You are on page 1of 8

Kubańskie ocieplenie

Nowoczesny renesans

3

6

Na portalach społecznościowych królowały już różnego rodzaju
profile. Teraz przyszła pora na sztukę, którą poznawać chce
coraz więcej osób.

4

90minut.pl

Podpisanie porozumienia pomiędzy Kubą a Stanami
Zjednoczonymi to początek nowej ery w stosunkach między tymi
państwami czy chwilowe„zawieszenie broni”?

Bezpłatny miesięcznik
Nr 34 z styczEń 2015

Żelazna dziewczynka
Merkel jest dla swych rodaków
przede wszystkim gwarantką politycznej i gospodarczej stabilności.
Niemcy dobrze przeszły przez kryzys, a ona potrafiła ratować Europę i
jednocześnie pociągnąć za sobą
obywateli, nie zniechęcając ich do
wspólnej waluty i samej Europy. Co
istotne, skutecznie pielęgnuje wizerunek wyważonego menadżera. Nigdy nie stała się bohaterką żadnego
finansowego ani obyczajowego
skandalu. Pewniej niż przypuszczano Merkel porusza się też na scenie
międzynarodowej, co pozwoliło jej
znaleźć się w czołówce najbardziej
wpływowych osobistości całego
świata. Udało się jej przede wszystkim zbudować bardzo mocną pozycję wewnątrz Unii Europejskiej,
której to nadaje ton, i to z jej zdaniem liczą się przywódcy wszystkich państw członkowskich.

Nie ulega wątpliwości, iż Niemcy są czołową potęgą gospodarczą Europy i jedną z największych na
świecie. Pozycja tego państwa jest ogromna nie tylko w aspekcie gospodarczym. Bardzo istotna jest
jego rosnąca rola w polityce międzynarodowej.
Duże zasługi dla wzrostu znaczenia RFN ma jedna z
najbardziej wpływowych kobiet świata. Angela
Merkel to osoba, która zdobyła szacunek wielu
Niemców, jak również europejskich polityków.

Coś się kończy, coś się zaczyna...

Kiedy Helmut Kohl przegrał wybory w 1998, Merkel zajmowała stanowisko sekretarza generalnego
CDU. W wyniku skandalu finansowego, który wybuchł wewnątrz partii, wielu jej polityków zostało
skompromitowanych. W tych trudnych dla niej czasach Merkel została
liderem, zostając jednocześnie w
2000 pierwszą kobietą na tym stanowisku. Rządy Angeli były w wielu
dziedzinach zaskakujące. Dzięki
niej partia nabrała brzmienia konserwatywnego, a kobiety w partii zaczęły wysuwać się do przodu. 30
maja 2005 została kandydatką CDU
i CSU na stanowisko kanclerza Niemiec. We wrześniu 2005 ugrupowania pod jej przewodnictwem wygrały wybory parlamentarne w Niemczech. Po długich negocjacjach z
socjaldemokratyczną SPD 9 października 2005 uzgodniono utworzenie Wielkiej Koalicji. Stanowisko
kanclerza Niemiec przypadło Angeli
Merkel, która została pierwszą w
Niemczech kobietą na tym stanowisku. 22 listopada 2005 roku Bundestag zatwierdził jej kandydaturę
na stanowisku kanclerza Niemiec.

Osobistość roku

turborotfl.com

A

ngela Merkel pochodzi z
rodziny o częściowo polskich korzeniach. Dziadek
Merkel ze strony ojca, Ludwig Kaźmierczak, pochodził z Poznania i był
nieślubnym dzieckiem Anny Kaźmierczak i Ludwiga Wojciechowskiego. Ojciec Angeli Merkel, Horst
Kasner, był pastorem kościoła luterańskiego, a matka, Herlind
Jentzsch, nauczycielką łaciny i angielskiego. Angela Merkel dorastała
w Niemieckiej Republice Demokratycznej. Mieszkała w Templinie,
dokąd rodzina sprowadziła się z zachodnioniemieckiego Hamburga w
kilka miesięcy po jej urodzeniu. Po
ukończeniu szkoły średniej w Templinie udała się do Lipska, gdzie studiowała fizykę. Następnie pracowała
w Centralnym Instytucie Chemii Fizycznej Akademii Nauk NRD. W
1986 r. uzyskała doktorat z chemii fizycznej.
W 1989 po upadku Muru Berlińskiego zaangażowała się w powstający ruch demokratyczny. W
tym samym roku dołączyła się do
nowej partii „Demokratischer Aufbruch”. Po pierwszych demokratycznych wyborach w NRD uzyskała
pracę jako zastępca rzecznika rządu
Lothara de Maizière’a. Po zjednoczeniu Niemiec w październiku 1990
i wyborach ogólnoniemieckich została deputowaną do Bundestagu oraz

ministrem do spraw kobiet i młodzieży w rządzie Helmuta Kohla. Następnie, w 1994 r., została ministrem
środowiska, ochrony zasobów naturalnych i bezpieczeństwa jądrowego.

Kanclerz Merkel następczynią Margaret Thatcher?
W 2009 roku ponownie wygrała
wybory parlamentarne. Tym razem
lepszy wynik wyborczy pozwolił jej
zastąpić Wielką Koalicję koalicją z
FDP. W 2013 po raz trzeci wygrała
wybory parlamentarne, co podkreśliło i tak już silną pozycję Merkel
zarówno na niemieckiej, jak i europejskiej scenie politycznej.

Polityczna siostra Thatcher

Kanclerz Angela Merkel należy
współcześnie do najbardziej
wpływowych i znanych na świecie
Niemców. Funkcję kanclerza RFN
sprawuje od 2005 roku, funkcjonując na arenie politycznej od 2000

roku. Jest współdecydującą o losach
Unii Europejskiej i współtworzącą
historię Europy poprzez udział w
światowej polityce. Jest też jedną z
nielicznych kobiet znanych i cenionych w Niemczech. Merkel ma silną
osobowość i jest często porównywana do byłej premier Wielkiej Brytanii, Margaret Thatcher, zwanej
„Żelazną Damą”, i z tego powodu
nazywana jest „Żelazną Dziewczynką”. Obie są uznawane za
przykład wyrazistych kobiet w polityce. Poza tym były Kanclerz RFN,
H. Kohl, zwykł mawiać o Merkel w
formie das Mädchen – dziewczynka
– lub po prostu „Angie”. Przydomek
ten nadała jej niemiecka prasa.

Bez cienia wątpliwości dla światowej polityki rok 2014 był
wyjątkowo trudny ze względu na
trudną sytuację międzynarodową,
związaną m.in. z kryzysem ukraińskim i terrorem dżihadystów. Zdaniem konserwatywnego dziennika
„The Times” tylko jedna osoba wybitnie działała na rzecz załagodzenia
kryzysów. Była nią właśnie kanclerz
Angela Merkel, która została osobistością roku 2014. Jej wybór wydaje się oczywisty. Wykazywała
dużą aktywność na arenie międzynarodowej, starając się przeciwdziałać kryzysom międzynarodowym. Angela Merkel jest pośredniczką między Wschodem i Zachodem. Mottem Angeli Merkel jest:
„w spokoju siła” i wydaje się, że nie
są to czcze słowa, tylko realne
działanie. Na autorytet wśród przywódców zasłużyła sobie tym, że
wszystko kalkuluje i jest bardzo
pragmatyczna.

Mariusz NAWROT 

www.facebook.com/gazeta.fenestra

Słowo od redakcji Północnokoreański offline

G

dy piszę te słowa, wielu lekarzy rodzinnych wciąż nie przyjmuje
pacjentów, a minister Bartosz Arłukowicz organizuje kolejną konferencję. Nie chcę pisać, która ze stron ma rację, ani opowiadać
się po jednej z nich. Nie podzielę się też gotowym rozwiązaniem problemu,
bo go nie znam. Polska służba zdrowia choruje od dawna, a w obecnej
sytuacji chciałbym tylko zwrócić uwagę na istnienie dwóch zupełnie
różnych światów.
Minister zdrowia nie czuję się odpowiedzialny za to, że pacjenci nie
mogą skorzystać z usług swojego lekarza rodzinnego. Nie widzi problemu,
bo przecież można przepisać się do innego. A co, jeśli nie ma go w mieście
(Ząbkowice Śląskie, ponad 16 tysięcy mieszkańców)? Co, jeśli kolejna placówka oddalona jest kilkadziesiąt kilometrów, a kolejka jeszcze dłuższa niż
zwykle? No i wreszcie, co z np. 80-latkami, którzy do przychodni udają się
jedynie po receptę? Czy oni również mają szukać nowego specjalisty?
To tylko przykłady, ale zaczerpnięte z codziennego życia. Z nim polscy
politycy obcują coraz rzadziej. Może, aby lepiej zrozumieli sytuację, powinni wybrać się do przychodni, zejść z Olimpu na ziemię, jak była minister sportu Joanna Mucha. Zdjęcie z wagonu, które umieściła na Facebooku,
skwitowała hasłem „Myślałam, że takich pociągów już nie ma”. Dodała, że
jeździ koleją regularnie od siedmiu lat. Ja regularnie podróżuję od czterech,
co najmniej trzy razy w miesiącu, i taki skład widuję aż nazbyt często.
Żeby nie było wątpliwości, nie tylko obecny rząd jest oddalony lata
świetlne od wyborcy. Jarosław Kaczyński płacący 200-złotowym banknotem w osiedlowym sklepie też nie przypominał przeciętnego Kowalskiego
łowiącego okazję w markecie z owadem w nazwie. Akurat za ten ruch brawa należą się doradcom, którzy najwidoczniej dawno z chmur przestali
patrzeć w dół. Politykom coraz trudniej zrozumieć wyborców, a wyborcom
polityków. Nie zrozumie też najedzony głodnego. Może właśnie dlatego
tym razem nie próbowaliśmy i zajęliśmy się bardziej światową tematyką?

Jarek WIĘCŁAWSKI

Ostatnio ciepło wspominaliśmy festiwal tima Burtona w Poznaniu. tym razem zapowiadamy imprezę na
skalę światową! Emergenza to największy na świecie
konkurs dla młodych zespołów. Nabór ruszył w listopadzie, ale wciąż można się zgłaszać. Do zdobycia
jest naprawdę wiele.

E

mergenza to międzynarodowy festiwal muzyczny, który swoją popularnością trafia zarówno do kapel amatorskich,
jak i tych profesjonalnych. Jego
hasłem przewodnim jest „Born to
play”. Udział we wszystkich edycjach festiwalu wzięło już ponad
100 tysięcy zespołów. Konkurs odbywa się aż w 33 krajach Europy
oraz Ameryki Północnej, a także w
Japonii i Oceanii. W roku 2015 rusza czwarta polska edycja, a pierwszy koncert eliminacyjny odbędzie
się 16 stycznia we Wrocławiu. Kolejne występy będzie można zobaczyć w Warszawie, Katowicach oraz
w poznańskim klubie Blue Note.

Mamo, rzucam studia, jadę w trasę!

Studia to najlepszy okres w życiu
człowieka, jednak nie zawsze dają
tę jedyną, wymarzoną pracę. Młodzi artyści zawsze znajdą czas, by
móc kłuć w głośniki po poznańskich salach prób. Festiwal Emergenza jest właśnie dla takich ludzi.
Główną nagrodą festiwalu jest trasa
koncertowa po Europie. Zwycięzca
może zagrać aż do 20 koncertów w
najlepszych klubach i festiwalach
za granicą! Jedynym warunkiem

Pomiędzy stanami zjednoczonymi a Kubą doszło do
symbolicznego porozumienia. czyżby ostatni podrozdział zimnej Wojny został dokończony? Bynajmniej.
Jej dalszy, bardzo aktywny bieg zapewniła w grudniu
Koreańska Republika Ludowo-Demokratyczna.

H

akerskie włamanie do
Sony Pictures w ramach
odwetu za komedię „The
Interview”, która opowiada o zamachu na Wielkiego Wodza, okazało
się mieć dosyć niecodzienne skutki.
Początkowo wytwórnia wycofała się
z premiery filmu, co wzbudziło w
USA duże poruszenie, zwłaszcza w
samym środowisku. Jednak nie tylko ono zareagowało.

Atak w czuły punkt

Kim Dzong Un zaatakował najbardziej czuły punkt największego
mocarstwa świata, jakim jest słynna
amerykańska wolność. To nie
mogło obejść się bez reakcji prezydenta Baracka Obamy, który zapowiedział, że jego kraj odpowie proporcjonalnie, i wiele wskazuje na

to, że zostało to uczynione. Na dziewięć godzin cała Korea Północna
została odcięta od Internetu.
Nie był to wyczyn zbyt spektakularny, zważywszy na to, że mowa o
najbardziej odizolowanym państwie
na świecie, w którym z sieci korzysta zaledwie około tysiąca osób.
Jednak spróbujmy wyobrazić sobie,
że coś takiego dzieje się w bardziej
„otwartym kraju”, jak chociażby
Rosja, z którą świat generalnie też
ostatnio nie żyje najlepiej. Teraz
odłączyć od Internetu to tak samo,
jak pozbawić dostaw prądu czy
wody.
W tej całej sytuacji należy zwrócić uwagę na fakt, że ofiarą ataku
został podmiot prywatny, a nie państwowa instytucja. Korea Północna
może mieć bardzo dobrych hakerów, jednak obierając praktycznie
tak bezbronny cel, jak Sony Pictures, uzyskuje wyłącznie czysto pro-

Trzeci Kim w natarciu

Młody, trzydziestoletni Kim u
sterów Korei Północnej nie pokazuje się ze zbyt profesjonalnej strony.
Rozpoczął z USA walkę na polu, na
którym można przegrać jeszcze
łatwiej niż w przypadku konfliktu
atomowego. Zwłaszcza, że większy
strach wywołałby poprzez kolejne
manewry z pociskami rakietowymi.
Na polu informatycznym nie musi
mu pójść tak łatwo.
Korea Północna jest groźna, ale
dla takiego mocarstwa jak USA nie
stanowi problemu, którego nie
dałoby się rozwiązać. Ojciec i dziadek Kim Dzong Una doskonale sobie zdawali sprawę, że pewnych
granic nie mogą przekraczać. Za demonstrowanie siły ani Stany Zjednoczone, ani nikt inny na świecie
krzywdy reżimowi nie zrobi. Gorzej
może być, jeśli kozackie popisy zamienią się w realne ciosy.

Mikołaj STANEK

Born to play
Tato, będę milionerem!

udziału jest brak kontraktu z dużą
wytwórnią płytową oraz zaprezentowanie swoich kompozycji. Emergenza to jedyny taki festiwal na
świecie, który daje możliwość odbycia trasy koncertowej po całej
Europie.

Ale zanim się spakuję…

Festiwal składa się z 5 etapów:
rundy pierwszej, półfinału, finału
regionalnego, krajowego oraz światowego. Podczas pierwszych koncertów zagra od 6 do 12 zespołów.
Dla każdego z nich przeznaczone
zostanie około 30 minut, by mógł
zaklimatyzować się na scenie ze
swoim sprzętem oraz do zaprezentowania swojej twórczości. Kapele
muszą zmierzyć się ze sobą na terenie kraju w 10 miastach, co daje 25
klubów i 65 koncertów. Podczas
pierwszych występów to publika
decyduje, kto przejdzie dalej. W finałach regionalnych i narodowych
głos należy do specjalnie powołanego jury. Trzeba solidnie się przygotować, by swoją muzyką podbić
serca światowej publiczności. W
każdym mieście wybrani zostaną
najlepsi, którzy zagrają w Niemczech na Taubertal Open Air Festival latem 2015 roku. Stamtąd finalista ruszy w trasę po całej Europie.

wokacyjne efekty. Bardziej niepokojące w tej sytuacji są włamania
do elektrowni atomowych w Korei
Południowej, na bezpieczeństwo
których należy szczególnie uważać.

Rusza IV edycja festiwalu Emergenzy w Polsce

Standardowo pojawia się pytanie,
czy warto poświęcić tyle czasu i
energii. Jeśli dla kogoś muzyka jest
całym życiem, odpowiedź nasuwa
się sama, a nagrody, które zapewnia
festiwal, są kolejną zachętą. Zwycięzca nie tylko pojedzie w trasę po
całej Europie. Najlepszy zespół dostanie również instrumenty muzyczne i wiele innych cennych nagród
ufundowanych przez sponsorów festiwalu, których łączna wartość wynosi aż 500 tysięcy euro! W Polsce
gwarantowane sumy dla zwycięzców to ponad 100 tysięcy złotych.
To ciągle nie wszystko! Dodatkowo
zespół, który zgarnie główną nagrodę, czeka sesja nagraniowa w studio
Golden Factory Records we
Włoszech. Wyróżnienia czekają nie
tylko na bandy. Jury wybiera także
najlepszego wokalistę, gitarzystę,
basistę oraz najlepszą kompozycję.
Można zdobyć naprawdę wiele.
Nie trzeba zwyciężyć, by stać się
rozpoznawalnym na światowym
rynku muzycznym. Wystarczą chęci, odwaga i mały dorobek własnych kompozycji, aby stać się
gwiazdą. Festiwal Emergenza pozwala nie tylko osiągnąć rozgłos i
dodać kilka zer na koncie, ale również wzbogaci życiorys o cenne
doświadczenia. Czego więcej może
chcieć artysta?

Dorota KAWA

3

styczeń 2015

Dyplomatyczny restart

en.mercopress.com

Po niemal 54 latach politycznej i gospodarczej izolacji pomiędzy Kubą a stanami zjednoczonymi staliśmy się świadkami pojednania, które bez
wątpienia można uznać za
nowy rozdział w historii
stosunków tych dwóch
państw. zapoczątkowana
we wczesnych latach sześćdziesiątych polityka UsA
zwrócona przeciwko
rządowi Fidela castro
zmusiła dyktatora do wybrania alternatywnej drogi, która zaprowadziła go
do innego ówczesnego supermocarstwa, jakim był
zsRR. związek Radziecki
dawno się rozsypał, a gospodarka Kuby boryka się
dzisiaj z problemami gospodarczymi, które wyraźnie zmęczyły już
społeczeństwo, jak i sam
komunistyczny reżim.

Barack Obama i Raul Castro to symbole dwóch różnych światów. A papież Franciszek? Cóż, to po prostu dobry negocjator

P

roblemy te wiążą się z nastaniem, w 1959 roku, rewolucyjnego rządu Fidela Castro,
który przybrał charakter wyraźnie antyimperialistyczny, oskarżający sąsiada z północy o politykę wyzysku
będącą przyczyną gospodarczego zacofania państwa. Warto przypomnieć,
że nie kto inny jak Stany Zjednoczone,
po wyrwaniu Kuby z rąk Hiszpanów,
zainstalowały na niej długoletnie
rządy skorumpowanych i marionetkowych prezydentów, tworząc z wyspiarskiego państwa raj dla prostytucji, nielegalnego handlu alkoholem i
hazardu. Rewolucja, zapoczątkowana
przez Ruch 26 lipca dowodzony przez
Castro, miała położyć kres amerykańskiej okupacji wyspy.
Jeszcze tego samego roku kubański
przywódca udał się z nieoficjalną wizytą do Stanów Zjednoczonych, która
z założenia miała uspokoić nastroje
panujące w Białym Domu. Castro zapewnił wtedy, że nie zamierza przekształcać Kuby w państwo komunistyczne, gdyż on sam jest jedynie nacjonalistą, lecz dał wyraźnie do zrozumienia, że w przyszłości swojego kraju nie widzi roli Stanów Zjednoczonych. Niestety podczas wiecu w Nowym Jorku stał się ofiarą zamachu, a
obrażony prezydent Eisenhower nawet nie raczył poświęcić mu kilku minut na rozmowę, grając podczas jego
wizyty w golfa. Przyjął go wiceprezydent Nixon, który po rozmowie z nim
stwierdził, że albo jest on pod
wpływem komunistów, albo jest niewiarygodnie naiwny w ocenie komunizmu. Biały Dom dał w ten sposób
Castro jasno do zrozumienia, że stał
się dla niego problemem, który prę-

dzej czy później będzie usiłował rozwiązać.

Bezzłudzeń

Po dyplomatycznej klęsce Castro
przystąpił do realizacji swoich politycznych założeń. Pierwszym wyraźnym sygnałem wysłanym w kierunku
USA była reforma rolna ogłoszona
17 maja 1959 roku, która zakładała
nacjonalizację i rozparcelowanie
wielkich majątków ziemskich, i rozdzielenie ich pomiędzy bezrolnych
chłopów. Ponadto zakładała ona, że
właścicielami ziemskimi mogą być
jedynie obywatele Kuby, a sprawę
odszkodowań postanowiono załatwić
za pomocą obligacji z dwudziestoletnim terminem spłaty. Takie warunki
były nie do zaakceptowania przez
rząd USA.
Kolejnym drastycznym krokiem
była nacjonalizacja sektora naftowego. Podwyższeniu uległy podatki od
zysków osiąganych ze sprzedaży
ropy, a poszukiwań, przerobu, transportu i sprzedaży mógł dokonywać
wyłącznie Kubański Instytut Naftowy, utworzony specjalnie w tym
celu. W lutym 1960 r. kubański rząd
rozpoczął współpracę z zimnowojennym wrogiem numer jeden Stanów
Zjednoczonych – Związkiem Radzieckim. W odpowiedzi prezydent
Eisenhower ograniczył import kubańskiego cukru, aby w następnym
roku całkowicie z niego zrezygnować. Eksportową lukę ważnego
źródła dochodów Castro zrekompensował, podpisując umowę handlową
z Chińską Republiką Ludową oraz
jego nowym sojusznikiem, który w
zamian za dostawy cukru miał do-

starczać na wyspę obiekty przemysłowe, ropę oraz broń. Kolejne
miesiące były już zapowiedzią tego,
co nieuniknione. W listopadzie dokonano ostatecznej nacjonalizacji
przedsiębiorstw i banków północnoamerykańskich, co doprowadziło do
wprowadzenia embarga na eksport
towarów na Kubę, a 3 stycznia 1961
roku prezydent Eisenhower zadecydował o zerwaniu stosunków dyplomatycznych. W tym samym roku,
lecz już za rządów J.F. Kennedy’ego,
wspierani przez CIA kubańscy kontrrewolucjoniści dokonali nieudanej
próby obalenia rządu Fidela Castro,
atakując wyspę w Zatoce Świń. Zginęło ok. 114 bojowników, natomiast
straty po stronie kubańskiej były
trudniejsze do oszacowania, lecz w
tym przypadku liczone w tysiącach
poległych.

Politycznypionek

Kuba stała się w rękach ZSRR narzędziem do zimnowojennej rozgrywki, jaką toczył ze Stanami Zjednoczonymi I Sekretarz KC Komunistycznej Partii, Nikita Chruszczow.
Proponując pomoc i ochronę wyspy
przed zagrożeniem z północy, zaoferował w 1962 roku przetransportowanie na Kubę głowic jądrowych,
które miały służyć jako środek odstraszający. Ostatecznie transport
nigdy tam nie dotarł, dzięki przebiegłości i wyrachowaniu niezbyt
doświadczonego, ale dobrze doinformowanego negocjatora – prezydenta
Kennedy’ego, który zagroził, że
każda łódź transportowa usiłująca
przewieźć broń jądrową na Kubę zostanie zatopiona. Dysponując nieby-

wałą pewnością siebie w tak trudnej i
napiętej sytuacji (jak się okazało,
dzięki informatorom umieszczonym
na Kremlu), zmusił Chruszczowa do
wycofania transportu, gdyż wiedział,
że Związek Radziecki nie byłby w
stanie przystąpić do ewentualnego
konfliktu. Fidel Castro poczuł się
oszukany. Zresztą nie po raz ostatni.

Nowyład,noweproblemy

W 1985 sekretarz generalny KPZR
Michaił Gorbaczow, chcąc podreperować stosunki dyplomatyczne z
USA, spełnił prośbę Białego Domu,
ograniczając wielkość dotacji dla
Kuby. Wreszcie w 1989 roku, podczas wizyty na wyspie, ogłosił, że
nadszedł początek końca wszelkich
dotacji. Z pewnością duży wpływ na
jego decyzję miał chylący się ku
upadkowi Związek Radziecki, który
nie był w stanie kontynuować pomocy, sam będąc w ogromnym kryzysie.
Od tego momentu Castro zdany był
wyłącznie na siebie. Dla komunistycznej gospodarki, której głównym
rynkiem zbytu były republiki radzieckie, nastały bardzo trudne czasy.
Relacje ze Stanami Zjednoczonymi za poszczególnych prezydentur
układały się różnie. Kiedy w 2009
roku prezydentem USA został Barack Obama, jednym z jego celów
było złagodzenie embarga. Przeszkodziło temu aresztowanie Alana Grossa pracującego dla Amerykańskiej
Agencji Rozwoju Międzynarodowego, który został skazany na 15 lat
więzienia za rzekome nielegalne rozprowadzanie sprzętu satelitarnego
wśród tamtejszej diaspory żydowskiej.

Zakulisowynegocjator

Istotną rolę w pojednaniu kubańsko-amerykańskim odegrał biskup
Rzymu oraz zwierzchnik Kościoła
Katolickiego, papież Franciszek, który
apelował o wznowienie dialogu między skonfliktowanymi stronami. Watykan był jedynym państwem, którego
przedstawiciele brali udział w procesie stabilizacji oraz normalizacji stosunków i to właśnie tam doszło do
spotkania Raula Castro, który przejął
stery po swoim starszym bracie, Fidelu, z Barackiem Obamą. Latem tego
roku papież Franciszek napisał listy
do obydwu przywódców, które były
wystarczającym impulsem do podjęcia ostatecznej decyzji, która zapadała
17 grudnia. Tego dnia Barack Obama
ogłosił oficjalne wznowienie stosunków dyplomatycznych z rządem
Kuby. Tego dnia uwolniono też Amerykańskiego więźnia politycznego,
Alana Grossa. Wreszcie 17 grudnia
papież Franciszek obchodził swoje 78
urodziny. Oświadczenie wydane przez
prezydenta USA z pewnością miało
być prezentem i podziękowaniem, za
jego wytrwałość i poświęcenie w
dążeniu do pojednania dwóch istotnie
różniących się od siebie narodów.
Czy do zniesienia embarga rzeczywiście dojdzie? Czas pokaże. Opozycjoniści reżimu Castro przebywający
na emigracji w USA oskarżają Baracka Obamę o „zdradę”. Równie nieprzychylnie nastawieni do jego decyzji są republikańscy kongresmeni,
którzy mają obecnie większość zarówno w Izbie Reprezentantów, jak i
w Senacie, a bez ich głosów obietnice
Obamy są tylko pustymi słowami rzuconymi na wiatr.

Grzegorz IWASIUTA

4

www.facebook.com/gazeta.fenestra

Gdy myślicie„kultura wysoka”czy„sztuka”, pierwszym
skojarzeniem raczej nie są internetowe memy i fanpage na portalu społecznościowym. tymczasem to właśnie te dziedziny, ubrane w uwspółcześnioną formę,
zdobywają kolejne tysiące„lajków”i rzesze fanów.

ejssztuka
larstwa francuskiego, ale może choć
część dzięki codziennej dawce memów dowie się, kim był Francis Calcraft Turner czy Paul Delaroche.

Z

dawałoby się, że poezja nie
interesuje nikogo prócz studentów filologii polskiej, a
oświeceniowych myślicieli lepiej zostawić współczesnym filozofom. Nic
bardziej mylnego. Ponad 7 tysięcy polubień pod obrazem nieznanego
XVIII-wiecznego malarza brytyjskiego? Oczywiście pod warunkiem, że
jest opatrzony zabawnym dialogiem
nawiązującym do najpopularniejszej
świątecznej piosenki pop. Tak działa
Facebook’owy fanpage „Sztuczne
fiołki”. Na obrazy Pietera Bruegela,
Maneta czy Olgi Boznańskiej naniesione są współczesne teksty, pasujące
do sytuacji przedstawionej na malowidle. Dyskusje między postaciami
czy komentarze wymyślane są przez
autora fanpage. Rosnąca popularność
jego pomysłów wzbudziła zainteresowanie „Newsweeka”, który w lutym
2014 roku przeprowadził wywiad z
twórcą „Sztucznych fiołków”. Autor
woli pozostać anonimowy, a na co
dzień zajmuje się nauczaniem języka
angielskiego. Obecnie strona ma ponad 100 tysięcy fanów, a ich liczba
wciąż rośnie. Wątpliwe, aby wszyscy
byli pasjonatami XVI-wiecznego ma-

facebook.com/SztuczneFiolki

Różewiczoszafiarkach

Sztuczne Fiołki

Tytułowe pytanie musi nieuchronnie wywołać chwilową konsternację u każdego,
kto na noworocznej liście postanowień umieścił nieopatrznie hasło: pisarstwo.
Kreatywność literacka to wyzwanie o tyle trudne, o ile wymagające wzniesienia
się ponad kumulację osiągnięć przeszłości i wyprodukowanie jakości relatywnie
nowej lub przynajmniej pozornie świeżej oraz atrakcyjnej. Wspomniane wyśrubowane warunki nierzadko prowadzą aspirującego autora do frustracji oraz niemal tragicznych dylematów.

Z

danych Głównego Urzędu
Statystycznego wynika, że w
2012 roku tylko w Polsce wydano 34 193 książek. W tym samym
okresie na świecie opublikowano ich
2 352 797 (dane z raportu ISBN). Kiedy piszę ten artykuł na początku
stycznia w roku 2015, rynek zalało już
blisko 17 500 kolejnych tytułów.
Liczby te od co najmniej dziesięciu lat
co roku systematycznie rosną w przeciwieństwie do malejącej grupy entuzjastycznych czytelników. Tych
ostatnich miarowo ubywa, w Polsce
odsetek osób deklarujących się jako
nieczytające w 2012 roku wynosił
60,8% (dane Biblioteki Narodowej).
Jeśli chodzi zaś o współczesną miarę
sukcesu – wysokość potencjalnych
dochodów z publikacji, cyfry także
nie są obiecujące. GUS podaje, że
przeciętny Polak na książki oraz inne
wydawnictwa wydaje w ciągu roku
19,44 złotego. Przytoczone statystyki
mogą okazać się wystarczającym powodem zniechęcenia dla pisarzy nieco
mniej pewnych własnego talentu bądź

umiejętności. Jak bowiem w ogromnej masie utworów zabłysnąć intrygującym słowem? Jak pielęgnować w
sobie samą chęć poszukiwania frazesów, które urzekną odbiorcę na tyle,
by zapragnął ofiarować nam uwagę,
czas lub po prostu pieniądze?

Przytłoczeniegeniuszem

Nie tylko liczby oraz twarde fakty
odnośnie do literackich realiów potencjalnie sieją ferment wśród adeptów pióra, przyprawiając ich o ból
głowy lub zanik weny. Śmiem twierdzić, posługując się karygodną indukcją popartą prywatnymi doświadczeniami, że powstaniu dzieł domowej roboty zagraża niecny proceder,
zwany aktywnym czytelnictwem.
Może właśnie dlatego im mniej ludzi
czyta, tym więcej pisze, niemniej
jednak moja obrazoburcza teza nie
znajdzie zapewne wielu zwolenników. Wszak to pochłanianie lektur
wszelakich ma kształtować wyobraźnię, rozsmakowywać w subtelnych
grach językowych oraz uwrażliwiać.
Jak zatem tak szlachetna skądinąd

czynność może zniechęcać do tworzenia?
Sekret tkwi w obcowaniu ze słowami zbyt pięknymi, ze zdaniami, które
zdają się zawierać już wszystko, co w
ogóle warto powiedzieć, a zatem
kontynuacja myśli lub powielanie
wątku zostają automatycznie uznane
za bezcelowe. Oczywiście pojęcie
zbyt piękne jest wybitnie subiektywne, podam więc mój osobisty
przykład pisarza, który niezawodnie
odbiera mi ochotę na produkowanie
tekstów, bo przecież i tak nie zdołam
ująć swego konceptu w równie trafną
obudowę leksykalną.
Zawsze kiedy otwieram powieści
Milana Kundery, już po pierwszych
stronicach odnoszę wrażenie, że
właściwie moje zmagania z papierem
są nikomu niepotrzebne, że stanowią
dziecięcą igraszkę niewartą wysiłku.
Kolejne rozdziały odsłaniają misterne
konstrukcje werbalne, melodyjne refleksje, które natychmiast wpadają w
ucho. Czytam i czytam, miarowo
utwierdzając się w przekonaniu, że
może i owszem, zastanawiałam się
nad poruszanymi przez Kunderę

Nie trzeba być znawcą literatury,
aby wiedzieć, że Julian Tuwim czy
Bolesław Leśmian nie mają możliwości tworzyć nowych wierszy. A
gdy do tego ich utwory pojawiają się
na fanpage i dotyczą np.: Facebooka
albo szafiarek, wszystko wydaje się
wielkim żartem. Jednak nie można
podważyć, że każdy utwór, czy stylizowany na Marię Pawlikowską-Jasnorzewską, czy Józefa Czechowicza,
jest idealnym odwzorowaniem stylu
danego poety. Tym zajmuje się strona
„Nowe wiersze sławnych poetów”,
tworzona przez Grzegorza Uzdańskiego. To on pisze limeryki o
współczesnych sprawach, naśladując
słynnych autorów. „Na warsztat” bierze tylko tych, których sam lubi i podziwia. Uzdański, podobnie jak twórca „Sztucznych fiołków”, w świecie
rzeczywistym zajmuje się nauczaniem. W wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” powiedział, że „Jeśli ktoś
(…) po lekturze mojego wiersza sięg-

I jak tu pisać?
kwestiami, może nawet dogłębnie się
nad nimi pochylałam. Z jakichś
względów jednak nie potrafiłabym
swego strumienia świadomości przeobrazić w zgrabne sformułowanie,
wplecione ponadto w nader misterną
kompozycję, w której ani wartka akcja, ani zawiła fabuła nie przedstawiają wartości nadrzędnej. Tonąc w
tym podziwianym przeze mnie pięknie, przestaję doceniać swoją szamotaninę literacką, a poznając nowe obszary rozległego uniwersum dorobku
kulturowego, coraz bardziej uodparniam się na ten szczególny rodzaj
ekscytacji ideą, pomysłem z pozoru
innowacyjnym, gdyż o taki zwyczajnie trudno. A skoro we własnym
mniemaniu nie jestem w stanie zaoferować odbiorcy treści ani nowatorskiej, ani nawet jakościowo najlepszej, to gdzie szukać niezbędnej do
pisania pewności oraz wiary w to, co
się próbuje przekazać. Z powyżej
wyłuszczonych rozterek wynika jasno, że istotnie nadmierne wahanie
oraz analiza porównawcza zrodziła
się z czytania i prowadzi skutecznie
do zahamowania pisarskiej aktywności. O ile się nie mylę, zapętlone i
notoryczne rozważanie jednego problemu prowadzi do upośledzenia
działania także na poziomie neuronów i samego mózgu, zatem, jak widać, generalnie zbyt intensywne, ode-

rwane od pragmatyzmu dywagacje
zwyczajnie szkodzą.

Poco?

Otóż to, pociechę często znajduje
się w pragmatyzmie oraz pytaniu po
co? Po co piszę? Dlaczego? Co chcę
przez tę fanaberię osiągnąć? Pragnę
zyskać czytelników czy też pokazać
fragment swego wnętrza? Czym 

styczeń 2015
nie np. po Emily Dickinson, to wspaniale! Bardzo by mnie to cieszyło.”.
A ten „ktoś” jest wśród ponad 15 tysięcy fanów, zdobytych w ciągu niespełna półrocznej działalności.

Leknaoptymizm

Czy przeciętnego użytkownika Facebooka interesuje XIX-wieczna filozofia niemiecka? Raczej nie, ale ponad 30 tysięcy osób zainteresowała
postać Arthura Schopenhauera. „Polecam poczytać Schopenhauera” to fanpage założony w 2011 roku. Zamieszczane są na nim obrazki (z wizerunkiem filozofa i depresyjnymi teksta-

oglądają obrazki, najprawdopodobniej
nie wezmą do ręki książki Schopenhauera, ale cieszyłbym się, gdyby ktoś
przynajmniej sprawdził, kim był”. Na
pewno internetowe memy nie wpłyną
na popularność filozofii wśród
młodych ludzi, ale chociaż pozwolą
bezbłędnie przypisać stwierdzenie
„świat jest moim wyobrażeniem”.

Czyżart?

Podobnych profili jest o wiele więcej, jak choćby „Ilustrowany podręcznik dla młodzieży dobrze wychowanej” (ok. 88 tys. polubień), czy
„Filozofia dla zepsutych dzieci” (ok.

Czy przeciętnego użytkownika Facebooka
interesuje XIX-wieczna filozofia niemiecka?
Raczej nie, ale ponad 30 tysięcy osób zainteresowała postać Arthura Schopenhauera.
mi), muzyka czy linki do artykułów z
ironicznym komentarzem. Profil prowadzony jest przez doktoranta filozofii na Uniwersytecie Jagiellońskim. W
2013 r. w wywiadzie dla „Newsweeka” powiedział: „Pomysł na obrazki z
Schopenhauerem powstał jako opór
przeciw powszechnemu dyktatowi
szczęścia lansowanego w dzisiejszym
świecie. Jest to oczywiście żart, ale
ma też na celu przekonanie ludzi, że
istnieje przeciwwaga dla tępego optymizmu. 95 procent ludzi, którzy

3 tys.). Nikt jeszcze nie zbadał
wpływu tego typu memów czy
postów na popularność kultury wysokiej. Jedno jest pewne – gdyby nie internetowe żarty i udostępnienia znajomych, wiele osób nawet nigdy by
nie usłyszało o tych dziełach i ich
twórcach, a już na pewno nie sięgnęło po nie z własnej woli. Zdaje się,
że w świecie mediów społecznościowych trzeba zacząć mówić ich językiem… w każdej dziedzinie.

współcześnie jest znaczenie książki,
jaką rolę pełni? Czy bliżej jej do obrazu pełnego efektów specjalnych,
czy jednak tekst literacki wciąż różni
się od wytworu multimediów? Istnieje wiele pytań, które można zadać w
chwili zwątpienia, a do każdego pasuje jednocześnie kilka odpowiedzi.
Wypadałoby, żeby choć jedna z nich
pozwoliła odnaleźć punkt zaczepienia
w momencie rezygnacji. Cytując Tomasza Manna: „Pisarz to ktoś, komu
pisanie sprawia więcej trudności niż
innym ludziom”. Zatem krytyczna refleksja nad rodzącym się w bólach
dziełem jest prawdopodobnie ko-

nieczna, choć niebezpieczna. Grunt,
żeby nie zatrzymać się na etapie absolutnej negacji, żeby nie zgubić się
w otchłaniach historycznego dziedzictwa i uznać siebie za wiarygodne
źródło pewnej indywidualnej wizji.
Poczucie wartości autorskiego przekazu łączy się z potrzebą wewnętrznej siły, niezbędnej do utożsamiania
się z własnym utworem. Sposobów
na pozyskane niezachwianej pewności świat zna mnóstwo, a ja życzę sobie odnalezienia tego właściwego dla
mnie.

Aleksandra LAPS

Aleksandra KLASA

Orkiszowa popkultura
Karmelowe kobiety z
grejpfrutem w miseczce.
Na kolację słuchają radia
i piją sok z pietruszki.
cukry, białka, a dzieci
patrzą. Media nie
oglądają się za siebie.
sprintem biegną do
mety, by zdobyć widzów i
spalić przy tym jak największą ilość kalorii. ten
wyścig nie może się
dobrze zakończyć.

P

amiętacie bajkę o Jasiu i
Małgosi? W mniejszym lub
większym stopniu na pewno. Na wszelki wypadek trochę wam
ją przypomnę. To ta, w której maszerujące dzieci beztrosko wyrzucały fasolę w leśne błoto. Można je oczywiście oskarżyć o rozrzutność. Ale już
nie moja w tym rola. Większe
wrażenie robiła na rodzeństwie chatka stojąca na kurzym nuggetsie. Była
obiektem zdecydowanie cenniejszym
niż konfetti z bogatej w białko rośliny
strączkowej. Dzieci ochoczo zatapiały swe zęby w lukrowanych piernikach i mlecznych pysznościach.
Dobrze, że chociaż główny bohater
książki pana Milne codziennie delektował się słodkim miodem. Pomimo
rozumu rozmiaru fistaszka wybierał
mniejsze zło. No i nie marnował
zdrowej fasoli. No tak. Najpierw
chatka z miliona kalorii, potem kraina
miodem płynąca. A co by było, gdyby
bracia Grimm napisali swoją bajkę
dwa stulecia później? Jak sądzicie?
Biorąc pod uwagę wszechobecne
propagowanie zdrowego trybu życia
– wiele by się w nich pozmieniało.
Słodkolubne dotąd postaci jadłyby
zapewne drzewa z brokułów i chatkę
z natki pietruszki. Smacznego, drogie
dzieci. Do zaznaczenia ścieżki w lesie nie zapomnijcie wziąć okruchów
po bezglutenowym chlebie. A co z
Puchatkiem? Miś za to łapką wydobywałby zdrową owsiankę z glinianej
baryłki. Pełną rodzynek i jagód goji.
Ale czy to źle? Otóż tak, fatalnie.

pixabay.com

Odtłuszczone mleko

Pisarz to ktoś, komu pisanie sprawia więcej trudności, niż innym ludziom (Tomasz Mann)

Dobrze, a teraz bardziej serio. Z
kartek bajkowych swawoli przejdźmy do ekranów telewizyjnych realiów. Śmieszne rzeczy się dzieją na
świecie. Włączam telewizor. Niedzielne śniadanie to raczej kiepska
pora na słuchanie o substytutach z
niższym indeksem glikemicznym
(wklepując w klawiaturę odmianę
słowa ‘glikemiczny’, ujrzałam pod
nim czerwoną kreskę, która wskazuje na świeżość w powszechnym
użyciu tego zwrotu). Dorosły
człowiek posłucha, przetrawi i przemyśli. Nawet sama Zadie Smith pisała, że „czego nie jesteś w stanie

Światowy kult cukru i masowej produkcji.
Fotografia z londyńskiej galerii Gazelii Art House (014) autor: James Ostrer
zmieścić głowie, zmieść... poniżej”
Ale dzieci? Są małe, nie zmieszczą
tej kopalni mądrości ani tu, ani tu. Ze
zgrzytem zębów patrzę na młodszą
siostrę. Pomimo smukłej figury znanej Panny Anny postanawia porzucić
miskę z płatkami i zacząć ćwiczyć na
dywanie. Pani w telewizorze wylicza
kalorie zawarte w owsianym ciasteczku. Musi je spalić. „A ta sałatka?
Toż to ona ma ser!” Fit-prezenterce
proponuję zacząć odżywiać się energią słoneczną i trawą sprzed domu.
Byli i tacy. Aha i niech dokupi sobie
skakankę. Koniecznie. Chociaż pewnie niedługo i to będą za gratis dorzucać do sklepowej mąki. Nie jest
mi szkoda tej kobiety. To jej wybór.
Styl życia to decyzja ludzi dorosłych
i świadomych swoich poczynań.
Wierzę, że znają oni zdrowy umiar.
Gorzej jest z dziećmi. Aż przykro
myśleć, jaki wpływ na ich osobowość ma to organiczne szaleństwo. Jaki
obraz samych siebie kreuje się w ich
młodymi i świeżym umyśle? Policzmy na palcach, ile razy słyszy się
ostatnio o tym, jak ważne jest piękno
zewnętrze. A wewnętrzne? Zróbmy
bilans. Samorealizacja. Pasja.
Szczęście. To słowa klucze. Dzieci w
bajce Braci Grimm, pomimo policzków umazanych czekoladą, były
przynajmniej szczęśliwe.

Deserowa czekolada

A jak widzą to młodzi ludzie? To
właśnie oni stoją w samym środku
kultu zewnętrznego piękna. Projekt
zrealizowany niedawno przez Stefa
Mitchella idealnie to odwzorowuje.
Licealna młodzież bardzo szybko zauważyła, że kapitalizm cały czas
żeruje na naszych kompleksach.
Pogłębia je. W erze programów graficznych wciąż zatracamy się w niedoścignionych ideałach piękna. Media społecznościowe wypracowały
sobie pewien stereotyp. Konkretny
wygląd zamiast celebracja piękna
każdego z nas. Indywidualnie. W
końcu wszyscy na swój sposób jesteśmy wyjątkowi. Nie zmieni tego
kostka czekolady czy ewentualnie…
cała tabliczka. Z przykrością patrzę
na kobiety, które każdego dnia
muszą przypominać sobie, że ich
szczupła sylwetka to tylko dodatek
do ich wielkiego serca. Na dzieci,
które od najmłodszych lat słuchają o
dietach i cudach nad Wisłą. A przecież największy cud to my. My sami.
Zamiast śniadaniowej telewizji
włączmy lepiej młodszemu rodzeństwu bajki. Najlepiej o jakimś futrzanym łakomczuchu. Na ksylitol i jarmuż przyjdzie jeszcze pora.

Maria LEDEMAN

6

www.facebook.com/gazeta.fenestra

typowy piłkarz? Modne ubranie, szybki samochód i piękna kobieta u boku. co
po pracy? Naturalnie relaks, nierzadko w towarzystwie rozmaitych używek. Generalnie futboliści wiedzą, na czym polega dobre życie i jeszcze lepsza zabawa.
zdarza im się jednak przekroczyć cienką granicę między tym, co jest jeszcze wesołym brzdąkaniem na gitarze, a co przeciąganiem struny.

Dla jednych jest to tylko
toczenie krążka po lodzie
ze szczyptą bezsensownej brutalności, dla innych wielkie emocje i niesamowite widowisko.
Hokej jest kojarzony
głównie z NHL i igrzyskami olimpijskimi. W Europie ta dyscyplina zmaga
się w ostatnich latach z
wieloma problemami, co
nie pomaga młodym
sportowcom w podjęciu
decyzji o zawodowym
uprawianiu tego sportu.

W

Kanadzie czy Stanach
Zjednoczonych gra się
w hokeja od dziecka.
Wiele światowej sławy gwiazd wychowało się na zamarzniętym jeziorze z przyjaciółmi. Z czasem, gdy
zabawa przeradza się w pasję, rozpoczynają się również inwestycje w
profesjonalne łyżwy, kije i ochraniacze, aż w końcu aspirujący hokeista
trafia do miejscowej drużyny, w której rozwija skrzydła pod okiem trenerów. W ten sposób do ligi uniwersyteckiej trafiają jeszcze lekko nieopierzeni zawodnicy, ale już z
określonymi cechami i zdolni do
wykonywania konkretnych zadań na
lodowisku. Stamtąd od sławy i pieniędzy dzieli ich już praktycznie tylko draft, po którym przechodzą do
profesjonalnych klubów NHL.
Amerykański sen? Z pewnością, dla
wielu młodzików z Ameryki
Północnej jest to spełnienie największego marzenia.

Kasa, Misiu, kasa

Ile talentów przepadło przez brak
pieniędzy? Tego nie wiadomo. Hokej nie jest raczej sportem dla kogoś, kto ledwo łączy koniec z końcem. Za przykład może posłużyć
choćby Zlatan Ibrahimović –

o tych grzecznych będzie niniejszy
tekst.

Sprawne nogi, silne ręce

W ostatnich dniach ubiegłego
roku Polskę obiegła wiadomość o
incydencie z udziałem Arkadiusza
Piecha. Zawodnik Legii Warszawa
miał – będąc pod wpływem alkoholu – uderzyć lekarza pełniącego
nocny dyżur w szpitalu w Świdnicy.
Policja te doniesienia potwierdziła,
piłkarz kategorycznie im zaprze-

czył. Klub wstrzymał się z jakąkolwiek decyzją do czasu wyjaśnienia
sprawy przez „właściwe organy administracji”. Jeśli szpitalna afera
okaże się prawdą, dołączy ona do
całkiem pokaźnej, jak na czterokrotnego reprezentanta Polski, kartoteki przewinień. Otóż na
przełomie 2005 i 2006 roku Piech
siedział w więzieniu za sprawę z
czasów młodości: był wśród nietrzeźwych nastolatków, którzy zaatakowali człowieka, obrzucając go
kamieniami i bijąc kijami wyrwanymi z płotu.

Przygoda z rękoczynami w tle spotkała również pewną wesołą kompanię
piłkarzy, która w 2008 roku urządziła
sobie wakacyjną eskapadę nad morze.
Byli reprezentanci kraju, Piotr Świerczewski i Radosław Majdan, a także
ich mniej znany kolega, Jarosław
Chwastek, wybrali się do Mielna. Polska Ibiza nie okazała się dla nich rajskim kurortem: znani z dość „intensywnego” trybu życia sportowcy zostali zatrzymani za udział w nocnej
szamotaninie z policjantami. Panowie
piłkarze znieważali funkcjonariuszy i
zmuszali ich do zaniechania czynnoś-

Nie tańczą na lodzie
Źródło: Sarunas Mazeika, iihf.com

T

ypowy piłkarz? Modne ubranie, szybki samochód i piękna kobieta u boku. Co po pracy? Naturalnie relaks, nierzadko w
towarzystwie rozmaitych używek.
Generalnie futboliści wiedzą, na
czym polega dobre życie i jeszcze
lepsza zabawa. Zdarza im się jednak
przekroczyć cienką granicę między
tym, co jest jeszcze wesołym
brzdąkaniem na gitarze, a co przeciąganiem struny.

Nie ma co ukrywać – sportowcy,
w tym również piłkarze, do świętych nie należą. Oczywiście, jak w
każdym przypadku, tak i od tej reguły jest wiele wyjątków. Leo Messi
nudzi się, kiedy nie kopie piłki,
więc zazwyczaj przeznacza ten czas
na sen. Petr Cech lubi usiąść za perkusją i podenerwować sąsiadów
uderzeniami w bębny. Rzesze przedstawicieli tego sportu spędzają
długie godziny, grając na PlayStation. Znakomicie, tylko kogo to interesuje? Raczej niewielu, więc nie

Kariera

Polscy hokeiści świętują awans do Dywizji I A. Czy mają szansę na przyszłość w Elicie?
piłkarz, który w młodości pokłócił
się ze swoim trenerem i chciał porzucić piłkę nożną na rzecz hokeja
właśnie. Powstrzymały go ceny
sprzętu, dzięki czemu teraz możemy
podziwiać go na trawie z piłką. Jeśli
młody zawodnik nie otrzyma wsparcia finansowego już na starcie swojej kariery, to jego szanse na rozwój
są z góry skreślone.
Spore zainteresowanie tą dyscypliną w Kanadzie i USA przyciągało na mecze nie tylko coraz
większe rzesze kibiców, ale także
sponsorów, co w znacznym stopniu
ułatwiło rozwój powstałej w 1917
roku NHL. Dzięki dodatkowym
funduszom kluby mogły wspierać
młodych zawodników i ściągać najlepszych hokeistów z całej Europy.
Ludzie, tacy jak Jaromir Jagr, Peter
Forsberg, czy Zdeno Chara, stali się
inspiracją dla sportowców w swoich
ojczyznach. Można powiedzieć, że
sukces nakręca sukces, bo skoro pojawił się jeden zawodnik o światowej klasie, może znaleźć się kolejny. Dzięki temu dyscyplina cieszy
się sporym szacunkiem, a zyskuje
na tym także reprezentacja.

Niestety jest też druga strona medalu. Kiedy najlepsi zawodnicy
opuszczają swoje rodzime ligi, pojawia się pustka, którą ciężko wypełnić. W większości rozgrywek europejskich grają głównie zawodnicy,
którzy wychowali się w danym kraju, a obcokrajowcy są dla nich tylko
uzupełnieniem. Ligi takie jak fińska,
szwedzka, czeska czy niemiecka są
dobre, ale nie na tyle, żeby przyciągać i/lub zatrzymać najlepszych
hokeistów. Praktycznie jedyną alternatywą dla NHL jest rosyjska KHL,
w której gra także kilka klubów z
innych państw. Rozgrywki istnieją
dopiero od 2008 roku, ale już teraz
zyskała wystarczający potencjał
sportowy i finansowy, żeby skusić
świetnych graczy.

Młodzi w akcji

A jak to wygląda w Polsce? Przede wszystkim przybywa juniorów.
Według statystyk międzynarodowej
federacji IIHF w Polsce kształci się
1500 młodych hokeistów obu płci.
Jest to dużo w porównaniu do ponad 700 hokeistów i 370 hokeistek

zrzeszonych w Polskim Związku
Hokeja na Lodzie. Czy możemy
spodziewać się w ciągu kilku następnych lat następcy takich zawodników jak Mariusz Czerkawski czy
Krzysztof Oliwa, którzy odnosili
sukcesy w NHL? Czerkawski często wypowiada się na temat stanu
polskiego hokeja. Co myśli o swoich potencjalnych następcach? W
wywiadzie dla arskomgroup zauważa: „Perełki w najmłodszych
rocznikach się zdarzają, bo potrafimy sobie świetnie poradzić w rywalizacji z rówieśnikami z Czech czy
Słowacji. Później jednak, w wieku
15-18 lat, zaczynają się pojawiać
poważne różnice. Jest kilku
młodych zawodników, którym marzy się gra w najlepszej hokejowej
lidze świata, ale jak się okazuje,
NHL wcale nie jest taka łatwa do
zdobycia”.
Budowa kolejnych krytych lodowisk i promocja sportu wśród
młodych nie idzie jeszcze w parze z
frekwencją na meczach. Średnia na
spotkaniach najwyższej klasy rozgrywkowej w kraju nadal oscyluje
w okolicach tysiąca, mimo stosun-

kowo niskich cen biletów (ok. 12zł
za bilet normalny), co sprawia, że
PLH jest pod tym względem dopiero na 3. miejscu od końca w Europie. Dla porównania – najlepsza
Szwajcaria może się pochwalić
średnią 6600 kibiców na mecz, a na
mecze NHL chodzi ok. 20 tys. fanów. Do tej liczby nie dochodzi nawet najwyższa zanotowana frekwencja – 12 tys. widzów.
Przed hokejem w Polsce jeszcze
długa droga, żeby przyciągnąć do
naszej ligi dobrych obcokrajowców.
Światłem w tunelu może być przyznanie Krakowowi organizacji
Mistrzostw Świata Dywizji I Grupy
A, do której Polacy awansowali niedawno w dobrym stylu. Mistrzostwa odbędą się w dniach 19-25
kwietnia i są wielką szansą dla polskich hokeistów na spełnienie marzeń, czyli awans do elity, gdzie
czekałyby ich mecze m.in. z Kanadą, USA czy Rosją. PZHL nadal
poszukuje sponsora, który ułatwiłby
planowanie przyszłości. Bez pieniędzy i wsparcia zawodnicy zostaną –
niestety – na lodzie.

Rafał BAJER 

styczeń 2015

mierzona litrami
ci służbowych. Sąd w Koszalinie
uznał ich za winnych. Świerczewskiego skazano nawet na pół roku więzienia w zawieszeniu na dwa lata. Ostatecznie tym skądinąd sympatycznym
dżentelmenom nie spadł włos z
głowy: skończyło się na kolejnej
zrzutce, tym razem w celu pokrycia
kosztów postępowania sądowego.

Orzeł na piersi, butelka w dłoni

Napoje wyskokowe w reprezentacji narodowej pojawiały się od dawien dawna. Janusz Wójcik w swojej

O wybrykach zagranicznych piłkarzy można
napisać elaborat. Pije się wszędzie, ale chyba
nigdzie nie mówi się o tym tyle, co naWyspach
Brytyjskich.

autobiografii pt. „Wójt. Jedziemy z
frajerami!” wspomina, że kiedy on
prowadził kadrę (lata 1997-1999), to
na zgrupowaniach pili właściwie
wszyscy: od działaczy PZPN, przez
zawodników, po… selekcjonera. Podobno wówczas wśród piłkarzy prym
wiódł Wojciech Kowalczyk, kilka lat
później schedę przejęli inni.

W sierpniu 2008 roku selekcjoner
Leo Beenhakker zawiesił Artura
Boruca, Dariusza Dudkę i Radosława Majewskiego. Powód? Po
przegranym 0:1 towarzyskim meczu z Ukrainą we Lwowie reprezentanci Polski postanowili poprawić
sobie humory i zorganizowali miłe
spotkanie towarzyskie, na którym

nie omieszkał pojawić się również
alkohol.
Niemal dokładnie dwa lata później
podobna przygoda spotkała Sławomira Peszko oraz Macieja Iwańskiego.
Tym razem reprezentacja Polski poległa 1:2 w starciu z Australią w Krakowie. Po spotkaniu zawodnicy zapragnęli nieco się rozluźnić, a efekt
był taki, że wyraźnie zmęczony Peszko wyszedł o czwartej nad ranem z
pokoju Iwańskiego. Pech chciał, że
spotkał kierownika kadry, Konrada
Paśniewskiego, i drugiego trenera,
Jacka Zielińskiego.
Alkoholowe Eldorado z udziałem
Peszki trwało jednak w najlepsze. W
2012 roku piłkarz spędził Wielkanoc
w izbie wytrzeźwień po tym, jak
kłócił się z taksówkarzem. – Peszko
nie był pijany, tylko wręcz nawalony!

I jeszcze się awanturował – powiedział tygodnikowi „Piłka Nożna”
ówczesny selekcjoner reprezentacji,
Franciszek Smuda.

Niepolska specjalność

Brak imprezowego umiaru to problem nie tylko futbolistów znad
Wisły. O wybrykach zagranicznych
piłkarzy można napisać elaborat. Pije
się wszędzie, ale chyba nigdzie nie
mówi się o tym tyle, co na Wyspach
Brytyjskich. Świetny zawodnik, Paul
Gascoigne, przez skłonność do alkoholu nie pojechał na mundial do
Francji w 1998 roku. Z kolei jego
przyjaciel, Paul Merson, przyznał, że
na poranne treningi Arsenalu jeździł
prosto z londyńskich knajp.

Konrad WITKOWSKI

Nadzieja matką sportu

K

ażdy rok rozpoczyna się i kończy szczególnie dla kibiców
skoków narciarskich. Ze Stochem i jego ekipą spędzamy sylwestra,
zimowe popołudnia, śledzimy Letnie
Grand Prix – z pewnością będzie tak i w
tym roku. Najważniejszą imprezą w sezonie zimowym będą Mistrzostwa
Świata w Narciarstwie Klasycznym. Powracający po kontuzji złoty olimpijczyk
z Zębu będzie walczył o zainteresowanie kibiców z Justyną Kowalczyk, która
w Falun może pokusi się o powrót na
szczyt.

Katarszczypiornistów

Po nieudanych dla kadry kobiet mistrzostwach Europy przyszedł czas na
mistrzostwa świata mężczyzn, które już
w połowie stycznia. Choć kibice oczekują powtórki z 2007 czy 2009 roku, w
Katarze nie wystąpimy w roli faworyta.
Kluczowa będzie też nieobecność
Bartłomieja Jaszki, który nie zdążył
przejść rekonwalescencji po operacji
barku. Nasi reprezentanci nie raz jednak udowodnili, że potrafią zaskoczyć.
Oby zatem od tego Kataru głowy naszych szczypiornistów nie rozbolały.

Królowajesttylkojedna

Lekkoatletyka od lat przynosi nam
wiele sportowych radości. Być może
Mazurka Dąbrowskiego usłyszymy już
w marcu na Halowych Mistrzostwach
Europy. Nadzieje pokładam także w

Często pomijany, niedoceniany przez
kibiców. Żużel, bo o nim mowa, dostarcza od wielu lat powodów do dumy. 18
kwietnia 2015 roku na Stadionie Narodowym odbędzie się Grand Prix inaugurujące przyszłoroczny cykl eliminacji
mistrzostw świata. Polskę reprezentować będą czterej zawodnicy – aktualny
wicemistrz świata, Krzysztof Kasprzak,
Jarosław Hampel, Maciej Janowski
oraz Tomasz Gollob, który od organizatorów otrzymał dziką kartę. Okazji do
zwycięstw w sezonie jest wiele – walczymy o złoto w kategorii indywidualnej i drużynowej.

Siatkarskieszczęściawnieszczęściach

Kibice już zacierają ręce przed nadchodzącym sezonem reprezentacyjnym.
Liga Światowa, mistrzostwa Europy i
Puchar Świata to najważniejsze imprezy
roku. Niemały problem dla trenera Antigi, gdyż odpuszczenie PŚ na rzecz mistrzostw Starego Kontynentu może równać się z brakiem kwalifikacji olimpijskiej. A jak grać, kiedy presja ogromna,
a Wlazły, Zagumny, Winiarski i Ignaczak rezygnują z kadry? Mamy jednak
duże zaplecze młodych, zdolnych sportowców, czego idealnym przykładem
jest choćby Mateusz Mika, objawienie
minionych mistrzostw świata.

Listacorazdłuższa

2014 rok pokazał, że zaczynamy ponownie znaczyć coś w dyscyplinach, w
których od jakiegoś czasu na hasło
„Polska” odpowiadało głuche echo. Po

Źródło: skijumping.pl

2014 w polskim sporcie sierpniowych Mistrzostwach Świata w
podniósł poprzeczkę bar- Pekinie. Polacy w ciągu czternastu edydzo wysoko. Mimo iż w 2015 cji zdobyli łącznie aż 35 medali, toteż
tegoroczne starty w Ptasim Gnieździe
roku wielu niesamowitych niemal z automatu chce się ozłocić.
wyników nie da się powtó- Anita Włodarczyk, Tomasz Majewski,
rzyć, brak też igrzysk olim- Paweł Fajdek, Adam Kszczot czy Kamila Lićwinko to tylko niektóre z napijskich czy Mundialu, okaz- szych nadziei na nowy rok.
ji do sportowych radości z
pewnością nie braknie. Cichybohater

W 01 roku pozostaje wierzyć, że takie obrazki staną się dla polskich kibiców przyjemną codziennością
Igrzyskach Olimpijskich w Soczi zaczęto stawiać na panczenistów. Bachleda-Curuś, Złotkowska, Woźniak, Czerwonka, Bródka, Niedźwiedzki oraz
Szymański – dwa teamy medalistów z
Soczi powalczą o złote medale na mistrzostwach świata w Holandii. W minionym roku wzrost zysków odnotowali
także sprzedawcy rowerów. Wszystko
za sprawą Michała Kwiatkowskiego,
pierwszego polskiego mistrza świata w
kolarstwie, a także Rafała Majki – lidera dwóch etapów Tour de France. Kroku dotrzymuje im Maja Włoszczowska,
która od lat zdobywa medale największych imprez. Agnieszka Radwańska,
Łukasz Kubot, Jerzy Janowicz – nikogo
nie dziwi, że od ostatnich kilku sezonów świat tenisa kieruje swe oczy na
tych sportowców. Nie bez przyczyny
część Polaków obejrzy tegoroczne turnieje Wielkiego Szlema. Jeśli nie na
korty, wpadną na baseny podczas mist-

rzostw świata w Kazaniu, w towarzystwie Konrada Czerniaka, Radosława
Kawęckiego i Pawła Korzeniowskiego.

Lepiejbyćniemoże?

Choć w ubiegłym roku pokazaliśmy,
że drużynowo potrafimy zdziałać cuda,
a i w pojedynkę nie tracimy na wartości, wciąż istnieją dyscypliny, w których
pokładamy nadzieje, a które niekoniecznie przekładają się na wielkie wyniki. Może w myśl noworocznych postanowień okazje do zmian nadejdą już
w 2015 roku.
Na niespodziankę liczymy już w
styczniu. Rajd Dakar, z polskim pierwiastkiem w postaci pięciu motocyklistów, czterech samochodów, ciężarówki
oraz quadowca. Adam Małysz, Marek
Dąbrowski oraz Krzysztof Hołowczyc
– na nich liczymy szczególnie. Koszykarze w ciągu ostatnich kilku lat mocno

zawodzili. Po ostatnim występie na
mistrzostwach Europy i koszmarnej,
21. lokacie, w tym roku reprezentacja
pojawi się z nowym trenerem i może
wreszcie powalczy. Spotkania w ramach fazy grupowej już na początku
września. Na przebudzenie z długiego,
niekoniecznie zimowego snu, czekam
w przypadku siatkarek. Po „Złotkach” z
drużyny Niemczyka nie ma już śladu;
obecny trener, Piotr Makowski, z uporem maniaka odmładza kadrę narodową. Na tegorocznych mistrzostwach
Europy w pierwszej fazie Biało-Czerwone powalczą z Holandią, Włochami
oraz zwycięską ekipą barażu Francja –
Słowenia. W grudniu odbędą się z kolei
Mistrzostwa Świata w Piłce Ręcznej
Kobiet. Wciąż jednak nie wiadomo, czy
zobaczymy tam reprezentantki Polski.
Chwila prawdy w czerwcu, podczas
turnieju kwalifikacyjnego.

Joanna SKÓRZYBÓT 

www.facebook.com/gazeta.fenestra

smokin’Joe – gość, który robił dym
Araneda Arena, hala na zapyziałych przedmieściach
stolicy Filipin, Manili. temperatura powyżej 40 stopni
celsjusza, 10.45 czasu lokalnego. Początkujący promotor bokserski, Don King, ten sam, który dziś straszy
bujną czupryną, miał nosa. znów zebrał sportową
i polityczną śmietankę w rejonie biedy i ubóstwa.

Tokijski fart

Joseph Willian Frazier przyszedł
na świat 12 stycznia 1944 roku w farmerskiej rodzinie. Był jednym z
czternaściorga rodzeństwa. Jeśli zastanawialiście się kiedyś, skąd Sylvester Stallone czerpał inspiracje, bijąc
wiszące połcie mięsa w filmie „Rocky Balboa”, to właśnie Frazier był
jego wzorcem, bowiem od małego
pracował w filadelfijskiej rzeźni. Bokserem stał się jednak z innego powodu – pragnął po prostu poprawić
swoją posturę. A kiedy stał się niekwestionowanym mistrzem wśród
amatorów, przyszedł w końcu pojedynek z Busterem Mathisem o przepustkę na IO w Tokio w 1964 roku.
Mathis wygrał, jednak tuż przed igrzyskami doznał kontuzji, łamiąc jeden z palców u ręki, i to Frazier pojechał na azjatycki czempionat. Tam
nie miał godnych siebie rywali i zdobył olimpijskie złoto w kategorii
ciężkiej.

Nieprzypadkowa ksywa

Po olimpijskim sukcesie jego trener, legendarny Yancey Durham, zapragnął stworzyć podopiecznemu solidne zaplecze, pozwalające na obiecującą karierę w zawodowym boksie.
Durham odsunął się wtedy w cień, a
w 1966 roku nawiązał współpracę z
ikoną bokserskiego fachu, Eddie’m
Futchem. Frazier rozpoczął drogę do
sławy od pojedynku z argentyńskim
mięśniakiem, Oscarem Bonaveną.

Oczekiwanie na Aliego

W tym czasie w kategorii ciężkiej
panował ogromny chaos wywołany
dyskwalifikacją Muhammada Aliego.
Amerykański bokser odmówił
udziału w wojnie w Wietnamie i został objęty zakazem walk zawodowych. W takich okolicznościach, by
zdobyć tytuł mistrzowski, Frazier
musiał stanąć do walki ze swoim
dawnym znajomym – Busterem Mathisem. Rewanż okazał się bardzo
udany, „Smokin’ Joe” powalił odwiecznego rywala w 11. rundzie i 4
marca 1968 roku został mistrzem
świata. Jednak prawdziwe starcie z
godnym rywalem miało dopiero
przyjść.

„Walka stulecia”

Latem 1970 roku Ali wreszcie odzyskał licencję, co spowodowało
ogromne zainteresowanie pojedynkiem dwóch gwiazd królewskiej kategorii. Ali był wtedy na świeczniku,
stał się symbolem walki o niezależność względem państwa, ponadto
spotykał się z gwiazdami kina i muzyki, był „celebrytą tamtych dni”.
Frazier’owi to nie odpowiadało, publicznie nazywał rywala „pajacem i
błaznem”.
Przed pojedynkiem w słynnej Madison Square Garden, publika dolewała oliwy do ognia. Reklamowana
jako „Walka stulecia”, miała przynieść bokserom horrendalne zarobki
bagatela 2,5 miliona dla każdego.
Frazier, mimo tego, że był praworęczny, słynął przede wszystkim z lewego sierpowego, którym nierzadko
kończył pojedynki. Starcie zakontraktowane na 15 rund elektryzowało

Wydawca: Wydział Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM, ul. Umultowska 89a, 61-614 Poznań.
Redakcja:Wydział Nauk Politycznych i Dziennikarstwa, ul. Umultowska 89a, pokój 144, 61-614 Poznań
email: fenestra.uam@gmail.com, facebook: www.facebook.com/gazeta.fenestra

Źródło: tbjfilms.com

T

ak jak rok wcześniej w Kinszasie, kiedy Muhammad Ali
znokautował George’a Foremana, tak i 1 października 1975 roku
udało się namówić na organizację
walki prezydenta kraju potrzebującego chleba i igrzysk. A że na chleb nie
było szans, to filipiński przywódca,
Ferdinand Marcos, pragnął dostarczyć chociaż czar sportowych emocji.
Koszty o wiele mniejsze niż w amerykańskim blasku, a zyski niebagatelne.
Ali kontra Frazier, po prostu „Thrilla
in Manila”.

Mimo że już w drugiej rundzie leżał
dwukrotnie na deskach, charakter i
wola walki nie pozwoliły mu się poddać przed latynoamerykańskim pretendentem. Ostatecznie 1967 rok
skończył z 19 zwycięstwami i 16 nokautami. Od tego czasu przywlekł do
niego pseudonim „Smokin’ Joe”, bowiem walił w rywali tak mocno, że
obserwatorzy twierdzili, iż po ciosie
unosi się w powietrzu dym i kurz.

Smokin' Joe i jego znak rozpoznawczy – lewy sierp
publiczność w nowojorskiej hali i miliony przed telewizorami. Frazier był
innowatorem, wiedział, że częste zadawanie ciosów na korpus osłabia rywala. Wreszcie, w 15-stej rundzie,
swoim firmowym lewym sierpem,
„Smokin’ Joe” powalił Aliego na deski i mimo że ten powstał, to ostatecznie przegrał jednogłośnie na
punkty.

„Thrilla in Manila”

Frazier, jako czempion kategorii
ciężkiej, stał się ikoną sportu. Stronił
jednak od wywiadów i gwiazdorskich
zakupów, przygotowując się do obrony tytułu w walce z młodym George’m Foremanem. W stolicy Jamajki, Kingston, nieoczekiwanie przegrał
jednak z niepokonanym pretendentem
i utracił mistrzowski pas, odnosząc
pierwszą porażkę w karierze. Rok później, po wygranej z Joe Bugnerem,
doszło do rewanżowej walki z Alim.
Zwycięzca miał się zmierzyć o tytuł z
George'm Foremanem. Po także zaciętym i emocjonującym pojedynku
tym razem na punkty wygrał Muhammad Ali.
W następnych walkach Joe pokonał Jerry’ego Quarry i Jimmy Ellisa i
rozbudził wyobraźnię widzów na temat rozstrzygającej walki z odwiecznym rywalem. – Tę walkę uznaję za
najtrudniejszą w swojej karierze –
wspominał po niej Ali. „Thrilla in

Redaktor naczelny
JarekWięcławski
Z-ca red. naczelnego /
Redaktor działu Sport
KonradWitkowski
RedaktordziałuKultura
Aleksandra Laps
Sekretarz Redakcji
Mateusz Iwiński
Redakcja
Rafał Bajer

Aleksandra Borowiec
Tomasz Ciepielewski
Patryk Halczak
Grzegorz Iwasiuta
Marta Jędrzejczak
Dorota Kawa
Aleksandra Klasa
Norbert Kowalski
Michał Krajniak
Dawid Kroll
Kinga Kwiecień

Manila” rozpoczęła się od jego huraganowych ataków. Nie dawał się zaskoczyć ciosami na korpus, jednak z
biegiem kolejnych rund to Frazier zyskiwał przewagę. Po serii ciosów w
11 rundzie, kiedy obaj słaniali się już
na nogach, Ali prosił swojego trenera, Angelo Dundee’go, o poddanie
walki i rzucenie ręcznika, jeden ten
wierzył w podopiecznego i wypchnął

Ostatecznie na ostatnią, 15-stą rundę,
„Smokin’ Joe” już nie wyszedł, poddał go jego trener, Eddie Fuch.
„Byłeś wielki!” – tylko tyle zrozumiał od niego oszołomiony Joe, a Ali
tuż po ogłoszeniu werdyktu zasłabł i
spędził tydzień w szpitalu.
Frazier stoczył jeszcze dwa pojedynki, przegrany z Foremanem i zremisowany z mało znanym Floyd’em

Joseph Willian Frazier przyszedł na świat
12 stycznia 1944 roku w farmerskiej rodzinie.
Był jednym z czternaściorga rodzeństwa.
Jeśli zastanawialiście się kiedyś, skąd Sylvester Stallone
czerpał inspiracje, bijąc wiszące połcie mięsa w filmie
„Rocky Balboa”, to właśnie Frazier był jego wzorcem, bowiem od małego pracował w filadelfijskiej rzeźni.
go do dalszej walki. – Fraizer uderzał
tak mocno, że w pewnym momencie
przestałem już odczuwać nawet ból,
nic nie widziałem i nie słyszałem,
czułem jakbym był w ciemnym pokoju bez wyjścia, ale wiedziałem, że
nie mogę się poddać, nie ja – wspominał późniejszy zwycięzca. Jakimś
cudem Ali zyskał nadludzkiego zrywu sił i w 12., 13. i 14. rundzie
strasznie obił Fraziera, powodując
ogromny problem z widzeniem.

Maria Ledeman
Michał Leśniczak
Szymon Lipiński
Mariusz Nawrot
Katarzyna Nowacka
Ewa Nowak
Kasia Nowak
Anna Osińska
Hubert Ossowski
Natalia Pawlak
Jakub Ptak

Michał Radzimiński
Joanna Skórzybót
Mikołaj Stanek
Kinga Stefaniak
MagdalenaWitek
KacperWitt
Mikołaj Zajączkowski
Korekta
Małgorzata Adamczewska
Kasia Nowak

Cummingsem, po którym skończył
karierę i zajął się trenerką. Czasopisma „The Ring” i „The Associated
Press” uplasowały go na ósmym
miejscu wśród najlepszych bokserów
wszech czasów wagi ciężkiej. Walki
z udziałem Joe Fraziera aż 4-krotnie
były uznawane za walki roku. „Smokin’ Joe” zmarł nagle 7 listopada
2011 roku na raka wątroby. Gdyby
żył, świętowałby teraz 71. urodziny.

Skład
Tomasz Szukała
Opiekun redakcji
Red. Lesław Ciesiółka
Strona internetowa
www.gazetafenestra.pl
Facebook
www.facebook.com/gazeta.fenestra

Michał LEŚNICZAK

Twitter
/twitter.com/FenestraGazeta
Druk
Drukarnia Prasowa
ul. Malwowa 158, Skórzewo
Redakcja zastrzega sobie prawo
do redagowania i skracania
nadesłanych tekstów. Redakcja nie
ponosi odpowiedzialności za treść
zamieszczanych reklam.