You are on page 1of 30

PATRICK SSKIND

KONTRABASISTA
Tumaczya Anna Gierliska
Tytu oryginau: Der Kontraba

Pokj. Muzyka z pyty, Druga Symfonia Brahmsa. Kto nuci do wtru. Sycha kroki,
to dalej, to bliej. Odgos otwieranej butelki. Kto nalewa sobie piwa.
Chwileczk... Ju zaraz... - Teraz! Syszy pan? To! Teraz! Czy pan to syszy?
Chwileczk, zaraz ta fraza powrci! Teraz! Teraz pan je syszy! To znaczy basy, kontrabasy...
Zdejmuje rami gramofonu z pyty. Koniec muzyki.
... To ja. Albo my. Moi koledzy i ja. Orkiestra pastwowa. Druga Brahmsa, to robi
wraenie. W tym wypadku gralimy w szstk. rednia obsada. Razem jest nas omiu.
Czasami dochodzi jeszcze dwch z zewntrz. Zdarzyo nam si te ju gra w dwunastu, to
jest sia, mwi panu, wielka sia. Teoretycznie rzecz biorc, dwunastu kontrabasw nie
utrzyma w szachu nawet caa orkiestra. Jest to niemoliwe ju choby fizycznie. Nam nic nie
dorwna. Ale bez nas obej si nie mona. Kady to panu powie. Kady muzyk przyzna od
razu, e orkiestra w kadej chwili obej si moe bez dyrygenta, ale nigdy bez kontrabasu.
Przez cae wieki orkiestry obyway si bez dyrygentw. W historii muzyki dyrygent jest
wynalazkiem najwieszej daty. Mog pana zapewni, e nawet nasza orkiestra pastwowa
niekiedy gra sama dla siebie i zupenie nie zwaa na dyrygenta, a on tego wcale nie widzi.
Wystarczy temu tam z przodu pozwoli macha t jego lask i mona robi, co si chce. Ten
numer nie przejdzie tylko z Generalnym Dyrektorem Muzycznym. Ale z dyrygentem na
gocinnych wystpach nie ma adnego problemu. To s nasze najskrytsze radoci. Lepiej o
tym nie mwi. - Ale to na marginesie.
Z drugiej strony jedno trudno sobie wyobrazi, mianowicie orkiestr bez kontrabasu.
Mona nawet powiedzie, e orkiestra z samej definicji zaczyna si tam, gdzie jest kontrabas.
S orkiestry bez pierwszych skrzypiec, bez instrumentw dtych, bez kotw, bez
wszystkiego. Ale nie bez kontrabasu.
Chc przez to powiedzie, e kontrabas jest po prostu w orkiestrze najwaniejszy.
Cho wcale na to nie wyglda.
Jest podstaw caej orkiestry, na ktrej dopiero mog si oprze inne instrumenty i
sam dyrygent. Mwic obrazowo, bas jest fundamentem, na ktrym si ten cay wspaniay
gmach wznosi. A kiedy go zabraknie, powstaje czysta muzyczna wiea Babel, Sodoma i
Gomora, i nikt ju wtedy nie wie, po co waciwie gra. Niech pan sobie wyobrazi na przykad
Symfoni h - mol Schuberta bez basw. Nie ma o czym mwi. Caa literatura orkiestrowa od
A do Z, wszystko, co pan tylko chce: symfonie, opery, koncerty solowe, byyby do niczego,

gdyby nie byo kontrabasw. Niech pan zapyta muzyka z orkiestry, kiedy zaczyna pywa!
Niech pan zapyta! Ot, gdy nie syszy kontrabasu. Kompletne fiasko. W orkiestrze jazzowej
wida to jeszcze wyraniej. Mwic obrazowo, orkiestra jazzowa rozpada si z wielkim
hukiem jak granat, kiedy milknie kontrabas. Innym muzykom wszystko wydaje si naraz
pozbawione sensu. Nawiasem mwic, ja sam odrzucam jazz, rocka i te rzeczy. Jako artysta
ceni klasyczne pikno, dobro i prawd, i przed niczym nie broni si bardziej ni przed
anarchi wolnej improwizacji. - Ale to na marginesie.
Chciaem jedynie na wstpie powiedzie, e kontrabas jest centralnym instrumentem
orkiestry. W gruncie rzeczy wie o tym kady. Tylko nikt tego nie powie otwarcie, bo kady
muzyk z orkiestry atwo popada w zazdro. No bo jak wygldaby nasz koncertmistrz ze
swymi skrzypcami, gdyby musia przyzna, e bez kontrabasu byby jak cesarz bez szat mieszny symbol wasnej niewanoci i prnoci. Kiepsko by wyglda, bardzo kiepsko. A
teraz pocign sobie yczek...
Pije yk piwa.
... Jestem skromnym czowiekiem. Ale jako muzyk wiem, czym jest grunt, na ktrym
stoj; matka ziemia, w ktrej wszyscy tkwimy naszymi korzeniami; rdo siy, z ktrego
czerpie kada myl muzyczna; jedynie twrczy biegun, z ktrego ldwi - mwic obrazowo
- wytryska nasienie muzyczne... - to ja! - Mam na myli bas. Kontrabas. Wszystko inne jest
biegunem przeciwnym. Wszystko inne staje si biegunem dopiero poprzez kontrabas. Na
przykad sopran. Sopran jako - jakby to powiedzie... wie pan, mamy teraz w operze mod
sopranistk, mezzosopran, syszaem ju wiele gosw, ale ten jest rzeczywicie wzruszajcy.
Ta kobieta wzrusza mnie do gbi, jeszcze waciwie dziewczyna, dwadziecia kilka lat. Sam
mam trzydzieci pi. W sierpniu skocz trzydzieci sze. Zawsze w czasie przerwy
urlopowej. Wspaniaa kobieta. Uskrzydlajca... ale to na marginesie.
Tak wic sopran, na przykad, najwiksze przeciwiestwo kontrabasu, jakie mona
sobie w ogle wyobrazi, w sensie ludzkim i instrumentalno - dwikowym, byby... byby
ten sopran... lub mezzosopran... wanie tym przeciwiestwem, z ktrego... albo lepiej: ku
ktremu... albo, z ktrym zjednoczony kontrabas... w sposb nieunikniony generuje, e tak
powiem muzyczn iskr, od bieguna do bieguna, od basu do sopranu - lub mezzosopranu, ku
grze, alegorycznie rzecz ujmujc, niby skowronek... boski, tam wysoko, we wszechwiecie,
bliski wiecznoci, kosmiczny, seksualno - erotycznie i nieskoczenie zmysowy... a jednak
sptany magnetyczn si przyziemnego kontrabasu, si archaiczn; kontrabas jest

archaiczny, jeli rozumie pan, co mam na myli... I tak jedynie moliwa jest muzyka. Bo w
tym magnetycznym polu pomidzy tu i tam, wysoko i nisko rozgrywa si wszystko to, co w
muzyce ma sens; tam rodzi si muzyczny sens i ycie, tak, po prostu ycie. Wic mwi
panu, ta piewaczka - nawiasem mwic ma na imi Sara - mwi panu, zajdzie kiedy
bardzo wysoko. Jeeli znam si na muzyce, a troch si na niej znam, to z pewnoci zajdzie
wysoko. A do tego przyczyniamy si my, orkiestra, a szczeglnie my, kontrabasici, a wic
ja. To bardzo przyjemna wiadomo. No, dobrze. A wic teraz zrekapitulujmy: kontrabas
jest podstawowym instrumentem muzycznym z powodu swej fundamentalnej gbi. Jednym
sowem jest najniszym instrumentem smyczkowym. Dochodzi do E - kontra. Zaraz to panu
zagram... Chwileczk...
Pociga yk piwa, wstaje, bierze do rki instrument, napina smyczek.
... nawiasem mwic, najlepszy w moim kontrabasie jest smyczek. Pfretzschner. Wart
jest dzisiaj dwa i p tysica, a ja go kupiem za trzysta pidziesit. Ceny wzrosy w ostatnich dziesiciu latach jak szalone. Co robi... A teraz niech pan posucha!...
Gra na najniszej strunie.
... Syszy pan? E - kontra. Dokadnie 41,2 Hz, jeeli jest dobrze nastrojony. S
kontrabasy, ktre schodz jeszcze niej. Do C - kontra albo nawet H - subkontra. To byoby
30,9 Hz. Ale do tego potrzebny jest instrument piciostrunowy. Mj ma cztery. Piciu nie wytrzymaby, rozerwaoby go na czci. W naszej orkiestrze jest kilka piciostrunowych,
potrzebne s do Wagnera, na przykad. Nie brzmi to szczeglnie, 30,9 Hz to ju nie jest
dwik, wie pan, bo nawet to...
Gra powtrnie E - kontra.
... nie jest ju dwikiem, raczej odgosem tarcia, czym, jakby to powiedzie, czym
wymuszonym, co raczej huczy ni dwiczy. Moja skala dwikw wystarczy mi wic w
zupenoci. Jeli chodzi o wysokie dwiki, to moje moliwoci s nieograniczone, to znaczy
teoretycznie, bo praktycznie tak. Na przykad przy penym wykorzystaniu szyjki mog doj
do c trzykrelnego...
Gra.

... tak, c trzykrelnego. I pan powiedziaby teraz, e to ju koniec, bo dalej szyjka si


koczy i nie mona ju przycisn struny. Tak pan myli?! No, a teraz ...
Gra flaolet.
...i teraz?...
Gra jeszcze wyej.
...i teraz?...
Gra jeszcze wyej.
... flaolet. To nazywa si flaolet. Przycisn palcem i wyaskota wysokie tony. Jak
to funkcjonuje fizycznie, nie mog panu wyjani, to byoby ju zbyt wiele, moe pan sam
pniej poszuka w leksykonie. W kadym razie teoretycznie mog gra tak wysoko, e nie
jest to ju syszalne. Chwileczk...
Gra dwik tak wysoki, e go nie sycha.
... Syszy pan? Nie, tego ju pan nie syszy. No, widzi pan! Tyle moliwoci tkwi w
tym instrumencie, to znaczy teoretycznie i fizycznie. Tylko nie mona tego wydoby praktycznie i muzycznie. Tak samo jest z instrumentami dtymi. I z ludmi w ogle symbolicznie rzecz biorc. Znam ludzi, w ktrych tkwi cay kosmos, niezmierzone
moliwoci. Ale si z nich tego nie wydobdzie. Pod adnym pozorem. To na marginesie.
Cztery struny. E - A D - G...
Gra pizzicato.
... Wszystko chromowana stal. Dawniej jelito. Struna G, ta tutaj u gry, suy gwnie
do gry solowej, jeli ma si tak moliwo. Kosztuje majtek, jedna struna. Wydaje mi si,
e komplet strun kosztuje dzisiaj sto szedziesit marek. A kiedy zaczynaem, kosztowa
czterdzieci. Z tymi cenami to zupeny obd. No, dobrze. Cztery struny, strj kwartowy E - A
D - G, w instrumencie piciostrunowym dochodzi jeszcze C lub H. To jest dzisiaj standard
od Chicago do Moskwy. Wczeniej byy walki. Rne stroje, rna liczba strun, rne
wielkoci - aden inny instrument nie mia tylu typw, co kontrabas. Pozwoli pan, e napij
si piwa, mj organizm jest strasznie odwodniony. W XVII i XVIII wieku panowa cakowity

chaos: gamby basowe, viole basowe, violony, subtraviolony, strj tercjowy, kwartowy,
kwintowy, instrumenty trj - , cztero - , szecio - i omiostrunowe, otwr rezonansowy w
ksztacie litery f, litery c - kompletne szalestwo. Jeszcze w XIX wieku we Francji i Anglii
byy instrumenty trjstrunowe w stroju kwintowym; w Hiszpanii i we Woszech trjstrunowe w stroju kwartowym; w Niemczech i Austrii - czterostrunowe w stroju
kwartowym. Zwyciylimy w kocu my, z naszymi czterema strunami i strojem
kwartowym, bo w tym czasie mielimy po prostu lepszych kompozytorw. Chocia kontrabas
trjstrunowy brzmi lepiej. Nie tak chropowato, bardziej melodyjnie, po prostu pikniej. Ale
za to mielimy Haydna, Mozarta, synw Bacha. Pniej Beethovena i wszystkich romantykw. Im byo wszystko jedno, jaki dwik ma kontrabas. Dla nich bas by jedynie tem
dwikowym dla ich utworw symfonicznych - praktycznie najwikszych dzie muzycznych
po dzie dzisiejszy. I to wszystko spoczywa bez adnej przesady na barkach
czterostrunowego kontrabasu, od roku 1750 a po wiek dwudziesty, caa muzyka orkiestrowa
z dwch stuleci. I t muzyk wymietlimy trjstrunowy kontrabas.
On si oczywicie jeszcze broni, moe pan sobie to wyobrazi. W Paryu, w konserwatorium i w operze, jeszcze do 1832 roku uywano instrumentw trjstrunowych. W
roku 1832 umar, jak wiadomo, Goethe. Porzdek z tym zrobi Cherubini. Luigi Cherubini.
Wprawdzie Woch z pochodzenia, ale zwolennik muzyki rodkowoeuropejskiej - wielbiciel
Glucka, Haydna i Mozarta. Cherubini by w tym czasie w Paryu naczelnym intendentem
muzycznym. No i zrobi z tym porzdek. Moe pan sobie wyobrazi, co si dziao. Krzyk
oburzenia w szeregach francuskich kontrabasistw, e oto Woch - germanofil zabiera im
trjstrunowy kontrabas. Francuzi oburzaj si bardzo atwo. Jeeli gdziekolwiek pojawiaj si
nastroje rewolucyjne, nie moe tam zabrakn Francuzw. Tak byo w XVIII wieku, w XIX,
tak jest po dzi dzie. Na pocztku maja byem w Paryu, strajkowali mieciarze, metro, trzy
razy dziennie wyczali prd i demonstrowali, 15 000 Francuzw. Nie moe pan sobie
wyobrazi, jak wyglday potem ulice. Zdemolowane sklepy, rozbite okna wystawowe,
zniszczone samochody; plakaty, papier i wszystko inne rzucali po prostu na ulic i tak
zostawiali. Musz powiedzie, e to bardzo niepokojce. No, tak. Wtedy w kadym razie, w
1832 roku, nic im to nie pomogo. Trjstrunowy kontrabas znikn nieodwracalnie. Ta
rnorodno nie bya zreszt wcale dobra. Chocia to jednak szkoda, bo tamten po prostu
brzmia lepiej ni... ten tutaj...
Dwiczy strunami swego kontrabasu.

... Mniejsza skala dwikw. Ale lepsze brzmienie...


Pije piwo.
... Niech pan popatrzy - to zdarza si czsto. Lepsze wymiera, bo nie odpowiada duchowi czasu. A ten zmiecie wszystko. W tym wypadku byli to nasi klasycy, ktrzy bez litoci
wymietli wszystko, co stao im na drodze. Oczywicie nie chc przez to powiedzie, e byo
to wiadome. Nasi klasycy byli w gruncie rzeczy ludmi przyzwoitymi. Schubert nie
skrzywdziby nawet muchy, a Mozart by wprawdzie czasami troch grubiaski, ale z drugiej
strony by czowiekiem w najwyszym stopniu wraliwym i pozbawionym agresji. Take
Beethoven. Mimo jego atakw wciekoci. Beethoven rozbi na przykad kilka fortepianw.
Ale adnego kontrabasu, to trzeba mu odda. Sam zreszt nigdy nie gra na kontrabasie.
Spord kompozytorw na basie grywa jedynie Brahms... albo te jego ojciec. Beethoven nie
gra w ogle na adnym instrumencie smyczkowym, tylko na fortepianie, o tym si dzisiaj
czsto zapomina. W przeciwiestwie do Mozarta; ten gra na skrzypcach rwnie dobrze jak
na fortepianie. Z tego co wiem, Mozart by w ogle jedynym wielkim kompozytorem, ktry
mg sam wykonywa zarwno wasne koncerty fortepianowe, jak i skrzypcowe. Moe
jeszcze Schubert, od biedy. Od biedy! Ale sam nie napisa na skrzypce adnego. I nie by
adnym wirtuozem. Nie, wirtuozem nie by Schubert z pewnoci. To nie ten typ czowieka, a
poza tym nie mia moliwoci technicznych. Czy moe wyobrazi pan sobie Schuberta jako
wirtuoza? Bo ja nie. Mia zupenie przyjemny gos, mniej do solwek, raczej do chru
mskiego. W niektrych okresach Schubert piewa co tydzie w kwartecie, nawiasem
mwic razem z Nestroyem. Tego pan przypuszczalnie nie wiedzia. Nestroy jako bas baryton
i Schubert jako... - ale to wszystko nie ma tutaj nic do rzeczy. To nie ma nic wsplnego z
problemem, ktry tu panu przedstawiam. To znaczy, jeeli jest pan zainteresowany tym, jakie
moliwoci gosowe posiada Schubert, prosz bardzo, moe pan sobie o tym w kocu
przeczyta w kadej biografii. Nie musz ja panu o tym opowiada. Nie jestem przecie
biurem informacji muzycznych.
Kontrabas jest jedynym instrumentem muzycznym, ktry syszy si tym lepiej, im
bardziej jest si od niego oddalonym i to stwarza wanie problemy. Niech pan popatrzy,
wyciszyem tutaj u siebie wszystko pytami: ciany, sufit, podog. Drzwi s podwjne i obite
wewntrz. Podwjne okna ze specjalnego szka z dodatkowo uszczelnionymi ramami.
Kosztowao mnie to majtek. Ale daje efekt wyciszenia ponad 95%. Czy syszy pan jakie
odgosy miasta? Mieszkam tutaj w rodku miasta. Pan nie wierzy? Chwileczk!..

Podchodzi do okna i je otwiera. Nieludzki haas: auta, place budw, mieciarki, moty
pneumatyczne itd.
Wrzeszczy.
... Syszy pan? To jest takie gone jak Te Deum Berlioza. Okrutne. Naprzeciw burz
hotel, a na skrzyowaniu, tam z przodu, jest od dwch lat stacja metra, dlatego cay ruch
odbywa si teraz tdy. Poza tym dzisiaj jest roda, wywz mieci, te rytmiczne uderzenia... o,
teraz! To trzaskanie, to brutalne walenie, okoo 102 decybeli. Tak. Kiedy to zmierzyem.
Wydaje mi si, e ju wystarczy. Mog ju zamkn...
Zamyka okno. Cisza. Mwi cicho dalej.
... Tak. Ju nic pan teraz nie powie. Czy nie jest to izolacja przeciwdwikowa? Mona si zastanawia, jak ludzie yli dawniej. Bo chyba pan nie sdzi, e dawniej byo mniej
haasu ni dzisiaj. Wagner pisze, e w caym Paryu nie mg znale sobie mieszkania, bo
przy kadej ulicy pracowa blacharz, a Pary mia, z tego co wiem, ju wtedy ponad milion
mieszkacw, nieprawda? Blacharz to dla muzyka najbardziej piekielny rodzaj haasu,
czowiek, ktry stale uderza motkiem w kawaek metalu! Ludzie pracowali wtedy od witu
do nocy. Tak si przynajmniej uwaa. Do tego dudnienie doroek po bruku, wrzaski
kramarzy, cige bijatyki i rewolucje, wywoywane, jak wiadomo, przez lud francuski, prosty
lud, ndzny proletariat z ulicy. Poza tym Pary mia ju u schyku XIX wieku metro, chyba
nie sdzi pan, e chodzio wtedy znacznie ciszej ni dzisiaj. Nawiasem mwic, mj stosunek
do Wagnera jest sceptyczny... ale to na marginesie.
A teraz niech pan uwaa! Zrobimy test. Mj bas jest zupenie normalnym instrumentem. Zbudowany okoo roku 1910, przypuszczalnie w poudniowym Tyrolu, wysoko
korpusu metr dwanacie, ze limakiem metr dziewidziesit dwa, dugo drgajcej struny
metr dwanacie. To aden imponujcy instrument, powiedzmy: troch wicej ni przecitny.
Mgbym za niego zada dzisiaj osiem i p tysica. Kupiem go za trzy dwiecie. Obd.
Zagram teraz jaki dwik, wszystko jedno jaki, powiedzmy wielkie F...
Gra cicho.
... Tak, to byo pianissimo. A teraz zagram piano...
Gra troch goniej.

... Chyba panu nie przeszkadza to tarcie? Tak musi by. Czysty dwik, to znaczy samo drganie bez tarcia, tego nie usyszy pan u nikogo na caym wiecie, nawet u Yehudi
Menuhina. Tak. Teraz niech pan uwaa. Zagram pomidzy mezzoforte i forte. I jak
powiadam, pomieszczenie wyizolowane przeciwdwikowo...
Gra troch goniej.
... Tak. Teraz musimy troch odczeka... Jeszcze chwil... Zaraz bdzie...
Sycha stukanie w sufit.
... No, syszy pan! To pani Niemeyer z gry. Stuka zaraz, jak tylko co usyszy, a ja
wtedy wiem, e przekroczyem granic mezzoforte. Poza tym bardzo mia kobieta. W tym
pomieszczeniu wcale nie odczuwa si tego jako zbyt gone, raczej jako delikatne. Jeeli
zagram teraz na przykad fortissimo... Chwileczk...
Gra teraz gono, ile si i przekrzykuje grzmicy kontrabas.
... to nie brzmi zbyt gono, mona by powiedzie, ale rozchodzi si jeszcze ponad
pani Niemeyer, do dou, a do dozorcy i w bok do ssiedniego domu, oni pniej do mnie
zadzwoni...
To jest wanie to, co ja nazywam si przebicia instrumentu. Bierze si z gbokich
drga. Flet lub trba brzmi goniej - tak si powszechnie uwaa. Ale to nieprawda. Brak im
siy przebicia. Brak im dononoci. Brak im body, jak mwi Amerykanie. Ja mam body, to
znaczy mj instrument ma body. I to jest jedyne, co mi si w nim podoba. Poza tym nie ma w
sobie nic. Poza tym jest to jedna wielka katastrofa.
Nastawia pyt z uwertur do Walkirii.
Uwertura do Walkirii. Kulminacja napicia. Kontrabas i wiolonczela unisono. Z
partytury gramy pewnie nie wicej ni pidziesit procent. Tamto...
piewa figur basow.
...to cieranie, to w rzeczywistoci kwintole i sekstole. Sze oddzielnych dwikw!
Przy tym obdnym tempie! Absolutnie niewykonalne. Wszystko si po prostu zaciera.
Trudno powiedzie, czy Wagner zdawa sobie z tego spraw. Przypuszczalnie nie. W kadym

razie i tak byo mu wszystko jedno. Zupenie lekceway sobie orkiestr. Std te pokrycie w
Bayreuth. Rzekomo ze wzgldw akustycznych. W rzeczywistoci z pogardy dla orkiestry.
Gwnie chodzio mu o to dwikowe, o muzyk teatraln, rozumie pan, sztuka totalna i tak
dalej. Pojedynczy dwik nie ma dla niego w ogle adnego znaczenia. Tak samo jest zreszt
w Szstej Beethovena albo w ostatnim akcie Rigoletta. Kiedy nadciga burza, to oni
wpisuj do partytury obdne iloci nut, ktrych nie jest w stanie wygra aden kontrabas na
caym wiecie. A i tak si od nas ju duo wymaga. My i tak musimy si wysila najbardziej.
Po kadym koncercie jestem zupenie mokry, nigdy nie mog woy na siebie drugi raz tej
samej koszuli. Na jednej operze trac przecitnie 2 kilogramy, na koncercie symfonicznym 1
kilogram. Mam kolegw, ktrzy biegaj po lesie i wicz z hantlami. Ja nie. Ale mnie
pewnego dnia w trakcie koncertu w samym rodku orkiestry tak trzepnie, e si ju chyba
wicej nie pozbieram. Bo gra na kontrabasie to przede wszystkim sprawa kondycji, muzyka
jest tu na drugim planie. Dlatego dziecko nie moe nigdy w yciu gra na kontrabasie. Sam
jak zaczynaem, miaem siedemnacie lat. Teraz mam trzydzieci pi. Nie bya to moja
decyzja, raczej przypadek, jak u panny z dzieckiem. Najpierw by flet, skrzypce, puzon i
Dixieland. Ale to byo bardzo dawno temu, dzisiaj jestem przeciwnikiem jazzu. Nawiasem
mwic, aden z moich kolegw nie wybra kontrabasu dobrowolnie. To waciwie jest
zupenie zrozumiae. Ten instrument nie jest porczny. Kontrabas to, jakby to powiedzie,
raczej przeszkoda ni instrument. Nie moe go pan nosi, musi go pan wlec, a jak upadnie, to
si zaraz rozleci. Do samochodu wejdzie tylko wtedy, kiedy wyjmie pan prawe przednie
siedzenie. A wtedy samochd jest praktycznie peny. W mieszkaniu musi pan mu cigle
ustpowa. Stoi tak... tak gupio, wie pan, zupenie inaczej ni fortepian. Fortepian jest
meblem. Fortepian moe pan zamkn i niech sobie stoi. Ale jego nie. On stoi zawsze na
widoku jak... Miaem kiedy wujka, ktry by stale chory i cigle skary si, e nikt si o
niego nie troszczy. Tak samo jest z kontrabasem. Kiedy przyjmuje pan goci, zaraz staje si
gwnym tematem rozmowy. Kiedy jest pan sam na sam z kobiet - stoi i pilnuje. W sytuacji
intymnej - gapi si. I zawsze ma pan wtedy wraenie, e si z was wymiewa i omiesza sam
akt. A to uczucie przenosi si naturalnie na partnerk, a wtedy - sam pan wie, jak blisko jest
od mioci fizycznej do miesznoci, a te dwie rzeczy s zupenie nie do pogodzenia! To
okropne! To po prostu nie uchodzi. Pan wybaczy...
Wycza muzyk i pije.
... Ja wiem. To nie ma tutaj nic do rzeczy. Pana to zapewne te nic nie obchodzi. By moe

nawet krpuje. Pan ma pewnie wasne problemy na tym polu. Ale ja mam prawo si
zdenerwowa. Chciabym cho raz powiedzie o tym zupenie otwarcie, eby nikt nie myla
sobie, e jako czonek orkiestry pastwowej od takich problemw jestem zupenie wolny. Ja
ju od dwch lat nie miaem kobiety, a win za to ponosi on! Ostatni raz, w siedemdziesitym
smym, wepchnem go do azienki, ale to i tak nie zdao si na nic, bo jego duch unosi si
nad nami niczym fermata...
Jeeli kiedykolwiek miabym jeszcze raz kobiet - to mao prawdopodobne, mam ju
trzydzieci pi lat; chocia z drugiej strony znam takich, co wygldaj gorzej ni ja i do tego
jestem bd co bd urzdnikiem, mog si jeszcze w kocu zakocha!
Wie pan... ja ju si zakochaem. Albo zadurzyem, sam nie wiem. I ona te jeszcze o
tym nie wie. To jest... ta, o ktrej panu mwiem... z opery... ta moda piewaczka, ma na imi
Sara... To zupenie nieprawdopodobne, ale gdyby... gdyby kiedy do tego doszo, to bd
nalega, ebymy robili to u niej. Albo w hotelu. Albo w plenerze, jeeli nie bdzie pada...
On najbardziej nie znosi wilgoci; kurczy si wtedy lub rozchodzi, wybrzusza; absolutnie tego nie znosi. Tak samo jak zimna. Kiedy jest zimno, po prostu si wykrzywia. Musi
go pan potem stroi najmniej dwie godziny przed wystpem. Dawniej, kiedy graem jeszcze
w orkiestrze kameralnej, co drugi dzie wystpowalimy na prowincji, w rnych paacach
albo kocioach, na zimowych festiwalach - nie ma pan pojcia, ile jest takich imprez. Za
kadym razem musiaem wyjeda o dwie godziny wczeniej ni inni, sam, moim
volkswagenem, ebym mia czas go nastroi - w strasznych zajazdach albo w zakrystiach,
przy piecu; jak jakiego chorego starca. Tak, to niewtpliwie czy. To bardzo zblia,
zapewniam pana. Kiedy, w grudniu siedemdziesitego czwartego, utknlimy w burzy
nienej, midzy Ettal i Oberau. Dwie godziny czekalimy na pomoc drogow. Oddaem mu
swj paszcz. Ogrzewaem go wasnym ciaem. Na koncercie on by dobrze nastrojony, a we
mnie tkwia ju straszliwa grypa. Pan pozwoli, e si napij.
Nie, nikt z pewnoci kontrabasist si nie rodzi. Do kontrabasu dochodzi si okrn
drog, przez przypadek i rozczarowanie. U nas, w orkiestrze pastwowej, jest omiu
kontrabasistw i kady z nas dosta od ycia w ko, i kady z nas ma to jeszcze dzisiaj
wypisane na twarzy. Mj los, na przykad, jest typowym losem kontrabasisty: dominujcy
ojciec, urzdnik, niemuzykalny; saba matka, przejta muzyk, flet; jako dziecko uwielbiaem
moj matk; matka kochaa ojca; ojciec kocha moj modsz siostr; mnie - subiektywnie
rzecz biorc - nie kocha nikt. Z nienawici do ojca postanowiem zosta artyst, a nie
urzdnikiem. Aby si zemci na matce, wybraem za to najwikszy, najnieporczniejszy i
najbardziej niesolistyczny instrument; eby j jeszcze do tego miertelnie zrani i zarazem

da ojcu pomiertnie kopniaka, zostaem w kocu jednak urzdnikiem - kontrabasist w


orkiestrze pastwowej, trzeci pulpit. Jako basista gwac codziennie pod postaci kontrabasu,
najwikszego eskiego - pod wzgldem formy - instrumentu, moj wasn matk i to cige
symboliczne kazirodcze spkowanie jest oczywicie moraln katastrof i t moraln
katastrof kady z nas, basistw nosi wypisan na twarzy. Tyle o psychoanalitycznej stronie
instrumentu. Zrozumienie tego na wiele si jednak nie zda, bo... psychoanaliza si po prostu
koczy. Wiemy o tym dzisiaj zarwno my, jak i sami psychoanalitycy. Po pierwsze,
psychoanaliza stwarza wicej problemw ni rozwizuje, obrazowo mwic, niczym hydra,
ktra sama odcina sobie gow; to jest wewntrzna i nierozwizywalna sprzeczno
psychoanalizy, ktr ona sama si w kocu udawi. Po drugie, psychoanaliza staa si dzisiaj
bardzo powszechna. Wie o tym kady. W orkiestrze jest nas stu dwudziestu szeciu; przeszo
poowa chodzi do psychoanalityka. Rozumie pan wic, e to, co przed stu laty mogoby by
sensacyjnym odkryciem naukowym, dzisiaj jest normalne do tego stopnia, e ju nikogo nie
podnieca. Chyba pana nie dziwi, e dzisiaj ponad 10% ludzi cierpi na depresj? Pana to
dziwi? Mnie nie. Widzi pan. I do tego nie jest mi potrzebna adna psychoanaliza. Znacznie
lepiej byoby - jeli ju przy tym jestemy - gdybymy psychoanaliz mieli jakie sto - sto
pidziesit lat temu. Wtedy niejedno zostaoby nam oszczdzone, na przykad przez
Wagnera. Ten czowiek by typowym neurotykiem. Czy wie pan, na przykad, dlaczego w
ogle powsta Tristan, jego najwiksze dzieo? Tylko dlatego, e uwid on swemu
przyjacielowi, ktry go caymi latami utrzymywa. Caymi latami. I ta zdrada, to szubrawstwo
drczyo go tak bardzo, e musiaa z tego od razu powsta rzekomo najwiksza tragedia
miosna wszechczasw. Totalne wyzwolenie przez totaln sublimacj. Najwysza dza et
cetera, pan to zna. Zdrada maeska bya przecie wtedy czym zupenie wyjtkowym. A
niech pan sobie wyobrazi, e Wagner poszedby z tym do psychoanalityka! Jedno jest pewne:
Tristana by wtedy nie byo. Sama neuroza nie wystarczyaby do tego na pewno. Nawiasem
mwic, on bi na dodatek swoj on, Wagner. Pierwsz oczywicie. Drugiej nie. Jej z
pewnoci nie. Ale pierwsz bi. W ogle nieprzyjemny czowiek. Potrafi by bardzo
uprzejmy, strasznie szarmancki. Ale by nieprzyjemny. Wydaje mi si, e sam nie mg siebie
znie. Stale mia przecie jak wysypk na twarzy... na pewno z tego obrzydzenia. No, c.
Ale kobiety go lubiy, bez wyjtku. Bardzo je ten czowiek pociga. Niepojte...
Zastanawia si.
... Kobieta w muzyce odgrywa rol podrzdn. Myl o twrczoci muzycznej, o kompozycji.

A moe zna pan jedn synn kompozytork? Jedn jedyn? Widzi pan! Czy kiedy si pan
ju nad tym zastanawia? A powinien pan! Nad kobiecoci w muzyce, po prostu. Kontrabas
jest instrumentem kobiecym. Mimo swego rodzaju gramatycznego. Kobiecym i miertelnie
powanym. Tak jak odczuwana jest mier - okrutna, lecz dajca schronienie na swym onie.
Dopenienie ycia, podnoci, matki ziemi... czy nie mam racji? I w tej funkcji, wracajc
znowu do muzyki, kontrabas jako symbol mierci zwycia absolutn nico, ktra zagraa w
rwnym stopniu yciu i muzyce. My, kontrabasici, jestemy wic, jak z tego wynika,
cerberami w katakumbach nicoci albo te Syzyfami dwigajcymi na swych barkach
brzemi sensu caej muzyki na szczyty. Niech pan sobie to przedstawi plastycznie!
Pogardzani, opluci i z wydzioban wtrob - ach nie, to by kto inny... Prometeusz. A
propos: ostatniego lata wystpowalimy z ca oper pastwow w Orange, poudniowa
Francja. Festiwal. Specjalne przedstawienie Zygfryda. Niech pan sobie to wyobrazi: w
amfiteatrze, budowli liczcej niemal dwa tysice lat - klasyczne dzieo jednej z najbardziej
cywilizowanych epok w dziejach ludzkoci - a wic w tej budowli szaleje na oczach cesarza
Augusta germaski lud bogw, sapie smok, Zygfryd panoszy si na scenie: prostacki, tusty,
boche, jak mwi Francuzi... Dostalimy za to po dwiecie marek na gow, ale dla mnie
cae to widowisko byo czym tak okropnym, e graem co najwyej jedn pit nut. A wie
pan, co zrobilimy potem, wszyscy, caa nasza orkiestra? Po prostu si spilimy,
zachowywalimy si jak proletariusze, wrzeszczelimy do trzeciej w nocy, te boche, a w
kocu przyjechaa policja. Do tego stopnia bylimy przygnbieni! Niestety, piewacy pili
wtedy gdzie indziej, oni nigdy nie siedz razem z nami, z orkiestr. Sara - pan ju wie, ta
moda piewaczka - te bya razem z nimi. piewaa piosenk o lenym ptaszku. piewacy
mieszkali w innym hotelu ni my. Gdyby nie to, moe mielibymy wtedy okazj, eby si
pozna...
Jeden mj znajomy by kiedy zwizany ze piewaczk, przez ptora roku, ale on by
wiolonczelist. Wiolonczela nie jest taka wielka jak kontrabas. Nigdy nie staje do tego stopnia
pomidzy dwojgiem ludzi, ktrzy si kochaj. Albo chc pokocha. Jest cae mnstwo
solwek na wiolonczel, prestiowe nazwiska: Czajkowski - Koncert fortepianowy;
Schumann - Czwarta Symfonia, Don Carlos i tak dalej. A mimo to ta piewaczka zupenie
mojego znajomego zgnbia. Musia si nauczy gra na fortepianie, eby mc jej
akompaniowa. Po prostu tego od niego zadaa, a on z mioci w krtkim czasie sta si
korepetytorem kobiety, ktr kocha. Bardzo kiepskim, nawiasem mwic. Kiedy
wystpowali razem, przewyszaa go o cae niebo. Formalnie go upokarzaa, to jest druga
strona ksiyca mioci. Przy tym wszystkim on by o wiele lepszym wirtuozem, jeli idzie o

wiolonczel, ni ona piewaczk z tym jej mezzosopranem, bez porwnania. Ale on musia
koniecznie jej towarzyszy, koniecznie chcia wystpowa razem z ni. A partii na
wiolonczel i mezzosopran nie ma duo. Bardzo mao. Prawie tak mao, jak na sopran i
kontrabas...
Wie pan, czsto czuj si bardzo samotny. Jak mam wolne, najczciej siedz w domu,
sucham pyt, czasem wicz, nie sprawia mi to adnej przyjemnoci, cigle to samo. Dzi
wieczr mamy festiwalow premier Zota Renu; dyryguje gocinnie Carlo Maria Giulini,
nasz premier w pierwszym rzdzie. Sama mietanka, bilety kosztuj trzysta pidziesit
marek, obd. Ale mnie jest wszystko jedno. I tak nie bd wiczy. W Zocie Renu gramy
w omiu, wic jest zupenie bez znaczenia, jak gra pojedynczy kontrabasista. Jeeli pierwszy
kontrabasista jako gra, to reszta si ju dostroi... Sara te piewa. Wellgund. Na samym
pocztku. To dua rola, by moe przeom w jej karierze. Oczywicie to okropne, przeom za
spraw Wagnera. Ale tego czowiek sobie sam nie wybiera. Zwykle mamy prb od dziesitej
do pierwszej, a wieczorem wystp od sidmej do dziesitej. Reszt czasu siedz w domu,
tutaj, w tym wyciszonym pokoju. Wypijam kilka piw, eby troch uzupeni ubytek pynu.
Czasami stawiam go na tamtym plecionym krzele, mocno opieram, obok kad smyczek, a
sam siadam w tym fotelu. Patrz na niego. I myl sobie: ty okrutny instrumencie! Niech pan
na niego popatrzy! Niech pan go sobie dobrze obejrzy! Wyglda jak stara, tusta baba! Biodra
o wiele za nisko, nieszczliwie umiejscowiona talia: zbyt wysoko i za szeroka; te wskie
rachitycznie zwisajce ramiona - mona zwariowa. Bierze si to std, e kontrabas jest
hermafrodyt; od gry wielkie skrzypce, od dou wielka gamba. Kontrabas jest najbrzydszym,
najbardziej niezgrabnym i najmniej eleganckim instrumentem, jaki kiedykolwiek wynaleziono. Niekiedy najchtniej bym go rozbi. Przepiowa. Porba na kawaki. Potuk,
zme i rozpyli. Nie, naprawd nie mog powiedzie, ebym go kocha. W grze te jest
obrzydliwy. eby zagra trzy ptony, potrzeba caej szerokoci doni. Trzy ptony! Na
przykad to...
Gra trzy ptony.
... A kiedy na jednej strunie chc zagra od dou do gry...
Gra.
... musz zmieni pozycj jedenacie razy. Trzeba mie kondycj! Kad strun musi pan
przyciska jak szalony. Niech pan popatrzy na moje palce. Tutaj! Zrogowaciae opuszki,

niech pan popatrzy, i rowki, zupenie twarde. Tymi palcami nie czuj ju nic. Ostatnio
przypaliem sobie jeden; niczego nie zauwayem, poczuem dopiero smrd przypalajcej si
skry mojego wasnego palca. Samookaleczenie. aden kowal nie ma takich opuszkw. Do
tego wszystkiego rce mam raczej delikatne. Zupenie nie do tego instrumentu. Zaczynaem
przecie jako puzonista. Na pocztku nie miaem zbyt wiele siy w prawej rce, tej od
smyczka, a jeeli si nie ma siy, to nie wydobdzie si z tej paskudnej skrzyni adnego
dwiku, nie mwic ju o adnym. To znaczy, adnego dwiku i tak pan nie wydobdzie, bo
go po prostu tam nie ma. To... to nie s przecie dwiki, to s... nie chc by ordynarny, ale
powiem panu, e to jest... najbrzydsze ze wszystkiego, co mona usysze. Nikt nie moe gra
na kontrabasie piknie, jeli sowo to zachowa ma swoje znaczenie. Nikt. Nawet najwiksi
solici, po prostu nie jest to moliwe fizycznie i nie ma nic wsplnego z umiejtnociami.
Kontrabas nie ma wysokich tonw, po prostu ich nie ma i dlatego brzmi zawsze okropnie,
zawsze, std gra solowa na kontrabasie jest jedn wielk gupot. To nic, e technika gry na
kontrabasie jest doskonalona od stu pidziesiciu lat, to nic, e na kontrabas napisano
koncerty, sonaty solowe i suity. Nawet jeliby ktra ze saw muzycznych zagraa na
kontrabasie Chaconne Bacha lub Kaprys Paganiniego, to i tak bdzie to okropne, bo
okropny jest dwik kontrabasu. A teraz zagram panu standard kontrabasowy,
najsubtelniejszy utwr na kontrabas, poniekd szczytowe osignicie, koncert Karla Dittersa
von Dittersdorfa, niech pan sucha...
Nastawia pierwsz cz Koncertu E - dur Dittersdorfa.
... Tak. To byoby to. Dittersdorf, Koncert E - dur na kontrabas i orkiestr. Waciwie nazywa
si Ditters. Karl Ditters. y od tysic siedemset trzydziestego dziewitego do
dziewidziesitego dziewitego. Poza tym by leniczym. Niech mi pan teraz powie
szczerze, czy to byo adne? Chce pan tego posucha jeszcze raz? Podobao si panu? Nie
pod wzgldem kompozycji, ale od strony czysto dwikowej? Kadencja? Chce pan jeszcze
raz posucha kadencji? Co to za kadencja, mona umrze ze miechu! A cao brzmi tak, e
si chce paka! A to by przecie pierwszy solista, nie powiem panu jego nazwiska, bo on
naprawd nic za to nie moe. Dittersdorf te nie jest nic tutaj winien - mj Boe, dawniej
ludzie musieli pisa takie rzeczy, odgrny rozkaz. On napisa strasznie duo, Mozart to przy
nim mae piwo. Ponad sto symfonii, trzydzieci oper, mnstwo sonat fortepianowych i innych
drobiazgw, trzydzieci pi koncertw solowych, w tym na kontrabas. Razem w literaturze
muzycznej znale mona ponad pidziesit koncertw na kontrabas i orkiestr, wszystkie

mao znanych kompozytorw. Czy zna pan takie nazwiska jak Johann Sperger? Domenico
Dragonetti? Bottesini? Simandl, Kussewitzki, Hotl, Vanhal, Otto Geier, Hoffmeister, Othmar
Klose? Zna pan chocia jednego z nich? To s wielcy kontrabasu. W gruncie rzeczy wszyscy
tacy ludzie jak ja. Kontrabasici, ktrych zwtpienie popchno ku kompozycji. I te ich
koncerty o tym wiadcz. Bo przyzwoity kompozytor nigdy nie napisze nic na kontrabas, na
to ma zbyt dobry smak. Chyba, e dla artu. May menuet Mozarta - Koechel 344 - mona
umrze ze miechu! Albo Saint - Saens - Karnawa zwierzt, nr 5: So, na kontrabas i
fortepian, allegretto pomposo, trwa ptorej minuty - mona pkn ze miechu! Albo
Salome Ryszarda Straussa, pi fraz na kontrabas, kiedy Salome zaglda do lochu: O,
jake ciemno tam w dole! To okropne by musi, y w tej ciemnej jamie. To jest jak grb....
Pi kontrabasw. Efekt grozy. Widzowi staj wosy na gowie. Muzykowi te. Mona
umrze ze strachu!
Za mao jest muzyki kameralnej. To mogoby by nawet przyjemne. Ale kto przyjmie
mnie z moim kontrabasem do kwintetu? Po prostu si nie opaca. Kiedy potrzeba
kontrabasisty, mona go po prostu wynaj. Tak samo w septecie albo oktecie. Ale na pewno
nie mnie. W Niemczech jest dwch, trzech basistw, ktrzy graj wszystko. Jeden, bo ma
wasn agencj koncertow, drugi, bo naley do Filharmonikw Berliskich, trzeci, bo jest
profesorem w Wiedniu. Tacy jak my nie maj adnych szans. A mona by zagra kwintet
Dworzaka. Albo Janaczka. Albo oktet Beethovena. Albo nawet Schuberta, kwintet Pstrg.
To jest marzenie kadego kontrabasisty. Ukoronowanie caej kariery. Schubert... ale to nie dla
mnie, ja nie jestem solist. Jestem turyst, to znaczy, siedz przy trzecim pulpicie. Przy
pierwszym pulpicie siedzi nasz solista, obok drugi solista; przy drugim pulpicie - kontrabas
prowadzcy i drugi kontrabas prowadzcy; za nimi siedz tutyci. To nie ma nic wsplnego z
kwalifikacjami, to s po prostu etaty. Bo musi pan wiedzie, e orkiestra jest i by musi
tworem cile hierarchicznym i jako taki stanowi odbicie spoeczestwa. Nie jakiego konkretnego spoeczestwa, lecz spoeczestwa w ogle:
Na samym szczycie stoi Generalny Dyrektor Muzyczny, niej pierwsze skrzypce,
potem pierwsze drugie skrzypce, potem drugie pierwsze skrzypce, dalej reszta pierwszych i
drugich skrzypiec, altwki, wiolonczele, flety, oboje, klarnety, fagoty, instrumenty blaszane i na samym kocu kontrabasy. Za nami s jeszcze koty, ale tylko teoretycznie, bo na
podwyszeniu i widoczne z daleka. Poza tym s bardzo gone. Kiedy si w nie uderzy, to
sycha nawet w ostatnim rzdzie i kady mwi sobie wtedy, aha, koty. O mnie nikt nie
powie, aha, kontrabas, bo ja gin w masie. Chocia koty, cile biorc, nie s ju waciwie
instrumentem muzycznym, co to za instrument, wszystkiego razem cztery dwiki. Ale dla

nich s partie solowe, na przykad Pity Koncert Fortepianowy Beethovena, ostatnia cz.
Wtedy wszyscy, ktrzy nie patrz na pianist, patrz na koty; w duej sali koncertowej to
mniej wicej tysic dwiecie do tysica piciuset osb na jeden raz. Na mnie tylu ludzi nie
patrzy nawet w cigu caego sezonu.
Niech pan tylko nie myli sobie, e jestem zazdrosny. Zazdro to uczucie zupenie mi
obce. Ale ja wiem, ile jestem wart. Mam poczucie sprawiedliwoci, a w uprawianiu muzyki
jest wiele niesprawiedliwoci. Wielkie brawa dla solisty. Publiczno czuje si po prostu
ukarana, kiedy nie wolno jej ju klaska. Owacje dla dyrygenta. Dyrygent ciska do
pierwszemu skrzypkowi, co najmniej dwa razy. Czasami caa orkiestra powstaje z miejsc...
Jako kontrabasista nie moe pan nawet porzdnie wsta. Jako kontrabasista jest pan - prosz
wybaczy to wyraenie - pod kadym wzgldem ostatnim mieciem!
I dlatego uwaam, e orkiestra jest odbiciem spoeczestwa, bo i tu, i tam tymi, ktrzy
i tak ju musz robi najgorsz robot, jeszcze na dodatek si pogardza. W orkiestrze jest
waciwie jeszcze gorzej, bo w spoeczestwie mgbym - chocia teoretycznie - mie jeszcze
jak nadziej, e kiedy przebij si do samej gry i ze szczytu bd patrzy na cay ten
motoch pode mn... Nadziej, jak powiadam...
Ciszej.
... Ale nie w orkiestrze, tu nie ma adnej nadziei. Tu panuje bezlitosna hierarchia
umiejtnoci, straszliwa hierarchia podjtej kiedy decyzji, okropna hierarchia zdolnoci,
hierarchia nie do obalenia, ustanowiona przez sam natur fizyczna hierarchia drga i
tonw... Niech pan nigdy nie wstpuje do orkiestry!...
mieje si gorzko.
... Oczywicie i tutaj zdarzay si tak zwane rewolucyjne zmiany. Ostatnio okoo stu
pidziesiciu lat temu, zmiana ukadu miejsc. Weber posadzi wtedy dte blaszane za
smyczkami. To bya prawdziwa rewolucja. Ale nie dla kontrabasw, my jak siedzielimy, tak
siedzimy w tyle, i wtedy, i teraz. Od czasu generabasa, mniej wicej od tysic siedemset
pidziesitego roku siedzimy w tyle. I tak ju zostanie. Ja si bynajmniej nie skar. Jestem
realist i umiem si dostosowa. Umiem si dostosowa. Musiaem si tego nauczy, mj
Boe...
Wzdycha, pije, zbiera siy.

...Ja jestem za tym! Jako muzyk orkiestrowy jestem czowiekiem konserwatywnym,


zwolennikiem takich wartoci, jak: porzdek, dyscyplina, hierarchia, fhrerprinzip... tylko
prosz mnie teraz le nie zrozumie. My Niemcy, kiedy pada sowo fhrer natychmiast
mylimy o Adolfie Hitlerze. A Hitler by co najwyej zwolennikiem Wagnera, jak pan wie,
mj stosunek do Wagnera nie jest specjalnie entuzjastyczny. Jeli idzie o warsztat muzyczny
Wagnera powiedziabym raczej: unterprima. W jego partyturach roi si od rzeczy
niemoliwych i bdw. Wagner sam nie gra na adnym instrumencie prcz fortepianu i do
tego bardzo marnie. Profesjonalny muzyk czuje si tysic razy bardziej usatysfakcjonowany
muzyk Mendelssohna, nie mwic ju o Schubercie. Mendelssohn by zreszt, co pozna po
nazwisku, ydem. Tak. Hitler, wyczywszy Wagnera, nie zna si zupenie na muzyce.
Nigdy nie chcia zreszt sam by muzykiem. Tylko architektem, malarzem, urbanist i tak
dalej. Tyle samokrytycyzmu jeszcze mia, przy tym swoim caym... niepohamowaniu.
Muzycy nie byli zreszt i tak zbyt podatni na ideologi narodowosocjalistyczn. Prcz
Furtwnglera i Ryszarda Straussa i tak dalej, ja wiem problematyczne przypadki, ale tym
ludziom wicej si przypisuje, ni byo w rzeczywistoci. Aktywnymi nazistami nie byli
nigdy. Muzyka i nazizm po prostu do siebie nie pasuj, pod adnym wzgldem - moe pan
sam o tym przeczyta u Furtwnglera.
Oczywicie, take wtedy uprawiano muzyk. To jasne! Muzyka nie moe si tak po
prostu skoczy! Nasz Karl Bhm, na przykad, by wtedy u szczytu swoich moliwoci.
Albo Karajan. Jemu zgotowali aplauz nawet Francuzi w okupowanym Paryu; z drugiej
strony nawet winiowie w obozach koncentracyjnych, o ile wiem, mieli swoje orkiestry. Tak
samo pniej nasi jecy wojenni w ich obozach. Bo muzyka jest czym bardzo ludzkim.
Niezalenym od polityki i historii. Czym ludzkim w sensie oglnym; powiedziabym, e
muzyka jest przyrodzonym konstytutywnym elementem ludzkiej duszy. Muzyka istnie
bdzie zawsze i wszdzie, na Wschodzie i na Zachodzie, w Poudniowej Afryce, w Skandynawii, w Brazylii, w Archipelagu Guag. Bo muzyka jest metafizyczna. Pan rozumie,
metafizyczna, a wic poza czysto fizyczn egzystencj, poza czasem, histori i polityk, poza
bied i bogactwem, poza yciem i mierci. Muzyka jest - wieczna. Goethe powiedzia, e
muzyka stoi tak wysoko, e aden rozum jej nie dosignie, a jej sia ogarnia wszystko, cho
nikt sobie tego nie jest w stanie uwiadomi.
Cakowicie si z tym zgadzam.
Ostatnie zdania wypowiada bardzo uroczycie, wstaje, podniecony przechadza si
kilka razy po pokoju, zastanawia si, wraca.

Ja poszedbym nawet jeszcze dalej ni Goethe. Powiedziabym, e z wiekiem coraz


bardziej wnikam w istot muzyki, coraz bardziej rozumiem, e muzyka jest wielk tajemnic,
misterium, i im wicej si o niej wie, tym trudniej odda sowami jej sens. Przy caym swym
powaaniu, ktrym cieszy si - i susznie - po dzi dzie, Goethe nie by, cile rzecz biorc,
czowiekiem muzykalnym. W pierwszym rzdzie by lirykiem i jako taki zna si na rytmie i
melodii jzyka. Ale muzykiem nie by na pewno. Inaczej trudno byoby wyjani jego
niekiedy zupenie groteskowe sdy o muzyce. - Ale by mistykiem. Czy wie pan, e Goethe
by panteist? Przypuszczalnie. A panteizm jest cile zwizany z mistyk, jest w pewnym
sensie konsekwencj wiatopogldu mistycznego. wiatopogld mistyczny pojawia si ju w
taoizmie i mistyce indyjskiej, w redniowieczu, renesansie i tak dalej, a pniej midzy
innymi w osiemnastowiecznym ruchu wolnomularskim. Wie pan zapewne, e Mozart by
wolnomularzem. Kiedy wstpi do loy by jeszcze stosunkowo mody, ale by ju muzykiem,
nieprawda, i moim zdaniem jest to dowd na poparcie mojej tezy - sam by te tego zreszt
zapewne wiadomy - e dla niego, dla Mozarta, muzyka take staa si w kocu misterium i w
tym czasie nie widzia ju po prostu adnej innej wiatopogldowej alternatywy. Nie wiem,
czy nie jest to wszystko dla pana zbyt skomplikowane, bo brak panu prawdopodobnie
podstaw. Ale ja zajmowaem si tym caymi latami i mog pana o jednym zapewni: Z tego
punktu widzenia Mozart jest muzykiem zbyt wysoko cenionym. O wiele za wysoko. Ja wiem,
e taki pogld nie jest dzisiaj zbyt popularny. Ale jako czowiek zajmujcy si t materi
zawodowo od lat mam prawo powiedzie, e Mozart wcale nie by lepszy od wielu mu
wspczesnych, o ktrych dzisiaj, cakowicie niesusznie, si ju zupenie nie pamita.
Gwnie wanie dlatego, e jego uzdolnienia ujawniy si ju w dziecistwie, e zacz
komponowa jako omiolatek. Po prostu w krtkim czasie jego zdolnoci si wyczerpay.
Win za to ponosi jego ojciec. To jest po prostu wielki skandal. Gdybym mia syna, to nawet
jeliby by dziesi razy bardziej zdolny od Mozarta... dziecko nie powinno komponowa;
kade dziecko bdzie komponowa, jeeli si je wytresuje jak, nie przymierzajc, map. To
nie jest adne dzieo sztuki, to jest wytwr mki, zncania si nad dzieckiem, to dzisiaj jest
zabronione i susznie, bo kade dziecko ma prawo do wolnoci. To po pierwsze. Po drugie, za
czasw Mozarta nie byo jeszcze praktycznie prawie niczego. Nie byo utworw Beethovena,
Schuberta, Schumanna, Webera, Chopina, Wagnera, Straussa, Leoncavalla, Brahmsa,
Verdiego, Czajkowskiego, Bartka, Strawiskiego... - trudno tu wszystkich wyliczy; nie
byo w dziewidziesiciu piciu procentach tego, co w naszych czasach naley do
podstawowego kanonu literatury muzycznej! To wszystko napisano dopiero po Mozarcie! O
tym wszystkim Mozart nie mia adnego pojcia! By wtedy jedynie Bach, ale w cakowitym

zapomnieniu, bo by protestantem; dopiero my musielimy go odkrywa na nowo. Dlatego


sytuacja Mozarta bya nieporwnywalnie atwiejsza. Nie mia adnych obcie. Kady mg
wtedy po prostu przyj i zagra. Albo komponowa. Praktycznie wszystko, co chcia. I
ludzie byli wtedy o wiele bardziej wdziczni. W tym czasie bybym wiatowej sawy
wirtuozem. Ale Mozart nigdy tego nie przyzna. W przeciwiestwie do Goethego, ktry by
jednak bardziej rzetelny. Goethe mawia, e mia szczcie, bo za jego czasw literatura bya
jeszcze nie zapisan kart. Mia szczcie. Szczcie pisane dobr niemczyzn. Ale Mozart
nie przyzna tego nigdy. Mam mu to bardzo za ze! Mwi bez ogrdek, bo bardzo mnie to
zoci. A tak na marginesie, wszystko, co Mozart napisa na kontrabas, jest niewiele warte,
moe oprcz ostatniego aktu Don Giovanniego. Tyle o Mozarcie. A teraz pocign sobie
jeszcze jeden yk...
Wstaje, potyka si o kontrabas, wrzeszczy.
... Uwaaj, ty...! Krzy paski i mka z tym pudem! Zawsze mi stoisz na drodze, ty durniu!
Niech mi pan powie, dlaczego trzydziestopicioletni mczyzna, to znaczy ja, yje razem z
instrumentem, ktry mu stale stoi na drodze?! Pod kadym wzgldem: ludzkim, spoecznym,
komunikacyjnym, seksualnym i muzycznym, zawsze jest mu tylko zawalidrog. Znaczy go
pitnem Kainowym?! Moe mi pan to wytumaczy?! - Pan wybaczy, e krzycz, ale mog tu
krzycze, ile chc. Nikt mnie i tak nie usyszy, z powodu izolacji przeciwdwikowej. aden
czowiek mnie nie syszy... Ale ja go jeszcze kiedy rozbij, pewnego dnia go po prostu
rozbij...
Wychodzi po piwo.
Mozart, uwertura do Figara.
Koniec muzyki. Wraca nalewajc sobie piwa.
... Jeszcze sowo na temat erotyki: ta maa piewaczka jest po prostu cudowna. Niewysoka i
ma zupenie czarne oczy. Moe jest ydwk. Mnie tam wszystko jedno. W kadym razie ma
na imi Sara. To byaby kobieta w sam raz dla mnie. Wie pan, ja nigdy nie mgbym si
zakocha ani w wiolonczelistce, ani w altystce. Mimo e kontrabas jako instrument w
grnych tonach doskonale wspbrzmi z altwk - Sinfonia concertante Dittersdorfa. Puzon
te jeszcze ujdzie. Albo wiolonczela. My i tak najczciej gramy z wiolonczel. Ale poza
muzyk wiolonczela nie wchodzi dla mnie zupenie w rachub. Jako kontrabasista potrzebuj

kobiety, ktra stanowiaby zupene przeciwiestwo tego, czym sam jestem: lekko,
muzykalno, pikno, szczcie, sawa, no i oczywicie musi mie adny biust... Byem w
bibliotece muzycznej i sprawdzaem, czy byoby co dla nas obojga. Dwie arie na sopran z
towarzyszeniem kontrabasu. Dwie arie! Oczywicie tego nikomu nie znanego Johanna
Spergera, zmarego w 1812 roku. Do tego jeszcze nonet Bacha, kantata nr 152, no ale nonet,
to ju prawie caa orkiestra. Zostaj wic dwa utwory dla nas dwojga. To oczywicie adna
podstawa. Pan pozwoli, e si napij. Czego potrzebuje sopranistka? Nie ma si co oszukiwa! Sopranistka potrzebuje korepetytora. Przyzwoitego pianisty. Albo lepiej - dyrygenta.
Nie od rzeczy byby take reyser. Nawet dyrektor techniczny jest dla niej waniejszy ni
kontrabasista. Wydaje mi si, e co tam byo midzy ni i naszym dyrektorem technicznym.
A ten czowiek to prawdziwy biurokrata. Typ funkcjonariusza, absolutnie niemuzykalny.
Tusty, lubieny, stary cap. Poza tym peda. - Moe jednak nic midzy nimi nie byo.
Szczerze mwic, nie wiem. I tak byoby mi wszystko jedno. Z drugiej strony, to jednak
byoby to przykre. Bo z kobiet, ktra sypia z naszym dyrektorem technicznym, ja nie
mgbym pj do ka. Nie mgbym jej tego wybaczy. Ale tak daleko jeszcze nie
doszlimy. I nie wiadomo, czy w ogle kiedy dojdziemy, bo ona mnie jeszcze nie zna. Nie
sdz, eby mnie zauwaya. Muzycznie z pewnoci nie, no bo jak?! Najwyej w bufecie. Ja
wygldam lepiej ni gram. Ale ona rzadko przychodzi do bufetu. Czsto jest zapraszana.
Przez starszych piewakw. Przez gwiazdy na gocinnych wystpach. Do drogich rybnych
restauracji. Kiedy j ledziem. Sola kosztuje tam pidziesit dwie marki. Uwaam, e to
obrzydliwe, kiedy moda dziewczyna wychodzi z pidziesicioletnim tenorem - ten czowiek
dostaje trzydzieci sze tysicy za dwa wieczory! Wie pan, ile ja zarabiam? Tysic osiemset
netto. Kiedy mamy nagrania pytowe albo zapi inn chatur, zarobi jeszcze ewentualnie
troch dodatkowo. Ale normalnie zarabiam tysic osiemset. Tyle zarabia dzisiaj niszy
urzdnik biurowy albo dorabiajcy sobie student. A czego oni musieli si uczy? Niczego. A
ja studiowaem cztery lata w Wyszej Szkole Muzycznej; u profesora Krautschnicka uczyem
si kompozycji, u profesora Riederera - harmonii. Przed poudniem mam trzy godziny prb,
wieczorem cztery godziny wystpu, a jeeli nawet mam wolne, to i tak moe si zdarzy
zastpstwo; przed dwunast nie kad si nigdy, a pomidzy tym powinienem jeszcze
wiczy, krzy paski i mka, gdybym nie by taki zdolny i nie umia gra z nut bez przygotowania, to musiabym ciko pracowa czternacie godzin na dob!
Gdybym tylko chcia, mgbym sobie pj do rybnej restauracji. I gdybym musia,
wydabym bez wahania pidziesit dwie marki na sol. Nie mrugnbym nawet okiem, od tej
strony pan mnie nie zna! Ale uwaam to za obrzydliwe! Poza tym wszyscy ci panowie s

oczywicie onaci. Bardzo prosz, gdyby ona przysza do mnie - no, ale ona mnie nie zna - i
powiedziaa: Kochany, chodmy na sol!, to odpowiedziabym: Oczywicie, moje serce,
dlaczego nie; zjedzmy sol, ukochana, i jeeli nawet bdzie kosztowa osiemdziesit marek,
to jest mi i tak wszystko jedno. Bo wobec kobiety, ktr kocham potrafi by szarmancki od
stp do gw. Ale to obrzydliwe, kiedy ta kobieta wychodzi z innymi mczyznami. Uwaam
to za obrzydliwe! Kobieta, ktr ja kocham! Chodzi z innymi mczyznami do rybnej
restauracji! Kadego wieczoru!... Wprawdzie ona mnie nie zna, ale... ale to jest te jej jedyne
usprawiedliwienie! Kiedy mnie ju bdzie znaa... kiedy si poznamy... to nieprawdopodobne,
ale... kiedy bdziemy si znali, to ona ju zobaczy, mog panu ju dzisiaj powiedzie, mog
da panu na pimie, bo... bo...
Zaczyna nagle krzycze.
... nie pozwol sobie na to, eby moja ona, tylko dlatego, e jest sopranistk i pewnego dnia
piewa bdzie parti Dorabelli, Aidy albo Butterfly, a ja jestem tylko kontrabasist! - eby
ona... dlatego... chodzia do rybnych restauracji... ja na to nie pozwol... pan wybaczy...
przepraszam... musz si troch... uspokoi... wydaje mi si... uspokoi... - czy sdzi pan, e
ja... w ogle... mog jeszcze myle o kobiecie...?
Podchodzi do gramofonu i nastawia pyt.
... Aria Dorabelli... z drugiego aktu... Cosi fan tutte...
Wraz Z pierwszymi taktami muzyki zaczyna cicho szlocha.
Wie pan, kiedy si jej sucha, to trudno w to uwierzy. Wprawdzie dotychczas piewaa zawsze niewielkie partie, ale kiedy piewa, kiedy jej sucham, mwi panu, ciska mi si
serce, nie mog tego inaczej wyrazi. A potem ta dziewczyna idzie z pierwszym lepszym
gwiazdorem na gocinnych wystpach do rybnej restauracji! Je frutti di mare albo
bouillabaisse! A mczyzna, ktry j kocha, siedzi w tym czasie w izolowanym dwikowo
pomieszczeniu i myli tylko o niej. W rkach trzyma jedynie ten nieforemny instrument, na
ktrym nie moe zagra nawet jednego jedynego dwiku, ktry ona mogaby zapiewa!...
Wie pan, czego ja potrzebuj? Potrzebuj zawsze kobiety, ktrej zdoby nie mog. A
jeeli nie mog jej zdoby, to innej nie potrzebuj wcale. Kiedy chciaem zmusi j, eby
zwrcia na mnie uwag. To byo na prbie Ariadny. piewaa tam parti echa, to maa
rola, zaledwie kilka taktw. Reyser posa j wtedy jeden jedyny raz na przd sceny, na

ramp. Stamtd moga mnie bya zobaczy, gdyby popatrzya w moj stron zamiast na
Generalnego Dyrektora Muzycznego. Pomylaem wtedy, e jeeli teraz co zrobi, jeeli
przycign jej uwag... przewrc kontrabas... uderz smyczkiem wiolonczelist przede
mn... albo zagram szczeglnie faszywie - w Ariadnie mogoby to podpa, bo gramy tylko
w dwa kontrabasy...
Ale rozmyliem si. atwiej mwi ni wykona. A pan nie zna naszego Generalnego
Dyrektora Muzycznego, on kady faszywy ton uwaa za osobist zniewag. Poza tym
uznaem to za dziecinad, nawizywanie z ni stosunkw za porednictwem faszywych
dwikw. A poza tym, wie pan... kiedy gra si w orkiestrze razem z kolegami, to tak nagle
wiadomie, e tak powiem, z pen premedytacj faszowa... - ja nie mog. Na to jestem zbyt
rzetelnym muzykiem. Powiedziaem wic sobie, jeeli mam faszowa po to, by ona mnie w
ogle zauwaya, to ju lepiej, eby nie zauwaya mnie nigdy. Widzi pan, taki ju jestem.
Sprbowaem wic zagra szczeglnie piknie, jak to tylko moliwe jest na
kontrabasie. Pomylaem sobie przy tym, e jeeli ona teraz zauway moj pikn gr, jeeli
na mnie popatrzy, to bdzie to znak, e jest kobiet mojego ycia. Moj Sar na wieki. Jeeli
nie popatrzy, to koniec. Tak, tak, w sprawach miosnych czowiek jest przesdny. - No wic
ona nie popatrzya na mnie. Zanim w ogle zaczem moj pikn gr, reyser posa j
znowu na ty sceny. Nikomu nic nie podpado. Ani Generalnemu Dyrektorowi Muzycznemu,
ani nawet Haffingerowi przy pierwszym basie, zaraz obok mnie; nawet on nie zauway, jak
piknie wtedy zagraem... Czy chodzi pan czsto do opery? Niech pan sobie wyobrazi, e
idzie pan do opery, na przykad dzisiaj wieczr, festiwalowa premiera Zota Renu. Przeszo
dwa tysice ludzi w strojach wieczorowych. Zapach kosztownych myde, perfum,
dezodorantw. Poyskuje czarny jedwab na smokingach, wiec si karki, iskrz brylanty. W
pierwszym rzdzie premier wraz z rodzin, czonkowie gabinetu, midzynarodowa mietanka.
W loy intendenta intendent ze swoj on, swoj przyjacik, swoj rodzin i swymi
gomi honorowymi. W loy Generalnego Dyrektora Muzycznego Generalny Dyrektor
Muzyczny z on i gomi honorowymi. Wszyscy oczekuj Carla Marii Giuliniego, gwiazdy
wieczoru. Drzwi zamykaj si cicho, yrandol podnosi si, wiata gasn, wszystko pachnie i
czeka. Pojawia si Giulini. Oklaski. Kania si. Jego wieo umyte wosy fruwaj. Obraca si
ku orkiestrze, ostatnie pokasywania, cisza. Podnosi ramiona, szuka spojrzenia pierwszego
skrzypka, kiwa gow, jeszcze jedno spojrzenie, ostatnie chrzknicie... I wtedy, w tym
podniosym momencie, kiedy opera staje si wszechwiatem, a chwila momentem stworzenia
wszechwiata, kiedy wszystko zamaro w napitym oczekiwaniu, z zapartym tchem, kiedy
trzy cry Renu stoj ju za kurtyn jak wronite, wtedy z ostatniego rzdu w orkiestrze,

gdzie stoj kontrabasy, rozlegnie si krzyk kochajcego serca...


Krzyczy.

... SARA!!!
Kolosalne wraenie! Nastpnego dnia pisz o tym wszystkie gazety. Ja wylatuj z orkiestry,
id do niej z bukietem kwiatw, ona otwiera drzwi, widzi mnie pierwszy raz, ja stoj tam
niczym bohater i mwi: To ja jestem tym mczyzn, ktry Pani skompromitowa, bo
Pani kocham, padamy sobie w objcia, najwysze szczcie, bogo, wiat dla nas nie
istnieje. Amen.
Prbowaem sobie ju oczywicie wybi Sar z gowy. Moe ma paskudny charakter,
zupene zero, moe jest po prostu gupia i mczynie mojego formatu nie dorasta do pit...
Ale kiedy na prbie sysz jej gos, ten boski organ. Wie pan, pikny gos jest sam w
sobie ju uduchowiony, nawet kiedy kobieta jest zupenie gupia. To jest w muzyce
najbardziej okrutne.
A poza tym w gr wchodzi tu jeszcze erotyka. Co, przed czym aden czowiek si nie
obroni. Powiem to panu tak: kiedy Sara piewa, to ja czuj ten jej piew moj skr, to prawie
odczucie seksualne - prosz mnie teraz le nie zrozumie. Czasami budz si w nocy z
krzykiem. Krzycz, bo ni mi si jej piew, mj Boe! Bogu dziki, mam wyciszone
mieszkanie. Jestem cay zlany potem, zasypiam, znowu si budz, zasypiam - i znowu budzi
mnie mj wasny krzyk. I tak przez ca noc: ona piewa, ja krzycz, zasypiam, ona piewa, ja
krzycz, zasypiam i tak dalej... To jest erotyka.
Ale czasami - jeeli ju jestemy przy tym temacie - widz j przed sob take w
dzie. Oczywicie w wyobrani. Wyobraam sobie wtedy... to zabrzmi moe komicznie, e
ona stoi przede mn, bardzo blisko, tak jak teraz kontrabas. A ja nie mog si powstrzyma,
musz j obj... o, tak... a drug rk tak... niby smyczkiem... po jej poladkach... albo
inaczej, jak przy kontrabasie, obejmuj od tyu, z lew rk na jej biucie, jak w trzeciej
pozycji na strunie G... solo... troch trudno to sobie teraz wyobrazi - a praw rk
smyczkiem, tu, na dole, a potem tak... i tak... i tak...
Dzikimi ruchami rk dotyka kontrabasu, potem przestaje, siada wyczerpany w swoim
fotelu, nalewa sobie piwa.

...
... jestem rzemielnikiem. Wewntrznie jestem rzemielnikiem. Nie jestem adnym
muzykiem. Z pewnoci nie jestem bardziej muzykalny od pana. Lubi muzyk. Sysz, kiedy
struna jest le nastrojona, odrniam pton od caego. Ale nie potrafi zagra ani jednej frazy
muzycznej. Nie potrafi zagra piknie adnego dwiku... a ona po prostu otwiera usta i
wszystko, co z nich wychodzi, jest pikne. Nawet jeeli pomyli si tysic razy, to to i tak jest
pikne! To nie jest kwestia instrumentu. Myli pan, Franz Schubert otwiera swoj sm
Symfoni instrumentem, na ktrym nie mona gra piknie? Co sdzi pan waciwie o
Schubercie? - Ale ja tego nie potrafi. To moja wina.
Technicznie zagram wszystko. Technik opanowaem znakomicie. Technicznie, jeli
zechc, zagram panu kad suit Bottesiniego, to Paganini kontrabasu. Niewielu moe mi w
tym dorwna. Technicznie, jeeli rzeczywicie solidnie bym wiczy, ale ja nie wicz, w
moim wypadku nie ma to sensu, bo brak mi treci, gdyby nie ta wewntrzna muzyczna
pustka, rozumie pan, wewntrzna pustka - potrafi to sam oceni, bo na tyle starczy mi
jeszcze wyczucia - tym odrniam si pozytywnie od innych - mam jeszcze kontrol nad samym sob, wiem jeszcze, Bogu dziki, kim jestem, a kim nie i jeeli w wieku trzydziestu
piciu lat siedz na staym etacie w orkiestrze pastwowej, to nie jestem znowu taki gupi,
eby uwaa si za geniusza. Geniusz na etacie! Zapoznany geniusz na etacie, grajcy na
kontrabasie w pastwowej orkiestrze...
Mogem nauczy si gra na skrzypcach albo kompozycji. Ale i tak by z tego nic nie
wyszo. Mojego geniuszu wystarcza mi akurat do tego, eby rzpoli na instrumencie, ktrego
nie znosz, eby inni nie zauwayli, jaki jestem do niczego. Dlaczego to robi?
Zaczyna nagle krzycze.
...A dlaczego by nie!? Dlaczego miaoby mi si lepiej powodzi ni panu? Tak, panu!
Ksigowemu! Sprzedawcy! Prawnikowi! Laborantowi!...
W swym wzburzeniu podchodzi do okna i gwatownie je otwiera. Haas uliczny wlewa
si do rodka.
... A moe naley pan do klasy uprzywilejowanej, ktra moe jeszcze pracowa fizycznie?
Moe jest pan jednym z tych tam, na zewntrz, ktrzy osiem godzin dziennie krusz beton
motem pneumatycznym? Albo jednym z tych, co osiem godzin wrzucaj tony mieci na

mieciarki, tak e wszystko wok fruwa. Czy to odpowiada pana zdolnociom? Czy
poczuby si pan uraony faktem, e inny lepiej wrzuca mieci ni pan? Czy jest pan te tak
przepeniony idealizmem i powica si pan swojej pracy tak jak ja? Przyciskam cztery struny
palcami mojej lewej rki, a krew tryska; smyczkiem z koskiego wosia pocigam tak
mocno, a mdleje mi prawa rka. Wytwarzam w ten sposb potrzebny haas, haas. I jedyn
rzecz, ktra mnie od pana odrnia jest fakt, e przypadkowo wykonuj swoj prac we
fraku...
Zamyka okno.
... Frak jest firmowy. Tylko koszule musz sobie sam kupowa. Teraz musz si ju
przebiera.
Pan wybaczy. Uniosem si troch. Nie chciaem pana urazi. Kady ma swoje miejsce i robi to, co moe. I nie nasz rzecz jest pyta, jak on do tego doszed, dlaczego tam
zostaje...
Czasami mam rzeczywicie diabelskie urojenia, pan wybaczy. Przedtem, kiedy wyobraaem sobie, e kontrabas to Sara... J, kobiet mych snw, jako kontrabas. J, tego
anioa stojcego muzycznie o cae niebo wyej ode mnie... unoszcego si nade mn,
wyobraaem sobie jako t paskudn skrzyni kontrabasu, ktrej dotykam swymi
zrogowaciaymi palcami i gaszcz moim wyleniaym smyczkiem... Fuj, do diaba, szataskie
rojenia; czasami, kiedy rozmylam, nachodz mnie, oszaamiaj, zmysowe, nieodparte. Z
natury nie jestem czowiekiem zmysowym. Z natury jestem raczej powcigliwy. Tylko
wtedy, kiedy rozmylam, staj si zmysowy. Kiedy rozmylam, moja fantazja ponosi mnie
niczym Pegaz i powoduje, e si staczam.
Mylenie, powiada jeden z moich przyjaci - od dwudziestu dwu lat studiuje
filozofi i teraz robi dyplom - Mylenie, to zbyt trudna sprawa, eby kady dyletant mg si
tym zajmowa. On, ten mj przyjaciel, sam nigdy nie usiadby do fortepianu, eby zagra
sonat. Bo tego nie umie. Ale kady sdzi, e potrafi myle i myli bez adnych zahamowa.
To jest najwikszy bd wspczesnych czasw, powiada mj przyjaciel, std si bior te
wszystkie katastrofy, ktre nas jeszcze wszystkich zgubi, wszystkich, bez wyjtku. A ja
uwaam, e on ma racj. Nic wicej nie powiem. Musz si teraz przebra.
Oddala si, przynosi ubranie, mwi dalej ubierajc si.
Jestem - pan wybaczy, e mwi nieco goniej, ale kiedy wypij troch piwa, staj si

goniejszy - jako czonek orkiestry pastwowej niejako urzdnikiem, a jako taki nie mog
by zwolniony. Pracuj ustalon liczb godzin w tygodniu, mam pi tygodni urlopu w roku,
ubezpieczenie zdrowotne, co dwa lata automatycznie podwyka poborw. Pniej emerytura.
Jestem totalnie zabezpieczony...
Wie pan - czasami bierze mnie z tego powodu taki lk, ja... ja... ja czasami boj si w
ogle wyj z domu, taki si czuj bezpieczny. Kiedy mam wolne - ja mam duo wolnego
czasu - najchtniej zostaj w domu, ze strachu, jak by to teraz panu wytumaczy? To jest
niepokj, upiorny ucisk, odczuwam okropny lk przed t pewnoci, to jest jak klaustrofobia,
psychoza uwizania - wanie przy kontrabasie. Wolnych basistw przecie nie ma. No bo
jak? Jako basista jest si doywotnio urzdnikiem. Nawet nasz Generalny Dyrektor
Muzyczny nie ma takiej pewnoci. Nasz Generalny Dyrektor Muzyczny ma kontrakt na pi
lat. Jeeli mu go nie przedu, to wyleci. Przynajmniej teoretycznie. Albo intendent.
Intendent jest wszechmocny, ale te moe wylecie. Na przykad, gdyby wystawi oper
Henzego, to by wylecia. Pewne jak w banku. Bo Henze jest komunist i w operze
pastwowej nie ma nic do szukania. Albo gdyby doszo do jakiej intrygi politycznej...
Ale ja nie wylec na pewno. Mog gra i robi, co mi si ywnie podoba, a i tak nie
wylec. No, dobrze: pan powie, e to jest ju moje ryzyko; zawsze tak byo; muzyk
orkiestrowy musia mie stay etat. Dzisiaj jako urzdnik pastwowy, przed dwoma wiekami
jako urzdnik dworski. Ale wtedy przynajmniej mogo si zdarzy, e ksi umar i orkiestr
dworsk rozwizano, przynajmniej teoretycznie. Dzisiaj jest to zupenie niemoliwe.
Wykluczone, wszystko jedno, co by si zdarzyo. Nawet w czasie wojny - wiem to od
starszych kolegw - bomby paday, miasto leao w gruzach, wszystko zniszczone - ale w
piwnicy siedziaa orkiestra pastwowa, prby kadego dnia o dziewitej rano. Mona
zwariowa. Oczywicie, mog zoy wypowiedzenie. Oczywicie. Mog pj i powiedzie:
zwalniam si. Byaby to rzecz niezwyka. Niewielu przede mn tak zrobio. Ale mgbym to
zrobi, to byoby zupenie legalne. Wtedy bybym wolny... No, tak i co dalej?! Co bym wtedy
zrobi? Zostabym na bruku...
Naprawd, mona zwariowa. I tak le, i tak niedobrze...
Przerywa. Uspokaja si. Zaczyna mwi szeptem.
... Chyba, e jeszcze dzi wieczorem na przedstawieniu wszystko rzuc i zawoam Sar.
Byby to akt godny Herostratesa. Przed samym premierem. Na jego chwa i moje
zwolnienie. Czego takiego jeszcze nie byo! Krzyk kontrabasisty. Moe wybuchnie panika.

Albo goryle premiera zastrzel mnie. Przez pomyk. Albo przez odruch warunkowy. Albo
przez pomyk zastrzel dyrygenta. W kadym razie co by si dziao. Moje ycie zmienioby
si zasadniczo. Cakowity przeom. Nawet jeeli nie zdobd tym Sary, to ona i tak ju mnie
nigdy nie zapomni. Stan si anegdotycznym elementem jej ycia, jej yciorysu. To byoby
warte tego krzyku. A ja... wyleciabym, wyleciabym... jak intendent.
Siada i pociga duy yk piwa.
Moe rzeczywicie to zrobi. Moe pjd teraz tak jak stoj i zawoam... Moi panowie!... Inn
moliwoci jest orkiestra kameralna. By ukadnym, pilnym, cierpliwym, wiczy, pierwszy
basista w drugorzdnej orkiestrze, may zesp kameralny, oktet, pyty, by godnym zaufania,
elastycznym, wyrobi sobie w pewnych krgach nazwisko i z ca skromnoci dojrzewa do
Pstrga Schuberta.
Kiedy Schubert mia tyle lat co ja, to od dwch lat ju nie y.
Musz ju i. O wp do smej si zaczyna. Nastawi panu jeszcze jedn pyt.
Schubert, kwintet na fortepian, skrzypce, altwk, wiolonczel i kontrabas, tonacja A - dur,
napisany w 1819 roku, w wieku dwudziestu dwch lat, na zlecenie pewnego dyrektora
kopalni...
Nastawia pyt.
... Id. Id teraz do opery i bd krzycza. Jeeli si odwa. Moe pan jutro poszuka w
gazetach! Do widzenia!
Jego kroki si oddalaj. Opuszcza pokj, zamyka na klucz drzwi wejciowe. W tym
momencie rozbrzmiewa muzyka: Schubert, kwintet Pstrg, cz pierwsza.
KONIEC