologami ale za pomoc sw stworzonych przez inynierw. I z tego powodu jestemy ju na przegranej pozycji, poniewa w tak skonstruowanych wyraeniach pewnych treci ju nie ma. Na naszych oczach dzieje si to, co w swej utopii opisa George Orwell. () nadrzdnym celem nowomowy jest zawenie zakresu mylenia. W kocu doprowadzimy do tego, e mylozbrodnia stanie si fizycznie niemoliwa, gdy zabraknie sw, eby j popeni (). Z roku na rok bdzie coraz mniej sw i coraz wszy zakres wiadomoci (). Rewolucja zostanie zakoczona, kiedy jzyk stanie si doskonay. RECENZJA Ignacy S. Fiut CZY TRAUMA CZYNI POETK? Niewtpliwie traumatyczne dowiadczenia egzystencjalne poszerzaj dowiadczanie siebie i wiata. Ukazuj bowiem jego wymiary najczciej nieobecne w yciu codziennym; skaniaj do pyta fundamentalnych o sens wasnej egzystencji. Jedni po tego typu dowiadczeniach wycofuj si ze wiata, a nawet wasnego ycia; inni trac kontrol nad swoj osobowoci, popadajc w rne psychozy, a jeszcze inni zyskuj nowe siy egzystencjalne i prbuj odrodzi si na nowo, odbudowujc sukcesywnie sens istnienia. Omawiana poezja, typowo kobieca, dostarcza materiau dla tego typu namysu nad sensem podejmowania twrczoci artystycznej, w tym wypadku poetyckiej, po silnych przeyciach traumatycznych, kiedy czowiekowi w jednym momencie wiat wali si na gow. Romans z sob Elizy Segiet to tomik zoony z dwch czci: Kobieta sptana w marzeniach i Obraz zaczyna si od kropki, zmuszajcy niewtpliwie do gbokiej refleksji filozoficznej nad kobiet i jej miejscem w wiecie. Autorka czyni swoje zainteresowania myl filozoficzn narzdziem opisu oraz prby interpretacji osobistego istnienia egzystencjalnego. Najpierw stara si w duchu Augustyna z Tagoset uchwyci fenomen stawania si kobiet, prbujc jakby wychodzi z jaskini osobistej zmysowoci ku wiatu. Marzy wtedy rwnie, by w tym procesie stawania si sob materializowa ducha drugiej osoby. Konstatuje, e bycie kobiet mylc, gboko refleksyjn, to forma snu przenoszca j w wiat platoski uniwersalnego dobra, pikna i prawdy, w ktrym czuje si jakby nadzmysow ide. Na tej drodze wany staje si dla nie Eros mocny zwizek emocjonalny z mczyzn, ktry, kiedy zostaje fizycznie speniony, czyni oboje wrcz jednoci mistyczn. Pojawiajca si wtedy dialektyka sw czuych o mioci powoduje, e zaczyna rozumie czym jest samo kochanie oraz bycie kochan. Czuje wtedy, e jej wartki nurt ycia niesie j ku cieniom drzewa mioci, pod
19

Krytyka Literacka 2 (52) 2014

ktrym dowiadcza wyjtkowych emocji erotycznych. W utworze pt. Fatamorgana wrcz krzyczy: () Pod stopami czuj ar/a w oddali widz ciebie/biegncego do moich spragnionych ust. Tak dugo czekaam!//Jeste teraz tylko dla mnie, mam ci na wycigniecie rki. Dlaczego tak dugo biegniesz?//Dlaczego znikasz? Nie mog uwierzy//Bye fatamorgan. Odkrywa wic, e waciwie uczucie mioci nigdy nie moe si w peni dokona i nawet w najbardziej spenionym jego przeyciu tkwi strach przed jego utrat. Poetka przecie pisze o tym, bo roztrzsa i opakuje ukochanego, ktrego stracia bezpowrotnie, a wic owa trauma wzmaga u niej w miosny jk generowany przez bl osamotnionego istnienia. Segiet analizuje dialektyk miosnego dotyku, czeka w bezszelestnym uniesieniu w towarzystwie mczyzny, by odkry, e samotno jest tym, co wystarcza mu w yciu, a wic moe i zastpi kochan kobiet. Brak ukochanego mczyzny powoduje, e staje si jej przejmujcym blem, wzmaganym jego fotografi. W gbokim dowiadczeniu mioci odkrywa, e to pokrewiestwo dusz, i e: ()To nie tylko pikne motyle, ale te kliwe pszczoy./To ch wspistnienia/niekiedy zabarwionego/municiem Erosa. Jego brak przypomina tonacja jego gosu, muzyka cielesnych uniesie i ta harmonia wspycia, lady czasu, ktrymi jeszcze oddycha jej dusza. Otulona zim, dowiadcza obecnoci samotnoci, by w spojrzeniu innego mczyzny odkry, e przyszo jej jest si, ktrej imi nadziej. To ona daa jej kolejne wcielenie mioci, ktr poetka nazywa kwiatem Nenufaru, przenoszcego j w wiat szeptanej mioci. Kolejny splot nowego etapu dialektyki mioci powoduje, e ()jej serce jak fortepian/szuka stroiciela. Przyrwnuje siebie w tym suplesie miosnym do pestki, piguki, sonej zy. W antraktach melancholii prbuje na nowo wyszepta swj wiat i odkrywa, e w jej kobiecej naturze duszy panuje serce, a nie chodny rozum, a w rezultacie jej mojo to umiech i zy, ktrym nierzadko towarzyszy gbokie poczucie wewntrznej pustki. W kolejnej czci tomiku, inspirowanej konstatacj Martina Heideggera, e ycie czowieka jest bytem-ku-mierci, prbuje si pocieszy spogldajc z perspektywy wasnego dziecistwa. Dla niej poezja ()jest jak tcza, ktr zawsze si zachwycam. ledzi t poezj wdrujc po uroczych ulicach Krakowa, syszy w swej pamici Dzwon Zygmunta, jak dziecko prbuje uczy si wiata, ale pierw czyni go dziecinnie magicznym, by odkry, e wanie dla takich chwil warto y pomimo wszystko. Odkrywa na nowo zapach lawendy, zygzak, ktrym stokrotki chc pi si do nieba, czuje znane zapachy i smaki, ale i smak sw, ktrymi chce zamalowa opustoszay blejtram ycia. Przy okazji odkrywa powtrnie uniwersaln warto ciepa rodzinnego domu, przyja psa, ktry odszed na wieki. Wie jednak, e iluzja trwania w dobru pociga za sob ocean za i ju rozumie, e drugi czowiek moe by dowiadczeniem pieka. Krok po kroku zaczyna jednak rozumie, e los czowieka przypomina mitycznego Syzyfa, ale trzeba przy tym wiedzie, jak y, by ten los sta si dla niego szczliwym. Poszukuje jakiego apeironu szczcia, cho wie, e wiat wokoo skry ju dla niej Eden, a wic czas ju jej nie karmi, ale ona go ywi swoim istnieniem. Zdaje sobie jednak spraw z tego, e wczoraj jest we mnie w postaci korali przeszoci, ktre przecie mog wykrystalizowa jutro w korale przyszoci, bo w prbie koca kiekuje jako prba pocztku. Powoli rozumie, e czar wspomnie rzdzi jej teraniejszoci, za ciao chce dalej realizowa marzenia i fantazje istnienia, bo smak wiata rozbudza zmysy i zaprasza do taca w rytm piewu ptakw. Chce uczy siebie na nowo, by sta si samodzieln aktork wasnego ycia, pomnaa je, szuka wic ()Mioci mdroci/i mdroci mioci. Prbuje odkrywa czar zapachw, ycia we wsplnocie, oswajania wspomnie, odzyskiwania z nich utraconych chwil i przysowiowego czucia wiata. Dociera do wasnej gbokiej prawdy w wierszu pt. ycie jest mow, w ktrym pisze: ycie jest mow./mier milczeniem./Mona mwi o tych, co milcz/Pami jest w nas. Ju rozumie, e ycie jest walk, nieustannym buntem, bo zrozumiaa (), e dzi to
20

Krytyka Literacka 2 (52) 2014

wicej ni wczoraj/A jutro dopiero ma by, a przecie pisze autora ludzie od dawna powtarzaj, e yje si tylko raz. Tym magnesem dla kobiet jest przecie czucie konkluduje poetka i wskazuje jego zasad: czuj, wic jednak jestem, a wic warto przytuli si do przyszoci, by smakowa ten nasz wiat i oderwa si od osobistej dusznoci przeszoci, by w maskaradzie myli i uczu zapa nowy oddech. C mona doradzi poetce, gratulujc i obstajc przy jej przekonaniu przypomnie maksym epikurejczykw Carpe diem!

E. Segiet, Romans z sob, redakcja Anna Szarko, projekt okadki i zdjcia Piotr Karczewski, Wstp Piotr Mrz, Wydawnictwo Sowello, Rzeszw 2013, s.142.

SZKIC Igor Wieczorek CZAS WIECZNIE ZMIENIA PUNKTY WIDZENIA Z punktu widzenia fizykw i kosmologw czas nie przemija, nie pynie, nie biegnie, ale po prostu istnieje. Istnieje jako jeden z wymiarw czasoprzestrzeni, czterowymiarowej struktury, ktra rozciga si w obu kierunkach od danej chwili i we wszystkie strony z danego punktu. Autorzy ksiek popularyzujcych wiedz kosmologiczn, bardzo czsto podkrelaj rnic midzy fizycznym a psychologicznym rozumieniem czasu i zapewniaj czytelnikw o tym, e nasze poczucie upywu czasu wynika z faktu, i to my sami przemieszczamy si w dynamicznej czasoprzestrzeni. Wydawa by si mogo, e skoro czas nie upywa, ale po prostu istnieje, to musi by nieskoczony. A jednak wcale tak nie jest. Z punktu widzenia fizykw w bardzo odlegej przeszoci wszystkie sekundy, minuty, godziny, lata i wieki mieciy si w nieskoczenie krtkim hipermomencie. Czas nie jest wic nieskoczony, chocia jego pocztek nie by waciwie pocztkiem, ale czym hiperfizycznym. Oto prawdziwe curiosum cay czas w jednej chwili! Czasu nie mona poj, ani tym bardziej okiezna. Mona go jednak mierzy, bada i opisywa w wielu rnych jzykach. Najbardziej znaczenionony jest chyba jzyk poezji: C, kiedy za mn pdzi pogo chya Skrzydlaty rydwan czasu wci si zblia pisa poeta Andrew Marvell. Myl, e nie ma fizyka, ktremu ten krtki wiersz nie wydaby si istotny. Rydwan czasu, rzeka czasu, marsz czasu, strzaka czasu i tym podobne poetyckie metafory wydaj si nieodcznie zwizane z naszym poczuciem przemijania i manifestujc si w tym poczuciu wieczn istot rzeczy. Niestety, jzyk poezji nie do wszystkich przemawia. Ten jzyk jest bardzo trudny, bo czsto mlaszcze i syczy, kaleczy, a nawet niweczy jasne i proste znaczenia. I wanie z tego powodu nie wszyscy pragn nim wada. Zajadym wrogiem poezji by chociaby Witold Gombrowicz. W swoim synnym Dzienniku da upust szczerej pogardzie dla caej wiatowej poezji. Jego zdaniem farmaceutyczny ekstrakt zwany czyst poezj jest nudny, mczcy, mieszny, z gruntu faszywy
21

Krytyka Literacka 2 (52) 2014

i gupi. Z icie naukow precyzj wielki szyderca Gombrowicz przeprowadza takie oto dowiadczenie: z poszczeglnych zda lub fragmentw zda wierszy danego poety budowa wiersz absurdalny, a nastpnie odczytywa go w gronie wielbicieli poezji jako nowy utwr wieszcza. Wielbiciele poezji nie posiadali si z radoci i aden z nich nie zauway, e wiersz jest mistyfikacj. Gombrowicz doszed do wniosku, e poezja jest czcz celebracj, a wszyscy jej uczestnicy stali si niewolnikami i moglibymy okreli poet jako istot, ktra ju nie moe wypowiada siebie, gdy musi wypowiada wiersz. Jeszcze kilka lat temu zgadzaem si z Gombrowiczem. Drani mnie patos poezji, jej dumna irracjonalno i jakie rozmycie granicy midzy autorem a dzieem. Potem zaczem odkrywa zwizki poezji z fizyk, muzyk, matematyk, malarstwem i filozofi. Zaczem bra czynny udzia w festiwalach poezji i nawizaem kontakty z bardzo wieloma ludmi, dla ktrych czcza celebracja jest spontaniczn kreacj, a wielkie spitrzenie metafor fascynujcym zjawiskiem i pouczajc przygod. Dzi nie mam ju wtpliwoci, e Witold Gombrowicz by w bdzie, twierdzc, e wszyscy poeci padli ofiar jakiej koszmarnej halucynacji. Gombrowicz grubo si myli, bo nie rozpoznawa wartoci, ktre s niewymierne i wanie dlatego bezcenne. Nie czyta midzy wierszami, nie sysza melodii poezji, nie widzia jej ksztatw i barw. Cho wiedzia, e sztuka sowa wie czas czysto fizyczny z czasem psychologicznym, to nie dostrzega w tym zwizku przejaww istnienia bezczasu. Tymczasem wielk zalet wartociowej poezji jest wanie tchnienie bezczasu, obecno hipermomentu, w ktrym sekunda, minuta, godzina, miesic, rok, wiek splataj si w jeden wze. Tchnienie bezczasu rozumie, sysze, widzie i czu mona nie tylko w twrczoci wielkich, uznanych poetw, ale rwnie w wierszykach pisanych przez amatorw. Oto w tomiku wierszy wyrnionych w jednym z dolnolskich konkursw poetyckich, ktre od kilu lat organizowane s przez Gimnazjum Publiczne w Przewornie, znale mona wiersz autorstwa Natalii Pocian, uczennicy Gimnazjum w Ldku Zdroju. Ten wiersz informuje nas o tym, e: Pocztek kres swj posiada, Koniec pocztek te ma Gdy dzie w wiato nocy zapada, Noc wchodzi w wiato dnia. Natomiast Mariola Budzik, uczennica Gimnazjum Publicznego w Wizowie, kae nam podejrzewa, e jej niecodzienne nazwisko wie si w jaki sposb z jej niecodzienn poezj. A zatem: Pogrzeb wszechczasw Nie wiadomo kiedy i gdzie W ktrym roku, o ktrej godzinie Zmara nadzieja Niegdy wielka, wietlista Cho czasem zudna i prna Popenia samobjstwo Mwi si, e z mioci Nieodwzajemnionej, bolesnej
22

Krytyka Literacka 2 (52) 2014

Teraz zapewne siedzi na Sprawiedliwego krzele Czy jeszcze kiedy si odrodzi Tego nie wie nikt Lekarstwem jest gorca Trwaej mioci ni Jeeli Witold Gombrowicz w swym yciu pozagrobowym zrozumia jzyk poezji, to przesta by wielkim szyderc i moe nawet usysza, jak sowa Marioli Budzik obudziy nadziej na to, e Pogrzeb wszechczasw nie by pogrzebem poezji.

23

Nieznany artysta flamandzki Adam i Ewa piro, brzowy tusz, czarna kreda, ok. 1520 - 25 Stdelsches Kunstinstitut, Frankfurt