P. 1
Nr 9 (580) 2 Marca 2008 Cena

Nr 9 (580) 2 Marca 2008 Cena

|Views: 444|Likes:
Wydawca: ENAK9000

More info:

Published by: ENAK9000 on Feb 02, 2010
Prawo autorskie:Attribution Non-commercial

Availability:

Read on Scribd mobile: iPhone, iPad and Android.
download as PDF, TXT or read online from Scribd
See more
See less

10/23/2012

pdf

text

original

TYGODNIK

NR 9 (580) 2 MARCA 2008 CENA 4,70 ZŁ (W TYM 7% VAT)

FORUM: Podzielona jedność str. 11

INDEKS 337 374

ISSN 0867-4523

www.zolnierz-polski.pl

DOKĄD LECI PILOT?
O TNICTW LO

OBRONA TERYTORIALNA: Partyzantka w partyzantce PODOFICEROWIE: Zdobyć kolejny szczyt str. 22

str. 28

LOTNISKOWCE: 100 TYSIĘCY TON DYPLOMACJI str. 54

AAAAAAA AAAAAAAA W NUMERZE
NASZYM OKIEM

SZESNASTA NA POLIGONIE
TEMAT NUMERU

Żołnierze 16 Pomorskiej Dywizji Zmechanizowanej z Elbląga w styczniu i lutym uczestniczyli w ,,zimowej szkole ognia” S T R . 3 2

DOKĄD LECI PILOT?
W najbliższych latach w Siłach Powietrznych planowane są wielkie zmiany. Decyzja o profesjonalizacji to wielkie wyzwanie, podobnie jak konieczność zakupu nowego wyposażenia STR.

Gdyby w armii przeprowadzić ranking obaw żołnierzy, które nękały ich najdotkliwiej w ostatniej dekadzie, na pierwszym miejscu znalazłoby się poczucie ciągłego zagrożenia zwolnieniem ze służby
STR. 18

NIEPEWNOŚĆ

4

WOJSKO

FABRYKA RATOWNIKÓW
Gdy we wrześniu 2002 r. rozwiązywano Wojskową Akademię Medyczną, wydawało się, że Łódź na zawsze przestanie być ośrodkiem kształcenia kadr medycznych dla sił zbrojnych. Stało się jednak inaczej STR. 26

KULISY OT

FORUM BEZPIECZEŃSTWO

PODZIELONA JEDNOŚĆ
Kosowo zdecydowało się na rozwód z Serbią. Dwieście tysięcy mieszkańców Belgradu wyszło na ulicę stolicy, by protestować przeciwko temu, co nazywają kolejnym rozbiorem swojego kraju STR. 11

PARTYZANTKA W PARTYZANTCE
Chociaż pseudobrygady, niedysponujące większą siłą bojową i militarnym znaczeniem, przeformowano wreszcie w bataliony, to pytań i wątpliwości wcale nie ubyło. Przybyło za to... przełożonych STR. 28

TYGODNIK

Redaktorzy prowadzący: ppłk Artur Goławski , tel.: (0-22) 684 52 30, CA MON 845 230; Aneta Wiśniewska, (0-22) 684 52 13, CA MON 845213; polska-zbrojna@redakcjawojskowa.pl Publicyści: Warszawa: Norbert Bączyk, Piotr Bernabiuk, tel.: (0-22) 684 52 29, CA MON 845 229; Jakub Czermiński, Anna Dąbrowska, tel.: (0-22) 684 52 44, CA MON 845 244; Paulina Glińska, tel.: (0-22) 684 52 29, CA MON 845 229; Sylwia Guzowska, tel.: (0-22) 684 02 32, CA MON 840 232; kpt. Grzegorz Predel, tel.: (0-22) 684 08 68, CA MON 840 868; Roman Przeciszewski, tel.: (0-22) 684 52 44, CA MON 845 244; Tadeusz Wróbel, tel.: (0-22) 684 52 44, CA MON 845 244;

www.polska-zbrojna.pl

Dyrektor Redakcji Wojskowej Redaktor naczelny Artur Bartkiewicz, tel.: (0-22) 684 53 65, 684 56 85, faks: 684 55 03; CA MON 845 365, 845 685, faks: 845 503; sekretariat@redakcjawojskowa.pl Al. Jerozolimskie 97, 00-909 Warszawa Zastępca dyrektora Redakcji Wojskowej sekretarz redakcji „Polski Zbrojnej”: Wojciech Kiss-Orski, tel.: (0-22) 684 02 22, CA MON 840 222; wko@redakcjawojskowa.pl

Bydgoszcz: Krzysztof Wilewski, tel. (0-52) 378 25 90, CA MON 415 200; Gdynia: Tomasz Gos, kmdr ppor. Mariusz Konarski, tel.: (0-58) 626 62 07, CA MON 266 207; Krzysztof Wygnał, tel.: (0-58) 626 24 13, CA MON 262 413; Kraków: Magdalena Kowalska-Sendek, Jacek Szustakowski, tel.: (0-12) 613 17 80, CA MON 131 780; Poznań: Piotr Laskowski, CA MON 572 446, mjr Tomasz Szulejko, tel.: (0-61) 857 23 59, CA MON 572 359; Wrocław: Bogusław Politowski, tel.: (0-71) 765 38 53, CA MON 653 853; Fotoreporter: Jarosław Wiśniewski, tel.: (0-22) 684 52 29, CA MON 845 229; Współpracownicy: Andrzej Jonas, Robert Czulda, Krzysztof Głowacki, Marcin Kaczmarski,

Włodzimierz Kaleta, Damian Markowski, Jarosław Witkowski, Henryk Suchar Dział graficzny: tel.: (0-22) 684 51 70, CA MON 845 170; Marcin Dmowski (kierownik), Monika Klekociuk, Paweł Kępka, Andrzej Witkowski Opracowanie stylistyczne: tel.: (0-22) 684 03 55, CA MON 840 355; Renata Gromska (kierownik), Katarzyna Kocoń, Małgorzata Mielcarz, Aleksandra Ogłoza, Katarzyna Pietraszek, Joanna Rochowicz Biuro Reklamy i Marketingu: Adam Niemczak (kierownik) , tel. (0-22) 684 53 87, 684 51 80, 684 55 03, faks: (0-22), CA MON 845 387; Joanna Brodowska, tel.: (0-22 ) 684 51 80; reklama@redakcjawojskowa.pl

Egzemplarze czasopism dostępne w wewnętrznym kolportażu wojskowym są bezpłatne

2 Polska Zbrojna

nr 9/2008

REDAKTOR NACZELNY

Artur Bartkiewicz
WOJSKO LUDZIE

MAGISTROM DZIĘKUJEMY
Zawsze marzył o mundurze. Mówi o sobie, że jest patriotą i pasjonatem swojego zawodu. Jednak kontakt z organem administracji wojskowej spowodował gwałtowne obniżenie samooceny STR. 24

Lekcja z Kosowa
S
iedemnastego lutego na politycznej mapie Europy pojawił się nowy kraj – zamieszkane w większości przez Albańczyków Kosowo zdecydowało o odłączeniu się od Serbii. Na Bałkanach znów zawrzało – na ulice Belgradu wyszło 200 tysięcy Serbów protestujących przeciwko oderwaniu się Kosowa od ich kraju. Najbardziej wojowniczy demonstranci zaatakowali ambasadę USA, a na pograniczu serbsko-kosowskim cały czas dochodzi do starć. Serbowie zamieszkujący federację Bośni i Hercegowiny zagrozili, że jeśli dojdzie do powszechnego uznania niepodległości Kosowa – wówczas jednostronnie zadecydują o secesji z federacji bośniackiej. Nie wiadomo, jak zachowają się wtedy pozostałe dwie grupy zamieszkujące Bośnię i Hercegowinę – Chorwaci i Bośniacy. Powoli zapominamy, a na pewno chcemy zapomnieć o tym, że w latach 90. w tym rejonie Europy byliśmy świadkami tak okrutnej wojny, jakiej nie spodziewaliśmy się po Starym Kontynencie mającym straszliwe wspomnienia z dwóch konfliktów światowych. Teraz wszyscy z niepokojem patrzymy w stronę Bałkanów i gorąco wierzymy, że taka sytuacja już się nie powtórzy. Obecna sytuacja jest o tyle trudna, że ciężko znaleźć salomonowe rozwiązanie. Nieuznanie Kosowa jest moralnie trudne – zwłaszcza dla kraju takiego jak Polska, przez długie lata walczącego o prawo do własnej państwowości, którego to prawa konsekwentnie odmawiali mu sąsiedzi. Z drugiej strony można zrozumieć frustrację Serbów, którzy całą sprawę postrzegają w kategoriach rozczłonkowywania ich państwa. W tej sprawie zderzają się dwie kwestie: prawo do samostanowienia narodów i prawo do zachowania integralności terytorialnej państw. Każda decyzja będzie przez jedną ze stron postrzegana jako krzywdząca. Dla nas wszystkich sprawa jest o tyle istotna, że polscy żołnierze stacjonują zarówno w Kosowie, jak i w Bośni i Hercegowinie. Dotychczas obie te misje uważane były za względnie bezpieczne – i wciąż wszyscy liczymy, że nic się w tej kwestii nie zmieni. Wierzą w to również polscy przeciwlotnicy przygotowujący się do wyjazdu na kolejną zmianę misji w Kosowie. Wiadomość o secesji Kosowa nie wpłynęła na ich przygotowania, o czym można przeczytać w artykule redaktora Jakuba Czermińskiego („Przeciwlotniczy debiut”). Na pewno jednak choćby z tego względu będziemy się baczniej przyglądać Bałkanom. Kazus Kosowa przypomniał nam wszystkim o tym, że na kontynencie europejskim wciąż tlą się jeszcze niewygaszone konflikty o charakterze narodowym rodem z XIX w. I nie jest to problem wyłącznie środkowej czy wschodniej Europy. W Europie Zachodniej, która, mogłoby się wydawać, lekcję nacjonalizmów ma już raczej za sobą, tendencje separatystyczne pojawiają się w takich krajach jak Wielka Brytania, Francja, Hiszpania, Włochy czy Belgia (patrz artykuł: „Podzielona jedność”). Polska znajduje się na tym tle w szczególnie dobrej sytuacji – granice, jakie ustalono po II wojnie światowej, zmniejszyły wprawdzie terytorium Rzeczypospolitej o prawie 50 tys. km kw., ale jednocześnie uczyniły z wielonarodowej II Rzeczypospolitej kraj w zasadzie „mononarodowy”. Dzięki temu nie borykamy się dzisiaj z nacjonalizmami i separatyzmami. Ale ruchy odśrodkowe w Europie, której nasz kraj jest ważną częścią, muszą budzić niepokój. Każą też z zupełnie innego punktu widzenia spojrzeć na proces integracji europejskiej, o której mówi się zazwyczaj z perspektywy korzyści ekonomicznych, jakie zapewnia swoim członkom. Integracja europejska ma jednak również inny wymiar – dzięki łączeniu krajów europejskich silnymi zależnościami o charakterze ekonomicznym i politycznym – z jednej strony kanalizuje energię poświęcaną separatyzmom na wspólne bogacenie się Europejczyków, z drugiej strony łagodzi skutki wydarzeń takich, jak sprawa Kosowa. W zjednoczonej Europie, w której znikają granice między państwami, łatwiej będzie żyć Serbom bez Kosowa niż teraz – kiedy najprawdopodobniej oddzielą ich od dawnej prowincji umocnione zasieki graniczne. Kazus Kosowa pokazuje również, że przy jednoczeniu Europy nie można zapominać o silnej tożsamości narodowej tworzących ją państw. Dlatego proste przełożenie modelu amerykańskiego na Europę i stworzenie Stanów Zjednoczonych Europy jest dziś trudne do wyobrażenia. Dużo łatwiej wyobrazić sobie zjednoczoną Europę ojczyzn. Taka Europa będzie miejscem bezpieczniejszym. W takiej Europie polscy żołnierze prawdopodobnie będą mogli opuścić i Kosowo, i Bośnię i Hercegowinę.

WOJSKO

PODOFICEROWIE

ZDOBYĆ KOLEJNY SZCZYT
Jeśli projekt Akademii Podoficerskiej wydaje się komuś szokujący, to przypomnijmy sobie, jaki był śmiech i drwiny, gdy planowano utworzenie szkół podoficerskich prowadzonych przez podoficerów STR. 22

Prenumerata: RUCH SA, KOLPORTER SA, Garmond PRESS, GLM. Informacja: (0-22) 684 04 00 Kolportaż i reklamacje: Bellona SA – (0-22) 457 04 37, 6879 041, CA MON 879 041 Druk: Drukarnia Perfekt, ul. Połczyńska 99, Warszawa Numer zamknięto: 26.02 .2008 r. Zdjęcie na okładce: USAF Projekt graficzny: Łukasz Kaugan , CaStudio Treść zamieszczanych materiałów nie zawsze odzwierciedla stanowisko redakcji. Tekstów niezamówionych redakcja nie zwraca. Zastrzega sobie prawo do skrótów.

Nakład: 20 000 egz.

nr 9/2008

Polska Zbrojna 3

TEMAT NUMERU

W najbliższych latach w Siłach Powietrznych planowane są wielkie zmiany. Decyzja o profesjonalizacji to wielkie wyzwanie, podobnie jak konieczność zakupu nowego wyposażenia. Lotnicy chcieliby utrzymać swój potencjał na obecnym poziomie, ale chyba jest to niemożliwe…
Cięcia, cięcia i jeszcze raz cięcia. Ten koszmar jeszcze niedawno prześladował nasze Siły Powietrzne, które w nieco szybszym lub wolniejszym tempie, jednak systematycznie od lat się kurczą. W zeszłym roku redukcje zostały wyhamowane – zrewidowano wiele kontrowersyjnych planów. Obecnie pomysły takie jak ten, że skoro jesteśmy w systemie AWACS, to nie potrzebujemy wojsk radiotechnicznych, raczej nie przejdą. Jednak wyhamowane nie znaczy zatrzymane. Siły Powietrzne będą reformować się dalej. Część jednostek zniknie, a inne zmienią swe podporządkowanie. Ten proces trwa cały czas. Widać jednak, iż lotnicze kierownictwo walczy o zachowanie w przyszłości jak największego potencjału bojowego. Racje są jasne, tylko czy nie jest to walka skazana na porażkę? lotów wielozadaniowych. Dziś już wiadomo, że F-16 Block 52+ to świetny samolot i zaczyna go zamawiać coraz więcej krajów. Tylko w zeszłym roku lotnicy zostali wyposażeni w prawie dwie eskadry Jastrzębi, do tego kolejne C-295, M-28 oraz śmigłowce SW-4. Modernizuje się lotniska, nabywa radary, wzrasta nalot. To wszystko prawda, ale jest i druga strona medalu. F-16 to system – a ten system nie funkcjonuje w pełni, bo wciąż brakuje woli i środków na jego wdrożenie. Zresztą SP nie kończą się na Jastrzębiach, o czym niektórzy zdają się zapominać. Trzeba zmierzyć się z profesjonalizacją oraz wypracować jasny system motywacyjny dla tych, którzy już noszą mundury. W związku z decyzją o pełnej profesjonalizacji armii, proces ten nie ominie i Sił Powietrznych. W 2008 r. powinno nastąpić ograniczenie zasadniczej służby wojskowej, a do 31 grudnia 2009 r. ma nastąpić zawieszenie obowiązkowej służby wojskowej dla poborowych. Dla lotnictwa jest to spory problem, ponieważ z 27 735 żołnierzy służących w SP na przełomie 2007/2008 aż 8422 pochodziło z zasadniczej służby wojskowej. Trudno będzie ich zastąpić, gdyż są to na ogół najmniej atrakcyjne stanowiska (aż 5867 żołnierzy zsw pełni tzw. funkcje proste). Łatwo bowiem prowadzić nabór na stanowiska prestiżowe czy choćby związane z ciekawą służbą. Według planu po profesjonalizacji, obok zawodowej i kontraktowej kadry oficerskiej i podoficerskiej, powinny rozwinąć się: korpus szeregowych zawodowych, ochotnicza służba kontraktowa oraz Narodowe Siły Rezerwy. Dzięki temu pod koniec 2009 r. w lotnictwie nie zmniejszyłyby się formalnie stany osobowe i liczyłoby ono nadal ok. 27,5 tys. ludzi, w tym 4950 oficerów (300 z NSR), 12 tys. podoficerów (1500 z NSR), 2100 szeregowych zawodowych oraz 8500 żołnierzy służby kontraktowej (w tym 3500 z NSR). Można powiedzieć, że jest to dość ambitny plan. Szczególonie że zarobki żołnierzy na niskich stanowiskach nie są zbyt wysokie. Poza tym chyba żadna armia na świecie przy przechodzeniu z poboru na pełne zawodowstwo nie zachowała swej poprzedniej liczebności.
nr 9/2008

DOKĄD LECI PILOT?

W cieniu Jastrzębia
Ktoś może powiedzieć, że Siły Powietrzne nie powinny narzekać. Jako jedyny rodzaj sił zbrojnych dostały pomoc w postaci programu narodowego, a nie resortowego, na zakup najnowszych samo4 Polska Zbrojna

ARCHIWUM PIOTRA LASKOWSKIEGO

Bączyk

Norbert

LOTNICTWO
Ambitne wizje
Profesjonalizacja to teoretycznie wyzwanie najbliższych dwóch lat. Po nich ma przyjść wielka wymiana sprzętu. Według deklaracji Sił Powietrznych, wymagany potencjał systemu obrony przeciwlotniczej to nie mniej niż 120 samolotów bojowych, 20–25 przeciwlotniczych zestawów rakietowych oraz 40 posterunków radiolokacyjnych z 23 stacjami, czyli co najmniej dwie brygady (skrzydła) lotnictwa taktycznego, dwie brygady przeciwlotnicze i brygada radiotechniczna. Same wojska lotnicze mają składać się z czterech skrzydeł – 1 SLT w Świdwinie, 2 SLT w Poznaniu, 3 SLTr (skrzydło lotnictwa transportowego) w Powidzu i 4 SLSzk (szkolnego) w Dęblinie. W 2018 r. lotnicy chcieliby mieć tyle samolotów bojowych, ile mają teraz, wymieniając je w stosunku jeden do jednego, czyli za Su-22 powinni dostać także 48 nowych maszyn wielozadaniowych. To wersja bardzo optymistyczna, druga zakłada zastąpienie „suk” przez 32 fabrycznie nowe maszyny LIFT około roku 2012. Do tego w Dęblinie stacjonowałaby jeszcze jedna ich eskadra, ale najprawdopodobniej trochę innego modelu. Uzupełniałyby je 24 SW-4, już zresztą zakontraktowane. W ciągu najbliższych dziesięciu lat Si- i pasywnych). Oczywiście w wariancie ły Powietrzne chciałyby też pozyskać optymalnym. 12 śmigłowców SAR dla samodzielnych Realia kluczy ratowniczych, osiem samolotów i sześć helikopterów VIP, dwie maszyJest rzeczą chwalebną, że planując rozny klasy MRTT (powietrzne tankowce wój swojego rodzaju sił zbrojnych, lotnii transportowce wojsk na bazie samolo- cy mierzą wysoko. Jednakże sami twórcy tów cywilnych), osiem nowych M-28 planów wieloletnich mają zapewne świai sześć C-295. domość, iż osiągnięcie choćby połowy Wojska OPL planują jak przedstawionych tu zamieTwórcy planów na razie pozostawić dwie rzeń uznać można za sukbrygady i dwa pułki, przy ces. Odsuwając chwilowo wieloletnich mają na bok kluczową kwestię czym optymalnie widziano by na ich stanach w ro- zapewne świadomość, profesjonalizacji kadr, obecku 2018 do 14 baterii nonie Siły Powietrzne stoją wych rakiet krótkiego za- że osiągnięcie choćby przed koniecznością wysięgu, 12 rakiet średniego połowy ambitnych miany odrzutowych samozasięgu oraz dwie baterie lotów szkolnych, samolozamierzeń uznać dalekiego zasięgu, wszysttów VIP, nabycia tankowko uzupełnione blisko setców MRTT oraz przezbromożna za sukces ką działek ZUR-23-2KG. jenia całej niemal OPL. Porównując z tym, co mamy teraz, ozna- Muszą też dalej integrować swe systemy w czałoby to niewielką redukcję liczby dy- ramach standardów NATO. To minimum. wizjonów przy kolosalnym wzroście moż- Jeżeli tego nie zrealizujemy, po 2012 r. utraliwości bojowych. cimy ostatecznie możliwość szkolenia jaWojska radiotechniczne natomiast chcą kichkolwiek pilotów samolotów bojozachować jedną brygadę z czterema bata- wych, wożenia przedstawicieli społeczeńlionami i do 2018 r. nabyć lub zmoderni- stwa polskimi samolotami, a do 2018 r. zować około 40 nowoczesnych stacji ra- także zdolności do naziemnej obrony przediolokacyjnych kilku typów (mobilnych ciwlotniczej kraju. Jeśli zaś komuś wyda- 

nr 7/2008

Polska Zbrojna 5

TEMAT NUMERU
Obecnie Siły Powietrzne stoją przed koniecznością wymiany odrzutowych samolotów
je się, że pięć czy nawet dziesięć lat to długo, przypomnieć należy terminy realizacji programu F-16 od formalnego uruchomienia przetargu do prognozowanego momentu (zakładając brak opóźnień!) osiągnięcia przez wszystkie eskadry Jastrzębi pełnej zdolności bojowej (2002–2012). A chodzi „tylko” o 48 nowych samolotów. Wydaje się, że za pięć lat wojska lotnicze pozostaną tylko z pięcioma eskadrami lotnictwa taktycznego. Wydaje się nierealne, aby po 2012 r. było 120 samolotów bojowych, jak chcą tego SP. Na kupno w tym czasie nowych F-16 czy maszyn do nich podobnych nie ma raczej szans, chyba że gwałtownie pogorszyłaby się sytuacja międzynarodowa, na co na szczęście jeszcze się nie zapowiada. Tyle że w takim przypadku na wdrożenie do służby nowych samolotów mogłoby już zabraknąć czasu. Przykładowo, aby je mieć w 2012 r., już powinniśmy rozpisywać nowy przetarg. Dlatego 48 Jastrzębi wkrótce stanie się podstawą naszego lotnictwa bojowego. Przyszłość MiG-29 pozostaje otwarta. Jest wola ich modernizacji i jeśli faktycznie chcemy mieć te samoloty za dziesięć czy nawet piętnaście lat i chcemy ich używać do czegoś więcej niż latania, nie obejdzie się bez poważnego doposażenia. Wydaje się, że na taki zabieg, w przeciwieństwie do kupna nowych F-16, pieniądze się znajdą. Co do LIFT, temat ten wałkowany jest od lat, niestety, nawet jeśli decyzje zapadłyby natychmiast, byłyby spóźnione. Wizje o nabyciu 32 LIFT jako następców dla

Wojska Lotnicze Sił Powietrznych 2012
1 Skrzydło Lotnictwa Taktycznego w Świdwinie – 21 Baza Lotnictwa Taktycznego w Świdwinie – 32 x samolot wielozadaniowy lub fabrycznie nowy poddźwiękowy samolot bojowy LIFT – 22 Baza Lotnictwa Taktycznego w Malborku – 16 x MiG-29 – 23 Baza Lotnictwa Taktycznego w Mińsku Mazowieckim – 16 x MiG-29, 4 x śmigłowce SAR – 12 Komenda Lotniska Mirosławiec (po wycofaniu Su-22) 2 Skrzydło Lotnictwa Taktycznego w Poznaniu – 31 Baza Lotnictwa Taktycznego w Poznaniu – 32 x F-16 – 32 Baza Lotnictwa Taktycznego w Łasku – 16 x F-16, klucz BSL 3 Skrzydło Lotnictwa Transportowego w Powidzu – 8 Baza Lotnictwa Transportowego w Krakowie – 16 x C-295, 4 x śmigłowce SAR – 33 Baza Lotnictwa Transportowego w Powidzu – 5 x C-130, 2 x MRTT, 8 x M-28, 4 x śmigłowce SAR – 2 Baza Lotnictwa Specjalnego w Bydgoszczy – 4 x M-28, 12 x śmigłowce operacyjne, 4 x śmigłowce SAR – 3 Komenda Lotniska Wrocław 4 Skrzydło Lotnictwa Szkolnego w Dęblinie – 41 Baza Lotnictwa Szkolnego w Dęblinie – 16 x LIFT, 24 x SW-4 – 42 Baza Lotnictwa Szkolnego w Radomiu – 26–28 x PZL-130, 4-8 x M–28 – 36 Specjalny Pułk Lotnictwa Transportowego w Warszawie – 2 duże samoloty VIP, 6 średnich maszyn VIP, 4 x M-28, 14 śmigłowców

6 Polska Zbrojna

nr 9/2008

ZAPIS FORUM NA CELOWNIKU WOJSKO KULISY PORADY PO SŁUŻBIE HISTORIA MILITARIA PRASA ŚWIAT TO I OWO

|

|

|

|

|

|

|

|

|

|

LOTNICTWO
|

szkolnych, samolotów VIP, nabycia tankowców MRTT oraz przezbrojenia całej niemal OP
Su-22 należy uznać za nieporozumienie i próbę ratowania na siłę obecnego potencjału 1 Skrzydła Lotniczego. Tymczasem przy 48 F-16 i 32 MiG-29 oraz prawdopodobnych 16 używanych maszynach szkolno-bojowych w Dęblinie kolejne 32 LIFT to wyrzucone pieniądze. Znacznie lepiej byłoby przeznaczyć środki na kilka dodatkowych Jastrzębi. Dużo bliższe urzeczywistnienia są plany pozyskania wspomnianych przed chwilą używanych LIFT dla 4 Skrzydła Lotnictwa Szkolnego. Pytanie tylko, kiedy to nastąpi, bo słychać o tym od dawna i nic z tego nie wynika. Zresztą Dęblin w ogóle nie ma ostatnio szczęścia. Wydawało się, że przynajmniej kwestia śmigłowców została zamknięta, ale dostawy SW-4 opóźniają się, a sam helikopter jest krytykowany jako daleki od oczekiwań wojska. Co do kwestii kupowania maszyn dla 36 Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego, zarówno samolotów jak i śmigłowców, lepiej nie pisać już nic. Postęp widać na szczęście w lotnictwie transportowym. Wydaje się, że to jedyny obszar, gdzie plany SP mogą rzeczywiście się spełnić. Wielkim wyzwaniem pozostaje też kupno nowego wyposażenia dla wojsk przeciwlotniczych i radiotechnicznych. Tutaj sukcesem będzie realizacja już nie połowy, a choćby jednej trzeciej postulatów. Wystarczy jeden nowoczesny dywizjon wielokanałowy rakiet średniego zasięgu, ma on bowiem większą siłę ognia niż dziś całe nasze brygady. Tak rozbudowanych struktur OPL jak mamy teraz nie utrzymamy zatem na dłuższą metę. Z drugiej strony silna obrona przeciwlotnicza jest przy dzisiejszym sposobie prowadzenia wojen podstawą wojskowego bezpieczeństwa państwa. Dlatego należy do priorytetów strategicznych. I na niej chyba powinna koncentrować się teraz uwaga decydentów – na nowych bateriach rakietowych i stacjach radiolokacyjnych. Niestety musimy oswoić się z myślą, iż czasy, gdy setki samolotów bojowych miało biało-czerwone szachownice, są już tylko historią. Zresztą przestańmy liczyć samoloty, zacznijmy budować kompleksowe, sprawne systemy. 
Napisz do autora: norbert.baczyk@redakcjawojskowa.pl

Zmiany w Siłach Powietrznych 2008
JEDNOSTKI PRZEZNACZONE DO ROZFORMOWANIA: – 2 Eskadra Lotnictwa Transportowo-Łącznikowego w Bydgoszczy – 3 Eskadra Lotnictwa Transportowo-Łącznikowego we Wrocławiu – 41 Dywizjon Rakietowy OP w Mrzeżynie – 71 Dywizjon Rakietowy OP w Mrzeżynie – Dowództwo 2 Brygady Radiotechnicznej w Bydgoszczy – 31 Batalion Radiotechniczny we Wrocławiu JEDNOSTKI MAJĄCE ZMIENIĆ DYSLOKACJĘ: – 7 Eskadra Lotnictwa Taktycznego z Powidza do Świdwina – 31 Dywizjon Rakietowy OP z Poznania-Ławicy do Poznania-Krzesin – 76 Dywizjon Rakietowy OP z Poznania-Ławicy do Poznania-Krzesin – dwie kompanie zakłóceń radiowych i radioelektronicznych JEDNOSTKI ZMIENIAJĄCE PODPORZĄDKOWANIE: – 7 Eskadra Lotnictwa Taktycznego pod 1 Skrzydło Lotnictwa Taktycznego – 33 Baza Lotnicza pod 3 Skrzydło Lotnictwa Transportowego – 16 Batalion Remontu Lotnisk pod 3 Skrzydło Lotnictwa Transportowego – dwa bataliony radiotechniczne pod 3 Brygadę Radiotechniczną JEDNOSTKI MAJĄCE ZOSTAĆ PRZEFORMOWANE: – 1 Brygada Lotnictwa Taktycznego w 1 Skrzydło Lotnictwa Taktycznego – 2 Brygada Lotnictwa Taktycznego w 2 Skrzydło Lotnictwa Taktycznego – 3 Brygada Lotnictwa Transportowego w 3 Skrzydło Lotnictwa Transportowego – 61 Brygada Rakietowa OP w Skwierzynie na 61 Pułk Rakietowy OP – 3 Baza Lotnicza we Wrocławiu w 3 Komendę Lotniska – 31 Baza Lotnicza w 31 Bazę Lotnictwa Taktycznego z włączeniem w jej skład 3 i 6 eskadry lotnictwa taktycznego. W przypadku powodzenia tego programu pilotażowego, nastąpi w przyszłości dalsze łączenie struktur eskadr i baz w celu stworzenia baz lotnictwa taktycznego, transportowego i specjalnego JEDNOSTKI MAJĄCE ZOSTAĆ SFORMOWANE: – 15 Eskadra Działań Specjalnych w Bydgoszczy – Lotnicza Grupa Poszukiwawczo-Ratownicza w Bydgoszczy (samodzielna) – 1 Grupa Poszukiwawczo-Ratownicza w Świdwinie – 2 Grupa Poszukiwawczo-Ratownicza w Mińsku Mazowieckim – 3 Grupa Poszukiwawczo-Ratownicza w Krakowie

nr 9/2008

Polska Zbrojna 7

USAF

AAAAAAA AAAAAAAA WYDARZENIA ZAPIS

Studniówka
Przejście na armię zawodową to, obok udziału w misjach w Iraku, Afganistanie i Czadzie, główne wyzwanie stojące przed resortem obrony wymienione przez ministra Bogdana Klicha podczas podsumowania 100 dni jego pracy w MON.
ANNA DĄBROWSKA
MON

odatek za zdobywanie wyższych kwalifikacji zawodowych, także za długoletnią służbę wojskową, przyznawany już po trzech latach służby, bezpłatne wyżywienie, ekwiwalent finansowy na wynajem mieszkania w razie braku możliwości zakwaterowania w zasobach mieszkaniowych armii, opłacany przez resort bilet na wszystkie środki komunikacji w kraju, objęcie żołnierzy w trakcie służby systemem rekonwersji, umożliwiającym przygotowanie ich do pracy na rynku cywilnym – wprowadzenie m.in. takich rozwiązań rozważa ministerstwo obrony, aby przyciągnąć chętnych do armii i zatrzymać ich w jej szeregach.

kontraktowej i kandydackiej – mają powstać Narodowe Siły Rezerwy – mówił szef MON. Opozycja ma wątpliwości, czy przyspieszenie pełnej profesjonalizacji się uda. – Ten termin jest nierealny. W tej chwili mamy niespełna 80 tys. żołnierzy zawodowych, brakuje więc ponad 40 tys., a utrzymanie jednego żołnierza zawodowego jest ponad trzy razy droższe niż żołnierza służby zasadniczej – podkreślił Aleksander Szczy-

ma chętnych i pieniędzy – ocenia Szmajdziński.

OPŁACALNE KOSZTY
Jednak zdaniem Bogdana Klicha, profesjonalizacja polskiej armii przebiega zgodnie z założeniami. Magnesem przyciągającym do służby będzie prestiż armii, wynagrodzenie i wieloskładnikowy system motywacyjny. Według ostatnich badań TNS OBOP dla MON na temat zainteresowania podjęciem zawodowej służby wojskowej wśród młodzieży w wieku 17–25 lat, dwie trzecie respondentów uważa zostanie żołnierzem zawodowym za atrakcyjną formę kariery, ale gotowość jej podjęcia deklaruje już co szósty ankietowany. Aby uatrakcyjnić służbę, należałoby zwiększyć zarobki (uważa 57 proc. pytanych), wyposażyć wojsko w nowoczesny sprzęt (40 proc.) i zapewnić lepsze warunki socjalno-bytowe (39 proc.). Jak zapowiada szef MON, do 30 czerwca mają być gotowe nowelizacje kilku ustaw. Wśród nich ustawa o powszechnym obowiązku obrony RP, w której zostanie zapewnione wprowadzenie od 2010 r. nowych dobrowolnych rodzajów służby wojskowej, ustawa o przebudowie i modernizacji technicznej oraz finansowaniu SZ, a także ustawa o służbie wojskowej żoł-

KOSZARY BEZ POBOROWYCH
Proces profesjonalizacji polskich sił zbrojnych, przyspieszony o dwa lata w stosunku do planów poprzedniego rządu, uznał minister Bogdan Klich za najważniejsze i najtrudniejsze wyzwanie stające przed jego resortem. Zobowiązał się jednocześnie, że od 1 stycznia 2010 r. nie będzie w koszarach żadnego żołnierza służby zasadniczej. Jako podstawowe założenie przyjęta została liczebność armii na poziomie 150 tys. – Oprócz liczącej 120 tys. etatów służby czynnej – stałej, 8 Polska Zbrojna

Profesjonalizacja wiąże się nie tylko z wprowadzeniem nowego modelu sił zbrojnych, ale też modernizacją armii oraz skutecznym systemem motywacyjnym
gło, poprzednik ministra Klicha. Zdaniem b. szefa resortu obrony Jerzego Szmajdzińskiego, uzawodowienie armii w tym terminie z założeniem utrzymania liczebności na poziomie 150 tys., jest mało realne. – Aby siły zbrojne mogły wykonywać swoje czynności, tylko w 2009 r. szeregi wojska powinno zasilić co najmniej 20 tys. osób, a na to nie

nierzy zawodowych, gdzie projektowana nowelizacja dotyczyć będzie m.in. decentralizacji kompetencji kadrowych, stworzenia skutecznego systemu motywacyjnego pozyskiwania ochotników do służby wojskowej i ograniczenia nadmiernego odpływu żołnierzy zawodowych. Zmienić się ma też ustawa o zakwaterowaniu sił zbrojnych. – W sumie cały pakiet legislacyjny obejmie nowelizacje ok. 70 ustaw – przewiduje minister Klich. Zachowane mają być dotychczasowe regulacje dotyczące zasad kształtowania wydatków na obronność – co oznacza, że będą one stanowiły 1,95 PKB – oraz konieczność utrzymania wydatków majątkowych na poziomie 20 proc. ogółu wydatków obronnych. O kosztach uzawodowienia mówił Czesław Piątas, sekretarz stanu ds. społecznych i profesjonalizacji w MON. Stwierdził, że początkowo będzie się ono wiązało ze zwiększonymi wydatkami na utrzymanie armii, kiedy jednak nowa struktura sił zbrojnych się ustabilizuje, koszty będą porównywalne do obecnych. Zmniejszą się bowiem wydatki na eksploatację sprzętu, teraz często psutego przez poborowych. – Wzrośnie za to potencjał bojowy wojska – dodał wiceminister Piątas. 
nr 9/2008

ZAPIS FORUM NA CELOWNIKU WOJSKO ZAPIS FORUM NA CELOWNIKU WOJSKO KULISY PORADY PO SŁUŻBIE HISTORIA MILITARIA PRASA ŚWIAT TO I OWO

| |

| |

| |

|

|

|

|

|

|

|

|

Konfrontacje – tak, Schweitzer – nie
KONFRONTACJE ŻOŁNIERZY podejrzanych w sprawie ostrzelania afgańskiej wioski, które mogłyby wyjaśnić rozbieżności w ich relacjach, będą kontynuowane. Poinformował o tym 21 lutego zastępca naczelnego prokuratora wojskowego gen. Zbigniew Woźniak. Kpt. Olgierd C., który do tej pory nie zgadzał się z prokuraturą co do sposobu przeprowadzenia konfrontacji, zmienił zdanie. Gen. Woźniak dodał, że w trakcie trwającego pół roku śledztwa przesłuchano 92 świadków, w tym ośmiu obywateli Afganistanu. Prokuratura planuje przesłuchać jeszcze 200 osób. Gen. Woźniak stwierdził jednak, że bezzasadne jest przesłuchanie płk. Martina Schweitzera, amerykańskiego dowódcy 4 Grupy Bojowej w Afganistanie. – Pułkownik może mieć swoje zdanie na temat tych wydarzeń, ale nie może mieć wiedzy, bo podczas ostrzału wioski był na urlopie – tłumaczył gen. Woźniak. Zapowiedział także, że po zebraniu materiałów procesowych podejrzani zostaną poddani badaniom psychiatrycznym. Jak informuje prokuratura, przesunięto termin przeprowadzenia w Afganistanie testu moździerza, z którego strzelano pod Nangar Khel. – Stanie się to na przełomie marca i kwietnia, aby warunki atmosferyczne były jak najbardziej zbliżone do tych z 16 sierpnia – wyjaśnia gen. Woźniak. Na polskim poligonie zostanie natomiast sprawdzona amunicja pochodząca z tej samej partii produkcyjnej, co użyta w Nangar Khel. Zdaniem prokuratury postępowanie przygotowawcze powinno zakończyć się do 30 czerwca tego roku. (kub)

KARTOTEKA
GEN. DYW. BOGUSŁAW PACEK objął 20 lutego funkcję zastępcy dowódcy operacji Unii Europejskiej w Czadzie i Republice Środkowoafrykańskiej. GEN. BRYG. PIL. WŁODZIMIERZ USAREK, dowódca 2 Brygady Lotnictwa Taktycznego w Poznaniu, jest nowym dowódcą garnizonu Poznań. Zastąpił na tym stanowisku płk. Wojciecha Reszkę, szefa Wojewódzkiego Sztabu Wojskowego. Gen. Usarek pełnił służbę m.in. w Dowództwie Sił Powietrznych na stanowisku zastępcy szefa wojsk lotniczych. PŁK PIL. DARIUSZ WROŃSKI został dowódcą 25 Brygady Kawalerii Powietrznej. Absolwent Studium Polityki Obronnej AON, ostatnio odbywał praktykę w Dowództwie Wojsk Lądowych. Jest pierwszym w historii pilotem – dowódcą tej brygady. Jego poprzednik, gen. bryg. Ireneusz Bartniak, objął stanowisko szefa wojsk aeromobilnych w DWL. (ad)

Zginął od własnej broni
GRZEGORZ PREDEL

W

Polskim Kontyngencie Wojskowym UNDOF w Syrii zginął 19 lutego polski żołnierz. – Ze wstępnych ustaleń wynika, że żołnierz postrzelił się śmiertelnie w miejscu zakwaterowania – informuje mjr Dariusz Kacperczyk, rzecznik prasowy Dowództwa Operacyjnego SZ. Okoliczności śmierci podoficera wyjaśnia prokurator ze składu PKW UNIFIL w Libanie. – Odtworzenie całości przebiegu zdarzenia będzie możliwe dopiero po zakończeniu postępowania – zaznacza płk Kacperczyk. Żołnierz służył w 16 Pomorskiej Dywizji Zmechanizowanej. Rzecznik podkreśla, że rodzina żołnierza została powiadomiona o tragicznym wydarzeniu i otoczona opieką przez jednostkę. (ATD)

OBCHODY ŚWIĘTA 36 Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego połączono z wręczeniem statuetek Ikara m.in. dla najlepszego w minionym roku pilota, technika pokładowego i technika naziemnego. – Wasza jednostka realizuje specyficzne, bardzo trudne i odpowiedzialne zadania wynikające z jej przeznaczenia – transportu powietrznego najważniejszych osób w państwie – mówił podczas uroczystości 25 lutego gen. bryg. pil. Anatol Czaban, szef szkolenia Sił Powietrznych. (gp)

P

roblemy pracowników wojska, a szczególnie poziom wynagrodzeń i zatrudnienia, były tematem rozmowy Czesława Piątasa, sekretarza stanu ds. społecznych i profesjonalizacji w MON z przedstawicielami Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego Pracowników Wojska na czele z przewodniczącym Zenonem Jagiełłą. Podczas spotkania 19 lutego, aby wypracować rozwiązania poprawiające poziom płac pracowniczych, strony powołały roboczy zespół, w skład którego weszło po sześciu przedstawicieli resortu i NSZZPW. (ann)
dujące natychmiastową śmierć – są też informacje o identyfikacji zwłok oraz trzeźwości ofiar katastrofy. – Wbrew podawanym przez niektóre media informacjom, załoga i pasażerowie CASY nie byli pod wpływem alkoholu – zapewnił ppłk Praszczyk. Prokuratura przesłuchuje świadków zdarzenia, w tym pasażerów samolotu, którzy wysiedli w Powidzu i Krzesinach. Czeka też na raport Komisji Badań Wypadków Lotniczych. – Kiedy go dostaniemy, będziemy mogli ustalić dokładny kierunek śledztwa – dodał rzecznik. (ann)

Nadzieja w zespole

BUZDYGANY

NIKT NIE PIŁ
– Wszystkie ofiary katastrofy zginęły od zderzenia samolotu z ziemią – powiedział 21 lutego rzecznik Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Poznaniu ppłk Waldemar Praszczyk. rokuratura przedstawiła wyniki sekcji zwłok ofiar styczniowej katastrofy samolotu CASA. Sekcję przeprowadzili lekarze Zakładu Medycyny Sądowej Akademii Medycznej w Szczecinie. W opinii liczącej 500 stron oprócz przyczyn zgonu – którymi były uszkodzenia wewnętrzne wielu narządów powoPatronat nad Buzdyganami objął minister obrony narodowej

P

rosimy o nadsyłanie kuponów do 10 marca na adres:  Kmdr ppor. Leszek Dziadek Redakcja Wojskowa z siedzibą w Warszawie,  Kpt. Włodzimierz Kopeć Al. Jerozolimskie 97,  St. szer. Michał Ożóg 00-909 Warszawa,  Gen. bryg. Mirosław Różański z dopiskiem „Buzdygany”.  Sierż. sztab. Zbigniew Siekierski Kupon można pobrać również ze strony  Mjr Tomasz Szulejko www.zolnierz-polski.pl.  Płk Anatol Tichoniuk i wysłać na adres:  Ppłk pil. Cezary „Cezar” Wiśniewski aneta.wisniewska@  ........................................................... redakcjawojskowa.pl.
W przypadku dopisania do listy swojego kandydata prosimy do kuponu dołączyć krótkie uzasadnienie Na jednym kuponie można wskazać tylko jednego kandydata!

P

nr 9/2008

Polska Zbrojna 9

AAAAAAA AAAAAAAA WYDARZENIA ZAPIS
Z głębokim smutkiem przyjąłem wiadomość o śmierci śp. gen. bryg. w st. spocz. pilota Mieczysława SAWICKIEGO Zastępcy Kanclerza Orderu Wojennego Virtuti Militari, bohatera walk o wolną Polskę, wieloletniego członka Kapituły Orderu przy Rządzie Polskim w Londynie, Prezesa Zgromadzenia Kawalerów Orderu w Wielkiej Brytanii, odznaczonego Krzyżem Srebrnym Orderu Wojennego Virtuti Militari, Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski, wielokrotnie Krzyżem Walecznych i wysokimi brytyjskimi odznaczeniami bojowymi. Lech Kaczyński Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej

SYLWIA GUZOWSKA

Porozumienia dla weteranów
– Łatwo funkcjonować w strukturach, które planują i wykonują zadania. Trudniej jest, kiedy ze zwartych szeregów żołnierskich idziemy do rezerwy, a życie zaczyna mieć inne tempo – powiedział 21 lutego Czesław Piątas, sekretarz stanu ds. społecznych i profesjonalizacji w MON, podczas podpisywania porozumień między resortem obrony a Związkiem Byłych Żołnierzy Zawodowych i Oficerów Rezerwy WP oraz Fundacją Pomocy Emerytom i Rencistom Wojskowym.

P

odpisane przez ministra Piątasa oraz gen. dyw. rez. Adama Rębacza, prezesa Zarządu Głównego ZBŻZiOR, i wiceprezesa płk. w st. spocz. Jana Gazarkiewicza porozumienie ułatwi utrzymywanie więzi byłych żołnierzy zawodowych z armią, umożliwi poprawę ich warunków socjalnych i zdrowotnych oraz rozwijanie ochotniczego uczestnictwa rezerwi-

stów w działaniach obronnych. Natomiast celem porozumienia z FPEiRW podpisanego przez sekretarza stanu oraz płk. w st. spocz. Mieczysława Mikruta, wiceprezesa fundacji i płk. w st. spocz. Pawła Zająca jest pomoc materialna dla emerytów i rencistów wojskowych oraz ich rodzin znajdujących się w trudnym położeniu materialnym. (SG)

Pogrążeni w głębokim smutku zawiadamiamy, że 12 lutego 2008 r., przeżywszy 91 lat, zmarł w Londynie śp. gen. bryg. w st. spocz. pilot Mieczysław SAWICKI Zastępca Kanclerza Orderu Wojennego Virtuti Militari We wrześniu 1939 r. oficer broni pancernej. Na Środkowym Wschodzie jako oficer Brygady Strzelców Karpackich uczestniczył w kampanii libijskiej i w obronie Tobruku. Przekwalifikowany na pilota myśliwskiego walczył w kampanii włoskiej w 318 dywizjonie. Strącony powrócił do szeregów. Po wojnie wieloletni członek Kapituły Orderu przy Rządzie Polskim w Londynie i Zastępca Kanclerza pierwszej po wojnie krajowej Kapituły Orderu Wojennego Virtuti Militari. Prezes Zgromadzenia Kawalerów Orderu w Wielkiej Brytanii. Odznaczony Krzyżem Srebrnym Orderu Wojennego Virtuti Militari, Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski, wielokrotnie Krzyżem Walecznych i wysokimi brytyjskimi odznaczeniami bojowymi. Uroczystości pogrzebowe odbędą się w Londynie. O mszy żałobnej w kraju ukażą się osobne zawiadomienia. Odszedł Wielki Polak, znamienity żołnierz. Cześć Jego pamięci! Kanclerz i Kapituła Orderu Wojennego Virtuti Militari

Z wielkim smutkiem przyjąłem wiadomość o śmierci gen. bryg. w st. spocz. pilota Mieczysława SAWICKIEGO Zastępcy Kanclerza Orderu Wojennego Virtuti Militari i wieloletniego członka Kapituły Orderu przy Rządzie Polskim w Londynie, Prezesa Zgromadzenia Kawalerów Orderu w Wielkiej Brytanii. Odznaczonego Krzyżem Srebrnym Orderu Wojennego Virtuti Militari, Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski, wielokrotnie Krzyżem Walecznych i wysokimi brytyjskimi odznaczeniami bojowymi. RODZINIE i BLISKIM składam głębokie wyrazy współczucia Bogdan Klich Minister Obrony Narodowej

10 Polska Zbrojna

nr 9/2008

MOTTO TYGODNIA POLIVIOS DIMITRAKOPULOS (1864–1922), ZAPIS FORUM NA CELOWNIKU WOJSKO KULISY PORADY PO SŁUŻBIE HISTORIA DRAMATURG, WYDAWCA: TO I OWO GRECKI POETA, MILITARIA PRASA ŚWIAT

|

|

|

|

|

|

|

|

|

|

|

Bartkiewicz

Artur

– Tam, gdzie kończy się dyplomacja, zaczyna się wojna.

W bałkańskim kotle znowu zawrzało. Kosowo zdecydowało się na rozwód z Serbią. Dwieście tysięcy mieszkańców Belgradu wyszło na ulicę stolicy, by protestować przeciwko temu, co nazywają kolejnym rozbiorem swojego kraju. W ogniu stanęła amerykańska ambasada, a Europejczycy pytają się: co dalej?
nia Europejska zajęła stanowisko ograniczające się do… braku stanowiska. Decyzję o uznaniu, bądź nieuznaniu Kosowa pozostawiła rządom państw członkowskich. Z przywileju nieuznawania nowo powstałego państwa skorzystały już Hiszpania, Cypr i Rumunia. Ambiwalentny stosunek UE do kwestii niepodległości Kosowa jest spowodowany tym, że ten maleńki bałkański kraj może poważnie skomplikować proces integracji europejskiej. Nie jest bowiem tajemnicą, że Unia Europejska może być zagrożona przez ruchy separatystyczne w kilku państwach członkowskich, które boleśnie przypominają Europejczykom o tym, że w długiej historii Europy więcej było konfliktów niż pojednawczych gestów. ku, i chociaż w granicach państwa znaleźli się Chorwaci, Słoweńcy, Bośniacy i Macedończycy – krajem de facto rządzili Serbowie. Kiedy zabrakło Tita, a komunizm rozsypał się jak domek z kart, na Bałkanach zawrzało. Na początku lat 90. zaskoczona Europa była świadkiem okrutnej wojny domowej, która zakończyła się rozpadem Jugosławii. W federacji wciąż pozostawała jeszcze Czarnogóra i Albańczycy zamieszkująWALIJCZYCY Populacja: ok. 3 milionów Kraj: Wielka Brytania SZKOCI Populacja: ok. 5 milionów Kraj: Wielka Brytania

PODZIELONA JEDNOŚĆ
IRLANDCZYCY PÓŁNOCNI Populacja: ok. 2 milionów Kraj: Wielka Brytania

cy Kosowo. Secesję maleńkiej Czarnogóry Serbowie byli w stanie przeboleć, ale izolacjonistyczne ciągoty Kosowarów (jak dziś nazywa się mieszkańców Kosowa) – to było zbyt wiele. Ma to zresztą uzasadnienie historyczne – na terenie Kosowa w 1389 r. Serbowie wraz z wojskami sojuszniczymi stoczyli przegraną bitwę z Turkami, która oznaczała dla nich wasalizację 

Narody bez państw
w ramach Imperium Otomańskiego. Kosowo ma więc dla Serbów znaczenie symboliczne – kolejna jego

NIEPOGODA DLA SERBÓW
Dla Serbów ostatnia dekada XX i pierwsza dekada XXI w. to nie najlepszy okres. Można powiedzieć, że w ich sytuacji sprawdza się znane powiedzenie: „kto wiatr sieje, zbiera burzę”. W ramach powstałej po II wojnie światowej Jugosławii to bowiem Serbowie byli narodem dominującym, który pod pozorem federacji realizował sen o unitarnej, wielkiej Serbii. Josip Broz Tito rządzący komunistyczną Jugosławią twardą ręką, siłą wojska i służb bezpieczeństwa tłumił lokalne nacjonalizmy w zarodnr 9/2008

FLAMANDOWIE Populacja: ok. 6 milionów Kraj: Belgia KURDOWIE Populacja: ok. 25 milionów Kraj: Turcja, Irak, Iran KORSYKANIE Populacja: ok. 260 tysięcy Kraj: Francja

BASKOWIE Populacja: ok. 2,3 miliona Kraj: Hiszpania, Francja

BOŚNIACCY SERBOWIE Populacja: ok. 1,8 miliona Kraj: Bośnia i Hercegowina

KATALOŃCZYCY Populacja: ok. 6,6 milionów Kraj: Hiszpania

 Polska Zbrojna 11

FORUM BEZPIECZEŃSTWO
Trudne samostanowienie

P

rawo do samostanowienia zostało zapisane w Karcie Narodów Zjednoczonych ONZ i jest jednym z fundamentalnych praw przysługujących wspólnotom w prawie międzynarodowym. Jest tak jednak do momentu, kiedy trzeba z niego skorzystać w praktyce. Ta sama Karta Narodów Zjednoczonych stoi bowiem na straży integralności terytorialnej państw, co zostało zresztą potwier-

dzone przez Konferencję Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (dzisiejsze OBWE). Oba te uprawnienia oznaczają de facto, że z prawa do samostanowienia można byłoby skorzystać tylko na ziemi niczyjej, albo za zgodą państwa, w którego ramach znajduje się dana mniejszość narodowa. W praktyce zasadę samostanowienia stosuje się, przyznając mniejszościom narodowym pewien zakres autonomii.

utrata jest dla nich policzkiem. Chęć utrzymania Kosowa za wszelką cenę Serbia opłaciła kilkoma tygodniami bombardowań, a ostatecznie i tak nie była w stanie utrzymać prowincji. Dla sytuacji na Bałkanach ważne jest teraz to, w jaki sposób zachowają się władze Serbii, które na razie zapowiadają względny spokój. Niepokoić jednak mogą zapowiedzi bośniackich Serbów niewykluczających oddzielenia się od Bośni i Hercegowiny. Taki krok oznaczałby koniec kruchego kompromisu z Dayton i mógłby być preludium nowego konfliktu na Bałkanach.

SEPARATYZMY NARODOWE…
To co przed kilku dniami zdarzyło się w Kosowie, może stać się precedensem na nowo budzącym uśpione w Europie nacjonalizmy. A „narodów bez państwa” jest wbrew pozorom w Europie wiele. Najbardziej znane są aspiracje niepodległościowe Basków, Irlandczyków z Irlandii Północnej i Kurdów, którzy w walce o prawo do posiadania własnego państwa stosują nie tylko słowa i apele, ale również terror. Dwie pierwsze mniejszości zamieszkują bardzo ważne kraje UE – Wielką Brytanię, Hiszpanię i Francję. To m.in. dlatego Hiszpania wzbrania się przed uznaniem Kosowa. Powołując się bowiem na ten precedens, ETA może domagać się teraz jeszcze intensywniej niepodległości kraju Basków. Skoro bowiem Albańczycy z Kosowa mogą żyć we własnym kraju – dlaczego Baskowie mieliby być tego prawa pozbawieni? Mało kto wie, że Baskowie są dziś najprawdopodobniej najstarszym narodem europejskim – ich przodkowie przybyli na Stary Kontynent w II tysiącleciu p.n.e. – a potem nie ulegli ani celtyzacji, ani romanizacji, i do dziś np. mówią językiem, który nie ma wspólnych korzeni z żadnym innym językiem europejskim. W odróżnieniu od Kosowarów Baskowie mają zresztą tradycje własnej państwowości – tworzyli niegdyś potężne Królestwo Nawarry. Dziś Hiszpanie obawiają się Basków, ponieważ ETA w przeszłości przeprowadza12 Polska Zbrojna

UE stwierdziła wprawdzie, że deklaracja niepodległości Kosowa ma charakter „szczególny” i nie może być podstawą do podobnych roszczeń zgłaszanych przez inne grupy narodowe, ale słowa mogą okazać się niewystarczające, kiedy przeciwko nim skieruje się lufy karabinów

ła liczne zamachy terrorystyczne i, mimo ogłaszanego co jakiś czas zawieszenia broni z rządem hiszpańskim, zawsze ostatecznie wracała do terroru. Ale Baskowie mogą stanowić w przyszłości również problem dla Francji – północna część zamieszkiwanego przez nich terytorium znajduje się po drugiej stronie granicy, za Pirenejami. Lokalne separatyzmy w Hiszpanii nie ograniczają się wyłącznie do Basków. Niechęć do mieszkańców Kastylii, centralnej części Hiszpanii, czują również Katalończycy. We Francji, która uznała Kosowo, ruchy separatystyczne występują na Korsyce. Korsykanie mają własny język i własną tradycję. Część z nich domaga się większej autonomii w obrębie Francji, ale część – m.in. Narodowy Front Wyzwolenia Korsyki – domaga się niepodległości wyspy. Kłopoty z separatystami ma również Wielka Brytania. Dopiero niedawno sytuacja we wchodzącej w skład królestwa Irlandii Północnej unormowała się, ale wcześniej Brytyjczycy walczyli z IRA podob-

REUTERS/STRINGER/FOUM

nie jak Hiszpanie z ETA. IRA również zasłynęła z licznych zamachów terrorystycznych przeprowadzanych na terenie Wysp Brytyjskich. O niepodległość coraz głośniej dopominają się także Szkoci, mający za sobą tradycję własnej państwowości. O tym, w jak zacięty sposób potrafili oni walczyć z Anglikami, mogliśmy się przekonać, oglądając kilka lat temu losy Williama Wallace’a w filmie „Braveheart”. Zakres autonomii poszerzać chcą również Walijczycy. Największym (liczącym przeszło 25 milionów) pozbawionym państwa narodem są obecnie Kurdowie zamieszkujący wschodnią Turcję, a także północne obszary Iraku i Iranu. Kurdowie pragną utworzenia Kurdystanu, o czym nie chce słyszeć żadne z zamieszkiwanych przez nich państw. W walce o niepodległość zbrojne ramiona uznawanej za organizację terrorystyczną Partii Pracujących Kurdystanu (PKK) sięgają po metody podobne do tych, stosowanych niegdyś przez ETA i IRA.
nr 9/2008

ZAPIS FORUM ZAPIS FORUM NA CELOWNIKU WOJSKO KULISY PORADY PO SŁUŻBIE HISTORIA MILITARIA PRASA ŚWIAT TO I OWO

| |

|

|

|

|

|

|

|

|

|

|

…I EKONOMICZNE.
Opisane wyżej separatyzmy mają charakter narodowy, ale w Europie zdarzają się też ruchy odśrodkowe o charakterze ekonomicznym. Jeden z nich dotyczy samego serca Unii Europejskiej – Belgii. Belgia dzieli się na francuskojęzyczną Walonię i Flandrię, gdzie używa się języka niderlandzkiego – i trudno nazwać ten kraj monolitem. Bogata Flandria bardzo chętnie pozbyłaby się balastu Walonii, co w zeszłym roku doprowadziło do kłopotów ze sformowaniem rządu federalnego w tym kraju. Rozpad Belgii, której stolica jest jednocześnie nieformalną stolicą jednoczącej się Europy, byłyby dużym zgrzytem. Również we Włoszech bogata północ bez entuzjazmu kieruje strumień euro na południe. Piemont, który niegdyś doprowadził do zjednoczenia Włoch, dziś chętnie by je znów podzielił, odłączając się od terenów leżących na południe od Rzymu. Ugrupowaniem opowiadającym się za ponr 9/2008

wstaniem Padanii jest Liga Północna, która swego czasu wchodziła w skład rządu stworzonego przez Silvio Berlusconiego. W przypadku Niemców być może nie można jeszcze mówić o separatyzmach, ale stworzony przez II wojnę światową podział na RFN i NRD okazał się trwalszy, niż można się było spodziewać. Niemcy przyjęli zjednoczenie z entuzjazmem, ale kiedy po kilkunastu latach, mimo ogromnej pomocy ekonomicznej ze strony zachodnich Niemiec, Ossi (w ten sposób Niemcy nazywają mieszkańców landów wschodnich) wciąż potrzebują pomocy, niektórzy zaczynają się zastanawiać czy zjednoczenie wyszło RFN-owi na dobre. Jak widać, będącą na zewnątrz monolitem Europę wciąż dręczą jeszcze upiory przeszłości. Konflikty (jak np. ten między Baskami i mieszkańcami Kastylii) ciągną się często od wielu wieków, a rachunki wzajemnych krzywd są niezwykle trudne do uregulowania. Lekiem na wojujące nacjonalizmy, które w XX w. doprowadziły Europę do dwóch wielkich

wojen, jest integracja europejska, ale precedens Kosowa może na nowo obudzić drzemiące głęboko demony. Secesje – jak widać to na przykładzie Kosowa – wywołują ogromne napięcie i są najczęściej powodem bolesnych konfliktów. Powrót do normalnych stosunków między państwami, które dawniej tworzyły jedność, zajmuje często wiele długich lat przerywanych nierzadko konfliktami zbrojnymi. Polski na szczęście tendencje separatystyczne nie dotyczą, ale jako członek Unii Europejskiej i NATO musimy bacznie przyglądać się temu, czy Kosowo nie wywoła „efektu domina”. UE stwierdziła wprawdzie, że deklaracja niepodległości Kosowa ma charakter „szczególny” i nie może być podstawą do podobnych roszczeń zgłaszanych przez inne grupy narodowe, ale słowa mogą okazać się niewystarczające, kiedy przeciwko nim skieruje się lufy  karabinów.
Napisz do autora: artur.bartkiewicz@redakcjawojskowa.pl

Polska Zbrojna 13

NA CELOWNIKU
W Inowrocławiu płk Rakoczy jest niemal wszędzie. W jednym miejscu reprezentuje wojsko, w innym Aeroklub Kujawski, a jeszcze gdzie indziej np. stowarzyszenie wychowanków miejscowego liceum im. Kasprowicza. – Stąd pochodzę. Tu się wychowałem, tu kleiłem pierwsze modele samolotów, na lotnisku tutejszego aeroklubu rozpoczynałem pierwsze loty na szybowcach i stąd właśnie wyruszyłem do dęblińskiej „Szkoły Orląt”. Po promocji wróciłem do rodzinnego miasta i... Wiem – dokonał Pan swoistego cudu, gdyż w tym samym pułku jest Pan od początku swojej kariery służbowej. Czy nie kłóci się to z obecnym modelem kariery wojskowej? Czy dzisiaj takie awanse w obrębie jednego tylko garnizonu są możliwe? – Szczerze mówiąc, też się nad tym zastanawiałem. I szybko doszedłem do wniosku, że ten mój lotniczy życiorys może powielić niejeden dopiero rozpoczynający służbę pilot. Z prostego względu: służbowe możliwości przeniesienia pilotów śmigłowców Wojsk Lądowych są bardzo małe. Ten sprzęt jest przecież jedynie u nas, w Pruszczu Gdańskim i 25 Brygadzie Kawalerii Powietrznej. Łatwo więc zakotwiczyć się tylko w jednym garnizonie i awansować w nim od podporucznika nawet do pułkownika. Pan chyba żartuje. Etat pułkownikowski w tych jednostkach jest tylko jeden i szansa na jego zdobycie jest niemal równa się szóstce w totolotka. – Etat pułkownikowski czeka i w Inowrocławiu, i Pruszczu Gdańskim; natomiast w 25 Brygadzie dowódcą może być zarówno „zielony”, jak i lotniczy generał brygady. Wszystko jest zatem możliwe. Wiem, że dopiero co zakończył się lot i, powiedzmy, chyba buja Pan jeszcze trochę w obłokach. Bo – szczerze mówiąc – na jaką karierę, na jakie awanse może dziś liczyć pilot śmigłowca bojowego? – Gdyby to pytanie zadał mi pan rok temu, być może miałbym pewne problemy ze znalezieniem odpowiedzi. Teraz jednak, po zmianie etatu pułku i m.in. wprowadzeniu stanowisk zastępców dowódców eskadr w stopniu majora, już nie. Dobry pilot łatwo może awansować do stopnia kapitana. Bardzo dobry kapitan pilot może zaś zostać zastępcą dowódcy eskadry, następnie jej dowódcą, i mierzyć jeszcze wyżej. No dobrze – będzie on jednym z wielu, którym udało się awansować w lotnic14 Polska Zbrojna

Coraz wy
twie Wojsk Lądowych. Co jednak z pozostałymi kolegami? – Chociaż podobno każdy nosi buławę w plecaku, to nie każdy może być marszałkiem. Pozwólmy więc pilotom, by robili to, co kochają najbardziej – czyli latali. Naprawdę, dla wielu z nas jest to najważniejsze. Ważniejsze nawet niż kariery sztabowe. Tego nie neguję. Jednak czasami przychodzi moment na chwilę zastanowienia i rodzi się pytanie, czy romantyzm służby pod niebem wart jest wyrzeczeń? – Jakich wyrzeczeń? Choćby finansowych. Nie słyszał Pan, że część pilotów pułku robi teraz licencje cywilne i powoli przymierza się do pracy bez munduru, np. w lotniczym pogotowiu ratunkowym? – Ależ to nic nowego. Przygotowują się do życia w cywilu, które rozpoczną za rok, dwa, może trzy lata. Niektórzy odejdą z pułku już za kilkanaście miesięcy... – Liczę się z tym, przełożeni o tym wiedzą. I tylko tyle? A jak inni piloci dowiedzą się, że na nowych, cywilnych etatach ich niedawni koledzy z linii będą zarabiać sporo więcej niż na wyższych oficerskich stanowiskach? Myśli Pan, że w pułku pozostanie to bez echa? – Na każdą reakcję rynku pracy musi być kontrreakcja ze strony pracodawców, również wojskowych. A ona, nie wątpię w to, na pewno nastąpi. Musi nastąpić. Kilka miesięcy temu mówiono o wprowadzeniu dodatków dla pilotów śmigłowców... Otóż to – mówiono i nic. Jeden z pilotów powiedział mi wprost: to były kolejne obiecanki cacanki. – Poczekajmy, nie śpieszmy się z ocenami. Nie sądzę, by sprawa tych dodatków przestała być ważna. Jeżeli miejsce służbowych gwarancji zajęłyby tylko czcze, służbowe zapewnienia, to szybko odczulibyśmy to w zasobach wojskowych kadr. Czy już nie czujemy? Ile ma Pan w pułku wakatów na stanowiskach pilotów? – Obecnie brakuje mi około 20 lotników. Ale jest to przede wszystkim wina tego, że przez kilka ostatnich lat dęblińska szkoła nie dawała nam swoich absolnr 9/2008

Rozmowa z płk. pil. Zbigniewem Rakoczy, dowódcą 56 Pułku Śmigłowców Bojowych w Inowrocławiu

ZAPIS FORUM NA CELOWNIKU WOJSKO KULISY PORADY PO SŁUŻBIE HISTORIA MILITARIA PRASA ŚWIAT TO I OWO

|

|

|

|

|

|

|

|

|

|

|

elementy, które pojawiły się w czasie misji w Iraku, i które zaczęliśmy ćwiczyć przed każdą kolejną zmianą. Nacisk został więc położony m.in. na współdziałanie z lotnictwem transportowym Wojsk Lądowych, osłonę podczas wysadzania desantu czy podejmowania rannych. Zaczęliśmy się także dzielić doświadczeniami z pewnych technik pilotowania śmigłowców, np. przy startach w wysokich temperaturach powietrza. Ilu Pana ludzi przeszło przez misję iracką? – W trzech zmianach brało udział – wraz z zabezpieczeniem technicznym – po mniej więcej 70 ludzi. Wśród nich zawsze było 12–15 pilotów. Czyli – dotąd na misję statystycznie mógł wyjechać tylko co drugi pułkowy lotnik. Skąd więc wzięła się prasowa informacja, że ma Pan kłopoty z obsadze-

kryję, uprzedzając decyzje przełożonych, zaczęliśmy prowadzić odpowiednie szkolenia, m.in. nocą, w goglach noktowizyjnych. Obecnie jesteśmy w trakcie przygotowywania załóg przewidzianych do wykonywania zadań w nowym terenie. Ten teren znacznie różni się od poprzedniego, irackiego... – Szkolenie lotnicze w górach prowadzimy już od lat. Wymusiła je nie ewentualna taktyka działania w Iraku, bo o niej wtedy nawet nie myśleliśmy, ale świadomość możliwości operacji w różnych warunkach terenowych. I – jak się okazuje – to teraz procentuje. Z tym że dotychczas z reguły lataliśmy w Beskidach bądź Bieszczadach, gdzie lądowiska były średnio na wysokości tysiąca metrów. A w Afganistanie mogą być one ponad dwukrotnie wyżej i... – ...i w roku ubiegłym przeprowadziliśmy wspólnie z 49 Pułkiem Śmigłowców i 25 Brygadą odpowiednie treningi w Tatrach. W bieżącym w ramach przygotowania komponentu lotniczego do Afganistanu również planowane są szkolenia w tym rejonie. Jednak wszystko zależy od decyzji kierownictwa Tatrzańskiego Parku Narodowego. Mam nadzieję, że będą one pozytywne i niebawem będziemy mogli odbyć krótkie przeszkolenie śmigłowcowe w wysokich, polskich górach. 
Rozmawiał Roman Przeciszewski

yższe loty
wentów. Z prozaicznej przyczyny – bo ich w ogóle nie było. Z tego co wiem, nabór pilotów śmigłowców na nowo został rozpoczęty dopiero kilka miesięcy temu. Co to oznacza dla pułku? – Jeżeli chce pan usłyszeć, że musimy zadbać o to, by każdy z obecnych prawie 90 pilotów pułku miał zapewnione odpowiednie warunki szkolenia, odpowiedni nalot, perspektywy rozwoju, to ja mówię o tym głośno. Inaczej nie byłoby mowy o wykonaniu codziennych zadań; inaczej nie zapewnilibyśmy obsługi na misjach poza granicami kraju. Dobrze, że Pan zaczął o tych misjach. One nęcą... – Finansowo, na pewno tak. I ten czynnik u każdego pilota dotychczas lecącego do Iraku miał niebagatelne znaczenie. Pamiętajmy jednak, że misja w Iraku naprawdę wiele nas nauczyła, zdobyliśmy doświadczenia, które sporo zmieniają w naszej mentalności, w naszych służbowych realiach. A w systemach szkolenia lotniczego? – Programy szkolenia pozostają niezmienne. Jednak doszły do nich pewne
nr 9/2008

niem misyjnych stanowisk dla techników i pilotów Mi-24? – Nie do końca jest to prawda. Do tej pory za każdym razem było więcej chętnych na wyjazd niż etatów w misji. To inaczej: w trybie nagłym musiał Pan przeszkalać personel z Mi-2 na Mi-24. Nie było tak? – Nie nazwałbym tego trybem nagłym. Było to robione wcześniej, zgodnie z przyjętym planem szkolenia. Struktura pułku jest taka, że śmigłowce Mi-24 są tylko w 1 i 2 eskadrach. Trzecia i czwarta są wyposażone w Mi-2, które traktujemy jako śmigłowce szkolenia podstawowego i treningu. Skoro natomiast przyjęliśmy zasadę, że tylko Mi-24 są bojowymi śmigłowcami w misjach, to musieliśmy zacząć m.in. przeszkalać pilotów z Mi-2 na Mi-24. Lecz, zapewniam, to wszystko jest w planach rozwoju każdego naszego lotnika. Zaowocuje to niebawem w Afganistanie? Ma już Pan przygotowane załogi do tej misji? – Już sporo czasu temu docierały do nas informacje o możliwości wykonywania zadań w Afganistanie i, wcale tego nie

ROMAN PRZECISZEWSKI (2)

– Chociaż podobno każdy nosi buławę w plecaku, to nie każdy może być marszałkiem. Pozwólmy więc pilotom, by robili to, co kochają najbardziej – czyli latali.

Polska Zbrojna 15

WOJSKO AAAAAAAA AAAAAAA MISJE

Debiut przeciwl
JAKUB CZERMIŃSKI

Trzy pytania do PPŁK. DYPL. ARKADIUSZA SZKUTNIKA, dowódcy XVIII zmiany PKW KFOR
Kosowo ogłosiło niepodległość. Czy zmieni to sytuację polskich żołnierzy? – Nie sądzę. Po pierwsze, o możliwości ogłoszenia niepodległości wiedzieliśmy już we wrześniu 2007 r. Nie jesteśmy tym zaskoczeni. Po drugie, sytuacja w naszym rejonie odpowiedzialności jest stabilna. Biorąc pod uwagę nasze zadania – nic się nie zmienia. Strona serbska zapewnia, że do konfliktu zbrojnego nie dojdzie. Żołnierze biorą ze sobą nowy sprzęt? – Nie, wyłącznie wyposażenie osobiste. Sprzęt, w tym broń, hełmy i kamizelki, przejmiemy od XVII zmiany. Ale jest nowość – po raz pierwszy w historii PKW KFOR będziemy dysponować także letnim umundurowaniem. To zasługa Inspektoratu Wsparcia Sił Zbrojnych. Kilka miesięcy wystarczyło, by przygotować przeciwlotników do nowych wyzwań? – Ćwiczenia oceniono bardzo dobrze, więc tak. Obserwowałem duży zapał do nauki. Czas szkoleniowy na poligonie to dziesięć godzin na dobę, ale żołnierze nie liczyli czasu. Szkolili się po godzinach i indywidualnie. Mieliśmy świetnych instruktorów, m.in. ekspertów od walki wręcz z byłej 6 Brygady Kawalerii Pancernej.

Żołnierze XVIII zmiany PKW KFOR kończą kilkumiesięczny okres szkoleń. Sprawdzianem ich umiejętności były ćwiczenia na poligonie w Drawsku.
o raz pierwszy w historii PKW KFOR główną część zmiany tworzą pododdziały z jednostek przeciwlotniczych. Do Kosowa wyjedzie ponad 300 polskich żołnierzy. Połowa z nich służy w 3 Pułku Przeciwlotniczym w Koszalinie, co trzeci reprezentuje 13 Elbląski Pułk Przeciwlotniczy. Zaledwie 13 proc. składu zmiany to żołnierze z innych jednostek – wywiad, kontrwywiad, żandarmeria, ale także przedstawiciele Sił Powietrznych i Marynarki Wojennej. Taki skład sprawił, że przygotowujący zmianę dowódca 3 pplot ppłk dypl. Ryszard Krawiec musiał zapewnić żołnierzom odpowiedniego rodzaju szkolenie.

Walka z mafią
Rejon odpowiedzialności POLUKRBAT-u to trzy gminy – zdominowane przez ludność serbską: Strpce, albańskie Kacanik i Deneral Jankovic. To biedny region. Miejscowym pomagają ci, którzy wyjechali do Austrii i Niemiec. Na porządku dziennym jest kłusownictwo i nielegalny wyrąb drzew. Ogromny problem to przemyt. Zorganizowane grupy przestępcze przerzucają przez granicę kosowsko-macedońską narkotyki i broń. Z południa na północ wiedzie szlak przemytu ludzi – głównie kobiet. Dowódca XVIII zmiany Polskiego Kontyngentu Wojskowego KFOR ppłk dypl. Arkadiusz Szkutnik był na rekonesansie w Kosowie. Zna obecną sytuację w regionie, jest w stałym kontakcie z Centrum Operacji Taktycznych. – Nie będzie powtórki z Prizren – niszczenie świątyń nie wchodzi w grę. Jedyna cerkiew w regionie, w Kacaniku, jest pod naszym stałym nadzorem – mówi ppłk Szkutnik. Główną podstawą prawną regulującą obowiązki KFOR jest Rezolucja Rady Bezpieczeństwa ONZ 1244 z 10 czerwca 1999 r. PKW KFOR ma za zadanie zapewnić ludności bezpieczeństwo i swobodę przemieszczania. Organizuje system rozpoznania, monitoruje granicę. Wspiera orga-

Operacje „cordon & search” przeprowadza się we współpracy z kosowską policją i władzami lokalnymi. Wszystko po to, by uniknąć zatargów i oskarżeń o stronniczość

nizacje cywilne w ustanawianiu porządku publicznego. Sekcja S-5 CIMIC pomaga w odbudowywaniu i rozwoju prowincji. Zasadniczy etap przygotowań do misji trwał od 19 listopada 2007 r. do 22 lutego 2008 r. Ćwiczący dostali niezbędny sprzęt, którego na co dzień nie ma w jednostkach przeciwlotniczych – m.in. Beryle i Skorpiony. Pułki przeciwlotnicze 3 i 13 tworzą głównie żołnierze o specjalności przeciwlotniczej. Ludzi ze specjalnością ogólnowojskową było niewielu. Ćwiczenia w Elblągu, Wędrzynie i Drawsku miały umożliwić przekwalifikowanie żołnierzy. Kurs obejmował naukę obsługi taktycznych radarów pola walki M-Star oraz radiostacji. Przeprowadzono szkolenia kierowców BRDM, quadów oraz prowadzenia pojazdów w warunkach górskich. Wszyscy uczestnicy misji przeszli kilkudniowe szkonr 9/2008

16 Polska Zbrojna

ZAPIS FORUM NA CELOWNIKU WOJSKO KULISY PORADY PO SŁUŻBIE HISTORIA MILITARIA PRASA ŚWIAT TO I OWO

wlotników
lenie psychologiczne. Poznali historię Kosowa i uwarunkowania kulturowe regionu. Zapoznali się z bronią – karabinkiem Beryl, pistoletem Wist oraz TRG Sako. Nowością dla przeciwlotników były strzelania sytuacyjne, w tym nocne i bojowe.

|

|

|

|

|

|

|

|

|

|

|

OPINIE

St. kapral Łukasz Gniazdowski,
13 pplot: – To będzie moja pierwsza misja. Żonę prawie rok oswajałem z tym, że wyjeżdżam. W końcu przez wiele miesięcy nie będzie mnie w domu. I właśnie tej rozłąki najbardziej się obawiam. W pewnych sytuacjach kontakt tylko przez Skype’a, telefon czy SMS może nie wystarczyć. Jeśli chodzi o sytuację w Kosowie, to ogłoszenie niepodległości nas bezpośrednio nie dotyczy. Mamy swoje zadania i koncentrujemy się na nich.

W Drawsku zorganizowano taki posterunek kontrolny. Żołnierze ćwiczyli wzajemne ubezpieczenie oraz procedury sprawdzania pojazdów. Jednym z najczęstszych zadań przeciwlotników w Kosowie będzie tworzenie doraźnych punktów kontrolnych.

OPINIE

St. szeregowy Piotr Siejak,
3 pplot: – Mamy w kadrze osoby, które służyły na misjach w Iraku, Afganistanie i Syrii. Uczymy się od nich, pytamy o misyjne realia. Zgłosiłem się do wyjazdu, żeby podnieść kwalifikacje, przeżyć przygodę i zarobić więcej niż w kraju. Tutaj się szkolimy, tam będziemy mogli się sprawdzić. Po zakończeniu zmiany chciałbym ukończyć kurs podoficerski. Nie boję się, że zawiodę, że się nie sprawdzę na misji. Odczuwam naturalny strach przed urazami czy śmiercią, ale swoich umiejętności jestem pewien. Ćwiczyliśmy na tyle długo, że pewne reakcje są już u mnie odruchowe.

Przeprowadzono szkolenie inżynieryjno-saperskie. W odróżnieniu od Iraku czy Afganistanu w Kosowie zagrożenie minowe ze strony terrorystów raczej nie występuje. Istnieje jednak problem pozostałości amunicji, głównie z wojny 1999 r. Spływające z gór woda i błoto wypłukują miny i granaty. W Drawsku przeciwlotnikom zaprezentowano tzw. ścieżkę śmierci. Dla większości żołnierzy to pierwszy wyjazd na misję. – Na ścieżce śmierci pokazujemy, że wyobraźnia i myślenie mogą uchronić żołnierzy od niebezpieczeństw – tłumaczy ppłk Szkutnik. Żołnierze uczą się, że z pozoru niegroźne przedmioty mogą kryć w sobie śmiercionośną pułapkę. PKW KFOR odpowiada za przejście graniczne w Deneral Jankovic i tzw. bypass. To objazd przez przejście, przeznaczony dla przedstawicieli ONZ i KFOR.
nr 9/2008

We współpracy z miejscową policją żołnierze będą zatrzymywali i kontrolowali pojazdy, szukając nielegalnej broni oraz osób poszukiwanych. Ćwiczenia poligonowe objęte są tajemnicą – żołnierze nie wiedzą, w którym samochodzie natkną się na niebezpieczne materiały.

JAKUB CZERMIŃSKI (4)

Gotowi i poobijani
W Strpcach może dojść do demonstracji. Funkcjonariusze z oddziałów prewencji szczecińskiej policji szkolili przeciwlotników w sztuce opanowania tłumu. W zależności od skali zagrożenia w Kosowie naprzeciw demonstracjom czy blokadom wyjdzie jeden lub kilka plutonów. Wyposażeni w tarcze i pałki mogą w ostateczności użyć gazów oraz broni gładkolufowej – hukowej oraz z amunicją gumową. W Drawsku ćwiczyli utrzymywanie szy-

ku, sterowanie tłumem i jego blokowanie oraz walkę wręcz. Atmosfera w pododdziałach jest dobra. Nie widać napięcia ani strachu. Na rozmowy o nowej sytuacji w Kosowie nie było czasu, żołnierze koncentrowali się na ćwiczeniach. Z Drawska wrócili do macierzystych jednostek, mają czas, by pożegnać się z rodzinami. Dowództwo załatwia ostatnie sprawy związane z wyjazdem. Tradycyjnie już są kłopoty z obsadą stanowisk medycznych. Wobec braku zastępców w Kosowie pozostaną lekarze z XVII zmiany. XVIII zmiana PKW KFOR pojedzie tam w dwóch turach, na początku i pod koniec marca. Oficjalne przejęcie dowodzenia zaplanowano na 17 marca. 
Napisz do autora: jakub.czerminski@redakcjawojskowa.pl

Polska Zbrojna 17

WOJSKO PROBLEM AAAAAAAPRAGMATYKA AAAAAAAA

Przez wiele ostatnich lat atmosfera służby nie była najlepsza. Brak stabilizacji i ciągła niepewność o przyszłość powodowały (i nadal powodują), że wielu żołnierzy nie wytrzymywało napięcia i odchodziło z armii. Dla tych, którzy pozostali, najważniejszą sprawą stawało się… dotrwanie do wysługi emerytalnej. – Ciągły strach przed utratą stanowiska, nerwowe oczekiwanie, co przyniesie jutro – to były najważniejsze problemy kadry – przyznaje płk Antoni Tichoniuk, przewodniczący Konwentu Dziekanów Korpusu Oficerów WP. O skali zjawiska świadczy to, że z prawie 300 garnizonów, które wojsko miało na początku nowego wieku, pozostało około 130. Ze 180 tysięcy żołnierzy – około 130 tysięcy. Pod tym względem siły zbrojne nie bardzo się zmieniły. – W prowadzeniu skutecznej polityki

NIEPEWNOŚĆ
WŁODZIMIERZ K A L E TA

Gdyby w armii przeprowadzić ranking obaw żołnierzy, które nękały ich najd na pierwszym miejscu znalazłoby się poczucie ciągłego zagr

kadrowej najbardziej przeszkadzają ciągłe zmiany organizacyjno-etatowe.

Wymagane żelazne nerwy
– Jednym z najważniejszych założeń nowelizowanej pragmatyki miała być zmiana charakteru przepisów na bardziej sprzyjające stabilizacji i pewności w służbie – podkreślają oficerowie konwentu. Te stare od dawna psuły kadrze krew. Powodowały, że o losach żołnierza decydował wyłącznie organ administracyjny. Gen. dyw. rez. Zbigniew Jabłoński, były dyrektor Departamentu Kadr i Szkolnictwa Wojskowego, współtwórca ustawy pragmatycznej, podkreślał przy każdej okazji, że argumenty żołnierzy w dyskusjach o stabilizacji są 18 Polska Zbrojna

JAROSŁAW WIŚNIEWSKI (2), JANUSZ WALCZAK, MARIAN KLUCZYŃSKI, SYLWIA GUZOWSKA

mocno naciągane. Jego zdaniem, dla szarpanej reformami kadry wprowadzenie kadencyjności było właśnie wyjściem naprzeciw postulatom o przejrzystość i stabilność służby. W latach 2001–2003, zanim zaczęła obowiązywać pragmatyka, w jednostkach organizacyjnych podległych re-

sortowi obrony zlikwidowano ponad 14,6 tys. etatów kadry oraz 10,8 tys. cywilnych. Ze służbą rozstało się ok. 16 tys. żołnierzy zawodowych, z czego połowa to oficerowie. Po 1 lipca 2004 r. zwolnienie oficera ze stanowiska w czasie kadencji stało się trudniejsze. Z analizy przepronr 9/2008

ZAPIS FORUM NA CELOWNIKU WOJSKO ZAPIS FORUM NA CELOWNIKU WOJSKO KULISY PORADY PO SŁUŻBIE HISTORIA MILITARIA PRASA ŚWIAT TO I OWO

| |

| |

| |

|

|

|

|

|

|

|

|

Odejście na własne życzenie

O

d 1 stycznia do 31 października 2007 r. wypowiedzenie stosunku służbowego złożyło 5146 żołnierzy zawodowych. Jednocześnie w ciągu tych dziesięciu miesięcy 182 żołnierzy zostało zwolnionych na skutek wypowiedzenia stosunku służbowego dokonanego przez organ wojskowy, co stanowi zaledwie 4,3 proc. ogólnej liczby zwolnień.

otkliwiej w ostatniej dekadzie, ożenia zwolnieniem ze służby.

wadzonych wówczas wyznaczeń wynikało, że z ogólnej liczby około 70 tys. żołnierzy wyznaczonych na nowo na stanowiska służbowe prawie 70 proc. wyznaczono na trzyletnią kadencję. Części z nich musiano później ją skrócić, zmienić prognozy i wyznaczyć na nowe stanowiska z określeniem nowej
nr 9/2008

kadencji (zwłaszcza najmłodszych oficerów). Wynikało to m.in. z konieczności stworzenia stanowisk dla ostatnich roczników absolwentów podchorążówek, których przyjmowano w przeszłości w zbyt dużej liczbie jak na potrzeby zmniejszanej armii, oraz ze zwolnień kadry. Według danych służb personalnych, do 2007 r. z wojska odeszło około 14 proc. żołnierzy zawodowych wyznaczonych na stanowiska 1 lipca 2004 r. Do w miarę solidnej pozycji kadencji przyczyniła się zmiana wcześniejszego, dosyć ogólnikowego przepisu dopuszczającego możliwość zmiany na stanowisku, „jeżeli przemawiają za tym uzasadnione potrzeby sił zbrojnych”. – W nowej pragmatyce zrezygnowano z tego rozwiązania. Niektórzy widzieli w tym przepisie bicz na niesfornych podwładnych, których przełożeni chcieli się pozbyć z jednostki – podkreślał gen. Jabłoński. We wprowadzonej w 2004 r. pragmatyce zostawiono wprawdzie „furtkę” umożliwiającą zwolnienie żołnierza w wyjątkowej sytuacji, ale wiązało się to z tzw. kopniakiem w górę. Zgodnie z prawem przełożony mógł nawet zwolnić podwładnego ze służby, jeżeli ten odmówił przeniesienia na wyższe stanowisko w innej jednostce. Praktyka pokazała, że nie był to jedyny sposób. Wielu dowódców brygad zwalniano przed upływem kadencji po inspekcjach Departamentu Kontroli MON. Wszyscy kontrolowani dowódcy, którzy dostali złe oceny, stracili stanowisko. Tłumaczenia niektórych odwołanych, że kontrole były tendencyjne, wpłynęły na zmianę zasad ich przeprowadzania, ale stanowisk tym, co odeszli, nie przywrócono.

Kadencje na cenzurowanym
Ostatecznie większość spośród ok. 70 tys. żołnierzy wyznaczonych 1 lipca 2004 r. na stanowiska służbowe dotrwała do końca kadencji. – Zapisy o kadencyjności stawały się powoli

 Polska Zbrojna 19

WOJSKO PRAGMATYKA Zwalnianie ze stanowiska
Pragmatyka, art. 45. 1. Żołnierza zawodowego zwalnia się z zajmowanego stanowiska służbowego: a) jeżeli wojskowa komisja lekarska orzekła jego niezdolność do pełnienia zawodowej służby wojskowej w określonych jednostkach wojskowych albo na zajmowanym stanowisku służbowym; b) gdy zlikwidowano zajmowane przez niego stanowisko służbowe; c) gdy upłynął termin kadencji w sprawie cofnięcia żołnieokreślony w decyzji o wyrzowi zawodowemu poznaczeniu na stanowisko świadczenia bezpieczeńsłużbowe; stwa o klauzuli wymaganej d) wskutek wymierzenia kary na tym stanowisku. dyscyplinarnej odwołania 3. Żołnierza zawodowego z zajmowanego stanowiska w przypadkach wymiesłużbowego. nionych w ust. 1 i 2 oraz żoł2. Żołnierza zawodowego nierza zawodowego pozostamożna zwolnić z zajjącego w rezerwie kadrowej mowanego stanowiska zwalnia się z zawodowej służbowego w przypadku: służby wojskowej, gdy odmóa) zaistnienia potrzeb sił wi pełnienia służby na innym zbrojnych; równorzędnym lub wyższym b) wszczęcia postępowania stanowisku służbowym.

KAROLINA PRYMLEWICZ

martwym zapisem – mówi anonimowo łów (admirałów). Dotyczy to również jeden z dowódców brygady w obawie, innych stanowisk (na podstawie przepiże jawna krytyka działań przełożonych sów odrębnych ustaw). mogłaby zostać uznana za wtrącanie Minister dokonywał weryfikacji prosię żołnierzy do polityki. Wkrótce gnoz dotyczących kolejnych stanowisk głównym kryterium zmian na stanowi- dla oficerów zajmujących kierownicze skach stały się pomysły kadrowe no- stanowiska w WKU i WSzW. Podejmowych szefów resortu, a nie reguły ka- wał decyzje osobiście bądź w jego imiedencyjności. Spektakularne zdejmowa- niu robił to podsekretarz stanu. – Nasz nie oficerów ze stanowisk, jak też nie- szef wytrwał na stanowisku trzy miesiązgodne z pragmatyką błyskotliwe ce. To po co go mianowano? Ile takie awanse (nawet dwa rocznie) niektórych decyzje spowodowały problemów osób były dość częste. w pracy? – komentował szybkie roszaOficerowie z najwyższymi stopnia- dy kadrowe oficer z WSzW w północmi szybko zaczęli się zapełniać kadro- no-wschodniej Polsce. wą rezerwą. Płk BoSzefowie koTrudno zrozumieć, jaki cel mend i sztabów rowy, były szef Departamentu Kadr w obecnych realiach służby także trafiali do reMON pytany o liczbę zerwy kadrowej, generałów w niej poprzyświecał propozycjom z której droga prozostających odparł lawadziła w zasaprzepisów pozwalającym dzie w jednym konicznie, że zarządzanie kadrą kierow- zwolnić ze służby żołnierza kierunku – do cyniczą resortu pozostawila. W efekcie je w gestii ministra. mimo uzyskania przez niego spośród tych, któW podobny sposób z opinii czwórki lub piątki rym w lipcu 2007 r. odpowiedział na pytaskończyła się trzynie o przyczyny fali zwolnień oficerów letnia kadencja, na kolejną – pełnioną ze stanowisk w terenowych organach na nowych stanowiskach bądź na doadministracji wojskowej (WKU tychczasowych – wyznaczono około i WSzW). Niektórych szefów zdejmo- połowy żołnierzy. wano ponoć ze stanowisk po kilku mieWedług danych Departamentu Kadr, siącach od wyznaczenia. z prawie 5 tys. żołnierzy, którzy odeszli z wojska w minionym roku, tylko woPowrót do przeszłości bec niewielu (4 proc.) wypowiedzenie – W świetle postanowień ustawy złożył organ wojskowy. Statystyki nie o służbie wojskowej żołnierzy zawodo- uwzględniają jednak tego, ilu oficerów wych oraz rozporządzenia z 15 kwiet- zdecydowało się na rozstanie ze służbą nia 2004 r. w sprawie trybu wyznacza- z braku perspektyw i zagubienia sensu nia żołnierzy na stanowiska służbowe przydatności pracy dla armii. i zwalniania z tych stanowisk minister – Atmosfera szczególnie zagęściła się był organem uprawnionym do wyzna- latem. Stało się wtedy jasne, że nawet czania na stanowiska i zwalniania z nich najlepsza wiedza, doświadczenie i supułkowników (komandorów) i genera- mienna praca nie mają znaczenia 20 Polska Zbrojna

w przypadku oficera, który w przeszłości chodził w brązowych butach. Pozbywanie się najbardziej doświadczonej kadry, która mogła jeszcze wiele dla wojska zrobić, zawsze stwarzało problemy – mówi pułkownik będący na wypowiedzeniu, zastrzegając nazwisko dla wiadomości redakcji. W ubiegłym roku nabrały tempa prace nad nowelizacją pragmatyki. Wprowadzono w niej rozwiązania, które niewiele mają wspólnego z bardziej podmiotowym traktowaniem żołnierzy. Przełożony – a według nowych przepisów dla oficerów w stopniu od majora wzwyż jest nim minister obrony – może w każdej chwili zwolnić żołnierza ze stanowiska, kierując się potrzebami sił zbrojnych. „Duch” starych rozwiązań jest także wyraźnie widoczny w tych artykułach pragmatyki, które prowadzą do arbitralnego rozstrzygania losów żołnierzy bez nadzoru sądowego, niemożności przywracania ich do służby mimo uchylenia niesłusznych wobec nich orzeczeń i decyzji. Trudno zrozumieć, jaki cel w obecnych realiach służby (coraz liczniejsze wakaty na stanowiskach) przyświecał propozycjom przepisów pozwalającym zwolnić ze służby żołnierza mimo uzyskania przez niego czwórki lub piątki z opinii. Dotychczas było to możliwie tylko wtedy, jeśli w opinii żołnierz otrzymał ocenę niedostateczną lub dostateczną. – Tego rodzaju propozycje powodują znowu niepokój kadry i powinny zostać jak najszybciej zmienione – uważa płk Stanisław Piwowar, szef Oddziału Dyscypliny Wojskowej Departamentu Wychowania i Promocji Obronności MON. 
Napisz do autora: polska-zbrojna@redakcjawojskowa.pl

nr 9/2008

WOJSKO PODOFICEROWIE

PIOTR BERNABIUK

ZDOBYĆ KOLEJNY SZ
zecznika prasowego Szkoły Podoficerskiej Wojsk Lądowych w Zegrzu, st. chor. Andrzeja Wojtusika, nie można traktować jako sztabowca i urzędnika wojskowego, gdyż jeszcze całkiem niedawno służył w jednostce bojowej, między innymi szefując kompanii. Praktykę łączył z teorią tak dalece, że nie zaniedbując tej pierwszej, ukończył studia z tytułem magistra oraz studia podyplomowe w Akademii Obrony Narodowej. Następnie oddał się pasji, psychologii społecznej, jednym zaś z efektów badań nad materią ludzką w środowisku wojskowym jest dziś jego autorski program szkolenia kadry podoficerskiej w zakresie przy22 Polska Zbrojna wództwa. Gorącym pomysłem, który zrodził się w efekcie zderzenia systemu edukacji w korpusie z rzeczywistością, jest przedyskutowane z kolegami utworzenie wydziału podoficerskiego w Akademii Obrony Narodowej. Chorąży obstaje przy tej idei i zapewnia, że nie zrodziła się ani z przerostu ambicji, ani z braku realizmu, nie jest też szaleństwem: – Czas najwyższy, aby pomyśleć nad własnym ośrodkiem szkoleniowo-dydaktycznym na miarę potrzeb i możliwości. Jeśli projekt wydaje się komuś szokujący czy wręcz niemożliwy do zrealizowania, to proszę sobie przypomnieć, jaki był śmiech i drwiny, gdy planowano utworzenie szkół podoficerskich prowadzonych przez podoficerów. W korpusie mamy bowiem potencjał intelektualny, ludzi odpowiednio wykształconych i przygotowanych, aby zapewnić kadrę dydaktyczną. Cóż więc mieliby podoficerowie do roboty w akademii? Kogo kształciłaby ta uczelnia? Przede wszystkim kadry najwyższego szczebla, przyszłych komendantów szkół podoficerskich, pomocników dowódców do spraw podoficerów, instruktorów dla szkół podoficerskich... Kto by nauczał? Między innymi ci, którzy wcześniej pełnili wymienione funkcje, według zasady – zakończyłeś służbę wojskową na samym szczycie hierarchii podoficerskiej, zostaw zebraną wiedzę swym następcom. Czego by tu uczono?
nr 9/2008

Jeśli projekt Akademii Podoficerskiej wydaje się komuś szokujący czy wręcz niemożliwy do zrealizowania, to przypomnijmy sobie, jaki był śmiech i drwiny, gdy planowano utworzenie szkół podoficerskich prowadzonych przez podoficerów.

ZAPIS FORUM NA CELOWNIKU WOJSKO KULISY PORADY PO SŁUŻBIE HISTORIA MILITARIA PRASA ŚWIAT TO I OWO

|

|

|

|

|

|

|

|

|

|

|

Dodatki
ARTYKUŁ O PROJEKCIE UTWORZENIA AKADEMII PODOFICERSKIEJ był już prawie gotowy, gdy weszliśmy w posiadanie tekstu projektu rozporządzenia o dodatkach do uposażeń żołnierzy zawodowych. Wynika z niego, że komendanci szkół podoficerskich i młodszych specjalistów wojskowych zostaną dowartościowani kwotą 450 zł, natomiast 225 zł więcej dostaną dowódcy kursów i grup szkoleniowych w tych szkołach. Najważniejsze jednakże, że projektowi towarzyszy wielce satysfakcjonujące uzasadnienie: „Na tle ogółu funkcji realizowanych obecnie w Siłach Zbrojnych RP przez żołnierzy zawodowych korpusu podoficerów, wymienione wyżej stanowiska służbowe wymagają szczególnych predyspozycji dowódczych i dydaktycznych, a także posiadania odpowiednich kwalifikacji. W zdecydowanej większości żołnierze zajmujący NA GORĄCO wymienione stanowiska służbowe Podoficerowie posiadają wyższe wykształcenie, wykonują także zadania przypistanowiący kadrę placówki sane do stanowisk służbowych zajmowaliby stanowiska przewidzianych dla oficerów dydaktyczne krótko, tak by ich – odpowiednio dowódcy komwiedza praktyczna panii i batalionu, którzy obecnie i umiejętności nie zdążyły otrzymują takie dodatki”. się zestarzeć

wałem podobne zachowania w sytuacjach ekstremalnych u naszych rodaków, sam się zresztą łapałem na tym, że górę nad rozsądkiem bierze ciekawość: strzelają, to wytknąć nosa, żeby widzieć, co się dzieje. A nikt nie chce, aby żołnierza zabiła ciekawość.

MŁODZI KOMENDANCI
A do tego wszystkiego ustawa pragmatyczna ponownie zapędziła podoficerów w kozi róg. Zgodnie z jej założeniami, przechodząc na kolejne stanowisko, należy ukończyć stosowny kurs. Podoficer powinien więc odbyć przeszkolenie w szkole podoficerskiej o odpowiednim kierunku i specjalności. A gdzie się mają przeszkolić kierownicy sekcji szkoleniowych szkół podoficerskich? Sami u siebie? Zaplanować sobie program, powielając własne błędy? Może więc akademia powinna być odpowiedzialna za certyfikację szkół podoficerskich? Na nią spadłby również nadzór nad szkołami. Komendanci szkół podoficerskich są młodymi ludźmi. Z punktu widzenia pragmatyki, poza stanowiskami pomocników dowódców do spraw podoficerów wyższego etatu dla nich nie ma. A to oni przecierali szlaki, tworząc nieistniejące wcześniej, nawet w wyobraźni wielu wysokich stopniem żołnierzy, placówki. Wkrótce stanie przed nimi ściana kadrowa, bo nie należy sądzić, by mieli ambicję zostać oficerami i zacząć wszystko od początku, od dowodzenia plutonami. Chorąży Andrzej Wojtusik zdecydowanie mówi o spożytkowaniu tego kapitału: – Nie chcemy przez Akademię Podoficerską tworzyć odrębnych światów, odrywać się od korpusu oficerów czy wręcz od wojskowej rzeczywistości. Jest to jednak droga zarówno do prestiżu, jak i do doskonałości. Podoficer z dyplomem magisterskim nie budzi dziś sensacji. Niejeden też przymierza się do doktoratu. To nie przeszkadza w zdobywaniu wiedzy bojowej, praktycznej. Dla najlepszych z nas, dla przyszłych wykładowców i komendantów akademii, szczyt znalazłby się po prostu znacznie wyżej. Wojtusik, podobnie jak podoficerowie, z którymi projekt omawiał, zdaje sobie sprawę, że narobią sporego zamieszania. Wszyscy zapewniają jednak, że nie jest to ani podszept przełożonych, ani czerpanie z doświadczeń sojuszników. Koncepcja powstała z prostego szukania rozwiązań: – Dążymy jedynie do tego, aby nasz korpus wypracował sobie należną pozycję, byśmy, znając swoje miejsce w szeregu, byli rzetelnymi partnerami dla oficerów. 
Napisz do autora: piotr.bernabiuk@redakcjawojskowa.pl

OPINIA

St. chor. Andrzej Wojtusik,
rzecznik prasowy SPWL w Zegrzu – Chcemy być kreatywni, chcemy działać, dążyć ku lepszemu, poprawiać umiejętności polskiego podoficera tak, aby również z nas inne armie mogły czerpać wzorce i przysyłać do naszej Akademii Podoficerskiej swoich żołnierzy po naukę.

ZCZYT
KWESTIA CZASU

Zarządzania ludźmi, dowodzenia nimi i przywództwa, a ponadto taktyki i wszystkiego, co przy pełnieniu wysokich podoficerskich funkcji jest niezbędne. Chorąży Wojtusik wykłada swoją ideę z przekonaniem, że utworzenie Akademii Podoficerskiej przy AON lub jako samodzielnej placówki będzie stanowić dopełnienie zachodzących zmian i jest jedynie kwestią czasu, jako że w ostatnich latach zaszło wiele zmian w naszych siłach zbrojnych, w tym zarówno w przypadku wartości bojowej, jak i mentalności. Wielu podoficerów ukończyło zagraniczne kursy wysokiego szczebla, za które płacimy nierzadko krocie, szkoda więc
nr 9/2008

KAROLINA PRYMLEWICZ

marnotrawić niezagospodarowany do końca kapitał. Szkolenie jest dziś nastawione na praktykę pola walki, na umiejętność przetrwania w boju i profesjonalizm. Zadaniem podoficerów jest więc budowanie praktycznej wiedzy taktycznej, często od podstaw, od nadrabiania tego, czego nie wpojono naszym żołnierzom... nawet w dzieciństwie. Chorąży znajduje taki przykład: – W amerykańskich przedszkolach uczy się dzieciaki, aby w przypadku strzelaniny ulicznej padały na ziemię lub chowały się w bezpiecznych miejscach. I ten nawyk obserwujemy u żołnierzy tego kraju. W sytuacjach bojowych robią wszystko, by ocalić własne życie, następnie zlikwidować zagrożenie. Obserwo-

Polska Zbrojna 23

WOJSKO INTERWENCJE
omasz Mysiak jest magistrem ratownictwa medycznego. Po skończeniu nauki w technikum informatycznym spróbował szczęścia na egzaminach do Pomorskiej Akademii Medycznej w Szczecinie. Dostał się na ratownictwo z siódmą lokatą w gronie 125 kandydatów. Po licencjacie przyszła kolej na studia magisterskie w Akademii Finansów w Warszawie na kierunku zarządzanie i ekonomika ratownictwa. Pracę magisterską ,,Finansowanie ratownictwa medycznego w Polsce” obronił na ocenę bardzo dobrą. Przyszedł czas życiowych decyzji. Żona zdążyła pogodzić się z myślą, że Tomasz chciałby włożyć mundur. Mógłby pracować w pogotowiu ratunkowym i wykonywać zawód ratownika. Jednak możliwość bycia ratownikiem medycznym w wojsku wydawała się najlepszym rozwiązaniem. Praca i hobby w jednym. Pełnia szczęścia. Wielokrotnie słyszał o potrzebach wojska związanych ze służbami medycznymi. Przeglądał wojskowe strony internetowe. Obserwował wyTOMASZ SZULEJKO

pogłębioną wiedzę dotyczącą zarządzania i ekonomiki wypadałoby dobrze wykorzystać. Idealistyczne założenie, że magister chce służyć w wojsku w charakterze szeregowego zawodowego lub kaprala – sanitariusza czy ratownika, stawiałoby pod dużym znakiem zapytania praktykę kadrową i pragmatykę zawodowej służby wojskowej. Tomasz przyjął kolejne zaproszenie do komendy uzupełnień. Podczas rozmowy z komendantem WKU Szczecin-Podjuchy ppłk. Zbigniewem Jarosiewiczem udało się znaleźć rozwiązanie oraz podjąć konkretną decyzję. Na początek przeszkolenie wojskowe absolwentów szkół wyższych. Kurs Szkolenia Rezerw w Centrum Szkolenia Wojsk Lądowych w Poznaniu. Trzy miesiące w wojsku pozwolą zweryfikować marzenia. Może miłość do munduru minie i problem sam się rozwiąże?

NADZIEJA
Centrum Szkolenia Wojskowych Służb Medycznych w Łodzi jest przygotowane do szkolenia ratowników dla wojska. Grupa 30 podoficerów ratowników medycz-

nych szkolących się w Szkole Podoficerskiej Służb Medycznych zasili niedługo jednostki wojskowe. Ważne jest to, że ukończyli wcześniej licencjackie studia ratownicze. Poziom ich wykształcenia jak na wymagania na stanowisku kaprala jest bardzo wysoki. Zdecydowali się jednak na takie warunki. Późnym latem ubiegłego roku na łamach ,,Polski Zbrojnej” nr 36 ukazała się zapowiedź zmian przygotowywanych przez Inspektorat Wojskowej Służby Zdrowia. Dotyczyły one zaszeregowania stanowiska służbowego ratownika medycznego do stopnia chorążego. Ratownicy z tytułem magistra po studiach zbliżonych do medycznych mieliby nawet możliwość uzyskania stanowisk oficerskich w jednostkach wojskowych. Sprawa jest o tyle prosta, że ratownicy medyczni z tytułem magistra mogą służyć na stanowiskach oficerskich jako dowódcy komponentów ewakuacyjnych lub zespołów ratunkowych. Jednak takich stanowisk jest niewiele i są już obsadzone. Trudność polega na tym, że spośród zawodów medycznych magistrowie pielę-

Zawsze marzył o mundurze. Szukał miejsca dla siebie. Postawił na edukację. Mówi o sobie, że jest patriotą i pasjonatem swojego zawodu. Jeden kontakt z organem administracji wojskowej spowodował gwałtowne obniżenie jego samooceny.
siłki wojska promujące zawodową służbę wojskową. Chciał zostać szeregowym zawodowym – ratownikiem. Gdy na jednym ze skrzyżowań ulicznych dostał do ręki gazetę z ogłoszeniem: ,,wojsko poszukuje ratowników medycznych”, zdecydował się ostatecznie.

MAGISTROM DZI

MIŁOŚĆ BEZ WZAJEMNOŚCI
Wybrał najkrótszą drogę. Sądził, że wojskowa komenda uzupełnień jest najwłaściwszym miejscem do uzyskania informacji. Decyzja słuszna. Pojawiły się jednak problemy. Brakuje formalnoprawnej regulacji, która pozwoliłaby właściwie wykorzystać wysokie kwalifikacje ratownika medycznego. Optymalna konfiguracja powinna sytuować magistra w korpusie oficerskim. Bardzo wysokie umiejętności merytoryczne w zakresie ratownictwa oraz 24 Polska Zbrojna
nr 9/2007

ZAPIS FORUM NA CELOWNIKU WOJSKO KULISY PORADY PO SŁUŻBIE HISTORIA MILITARIA HISTORIA ŚWIAT TO I OWO

|

|

|

|

|

|

|

|

|

|

|

gniarze stanowią grupę bardziej uniwersalną. Trzeba też zaznaczyć, że ratownik i ratownik medyczny to różne specjalności, uregulowane ustawowo. Transformacja wojskowej służby zdrowia przeprowadzona kilka lat temu dziś pokazuje swoje niedoskonałości. Skończył się dopływ kadr z Wojskowej Akademii Medycznej. Likwidacja korpusu chorążych nie daje możliwości lokowania licencjatów ratownictwa w wojskowej ,,klasie

średniej”. Magistrowie ratownictwa medycznego jako ,,klasa średnia wyższa” nie widzą dla siebie szans. Chyba że w stopniu kaprala… Obecnie nie najgorzej wygląda sytuacja z ratownikami. Kaprale rekrutują się z cywila. Miewają praktykę z pracy w pogotowiu ratunkowym. O tym, że zostają żołnierzami, decyduje głównie czynnik finansowy. W przypadku zarobków wojsko jeszcze wytrzymuje konkurencję. Jeszcze.
życia i zdrowia staje się naturalnym priorytetem. Doświadczenia płynące z misji w Afganistanie, Iraku, Kosowie, Bośni i Hercegowinie, Libanie, Syrii czy Kongu pokazują bardzo wyraźnie konieczność elastycznego i twórczego myślenia o potrzebach medycznych sił wysyłanych poza granice kraju. Zbliża się misja w Czadzie. Będzie ona kolejnym trudnym wyzwaniem. Żołnierze wykonujący zadania bojowe zupełnie inaczej nastawiają się psychicznie, jeśli mają świadomość tego, że nawet w najgorszych opałach

Podchorąży Tomasz Mysiak 3 stycznia obchodził urodziny. Tego dnia rozpoczął przygodę z wojskiem na kursie szkolenia rezerw. Nasuwa się jednak pytanie, dlaczego 28-letni wykształcony entuzjasta wojska miał takie problemy? Czy nie wykazał wystarczającej determinacji w dążeniu do celu? A może system naboru takich ludzi pozostawia wiele do życzenia? 
Napisz do autora: tomasz.szulejko@redakcjawojskowa.pl

Liczy się człowiek

J

Oficerowie Inspektoratu Wojskowej Służby Zdrowia radzą zainteresowanym służbą, takim jak Tomasz Mysiak (na zdjęciu), aby kontaktowali się bezpośrednio z Oddziałem Kadrowo-Administracyjnym IWSZ.

nr 9/2007

Polska Zbrojna 25

ANDREZJ WOJTUSIK, TOMASZ SZULEJKO

ZIĘKUJEMY

eszcze kilka lat temu stwierdzenie, że amerykański lub inny natowski żołnierz nie ruszy do walki, jeśli nie będzie miał pewności, iż w ciągu kwadransa dotrze do niego pomoc medyczna, przyjmowaliśmy z irytacją lub politowaniem. Dziś patrzymy na to zagadnienie inaczej. Z armii poligonowej staliśmy się frontową. Spowodowało to również zmianę w myśleniu o człowieku. Nie czołg, nie samolot, lecz właśnie on jest najważniejszy. W warunkach wojska, zwłaszcza ekspedycyjnego, problematyka ochrony ludzkiego

nie zostaną sami, ponieważ w pobliżu jest ratownik medyczny, który może szybko udzielić pomocy. Programy szkolenia i konspekty puchną od wkładek z warunkami bezpieczeństwa. Zapis formalny wymusza podjęcie działań polegających na kształtowaniu świadomości medycznej żołnierzy. Lekarzy w armii jest coraz mniej. Chciałoby się rzec – jak na lekarstwo. Polscy lekarze wojskowi służą już nawet w Danii i Irlandii. Decyduje o tym często czynnik ekonomiczny. Częściowym rozwiązaniem tego problemu może być stworzenie warunków do pozyskiwania ratowników medycznych. Mogliby w dużym stopniu wyręczyć lekarzy. Fachowo udzielona pierwsza pomoc jest szansą na uratowanie wielu ludzkich istnień. Prawidłowe działanie w pierwszych minutach po wypadku ma kluczowe znaczenie dla przebiegu akcji ratunkowej.

WOJSKO RATOWNICY MEDYCZNI
Gdyby Uniwersytet Medyczny odpowiednim wykształceniem specjaw Łodzi zechciał wchłonąć cały ma- listycznym – w tym przypadku mejątek WAM, Centrum Szkolenia Woj- dycznym. Obecnie wszyscy słuchacze skowych Służb Medycznych nigdy by pobierający naukę w szkole mają wynie powstało. Szczęśliwie podjęto de- kształcenie wyższe – licencjat. Szancyzję o utrzymaniu niedobitsę dostania się do Łoków i sformowaniu z pozo- Na początku było dzi ma każda osoba stałości centrum. Być może wiele wątpliwości, spełniająca powyższy decydujący wpływ na to miawarunek, niezależnie ły tradycje Łodzi jako miasta czy podoficerowie od tego czy jest cywikształcącego przyszłych wojlem, czy żołnierzem skowych lekarzy. 1 lipca poradzą sobie jako nadterminowym bądź 2004 r. na mocy rozporzą- dowódcy jednostek. służby zasadniczej. dzenia ministra obrony po– Zajmujemy się główwołano do istnienia Szkołę Podoficer- nie poszerzaniem kwalifikacji – tłuską Służb Medycznych w Łodzi jako maczy st. chor. sztab. Remigiusz Rosamodzielną jednostkę wojskową, wy- bert Stopczyk, komendant SPSMed. łączając ją ze struktur CSWSMed. – Uczymy, jak wykorzystać w wojsku Podczas gdy CSWSMed kształci głów- wiedzę i umiejętności zdobyte w cyjednostki. – Bardzo wielu naszych byłych uczniów wyjechało na misje, głównie do Iraku – mówi komendant Stopczyk. – Kilka osób odeszło do cywila.

Zderzenie z rzeczywistością
O popularności SPSMed świadczy liczba osób, które chcą się do szkoły dostać. W zeszłym roku było aż sześciu kandydatów na jedno miejsce. Systematycznie rośnie liczba osób przyjętych do szkolenia. O ile pierwszy kurs zgromadził trzynaście osób, a następny dwadzieścia, o tyle teraz uczy się tutaj trzydziestu przyszłych podoficerów korpusu medycznego, w tym dziewięć kobiet. – Moglibyśmy szkolić do pięćdziesięciu ratowników

ROBERT CZULDA

Gdy we wrześniu 2002 r. rozwiązywano Wojskową Akademię Medyczną, wydawało się, że Łódź na zawsze przestanie być ośrodkiem kształcenia kadr medycznych dla sił zbrojnych. Stało się jednak inaczej.
nie szeregowych oraz oficerów, SPSMed zajmuje się podoficerami i kandydatami na podoficerów – głównie ratownikami medycznymi, choć zdarzają się słuchacze z tytułem pielęgniarki, technika RTG czy analityka laboratoryjnego. Szkoła prowadzi również kursy doszkalające – tak doraźne, wynikające z potrzeb wojska, jak i wymagane przed objęciem kolejnego stanowiska. wilu. Słuchacze SPSMed poznają specyfikę resortowej służby medycznej, uczą się psychologii stresu pola walki, ewakuacji medycznej w czasie działań wojennych, poznają tajniki organizacji ochrony zdrowia wojsk. Mają zajęcia z toksykologii i innych przedmiotów nieznanych cywilom. Całe szkolenie specjalistyczne i kierunkowe poprzedzone jest tradycyjną miesięczną „unitarką”. Po zakończeniu siedmiomiesięcznego szkolenia absolwent dostaje stopień kaprala i podpisuje kontrakt na pełnienie służby w korpusie osobowym medycznym. Następnie trafia do medycznych każdego roku – przekonuje komendant. Na przeszkodzie stoją jednak ograniczenia kadrowe wynikające z etatu SPSMed. – Aby zwiększyć liczbę kształconych, musielibyśmy mieć więcej pracowników dydaktycznych. Obecnie w szkole pracuje czterech instruktorów oraz dowódca kursu, dlatego SPSMed wspierają wykładowcy sąsiedniego CSWSMed. Wielu trafiających do wojska ratowników jest zawiedzionych ograniczonymi kontaktami z prawdziwym ratownictwem medycznym. – Taka szkoła to dobry pomysł, ale nam potrzeba
nr 9/2008

Formowanie żołnierzy
W odróżnieniu od innych szkół podoficerskich, słuchacze SPSMed przed podjęciem nauki muszą wykazać się 26 Polska Zbrojna

ROBERT CZULDA (4)

Fabryka ratowników

ZAPIS FORUM NA CELOWNIKU WOJSKO ZAPIS FORUM NA CELOWNIKU WOJSKO KULISY PORADY PO SŁUŻBIE HISTORIA MILITARIA PRASA ŚWIAT TO TO I OWO HISTORIA ŚWIAT I OWO

| |

| |

| |

|

|

|

|

|

|

| |

| |

PROMOCJE PEŁNE NADZIEI
W Centrum Szkolenia Wojskowych Służb Medycznych w Łodzi odbyła się kilka dni temu uroczysta promocja słuchaczy na stopnie oficerskie. Prócz radości absolwentów, uroczystości towarzyszyła w kuluarach refleksja nad obecnym stanem wojskowej służby zdrowia.
romocję na pierwszy stopień oficerski dostało dziesięciu słuchaczy, którzy odbyli trzymiesięczne kursy w CSWSMed. Warto odnotować, że w szczęśliwej dziesiątce było aż sześć pań. Wśród absolwentów są magistrowie analityki medycznej, pielęgniarstwa, prawa, mikrobiologii oraz zdrowia publicznego. Znamienne jest, że najlepszy z nich – ppor. Robert Goss – jest absolwentem nieistniejącej już Wojskowej Akademii Medycznej, która przez lata zajmowała się kształceniem medycznych elit Sił Zbrojnych RP. Rodzi się więc pytanie: skoro nadal potrzebni są wojskowi lekarze (czego dowodem jest choćby powołanie CSWSMed), to jaki był powód zlikwidowania WAM? Żaden ze zgromadzonych na uroczystości przedstawicieli wojska nie był w stanie tego wyjaśnić. Co więcej, każdy z zebranych potwierdzał nieoficjalnie, że była to błędna decyzja. WAM miała odpowiednie tradycje i możliwości szkolenia specjalistów, którzy byli wysoko cenieni nie tylko w środowisku wojskowym, ale również cywilnym. – Kwestia rozwiązania WAM była skandaliczna. Akademię należało poddać reformie, ale z pewnością utrzymać, a nie niszczyć – przyznał znany krytyk tamtej nieprzemyślanej decyzji Maciej Grubski, senator RP
PERSONEL SPSMed uczestniczy z kierowniczą kadrą wojskowej służby zdrowia w dorocznych ćwiczeniach dowódczo-sztabowych „Eskulap”, organizowanych przez Inspektorat Wojskowej Służby Zdrowia.

z Łodzi. – Na szczęście coraz częściej mówi się o utrzymaniu i reanimacji łódzkich tradycji kształcenia służb medycznych. Byłoby to jednak dużo łatwiejsze, gdyby nadal istniała Wojskowa Akademia Medyczna.

codziennego kontaktu z ratownictwem, praktyk w szpitalnych oddziałach ratowniczych. A z tym bywa różnie – narzeka na wojskowe realia Mariusz, wojskowy ratownik medyczny z wieloletnim doświadczeniem praktycznym. Zgadza się z tym chorąży Stopczyk, choć dodaje, że wielu młodych ludzi ma mylne wyobrażenie o pracy „wojskowego” ratownika. – Wydaje im się, że będą jeździć na wojny i pracować pod ostrzałem, a tak nie jest. Niektórzy naoglądali się za dużo filmów. Kwestia atrakcyjności pracy wojskowego ratownika i stawianych przed nim wyzwań jest dyskusyjna. Jeden może trafić do jednostki zaangażowanej mocno w szkolenie i wykonywać interesujące zadania, godząc to z pracą w cywilnych jednostkach ratowniczych, drugi całą służbę przesiedzi za
nr 9/2008

biurkiem, szybko stając się ratownikiem tylko w teorii. W SPSMed jeden problem wydaje się natomiast bezdyskusyjny – brak sprzętu i odpowiednich warunków.

Tylko dla medyków

S

zkoła Podoficerska Służb Medycznych w Łodzi przyjmuje kandydatów na żołnierza zawodowego w korpusie medycznym mających już wykształcenie medyczne: wyższe studia zawodowe na poziomie licencjatu, wykształcenie średnie (liceum medyczne) lub przeszkolenie medyczne na poziomie szkoły średniej (policealne medyczne studium zawodowe). Zainteresowany zdaje egzamin wstępny z wiedzy ogólnej, medycznej oraz języka angielskiego. Zalicza także sprawdzian kondycji fizycznej oraz rozmowę kwalifikacyjną.

Szkole udało się uratować tylko to, czego nie zagarnął Uniwersytet Medyczny. Większość sprzętu i obiektów (hala sportowa, stadion czy basen) wojsko straciło bezpowrotnie. – Początek był bardzo trudny, bo brakowało wszystkiego – wspomina komendant. – Choć udało się podnieść znacząco poziom wyposażenia, daleko nam do ideału. Wszystko rozbija się o pieniądze – jak zawsze ich brakuje. Chciałbym, aby w szkole dostępny był sprzęt medyczny używany w wojsku, choćby w jednym egzemplarzu – nie ukrywa chorąży Storczyk. Marzeniem jest niekoniecznie cały szpital kontenerowy, ale nawet jeden kontener, jedna używana sanitarka i jeden medyczny transporter Rosomak. 
Napisz do autora: polska-zbrojna@ redakcjawojskowa.pl

Polska Zbrojna 27

KULISY OBRONA TERYTORIALNA

Najwazniejsze jest pozytywne myślenie na co dzień i optymistyczne patrzenie w przyszłość. Być może dlatego ppłk Mirosław Polasik, dowódca 1 Batalionu Obrony Terytorialnej w Lęborku, raz po raz spogląda na zegarek. O dziesiątej mają być u niego przedstawiciele Rejonowego Zarządu Infrastruktury z Gdyni, którym przedstawi niezbędne potrzeby remontowe jednostki. A te, nie ma co ukrywać, są niebagatelne i wymagają nakładów liczonych w milionach. Niemal natychmiastowej modernizacji wymaga stołówka, wiele trzeba poprawić w budynkach koszarowych i... – Po co robić remont stołówki, gdy niebawem nie będzie już poboru, a kadra w zasadzie żywi się poza jednostką? W jakim celu modernizować koszarowce, gdy potrzeby żołnierza zawodowego są zupełnie inne? – pytam pułkownika. Dowódca po chwili wahania szczerze przyznaje: – No właśnie. I co wobec tego będzie?

FORMACJA BEZ PRZYSZŁOŚCI
Co miało być – pamięta wielu. Z dokumentów wynikało jasno, że OT stanie się istotnym elementem systemu obronnego kraju. Akcentowano, że powinno się ją traktować jako co najmniej równorzędną część sił zbrojnych z wojskami operacyjnymi. Planowano, że OT – mimo ograni-

PARTYZANTKA W
ROMAN PRZECISZEWSKI

Chociaż „brygady”, niedysponujące większą siłą bojową i militarnym znaczeniem, zgodnie ze zdrowym rozsądkiem przeformowano wreszcie w bataliony, to pytań i wątpliwości wcale nie ubyło. Przybyło za to... przełożonych.
czonych możliwości technicznych, bojowych i manewrowych – najskuteczniej odstraszy ewentualnego agresora. Owa skuteczność miała brać się z tego, że „żołnierze OT będą bronić ojcowizny, będą stąd, z tego miasta, z tego powiatu, gdzie znają każdy zaułek i gdzie dadzą popalić każdemu agresorowi”. Z czasem, jak się okazało, dano popalić właśnie im, żołnierzom formacji, która – co widać z dzisiejszej perspektywy – przegrywała już na starcie. 28 Polska Zbrojna Zgodnie z planami, kreślonymi wcale nie tak dawno, w dużych miastach miały powstać brygady OT, a w mniejszych – bataliony tejże formacji. Powstały jednak tylko brygady. W Białymstoku, Gdańsku (wkrótce jednostkę przeniesiono do Lęborka), Gliwicach, Kłodzku, Mińsku Mazowieckim, Przemyślu i Zamościu. Choć brygadami były tylko z nazwy. – Dowodzę znacznie większą grupą żołnierzy niż dowódca sąsiedniej brygady OT i mam znacznie niższy etat. Czy to jest logiczne? – kilka lat temu na łamach „PZ” zastanawiał się ówczesny dowódca 6 Batalionu Desantowo-Szturmowego, który z Niepołomic pod Krakowem został przeniesiony do Gliwic. Wkrótce brygadę OT w Gliwicach rozformowano. Jednak nie z racji tego, że nierozsądnie stworzono w niej etaty. Zaważyło to, że kilku kaprali powiadomiło o „fali” w jednostce, co wywołało afenr 9/2008

ZAPIS FORUM NA CELOWNIKU WOJSKO KULISY ZAPIS FORUM NA CELOWNIKU WOJSKO KULISY PORADY PO SŁUŻBIE HISTORIA MILITARIA PRASA ŚWIAT TO I OWO

| |

| |

| |

| |

|

|

|

|

|

|

|

KAROLINA PRYMLEWICZ, JAROSŁAW WWIŚNNIEWSKI

Jeżeli bataliony OT zostaną wyposażone w BWP, staną się batalionami zmechanizowanymi.

Bezcenna wiedza

N

PARTYZANTCE
rę na całą Polskę. Po kilku miesiącach okazało się wprawdzie, że to właśnie oni robili „falę”, ale decyzje już zapadły i brygada OT w Gliwicach przeszła do historii. Zaraz potem podobny los spotkał BOT w Mińsku Mazowieckim. Charakterystyczne może być jedynie to, że w obu garnizonach miejsce OT zajęła Żandarmeria Wojskowa. Znowu prężna, perspektywiczna i gotowa do udziału w misjach poza granicami kraju.

iedawno ktoś na Allegro sprzedawał kultową pozycję o obronie terytorialnej autorstwa dwóch wykładowców z AON-u. Znalazł się tylko jeden chętny na tę książkę, kilka lat temu cytowaną niemal przez wszystkich i niemal wszędzie. Zapłacił za nią symboliczną złotówkę.

ZMIANY NA WOJSKOWEJ MAPIE
– Kolejne ekipy rządzące obiecywały nam sporo, m.in. sprzężenie z batalionami ratownictwa inżynieryjnego. Były to gruszki na wierzbie, planów nie powiązano ze sobą – chcąc nie chcąc przyznaje kolejny rozmówca zastrzegający sobie anonimonr 9/2008

wość. Woli, żeby tak było, gdyż wciąż jest w OT, a tu tyle niewiadomych... Po wielu – niektórzy mówią kilkunastu, a inni nawet kilkudziesięciu! – propozycjach rozwiązań służbowych tych niewiadomych miało ubywać. Na początku zeszłego roku postawiono wreszcie kropkę nad i, a tym samym zdecydowano, że zgodnie ze zdrowym rozsądkiem brygady OT, które nie dysponują większą siłą bojową i nie mają militarnego znaczenia, należy przeformować w bataliony. 31 grudnia 2007 r. brygady – po cichu, niemal niepostrzeżenie – przestały istnieć. 1 stycznia ich miejsce zajęły bataliony OT. Mają ten sam adres, te same zadania, choć inną podległość służbową. – Brygady do końca roku bezpośrednio podlegały okręgom wojskowym,

a pośrednio Inspektoratowi Wsparcia Sił Zbrojnych. Teraz jest inaczej. Bataliony OT są w strukturze Wojsk Lądowych i tam należy szukać odpowiedzi na pytanie, jaki może być dalszy los tej formacji – słyszymy w bydgoskim Inspektoracie Wsparcia. W Dowództwie Wojsk Lądowych jeden z oficerów przyznaje jednak z rozbrajającą szczerością: – Komórka, która zajmowała się u nas obroną terytorialną, okazała się niepotrzebna i 1 stycznia została rozformowana. Bataliony OT, które przejęliśmy, na razie szkoleniowo, zostały podporządkowane brygadom ogólnowojskowym... Na militarnej mapie Polski należy więc wprowadzić następujące poprawki: 1 Batalion OT w Lęborku podlega teraz 7 Brygadzie Obrony Wybrzeża w Słup-  Polska Zbrojna 29

KULISY OBRONA TERYTORIALNA

Lęborskie koszary są piękne, ale wymagają modernizacji.

ROMAN PRZECISZEWSKI, JAROSŁAW RYBAK

Zgodnie z planami, kreślonymi wcale nie tak dawno, w dużych miastach miały powstać brygady OT, a w mniejszych – bataliony tejże formacji. Powstały jednak tylko brygady.

sku, 3 w Zamościu – 3 Brygadzie Zme- nej, której podlega brygada. Zdarza się, chanizowanej w Lublinie, 18 w Białym- że pocztę muszę przeglądać trzy razy stoku – 15 Brygadzie Zmechanizowanej dziennie, gdyż do każdego dokumentu w Giżycku, a 14 w Przemyślu powinienem jakoś się ustosunkować i 22 w Kłodzku – 21 Brygadzie Strzel- – potwierdza ppłk Waldemar Rybak, doców Podhalańskich w Rzeszowie. wódca 14 Batalionu OT w Przemyślu. – W jednostkach OT część kadry mu- Ppłk Artur Warwas, dowódca 22 Batasiała rozstać się z mundurem, gdy na lionu Piechoty Górskiej OT w Kłodzku, wyższych szczeblach co niektórzy ofice- powyższą wyliczankę wzbogaca jeszcze rowie, odpowiadający za tę formację, za- o Śląski Okręg Wojskowy („Wciąż mają rezerwowali sobie ciepłe posadki – opo- tam nas na oku...”) oraz... 11 Dywizję wiada nam jeden z czytelników. Sugeru- Kawalerii Pancernej, która raz po raz inje także, aby zainteresować się tym, dla- formuje, co należy zrobić w sportowym czego w Dowództwie współzawodnictwie. Wojsk Lądowych, które- Ppłk Mirosław Polasik: – Przełożonych fakmu podlegają teraz batatycznie przybyło. Moliony, nie ma wyodręb- – Zawodowstwo jest dla że badają elastyczność nionej komórki OT, podległego żołnierza? nas tematem bardzo gdy np. w Inspektoracie – żartuje ppłk Warwas. odległym. Sześciu Wsparcia, który kilka tyZ kolei ppłk Rybak godni temu pożegnał się szeregowych zawodowych stwierdza: z brygadami, jest zupeł– O tym, że mamy nie inaczej. mamy jedynie w patrolu zbyt wielu przełożo– Dlaczego mamy na nych, zameldowałem rozminowania etacie starszego oficera, dowódcy Wojsk Lądoktóry – bez podległych mu jednostek wych. Generał broni Waldemar Skrzyp– zajmuje się obroną terytorialną? To czak zagwarantował, że przyjrzy się teżadna sensacja, bo na czas „W” – zgod- mu problemowi... nie z odpowiednimi zapisami – mamy Sprawa, wbrew pozorom, jest poważzarządzać wydzielonymi elementami sił na. W batalionach OT wolą dmuchać na zbrojnych, m.in. OT – nie widzi w tym zimne. Zdaniem wielu, do tej pory fornic dziwnego rzecznik bydgoskiego in- macja była przecież traktowana z przyspektoratu ppłk Andrzej Lis. mrużeniem oka, jako wojsko drugiej kategorii, a obecny przyrost decydentów DECYDENTÓW JAK W ULU nic dobrego nie wróży. Żołnierzy z batalionów OT takie wy– To, że na Cytadeli nie ma komórki tłumaczenie nie satysfakcjonuje. Tym OT, jest zrozumiałe. Jest to formacja bardziej że – jak udowodniły ostatnie ty- nieperspektywiczna. Nasze bataliony godnie – zmiana podporządkowania jed- w najbliższym czasie otrzymają transnostek spowodowała niespodziewane portery i staną się zmechanizowane i przy tym dość istotne zwiększenie licz- – prorokuje następny rozmówca. by przełożonych interesujących się tym, O przejściu na transportery nie chce co słychać w formacji. słyszeć jedynie ppłk Warwas. Jest prze– Niestety, to prawda. Dzisiaj otrzy- konany, że jego batalion piechoty górmuję służbowe pisma z Inspektoratu skiej OT „idealnie wkomponuje się Wsparcia, Dowództwa Wojsk Lądowych, w system szkolenia 21 Brygady i na 21 Brygady i 1 Dywizji Zmechanizowa- stałe wejdzie do jej struktur”. 30 Polska Zbrojna

TRUDNE PYTANIA
– Co będzie dalej? – głośno zastanawia się ppłk Mirosław Polasik z Lęborka. Wersja, że 1 Batalion OT miałby zostać dozbrojony w bojowe wozy piechoty i tym samym stałby się zmechanizowany, pociąga najbardziej. Byłoby to wreszcie normalne wojsko, mające lepszy sprzęt, nowsze uzbrojenie, wypełnione etaty i perspektywę istnienia. Teraz jej nie ma. Dlatego brakuje kilkunastu młodych oficerów na stanowiska dowódcze, dlatego w jednostce technika zaskakuje jedynie swą wysługą. – Po przejściu pod Dowództwo Wojsk Lądowych otrzymaliśmy dla nas nowy, ale gdzie indziej już wysłużony sprzęt przeciwpancerny. Kłopot w tym, że w etacie batalionu zapomniano o stanowisku dalmierzysty i nie dano nam ani jednego dalmierza. Jak więc mamy strzelać na dużych odległościach? – śmieje się jeden z oficerów. Ppłk Polasik potwierdza, że podobnych wpadek w batalionie być może znalazłoby się więcej. Ale dobrze, że się o nich głośno mówi, że kadra chce zmiany obecnego status quo. – Mimo wszystko zawodowstwo jest dla nas tematem bardzo odległym, ponieważ sześciu szeregowych zawodowych mamy jedynie w patrolu rozminowania. W batalionie OT ani jednego. Zmniejsza się zarazem liczba żołnierzy służby zasadniczej. Niedawno pożegnałem 160 szeregowych z poboru, którzy przeszli do cywila. Na wcieleniu powitałem zaledwie 36 nowych. Warta goni więc wartę, służba służbę... – Czy nie jest to kompromitacja idei OT? – pytamy żołnierzy. – Dlaczego pan kieruje to pytanie do mnie? Ono powinno być zadane komu innemu... 
Napisz do autora: roman.przeciszewski@ redakcjawojskowa.pl

nr 9/2008

ZAPIS FORUM NA CELOWNIKU WOJSKO KULISY PORADY PO SŁUŻBIE HISTORIA MILITARIA PRASA ŚWIAT TO I OWO

|

|

|

|

|

|

|

|

|

|

|

MANEWRY Z POLSZCZYZNĄ
Maciej Malinowski
jest mistrzem polskiej ortografii, popularyzatorem poprawnej polszczyzny

W tę i we w tę
FAK T
JMSDF

W

J

Niszczyciel vs. kuter
że do niego doszło. Niszczyciel jest bowiem wyposażony w najnowocześniejszy system radarowy. Japonia jest potentatem w dziedzinie światowej elektroniki, jesteśmy w stanie przypuszczać, że japoński kuter był wyposażoOd redakcji: Najciemniej ny w najnowocześniejszy jest zawsze pod latarnią. na świecie system zakłócaChociaż świadomi tego, że nia radaru.

apoński okręt staranował niewielki kuter. Po kolizji z rybackiej łódki nie zostało prawie nic, a jej szczątki szybko poszły na dno. Japońskich wojskowych bardzo zmartwił nie tyle sam wypadek, ile fakt,

Strzelanie, salutowanie, strzyżenie
NOWA TRYBUNA OPOLSKA

S

tudenci Uniwersytetu Opolskiego zdawali wczoraj egzamin z przysposobienia obronnego. Po nim niektórzy na sześć tygodni trafią do wojska. – Chcę przeżyć niezapomnianą przygodę, dlatego wybieram się do wojska – wyznaje z uśmiechem Grzegorz Krygowski z III roku prawa na UO. – Dla mnie będzie to pretekst, żeby ściąć wreszcie długie włosy – dodaje Jerzy Królich z III roku historii. Obaj, razem z kilkunastoosobową grupą, zdawali wczoraj egzamin

z przysposobienia obronnego. Po zdanym teście żacy muszą złożyć wniosek do WKU o odbycie służby wojskowej. Jeżeli zostanie rozpatrzony pozytywnie, wówczas na sześć tygodni wstępują do koszar. Tam przechodzą przeszkolenie wojskowe, po którym zdają egzamin. Ten, kto go zaliczy, opuszcza wojsko ze stopniem kaprala podchorążego rezerwy. Studenci, którzy rezygnują z przysposobienia obronnego, mogą po studiach trafić do wojska na dziewięć miesięcy. Większość

studentów traktuje więc ten przedmiot jak szansę uniknięcia długiego pobytu w armii. Inne podejście mają do tego opolskie studentki. – Zdaję egzamin, bo chcę zobaczyć, jak się żyje w wojsku. Postrzelam, posalutuję, pobiegam po poligonie, na pewno będzie ciekawie – mówi Monika z II roku ochrony środowiska.

Od redakcji: Koniec świata.
Dziewczyny idą do wojska, żeby postrzelać i posalutować, a chłopcy, żeby... ściąć włosy.

Wybuchowe podziękowania
DZIENNIK ZACHODNI

P

atrol z jednostki antyterrorystycznej z Katowic interweniował wczoraj... w gliwickiej jednostce wojskowej. Na dyżurkę w jednostce przy ul. Andersa około 40-letnia kobieta przyniosła niewielką paczkę. Dodała tylko, że to prezent dla generała i szybko odeszła. Nie udało nam się ustalić, co zaniepokoiło żołnierzy, ale zawiadomili policję o podejrzanym pakunku... Co było wewnątrz? To mogli sprawdzić tylko policyjni pirotechnicy. Po zba-

daniu paczki okazało się, że wewnątrz pudełka... jest zwyczajna, porcelitowa figurka.

Od redakcji: A wystarczyło powiedzieć dowódcy po prostu: „Dziękuję”.

iększość Polaków ma kłopot , kiedy przychodzi im poprawnie napisać w tę i we w tę czy ani w tę, ani we w tę. Trudność sprawiają w tych wyrażeniach dwa przyimki stojące koło siebie (we i w), które w zetknięciu z zaimkową formą biernikową tę prowokują do zapisu w tę i we wtę; ani w tę, ani we wtę, albo wręcz wtę i wewtę; ani wtę, ani wewtę. Wyrażenia w tę i we w tę oraz ani w tę, ani we w tę rzeczywiście zbudowane są nietypowo. Składają się z przyimków (dwa razy w i raz we), zaimka tę i spójników i oraz ani (dwukrotnie). Właściwie już ta konstatacja wystarcza, by stwierdzić, że całość musi być pisana rozdzielnie, nie znajdziemy bowiem w regułach ortograficznych ani jednego słowa o łącznym zapisie przyimków z zaimkami czy spójników z zaimkami. Co właściwie znaczą wyrażenia w tę i we w tę oraz ani w tę, ani we w tę? Otóż są to konstrukcje skrócone, gdyż w całości brzmią inaczej: (raz) w tę stronę, (raz) w tę stronę oraz ani w tę stronę, ani w tę stronę. Odrzucono w nich jednak rzeczownik strona, za to wprowadzono rozszerzony przyimek we. Po co? Czy nie wystarczyłoby użycie jednego w, co w konsekwencji dałoby konstrukcje w tę i w tę oraz ani w tę, ani w tę? Z dzisiejszego punktu widzenia być może jeden przyimek by wystarczył, ale omawiane wyrażenia powstały dawno temu. Zdaniem językoznawcy Stefana Reczka, podpieranie się dwoma przyimkami występowało w staropolszczyźnie niezwykle często. Wskutek podwojonego przyimka (we, w) określenia w tę i w tę oraz ani w tę, ani w tę otrzymały o jedną sylabę więcej, a przez to stały się łatwiejsze w wymowie. A zatem warto zapamiętać, że należy pisać w tę i we w tę oraz ani w tę, ani we w tę, bo we to przyimek. Współczesne słowniki odnotowują natomiast wyrażenie wte i wewte w znaczeniu ‘w jedną i drugą stronę’ oraz wyrażenie ani wte, ani wewte, zapisywane, jak widać, inaczej. Jednak w tym wypadku mamy do czynienia z tzw. zrostami członów wte i wewte, w których samogłoska nosowa ę zaimka ta została zastąpiona przez samogłoskę e.

nr 9/2008

Polska Zbrojna 31

NASZYM AAAAAAA OKIEM AAAAAAAA

Szesnasta na poligonie

N

zabrakło tylko zimy
TOMASZ SZULEJKO

a poligonie w Bemowie Piskim trwało intensywne szkolenie dywizyjnych jednostek, które w systemie rotacyjnym ćwiczyły na strzelnicach i pasach taktycznych ośrodka szkolenia poligonowego. Czołgiści i zmechanizowani mieli możliwość współdziałania z artylerzystami, przeciwlotnikami, zwiadowcami, chemikami oraz logistykami i żołnierzami dbającymi o sprawne działanie systemu dowodzenia. Zajęcia odbywały się nieprzerwanie dniem i nocą. Żołnierze trenowali w myśl zasady: ćwicz tak, jakbyś miał walczyć. – Ćwiczenia charakteryzowały się realizmem pola walki. Ważne

jest to, że pomimo bardzo intensywnego działania było bezpiecznie – powiedział dowódca 16 PDZ gen. dyw. Wiesław Michnowicz. Taktyczne ćwiczenie batalionowe było jednocześnie okazją do przeprowadzenia zajęć instruktażowo-metodycznych dla dowódców dywizyjnych jednostek. Podczas poligonu każdy żołnierz – od szeregowego do generała – weryfikował wiedzę i sprawdzał umiejętności praktyczne. Ostre strzelanie, intensywne działania taktyczne, dynamika dowodzenia – to najkrótsza charakterystyka zimowej szkoły ognia. Zabrakło tylko… zimy!

Żołnierze 16 Pomorskiej Dywizji Zmechanizowanej z Elbląga w styczniu i lutym uczestniczyli w ,,zimowej szkole ognia”.

32 Polska Zbrojna

JAROSŁAW WIŚNIEWSKI (2)

nr 9/2008

ZAPIS FORUM NA CELOWNIKU WOJSKO KULISY PORADY PO PO SŁUŻBIE HISTORIA MILITARIA PRASA ŚWIAT TO I OWO ZAPIS FORUM NA CELOWNIKU WOJSKO KULISY PORADY SŁUŻBIE HISTORIA MILITARIA PRASA ŚWIAT TO I OWO

||

||

||

| |

| |

| |

| |

| |

| |

| |

| |

nr 9/2008

Polska Zbrojna 33

WOJSKA LĄDOWE
Żołnierze dywizjonu w PKW Irak
Zmiana ogółem pilotów techników pokładowych
I II III IV V VI VII VIII IX X 51 54 88 39 36 63 65 32 41 51 10 10 11 9 9 10 12 9 10 9 12 11 7 6 8 8 6 6 7 6

Z biało-czerwoną szachownicą

J

ednostka z Leźnicy Wielkiej ma bardzo długie tradycje w działaniach poza granicami Polski. To stąd pochodziły charakterystyczne, pomalowane na biało, maszyny Mi-8 Lotniczej Eskadry Pomocy Etiopii, która w latach 1985–1987 działała w tym kraju, niosąc pomoc głodującej ludności. Wówczas śmigłowce wystawił 37 Pułk. Z kolei w Polsce Mile kojarzone są chyba najbardziej z akcjami w czasie wielkich powodzi z 1982 i 1997 r. Miłośnicy lotnictwa pamiętają natomiast o „latających dźwigach” Mi-6, największych śmigłowcach, na jakich pojawiły się kiedykolwiek biało-czerwone szachownice.

To jedna z najważniejszych jednostek wojskowych. Pełni istotne zadania na wojnie, ale jest również potrzebna w czasie pokoju, zwłaszcza w sytuacjach kryzysowych.
Bardzo dużo latają i, co ważne, bardzo bezpiecznie. Tylko w 2007 r. śmigłowce 1 Dywizjonu Lotniczego 25 Brygady Kawalerii Powietrznej z Leźnicy Wielkiej spędziły w powietrzu 2781 godzin, odnotowując przy tym tylko jedno zdarzenie klasyfikowane jako wypadek lżejszy. Nic więc dziwnego, iż w sali tradycji jednostki zobaczyć można dyplom od dowódcy Sił Powietrznych wyróżniający dywizjon za bezpieczne wykonywanie zadań w minionym roku. Oczywiście żołnierze z Leźnicy służą w Wojskach Lądowych, ale nagrodę przyznają lotnicy. Wysoki poziom bezpie34 Polska Zbrojna czeństwa i profesjonalizm cieszą. wietrznej, a od 2000 r. jego tradycje przejął właśnie 1 (37) Dywizjon, zresztą używający wciąż tych samych transportowych Mi-8 z lat 70. Obecnie jednak to nie „ósemki”, ale ich nieco zmodernizowana odmiana Mi-17 grają w Leźnicy pierwsze skrzypce. Struktura organizacyjna dywizjonu jest bardzo podobna do drugiej jednostki lotniczej brygady, czyli przedstawianego już na łamach „PZ” 7 Dywizjonu Lotniczego. Tutaj również mamy dowództwo, sztab, sekcje logistyczne, pion szkolenia, pion techniki lotniczej, pododdziały zabez-

GDZIE DIABEŁ N
pieczenia i oczywiście eskadry śmigłowców. Jednakże w „pierwszym” służy mniej żołnierzy – etatowo 459 i 70 pracowników wojska (obecnie 90 proc. uzawodowienia), ponieważ i śmigłowców w Leźnicy Wielkiej jest trochę mniej niż w Nowym Glinniku. Eskadry są tylko dwie i obie dysponują etatowo trzema kluczami po cztery śmigłowce, czyli razem 24 maszynami transportowymi. Jeszcze niedawno w 1 Eskadrze latały tylko Mi-8, a dodatkowy klucz „rodzynków” Mi-17 znajdował się w 2 Eskadrze, ale po wycofaniu dużej grupy starszych śmigłowców i zastąpieniu ich kilkoma
nr 9/2008

NORBERT BĄCZYK

Z Borutą w herbie
Leźnica Wielka leży nieopodal Łęczycy, słynącej m.in. z legendy o diable Borucie, stąd postać diabła w odznace jednostki. 1 Dywizjon Lotniczy, jak prawie wszystkie oddziały 25 BKPow, ma dwie nazwy. Druga to 37 Dywizjon Lotniczy, funkcjonująca na pamiątkę 37 Pułku Śmigłowców Transportowych, który stacjonował na tym lotnisku przeszło dwadzieścia lat (1971–1994). Potem pułk włączono do mieszanego 1 Pułku Kawalerii Powietrznej 25 Dywizji Kawalerii Po-

FLESZ
LUBLIN. – Swoim kunsztem i postawą dowiedliście, że potraficie sprostać wielu trudnym zadaniom – powiedział 19 lutego, witając żołnierzy IX zmiany PKW Irak, dowódca 3 Brygady Zmechanizowanej Legionów im. R. Traugutta gen. bryg. Jan Brzozowski. Żołnierze 3 BZ w trakcie patroli w prowincji Kadisija przyczynili się do zatrzymania kilkudziesięciu przestępców, m.in. terrorysty zajmującego dziewiątą pozycję na amerykańskiej liście najbardziej poszukiwanych. Saperzy lubelskiej brygady pracowali przy rozbrajaniu niewybuchów i poszukiwali min z okresu ostatniej wojny.
JACEK SZUSTAKOWSKI ARCHIWUM CGWWCW (2)

Śmigłowce dywizjonu w PKW Irak
Typ
Mi-8 Mi-8 Mi-8 Mi-8 Mi-8 Mi-8 Mi-8 Mi-8

numer ilość zmian kadłubowy na misji
639 642 644 655 645 622 641 648 od I do VI zmiany od I do VI zmiany od I do VI zmiany od I do VI zmiany od VII do X zmiany od VII do IX zmiany od VI do X zmiany od X zmiany

NIE MOŻE
używanymi Mi-17 role się odwróciły. Teraz Mi-17 przesunięto do pierwszej eskadry. Natomiast ewidencyjnie w wyposażeniu dywizjonu są nie 24 helikoptery, ale 27 (16 – Mi-8, 11 – Mi-17). Nadwyżka sprzętu jest czysto teoretyczna, bo misje oraz remonty okresowe czy główne wyłączają z bieżącej eksploatacji dużą liczbę maszyn.

Nie tylko do zadań specjalnych
Dywizjon może wykonywać rozmaite zadania. W czasie pokoju prowadzi bieżącą działalność szkoleniową oraz utrzymuje siły i środki do realizacji zadań niemilitarnych, czyli np. w przypadku wystąpienia klęski żywiołowej może skierować na ratunek grupę lotnr 9/2008

żą do tego głównie – montowane na boczBez śmigłowców Mi-8 nych belkach – wieloi ich załóg trudno wyobrazić sobie większe manewry wojprowadnicowe wyskowe, od początku misji słurzutnie rakiet niekieżą też w Iraku. Teraz stoją rowanych. przed nimi kolejne wyzwania Jeśli chodzi o trans– Czad i Afganistan port, nie ma dziś w polskim wojsku większych śmigłowców niż Mi-8 i Mi-17. Przy ich użyciu można wykonywać taktyczne desanty powietrzne wojsk aeromobilnych, przerzucać grupy specjalne, ewakuować rannych, dowozić na pole walki uzupełnienia oraz niczą. Maszyny z Leźnicy sprzęt, w tym działka ZU-23 już nie raz wysyłano np. czy motocykle i samochody w celu ewakuacji powodzian terenowe. Dodatkowo 1 dlot czy dowiezienia im zapasów, może prowadzić działania jak choćby w czasie sławnej specjalne: rozpoznawać teren powodzi w 1997 r. Dodatko- bitwy, wykrywać skażenia wo jedna maszyna cały czas czy stawiać zapory minowe jest dostępna jako SAR. lub zasłony dymne. TaktyczPrzede wszystkim jednak ny zasięg działania śmigłow1 dlot jako jednostka lotnic- ców zależy od masy i rodzatwa WL przeznaczona jest do ju zabieranego ładunku. Teowsparcia ogniowego, desan- retycznie do każdej maszytowania i transportu po- ny może wsiąść 24 żołniewietrznego oraz zabezpie- rzy z wyposażeniem, a maczenia specjalnego Wojsk sa ładunku na podwieszeLądowych na polu walki. Dy- niach zewnętrznych sięga wizjon wykonuje trzy zasad- 2,5–3 t. Wówczas dywizjon nicze grupy zadań: ogniowe, zawiezie ich do celu oddatransportowo-desantowe lonego nawet o 400 km. Bo i specjalne. W pierwszym bez śmigłowców nie ma przypadku może zwalczać przecież ani kawalerii pośmigłowce oraz lekko opan- wietrznej, ani w ogóle wojsk cerzony sprzęt przeciwnika, aeromobilnych.  jego piechotę oraz wspierać Napisz do autora: norbert. ogniem własny desant. Słubaczyk@redakcjawojskowa.pl
ALEKSANDER RAWSKI

WĘDRZYN. Dynamiczne, proste ruchy, a co najważniejsze skuteczne – to najczęściej pojawiające się opinie na temat krav-magi. Ponad 20 żołnierzy 7 Batalionu Strzelców Konnych Wielkopolskich z 17 Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej z Wędrzyna dwa razy w tygodniu doskonali umiejętności w zakresie walki w bliskim kontakcie. Podczas zajęć uczą się, jak zareagować w przypadku bezpośredniego zagrożenia, a także ataku i obrony z użyciem noża, karabinka, pałki czy saperki. Treningi z Krav Magi są jednym z elementów przygotowujących żołnierzy do wyjazdu na w misję w Czadzie.
SZCZEPAN GŁUSZCZAK

ŻAGAŃ. 125 litrów krwi ofiarowali żołnierze 11 Lubuskiej Dywizji Kawalerii Pancernej Maksymilianowi, 13-letniemu chłopcu chorującemu na białaczkę limfoblastyczną. W akcji zorganizowanej przez Regionalne Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa z Zielonej Góry udział wzięło kilkuset żołnierzy z garnizonów lubuskiej dywizji: Żagania, Świętoszowa, Międzyrzecza, Krosna Odrzańskiego, Sulechowa, Sulęcina. Od początku roku pancerniacy zebrali już 250 litrów krwi.

Oprac. SG

Polska Zbrojna 35

SIŁY POWIETRZNE

Śląska tarcza
PIOTR LASKOWSKI

Mimo wielu zmian w strukturach Wojska Polskiego 1 Śląska Brygada Rakietowa Obrony Powietrznej niezmiennie pozostaje ważnym ogniwem w systemie obrony powietrznej kraju.

PIOTR LASKOWSKI

Trzem regionom kraju – Górnemu Śląskowi, Małopolsce i Wielkopolsce – bezpieczeństwo zapewnia 1 Śląska Brygada Rakietowa Obrony Powietrznej w Bytomiu. Wchodzi ona w skład wojsk obrony przeciwlotniczej w strukturach Sił Powietrznych. Chociaż od powstania brygady minęło 56 lat, jej przeznaczenie i zadania są takie same, a posiadane przez nią wyposażenie i uzbrojenie pozwalają wciąż

na skuteczną walkę z atakiem powietrznym w osłonie przeciwlotniczej wojsk i obiektów ważnych dla bezpieczeństwa państwa. Struktura organizacyjna brygady jest dostosowana do współczesnego charakteru działań, które zakładają mobilność i interoperacyjność oraz samodzielność w prowadzeniu walki zarówno całego związku taktycznego, jak i poszczególnych dywizjonów. Brygadzie podpo-

NEWA SC (S-125 NEWA SC). Powstała w wyniku modernizacji S-125 M Newa produkcji ZSRR. Skrót SC pochodzi od słów „samobieżny – cyfrowy”. Jest typowym zestawem średniego zasięgu do obrony obiektów i terytorium kraju. Zestaw może strzelać rakietami, których zasięg wynosi 20 km, natomiast pułap 18 km. Wyrzutnie rakiet są zamontowane na podwoziu gąsienicowym czołgu T-55, a radar na ośmiokołowym podwoziu od wyrzutni rakiet Scud. Podczas modernizacji do wersji SC wymieniono analogowy system sterowania na nowoczesny, mikroprocesorowy.

rządkowanych jest dziewięć dywizjonów rakietowych i jeden dowodzenia. W czasie pokoju dowództwo brygady oraz wszystkie jej komórki oraz jednostki szkolą się i przygotowują do działań na

wypadek kryzysu lub wojny. Żołnierze brygady muszą mieć dobrą kondycję fizyczną, bowiem przeładowywanie rakiet z samochodów transportowych na belki wyrzutni wymaga sporej siły.

DYWIZJONY BRYGADY

14 DYWIZJON RAKIETOWY OP Data powstania: 1961 r. Miejsce bazowania: Woźniki Śląskie (1961), Gliwice (2001) Sprzęt: SA-75 Dźwina (1961), S-125M Newa (1985), Newa SC (2004) 17 DYWIZJON RAKIETOWY OP Data powstania: 1962 r. Miejsce bazowania: Libiąż (1962) Sprzęt: SA-75 Dźwina (1962), S-125M

Newa (1986), Newa SC (2001) 31 DYWIZJON RAKIETOWY OP Data powstania: 1963 r. Miejsce bazowania: Czołowo k. Kórnika w Wielkopolsce (1963), Poznań-Ławica (1999) Sprzęt: SA-75 Dźwina (1963), S-125 Newa (1986), Newa SC (2002) 72 DYWIZJON RAKIETOWY OP Data powstania: 1978 r. Miejsce bazowania: Oświęcim (1978)

Sprzęt: S-125 Newa (1980), Newa SC
(1999) 73 DYWIZJON RAKIETOWY OP Data powstania: 1978 r. Miejsce bazowania: Oświęcim (1978) Sprzęt: S-125 Newa (1980), Newa SC (1999) 74 DYWIZJON RAKIETOWY OP Data powstania: 1978 r. Miejsce bazowania: Kobiór (1978), Gliwice (2001)

36 Polska Zbrojna

nr 9/2008

DOWÓDCY 1 BROP
Płk Bolesław Tatarski (1952–1954), Zdaje sobie z tego musiała tak prowapłk Tadeusz Kempf (1954–1957), sprawę dowódca, dzić szkolenie, aby płk Aleksander Grabowski (1957–1959), gen. bryg. Andrzej mogła w sytuacji płk Jerzy Styran (1959–1968), płk Jerzy Łosiński, medalista kryzysowej przyjSzmyrgałło (1968–1971), gen. bryg. Jan mistrzostw Polski mować zadania Łazarczyk (1971–1981), płk Bogdan Miller i Wojska Polskiego w ramach współ(1981–1986), płk Wiesław Kozikowski w biegach na orienpracy sojuszniczej (1986–1990), płk Wiesław Wolak (1990– tację. Dlatego w jednie tylko w kraju. –1996), gen. bryg. Stanisław Babiak nostkach, które mu W 2006 r. została (1996–2006), gen. bryg. Andrzej podlegają, propaguje podporządkowana bezŁosiński (2006 – obecnie) uprawianie sportu. pośrednio pod dowódcę W dowodzeniu brygady Sił Powietrznych. ważną rolę, obok dowódcy, WYPOSAŻENIE odgrywa również jego zastępca. Zajmujący to stano- łem dywizjonów wyposażoPierwsze przeciwlotnicze wisko płk Waldemar Ząbek nych w zestawy rakietowe zestawy rakietowe typu koordynuje działalność naj- S-125 Newa na poligonie SA-75 Dźwina trafiły do jedważniejszych pionów funk- w Wicku Morskim podczas nostek ogniowych w 1962 r. cjonalnych brygady. Taki ćwiczeń „Karat ‘93”. Zarówno Dźwiny, jak i ich podział ról umożliwia sprawOd początku 2000 r. bryga- zmodernizowaną wersję Sne zarządzanie brygadą. da stanęła przed kolejnymi 75 Wołchow, zaczęto od Wśród wszystkich służb wyzwaniami, których efektem 1980 r. zastępować rakietabrygady najbardziej rozbu- było wyposażenie sprzętu bo- mi S-125 Newa. Pomimo dowany jest sztab, który od- jowego dywizjonów w nowe unowocześnienia i wymiany powiada za sprawne działa- zestawy rakietowe Newa sprzętu rakietowego uzbronie dowództwa, czyli zajmu- S-125 SC oraz przygotowanie jenie brygady z biegiem lat je się m.in.: przedsięwzię- pięciu dywizjonów do włą- stawało się coraz bardziej ciami kadrowymi, rozpo- czenia w skład głównych sił przestarzałe. Na początku lat znawczymi, operacyjnymi, obronnych NATO. Od 1997 r., 90. w 1 BROP było dziewięć planowaniem i programowa- jeszcze przed wstąpieniem dywizjonów, z czego trzy niem oraz dowodzeniem Polski do NATO, brygada na- uzbrojone w zestawy rakietoi łącznością. Szef sztabu wiązała współpracę z prze- we Wołchow oraz sześć w zedysponuje pięcioma wyspe- ciwlotnikami z Niemiec. stawy Newa. Obecnie wszystcjalizowanymi komórkami. Nowe możliwości bojowe kie używają najnowszych, Są to sekcje: rozpoznawcza, sprzętu były również powo- zmodernizowanych zestawów operacyjna, planowania dem zmian w taktyce użycia Newa SC, których rakiety mai programowania, dowodze- dywizjonów oraz innego ją resurs do 2012 r. Na przenia, szkolenia i szkolenia spojrzenia na ich etaty. Nowy łomie lat 1979–1980 do osłospecjalistycznego. mobilny zestaw przeciwlot- ny bezpośredniej stanowiniczy dawał większe możli- ska dowodzenia i dywizjoW BRYGADZIE JAK W NATO wości manewrowe, technika nów rakietowych zostały Od wczesnych lat 90. bry- cyfrowa wyparła poprzednie wprowadzone do uzbrojenia gada nie sprawdza swoich analogowe systemy naprowa- przenośne przeciwlotnicze umiejętności w prowadzo- dzania, a wszystko to nie wy- zestawy rakietowe Strzałanych od lat 60. strzelaniach magało już tak dużej liczby 2M. Baterie przeciwlotnicze w ZSRR. Ostatnie takie specjalistów do obsługi. dywizjonów rakietowych strzelania odbyły się na poDostosowywanie struktur używają także armat przeciwligonie w Aszałuku w Ka- brygadowych do nowych lotniczych S-60 i karabinów zachstanie w 1988 r. Następ- wymogów wymusiło rów- PKM-Z.  ny praktyczny sprawdzian nież inne spojrzenie na użyNapisz do autora: umiejętności żołnierze mie- cie sił i środków w sytupiotr.laskowski@ li dopiero w 1993 r. z udzia- acjach zagrożenia. Brygada redakcjawojskowa.pl

FLESZ
DĘBLIN, OPACTWO. Na placu przed pomnikiem Bohaterskim Lotnikom Dęblińskiej Szkoły Orląt 21 lutego pożegnano mjr. pil. Leszka Ziemskiego. W imieniu społeczności Wyższej Szkoły Oficerskiej Sił Powietrznych tragicznie zmarłego pilota pożegnał komendant-rektor gen. bryg. pil. Jan Rajchel. Po mszy św. w kościele parafialnym w Opactwie na miejscowym cmentarzu odbyła się ceremonia ostatniego pożegnania. Kierownictwo MON reprezentował minister Stanisław Jerzy Komorowski, a SP dowódca gen. broni pil. Andrzej Błasik.

KOSZALIN. Msza w intencji tragicznie zmarłego ppłk. Krzysztofa Smołuchy odbyła się 19 lutego w kościele św. Wojciecha w Koszalinie. Mowę pożegnalną w imieniu ministra obrony narodowej wygłosił podsekretarz stanu w MON Stanisław Jerzy Komorowski, a w imieniu dowódcy SP gen. bryg. Michał Jackiewicz. Brać lotniczą reprezentował ppłk rez. Jerzy Orzechowski.

Sprzęt: S-125 Newa (1980), Newa SC (1999)
75 DYWIZJON RAKIETOWY OP Data powstania: 1978 r. Miejsce bazowania: Gliwice (1978) Sprzęt: S-125 Newa (1980), Newa SC (2002) 76 DYWIZJON RAKIETOWY OP Data powstania: 1979 r. Miejsce bazowania: Poznań – stanowisko ogniowe Chomęcice (1979), stanowisko ogniowe Murowana Goślina (2000)

Sprzęt: S-125 Newa (1979), Newa SC (2000)
77 DYWIZJON RAKIETOWY OP Data powstania: 1979 r. Miejsce bazowania: Suchy Las (1978), Trzaskowo k. Murowanej Gośliny (1990) Sprzęt: S-125 Newa (1979), Newa SC (2001) 81 DYWIZJON DOWODZENIA OP Data powstania: 1988 r. Miejsce bazowania: Bytom

KRAKÓW-ŁAGIEWNIKI. W Bazylice Miłosierdzia Bożego w Krakowie-Łagiewnikach 20 lutego pożegnano tragicznie zmarłych członków załogi samolotu transportowego CASA C-295M: ppłk. Jarosława Haładusa, kpt. Michała Smyczyńskiego i chor. Janusza Adamczyka. – Budowali prestiż słynącej z wielkich osiągnięć i profesjonalizmu 13 Eskadry Lotnictwa Transportowego, gdy nieśli pomoc krakowskiej Klinice Kardiochirurgii, gdy wspomagali sojuszników i prezentowali swój lotniczy kunszt w najdalszych rejonach świata. Byli asami naszych Sił Powietrznych, żołnierzami wielkiego ducha i serca – żegnał lotników na Cmentarzu Rakowieckim szef resortu obrony Bogdan Klich. W żałobnej ceremonii uczestniczyli m.in.: rodzina, przedstawiciele MON, generalicja i najwyżsi dowódcy, z gen. broni pil. Andrzejem Błasikiem na czele. Oprac. SG

nr 9/2008

Polska Zbrojna 37

LOGISTYKA

Ostatni pierwszymi
BOGUSŁAW POLITOWSKI

Uczestniczą w każdej misji poza granicami kraju. Pierwsi zjawiają się w miejscu stacjonowania naszego kontyngentu i jako ostatni opuszczają ten rejon.
W trakcie reorganizacji naszych sił zbrojnych w ramach przystosowywania naszego wojska do współpracy ze strukturami NATO w 1999 r. powstała 10 Opolska Brygada Logistyczna. Specyfiką oraz charakterem zadań różni się zdecydowanie od innych jednostek wojskowych. Mówiąc najogólniej, do jej głównych zadań należy wsparcie logistyczne wojsk operacyjnych na terenie Polski oraz zabezpieczenie logistyczne PKW biorących udział w operacjach poza granicami kraju. 10 BLog podlega bezpośrednio dowódcy Śląskiego Okręgu Wojskowego. Odpowiada także za wsparcie logistyczne jednostek wojskowych wydzielonych do sił zdolnych do szybkiego przerzutu NATO oraz zabezpieczenie logistyczne jednostek użytych w sytuacjach kryzysowych na obszarze kraju. Zajmuje się także – we współdziałaniu z 6 RBM Wrocław, CSNPSP Kielce i Siłami Powietrznymi (3 Baza Lotnicza Wrocław-Strachowice, 8 Baza Lotnicza Kraków-Balice, 13 Eskadra Lotnictwa Transportowego) – dostawami świeżej żywności dla PKW Liban. Żołnierze tej jednostki zabezpieczali logistycznie misję humanitarną w Pakistanie oraz misję w Kongo. W ramach tych obowiązków do końca 2007 r. za granicami Polski służbę pełniło 1082 żołnierzy z Opola. Obecnie przebywa poza krajem ponad 40 logistyków. Mimo dużego zaangażowania w zapalnych rejonach świata brygada nie poniosła dotąd żadnych strat. Opolscy logistycy, zabezpieczając PKW poza granicami kraju, zajmują się m.in.: prowadzeniem ewidencji mienia kontyngentów, ewakuacją techniczną, organizacją transportów zaopatrzenia, procedurami przetargowymi, inwentaryzacją całego mienia kontyngentów, organizują też transport dla specjalistów różnych dziedzin do PKW. Służba zdrowia brygady utrzymuje w kraju, w całodobowej gotowości do użycia, dwa lotnicze zespoły medyczne. Od momentu otrzymania sygnału do ewakuacji mają cztery godziny na stawienie się w pełnej gotowości na lotnisku. Dotychczas ewakuowano do kraju z rejonów stacjonowania PKW 80 żołnieEKSPERT

Płk Jacek Mroczek,
dowódca 10 BLog: – W tym roku stoi przed nami kilka bardzo ważnych zadań. Najbliższe to udział w misji w Czadzie i jej zabezpieczenie logistyczne. Z wielu względów będzie to trudne przedsięwzięcie, przede wszystkim z uwagi na klimat i tamtejszą infrastrukturę. Drugim dużym zamierzeniem będzie zakończenie misji irackiej. Wszystko, co znajduje się w tym kraju, wymaga rozliczenia się. Część naszego sprzętu będziemy przekazywali stronie irackiej, część będziemy wybrakowywać, a większość przetransportujemy do kraju. Dokładne ustalenia i plany tej operacji są właśnie przygotowywane. Myślę, że rozpoczniemy ją na przełomie maja i czerwca.

ZADANIA
W ramach zadań krajowych brygada jest oddziałem gospodarczym dla ponad dwudziestu jednostek i instytucji wojskowych. Tak jak inne jednostki szkoli się, utrzymuje gotowość bojową i mobilizacyjną. W zakresie zabezpieczenia logistycznego PKW jest oddziałem gospodarczym dla czterech polskich kontyngentów: PKW Irak, PKW Afganistan ISAF, PKW KFOR w Kosowie i PKW EUFOR w Republice Bośni i Hercegowiny. 38 Polska Zbrojna

rzy oraz 38 cywilów. Ponadto brygada zajmuje się przewożeniem zwłok polskich żołnierzy poległych poza granicami kraju.

TRANSPORT
Jak mówi szef sekcji transportowej brygady mjr Wojciech Grzybowski, zadania logistyczne to przede wszystkim transport materiałów oraz uzbrojenia i sprzętu wojskowego. W 2007 r. pojazdy z 10 Opolskiej Brygady Logistycznej przejechały 1 550 503 km, przewożąc 3 599 400 kg towarów o wartości 161 499 349 dolarów. W tym czasie przeprowadzono w rejonie naszych zagranicznych kontyngentów 113

operacji transportowych: drogowych, lotniczych, morskich i kolejowych. W dziedzinie transportu specjaliści z opolskiej brygady mają największe w armii doświadczenie. Poznali wszelkie przepisy międzynarodowe dotyczące przemieszczania ładunków różnymi środkami. Do perfekcji opanowali wypełnianie sprzętem ładowni statków i samolotów, wzbudzając często podziw cywilnych fachowców. Rekordu opolskich logistyków w całkowitym załadowaniu samolotu Rusłan – ponad 84 tony towarów w ciągu 22 minut. – nikt w kraju jeszcze nie pobił, i chyba długo mu się to nie uda.
nr 9/2008

PAUL WEITENBERG

WYRÓŻNIENIA

W
Dewizą transportowców brygady logistycznej jest to, aby żołnierze polskich kontyngentów dostawali zawsze wszystko na czas i w nienaruszonym stanie. Każdy transport nazywany jest więc operacją. Każda operacja ma swój kryptonim i od początku do końca jest uważnie monitorowana. Pierwszy taki transport odbył się koleją w 1999 r. do Macedonii. Od tamtej pory transportowcy przetarli wiele szlaków na kilku kontynentach. wykształconych logistyków. Wojsko ciągle szkoli zbyt mało oficerów o specjalnościach i kierunkach logistycznych. Do wypełnienia jest także spora luka w korpusie szeregowych zawodowych. W brygadzie mile widziani będą także lekarze oraz doświadczeni kierowcy. Jak zapewnia dowódca brygady płk Jacek Mroczek, wszyscy chętni mogą liczyć tutaj na atrakcyjną służbę w zespole bardzo dobrych specjalistów, częste wyjazdy zagraniczne oraz satysfakcję z wykonywania bardzo ważnych zadań. Opolska jednostka, jak wiele innych, boryka się także z problemami. Poza brakami kadrowymi najważniejszym jest potrzeba szeroko rozumianej informatyzacji procesów logistycznych. W planach brygady jest także stworzenie dużego, profesjonalnego, nowoczesnego magazynu wielobranżowego, co znacznie ułatwiłoby przechowywanie i wydawanie wszystkiego, co jest niezbędne w rejonie danej misji. Takie nowoczesne centrum logistyczne wymaga sporych nakładów finansowych, jednak jest to inwestycja pilna i niezbędna. 
Napisz do autora: boguslaw.politowski@ redakcjawojskowa.pl

2006 r. za szczególne osiągnięcia w misjach pokojowych organizacji międzynarodowych minister obrony narodowej wyróżnił brygadę ,,Znakiem Honorowym Sił Zbrojnych RP’’. W roku 2007 wysunięta grupa wsparcia logistycznego 10 Brygady została wyróżniona przez dowódcę Wojsk Lądowych tytułem honorowym ,,Wzorowy Pododdział Wojsk Lądowych”. 15 sierpnia 2007 r. prezydent RP Lech Kaczyński wyróżnił 10 Opolską Brygadę Logistyczną Flagą Rzeczypospolitej Polskiej.

PROBLEMY I PLANY
Mimo że brygada jest uzawodowiona prawie w 80 procentach, są w niej wakaty dla
nr 9/2008

W zakresie zabezpieczenia logistycznego PKW 10 BLog jest oddziałem gospodarczym dla czterech polskich kontyngentów

Polska Zbrojna 39

R. SIEMASZKO

Bralczyk

Bauman

Tazbir

„Oblicza wojny” to cykl, w którym pragniemy pokazać naszym Czytelnikom, jak na wojsko, konflikty i kwestie bezpieczeństwa patrzą językoznawcy, socjolodzy, pisarze lub historycy.

Pazdjerski-Pavlovic

Prof. Zbigniew Lew-Starowicz

Do 1971 r. pracował Pan w jednostce wojskowej w Siedlcach. Czy zdarza się, że zwracają się do Pana ze swoimi problemami seksualnymi również żołnierze? – Wśród moich pacjentów miewam i żołnierzy. Czy zna Pan badania dotyczące seksualności w polskiej armii? – Wojsko wielkich badań nie robi. Byłem recenzentem prac doktorskich na dawnym WAM-ie w Łodzi, tam czasami z takimi badaniami miałem do czynienia. Znam natomiast badania poświęcone kobietom w mundurach, ale to przykład z zagranicy. W Polsce przeprowadzono badania dotyczące męskości i kobiecości słuchaczy i słuchaczek Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni. Jakie były wyniki tych badań? – Łatwe do przewidzenia – że dużo jest „męskich kobiet”. Nie chodzi tu rzecz jasna o męską budowę ciała,

minujący w łóżku, a wszyscy, którzy są podporządkowani, byliby podporządkowani w łóżku. A tak nie jest. W polskim wojsku przybywa kobiet... – To jest wciąż tylko jeden procent. Są kraje, gdzie jest ich znacznie więcej. Obecność kobiet w armii bardziej wpływa na ich psychikę niż psychikę pozostałych żołnierzy. Te kobiety muszą być bardzo odporne na zachowania męskie. Mogą być obiektem specjalnego zainteresowania, żartów. Muszą być silniejsze od mężczyzn. Wiadomo przecież, że standard zachowań skoszarowanych mężczyzn to nie jest Wersal. Ogólnie rzecz biorąc, tam, gdzie są duże grupy mężczyzn, tam jest większe natężenie erotyzmu. Wobec tego kobiety będą postrzegane bardziej jako obiekt. Kobieta musi więc wyrobić sobie autorytet. Wtedy będzie postrzegana mniej jako „obiekt”, a bardziej jako żołnierz.

Nie fantazjuj
a o męskie cechy psychiczne. Jest zupełnie zrozumiałe, że w pewnych typach służb kobiety mają więcej psychicznych cech męskich niż przeciętnie. Czy istnieje zależność między męskimi cechami psychicznymi a życiem seksualnym? – Nie, nie ma takiego przełożenia. Cechy męskie i kobiece nie przekładają się na życie intymne. Pod tym względem ludzie częściej kierują się standardami obyczajowymi i kulturowymi niż cechami osobowościowymi. Inaczej wszyscy ludzie dominujący w życiu byliby do40 Polska Zbrojna – Nie roztkliwiałbym się specjalnie nad losem kobiet w armii. Jeżeli ktoś idzie do tak specyficznej pracy, wie, co go w niej czeka i nie powinien się później dziwić. Jeżeli kobieta wybiera się do służb mundurowych, wie, że będzie przebywała głównie w środowisku męskim i powinna się nastawić na to, co ją może spotkać. Poza tym, nie przesadzajmy w podkreślaniu zagrożeń. Przebywanie w otoczeniu prawie samych mężczyzn nie sprawi, że kobieta będzie miała kłopoty w kontaktach seksualnych poza jednostką. Ważne jest to, co ją łączy z partnerem. Czy wyjazdy na misje mogą stanowić zagrożenie dla związków żołnierzy? – Jeśli żołnierz wraca z pourazowym zespołem stresowym czy różnymi napięciami, to może to wpłynąć na jego związek, może nawet doprowadzić do jego rozpadu. Rozpady związków spowodowane służbą to nic nowego. Zawsze było tak, że przy żołnierzach służby zasadniczej zostawało niewiele dziewcząt. Owszem, jeszcze na pierwszą i drugą przepustkę przyjeżdżały, były kwiaty i płacze. Ale później już nie. Przyczyna jest prosta: ona chce iść z kimś do kina lub potańczyć, a on jest gdzieś tam i prędko nie wróci.
nr 9/2008

OBLICZA WOJNY
W armii wszystko jest jak na dłoni, żołnierze mieliby kłopot z ukryciem swoich kontaktów homoseksualnych. Żołnierze są skoszarowani, oddaleni od dziewczyn, rodzin, dużo myślą o seksie. Jak im pomóc? – Najlepiej, gdyby nie fantazjowali ani nie wyobrażali sobie, co robią ich dziewczyny. Wyobraźnia to najgorsza rzecz w takich warunkach. W wojsku bardzo często wszystkie stereotypy dotyczące płci są mocno wyrażane. Niech pan sobie wyobrazi, jak się mogą czuć chłopcy, młodzi mężczyźni, którzy mają swoje dziewczyny czy nawet żony, kiedy otoczenie bombarduje ich stereotypami – że każda kobieta chce jednego, że każda leci na kasę itd. To jest podważanie więzi, zaufania. A czy zasadne według Pana byłoby wprowadzenie rozwiązań podobnych do tych, które funkcjonują w więzieniach? Chodzi o to, żeby dziewczyny mogły przyjeżdżać do jednostek i spotykać się w nich z żołnierzami, żeby para nie musiała szukać hotelu itd. – Sądzę, że to jest nierealne. Niech pan zwróci uwagę, że w zakładach karnych to dotyczy więźniów, którzy mają żony. A wśród żołnierzy, jaki odsetek ma żony? Dla tych, którzy mają żony oczywiście, wojsko powinno stworzyć jakiś minihotelik, gdzie by się mogli spotykać. No ale większość, jeśli mówimy o żołnierzach, to nie są ludzie żonaci. A co ma zrobić szeregowy z dziewczyną, ale nie z żoną? Przecież jemu wojsko nie zapewni pokoju w hoteliku wojskowym czy garnizonowym. Oczywiście, gdyby był taki hotelik garnizonowy, w którym żołnierze mogliby spotykać się ze swoimi żonami czy sympatiami w czasie przepustki, byłoby to bardzo cywilizowane. W czasie przepustek szeregowi mają szansę na kontakty z kobietami poza jednostką. Może należałoby stworzyć możliwości odwiedzin kobiet na miejscu? – Ale jaki dowódca pójdzie na taki rozgardiasz, tłum kobiet przewijających się po jednostce? Jak to można zorganizować? Poza tym to byłaby duża rewolucja obyczajowa. Czy jakaś rewolucja, jeśli chodzi o seks w wojsku, jest nam potrzebna? – Pan mnie próbuje cały czas namówić na przedstawienie światłego, otwartego podejścia do seksu, ale to jest utopia. Możemy co najwyżej napisać o tym książkę. Profesorze, Pan jest pesymistą. – Jak mogę nim nie być, jeżeli z edukacją seksualną w szkołach przez pół wieku nie udało się nic zrobić? Jeżeli problem edukacji seksualnej w Polsce jest praktycznie nie do rozwiązania, to pan chce w wojsku robić rewolucję?

Ogólnie rzecz biorąc, tam, gdzie są duże grupy mężczyzn, tam jest większe natężenie erotyzmu. Wobec tego kobiety będą postrzegane bardziej jako obiekt.
Jeżeli miałoby to na celu dobro żołnierzy, to tak. – Edukacja seksualna miałaby świetny wpływ na przyszłość młodzieży. Czy więc edukacja seksualna powinna być przedmiotem w liceach i na uczelniach wojskowych? – Ja, zgodnie ze stanowiskiem Światowej Organizacji Zdrowia, uważam, że edukacja seksualna powinna być prowa dzona od przedszkola.
Rozmawiał Jakub Czermiński

ujcie
nr 9/2008

JAKUB CZERMI

ŃSKI

Ona czuje się samotna i związek nie wytrzymuje tej próby. To bardzo znany motyw. I nie jest to specyfika wojska. To samo dotyczy ludzi wyjeżdżających do pracy w Irlandii czy Anglii. Gdy jedno wyjeżdża, a drugie zostaje w kraju – związki się rozpadają. Wszędzie, gdzie jest rozdzielenie w czasie i długa nieobecność, powstaje duże ryzyko rozpadu związku. A czy zdarzają się przypadki homoseksualizmu wśród żołnierzy? – Nie. Możemy mówić o homoseksualizmie ukrytym, ale nie w wojsku.

Prof. Zbigniew Lew-Starowicz

P

sychiatra i psychoterapeuta, ekspert z zakresu seksuologii. Ukończył Wydział Lekarski Wojskowej Akademii Medycznej w Łodzi. Od 1995 r. jest profesorem nadzwyczajnym Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie. Wykłada na AWF oraz w Wyższej Szkole Finansów i Zarządzania. Prezes Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego. Biegły sądowy. Konsultant krajowy w dziedzinie seksuologii. Autor wielu prac z zakresu seksuologii, opublikował m.in. „Słownik seksuologiczny”, „Seks dla każdego” i „Encyklopedię erotyki”.

Polska Zbrojna 41

WOJSKO PRAWO
– Mówię ci, będziemy zarabiać dużo więcej. To pewne. Widziałem pismo. Prezydent podpisał – tak dyskutowali dwaj kapitanowie o podwyżkach, które w przyszłym roku mają wzbogacić wszystkich żołnierzy.

ILE JEST WARTA PLOTKA
O tegorocznych podwyżkach wynagrodzeń żołnierze już nie mówią, bo lada dzień wpłyną na konto, za to coraz większe emocje wzbudzają wśród nich „podpisane przez prezydenta” podwyżki na kolejny rok. Podwyżki to temat niewyczerpany i interesujący wszystkich. Można się z nich tylko cieszyć. Tym bardziej że według kalkulacji jednego z żołnierzy, mają być one tak duże, jak nigdy dotąd – w jego przypadku prawie 2000 zł brutto. Żołnierz, nie dowierzając, postanowił to zweryfikować. Kolega mówi mu: – To plotki. Już tegoroczne podwyżki dano nam z wielkim wysiłkiem. Nie licz na więcej. A że podobno w każdej plotce jest odrobina prawdy, zainteresowany żołnierz popytał innych. Porozmawiał także z kolegą, który „wciąż goni za nowinkami w tym temacie”, i ten potwierdził istnienie pisma o podwyżkach. Kolejny również pismo widział. Od razu jednak zamknął temat, stwierdzając, że to tylko propozycje. Inny, zapoznawszy się dokładnie z proponowaną siatką uposażeń, wytłumaczył koledze, że to wabik, nowa metoda na zatrzymanie kadry odchodzącej z wojska. Następny w „łańcuszku” mundurowych także pismo widział, ale zaleca dystans: – Sprawa jest 42 Polska Zbrojna jasna. Należy się cieszyć z tego, co mamy (choć jeszcze nie mamy) i nie zawracać sobie głowy krążącym kwitem. Wszyscy są zgodni co do jednego – jeśli decydenci poważnie myślą o zawodowej armii, podwyżki muszą być. – Nie znajdą tysięcy chętnych za 1800 zł miesięcznie. Starszy szeregowy powinien zarabiać co najmniej 125–130 proc. średniej krajowej. W innym wypadku marzenia o zawodowej armii pozostaną w sferze fikcji – mówi któryś z żołnierzy. Ktoś inny dodaje: – Przy obecnym wynagrodzeniu szeregowego za niespełna dwa lata ściągniemy do wojska kilkadziesiąt tysięcy szeregowych zawodowych, często z dużymi kwalifikacjami. A jak im damy podwyżkę, to czy kapral czasem nie zarobi od nich mniej? Zatem podwyżka będzie, nie wiadomo jak wielka, ale będzie. I to w całej armii... Na tegoroczne podwyżki uposażeń poszło ok. 400 mln z budżetu, który zwiększył się ok. 1,1 mld w stosunku do środków, jakimi dysponował MON w 2007 r. Jaki będzie przyrost w roku następnym? Można jedynie prognozować. Prezydent wydał już rozporządzenie przesądzające o podwyżkach na najbliższe lata. Jednak w środowisku mówi się, że proponowana siatka płac nie będzie osiągalna, bo koszt jej wprowadzenia to dodatkowe 3 mld zł. Tego budżet MON nie wytrzyma, chyba że wzrośnie do 2 proc. PKB roku planistycznego.

PAULINA GLIŃSKA ,

ARTUR GOŁAWSKI

Kalkulacje realistów
Postanowiliśmy policzyć, na jakie – oczywiście w dużym przybliżeniu – podwyżki mogą liczyć żołnierze w 2009 r. W kalkulacjach wydatków osobowych nie ma mowy o automatyzmie. Niezmienne
nr 9/2007

ZAPIS FORUM NA CELOWNIKU WOJSKO KULISY PORADY PO SŁUŻBIE HISTORIA MILITARIA PRASA ŚWIAT TO I OWO

|

|

|

|

|

|

|

|

|

|

|

ARYTMETYKA PORTFELA

P

GRAFIKA: MARCIN DMOWSKI

rodukt krajowy brutto Polski ma wzrosnąć w tym roku o 5–5,5 proc. O tyle samo wzrosnąć powinien przyszłoroczny budżet MON – z 22,450 mld zł do 23,573 mld zł (kwoty nie obejmują programu samolotowego – F-16). W 2008 r. resort obrony przeznaczy na wydatki osobowe – uposażenia żołnierskie i pensje pracownicze wraz z pochodnymi – 6,285 mld zł, tj. około 28 proc. budżetu. Jeśli analogiczny udział

wydatków osobowych zostałby utrzymany w budżecie kolejnego roku, do rozdysponowania na ludzi byłoby o 315 mln zł więcej, tj. 6,6 mld zł. I te pieniądze zostaną podzielone między żołnierzy i pracowników. Natomiast uwzględnienie rosnącego do 2,6 prezydenckiego mnożnika kwoty bazowej oznacza dodatkowe 200 mln zł, ale już tylko dla żołnierzy. W przyszłym roku służbę czynną powinno pełnić nieco ponad 90 tys. zawodowców i nadterminowych oraz 38 tys. żołnierzy służby zasadniczej plus 1800 rezer-

wistów (średniorocznie), zaś pracować dla resortu ok. 52,5 tys. cywilów. Ich wszystkich należy uwzględnić – w różnym stopniu – przy podwyżkach. A więc 515 mln zł dla 182 tys. ludzi. Dla porównania: w tym roku wydatki osobowe są o 818 mln zł większe niż w roku 2007, kiedy służyło więcej żołnierzy z poboru. Uwaga: politycy mogą zwiększyć limit wydatków osobowych i podzielić je według zmodyfikowanej metody. Dlatego naszej kalkulacji nie wolno traktować jako obietnicy. (ag)

Ustalając wielokrotność kwoty bazowej, prezydent jest obowiązany uwzględnić: prestiż zawodu żołnierza zawodowego, przyjęte przez państwo zobowiązanie zapewnienia żołnierzom zawodowym godnych warunków życia, umożliwiających oddanie się służbie narodowi i ojczyźnie, oraz odpowiednią rekompensatę za trud, ograniczenia i wyrzeczenia związane z pełnieniem zawodowej służby wojskowej.

jest tylko to, że fundusz płacowo-uposażeniowy pozostaje „zahibernowany” w trakcie roku: nie zmniejsza się ani nie zwiększa. Fakt podwyżek – waloryzacji pensji w sferze budżetowej – zapisuje się w ustawie budżetowej w postaci kwoty bazowej. Podobnie definiuje się limit zatrudnienia żołnierzy. Dla mundurowych ważny jest mnożnik, definiowany przez prezydenta. Wreszcie ostateczne kwoty funduszu uposażeń i świadczeń pochodnych (dodatków, nagród, zapomóg itp.) zależą od liczby wakatów. Im więcej stanowisk pozostaje nieobsadzoCzynniki przesądzające o sumie pieniędzy przeznaczanych w budżecie MON na uposażenia żołnierzy: – limit zatrudnienia żołnierzy (określany w ustawie budżetowej), – faktyczna liczba żołnierzy w służbie czynnej, – kwota bazowa (określana w ustawie budżetowej na dany rok), – wielokrotność kwoty bazowej (określana przez prezydenta w drodze rozporządzenia).

nych, tym więcej oszczędzanych złotówek można umieścić w różnych należnościach wypłacanych żołnierzom. Kilka tych parametrów pozostaje dziś niewiadomą, dlatego możemy mówić o spekulacjach czy przybliżonych prognozach. Jeśli utrzymany zostanie mechanizm obliczania budżetu MON (1,95 proc. planowanego PKB roku minionego), resortowej kasie przybędzie znów ok. 1,1 mld zł. Z całej sumy wydatki majątkowe muszą pochłonąć – stosownie do ustaleń ustawowych – minimum 20 proc. (w roku bieżącym jest to 21,6 proc.). Czyli do rozdysponowania zostanie maksymalnie 870 mln zł. Tę kwotę budżetowcy muszą podzielić na wydatki bieżące ujmowane w centralnych planach rzeczowych (m.in. na zabezpieczenie logistyczne polskich kontyngentów wojskowych, odtworzenie zapasów środków bojowych i amunicji oraz remonty uzbrojenia i sprzętu, a także wydatki osobowe (emerytury, renty, uposażenia, płace pracowników wojska).

Nadzieje na miarę budżetu
Załóżmy, że mechanizm proporcjonalności ustalania podziału wydatków zostanie utrzymany. Wiemy, że podwyższenie przez prezydenta w listopadzie 2007 r. wskaźnika wielokrotności kwoty bazowej uposażeń żołnierzy o 0,06 punktu do poziomu przewidzianego dla policji, czyli z 2,42 do 2,48, wymagało przesunięcia w projekcie tegorocznego budżetu 100 mln zł do funduszu uposażeń. Pieniądze te wygospodarowano poprzez zmniejszenie o 52 mln zł wydatków

majątkowych i o 48 mln zł wydatków bieżących. Skoro zatem od 2009 r. wskaźnik ma wzrosnąć o 0,12 punktu (do 2,6), to budżetowcy będą musieli znaleźć na podwyżkę wydatków osobowych dwa razy więcej pieniędzy niż na podwyżkę spowodowaną prezydenckim rozporządzeniem minionej jesieni. Przyjmijmy, że będzie to 200 mln zł. Przy założeniu, że służbę czynną pełnić będzie 90 tys. żołnierzy zawodowych i nadterminowych oraz że kontynuowany będzie dotychczasowy system podwyższania uposażeń, na kontach wojskowych pojawi się średnio od 100 zł do 200 zł więcej niż w tym roku, w zależności od rangi zajmowanego przez nich stanowiska. Faktyczne podwyżki będą nieco większe, bo nasze uproszczone obliczenia nie uwzględniają sygnalizowanych wcześniej dwóch istotnych kwestii: waloryzacji kwoty bazowej (co najmniej o wskaźnik inflacji) oraz konieczności finansowego dowartościowania przez kierownictwo MON kadry w związku z koncepcją uzawodowienia sił zbrojnych. Te dwa czynniki znajdą odbicie w tabeli uposażeń, której projekt ujrzy światło dzienne po wakacjach. Wtedy będzie można porównać nasze kalkulacje-spekulacje z fachowymi przymiarkami departamentów kadr i budżetowego. Nadzieje na tysiączłotowe podwyżki uposażeń wydają się jednak złudne. To raczej przejaw myślenia życzeniowego niż realnych możliwości budżetu naszego resortu. 
Napisz do autorów: artur.golawski@redakcjawojskowa.pl, paulina.glinska@redakcjawojskowa.pl

nr 9/2008

Polska Zbrojna 43

PRAWO PORADY AAAAAAA AAAAAAAA

Masz problem?
44 Polska Zbrojna

„Za zasługi dla obronności kraju”

§

Kto nadaje medal „Za zasługi dla obronności kraju” rodzicom, których co najmniej trzech synów odbyło służbę wojskową? Jestem żołnierzem zawodowym od ponad 27 lat, a moi dwaj bracia odbyli 2-letnią zasadniczą służbę wojskową w latach 80. Jak do tej pory, nikt nie pomyślał o moich rodzicach.

Z

godnie z przepisem par. 2 rozporządzenia ministra obrony narodowej z 19 kwietnia 1991 r. w sprawie zasad i trybu nadawania medalu „Za zasługi dla obronności kraju” oraz wzoru odznaki tego medalu i sposobu jego noszenia (Dziennik Ustaw z 1991 r. nr 39, poz. 170), w celu okazania wy-

sokiego uznania rodzicom, którzy wychowali wiele dzieci na wzorowych i ofiarnych żołnierzy, może być nadany medal „Za zasługi dla obronności kraju”. Pkt 2 powyższego przepisu stanowi, że rodzicom, których troje lub czworo dzieci pełni lub pełniło nienagannie czynną służbę wojskową, może być nadany

srebrny medal „Za zasługi dla obronności kraju”. Stosownie do par. 3 ust. 1 pkt 5 wspomnianego rozporządzenia wnioski o nadanie omawianego medalu w stosunku do tych osób przedstawiają ministrowi obrony narodowej dowódcy okręgów wojskowych, na których terenie te osoby zamieszkują.

Podróż służbowa

§

Jestem żołnierzem zawodowym. W 2007 r. uległem wypadkowi w pracy, złamałem nogę, i w związku z tym przebywałem na zwolnieniu lekarskim. Po zakończeniu leczenia, na podstawie pisma szefa WSzW Bydgoszcz, dowódca mojej jednostki skierował mnie na komisję ds. orzecznictwa celem ustalenia uszczerbku na zdrowiu. W związku z tym, że siedziba komisji znajduje się w Bydgoszczy, otrzymałem polecenie wyjazdu służbowego. Podróż zajęła mi 9 godz. i 15 minut. Czy w związku z tym oprócz kosztów przejazdu powinienem otrzymać dietę proporcjonalną do czasu przebywania w podróży służbowej?

Z

agadnienie wysokości i trybu przyznawania należności za podróże służbowe żołnierzom zawodowym regulują przepisy rozporządzenia ministra obrony narodowej z 28 maja 2004 r. w sprawie należności żołnierzy zawodowych za przeniesienia i podróże służbowe (Dziennik Ustaw z 2004 r. nr 140, poz. 1487 i z 2007 r. nr 192, poz. 1389).

Zgodnie z jego par. 14 ust. 2 pkt 1, jeżeli krajowa podróż służbowa trwa nie dłużej niż dobę i wynosi: a) mniej niż osiem godzin – dieta nie przysługuje, b) od ośmiu do dwunastu godzin – przysługuje połowa diety, c) ponad dwanaście godzin – przysługuje dieta w pełnej wysokości. Kwotę diety ustala się w wysokości określonej w przepisach

rozporządzenia ministra pracy i polityki społecznej z 19 grudnia 2002 r. w sprawie wysokości oraz warunków ustalania należności przysługujących pracownikowi zatrudnionemu w państwowej lub samorządowej jednostce sfery budżetowej z tytułu podróży służbowej na obszarze kraju (Dziennik Ustaw z 2002 r. nr 236, poz. 1990, z 2004 r. nr 271, poz. 2686, z 2005 r. nr 186, poz. 1554 i z 2006 r. nr 227, poz. 1661) – par. 14 ust. 1. Obecnie wynosi ona 23 zł za dobę podróży (par. 4 ust. 1). Jeżeli chodzi o czas krajowej podróży służbowej określony w poleceniu wyjazdu służbowego, to obejmuje on czas pomiędzy wyjazdem ze stałego miejsca pełnienia służby i powrotem do tego miejsca (par. 12 ust. 3).

nr 9/2008

ZAPIS FORUM NA CELOWNIKU WOJSKO KULISY PORADY PO SŁUŻBIE HISTORIA MILITARIA PRASA ŚWIAT TO I OWO

|

|

|

|

|

|

|

|

|

|

|

nr 9/2008

Polska Zbrojna 45

PO SŁUŻBIE
K S I Ą Ż K A

Nowocześni terroryści
Rozwój technologiczny oraz dynamiczne procesy globalizacyjne sprawiły, że zaawansowane techniki działania są już dostępne nie tylko siłom zbrojnym. Dziś wykorzystują je także terroryści.

J

acek Adamski dokonał rzeczy, której nikt przed nim się nie podjął. Dokładnie przeanalizował dawną i obecną działalność terrorystów pod względem wykorzystywania najnowszych zdobyczy technologii. Autor szczegółowo przedstawia spektrum środków wykorzystywanych w działalności terrorystycznej – od środków konwencjonalnych, przez terroryzm chemiczny i biologiczny, aż po terroryzm jądrowy. „Nowe technologie…” zawierają także interesującą analizę wykorzystywania systemów komputerowych i informatycznych do prowadzenia działalności propagandowej, rekrutacji zwolenników, zdobywania środków finansowych i prowadzenia wojny informacyjnej. Autor nie ogranicza się jedynie do opisu stanu obecnego, wskazuje także prawdopodobne kierunki rozwoju terroryzmu. Upraszczając zagadnienie, można stwierdzić, że terroryści wyciągają wnioski z porażek, a metody przez nich stosowane są coraz bardziej wyrafinowane. O ile do niedawna ograniczali się prawie wyłącznie do środków konwencjonalnych, o tyle dziś zagrożenie atakami chemicznymi czy biologicznymi staje się realne. „Nowe technologie…”
I N T E R N E T

przedstawiają ewolucję wiedzy i umiejętności terrorystów. Lektura uzmysławia, jak trudno będzie się przed nimi skutecznie bronić. Książka ma charakter naukowy. Obfituje w przypisy i odsyłacze, zawiera zestawienia danych niedostępne gdzie indziej. To prawdziwe kompendium wiedzy na temat środków walki wykorzystywanych przez współczesnych terrorystów. Wszystkie rodzaje terroryzmów zostały udokumentowane wieloma przykładami, a wszystko jest oparte na faktach. Przykładów jest tak wiele, a opisy tak szczegółowe, że część z nich lepiej byłoby umieścić w tabelach. Co prawda jest ich w książce Adamskiego ponad 20, ale biorąc pod uwagę ogrom zgromadzonego materiału – to za mało. Miejscami monotonny sposób przedstawienia danych to w zasadzie jedyna wada książki Adamskiego. „Nowe technologie…” to efekt pasji poznawczej autora. Jeżeli czytelnik chce poznać środki stosowane przez terrorystów, to dzieło Adamskiego jest najlepszym opracowaniem dostępnym w języku polskim. Napisane na tyle przystępnie, by być zrozumiałym dla laika, i na tyle fachowo, że będzie
I N T E R N E T

PLUS MINUS
Imponująca praca badawcza, rzeczowa analiza zagadnienia, głęboka znajomość problemu, bibliografia – wszechstronność i profesjonalizm. Gdyby tak było więcej tabel…
Jacek Adamski, „Nowe technologie w służbie terrorystów”, Wydawnictwo TRIO, Warszawa 2007

przydatne dla eksperta. Warto przeczytać, szczególnie dziś, gdy zagrożenie terrorystyczne jest większe niż kiedykolwiek w historii. Jak pisał Sun Tzu, aby zniszczyć wroga, trzeba go najpierw poznać. (czer)

guns.com.pl
jąc ilustrowane testy kilkudziesięciu modeli wyprodukowanych przez najlepszych na świecie. Po tej lekturze nawet laik będzie umiał dobrać odpowiedni sprzęt. Dla miłośników wiatrówek przygotowano poradniki celnego strzelania oraz przegląd konkurencji strzeleckich. Jeżeli ktoś ma ochotę na wiatrówkę niedostępną w Polsce, osobny poradnik pomoże mu przebrnąć przez skomplikowaną procedurę indywidualnego importu. Witryna guns.com.pl jest regularnie aktualizowana, a w sieci istnieje od dziesięciu lat. Popularność adresu to najlepszy gwarant zawartych w serwisie informacji. Polecamy! (jk)

GETTHEMESSAGE.NET
Royal Navy próbuje dotrzeć do młodego pokolenia. Przekaz jest jasny i czytelny – marynarka to nowoczesny sprzęt i przygoda dla prawdziwych mężczyzn.

D

R

ozbudowany serwis poświęcony nożom i strzelectwu. Autor od wielu lat „siedzi” w temacie – w dziedzinie noży jest najbardziej znanym i szanowanym ekspertem w polskiej sieci. Jego wiedza jest imponująca. Na guns.com.pl znajdziemy opisy wszystkiego, czego nożownik i strzelec mogą potrzebować. Jak wybrać nóż? Który model spełnia swoją rolę, a który szybko się niszczy? Dowiemy się tego, czyta-

owodzi tego slogan reklamowy – „Life without limits” (Życie na całego), ale i opisywana strona. Get the message to nie nachalna promocja, ale inteligentny chwyt wizerunkowy. Internauta ma możliwość przesłania dowolnej krótkiej (maks. 110 znaków) wiadomości tekstowej na wskazane przez siebie adresy e-mail. Istota pomysłu polega na tym, w jaki sposób wiadomość jest dostarczana. Do wyboru jest pięć sekwencji wideo ukazujących elitę Royal Navy. Fabuła jest we wszystkich sytuacjach podobna – żołnierze w po-

wietrzu, na lądzie lub pod wodą spieszą do odbiorcy, by przekazać mu „ważną wiadomość”. Sceny nakręcone są z pierwszej perspektywy, dźwięk jest bez zarzutu, słowem – pełen profesjonalizm. Metoda promocji z pewnością skuteczniejsza od dawnych plakatów propagandowych. Warto zobaczyć i wziąć przykład. (jk)

46 Polska Zbrojna

nr 9/2008

ZAPIS FORUM NA CELOWNIKU WOJSKO KULISY PORADY PO SŁUŻBIE HISTORIA MILITARIA PRASA ŚWIAT TO I OWO
G R A

|

|

|

|

|

|

|

|

|

|

|

K S I Ą Ż K A

Odkrywanie tabu
Myśl o konsumowaniu przedstawicieli własnego gatunku napawa większość cywilizowanych ludzi wstrętem. Jednak historia ludzkości to także historia kanibalizmu.

Chleb i igrzyska

O

pisując kanibalizm, Nathan Constantine dokonuje podziału przyczyn tego zjawiska. Wyróżnia kanibalizm z potrzeby (skrajny głód i brak jakiejkolwiek żywności), kanibalizm z musu (religijne i wojskowe rytuały i inicjacje) oraz kanibalizm z chęci – łączący się najczęściej z chorobą psychiczną i morderstwami. Atutem „Historii kanibalizmu” jest stosunkowo wyważone podejście autora do zjawiska. Constantine nie potępia go ani nie pochwala, próbuje zrozumieć problem, naświetlając cechy społeczne i kulturowe kanibalizmu. Opisuje przykłady ludożerstwa ze wszystkich stron świata i różnych epok. Znajdziemy tu wstrząsające

opisy praktyk Azteków zjadających ludzi, aby pozyskać przychylność bogów, oraz zdesperowanych rozbitków uciekających się do ostateczności w obliczu śmierci głodowej. Obok historii ogólnie znanych, jak tratwa Meduzy czy wielki głód w Rosji, Constantine opisuje przypadki handlowania ludźmi jak bydłem oraz przedstawia rynki ludzkiego mięsa. Ofiarami kanibali opisywanych w książce są dzieci, kobiety i mężczyźni. „Historię…” zilustrowano rycinami aktów przemocy oraz zdjęciami kanibali i szczątków ich ofiar. Była to w zamyśle książka popularnonaukowa. Rozłożenie akcentów i sposób podejścia do tematu

Nathan Constantine, „Historia kanibalizmu”, Bellona, Warszawa 2007

S

wskazują, że cel został osiągnięty, z tym że popularność okazała się dla autora ważniejsza niż nauka. Jest tu zbyt dużo opisów XIXi XX-wiecznych psychopatów, zamieszczonych na zasadzie „słuchajcie, co ten potwór zrobił”. Te opisy to aż połowa książki! Zjawisko tak kontrowersyjne jak kanibalizm zasługuje na poważniejsze i bardziej analityczne potraktowanie, bez zbędnego epatowania okrucieństwem. (kub)

tarożytny Rzym trafiał na monitory naszych komputerów od lat. W zamierzchłych czasach, kiedy domowe „blaszaki” były głównie wyrafinowanymi liczydłami, furorę robił „Centurion” – stosunkowo prosta gra strategiczna, w której, dowodząc niewielkim legionem, poszerzaliśmy granice Imperium Rzymskiego. Potem, w kolejnych częściach gry „Caesar”, zmienialiśmy się w budowniczych rzymskiego miasta, a całkiem niedawno dzięki grze „Rome: Total War” wcielaliśmy się w postać samego imperatora i hasaliśmy z naszymi armiami po Europie i Bliskim Wschodzie. Teraz znów mamy okazję wrócić do Rzymu dzięki grze „Glory of the Roman Empire”. Najnowszy produkt firmy „City Interactive” to skrzyżowanie starego, dobrego „Caesara” z grą „Seetlers”. Uruchamiając program, wcielamy się w namiestnika rzymskiego miasta, a naszym zadaniem jest zarządzać nim tak, by rosło w siłę, a jego mieszkańcom żyło się dostatniej. Na początku musimy postarać się o to, by jacyś mieszkańcy w ogóle się pojawili – budujemy więc im domy, do których chętnie się wprowadzają. Potem trzeba zapełnić im garnki – tworzymy więc podstawy rolnictwa. Apetyt rośnie w miarę jedzenia, więc gdy nasi poddani napełnią już brzuchy, zażądają rozrywki, lepszych domów i przeżyć religijnych. I tak krok po kroku budujemy wspaniałe metropolie. Każdy z naszych poddanych jest indywidualnością – ma swoje imię i nazwisko, rodzinny dom, a także potrzeby, o których dowiadujemy się, odwiedzając tawernę. Oprócz poddanych nie możemy też zapominać o niewolnikach, którzy są podstawą naszej gospodarki. Jeśli jest ich zbyt mało i mają za dużo pracy, mogą odmówić nam posłuszeństwa. Kiedy już trochę rozruszamy naszą gospodarkę – możemy zacząć handel z innymi prowincjami, kupując surowce, których nam brakuje. Czy warto zagrać w „Glory of the Roman Empire”? Warto. Gra nie jest zbyt innowacyjna, większość stosowanych w niej rozwiązań była dostępna w starszym o dekadę „Caesarze”, ale zapewnia kilkanaście godzin sympatycznej rozrywki. 19,99 zł nie jest wygórowaną ceną za ten naprawdę solidny produkt. (ap)
„Glory of the Roman Empire”, wydawca: City Interactive, cena: 19,90 zł

nr 9/2008

Polska Zbrojna 47

HISTORIA II WOJNA ŚWIATOWA

Na nieludzkiej ziemi
Dla Polaków ostatnia wojna nie rozgrywała się wyłącznie na polach bitew, wśród huku armat i wycia pikujących samolotów. Znacznie mniej spektakularna, choć równie zacięta walka toczyła się w sowieckich łagrach. Zwycięstwem było przetrwanie.

DAMIAN MARKOWSKI

DO ŁAGRÓW trafiali ludzie z różnych krajów, a nawet kontynentów. Często obok siebie żyli niedawni wojenni przeciwnicy: Polacy, którzy byli w AK, i Ukraińcy z UPA.

asowe przesiedlenia ludności polskiej z Kresów Wschodnich w najdalsze zakątki ZSRR rozpoczęły się już w 1940 r. Przerwała je wojna niemiecko-radziecka, ale po „wyzwoleniu” Rosjanie wrócili do tej polityki i łagry znów zapełniły się Polakami. Stalin skutecznie budował nowy ład w Europie ŚrodkowoWschodniej, a jednym z jego elementów było oderwanie Kresów od Polski. W tej specyficznej wojnie jedna ze stron nie miała karabinów ani czołgów. Jej bronią była chęć przeżycia.

Żywy towar
„Uformowano z nas dwuszereg. Przed bramą więzienia w Czortkowie oczekiwali już uzbrojeni konwojenci: z automatami i psami. Każdy z nas przedstawiał się naczelnikowi konwo48 Polska Zbrojna

ju i oddawał kartkę łogę koło otworu sanitarRzeczywistość obozowa z nazwiskiem. Odnego, co było wyjątkową różniła się we wszystkim od bierali nas jak towar złośliwością”. zwykłego życia. Górę brały z hurtowni, za poW Dniepropietrowsku zwierzęce instynkty i poczukwitowaniem. Popęrozdzielono rodziny cie przynależności grupoi znajomych, kierując ich dzili nas w stronę wej, z czasem zanikały stacji kolejowej” – módo różnych obozów w zaludzkie odruchy wi o ostatnich chwilach leżności od tego, do czego na rodzinnym Podolu Jóbędą przydatni. Sowieci pozef Wojciechowski. trzebowali setek tysięcy niewolniWsadzono ich do starych rosyjskich ków do pracy w ekstremalnych warunwagonów. Na przystankach, w głębi kach klimatycznych, do wydobycia złoZSRR, do więźniów podchodzili mali, ta, uranu i węgla. Józef został oddzieloobdarci chłopcy, prosząc o chleb. Jakież ny od swojego teścia, z którym do tej pobyło zdziwienie tych dzieci, gdy usły- ry był w jednym wagonie. Dopiero po szały takie same prośby od przewożo- powrocie z łagru dowiedział się, że ojnych Polaków. „Niemal na każdej stacji ciec żony zmarł w 1951 r., nie wytrzywpadali konwojenci. Otwierali wagony, mawszy trudu pracy w kopalni. krzyczeli, sprawdzali, czy gdzieś nie ma Wywieziona została też siostra Józefa jakiegoś wyłamania. Robili także rewi- i jej troje małych dzieci. Ich brat, Alekzje osobiste, czy nie mamy jakichś me- sander Wojciechowski, wiedział, że zdatalowych ostrzy lub noży. Ściągano na jedynie na siebie kobieta nie poradzi z nas wtedy odzież i rzucano ją na pod- sobie sama i jest skazana na zagładę ranr 9/2008

INSTYNKT

ZAPIS FORUM NA CELOWNIKU WOJSKO KULISY PORADY PO SŁUŻBIE HISTORIA MILITARIA PRASA ŚWIAT TO I OWO

|

|

|

|

|

|

|

|

|

|

|

zem z dziećmi. Dobrowolnie zgłosił się do transportu, by ich ratować.

Opowieść lwowiaka
Stanisław Czuruk mógł się uważać za szczęśliwca. Istniała jakaś szansa, że wiadomość o jego deportacji trafi do rodziców. Widział, jak list napisany ukradkiem na chusteczce znikał w otworze kloacznym wagonu, w którym go wieźli. Wyrzucił go jeszcze w rodzinnym Lwowie. Teraz jechał w nieznane wraz z kilkudziesięcioma innymi ludźmi mającymi za sobą areszt NKWD.

sowiecką i tworzą administrację obozową), wpadł młody człowiek z siekierą w ręce, krzycząc: »Frajerzy wylatywać, suki zostają!« Należałem do »frajerów« (więźniów politycznych), wolałem więc wylecieć prawie nago na mróz. Okazało się, że »suki« dłuższy już czas zabijały przybywających do obozu »prawowitych« złodziei. Ten człowiek był bratem jednego zabitego i mszcząc się, zabił siekierą dziewięć »suk«, aż sam został zatłuczony deskami”. Do łagrów trafiali ludzie z różnych krajów, a nawet kontynentów. Często obok

Pomnik ofiar Kołymy w Magadanie. Dzieło Rosjanina Ernsta Nieizwiestnego mieszkającego w Nowym Jorku.

OBÓZ WORKUTA – jedno z wielu miejsc deportacji Polaków z Kresów Wschodnich

JÓZEF WOJCIECHOWSKI uczestniczył w kampanii wrześniowej z 49 Pułkiem Piechoty, później wstąpił do Armii Krajowej i dowodził oddziałem broniącym polskich miejscowości. Za przynależność do tej organizacji w 1945 r. został skazany na 15 lat ciężkich robót w łagrach. Powrócił do kraju po 11 latach. STANISŁAW CZURUK jako 16-letni ochotnik brał udział w obronie Lwowa przed Niemcami w 1939 r. Podczas okupacji wraz z ojcem, profesorem Uniwersytetu Lwowskiego, zajmował się przerzutem żołnierzy polskich na Węgry. Jego rodzina ukrywała Żydów, zaś on sam walczył w szeregach Armii Krajowej w czasie akcji „Burza”. Został aresztowany przez NKWD 16 września 1944 r. pod zarzutem „zdrady ojczyzny” (Polacy na Kresach Wschodnich otrzymali bowiem przymusowo obywatelstwo radzieckie) i skazany na 10 lat łagrów. Do Polski wrócił w 1955 r.

„Przyszedł do naszego wagonu naczelnik transportu i po kolei pytał, kim jesteśmy. Gdy wszyscy moi towarzysze podróży odpowiedzieli „Ukrainiec” [w trosce o siebie], a ja odpowiedziałem, że jestem Polakiem – zostałem wyznaczony na starszego wagonu”. Stanisław stosunkowo dobrze znosił łagry nad rzeką Kołymą. Miał też dużo szczęścia, ponieważ nie zapadł na żadną z poważniejszych chorób, które dziesiątkowały więźniów.

siebie żyli niedawni wojenni przeciwnicy: Polacy, którzy byli w AK, i Ukraińcy z UPA. W efekcie musiało dochodzić do brutalnych konfliktów. Czuruk mieszkał w łagrze z kilkoma Polakami i przedstawicielami różnych narodowości. Został pomocnikiem malarza pokojowego, dzięki częstym „renowacjom” kuchni mógł liczyć na dodatkowe porcje żywnościowe.

Obcy świat
Jerzy Makar z niecierpliwością spoglądał na zegarek. Wreszcie wracał do domu, po pięciu latach spędzonych w syberyjskim łagrze. Nawet sowiecki oficer na stacji we Lwowie nie robił mu problemów przy kontroli dokumentów, kiedy dowiedział się, skąd wraca. Idąc na wojnę, Jerzy zostawił w domu żonę i trzyletniego synka. Lata cierpień i ciężkiej pracy wymazały z pamięci ich twarze. Na próżno starał sobie przypomnieć, jak wyglądali. Uważał, że w rodzinnej biesz-

Porachunki w łagrze
Rzeczywistość obozowa różniła się we wszystkim od zwykłego życia. Górę brały zwierzęce instynkty i poczucie przynależności grupowej, z czasem zanikały ludzkie odruchy. O jednym z takich wydarzeń tak pisał w liście do matki Stanisław Czuruk: „Do naszego baraku, w którym zamieszkują przeważnie »suki« (złodzieje, którzy poszli na współpracę z władzą
nr 9/2008

czadzkiej wiosce będą bezpieczni. Pociąg stanął w Chyrowie, który po wojnie znalazł się po sowieckiej stronie granicy. Dalej szedł pieszo. Nagle jego świat się zawalił. Spotkał siostrę żony uciekającą z mężem i dobytkiem. Od niej dowiedział się, że jego rodzina została niedawno zamordowana przez banderowców, a w tej okolicy osiedlali się już Ukraińcy. Nadzieja, która przez lata rosyjskiego piekła podtrzymywała go przy życiu, zgasła. Odnalazł miejsce, w którym stał ich dom, wzniesiony jego własnymi rękami. Zostały tylko fundamenty i resztki spalonych belek. Obcy ludzie krzątali się przy stodole, budowali inny dom z drugiej strony podwórza. Polaków już we wsi nie było. Zrozumiał, że to już nie jest ten świat, który zostawiał w 1939 r. Ten, który zastał, był mu całkowicie obcy. 
Napisz do autora: polska-zbrojna@redakcja.wojsowa.pl

Polska Zbrojna 49

POŻEGNANIA

Jak w filmie
Parną sierpniową noc przerwał potężny wybuch. Zbudzeni ze snu kielczanie z niepokojem wsłuchiwali się w kolejne eksplozje dochodzące od strony więzienia. Drużyny szturmowe Samodzielnej Brygady Kieleckiej Armii Krajowej po zniszczeniu bram wysadzały właśnie kraty w celach. Akcją dowodził kapitan Antoni Heda pseudonim „Szary”, legenda partyzanckiej Kielecczyzny. Plan zdobycia więzienia był przygotowany perfekcyjnie. 4 sierpnia 1945 r., dzień przed operacją, partyzanci przez kilkanaście godzin pozorowali atak na miasteczko Szydłowiec pod Radomiem. Postawieni w stan pogotowia bojowego żołnierze z kieleckiego garnizonu wsiedli do autobusów i opuścili miasto. Tymczasem w lasach pod Szydłowcem „Szary” rozkazał rozłożyć miny z opóźnionym zapalnikiem czasowym. Miny wybuchały co pewien czas w różnych miejscach i nikt nie wiedział, gdzie są „bandyci” i gdzie naprawdę toczy się walka. Siły Ludowego Wojska Polskiego zostały wyłączone z rozgrywki. Kapitan Heda osiągnął jeden ze swych celów – nie dopuścił do rozlewu polskiej krwi w bratobójczej walce. Akcja potoczyła się jak w filmie sensacyjnym. Autobusy podwożące żołnierzy znajdowały się pod obserwacją zwiadowców AK i kiedy oddalały się od miejsca obławy, były przez nich prze-

DAMIAN MARKOWSKI

Mówił, że podkomendni to jego druga rodzina. Nie narażał bez potrzeby życia żołnierzy, a oni kochali go za to i szli za nim w ogień. Walczył przeciwko dwóm wrogom: tym spod znaku swastyki oraz sierpa i młota.
chwytywane. Kosztem przeciwnika AK zapewniła sobie szybki środek transportu. Przed świtem partyzanci dotarli do Kielc. Wyładowywali z autobusów erkaemy i granatniki przeciwpancerne, sprawnie formowali grupy szturmowe. Było ich ponad 200, wszyscy uzbrojeni po zęby. „Szary” musiał działać błyskawicznie, ponieważ postanowił nie wdawać się w walki uliczne. Jego ludzie szybko rozbroili posterunek wojskowy przy wjeździe do miasta. Następnie otaczali budynki, w których znajdowali się milicjanci i ubecy, ale nie rozpoczynali strzelaniny. Na kilka godzin Kielce znalazły się pod kontrolą „chłopców z lasu”. Kapitan chciał jak najszybciej opanować więzienie, dlatego ruszył tam na czele najsilniejszego oddziału. Nie udało się im zdobyć kluczy, więc kolejne cele „otwierali” za pomocą trotylu. Uwolniono 374 więźniów, w większości żołnierzy Armii Krajowej maltretowanych w śledztwie przez funkcjonariuszy miejscowego UB. Było już jasno, gdy akowcy i odbici więźniowie opuszczali Kielce. Nie mieli na co czekać – do miasta ściągały zaalarmowane jednostki Armii Czerwonej. „Szary”, ciężko raniony w nogę podczas zdobywania więzienia, ledwo uniknął wówczas sowieckiej niewoli. 

Uśmiech „Szarego”

A

ntoni Heda drogo zapłacił za żołnierską wierność. UB zamordowało dwóch jego braci w odwecie za prowadzoną przez niego działalność. Sam został aresztowany w 1948 r. i skazany na czterokrotną karę śmierci. Poddany brutalnym przesłuchaniom, na wolność wyszedł w 1956 r. Jeszcze przez wiele lat był inwigilowany przez Służbę Bezpieczeństwa. Choć życie go nie rozpieszczało, trudno znaleźć fotografię, na której „Szary” się nie uśmiecha. Bez względu na to, czy weźmiemy którąś z lat walki, czy z czasu, gdy chodził z młodzieżą na marsze szlakiem 1 Kompanii Kadrowej. W niepodległej Polsce wspierał ideę Drużyn Strzeleckich i był głównym komendantem Związku Strzeleckiego. Dwa lata temu Antoni Heda został awansowany na stopień generała brygady przez prezydenta RP. O klasie „Szarego” świadczy choćby to, że gdy został skazany na śmierć przez komunistyczny sąd, nawet byli żołnierze AL wstawiali się za nim do najwyższych władz. To jest właśnie ślad, jaki po sobie zostawił: być człowiekiem godnym szacunku. Antoni Heda otrzymał za zasługi wojenne krzyż Virtuti Militari i Krzyż Walecznych. Zmarł 15 lutego w wieku 91 lat.

Najważniejsze bitwy Antoniego Hedy „Szarego”:
6 sierpnia 1943 r. – rozbicie więzienia w Iłży i uwolnienie skazanych na śmierć 1 kwietnia 1944 r. – zwycięska walka z niemiecką obławą pod wioską Jeleniec 5/6 czerwca 1944 r. – opanowanie miasta Końskie i odbicie więźniów lato 1944 r. – walki pod Radoszycami, Trawnikami i Szewcami prowadzone z Niemcami w ramach akcji „Burza” (na zdjęciu) 5 sierpnia 1945 r. – rozbicie więzienia w Kielcach

50 Polska Zbrojna

nr 9/2008

ZAPIS FORUM NA CELOWNIKU WOJSKO KULISY PORADY PO SŁUŻBIE HISTORIA MILITARIA PRASA ŚWIAT TO IIOWO WOJSKO KULISY PORADY PO SŁUŻBIE HISTORIA MILITARIA PRASA ŚWIAT TO OWO

|

|

|

||

||

||

||

||

||

||

||

Wyrazy szczerego współczucia i głębokiego żalu kierownikowi Wojskowej Administracji Koszar w Helu Pani Danucie RADOMSKIEJ z powodu śmierci składają: szef, kadra i pracownicy Rejonowego Zarządu Infrastruktury w Gdyni MĘŻA

Panu płk. Tadeuszowi PACHUCIE wyrazy szczerego współczucia i żalu w trudnych chwilach po śmierci składają: komendant główny i kadra Żandarmerii Wojskowej. OJCA

Wyrazy głębokiego współczucia i szczerego żalu Panu płk. Tadeuszowi PACHUCIE z powodu śmierci składają: kadra i pracownicy Oddziału Żandarmerii Wojskowej w Elblągu. OJCA

Panu sędziemu płk. Januszowi KOGUTOWI wyrazy szczerego współczucia z powodu śmierci składają prezes, sędziowie i pracownicy Wojskowego Sądu Okręgowego w Warszawie. MATKI

Wyrazy szczerego współczucia i głębokiego żalu Panu st. chor. sztab. Dariuszowi KOKOTOWI z powodu śmierci TEŚCIA składają: kadra oraz pracownicy wojska Zarządu Zasobów Osobowych DWL

Panu mjr. lek. Januszowi GRZYWACZOWI wyrazy szczerego żalu oraz głębokiego współczucia z powodu śmierci składają najbliżsi współpracownicy, kadra zawodowa i pracownicy centralnej, stołecznej, rejonowej i terenowej WKL w Warszawie. OJCA

ażdego dnia doświadczamy cudu życia. Wsłuchujemy się w swój własny organizm, liczymy każde uderzenie serca, bo to znak, że jeszcze żyjemy. Często staramy się zapomnieć o śmierci. Każde uderzenie serca zwraca nasze istnienie ku następnej sekundzie, ku następnej godzinie, ku dalszemu życiu... Tak bardzo przywiązujemy się do życia, że strach przed jego utratą nie pozwala nam normalnie egzystować. Staramy się nie myśleć o śmierci i postępujemy tak, jakby jej nie było. Przemysł kosmetyczny oferuje preparaty, które ukrywają objawy starości. Półki w księgarniach uginają się pod ciężarem poradników, które uczą nas, jak dbać o zdrowie. Wszystko to jest godziwe, ale nie uchroni nas przed kresem naszego ziemskiego życia – przed śmiercią. Tak jak przyszła śmierć Łazarza, przyjdzie i nasza śmierć. Jak zatoczono kamień wielki i ciężki na grób Łazarza, podobnie powstanie i nasz grób. Bóg mówi przez proroka Ezechiela: „Oto Ja otwieram wasze groby i wyprowadzam was z grobu i daję wam ducha mojego, abyście żyli, i zaprowadzę was do ziemi waszej, ja Pan, ja powiedziałem i ja wykonam”. Ludziom przywiązanym do ziemskiej egzystencji – nawet w obliczu śmierci, trudno jest pojąć, że nie należymy tylko do tego świata, że Bóg przeprowadzi nas przez śmierć, ku życiu wiecznemu. Choć śmierć jest obecna wokół nas, odczuwamy ją szczególnie boleśnie, gdy zabiera kogoś bliskiego. Bywa, że strata pozostawia bolesną pustkę w naszym życiu. Wobec takiego cierpienia chce się powtórzyć za Marią – siostrą Łazarza: „Panie gdybyś tu był, mój brat by nie umarł.” . Bywa, że w obliczu śmierci zapominamy o nadziei życia wiecznego. Ewangelista opisuje płacz osób, które były obecne przy grobie Łazarza. Cierpienie tych ludzi było wynikiem braku wiary. Oryginalny tekst ewangelii mówi, że Jezus był oburzony. Zbawiciel również płacze przy grobie Łazarza. Jednak nie było to wywołane smutkiem z powodu straty przyjaciela, jak uważali obecni przy tym wydarzeniu Żydzi. Przyczyna tkwi głębiej i ma ukryty sens. Ukazuje ją nam Jan – umiłowany uczeń Chrystusa. Powód tego płaczu widział w braku zrozumienia przez ludzi śmierci. Nie zrozumieli również tego, że wśród nich jest Zbawiciel, który ma władzę nad życiem i śmiercią. Może On wyrwać człowieka z otchłani śmierci i przeprowadzić go do życia… W tym tkwi tajemnica płaczu Mesjasza. Na każdym pogrzebie pamiętajmy o tej Nadziei. ks. mjr Andrzej Migała

K

nr 9/2008

Polska Zbrojna 51

MILITARIA AAAAAAAA AAAAAAA SAMOCHODY

Następca hummera
NORBERT BĄCZYK

Pentagon konsekwentnie realizuje plan wymiany parku samochodowego armii. W ramach gigantycznego, rozłożonego na wiele lat programu JLTV mają powstać następcy dla kilku typów pojazdów.
cześniej na łamach „PZ” opisywaliśmy kolejne odsłony realizowanego z wielkim rozmachem programu MRAP, w ramach którego Amerykanie chcą wyposażyć swoją armię w tysiące ciężkich, opancerzonych i odpornych na miny pojazdów patrolowych. Program jest jednak wymuszony przez bieżącą sytuację. Budowane na bazie ciężarówek pancerne mastodonty są paliwożerne, nie można ich przewozić na pokładach samolotów C-130, a ich przydatność w klasycznym konflikcie zbrojnym jest co najmniej wątpliwa. Gdy zatem w Pentagonie po doświadczeniach afgańskich i irackich zorientowano się, że użytkowane dziś samochody osobowo-terenowe i ciężarowe nie sprawdzają się, postanowiono zaradzić temu na dwa sposoby. Po pierwsze, stworzono wspomniany prowizoryczny program MRAP. Po drugie, opracowano wieloletni plan wymiany praktycznie wszystkich HMMWV oraz kilku innych ciężarówek na zupełnie nowe pojazdy. Programowi nadano nazwę Joint Light Tactical Vehicle (uniwersalny lekki pojazd taktyczny). A, B i C. Klasa A dotyczy samochodów najmniejszych – o ładowności do 1,5 tony. Jako C natomiast określa się rasowe samochody ciężarowe o ładowności powyżej dwóch ton. Najciekawsza wydaje się jednak klasa pośrednia, która obejmuje pojazdy o ładowności 1,5–2 tony. To właśnie w tym segmencie ma znajdować się następca sławnego HMMWV. Na razie program jest we wstępnej fazie. Waszyngton oczekuje wypracowania rozwiązań docelowych w ciągu dwóch lat, a pierwszych seryjnych JLTV dopiero w 2012 r. Niemniej jednak już teraz zbudowano kilka bardzo ciekawych demonstratorów technologii (są to urządzenia zbudowane na ogół w jednym egzemplarzu, nieprzeznaczone do produkcji seryjnej i niebędące bezpośrednim pierwowzorem produktu finalnego, zbudowane w celu przetestowania wybranych rozwiązań technicznych, a wielkie i mniejsze firmy zbrojeniowe zawiązują spółki w celu projektowania prototypów. Jest się o co bić. Kontrakt będzie wart dziesiątki miliardów dolarów i oznacza długie lata stabilizacji dla zwycięzców. Jak zatem ma wyglądać następca HMMWV? Obecnie można określić kilka cech charakterystycznych dla tej kon-

LEKKI I BEZPIECZNY
W ramach JLTV mają powstać trzy klasy wozów oznaczone umownie jako

US MARINES (2)

52 Polska Zbrojna

nr 9/2008

ZAPIS FORUM NA CELOWNIKU WOJSKO KULISY PORADY PO SŁUŻBIE HISTORIA MILITARIA PRASA ŚWIAT TO I OWO WOJSKO KULISY PORADY PO SŁUŻBIE HISTORIA MILITARIA

|

|

|

||

||

||

||

||

|

|

|

COMBAT TACTICAL VEHICLE (Technology Demonstrator) – w skrócie CTV (TD) – bojowy pojazd taktyczny (demonstrator technologii)

WNĘTRZE demonstratora przygotowane przez firmę General Dynamics

strukcji. Na pewno będzie samochodem o dość dużych gabarytach. Amerykanie zdają sobie sprawę, że do rozpoznania, dla oddziałów specjalnych czy aeromobilnych potrzebne są samochody znacznie mniejsze i lżejsze, zatem tam opisywany następca HMMWV nie trafi. Musi natomiast spełniać potrzeby oddziałów liniowych z US Army i US Marines – zapewnić wysoki poziom bezpieczeństwa na patrolu i nadawać się do modyfikacji. Co ważne, inaczej niż HMMWV, powinien móc zabrać całą sześcioosobową drużynę piechoty (wymóg dla JLTV klasy B). Sądząc na podstawie zademonstrowanych w październiku zeszłego roku na Modern Day Marine Military Expo pojazdów można zaryzykować stwierdzenie, że kluczem do sukcesu stanie się modułowość, czyli podwozie, silnik i nadwozie będą stanowić w pewnym sensie osobną całość. Najlepiej widać to w demonstratorze przygotowanym z udziałem Office of Naval Research (biuro US Navy odpowiedzialne za zaawansowane technologie dla marynarki i piechoty morskiej) i Nevada Automotive Test Center, nazwanym Combat Tactical Vehicle (Technology Demonstrator) – w skrócie CTV (TD) – bojowy pojazd taktyczny (demonstrator technologii). Combat Tactical Vehicle (TD) zbudowano, żeby sprawdzić różne rozwiązania konstrukcyjne, jakie mogłyby za kilka lat trafić do JLTV. Wymóg wysokiego poziomu bezpieczeństwa i jak najmniejszej masy własnej rozwiązano przez szerokie wykorzystanie tworzyw sztucznych i aluminium. Podwozie jest stosunkowo lekkie, a maskę silnika wykonano z plastiku (jednostka napędowa Detroit Diesel MTU-926 o mocy 322 KM). Kształt kabiny zaczerpnięto z opracowanego kilka lat temu prototypu Ultra
nr 9/2008

AP – to niezależna, montowana na podwoziu kapsuła bezpieczeństwa, wykonana z trwałych, ale lżejszych od stali elementów ceramiczno-kompozytowych (izraelskiej firmy Plasan). Ma ona podłogę w kształcie litery „V”. Dzięki takiej konstrukcji pojazd jest wprawdzie podat-

wysoki i ma hydropneumatyczne zawieszenie. Kiedy konieczne jest np. załadowania do samolotu, samochód obniża się o kilkanaście centymetrów.

ELEKTRYKA W MODZIE
W Combat Tactical Vehicle (TD) najciekawsza wydaje się kabina. Natomiast w demonstratorze Light Utility Vehicle (LUV – lekki pojazd uniwersalny) przygotowanym przez zespół m.in. firm Millen Works oraz Cadilllac Gage, najbardziej interesujący jest napęd. Wprawdzie pod plastikową, choć fantazyjnie ukształtowaną maską kryje się tradycyjny silnik Steyr Motors M16 VTI o mocy 215 KM, wymóg oszczędności paliwa sprawia, że przy kołach zamontowano dodatkowe miniaturowe silniczki elektryczne. Ładują się one w czasie jazdy. Jeśli zajdzie taka potrzeba, kierowca może wyłączyć główną jednostkę napędową i przejść na napęd elektryczny (jak w najnowszych hybrydowych samochodach marki Lewus). Mimo masy własnej 6,5 tony i całkowitej ponad osiem ton, pojazd może poruszać się z prędkością do 120 km/h. W kabinie LUV są tylko dwa rzędy siedzeń. Wymóg większej liczby pasażerów rozwiązano przez montaż trzech niezależnych siedzeń w rzędzie. W takim układzie kierowca siedzi w środku. W przypadku ataku na samochód jest więc lepiej chroniony, a tradycyjnie zajmowane przez niego miejsce zajmuje żołnierz gotów do akcji, np. do ciągłego prowadzenia ognia. Z kolei Lockheed Martin pokazał demonstrator z aż trojgiem drzwi na każdym boku, co sprawia, że pojazd wygląda pokracznie. Jak widać, konstruktorom JLTV nie brakuje pomysłów… 
Napisz do autora: norbert.baczyk@redakcjawojskowa.pl

JEST SIĘ O CO BIĆ. KONTRAKT BĘDZIE WART DZIESIĄTKI MILIARDÓW DOLARÓW I OZNACZA DŁUGIE LATA STABILIZACJI DLA ZWYCIĘZCÓW
ny na zniszczenie (nieosłonięta część silnikowa, względnie delikatne podwozie), ale za to kabina stanowi lepszą ochronę dla pasażerów. Podobnie jak w konstrukcjach z RPA i bazujących na nich koncepcyjnie wszystkich MRAP, a inaczej niż w HMMWV i jego klonach, nowy pojazd ma pięcioro drzwi. Obok czterech bocznych również tylne. Każde z sześciu siedzeń wewnątrz CTV (TD) jest przytwierdzone do ścian działowych, a nie do podłogi, co zmniejsza bezpośrednie oddziaływanie wybuchu miny. Pasy i zagłówki mają chronić żołnierzy przed przemieszczeniami w razie eksplozji. Kabina podzielona jest na dwa segmenty – kierowcy oraz centralny pasażerski z czterema siedziskami (po dwa z każdej strony), żołnierze siedzą w nim zwróceni do siebie twarzami. Dzięki temu dwóch jadących tyłem do kierunku jazdy obserwuje, co dzieje się za pojazdem. Nad środkiem przedziału pasażerskiego umieszczono także opancerzoną obrotnicę z karabinem maszynowym. Ponieważ CTV (TD) jest dość

Polska Zbrojna 53

GENERAL DYNAMICS

MILITARIA LOTNISKOWCE
Obecnie USA ma trzy lotniskowce atomowe na wodach międzynarodowych. USS Nimitz i USS Ronald Reagan Pacyfiku w ramach 7 Floty. USS Harry S. Truman stacjonuje w Zatoce Perskiej i jest częścią 5 Floty.
otniskowiec jest pływającym lotniskiem i bazą dla średniej wielkości skrzydła powietrznego, które Amerykanie mogą wysłać, gdzie chcą, bez potrzeby pytania innych krajów o zgodę np. na przelot nad ich terytorium czy operowanie z ich lotnisk. Na pokładzie lotniskowca atomowego znajduje się ok. 90 samolotów i śmigłowców bojowych.

USS GEORGE H. W. BUSH a lotniskowcu CVN 77 będzie służyć 3200 marynarzy oraz 2480 osób z danego skrzydła powietrznego. Zapasy jedzenia wystarczą na 90 dni rejsu, w którego czasie kuchnia będzie serwować 18 150 posiłków dziennie. Urządzenia do destylacji wody morskiej mają dzienną przepustowość rzędu 1,5 mln litrów, czyli tyle, ile zużywa ok. 2 tys. gospodarstw domowych.

N

ZAWSZE W GRUPIE
Lotniskowce nigdy nie pływają pojedynczo. Zawsze są częścią lotniskowcowej grupy uderzeniowej Carrier Strike Group, w której skład wchodzą zwykle również: krążownik rakietowy klasy Ticonderoga (wyposażony w rakiety powierzchnia–powierzchnia dalekiego zasięgu typu Tomahawk), dwa niszczyciele rakietowe klasy Arleigh Burke, okręt podwodny klasy Los Angeles oraz jeden lub dwa szybkie statki wsparcia logistycznego zaopatrują-

100
54 Polska Zbrojna

TYSIĘCY
PAWEŁ HENSKI

Lotniskowce są symbolem amerykańskiej potęgi wojskowej i politycznej. Od czasu II wojny światowej USA ma największą i najnowocześniejszą flotę tych jednostek na świecie. W 2009 r. wejdzie do służby kolejny lotniskowiec atomowy: USS George H. W. Bush.
ce lotniskowiec m.in. w uzbrojenie i paliwo do samolotów. Marynarka wojenna USA ma dziesięć lotniskowców o napędzie atomowym. Dziewięć z nich należy do klasy Nimitz, nazwanej tak od imienia pierwszego wybudowanego lotniskowca tego typu, czyli USS Nimitz (CVN 68). Najnowszym, dziesiątym i ostatnim lotniskowcem klasy Nimitz jest budowany właśnie
nr 9/2008
NORTHROP GRUMMAN SHIPYARD (2)

ZAPIS FORUM NA CELOWNIKU WOJSKO KULISY PORADY PO SŁUŻBIE HISTORIA MILITARIA PRASA ŚWIAT TO I OWO

|

|

|

|

|

|

|

|

|ARMIE | |

ŚWIATA

operują na Oceanie Indyjskim i zachodnim

W pierwszym szeregu
USS George H. W. Bush (CVN 77). 26 stycznia 2001 r. rząd amerykański zamówił jego budowę w stoczni Northrop Grumman w Newport za cenę 4,5 mld dol. Uroczyste położenie stępki w obecności byłego prezydenta George’a H. W. Busha miało miejsce 6 września 2003 r. Najnowszy lotniskowiec będzie miał do 104 tys. t wyporności bojowej oraz pokład o długości 333 m i szerokości 77 m. Napędzać go będą dwa reaktory atomowe firmy Westinghouse typu A4W – za pomocą czterech turbin parowych i czterech śrub. Każda jest wykonana z brązu, ma przekrój 6,5 m i waży ponad 30 t. Łopaty śrub to nowa konstrukcja – zostały zaprojektowane tak, aby zmniejszyć ich zużycie. Okręt będzie mógł rozwijać prędkość ponad 30 w (ok. 58 km/h) i pływać przez 20 lat bez uzupełniania paliwa jądrowego. Lotniskowiec składa się ze 161 modułów, z których każdy waży od kilkunastu do nawet 700 t. Do jego
65) wracał z Zatoki Perskiej, gdzie wspierał operację „Southern Watch” w Iraku, dowódca grupy uderzeniowej, widząc na ekranie telewizora atak na WTC, samowolnie podjął decyzję o powrocie do wybrzeży południowo-zachodniej Azji. „Enterprise” wziął następnie udział w operacji „Enduring Freedom”, a jego samoloty zaatakowały pozycje talibów w Afganistanie i przeprowadziły około siedmiuset misji bojowych.

Y TON DYPLOMACJI
budowy wykorzystano 47 tys. t stali i ponad 500 t aluminium. „Bush” ma wiele takich rozwiązań konstrukcyjnych, jakie zastosowano w przedostatnim lotniskowcu klasy Nimitz, czyli w USS Ronaldzie Reaganie (CVN 76), np. dolna, podwodna część dziobu ma kształt wydłużonego bąbla. Dzięki niemu przód okrętu jest stabilniejszy, a cały kadłub pracuje bardziej efektywnie. Samoloty z hangarów na pokład będą przewozić cztery szybkie windy, każda o powierzchni 372 m kw. Wykorzystano także wiele nowatorskich rozwiązań. Lotniskowiec dostanie zmodernizowane systemy katapultowania i zatrzymywania samolotów. Na pokładzie znajdą się nowe deflektory odrzutu silników zbudowane z nowych, trwalszych materiałów i łatwiejsze w eksploatacji. Podpokładowe hangary zostały zaprojektowane tak, aby zoptymalizować pracę personelu, m.in. dzięki półautomatycznym systemom tankowania i uzbrajania samolotów. Najwięcej zmian zastosowano na tzw. wyspie. Tylny maszt przesunięto z pokładu na tylną jej część. W głównym maszcie, o kwadratowym przekroju, znajduje
nr 9/2008

się wewnętrzna klatka schodowa. Wieżyczka kontroli lotów jest większa i ma większe okna. Większe okna zamontowano również na mostku. Windę do przewożenia ze zbrojowni na pokład uzbrojenia dla samolotów przesunięto z centralnej części „wyspy” na jej tyły, co pozwoli usprawnić proces uzbrajania samolotów na pokładzie. Sama „wyspa” została zaprojektowana tak, aby maksymalnie obniżyć jej odbicie radarowe.

US NAVY

W

sytuacjach kryzysowych najczęściej jako pierwsze pada pytanie: gdzie znajduje się najbliższy lotniskowiec? Gdy 11 września 2001 r. USS Enterprise (CVN

John C. Stennis (CVN 74) – na cześć kongresmana ze stanu Missisipi nazywanego ojcem nowoczesnej amerykańskiej marynarki wojennej.

NA CZEŚĆ PREZYDENTA
USS Ronald Reagan był pierwszym lotniskowcem, który otrzymał imię żyjącego wówczas prezydenta (na rok przed śmiercią Reagana). Co ciekawe, związek Reagana z marynarką wojenną nie był

W historii US Navy oddano do służby około trzydziestu okrętów nazwanych imionami żyjących wówczas osób. Tendencja ta nasiliła się w ostatnich dwudziestu latach. Zasadą jest również nazywanie jednostek pływających imionami osób związanych w jakiś sposób z marynarką wojenną. Nazwiskami żyjących osób ochrzczono lotniskowiec USS Carl Vinson (CVN 70) – na cześć kongresmana seniora ze stanu Georgia, oraz USS

LOTNISKOWCE ATOMOWE USA
Klasa Enterprise:  USS Enterprise (CVN 65) Klasa Nimitz:  USS Nimitz (CVN 68)  USS Dwight D. Eisenhower (CVN 69)  USS Carl Vinson (CVN 70)  USS Theodore Roosevelt (CVN 71)  USS Abraham Lincoln (CVN 72)  USS George Washington (CVN 73)  USS John C. Stennis (CVN 74)  USS Harry S. Truman (CVN 75)  USS Ronald Reagan (CVN 76)  USS George H. W. Bush (CVN 77)

bezpośredni, a jedynie symboliczny – prezydent był zwierzchnikiem sił zbrojnych i gorącym zwolennikiem tzw. programu sześciuset okrętów dla marynarki, który forsował podczas swoich kadencji. 9 grudnia 2002 r. podczas uroczystej ceremonii ogłoszono, że najnowszy lotniskowiec będzie nosił imię George’a H. W. Busha – 41. prezydenta USA i jednocześnie pilota marynarki wojennej w czasie II wojny światowej. Mniej życzliwi komentatorzy dopatrywali się ewidentnej próby przypodobania się obecnej administracji oraz synowi byłego prezydenta, czyli George’owi W. Bushowi. Bush brał udział w położeniu stępki „swojego” lotniskowca we wrześniu 2003 r. Chrztu okrętu dokonała 7 października 2006 r. córka Busha – Doro Busch Koch. Następnego dnia okręt został zwodowany. 25 stycznia 2008 r. George H. W. Bush wziął udział w pierwszym, próbnym odpaleniu katapulty pokładowej. Katapulta ciągnie wówczas tzw. martwy ciężar, czyli wózek o wadze samolotu bojowego. Lotniskowiec USS George H. W. Bush (CVN 77) ma wejść do służby pod koniec roku. 
Napisz do autora: polska-zbrojna@redakcjawojskowa.pl

Polska Zbrojna 55

ZAPIS WYDARZENIA

Praga gotowa
POLSKA–CZECHY–USA. – Istnieją różnice opinii co do harmonogramu modernizacji polskich sił zbrojnych. Zgodziliśmy się w zasadzie pomóc w tej modernizacji, ale Polska chce tego na piśmie i w konkretnych terminach. Nie jesteśmy do tego gotowi – powiedział 22 lutego Polskiej Agencji Prasowej anonimowy przedstawiciel administracji USA. Oficjalnie Departament Stanu USA zapewnia jednak, że wbrew doniesieniom polskiej prasy, negocjacje w sprawie tarczy przynoszą postępy. – W najbliższym czasie przedstawiciele rządu USA będą podejmowali dialog ze swoimi polskimi partnerami odnośnie do współpracy na temat unowocześnienia armii polskiej – usłyszał PAP od rzecznika Departamentu Stanu Chase Beamera. 25 lutego, tuż przed wylotem do Waszyngtonu, premier Czech Mirek Topolanek powiedział, iż negocjacje w sprawie umieszczenia w Czechach elementu amerykańskiej tarczy antyrakietowej mogą zostać sfinalizowane w tym tygodniu. – Doszliśmy do etapu, na którym jesteśmy w stanie zakończyć rozmowy podczas mojej wizyty w USA – poinformował czeski polityk. Zastrzegł, że ostateczna zgoda Czech jest uzależniona od zaspokojenia przez Amerykanów oczekiwań strony polskiej. (td)

Rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow przestrzegał 25 lutego NATO i Unię Europejską przed używaniem siły przeciwko Serbom w Kosowie, którzy protestują po ogłoszeniu niepodległości przez stanowiących większość mieszkańców regionu Albańczyków.
KOSOWO. Wcześniej jeszcze
ostrzej wypowiedział się rosyjski ambasador przy NATO Dimitrij Rogozin. – Jeśli UE wypracuje wspólne stanowisko, albo sojusz wykroczy poza ramy swojego mandatu w Kosowie, to organizacje te wejdą w konflikt z ONZ – powiedział 22 lutego w czasie telemostu Bruksela–Moskwa zorganizowanego przez agencję RIA–Nowosti. Po czym dodał: – Wówczas – jak sądzę – my też przyjmiemy założenie, że jeśli chcemy, by nas szanowano, musimy używać brutalnej siły, która nazywa się zbrojną. Jednak kilka godzin później Rogozin zaprzeczył, iż groził użyciem siły. Utrzymywał, że został źle zacytowany. Tymczasem rzecznik sojuszu Jaczeństwa na Bliskim Wschodzie gen. James Jones. Dotychczas kraj ten sprzeciwiał się obecności jakichkolwiek sił międzynarodowych na terenach palestyńskich. mes Appathurai oświadczył: – Siły NATO w Kosowie mają jasno określony mandat Rady Bezpieczeństwa ONZ, przewidujący stworzenie bezpiecznego środowiska dla wszystkich mieszkańców, zarówno przedstawicieli większości, jak i mniejszości. Tymczasem Unia Europejska postanowiła ze względów bezpieczeństwa ewakuować swój personel z terenów zamieszkałych przez Serbów. W minionym tygodniu gwałtowne protesty miały miejsce również w samej Serbii. 21 lutego grupy demonstrantów w Belgradzie zaatakowały placówki dyplomatyczne państw, które uznały niepodległość Kosowa. Podpalono pomieszczenia w ambasadzie Stapodwodnych o napędzie atomowym. Rzecznik tamtejszego resortu obrony powiedział 24 lutego, że „technicznie” Argentyna i Brazylia są przygotowane do podjęcia wspólnej budowy takich jednostek. Wstępnie ustalono, że Argentyńczycy opracują okrętowy reaktor atomowy, a Brazylijczycy dostarczą paliwo. Konwencjonalna część okrętu pochodzić ma z Francji. Prezydent Lula ujawnił, że Argentyna i Brazylia planują też wspólnie wystrzelić satelitę. nów Zjednoczonych. Według byłego ambasadora USA przy ONZ Richarda Holbrooke’a za protestami tymi stoi Moskwa. Rosja popiera stanowisko Belgradu w kwestii Kosowa i ostrzega przed negatywnymi skutkami precedensu, jakim byłoby uznanie jego secesji. Niezwykle ważne słowa wypowiedział podczas ubiegłotygodniowej wizyty w Waszyngtonie albański minister obrony Fatmir Mediu. Zapytany, czy w przyszłości Kosowo mogłoby połączyć się z Albanią, powiedział: – Naszym głównym celem jest współpraca w ramach Unii Europejskiej. Mediu uważa, że Albania i Kosowo będą „jedną całością” w ramach UE. (tw)

Pod napięciem

Podzielona jedność 11
go w Rawalpindi. Zamachowiec samobójca wysadził się w powietrze w pobliżu jego samochodu na głównej ulicy miasta – Mall Road. Wraz z generałem zginęli jego kie-

w skrócie
Nowa misja NATO?
IZRAEL. Dziennik „Jerusalem

56 Polska Zbrojna

nr 9/2008

PMJA

Post” poinformował w ubiegłym tygodniu, że USA nie wykluczają możliwości czasowego rozmieszczenia sił sojuszu północnoatlantyckiego na Zachodnim Brzegu Jordanu po wycofaniu stamtąd oddziałów izraelskich. Gazeta uzyskała te informacje w resorcie obrony Izraela. Czas misji NATO zależałby od zdolności władz Autonomii Palestyńskiej do kontrolowania sytuacji na tym obszarze. Zwolennikiem takiego rozwiązania jest specjalny wysłannik USA ds. bezpie-

Atomowa kooperacja
ARGENTYNA–BRAZYLIA.
Po rozmowach prezydentów Argentyny Cristiny Fernandez i Brazylii Luiza Inacio Luli da Silvy, które odbyły się w Buenos Aires, pojawiła się zapowiedź zacieśnienia współpracy w obszarach energetyki i obrony. Argentyńskie media podały, że oba kraje rozważają wspólne zbudowanie okrętów

Śmierć generała
PAKISTAN. Naczelny chirurg
pakistańskiej armii, gen. por. Mushtaq Baig, zginął 25 lute-

TADEUSZ WRÓBEL

ZAPIS FORUM NA CELOWNIKU WOJSKO KULISY PORADY PO SŁUŻBIE HISTORIA MILITARIA PRASA ŚWIAT TO I OWO

|

|

|

|

|

|

|

|

|

|

|

Data graniczna
KANADA. Pod naciskiem opozycji mniejszościowy rząd premiera Stephena Harpera zaproponował 21 lutego, by misja wojsk kanadyjskich działających w ramach Międzynarodowych Sił Wsparcia Bezpieczeństwa (ISAF) na południu Afganistanu zakończyła się w lipcu 2011 r., bez możliwości jej przedłużenia. Zaś żołnierze opuściliby ten kraj do końca roku. Głosowanie parlamentarne w tej sprawie ma odbyć się w marcu. Obecny mandat dla tej misji wygasa w lutym 2009 r. Wcześniej gabinet Harpera proponował przedłużenie udziału w ISAF do 2011 r., a potem zastanowienie się, czy potrzebna jest dalsza obecność wojska w Afganistanie. Kontyngent kanadyjski w ISAF liczy około 2,5 tys. żołnierzy. Większość z nich stacjonuje w południowoafgańskiej prowincji Kandahar. Trzonem kontyngentu jest grupa bojowa składająca się z trzech kompanii piechoty, szwadronu czołgów Leopard 2, baterii artylerii, szwadronu inżynieryjnego i pododdziału rozpoznawczego wyposażonego w pojazdy pancerne Coyote. Dotychczas w Afganistanie zginęło 78 kanadyjskich żołnierzy i jeden dyplomata. (wrob)

Andrzej Jonas
REDAKTOR NACZELNY „THE WARSAW VOICE”

T

Węzeł kurdyjski

Upadek Ducha
USA. Bombowiec strategiczny
B-2 Spirit (Duch) rozbił się 23 lutego tuż po starcie w bazie sił lotniczych Andersen na wyspie Guam. Dwaj piloci bezpiecznie się katapultowali. Jak podali lekarze, ich stan jest dobry. Maszyna nie była uzbrojona. Zniszczony samolot należał do 509 Skrzydła Bombowego rowca i ochroniarz. Jak podało BBC, w sumie było 20 rannych i co najmniej ośmiu zabitych. Gen. Baig jest najwyższym stopniem pakistańskim oficerem zamordowanym od czasu zamachów z 11 września 2001 r. w USA.

i był jednym z czterech B-2 stacjonujących czasowo na Guam. Bombowiec wykonywał ostatni lot przed powrotem do macierzystej bazy Whiteman w Missouri. Cztery B-2 miała zastąpić szóstka starszych B-52. Po wypadku amerykańskim siłom powietrznym pozostało 20 Duchów. (ted) satelitę rozpoznania radarowego, nad którym Amerykanie utracili kontrolę, zniszczyła rakieta SM-3 wystrzelona z pokładu krążownika Lake Erie, kiedy znajdował się 283 kilometry od powierzchni Ziemi.

rwa turecka ekspedycja karna w irackim Kurdystanie. Dziesięć tysięcy żołnierzy plus lotnictwo stara się rozwiązać problem, z którym Ankara boryka się od lat – zniechęcić Kurdów z Partii Pracujących Kurdystanu (PKK) przynajmniej do metody, jaką stosują, ubiegając się o kurdyjskie państwo. Tę metodę bez trudu można określić mianem terroryzmu: atakowanie przedszkoli, porywanie kobiet, ostrzeliwanie przypadkowych samochodów osobowych. I oczywiście zabijanie tureckich żołnierzy. Nasilenie tych akcji jesienią skłoniło parlament do zapalenia zielonego światła dla operacji na wielką skalę. Stąd obecna ofensywa na kurdyjskie bazy w północnym Iraku. – Działania militarne nie wystarczą, by rozwiązać problem kurdyjski. Na pewnym etapie

walka zbrojna po prostu przestaje działać…– mówi amerykański sekretarz obrony Robert Gates, niewątpliwie ekspert w tej dziedzinie. Autonomiczny iracki Kurdystan jest w dobrych stosunkach z USA i choć kierujący nim Massud Barzani deklaruje neutralność, to bez wątpienia ma ona swoje granice. Ich przekroczenie wywrze negatywny wpływ na sytuację w Iraku. Turcja jest jednak niezwykle ważnym sojusznikiem Stanów Zjednoczonych, więc Waszyngton nazywa ofensywę „nie najlepszą wiadomością”, a Unia Europejska wzywa Ankarę do powściągliwości. Konflikt kurdyjski pozostanie więc nierozwiązany. PKK celu nie osiągnie, ale nie wyparuje z powierzchni ziemi, bo żyje z wojny i ma dobre warunki dla jej powodzenia. Ankara nie zgniecie PKK, co najwyżej na jakiś czas przytłumi jej aktywność i uszczelni nad nią kontrolę – gdyż taka jest natura rzeczy. A ani Zachód, ani Wschód nic nie zrobią, bo nie są w stanie. Tym jednak, którzy chcieliby użyć tego argumentu w debacie o członkostwie Turcji w Unii Europejskiej, trzeba przypomnieć: ma Ankara swoją PKK, miał Londyn swoją IRA w Ulsterze, a Madryt swoją ETA w Kraju Basków.

USAF

Celny strzał
USA. Jak poinformował 25 lutego Departament Obrony, analiza szczątków zestrzelonego w ubiegły czwartek (4.26 czasu polskiego) satelity pokazuje, że trafiony został zbiornik z toksycznym paliwem rakietowym – hydrazyną. Tym samym nie stanowi ona już zagrożenia. Eksperymentalnego

Odwilż w Moskwie
ROSJA–GRUZJA. Prezydent
Władimir Putin, który przy okazji nieformalnego szczytu Wspólnoty Niepodległych Państw (WNP) spotkał się z przybyłym do Moskwy przywódcą Micheilem Saakaszwilim, oświadczył, iż widać symptomy poprawy w stosun-

kach tych krajów. Niemniej jednak pozostają kwestie sporne. Jedną z nich są gruzińskie aspiracje do przystąpienia do sojuszu północnoatlantyckiego. – Poruszono temat rozszerzenia NATO. Putin potwierdził pryncypialne stanowisko Rosji, iż nie widzi ona realnych przyczyn dla tego procesu, i szczegółowo wyjaśnił, jakie konsekwencje może on mieć, w tym dla stosunków rosyjsko-gruzińskich – powiedział potem szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow. Dodał, że prezydent Putin „precyzyjnie określił warunki normalizacji stosunków”. Ławrow wymienił tu kwestie związane z Abchazją i Osetią Południową. (Ted)

LICZBA TYGODNIA

140

tys. żołnierzy amerykańskich ma stacjonować w końcu lipca 2008 r. w Iraku – zapowiedział szef operacyjny w kolegium szefów sztabów sił zbrojnych USA gen. Carter Ham. Tym samym będzie ich więcej o osiem tysięcy niż było na początku 2007 r. Obecnie w Iraku jest 158 tys. wojskowych USA. Jednocześnie przed końcem lata tego roku z 28 tys. do 32 tys. zwiększy się liczebność wojsk amerykańskich w Afganistanie. (w)

nr 9/2008

140

Polska Zbrojna 57

ŚWIAT BEZPIECZEŃSTWO

Wrażliwy system

S

ystem satelitarny, który tworzy potęgę Stanów Zjednoczonych, jest jednocześnie podatny na sabotaż. Awaria satelity Galaxy IV w 1998 r. spowodowała kilkudniową przerwę w działaniu pagerów, pozbawiając łączności 45 mln abonentów w USA. Na początku lat 90. sygnały wysyłane z amerykańskich satelitów były skutecznie zakłócane przez jeden z krajów arabskich, którego nie udało się nigdy zidentyfikować. W 2003 r. satelita Telstar-12 wysyłający wiadomości do Iranu był zakłócany z Kuby. Natomiast w 2005 r. Libia zakłócała satelity Telstar i Loral-Skynet, a Iran satelitę francuskiego. Podobny asymetryczny atak mógłby sparaliżować całe siły zbrojne USA i storpedować każdą operację – bez danych satelitarnych nie istniałaby komunikacja pomiędzy oddziałami, a broń kierowana na przykład za pomocą GPS (60 proc. użytej w Iraku) byłaby bezużyteczna.

BOEING

ROBERT CZULDA

ozmieszczenie broni w kosmosie przez jedno państwo spowoduje reakcję łańcuchową – przestrzegał na posiedzeniu genewskiej konferencji rozbrojeniowej szef rosyjskiego MSZ Siergiej Ławrow. Wtórują mu Chińczycy. Jak powiedział chiński minister spraw zagranicznych Yang Jiechi, „pokój w przestrzeni kosmicznej i zapobieżenie wyścigowi zbrojeń leży w interesie wszystkich państw”. Przedstawiciel Pekinu wyraził ponadto nadzieję, że wkrótce rozpoczną się rozmowy dotyczące traktatu. Rosjanie i Chińczycy chcieliby, żeby nowy traktat nie pozwalał na rozmieszczanie broni

KOSMICZNE ROZGRYWKI
konwencjonalnej w kosmosie, co jest zgodne z układem z 1967 r. Tyle że dotyczy on jedynie umieszczania broni masowego rażenia (w tym atomowej) na ciałach niebieskich, Księżycu i orbicie ziemskiej. Zdaniem Moskwy, tylko w taki sposób można zapobiec nowemu wyścigowi zbrojeń. Amerykanie nie akceptują umów, które ograniczałyby ich swobodę działania. Nie inaczej będzie i w tym przypadku, tym bardziej że w październiku 2006 r. prezydent Bush kolejny raz potwierdził chęć umieszczenia broni w kosmosie i zapowiedział, że Stany Zjednoczone odrzucą wszelkie umowy w tej materii. Taki traktat zablokowałby bowiem amerykańskie

Federacja Rosyjska i Chiny chcą rozpocząć prace nad nowym traktatem międzynarodowym uniemożliwiającym militaryzację przestrzeni kosmicznej. Propozycja ta nie wynika z pokojowego nastawienia Moskwy i Pekinu, lecz desperackiej próby zahamowania programu Stanów Zjednoczonych.

plany militaryzacji kosmosu i uniemożliwił pełną budowę systemu przeciwrakietowego. Mimo to działania rosyjsko-chińskie mogą zakończyć się sukcesem. – Może to doprowadzić do międzynarodowej debaty, bo ludzie boją się anarchii w kosmosie – uważa Jozef Goldblat, ekspert od rozbrojenia. – Chiny i Rosja mogą więc odnieść dyplomatyczne zwycięstwo.

Nowe pole rywalizacji
Podczas obu kadencji prezydenta Busha można było zauważyć zwiększone zainteresowanie USA wykorzystaniem przestrzeni kosmicznej do celów wojskowych. W 2004 r.

58 Polska Zbrojna

nr 9/2008

ZAPIS FORUM NA CELOWNIKU WOJSKO KULISY PORADY PO SŁUŻBIE HISTORIA MILITARIA PRASA ŚWIAT ZAPIS FORUM NA CELOWNIKU WOJSKO KULISY PORADY PO SŁUŻBIE HISTORIA MILITARIA PRASA ŚWIAT TO I OWO

| |

| |

| |

| |

| |

| |

| |

| |

| |

| |

|

Elita na orbicie
W czasach zimnej wojny jedynymi kosmicznymi mocarstwami były Stany Zjednoczone i Związek Sowiecki. Obecnie co najmniej 40 krajów świata ma różnego typu satelity.
ROBERT CZULDA

Rozbudowany system satelitarny stanowi o potędze sił zbrojnych i trudno wyobrazić sobie funkcjonowanie systemu dowodzenia, kontroli, komunikacji, komputerów, wywiadu, nadzoru i rozpoznania bez dostępu do danych z satelitów (C4ISR). Największym mocarstwem kosmicznym są Stany Zjednoczone, które w czasie zimnej wojny wraz ze Związkiem Sowieckim zdominowały przestrzeń kosmiczną. Do końca 2003 r. Amerykanie i Rosjanie wystrzelili łącznie 4800 wojskowych satelitów. Reszta świata – tylko 80. Rozwój techniki, spadek kosztów oraz trudności w amerykańskim i rosyjskim programie kosmicznym sprawiły, że oba te kraje powoli tracą monopol na obecność w kosmosie.

przeciwrakietowy wraz z elementem kosmicznym, Chiny za politycznie akceptowalne uznają stosowanie ASAT jako efektywnego przeciwśrodka”. To właśnie za pomocą takiego pocisku, będącego modyfikacją radzieckiego systemu IS-1 (Istriebitiel Sputnikow), w styczniu 2007 r. Chińczycy rozbili w przestrzeni kosmicznej satelitę meteorologicznego FY-1C.

Systemy satelitarne
– system wczesnego ostrzegania przed strategicznymi i taktycznymi pociskami balistycznymi, – system komunikacji, – system nawigacyjny, – system meteorologiczny, – system obserwacyjny i rozpoznania, – system wykrywania sygnałów.

Chińskie aspiracje
Dla Amerykanów największym konkurentem są Chiny, które prace nad programem kosmicznym rozpoczęły już w 1975 r. USA obawiają się przede wszystkim tego, że będą one miały większą możliwość Coraz zwalczania satelitów (ASAT – Anti-sawięcej krajów tellite weapon). Jak uważa chiński eksma możliwość zniszpert Hui Zhang z Uniwersytetu Haczenia satelity, dlatego rvarda, „jeśli Stany Zjednoczone uruwedług Pentagonu jak najszybciej należy w amerykań- chomią wielowarstwowy system
skim systemie satelitarnym rozmieścić eleopracowano specjalwet koncepcja powołania sił kosmicznych. menty obronne ny dokument na temat O ile jednak działania ofensywne to odległa wojen w kosmosie będący przyszłość, o tyle Amerykanie już teraz dużą pierwszą oficjalną publikacją tego typu. wagę przywiązują do bezpieczeństwa swych Zwiastuje on nie tylko militaryzację kosmosu, kosmicznych zasobów. Były sekretarz obrony ale również zapowiada możliwość przeprowaDonald H. Rumsfeld kilkakrotnie przestrzegał dzania operacji zbrojnych przeciwko każdemu przed „kosmicznym Pearl Harbor” w przypadpaństwu, które chciałoby wzmocnić swą pozyku ataku na amerykański system. Zdaniem cję w kosmosie kosztem Amerykanów. Jak Pentagonu jak najszybciej należy rozmieścić możemy przeczytać w dokumencie US Air Force, tam elementy obronne, bo cały system sateli„uniemożliwienie przeciwnikom dostępu tarny – oczy i uszy współczesnych sił zbrojdo technologii kosmicznych oraz ochrona nych – jest bezbronny. Zagrożenie wzrasta, Stanów Zjednoczonych mogą wymagać dziagdyż coraz więcej krajów ma możliwość zniszłań wyprzedzających, mających na celu poczenia satelity. W 2007 r. Chińczycy zestrzelili wstrzymanie (ich działań)”. Pojawiła się nana przykład satelitę meteorologicznego, co
NASA

W Chinach nie ma rozróżnienia na satelitarne systemy cywilne i wojskowe (w niewielu państwach jest taka sytuacja). Dysponują one między innymi satelitami rozpoznania taktycznego serii XY, mikrosatelitą Tsigshua-1, czy satelitami komunikacyjnymi ChinaSat-22. Mają również trzy satelity nawigacyjne Beidou, które mogą zapewnić im niezależność od ame- 
przez Amerykanów zostało odebrane jako prowokacja.

Wątpliwe bezpieczeństwo
Chociaż na razie odrzucono pomysł powołania kosmicznych sił zbrojnych, to z pewnością prędzej czy później będziemy świadkami ich narodzin. Czy zwiększy to jednak amerykańską hegemonię, a także bezpieczeństwo? Paradoksalnie nie, bo wraz z rozwojem technologii kosmicznych zwiększy się zakres środków umożliwiających atak na Stany Zjednoczone. 

Napisz do autora: polska-zbrojna@redakcjawojskowa.pl

nr 9/2008

Polska Zbrojna 59

ŚWIAT KENIA BEZPIECZEŃSTWO
Aktywne satelity o przeznaczeniu wojskowym
Państwo Liczba
Chile 1 Chiny 8 Francja 10 Niemcy 1 Izrael 1 Włochy 1 Japonia 3 Rosja 63 Korea Pd 1 Hiszpania 2 Wielka Brytania 5 USA 139
ESA ŹRÓDŁO: SPACESECURITY.ORG, DANE ZE STYCZNIA 2007 R.

Pierwsze satelity wojskowe
Rok
1958 1962 1969 1970 1975 1988 1995 1995 1998 2003 2003

Państwo
Stany Zjednoczone Związek Sowiecki Wielka Brytania NATO Chiny Izrael Francja Chile Tajlandia Australia Japonia

Zastosowanie
Telekomunikacyjna Rozpoznawcza Telekomunikacyjna Telekomunikacyjna Rozpoznawcza Telekomunikacyjna Wywiad elektroniczny Telekomunikacyjna Telekomunikacyjna Telekomunikacyjna Rozpoznawcza

ŹRÓDŁO: SPACESECURITY.ORG

Na wojnie

P

Satelitarny obraz Rumalii w Iraku

odczas wojny w Kosowie Amerykanie korzystali ze zdjęć cyfrowych wykonanych przez komercyjną francuską SPOT (Systeme Pour l`Observation de la Terre). Po wybuchu wojny SPOT przerwał współpracę z Irakiem, jednak nie na długo – po zakończeniu wojny współpracę wznowiono. Saddam Husajn używał danych z komercyjnych satelitów do śle-

dzenia ruchów wojsk amerykańskich w Arabii Saudyjskiej i Kuwejcie. W czasie II wojny irackiej 80 proc. komunikacji pomiędzy siłami amerykańskimi prowadzono za pośrednictwem satelitów komercyjnych. Szacuje się, że do 2010 r. będzie działać 1700 komercyjnych satelitów. Jedynie 20 procent wszystkich satelitów będzie kontrolowane przez rządy.

SATELLITE IMAGING CORPORATION

rykańskiego systemu GPS oraz – jak twierdzą eksperci – wpływać na poprawę celności chińskich rakiet międzykontynentalnych i pocisków manewrujących.

rania operacji z zakresu zarządzania kryzysowego. W branży satelitarnej wyróżnia się Francja, która jako jedyne państwo europejskie wykorzystuje własny wywiad elektroniczZapóźniona Europa ny (ELINT) pod nazwą Essaim (cztery saEuropa nie doczekała się samodzielne- telity), który – zdaniem Paryża – sprawdzi go systemu satelitarnego do celów wojsko- się i przekona inne państwa Unii Europejwych i jest uzależniona od danych uzyska- skiej do konieczności zainwestowania w nych za pośrednictwem satelitów amery- samodzielny system. W 2005 i 2006 r. Frankańskich. Jeśli jednak cja wystrzeliła dwa saKoszt wyniesienia na orbitę telity Syracuse 3A/B, wszystko pójdzie zgodnie z planem, to w 2013 r. Eu- jednego kilograma masy to tworząc nowoczesny ropejczycy będą mieli system komunikacyjwłasny system nawiga- około 17 tys. dol. Rozwój ny dla wojska. cyjny Galileo. Być może mikrosatelit (100 kg), czy Francuzi duże znaszybciej doczekamy się czenie przywiązują GMES – wspólnego sys- nawet nanosatelit (10 kg) do drugiego progratemu Komisji Europejsprawił, że współcześnie mu – satelitarnego skiej i Europejskiej Agensystemu wczesnego cji Kosmicznej. – Cel każde państwo może sobie wykrywania wrogich GMES jest taki sam jak pocisków balistyczna to pozwolić ten przyświecający Galinych. Jest on finansoleo – przyznał Volker Liebig z Europej- wany przez francuskie ministerstwo obroskiej Agencji Kosmicznej w 2005 r. – Cho- ny i ma umożliwić wykrywanie wrogich dzi o usamodzielnienie Europy w zdoby- rakiet już w fazie ich wznoszenia. waniu źródeł informacji. Kilka krajów europejskich, takich jak Choć system ma przede wszystkim za Niemcy, Włochy, Hiszpania, Belgia oraz zadanie monitorować granice Unii Eu- Grecja, wspólnie wykorzystują francuskieropejskiej, zbierać informacje o klima- go satelitę obserwacyjnego Helios. Razem cie oraz ostrzegać przed naturalnymi ka- z nie tak dawno wystrzelonym (notabene taklizmami, to unijni decydenci będą go – z Rosji) pierwszym niemieckim satelitą chcieli wykorzystać choćby do wspie- SAR-Lupe oraz włoskim Cosmos Skymed 60 Polska Zbrojna

mają one tworzyć podstawę wspólnego systemu satelitarnego tychże państw.

Dołączyć do wybranych
Obecnie większość państw chce mieć satelity. Już teraz 14 krajów wykorzystuje satelity podwójnego zastosowania (cywilno-wojskowe), których łącznie jest niemal 300. Do końca dekady co najmniej 20 państw ma mieć wojskowe satelity. Nadal jednak tylko Rosja, Chiny i Stany Zjednoczone mogą pochwalić się posiadaniem wszystkich rodzajów satelitów, i to zarówno cywilnych, jak i wojskowych. Izrael wykorzystuje system satelitarny Eros A do wykonywania zdjęć, a także wojskowego satelitę rozpoznawczego Ofeq-5. Japonia przekazuje wojskowe dane za pośrednictwem komercyjnej satelity Superbird oraz używa trzech innych satelitów rozpoznawczych. Tajlandia wykorzystuje wojskowego satelitę komunikacyjnego i prowadzi zaawansowane prace nad satelitą wywiadowczym. Do kosmicznej elity zaliczają się także takie państwa, jak Filipiny, Algieria, Luksemburg, Turcja, Pakistan czy Egipt. Indie, Malezja i Korea Południowa chcą umieścić w kosmosie satelity wykonujące dla celów wojskowych zdjęcia w wysokiej rozdzielczości. Czy do tego grona dołączy również Polska? 
Napisz do autora: polska-zbrojna@ redakcjawojskowa.pl

nr 9/2008

ZAPIS FORUM NA CELOWNIKU WOJSKO KULISY PORADY PO SŁUŻBIE HISTORIA MILITARIA PRASA ŚWIAT TO I OWO

|

|

|

|

|

|

|

|

|

|

|

Mroźna odwilż
Gdy w 2006 r. Fidel Castro przekazał tymczasowo władzę w ręce swego brata Raula, wiele osób prorokowało rychły koniec reżimu. I choć teraz El Comandante oddał pełnię władzy, to do upadku obecnego systemu wydaje się być jeszcze bardzo daleko.
kres tymczasowej władzy tagon podkreśla z kolei inny ważny brata 81-letniego Fidela aspekt – zmiany ustrojowe mogą zostać Castro – Raula, trwał wsparte albo storpedowane przez kubań19 miesięcy i miał zakoń- skie siły zbrojne i oddziały paramilitarczyć się wraz z powrotem ne. Zdaniem wojskowych to właśnie udado zdrowia El Coman- na transformacja armii zapewni trwałość dante. Teraz Fidel Castro całkowicie zre- nowego systemu. zygnował z kierowania państwem. Jego „Jeśli Raul Castro uzna, że zagrożenie następcą został 76-letni Raul. ze strony Stanów Zjednoczonych nie jest Czy to zapowiedź upragnionych przez już obecne, będzie miał możliwość zinwielu zmian? Nowy lider nieoczekiwa- tensyfikowania reform społecznych, któnie obiecał „zmiany strukturalne” w kra- re już widać. Zmiany polityczne pójdą za ju, zwolnił kilku politycznych przeciw- nimi” – przekonuje Julia Sweig, dyrektor ników z więzień, wysłuchał skarg studen- Studium Latynoamerykańskiego w Cotów. Raul wielokrotnie wyrażał podziw uncil on Foreign Relations. I tutaj może dla chińskiej i wietnamskiej drogi rozwo- być największy problem. Nie od dziś wiaju ekonomicznego, dlatego może spró- domo, że od kilkudziesięciu lat Amerybuje połączyć komunistyczną gospodar- kanie starają się sterować Kubą według kę planowaną centralnie z elementami własnych zamysłów. Upadek Związku wolnego rynku i prywatną inicjatywą. Sowieckiego tego nie zmienił. Aby podMoże jednak jest to tylko typowa dla trzymać poczucie zagrożenia, w 2002 r. ustrojów autorytarnych próba zdobycia Departament Stanu oskarżył Kubę o popopularności, która pojawia się za każ- siadanie broni masowego rażenia i wspiedym razem, gdy zmienia się dyktator. ranie międzynarodowego terroryzmu. Wszelkie obietnice zmian mogą okazać Amerykanie zwrócili też uwagę, że się bez pokrycia, szczególnie że przez cztery lata wcześniej Fidel Castro oficjal19 miesięcy swych rządów Raul Castro nie przyznał się do infiltrowania społeczności kubańskiej w Stanach Zjednonie dokonał żadnej demokratyzującej czonych. Z kolei wywiad od reformy. – Rezygnacja z tytułów kilku lat ostrzega, że Kunie oznacza rezygnacji z właJulia Sweig, bańczycy aktywnie dzy – przestrzega krytyk dyrektor Studium współpracują z ChinaCastro, Vladimir Roca Latynoamerykańskiego mi, czego dowodem – Represje będą kontyw Council on Foreign ma być tajemniczy nuowane. Podobnie sąRelations: – Kubańczycy nie incydent z 2003 r. dzi republikański senazaakceptują nikogo z zewnątrz. Wtedy to satelita tor, z pochodzenia KuGdyby ktoś z Florydy miał Telstar-12 wysyłająbańczyk, Mel Martiprzejąć władzę, musiałoby nem: – To po prostu zadojść do brutalnego miana jednego dyktatora konfliktu na drugiego. cy wiadomości do Iranu był zakłócany właśnie z Kuby.

ROBERT CZULDA

POWTÓRKA Z HAITI?
Za sprawą Amerykanów Kuba może nie pójść najlepszą z możliwych dróg. Należy pamiętać, że to Waszyngton trzymał przy władzy despotycznego dyktatora Fulgencio Batistę, którego obalił właśnie Castro. W pierwszym okresie Amerykanie popierali nawet i Castro, dopóki ten nie wszedł w alians z Sowietami. W czasie zimnej wojny Waszyngton prowadził bezpardonową walkę w Ameryce Łacińskiej, obalając przywódców. Wielokrotnie próbowano zamordować także i Castro. Można by uznać, że obecnie Stany Zjednoczone są inne. Nie ma już zimnej wojny, zagrożenie ekspansją komunizmu znikło wraz ze Związkiem Sowieckim. Istnieje jednak obawa, że powtórzy się czarny scenariusz z sąsiadującego z Kubą Haiti. Na tej małej wyspie Amerykanie dwukrotnie (w 1991 i 2004 r.) obalali lewicowego prezydenta Jean Bertranda Aristide`a, który wygrywał w demokratycznych wyborach. W wolnych wyborach na Kubie wygrałby zapewne kandydat lewicowy, który byłby nie po myśli Amerykanów. Jakikolwiek demokrata mógłby otworzyć granice, co zakończyłoby się masową – i legalną – emigracją Kubańczyków do USA. To także wbrew amerykańskim interesom. Czy więc i tym razem Amerykanie postanowią realizować swój własny interes? 
Napisz do autora: polska-zbrojna@redakcjawojskowa.pl
FIDEL CASTRO przejął władzę w 1959 r., co stanowi niezwykły rekord w tej części świata. Jedynie władca Brazylii Pedro II, urodzony w tym kraju, dłużej sprawował władzę (49 lat). Fidel Castro przetrwał dziewięciu amerykańskich prezydentów i nadal stanowi jedną z najbardziej kontrowersyjnych postaci świata – dla jednych dyktator i komunista, dla innych żywy symbol zwycięstwa nad amerykańskim imperializmem.

CO ZROBI WASZYNGTON?
Decyzję o odejściu Castro Amerykanie przyjęli z zadowoleniem. Prezydent G. Bush wyraził nadzieję, że będzie to początek demokratyzacji Kuby. Jak stwierdził jeden z czołowych pracowników w Departamencie Stanu, Waszyngton „chciałby Kuby związanej z międzynarodową społecznością i powrotu do Organizacji Państw Amerykańskich”. Pennr 9/2008

HAVANA JOURNAL

Polska Zbrojna 61

TO I OWO
UCY WILIZOWANY SZPIEG

Drukarka zdobyta
woj s

Ciężkie życie rodziców M

ądrzy ludzie mawiają, iż pieniądze szczęścia nie dają, ale jeszcze mądrzejsi wzdychają, że potrzeba bardzo dużo pieniędzy, aby się o tym przekonać. Nic dziwnego, że nie lubimy tych, którzy stają na drodze naszych snów o bogactwie. Taki los spotkał byłego ministra obrony Radosława Sikorskiego, który na łamach NFoW został nominowany do mało zaszczytnej nagrody Fatum Roku 2007 m.in. za wypowiedź: „nie będzie podwyżek, nie dam przejeść budżetu”. Tym samym zyskał sobie jeśli nie całe 130 tysięcy, to na pewno kilkadziesiąt tysięcy przeciwników w mundurach, bo w środowisku wojskowym powiedzenie: „nie będzie podwyżek” jest równoznaczne ze śmiercią cywilną takiej osoby. O tym, że budżetówka łaknie podwyżek jak kania dżdżu, wiadomo od zawsze. Wiadomo też od zawsze, że aby coś dać, trzeba to coś mieć. To też jest jasne. Teraz warto zestawić te dwa zdania. Nie pasują do siebie? No to zacznijmy inaczej. Każda z naszych rodzin jest takim państwem w miniaturze. Ma swój roczny budżet, na który składają się przychody wszystkich członków rodziny. W ramach tego budżetu zapełniamy lodówkę, co jakiś czas wzbogacamy swoją garderobę, opłacamy rachunki – no i wydzielamy pewną kwotę jako kieszonkowe dla dziecka. Wydatki muszą się bilansować z przychodami, bo jeśli są od nich wyższe, to rozwiązania są dwa: kredyt albo rezygnacja z jakichś przyjemności. Kredyt można wziąć raz, drugi – ale trzeciego nie dostaniemy, zanim nie spłacimy poprzednich. I wyobraźmy sobie, że dziecko szarpie nas za rękaw i mówi: „domagam się wyższego kieszonkowego, bo kolega z klasy dostaje więcej”. Jeśli podniesiemy mu kieszonkowe – będziemy musieli zacisnąć pasa, nie wyremontujemy kuchni, nie kupimy niezbędnego do pracy komputera – sytuacja naszej rodziny się pogorszy. Dlatego najczęściej mówimy wtedy: „niestety, teraz nas na to nie stać”. Zawsze jednak ryzykujemy, że rozżalone dziecko wskaże nas w internecie jako najgorszych rodziców roku. Nikt jednak nie mówił, że bycie rodzicem jest łatwe.

ego ostałem nową drukarkę. ow k Historia jej zdobycia zam jęłaby pół strony: stara się u e zacinała, meldowałem koz u mu trzeba, sprawa obiła się o szefa na odprawie i wresz- M a b s u cie dostałem inną, lekko używaną, ale robiącą dobre wrażenie i sprawną. Zastępca szefa osobiście poinformował mnie, że sprawę załatwiono pozytywnie. Moja radość była jednak złudna. Jako że dużo piszę i dużo drukuję, szybko wytysięcy żołnierzy i policjantów czerpał mi się toner. Poszedłem zatem po rozładowywało kolejowy korek nowy do naszej tzw. jednostki gospodarw chińskiej prowincji Guangzhou. Zima czej, która na takie rzeczy organizuje przestulecia sparaliżowała wszystkie linie targi. Dowiedziałem się, że cartridge’e do kolejowe. Na stacjach i w zimnych, drukarek takich jak moja były tylko dwa. uwięzionych w polu pociągach Oba niestety już wydano i nie wiadomo, koczowały setki tysięcy pasażerów. kiedy będzie przetarg na nowe. Nawet nie Jednak policjantom i żołnierzom mogę teraz napisać skargi do szefa, bo udało się oczyścić tory i opanować gdzie ją wydrukuję… tłum. Chińczycy grzecznie ustawili się w kolejkach i słuchali poleceń umundurowanych strażników. Pociągi ruszyły, rozwożąc Fala podróżnych do domów na chiński Nowy Rok. Według Wczoraj znowu w telewizji oficjalnych danych, przez O wojsku kłamali śnieżyce zginęło w Chinach Teraz Jaś nie chce nad morze 60 osób, choć zachodnie źródła mówią, że w samych Bo się boi fali. unieruchomionych przez zaspy pociągach utknęło w sumie prawie milion Chińczyków. (ATD)

D

Robert Opas:
– Chciałbym się do niego (wojska) dostać, bo moim zdaniem każdy mężczyzna powinien być w wojsku. Służba nie przeszkadza ani w karierze, ani w nauce. (Gazeta Pomorska)

Nonsens tygodnia: Nieprawdziwa prawda
Pisanie w taki sposób, aby wprowadzać w błąd, nie kłamiąc jednocześnie, jest dużą sztuką. Pod warunkiem jednak, że robi się to dla zabawy, w gronie przyjaciół, a nie na łamach dziennika o nakładzie liczonym w dziesiątkach tysięcy egzemplarzy. W „Rzeczpospolitej” z 19 lutego dziennikarka przygląda się śledztwu prowadzonemu przez Żandarmerię Wojskową w sprawie wadliwego sprzętu, jaki polscy żołnierze zabrali ze sobą do Afganistanu. Wprawdzie wrzuca do jednego worka zarówno sprzęt, za który odpowiedzialne było polskie wojsko, np. pistolety Wist czy kamizelki kuloodporne, jak i hummery, które otrzymaliśmy od Amerykanów – no ale ten skrót myślowy można by jej wybaczyć. Ciekawie robi się jednak pod koniec tekstu. Oto po opisaniu całej sprawy autorka wplata w tekst takie niewinne zdanie: „Zakupem sprzętu i wyposażenia dla żołnierzy od lipca 2007 r. zajmuje się Inspektorat Wsparcia Sił Zbrojnych”. I jest to szczera prawda, o którą do pani redaktor nie można mieć pretensji. Tylko że całość poprzedzającego tekstu dotyczy wad sprzętu zabranego do Afganistanu przez I zmianę PKW, która udała się w rejon misji na przełomie kwietnia i maja 2007 r. O tej akurat dacie w artykule nie ma jednak ani słowa, dzięki czemu czytelnik otrzymuje klarowny przekaz: za całą sprawę odpowiedzialny jest IW SZ. I to jest właśnie sztuka – nie skłamać, ale nie powiedzieć prawdy. Doceniamy kunszt – i wyróżniamy publikację mianem „Nonsensu tygodnia”. (ap)

62 Polska Zbrojna

r d

u

300

nr 9/2008

ZAPIS FORUM NA CELOWNIKU WOJSKO KULISY PORADY PO SŁUŻBIE HISTORIA MILITARIA PRASA ŚWIAT TO I OWO

|

|

|

|

|

|

|

|

|

|

|

Czy wiesz, że…
…kpt. Gregor, zawodowy wojskowy i ojciec dwojga dzieci, wziął trzy miesiące urlopu z macierzystej jednostki w Styrii i... zmienił w tym czasie płeć. Podobno koledzy w wojsku bez problemu zaakceptowali nowego żołnierza. Teraz podwładni Gregora muszą się do niego zwracać „pani kapitan Jasmin”, bo takie imię przybrał 46-letni żołnierz po operacji. Austriacki resort obrony podszedł do sprawy ze stoickim spokojem i zapewnił, że pani kapitan zachowa swoje miejsce pracy w koszarach Gratkorn. (ann) ZABAWY DZIECIĘCE. Z rozmowy z ppłk. Andrzejem Dylongiem, oficerem CIMIC (nr 7/2008 „PZ”), zostało wyrzucone jedno zdanie. Był to bolesny, ale konieczny zabieg redakcyjny, bowiem gazeta „nie jest z gumy”. „Z tej lekcji pozostały mi w pamięci obrazki – czteroletnie dziecko kładzie się na zgrzewce wody, której nie jest w stanie unieść, żeby nikt nie miał wątpliwości, że to jest jego własność”. Ta wypowiedź jest nie tylko opisem konkretnej sytuacji, ale też samoistnym przesłaniem. Kruszynka wśród tłumu nędzarzy rozszarpujących tak zwaną pomoc humanitarną, wśród ludzi, którzy nie mają nic. Dziecko, które zawładnęło skarbem – kilkoma litrami krystalicznej wody i plastikowymi butelkami stanowiącymi bogactwo. Czy to przypominało którąś z zabaw naszych dzieci?

ROZMOWY NA SPOCZNIJ

CWANIACZEK
Podczas sprawdzianu: – Panu to chciałbym podziękować. – Nie ma za co, panie sierżancie. – Właśnie. Nie ma za co dziękować. Chciałbym podziękować Panu za dalszą współpracę. – Dlaczego? – To szerszy temat. – No... ale chciałbym wiedzieć dlaczego, bo to mnie dotyczy. Jeden błąd nie powinien przesądzać o ludzkim losie. Każdy powinien mieć jakąś szansę. – Sprawdzian właśnie był tą szansą. – Jedną! – Życie jest jedno. To nie gra komputerowa. – Każdemu może się przydarzyć… – Dlatego na wojnie ludzie giną. – Przecież nie jedziemy na wojnę! – Jak się idzie do wojska, to tak, jakby się jechało na wojnę. Udział w konflikcie zbrojnym należy zakładać, zanim kule zaczną latać. – Więc dowiem się, za co zostałem wyeliminowany? – Już mówiłem, za „nic”. – Za nic, to żaden sąd by mnie nie skazał. – Sąd przeważnie skazuje za popełnienie przestępstwa, a my unikamy gości, którzy mogą palnąć babola w przyszłości. To się nazywa zapobiegliwość. – I co ja powiem w domu? Nie przyjęli mnie, bo miałem pecha? – Tak, proszę w domu powiedzieć, że w ostatnim czasie ze szczególna starannością unikamy pechowców. Po chwili: – Co ten koleś tak się rozdyskutował? – Skasowałem go. – Za co? – O to samo pytał. Przeintelektualizowany. – No to słusznie, cwaniaczków nam nie trzeba.

HISTORIA

Z PRZYMRUŻENIEM OKA
Po zakończeniu operacji Market Garden, którą zaplanował marsz. Montgomery, uważający tę akcję za sukces, podczas gdy wszyscy inni widzieli w niej klęskę, Bernard Orański, książę Holandii, powiedział: – Mój kraj nigdy nie może sobie pozwolić na luksus nowego „sukcesu” Montgomery’ego.

O J N A

D O M O W A

nr 9/2008

Polska Zbrojna 63

You're Reading a Free Preview

Pobierz
scribd
/*********** DO NOT ALTER ANYTHING BELOW THIS LINE ! ************/ var s_code=s.t();if(s_code)document.write(s_code)//-->