You are on page 1of 8

3

Pieniądzez powołania
Swoimi słowami podzieliłaśrodowiskoszerokorozumianej
kultury, alerozpoczęłateż bardzociekawądyskusjęoroli artys-
tówwewspółczesnym, zdominowanymprzez pieniądz świecie.
Z czegotaknaprawdęmająutrzymywać sięartyści?
Gdziekończy sięsztuka, azaczynasięrzemiosło?
PolskanaAntarktydzie
Czy wjakiejś organizacji międzynarodowej Polskęmożnauznać
zahegemona? NapewnoniewONZ, Unii Europejskiej, czy NATO.
Jednakjest miejscegdzietomy„rozdajemy karty”.
TomiejscetoAntarktyda, awzasadzieUkładAntarktyczny.
Odwielulat Polskaprzodujewróżnegorodzajachmisjach.
Bezpłatny dwumiesięcznik
Nr 28 z KWIECIEŃ2014
6 5
Okazujesię, żeostatnio
jednymznajmodniejszych
słówwEuropiestajesię
,,separatyzm’’. Wiążesięto
zewzrostemnastrojówna-
rodowościowychi autono-
micznychwregionie, mo-
tywowanychponiekądsy-
tuacjąnaKrymie. Każdy
chcedziśbyćkowalem
własnegolosui mócdecy-
dowaćoswojej przyszłoś-
ci, dlategoprawiecodzien-
niemediazasypująnasin-
formacjami opróbachse-
cesji czypodziałupaństw.
Karta NarodówZjednoczo-
nych rzeczywiście wskazuje na posza-
nowanie zasady samostanowienia na-
rodów. Nie chodzi jednak o to, by za-
chęcać do działania ruchy separaty-
styczne wwielonarodowych
państwach, ponieważ to groziłoby nie-
bezpiecznymi podziałami niemal w
większości krajówEuropy. Mowa o
narodach ujarzmionych. I tu sprawa
się komplikuje, bo ujarzmianymi i
ograniczanymi czuje się wiele ruchów
separatystycznych.
Od Krymu się nie zaczęło, ale był
to z pewnością punkt kulminacyjny.
Zaraz po aneksji dokonanej przez Fe-
derację Rosyjską pojawiły się donie-
sienia o dążeniach Wenecji. Europa
informowała, że separatyści pragną
proklamowania Republiki Weneckiej.
Z kolei media włoskie potraktowały
tę wiadomość z przymrużeniem oka,
ponieważ konstytucja Republiki
Włoskiej wskazuje na jej jedność i
niepodzielność. Dlatego według
włoskich władz o podziałach nie ma
mowy. Mieszkańcy Wenecji krytykują
rząd oraz dysproporcje gospodarcze
we Włoszech. Twierdzą, że Wenecja
jest wyzyskiwana i uciskana fiskalnie.
W marcowym referendum ok. 90%
Wenecjan opowiedziało się za niepo-
dległością. To stanowi już pewien
znak ostrzegawczy dla władz Repub-
liki Włoskiej, ponieważ tendencje se-
paratystyczne nie pojawiają się jedy-
nie w odosobnionej Wenecji, ale rów-
nież w Sardynii czy też w Tyrolu
Południowym.
RosjaczyMołdawia
Jako niepodległe państwo od 1990
r. deklaruje się Naddniestrze. Historia
przypomina, że roszczenia terytorial-
ne do tego obszaru wskazywały już
zarówno Rosja, jak i Rumunia. Obec-
nie Naddniestrze stanowi autonomicz-
ny region Republiki Mołdawii, ale się
z nią nie identyfikuje, mimo że więk-
szość jej mieszkańców przed Rosjana-
mi stanowią Mołdawianie. Osiem lat
temu przeprowadzono tam referen-
dum, w którym aż 97,2% ludności
zagłosowało za niepodległością. Wy-
bory nie zostały uznane przez USA,
OBWE i UE. Separatystyczne
dążenia Naddniestrza od lat wspierają
władze rosyjskie, dystansując się jed-
nak do kwestii uzyskania przez to te-
rytorium niepodległości. Armia rosyj-
ska cały czas czuwa nad Naddniest-
rzem. Stacjonujące tam obce wojska
nie przeszkadzają mieszkańcom. Już
w 2013 r. prezydent Jewgienij Szew-
czuk apelował do Putina o wsparcie,
ponieważ wciąż pojawiają się napię-
cia na linii stolicy Naddniestrza – Ty-
raspolu i Kiszyniowa.
W prawie międzynarodowym wa-
runkiem uznania państwa jest kryte-
rium efektywności, czyli stabilności
oraz skuteczności władzy, a także
przestrzeganie praw człowieka i prawa
do samostanowienia. Jak dotąd na are-
nie międzynarodowej Naddniestrze
zostało uznane jedynie przez Abchazję
i Osetię Południową, ale jak pokazuje
praktyka na terytoriach prorosyjskich
wszystko się może zdarzyć.
Kraj mniejszości
O dążeniach do uzyskania statusu
podmiotu prawa międzynarodowego
głośno jest od wielu lat w Hiszpanii.
Tu silne podziały odbijają się echem
w życiu codziennym mieszkańców.
Regiony rywalizują ze sobą i dążą do
uzyskania większych przywilejów. Je-
den z większych problemów stanowi
Katalonia. Historia tej autonomicznej
wspólnoty pokazuje, że wiele razy
musiała borykać się z walką o swoje
prawa. Już w latach 50. XVIII w. król
Karol III Burbon zabronił używania
języka katalońskiego. Zmieniło się to
w 1930 r., kiedy Katalonia uzyskała
autonomię w ramach republiki. Jed-
nak wkrótce generał Franco odebrał
niezależność Katalończykom. Dopie-
ro w 1978 r. dzięki nowej konstytucji
Hiszpanii region po raz kolejny od-
zyskał autonomię. Mieszkańcy tej
krainy do dziś czują się bardziej Kata-
lończykami niż Hiszpanami i zapo-
wiadają referendum w sprawie
odłączenia. Manifestują swoje prawo
do samostanowienia, z czym nie zga-
dza się premier Hiszpanii – Mariano
Rajoy. Odpowiada on, że nikt nie
może działać wbrew przepisom hisz-
pańskiej konstytucji.
Hiszpania boryka się z problemem
zatomizowania państwa, także w kon-
tekście Basków, zamieszkujących te-
reny na granicy hiszpańsko-francu-
skiej. Tu w czasie represyjnych
rządów generała Franco powstała
ETA(Kraj Basków i Wolność). Ta or-
ganizacja ze względu na terrorystycz-
ny charakter swoich działań przyczy-
niła się do tego, że Baskowie nie
uzyskali uznania międzynarodowego.
Podobnie jak w przypadku Kataloń-
czyków nowa hiszpańska konstytucja
pozwoliła im na ponowne budowanie
swojej autonomii poprzez prawo do
własnego parlamentu, policji, szkol-
nictwa i języka. Władze Baskonii
wciąż podkreślają, że sami powinni
zadecydować o swojej niepodległości.
Jednak hiszpańska konstytucja nie
przewiduje możliwości secesji. Po-
równując sytuację Basków hiszpań-
skich do tych zamieszkujących Fran-
cję, można stwierdzić, że jest ona
wyjątkowo dobra, ponieważ władze
francuskie nie przyznają żadnej auto-
nomii blisko trzystu tysięcznej mniej-
szości.
Niebezpiecznafala
Jak widać silne tendencje separaty-
styczne pojawiają się niemal w
każdym regionie Europy. Odżywają
szczególnie, kiedy na świecie docho-
dzi do ekstremalnych sytuacji, wy-
woływanych właśnie przez manifes-
tujące narody. Ostatnio niebezpiecz-
nym precedensem dla innych ruchów
niepodległościowych stało się referen-
dum na Krymie. Władze wielu pań-
stw obawiają się pokłosia aneksji do-
konanej przez Rosję. Rosną obawy, że
wewnętrzne konflikty mogą przynieść
różne niepożądane skutki i powodo-
wać dezintegrację Europy. Sytuacja
na świecie jest obecnie tak dynamicz-
na, że kto wie, jakie informacje przy-
niosą media kolejnego dnia.
EwaNOWAK
Złotywiekseparatyzmów
Wprawiemiędzynarodowymwarunkiem
uznaniapaństwajest kryteriumefektywności,
czyli stabilności oraz skuteczności władzy, a
takżeprzestrzeganieprawczłowiekai prawadosamosta-
nowienia.
2 www.facebook.com/gazeta.fenestra
Wyraźnie widać już, że media znudziły się Ukrainą i
aneksją Krymu przez Rosję. Tematemnumeremjeden od
kilkunastu dni jest już kampania do Europarlamentu i tak
zwana „bieżączka” polityczna. Ukrainą znudził się też
Zachód, co po raz kolejny pokazuje jak geopolityka we-
ryfikuje sojusznikówi sojusze. Niestety tematy ważne
nie są już najważniejsze. Ba, nie są już nawet ważne.
Kwiecień to dla Polski miesiąc pełen rocznic. Przede
wszystkim 2. i 10. kwietnia to dwie daty szczególne.
Daty, które są symbolem jedności Polaków. Niestety tyl-
ko chwilowej. Rocznica śmierci Jana Pawła II w pew-
nym stopniu weryfikuje mit „pokolenia JPII”. Możemy
być dumni, że już niedługo nasz papież zostanie świę-
tym. Czy możemy być jednak dumni z tego jak realizu-
jemy jego nauczanie?
Niestety znów rocznica katastrofy smoleńskiej za-
miast łączyć podzieli Polskę na pół. Najprawdopodob-
niej jeszcze przed 10.04 polskie śledztwo zostanie umo-
rzone, o czym sam wspominał minister sprawiedliwości
Marek Biernacki. Łatwo sobie wyobrazić jak zareaguje
na to opinia publiczna, zwłaszcza ta bliższa prawicy.
Znów rozpoczną się dwa monologi, które chyba już nig-
dy nie zamienią się w dialog. Jak zawsze pozytywy
najłatwiej znaleźć w sporcie. Największe z nich to zwy-
cięstwo Kamila Stocha w klasyfikacji generalnej Pucha-
ru Świata w skokach narciarskich oraz decyzja Justyny
Kowalczyk o kontynuowaniu swojej wspaniałej kariery.
Niezwykle ciekawy temat poruszyła w swoim arty-
kule Redaktor działu Kultura- Aleksandra Laps. Pro-
blem finansowania kultury stał się przedmiotem szero-
kiej dyskusji za sprawą pisarki Kai Malanowskiej, która
wyraziła swoje niezadowolenie z sumy jaką otrzymała
za napisanie książki. Temat finansowania kultury nie-
zwykle podzielił środowisko z nią związane.
Mikołaj ZAJĄCZKOWSKI
Wstępniak Jesteśmyswiadkami historii
WyborydoParlamentu
Europejskiegozbliżają
sięwielkimi krokami.
Partiepolityczne
wykładająnastół listy
kandydatówdoBrukseli.
Wodróżnieniuodwybo-
rówparlamentarnych
pulamandatówdozdo-
byciajest znaczniebar-
dziej ograniczona– za-
miast 560mandatówtyl-
ko51. Stądteż wartość
pierwszegomiejscana
liściewyborczej matym
większeznaczenie.
PlatformaObywatelska
Rządząca partia zgodnie z ryt-
mem prowadzonej w tych wyborach
kampanii wyborczej stawia w więk-
szości na sprawdzone lokomotywy.
Janusz Lewandowski (Pomorze),
Danuta Hübner (Warszawa), Jacek
Saryusz-Wolski (Łódzkie), Róża
Thun (Małopolska i Świętokrzy-
skie) i Jerzy Buzek (Śląsk) to euro-
parlamentarzyści, bez których trud-
no wyobrazić kolejną kadencje. Z
racji silnej pozycji PO w terenie
problemów powinni nie mieć też:
Agnieszka Kozłowska-Rajewicz
(Wielkopolska), Bogdan Zdrojew-
ski (Dolny Śląsk i Opolskie) i Da-
riusz Rosati (Zachodnie Pomorze i
Lubuskie). Słabość w terenie może
nie służyć: Barbarze Kudryckiej
(Podlasie + Warmia i Mazury), Julii
Piterze (Mazowsze) czy Elżbiecie
Łukacijewskiej (Podkarpacie).
Równie trudno, jeśli nie najtrudniej
może mieć największa niespodzian-
ka PO, czyli Michał Kamiński na
Lubelszczyźnie. Z kolei „spado-
chroniarz” Jacek Rostowski na Ku-
jawach – średnim dla tej partii re-
gionie pod względem wyników –
może zostać łatwo pokonany przez
kogoś innego na liście. Zresztą
jeżeli nie umie się odmieniać nazwy
miasta przez przypadki, a w dodat-
ku z tego miasta, bądź co bądź, się
startuje, to nie można liczyć na suk-
ces.
Prawoi Sprawiedliwość
Jak było powiedziane: bez celeb-
rytów. Prezes również postawił na
ludzi sprawdzonych… i lojalnych.
Najwięksi pewniacy tej partii to Ry-
szard Legutko (Małopolska i Świę-
tokrzyskie) i Tomasz Poręba (Pod-
Szczęśliwe i pechowe jedynki
W2005 roku ludzie na
całymświecie, a w szczególności w
Polsce, towarzyszyli wostatnich
chwilach życia Karolowi Wojtyle.
Łączono się z nimw modlitwie,
wspierano na specjalnie organizo-
wanych mszach i śledzono wszyst-
kie doniesienia na jego temat po-
przez media. Pierwsze informacje o
pogorszeniu stanu zdrowia papieża
pojawiły się na początku lutego.
O tym, że sytuacja jest coraz bar-
dziej dramatyczna, świadczył brak
oficjalnych wystąpień papieża. Ko-
lejne dni dostarczały więcej niepo-
kojących wieści. Zgromadzony
głównie przed telewizorami tłum
osób spodziewał się najgorszego.
Prócz daty śmierci Jana Pawła II za-
pamiętana zostanie także godzina –
21:37.
Dzień po śmierci papieża Rada
Ministrów wprowadziła żałobę do
dnia pogrzebu. Przez kilka dni
ucichły polityczne spory i nie tylko
one. Podczas mszy świętej za duszę
Jana Pawła II obok siebie stali na-
wet kibice Wisły i Cracovii. W Rzy-
mie, dziesięć lat po walce o fotel
prezydenta, ręce podali sobie Ale-
ksander Kwaśniewski i Lech
Wałęsa. Przykładów podobnych za-
chowań można wymienić więcej. W
tamtym czasie nie tylko w polskich
mediach zaczęto używać przydom-
ku Jan Paweł Wielki. Taki podpis
widnieje pod pomnikiem w Sydney.
Znamienne są także pierwsze słowa
następcy – Benedykta XVI, który
zaczął pontyfikat od słów: –
Umiłowani bracia i siostry, po wiel-
kim papieżu Janie Pawle II kardy-
nałowie wybrali mnie – prostego,
skromnego pracownika winnicy
Pana.
Jakzostać świętym?
Już kilka dni po śmierci papieża
wiele wskazywało na to, że proces
beatyfikacyjny będzie wyjątkowo
krótki. W maju Benedykt XVI wy-
dał dyspensę, na mocy której można
było odstąpić od pięcioletniego
okresu oczekiwania i natychmiast
przystąpić do rozpoczęcia beatyfi-
Wśrodę2kwietniaprzypadładziewiątarocznica
śmierci JanaPawłaII. Byłainnaodwszystkichpozos-
tałych, ponieważ stałasięsymbolicznąinauguracją
obchodówkanonizacyjnych. Dokładnie27kwietnia,
dziewięć lat pośmierci, Polakzostanieuznany
świętym.
Żadne wydarzenie nie może się obejść bez masowej
reakcji wsieci, czasami poważnej, czasami prześmiew-
czej, niekoniecznie zawsze stosownej – taki wniosek
płynie z fali różnych komentarzy, dotyczących kroków
podejmowanych przez Kreml wkierunku Ukrainy, jakie
znalazły się wInternecie. Ostatnie wydarzenia wstosun-
kach ukraińsko-rosyjskich wywołały natychmiastową od-
powiedź użytkownikówsieci, głównie wpostaci ironicz-
nych memów. Zdjęcia Putina z podpisami, na przykład ta-
kimi jak: „MmmEuropa anektowałbym”, „Jak to z kim
graniczy Rosja? Rosja graniczy z kimchce!”, „Kevin sam
na Krymie” czy obrazek z kołami olimpijskimi ułożonymi
wgąsienicę czołgu być może śmieszą autora i część od-
biorców, ale moimzdaniem, są odrobinę nie na miejscu.
Wyobraźmy sobie, że ktoś wten sposób odpowiedziałby
na agresję niemiecką na Polskę w1939 roku. Skandal mu-
rowany. Zdaję sobie sprawę z tego, że każde czasy rządzą
się innymi prawami, ale czy na pewno chodzi o dziejowe
zmiany? Sądzę, że bez względu na postęp technologiczny,
każdego powinna obowiązywać przynajmniej odrobina
wyczucia. Nie wiem, czy mieszkający wPolsce Ukraińcy
potraktowali takie podejście jako formę wsparcia. Pytanie
tylko, jak my, osoby niezwiązane z sytuacją, a także – lub
może przede wszystkim– nie mające żadnego wpływu na
jej rozwój mogłybyśmy pomóc wschodnimsąsiadom.
Trafionym pomysłem, były według mnie, wszelkie akcje
pomocy, zorganizowane jeszcze w okresie demonstracji i
walk na Majdanie. Prozaiczne kwestie – zaniesienie kilku
produktów spożywczych czy artykułów aptecznych do pun-
ktu zbiórki dla Ukraińców z pewnością pomogły im bardziej
niż średnio trafiony mem na portalu o wątpliwej wartości
merytorycznej. Nie twierdzę, że mentalne wsparcie jest nie-
istotne. Wręcz przeciwnie – udział w manifestacji poparcia
czy zapalenie znicza ku pamięcie ofiar są w stanie podnieść
na duchu najbardziej zrezygnowanych i pozbawionych wia-
ry. Pytanie tylko – ilu z nadaktywnych internetowych ko-
mentatorów wydało kilka złotych na wsparcie Ukraińców,
albo przynajmniej wzięło udział w akcjach manifestujących
wsparcie? Jak się domyślam, niewielu. Internetowe zaan-
gażowanie nie zostawiło im już czasu na realne działanie.
BeataKAPUSTA
Internet odpowienawszystko
Człowiek,
kacji. Zamknięcie jego diecezjalnej
fazy nastąpiło w drugą rocznicę
śmierci. Przed nadaniem zmarłemu
papieżowi tytułu błogosławionego
niezbędne było uchwalenie dekretu
o heroiczności jego cnót i uznanie
cudu, którym było uzdrowienie
francuskiej zakonnicy. Nabożeń-
stwo beatyfikacyjne wyznaczył na 1
maja 2011 roku i poprowadził na-
stępca Karola Wojtyły.
Przed uroczystościami, które od-
będą się 27 kwietnia uznano drugi
cud za wstawiennictwem Jana
Pawła II. Według relacji ks.
Sławomira Odera w dniu beatyfi-
kacji modlitwę do niego skiero-
wała mieszkanka Kostaryki, która
miała tętniaka mózgu. Następnego
dnia ustąpiły wszystkie objawy. Po
chorobie nie pozostał żaden ślad.
3 kwiecień 2014
Data kanonizacji polskiego pa-
pieża,
a także Jana XXIII została wy-
znaczona przez papieża Franciszka.
Ogłoszenie drugiego z nich świę-
tym zostanie dokonane pięćdziesiąt
lat po jego śmierci.
Kremówki plus
Zbliżający się proces kanoniza-
cyjny to doskonała okazja do odś-
wieżenia nauki, którą głosił Karol
Wojtyła. Z tej okazji Centrum Myśli
Jana Pawła II zorganizuje w War-
szawie wiele spotkań mających za-
chęcić do dyskusji na temat świa-
dectwa, jakie pozostawił po sobie
papież. Nie zabraknie także wyda-
rzeń kulturalnych. Na 14 kwietnia
zaplanowano otwarcie wystawy
„Jan Paweł II – papież wolności”.
W dniu kanonizacji w Poznaniu od-
będzie się koncert hiszpańskiego te-
nora Placido Domingo, który ma
być jednocześnie początkiem ob-
chodów 1050-lecia chrztu Polski.
Dziewięć lat po śmierci wciąż
otwarta pozostaje dyskusja na temat
roli, jaką Jan Paweł II odegrał w
historii Polski. Jedni uważają, że
bez niego nie byłoby Solidarności
oraz roku 89, inni uważają, że jego
znaczenie było mniejsze. Spór za-
pewne nie zostanie prędko roz-
strzygnięty, ale przyłączenie Polaka
do grona świętych jest okazją do za-
obserwowania także innego zjawis-
ka. Tuż po jego śmierci wyciszono
wszystkie spory. Politycy wytrzy-
mali w tym tylko przez kilka dni.
Być może chwilę przed i chwilę po
27 kwietnia również się to uda, ale
będzie to tylko chwilowa zmiana.
Później znów wszystko wróci do
normy. Trudno też oczekiwać cze-
goś więcej niż gestów od innych
grup społecznych.
Nauka, którą głosił Jan Paweł II
warta jest poznania. Nie wszyscy
się z nią zgodzą, ale
o papieżu Polaku powinno wie-
dzieć się więcej niż to, że po matu-
rze ze znajomymi chodził na kre-
mówki. Oczywiście można poje-
chać do Wadowic i odnaleźć smak,
którego Karol Wojtyła nigdy nie za-
pomniał. Taka wycieczka to szansa
na kolejne niezapomniane wspom-
nienia. Nie trzeba ruszać się z
domu, aby pokusić się o coś więcej
– o refleksje nad słowem, które
głosił nasz papież.
JarekWIĘCŁAWSKI
karpacie). Z racji siły PiS na Ma-
zowszu problemu nie powinien
mieć Wojciech Jasiński i Janusz
Wojciechowski w Łódzkim. Zaś
wbrew słabości mandat może po-
nownie zdobyć Marek Gróbarczyk
(Lubuskie i Zachodnie Pomorze).
Nie wydaje się, aby problemy mieli
Kosma Złotowski (Kujawy), Dawid
Jackiewicz (Dolny Śląsk i Opol-
skie) i Bolesław Piecha (Śląsk).
Trudno ocenić osobiste szanse poli-
tycznych nowicjuszy – profesorów
Zdzisława Krasnodębskiego (War-
szawa) i Waldemara Parucha (Lu-
belskie). „Spadochron” nie powi-
nien zaszkodzić Karolowi Karskie-
mu na Podlasiu oraz Warmii i Ma-
zurach, ale za to może bardzo Ry-
szardowi Czarneckiemu w Wielko-
polsce. Najtrudniej będzie zdobyć
mandat Annie Fotydze w bastionie
PO na Pomorze.
Sojusz Lewicy Demokratycznej
Jak to w SLD – stare lubi prze-
platać się z nowym. Brukselscy we-
terani: Janusz Zemke (Kujawy), Jo-
anna Senyszyn (Małopolska i Świę-
tokrzyskie), Lidia Geringer de Oe-
denberg (Dolny Śląsk i Opolskie),
Adam Gierek (Śląsk) i Bogusław
Liberadzki (Lubuskie i Pomorze
Zachodnie) raczej na pewno będą
mieć mandat. Podobnie sprawa po-
winna wyglądać ze starymi-nowy-
mi: Tadeusz Iwiński (Podlasie) Kry-
styna Łybacka (Wielkopolska).
Mimo „spadochronu” wątpliwe, aby
reelekcji nie miał Wojciech Olejni-
czak (Warszawa). Średnie, ale nie
zerowe, szanse ma Longin Pastu-
siak na Pomorzu czy Weronika
Marczuk w Łódzkim. Natomiast,
jeśli chodzi o: Annę Kalatę (Ma-
zowsze), Jacka Czerniaka (Lubel-
skie) i Tomasza Kamińskiego (Pod-
karpacie) – tutaj przyszłości nie wi-
dzę.
Trudneprogi –TR, PSL, PRi SP
Innym partiom może być bardzo
trudno, co widać w sondażach. Jeśli
chodzi o Polskie Stronnictwo Ludo-
we to w najlepszym wypadku man-
daty będą mieli wybrani wcześniej:
Jarosław Kalinowski (Mazowsze),
Andrzej Grzyb (Wielkopolska),
Czesław Siekierski (Małopolska
oraz Świętokrzyskie) i Arkadiusz
Bratkowski (Lubelskie). W napraw-
dę super-wypadku na Podkarpaciu –
Władysław Kosiniak-Kamysz. Jeśli
chodzi o Europę Plus to przede
wszystkim dzięki własnej pozycji
na mandat mają szanse tylko: Ry-
szard Kalisz (Warszawa), Marek Si-
wiec (Wielkopolska) i Kazimierz
Kutz (Śląsk). Jeśli chodzi o Polskę
Razem i Solidarną Polskę to, jeśli w
Małopolsce zarówno Jarosław Go-
win i Zbigniew Ziobro zdobędą
mandat, to naprawdę będzie naj-
większy sukces tych małych ugru-
powań.
Mikołaj STANEK
Wdniukanonizacji wPoznaniuodbędziesię
koncert hiszpańskiegotenoraPlacidoDomin-
go, którymabyć jednocześniepoczątkiemob-
chodów1050-leciachrztuPolski.
który zostanieświętym
4 www.facebook.com/gazeta.fenestra
Po11latachodwypadku,
którespędził nainwa-
lidzkimwózkudojechał
wreszciedomety.
Okrążeńbyłowięcej niż
cztery, alefinisz jest
przez tojeszczebardziej
imponujący. Krzysztof
Cegielski wstał i planuje
zatańczyć nawłasnym
weselu.
Jest trzeci dzień czerwca 2003
roku, słoneczne promienie oświet-
lają żużlowy stadion wVetlandzie
na południu Szwecji. Blondyn
z Polski, który zaliczał się do grona
najbardziej obiecujących żużlow-
cówmłodego pokolenia, rusza spod
bandy do biegu nominowanego w
spotkaniu z Rospiggarna Hallsta-
vik. I już na pierwszymłuku, popu-
larny Cegła upada, a wjego plecy
wpada motocykl Ryana Fischera.
Polak traci przytomność, a kiedy
budzi się po 50 minutach ma już po-
ważne obawy. Diagnoza to wyrok.
12-sty kręg obrócił się o 180 stopni.
Przerwany sen
Tu kończy się historia o zawrot-
nych prędkościach, drastycznych
upadkach i szarżach, które elektry-
zują publiczność na całym świecie.
Zaczyna się droga, którą wielu na-
zywało „Syzyfową pracą”. Dwu-
dziestoczteroletni Cegielski nie
chce pogodzić się z wózkiem, nie
przystosowuje mieszkania do wa-
runków w jakich przyszło mu żyć.
Twierdzi, że nie obetnie włosów
póki nie wróci na tor. Ba, jeszcze w
szpitalu kupuje dwa silniki z myślą
o kolejnych startach. Ale nie można
o nim powiedzieć jak o zapaleńcu,
który czeka na cud. Przez 11 lat, co-
dziennie walczył podczas monoton-
Ludzie stali się mniejsi
Konserwatywnyintruz
wlewicowymEldorado
Minęłobliskoosiemlat od
momentu, gdywyboryw
ojczyźnieAbbywygrała
koalicjaSojusz dlaSzwe-
cji. FredrikReinfeldt, lider
centroprawicowej Umiar-
kowanej Partii Koalicyjnej
stanął naczelerząduw
kraju, któryodlat ucho-
dził zawzór wskazywany
przez europejskichsocjal-
demokratów. Choć dlanas
możetobrzmieć dziwnie,
pomysł obniżania(!) po-
datkówprawdopodobnie
pozbawił jegofrakcję
szans nareelekcję.
Jak to możliwe, że człowiek,
który znacznie poprawił kondycję
szwedzkich finansów(czego nie po-
trafi zrobić nasz rząd) ma tak niskie
notowania? Odpowiedź być może
poznamy, gdy spróbujemy zrozumieć
specyfikę polityki tego kraju na prze-
strzeni lat.
Wczasiewojny milczą...
szwedzkiearmaty?
Zacznijmy od wydarzeń, które tra-
gicznie wpłynęły na gospodarkę wie-
lu krajów europejskich. I wojna
światowa oznaczała dla przegranych
Niemiec katastrofę finansową, infla-
cja osiągnęła poziom zatrważający,
status życia zwykłych ludzi spadł
dramatycznie. Nie jest tajemnicą, że
to właśnie na fali takich okoliczności
do władzy doszedł Adolf Hitler. Dal-
szy ciąg tej historii znamy – II wojna
światowa, szczególnie dla nas, ozna-
czała straty, których typowy Sven-
sson nigdy nie zaznał. To właśnie
Szwecja dzięki zachowaniu neutral-
ności w czasie największych zbroj-
nych konfliktów XX wieku bogaciła
się, gdy inni ponosili tylko straty.
Nie ma wątpliwości, że neutralność
pozwoliła Szwecji uzyskać przewagę
nad sąsiadami z tej części Europy.
Uwidaczniała się ona przez kolejne
dziesięciolecia i dlatego, mimo nieu-
stannych rządów lewicy, jest ona po-
strzegana przez resztę Starego Kon-
tynentu jako kraj dostatni, którego
mieszkańcy żyją na bardzo wysokim
poziomie.
SAPiąodlat 30-tych
Socjalizm w Szwecji pojawił się
już pod koniec XIX wieku, wraz z
rozpowszechnieniem idei głoszonych
przez I Międzynarodówkę. Wówczas
głosicielem teorii marksistowskich
był August Palm, który przybył do
Sztokholmu z Niemiec. Już wtedy
socjaliści nazywali siebie socjalde-
mokratami, zapewne po to, by zaak-
centować poparcie dla wprowadza-
nia socjalizmu drogą wiodącą przez
parlament, a nie rewolucję. W 1889
oficjalnie powstała Szwedzka Socjal-
demokratyczna Partia Robotnicza
(SAP).
W czasie, gdy Europa była ogar-
nięta konfliktami zbrojnymi, w
Szwecji panował konflikt na tle poli-
tycznym. Prawica rywalizowała z le-
wicą na wielu polach, walcząc o do-
minację. Trzeba przyznać, że wów-
czas panował jeszcze względny kapi-
talizm. Jego kres nadszedł wraz z sa-
mobójczą śmiercią Ivara Kreugera,
ostatniego kapitalisty, zwanego też
królem zapałek, oskarżonego przez
socjalistów o podejrzane interesy. Od
tego czasu przewaga lewicy rosła, a
w 1938 roku stali się dominującą siłą
w szwedzkim parlamencie na długie
dziesięciolecia.
Jeszcze jedna uwaga – formalnie
głową państwa jest król (obecnie Ka-
rol XVI Gustaw, z dynastii Bernadot-
te), jednak jego uprawnienia ograni-
czają się niemal wyłącznie do repre-
zentowania Szwecji na arenie mię-
dzynarodowej i... wręczania Nagrody
Nobla. Nie ma on nawet funkcji
zwierzchnika sił zbrojnych.
Latabezwzględnej dominacji
Kolejne lata przyniosły współpra-
cę socjaldemokratów z komunistami
i zielonymi, czyli agrariuszami.
Oczywiście w ramach koalicji do-
chodziło do konfliktów, nawet do
rozpadów, jednak nie zmieniło to
głównej linii szwedzkiej polityki.
Wprowadzano kolejne reformy so-
cjalne: lata sześćdziesiąte przyniosły
dodatkową emeryturę, pomoc dla
studentów, zasiłki na dzieci,
wydłużono urlopy macierzyńskie.
Później wachlarz usług państwo-
wych tylko się poszerzał.
Gdy w 1969 roku premierem zos-
tał Olof Palme, polityka socjalna
Szwecji nie uległa zmianie. Kraj
podtrzymał i umocnił koncepcję pań-
stwa opiekuńczego, traktując z wro-
gością ideę liberalizmu gospodarcze-
go. Na dwa lata władzę udało się
objąć prawicy, jednak ci nie potrafili
poradzić sobie z domagającymi się
podwyższenia płac robotnikami. W
1982 roku na czele rządu stanął po-
nownie Palme, który pełnił ten urząd
aż do zamachu, w którym stracił
życie, w 1986 roku.
Na przełomie lat osiemdziesiątych
i dziewięćdziesiątych społeczeństwo
szwedzkie postanowiło dać szansę
centroprawicy, która podobnie jak
obecnie Reinfeldt, postawiła na ob-
niżanie podatków i szeroko zakro-
joną prywatyzację. Jednak i tym ra-
zem socjaliści nie musieli długo cze-
kać na przejęcie władzy. Lata 1996-
2006 to nieustanne rządy lewicy. W
tym okresie Szwecja zyskała miano
kraju postępowego, walczącego z
dyskryminacją wszelkich mniejszoś-
ci i głoszącego idee feministyczne.
2006-?
Obecnie przewodniczący Umiar-
kowanej Partii Koalicyjnej stoi na
czele rządu mniejszościowego. Trze-
ba przyznać, że jak na szwedzkie
warunki centroprawicowy polityk
sprawuje swój urząd zaskakująco
długo.
Jak nietrudno zauważyć, socjalde-
mokracja od wielu dekad dominuje
na scenie politycznej Szwecji. Rządy
Reinfeldta zdają się jedynie
wyjątkiem. Wypadkiem, który od
czasu do czasu ma miejsce jak za-
ćmienie Słońca. Społeczeństwo wy-
daje się przekonane co do kilku rze-
czy: po pierwsze, prawica ma prawo
przejąć władzę, ale nigdy na dłużej.
Po drugie, obniżenie podatków po-
woduje niższy poziom usług społecz-
nych gwarantowanych przez pań-
stwo. Po trzecie, Szwedzi zwyczajnie
przywykli do socjalu. Kiedy ktoś ob-
niża im podatki, zamiast cieszyć się
z większej ilości gotówki w portfelu,
patrzą na delikwenta podejrzliwie i
zdają się pytać: jak zamierzasz
opłacić edukację, służbę zdrowia,
emerytury? I nie przyjdzie im do
głowy, że mogliby sami opłacać
wszystkie te usługi, z pozostawio-
nych im pieniędzy. To już nie kwes-
tia ekonomii, lecz mentalności.
Długoletnie rządy SAP po prostu
wpłynęły na szwedzkie rozumienie
funkcji państwa.
Nie ma już miejsca na opisywanie
dominującego w Szwecji świato-
poglądu, podejścia do aborcji,
małżeństw homoseksualnych, sto-
sunków w rodzinie. To kolejne czyn-
niki, które powodują u konserwatys-
tów drgawki na samą myśl o tym
nadbałtyckim kraju.
Bez wątpienia premier Reinfeldt
ma pecha, że przyszło mu rządzić w
tak specyficznym państwie. Gdzie-
kolwiek indziej stawiano by mu po-
mniki, za kondycję skarbu państwa,
za liberalne reformy gospodarcze. W
Szwecji jednak, całkiem racjonalne i
pożądane działania okazały się zbyt
radykalne jak na wyrobioną w ciągu
dziesięcioleci świadomość
społeczeństwa. W każdym razie, pre-
mier zapowiedział, że w razie utrzy-
mania stanowiska nie obniży już
żadnych podatków.
Michał RADZIMIŃSKI
nej rehabilitacji i kiedy inni nie wi-
dzieli nadziei. Gdy był postrzegany
jako młody człowieka na wózku,
który już zawsze będzie tylko ko-
mentował żużel w telewizyjnym
studiu – on walczył – zadziornie i
do końca, jak na arenach speedwa-
ya. Walczył i wygrał.
Inny kaliber powrotu
Wielu sportowców znanych jest z
wielkich powrotów. Przeciętny zja-
dacz chleba z pilotem w ręku pa-
mięta jak po fatalnym upadku w
fińskim Kuusamo do czynnego
uprawiania sportu wrócił Tomas
Morgenstern zdobywając później
złoty medal Igrzysk Olimpijskich.
W Polsce, niezwykle długą drogę
do pełnej sprawności przebył Mar-
cin Wasilewski, którego złamana
noga przysparzała o dreszcze naj-
bardziej odpornych widzów. Cegiel-
ski to jednak inny kaliber. Mimo, że
wierzył ciągle w powrót do ukocha-
nego sportu, jego heroizm ocenia
się w innej skali. On już nie jest
przypadkiem wielkiego powrotu do
zawodowo uprawianego sportu. Jest
przykładem cierpliwości i poświę-
cenia w powrocie do codziennego
życia.
Wielki duchem
Dziś Cegielski jest zwycięzcą. Me-
dia lubią bohaterów, a gorzowianin
się do tego grona całym sobą zalicza.
Wprogramie Tomasza Lisa emitowa-
nego w publicznej telewizji z dumą
opowiada o swoich postępach, jedno-
cześnie skromnie chwaląc się
przepłynięciem morza przeciwności.
31. maja odbędzie się jego ślub z ko-
szykarką krakowskiej Wisły Justyną
Żurowską, na którym – jak zapowia-
da – planuje zatańczyć już bez balko-
nika, który pomaga mu teraz w poru-
szaniu na nogach. I ta właśnie skrom-
ność i brak potrzeby współczucia,
dodają uroku w opisie postaci Cegiel-
skiego. Kiedy przeszedłem się na
pierwszy spacer, ludzie wydawali mi
się mniejsi niż wtedy, gdy jeździłem
na wózku. Słowa byłego żużlowca
choć tak proste, wyrażają prawdziwą
wielkość, której zmierzyć nie da się
żadną miarą.
Michał LEŚNICZAK
Dzięki założeniu stacji ba-
dawczej im. H. Arctowskiego Pol-
skiej Akademii Nauk, Polska weszła
do elitarnego wówczas grona 13
państwskupionych wokół Układu
Antarktycznego. Liczba państw
członkowskich wspomnianego
Układu stale wzrasta i obecnie liczy
45 członków. Jednakże tylko 28 z 45
państwczłonkowskich ma prawo
głosu w corocznych spotkaniach
konsultacyjnych dotyczących kon-
troli nad działalnością człowieka na
Antarktyce. Polska jako państwo po-
siadające własną stację badawczą
znajduje się w gronie państw
współdecydujących o losachAntar-
ktydy. Utrzymywanie przez Polskę
od ponad trzydziestu lat stałej bazy
oraz wkład w badania naukowe na
Antarktydzie polskich uczonych sta-
nowi bez cienia wątpliwości o pres-
tiżu naszego kraju.
Ohistorii słówkilka…
Początki polskiej obecności w
Antarktyce związane są z poszuki-
waniem nowych dalekomorskich
łowisk. Pierwsza samodzielna, pol-
ska ekspedycja naukowa, wyruszyła
do Antarktyki w końcu 1975 roku.
Była to wprawdzie wyprawa mors-
ka, mająca na celu ocenę zasobów
kryla i ryb na Południowym Ocea-
nie, jednak lądowała także na wy-
spie Króla Jerzego w archipelagu
Szetlandów Południowych, po za-
chodniej stronie Półwyspu Antar-
ktycznego, gdzie wmurowana zos-
tała w skałę tablica upamiętniająca
ten moment. Na mocy międzynaro-
dowych porozumień z tamtejszych
wód mogły korzystać jedynie floty
tych państw, które utrzymywały
stałe bazy antarktyczne. Chęć ko-
rzystania z zasobnych w ryby wód
antarktycznych spowodowała, że
ówczesne władze podjęły decyzje o
wybudowaniu stacji badawczej na
wyspie Króla Jerzego. Po dwóch la-
tach na tej właśnie wyspie stała już
Stacja Antarktyczna Polskiej Aka-
demii Nauk. Patronem stacji został
Henryk Arctowski (1871-1958),
wybitny polski badacz polarny
uczestnik pierwszej naukowej wy-
prawy do Antarktyki na statku "Bel-
gica". Oficjalnie stacja rozpoczęła
działalność 26 lutego 1977 roku i
funkcjonuje nieprzerwanie do chwi-
li obecnej. "Arctowski" jest jedyną,
całoroczną polską stacją antarkty-
czną. Dzięki założeniu stacji, Pol-
ska stała się trzynastym, pełnopraw-
nym członkiem Traktatu Antarkty-
cznego.
Osiągnięcia
Polacy od dawna znajdują się w
czołówce naukowców badających
Antarktydę. Od wielu lat prowadzą
badania. Analizują antarktyczną
faunę i florę, badają ekosystem
oraz śledzą efekty ocieplenia kli-
matu. Udało się im zebrać ponad
300 różnych szczepów bakterii, w
tym kilka nowych, jeszcze niezna-
nych nauce, które wAntarktyce
zachowały się niemal w niezmie-
nionej formie od prawie 40 milio-
nów lat. Wszystkie zgromadzone
szczepy bakterii są wnikliwie ba-
dane. Mają one właściwości, które
prawdopodobnie będzie można
wykorzystać np. w przemyśle
spożywczym, chemicznym czy też
w farmaceutycznym. Dzięki enzy-
mom odkrytym w niektórych bak-
teriach realne może stać się sku-
teczne i efektywne pranie w ni-
skich temperaturach, co może ob-
niżyć zużycie energii. Ponadto
prowadzone przez Polaków bada-
nia potwierdzają narastające ocie-
planie klimatu. W Zachodniej An-
tarktyce średnia temperatura rocz-
na wzrosła aż o 1,5 st. w ciągu
ostatnich 40 lat. Ocieplenie klima-
tu najbardziej widoczne jest w za-
chodniej Antarktyce. Objawia się
to procesami deglacjacji, czyli top-
nienia lodu na lądzie i odrywaniu
się gór lodowych od lądolodu.
Wzrost temperatury globalnej po-
woduje zmniejszenie powierzchni
paku lodowego, pod którym żeruje
kryl antarktyczny, czyli skorupiak
żyjący w ogromnych skupiskach.
Od wielu lat polscy naukowcy mo-
nitorują pingwiny i zauważają, że
wraz z mniejszymi ławicami kryla
spada liczba tych ptaków.
Stacja i jej pracownicy współpra-
cują z wieloma ośrodkami badaw-
czymi, uczestniczą i prowadzą mię-
dzynarodowe programy badawcze.
Ważną rolę odgrywają badania geo-
logiczne, prowadzone są też głębo-
kie sondowania sejsmiczne prowa-
dzone w cieśninie Bransfielda.
Trudno wyliczyć tematy prac biolo-
gicznych i ekologicznych.
Korzyści dlaPolski
Działalność stacji na Wyspie Króla
Jerzego otworzyła nam drogę do
współdecydowania o przyszłości An-
tarktydy. Polska jest sygnatariuszem
Układu Antarktycznego. Dzięki naszej
obecności na Antarktydzie i prowa-
dzonym pracom spełniliśmy wszyst-
kie warunki wymagane przez Układ i
staliśmy się pełnoprawnym członkiem
SCAR, organizacji decydującej o sta-
tusie Antarktydy. Jednym z głównych
celów jest ochrona przyrody. Państwa
należące do SCAR mają prawne pod-
stawy do decydowania o jej losach.
Bardzo ważne są również aspekty po-
zanaukowe. W wyprawach polarnych
jest wiele elementów wychowaw-
czych. Załoga stacji pracuje pod pol-
ską flagą, co jest powodem do dumy,
ale również zobowiązuje. Trudne wa-
runki uczą sprawności organizacyjnej
i fizycznej. Obecność Polski na Antar-
ktydzie może w przyszłości zaowoco-
wać różnymi korzyściami gospodar-
czymi. W sąsiedztwie polskiej stacji
stwierdzono złoża gazu ziemnego,
węgla oraz uranu. Lokalizacja naszej
stacji stanowi też atut przy ewentual-
nym wydobyciu bogactw szelfu antar-
ktycznego.
Do 2041 roku pretensje terytorial-
ne do obszarówAntarktydy są za-
mrożone. Jest wiele terytoriów
spornych, więc późniejsze negocja-
cje nie będą łatwe. Niewykluczone,
że kiedy międzynarodowe układy
przestaną obowiązywać, poszcze-
gólne kraje, w tym Polska, dostaną
zgodę na prowadzenie wydobycia w
przypisanych sobie strefach bądź
okolicach stacji badawczych.
Mariusz NAWROT
5 kwiecień 2014
Polska na Antarktydzie
Antarktyda– kontynent pobudzającywyobraźnię. Kojarzysięz olbrzymimwy-
siłkiemczłowiekawbezkresnej lodowej pustyni, wśródwichrówi mrozów,
nagranicyludzkichmożliwości. Towłaśnietam, tysiącekilometrówodnaszego
kraju, znajdujesiępolskastacjabadawczapołożonanawyspieKrólaJerzego
wArchipelaguSzetlandówPołudniowych. Stacjatapowstałai rozpoczęłapracę
w1977r., ajej nazwapochodzi odHenrykaArctowskiego, propagatoraide
i prowadzeniaprzez Polskębadańpolarnych.
Polska jest sygnatariuszemUkładu Antarktycznego. Dzięki naszej obecnoś-
ci na Antarktydzie i prowadzonympracomspełniliśmy wszystkie warunki
wymagane przez Układ i staliśmy się pełnoprawnymczłonkiemSCAR,
organizacji decydującej o statusie Antarktydy.
Dwudziestoczteroletni Cegielski niechcepogodzić sięz wózkiem, nie przy-
stosowujemieszkaniadowarunkówwjakichprzyszłomużyć. Twierdzi, żenie
obetniewłosówpóki niewróci nator. Ba, jeszczewszpitalukupujedwasilniki
z myśląokolejnychstartach. Aleniemożnaonimpowiedzieć jakozapaleńcu, któryczeka
nacud. Przez 11lat, codzienniewalczył podczas monotonnej rehabilitacji i kiedyinni nie
widzieli nadziei.
823,60złotych– tylewy-
nosi wtymrokuwPolsce
podstawowyzasiłekdla
bezrobotnych. Prawie
połowętej kwotyzaro-
biłamiesięcznie, nomi-
nowanadonagrodyNike
i„PaszportuPolityki”, pi-
sarkaKajaMalanowska
naswojej książce„Patrz
namnie, Klaro”. I powie-
działatogłośno.
„6800 złotych. Tyle za 16 mie-
sięcy mojej ciężkiej pracy.” – tak
rozpoczęła swój wpis na Facebooku
Kaja Malanowska. Dalej kilkoma
niecenzuralnymi słowami wyraziła
swoją frustrację, a na koniec po-
zdrowiła rynek czytelniczy. Gdy 27.
lutego pisała te słowa, nie spodzie-
wała się, że wywoła kilkumie-
sięczną burzę w mediach. Jak sama
powiedziała w wywiadzie dla
portalu natemat.pl: „(…) I choć
traktuję Facebooka jako miejsce
“półprywatne”, to nie przyszło mi
do głowy, że taka wypowiedź może
wzbudzić czyjekolwiek emocje.
(…) Tymczasem nieoczekiwanie
wybuchła awantura. Jestem bardzo
zmęczona hejtingiem i bywa mi
bardzo przykro, ale chyba dobrze,
że taka dyskusja się odbywa.”. Nie-
oczekiwanie jednak, temat tej dys-
kusji nie są pomysły na podniesie-
nie poziomu czytelnictwa w Polsce,
czy też propozycje dla rządu, który
mógłby wspierać pisarzy. Większo-
ść wypowiedzi dotyczyła samej pi-
sarki i jej postawy. Prawdopodobnie
najbardziej krytyczny w swoich
twierdzeniach jest pisarz, dzienni-
karz i krytyk literacki - Krzysztof
Varga. W artykule opublikowanym
11 marca 2014 r. w „Dużym Forma-
cie” twierdzi, że „Gdyby (…) każdy
pisarz, który zarobił na swojej lite-
raturze mniej, niż planował, i które-
go książki w mniejszej, niż się spo-
dziewał, liczbie zostały kupione,
strzelał sobie w łeb, to mielibyśmy
w Polsce prawdziwą hekatombę”.
Oczekiwanie, że pisarz za swoją
twórczość „zgarnie kupę hajsu” na-
zwał „brawurową naiwnością”, a
najlepsze co Malanowska może zro-
bić dla literatury to ją porzucić. Var-
ga uważa, że pisarka nie użala się
na to, że ludzie nie czytają w ogóle,
ale na to, że ludzie nie czytają Ma-
lanowskiej.
Grad krytyki spadł na autorkę
„Imigracji” także ze strony innego
kolegi z zawodu- Jakuba Żulczyka.
Na swoim facebookowym profilu
odniósł się do tej sprawy dwukrot-
nie. Po raz pierwszy już dzień po
wpisie Malanowskiej, 28 lutego.
„Nie lubię mazgajenia. Uważam je
za nieeleganckie. Za bardzo, bardzo
nieeleganckie uważam publiczne
mazgajenie się na temat pieniędzy.
To bardzo nie przystoi osobie, która
mieszka w stolicy, i pracuje w sze-
roko pojętej branży kreatywnej, do
której pisarstwo przecież należy.”
Oprócz tego poradził jej znalezienie
lepszego wydawcy i menagera.
Wpis został przytoczony i skomen-
towany przez wszystkie media zaj-
mujące się tą sprawą. Nawet sama
Malanowska weszła w polemikę z
Żulczykiem w swoim felietonie „Co
wolno wojewodzie, to nie pisarzo-
wi”, opublikowanym 2 marca na
stronie internetowej „Krytyki poli-
tycznej”.
Jedną z nielicznych osób, które
broniły Malanowskiej była Kornelia
Samanta, autorka bloga journalist-
ka.pl. 12 marca napisała, że „Skoro
ktoś wybrał, by żyć z pisania, musi
się liczyć z tym, że może na czynsz
nie zarobić. Ale czy to oznacza, że
musi się z tym godzić i nie narze-
kać, bo tak jest i już? Jeżeli tak byś-
my podchodzili do wszystkich
spraw, to zapewniam Was, że dalej
byśmy żyli w komunie i mieli tu
dziś Białoruś.”. Skrajną obronę wy-
kazała Hanna Gill-Piątek w felieto-
nie „Malanowska, milcz, gdy mó-
wią chłopcy” („Krytyka politycz-
na”, 18 marca). Wysuwa teorię, iż
pisarka została skrytykowana, bo
środowisko polskiej literatury jest
zdominowane przez mężczyzn, któ-
rzy nie dopuszczają do siebie myśli,
że kobieta może mieć rację, a do
tego głośno ją przedstawiać.
Ilez tej sztuki
Ajak naprawdę wyglądają za-
robki pisarzy? Przedstawia je pi-
sarz Michał Zygmunt w obszernej
wypowiedzi dla portalu onet.pl.
Twierdzi on, że „kwota 5-7 tysięcy
złotych za powieść to standardowy
przychód netto osiągany przez w
miarę rozpoznawalnego polskiego
prozaika”. Kwota ta zawiera: za-
liczkę, zysk ze sprzedanych eg-
zemplarzy oraz wynagrodzenie za
płatne spotkania autorskie (których
w Polsce organizuje się niewiele).
Na dużo wyższe zarobki mogą li-
czyć jedynie autorzy w czołówki
najlepiej sprzedawanych książek,
tacy jak Dorota Masłowska czy
Michał Witkowski. Szansa na o
wiele większe pieniądze jest także
wtedy, gdy książka zostanie
przetłumaczona na inny język. Dla
pisarzy dostępne są w Polsce 2 sty-
pendia. Pierwsze to stypendium z
Ministerstwa Kultury i Dziedzict-
wa Narodowego. Jak pisze Zyg-
munt „wynosi 2500 złotych mie-
sięcznie, można je dostać raz na
trzy lata, a okres pobierania wynosi
rok lub 6 miesięcy”. Drugie jest fi-
nansowane przez stowarzyszenie
Willa Decjusza, jednak wyklucza
inną stałą pracę zawodową. Aby pi-
sarz mógł utrzymać się ze swojej
twórczości musi otworzyć się na
inne obszary działania. Jak wylicza
Zygmunt: „za artykuł prasowy (…)
przeciętnie kilkaset złotych. Hono-
rarium za odcinek popularnej docu-
opery to ok. 1000 zł., (…) w seria-
lach (do kilku tysięcy złotych za
odcinek), filmie fabularnym (ok.
50 tysięcy za scenariusz), czy teat-
rze (ok. 20 tysięcy za prawa do tek-
stu plus kilkaset złotych tantiem od
każdego przedstawienia).”
Nietylkoksiążki
Protest Kai Malanowskiej nie był
pierwszy. Dyskusja o sytuacji za-
wodowej artystów i min. systemie
ubezpieczeń trwa od dawna. Nasi-
liła się w maju 2012 roku, kiedy ar-
tysta Zbigniew Libera sfotografo-
wał się z plakatem „Jestem artystą i
nie pracuję za darmo”. W 2013
roku, w wypowiedzi dla „Gazety
Wyborczej” dr Mikołaj Iwański,
ekonomista zajmujący się rynkiem
sztuki współczesnej, powiedział, że
„(…) od początku lat 90. artyści wi-
zualni (…) zostali sprowadzeni do
roli darmowych dostawców treści
do instytucji wystawienniczych”.
Niedawno powstała środowiskowa
komisja reprezentująca pracowni-
ków sektora kultury. Ma min. wal-
czyć o poprawę sytuacji materialnej
twórców i zapewnić im dostęp do
ubezpieczeń społecznych. Jak na ra-
zie komisja skłoniła kilka państwo-
wych galerii do ustalenia minimal-
nych wynagrodzeń za wystawy, co
z punktu widzenia artystów jest
ogromnym sukcesem.
Na zarobki często skarżyli się
również muzycy. Szczególni ci po-
czątkujący dostają propozycję wy-
stępu na koncercie „za nocleg”. Jak
stwierdziła piosenkarka, kompozy-
torka i reżyserka Maria Sadowska
w rozmowie z portalem natemat.pl:
„większość Polaków żyje w świecie
oderwanym od rzeczywistości, jeśli
chodzi o zarobki w branży arty-
stycznej”.
Jaktosięrobi?
Czy w takim razie artyści powinni
być wspierani finansowo przez pań-
stwo? Nad tym zastanawiali się w
2012 r. dziennikarze brytyjskiego
dziennika „The Guardian”. Przepytali
oni kilkunastu najpoczytniejszych pi-
sarzy. Okazało się, że każdy z nich
łączy lub łączył pisanie z inną pracą
zawodową. Pisarze twierdzili, że
„tworzenie sztuki po godzinach spę-
dzonych w zwykłej pracy pozwala
być lepszym artystą”. Ponad to za-
znaczali, że wsparcie finansowe od
państwa mogłoby pozbawić ich nie-
zależności. Zupełnie inny model
kształtowany jest w państwach skan-
dynawskich. W Norwegii biblioteki
mają obowiązek zakupu nowości wy-
dawniczych. W Szwecji pisarz może
zdobyć stypendium na 5 lub 10 lat, a
w Danii dożywotnie. W Niemczech
pisarze mają własną kasę ubezpiecze-
niową, a granty fundują instytucje
prywatne, państwo, landy i miasta.
Tujest Polska
Żaden z pisarzy nie ukrywa, że z
samego pisania książek nie da się
utrzymać. Pasję i powołanie może
przyćmić kolejna rata kredytu i
pusta lodówka. Ale może warto za-
stanowić się nad tym co napisał
Żulczyk pod adresem Malanow-
skiej: „(…) proszę (…) nie kompro-
mitować naszego zawodu. Jest trud-
ny. Bywa słabo płatny. Nie jest, co
również trzeba sobie uświadomić,
zawodem pierwszej potrzeby
społecznej. Ale to my go, do chole-
ry, wybraliśmy”.
AleksandraLAPS
6 www.facebook.com/gazeta.fenestra
Skoroktoś wybrał, byżyć z pisania, musi się
liczyć z tym, żemożenaczynsz niezarobić.
Aleczytooznacza, żemusi sięz tymgodzić
i nienarzekać, botakjest i już? Jeżeli takbyśmypodchodzili
dowszystkichspraw, tozapewniamWas, żedalej byśmyżyli
wkomuniei mieli tudziś Białoruś
Pieniądzez powołania
7 kwiecień 2014
Piłkarska emerytura
Wszyscyznamyichz piłkarskichboisk. Kojarzymy
wyłączniezezdobywaniemgoli, efektownymi zagra-
niami, paradami czyboiskowąwalką. Wraz z końcem
ichkarier przeważnieonichzapominamy. Jaki mają
pomysł nadalszeżyciejuż bez piłki?
Wyścigbez pośpiechu
ZwycięzcaBundesligi sezonu2013/2014został wyłonionyrekordowoszybko, bojuż na7kolejekprzedza-
kończeniemzmagań. Zkolei walkaokońcowytriumf wPrimeraDivisiontoczyć siębędzieprawdopodobnie
aż dosamegokońcarozgrywek. Rywalizacjawpolskiej ekstraklasieniejest ani takzdominowanaprzez
jednądrużynę, jakmatomiejscewNiemczech, ani takpasjonująca, jakwHiszpanii. Tegorocznegomistrza
Polski poznamywmaju– acowtej kwestii madopowiedzenianajnowszapiłkarskahistoria?
ZbigniewBoniek, wychowa-
nek Zawiszy Bydgoszcz najlepszy
okres wkarierze przeżył na Półwy-
spie Apenińskim, reprezentując bar-
wy Juventusu Turyn i AS Romy.
Jako trener jednak się nie sprawdził.
Pod wodzą Bońka US Lecce spadło
do Serie B. AS Bari, kolejna drużyna
prowadzona przez popularnego Zi-
biego również spadła do drugiej kla-
sy rozgrywkowej. Następnie był
wiceprezesemPZPN, przez kilka
miesięcy selekcjoneremreprezenta-
cji Polski, działaczemWidzewa
Łódź, obecnie jest prezesemPZPN.
Warto dodać, że stanowisko prezesa
PZPNobejmował przed Bońkiem
również były piłkarz, Grzegorz Lato.
Cezary Kucharski, Marek Citko
czy Mariusz Piekarski nadal są
związani z futbolem. Ta trójka pełni
funkcję managerów piłkarzy. Ku-
charski kojarzony głównie z wystę-
pami w Legii jest managerem, m. in.
takich piłkarzy jak Robert Lewan-
dowski, Grzegorz Krychowiak czy
Rafał Wolski. CK Sport Management
dba o interesy wielu piłkarzy młode-
go pokolenia. Kucharz w wyborach
w 2011 roku uzyskał mandat poselski
z listy Platformy Obywatelskiej.
Większym stażem w polityce
może pochwalić się Roman Kosec-
ki, także poseł PO. Były zawodnik,
m. in. Osasuny Pampeluna, Atletico
Madryt prowadzi szkółkę piłkarską.
Wychowankiem Kosy Konstancin
jest syn Romana – Jakub, obecnie
członek Legii Warszawa.
Klub parlamentarny PiS repre-
zentuje natomiast znany ze swoich
szczerych wypowiedzi Jan Toma-
szewski – człowiek, który zatrzy-
mał Anglię. Poza polityką próbuje
sił jako komentator sportowy.
W tej samej roli doświadczenie z
boiska wykorzystuje wielu piłkarzy.
Canal+ stał się przystanią dla Kazimie-
rza Węgrzyna i Tomasza Wieszczyc-
kiego. Kazek i Wieszczu komentują
mecze polskiej ekstraklasy. Marcin
Żewłakow, który niedawno zakończył
karierę, jest komentatorem w TVP.
Ikona Lecha Poznań, Piotr Reiss,
założył szkółkę piłkarską działającą
na terenie Wielkopolski. WAkade-
mii Reissa trenują chłopcy i dziew-
czynki od 4 roku życia.
Akademia Futbolu 14 to szkółka
prowadzona przez Radosława Maj-
dana, Macieja Stolarczyka i Olgier-
da Moskalewicza. Została stworzo-
na dla chłopców i dziewczynek
w wieku od 5 do 11 lat na terenie
zachodniej Polski. Radosław Maj-
dan, były bramkarz, dyrektor spor-
towy, rzecznik prasowy, trener
bramkarzy Polonii Warszawa, ce-
lebryta, uczestnik „Tańca z gwiaz-
dami”, poza szkółką prowadzi stu-
dio tatuażu w stolicy. Akademię
postanowili założyć także Tomasz
Frankowski i Mirosław Szymko-
wiak, którzy wspólnie bronili barw
Wisły Kraków. Docelowo Akademia
Piłkarska im. Henryka Reymana ma
szkolić młodych zawodników w
wieku od 5 do 16 lat. Szymkowiak,
znany z częstych zmian wizerunku,
jest również współwłaścicielem sa-
lonu fryzjerskiego, a przez pewien
czas pracował jako reporter i ekspert
Canal +.
Jak widzimy, w większości przy-
padków piłkarska emerytura nie
oznacza bezczynności. Niektórzy
nadal pozostają związani z piłką,
inni szukają nowych dróg. Naj-
ważniejsze, aby nadal czerpać rado-
ść z tego, co się robi.
KingaKWIECIEŃ
Dokładnie dekadę temu, w
sezonie 2003/2004, zmagania w naj-
wyższej polskiej klasie rozgrywko-
wej stały pod znakiemdominacji
Wisły Kraków i Legii Warszawa. Te
dwie ekipy wyprzedziły resztę staw-
ki o kilkanaście punktów, ale pier-
wsi na mecie zameldowali się piłka-
rze prowadzeni przez Henryka Kas-
perczaka. Krakowski dream team
zapewnił sobie mistrzowski tytuł
na dwie kolejki przed końcem roz-
grywek. Rok później krakowianie
powtórzyli ten wyczyn. Tym razem
byli jednak skuteczniejsi i jeszcze
bardziej bezlitośni dla rywali. W
całych rozgrywkach 2004/2005 za-
ledwie dwukrotnie schodzili z bo-
iska pokonani, a drugą w tabeli
Dyskobolię Grodzisk Wielkopol-
ski wyprzedzili aż o 11 punktów.
Świętowanie mistrzostwa pod Wa-
welem rozpoczęto już po 22. serii
spotkań.
W sezonie 2005/2006 wiślacka
hegemonia została przerwana przez
Legię. Zespoły z Warszawy i Kra-
kowa szybko zapewniły sobie bez-
pieczną przewagę nad resztą ligi i
stało się jasne, że sprawę mistrzow-
skiej korony rozstrzygną między
sobą. Walka o pierwsze miejsce w
Orange Ekstraklasie trwała aż do
przedostatniej kolejki sezonu, a w
końcowym rozrachunku najlepsi
okazali się Legioniści. Rozgrywki
2006/2007 były dla polskiej piłki
wyjątkowe. Wcale nie z powodu ry-
walizacji o mistrzostwo do ostatniej
kolejki, ale dlatego, że o triumf wal-
czyły drużyny, których nikt o zdro-
wych zmysłach by do tego nie wy-
typował. Zagłębie Lubin oraz GKS
Bełchatów wykorzystały kryzys
Wisły, a także przeciętną postawę
Legii i utarły nosa faworytom. Pas-
jonującą walkę o prymat w kraju
rozstrzygnęli na swoją korzyść Mie-
dziowi.
ZawracaniekijemWisły
W kwietniu 2008 roku mistrzow-
ski tytuł po dwóch sezonach prze-
rwy wrócił do Krakowa. Biała
Gwiazda potwierdziła, że jak już
zdobywa najwyższe laury, to z
przytupem. Miejsce na fotelu mist-
rza ekipa Macieja Skorży zapewniła
sobie na cztery mecze przed zakoń-
czeniem rozgrywek, a drugą w tabe-
li Legię wyprzedziła ostatecznie o
14 punktów. Sezon 2008/2009 przy-
niósł przełom: po raz pierwszy od
długiego czasu do mistrzostwa po-
ważnie aspirowały aż trzy zespoły.
Jeszcze na dwie kolejki przed koń-
cem zmagań zarówno Wisła, Legia,
jak i Lech Poznań miały realne
szanse na końcowy sukces. Jedynie
zespół z Krakowa do ostatniej
chwili zachował zimną krew i na fi-
niszu rozgrywek zdobył komplet
punktów, dzięki czemu obronił
mistrzowski tytuł.
Biała Gwiazda była bliska zdoby-
cia trzeciego z rzędu mistrzostwa,
ale w rozgrywkach 2009/2010 mu-
siała jednak uznać wyższość poznań-
skiego Lecha. Po 28 rozegranych
meczach to Wisła przewodziła tabeli
i była panem swojego losu. W
dwóch ostatnich meczach krakowia-
nie niespodziewanie zdobyli tylko 2
punkty, co wykorzystał Kolejorz i
wyprzedził rywali na finiszu rozgry-
wek. W rozgrywkach 2010/2011
Wisła Kraków sięgnęła po 13. w
swojej historii i ostatnie jak dotych-
czas mistrzostwo Polski. Zespół pro-
wadzony przez Roberta Maaskanta
zapewnił sobie końcowy triumf na 3
kolejki przed zakończeniem zmagań.
Nowanazwa, starefirmy
Sezon 2011/2012, pierwszy pod
szyldem T-Mobile Ekstraklasy, był
zdecydowanie najciekawszy pod
względem rywalizacji o pierwszą lo-
katę. Przed ostatnią kolejką rozgry-
wek aż cztery zespoły miały szanse
na zdobycie mistrzostwa. Ostatecz-
nie z sukcesu mogli cieszyć się
piłkarze Śląska Wrocław, którzy
wyprzedzili Ruch Chorzów, Legię
Warszawa, a także Lecha Poznań.
Rozgrywki 2012/13 szczególnie
utkwiły w głowach kibiców z Poz-
nania i Warszawy, bo to właśnie
drużyny Lecha oraz Legii rywalizo-
wały o prymat na krajowym po-
dwórku. Mistrzem Polski, po 7 la-
tach przerwy, została ekipa ze stoli-
cy. Wojskowi teoretycznie sięgnęli
po tytuł na dwie kolejki przed za-
kończeniem zmagań, jednak w prak-
tyce mogli świętować już tydzień
wcześniej, kiedy to pokonali pozna-
niaków w bezpośrednim meczu.
O jakiekolwiek przewidywania
dotyczące bieżących rozgrywek jest
niezmiernie trudno. W momencie
powstawania niniejszego tekstu Le-
gia Warszawa ma bardzo wyraźną
przewagę nad resztą stawki. Jednak
nowy system rozgrywek oraz – mó-
wiąc bardzo eufemistycznie – nie-
zbyt wysoka jakość naszej ligi, mogą
sprawić, że do czasu, w którym te
słowa trafią do Czytelnika, sytuacja
ulegnie diametralnej zmianie. Zatem
żadnego jasnowidztwa. Cieszmy się
emocjami i niech wygra najlepszy.
KonradWITKOWSKI
na dobre pożegnali się z dawną
świetnością.
Odkrycieroku
W moim odczuciu największą nie-
spodziankę sprawił Thomas Diethart.
Kiedy bukmacherzy prześcigali się w
stawianiu pieniędzy na zwycięstwo
Kamila Stocha w Turnieju Czterech
Skoczni, młody Austriak bez kom-
pleksów walczył z czołówką i z nią
wygrywał. Człowiek znikąd (dobrze,
inaczej: Thomas spod Wiednia) zdo-
minował niemiecko-austriacki tur-
niej, by na Igrzyskach Olimpijskich
prześcignąć bardziej utytułowanych
od siebie Schlierenzauera i wra-
cającego ciężkim upadku Morgen-
sterna, a na koniec znaleźć się wśród
dziesięciu najlepszych skoczków se-
zonu. Trzeba przyznać, że niby au-
striacka potęga się chwieje, niby nie
zdobyli indywidualnie medalu ani na
Igrzyskach Olimpijskich, ani na
Mistrzostwach Świata w Lotach, ale
zdolnych sportowców dalej mają pod
dostatkiem. Mimo wszystko – godne
podziwu.
Kolekcjonerzymarzeń
Biało-czerwoni kolekcjonują ma-
rzenia. Ba, nie tylko kolekcjonują, ale
też spełniają. Kto kilka miesięcy temu
pomyślałby, że Polacy zdobędą pra-
wie wszystkie trofea sezonu? Marzy-
liśmy choćby o jednym medalu olim-
pijskim, ale żeby o dwóch i to złotych,
zdobytych we wspaniałym stylu, a do
tego o Pucharze Świata, zwycięstwach
wśród seniorów i juniorów? Tego nie
spodziewał się chyba nikt. Może
oprócz Hannu Lepistoe, który od lat w
polskiej drużynie i w jej sztabie wi-
dział ogromny potencjał. Miał rację.
Drużynie nie do końca się udało, ale
czy czwarte miejsce na Igrzyskach
Olimpijskich jest złe? Kiedy wygry-
wał Małysz, mogliśmy marzyć o po-
dium. Teraz, przy odrobinie szczęścia,
możemy o nie walczyć z innymi eki-
pami jak równy z równym. Jan Ziobro
i Krzysztof Biegun wygrali konkursy
Pucharu Świata. Polacy zgromadzili
najwięcej punktów w Pucharze Naro-
dów w historii, a juniorzy wyskakali
indywidualny i drużynowy tytuł Mist-
rza Świata. Jest dobrze, a może być
jeszcze lepiej. Powstała ekipa, która
wie, co robi. Łukasz Kruczek z wy-
śmiewanego studenta stał się jednam z
najlepszych trenerów na świecie. Ka-
mil Stoch z rzucającego nartami
młodzieńca zmienił się w dojrzałego,
znającego swoją wartość sportowca,
skoczka, który kolekcjonuje nie tylko
marzenia, ale i „dwudziestki” za styl.
Tylu not doskonałych nie otrzymał w
tym roku żaden inny skoczek. Choć
Kamil być może ma przed sobą jesz-
cze kilka lat skakania na wysokim po-
ziomie, a przed polską ekipą rysuje się
świetlana przyszłość, to ten sezon i
tak pozostanie wyjątkowy. W końcu
od teraz doskonałość w skokach mie-
rzy się w „Stochach”.
KatarzynaNOWAK
8 www.facebook.com/gazeta.fenestra
Złoty sezon
Minął kolejny, trzydziestypiąty, sezonPucharuŚwiatawskokachnarciarskich.
Czekaliśmynaniegoniczymnakolejnyodcinekulubionegoserialu, powodujące-
gopalpitacjeserca, nagłewybuchyradości, anawet łzyszczęścia. Jednym
słowem, jakzwykł mawiaćWłodzimierz Szaranowicz, telenowelazeskokami nar-
ciarskimi wciąż trwai zdajesięniemieć końca. Jaki był więc tenminionysezoni
cozesobąprzyniósł?
Wgłosowaniu Międzyna-
rodowej Federacji Narciarskiej na
skoczka sezonu bezapelacyjnie wy-
grał Kamil Stoch. Trudno nie zgodzić
się, że był jedną z najjaśniejszych
gwiazd tegorocznego Pucharu Świa-
ta, jednak innymbohaterem, zgoła
mniej pozytywnym, stała się nie-
sprzyjająca aura. Już wKlingenthal
postanowiła porządzić i przyprawić
włodarzy zawodówo ból głowy,
wprowadzając jednocześnie niemały
skandal. Dmuchało tak bardzo, że z
progu spadały największe tuzy sko-
kównarciarskich, z KamilemSto-
chemna czele. To jednak podstępnej
naturze nie wystarczyło. Postanowiła
oszczędzić śniegu, a za to rozdawać
temperatury powyżej zera wilościach
nadprogramowych. Huragan wZako-
panem? Czemu nie? Kolejny huragan
wHarrachowie podczas Mistrzostw
Świata wLotach? Proszę bardzo. Do
wyboru, do koloru. I taki to był sezon
– zdominowany przez zjawiska at-
mosferyczne. Aż trudno uwierzyć, że
jednak udało się rozegrać większość z
zaplanowanych konkursówi uzyskać
dzięki nimmiarodajne wyniki.
Drużynaroku–brak
Niby Niemcy wygrali Igrzyska
Olimpijskie i Puchar Narodów, niby
Austriacy spadli z piedestału i nie
wygrali ani jednego, ani drugiego.
Mimo to, w drużynowej czołówce
zrobiło się niesamowicie ciasno.
Pierwszy lepszy przykład – Mistrzo-
wie Olimpijscy z Soczi w Planicy za-
jęli dopiero czwarte miejsce,
Słoweńcy, brylujący choćby w Zako-
panem, nie znaleźli się na podium
ani w Soczi, ani na koniec sezonu w
Słowenii. Do czołówki coraz częściej
przebojem wdzierają się Polacy, a
dominujący niegdyś Finowie chyba
Redaktor naczelny
Mikołaj Zajączkowski
Zastępcaredaktoranaczelnego
JarekWięcławski
Sekretarz Redakcji
Dominika Pacyńska
Redaktor działuPolityka
Mikołaj Zajączkowski
Redaktor działuSport
JarekWięcławski
Redaktor działuKultura
Aleksandra Laps
Redakcja:
Marta Jędrzejczak
Beata Kapusta
Michał Krajniak
Kinga Kwiecień
Michał Leśniczak
Szymon Lipiński
Mariusz Nawrot
Ewa Nowak
Katarzyna Nowak
Natalia Pawlak
Mikołaj Stanek
MagdalenaWitek
KonradWitkowski
Kacper Witt
Korekta
Małgorzata Adamczewska
Anna Śniególska
Skład
Tomasz Szukała
Opiekunredakcji
Red. LesławCiesiółka
Strona internetowa
www.gazetafenestra.pl
Facebook
www.facebook.com/gazeta.fenestra
Twitter
/twitter.com/FenestraGazeta
Druk
Drukarnia Prasowa
ul. Malwowa 158, Skórzewo
Redakcja zastrzega sobie prawo do reda-
gowania i skracania nadesłanychtekstów.
Redakcjanieponosi odpowiedzialności za
treść zamieszczanych reklam.
Wydawca: Wydział Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM, ul. Umultowska 89a, 61-614 Poznań.
Redakcja: Wydział Nauk Politycznych i Dziennikarstwa, ul. Umultowska 89a, pokój 144, 61-614 Poznań
email: fenestra.uam@gmail.com, facebook: www.facebook.com/gazeta.fenestra
Biznes is biznes
Sponsorowanie sportu stało się
ostatnio modną formą promocji.
Kluby i zawodnicy szukają sponso-
rów, by mieć pieniądze. Ci wybie-
rają sport dla korzyści finansowych
oraz dla budowania wizerunku i
marki. Dlatego najczęściej wspierają
ulubione dyscypliny społeczeństwa.
Sponsor Adama Małysza przez 10
lat zarobił ponad 90 mln złotych, ale
czy skoczek z Wisły odnosiłby
wszystkie sukcesy bez pieniędzy?
Wątpliwe. Podobnie jest niestety z
finansowaniem poszczególnych dys-
cyplin przez Ministerstwo Sportu.
Największy nacisk kładzie się na
najbardziej popularne dyscypliny,
nawet jeśli wyniki osiągane w nich
są marne. Szkoda tylko, że cierpią
na tym sportowcy, którzy odnoszą
lub mogliby odnieść sukcesy w in-
nych, mniej popularnych dyscypli-
nach, a nie mają ku temu warunków.
Niewszystkonasprzedaż
Nie zawsze za wynikami stoją
pieniądze i na odwrót. Po przejęciu
I-ligowej Warty przez panią Izabelę
Łukomską-Pyżalską (2011 r), w
Poznaniu rozbudzono nadzieje na
awans zielonych do ekstraklasy.
Klub borykał się z wielkimi proble-
mami finansowymi. Była modelka
zainwestowała około 20 mln
złotych. Nawet to nie pozwoliło
uratować zespołu, który teraz gra w
II lidze. Pieniądze nie zwyciężyły.
Dziewczyny z charakterem
Czasem ważniejszy od pieniędzy
jest upór i pasja. Takie cechy wyka-
zują nasze koleżanki z zespołu fut-
salistek AZS UAM Poznań. Mimo
fatalnych warunków wywalczyły
złoto wAkademickich Mistrzo-
stwach Polski. Ostatnio również
podbiły Liverpool, gdzie wzięły
udział w Międzynarodowym Turnie-
ju Futsalu. Pokonały wszystkie
drużyny, a w finale rozgromiły ze-
spół z Manchesteru. Dziewczyny
narzekają na brak pieniędzy, ponie-
waż z własnej kieszeni organizują
sobie warunki do uprawiania sportu.
MartaJĘDRZEJCZAK
Współczesnymświatemrządzi pieniądz, aleniektó-
rzytwierdzą, żeniezdominował jeszczesportu. Na-
tomiast dlainnychtojuż tylkobiznes. Wistocieobyd-
wastanowiska, choć całkowicieodmienne, znajdują
pokryciewrzeczywistości.
Pieniądzeto nie wszystko