P. 1
Małe struktury Społeczne - Jacek Szmatka (1)

Małe struktury Społeczne - Jacek Szmatka (1)

|Views: 9,019|Likes:
Wydawca: tw_krzysztof

More info:

Published by: tw_krzysztof on Mar 10, 2010
Prawo autorskie:Attribution Non-commercial

Availability:

Read on Scribd mobile: iPhone, iPad and Android.
download as DOC, PDF, TXT or read online from Scribd
See more
See less

12/04/2012

pdf

text

original

1

2

3

4

OD AUTORA

Małe struktury społeczne są efektem kilku lat poszukiwań i analiz. Doszło do nich z inicjatywy Państwowego Wydaw nictwa Naukowego, które jeszcze z końcem lat siedemdziesiątych zwróciło się do Profesora Piotra Sztompki z propozycją przygo towania podręcznika akademickiego do nauczania mikrosocjologii w ramach uniwersyteckich studiów socjologicznych. Po roku wstępnych przygotowań Piotr Sztompka zaproponował Wydaw nictwu rozszerzenie zespołu autorskiego o piszącego te słowa, aby w rok później zostawić całe przedsięwzięcie już tylko w moich rękach. W ten oto sposób zostałem na placu boju sam, aczkolwiek - niezupełnie. Wiele osób i instytucji w rozmaity sposób służyło mi pomocą w pracy nad tą książką i o nich właśnie chcę tutaj wspomnieć. Piotr Sztompka jest autorem pierwszego projektu tego pod ręcznika, który w znacznym stopniu wyznaczył kierunek póź niejszych, już moich własnych poszukiwań. Poszczególne frag menty i zmieniające się wersje książki były «testowane» podczas moich wykładów dla studentów Uniwersytetu Jagiellońskiego. Trudno mi ocenić, jak wiele zawdzięczam ich krytycznemu spoj rzeniu. W roku akademickim 1985/86 obszerne fragmenty tej książki były przedmiotem moich wykładów dla studentów socjo logii w University at Buffalo, State University of New York. Był to test szczególnie ciężki dla książki, ale jakże pożyteczny. Materiały do niej zbierałem w wielu miejscach. Jednakże pomoc, jakiej udzielił rai Profesor Theodore M. Mills, dyrektor Center for Study of Human Groups afiliowanego przy wymienionym wy żej University at Buffalo oraz możność współpracy z nim przy-

11

5

niosły mi zdecydowanie najwięcej korzyści naukowych, a jego przyjaźń jest dla mnie bezcenna. Nie mogą też nie wspomnieć o Wszechstronnej pomocy, jaką otrzymałem u) St. Hilda',s College w Oxfordzie, który w 1985 roku udzielił mi gościny na ponad mie siąc oraz o pomocy Fundacji Kościuszkowskiej, która sfinansowa ła moje podróże po bibliotekach amerykańskich. Na zakończenie musze, też wspomnieć o kolegach z Zakładu Socjologii Teoretycznej Instytutu Socjologii Uniwersytetu Ja giellońskiego, którzy najczęściej, obok autora, mieli do czynienia z tą książką w różnych fazach jej powstawania. Wielu z nich na wet się. nie domyśla, jak znaczny był ich wpływ na wybory i rozstrzygnięcia, jakich dokonywałem w trakcie jej pisania. J.S.

Część I. Mikrosocjologia jako dyscyplina społeczna

1. EMERGENTNY STRUKTURALIZM SOCJOLOGICZNY DOCHODZENIE DO PARADYGMATU ANALIZY MIKROSTRUKTUR SPOŁECZNYCH
1.1 WSTĘPNA CHARAKTERYSTYKA MIKROSOCJOLOGII STRUKTURALNEJ

Niniejsza książka została pomyślana jako próba zrekonstruo wania mikrosocjologii jako dyscypliny socjologii w jednej z moż liwych — żywię nadzieję, że najbardziej owocnej — form teore tycznych. Jest to zatem raczej prezentacja pewnego określo nego punktu widzenia na całą mikrosocjologię niż eklektyczne podsumowanie aktualnego stanu tej dyscypliny. Dlatego też czy telnika zainteresowanego ;bardziej dokładnym zbadaniem stanu współczesnych teorii mikrosocjologiczmych zmuszony jestem ode słać do innych opracowań (por. Eąuity Theory 1976; Kelley, Thi-baut 1978; Walster, Walster, Berscheid 1978; Harrison, McCallum, 1983: 413 - 428; Hare 1982; 1983: 429 - 447; Hatfield 1983: 401 - 412; Schutz 1982: 479 - 485; zob. też Helle 1985a; 1985b; Szmatka 1989). Prezentację owego punktu widzenia określanego mianem mi krosocjologii strukturalistycznej rozpoczynam od zbudowania kon cepcji filozoficznej zwanej emergentnym strukturalizmem socjo logicznym, która w praktyce badawczej mikrosocjologii nie jest zakładana, ale której przyjęcie jako filozoficznej podstawy mo głoby stworzyć istotne, dodatkowe możliwości interpretacji po szczególnych procesów mikrospołecznych oraz dostarczyć szerszej perspektywy spojrzenia na te procesy (Szmatka, Warriner 1987). Oto główne idee niniejszego podręcznika przedstawione w ma ksymalnie ogólnej postaci. Problem statusu ontologicznego mi krostruktur społecznych emergentny strukturalizm socjologiczny 13
6

rozwiązuje w sposób holistyczny, to jest przyjmuje założenie fi lozoficzne, że wszelkie byty ponad jednostkowe (grupy społeczne, struktury, układy ról, systemy wartości, świadomość itp.) są re alne, co nie oznacza jednakże, że cechuje je byt „naturalny”, tak jak większość przedmiotów fizycznych. Mikrostruktury są obiek tami społecznymi nie mającymi bytu fizycznego, lecz byt spo łeczny. Powyższe twierdzenie nie ogranicza się jednakże wyłącz nie do mikrostruktur społecznych, lecz dotyczy rzeczywistości spo łecznej w ogóle. Drugim istotnym składnikiem warstwy ontologicznej emergentnego strukturalizmu socjologicznego jest założe nie o emergencyjności zjawisk społecznych. Sprowadza się ono do tezy, iż rzeczywistość społeczna złożona z bytów społecznych, rozumianych w wyżej scharakteryzowanym znaczeniu, cechuje się nieciągłością swych własności. Nie jest to ciąg kumulujących się własności, a układ odrębnych jakościowo, lecz wzajemnie się warunkujących poziomów — pewnych .obszarów rzeczywistości społecznej charakteryzujących się wewnętrzną jednorodnością własności. Emergentna rzeczywistość społeczna to zatem rzeczy wistość charakteryzująca się nieciągłością własności i stąd — rzeczywistość wielopoziomowa. Emergentny strukturalizm socjo logiczny zakłada, że struktura emergencyjna świata społecznego w swej najbardziej abstrakcyjnej postaci jest strukturą trzech po ziomów integracji zjawisk społecznych: poziomu działających jednostek, poziomu mikrostruktur społecznych oraz poziomu makrostruktur społecznych. Założenia ontologiczne, jakie przyjmuje emergentny struktu ralizm socjologiczny, pociągają za sobą takie oto trzy istotne kon sekwencje. Po pierwsze, wyjaśnianie w socjologii (a wiec w mikrosocjologii także) powinno odbywać się zgodnie z regułami re dukcjonizmu metodologicznego, to jest ostatecznymi wyjaśnienia mi zjawisk społecznych winny być wyjaśnienia, w których eksplanansie będziemy się odwoływali do praw i twierdzeń dotyczą cych zjawisk -z poziomu innego niż poziom eksplanandum. Ostatecznymi wyjaśnieniami wszelkich zjawisk społecznych winny być zatem wyjaśnienia redukcyjne. Po drugie, wyodrębnianie mikrosocjologii spośród innych działów socjologii ma swe uza sadnienie ontologiczne — mikrosocjologia jest tak dalece odrębną i autonomiczną dyscypliną socjologiczną, jak dalece odrębne, 14

autonomiczne i emergentne są mikrostruktury. Trzecią konse kwencją założeń ontologicznych emergentnego strukturalizmu socjologicznego jest programowe pominięcie w niniejszej książce analizy działań społecznych, interakcji społecznych oraz stosun ków społecznych. Co do interakcji społecznych i stosunków spo łecznych odpowiedź jest stosunkowo prosta. Sądzę, że wiele pro blemów charakterystycznych dla obu tych zjawisk zostanie pod danych analizie w trakcie wyjaśniania działania poszczególnych struktur. Ponieważ rozważania te wywodzą się z założenia, iż interakcja społeczna nie jest samoistną, autonomiczną formą ży cia społecznego, lecz zjawiskiem przez te formy tworzonym, wo bec tego wydaje się rzeczą ważniejszą poddać analizie przede wszystkim owe formy życia społecznego. Powyższa uwaga odnosi się także do stosunków społecznych jako ewentualnego przedmio tu analiz. Natomiast podjęcie analizy działań społecznych wyma gałoby zmiany perspektywy badawczej, zmiany paradygmatu teoretycznego, który tu został wprowadzony i zastosowany. Wy starczy wziąć pod uwagę na przykład teorię działania społeczne go Talcotta Parsonsa, aby się przekonać, że wywodzi się ona z innych przesłanek teoretycznych, a także filozoficznych. W tej perspektywie teoretycznej niemożliwe byłoby sensowne uzasad nienie swoistości małych struktur społecznych, gdy tymczasem założenie o ich istnieniu i swoistości, jako odrębnego poziomu integracji świata społecznego, jest dla emergentnego strukturaliz mu socjologicznego jednym z założeń podstawowych. Koncepcji działania społecznego zawsze musi towarzyszyć założenie znoszą ce istnienie poziomów rzeczywistości społecznej w sensie wpro wadzonym w niniejszej książce. W warstwie teoretycznej mikrosocjologia strukturalna wysu wa tezę, że trzy typy struktur społecznych mają podstawowe znaczenie dla przebiegu procesów mikrospołecznych: tak zwane struktury quasi-grupowe, struktury bliskiego dystansu i struktury dalekiego dystansu. Mają one charakter bytów społecznych, aczkolwiek nie można ich rozpatrywać z substancjalnego punktu widzenia. Jedynym typem bytu społecznego, całości społecznej, która mogłaby być rozważana z substancjalnego punktu widze nia, jest mała grupa społeczna. Wyjaśnienie działania małej grupy społecznej dokonuje się przez wykazanie istnienia mechanizmów 15
7

funkcjonowania poszczególnych struktur quasi-grupowych oraz grupowych struktur bliskiego dystansu. Końcowym rezultatem prowadzonych analiz jest, po pierwsze, próba wykrycia podsta wowych, głębokich praw rządzących strukturą dalekiego dystan su — mikrostrukturą społeczną i przez to próba wskazania pod stawowych praw właściwych dla całego mikrostrukturalnego po ziomu rzeczywistości społecznej oraz, po drugie, próba określenia mechaniki wzajemnych oddziaływań pomiędzy dwoma strukturami dalekiego dystansu — mikrostrukturami i makrostrukturami. Przyjmuje się więc, że mikrostruktura jest uniwersalnym układem odniesienia, w obrębie którego „rozgrywają się" pod stawowe procesy społeczne charakterystyczne dla niej. Jest ona realna (w znaczeniu scharakteryzowanym wyżej), aczkolwiek jej realność nie jest uzależniona od istnienia jakichkolwiek jednostek ludzkich — jest realna, aczkolwiek abstrakcyjna, tak jak realne są formy geometryczne i prawa nimi rządzące. Mikrostruktura jest, jak się sugeruje, trójwymiarowym układem (strukturą) zło żonym z następujących trzech wymiarów: wymiaru dominacji podporządkowania, wymiaru przyjacielskich działań, wartości, postaw itd. - nieprzyjaznych działań, wartości itd.; wymiaru orientacji instrumentalnej - orientacji ekspresyjno-emocjonalnej. Wymiar dominacji - podporządkowania w strukturze dalekiego dystansu jest obecny w strukturze przywództwa, której zasady działania zostały wyjaśnione szczegółowo w rozdziale 8. Wymiar działań przyjacielskich - nieprzyjaznych występuje w socjometrycznych strukturach bliskiego dystansu (por. rozdział 6), wy miar orientacji instrumentalnej - orientacji ekspresyjno-emocjo nalnej podporządkowany jest zaś strukturom statusów i ról spo łecznych. Struktury komunikowania się (por. rozdział 7) umożli wiają przepływ informacji pomiędzy poszczególnymi wymiarami mikrostruktury, a zatem umożliwiają powiązanie poszczególnych struktur bliskiego dystansu w jedną strukturalną całość. Charakterystycznym dla emergentnego strukturalizmu socjo logicznego sposobem analizy procesów społecznych jest rozpatry wanie ich jako rezultatu czy przejawu określonych sił ponadjednostkowych — struktur lub grup społecznych. Nie oznacza to jednakże, że z pola widzenia tych analiz znika całkowicie jedno stka ludzka — zostaje ona jedynie potraktowana w sposób, który 16

teoretycznie wydaje się bardziej uzasadniony. Otóż emergentny strukturalizm socjologiczny wysuwa, nie nową zresztą tezę, że jednostka sama dla siebie lub potraktowana jako element struktur wyższego rzędu niż jej własna (układy makrostrukturalne) jest fikcją — jednostka pozostająca poza obrębem grupy nie ma ja kiegokolwiek sensu socjologicznego i jakiegokolwiek społecznego znaczenia. Tak więc jednostka rozpatrywana jest jako osoba przypisana do danej pozycji, spełniająca wymogi określonej roli, będąca obiektem nacisków określonej struktury. Działanie czło wieka jest tylko w niewielkim stopniu rezultatem jego swobodne go, nieskrępowanego wyboru i własnej decyzji nie wymuszonej przez siły zewnętrzne. Jednym z powodów tego stanu rzeczy — na co zwraca się uwagę w wielu analizach przeprowadzonych w tej książce — jest to, iż czynnikiem konstytutywnym dla grupy spo łecznej i wszelkich innych społecznych bytów ponadjednostkowych jest strukturalnie zorganizowany, społecznie i kulturowo usan kcjonowany przymus.

1.2. MIKROSOCJOLOGIA WŚRÓD INNYCH DZIAŁÓW SOCJOLOGII

Główną przesłanką niniejszych rozważań jest założenie, że od rębność mikrosocjologii nie wynika z faktu, iż jej obszar badaw czy dotyczy pewnej specyficznej sfery działalności (wychowania, pracy, czasu wolnego itd.) lub pewnych specyficznych instytucji społecznych i grup społecznych (miasta, wsi, rodziny, przemysłu, zdrowia itp.), lecz z tego, iż jej dziedziną badań jest jakościowo odrębny, emergentny poziom integracji zjawisk społecznych, po ziom struktury świata społecznego — poziom mikrostruktur spo łecznych. Powinno to powodować (i istotnie powoduje) konieczność ukształtowania odrębnej metodologii i filozofii (ontologii) w od niesieniu do wszelkich analiz mikrostrukturalnych. Relacja mi krosocjologii do na przykład makrosocjologii jest zatem wyraźnie relacją o charakterze podobnym do tej, jaką daje się zaobserwo wać między naukami społecznymi i przyrodniczymi. Podstawowa konkluzja, do jakiej dochodzą autorzy reprezen tujący niniejsze podejście do problemu wzajemnych relacji mi krosocjologii i makrosocjologii, sprowadza się do tezy, iż w świe2 — Małe struktury...

17 8

cię społecznym istnieją dwa odrębne typy struktur, zwane mi krostrukturami i makrostrukturami. Podejście to, bardzo charak terystyczne dla koncepcji m. in. Georgesa Gurvitcha, Amitai Etzioniego, Edwarda Shilsa, Jacoba Morena, Petera Blaua (Gurvitch 1949; 1956; Moreno 1960; Blau 1964; Bosserman 1968; Etzioni 1968; 1970; Shils 1975: 34 - 47), obejmuje pogląd, iż struktury i makrostruiktury są to tak dalece jakościowo odrębne poziomy inte gracji, sfery zjawisk społecznych, że należałoby je traktować ja ko poziomy wzajemnie rozłączne, pomiędzy którymi istnieje ostra i wyraźna granica — rodzaj luki jakościowej wynikłej z faktu nieciągłości właściwości świata społecznego. Odrębność jakościo wa sięga w tym wypadku tak daleko, iż mikrosocjologia i makrosocjologia jawią się jako zupełnie odrębne i rozłączne subdyscypliny socjologii, charakteryzujące się odrębnymi pojęciami i teoriami, pomiędzy którymi nie zachodzi znaczący przepływ idei, pojęć i koncepcji. Głębsze poznanie struktur małych grup nie przynosi i nie może przynieść żadnych sugestii dotyczących rozstrzygnięć w dziedzinie makrosocjologii — oto jak głęboko sięga odrębność jakościowa obu tych poziomów integracji zjawisk społecznych. Obydwie sfery zjawisk i oba typy struktur społecz nych dzieli głęboka emergencja własności. Tak więc świat spo łeczny jest światem dwóch odrębnych typów struktur, dwóch odrębnych poziomów integracji zjawisk społecznych, których od mienność wynika z różnicy jakościowej tych zjawisk, z ostrej emergencji właściwości charakterystycznych dla obu sfer świata społecznego — mikrostruktur i makrostruktur. Zatem socjologia to dyscyplina, której charakterystyczną cechą jest istnienie dwóch odrębnych subdyscyplin — mikrosocjologii i makrosocjologii. Wielu autorów żywi przekonanie o konieczności wypełnienia luki pomiędzy mikrostrukturami i makrostrukturami oraz mikro socjologia i makrosocjologią. Paweł Rybicki pisze: „Skłaniamy się ku takiemu poglądowi na rzeczywistość społeczną, zgodnie z któ rym istnieją związki pomiędzy makrosferą a mikrosferą zjawisk społecznych, lecz owe związki urzeczywistniają się w postaci wza jemnej zależności obu sfer" (1970: 18). Wobec tego i zależności pomiędzy mikrosocjologia i makrosocjologią będą zależnościami wzajemnymi, obustronnymi. „Mikrosocjologia — jak pisze Ry bicki — nie może abstrahować ani od ogólnego układu odniesienia, 18

ani od poszczególnych czynników modyfikujących" (1970: 7 - 8). U podstaw takiego rozstrzygnięcia leży określona ontologia rzeczy wistości społecznej — obojętnie, czy jest ona uświadamiana przez badacza, czy nie. Zatem problem stosunku mikrosocjologii do ma krosocjologii wyrasta na podłożu przyjętej ontologii świata spo łecznego i epistemologii nauk społecznych.

1.3. WIELOPOZIOMOWA TEORIA SOCJOLOGICZNA

Teoria socjologiczna, w możliwie najszerszym tego słowa zna czeniu, składa się z czterech poziomów. Odrębność wszystkich czterech poziomów teorii wynika stąd, że w rzeczywistości spo łecznej istnieją cztery odrębne, emergentne obszary (poziomy) in tegracji zjawisk. Problem ten szerzej podejmę nieco dalej. W tym punkcie ograniczam rozważania jedynie do problemu wzajemnych relacji między teoriami i dziedzinami (dyscyplinami) socjologii. Po pierwsze, można mówić o poziomie teorii wyjaśniających jednostkowe działania, postawy, cechy osobowościowe itp. poje dynczych jednostek ludzkich. Mam na myśli wszelkiego typu teorie psychospołeczne, w których centralnym przedmiotem do konywanych wyjaśnień jest pojedyncza jednostka ludzka, jej ce chy, regularności i prawidłowości jej działania i zachowania się, niezależnie od tego, czy źródeł tych prawidłowości należałoby poszukiwać w wewnętrznych, ukrytych strukturach ludzkiej psy chiki, podświadomości, osobowości, czy na przykład w cechach organizmu ludzkiego jako żywego biologicznego indywiduum, czy też w strukturze otoczenia społecznego i kulturowego tej jedno stki, w strukturze społecznej, a zwłaszcza miejscu (pozycji) i fun kcji (roli), jakie dana osoba ma w tym układzie społecznym. Naj istotniejszym wyróżnikiem tych wszystkich teorii jest to, iż je dnostki ludzkie stanowią dla nich podstawowy przedmiot wyjaś nień, są ich głównym eksplanandum. Po drugie, istnieje w teorii socjologicznej poziom teoria wy jaśniających działanie najelementarniejszych struktur ponad je dnostkowych, takich jak: układy ról i pozycji, wewnętrzne stru ktury małych grup. Jest to poziom mikrosocjologii. Podczas gdy teorie psychospołeczne objaśniają zjawiska społeczne, lecz odno19
9

szące się do jednostek ludzkich, to mikrosocjologia wyjaśnia zja wiska społeczne, lecz ponadjednostkowe. Teorie psychospołeczne przedmiotem swych analiz czynią poziom indywidualnych pro cesów społecznych rozgrywających się w najistotniejszej ich czę ści, w obrębie jednostkowych postaw, struktur osobowościowych, jednostkowych zachowań. Teorie mikrosocjologiczne natomiast czynią obszarem swych wyjaśnień poziom elementarnych, ponadjednostkowych zjawisk społecznych; nie objaśniają więc działań zachowań i właściwości jednostek ludzkich, lecz procesy i struk turę elementarnych całości społecznych. Natomiast od poziomu makrosocjologii dzieli mikrosocjologię jakościowa odrębność wy jaśnianych przez nią procesów i struktur społecznych. Makrosocjologia bowiem objaśnia procesy i przemiany zachodzące w wiel kich strukturach społecznych, które są jakościowo odmienne, emergentne w stosunku do zjawisk mikrostrukturalnych. Po trzecie zatem, w teorii socjologicznej można odnaleźć po ziom teorii objaśniających owe wielkie procesy i wielkie struktu ry — poziom makrosocjologii. Obie dyscypliny, makrosocjologia i mikrosocjologia, są wprawdzie wyraźnie od siebie oddzielone, niemniej jednak nie obserwuje się pomiędzy nimi jakiejkolwiek przepaści. Przeciwnie, dość daleko idąca odmienność ze względu zarówno na aparaturę teoretyczną, system pojęć, jak i przede wszystkim rodzaj formułowanych wyjaśnień między oboma sub-,dyscyplinami jest równocześnie relacją komplementarności. Nie sposób zbudować efektywnej teorii makrosocjologicznej, jeśli nie rozumie się dostatecznie mikrosocjologii i odwrotnie. Po czwarte, obok teorii psychospołecznych, mikrosocjologii i makrosocjologii istnieje w socjologii poziom orientacji socjolo gicznych wyjaśniających właściwości, działanie i strukturę świa ta społecznego en błoć. Nie chodzi wprawdzie w tym wypadku o to, że przedmiotem wyjaśnień takich szerokich orientacji teo retycznych jest jakiś odmienny typ zjawisk (jak było w wypad ku poprzednich trzech poziomów teorii socjologicznej), lecz raczej o rodzaj stawianych pytań i zakres udzielanych odpowiedzi. Czę sto właściwości makrostruktury wyjaśniane przez makrosocjolo-gię i właściwości świata społecznego to niemal jedno i to samo. Jednak makrosocjologia zawsze bada jakiś — z reguły wielki — 20

wycinek rzeczywistości społecznej, podczas gdy zadaniem szerokiej orientacji teoretycznej jest między innymi dać odpowiedź na py tanie o istotę zjawisk społecznych, o istotę świata społecznego i o strukturę tego świata. Gdy zaś udziela się odpowiedzi na py tanie o strukturę świata społecznego, to nie sposób pominąć pro blemu wzajemnych relacji istniejących zarówno między pozioma mi teorii socjologicznej, jak i przede wszystkim między pozioma mi integracji zjawisk społecznych. Wprawdzie w każdej z tych dyscyplin socjologicznych zawarta jest cząstkowa odpowiedź na pytanie o jej stosunek do pozostałych dyscyplin, ale dopiero na poziomie szerokiej orientacji teoretycznej — zdającej sprawę z podstawowych, głównych procesów, własności i struktur, jaki mi cechuje się świat społeczny — możliwe jest ułożenie wszyst kich poziomów teorii socjologicznej we względnie spójny i onto- logicznie uzasadniony układ. Jeśli spróbujemy ponownie podjąć problem stosunku mikro- . socjologii do makrosocjologii i ogólniejszy wobec niego problem miejsca mikrosocjologii w teorii socjologicznej, to — z perspek tywy wstępnie zarysowanej koncepcji wielu poziomów teorii so cjologicznej — okaże się, że lokuje się ona między teoriami psy chospołecznymi a makrosocjologia. Mikrosocjologia nie wyczer puje w żadnym razie całej problematyki funkcjonowania mikro-procesów społecznych ani też nie jest dyscypliną drugorzędną czy pomocniczą wobec którejkolwiek z pozostałych. Z drugiej je dnak strony, chociaż nie obserwuje się istnienia luki czy „prze paści" między mikrosocjologia i „sąsiednimi" dyscyplinami socjo logicznymi, nie jest ona także szczeblem drabiny analiz odnoszą cych się do kumulującej się złożoności struktur społecznych. Jest to dyscyplina o ograniczonej autonomii — autonomiczna o tyle, o ile odrębne i swoiste są wszelkie mikrostrukturalne procesy społeczne. Jednocześnie bowiem jest ona wyraźnie powiązana z pozostałymi subdyscyplinami socjologii — z makrosocjologia tak dalece, jak dalece procesy mikrostrukturalne bywają deter minowane przez makrostruktury oraz z teoriami psychospołeczny mi tak dalece, jak dalece procesy mikrostrukturalne same są czynnikiem determinującym cechy i właściwości jednostek. I odwrotnie, autonomia mikrosocjologii sięga tak daleko, jak daleko

21
10

procesy mikrosbrukliuralne determinują procesy makrostruktu-ralne oraz jak daleko same są zdeterminowane przez działanie i cechy procesów na poziomie działań jednostek. Nie rozstrzygam tego problemu w tym miejscu, albowiem dalsza analiza poszcze gólnych struktur i procesów stanowiących przedmiot badań mikro-socjologii będzie między innymi miała na celu właśnie ustalenie stopnia zależności mikrostruktur, z jednej strony, i ich autono- miczności, z drugiej. We współczesnej socjologii istnieją szersze koncepcje, w któ rych pojawiają się .różne warianty koncepcji tu proponowanej. Niektóre z nich odwołują się wprost do dystynkcji mikrosocjologii i makrosocjologii, aczkolwiek przedmiotem tych dyscyplin są wówczas nieco inne układy zjawisk niż proponowane w niniej szej książce (por. Collins 1981a; 1981b; 1983; 1988; zob. także Turner J. H. 1986: 435 455). Inne koncepcje nie definiują wprost zakresów obu subdyscyplin — inaczej mówiąc mdkrosocjologia i makrosocjologia mają w nich nie zdefiniowany, aczkolwiek wy raźny sens teoretyczny (por. Blalock, Wilken 1979; Macro-Socio- logical Theory 1985; MicroSociological Theory 1985). Kolejna grupa teorii zaczynających wywierać coraz silniejszy wpływ na rozmaite dziedziny dociekań socjologicznych w swojej warstwie postulatywnej zmierza do uzgodnienia poziomów struktury i dzia łania społecznego i z tego powodu jest bardzo bliska koncepcji teorii wielopoziomowej. Teorie te wprawdzie sugerują istnienie odmiennych niż mikrostruktury i makrostruktury poziomów rze czywistości społecznej, ale generalnie podtrzymują tezę o wielo poziomowym charakterze świata społecznego (Giddens 1979; 1984; Bourdieu 1984; Eulau 1936). Nie od rzeczy będzie też wspomnieć o grupie koncepcji formułowanych na bardziej ogólnym filozo ficznym i metodologicznym poziomie, zmierzających do udowod nienia tezy o emergentnym, wielopoziomowym charakterze rze czywistości społecznej głównie przy użyciu argumentów ze sfery filozofii i metodologii ogólnej. Koncepcje te mają wszelkie dane ku temu, by przezwyciężyć stary spór między indywidualizmem i holizmem — przenieść go na inny poziom rozważań (Bhaskar 1979; Aduances in Social 1981; Wallace 1981; Warriner 1981). Do tego samego dąży się de jacto także w niniejszej pracy.

1.4. PROBLEM STATUSU ONTOLOGICZNEGO MIKROSTRUKTUR SPOŁECZNYCH

Mikrosocjologia, jako subdyscyplina socjologiczna, stoi wobec tych samych pytań i problemów, będących ogólnymi problemami filozofii i metodologii nauk społecznych, jakie stoją przed so cjologią. Problemem podstawowym jest zagadnienie statusu ontologicz-nego mikrostruktur społecznych. Uwagi poczynione w poprzed nich podrozdziałach wykazały, że pełna odpowiedź na pytanie o miejsce .mikrosocjologii wśród innych działów socjologii jest niemożliwa bez ustalenia ontologicznego statusu mikrostruktur społecznych. 1.4.1. Realizm ontologiczny. Realizm ontologiczny na gruncie socjologii zakłada, że istnieją realnie tak zwane całości społeczne, a więc że realnie istnieją: klasa społeczna, naród, społeczeństwo, ród, plemię itp., że całości te nie są sprowadzalne ani do jedno stek ludzkich, ani do przedstawień zbiorowych czy nazw zwią zanych z wielością jednostek (Rybicki 1979: 52). Pojawia się je dnak pytanie, które stawia także Paweł Rybicki, co to znaczy, że owe całości istnieją realnie? Jak istnieją one realnie? Oczywiście przede wszystkim trzeba stwierdzić, że nie wchodzi tu w grę jakieś trywialne przeciwieństwo w stosunku do nominalizmu w jakiejkolwiek jego postaci. Nie jest tak, by realista — twier dząc, iż całości istnieją realnie — zaprzeczał równocześnie istnie niu jednostek ludzkich. Problem leży gdzie indziej. Otóż dla re alisty „Zbiory, przynajmniej niektóre zbiory (takie, które można nazwać zbiorowościami społecznymi) mają właściwości realne, wychodzące poza sferę statystyczną i niesprowadzalne do sfery przedstawień" (Rybicki 1979: 53). Na tym problem się jednakże nie wyczerpuje. Całości społeczne mają bowiem dość złożony charakter, składają się z szeregu elementów, a jednym z najdo nioślejszych ustaleń, jakich musi dokonać realista, jest odpowiedź na pytanie, czy realnie istniejące całości składają się z jednostek ludzkich czy nie. Ponadto: do jakich konsekwencji poznawczych prowadzi jedno lub drugie ustalenie, to jest ustalenie, iż całości

11

22

23

zakładający ontologię realistyczną chcą przestać dreptać w miej scu, muszą wreszcie wyraźnie zdać sobie sprawę z powyższych różnic w podejściu do analizy elementów składowych całości spo łecznych. Pogląd, za którym się opowiadam, to teza, iż realistycz ne potraktowanie wszelkich postaci społecznego życia zbiorowego wymaga szczególnego zwrócenia uwagi w analizie elementów składowych tak rozumianych całości społecznych na ich elemen ty strukturalne, traktując je równocześnie jako realne, aczkol wiek abstrakcyjne składniki całości. Opowiadam się więc za skrajnie realistycznym poglądem, zgodnie z którym: „Rzeczywistość, która powstaje na podłożu ży cia zbiorowego ma charakter nadrzędny w stosunku do bytów jednostkowych" (Rybicki 1979: 56-57). Istotny wniosek, jaki płynie z powyższych rozważań, to, po pierwsze, teza, iż mikrosocjologia jest możliwa jako odrębna subdyscyplina socjologii jedynie wówczas, gdy dokonamy wyraź nej opcji na rzecz skrajnego realizmu ontologicznego. Jedynie wówczas bowiem uzyskamy ontologiczne argumenty na rzecz te zy, iż istnieje jakaś specyficzna sfera zjawisk społecznych, spe cyficzny typ małych struktur społecznych wymagający powoła nia odrębnej subdyscypliny. Mówiąc bardziej dokładnie — nie ma sensu budowanie odrębnej subdyscypliny socjologii w sytuacji, kiedy analiza ontologiczna rzeczywistości społecznej prowadzi do wniosku, iż w świecie tym istnieją jedynie ludzie i ich zbiory. Aby uzyskać argument na rzecz budowania mikrosocjologii, trze ba na wstępie w ogóle uznać, że w świecie społecznym istnieje coś więcej niż jedynie jednostki i ich zbiory — trzeba znaleźć argumenty ontologiczne wykazujące, iż realnie istnieją także ca łości społeczne. Ale i to nie jest warunkiem wystarczającym. Trzeba jeszcze uznać, że wśród wszystkich znanych typów struk tur i zbiorowości społecznych — traktowanych zgodnie z postulatami realizmu ontologicznego — istnieją pewne wyraźnie wy odrębniające się małe struktury społeczne, na których odrębność składa się nie tylko swoistość cech powierzchniowych, ale także swoistość cech głębinowych — cech najistotniejszych. Wówczas jednak niestety realizm ontologiczny nie jest wystarczającą pod stawą takiego wyróżnienia. Realizm ontologiczny okazuje się ma ło precyzyjnym narzędziem poznawczym, stąd też nie wystar26

cza jako filozoficzna podstawa mikrosocjologii. Może nią być natomiast holizm metodologiczny, a zwłaszcza redukcjonizm me todologiczny, o którym piszę w następnym podrozdziale. Reasumując: dotychczasowe ustalenia sugerują, że badacz procesów mikrostrukturalnych to badacz zakładający skrajny re alizm ontologiczny oraz przyjmujący (co nie zawsze jest natu ralną konsekwencją tego stanowiska), że istotne ze względów poznawczych są składniki strukturalne (a nie substancjalne) rna-łych zbiorowości społecznych. Jest to badacz, dla którego istotny mi składnikami małych struktur społecznych nie są jednostki ludzkie, lecz mniejsze od małych struktur substruktury — ele menty tych całości.

1.5. PROBLEM STATUSU METODOLOGICZNEGO WYJAŚNIEŃ MIKROSOCJOLOGICZNYCH

Realizm ontologiczny będąc, jak zauważyłem wcześniej, narzę dziem filozoficznym zbyt słabym na to, aby dostarczyć dosta tecznie mocnej argumentacji ontologicznej na rzecz tezy o istnie niu pewnych specyficznych typów całości i struktur społecz nych — mikrostruktur, których obecność uzasadniałaby istnienie odrębnej subdyscypliny, mikrosocjologii, jest równocześnie kon cepcją jednowymiarową. Jej zainteresowanie skupia się jedynie na rozstrzyganiu problemów ontologicznych, i to w dodatku poj mowanych dość szczególnie — a mianowicie sprowadzanych do jednego jedynego problemu istnienia w rzeczywistości społecznej obiektów ponadjednostkowych. Tymczasem współczesna teoria socjologiczna wymaga narzędzi filozoficznych precyzyjniejszych, a zarazem wieloaspektowych, to jest umożliwiających dokonanie na poziomie filozoficznym nie tylko rozstrzygnięć dotyczących statusu ontologicznego całości społecznych i indywiduów ludzkich, ale także dających możliwość podjęcia próby odpowiedzi na py tania: czy ontologia dychotomizująca świat społeczny na całości i jednostki jest adekwatna, jakie rodzaje związków istnieją po między owymi całościami i jednostkami (ewentualnie jeszcze ja kimiś innymi elementami świata społecznego) oraz jaki typ wy27

jaśnień zastosowany w odniesieniu do tak a tak rozumianego świata społecznego jest najefektywniejszy i ostateczny? Są to problemy, których na gruncie realizmu rozstrzygnąć niepodobna. Potrzebna jest tu koncepcja szersza i bardziej wie loaspektowa — holizm metodologiczny. Jakkolwiek to stanowisko filozoficzne ma głównie charakter metodologiczny, co oznacza, iż przeważająca jego część dotyczy wyjaśniania w naukach spo łecznych, to jednak obejmuje ono także komponentę ontologiczną bardziej znaczącą niż w realizmie ontologicznym. Spróbuję wy kazać, że przyjęcie zasady holizmu metodologicznego jest nie odzowne do tego, aby w sposób uzasadniony i sensowny nie tyl ko w ogóle zajmować się mikrosocjologią, lecz także dokonywać określonych rozstrzygnięć teoretycznych w ramach tej subdyscypliny socjologicznej. 1.5.1. Holizm metodologiczny. Dyskusja, jaka rozpętała się wo kół problematyki holizmu metodologicznego, okazała się niezwy kle żywa i gorąca, a jej temperatura nie słabnie do dziś (w ciągu ostatnich czterdziestu lat na ten temat pisali m. in. Hayek 1952; Popper 1957, 1969; Popper Selections 1985; Watkins 1952a; 1952b; 1955; 1957: 1958; 1959a; 1959b; Brodbeck 1954; 1958; Mandelbaum 1955; 1957; Gellner 1956; Goldstein 1956; 1958; 1959; Taylor 1958; Agassi 1960; Scott 1961; Danto 1965; Dray 1967; Lukes 1968; Wisdom 1970; Jarvie 1972; Modes 1973; Sławianowski 1974; Kmita 1976: 138 i nast; Szmatka 1976; 1980). Holistyczna filozofia nauk społecznych miała swe źródła i tradycję w dziełach Claude'a Saint-Simona, Auguste'a Comte'a i £mile'a Durkheima, jeśli spojrzeć na ten problem od strony socjologii, w tradycji filozoficznej zaś — heglistów i marksistów. Współcześnie jest ona eksponowana w no woczesnej socjologii marksistowskiej, w teorii funkcjonalnej Talcotta Parsonsa czy też w tak zwanym paradygmacie analizy strukturalnej Roberta Mertona. Koliści utrzymują, że skoro całość jest więcej niż jedynie su mą swoich części, skoro całość determinuje naturę jej części, skoro części te są dynamicznie powiązane i wzajemnie od siebie uzależnione i skoro części nie mogą zostać dostatecznie zrozu miane i zinterpretowane, jeśli rozważa się je w izolacji od całoś ci (Phillips 1977: 6), to nie wystarczy sformułować słabej dyrekty-

28

wy metodologicznej dotyczącej wyjaśniania w naukach społecz nych, lecz konieczne jest przyjęcie tezy mocnej, iż całość nie mo że być do końca wyjaśniona w terminach jej części (Phillips 1977: 36). Inaczej mówiąc, chodzi tutaj o tezę, iż ostateczne wy jaśnienia wszelkich zjawisk społecznych muszą być dokonywane przy użyciu twierdzeń i terminów odnoszących się do całości zja wisk społecznych, społeczeństwa, a także ostateczne wyjaśnienia, sięgające podstaw zachowania i własności jednostek ludzkich mus/ą być dokonywane przy użyciu terminów i twierdzeń odno szących się do cech i działania układu społeczno-ekonomicznego: całości społecznej. W sporze o uniwersalia, który dał początek późniejszej kon trowersji holizmu z indywidualizmem, szło o to, czy w rzeczy wistości w ogóle (zarówno społecznej, jak i przyrodniczej) istnie ją przedmioty jednostkowe i konkretne, czy także przedmioty ogólne i abstrakcyjne. Ale co rozumiano przez pojęcie „przedmio ty ogólne i abstrakcyjne"? Czy istotnie społeczeństwo jest w tym wypadku rzeczą, przedmiotem jednostkowym i konkretnym, czy też przedmiotem ogólnym i abstrakcyjnym? Czy zatem społeczeń stwo lub inne całości społeczne, jakkolwiek abstrakcyjne, są to zbiory (o tym samym statusie ontologicznym co na przykład zbiór wszystkich krzeseł w mieście Krakowie czy zbiór mężczyzn cho dzących w granatowych garniturach), własności (tak jak włas nością jest kolor zielony), zdarzenia? Czy społeczeństwo jako pew na abstrakcyjna całość jest porównywalne w sensie ontologicz nym z taką abstrakcyjną całością, jaką jest gatunek? Otóż emergentny strukturalizm socjologiczny na wszystkie te pytania odpowiada negatywnie. Społeczeństwo (i wszelkie inne tak zwane całości społeczne) tym różnią się właśnie od na przy kład zbiorów czy gatunków, że, po pierwsze, ich elementy skła dowe znajdują się we wzajemnej zależności i wzajemnym oddzia ływaniu, co wywołuje pojawienie się własności systemowych i emergentnych i co powoduje także, że te elementy, jednostki, nie dadzą się poprawnie zinterpretować, gdy będziemy je anali zować w izolacji od całości, w której istnieją. Ponadto, po drugie, społeczeństwo tym różni się od zbioru, że jest wewnętrznie ustratyfikowane, że ma wewnętrzną strukturę i organizację, której ce chy i sposób funkcjonowania doprawdy trudno jest przewidzieć 29

na podstawie analizy (nawet najbardziej wyrafinowanej) cech i własności jednostek ludzkich. Po trzecie, społeczeństwo lub ja kakolwiek inna całość społeczna są zlokalizowane w czasie i prze strzeni w tym sensie, że istnieją ich uchwytne granice (natomiast zbiór często trwa powołany do życia wyobraźnią badacza i w ta ki sam sposób ginie). Po czwarte wreszcie, na co zwrócili uwagę najwcześniejsi socjologowie, społeczeństwo oraz inne całości po nad jednostkowe mają zdolność oddziaływania, wpływu, determi nowania itd., a i same są przedmiotem oddziaływania i wpływu, same są determinowane. Czy moglibyśmy to powiedzieć w odnie sieniu do jakiegokolwiek zbioru? Emergentny strukturalizm socjologiczny nie zajmuje się ba daniem zachowania ludzkiego. Bada on raczej wewnętrzną me chanikę struktur społecznych, reguły funkcjonowania tych struk tur jako całości, rodzaje związków pomiędzy poszczególnymi ponad jednostkowymi elementami tych struktur. „Badając organi zację społeczeństwa, strukturaliści koncentrują swoją uwagę na co najmniej dwóch typach zjawisk: (1) własnościach agregacyjnych populacji i (2) emergentnych (czysto strukturalnych) włas nościach samej organizacji jako takiej. Własnością agregacyjną jest taka, która może zostać użyta w celu skonstruowania zmien nej przez proste dodawanie biologiczno-fizycznych cech pojedyn czych elementów populacji, na przykład wielkości populacji. Z kolei własność emergentna może być skonstruowana jedynie na podstawie relacji pomiędzy elementami populacji. W wypad ku organizacji społecznej własność emergentna jest to taka włas ność, którą określa całokształt powiązań właściwych dla danego układu i wobec tego nie jest ona wyprowadzalna z cech pojedynczych elementów populacji" (Mayhew 1980: 339). Dodam, że badanie owych emergentnych właściwości jest tu czynnością ba dawczą o podstawowym, pierwotnym znaczeniu. Taki punkt widzenia wymaga radykalnie realistycznej ontologii. Tymczasem nawet wówczas, gdy wielu socjologów akcep tuje tezę, że „grupy społeczne istnieją realnie", mam wrażenie, że akceptacja ta opiera się na specyficznym sposobie pojmowa nia grupy jako obserwowalnego bytu fizycznego. Oto dlaczego nie mogą oni równocześnie wyobrazić sobie, iż istnieją jakieś argumenty na rzecz tez takich, jak: „rola społeczna istnieje re30

alnie" lub „struktura przywództwa jest obiektem realnym". Nie porozumienie polega na tym, że realność tych odmiennych obiek tów społecznych wymienionych wyżej traktuje się na równi z re alnością obiektów fizycznych. Tymczasem Kołakowski pisał: ,,[...] dla Marksa globalne podejście do zjawisk społecznych, tj. odno szenie wszystkich poszczególnych kategorii do całości «systemu», obecne jest we wszystkich fazach jego analizy. Marks ze szcze gólnym naciskiem i wielokrotnie podkreśla, że jakości, które roz waża, nie mają żadnego «naturalnego», tj. percepcyjnie uchwyt nego bytu, ale «byt społeczny», że w szczególności wartość nie jest żadną cechą fizyczną, ale jest stosunkiem społecznym realnym, który przybiera postać cechy rzeczy" (1976: 322). Tak więc jeśli wprowadzimy rozróżnienie na byt „naturalny", to jest mię dzy innymi byt percepcyjnie uchwytny, oraz na „byt społeczny", wówczas problem realności różnorodnych obiektów świata społe cznego przedstawia się zgoła inaczej. Realność fizyczną mają jedynie ludzie oraz zbiory ludzi, jednakże ludzie i zbiory tak rozu miane nie są obiektami świata społecznego w ścisłym tego słowa znaczeniu. Natomiast role społeczne, statusy, normy, wartości, struktury ról itp. istnieją realnie w sensie społecznym, w sensie bycia cząstką bytu społecznego. Obiekty tego typu oraz relacje zachodzące pomiędzy nimi, sieci i struktury z nich utworzone oraz wewnętrzna ich dynamika są właściwym przedmiotem za interesowań socjologa zajmującego stanowisko holistyczne. ,,[...] Wszystkie f...] własności układu uzależnione są bezpośrednio od tego, jak ów układ jest zorganizowany, i od niczego innego wię cej. Zainteresowanie strukturalisty tymi własnościami wymaga odnoszenia ich do innych form organizacji, takich jak podział pracy czy stopień stratyfikacji społecznej. [...] zainteresowanie to nie wymaga jednak, by poświęcić uwagę konkretnym zachowa niom (działaniom) jednostek [...]" (Mayhew 1980: 344). Powyższe uwagi prowadzą do konkluzji, że utrzymywanie te zy o analitycznym podziale świata społecznego na „części" (jed nostki ludzkie) i „całości społeczne" nie jest dłużej możliwe, jeśli za podstawę analiz przyjmie się filozofię radykalnego holizmu. A właśnie ona wydaje się jedyną możliwą do przyjęcia filozofią umożliwiającą dogłębne badanie świata społecznego, to jest świa ta bytów ponadjednostkowych, które, jak się tu zakłada, są je31

dynymi składnikami świata społecznego. Wszystko wskazuje na to, że Mayhew ma rację, gdy pisze: „[...] W socjologii struktu ralnej jednostką analizy zawsze jest układ społeczny, nigdy zaś jednostka" (1980: 349). Tak więc rzeczywistość społeczna nie ma charakteru całościo wego, a tym bardziej nie jest układem (zbiorem) elementów dzia łających, którymi są ludzie i wytwory ich działań. Jeśli powiadamy, iż rzeczywistość społeczna nie jest ukła dem jednorodnym, to nie chodzi tutaj o wykazanie, że jej ele mentami są przedmioty o diametralnie odmiennych cechach (to jest na przykład byty fizyczne oraz byty społeczne), lecz raczej o to, iż rzeczywistość społeczna — mimo iż złożona z względnie jednorodnych elementów: bytów społecznych — charakteryzuje się nieciągłością swych własności. Wszelkie ponad jednostkowe zjawiska i przedmioty składające się na rzeczywistość społeczną można ujmować przy użyciu jednej tylko kategorii — całości społecznych, jeśli się założy, że istotnym i realnym składnikiem świata społecznego są jedynie ludzie. Nie jest to natomiast moż liwe, jeśli się założy, że istotnym i realnym składnikiem świata społecznego są byty ponadjednostkowe. 'Najogólniejszą ontologiczną charakterystyką świata społecz nego jest więc jego emergencyjność, jakościowa różnorodność. Istnieją pewne obszary rzeczywistości społecznej zwane pozioma mi, charakteryzujące się wewnętrzną jednorodnością własności, ale różniące się, niekiedy nawet zasadniczo, między sobą. Pomię dzy tymi poziomami nie ma „płynnego przejścia", to znaczy daje się zauważyć istotna, jakościowa różnica ich własności — każdy z bardziej złożonych poziomów charakteryzuje się zasadniczą, ja kościową autonomią. Nietrudno się domyślić, że będzie to wy woływać istotne trudności w wyjaśnianiu zachodzących na tych poziomach zjawisk. Otóż autonomia bardziej złożonych poziomów ma miejsce także na szczeblu praw podstawowych. „[...] Jakoś ciowa różnorodność zjawisk, zwłaszcza przy przejściu od małych układów do wielkich, sięga prawdopodobnie głębokich praw pod stawowych, tyle że w zwykłych warunkach efekt ten jest bardzo subtelny i niedostrzegalny. Całość modyfikowałaby tu własności 32

części w sposób nieinterpretowalny na gruncie schematu redukcjonistycznego opartego na jednokierunkowym, hierarchicznym modelu struktury materii" (Sławianowski 1974: 188). Wspomnia na trudność w wyjaśnianiu zjawisk społecznych polegać więc bę dzie na tym, że jakościowa autonomia każdego z poziomów inte gracji tych zjawisk pociąga za sobą autonomię teoretyczną — dc wyjaśniania zjawisk danego poziomu wymagana jest inna teoria, i to zarówno na szczeblu praw szczegółowych, jak i na szczeblu praw najogólniejszych, podstawowych. Postulat redukcjonizmu, by prawa o całościach wyprowadzać z praw o działaniu części, staje się postulatem zgoła surrealis tycznym, gdy uzmysłowimy sobie, że przecież części przejawiają swe własności, swój sposób oddziaływania z tymi obiektami wła śnie przez układ, do którego należą, przez tę całość (Sławianow ski 1974: 189). Nie chodzi tutaj jedynie o istnienie tak zwanych efektów strukturalnych (Blau 1961), lecz o coś więcej — właśnie o ów poziom praw podstawowych. Kiedy zachowanie danego ukła du zaczyna podlegać jakimś bliżej dotychczas nie znanym pra widłowościom, wówczas intuicja każe nam stwierdzić, że mamy tu do czynienia z inną, jakościowo nową całością, że przechodząc od małych do dużych całości, stykamy się z nowymi jakościami na poziomie praw. Redukcjonista będzie się wówczas starał zna leźć dodatkowe parametry, subtelniejszą atomizację układu, by tę różnicę na poziomie praw wyprowadzić z różnic na poziomie struktury lub na poziomie jeszcze bardziej elementarnym. Jeśli to się jednak nie powiedzie, „[...] to naturalnym i zasadnym sta łoby się przypuszczenie, że metodologia redukcjonistyczna zawiodła, że jest coś zasadniczego i niezbywalnego w przysługujących du żemu układowi nowych jakościach na poziomie praw" (Sławia nowski 1974: 190). Wszystkie zjawiska związane z tak zwaną nierozróżnialnością cząstek elementarnych .tego samego rodzaju mają wymowę zdecydowanie holistyczną, antyindywidualistycz-ną. „Nowe efekty, które pojawiają się tu przy przejściu od poje dynczych cząstek do ich układów, są immanentną własnością tych że układów i nie mogą być odniesione ani do indywiduów i ich struktury, ani do relacji między indywiduami [...] Indywiduum staje się [...] naprawdę czymś pojęciowo i fizycznie wtórnym względem wszystkich możliwych układów, do których może
33

należeć. Warto nadmienić, że staje się ano czymś zdecydowanie wtórnym względem samego gatunku (rodzaju cząstek elementar nych), do którego należy" (Sławianowski 1974: 191 - 192). Dokładnie takie same konkluzje nasuwają się wówczas, gdy analizujemy zjawiska społeczne. Przede wszystkim staje się w tym kontekście rzeczą jasną, dlaczego w obrębie socjologii strukturalnej jednostka ludzka nie jest i nie może być nigdy je dnostką analizy.

fikę badanych przez nią zjawisk postaram się wykazać w następ nych częściach tej książki. I to właśnie stanowi jej główny cel. Teza końcowa, do której zmierzam, brzmi zatem następująco: mikrosocjologia jest tak dalece odrębną i autonomiczną dyscypli ną socjologiczną, jak dalece odrębne, autonomiczne i emergentne są mikrostruktury. Jej status jako odrębnej subdyscypliny ma uzasadnienie w istnieniu w strukturze świata społecznego odrębnego i emergentnego poziomu mikrostruktur społecznych.

1.6. PROBLEM STATUSU EPISTEMOLOGICZNEGO MIKROSOCJOLOGII

Wyżej scharakteryzowany sposób rozumienia świata społecz nego jest niemożliwy do zinterpretowania na gruncie tradycyj nego schematu redukcjonistycznego, który opiera się na jedno kierunkowym, hierarchicznym modelu struktury rzeczywistości społecznej. Zdefiniujmy zasadniczą tezę redukcjonizmu, w spo sób następujący: jeśli wyodrębnimy z jakiegoś większego układu (na przykład rzeczywistości społecznej) jakieś względnie wyizolo wane podukłady (na przykład makrostruktury, mikrostruktury spo łeczne), to zachowanie wszystkich podukładów można opisać i wy jaśnić zasadniczo przez tę samą teorię. I tak Romans (1967; 1970b; 1982) utrzymuje, ze wszelkie procesy i zjawiska społeczne, zarów no makro-, jak i mikrostrukturalne, dają się objaśnić za pomocą niewielkiego zestawu twierdzeń psychologii behawioralnej, do którego można tym samym zredukować prawa dotyczące tych procesów i zjawisk. Widać jednak, że emergencyjna, jakościowo zróżnicowana rzeczywistość społeczna w ramach tego modelu nie poddaje się jakiejś sensowniejszej interpretacji. Dość wyraźnie rysują się więc ontologiczne przesłanki wy odrębniania takiej subdyscypliny socjologii, jaką jest mikrosocjologia strukturalna. Zakłada się, że istnieją pewne specyficzne, jakościowo odrębne, emergentne obszary rzeczywistości społecz nej — zjawiska mikrostrukturalne — których specyfika sięga tak głęboko, iż ich objaśnianie wymaga zastosowania odrębnych na rzędzi teoretycznych. Zatem wyodrębnienie mikrosocjologii spośród działów socjologii ma swe uzasadnienie ontologiczne. Specy34

1.6.1. Dyrektywy redukcjonizmu metodologicznego. Sformułujmy obecnie ogólne zasady wyjaśniania zjawisk społecznych. Opcja na rzecz onkologicznych założeń holizmu metodologicznego, jakiej tu w końcu dokonałem, mimo dokonania wielu modyfikacji tego stanowiska, nie musi w sposób „automatyczny" prowadzić do uznania holistycznych dyrektyw wyjaśniania zjawisk społecznych. Uwypuklenie eniergentności, jakościowej różnorodności i wielo- poziomowości świata społecznego (a do tego sprowadzają się wspomniane modyfikacje holistycznych założeń ontologicznych) wymaga przyjęcia w naukach społecznych odmiennej koncepcji wyjaśniania. Jest to koncepcja zdecydowanie redukcjonistycizna, choć redukcjonizm ten odbiega od tradycyjnych schematów. (De bata nad możliwymi modelami redukcji w nauce i redukcjoniz mu w naukach społecznych jest równie żywa i burzliwa jak spory wokół holizmu i indywidualizmu. Por. Brittan 1970; Brod- beck 1958; Feyerabend 1979: 62-151; Hempel 1969: 179-199; Homans 1967; 1970a: 340-343; 1970b: 313-328; Blau 1970: 329--339; Hoyard 1971; Hummell, Opp 1968; 1971; Kemeny, Oppen- heim 1956; Lachenmeyer 1970; Nagel 1970a: 294-343; 1970b; Schaffner 1967; 1969; Sklar 1967; Spinner 1973; Webster 1973; Wright 1968; Marnane, Rockwell 1966; Madden 1961; Michael 1971; Brody 1975; wśród prac polskich autorów warto wymienić: Malewski 1957; Nowak S. 1971: 135211; 1976; Szmatka 1975b; Sztompka 1979: 83-128; Krajewski 1974a; 1977: 30-40; 1974b: 115-146; Nowak I. 1974; Żytkow 1974; Zamiara 1974; Urbanek 1973; Majewski 1974; Amsterdaniski 1964). Reasumując. Najogólniejszy schemat wyjaśniania w naukach społecznych wygląda następująco. Proces wyjaśniania danego zjawiska rozpoczynamy od filozoficznej (głównie ontologicznej) 35

charakterystyki zjawiska wyjaśnianego w celu ustalenia jego podstawowych uwarunkowań. Następnie staramy się sformułować możliwie najpełniejsze i najgłębsze wyjaśnienia pierwszego rzędu tego zjawiska, to jest wyjaśnienia „jednopoziomowe", czyli takie, w których eksplanans i eksplajiandum należą do tego samego poziomu. Z kolei na podstawie wcześniejszej analizy filozoficznej głównych zależności i uwarunkowań tego zjawiska formułujemy wyjaśnienia drugiego rzędu i zarazem wyjaśnienia ostateczne, to jest takie, w których eksplanansie będziemy się odwoływali do praw i twierdzeń dotyczących zjawisk z poziomu innego niż eksplanandum. W tym momencie proces wyjaśniania komplikuje się do tego stopnia, iż trudno mówić o istnieniu precyzyjnego algorytmu budowania wyjaśnień ostatecznych. Dlaczego? Otóż ze sfery zruty-nizowanych, zestandaryzowanych czynności badawczych wkraczamy (właśnie w momencie formułowania wyjaśnień drugiego rzędu) w sferę poszukiwań badawczych. Należy to rozumieć w ten sposób, że cokolwiek się stanie, od tego momentu zależeć będzie wyłącznie od indywidualnej decyzji badacza. Informacja pewna, jaką w tym momencie będzie badacz posiadał, ogranicza się jedynie do tego> iż aby zbudować wyjaśnienie drugiego rzędu, wyjaśnienie ostateczne badanego zjawiska, należy dążyć do sformułowania wyjaśnień „wielopoziomowych", to znaczy wyjaśnień, w których eksplanans będzie się odnosił do zjawisk z innego poziomu integracji świata społecznego niż poziom, na którym występuje eksplanandum. Wprawdzie owe najogólniejsze założenia ontologiczne, którym poświęciłem więcej uwagi nieco wcześniej, mogą stanowić bardzo ważną wskazówkę, jak dokonywać ostatecznego wyjaśnienia badanego zjawiska, ale wiele dodatkowych elementów, których każdy badacz jest świadom, utrudnia sformułowanie i posłużenie się jednoznacznym zespołem reguł. Innymi słowy mówiąc, teza, iż aby wyjaśnić ostatecznie jakieś zjawisko społeczne, trzeba je wyjaśnić redukcyjnie, jest od pewnego momentu jedynie ogólną wskazówką, której silniejsze sprecyzowanie nie jest już możliwe. Wyjaśnienia, w których użyte zostaną terminy i twierdzenia odnoszące się do zjawisk i procesów mikrostrukturalnych, mogą być zatem w jednych sytuacjach jedynie wyjaśnieniami pierw36

szego rządu, niekiedy zaś wyjaśnieniami drugiego rzędu, ostatecznymi. Wówczas jednak, gdy przedmiotem wyjaśnienia uczynimy mikrostruktury społeczne — co w dziedzinie mikrosocjologii zdarza się najczęściej — wyjaśnienia, w których będziemy się posługiwać terminami i twierdzeniami odnoszącymi się do tych mikroprocesów, będą mieć status jedynie wyjaśnień pierwszego rzędu. 1.7. KLUCZOWE POJĘCIA EMERGENTNEGO STRUKTURALIZMU SOCJOLOGICZNEGO Celem dotychczasowych rozważań było skonstruowanie strukturalistycznego paradygmatu analizy mikrozjawisk społecznych. Dążeniu temu towarzyszyło przekonanie, że proponowany paradygmat może być źródłem najbardziej efektywnych sposobów wyjaśniania i interpretacji mikrostruktur i mikroprocesów społecznych, & zatem, iż jest on dla mikrosocjologii najbardziej efektywnym paradygmatem. Zarysowaną powyżej koncepcję filozoficzną, która w aktualnej praktyce mikrosocjologicznej nie jest zakładana, ale której przyjęcie mogłoby zarówno wzbogacić interpretację poszczególnych procesów mikrosocjologicznych, jak też dostarczyć szerszej perspektywy spojrzenia na te procesy, zamierzam obecnie rozszerzyć o charakterystykę kluczowych pojęć teoretycznych mikrosocjologii strukturalnej. 1.7.1. Pojęcie emergencji zjawisk społecznych. Emergencyjny strukturalizm socjologiczny wysuwa tezę o występowaniu emer-gentnych własności na poszczególnych poziomach integracji świata społecznego. .Emergencyjność, czyli jakościowa różnorodność zjawisk połecznych, przejawia się w istnieniu pewnych obszarów rzeczywistości społecznej zwanych poziomami, które charakteryzują się względną jednorodnością wewnętrzną, ale które różnią się jakościowo między sobą. Pomiędzy tymi poziomami nie ma „płynnego przejścia", ich własności cechuje natomiast istotna, jakościowa różnica, zasadnicza jakościowa autonomia. Właściwości jakościowe poszczególnych struktur i procesów społecznych są nieciągłe na różnych poziomach integracji świata społecznego.

37

Tak więc rzeczywistość emergentna to rzeczywistość płiaraktery-zująca się nieciągłością własności i stąd —. xzeczy_wisloŚ£L, wielopoziomowa. V7łasność emergencji przypisuje się zatem bardzo dużym obszarom rzeczywistości, nie zaś poszczególnym cechom czy zdarzeniom, a tym samym emergencja jest w tym ujęciu traktowana jako bezwzględna, ogólna cecha rzeczywistości społecznej. Gdy natomiast analizujemy zjawiska i procesy zachodzące na poszczególnych poziomach społecznych, emergencja jest uznawana za bezwzględną cechę tego procesu czy zjawiska, albowiem w tym wypadku proces ten lub zdarzenie są emergentne ze względu na dany poziom rzeczywistości społecznej. 1.7.2. Struktura emergencyjna rzeczywistości społecznej. Akceptacja tezy o jakościowym zróżnicowaniu rzeczywistości społecznej nakazuje rozważenie także problemu struktury emergen-cyjnej rzeczywistości społecznej. Strukturę jakościową (emergen-cyjną) możemy usiłować ustalić jedynie dla rzeczywistości społecznej en biec. Zróżnicowanie jakościowe ujawnia się bowiem dopiero wówczas, gdy na rzeczywistość społeczną patrzy się z maksymalnie szerokiej perspektywy. Dążenia do ustalenia struktury jakościowej rzeczywistości społecznej nie zawsze muszą oznaczać przypisanie tej rzeczywistości jakiejś jednej struktury jakościowej. Nie można zatem poprzestać na tezie o istnieniu zróżnicowania jakościowego rzeczywistości społecznej, ale należy ponadto przedstawić jakiś określony model struktury świata społecznego. Struktura świata społecznego — w jej najbardziej abstrakcyjnej postaci — obejmuje trzy poziomy integracji zjawisk społecznych. Najbardziej elementarnym poziomem świata społecznego jest poziom działających jednostek. Jest to poziom sub-stratu społeczeństwa, poziom „tworzywa", z jakiego są zbudowane wszelkie pozostałe, typowo już społeczne formy tego świata. Chodzi o to, że jest to poziom, na którym ludzi traktuje się tylko jako ludzi — to jest jako pojedyncze jednostki ludzkie, indywidualnych aktorów. Nie mamy na tym obszarze do czynienia jeszcze z jakąkolwiek ponadjednostkową, strukturalną formą świata społecznego, a jedynie ze zjawiskami wprawdzie społecznymi, ale indywidualnymi — z jednostkowymi zachowaniami

wyznaczonymi raczej przez konstytucję psychologiczną człowieka, cechy osobowościowe, postawy, wartości zinternalizowane, a więc stanowiące integralną część jego osobowości niż z zachowaniami wynikającymi z miejsca tego człowieka w strukturze świata społecznego, z faktu uwikłania w poszczególne konstelacje strukturalne, z faktu bycia członkiem — kategorią struktury jakiejś grupy. Człowiek jest tu więc traktowany jako pojedynczy, izolowany w pewien sposób osobnik, funkcjonujący rzecz jasna w określonych grupach, strukturach czy środowisku społecznym, ale to otoczenie i środowisko uznawane są wówczas jedynie za tło, określoną społeczną podstawę działań i zachowań, która w tym konkretnym przypadku stanowi constans. Jesteśmy świadomi jej istnienia i odziaływania, ale dokonujemy swoistej redukcji przestrzeni własności, redukcji zakresu wyjaśnień i analiz tylko do tego, co jest jednostkowe, indywidualne, co stanowi i decyduje o zachowaniach człowieka jako pojedynczej, izolowanej jednostki ludzkiej, nie zaś jako elementu strukturalnego poszczególnych całości ponadjednostkowych. Wyraźna odrębność jakościowa tego poziomu zasadza się na tym, że inna jest struktura indywidualnych zachowań ludzi, a inna struktura zachowań tychże ludzi, gdy w obręb analizy włączymy także fakt ich uwikłania w określone społeczne układy strukturalne. W tym drugim wypadku nie jesteśmy w stanie dokonać analizy działania człowieka. Uniformizujący wpływ struktury, różnorodne naciski strukturalne powodują, że — wbrew temu, czego byśmy chcieli — staje się ona analizą kategorii strukturalnej, analizą określonego strukturalnego elementu szerszej całości społecznej, nie zaś analizą działania człowieka z jego indywidualnością i niepowtarzalnością. Już najmniejsze jednostkowe zjawiska, procesy i struktury społeczne okazują się odmienne jakościowo od procesów i zjawisk, które wiązały się z działaniem jednostek ludzkich. Już w najmniejszych i najprostszych typach struktur społecznych ujawniają się takie ich własności, których wyjaśnienie wymaga całkowicie odrębnych środków analizy i odrębnej aparatury teoretycznej. Słowem, już te najprostsze i najbardziej elementarne rodzaje ponadjednostkowych struktur okazują się emergentne, jakościowo odmienne od zachowań i działań pojedynczych jedno-

38

39

stek ludzkich. Równocześnie, pomimo dość dużej różnorodności, te małe struktury społeczne cechuje wyraźna wspólnota istot nych cech i właściwości. Można więc powiedzieć, że właśnie po między tymi różnorodnymi typami małych struktur społecznych nie występuje jakaś zasadnicza, głęboka emergencja własności. W tym sensie tworzą one kolejny, drugi poziom integracji zja wisk społecznych. Różnorodne rodzaje makrostruktur społecznych, wielkich zbio rowości społecznych, a więc i całych społeczeństw, tworzą ze względu na swe swoiste, emergentne właściwości strukturalne i globalne kolejny, trzeci poziom integracji zjawisk społecznych. Tutaj także, tak jak w wypadku mikrostruktur, ujawniają się całkowicie swoiste właściwości tego typu struktur i całości spo łecznych, pojawiają się zupełnie nowe rodzaje mechanizmów, za leżności i nowe typy konfliktów. Makrostruktury, może jeszcze bardziej niż mikrostruktury, są wewnętrznie zróżnicowane. Obok takich typów makrostruktur, które ujawniają się jedynie w spo łeczeństwach globalnych, istnieją też ich mniejsze formy — ma- krostruktury klas społecznych, wielkich organizacji przemysło wych, partii politycznych. Oczywiście jakkolwiek badając każdą z tego rodzaju makrostruktur, trzeba zastosować zapewne nieco odmienną aparaturę teoretyczną, różnią się one bowiem między sobą ze względu na szereg właściwości, to jednak podstawowe, generalne i istotne cechy pozostają te same, co powoduje, że tworzą one dość wyraźnie określony i wyodrębniony poziom in tegracji zjawisk społecznych. Najbardziej złożonym poziomem integracji zjawisk społecz nych jest natomiast poziom struktury rzeczywistości społecznej wyznaczany przez świat społeczny en błoć. Jest to ten typ stru ktury, której elementami strukturalnymi są pozostałe trzy pozio my integracji zjawisk społecznych i równocześnie trzy formy struktur społecznych. Ich sposób ułożenia oraz rodzaj wzajem nych zależności i oddziaływań tworzą pewną nową jakość, ogólną strukturę świata społecznego. Ustalenie i poznanie własności tej struktury jest równoznaczne z poznaniem istoty zjawisk społecz nych, istoty świata społecznego. Jest to równocześnie najbardziej abstrakcyjny poziom strukturalny rzeczywistości społecznej. Pod czas gdy określone typy mikrostruktur dają się przypisać realnie

istniejącym, niekiedy nawet obserwowalnym typom zbiorowości społecznych, podobnie jak określone formy makrostruktur moż na przypisać realnie istniejącym, aczkolwiek wielkim, zbiorowoś-ciom społecznym, takim jak na przykład partie polityczne czy wielkie organizacje biurokratyczne, to ogólnej strukturze świata społecznego nie można przypisać którejkolwiek z cząstkowych form zbiorowości społecznej. Wyznacza się ją bowiem dla rze czywistości społecznej jako swoistej formy świata realnego (nie można więc mówić, że ten typ struktury ustalamy dla jakiegoś rodzaju zbiorowości społecznej), co zawsze jest równoznaczne z odpowiedzią na najbardziej ogólne pytanie o istotę rzeczywis tości społecznej. Poziomy integracji świata społecznego składające się na ogól ną strukturę rzeczywistości społecznej wzajemnie się warunkują i determinują. Oznacza to, że właściwości i funkcjonowanie (ro zumiane maksymalnie szeroko) działających jednostek są zdeter minowane właściwościami mikrostruktur i makrostruktur, przy czym te ostatnie mają na działające jednostki wpływ jedynie po średni. Bezpośrednio odziaływają na nie i je determinują małe struktury społeczne. Potwierdzają to miedzy innymi badania pro blemu motywacji do walki (Shils 1951: 44-69, 1975: 34-47, 111-126, 384402), a także problemów wzajemnego oddziały wania grup pierwotnych i organizacji biurokratycznych (Litwak, Meyer 1966; 1968; Litwak 1968; Litwak, Szelenyi 1969; Szmatka 1977). Oczywiście wewnątrz danego poziomu zachodzą też okre ślone procesy, które moglibyśmy nazwać uwarunkowaniami en dogennymi. Nie jest to jednakże ani jedyny, ani nawet przewa żający typ uwarunkowań działań jednostek. Dominujący wpływ na charakter, własności i sposób funkcjonowania działających jednostek mają — jako się rzekło — mikrostruktury społeczne. Z kolei cechy, właściwości i działanie mikrostruktur społecznych są zdeterminowane, z jednej strony, przez własności i działanie makrostruktur społecznych, z drugiej strony zaś przez własności działających jednostek. Tu tkwi podstawowa sprzeczność sytuacji mikrostruktur. Oba źródła determinacji mikrostruktur wywiera ją na nie sprzeczny, przeciwstawny wpływ, choć nie jest to w ścisłym tego słowa znaczeniu „wewnętrzna sprzeczność". Nie wol no jednakże ignorować uwarunkowań o charakterze endogen nym. 41

40

Makrcstruktury społeczne są natomiast zdeterminowane poprzez czynniki endogenne, to znaczy procesy zachodzące wewnątrz danej makrostruktury. W tym sensie makrostruktura społeczna — w stosunku do poprzednich dwóch poziomów rzeczywistości społecznej — jest zjawiskiem społecznym wyjątkowym, bo samo-determinującym się, autodynamicznym. 1.7.3. Pojada „struktura społeczna", „mikrostruktura" i „poziom rzeczywistości społecznej". Dochodzimy do takiego punktu rozważań, w którym wydaje się niezbędne bliższe wyjaśnienie pojęcia „struktura społeczna", będącego jednym z kluczowych pojęć ze sfery założeń ontologicznych mikrosocjologii. Inaczej mówiąc, struktura społeczna jest w zarysowanej wyżej ontologii mikrostruktur głównym przedmiotem badań — zbadanie jej cech i właściwości umożliwia zrozumienie zarówno istoty zjawisk mikroso-cjologicznych, jak i sensu wielu innych struktur i procesów, które są przez mikrostruktury determinowane i które te mikrostruktury determinują.Czym zatem jest struktura? Czy jest jedynie na przykład geometrią układu lub też tak zwaną głęboką strukturą, czy też każda z tych charakterystyk jest jej charakterystyką cząstkową? Nie mniej ważne jest także i to, czy na każdym obszarze zjawisk społecznych da się mówić o strukturze w tym samym sensie; czy struktura w makrosocjologii i w mikrosocjologii oznacza to samo? Wreszcie, co to znaczy ustalić strukturę danego zjawiska? Jest to oczywiście niezwykle rozległa dziedzina zagadnień i nie zamierzam w tym miejscu podejmować próby odpowiedzi na wszystkie pytania związane z zagadnieniem struktury, niemniej jednak wydaje mi się, że nie można ustalić, czym jest struktura w mikrosocjologii, bez dokonania uprzednio podobnych analiz w makrosocjologii lub po prostu w ogóle w socjologii (por. Szmatka 1984). Kiedy analizowałem problem poziomów rzeczywistości społecznej, wysunąłem tezę, że są to pewne układy względnie jednorodnych zjawisk. Mogło to oczywiście budzić rozmaite zastrzeżenia, jako że niełatwo dopatrzeć się jednorodności w tak wielkiej liczbie zróżnicowanych zjawisk, struktur i procesów, jakie są przedmiotem mikrosocjologii. Mimo to utrzymuję, że taka jednorodność istnieje, wszelako nie jest ona dostrzegalna z dowolnie 42

obranego punktu obserwacji. Innymi słowy mówiąc, utrzymuję, że zjawiskom mikrostrukturalnym możemy przypisać coś na podobieństwo Simmlowskiej formy, to jest taką ogólną, abstrakcyjną cechę (lub raczej układ cech), która obejmuje choćby najbardziej różnorodne typy zjawisk i procesów mikrosocjologicznych. Problem leży bowiem w metodzie poznania, a dokładniej — w rodzaju dystansu, z jakiego badacz obserwuje zjawisko. „[...] poznaniem — jak zauważa Simmel — musi rządzić zupełnie inna zasada strukturalna, zasada, która z pewnego zewnętrznego kompleksu zjawisk wyprowadza szereg różnorodnych, ale zarazem uznanych za jednakowo ostateczne i jednolite, przedmiotów poznania" (1975: 8 - S). Jak z kolei pisze Stefan Nowak we wstępie do Socjologii Georga Simmla: „Zjawiska te są, oczywiście, jednorodne f...] wtedy, gdy [...] patrzymy na nie z określonego dystansu" (1975: XVIII). Problem dystansu spojrzenia jest, moim zdaniem, wstępnym, ale i rozstrzygającym wiele kwestii krokiem w kierunku odpowiedzi na pytanie o sens „struktury społecznej". Nowak pisze dalej: „Poszczególne «dystanse» lub — jakby można też było powiedzieć — perspektywy poznawcze są nawzajem komplementarne. Prawdziwość wiedzy uzyskanej w jednej perspektywie nie oznacza bynajmniej fałszywości obrazu świata rozpatrywanego z innej perspektywy" (1975: XVIII).

Tu chodzi jednak nie tyle o perspektywę problemową, ile o dystans w sensie pewnej odległości od badanego przedmiotu, w jakiej rnusi się znaleźć badacz, jeśli chce dostrzec rzeczy istotne. Jak pisze Blau, na obraz Moneta Lilie wodne trzeba patrzeć z do-slateczinie dużego dystansu, jeśli chce się dostrzec piękno i kompozycję. Jeśli stoi się zbyt blisko, obraz staje się jedynie mieszaniną kolorowych kropek. Z kolei obraz van Eycka Arnolfini i jego narzeczona trzeba oglądać z bliska, aby dostrzec intrygujące odbicie pary w lustrze. Odbicie to staje się rozmazaną plamą, gdy stanąć zbyt daleko od obrazu (Blau 1975a: 3). Myśl, jaką starał się przekazać Simmel i jaką przekazuje Blau, polega na dostrzeżeniu istotnych różnic, jakie przy poznawaniu poszczególnych obiektów powoduje dystans dzielący badacza od badanego obiektu. Ta myśl wydaje się niezwykle wartościowa. Otóż twierdzę, że ów dystans odgrywa istotną rolę w poznawaniu zjawisk społecznych, w szczególności wówczas, gdy chcemy rozpoznać strukturę 43

i jej istotne cechy. Pewne rodzaje struktur można dostrzec, poznać, opisać i poddać analizie jedynie wtedy, gdy poznajemy je z bardzo dużego dystansu, inne zaś nie dadzą się rozpoznać, jeśli nie spojrzy się na nie z możliwie bliskiego dystansu. Co więcej, zróżnicowane spojrzenia na „dalekie" i „bliskie" dystanse są niezbędne po to, aby można było rozpoznać różnorodne typy struktur społecznych. Pełne poznanie nie jest możliwe bez zmiany dystansu. Gdy zastosujemy w analizie dystans daleki, a więc gdy spojrzymy na dany przedmiot z maksymalnie wielkiej odległości, okazuje się, że jego struktura to rodzaj geometrii układu; struktura jest zatem rodzajem ogólnej formy, jaką mają różnorodne przedmioty społeczne. Można wówczas dostrzec określony układ, siatkę .powiązań, która będzie miała charakter wysoce abstrakcyjny, będzie rodzajem geometrii tego układu. Nie dostrzeżemy natomiast konkretnych elementów wraz z konkretnymi typami powiązań i zależności między nimi. Jeśli patrzymy z dostatecznie dużej odległości na piramidy egipskie, wówczas jesteśmy w stanie dostrzec formę geometryczną, to jest trójkąt lub ostrosłup, co na podstawie wiedzy geometrycznej pozwala zrekonstruować własności i cechy takiej struktury. Ma ona jednak charakter wysoce abstrakcyjny, nie jest konkretną całością w tym sensie, w jakim konkretną całością jest owa piramida. Podobnie rzecz się ma, gdy z dalekiej perspektywy będziemy obserwować Ziemię. Okaże się oczywiście, że ma ona formę kulistą i ta „struktura", to jest struktura kuli, pozwoli nam dociec wielu dalszych własności obiektu, któremu ona przysługuje. Również poznanie struktury trójkąta czy ostrosłupa umożliwi poznającemu dojść, jakie to cechy powinny przysługiwać obiektom mającym tę formę, ten typ struktury. Zastosowanie na gruncie socjologii takiego dystansu, takiej perspektywy poznawczej umożliwia badaczowi dotarcie do ma-krostruktury, mikrostruktury lub struktury zachowań działających jednostek. Moim zdaniem, właśnie jedynie mikrostruktura lub makrostruktura mają charakter takiego geometrycznego układu niezmiernie abstrakcyjnego, niewątpliwie będącego ukrytą strukturą lub tak zwaną strukturą głęboką, realnego, aczkolwiek abstrakcyjnego, tak jak realne są formy geometryczne i prawa

nimi rządzące, nie dającego się jednak rozpatrywać z substancjalnego punktu widzenia. Myślę, że można tu zaproponować inne nieco, aczkolwiek całkowicie korespondujące z poprzednim, spojrzenie na problem tak zwanego poziomu rzeczywistości społecznej. Mówiłem poprzednio, że na danym poziomie daje się zauważyć określona jednorodność zjawisk, procesów i struktur, natomiast pomiędzy poziomami jednorodności takiej nie ma — obserwuje się wyraźną emergencję własności. Otóż teraz można powiedzieć, że na danym poziomie daje się ustalić lub też danemu poziomowi integracji zjawisk daje się przypisać określoną „formę geometryczną", to jest określony kształt „struktury dalekiego dystansu". Różnorodność struktur i procesów, zjawisk i obiektów mikrosocjologicznych okazuje się względna, wszystkie bowiem są składnikami struktury dalekiego dystansu i aczkolwiek mają pewne swoiste reguły działania, to jednak są one podporządkowane ogólniejszym prawom mikrostruktury. Reasumując, po pierwsze, struktura dalekiego dystansu jest rodzajem geometrii i formy, pola sił i napięć łączącego w jedną całość różnorodne zjawiska pochodzące z danego poziomu rzeczywistości społecznej. Po drugie, struktur dalekiego dystansu jest tylko tyle, ile jest poziomów rzeczywistości społecznej, albowiem czynnikiem granicznym decydującym o jednorodności zjawisk, w stosunku do których daje się ustalić tożsamą strukturę dalekiego dystansu, jest ich przynależność do tej samej jakościowo kategorii zjawisk społecznych, o czym rozstrzyga, jak już ustaliliśmy, kryterium struktury emergencyjnej rzeczywistości społecznej. Strukturą dalekiego dystansu jest także wspomniana struktura emergencyjna świata społecznego. Po trzecie, struktura dalekiego dystansu jest strukturą ukrytą i zapewne w wielu wypadkach, na co wskazywałem wcześniej, jej wykrycie może być równoznaczne z dotarciem do istoty danej kategorii zjawisk. Jest to także struktura głęboka, albowiem stanowi ona rodzaj niewidocznego, wewnętrznego szkieletu zjawisk danej kategorii, zjawisk z danego poziomu rzeczywistości społecznej. Po czwarte, struktura dalekiego dystansu nie jest całością społeczną w sensie przedmiotu społecznego, który można byłoby rozpatrywać z substancjalnego punktu widzenia, a mimo to istnieje realnie, tak samo jak realnie istnieją poszczególne formy geometryczne. Po

44 45

piąte więc, nie można tej struktury rozpatrywać z substancjal nego punktu widzenia, jako układu relacji i zależności pomiędzy na przykład jednostkami ludzkimi, jakkolwiek byśmy je defi niowali. Mikrostruktura jest zatem ex definitione strukturą dalekiego dystansu — nie jest ona tego typu przedmiotem, którego my, ludzie, jako uczestnicy życia społecznego, moglibyśmy bezpośred nio doświadczyć. Jest to natomiast układ odniesienia, układ sił i napięć, pewna forma, jaką przybierają zjawiska i procesy mikrosocjologiczne. W dalszych częściach podręcznika będę się wła śnie starał między innymi ustalić strukturę dalekiego dystansu zjawisk mikroBocjologicznych. Kiedy zastosujemy w analizie dystans bliski, a więc gdy spoj rzymy na dany obiekt z niewielkiej odległości, okaże się, że jego struktura jest innego rodzaju niż struktura dalekiego dystansu. Będzie to już określona, substancjalna całość, jakkolwiek wyidea lizowana (to jest taka, w której nie będą uwidocznione wszystkie elementy, powiązania i czynniki na nią oddziaływa j ące, a jedy nie niektóre, ważniejsze), to jednak realna, istniejąca w świecie społecznym jako określony, konkretny przedmiot. Całość ta je dnak istnieje jakby wewnątrz danego obiektu (grupy społecznej, procesu społecznego itp.), jest jakby wewnętrznym szkieletem określonego obiektu społecznego. Jest to więc całość ukryta, ale równocześnie jest to całość podstawowa w tym sensie, że jej wy krycie i ustalenie umożliwia zrozumienie podstawowych mecha nizmów działania i zmiany obiektu, w którym została wykryta. Ale nie tylko. Struktura tego typu, struktura bliskiego dystansu, będąc realną całością stanowiącą podstawowy szkielet poszczegól nych obiektów społecznych, ma zdolność determinowania właści wości i sposobu zachowania się zarówno poszczególnych elemen tów na przykład grupy, jak też tejże grupy jako całości. Strukturę bliskiego dystansu można porównać do kośćca. Jego wykrycie pozwala zrozumieć wiele ze sposobów działania organiz mu ludzkiego, aczkolwiek niewątpliwie nie umożliwia nam zro zumienia wszystkich procesów zachodzących w tym organizmie. Szereg innych zjawisk i procesów zrozumiemy dopiero po pozna niu na przykład układu nerwowego organizmu ludzkiego, a jesz cze inne po zapoznaniu się z układem krwionośnym. Dany obiekt
46

nie charakteryzuje się więc z reguły tylko jedną strukturą bli skiego dystansu, ale wieloma i każda z nich ma swój specyficz ny kształt, sposób oddziaływania i wielorakie pełni funkcje wo bec obiektu jako całości. Reasumując, struktura bliskiego dystansu jest, po pierwsze, rodzajem całości społecznej, jest zatem substancjalnie rozumia nym przedmiotem istniejącym w rzeczywistości społecznej. Po drugie, jest to struktura ukryta i podstawowa w tym znaczeniu,, że stanowi ona rodzaj wewnętrznego, niewidocznego szkieletu danej całości społecznej, której ujawnienie umożliwia poznanie tych głównych mechanizmów funkcjonowania danej całości spo łecznej, których dotyczy struktura. W związku z tym, po trzecie,, każdy obiekt, całość społeczna (na przykład mała grupa społecz na) ma wiele struktur bliskiego dystansu i dopiero rozpoznanie większości z tych struktur uprawnia nas do wypowiedzenia tezy o rozpoznaniu cech i własności badanego przedmiotu. Po czwarte, struktura bliskiego dystansu ma zdolność determinowania okre ślonych cech i właściwości zarówno odpowiednich elementów przedmiotu społecznego (na przykład grupy społecznej), jak też cech i właściwości (sposobu funkcjonowania) tego przedmiotu jako całości. IStruktura bliskiego dystansu jest zatem układem, stosunków, zależności i wzajemnych oddziaływań między elementami danego przedmiotu społecznego. Moje usiłowania w dalszych częściach książki będą zmierzały między innymi do rozpoznania i ustalenia struktur bliskiego dy stansu różnorodnych obiektów z poziomu mikrostruktur społecz nych. Inaczej mówiąc, będę usiłował zbadać różnorodne struktury społeczne pojawiające się w obrębie małych grup. Jak z powyż szego wynika, w zasadzie nie będę się posługiwał pojęciem struk tury społecznej, lecz pojęciem struktury społecznej bliskiego dys tansu, które jest jego odpowiednikiem w przyjętej tu konwencji teoretycznej. 1.7.4. Mała grupa społeczno — główny przedmiot badań mikrosocjclogii strukturalnej. Sięgnijmy do przykładów grup (szer sza analiza pojęcia por. Szmatka 1983). Na jednym krańcu swo istego kontinuum „grupowości", jaka może przysługiwać danym zbiorom ludzkim, znajdują się twory niezwykle ulotne, amorficz47

przelotne, istniejące na mocy wspólności postaw, świadomości odrębności czy na mocy zachodzenia określonych interakcji dzieli przepaść od grup o całkowicie wykrystalizowanych strukturach wewnętrznych. Z tych samych powodów nie mogę uznać za zadowalające różnorodnych innych rozstrzygnięć co do treści pojęcia „mała grupa społeczna". Tak więc gdy R. B. Ca'ttel uznaje że „[...] grupa jest zbiorem organizmów, w którym istnienie wszystkich (w danych wzajemnych relacjach) jest niezbędne do wypełniania pewnych indywidualnych potrzeb każdego z osobna" (1951: 167), w gruncie rzeczy także czynnik konstytutywny widzi w dobrowolnej, mającej podłoże psychologiczne dążności jednostek do łączenia się w grupę w celu uzyskania szansy na zrealizowanie ich indywidualnych potrzeb. To samo dostrzega także B. M. Bass, powiadając, iż grupa to ,,[...] zbiór jednostek, których istnienie jako zbioru ma walor nagradzający dla tych jednostek" (1960: 39). Funkcja spełniania potrzeb członków jest w tych koncepcjach grupy koniecznym elementem i kryterium demarkacji pomiędzy agregatem i grupą społeczną. Niemal identyczne stanowisko zajmuje Theodore M. Mills. Jego swoistość polega jednak na tym, że miejsce potrzeb z koncepcji Cattella i Bassa zajmuje w koncepcji Millsa, dość zresztą nieprecyzyjnie rozumiany, cel. Mills pisze, że grupy „[...] są to całości złożone z dwóch lub więcej osób wchodzących w kontakt w jakimś celu oraz uznających ten kontakt za znaczący" (1967: 2). Także Carfowright i Zander, kładąc nacisk na fakt wzajemnej zależności członków, piszą: „[...] grupa jest zbiorem jednostek będących w takich wzajemnych stosunkach, które czynią ich wzajemnie zależnymi do pewnego, istotnego stopnia. Tak zdefiniowany termin «grupa» odnosi się do klasy całości społecznych, których własnością jest wzajemna zależność składających się na nie członków" (Group Dynamics 1968: 46). Podobnie zdefiniował grupę Fred Fiedler (1967: 6). Sens rozumienia grupy społecznej przez wymienionych wyżej autorów jest bliski temu, jaki preferował Homans. Można bowiem uznać za niemal równoważne takie dwie cechy konstytutywne grupy jak, z jednej strony, fakt wchodzenia członków grupy we wzajemne interakcje (Homans), a z drugiej, fakt ich wzajemnej zależności. Są one, niestety, równie nieostre i równie

słabe jako kryteria odróżniania agregatów jednostek ludzkich i grup społecznych. Potwierdza to inne ujęcie, zaproponowane przez Kurta Lewina: „Pojmowanie grupy jako dynamicznej ca-iości powino obejmować definicję grupy opartą na wzajemnej zależności członków (lub, mówiąc inaczej, wzajemnej zależności subelementów grupy). Wydaje się, że dość ważną rzeczą jest podkreślenie tego faktu, albowiem wiele definicji grupy jako jej czynnik konstytutywny traktuje raczej podobieństwo członków grupy, nie zaś ich dynamiczną wzajemną zależność" (1951: 146--147). Wszystkie w powyższy sposób określone grupy społeczne należałoby na wspomnianej skali „grupowości" ulokować na jednym jej krańcu wraz z różnorodnymi zbiorowościami, w których ów komponent wewnętrznej organizacji jest dość słabo wykształcony, wraz z wszelkimi grupami przelotnymi i innymi amorficznymi zbiorami jednostek ludzkich. Sytuacja ta wynika, na co wskazują deklaracje wymienionych autorów, z dążenia do uformowania maksymalnie pojemnego pojęcia grupy społecznej, które pomieściłoby wszystkie całości społeczne o charakterze grupy społecznej, jakie można ulokować na skali „grupowości". Byłoby to dążenie uzasadnione, gdyby „odległość" dzieląca grupy lokujące się po obu stronach kontinuum „grupowości" nie była tak duża, gdyby nie dzieliła je przepaść, o której wcześniej mówiłem. Tymczasem jest inaczej, wobec czego posługiwanie się tak pojemnymi określeniami zamazuje istotne różnice dzielące różnorodne typy grup społecznych w takim stopniu, że tego rodzaju koncepcje grupy społecznej stają się nieoperatywne i niestosowalne zarówno w sensie teoretycznym, jak i w sensie badawczym. Spróbujmy to bliżej wykazać poprzez scharakteryzowanie własności grup społecznych lokujących się na przeciwległym końcu kontinuum „grupowości". McDavid i Harari dowodzą:1 „[...] grupa jest zorganizowanym systemem dwóch lub więcej osób, które są tak ze sobą powiązane, że system wypełnia pewne funkcje, cechuje go standardowy zespół stosunków ról ' jego członków oraz zespół norm regulujących funkcjonowanie grupy i każdego członka" (1968: 237), Sherif i Sherif piszą zaś: „Grupa jest całością społeczną, która składa się z pewnej liczby jednostek uczestniczących w (mniej lub bardziej) określonych wzajemnych sto-

50 51

sunkach ról i statusów i która ma własny zespół norm lub war tości regulujących zachowanie pojedynczych członków przynaj mniej w sprawach doniosłych dla grupy" (1956: 144). Zwróćmy też uwagę, jak określa grupę A. Paul Hare w Handbook of Smali Group Research: „Istnieje zatem w rezultacie pięć cech, które różnią grupę od zbioru jednostek. Członkowie grupy wcho dzą we wzajemne interakcje. Mają wspólny cel oraz zespół norm, które nadają kierunek i określają granice ich działalności. Wy twarzają oni także zespół ról oraz sieć atrakcyjności między-osobniczej, które służą do oddzielania ich od innych grup" (Hare 1976: 5; 1982: 20 oraz Interaction 1975: 2). Otóż fakt występowania w zbiorze jednostek takich układów wewnętrznych, jak system stosunków i zespół norm regulujących działanie grupy i jej człon ków zmusza badacza do odmiennego sposobu patrzenia na szereg jej własności oraz konsekwencje, jakie ma ona dla działań jej członków. Postrzegając grupę w ten sposób, nie można w żadnym razie upatrywać dowolności i dobrowolności w działaniach jej członków. Wręcz przeciwnie. Właśnie możliwość dostrzeżenia wy mienionych struktur wewnątrzgrupowych pozwala zrozumieć i wyjaśnić określone regularności w zachowaniu ludzi, a także różnorodne dylematy, przed którymi stają wbrew własnym wy borom. Nieco inaczej ujmuje te cechy Pitirim Sorokin, aczkolwiek z jego koncepcji można wyprowadzić podobną konkluzję. Grupa to „[...] ogół współdziałających jednostek, który jest zorganizo wany wówczas, gdy zasadniczy zespół znaczeń i wartości stano wiący przesłankę interakcji jednostek jest w jakiś sposób we-, wnętrznie spójny i przyjmuje formę norm-praw, określających dokładnie wszystkie istotne akcje-reakcje współdziałających je dnostek zarówno w ich wzajemnych stosunkach, jak i w stosun ku do obcych i świata w ogóle; a także gdy normy te są skutecz ne, mają charakter obowiązujący i, jeśli zajdzie potrzeba, są na rzucane zachowaniem w interakcjach ludzkich" (Sorokin 1962: 70). Owe normy-prawa są — jak pisze Theodore Abel — zasada mi postępowania, które szczegółowo określają sytuację i miejsce danego osobnika w grupie. Z norm-praw przypisywanych przez grupę danemu osobnikowi wynikają zarówno jego prawa i obo wiązki, jak i jego rola społeczna, status itp., a także parametry 52

miejsca i sytuacji danego osobnika w grupie (1977: 213). Abel za podstawowe cechy grupy społecznej, które wyróżniają ją spo śród innych typów zbiorowości, uznaje: 1. Grupa społeczna jest zrzeszeniem trwałym, co odróżnia ją od wszelkich efemerycznych i chwilowych zbiorowości, jak: tłum, gawiedź, publiczność itp. 2. Grupa społeczna jest zorganizowana i ustrukturalizowana, co odróżnia ją z kolei od wszelkich zbiorowości nie mających zło żonego i spetryfikowanego układu struktur wewnątrzgrupowych. 3. Grupa społeczna pobudza interakcje i stosunki między swy mi członkami. To z kolei różni ją od wszelkich grup w sensie statystycznym (poprzednie dwie cechy uwydatniały tę różnicę jeszcze mocniej), aczkolwiek jest słabym kryterium wyróżniają cym grupę społeczną spośród różnorodnych zbiorowości przelot nych, w których zdołał się wytworzyć układ interakcji, a nawet stosunków społecznych. 4. Grupa społeczna składa się z wybranej i ograniczonej licz by członków mających wspólne prawa lub korzyści związane ze zrzeszeniem. Cecha ta — jak pisze Abel — odróżnia grupę od takich całości społecznych, jak fabryki, banki, urzędy, biura itp. Te ostatnie są także trwałe, także zorganizowane i ustrukturali-zowane wewnętrznie, także zachodzą w nich interakcje i stosunki społeczne, lecz brakuje im tego specyficznego czynnika, jakim jest członkostwo, albowiem „[...] ci, którzy uczestniczą w korpo racjach czy zespołach pracy, są w nich zatrudnieni i stanowią personel organizacji" (Abel 1977: 208). Niemal identyczną listę kryteriów wyróżniania grupy tworzy Morton Deutsch (1968b), a ponadto w podobnych sposób traktuje się grupę w antropologu społecznej (Flis 1979).

1.8. PRZYMUS I NACISKI STRUKTURALNE JAKO KONSTYTUTYWNE CECHY MAŁEJ GRUPY

Konkluzja, do jakiej zmierzam, jest następująca. Jeśli skon struujemy kontinuum „grupowości", na którego jednym końcu będą się znajdować różnorodne efemeryczne i amorficzne zbioro wości ludzkie, na drugim zaś zbiorowości o wykrystalizowanych
53

strukturach wewnętrznych, systemach wartości, trwałych stanach świadomościowych i specyficznej kulturze, to grupą społeczną w pełnym tego słowa znaczeniu będzie jedynie ta druga zbiorowość. Nie .dokonuję takiego rozstrzygnięcia z powodów porządkowych czy ze względu na dążność do osiągnięcia jasności i klarowności pojęciowej i terminologicznej. Uważam, że istnieje szereg dowodów na to, iż grupy społeczne istotnie różnią się od owych efemerycznych i amorficznych zbiorowości, dowody te .zaś — w postaci twierdzeń i praw dotyczących wewnętrznej struktury i sposobu funkcjonowania tych grup — zostały sformułowane właśnie w socjologii małych grup. Różnice te sięgają tak daleko, że prawidłowości wykryte w sferze grup społecznych nie występują w owych ąuasi-grupach. Podstawowe różnice pomiędzy grupą i zbiorowościami o charakterze quasi-grup społecznych polegają na tym, że całkowicie odmienne są w nich stosunki czy relacje pomiędzy grupą a jej członkami, pomiędzy zbiorowością i jednostką ludzką. Przekształcenie się amorficznego zbioru ludzkiego w grupę społeczną o wykrystalizowanych strukturach wewnątrzgrupowych, trwałej świadomości grupowej i wyraźnej strukturze powoduje, że grupa autonoomizuje się, usamodzielnia i odrywa zarówno od działań jednostki, • jak i jej stanów świadomościowych, a więc w pewnym sensie przeciwstawia się jednostce, stając się wobec niej samodzielnym, niezależnym podmiotem działań, wymogów i nacisków.'W rezultacie dopiero w grupie społecznej, w odróżr nieniu od układów quasi-grupowych, w pełni ujawnia się sytuacja, w której jednostka staje w opozycji do różnorodnych struktur Społecznych kierujących ku niej naciski, żądania, wymogi, stosujących wobec niej przymus, grożących jej różnorodnymi sankcjami i albo stara się sama zaadaptować do tych struktur, albo też chcąc je zmienić, wydaje im wojnę. Dopiero taka grupa zyskuje zdolność tworzenia określonych wzorów zachowań, wzorów kulturowych, konfiguracji pewnych zbiorowych systemów przekonań, określonej moralności i tym podobnych bytów społecznych, które potem jest zdolna narzucić swym członkom. Ponadto tylko taka grupa może spełniać funkcje utrzymywania ciągłości życia społecznego, albowiem dopiero w niej wytwarzają się dostatecznie trwałe i silnie spetryfikowane wewnętrzne struktury 54

zdolne do trwania pomimo całkowitej nawet wymiany jednostek tworzących tę grupę. Grupa jest zatem postrzegana przez jednostkę jako coś wobec niej zewnętrznego, choć równocześnie jednostka myśli o pozostałych członkach grupy w kategoriach „my". Przy tym nie wolno zapominać, że jednostka jest przecież równocześnie produktem tej i innych grup społecznych, że to one tworzą z danego osobnika jednostkę społeczną. Dopiero w grupach ujawnia się więc ów charakterystyczny, pełen sprzeczności stosunek jednostki do zbiorowości i równocześnie dopiero grupy społeczne — jako w pełni rozwinięte i maksymalnie wykrystalizowane ponadjednostkowe obiekty społeczne — zdolne są do wywierania nacisku i przymusu wobec jednostki, który jawi się jej jako nacisk i przymus płynący z zewnątrz. Swoistość świata społecznego polega więc na tym, że jakkolwiek by na ten świat patrzeć, jest to świat zbiorowości, świat struktur społecznych. Wszystko, co dzieje się i rozgrywa w tym świecie, dzieje się i rozgrywa pomiędzy bytami ponadjednostkowymi, strukturami, grupami społecznymi. Ludzie, których widzimy w działaniu na co dzień, nie są, ot, tak po prostu, ludźmi, jak skłonni jesteśmy ich traktować na gruncie wiedzy potocznej, nie są izolowanymi, autonomicznymi jednostkami, lecz członkami różnorodnych zbiorowości, grup społecznych itp., ich działanie zaś jest tylko w niewielkim stopniu rezultatem swobodnego, nieskrępowanego wyboru i ich własnej decyzji, nie wymuszonej przez zewnętrzne wobec nich siły. Kiedy więc widzimy działające w określony sposób jednostki, przekonanie, że oto obserwujemy ni mniej, ni więcej tylko po prostu działania jednostek, jest pozorem, jest jedną z tych fikcji, które są udziałem naszego potocznego myślenia o życiu społecznym. Tymczasem to, co faktycznie obserwujemy, patrząc na działania i interakcje ludzkie, są to zewnętrzne przejawy tych działań oraz cech i właściwości różnorodnych bytów ponadjednostkowych i różnorodnych grup społecznych. Kiedy zdobędziemy umiejętność dostrzegania tych faktów, uczynimy krok w kierunku zrozumienia ponajednostkowej, zbiorowej i grupowej natury świata społecznego. Z tych właśnie powodów punkt ciężkości moich analiz został przesunięty w kierunku zrozumienia i wyjaśnienia zasad fun55

kcjonowania i organizacji ponad jednostkowych bytów mikrospo-łecznych. Z tych też powodów dążę do możliwie pełnego zanalizowania grup społecznych w ścisłym tego słowa znaczeniu, albowiem w zrozumieniu tych grup tkwi klucz do wiedzy o świecie społecznym. W tych grupach właśnie ujawniają się najpełniej wszystkie istotne cechy oraz wszystkie znaczące prawidłowości i regularności mikroświata społecznego. Moja dalsza analiza będzie zatem dotyczyć wyłącznie w pełni rozwiniętych i ukształtowanych małych grup społecznych.

2. PREKURSORZY MIKROSOCJOLOGII WŚRÓD KLASYKÓW SOCJOLOGII

Nieprzypadkowo rozdział książki Nicolasa Mullinsa Theories and Theory Groups in Contemporary American Sociology (Mul-lins, Mullins 1973: 105128) dotyczący teorii małych grup społecznych został zatytułowany: Teoria malych grup społecznych: światło, które zgasło. Nie przypadkiem też posługuję się przykładem z książki na temat teorii małych grup społecznych we współczesnej socjologii amerykańskiej. Oto bowiem jeśli można coś z całą pewnością orzec o tej dziedzinie socjologii, to to, że po pierwsze zrodziła się ona na gruncie socjologii amerykańskiej oraz, po drugie, że po okresie szybkiego rozwoju, który przypadał na lata pięćdziesiąte, obecnie, jak się wydaje, znalazła się w impasie. Jeśli ktoś chce zrozumieć współczesny stan danej dyscypliny, musi, choćby pobieżnie, sięgnąć do jej źródeł, albowiem tam jakże często można znaleźć odpowiedź na związane z nim pytania. Z tego też powodu analiza historii mikrosocjologii wydaje się konieczna, aczkolwiek nie zamierzam w niniejszym rozdziale wyczerpać tego zagadnienia, odsyłając czytelnika do innych opracowań (Allport 1954: 3 - 56; 1968; 1985; Duncan 1965: 280 - 297; Cottrell, Gallagher 1941; Faris 1953: 155 - 184; Shils 1948; Wilson 1945: 139 - 171) i pozostawiając dogłębne rozważania na ten temat historykom socjologii. Celem niniejszej analizy będzie wskazanie jedynie tych wątków twórczości klasyków socjologii, w których sfera mikrostruk-turalna zostaje potraktowana jako sfera odrębna. Zrozumiałe jest, że w całościowych systemach socjologicznych sfera mikro57

struktur nie jest pomijana, albowiem jest ona jedną z wielu istotnych sfer życia społecznego. Można jednak zadać pytanie, czy wśród klasyków socjologii byli też i tacy, których zdaniem obszar zjawisk mikrospołecznych ma cechy szczególne, swoiste, in nymi słowy — jest to dziedzina zjawisk jakościowo odmiennych, w stosunku do której ekstrapolowanie rezultatów teoretycznych z innych sfer jest poznawczo nieuzasadnione. Czy zatem już u klasyków pojawił się pogląd o emergentnym, jakościowo od miennym charakterze procesów i struktur powstających i dzia łających w formie niewielkich układów społecznych? Drugim istotnym powodem tego typu analizy, to jest poszu kiwania śladów tezy o swoistym charakterze struktur pojawiają cych się w niewielkich zbiorowościach społecznych, jest fakt po woływania się na przyjmujących istnienie tychże struktur kla syków przez późniejszych mikrosocjologów. Chodzi też zatem o od powiedź na pytanie, który z klasyków socjologii wywarł istotny wpływ na późniejsze, już sensu stricto, mikrosocjologiczne analizy.

cym wpływie otoczenia społecznego na jednostkę. Oczywiście for mułowana przez Tónniesa teza, iż więź społeczna jest zawsze przeciwieństwem wolności, musi opierać się na dość specyficz nym rozumieniu pojęć „wolność" i „zniewolenie". Jak łatwo się domyślić, wolność jest w takiej konwencji terminologicznej wol nością absolutną — jednostka wolna jest tylko wówczas, gdy ni gdy nie jest czymkolwiek ograniczona. Sytuacja taka nie może jednak zaistnieć w jakimkolwiek ze światów społecznych. Zgod nie z tego typu konwencją — skoro warunkiem wstępnym za istnienia jakichkolwiek zjawisk społecznych są więzi pomiędzy jednostkami, a to wyklucza wolność — w świecie społecznym nie ma wolności jednostki, jest tylko zniewolenie. Ta wizja spo łeczeństwa jest więc jedynie niekiedy przydatna w interpretacji zachowań ludzkich. Wskazuje ona co .najwyżej, że wolność w świe cie społecznym nigdy nie może mieć charakteru absolutnego. Jest to niewątpliwie myśl ważna. W rozważaniach dotyczących wstępnych warunków istnienia wszelkich zjawisk społecznych pojawia się natychmiast drugi, nieodłączny element koncepcji Tónniesa — psychologizm. Oto człowiek „[...] jest [...] powiązany z innymi, jeżeli tylko wie o tyrn powiązaniu, wiedza ta zaś ma charakter już to głównie intuicyjny, już to głównie rozumowy" -(Tónnies 1975: 50). Wszel kie zjawiska, obiekty społeczne itp. istnieją jedynie w umysłach, wyobrażeniach ludzi. „Rzeczywistość społeczna — pisze Szacki o koncepcji Tónniesa — nie istnieje w taki sam sposób jak rze czywistość przyrodnicza. Stosunki i zrzeszenia należy pojmować jako istniejące w woli tych, którzy są przez tę wolę połączeni i powiązani. Są one bezpośrednio obecne wyłącznie w świado- domości swych uczestników [...]" (1981: 500-501). Dlatego też ów brak wolności ma charakter głównie świadomościowy, wła śnie — jak powiada Tónnies — intuicyjny, rozumowy. To z wie dzy o istniejących koniecznościach wypływa, według niego, „po czucie lub jasna świadomość musu, powinności, braku pozwolenia oraz sprawiedliwe przerażenie wobec następstw niesłusznego, sprzecznego z zasadami, bezprawnego i w ogóle niesprawiedliwe go, w końcu niemoralnego i niegodnego zachowania się i postę powania" (1975: 50- 51). Pomimo jedynie intuicyjnego lub rozumowego charakteru przymusu, ma on jednak zdecydowanie znie59

2.1. FERDINAND TONNIES: GEMEINSCHAFT JAKO PROTOTYP MIKROSPOŁECZNEJ SFERY ZJAWISK

2.1.1. Wiąż społeczna jest przeciwieństwem wolności. Istnienie więzi pomiędzy ludźmi jest dla Tónniesa warunkiem wstęp nym istnienia wszelkich zjawisk społecznych. Więź jest także czynnikiem warunkującym wolność jednostki. „Więź jest przeci wieństwem wolności — oznacza ona mus, powinność, brak po zwolenia [...]" (Tónnies 1975: 46). Koncepcję Tónniesa przedsta wioną głównie w dziele Gemeinschaft und Gesellschaft (Wspól nota i stowarzyszenie) omawiamy tu jako pierwszą ze względów chronologicznych. Wprawdzie podstawą większej części niniej szych analiz będzie opublikowany w 1931 roku tekst Gemeinschaft und Gesellschaft napisany przez Tónniesa do Handworter-buch der Soziologie (Elementy 1975), to jednak warto zaznaczyć, że koncepcja wspólnoty i społeczeństwa (stowarzyszenia) jest du żo wcześniejsza i pochodzi właśnie z 1887 roku. Tónnies zwraca uwagę na istotną cechę świata społecznego, przejawiającą się w ograniczającym, niekiedy wręcz zniewalają- 58

walający charakter — pełna, absolutna wolność jednostki jest w świecie społecznym niemożliwa do pomyślenia. Kiedy więc bę dziemy mówić w dalszych partiach tej książki o wolności jedno stki, pamiętajmy o jej swoistości. Człowiek może przeżywać i do świadczać w świecie społecznym wolności o różnym stopniu, ale zawsze będzie to „wolność ograniczona", wolność, której towa rzyszyć będzie świadomość jej granic. 2.1.2. Dominacja jestestw społecznych nad jednostkami. Drugą, moim zdaniem istotną, cechą koncepcji Tonniesa, a ściślej mówiąc — jego wizji świata społecznego jest fakt dominowania jestestw społecznych nad jednostkami. Tónnies uwypuklił włas ność, która w późniejszych latach na długi okres została, jak się zdaje, przez socjologów zapomniana. Oto jestestwa społeczne, a więc: „«Rzeczy» zrodzone z życia społecznego i tylko z życia społecznego [...] wytwory ludzkiego myślenia tylko poprzez nie istniejące [...]" (Tónnies 1975: 54) dominują, przytłaczają jedno stkę, odbierając jej możność i zdolność wywierania na nie wpły wu, zdolność bycia jednoosobowym podmiotem zmiany społecz nej. To jest też kolejny aspekt zagadnienia wolności jednostki w świecie społecznym. „[...] Przyjaźń dwojga [...] zależy od za chowania się każdego z partnerów i może być przez nie rozbita. Natomiast w stowarzyszeniu jednostka z reguły nie może nic, jego istnienie utwierdza lub mu zagraża dopiero zachowanie kil ku, wielu, gromady osób — ważna jest tu różnica między więk szością, a wraz z tym kwestia, czy większość chce zachować czy zmienić istniejącą całość oraz czy jest ona dość silna, by zobo wiązać mniejszość do podporządkowania się swej woli jako woli całości" (Tónnies 1975: 53 - 54). Owe istniejące w umysłach intu icyjnie wyobrażane jestestwa społeczne nie podlegają więc do wolnie zmianom zgodnie z wolą jednostki. Przeciwnie, skutecznie eliminując z życia jednostkowego wolność w sensie czegoś nie ograniczonego i nieuregulowanego, poddają się zmianie wówczas, gdy jednostka chcąca dokonać tej zmiany dysponuje siłą, i to siłą społeczną — gdy może uruchomić mechanizmy społeczne, których działanie obejmuje nie tylko ją samą. Przyjmijmy, że jednostka pozyskując dla projektowanej zmiany poparcie ze stro ny innych, chce jej dokonać w imię poszerzenia wolności. Aby to 60

uczynić, musi jednak zaakceptować reguły rządzące działaniem tych jestestw społecznych, a więc musi się dać wprzódy przez to jestestwo zniewolić. Ktoś, kto nie rozumie logiki działania zbioro wości, w której żyje, kto zatem nie uległ jej wpływowi, nie bę dzie umiał jej zmienić, nie pozyska sił społecznych, które by go poparły w tych działaniach. Oczywiście nie może to być zniewo lenie całkowite, zniewolenie sięgające głębokich struktur myślo wych człowieka, ono bowiem pociąga za sobą akceptację, świado mą lub intuicyjną, nieuzmysłowioną, istniejącego stanu rzeczy. 2.1.3. Wola czynnikiem konstytutywnym jestestw społecznych. Jednostkom tym trudniej jest odrzucić oddziaływanie jestestw społecznych na nie, że — jak powiada Tónnies — istnieje oczy wista różnica pomiędzy sposobem istnienia tych rzeczy społecz nych, z jednej strony, a bogów, z drugiej. „[...] bogowie ludzi, których są bogami, znikają, gdy przestaje się wierzyć w ich rze czywisty byt; chociaż mogą być nadal przedmiotami teoretycz nego — historycznego lub socjologicznego — myślenia. Natomiast «jestestwa» społeczne, jak je tu określamy, nie potrzebują ta kiej wiary czy iluzji, mogą one być przydatne i pomyślane jako podmioty wspólnej woli i działania nawet przy wyraźnym do strzeganiu ich imaginatywności" (Tónnies 1975: 54). Tak więc w Boga wystarczy przestać wierzyć, by uwolnić się od jego wpływu — mówi Tónnies — lecz od rzeczy społecznych uwolnić się niepodobna. Nawet jeśli zdamy sobie sprawę z ich wyobraże niowego charakteru, nadal pozostaną źródłem owego musu, po winności, braku pozwolenia. Skoro jednak wszystkie owe rzeczy społeczne są tworami iluzyjnymi, skoro cały ten świat jest je dynie światem wyobrażonym, to co leży u jego podstaw, co jest czynnikiem, który go konstytuuje? Są to ludzkie myśli, a zwłasz cza ludzkie chcenie — ludzka wola. Wszystkie stosunki społeczne, jak .piszą Timasheff i Theodorson (1976: 180), są w koncepcji Tónniesa tworami ludzkiej woli. Ludzka wola urasta więc w tej koncepcji do roli czynnika kluczowego, umożliwiającego w ogóle zaistnienie wszelkich two rów społecznych, stąd też konieczna jest jej bliższa charaktery styka. Oto, jak pisze Jerzy Szacki w swej doskonałej analizie koncepcji Tonniesa: „Istnieją [...] dwa rodzaje ludzkiej woli: wola 61

płynąca z niedostępnej dla refleksji głębi jaźni ludzkiej i wola będąca wynikiem namysłu i wyrachowania. [...] w pierwszym wypadku myśl pozostaje nierozerwalnie związana z życiem, uczu ciem, całością ludzkiego doświadczenia, podczas gdy w drugim wypadku ulega niejako usamodzielnieniu. Z każdym rodzajem woli wiąże się inny typ ludzkiego działania: wola organiczna to działanie z wewnętrznej potrzeby; wola arbitralna to działanie ze względu na jakieś zewnętrzne cele, do których urzeczywistnie nia ma ono doprowadzić" (1981: 502). W tym momencie dochodzimy do kluczowego punktu naszej analizy. Wspomniane rozróżnienie dwóch typów woli, tak trafnie opisane przez Szackiego, jest ściśle związane z najbardziej nas interesującym rozróżnieniem — wspólnoty i społeczeństwa, „[...] Wszystkie rodzaje więzi, w których przeważa wola orga niczna, nazywam wspólnotami — pisze Tonnies — wszystkie te, które są kształtowane lub istotnie uwarunkowane przez wolę re fleksyjną — społeczeństwami [...]" (1975: 57). Ale czym w istocie jest wspólnota i społeczeństwo? Jaki jest status ontologiczny obu w stosunku do dwóch typów ludzkiej woli? Wbrew pozorom odpowiedź na te pytania nie jest łatwa. Wola organiczna i arbi tralna są typami idealnymi w weberowskim sensie, o czym Ton nies pisze explicite. Czym zatem są wspólnota i społeczeństwo? Czy tym samym, co wspomniane już jestestwa społeczne? Są trzy rodzaje takich jestestw: stosunki, zbiorowości i zrzeszenia, ale byłoby błędem brać je po prostu za „rzeczy". Są to przecież „rzeczy społeczne", a wiec przede wszystkim istnieją one w ludz kich wyobrażeniach i ludzkiej myśli, aczkolwiek ich wpływ na człowieka trudno przecenić, sam zaś sposób ich oddziaływania jest taki, jakby były „rzeczami". Tonnies wielokrotnie podkreśla ten fakt, między innymi, gdy pisze: „zrzeszenie [...] nie jest [...} nigdy czymś naturalnym, nie może też być rozumiane jako fakt wyłącznie psychiczny — jest to fakt całkowicie i z istoty spo łeczny, tzn. istnieje jedynie dlatego, że większość myśli o nim jako o istniejącym" (1975: 64). Stanowisko ontologiczne Tónniesa jest zatem dość specyficz ne. Jestestwa społeczne, to jest stosunki, zbiorowości i zrzeszenia. wyrastając z faktu istnienia pomiędzy ludźmi więzi, która z kolei 62

jest produktem ludzkiej woli, mają charakter wyobrażeniowy, ale nie psychiczny, albowiem muszą one zaistnieć w wielu ludzkich głowach naraz, by można było stwierdzić ich istnienie. Niemniej mimo swego wyobrażeniowego charakteru są one empiryczne, jako że istnieją w danym momencie w głowach wielu realnych jedno stek ludzkich, których działania są z kolei widomym dowodem nie tylko samego ich istnienia, ale i wpływu, jaki na tych ludzi wywierają. Są one wprawdzie abstrakcjami — jako elementy teo retyczne socjologii czystej — lecz każdemu z nich można przy porządkować konkretne obiekty, to jest rodziny, gminy, gildie, rody, plemiona, klany, klasy czy narody, których istnienie wsze lako jest takie właśnie, jak to zostało wcześniej wskazane. 2.1.4. Status ontologiczny wspólnoty i spoleczeństwa. Wspólnota i społeczeństwo są jednak — jak sądzę — w sensie ontolo-gicznym czymś odmiennym. Zanalizujmy kilka wypowiedzi Tón niesa, albowiem tylko na ich podstawie będzie można spróbować dokonać jakiegoś rozstrzygnięcia. W cytowanym już fragmencie Tonnies pisze: „[...] wszystkie rodzaje więzi, w których przeważa wola organiczna, nazywam wspólnotami" (1975: 57), co sugerowa łoby, że wspólnotą jest pewien rodzaj więzi społecznej. Nieco dalej .jednak, pisząc o stosunkach społecznych, w których ludzie działają wobec siebie zgodnie z pragnieniami i skłonnościami, w które angażują oni nawet miłość i przyzwyczajenie, Tonnies powiada, że są one podporządkowane pojęciu wspólnoty, co suge rowałoby, iż wspólnotą są pewne typy stosunków społecznych. Kiedy natomiast pisze, iż „również wobec zbiorowości powinny być stosowane pojęcia wspólnoty i społeczeństwa", to wniosek, jaki się narzuca, jest jeszcze inny. „Zbiorowość społeczna jest oparta na wspólnocie wówczas, gdy jej uczestnicy traktują ją jako daną przez naturę lub stworzoną przez wolę ponadnatural-ną [...]" (1975: 62) — pisze Tonnies gdzie indziej, dając do zrozumienia, że wspólnotą jest pewien rodzaj zbiorowości społecznej. Podobny wniosek można wysnuć także w odniesieniu do zrzeszenia. Wspólnota i społeczeństwo nie należą więc do tej samej ka tegorii ontologicznej co jestestwa społeczne, które mimo iż mają

63

wyobrażeniowy charakter, zaliczają się do „rzeczy" społecznych, są więc częścią świata empirii. Wspólnota i społeczeństwo nie są także, na co wskazują powyższe wypowiedzi Tonniesa, w żadnym wypadku typami ludzkich zbiorowości czy grup społecznych, co nasuwa się nam z łatwością, gdy o wspólnocie i społeczeństwie myślimy na gruncie wiedzy potocznej. Nie mają więc racji Ti-masheff i Theodorson, pisząc, że wspólnota i społeczeństwo od noszą się w koncepcji Tonniesa do typów ugrupowań ludzkich (1976: 180). Zbiorowość społeczna nie może być bowiem u Ton niesa wspólnotą czy społeczeństwem, lecz może być oparta na wspólnocie lub społeczeństwie, co jest czymś zupełnie innym. Nie są one także typami idealnymi w rozumieniu tego terminu przez Webera, aczkolwiek ich istota jest bardzo bliska znaczeniu tego terminu. Typami idealnymi są u Tonniesa oba rodzaje ludzkiej woli, o czym on sam pisze explicite. Tu bowiem typ idealny pojmowany jest całkowicie zgodnie z sensem, jaki nadał mu Weber. Są one niewątpliwie związane z jednostronnym spotęgowaniem danego punktu widzenia i niewątpliwie w przypadku obu typów woli mamy do czynienia z zamknięciem w jednolitym obrazie myślowym całego bogactwa zjawisk jednostkowych pasujących do owych jednostronnie obranych punktów widzenia. Wreszcie w swej pojęciowej czystości obraz myślowy obu typów woli ni gdzie w rzeczywistości empirycznie nie występuje, jest on więc utopią. Taki konstrukt w formie typu idealnego ma jednak dość precyzyjnie zarysowaną dziedzinę przedmiotową, wiąże się z nim pewien rodzaj obiektów empirycznych, których jest typem ideal nym, podczas gdy tego właśnie warunku nie spełniają wspólnota i społeczeństwo. Mogą one zarówno występować na obszarze wię zi społecznych, jak i mogą się na nich opierać stosunki społecz ne, zbiorowości czy zrzeszenia, słowem: wszystkie typy jestestw społecznych. To zaś prowadzi do wniosku, że wspólnota i społe czeństwo są najbliższe Platońskim ideom (jeśli, rzecz jasna, od rzucimy specyficzną dla Platona ontologię). Mamy więc do czynienia raczej z ideą wspólnoty i ideą społeczeństwa niż z ich typami idealnymi. Idea wspólnoty może się w swoisty

sposób zmaterializować w obrębie więzi społecznych lub w obrębie sto sunków społecznych, zbiorowości czy zrzeszeń, a więc w sferze

jestestw społecznych, sama jednak do jestestw się nie zalicza. Może się ona oczywiście zmaterializować czy też ucieleśnić jedy nie do 65

64
— Matę struktury

pewnego stopnia, co będzie polegać na tym, że pewne ty py jestestw społecznych będą ewoluować ku idei wspólnoty, in ne zaś ku idei społeczeństwa. 2.1.5. Treść idei wspólnoty. Spróbujmy zatem zrekonstruować treść idei wspólnoty, ona bowiem jest szczególnie dla nas inte resująca, będąc Tónniesowskim prototypem mikrospołecznej sfe ry zjawisk. Wspólnota wśród jestestw społecznych występuje wszędzie tam, gdzie mamy do czynienia na przykład ze stycznoś-ciami ludzkimi opartymi na wzajemnej zależności wynikającej z najgłębszych, najogólniejszych, najbardziej koniecznych potrzeb człowieka. Wszystko, co intymne, prywatne i polegające wyłącz nie na współżyciu razem, jest rozumiane jako życie we wspólno cie (Tónnies 1975: 37). Tam, gdzie mamy do czynienia ze stosun kami, w których ludzie działają zgodnie z pragnieniami i skłon nościami, miłością i przyzwyczajeniem, ucieleśnieniu uległa idea wspólnoty. Jeśli współżycie ludzi opiera się na braterstwie, ko leżeństwie, przyjaźni, to jest to współżycie zgodne z ideą wspól noty. „Choć wszelka władza łatwo przeradza się w przemoc, to ojcostwo, tak jak macierzyństwo, chroni się przed tym dzięki miłości i czułości. Godność ojcowska jest prototypem wszelkiego [...] autorytetu opartego na wspólnocie [...]" (Tónnies 1975: 61). Jeśli uczestnicy danej zbiorowości „[...] traktują ją jako daną przez naturę lub stworzoną przez wolę ponadnaturalną [...]" (Tónnies 1975: 62), wówczas można powiedzieć, że zbiorowość ta jest oparta na wspólnocie. Podstawowe własności wszelkich jestestw społecznych, w których zmaterializowała się idea wspól noty, to zatem miłość i łatwość wzajemnego przystosowania się polegająca na podobieństwie mowy i myśli. Z podobieństw tych wynika wzajemne zrozumienie, które jest drugą podstawową ce chą jestestw opartych na idei wspólnoty. Trzecią z tych własnoś ci jest zdolność do tworzenia wspólnego życia, będąca pochodną poprzednich, a więc głównie miłości i wzajemnego zrozumienia. W jestestwach tego typu ujawnia się więc zgoda na skalę całej zbiorowości, która może być też nazwana

duchem rodzinnym. krytyka i obrona. Zacznijmy od podstawowej tezy socjo logicznego systemu Durkheima: fakty społeczne, a więc właściwy przedmiot dociekań socjologa, winny być traktowane jak „rze„Zrozumienie i zgoda są jedną i tą samą rzeczą, a mianowicie wolą wspólnoty w jej najbardziej elementarnych formach [...]" (Tonnies 1975: 55). Ugrupowanie społeczne ewoluujące ku urzeczywistnieniu idei wspólnoty charakteryzuje się więc dominacją więzów pokrewień stwa, braterstwa i sąsiedztwa; łączy ono ze sobą ludzi jako oso bowości; czynnikiem kontroli w tym ugrupowaniu jest zwyczaj i tradycja; członkowie takiego ugrupowania kierują się w swym postępowaniu wiarą; gospodarczą podstawą ugrupowania, w któ rym idea wspólnoty stała się dominująca, jest zaś własność zbio rowa — jak trafnie i zwięźle charakteryzuje to Jerzy Szacki, po wołując się na Don Martindale'a (Szacki 1981: 503; Martindale 1960b: 230). Taki też jest Tónniesowski prototyp mikrospołecznej sfery zjawisk.
66

2.2. EMILE DURKHEIM: GRUPA PIERWOTNA
JAKO CZYNNIK PODTRZYMUJĄCY STABILNOŚĆ LUDZKIEJ OSOBOWOŚCI

Socjologia Durkheima jest dla nas interesująca głównie ze względu na studium poświęcone samobójstwu (Durkheim 1897). Właśnie w tej pracy Durkheim, antycypując późniejsze pomysły Charlesa Cooleya, podkreślał szczególne znaczenie grup pierwot nych (nie używając tej nazwy) w podtrzymywaniu stabilności ludzkiej osobowości. Staranna analiza przyczyn samobójstwa do prowadziła między innymi do wniosku, iż samobójstwo jest prze de wszystkim czynnikiem rozpadu struktury wewnętrznej małej grupy (Dunphy 1972: 9). Zanim jednak poświęcę temu studium nieco więcej miejsca, chciałbym zatrzymać się nad analizą teore tycznych i filozoficznych podstaw całego systemu socjologii Durk heima, wydaje się bowiem, że bez tego typu wiedzy zrozumienie intencji autora Le suicide jest niemożliwe. 2.2.1. Teoretyczne i filozoficzne podstawy socjologii Durkhei ma —

czy". Czymże więc są fakty społeczne? Otóż faktem społecznym, jak pisze Durkheim, jest „[...] wszelki sposób robienia, utrwalo ny lub nie, zdolny do wywierania na jednostką zewnętrznego przymusu; albo inaczej: taki, który jest w danym społeczeństwie powszechny, mając jednak własną egzystencją, niezależną od jego jednostkowych manifestacji" (Durkheim 1968: 42). Skoro tak, to fakty społeczne są czymś wręcz przeciwstawnym faktom psy chicznym: społeczeństwo nie może zatem być rozumiane zgodnie z koncepcją atomistyczną czy indywidualistyczną, jest ono bowiem rzeczywistością sui generis. Niniejsza teza wymaga, jak sądzę, nieco bliższego objaśnienia. Z ontologicznego punktu widzenia teza ta oznacza, że wszel kie próby redukowania (w dowolnym sensie tego słowa) społe czeństwa lub w ogóle zjawisk społecznych do sfery zjawisk psy chicznych, fizjologicznych czy nawet biologicznych nie mają żad nego uzasadnienia. Po pierwsze dlatego, że owo swoiste połą czenie czy też synteza jednostek ludzkich, jaką jest społeczeń stwo, wytwarza zupełnie nową dziedzinę rzeczywistości. „[...] Ta synteza sui generis, jaką jest wszelkie społeczeństwo, wyłania nowe zjawiska, odmienne od tych, które zachodzą w świadomoś-ciach samotnych, trzeba też przyjąć, iż owe swoiste fakty tkwią w wytwarzającym je społeczeństwie, nie zaś w jego częściach, tzn. jego członkach. [...] Bez popadnięcia w sprzeczność nie można tych cech sprowadzić do elementów składowych, ponieważ ex definitione zakładają one coś innego, niż to, co zawierają te ele menty" (Durkheim 1968: 15). Gdzie indziej zaś, dowodząc swoistoś ci zjawisk społecznych, a zwłaszcza grupowych, Durkheim pisał: „Grupa myśli, czuje i działa zupełnie inaczej, niż robiliby to jej członkowie, gdyby znajdowali się w izolacji. Jeżeli więc bierze się za punkt wyjścia tych ostatnich, nie rozumie się nic z tego, co dzieje się w grupie" (por. Szacki 1962: 51). Innym argumentem ,na rzecz tezy o swoistości świata społecz nego było przekonanie, iż rzeczywistość społeczna jest dla jedno stki zawsze rzeczywistością zastaną. „Człowiek nie tworzy języ ka, którym mówi, lecz uczy się go od swojej grupy — pisze Szacki, analizując ten fragment koncepcji Durkheima; nie wy myśla stosowanych przez siebie metod pracy, lecz przejmuje je od otoczenia, nie wynajduje własnej religii, lecz wyznaje którąś
67

z religii istniejących. Słowem, swoje sposoby myślenia, czucia i działania musi on dostosowywać do sposobów uznanych w spo łeczeństwie. W przeciwnym razie napotyka z jego strony reakcję, przybierającą zresztą nader rozmaite formy: od sankcji praw nych po przyganę opinii publicznej. Tym właśnie «zewnętrznym» i «przymusowym» charakterem [podkr. — J. S.] fakty społeczne różnią się od indywidualnych [...]" (1981: 423). W tym momencie dochodzimy do sedna koncepcji Durkheima. Rzeczywistość spo łeczna jest rzeczywistością sui generis, dzięki czemu socjologia otrzymuje swój specyficzny przedmiot badań, specyficzną dzie dzinę przedmiotową. Są to tak zwane fakty społeczne, które są faktami „[...] z samej swej istoty niesprowadzalnymi do faktów życia jednostkowego; należy je badać od zewnątrz, ponieważ rzeczywiście są zewnętrzne w stosunku do jednostek ludzkich" (Szacki 1981: 419). Jeśli tak, to są one „rzeczami", albowiem rzeczą jest to, co występuje wobec jednostki jako coś zewnętrzne go i niezależnego od niej. Natychmiast jednak rodzi się pytanie, z czego Durkheim doskonale zdawał sobie sprawę, czy wobec tego owe „rzeczy" są niematerialne? Gdyby bowiem udzielić na to pytanie odpowiedzi twierdzącej, wówczas uzyskalibyśmy skraj nie realistyczną koncepcję społeczeństwa. Tymczasem Durkheim był daleki od „substancjalizacji" faktów społecznych. Opowiadał się raczej za czymś, co Jerzy Szacki nazywa realizmem relacjo- nistycznym. Społeczeństwo jest „zewnętrzne" wobec człowieka rozumianego jako abstrakcyjna jednostka biologiczna. W miarę jednak jak postępuje proces uspołecznienia jednostki, społeczeń stwo staje się wobec niej w coraz mniejszym stopniu zewnętrzne,v albowiem jest ono coraz silniej obecne w jednostce. Rozwój so lidarności społecznej polega właśnie na stopniowym zaniku świa domości zbiorowej jako czegoś zewnętrznego wobec jednostki. Tak też należy rozumieć realizm relacjonistyczny Durkheima. Po pierwsze, nieuprawniona jest wszelka substancjalizacja społeczeń stwa, faktów społecznych. Są one wprawdzie rzeczami, ale równocześnie nimi nie są. „Rzecz" ma u Durkheima w tym kontek ście jedynie sens metodologiczny. Chodzi o to, aby zjawiska spo łeczne badać „tak jak rzeczy", to jest jako coś zewnętrznego wo bec badacza, aby (inaczej mówiąc) postępować tak, jak postępuje się w fizyce, chemii czy fizjologii.

68

Nie oznacza to jednak, że fakty społeczne są rzeczami w sen sie ontologicznym. „Rzecz — według Durkheima —,jest przeciw stawna idei jako to, co poznaje się z zewnątrz, temu, co poznaje się od wewnątrz. Rzeczą jest wszelki przedmiot poznania, który nie jest ze swej natury przenikalny dla inteligencji; wszystko, o czym nie możemy wytworzyć sobie adekwatnego pojęcia po przez zwykłą analizę myślową; wszystko, cokolwiek może być zrozumiane jedynie pod warunkiem wyjścia poza samego siebie, jedynie na drodze obserwacji i eksperymentów, na drodze sto pniowego przechodzenia od cech najbardziej zewnętrznych i bez pośrednio dostępnych do cech mniej widocznych i głębszych" (Durkheim 1968: 9). Po drugie, nie można zbyt literalnie rozumieć tezy, iż społeczeństwo jest rzeczywistością sui generis, lub tezy, iż nie należy go ujmować jako jedynie „sumy" jednostek. Wpraw dzie systemowość — jak byśmy dzisiaj powiedzieli — takich obiektów, jak społeczeństwo i świadomość zbiorowa nadaje im pewne cechy swoiste, ale bynajmniej nie przesądza o tym, że stają się one (podobnie jak i inne fakty społeczne) swoistym ty pem bytu. 2.2.2. Mikrosocjologiczne implikacje studium o samobójstwie. Sformułowawszy główne tezy ontologii Durkheima, można obec nie przystąpić do omówienia jego podstawowego z punktu widze nia mikrosocjologii dzieła, to jest Le suicide. Pominę w tej ana lizie szereg kwestii, które wprawdzie są ogromnie istotne dla współczesnej socjologii, ale nie mieszczą się w obszarze naszych zainteresowań. Mam tu na myśli na przykład wyniki analizy Ha-nana C. Selvina, dotyczącej problemów badań empirycznych zo-rierjtowanych teoretycznie (Selvin 1958; 1965; Simpson 1951: 17- - 20; Smelser, Warner 1S76: 161 - 178). Zacznijmy od tego, że samobójstwo nie jest dla Durkheima, zgodnie zresztą z jego generalną opcją filozoficzno-metodologicz-ną, aktem o charakterze indywidualnym, psychologicznym, lecz faktem społecznym. Dlatego też „[...] zdarzenia życia prywatne go, które zdają się być bezpośrednimi powodami samobójstwa, są w rzeczywistości jedynie przyczynami okazjonalnymi. Jeśli je dnostka załamuje się pod najsłabszym naporem okoliczności, świadczy to, że stan społeczeństwa przygotował ją do samobój69

70

stwa" (Durkheim 1960, cyt. za: Szacki 1964: 171). Człowiek bo wiem, wbrew, pozorom, nie dokonuje aktu samobójstwa z przy czyn natury psychologicznej, nie jest ono sprawą jego indywi dualnego wyboru. Samobójstwo jest aktem społecznym, wynika jącym ze stanu grupy społecznej, w której uczestniczy jednostka, jest ono nawet aktem wymuszonym na jednostce przez grupę. Samobójstwo to rezultat zewnętrznego przymusu wywieranego na jednostkę przez .grupę. Jaki jest wobec tego mechanizm wy wierania przymusu na jednostkę? Przytoczmy obszerny fragment z pracy Durkheima: „Jednostka może uważać, że jej życie jest bezcelowe, ale nie może powiedzieć niczego, co stosowałoby się do innych. W przeciwieństwie do niej, społeczeństwo może bez sofizmatów generalizować swoje odczucie samego siebie, swojego zdrowia lub choroby. Jednostki są .zbyt ściśle związane z jego życiem, aby w przypadku jego choroby same mogły być zdrowe. Cierpienie społeczeństwa staje się z konieczności ich cierpieniem. Ponieważ jest ono całością, jego dolegliwości udzielają się częściom, z jakich ta całość się składa. Ale tym samym społeczeń stwo nie może ulec dezintegracji, nie mając świadomości tego, że w takiej samej mierze zostały naruszone prawidłowe warunki ogólnego życia. Ponieważ jest ono celem, z którym jest związana najlepsza część nas samych, nie może ono cauć, iż mu umykamy, nie zdając sobie sprawy, że naszej działalności zaczyna brakować celu. Skoro jesteśmy jego dziełem, nie może ono odczuć swojego upadku, nie doświadczając wrażenia, iż to dzieło nie służy już do niczego. W ten sposób powstają prądy przygnębienia i rozcza rowania, które nie mają swojego źródła w żadnej jednostce z osobna wziętej, lecz wyrażają stan dezagregacji, w jakim znajduje się społeczeństwo. Odbijają one rozluźnienie więzi społecznych, rodzaj zbiorowej astenii, społecznej depresji, tak jak je dnostkowy smutek, który wtedy, gdy jest chroniczny, odbija na swój sposób zły stan organizmu. Pojawiają się wtedy owe syste my metafizyczne i religijne, które — ujmując w formuły te niejasne uczucia — starają się dowieść ludziom, iż życie nie ma sensu, a myślenie inaczej jest oszukiwaniem samego siebie. Kształtują się też wtedy te nowe systemy moralne, które — czyniąc z faktów zasady — zalecają samobójstwo lub co najmniej zbliżają

się do tego, doradzając ograniczenie działalności życiowej do minimum [podkr. — J. S.]" (Szacki 1964: 170-171). Podstawowy mechanizm rodzący samobójstwo w jego wymia rze społecznym, nie zaś jednostkowym, jest związany z wewnętrz ną integracją czy też spoistością grupy. Ponadto ma on silne po wiązania ze zjawiskiem znanym we współczesnej mikrosocjologii pod nazwą uzależnienia jednostki od grupy. W kwestii pierwszej Durkheim nader często posługuje się następującą ogólną zależ nością jako tym, co wyjaśnia natężenie samobójstw w danej zbiorowości: „[...] samobójstwo zmienia się w stosunku odwrot nym do stopnia integracji grup społecznych, do których należy jednostka" (Szacki 1964: 163). Powyższe twierdzenie wskazywa łoby na istnienie zależności liniowej czy też zależności w postaci krzywej asymptotycznej, zależności polegającej na tym, że spa dek integracji wewnątrzgrupowej wywoływałby nieustanny wzrost natężenia samobójstw: krzywa samobójstw nieustannie zbliżała by się do współrzędnej wzrostu stopnia integracji wewnątrzgru powej. Powyższa interpretacja jest oczywiście uzasadniona, aczkol wiek niekompletna. Durkheim analizuje bowiem także takie sy tuacje

społeczne, w których mechanizm wymuszający samobój stwo na jednostce oraz ogólna sytuacja wewnątrz grupy, która go warunkuje, są całkowicie odmienne. Poprzednio analizowane były samobójstwa egoistyczne, jak je nazywał Durkheim, wyni kające z rozpadu grupy, z malejącego związku między jednostką i grupą, który jednakże pozostawał na tyle silny, by móc utrzy mać zdolność grupy do wymuszania określonych działań jed nostki. Samobójstwo innego typu — altruistyczne — jest wywo łane istnieniem nadmiernego związku jednostki z grupą. „Jeśli [...] nadmierne ujednostkowienie prowadzi do samobójstwa, to ta kie same skutki wytwarza ujednostkowienie niedostateczne. Czło wiek zabija się łatwo wówczas, gdy jest oderwany od społeczeń stwa. Zabija się także wtedy, gdy jest zbyt silnie zintegrowany. [...] Jedno bierze się stąd, że społeczeństwo, podległe częściowo lub w całości rozkładowi, pozwala uciec od siebie jednostce; dru gie — stąd, że społeczeństwo utrzymuje jednostkę w stanie zbyt ścisłej zależności" (Szacki 1964: 173). 71 wpływem takiego samego stanu duchowego wyrzeka się życia z powodu najlżejszej obrazy lub po prostu dla pokazania swej pogardy dla życia; ban krutowi, który nie chce przeżyć swego dyshonoru; na koniec tym licznym żołnierzom, którzy nie przestają powiększać liczby dobrowolnych śmierci?" (Szacki 1964: 175 - 176). Otóż jeśli tak interpretować przyczyny rosnącego natężenia sa mobójstw leżące w sferze integracji wewnątrzgrupowej, to prze bieg tej zależności należałoby dodatkowo uzupełnić. Zanim to uczynię, zwróćmy jeszcze uwagę na to, że w analizach Durkheima obecny jest też drugi czynnik niezmiernie istotny dla przebiegu krzywej samobójstw — jest to mianowicie pojęcie więzi jednostki z grupą, -którego rozumienie jest wyraźnie zbliżone do współ cześnie stosowanego w mikrosocjologii pojęcia uzależnienia jedno stki od grupy (zob. Cain 1968; French, Zajonc 1957). Uzależnienie jednostki od grupy występuje wówczas, kiedy cele jednostki, jej cele indywidualne, wynikające z jej własnych osobowościowych potrzeb mogą być zrealizowane głównie dzięki uczestnictwu w da nej grupie społecznej. Nie inaczej, w gruncie rzeczy, pisze o więzi jednostki z grupą

Samobójstwo altruistyczne występuje wtedy, kiedy popełniane jest w sposób całkowicie dobrowolny, wynikający z „reguł gry" obowiązujących w danej grupie — to wszystkie te sytuacje, kie dy odebranie sobie życia jest jedyną ze społecznie akceptowa nych (a więc obwarowaną sankcjami, systemem normatywnym i wartości), możliwych reakcji na zaistniałą sytuację. Jednakże z powodu społecznej akceptacji tego czynu, z powodu zakodowa nia go w strukturze społecznej grupy, umiejscowienia go pośród rozmaitych strukturalnych wzorów zachowań przestaje być on czynem jednostkowym, stając się forma realizacji nacisków struk tury. „[...] namiętny entuzjazm — pisze Durkheim — z jakim wyznawcy nowej religii szli naprzeciw ostatniej męki, wskazuje na to, iż w owym momencie wyzbywali się oni całkowicie swej osobowości na rzecz idei, której stali się sługami. [...] Jeżeli sa mobójcą nie jest mieszkaniec Wysp Kanaryjskich, który dla uczczenia swego Boga rzuca się w przepaść, jakże można dawać tę nazwę dżiniście, który zabija się w celu powrócenia do nie bytu; człowiekowi prymitywnemu, który pod

Durkheim. Więź jednostki z życiem ulega osła bieniu dlatego, że słabnie jej więź ze społeczeństwem. Zdarzają 72

się jednakże, jak argumentuje Durkheim, wyjątki potwierdzające tę regułę. Oto samobójstwo jest rzadkością u dzieci oraz starców. Dzieje się tak dlatego, że — odczytując myśli Durkheima języ kiem współczesnym — słabnie uzależnienie jednostki od grupy. Ten czynnik wywiera na natężenie samobójstw wpływ odwrotny do tego, jaki wywierała integracja wewnątrzgrupowa. Otóż ta ostatnia, malejąc, powodowała wzrost natężenia samobójstw, osła bienie zaś uzależnienia jednostki od grupy działało na krzywą samobójstw hamująco. Dlaczego na przykład samotna kobieta ma mniejszą skłonność do popełniania samobójstwa niż samotny męż czyzna? Właśnie dlatego, że „[...] więcej od mężczyzny żyje ona poza życiem zbiorowości, życie zbiorowe przenika ją w mniej szym stopniu: społeczeństwo jest dla niej mniej niezbędne, gdyż jest ona mniej uspołeczniona. Ma ona pod tym względem niewiele potrzeb i zaspokaja je małym kosztem. Życie starej panny jest • całkowicie wypełnione, jeżeli ma ona trochę dewecyjnych praktyk i opiekuje się jakimiś zwierzętami. [...] Mężczyźnie natomiast jest w nich za ciasno. Jego myśl i działalność w miarę swojego rozwoju wykraczają coraz bardziej poza te archaiczne ramy. Z tego powodu potrzebuje on innych ludzi" (Szacki 1964: 2 - 173). Zbyt niski lub zbyt wysoki stopień wewnętrznej integracji grupy wpływają więc na wzrost liczby samobójstw w tej grupie. Prawidłowość ta jednakże jest zakłócana przez dodatkową zmien ną — uzależnienie od grupy, którą Durkheim wyraźnie traktował jako składową lub też inną postać integracji wewnątrzgrupowej. Tymczasem są to dwie różne charakterystyki strukturalne grupy. Otóż grupa może być silnie wewnętrznie zintegrowana dzięki sprawnie i silnie działającej kontroli społecznej, a mimo to jej członkowie będą słabo uzależnieni od grupy, co może objawić się w ten sposób, że grupa będzie mogła efektywnie działać, rozwią zywać określone zadania jako całość, lecz nie będzie mogła wy wierać silnego nacisku na jednostkę. Oczywiście grupa może także osiągnąć swą wewnętrzną integrację poprzez uzależnienie od siebie poszczególnych jednostek. Zwróćmy uwagę, iż tam, gdzie integracja jest osiągana wbrew niskiemu uzależnieniu jednostki od grupy, kontrola społeczna, system sankcji itp. poczynają sta wać się siłami bardziej zewnętrznymi wobec jednostki niż wte dy, gdy integracja jest osiągana poprzez uzależnienie jednostki
73

74

od grupy. Różnica pomiędzy tymi dwiema charakterystykami grupy jest niewątpliwie subtelna, stąd też jej pełna eksplikacja wymaga bardziej pogłębionych analiz. Uczynię to w dalszych partiach książki. Wreszcie trzeci czynnik wpływający na przebieg krzywej sa mobójstw w grupie to stopień jej wewnętrznego uporządkowa nia, poziom regulacji wewnętrznej, porządku zbiorowego. „Jeśli za tem kryzysy przemysłowe lub finansowe przyczyniają się do wzrostu ilości samobójstw, to bynajmniej nie z tego powodu, że przyczyniają się do pauperyzacji; taki sam skutek mają bowiem kryzysy, prowadzące do wzrostu dobrobytu. Ów wpływ kryzy sów na liczbę samobójstw bierze się stąd, że są one zakłóceniami porządku zbiorowego [podkr. — J. S.]. Do dobrowolnej śmierci popycha każde naruszenie równowagi, a więc i takie, którego rezultatem jest większy dostatek i podniesienie się ogólnej ży wotności" (Szacki 1964: 178 - 179). Podejmujemy w tym momencie rozważania, które mają kapi talne znaczenie dla zrozumienia pojęcia wolności jednostki. Oczy wiście nie będzie to jeszcze rozstrzygnięcie problemu, ale chciał bym te rozważania potraktować jako wstęp do rozstrzygnięć, któ re nastąpią w dalszych partiach książki. Otóż Durkheim dokonu je w Le suicide kilku doniosłych spostrzeżeń dotyczących wol ności jednostki, spostrzeżeń wykraczających niewątpliwie poza ramy wiedzy potocznej. Co więcej, spostrzeżenia te doskonale współgrają z przyjętą w tej książce perspektywą strukturalistycz-ną, którą — o czym napomykałem już wielokrotnie — uznaję za najbardziej efektywną w interpretowaniu i wyjaśnianiu zja wisk mikrospołecznych. Przede wszystkim trzeba zacząć od tego: „Nie jest [...] praw dą, iż ludzka działalność może być pozbawiona wszelkich hamul ców" (Szacki 1964: 185). Przeciwnie, uwolnienie się od owych hamulców społecznych lub ich zanik (zanik nacisków struktural nych) wbrew oczekiwaniom prowadzą — jak dowodzi Durkheim — do sytuacji, w których wzrasta prawdopodobieństwo samo bójstwa. Nie można wiec takiej wolności uznać za stan korzystny dla jednostki i grupy. Mechanizm, który powoduje, iż „wolność" polegająca na uwolnieniu się od nacisków strukturalnych nie prowadzi do wolności jednostki, można opisać z punktu widzenia

jednostki w sposób następujący: „Wzięta sama w sobie, w oder waniu od jakiejkolwiek regulującej ją od zewnątrz władzy, na sza pożądliwość jest otchłanią bez dna, której nic nie jest w sta nie wypełnić. Jeżeli zatem z zewnątrz nie przychodzi nic, co mo głoby tę pożądliwość powściągnąć, staje się ona dla siebie samej nieustającym źródłem udręki. Nieograniczone pożądania są bo wiem z samej swej definicji nienasycone, nienasycenie zaś nie bez słuszności uważa się za oznakę choroby. Ponieważ nic ich nie ogranicza, przekraczają one zawsze i nieskończenie środki ich za spokojenia, a więc nic nie potrafi ich uciszyć. Pragnienie nie do ugaszenia jest nieprzerwaną torturą" (Szacki 1964: 180 - 181). Przeciwnie, jednostka może osiągnąć wolność nie poprzez usu nięcie społecznych ograniczeń ani też poprzez podporządkowanie ich swoim celom, to bowiem z jednostkowego, indywidualnego punktu widzenia jest niemożliwe. Wolność tę osiąga się raczej poprzez umiejętne podporządkowanie się społecznym, struktu ralnym naciskom (jeśli patrzymy na to z punktu widzenia je dnostki) oraz poprzez -zrównoważenie struktury, utrzymanie jej optymalnego kształtu (gdy spojrzeć na to z perspektywy całości .społecznej, struktury itd.). „Istnieje tedy prawdziwa reglamen tacja — pisze Durkheim — która [...] ustala ze względną do kładnością maksimum dobrobytu, do jakiego każda klasa społe czeństwa ma prawo aspirować. [...] Pod tym naciskiem każdy w swojej dziedzinie zdaje sobie niejasno sprawę z granicy, do jakiej mogą sięgać jego ambicje i nie aspiruje do niczego poza nią. Jeżeli szanuje zasady i jest uległy autorytetowi zbiorowości, tzn. ma zdrową konstytucję moralną, czuje on w każdym razie, iż nie należy żądać więcej. Namiętnościom zostaje wyznaczony cel i granica. [...] To względne ograniczenie oraz wynikające z niego umiarkowanie czyni ludzi zadowolonymi ze swojego losu, pobudzając ich zarazem do jego stopniowego poprawiania" (Sza cki 1964: 183 - 184). Jedna więc myśl dotycząca wolności jednostki zawarta w roz ważaniach Durkheima wydaje się nadzwyczaj trafna, wobec cze go chciałbym ją potraktować jako punkt wyjścia rozważań tej kwestii w dalszej części książki: wolności nie osiąga się poprzez zniesienie wszelkich ograniczeń strukturalnych. Człowiek nie jest wolny dlatego, że nie podlega żadnemu przymusowi; przeciwnie,
75

może być wolny jedynie w warunkach istnienia takiego przymu su. To jednak jest tylko myśl wstępna, która wymaga rozwinię cia. Niejasne wydaje się zwłaszcza samo pojęcie wolności, po dobnie jak nadal nie wiadomo, co miałoby charakteryzować znie wolenie jednostki ludzkiej. Rzecz oczywista, nie chodzi mi o wol ność rozumianą w kategoriach politycznych, prawnych czy etycz nych, lecz o pojęcie wolności możliwe do zaakceptowania i wy korzystania w analizach mikrosocjologicznych czy też w socjo logii w ogóle. Inaczej mówiąc, interesuje mnie tutaj odpowiedź na pytanie: co znaczy w sensie socjologicznym, że człowiek w jed nych układach strukturalnych jest wolny, w innych zaś zniewo lony. Myśl Durkheima wydaje się rzeczywiście stanowić dogod ny punkt wyjścia tego typu rozważań. Trzeci typ samobójstw, o których pisze Durkheim, to jest tak zwane samobójstwo anemiczne, występuje w sytuacji owej pozornej wolności. Zniesione wprawdzie zostają wówczas wszel kiego typu ograniczenia (na przykład w wyniku kryzysu społecz nego, rozpadu struktur społecznych itp.), nie przynosi to jednak jednostce wolności, o jakiej marzymy, ulegając zdroworozsądko wym złudzeniom. Jest tak dlatego, że: „Ludzie przestają wiedzieć, co jest możliwe, a co niemożliwe; co sprawiedliwe, a co niespra wiedliwe; jakie rewindykacje i nadzieje są uprawnione, jakie zaś idą zbyt daleko" (Szacki 1964: 187). Stan tego swoistego społecz nego rozprzężenia nazwał Durkheim anomią, powiadając, że sa mobójstwa anomiczne popełniane są wówczas, gdy: „[...] działal ności jednostek zaczyna brakować regulacji, co jest dla nich źród łem cierpienia" (Szacki 1964: 187). Nieważne są zatem źródła zachwiania porządku zbiorowego: ostry kryzys czy nagły wzrost dobrobytu. Istotnym zaś czynnikiem jest sam fakt zakłócenia te go porządku, osłabienia wewnętrznej regulacji, zachwiania się struktur społecznych. Dopiero trzy wyżej wymienione czynniki — stopień integracji wewnętrznej grupy, stopień uzależnienia jednostki od grupy oraz stan społecznej regulacji, stan porządku zbiorowego — wyznacza ją przebieg krzywej samobójstw w danej grupie. Są one bardzo do siebie zbliżone; nieuważny badacz mógłby je utożsamić, a prze cież różnice między nimi istnieją. Byłoby rzeczą niezwykle po-

76

77

żądaną zbadać, jak wpływają one na zmiany w natężeniu samo bójstw jako czynnik o charakterze syndromatycznym, wzajemnie powiązane. Z powyższych rozważań płynie wszakże jeden bardzo istotny wniosek: nie stan ludzkiej osobowości popycha jednostki do samobójstw, lecz stan grupy społecznej, w której uczestniczą (via osobowość). Podobnie jest w wypadku ludzkiej wolności — jej sens, charakter i rozmiary wyznacza grupa społeczna, czło wiek może zaś być mniej lub bardziej zdolnym odbiorcą nacisków strukturalnych, mniej lub bardziej trafnie obierającym drogi po ruszania się po obszarze swobody zakreślonym przez grupę.

2.3. GEORG SIMMEL: WPŁYW LICZEBNOŚCI GRUPY NA JEJ SPOŁECZNĄ FORMĘ I NA FORMY INTERAKCJI

Wątki w twórczości socjologicznej Georga Simmla, interesujące i ważne dla badacza zajmującego się socjologią małych grup spo łecznych, to po pierwsze koncepcja treści i formy uspołecznienia, z którą ściśle wiążą się inne kluczowe wątki w jego socjologii, jak koncepcja dystansów lub perspektyw poznawczych i związa na z nią ściśle teoria struktury społecznej; po drugie finezyjne analizy dotyczące form uspołecznienia najbardziej elementarnych społecznych układów strukturalnych, jakimi są diady i triady, a zwłaszcza wpływu liczebności członków danej struktury na jej formą uspołecznienia; po trzecie wreszcie koncepcja jednostki, a w szczególności wolności jednostki. Pierwszy z tych wątków ogromnie ważny zarówno w koncep cji Simmla, jak i z perspektywy rekonstruowanej w tej pracy kon cepcji struktury społecznej, został podjęty w poprzednim roz dziale. W tym miejscu chciałbym poddać dokładniejszej analizie te wątki twórczości Simmla, które dotyczą form uspołecznienia elementarnych układów strukturalnych — diad oraz triad. Pełna ich prezentacja jest jednak niemożliwa bez uprzedniego rozwa żenia sensu kategorii treści i formy uspołecznienia, jaki uzyskują one w socjologii Simmla.

2.3.7. Formy uspołecznienia elementarnych układów struktu ralnych. Rozróżnienie treści i form uspołecznienia, z jakim spo tykamy się w socjologii Simmla, jest o tyle istotne, że stanowis ko strukturalistyczne, które staram się zaprezentować w niniejszej pracy, ma wiele elementów wspólnych i pokrewnych z tym fun damentalnym Simmlowskim rozróżnieniem. „Otóż wszystko to, co w postaci popędu, pożądania, celu, skłonności, fizycznej obec ności, ruchu jest w jednostkach — stanowiących bezpośrednio konkretne podłoże wszelkiej rzeczywistości historycznej — pod stawą bądź okazją do oddziaływania na innych i ulegania ich oddziaływaniu, oznaczam jako treść, niejako tworzywo procesu uspołecznienia" — pisze Simmel (1975: 52). Ten sam punkt widzenia będę propagował w dalszych partiach tej książki: jednostki ludzkie są jedynie podłożem, substratem zjawisk i procesów społecznych, ale nie stanowią ich istoty, nie są tym, co rozstrzyga o charakterze tych zjawisk. „Sam w sobie i dla siebie .materiał ten, którym wypełnione jest życie, motywa cje, które stanowią siłę napędową, nie mają charakteru społecz nego — pisze Simmel. Ani głód, ani miłość, ani praca, ani uczucia religijne, ani technika, ani funkcje i osiągnięcia intelektu nie są — biorąc pod uwagę ich znaczenie bezpośrednie — wyrazem uspołecznienia" (1975: 52). Zatem to nie ludzie, ich uczucia, mo tywacje i działania jako takie rozstrzygają o kształcie świata spo łecznego. Jest to jedynie materia, z jakiej świat ten jest utwo rzony, ale nie rozstrzyga ona o jego kształcie. Skoro te wszystkie jednostkowe uczucia, motywacje, popędy i działania nie są wyrazem uspołecznienia — jak chce Simmel — to co wobec tego stanowi owo uspołecznienie? Otóż, uspołecznie nie stanowi ,,[...] urzeczywistniającą się na niezliczone sposoby formę, w której jednostki wiedzione tymi [...] potrzebami tworzą jedność mogącą potrzeby te zaspokoić" (Simmel 1975: 52). To nie treść życia, ale jego forma jest tym, co winno przede wszystkim stanowić przedmiot zainteresowań socjologa, albowiem warunki praktyczne i potrzeby skłaniają ludzi do tego, by poszczególnym elementom tego tworzywa życia społecznego nadawać określone formy i dopiero

wówczas posługiwać się nimi jako elementami ży cia. Formy życia społecznego poczynają jednak — twierdzi Sim mel — uwalniać się od swej funkcji służebnej, autonomizują się
78

do tego stopnia, że ulegają przekształceniu z czegoś, co jest okre ślone przez treść życia społecznego, w coś, co tę treść samo jest zdolne określać (por. Szacki 1981: 509-510 oraz Magala 1980: 17-19). Formą życia społecznego jest zatem dla Simmla coś, co wznosi się ponad te wszystkie konkretne, partykularne treści; jest to coś bardziej abstrakcyjnego, ogólnego i trwałego, a więc w mniejszym stopniu jednostkowego, konkretnego, czyli zmien nego i przemijającego. Stąd też skłonny byłbym widzieć istotną analogię pomiędzy strukturą we współczesnym jej rozumieniu a formą w rozumieniu, jakie nadał jej Simmel. 2.3 2. Forma a treść uspołecznienia. Stosunek formy do treści, a zwłaszcza specyficzne znaczenie, jakie Simmel nadaje pojęciu formy w analizie socjologicznej, mogą być lepiej zrozumiane wów czas, gdy rozważymy sens, jaki ma w jego teorii gra lub zaba wowa forma uspołecznienia. Jest ona zresztą potraktowana przez niego w sposób szczególny. Jak pisze Theodore Mills, według Simmla istnieje dwustronny związek 'pomiędzy procesami zacho dzącymi codziennie w grupie, a więc treścią życia społecznego, a grą, zabawą oraz innymi formami „uspołecznienia". Pierwszy z nich polega na tym, że forma zabawowa jest autonomiczna wo bec zdarzeń zachodzących w grupie — wobec treści życia grupo wego. Drugi typ związku polega na tym, że podstawowe kwestie z życia grupy znajdują swe bezpośrednie odpowiedniki w for mach zabawowych, na zasadzie odwrotności, poprzez ich negację lub jakieś inne mechanizmy (Mills T. 1958: 642). Z punktu widzenia niniejszych rozważań gra, czyli zabawowa forma uspołecznienia, jest istotna także dlatego, że za pomocą kategorii tak zwanych progów zabawowych lub progów towarzyskości Simrnel buduje jedno ze swych głównych praw dotyczących działania małej grupy społecznej. Theodore M. Mills przypomina wyrażoną przez Kurta Wolffa i Reinharda Bendixa (Simmel 1955) opinię, iż Simmel jest „Freu dem badań nad społeczeństwem". Powiada przy tym, iż można się z nią zgodzić pod warunkiem, że twierdzenie Simmla, iż pew ne procesy grupowe są najlepiej odzwierciedlane w symbolicznych formach zabawowych, okaże się tak sarno użyteczne jak prze świadczenie Freuda, iż nieświadome motywy jednostki ujawnia79

ją się w marzeniach sennych (Mills T. 1958: 643). Tak więc gra, czyli zabawowa forma uspołecznienia, okazuje się, przynajmniej niekiedy, kluczem do zrozumienia funkcjonowania małej grupy społecznej. Gra Bowiem sama nie jest ani pracą, ani też faktem, rzeczywistością czy fantazją — jest formą uspołecznienia, która dzięki wymienionym właściwościom jest wystarczająco autono miczna, aby odzwierciedlać rzeczywistość, fakt, sposoby działa nia grupy. „Ujmując rzecz w kategoriach socjologicznych, będę tedy traktował towarzyskość — pisze Simmel — jako zabawową formę uspołecznienia pozostającą — mutatis mutandis — w takim stosunku do jego określonej treściowo konkretności, w jakim dzieło sztuki pozostaje do rzeczywistości" (Simmel 1975: 57). W takim też stosunku pozostaje, jak mniemam, forma uspołecz nienia do treści w socjologii Georga Sknmla. 2.3.3. Zabawowa forma uspołecznienia — towarzyskość. Nas jednak szczególnie interesuje jeden z typów form uspołecznienia: zabawowa forma uspołecznienia lub towarzyskość. „Towarzys kość — powiada Simmel — polega [...] na abstrakcji form wza jemnych oddziaływań, którym w innych sytuacjach nadaje zna czenie ich treść; formy te, jak gdyby krążąc wokół własnej osi, są cieniem, odbiciem zjawisk zachodzących w życiu społecznym. [...] formy wzajemnego oddziaływania poprzez rozmowę, które zazwyczaj występują w służbie niezliczonych treści i celów ludz kich kontaktów, posiadają tu same w sobie znaczenie, innymi słowy — znaczenie to polega na zafascynowaniu grą stosunków, jakie formy te nawiązują między jednostkami, stosunków łącze nia, rozłączania, zwycięstwa, ulegania, dawania, brania. [...]. Gdy dyskusja staje się rzeczowa, gdy celem j ej staje się uzasadnienie pewnej prawdy, która skądinąd zawsze może być jej treścią — traci towarzyski charakter, sprzeniewierza się własnej naturze — jak wówczas, gdy przekształca się w poważną kłótnię. Forma wspólnego poszukiwania słuszności, forma sprzeczki może pozo stać, ale powaga jej każdorazowej treści nie może stać się jej substancją — tak jak fragment trójwymiarowej rzeczywistości nie może stać się elementem perspektywistycznego malowidła, które ją przedstawia" (Simmel 1975: 65 - 67). Dlatego tak istotne według Simmla są owe progi towarzyskości. Jeśli są one zbyt
80

niskie i jeśli bywają przekraczane, wówczas rozerwaniu ulega rozróżnienie pomiędzy rzeczywistością i grą. Myślę, że w bardziej współczesnym języku socjologicznym efekt progów towarzyskości można by zinterpretować następująco: każda grupa musi mieć określoną podstawę substancjalną, dzięki której czy też na bazie której możliwe jest zachodzenie poszcze gólnych procesów społecznych. Z drugiej jednak strony prędzej czy później grupa musi wytworzyć symboliczną, abstrakcyjną war stwę procesów w niej zachodzących — swą strukturę — która po przekroczeniu określonej fazy rozwoju autonomizuje się do tego stopnia, iż sama poczyna nadawać substancji tej grupy spe cyficzny kształt, równocześnie jednak będąc tych procesów abstrakcyjnym odzwierciedleniem. Silnie rozwinięta grupa dy sponuje więc autonomiczną strukturą, nadając kształt procesom zachodzącym w grupie — struktury tej nie można sprowadzić do poszczególnych procesów czy faktów składających się na życie tej grupy. Wówczas też progi towarzyskości (wracając na moment do terminologii Simmla) są wysokie i ich przekroczenie jest nie możliwe. Rozerwanie podziału na rzeczywistość i grę, to jest na procesy i fakty z życia grupy z jednej strony, jej struktury zaś z drugiej, jest niemożliwe. Symboliczny, autonomiczny i równo cześnie regulujący charakter struktury zostaje utrzymany. Dzia łanie jednostki jest wówczas kontrolowane przez strukturę, utrwa lony układ symboli, wartości, reguł itd., nie zaś przez bieżące potrzeby, zdarzenia i fakty z życia grupy. „Dyskrecja w stosunku do otoczenia — jak pisze Simmel — jest pierwszym warunkiem stosunków towarzyskich, równie waż na jest wszakże dyskrecja w stosunku do własnego Ja. Naduży cie dyskrecji w obydwu wypadkach powoduje, iż sztuka życia towarzyskiego przeradza się w naturalizm. Można zatem mówić o górnym i dolnym socjologicznym progu towarzyskości. Z chwi lą, gdy podstawą współistnienia stają się treści i cele obiektyw ne — podobnie jak wówczas, gdy na plan pierwszy wysuwają się elementy czysto osobiste i subiektywne — towarzyskość przesta je odgrywać centralną rolę czynnika formującego i spada do rzę du formalistycznej zasady" (Simmel 1975: 59 - 60). Niski stopień autonomiczności struktury — kontynuując tę analizę we współ czesnych kategoriach socjologicznych — jest spowodowany sła6 — Małe struktury...

81

82

bym stopniem jej rozwoju. Struktura nie jest wówczas zdolna spełniać funkcji regulatora działań ludzkich, pozostawiając tę funkcję bieżącym potrzebom życia grupowego. Brak dostatecznie wykształconej autonomicznej sfery struktury grupy wywołuje efekt jej niestabilności. Oczywiście stopień wykrystalizowania się i autonomii struktury winny oscylować wokół pewnej wielkości optymalnej — przekroczenie tego progu w jedną lub drugą stronę powoduje spadek efektywności działań grupy. Powyższe rozważania zmierzały do interpretacji stosownych fragmentów socjologii Simmla w bardziej ogólnych kategoriach. Theodore M. Mills dokonał bardzo udanej próby interpretacji zjawiska progów towarzyskości w kategoriach mniej ogólnych od wyżej zaproponowanych, interpretacja ta rzuca światło na nie zwykle interesujące aspekty działania małej grupy, współcześnie w ogóle nie dostrzegane przez badaczy. 2.3.4. Hipotezy dotyczące efektu progów towarzyskości. Pierwsza hipoteza zrekonstruowana przez Millsa brzmi następująco. Po ziom, na jakim ustalony jest próg towarzyskości, jest funkcją zdolności grupy do zadowalającego spełniania zewnętrznych i we wnętrznych wymogów. Gdy zewnętrzne wymogi i wewnętrzne naciski wzrastają w danej grupie, wówczas można przewidywać, że ów próg ustali się na niskim poziomie, lub też, że dojdzie do nasilenia znaczenia nie rozwiązanych kwestii, co spowoduje prze kształcenie się gry w rozwiązywanie problemów. Porównując grupy efektywne, wszechstronne, dobrze zorganizowane, mające przygotowanie i podstawy do rozwiązywania nowych problemów oraz zdolne do sprostania nowym wymogom z grupami, które są nieefektywne, sztywne oraz pozbawione zdolności dokonywania nowych rozwiązań, można oczekiwać wzrostu trudności zarówno w rozdzieleniu pracy i gry, jak też w tworzeniu socjologicznie i psychologicznie ważnych form zabawowych (Mills T. 1958: 644). Myślę, że powyższe opinie nie stoją w sprzeczności z wcześniej zaproponowaną interpretacją socjologii Simmla. W zależności od tego, jak dalece dana grupa jest efektywna i zintegrowana, stosuje się jeden z czterech wyróżnionych przez Millsa (na podstawie analizy koncepcji Simmla) symbolicznych me-

chanizmów mogących wyjaśnić związki pomiędzy zwykłymi, co dziennymi procesami grupy a jej formami zabawowymi. 1. Grupa najbardziej efektywna w swej formie zabawowej od twarza cechy procesu grupowego, które były i są podstawowym źródłem jej efektywności i dumy. Dzięki swoistemu sposobowi abstrakcji mechanizm ten umożli wia członkom przeżywanie na nowo istotnych elementów procesów grupowych — pisze Mills. Ponadto, ponieważ forma zabawowa sama staje się nową, odrębną częścią kultury grupy, odzwiercie dlającą pewne istotne elementy grupy, mechanizm ten dostarcza nowego obiektu kulturowego do identyfikacji grupowej. Forma zabawowa staje się dla grupy nowym powodem do dumy. 2. Grupa w swej formie zabawowej odtwarza cechy procesu grupowego, które stanowią główne źródła napięć. Mills zwraca uwagę, że mechanizm ten wprawdzie podtrzymuje granicę pomiędzy procesem grupowym a formą zabawową, jednak że w zakamuflowanej formie przedstawia on problematyczne kwestie z życia grupowego, lokując je „gdzieś tam", gdzie mogą być obserwowane, a nawet przypuszczalnie rozpoznane. Oba po wyższe

mechanizmy charakteryzowały grupy cechujące się wyso kim stopniem efektywności i wewnętrznej integracji. 3. Grupa w swej formie zabawowej przyjmuje właściwości, które stoją w sprzeczności z jej normalnymi cechami. Na przy kład niejasność norm zostaje zastąpiona przez rygorystycznie określone reguły gry. Mechanizm ten, zdaniem Millsa, pokazuje, że grupa ma bardzo poważne, nie rozwiązane problemy oraz niższy próg zabawowy. Wreszcie ostatni z mechanizmów wyróżnionych przez Millsa, po jawiający się wyłącznie w' grupach o niskiej efektywności i nie zdolnych do rozwiązywania problemów zewnętrznych i wewnętrz nych, polega na tym, że: 4. Grupa w swej formie zabawowej neguje problematyczne procesy z życia grupowego. Napięcia pomiędzy statusami, jakie istnieją w grupie, zostają w jej formie zabawowej zaprzeczone i zastąpione przez zasadę równości oraz systematyczną rotację. Gra nie jest uważana za zrealizowaną, dopóki wszyscy gracze uie zajmą wszystkich możliwych pozycji (Mills 1958: 645).
83

Podstawową funkcją tego mechanizmu jest zapobieganie dalsze mu obniżaniu się progu towarzyskości. Druga z hipotez zrekonstruowanych przez Millsa powiada, że gdy grupy tracą zdolność radzenia sobie z zewnętrznymi i we wnętrznymi wymogami oraz gdy próg oddzielenia życia grupo wego od gry staje się niski, wówczas pojawia się tendencja do przechodzenia od pierwszego do czwartego mechanizmu. Podob na tendencja pojawia się wtedy, gdy wymogi wzrastają propor cjonalnie do zdolności grupy do ich zrealizowania. Wnioski, do jakich prowadzi analiza zbadanych powyżej kon cepcji Simmla, wnioski oparte także na próbach ich empirycznej weryfikacji, są według Millsa następujące. Po pierwsze, forma zabawowa odzwierciedla nie tylko istnienie w grupie określonych problemów

wewnętrznych. Na podstawie analizy pojawiających się w grupie form zabawowych możliwe jest bowiem ustalenie względnej ważności dla grupy poszczególnych problemów. Jako produkt grupy — pisze Mills — forma zabawowa jest swego ro dzaju bilansem sił wewnątrzgrupowych. Można w tym kontekście przytoczyć uwagę Simmla, że gra czy zabawowa forma uspołecz nienia „[...] właśnie z racji swego dystansu wobec realnej rze czywistości, może ukazać prawdziwą naturę tejże pełniej, bardziej konsekwentnie i adekwatnie niż wszelka próba bezpośredniego jej uchwycenia" (Simmel 1975: 71). Po drugie, powiada Mills, powyższe rozważania pokazują, że pełniejsze zrozumienie symbo licznych powiązań, jakie istnieją pomiędzy formą zabawową, fan tazją itp. a procesem grupowym, mogłoby być szczególnie przy datne dla przywódców w grupach terapeutycznych, dyskusyj nych itd., albowiem jest to przypuszczalnie jeden ze sposobów wykrycia problemów, napięć wewnątrzgrupowych w formie ukry tej przenikających grupę jako całość (Mills T. 1958: 646). 2.3.5. Różnice strukturalne między diodami i triadami. Drugi istotny z mikrosocjologicznego punktu widzenia wątek dociekań

Simmla dotyczy zagadnienia wielkości grupy, w sensie jej liczeb ności i związku, jaki istnieje pomiędzy tak rozumianą wielkością a formą strukturalną grupy. Współczesne badania nad tą proble matyką będą przedstawione w dalszych partiach książki, tutaj ograniczę się wyłącznie do prezentacji ustaleń Simmla (i tym

zob. także Coser 1975: 188 - - 189). Rozpoczynając prezentację twierdzeń Simmla dotyczących róż nic strukturalnych pomiędzy diadami i triadami, chciałbym na wstępie odwołać się do tych fragmentów jego prac, w których dowodzi on sensowności podejmowania tego typu analiz. Otóż Simmel twierdzi, że „[...] po osiągnięciu pewnej liczebności grupa, aby móc nadal istnieć i rozwijać się, musi wykształcić pewne

84

razem posiłkując się bardzo udaną rekonstrukcją tych twierdzeń dokonaną przez Theodore'a Millsa). Już na wstępie trzeba jednak zaznaczyć, że to właśnie Simmel nadał późniejszym badaniom w tym zakresie właściwy kierunek: chodziło mianowicie o usta lenie, w jaki sposób zmiana liczebności grupy wywołuje zmianę kształtu strukturalnego grupy; jak wraz ze zmianą, wzrostem złożoności struktury zmieniają się reguły działania takiej struk tury, jej wewnętrzne prawidłowości. Rozważania te Simmel prowadził zarówno badając różnice strukturalne diad i triad, jak też analizując dynamikę i odmien ność strukturalną małych, niezróżnicowanych systemów w stosun ku do dużych, zróżnicowanych systemów. Daleki był więc od późniejszych, niefortunnych dociekań dotyczących na przykład tego, powyżej jakiej to liczebności grupa przekształca się z ma łej w dużą. Analizy Simmla pokazują też, że daleki był — przy najmniej w tej warstwie swych rozważań — od indywidualistycz nego, agregacyjnego traktowania grupy, uważając, iż wielkość liczbowa grupy, liczba członków wchodzących w jej skład, jest przede wszystkim czynnikiem wywołującym istotne zmiany struk turalne grupy, nie zaś czynnikiem, który sam w sobie jest godny dociekań. Podobny pogląd prezentuje Stefan Nowak we wstępie do polskiego wydania Socjologii Simmla: „W języku współczes nym — pisze Nowak — powiedzielibyśmy, iż Simmel koncentruje swoją uwagę na aspektach strukturalnych grup społecznych i na cechach strukturalnych społeczeństw złożonych ,z grup [...]" (1975: XXI). Nieco dalej pisze zaś o przedmiocie dociekań Simmla: „Za kładając, iż dana grupa ma takie, a nie inne własności struktu ralne (tj. taką a taką «formę»), zastanawia się, co z tego wynika dla jej funkcjonowania, dla zachowań ludzi ją tworzących, dla interakcji jej członków, dla jej zachowania wobec innych grup społecznych" (Nowak S, 1975: XXII;

85

środki, formy i organa, których przedtem nie potrzebowała [...]" oraz ,,[...] cechy i typy wzajemnych oddziaływań między człon kami w większych kręgach nieuchronnie zanikają w miarę wzro stu liczebności grupy" (Simmel 1975: 111). Zatem: „Aspekt iloś ciowy ma znaczenie dwojakie: negatywne, polegające na tym, że pewne formy rozwoju, konieczne czy też możliwe w danych wa runkach wewnętrznych lub innych, mogą się urzeczywistnić wy łącznie poniżej bądź powyżej pewnej granicy liczebności, oraz pozytywne, jako że pojawienie się pewnych form rozwoju jest bezpośrednim wynikiem określonych, czysto ilościowych mody fikacji" (Simmel 1975: 111). Powyższy passus potwierdza wcześ niej wyrażaną opinie, iż dla Simmla liczebność członków danej grupy ma znaczenie o tyle, o ile staje się ona czynnikiem prze budowy struktury lub czynnikiem generującym nowe formy strukturalne, ale przedmiotem dalszych analiz pozostaje już tylko struktura. Jak pisze Stefan Nowak (i tę opinię przytoczmy jeszcze na koniec): „Pierwszą cechą każdej struktury jest liczba elemen tów ją tworzących. I tutaj Simmel podejmuje niezwykle wnikli we rozważania na temat konsekwencji tak prostej cechy struktu ralnej, jak wielkość grupy, dla sposobu jej funkcjonowania i in terakcji jej członków. Wprowadza pojęcie układu dwuelemento-wego i trójelementowego, «diady» i «triady», i krok po kroku śle dzi konsekwencje tego czysto liczbowego aspektu strukturalnego grup dla zachowań elementów je tworzących" (1975: XXIII). W odniesieniu do diad i triad Mills dostrzega u Simmla sześć podstawowych praw charakteryzujących różnice strukturalne między nimi. Przytoczmy je zatem: 1. W diadzie istnieje przemożne poczucie zagrożenia jej we wnętrznych stosunków przez śmierć, natomiast w triadzie poja wia się

poczucie trwałości (Simmel 1975: 159 - 160. Por. także Mills T. 1958: 647). Oczywiście chodzi tutaj o efekt pojawienia się struktury, która ulega autonomizacji, „obiektywizuje" się w stosunku do swych członków. Jak pisze Simmel: „W związku dwuosobowym [...] ży cie grupy, tak jak życie jednostki, zabarwione jest w pewien spo sób wizją śmierci. [...] Każda wieloczłonowa grupa może zgodnie ze swą istotą trwać wiecznie i fakt ten wywołuje u każdego z jej członków jako takiego [...] pewne specyficzne uczucie, podpada-

86

jące pod kategorie socjologiczne" (Simmel 1975: 159). Kolejne z twierdzeń już całkiem ostro i wyraźnie pokazuje ten efekt. 2. Triada stanowi dla swych członków rodzaj zewnętrznej ca łości, zbiorowości, natomiast w diadzie zjawisko to nie występuje (por. Simmel 1975: 158 - 159). Stefan Nowak zauważa, że właśnie triada stanowi dla zjawiska „obiektywizacji" istotny próg, próg o charakterze strukturalnym, po którego przekroczeniu wytwarza się nowy typ stosunków (struktury) powodujących, że grupa zaczyna się „alienować" wo bec swych członków, wykształcają się autonomiczne reguły fun kcjonowania grupy, a także pojawia się efekt podporządkowy wania sobie przez grupę tych, którzy ją tworzą (Nowak S. 1975: XXIV). Simmel zauważa ponadto, że pomimo iż struktura dwu członowa może się wydawać zewnętrznym obserwatorom autono miczną, ponad jednostko w ą jednością, to jednak nie jest ona ta ka dla jej członków. W diadzie: „Nie dochodzi [...] do wytworze nia owego ponadindywidualnego życia całości, które każdy z jej członków uważa za niezależne od siebie. Wówczas natomiast, gdy związek składa się już z trzech osób, po odejściu jednej z nich grupa może istnieć nadal" (Simmel 1975: 159). Inny związany z tym efekt jest opisany w kolejnym twierdze niu. Chodzi mianowicie o możliwość pojawienia się w strukturze czegoś, co można by nazwać intymnością. „W związkach dwu- osooowych procesy społeczne z zasady ograniczają się do wzajem nych zależności między jednostkami, nie tworząc wykraczającej poza owe jednostki całości; stanowi to podstawę intymności" (Sim mel 1975: 162). Jednakże przekroczenie progu triady powoduje, że struktura jako całość traci zdolność do wytworzenia i utrzy mania intymności. 3. W diadzie możliwe jest pojawienie się intymności jako ce chy tej struktury, podczas gdy w triadzie intymność zostaje pod dana kontroli lub ograniczona do części grupy (Mills T. 1958: 647). W ten sposób podejmujemy kolejne zagadnienie ważne z punktu widzenia analizy tego typu elementarnych struktur społecznych. Otóż jest to zagadnienie funkcji owego trzeciego elementu w strukturze, który tak radykalnie zmienia jej właściwości. 4. W triadzie pojawia się zjawisko delegowania obowiązków
87

1975: 118; Mills T. 1958: 647).
88

i odpowiedzialności, które w diadzie jest nieobecne (por. Simmel 1975: 171-172). Jest ono tak istotne dlatego, że bezpośrednią przyczyną jego po jawienia się w strukturze jest dystans dzielący całość społeczną od członków — którego efekt występuje dopiero w triadzie. Po woduje to, że ludzie delegują na grupę na przykład odpowiedzial ność za czyny, których w pojedynkę nigdy by nie dokonali. Rolę „trzeciego" elementu struktury grupy pokazuje też do brze kolejne prawo. 5. Pojawienie się kozła ofiarnego dezintegruje diadę, podczas gdy w triadzie może ono czasowo pełnić funkcję środka przebu dowy strukturalnej (Mills T. 1958: 647). Simmel w kilku co najmniej miejscach wyraźnie pokazuje, iż przekroczenie progu, jaki stanowi triada, radykalnie zmienia trwałość tej nowej struktury — triada nie ulega rozpadowi w wa runkach, w których w sposób nieunikniony musiałoby to .spotkać diadę. Wreszcie ostatnie z twierdzeń dotyczących diad i triad raz jeszcze pokazuje, że przekroczenie wspomnianego progu radykal nie zwiększa trwałość nowo powstałej struktury: 6. Obecność „trzeciego" elementu pozwala przezwyciężyć roz bieżności lub zasymilować je w obrębie całości, co nie jest możli we na terenie diady (por. Simmel 1975: 173 - 174). Diada w takich warunkach mogłaby się rozpaść. Pojawienie się trzeciego elementu zwiększa więc trwałość struktury jako całości, ale powoduje też, że w triadzie nowe znaczenie zyskują zarówno zależność całości od jednostki, jak i współodpowiedzialność je dnostki za czyny zbiorowe. Ich poziom ulega w triadzie obniżeniu. 2.3.6. Dynamika małych i dużych systemów społecznych. Przytoczmy jeszcze dalsze dziewięć twierdzeń, jakie Theodore Mills wydobył z analiz Simmla, dotyczących dynamiki małych i dużych systemów (Mills nie podaje bliższej charakterystyki tych ukła dów — domyślać się należy, że idzie tu o tak zwane małe grupy i duże grupy). 1. Małe, scentralizowane grupy powołują zazwyczaj i rzucają do akcji całą siłę, jaką dysponują, w dużych zaś rezerwa sił jest większa nie tylko w sensie bezwzględnym, ale także i względnym (por. Simmel

2. Mała grupa, angażując w znacznej mierze osobowość człon ków, narzuca zdecydowane postawy wobec poszczególnych osób, zadań rzeczowych oraz innych grup. Konieczność czy też możli wość taka jest o wiele mniejsza w grupie dużej, którą cechuje wielość i różnorodność elementów składowych (por. Simmel 1975: 118-119). 3. W małych grupach, w odróżnieniu od większych systemów, normy obejmują szerszą gamę zachowań i cechują się mniejszym stopniem tolerancji (Mills T. 1958: 647). Powyższe trzy twierdzenia można by podsumować następującym stwierdzeniem Simmla dotyczącym małych grup: „[...] brak środ ków, brak rezerw, brak elementów chwiejnych i niezdecydowa nych utrudnia proces zmian i adaptacji oraz — pomijając oko liczności zewnętrzne — z uwagi na zasadnicze układy społeczne o wiele częściej stawia je przed alternatywą: życie lub zagłada" (por. Simmel 1975: 119). 4. Małe, niezróżnicowane grupy nie zawierają podgrup, któ re stanowiłyby pośrednik pomiędzy jednostką a zbiorowością (por. Simmel 1975: 123 - 124). 5. Pojawienie się napięcia w małej grupie prowadzi albo do wzrostu jej wewnętrznej integracji, albo do rozpadu, podczas gdy w większych systemach wewnętrzne napięcie wywołuje tenden cję do rozłamu na systemy dwuelementowe (Simmel 1955: 65. Pozostałe twierdzenia zostały przez Millsa wyprowadzone także na podstawie tego wydania pism Simmla). 6. Małe grupy dysponują środkami, dzięki którym mogą ma nipulować złożonymi konfliktami pomiędzy jednostkami, podczas gdy duże grupy, nie mając tej zdolności, są bardziej przygoto wane do kontrolowania konfliktów pomiędzy zorganizowanymi podgrupami. 7. W małych grupach mechanizmy przywracania integracji ograniczają się głównie albo do podtrzymywania napięcia aż do momentu, kiedy nie pojawią się ponownie siły pozytywne, albo do zmiany norm, podczas gdy większe systemy mogą się tak zre organizować, by zminimalizować konflikt, a równocześnie utrzy mać stałe granice wobec środowiska zewnętrznego. 8. W małych grupach właściwości jednej ze stron (atrybuty emocjonalne: małomówność lub samochwalstwo, waleczność lub
89

jej brak, wdzięczność lub niewdzięczność, szczerość lub fałszy-wość) w dużym stopniu determinują naturę niezróżnieowanego sytemu, podczas gdy w systemach zróżnicowanych przeciwstaw ne stosunki emocjonalne mogą nie tylko współistnieć, lecz także mogą być składnikiem wspólnej koncepcji tej zbiorowości. 9. Proces grupowy w większych systemach jest w mniejszym stopniu zdeterminowany przez potrzeby jednej ze stron niż w ma łej, niezróżnicowanej grupie. Generalna hipoteza, jaką wysuwa Mills na podstawie analizy wszystkich przytoczonych wyżej twierdzeń, jest następująca. Otóż w rozmaitych sytuacjach oraz w warunkach wzrastającej presji ze strony wymogów zewnętrznych diady będą wykazywać ten dencję do ponownego uporządkowania struktury na niższym po ziomie wewnętrznej integracji niż triady (Mills T. 1958: 648). Hi poteza ta pozostaje w ścisłym związku z ustaleniami Balesa (1950). Robert Bałeś zaobserwował między innymi, że w grupach za daniowych nieustannie ścierają się dwie tendencje, dwie siły — jedna zmierzająca do realizacji celu grupy, druga zaś dążąca do zapewnienia grupie maksymalnej integracji wewnętrznej. Są to tendencje do pewnego stopnia wykluczające się, albowiem sku pienie sił i zasobów grupy na osiągnięciu jej celu osłabia poważ nie stopień wewnętrznej integracji, skupienie zaś energii i zaso bów na przywróceniu integracji prowadzi w nieunikniony sposób do osłabienia działań w kierunku osiągnięcia celu grupowego. Równocześnie jednak obie te sfery aktywności grupy są komple mentarne, albowiem grupa nie może egzystować, zaprzestawszy działania w którejkolwiek z tych dziedzin. Tak więc rozwiązywa nie problemów i osiąganie celów przez grupę wiąże się ze strata mi zasobów energetycznych grupy, co w rezultacie wzmaga ten dencję do wewnętrznej dezorganizacji grupy. Jest to prawidło wość uniwersalna, obecna we wszystkich małych grupach społecznych. Dowiódł tego eksperymentalnie między innymi Bałeś, ale prawidłowość tę można już odczytać właśnie z rozważań Simmla, na co wskazuje Theodore Mills. U Simmla można także od naleźć inną prawidłowość, dotyczącą różnic, jakie istnieją pod tym względem pomiędzy diadami i triadami. Otóż Simel twierdzi, że diada nie mając mechanizmów reintegracyjnych, łatwiej ulega

90

rozpadowi w odpowiedzi na rosnące wymogi zewnętrzne niż tria da, ale z drugiej strony, gdy wymogi zewnętrzne ulegają reduk cji, wówczas diada, która na przykład ma zdolność do osiągania intymności, jest w stanie uzyskać wyższy stopień integracji niż triada. Mills przedstawia tę prawidłowość w postaci schematu:

Rysunek 2.1. Poziom integracji we wnętrznej a stopień nacisków ze wnętrznych w diadach i triadach (źródło: Mills T. 1958: 643)

Sądzę, że powyższy rezultat teoretyczny dociekań Simmla jest w dużym stopniu niebanalny. Stąd też uwaga Stefana Nowaka, że wnikliwość w rozumieniu zjawisk społecznych oraz wieloaspektowość ich ujmowania przez Simmla, gdyby porównać ją z wy nikami, jakie w sferze mikrosocjologii ma do zaoferowania współ czesna socjologia, świadczy raczej na korzyść Simmla, ma pewne uzasadnienie.
2.4. CHARLES H. COOLEY: FUNKCJE GRUPY PIERWOTNEJ

Koncepcję grupy pierwotnej sformułował i wprowadził do kanonu pojęć socjologicznych Charles Horton Cooley, pisząc w 1909 roku: „Przez grupy pierwotne rozumiem takie, które cha rakteryzują się ścisłym zespoleniem jednostek poprzez stosunki osobiste (face-to-face) oraz współpracę. Są one pierwotne w wielu znaczeniach, lecz głównie w tym znaczeniu, iż są podstawowym czynnikiem w tworzeniu natury społecznej jednostki i jej spo łecznych wyobrażeń. Psychologiczną konsekwencją takich bez-

91 pośrednich powiązań pomiędzy jednostkami jest swoiste stopie nie się ich indywidualności we wspólną całość do tego stopnia, iż jaźnią danej jednostki staje się, z kilku co najmniej powodów, wspólne życie oraz cel grupy. Przypuszczalnie najprostszym spo sobem określenia tej całości jest posłużenie się zwrotem «my»; owo «my» pociąga za sobą pewien rodzaj sympatii i wzajemnej identyfikacji, której naturalną ekspresją jest właśnie «my»" (Coo- ley 1909: 23). Powyższy passus bywał wielokrotnie cytowany w większości podręczników socjologicznych, co można potrakto wać między innymi jako symptom ważności tej problematyki dla zrozumienia świata społecznego. „Cooley poświęcił grupom pier wotnym niewiele stron — pisze Szacki — ale były to strony wy jątkowo w socjologii wpływowe. Przyczyniły się one — bardziej niż prace Le Playa i Simmla — do wprowadzenia do tej nauki problematyki małych grup, która stanowiła do tej pory niemal całkowity monopol filantropów i reformatorów" (Szacki 1981: 598; por. też Coser 1977: 307 - 310). 2.4.1. Status teoretyczny pojada grupy pierwotnej. Można je dnak (i trzeba) zadać pytanie o status teoretyczny pojęcia grupy pierwotnej. Odpowiedź na takie pytanie winna umożliwić ade kwatną ocenę pomysłu Cooleya. Tak właśnie należałoby zresztą rozumieć to pytanie: jest to pytanie o to między innymi, czy ma my w tym wypadku do czynienia z odkryciem specyficznego ty pu grup społecznych, czy też był to jedynie pomysł o charakte rze formalnym, porządkowym. Mówiąc inaczej, problem polega na tym, czy istnieje w świecie społecznym specyficzny przedmiot, osobny rodzaj grupy społecznej zwanej grupą pierwotną? Otóż odpowiedź na te pytania musi być negatywna. Zanali zujmy najprzód sam sens określenia „pierwotna". Na czym mia ła się zasadzać pierwotność takich grup? Jak trafnie zauważa Dexter Dunphy, w definicji Cooleya słowo „pierwotny" odnosi się przede wszystkim do fundamentalnego efektu, jaki takie gru py mogą wywoływać w procesie tworzenia się indywidualnych osobowości członków tych grup (Dunphy 1972: 4). Pierwotność — zgodnie z intencjami Cooleya — nie wynikała w tym wypadku z jakiejś specyficznej konfiguracji strukturalnej małej grupy, z określonego ułożenia i powiązania poszczególnych elementów

92

jej struktury, nie wynikała też z faktu pojawienia się w takiej grupie szczególnego typu kultury grupowej ani też specyficznego rodzaju systemu norm i wartości lub określonego rodzaju powią zań członków grupy. Oczywiście dana mała grupa społeczna, aby stać się grupą pierwotną, musi spełniać kilka warunków wstęp nych — nie każda z małych grup może być określona mianem pierwotnej. Toteż Cooley w innej pracy, napisanej czternaście lat po Social Organization, podał pięciopunktową charakterysty kę grupy pierwotnej (Cooley, Angell, Carr 1933: 53). Mała grupa społeczna musi spełnić następujące pięć warunków wstępnych, aby można było podejmować dalsze analizy zmierzające do usta lenia, czy jest ona pierwotna, czy nie: 1. Związki pomiędzy członkami grupy muszą być bezpośred nie, muszą to być tak zwane związki typu twarzą-w-twarz. Ozna cza to, że w grupie tej wszyscy członkowie winni się znać oso biście oraz że struktura tej grupy musi być tak skonstruowana, aby nie tworzyła barier uniemożliwiających kontaktowanie się wszystkich ze wszystkimi. Jak wiadomo, nie musi to być waru nek sine qua non istnienia małej grupy społecznej — są małe grupy, w których zakres interakcji społecznej między członkami jest ograniczony i wówczas jedynie członkowie należący do da nej warstwy strukturalnej grupy mogą wchodzić w kontakty bezpośrednie. 2. Związki między członkami grupy nie mogą mieć charak- -teru wyspecjalizowanego, celowego. Należy to rozumieć w ten sposób, że po pierwsze, idzie tu o te małe grupy, które mają charakter grup totalnych i angażują w swe sprawy przeważającą część osobowości swych członków, po drugie zaś, nie mogą to być małe grupy celowe lub zadaniowe w ścisłym tego słowa znacze niu. W tych ostatnich bowiem powiązania pomiędzy członkami grupy zostają zdeterminowane przez cel grupy lub jej zadanie. W przypadku zaś grup, o jakie chodzi Cooleyowi, struktura wza jemnych powiązań pomiędzy członkami jest elastyczna, umożli wiając łatwe zmienianie funkcji pełnionych przez członków, po nadto nie wyznacza ona w sposób jednoznaczny i sztywny cha rakteru związków między członkami grupy. 3. Małe grupy społeczne, by mogły stać się grupami pierwot nymi, muszą się cechować względną trwałością. Warunek ten 93

nie może być jednakże błędnie rozumiany. Otóż, jak sugeruję w rozdziale dotyczącym pojęcia „mała grupa społeczna", wszelkie grupy, zbiorowości itp. o charakterze przelotnym, amorficznym grupami społecznymi w pełnym tego słowa znaczeniu nie są (co staram się oczywiście udowodnić), proponuję wobec tego okreś lać je raczej mianem quasi-grup. Zatem warunek postawiony przez Cooleya rozumiałbym jako tezę, iż w obrębie grup spo łecznych, a więc zbiorowości o całkowicie wykrystalizowanej strukturze wewnętrznej, mogą być takie, które w swej struktu rze mają wkomponowany element tymczasowości — na przykład-grupy celowe, które po zrealizowaniu celu właściwie winny się rozwiązać. Grupami pierwotnymi mogą być więc takie małe gru py społeczne, których struktura nie cechuje się tymczasowością. 4. Grupy pierwotne nie mogą być zbyt liczne. Oczywiście, po dobnie jak poprzednio, chodzi tu o małe grupy społeczne, które jednakże mogą liczyć nawet kilkudziesięciu członków. Dlatego właśnie warunek Cooleya nie jest bezsensowny, mimo że począt kowo sprawia takie wrażenie. Ponownie można w tym miejscu wskazać, że (co wynika chociażby z przedstawionych wyżej analiz koncepcji Simmla) wielkość liczbowa danej małej grupy ma istot ne znaczenie właśnie ze względu na jej kształt strukturalny i fun kcje, jakie pełni wobec swych członków. 5. W grupie społecznej, która może stać się grupą pierwotną, musi się pojawić pewien rodzaj intymności w stosunkach między jej członkami i, co więcej, stosunki o charakterze intymnym mu szą w takiej grupie dominować. Rzecz jasna, jak wynika to choć by z ustaleń Simmla, intymność między członkami diady jest da leko głębsza niż ta, która może pojawić się w bardziej liczebnych grupach. Dlatego też tak istotne znaczenie ma warunek poprzed ni: wzrost liczebny grupy, albowiem pociąga za sobą jej zmiany strukturalne, które po przekroczeniu pewnego progu mogłyby całkowicie uniemożliwić pojawienie się intymnych związków mię dzy członkami grupy. 2.4.2. Podstawowa teza koncepcji Cooleya. Mała grupa społeczna odpowiadająca powyższej pięciopunktowej charakterysty ce może (ale nie musi) pełnić w stosunku do swych członków funkcję grupy

pierwotnej, to jest być ich grupą pierwotną. „Pier94

wotność" takiej grupy polega na tym, że jest ona, po pierwsze, z reguły najwcześniejszym typem zbiorowości społecznej, z jakim styka się dorastająca jednostka, i, po drugie, przekazuje tej je dnostce najbardziej podstawowe, pierwotne, właściwości społecz ne, dzięki czemu jednostka ta jest w ogóle zdolna do uczestni czenia w życiu społecznym. Grupa pierwotna jest więc taka wy łącznie ze względu na funkcje, jakie spełnia wobec swych człon ków, funkcje ściśle określone i zdefiniowane: wprowadzenie je dnostki do życia społecznego, ukształtowanie umiejętności rozpo znawania elementarnych symboli społecznych i rozwinięcie zdol ności do uczestnictwa w życiu zbiorowym, grupowym. Grupy pierwotne w bardziej współczesnym rozumieniu (któ re, nawiasem mówiąc, niewiele odbiega od koncepcji Cooleya) będą jeszcze przedmiotem analiz w dalszej, już nie historycznej części książki. Tutaj chciałbym jednakże zdefiniować funkcję, ja ką pełnią one wobec jednostki, albowiem właśnie ta funkcja jest czynnikiem rozstrzygającym o ich charakterze. Jak pisze Dunphy, z definicji Cooleya wynika jasno, iż wpływ, jaki takie grupy wywierają na osobowość swych członków, jest wynikiem inter nalizacji przez członków psychologicznej wizji grupy. Prowadzi to do daleko idącej identyfikacji członków z grupą, co objawia się między innymi bardzo silnym zaangażowaniem emocjonalnym członków w sprawy grupy (Dunphy 1972: 4). Znaczenie tego zaangażowania oraz treść owej funkcji, klu czowej dla zaistnienia jakiejś grupy jako pierwotnej, można do skonale zrozumieć,- analizując przyczyny i symptomy tak zwanej choroby sierocej. „Otóż choroba sieroca to zespół zaburzeń (za leżnie od wyposażenia genetycznego) jednostki — różnych zabu rzeń występujących u dzieci, które zwłaszcza w pierwszych la tach życia nie nawiązały pozytywnych więzów emocjonalnych z otoczeniem. Przyczyna nie leży oczywiście po stronie dzieci (wyjąwszy przypadki zmian czy uszkodzeń organicznych); warun kiem prawidłowego rozwoju dzieci jest obecność i właściwa po stawa rodziców (rodzonych lub przybranych), a przede wszyst kim — matki. Mówiąc po prostu: warunkiem pełnowymiarowej, twórczej samorealizacji dziecka jest mądra miłość macierzyńska i ojcowska. Jeśli dziecko nie otrzyma tzw. witaminy M — jego osobowość ulega wypaczeniom, które w skrajnych przypadkach 95

7 — Małe struktury...

mogą doprowadzić nawet do śmierci (depresja, brak łaknienia). Az reguły na dłuższą metę prowadzą do różnych zachowań aspo łecznych, z najcięższymi przestępstwami włącznie" (Tatarkie- wicz A. 1984). Inaczej mówiąc, choroba sieroca wywołana jest brakiem w indywidualnej biografii danej jednostki grup pier wotnych. Oczywiście jednostka taka z całą pewnością była człon kiem szeregu małych grup, takich jak rodzina, grupa zabawowa, grupa sąsiedzka (to, nawiasem mówiąc, trzy typy grup, które zdaniem Cooleya w sposób najbardziej efektywny są zdolne peł nić funkcje grup pierwotnych) (Cooley, Angell, Carr 1933: 32), ale żadna z tych grup nie zdołała wypełnić wobec niej funkcji grupy pierwotnej. Tak więc, reasumując, nie istnieje w świecie społecznym taki przedmiot jak grupa pierwotna. Natomiast pewne typy małych grup społecznych, spełniające określone warunki, mogą być szcze gólnie predestynowane do wypełniania funkcji grupy pierwotnej, aczkolwiek nie istnieje żaden automatyzm, który powodowałby, że grupa spełniająca te warunki musi stać się grupą pierwotną. Na przykład rodzina, która najczęściej bywa wymieniana w ana lizach grup pierwotnych, może, aczkolwiek nie musi, -pełnić wo bec swych członków funkcję grupy pierwotnej. Teza Dunphy'ego by grupę pierwotną traktować raczej jako zmienną niż jako ka tegorię, wydaje się uzasadniona (Dunphy 1972: 5). W ten właśnie sposób należy również, moim zdaniem, interpretować koncepcję Charlesa Hortona Cooleya.

2.5. SIGMUND FREUD: HIPOTEZA O LIBIDINARNEJ STRUKTURZE ZBIOROWOŚCI

Wbrew pozorom wpływ Freuda na rozwój socjologii małych grup społecznych jest wyraźny i z tego też powodu analiza nie których wątków jego twórczości wydaje się w tym miejscu ko nieczna. Przede wszystkim w analizach socjometrycznych, nawet jeśli nie jest to explicite wyrażane, znalazła swą kontynuację jego hipoteza o libidinarnej strukturze osobowości. Ponadto są dzę, że elementy freudyzmu można zauważyć w różnorodnych 96

97

współczesnych teoriach przywództwa. Z drugiej jednakże strony chciałbym zaznaczyć, że wpływ Freuda na socjologię małych grup nie dokonał się aa pośrednictwem jego psychoanalizy. Wątki twór czości Freuda, które mam na myśli, dotyczą raczej jego studiów powstałych na pograniczu psychoanalizy, w których zostały wy korzystane pewne kategorie psychoanalityczne, lecz które same jako takie psychoanalitycznymi w ścisłym tego słowa znaczeniu nie są. Przedmiotem naszych rozważań będzie głównie rozprawa Freu da Psychologia zbiorowości a analiza ego, po raz pierwszy opublikowana w 1920 roku. Będziemy się także powoływać na opu blikowaną w 1913 roku rozprawę Totem i tabu (Freud 1967a; 1975). Zdaniem Freuda odpowiedzi wymaga przede wszystkim py tanie o to, jak dochodzi do powstania zbiorowości ludzkiej, a więc innymi słowy mówiąc: co zespala i utrzymuje na pew-nym pozio mie spoistości różnorodne grupy ludzkie? Drugim istotnym dla Freuda pytaniem pojawiającym się w jego analizach z zakresu psychologii zbiorowości była kwestia interesująca również Gusta-ve'a Le Bona w rozprawie Psychologia tłumu (1986): co powodu je, że jednostki w

tłumie (zbiorowości) tracą swój indywidualny charakter i zostają przez tę zbiorowość niekiedy nawet totalnie zniewolone, pozbywając się równocześnie wszelkich indywidual nych zahamowań. Innymi słowy, Freuda interesowała odpowiedź na pytanie — jak powiedzielibyśmy dzisiaj — o mechanizm po wstawania i narastania procesu deindywidualizacji, który musi być poprzedzony przez „normalny" proces powstawania grupy i zbiorowości. A więc, co jest tym czynnikiem, który utrzymuje grupy na przeciętnym, średnim poziomie spoistości, a także co powoduje, że niekiedy poziom tej spoistości bywa przekraczany i jednostka ulega deindywidualizacji? Odpowiedzi, jakich udzie lał na te pytania Le Bon, są na ogół znane, nie będę ich więc tutaj powtarzał. Interesujące jest dla nas natomiast stanowisko Freuda, który częstokroć przeciwstawia się rozwiązaniu Le Bona. 2.5.1. Mechanizm deindywidualizacji jednostek w zbiorowości. Zacznijmy od omówienia samego pojęcia „zbiorowość", które może być różnorodnie rozumiane. Le Bon analizował wyłącznie zbiostapianie się jednostki z masą powoduje także odrzu cenie przez nią interesów osobistych na rzecz wspólnych intere sów zbiorowości. Wreszcie jednostka popada w swoisty stan hi pnozy, co powoduje ipojawienie się u niej pewnych cech swoistych. Otóż zanika zupełnie, zdaniem Le Bona, świadomość własnego Ja i jednostka traci świadomość swych czynów — staje się znie wolonym, zdeindywidualizowanym narzędziem zbiorowości, co jest także świadectwem upadku cywilizacji. McDougall dodaje w tej kwestii, że utrata poczucia indywidualnej odrębności stano wi dla członków grupy wręcz rozkoszne doznanie! (McDougall 1920: 25; zob. też Freud 1975: 287). Czy jest to jednak jedyne możliwe wyjaśnienie tej osobliwej przemiany, jakiej podlegają jednostki uczestniczące w grupach oraz czy zjawiska te rodzi uczestnictwo jednostki w każdej dowolnej zbiorowości — oto py tania, które postawił Freud i na które udzielił odpowiedzi zgoła odmiennych od odpowiedzi jego poprzedników. Zdaniem Freuda głównym czynnikiem wyjaśniającym mecha nizmy procesów grupowych jest libido. Jak powiada: ,,Libido jest wyrażeniem wziętym z teorii afektów. Terminem tym okre98

rowości istniejące krótko "jako zbiór osób, które łączy chwilowe wspólne zainteresowanie. Freud natomiast idzie za sugestią McDougalla (1920) i dokonuje istotnego rozróżnienia pomiędzy zbiorowościami krótkotrwałymi, z jednej strony, i grupami, któ re cechuje pewien stopień ciągłości, trwałości i wewnętrznej strukturalizacji. W tych pierwszych Le Bon obserwuje fascynujące go zjawisko utraty indywidualności przez jednostki złączone w je dną zbiorowość i powstawanie nowych cech, których poprzednio ludzie ci nie mieli. Człowiek — zdaniem Le Bona — stając się członkiem zbiorowości, zstępuje po drabinie cywilizacyjnej, albo wiem będąc sam ma pewną kulturę, jako członek zbiorowości zaś staje się dzikim, niewolnikiem swych instynktów (1986; por. też Freud 1975: 278). Mechanizm tej przemiany zdaniem Le Bona polegał na tym, że w zbiorowości ludzie zyskują poczucie niezwyciężonej potęgi, wzmacnianej przez anonimowość członków, co w ostatecznym re zultacie prowadzi do zaniku indywidualnych hamulców lub — jak powiedziałby Freud — do odrzucenia stłumienia nieświado mych popędów i znacznego zaniku poczucia odpowiedzialności. Co więcej,

ślamy rozpatrywaną jako wielkość kwantytatywną — jakkolwiek na razie nie dającą się mierzyć — energię takich popędów, które wiążą się z tym, co łącznie możemy nazwać miłością" (Freud 1975: 294). Dlaczego jednak w ten sposób rozumiane libido ma stanowić najistotniejszy czynnik wyjaśniający istotę grupy? Na to pytanie Freud udziela odpowiedzi, która na owe czasy była niekonwencjonalna i taka pozostaje dzisiaj. Otóż nie ma żadnego powodu, aby uznać za kontrfaktyczne założenie, że właśnie owe związki miłosne, będące efektem oddziaływania libido, stanowią istotę zbiorowości. Oczywiście teza sformułowana w tej postaci może wzbudzić sprzeciw, zwłaszcza z powodu użycia słowa „mi łość". Freud zgadza się więc na użycie bardziej neutralnego wy rażenia „powiązania uczuciowe". W tym momencie warto zauważyć, że jest to również główna teza socjometrii od początków jej istnienia, to jest przede wszy stkimi teza wielokrotnie wygłaszana przez Jacoba Morena. Po krewieństwo socjometrii z koncepcją Freuda nie ulega żadnej wątpliwości, zwłaszcza jeśli zwrócimy uwagę na inne stwierdze nia Freuda: „Nasze oczekiwania opieramy przede wszystkim na dwóch przelotnych pomysłach. Po pierwsze, że o spoistości masy wyraźnie decyduje jakaś siła. Jakiejż jednak sile możemy przy pisać to osiągnięcie, jak nie Erosowi, który utrzymuje spójnię Wszechrzeczy? Po drugie zaś, że kiedy jednostka w rnasie rezy gnuje ze swej odrębności i ulega sugestii innych, to odnosimy wrażenie, iż robi tak, ponieważ odczuwa potrzebę, by raczej być z nimi w zgodzie niż w konflikcie, a więc może jednak «,ku ich zadowoleniu» (<dhnen zuliebe»)" (Freud 1975: 296 - 297). 2.5.2. Libidinarna struktura zbiorowości. Byłoby jednak du żym uproszczeniem sądzić, że cała koncepcja Freuda w kwestii istoty zbiorowości ludzkich sprowadza się do powyższej tezy. Li bidinarna struktura zbiorowości oznacza bowiem coś więcej, i to właśnie ona tłumaczy ów zadziwiający fenomen deindywidualizacji jednostek uczestniczących w zbiorowości. Koncepcja ta wy maga wprowadzenia rozróżnienia pomiędzy zbi-orowościami istnie jącymi króLko i długo, homogenicznymi i niehomogenicznymi, na turalnymi i nienaturalnymi, a także między zbiorowościami kie rowanymi przez przywódców i takimi, które tego kierownictwa
7. ! 99

99

są pozbawione. Freud jest zdania, że błąd Le Bona polegał na tym, iż skądinąd trafne twierdzenia dotyczące specyfiki działania tłumu rozciągnął na wszystkie możliwe zbiorowości, wygłaszając swą słynną tezę, iż w zbiorowości dokonuje się upadek cywiliza cyjny człowieka. „Przypuszczalnie — stwierdził Freud — pod po jęcie «zbiorowości» podciągnięto bardzo różne twory, które należy starannie rozróżnić" (1975: 286; podkr. J. S.). Konieczność tę dostrzegł nieco wcześniej także McDougall, for mułując pięć podstawowych warunków, których spełnienie jest ko nieczne dla „podniesienia psychicznego życia masy na wyższy poziom". Tak więc grupa powinna osiągnąć pewną trwałość skła du; jednostki powinny mieć wyobrażenie o naturze, funkcji, osiąg nięciach i zadaniach grupy; grupa powinna znajdować się w re lacjach z innymi podobnymi jej grupami; powinna mieć tradycje, zwyczaje i organizację oraz powinno ją cechować wewnętrzne zróżnicowanie zadań, a więc coś, co dzisiaj nazwalibyśmy zróż nicowaniem ról i pozycji (zob. Freud 1975: 290 oraz McDougall 1920). Innymi słowy: ratunkiem przed upadkiem cywilizacyjnym człowieka, jaki grozi mu w związku z uczestnictwem w grupie, jest większy stopień wewnętrznego ustrukturalizowania grupy. Ten sposób myślenia przyjął także Freud. Koncepcji libidarnej struktury grupy nie można w pełni zastosować wobec takich two rów jak tłum. Wiemy już, że powiązania uczuciowe członków stanowią istotę zbiorowości. Jednakże nie każdy rodzaj powiązań ma tę samą wa gę i znaczenie. Freud wysuwa kluczową dla całej koncepcji tezę, iż najistotniejszy rodzaj powiązań uczuciowych w grupie to związki pomiędzy członkami a przywódcą. One też ustanawiają właśnie ową libidinarną strukturę grupy. „Istota masy tkwi w istniejących w jej obrębie libidinarnych więziach [...]" — twier dzi Freud (1975: 300). Mają one dwojaki charakter — z jednej strony są to związki istniejące pomiędzy członkami grupy, z dru giej zaś związki członków grupy z przywódcą. Kluczowe znacze nie mają, zdaniem Freuda, te ostatnie. One też tłumaczą ów fe nomen braku wolności charakteryzujący jednostki należące do zbiorowości. Mechanizm działania zbiorowości, której konstytu tywną cechę stanowi struktura libidinarną, jest więc następujący. Zbiorowość dysponująca pewnym stopniem wewnętrznej orga-

100

nizacji — a tylko w wypadku takiej zbiorowości możemy sen sownie mówić o strukturze libidinarnej — jest to zbiorowość, w której istnieje przywódca dysponujący trwałą władzą, to jest władzą wynikającą z wewnętrznych reguł organizacji grupy. Ale u podstaw tego porządku tkwi libidinanny związek między człon kami grupy a ich przywódcą. W kościele, powiada Freud, panuje złudzenie, iż zwierzchnik, to jest Chrystus, kocha wszystkich wiernych taką samą miłością. „Demokratyczna tendencja — pi sze Freud — przenika Kościół właśnie dlatego, że wobec Chry stusa wszyscy są równi, wszyscy mają ten sam udział w jego miłości" (Freud 1975: 298). Podobnie w armii naczelny wódz jest jakby ojcem, który, jak twierdzi Freud, w tym samym stopniu kocha wszystkich swych żołnierzy, co powoduje, że czują się oni względem siebie równi, są dla siebie towarzyszami. Zatem to więzi afektywne pomiędzy członkami grupy i przywódcą stano wią czynnik konstytuujący grupę. Więzi afektywne wśród człon ków mają charakter wtórny wobec ich powiązań z przywódcą: „[...] więź z wodzem — zdaje się mieć bardziej decydujące zna czenie (przynajmniej dla członków zbiorowości) od drugiej — od \ więzi łączącej ich pomiędzy sobą" (Freud 1975: 305). Jednakże nie jest to jeszcze całkowite wyjaśnienie istoty li bidinarnej struktury grupy. Aby tego dokonać, należy rozważyć dwa inne elementy powiązań afektywnych o podłożu — podobnie jak poprzednie — zdecydowanie psychologicznym: identyfikację oraz indywidualny, jednostkowy ideał ego. Freud powiada, że „Identyfikacja znana jest w psychoanalizie jako najwcześniejszy objaw więzi uczuciowej łączącej jednego człowieka z drugim" (1975: 310). Ponadto jest to wszechobecny i podstawowy element wszelkich związków afektywnych z innymi. Przeto identyfikacja musi także być składnikiem więzi afektywnych tworzących struk turę libidinarną. Pierwotne znaczenie identyfikacji we Freudowskiej psychoanalizie nie jest jednakże takie samo jak to, które wiążemy z tym terminem na gruncie wiedzy potocznej. Nie pod dając tej kwestii głębszej analizie, chciałbym jednakże podkreś lić przynajmniej jeden istotny moment, jaki się z psychoanali tycznym rozumieniem identyfikacji wiąże. Kiedy psychoanalityk mówi, że dostrzega więź identyfikacji pomiędzy ego a danym obiektem (innym osobnikiem), a więc iż ego przybiera cechy obiek-

101

typem związków afektywnych łączących członków z przywódcą grupy. Jednakże tu, to ma na myśli coś więcej niż tylko proste naśladownictwo, choć równocześnie jest to niższy stopień więzi libidinarnej z obiek tem — „namiastka libidinarnej więzi z obiektem". Jest ona na miastką dlatego, że jej powstawaniu towarzyszy tłumienie rze czywistego wyboru obiektu — w miejsce wyboru obiektu dążeń seksualnych wskutek działania różnorodnych czynników natury psychologicznej i społecznej dokonuje się identyfikacja z obiek tem, która jest stłumionym wyborem lub, jak mówi Freud, „wy bór obiektu uległ regresji do identyfikacji". W wypadku libidinarnej struktury grupy przeważa jednakże inny typ identyfikacji, wynikający stąd, iż dostrzegamy istnienie u nas cechy wspólnej z cechą osoby, która nie jest przedmiotem popędów seksualnych. Wówczas także członkowie grupy szybko orientują się, że to, co ich wiąże ze sobą, to ich wspólny stosunek do przywódcy. Identyfikacja jest więc tym rodzajem więzi afek ty wne j, która łączy członków grupy ze sobą: ,,[...] wzajemna więź łącząca jednostki w masie ma charakter takiej identyfikacji dzię ki temu, iż mają one istotną afektywną cechę wspólną, a jak możemy 'przypuszczać, cechą tą jest rodzaj więzi, jaka istnieje między nimi a przywódcą masy" (Freud 1975: 314). Inny rodzaj więzi afefctywnej istnieje pomiędzy członkami grupy a przywódcą. Aby właściwie interpretować pojęcie „ideał ego" należy roz począć od analizy fenomenu miłości. Freud pisze, że ciekawą, wręcz zdumiewającą rzeczą jest związane z miłością zjawisko seksualnego przeceniania: ,,[...] fakt, że ukochany obiekt cieszy się pewną wolnością od krytyki, że wszystkie jego cechy są ce nione wyżej od cech osób niekochanych i wyżej niż w czasie, kiedy nie był przedmiotem miłości" (1975: 319). Wyjaśnienie je dnak nie nastręcza tutaj zbyt wielu kłopotów. Tym, co fałszuje nasz obraz obiektu, jest dążenie do ideallzacji: „[...] stwierdza my — pisze Freud — że obiekt traktujemy tak, jak własne ego, co znaczy, że w stanie zakochania przenosimy na obiekt znaczną ilość narcystycznego libido. W wielu formach doboru miłosnego rzuca się w oczy fakt, że obiekt służy do zastąpienia własnego, nie osiągniętego ideału ego" .(1975: 30). Tak czy owak, owo dąże nie do idealizacji obiektu oraz przetwarzanie obiektu (przywódcy) w „ideał ego" jest właśnie charakterystycznym 102

przecież relacje te nie mają bezpośredniego charakteru seksual nego. Zdaniem Freuda są to oczywiście popędy stłumione, co przejawia się w tym, że ego rezygnuje z większości celów seksu alnych wobec obiektu (przywódcy w tym wypadku), ale nadal pomiędzy ego i obiektem istnieje silna więź oparta na „popędach zahamowanych ze względu na cel" (1975: 318). To właśnie powo duje wtórne wzmocnienie związków pomiędzy ego i obiektem; „[...] dążenia seksualne zahamowane ze względu na cel prowadzą do [...] bardzo trwałych więzi międzyludzkich" — pisze Freud ^1975: 323). Mamy więc sytuacje następującą: wszelkie więzi, na jakich opiera się grupa, wynikają z popędów zahamowanych ze wzglę du na cel. Dzięki wyżej opisanemu mechanizmowi więź łącząca jednostki w grupie ma charakter identyfikacji, lecz to, co łączy je z przywódcą, to więź wynikająca z' tego, że jednostka, mając jakiś swój ideał ego, w momencie uczestnictwa w grupie, rezygnu je zeń i „[...] zamienia go na ideał zbiorowości ucieleśniony w przy wódcy" (Freud 1975: 339). Właśnie ten fakt tłumaczy, zdaniem Freuda, ów fascynujący fenomen życia grupowego, polegający na zaniku samodzielności i inicjatywy jednostki, utożsamieniu jej własnych reakcji z reakcjami innych itd., co można określić za Freudem jako stoczenie się jednostki do poziomu człowieka kolektywnego. Jednakże inne cechy wskazujące na pogłębiającą się deindywidualizację jednostki, jak zanik hamulców emocjonalnych, skłonność do przekraczania w zachowaniu wszelkich granic kulturowych, czyli tendencja do zachowań transgresyw-nych, to cechy działania jednostek, które nie ujawniają się z rów ną siłą i natężeniem w każdym typie grupy społecznej. Oto jedna z kapitalnych tez Freuda: regresja w zachowaniu jednostek wy wołana uczestnictwem w zbiorowości ulega wyraźnemu zahamo waniu w grupach zorganizowanych i tylko w odniesieniu do tych grup można równocześnie mówić o libidinarnej strukturze zbio rowości. Twierdzenie o libidinarnej strukturze zbiorowości odnosi się do zbiorowości, która ma przywódcę i która skutkiem nadmiaru „organizacji" nie mogła wtórnie nabrać właściwości jednostki. „Taka pierwotna zbiorowość — pisze Freud — składa się z pewnej ilości jednostek, które na miejsce swego ideału ego postawiły

ten sam obiekt i wskutek tego w swoich ego utożsamiły się nawzajem" (1975: 324). Schematyczny obraz libidinarnej struktury zbiorowości w postaci zaproponowanej przez Freuda jest nastę pujący:

Rysunek 2.2. Libidinarna struktura zbiorowości według Freu da (źródło: Freud 1975: 324)

103

Sądzę, że pomimo swej prostoty schemat ten wymaga choćby krótkiego komentarza. Punktem wyjściowym jest teza, iż każda zbiorowość składa się z szeregu jednostek, ego. Oczywiście klu czowym elementem każdej tego typu koncepcji jest wyjaśnienie istoty powiązań pomiędzy jednostkami, to jest wyjaśnienie zasady spajającej zbiór ludzi w całość społeczną, jaką jest grupa. Dru gim istotnym elementem jest wyjaśnienie zasady organizacji we wnętrznej grupy, jej struktury wewnętrznej. Koncepcja Freuda ma, co łatwo zauważyć, charakter wstępny, szkicowy, jednakże już w tej postaci stanowi ona istotny element wiedzy o świecie społecznym, w tym również socjologii małych grup, mimo że dla samego autora rozważania te były raczej czymś marginesowym. Dzięki istnieniu częściowo zarysowanych w niniejszym tekście mechanizmów psychologicznych ego wytwarza swój ideał, który musi zostać ucieleśniony w jakimś zewnętrznym obiekcie. Specy fika sytuacji grupowej polega na tym, że dla wszystkich człon ków grupy obiektem ucieleśniającym ideał ego jest przywódca. Co więcej, fakt ten wywołuje jakby wtórne wzmocnienie więzi spajających jednostki, albowiem jest on źródłem drugiego typu wzajemnych powiązań — już nie członków z przywódcą, ale więzi między członkami. Różne ego zaczynają dostrzegać, iż two-

104

rżą wspólnotę dzięki temu, iż w miejsce swego ideału ego wszyst kie podstawiają ten sam obiekt. Dochodzi zatem do wzajemnej identyfikacji członków spowodowanej właśnie przez to. Tak więc stabilność grupy uzależniona jest w przeważającej mierze od sta bilności związków pomiędzy przywódcą i członkami. Rozerwanie więzi z przywódcą prowadzi nieuchronnie do rozpadu całej gru py. Oto podstawowy sens koncepcji libidinarnej struktury zbio rowości. Na koniec tych rozważań chciałbym zwrócić uwagę na co naj mniej dwa fakty. Po pierwsze, niniejsza analiza została wyraźnie ograniczona tylko do tych wątków twórczości Freuda, które po zostają w bezpośrednim związku z socjologią małych grup. Po kazuje ona wyraźnie, że Freud może. być potraktowany jako je den z prekursorów, obok C.harlesa H. Cooleya, koncepcji grupy pierwotnej, jako jeden z prekursorów, obok Jacoba Morena, so-cjometvii i szeroko rozumianych analiz związków afektywnych w małych grupach, wreszcie może także być potraktowany jako prekursor nowoczesnej teorii przywództwa. Oczywiście analizy Freuda różnią się od tych, które są prowadzone obecnie w socjo logii małych grup, ale żaden z jego konstruktów teoretycz nych — w odróżnieniu od na przykład pomysłów teoretycznych Morena — nie został odrzucony całkowicie. Freudyzm jest nadal obecny w mikrosocjologii. Co więcej, im bardziej zbliżamy się do analiz grup terapeutycznych, analiz charakterystycznych dla psychologii eksperymentalnej i psychiatrii, które obecnie mają co najmniej taki sam wkład teoretyczny w tę dyscyplinę jak so cjologia i psychologia społeczna, tym bardziej staje się widoczne, że bez zrozumienia przynajmniej niektórych koncepcji Freuda zrozumienie współcześnie prowadzonych badań staje się niemal niemożliwe. Po drugie, chcę podkreślić, iż warstwa socjologiczna koncepcji Freuda jest wbrew pozorom bogata, a jego wpływ na współczesną socjologię należy uznać za znaczący (zob. Schneider 1948; Hiinkle 1951; Parsons 1958; Berliner 1983; Gabriel 1983; por. także Sahakian 1982: 48-58 oraz Freud 1961; 1967b). Chciałbym, aby ta uwaga została potraktowana jako usprawiedliwienie przeprowa dzonej tu analizy.

105

podróży itp. Wąż106
2.6. FLORIAN ZNANIECKI: GRUPY JAKO PRODUKT UCZESTNICZĄCYCH W NICH JEDNOSTEK

Rozwiniętą przez Znanieckiego koncepcję grupy społecznej za prezentuję, opierając się głównie na jednym jego tekście, a mia nowicie na artykule opublikowanym w 1939 roku w „American Journal of Sociology" zatytułowanym Social Groups as Products of Participating Individuals, którego polskie tłumaczenie: Grupy społeczne jako wytwory uczestniczących w nich jednostek ukazało się dopiero w 1986 roku (Znaniecki 1986a). Koncepcja ta bu dowana była przez Znanieckiego przez wiele lat, począwszy od Wstępu do socjologii (1922; ponowne wydawanie w 1988) przez Socjologię wychowania (1928; 1930; ponowne wydanie w 1973). Elementy tej koncepcji odnajdziemy w artykule Social Organization and Institutions (1945b: 172 - 217), a także w Social Groups and the Modern World (1954). W prezentacji tej zostanie omówiona także koncepcja współczynnika humanistycznego po raz pierwszy ogłoszona w Nocie metodologicznej, będącej wstępem do monu mentalnego dzieła napisanego wspólnie z Williamem I. Thomasem: Chlop polski w Europie i Ameryce (Thomas, Znaniecki 1976). Otóż właśnie koncepcja współczynnika humanistycznego musi stanowić punkt wyjścia analizy istotnej z mikrosocjologicznego punktu wi dzenia tezy Znanieckiego dotyczącej sensu pojęcia jednostki ludz kiej, sensu pojęcia grupy społecznej oraz wzajemnych relacji ich obu. 2.6.1. Koncepcja współczynnika humanistycznego. Socjologia — powiada Znaniecki — jest systemem hipotez dotyczących faktów doświadczanych przez ludzi. Pojęcie faktów doświadczanych przez ludzi odgrywa w tak rozumianej socjologii istotną ro lę i wobec tego wymaga bliższego wyjaśnienia. Doświadczać cze goś to, zdaniem Znanieckiego, być tego świadomym (1986a). Z ko lei określenie „być świadomym" ma stosunkowo szeroki zakres znaczeniowy, albowiem może ono oznaczać zarówno „postrzegać", „odczuwać", „dotykać", „pamiętać", „antycypować", „wyobrażać sobie", „marzyć", jak i „myśleć o". Przedmiotem tego typu do świadczeń jednostki może natomiast być dźwięk, ból, własny or ganizm, ale także drzewo, znaczenie słowa, zdarzenie, które jest obiektem marzeń, bohater powieści, planowanie

ne jest to, że ów przedmiot doświadczeń z reguły bywa określany jako „ten sam" zarówno przez ludzi którzy doświadczali go wiele razy w przeszłości, przez ludzi, którzy doświadczają go równocześ nie, jak i przez tych, którzy dopiero będą go doświadczać w przyszłości. Dane te, powiada Znaniecki, mogą stać się danymi empirycznymi (mimo iż niektóre z nich nigdy nie zaistnieją w rze czywistości, jak na przykład planowana podróż) pod warunkiem, że są nieustannie przypominane, że dana jednostka mówi o nich do innych ludzi i ci inni stają się także świadomi tego faktu. Oczywiście zdarzenia mogą być doświadczane w rozmaity sposób. Pierwszy typ doświadczenia Znaniecki nazywa doświadczeniem pierwotnym albo rzeczywistym. Ma ono miejsce na przykład wówczas, gdy doświadczamy bólu, gdy osobiście postrzegamy drzewo i gdy osobiście przeżyliśmy jakieś marzenie senne. Drugi typ to doświadczenie rekonstruktywne (odtwórcze). Dotyczy ono przypadków, kiedy o powyższych zdarzeniach dowiadujemy się na podstawie relacji innych osób. Oczywiście nie jest to jedyna różnica w „doświadczaniu" poszczególnych zdarzeń, faktów, obiek tów itp. U każdej osoby doświadczenie związane z danym przed miotem jest oamianne, a ta sama osoba w różnych momentach czasowych może inaczej postrzegać ten sam obiekt. Koncepcja ta wywołuje istotne zastrzeżenie, którego jednak Znaniecki jest całkowicie świadomy. Otóż można powiedzieć, że skoro przedmiotem socjologii nie jest świat faktów, zdarzeń, przedmiotów itp., ale tenże świat w takiej formie i postaci, w ja kiej doświadczają go jednostki ludzkie, to socjologia dysponuje jedynie danymi subiektywnymi. „Błędność tego rozumowania jest oczywista. Terminy «subiektywny» i «obiektywny» mają znacze nie teoretyczne jedynie wtedy, gdy stosuje się je do doświadczeń faktów, będących już przedmiotami badania naukowego. Chcąc udowodnić, że wartości i działania nie mogą stać się takimi przed miotami, należałoby pokazać, że nieosiągalna jest naukowa stan daryzacja żadnych doświadczeń wartości i działań. Tymczasem, nie tylko są one pierwotnie doświadczane, ale i stanowią fakty do świadczeń odtwórczych. A doświadczenia odtwórcze nadają się do standaryzacji teoretycznej nawet wtedy, gdy nie nadają się do niej doświadczenia pierwotne" (Znaniecki 1986a: 295 - 296). Ina czej mówiąc, jeśli nie jest możliwe dokonywanie uogólnień moich
107

własnych doświadczeń, to możliwe i konieczne jest uogólnianie doświadczeń innych (doświadczeń odtwórczych) i skutkiem tego doświadczenia odtwórcze obiektywizują się. Przykład, jaki ana lizuje Znaniecki, wyraźnie pokazuje tę możliwość. Otóż lekarz dysponuje wiedzą na przykład na temat objawów jakiejś choroby na podstawie właśnie owych doświadczeń odtwórczych, to jest staje się świadom tych objawów, znając doświadczenia ludzi cho rych. Oczywiście mogą one następnie być sprawdzane na pod stawie doświadczeń następnych chorych. W rezultacie (jeśli zde finiujemy dziedzinę socjologii, tak jak robi to Znanieoki), przed miotem zainteresowań socjologii nie są grupy jako takie, lecz grupy rozumiane tak, jak są one doświadczane przez ludzi. Zresz tą, zgodnie z logiką, jaką narzuca współczynnik humanistyczny jako teza ontologiczna. W inny sposób grupy społeczne nie istnie ją. Mogą one zaistnieć jedynie jako elementy świata cudzej „świa domości". Raz jeszcze powraca problem subiektywności i obiektywności. Doświadczenia pacjenta — powiada Znaniecki — nie mogą być ani subiektywne, ani obiektywne. Są one po prostu nam dane jako materiał dla odtwórczych doświadczeń lekarza, które mogą być w istocie obiektywne. Subiektywnymi byłyby zaś doświadczenia na przykład osoby wierzącej w istnienie diabła, która pod wpły wem tej wiary rekonstruowałaby doświadczenia inkwizytora w sposób odbiegający od standardowego przekonania teoretycz nego zaakceptowanego przez inne osoby wierzące (Znaniecki 1986a). Tak czy inaczej, konkluzja Znanieckiego jest niezmiernie do niosła. Ponieważ rzeczywiste doświadczenia pierwotne nie podle gają uogólnieniom teoretycznym, to przedmiotem socjologii nie mogą być „jednostki ludzkie jako takie" czy też „grupy społecz ne jako takie". Co więcej, Znaniecki twierdzi, że „jednostki łudź- 1j kie jako takie" oraz „grupy społeczne jako takie" nie są elemen- -j tami rzeczywistości społecznej. Na świat społeczny składają się — z powodów wymienionych wyżej — „jednostki-dane-w-ich-włas- nymdoświadczeniu-i-doświadczeniu-innych-jednostek" oraz „gru- pydane-w-doświadczeniu-ich-uczestników-i-outsiderów" (Znanie cki 1986a: 299; Szacki 1981: 740-743; Mokrzycki 1971: 24 i nast.). Oczywiście lista składników rzeczywistości społecznej mogłaby

być daleko szersza, ale dla celów niniejszej analizy ograniczymy się jedynie do dwóch wymienionych. Tak więc podstawowa, wyj ściowa teza Znanieckiego jest następująca: wszelkie obiekty świa ta społecznego istnieją w nim ze współczynnikiem humanistycz nym, to jost obiektywizują się poprzez ludzi, którzy ich doświad czają — są one takie, jakie są w doświadczeniach ludzi. Wszelkie dalsze analizy, przede wszystkim analizę dotyczącą sposobu rozumienia małej grupy społecznej, należy zatem prze prowadzać, biorąc pod uwagę tę podstawową tezę ontologiczno--metodologiczną. Zrozumienie treści pojęcia „grupa społeczna" jest szczególnie ułatwione wówczas, gdy prześledzimy poszczegól ne fazy tworzenia się grupy. Wówczas też okazuje się, że grupa jest „twórczą syntezą" ról społecznych — powiada Znaniecki. „Jest ona ponadosobowym systemem wartości i działań, wspólnym członkom grupy i obejmującym te wszystkie wartości i działania, które należą do ich ról jako członków grupy" {Znaniecki 1986a: 302). 2.6.2. Podstawowe komponenty grupy społecznej. 108 Grupa wed ług

Znanieckiego zawiera cztery podstawowe komponenty: 1. W skład grupy wchodzi (jak tego doświadczają jej człon kowie) więź pomiędzy nimi o charakterze selektywnym, co ozna cza, iż jej funkcją jest wiązanie członków i oddzielanie od grupy pozostałych nie-członków. W pojęciu tym zawiera się też teza o istnieniu czegoś, co można by nazwać jądrem grupy lub jej wewnętrznym kręgiem. Może to być pojedyncza jednostka — szef, najstarszy członek grupy itp. lub też niewielki zespół osób — senat, rada starszych itp., z którymi wszyscy pozostali członko wie grupy są jakoś powiązani, najczęściej od nich uzależnieni. 2. Grupa jawi się swym członkom jako coś w rodzaju ponadindywidualnej jaźni społecznej, syntezy jaźni społecznych przypi sanych jej członkom. W doświadczeniach swych członków grupa okazuje się specyficznym ciałem zbiorowym, „zbiorową świado mością". Efektem tego jest myślenie i działanie w kategoriach ..my". 3. Każda grupa społeczna (tak jak jej doświadczają jej człon kowie) dysponuje pewnymi dobrami materialnymi (terytorium, dobra ekonomiczne itp.) oraz dobrami duchowymi (kulty, zwy109 współczynnika humanistycznego. Koncepcja ta przesądza o jego sposobie pojmowania grupy społecznej. Z tego powodu, iż każdy obiekt społeczny istnieje w niej jedynie ze współczyn nikiem humanistycznym, grupa społeczna jest tu czymś z dzie dziny przedstawień zbiorowych. Akcent zostaje położony na owe wyobrażenia i doświadczenia przy równoczesnym zminimalizowa niu znaczenia tego, co podlega owym wyobrażeniom, tego, co jest obiektem doświadczeń ludzkich. Stąd też grupa (jak i wszelkie inne obiekty społeczne) istnieje w gruncie rzeczy jedynie w ludz kich doświadczeniach, wyobrażeniach, jest czymś z dziedziny ludz kiej myśli. Znaniecki nie pozostawia co do tego żadnych wątpliwości. Pi sze bowiem: „Tego rodzaju wyobrażenia grupy jako zbiorowego ciała i zbiorowej świadomości oraz związanych z nimi działań znaj dują się u podłoża znanych «realistycznych» teorii «organizmu społecznego» i «psychiki społecznej» lub «duszy zbiorowej». Oczy wisty błąd tych teorii polega na eliminacji współczynnika huma nistycznego. «Grupadana-w-doświadczeniu-swych-członków» ma rzeczywiście ciało i duszę, podobnie jak «diabeł-dany-w-doświad-czeniu-niektórych-

czaję, obyczaje, tradycje, język, wiedza, prestiż, władza). „Posia danie tej własności nadaje grupie w doświadczeniu jej członków i jednostek spoza niej charakter «podmiotu moralnego» czy też «osoby moralnej» (Znaniecki 1986a: 304). 4. Działania początkowo doświadczane przez jednostki jako spontaniczne reakcje dobrowolnie kooperujących osób ulegają in stytucjonalizacji, poczynają być doświadczane jako instytucje tej grupy, których system tworzy dynamiczną organizację grupy. Na czym polega oryginalność koncepcji Znanieokiego? Jak na leżałoby ją określić z ontologicznego punktu widzenia? Otóż nie bez powodu tak wiele miejsca poświęciłem prezentacji stanowiska metodologiczno-ontologicznego Znanieckiego, a mianowicie kon cepcji

wierzących» ma straszny wygląd i jest duchem zła. Kiedy jednak socjologowie opisują organizm-społeczny-jako--taki i duszęzbiorową-jako-taką, zachowują się niemal zupełnie tak samo, jak zachowywałby się religionista, zastanawiając się nad tym, czy diabeł jest naprawdę tak straszrny, jak go malują" (Znaniecki 1986a: 304). Pragnę przypomnieć w tym miejscu zdanie Tonniesa, że bogo110

wie ludzi, których są bogami, znikają, gdy przestaje się wierzyć w ich rzeczywisty byt, podczas gdy jestestwa społeczne nie po trzebują takiej wiary czy iluzji i mogą być pomyślane jako pod mioty wspólnego działania nawet przy wyraźnym dostrzeganiu ich imaginatywności. Wydaje się, że stanowiska ontologiczne Tonniesa i Znanieckiego są pokrewne. Podstawą istnienia grupy społecznej jest jej wyobrażeniowy charakter; istnieje ona jedynie o tyle, o ile jest doświadczana przez jej członków i tylko w takiej postaci, w jakiej jest przez nich doświadczana. Tak więc z jed nej strony Znaniecki zdaje się wyrażać tu i ówdzie pogląd, iż grupa wywiera nacisk na jednostki, jest źródłem zewnętrznego przymusu, ale natychmiast jakby doiaje — jeśli jej członkowie tak jej doświadczają. Pisze przecież: „Grupa istnieje przede wszystkim przez to, że jej członkowie uważają ją za istniejącą w oddzieleniu od reszty świata [...]" (Znaniecki 1973: 40). Uważając grupę za najbardziej skomplikowany układ społecz ny, Znaniecki dążył jednak do tego, jak pisze Jerzy Szacki, „[...] aby zjawisk społecznych nie utożsamiać ze zjawiskami zachodzą cymi w obrębie grup" (1981: 750). Te pierwsze mają bowiem być klasą bez porównania szerszą. Szacki powołuje się tu na zdanie wypowiedziane, przez Znanieckiego w The Melhod oj Sociology: „[...] istnieją niezliczone czynności społeczne, które wykonuje ona [jednostka — J. S.] nie jako członek jakiejś grupy, lecz po prostu' jako działające indywiduum [...]" (Znaniecki 1968: 121; zob. też Szacki 1981: 750). Zdanie to wydaje się zdaniem kontrfaktual nym. Nie mogą istnieć działania, zachowania itp. jednostki ludz kiej wykonywane poza grupą społeczną lub też nie należące do dziedziny zachowań kontrolowanych przez grupę (małą, dużą itp.). Oczywiście kontrola ta może być większa lub mniejsza, zachowa nia mogą być łatwiej lub trudniej obserwowalne, lecz zawsze muszą być czyjeś, i to nie w sensie indywidualnym, albowiem wówczas nie byłyby społeczne. Ta teza Znanieckiego wydaje się zresztą być w sprzeczności z ontologią współczynnika humanistycznego. Skoro tak, to jednak trzeba byłoby powiedzieć, że nie ma zjawisk społecznych, któ rych nie dałoby się zlokalizować w obrębie jakiejś grupy, z jed nym wszakże zastrzeżeniem, że mówiąc o grupie, nie myślimy wyłącznie o grupie małej. Jeśli jednak ma to miejsce, wówczas 11 1

roli społecznej. Teoria ta rozbudowywana była przez
112

oczywiście trzeba stwierdzić, że istnieją takie zjawiska społeczne, które nie należą do dziedziny właściwej małym grupom. Jest to teza oczywista i jeśli tak należałoby odczytywać Znanieckiego, to jakakolwiek polemika jest pozbawiona sensu. Ale wtedy istot nie Znaniecki głosi, jak pisze Szacki, pogląd, że: „Grupa [mała — J. S.] jest swoistą rzeczywistością społeczną, w której pojawiają się zjawiska nieznane mniej złożonym układom społecznym [...]" (Szacki 1981: 750). Przytoczona wyżej czteropunktowa charakte rystyka jest tego wyraźnym dowodem. 2.6.3. Stanowisko ontologiczne Znanieckiego. Można więc próbować rozważyć, czy stanowisko Znanieckiego nie stanowi inte resującego rozwiązania problemu statusu ontologicznego różno rodnych obiektów społecznych, w tym także grup. Problem ten będzie wprawdzie podjęty w kolejnych rozdziałach, a także bę dzie się przewijał przez całą książkę, ale spróbujmy w tym miej scu nieco uprzedzić niektóre rozstrzygnięcia. Przede wszystkim trzeba odrzucić pogląd, który spowodował wiele nieporozumień i zamieszania, jakoby problem realności poszczególnych obiektów badań naukowych był problemem uniwersalnym, mającym ten sam sens we wszystkich naukach. Skoro tak, to inaczej istnieją obiekty fizyczne, inaczej zaś obiekty społeczne. Rozstrzygnięcie, czy obiekty społeczne istnieją realnie, wymagałoby zatem specy ficznych rozwiązań. Otóż być może — a do tego zmierza niniejsza analiza — rozwiązanie Znanieckiego jest takim specyficznym, so cjologicznym realizmem w ontologicznym sensie tego słowa: wszel kie obiekty społeczne istnieją o tyle, o ile są doświadczane przez jednostki, o ile pojawiają się w ludzkich doświadczeniach. Grupy społeczne są zdolne wywierać nacisk na jednostki o tyle, o ile jednostki doświadczają ich jako czynnika wywierającego na nie nacisk. Być może — rzekłby Znaniecki — istnieje też jako byt samoistny coś, co jest przedmiotem owych doświadczeń jednostki. Jednak z socjologicznego punktu widzenia ten obiekt jako taki — pozbawiony otoczki, jaka jest sposób doświadczania go przez lu dzi — jest nieistotny. 2.6.4. Teoria roli społecznej. Drugim, istotnym z punktu wi dzenia niniejszych analiz, elementem koncepcji Znanieokiego jest jego teoria

Znanieckiego w wielu pracach: Wstęp do socjologii (1922), Socjologia .wychowania (1928, 1930), Ludzie teraźniejsi a cywilizacja przyszłości (1934), Społeczna rola uczonego (1937), Nauki o kul turze (1963) oraz Socżal Relations and Social Roles (1965; zob. też Znaniecki 1986: 390 - 319). Istotnie, jak pisze Szacki, stanowi ona zapewne najcenniejszy i najlepiej opracowany fragment systema tycznej socjologii Znanieckiego (Szacki 1981: 758). Teoria ta w istotny sposób różni się od koncepcji Lintona (1975), od której była wcześniejsza, aczkolwiek z teoretycznego punktu widzenia wydaje się ona kolejnym etapem rozważań nad problematyką ro li społecznej. Oto bowiem dla Lintona rola społeczna, będąca ca łościową sumą wzorów kulturowych, jest przypisana do statusu jednostki, co powoduje, że nie można się dopatrzyć konfliktów między tymi dwoma elementami struktury. Rola i status są, jak powiada Linton, „[...] wzajemnie do siebie dopasowane i nie pro wadzą do konfliktów [...]" (1975: 95). Linton tworzy więc obraz stosunkowo prostej struktury ról. Tymczasem Znaniecki twierdzi coś innego. Po pierwsze, żadna jednostka nie pełni swej roli samotnie, lecz w obrębie czy też wobec określonego kręgu innych osób, które muszą zaakceptować sposób

pełnienia roli przez daną jednostkę. Pełnienie roli w ogóle jest możliwe i ma sens tylko w obrębie określonego kręgu spo łecznego. Ów krąg to zespół nadawców roli, partnerów, którzy akceptują daną jednostkę i współpracują z nią (Znaniecki 1965: 202 - 203). „Każda rola społeczna zakłada, że między odgrywają cym ją człowiekiem, którego można nazwać «osobą społeczną», a mniejszym lub większym gronem ludzi uczestniczących w jej odgrywaniu przez niego, które można nazwać «kręgiem społecz nym*, istnieje więź tworzona przez zespół wartości, pozytywnie ocenianych przez nich wszystkich" (Znaniecki 1984: 294 - 295). Co więcej, inne kręgi społeczne obejmują odmienne systemy war tości, inne zatem występują w nich relacje, a więc inne są możli we do wypełniania w nich role społeczne. Jak trafnie zauważa Helena Znaniecki-Lopata: „Krąg społeczny, czy to poprzedzający osobę społeczną czy też współtworzony przez nią, obejmuje każ dego, wobec kogo ma obowiązki wynikające z roli, oraz każdego, kto przyznaje jej prawa ułatwiające wykonywanie funkcji. Rola nauczyciela, zgodnie z tą definicją, obejmuje nie tylko nauczy113

cielą w stosunku do wychowanka, ale także wszystkich innych, którzy współpracują z nim w wykonywaniu jego funkcji i któ rych współpraca pociąga za sobą obowiązki wobec nich. Oni mu szą zapewnić mu prawa wykonywania jego czynności i muszą podjąć szczególne własne czynności na zewnątrz, bez których on nie mógłby pełnić swojej funkcji w sposób wyznaczony przez wspólne wartości i normy. [...] W ten sposób Znaniecki nie trak tuje roli społecznej jako zbioru oczekiwań albo pozycji, lecz jako dynamiczny układ funkcjonalnie współzależnych stosunków [...]" (1975: 16). Wszystko to pokazuje w sposób nader wyraźny, że sformuło wana wiele lat po Znanieckim przez Roberta Mer tona koncepcja tak zwanego zespołu ról jest niemal dokładnym powtórzeniem je go tez. Teoria Znanieckiego wydaje się zdecydowanie struktur a-listyczną teorią elementarnych układów społecznych. Ponadto po zostałe elementy „strukturalne" roli indywidualnej (albowiem gdy mowa o

kręgu społecznym, zmuszeni jesteśmy traktować rolę jako cząstkę ponadjednostkowych konstelacji strukturalnych) tak że doczekały się renesansu w postaci niewiele odbiegającej od tej, jaką nadał im wiele lat wcześniej Znaniecki. Oto Znaniecki powiada, że obok kręgu społecznego jako istot ny komponent roli winniśmy traktować „jaźń społeczną" osobni ka pełniącego daną rolę, to jest jego obraz istniejący w jego kręgu społecznym oraz w nim samym, wytwarzający się w trak cie rekonstruowania koncepcji samego siebie, istniejącej w jego kręgu (zcb. Znanieoki 1984: 296; 1986a: 312). Gdzie indziej kom- . ponent ten nazywa wprost „koncepcją roli, jaką posiada jedno stka", powiadając, że pełniąc swą rolę w danym kręgu, napoty kając różnorodne oczekiwania, a nawet naciski zmuszające ją do określonego pełnienia swej roli, będzie ona mimo to dążyć do działań zgodnych z jej własną koncepcją roli (Znaniecki 1965: 202). Koncepcja ta ujawnia daleko idącą zbieżność z późniejszą! koncepcją Daniela Levinsona (1979) dotyczącą struktury roli spo-5 łecznej. Pozostałe elementy roli wymieniane przez Znanieckiego należą do kanonu teorii także jemu współczesnych badaczy tego zagadnienia.

Chodzi tu o „stan socjalny" jednostki, inaczej mó wiąc o jej status, „zespół praw, jakie ma jej przyznawać dany krąg społeczny" oraz o jej „funkcję społeczną", czyli „zespól 114

obowiązków, których wykonywania dany krąg może się od niej domagać" (Znaniecki 1984). , Konkludując, można więc stwierdzić, iż już w latach trzy dziestych XX wieku Znaniecki stworzył w pełni strukturalistycz-ną teorię roli społecznej, do której potem nawiązywali rozmaici autorzy — twórcy najnowszej, najbardziej teoretycznie uzasad nionej i eksplanacyjnie użytecznej teorii ról, nie troszcząc się specjalnie o ujawnienie bliskiego pokrewieństwa z pomysłami Znanieckiego lub nawet ich naśladownictwa.

2.7. TRENDY ROZWOJOWE W HISTORII MIKROSOCJOLOGII

Fakt istnienia podstaw teoretycznych w pracach prekursorów nowoczesnej socjologii nie został jednakże w późniejszym okre sie przez mikrosocjologię zdyskontowany. Dalszy rozwój mikrosocjologii przybrał bowiem taki kierunek, że niemożliwe okazało się powstanie znaczącej syntezy teoretycznej (niewykluczone, iż było to spowodowane faktem, że większość tego typu badań była prowadzona przez amerykańskich psychologów społecznych i so cjologów zorientowanych na badanie eksperymentalne). Ilościowy rozwój badań w tej dziedzinie należy uznać za istot nie imponujący. Jeśli za pierwsze studium z zakresu mikrosocjo-logii (pomijając analizowane prace klasyków) uznać — jak sugeruje A. Paul Hare — pracę Normana Tripletta The Dynamogenic Factors in Pace-making and Competition (Triplett 1898; Hare 1976b: 384 i nast.), to do roku 1974, a więc w ciągu siedemdzie sięciu pięciu lat, jedynie w tej dziedzinie badań socjologicznych powstało około sześciu tysięcy prac. Były to jednak w dużej mie rze prace rozproszone tematycznie i niespójne teoretycznie. Sku piały się one wszakże wokół kilku w miarę dobrze sprecyzowa nych problemów badawczych. 2.7.1. Pierwszy okres rozwoju badań mikrosocjologicznych: 1898 1905. Ponieważ były to lata nie tylko formowania się mikrosocjologii jako dyscypliny socjologicznej, ale i socjologii jako takiej, stąd też pytania, jakie wówczas stawiano, miały, po pierw sze, wyraźne piętno niedojrzałości teoretycznej dyscypliny, a po

115

drugie, były równie istotne dla mikrosocjologii, jak i dla całej dyscypliny socjologicznej. Nie były to problemy zanadto złożo ne, aczkolwiek odnosiły się do zagadnień fundamentalnych dla zrozumienia świata społecznego. Pierwsze z tych fundamental nych pytań dotyczyło tego, czy mała grupa społeczna wywiera istotny wpływ na jednostkę wówczas, gdy ma ona do rozwiązania jakieś zadanie oraz jakie typy problemów są rozwiązywane przez jednostki lepiej, gdy pracują one osobno, a jakie rozwiązują one lepiej, pracując w grupie? Problemy te zostały podjęte właśnie między innymi w pracy Tripletta. Powstanie pierwszej, dominującej przez długie lata, praktycz nie użytecznej koncepcji socjologicznej możliwe było dzięki po stawieniu przez pierwszych mikrosocjologów innego typu pytań i problemów. Chodziło mianowicie o to, czy w obliczu presji ze strony grupy w kierunku konformistycznego stosowania się do norm grupowych opinie lub działania jednostek ulegają jakimś modyfikacjom, czy też nie. Badania nad tak postawionym pro blemem przeprowadził ,na zlecenie firm przemysłu stalowego Fre-derick W. Taylor. Ich celem było także osiągnięcie pewnego re zultatu praktycznego: odpowiedź na pytanie, w jaki sposób zwię kszać wydajność pracy w przemyśle stalowym? Taylor zaobser wował, że pracownicy pracują wydajniej wówczas, gdy są uwol nieni od nacisków ze strony grupy skłaniającej do konformizmu wobec standardów, jakie wypracowała ona w toku swego dzia łania. Jak stwierdzono, grupa wytwarzała z reguły swoje własne, wewnętrzne standardy, które każdy jej członek musiał respekto wać, standardy te zaś zawsze były niższe od tych, jakie przed pracownikami stawiało kierownictwo. Słowem, istnienie niefor malnych grup, w jakie łączyli się pracownicy i jakie prędzej czy później wytwarzały się w każdej zbiorowości zakładu przemysło wego, oraz specyficzne systemy wartości i standardy pracy tych grup, powodowały obniżenie wydajności pracy (Taylor F. W. 1903; 1911). Wnioski praktyczne płynące z tych badań łatwo moż na sobie dopowiedzieć. Badania te stały się zaczątkiem słynnej i przez długi okres niezwykłe wpływowej szkoły Taylora zajmują cej się problemami naukowego zarządzania. Inną dziedziną badań nad funkcjonowaniem i strukturą nie wielkich zbiorowości społecznych, w której już od pierwszych

chwil powstania mikrosocjologii prowadzone były niezwykle ży we i pomysłowe poszukiwania, były problemy zbiorowości prze stępców, gangów. Ta dziedzina badań mikrospołecznych przynie sie zresztą niebawem bardzo znaczące dla całej socjologii rezulta ty poznawcze. Badania nad przywództwem i innymi aspektami działania grup przestępczych zapoczątkował między innymi J. A. Puffer (1905; 1912). Trzecim obszarem badawczym wczesnej mikrosocjologii, obok badań nad małymi grupami w przemyśle oraz gangami młodzie żowymi, były małe zbiorowości młodzieży szkolnej. W tym wy padku także skupiano się przede wszystkim na analizie przy wództwa, aczkolwiek w odróżnieniu od poprzednich analiz pod jęto próby badań eksperymentalnych (Terman 1904). Początkowy okres rozwoju badań mikrosocjok>gicznyeh nie przyniósł więc — co zrozumiałe — jakichś niezwykle doniosłych osiągnięć badawczych, które wpłynęły w istotny sposób na roz wój socjologii jako takiej czy socjologii małych zbiorowości spo łecznych. Wyjątkiem są tu badania Taylora, których znaczenie wynikało jednakże głównie z faktu, iż stały się naukowym uza sadnieniem określonych przedsięwzięć organizacyjnych w prze myśle. Okres 18981905 był przede wszystkim okresem krystali zowania się głównych obszarów badawczych i metod mikrosocjo logii. 2.7.2. Okres krystalizacji badawczej mikrosocjologii: 1920 -- 1930. Pomiędzy 1905 i 1920 rokiem nastąpiło pewne zahamowa nie badań w dziedzinie małych grup społecznych, spowodowane prawdopodobnie przyczynami zewnętrznymi. Znaczący wpiyw za równo na zmniejszenie się liczby badań, jak też — co w końco wym rezultacie jest sprawą istotniejszą — na całkowity brak w tym okresie prac wybitnych miał prawdopodobnie zwłaszcza pod koniec tego okresu wybuch I wojny światowej. Stąd też okres ten zostanie przez nas pominięty. Natomiast lata 1920 - 1930 cha rakteryzują się, zarówno w stosunku do okresu wstępnego, jak i do lat 1905 - 1920, ogromnym skokiem ilościowym badań. Jest to w skali rocznej wzrost blisko jedenastakrotny (Hare 1976b: 384). Co więcej, pojawiają się wówczas również prace wybitne. Utrwala się jednak pewien charakterystyczny sposób projekto-

116

117 Dashiell 1930; Sorokin, Tanąuist, Parten, Zimmerman 1930). Inny nurt badawczy, który w omawianym okresie ulega sta bilizacji, chociaż nie w tak wyraźnym stopniu jak badania nad facylitacją społeczną, to badania nad zbiorowościami młodzieży szkolnej i wszelkiego typu grupami dziecięcymi. Zapoczątkowane w pierwszym okresie rozwoju dyscypliny badania Termana obec nie znalazły kontynuację w postaci systemu obserwacji zachowa118

wania badań nad małymi grupami,, który aczkolwiek wypróbo wany w okresach wcześniejszych, uniemożliwia dotarcie do we wnętrznych, ukrytych struktur grupy, ustalenie jej globalnych i strukturalnych właściwości i odpowiedź na pytanie, na czym w istocie polega emergencyjność struktur małych grup. Ten cha rakterystyczny sposób badania małych grup polega na analizie wpływu poszczególnych elementów grupy na wybrane właści wości zachowania lub cechy osobowościowe jednostki. Jest to za tem w gruncie rzeczy jedynie doprecyzowanie, uszczegółowienie pytania, jakie postawiono w początkowej fazie rozwoju badań nad małymi grupami. __^~—. _ _^ Przykładem tego typu podejścia są badania^Floyda H. Allpor ta^ nad wpływem grupy na skojarzenia i myśleniejediióstek~(Allport 1920; 1924). Zaobserwował on mianowicie, iż obecność in nych może przyspieszać powstawanie wolnych skojarzeń u jedno stek, których efektywność pozostaje jednakże w odwrotnej ko relacji do stopnia, w jakim zadanie ma charakter mechaniczny. Ponadto Allport doszedł do wniosku, iż istnieje odwrotna kore lacja pomiędzy szybkością wolnych skojarzeń jednostki a stop niem wpływu- grupy na tę jednostkę. Obecność grupy wpływa też wyraźnie na zmianę sposobu myślenia jednostki. W otocze niu grupowym jednostka jest daleko bardziej skłonna do podej mowania konwersacji i do rozwiązywania problemów tym spo sobem, podczas gdy działając samotnie, stara się dojść do rozwią zania na zasadzie logicznej. Zjawisko badane przez Allporta zo stało nazwane ,,uła^w4enieni^Dołecznym,'' (social facilitation). Zdecydowana większość badań z tego okresu oparta była na po dobnym schemacie i w gruncie rzeczy w większości z nich cho dziło o zbadanie wpływu owego ułatwienia społecznego (Whittemore 1924; Gates 1924; Travis 1925; 1928; Sengupta, Sinha 1926; Williamson 1926, Elkine 1927; Fieofanow 1928, Andersen 1929;

nią się dzieci w grupach rówieśniczych opracowanego przez Jeana Piageta (1926; 1932). Poprzez analizę funkcji języka i myślenia w zachowaniu się dzieci w małych grupach rówieśniczych Piaget dochodzi do ustalenia typowych wzorów interakcji w tych gru pach. Bardzo małe dzieci przechodzą — jego zdaniem — przez następujące fazy rozwojowe: fazę zabawy w odosobnieniu mają cej wyraźnie egocentryczne zabarwienie, fazę zabawy równoleg łej, polegającej na wykonywaniu tych samych czynności co par tner oraz — w miarę dorastania — fazę zabaw^Jtooperacyjnej i współzawodniczącej. Obserwacja ta prowadzi^Piage^ do wnio sku, iż wraz z dojrzewaniem (badania obejmowały dzieci w wieku od dwóch do siedmiu lat) rośnie zdolność dzieci do uczestnicze nia w większych grupach i jest ona ściśle skorelowana z wiekiem. Dzieci najpierw wykazują tendencję do zabawy w samotności, po tem w parach, a wreszcie w większych grupach (Piaget 1932). Analizy Piageta znalazły kontynuatorów głównie w osobach Dorothy S. Thomas oraz Williama I. Thomasa (Thomas, Thomas 1928; Some Neio Technigues 1929), Theodore'a M. Newcomba ' (1929), A. S. Salusky'ego (1930) i Waltera Recklessa (1930). Ba dania te były jednakże projektowane w sposób, który uniemożli wiał ujmowanie grupy społecznej i innych układów ponadjedno- stkowych jako specyficznego fenomenu społecznego. Pojawia się też w tym okresie nurt badawczy związany z psy chiatrią, który jest wprawdzie bliższy rozpoznaniu cech swoistych grupy, jednakże psychologiczny punkt widzenia przyjęty w tych analizach, skłonność do przypisywania grupie właściwości cha rakterystycznych dla jednostki i rozpatrywanie cech grupy przez pryzmat cech jednostkowych jej członków, w wyraźnie sumatyw-ny, nieholistyczny sposób istotnie ograniczają możliwość dotarcia do swoistych cech grupy. Mam tu na myśli znane szeroko stu dium Sigmunda Freuda (1975), a także badania Burrowa (1927) oraz Belyaeffa (1930). Bliżej tego celu były zapewne badania nad tym, w jaki spo sób grupy o określonym na przykład składzie wewnętrznym, określonych cechach strukturalnych itp. są zdolne do rozwiązy wania problemów danego typu (group problem solmng). W badaniach tych jednakże zbyt często przyjmowano schemat badaw czy zastosowany w najpełniejszej postaci przez Allporta, a więc 11 9

schemat badań nad facylitacją społeczną. Pierwszym poważnym studium tego typu była praca H. Munsterberga Fundamentals of^Psychotechnics ogłoszona w 1914 roku w Niemczech. jEarl _South(192J)-^badał między innymi, w jaki sposób skład człon ków grupy wpływa na jej efektywność. Zaobserwował, iż grupa składająca się z osób tej samej płci jest bardziej efektywna w rozwiązywaniu problemów niż grupa o składzie mieszanym. Ponadto grupy żeńskie okazały się szybsze i dokładniejsze w roz wiązywaniu zadań o charakterze personalnym, to jest dotyczą cych osobistych spraw członków, podczas gdy mężczyźni okazy wali się daleko efektywniejsi w rozwiązywaniu bardziej abstrak cyjnych zadań, w których istniała możliwość wielości rozwiązań. Jak więc widać, eksperymenty były projektowane w prosty sposób, a rozwiązywane tym sposobem problemy cechowały się zarówno niską wagą teoretyczną, jak i praktyczną. Niemniej je dnak na uwagę zasługuje fakt, że w badaniu Southa, zresztą przy padkowo, została podjęta próba przełamania schematu badawcze go, który mimo krótkiej historii już zaczynał się mocno petryfi kować w tradycji badawczej mikrosocjologii. Mianowicie do ba dań, w których usiłowano stwierdzić, jakim zmianom ulega za chowanie jednostki w zależności od tego, czy działa ona w izola cji czy w otoczeniu grupy, South, w odróżnieniu od autorów na stępnych badań z tego nurtu (Watson 1928; Wheeler, Jordan 1929), zastosował schemat badawczy, w którym zainteresowania sku piały się na grupie jako pewnej całości, nie zaś na jednostce. Podstawowym pytaniem stało się pytanie o to, jak zmienia się funkcjonowanie grupy w zależności od tego, jaki jest jej skład, struktura, kompozycja czy na przykład zadanie, jakie ma do roz wiązania. Ta pozornie niewielka zmiana akcentów miała daleko idące konsekwencje poznawcze i teoretyczne. Najbliższe jednak holistycznego i strukturalistycznego sposo bu podejścia do badania małych grup były dwa pozostałe nurty badawcze — badania nad gangami, które zostały zapoczątkowane jeszcze w 1905 pracami Puffera, oraz nowy typ badań, jaki zro dził się pod koniec lat dwudziestych — badania z dziedziny zwa nej social work. W tych ostatnich chodziło o dostarczenie pra cownikom służb socjalnych (sociaZ workers) możliwie głębokiej, ale i możliwej do praktycznego zastosowania wiedzy o działaniu

różnorodnych naturalnych grup społecznych, takich jak rodzina czy grupa rówieśnicza. Potrzeby praktyczne, jakie rodził ten, szybko rozwijający się zwłaszcza w okresie wielkiej depresji i po jej przezwyciężeniu, ruch społeczny, stały się niezwykle silnym stymulatorem rozwoju badań nad małymi grupami. W dziedzinie badań nad gangami sj:Czyio.jA7y^osiggnięcieim te go okresu była praca ^ederica M. Thrashera OJ327)/Doniosłość i nowatorstwo tych badań polegało właśnie na zmianie sposobu podejścia do analizy grupy. Wprawdzie daleko temu studium do bardziej wyrafinowanych analiz Williama F. Whyte'a czy bardzo abstrakcyjnych i zorientowanych na stworzenie ogólnej teorii działania małej grupy analiz George'a C. Homansa lub Roberta Balesa, niemniej jednak Thrasher miał odwagę potraktować ma łą grupę, jaką jest gang, jako ponad jednostkową całość społeczną o swoistych cechach, której analiza musi polegać na wykrywaniu istniejących w niej struktur, układów, wzorów interakcji. Pró bował na przykład odtworzyć strukturę ról w gangu. Jego anali zy miały bardziej ograniczony charakter niż późniejsze analizy Balesa i odnosiły się wyłącznie do grup typu gangu. Terminolo gia, jakiej 120

używał, miała charakter literacki, wyróżruał_on Jjowiem takie role społeczne_w_^angu,. jak: „mózg gangu", „błazen", „znie- wieściały", „pozer" oraz „kozioł ofiarny". Thrasher dostrzega zjawisko tworzenia się podgrup nawet w obrębie niewielkiego gangu, zwracając uwagę, ż£_ppdgrujDy_te__ cechują się własną, wPWPq^ na. gtoikturą i organizacją^ do pew-^ A? g°. JjtOIHlifl nip7.a1p7.ną nrl nrga.Tiizac.ji- rałegn gangll. .Wywołuje to szczególnie duże komplikacje w hierarchii władzy i hierarchii statusów poszczególnych członków gangu. Thrasher dochodzi do wniosku, że hierarchia liniowa jest możliwa przypuszczalnie je dynie w grupach dwuosobowych. Istotnym elementem omawianych analiz są także rozważania dotyczące wielkości grupy społecznej, jaką jest gang. Thrasher zwraca uwagę, iż konieczność utrzymywania w gangu stosunków typu face-to-fa.ee wyznacza ostateczne granice, do jakich może się on rozrastać. Wielkość tej grupy zdeterminowana jest przez liczbę członków w każdej chwili gotowych spotkać się razem na ulicy lub w jakimś innym zwyczajowym miejscu. Gang — stwier dza Thrasher — zazwyczaj nigdy nie rozrasta się do takich roz121 analiz spotykanych w innych obszarach badawczych mikrosocjo logii. Aczkolwiek użyta przezeń aparatura teoretyczna jest nie zbyt wyrafinowana, a poziom uogólnień niezbyt wysoki, to jed nak badania te stanowią wyraźny krok w kierunku zbudowania teorii małych struktur społecznych potraktowanych jako erner-gentne struktury sui generis. Dotyczy to również prac Grace L. Coyle z dziedziny sociaZ work, których doniosłość dorównywa ła doniosłości prac Thrashera, choć były to jedne z pierwszych prac w tej dziedzinie (Coyle 1930; Studies 1937). 2.7.3. Krystalizacja instytucjonalna mikrosocjologii; stabilizacja badawcza; klasyka mikrosocjologiczna: 1930 - 1945. Okres ten bez przesady można by nazwać okresem bardzo szybkiego, wręcz burzliwego rozwoju badań nad małymi grupami. W porównaniu z okresem poprzednim, który, jak wspominaliśmy, charakteryzo wał się jedenastokrotnym wzrostem liczby badań w porównaniu z pierwszym okresem rozwoju tej dziedziny, teraz wzrost był trzykrotny, co oznacza, że od początków mikrosocjologii liczba badań wzrosła ponad

miarów, które uniemożliwiałyby mu działanie w całości, utrud niały utrzymywanie intymnych kontaktów pomiędzy członkami lub też wzajemne kontrolowanie się. Kiedy wielkość gangu prze kracza granice umożliwiające mu takie funkcjonowanie, dochodzi do modyfikacji struktury gangu, która wynika z przyjęcia pew nej konwencji. Dopiero, gdy gang ulegnie takiej konwencjonali-zacji, przybierając na przykład formę klubu, możliwy staje się dalszy jego wzrost liczebny. Rzeczywisty gang staje się jednakże .czymś w rodzaju „wewnętrznego kręgu", pozostając aktywnym centrum. Inni członkowie mogą wówczas rozwijać swe własne kliki w obrębie owej większej całości lub też utrzymywać jedy nie mniej lub bardziej formalne stosunki z organizacją. Często zdarza się, że taki klub jest tworem złożonym z dwóch lub wię cej gangów. Jak widać, analiza Thrashera zdecydowanie odbiega od typów

trzydziestokrotnie. Podjęto wówczas trzy sta sześćdziesiąt sześć problemów badawczych w porównaniu z pięcioma tematami w latach 1890 - 1899, piętnastoma w latach 1900 - 1909, trzynastoma w latach 1910 - 1919 oraz stu dwunasto ma w latach 1920 - 1929 (Hare 1976b: 384).
122

Okres ten jest także okresem stabilizacji instytucjonalnej mi krosocjologii, co przejawia się tym, iż pojedyncze osoby, które zajmowały się tą problematyką socjologiczną, zostają zastąpione przez sformalizowane i zinstytucjonalizowane centra badawcze. Kurt L|?win zakłada Child Welfare Research Station at Iowa, którego~glownym zamierzeniem było prowadzenie badań mikro-socjologicznych z dziedziny instytucji szkolnych oraz w dziedzi nie social work. W Massachusetts Institute of Technology (MIT) powstaje Group Dynamics Center, którego celem jest głównie prowadzenie badań struktur i zbiorowości występujących w prze myśle oraz problemów związanych z zarządzaniem zespołami ludzkimi w przemyśle. Grupa badawcza Kurta Lewina rozpadła się jednakże w czasie wojny, tak więc do 1954 roku nie prowa dzono w Iowa badań nad małymi grupami. Wyraźnej stabilizacji ulega również sama dyscyplina. Utrwa lone zostaje je miejsce wśród innych subdyscyplin socjologicz nych, a ponadto petryfikuje się jej podział wewnętrzny na po szczególne obszary badawcze omówione w poprzednich podroz działach. Nie zostaje jednakże podjęta żadna próba skodyfiko-wania mikrosocjologii ani też wypracowania syntezy dotychczas zdobytej wiedzy. Nie zostaje też ustalony żaden dominujący pa radygmat teoretyczny i metodologiczny analizy małych grup. Wręcz przeciwnie, odnosi się wrażenie, że jest to ostatni pro blem, którym mikrosocjologowie skłonni byliby się zajmować. Przeważać zaczyna wąskie, empiryczne nastawienie i większość badaczy całkowicie przestaje się troszczyć o szersze powiązania teoretyczne i w ogóle o konsekwencje teoretyczne swoich badań. Mamy jednocześnie do czynienia z paradoksalnym zjawiskiem. W powodzi szczegółowych, empirycznych prac powstaje szereg studiów całkowicie pod względem swej struktury odmiennych od dominującego nurtu, które niebawem okażą się klasycznymi dziełami z dziedziny mikrosocjologii, i nie tylko. Zostają one tak że zaliczone w poczet klasycznych prac socjologii ogólnej.

123

Oczywiście prawdą jest, że badania Mayo i jego współpracowników, które chcę tutaj omówić, to socjologiczne badania nad organizacjami przemysłowymi, ale prawdą jest i to, że obok znakomitych analiz funkcjonowania or ganizacji przemysłowej powstały także dzięki nim niezwykle wnikliwe i jak na owe czasy oryginalne analizy sposobu funkcjonowania i struktury małej grupy społecznej. Dlatego też zaliczam je do klasyki mikrosocjologii. Zastrzeżenie to odnosić się będzie także do innych przedstawianych w tym rozdziale badań. 124

3. KLASYCZNE TEORIE I STUDIA EMPIRYCZNE W MIKROSOCJOLOGII

Analizę klasyki mikrosocjologii zacznijmy od wzmiankowania o pracy, którą do klasyki tej dyscypliny wprawdzie trudno zali czyć, która jednak stanowi pewnego rodzaju podsumowanie po przedzających ją badań nad zjawiskiem facylitacji społecznej. Chodzi tu o studium Johna F. Dashiella Experimental Studies of the Influence ofgocial Situations on the Behavior of Individual Human (1935).

3.1. POCZĄTKI SZKOŁY HUMAN RELATIONS.

Początki szkoły human relations są związane z badaniami Elto-na Mayo, C. E. Turnera, Thomasa Whiteheada, Fritza J. Roethlis-bergera i Williama J. Dicksona (por. Mayo 1933; Turner C. E. 1933; Whitehead 1938; Roethlisberger, Dickson 1939). Na wstępie trzeba kilka słów poświęcić samemu pojęciu „klasyka mikrosocjo logii". Obawiam się bowiem, że ktoś mógłby mi zarzucić, iż kla syczne badania z dziedziny socjologu przemysłu i organizacji za liczam do klasyki mikrosocjologii.

3.1.1.. Wstępne rezultaty eksperymentów. Badania w zakładach Hawthorne należących do Western Electric Company w Chicago rozpoczęto w 1927 roku. Były one przeprowadzone przez trzech profesorów z Harvard University Graduate School of Business Administration: Eltona Mayo, Thomasa Northa Whiteheada oraz Fritza J. Roethlisberga, z którymi współpracowali członkowie ko mórki badawczej Zakładów Hawthorne: William J. Dickson, Ha-rold A. Wright, M. L. Putnam oraz G. A. Pennock. Początkowp zainteresowanie badaczy skupiało się głównie na stosunku między warunkami pracy a zmęczeniem pracowników i odczuwaniem przez nich monotonii pracy. Oczekiwano — jak piszą Roethlis berger i Dickson (1939: 3) — że odpowiednia wiedza na temat tej zależności może być zdobyta w warunkach eksperymentalnych, w których możliwe będzie dokonanie pomiaru takich zmiennych, jak temperatura, wilgotność i godziny snu. Przypuszczano początkowo, że badania nie powinny trwać dłu żej niż rok i że po tym czasie uzyskanie definitywnej odpowiedzi na te pytania stanie się całkowicie możliwe. Poszukiwania poto czyły się jednak w całkowicie nieoczekiwanym kierunku. W pierwszej, eksperymentalnej fazie badań zmierzano wyłącznie do ustalenia, które z czynników natury fizycznej (oświetlenie miejsca pracy, odpowiednio dobrane przerwy w pracy, czas pra cy, a także system wynagradzania) wpływają, i w jaki sposób wpływają, na wydajność pracy. W tym celu zaprojektowano eksperyment przy użyciu tak zwanego eksperymentalnego po mieszczenia zmianowego montażu. Zdecydowano się wyizolować małą grupę pracowników w oddzielnym pokoju nieco oddalonym od wydziału, gdzie ich zachowanie mogłoby być badane w spo sób systematyczny. Grupa ta składała się z sześciu dziewcząt; pięć z nich wykonywało normalną pracę montażową, szósta zaś pracowała jako organizator planujący pracę, która ma być wy konana. Rezultaty uzyskane w wyniku długotrwałego eksperymentu wprawiły badaczy w zakłopotanie, albowiem _nie takich rezulta-^tów oczekiwali. Otóż pojawiła się stała tendencja do wzrostu" wydajności pracy w grupie pracowników poddanej eksperymen towi, niezależna od jakiejkolwiek zmiany w środowisku pracy rozumianym jako fizyczne warunki pracy. Zaobserwowano też 125

stałą tendencję do poprawy tak zwanego morale pracowniczego wśród członków badanej grupy. Żadne z tych osiągnięć — piszą Eoethlisberger i Dickson (1939: 88-87) nie mogło być powiązane z typem dnia roboczego, albowiem niemożliwe było ustalenie ja kiejkolwiek korelacji pomiędzy tego typu zmiennymi. Ten za dziwiający rezultat późniejsi badacze określili mianem _efektu Hawthorne^jednakże zinterpretowano go wbrew jednoznacznym wnioskom samych autorów badań. Na przykład Leonard R. Say-les pisze: „[...] osoby badane spostrzegły, że są obiektem zainte resowania ze strony kierownictwa i to zainteresowanie przyjęły z zadowoleniem. Reakcja ta stała się powszechnie znana jako efekt Hawthorne [...]" (1968: 242). Na ów błąd interpretacyjny, który utrwalił się wśród późniejszych badaczy, zwrócili uwagę między innymi Katz i Kahn (1979: 500, 740). Tymczasem według Roethlisbergera, Dicksona i pozostałych członków zespołu badaw czego pytanie: co jest powodem zwiększonej wydajności oraz po prawy morale, nadal pozostawało bez odpowiedzi. Hipotezy, w których zmiennymi wyjaśniającymi były na przykład lepsze oświetlenie, przerwy w pracy i krótsze godziny pracy, zreduko wana monotonia i zmęczenie, nowy sytem wynagradzania, nowe metody kierowania zostały odrzucone, albowiem, jak wspomnia łem, nie udało się ustalić jakiejkolwiek korelacji pomiędzy tymi zmiennymi a końcowym efektem w postaci stale rosnącej wy dajności. Na przykład w celu dokładniejszego zbadania wpływu zmienionego systemu wynagradzania zaprojektowano eksperyment z udziałem innej grupy eksperymentalnej, ale seria takich eksperymentów również nie przyniosła spodziewanej odpowiedzi na pytania badaczy (Roethlisberger, Dickson 1939: 128-160). 3.1.2. Odkrycie fundamentalnego znaczenia grup pierwotnych. W związku z powyższym rozpoczęto nowy etap badań, który po legał na przeprowadzeniu wywiadów socjologicznych z około dwudziestoma tysiącami pracowników. Za pomocą wywiadów, któ re miały początkowo postać zupełnie luźnych, niestandaryzowa-nych rozmów, próbowano ustalić czynniki wpływające na satys fakcję z wykonywanej pracy oraz na j ej wydajność. Początkowo twierdzenia wywiadu socjologicznego odzwierciedlające satysfak-

cję pracowników lub jej brak odwoływały się do fizycznego śro dowiska pracy. Myślano (zgodnie z powszechnie wtedy akcepto waną teorią „naukowego zarządzania" Fredericka W. Taylora) (zob. Taylor F. W. 1947; Zieleniewski 1981; Gwisziani 197^; Za-wiślak 1975), że badając fizyczne środowisko pracy, plany lub politykę kierownictwa zakładu, uda się uzyskać odpowiedź na podstawowe pytania tych badań. Rezultat tych poszukiwań po nownie okazał się całkowicie zaskakujący. Wyszło na jaw, że re wizji należy poddać nie tylko szczegółowe pytania, za pomocą których usiłowano rozwiązać główny problem badawczy, lecz tak że sam sposób podejścia do badania tego zagadnienia. Wyłonił się paradygmat teoretyczny, który zupełnie nie mieścił się w tra dycji klasycznej szkoły Taylora. Otóż w tej nowej koncepcji ba dań pojawiła się zmienna, którą można nazwać\jLkontekstem spo łecznym". W trakcie przeprowadzania wywiadów stało się jasne, że wiele komentarzy pracowników, dotychczas interpretowanych w kategoriach osobistej sytuacji pracownika, mogło być lapiej zrozumianych z perspektywy istniejących stosunków społecznych pracownika w obrębie zakładu pracy, a przede wszystkim można byłoby je wytłumaczyć organizacją 126

społeczną grupy, w obrębie której dany pracownik się znajduje, jego pozycją społeczną w tej grupie itd. W ten sposób powstał projekt ostatniej fazy badań, ekspery mentalnej, w trakcie której szczegółowo zbadano sytuację w za kładzie, tym razem z socjologicznego punktu widzenia. Nie będę szczegółowo opisywał przebiegu samego eksperymentu, aczkol wiek chcę zaznaczyć, że cały dotychczasowy wywód i opis począt kowych faz programu badawczego został przedstawiony nie bez powodu, o czym będę pisał jeszcze poniżej. Fundamentalną tezą, jaką sformułowano na podstawie ostat niej fazy badań, było stwierdzenie, iż -grupy społeczne powstają- _P_g__na poszczególnych wydziałach były zdolne_ do sprawowania „bardzo silnej kontroli nad zachowaniem siępodczas joracy^^fćh. członków (Roethlisberger, Dickson 1939: 379). Do eksperymentu wydzielono grupę czternastu pracowników wykonujących w za sadzie ten sam rodzaj pracy, których umieszczono w odrębnym pomieszczeniu. Grupa w sensie formalnym, to jest z punktu wi12T

dzenia organizacji procesu wykonywania poszczególnych czynnoś ci produkcyjnych, została skomponowana w sposób pokazany na rysunku 3.1.

W — Instalatorzy, S — nadzorca, I — inspektor

Rysunek 3.1. Organizacja formalna grupy (źródło: Roethlis-berger, Dickson 1939: 501)

Tym razem badacze postawili pytania zupełnie inne niż po przednio: 1. Czy mamy tu do czynienia jedynie z pewną liczbą „jedno stek", czy też są one wzajemnie ze sobą powiązane w taki sposób, iż tworzą grupę? 2. Jeśli tworzą grupę, to w jaki sposób oddziela się ona od innych grup lub w jaki sposób się z nimi integruje? 3. Czy mamy tu do czynienia z danymi wskazującymi na istnienie organizacji społecznej? Dążono ponadto do ustalenia stopnia uczestnictwa każdej je dnostki w grupie. W związku z tym analizowano następujące za gadnienia: 1. Do kogo były kierowane poszczególne zachowania? Czy da na osoba miała związki ze wszystkimi osobami w grupie, czy też ograniczały się one jedynie do kilku osób? 2. Czy angażowała się ona silnie, czy też słabo w stosunki z

ludźmi, z którymi je utrzymywała? 3. Czy dana osoba przyjmuje rolę podwładnego, czy też prze łożonego? Czy dąży do przywództwa nad grupą? Jeśli tak, to czy istnieje na to przyzwolenie, czy też spotyka się to z opozycją ze strony innych? 4. Czy większość kontaktów społecznych danej osoby wiąże się z jej pracą, czy też są to spory, rozmowy lub gry, które nie wiążą się bezpośrednio z pracą? 128 5. Czy wchodząc w związek z inną osobą, dana osoba zmierza do wyrażenia antagonizmu, przyjaźni, czy też stosunek ten jest w istocie neutralny? 6. Czy pracownicy należący do grupy byli zróżnicowani je dynie z punktu widzenia prac, jakie wykonywali, czy też te tech niczne podziały pracy stały się podstawą stratyfikacji społecznej? 7. Czy pracownicy z jednej grupy patrzyli na siebie jako na lepszych lub gorszych wobec pracowników z innej grupy, a jeśli tak, w jaki sposób te społeczne różnice się przejawiały? Aby ustalić, czy istotnie w grupie osób wyselekcjonowanych do przeprowadzenia eksperymentu wytwarza się po jakimś czasie inna wewnętrzna organizacja, struktura, odmienna od tej, którą narzucili grupie badacze ze względu na techniczne wymogi wyko nywanej pracy (rysunek 3.1:), przeanalizowano drobiazgowo we dług wyżej przytoczonych pytań między innymi uczestnictwo po szczególnych członków w grach zespołowych (gra w karty, rzu canie monet itp. w czasie przerw w pracy), antagonizmy i przy jaźnie (rysunki 3.2, 3.3, 3.4). Na podstawie tego typu ustaleń członkowie zespołu badawcze go doszli do wniosku, że pracownicy należący do badanej grupy nie byli zintegrowani na bazie zawodowej. Ponadto wyraźnie po jawiły się zarysy dwóch grup, klik. Pierwsza z nich, którą na zwano kliką A, oraz druga, nazwana kliką B, miały uwidocznio ne na rysunku 3.5 granice.

Rysunek 3.2. Uczestnictwo w grach (źródło: Roethlisberger, Dickson 1939: 501)
— Małe struktury...

129

Rysunek 3.3. Antagonizmy (źródło: Roethlisberger, Dkkson 1939: 507)

Rysunek 3.5. Wewnętrzna organizacja grupy (źródło: Roethlisberg, Dickson 1939: 509)

Rysunek 3.4. Przyjaźnie (źródło: Roethlisberger, Dickson 1939: 507)

W2 uczestniczył w działaniach kliki A, ale poza tym jego za chowania nie były podporządkowane tej klice. Rzadko włączał się do rozmów członków kliki i wykazywał skłonność do izolacji cd nich. We z kolei dążył do uczestniczenia w klice B; stale „krę cił się" wokół jej członków. A z drugiej strony stosunkowo nie wiele miał wspólnego z kliką A. Członkowie kliki A uznawali się za grupę nadrzędną w stosunku do kliki B. Na przykład klika

A powstrzymywała się od wykonywania pewnych czynności, któ re były wykonywane przez klikę B. Tak zatem przedstawiała się wewnętrzna organizacja grupy i było to zarazem pierwsze, nie zwykle doniosłe odkrycie, jakiego dokonano w tych badaniach: . odkrycie istnienia rzeczywistej, autonomicznej, -nieformalnej małej grupy społecznej_..w„slrukturze organizacyjnej zakładu praoyr której wpływu na przebieg procesu pracy nie brano dotychczas pod uwagę z tego prostego powodu, jg pracowników postrzegano jako izolowane jednostki. Z tego też powodu przedstawiłem tu wszystkie etapy badań poprzedzające ich końcową, najbardziej doniosłą fazę. Otóż badania te były pierwotnie, .zaprojaktowjme iż wśród pracowników nie powstają żadne grupy, ą wiec nie mogą one wywierać wpływu na ich jaracę — jedynym czynnikiem mającym na nią jakiś wipływ miały być za tem tylko techniczne warunki wykonywania pracy. 3.1.3. Odkrycie roli systemu wartości w grupie. Drugim doniosłym odkryciem było ustalenie systemu wartości istniejącego w tej grupie. Otóż udało się odtworzyć cztery podstawowe ele menty tego systemu. Są to następujące normy: 1.JSfie powinieneś wyprodukować zbyt wiele. Jeśli to robisz, śrubujesz normy. Jesteś „stachanowcem" (określenie to odpowia da angielskiemu rate-buster). 2. Jjje powinieneś jwjpr9dukow_aó_7a_majn. Jeśli to robisz, je steś oszustem (chiseler). 3. Nie powinipnpg mń-u^ń pjTpWrmpmii niczego, cojnożejcjrzy^ML-S^ojłe__ki(w_a£zy_szowi._ Jeśli to robisz, jesteś donosicielem (sąuealer). 131

130

4. Nie powinieneś próbować-ntrzymywać dystansu_lub zacho wywać się oficjalnie. Jeśli na przykład jesteś inspektorem, nie powinieneś działać jak inspektor (Roethlisberger, Dickson 1939: 522). Zaobserwowano, że status (rozumiany jako .pozycja jednostki w stratyfikacji grupy, jako coś, co może być oceniane w katego riach „wysoki-niski") jednostki w grupie był w znacznej mierze zdeterminowany przez stopień zgodności jej działań z tymi regu łami. Członkowie kliki A, a więc osobnicy, którzy mieli najbar dziej korzystny status w grupie, wykazywali konformizm wobec tych reguł pod każdym względem. Członkowie kliki B przestrze gali jedynie reguł (1), (3), (4). 3.1.4. Odkrycie funkcji organizacji społecznej grupy. Trzecim odkryciem o dużej doniosłości było ustalenie funkcji, jakie speł niała powyższa organizacja społeczna grupy. Otóż stwierdzono, że skutkiem jej istnienia jest głównie: (1) ochrona grupy przed we wnętrzną niedyskrecją oraz (2) ochrona jej przed zewnętrznymi ingerencjami. Kontrola społeczna sprawowana była za pomocą wielu środków, z których istotniejsze to: sarkazm, „związanie -CzłflnkQw__z_grupą" oraz ośmieszenie. Właśnie tymi sposobami była wywierana presja na jednostki, które zbyt wyraźnie odchy lały się od normy grupy i akceptowanego przez grupę zachowa nia. „Z tego punktu widzenia — piszą Roethlisberger i Dickson — widać, że różnorodne działania zwykle określane mianem «ogra-jaiczenie wydajności)) hyły_j3róbą gp_ra_w" war"a kontr" 1' sp" łfy^ nej i nar7:iiffftnia_dyffcyp1iny i jako takie były ważnym czynni kiem "Integracji. Także członkostwo w klikach było traktowane jako instrument kontroli. Te osoby, których zachowanie było na ganne wobec kliki A, były z niej wykluczane. Poddawano je spo łecznemu ostracyzmowi. Jest to jeden z uniwersalnych procesów społecznych, poprzez które grupa karze i wywiera presję na tych, którzy wyłamują się spod jej reguł" (1939: 523). Z tego punktu widzenia — o czym także piszą autorzy Management and the Worker — można powiedzieć, że właściwie wszystkie działania grupy mogły być potraktowane jako, koniec końców, metody kontrolowania zachowania jej członków. Byłaby to funkcja we wnętrzna organizacji społecznej grupy. Jednak równocześnie orga132

niżąc j a ta działała jako mechanizm zabezpieczający grupę przed ingerencją z zewnątrz, czego jednym z objawów był na przykład silny opór wobec zmiany. Najistotniejszą w mojej ocenie tezą Roethlisbergera i Dicksona jest stwierdzenie, iż spontanicznie i całkowicie nieświadomie ludzie byli zdolni do wypracowania wokół swych zbiorowych przekonań i nastawień skomplikowanej organizacji społecznej. Do tezy tej będę niejednokrotnie wracał w dalszych częściach książki. 3.1.5. Kwestia racjonalności działań ludzkich. Wreszcie czwartym znaczącym odkryciem autorów badań w Hawthorne było wskazanie na to, że jedynie izolowane jednostki, ludzie ^ako_psp_b-nicy w sensie psychologicznym, jraogJI _się_ zachowywaćjracjonal- nie. Natomiast w ich działaniach wywołanych uczestnictwem w grupie, naciskami strukturalnymi grupy, wpływem kontroli społecznej itd. takiej_racjonalności dostrzec nie można. Wykaza no to, analizując drobiazgowo mechanizm powstawania ograniczeń wydajności. Przede wszystkim stwierdzono, że ograniczenie wy dajności pojawia się zawsze, niezależnie od istniejących warun ków, bez względu na to, czy „czasy są dobre czy złe". Oczywiście najprościej byłoby przypisać działaniom ludzi uwikłanych w gru pę jakąś racjonalność, na przykład wskazując, że działają tak właśnie, chcąc po prostu zabezpieczyć swe interesy ekonomiczne. Wówczas należałoby jednak założyć, jak sądzą autorzy, że pra cownik na podstawie logicznej oceny sytuacji lub na podstawie swych poprzednich doświadczeń formułuje plan działania, który z perspektywy długofalowej będzie zgodny z jego własnymi in teresami, i dlatego działa zgodnie z tym planem. Trzeba byłoby wtedy przyjąć, że: „Pracownik jest przede wszystkim motywo wany przez interes ekonomiczny oraz [...] że jego zachowanie w pracy jest logiczne i racjonalne" (Roethlisberger, Dickson 1939: 532). Tymczasem okazało się, że ideologia wyrażana przezjparacowna- .ków nie opierała się na logicznej ocemie ich sytuacji oraz_że nie działali oni byiiajm^nie4_^ciśIe_2^Qjdjiie_ze,_siwym interesem ekono- —micznym. Aby bliżej wyjaśnić tę sytuację, należy pokrótce wyjaśnić sens pojęcia zapatrywań grupy (group sentiments). Otóż nie należą one, zdaniem autorów, do dziedziny faktów, zawierając 133

się dominującą siłą , determinującą zachowania jednostek. w sobie zapatrywania jednostek, nie są ich sumą (Roethlisberger, Dickson 1939: 263). Postawy pracowników są kontrolowane i re gulowane przez system zapatrywań grupowych, który wyraża orga nizację społeczną grupy. Ponadto każda właściwość, zdarzenie, fakt w środowisku pracy są przedmiotem zapatrywań grupy (Roethlisberger, Dickson: 358 - 359). Jeśli w ten sposób zdefiniu jemy zapatrywania grupy, to możliwe jest następujące rozumo wanie. Wspomniana wyżej sytuacja w najprostszym ujęciu skła dała się z trzech wzajemnie powiązanych elementów: zapatrywań grupy (A), zachowań polegających na ograniczaniu wydajności (B), racji leżących u podstaw takiego zachowania (C). Wszystkie te elementy są wzajemnie ze sobą powiązane. Gdyby u podłoża zachowań jednostki miał leżeć interes eko nomiczny, wówczas należałoby oczekiwać, że C wywołuje B. Tym czasem z badań Roethlisbergera i Dicksona wynika wyraźnie, że B było swoistym sposobem potwierdzenia tych zapatrywań gru powych, które legły u podstaw organizacji społecznej grupy. C nie była bynajmniej bezpośrednią przyczyną B; była ona jedy nie sposobem racjonalizowania zachowań. Grupa działała więc jako swoista samopotwierdzająca się maszyna. To właśnie A by ły przyczyną B, zatem, funkcją działań jednostek_jv^j£rupie nie Jbyło zreąljzpji\[ajg^_jc^ lecz potwierdze nie istniejącej organizacji grupy. Z kolei u podłoża tego systemu nie sposób było odnaleźć żadnej logiki ekonomicznej. Inaczej mó wiąc, kapitalna teza Roethlisbergera i Dicksona sprowadzała się do tego, że to nie jakaś zewnętrzna logika czy interes ekonomicz ny tłumaczą zachowania członków grupy, lecz grupowy system zapatrywań (1939: 534-535). Stąd też bezpodstawne okazały się inne przypuszczenia, jak choćby to, że robotnicy byli świadomie i intencjonalnie w opozycji do kierownictwa, że ich zachowanie było otwartą manifestacją wrogości wobec kierownictwa czy też że ograniczanie wydajności zostało wywołane nieefektywnym i wadliwym zarządzaniem. W każdym przypadku było to niepo rozumienie, albowiem wszystkie te efekty spowodowane zostały wewnętrzną organizacją grupy, jej strukturą i systemem obowią zujących w niej przekonań, które wytworzyły własną, wewnętrz ną logikę, własny wewnętrzny system wartości, a te z kolei stały

3.2. SOCJOMETRIA JACOBA L. MORENA

3.2.1. Prekursorzy socjometrii. Analizę teorii socjometrycznej zacznijmy od zwrócenia uwagi na jej prekursorów wymienionych przez Morena. Otóż wskazuje on między innymi na teorię i filo zofię Karola Marksa, jednakże choćby z powodu niemal całkowi tego niezrozumienia tej teorii przez Morena nie będę jego dekla racji traktował poważnie. Na temat koncepcji psychoanalitycz nych i psychologicznych z początków XX wieku Moreno pisze, iż niewiele wniosły do socjometrii, albowiem ich twórcy nie wie dzieli jeszcze, jak zabrać się do badania grupy społecznej jako grupy, by możliwe stały się badania nad jej dynamiczną struk turą (Moreno 1954: 180). Zarówno w psychologii, jak i w psycho analizie dominowało wówczas zainteresowanie indywidualną psy-chodynamiką, co w istotny sposób uniemożliwiło analizy rzeczy wistości grupowej. Najbardziej znaczący wpływ na socjometrie wywarły różno rodne kierunki socjologiczne. Ponieważ pojęcie grupy społecznej od początku stanowiło dla socjometrii kluczową kategorie teore tyczną, a 134

termin „mała grupa" został po raz pierwszy zastosowa ny i upowszechniony przez socjologów, przeto właśnie socjologia stanowiła od początku główne źródło inspiracji dla socjometrii. Inne kategorie, których teoria socjometryozna używała nagmin nie, także pochodzą z socjologicznej teorii grupy, a są to: grupa pierwotna, grupa typu twarzą-w-twarz, grupa wtórna, definicja sytuacji, podejmowanie roli. Jest zatem rzeczą zrozumiałą, iż Moreno za swych noprzedników uważał Simmla, Cooleya, Meada, Znanieckiego, Leopolda von Wiesego, Ernesta Burgessa czy Georgesa Gurvitcha. Istotnie (co za chwilę wykaże) w teorii socjo metrycznej wyraźnie są widoczne wątki pochodzące z koncepcji wymienionych autorów. 3.2.2. Początki socjometrii. Pierwszą znaczącą datą określają cą początki socjometrii jest 1923 rok, kiedy to zostało zorganizo wane Yiennese Stegreif Laboratory i ukazała się książka Jacoba Morena Das Stegreijtheater, w której po raz pierwszy pojawia się problematyka socjometrii (Moreno 1923; 1947c; zmienione 135 cesie krystalizowania się ruchu było założenie w 1937 roku pisma „Sociometry. A Journal of Interpersonal Relations" (po raz pierw szy ukazało się ono rok wcześniej jako „Sociometrk Review") z Gardnerem Murphym jako pierwszym redaktorem naczelnym. „Powstanie tego pisma — pisze Moreno — miało kluczowe zna czenie dla rozwoju badań nad małymi grupami. Pomiędzy 1936 a 1941 rokiem opublikowano w nim 75 artykułów (tj. ok. 65% publikowanej w tym okresie produkcji naukowej z tej dziedziny), których przedmiotem były socjometryczne lub zbliżone do socjometrycznych badania nad małymi grupami. Wśród twórców tych prac znalazły się najbardziej obiecujące talenty [...]: S. Chapin, L. Cottrell [...] E. Hartley, [...] H. Jennings [...] P. Lazarsfeld, K. Lewin, R. Lippitt, C. Loomis, S. Lundberg, J. L. Moreno, T. Newcomb, M. Northway [...], M. Sherif, L. Zeleny. Stali się oni w dziedzinie badań nad małymi grupami patronami narasta jącej pomiędzy 1941 a 1953 rokiem powodzi badań" (1954: 186). W 1942 roku powstaje w Beacon w stanie Nowy Jork Insty tut Socjometryczny, przemianowany w kilka lat później na In stytut

wydanie tej książki ukazało się w 1970 roku). Jednakże o socjo-metrii Moreno wzmiankuje znacznie wcześniej w liście z 1915 roku skierowanym do władz monarchii austro-węgierskiej. Jako pojęcie socjometria pojawiła się w latach trzydziestych w artyku le Morena Application of the Group Method to the Classtfication oj Prisons (Moreno 1945a: 39; Sahakian 1982: 79). Niewątpliwie jednak rok 1923 trzeba uznać za datę przełomową, powstanie zaś • laboratorium wiedeńskiego za pierwszy ważny czynnik w proce sie kształtowania się ruchu socjometrycznego. Drugim istotnym czynnikiem, na który wskazuje także sam Moreno, było opublikowanie w 1931 roku książki Gardnera Murphy'ego Experimental Social Psychology. Murphy, wpływowy wówczas psycholog społeczny, dokonał w swej książce promocji socjometrii. Przypuszczalnie jednak punktem szczytowym w pro -

Morena, ale trzeba pamiętać, że jest to okres wzmożonego procesu instytucjonalizacji nie tylko socjometrii, lecz całej socjo logii małych grup społecznych. Tak więc obok Instytutu Socjo-metrycznego w 1945 roku zostaje założony przez Kurta Lewina Research Center for Group Dynamics w Massachusetts Institute of Technology (MIT), dokąd Lewin przenosi się z utworzonej pirzez 136

siebie jeszcze przed wojną Child Welfare Research Station a t Iowa. Działali tutaj między innymi R. Lippitt i R. K. White, efektem ich współpracy z Lewinem były zaś słynne badania nad klimatami przywództwa wykonane w 1939 roku (Lewin, Lippitt, White 1939). Niestety wojna spowodowała, że stacja badawcza Lewina w Iowa zaprzestała swej działalności, grupa badaczy uleg ła rozsypce, a sam Lewin w 1945 roku utworzył nowe centrum badania małych grup. Po śmierci Lewina w 1947 roku Dorwin Cartwright, Leon Festinger, Ronald Lippitt i Alvin Zander po dejmują decyzję, aby w 1948 roku przenieść Centrum do Uni-yersity of Michigan w Ann Arbor, gdzie istnieje ono do chwili obecnej. MIT nie traci jednak przez to swojej pozycji jako ośro dek badania małych grup, albowiem nie wszyscy członkowie Centrum przenieśli się wraz z nim do Ann Arbor. W 1946 roku zaczyna działać Department of Social Relations w Harvard University, gdzie pracują między innymi George C. Homans i Ro bert Bałeś, a mimo to najsilniejszym centrum badawczym MIT pozostaje nadal, dystansując wyraźnie ośrodki w Haryardzie i Michigan. W 1950 roku sytuacja zmienia się jednak radykal nie — dominującą rolę uzyskuje centrum badawcze w Uniyersi-ty of Michigan, następnie ośrodek w Harvard University, MIT spada zaś na pozycję grupy słabszej liczebnie i o najmniejszym potencjale intelektualnym (Mullins, Mullins 1973: 108 - 113). W tymże samym okresie, w 1947 roku w Wielkiej Brytanii po wstaje Tavistock Institute of Human Relations, z początkiem lat pięćdziesiątych zaś Laboratoire d'Experi;mentation Sociometriąue et Psycho-Sociologiąue na Sorbonie (Moreno 1952: 146). Przyta czam informacje na temat innych instytucji badawczych, albowiem w opinii Morena wszystkie one, nie tylko zaś Instytut So cjometryczny, dokonywały eksperymentów mających związek z socjometria. 3.2.3. Filozofia socjometrii. Socjometria Morena miała wszelkie cechy teorii społecznej. Co więcej, była to teoria w szerokim tego słowa znaczeniu, albowiem opierała się na explicite sformułowa nych założeniach filozoficznych. Nie jest to w pełni rozbudowana filozofia, niemniej jej istnienie winno być odnotowane. Filozofia ta ma cechy holizmu ontologicznego, aczkolwiek taka jednoznacz137

czy też są one także właściwością społena kwalifikacja stanowiska Morena nie jest możliwa. W eseju Soeiometry and Marxism Moreno wypowiada myśl, iż rzeczywistość społeczna ma charakter socjometryczny (1951b: 169). U podstaw społeczeństwa ludzkiego tkwi rzeczywista, dynamiczna struktura (Moreno 1951d: 135). Tą strukturą jest właśnie struktura socjometryczna, to jest struktura'atrakcyjności-odpychania, a więc struk tura o charakterze emocjonalnym. Jej „uruchomienie" uzależnio ne jest jednak od jednostek, a dokładniej mówiąc od tego, czy pozostaną one pasywne, czy też cechować się będą aktywnością o specyficznym charakterze. W przeszłości, powiada Moreno, tak długo, jak długo jednostki tworzące społeczeństwo pozostawały pasywne, struktury socjometryczne nie mogły być dostrzeżone, nie mogły się w pełni ujawnić. Katalizatorem ich powstania i peł nego włączenia się w proces funkcjonowania społeczeństwa jest spontaniczność wszystkich jednostek w społeczeństwie (Moreno 1951d: 136). Powyższa teza, pierwsze z trzech głównych założeń filozoficz nych socjometrii, wskazuje zatem z jednej strony na struktural ny charakter rzeczywistości społecznej, z drugiej zaś — na emo cjonalny charakter najistotniejszych dla istnienia świata społecz nego struktur. Jest to, jak sądzę, główna wyjściowa teza socjo metrii, bez niej bowiem z łatwością można zakwestionować jej sens i znaczenie dla nauk społecznych. Jednocześnie wraz z tą tezą Moreno wikła się w sprzeczność nie do przezwyciężenia. Z jednej bowiem strony, aby móc sensownie podtrzymywać po gląd o wyjątkowym znaczeniu socjometrii, jej fundamentalnym charakterze dla nauk społecznych, musi dysponować tezą o po wszechności i niezbędności struktur socjometrycznych w społe czeństwie. Z drugiej zaś strony, wszystkie jego badania dotyczą grup małych, a on sam się uważa i przez innych jest uważany za prekursora i reprezentanta socjologii małych grup. Dysponuje więc danymi z tej dziedziny i nie ma dostatecznych podstaw, prócz własnego przekonania, by wypowiadać jakieś tezy o całym spektrum zjawisk społecznych. Powstaje zatem pytanie, czy struk tury socjometryczne charakteryzują jedynie małe grupy, czy wy stępują one także jako struktury całych społeczeństw? A więc czy struktury o charakterze emocjonalnym istnieją jedynie na terenie małych grup, 138

czeństw? Rozstrzygnięcie tej kwestii ma charakter podstawowy, albowiem decyduje o zakresie socjometrii. Cała praktyka badaw cza socjometrii oraz szereg wypowiedzi Moreno wskazują na to, że socjometria ma charakter ograniczony, albowiem struktury emocjonalne są cechą jedynie małych grup. Teza o emocjonalnym charakterze struktur socjometrycznych, bez względu na to, jaki byłby zakres ich występowania, jest jed nakże zbyt ogólnikowa, nawet jako teza filozoficzna. Potrzebne było pewne jej doprecyzowanie w -kategoriach właściwych dla fi lozoficznej analizy obiektów społecznych. Moreno robi to, powia dając, że socjometria zajmuje się konfiguracjami społecznymi, agregatami jednostek (Moreno, Jennings 1938: 343). Do pewnego punktu socjometria podziela stanowisko filozoficzne gesztaltys- tów (por. rozdział 3.3). Mianowicie struktury socjometryczne — powiadają Moreno i Jennings — są całościami w tym znaczeniu, że stanowią pewien rodzaj konfiguracji: każdy element struktu ry jest powiązany z każdym pozostałym elementem. Zmiana po zycji jednej jednostki może wpłynąć na całą strukturę. Istnieje więc wzajemna determinacja cech i działań poszczególnych ele mentów struktury przez strukturę, ale elementy są „determino wane analitycznie". Jak należy rozumieć zwrot: „determinowane analitycznie"? Odpowiedzi udziela sam Moreno: „[...] badacz kon figuracji społecznych jest w odmiennej sytuacji niż gesztaltysta. Nie bierze cn na warsztat czegoś danego, gesztaltu; on sam jest twórcą owego gesztaltu i wobec tego pomysłodawcą układu. I to w obrębie tych układów dąży on do badania zjawisk społecznych, nie zaś poza nimi. [...] Struktury socjometryczne, podobnie jak zapis muzyczny, są językiem, symbolicznym odpowiednikiem, nie zaś procesem samym w sobie. Są one analogiczne do układów czasoprzestrzennych w rozumieniu Kanta. Myślenie pojęciowe stosuje je w celu porządkowania zjawisk" (Moreno, Jennings 1938: 343; podkr. J. S.). Sądzę, że wypowiedź ta ma absolutnie kluczowe znaczenie dla zrozumienia sensu socjometrii Morena. W wyżej zacytowanym fragmencie zawiera się wyraźna sugestia co do umownego, for malnego, apriorycznego charakteru struktur socjometrycznych. Jak wiadomo, przestrzeń i czas były przez Kanta traktowane ja ko byty idealne, nie należące do świata rzeczy, jako pochodne 139

ludzkich zmysłów. Były to formy (w Arystotelesowskim rozu mieniu) subiektywne, stosowalne do wszystkich zjawisk. Tak więc układy przestrzenno-czasowe, a właściwie świat przestrzen ny i czasowy został uznany przez Kanta za zjawiskowy i niereal ny. Czy struktury socjometryczne byłyby zatem czymś niereal nym i zjawiskowym? Czy istotnie można o nich orzec, że są su biektywnymi formami? Rzeczywiście, ostatnie zdanie z cytowa nego fragmentu wypowiedzi Morena i Jennings potwierdza to przypuszczenie. Wątpliwości natomiast wiążą się po pierwsze z tym, że Mo reno, na co zwracało uwagę wielu badaczy, nie należał do tego typu intelektualistów, którzy tradycję filozoficzno-teoretyczną traktują z dużą starannością i uwagą. Wręcz przeciwnie, jego uwaga była skierowana raczej na tworzenie własnych pomysłów niż na dogłębne zrozumienie poprzedników. Dowodzą tego choćby jego powierzchowne eseje na temat marksizmu, w których po dejmuje krytykę poglądów Marksa. Podobnie rzecz się ma chyba także w przypadku znajomości poglądów Immanuela Kanta. Mo reno powołuje się na koncepcję czasu i przestrzeni Kanta, roz ważając status ontologiczny struktur socjometrycznych, natomiast Kant stworzył ją, konstruując teorię poznania. Według Morena — na co wskazują jego wypowiedzi przytoczone wcześniej — struk tury socjometryczne miały raczej charakter ogólnych pojęć, u Kanta zaś układy czasowonprzestrzenne należały do kategorii wyobrażeń jednostkowych. Niewątpliwie, pomiędzy strukturami socjometrycznymi Morena a czasem i przestrzenią u Kanta istnie je jakieś podobieństwo, lecz trudno byłoby mówić o .analogii mię-dzy nimi. 3.2.4. Koncepcja grupy społecznej. Pewnym potwierdzeniem trafności powyższych rozważań jest stanowisko, jakie Moreno zajmuje w kwestii rozumienia pojęcia „grupa społeczna". Już w 1949 roku Georges Gurvitch zauważył, że stanowisko Morena w tej sprawie nie jest jednoznaczne: co innego deklaruje on w tek stach programowych, co innego zaś staje się potem jego prakty ką badawczą. „Pomimo swego wcześniejszego przyrzeczenia, że będzie badał «grupę ludzką jako całość» — pisze Gurvitch — pomimo przywiązywania tak wielkiej wagi do «grup», «grup te-

140

rapeutycznych» itp., do wzajemnych relacji pomiędzy funkcjono waniem grupy a jej strukturą, Moreno wzdraga się przed per spektywą przyznania grupom społecznym rzeczywistości sui ge-neris, nieredukowalnej do elementów ją tworzących!" (1949: 16). Ambiwalentność stanowiska Morena uwidoczniła się najwyraźniej w jego artykule Sociometry and the Cultural Order z 1943 roku, na który zresztą powołuje się także Gurvitch. Z jednej strony bowiem Moreno pisze: „Musimy wyłączyć poza nawias socjometrii wszystkie badania opinii publicznej, które opierają się na zada waniu pytań dużej liczbie jednostek całkowicie od siebie oddzie lonych, jak to ma na przykład miejsce u Gallupa", przyznając tym samym, że podejście agregacyjne jest wadliwe, ale z drugiej strony, gdzie indziej pisze: „[...] grupa jest jedynie metaforą i ja ko taka nie istnieje, jej rzeczywistą zawartością są wzajemnie po wiązane osoby tworzące ją nie jako prywatne jednostki, lecz jako przedstawiciele tej samej kultury" (1946: 354). Rozstrzygnięcie dotyczące rzeczywistego charakteru jego kon cepcji grupy społecznej jest — jak sądzę — wbrew pozorom ła twe. Otóż myślał on o grupach społecznych w kategoriach specy ficznie przez siebie rozumianej Kantowskiej koncepcji układów czasowoprzestrzennych. Brak precyzji języka używanego przez Morena, nie zaś ambiwalencja jego własnych przekonań, powodo wał pewne trudności interpretacyjne. Jest to zresztą zrozumiałe, jeśli się zważy, że Moreno nie był zdolnym analitykiem — był raczej ambitnym praktykiem i dynamicznym organizatorem. Spo strzegł to zresztą bez trudu Guryitch, który pisał, że Moreno i jego następcy „[...] pozostali, pomimo czynionych wysiłków, czę- v ściowo upośledzeni przez ukrytą [...] psychologię indywidualis tyczną, która popycha ich do redukowania rzeczywistości społecz nej do interpersonalnych i intergrupowych stosunków preferen cji lub odrzucenia [...]" (1949: 11). Status ontologiczny grupy spo łecznej (małej grupy społecznej) jest zatem zbliżony lub nawet tożsamy ze statusem ontologicznym struktur socjometrycznych, te zaś mają cechy ontologiczne zbliżone do układów czasowo-przestrzennych Kanta. Tak zarysowane stanowisko wywołuje jednakże szereg pro blemów natury teoretycznej. W filozofii Kanta układy czasowo-iprzestrzenne nie mogły mieć innego charakteru, jeśli miały umoż141

liwiać skonstruowanie teorii poznania, która przezwyciężałaby epistemologiczny monizm empirycystów i racjonalistów. Tymczasem Morenowska koncepcja grupy nie pozwala mu zrealizować jego celów teoretycznych, tj. skonstruować teorii rzeczywistości spo łecznej, której istotnym składnikiem są działające, walczące prze ciwko sobie, mające struktury grupy społeczne. Odrzucenie agregacyjnego punktu widzenia na grupę społeczną, zdefiniowanie jej jako całości złożonej nie z jednostek, lecz z atomów społecznych powinno doprowadzić go do tezy o istnieniu rzeczywistości gru powej sui generis. Wszak tylko tak rozumiana grupa, a więc gru pa mająca rzeczywistość sui generis, może działać, walczyć wy wierać przymus na swych członków. Bez tego oraz bez rzeczy wistej równowagi pomiędzy siłami odśrodkowymi i dośrodkowy-mi grupa nie może działać jako niezależny obiekt, rzecz — może być jedynie potraktowana zjawiskowo lub jako fakt z dziedziny przedstawień. Na takich właśnie podstawach filozoficznych opiera się cala socjometria Morena, o czym trzeba pamiętać, rozważając pozostałe jej kluczowe kategorie. 3.2.5. Atom społeczny. Kluczowym pojęciem koncepcji Morena jest atom społeczny, który został potraktowany jako najmniejsza jednostka strukturalna społeczeństwa (grupy społecznej). Wbrew pozorom pełna eksplikacja tego pojęcia nie je&t łatwa. Ndeomał w każdym eseju Morena można znaleźć jakieś uwagi na temat atomu społecznego, wskutek czego dopiero ich synteza daje jego pełny obraz. Zacznijmy od sformułowań wstępnych, w których zostają ustalone wstępne warunki zaistnienia tego obiektu spo łecznego. W eseju The Social Atom and Death Moreno pisze, iż to właśnie atom społeczny, nie zaś jednostka ludzka jest naj mniejszym strukturalnym składnikiem społeczeństwa {1947b: 80 - 81). Gdzie indziej dodaje, że jest i-j „pierwsza, rzeczywista struktura dostrzegalna w budowie społeczeństwa ludzkiego" (1951d: 145), zwracając uwagę, iż choć atomy społeczne są z całą pewnością pierwotnymi strukturami, to nie są one jednak tożsame z grupami pierwotnymi. W tym samym eseju zastrzega się także, iż atom społeczny nie jest identyczny z formalną pozycją jedno stki w grupie.

Czym zatem jest atom społeczny? Punktem wyjścia winna być teza często powtarzana przez Morena i jego współpracowni ków, będąca składnikiem jego ogólniejszych poglądów na istotę świata społecznego: jednostka ludzka nie może być rozpatrywana w izolacji od innych jednostek, z którymi jest powiązana. Tak więc dla badacza rzeczywistości społecznej, socjologa, który po sługuje się koncepcją socjometryezną, pojedyncza, izolowana jednostka ludzka de facto nie istnieje. Świat społeczny zaczyna się tam, gdzie wchodzimy w sferę stosunków .międzyludzkich, ludzie jako jednostki społeczne istnieją dopiero wówczas, gdy są uwikła ni w różnorodne struktury interpersonalne. Wydawałoby się, że pozycja społeczna jest tu pojęciem wystarczającym, wszak zakła da ona istnienie szeregu relacji jednostki ją zajmującej z inny mi osobami. Jednakże dla Morena pozycja jest układem niewy starczającym, albowiem po pierwsze, zbyt słabo uwidacznia się w niej strukturalno-interpersonalny charakter rzeczywistości spo łecznej, po drugie zaś spoiwo, podłoże oraz treść stosunków inter personalnych składających się na atom społeczny mają specyficz ny charakter, odmienny od tego, co zwykło się przypisywać sto sunkom właściwym dla pozycji społecznej. W eseju napisanym w 1941 roku wspólnie z Helen H. Jennings mianem atomu społecznego Moreno określał sumę struktur inter personalnych wynikającą z relacji wyboru i odrzucenia, koncen trujących się wokół danej jednostki (1941: 269), precyzując to dalej następująco: „[...] atom społeczny [...] może być potraktowa ny jako jednostka strukturalna wynikająca z istoty procesu wy boru. Jeśli jest to jednostka strukturalna [...], to powinna istnieć możliwość zademonstrowania, iż atom społeczny danej jednostki ulegając zmianie, zachowuje ipewną spójność między swą «we-wnętrzną strukturą» w jednym momencie czasowym i w kolej nym, dostatecznie odległym" (1941: 277). Jest to stwierdzenie i tot e, albowiem sugeruje ono pewną autonomiczność, samoistność atomów społecznych. Dowodzi ono także, że początkowo Moreno kładł silny nacisk jedynie na pewien typ stosunków, relacji — na te, które wynikają z procesu wyboru, a więc należą w prze ważającej mierze do kategorii stosunków o podłożu psychologicz nym. Potwierdził to z/resztą w Who Shall Survive?, pisząc: „Atom

142

143 stanowiska Morena wydaje się niezwykle trafna. Istotnie, atomy społeczne tworzone spontanicznie, albowiem wynikają one ze stosunków o podłożu psychologicznym, wyboru lub odrzucenia, petryfikują się nie uzyskując wszakże całkowitej autonomii egzystencjalnej, jaka przysługuje na przykład grupom społecznym. Są one więc względnie trwałymi wzorami struktu ralnymi, którym nie przysługuje własność pełnej samoistności.

społeczny jest najbardziej złożoną konstelacją stosunków psycho logicznych — rodzajem pojedynczej komórki w świecie społecz nym" (Moreno 1934: 77). Podłoże, na którym utrzymuje się owa konstelacja stosunków społecznych zwana atomem społecznym, odgrywa u Morena istot ną rolę, czego dowodzi szereg jego wypowiedzi w tej kwestii. W Psychodrama pisze, że atom społeczny jest jądrem wszystkich jednostek, z którymi dana jednostka jest emocjonalnie powiąza na i które równocześnie są z nią powiązane (1946: 84). W Founda-tions oj Sociometry powiada zaś, że jednostka odnosi swe emocje do otaczających ją grup, a z kolei członkowie tych grup reagują emocjonalnie na tę jednostkę, co w rezultacie prowadzi do tego, że na pograniczu pomiędzy jednostką a grupą można dostrzec wzór atrakcyjności i odrzucenia zwany atomem społecznym (1951d: 24). Słowo „dostrzec" nie pojawia się tu przypadkowo, albowiem dla Morena atom społeczny jest faktem, nie pojęciem, podobnie jak w anatomii układ na przykład naczyń krwionośnych jest faktem opisowym. Jesteśmy już, jak sądzę, blisko konkluzji, zanim jednak ją przedstawię, chciałbym odwołać się do wypowiedzi Gurvitcha i Morena. Ten pierwszy w artykule Microsociology and Socio metry dokonuje analizy stanowiska Morena wyrażonego w Socio-metry and the Cultural Order. Pisze: „Rozpatruje on [Moreno — J. S.] «atomy społeczne» jako dynamiczne i spontaniczne układy charakteryzujące się interakcją pomiędzy członkami. Układy te stają się mniej lub bardziej stabilne dzięki specyficznej dystry bucji «ról społecznych» oraz dzięki integracji i absorpcji «atomów kulturowych». Ponadto uznaje on niemożność całkowitego oddzie lenia atomów społecznych tak wzbogaconych od konfiguracji spo łecznych oraz od poszczególnych grup, dla których stanowią one «najmniejszą jednostkę funkcjonalną»" (Gurvitch 1949: 14). Po wyższa interpretacja

Wydaje się, że ich kształt strukturalny jest niezwykle bliski temu, co po raz pierwszy w_1958 roku Robert Merton nazwał ..zespołem ról". Z jednym wszakże wyjątkiem. Dla Mertona ze społy ról były rezultatem stosunków społecznych przebiegających na różnorodnym podłożu, nie tylko psychologicznym, co było z kolei charakterystyczne dla atomów społecznych Morena. W wy danym w 1960 roku Sociometry Reader Moreno zmodyfikował swoje stanowisko. Spowodowało to, że oba wspomniane tu istot ne pojącia nauk społecznych zyskały ten sam sens. Atom spo łeczny bowiem stanowi teraz „[...] rdzeń wszystkich jednostek, z którymi dana jednostka jest w istotny sposób powiązana lub też które równocześnie są powiązane z tą jednostką: wzajemny ^tosunek może mieć charakter emocjonalny, społeczny lub kul turowy" (The Sociometry Reader: 52). W ten sposób dochodzimy do dość nieoczekiwanej konkluzji. Otóż okazuje się, że atomy spo łeczne u Morena są tożsame zespołom ról u Mertona, mimo że obie te koncepcje najwyraźniej powstały niezależnie i wywodzą się z odmiennych tradycji intelektualnych (Merton zmodyfikował an tropologiczną koncepcję ról społecznych Ralpha Lintona). Moreno traktował atom społeczny jako najbardziej elementarną, najpros tszą 144

jednostkę strukturalną świata społecznego. 3.2.6. Tele. Główna idea Morena, do której urzeczywistnienia musiał wykorzystać pojęcie tele, jest następująca. Otóż każda zbio rowość, grupa społeczna ma dwa porządki społeczne albo w każ dej występują dwa rodzaje bytów. Z jednej strony mamy w niej do czynienia z oficjalnym, sztywnym porządkiem społecznym, z drugiej zaś — z porządkiem społeczno-afektywnym, który ule ga strukturalizacji całkowicie spontanicznie. Ten drugi typ po rządku społecznego zostaje właśnie uznany przez Morena za tak zwaną strukturę głęboką, ukrytą i rzeczywistą. To mając na my śli ten drugi typ porządku społecznego, Moreno głosił, że jest on jedyną szansą przetrwania struktur politycznych i organizacyj nych. Tylko te struktury polityczne czy organizacyjne, twierdzi Moreno w Who Shall Survive?, które potrafią zorganizować się, oprzeć swój byt na głębokich, ukrytych i rzeczywistych struktu rach socjometrycznych, będą zdolne do przetrwania. W jaki spo sób jednakże struktury oparte na całkowicie spontanicznych re10 — Male struktury...

145

akcjach ludzkich są zdolne do osiągnięcia pewnego stopnia petry fikacji, stabilności, powtarzalności. Jak to się dzieje, inaczej mó wiąc, że te sponanicznie tworzone struktury są zdolne do prze kroczenia poziomu przypadkowości? Otóż sprawia to właśnie dzia łanie tele. „Pojęcie tele — pisze Moreno — nie jest czysto teoretyczną konstrukcją. Zostało ono zasugerowane przez dane socjometrycz-ne. Statystyczny rozkład atrakcyjności i odrzuceń dokonuje się pod wpływem pewnego ezoterycznego czynnika. [...] Trend w kie runku wzajemności przyciągań i odrzuceń wielokrotnie przekra cza możliwość przypadkowości. Czynnik odpowiedzialny za ten efekt zwany jest «tele»" (1951d: 144). Gdzie indziej określił je jako socjograwitacyjny czynnik, decydujący o stopniu realności konfiguracji społecznej przekraczającej przypadkowość. Działa on pomiędzy jednostkami, pociągając je lub wręcz zmuszając do na -

wiązania stosunków przekraczających poziom przypadkowości (Moreno 1955: 105; 1947a). Tak więc wszelkie stosunki społeczne, zwłaszcza stosunki atrakcyjności, których początkiem są całkowi cie spontaniczne relacje jednostek, są oparte na tele. Może ono być wobec tego zdefiniowane jako spoiwo grupowe. Albowiem to właśnie tele powoduje, że jednostki stają się dla siebie atrak cyjne lub odpychają się wzajemnie; to właśnie tele umożliwia przepływ uczuć, z których najwyraźniej zbudowany jest między innymi atom społeczny (Deutschberger 1947: 249). Tele kształtuje poczucie związku z innymi osobnikami {Moreno, Jennings 1938: 363). The Sociometry Reader Morena zawiera następujące określe nie tele, które może być podsumowaniem powyższych rozważań. Tele „[...] zostało potraktowane jako spoiwo utrzymujące razem jednostki i grupy. Spójność grupowa, wzajemność relacji, komu nikowania się i wspólnych doświadczeń są funkcjami tele" (1960b: 17). Zawsze jednak gdy usiłujemy dokonać jakiejś bardziej dro biazgowej operacjonalizacji tego czynnika, zwłaszcza wówczas, gdy usiłujemy uczynić go przedmiotem poszukiwań teoretycznych, okazuje się, że

jest on rzeczywiście — jak stwierdził to sam Mo reno — czynnikiem ezoterycznym, a wiec czymś tajemniczym, dostępnym tylko dla wtajemniczonych. Nieodparcie też nasuwa się stale pokusa analogii pomiędzy „tele" a słynnym „eterem",

który miał być nośnikiem fal radiowych. Okazało się, że „eter" nie istnieje, podobnie jak nie ma ani dowodu istnienia tele, ani potrzeby korzystania z tego pojęcia w świetle współczesnej wie dzy socjologicznej. 3.2.7. Spoistość grup społecznych. Pojęcie spoistości albo spój ności grup społecznych zostało niestety skonstruowane przy uży ciu pojęcia „tele", przez co Moreno pozbawił je możliwości empi rycznej weryfikacji (Moreno 1950: 176). Sama definicja spoistości była jak na owe czasy tradycyjna, albowiem Moreno określał ją jako „siły utrzymujące jednostki w ugrupowaniach, w których się one znajdują". Jednak umieszczona w kontekście całej koncep cji Morena, a zwłaszcza silnie związana z pojęciem „tele", straciła jakikolwiek sens empiryczny i nabrała posmaku spekulatywności. Oto ów specyficzny czynnik tele może spowodować, że grupa ule ga transformacji z grupy przypadkowej w grupę rzeczywistą, a następnie ze słabo ustrukturalizowanej grupy rzeczywistej w grupę silnie ustrukturalizowaną lub odwrotnie. Tak więc de facto to spójność grupowa decyduje o przekroczeniu przez grupę poziomu przypadkowości, nie zaś tele, ale spójność grupy jest przecież funkcją tele — powiada Moreno. 3.2.8. Struktura socjometryczna. Pojęcie struktury socjometrycznej nastręcza nie mniej kłopotów niż poprzednie, przede wszytkim dlatego, że jego treść także silnie została powiązana z działaniem czynnika „tele". Oczywiście można by i tym razem postąpić w sposób wypróbowany w przypadku „eteru" — po prostu pominąć „tele" w naszych rozważaniach (co zresztą uczy niono w późniejszych badaniach socjometrycznych). W tej pracy jest to jednak niemożliwe. Występuję tu w roli historyka socjo logii, wobec czego moim głównym zadaniem jest odtworzenie koncepcji, nie zaś jej modyfikacja i rozwijanie. Otóż w oryginalnej Mórenowskiej koncepcji struktury socjometrycznej „tele" jest niezwykle istotnym i silnie z nią związa nym czynnikiem. Rozumowanie Morena jest następujące. Gdy okaże się, że atomy społeczne uległy pewnej wewnętrznej petry fikacji, to jest gdy stwierdzimy, że cechują się one trwałą struk turą oraz że rozwijają się według pewnych reguł, będziemy 10* 147

146

148 w stanie dostrzec pojawienie się dodatkowych struktur złożonych właśnie z szeregu powiązanych atomów społecznych. Z faktu te go wynika, że te dodatkowe struktury niewiele różnią się od swych elementów składowych, że są to także struktury oparte na bilan sie atrakcyjności i repulsji wzajemnej jednostek. Znów więc po jawia się owo tajemnicze tele, które sprawia, że struktury tak powstałe — struktury socjometryczne — nie pozostają przypad kowe. Otóż koniecznym warunkiem przekroczenia poziomu przy padkowości jest możliwość przepływu uczuć atrakcyjności i re pulsji pomiędzy jednostkami. Inaczej mówiąc, trzeba założyć, że każda jednostka w obrębie danej struktury socjometrycznej jest czuła, wrażliwa na sytuację życiową innej jednostki w obrębie tej struktury, a więc że owe indywidualne stany wrażliwości są w pewien sposób ze sobą skorelowane. Tak więc we wszystkie relacje między jednostkami musi ingerować czynnik tele jako niezbędne podłoże, spoiwo umożliwiające przepływ uczuć. Może być jednak tak, iż tele istniejące pomiędzy jednostkami jest jedynie potencjalne i nie uaktywnia się, dopóki jednostki nie znajdą się w odpowiedniej bliskości lub dopóki ich uczucia i my śli nie spotkają się dzięki odpowiednim kanałom komunikacyj nym, nawet jeśli dzielić je będzie określony dystans. Zatem kon sekwencją istnienia tele pomiędzy jednostkami oraz odpowied nich kanałów umożliwiających spotkanie się, zderzenie wzajemne uczuć atrakcyjności i repulsji jest powstanie złożonych struktur socjometrycznych. Są one utworzone z długich łańcuchów je dnostek ludzkich, z których każda cechuje się odmiennym stop niem wrażliwości wobec partnerów uruchamianej przez tele. Z tak rozumianym pojęciem struktury socjometrycznej wiąże się wiele problemów. Jednym z najpoważniejszych jest utrzymu jące się właściwie do chwili obecnej, a powstałe w czasach More na, przekonanie, że struktura socjometryczna to rozkład stosun ków sympatii, obojętności i antypatii pomiędzy członkami grupy. Tymczasem dość wcześnie niektórzy autorzy zauważyli, że zało żenie, iż możliwa jest sytuacja, w której ludzie byliby w stanie w swych działaniach starannie oddzielić uczucia i emocje żywione wobec partnerów od kalkulacji o charakterze bardziej instrumen talnym, jest po prostu kontrfaktyczne. Błąd rozumowania More na i wielu jego kontynuatorów polegał więc na tym, iż uznali oni

za rzecz możliwą istnienie „czystych" struktur socjometrycznych, u podstaw których leżą motywacje emocjonalne, oparte na uczu ciach przyjaźni, atrakcyjności i repulsji, ujmowane niezależnie od sytuacji społecznej (Jordan 1984: 267 - 269), Formułując problem w kategoriach stosowanej w socjometrii techniki badawczej (któ rej bliższym omówieniem nie będę się w tej książce zajmować), Kazimierz Jordan pisze: „Z niezrozumiałych powodów badacze często nawet nie dopuszczają podejrzenia, iż u podstaw wyboru leżeć mogą motywacje natury instrumentalnej, czyli takie, które będą zorientowane na czystą przydatność wybieranej dla wybie rającej w konkretnej sytuacji sugerowanej przez test socjometryczny" (1984: 269). W rezultacie istotnie okazuje się, że uy.yskanip obracał—^zy^ _stej" gtriijftiry grtpjrymptry_cznej. ajwięc_takiej, o jakiej__myślał Moreno — struktury powstałej na podłożu wzajemnie komuni kowanych uczućTaTrakcyjności i i^pulsjj_o_całkgwicie emocjonalnynT^zabarwieniu — jesJLniejripjżiiw^_aib_gwiem zawsze uczuciom .Jyjntowarzyszyć. bidzie motywacja instrumentalna^ W wyniku tego struktury te ulegać będą zniekształceniu, które polega na „[...] przeroście popularności jednostek, wobec których panuje w grupie opinia, że współdziałanie z nimi w danej sytuacji może przynieść zwiększoną efektywność własnego działania i płynące z tego korzyści" (Jordan 1984: 274). Wbrew pozorom problem został dostrzeżony bardzo wcześnie, wówczas gdy socjometria znajdowała się w stadium największe go rozkwitu. Wywiązała się w związku z tym ciekawa polemika pomiędzy Francisem McLennanem Yreelandem i Florianem Znanieckim. Otóż Yreeland, referując wyniki pewnych badań, do strzegł, że preferencje dotyczące przyjaźni członków grupy ujaw niają struktury społeczne, które powstają wbrew ideałom wza jemności w grupie. Polega to na tym,_ że osobami częściej wy_bieranymi_ją członkowie^ z wyższych warstw grupy, jpodczas gdy osobyj.zolowane rekrutują się najczęściej spośród nowych człon ków lub tych, którzy ulokowani s^ w_jriiż^y.ch..j.ej_._warstwaclL Zdaniem Yreelanda (i całkowicie w zgodzie z ideą Morena) fakty te wskazują na istnienie czynników, które znajdują się w kolizji z atrakcją opartą jedynie na czynnikach osobowościowych. „Istnie je duże i trwałe zróżnicowanie w preferencjach członków pocho-

149 dzących z odmiennych warstw społecznych — większa część wy borów skierowana jest ku osobom z warstw wyższych lub człon kom tej samej warstwy co dany, wybierający ją osobnik" (Vre-eland 1942: 151). Oczywiście przeczy to generalnej idei struktury socjometrycznej w rozumieniu Morena. Obserwuje się stabilność pozycji w strukturze zarówno osób będących gwiazdami socjometrycznymi, jak i osób izolowanych w obrębie badanej grupy — konkluduje Yreeland — na, przekór istniejącej w tej grupie po lityce równej akceptacji każdego członka grupy (1942: 162). Znanieoki ostro zaprotestował przeciwko takiej interpretacji tej prawidłowości, wykazując przy okazji wadliwość klasycznego Morenowskiego „ortodoksyjnego" rozumienia struktury socjometrycznej (1943: 225-233). Nie mogę zaakceptować konkluzji Vreelanda — twierdzi Znaniecki. Trendy, które wykrył, nie znajdu ją się w konflikcie, lecz w całkowitej zgodzie z instytucjonalnym wzorem grupy. Stopień atrakcyjności jednostki nie zależy od jej cech osobowościowych, a w każdym razie nie zależy od nich wy łącznie. Dominujące znaczenie ma stopień, w jakim jednostka, ja ko obiekt doświadczenia społecznego tych, którzy są z nią w kon takcie, jest przez nich charakteryzowana i oceniana jako pożąda na osobowość T. ich własnego punktu widzenia (Znaniecki 1943: 230). Tak więc klasycznego Morenowskiego rozumienia struktury socjometrycznej nie można w pełni zaakceptować, mimo że do chwili obecnej wielu badaczy przyjmuje sformułowania Morena bez zastrzeżeń. 3.2.9. Efekt socjodynamiczny. Z powyższą kwestią wiąże się ściśle to, co Moreno nazywał efektem socjodynamicznym. Otóż zaobserwował on, że rozkład dokonywanych wyborów zawsze ule ga pewnemu, jak to nazywał, zniekształceniu w tym sensie, że preferowane są osoby, które i tak cieszą się już dużą popularnoś cią w grupie, gdy rzadkojwybierane osoby ulegają jakby dalszej _dysJcryrninacjij[Moreno, Jennings 1938: 359). Tak więćTIczoa osób izolowanych i rzadko wybieranych ostatecznie ustala się na pew nym dolnym pułapie, stając się martwym punktem na skali po pularności, podczas gdy liczba wyborów osób z drugiego końca tej skali stale rośnie, wykazując znaczną dynamikę. Moreno i Jen nings (1938: 360) interpretują to zjawisko następująco: gdy jedno-

150

stka uzyska bardzo dużą liczbę wyborów, kolejne wybory będzie uzyskiwać coraz rzadziej jako jednostka, a coraz częściej jako symbol. Efekt socjodynamiczny polega więc na tym, że niewielka liczba bardzo lubianych osób kontroluje dużą część pozostałych wyborów, podczas gdy duża liczba osób wybieranych, a więc i lu bianych przeciętnie lub poniżej przeciętnej jest zdolna kontrolo wać jedynie niewielką liczbę wyborów. W kontekście rozważań nad pojęciem struktury socjometryez-nej przeprowadzonych wyżej uwagi te nabierają jednak nowego sensu. Otóż wydaje się, że to nie sam fakt bycia osobą lubianą, a więc nie tylko przepływ uczuć sympatii i antypatii wywołuje rozwarstwienie struktury grupy będące przedmiotem tak zwane go efektu socjodynamicznego. Mam wrażenie, że można by wy kazać, iż w wielu sytuacjach tak rozumiana struktura jest po chodną struktury powstałej na podstawie działań ludzkich kiero wanych bardziej instrumentalnymi motywami, a w każdym razie często te dwie struktury tak dalece się zazębiają, iż nie sposób ich od siebie oddzielić. Efekt socjodynamiczny leży, zdaniem Mo rena, u podłoża zjawisk przywództwa i izolacji w grupie, a tak że u podłoża nierównego podziału bogactwa i władzy. Pozostałe dwa prawa — prawo grawitacji społecznej oraz prawo socjogenetyczne — często przywoływane przez Morena ma ją charakter praw ąuasi-naukowych, sztucznych, przesadnie i cał kowicie niepotrzebnie podanych w „sformalizowanej" formie. Nie wnoszą one zresztą de facto niczego nowego do koncepcji socjometrii i nigdy nie były poważnie badane empirycznie. Prawo grawitacji społecznej lub ruchliwości społecznej głosi, że dwie grupy ludzi (Pi i P2) wykazują skłonność do wzajemnego zbliże nia się proporcjonalnie do okazywanej (ai) lub odczuwanej (a 2) atrakcyjności, odwrotnie proporcjonalnie do wielkości okazywa nej (n) lub odczuwanej niechęci (r 2) oraz odwrotnie proporcjonal nie do dystansu fizycznego dzielącego miejsce X od miejsca Y, w których ulokowane są odpowiednio Pi i Pz, pirzy założeniu, że zdolność do komunikowania się pomiędzy X i Y jest stała (Moreno 1934: 3; 1955: 101; 1951c: 152). Zdaniem Morena wszelkie postaci życia społecznego w rozumieniu socjometrii, a więc efekt socjodynamiczny, układy atomów społecznych, struktury socjometryczne są manifestacjami prawa grawitacji społecznej. Zamiast

151 komentarza i krytyki powyższego prawa powinno wystarczyć, jak sądzę, to, co zostało powiedziane przy okazji analizy struktur socjometrycznych. Prawo socjogenetyczne wydaje się niestety sprymitywizowaną formą ewolucjonizmu Spencera, albowiem głosi, że najwyższe for my organizacji grupy wyłaniają się z form prostszych — pomię dzy najprostszymi wzorami grup, utworzonych przez dzieci, a wzo rami najbardziej złożonymi, utworzonymi przez dorosłych, istnie je szereg stadiów pośrednich (Moreno 1934: 65-66; 1955: 102). Jako podsumowanie powyższych analiz socjometrii przytoczę następujące uwagi Jordana: „W rzeczywistości społecznej, jak to chciał widzieć Jacob Levy Moreno, wszystkie zachowania, tak jednostek, jak i całych grup, cechować powinny: szczerość, spon taniczność, emocjonalność postaw (...) jako wspólna i .naturalna wszystkim forma ekspresji, jako elementarny normatyw kulturo wy. Nowy, wspaniały świat, jaki próbował wykreować J. L. Mo reno, opierał się na założeniu, że kontakt z inną jednostką oraz wspólne uczestnictwo w grupie jest tą najważniejszą, najnatural-niejszą wartością, poprzez którą człowiek realizuje swoje «ja»" (1984: 274). Na gruncie takiej wizji — kontynuuje Jordan — niewątpliwie prawdą jest, że chęć współdziałania z kimś w do wolnej, byle zrozumiałej, sytuacji powinna ujawniać jednocześnie autentyczne preferencje emocjonalne danej jednostki wobec in nych. Problem jednak w tym, czy wizja ta nie jest kontrfaktycz-na, czy nie jest ona wypełniona utopijnymi naiwnościami; jeśli tak, powyższe przekonanie należałoby skorygować.
3.3. TEORIA POLA KURTA LEWINA I POWSTAŁE NA JEJ GRUNCIE KONCEPCJE

jednej z najpowszechniej współcześnie uznawanych swych postaci — w formie teorii dynamiki grupo152

Trudno jest rozstrzygnąć, który z wątków twórczości Lewina należałoby uznać za główny: jego dociekania natury filozoficznej i metateoretycznej, czy też rozstrzygnięcia teoretyczne bardzo czę sto wynikające z wcześniej przeprowadzonych badań ekspery mentalnych. Jedne i drugie wywarły wpływ na nauki społeczne, mikrosocjologia zaś do pewnego stopnia właśnie Lewinowi za wdzięcza swe istnienie w

wej (Festinger 1980). Założenia Lewina często w sposób niedo strzegalny odziaływają na dzisiejsze badania w tej dziedzinie. Można wręcz powiedzieć, że losy koncepcji Lewina potoczyły się dokładnie odwrotnie do losów socjometrii Morena. Ta ostatnia, jak pamiętamy, przetrwała jedynie w postaci metody badawczej. Jej założenia filozoficzne okazały się całkowicie kontrfaktyczne i z tego powodu zostały odrzucone przez współczesną mikrosocjo-logię. Teoria pola rozumiana jako zespół ogólnych konstatacji filozoficznych jest nadal w mikrosocjologii obecna, choć nie jest to bezpośrednio widoczne. Przypuszczalnie powodem tego stanu rzeczy jest duże znaczenie we współczesnej mikrosocjologii orien tacji eksperymentalnej, która mniej uwagi poświęca ogólnym podstawom filozoficznym swych dociekań, więcej zaś analizom metod i rezultatów teoretycznych. Aczkolwiek większość prac Lewina była poświęcona zagad nieniom sensu stricto psychologicznym (którymi nie będę się tu taj zajmował), to jednak istotny fragment jego twórczości dotyczył socjologii, a w szczególności mikrosocjologii. 3.3.1. Główna teza filozofii Lewina. Za główną tezę filozofii nauk społecznych Lewina uznałbym tezę holizmu onkologicznego przyjętą przez niego w odniesieniu do pojęcia grupy społecznej jeszcze w 1939 roku (Lewin 1939a; 1939b), a w postaci ogólnej rozwiniętą w artykule Analysis oj the Concepts Whole, Differen-tiation, and Unity (1941). W okresie tym powszechnie kwestiono wano tezę o istnieniu grup społecznych jako przedmiotów real nych (obecnie stanowisko to jest równie częste). Jak pisze Deutsch, jedynie jednostki traktowano jako przedmioty realne, a ,,[...] od woływanie się do takich charakterystyk grup, jak «atmosfera grupowa» czy «cele grupowe» było traktowane jako podejście «nienaukowe» czy zgoła «mistyczne»" (1968a: 466). To właśnie L e win dokonał w tej sferze zasadniczego przełomu i dzięki jego koncepcji przynajmniej część badaczy uznała realność grupy spo łecznej. A jeśli nawet nadal znaczna część badaczy żywi wątpli wości co do zasadności podejścia holistycznego en błoć, to przy najmniej zdecydowana większość rzeczywiście przestała trakto wać zjawiska, takie jak „cele grupowe", „atmosfera grupowa" itd. jako przejaw podejścia nienaukowego. Można powiedzieć, iż Le153

win jedynie wyraźnie wyartykułował problem, którego istnienie uświadamiano sobie już od jakiegoś czasu. Lata czterdzieste to, jak wiemy, okres lawinowo narastającej liczby eksperymentów nad małymi grupami. Konsekwencją tych badań było swoiste „na pięcie teoretyczne" polegające na tym, że poddawano ekspery mentom grupy, nie uznając jednocześnie — w sensie teoretycz nym — ich realności. Problem musiał być jakoś rozstrzygnięty, i to właśnie za sprawą Lewina rozstrzygnięcie (aczkolwiek nie ostateczne) przyjęło postać uznania tez holizmu ontologicznego (Lewan 1947a; 1947b; 1947c; 1948). Można powiedzieć, że istotą koncepcji Lewina jest szeroko ro zumiany holizm metodologiczny, którego zastosowanie do pojęcia grupy społecznej przyniosło następujący rezultat: „Istota grupy — pisał Lewin — nie polega na podobieństwie lub braku podobień stwa jej członków, lecz raczej na ich wzajemnej zależności. Gru pa może być scharakteryzowana jako «dynamiczna całość»; ozna cza to, że zmiana jakiegokolwiek elementu wywołuje zmiany wszystkich pozostałych części. Stopień wzajemnego powiązania członków grupy decyduje o tym, czy mamy do czynienia z «luź-ną» masą czy ze zwartą całością" (Lewin 1948: 54; zob. też 1943c). Definicja ta ujawnia nieomal wszystkie elementy koncepcji Lewi na. Podstawowym z nich jest teoria pola zapożyczona z fizyki, a służąca jako najogólniejsza podstawa pozostałych elementów tego podejścia: koncepcja całości jako układu dynamicznego, an-tyredukcjonizmu oraz antyarystotelizmu jako zasady procedury budowania twierdzeń. Wymienione cztery elementy należy, w mo im przekonaniu, potraktować jako składowe holizmu metodolo gicznego Kurta Lewina, który najczęściej nazywany jest „teorią pola". Morton Deutsch nadmienia także o dwóch innych elemen tach tej koncepcji: antyfenomenologizmie oraz postcassirerow-skiej koncepcji natury pojęć teoretycznych, ponieważ jednak nie są one powiązane ani z holizmem koncepcji Lewina, ani też z pro blemami dynamiki grupowej, nie będę poddawał ich analizie. 3.3.2. Fizyczna teoria pola jako źródło inspiracji koncepcji Lewina. Dwa dziesięciolecia poprzedzające opublikowanie znaczących prac

Lewina: A Dynamie Theory of Personality (1935) i Prin-ciples of Topological Psychology (1936) (zob. też Lewin 1939b;

154

1947a; 1947b; 1951) obfitowały w wiele doniosłych odkryć nauko wych w fizyce, których ukoronowaniem było między innymi po wstanie fizycznej teorii pola rewolucjonizującej dotychczasowe wyobrażenia o rzeczywistości fizycznej. Odkrycia Faradaya, Maxwella, Hertza doprowadziły do odrzucenia paradygmatu opiera jącego się na mechanistycznej fizyce Newtona. Jest rzeczą inte resującą, że odkrycia te wywarły także wyraźny wpływ na inne nauki, zwłaszcza na biologię i nauki społeczne — jak zauważa Morton Deutsch (1968a: 412). Spróbujmy zatem, posiłkując się do pewnego stopnia analizą Deutscha, odpowiedzieć ,na pytanie o sens tych odkryć dla nauk społecznych. Zacznijmy od tego, że klasyczna mechanika rozpatrywała świat przyrodniczy, przyjmując założenie o istnieniu szeregu sił działających między cząstkami materii. Odtworzenie obrazu wza jemnego oddziaływania tych sił na poszczególne cząstki pozwoliło wyjaśnić przebieg danego zjawiska i przewidzieć jego konsekwen cje. Inaczej mówiąc, ustalenie masy, prędkości, kierunku oraz położenia danej cząstki umożliwiało przewidywanie i wyjaśnianie jej zachowania w stosunku do innej cząstki lub cząstek, przy za łożeniu, że posiadamy taką samą wiedzę o innych cząstkach. We dług Newtona każda zmiana w ruchu danej cząstki może być spowodowana, ogólnie rzecz ujmując, jedynie przez dwa typy sił: albo przez siłę działającą z zewnątrz, albo przez wzajemne przyciąganie lub odpychanie, zgodne z działaniem sił grawitacji. Zmienne czasu i przestrzeni Newton traktował jako constans, to jest nie uwzględniał ich udziału w procesie oddziaływania cząstek na siebie. Stanowiły one oczywiście rodzaj układu odniesienia, który jednak zachowywał „neutralność" wobec rozpatrywanych pro cesów. Przełom wieku dziewiętnastego i dwudziestego przyniósł tak że przełom w sposobie postrzegania rzeczywistości fizycznej. W wyniku serii eksperymentów przeprowadzonych przez Oerste-da i Faradaya klasyczna mechanika Newtona została zastąpiąna teorią pola elektromagnetycznego. Przede wszystkim okazało się, że istnieją regiony lub pola rozchodzenia się sił elektromagnetycz nych, które istnieją nawet wówczas, gdy nie ma jakichkolwiek cząstek materialnych, na które siły te mogłyby oddziaływać. To była pierwsza ważna idea: założenie istnienia pola sił elektroma155

gnetycznych jako uniwersalnego układu odniesienia, w obrębie którego „rozgrywają się" podstawowe procesy fizyczne. Stwier dzono także, że wiedza o właściwościach pola elektromagnetycz nego wystarcza do wyjaśnienia zjawisk elektromagnetycznych, a więc także do wyjaśnienia elementarnych procesów fizycznych (i jest niezależna od wiedzy o pochodzeniu pola elektromagnetycz nego). Inaczej mówiąc — jak pisze Deutsch — pole elektroma gnetyczne jest jednoznacznie realne, ale jego realność nie jest uzależniona od istnienia jakichkolwiek cząstek materialnych (Deutsch 1968a: 413). W tym miejscu wypada za Deutschem zacytować Einsteina i Infelda, którzy w 1938 roku pisali: „Trzeba było wielkiej wy obraźni naukowej, aby zrozumieć, że to nie ładunki ani cząstecz ki, lecz pole w przestrzeni pomiędzy ładunkami i cząsteczkami jest tym istotnym czynnikiem w opisie zjawisk fizycznych" (Ein stein, Infld 1938: 259). Była to druga ważna idea: założonie, iż istota zjawisk przyrodniczych sprowadza się do istoty pola elek tromagnetycznego. Zwróćmy uwagę, że przestrzeń w sensie fi zycznym istnieje teraz pomimo braku w niej jakichkolwiek czą stek materialnych, jest bowiem rozumiana jako układ sił i napięć o charakterze grawitacyjnym i elektromagnetycznym. Trzecią istotną ideę, jaka zawierała się w koncepcji pola elek tromagnetycznego, można ująć w ten oto sposób: pole — będąc wysoce abstrakcyjnym przedmiotem, którego granice wyznaczają oddziaływające w nim siły, nie zaś cząstki materialne — ma swoją „historię", jednakże jest ona inaczej rozumiana niż „histo ria" cząstek materialnych u Newtona oraz inaczej niż rozumie się historię na terenie nauk społecznych. U Newtona historia po legała na odnajdywaniu związków między obecnie zachodzą cymi wydarzeniami a znajdującymi się gdzieś w przestrzeni wa runkami. Było to więc wiązanie ze sobą co najmniej dwóch od dzielonych od siebie wydarzeń w przestrzeni, ale istniejących w tym samym momencie czasu. Tak więc dane zdarzenie uwarunkowane jest czynnikami teraźniejszymi, istniejącymi gdzieś w przestrzeni. Następne wydarzenie, które miało miejsce w ko lejnym momencie czasu, także zdeterminowane jest warunkami dlań teraźniejszymi, istniejącymi gdzieś w przestrzeni. Jest to typ powiązań :zdarzeń odmienny od tego, który jest charakterystycz-

156

ny dla nauk społecznych: zdarzenie teraźniejsze uwarunkowane \ jest czynnikami istniejącymi w przeszłości niekiedy nawet bardzo odległej. Trzeba jednak zaznaczyć, że nauki społeczne akceptują i stosują też ów Newtonowski model historii, to jest model, w którym następują po sobie w czasie nie związane ze sobą ukła dy przyczynowo-skutkowe. Elektromagnetyczna teoria pola wpro wadziła jeszcze inny typ rozumienia historii. Otóż to nie cząstki lub zdarzenia zachodzące teraz i tutaj są uzależnione od warun ków istniejących w przeszłości, lecz pole istniejące tu i teraz jest uzależnione od pola istniejącego w bezpośrednim sąsiedztwie cza sowym w przeszłości. Była to nowa idea, której heurystyczna wartość do tej pory nie została przez socjologię odkryta. Czwarta istotna idea teorii pola elektromagnetycznego spro wadzała się do tezy, że zachowanie się obiektu o określonych właściwościach w przestrzeni jest uzależnione od rozkładu sił w danym polu przy uwzględnieniu właściwości tego obiektu. Oznaczało to, że właściwości obiektu mogą jedynie modyfikować działanie sił w obrębie pola, lecz w żadnym razie nie są w sta nie zdeterminować zachowania obiektu. Działanie obiektu jest wyznaczone przez rozkład sił w obrębie pola, nie zaś przez jego cechy. Sądzę, iż również ta idea nadal czeka na wykorzystanie, w socjologii, aczkolwiek wydaje się ona bliska zdroworozsądko wym wyobrażeniom. Jej przyjęcie oznacza bowiem, że jeśli posiadamy dostateczną wiedzę o danym przedmiocie oraz jeśli je steśmy w stanie odtworzyć jego działanie w obrębie określonego środowiska, wówczas możemy na tej podstawie wydedukować właściwości tego środowiska (pola). Istnieją podstawy, aby wysunąć tezę, iż żadna z tych czterech istotnych idei heurystycznych zawartych w teorii pola elektro magnetycznego nie została właściwie zdyskontowana ani przez Lewina, ani też przez kontynuatorów tej linii myślenia teoretycz nego Morton Deutsch pisze, że pojęcie pola w fizyce posłużyło ba daczom w innych dziedzinach jako stymulująca analogia. Ale jak zdyskontowano heurystyczna wartość teorii pola? Otóż tak zwa ni teoretycy pola w naukach innych niż fizyka podejmowali próby potraktowania zjawisk, które wchodziły w zakres ich za interesowań, jako zjawisk zachodzących w obrębie pola, to jest

jako elementu całościowego układu współistniejących, wzajemnie od siebie uzależnionych faktów. Innymi słowy — powiada Deutsch — „teoria pola" w postaci zastosowanej w naukach spo łecznych czy biologicznych bynajmniej nie odwołuje się do innych teorii zjawisk fizycznych, na przykład teorii grawitacji czy teorii zjawisk elektromagnetycznych (Deutsch 1968a: 414) i nie jesl z nimi powiązana. Jest raczej tak, jak twierdzi Lewin — fizyczną teorię pola wykorzystuje się jedynie jako metodę analizy związ ków przyczynowych oraz metodę budowania konstrukcji nauko wych (Lewin 1943a; 1951). W sposób pełniejszy wykorzystuje się idee znane już w nauce, zanim teoria pola ujrzała światło dzienne. Oto bowiem główna teza wywodzona z teorii pola (ale de facto znana już wcześniej) wykorzystywana przez teoretyków w nau kach społecznych, zaczynając od Lewina, sprowadza się do tego, że właściwości każdego zdarzenia się zdeterminowane przez rela cje wiążące to zdarzenie z systemem zdarzeń, którego jest ono elementem, a zmiany zachodzące teraz i tutaj są uzależnione od zmian w bezpośredniej przeszłości. Tak więc ogromny ładunek heurystyczny zawarty w teorii pola elektromagnetycznego nie zo stał przez Lewina umiejętnie wykorzystany, albowiem sprowa dzono go do prostej tezy o systemowości świata społecznego, spe cyficznie zaś rozumiana „historyczność" świata przyrodniczego, jak się wydaje, w ogóle nie została przez Lewina właściwie zro zumiana. 3.3.3. Koncepcja całości jako układu dynamicznego. Koncepcja ta jest na wskroś holistyczna, ponadto zawiera pewne ele menty ogranicyzmu charakterystycznego dla niektórych dziewięt nastowiecznych socjologów, a także dla funkcjonalistów uprawia jących tę teorię na modłę Parsonsa. Lewin powiada, że dynamicz na całość (której przykładem .może być właśnie mała grupa) ma cechy żywego organizmu, a także cechy systemowe, czego prze jawem jest skłonność do utrzymywania dynamicznej równowagi w relacjach ze środowiskiem. Dynamiczna równowaga całości po lega na tym, że dzięki wewnętrznej organizacji całość trwa i za chowuje swą tożsamość pomimo zmian zachodzących w środowi sku otaczającym tę całość. Oczywiście całość także ulega zmia- , nom, jednakże w wyniku tych zmian, jak się rzekło,

157

nie ulega zatarciu jej tożsamość. Całość rozumiana w kategoriach mechanistycznych jest równoważna sumie swych elementów i odwrot nie — suma elementów jest równoważna tej całości. Tak rozu miana całość może zachowywać się w identyczny sposób nieza leżnie od tego, jak często jest „rozkładana" na elementy i „mon towana" ponownie. Oznacza to, iż części nigdy nie są uzależnione jedne od drugich, tak że wzajemnie się modyfikują (Deutsch K. 1951: 234). Całość jako układ dynamiczny w rozumieniu Lewina zachowuje się oczywiście odmiennie. Pozostaje jeszcze problem, które z obiektów społecznych mogą być traktowane jako całość. Sądzę, że z punktu widzenia naszej analizy pełna odpowiedź na to pytanie nie jest konieczna. Wy starczy powiedzieć, że niewątpliwie jednostka jest rozumiana przez Lewina jako system dążący do wewnętrznej równowagi; podobnie także została zdefiniowana mała grupa społeczna. 3.3.4. Antyredukcjonizm. Wprawdzie kwestia redukcjonizmu jest u Lewina analizowana głównie w kategoriach psychologicz nych, ale — jak sądzę — rozważenie jego poglądów uprawnia także do sformułowania konkluzji odnoszących się do budowania wyjaśnień w socjologii. Po pierwsze, fakt wykorzystywania teorii fizycznej jako źródła pomysłów heurystyczinych nie oznacza by najmniej redukowania psychologii (czy też dynamiki grupowej) do fizyki. Nie jest to nawet — jak sądzę — poszukiwanie analogii pomiędzy światem fizycznym i psychicznym. Jest to jedynie — podobnie jak w wypadku strukturalizmu emergencyjnego — po szukiwanie niekonwencjonalnej bazy heurystycznej dla psycho logii czy socjologii. Lewin wyraźnie twierdził, że zjawiska psycho logiczne winny być wyjaśniane w kategoriach psychologicznych, zupełnie tak samo, jak zjawiska fizyczne należy wyjaśniać w ka tegoriach właściwjrch fizyce. Co więcej, twierdził, że psycholog przyjmujący założenie, iż zjawiska psychologiczne są realne (na wet jeśli nie dadzą się wyrazić w terminach fizycznych lub tez ulokować w przestrzeni fizycznej), jest w stanie zbadać je traf niej niż ten, kto zakłada, że stanowią one jedynie „konstrukty" (Deutsch 1968a: 415). Psychologowie bowiem, wbrew temu, co się twierdzi na gruncie potocznej wiedzy socjologicznej, mają dokładnie te same problemy co socjologowie. Ci pierwsi, zwłaszcza

158

159

160

jeśli ich orientacja metodologiczna ma cechy holistyczne, muszą bronić sensowności używania takich pojęć, jak „nadzieja", „dą żenie", „zdolność", rozumianych jako samoistne, realne obiekty psychologiczne, podobnie jak socjologowie uznający tę orientację toczą boje o uznanie istnienia grupy społecznej, świadomości, kul tury itp. Reasumując: stanowisko metodologiczne Lewina należy określić jako antyredukcjonistyczne, co jest zresztą naturalną konsekwencją fundamentalnej cechy jego teorii pola — holizmu ontologioznego oraz jego koncepcji całości jako układu dynamicz nego. 3.3.5. Antyarystotelizm. W 1935 roku, a więc wówczas, kiedy teoria pola w psychologii i socjologii małych grup dopiero się tworzyła, Lewin pisał, że współczesna psychologia jest zdomino wana przez arystotelesowski sposób myślenia (1935: r. 1). Cechą tego sposobu myślenia było traktowanie wszelkich procesów i zda rzeń psychologicznych jako zdeterminowanych przez różnorodne właściwości jednostki — instynkty, dziedziczność, inteligencję, potrzeby itd. (zob. też Deutsch 1968a: 417), których oddziaływa nie było stosunkowo niezależne od sytuacji. To właśnie Lewin w zasadniczy sposób zmienił ten sposób myślenia, wprowadzając pojęcie pola psychologicznego. Jak pisał, zdarzenia psychiczne, procesy psychiczne są funkcją pola psychologicznego, na które składają się jednostka oraz wzajemnie powiązane i zdeterminowane czynniki środowiska zewnętrznego (Lewin 1935: 41). Tak więc zasługą Lewina było uznanie za niemożliwe do zaakceptowania w psychologii i psychologii społecznej (socjologii małych grup, mikrosocjologii) twierdzeń, w których eksplanansie odwoły wano by się jedynie do czynników odnoszących się do jednostki. 3.3.6. „Klimaty przywództwa" w małych grupach. Badania nad eksperymentalnie wytworzonymi i przeniesionymi do grupy kli matami społecznymi, a precyzyjnie rzecz ujmując — klimatami przywództwa, zostały zapoczątkowane przez Lewina i Lippitta z końcem lat trzydziestych w Child Welfare Research Station istniejącym na Iowa State Uniyersity i kierowanym przez Lewi na. Pierwszy raport z badań został napisany w roku 1938, kolejne publikacje ,na ten temat pochodzą z roku 1939 i z lat następnych

(zob. Lewin, Lippitt 1938; Lewin, Lippitt, White 1939; Lippitt 1940; Lippitt, White 1943). Pomysł wykonania badań wyszedł od Lewina. Jeden ze studentów Lewina, Ronald Lippitt, zdecydował się podjąć ten temat i opracować go zarówno od strony teoretycz nej, jak i eksperymentalnej. Nieco później do obu autorów do łączył Ralph K. White, mający już za sobą zarówno studia w Stanford Uniyersity, jak i doktorat w Iowa University. Ekspe ryment polegał na tym, że każda :z grup eksperymentalnych otrzymała przywódcę starannie przygotowanego przez badaczy, w jaki sposób ma sprawować swą władzę. Początkowo porówny wano jedynie eksperymentalnie wytworzone klimaty społeczne autorytaryzmu i demokracji, potem, po wejściu do grupy bada czy White'a, rozszerzono eksperyment o dodatkowy element: tak zwany liberalny styl przywództwa. Badacze przyjęli arbitralnie określone definicje autorytarnego, demokratycznego i liberalnego przywództwa, które przełożyli na język badań empirycznych.
Tabela 3.1. Style przywództwa

— MaJe struktury...

1

2 trzy możliwości, między którymi grupa dokonuje wyboru 3. Członkowie grupy mogą pracować z tymi osobami, które sobie sami wybiorą; podział pracy jest także zależny od grupy 4. Przywódca jest „obiektywny" i zorientowany na fakty, chwaląc lub krytykując, a także stara się być „normalnym" członkiem grupy, lecz bez nadmiernego angażowania się w jej pracę

3

Autorytaryzm 1 1. Tylko przywódca decyduje o prowadzonej przez grupę „polityce"

Demokracja 2 1. „Polityka" grupy jest w pełni przedmiotem dyskusji i decyzji grupowych stymulowanych przez przywódcę 2. Podczas pierwszej fazy dyskusji grupa tworzy ogólną perspektywę swych działań. Następnie równie ogólnie zostają określone kroki prowadzące do osiągnięcia celu; gdy jest potrzebna rada przywódcy, przedstawia on dwie lub

Liberalizm 3 1. W grupie panuje całkowita wolność w podejmowaniu grupowych lub indywidualnych decyzji; przywódca nie uczestniczy w tym procesie 2. Przywódca dostarcza grupie materiałów i deklaruje gotowość dostarczenia dalszych informacji, jeśli będzie to konieczne; nie bierze natomiast żadnego udziału w dyskusji grupowej

3. Przywódca zwykle przedstawia zadanie do wykonania i wskazuje osoby, które mają je wykonać 4. Przywódca osobiście chwali lub krytykuje pracę każdego członka grupy, lecz nie uczestniczy w pracach grupy. Jego stosunek do członków grupy jest raczej przyjacielski lub bezosobowy niż otwarcie wrogi

3. Przywódca w ogóle nie uczestniczy w działaniach grupy

4. Przywódca bardzo rzadko komentuje działanie członków grupy i robi to tylko wtedy, gdy postępują oni niewłaściwie; nie podejmuje żadnych prób uczestnictwa lub ingerowania w przebieg wydarzeń

Źródło: Lewin, Lippitt, White 1939: 273.

2. Techniki i poszczególne kroki związane- z realizacja zadania są dyktowane przez przywódcę w danym momencie czasu, tak iż każdy następny krok jest w dużym stopniu nie znany członkom gru-

py

Rezultaty teoretyczne, jakie uzyskano w wyniku serii ekspe rymentów, można — za Lewinem i Lippittem — streścić w po staci dziewięciu punktów. Niniejsza analiza pochodzi wprawdzie z 1938 roku i nie obejmuje grupy o przywództwie liberalnym, je dnakże nie ma to większego wpływu na wymowę danych. Także w okresie późniejszym autorzy skupiali się przede wszystkim na porównywaniu grup autokratycznych z demokratycznymi. 1. Zauważono, że w grupie o atmosferze autokratycznej pa nowało większe napięcie wewnętrzne niż w grupie o atmosferze demokratycznej. Wskazuje na to szereg danych: (a) w autokra tycznej grupie 'zanotowano o 55% większą liczbę interakcji spo łecznych, mimo że jej działalność wymagała znacznie mniejszej ilości kontaktów; (b) grupa cechowała się mniejszą stabilnością; (c) przeważały postawy 161

panowania jednych nad drugimi, mniej było podporządkowania i obiektywizmu; (d) w ciągu dwunastu spotkań zaobserwowano pojawienie się dwóch kozłów ofiarnych; 162

(e) zanotowano około trzydziestu razy więcej przypadków wro gości wobec siebie niż w grupie demokratycznej. 2 .W grupie demokratycznej wytworzył się większy nacisk na współpracę. Odnotowano: (a) znacznie wyższy zasięg propono wania kooperacji i proszenia o nią; (b) dużo więcej przypadków zadowolenia i wyrażania przyjaźni. 3. W grupie demokratycznej ujawniano postawy bardziej obiektywne: (a) wyrażano znacznie więcej konstruktywnych su gestii; (b) krytyka była formułowana i odbierana w większym stopniu na podstawach obiektywnych, bez elementów osobistych. 4. W grupie demokratycznej przeważała konstruktywność w działaniach: nadrzędność tego, co wiązało się z produktem gru py. W grupie autokratycznej obserwowano więcej opieszałości i nie dokończonych prac. 5. Poczucie wspólnoty było większe w grupie demokratycznej, podczas gdy u członków grupy autokratycznej obserwowano wię kszy stopień egocentryzmu. 6. W grupie demokratycznej struktura grupowa była bardziej stabilna i bardziej spójna. W grupie autokratycznej brak wpływu lidera na sytuację prowadził z reguły do dezorganizacji struktury grupy. 7. W grupie autokratycznej dwukrotnie agresja grupy została skierowana przeciwko jednostce, która stała się kozłem ofiarnym. W obu przypadkach kozioł ofiarny opuścił grupę. W grupie de mokratycznej nie obserwowano takiego braku harmonii. 8. W grupie demokratycznej istniało dużo lepiej rozwinięte poczucie grupowej własności i grupowych celów. 9. W sytuacji przechodzenia jednostek z grupy demokratycz nej do autokratycznej i odwrotnie zaobserwowano, że jednostka, która przeszła do grupy demokratycznej, ograniczyła zachowania wyrażające jej dominację nad innymi, podczas gdy jednostka, która przeszła do grupy autokratycznej, zwiększyła natężenie te go typu zachowań (Lewin, Lippitt 1938: 298 - 299). Badania te opierały się na koncepcji teoretycznej pola sił sfor mułowanej przez Lewina, która w uproszczeniu zakładała, że istnieją dwa rodzaje_j;ił^ =:_sjł2jsdasne 1 będące składnikiem prze strzeni życiowej jednostki i pole sił indukowanych, sił zewnętrz nych, które może wpływać na przestrzeń życiową jednostki. Po-

163 przez badacza zmianom i co dowolnie może być przez niego sterowane. Jest to zresztą wada wszelkich badań ekspery164

wyższe badania miały udowodnić istnienie wpływu sił zewnętrz- • nych, należących do środowiska jednostki, na jej przestrzeń ży ciową. Interpretacje tych badań, zwłaszcza dokonane przez sa mych autorów (Lippitt 1939; 1940; Lippitt, White 1943; 1947: 315 - 330), zmierzały do konkluzji, że jgole sił wywołuje zmiany w przestrzeni życiowej Jednostki przejawiające się w tym, że to grupjj^ atmosfera w niej panująca, (pole sił indukowanych) wpły- _ waja_w istotny sposób na_j3ole sił własnych (przestrzeń życiowa) jednostki. Zachowania jednostki w grupie autokratycznej często są wrogie i agresywne. Ta sama jednostka, będąc w grupie de mokratycznej, dąży do ustalenia szerokich stosunków kooperacji z innymi i w znacznie mniejszym stopniu przejawia skłonności do egocentryzmu. Jak pisał Lewin: „Klimat społeczny, w którym żyje dziecko, jest dla niego tak samo ważny jak powietrze, któ rym oddycha. Grupa, do której dziecko należy [badania Lewina, Lippitta i White'a prowadzone były nad grupami dziecięcymi — J. S.], jest podstawą, na której ono stoi. Jego stosunek do tej gru py i jego status w grupie są najważniejszymi czynnikami jego poczucia bezpieczeństwa. Nic dziwnego, że grupa, której jedno stka jest częścią, oraz kultura, w której ona żyje, w bardzo wysokim stopniu determinują jej zachowanie i charakter. Powyższe czynniki społeczne determinują granice jej wolności oraz to, jak dalece może ona przewidywać swoją przyszłość. Innymi słowy, determinują one w dużym stopniu osobisty styl życia oraz kie runek i skuteczność jej planów" (1939a: 31). Błąd Lewina polegał — jak sądzę — na tym, że jedynie prze strzeń życiowa (Zi/e space) jednostki potraktowana została prze zeń jako „pole" w ścisłym rozumieniu jego koncepcji znacze niu. Tak więc nie dość, że nie wykorzystał całkowicie ładunku teoretycznego i heurystycznego zawartego w elektromagnetycznej teorii pola w momencie tworzenia własnej teorii na użytek nauk społecznych, to jeszcze grupa społeczna potraktowana została przezeń jako pole jedynie „umownie", a w każdym razie nie rów norzędnie z przestrzenią życiową jednostki. Oto bowiem omówio ne wyżej badania zostały zaprojektowane i wykonane jak gdyby klimat przywództwa był czymś, co poddaje się dowolnym, za mierzonym

mentalnych, w których analizowane są grupy tworzone sztucznie, wyłącznie na potrzeby danego eksperymentu. Wyrażony wyżej pogląd o niezbędności klimatu przywództwa dla istnienia jedno stki pozostaje w wyraźnej sprzeczności z poglądami, iż możliwe jest wytworzenie go w warunkach eksperymentalnych. Inne ba dania (por. np. Fiedler 1967) wskazują, iż jest wręcz przeciwnie. Grupa, stanowiąc pewien rodzaj pola sił, rodzaj dynamicznego układu, niełatwo poddaje się jakimkolwiek zmianom, a zwłasz cza trudno jest w niej zmienić klimat przywództwa. Badania Fie-dlera wyraźnie pokazują, że często istniejący układ wewnątrzgru-powy, istniejące wewnątrzgrupowe pole sił (używając sformuło wań Lewina), stanowi barierę dla zmian klimatu przywództwa. Innymi słowy, są grupy, w których wprowadzenie autokratyczne go stylu przywództwa jest niemożliwe, w których przywódca o skłonnościach autokratyczych nie ma szans na ich ujawnienie. Tego typu wnioski można formułować jedynie wówczas, gdy przedmiotem badania są realnie istniejące grupy, nie zaś twory sztucznie budowane dla celów eksperymentalnych, w których de facto nie może zaistnieć to wszystko, o czego ważności tak prze konywająco pisze Lewin — kultura, struktura, klimat grupowy, rzeczywisty status jednostki i rzeczywiste plany, które z tą gru pą są związane. Mam więc wrażenie, że błąd Lewina polegał nie tylko na tym, iż nie umiał zdyskontować heurystycznych wartości teorii fizycz nych, na których się opierał, lecz także na tym, że w istocie rzeczy jedynie jednostkę traktował jako „pole" ze wszystkimi konse kwencjami stąd wynikającymi.

3.4. HIPOTEZY GEORGE'A HOMANSA DOTYCZĄCE FUNKCJONOWANIA MAŁEJ GRUPY

Analizę koncepcji Homansa zamierzam ograniczyć wyłącznie do tych wątków jego badań, które odnoszą się do małych grup. W związku z tym uwaga zostanie skoncentrowana przede wszyst kim na książce The Human Group (1950) oraz na tych pomniej szych pracach, których związek z problematyką małych grup jest wyraźny i bezsporny. 165

3.4.1. System wewnętrzny i zewnętrzny. Tok postępowania Homansa jest następujący. Mając zestaw trzech (!) podstawowych pojęć socjologicznych (czynności, interakcje i uczucia), łączy je w bardziej złożone układy w celu zbudowania układu odniesienia przydatnego do analizy grup społecznych. Założenie, jakie przyj muje, jest dość oczywiste: powyższe trzy kategorie są wzajemnie ze sobą połączone, co wywołuje określone konsekwencje anali tyczne. „Obiekty" utworzone z wzajemnie ze sobą połączonych pojęć działania, uczuć i interakcji uzyskują właściwości systemo we. W tym właśnie punkcie Homans jest najbliżej zrealizowania jednej ze swych wstępnych deklaracji, mianowicie że grupa spo łeczna będzie traktowana w jego koncepcji jako organiczna ca łość. Przybliża to jego koncepcję do analiz charakterystycznych dla funkcjonalizmu. Pojęcia systemu wewnętrznego i zewnętrz nego mogą być jednak błędnie odczytywane. Otóż przede wszyst kim oba odnoszą się do grupy i jej wewnętrznego uporządkowa nia. System zewnętrzny grupy jest także jej wewnętrznym elementem. Nie oznacza to jednakże, aby Homans rezygnował w tym momencie z charakterystycznych dla funkcjonalizmu rozważań na temat relacji danego układu (systemu) do jego środowiska .ze wnętrznego. Grupa jest przez niego traktowana w kategoriach systemu społecznego, z czego wynika, że wszystko, co nie jest ele mentem tego systemu, musi być traktowane jako jego środowisko zewnętrzne (Homans 1950: 87). Zarówno system wewnętrzny, jak i system zewnętrzny są pewnymi stanami trzech wymienionych podstawowych elementów grupy, są określone przez ich wzajem ne stosunki, relacje i zależności. Różnica pomiędzy jednym i dru gim typem systemu polega na tym, że system zewnętrzny jest to taki specyficzny układ wzajemnych zależności i powiązań między czynnościami, interakcjami i uczuciami oraz taki specyficzny ich stan, dzięki któremu grupa osiąga w mniejszym lub większym stopniu zdolność przetrwania w swym zewnętrznym środowisku. Jeśli zatem uczucia, działania i interakcje oraz ich wzajemne po wiązania i zależności zorientowane są na problemy adaptacyjne grupy, mówimy wówczas, że tworzą one jej system zewnętrzny (Homans 1950: 90, 93). Nie jest to jednakże jedyna

odpowiedź grupy na jej problemy adaptacyjne. System wewnętrzny grupy w sensie ogólnym rozumiany jest 166

twierdzeniami dotyczącymi dokładnie tych samych zależ ności, a jedynie nieco inaczej wypowiedzianymi, z twierdzeniami nieco mniej ogólnymi, które łatwo daje się wyprowadzić z tez nieco ogólniejszych itd. W rezultacie powstała teoria, którą trud no nazwać teorią grupy społecznej, albowiem wszystko to, co za wierały materiały empiryczne, na bazie których powstała, zostało w niej sprowadzone do kilku elementarnych zależności odnoszą cych się do ludzkich zachowań w bliżej nie sprecyzowanym kon tekście grupowym. Nie stało się tak przypadkiem. 167

tak samo jak system zewnętrzny, to jest jako układ wzajemnie powiązanych uczuć, interakcji i działań. Jest to ,,[...] wytworzenie zachowania grupowego, które równocześnie wyłania się z systemu zewnętrznego i jest nań reakcją. Nazywamy ten system «wewnętrznym», albowiem nie jest on bezpośrednio uwarunkowany przez środowisko zewnętrzne, natomiast słowo «wytworzenie» po jawia się dlatego, że system ten zawiera takie formy zachowania, które nie występują w systemie zewnętrznym. Nie popełnimy po ważnego błędu, jeśli przez moment pomyślimy o systemie ze wnętrznym jako zachowaniu grupy, które umożliwia jej przetrwanie w środowisku, o systemie wewnętrznym zaś jako o za chowaniu grupy, które jest wyrazem uczuć kierowanych wzajem nie ku sobie przez członków grupy, wytworzonych przez nich w trakcie wzajemnego obcowania" (Homans 1950: 110). Jonathan H. Turner (1985) zwraca uwagę, że kluczowe znaczenie dla analizy systemu wewnętrznego ma ów proces „wytwarzania", w wyniku którego pojawiają się nowe wzory organizacji wzajem nie powiązanych uczuć, działań i interakcji. Grupa zatem wytwa rza sama siebie, sama też osiąga coraz bardziej złożone formy, wy twarza nowe formy działania, uczuć, nowe typy interakcji itp. Dopiero w ramach tak zbudowanego ogólnego układu odniesienia Homans tworzył swe hipotezy i dopiero w obrębie tego układu odniesienia nabierają one pełnego sensu. 3.4.2. Hipotezy teoretyczne (twierdzenia). Homans sformuło wał ich dokładnie trzydzieści sześć i na pierwszy rzut oka wydaje się, że powinny one utworzyć w miarę pełny, a zarazem wysoce ogólny obraz grupy społecznej i sposobu jej działania. W rzeczy wistości mamy tu jednak często do czynienia z szeregiem powtó rzeń, z

Tytuł interesującej nas książki Homansa (The Human Group) oraz materiał empiryczny wykorzystany przez autora wprowa dzają w błąd, albowiem sugerują, że analiza dotyczy grup spo łecznych. Tymczasem sam Homans otwarcie wyznaje, że aczkol wiek uczucia, działania i interakcje są trzema podstawowymi ele mentami zachowania ludzkiego, które oczywiście musi zachodzić w jakimś kontekście społecznym, sam charakter tego kontekstu (grupy) jest rzeczą drugorzędną. Co więcej, nie ukrywa także, iż małe grupy społeczne nie są faktycznym przedmiotem jego ba dań: „[...] badanie małych grup nie jest, moim zdaniem, właści wym określeniem. Małe grupy nie są tym, co badamy, lecz tym, gdzie często dokonujemy naszych badań [...]" (Homans 1962: 294). Jeśli przedmiotem badań jest elementarne zachowanie ludzkie i jeśli się założy, że kontekst społeczny, w którym ono się poja wia, jest constans, wówczas można się spierać co do tego, czy badanie tak rozumianego zachowania ma sens czy nie, trudno jednakże odmówić takiemu stanowisku konsekwencji. Ale właśnie nawet konsekwencji i logiki brakuje w całej koncepcji Homansa. W końcowych partiach książki The Human Group pisze on bo wiem niezwykle sugestywnie, że rozwój cywilizacji ostatecznie dokonuje się dzięki jednostkom działającym w grupach, a te ostatnie należy uznać za miniaturę społeczeństwa, w której jak w soczewce skupiają się wszystkie problemy i zależności charak teryzujące społeczeństwa globalne. Chcąc więc rozpoznać i pod dać świadomej kontroli te procesy, należy skupić uwagę na ma łych grupach ,,[...] krok, jaki możemy uczynić w tym

kierunku już zaraz, polega na zbadaniu właściwości grupy ludzkiej" — pisze Homans w ostatnim zdaniu swojej książki (1950: 468). Jak jednakże to uczynić, skoro grupy jako takie nie są przed miotem naszego zainteresowania, a jedynie obszarem, gdzie do konujemy badań? Sądzę, że istotniejsza od różnorodnych dekla racji jest rzeczywista działalność badawcza, ta zaś jeśli chodzi o Homansa dotyczyła elementarnego zachowania w wyżej scha rakteryzowanym rozumieniu. Dziewięć lat później w programie radiowym Homans powiedział: „[...] to, co badamy, wolę nazy wać nieformalnym, subinstytucjonalnym lub elementarnym za chowaniem społecznym. Dlaczego zatem jest ono w istocie nazy wane zachowaniem w małych grupach? Rozważmy dwa typy ukła168

dów społecznych. W układzie otwartym osoba A jest w kontakcie z osobą B, która z kolei jest w kontakcie z osobą C, lecz C nie kontaktuje się z A — oto dlaczego nazywamy ten układ otwar tym. W układzie zamkniętym A jest w kontakcie z B, który kon taktuje się z C, lecz C jest teraz także w kontakcie z A — oto dlaczego nazywamy ten układ zamkniętym. Ponieważ elementar ne zachowanie społeczne oczywiście zachodzi w układach obu rodzajów, podczas gdy tylko układ zamknięty tworzy rzeczywistą grupę, nie jest rzeczą właściwą mówić o przedmiocie naszych badań jak gdyby był on ograniczony do zachowania w małych grupach. Z drugiej strony często z praktycznego punktu widzenia wygodnie jest badać elementarne zachowanie przez obserwacje małych grup, albowiem w grupach tych pewna liczba osób wchodzi ze sobą w interakcje w tym samym miejscu i tym samym czasie, tak iż pojedynczy obserwator może w ekonomiczny spo sób zebrać wiele wymaganych danych" (1962: 294 - 295). Tak wiec rzeczą bezsporną jest, że tym, co Homans de facto bada, jest elementarne zachowanie społeczne, małe grupy zaś in teresują go o tyle, o ile jest je łatwiej poddać obserwacji niż zbio rowości innego typu. Tezy o traktowaniu małej grupy jako ca łości organicznej, o traktowaniu jej jako systemu itd. wydają się w tym kontekście zupełnie irrelewantne. Co więcej, wydaje się, że nie mają racji ci interpretatorzy Homansa, którzy utrzy mują, że dopiero w pierwszym, pochodzącym z 1960 roku, wy daniu Social Behavior. Its Elementary Forms zainteresował się on i zajął elementarnym zachowaniem społecznym (zbliżaną tezę głosi na przykład Jonathan H. Turner). W istocie Homans od po czątku interesował się wyłącznie badaniem zachowania ludzkiego w postaci przedstawionej w przytoczonym fragmencie pracy Sen-timents and Activities. Sądzę, iż fakt, że wszystkie twierdzenia, jakie znajdujemy w The Human Group, dotyczą elementarnych postaci zachowania ludzkiego, bynajmniej nie jest przypadkowy. Nie mogę zatem zgodzić się z teza wygłoszoną przez Mertona we wprowadzeniu do książki Homansa: ,,[...] od czasów pionierskich analiz Simmla dokonanych prawie pół wieku temu żadna poje dyncza praca nie stanowiła tak wielkiego wkładu w socjologiczną teorię struktury, procesów i funkcji małych grup jak książka George'a Homansa The Human Group" (Merton 1950: XXIII). To, 169

iż praca ta nie stanowi wkładu w socjologiczną teorię małej gru py, albowiem co innego jest jej przedmiotem, udokumentowałem powyżej. Spróbuję obecnie wykazać, że zestaw twierdzeń propo nowanych przez Homansa sprowadza się w istocie do kilku try wialnych zależności. Jak powiedziałem nieco wcześniej, w książce Homansa znaj dujemy trzydzieści sześć twierdzeń, jednakże ze względu na licz ne powtórzenia i nieznaczne tylko różnice w poziomie uogólnie nia jest ich w istocie mniej. Pierwsza grupa dziesięciu twierdzeń (por. Homans 1950: 111-136) dotyczy zależności pomiędzy czę stotliwością interakcji, jakie utrzymują dane jednostki, a ich skłonnością do w.zajemnej sympatii. Właściwie .można powiedzieć, że wszystko, co Homans ma do powiedzenia w tej sprawie, zawie ra się już w pierwszym z tych twierdzeń, które brzmi: 1. Osoby, które często wchodzą w interakcje ze sobą mają skłonność do wzajemnej sympatii (Homans 1950: 111). Kolejne dwa twierdzenia, jaki formułuje Homans, w istocie głoszą dokładnie to samo: „Jeśli zwiększa się częstotliwość inter akcji pomiędzy dwoma lub więcej osobami, zwiększy się także stopień ich wzajemnej sympatii i vice versa" oraz „Jeśli interakcje pomiędzy członkami grupy są częste w systemie zewnętrznym, uczucia sympatii pomiędzy nimi wzrosną i będą prowadzić do dalszych interakcji" (1950: 112). Następna para twierdzeń właści wie nawet nie zasługuje na to miano — są to raczej pewnego rodzaju równoważniki definicyjne. Homans pisze bowiem, że „Osoby, które mają wzajemnie wobec siebie uczucia sympatii, bę dą wyrażać te uczucia w działaniach związanych z systemem ze wnętrznym i działania vte mogą w konsekwencji prowadzić do dalszego wzmocnienia uczuć sympatii" (1950: 118). Dokładnie to .samo głosi w twierdzeniu, że ludzie, którzy mają dla siebie sym patię, będą się wobec siebie sympatycznie zachowywać. Nie są dzę, aby było to doniosłe odkrycie naukowe. Dalsze dwa twier dzenia odnoszą się do zależności, jaka istnieje pomiędzy często tliwością interakcji a podobieństwem pomiędzy jednostkami w grupie, które można by podsumować za Mulkayem (1971: 135- - 141) następująco: 2. Im częściej osoby wchodzą ze sobą w interakcje, tym bar-

dziej podobne stają się ich działania i uczucia, i vice versa (Homans 1950: 120). Pierwszą grupę zamyka para twierdzeń, które są wyraźnie pochodnymi wyżej przytoczonych. Otóż głoszą one, że zmniejsze nie się częstotliwości interakcji pomiędzy członkami grupy i out-siderami, któremu towarzyszyć będzie wzrost siły uczuć negatyw nych wobec outsiderów, doprowadzi do •zwiększenia częstotliwoś ci interakcji oraz siły pozytywnych uczuć wśród członków gru py i vice versa (Homans 1950: 113). Powyższa prawidłowość jest znaną właściwością działania struktur socjometrycznych; ujawnia ona mechanizm powstawania w obrębie tych struktur różnego typu klik i podgrup. Dlatego też sądzę, że ostatnie z twierdzeń tej grupy, które zasługuje na baczniejszą uwagę, trafniej określa tę prawidłowość: 3. Działania podgrupy mogą stać się odmienne od działań in nych podgrup aż do granic wyznaczonych przez system kontroli szerszej grupy, do której te podgrupy należą (Homans 1950: 136). Końcowy rezultat tej części rozważań to zatem trzy twierdze nia wyjaśniające zależności pomiędzy częstotliwością interakcji a wzajemną sympatią oraz częstotliwością interakcji a podobień stwem między jednostkami. Dziesięć twierdzeń zaliczonych do drugiej grupy (Romans 1950: 141 - 186) dotyczy zależności między pozycją danej osoby w gru pie a takimi czynnikami, jak stopień jej konformizmu czy zakres jej interakcji w grupie. I tym razem można powiedzieć, że owe dziesięć twierdzeń sprowadza się jedynie do dwóch. Pierwsze z nich brzmi następująco: 4. Im wyższa pozycja osoby w grupie, tym bardziej konformistyezne są jej zachowania wobec norm grupy (Homans, 1950: 141). Do powyższej grupy zaliczyć trzeba także inne twierdzenie, którego sens sprowadza się do poprzedniego. Aby uniknąć zarzu tu gołosłowności, przytoczę je w całości: Im ściślej jednostka lub podgrupa dąży do zrealizowania w swoich działaniach norm gru py jako całości, tym wyższa będzie pozycja tej jednostki lub pod grupy (Homans 1950: 181). Duża grupa twierdzeń, które również dają się sprowadzić do

170

17 1 . zatem posmak tautologii, choć nie zostały całkowicie przekształ cone w tautologie, jak stało się z wieloma twierdzeniami teorii wymiany HoTnansa. Po drugie, zależności te to jedne z pierwszych odkryć socjometrii, których dokonano przecież co najmniej piętnaście lat wcze śniej, niż uczynił to Homans. Co więcej, w socjometrii nie uzy skują one statusu twierdzeń naukowych, lecz pozostają zależnoś ciami definicyjnymi. Wysoka pozycja w strukturze socjometrycznej (a dokładniej rzecz ujmując — wysoki status) jest bowiem 172

jednego, dotyczy zależności między pozycją jednostki a zakresem jej interakcji. 5. Im wyższa pozycja jednostki, tym szerszy będzie zakres jej interakcji (Homans 1950: 145). Co najmniej cztery dalsze twierdzenia orzekają dokładnie to samo, różniąc się jedynie nieznacznie sposobem sformułowania. W gruncie rzeczy Homans i tym razem mnoży niepotrzebnie twierdzenia, chociaż to samo mógłby osiągnąć, definiując pojęcie zakresu interakcji. Może ono bowiem oznaczać wiele zjawisk, między innymi to, że osoba o wyższej pozycji jest częściej ini cjatorem interakcji, że jest częściej przedmiotem interakcji, że w konsekwencji częściej niż inni wchodzi w interakcje z osoba mi spoza własnej grupy. Zdefiniowanie pojęcia zakresu interakcji umożliwiłoby w miejsce pięciu twierdzeń orzekających o tym samym sformułować jedno. Kolejne dwa twierdzenia w istocie dotyczą tej samej prawidłowości, co poprzednie. Orzekają one bowiem, iż osoby równe sobie ze względu na pozycję częściej wchodzą w interakcje, co oczywiście stanowi logiczną konsekwen cję wyżej analizowanego twierdzenia. Generalna prawidłowość, jaka wyłania się z tych twierdzeń, sprowadza się do tego, iż naj bardziej intensywne interakcje utrzymują osoby sobie równe. W przypadku -nierównych pozycji osoba będąca wyżej w struktu rze pozycji będzie utrzymywać szersze interakcje zarówno dlate go, iż częściej je inicjuje, jak i dlatego, iż częściej jest obiektem tego typu działań. Osoba o niskiej pozycji z tych samych powodów cechuje się niskim zakresem interakcji. Powyższe tezy nie są zbyt oryginalne. Po pierwsze, przynaj mniej do pewnego stopnia zawarte w nich prawidłowości są kon sekwencją rozumienia pojęć wysokiej i niskiej pozycji. Mają one

mierzona liczbą otrzymywanych wyborów socjometrycznych, a więc właśnie za pomocą liczby osób, które inicjują interakcje wobec danej jednostki. Ostatnie z tej grupy twierdzeń, które mówi o tym, iż „uczucia przywódców grupy mają większe znaczenie w ustalaniu hierarchii społecznej -niż uczucia członków grupy" (Homans 1950: 181), .na leży potraktować jako zanadto zdroworozsądkowe, aby warto mu było poświęcić więcej uwagi. Kolejna grupa (Homans 1950: 243 - 255) zawiera siedem hipo tez, które są właściwie powtórzeniem hipotezy wymienionej na początku analizy: Im częściej osoby wchodzą ze sobą w interakcje, tym większa będzie ich wzajemna sympatia (Homans 1950: 111). W tej grupie twierdzenie to otrzymuje nieco inną postać ze wzglę du na odmienność danych, na podstawie których zostało sformu łowane. W pierwotnej postaci zależność ta sformułowana została na podstawie analizy danych pochodzących z badań Roethlisber-gera i Dicksona. Następnie Homans, analizując dane Raymonda Firtha, odkrył, iż twierdzenie (1) zachowuje swą trafność jedynie wówczas, gdy nie istnieją głębokie różnice we władzy pomiędzy osobami. „W systemie rodziny Tikopia — pisze Turner — bracia przejawiali wobec siebie uczucie sympatii w rezultacie swych częstych wzajemnych interakcji głównie dlatego, że żaden z nich nie miał nad drugim władzy. Jednakże częste interakcje z ich ojcem, który miał nad nimi władzę, były napięte, ojciec bowiem przejawiał wobec nich chęć nawiązywania interakcji, a także dla tego, że zwykle wiązało się to z użyciem przez niego przymusu" (Turner J. H. 1985: 285). Biorąc to pod uwagę, Homans proponuje zmodyfikowanie twierdzenia (1) i sformułowanie go w następującej postaci: Im częściej osoby wchodzą ze sobą w interakcje, przy założeniu, że żadna z tych osób nie inicjuje częściej niż pozostałe owych interakcji, tym większa będzie sympatia pomiędzy nimi i tym wyraźniejsze uczucie nieskrępowamia w ich towarzystwie. Poja wia się jednak pytanie, co jest w istocie zmienną zależną w tych twierdzeniach, a co jest zmienną niezależną? Czy rzeczywiście częstotliwość interakcji wywołuje wzrost uczucia sympatii pomię dzy osobami, czy też może ludzie wchodzą ze sobą w częste in terakcje, dlatego że się lubią? Być może jest tak, że obie te zmiein173

ne są zależne i zostały wywołane przez jakiś inny trzeci czynnik, który należałoby uznać za zmienną niezależną? Bez względu na to, jaką odpowiedź należałoby dać na powyższe pytania, błąd Homansa — popełniany zresztą często także przez innych badaczy — polega na tym, że sytuację tworzenia się grupy i pojawiania w niej określonych regularności uznał za tożsamą z sytuacją, w której grupa istnieje, ma swoją historię, mniej lub bardziej trwałe struktury itd. Z drugiej jednak strony istnieją poszlaki, iż takie rozróżnie nie -nie było mu obce, skoro twierdził: „Nie interesuje nas struk tura, lecz czynniki ją wytwarzające" (Homans 1950: 282). Tym czasem wydaje się, że inne mechanizmy powodują wyłanianie się struktury, inne zaś rządzą strukturą już istniejącą. Być może jest tak, że stosunkowo duża częstotliwość interakcji w luźnym zbio rze jednostek powoduje pojawienie się, a następnie wzrost uczu cia wzajemnej sympatii i dzięki temu interakcja staje się w pew nym jedynie stopniu czynnikiem strukturotwórczym. Gdy jednak mamy do czynienia ze spetryfikowaną strukturą, zależność ta ule ga przekształceniu. Częstotliwość interakcji na danym obszarze istnienia grupy przestaje być czynnikiem przypadkowym, samo istnym — co zdaje się sugerować Homans, ale tylko dlatego, że jego rozważania obracają się wokół fazy tworzenia się struktur. Sympatia uzyskuje status czynnika samoistnego, co można zo brazować, analizując wpływ struktur socjometrycznych na inne procesy w grupie, sama stając się przyczyną wzrostu natężenia interakcji. Generalnie więc rzecz biorąc, obraz grupy widziany oczami Homansa jest mocno wątpliwy. Sześć kolejnych twierdzeń jest tożsamych z twierdzeniem analizowanym co do swej struk tury wewntęrzmej i treści. Pozostałe dziewięć twierdzeń (Homans 1950: 360 - 407) można podzielić na dwie grupy. W grupie pierwszej kluczowym twier dzeniem jest następujące: 6. Spadek częstotliwości interakcji spowoduje spadek siły uczuć interpersonalnych (Homans 1950: 361). Opisuje ono de facto tę samą zależność co twierdzenie (1), z tą tylko różnicą, że opisany tu został inny fragment przebiegu tej zależności. Inne twierdzenie z tej grupy można bez wielkiego ry-

zyka uznać za pochodne od wyżej przedstawionego. Poprzednie uwagi krytyczne mają więc w pełni zastosowanie także wobec nich. Ostatnie trzy twierdzenia przedstawione przez Homansa są wysoce niespójne logicznie. Jak zostanie to wykazane w dalszych partiach książki, Homans uważa, że czynnikiem konstytuującym grupę jest interakcja społeczna. Oczywiście, można mieć zastrze żenia co do trafności tego punktu widzenia, jest to jednakże sta nowisko godne uwagi. Potwierdza je Homans w swym ostatnim twierdzeniu, gdy pisze: 7. Gdy zmniejsza się zakres interakcji jednostki, gdy wchodzi ona rzadziej w interakcje z przywódcami grup oraz gdy zmniej sza się pole sprawowania władzy tej jednostki, wówczas spada także jej pozycja społeczna (Homans 1950: 407). Tak więc interakcja między jednostkami jest nie tylko czyn nikiem przekształcającym zbiór jednostek w grupę, czynnikiem powodującym powstawanie wzajemnych więzi sympatii, a więc 174

strukturotwórczym, lecz także czynnikiem porządkującym samą strukturę od wewnątrz. Skoro tak, to czynnikiem wywołującym wzrost natężenia specjalizacji działań powinny być zmiany natę żenia interakcji w poszczególnych częściach struktury. Tymcza sem zupełnie niespodziewanie Homans zmienia swą perspektywę, pisząc: 8. Wzrastająca specjalizacja działań przyniesie zmniejszenie zakresu interakcji osoby zaangażowanej w te działania i ograni czy pole inicjowanych przez nią interakcji (Homans 1950: 406). Ostatnie z twierdzeń, które zasługuje na osobne potraktowa nie, to twierdzenie pochodne wobec twierdzenia (8): 9. Wzrost wielkości grupy i specjalizacji działań będzie pro wadzić do wzrostu liczby pozycji w łańcuchu interakcji między przywódcą a zwykłym członkiem (Homans 1950: 406). Oczywiście jest to konsekwencja ograniczenia zakresu inter akcji, o czym była mowa w twierdzeniu (8).

4.1. POZYCJE T STATUSY SPOŁECZNE JAKO ODRĘBNE ELEMENTY STRUKTURALNE

Część II. Struktury quasi-grupowe

4. FORMOWANIE SIĘ I KRYSTALIZACJA UKŁADÓW STATUSÓW

Grupy społeczne, w tym także oczywiście małe grupy spo łeczne, należą do najbardziej złożonych i rozwiniętych zarazem form życia społecznego. Podstawowymi ich elementami nie są jednostki ludzkie,

lecz złożone struktury i inne ponadjednostko-we obiekty społeczne mające swój autonomiczny, społeczny byt. Badanie grup może zatem opierać się na analizie zachowań, dzia łań i przekonań indywidualnych, lecz nie może na tego typu analizach poprzestać. Celem badania grup jest bowiem wyjaśnie nie działań tych ponadjednostkowych obiektów. Konkluzja ta jest według mnie bezpośrednim następstwem przyjętego wcześniej punktu widzenia zwanego emergentnym strukturalizmem socjo logicznym. Mechanika

świata społecznego zasadza się bowiem na mechanice funkcjonowania zbiorowości struktur, nie zaś poje dynczych jednostek. Powyższy punkt widzenia winien być przyjmowany nawet wówczas, gdy przedmiotem analizy nie jest złożona struktura spo łeczna, lecz j ej prosta część, do której zazwyczaj przypisana jest jednostka ludzka. Częstym błędem popełnianym w takich sytu acjach jest takie postępowanie badacza, jakby rzeczywistym przedmiotem analizy nie był mniej lub bardziej abstrakcyjny element struktury, lecz jednostka ludzka związana z owym 'miej scem w strukturze. Precyzując problem, można powiedzieć, że właściwym elementem analizy — która może przyjmować za punkt wyjścia wyjaśnienie zachowań ludzkich — jest wówczas ów element strukturalny i jego właściwości wynikające z faktu ulokowania w szerszej strukturze.

Pojęcie struktury społecznej zostało poddane analizie w roz dziale l niniejszej książki. Zwróćmy zatem uwagę, że obecnie omawiamy problem badania struktur bliskiego dystansu. Rzut oka na jakikolwiek typ struktury bliskiego dystansu w małej grupie nasuwa przypuszczenie, że jej najprostszymi, pierwotny mi elementami muszą być pozycje, statusy i role społeczne. Te ostatnie ze względu na ich specyficzny strukturotwórczy charak ter zostaną zbadane w następnym rozdziale. Tutaj uwagę skupi my na pozycjach i statusach. Skoro pozycje i statusy zostały uznane za najprostsze pierwotne elementy struktur społecznych, natychmiast pojawia się wątpliwość i pytanie, gdzie zatem nale żałoby umieścić i jak potraktować działania społeczne, interakcje, stosunki społeczne, co uczynić z normami i wartościami, które z całą pewnością także wypełniają struktury grupowe? Sądzę, że odpowiedź na to pytanie stanie się możliwa dopiero po dokład nym zbadaniu problemu pozycji i statusu. W tym miejscu chciał bym jedynie zaznaczyć, że obecna analiza nie jest analizą jakiej kolwiek sprecyzowanej struktury wewnątrzignupowej: będzie to raczej analiza tak zwanych struktur ąuasi-grupowych, to jest takich, których elementy dostrzec możemy w obrębie danej grupy lub grup społecznych, lub też takich, których zasięg obejmuje więcej niż jedną grupę, które zatem lokują się na przecięciu wie lu grup społecznych. 4.1.1. Pozycja, status i rola: ogólny model pojęciowy. Wstępny zestaw pojęć niezbędnych do skonstruowania modelu pojęciowego struktury i stratyfikacji małej grupy winien zawierać co naj mniej cztery: pojęcie pozycji, pojęcie statusu, pojęcie roli i po jęcie osobowości. Trzy dalsze pojęcia, mianowicie stratyfikacja grupy, struktura grupy oraz działająca jednostka są również nie zbędne, jednakże nie zawsze użycie wszystkich tych pojęć naraz będzie konieczne (por. Szmatka 1973b). Stosunkowo niewiele uwagi poświęciłem w dotychczasowej analizie rozróżnieniu pomiędzy stratyfikacją i strukturą. Wydaje się, że ma ono wielkie znaczenie w analizach układów wewnątrz12 — Małe struktury... 177

176

grupowych, gdy tymczasem jest niemal całkowicie pomijane w badaniach nad małymi grupami. Pojęcie stratyfikacji jest sze roko stosowane w makrosocjologii, natomiast niekiedy odnosi się wrażenie, jakby mikrosocjologia całkowicie ignorowała istnienie układów stratyfikacyjnych w małych grupach. Struktura społecz na w niniejszym modelu analizy — struktura społeczna bliskiego zasięgu, wydaje się dobrze sprecyzowanym (typem układu wewnątrzgrupowego. Oczywiście, podobnie jak każdy nieomal układ wewnętrzny, ma ona charakter hierarchiczny, problem polega jednak na tym, czy istnieją jakieś różnice między hierarchizacją właściwą dla stratyfikacji a tą, która cechuje strukturę. Otóż pewne hierarchie wewnątrzgrupowe wydają się silniej spetryfikowane i bardziej autonomiczne wobec jednostki, podczas gdy inne są bardziej elastyczne, bardziej uzależnione od aktual nego poziomu działania jednostki. Te ostatnie oczywiście także pozostają obiektywnym układem wewnątrzgrupowym, jednakże zmiana ich kształtu wydaje się leżeć w granicach działania po jedynczej jednostki. W tym punkcie dochodzimy, jak sądzę, do podstawowego rozróżnienia. Po pierwsze, podstawowym tworzy wem struktury małej grupy, którą tu analizujemy, są przede wszystkim normy, wartości i cele grupy jako całości, znajdujące potwierdzenie w kulturze grupy. Towarzyszą im określone ocze kiwania, wymogi, sankcje i żądania, które mogą się przejawiać w rozmaity sposób (będzie o tym mowa w dalszej części roz działu). Z powodu ich silnego związku z kulturą grupy, z powodu silnych związków z interesami członków, z powodu zdolności le gitymizowania istniejących układów władzy w małej grupie, stru ktury bliskiego dystansu ulegają głębszej petryfikacji i cechują się wyższym stopniem autonomii niż stratyfikacja. Jeśli spojrzy my na struktury grupowe od strony ich elementów składowych, to zauważymy, że ogólnie rzecz biorąc są nimi konstelacje, ukła dy czy też siatki norm i wartości, którym towarzyszą oczekiwa nia, wymogi, a także większa lub mniejsza potencjalna możli wość wywierania wpływu na różnorodne części struktury i dzia łające w ich ramach jednostki. Tymi konstelacjami, podukłada-mi stanowiącymi elementy struktur są właśnie pozycje społeczne. Innym istotnym aspektem struktur wewnątrzgrupowych jest 178

ich hierarchiczność. Niekiedy spotyka się pogląd, który jednak trudno byłoby obronić, że dopiero stratyfikacja wprowadza do da nej grupy wyraźnie widoczną hierarchizację, podział na poziomy hierarchiczne i rangi. Wydaje się, że zarówno struktury, jak : i stratyfikacje grupowe niemal w równym stopniu są układami hierarchicznymi, aczkolwiek w odmienny sposób, inaczej hierar- chizują grupę. Hierarchicziność pozycji zasadza się na odmiennym rozmiarze władzy, różnorodnej zdolności do wywierania wpływu na grupę, nierównym dostępie do informacji, nierównym sto sunku do sankcji grupowych, zróżnicowanym rozmiarze konfor mizmu przypisanego danej pozycji itd. Wszystkie te cechy pozy cji mają silną zdolność do generowania hierarchii wewnątrzgru-powej, lecz — co jest rzeczą istotną — wynikają one z logiki owej struktury, nie zaś z cech jednostek zajmujących te pozycje. Natomiast stratyfikacja, której elementami są statusy społeczne (będę je nieco dalej precyzyjnie definiował) jest w dużym stopniu układem hierarchicznym grupy, pochodnym wobec danej stru ktury bliskiego dystansu, lecz dodatkowo zdeterminowanym cechami jednostek statusy te posiadających. Wynika stąd, że chociaż struktury wewnątrzgrupowe są mniej podatne na uwarunkowa nia czasu, miejsca i sytuacji, to stratyfikacja jest układem, które go kształt w dużym stopniu zależy od okoliczności w danym okresie, sytuacji wewnątrzgrupowe j, niekiedy nawet od indywi dualnych cech jednostkowych, oczywiście przetworzonych w po staci społecznego procesu wpływu cech indywidualnych na życie grupowe. Stratyfikacja grupy nie jest zatem tak dalece spetryfi-kowanym układem jak struktury bliskiego dystansu. Co więcej, jest ona pochodną struktury, dlatego też określony status swą zdolność do wywierania wpływu i egzekwowania władzy przede wszystkim czerpać musi z zasobów, jakimi dysponuje odpowied nia dla tego statusu pozycja. Na przykład pozycja przywódcy w danej strukturze, na mocy logiki tej struktury, związana jest z możliwością i zdolnością do sprawowania władzy: jest to jej niezbywalna cecha, bez względu na okoliczności towarzyszące działaniom grupy w określonym momencie. W kategoriach straty fikacji prestiżu w grupie status jednostki zajmującej tę pozycję powinien — na mocy uwarunkowań kulturowych i na przykład

179

przecięciu wszystkich trzech. Po drugie, rola społeczna jest jedynym elementem omawianego przez nas układu, który pełni funkcje pośredniczące i integrujące ten układ. Innyhistorycznych — mieć jedną z najwyższych rang, jednakże zmie niające się okoliczności, w jakich działa grupa, mogą spowodować, że de facto w danym momencie układ stratyfikacji prestiżu bę dzie miał odmienny kształt w porównaniu z hierarchią pozycji. Co więcej, wysoki status w stratyfikacji prestiżu może wzmocnić po zycję władzy, jednakże nie jest jej głównym „sprawcą", podczas gdy zajmowanie pozycji związanej z władzą najczęściej powoduje uzyskanie wysokiego statusu w stratyfikacji prestiżu. Niekiedy spotyka się pogląd utożsamiający stratyfikację ze skalą skonstruowaną przez badacza na podstawie analizy obiek tywnych cech charakterystycznych dla poszczególnych pozycji (a w konsekwencji także jednostek je zajmujących), jak: docho dy, wykształcenie, władza, prestiż itd. (Derczyński 1967: 154 - 156). Z tego punktu widzenia stratyfikacja nie byłaby realnym ukła dem wewntąrzgrupowym, lecz do pewnego stopnia sztucznym tworem badacza, odzwierciedlającym oczywiście pewne istotne właściwości danej grupy, lecz niemożliwym do utożsamienia z żad nym z istniejących tworów wewnątrzgrupowych. Powyższy po gląd wykluczałby, rzecz jasna, twierdzenie, iż stratyfikacja może mieć jakiś istotny (czy w ogóle jakikolwiek) wpływ na działanie grupy. Jeśli jednak twierdzi się, że stratyfikacja to rozkład pre stiżu przypisanego do struktury pozycji zawodowych w danej grupie, wówczas rozumie się ją jako system społeczny w szerokim znaczeniu obdarzony zdolnością do wywierania rzeczywistego wpływu na działanie grupy. Trzecim istotnym elementem dowolnego układu strukturalno-stratyfikacyjnego grupy jest rola społeczna. Jej obszerna analiza zostanie przeprowadzona w następnym rozdziale, wobec czego w tym miejscu ograniczę się jedynie do kilku uwag ogólnych. Po pierwsze, w odróżnieniu od pozycji, która jest elementem struk tury grupowej, oraz w odróżnieniu od statusu, który jest skład nikiem stratyfikacji, a także w odróżnieniu od osobowości, która jest jednym z czynników charakteryzujących układ zwany dzia łającą jednostką, rola społeczna nie może być uznana za element któregokolwiek z tych trzech układów. Przeciwnie, wydaje się, że lokuje się ona na

mi słowy mówiąc, właśnie rola społeczna jest tym typem konfi guracji strukturalnej, dzięki któremu struktura i stratyfikacja mogą wywierać wpływ na osobowość jednostki.

4.2. POWSTANIE KONFIGURACJI I UKŁADÓW STATUSÓW W MAŁYCH GRUPACH

Podstawowym celem niniejszego rozdziału nie jest pokazanie działania ściśle sprecyzowanej, o wyraźnych granicach, struktu ry czy stratyfikacji małej grupy. Przeciwnie, chodzi tu raczej o odpowiedź na pytanie, jak działają pewne ąuasi-struktury sta tusów, to jest -takie struktury, których granice są niewyraźne, których nie można przypisać określonym małym gruipom, które więc nie podlegają wszystkim możliwym naciskani grupowym. Zakłada się, że tego typu ąuasi-struktury statusów, mimo iż nie są elementem danej grupy, mimo iż pojawiają się niekiedy na przecięciu układów grupowych, to jednak mają do pewnego sto pnia autonomiczny byt, swoiste, sobie tylko właściwe cechy oraz w specyficzny sposób wpływają na działania jednostek. 4.2.1. Kilka wstępnych uwag metateoretycznyćh. We współcze snej socjologii w dziedzinie wyjaśniania procesów powstawania układów statusów w małych grupach od początku lat siedem181 jaśnienie procesu powstawania struktur społecznych i stratyfika cji oraz wyjaśnienie działania tych struktur w specyficznych wa runkach braku precyzyjnie określonych granic poszczególnych grup społecznych oraz nieistnienia lub nieoddziaływania na fun kcjonowanie takich struktur (na przykład kultury grupowej, ukła dów świadomości społecznej itd.) wielu czynników występują cych w typowych sytuacjach. Sami autorzy zwracają uwagę, iż zjawisko poziomu oczekiwań przynależy do szerszej kategorii procesów zwanych procesami organizowania danego poziomu (na przykład poziomu oczekiwań, poziomu normatywnego, poziomu działań itd.). Oczywiście termin „poziom" nie ma w tym kon tekście nic wspólnego z podobnym terminem występującym w ernergentnym strukturalizmie socjologicznym. W niniejszej analizie poziomem jest pewien stan, pewien rodzaj uporządko wania elementów danego typu, konkretnie — oczekiwań. Berger, Wagner i Zelditch piszą: „Jednostką procesu organizującego po ziom jest sytuacja (nie grupa, organizacja czy społeczeństwo), sam proces organizujący poziom zachodzi zaś jedynie wówczas, gdy pojawią się pewne warunki.

Rysunek 4.1. Ogólny model pojęciowy relacji między pozycją, statusem, rolą i osobowością

180

dziesiątych zaczęła dominować teoria poziomów oczekiwań. Z wielu względów (niektóre zostaną omówione poniżej) twórcy tej teorii skłonni są ją traktować raczej jako teoretyczny program badawczy niż jako odrębną teorię (Berger, Wagner, Zelditch 1985b). Podstawowym tego powodem jest istnienie szeregu węż szych teorii, które chociaż są związane z teorią poziomów ocze kiwań przedmiotem badawczym i ogólnym nastawieniem teore tycznym, to wyjaśniają jedynie pewne, specyficzne aspekty ca łościowego procesu. Berger, Wagner i Zelditch twierdzą, że po mimo pewnych ogólnych cech ich teoretyczny program badaw czy nie może być potraktowany jako „paradygmat" w sensie przyjętym przez Thomasa Kuhna w jego koncepcji rozwoju na uki. Reasumując, teoria poziomów oczekiwań (expectation states theory) jest złożoną strukturą teoretyczną, której celem jest wy -

Jeśli owe warunki się pojawią, powstaje stabilna, głęboka, ukryta struktura (ukształtowana przez specyficzne właściwości bezpośredniej sytuacji), która determinu je obserwowalne działanie owego procesu. Gdy warunki wstępne ulegają zmianie, proces' organizowania poziomu ulega przerwa 182

niu" (1985b: 153 - 154). Autorzy wymieniają szesnaście teorii skła dających się na ich program badawczy. Analizując procesy kry stalizowania się układów strukturalnych i stratyfikacyjnych w bliżej nie sprecyzowanym kontekście społecznym, czyli w qua-si-grupowym układzie odniesienia, będę oczywiście odwoływał się do ustaleń zawartych w poszczególnych teoriach wchodzących w skład programu badawczego, jednakże nacisk zostanie położo ny na problemy natury meta teoretyczne j. 4.2.2. Dwa typy czynników statusu. Przedmiotem analizy prze prowadzonej w podrozdziale 4.1. było wykazanie, iż status jest specyficzną jednostką — elementem stratyfikacji grup społecz nych — składających się z szeregu tak zwanych charakterystyk lub czynników. W pracy tej zdecydowałem się używać częściej terminu „czynnik statusu", chociaż w teorii poziomów oczeki wań stosowany jest raczej termin „charakterystyka". Czynnik statusu jest zatem charakterystyką aktora mającą dwa lub wię cej poziomów-, które są odmiennie oceniane ze względu na cześć, szacunek lub konieczność (niezbędność). Każda z tych charakte rystyk jest związana z odrębnymi oczekiwaniami moralnymi oraz oczekiwaniami dotyczącymi działania — to jest ze stabilnymi przekonaniami dotyczącymi tego, w jaki sposób jednostka, której można przypisać dany poziom charakterystyki, będzie się zacho wywać lub działać (Berger, Rosenholtz, Zelditch 1980: 482-483; Berger, Fisek, Norman, Wagner 1985: 220). Czynniki statusu mogą być szczegółowe lub szerokie w zależ ności od tego, z jakim określonym poziomem oczekiwań są one związane. „Szczegółowość" danego poziomu oczekiwań lub czyn nika statusu wynika ze stopnia zdefiniowania lub określenia da nej sytuacji. Najogólniej rzecz biorąc, jeśli sytuacja jest jasno zdefiniowana, wówczas mamy do czynienia z czynnikami szcze gółowymi i ze szczegółowym poziomem oczekiwań. Gdy czynniki i poziomy oczekiwań nie są ograniczane do określonych, zdefinio wanych sytuacji, wówczas twierdzi się, że są one ogólne. Stąd też czynnik statusu jest szczegółowy, jeśli zawiera dwa lub więcej odmiennie ocenianych poziomów. Umiejętność czytania może na przykład działać jako szczegółowy czynnik statusu. Szeroki czyn nik statusu obejmuje dwa lub więcej poziomów, które, choć są 183

od tego, że małe grupy „[...] nie tworzą organizacji społecznej różnie oceniane, odnoszą się do sytuacji ogólnych, nieokreślonych. Na przykład płeć jest szerokim czynnikiem statusu, jeśli cecha bycia kobietą i cechy bycia mężczyzną są oceniane odmiennie. Umiejętność czytania może być istotnym czynnikiem jedynie w niektórych sytuacjach, w niektórych typach działań, zadań grupy itd., podczas gdy czynnik płci jest niezależny od takich ograniczeń (Berger, Fisek, Norman, Wagner 1985: 220). Inaczej mówiąc, szczegółowy czynnik statusu jest związany z określonym poziomem oczekiwań — to jest z oczekiwaniami, iż aktor może wykonywać określone zadanie, na przykład dodawać liczby, że można od niego oczekiwać określonych kwalifikacji moralnych, na przykład uczciwości. Jak pisze Zelditch: „[...] najprostszym i najbardziej bezpośrednio znaczącym rodzajem określonej cha rakterystyki statusu jest charakterystyka bezpośrednio instru mentalna ze względu na wykonanie zadania, w jakie zaangażo wane są jednostki" (1985: 74). Tymczasem szeroki czynnik statusu jest bardziej złożoną struk turą elementów: jest on charakterystyką związaną zarówno ze specyficznym, jak i z ogólnym poziomem oczekiwań. „Ogólny po ziom oczekiwań to nieograniczony poziom oczekiwań, na przy kład przekonanie, że ktoś jest «zdolny», bez określania: jak lub «moralny» bez określania: w jaki sposób" (Zelditch 1985: 74). Zelditch twierdzi ponadto, próbując odnaleźć dalsze różnice po między czynnikami szczegółowymi a szerokimi, iż generalnie rzecz biorąc oba typy czynników statusu mają wpływ na powstawanie nierówności społecznej w kategoriach prestiżu i wynikającej zeń władzy, jednakże specyficzny, instrumentalny czynnik statusu ma wpływ silniejszy, to jest tworzy większą nierówność niż czyn nik szeroki, będący nie związaną bezpośrednio z daną sytuacją charakterystyką statusu (Zelditch 1985: 104). 4.2.3. Procesy uogólniania statusu. Główny problem polega na tym, w jaki sposób powstają zalążki struktur i stratyfikacji gru powych, lub, mówiąc precyzyjniej, jak tworzą się ponadjednostkowe formy życia społecznego? Oto pytanie, na które w tym miejscu próbuje się udzielić odpowiedzi. Jak zatem tworzy się organizacja wewnątrzgrupowa? Zacznij my 184

od nowa, z interakcji społecznej ich członków, lecz zamiast tego podtrzymują wewnątrz grupy zewnętrzne różnice statusu" (Ber ger, Rosenholtz, Zelditch 1980: 479; podkr J. S.). Przypuszczalnie jednym z niezbyt trafnych założeń przyjętych przez Balesa w je go badaniach było uznanie za punkt wyjścia istnienia grupy nie znanych sobie osobników, równych co do statusu. Jest to sytuacja całkowicie kontrfaktyezna, albowiem, po pierwsze, niemożliwe jest istnienie grupy osobników całkowicie sobie nie znanych, po drugie, jeśli nawet przyjmiemy, że w eksperymencie mamy do czynienia ze zbiorem początkowo sobie obcych jednostek, to prze cież powinniśmy pamiętać, że eksperyment nie zachodzi w próż ni społecznej, a ludzie uczestniczący w nim nie pochodzą znikąd. Utrzymanie równości pomiędzy jednostkami jako warunku po czątkowego analizy jest zatem właściwie niemożliwe. Rezultaty badań Balesa są mimo to bardzo interesujące. Jeśliby jednak spoj rzeć na nie z perspektywy niniejszej analizy, wówczas okazuje się, że odkrycie Balesa polegało między innymi na ujawnieniu, iż w grupach nie znanych sobie osobników, równych co do sta tusu, poczynają się wytwarzać nierówności uczestnictwa, ocen wyników działania oraz wpływu na decyzje grupowe. Nierównoś ci te — jak piszą Berger, Rosenholtz i Zelditch — były wysoce wzajemnie powiązane i stąd też mogły być potraktowane jako odrębne, obserwowalne układy władzy i prestiżu. Raz utworzo ny, układ prestiżu i władzy stawał się stabilny, nawet sam się wzmacniał. Tymczasem w niniejszym rozdziale podejmujemy całkowicie odmienny problem. W teoriach poziomów oczekiwań (które mają wyjaśnić procesy krystalizacji struktur statusów) nie podtrzymu-, je się dłużej założenia o początkowej równości osobników two rzących grupę, co jest — jak sądzę — bardziej realistyczne. Za kłada się natomiast, że osoby rozpoczynające interakcję muszą być już w początkowej fazie tworzenia struktury nierówne wobec siebie. Rezultaty tego typu badań także okazały się całkiem od mienne od tych, do jakich doszedł Bałeś. Stwierdzono, że nierów ności istotne poza grupą są podtrzymywane także w grupie. Układ prestiżu - władzy w grupie jest skorelowany z zewnętrz nymi różnicami statusu. Co więcej, układ prestiżu i władzy zo staje „stworzony" w grupie natychmiast, nie zaś po mniej lub 185

bardziej długotrwałym procesie bezpośredniej interakcji członków grupy (Berger, Rosenholtz, Zelditch 1980: 480). Zatem dla zrozumienia procesu tworzenia się i krystalizacji struktur oraz stratyfikacji statusów istotna jest teza, że straty fikacja statusów generuje proces uogólniania statusu. Polega on na tym, że statusy aktorów zewnętrzne wobec określonej inter akcji ulegają przeniesieniu i poczynają determinować jej istotne cechy (Webster, Driskell 1985: 108). Proces ten, na co zwraca uwagę Webster, był badany przez socjologów od początków istnie nia tej dyscypliny (Park 1925; Park, Burgess 1921; Hughes 1945; Simmel 1950). Nixon komentuje proces uogólniania statusu w na stępujący sposób: „[...] wobec braku dodatkowych informacji członkowie będą wnioskować o zdolnościach do działania innych na podstawie uogólniania ich zewnętrznych statusów, nawet jeśli zadanie grupy nie odpowiada jednoznacznie owemu zewnętrzne mu statusowi. Ponadto struktury wpływu i statusów mogą wy nikać z oczekiwań dotyczących wykonywania zadania, a owe oczekiwania z kolei są uogólniane na podstawie różnic dotyczą cych ogólnego statusu [...]" (1979: 251). Freese i Cohen zwracają uwagę na negatywne skutki działania procesu uogólniania statu su: ,,[...] każdy, kto kiedykolwiek cechował się niskim stanem charakterystyki ogólnego statusu — takim jak «Murzyn», «kobie-ta», «młody» i inne — stawał się ofiarą uogólnienia takiej cha rakterystyki. Wnioskowanie, że Murzyn jest leniwy, ponieważ jest czarny, że kobieta jest nielogiczna, albowiem jest kobietą lub że młody jest nieodpowiedzialny, albowiem jest młcdy, to w najlepszym razie zła wola, a w najgorszym — obelga. A jednak w pewnych sytuacjach uogólnianie takie jest rzeczą nor malną [...]" (1973: 193). Powiedziałbym raczej, że generalizowa nie takie jest zawsze rzeczą normalną. Uogólnienie statusu, które zapoczątkowuje serię wydarzeń pro wadzących do utworzenia najpierw struktury i stratyfikacji quasigrupowej, a potem stratyfikacji grupowych, opiera się na istnie niu dwóch typów czynników statusu: szerokich i szczegółowych. Charakterystyki (czynniki) szerokie, takie jak: rasa, wiek, płeć, zawód itd. działają jako wskazówki dla jednostek, które rozpo czynają interakcje. Interakcja musi się odbywać według określo nych reguł, musi być wewnętrznie uporządkowana. W początko-

186

wej fazie, ponieważ nie istnieje jeszcze wykrystalizowana struk tura, jedynym źródłem informacji i nacisków porządkujących te interakcje mogą być szerokie zewnętrzne struktury. Nie są one 'istotne dla przebiegu interakcji, ale ponieważ są jedynym źródłem nacisku i informacji — zostają wykorzystane. W ten sposób sze rokie, zewnętrzne czynniki statusu jednostek zostają użyte do uporządkowania ich interakcji z osobami pierwotnie im nie zna nymi. Istotny jest fakt, że czynniki statusu są oceniane ze wzglę du na kryteria obowiązujące w danej kulturze — te same szero kie charakterystyki statusu mogą wywoływać różnorodne skutki dla stratyfikacji tworzącego się nowego układu społecznego czy grupy. Na przykład w kulturze społeczeństwa amerykańskiego pożądane jest bycie białym, dorosłym, mężczyzną, z zawodu me nedżerem lub kimś podobnym, jednak w żadnym wypadku nie może to zostać uznane za cechę uniwersalną wszystkich społe czeństw. Natomiast za taką uniwersalną cechę należy uznać sam mechanizm uogólniania statusu. Jak piszą Webster i Driskell (1985: 108 - 109), interakcja wywołana przez szerokie charaktery styki statusu ulega (w wyniku oddziaływania tych charaktery styk) petryfikacji w postaci określonych wzorów tworzących układy przełożony - podwładny. Wzory te określają zachowania wyrażające szacunek, wybory przywódcy, wkład jednostki w roz wiązanie problemu grupy, sposoby wywierania wpływu na in nych, wyrażania szacunku i poważania, inicjowania działań zo rientowanych na zadanie itd. Słowem, wzory te poczynają prze kształcać się w zręby struktur i stratyfikacji quasigrupowych, a następnie — wewnątrzgrupowych. Proces powstawania i krystalizowania się struktur oraz stra tyfikacji grupowych zapoczątkowany przez efekt uogólniania sta-- tusu dokonuje się nawet wówczas, gdy szeroki czynnik statusu nie jest istotny z punktu widzenia bezpośredniej interakcji. Mi nio braku związku między szerokimi czynnikami statusu a inter akcją, w którą są zaangażowane, wywierają one wyraźny czy Wręcz decydujący wpływ na proces porządkowania i strukturali-zowania tej interakcji. Webster i Driskell piszą, że Murzyni, ko biety lub pracownicy fizyczni są traktowani jako „gorszy gatu nek" wobec białych, mężczyzn, czy menedżerów także wówczas, gdy nie wiadomo, czy różnice pod względem rasy, płci lub zawo187

może się przyczynić do zrealizowania zadania grupowego; po drugie, tym bardziej praww sytuacji wyraźnego uzależnienia procesów organizowania po ziomów od czynników interakcyjnych stabilność poziomów ule głaby drastycznemu obniżeniu. Po trzecie wreszcie, poziomy oczekiwań są quasi-str.uk.tura determinującą zachowanie, lecz nie odwrotnie, co stwarza wa runki sprzyjające utrzymywaniu się poziomów oczekiwań i ich behawioralnych konsekwencji (Berger, Conner, McKeown 1969; Moore 1969; Fararo 1973; Berger, Conner 1974; Fisek 1974; Ber ger, Wagner, Zelditch 1985a). 190

4.3. WŁADZA I DOMINACJA W UKŁADACH STATUSÓW

W powyższej analizie nie brałem pod uwagę czynnika władzy i dominacji, koncentrując się na wyjaśnieniu powstawania struk tur o przewadze związków kooperacyjnych oraz racjonalności w rozmieszczeniu statusów. Można jednak zadać pytanie, czy nie jest to jednostronny obraz powstawania i petryfikowania się ukła dów statusów w grupach. 4.3.1. Natura statusu. Udzielenie odpowiedzi na to pytanie wymaga podjęcia zagadnienia natury statusu, które ma funda mentalne znaczenie dla zrozumienia sensu wielu zjawisk i pro cesów wewnątrzgrupowych. Z jednej strony wydaje się, że sta tus jest przyznawany jednostce przez grupę lub osiągany przez nią w grupie, lecz ,na mocy powszechnego grupowego konsensu su, w zamian za różnorodne wartości, jak wiedza, doświadcze nie itd., które jednostka wnosi do grupy lub w zamian za usługi, jakie świadczy ona jako członek tej grupy. Członkowie grupy lub ąuasd-grupowego układu poczynają ujawniać oczekiwania do tyczące zarówno działania własnego, jak też działania każdego innego członka. W wyniku opisanych wyżej procesów krystali zowania się tych oczekiwań powstają bardziej spetryfikowane poziomy oczekiwań, które z kolei stają się podstawą zróżnicowa nia statusów poszczególnych osobników. Im wyższy lub bardziej pozytywny poziom oczekiwań co do działania danej osoby, tym bardziej prawdopodobne, że osoba ta, po pierwsze, będzie miała większą sposobność do działania, które

dopodobne, że osoba ta otrzyma pozytywne oceny za te daiała-nia; po trzecie, tym bardziej prawdopodobne, że będzie ona zdol na do wywierania wpływu na decyzje grupowe. Natomiast praw dopodobieństwo, że osoba ta zaakceptuje wpływ innych, ulega radykalnemu zmniejszeniu. Oczywiście wszystkie te właściwości są pochodną danego statusu, poziomu oczekiwań oraz innych stru kturalnych determinant. Oczekiwania co do działania, które są czynnikiem strukturalnym, a więc obiektywnym, determinują obserwowalne różnice zakresu władzy, prestiżu itd. lub mówiąc ogólniej — statusu. Ten ostatni natomiast jest bezpośrednią fun- . keją rangi oczekiwań co do działania danego osobnika w grupie. Ridgeway (1984: 61 - 62) zwraca uwagę, że oczekiwania i pozio my oczekiwań odnoszą się do wyinferowanych możliwości je dnostki, nie zaś do jej rzeczywistych zdolności. Zatem rozmiesz czanie statusów, krystalizacja stratyfikacji itd. są generalnie rzecz biorąc, procesami kooperacji. Poziomy oczekiwań, ulegają krysta lizacji, stratyfikacja statusów zaś petryfikacji bez jakiegokolwiek wyraźnego konfliktu. Z powyższego opisu wynika, że status i stratyfikacje statu sów rodzą się dzięki kooperacji i zgodzie społecznej, nie zaś na skutek podstawowego konfliktu władzy, który inie ma jakiego kolwiek bezpośredniego związku z wymogami zadania. Czy je dnakże ta druga strona statusu nie ma także znaczenia. Jeśli bowiem — zapytuje Cecilia Ridgeway — oba te punkty widze nia wchodzą w grę, to jaki jest pomiędzy nimi .związek oraz co determinuje dominację jednego z nich? 4.3.2. Aspekt dominacji w procesie tworzenia stratyfikacji sta tusów. Najsłabszym punktem powyższego- obrazu procesów kry stalizacji stratyfikacji statusów jest przekonanie o racjonalności procesów grupowych. Wprawdzie nie jest to racjonalność merytokratyczna, albowiem poziomy oczekiwań odnoszą się nie do rzeczywistych, a jedynie do wyinferowanych zdolności jednostki, niemniej zarówno poziomy oczekiwań, jak i późniejsze stratyfi kacje statusów są — .zdaniem niektórych autorów — wytworem złożonych procesów kognitywnych (Ridgeway 1984: 66). Sugeruje się, po pierwsze, że konflikt z całą pewnością występuje w pro cesach krystalizacji stratyfikacji statusów. Procesy te prowadzą 191

w sytuacji wyraźnego uzależnienia procesów organizowania po ziomów od czynników interakcyjnych stabilność poziomów ule głaby drastycznemu obniżeniu. Po trzecie wreszcie, poziomy oczekiwań są quasi-str.uk.tura determinującą zachowanie, lecz nie odwrotnie, co stwarza wa runki sprzyjające utrzymywaniu się poziomów oczekiwań i ich behawioralnych konsekwencji (Berger, Conner, McKeown 1969; Moore 1969; Fararo 1973; Berger, Conner 1974; Fisek 1974; Ber ger, Wagner, Zelditch 1985a).

4.3. WŁADZA I DOMINACJA W UKŁADACH STATUSÓW

W powyższej analizie nie brałem pod uwagę czynnika władzy i dominacji, koncentrując się na wyjaśnieniu powstawania struk tur o przewadze związków kooperacyjnych oraz racjonalności w rozmieszczeniu statusów. Można jednak zadać pytanie, czy nie jest to jednostronny obraz powstawania i petryfikowania się ukła dów statusów w grupach. 4.3.1. Natura statusu. Udzielenie odpowiedzi na to pytanie wymaga podjęcia zagadnienia natury statusu, które ma funda mentalne znaczenie dla zrozumienia sensu wielu zjawisk i pro cesów wewnątrzgrupowych. Z jednej strony wydaje się, że sta tus jest przyznawany jednostce przez grupę lub osiągany przez nią w grupie, lecz ,na mocy powszechnego grupowego konsensu su, w zamian za różnorodne wartości, jak wiedza, doświadcze nie itd., które jednostka wnosi do grupy lub w zamian za usługi, jakie świadczy ona jako członek tej grupy. Członkowie grupy lub ąuasd-grupowego układu poczynają ujawniać oczekiwania do tyczące zarówno działania własnego, jak też działania każdego innego członka. W wyniku opisanych wyżej procesów krystali zowania się tych oczekiwań powstają bardziej spetryfikowane poziomy oczekiwań, które z kolei stają się podstawą zróżnicowa nia statusów poszczególnych osobników. Im wyższy lub bardziej pozytywny poziom oczekiwań co do działania danej osoby, tym bardziej prawdopodobne, że osoba ta, po pierwsze, będzie miała większą sposobność do działania, które może się przyczynić do zrealizowania zadania grupowego; po drugie,

tym bardziej praw190

dopodobne, że osoba ta otrzyma pozytywne oceny za te daiała-nia; po trzecie, tym bardziej prawdopodobne, że będzie ona zdol na do wywierania wpływu na decyzje grupowe. Natomiast praw dopodobieństwo, że osoba ta zaakceptuje wpływ innych, ulega radykalnemu zmniejszeniu. Oczywiście wszystkie te właściwości są pochodną danego statusu, poziomu oczekiwań oraz innych stru kturalnych determinant. Oczekiwania co do działania, które są czynnikiem strukturalnym, a więc obiektywnym, determinują obserwowalne różnice zakresu władzy, prestiżu itd. lub mówiąc ogólniej — statusu. Ten ostatni natomiast jest bezpośrednią fun- . keją rangi oczekiwań co do działania danego osobnika w grupie. Ridgeway (1984: 61 - 62) zwraca uwagę, że oczekiwania i pozio my oczekiwań odnoszą się do wyinferowanych możliwości je dnostki, nie zaś do jej rzeczywistych zdolności. Zatem rozmiesz czanie statusów, krystalizacja stratyfikacji itd. są generalnie rzecz biorąc, procesami kooperacji. Poziomy oczekiwań, ulegają krysta lizacji, stratyfikacja statusów zaś petryfikacji bez jakiegokolwiek wyraźnego konfliktu. Z powyższego opisu wynika, że status i stratyfikacje statu sów rodzą się dzięki kooperacji i zgodzie społecznej, nie zaś na skutek podstawowego konfliktu władzy, który inie ma jakiego kolwiek bezpośredniego związku z wymogami zadania. Czy je dnakże ta druga strona statusu nie ma także znaczenia. Jeśli bowiem — zapytuje Cecilia Ridgeway — oba te punkty widze nia wchodzą w grę, to jaki jest pomiędzy nimi .związek oraz co determinuje dominację jednego z nich? 4.3.2. Aspekt dominacji w procesie tworzenia stratyfikacji sta tusów. Najsłabszym punktem powyższego- obrazu procesów kry stalizacji stratyfikacji statusów jest przekonanie o racjonalności procesów grupowych. Wprawdzie nie jest to racjonalność merytokratyczna, albowiem poziomy oczekiwań odnoszą się nie do rzeczywistych, a jedynie do wyinferowanych zdolności jednostki, niemniej zarówno poziomy oczekiwań, jak i późniejsze stratyfi kacje statusów są — .zdaniem niektórych autorów — wytworem złożonych procesów kognitywnych (Ridgeway 1984: 66). Sugeruje się, po pierwsze, że konflikt z całą pewnością występuje w pro cesach krystalizacji stratyfikacji statusów. Procesy te prowadzą 191

192

do powstania złożonych układów hierarchicznych charakteryzu jących początkowo ąuasi-grupy, a potem także całe grupy, a więc rodzą one nierówności władzy i prestiżu. Ponadto procesy takie muszą rodzić konflikty i walkę o władzę i dominację, wobec tego jest nieprawdopodobne, aby przebiegały płynnie i gładko. Lee oraz Ofshe twierdzą na przykład, że gdy zadanie grupy staje się niewyraźne (jak pamiętamy, zadanie jest głównym czynnikiem . pobudzającym szerokie charakterystyki statusu), osłabieniu ulega mechanizm strukturalny prowadzący do uogólnienia statusu i wo bec tego zachowanie jednostek zaczyna być regulowane przez re akcje na bezpośrednie bodźce sytuacyjne. Ponieważ działanie musi być wykonane w określonym czasie, a więc zazwyczaj na tychmiast, powyższe regulacje behawioralne dokonują się poza poziomem świadomych reakcji. Dochodzi do szybkiego wyuczenia zachowań dominacji i podporządkowania, których determinanty najczęściej są przekazywane przez zachowania niewerbalne. W wy niku rezultatu tego procesu i mechanizmu behawioralnego przy czynami nierówności pod względem władzy i wpływu stają się określone różnice zachowania członków grupy. (Lee, Ofshe 1981; Ofshe, Lee 1981; 1983; Ridgeway 1984: 63). Okazuje się zatem, że poziomy oczekiwań są racjonalizacją post factum różnic między członkami w zaikresie dominacji, nie są natomiast — jak twierdzą wspomniani wyżej autorzy — żad ną rzeczywistą przyczyną nabywania lub utrzymywania statusu. Problem więc sprowadzałby się do odpowiedzi na pytanie, czy sytuacje słabego zdefiniowania zadania osłabiające mechanizm strukturalny i pierwotny wpływ poziomów oczekiwań są częste czy rzadkie. Inny typ pytania, które warto byłoby w tym miejscu ^adać, sprowadza się do tego, czy istotnie nacisk ze strony samego działania oraz szybkość, z jaką wytwarzają się układy statusu, nie pozwala na świadome, poznawcze oceny konieczne do utwo rzenia poziomów oczekiwań i potraktowania ich jako pierwotnej przyczyny działań jednostek? Tak więc gdy spojrzeć na proces krystalizacji układów statu sów od strony dominacji i władzy, okazuje się, że hierarchie sta tusów rozwijają się, albowiem ludzie uzyskują władzę nad sobą w sensie behawioralnym, nie zaś dlatego, że istnieją jakieś po trzeby związane z zadaniami grupy (Rosa, Mazur 1979; Mazur

i in. 1980; Ridgeway 1984: 66). Wszystkie pozostałe czynniki, jak poziomy oczekiwań i stratyfikacje, powstają post factum, petry fikując i legitymizując społecznie już istniejące układy. 4.3.3. Dominacja i władza jako integralne składniki hierarchii statusów. W rezultacie okazuje się, że istnieją co najmniej dwie podstawy tworzenia się i krystalizowania układów statusów. Po pierwsze, czynnikiem dominującym są powstające poziomy ocze kiwań, które, jak wiadomo, opierają się na wyinferowanej, nie zaś rzeczywistej wiedzy na temat zdolności poszczególnych je dnostek do wniesienia istotnego wkładu w rozwiązanie zadania grupowego. Po drugie, należy oczekiwać, że w niektórych sytua cjach może się pojawić dodatkowy czynnik, będący podstawą tworzenia się układów statusu, a mianowicie zdolność do bezpo średniej kontroli czyjegoś zachowania przez zagrożenie lub atak (Ridgeway 1984: 72). Jednakże tworzenie się systemu statusów na bazie czystej dominacji jest zjawiskiem niezwykle rzadkim w grupach zadaniowych. Co więcej, hierarchie statusów oparte wyłącznie na dominacji są wysoce niestabilne, albowiem mają skłonność do przekształcania się w hierarchię opartą na działaniu. Zahamowany zostaje w ten sposób proces petryfikacji struktur; prawdopodobieństwo pojawienia się poziomów oczekiwań jest ni skie i wobec tego cały proces grupowy odbywa się w społecznej próżni. Brak struktur oraz zahamowanie procesów ich tworzenia się i petryfikacji przekształcają grupę społeczną w niezwykle nie stabilny układ relacji między członkami oparty na sile. W syste mie takim członek grupy oddaje cześć innemu jedynie w zamian za usunięcie niebezpieczeństwa ataku. Sytuacja ta charakteryzu je społeczności zwierząt, w których układy hierarchiczne zmienia ją się — j a k wiadomo — dość często. Wynika stąd, że status w grupach społecznych nie może być oparty wyłącznie na dzia łaniu, na czynnikach behawioralnych. Jest to fundamentalna kwestia, której zrozumienie umożliwia wyjaśnienie strukturalnej natury świata społecznego. Jeśli na proces krystalizacji układów statusów spojrzymy od strony problemu władzy, łatwo zrozumiemy, że strukturalna na tura tego procesu, konieczność przechodzenia przez kilka stadiów rozwojowych (uogólnianie statusu zewnętrznego, powstawanie po13 — Male struktury...

193

ziomów oczekiwań), kooperatywna natura procesu krystalizacji układów statusów itd. powodują, że główną formą władzy wy nikającą z wysokiego statusu jest wpływ (Berger, Fisek, Norman, Zelditch 1977). Jednym'z efektów kooperatywnej allokacji statusu jest powstanie pozytywnych relacji między członkami nowo utwo rzonych grup. Istnienie takiego układu prowadzi w prostej linii do utworzenia norm grupowych legitymizujących pojawiający się porządek statusów (Ridgeway 1984: 73). Siatka pozytywnych powiązań tego typu tworzy strukturalną możliwość pojawienia się koalicji, które będą popierać i okazywać szacunek osobom odznaczającym się wysokim poziomem działania. Normy grupowe mogą być wówczas rozpatrywane jako zbiorowy głos koalicji skie rowanej przeciwko tym, którzy odmawiają okazywania szacunku, a więc naruszają normę. Tak więc rzeczywistym twórcą norm w procesie tworzenia się grupy, pojawiania się układów ąuasi-grupowych, krystalizacji stratyfikacji statusów itd. są owe po tencjalne lub rzeczywiste koalicje, których głównym zadaniem w tej fazie rodzenia się grupy jest definiowanie oczekiwań do tyczących działania i nadawanie im rangi legalnej podstawy sta tusu w grupie. Mniej więcej w tym właśnie momencie ze sprawą owych norm dochodzi do przekształcenia się zachowań będących reakcjami na czynniki statusu w strukturalnie wyznaczane sto sunki statusu związane z sankcjami za odstępstwa. Jak więc wi dać, struktura może kontrolować działania jednostek już we wczesnej fazie powstawania grupy, eliminując nieomal całkowi cie jakąkolwiek dowolność zachowań. Jest to niewątpliwie po uczający przyczynek do zrozumienia kwestii wolności jednostki w strukturach społecznych. Głównym aspektem tego przekształcenia, które przypuszczal nie można porównać do przejścia z jednego stanu skupienia w dru gi, z poziomu działających jednostek na poziom mikrostruktural-ny, jest „[...] zamiana władzy przetargowej, jaką dysponują człon kowie o wysokim poziomie aktywności, w uprawomocnione przy wództwo osób mających wysokie statusy. Legitymizacja umac nia członków o wysokim statusie, dając im możliwość działania z poparciem grupy w przepisanym .zakresie jej działań, wśród których jest także obrona ich własnych pozycji przeciwko «nie- prawomocnym» uzurpatorom.

Dominacja, jaką w tej sytuacji 194

objawiają członkowie, jest prawomocna, gdyż dokonuje się z po parciem grupy" (Ridgeway 1984: 74). Kooperatywny system sta tusów opiera więc swoje działanie na prawomocności norm za wierających sankcje za ich naruszenie. W rezultacie, gdy dana osoba narusza te normy, ubiegając się na przykład o inny, wyż szy status, może napotkać opór ze strony grupy, który między innymi będzie polegał na tym, że osoba ta doświadczy dominacji członków grupy dysponujących wysokim statusem. Krystalizująca się stratyfikacja statusów może także poddać daleko idącej kontroli motywacje poszczególnych osób działających w ramach tej stratyfikacji. Istnieje przekonanie, wynikające zre sztą z wielu danych empirycznych, że członkowie o motywacji prospołecznej czy też progrupowej (a więc zainteresowani grupą i chcący przyczynić się do realizacji jej celów) są bardziej war tościowi dla grupy niż ci, którzy ujawniają motywacje bardziej osobiste, związane z ich własnym interesem, lub tacy, którzy nie są w ogóle zainteresowani czymkolwiek. Istnieją przesłanki, by sądzić, że grupy częściej przyznają lub przypisują wysoki status człowiekowi, który cechuje się motywacją progrupową, niż człon kowi, który ujawnia motywację zorientowaną na samego siebie (Kelley, Thibaut 1969; Meeker, Weitzel-O'Neil 1977; Hollander 1958; Ridgeway 1978). Tymczasem dokładna analiza danych wskazuje, że motywacja członka nie ma wpływu na wysokość jego statusu w grupie. Ina czej mówiąc, motywacja nie jest żadnym istotnym czynnikiem mogącym mieć wpływ na ulokowanie statusu jednostki. Przypusz czalnie powodem tego jest dominacja struktur kooperacyjnych i za daniowych, struktur oczekiwań i, generalnie rzecz biorąc, ukła dów normatywnych nad motywacjami członków, które w typo wej sytuacji nie mają bezpośredniego wpływu na wkład jedno stki w działanie. Prawdopodobnie w grupach zadaniowych ani szerokie, ani szczegółowe czynniki statusu nie są związane z cha rakterystykami motywacji członków i nie odwołują się do nich. Krócej mówiąc, motywacja jednostki nie ma swego struktural nego „czujnika". Z analizy Ridgeway wynika, że motywacja mo że mieć wpływ na status jedynie wówczas, gdy członek grupy usiłuje osiągnąć większy wpływ niż jest to uprawomocnione w wypadku osób o danym poziomie działania (Ridgeway 1982).
13*

195

struktury. Osobowościowa definicja roli jest komponentem osobowości jednostki. Jednakże specyficzna całość, jaką tworzy koniunkcja obu poziomów roli, jest niewątpliwie no wą jakością, która wprawdzie lokuje się na obszarze mikrostruk tur, lecz jest czymś więcej niż tylko składnikiem struktury gru py. To „coś więcej" wynika z faktu, że przecież tak rozumiana rola społeczna zawiera nie tylko „czyste" elementy struktury (normy, wartości, nakazy czy wymogi), ale także nakazy i wy mogi zinterpretowane przez jednostkę. Do tej pory nie poruszyliśmy istotnego problemu wzajemnego 196

5. ROLE SPOŁECZNE I STRUKTURY RÓL

5.1. WEWNĘTRZNA STRUKTURA ROLI JEDNOSTKI

Rola społeczna danej jednostki jest strukturą wielopoziomową, złożoną ze zjawisk różnego typu. Przede wszystkim obejmuje dwa ogólne poziomy i dwa szerokie zakresy zjawisk społecznych. Są to po pierwsze strukturalnie narzucane nakazy roli, a więc wszelkiego rod/.aju społeczne przepisy i żądania dotyczące działań i zachowań jednostki. Określają one — aczkolwiek nie zawsze jednoznacznie — standard pożądanych przez grupę zachowań oso by zajmującej w niej określoną pozycję społeczną. Drugim ogól nym poziomem roli społecznej jest osobowościowa definicja roli. Obejmuje ona wszystkie elementy składające się na poziom pierw szy, które zostały zinternalizowane przez jednostkę, stając się elementami struktury jej osobowości (Levinson 1979: 126-144). Oba poziomy roli społecznej jednostki wywodzą się z odrębnych dziedzin rzeczywistości społecznej. Strukturalnie narzucone na kazy roli są składnikiem grupy społecznej, jej systemu norm i wartości — jej

197 dywidualne pełnienie roli nie emanują z głębin świadomości cał kowicie ukształtowane ani też nie są lustrzanymi odbiciami sza blonu ustalonego przez strukturę społeczną" (1979: 139). Pouczającą uwagę, chociaż nie dającą jeszcze żadnego roz strzygnięcia kwestii rodzaju i kierunku wpływu, jaki wywierają wzajemnie na siebie oba segmenty roli społecznej jednostki, sfor mułował w cytowanym już kilkakrotnie tekście Daniel Levinson: „Dana definicja roli podlega zarówno wpływom psyche, jak i socius, a także sama na nie wpływa. Jeśli chcemy właściwie rozu mieć naturę, determinanty i konsekwencje definicji roli, to .po trzebna jest nam podwójna perspektywa — osobowości i struk tury społecznej. Zastosowanie tych dwóch punktów odniesienia jest — podobnie jak używanie dwojga oczu — niezbędne dla uzy skania głębi naszej wizji społecznej" (1979: 140). Wysuwam tezę, że lepiej empirycznie uzasadnione jest twierdzenie, iż mimo obu stronnego wpływu segmentów roli strukturalnie narzucane na kazy roli ostatecznie kształtują osobowościową definicję roli, pod czas gdy ta ostatnia nie może wywierać tak rozumianego wpły wu na strukturalne nakazy roli. Przedstawiliśmy tu zaledwie ogólny obraz struktury indywi dualnej roli społecznej. Oba ogólne poziomy roli zawierają bo wiem dalsze elementy strukturalne: subpozdomy odgrywające istotne funkcje. Strukturalne nakazy roli obejmują z jednej stro ny tak zwane uiatwienia roli, to jest określone czynniki natury technicznej, ekologicznej, a przede wszystkim kulturowej, które powodują, iż

Rysunek 5.1. Dwa podstawowe poziomy (se gmenty) roli indywidualnej

-

wpływu obu segmentów ról. Daniel Levinson utrzymuje, że „Tra dycyjną teorię roli społecznej można poddać krytyce z powodu założenia, iż definicja roli jednostki determinowana jest niemal całkowicie przez strukturę społeczną" (1979: 139). W tej kwestii, jak twierdzi Levinson, wytworzyły się dwa typy podejścia. Ci badacze, których interesują głębsze analizy struktury społecznej, upatrują w niej głównego czynnika determinującego osobowość, jej poszczególne elementy i cechy. Dysponując precyzyjnym apa ratem teoretycznym do analizy struktury społecznej, rozbudowu ją znacznie ten typ analizy, usiłując wskazać poszczególne jej segmenty i ich wpływ na nieostro zarysowaną i niezdefiniowaną precyzyjnie osobowość. Odwrotnie czynią badacze osobowości. Ci z kolei nie operując adekwatnym rozpoznaniem zewnętrznej wo bec jednostki rzeczywistości — struktury społecznej — wysuwają tezę dokładnie przeciwną: „[...] twierdzą, że adaptacja jednostki jest determinowaną przede wszystkim osobowością oraz że rze czywistość jest w przeważającej części «amorficzną plamą» ustru-kturalizowaną przez jednostkę dla zaspokojenia jej wewnętrznych potrzeb" (Levison 1979: 139. Zob. też Turner R. H. 1985; Biddle 1986). Konkluzja stąd płynąca nie jest zaiste pocieszająca. Oto bowiem czynnikiem mającym istotny wpływ na to, do jakich re zultatów badawczych dochodzi socjolog, jest ni mniej, ni więcej tylko to, na czym pierwotnie się lepiej znał. Nie jest to konsta tacja mająca bezpośrednio znaczenie dla rozważanego zagadnie nia, aczkolwiek dość pouczająca. Jaką tezę należałoby więc przy jąć, jaka ma dostatecznie mocną bazę empiryczną? Niewątpli wie, jak pisze Levinson, „[...] indywidualna koncepcja roli i in-

199

pewne normy wchodzące w skład nakazów i wy mogów roli są szczególnie łatwo zauważalne. Innym subpoziomem roli w obrębie szerokiego poziomu pierwszego są dylematy lub problematyczne kwestie roli. Otóż każda z ról zawiera takie nor my, wartości, nakazy itp. które są nieostro sformułowane, wielo znaczne, umożliwiają rozbieżne interpretacje czy wręcz znajdują się w sprzeczności z pozostałymi nakazami roli. Istnienie dyle matów roli ma dość wyraźny wpływ na działanie struktur spo łecznych, prowadzący do zmniejszenia efektywności grup, nara stania różnorodnych konfliktów i napięć w zbiorowościach. W ra mach szerokiego poziomu zwanego osobowościową definicją roli można wykryć istnienie innych subpoziomów, których znaczenie z punktu widzenia rozumienia zachowań jednostek w obrębie 198

określonych struktur społecznych trudno byłoby przecenić. Te subpoziomy odnoszą się równocześnie do dwóch aspektów indy widualnej roli społecznej — aspektu osobowościowego i behawioralnego. Koncepcja roli jest subpoziomem dotyczącym asipektu osobowościowego w ścisłym tego słowa znaczeniu. Subpozdom ten obejmuje głównie system normatywny, system wymogów, żądań i nacisków płynących ze struktury społecznej, a zinternalizowa-nych przez jednostkę. Jest to zatem system poglądów jednostki na to, jak powinna ona działać, zajmując taką, a nie inną pozy cję, jakimi środkami się posługiwać i jakie cele osiągać. Jest to jakby osobowościowa definicja roli, lecz w węższym sensie tego słowa. Węższym, albowiem osobowościowa definicja roli obejmu-• je też subpoziom dotyczący aspektu behawioralnego roli — odegranie roli. Sprowadza się ono do zachowań jednostki zdetermino wanych z jednej strony przez nakazy i wymogi strukturalne (a więc zachowań będących wynikiem określonych nacisków strukturalnych), z drugiej zaś strony do zachowań zdetermino wanych przez koncepcję roli, a zatem w jakimś sensie zdetermi nowanych wewnętrznie przez osobowość jednostki. Proces determinowania jednych segmentów roli pr,zez drugie nie ulega z perspektywy tej uszczegółowionej struktury roli jednostki żadnym radykalniejszym zmianom, zostaje jedynie bar dziej sprecyzowany. Ułatwienia roli i dylematy roli, które pozo stają we wzajemnej interakcji, są siłą sprawczą określonego kształ tu koncepcji roli i sposobu odegrania roli. Ten ostatni subpozioro jest jakby podwójnie determinowany: zewnętrznie i wewnętrz nie. Zewnętrznie wywierają na niego wpływ zarówno ułatwie nia, jak i dylematy roli, ale wewnętrznie (bo w obrębie general nego poziomu osobowościowej definicji roli) i zarazem bezpośred nio wpływa nań koncepcja roli. 5.1.1. Wewnętrzna stratyfikacja roli jednostki. Przedstawiona tu struktura roli społecznej jest wewnętrznie ustratyfikowana. Mówiąc bardziej obrazowo: na tak zrekonstruowaną strukturę ro li jednostki lub na poszczególne jej segmenty (poziomy) możemy nałożyć pewien schemat ich stratyfikacji, który w dowolnych okolicznościach będzie stały co do formy, lecz będzie się różnił co do

treści. Ze względu na swą formę stratyfikacja ta jest sy stemem trojakiego rodzaju cech: cech podstawowych, niezbędnych dla danej roli, wyznaczających jej rzeczywisty charakter, stano wiących o jej odrębności w stosunku do innych ról, cech wystar czających dla danej roli, to znaczy takich, których brak w spo sób istotny odbija się na swoisym charakterze roli, a wreszcie cech peryferyjnych, będących elementami roli, ale nieistotnych dla niej, których brak nie pozbawia roli jej istoty (Nadel 1957). Zanalizujmy jakąś rolę społeczną, aby wykazać, na czym polega rozróżnienie między jej strukturą i stratyfikacją oraz jak zmie niająca się stratyfikacja wpływa na procesy społeczne towarzy szące istnieniu roli. Jeśli zgodzimy się z tezą, iż rola społeczna jest złożoną, wie lopoziomową strukturą obejmującą „obszary" zarówno struktur społecznych, jak i struktur osobowości jednostek, wówczas twier dzenie, iż ludzie są albo skrajnie konformistyczni, pozbawieni swych własnych indywidualności, są całkowicie produktami i od biciem pewnych cech struktury grup, do których należą, albo też przeciwnie — są skrajnie wolni i autonomiczni, niezdeterminowa ni, a ich zachowanie nie jest wynikiem nacisków strukturalnych, lecz rezultatem indywidualnych wyborów, nie daje się utrzymać. Część z nakazów strukturalnych nigdy nie przedostaje się do struktur psychicznych człowieka, do jego osobowości, nigdy więc nie zostają one uznane za jego własne nakazy, mimo że przez niego wypełniane. Z niektórych badań nad rolą społeczną ucznia wynika na przykład, że rola społeczna zintemalizowana przez 200

ucznia i rola narzucona mu przez nauczycieli są niemal skrajnie różne ze względu na ich stratyfikacje, aczkolwiek niewiele róż nią się co do treści (Szmatka 1973a). Odmienność czy też prze-ciwstawność stratyfikacji strukturalnie narzuconych nakazów ro li z jednej strony i osobowościowej definicji roli z drugiej polega na tym, że elementy podstawowe roli ucznia w roli narzuconej mu przez nauczycieli, a więc elementy poziomu pierwszego, w ro li zinternalizowanej przez niego stanowią cechy peryferyjne. To, co uczeń internalizuje na skutek oddziaływania nakazów struk turalnych, pod względem treści pokrywa się więc w zasadzie z na kazami roli zinternalizowanej, lecz diametralnie różni pod wzglę dem ważności i wewnętrznej stratyfikacji. Można zatem powiedzieć, że albo część nakazów i nacisków strukturalnych nigdy nie przedostaje się do struktur osobowoś ciowych człowieka, a wobec tego nigdy nie zostają one uznane za jego własne przekonanie i jego własną powinność, lub też jeśli nawet przedostają się one do struktury osobowości jedno stki, stratyfikacja, a więc pewne hierarchiczne ułożenie tych ele mentów, jest zasadniczo inna od hierarchii struktury wymogów i żądań zewnętrznych. W tym drugim wypadku jednostka, po mimo internalizacji norm i wartości pochodzących z zewnętrz nych nakazów i nacisków, nigdy się z nimi nie będzie identyfi kowała. Działanie jednostki zgodne z wzorami strukturalnymi będzie działaniem sterowanym z zewnątrz, będzie wyłącznie re zultatem nacisków struktury przy równoczesnej silnej alienacji jednostki wobec tych wzorów. Osoba taka staje się konformistą wbrew swojej woli, zatraca indywidualność i ulega depersonali zacji. Jest to człowiek pozbawiony wolności i autonomii. Sytuacja alienacyjna pogłębia się szczególnie wtedy, gdy rola takiej je dnostki jest jej rolą rekrutacyjną, to znaczy taką, w której cechą wiodącą jest cecha niezależna od woli jednostki. Taką rolą jest właśnie rola ucznia, którą zaczyna się pełnić niezależnie od in dywidualnych upodobań po przekroczeniu pewnej granicy wieku. Innym przykładem może być rola rekruta w wojsku. Owa cecha nieunikniona pociąga za sobą pozostałe cechy roli, czyli określone nakazy normatywne i naciski. Jednostka zostaje zmuszona do grania określonej roli, gdyż nie ma innych możliwości lub możli wości te są poważnie ograniczone. W reakcji na powstałą sytu201

ację uruchamia ona pewne mechanizmy obronne, tworząc kon cepcję roli o wewnętrznej stratyfikacji całkiem przeciwnej do żądań roli. Mimo to struktura społeczna oddziałuje wówczas de-personahzująco, pozbawiając jednostkę możliwości wyboru i da jąc jej jedynie szansę na bierny konformizm. Ale przecież równocześnie pewne nakazy strukturalne roli społecznej stają się integralną częścią psychicznej konstytucji człowieka, elementem osobowości i postaw, stając się tym samym jego własnymi, indywidualnymi przekonaniami i działaniami. Koncepcja roli, jaką przyjmuje dana osoba, może się cechować w takiej sytuacji stratyfikacją tożsamą lub prawie tożsamą ze stratyfikacją nakazów i żądań roli. Jeśli taka zgodność nie zacho dzi w jednej z ról pełnionych przez jednostkę, to może występo wać w innych, albowiem w każdym momencie człowiek pełni wie le ról społecznych. Chociaż jeden typ struktur społecznych wy wołuje .zachowania i działania alienacyjne, dezindywidualizuje jednostkę, pozbawiając ją wolności i autonomii, to inne typy struktur społecznych mogą działać wręcz odwrotnie. Rzadko na tomiast mamy do czynienia z sytuacją, gdy jednostka pozostaje całkowicie wyalienowana, objawiając jedynie bierny, apatyczny konformizm. Typowy, a więc i najczęstszy sposób oddziaływania struktury na jednostkę i jej reakcji na te naciski strukturalne można ująć następująco: role społeczne stanowią jedynie do pew nego stopnia strukturalne naciski skłaniające człowieka do okre ślonych, społecznie pożądanych działań, a do pewnego stopnia stanowią jego konstytucję psychiczną, jego własny system war tości, jego własny sposób działania i jego własne poczucie wol ności i autonomii.

5.2. FUNKCJONALNA I STRUKTURALNA AUTONOMIA JEDNOSTKI

Aczkolwiek problem autonomii funkcjonalnej został w swej pierwotnej wersji (Gouldner 1959) sformułowany jako zagadnie nie zdolności poszczególnych elementów systemu (rozumianych ja ko ponadjednostkowe całości) do przetrwania i funkcjonowania niezależnie od pozostałych elementów tego systemu, bez korzy stania z ich „pomocy", to jednak może on być też ujęty jako

zagadnienie autonomii jednostki w strukturach społecznych. Je dyny warunek, jaki należałoby wówczas postawić, to zastrzeże nie, że jednostkę, aktora należy także potraktować jako część systemu (Ford, Young, Box 1967). W rozdziale pierwszym wystę powałem przeciwko traktowaniu jednostki jako elementu całości ponadjednostkowych i stanowisko to oczywiście podtrzymuję. Kiedy tym razem mówię, że ze względu ina problem autonomii jednostki należałoby traktować ją jako część, element systemu, mam na myśli coś całkiem innego. Otóż nie chodzi tutaj o człowieka w takim sensie, w jakim mówi się o nim w kontekście zjawisk składających się na poziom działających jednostek, lecz raczej o aktora, osobnika pełniącego rolę, przedmiot określonych nacisków strukturalnych. Jednostka jest więc w tym wypadku raczej właśnie pewną kategorią struk turalną, pewnym strukturalnym elementem systemu niż czło wiekiem rozumianym jako substrat wszelkich zjawisk społecz nych. Na czym mogłaby polegać funkcjonalna autonomia jednostki? W języku strukturalnej teorii wymiany (Petera M. Blaua) moż na ją określić następująco: jeśli struktura A (lub jednostka A) odczuwa określoną potrzebę, która może być spełniona tylko przez jedną jedyną strukturę (lub jednostkę) B, to A jest potencjalnie zależna od B. Jednakże, jeśli A może na przykład zmusić B do świadczenia korzyści na rzecz A bez odwzajemniania, wówczas A może uniknąć uzależnienia od B. Tymczasem ów proces wy miany mię zachodzi w próżni czy w izolacji, lecz w określonym kontekście strukturalnym, w kontekście określonego systemu czy szerszej struktury. Wynika stąd, że aby struktura (lub jednostka) A mogła unikać uzależnienia od B, musi być względnie niezależ na od wielu pozostałych struktur (lub jednostek) danego systamu. Z perspektywy podejścia strukturalnego, którego jestem zwo lennikiem, „strukturalna" autonomia jednostki polega na takiej manipulacji wewnętrzną stratyfikacją roli, dzięki której jedno stka uzyskuje względną niezależność od nacisków strukturalnych, względną odporność na nie. Możliwość i umiejętność uzyskiwania zarówno autonomii strukturalnej, jak i funkcjonalnej jest warunkiem wstępnym i niezbędnym uzyskania przez jednostkę zdol ności do unikania stanów alienacyjnych.

202

203 różnych sfer rzeczywistości, powoduje, że zrozumiałe wydaje się istnienie między nimi większego lub mniejszego rozłamu czy też czegoś w rodzaju dialektycznej wza jemnej sprzeczności. Inaczej rzeczy się mają w wypadku rozłamu w roli, o którym pisał Goffman. Jest to sytuacja odmienna od poprzednich, w tym sensie, że rozłam ma miejsce w obrębie jednego z segmentów roli — osobowościowej definicji. Jest to zjawisko wtórne wobec rozłamu pierwszego typu. Jak zauważają Julienne Ford, Douglas Young i Steven Box (1967), funkcjonalna autonomia jednostki,

Oba rodzaje autonomii jednostki: funkcjonalna, polegająca na uniezależnianiu się struktury (lub jednostki) od struktur (lub je dnostek), z którymi znajduje się ona w bezpośredniej interakcji, oraz strukturalna, której sens polega na zdolności do przeciw stawiania się naciskom strukturalnym bez podejmowania prób rozerwania tej struktury i równocześnie bez szczególnego naraża nia się na różnego typu sankcje, wydają się wobec siebie kom plementarne. W związku z tym określone sposoby uzyskiwania autonomii w ramach indywidualnej roli społecznej traktuję jako sposoby i środki wspólne dla obu typów autonomii. 5.2.1. Rozłam w roli (role distance). W pewnych okolicznoś ciach dochodzi do rozłamu w roli lub też jednostka swym dzia łaniem wyraża istnienie takiego rozłamu. Ten specyficzny stan struktury roli jednostki jest, z jednej strony, jednym ze skutecz niejszych sposobów unikania sytuacji alienacyjnych, a z drugiej — objawem bardzo wysokiego stopnia autonomii jednostki (Goffman 1961; Coser R. L. 1966; Ford, Young, Box 1967). Celem zarówno manipulowania stratyfikacją roli, jak manipulowania procesem internalizacji jest osiągnięcie autonomii jednostki na skutek spe cyficznego rozłamu pomiędzy dwoma podstawowymi segmentami roli: strukturalnie narzucanymi nakazami roli, z jednej strony, i osobowościową definicją roli, z drugiej. Jak wiadomo, struktural nie narzucone nakazy roli należą do sfery zewnętrznej wobec jednostki struktury społecznej, osobowościowa definicja roli jest zaś de facto częścią wewnętrznej konstytucji jednostki i behawio-ralnych konsekwencji, jakie z niej wynikają. Stąd też jakkolwiek oba te segmenty roli są częściami jednej złożonej struktury, to, że pochodzą one z dwóch

możliwa, jak wiadomo, dzięki rozłamowi dwóch podstawowych segmentów roli, jest wstępnym warunkiem rozłamu w obrębie osobowościowej koncepcji roli. Sytuacja typowa jest to taki stan, w którym, po pierwsze, koncepcja roli bywa skonstruowana tak, aby sprostać potrzebom i wymogom, jakie narzuca jednostce struktura społeczna. Jak zwracałem uwagę poprzednio, właściwie nigdy nie dochodzi do całkowitego podporządkowania się jednostki strukturze roli, a już z całą pewnością nie dokonuje się całkowita i wierna internali zacja tych strukturalnych wymogów. Jednostka intemalizuje wy mogi, nakazy i wartości struktury w sposób selektywny, stara jąc się jednakże pozostawać w pewnych granicach „bezpieczeń stwa", co z jednej strony umożliwia jej dokonanie rozłamu w ro li i osiągnięcie pewnego poziomu autonomii, z drugiej zaś nie naraża jej na zbyt drastyczne sankcje i represje. Po drugie, koncepcja roli bywa konstruowana tak, aby spro stać pewnym wewnętrznym, psychicznym i osobowościowym po trzebom jednostki. Chodzi bowiem o to, aby koncepcja roli wy rażała rzeczywistą jaźń jednostki, kształt jej psychologicznej od mienności. 204

Zewętrzny obserwator może wówczas na podstawie analizy koncepcji roli orzec, jakie cechy osobowości ma jednostka. Po trzecie, zachowania jednostki, to jest czwarty subpoziom struktury roli indywidualnej, zwany odegraniem roli, są pier wotnie, „w ostatniej instancji" zależne od właściwości psycholo gicznych jednostki, od cech jej osobowości. Dlatego też powiada się, że sposób odgrywania roli wyraża to, kim jest dana jedno stka, stanowi przejaw jej rzeczywistej osobowości, jaźni czy jej koncepcji własnej osoby. Sytuacją typową podczas wypełniania przez jednostkę określonej roli jest zatem brak rozłamu w oso bowościowej definicji roli. Niemniej jednak często dochodzi do rozdźwięku pomiędzy tym, co czyni dana jednostka, a tym, kim jest (Goffman 1961: 108). Niekiedy ma to jedynie postać braku bezpośredniego związku po między koncepcją roli jednostki a tym, jak odgrywa ona tę rolę, ale częściej mamy wręcz do czynienia z takim odegraniem roli, jakie jest sprzeczne z prawdziwą osobowością tej jednostki — a wówczas „przeczy ona samej sobie" lub „nie jest sobą". Po jawia się wyraźny rozłam w osobowościowej koncepcji roli. Otóż 205 odseparowania się czy uniezależnienia jednostki od nacis ków i wymogów strukturalnych. Jak utrzymuje Ralph Turner (1978), ludzie wykorzystują role także jako środki samoidentyfikacji i samopotwierdzenia się. „Pewne role — pisze Johnatan Turner, komentując to zjawisko — są więc dla jednostek waż niejsze i opierają się oddzieleniu lub odseparowaniu od koncepcji samego siebie, jaką posiada dana jednostka. Role wyzwalające silne emocje, które ludzie zdają się grać niezależnie od sytuacji, z których nie chcą zrezygnować oraz które dodatkowo wiążą z określonymi postawami, pociągają za sobą wyraźne scalenie jaźni danej jednostki z rolą" (1985: 454-455). Chodzi więc o sy tuację dość specyficzną, w której autonomia jednostki, możliwość zrealizowania jej wewnętrznych, osobowościowych potrzeb i dą żeń, możliwość zrealizowania samego siebie jest osiągana w całko wicie odmienny sposób niż analizowane poprzednio — przez sca lenie się, całkowite zidentyfikowanie z pełnioną rolą. Scalenie jednostki z rolą nie dokonuje się więc na skutek usunięcia roz łamu czy to wewnątrz osobowościowej definicji roli, czy też mię dzy oboma podstawowymi segmentami struktury roli

działania, dzięki którym jednostka dokonuje rozłamu i wyraża jego istnienie, prowadzą do wtórnej, głębszej autonomii jednostki i do jej niezależności od struktur społecznych. Są to zarazem działania wymagające szczególnych umiejętności, a ponadto moż liwe jedynie wtedy, gdy jednostka osiąga autonomię funkcjonal ną lub strukturalną i wreszcie — są to działania niosące ze sobą niebezpieczeństwa natury psychologicznej (jeśli pojawiają się zbyt często lub też trwają zbyt długo) w postaci utraty kontroli nad jaźnią i różnorodnych chorób psychicznych. 5.2.2. Scalenie jednostki z rolą społeczną. Stany autonomii funkcjonalnej lub strukturalnej jednostka może też osiągnąć, bu dując strukturę swej indywidualnej roli w sposób całkowicie od mienny. Autonomia nie musi bowiem koniecznie oznaczać oddzie lenia,

jednostki. Byłoby to bowiem sprzeczne z poprzednimi metodami uzyskiwa nia autonomii. Jak pamiętamy, układ powiązań i zależności w obrębie struktury roli indywidualnej jest taki, iż czwarty jej subpoziom — odegranie roli — jest bezpośrednio zdeterminowa ny przez koncepcję roli. Ta natomiast jest wprawdzie bezpośred206

nio determinowana poprzez strukturalnie narzucone nakazy ro li, ale nie jest ich wiernym odbiciem. Powstając w wyniku ścierania się ze sobą dwóch sił: strukturalnych nacisków i naka zów, z jednej strony, oraz wewnętrznych, osobowościowych po trzeb i dyspozycji, z drugiej, zawsze jest do pewnego stopnia od chyleniem od kształtu nakazów roli. Odpowiedniość sposobu odegrania roli oraz różnorodnych elementów, subpozioinów i, ogól nie rzecz biorąc, treści strukturalnie narzuconych nakazów roli jest dość luźna, albowiem poważny, modyfikujący wpływ na granie roli wywiera koncepcja roli. Gdy jednak pojawia się bar dzo głęboka harmonia między trzema elementami struktury ro li — strukturalnymi nakazami roli, dyspozycjami psychicznymi i cechami osobowościowymi jednostki oraz jej (koncepcją roli — dochodzi do scalenia jednostki z rolą, czego rezultatem jest ode granie roli całkowicie .zgodne ze strukturalnymi nakazami i na ciskami. Jednostka osiąga autonomię, albowiem stapia się ze strukturą tak dalece, że strukturalne potrzeby, dążenia i wartoś ci są równocześnie jej indywidualnymi potrzebami, wartościami i celami. Rola społeczna jednostki wyraża ją samą; strukturalne nakazy i naciski są równoznaczne z koncepcją samego siebie. Nie wątpliwie stan scalenia jednostki z jej rolą jest takim stanem struktury roli, który w sposób najpełniejsizy zapobiega pojawie niu się sytuacji alienacyjnych. Jak w danej sytuacji inne osoby mogą wykryć stan scalenia się jednostki z jej rolą? Ralph H. Turner przytacza jedenaście różnych warunków, których spełnienie sprzyja utożsamieniu przez członków danej grupy społecznej roli, jaką pełni dana jednostka, z nią samą, z jej jaźnią: 1. Mało elastyczne powiązanie aktorów z poszczególnymi ro lami, co w praktyce oznacza ograniczone możliwości zmiany ról, odrzucenia jednych i przyjęcia innych. Odpowiada temu siztyw-ność struktury społecznej, czyli istnienie w niej bardzo wyraź nych barier uniemożliwiających przepływ jednostek między war stwami i poszczególnymi segmentami struktury. 2. Możliwość wszechstronnego i całkowitego odróżnienia da nej roli od innych, możliwość wyraźnego zdefiniowania roli. 3. Silna konfliktowość różnych ról jednostek. Zjawisko to ma swoje analogie na poziomie grup społecznych, w których stan 207

silnej identyfikacji jednostki z grupą pojawia się między inny mi wówczas, gdy wystąpi zagrożenie zewnętrzne grupy, spowo dowane na przykład konfliktem społecznym. 4. Wysokie i zgodne oceny skuteczności roli. 5. Duży stopień trudności odgrywania roli. 6. Duży stopień spolaryzowania ocen roli w kategoriach „ko rzystna - niekorzystna". 7. Duży stopień spolaryzowania społecznej rangi roli. 8. Duży stopień potencjalnej władzy przypisanej do roli. 9. Duży stopień uznania społecznego wiązanego z rolą. 10. Duży stopień identyfikacji członków grupy z osobą peł niącą daną rolę. 11. Duży stopień zażyłości, intymności stosunków między da ną jednostką i grupą społeczną. Można też próbować odpowiedzieć na szerzej postawione py tanie: w jakich okolicznościach osoby należące do danej grupy społecznej będą skłonne utożsamiać rolę z osobą ją pełniącą, aktorzy zaś będą akceptować fakt utożsamiania ich z rolą. Wy mieniamy za Ralphem Tunnerem pięć czynników: 1) szerokość i złożoność układu (grupy), w którym umieszczo na jest rola; 2) znaczny wpływ danej roli na sposób pełnienia ról w innych grupach i układach społecznych; 3) łatwość zaobserwowania i szeroka znajomość symptomów roli; 4) znaczna możliwość wyrażania przez daną rolę natury i ce lów grupy w której jest ona ulokowana. I przeciwnie: 5) tymczasowe przypisanie danej jednostki do roli oraz brak powiązań treści roli z wcześniejszymi i przyszłymi rolami jedno stki to czynniki osłabiające tendencję innych jednostek do utoż samiania roli z osobą ją pełniącą. Również aktorzy nie utożsamia ją wówczas swej roli z własną jaźnią. Wreszcie można też zadać pytanie, w jakich okolicznościach jednostki będą skłonne do utożsamiania się ze swymi rolami. Co jest czynnikiem sprzyjającym harmonijnemu konstruowaniu struktury roli indywidualnej, a zwłaszcza osiąganiu harmonii mię dzy naciskami strukturalnymi, koncepcją roli oraz potrzebami
208

i dyspozycjami osobowościowymi jednostki. Wymieńmy dziesięć następujących warunków sprzyjających — jak powiada Ralph Turner — „lokowaniu" jaźni jednostki w danej jej roli: 1) wysoka ocena roli; 2) możliwość adekwatnego wypełniania roli; 3) jeśli pewne z ról, które jednostka jest w stanie wypełniać adekwatnie uzyskują wyższą ocenę, to jednostki będą dążyć do umiejscowienia swych jaźni w rolach ocenianych najwyżej; 4) jeśli wypełnianie roli można łatwo ocenić, to jednostki bę dą dążyć do umiejscowienia jaźni w rolach nie tylko wysoko lo kowanych, ale i takich, które równocześnie są one w stanie ade kwatnie spełniać; 5) jeśli rozmiar świata społecznego jednostki przekracza gra nice kręgu społecznego danej roli, to jednostka umiejscawiając jaźń w danej roli, będzie się bardziej kierować ocenami tej szer szej społeczności; 6) wypełnianie danej roli przynosi wewnętrzne (osobowoś ciowe, psychiczne) korzyści; 7) konieczność poświęcenia czasu i wysiłku w celu przypi sania sobie danej roli (zdobycia tej roli) i wyuczenia się jej od grywania; 8) konieczność innych poświęceń w celu zdobycia danej roli; 9) konieczność publicznego odgrywania danej roli i koniecz ność jej objaśniania i motywowania; 10) (przedłużające się napięcia w roli.

5.3. KONSTELACJE I UKŁADY RÓL INDYWIDUALNYCH

Dotychczas analizowałem wewnętrzną strukturę roli indywi dualnej, traktując ją tak, jak gdyby była ona w izolacji od wielu innych ról indywidualnych. Tymczasem w rzeczywistości jest akurat dokładnie odwrotnie. 5.3.1. Zespoły ról społecznych. Role społeczne nie stanowią z reguły pojedynczych elementów struktur grupowych. Łączą się bowiem w pewne układy, konstelacje i struktury, tworząc spe cyficzny rodzaj struktur wewnątrz- i międzygruipowych. Jeśli da14 — Małe struktury...

209

na osoba pełni w określonej grupie społecznej jakąś rolę — co wiąże się z zajmowaniem przez nią pozycji w tej grupie, wyzna czonej de facto przez strukturalnie narzucane nakazy ról — to wchodzi ona w stosunki społeczne nie tylko z różnymi osobami z jej własnej grupy, lecz także z wieloma osobami spoza grupy. W rezultacie okazuje się, że zajmowanie pewnej pozycji społecz nej w grupie powoduje pełnienie nie tylko roli społecznej wyni kającej z tej pozycji, lecz również pełnienie szerszego zespołu^ rólJMerton 1957; 1982: 60-91). Wynika stąd, że danej roli spo łecznej nie można wypełnić w społecznej próżni, ponieważ zawsze wypełnia się ją w stosunku do kogoś. Z drugiej jednak strony pomimo istnienia względnie stałych systemów norm społecznych, wartości i oczekiwań, wzorów zachowania i wzorów struktury, wszystkie osoby, z którymi jednostka wchodzi w kontakt, ocze kują od niej — mimo iż za każdym razem pełni ona dokładnie jedną i tę samą rolę — czegoś innego i spodziewają się od niej innego typu reakcji, innego typu przekonań i postaw. Tak więc nie ma żadnych powodów, aby przypuszczać, że peł nienie roli społecznej jest ciągiem względnie spójnych i niesprzecznych działań. Wydaje się, iż dopiero pełnienie wielu róż nych ról wynikających z zajmowania różnorodnych pozycji w wie lu grupach powoduje, że człowiek zaczyna przeżywać dylematy i konflikty, charakterystyczne dla istnienia różnorodnych sprzecz nych nacisków. Tymczasem różnorodność nacisków i oczekiwań partnerów osoby pełniącej daną rolę oraz wzajemna niespójność i sprzeczność tych oczekiwań powodują, że działanie jednostki w obrębie jej własnego zespołu ról staje się swoistym ciągiem kompromisów i manewrów zmierzających do uniknięcia szeregu konfliktów lub przynajmniej do zminimalizowania ich skutków. Jednostka bowiem nie pełni wówczas jednej roli społecznej, ale — w zależności od oczekiwań i nacisków poszczególnych partne rów — cały zespół odmian jednej i tej samej roli. Inaczej mó wiąc, to, z kim w danym momencie osoba pełniąca swą role spo łeczną znajdzie się w interakcji, determinuje, jaki wariant peł nionej przez tę jednostkę roli społecznej zostanie użyty w dzia łaniu. Wyobraźmy sobie jeszcze raz sytuacje uczonego. Będąc pra cownikiem naukowym na przykład jakiegoś instytutu na wyższej
210

uczelni i pełniąc tam rolę adiunkta czy docenta wchodzi on w wiele relacji z różnymi osobami nie tylko z jego własnej gru py społecznej, ale także z szeregu innych, zewnętrznych wofoee niej grup. Tak więc wchodzi on oczywiście w określone stosunki z dyrektorem swego instytutu, z pozostałymi kolegami, ze stu dentami, z dziekanem, pracownikami administracji uniwersytec kiej, ale także z kolegami z innych instytutów i uczelni, z reda ktorem wydawnictwa, które aktualnie wydaje jego książkę, oraz, przypuśćmy, z wysokim urzędnikiem z ministerstwa, gdzie po dejmuje starania uzyskania zagranicznego stypendium badawcze go. W stosunku do wszystkich tych osób nasz naukowiec pełni jedną i tę samą rolę — rolę naukowca — ale każdy z partne rów, wobec których pełni on w danym momencie swą rolę, ocze kuje od niego czegoś innego. Oczekuje manifestacji innego rodza ju postaw, zachowań, ujawnienia innego typu wartości, innego typu umiejętności itp. Jeśli ów pracownik naukowy pełni swą rolę wobec studen tów, to oni oczekują od niego przede wszystkim wysokiego pozio mu wiedzy, ale także na przykład tego, że będzie miał poczucie humoru, że będzie bardziej bezpośredni i zechce bez skrępowa nia rozmawiać z nimi nie tylko o sprawach czysto naukowych, ale także na tematy polityczne i w dodatku, że w takiej dyskusji zaprezentuje swoje własne, niezależne stanowisko. Z kolei w in terakcji społecznej z dziekanem raptownie zmienią się oczekiwa nia i naciski, co zmusi go do pełnienia roli pracownika nauko wego w wyraźnie odmienny sposób. Dziekan najprawdopodobniej też będzie zwracał uwagę na poziom wiedzy naszego uczonego, wobec czego ten element roli uczonego prędzej czy później zo stanie wykorzystany i ujawni się w zachowaniu. Jednakże dzie kan nie będzie przypuszczalnie oczekiwał od naszego badacza po czucia humoru czy bezpośredniości, będzie natomiast oczekiwał i wręcz domagał się, by w dyskusjach politycznych ze studenta mi zajmować oficjalne stanowisko władz, nie dokonując żadnych własnych interpretacji określonych wydarzeń politycznych. Kiedy natomiast tenże sam naukowiec będzie utrzymywał stosunki z kolegą po fachu z innej uczelni, tamten będzie oczekiwał od niego świetnej znajomości problemów naukowych, którymi obaj się zajmują, będzie kładł nacisk na wysokie osiągnięcia naukowe
211

wygaszaniu konkretnych reakcji stają się mało przy212 swego partnera, jego doświadczenia zagraniczne, szybkość, z jaką uzyskuje kolejne szczeble kariery naukowej itp. Zupełnie inaczej będzie, gdy partnerami w pełnieniu roli społecznej przez naszego naukowca są koledzy z jego instytutu. Przynajmniej część z nich mniej lub bardziej ostentacyjnie wyrazi niezadowolenie i rezer wę w stosunku do jego osiągnięć naukowych, zabiegów i starań o wyjazd zagraniczny, faktu uzyskiwania .kolejnych stopni nau kowych. Podobnie może postępować dyrektor instytutu, wstrzy mując awans naszego badacza ze względu na to, że inni, starsi koledzy jeszcze tego awansu nie dostąpili. Reasumując, każdy z partnerów roli ma swoje względnie odrębne interesy, zapatry wania, postawy, wartości. Ponadto są to ludzie o różnorodnych statusach w szerszych układach społecznych, a więc w stosunku do statusu rozpatrywanej przez nas osoby mogą to być statusy zarówno wyższe, jak i równorzędne. Ponadto mogą to być osoby z tej samej grupy społecznej lub też z innych grup. Tak więc jedną i tę samą rolę społeczną w stosunku do każdego z tych partnerów dana osoba będzie pełniła odmiennie, przestrzegając innego typu wzorów zachowań i działań, angażując inne systemy wartości, inne typy postaw, inne fragmenty swojej osobowości. Wszystko to powoduje, że specyficzny system społeczny, jaki tworzy zespół ról jednostki, po pierwsze, nie jest tożsamy z żadną z mniejszych grup społecznych, w obrębie których ona działa. Stanowi raczej rodzaj substruktury istniejącej i funkcjonującej na obszarze granicznym kilku grup społecznych. Po drugie zaś, jest to system czy układ dość niestabilny, z istoty swej pełen wewnętrznych sprzeczności, konfliktów i napięć. 5.3.2. Strukturalne mechanizmy rozładowywania konfliktów i napięć w zespole ról. Jakkolwiek zespół ról stanowi substrukturę wewnętrznie sprzeczną, to jednak jest w stanie trwać i funkcjo nować głównie z powodu istnienia mechanizmów strukturalnych rozładowujących te napięcia, łagodzących konflikty i sprzecznoś ci. W związku z tym chciałbym wysunąć następującą tezę. Otóż wówczas, gdy działania ludzkie nie są traktowane jako działania całkowicie indywidualne, a sami ludzie nie są ujmowani jako izolowane jednostki, twierdzenia o nagrodach i karach, wzmoc nieniach i

datne. Struktura wzmocnień i wygaszeń jest bowiem cechą jedy nie zachowań indywidualnych jednostek ludzkich. Kiedy nato miast zaczynamy mówić o działaniu jednostek ludzkich w obrębie określonych struktur społecznych, przestają to być działania in dywidualne. Ludzie przestają wówczas stanowić izolowane /poje dyncze jednostki ludzkie działające w taki to a taki sposób, stając się kategoriami, elementami określonych struktur społecznych. Konkretniej mówiąc, zostają przypisani określonym kategoriom i elementom struktur społecznych, takim jak: pozycje, statusy czy role społeczne i wobec tego wszelkie twierdzenia o działaniu jednostek stają się po części wypowiedziami o cechach struktur społecznych, o ich elementach, czyli właśnie o pozycjach, statu sach i rolach. Nawet wówczas, gdy analizujemy takie poziomy ról społecznych, jak koncepcje roli czy inne komponenty osobo wościowe ról, to i tak nie wypowiadamy się o ludziach jako izo lowanych jednostkach, lecz o ludziach jako elementach tych wy raźnie określonych struktur społecznych. Przedmiotem naszego zainteresowania jest bowiem nie osobowość jednostki en błoć, lecz wyłącznie ten jej aspekt, który ściśle wiąże się z rolą spo łeczną pełnioną przez danego człowieka. W rezultacie więc w wy niku takich analiz dochodzimy nie do zrozumienia cech jednostki ludzkiej lub jej działania, lecz — jakiekolwiek by były deklara cje autora takiej analizy — do zrozumienia właściwości struktury w jakiej tej jednostce przyszło działać. Strukturą głębinową za chowań indywidualnych byłaby struktura nagród i kar, sukce sów i niepowodzeń, wzmacniania i wygaszania poszczególnych ty pów reakcji. Tożsamej struktury nie można jednak przyporząd kować zachowaniom jednostek zdeterminowanych określonymi ce chami struktur społecznych. Zachodzi tutaj silnie zaznaczająca się nieciągłość własności, która pociąga za sobą ich eimergencję. Mówiąc inaczej, na obszarze działań jednostek w strukturach społecznych pojawiają się zupełnie nowe i całkowicie słusznie pomijane w ana lizach zachowań indywidualnych zmienne strukturalne, określa jące naciski i wymogi struktury społecznej wobec działającej je dnostki. Jak wspomniałem, zespół ról może funkcjonować pomimo ist nienia różnorodnych wewnętrznych konfliktów, albowiem istnieją w nim określone mechanizmy strukturalne redukujące i rozłado213

wujące napięcia i konflikty. Statusy społeczne składające się na zespół ról mają z natury rzeczy nierówną ważność dla osoby ma jącej centralny (ogniskowy) status w tym zespole ról. Przypom nijmy, że dla interesującego nas uprzednio naukowca zupełnie inne znaczenie miały naciski, żądania i oczekiwania dyrektora je go instytutu, a zupełnie inne. oczekiwania pracownika uczelnianej administracji. Nierówna ważność statusów w zespole ról łagodzi więc w istotny sposób konflikt wewnątrz roli, gdyż pozwala po mijać oczekiwania płynące z pozycji mniej ważnych. Jest to w tym znaczeniu strukturalny mechanizm redukcji konfliktów, że nierówna ważność statusów składających się na zespół ról jest cechą immanentną struktury, w której działa jednostka. Jakkol wiek to jednostka stara -się o redukcję konfliktu, to jednak jej działanie od początku do końca jest zaprogramowane przez struk turę. To właśnie cechy struktury społecznej narzucają człowieko wi określony typ zachowania się, a nie odwrotnie. W bardzo zbliżony sposób działa mechanizm opierający się na różnicach władzy związanej ze statusami występującymi w zespole ról. Mechanizm polegający na usunięciu z pola widzenia osób uwikłanych w zespół ról, czyli członków zespołu ról, aktywności (czy przynajmniej niektórych jej sfer) związanej z pełnioną rolą tylko pozornie wydaje się odbiegać od poprzednich. Jest to bo wiem też mechanizm strukturalny. Nie każde z działań składają cych się na rolę społeczną może być w ten sposób uniezależnione od kontroli i nacisków członków zespołu ról. Działania i te elementy roli społecznej, które stanowią poziom cech podstawowych, nie zbędnych dla danej roli i określających jej charakter, takiej ma nipulacji poddane być nie mogą. I tym razem określone działa nia jednostki zmierzające do złagodzenia konfliktu przebiegają pod kontrolą i pod dyktando struktury społecznej. Są to, inaczej mówiąc, działania dopuszczalne w tym typie struktury i ich po jawienie się nie jest bynajmniej rezultatem szczególnej inwencji jednostki. Mechanizm ten działa wiec w ten sposób, iż pewne działania jednostki • — •. nawet sprzeczne z oczekiwaniami nadaw ców roli — nie są poddawane ocenie przez członków zespołu ról. Członkowie zespołu ról mogą też wejść ze sobą w kontakt i — zupełnie niezależnie od działań i zachowań podejmowanych przez jednostkę mającą status ogniskowy w tym

zespole ról — uzgodnić 214

swą „politykę" wobec tej jednostki, innymi słowy mogą dojść do porozumienia w celu wyeliminowania sprzecznych nacisków i oczekiwań wobec jednostki. Z kolei rozpatrywana przez nas jednostka może zmniejszyć swój zespół ról, eliminując jednostki (pozycje), z których płyną szczególnie konfliktowe oczekiwania. Oczywiście i w tym wypad ku całkowita wolność wyboru drogi działania jednostki jest abso lutnym złudzeniem. Dopuszczalne granice takiego manewru wy raźnie określają dane wzory zachowań, wymogi i naciski struk turalne. Wreszcie może być też i tak, że osoby mające status ogniskowy w danym zespole ról wzajemnie się zjednoczą, by rozładowywać szczególnie uciążliwe konflikty. Dochodzimy w tym momencie do jeszcze jednej niezwykle fascynującej cechy struk tur ról społecznych. Otóż zespoły ról, co starałem się w miarę możności jasno wyłożyć, .są' ąuasi-strukturami społecznymi utwo rzonymi z ról społecznych, lokującymi się na przecięciu różnych mniejszych grup społecznych. Nie da się więc tej substruktury ujawnić i ulokować w jakiejkolwiek małej grupie, albowiem z istoty swej jest to ąuasi-struktura międzygrupowa.

5.3.3. Indywidualne mechanizmy redukowania napięć w roli. Konflikty i sprzeczności ujawniające się w obrębie zespołu ról wywołują specyficzny stan w obrębie indywidualnej roli danej jednostki zwany napięciami w roli (Goode 1960; 1979). W po przednim paragrafie przedstawiłem mechanizmy, dzięki którym struktura zespołu ról uzyskuje względną stabilność i trwałość, pomimo że z istoty swej jest nieustannie rozrywana różnego ro dzaju konfliktami i sprzecznościami. Jeśli zechcemy podjąć próbę zobaczenia tego, co się dzieje w strukturze roli indywidualnej, która jest rolą ogniskową w danym zespole ról, to okazuje się, że i tę strukturę cechuje stan permanentnego napięcia. Po pro stu jednostka nie jest w stanie sprostać wszystkim zobowiąza niom, nie jest zdolna usatysfakcjonować wszystkich, wypełnić w zadowalający sposób wszystkich żądań. Naciski i żądania wy pływające z poszczególnych pozycji zespołu ról układają się w tak złożony, wieloaspektowy i wewnętrznie sprzeczny układ obowiąz ków, że przewyższa on zdolność jednostki do działania. Jednostka uruchamia więc pewne indywidualne, osobowościo215

216 we mechanizmy redukujące napięcie w roli. Wchodząc w różno rodne stosunki wynikające z pełnienia roli jednostka, w obronie spójności swej jaźni, dąży do posegregowania, oddzielenia ich od siebie. Czyni tak w celu uporządkowania na własny użytek kon tekstu strukturalnego, w jakim się znalazła, wprowadzenia do niego własnej stratyfikacji. Stratyfikacja taka może, lecz nie mu si pokrywać się ze stanem obiektywnie istniejącym. Uruchomie nie mechanizmu oddzielania pozwala jednostce przypisywać po szczególnym naciskom i żądaniom płynącym ze strony partnerów roli nierówną ważność — uchylać się od realizowania jednych wymogów i równocześnie spełniać inne. Niekiedy jednak zacho dzi potrzeba użycia nieco mocniejszych środków — jednostka uru chamia mechanizm przenoszenia różnorodnych swych obowiąz ków na inne osoby. Jednakże istnieją określone strukturalne gra nice korzystania z takich środków obronnych. Na przykład pro fesor nie może — jak pisze Goode — wynająć „murzyna", który napisałby za niego książkę, podobnie jak student mię może kazać komuś zdać za siebie egzaminu. Niekiedy skuteczniejszym środkiem redukującym napięcie w roli może być ograniczenie stosunków ról. Jednostka dąży wówczas do przerwania pewnych stosunków ról, aczkolwiek i to jest możliwe tylko w określonych przez strukturę granicach. Oczywiście możemy — jak zauważa Goode — wstrzymać nasze związki z krewnymi z powodu wymagań, jakie oni wysuwają wobec mas, a także, jeśli grupa pracownicza ustala za trudne dla nas normy, możemy poszukać sobie innej pracy. Istota struktu ralnych ograniczeń stosowalności tego mechanizmu polega na tym, że ludzie muszą utrzymywać stosunki ról z innymi w sposób względnie ciągły, jest to bowiem niezbędne do utrzymania struk tury osobowości, wyobrażeń o sobie itd. Na przykład wielu ludzi czuje zagubienie po odejściu w stan spoczynku — ich społeczna egzystencja traci wówczas sens. Podobnie rzeczy się mają, jeśli dany osobnik dąży do (odwrotnie niż poprzednio) rozszerzania swych stosunków ról. Wówczas nowe obowiązki, jakie na niego spływają, nowe naciski i żądania stanowią przyczynę niemożnoś ci wypełniania zarówno wcześniejszych, jak i późniejszych zobo wiązań. Ale wówczas rozszerzanie systemu stosunków ról danej jednostki ma swe granice: „[...] po możliwej początkowej reduk-

cji — pisze Goode — napięcie w roli zaczyna wzrastać szybciej wraz z coraz większą liczbą ról [...]" (1979: 170). Wynika to stąd, że nad początkowymi korzyściami, jakie płyną z rozszerzenia ze społu ról (racjonalne uzasadnienie niemożności wypełnienia pier wotnych wymagań), zaczynają przeważać skutki ujemne w po staci coraz silniejszego rozregulowania struktury roli i stanu wza jemnych relacji danej jednostki z pozostałymi partnerami z ze społu ról. W konsekwencji jednostka coraz gorzej wypełnia zo bowiązania wobec swych partnerów, a i oni także stopniowo prze stają wywiązywać się wobec niej ze swych zobowiązań. Wzmaga to stan napięcia w roli. Tak więc, zamiast rozszerzać swój zespół ról, dana osoba może dążyć do budowania barier przeciwko no wym obowiązkom. Pozostawiając swój zespół ról w stanie pier wotnym, podejmuje pewne działania ograniczające jej obowiązki: kierownik zatrudnia sekretarkę, która skutecznie chroni go przed natarczywymi interesantami, profesor zaś po prostu idzie na urlop naukowy. 5.3.4. Komplet statusów. Wszystkie dotychczas analizowane struktury były z istoty swej strukturami międzygrupowymi. Czy jednakże procesy zachoczące w grupie społecznej osoby mającej status ogniskowy w zespole ról, jej pozycja w tej grupie, charak ter grupy, jej spoistość, system wartości, pozycja grupy w szer szych układach społecznych itp. nie mają żadnego znaczenia? Rzecz jasna — mają. Otóż każda z nich z reguły jest uwikłana w dość podobny zespół ról: każda z nich musi odgrywać swą rolę w relacji do dyrektora, dziekana, redaktora wydawnictwa, stu dentów czy .pracownika administracji uczelni, by powołać się na analizowany poprzednio przykład. Ale każde z nich może odgry wać swą rolę inaczej, grupa ta jest bowiem jakoś zhierarchizo wana: jej członkowie nie mają identycznego statusu. Jedni ze względu na wysokie osiągnięcia badawcze są cenieni we własnej uczelni i poza nią, inni nawet wśród swoich najbliższych kolegów nie mają zbyt wysokiego prestiżu naukowego. Te i podobne zróż nicowania mogą wywołać całkowicie odmienne reakcje w sytu acjach konfliktowych. Tak więc sytuacja, w jakiej znajduje się dana osoba w swojej grupie określającej komplet jej statusów (por. Blau 1979), wpływa z jednej strony na to, jaką koncepcję 217

działania przyjmie ona w związku ż naciskami ze strony człon ków zespołu ról, a z drugiej strony na to, jakiego rodzaju żąda nia, wymogi i naciski skierują w jej stronę ci, którzy wchodzą w skład zespołu ról. Nie wolno jednakże zapomnieć, że komplet statusów jest także źródłem nacisków strukturalnych, a nie tylko dobrą lub złą pozycją wyjściwą w rozwiązywaniu różnorodnych problemów związanych z uczestnictwem w danym zespole ról. Komplet statusów naszego badacza nie tylko daje mu możność — jeśli jest w swojej grupie wysoko ceniony — wywalczenia wyso kiej pozycji przetargowej, ale stanowi także źródło nacisków i żądań, które muszą być spełnione. Jak widać, pojęcie kompletu statusów pozwala nam zrozumieć te aspekty strukturalnie zdeterminowanego działania danej oso by, których nie można było zinterpretować, gdy przez kontekst strukturalny, w którym ona działa, rozumieliśmy tylko jej ze spół ról. Myślę, że dopiero połączenie analizy nacisków, jakie wy wiera zespół ról na jednostkę, z analizą nacisków, wymogów i szans działania wynikających z kompletu statusów, a więc zro zumienie właściwości i zasad działania tej całej złożonej struktu ry społecznej, jaką jest mikrostrukturalny układ działania jedno-

— — — — - granice zespołu ról pracown ika nauk ow ego _._._ granice m ałej grup y spoteczn ej p racow nik ów naukow ych Instytu tu — — — — granice kom pletu statu sów pracow nika naukow ego

Rysunek 5.3. Mikrostrukturalny układ działania jednostki

218

stki, pozwala dać nieco pełniejszą odpowiedź na pytanie: w czym należy upatrywać swoistości mikrostrukturalnego poziomu świa ta społecznego? Na czym polega i jakie cechy ma struktura głę binowa mikrostrukturalnych zjawisk społecznych?

5.4. ZŁOŻONOŚĆ ZESPOŁU RÓL A STOPIEŃ AUTONOMII JEDNOSTKI

Jest rzeczą dość paradoksalną, że wzrastająca złożoność struk tury zespołu ról rodząca coraz to nowe sytuacje konfliktowe, wy magająca często od jednostki niezwykle skomplikowanych zabie gów i działań, nie wywołuje stanów alienacyjnych jednostki, lecz wręcz przeciwnie — zwiększa stopień jej autonomii (por. szerzej na temat konfliktu w roli i konfliktu ról: Szmatka 1975a). Jak zauważa Rosę Laub Coser: „[...] wielość oczekiwań, z jaką ma współcześnie do czynienia jednostka, oczekiwania niezgodne lub sprzeczne [...] umożliwiają artykulację roli w bardziej świadomy sposób niż wtedy, gdy nie ma tej wielości" (1975: 239). Jak dochodzi do takiej sytuacji? „Dlaczego ludzie tkwią w złożonych układach przepełnionych pułapkami sprzeczności i zakłóceń?" (Coser R. 1975: 240). Powracamy w związiku z tym ponownie do zagadnienia wolności jednostki oraz problemu źródeł alienacji ujmowanych w wymiarze mikrosocjologicznym. Istnieją w tej kwestii co najmniej dwa stanowiska. Jedni badacze twierdzą, iż rosnąca złożoność struktury społecznej, a więc także stopień na gromadzenia w niej wewnętrznych konfliktów i sprzeczności, jest źródłem alienacji jednostki. Inni, między innymi Simmel, w zło żoności układów społecznych upatrują źródeł wolności i autono mii jednostki. Moim zdaniem drugie z wymienionych stanowisk jest lepiej uzasadnione teoretycznie. Jeśli alienacja danej jednostki przeja wia się brakiem kontroli nad jej własnym wytworem oraz pole ga na uniemożliwieniu działalności, będącej częścią jej jaźni, to niewątpliwie występuje ona częściej w prostych zespołach ról. Jeśli alienacja przejawia się w pewnym stopniu także brakiem poczucia sensu własnego istnienia w stosunku do istnienia innych oraz jeśli jednostka wyalienowana to taka, która nie ma dosta219

tecznie dużych możliwości wyartykułowania swojej roli wobec innych, to z alienacją mamy do czynienia częściej w takiej struk turze, w której więzi łączące ludzi są raczej rezultatem podo bieństwa lub identyczności niż niezależności. Więzi takie częściej występują w prostych zespołach ról. W złożonym układzie spo łecznym bowiem jednostka może zachować swą „wewnętrzną du szę", utrzymać swe wewnętrzne postawy, na zewnątrz przejawia jąc zachowania konformistyczne wobec różnorodnych oczekiwań. Uczestniczenie jednostki w różnorodnych układach społecznych (wyznaczonych przez różnorodne fragmenty złożonego zespołu ról) umożliwia jej, a nawet nakazuje angażowanie jedynie części swej osobowości w każdym z takich układów. W rezultacie ni gdzie nie ujawnia ona pełni swej jaźni i pełni swej wewnętrznej indywidualności. Pozwala to jednostce zachować, z jednej strony, pewną autonomię wobec struktury, a z drugiej — unikalność, niepowtarzalność jej osobowości. Posłużyliśmy się tu pojęciami prostego i złożonego zespołu ról. Otóż prostym (lub ograniczonym) zespołem ról nazywamy taki, w którym partnerzy nie różnią się znacznie pomiędzy sobą ze względu na ich status i pozycję, a liczba ról jest stosunkowo niewielka. Partnerzy ról rzadko się zmieniają i są do siebie po dobni. Złożony zespół ról jest przeciwieństwem prostego. Partnerzy ról różnią się ze względu na status i pozycję. Jest to zespół sto sunkowo silnie rozbudowany, cechujący się dużą zmiennością osób zajmujących poszczególne pozycje. Osoby te różnią się znacznie ze względu na cechy społeczne i osobowościowe (Coser R. 1975: 243). Dlaczego złożony zespół ról umożliwia autonomię i swobodę działania jednostki, zabezpieczając ją równocześnie przed stanami alienacyjnymi? Otóż ,,[...] aby działać w złożonym zespole ról, jednostka musi zdobyć umiejętność przyjmowania perspektywy różnorodnych partnerów roli, wyobrażając sobie siebie na pozy cji każdego z nich tak, jak wchodzą oni ze sobą w relacje. Jedno stka musi pamiętać, że różnią się oni od niej i że różnią się na wzajem oraz że różnica ta narzuca pewne przystosowanie się do własnej pozycji" (Coser R. 1975: 258). Taki typ struktury społecz nej, jakim jest złożny zespół ról, wymaga więc dużego stopnia ela-

styczności w działaniu, powoduje silny wzrost wewnątazsterow-ności jednostki. Można wręcz powiedzieć, że im większa złożo ność zespołu ról, w tym większym stopniu zachowaniem jedno stki kierują jej koncepcja roli i wewnętrzne dyspozycje, tym sil niej jest ona wewnątrzsterowna. A zatem złożona struktura ze społu ról daje większą swobodę działania niż struktura prosta. W prostym zespole ról sytuacja jest odmienna. Dana osoba, stykając się nieustannie z tymi samymi partnerami ról, po jakimś czasie uzyskuje nieomal kompletną wiedzę o tym, co my ślą o niej jej partnerzy ról. Wie także, że oni wiedzą, co ona myśli. Powoduje to, że w kontaktach ze swymi partnerami jedno stka działa bezrefleksyjnde. Ważniejsze stają się zewnętrzne kon sekwencje działania, skoro jego powody i motywacje są łatwo czytelne. Na skutek możliwości całkowitego „odczytania jaźni" jednostki w takim zespole ról staje się ona jakby zupełnie bez bronna wobec jego struktury, nie ma środków, za pomocą któ rych mogłaby się jej przeciwstawiać. W tym sensie jest bezwol nym przedmiotem manipulacji struktury — jest zewnątrzsterow-na. Istnieją „bezpośrednie" dane empiryczne potwierdzające tezę, iż wzrost złożoności zespołu ról czy ogólnej — mikrostruktur awię- ksza szansę osiągnięcia autonomii i wolności, a więc uniknięcia alienacji (Whyte 1951; Hughes 1958: 43; Cummings, Elsalmi 1970; Coser R. 1963; zob. też Biddle 1979; Handel 1979; Heiss 1981).

220 tego z powodu wewnętrznych skłonności do konformizmu lub dlatego, że odczuwają potrzebę regulowania własnych zachowań w tym lub w innym kierunku. Zwróćmy uwagę, że powoływanie się na potrzebę konformiz mu lub koordynacji działań jest dość częstym typem wyjaśnień zjawiska kształtowania się grupy społecznej. Zdaniem Sherif ów przyczyny łączenia się jednostek w grupy — patrząc na ów pro ces z perspektywy samych zainteresowanych i potencjalnej, two222

Część III. Struktury grupowe bliskiego dystansu — jednostka a naciski strukturalne
6. STRUKTURA SOCJOMETRYCZNA: STRUKTURA AFEKTYWNA MAŁEJ GRUPY

6.1. DWA OBLICZA STRUKTURY SOCJOMETRYCZNEJ

Jest rzeczą wielce prawdopodobną, że struktura socjometrycz-na małej grupy ma dla niej znaczenie szczególne. Otóż szereg badań socjologów i psychologów społecznych wskazuje na fakt dużego prawdopodobieństwa, iż to właśnie powstanie struktury socjometrycznej przekształca luźny zbiór jednostek w grupę spo łeczną. Innymi słowy mówiąc, istnieje przypuszczenie oparte na wielu dowodach empirycznych, że czynnikiem inicjującym po wstanie grupy jest pojawienie się wśród członków danego zbioru ludzi ukrytej struktury afekty wnej, która można by do pewnego stopnia utożsamić ze strukturą socjometryczną w znaczeniu, jakie określił Moreno. Struktura ta, od momentu jej powstania, za czyna wywierać rozległy wpływ na grupę, powodując wiele dale ko idących konsekwencji w odniesieniu do grupy jako całości i innych jej struktur. Muzafer Sherif i Carolyn Sherif (1964: 243 - 244) rzucają nieco światła na ten problem, powiadając, że lu dzie nie tworzą swych własnych grup w sposób czysto mecha niczny, po prostu po to, aby być grupą. Nie czynią także

rżącej się właśnie grupy — leżą gdzie indziej. Ludzie wchodzą we wzajemne interakcje, łączą się razem, albowiem odczuwają taką potrzebę, doświadczają takiej potrzeby jako własnej. Dzieje się tak niezależnie od tego, czego miałoby owo pragnienie doty czyć — bycia akceptowanym przez innych, ale przy dużej dozie niezależności i zachowaniu własnych praw, czy też na przykład uzyskania znaczenia społecznego, zrealizowania potrzeb seksual nych, uzyskania określonego wsparcia i pomocy, uznania ze stro ny innych lub po prostu potwierdzenia samego siebie. Tak czy owak, podstawą łączenia się jednostek w grupę jest silna indy widualna potrzeba emocjonalna. Jest to ważny moment wart ze wszech miar podkreślenia — czynnikiem inicjującym procesy prowadzące do powstania określonych układów wewnątrzgrupo-wych są silne, wewnętrznej indywidualne potrzeby emocjonalne jednostek. Z drugiej strony typem struktury, która obejmuje owe afek-tywne procesy zachodzące w grupie, a więc strukturą, która ge neruje dalsze procesy w grupie, będąc czynnikiem inicjującym proces powstawania grupy, jest właśnie struktura socjometrycz ną. Teza ta znajduje potwierdzenie między innymi w ustaleniach Fritza Redlą (1942) czy W. R. Biona (1961). Pewne odstępstwa od powyższej tezy nie powinny być traktowane jako jej zaprze czenie. Otóż jak pamiętamy (por. rozdział 2.5), Freud (1975: 269 - - 357) w swej analizie psychologii zbiorowości opisuje hipotetycz ną ukrytą, głęboką strukturę afektywną, która w istotny sposób uniemożliwia powstanie grupy. Jak łatwo zauważyć, rozważania Freuda bynajmniej nie obalają wyżej przedstawionej tezy. Sugerują one jednak, że struktura socjometryczną ma dwa oblicza. Otóż z jednej strony jest to właśnie ów aspekt głęboki, ukryty, który niektórzy badacze, miedzy innymi Redl (1942), skołnni są określać terminem uczucia grupowego (group emotion), inni zaś mianem umysłu grupowego (group mind) (por. Mills T. 1984: 79). Z drugiej jednak strony istnieje coś, co jest nazywane właściwą strukturą socjometryczną. Jest to jej bardziej dostrze galny aspekt, szczególnie silnie kojarzący się z procesami atrak cyjności interpersonalnej. Istotnie, większość badań i danych empirycznych najwyraźniej odwołuje się do tego aspektu struk tury socjometrycznej, ale owa ukryta, głęboka jej część wydaje 223

się o tyle istotna, że przypuszczalnie rozstrzyga ona o wielu ele mentach i cechach powierzchniowych. Trzeba tu zwłaszcza zwró cić uwagę na fakt, który przypuszczalnie spowodował, że ukryty aspekt struktury socjometrycznej stał się przedmiotem zaintere sowań zwłaszcza psychologów i psychiatrów — głęboka struktu ra afektywna może się odnosić do konfiguracji zarówno świado mych, jak i nieświadomych elementów emocjonalnych składają cych się na zachowania jednostek (Mills T. 1984: 78 - 79). Jeśli zatem weźmiemy pod uwagę to, co ustalił Fritz Redl, to jest potrzeby i dążenia ludzkie, które przede wszystkim są przyczyną tworzenia się grupy, ponadto uczucia satysfakcji lub frustracji wynikające z doświadczenia grupowego, interpersonal ne więzi i animozje, a także, na koniec, uczucia więzi z grupą jako całością lub poczucie alienacji wobec grupy i wyobrazimy sobie, że wszystkie te elementy tworzą określoną konfigurację, wówczas uzyskamy pierwsze przybliżenie obrazu tego, co nazywa się uczuciem grupowym. Uzyskamy więc także częściowy obraz struktury socjometrycznej grupy. Jednakże, jak pisze Theodore Mills (1984), należy pamiętać też o tym, że elementy te mogą wchodzić do owej szczególnej konfiguracji w postaci świadomej bądź nieświadomej, że mogą one występować zarówno w jedno stkach, jak i pomiędzy nimi, że wpływają one na to, co zbiór jednostek może czynić, w co wierzyć, jak myśleć, ale że mogą one także wpływać jedynie na prawdopodobieństwo tego, co się czyni, mówi, w co się wierzy i jak się myśli w grupie. Otóż aby uzyskać w miarę klarowne wyobrażenie o tym, czym jest uczu cie grupowe, należy, zdaniem Millsa, wyobrazić sobie pole sił dzia łających w każdym momencie i mających wpływ na rozliczne zdarzenia w grupie. W szczególności zaś należy wyselekcjonować z owego pola sił te, które mają swój początek w jednostkowych dążeniach i uczuciach. Jeśli wyobrazimy sobie te poszczególne siły razem jako zróżnicowany wprawdzie, ale zorganizowany układ, wówczas możemy powiedzieć, że dotarliśmy do ukrytej, głębszej struktury afektywnej. Struktury socjometryczne są zatem, w odróżnieniu od innych struktur wewnątrzgrupowych, za korzenione daleko silniej w jednostkowych stanach afektywnych, to jest dążeniach i uczuciach, a owo zakorzenienie jest szczegól nie wyraźne w wypadku ukrytej, głębokiej części tych struktur.

224

Z powyższych rozważań widać wyraźnie, że właśnie dzięki strukturom socjometrycznym jesteśmy w stanie dotrzeć do psy chologicznego podłoża tworzenia się grupy i jej trwania. Jest to prawdopodobnie jedyna struktura umożliwiająca oddziaływanie różnorodnych czynników i determinantów o charakterze psycho logicznym na sferę społeczną, a więc ponad jednostkową, i — co więcej — sama ona tworzy się na skutek przekształcenia owych czynników indywidualnych, psychologicznych i emocjonalnych w ponadjednostkową, społeczną konfigurację w postaci struktury. Zagadnienia te były ostatnio dość obszernie dyskutowane (Steiner 1974; Turner C. 1984; Hogg, Turner 1985). Jednakże zwraca się uwagę na to, że ów psychologiczny aspekt podłoża grupy błędnie rozważany był w kategoriach spójności grupowej lub atrakcyjności interpersonalnej (McGrath, Kravitz, 1982; Zander 1979a). Zja wiska te bowiem odnoszą się raczej do bardziej widocznego aspektu struktury socjometrycznej, to jest do struktury socjo metrycznej sensu stricto. Jeśli psychologiczną stronę tworzenia się grupy sprowadzi my _ jak czyni to zdaniem Hogga i Turnera (1985) wielu bada czy — do procesu powstania i rozwoju związków atrakcyjności interpersonalnej, które z kolei nadają danemu agregatowi jedno stek ludzkich spójność, powodując, że przekształca się on w grupę jednostek, to wówczas dochodzimy do paradoksalnej sytuacji, w której determinanty tworzenia się grupy stają się poprzedni kami atrakcyjności interpersonalnej. Gwoli sprawiedliwości trze ba przyznać, że wielu badaczy wcześniej zwracało już uwagę na to (zob. Lott, Lott 1965; Group Dynamics 1968), że przy określo nych konwencjach terminologicznych odróżnienie spójności gru powej od atrakcyjności interpersonalnej staje się niemożliwe, albo wiem oba te pojęcia nie mają odrębnego statusu teoretycznego (zob. też Evans, Jarvis 1980), Kwestia ta będzie jeszcze szeroko omawiana w niniejszym rozdziale. Co więcej, zdaniem Hogga i Turnera istnieją także dane prze mawiające za tym, że atrakcyjność interpersonalna wcale nie musi prowadzić do powstania grupy, a więc nie jest ona nieza wodnym czynnikiem generującym grupę i inne struktury (por. Turner C. 1982; Turner C., Hogg M., Turner, Smith 1984). Bliższe zbadanie niniejszego problemu, a zwłaszcza sensu, jaki obaj
15 — Małe struktury...

225

autorzy nadają pojęciu grupy społecznej, powoduje, że dochodzi my do zaskakującego rozstrzygnięcia. Twierdzą oni, że możliwe jest powstanie grupy, pomimo braku wszystkich tradycyjnych determinant atrakcyjności interpersonalnej. Jednakże dane, jakie przytaczają (Billig, Tajfel 1973; Brewer, Silver 1978; Locksley, Ortiz, Hepburn 1980) wyraźnie wskazują, że chodzi o powstanie grupy w specyficznym tego słowa znaczeniu — grupy w sensie psychologicznym. Kiedy przeanalizujemy bliżej te dane oraz gdy przyjrzymy się bliżej rodzajom ich wyjaśnień, zrozumiemy, na czym polega paradoksalność tego sposobu myślenia. Otóż proces tworzenia się grupy w sensie psychologicznym nie jest tutaj wy jaśniany w kategoriach spójności czy atrakcyjności interperso nalnej, albowiem te narzędzia teoretyczne po prostu w tym wła śnie przypadku zawodzą. Stosuje się wyjaśnienie w kategoriach zasady tożsamości społecznej (social identity) (Tajfel 1978; Tur-ner, Giles 1981; Turner C. 1982). Grupę ujmuje się wówczas ja ko coś, co na poziomie psychologicznym sprowadza się do pro cesów poznawczych, na poziomie formalnym zaś jest to zbiór je dnostek, które postrzegają się jako członkowie tej samej kate gorii (por Tajfel, Turner 1979: 40; Hogg, Turner 1985: 52). Two rzenie się grupy jest więc możliwe dzięki procesowi samoikatego-ryzacji odwołującej się do zewnętrznie wyznaczonej cechy gru-powości. Ale przecież dokładnie taki sam proces mają na myśli wszyscy autorzy, którzy o grupie społecznej mówią, posługując się kategorią świadomości własnej odrębności! W istocie to, co grupą nazywają krytykowani przeze mnie wcześniej autorzy tak zwanego świadomościowego podejścia do grupy, jest dokładnie tym samym, co w niniejszych badaniach nazywa się grupą w sen sie psychologicznym. Proces samokategoryzacji członków, a więc proces postrzegania się jednostek jako członków tej samej kate gorii społecznej, jest przecież tożsamy z procesem powstawania świadomości „my", to jest świadomości własnej odrębności. We wcześniejszej analizie wskazywałem, że takie ujmowanie sprawy sensu pojęcia grupy społecznej jest stawianiem jej na głowie, albowiem świadomość własnej odrębności musi być skut kiem istnienia struktur i nacisków strukturalnych grupy. Nie jest więc ona czynnikiem generującym grupę, lecz zjawiskiem, które powstało w wyniku istnienia 'grupy — jest czynnikiem

wtórnym wobec grupy społecznej. Nie bez powodu więc zastoso wanie sposobu analizy, o jakim mówią Hogg i Turner, rodzi lioz-ne kłopoty poznawcze, albowiem uzyskiwane dane nie dają się uzgodnić z twierdzeniami o spójności grupowej i atrakcyjności interpersonalnej. Nie bez powodu dochodzi wówczas do pozornie już tylko paradoksalnych sytuacji, w których stwierdzamy pro ces powstawania grupy, nawet gdy brak jest wszystkich trady cyjnych determinant atrakcyjności interpersonalnej.

6.2. CZYNNIKI GENERUJĄCE STRUKTURĘ SOCJOMETRYCZNĄ

Zakończmy jednak rozważania nad ściśle psychologiczną war stwą struktur socjometrycznych i przejdźmy do analizy czynni ków wywołujących elementarne procesy właściwe dla każdej stru ktury socjometrycznej — powstawanie wzorów atrakcyjności in terpersonalnej. Inaczej mówiąc, pytanie, na które chcę obecnie odpowiedzieć, brzmi: co powoduje tworzenie się wzorów atrak cyjności interpersonalnej? Analizę tę należałoby zacząć od istotnej, w moim przekona niu, tezy Paula V. Crosbiego. Otóż twierdzi on, że ogólnie rzecz biorąc struktura socjometryczna odnosi się do wzorów stosunków pomiędzy uczuciami w grupie, wyrażania sympatii i antypatii pośród członków grupy. Co jest jednak ważne, to fakt, że stosun ki przyjaźni na ogół nie pojawiają się, zanim pojawi się grupa. Crosbie uważa, że aczkolwiek niekiedy stosunki przyjaźni mogą istnieć, zanim powstanie grupa i mogą częściowo tłumaczyć jej powstanie, to jednak, generalnie rzecz biorąc, raczej nie poja wiają się one, zanim członkowie grupy nie uzyskują sposobności wchodzenia w interakcje i wzajemnego poznania się (Interaction in Smali Groups 1975: 115). Wracam tu, przynajmniej w pewnym stopniu, do analizy, ja ką przeprowadziłem już w rozdziale dotyczącym pojęcia grupy społecznej. Otóż raz jeszcze wydaje się potwierdzać teza o bez sensowności stawiania sprawy tak, że sprowadza się ona do py tania: co było pierwsze lub co było na początku, jaki był ów pierwszy impuls, który pobudził procesy prowadzące do powsta nia grupy. Pytania takie jako żywo przypominają te, którymi dzieci

226

15*

227

Jednakże niezależnie od tego co jest początkową przyczyną, procesy te wzajemnie się warunkują, tworząc syndrom

zwykły zadręczać dorosłych. Problem bowiem nie polega na od powiedzi na pytanie: „co było na początku" lub „co było pierw sze", lecz raczej na ustaleniu dynamiki działania gotowego pro duktu, to jest w pełni dojrzałej i rozwiniętej grupy społecznej. Nawet teorie dotyczące rozwoju małej grupy -nie stawiają sprawy w ten sposób, starając się raczej ustalić fazy rozwojowe grupy już ukształtowanej. Zakładam więc, że odpowiedź na pytanie o czynniki generu jące istrukturę socjometryczną w żadnym wypadku nie może przy brać powyższego charakteru, aczkolwiek daleki jestem od całko witej deprecjacji takiego sposobu stawiania problemu. Uważam jednak, że do tego, aby mógł on nabrać sensu, potrzeba całko witej zmiany perspektywy w stosunku do tej, jaka została przy jęta w niniejszej pracy. Jak trudno określić czynniki generujące strukturę socjometryczną, dowodzą Collins i Raven. Zakładają oni, że czynniki konstytuujące atrakcyjność interpersonalną i spój ność grupy tworzą określony syndrom, przez co wysoce utrud nione stają się próby jednoznacznego ustalenia przyczyn atrak cyjności interpersonalnej i spójności grupy. Choć główny nacisk obaj autorzy kładą ,na atrakcyjność interpersonalną jako na przy czynę, to jednak zauważają, że jedna konsekwencja atrakcyjności interpersonalnej może wywoływać inną, wiele zaś „konsekwen cji" może być równocześnie przyczyną atrakcyjności interperso nalnej. Na przykład atrakcyjność interpersonalna może prowa dzić do zwiększenia wzajemnego wpływu członków grupy na sie bie, lecz wydaje się także prawdopodobne, że lubimy tych, którzy mają zdolność wywierania na nas wpływu. Podobnie wysoka atrakcyjność interpresonalna może zwiększać prawdopodobieństwo, że grupa będzie tak długo borykać się ze swym zadaniem, aż za pewni sobie sukces, ale przecież z drugiej strony sukces w roz wiązywaniu zadania jest jednym z głównych czynników determinujących atrakcyjność interpersonalną. Podobnie atrakcyjność interpersonalna powoduje, że postawy i wartości wśród członków grupy silnie się upodabniają, lecz podobieństwo postaw i wartoś ci jest przypuszczalnie główną determinantą atrakcyjności inter personalnej.

charakterystyczny dla wysoce spójnej grupy (Collins, Raven 1969: 121). Pomimo wyżej wskazanych trudności istnieje jednak możliwość ustalenia pewnej logicznej sekwencji zdarzeń. Wiele badań em pirycznych oraz wtórnych analiz danych empirycznych (na które będę się powoływał w toku dalszych rozważań) wskazuje, że lo gika zdarzeń prowadzących do krystalizowania się struktury so- cjometrycanej, a więc generujących tę strukturę, jest następująca. 6.2.1. Potrzeby emocjonalno-afiliacyjne. Czynnikiem pierwot nym są określone, wcześniej już wymienione potrzeby indywidualne jednostek — ich potrzeby emocjonalno-afiliacyjne. Jak twierdzą Sherifowie (Sherif, Sherif 1964), ludzie łączą się razem, wcho dzą we wzajemne interakcje, albowiem odczuwają taką potrzebę, niezależnie od tego, jakie formy mogłaby ona przybrać. Nie jest więc rzeczą istotną, czy chodzić by miało o potrzebę akceptacji ze strony innych, potrzebę znaczenia społecznego, potrzebę po mocy, czy w grę wchodziłaby dążność do zrealizowania potrzeb seksualnych. Inni badacze, zwłaszcza uznający teorię wymiany społecznej, są bardziej skłonni mówić o wzajemnej potrzebie na gradzania się (Interaction 1975: 116), choć inni także postrzegają ten czynnik jako ważny (Berscheid, Walster 1969; Bytme 1969). Jeśli jednak dostatecznie szeroko zdefiniować potrzeby wzajemnego na gradzania się, wówczas widać wyraźnie, że to, o czym mówią Muzafer Sherif i Carolyn Sherif, a także inni wcześniej wymie nieni autorzy (Redl 1942; Mills T. 1984), sprowadza się w istocie do potrzeby wzajemnego nagradzania się. Nixon (1979: 87-88) twierdzi, że interpretacja w kategoriach teorii wymiany zakłada, iż ludzie będą mieli skłonność do nawiązywania kontaktów z ty-nii osobami, które dostarczają im nagród lub spełniają ich po trzeby. Pojawia się tutaj jednak jeszcze jeden czynnik, który istotnie modyfikuje tę sytuację wyjściową. Chodzi mianowicie ° to, że skłonność do poszukiwania nagród jest uwarunkowana w istotny sposób przez postrzegane prawdopodobieństwo, że na grody te rzeczywiście zostaną uzyskane (Interaction 1975; Nixon 1979). Wobec tego — powiada Nixon — możemy mieć skłonność do nawiązywania kontaktów z kimś, kto dysponuje zdolnością do na-

gradzania nas, lecz możemy nie podjąć próby związania się z tą osobą lub też nawiązania z nią przyjaźni, jeśli żywimy obawy co do tego, czy osobnik ten istotnie zechce nas nagrodzić. Inni badacze z kręgu teorii wymiany twierdzą, że mechanizm ten sięga jeszcze głębiej. Nawet jeśli ktoś decyduje się związać z osobą, która jest dla niego atrakcyjna, musi wiedzieć, że osoba ta odwzajemni jego sympatię, jeszcze zanim powstanie związek wzajemnej przyjaźni. Wskazuje się też na prawidłowość polega jącą na tym, że żaden związek sympatii czy przyjaźni nie jest związkiem o równych parytetach. Nawet jeśli skłonność do przy jaźni zostaje odwzajemniona, nie jest ona odwzajemniona w jednakowym stopniu (Berscheid, Walster 1969). Tak czy inaczej owym pierwotnym czynnikiem, który musi zaistnieć, aby rozpo czął się długotrwały i złożony proces prowadzący w rezultacie do utworzenia struktur socjometrycznych, są potrzeby indywidu alne jednostek, potrzeby o charakterze emocjonalno-afiliacyjnym. Nieistotne jest, czy potrzeby te powstały w toku procesu grupo wego, czy też były w stosunku do owego procesu grupowego pierwotne. Trzeba jednak zaznaczyć, że potrzeby te jako poje dynczy, izolowany czynnik nie wystarczają do wywołania wza jemnych uczuć sympatii, a tym bardziej do zapoczątkowania two rzenia się sieci stosunków interpersonalnych prowadzących do powstania struktury socjometrycznej. 6.2.2. Dystanse międzyludzkie. Drugim czynnikiem (także o charakterze pierwotnym) niezbędnym do zapoczątkowania pro cesu tworzenia się struktury socjometrycznej jest bliskość fizy czna ludzi. Liczne badania wskazują na to, że dystans pomiędzy ludźmi, a dokładniej rzecz ujmując — bezpośrednia bliskość, moż ność kontaktu 'osobistego jest najważniejszym czynnikiem wpły wającym na natężenie interakcji między każdymi dwoma jedno stkami. Osoby, które z powodu owej bliskości miały możność wchodzenia w interakcję, często przejawiały tendencję do rozwi jania „poczucia sympatii" (Gullahorn 1952; zob. też Lott, Lott 1965). Jak pisze Nixon (1979: 88-89), potwierdzenie tej tezy uzy skano w wielu badaniach nad różnorodnymi typami układów gru powych. Nawet wówczas,

gdy mamy do czynienia z negatywnymi uczuciami przesądu (na przykład przesądu rasowego białych wo230

bęc czarnych), zintensyfikowany, bezpośredni kontakt pomiędzy osobami tych dwóch ras w wyraźny sposób redukuje ów przesąd, skłonność do deprywacji partnera itp. (Palmore 1955; Deutsch, Collins 1958; Mann 1959). Efekt ten zaobserwowano także w ba daniach Stouffera (The American 1949), lecz systematycznie ba dali go Festinger, Schachter i Back (1950). Sformułowali oni tezę, która właściwie w nie zmienionej postaci przetrwała do chwili obecnej: im bliżej ludzie są względem siebie w sensie przestrzen nym, tym bardziej prawdopodobne, że staną się dla siebie atrak cyjni (por. Hare 1976b: 164; tam też obszerna literatura przedmiotu). 6.2.3. Podobieństwo postaw. Trzecim istotnym czynnikiem o charakterze pierwotnym, który jest niezbędny do zapoczątko wania procesów tworzenia się struktur socjometrycznych w sze rokim tego słowa znaczeniu i bezpośrednio wpływa na procesy atrakcyjności interpersonalnej, jest podobieństwo postaw. Badania nad tym czynnikiem ujawniły systemową naturę wzorów atrakcyjności interpersonalnej i umożliwiły doprecyzowanie nie których tez dotyczących poprzednich dwóch czynników. General nie rzecz biorąc, twierdzi się, że ludzie o podobnych postawach będą częściej dla siebie atrakcyjni (Collins, Raven 1969). Jak więc widać, teza ta wywodzi się z tradycji teorii równowagi po znawczej Heidera (1946; 1958), rozwijanej potem między innymi przez Cartwrighta i Harary'ego (1956). Badania Steina, Hardyck i Smitha (1965) ujawniły jednakże, iż bliskość przestrzenna i to warzyszące jej zwiększenie natężenia interakcji nie zawsze będą sprzyjać powstawaniu atrakcyjności interpersonalnej i struktur socjometrycznych. Nie zawsze też intensyfikacja wzajemnych in terakcji będzie redukować przesądy, uprzedzenia i brak sympatii. Możliwe to będzie dopiero wówczas, gdy członkowie grupy staną się w pewnym stopniu homogeniczni, zwłaszcza ze względu na swe ukryte cechy. Tak więc, jak twierdzą Stein, Hardyck i Smith, dopiero gdy intensyfikacji interakcji będzie towarzyszyć postrze gane podobieństwo przekonań i interesów, zapoczątkowany zosta nie proces rozwijania „poczucia przyjaźni" oraz przezwyciężania przesądów i uprzedzeń. Jak widać już z tej krótkiej analizy, wymienione trzy czyn niki (potrzeby emocjonalno-afiliacyjne, bliskość fizyczna i podo231

bieństwo postaw) generujące atrakcyjność interpersonalną, a w dalszej kolejności także strukturę socjometryczną, pozostają w wyraźnej wzajemnej interakcji, przez co uzyskują pewne ce chy systemowe, stając się swoistym syndromem strukturotwór-czym. Oczywiście istnieją też czynniki, które ograniczają lub ha mują proces powstawania atrakcyjności interpersonalnej, aczkol wiek i tutaj prawidłowości nie są w pełni klarowne. Homans (1974: &4) zauważył, że tendencja do bardziej pozytywnych uczuć między jednostkami, w miarę jak narastają ich interakcje, może osłabnąć, gdy czują się one „zmuszone" do wchodzenia w inter akcje, które dokonują się w atmosferze rywalizacji i niepewnoś ci zwłaszcza co do prestiżu, władzy czy statusu ekonomicznego. Podobne zjawisko dostrzegł także Festinger (1953). Badani przez niego ludzie, którzy byli „zmuszeni" mieszkać w danym miej scu, generalnie rzecz biorąc mieli negatywne postawy wobec swych sąsiadów i społeczności, w której żyli. Z drugiej jednak strony pewne czynniki mogą niwelować skutki izolacji wobec wła snej grupy, osłabiającej oczywiście radykalnie proces tworzenia się atrakcyjności interpersonalnej i możliwości powstania struk tury socjometrycznej (Hare 1976a: 157). Otóż żadna struktura socjometryczna nie jest homogenicznym monolitem. Przeciwnie, najczęściej istnieje ona w postaci odmiennie powiązanych ze sobą klik (będzie o tym mowa w dalszych partiach tego rozdziału), tworząc różnorodne, mniej lub bardziej złożone konstelacje struk turalne. Tendencja do tworzenia podgrup na bazie atrakcyjności interpersonalnej jest w obrębie danej grupy tak silna (zob. np. Klein 1956), że nawet, gdy powstanie tych podgrup zostanie wymuszone przez jakieś warunki zewnętrzne, to i tak liczba inter akcji o charakterze przyjacielskim będzie wyraźnie w ich obrę bie wzrastać. Dzięki powyższym ustaleniom obraz procesów leżących u po dłoża atrakcyjności interpersonalnej staje się coraz bardziej wy raźny. Wymienione wcześniej trzy czynniki działające równo cześnie powodują, że wśród członków określonej grupy (pomiń my kwestię stadium rozwojowego, w jakim się ona znajduje) zaczyna wyłaniać się pewien specyficzny wzór atrakcyjności in terpersonalnej, który bezpośrednio prowadzi do powstania struktury socjometrycznej.
232

6.3. STRUKTURA SOCJOMETRYCZNA, ATRAKCYJNOŚĆ INTERPERSONALNA, SPÓJNOŚĆ — DYSTYNKCJE POJĘCIOWE

W tym miejscu pojawia się pilna potrzeba dokonania wyraź nych dystynkcji pojęciowych, albowiem bez tego dalsza analiza stałaby się całkowicie nieczytelna. Trzy wyżej wymienione po jęcia, w szczególności zaś atrakcyjność interpersonalna i spój ność, traktowane są przez wielu badaczy zamiennie jako syno nimy. Pojęcie struktury socjometrycznej pojawia się w literatu rze rzadziej, najprawdopodobniej dlatego, że nie ma ono bezpo średniego sensu empirycznego, czyli nie daje się bezpośrednio, bez użycia bardziej złożonych procedur analizy teoretycznej, prze łożyć na język badań empirycznych. Ponadto ze względu na głęb szy sens teoretyczny jest ono bezużyteczne dla większości wąsko-teoretycznie zorientowanych badaczy tej dziedziny zjawisk spo łecznych. Przede wszystkim skoncentrujmy się na zdefiniowaniu sensu pojęć spójności i atrakcyjności interpersonalnej głównie po to, aby odpowiedzieć na pytanie, czy możliwa jest wyraźna i jedno znaczna dystynkcja tych pojęć. Przeprowadzenie takiej dystynk cji nie jest łatwe, albowiem bardzo często w literaturze świato wej dokonywano analiz pod hasłem „spójność grupowa jako atrakcyjność interpersonalna" (zob. Rosenborough 1953; Van Bergen, Koekebakker 1959; Lott, Lott, 1961; 1965; Group Dynamics 1968). Co więcej, ten sposób analizy bywał stosowany przez bardzo wpływowych i uznanych autorów, co wpłynęło na kształtowanie się specyficznego obyczaju teoretycznego — spójność grupowa została potraktowana jako synonim atrakcyj ności interpersonalnej. Wpływ tej grupy teoretyków był tak sil ny, iż zaprzestano prób analizy teoretycznej obu pojęć. Bardzo charakterystyczny jest dla tej postawy pogląd Howarda Nixona: .,[...] obojętnie, czy niewłaściwie nazywa się go spójnością czy też trafnie atrakcyjnością interpersonalną, aspekt ten zyskał wśród badaczy bardzo duże znaczenie [...]" (1979: 86). Otóż do kładna analiza tego zjawiska czy też tej cechy małej grupy po kazuje, że spójność i atrakcyjność interpersonalna są jednak dwoma różnymi wymiarami grupy i nie jest wobec tego rzeczą całkowicie obojętną zamienne ich używanie. 233

powodowały szereg komplikacji pojęciowych operacjonalizacyjnych. Nie chodziło jednak głównie o brak pre234

i

6.3.1. Spójność i atrakcyjność interpersonalna. Z grubsza rzecz biorąc, spójność określana bywa jako stopień, w jakim grupa „trzyma się razem" jako całość (Shaw 1983: 89), czy też, jak piszą Festinger, Schachter i Back (1950: 164) w najczęściej chyba cy towanej i używanej definicji, jest to „całościowe pole sił działa jących na członków w kierunku pozostania w grupie". W ramach tej samej konwencji_ terminologicznej pozostaje także Robert T. Golembiewski, pisząc: „Teoretycznie, spójność jest istotną właściwością małej grupy. Owo «trzymanie się razem» lub wza jemne przyciąganie się członków równocześnie charakteryzuje małą grupę i odróżnia ją od innych całości społecznych" (1962: 149). Festinger w innej niż przytaczana wyżej pracy pisze, że spójność jest „wypadkową wszystkich sił działających na człon ków w kierunku pozostania w grupie" (1950: 274), Cartwright i Zander (1960) utrzymują zaś, że spójność grupowa jest wyni kiem oddziaływania na wszystkich członków grupy wszystkich tych sił, które zmuszają ich do pozostania w grupie. W tym nur cie myślenia o spójności pozostają też Collins i Raven (1969: 120), kiedy powiadają, że potrzeba stworzenia nieco głębiej sięgającej definicji teoretycznej pojęcia spójności skłania do określenia jej jako tych sił, które działają w kierunku utrzymywania jednostki w grupie i powstrzymywania przed jej opuszczeniem. Sprawą osobną natomiast, zdaniem tych autorów, jest dysponowanie także trafną definicją operacyjną spójności grupowej. Będzie jeszcze o tym mowa w dalszej części tego rozdziału. Powyższe definicje są najbardziej reprezentatywne dla pod stawowego nurtu badań nad spójnością, który wywodzi się bez pośrednio z prac Leona Festingera, powstałych w latach pięćdzie siątych i w dużym stopniu jest oparty na założeniach teorii pola Kurta Lewina. Sądzę, że są one tak bliskoznacżne, iż nie wyma gają dalszych komentarzy i analiz. Trzeba natomiast przypomnieć, że z biegiem czasu koncepcje Festingera z obu wymienionych przed chwilą prac zaczęły napotykać coraz silniejszy opór wśród badaczy mimo swej ogromnej popularności i dużego wpływu, ja ki wywarły na dalsze badania w tej dziedzinie. Jak pisze na przykład Nixon (1979: 75), definicje Festingera oraz Festingera, Schachtera i Backa

cyzji pojęciowej, zbyt dużą ogólność itp., na co zwracało wpraw dzie uwagę wielu autorów (Gross, Martin 1952; Albert 1953; Rosenborough 1953; Eisman 1959; Van Bergen, Koekebakker 1959; Lott 1961), lecz o niedostateczną jasność procedury pomiaru. Stąd też późniejsi kontynuatorzy linii Festingera, Schachtera i Backa nie próbowali klarować lub ograniczać definicji, skupiając się raczej na rozwijaniu zespołu miar operacyjnych stwarzających szansę na możliwie najpełniejsze uchwycenie owych sił dzia łających na jednostki. W tym kierunku poszli na przykład Peter- son i Martens (1973: 65). Mało interesujące są też propozycje innych oponentów Festin gera i zapoczątkowanego przezeń nurtu badań. Wspomniani już Gross i Martin (1952: 553) zaproponowali własną definicję, która miała zapoczątkować nowy sposób badania spójności. Ich zdaniem bardziej (płodne poznawczo byłoby określenie spójności jako „opo ru grupy wobec sił ją rozrywających". Niestety ich propozycja niczego nie zmieniła w układzie sił wśród badaczy, zwłaszcza że była pozbawiona warstwy operaejonalizacyjnej. Nancy Evans oraz Paul A. Jarvis (1980: 365), którzy przeprowadzili dogłębną analizę znaczeń pojęcia spójności grupowej, stwierdzają z pewną dozą rezygnacji, że pomimo wielu badań zagadnienia spójności grupowej w ciągu ostatnich dwudziestu pięciu lat (w tej chwili już trzydziestu pięciu) pojęcie to nadal pozostaje niejasne. Myślę jednak, że pesymizm ten jest nadmierny, albowiem istnieją wyraźne szansę na pojawienie się rozwiązań umożliwiają cych dalszy postęp badań. Owo pozorne dreptanie w miejscu mimo narastającej liczby badań i ujawniania kolejnych interesu jących zależności, spowodowane jest tylko częściowo brakiem za dowalających rozwiązań pojęciowych. Istotnie, rację ma Golem biewski, że skonstruowano de facto pojęcie „rozciągliwe jak guma, za pomocą którego wszystko może być przewidziane" (1962: 153, 155). Trzeba jednak także pamiętać o tym, że intensywnym badaniom empirycznym muszą towarzyszyć równie intensywne poszukiwania teoretyczne. W przeciwnym bowiem razie narasta jąca lawinowo ilość danych empirycznych nie daje się sensow nie zinterpretować przez przestarzałe konstrukty teoretyczne, a ponadto badania empiryczne nie są stymulowane przez teorię, co także jest zjawiskiem bardzo niekorzystnym.

235
Generalnie rzecz biorąc, nadal dominuje wizja fenomenu spój ności grupowej wywodząca się bezpośrednio z pierwszych ustaleń Festingera, Schachtera i Backa: spójność jest to albo całościowe pole sił, które działają na członków w kierunku pozostania w gru pie lub w kierunku powstrzymania jednostki (jednostek) przed jej opuszczeniem. Łatwo można udowodnić, że każdą definicję występującą obecnie w literaturze przedmiotu można podporząd kować wyżej podanej (zob. np. Lott 1961; Golembiewski 1962: 152; Nixon 1979: 78). Jak zaznaczyłem wcześniej, ogromne zamieszanie powodował też fakt, że spójność traktowana była (i jest) jako substytut atrakcyjności interpersonalnej. Sytuacja ta była przypuszczalnie skutkiem tego, że nie dostrzegano dostatecznie wyraźnie różnicy pomiędzy samym pojęciem spójności a procedurą jego operacjo-nalizacji. Pojęcie w postaci zaproponowanej przez Festingera oraz Festingera, Schachtera i Backa było tak zwanym pojęciem teo retycznym, nie dającym się bezpośrednio użyć w badaniach empi rycznych. Wymagało ono zastosowania procedury teoretycznego przełożenia jego sensu na język badań empirycznych. Procedu ra operacjonalizacji opierała się na następującym rozumowaniu. Otóż istnieje wiele sił, które mogą działać na jednostkę, wpływa jąc na nią w kierunku pozostania w grupie. Problem polega na trafnym wskazaniu owych sił. Wspomniani badacze wybrali dość uproszczone rozstrzygnięcie, które jednak, jak się okazuje, na wiele lat zaciążyło na prowadzonych w tej dziedzinie badaniach. Za główny czynnik uznano właśnie atrakcyjność interpersonal ną. Zatem przekształcając definicję podaną nieco wcześniej przez określenie sił działających na jednostkę jako atrakcyjności inter personalnej, uzyskujemy nową definicję spójności grupowej — odwołującą się do liczby, siły i wzorów przyciągań w obrębie grupy (zob. np. Shaw 1983). Ponieważ z kolei atrakcyjność inter personalna jest jednoznacznie definiowana w kategoriach ściśle empirycznych jako stosunek wewnątrzgrupowych wyborów socjometrycznych do wyborów zewnątrzgrupowych, wobec tego szyb ko ustaliła się druga, równoległa tradycja definiowania spójnoś ci grupowej tym silniejsza, że odwołująca się do poziomu empi rycznie dostępnych kategorii. Spójność grupowa, to — w tej kon wencji — stosunek wewnątrzgrupowych wyborów socjometrycz-

nych do wyborów zewnątrzgrupowych, to jest wzór atrakcyjności interpersonalnej.

Niestety, miało to pewne negatywne konsekwencje zarówno natury badawczej, jak i teoretycznej, aczkolwiek w zdumiewa jący sposób były one redukowane przez samą naturę zjawisk społecznych. Otóż rozstrzygnięcie powyższe sugeruje jednoznacz nie, że spójność grupy jako pewien fenomen grupowy, a więc pewna charakterystyka grupy (niezależnie, czy strukturalna, czy globalna; por. Lazarsfeld, Mentzel 1961) opiera się na atrakcyjności interpersonalnej. Tymczasem można wyobrazić sobie wiele in nych źródeł spójności grupowej, na przykład ważność zadania, jakie grupa spełnia, prestiż, jaki wypływa z członkostwa w gru pie, satysfakcja z różnych aspektów życia grupowego itd., i wszy stkie one w różnorodny sposób mogą przyczyniać się do spójnoś ci lub osłabiać jej skutki dla grupy. Sernice Eisman (1959) zwra ca właśnie uwagę na to, że badacze często nie obserwują istnie nia korelacji pomiędzy różnymi czynnikami spójności grupowej. Kurt Back (1951) stwierdził istnienie zwiększonego natężenia w komunikacji wewnątrzgrupowej, a także wzrost zbieżności po staw jako funkcję zwiększonej spójności. Rzeczą 236

zaskakującą jest jednak fakt, że było to prawdą niezależnie od tego, czy spójność wynikała z atrakcyjności interpersonalnej, czy też z innych, wy mienionych wyżej źródeł. W tym sensie natura zjawisk społecz nych redukuje jednostronność procedury badawczej. Choć z drugiej strony można też wysunąć przypuszczenie, że jednostronność spojrzenia narzucona przez Festingera i jego współpracowników nie była dziełem przypadku (Collins, Raven 1969: 120). Przekonanie o silnym, przyczynowo-skutkowym związku po między spójnością grupy a atrakcyjnością interpersonalną niezwy kle zdecydowanie wyrażają właśnie Barry Collins i Bertram Ra-ven (1969: 121). Twierdzą, że stosunek wyborów wewnątrzgrupo wych do wyborów zewnątrzgrupowych dlatego jest najpopular niejszą definicją spójności grupy, że atrakcja interpersonalna jest zarówno przyczyną, jak i skutkiem spójności grupowej. Powołu ją się na mechanizm psychologiczny powodujący, że interakcja z lubianymi i lubiącymi nas członkami grupy jest korzyścią samą w sobie (Collins, Guetzkow 1964: 125 i nast.). Tak więc fakt, że członkowie grupy lubią się wzajemnie zwiększa korzyści towa237

rzyszące przynależności do grupy i jest przyczyną spójności. Z drugiej strony, korzyści zewnętrzne, takie jak sukces w roz wiązywaniu zadania, zwiększają atrakcję interpersonalną. A jednak istnieją powody, aby zjawiska związane ze spójnoś cią grupy uznawać za nieco bardziej złożone, niż to wynika z wy żej przedstawionych badań. Hagstrom i Selvin (1965) umożliwiają

uzyskanie właśnie takiego odmiennego spojrzenia na problem spójności grupowej. Otóż dostrzegają oni dwa źródła czy też dwie przesłanki spójności grupowej. Jedną jest satysfakcja w szerokim tego słowa rozumieniu, to jest satysfakcja, jaką jednostka czerpać może z różnych form życia grupowego. Drugi typ źródeł spójnoś ci grupowej odnosi się do tego, co dotychczas — bez posługiwa nia się jakąś jednoznaczną definicją — określaliśmy mianem atrakcyjności interpersonalnej, a więc do wzorów wyborów i od rzuceń w grupie. Hagstrom i Selvin wysuwają tezę, iż oba te wymiary spójności grupowej są statystycznie niezależne. Jeśli tak, to zmienia się dosyć radykalnie dotychczas prezentowana perspektywa widzenia .zagadnień spójności. Rozważmy najpierw związek pomiędzy wybieraniem przyja ciół w grupie a uczestnictwem w zorganizowanych działaniach grupy — piszą Hagstrom i Selvin. Doświadczenie uczy, że im więcej ma się przyjaciół w grupie, tym chętniej uczestniczy się w jej działaniach. Zależność ta będzie więc wyższa, silniejsza w wysoce spójnych grupach, słaba zaś w grupach niespójnych z tego powodu, że grupy

wysoce spójne okażą się atrakcyjne nie tylko dla jednostek, lecz także dla diad. Skutkiem tego stosunek wyborów wewnątrzgrupowych do wyborów zewnątrzgrupowych będzie niski — podział na kliki będzie słabo zaznaczał się w stru kturze grupy, a zatem grupa będzie spójna. Jednakże, zdaniem Hagstroma i Selv:ina, grupy, w których duża część członków to przyjaciele, niekoniecznie muszą być wysoce atrakcyjne dla swych członków. Przeciwnie, grupa może być też atrakcyjna, nie obejmując bliskich związków interpersonalnych. Stanowisko to jest sprzeczne z przedstawionym wcześniej poglądem, którego rze cznikami byli między innymi Back, Collins i Raven. Otóż zgodnie z koncepcją Hagstroma i Selvina grupy o wysokiej satysfakcji mogą mieć niski stopień spójności socjometrycznej, to jest spój ności opartej na wzorach atrakcyjności interpersonalnej. Mamy 238

satysfakcji członków (zob. też Blau 1955: 238). Inaczej mówiąc, jest tak, że istnieją grupy, które są silnie zorientowane na zadanie, wobec czego właśnie ich efektywność może być głów ną determinantą ich atrakcyjności. Są to zatem grupy, w których przeważa spójność wynikająca z satysfakcji. Otóż efektywność takich grup może ulegać obniżeniu z powodu wysokiego stopnia spójności socjometrycznej — a w rezultacie obowiązujące w gru pie wzory atrakcyjności interpersonalnej mogą obniżyć poziom jej wewnętrznej spójności. Sądzę, że ten typ analizy spójności jest bardziej trafny od po' przednio przedstawionego. Cartwright i Zander (1960: 69) w swo im studium, które miało być podsumowaniem ponad dwudziesto letnich badań nad spójnością grupową, zastanawiali się, dlaczego jest tak, że uczestnictwo w jednej grupie jest do tego stopnia nieregularne, iż powoduje w rezultacie jej powolną śmierć, podczas gdy uczestnictwo w innej grupie, o podobnej aktywności, podob nych działaniach oraz podobnym przywództwie pozostaje znaczne? Co czyni grupę „zdrową" do tego stopnia, że jej członkowie pracują ciężko, bardziej poświęcają się dla grupy, bardziej ocho czo wychwalają j ej zalety, wydają się razem bardziej szczęśliwi
239

tu więc do czynienia z dwoma wymiarami spójności, które są cał kowicie od siebie niezależne. W badaniach Kurta W. Backa mówiło się o istnieniu wielu niezależnie od siebie działających czynników, które zawsze pro wadziły do ukształtowania się spójnej grupy o jednozinacznie określonych właściwościach. W tym wypadku jest inaczej. Mamy do czynienia jakby z dwoma rodzajami spójności. Grupa spójna z powodu wysokiej satysfakcji członków ujawnia jednak odmien ne właściwości niż grupa spójna z powodu wysokiego poziomu atrakcyjności interpersonalnej. Jeśli tak rozumieć spójność, wów czas teza b pewnego rodzaju tożsamości spójności i atrakcyjności interpersonalnej jest kontrfaktyczna. Co więcej, oba wymiary spójności grupowej są wobec siebie antytetycane. Otóż od czasu badań Balesa (1950) doskonale wiadomo, że bliskie przyjaźnie tworzące aspekt emocjonalno-afektywny grupy mogą być dys funkcjonalne dla działania grupy i rozwiązywania przez nią za dań. To z kolei może wpłynąć negatywnie na satysfakcję człon ków, a więc pośrednio — na ten typ spójności, który opiera się właśnie na

i zgadzają się ze sobą częściej niż członkowie umierającej orga nizacji? Ale odpowiedź Cartwrighta i Zandera na te pytania była moim zdaniem nietrafna. Według obu autorów czynnikiem naj istotniejszym dla wszystkich tych procesów jest spójność rozu miana wyłącznie w kategoriach atrakcyjności interpersonalnej. Wcześniej przeprowadzona analiza dowodzi, że tak nie jest. Sądzę też, że możliwa staje się obecnie nieco bardziej wyraź na dystynkcja stosowanych w tej analizie pojęć. Przede wszyst kim niemożliwe jest utożsamianie atrakcyjności interpersonalnej i spójności grupowej. Spójność grupy bowiem może opierać się na atrakcyjności interpersonalnej, to jest być jej skutkiem (do pewnego stopnia i w pewnych swych wymiarach), może także wpływać (dodatnio lub ujemnie) na wzory atrakcyjności interper sonalnej, lecz w żadnym razie nie jest z nią tożsama. Spójność grupy jest więc czymś więcej niż tylko wzorem atrakcyjności in terpersonalnej istniejącym w danej grupie.

Zanim jednak zapro ponuję własny sposób rozumienia pojęcia spójności grupowej, chciałbym zdefiniować pojęcie wzoru atrakcyjności interpersonal nej. Otóż wydaje się, że określenie stosowane szczególnie często przez Festingera i od tamtego czasu wyjątkowo popularne nadal zachowuje swoją trafność. Wzór atrakcyjności interpersonalnej w grupie, to innymi słowy mówiąc, wzór wyborów i odrzuceń pomiędzy członkami w grupie, bilans atrakcyjności i repulsji wzajemnej jednostek. Atrakcyjność interpersonalna tak rozumia na ogromnie bliska jest temu, co Moreno zwykł nazywać struk turą socjometryczną (oczywiście z pominięciem czynnika „tele") i co w chwili obecnej w różnych opracowaniach jest określane jako struktura socjometryczną. Co więcej, panuje głębokie przekonanie, że graficznym obrazem struktury socjometrycznej jest socjogram (zob. np. Chełstowski 1966; Interaction in Smali Groups 1975: 115 - 122; Mika 1981). Tymczasem wydaje się, że socjogram jest graficznym obrazem wzoru atrakcyjności interpersonalnej w grupie pod warunkiem, że odrzucimy tezę o tożsamości struk tury socjometrycznej i atrakcyjności interpersonalnej. Jeśli tak, to posługując się terminologią Lazarsfelda i Mentzla (1961: 1979) atrakcyjność interpersonalną, a więc wzór wyborów i odrzuceń wzajemnych członków danej grupy, możemy określić jako włas ność strukturalną grupy, która oczywiście wywiera określony

240

wpływ na grupę jako całość, będąc jednym z najważniejszych czynników decydujących o spójności grupowej. Spójność jest czymś innym. Oczywiście możemy przyjąć jako jej cząstkową definicję definicję w kategoriach atrakcyjności in terpersonalnej. Wówczas istotnie spójnością będzie stosunek wy borów wewnątrzgrupowych do wyborów zewnątrzgrupowych, ale aby zachować precyzję, należałoby tak określoną spójność nazy wać mianem „spójnością", to jest spójności .zdefiniowanej jedynie w kategoriach atrakcyjności interpersonalnej. Spójność w szero kim tego słowa znaczeniu wydaje się jednak sięgać głębiej. Prze analizujmy jeszcze raz sytuację, jaka powstaje w wyniku poja wienia się „spójności". Otóż stosunek wyborów wewnątrzgrupo wych do zewnątrzgrupowych musi ulec minimalizacji, grupa nie może się bowiem cechować zbyt głęboko sięgającymi podziałami na kliki i podgrupy. Gdybyśmy spójność w sensie ogólnym utoż samili ze „spójnością/', wówczas należałoby zaprzestać dalszej analizy. Tymczasem konieczne wydaje się postawienie kropki nad i. Brak głęboko sięgających podziałów wewnątrzgrupowych, brak wyraźnie zdefiniowanych podgrup, klik o odrębnych celach, war tościach itd. jest stanem pewnej „unifikacji pola grupowego" (Van Bergen, Koekebakker 1959: 85). Stan ten oznacza pewnego rodzaju „bliskość" członków grupy w szeroko rozumianym sen sie — podobnie postrzegają oni różnorodne zdarzenia, a nawet mogą łączyć się razem w odpowiedzi na bodźce płynące ze świata zewnętrznego. Jak piszą Evans i Jarvis (1980: 366), wszyscy człon kowie grupy spójnej będą przejawiać skłonność do podobnego postrzegania grupy, co znaczy, że będą podobni pod względem swych postaw, wartości itd. Co więcej, podobieństwo to odnosić będzie się także do sfery behawioralnej, albowiem zakłada się, że członkowie grupy będą także w podobny sposób reagować na problemy dotyczące grupy. Zatem, reasumując, spójność grupy jest stanem jej wewnętrznej szeroko rozumianej unifikacji. Człon kowie grupy spójnej, jak piszą Evans i Jarvis, będą charaktery zować się podobnymi cechami osobowościowymi, będą mieć podobne cele, zainteresowania, podobne wyobrażenia o metodach działania w określonych sytuacjach. Dlatego też spójność grupy może istotnie prowadzić do większego zaangażowania członków grupy w jej sprawy i działania oraz do większego poczucia bez— Małe struktury... 241

pieczeństwa wśród członków, którzy postrzegają grupę w podob ny sposób. Zwróćmy uwagę, że ten sposób myślenia jest oczy wiście bardzo łatwo przekładamy na język badań empirycznych. A ponadto takie zdefiniowanie spójności umożliwia łatwiejsze przewidywanie różnorodnych daleko sięgających jej konsekwen cji, takich jak deindywidualizacja jednostek w grupie czy poja wienie się syndromu myślenia grupowego. Unifikacja pola gru powego może zatem być wynikiem zarówno określonych wzorów atrakcyjności interpersonalnej, jak i na przykład określonego na tężenia satysfakcji członków z wykonywanego zadania. Spójność grupy nie jest zatem, jak sugeruje Nixon (1979: 76), czymś w rodzaju syntetycznej, agregacyjnej właściwości grupy, lecz jej właściwością emergentną, globalną, istniejącą na poziomie grupy jako całości. Zdaniem Evans i Jarvisa (1980: 366, 368) spójność jest zjawiskiem grupowym, czyli właśnie zjawiskiem emergentnym, czymś w rodzaju Durkheimowskich faktów spo łecznych, nieredukowalnym do postaw, zapatrywań czy zachowań poszczególnych jednostek. Pogląd ten w pełni podzielam. 6.3.2. Głębokie struktury spójności grupowej. Jednakże niniej sze spojrzenie na spójność grupową cechuje pewien istotny brak. Otóż wiele wskazuje na to, że/ jest ona ujmowana w ramach „świadomościowej" czy „interakcyjnej" koncepcji grupy, gdzie wiele procesów, także tych ponadindywidualnych, emergentnych zdaje się zachodzić na mocy swego rodzaju umowy społecznej, zgody wszystkich członków opartej na ich dobrej woli. Tymcza sem najistotniejszą cechą wszelkich zjawisk grupowych jest przy mus i siła oddziaływania płynąca z ukształtowanych struktur gru py, nie zaś dobra wola jej członków. Perspektywa dotychczas analizowana sugerowała, że spójność grupy, nawet w ostatnim z przyjętych jej znaczeń, jest w sporej mierze utrzymywana przez stosunki przyjaźni członków grupy, rozmiary osobistych satysfak cji czy — powiedzmy — wielkości nagród, jakie jednostka czer pie z uczestnictwa w grupie. Tymczasem spójność jest czymś, do czego grupa dąży jako całość, czymś, co jest niezbędne dla jej istnienia. Grupy, generalnie rzecz biorąc, dążą właśnie do wzmac niania swych struktur, a więc do pogłębiania swej wewnętrznej spójności (Kellerman 1981: 4).

Tak więc dotychczas rozpatrywana perspektywa, mimo iż na jej gruncie udało się uzyskać niemal całkowicie zadowalającą de finicję, pomija bodajże najistotniejszy czynnik charakterystyczny dla wszelkich procesów grupowych. Jak powiada Feldman (1968: 31), perspektywa ta ignoruje naciski normatywne wywierane na członków grupy przez różnorodne jej struktury. Feldman niezwy kle trafnie analizuje wady dotychczasowych ujęć, dochodząc przy tym do wniosków, które nie pojawiały się w pracach innych kry tyków podejścia opierającego się na utożsamianiu spójności z atrakcyjnością interpersonalną. Traktowanie atrakcyjności in terpersonalnej jako jedynej podstawy spójności grupowej — po wiada Feldman — nie pozwala wykazać, że zmiany interpersonal nej atrakcyjności członków grupy nie prowadzą w sposób nie unikniony do towarzyszących im zmian w innych wymiarach spójności lub też do istotnej zmiany spójności grupowej jako ca łości. A przecież dane wskazują na to, że inne zjawiska stano wiące podstawy spójności grupowej mogą być negatywnie sko relowane z atrakcyjnością interprersonalną lub też nie da się ujaw nić między nimi żadnego systematycznego związku. Na tej podstawie i na podstawie danych uzyskanych przez Eisman "(1959), z których wynika, że atrakcyjność interpersonalna mierzona za pomocą miar socjometrycznych nie jest powiązana ze średnią atrakcyjnością grupy, Feldman (1968: 33) wysuwa przypuszcze nie, że procesy i zjawiska inne niż więzi przyjaźni czy zgodność wartości mogą mieć kluczowe znaczenie w powstawaniu spój ności grupowej. Feldman o tym nie wspomina, ale pozostaje tyl ko jedno rozstrzygnięcie — przymus i strukturalne naciski. Każda grupa społeczna cechuje się dążeniem do stałego prze dłużania swej egzystencji. Otóż tendencja małych grup do wzmac niania swych struktur, a więc do podnoszenia poziomu wewnętrz nej spójności, jest właśnie wynikiem owej naturalnej skłonności do trwania (Kellerman 1979). Oczywiście tendencja ta w różnych grupach może pozostawać na różnym poziomie. Jak twierdzi Kel lerman (1981: 4), owo dążenie ku spójności w pewnych grupach pozostaje jedynie z lekka rozbudzone, podczas gdy w innych może stać się ono tak mocne, iż wywołuje tak rygorystyczny konfor mizm członków, że wszelka autonomia przestaje być możliwa. Mamy tu więc do czynienia z zupełnie nowym fenomenem, który

242

16*

243

w kategoriach atrakcyjności interpersonalnej nie byłby możliwy do uchwycenia. Kellerman dostrzega całkiem nowe aspekty spój ności, które wydają się szczególnie istotne z perspektywy teore tycznej przyjętej w tej książce. Otóż spójność jest oczywiście re zultatem potrzeb afiliaeyjnych jednostek, jest także pewnym re fleksem typu przywództwa w danej grupie i efektem działania pro cesu grupowego, a zwłaszcza wpływu grupy jako całości na je dnostkę. Ale przede wszystkim określony poziom spójności grupy (w znaczeniu przyjętym w poprzednim paragrafie) jest wynikiem nacisków i przymusu, jaki na jednostki wywierają określone, wy specjalizowane karzące struktury grupowe, głębokie kulturowe struktury małych grup. Generalnie rzecz biorąc, tą głęboką strukturą punitywną od powiedzialną za spójność grupy jest kultura grupy, na którą skła dają się miedzy innymi wszelkiego typu systemy wartości i norm wewnątrzgrupowych, specyficzna etyka pracy, jaka dominuje w grupie, złożona sfera języka jako środka komunikowania się, jego idiomy itd., wreszcie, na koniec, charakterystyczna dla gru py filozofia stosunków wewnątrzgrupowych. Kultura grupy jest zarówno czynnikiem generującym jej spójność, jak i strukturą punitywną, której zadaniem jest niedopuszczenie przez przymus, naciski i sankcje do osłabienia poziomu spójności wewnątrzgrypowej. Generowanie spójności dokonuje się na drodze tworzenia określonych systemów motywacyjnych skłaniających jednostki do pozostania w grupie, do utrzymania stabilności grupy, podtrzy mania działań grupy zmierzających do osiągnięcia określonych, zarówno wyartykułowanych, jak i nieświadomych celów, na ko niec wreszcie dokonuje się ono przez regulowanie i wiązanie po staw grupowych w wewnętrznie niesprzeczne układy. Ale są to jedynie wstępne funkcje struktur punitywnych grupy. Ich dru gą, istotniejszą funkcją jest tworzenie sieci nacisków, systemu wewnętrznego przymusu oraz

systemu kar i sankcji, którego za daniem jest niedopuszczenie do osłabienia osiągniętego poziomu spójności, będącego zgodnie z logiką tych struktur poziomem optymalnym dla grupy. Zadaniem tych struktur jest także roz wiązywanie problemów wewnątrzgrupowych, a konkretnie roz wiązywanie we właściwy im sposób konfliktów wewnątrzgrupo wych, które zawsze obniżają spójność grupy. Kellerman ustalił, 244

że struktury punitywne grupy decydujące o jej spójności przy bierają trzy formy. Ponieważ jednak struktury punitywne są równocześnie kulturą owej grupy przenikającą tę grupę we wszystkich jej wymiarach, wobec czego forma, jaką przybiera struktura 'punitywną .grupy, jest równocześnie formą grupy jako całości. Mówiąc więc o trzech typach struktur punifywnych w grupach, należałoby raczej mówić o trzech typach grup społecz nych i taką też konwencję stosuje Kellerman (1981: 6 i nast.). Grupy ekstrapunitywne zdominowane przez eksitrapunitywną kulturę rozwiązują swe wewnętrzne problemy, a więc przede wszystkim rozładowują wewnętrzne konflikty oraz utrzymują wewnątrzgrupową spójność na optymalnym poziomie metodą ko zła ofiarnego. Jest to skrajny typ kultury grupowej, niemniej łatwo jest znaleźć jego przykłady. Grupy działające w ramach ruchu nazistowskiego były zdominowane przez ten typ struktur punitywnych. Wszystkie trudności i problemy grupy zostały wówczas sprowadzone do poszukiwania i ostatecznego unicestwie nia Żydów. Spójność takiej nazistowskiej grupy — jak powiada Kellerman — była bardzo silna i przeradzała się w bestialstwo, kiedy kierowała nią ekstrapunitywna kultura grupowa. Grupa te go rodzaju skutecznie sprzyja głębokim procesom deindywiduali-zacji jednostki, które pobudzają agresywne, kontrolowane przez grupę działania. Będzie o tym szczegółowo mowa w dalszych pa ragrafach tego rozdziału. Zwróćmy uwagę, że grupa spójna, dysponująca określanym wzorem atrakcyjności interpersonalnej, wydaje się czymś nie zwykle harmonijnym. Unifikacja pola grupowego dokonuje się w niej bowiem jakby na zasadzie zgody społecznej. Oczywiście jest to obraz fałszywy — grupy społeczne nie są bowiem, gene ralnie rzecz biorąc, przepełnione harmonią i zgodą. Z drugiej stro ny, czymś skrajnym jest oczywiście także obraz grup ekstrapu-nitywnych. Otóż pomimo, że osiągają one wysoki stopień spój ności, to jednak owa spójność nabiera innego charakteru. W gru-pie ekstrapunitywnej stosunki wewnątrzgrupowe cechuje hierar-chiczność i antagonizm. Dzieje się tak dlatego, że grupa ta ma strukturę autorytarną, która wymaga potwierdzenia przez poszu kiwanie kozłów ofiarnych (Kellerman 1981: 8). Grupy intrapunitywne do pewnego stopnia przypominają po245

przedni typ grup, albowiem także cechuje je orientacja do we wnątrz oraz poszukiwanie kozła ofiarnego jako środka rozwiązy wania własnych problemów. Jednakże struktury karzące tych grup są mniej agresywne i ekspansywne, co powoduje, że ich członkowie koncentrują się na osobistych grzechach, na ekspiacji, pokucie za grzechy. Zdaniem Kellermana wiele grup religijnych charakteryzuje się tego typu strukturami punitywnymi i odpo wiadającą im kulturą. Tutaj stosunki wewnątrzgrupowe także są hierarchiczne i antagonistyczne. Spowodowane to jest tym, że członkowie tych grup są uzależnieni od władzy, nawet gdy ujaw niają ekspiację, zachowują się zgodnie z określonymi kodami czy są posłuszni wobec narzuconych symboli. Charakterystyczną ce chą kultury tych grup, twierdzi Kellerman, jest ukryta idea, że zewnętrzne potrzeby jednostek muszą być kontrolowane, na te zaś, które kontroli poddane być nie mogą, zostaje nałożona sankcja ostracyzmu. Wizja grup spójnych opierających się na atrakcyjności inter personalnej kryje w sobie szczególny i, jak sądzę, nieprawdziwy, obraz wolności jednostki w grupie. Kontrfaktyczność tego obrazu wynika z przyjętego w nim założenia o dobrowolności uczestnic twa, konformizmu, podporządkowania się. Podobnie nieprawdzi we byłoby jednak twierdzenie, że w grupach ekstrapunitywnych czy intrapunitywnych jednostka jest całkowicie zniewolona przez struktury grupowe. Otóż zniewolenie mogłoby mieć miejsce wów czas, gdyby nie towarzyszyła mu akceptacja, świadoma bądź nie świadoma — .najczęściej przez internalizację kultury grupy — istniejącego stanu rzeczy. Zniewolony jest więzień przekonany o swej niewinności, lecz osoba popełniająca samobójstwo z po wodów religijnych jest człowiekiem wolnym, co więcej, jest ona przekonana o swym wyjątkowym położeniu, dzięki któremu do staje się tam, gdzie inni dostać się nie mogą. Grupy ekstrapuni-tywne i intrapunitywne generują wysoki stopień wewnętrznej spójności, a to oznacza, że agresja wobec kozła ofiarnego jest dla członków tych grup, włączając samego kozła ofiarnego, składni kiem naturalnych reakcji w określonych sytuacjach społecznych. W tym sensie grupy wysoce spójne o ekstrapunitywnych lub intrapunitywnych strukturach mogą być grupami niebezpieczny mi. Festinger (1950)

stwierdził, że większa spoistość grupy po246

woduje wzrost siły grupy, która może być wykorzystana w celu vvym<usizairiia konformizmu wobec norm, uzyskania akceptacji swych celów, przypisania do zadań i ról itd. Ale spójność jako taka nie może być traktowana jako zjawisko negatywne. Spój ność jest istotnym czynnikiem trwania każdej grupy i w sposób naturalny grupa będzie dążyć do jej powiększenia. Natomiast — jak trafnie zauważa Kellerman — to, czy wysoce spójna grupa będzie czymś niebezpiecznym, czy nie, zależy właśnie od typu kultury grupowej. Kolejnym typem grup są tak zwane grupy niepunitywne, o niepunitywnej kulturze. W grupach tych nie występuje dążenie do systematycznego stosowania nacisku i przymusu wobec ich człon ków. Członkowie tych grup dążą natomiast do pełnego wyraża nia swych motywów i uczuć, aczkolwiek dużym uproszczeniem byłoby powiedzenie, że wolność jednostki jest w nich większa, albowiem naciski strukturalne .nie są tak drastyczne. Są to gru py o mniejszym stopniu spójności wewnętrznej, ale istotnie nie są one w stanie, jak zaznacza Kellerman, wewnętrznego konflik tu. Natomiast wyraźnie niższy stopień spójności wewnętrznej mo że wywoływać — co może wydać się paradoksalne — poczucie braku wolności. Otóż jednostki swe osobiste korzyści wynikają ce z przynależności do grupy i swą wolność definiują głównie w kategoriach związku emocjonalnego z wartościami grupowymi. Tak długo więc, jak długo jednostka może uzyskiwać owe ko rzyści osobiste, a więc także ma poczucie wolności, wartości i ce le jednostek, z jednej strony, grupy zaś z drugiej, mogą nawet do pewnego stopnia być rozbieżne, a mimo to spójność grupy może ulegać zwiększeniu. Cele grupowe natomiast, zwłaszcza wówczas, gdy w sposób adekwatny odzwierciedlają typ punityw-nej struktury grupy, a ponadto znajdują swój rezonans w po trzebach superego jednostki, będą wyraźnie przyciągać jednostkę do grupy. Są to warunki, w których korzyść jednostki znajduje się w symbiozie z celami grupy, spójność grupy jest największa i niezależnie od tego, czy kultura grupy ma charakter ekstrapunitywny, intrapuniywny czy też niepunitywny, należy spodzie wać się bardzo wysokiego poczucia wolności jednostek. Tak czy inaczej, Kellerman dostrzega, że wzrost spójności grupy sprzyja rozwijaniu się zwłaszcza ekstrapunitywnych i intrapunitywnych 247

dobrowolstruktur. Analiza zjawiska deindywidualizacji i syndromu myśle nia grupowego, która zostanie przeprowadzona w dalszej części tego rozdziału, wyraźnie tę tezę potwierdza. Reasumując dotychczasowe rozważania, można powiedzieć, że spójność grupy jest stanem unifikacji pola grupowego, będącej wynikiem zarówno procesów atrakcyjności interpersonalnej, jak też na przykład satysfakcji, jaką jednostki czerpią z uczestnictwa w życiu grupowym. Jest ona również wynikiem działania silnie rozbudowanych struktur punitywnych grupy stanowiących jej kulturę. 6.3.3. Atrakcyjność interpresonalna i struktury socjometryczne sensu stricto. Tworzenie się podziałów wewnątrzgrupowych: pod grupy i kliki. Struktury socjometryczne sensu largo zostały zde finiowane na początku tego rozdziału. Czymże jednak są struk tury socjometryczne sensu stricto, skoro mianem wzoru atrak cyjności interpersonalnej określiłem to, co zwykle nazywano wła śnie strukturami socjometrycznymi? Sformułowanie syntetycz nej definicji, przynajmniej w tym momencie, nie wydaje się moż liwe. Przeanalizujmy jednak dokładnie sens pojęcia wzoru atrak cyjności interpersonalnej w grupie po to, aby ustalić zasadnicze różnice pomiędzy tymi wzorami a strukturami socjometryczny mi w ścisłym tego słowa znaczeniu. Jedną z możliwych definicji cząstkowych małej grupy spo łecznej jest określenie jej w kategoriach systemu interakcji mie dzy jednostkami. Jednakże ów system interakcji nie jest cha otycznym, przypadkowym zbiorem kontaktów międzyludzkich, lecz — jak się rzekło — stanowi pewien wzór, jest więc upo rządkowany i dają się w jego obrębie zauważyć wyraźne regu larności. Już Homans (1950: 112, 118, 120) zauważył, że istnieje korelacja pomiędzy różnym natężeniem częstotliwości interakcji, interpersonalną sympatią oraz podobieństwem działań i uczuć. Wywołuje to efekt charakterystyczny dla każdego wzoru atrak cyjności interpersonalnej, polegający na tym, że pary i większe liczby osób o początkowo wyższym natężeniu interakcji dążą do tego, aby coraz bardziej wyróżniać się od reszty grupy do tego stopnia, że możliwe staje się zaobserwowanie istnienia podgrup lub klik, charakteryzujących się wyższym natężeniem 248

nej wymiany pozytywnych uczuć interpersonalnych itd. Tworzy się więc w ten sposób specyficzna struktura, którą ostatecznie cechują dwa wymiary: zróżnicowanie na kliki, podgrupy w per spektywie poziomej oraz określony układ hierarchiczny. Podsta wowym i jedynym kryterium strukturo twórczym jest w tym przypadku natężenie interakcji między jednostkami. Oczywiście wyższe natężenie interakcji obserwować się będzie w obrębie po szczególnych podgrup, co umożliwia odtworzenie zróżnicowania poziomego, to jest podziału na poszczególne kliki. Więcej prze jawów sympatii spotykamy nie tylko wśród członków podgrup. Także osoby wyżej ulokowane w hierarchii są bardziej lubiane i wokół nich (oraz ich podgrup) obserwuje się zagęszczenie inter akcji. Davis i Leinhardt doskonale pokazują, w jaki sposób bezpo średnie stosunki uczuciowe mogą generować strukturę zawiera ją cą system hierarchicznie uporządkowanych klik. Podstawowym czynnikiem umożliwiającym powstanie struktury w obu jej wy miarach jest typ relacji pomiędzy jednostkami. Autorzy ci wy różniają trzy główne typy relacji (interakcji) pomiędzy jedno stkami, które powodują powstanie struktury, wzoru atrakcyjności interpersonalnej: wzajemne relacje pozytywne, relacje asyme tryczne oraz wzajemne relacje niepozytywne (Davis, Leinhardt 1972: 220). Relacje asymetryczne wiążą ludzi na różnych pozio mach — to one są właśnie czynnikiem tworzącym hierarchię w strukturze. Natomiast wzajemne relacje pozytywne i wzajemne relacje niepozytywne są czynnikiem rodzącym zróżnicowanie i strukturę w obrębie danego poziomu strukturalnego. Oczywiś cie, wzajemne relacje pozytywne są dominującym typem stosunków w obrębie poszczególnych klik, podczas gdy wzajemne relacje niepozytywne występują pomiędzy członkami różnych klik znajdujących się na tym samym poziomie strukturalnym. Tak więc wszystkie trzy typy relacji generują hierarchiczną strukturę członków małej grupy, którą Davis i Leinhardt przedstawiają w postaci schematu (rysunek 6.1). Powyższa analiza wzoru atrakcyjności interpersonalnej w gru pie powinna być uzupełniona o definicję kliki, która w ramach zarysowanej koncepcji wydaje się łatwa do sformułowania. Otóż może to być podzespół członków grupy, których przeciętna wza249

jemna sympatia jest większa niż ich przeciętna sympatia dla innych członków grupy (Davis 1966: 86) lub można powiedzieć, że kliki są podgrupami o wyższym natężeniu pozytywnych sto sunków pomiędzy ich członkami niż pomiędzy outsiderami (Da-vis, Leinhardt 1972: 221). Obie definicje są komplementarne w stosunku do siebie, wzajemnie przekładalne i sformułowano je w kategoriach analizowanego tutaj wzoru atrakcyjności in terpersonalnej. Kluczowe znaczenie ma tu więc czynnik zmien ności natężeń interakcji. Problem powstawania i istnienia klik analizowano wielokrotnie (Lazarsfeld, Merton 1954; Lipset, Trow, Coleman 1956), ale to głównie Homans (1950) podkreślał znaczenie zmienności natężenia interakcji w procesie tworzenia się klik. Różnice w natężeniu interakcji społecznych — twierdzi Ho mans — prowadzą do zróżnicowań w sympatii tak, iż działania podgrupy stają się coraz bardziej odmienne od działań w innych podgrupach, aż do momentu, w którym system kontroli szerszej grupy zaczyna przeciwdziałać temu procesowi, wyznaczając gra nice odmienności (Homans 1950: 136). Tak więc proces tworzenia się struktury grupowej (ale tylko T.Q względu na jeden aspekt — wzór atrakcyjności interpersonal nej) zostaje zapoczątkowany i jest podtrzymywany zarówno przez zmienne natężenia interakcji, jak i przez typ interakcji. Pod kreślam jednak, że analiza ta dotyczy wyłącznie powstawania i utrzymywania się wzorów atrakcyjności interpersonalnej w gru pie. Struktura grupy, właściwe jej wzory atrakcyjności interper sonalnej będą więc „dążyć" do uporządkowania w postaci syste-

250

mu hierarchicznie ułożonych poziomów, z których każdy zawiera jedną lub więcej klik. Struktura ta jest produktem skłonności do interakcji, jakie pojawiają się na podłożu wzajemnej atrak cyjności jednostek. Ludziie w tej samej klice przejawiają więc skłonność do wybierania się nawzajem (przewaga wzajemnych relacji pozytywnych) oraz skłonność do co najmniej powstrzy mywania się przed wybieraniem członków innych klik (brak ja kiejkolwiek relacji) lub też skłonność do odrzucania osób z in nych klik (przewaga wzajemnych relacji niepozytywnych). Ale jak rodzi się hierarchia, zróżnicowanie pionowe? Otóż wynika ono z tego, że członkowie podgrup o niższym statusie przejawia ją także skłonność do wybierania członków podgrup o wyższym statusie, a ci ostatni wyboru tego nie odwzajemniają (przewaga relacji asymetrycznych) (zob. Holland, Leinhardt 1970: 507 - 598). Jednakże pomimo dość dużego wyrafinowania powyższa ana liza nadal pozostaje w dużym stopniu jednostronna, posługując się jako głównym czynnikiem strukturotwórczym zmiennym natę żeniem interakcji. Obraz struktury grupy jest więc jakby „płas ki", dwupoziomowy. Takie właśnie są, jak sądzę, wzory atrak cyjności interpersonalnej. Ponadto wzór atrakcyjności interperso nalnej to pojęcie bezpośrednio przekładalne na język badań empi rycznych, które bez żadnych dodatkowych procedur operacjona-lizacyjnych da się przedstawiać w postaci graficznej, w postaci albo socjogramu uwidaczniającego precyzyjnie powiązania między poszczególnymi statusami, albo też ogólniejszego schematu ujaw niającego przede wszystkim rozłożenie i zależności klik w grupie. Dla uzyskania obrazu struktury socjometrycznej potrzebny jest jeszcze trzeci wymiar. Zwróćmy uwagę, że analiza wzorów atrakcyjności interpersonalnej nie uwzględnia cech społecznych poszczególnych jednostek i ich statusów w obrębie danego wzo ru. Odnosi się wrażenie jak gdyby na tych analizach nadal silnie ciążyła wizja struktur socjometrycznych w wydaniu Morena, to jest takich układów, które powstają i istnieją na bazie stosun ków „czystej" przyjaźni, sympatii itp. Kwestia ta była bardziej drobiazgowo analizowana w rozdziale 3. Tymczasem struktura socjometryczna, jaką tutaj mamy na myśli, jest układem wielo wymiarowym, a w każdym razie zawsze jest układem uzupełnio nym o wymiar cech społecznych poszczególnych jednostek - statu-

251 sów. Tak więc obok natężenia (częstotliwości) interakcji oraz jej rodzaju (typu), które umożliwiały odtworzenie hierarchicznej struktury wzorów atrakcyjności interpersonalnej, należy wziąć też pod uwagę szeroko rozumiane cechy społeczne poszczegól nych jednostek statusów. Zabieg taki pozwala na dalsze rozbu dowywanie struktury relacji miedzy jednostkami i dopiero tego typu struktura może być określona mianem socjometrycznej. W tak rozumianej strukturze socjometrycznej pojawiają się pra widłowości, które nie występowały we wzorach atrakcyjności. Jednym słowem, są to innego typu obiekty społeczne. Interesującym zabiegiem teoretycznym, którego dokonuje Da-vis (1966), jest założenie, że jeden z wymiarów wzorów atrak cyjności interpersonalnej jest stałą, albowiem wówczas można trafnie wykazać znaczenie i rolę tego wymiaru, który w struk turach socjometrycznych pojawia się jako „nowy". Otóż Davis, zgodnie z sugestią Lazarsfelda i Mertona (1954), zwraca uwagę, że wówczas gdy ,,zawiesimy" działanie czynnika natężenia in terakcji, punkt ciężkości analizy przenosi się w kierunku cech społecznych, a znaczenia nabiera czynnik „podobieństw". Zwróć my uwagę, iż zabieg taki pozwala dostrzec, że związki pozytywne pomiędzy jednostkami nie opierają się jedynie na określonym natężeniu interakcji i wynikającej stąd sympatii, lecz także na podobieństwie. Im więcej różnorodnych cech mają jednostki - sta tusy w grupie lub też inaczej mówiąc: im większa liczba kategorii społecznych, na jakie jest podzielona grupa, tym większa liczba klik, jakie w tej grupie powstaną. Kliki, jak się oczekuje, będą zatem cechować się pewnym stopniem społecznej homogenicz- ności, a ta z kolei będzie wzmagać poczucie wzajemnej sympatii w obrębie takiej podgrupy. Z kolei na skutek takich samych procesów spadkowi ulegają związki sympatii pomiędzy poszczegól nymi klikami. W grupie rodzi się silne zróżnicowanie pomiędzy klikami (Davis 1966: 87). W tym właśnie momencie odkrywamy obszar zjawisk zdecy dowanie odmiennych od tych, z którymi mieliśmy do czynienia, analizując wzory atrakcyjności interpersonalnej. Oto bowiem po jawia się zjawisko wzajemnej współzależności atrybutów poszcze gólnych jednostek, które wywołuje w strukturze socjometrycznej co najmniej trojakiego rodzaju konsekwencje: po pierwsze, im

silniejsze są te powiązania, tym większy rozmiar kliki utworzo nej przez osoby mające te właściwości, po drugie, im silniejsza jest współzależność między atrybutami poszczególnych jednostek, tym większe będzie zróżnicowanie między członkami tworzonej przez nich kliki a innymi członkami grupy i wreszcie, po trzecie, w powyższej sytuacji przeważająca część grupy będzie podzielo na na dwie wrogie kliki, z których jedną będą tworzyć ci, którzy mają wszystkie atrybuty, a drugą ci, którzy nie mają żadnej z tych właściwości. Są to prawidłowości ogólne i mają podsta wowe znaczenie w każdej strukturze socjometrycznej. Wprowadźmy teraz, za Davisem, dwa pojęcia charakteryzu jące strukturę socjcmetryczną grupy, a tym samym grupę ze względu na jej strukturę socjometryczną: pojęcie grupy jednolitej (podkreślam: ze względu na jej strukturę socjometryczną) oraz grupy podzielonej. Oba te pojęcia do pewnego stopnia dotyczą zjawisk pochodnych wobec spójności grupowej. Otóż jednolitość grupy występuje wówczas, gdy jej członkowie lubią się wza jemnie. Grupa podzielona zaś to taka, w której istnieje tendencja do skrajnej sympatii i skrajnego braku sympatii, a nawet wro gości. Powyższe określenia w pewnym stopniu odnoszą się do te go, co w przypadku spójności nazywaliśmy unifikacją pola gru powego. Grupa, jak powiada Davis (1966: 88), w której każdy żywi nieco wrogości wobec każdego, jest bardziej jednolita i mniej podzielona niż taka, w której prawie każdy nie lubi każ dego, lecz kilka osób żywi do siebie głęboką sympatię. Powyższe charakterystyki struktur socjometrycznych będą nam potrzebne w dalszych rozważaniach nad typologią struktur socjometrycz nych w grupach. Jak już wcześniej zaznaczono, nasza uwaga skupia się głów nie na analizie trzeciego istotnego wymiaru struktur socjome trycznych nie występującego we wzorach atrakcyjności interper sonalnej. Istnienie tego wymiaru powoduje tak istotną, głęboką zmianę struktury grupowej, iż struktura socjometryczną może być określona jako emergentna wobec wzorów atrakcyjności in terpersonalnej. Wymiar ten tworzą poszczególne społeczne cha rakterystyki jednostek, takie jak: płeć, wiek, rasa, status, wy kształcenie, religia, postawa polityczna itp. Te charakterystyki jednostek mogą być w pewnych grupach silnie i harmonijnie po-

252

253 których powinna się pojawić prosta struktura so cjometryczna, są różnego typu społeczności prymitywne, tak zwane izolaty społeczne oraz — jak twierdzi Davis — większość amerykańskich szkół podstawowych, gdzie zróżnicowanie prze biega według ,dwóch niezależnych od siebie osi — wieku i płci. Prosta struktura socjometryczna będzie sprzyjać tworzeniu nie wielkiej liczby dużych klik, które będą się organizować właśnie wokół osi zróżnicowania.

wiązane, w innych zaś ich wzajemna współzależność może być niska i mogą one być wzajemnie sprzeczne. Drugim aspektem omawianego wymiaru jest liczba cech występujących u człon ków grupy, a dokładniej rzecz ujmując — liczba istotnych cech. James Davis dzieli struktury na te, w których występuje wiele takich cech, i na te, które cechują się niewielką liczbą właści wości. Jednakże wspomniana typologia struktur socjometrycz-nych powstaje dopiero po skrzyżowaniu obu tych wymiarów.
Tabela 6.1. TypoJogia struktur socjometrycznych Liczba wymiarów Powiązania między poszczególnymi charakterystykami małe i wzajemnie sprzeczne Wiele Niewiele struktura wzajemnie „sprzęgająca się" struktura prosta duże i wzajemnie niesprzeczne struktura spolaryzowana struktura zdychotomizowana

ZródJo: Davis 1966: 88.

Zanim przedstawię szczegóły dotyczące powyższej typologii, chciałbym poczynić jedno istotne zastrzeżenie. Typologię tę na leży odczytywać jako „przedłużenie" obrazu struktury hierar chicznej — wzoru atrakcyjności interpersonalnej, przedstawionej na rysunku 6.1. Inaczej mówiąc, jest tak, że w każdym z ana lizowanych typów struktury socjometrycznej występuje któraś z wersji owej struktury hierarchicznej. Prosta struktura socjometryczna rodzi się na skutek niewielkiej liczby wymiarów i braku korelacji między nimi. Przykła dem grup, w

Niekiedy jednak, pomimo niewielkiego zróżnicowania, nie wielkiej liczby wymiarów dochodzi do silnego powiązania cech w obrębie każdego statusu, co powoduje, że coraz więcej ludzi zaczyna należeć do jednej lub drugiej antytetycznej grupy. Ina czej mówiąc, powstają wówczas warunki sprzyjające powstaniu zdychotomizowanej struktury socjometrycznej. Struktura prosta cechowała się stosunkowo wysokim stopniem jednolitości we wnętrznej. Oczywiście istniał w niej podział na kliki (te istnieją zawsze, w każdej strukturze socjometrycznej), lecz nie miał on cech dychotomiczności. Natomiast struktura zdychotomizowana cechuje się mniejszym stopniem jednolitości, albowiem kliki ma ją tendencję do stawania wobec siebie w opozycji. James Davis jako przykład grupy, w której powinna istnieć zdychotomizowa na struktura socjometryczna, podaje tradycyjne miasteczko na południu Stanów Zjednoczonych. Grupa ta może powstać na sku tek skorelowania się rasy i statusu z faktem przynależności do dwóch wielkich grup: białych o wysokim statusie i czarnych o niskim statusie, stanowiących trzon tej zdychatcmizowanej struktury socjometrycznej. Oczywiście nie jest to całkowicie wy czerpujący obraz struktury, albowiem — zdaniem Davisa — w takiej 254

grupie istnieć też będą mniejsze grupy białych o niskim statusie i czarnych o wysokim statusie. Jeśli liczba istotnych charakterystyk społecznych jednostek należących do grupy jest duża, lecz nie są one ze sobą powią zane, to jest posiadanie danej cechy nie pociąga za sobą konse kwencji w postaci wielu dalszych charakterystyk, wówczas po wstanie ^wzajemnie sprzęgająca się» struktura socjometryczna. Jest to struktura, w której istnieje stosunkowo duża liczba ma łych, słabo zróżnicowanych klik. Jeśli porównamy struktury so-cjometryczne szkoły podstawowej ze strukturami socjometrycz-nymi grup w szkole wyższej, twierdzi Davis, wówczas dostrze galna będzie wyraźna różnica. Otóż oprócz płci i wieku (roku studiów), które były istotnymi charakterystykami w strukturach socjometrycznych prostych charakterystycznych dla szkoły .pod stawowej, studenci są zróżnicowani dodatkowo ze względu na miejsce zamieszkania, kierunek studiów, członkostwo w organiza cjach studenckich itp. Istnieje tu więc duża liczba wymiarów, nie tworzących jednak powiązanych syndromów. Dzięki temu 255 niekiedy liczbie charakterystyk. James Davis ponownie odwołuje się do przykładu ze społeczeństwa amerykańskiego. Otóż tradycyjne miasteczko Nowej Anglii, które wprawdzie jest zróżnicowane ze względu na zamożność, religię, preferencje po lityczne i narodowość (wyliczając tylko najistotniejsze cechy), przejawia silne tendencje do polaryzacji, albowiem wymienione charakterystyki tej społeczności układają się w syndromy: bogaty - protestant republikanin - tu urodzony versus ubogi - kato lik - demokrata obcego pochodzenia (Davis 1966: 89-90). Tak więc początkowo duża liczba podgrup na skutek łączenia się cha rakterystyk w syndromy poczyna się redukować do dwu silnie spolaryzowanych podgrup. Davis szacuje, że jednolitość takiej struktury powinna oscylować pomiędzy poziomem właściwym strukturze dychotomicznej a poziomem charakterystycznym dla struktury wzajemnie sprzęgającej się. Tak więc struktura socjometryczna została tutaj przedstawio na jako coś wyraźnie odmiennego od wzorów atrakcyjności in terpersonalnej. Procesy wzajemnego przyciągania i odrzucania nie są

struktura „wzajemnie sprzęgająca się" jest bardziej jednolita niż struktura zdychotomizowana — każdej osobie w takiej grupie odpowiada mniejsza niż w strukturze zdychotomizowanej liczba innych osób, które są w sensie społecznym identyczne lub od rębne (Davis 1966: 89). Ostatni, czwarty typ struktury socjometrycznej to struktura spolaryzowana. Powstaje ona wówczas, gdy jednostki w grupie cechują się dużą liczbą istotnych wymiarów, wymiary te zaś bądź właściwości są silnie i zgodnie wzajemnie powiązane, tak iż za czynają tworzyć układy syndromatyczne. Oczywiście w takiej strukturze wzrośnie liczba podgrup, lecz także pojawi się ten dencja do wzrostu wielkości skrajnych grup społecznych. Ta właśnie tendencja prowadzi do polaryzacji struktury socjoime-tryeznej, mimo że występuje w strukturze wielowymiarowej, o dużej

rozpatrywane wyłącznie w kategoriach psychologicznych, lecz także w kategoriach szeroko rozumianych cech społecznych. Po dział na kliki czy podgrupy nie jest tutaj widziany wyłącznie z perspektywy częstszej interakcji pomiędzy członkami grupy, lecz w kategoriach rozlicznych, charakterystycznych dla poszcze gólnych jednostek właściwości, które — zwłaszcza gdy występu-

ją w postaci syndromatycznej — działają jako zewnętrzny czyn nik zmuszający jednostkę do podzielenia przekonań i udziału \v działaniach jej własnej kliki.

6.4. PROCESY I REGUŁY DZIAŁANIA STRUKTUR SOCJOMETRYCZNYCH

6.4.1. Wielkość grupy jako czynnik sprzyjający spójności gru powej. Powróćmy ponownie do rozważań nad spójnością grupy. Jak wcześniej zostało to powiedziane, generalnie rzecz biorąc, właśnie struktura socjometryczna decyduje o utrzymaniu w gru pie stanu optymalnej spójności wewnętrznej. Analiza przyczyn i konsekwencji spójności jest zatem także analizą reguł działania struktury socjometrycznej. Deutscher i Deutscher (1955) wska zują na wielkość grupy jako na główny czynnik sprzyjający utrzy mywaniu spójności na optymalnym poziomie. Istotnie, wydaje się, że jest to zmienna rozstrzygająca o wielu innych czynnikach składających się na ten szczególny stan grupy, jakim jest jej spójność. Wspomniani autorzy zwracają uwagę na to, że wiel kość grupy umożliwia lub uniemożliwia utrzymywanie pomiędzy członkami bezpośrednich, osobistych kontaktów — bez względu na to, czy będą one miały charakter formalny czy nieformalny. Ta możność bezpośrednich, osobistych kontaktów ze wszystkimi pozostałymi członkami grupy pozwala na identyfikację każdego innego członka jako jednostki, która ma określone poglądy, od której można oczekiwać, że zajmie określone stanowisko w da nej sprawie, której zatem można przyporządkować szereg cech indywidualnych. Jest to więc czynnik istotnie ważny, jeśli się weźmie pod uwagę cechy i sposób działania struktur socjome- trycznych. Otóż dla ich ukształtowania się i oddziaływania, jak to wska zuje poprzednia analiza, konieczne jest istnienie możliwości doko nania przez każdą jednostkę wszechstronnej oceny wszystkich pozostałych partnerów w grupie. W przeciwnym razie, chociaż oczywiście w grupie pojawiają się różnorodne struktury i będą zachodzić różnorodne procesy, nie powstanie struktura socjome tryczna! Nie powstaną także, z wyżej wymienionych powodów, atrakcyjności interpersonalnej — w każdym razie nie po256
17

— Małe struktury...

257

wstaną one w skali całej grupy. Dlatego też nasuwa się przy puszczenie, że struktura socjometryozna i wzory atrakcyjności interpersonalnej mogą umożliwić znalezienie doskonałego, albo wiem faktycznego, wynikającego z natury zjawisk mikrospołecz-nych kryterium określającego granice małej grupy społecznej. Nieomal wszyscy autorzy z uporem godnym lepszej sprawy uzna wali za to kryterium wielkość grupy. Stąd też w podręcznikach z dziedziny psychologii społecznej i socjologii małych grup moż na się dowiedzieć, że mała grupa społeczna jest to grupa o li czebności nie większej niż trzydzieści pięć osób, niekiedy pięć dziesiąt, a spotyka się także większe liczebności. Autorzy na ogól nie zadają sobie trudu, aby uzasadnić w teoretyczny sposób tę wielkość. Moja sugestia jest następująca. Struktura socjometryczna oraz wzory atrakcyjności interper sonalnej są absolutnie niezbywalnym elementem małych grup społecznych — ich brak zezwala na określenie danego tworu społecznego jedynie mianem ąuasi-grupy. Z kolei dla ich po wstania, a zwłaszcza dla ich normalnego działania, spełniony mu si być warunek identyfikacji interpersonalnej niekonieczny dla zaistnienia i funkcjonowania innych struktur wewnątrzgrupo-wych. Stąd strukturę socjometryczna określiłbym jako czynnik wyznaczający granice liczebności małej grupy. Stwierdzono bo wiem, że nawet kilkudziesięcioosobowe zespoły o określanej or ganizacji wewnętrznej mogą wytworzyć struktury socjometrycz-ne, podczas gdy inne grupy, o innej wewnętrznej organizacji, ta kiej możliwości nie dopuszczają. Pośrednio więc czynnik wielkości grupy jest także czynnikiem sprzyjającym powstawaniu spój ności w grupie. 6.4.2, Zmiany przebiegu komunikacji wewnątrzgrupowej pod wpływem wzrostu spójności. Wiele badań wykonanych w ciągu' ostatnich trzydziestu pięciu lat dotyczyło zależności pomiędzy strukturami komunikowania się w grupie a poziomem jej we wnętrznej spójności. Collins i Raven (1969: 122 - 123) twierdzą nawet, że tezy na temat związków pomiędzy strukturami komu nikowania się a spójnością grupową są przypuszczalnie najlepiej ustalonymi twierdzeniami psychologii społecznej. Generalnie rzecz biorąc, podstawowa prawidłowość polega na tym, iż w grupach

wysoce spójnych komunikacja wewnątrzgrupowa jest bardziej rozwinięta niż w grupach niespójnych (French 1941; Back 1951; Lott, Lott 1961; Shaw 1933). Co jednakże powoduje istnienie tej zależności? Czy po przekroczeniu pewnych granic natężenia spójności grupy rozpoczyna się proces odwrotny? Otóż badania dotyczą przede wszystkim związków atrakcyjności interpersonal nej ze strukturami komunikowania i nie jest rzeczą wykluczoną, iż wzory atrakcyjności są czynnikiem wystarczającym do wywo łania zmian w strukturze komunikowania. Skądinąd jednak wia domo — będzie o tym mowa nieco dalej — że przekroczenie przez grupę pewnego poziomu spójności uruchamia mechanizmy odwrotne, to jest mechanizmy blokujące struktury komunikacji wewnątrzgrupowej. Wówczas także obserwuje się większy wpływ na proces blokowania kanałów komunikacyjnych struktury so-cjometrycznej, nie zaś jedynie wzorów atrakcyjności interperso nalnej. Lott i Lott (1960) twierdzą, że mechanizm wzmacniający komunikację w grupie polega na tym, iż grupy spójne są to między innymi grupy, których członkowie mają wobec siebie postawy silnie pozytywne. Autorzy ci podejmują także problem źródeł tego stanu rzeczy, rozważając, czy te pozytywne postawy są wymuszane przez struktury grupowe, czy też powstają one na zasadzie dobrowolności. Otóż ich zdaniem mamy tu do czynienia raczej z mechanizmem o charakterze psychologicznym niż spo łecznym. Osoby o silnych postawach pozytywnych wobec siebie charakteryzuje, generalnie rzecz biorąc, wysoki poziom wzajem nego ciążenia, który odzwierciedlają właśnie rozmiary komuni kacji wśród członków. Niniejsza prawidłowość jest interesują cym przyczynkiem do oceny sytuacji w teorii małych grup spo łecznych. Regularność ta jest w miarę ściśle sformułowana i zo stała potwierdzona w wieki badaniach (zob. także np. Homans, 1950: 112; Beltz, Andrews 1956; Nixon 1979: 79), lecz nie dyspo nujemy dobrą interpretacją teoretyczną ujętych w niej faktów. Sądzę, że w miejsce interpretacji psychologicznej odwołującej się do mechanizmu ciążenia ku sobie osobników w grupie spójnej trafniej byłoby zastosować wyjaśnienie strukturalistyczne. Struktury grup spójnych nie są wewnętrznie podzielone na kliki i podgrupy, a więc nie istnieją żadne poważniejsze blokady ka nałów komunikacyjnych w grupie jako całości. Grupa taka ma n. 259

260

w miarę niesprzeczne wewnętrznie systemy wartości, norm i ce lów. Wewnętrzne sprzeczności mogłyby utrudniać komunikowa nie się członków, powodować napięcia w poszczególnych kana łach komunikacyjnych wywołane zderzeniem się sprzecznych interesów, dążeniami do rozbieżnych celów Itd. W grupie spójnej istnieje więc strukturalnie zagwarantowana łatwość komunikowa nia się, nikłe niebezpieczeństwo konfliktów i napięć, które mo głyby powstać na podłożu pewnych właściwości struktur komu nikowania się. Są to czynniki sprzyjające narastaniu silnych po staw pozytywnych jednostek wobec siebie, a co za tym idzie — także wzajemnemu ciążeniu ich ku sobie. Tak więc wzrost czę stotliwości kontaktów dzięki silnie rozbudowanej sieci komuni kacyjnej (która występuje w spójnych grupach) powoduje powstawanie silnych postaw pozytywnych i sprzyja wzajemnemu ciążeniu jednostek ku sobie, a nie odwrotnie. Pierwotną przyczy ną wzrostu natężenia komunikacji wewnątrzgrupowej są więc ogólne zmiany w strukturze charakterystyczne dla grup spój nych. Otwarte struktury komunikacyjne z kolei wywołują sy tuację sprzyjającą silnym postawom pozytywnym, a niekiedy na wet wymuszającą je i jednostki często kontaktują się wzajemnie nie dlatego, że chcą tego bardzo, lecz dlatego, że grupa wymaga od nich tego typu postawy. Obstawałbym nawet przy tezie, że osobnicy introwertyczni ze względu na swe cechy osobowościowe w grupach spójnych mogą mieć „trudności" z utrzymaniem swej introwertycznej postawy. Zatem to odpowiednio ukształtowany system, w jakim ludzie działają, skłania ich do częstego wcho dzenia w kontakty, nie zaś odwrotnie. 6.4.3. Efektywność i produktywność grup spójnych. Problem efektywności i produktywności grup spójnych jest złożony. Naj częściej formułuje się w tej materii ogólną prawidłowość, orze kającą, iż grupy spójne są bardziej efektywne (np. Shaw 1983: 90) i bardziej produktywne (Cartwright 1968) w osiąganiu swych celów niż grupy mniej spójne. Jednakże dane kwestionują nie kiedy tę prawidłowość. Z jednej strony bowiem obserwuje się, iż struktura socjometryczna wysoce spójnej grupy silniej moty wuje jej członków do podtrzymywania pomyślności grupy, do osiągania jej celów i do uczestnictwa w jej działaniach (Dailey

1977: 462), lecz z drugiej strony twierdzi się, że produktywność i spójność nie są ze so-bą nierozerwalnie związane (Stógdill 1972). Według Nixona (1979: 80) badania laboratoryjne pokazują, że skuteczność działania grup bardziej spójnych jest jedynie nie znacznie większa, a często nawet taka sama jak grup mało spój nych (zob. Horsfall, Arensberg 1940; Philp 1940; Marąuis, Gu-etzkow, Heyns 1951; Schachter 1951; Darley, Gross, Martin 1952; Berkowitz 1954; Gardner, Thompson 1956; Chapman, Campbell 1957; Hoogstaraten, Yorst 1978). Tymczasem badania terenowe oraz terenowo-eksperymentalne wyraźniej ujawniają różnice w osiąganiu celu przez grupy bardziej spójne (Goodacre 1951; Hern-phill, Sechrest 1952; Van Zelst 1952a; 1952b; Strupp, Hausman 1953; Bjerstedt 1961; Shaw, Shaw 1962). Marvin Shaw jest zda nia, iż bardziej prawdopodobne wydają się rezultaty osiągnięte w badaniach terenowych, albowiem grupy utworzone w labora torium nie zawsze muszą akceptować cel, jaki narzucają im eks perymentatorzy. Jeszcze inne studia pokazują, że spójność może wiązać się albo z wysoką, albo z niską produktywnością, w zależności od stopnia, w jakim grupa przyjęła sobie za cel wysoką produktywność. Badania Seashore'a (1954) pokazują wręcz, że grupa wyscce spójna może charakteryzować się niższym poziomem produktywności, jeśli tylko ukształtowały się w niej niższe stan dardy produktywności niż w takich samych grupach cechujących się niskim stopniem spójności. W tym miejscu można zatem odwołać się także do badań Roethlisbergera i Dicksona w Zakładach Hawthorne, gdzie uzy skano identyczny rezultat. Jak więc widać, istnieją dane empi ryczne potwierdzające nieomal każdą z logicznie istniejących moż liwości, inaczej mówiąc — nie obserwuje się w tej materii żad nej prawidłowości. Zanim podejmę próbę zinterpretowania w sen sie teoretycznym tego stanu, chciałbym powołać się na Collinsa i Ravena (1969). Otóż ich zdaniem, „[...] aczkolwiek sukces w roz wiązaniu zadania powinien zwiększać atrakcyjność grupy, to jed nak istnieją słabe teoretyczne przesłanki, by przypuszczać, że spójność grupy będzie w prosty sposób powiązana z wysoką pro duktywnością. Jedynie w szczególnym przypadku, gdy wysoka produktywność jest instrumentalna wobec popularności (sym- Patii), istnieją powody, aby oczekiwać, że sympatia per se powin261

na ułatwiać produktywność. W innych przypadkach jednak sym patia może powstrzymywać produktywność. Jeśli dany osobnik należy do grupy przede wszystkim dlatego, że lubi wchodzić w in terakcje ze swymi przyjaciółmi, to obiektywne nagrody skoja rzone z wysoką produktywnością powinny mieć na niego relatyw nie słaby wpływ. Schachter i współpracujący z nim badacze >(Schachter, Ellerston, McBride, Gregory 1951) oraz Berkowitz (1954) stwierdzili, że wysoce spójne grupy są bardziej wrażliwe na odziaływanie norm grupowych. Jeśli jednak norma grupowa zmusza do niskiego poziomu produktywności, członkowie grup o wysokim poziomie spójności silniej powstrzymują produktyw ność niż członkowie grup o niskim poziomie spójności cechują cych się tymi samym normami (Collins, Raven 1969: 124). Interpretacja Collinsa i Ravena bardzo silnie zaciążyła na ana lizach teoretycznych zjawiska produktywności grup i właściwie wyparła wszystkie inne interpretacje. Shaw interpretuje rozbież ne dane empiryczne w identyczny sposób, twierdząc, że generał- j na zasadę, jaka się wyłania z tych badań, można ująć w nastę- 1 pujący sposób: wysoce spójne grupy są bardziej efektywne niż mało spójne w osiąganiu jakichkolwiek celów ustalonych przez członków grupy i zaakceptowanych przez grupę (Shaw 1983: 91). Zatem jeśli celem tym będzie obniżenie produktywności, działa nia grupy spójnej będą bardziej efektywne niż grupy mało spój nej. Jeszcze bardziej dobitnie wyraża to Nixon, pisząc: ,,[...] jaki kolwiek by był cel ustalony przez grupę, obojętnie, czy jest to wysoka produktywność zadaniowa, czy niska produktywność za daniowa, członkowie bardziej spójnych grup częściej i z większym powodzeniem realizują cele niż członkowie grup mniej spójnych" (Nixon 1979: 80; podkr. J. S.). Jest to oczywiście po wtórzenie tezy Collinsa i Ravena. Podjęta przez Daileya próba przełamania dominacji tego stanowiska teoretycznego nie wydaje się udana. Obok spójności grupy wprowadza on drugą, jakby równoległą zmienną, którą nazywa współpracą (zmienna ta okre śla występowanie wzajemnego wpływu pomiędzy jednostkami, otwartą bezpośrednią komunikację, rozwiązywanie konfliktów oraz poparcie dla- innowacji i eksperymentowania), wśród efek tów zaś obok produktywności

wprowadza zmienną zadowolenie. Jednakże konkluzja, do jakiej dochodzi (są to wyłącznie speku-

lacje teoretyczne nie oparte na badaniach empirycznych), jest do pewnego stopnia kontrfaktyczna. Twierdzi bowiem: „Generalnie rzecz biorąc, model przewiduje, że spójność i współpraca są po zytywnie skorelowane z produktywnością" (Dailey 1977: 465). Sądzę, że interpretacja Collinsa i Ravena, a zwłaszcza jej wzmocniona wersja w ujęciu Nixona, znajduje swoje uzasadnie nie teoretyczne. Odwołam się w tym momencie do analizowanych już badań Roethlisbergera i Dicksona. Wówczas także stwierdzo no coś, co początkowo wydawało się nielogicznie i nieracjonalne. Jak pamiętamy, grupa wszczęła działania ograniczające wydaj ność, niezależnie od istniejących warunków. Co więcej, okazało się, że grupa nie działała bynajmniej zgodnie ze swym „obiek tywnym" interesem ekonomicznym. Analizując te badania, wy sunąłem wniosek, iż mała grupa działa jak swoista „samopo-twierdzająca się maszyna" — inaczej mówiąc, grupa wytworzyła swą własną, wewnętrzną logikę, własny, wewnętrzny system war tości, które stały się dominującą siłą determinującą zachowania. Teraz mamy do czynienia z identyczną sytuacją. Aby jednak tego typu konkluzja była możliwa i aby nie była ona zawieszona w te oretycznej próżni, trzeba przyjąć, że grupa jest emergentnym, swoistym, iponadjednostkowym, sui generis systemem. Trzeba więc dążyć do poszukiwania logiki tego systemu, nie zaś logiki właściwej jednostce, gdyż ta, jak pokazują omawiane badania, nie zawsze jest w zgodzie z logiką systemu. Tam natomiast, gdzie mamy do czynienia z systemem i jego logiką, system dominuje nad jednostką w tym sensie, że będąc uczestnikiem działań zbio- , rowych, powiela ona lągikę systemu, porzucając własne, indywi dualne kalkulacje. Niniejsza prawidłowość odnosząca się do struktur socjometrycznych ujawnia specyficzną logikę systemu, którą można ująć następująco: grupy spójne, w odróżnieniu od grup o niskiej spój ności, efektywnie realizują swoje własne, wewnętrzne cele, bez względu na to, w jakim kierunku one zmierzają. Jeśli cele pozo stają w zgodzie z logiką całego systemu, a grupa jest spójna — będzie ona w stanie efektywnie je zrealizować.

6.4.4. Zdolność grup spójnych do wywierania wpływu na członków i konsekwencje tego zjawiska. Badacze tej sfery zjawisk na
263

262 bardziej spójnych podejmowane są bardziej wytężane wysiłki w celu utrzymania integracji i in tegralności grupy, w pierwszej fazie — przez próby „nawrócenia" dewianta, a następnie, w drugiej — przez silne odrzucenie de264

ogół zgodnie stwierdzają, że grupy o wysokim stopniu spójności wykazują skłonność do ścisłego kontrolowania postaw i działań swych członków. Na tezę tę złożyły się wyniki wielu badań bar dziej szczegółowych, w których stwierdzono, po pierwsze, silniej szą tendencję pojedynczych członków grup spójnych do wpływa nia na innych i ich większą podatność na takie wpływy (Back 1951; Schachter, Ellertson, McBride, Gregory 1951; Festinger, Gerard, Hymovitch, Kelley, Raven 1952; Berkowitz 1954). Po dru gie, zaobserwowano, iż członkowie wysoce spójnych grup wyka zują silniejszy konformizm wobec sądów większości, niż ma to miejsce w grupach mniej spójnych (Bovard 1951; Lott, Lott 1960; Wyer 1966), aczkolwiek niekiedy zwraca się uwagę, że regular ność ta występuje jedynie wówczas, gdy konformizm skorelowa ny jest z efektywnością grupy, to jest gdy przez silny konformizm grupa uzyskuje wysoki poziom efektywności (Sakurai 1975). Po trzecie, grupy wysoce spójne przejawiają nie tylko skłonność do konformizmu, lecz także tendencję do odrzucania dewiantów. Na przykład Schachter (1951) stwierdził, że ci, którzy opierali się normom grupowym w wysoce spójnych grupach lub odchodzili od standardów grupowych, częściej bywali odrzucani przez człon ków tych grup, niż miało to miejsce w grupach o niskim stopniu spójności wewnętrznej (zob. też Festinger 1950; Schachter, Ellert son, McBride, Gregory 1951; Emerson 1954). Badania Schachtera (1951) ujawniają ponadto szereg dalszych interesujących szczegółów. Otóż w momencie zlokalizowania de wiantów grupa zaczyna nasilać komunikację z nimi w celu przy wołania ich do porządku. W grupach wysoce spójnych komuniko wanie to początkowo jest częstsze niż w grupach mało spójnych, potem zaś zdecydowanie rzadsze w grupach spójnych niż w gru pach mało spójnych. Grupy o niskim stopniu spójności są pod tym względem jakby bardziej stabilne — stabilne w tym sensie, że nie obserwuje się w nich tak silnych wahań natężenia komu nikacji z dewiantami. Robert T. Golembiewski (1962: 165) zinter pretował te dane w następujący sposób. Otóż jego zdaniem jest to wskazówka, że w grupach

wianta, skoro tylko członkowie grupy dojdą do wniosku, że „na wrócenie" go jest niemożliwe. Oczywiście powyższe dane nie prze czą tezie ogólnej, iż grupy spójne odrzucają dewiantów silniej niż grupy o niskim poziomie spójności wewnętrznej. Po czwarte, ustalono, że grupy wysoce spójne i jednostki w tych grupach przejawiają silniejszą niechęć wobec zmiany opinii (Gerard 1954). Wreszcie, po piąte, istnieją dane wskazujące na pozytywny wpływ wysokiej spójności grupy na proces przyjmowania innowacji (O'Keefe, Kernagham, Rubinstein 1975). Ostatnie dwa punkty wy magają jednak pogłębienia analizy, albowiem badania, w trakcie których ustalono te zależności, opierały się na założeniu o nie istotnej roli wewnętrznego podziału grupy na kliki w tych pro cesach. Tymczasem istnieją inne dane, które daleko głębiej wni kają w istotę tego zjawiska właśnie dzięki uwzględnieniu podzia łu grupy na kliki. Zanim przejdziemy do analizy powyższego zjawiska w pun kcie 6.4.8, spróbujmy dokonać pewnego rodzaju podsumowania zależności omawianych w tym punkcie. Generalnie rzecz biorąc, dane te wskazują, iż struktury socjometryczne, podnosząc poziom spójności grupowej, mogą być i są źródłem władzy społecznej. Można stwierdzić, że członkowie grup wysoce spójnych będą mie li większą władzę nad innymi osobami w grupie, ale trafniej byłoby powiedzieć, że grupy spójne w silniejszym stopniu domi nują nad swymi członkami. Jest to niezmiernie istotny fakt, że przez podnoszenie poziomu spójności grupowej uzyskuje się wię kszy stopień władzy nad jej członkami. Różnorodne struktury wewnątrzgrupowe mogą w takich warunkach o wiele skuteczniej wywierać naciski na jednostki bez obawy o wywołanie protestu czy buntu. Jest to być może jeden z paradoksów życia społecz nego, ale na ogół wzrostowi spójności grupy, a co za tym idzie wzrostowi jej zdolności do kontrolowania jednostek oraz wywie rania nacisku i przymusu, towarzyszy wzrost poczucia wolności, wzrost satysfakcji i zadowolenia. Harry Shelley (1960) udowod nił w swych badaniach, że grupy spójne, które zmierzają do osiągnięcia jakiegoś celu, rozwiązania zadania itp., uzyskują bar dzo wysoki stopień skoncentrowania przywództwa, są efektywne, ale uzyskują też wysoki stopień satysfakcji członków. Oczywiście istnieją pewne odstępstwa od tej reguły zwłaszcza w sytuacji,
265

gdy interakcja wewnątrzgrupowa jest celem samym w sobie (wówczas rozproszone przywództwo będzie sprzyjało spójności i satysfakcji), ale fakt ten mimo wszystko budzi pewne refleksje. Spójność grupowa jest potężnym narzędziem zwłaszcza w rękach zdolnych manipulatorów. Jej siła polega przede wszystkim na tym, że czyni grupę zdolną do bardzo dużego wysiłku, sprawności i poświęcenia, zdolną do całkowitego podporządkowania swych członków przy równoczesnym utrzymaniu u nich poczucia wolności i satysfakcji. Istnieją jednakże pewne granice dopuszczalnej (to jest bezpiecznej, poddającej się kontroli) spójności, po których przekroczeniu dochodzi do niekontrolowanych procesów w grupie. Innymi słowy mówiąc, przekroczenie pewnego progu spójności we-wnątrzgrupowej może poddać grupę procesowi samodestrukcji, przed którym nie będzie umiała się obronić. Jednym z elementów tego procesu jest deindywidualizacja członków grupy. 6.4.5. Przekroczenie bezpiecznego poziomu spójności I: deindywidualizacja jednostek. Najiprościej można by ją określić jako stan, w którym człowiek odczuwa (i sądzi, że podobnie odczuwają inni), że jest nie pojedynczą, określoną osobą, lecz częścią grupy. Stopień konformizmu jednostki wobec grupy osiąga tu takie rozmiary, że zachowanie jednostki (czyż nie jest to paradoks?) staje się nieomal całkowicie przewidywalne, albowiem prawie zyskujemy pewność, że członek grupy w swych działaniach nie ujawni w tej styuacji indywidualnych odchyleń. Co więcej, grupa bardzo dba o utrzymanie takiego stanu rzeczy, wymuszając jednolitość postaw i zachowań swych członków. W grupie, która przekroczyła próg bezpiecznej wewnętrznej spójności, pojawia się bardzo silna presja w kierunku uniformizmu i konformizmu jednostek wobec grupy (Back i in. 1977: 122). Na fakt możliwości utraty indywidualności w grupach zwracał uwagę już Le Bon, którego interesowało, dlaczego jednostki działają w tłumie w sposób, który nie jest dla nich charakterystyczny oraz w sposób sprzeczny z ich codziennymi normami? Zupełnie inaczej spojrzał na ten problem Erich Fromm (1970), który wprawdzie także interesował się motywami, skłaniającymi niektóre jednostki do stapiania się z gru266

pą, do całkowitego podporządkowania im swej indywidualności, ale przyjął perspektywę historyczną, która w niniejszych rozważaniach jest mało przydatna. Pierwsze systematyczne badania empiryczne nad deindywidualizacja w znaczeniu zbliżonym do tego, które w niniejszej książce będzie preferowane, podjęli Festinger, Pepitone i New-comb (1952). Autorzy mianem deindywidualizacji określili taką sytuację, w której dochodzi do wyzwolenia zachowania zwykle w grupach tłumionego. Jest to zatem sytuacja, w której redukcji ulegają wewnętrzne opory grupy wobec pewnego typu zachowań, ale równocześnie (jest to rzecz niezwykle charakterystyczna) grupy, których członkowie zredukowali swe wewnętrzne opory, są dla nich bardziej atrakcyjne. Stan totalnej władzy grupy nad jednostką, pozbawienia jej indywidualności oraz możności powodowania sobą jest stanem atrakcyjnym i pożądanym dla jednostki! Jednostki „[...] nie są postrzegane jako jednostki i nie poświęca się im uwagi jako jednostkom" (Festinger, Pepitone, New-comb 1952: 382). Niekiedy zwraca się większą uwagę na konsekwencje psychologiczne tego zjawiska, co prowadzi do nadmiernego podkreślania jego znaczenia. Na przykład Singer, Brush i Lublin (1965: 356) mianem deindywidualizacji określili stan, w którym ludzie tracą swą samoświadomość. Podobnie Ziller (1964) powiada, że deindywidualizacja jest stanem, w którym jaźń jednostki subiektywnie mniej niż zwykle odróżnia się od innych osób w grupie, ale podkreśla też znaczenie i wpływ czynników grupowych. Badania Festingera i współpracowników dostarczyły pierwszych istotnych danych na temat tego fenomenu grupowego, w związku z czym od nich zacznę analizę. Zgodnie z przyjętą definicją deindywidualizacji Festinger, Pepitone i Newcomb uznali, że jej miarą winien być stopień, w jakim członkowie gru-są lub raczej — nie są w stanie postrzegać istnienia innych członków grupy jako określonych jednostek. Proces deindywidualizacji prowadzi w efekcie do tego, że jednostki „stapiają się" z gru-Pą i przekształcają w anonimowych wykonawców jej poleceń. ^V postaci graficznej dane uzyskane w tych badaniach wyglądają następująco: 267

Rysunek 6.2. Proces deindywidualizacji jednostki w skrajnie spójnej grupie społecznej (źródło: Festinger, Pepitone, Newcomb 1952: 386)

Gdy wskutek presji grupowej maleje poziom wewnętrznych opo rów jednostki przed podejmowaniem pewnych działań, zmniej szeniu ulega jej zdolność do identyfikowania innych jako określo nych jednostek, twierdzą Festinger i jego współpracownicy. Philip Zimbardo (1970) także zwracał uwagę na proces obni żania się progu normalnie kontrolowanego zachowania w grupach o skrajnie spójnych strukturach. Słowo „normalnie" należy ro zumieć w sposób zbliżony do zaproponowanego przez Festinge-ra — jest to stan, w którym redukcji ulega samokontrola jedno stki z powodu totalnej presji i kontroli zewnętrznej ze strony grupy. W takich warunkach dochodzi — zdaniem Zimbardo — do gwałtownego wzrostu anonimowości członków grupy. Jedno stka, dostrzegając, iż jej działania są anonimowe, dąży do złama nia norm grupowych. Dochodzi także do dyfuzji, rozproszenia się odpowiedzialności. Jednostka będąc członkiem grupy, ma skłon ność do postrzegania, iż odpowiedzialność za działania grupy roz pływa się, rozmywa się i rozprasza na

wszystkich członków, tak iż nikt nie poczuwa się do odpowiedzialności za działania grupy. Zwróćmy uwagę, że w grupie wysoce spójnej mogło dojść do koncentracji władzy, podczas gdy w grupie, w której bezpieczny poziom spójności został przekroczony, dochodzi raczej do dyfuzji

władzy i odpowiedzialności niż do ich 'koncentracji. Dlatego też członkowie takiej grupy mogą nawet uznawać swe działanie za akceptowalne lub moralnie właściwe, albowiem bierze w tym udział grupa jako całość. Kurt W. Back zwraca też uwagę na to, że raz rozpoczęty proces deindywidualizacji dąży do osiągnięcia szczytowego natężenia i wydaje się, że nie można go odwrócić czy też ograniczyć (Back i in. 1977: 171). Back twierdzi także, że patologicznie antyspołeczne zachowanie pewnych grup spowodo wane jest przynajmniej po części procesem deindywidualizacji, podając przykłady Ku-Klux-Klanu czy akcji policyjnych, w któ rych jednakowo ubrani policjanci dodatkowo ukrywają swe twa rze w hełmach, za tarczami itp. , Od siebie dodałbym, że znaną tragedię na stadionie w Bru kseli w maju 1985 roku, w której zginęło wiele osób na skutek brutalnych działań kibiców piłkarskich, można interpretować właśnie w kategoriach patologicznie antyspołecznych zachowań zdeindywidualizowanych członków spójnych grup, do których mogło dojść wszędzie, w każdym kraju, niezależnie od typu sy stemu makrospołecznego. Odrzuciłbym natomiast, z wyżej wymie nionych powodów, interpretacje, jakie podawano wówczas w naszej prasie — miały to być skutki narastającej frustracji młodzieży krajów zachodnich, która nie widzi przed sobą perspektyw, jest zagrożona bezrobociem itp. Tę interpretację potwierdzają zresztą wnioski Zimbardo i innych wyprowadzone podczas badań ekspe rymentalnych. Zimbardo (1970) twierdzi, że deindywidualizaji to warzyszy szeroko pojęta dehumanizacja w postrzeganiu partne rów — innych postrzega się, jak gdyby byli czymś gorszym niż ludzie i podobnie się na nich reaguje. Bandura, Underwood i Fromson (1975) twierdzą, że gdy ofiara ulega deindywdualiza-cji, inni zachowują się wobec niej w sposób bardziej agresywny. Diener (1980: 236), powołując się także na badania Zimbardo, dochodzi do wniosku, że deindywidualizacja powoduje, niewielką początkowo, transgresję, której następstwem jest jednak stopnio we zwiększanie się zachowania antynormatywnego. Ono z kolei może być czynnikiem podnoszącym stopień transgresywności, wskutek czego ludzie przekraczają region akceptowanych ogra niczeń swego zachowania aż do punktu, w którym zachowanie staje się coraz bardziej transgresywne i zatraca w ocenie jedno-

268

269 osób bezpośrednio współpracujące z przywódcą politycznym — prezydentem, premierem itp. (zob. Janis 1972). Otóż zadał on sobie pytanie, jak mogło dojść do te go, że tak wytrawny polityk jak John F. Kennedy oraz grupa

stki cechy czegoś złego, nie wydaje się jej czynieniem rzeczy nie właściwych. Do tego wątku będę jeszcze wracał w moich rozwa żaniach, jednakże już teraz chciałbym zasygnalizować, że tu wła śnie tkwi sedno wolności w świecie społecznym — zwłaszcza w mikrostrukturach. Z czysto formalnego, rzekłbym — logiczne go punktu widzenia, transgresja oznacza dalsze (w stosunku do deindywidualizacji) poszerzanie wolności jednostki. Oto bowiem przełamane zostają kolejne, być może już ostatnie istniejące ba riery społeczne ograniczające pewne reakcje jednostek. Droga do wolności została otwarta? Skoro tak, to dlaczego, jak pisze Zimbardo, analizując wyniki swych eksperymentów, jednostki zdeindywidualizowane zachowują się irracjonalnie, regresywnie i destrukcyjnie, ich stan wewnętrzny charakteryzuje się zaś za burzeniami percepcji oraz osłabieniem pamięci (Zimbardo 1970: 259)? Czym zatem jest wolność jednostki w świecie społecznym i które z nacisków strukturalnych należałoby określić jako nor malne, które zaś jako patologię społeczną? Spróbujmy odtworzyć dynamikę procesu deindywidualizacji, albowiem być może tym sposobem uda się uzyskać choćby częś ciowe odpowiedzi na postawione wcześniej pytania. Proces ten toczy się na dwóch płaszczyznach. Z jednej strony obejmuje wszy stkie zmiany strukturalne w grupie, do których dochodzi w wy niku przekroczenia przez nią bezpiecznego progu wewnętrznej spójności, z drugiej zaś obejmuje procesy zachodzące w jednos tce, członku skrajnie spójnej grupy — procesy o charakterze psychologicznym, osobowościowym. 6.4.6. Przekroczenie bezpiecznego poziomu spójności H: syn drom grupowego myślenia. W sensie strukturalnym przekrocze nie tak zwanej bezpiecznej bariery spójności pobudza w grupie procesy prowadzące do powstania syndromu myślenia grupowe go. Irving Janis, który pierwszy wskazał na istnienie tego zja wiska, rozpoczął swą analizę od przypadkowego spostrzeżenia do tyczącego trafności niektórych decyzji politycznych podejmowa nych przez wąskie grupy

jego bezpośrednich doradców podjęli bezsensowną decyzję in wazji na Kubę w Zatoce Świń w 1961 roku. Szczegółowa analiza tego przypadku doprowadziła do sformułowania koncepcji syn dromu myślenia grupowego jako głównej strukturalnej przyczy ny tych niepowodzeń, ale równocześnie zwróciła uwagę badacza na wiele innych tego typu przypadków. W ten sposób zarówno powstał obszerny tekst analityczny dotyczący funkcjonowania małych grup politycznych decydentów, jak i narodziła się kon cepcja wyjaśniająca strukturalny mechanizm działań grupowych. Ludzie działając w ramach danej grupy, całkowicie poddają się presji grupowej, w znacznym stopniu ulegają deindywidualizacji i depersonalizacji. W rezultacie dochodzi do tego, że członkowie grupy i grupa jako całość podejmują błędne decyzje (w tym przypadku polityczne), co decyduje o nieefektywności grupy. W jednej ze swych najnowszych prac poświęconych temu zja wisku Janis pisze, że analiza poszczególnych przypadków histo rycznych niepowodzeń w podejmowaniu decyzji politycznych na suwa przypuszczenie, że co najmniej w następujących pięciu sy tuacjach grupy doradców politycznych zostały zdominowane przez syndrom 270

myślenia grupowego (por. Janis 1982a; 1982b; 1982c): 1. Członkowie grupy bezpośrednich doradców Neville'a Chamberlaina poparli politykę uspokajania Hitlera w 1937 i 1939 roku, pomimo iż wiele wskazywało na to, że polityka ta może mieć całkiem odwrotne od zamierzonych konsekwencje. 2. Członkowie grupy doradców dowódcy marynarki wojennej admirała Kimmela nie zareagowali na pojawiające się pod koniec 1941 roku ostrzeżenia, iż Pearl Harbor jest w niebezpieczeństwie i że istnieje możliwość ataku ze strony Japończyków. 3. Członkowie grupy doradców prezydenta Trumana poparli decyzję eskalacji wojny w północnej Korei pomimo ostrzeżeń ze strony rządu chińskiego, iż wejście USA do tej części Korei mo głoby spotkać się ze zbrojnym oporem ze strony Chińczyków. 4. Członkowie grupy doradców prezydenta Kennedy'ego po parli decyzje rozpoczęcia inwazji na Kubę, pomimo informacji wskazujących, że mogłoby to być przedsięwzięcie nieudane, nio sące szkodę stosunkom Stanów Zjednoczonych z innymi krajami. 5. Członkowie grupy doradców prezydenta Lyndona B. John-sona poparli decyzję eskalacji wojny w Wietnamie pomimo ra271 konformizmu. W podobnej sytuacji są jednostki zniewolone przez grupę, dysponujące raczej niewielkim margine sem swobodnego wyboru, pomimo iż one same tego nie dostrze gają, definiując swą sytuację jako sytuację pełnej zgodności z ce lami i działaniami grupy. Analizowane przez Janisa dokumenty: sprawozdania, raporty oraz osobiste wspomnienia członków poszczególnych grup dorad czych wyraźnie pokazują, że ludzie ci często mieli wrażenie peł nej zgodności, .zespolenia się członków grupy, niekiedy wspomi nają nawet o swego rodzaju euforii, w jakiej wspólnie pracowali. Tymczasem były to symptomy czy też odczucia natury psycholo gicznej wywołane przekroczeniem bezpiecznego progu spójności grupowej. Nastroje euforii, samozadowolenia, jeśli zostają wywo łane przez tego typu czynnik natury strukturalnej, mogą stano wić wskaźniki deindywidualizacji, albowiem ich bezpośrednia przyczyną może być na przykład obniżenie progu samokrytycyz mu i samokontroli, które także, jak wiemy, towarzyszy zjawisku deindywidualizacji. Nie jest więc prawdą, że zdeindywidualizo- wana

portów wywiadu i innych informacji wskazujących, że działania te nie przyniosą zwycięstwa nad Viet Gongiem czy Wietnamczy kami, a mogą pociągnąć za sobą niekorzystne konsekwencje po lityczne w USA (por. także Raven 1974; Janis, Mann 1977). Janisa intrygowało to, że we wszystkich wymienionych gru pach istniała bardzo silna presja w kierunku uniformizmu, co powodowało, że ich członkowie unikali podnoszenia kwestii kon trowersyjnych, podważania słabych argumentów itp. Skłaniało to do wysunięcia przypuszczenia, że zachowanie to nie ma przy czyn natury psychologicznej, lecz jest wywołane szczególną kon figuracją strukturalną, jaka wytworzyła się w tych grupach. Ma my tu więc do czynienia z typowym przypadkiem, kiedy ludzie podejmują określone działania powodowani raczej naciskami ze strony grupy i specyficznym typem rodzącego się wówczas bez-refleksyjnego

jednostka musi mieć poczucie deprywacji, stresu czy upo śledzenia w szerokim tego słowa znaczeniu. Przeciwnie, jej nastro je psychiczne mogą oscylować niekiedy wokół euforii i samozado wolenia. Co jednak dzieje się z grupą, co ulega w niej zmianie w wy-

niku narastania spójności? Jaki mechanizm strukturalny prowa dzi do powstania syndromu grupowego myślenia? Janis ziden tyfikował osiem specyficznych elementów, których pojawienie się w grupie świadczy o tym, że jej struktura przekroczyła bezpiecz ną granicę spójności i wytworzyła syndrom grupowego myślenia. Po pierwsze, powstaje poczucie (iluzja) tego, że grupie nie mo że stać się nic złego. Iluzja ta, podzielana przez większość lub wszystkich członków grupy, tworzy poczucie skrajnego optymiz mu i skłania do podejmowania skrajnego ryzyka. Po drugie, pojawiają się kolektywne wysiłki zmierzające do usprawnienia, przyśpieszenia samego procesu podejmowania de cyzji, których faktycznym celem jest jednak wytłumienie wątpli wości i zlekceważenie ostrzeżeń. Ostrzeżenia te bowiem mogłyby skłonić członków grupy do ponownego rozważenia założeń, jakimi się posługiwali, zanim grupa uległa trendowi poszukiwania jedno myślności, którego ostatecznym efektem jest właśnie syndrom grupowego myślenia. Po trzecie, rodzi się wiara w wewnętrzną moralność grupy skłaniająca jej członków do ignorowania etycznych i moralnych konsekwencji swych decyzji. Po czwarte, pojawia się stereotypowy obraz rywali i wrogów jako zbyt złych, aby byli zdolni podjąć prawdziwe próby nego cjacji, lub zbyt słabych i głupich, aby byli zdolni przeciwstawić się choćby najbardziej ryzykownym próbom uniemożliwienia re alizacji ich celów. Po piąte, na każdego członka grupy, który zdecydowanie prze ciwstawia się wszystkim grupowym stereotypom, iluzjom lub przekonaniom, wywierana jest bezpośrednia presja, co ujawnia, że ten typ odstępstw jest w opozycji do oczekiwań wobec wszy stkich lojalnych członków grupy. Po szóste, w grupie rodzi się autocenzura dewiacji w stosunku do wyraźnego konsensusu grupowego. W konsekwencji zaś po wstaje specyficzny odruch psychologiczny i kontrargumenty za czynają być interpretowane bardzo osobiście — najczęściej jako objaw niezrozumienia sytuacji lub prawdziwego znaczenia pod noszonych kwestii. Po siódme, w grupie pojawia się iluzja jednomyślności dotyMałe struktury... 273

272

grupy wysoce spójne, dające swym członkom

cząca ocen zgodnych z poglądem większości (częściowo wynikają ca z autocenzury dewiacji, zwielokrotniona poprzez fałszywe za łożenie, że milczenie oznacza zgodę). Po ósme wreszcie, w grupie pojawiają się samozwańczy straż nicy myśli — członkowie grupy, którzy chronią ją przed infor macjami mogącymi zniweczyć wspólne, grupowe samozadowole nie wynikające z oceny efektywności i moralności podejmowa nych decyzji (Janis 1982a: 293; zob. też Janis, Mann 1977). Poniżej przedstawiam za Janisem schematyczny obraz proce sów poprzedzających poszukiwanie przez grupę jednomyślności, którego końcowym rezultatem jest powstanie w strukturze gru py syndromu myślenia grupowego (rysunek 6.3). Janis zastrzega, iż związek pomiędzy spójnością grupową a syndromem myślenia grupowego nie jest „żelaznym prawem", to jest nie zawsze osiągnięcie wysokiego stopnia spójności we wnętrznej musi doprowadzić grupę do postaci strukturalnej ce chującej się syndromem grupowego myślenia. Jest to sprawa oczywista i — jak sądzę — nie wymaga komentarzy. Po pierw sze, na ogół przyjmuje się, że w socjologii prawa deterministycz ne są niemożliwe; po drugie, twierdzi się, że przeważają prawa o charakterze statystycznym, a więc takie, które określają jedy nie poziom prawdopodobieństwa wystąpienia określonego zjawis ka w wyniku pojawienia się określonych warunków poprzedza jących. Tak więc również w wypadku omawianego zjawiska mogą zaistnieć okoliczności, których pojawienie się uniemożliwi po wstanie syndromu myślenia grupowego. Dla nas najbardziej interesującą kwestią jest mechanizm po wodujący, że przekształcenia strukturalne grupy, których końco wą fazą jest powstanie syndromu grupowego myślenia, zniewala ją jednostkę, deindywidualizują ją i pozbawiają wolności. Otóż wbrew pozorom grupa o niskim stopniu spójności — o czym była już mowa poprzednio — bynajmniej nie daje jednostce większe go poczucia wolności i rzeczywistej wolności przez zliberalizowa- nie wymogów i oczekiwań, zminimalizowanie kontroli społecz nej itd. Przeciwnie, największy poziom wolności uzyskiwany jest w wysoce spójnych grupach, które jednak nie uległy trendowi poszukiwania jednomyślności. Być może jest rzeczą paradoksalną, jak niewiele dzieli

274

Rysunek 6.3. Teoretyczna analiza syndromu myślenia grupowego oparta na porównaniach wysokiej i niskiej jakości decyzji politycznych podejmo wanych przez grupy (źródło: Janis 1982a)

wielki zakres wolności od grup dotkniętych syndromem myśle nia grupowego, które deindywidualizują swych członków. Grupa niespójna cechuje się małym lub całkowitym brakiem poczucia 275 solidarności wśród członków. To powoduje występowanie stałej obawy braku akceptacji ze strony innych członków grupy i ra dykalnie obniża stopień swobody zachowań i wyrażania opinii. Zwróćmy uwagę, że dzieje się tak nie wskutek silnych nacisków strukturalnych grupy, lecz właśnie z powodu ich braku. Brak tych nacisków wywołuje w jednostce poczucie niepewności, braku poparcia i w konsekwencji ograniczenie swobody w sensie C2ysto psychologicznym. Aby te obawy przezwyciężyć, jednostka musi dysponować przekonaniem, że jest członkiem grupy „na dobrych warunkach", to jest przekonaniem, że solidarność grupowa jest tak silna, iż pozostali członkowie będą ją nadal cenić nawet wów czas, gdy będzie przejawiać odmienne zachowania i wyrażać opi nie przeciwne opiniom przeważającym w grupie. Na przykład badania Dittesa i Kellyea (1956) dowiodły, że w miarę wzrostu spójności grupowej jednostka czuje się bardziej akceptowana przez innych, przez co uzyskuje większy poziom wolności w mówieniu tego, co naprawdę myśli. Badania te wykazały, że wysoce akceptowane jednostki są bardziej skłonne do wyrażania opinii odbiegających od tych, które przeważają w grupie. Z drugiej strony, osoby, które mają poczucie braku akceptacji w grupie ze strony innych, stają się ujarzmione. Powstaje jednak pytanie, jaki jest to rodzaj ujarzmienia? Badania Dittesa i Kelleya ujawniają niezwykle, moim zdaniem, interesującą stronę tego zagadnienia. Otóż osoby odczuwające brak akceptacji ze strony innych w grupie radykalnie obniżały swą aktywność grupową, a w ich zachowaniach pojawiał się silny konformizm, znacznie większy niż u pozostałych członków grupy. Jednakże był to konformizm szczególnego rodzaju. Polegał na wewnętrznym odseparowaniu się od grupy. W poglądach wyraża nych prywatnie pojawiał się natomiast nonkonformizm wobec sposobu ujmowania zagadnień dotyczących

grupy. Tak więc obni żenie poczucia akceptacji charakterystyczne dla grup o niskim poziomie spójności wywołuje rodzaj sztucznego konformizmu, konformizmu koniunkturalnego, u podłoża którego leży obawa przed upokorzeniem lub całkowitym wydaleniem z grupy. W wyniku obniżenia się paziomu spójności jednostki stają się więc rzeczywiście ujarzmione, aczkolwiek jedynie w sferze jawnych za chowań i jawnego wyrażania opinii. Grupa dotknięta syndromem

myślenia grupowego ujarzmia jednostki w sposób dla nich nie dostrzegalny, na poziomie, na którym oddzielenie konformizmu sztucznego w wyżej opisanym sensie od konformizmu rzeczywis tego, spowodowanego rzeczywistym głębokim przekonaniem, jest niemożliwe. Jak pisze Janis (1978: 166), wzór relatywnie nieza leżnego myślenia jest prawdopodobnie charakterystyczny dla członków grupy, między którymi rozwinęły się stosunki wzajem nej akceptacji. W grupie takiej każda osoba zakłada, iż inne osoby chcą wiedzieć, co ona naprawdę myśli, i chcą ją nadal uważać za członka niezależnie od tego, co mówi. Grupa dotknięta syndromem myślenia grupowego wytwarza jednakże inny typ konformizmu, który rodzi się w trakcie dość specyficznego procesu. Oto im bardziej grupa staje się spójna, w tym mniejszym stopniu jej członkowie będą rozmyślnie cenzurować swe wypowiedzi z obawy przed dezakceptacją w grupie. Przeciwnie, im bardziej spójna .staje się grupa i im bardziej wi doczne sitają się objawy powstawania w strukturze syndromu grupowego myślenia, tym bardziej członkowie grupy będą nieświadomie cenzurować to, co myślą. 276

Dzieje się tak dlatego, że nowo powstała struktura o cechach syndromu grupowego myśle nia wytwarza nowy wzór motywacji — jest to motywacja sprzy jająca zachowaniu jedności grupy i zgadzaniu się z jej normami. Janis pisze: „W grupie spójnej [dotkniętej syndromem grupowego myślenia — J. S.] niebezpieczeństwo nie polega na tym, iż żadna jednostka nie będzie ujawniać swych poważnych obaw wobec propozycji większości, lecz że będzie ona myślała, iż propozycja ta jest dobra" (1978: 167). Otóż to! Grupa, w której struktura uległa przekształceniu, rozwijając syndrom myślenia grupowego, wytworzy całkowicie specyficzny typ konformizmu — nazwijmy go konformizmem jednopoziomowym, albowiem jednostka z wolna traci wówczas zdolność do oddzielania swych własnych opinii od opinii grupowych. Jednostka w takiej grupie staje się konformistą z przekonania. Janis dodaje: „Gdy dominuje syndrom myślenia grupowego, stłumienie dewiacyjnych myśli przybiera formę decyzji indywidualnej, gdyż jednostka myśli, że jej wąt pliwości nie mają znaczenia, że bezsprzeczna korzyść płynie z po parcia grupowego konsensusu" (1978: 167). Deindywidualizacja je dnostek przez grupy dotknięte syndromem myślenia grupowego 277

sięga — jak widzimy — poziomu motywacyjnego, przez co uzy skany zostaje paradoksalny efekt: stan euforii i pełnego zespole nia z grupą, dzięki którym jednostka żywi przekonanie o pełnej indywidualnej wolności. Czy jednak rzeczywiście jest wolna? Od powiedzi na to pytanie dostarcza rysunek pokazujący hipotetycz ne krzywe określające związki pomiędzy prawdopodobieństwem popełniania błędu a spójnością grupy.

Rysunek 6.4. Hipotetyczne krzywe pokazujące oczekiwane związki mię dzy spójnością grupy i błędami płynącymi z tendencji do świadomego konformizmu i syndromu grupowego myślenia (źródło: Janis 1978: 163)

Jeśli potraktowalibyśmy krzywą świadomego konformizmu ja ko jeden z istotnych wskaźników wolności jednostki, to widać

wyraźnie, że w miarę wzrostu spójności grupy wolność jednostki ulega stopniowej redukcji pomimo tego, że na poziomie motywa cyjnym może wystąpić równocześnie tendencja do wzrostu we wnętrznego przekonania o dysponowaniu dużym stopniem wol ności. Przekonanie to jednak wywodzi się z faktu, że samoświa domość jednostki ulega — w wyniku tych procesów — znacznej redukcji.

-

6.4.7. Przekroczenie bezpiecznego poziomu spójności III: zin tegrowana teoria deindywidualizacji. Zdeindywidualizowana je dnostka natomiast, a więc ktoś, kto znalazł się w grupie, w któ-

278

rej zaszły wszystkie opisane wcześniej zmiany strukturalne, bę dzie przejawiać brak zdolności (do czego będzie ją zmuszać aktu alny układ strukturalny grupy) do wytworzenia samoświadomoś ci. W sensie psychologicznym dochodzi do zablokowania świado mości siebie jako jednostki i zablokowania kontroli nad własnym zachowaniem (Diener 1980: 211; zob. także Diener 1977; Dipboye 1977). Tracąc zdolność do wytworzenia samoświadomości, jedno stka traci także własną tożsamość — panująca w grupie sytuacja nie pozwala jej na kontrolowanie własnego zachowania, planowa nie i przewidywanie konsekwencji własnych działań. Przeciwnie, jednostka zdeindywidualizowana łatwiej reaguje na bodźce i emo cje bezpośrednie, nie reaguje natomiast na normy i długotermi nowe konsekwencje swego działania. W centrum jej uwagi staje grupa, wskutek czego jednostka przestaje kierować uwagę na własne zachowanie. Wiele badań nad samoświadomością potwier dza te Sipostrzeżenia. Badania te wskazują, że uwaga skierowana w stronę własnej jaźni jednostki zwiększa poczucie indywidual ności i osobistej odpowiedzialności. Z kolei poczucie niepowtarzal ności i indywidualności podnosi poziom samoświadomości, ta <zaś zwiększa zdolność do posłuszeństwa wobec norm (Duval, Wick- lund 1972; Diener, Wallbom 1976; Carrer, Scheier 1978; Ickes, Layden, Barnes 1978; Wegner, Schaefer 1978. Zob. także Diener 1980: 213). Diener wyraźnie zwraca uwagę na to, że deindywidu-alizacja jest źródłem zachowań dewiacyjnych. Przestrzega jed nakże przed traktowaniem tej dewiacji jako „normalnej", to jest wywołanej istniejącą normą społeczną — pewne zachowania, na przykład w tłumie, mogą być tak tłumaczone, odnosi się to także do niektórych zachowań w grupie. W przypadku deindywiduali zacji mamy do czynienia raczej z osłabieniem uległości wobec norm nawet w sytuacji braku dewiacyjnych standardów grupo wych. Zintegrowana teoria deindywidualizacji Dienera, która doty czy właśnie głównie procesów indywidualnych, nie zaś struktu ralnych opisanych wcześniej, daje się streścić następująco. W mia rę postępowania procesu pogłębiania się spójności grupy jej człon kowie zaczynają działać i myśleć w coraz bardziej podobny spo sób. Początkowo podobieństwo to wynika z silnych nacisków w kierunku konformizmu oraz z tego, że osoby w tak homoge279

nicznych grupach po prostu mają podobne postawy, motywacje i repertuary zachowań. Proces unifikacji pola grupy z jed nej strony, homogenizacji zaś jej członków z drugiej, pogłębia się tak, iż z punktu widzenia zarówno obserwatorów z zewnątrz, jak i członków grupa staje się coraz bardziej podobna — coraz trudniejsze staje się rozróżnienie jednostek w obrębie tej grupy, a samoświadomość jej członków słabnie. Sytuacja ta powoduje ponadto, że jednostki chętniej przerzucają odpowiedzialność za podejmowane decyzje na grupę i co za tym idzie — przestają odczuwać potrzebę sanioregulacji, albowiem nie dokonują osobis tych wyborów. Jednostka zdeindywidualizowana — kontynuuje Diener — „traci swą jaźń" w grupie, traci zdolność do samopostrzegania, traci kontakt z własnymi standardami, przestaje świadomie prze widywać konsekwencje swych działań, by wreszcie stracić też zdolność nagradzania i karania innych jednostek. Innymi słowy mówiąc, osoba taka nie reguluje już swego zachowania. Diener powiada wręcz (1980: 230), że zdeindywidualizowana jed.nos.bka, ponieważ reaguje na wszystkie bezpośrednie bodźce i podniety, staje się podobna do organizmu działającego według schematu bodziec - reakcja (S - R) znanego z wczesnego behawioryzmu, w którym pośrednictwo myśli zostaje maksymalnie zredukowane. Oczywiście deindywidualizacja nie musi w sposób nieunikniony prowadzić do zachowania destruktywnego lub antyspołecznego, lecz uniezależnia osobę zarówno od norm społecznych, jak i od osobistych standardów, które normalnie wpływają ma jej zacho wanie. Wszystko, co zostało do tej pory powiedziane, nie oznacza jednak bynajmniej, że oba poziomy w sposób nieunikniony muszą dokładnie wzajemnie się nakładać. Inaczej mówiąc, istnieje pe wien stopień autonomii obu poziomów procesu deindywidualiza- cji — strukturalnego i indywidualnego — wobec czego może być tak, że w grupie, która w sensie strukturalnym wytworzyła syndrom myślenia grupowego, nie dochodzi do wszystkich zmian charakterystycznych dla poziomu indywidualnego i odwrotnie. Można by w tym miejscu ponownie postawić pytanie o sens indywidualnej wolności i opresywny charakter nacisków struktu280

ralnych. W każdej kulturze istnieją pewne typy zachowań, które są traktowane jako dewiacja i na skutek działania systemu kon troli i nacisków społecznych ulegają wytłumieniu. Z drugiej jednak strony mogą one się ujawnić, gdy ludzie ulegają deindywi-dualizacji. Powstają więc dwa paradoksy. Jeden polega na tym, że te wytłumione zachowania mogą się pojawić, gdy ludzie ule gają deindywidualizacji, albowiem są one miłe i pożądane z pun ktu widzenia jednostki, lecz zabronione przez normy kulturowe. Paradoks polega na tym, że deindywidualizacja może dostarczyć okazji do zachowań, od których ludzie normalnie się powstrzy mują. Płaszczem ochronnym umożliwiającym to zachowanie jest właśnie grupa społeczna, która w innych warunkach tego typu działania wytłumiała. Ponieważ powstaje możliwość ujścia stłu mionych pożądań, jednostka odczuwa tę sytuację jako nagradza jącą. Drugi paradoks nie wiąże się z wolnością jednostki, lecz 7. naciskami strukturalnymi. To one właśnie w tak zwanej sy tuacji normalnej tłumią ludzkie pożądania i zmuszają jednostki, by usunęły je do głębokich pokładów swojej osobowości. Ale prze cież te same naciski strukturalne, w zmienionej sytuacji, nakła niają jednostkę czy wręcz przymuszają do działań dotąd sankcjo nowanych. Osiągnięcie totalnej wolności nie jest w ogóle możli we do pomyślenia — człowiek poza układami społecznymi, poza granicami grup społecznych jest człowiekiem ze źle obmyślonej powieści science-fiction. Wolność osiąga się zawsze w granicach i w warunkach nacisków strukturalnych. Problem polega na tym, jaki typ nacisków strukturalnych sprzyja osiągnięciu optymalnej wolności. Deindywidualizacja z pewnego punktu widzenia jest przez samą jednostkę pożądana, jest czymś miłym i poszukiwa nym. Równocześnie jednak, o czym pisałem, powołując się na ba dania Zimbardo, człowiek w stanie deindywidualizacji ma skłon ność do zachowań irracjonalnych, destrukcyjnych, a nawet do zaburzeń wewnętrznych percepcji lub pamięci. Istnieją wszakże dane, które dowodzą, że ludzie dążą do tego, by być kimś nie powtarzalnym, indywidualnym i swoistym, czemu — jak wiado mo — sorzyjają grupy spójne na optymalnym lub wysokim po ziomie (Fromkin 1970). Nie sądzę, aby dane te były sprzeczne ze sobą w tym znaczeniu, iż tylko jedne z nich muszą okazać się 281

l

trafne. Przypuszczalnie są one podobnie sprzeczne, jak sprzeczna jest sama rzeczywistość, w której w tej chwili próbujemy odna leźć porządek. 6.4.8. Schizma wewnątrzgrupowa: przekroczenie bezpiecznej granicy podziałów. Szczegółowa analiza struktur socjometrycznych w małych grupach prowadzi do wniosku, że nigdy nie są one czymś jednolitym i krańcowo spójnym wewnętrznie — nawet jeśli mamy do czynienia z grupą, która przekroczyła pewną bez pieczną granicę spójności. Innymi słowy mówiąc, w grupie zaw sze istnieją różnorodne podziały na kliki i podgrupy, jednakże jest to stan normalny i nieunikniony. Niekiedy jednak może dojść do sytuacji, w której polaryzacja i dychotomizacja struktury so-cjometrycznej grupy przekroczą pewną granicę, w wyniku czego w grupie pojawi się schizma. Ogólnie rzecz biorąc, zjawisko schizmy w małej grupie pole ga na tym, że rozpada się ona na dwa opozycyjne, wzajemnie zwalczające się obozy, pomiędzy którymi występuje głęboka wrogość, głębokie przeciwieństwo norm i wartości przy braku jakichkolwiek powiązań socjometrycznych między członkami. Je dnym z nielicznych w sensie strukturalnym czynników umożli wiających traktowanie tego tworu jako małej grupy społecznej jest fakt istnienia wspólnego przywódcy. Jednakże przywódca w takiej grupie często istnieje jedynie w sposób formalny, nie będąc zdolny do kierowania grupą jako całością. Jeśli obie prze ciwstawne kliki (podgrupy) stają się wobec siebie nieprzejednane, dochodzi w rezultacie do destrukcji grupy lub w najlepszym ra zie do zakwestionowania zadania, jakie grupa pierwotnie miała rozwiązać (Gustafson 1978). Schizma wewnątrzgrupowa może być jednak rozmaicie rozu miana i interpretowana, podobnie rozmaicie wyjaśnia się przy czyny jej powstania. W. R. Bion (1961) zwrócił uwagę na istnienie dwóch typów klik w obrębie grupy dotkniętej schizma. Otóż jego zdaniem, w grupie schizmatycznej istnieje tak zwana pod grupa uzależniona, która dąży do tego, aby zachować wszystko to, co w grupie jako całości uznawane jest za tradycję. Cały wysiłek członków tej podgrupy zmierza do tego, aby mogli oni uniknąć jakichkolwiek trudności i aby wysiłek z ich strony zo-

stał zredukowany do minimum. Podgrupa ta jest nazywana uza leżnioną, albowiem należące do niej osoby działają tak, jak gdy by jedynym ich celem było oczekiwanie na natchnionego przy wódcę i jego nauki — oczekują one, że przywódca poprowadzi je w taki sposób, iż unikną wszelkich trudności. Podgrupa walcząco-uciekająca żąda natomiast tak natarczy wie nowych idei, że przestaje się rozwijać i nie przyciąga no wych członków. Podgrupa ta działa tak, jak gdyby potrzeby jej członków ograniczały się jedynie do walki lub ucieczki od nie korzystnych wpływów na grupę. Dochodzi więc do tego, iż żad na z podgrup nie może zrozumieć ani tolerować potrzeb drugiej podgrupy. Zdaniem Biona obie mają ten sam cel:, jest to des trukcja pierwotnego, .podstawowego zadania, które stanowiło o tym, że grupa się rozwijała (zob. też Gustafson 1978: 141). Mamy więc w tym wypadku do czynienia z sytuacją jedno cześnie typową i nietypową. Nietypowość tej sytuacji polega na tym, że oto w grupie w wyniku pogłębiającego się procesu pola ryzacji i dychotomizacji dochodzi do powstania dwóch podstruk-tur, podgrup, które zaczynają rozwijać całkowicie odrębne syste my i struktury grupowe. Powstają więc odrębne systemy nor matywne, systemy wartości, a także odmienne wewnątrzgrupowe układy strukturalne. Oczywiście obie podgrupy dysponują od miennymi i odrębnymi strukturami socjometrycznymi. W rezul tacie więc powstają dwie odrębne grupy społeczne. Co zatem każe obie te grupy traktować jako podstruktury szerszego ukła du? Po pierwsze, sens istnienia każdej z podgrup, sens wszystkich jej układów wewnętrznych sprowadza się do zaprzeczania dru giego lub pozostawania wobec niego w skrajnej opozycji. Pod grupy te nie mogłyby istnieć niezależnie — istnienie jednej uza leżnione jest od istnienia drugiej. Żywią się więc one wzajemnie własną opozycją. W pewnym sensie jest tak, że brak powiązań socjometrycznych jest jedynie cechą powierzchowną, nie odzwierciedlającą rzeczywistego stanu rzeczy. Brak powiązań nie oznacza tu bowiem obojętności — przeciwnie, brak powiązań jest cechą powierzchowną, pozorem, pod powierzchnią którego kryją się niezwykle głębokie namiętności i wrogość. Obie podgrupy są więc nierozerwalnie ze sobą związane, tworzą pewną całość. Po drugie, wzajemna destrukcyjna działalność obu podgrup

282

283 przypadek bardzp często spotykany, rzadko spotykany, czy (w sensie statystycznym) wyjątkowy. Jaki mechanizm powoduje utrzymywanie się zjawiska schiz-my w grupie niekiedy przez relatywnie długi czas i przeciwdziała ostatecznemu rozpadowi grupy? Najczęściej wskazuje się tu na fakt zdefiniowania przeciw stawnej podgrupy jako głównego celu działań destrukcyjnych

odnosi się do tych nielicznych elementów grupy jako całości, któ re są dla nich wspólne. Obie grupy nie ustają więc w wysiłkach zmierzających do zakwestionowania pierwotnego zadania grupy jako całości, które kiedyś było ich wspólnym zadaniem. To wła śnie, co wydaje się rzeczą paradoksalną, w jakimś sensie także je łączy ze sobą. Wysiłki w kierunku podwojenia wspólnego ogól-nogrupowego zadania jednoczą w jakimś sensie obie zwalczające się podgrupy właśnie wokół tego zadania. Jak pisze Gustafson (1978), nawet jeśli obu podgrupom uda się rzeczywiście dokonać destrukcji wspólnego zadania grupy, powstała sytuacja struktural na w dalszym ciągu nie pozwoli im odzielić się od siebie. Obie nie będą teraz ustawać w dążeniu do przeciwdziałania ponownemu pojawieniu się wspólnego zadania. Po trzecie wreszcie, obie pod grupy inadal mają wspólnego przywódcę (niezależnie od tego, że obie mogą wyłonić także swych własnych przywódców), który — podobnie jak wspólne zadanie — jest przedmiotem ich nieustan nych ataków. Jest też trzeci element wspólnoty obu .podgrup, który powoduje, że nadal mamy do czynienia z jedną grupą, aczkolwiek silnie wewnętrznie podzieloną. Obie podgrupy oczy wiście zmierzają do obalenia przywódcy, jednakże czynią to w krańcowo różny sposób, co powoduje, że przywódca często jest w stanie utrzymywać się jeszcze przez długi okres. Typowość powyższej sytuacji sprowadza się do tego, że nie jest ona fikcją literacką, lecz elementem (wprawdzie skrajnym) życia społecznego. Pomimo więc różnorodnie rozumianej wyjąt kowości opisanego stanu rzeczy należy go traktować jako coś istniejącego w życiu społecznym, a wiec do pewnego stopnia ty powego. W obliczu takich faktów badacz nie powinien popadać w zdziwienie — powinien dążyć raczej do ich opisania i wyjaś nienia. Sytuacja taka jest bowiem także składnikiem życia spo łecznego i dla socjologa powinno być w .gruncie rzeczy całkiem obojętne, czy jest to

oraz na fakt zdefiniowania większości działań podgrupy głównie w kategoriach działań destrukcyjnych. Powstanie układu schizmatycznego w grupie, poprzedzone oczywiście długotrwałym pro cesem stopniowego oddzielania się od siebie obu podgrup, prowa dzi do bardzo głęboko sięgających zmian w strukturach norma tywnych i strukturach wartości obu podgrup. W rezultacie tego procesu w obu podgrupach dochodzi do pojawienia się dwóch podstawowych, nowych cech strukturalnych. Po pierwsze doko nuje się głęboka zmiana celów i wartości w każdej podgrupie, polegająca na tym, że zarówno cele, jak i wartości, które leżą u ich .podstaw, przekształcają się w wartości o charakterze de strukcyjnym. Podgrupa zmierza głównie do zniszczenia wszyst kiego, co zostaje zdefiniowane jako opozycyjne wobec jej wła snych wartości i potrzeb. Potrzeby zaś bardzo często nabierają charakteru narcystycznego. Po drugie, podgrupa przestaje dostrze gać istnienie celów zewnętrznych swych działań, cały wysiłek skierowując na podgrupę opozycyjną. Przeciwstawna podgrupa staje się głównym celem działań, wręcz uzasadnieniem istnienia danej podgrupy. 284

Jak piszą Lidz, Cornelison, Fleck, Terry (1957; zob. też Gus tafson 1978: 141), schizma w małej grupie rodzinnej objawia się w tym, że obie podgrupy wytwarzają własne potrzeby głównie o charakterze narcystycznym, których spełnienie jest blokowa ne, a nawet karane przez drugą podgrupę i odwrotnie. Na przy kład życzenie ojca, aby uznać i uszanować jego walkę o utrzy manie rodziny w twardym, pełnym niebezpieczeństw świecie ze wnętrznym, jest nieustannie zaprzeczane przez podgrupę, .której przewodzi matka. Z kolei życzenie matki, aby uznać jej wysiłki związane z utrzymaniem domu, jest niweczone przez podgrupę zwolenników ojca. Ci ostatni uznają jedynie jego starania i jedy nie im przypisują znaczenie. Identycznie zachowują się zwolenni cy matki. Karanie i frustrowanie przeciwstawnej podgrupy staje się z wolna celem samym w sobie. Działania karząco-frustrujące stają się z biegiem czasu dominującym typem działań podgrupy. A jednak grupa jako całość istnieje nadal, albowiem logika tego układu strukturalnego przeciwdziała jej rozpadowi. Rozpad gru py doprowadziłby do utraty sensu istnienia obu przeciwstawnych klik. 285 trwały. Dodatkowym czynnikiem wzmacniającym stabilność układu schizmatycznego w grupie jest obawa przed zwycięstwem której kolwiek ze zwalczających się stron. Jak opisują Bennis i Sheparcl (1956), a także Freud (1975) schizmę podgrup można wyjaśnić także w kategoriach walki dwóch gromad braci zmierzających do obalenia patriarchy pierwotnej hordy. Walka obu podgrup i to talna, obopólna niechęć jest przecież strukturalnym odzwiercie dleniem dążenia do uzyskania maksymalnej równowagi w grupie, która uniemożliwiałaby zwycięstwo jędrnej z podgrup i uzyskanie przez nią przywództwa w imieniu całej grupy. Tak więc — jak pisze Freud — raz utworzony totem braterstwa zdecydowanie sprzyja trwaniu schizmy. Bracia obawiają się, że jeden z nich może zastąpić zastraszonego patriarchę i uzyskać przywództwo nad całą grupą. Schizma jest wiec kontynuowana, albowiem jest to jedyny środek, za pomocą którego udaje się utrzymać równo wagę pomiędzy zwalczającymi się stronami i pewność, że żadna ze stron nie zdominuje drugiej. W tym momencie dochodzimy do kluczowego — jak sądzę — stwierdzenia. Otóż równowaga struk turalna, do jakiej dochodzi w grupie schizmatycznej,

Niekiedy siła wzajemnego sprzężenia obu podgrup oraz trwa łość tego układu strukturalnego bywa wzmacniana przez fakt wzajemnej projekcji (Foulkes, Anthony 1957). Każda z podgrup zaprzecza prawdziwości motywacji i potrzeb podgrupy opozycyj nej, dokonując projekcji swych własnych potrzeb i motywacji. Wytwarza to specyficzny układ schizmatycznych, ale jednocześ nie wzajemnie sprzęgających się podgrup. Obaj autorzy analizują przykład grupy matek, z których połowa nienawidzi swych dzie ci, pozostałe zaś są o mię otwarcie .zatroskane. Obie podgrupy znajdują się w skrajnej schizmie, lecz trwają jako grupa, albo wiem pierwsza zaprzecza prawdziwości motywacji i potrzeb dru giej, narzucając jej swe poczucie moralności w celu dania upustu nienawiści. Podobnie zachowuje się druga podgrupa. Obie, pomi mo iż wzajemnie się zwalczają, są sobie potrzebne jako obiekty swych projekcji i źródło legitymizacji swych działań. Układ, cho ciaż skrajnie podzielony, jest

okupiona jest ogromną ceną — grupa schizmatyczina, na co zwraca uwagę zwłaszcza Freud, nie jest w stanie podjąć jakiejkolwiek pracy, wykonać jakiegokolwiek zadania zewnętrznego. Jest tak nie tyl-

ko dlatego, że — jak pisałem wcześniej — podgrupy przestają dostrzegać istnienie celów zewnętrznych lub też dochodzi do za kwestionowania pierwotnego zadania, lecz także dlatego, że zre alizowanie tego zadania mogłoby doprowadzić do zwycięstwa je dnej z podgrup i uzyskania przez nią władzy nad całością grupy. Tak więc nawet wówczas, gdy podgrupy mają jeszcze zdolność dostrzegania zadań zewnętrznych, logika układu strukturalnego, jaką cechuje się grupa schizmatyczna, skutecznie blokuje możli wość podjęcia działań w celu zrealizowania tych zadań (zob. też Whitaker, Lieberman 1964; Mann R. 1975). Niekiedy sytuacja ta jest przedsionkiem do tyranii grupowej, kiedy to zręczny przy wódca potrafi umiejętnie podtrzymywać schizmatyczny układ strukturalny i podejmować działania zniewalające członków obu podgrup. Ponownie więc widzimy, jak sytuacja strukturalna w grupie może doprowadzić do całkowitego zniewolenia jej członków przy całkowitej, świadomej aprobacie przez nich tego stanu rzeczy. Członkowie grupy schizmatycznej nie widzą możliwości rozwikła nia węzła strukturalnego, w który sami się uwikłali. Przede wszystkim powodowani nie tyle swymi indywidualnymi skłon nościami, ile logiką układu strukturalnego, w którym działają, deprecjonują się nawzajem, definiując te działania jako jedynie w tej sytuacji możliwe. Deprecjacja, wzajemna deprywacja, po zbawianie wolności innych jest wówczas jedynym uzyskującym legitymację typem działania. Mówiłem wcześniej o świadomej aprobacie tych działań ze strony innych — trzeba jednak pamię tać, że mię są one definiowane w kategoriach deprywacji i ograni czania wolności kogokolwiek. Gdyby tak było, grupa musiałaby dysponować normami i standardami społecznymi sankcjonujący mi negatywnie ten typ działań. Co więcej, jest to grupa niezdol na do rozpoznania tego typu działań i oddzielenia ich od pozo stałych. Tak więc jedynie outsider może orzec o istnieniu tam totalnej deprywacji jednostek. Członkowie grupy tego po prostu nie dostrzegają. Powstaje więc pytanie, czy istotnie mamy tu do czynienia z ograniczaniem wolności, deprywacja i totalnym naciskiem gru py na jednostkę, czy też nie? Jest to problem niejednokrotnie po ruszany przez na przykład historyków analizujących różnorodne

286

287

"typy grup politycznych, których działalność oceniana bywała w późniejszych okresach jako zbrodnicza, a w każdym razie głę boko dewiacyjna. Inaczej mówiąc, jest to problem istnienia pun ktu odniesienia w momencie dokonywania takiej oceny przez badacza. Przywódca tyranizujący grupę schizmatyczną, członko wie obu zwalczających się klik zachowujący się brutalnie wobec swych pobratymców z grupy działają w pełni legalnie i prawo mocnie, co umożliwia im system społeczny, struktura grupy. W większości przypadków jest to jedyny układ odniesienia, ja kim dysponują, albowiem jest to ich własna grupa pierwotna. Specyficzna struktura tej grupy powoduje, że interferencja szer szych układów społecznych jest znikoma lub żadna. Tak oto sy stem społeczny małej grupy legitymizuje i wymusza na członkach działania agresywne, zmierzające do deprywacji innych, uniemoż liwiając równocześnie swym członkom rozpoznanie rzeczywistego charakteru tych działań. Ludzie ci nie mają zatem poczucia de prywacji i braku wolności i nie określają też w ten sposób swych •działań wobec innych.

7. STRUKTURA KOMUNIKOWANIA SIĘ: WOLNOŚĆ JEDNOSTKI A WYMOGI STRUKTURY

Struktura komunikowania się nie jest zbyt częstym przed miotem badań w socjologii małych grup (zob. Shaw 1978a; 1978b; Nixon 1979: 65 - 73; Interaction 1975: 258 i nast.; Hare 1976b: 260 - - 277). Tymczasem wiele badań wskazuje na fakt, iż w pewnym sensie ten typ struktury bliskiego dystansu należy do kluczowych elementów małej grupy. Komunikowanie się bowiem to jeden z centralnych procesów grupowych. Jak pisze Marvin E. Shaw: „Żadna grupa [...] nie może funkcjonować efektywnie, zanim jej członkowie nie uzyskają możliwości wzajemnego komunikowania się. [...] swobodny przepływ informacji [...] pomiędzy różnymi członkami determinuje w dużym stopniu efektywność grupy i sa tysfakcję jej członków" (1978a: 313314). Co więcej, jak wykażę to w dalszej części rozdziału, struktura ta ma wyraźny wpływ na rozmiary wolności jednostki i zakres wymogów strukturalnych, jakim ona podlega. Można zaryzykować twierdzenie, iż właśnie w tej strukturze problemy wolności jednostki i nacisków struk tury są widoczne szczególnie wyraźnie i wobec tego stosunkowo łatwo jest je prześledzić. Zanim przejdę do szczegółowej analizy właściwości i działania struktury komunikowania się, chciałbym zwrócić uwagę na fakt, że będąc strukturą bliskiego dystansu, cechuje się ona wszystki mi ogólnymi właściwościami, które zostały wymienione w roz dziale 1. Ponadto jest ona jedną z wielu struktur i aczkolwiek cechuje się znaczną autonomią funkcjonalną, to jednak dokładne wydzielenie jej w rzeczywistej, istniejącej grupie nie jest całko wicie możliwe. Kiedy zatem rozważa się jakąkolwiek strukturę 19 — Małe struktury... 289

zajmującej pozycję centralną bliskiego dystansu, trzeba mieć na uwadze to, że aczkolwiek istnieje ona realnie i autonomicznie, to jednak badacz dochodzi do tego typu konstatacji na drodze analitycznej.

7.1. STRUKTURY SCENTRALIZOWANE I DESCENTRALIZOWANE

7 1.1. Piąć typów struktur komunikowania się. Główne pytanie, które pojawia się w tym momencie, sprowadza się do tego, jakie są możliwe układy struktur komunikowania się oraz jakie są na stępstwa poszczególnych typów struktur dla działania grupy jako całości. Jaki jest wpływ poszczególnych własności struktural nych na efektywność rozwiązywania problemu przez grupę, roz wój organizacyjny grupy, pojawienie się przywództwa, zdolność grupy do efektywnego adaptowania się do nagłych zmian w śro-, dowisku itp. W wielu eksperymentach zapoczątkowanych przez Bavelasa (1948; 1950) wykorzystywano głównie pięć typów struk tur komunikowania się. W niniejszej analizie przedstawię je w postaci struktur dla grup pięcioosobowych, między innymi dla tego, że tego typu grupy najczęściej były przedmiotem badań. Nie oznacza to jednak bynajmniej, że niemożliwe jest stworzenie odpowiedników tych stuktur dla grup większych lub mniejszych. Ograniczam tę analizę jedynie do pięciu poniższych typów, albo wiem różnice między nimi są najbardziej wyraźne. Wszystkie po zostałe typy struktur komunikowania się spotykane w literaturze w mniejszym lub większym stopniu mogą zostać zakwalifikowa ne jako pochodne któregoś z niżej wymienionych, wobec czego ich następstwa dla działania grupy jako całości są bardzo zbliżone do następstw struktur wymienionych w niniejszej analizie. Pierwszym z typów struktur, które chcę krótko scharaktery zować, jest tak zwane koło. Struktura ta charakteryzuje się wy sokim stopniem symetryczności — cztery pozycje są pozycjami peryferyjnymi, a jedna jest pozycją centralną. Ta ostatnia może kontrolować przebieg całego procesu komunikowania się w gru pie, albowiem żadna z osób zajmujących pozycje peryferyjne nie może skontaktować się z kimkolwiek z pozostałych członków gru py bezpośrednio. Uzależnienie informacyjne osób będących na po zycjach peryferyjnych od osoby

jest totalne. W tym miejscu należy, jak sądzę, dokonać dygresja natury metodologicznej. Otóż struktura w takiej postaci jest je dynie heurystycznym modelem, projektem struktury rzeczywis tej. Co prawda dokładnie w takiej postaci była ona stosowana w wielu eksperymentach, chociaż nie musi w idealnie tożsamej postaci wystąpić w grupie rzeczywistej. Jej analiza może jednak dostarczyć istotnych informacji na temat rzeczywistych struktur grupowych odpowiadających sytuacji totalnego uzależnienia in formacyjnego osób zajmujących pozycje peryferyjne od osoby (osób) zajmującej pozycję centralną. Drugim typem struktury komunikowania się jest tak zwany łańcuch. Stopień scentralizowania tej struktury w porównaniu z poprzednią jest znacznie słabszy, albowiem z żadną z pozycji nie jest związana możliwość totalnego sterowania przepływem informacji. Liczba pozycji peryferyjnych, to jest takich, kjtóre stwarzają możliwość kontaktu z pozostałymi członkami grupy je dynie za pośrednictwem danej pozycji, spadła w tym wypadku do dwóch, jednakże pozostałe pozycje są w dokładnie tej samej sytuacji strukturalnej. Można rzec, iż jest to struktura umiarko wanie 290

scentralizowana, albowiem brak tu pozycji dominującej, jednakże fakt istnienia pozycji zdominowanych nakazuje trakto wać ten wzór strukturalny jako należący do kategorii struktur scentralizowanych. W artykule Communicatiori Patterns in Task-oriented Groups opublikowanym w 1950 roku, a potem wielokrotnie przedrukowywanym Bavelas (zob. Bavelas 1979) wprowadził miarę zwaną indeksem centralności, której użyteczność jest dość ograniczona, która jednak jest przydatna do dokonywania bardziej precyzyj nych porównań miedzy wzorcami komunikowania, w szczególności ze względu na stopień scentralizowania danego wzoru (a dokład niej mówiąc — centralność położenia danej pozycji). Bavelas zdefi niował najpierw sumę dystansów (cf x,y) dla danej pozycji. Jest .to minimalna liczba linii komunikacyjnych, które muszą zostać użyte przez osobę zajmującą daną pozycję w celu skomunikowa nia się ze wszystkimi pozostałymi pozycjami w grupie. Indywi dualna suma dystansów w danej strukturze może zostać zsumo wana w celu uzyskania sumy dystansów dla danego układu (d x,y). Jednakże zarówno dokonywanie pełniejszych porównań między 291 że jest to wzór także scentralizowany, jednakże różnice po między poszczególnymi pozycjami są zdecydowanie mniejsze, wo bec tego można mówić o dominacji jednej pozycji nad pozo stałymi. Miary Bavelasa umożliwiają także dokonywanie porównań między poszczególnymi wzorami strukturalnymi. Przede wszyst kim okazuje się, że oba wspomniane wzory są scentralizowane, albowiem w każdym z nich istnieje pozycja dominująca nad po zostałymi, przez co rozumiemy zdolność do kontrolowania procesu przepływu informacji w grupie. Oczywiście wzory te nie są toż same, albowiem w strukturze koła dominacja osoby zajmującej centralną pozycję jest znacznie silniejsza, niż ma to miejsce w łańcuchu. Z drugiej jednak strony stopień peryferyjności pozycji peryferyjnych w „kole" jest mniejszy. Trzecim z często analizowanych wzorów jest tak zwana struk tura „Y". Ma ona wiele cech wspólnych z łańcuchem, jednakże jest bardziej od niego zróżnicowana wewnętrznie. Jedna z pozycji jest zdecydowanie bardziej peryferyjna od pozostałych i to prze de wszystkim wyróżnia tę strukturę od innych. Pozycja dominu jąca

pozycjami w obrębie danego układu strukturalnego, jak i po równywanie pozycji między układami jest możliwe dopiero po zastosowaniu miary centralności położenia danej pozycji w ukła dzie. Procedurę obliczania i bardziej szczegółowe omówienie zna czenia tej miary można znaleźć w tekście Bavelasa opubliko wanym w Elementach mikrosocjologii (Bavelas 1979; zob. też nowsze prace: Beauchamp 1965; MacKenzie 1966a; 1966b; Moxley, Moxley 1974). Porównajmy jeszcze raz wyżej przedstawione wzory, używa jąc miar Bavelasa. Okazuje się, że koło jest wzorem wysoce scen tralizowanym, albowiem jedna z pozycji, uzyskując miarę 8,0, dominuje nad pozostałymi osiągającymi jednostkową miarę 4,6 punktów. Jeśli spojrzeć od tej strony na „łańcuch", wówczas wi dać,

osiąga wysoką liczbę punktów (według miary centralności położenia) w porównaniu z „łańcuchem", jednakże jest ona niż sza niż w najbardziej scentralizowanym wzorze, to jest „kole". Największy dystans pomiędzy pozycją centralną a pozostałymi istnieje w strukturze „koła", albowiem osiąga on 3,4 punktów,

292

czyniąc tę strukturę układem najbardziej scentralizowanym. Stru ktura „Y", aczkolwiek osiąga dolną granicę punktów dla pozycji peryferyjnej (3,9), jest słabiej scentralizowana, albowiem dystans między pozycją dominującą a peryferyjną wynosi 3,1 punktów, czyli mniej niż w „kole". W związku z powyższym nasuwa się uwaga natury metodologicznej. Punkty przypisane każdej pozy cji są wyraźnie zrelatywizowane do danego wzoru, porównania zaś między poszczególnymi wzorami mogą być dokonywane je dynie metodą ustalania dystansu, jaki dzieli poszczególne pozy cje w danym wzorze strukturalnym. Słabszy stopień scentralizo wania wzoru strukturalnego „Y" w porównaniu z „kołem" można też wykazać w inny sposób. Otóż widać wyraźnie, że osoba zaj mująca pozycję peryferyjną w strukturze „Y" uzyskuje większą wolność, albowiem nie jest bezpośrednio kontrolowana przez oso bę zajmującą pozycję dominującą. Z drugiej strony osoba zaj mująca pozycję o randze 5,8 punktów dysponuje pewnym nie wielkim stopniem władzy i niezależności wobec osoby dominu jącej, ponieważ to ona kontroluje bezpośrednio pozycję peryfe ryjną, co oznacza, że ma władzę nad tą pozycją. W „kole" wszy stkie osoby, jak pamiętamy, były bezpośrednio podporządkowane pozycji dominującej. „Łańcuch" jest w takim razie jeszcze słabiej scentralizowa ny, albowiem istnieją aż dwie pozycje, które mają zdolność kon troli nad pozycjami peryferyjnymi. Czwarty i piąty wzór strukturalny, często .poddawane analizie w różnorodnych badaniach eksperymentalnych, wyraźnie różnią się od trzech poprzednich. Jednym z nich jest tak zwany okrąg, w którym istnieją zależność liniowa i powiązanie komunikacyjne między wszystkimi osobami w grupie. Drugim jest tak zwany COMCON, w którym ogólny układ pozycji w strukturze jest ten sam co w „kole", lecz wszyscy członkowie grupy mają możność bezpośredniego kontaktu ze sobą. To, co zdecydowanie różni oba te wzory od poprzednich, to przede wszystkim wyraźny brak pozycji centralnej, dominującej w ten czy inny sposób nad po zostałymi, mającej zdolność (ze względu na swe umiejscowienie w strukturze) do kontrolowania całości lub części grupy. Współ czynnik Bavelasa zastosowany do obu tych struktur przypisuje każdej pozycji równą wartość 5,0 punktów, dlatego też obie po293

struktura zdecentralizowana. 2. Zakładając, że zadanie grupowe jest złożone, układ zdecenwinny być określone jako zdecentralizowane, aczkolwiek można to uzasadnić także inaczej. Otóż jeśli poddać bliższej analizie wzory organizacyjne cechu jące koło, łańcuch i „Y" — struktury, które określamy mianem scentralizowanych — wówczas okaże się, że polegały one na tym, iż zwykle informacja była dostarczana do pozycji centralnej, gdzie podejmowano stosowną decyzje, która z kolei była przesyłana do pozycji peryferyjnych. Tymczasem okrąg i COMCON — określone mianem struktur zdecentralizowanych — nie wykazywały żadnej spójnej organizacji tego typu (Shaw 1978a: 320). Shaw utrzymuje, że miary wprowadzone przez Bayelasa oraz miary powstałe po ich zmodyfikowaniu i udoskonaleniu przez Leavitta (1951) mają niestety pewne braki. Otóż zarówno względ na centralność, miara wprowadzona przez Bavelasa, której sens został przedstawiony wyżej, jak też względna peryferyjność, zde finiowana przez Leavitta, mając wprawdzie zdolność do wyja śniania różnic pomiędzy pozycjami w ramach danego układu, nie mogą wyjaśniać różnic między różnymi układami. Mimo to wy daje się, że zaproponowany tu dość surowy podział na struktury scentralizowane i zdecentralizowane ma wartość informacyjną i pewien stopień użyteczności. 7.1.2. Efektywność, satysfakcja i rodzaj zadania w strukturach scentralizowanych i zdecentralizowanych. Wiele badań ekspery mentalnych (Bavelas 1979; Leavitt 1951; Christie i in. 1952; Guetzikow, Simon 1955; Mohanna, Argyle 1960; Mulder 1960; Shaw i in. 1957) wskazuje na istnienie dwóch generalnych tendencji. Po pierwsze, główne różnice sposobu działania grupy i poziomu satysfakcji członków z uczestnictwa w grupie występują między układami scentralizowanymi i zdecentralizowanymi. Po drugie, kierunek różnic działania grupy jest uzależniony od rodzaju za dania, jakie grupa ma przed sobą do rozwiązania (Shaw 1978a: 321). Stąd też: 1. Zakładając, że zadanie grupowe jest proste, układ scentra lizowany potrzebuje mniej czasu na rozwiązanie tego zadania niż

tralizowany musi zużyć znacznie mniej czasu na rozwiązanie za dania niż struktura scentralizowana. 3. W strukturach zdecentralizowanych jednostki są bardziej aktywne (przesyłają więcej informacji) i przejawiają większą satysfakcję z uczestnictwa w grupie niż osoby w strukturach scentralizowanych, bez względu na rodzaj zadania. 4. Struktury scentralizowane sprzyjają wytwarzaniu scentrali zowanej organizacji (wszyscy członkowie grupy przesyłają infor macje do osoby zajmującej pozycję centralną, która rozwiązuje zadanie, a następnie gotowy wynik przekazuje pozostałym oso bom z grupy), podczas gdy w strukturach zdecentralizowanych z równym prawdopodobieństwem powstaje albo organizacja cał kowicie egalitarna (wszyscy w równym stopniu partycypują w rozwiązaniu zadania) albo organizacja scentralizowana (Shaw 1978a: 325-326). Aczkolwiek sposób pomiaru stopnia scentralizowania struktury zaproponowany przez Bavelasa miał wiele słabych punktów, jed nakże umożliwił stosunkowo solidne przeprowadzenie linii demarkacyjnej pomiędzy strukturami scentralizowanymi i zdecen 294

tralizowanymi. Rozróżnienie to ma dla struktur komunikowania znaczenie podstawowe.
7.2. STOPIEŃ NIEZALEŻNOŚCI POZYCJI W STRUKTURZE KOMUNIKOWANIA SIĘ

się

Jak wskazuje wielu badaczy, wskaźnik scentralizowania da nej struktury skonstruowany przez Bavelasa stał się narzędziem służącym do dokonywania podstawowego podziału struktur na scentralizowane i zdecentralizowane. Okazało się jednak, że te dwa podstawowe typy struktur komunikowania się w małych grupach wywierają bardzo różnorodny wpływ na sposób działa nia całej grupy, co wymaga dodatkowych interpretacji. Leavitt (1951) zwrócił uwagę, że w każdej strukturze istnieją wyraźne różnice między pozycjami pod względem ich potencjal nego dostępu do informacji w grupie. Sugestia Leavitta polegała na tym, iż osoby zajmujące poszczególne pozycje szybko dostrze gają specyfikę swego położenia. Owo zróżnicowane postrzeganie 295 oczywiście powie dzieć, jak czynią to Leavitt i Shaw, że przy niskim stopniu wza jemnego podporządkowania (w sensie nierównej zależności jed nych od drugich) wzrasta morale jednostek, albowiem niezależ ność w grupie zezwala na zrealizowanie kulturowo zdetermino wanych potrzeb autonomii, uznania i osiągnięć. W tej sytuacji zagadnienie wolności jednostki w strukturze mogłoby zostać sprowadzone do problemu uwarunkowań czy też determinant kulturowych — jednostka postrzega niezależność w strukturze jako rzecz pożądaną, albowiem takie ma kulturo wo określone potrzeby. Należałoby założyć, że w kulturach, w których tego typu potrzeby nie zostały wytworzone, niezależność nie będzie wartością cenioną, a więc nie będzie prowadzić do wzrostu morale i satysfakcji. Mimo wysokiego stopnia ogólności, teza ta wyraźnie relaty wizowałaby szereg procesów strukturalnych do właściwości kul tury dominującej w danej grupie. Tymczasem wydaje się, że prawidłowości wytwarzane przez strukturę mają charakter ogól niejszy i bardziej uniwersalny. Jak wskazałem w analizie procesu deindywidualizacji jednostki, w pewnych typach struktur wol ność i

dostępu do informacji w grupie szybko przekształca się w czyn nik strukturalizujący postrzeganie przez jednostkę jej roli w gru pie. W strukturze koła na przykład osobnicy w krótkim czasie rozpoznają możliwości dotarcia do informacji grupowych i dzięki temu definiują naturę swych ról społecznych. Fakt, iż centralna osoba w grupie jest całkowicie autonomiczna i zdolna do sprawo wania totalnej kontroli nad grupą, staje się jedną z najszybciej rozpoznawanych cech grupy. Członkowie tej grupy są całkowicie pozbawieni wolności i niezależności, wszelkie ich działania w sfe rze informacyjnej są zaś podporządkowane pozycji centralnej. W okręgu natomiast, który, jak pamiętamy, jest strukturą zde centralizowaną, nikt nie jest bardziej uzależniony od kogokolwiek innego i wobec tego postrzeganie swej własnej roli w grupie jest także stosunkowo niezróżnicowane. Można

niezależność będzie w sposób nieunikniony prowadzić do dezorganizacji układu społecznego, albowiem naciski struktury regulujące zachowanie jednostki są zbyt słabe i traci ona zdol ność orientacji w grupie. Podobnie zbyt silny wpływ i nacisk ze strony struktury na jednostkę także może w konsekwencji wy-

wołać niepożądaną deindywidualizację. Oczywiście nie jest rze czą możliwą wskazanie optymalnego stopnia nacisków struktu ralnych, które dawałyby dostateczny stopień swobody i niezależ ności przy równoczesnej łatwości rozpoznawania struktury i jej właściwości przez daną jednostkę, albowiem czynnikiem interwe niującym jest właśnie kultura. Tak więc granice optymalnej wol ności i nacisków strukturalnych zawsze można wskazać, aczkol wiek ulegają one przesunięciu w jedną lub drugą stronę w za leżności od tego, jakiego rodzaju wartości, potrzeby i dążenia zostały usankcjonowane przez kulturę tej grupy. Centralizm zawsze ogranicza niezależność w działaniu, wywo łuje jednakże strukturalnie kontrolowane zróżnicowanie działania, satysfakcji, rodzaju przywództwa, zdolności do rozpoznawania struktury itd., czego w żadnym razie nie można jednoznacznie zakwalifikować jako konsekwencji dezorganizującej grupę (Le- avitt 1951: 49). Jeśli jednakże w zderzeniu z określonym typem kultury ograniczenie niezależności zacznie wywoływać procesy deindywidualizacji, wówczas można powiedzieć, że proces dezor ganizacji grupy i jej struktury został zapoczątkowany.

7.3. POZIOM NASYCENIA INFORMACYJNEGO POZYCJI W STRUKTURZE KOMUNIKOWANIA SIĘ

296

Nasycenie informacyjne pozycji w strukturze lub struktury jako całości związane jest z ilością informacji, jakie dana pozy cja lub struktura winny przetworzyć w celu rozwiązania zadania (Gilchrist i in. 1954). Każda pozycja, jak łatwo zauważyć, anali zując wcześniej przedstawione typy struktur, charakteryzuje się określonym typem powiązań z pozostałymi i związaną z tym okre śloną liczbą informacji. Gdy liczba informacji lub przekazów, jakie dana pozycja musi przetworzyć, przekroczy pewien optymal ny poziom, wówczas może dojść do częściowego zablokowania in formacyjnego struktury jako całości lub przynajmniej niektórych jej segmentów. Tak więc może się okazać, że korzystne efekty centralizacji struktury, które mają znaczenie zwłaszcza w wypad ku zadań prostych, zostaną zneutralizowane lub wyeliminowane przez nadmierne nasycenie pozycji centralnej lub całej struktury. 297

W różnorodnych badaniach analizowano przede wszystkim dwa typy nasycenia: nasycenie kanałami komunikacyjnymi, to jest liczbę kanałów komunikacyjnych, z którymi dana pozycja ma do czynienia, oraz nasycenie jednostkami informacji, które zdefiniowano jako liczbę przekazów, z jaką dana pozycja musi sobie poradzić. W celach teoretycznych stosuje się także pojęcie totalnego nasycenia doświadczanego przez daną pozycję, które oznacza sumę wszystkich wymogów nałożnych na tę pozycję, a wynikających z sumy wszystkich „wejść" oraz „wyjść" o cha rakterze informacyjnym, z którymi pozycja ta musi się uporać (Moore, Johnson, Arnold 1972). Pojęcie to, jak sugeruje Shaw (1978a: 328), ma sens szerszy i musi być interpretowane w kategoriach ogólnych wymogów, jakie struktura grupy nakłada na daną pozycję. „Wobec tego — pisze Shaw — totalne nasycenie pozycji jest nie tylko rezultatem wymogów komunikacji wewnątrzgrupowej, lecz także wszelkiego typu innych wymogów związanych z daną sytuacją, takich jak procesy manipulacji danymi konieczne do wykonania zadania. Wymogi tego typu są w istocie «wymogami zadania;*" (1978a: 328). Zatem nasycenie zyskuje daleko szersze znaczenie wykra czające wyraźnie poza ramy struktur komunikowania się — jest to ogólny zespól wymogów strukturalnych skierowanych na daną pozycję (a zatem i jednostkę) charakterystyczny dla danego typu struktury. 7.3.1. Nasycenie i niezależność jako główne determinanty za chowania grupy. Wcześniejsze rozważania doprowadziły do usta lenia istotnej zależności, zgodnie z którą struktury scentralizo wane są efektywniejsze, gdy grupa ma do czynienia z prostymi problemami, podczas gdy grupy o strukturze zdecentralizowanej wykazują większą efektywność przy rozwiązywaniu problemów bardziej złożonych. Powstaje pytanie, czy zależność tę należy traktować jako wyjaśnienie drugiego rzędu, a więc takie, które kończy proces eksplanacji danego zjawiska, czy też jest ono je dynie wyjaśnieniem pierwszego rzędu i wymaga dalszych poszu kiwań. Teza, którą przyjmuje Shaw, polega na tym, iż zarówno niezależność, jak i nasycenie są pierwotnymi determinantami grupowymi wyjaśniającymi fenomen słabszej efektywności struk298

tur scentralizowanych w przypadku rozwiązywania zadania zło żonego. Otóż osoby zajmujące pozycje peryferyjne w strukturach scentralizowanych dysponują ograniczoną wolnością w działaniu z powodu niskiego stopnia niezależności, podczas gdy osoby zaj mujące pozycje centralne dysponują wysokim stopniem nieza leżności, stąd też mają duży margines wolności. Inaczej rzecz wygląda w strukturach zdecentralizowanych, w których stopień niezależności jest wysoki i każdy z członków takiej grupy dy sponuje dużym zakresem wolności. Złożoność zadania nie ma wpływu na stopień niezależności, aczkolwiek odwrotna zależność jest wyraźna i wydaje się czynnikiem kluczowym dla tego pro cesu. Stopień niezależności członków grupy wyraźnie determinu je efektywność struktury w zależności od typu zadania, jakie grupa działająca w ramach danej struktury ma do rozwiązania. Tymczasem nasycenie jest częściowo związane z liczbą kana łów komunikacyjnych dostępnych dla danej pozycji. W tej sytu acji pozycja centralna w strukturze scentralizowanej jest bar dziej podatna na nasycenie niż jakakolwiek dowolna pozycja w strukturze zdecentralizowanej. Jednakże pojawienie się poten cjalnego przesycenia pozycji, a w konsekwencji fragmentu lub nawet całej struktury, zależy od wymogów zadania i nastawienia osobników zajmujących poszczególne pozycje. Niniejsza właści wość struktur komunikowania się należy — moim zdaniem — do (niezwykle interesujących: struktury scentralizowane okazują się bardzo podatne nawet na cechy osobowościowe czy nastawie nie członków zajmujących poszczególne pozycje. Na przykład gdy struktura scentralizowana ma do czynienia ze złożonym za daniem, wówczas wzrastają wyraźnie wymagania, jakim musi spro stać osoba zajmująca pozycję centralną i w konsekwencji łatwo może dojść do przesycenia lub nawet zablokowania struktury. Zatem w małych grupach struktury komunikowania się cechuje następująca ogólna prawidłowość: prawdopodobieństwo, iż stru ktura ulegnie przesyceniu, jest większe przy złożonych niż przy prostych zadaniach oraz większe dla scentralizowanych niż zde centralizowanych układów (Shaw 1978a: 329). Wróćmy ponownie do analizy efektów niezależności i spró bujmy skorelować je z wpływem, jaki na grupę wywiera stopień 299

nasycenia jej struktur komunikowania. Zacznijmy od założenia ,, że we wszelkich tego typu sytuacjach społecznych w skali po nad jednostkowe j istnieje potrzeba osiągnięć i uznania, która prze jawia się oczywiście także w sferze działań indywidualnych. W tej sytuacji negatywny efekt wywołany wzrostem nasycenia struktury scentralizowanej, a będący funkcją złożoności zadania, powinien być dodatkowo wzmocniony przez niechęć członków grupy do zaakceptowania dyktatu centralnej osoby — sytuacja ta jest szczególnie wyraźna w przypadku złożonego zadania. Za danie proste, które rozwiązywane jest przez grupę działającą w ramach scentralizowanej struktury komunikowania się, umożli wia realizowanie potrzeby osiągnięć i uznania, a także nie prowa dzi do dalszego obniżenia poziomu niezależności, stąd też jedno stki wykazują wówczas skłonność do zaakceptowania wniosków osoby zajmującej pozycję centralną. Co więcej, sytuacja ta wpły wa na redukcję nasycenia struktur scentralizowanych, albowiem prowadzi do zmniejszenia liczby wymaganych przekazów infor macyjnych. Natomiast gdy zadanie jest złożone, pojawia się konieczność manipulacji danymi i wówczas struktura scentralizowana okazuje się podwójnie zawodna. Po pierwsze, struktura scentralizowana nie jest w stanie zrealizować potrzeby osiągnięć i uznania w takim stopniu, jak było to możliwe dla zadań prostych: prosty akt prze kazu informacji, jaki wystarczał dla zadań prostych, w przypad ku zadań złożonych jest dysfunkcjonalny. Jest rzeczą interesują cą, że charakter zadania wpływa na zmianę poziomu potrzeb, wobec czego, gdy mamy do czynienia z zadaniem złożonym, po trzeba osiągnięć, uzmania i satysfakcji jest zaspokajana w trakcie rozwiązywania tego zadania. Po drugie, wpływ struktury i cha rakteru zadania na zmianę nastawień członków grupy powoduje, że obecnie nie są oni już skłonni zaakceptować rozwiązania, do jakiego dochodzi osoba zajmująca pozycję centralną. Jak pisze Shaw, w powyższej sytuacji pojawiają się żądania członków, aby przedstawiono im dane, na podstawie których osoba zajmująca pozycję centralną uzyskała właściwe rozwiązanie (Shaw 1978a: 329 - 330). To jednak oczywiście nadmiernie obciąża kanały ko munikacyjne i zazwyczaj struktura osiąga wysoki stopień nasycenia. 300

Przewaga struktur zdecentralizowanych w sytuacjach opisa nych wyżej polega na tym, że wprawdzie charakter zadania także i tutaj wpływa na zmianę rodzaju nastawienia członków, zmianę potrzeb osiągnięć i uznania, to jednak nie dochodzi w wyniku tego do przekroczenia bezpiecznego progu nasycenia. Spowodo wane to jest tym, że każda osoba zazwyczaj dysponuje tym sa mym zakresem informacji potrzebnych do zrealizowania zadania, a nierzadko dochodzi do rozwiązania dzięki swym własnym wy siłkom. Ostatecznie powyższe rozważania można podsumować w po staci następujących ogólnych prawidłowości działania struktur komunikowania się: 1. Struktury zdecentralizowane cechują się wyższym stop niem niezależności w stosunku do struktur scentralizowanych, bez względu na rodzaj zadania. 2. Jeśli grupa rozwiązuje tak zwane zadanie proste, wówczas nasycenie będzie .mniejsze w strukturach scentralizowanych niż zdecentralizowanych. 3. Jeśli grupa rozwiązuje .zadanie złożone, wówczas nasycenie będzie większe w strukturach scentralizowanych niż zdecentrali zowanych. 4. Grupę działającą w ramach zdecentralizowanych struktur komunikowania się będzie cechować wyższy poziom satysfakcji. 5. Niezależnie od rodzaju zadania i typu struktury, im bar dziej centralna jest pozycja danej jednostki, tym wyższy poziom jej satysfakcji. 6. Efektywność struktur komunikowania się (a w konsekwen cji grup działających w ramach danego typu struktury) jest uza leżniona od stopnia scentralizowania i typu zadania w następu jący sposób: "a. Jeśli zadanie jest proste, bardziej efektywna będzie stru ktura scentralizowana; b. Jeśli zadanie jest złożone, struktura zdecentralizowana bę dzie bardziej efektywna niż struktura scentralizowana (Shaw 1978a: 330).

301

struktury towarzyszy spadek niezależności każdego członka. Jak jest to możliwe? Otóż po pierwsze sądzę, że w badaniach struktur komuniko wania się pojęciu „niezależność" jest przypisywany specyficzny sens. Po drugie, niejako w konsekwencji tego, pojawiają się dwa odrębne pojęcia wolności w grupie. Jak pamiętamy, niezależność 302
7.4. WPŁYW ZMIENNYCH PONADJEDNOSTKOWYCH NA SPOSÓB DZIAŁANIA STRUKTUR KOMUNIKOWANIA SIĘ

W badaniach nad strukturami komunikacyjnymi poddano analizie wpływ dwóch głównych zmiennych ponadjednostkowych: wielkości grupy mierzonej liczbą pozycji społecznych składają cych się na podstawowe struktury wewnętrzne grupy oraz zacho wania się grupy w sytuacji, gdy została ona poddana zabiegowi zmiany struktury komunikacyjnej. 7.4.1. Wielkość grupy a procesy komunikowania się w grupie. W wielu badaniach eksperymentalnych (Walker 1954; Leavitt 1951; Shaw 1954; 1978a: 331-332) stwierdzono, że rozrost struk tur grupowych, w tym przypadku struktury komunikowania się, wpływa ogólnie na osłabienie grupy jako całości. Przede wszyst kim ustalono, że wzrost wielkości grupy wpływa na obniżenie się stopnia niezależności każdej pozycji, co wydaje się w świetle ogólnej wiedzy socjologicznej rezultatem dość nieoczekiwanym. Otóż zgodnie z ogólną wiedzą o procesach społecznych wzrost wielkości grupy powoduje na ogół spadek stopnia jej wewnętrz nej spójności, a w konsekwencji spadek zdolności grupy do kon trolowania swych członków, czyli większą ich niezależność. Wzro stowi wielkości grupy towarzyszy także zanik bezpośrednich, oso bistych interakcji na rzecz interakcji pośredniej, co zwiększa ano nimowość stosunków społecznych i tym samym daje większą nie zależność jednostkom uwikłanym w taką strukturę. Porównanie małej, lokalnej społeczności wiejskiej ze społeczeństwem miejskim zazwyczaj prowadzi do konkluzji zbliżonych do powyższej: stopień wolności jednostki w dużych złożonych strukturach po winien być wyższy niż w małych, spójnych grupach opartych na bezpośrednich interakcjach twarzą-w-twarz. Tymczasem badania nad strukturami komunikowania się wskazują, że wzrostowi wiel kości

jednostki zajmującej określoną pozycję w grupie odnosi się z jednej strony głównie do dostępu do informacji, z drugiej zaś do stopnia podporządkowania lub uzależnienia pod tym względem od innych osób w grupie. Jeśli tak, to wyraźnie widać, że wzrost wielkości struktury, powodując wzrost liczby pozycji, musi w konsekwencji prowadzić do wzrostu rozczłonkowania procesu prze pływu informacji w grupie. Im większa grupa, tym więcej pozy cji dysponujących cząstkowymi informacjami lub, przynajmniej, tym więcej pozycji, z którymi należy wejść w interakcje w celu skompletowania informacji niezbędnej do rozwiązania zadania grupowego. W tej sytuacji nawet osoba zajmująca pozycję cen tralną w grupie większej będzie dysponować relatywnie mniejszą niezależnością w porównaniu z osobą w grupie o mniejszej liczbie pozycji. Spadek niezależności jednostki w grupie o większej licz bie pozycji w strukturze wynika także z tego, iż obecność dodat kowych pozycji — jak pisze Shaw — ogranicza do pewnego sto pnia wolność jej działania (Shaw 1978a: 331). Zatem w większej grupie jednostka wprawdzie odczuwa słab sze naciski strukturalne, jest słabiej kontrolowana przez grupę, lecz równocześnie ma do czynienia z bardziej złożoną, skompliko waną strukturą, jest uwikłana w większą ilość relacji, jest przed miotem większej ilości nacisków (aczkolwiek, jak się rzekło, słab szych co do natężenia), większej ilości oczekiwań, a w konse kwencji jej niezależność ulega obniżeniu. Co więcej, większa grupa cechuje się także większym pozio mem nasycenia z tego prostego powodu, że większa struktura cha rakteryzuje się większą liczbą kanałów komunikacyjnych i prze kazywanych informacji, a w dalszej konsekwencji także większy mi wymogami, jakie członkowie stawiają sobie nawzajem w sferze przekazu informacji. 7.4.2. Skutki narzucenia grupie nowej struktury komuniko wania się.. Interesujących danych dotyczących działania grupy dostarczyły eksperymenty, w których podejmowano próby pod dania grupy procesowi zmiany struktury komunikacyjnej (Cohen A. M. i in. 1961; 1962; Cohen, Bennis 1961). Generalnie rzecz biorąc, chodziło o to, jak zachowa się grupa, która ma już spon tanicznie wytworzoną strukturę komunikowania się, gdy zostanie
303

poddana procesowi zmiany tej struktury, a dokładniej mówiąc, gdy narzuci się jej nową strukturę komunikowania. Oczekiwano, że po pierwsze, jeśli nowy, narzucony układ strukturalny będzie pozwalać na kontynuowanie działania grupy w sposób podobny do poprzedniego, nasyceni- i niezależność nie powinny ulec zmia nie. Natomiast, po drugie, jeśli nowa struktura wymusi zmianę procedury działania grupy, wówczas niezależność powinna ulec zmniejszeniu, nasycenie zaś zwiększeniu. W trakcie eksperymen tów testowano różnorodne warianty zmiany struktury grupy: 1. Grupom, które rozwinęły scentralizowaną organizację i scen tralizowany układ komunikowania się, narzucono inną, także scentralizowaną strukturę („koło"), z przywódcą na centralnej lub peryferyjnej pozycji. 2. Grupom, które rozwinęły scentralizowaną organizację i scen tralizowany układ komunikowania się, narzucono strukturę „łań cucha" (stopień scentralizowania słabszy niż w „kole"), z przy wódcą zajmującym centralną lub peryferyjną pozycję. Pierwsza istotna informacja, jaką uzyskano w trakcie tych eksperymentów, sprowadza się do tezy, że w przypadku rozwią zywania zadania prostego grupy oparte na strukturze „koła" do chodziły szybciej do rozwiązania zadania niż grupy działające w ramach mniej scentralizowanej struktury „łańcucha". Drugie istotne spostrzeżenie dotyczy umiejscowienia -przywódcy w nowej strukturze. Gdy przywódca w nowej strukturze zajmował central ną pozycję, wówczas grupa działała efektywniej niż wówczas, gdy w narzuconej strukturze przywódca został ulokowany na pozycji peryferyjnej. Wreszcie satysfakcja grupy okazała się więk sza w tych narzuconych strukturach, w których przywódca był ulokowany na pozycji centralnej, nie zaś peryferyjnej. General nie rzecz biorąc, jak pisze Shaw (1978a: 333), gdy nowa struktura uniemożliwiała grupie funkcjonowanie zgodnie z regułami po przednio utworzonego układu, wówczas niezależność ulegała zmniejszeniu, nasycenie zaś zwiększeniu. Efekt ten można wyjaśnić, odwołując się do prawa petryfika cji form społecznego działania, zgodnie z którym wszelkie formy zbiorowego życia społecznego (w tym także oczywiście wszelkie go rodzaju struktury) mają „konserwatywną" skłonność do utrwa lania

się w swej pierwotnej postaci i trwania przez możliwie

najdłuższy okres. Stąd też wiele zabiegów reformatorskich, obo jętne w jakiej skali byłyby one podejmowane, kończy się niepo wodzeniem — nowe struktury mają silną skłonność do powrotu do swej starej, pierwotnej postaci. Generalnie zatem nzecz biorąc, nowa struktura, która rozbija poprzednią, burzy pierwotnie usta lony porządek organizacyjny, może funkcjonować rrmiiej efektyw nie, albowiem jak się rzekło, wywołuje ona spadek niezależności przy równoczesnym wzroście poziomu nasycenia struktury ko munikacyjnej. Jeśli jednak zmiana polega na narzuceniu grupie struktury mniej restryktywnej (mniej scentralizowanej) w sto sunku do tej, która powstała na skutek procesów spontanicznych, wówczas powyższe prawo przestaje być podstawą trafnych prze widywań. Do pewnego stopnia nieoczekiwanie, albowiem wbrew prawu petryfikacji form społecznego działania, grupy, którym narzucono mniej restryktywną strukturę, ujawniają większy po ziom satysfakcji i efektywności. Można to wyjaśnić tym, że gdy grupa zmienia strukturę z bardzo restryktywnej na mniej restryk tywną, zwłaszcza gdy przejście dokonuje się od struktury scen tralizowanej ku zdecentralizowanej, zakres wolności doświadcza nej w działaniu .niewątpliwe wzrasta, co z kolei powoduje wzrost stopnia niezależności, zarówno rzeczywistej, jak i tej postrzega nej (Cohen A. M. i in. 1961; 1962).

7.5. WPŁYW INDYWIDUALNYCH CHARAKTERYSTYK CZŁONKÓW GRUPY NA STRUKTURY KOMUNIKOWANIA SIĘ

Aczkolwiek struktury grupowe są autonomiczne i słabo po datne na wpływ indywidualnych właściwości jednostek działa jących w ramach tych struktur, to jednak stwierdza się wystę powanie pewnego zakresu oddziaływania. Przeprowadźmy jednak analizę dwóch wybranych typów indywidualnych charakterystyk. 7.5.1. Tendencja do dominowania nad innymi a struktura ko munikowania się. Niektóre osoby cechuje skłonność do domina cji nad innymi zarówno w sensie behawioralnym, jak i werbal nym, a także, w konsekwencji, sztywność postaw i poglądów, czyli zmniejszona zdolność do zmiany postaw lub zapatrywań. 20 — Male struktury... 305

304

Z badań analizowanych przez Marvina E. Shawa (1978a: 342 - 343) wynika, że cechy osobowościowe mogą wywrzeć istotny wpływ na funkcjonowanie grupy w zależności od tego, jaką pozycję oso by te będą zajmować w danej strukturze. Generalnie rzecz bio rąc, osoby skłonne do dominacji wywierają niekorzystny wpływ na działanie struktury jako całości, jednakże właśnie ich lokali zacja w strukturze może przyczynić się w istotny sposób albo do neutralizacji ich negatywnego wpływu, albo do intensyfika cji dezorganizacji grupy. Jednocześnie zaś jednostki o skłonnoś ciach do dominacji bez względu na to, jaką pozycję zajmują w strukturze komunikowania grupy oraz jakim stopniem skłon ności do dominacji się charakteryzują, będą wpływać na spadek niezależności wielu pozycji w strukturze i wzrost nasycenia struk tury jako całości. Jeśli jednak uwzględnimy zmienną określającą położenie w strukturze, wówczas okazuje się, że do pewnego sto pnia neutralizująco wpływa na te osoby ulokowanie ich na pozy cjach dających możliwość sprawowania prawomocnej władzy nad innymi. Z kolei zmienna odnosząca się do stopnia natężenia tej cechy osobowościowej u poszczególnych jednostek wyraźnie neutralizu je negatywny ich wpływ na strukturę, gdy osoby o małych skłon nościach do dominacji zajmą w grupie pozycje centralne. Gdy natomiast osoby o dużych skłonnościach do dominacji znajdują się na pozycjach centralnych, wówczas wydłuży się czas, jakiego grupa będzie potrzebować do rozwiązania zadania, a ponadto obni żeniu ulegnie poziom satysfakcji z uczestnictwa w grupie pozo stałych jej członków. Stąd też ustalenie jakiejś ogólniejszej pra widłowości jest w istocie trudne. Przesunięcie osoby o skłonnoś ci do dominacji na pozycje peryferyjne wywiera, ogólnie rzecz biorąc, negatywny wpływ na efektywność grupy, jeśli jednak bę dzie się ona cechować silną skłonnością do dominacji, stosunkowo korzystniejsze z punktu widzenia efektywności grupy i jej poten cjalnej dezorganizacji będzie zepchnięcie jej na którąś z pozycji peryferyjnych z tego prostego powodu, że jej wpływ na grupę zostanie mimo wszystko ograniczony. Gdy natomiast dana osoba cechuje się umiarkowanym, a przede wszystkim niskim pragnie niem dominacji, wówczas niekiedy pozostawienie jej na jednej 306

z centralnych pozycji może przynieść mniej szkód niż przesunię cie do strefy pozycji peryferyjnych (Berkowitz 1956). Badania te pokazują, że cechy indywidualne, osobowościowe jednostek, aczkolwiek nie mają decydującego wpływu na działa nie struktury, ta bowiem cechuje się autonomią i wewnętrzną lo giką, która nie jest bezpośrednim efektem konfiguracji cech in dywidualnych członków grupy, to jednak wywierają pewien mo dyfikujący, pośredni wpływ i wobec tego nie mogą być całko wicie lekceważone. 7.5.2. Autorytaryzm jednostek w strukturach komunikowania się. Autorytaryzm jest drugą istotną cechą indywidualną, która wywiera pewien modyfikujący wpływ na działanie struktury ko munikowania. Jak powiada Shaw, jest to cecha do pewnego sto pnia podobna do poprzednio analizowanej, niemniej jednak moż na dostrzec istotne różnice zwłaszcza w jej oddziaływaniu na strukturę. Po pierwsze, co jest rzeczą zrozumiałą, autorytaryzm jednostki nie ma bezpośredniego wpływu na to, na jakiej pozy cji znajdzie się taka jednostka w grupie. Osoby o osobowości autorytarnej mogą zajmować zarówno pozycje przywódcze, jak i podporządkowane, a niekiedy też peryferyjne. Istotne natomiast jest to, że, po drugie, jeśli osoba taka zajmie pozycję władzy w grupie, wówczas będzie dążyła do maksymalizacji swej władzy, kontrolowania innych itd. Jeśli jednak, po trzecie, osoba ta znaj dzie się na pozycji peryferyjnej, zazwyczaj zaakceptuje ten sta tus i podporządkuje się osobom zajmującym wyższe pozycje. Do chwili obecnej wpływ cech osobowościowych jednostki o skłonnościach do autorytaryzmu na działanie struktury nie był przedmiotem niniejszej analizy. Zastanówmy się jednak, w ja kim sensie, do jakiego stopnia pojedyncza osoba może wywrzeć wpływ na strukturę. Pamiętajmy, że ogólna teza teoretyczna, wysunięta w pierwszej części książki, głosi, iż struktura rządzi się swymi własnymi prawami, cechuje się własną logiką i wo bec tego wpływ jednostki, jej cech osobowościowych na autono miczną, obiektywną strukturę grupy jest nieistotny. Czy jest tak rzeczywiście? Z badań Shawa (1S59) wynika, że powyższa teza ma swoje zo« 307

uzasadnienie. Otóż osoba autorytarna, zajmując pozycję przywód cy, wydaje wiele rozkazów, ale niewiele komunikatów. Efekt te go jest taki, że w grupach mających autorytarnych przywódców, zajmujących pozycję w centrum struktury scentralizowanej, zmniejsza się zarówno nasycenie, jak i niezależność. Nie zmieni się jednak logika i charakter struktury! Osoba autorytarna może co najwyżej wzmocnić pewne cechy struktury lub osłabić inne. Jeśli analizujemy władzę przywódców autorytarnych, którzy za prowadzali rządy totalitarne .przy użyciu przemocy i strachu, mu simy być świadomi faktu, że ich rola sprowadzała się jedynie do wzmocnienia pewnych już istniejących cech danej struktury. Ina czej mówiąc, w niektórych układach strukturalnych bycie tyra nem jest rzeczą niemal nieosiągalną, podczas gdy inne układy wyraźnie sprzyjają rządom totalitarnym. Wątek ten podejmę nie co szerzej w rozdziale dotyczącym struktur przywództwa. W strukturach zdecentralizowanych wpływ osoby autorytarnej na obniżenie poziomu niezależności innych członków grupy bę dzie wyraźnie .mniejszy niż poprzednio, albowiem tego typu struk tura komunikacyjna nie pozwoli na silne kontrolowanie innych. Co więcej, chociaż przywódcy autorytarni zmniejszają nasycenie w układach scentralizowanych, nie są w stanie wywrzeć takiego wpływu na strukturę zdecentralizowaną, co jest dalszym po twierdzeniem wcześniej wypowiedzianej tezy ogólnej.

8. STRUKTURA PRZYWÓDZTWA: WPŁYW KONTEKSTU STRUKTURALNEGO NA CECHY INDYWIDUALNE JEDNOSTKI

Kolejną, istotną strukturą bliskiego dystansu w małej grupie jest struktura przywództwa. Niektórzy autorzy twierdzą, że istnie nie małych grup niezależnie od powstania struktur przywództwa jest zjawiskiem wyjątkowym (Ridgeway 1983: 213 - 214), inni zaś uważają, że zdarza się tak często (Interaction 1975). W szcze gólności wiele nieformalnych grup pierwotnych (grupy przyja ciół) jest zdaniem Crosbiego pozbawionych struktur przywództwa. Dotyczy to w szczególności grup, które nie zdołały wytworzyć wyraźnie sprecyzowanego celu grupowego i które — jak sugeruje Ridgeway — nie wytworzyły także innych znaczących dla grupy struktur bliskiego dystansu. Oczywiście, że sytuacje takie są moż liwe, ale potwierdza to jedynie wcześniej sformułowaną tezę, iż wszystkie małe grupy można ułożyć wzdłuż skali „grupowości" — od quasi-grup, ąuasi-grupowych agregatów jednostek itd. na jed nym z krańców tej skali do w pełni rozwiniętych, wykrystalizo wanych i trwałych grup na drugim. Wysunąłem wcześniej tezę, którą nadal podtrzymuję, że qua-sigrupy dzieli od w pełni wykrystalizowanych grup przepaść. Innymi słowy mówiąc, regularności spotykane w ąuasi-grupach są całkowicie odmienne od prawidłowości charakteryzujących gru- Py o wykrystalizowanych strukturach tak, że dla ich wyjaśnienia trzeba by wręcz odmiennej socjologii. Do pewnego stopnia po twierdza to Ridgeway, pisząc, że funkcje, które realizuje struktu ra przywództwa, muszą być także jakoś spełnione w grupach struktur tych pozbawionych. Jednakże sposób ich realizacji różna 309

się od tego, jaki występuje w grupach o wykrystalizowanych strukturach wewnętrznych, a zatem można powiedzieć, że tak czy owak ąuasi-grupy działają odmiennie (Ridgeway 1983: 214).

8.1. ODMIENNE PODEJŚCIA DO BADANIA STRUKTUR PRZYWÓDZTWA

Pomijając fakt, że nie zawsze dostrzega się istnienie struktury przywództwa w małej grupie, również wówczas, gdy jest mowa o przywództwie w sensie specyficznej struktury wewnętrznej, trudno zaakceptować stanowiska wielu autorów. 8.1.1. Struktura przywództwa jako rezultat konsensu grupo wego. Cecilia Ridgeway (1983: 205 - 206), powołując się między innymi na ustalenia Crosbiego (Interaction 1975), powiada, że przy wództwo należy rozumieć jako trój elementowy układ: po pierw sze, jest to wypełnianie funkcji wykonawczych w grupie, po dru gie, jest to przyjęcie odpowiedzialności za strukturalizację zacho wań w grupie oraz po trzecie, jest to proces kierowania decyzja mi jako część wysiłków grupy zmierzających do zrealizowania . 1 stojącego przed nią celu. Otóż strukturą przywództwa — twier dzi Ridgeway — jest właśnie rozkład tych wykonawczych praw i obowiązków między członkami danej grupy. Sądzę, że koncep cja ta .w swej istocie zbliżona jest do ogólnych koncepcji grupy krytykowanych w rozdziale 1. Opiera się ona bowiem na założeniu, że rozkład praw wykonawczych i obowiązków związanych z wykonywaniem zadań w grupie jest w gruncie rzeczy produk tem wolnej grupy sił i taki pozostaje także po dokonaniu się kry stalizacji grupy. Do pewnego stopnia przekonanie to jest zbliżo ne też do koncepcji grupy Homansa, której konstytutywnym ele mentem są interakcje pomiędzy jej członkami. Członkowie lepiej realizujący potrzeby grupy lokują się wyżej w hierarchii, ci zaś, którzy czynią to najlepiej, zostają j ej przywódcami. Takie rozu mienie przywództwa tak dalece przypomina interakcyjne podej ście do problemu hierarchii statusów, iż Ridgeway zapytuje, w ja ki sposób zatem możemy 'rozróżnić strukturę przywództwa od hierarchii statusów? Odpowiedź, zdaniem autorki, tkwi w odmien-

nym znaczeniu, jakie struktura przywództwa ma dla grupy. Otóż przywódca może być członkiem grupy o najwyższym statusie, ale jest on równocześnie czymś więcej. Oprócz nagród i przywilejów związanych z faktem posiadania najwyższego statusu w grupie osoba taka ma też specyficzne obowiązki zarządcy grupy. „Obo jętnie, z jakiego powodu, członkowie grupy nabrali przekonania, że ta osoba jest najlepiej przygotowana do kierowania sprawami grupy. Przekonanie to jest wyrażane w normach grupowych, któ re określają prawo przywódcy do podejmowania decyzji i struk-turalizowania działań grupy oraz obowiązek członków grupy speł niania dyrektyw przywódcy. Struktura przywództwa zatem za sadza się na odrębnym zespole norm, które określają rodzaj kon traktu pomiędzy przywódcą a grupą" (Ridgeway 1983: 206). Wydaje się, że powyższe rozumienie struktury przywództwa, wywodzące się bezpośrednio z wcześniejszych wersji teorii wy miany, całkowicie fałszywie interpretuje zjawiska grupowe. Wie le danych wskazuje na zgoła odmienny charakter tej i innych struktur grupowych. Odrębną kwestią, której tutaj podejmować nie będę, jest sposób rozwijania się i powstawania struktur przy wództwa w małych grupach. Dane sugerują, iż ów specyficzny kontrakt, ugoda między członkami i przywódcą, są w grupie zja wiskami sporadycznymi. Dominuje przymus i konieczność, przy wódca zaś jest zdolny spełniać swą funkcję, albowiem dysponuje władzą, którą potrafi umiejętnie wykorzystać. Normatywny kon trakt między grupą i przywódcą jest utopią nawet wtedy, gdy mówimy o władzy legalnej, uprawomocnionej. Nie jest prawdą — jak sądzę — że przywódcy wydają się członkom grupy tymi, któ rzy zasługują na swe pozycje. Nie jest uzasadnione twierdzenie, że umiejętności, motywacja i usługi, jakie przywódca oferuje grupie, muszą zostać przez nią ocenione jako pożądane dla grupy, aby mógł on stać się przywódcą prawomocnym (Ridgeway 1983: 207). Wyjaśnienie tej kontrowersji jest możliwe jedynie przez pokazanie mechaniki działania struktury przywództwa w grupie. 8.1.2. Przywództwo i władza — dwie odmienne perspektywy badawcze. Jednym z najbardziej typowych klasycznych wręcz roz różnień w socjologii jest rozróżnienie pomiędzy przywództwem (leadership, authority), z jednej strony, i władzą (power), z dru-

310

311 tymczasem uległość wobec kogoś, kto dysponuje władzą, nie ma charakteru normatywnego i wymaga bardzo jednoznacznego określenia ewentualnych nagród i kosz tów" (Interaction 1975: 346).

giej. Sięga ono ustaleń Maxa Webera (1946; 1947) i jego znanych rozważań nad władzą i autorytetem. Wielu, jeśli nie większość teoretyków mikrosocjologii kontynuuje tę linię rozważań. Stąd też twierdzi się, że przywództwo i autorytet winny być traktowane zamiennie i należy je rozpatrywać jako zjawiska mające swą strukturalną podstawę. W koncepcji Webera słynne rozróżnienie władzy racjonalnej lub legalnej (zasadzającej się na wierze w le galność wzorów reguł normatywnych oraz prawa tych, którzy dysponują władzą, do wydawania poleceń), władzy tradycyjnej (zasadzającej się na wierze w świętość nieśmiertelnej tradycji i prawomocność statusu tych, którzy na tej podstawie sprawują władzę) oraz władzy charyzmatycznej (opierającej się na przy wiązaniu do świętości, szczególnego bohaterstwa lub wyjątkowych cech indywidualnych osoby oraz wzorów normatywnych lub po rządku społecznego, który został przez tę osobę narzucony) w isto cie rzeczy zmierza do jednoznacznej konkluzji: wszystkie powyż sze typy władzy mają odmienną, aczkolwiek zawsze strukturalną podstawę (Nixon 1979: 160). Przywództwo lub autorytet nie ma jące oparcia w istniejących strukturach grupowych są niemożli we do pomyślenia. Zjawiskiem jakby przeciwstawnym powyższemu jest „wła dza". Od czasów Webera zwykło się ją określać jako zdolność do wywierania wpływu na innych, zdolność do kierowania zacho waniami innych lub modyfikowania ich itd. Jak pisze Crosbie (Interactżon 1975: 346), adaptując to pojęcie do potrzeb mikroso cjologii, władza jest zdolnością d<^ wywoływania zgodnie z wolą osoby władzę posiadającej zmian w zachowaniu innej osoby, naj częściej przez obietnicę nagrody lub groźb~ę~ kary, lub też — dodajmy — przez wywarcie presji, przymusu itd. Jednakże Nixo.n i Crosbie twierdzą także, iż w odróżnieniu od przywództwa wła dza nie jest osadzona w strukturze grupowej (Nixon 1979: 161, Interactżon 1975: 346): „[...] podczas gdy obie [władza i przywódz two — J. S.] są wyraźnymi formami wpływu, uległość wobec przywódcy ma charakter normatywny, wymagając wstrzymania się z wydaniem opinii;

Wydaje się, że mamy tu do czynienia z nieporozumieniem. Do tychczasowe rozważania zawarte w poprzednich rozdziałach wy raźnie — jak sądzę — wskazują, że nie jest możliwe sprawowa nie władzy, wywieranie przymusu, nacisku itp., nawet w najbar dziej brutalnych formach, które nie byłoby osadzone w struktu rze danej grupy. Nie istnieje władza w społeczeństwie (grupie) bez określonego poparcia społecznego, bez towarzyszących jej stru ktur nacisku, wzorów uległości itd. Należy tu oczywiście wyraź nie odróżnić poparcie o charakterze kontraktu społecznego czy umowy społecznej od poparcia wymuszonego przez odpowiednie struktury nacisku i przemocy, które służą określonej formacji władzy. Utopią jest zatem utrzymywanie, że struktury przywódz twa w grupach opierają się na ugodzie społecznej i swoistym kontrakcie. To samo można powiedzieć o twierdzeniu, iż możliwa jest władza w grupie bez stosownego oparcia w siłach społecznych istniejących w obrębie tej grupy, które skłonne są i zdolne do udzielania tej władzy poparcia. Po trzecie wreszcie, kontrfak- tyczny jest pogląd, jakoby władza w grupie — w szczególności ta, która jest władzą przez grupę nie chcianą, nie akceptowaną — istniała poza strukturami przywództwa tej grupy. 312

Wszystkie po wyższe rozróżnienia, które wywodzą się z klasycznych rozważań Webera, prowadzą do nieadekwatnego obrazu układu sił w grupie. Sądzę, że rozróżnienia pomiędzy przywództwem i autorytetem w grupie, z jednej strony, a władzą, z drugiej, mają swój sens, jeśli nada się im następującą postać. Cechą wspólną wszystkich typów układów sił w grupie jest ścisłe ich powiązanie ze strukturą grupy, inaczej mówiąc, nie są możliwe do pomyślenia jakakolwiek władza, przywództwo czy autorytet, które pozostawałyby poza obrębem struktur przywódiz-twa w grupie. Tak więc zarówno władza lubiana, demokratyczna, akceptowana, stosująca łagodne środki: perswazję, nagrody itp., w celu nakłonienia członków grupy do ulegania jej zaleceniom lub nakazom, jak też i władza nie chciana, nie akceptowana przez większość członków grupy, władza tyrańska, stosująca brutalne metody, siłę i przymus mogą istnieć tylko i wyłącznie w ramach struktur grupowych. Należy zatem umieć rozróżniać politologicz-ne czy moralne analizy danej władzy w grupie od analiz socjolo313 konać, pewne pozycje i statusy z racji swego charakteru i uloko wania w strukturze grupy są pozycjami, którym przypisuje się określony autorytet. Pozycje dyrektora, kierownika, prezesa czy niekiedy ojca w grupie rodzinnej z powodu ich specyficznego ulokowania w strukturze grupy są pozycjami przywódcy, autory tetu. Oczywiście z reguły pozycji, którym przypisuje się przy wództwo i autorytet w danej grupie, jest więcej, albowiem każda tego typu struktura obejmuje przynajmniej kilka poziomów. Zwróćmy na przykład uwagę na wcześniej analizowane procesy formowania się i krystalizacji struktur statusów. Otóż struktury przywództwa są z reguły rozbudowane. Obejmują wiele pozycji o różnorodnym charakterze. Jest to zresztą kolejny przyczynek do zagadnienia omawianego poprzednio. Także przywódca nie formalny, który być może do pewnego stopnia stara się osłabić pozycję przywódcy formalnego, a więc będący potencjalnym dla niego konkurentem, jest wyraźnie i mocno zakotwiczony w stru kturach przywództwa grupy. Jednakże niektóre z pozycji struktur przywództwa są słabe ze względu na rozmiary władzy, jaką dy sponują. To umożliwia zasadnicze

gicznych. Powyższa teza stosuje się oczywiście do rozważań socjo logicznych. Na gruncie tak rozumianego strukturalizmu socjologicz nego każda władza jest władzą uprawomocnioną, albowiem jest częścią struktury danej grupy. Dopiero zmiana spojrzenia na pro blem legitymizacji władzy, a zwłaszcza wprowadzenie kategorii politycznych do oceny sytuacji wewnątrz grupy, czyni możliwym rozważanie także problemu braku legitymizacji władzy w pew nych sytuacjach. Potraktujmy te uwagi jako założenie wstępne proponowanego tu ujęcia problemu rozróżnienia między przy wództwem i autorytetem a władzą. Przywództwo i autorytet są kategoriami z dziedziny hierar chicznych układów statusów w grupie. Jak łatwo można się prze -

rozróżnienie przywództwa i władzy. Z powodu określonej organizacji społecznej danej gru py pozycja przywódcy — ze względu na rozmiar władzy — może być w niej słaba. Kiedy indziej jest odwrotnie. Niekiedy przyczy ną słabości władzy danego przywódcy mogą być czynniki nie związane bezpośrednio z organizacją grupy — na przykład brak poparcia może być zrekompensowany faktem dysponowania przez przywódcę sprawnym i rozbudowanym aparatem kontrolowania

314

i wywierania przymusu. Tak więc oba te elementy są integralny mi składnikami struktur przywództwa w grupach. Wreszcie jeśli przyjmujemy założenie o istnieniu układów strukturalnych w grupie, teza o braku legitymizacji władzy czy przywództwa w pewnych sytuacjach odnosi się do sytuacji nie rzeczywistych. Każda władza (w tym i tylko w tym znaczeniu, które zostało wyżej określone) jest uprawomocniona, albowiem jest zakotwiczona w strukturach grupowych i stanowi część ukła du sił w grupie/ Utrata władzy przez przywódcę jest z reguły ostateczna, to jest towarzyszy jej także utrata pozycji w struktu rze. Bez poparcia społecznego, a więc bez posiadania pewnego za kresu władzy, sprawowanie przywództwa jest niemożliwe. Z ko lei osoba lub osoby które mają zdolność do wywierania wpływu na grupę, lecz początkowo „formalnie" nie są przywódcami gru py, szybko nimi zostają lub też „wokół nich" powstają struktury przywództwa. Faza organizowania się struktur w taki czy inny sposób jest z punktu widzenia niniejszych rozważań nieistotna. Teza o niemożliwości władzy nieprawomocnej pozostaje więc w mocy. Sądzę że powyższe stanowisko dobrze charakteryzują niniej sze uwagi Roberta Maclvera: „Przez władzę społeczną rozumie my zdolność do kontrolowania zachowania innych albo bezpo średnio dzięki dekretowi lub też pośrednio przez manipulację osiągalnymi środkami. Przez autorytet rozumiemy utrwalone w ramach dowolnego porządku społecznego — takiego jak mała grupa — prawo do wskazywania polityki, do wydawania sądów w konkretnych kwestiach oraz do regulowania sprzeczności lub szerzej mówiąc — do sprawowania przywództwa wobec innych ludzi. Gdy mówimy o autorytecie, mamy na myśli osobę lub gru pę osób mających te prawa. Akcent kładzie się tu przede wszyst kim na prawo, nie zaś na władzę. Sama władza jako taka jest pozbawiona legitymizacji, mandatu i urzędu. Nawet najbardziej bezwzględny tyran nie zdziała nic, zanim nie przywdzieje szat autorytetu. Wniosek, jaki się pojawia natychmiast, polega na tym, że autorytet (w grupach) nie tworzy porządku, nad którym następnie sprawuje kontrolę, oraz nie podtrzymuje tego porządku jedynie na zasadzie dekretu lub sobie przypisanej władzy [...] Istnieje szerszy konsens, bez którego podstawowy porządek 315

(grupy) mógłby ulec rozpadowi. Konsens ten odgrywa różne role (w różnych grupach) [...] Jednakże zawsze, niezależnie od tego, czy głównie w sposób przyzwalający czy twórczo aktywny, jest on ostateczną podstawą, na której opiera się zwartość i po rządek (grupy)" (1947: 83 - 87). 8.1.3. Niestrukturalistyczne analizy procesów przywództwa. Co najmniej od wczesnych lat czterdziestych obecnego stulecia bada nia nad przywództwem w małych grupach prowadzone były nie zwykle intensywnie; były to zwłaszcza badania eksperymentalne. Okres intensywnych poszukiwań eksperymentalnych został po przedzony rozważaniami teoretyczno-filozoficznymi, które domi nowały od początków wieku aż do drugiej wojny światowej. Głównym motywem tych poszukiwań teoretycznych było dążenie do wyjaśnienia fenomenu przywództwa przez analizę cech osobo wościowych wybitnych przywódców. Prekursorem tych badań był Thornas Carlyle, który także walnie przyczynił się do powstania tak zwanej teorii przywództwa wielkich ludzi. Główną jej przesłanką było przekonanie, że przywódcy pojawiają się i odnoszą sukcesy z powodu pewnych wyjątkowych cech psychologicznych. Przykładami takich szczególnie obdarzonych przez naturę i pre destynowanych do roli przywódcy osób są Aleksander Wielki, Jo anna d'Arc, Napoleon itd. Wadą tego podejścia była nie tyle jego jednoczynnikowość, ile raczej poszukiwanie głównego czynnika wyjaśniającego me chanizm przywództwa w niewłaściwym miejscu. Jeszcze raz oka zało się, że sprowadzenie procesów społecznych do prostej gry sił i czynników psychologicznych ma bardzo ograniczone zastoso wanie. Aby nie być gołosłownym, powołam się na badania Stog-dilla. Otóż w 1948 roku przeanalizował on sto dwadzieścia cztery studia wiążące cechy osobiste przywódcy z jego statusem, zacho waniem, efektywnością itd. Analiza ta pokazała, że aczkolwiek pewne cechy, takie jak: inteligencja, wiedza, niezależność rze czywiście charakteryzowały wielu przywódców, to jednak siła wzajemnych relacji między cechami osobowościowymi a faktem bycia przywódcą była statystycznie nieistotna i ujęcie takie trze ba uznać za upraszczające. „Dana osoba — konkludował Stog-— nie zostaje przywódcą na mocy posiadania pewnej konfi-

guracji cech, lecz wzór osobistych cech przywódcy musi mieć pe wien istotny związek z cechami, działaniami i celami osób jemu podwładnych [...] Dane sugerują, że przywództwo to stosunek istniejący pomiędzy jednostkami w danej sytuacji społecznej. Oso by, które są przywódcami w jednej sytuacji, niekoniecznie mu szą nimi być w innej" (1948: 64). Znane badania Lewina, Ldppitta i White'a nad klimatami prT.ywództwa, które zostały poddane analizie w rozdziale 3, otworzy ły nowy etap poszukiwań wyjaśnienia mechanizmu przywództwa w małych grupach. Podejście reprezentowane przez tych autorów bywa niekiedy nazywane behawioralnym (Chemers 1983: 10), al bowiem zakłada się w nim, że czynnikiem rozstrzygającym o cha rakterze przywództwa w grupie lub tak zwanym klimacie przy wództwa jest właśnie specyficzny typ zachowań przywódcy. Che mers do tej grupy badań zalicza także znaczący wieloletni pro gram badawczy wykonywany w Ohio State University (Shartle 1956; Hemphill 1950; Hemphill, Coons 1957), a także program badawczy zrealizownay przez Roberta Balesa, Philipa Slatera i innych. Najistotniejszy jest fakt, że — jak twierdzi Chemers, a pod czym także skłonny byłbym się podpisać — wszystkie te trzy linie badań w ramach orientacji behawioralnej osiągnęły nonsens. Aczkolwiek pomiary dokonywano za pomocą różno rodnych technik, pewne procesy i struktury były odmiennie na zywane itd., to jednak wspólna teza, którą sformułowano w tych badaniach, brzmi: działanie przywódcy można w uzasadniony sposób opisać za pomocą dwóch typów zachowań — zachowań zorientowanych na zadanie oraz zachowań zorientowanych na stosunki międzyludzkie lub tak zwane problemy spoleczno-emocjo-nalne (Chemers 1983: 11). Sądzę, że powyższą tezę należy zmodyfikować. Otóż problem przywództwa w grupie powinien zostać zinterpretowany w ka tegoriach strukturalnych, nie zaś behawioralnych. Kluczowym czynnikiem wyjaśniającym (a także wyjaśnianym) nie jest tu bo wiem zachowanie przywódcy, lecz struktura przywództwa. Za chowanie przywódcy jest więc jedynie obserwowalnym behawio ralnym odbiciem utrwalonych głębokich układów strukturalnych w grupie. W tym zresztą kierunku zmierzać będzie moja analiza logiki działania struktury przywództwa w małych grupach. W

316
Tabela 8.1. Funkcje i role przywódcze

317

związku z tym sądzę, że trafniejszej interpretacji nurtu behawioralnego dokonał Olmsted (1959: por. też Olmsted i Hare 1978). Rzecz jasna nie będzie to jeszcze w pełni strukturalna interpre tacja, jednak jej główne idee są zbliżone do ujęcia zaproponowa nego przeze mnie w tej pracy. Po pierwsze twierdzi się, że wal cząc o przetrwanie i adaptację do istniejącego szerszego układu społecznego, grupa wytwarza dwa typy „narzędzi" do tego słu żących: strukturę społeczną i kulturę grupową. Strukturą bę dzie w tym wypadku (zob. analizę struktury przeprowadzoną w rozdziale 1) układ ról społecznych, co pozostaje w zgodzie zwłaszcza z koncepcją Balesa. Jako kulturę natomiast będziemy

Żródto: Zestawienie wykonano na podstawie Olmsted 1959.

318

rozumieć tymczasowe układy reguł, wartości, idei i przekonań, jakich używają członkowie grupy w celu interpretowania działań grupowych. Jednostka może się przyczynić do rozwiązania pro blemów grupy wynikających z jej zadań lub też kwestii społecz-no-emocjonalnych, wnosząc swój wkład w stworzenie i utrzyma nie działania struktury lub kultury grupy (Ridgeway 1983: 211; por. też Olmsted 1959).

8.2. LOGIKA DZIAŁANIA STRUKTURY PRZYWÓDZTWA

Wcześniejsze badania, jak zostało to już powiedziane, nasu nęły przypuszczenie, iż procesy przywództwa nie mogą być roz patrywane wyłącznie w kategoriach psychologicznych, osobowoś ciowych lub behawdoralnych, albowiem sięgają one w głąb stru ktur grupowych i same mają charakter strukturalny. Sugestia ta została podjęta przez wielu badaczy, ale wydaje się, że najpeł-sze odbicie znalazła w bardzo złożonym, długotrwałym, szero kim programie badawczym Freda E. Fiedlera. Wstępne założenie tego programu badań głosiło, że przywódz two wiąże się z poziomem strukturalnym. Jednostka zajmująca w strukturze grupy kluczową pozycję wywiera przez tę strukturę wpływ na innych w celu wykonania zadania grupy. Wydawało się zatem oczywiste , że kwestią podstawową będzie pytanie o stan struktury przywództwa w grupie: czy struktura ta będzie sprzy jać, czy też nie efektywnemu oddziaływaniu na podwładnych. Fiedler poddał analizie i pomiarowi wiele parametrów struktury przywództwa w celu znalezienia odpowiedzi na pytanie, w jakich oklicznościach, przy jakim poziomie poszczególnych parametrów struktury przywódca będzie najefektywniej kierować grupą. Na leżało więc oczekiwać, że analiza będzie prowadzona równolegle na dwóch poziomach: z jednej strony, będzie się próbować udzie lić odpowiedzi na pytanie o logikę działania samej struktury, z drugiej zaś, istotne będzie także pytanie, w jakich okolicznoś ciach, w jakiej sytuacji strukturalnej przywódca ma największe szansę na efektywne kierowanie grupą (Fiedler 1978: 176). 8.2.1. Parametry sytuacyjne struktury przywództwa. Fiedler założył, że trzy spośród wielu możliwych parametrów sytuacyj319

nych tworzących strukturę przywództwa odgrywają najistotniej szą rolę: a) afektywne stosunki pomiędzy przywódcą a grupą; b) struktura zadania, jakie grupa powinna zrealizować; c) rozmiary władzy przypisanej do pozycji przywódcy w gru pie. Osobiste stosunki afektywne między przywódcą a najważniej szymi kluczowymi członkami jego grupy są — jak pisze Fiedler — przypuszczalnie czynnikiem zasadniczym. Przywódca, któ ry jest lubiany i respektowany przez gówne osoby w grupie, nie musi dysponować władzą formalną i może podporządkować sobie grupę nawet w okolicznościach, w których przywódca nie lubia ny lub nie respektowany mógłby natrafić na otwartą rewoltę. Powyższa sytuacja ma miejsce wówczas, gdy struktury socjo-metryczne i struktury przywództwa są wobec siebie izomorficzne przynajmniej w wypadku pozycji i statusów kluczowych dla obu struktur. „Przywódca, który czuje się akceptowany przez grupę (i w istocie jest przez nią akceptowany), jest w sposób oczywisty zdolny do bardziej zdecydowanego działania i działa z większym przekonaniem niż przywódca, który czuje się odrzucony przez grupę lub pozbawiony zaufania z jej strony" (Fiedler 1978: 177). Drugim parametrem struktury przywództwa jest struktura zadania, jakie grupa ma przed sobą do rozwiązania. Wbrew po zorom czynnik ten jest ogromnie ważny, chociaż wydaje się nie mieć bezpośredniego związku z kwestią przywództwa. Zadanie przypisane grupie, narzucone jej z zewnątrz przez szerszą organi zację w istocie tworzy „odgórny" porządek — twierdzi Fiedler. Porządek ten może być w wysokim stopniu zaprogramowany i ustrukturalizowany lub też nieustrukturalizowany i niejasny. W obu tych przypadkach sytuacja przywódcy będzie odmienna. Jeśli zadanie jest ustrukturalizowane,«wówczas pozycja przywód cy ulega wyraźnemu wzmocnieniu, albowiem chociażby w jed nym tylko punkcie ma on przewagę nad pozostałymi członkami grupy: dysponuje większą wiedzą na temat poszczególnych faz dochodzenia do rozwiązania. Gdy zadanie jest nieustrukturalizo-wane, przywódca jest w sytuacji trudniejszej, albowiem wie na temat zadania niewiele więcej niż zwykli członkowie i nie może

polecić komuś wykonania wstępnych związanych z nim czyn ności. Rozmiary władzy przypisanej pozycji przywódcy w sposób oczywisty muszą odgrywać istotną rolę w rozumieniu struktury przywództwa. Jest to wyraźnie czynnik charakteryzujący pewne specyficzne cechy tej struktury. Otóż chodzi tutaj o zestaw na gród i sankcji, które są oficjalnie lub tradycyjnie przypisane do pozycji przywódcy. Istotny jest także stopień, w jakim władza przywódcy wspiera się na sile szerszej organizacji, w ramach któ rej funkcjonuje dana mała grupa. Jak trafnie zauważa Fiedler, władza przywódcy jest odwrot nie proporcjonalna do władzy członków jego grupy. „Człowiek, który zajmuje pozycję przywódcy związaną z dużym zakresem władzy, jest w stanie uzyskać uległość pozostałych nawet wów czas, gdy czuje się on osobiście urażony przez grupę. Przewodni czący komitetu dobrowolnie zrzeszonych osób, ogólnie rzecz bio rąc, powinien wpływać na grupę mocą perswazji lub innymi po średnimi środkami [...]" (Fiedler 1978b: 179). W celu pomiaru władzy, jaką kryje w sobie pozycja przywódcy, Fiedler stosował metodę szacowania przy użyciu między innymi takich

określeń, jak: uznanie ze strony przywódcy jest wyżej cenione niż uznanie ze strony członków grupy; przywódca może zalecić ukaranie lub nagrodzenie członka grupy; przywódca może z własnej woli uka rać lub nagrodzić itp. Określenia te były następnie odpowiednio rangowane. Wszystkie te trzy elementy zostały następnie wzajemnie po wiązane w postaci wielowymiarowego modelu sytuacji grupowej zrelaty wizowane j do struktury przywództwa (rysunek 8.1). Niniejszy model można dla jasności wywcidu przedstawić w po staci „linearnej" (rysunek 8.2). W 1967 roku Fiedler wysunął hipotezę, że kontrola sytuacyj na, na którą składają się wyżej wymienione trzy czynniki i któ ra jest zdeterminowana przez te czynniki, jest głównym, zewnętrz nym wobec jednostki, strukturalnym elementem przywództwa w małej grupie, innymi słowy mówiąc, najważniejszy jest sto pień, w jakim stan struktury przywództwa daje przywódcy zdol ność do przewidywania i kontroli działań grupowych (Fiedler,

320

21

— Małe struktury...

321
tury przywództwa)

Chemers, Mahar 1976). „Przywódca, który jest lubiany przez swą grupę, który wie dokładnie, co robić i w jaki sposób postępować oraz który dysponuje stosunkowo silną pozycją określaną przez rozmiary władzy, będzie miał mniej kłopotów z wykonywaniem swojej funkcji niż ktoś, kto jest nie lubiany przez grupę, ma przed sobą niewyraźne, nieustrukturalizowane zadanie oraz nie dysponuje żadną władzą" — pisze Fiedler (1978b: 181). Dlatego też teoria ta przewiduje, iż jeśli strukturę przywództwa można przypisać do oktanty pierwszej i drugiej (por. rysunek 8.1), daje się ona w wysokim stopniu kontrolować przez przywódcę. Stru ktura, której stan pozwala na przypisanie jej do oktant od trze-

stosunki m iędzy dobre dobre dobre dobre złe złe przywódcą i członkami struktura zadania ustrukturanieustruktura ustrukturalizowane lizowane lizowane władza przypisana silna pozycji przywódcy staba silna słaba silna

V III
złe

złe

nieustru'<turclizowane sfaba

stabc silna

wysoka kontrola

umiarkowana kontrola

słaba kontrola

Rysunek 8.2. Linearna interpretacja modelu sytuacji grupowej (struk Rysunek 8.1. Wielowymiarowy model klasyfikacji sytuacji grupowej (źródło: Fiedler 1978a: 181)

-

cię j do szóstej, związana jest z umiarkowaną sterowalnością, nato miast oktanty siódma i ósma określają strukturę przywództwa \v wysokim stopniu nie poddającą się kontroli (Fieler 1978b: 181 --182; Chemers 1983: 13-14; Ridgeway 1983: 234-237). Obraz ten nieco się komplikuje, gdy zwrócimy uwagę na fakt, że w modelu Fiedlera powyższe trzy czynniki są w określony sposób uhierarchizowane według ich znaczenia dla całości stru ktury. Największe znaczenie mają stosunki między przywódcą a członkami grupy. Według Fiedlera przywódca, który cieszy się dużym zaufaniem i sympatią członków grupy, zazwyczaj .nie musi korzystać z władzy, jaką daje jego pozycja, albowiem i bez tego jest on w stanie pokierować grupą w najodpowiedniejszy jego zdaniem sposób. Niniejsza prawidłowość po raz kolejny ujawnia znaczenie, zwłaszcza w małych grupach, struktury soc jonie trycz-, nej. Struktura ta, jak wykazałem, może doprowadzić do niemal całkowitej deindywidualizacji i zniewolenia członków grupy, ale z drugiej strony (na co wskazuje powyższa analiza) w pewnych okolicznościach daje władzę, siłę i wolność. Drugim co do ważności czynnikiem struktury przywództwa jest 322

struktura zadania, albowiem — jak utrzymuje Fiedler — zawiera on także wymogi władzy zwierzchniej, to jest wymogi szerszego, zewnętrznego układu strukturalnego, takie jak na przykład standardowa procedura działania w określonych okolicz nościach. Władza przypisana do pozycji przywódcy jest ostatnim co do ważności czynnikiem. Główna teza teorii Fiedlera zgodna jest całkowicie z ogólnymi założeniami emergentnego strukturalizmu socjologicznego. Twier dzi on bowiem, że postawa przywódcy wymagana do efektywne go działania grupy jest całkowicie zdeterminowana przez cechy struktury przywództwa. Jak łatwo zauważyć, teza ta jest w opo zycji wobec głównych postulatów głoszonych przez Lewina, Lip-pitta i White'a (por. rozdział 3). Ci ostatni utrzymywali, że przy wódca, przyjmując określoną linie .postępowania, jest w stanie wytworzyć określony klimat grupowy, styl przywództwa itd. W koncepcji Fiedlera powiada się, że styl ten jest zaprogramowany przez strukturę. Niekiedy przywództwo o charakterze autokra tycznym jest w określonych okolicznościach jedynym możliwym; niekiedy zaś stan struktury przywództwa w grupie uniemożliwia 323 nast.; Chemers 1983: 12; Fiedler, Potter 1983: 407 i nast.). Otóż skala ta klasyfikuje ludzi na tych, których głów ną motywacją działania jest utrzymywanie lub rozwój ścisłych stosunków międzyludzkich (wysoka pozycja na skali LPC lub motywacja emocjonalna), i na tych, których pierwotną motywa cją jest wypełnienie zadania (niska pozycja na skali LPC lub motywacja zadaniowa). Najtrudniejsze było jednak właśnie zin terpretowanie tego, co właściwie skala LPC mierzy. Ostatecznie wykazano (Chemers, Rice 1974; Fiedler 1978a: 1978c; Fiedler, Chemers 1974), że skala LPC mierzy stosunek orientacji przy wódcy na zadanie do jego orientacji na stosunki międzyludzkie. Rice (1978), który ostatecznie potwierdził celowość tego typu badania struktur przywództwa w małych grupach, konkluduje, że skala LPC odzwierciedla „orientację na postawy i wartości". Przywódca o niskiej pozycji na tej skali nadaje wysoką rangę sukcesowi w wypełnieniu zadania grupy. Preferowanie tej wartości powoduje z kolei, że w grupie pojawiają się określone ze społy postaw, interesów, motywacji i zachowań. Przywódca o ni skiej pozycji na skali LPC — jak pisze Chemers — jest pod wię kszym

wprowadzenie rządów autokratycznych, nawet jeśli przywódca miałby ku temu wyraźne predyspozycje psychologiczne. 8.2.2. Struktura motywacyjna przywódcy. Ten element teorii Fiedlera należy do najbardziej kontrowersyjnych. Wielu autorów usiłujących zdyskwalifikować tę teorię atakowało przede wszyst kim charakterystyczny dla niej sposób ujęcia problemu struktury motywacyjnej przywódcy (Ashour 1973; Korman 1974). W istocie próby ujęcia tego aspektu teorii wyłącznie w kategoriach behawioralnych prowadziły do wielu istotnych nieporozumień (Che-mers, Skrzypek 1972; Fiedler 1973). Założenie teorii jest następu jące: obok czynników o charakterze strukturalnym istotnym ele mentem struktur przywództwa jest także orientacja przywódcy. Fiedler mierzył ją za pomocą skali LPC (Last Preferred Co-worker) (Fiedler 1978b: 182 i

wpływem czynników zadaniowych, czerpie więcej satysfa kcji z sukcesu w wypełnieniu zadania i jest bardziej wyczulony na sygnały związane z zadaniem (Chemers 1983: 12). Przywódca o wysokim wyniku na skali LPC będzie częściej się angażował w działania o charakterze uczestniczącym. Przywódca o niskim

•wyniku będzie wykazywał więcej skłonności do dyrektywnego, strukturalizującego działania członków grupy .zachowania, a także skłonność do bardziej rozważnego działania w sytuacjach cechu jących się niewielkim napięciem oraz do większej represyjności w warunkach dużego stresu (zob. też Strube, Garcia 1981). 8.2.3. Główne prawidłowości działania struktury przywództwa. Skorelowanie ze sobą obu podstawowych parametrów struktury przywództwa, to jest właściwości sytuacyjnych przywództwa w grupie, z jednej strony, oraz struktury motywacyjnej przywódcy, z drugiej, pozwoliło uzyskać wiele ważnych informacji o działa niu struktur przywództwa w małych grupach.

Rysunek 8.3. Korelacja struktury motywacyjnej przywódcy i parame trów sytuacyjnych struktury przywództwa — całościowy obraz zależ ności w obrębie struktury przywództwa (źródło: Fiedler 1978b: 216)

324

Logika działania struktury przywództwa jest więc następują ca. Przywódcy charakteryzujący się mctywacją zadaniową naj efektywniej działają w sytuacji umożliwiającej im albo bardzo wysoką, albo bardzo niską kontrolę nad grupą i wpływ na jej działanie. Przywódcy charakteryzujący się motywacją emocjonal ną działają najefektywniej, gdy dysponują umiarkowanym sto pniem kontroli i wpływu na grupę. 325

przedzona bardzo intensywną krytyką teorii zarówno z zewnątrz,

A oto interpretacja powyższych prawidłowości. Jeśli struktu ra przywództwa umożliwia sprawowanie znacznej kontroli nad grupą oraz szybkie reagowanie grupy na polecenia przywódcy, je śli zadanie grupowe jest jasne i ustrukturalizowane, wówczas efektywność działania grupy można uzyskać dzięki energicznemu i dyrektywnemu stylowi działania przywódcy o motywacji zada niowej. Mówiąc inaczej, w grupie o tak scharakteryzowanej stru kturze przywództwa pojawiają się naciski strukturalne w kierun ku dyrektywnego, zadaniowego zarządzania zachodzącymi w niej procesami. Jakiekolwiek inne działanie przywódcy będzie utrud nione, albowiem znajdzie się w sprzeczności z wzorem struktu ralnym wytworzonym przez grupę. Ponadto działanie sprzeczne z wyłaniającym się wzorem strukturalnym spowoduje spadek efektywności struktury przywództwa i całej grupy. Tymczasem w warunkach niepewności spowodowanej niejas nością zadania grupy słabo reagującej na polecenia przywódcy, im bardziej wrażliwy na klimat stosunków międzyludzkich jest styl działania przywódcy, tym większe jest zaangażowanie i motywa cja do działania pozostałych członków grupy oraz tym wyższa ja kość decyzji przywódcy. Struktura przywództwa umożliwiająca umiarkowany poziom kontroli nad grupą skłania do bardziej emo cjonalnego, ekspresyjnego i wyczulonego zarządzania grupą. Za chowanie przywódcy sprzeczne z naciskami strukturalnymi po winno doprowadzić do spadku efektywności działania grupy. Wreszcie gdy układ parametrów struktury przywództwa umoż liwia bardzo niski poziom kontroli nad grupą, ponownie pojawiają się naciski w kierunku przywództwa dyrektywnego, zorientowa nego głównie na realizacje zadania grupy. Z jednej strony stru ktura przywództwa zaczyna generować tego typu naciski, wy twarzając określone wzory strukturalne, z drugiej zaś dyrektyw-ne działanie przywódcy integruje grupę, podporządkowując jej działania realizacji zadania. Tak czy inaczej wysoką efektywność grupy można uzyskać wówczas, gdy oba główne parametry stru ktury przywództwa, to jest parametry sytuacyjne, z jednej stro ny, a struktura motywacyjna, z drugiej, nie pozostają w konflik cie. Tego typu interpretacja przywództwa w grupie została po -

jak i ze strony współpracowników Fiedlera (Graen, Alvares, Orris, Martella 1970; Mitchell, Biglan, Oncken, Fiedler 1970; McMahon J. T. 1972; Shiflett 1973; Schriesheim, Kerr 1977). W re zultacie doszło do nieznacznej modyfikacji teorii.

Rysunek 8.4. Logika działania struktury przywództwa (źródło: Fie Potter 1983: 409)

dler,

Fiedler i Potter piszą, że obecnie teoria umożliwia także ana lizę dynamiki struktury. Główna teza sprowadza się do tego, że zmiana stopnia kontroli sytuacyjnej wpływa w istotny sposób na stan czynników (nacisków strukturalnych) determinujących stru kturę motywacyjną przywódcy. Gdy kontrola sytuacyjna wzra sta od 'niskiej do umiarkowanej oraz od umiarkowanej do wyso kiej, wówczas zmianie ulega poziom nacisków strukturalnych i przywódca o zadaniowej strukturze motywacyjnej (przy założe niu, że nie zmienia on swej struktury motywacyjnej) traci efek tywność działania (idąc od strony prawej ku lewej wykresu na rysunku 8.4) i ponownie ją odzyskuje, gdy przechodzi do strefy wysokiej kontroli, która charakteryzuje się już innymi naciskami niż poprzednia. Podobnie rzecz wygląda u przywódcy charaktery zującego się emocjonalną strukturą motywacyjną. Jeśli parame try struktury przywództwa umożliwiają jedynie niską kontrolę

326

327 między strefą czy podstrukturą o charakterze spolecz-noemocjonalnym oraz strefą zadaniową. Zachodzi zatem przy puszczenie, które spróbuję zweryfikować w ostatnim rozdziale, że podział na te dwie strefy strukturalne nie ma charakteru lo kalnego i nie ogranicza się wyłącznie do niektórych struktur blis kiego dystansu, lecz stanowi cechę bardziej głęboką, ukrytą, któ ra charakteryzuje strukturę dalekiego dystansu.

nad grupą, przywódca o emocjonalnej strukturze motywacyjnej będzie nieefektywny, gdy jednakże parametry struktury ulegną zmianie i możliwa stanie się umiarkowana kontrola nad grupą, wówczas dojdzie do zrównoważenia całej struktury przywódz twa, co w efekcie spowoduje, że przywódca zorientowany na sto sunki międzyludzkie odzyska zdolność do efektywnego działania. Gdy zmiana sytuacji w grupie spowoduje możliwość wysokiej kontroli nad grupą, przywódca o motywacji emocjonalnej nie zmieni zaś swej orientacji, wówczas ponownie dojdzie do za chwiania spójności i równowagi struktury przywództwa, a przy wódca utraci zdolność do efektywnego kierowania grupą (Fiedler 1983: 409). Symptomatyczne jest, że podobnie jak we wszytkich poprzed nio analizowanych strukturach grupowych istotna okazała się dystynkcja

Część IV. Dialektyka procesów mikrospołecznych i makrospołecznych

9. TEORIA WZAJEMNYCH RELACJI MIĘDZY MIKROSTRUKTURAMI I MAKROSTRUKTURAMI

9.1. TWIERDZENIE O DWUSTOPNIOWOSCI PROCESU KOMUNIKOWANIA SIĘ

PoKOstańmy przy ogólnej koncepcji struktury rzeczywistości społecznej, która została zarysowana w części pierwszej niniej szej książki. Interesujące nas tu relacje to związki między mi krostrukturami i makrostrukturami rozumianymi zgodnie ze sto -

sowaną w tej pracy terminologią. Podstawowe znaczenie dla zrozumienia procesu wzajemnych oddziaływań pomiędzy mikro- i makrostrukturami ma twierdze nie o dwustopniowości procesu, komunikowania się. Z grubsza rzecz biorąc, dotyczy ono pośredniczącej roli małych grup (mi krostruktur) w komunikowaniu się jednostki z makrostrukturą. To ogromnie ważne, ugruntowane empirycznie twierdzenie, sfor mułowane w latach pięćdziesiątych, radykalnie zmieniło dotych czasowy obraz interesujących nas relacji. Badania, które stano wiły jego empiryczną podstawę, uznano nawet, nie bez uzasad nienia, za trzecie odkrycie roli małych grup w procesach społecz nych (pierwsze związane było z badaniami Cooleya, drugie z ba daniami w Hawthorne). Już Lazarsfeld, Berelson'i Gandet (1948) zauważyli, że wpływ grupy pierwotnej na głosowanie jest głęb szy, niż mógłby uznać na przykład Cooley, a więc jest głębszy i bardziej długotrwały niż wpływ, jaki może wywrzeć w dzieciń stwie rodzina przez określonego typu socjalizację (por. też Berel-son, Lazarsfeld, McPhee 1954; Yerba 1961: 30-45). Zauważono, iż na zachowania wyborcze jednostek ma nie tylko wpływ ich 329 prawami probabilistycznymi, a nie deterministyczny mi) makrostruktura nie ma możliwości bezpośredniego dotarcia do jednostek, albowiem chronione są one przed jej wpływem przez struktury małych grup społecznych. Tak więc aby ów proces dwu stopniowego komunikowania mógł zaistnieć, w „warstwie ochron nej" tworzonej przez małe struktury musi znaleźć się jakaś szcze lina. Funkcję taką — jak wykazali to wspomniani autorzy — mogą pełnić niektórzy spośród członków małej grupy, którzy są szczególnie podatni na przekazy makrostruktury, komunikaty środków masowego przekazu itp. Oni to są przywódcami opinii w swoich grupach. Umożliwiają przeniknięcie danego przekazu w obręb struktur małej grupy. Przekaz ów ulega wówczas mody fikowaniu i przystosowaniu do struktur grupowych (Katz 1957). Jak pisze Verba: „Odkrycie pośredniczącej roli małych grup w ko munikowaniu pomiędzy jednostką a środkami masowego przeka zu stanowi silny argument przeciwko koncepcji nowoczesnego społeczeństwa jako społeczeństwa masowego — miejsca, gdzie samotni ludzie pozostają bezbronni wobec środków masowego przekazu" (Yerba 1978: 88). W

przynależność klasowa, religia, zawód itp., a więc czynniki o cha rakterze makrostrukturalnym, lecz także i przede wszystkim ma łe grupy, do których należą. Tak więc pomimo iż w małych gru pach nie powstają określone wartości makrostrukturalne i nie one stwarzają określone alternatywy wyborcze, to właśnie one bezpośrednio kształtują zachowanie jednostek w tej sferze. Dwustopniowość procesu komunikowania się polega więc na funkcjonowaniu małych grup jako swego rodzaju przekaźnika i filtra komunikatów płynących z makrostruktury. Najczęściej (mamy tu oczywiście do czynienia, jak wszędzie w świecie spo łecznym, z

niniejszej pracy, jak łatwo zauwa żyć, silnie przeciwstawiałem się koncepcji nowoczesnego społe czeństwa masowego, która jest w moim przekonaniu kontrfak-tyczna. Świadczy o tym choćby sam fakt istnienia sfery mikro struktur społecznych, tak bogatej w różnorakie procesy i zja wiska. Aby utrzymać koncepcję społeczeństwa masowego, trzeba byłoby albo zaprzeczyć w ogóle istnieniu tych zjawisk, albo też odmówić im jakiegokolwiek znaczenia. Tymczasem jedno i drugie w kontekście danych empirycznych jest rzeczą niezmiernie trud ną, jeśli w ogóle wykonalną. Oczywiście, że zdarzają się sytuacje,

społeczeństwa, okresy dziejowe, kiedy struktura społeczna zaczy na w pewnym stopniu zbliżać się do tego modelu, lecz nigdy nie można mówić o zaniku małych grup, nawet w sytuacjach ekstre malnych (Pawełczyńska 1973). Podobnie jest z procesem dwustopniowego komunikowania się. Ze względu na wszechstronność mikroistruktur proces ten także wydaje się uniwersalny. Jego istnienie wykryto w trakcie badań nad zachowaniami wyborczymi, lecz potwierdzają to także bada nia nad armią, społecznościami lokalnymi czy partiami politycz nymi (Litwak, Szelenyi 1969; Shils 1951; The American 1949: 130 - - 149; Sussman, Burcłr-ial 1968; Litwak 1968). Istnienie tej cechy strukturalnej wywołuje rozliczne konsekwencje. Wymieńmy je z zastrzeżeniem, że nie jest to lista kompletna. 1. Proces dwustopniowego komunikowania się wpływa na mo dyfikację decyzji podejmowanych przez jednostki lub na mody fikację sądów i opinii. Powoduje to, że makrostruktura właściwie nigdy nie ma możliwości bezpośredniego oddziaływania na jedno stki, albowiem zawsze na drodze od nadawcy do odbiorcy znaj duje się modyfikator w postaci siatki grup pierwotnych. Zjawis ko to wykryto we wspomnianych już badaniach nad zachowania mi wyborczymi. 2. Dwustopniowość procesu komunikowania działa także ochronnie, zabezpiecza makrostruktura przed zewnętrzną infil tracją, chroni jej trwałość i stabilność. W badaniach nad armią niemiecką przeprowadzonych przez amerykańskich socjologów tuż po drugiej wojnie światowej wykryto, że istnienie siatki sil nych grup pierwotnych w Wehrmachcie było głównym czynni kiem braku wpływu obcej propagandy na armię niemiecką (Shils, Janowitz 1956). Mechanizm oporu, jaki stawiały grupy pierwotne informacjom propagandowym, polegał na tym, że gru pa jako całość, jej struktury wewnętrzne z natury swej podtrzy mują nieufność czy nawet wręcz wrogie nastawienie jednostek wobec komunikatów w jakiś sposób naruszających status quo, a zwłaszcza wewnątrzną integralność grupy. W omawianym przy padku komunikaty wrogiej propagandy naruszały solidarność gru-Pową, co wywoływało natychmiastowe ich odrzucenie. Brak siat ki silnych grup pierwotnych przypuszczalnie uczyniłby tę armię bardzo podatną na wpływy zewnętrzne .

330

331

W konkluzji wieńczącej badania nad armią niemiecką Shils 3. Dwustopniowość procesu komunikowania się, umiejętnie wy korzystana, może jednak mieć efekt odwrotny do wyżej opisane go — może mianowicie ułatwić oddziaływanie na przykład pro pagandowe i agitacyjne. A wynika to z tej samej funkcji po średnictwa, jaką małe grupy pełnią wobec wielkich zbiorowości i jednostek ludzkich. Oddziaływanie na małe grupy w ten sposób, aby nie naruszyć ich struktur, systemów wartości i wewnętrznej solidarności, może przynieść doskonałe efekty w postaci „pozy skania" ich dla własnych celów i ułatwienia przebiegu procesu wpływu propagandowego. Tego typu techniki propagandowe i agi tacyjne stosowano z powodzeniem między innymi w Związku Ra dzieckim (Inkeles 1950, r. 5 - 8). Podobnie efektywność funkcjo nowania makrostruktury, jej większą sterowalność i spójność można osiągnąć łatwiej i szybciej wówczas, kiedy, sfera mikro struktur zostanie umiejętnie pozyskana dla celów makrostrukturalnych. Wnioski tego typu uzyskano w bardzo wielu badaniach. Na przykład Leightom (1945) wykazał, że komunikowanie się w wiel kich organizacjach było efektywne jedynie wtedy, gdy opierało się na siatce nieformalnych grup pierwotnych funkcjonujących w tej organizacji. Ciekawe rezultaty uzyskali także Shils i Janowitz w cytowanych już badaniach nad armią (1956). Otóż stwierdzili oni bardzo silny związek pomiędzy morale grup pier wotnych a efektywnością w walce, a więc sprawnością wielkiej organizacji militarnej, jaką jest armia. Tam, gdzie warunki poz walały na swobodne zawiązywanie się i funkcjonowanie grup pierwotnych i gdzie grupy te osiągnęły wysoki stopień zgodności, morale było bardzo wysokie, a cpór bardzo efektywny. Niezależ nie od głównych postaw'politycznych żołnierzy. Podobnie w sytuacjach kryzysowych żołnierze pozostawali nadal na swoich po zycjach nie ze względu na konieczność obrony centralnych war tości czy też uległość wobec rozkazów przełożonych, lecz kiero wani lojalnością wobec swych grup pierwotnych. Widać więc wy raźnie, że w skrajnych przypadkach wielka organizacja, makro-struktura może całą swą efektywność i spójność opierać na siatce małych grup, które jako jedyne rozstrzygają o zdolności makro struktury w ogóle do jakiegokolwiek działania.

pisał: „Machina militarna nie osiąga swej wewnętrznej spójnoś ci po prostu dzięki zespołowi rozkazów kontrolujących zachowanie żołnierzy zgodnie z dyscypliną i symbolami formalnej władzy, lecz raczej dzięki systemowi wzajemnie zachodzących na' siebie grup pierwotnych. Przekazywanie i egzekwowanie rozlkazów zgodnie z formalnymi układami władzy może być efektywne je dynie wtedy, gdy pokrywa się ono z systemem grup nieformal nych" (Shils 1951: 45; zob. też The American Soldier 1949, t. 2: 130-149 oraz Dicks 1944; Grinker, Spiegal 1945). Powyższe dane pokazują doskonale, na czym polega funkcja i znaczenie sfery mikrostrukturalnej dla efektywności wielkich struktur. Prawi dłowość tę potwierdził kilka lat później Barnard na całkowicie odmiennym materiale badawczym. Stwierdził, że sprawność wiel kich organizacji formalnych poważnie rośnie, jeśli zespół poleceń, decyzji, komunikowanie się są oparte na siatce grup nieformal nych działających w obrębie organizacji, a zatem grupy te mogą służyć realizacji celów organizacji (Barmard 1950: 123). 4. Dwustopniowość procesu komunikowania się sprzyja za tem, ogólnie rzecz biorąc, transmisji zarówno w jedną, jak i w drugą 332

stronę norm, wartości, poleceń, nakazów itp. Dwustopnio we komunikowanie wbrew pozorom i oczekiwaniom wzmacnia, a nie osłabia szerszą strukturę, dlatego też, jak pisze Ada Finif-ter: „Wiele wielkich organizacji popiera i toleruje istnienie siat ki mniejszych, bardziej intymnych grup pierwotnych jako sposo bu propagowania, rozszerzania organizacyjnie popieranych norm" (1978: 133). Innymi słowy mówiąc, nawet tam, gdzie leżałoby to w granicach możliwości danej makrostruktury, nie „decyduje się" ona na destrukcję dwustopniowego procesu komunikowania. 5. Warto też wymienić, w formie przykładu, jedną z możli wych konsekwencji naruszania zasady dwustopniowości procesu komunikowania się. Otóż brak związków charakterystycznych dla małych, pierwotnych grup może w wielu sytuacjach prowadzić do niestabilności politycznej. Jak pisze Sidney Yerba (1978), eks tremiści polityczni częściej nie mają rodziiny, nie należą do pier wotnych grup religijnych czy grup przyjacielskich. Utrzymują oni kontakt ze społeczeństwem raczej za pośrednictwem komu nikatów ze środków masowego przekazu niż poprzez kontakty osobiste z członkami małej grupy, wizyty, rozmowy itp. Zatem
333

można z pewną ostrożnością stwierdzić, iż ów dwustopniowy pro ces komunikowania się jest integralną cechą względnie zrówno ważonego układu struktur społecznych: jego brak wywołuje róż norodne konsekwencje powszechnie uważane za negatywne. 9.2. USZCZEGÓŁOWIENIE I ROZSZERZENIE TWIERDZENIA O DWUSTOPNIOWOSCI PROCESU KOMUNIKOWANIA SIĘ Wbrew pozorom brak siatki grup pierwotnych nie jest jedynym możliwym typem luki strukturalnej wywołującej niepożądane konsekwencje w procesie komunikowania. Tezę o dwustopniowoś-ci tego procesu można próbować uszczegóławiać zarówno precy zując to, co się dzieje v/ sferze makrostrukturalnej, jak i to, co co się dzieje w sferze mikrostrukturalnej. W drugim przypadku prowadziłoby to do tezy, iż mała grupa także nie działa na je dnostkę „wprost", lecz przez różnego rodzaju własne agerdy, struktury, role społeczne. Ponieważ

niniejsza książka wypełniona, jest tego typu analizami, tej strony zagadnienia podejmować tu nie będę. Gdyby natomiast wziąć pod uwagę sferę makrostruk-tur, to już na pierwszy raut oka (z punktu wrlzenia, jaki domi nował w tej książce) jawi się ona jako bliżej nie określona, nie- zróżnicowana sfera procesów społecznych odmiennego typu, emer- gentnych w stosunku do procesów mikrcstukturalnych. Do pewnego momentu ujęcie takie mogło być wystarczające, jednakże niekiedy może ono poważnie ograniczać nasze możliwości rozpo znawania procesów społecznych: wówczas wymagane byłoby uszczegółowienie i rozszerzenie interesującego nas twierdzenia. W badaniach nad systemem wartości społeczeństwa polskiego Stefan Nowak (1979) odkrył istnienie specyficznego typu luki strukturalnej. Jej bliższe zbadanie pozwoli nam określić kieru nek modyfikacji twierdzenia o dwustopniowości procesu komu nikowania. Dążąc do ustalenia hierarchii ważności różnorodnych przedmiotów społecznych, Nowak zauważył, że ,,[...] w Polsce, jak wszędzie zresztą, najważniejszym przedmiotem dla każdego czło wieka jest on sam. Dlatego ten zespół wartościowań: potrzeby, aspiracje,

oczekiwania, normy właściwego zachowania się, nadzie który jest powiązany z warunkami istnienia i losem
334

je i obawy,

człowieka, tworzy najbardziej rozwinięty i zarazem istotny ze spół kryteriów wartościowania w życiu każdego człowieka" (1979: 155). Powyższa konstatacja nie stoi w sprzeczności z proponowa nym tutaj modelem. Co więcej, wydaje się, że stwierdzone przez Nowaka fakty można przewidzieć na podstawie tego modelu. Z danych Nowaka wynika, że rodzina jest pierwszym, ze wnętrznym wobec jednostki „przedmiotem", który uznaje ona za najważniejszy. „Następnym po rodzinie — pisze Nowak — ty pem ^przedmiotów ważnych* są w naszym społeczeństwie przyja ciele: zarówno przyjaciele pojedynczy, z którymi więzy włączają nas w sieć interpersonalnych powiązań, jak też i całe — nielicz ne z reguły — grupy przyjacielskie, jeśli grupa taka ukształtuje się w sieci przyjacielskich kontaktów" (1979: 158). Widzimy tu wyraźnie dominacje sfery mikrostrukturalnej i — wzmocniony odczuwaną ważnością tej sfery społecznej — wpływ, jaki .mikro struktury wywierają na działania ludzkie. Tu jednakże ciągłość struktury społeczeństwa polskiego ulega załamaniu. „Gdy zaczniemy szukać następnego poziomu grupo wych identyfikacji, stwierdzimy — ku naszemu zdziwieniu — że ludzie postrzegają naród polski jako następną najważniejszą dla nich grupę" (Nowak S. 1979: 159-160). Na czym polega niezwy kłość tej obserwacji? Najlepiej będzie, jeśli ponownie odwołam się do słów Nowaka: „Widzimy więc, że pomiędzy poziomem grup pierwotnych a poziomem narodowej społeczności istnieje — z punktu widzenia identyfikacji ludzi i ich emocjonalnego zaan gażowania — rodzaj próżni socjologicznej. Gdybyśmy chcieli na szkicować gigantyczny «socjogram» oparty na ludzkich poczuciach grupowej więzi i identyfikacji, to tak pojęta społeczna struktura naszego kraju jawiłaby się jako «federacja» grup pierwotnych, rodzin i grup opartych na przyjaźni, zjednoczonych w narodowej wspólnocie z bardzo słabymi innymi typami więzi pomiędzy tymi dwoma poziomami. [...] Jest to zjawisko interesujące, ponieważ jeśli patrzymy na ^obiektywną strukturę społecaną», a szczególnie na strukturę instytucjonalną społeczeństwa, jest ona tak złożona, jak w każdym innym kraju uprzemysłowionym. Mamy złożony wielopoziomowy system administracji kraju, jeszcze bardziej zło żoną wielopoziomową, składającą się z różnych «pionów» struk turę narodowej gospodarki itp. Mamy organizacje polityczne,

335

związki zawodowe itp., lecz żadna z tych instytucji nie wydaje się wywoływać na skalę masową tego rodzaju identyfikacji, któ ra najlepiej ujawnia się w wywiadach, gdy respondent używa słowa «my»" (1979: 160- 161). Innymi słowy mówiąc, próżnia socjologiczna czy też luka strukturalna, jaka została ujawniona w obrębie makrostruktur, powoduje, że brak tu różnorodnych struktur pośredniczących i modyfikujących, które przekazy wypływające z makrostruktur przenosiłyby aż ku grupom pierwotnym i jednostkom. To samo dotyczy oczywiście wszelkiego typu oddziaływań ,,z dołu do gó ry". Brak więzi identyfikacyjnych z różnorodnymi makrostruktu-rami średniego rzędu powoduje, że nie są one wykorzystywane jako możliwe czynniki wpływu na, powiedzmy, państwo. Nowak zresztą tak właśnie tłumaczy istnienie owej próżni socjologicznej: „[...] różnorodne układy «obiektywnej», a przede wszystkim instytucjonalnej struktury społeczeństwa są bardzo słabymi czyn nikami grupotwórczymi: niezdolnymi do wytworzenia u ludzi ta kiego poczucia więzi, które wyraża się w słowie «my»" (1979: 161). Badania Nowaka, z jednej strony, a wszystkie dotychczasowe rozważania zawarte w tej książce, z drugiej, pokazują, żs twier dzenie o dwustopniowości procesu komunikowania jest daleko idącą idealizacją. Ma ono zastosowanie przede wszystkim tam, gdzie do analizy określonych procesów wystarcza najprostszy model struktury świata społecznego, w którym nie zachodzi po trzeba dokonywania jakichkolwiek zróżnicowań w obrębie pozio mu makrostruktur czy pozostałych dwóch poziomów. Jednak w obrębie tego modelu jedyną formą luki strukturalnej możliwą do wykrycia byłoby niedostateczne funkcjonowanie sfery mikro struktur społecznych. Luka strukturalna, o której pisze Stefan Nowak, jest w nim niemożliwa do wykrycia. Reasumując, komunikowanie pionowe jest procesem wielo stopniowym, i to widziane zarówno od strony mikrostruktur, jak i makrostruktur społecznych. Jednakże, jakikolwiek by na ćw pro ces spojrzeć, sieć grup małych, pierwotnych jest dla jego zacho dzenia czynnikiem absolutnie podstawowym. Dlatego też pomimo istnienia luki strukturalnej, owej specyficznej próżni socjologicz nej — jak to nazywa Nowak — proces dwustopniowego komuni kowania się nie uległ załamaniu. Mógłby on natomiast ulec za-

łamaniu wówczas, gdyby udało się stwierdzić brak w strukturze społecznej sieci małych grup społecznych, co nie jest bynajmniej niemożliwe. Tego typu działania socjotechniczne podejmowane były niejednokrotnie w organizacjach przemysłowych i opierały się na, do pewnego stopnia słusznym, założeniu, iż rozbicie siatki grup pierwotnych zwiększy sterowalność organizacji i manipulo- walność organizacji. Nie dostrzegano jednakże towarzyszących temu negatywnych skutków, które z reguły przekreślały wszelkie korzyści. Będzie jeszcze o tym. mowa w dalszych partiach rozdzia łu. Pokazując większą złożoność procesu komunikowania się, w dalszych analizach będę się jednak opierać głównie na twierdzeniu o dwustopniowości tego procesu.
9.3. TWIERDZENIE O ŹRÓDŁACH DWUSTOPNIOWOŚCI PROCESU KOMUNIKOWANIA SIĘ

Przyczyną dwustopniowości procesu komunikowania się są właściwości ludzkiej osobowości, a więc zjawiska występujące na poziomie działań jednostek. W Center and Periphery Edward Shils pisał: „Człowiek znacznie bardziej interesuje się tym, co jest pod ręką, tym co istnieje i jest konkretne, niż tym, co jest odległe i abstrakcyjne. Jest on bardziej wrażliwy, ogólnie rzecz biorąc, na osoby, na statusy tych, co go bezpośrednio otaczają, i na sprawiedliwość, która dotyczy bezpośrednio jego, niż na sym bole czy osoby bardziej oddalone, na system statusów społeczeń stwa jako całości czy na globalny system prawny [...]. W niewi doczny sposób, podświadomie i niejako peryferyjnie, reaguje on także na działanie centralnej władzy, ogólnych społecznych sym boli itd." (1975: 111; por. też Shils 1979). Dowodów na trafność tego przypuszczenia dostarczyły własne badania Shilsa nad armią niemiecką oraz badania Stouffera nad armią amerykańską (The American Soldier 1949). Te ostatnie wykazały „[...] ogromnie waż ną rolę lojalności w stosunku do grup pierwotnych dla morale wojskowego i stąd — dla efektywności w walce. Badania te ujaw niły względnie małe znaczenie prostej identyfikacji z symbolami organizacji wojskowej jako całości, z państwem lub przyczynami politycznymi prowadzenia wojny [...]" (Shils 1951). W Center and Periphery zaś Shils pisał: „Motywacja do walki nie wypływa

336

K~

Male struktury...

337

z określenia jakiegoś politycznego czy strategicznego celu i dąże nia do jego osiągnięcia; jest to funkcja potrzeby popierania swej grupy pierwotnej [podkr. — J. S . ] " (1975: 121). Rozważania te oraz dane empiryczne prowadzą do konkluzji, którą można równocześ nie uznać za twierdzenie o źródłach dwusitopniowości procesu komunikowania w jego podstawowej formie. Otóż „[...] większość ludzi jest członkami szerszego społeczeństwa na mocy związków z innymi ludźmi, z którymi są oni w bezpośrednich kontaktach. Wielu jest cząstką szerszego społeczeństwa jedynie przez swoje związki z grupami pierwotnymi. Jedynie niewielka cześć osób, mających specjalne przygotowanie lub raczej szczególne cechy osobowości, jest zdolna poświęcić więcej uwagi i zainteresowania symbolom szerszego świata" (Shils, Janowitz 1956). Tak więc dwu- stopniowość komunikowania się wynika z cech osobowościowych ludzi, którzy częściej, statystycznie rzecz biorąc, są zdolni do od bierania sygnałów, to jest nakazów, nacisków itp., jedynie z ich własnych mikrostruktur, uczestnicząc w makrostrukturze „za po średnictwem" lub „poprzez" swe własne, bliskie mikrostruktury.

mianowicie, że większość celów nowoczesnego społeczeństwa będą wypełniały wyspecjalizowane formalne organizacje biuro kratyczne. Ponieważ są one sprawniejsze i bardziej kompetentne od grup pierwotnych, te ostatnie zostaną „wyparte" ze struktury społecznej. Tymczasem już w 1949 foku Talcott Parsons sygnali zował istnienie wręcz odwrotnej od wyżej opisanej tendencji. Stwierdził, że pewien typ grup pierwotnych może się oprzeć po wszechnym, niekorzystnym dla nich tendencjom. Jest to rodzina

9.4. TWIERDZENIE O PRZECIWIEŃSTWIE WEWNĘTRZNEJ ATMOSFERY I KOMPLEMENTARNOSCI FUNKCJI MAKROSTRUKTUR I MAŁYCH GRUP SPOŁECZNYCH

Twierdzenie to stoi w wyraźnej opozycji wobec poglądu, iż rozwój społeczeństw współczesnych prowadzi do zaniku wszel kich mikrostruktur. Był to pogląd jeszcze do niedawna niezwykle powszechny. Głosiło go wielu autorów uchodzących za klasyków socjologii (por. Litwak, Szelenyi 1969; ich zdaniem ów po-gląd podzielali Tonnies 1940; Wirth 1957; Simmel 1957). Powiadało się

nuklearna. Późniejsze badania doprowadziły do zasadniczej rewi zji poglądów Tónniesa, Wirtha czy Simmla. Otóż istnieje trend wręcz odwrotny, niż to poprzednio sugerowano. Grupy pierwotne (nie tylko rodzina nuklearna) znajdują się w stanie nieustannego wzrostu i ekspansji. Wynika to stąd, że ich istnienie i funkcjono wanie są niezbędne dla efektywnego działania organizacji biuro kratycznych, makrostruktur czy wręcz całego społeczeństwa (por. m. in. The American Soldier 1949; Shils 1951 oraz Litwak, Sze- lenyi 1969; Sussman, Burchinal 1968; Litwak 1968). Jednakże grupa pierwotna i organizacja biurokratyczna mają antytetyczne, wzajemnie destrukcyjne atmosfery grupowe. Otóż biurokracja — twierdzi Litwak — działa na bazie instrumental nej, charakteryzuje ją bezosobowość wzajemnych kontaktów, na cisk na specjalizację, posługiwanie się regułami itp. Tymczasem grupy pierwotne działają na zasadzie efektywnego systemu oceny, na bazie pokrewieństwa. W odróżnieniu od organizacji biurokra tycznych grupy pierwotne kładą nacisk na szerokie kontakty oso biste, najlepiej typu twarzą-w-twarz (Litwak, Meyer 1966). Oba typy grup są jednak także komplementarne w stosunku do
338

siebie. Istnienie i funkcjonowanie każdej z nich jest konieczne: „[...] zarówno grupa pierwotna, jak i organizacja biurokratyczna działają w istotnych dziedzinach życia, w różny sposób przyczy niając się do osiągnięcia danego celu" (Litwak, Meyer 1966). Oba rodzaje grup są grupami wysoce wyspecjalizowanymi. Grupa pierwotna nadaje się do wykonywania specyficznych zadań, któ rych organizacja wykonać nie może: „[...] dobrze byłoby zbadać — pisze Litwak — kiedy grupa opozycyjna do grupy małej, pier wotnej — monokratyczna biurokracja — okazuje się zawodna [...]. Jest ona nieefektywna tam, gdzie zadanie, które ma ona wypeł nić, jest bardzo rozległe, a jednocześnie bardzo indywidualne lub składa się ono z wielu niewiadomych [...]. Organizacja biurokra tyczna jest najbardziej odpowiednia do zajmowania się zadaniami wymagającymi wyspecjalizowanych ekspertów. Natomiast grupy pierwotne są najodpowiedniejsze dla wszystkich tych zadań, któ rych wykonanie nie wymaga udziału eksperta (Litwak 1968; zob. też Litwak, Meyer 1968). Generalnie rzecz biorąc, zawsze będą istnieć takie dziedziny życia społecznego, takie szczególne zada nia czy funkcje w strukturze społecznej, które mogą być wypeł22*

339

nione albo przez małe, nieformalne grupy społeczne, albo przez wielkie wyspecjalizowane organizacje biurokratyczne. W tym momencie należałoby zwrócić większą uwagę na pro cesy strukturalnego przymusu i nacisku, z jednej stromy, oraz na dążenie jednostki do przekroczenia owych barier struktural nych i poszerzenia swej wolności, z drugiej. Cały dotychczasowy wywód zmierzał głównie do ujęcia przebiegu pierwszego z wy mienionych procesów. Dwustopniowe komunikowanie się było interpretowane jako proces, dzięki któremu struktura społeczna uzyskuje skuteczne narzędzia do zniewalania ludzi, skuteczny środek wywierania przymusu. Dlatego też uprawniona wydaje się następująca generalizacja: im więcej grup pierwotnych w strukturze społecznej i im silniejsze są te grupy, tym silniejsze i efektywniejsze oddziaływanie makrostruktur na działające jednostki. Ale przecież tego typu 'mechanizm strukturalny przyno si

dwojakie skutki. Może on ułatwiać nie tylko strukturalne wy wieranie przymusu na ludzi i ziniewalanie jednostek, ale także poszerzanie ich indywidualnej wolności, stanowiąc środek, za po mocą którego mogłyby wywierać nacisk na strukturę społeczną. Tak więc im więcej grup pierwotnych w strukturze społecznej i im silniejsze są te grupy, tym silniejsze i efektywiniejsze oddzia ływanie jednostek na makrostruktury (por. Szmatka, 1977). O:l tego momentu prezentując kolejne procesy i zależności dotyczące wzajemnych relacji pomiędzy mikro- i maikrostrukturami będę się starał pokazywać również, w jaki sposób określone układy strukturalne, umiejętnie wykorzystywane przez jednostki, umoż liwiają im poszerzanie marginesu swobody i wolności, wykracza nie poza ramy wyznaczone przez strukturę społeczną, przełamy wanie nacisku i przymusu wywieranego na jednostkę przez roz liczne typy struktur.
9.5. TWIERDZENIE DOTYCZĄCE KONFLIKTU MIĘDZY MAŁYMI GRUPAMI A SZERSZYM UKŁADEM MAKROSTRUKTURALNYM

Najprostsza sytuacja konfliktowa między mikro- i makrostruk tur ami polega na tym, że normy szerszego systemu różnią się od norm dominujących w małych grupach, w mikrostruktelralnej sfe340

rze tego systemu. Wywołuje ona przede wszystkim u jednostek konflikt uczestnictwa, polegający na tym, że niemożliwe staje się harmonijne, bezkonfliktowe funkcjonowanie w danym złożonym (a więc wielopoziomowym) układzie społecznym, albowiem kon formizm wobec małej grupy oznacza równocześnie nonkoinformizm wobec norm szerszego systemu (Verba 1961: 91 - 92). Sposoby rozwiązywania przez jednostkę takich konfliktów właściwie nie odbiegają zasadniczo od analizowanych już wcześniej mechaniz mów rozwiązywania konfliktu ról. Istotna jest siła związków między jednostką a małą grupą, która, jak wskazują liczne ba dania empiryczne, rozstrzyga o przebiegu wspomnianego konfliktu i sposobach jego rozładowywania. Otóż brak silnych powiązań jednostki z grupą pierwotną wzmacnia wpływ na jednostkę norm pochodzących z szerszego systemu. Jak wykazały badania Ber narda Berelsona, dominująca norma pochodząca z szerszego sy stemu oddziałuje najsłabiej, gdy mała grupa jest „mocna", to jest gdy dana osoba uczestniczy w małej grupie cechującej się dużym stopniem homogeniczności i spójności oraz orientacją nor matywną przeciwną do tej, która dominuje w szerszym układzie (Berelson, Lazarsfeld, McPhee 1954: 100 - 101). Tak więc przynależność do małych grup może, w pewnych okolicznościach, osłabiać wpływ szerszych makrospołecznych ukła dów na jednostkę. Układ mikrostrukturalny działa wówczas jak swoista bariera ochronna jednostki, skutecznie niwelując wpływ szerszych struktur i ich zdolność do wywierania przymusu. Jeśli jednak w takich okolicznościach jednym z głównych celów ma krostruktury będzie działanie w kierunku zniewolenia jednostki, wówczas nieuchronnie pojawi się ostry konflikt pomiędzy mikro strukturami i makrostrukturami. Ma to szczególne znaczenie — twierdzi Yerba — w odniesieniu do społeczeństw totalitarnych. „Tak dalece, jak dalece społeczeństwa wymagają totalitarnej lo jalności wobec państwa, lojalność wobec grup pierwotnych bę dzie w konflikcie z dominującymi normami politycznymi. Przy należność do rodziny czy innych grup pierwotnych stanowi obszar zachowań będących poza kontrolą rządu" (Yerba 1961: 93). Istnieje szereg danych empirycznych wskazujących wyraźnie na to, iż sfera mikrostrukturalna, sfera małych grup i struktur społecznych, stanowiąc z jednej strony dość skuteczną zaporę

341

płynących zarówno „z góry", jak i „z dołu", to jest zarów szerszej makrostruktury, jak i ze strony własnej

no ze strony

przeciwko wpływom makrostruktur zmierzającym do podporząd kowania ludzkich zachowań, z drugiej strony jest umiejętnie wy korzystywana przez jednostki w celu stawiania oporu żądaniom makrostruktury, a tym samym poszerzania indywidualnej wol ności (Bauer, Inkeles, Kluckhohn 1956: 81; Mead M. 1951: 55 - 57, gdzie poddano analizie funkcjonowanie państwa radzieckiego przed 1956 rokiem, a zwłaszcza w latach trzydziestych). Stąd też tota litarne systemy władzy zawsze podejmowały próby zatomizowa nia, rozczłonkowania stosunków międzyludzkich, dążąc tym sa mym do poddania totalnej kontroli każdej formy więzi społecz nych znajdującej się poniżej poziomu państwa (Nisbet 1953; Arendt 1951). Mechanizm obrony w takiej sytuacji polegał na two rzeniu „kręgu rodzinnego" czegoś na kształt rodziny rozszerzonej, w celu samoobrony na przykład lokalnych przywódców przed żądaniami kierowanymi wobec nich przez instytucje makrosruk-tury. Jak sądzi Yerba, ważne jest to, iż taki „krąg rodzinny", stanowiąc z punktu widzenia dążeń makrostruktury śmiertelne niebezpieczeństwo (ogranicza bowiem poważnie lub całkowicie blokuje możliwości kontroli poszczególnych osób), wobec swych członków wypełnia niezwykle ważną rolę polegającą na tworze niu bariery ochronnej, swoistego sanktuarium. Analizując zjawisko konfliktu między mikro- i makrostrukturami, nie wolno zapominać o tym, że istotny wpływ na „odbiór" sytuacji konfliktowej ma miejsce, jakie jednostka zajmuje w strukturze swej małej grupy. Poprzednio zwracałem już uwag» na to, że przywódcy opinii często znajdują się w sytuacji szczegól nej, umożliwiając wejście różnorodnych przekazów makrostrukturalnych w obręb struktury małej grupy. Obecnie idzie o -nieco inny element ich działalności i sytuacji strukturalnej. Otóż z tego powodu, że zajmują oni szczególne miejsce w stratyfikacji i struk turze grupy, w sposób szczególny i nietypowy, wyraźnie odmien ny od pozostałych członków grupy, podlegają oni także wpływom zewnętrznym i wewnętrznym. Berelson i Steiner (1964) analizu jąc badania z dziedziny teorii organizacji, zauważyli, że przywód cy małych grup społecznych są daleko częściej i w daleko więk szym stopniu przedmiotem różnorodnych żądań, nacisków, ocze kiwań

grupy pierwotnej. Stanowią oni zatem swego rodzaju strefę bu forową szczególnie narażoną na konflikty, wobec czego większość •wypowiadanych tu twierdzeń nie odnosi się w całej rozciągłości do tej strefy strukturalnej małych grup. Innym czynnikiem modyfikującym przebieg analizowanego konfliktu jest stopień odizolowania poszczególnych małych grup w obrębie szerszego układu. Hans L. Zetterberg zauważył, że spadek stopnia izolacji poszczególnych małych grup działających w obrębie danej makrostruktury, wzrost wzajemnych kontaktów pomiędzy grupami i, co za tym idzie, nasilenie się zjawiska rów noczesnego uczestnictwa w wielu różnych grupach wyraźnie wpływają na stoipień zgodności opinii w danej makrostrukturze. Spada zatem prawdopodobieństwo pojawienia się grup o wyraź nie przeciwstawnych systemach norm i wartości, znajdujących się w zdecydowanej opozycji wobec szerszego systemu norm i war tości. Maleje wówczas zatem, ogólnie rzecz biorąc, prawdopodo bieństwo silnego konfliktu pomiędzy mikro- i makrostrukturami lub jego przebieg zostaje radykalne złagodzony (Zetterberg 1962: 83). Na podobne zjawisko zwracają też uwagę Broom i Selznick 342

(1957), którzy twierdzą, iż im silniejsze, im częstsze są interakcje między danymi grupami, tym bardziej stają się one podobne pod względem norm i wartości. Im słabsza łączność lub interakcje pomiędzy nimi, tym silniejsza tendencja do powstawania kon fliktu. I vice versa: im silniejszy konflikt, tym słabsze interakcje pomiędzy grupami. Z powyższych rozważań wyłania się twierdzenie dotyczące konfliktu, które można przedstawić w postaci dwóch następują cych twierdzeń cząstkowych: 1. Jeżeli silne i liczne grupy pierwotne są wrogo nastawione do celów i wartości makrostruktur, to istnieje duże prawdopodo bieństwo, że wpływ makrostruktur na działające jednostki zosta nie zakłócony lub zahamowany. 2. Jeżeli silne i liczne grupy pierwotne są wrogo nastawione do celów i wartości makrostruktur, to jest bardzo prawdopodob ne, że oddziaływanie jednostek na makrostruktury doprowadzi do ich rozbicia lub zakłóci ich poprawne funkcjonowanie (Szmatka 1977: 162).
343

9.6. TWIERDZENIE O ZASPOKAJANIU POTRZEB AFEKTYWNYCH PRZEZ MIKROSTRUKTURY

Uczestnictwo w danej makrostrukturze, któremu .nie towarzy szy równoczesny udział w odpowiednich małych grupach społecz nych, może wywołać istnienie tak zwanej luki afektywnej. Chris Argyris (1957), który opisał to zjawisko, powiada, że stosunki w wielkich organizacjach, cechujące się zazwyczaj jedynie czę ściowym zaangażowaniem osobowości jednostki, zorientowaniem na cel itd., nie są w stanie zagwarantować jednostce dostatecz nego zaspokojenia jej potrzeb emocjonalnych i efektywnych. Ów szerszy system może wprawdzie zaoferować jednostce pewien ro dzaj satysfakcji, na przykład przez związanie jej z symbolami pań stwa, charyzmatycznym

przywódcą itp., lecz specyficzne wymo gi, jakie jej stawia, oraz dystans, jaki dzieli centrum władzy od jednostki, powodują, że system nie może skutecznie zaspokoić afektywnych potrzeb jednostki (por. też Yerba 1961: 94). Po wstaje wówczas luka afektywna, bardzo zbliżona do próżni so cjologicznej wykrytej przez Stefana Nowaka w społeczeństwie polskim końca lat siedemdziesiątych. Różnica polega na tym, że próżnia socjologiczna Nowaka powstawała, jak pamiętamy, z powodu braku identyfikacji jednostek z pewnego typu mikrostruk turami społecznymi. Można więc było ją zaobserwować między poziomem mikrostruktur społecznych a strukturami najszerszy mi, jak naród czy państwo. Luka afektywna natomiast powstaje tam, gdzie nie ma dostatecznie silnie rozwiniętych mikrostruktur społecznych. Ponadto próżnia socjologiczna dotyczyła w więk szym stopniu zjawiska ciągłości struktury społecznej, jej zdolności do transmitowania komunikatów w górę i w dół za pc-ired-nictwem wszystkich szczebli i poziomów danego układu struktu ralnego. Tymczasem luka afektywna dotyczy raczej sytuacji sa mej jednostki, której niekompletny układ strukturalny nie jest w stanie dostarczyć wszystkich niezbędnych

bodźców, uniemożli wiając przez to jej pełną adaptację w ramach struktury. Zdaniem Argyrisa małe grupy pierwotne stanowią zarazem swoisty stru kturalny mechanizm adaptacyjny, dzięki któremu zlikwidowana zostaje luka afektywna. Sidney Verba zwraca uwagę, że także w systemach politycznych można odnaleźć małe grupy zdolne do

wypełnienia owej luki, na przykład lokalne organizacje politycz ne dające jednostce poczucie przynależności do systemu politycz nego. Dysponowanie mechanizmami umożliwiającymi niwelowanie luki afektywnej i zaspokajanie potrzeb emocjonalnych jednostek jest niezwykle ważne także z punktu widzenia makrostruktury. Wielokrotnie przywoływane w tej książce badania Shilsa i Jano-witza nad armią amerykańską pośrednio wskazują również, że lojalność wobec małych grup może skłaniać jednostkę do popie rania systemu szerszego. Badania te, podobnie jak badania nad armią niemiecką, dowiodły, iż motywacja żołnierzy do walki opie rała się na lojalności wobec grup pierwotnych. Tak więc w sytua cji analizowanej przez Shilsa i Janowitza dał się dostrzec, jak trafnie zauważa także Yerba, wyraźny, bezpośredni związek mię dzy bezpieczeństwem afektywnym i nagrodami emocjonalnymi płynącymi z grup pierwotnych a zdolnością żołnierzy do efek tywnego działania na rzecz szerszego systemu (Shils, Janowitz 1956; Yerba 1961). Shils i Janowitz twierdzą, że zdolność żołnierzy do stawiania oporu jest funkcją zdolności bezpośrednich grup pierwotnych, do których należą, do unikania dezintegracji spo łecznej. Gdy bezpośrednia grupa pierwotna (rnała) jest w stanie spełnić podstawowe potrzeby jednostki, zapewniając jej intymność oraz szacunek zarówno ze strony oficerów, jak i żołnierzy, a tak że poczucie siły i harmonijne stosunki za zwierzchnikami, wów czas jej zainteresowanie samą osobą, ten — jak to nazywają Shils i Janowitz — współczynnik egoizmu, który mógłby prowadzić do rozbicia grupy i zmniejszenia jej efektywności, ulega zminimali zowaniu. Yerba natomiast zauważa, iż według wielu socjologów polityki jednym z głównych czynników skłaniających pewne oso by do przynależności do partii komunistycznej jest fakt, iż głę bokie więzi polityczne wynikające z zasad organizacyjnych tej partii zaspokajają potrzeby afektywne niemożliwe do zaspokoje nia w różnorodnych grupach wtórnych społeczeństwa. Organiza cja partyjna zastępuje często słabnące związki z rodziną lub ko ściołem. Niemożność zaspokojenia potrzeb afektywnych jednostek w danym układzie strukturalnym, zwłaszcza spowodowana brakiem dostatecznie silnych mikrostruktur, wywołuje istotne negatywne
345

344

biorąc, nieistotne. Zreasumujmy dotychczasowe usta lenia dotyczące tej kwestii: skutki dla tego układu, destabilizuje maikrostrukturę. Lojalność wobec małych grup mogła prowadzić do zachowań na rzecz makrostruktury, a brak sytemu mikrostruktur w danym układzie prowadził do destabilizacji makrostruktury. Zjawisko to wykryto między innymi podczas badań nad zachowaniami politycznymi. Ustalono, iż brak sieoi małych grup w danym systemie politycz nym prowadzi z reguły do jego niestabilności. Reasumując, sieć grup małych, mikrostruktur spełnia istotne funkcje afektywne i emocjonalne wobec jednostek. Niezrealizo wanie tych potrzeb i niemożność spełniania tych funkcji przez dany układ srukturalny wywołują daleko idące perturbacje nie tyle wobec innych jednostek, ile wobec tego układu struktural nego — makrostruktury.

9.7. TWIERDZENIE O ZWIĄZKACH I ZALEŻNOŚCIACH MIĘDZY DZIAŁANIEM JEDNOSTEK I MAKROSTRUKTUR

Dotychczasowe rozważania dostarczają wystarczająco obszer nego materiału empirycznego, aby można było sformułować kil ka tez ogólniejszych dotyczących funkcjonowania jednostek w makrostrukturaeh. Niepisaną regułą w różnorodnych opracowa niach socjologicznych, polskich lub zagranicznych, jest formuło wanie twierdzeń o makrostrukturach w kategoriach działających w nich jednostek i odwrotnie — formułowanie twierdzeń o je dnostkach w kategoriach układu makrostrukturalnego, w jakim one działają. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby za tą manierą nie kryło się przekonanie, iż takie ujęcie jest uprawnione, albo wiem działanie makrostruktury, to nic innego jak system działań wielu jednostek, podobnie jak i działanie jednostki w danym ukła dzie makrostrukturalnym jest niczym innym jak reagowaniem jednostki na bodźce, naciski i wymogi makrostrukturalne. Jednak że z dotychczasowych analiz wyraźnie wynika, że tego typu ro zumowanie nie jest teoretycznie uzasadnione, albowiem bezpo średnie uczestnictwo jednostek w makrostrukturze jest, statys tycznie rzecz

1. Większość działających jednostek jest członkami makro- struktur społecznych jedynie przez swe związki z grupami pier wotnymi (Shils, Janowitz 1956). 2. Identyfikacja działających jednostek z symbolami makrostruktur społecznych jest mało istotna dla efektywności funkcjo nowania tych makrostruktur (Shils 1951). 3. Jeśli u działających jednostek pojawia się motywacja do określonego działania, to nie wynika ona z akceptacji i dążenia do osiągnięcia celów makrostruktury. 4. Jeśli u działających jednostek pojawia się motywacja do określonego działania, to wynika ona z akceptacji dążenia do osiągnięcia celów grupy pierwotnej (Shils 1951). 5. Integracja makrostruktury społecznej dokonuje się dzięki przywiązaniu działających jednostek do grup pierwotnych i ich symboli, nie zaś do symboli i wartości tej makrostruktury (Shils 1975: 116). 6. Zdolność działających jednostek do efektywnego działania w makrostrukturach społecznych jest uzależniona od zdolności ich grup pierwotnych do unikania dezintegracji (Shils, Janowitz 1956).
346

7. Wpływ makrostruktury na działające jednostki przez wtór ne, makrostrukturalne symbole i wartości jest skuteczny wów czas, gdy te symbole i wartości dotyczą pierwotnych potrzeb jednostek (Shils, Janowitz 1956). 8. Grupy pierwotne wzmacniają i stabilizują pozycje poszcze gólnych działających jednostek w szerszym układzie makrostruk tur (Cooley 1909). 9. Wpływ makrostruktury na działające jednostki jest sku teczny wówczas, gdy dokonuje się przez grupy pierwotne, do których należą te jednostki (Shils, Janowitz 1956). 10. Im bardziej symbole i wartości makrostruktury są związa ne z zaspokajaniem pierwotnych potrzeb działających jednostek, tym bardziej integracja grupy pierwotnej jest uzależniona od akceptacji tych wtórnych symboli (Shils, Janowitz 1956). Twierdzenia te składają się na ogólniejszą tezę dotyczącą związków między jednostkami i makrostrukturami: niemożliwe jest w socjologicznie znaczącym zakresie bezpośrednie oddziały wanie między makrostruktur ą i jednostkami. Przepływ ów —
347

niezależnie od jego kierunku — zawsze dokonuje się za pośred nictwem mikrostruktur społecznych. One też w dużym stopniu decydują o pozycji, jaką jednostka zajmie w mafcrostrukturze, albowiem w istotny sposób wzmacniają i stabilizują jej położenie.

9.8. WPŁYW ZMIENNYCH „SOLIDARNOŚĆ GRUPOWA", „HOMOGENICZNOSC" I „INTEGRACJA" NA PRZEBIEG ZALEŻNOŚCI MIĘDZY MIKROSTRUKTURAMI I MAKROSTRUKTURAMI

Siedem powyższych twierdzeń charakteryzuje przebieg pod -

stawowych procesów wiążących się ż wzajemnym oddziaływaniem mikro- i makrostruktur. Oddziaływania te mogą jednak ulegać modyfikacji w zależności od natężenia występowania poszczegól nych zmiennych uwikłanych w ten proces. Zacznijmy analizę od charakterystyki wpływu na powyższą zależność zmiennych solidarność grupowa, homogeniczność, integracja. Zmienne te dotyczą wyłącznie małych grup, a więc są jedną z dodatkowych charak terystyk sfery mikrostruktur społecznych. Zdefiniujmy solidar ność jako skłonność członków grupy raczej do popierania działań grupowych niż do przeciwstawiania się grupie. Oczywiście tak rozumiana solidarność może być efektem działania wielu czynni ków w obrębie grupy; między innymi jest wywołana wysokim stopniem spójności i homogeniczncści grupy. Niewątpliwie wpływ na wzrost lub spadek stopnia solidarności grupowej ma także określony stan struktur socjometrycznych tej grupy. Pierwotnie ustaliliśmy, że zarówno wpływ makrostruktury na jednostki dokonuje się jedynie za pośrednictwem małych grup, podobnie jak i wpływ na makrostruktur ę jest możliwy jedynie dzięki grupie pierwotnej. Oba typy oddziaływań mogą jednak ulegać istotnym

zmianom: ich natężenie i efektywność mogą wzrastać lub zmniejszać się aż do całkowitego zaniku w zależnoś ci od tego, jak dalece rozwinęła się w grupach pierwotnych ich solidarność grupowa. Otóż wysoki stopień solidarności grupowej przy zgodności celów i systemów wartości makro- i mikrostruktu ry może wzmacniać motywacje jednostek do wypełniania naka zów makrostrukturalnych, ich poczucie obowiązku wobec celów
348

makrostruktury itp. Shils zauważył, że nawet wówczas, gdy cele nie były ustalane przez małą grupę, a ona sama nie miała żadne go wpływu na decyzje w tej materii, to jednak w warunkach wyżej opisanych działania jednostek na rzecz celów ustalonych przez makrostrukturę były wzmacniane przez małą grupę (Shils 1950: 22). Z drugiej strony mała grupa o wysokim stopniu soli darności grupowej, ale wrogo nastawiona do celów i wartości ma krostrukturalnych, może skutecznie zahamować jakikolwiek prze pływ komunikatów i oddziaływań. Zauważono, o czym pisałem już wcześniej, iż oddziaływanie propagandowe (mające zawsze na celu wywarcie wpływu przez makrostrukturę na jednostki) było nieskuteczne tam, gdzie komunikaty naruszały solidarność gru pową, albowiem były one zawsze odrzucane przez grupę (Shils, Janowitz 1956). Inaczej mówiąc, gdy grupa pierwotna jest „moc na", to jest gdy cechuje ją między innymi duży stopień integra cji i homogeniczności, a w dodatku ma orientację przeciwną do tej, która dominuje w makrostrukturze, wówczas normy makro-strufctury mają bardzo słaby wpływ na członków tej grupy. So lidarność grupowa .zatem, jeśli zgodne są cale sfery mikrostruktur i makrostruktur, istotnie wzmacnia przepływ informacji, ułatwia wywieranie nacisku na jednostki i vice versa. Natomiast wysoki stopień solidarności grupowej, któremu towarzyszy brak zgodnoś ci celów i wartości obu sfer, blokuje kanały komunikacyjne, sku tecznie utrudniając stosowanie presji strukturalnej. Wysoki stopień wewnętrznej homogeniczności grupy oraz jej zintegrowanie działają, generalnie rzecz biorąc, stabilizująco na cały układ. Inaczej mówiąc, niezależnie od tego, że w zależności od zaistniałych warunków grupy o wysokim stopniu solidarnoś ci, a także homogeniczne i zintegrowane wzmacniają wzajemny wpływ obu sfer strukturalnych na siebie lub też blokują możli wości wywierania wpływu, nacisku czy przymusu, to ponadto wysoki stopień homogeniczinośai małych grup w takim układzie działa nań stabilizująco. Wykazali to Herbert McCloskey i Harold Dahlgreen, którzy zaobserwowali, iż im większa polityczna ho mogeniczność danej grupy pierwotnej, tym bardziej prawdopodob ne, że jednostka będzie miała identyczne, stabilne preferencje polityczne (McCloskey, Dahlgreen 1960). Wysoki stopień wewnętrznej spójności małej grupy może tez

349

dewiacyjnych opinii politycznych (Finifter 1978). Jak pisze Dunphy, interpretując badania Shilsa i Janowitza, Stouffera, Lit-tle'a, Grinkera i Spiegala, zdolność żołnierzy do stawiania oporu okazała się funkcją, a więc pochodną zdolności ich bezpośrednich 350

stabilizować i wspierać działanie maKiiostruktury niezależnie od nastawienia tej grupy wobec celów makrostruktury. Zjawisko ta kie zaobserwowano w wielokrotnie cytowanych tu badaniach nad armią niemiecką i amerykańską. Otóż solidarność żołnierzy nie mieckich opierała się jedynie pośrednio i bardzo sporadycznie na przekonaniach politycznych lub szerszych przekonaniach etycz nych, co potwierdza wcześniej wypowiedzianą tezę o niemożnoś ci bezpośredniego uczestnictwa jednostek w działaniach makro struktury. Tam, gdzie warunki pozwalały grupom pierwotnym na dyskretne funkcjonowanie, oraz tam, gdzie grupa rozwinęła wysoki stopień spójności, morale było wysokie, opór w walce zaś efektywny lub przynajmniej bardzo zdeterminowany, niezależnie od tego, jakie postawy polityczne cechowały tych żoinierzy. Dowodzi to wyraźnie, że niezależnie od orientacji wobec sfery ma-krostrukturalnej tkanka spójnych grup pierwotnych działa stabi lizująco na cały układ strukturalny. Można to wyjaśnić w ten sposób, iż efektywność grupy i sa tysfakcja członków wzrasta wtedy, gdy członkowie tej grupy spostrzegają, że ich osobiste cele są popierane przez grupę. Jeśli członkowie grupy dochodzą swych praw, satysfakcja związana z udziałem w grupie i efektywność działań obniżają się (Riecken, Homans 1954: 810). Dlatego też, jak pisze Ada Finifter, grupy o silniejszych związkach i bardziej spójnych strukturach skutecz niej przekazują normy i wartości niż grupy słabo zintegrowane, w których opinie :dewiacyjne nie podlegają sankcjom lub też san kcje te są nieefektywne, albowiem grupa nie dysponuje możli wością .wywierania odpowiednio silnego nacisku na jednostki. Stąd im bardziej członkowie grupy są zintegrowani ze swymi grupami pierwotnymi, tym bardziej będą oni ulegać ich wpły wom i tym bardziej ich postawy będą zgodne z normami i war tościami szerszych grup, mafcrostruiktur. Silne, to znaczy spójne i zintegrowane grupy pierwotne dzia łające wewnątrz makrostruktury, jeśli tylko nie mają opozycyj nych dążeń, z reguły jej sprzyjają, na przykład uniemożliwiając rozwój

grup pierwotnych do unikania dezintegracji społecznej. Gdy gru pa była zdolna utrzymać wewnętrzną integrację, gdy więc we wnętrzne struktury ją podtrzymujące spełniały swe zadania, mi nimalizacji uległo zainteresowanie przetrwaniem fizycznym. Gdy jednak życie wewnątrzgrupowe ulega rozpadowi, dochodzi do przerwania kanałów komunikacji, utraty przywództwa w grupie, a w rezultacie wzrasta zainteresowanie fizycznym przetrwaniem. W konsekwencji prowadzi to do spadku zdolności grupy do sta wiania oporu tendencjom dezintegracyjnym, a- więc także do re alizowania celów makrostruktury. Widać więc wyraźnie, że wysoki stopień integracji wewnętrznej grupy jest z reguły wysoce pożądany z punktu widzenia intere sów makrostruktury. Co ciekawe, zdolność grupy pierwotnej do opierania się tendencjom dezintegracyjnym — jak zauważa Dun phy — tylko nieznacznie jest uzależniona od działań i stanu ma krostruktury. Otóż owa zdolność małej grupy do przeciwstawia nia się dezintegracji jest uzależniona od akceptacji politycznych, ideologicznych i kulturowych symboli makrostruktury jedynie o tyle, o ile symbole mikrostrukturalne są bezpośrednio związa ne z gratyfikacjami, jakich,swym członkom dostarcza mała gru pa. Działania propagandowe aliantów wobec Wehrmachtu były nieskuteczne dopóty, dopóki usiłowano rozbić struktury grup pier wotnych armii niemieckiej przy użyciu wtórnych, makrostruktu-ralnych symboli politycznych (na przykład dotyczących etycznej szkodliwości systemu narodowego socjalizmu). Stało się to na tomiast możliwe wówczas, gdy propaganda aliantów zaczęła się odwoływać do wartości pierwotnych i osobistych, w szczególności do argumentu osobistego przetrwania fizycznego (Dunphy 1972: 25; por. też Shils, Janowitz 1956: The American Soldier 1949; Janowitz, Ivittle 1965: 77 - 99; Continuities in Social Research 1950: Grinker, Spiegal 1945). Sfera niikrostrukturalna działa więc w dużym stopniu auto -

nomicznie na rzecz makrostruktur, jej „wysiłki" na rzecz pod trzymania celów makrostrukturalnych nie są bezpośrednim rezul tatem określonych nacisków ze strony makrostruktury. Autono-miczność tej sfery wynika z pewnych właściwości zachowań ludz kich. Otóż jak wykazano w wyżej zacytowanych badaniach, żoł nierze USA niewiele wiedzieli o drugiej wojnie światowej i mało 351

wywołuje skutki podobne do przedstawionych wyżej skutków wzrostu wewnętrznej integracji, homogeniczności czy solidarności. Zupełnie nieoczekiwane skutki pojawiają się 'nato miast wówczas, gdy spójność małej grupy osiąga poziom umożli wiający powstanie syndromu grupowego myślenia. Ponieważ stan ten został już w poprzednich rozdziałach szczegółowo opisany, tu ograniczę się wyłącznie do kilku uwag. Jak pamiętamy w wyniku przekroczenia przez grupę pewnego progu wewnętrznej spójności, świadomy konformizm członków ulega załamaniu, przekształcając się w konglomerat zjawisk zwanych syndromem grupowego my-

się nią interesowali. Dlaczego jednak tak dobrze walczyli? Było to spowodowane faktem — piszą Janowitz i Little (1965) — iż grupy pierwotne podtrzymywały ich morale oraz uznawały ogólne cele wojskowe. Dla zwykłego żołnierza, obojętne, po jakiej stał stronie barykady, rozstrzygające było to, że był członkiem pluto nu lub kompanii, które utrzymywały swą strukturalną integral ność i były zdolne zaspokoić jego pierwotne potrzeby. Inaczej mówiąc, tak długo, jak długo żołnierz czuł się członkiem tego typu małej grupy społecznej, jak długo czuł się związany z in nymi przymusem i oczekiwaniami małej grupy, tak długo jego postawa jako żołnierza była dobra. Reasumując, wysoki stopień integracji, solidarności grupowej oraz znaczny stopień homoganiczności małych grup istotnie mo dyfikuje wzajemne oddziaływania między mikro- i makrostrukturami, prowadzi generalnie rzecz biorąc, do wzmocnienia procesu przepływu informacji, ułatwiając tym samym szerszej struktu rze wywieranie wpływu na małe grupy. Czynnik ten, pośrednio wprawdzie, umożliwia ludziom przekraczanie barier struktural nych i poszerzanie wolności przez oddziaływanie na otaczające ich struktury.

9.9. WPŁYW SPÓJNOŚCI MAŁEJ GRUPY NA WZAJEMNE ZALEŻNOŚCI MIĘDZY MIKROSTRUKTURAMI I MAKROSTRUKTURAMI

W sytuacji normalnej, to jest wówczas gdy poziom wewnętrz nej spójności małej grupy nie przekracza określonej granicy, zmienna ta

sienią. Wpływ grupy na członków zaczyna przybierać takie roz miary, że zostają oni niemal całkowicie pozbawieni indywidualnej, świadomie wypracowanej sfery wolności, poddając się dobrowolnie i totalnie naciskowi grupy. Zaznaczyć trzeba, że jest to sytuacja odmienna od tej, w której zniewolenie jednostek dokonuje się wbrew ich woli. Wówczas bowiem, wbrew pozorom, człowiek zachowuje więcej wolności niż wtedy, gdy ulega oddziaływaniu syndromu grupowego myślenia. Marginesem wolności jednostki pozostaje sfera jej osobowości. Działanie syndromu grupowego myślenia powoduje natomiast przełamanie także osobowościowych mechanizmów obronnych jednostki, podporządkowanie ich celom grupy, na skutek czego jednostka, właśnie dlatego, że akceptuje tę sytuację, jest bardziej przez grupę zniewolona, niż jej samej się zdaje. Jednostka staje się totalnym konformistą, totalnie i nieświadomie podporządkowywuje się grupie. Irving Janis — twórca pojęcia syndrom grupowego myślenia — podaje, jak pa miętamy, siedem typowych symptomów jego pojawienia się w grupie (proponuję, aby czytelnik zechciał powrócić w związku z tym do rozdziału 6.4). 352

Wprawdzie nie istnieje ścisła zależność deterministyczna mię dzy spójnością grupy a występowaniem syndromu grupowego myślenia, niemniej jednak w grupach o bardzo dużym stopniu spójności istnieje wysokie prawdopodobieństwo pojawienia się te go syndromu. W grupach, w których ukształtował się syndrom grupowego myślenia, istnieje duże prawdopodobieństwo podejmowania decyzji błędnych, nadmiernie ryzykownych, opartych na fałszywych przesłankach. Wobec tego należy oczekiwać, iż syndrom ten, ge neralnie rzecz biorąc, będzie miał destrukcyjny wpływ na proces wzajemnego oddziaływania mikro- i makrostruiktur. Tam, gdzie w sferze mikrostrukturalnej pojawia się grupy z syndromem gru powego myślenia, z jednej strony dojdzie do zablokowania ka nałów skutecznego oddziaływania makrostruktur na małe grupy, ale z drugiej strony — totalna konformizacja członków i tenden cja do podejmowania decyzji ryzykownych, opartych na fałszy wych przesłankach mogą być dla makrostruktury niezwykle nie bezpieczne. Grupa taka może być zdolna do całkowitego podporząd kowania członków swym działaniom wobec makrostruktury. Nie23

— Małe struktury...

353

zależnie od tego, czy jej orientacja jest pro- czy antymakrostrukturalna, jej działania — ze względu na możliwości pojawienia się działań błędnych — tak czy owak zwrócą się przeciwko celom układu szerszego. Nie dysponuję żadnymi danymi empirycznymi, które potwierdzałyby powyższe hipotezy, jednakże analiza do stępnych danych na temat syndromu grupowego myślenia naka zuje oczekiwać, iż są one w dużym stopniu prawdopodobne.

9.10. POWIĄZANIE ZMIENNEJ SYNDROMU GRUPOWEGO MYŚLENIA ZE ZMIENNĄ DOTYCZĄCĄ STRUKTURALNO-KONTEKSTOWEJ CHARAKTERYSTYKI GRUPY

Inaczej rzecz się ma, gdy syndrom grupowego myślenia uka

żemy

na tle charakterystyki miejsca w strukturze, jakie zajmuje grupa. Dysponujemy bowiem danymi empirycznymi na ten te mat, a zwłaszcza wynikami badań Irvinga Janisa. Zacznijmy jednakże od rozważań ogólniejszej natury. Dotychczas zajmowa łem się problemem wpływu, jaki na proces wzajemnego oddzia ływania mikro- i makrostruktur wywierają czynniki określające wewnętrzną sytuację w grupie. Dokładnej mówiąc, analizowałem to, jak zmienia się interesująca nas zależność, gdy modyfikacji ulegają właściwości wewnętrzne grupy, związane z cechami jej struktury. Natomiast teraz interesować nas będą także właści wości małej grupy zdeterminowane przez jej miejsce w szerszej strukturze. Jak pokazują liczne badania, kontekst strukturalny z reguły zmienia w bardzo znaczący sposób wewnętrzne charak terystyki małej grupy. Z badań Janowitza wynika na przykład, że jeśli społeczeństwo wyznacza niski status grupie utrzymującej stałe (niezmienne) we wnętrzne związki, wówczas grupa ta staje się wrażliwa na pun kcie swego statusu i dokonuje wielu podobnych ocen wewnątrz grupy (Janowitz 1959: 85). Janowitz zwraca uwagę, iż wojsko zachowuje

się bardzo podobnie wobec grup mniejszościowych lub grup o niskim statusie. Widać więc, że możliwość pojawienia się wewnętrznej dyskryminacji może być zdeterminowana kontekstem strukturalnym małej grupy. Z kolei klarowność norm makrostrukturalnych może mieć wpływ na zdolność małej grupy do kon354

trolowania swych członków. Berelson i Steiner (1964: 334) zauwa żyli, że im mniej określone są normy zewnętrzne w stosunku do grupy (obiektywna rzeczywistość, normy szerszej społeczności, re ligia, kodeks moralny itp.), tym silniej grupa ta może się kon trolować i ponadto jeżeli własne normy grupy są jasno określone, tym pełniej mogą być spełniane zawarte w nich nakazy. Zewnętrzny kontekst strukturalny małej grupy ma też bar dzo duże znaczenie dla konstruowania przez tę grupę systemu normatywnego. Obaj wspomniani wyżej autorzy stwierdzili, że gdy działania małej grupy są kształtowane zewnętrznie, wówczas zespół norm tej grupy może stać się bardziej ograniczony. Jeżeli zaś działania są determinowane wewnętrznie, normy mogą przy brać charakter idealnych celów i mogą być stale rozszerzane. Zmiana sytuacji strukturalnej grupy wpływa w tym wypadku radykalnie na kształt jej wewnętrznego systemu normatywnego. To, co nas będzie tutaj głównie interesować, to jednak przede wszystkim pozycja małej grupy w obrębie makrostruktury, loka lizacja w określonej warstwie strukturalnej szerszego układu. Zmienne kontekstowe wywierają niekiedy bardzo silny wpływ na małą grupę. Berelson i Steiner (1964: 339) stwierdzili, że gru py będące w warstwie elitarnej społeczeństwa wykazują większą tolerancję w stosunku do zachowań dewiacyjnych, a Lipset i Ben- • dix (1959: 263) zaobserwowali, że grupy o niskiej pozycji wykazu ją tendencję do politycznego radykalizmu lub silnej religijności. Zwłaszcza to ostatnie twierdzenie doskonale pokazuje głębokość wpływu kontekstu strukturalnego na wewnętrzną sytuację w gru pie. Tu jednak interesuje nas wykazanie, jak dalece samo umiej scowienie danej małej grupy społecznej w szerszym kontekście strukturalnym (makrostrukturze), powiązane z jej określoną cha rakterystyką strukturalną, będzie wpływać właśnie na ów kon tekst, a więc na makrostrukturę. Nawiązując do dwóch koncepcji: pierwszej — koncepcji Clowarda i Ohlina dotyczącej grup przestępczych i społecznych źró deł przestępczości oraz drugiej — teorii Leonarda Saylesa doty czącej funkcjonowania grup pracowniczych w organizacjach prze mysłowych, Dexter C. Dunphy stworzył trafną klasyfikację ma łych grup według kryterium miejsca zajmowanego przez nie w szerszej strukturze. Dunphy usiłował wprawdzie przede wszy23. 355

stkim skonstruować narzędzie użyteczne do wyjaśniania wpływu szerszego kontekstu strukturalnego na wewnętrzną sytuację gru py, niemniej wydaje się, że jego koncepcja, którą szerzej anali zuję w rozdziale 9.11, może być także użyteczna do rozwiąza nia określonego wyżej problemu. Pisze on, iż bardzo niewiele uczyniono w celu stworzenia teorii wzajemnych związków mię dzy małymi grupami i szerszymi systemami społecznymi. Żadna z podjętych prób nie doprowadziła do zarysowania się bardziej całościowej teorii wzajemnych związków małych grup z szerszy mi organizacjami (Whyte 1951; Demerath, Thibaut 1956; Golem-biewski 1965). Tymczasem zagadnienie to jest z wielu powodów podstawowe. Adekwatna teoria dotycząca wzajemnych związków małych grup i makrostruktur powinna umożliwić przewidywanie tego, czy kultura danej małej grupy będzie sprzyjać integracji człon ków z kulturą szerszej struktury, czy też będzie ich zachęcać do ignorowania, modyfikowania lub transformacji makrostruktury (Dunphy 1972: 60). Jest więc niewątpliwie tak, iż grupa pierwot na stanowi dla jej członków środek realizowania ich osobistych celów, której to funkcji nie może pełnić makrostruktura. Prócz tego jednak struktura szerszego układu ogranicza rozwój we wnętrznych struktur małych grup. Duinphy podziela udokumen towany empirycznie pogląd wielu autorów, że mała grupa jest wykorzystywana do walki z wtónnym systemem w interesie jej członków. Tak więc niewątpliwie uwzględnienie zmiennej odno szącej się do miejsca małej grupy w szerszej strukturze społecz nej pozwoliłoby wiele wyjaśnić z tego, co dzieje się wewnątrz tej grupy, ale umożliwia także pokazanie, w jaki sposób zmieniają się podstawowe czynniki struktury szerszej, zewnętrznej wobec danej małej grupy, gdy ona sama charakteryzuje się pewnymi szczególnymi właściwościami wewnętrznymi (syndrom grupowe go myślenia) i specyficznym ulokowaniem w układzie makro-strukturalnym. Godząc się z tezą Dunphy'ego, że istnieją dwie główne potrzeby społeczne (mające wymiar indywidualny) uspra wiedliwiające istnienie małych grup, a mianowicie potrzeba sto sunków emocjonalnych z innymi oraz potrzeba posiadania narzę dzia do kontrolowania systemu wtórnego, teraz zajmiemy się 356

głównie tym, jak mała grupa bywa używana do kontrolowania systemu wtórnego i do walki z nim. Można więc zadać pytanie: co stanie się z systemem wtórnym, makrostrukturą, jeśli kliki, a zwłaszcza tak zwane grupy orga nizatorów działające w obrębie makrostruktury, osiągną taki sto pień wewnętrznej spójności, iż wystąpi w nich syndrom grupowe go myślenia? Przypomnijmy, że według Duńphy'ego kliki są to grupy mające istotny udział we władzy, a więc częściową zdol ność kontrolowania systemu wtórnego, grupy organizatorów zaś bezpośrednio kontrolują dany system wtórny. Najistotniejszą te zą empiryczną jest w tym wypadku twierdzenie, iż wraz ze wzro stem spójności grup zmniejsza się świadomy konformizm człon ków. Zjawisku temu towarzyszy równoczesny wzrost prawdopo dobieństwa podejmowania błędnych decyzji przez grupę, w któ rej pojawił się syndrom grupowego myślenia (Janis 1978: 168). Jeśli zatem zjawisko to wystąpi w grupach, które ze względu na lokalizację w strukturze szerszego systemu mają zdolność kon trolowania makrostruktury, należy oczekiwać, z jednej strony, częściowej przynajmniej blokady kanałów przekazywania infor macji między makro- i mikrostrukturą, co jest bezpośrednim skutkiem strukturalnych właściwości małej grupy, w której po jawił się syndrom grupowego myślenia. Z drugiej zaś strony istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo pojawienia się daleko idących perturbacji w działaniu makrostruiktury, które zostają spowodowane silną skłonnością małych grup cechujących się syn dromem grupowego myślenia do podejmowania nadmiernie ry zykownych i błędnych decyzji. Jak więc widać, scharakteryzowa ne wyżej dwie zmienne określające cechy wewnętrzne małej gru py oraz jej miejsca w szerszej strukturze społecznej, zwłaszcza sko relowane ze sobą, mogą mieć bardzo silny i szeroki wpływ na przebieg wielu procesów społecznych. Irving Janis rozwinął swą koncepcję na podstawie analizy działania grupy bezpośrednich decydentów w rządzie amerykań skim w okresie prezydentury Johna F. Kenmedy'ego. Zdaniem Janisa, przypominam, wiele błędnych decyzji, jakie podjęła wów czas administracja waszyngtońska, a zwłaszcza decyzja inwazji na Kubę w Zatoce Świń, było bezpośrednio spowodowanych 357

Grupy apatyczne (narkomani, dezerterzy w armii, apatyczne grupy w zakładzie pracy [Sayles 1958] itp.) są całkowicie podpo358 -istnieniem w ówczesnej grupie przywódczej syndromu grupowe go myślenia. Niekiedy więc skutki oddziaływania syndromu gru- ;powego myślenia na procesy społeczne mają niezwykle daleko idące konsekwencje. Niewykluczone, że wiele epizodów z historii najnowszej Polski, zwłaszcza mechanizm podejmowania decyzji w okresach poprzedzających kolejne polskie kryzysy, dałoby się zinterpretować przy użyciu wyżej przedstawionych narzędzi teo retycznych.

9.11. WPŁYW ZMIENNEJ DOTYCZĄCEJ CECH STRUKTURALNO-KONTEKSTOWYCH MAŁEJ GRUPY PRZY ZAŁOŻENIU O NIEWYSTĘPOWANIU W NIEJ SYNDROMU GRUPOWEGO MYŚLENIA

Tym razem chcę się zająć sytuacją odwrotną do poprzednio analizowanej. Niniejsze rozumowanie również opiera się na nastę pującym schemacie. Otóż podstawowa generalizacja dotycząca dwustopniowości procesu komunikowania nie uwzględniała statu su danej małej grupy społecznej w makrostrukturze. Tymczasem liczne teorie (zwłaszcza teorie wyjaśniających zjawisko dewiacji społecznej) oraz różnorodne dane empiryczne wyraźnie wskazują, że lokalizacja danej małej grupy w szerszej strukturze ma znacze nie nie tylko ze względu na jej wpływ na mikrostrukturę, lecz także ze względu na jej wewnętrzne właściwości. Na każdym ze szczebli szerszej struktury występują innego typu naciski, stosu je się innego typu środki wywierania przymusu i grupy o róż nych statusach w szerszej strukturze uzyskują odmienne cechy wewnętrzne. Z kolei owe cechy wewnętrzne w połączeniu ze sta tusem grupy rozstrzygają o tym, czy grupa taka może być dla swych członków skutecznym narzędziem walki przeciwko makro strukturze, czy zatem może być użytecznym środkiem poszerza nia marginesu indywidualnej wolności. Dexter Dunphy wyróżnił sześć teoretycznych kategorii małych grup społecznych wyjaśnia jących zależności cech wewnętrznych grupy od cech jej położenia w szerszej strukturze.

rządkowane systemowi zewnętrznemu, wręcz przezeń ujarzmio ne. Mają wobec tego minimalną możliwość osiągania celów dla nich ważnych lub wpływania na cele systemu globalnego. Rodzi to specyficzne konfiguracje strukturalne wewnątrz grupy. Przede wszystkim sytuacja zdominowania i ujarzmienia przez otaczają cy daną grupę system powoduje, iż jej wewnętrzne struktury tra cą prawie całkowicie zdolność do samodzielnego działania, nawet jedynie w skali grupy, przeorientowując się na reakcję wobec zewnętrznych wymogów. W związku z tym większość wewnętrz nych struktur jest słaba, różnice poszczególnych pozycji słabo za znaczone, a przywódca grupy (jeśli w ogóle się pojawi) jedynie w niektórych okolicznościach podejmuje swą rolę. Dominacja sy stemu zewnętrznego prowadzi do tego, że większość struktur gru powych nastawiona jest bardziej na odbiór sygnałów i nacisków zewnętrznych niż na kreowanie własnych. Tak zwane życie we-wnątrzgrupowe zostaje całkowicie wygaszone i ożywa sporadycz nie tylko wówczas, gdy wymogi i naciski płynące z zewnątrz z ja kichś powodów tracą swą moc. Jeśli nawet pojawiają się próby uchylania się od zewnętrznego przymusu, natychmiast wywołuje to poważne sankcje. Są one szczególnie dotkliwe z tego względu, iż grupa nie ma siły, aby się im przeciwstawić. Ponadto zbiorowe próby modyfikacji szerszego systemu są najczęściej wręcz niemoż liwe. Grupy błądzące (gangi konfliktowe [Cloward, Ohlin 1960], nie które zespoły pracownicze w fabryce, niektóre rodziny z niższych klas itp.) są bardziej zdolne do podejmowania własnych działań niż grupy apatyczne. Jednakże one również mają niewielką kon trolę nad otoczeniem. Dlatego potrzeby tego typu grup bywają zaspokajane w małym stopniu, ale zdolność do podejmowania własnych działań częściowo obniża poziom frustracji w grupie. Cechą swoistą tych grup, których globalna charakterystyka nie wiele odbiega od charakterystyki grupy apatyczniej, jest minimal na zdolność do własnych działań, do podejmowania walki prze ciwko systemowi zewnętrznemu. Ich stopień podporządkowania jest podobny do grup apatycznych, jednakże wewnętrzna organi zacja tych grup jest lepsza niż grup apatycznych. Poszczególne struktury są lepiej wykrystalizowane, wobec czego ograniczenie zdolności do działania jest wywołane głównie naciskiem zewnętrz359

nym. Od czasu do czasu grupy błądzące podejmują jednak walkę, co odróżnia je radykalnie od grup apatycznych. Walka ta nie jest prowadzona systematycznie — są to raczej chwilowe wybu chy niezadowolenia, które szybko zostają stłumione przez system. Niemniej jednak pojawiają się, mają wartość katarktyczną, po zwalają grupie na podejmowanie kolejnych prób przystosowa nia się do zewnętrznej rzeczywistości. Ponadto wybuchy te są jedynym sposobem, jakim dysponuje grupa, chcąc „przypomnieć" makrostrukturze, iż nie wszystko jest w porządku. Grupy strategiczne (gangi kryminalne parające się zorganizo wanym przestępstwem, wykwalifikowani robotnicy w organiza cjach przemysłowych, regularne jednostki wojskowe). W sposób dość wyraźny różnią się one co do swe-go statusu od poprzednio omawianych grup. Różnica ta sięga dość daleko, wobec czego grupa strategiczna poddawana jest innego typu naciskom ze stro ny makrostruktury, a w rezultacie uzyskuje odmienne właściwości wewnętrzne. Otóż, po pierwsze, członkowie grup strategicznych pełnią równocześnie rolę w systemie zewnętrznym. Co więcej, z reguły pełnienie tych ról pociąga za sobą uzyskanie pełnej kon troli nad środkami osiągania celów makrostrukturalnych. Dzięki temiu grupa strategiczna ma całkowicie odmienną sytuację wyj ściową, odmienny status od pozostałych grup, uzyskuje bowiem pewne nieznaczne możliwości kontrolowania systemu wtórnego przez skupienie w jednym „ręku" ról wewnętrznych i zewnętrz nych. Po drugie, role systemu wtórnego pełnione przez członków grup strategicznych już z powodu samego faktu ich pełnienia do stają się w obręb pola strukturalnego małej grupy, choćby na zasadzie włączenia ich w obręb kompletu statusów danej jedno stki. Oba wymienione czynniki powodują, że grupa strategiczna jest zazwyczaj daleko bardziej złożonym i zorganizowanym sy stemem niż -grupa apatyczna czy błądząca. Wprawdzie grupy strategiczne pozostają nadal dość wyraźnie podporządkowane makrostrukturze, to jednak równocześnie ich sytuacja jest wyraźnie odmienna. Możliwość pewnego wpływu na bieg procesów makrostrukturalnych, a w związku z tym zdol ność do redukowania wewnętrznej frustracji powoduje, że cele, jakie stawia sobie taka grupa, wykraczają wyraźnie poza jej ra-

my. Zachowanie grupy nie koncentruje się wyłącznie wokół spraw wewnętrznych, na przykład redukcji wewnętrznego napięcia, lecz na celach szerszych, związanych z podtrzymywaniem procesów w systemie zewnętrznym. Ujawnia się tutaj ważna prawidłowość dotycząca funkcjonowania małych grup społecznych, zgodnie z którą totalne podporządkowanie, ujarzmienie grupy, odebranie jej możliwości wpływu na bieg zdarzeń zewnętrznych wobec niej (nawet jeśli de jacto jest ona tak wmontowana w system ze wnętrzny, że jej działanie przyśpiesza osiągnięcie celów glo balnych) powoduje silny „zwrot do wewnątrz" w tej grupie, sku pienie się wyłącznie na problemach wewnętrznych i tym samym, z biegiem czasu, niemal całkowite oderwanie się od celów ma krostrukturalnych. Grupy apatyczne i błądzące właśnie z tego powodu były grupami par excellence afektywnymi, podczas gdy grupy strategiczne są już zdecydowanie grupami instrumental nymi. Pociąga to za sobą oczywiście określone konsekwencje dla ich struktury wewnętrznej. Otóż wytwarzają one bardziej złożone systemy normatywne niż dwa poprzednio wymienione typy grup, a
360

także mają daleko jaśniej zdefiniowane role przywódców. Co więcej, podobnie jak większość grup instrumentalnych, grupy strategiczne wykazują dużą skłonność do powoływania przywód ców instrumentalnych i ekspresyjnych, odgrywających wzajemnie uzupełniające się role. Z tego powodu, iż przez komplety statusów grupy strategiczne uzyskują wyraźne powiązania z systemem zewnętrznym, mają one większą możność kontrolowania tego systemu, a nawet są po tencjalnie zdolne do zmiany systemu zewnętrznego bez koniecz ności znacznej jego destrukcji. Niemniej jednak nie wykorzystują one swych możliwości i to bynajmniej nie z powodu makrositrukturalnych sankcji, jakie grożą w przypadku ich działań dewiacyj nych. Rzecz w tym, że grupy strategiczne, właśnie z powodu specyficznego ulokowania w makrostrukturze oraz z powodu po noszenia częściowej „odpowiedzialności" za ten system, wytwarza ją własne, wewnętrzne regulatory. Skutkiem tego grupy te nie dążą do kontrolowania procesów systemu jako celu samego w so bie. Wprawdzie niekiedy podejmują działalność zmierzającą do 361 poprzednio analizowanych grup są one wolne od nacisków ze strony środowiska. Uwolnienie się od na cisków zewnętrznych, z jednej strony, i zdolność szerokiego kon trolowania systemu, z drugiej, a więc generalnie rzecz biorąc du ży stopień niezależności i autonomii tego typu grupy powoduje, że w silniejszym stopniu niż inne wytwarza ona własne cele, własne wartości itp. Z kolei wspomniana niezależność umożliwia tej grupie skuteczną realizację wielu z jej własnych celów bez potrzeby podejmowania walki przeciwko makrostrukturze. Klika więc podejmuje próby popierania procesów systemu, ale głównie w celu poddania ich silniejszej kontroli. Uzyskawszy taką kon trolę, dąży do wykorzystania jej w celu realizowania celów wła snych, nie mających formalnej legitymizacji. Mamy tu więc do czynienia z sytuacją, kiedy specyficzne położenie grupy w struk turze, stwarzające szerokie możliwości kontrolowania systemu ze wnętrznego przez szerokie związki i udział członków kliki w pro cesach makrostrukturalnych (co dokonuje się za pośrednictwem kompletów statusów), oraz niewielka możliwość kontrolowania tej grupy przez system powodują, że klika nieustannie dąży do po szerzenia swej władzy w systemie. Co więcej, to specyficzne ulo kowanie kliki

zablokowania środków osiągania celów globalnych, ale czynią to. aby osiągnąć cele własne, nie zaś po to, aby uzyskać kontrolę nad tymi środkami. Kliki (grupy władzy lokalnej, rodziny z klas średnich, grupy niższych oficerów w armii, grupy osób zajmujących strategiczne pozycje w kierownictwie administracyjnym i produkcyjnym w organizacjach przemysłowych). Pojęcie to ma wprawdzie na grun cie języka polskiego negatywne zabarwienie, jednakże w tym wy padku chcemy uniknąć tego typu wartościowania. Usytuowanie tych grup w makrostrukturze powoduje, że mają one znaczny udział we władzy nad procesami, dzięki którym system osiąga swe cele, a nawet dysponują możliwością kontrolowania procesu stanowienia celów. Takie usytuowanie klik powoduje też, że w od różnieniu od wszystkich

powoduje że jej 'struktury wewnętrzne ulegają ta kiemu przekształceniu, iż jednym z głównych celów grupy staje się nieustanne poszerzanie kontroli nad procesami i celami szer szego systemu. Proces wyzwalania się spod nacisków makro strukturalnych także przybiera w klikach specyficzną formę. Otóż

polega ona na stałym dążeniu do wyparcia sporej części procesu podejmowania decyzji z formalnych, „publicznych" struktur do tego powoływanych. Przez naruszenie procesów formalnych gru py te doprowadzają do zredukowania kontroli nad ich działania mi. Mechanizm ten zmierza do poszerzenia wolności .grupy w nie formalnym negocjowaniu i tworzeniu nieformalnych centrów władzy w hierarchii organizacyjnej. Skutkiem tego kliki wytwa rzają najbardziej złożoną i skomplikowaną strukturę wewnętrzną. Grupy organizatorów (grupy wykonawcze najwyższego rzędu w przemyśle i biznesie, elity władzy itp.) wbrew pozorom dość radykalnie różnią się od klik. Ponieważ członkowie tych grup bezpośrednio kontrolują system wtórny, jako jednostki (nie jako członkowie określonej grupy) właściwie nie mają powodów do tworzenia grup w celu uzyskania kontroli nad systemem wtór nym, albowiem ustalanie jego celów jest jedną z ich głównych indywidualnych funkcji. W sensie strukturalnym sytuacja jedno stki w tego typu grupie różni się radykalnie od sytuacji w gru pach poprzednio analizowanych. Otóż w grupie organizatorów je dnostka utrzymuje swe związki z otoczeniem wyłącznie przez zespół ról, co oznacza właśnie, iż na zewnątrz swej grupy w wię kszym stopniu działa indywidualnie, nie zaś w imieniu oraz przy poparciu swej grupy. W przypadku grup poprzednio analizowa nych jednostka zawsze utrzymywała swe związki z otoczeniem zewnętrznym za pośrednictwem kompletu statusów, dzięki czemu dysponowała możliwością uzyskania w każdej chwili poparcia swych działań ze strony grupy. Zespół ról takiej możliwości nie daje, albowiem bywa on „wykorzystywany" wówczas, gdy jedno stka podejmuje określone działanie samotnie. Grupa organizato rów, mimo tego, co zostało powiedziane wyżej, powstaje jednak głównie w celu dostarczenia jej członkom poparcia o charakterze emocjonalnym (a więc znów mamy do czynienia z przewagą fun kcji afektywnych grupy nad funkcjami instrumentalnymi), aczkol wiek nieformalne związki w grupie dają jej członkom szansę skoordynowania działań oraz większego skonsolidowania władzy. Niewykluczone, że właśnie dlatego grupa ta nie ma dostatecznie silnych mechanizmów obronnych przeciwdziałających powstawa niu syndromu grupowego myślenia. Grupy konserwatywne (rodziny wyższych elit) powstają na
363

362

wyższych poziomach systemu wtórnego. Ich usytuowanie w szer szej strukturze oraz rodzaj nacisków zewnętrznych, z jakimi ma ją do czynienia, stwarzają możliwość powstania jeszcze innych wewnętrznych konfiguracji strukturalnych. Grupy te w ogóle nie kontrolują procesów zachodzących w systemie, lecz raczej podda ją kontroli ostateczne cele systemu. Usytuowanie to powoduje, że opierają się one głównie na związkach o charakterze afektyw-nym, co oczywiście ma istotny wpływ na ich struktury wewnętrz ne. Podstawą ich istnienia jest fakt, iż są one właścicielami nie których zasobów systemu wtórnego. Tym razem raczej makro-struktura jest uzależniona od nich, a nie odwrotnie. Dlatego też mogą one wywierać istotny wpływ na system, sprawować kon trolę nad nim, ale z reguły tego nie czynią z wyjątkiem tych sytuacja, kiedy w wyniku różnego typu załamań makrostruktury i kryzysów w jej łonie zagrożone są profity, jakie czerpią z dzia łania systemu. Koncepcja Dunphy'ego, wbrew pozorom, ma szerokie zastoso wanie i sądzę, że jest trafna również w wypadku analiz różno rodnych typów wielkich struktur społecznych i globalnych sy stemów.

złomie grupowym. Otóż sprzeczności pomiędzy różnorodnymi gru pami pierwotnymi w poważnym stopniu destabilizują proces dwu stopniowego komunikowania się, i to zarówno proces przekazy wania informacji i oddziaływań „w dół", jak i „w górę". W pierw szym przypadku dochodzi do wyraźnych „szumów informacyj nych", mimo że przekaz w momencie wyjścia ze źródła jest cał kowicie klarowny. W drugim — do znacznych nieregularności i zakłóceń w przekazywaniu przez sferę mikrostrukturalną odpo wiednich sygnałów makrostrukturze. Wykazali to między innymi McCloskey i Dahlgreen (1960), którzy wykryli, iż owe sprzecz ności między małymi grupami są jednym z najistotniejszych źró deł niejasności postawy politycznej, uniemożliwiającej wręcz prze widywanie zachowań wyborczych jednostek w danej partii.

9.13. WPŁYW INDYWIDUALNEJ DEWIACJI NA PROCES DWUSTOPNIOWEGO KOMUNIKOWANIA SIĘ

9.12. WPŁYW SPRZECZNOŚCI MIĘDZY MAŁYMI GRUPAMI NA PRZEBIEG WZAJEMNEJ ZALEŻNOŚCI MIĘDZY MIKROSTRUKTURAMI I MAKROSTRUKTURAMI

Dotychczas traktowałem sferę mikrostruktur jako swego ro dzaju monolit, konflikt dostrzegając jedynie pomiędzy sferą ma łych grup a makrostrukturą. Co dzieje się jednak, gdy pojawią się konflikty i sprzeczności w obrębie sfery mikrostrukturalnej? Jest to jeden z silniejszych czynników destabilizujących makro-strukturę i poważnie zakłócających proces dwustopniowego ko munikowania się. Generalnie rzecz biorąc, jak wykazano to w ba daniach nad kampaniami wyborczymi w USA, opinie ludzi pod dawanych niezgodnym wpływom są mniej stabilne niż opinie lu dzi poddanych jednorodnym wpływom (Lipset, Lazarsfeld, Barton, Linz 1954, t. 2: 1133; zob. też Riecken, Homans 1954; Katz 1951; Riecken 1959: r. 8). Podobnie prawidłowość ta wygląda na po-

Nieco wcześniej analizowałem sytuację, kiedy grupy pierwot ne ze sfery mikrostrukturalnej danego układu stawały w opo zycji wobec norm makrostrukturalnych. Interesujące jest jednak również to, jaki ma wpływ na przebieg procesu dwustopniowego komunikowania się dewiacja poszczególnych jednostek od norm ich macierzystych grup pierwotnych? Otóż dają się tutaj zaobser wować bardzo interesujące procesy modyfikujące w rezultacie przebieg całej zależności. Analizę tę należałoby zacząć od odpo wiedzi na pytanie, co dzieje się z indywidualnym dewiantem, gdy znajdzie się on w opozycji wobec swej małej grupy? Jak poka zuje Ada Finifter (1978), istnieją co najmniej trzy koncepcje de wiacji, wszystkie one jednak dają się właściwie sprowadzić do wspólnego mianownika. Analizę wpływu dewiacji indywidualnej na proces dwustop niowego komunikowania się trzeba zacząć od tezy, iż dewiacja wobec norm grupowych zwiększa strach i poczucie izolacji, albo wiem dewiant jest odrzucany przez grupę (Pepitone, Wilpizeski 1960; Schachter 1959). Ponadto wzbudza ona dysonans poznaw czy, przy czym strach i dysonans wynikające z dewiacji wzrastają Wraz z subiektywną identyfikacją dewianta z grupą własną po-

364

365

pierającą normy, którym przeciwstawia się dewiant (Festinger, Aronson 1968). Schurman i Schein wykazują na przykład, że kry tyka w grupie zmierzająca do wskazania indywidualnych dewian tów od norm grupowych wywołuje ogromny strach i niepewność, a w konsekwencji potrzebę ponownej integracji z grupą (Schur man, Schein 1959). Reakcją jednostki na strach, izolacje, odrzu cenie oraz dysonans poznawczy są próby szukania członkostwa w innych grupach, gdzie te negatywnie odczuwane sytuacje nie wystąpią. Jak wykazali Festinger i Aronson, jednym ze sposobów redukowania dysonansu w takiej sytuacji jest poszukiwanie do datkowego poparcia społecznego dla opinii dewianta, które w re zultacie przybiera formę poszukiwania odpowiednich grup przy jacielskich. Dewianci bowiem mają skłonność do wybierania na przyjaciół innych dewiantów, podczas gdy podobieństwo postaw wśród konformistów mniej sprzyja powstawaniu przyjaźni. Tak więc mechanizm, jaki się ujawnia w związku z istnieniem dewiantów w małych grupach, polega na tym, że poczynają oni tworzyć odrębne grupy pierwotne, które w dodatku stają się grupami silniej zintegrowanymi niż inne, albowiem, jak sugeruje Ada Finifter (1978: 173 - 174), dewianci silniej integrują się ze swymi grupami w celu zwalczenia izolacji społecznej. Rezultatem tego procesu jest zatem powstanie w sferze mikrostrukturalnej pewnej liczby silnie zintegrowanych grup dewiantów. Gdy dzia łali oni w pojedynkę, ich znaczenie było znikome, albowiem sta tus dewianta nie sprzyja wyrażaniu na przykład poglądów poli tycznych, dopóki nie .nawiąże on wspierających go związków spo łecznych. Natomiast w chwili uzyskania poparcia społecznego, zwłaszcza dzięki istnieniu silnie zintegrowanej grupy pierwotnej, znaczenie dewiantów, a nade wszystko ich grup, poważnie rośnie. Grupa bowiem — o czym mówiłem, analizując podstawowe zależności — z reguły działa jako ochrona przeciwko zewnętrznemu środowisku, dostarcza poparcia

swym członkom, czyniąc ich zdol nymi do oporu wobec presji z zewnątrz. Jednostki bowiem zawsze ulegają naciskom grupy, a skłonność do konformizmu jest jed nym z najbardziej powszechnych i podstawowych mechanizmów życia społecznego, czyniąc je w ogóle możliwym (Pollis, Cammal-leri 1968; Allen, Levme 1968). Istnienie dewiantów wprawdzie osłabia ten proces, co wykazał Stanley Milgram (1965), podobnie

jak — co jest nieco zaskakujące — poparcie ze strony grupy redukuje potrzebę aprobaty ze strony innych i wobec tego ludzie łatwiej ulegają naciskom na rzecz konformizmu (Blau 1966). Tak więc w przypadku zagrożenia grupy spójne, silnie zinte growane mogą stawiać opór i walczyć, podczas gdy grupy nie zintegrowane, a w szczególności wyizolowane jednostki nie są do tego zdolne. Co więcej, Ada Finifter podkreśla, powołując się na wiele danych eksperymentalnych, iż jednostki w grupach przy jacielskich (a taki charakter mają utworzone przez dewiantów małe grupy) są bardziej zdolne do oporu przeciwko naciskom ma kr ostruktury na
366

rzecz konformizmu niż grupy mające poparcie ze strony szerszego otoczenia, a w szczególności osoby samotne. Zatem, reasumując, dewiacja indywidualna nie jest zagrożeniem dla procesu dwustopniowego komunikowania się. Wywołuje ona jednak reakcję łańcuchową, prowadzącą do powstawania grup de wiacyjnych w sferze mikrostru-kturalnej danego systemu, co • nie wątpliwie grozi zaburzeniami przebiegu tego procesu. W każdym razie w wyniku powstania grup dewiacyjnych w sferze mikro strukturalnej rodzą się ośrodki oporu wobec makrostruktury zdol ne do efektywnej walki przeciwko jej celom.

10. W KIERUNKU MIKROSOCJOLOGII STRUKTURALNEJ. ZAKOŃCZENIE Ostatnim, aczkolwiek nie najmniej ważnym, elementem anali zy prowadzonej w niniejszej książce jest próba odpowiedzi na pytanie o właściwości i zasady funkcjonowania mikrostruktury rozumianej jako struktura dalekiego dystansu. Odpowiedź na tak postawione pytanie jest niewątpliwie trudna, albowiem w grun cie rzeczy idzie tu o wykrycie podstawowych, głębokich praw rządzących całym poziomem integracji zjawisk społecznych. Za łożenie, jakie się w związku z tym przyjmuje, sprowadza się do tezy, iż zarówno mniejsze układy strukturalne (zespoły ról i se kwencje statusów, komplety statusów itd.), jak i przede wszyst kim struktury wewnątrzgrupowe cechują się tymi samymi pod stawowymi cechami jakościowymi. Inaczej mówiąc, u podłoża każdej struktury wewnątrzgrupowej bliskiego dystansu czy też struktury ąuasi-grupowej odnajdziemy tę samą głęboką, ukrytą strukturę dalekiego dystansu. Z tego właśnie

rzeczywistości nie występują. Syndromy właściwości tych struk tur, sposób ich funkcjonowania oraz ich specyficzne -u/kłady i kon stelacje strukturalne ujawniają się tylko w sferze procesów za chodzących w małych zbiorowościach społecznych. Powyższa teza jest pewnego rodzaju rozstrzygnięciem teore tycznym, albowiem orzeka coś o świecie społecznym, a dokładniej mówiąc — o pewnym fragmencie tego świata. Moją intencją by ło skonstruowanie jak najdalej idącej strukturalistycznej koncep cji małej grupy i całej sfery mikrostruktur społecznych. Niniej sza analiza zmierzać więc będzie do zbudowania charakterystyki mikrostruktury jako struktury dalekiego dystansu. powodu wszystkie te typy struktur społecznych oraz różnorodne powiązane z nimi procesy i zjawiska (takie jak konformizm, dewiacja, tworzenie się koalicji, krystalizowanie się statusów) tworzą odrębny poziom zja wisk społecznych, odrębny poziom integracji świata społecznego, cechujący się zupełnie swoistymi własnościami, emergentnymi zarówno ze względu na własności i cechy na przykład poziomu zachowań ludzi, jak też emergentnymi, swoistymi ze względu na własności makrostruktur. Odmienność jakościowa tych zjawisk polega między innymi na tym, że pewne typy struktur ujawniają się jedynie na mikrostrukturalnym poziomie integracji zjawisk społecznych i w tej postaci wśród zjawisk z innych poziomów

10.1. MIKROSTRUKTURA — EMERGENTNA STRUKTURA DALEKIEGO DYSTANSU

Spróbujmy obecnie, odwołując się między innymi do przepro wadzonej w rozdziale 2 analizy strukturalizmu socjologicznego, odpowiedzieć na pytanie, czym jest mikrostruktura społeczna ro zumiana jako struktura dalekiego dystansu. Twierdzę, że we współczesnej mikrosocjologii jest tylko jedna koncepcja, która usiłuje udzielić odpowiedzi na to pytanie — jest nią SYMLOG Roberta Balesa (Bałeś, Cohen 1979). 10.1.1. Źródła teoretyczne SYMLOG-u. Koncepcja ta jest bez pośrednią kontynuacją i rozwinięciem poglądów przedstawionych we
368

wcześniejszych pracach Balesa (1950; 1970), aczkolwiek on sam w niektórych swych publicznych wypowiedziach neguje ta kie pokrewieństwo. Jak pisze jednak A. Paul Hare: „!...] jest rzeczą ewidentną, że SYMLOG jest generalnie postrzegany przez innych jako rozwinięcie wcześniejszych jego prac z 1950 i 1970 roku, co nawet sam Bałeś potwierdza" (Hare 1985: 39). Jeśli cho dzi o wykraczające poza twórczość Balesa źródła SYMLOG-u, główny nacisk kładzie się na teorię pola Kurta Lewina. Niekiedy nawet Bałeś (1985) używa określenia „nowa teoria pola w nau kach społecznych" w odniesieniu do swojej koncepcji. Teoria pola jako podstawowa perspektywa oraz interakcyjny układ odniesie nia w psychologii społecznej jest nadal atrakcyjna — twierdzi
— Male struktury...

369

Bałeś. Co więcej, podstawowe pojęcie teorii pola było stosowane w psychologii społecznej na długo przed pojawieniem się wersji Lewina (Bałeś 1985: 1). W socjologii idee zbliżone do pojęć teorii pola głosili Smali (1905), Thomas i Znaniecki (1976), Parsons (1937). Główny problem — zdaniem Balesa — polega na tym, jak uporać się ze złożonymi, globalnymi procesami. W jaki sposób przezwyciężyć atomistyczne podejście, które nadal dominuje w wielu ogólnych koncepcjach teoretycznych? Otóż nie jest to moż liwe bez teorii układów wyższego rzędu, które mogłyby być ujęte w całościowy sposób. Mówiąc językiem używanym w niniejszej książce, istnieje potrzeba stworzenia teorii wyjaśniającej istotę i działanie struktury dalekiego dystansu. Bałeś pisze: ,,[...] po trzebujemy teorii dotyczącej całościowych wymiarów i dynamicz nych tendencji globalnych procesów interakcyjnych, aby móc ulokować poszczególne elementy we wzajemnym związku" (1985: 2). Rozwijana w tej pracy idea struktury dalekiego dystansu jest nieco odmienna — wywodzi się ona nie z przekonania o potrzebie dysponowania odpowiednim narzędziem eksplanacyjnyim, lecz ra czej z przekonania o istnieniu w świecie społecznym tego typu głębokich, ukrytych, podstawowych

struktur. Niemniej jednak sądzę że oba podejścia można uzgodnić, albowiem przeważająca liczba elementów jest wspólna. Koncepcja Balesa opiera się na założeniach dotyczących wielu procesów psychologicznych, jak proces motywacji, ogólnej natury osobowości, siły ego itp., które zostały zaczerpnięte przez niego z teorii psychoanalitycznej Freuda. Tezy dotyczące istoty jedno stkowego pola ewaluacyjnego zaczerpnięto z Lewinowskiej teorii pola, psychologii postaci, a częściowo także z koncepcji szkoły dynamiki grupowej Cartwrighta i Zandera, która również wy wodzi się głównie z teorii pola Lewina. Wreszcie — jak wskazu je Bałeś — teoria polaryzacji i unifikacji grup ma swe źródło w różnych teoriach poznawczych, jak teoria równowagi Heidera (1958), teoria równowagi Osgooda i Tannenbauma, teoria dysonansu poznawczego Festingera (1957), teoria atrybucji Kel-)eya (1971) aczkolwiek, jak podkreśla Bałeś, relacja SYMLOG-u do tych teorii jest złożona. „Od strony socjologicznej — pisze Bałeś — obecna teoria ma wiele wspólnego z teorią symbolicz370

ego interakcjonizmu (Mead 1975; Blumer 1969; Goffman 1981} z tym, że nacisk kładzie się w niej na ważność obrazu samego siebie oraz jednostkowej definicji sytuacji, a także na proces prze kazywania znaczeń przez sposób i treść interakcji, nie zaś przez fizyczny substrat zachowania. Teoria małych grup wyrosła z tra dycji laboratoryjnej jest ważna z tego powodu, że dostarcza ona pojęć zróżnicowania ról, przywództwa oraz struktury małej gru py [...]" (Bałeś, Cohen 1979: 12). Hare zwraca uwagę na jeszcze inne źródła teoretyczne SYMLOGu. W jego opinii w połowie lat pięćdziesiątych w dzie dzinie badania małych grup dominowały trzy główne szlkoły: so-cjometria, dynamika grupowa i teoria małych grup. Socjome-tria — twierdzi Hare — uznana została za odrębną szkołę w 1940 roku, albowiem między innymi w tym właśnie roku termin ten pojawił się w indeksie przedmiotowym abstraktów psychologicz nych. Jeśli uznać to za miarodajne kryterium uprawomocnienia danej subdyscypliny, wówczas za datę pojawienia się szkoły dy namiki grupowej można uznać rok 1945, a teorii małej grupy jako dzieła Roberta Balesa rok 1950 (Hare 1985: 38-39). Aczkolwiek wszystkie trzy szkoły formułowały daleko sięga jące generalizacje i ogólnie dotyczyły tego samego przedmiotu — małych grup, to jednak różniły się znacznie pod względem po dejścia do badania tych grup. Przede wszystkim zaś żaden z tych programów badawczych nie stwarzał możliwości dotarcia do stru ktury dalekiego dystansu. Socjometria, co starałem się pokazać w rozdziale 3, de facto była zdolna jedynie do wyjaśnienia struk tur relacji afektywnych w grupie, dynamika grupowa Lewina także charakteryzowała się wieloma ograniczeniami, teoria małej grupy Balesa była zaś i jest w istocie teorią struktur statusów i ról. Hare (1985) twierdzi (a ten jego pogląd podzielam), że aż do 1979 roku wszystkie te dziedziny mikrosocjologiczne były roz proszone. Opublikowana w 1979 roku praca Balesa i Cohena na temat SYMLOG-u stanowi udaną próbę zintegrowania ich w ra mach nowej perspektywy. Jest to, dodajmy, także jedyna jak do tej pory próba ustalenia właściwości struktury dalekiego dystan su — mikrostruktury społecznej. Teza wstępna tej koncepcji spro wadza się do tego, że wymiary przestrzeni tworzące wymagany układ odniesienia bywały odkrywane wielokrotnie, jednakże nin

gdy nie dostrzegano wzajemnego związku pomiędzy nimi i wobec tego nigdy nie podjęto prób połączenia ich w jedną ogólną perspektywę (Bałeś 1985: 2).

2. 4

31 7

10.1.2. Wstępne tezy i założenia teorii struktury dalekiego dystansu. Zacznijmy od wstępnej uwagi, że niniejsza analiza sta nowi raczej reinterpretację niż neutralną prezentację teorii Ba-lesa. Generalnie rzecz biorąc, będę zmierzać do wykazania, że po wprowadzeniu kilku modyfikacji i ograniczeń koncepcja Balesa faktycznie stanowi wyjaśnienie istoty mikrostruktury społecznej rozumianej jako struktura dalekiego dystansu. 1. Mikrostruktura jest trójwymiarowym układem społecznym (przestrzenią społeczną ) określonym przez następujące trzy wy miary: dominujący versus podporządkowany (skierowany ku gó rze versus skierowany ku dołowi); przyjacielski versus nieprzyjazny (pozytywny versus negatywny); zorientowany instrumen talnie versus zorientowany ekspresy j no-emocjonalnie (do przodu versus do tyłu) (Bałeś, Cohen 1979: 22-23). W sensie czysto for malnym mikrostruktura może być przedstawiona w postaci trój wymiarowej przestrzeni o kształcie sześcianu (rysunek 10.1). Bałeś utrzymuje, że teoria SYMLOG-u ,,[...] kładzie równy nacisk zarówno na dynamikę grup, jak i na dynamikę indywidu alnych osobowości członków grupy. Daje ona możliwość przejścia od analizy osobowości jednostki do badań dynamicznego pola właściwości całościowej konstelacji grupy i sytuacji. Przechodze nie tam i z powrotem od analizy jednostki z osobna do wewnętrz nej, grupowej konstelacji jednostek jest możliwe dlatego, iż zgod nie z tą teorią dla obozu poziomów jest właściwy ten sam system wymiarów . Teoria dostarcza środków do obserwacji i pomiaru, konceptualizacji i przedstawiania zarówno każdego, jednostkowego pola percepcyjnego, jak też wewnętrznego pola interakcji społecznej [...]" (Bałeś, Cohen 1979: 13). Takie zdefiniowanie zdolności eksplanacyjnych schematu teo retycznego SYMLOG-u prowadzi w konsekwencji do nadużywania go i do stosowania go raczej jako wygodnego klucza klasyfika cyjnego niż teorii wyjaśniającej określony typ rzeczywistości spo łecznej. Oczywiście pojęcia dominacji lub podporządkowania, przy jaznych lub

nieprzyjaznych działań itd. mają na gruncie języka

Rysunek 10.1. Trójwymiarowy formalny przestrzenny model mikrostruktury społecznej (struktury dalekiego dystansu) (źródło: 1979: 23)

potocznego charakter uniwersalny, co jednakże nie oznacza, iż taki sam charakter zachowują także na gruncie analizy socjolo gicznej. Dowolne przenoszenie znaczeń terminów języka potocz nego do teorii socjologicznej jest po prostu niedopuszczalne. Dla tego też analiza konfliktu pomiędzy Afryką Południowo-Zachod-nią a Namibią z 1975 roku przeprowadzona przez Hare'a (1985: 45) w kategoriach trójwymiarowej przestrzeni SYMLOG-u jest niewątpliwie sugestywna, lecz nic poza tym. Stanowi ona pozorne wyjaśnienie, usprawiedliwione jedynie na gruncie wiedzy potocz nej, albowiem procesy makrostrukturalne Hare usiłuje wyjaśnić w kategoriach procesów mikrostrukturalnych. Konferencja na temat SYMLOG-u zorganizowana w kwietniu 1986 roku na Har vard University dostarczyła wielu przykładów tego typu wyko rzystywania koncepcji Balesa. Twierdzę, że z punktu widzenia ernergentnego strukturalizmu takie wyjaśnienia są niedopuszczalne. 2. Wszystkie trzy wymiary mikrostruktury powinny być in-

372

373

terpretowane w kategoriach struktur bliskiego dystansu odpowiedzialnych za dany wymiar struktury dalekiego dystansu. Główną wadą nielicznych skądinąd prób zbudowania ogólnego modelu i teorii ogólnej mikrostrukturalnej sfery zjawisk społecznych by ła niezdolność do sensownego włączenia teorii o procesach czą stkowych w ogólny model reprezentujący mikrostrukturę jako całość — niezależnie od tego, jak rozumianą. W koncepcji Balesa każdy wymiar jest reprezentowany przez co najmniej jedną stru kturę bliskiego dystansu. Zatem wymiar dominujący - podporząd kowany w strukturze dalekiego dystansu regulowany jest głów nie przez strukturę przywództwa, aczkolwiek inne struktury tak że wywierają pewien wpływ na tę sferę mikrostruktury i odwo łując się do nich można pełniej wyjaśnić prawidłowości charak terystyczne dla tego wymiaru. Wymiar przyjacielski - nieprzy jacielski w mikrostrukturze regulują struktury socjometryczne na identycznych jak poprzednio zasadach. Wymiar orientacji instru mentalnej - orientacji ekspresyjnoemocjonalnej podporządkowany jest strukturom statusów ról społecznych, a więc ich analizy mo gą umożliwić wyjaśnienie funkcjonowania tej sfery procesów mikrostrukturalnych. Struktura komunikowania się z jednej stro ny ma zdolność do cząstkowej regulacji procesów przebiegających w każdym z wymiarów mikrostruktury, z drugiej zaś umożliwia przepływ informacji między poszczególnymi wymiarami struktu ry dalekiego dystansu, a więc także umożliwia powiązanie poszcze gólnych struktur bliskiego dystansu w jedną strukturalną całość. Powyższe stwierdzenia uzasadniają, dlaczego interpretowanie w kategoriach SYMLOG-u zjawisk innych niż mikrostrukturalne wydaje się postępowaniem teoretycznie nieuzasadnionym. 3. Wzajemne powiązanie struktur bliskiego dystansu powoduje, że strukturalnie regulowane zachowanie jednostki jest wypadkową działania wielu z nich. Każda ze struktur bliskiego dystan su wytwarza określone typy reakcji i zachowań jednostek znaj dujących się w strefie wpływu tej struktury. Fakt wzajemnego powiązania tych

struktur powoduje, iż w każdej małej grupie społecznej pojawiają się wzory zachowań będące wypadkową dzia łania co najmniej dwóch lub więcej struktur bliskiego dystansu. Zachowanie jednostek będące produktem tych struktur okazuje się zatem własnością ciągłą, albowiem zawartość elementów zde-

terminowanych przez poszczególne struktury może być różna co do stopnia. Trójwymiarową przestrzeń można w celu pomiaru poszczególnych zachowań zredukować do dwuwymiarowego pola, w obrębie którego możliwe jest zlokalizowanie każdego typu za chowania lub procesu istotnego z punktu widzenia struktury da lekiego dystansu. Ulokowanie jednostki w polu mikrostruktury dokonuje się na podstawie oszacowania jej zachowania w kategoriach trzech głów nych wymiarów wyznaczających pole struktury. Graficznie zacho wanie to przedstawione jest w granicach dwuwymiarowego po la jako punkt. Składnikiem metody pomiaru siły oddziaływania
Tabela 10.1. Kategorie zachowań pojawiających się w polu mikrostruktury a UP U UPF UF UNF UN 374 aktywny dominujący ekstrawertyczny. otwarty, pozytywnie nastawiony rzeczowy, partnerski, uporczywy w dążeniu do celu stanowczy, przedsiębiorczy wymagający, zasadniczy, kontrolujący despotyczny, twardy

UNB UB UPB P PF F NF N NB B PB DP DPF DF DNF DN DNB DB DPB D

wyzywający, egocentryczny, snobistyczny dowcipkujący, egzaltowany przyjacielski, ciepły, uśmiechnięty przyjazny, nie wywyższa się współpracujący sprawny, nastawiony na zadanie sztywny, zasadniczy nieżyczliwy, nastawiony na nie drażliwy, cyniczny, niechętny do współpracy okazuje uczucia i emocje tkliwy, sympatyczny ufny, umie docenić układny, gotów wziąć na siebie odpowiedzialność posłuszny, podporządkowany cierpiętnik, przepracowuje się przygnębiony, smutny, obraża się wyobcowany, zrezygnowany niepewny siebie, wątpi w swoje zdolności spokojny, szczęśliwy z innymi bierny, małomówny, zamknięty w sobie

Źródło: Bałeś 1979.

a Kategorie w tabeli nie są dosłownym tłumaczeniem kategorii zastosowanych przez Balesa.

375

poszczególnych struktur grupowych w procesie wytwarzania za chowań w obrębie grupy jest skala kategorii zachowania, które mogą się pojawiać w obrębie pola struktury (tabela 10.1). Hipotetyczny diagram pola dwuwymiarowego został pokazany na rysunku 10.2.

———— linia polaryzacji

— — — linia równowagi R - kierunek poparcia dla władzy O ~ kierunek opozycji wobec władzy S ~ kierunek poszukiwania koztów ofiarnych M "kierunek mediacji

Rysunek. 10.2. Hipotetyczny diagram dwuwymiarowego pola mikro struktury

-

Widać wyraźnie, że ulokowanie jednostki w dwuwymiarowej przestrzeni P - N oraz F - B jest przedstawione przez punkt na diagramie. Oszacowanie zachowania w kategoriach wymiaru U - D obrazuje względna wielkość zewnętrznego okręgu narysowanego wokół punktu. Im większy okrąg, tym bardziej jednostka dąży do dominacji, im mniejszy, tym bardziej jest podporządkowana

innym. Interpretacja rysunku 10.2 jest więc następująca. Osoba o imieniu HIP najbardziej dominuje w polu struktury, uzyskując rangę 13U. Dwoje innych członków grupy, TINA i PAL, wyka zywało największy stopień podporządkowania, uzyskując rangę 8D. HUGH uzyskuje ocenę zero na skali U - D. Z drugiej strony jest on w polu danej mikrostruktury najbardziej przyjacielską osobą, uzyskując rangę 13P, podczas gdy CARL przejawia najczę ściej zachowania negatywne lub nieprzyjacielskie (ma rangę 14N). TED najpełniej instrumentalnie kontroluje grupę (ranga 13F), działania SARY są zaś najbardziej emocjonalno-ekspresyjne (ranga 10B) (Bałeś, Cohen 1979: 24). 4. Każda struktura bliskiego dystansu działająca w obrębie po la mikrostruktury wytwarza systemy wartości i kulturę — wy padkową ich działania jest trójwymiarowa przestrzeń wartości mikrostruktury. Struktury bliskiego dystansu są nie tylko regu latorami zachowań, lecz także generują wartości kulturowe i wzo ry osobowości poszczególnych jednostek. W rezultacie mikrositru377

376

ktura przekształca się także w trójwymiarową przestrzeń wartoś ci, wzorów kultury i wzorów osobowośoi. Każdy z sektorów stru ktury dalekiego dystansu zostaje zdominowany przez określony zespół wartości i wzorów kultury, co oznacza, że jednostki uloko wane w danym obszarze mikrostruktury z dużym prawdopodo bieństwem zinternalizują te wartości i kulturę w postaci okre ślonych typów osobowości. Spójrzmy ponownie na trójwymiaro wą przestrzeń mikrostruktury zinterpretowaną w kategoriach wartości (rysunek 10.3).
5. Wzajemne powiązanie struktur bliskiego dystansu powodu je, iż strukturalnie zdeterminowane wartości, strukturalnie regu lowane wzory kulturowe oraz strukturalnie kontrolowane proce sy socjalizacji są wypadkową działania wielu z tych struktur. KażTabela 10.2. Kategorie wartości w polu mikrostruktury U sukces materialny i władza Rysunek 10.3. Wartości w trójwymiarowym polu mikrostruk tury społecznej UP popularność i sukces społeczny UPF solidarność społeczna i postęp UF efektywność, efektywne zarządzanie

UNF UN l UNB UB UPB P PF F NF N NB B PB DP DPF DF DNF DN DNB DB DPB D
378

silna władza, prawo i porządek twardogłowa pewność siebie bezwzględny indywidualizm, samogratyfikacja dobry nastrój, ekspresyjność uszczęśliwianie innych egalitaryzm, demokratyczne uczestnictwo altruizm, idealizm, współpraca utrwalone przekonania społeczne i wartości powściągliwość pragnień zdeterminowana przez wartości indywidualna rozbieżność zapatrywań, samowystarczalność nonkonformizm społeczny niekonwencjonalne przekonania i wartości przyjaźń, liberalizm, partycypacja wiara w dobroć innych miłość, oddanie, lojalność ciężka praca, samowiedza, subiektywność cierpienie odrzucenie popularności uznanie niepowodzenia, wycofanie odrzucenie współpracy z władzą ukontentowanie, branie życia lekko rezygnacja ze wszystkich egoistycznych pragnień

da ze struktur bliskiego dystansu wytwarza określone typy war tości i wzory kulturowe, tak iż mikrostruktura może być zdefi niowana jako pole ścierających się ze sobą systemów wartości i wzorów kulturowych. Podobnie jak było w wypadku struktural nie regulowanych zachowań, można powiedzieć, iż z powodu wza jemnego powiązania tych struktur w każdej małej grupie spo łecznej pojawiają się wartości i wzory kulturowe będące wypad kową działania co najmniej dwóch iub więcej struktur bliskiego dystansu. Trójwymiarową przestrzeń mikrostruktury można w ce lu pomiaru poszczególnych wartości zredukować do dwuwymia rowego pola, w obrębie którego możliwe jest zlokalizowanie każ dego typu wartości lub wzoru kulturowego istotnego z punktu widzenia struktury dalekiego dystansu. Składnikiem metody po miaru siły oddziaływania poszczególnych struktur grupowych w procesie wytwarzania wartości w obrębie grupy jest skala ka tegorii wartości, które mogą się pojawić w obrębie pola struktur (tabela 10.2).

10.2. POLARYZACJA MIKROSTRUKTURY

Jak stwierdza Bałeś, przestrzeń mikrostruktury jest przestrze nią spolaryzowaną — każdy z trzech wymiarów jest bipolarny, co należy interpretować w ten sposób, iż subprocesy związane z jednym biegunem danego wymiaru mają skłonność do prze ciwdziałania zachowaniom związanym z biegunem przeciwnym (Bałeś 1985: 15; zob. też Polley 1985). Działanie dużej liczby czynników o charakterze strukturalnym, istnienie wielu zróżnico wanych nacisków strukturalnych sprzyja tworzeniu się różnic między .pozycjami, statusami, rolami, a w konsekwencji także między zajmującymi je jednostkami. Następstwem tego jest two rzenie się podgrup, a w końcowej fazie polaryzacja grupy. Pro ces polaryzacji grupy jest nieunikniony i wynika z natury samej mikrostruktury. Polaryzacja rozprzestrzenia się na wszystkie sfe ry życia grupowego. Po osiągnięciu pewnego punktu, proces po laryzacji ulega zatrzymaniu i utrwala się w postaci mniej lub bar dziej stabilnego wzoru strukturalnego (patrz rysunek 10.2) (Bałeś, Cohen 1979: 45).
379

380 Powyższe twierdzenia nie stanowią jedynie przyczynku do starej i nie kończącej się kontrowersji między konsensualnym i konfliktowym paradygmatem społeczeństwa. Niniejsza koncepcja, aczkolwiek explicite dotyczy jedynie mikrostruktury, wymaga _ jak pisze Bałeś — rozwiązania tego dylematu. W ikategoriach SYMLOG-u równowagę, konflikt, podzieloną władzę należy interpretować jako odmienne etapy tej samej struktury dalekiego dystansu. Oznacza to, iż pewne grupy mogą być zdominowane przez konflikt, inne mogą się cechować wysoce zrównoważoną strukturą, jednakże w kategoriach struktury dalekiego dystansu zarówno jeden, jak i drugi model społeczeństwa wydaje się wadliwy. Innymi słowy mówiąc, jeśli założyć, że na poziomie społeczeństwa globalnego powyższe dwie, (konkurujące ze sobą koncepcje stanowią mniej lub bardziej owocne perspektywy teoretyczne, na poziomie mikrostruktury są one mniej przydatne (Bałeś, Cohen 1979: 55). Wiele wskazuje na to, że procesy polaryzacji i unifikacji mikrostruktury przebiegają w sposób zbliżony do procesu zróżnicowania lub unifikacji struktur ról społecznych w grupie. Unifikacja grupy dokonuje się w dużej części za sprawą struktury so-cjometrycznej, która decyduje między innymi o spójności grupy. Wysoka spójność grupy w sensie socjometrycznym nie wystarcza jednakże do zunifikowania całej mikrostruktury. Aby do tego doszło, struktury ról winny cechować się stosunkowo niskim stopniem zróżnicowania, co z kolei wpływa na kształt struktury przywództwa. Z reguły struktury te wyłaniają tylko jednego przywódcę (Bałeś, Cohen 1979: 96). Jak z tego wynika, unifikacja mikrostruktury nie może się dokonać ,na podstawie jednej tylko struktury bliskiego dystansu. „Wzory polaryzaji jednak, nie zaś unifikacji są bardzo typowe [...]", przypomina Bałeś (Bałeś, Cohen 1979: 96). Prawdopodobieństwo, że mikrostruktura rozwinie wzór -unifikacji, jest z całą pewnością dużo niższe niż możliwość, że unifikacja należeć będzie do jednego z jej wielu stanów przejściowych. W przypadku polaryzacji dochodzi do rozpadu mikrostruktury ze względu na jeden z jej trzech wymiarów. Z reguły, zgodnie z logiką mikrostruktury, jej rozpad i polaryzacja pierwotnie dokonują się przede wszystkim ze względu na wymiar zadaniowo-

-efespresyjny. Oznacza to, że dochodzi zwłaszcza do rozpadu struktury ról i statusów, co następnie pociąga za sobą naruszenie pozostałych struktur bliskiego dystansu. Rozdwojeniu ulega zatem struktura przywództwa: zostają utworzone dwa centra, realizujące wszakże odmienne funkcje. Także struktura socjometrycz-na ulega rozpadowi, a dokładniej — w polu mikrostruktury tworzą się dwie odrębne struktury socjometryczne. Podobnie jak w wypadku struktur ról możliwe jest .powstrzymanie polaryzacji w obrębie mikrostruktury. W ramach struktury socjometrycznej może pojawić się specjalny status mediatora, który zostanie przypisany osobie szczególnie predestynowanej do wypełnienia misji mediacyjnej. Struktury ról i statusów mogą wyznaczyć danej jednostce rolę kozła ofiarnego, zmuszając ją do podjęcia tej roli. Wrogość nagromadzona w całej mikrostrukturze zostaje wówczas najczęściej skierowana ku kozłowi ofiarnemu, co w rezultacie może nie tylko powstrzymać polaryzację, lecz nawet zunifikować obie podgrupy. Wreszcie polaryzację można zahamować także przez strukturę przywództwa. Jest to skutek dominacji jednej z podstruktur, która przejmuje część władzy nad mikrostrukturą należącą do drugiej podstruktury i podporządkowuje ją sobie (Bałeś, Cohen 1979: 100; zob. także Parkę, Houben 1985: 136-137). Teoria mikrostruktury zdefiniowanej jako struktura dalekiego dystansu jest dopiero w początkowym stadium rozwoju. Wydaje się jednak że kierunek, jaki poszukiwaniom takiej teorii nadała koncepcja SYMLOG-u Balesa, jest (pomimo wielu jej słabości) wysoce obiecujący.

1968

of Social Psychology, Gardner Lindzey (ed.), Cambridge, Mass., 3-56. The Historicai Background of Modern Social Psychology, w: The Handbook of Social Psychology, Gardner Lindzey, Elliot Aronson (eds.), wyd. 2, Reading, Mass: Addison-Wesley, l - 80-

BIBLIOGRAFIA

Abel Theodore 1977 Podstawy teorii socjologicznej, tłum. Alina Bentkowska, Warszawa: PWN. Adams S. N. 1953/4 Status Congruency as a Variable in Smali Group Performance, „Social Forces", 32: 16-22. Adorno Theodore W.. Frenkel Brunswik Else, Levinson Daniel J. 1950 The Authoritarian Personality, New York: Harper. Advances in Group Processes: Theory and Research w druku E. J. Lawler (ed.), t. 2, Greenwich: JAI Press. Advances in Social Theory and Methodology: Toward an Integration of Micro- and Macro-sociology 1981 Karen Knorr-Cetina, Aaaron V. Cicourel (eds.), London: Routledge Agassi Joseph 1960 Methodological Individualism, „British Journal of Sociology", 11. Albert R. S. 1953 Comments on the Scientific Function of the Concept oj Cohesiveness, "American Journal of Sociology", 59: 231 - 234. Allen Yernon, Levine John M. 1968 Social Support, Dissent and Conformity, "Sociometry", 31: 138-149. Allport Floyd H. 1920 The Influence o{ the Group upon Association and Thought, "Journal of Experimental Psychology", 3: 159 -182. 1924 Social Psychology, Boston. Allport Gordon W. 1954 The Historicai Background of Modern Social Psychology, w: Handbook

1985 The Historicai Background oj Social Psychology, w: Handboofc oj Social Psychology, Gardner Lindzey, Elliot Aronson (eds.), wyd. 3, t. 1: Theory and Method, New York: Random House, 1-46. The American Soldier 1949 Samuel Stouffer (ed.), Princeton, N. J, 2 t. Arnsterdamski Stefan 1964 Engels, Warszawa: Wiedza Powszechna. Analysis oj Groups. Contribution to Theory, Research and Practice 1974 G. S. Gibbard, J. J. Hartman, R. D. Mann (eds.), San Francisco:. Jossey-Bass Publishers. Anderson Bo i in. 1969 Reactions to Ineąuity, "Acta Sociologica", 12: l -12. Anderson Bo, Schelly Robert K. 1970 Reactions to Ineąuity, 11: A Replication oj the Adams Experiment and a Theoretical Rejormulation, "Acta Sociologica", 13: l -10. 1971 Reactions to Ineąuity III: Ineąuity and Social Injluence, "Acta Sociologica", 14: 236-244. / Anderson C. Arnold 1929 An Experimental Study oj «Social Facttitations» as Ajjected by Intelligence, "American Journal of Sociology", 34: 874 - 881. Andriejewa Galina M. 382

1970 O sootnos2enii mikro- i mafcrosocyoJofirii, „Woprosy fiłosofii", 24: 14-23. 1977 Aktualnyje problemy sowietskoj socyalnoj psichołogii, „Socyołogiczeskije issledowanija", 4: 91 - 101. Andriejewa Galina, Nikitin Jewgienij P. 1966 Metoda wyjaśnienia w socjologii, w: Socjologia w ZSRR, Warszawa: KiW. Arendt Hannah 1951 The Origins oj Totalitarianism, New York: Harper. Arensberg C. M., Kimball S. T. 1940 Family and Community in Ireland, Cambridge: Harvard University Press. Argyris Chris 1957 Personality and Organization, New York: Harper. Aronson Elliot 1968 Dissonance Theory: Progress and Problems, w: Theories oj Cognitive Consistency: A Source-Book, R. P. Abelson i in. (eds.), Chicago: Rand McNally. 1969 The Theory oj Cognitive Dissonance: A Current Perspective, w: Advances in Experimental Social Psychology, Leonard Ber-kowitz (ed.), t. 4, New York: Academic Press. Aronson Elliot, Mills J.
383 Influence through Social Communication, "Journal of Abnormal and Social Psychology", 46: 9 - 23. 1979 The Small Group — Tightrope Between Sociology and Perso nality, "Journal of Applied Behavioral Science", 15: 283 - 294. Back Kurt W., Berkowitz Leonard 1954 Group Standards, Cohesiveness, and Productivity, "Human Re lations", 7: 509-519. Back K. W. i in. 1977 Social Psychology, New York: Wiley. Backman C. W. 1980 Promises Unfulfilled: on the Premature Abandonment of Pro mising Research, w: The Development of Social Psychology, R. Gilmour, S. W. Duck (eds.), London: Academic Press. Bain Read 1943 Sociometry and Social Measurement, "Sociometry", 6: 206-213. Bales Robert F. 1950 Interaction Process Analysis. A Method for the Study of Small Groups, Cambridge, Mass.: Addison-Wesley. 1953 The Equilibrium Problem in Small Groups, w: Working Papers in the Theory of Action, Talcott Parsons, Robert F. Bales, Edward A. Shils (eds.), Glencoe: Free Press, 111-161. 1956 Task Status and Likeability as a Function of Talking and Li stening in Decision-making Groups, w: The State of the Social Sciences, L. D. White (ed.), Chicago, 148-161. 1958 Task Roles and Social Roles in Problem Solving Groups, w: Readings in Social Psychology, E. Maccoby, T. M. Newcomb, E. L. Hartley (eds.), New York: Holt, 437-447. 1951

The Effect of Severity of Initiation on Linking for a Group, „Journal of Abnormal and Social Psychology", 59: 177 -191. Asch Salomon E. 1951 Effects of Group Pressure upon the Modification and Distortion of Judgments, w: Groups, Leadership, and Men, Harold Guetzkow ed.), Pittsburgh: Carnegie Press, 177 - 190. 1952 Social Psychology, Englewood Cliffs: Prentice-Hall. 1956 Studies of Independence and Conformity, "Psychological Mo nographs", 70: 1 - 70. 1968 Gestalt Theory, w: International Encyclopedia of the Social Sciences, David L. Sills (ed.), t. 6, New York: Macmillan, 158-175. Ashour A. S. 1973 Further Discussion of Fiedlers Contingency Model of Leader ship Effectiveness: An Evaluation, "Organizational Behavior and Human Performance", 9: 339 - 355. Back Kurt W.

1959

Small-group Theory and Research, w: Sociology Today: Pro blems and Prospects, Robert K. Merton, Leonard Broom, Le onard S. Cottrell (eds.), New York: Basic Books. 1968 Interaction Process Analysis, w: International Encyclopedia of the Social Sciences, David L. Sills (ed.), t. 7, New York: Mac millan. 1970 Personality and Interpersonal Behavior, New York: Holt, Rine- hart and Winston. 1984 The Integration of Social Psychology, "Social Psychology Quar terly", 47: 98-101. 1985 The New Field Theory in Social Psychology, „International Jo urnal of Small Group Research", 1:1- 18. Bales Robert F., Cohen Stephen P. 1979 SYMLOG. A System for the Multiple Level Observation of Groups, New York: Free Press. Bales Robert F., Slater Philip 1953 The Equilibrium Problem in Small Groups, w: Working Papers in the Thecry cj Action, Talcott Parsons, Robert F. Bales, Edward A. Shils (eds.), Glencoe: Free Press, 111 -161. Bandura A., Underwood B., Fromson M. E. 1975 Cisinhibition of Aggression through Diffusion of Responsibility and Dehumanization of Victims, "Journal of Research in Per sonality", 9: 253 - 269.

1959

Barnard Chester 1950 The Functions of the Executive, Cambridge: Harvard Univer sity Press. Bass B. M. 1960 Leadership, Psychclogy, and Organizaticnal Behavior, New York: Harper. Bates F. L. 1956 Position, RoZe and Status: A Reformulation of Concepts, "So cial Forces", 34: 313-321. 1957 A Conceptual Analysis of Group Structure, "Social Forces", 36: 103-111. Bauer Raymond, Inkeles Alex, Kluckhohn Clyde 1956 How The Soviet System Works, Cambridge, Mass.: Harvard University Press. Bavelas Alex 1979 Wzory komunikacji w grupach zadaniowych, tłum. Jacek Szmatka, w: Elementy mikrosocjologii, Jacek Szmatka (red.), Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, 210-229. Beauchamp M. A. 1965 An Improved Index cf Centrality, "Behavioral Science", 10: 161 -163. Becker Howard
1

384

— Małe struktury...

385

1967 The Comparative Analysis of Historical Change, w: Social Theory and Economic Change, Tom Burns, S. B. Saul (eds.), London, 67 - 86. Bennis W. G., Shepard H. A. 1956 A Theory oj Group Development, "Human Relations", 9: 415-437. Benoit-Guilbot Odile 1968 Industrial Relations: The Sociology of Work, w: International Encyclopedia of the Social Sciences, David L. Sills (ed.), t. 7, New York: Macmillan, 230 - 240. Benoit-Smullyan Emile 1944 Status, Status Types and Status Interrelations, "American Sociological Review", 9: 151 - 161. Berelson Bernard, Lazarsfeld Paul F., McPhee W. N. 1954 Voting: A Study of Opinion Formation in a Presidential Campaign, Chicago: University of Chicago Press. Berelson Bernard, Steiner Gary A. 1964 Human Behavior. Ań Inventory of Scientific Findings, New York: Harcourt, Brace and World. Berger Joseph, Cohen B. P., Snęli J. L., Zelditch Morris 1962 Types of Formalization in Small-group Research (Reprodueed by Greenwood Press, Westport, 1982) Berger Joseph, Cohen B. P., Zelditch Morris 1966 Status Characteristics and Expectation States, w: Sociological Theories in Progress, Joheph Berger, Morris Zelditch, Bo An-derson (eds.), t. l, Boston: Houghton-Mifflin, 29-46. 1972 Structural Aspects of Distributive Justice: A

1974 Labelling Theory Re-visited, w. Deviance and Social Control, Paul Rock, Mary Mclntosh (eds.), London: Wiley, 41 - 66. Beltz D. C., Andrews F. M. 1966 Scientist in Organizations: Productive Climates for Research and Development, New York: Wiley. Belyaefl B. V. 1930 The Problem of the CMective and its Experimental-Psychological Study, "Psychologica", 3: 488-549. Bendix Reinhard

Status Value For-mulation, w: Sociological Theories in Progress, Joseph Berger, Morris Zelditch, Bo Anderson (eds.), t. 2, Boston: Houghton-Mifflin. Berger Joseph, Conner T. L. 1969 Performance Expectations nad Behavior in Smali Groups, "Acta Sociologica", 12: 186-197. 1974 Performance Expectations and Behavior in Smali Groups: A Re-. msed Formulation, w: Expectations States Theory: A Theoreti-cal Research Program, J. Berger, T. L. Conner, M. H. Fi-sek (eds.), Cambridge, Mass.: Winthrop, 85 - 109. 386

Theory, H. J. Helle, S. N. Eisenstadt (eds.), t. 2, Beverly Hills: Sage 148-168. Berger Joseph, Zelditch Morris 1985 Status, Rewards, and Influence. How Expectations Organize Behavior, San Francisco: Jossey Bass Publishers. Berger Joseph, Zelditch Morris, Anderson Bo, Cohen B. P. 1972 Structural Aspects of Distributive Justice: A Status Value Formulation, w: Sociological Theories in Progress, Joseph Berger, Morris Zelditch, Bo Anderson (eds.), t. 2, Boston: Houghton--Mifflin, 119-146. Berkowitz Leonard 1954 Group Standards, Cohesiveness, and Productivity, "Human Relations", 7: 509-519. 1965 Group Norms among Bomber Crews: Patterns of Perceived Crew Attitudes, «Actual» Crew Attitudes, and Crew Linking Related to Air-crew Effectiveness in Far Eastern Combat, "So-ciometry", 19: 141 - 153.

Berger Joseph, Conner T. L., Fisek M. H. 1974 Expectation States Theory: A Theoretical Research Program, Cambridge, Mass.: Winthrop. Berger Joseph, Conner T. L., McKeown W. L. 1969 Evaluations and the Formation and Maintenance of Performance Expectations, "Human Relations", 22: 481 - 502. Berger Joseph, Fisek M. H. 1974 A Generalization of the Theory of Status Characteristics and Expectation States, w: Expectation States Theory: A Theoretical Research Program, J. Berger, T. L. Conner, M. H. Fisek (eds.), Cambridge, Mass.: Winthrop. Berger Joseph, Fisek M. H., Norman R. Z., Wagner D. G. 1985 Formation of Reward Expectations in Status Situations, w: Status, Rewards, and Influence. Hou. Expectations Organize Behavior, Joseph Berger, Morris Zelditch (eds.), San Francisco: Jossey-Bass Publishers. Berger Joseph, Fi-ek M. H., Norman R. Z., Zelditch Morris 1977 Status Characteristics and Social Interaction: An Expectation States Approach, New York: Elsevier Scientific. Berger Joseph, Rosenholtz S. J., Zelditch Morris 1980 6: Status Organizing Processes, "Annual Review of Sociolgy",

387 Berliner Arthur K. 1983 Psychoanalysis and Society. The Social Thought of Sigmund Freud, Washington: University Press of America. Berscheid E., Walster E. H. 1969 Interpersonal Attraction, Reading, Mass.: Addison-Wesley. Bhaskar Roy 1979 The Possibility of Naturalism. A Philosophical Critique of the Contemporary Human Sciences, New Jersey: Humanities Press. Biddle Bruce J. 1979 Role Theory: Expectations, Identities, and Behaviors, New York: Academic Press. 1986 Recent Developments in Role Theory, "Annual Review of So ciology", 12: 67-92. . Billig M., Tajfel M. 1973 Social Categorization and Similarity in Intergroup Behaviour, "European Journal of Social Psychology", 3: 27-52. Bion W. R. 1961 Experiences in Groups, New York: Basic Books. Bjerstedt A. "Human Relations", 14: 183-189. Blalock Hubert M., Wilken P. H. 1979 Intergroup Processes. A Micro-Macro Perspective, New York: Free Press. Blau Peter M. 1955 The Dynamics of Bureaucracy, Chicago: University of Chicago Press. 1961 Structural Effects, "American Sociological Review", 25: 178 -193.

1961

Preparation, Process, and Product in Small Group Interaction,

479 - 508. Berger Joseph, Wagner David G., Zelditch Morris

1985a Introduction. Expectation States Theory: Review and Assessment, w: Status, Rewards and Influence. How Expectations Organize Behavior, San Francisco: Jossey-Bass Publishers. 1985b Theoretical and Metatheoretical Themes in Expection States Theory, w: Micro-Sociologrical Theory. Perspectives on Sociological

Exchange and Power in Social Life, New York: John Wiley and Sons. 1966 Patterns of Deviation in Work Groups, "Sociometry", 23: 245 -261. 1970 Comment, w: Explanation in the Behavioral Sciences, R. Bor-ger, F. Cioffi (eds.), Cambridge: Cambridge University Press, 329 - 339. 1975a Introduction: Parallels and Contrasts in Structural Inquiries, w: Approaches to the Study of Social Structure, P. M. Blau (ed.), New York: Free Press, 1 - 20. 1975b Parameters of Social Structure, w: Approaches to the Study of Social Structure, P. M. Blau (ed.), New York: Free Press, 220 - 253. 1979 Strukturalne naciski kompletu statusów, tłum. Jacek Szmatka, w: Elementy mifcrosocjologii, Jacek Szmatka (red.), Kraków: Wy dawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, 320 - 358. 388

1964

Blumer Herbert 1969 Symbolic Interactionism: Perspective and Method, Englewood Cliffs, N. J.: Prentice-Hall. Bonacich P., Light J. 1978 Laboratory Experimentation in Sociology, "Annual Review of Sociology", 4: 145 - 170. Bonner H. 1959 Group Dynamics: Principles and Applications, New York: Ro nald. Borgatta E. F. 1960 Small Group Research: A Trend Report and Bibliography, "Current Sociology", 9: 173-272. 1981 The Small Group Movement: Historical Notes, "American Behavioral Scientist" 24: 607-618. Bosserman Philip 1968 Dialectical Sociology: An Analysis of the Sociology of Georges Gurvitch, Boston: Porter Sargent. Bourdieu Pierre 1984 Distinction. A Social Critique of the Judgement of Taste, Cambridge, Mass.: Harvard University Press. Bovard E. W. 1951 Group Structure and Perception, "Journal of Abnormal and Social Psychology", 46: 498-405. Brehm J. W. 1956 Postdecision Changes in the Desirability of Alternatives "Journal of Abnormal and Social Psychology", 52: 384 - 389. 1959 Increasing Cognitive Dissonance by a Fait Accompli, "Journal of Abnormal and Social Psychology", 58: 379-383. 1960 A Dissonance Analysis of Attitude-discrepant Behavior, w: Attitude Organization and Change: An Analysis of Consistency Among Attitude Components, Rosenberg i in. (eds.), New Ha ven: Yale University Press, 164 - 197. 1962 Motivational Effects of Cognitive Dissonance, w: Nebraska Sym posium, on Motivation, M. R. Jones (ed.), Lincoln: University of Nebraska Press. 1966 A Theory of Psychological Reactance, New York: Academic Press. Brehm J. W., Cohen A. R. 1962 Explorations in Cognitive Dissonance, New York: Wiley. Brewer M. B., Silver M. 1978 Ingroup Bias as a Function of Task Characteristics, "European Journal of Social Psychology", 8: 393 - 400. Brittan G. G., Jr. 1970 Explanation and Reduction, "Journal of Philosophy", 67: 446- - 457.

389

Brodbeck May 1954 Philosophy of the Social Sciences, "Philosophy of Science", 21. 1958 Methodological Individualism: Definition and Reduction, "Philosophy of Science", 25: 1 - 22. Brody B. 1975 The Reduction oj Teleological Science, "American Philosophical Quarterly", 12. Broom Leonard, Selznick Philip 1957 Sociology. A Text with Adapted Readings, New York: Harper and Row. Burgess E. W. 1945 Sociological Research Methods, "American Journal of Sociology", 50. Burke Kenneth 1968 Dramatism, w: International Encyclopedia of the Social Sciences, David L. Sills (ed.), t. 7, New York: Macmillan, 445-452. Burrell Gibson, Morgan Gareth 1979 Sociological Paradigms and Organisational Analysis, London: Heinemann. Burrow Trigant 1927 The Group Method of Analysis, "Psychoanalytic Review", 14: 268 - 280. Byrne D. 1969 Attitudes and Attraction, w: Advances in Experimental Social Psychology, Leonard Berkowitz (ed.), t. 4, New York: Academic Press, 35-89. Cain M. E. 1968 Some Suggested Developments for Role and Reference Croup Analysis, "The British Journal of Sociology", 19: 191-205. Campbell D. T. 1958 Common Fate, Similarity, and Other Indices of the Status of Persons as Social Entities, "Behavioral Science", 3: 14 - 25. Cancian Francesca 1968 Varieties of Functional Analysis, w: International Encyclope dia of the Social Sciences, David L. Sills (ed.), t. 6, New York: Macmillan. Carey A. 1967 The Hawthorne Studies: A Radical Criticism, "American Sociological Review", 32: 403 - 416. Carrer C. S., Scheier M. F. 1978 Self-focusing Effects of Dispositional Self-Consciousness, Mir ror Presence, and Audience Presence, "Journal of Personality and Social Psychology", 36: 324-332. Cartwright Dorwin 1968 The Nature of Group Cohesiveness, w: Group Dynamics, Dor-

win Cartwright, Alvin Zander (eds.), New York: Harper and Row. Cartwright Dorwin, Harary Frank 1956 Structural Balance; A Generalization of Heider's Theory, "Psychological Review", 63: 277 - 293. Cartwright Dorwin Zander Alvin 1960 Groups Cohesiveness: Introduction, w: Group Dynamics. Re search and Theory, D. Cartwright, A. Zander (eds.), wyd. 2, New York: Harper and Row, 69-94. Cattell R. B. 1951 New Conceps for Measuring Leadership in Terms of Group Syntality, "Human Relations", 4: 161 -184. Cattell R. B., Saunders D. R., Stice G. F. 1953 The Dimensions of Syntality in Small Groups, "Human Relations", 6: 331 - 356. Causey R. L. 1972 Uniform Macroreductions, "Synthese" 25. Chapin F. Stuart 1944 The Relation of Sociometry to Planning in an Expanding Social Universe, "Sociometry", 6. Chapman L. J., Campbell D. T. 1957 An Attempt to Predict the Performance of Three-man Groups from Attitude Measures, "Journal of Social Psychology" 46: 277 - 286. Chelstowski Bogdan 1966 Pojęcia, wskaźniki i korelaty integracji grupy w literaturze socjometrycznej, „Studia Socjologiczne", 1: 55-187. Chemers Martin M. 1983 Leadership Theory and Research: A Systems-Process Integra tion, w: Basic Group Processes, Paul B. Paulus (ed.), New York: Springer-Verlag, 9 - 39. Chemers Martin M., Rice R. W. 1974 A Theoretical and Empirical Examination of the Contingency Model of Leadership Effectiveness, w: Contingency Approaches to Leadership, J. G. Hunt, L. L. Larsen (eds.), Carbondale, 111.: Southern Illinois University Press. Chemers Martin M., Skrzypek G. J. 1972 An Experimental Test of the Contingency Model of Leadership Effectiveness, "Journal of Personality and Social Psychology", 24: 172-177. Christie Lee S. i in. 1952 Communications and Learning in Task Oriented Groups, Cambridge, Mass.: Research Laboratory of Electronics. Cloward R., Ohlin L. 1960 Delinquency and Opportunity: A Theory of Delinquent Gangs, Glencoe: Free Press.

391
390

Cohen Arthur M., Bennis Warren G. 1961 Continuity of Leadership in Communication Networks, "Human Relations" 14: 351-367. Cohen Arthur M., Bennis Warren G., Wolkon George H. 1961 The Ejects of Continued Practice on the Behaviors of Pro blem-solving Groups, "Sociometry", 24: 416-431. 1962 The Effects of Changes in Communication Networks on the Behaviors of Problem-solving Croups, "Sociometry', 25: 177 -195. Cohen A. R. 1959a Communication Discrepancy and Attitude Change: A Dissonance Theory Approach, "Journal of Personality", 27: 386-396. 1959b Some Implications of Self-esteem for Social Influence, w: Personality and Persuasibility, I. L. Janis i in. (eds.), New Haven: Yale University Press, 102 120. 1964 Attitude Change and Social Influence, New York: Basic Books. Cohen E. G. 1982 Expectation States and Interaction in School Settings, "Annual Review of Sociology", 8: 209 - 235. Coleman James S. 1975 Social Structure and a Theory of Action, we Approaches to the Study of Social Structure, Peter M. Blau (ed.), New York: Free Press, 76 - 93. Collins Barry, Guetzkow Harold 1964 A Social Psychology of Group Processes for Decision-making, New York: Wiley. Collins Barry E., Raven H. 1969 Group Structure: Attraction, Coalitions, Communication, and Power, w: The Handbook of Social Psychology, Gardner Lin-dzey, Elliot Aronson (eds.), t. 4, Reading, Mass.: Addison-Wesley. Collins Randall 1981a Micro-translation as a Theory Building Strategy, w: Advances in Social Theory nad Methodology:" Toward and Integration of Micro- and Macro-Sociology, Karen Knorr-Cetina, Aaron V. Cicourel (eds.), London: Routledge. 1981b On the Micro-Foundations of Macro-Sociology, "American Journal of Sociology", 86: 984 - 1014. 1983 Micro-Methods as a Basis for Macro-Sociology, "Urban Life", 12: 184-202. 1988 Interaction Ritual Chains, Power and Property: The Micro-Macro Connection as an Empirically-Based Theoretical Problem, w: The Micro-Macro Problem, J. C. Alexander i in. (eds.), Ber keley: University of California Press. Continuities in Social Research: Studies in the Scope and Method of the «American Soldier»

1950 Robert K. Merton, Paul F. Lazarsfeld (eds.), Glencoe, 111.: Free Press. Cook Karen 1975 Expectations, Evaluations and Equity, "American Sociological Review", 40: 372 - 388. Cooley Charles H. 1909 Social Organization: A Study of the Larger Mind, New^York: Scribners. 1912 Human Nature and the Social Order, New York. Cooley Charles H., Angell R. C., Carr L. J. 1933 Introductory Sociology, New York: Scribners. Coser Lewis A. 1975 Structure and Conflict, w: Approaches to the Study of Social Structure, Peter M. Blau (ed.), New York: Free Press, 210 - 219. 1977 Masters of Sociological Thought, wyd. 2, New York: Harcourt - Brace - Jovanovich. Coser Rose Laub 1963 Alienation and the Structure, w: The Hospital in Modern Society, Eliot Freidson (ed.), New York, 231 - 265. 1966 Role Distance, Ambivalence and Transition Status, "American Journal of Sociology", 72: 173-187. 1975 The Complexity of Roles as a Seedbed of Individual Autonomy, w: The Idea of Social Structure. Papers in Honor of Robert K. Merton, Lewis A. Coser (ed.), New York: Harcourt-Brace-Jo- vanowich, 237 - 263. Cottrell Leonard S., Gallagher Ruth 1941 Developments in Social Psychology, 1930 -1940, "Sociometry Monographs", 1. Coyle Grace L. 1930 Social Processes in Organized Groups, New York. Crosbie Paul V. 1979 Effects of Status Inconsistency: Negative Evidence from Small Groups, "Social Psychology Quarterly", 24: 110 -125. Crozier Michel 1972 The Relationship between Micro- and Macrosociology ."Human Relations", 25: 239-251. Cummings Larry L., Elsalmi Aly M. 1970 The Impact of Role Diversity, Job Level, and Organizational Size on Managerial Satisfaction, "Administrative Science Quar terly", 15: 110. Dahrendorf Ralf 1973 Homo Sociologicus, London: Heinemann. Dailey Robert C.

392

393

1977 The Effects of Cohesiveness and Collaboration on Work Groups.-A Theoretical Model, "Group and Organization Studies", 2 (4); 461 - 469. Danto A. C. 1965 Analytical Philosophy of History, Cambridge. Darley J. G., Gross N., Martin W. C. 1952 Studies of Group Behavior: Factors Associated with the Productivity of Croups, "Journal of Applied Psychology", 36: 396 -- 403.Dashiell John 1930 An Experimental Analysis of Some Group Effects, "Journal of Abnormal and Social Psychology", 25: 190 - 199. 1935 Experimental Studies of the Influence of Social Situations on the Behavior of Individual Human Adults, w: A Handbook of Social Psychology, C. Murchison (ed.), Worcester, Mass., 1097 -1158.Da vis James A. 1966 Structural Balance, Mechanical Solidarity, and Interpersonal Relations w: Sociological Theories in Progress, Joseph Berger, Morris Zelditch, Bo Anderson (eds.), t. 1, Boston: Houghton Mifflin, 74-101. Davis James, Leinhardt Samuel 1972 The Structure of Positive Interpersonal Relations in Small Groups, w: Sociological Theories in Progress, Joseph Berger, Morris Zelditch, Bo Anderson (eds.), t. 2, Boston: Houghton Mifflin, 218-251. Dąbrowski Tomasz 1977 Polemika z artykulem J. Szmatki «O holizmie i indywidualiz mie w naukach spolecznych», "Prakseologia", 4. . Demerath N. J., Thibaut John W. 1956 Small Groups and Administrative Organization, "Administra tive Science Quartery", 1: 139-154. Denzin Norman K. 1984 Retrieving the Small Group, w: Studies in Symbolic Interaction. A Research Annual, N. K. Denzin (ed.), t. 5, Greenwich: JAI Press, 35 - 48. Derczynski Włodzimierz 1967 Analiza pojęcia pozycji społecznej, „Studia Socjologiczne"; 1: 149-165. Deszew Luben 1977 Psichołogija na malkite grupi, Sofia: Izdatelstwo na Blgarskata Akademij a na Nauki te. Deutsch K. 1951 Mechanism, Organism, and Society, "Philosophy of Science", 18: 230-252.

Deutsch Morton 1968a Field Theory in Social Psychology, w: The Handbook of Social Psychology, Gardner Lindzey, Elliot Aronson (eds.), t. 1, wyd. 2, Reading, Mass.: Addison-Wesley, 412-487. 1968b Group Behavior, w: International Encyclopedia of the Social Sciences, David L. Sills (ed.), t. 6, New York: Macmillan, 265 - 276. Deutsch Morton, Collins Mary E. 1958 The Effect of Public Policy in Housing Projects upon Interracial Attitudes, w: Readings in Social Psychology, E. Maccoby, T. M. Newcomb, E. L. Hartley (eds.), wyd. 3, New York: Holt, Rinehart, and Winston. 612 - 623. Deutsch Morton. Gerard H. B. 1955 A Study of Normative and Informational Social Influences upon Individual Judgment, "Journal of Abnormal and Social Psychology", 51: 629-636. Deutschberger Paul 1947 The Tele-factor: Horizon and Awareness, "Sociometry", 10. Deutscher Verda, Deutscher Irwin 1955 Cohesion in a Small Group: a Case Study, "Social Forces", 33: 336 - 341. Dicks H. V.

394

395

ty to Group Norms, "Journal of Abnormal and Social Psycho logy", 53: 100-107. Dobrijanow Weliczko 1972 On the Unity of All Levels of Sociology, w: Transactions of the Seventh World Congress of Sociology, t. 3, Sofia, 323-331. Dodd Stuart Carter 1943 Sociometry Delimited: Its Relations to Social Work, Sociology, and the Social Sciences, "Sociometry", 6: 200 - 205.

1944 Psychological Foundations of the Wehrmacht, London. Diener Ed 1977 Deindiuiduation: Causes and Consequences, "Social Behavior and Personality", 5: 143 - 155. 1980 Deindividuation: The Absence of Self-awareness and Self-regulation in Group Members, w: Psychology of Group Influence, Paul B. Paulus (ed.), Hillsdale: Lawrence Erlbaum Associates, Publ., 209-242. Diener E., Wallbom M. 1976 Effects of Self-awareness on Antinormative Behavior, "Journal of Research in Personality", 10: 107-111. Dipboye R. L. 1977 Alternative Approaches to Deindividuation, "Psychological Bulletin", 84: 1057 - 1075. •Discussion of Sociometry: Symposium 1943a Jacob L. Moreno (oprać.), "Sociometry", 6: 197 - 344. DiTomaso Nancy 1982 «Socio!ogrical Reductionism» from Parsons to Althusser: Linking Action and Structure in Social Theory, "American Sociological Review", 47: 14-28. Dittes J. E., Kelley Harold H. 1956 Effects of Different Conditions of Acceptance Upon ConformiDollard J., Doob L., Miller N. E., Mowrer O. H., Sears R. 1939 Frustration and Agression, New Haven: Yale University Press. Domachowski Waldemar 1984 Syndrom grupowego myślenia, w: Z zagadnień psychologii społecznej, W. Domachowski, S. Kowalik, J. Mikulska (red.), War szawa: PWN, 120-134. Dray W. H. 1967 Holism and Individualism in History and Social Science, w: The Encyclopedia of Philosophy, P. Edwards (ed.), New York. Duck Steve 1980 Taking the Past to Heart: One of the Futures of Social Psychology?, w: The Development of Social Psychology, R. Gil-mour, S. Duck (eds.), New York: Academic Press, 211-346. Duke James T. 1970 The Principle of Emergence and Levels of Sociological Analysis. Some Considerations on the Relationship between Micro-and Macrosociology, Bringham Young University (referat po wielony). Duncan Mitchell G. 1965 A Hundred Years of Sociology, London, 280-297 (r. 17: Microsociology). Dunphy Dexter 1972 The Primary Croup, New York: Appleton-Century-Crofts. Durkheim Emile 1897 Le Suicide. Etude de sociologie, Paris. 1960 Les formes elementaires de la vie religieuse, Paris: Presses Universitaires de France. 1963 Sociologie et philosophic, Paris: Presses Universitaires de Fran ce. 1968 Zasady metody socjologicznej, tłum. Jerzy Szacki, Warszawa: PWN. Duval S., Wicklund R. A. 1972 A Theory of Objective Self-awareness, New York: Academic

Press. Einstein Albert, Infeld Leopold 1938 The Evolution of Physics, New York: Simon and Schuster.

Eisrnan Bernice 1959 Some Operational Measures of Cohesiveness and Their Interrelations, "Human Relations", 12: 183 - 189. Elementy teorii socjologicznych 1975 Włodzimierz Derczyński, Aleksandra Jasińska-Kania, Jerzy Szacki (wyb.), Warszawa: PWN. Elkine D. 1927 The Influence of the Group on Memory Functions, "Journal de Psychologie", 24: 827 - 830. Elms A. C. 1975 The Crisis of Confidence in Social Psychology, "American Psychologist", October: 967 - 976. Emerson R. M. 1954 Deviation, and Rejection: an Experimental Replication, "American Sociological Review", 19: 688 - 639. Equity Theory: Toward a General Theory of Social Interaction 1976 Leonard Berkowitz, E. Walster (eds.), New York: Academic Press. Etzioni Amitai 1968 The Active Society: A Theory of Societal and Political Processes, New York: Free Press. 1970 Toward a Macrosociology, w: Macrosociolo0y: Research and Theory, James S. Coleman, Amitai Etzioni, John Porter (eds.), Boston, 107143. Eulau Heinz 1986 Politics, Self, and Society. A Theme and Variations, Cambrid ge, Mass.: Harvard University Press. Evans Nancy J., Jarvis Paul A. Behavior", 11: 359-370. Exline R. V., Ziller R. C. 1959 Status Congruency and Interpersonal Conflict in Decision Making Groups, "Human Relations", 12: 147 -162. Fararo T. J. 1973 An Expectation-States Process Model, w: Introduction to Ma thematical Sociology, T. J. Fararo, New York: Wiley, 229-237. Faris Robert E. L. 1953 Development of Small-group Research Movement, w: Group Relations at the Crossroads, M. Sherif, M. O. Wilson (eds.), New York, 155-184. Feldman Ronald A. 1968 Interrelationships Among Three Bases of Group Integration, "Sociometry", 31: 30-46. Fieofanow M. P.

1980 Group Cohesion: A Review and Reevaluation, "Small Group

396

397

1928 The Question of Investigating the Structural Characteristics of a Group, „Eurnał psichołogii, pedologii i psichotechniki", i- 1 07 -120. Festinger Leon 1950 Informal Social Communication, "Psychological Review", 57 : 271 - 282. 1953 Group Attraction and Membership, w: Group Dynamics: Research and Theory, Darwin Cartwright, Alvin Zander (eds.), Evanston: Row, Peterson, 92 - 101. 1954 A Theory of Social Comparison Processes, "Human Relations", 7: 117140. 1957 A Theory of Cognitive Dissonance, Evanston, 111.: Row, Peterson. 1964 Conflict, Decision and Dissonance, Stanford: Stanford University Press. 1980 Looking Backward, w: Retrospections on Social Psychology, L. Festinger (ed.), New York - Oxford: Oxford University Press, 236 - 254. Festinger Leon, Aronson Elliot 1968 -Arousal and • Reduction of Dissonance in Social Contexts, w: Group Dynamics. Research and Theory, Dorwln Cartwright, Alvin Zander (eds.), wyd. 3, New York: Harper and Row, 125 - 136. Festinger Leon, Gerard H. B., Hymovitch B., Kelley H. H., Raven B. 1952 The Influence Process in the Presence of Extreme Deviates, "Human Relations", 5: 327-346. Festinger Leon, Pepitone A., Newcomb Theodore 1952 Some Consequences of the Individuation in a Group, "Journal of Abnormal and Social Psychology", 42, 332 - 389. Festinger Leon, Riecken H. W., Schachter Stanley 1956 When Prophecy Fails, Minneapolis: University of Minnesota Press. Festinger Leon, Schachter Stanley, Back Kurt 1950 Social Pressures in Infoimal Groups, New York. Feyerabend Paul K. 1965 On the Meaning of Scientific Terms, "Journal of Philosophy", 62: 266274. 1970 How To Be a Good Empiricist - A Plea for Tolerance in Matters Epistemological, w: Readings in the Philosophy oj Science, B. A. Brody (ed.), New Jersey, 319-342. 1979 Wyjaśnienie, redukcja i empiryzm, w: Jak być dobrym empirystą?, tłum. Krystyna Zamiara, Warszawa: PWN, 62-151. Fiedler Fred E. 1967 A Theory of Leadership Effectiveness, New York: McGraw-Hill. 1973 Personality and Situational Determinants of Leader Behavior, w: Current Developments in the Study of Leadership, E. M.
398

Fleishman, J. G. Hunt (eds.), Carbondale, 111.: Southern Illi nois University Press. 1978a The Contingency Model and the Dynamics of the Leadership Process, w: Advances of Experimental Social Psychology, Leonard Berkowitz (ed.), New York: Academic Press, 149-190. 1978b A Contingency Model of Leadership Effectiveness, w: Group Processes, Leonard Berkowitz (ed.), New York: Academic Press, 167 - 208 . 1978c Recent Developments in Research on the Contingency Model, w: Group Processes, Leonard Berkowitz (ed.), New York: Academic Press, 209-225. Fiedler Fred E., Chemers Martin M. 1974 Leadership and Effective Management, New York: Scott-Foresman. Fiedler Fred E., Chemers Martin M., Mahar L. 1976 Improving Leadership Effectiveness: The Leader Match Concept, New York: Wiley. Fiedler Fred E., Potter Earl H. 1983 Dynamics Leadership Effectiveness, w: Small Groups and So cial Interaction, H. H. Blumberg, A. P. Hare, V. Kent, M. Da-vies (eds.), t. 1, London: John Wiley and Sons, 407-412. Finifter Ada 1978 The Friendship Group as a Protective Environment for Politi cal Deviants, w: The Small Group in Political Science. The Last Two Decades of Development, Robert T. Golembiewski (ed.), Athens: Georgia University Press, 131 - 161. Firth Raymond 1936 We, The Tikopia, London: George Alien and Unwin. 1939 Primitive Polynesian Economy, London: Routledge. Fisch R. 1985 Report on the Second European Workshop «SYMLOG and In teraction in Groups*, "International Journal of Small Group Research", 1: 173-175. Fisek M. H. 1974 A Model fcr the Evolution of Status Structures in Task-Orien-ted Discussion Groups", w: Expectation States Theory: A The oretical Research Program, Joseph Berger, T. L. Conner, M. H. Fisek (eds.), Cambridge, Mass.: Winthrop, 55-83. Fisek M. H., Ofshe R. 1970 The Process of Status Evolution, "Sociometry", 33: 327 - 345. Flis Andrzej 1979 Antropologiczna koncepcja grupy, „Studia Socjolgiczne", 3: 47 - 57. Ford Julienne, Young Douglas, Box Steven 1967 Functional Autonomy, Role Distance, and Social Class, "British Journal of Sociology", 18: 370-381.

399

Bulletin", 63: 125-127. Gardner E., Thompson G. T.

1956 Social Relations and Morale in Small Groups, New York: Appleton-Century-Crofts. Garfinkel Harold 1967 Studies in Ethnomethodology, Gates Georgina S.

Englewood Cliffs, N. J.: Prenti

ce-Hall.

Foulkes S. H., Anthony E. J. 1957 Croup Psychotherapy, London: Penguin Books. Freese Lee, Cohen Bernard P. 1973 Eliminating Status Generalization, "Sociometry", 36: 177 -193. French J. R. P.

1941

The Disruption and Cohesion of Groups, "Journal of Abnormal

and Social Psychology" 36: 361 - 377. French J. R. P., Raven B. H. 1959 The Bases of Social Power, w: Studies in Social Power, Dor-win Cartwright (ed.), Ann Arbor: University of Michigan Press, 118-149. French J. R. P., Zajonc Robert B.

1957

An

Experimental

Study

of Cross-Cultural Norm

Conflict,

"Journal of Abnormal and Social Psychology", 54: 218-224. Freud Sigmund

1961 Civilization and Its Discontents, w: The Standard Edition of the Complete Psychological Works of Sigmund Freud, t. 21, London: Hogarth. 1967a Przyszlość pewnego zludzenia, tłum. Jerzy Prokopiuk, w: Cz(owiek, religia, kultura, Warszawa: Książka i Wiedza. 1967b Totem i tabu, tłum. Jerzy Prokopiuk, w: Czlowiek, religia, kul tura, Warszawa: Książka i Wiedza. 1975 Psychologia zbiorowości i analiza ego, tłum. Jerzy Prokopiuk, w: Poza zasadą przyjemności, Warszawa: PWN, 269—357. Fromkin M. L.

1970 Effects of Experimentally Aroused Feelings of Undistinctiveness upon Valuation of Scarce and Novel Experiences, "Journal of Personality and Social Psychology", 16: 521 - 529. Fromm Erich
1970 Ucieczka od wolności, tłum. Olga i Andrzej Ziemilscy, Warszaszawa: Czytelnik.

Gabriel Yiannis 1983 Freud and Society, London: Routledge. Gaito J. G. 1965 Unequal Interval and Unequal n in Trend Analysis, "Psycholo gical

1924

The Effect of an Audience upon Performance, "Journal of
ciety",

nauk spolecznych, Poznań. Gilchrist Jack C. i in.
1954 Some Effects of Unequal Distribution of Information in a Wheel Group Structure, "Journal of Abnormal and Social Psycholo gy", 49: 554-556. Ginsberg Morris 1956 On the Diversity of Morals, London. Gladstein Deborah 1986 Adaptation to the External Environment: Group Development in the Organizational Context (referat wygłoszony podczas In ternational Conference on Small Group Dynamics, Harvard University). Goffman Erving 1957 Status Consistency and Preference for Change in Power Di stribution, "American Sociological Review", 22: 275-281. 1961 Encounters: Two Studies in the Sociology of Interaction, Harmondsworth: Penguin. 1981 Czlowiek w teatrze życia codziennego, tłum. Helena i Paweł Spiewakowie Warszawa: PIW. Goldberg S. E. 1954 Three Situational Determinants of Conformity to Social Norms, "Journal of Abnormal and Social Psychology", 49: 325 - 329.
26

Abnormal and Social Psychology", 18: 334 - 342. Gellner Ernest 1956 Explanations in History, "Proceedings of the Aristotelian So 30. Gerard H, B.

1954

The Anchorage of Opinions in Face-to-Face Groups, "Human

Relations", 7: 313-325. Gerard H. B., Wilhelmy R. A., Conolley E. S. 1968 Conformity and Group Size, "Journal of Personality and So cial Psychology", 8: 79-82. Gergen K. J. 1973 Social Psychology as History, "Journal of Personality and So cial Psychology", 26: 309-320. Giddens Anthony

1979 Central Problems in Social Theory, London: Macmillan. 1984 The Constitution of Society: Outline of the Theory of Structuration, Oxford: Polity Press. Giddings Franklin H.

1896 The Principles of Sociology: An Analysis of the Phenomena of Association and of Social Organization, New York. Giedymin Jerzy 1964 Problemy, zalożenia, rozstrzygnięcia: studia nad logicznymi pod stawami
400

— Male struktury...

401

Goldstein L. J. 1956 The Inadequacy of the Principle of Methodological Individualism, "Journal of Philosophy", 53. 1958 The Two Theses of Methodological Individualism, "British Journal for the Philosophy of Science", 9. 1959 Mr. Watkins on the Two Theses, "British Journal for the Philosophy of Science" 10: 240-241. Golembiewski Robert 1962 The Small Group: An Analysis of Research Concepts and Operations, Chicago: The University of Chicago Press.

1965 Small Groups and Large Organizations, w: Handbook of Organizations, J. G. March (ed.), Chicago: Rand-McNaUy, 87-141. Goodacre D. M. 1951 The Use of a Sociometric Test as Predictor of Combat Unit Effectiveness, "Sociometry", 14: 148 - 152. 1953 Group Characteristics of Good and Poor Performing Combat Units, "Sociometry", 16: 168-179. Goode William I. 1979 Teoria napiąć w roli, tłum. Jacek Szmatka, w: Elementy mikrosocjologii, Jacek Szmatka (red.), Kraków: Wydawnictwo Uni wersytetu Jagiellońskiego, 164-175. Goodstein Leonard D., Dovico Michelle 1979 The Decline and Fall of the Small Group, "Journal of Applied Behavioral Science", 15: 320-328. Gouge T. A. 1967 Emergent Evolutionism, w: Encyclopedia of Philosophy, New York, 474-476. Gouldner Alvin W. 1959 Reciprocity and Autonomy in Functional Theory, w: Symposium on Sociological Theory, L. Gross (ed.), New York, 241-270. 1970 The Coming Crisis of Western Sociology, New York: Basic Books 1977 Co się zdarzylo w socjologii: historyczny model rozwoju struk turalnego, tłum. Barbara Szacka, w: Czy kryzys w socjologii?, Jerzy Szacki (red.), Warszawa: Czytelnik, 127-296. Graen G., Alvares K. M., Orris J. B., Martella J. A. 1970 Contingency Model of Leadership Effectiveness: Antecedent and Evidential Results, "Psychological Bulletin". 74: 285-296 Griese Hartmut M.

Marxistisch orientierte Sozialpsychologie, "Kolner Zeitschrift fiir Soziologie und Sozialpsychologie", 30: 158-175. Grinker R., Spiegal J. 1945 Men Under Stress, Philadelphia. Gross Neal, Martin William E. 1952 On Group Cohesiveness, "American Journal of Sociology", 57: 546 5 54.

1978

Gross Neal, Mason W., McEachern A. 1958 Explorations in Role Analysis, New York. Group Dynamics: Research and Theory 1968 Dorwin Cartwright, Alvin Zander (eds.), wyd. 3, New York: Harper and Row. Guetzkow Harold, Simon Herbert A. 1955 The Impact of Certain Communication Nets upon Organization and Performance in Task-oriented Groups, "Management Science", 1: 233-250. Gullahorn J. 1952 Distance and Friendship as Factors in the Gross Interaction, Matrix, "Sociometry", 15: 123-134. Gurvitch Georges 1949 Microsociology and Sociometry, "Sociometry", 12: 1 - 31. 1950 La vocation actuelle de a sociologie, Paris: Presses Universi-taires de France. 1956 On Some Deviations in the Interpretation of the Concept of Social Structure, w: Sociometry and the Science of Man, Jacob L. Moreno (ed.), Beacon-New York: Beacon House, 245- -262. 1964 The Spectrum of Social Time, Dordrecht: D. Reidel. Gustafson James P. 1978 Schismatic Groups, "Human Relations", 31: 139-154. Gwisziani Dżermen M. 1973 Organizacja i zarządzanie, tłum. Irena Nomańczuk, Warszawa: PWN. Hagstrom Warren O., Selvin Hanan C. 1965 Two Dimensions of Cohesiveness in Small Groups, "Sociometry", 28: 30-43. Hahn Erich 1974 Materializm historyczny a socjologia marksistowska, tłum. Wanda Lipnik, Warszawa: PWN. Handel Warren 1979 Normative Expectations and the Emergence of Meaning at Solution to Problems: Convergence of Structural and Interac tions Views, "American Journal of Sociology", 84; 855-881. Hare A. Paul 1976a A Category System for Dramaturgical Analysis, "Group Psychotherapy, Psychodrama and Sociometry", 29: 1 -14. 1976b Handbook of Small Group Research, wyd. 2, New York: Free Press. 1980 A Dramaturgical Analysis of Street Demonstrations: Washington D. C. 1971 and Cape Town 1976, "Group Psychotherapy, Psychodrama and Sociometry", 33: 91 - 120. 403

402

1982 Creativity in Small Groups, Beverly Hills: Sage. 1983 A Functional Interpretation of Interaction, w: Small Groups and Social Interaction, H. H. Blumberg, A. P. Hare, V. Kent M. Davies

(eds.), t. 2, London: Wiley, 429-447. 1985 The Significance of SYMLOG in the Study of Group Dynamics, "International Journal of Small Group Research", 1: 38-50. Hare A. Paul, Michael Olmsted. 1978 The Small Group, New York: Random House. Harre Rom 1980 Making Social Psychology Scientific, w: The Development of Social Psychology, R. Gilmour, S. W. Duck (eds.), London: Aca demic Press. Harre Rom, Secord P. 1972 The Explanation of Social Behavior, Oxford: Blackwell. Harrison Wayne, McCallum J. Richard 1983 Interdependence Theory, w: Small Groups and Social Interaction, H. H. Blumberg, A. P. Hare, V. Kent, M. Davies (eds.), t. 2, London: Wiley, 413 - 428. Harvey O. J. 1953 An Experimental Approach to the Study of Status Relations in Informal Groups, "American Sociological Review'', 18: 357 - -367. Hatfield Elaine 1983 Equity Theory and Research: An Overview, w: Small Groups and Social''Interaction, H. H. Blumberg, A. P. Hare, V. Kent, M. Davies (eds.), t. 2, London: Wiley, 401 - 412. Hayek Friedrich A. 1952 The Counter Revolution of Science, Glencoe. Heider Fritz 1946 Attitudes and Cognitive Organization, "Journal of Psychology", 21: 107-112. 1958 The Psychology of Interpersonal Relations, New York: Wiley. Heiss Jerold 1981 Social Roles, w: Social Psychology: Sociological Perspectives, Morris Rosentaerg, Ralph H. Turner (eds.), New York: Basic Books, 94-132. Helle H. J. 1985a The Classical Foundations of Micro-sociological Paradigms, w: Microsociological Theory. Perspectives on Sociological Theory, H. J. Helle, S. N. Eisenstadt (eds.), t. 2, Beverly Hills: Sage, 9-21. 1985b Introduction to Micro-sociological Theory, w: Micro-sociological Theory. Perspectives on Sociological Theory, H. J. Helle, S. N. Eisenstadt (eds.), t. 2, Beverly Hills: Sage, 1-8. Helmreich Robert L., Bakeman Roger, Scherwitz Larry

404

The Study of Small Groups, "Annual Review of Psychology", 24: 337-354. Hempel G. C. 1969 Reduction: Ontological and Linguistic Facets, w: Philosophy, Science and Method. Essays in Honor of Ernest Nagel, S. Mor-genbesser, P. Suppes, M. White (eds.), New York, 179-199. Hemphill J. K. 1950 Relations between the Size of the Group and the Behavior of Superior Leaders, "Journal of Social Psychology", 32: 11-22. Hemphill J. K., Coons A. E. 1957 Development of the Leader Behavior Description Questionnaire, w: Leader Behavior: Its Description and Measurement, R. M. Stogdill, A. E. Coons (eds.), Columbus: Ohio State University, Bureau of Business Research. Hemphill John K., Sechrest L. 1952 A Comparison of Three Criteria of Air Crew Effectiveness in Combat over Korea, "American Psychologist", 7. Hiebsch H., Vorweig M. 1966 Einfiirung in die marxistische Sozialpsychologie, Berlin. Hinkle Gisela J. 1951 The Role of Freudianism in American Sociology, University of Wisconsin (nie opublikowana rozprawa doktorska). Hoffman Richard L. 1979 Applying Experimental Research on Group Problem Solving to Organizations, "Journal of Applied Behavioral Science", 15: 37 5 - 391 . Hogg Michael A., Turner John C. 1985 Interpersonal Attraction, Social Identification and Psychological Group Formation, "European Journal of Social Psychology", 15: 51 - 66. Hollander Edwin P. 1958 Conformity, Status and Idiosyncrasy Credit, "Psychological Review' 6,3: 117-127. Holland Paul, Leinhardt Samuel 1970 A Method for Detecting Structure in Sociometric Data, "American Journal of Sociology", 76: 492-513. Homans George C. 1941 Fc.tigue Workers: Its Relation To Industrial Production, New York: Reinhold. 1950 The Human Group, New York: Harcourt, Brace. 1962 Sentiments and Activities, New York: Macmillan. 1963 Small Groups, w: The Behavioral Sciences Today, Bernard Be-relson (ed.), New York: Basic Books, 165 -175. 1964 Bringing Men Back In, "American Sociological Review", 29: 809 - 818. 405

1973

1971 Die Reduzierbarketit von Soziolo&ie auf Psychologie, Braunschweig. Husband R. W. 1940 Cooperative vs. Solitary Problem Solution, "Journal of Social Psychology", 11: 405-409. Ickes W., Layden M. A., Barnes R. D. The Nature of Social Science, New York: Harcourt, Brace, and World. The Study of Groups, w: International Encyclopedia of the Social Sciences, David Sills (ed.), t. 6, New York: Macmillan 2o8 - 265. 1970a The Relevance of Psychology to the Explanation of Social Phe nomena, w: Explanation in the Behavioral Sciences, R. Borger, F. Cioffi (eds.), Cambridge: Cambridge University Press, 313 -328. 1970b Reply, w: Explanation in the Behavioral Sciences, R. Borger, F. Cioffi (ed.), Cambridge: Cambridge University Press, 340 -343.

1967 1968

Link, "Journal of Personality", 46: 146 - 151. Inkeles Alex 1950 Public Opinion in the Soviet Union, Cambridge, Mass.: Harvard University Press. Interaction in Small Groups 1975 Paul Crosbie (ed.), New York: Macmillan. Israel J., Tajfel H. 1972 The Context of Social Psychology: A Critical Assessment, 'London: Academic Press. Janis Irving L. 1972 Victims of Groupthink, Boston: Houghton-Mifflin. 1976 Groupthin/c, w: Readings in Sociology: Contemporary Perspec tives, I. Robertson (ed.), New York: Harper and Row, 108 - 111. 1978 Generalizations about Groupthink, w: The Small Group in Po litical Science. The Last Two Decades of Development, Robert T. Golembiewski (ed.), Athens: University of Georgia Perss, 162 - 174. 1982a Counteracting the Adverse Effects of Concurrence-Seeking in PolicyPlanning Groups: Theory and Research Perspectives, w: Group Decision Making, H. Brandstaetter, J. H. Davis, G. Stoc-kerKreichgauer (ed.), New York: Academic Press. 1982b Groupthink: Psychological Studies of Policy Decisions and Fias-coes, Boston: Houghton-Mifflin. 1982c Stress, Attitudes, and Decisions. Selected Papers, New York: Praeger Publishers, 291 - 308. Janis Irving, L. Mann L. 1977 Decision-making: A Psychological Analysis of Conflict, Choice and Commitment, New York: Free Press. Janowitz Morris 1959 Sociology and the Military Establishment, New York: Russell Sage Foundation. Janowitz Morris, Little R. 1965 Sociology and the Military Establishment, New York: Russel Sage Foundation. Jaroszewski Michaił G.

1978 Objective Self-awareness and Individuation; An Empirical

Social Behavior. Its Elementary Forms, New York: Harcourt-Brace-Jovanovich. 1975 What Do We Mean by Social «Structure»?, w: Approaches to the Study of Social Structure, Peter M. Blau (ed.), New York: Free Press, 5365. 1982 The Present State of Sociological Theory, "The Sociological Quarterly", 23: 285-299. 1984 Coming To My Senses. An Autobiography of a Sociologist, New Brunswick - London: Transaction Books. Hoogstraten J., Vorst H. C. M. 1978 Group Cohesion, Task Performance, and the Experimenter Expectancy Effect, "Human Relations", 31: 939-956. Horowitz M., Perlmutter H. 1953 The Concept of the Social Group, "American Journal of Social Psychology", 37: 69 - 95. Horsfall A. B., Arensberg C. M. 1940 Teamwork and Productivity in a Shoe Factory, "Human Organization", 8: 13-25. House J. S. 1977 The Three Faces of Social Psychology, "Sociometry", 40: 161 -177. Hovard R. B. 1971 Theoretical Reduction: The Limits and Alternatives to Reductive Methods in Scientific Explanation, "Philosophy of the So cial Sciences", 1: 83 - 100. Hughes Everett C. 1945 Dilemmas and Contradictions of Status, "American Journal of Sociology", 50: 353 - 359. 1958 Men and Their Work, New York. Hummel H. J., Opp K.-D. 1968 Sociology without Sociology, "Inquiry", 11: 205-226. 406

1974

407

Kemeny Jim. 1976 Perspectives on the Micro-Macro Distinction, "The Sociological "• -<™ Review", 24: 731-752. Kemeny J. G., Oppenheim P. 1956 On Reduction, "Philosophical Studies", 7: 6-19.

1957
Kent Valeric

1974 Jarvie C.

Psychologia XX wieku, Warszawa: PWN.

1972 Concepts and Society, London, Appendix: The Methodological Individualism Debate. Jennings Helen, H.
1950 Leadership and Isolation, New York. Jordan Kazimierz

1984

Dobór kryterium, socjometrycznego i jego wpływ na wyniki testów, "Studia Socjologiczne", 2: 265 - 274.

Kadushin Charles 1970 Sociometry and Macro- sociology (tekst przygotowany na posie dzenie International Sociological Association — Warna, Bułga ria 1970, odoitka). Katz Daniel

1951

Social Psychology and Croup Processes, "Annual Review of

Psychology", 2: 137 - 172. 1957 The Two-Step Flow of Communications, "Public Opinion Quar terly", 21: 61 -78. 1967 Editorial, "Journal of Personality and Social Psychology", 7: 3U-344. Katż Daniel, Kahn Robert L.

1979 Społeczna psychologia organizacji, Warszawa: PWN. Kellerman Henry 1979 Croup Psychotherapy and Personality: Intersecting Structures,
New York: Grune and Stratton.

1981 The Deep Structures of Group Cohesion, w: Group Cohesion. Theoretical and Clinical Perspectives, Henry Kellerman (ed.), New York: Grune and Stratton, 3-21. Kelley Harold H. 1971 Attribution in Social Interaction, Morristown, N. J.: General
Learning Press. Kelley Harold H. Thibaut John W.

1969 Group Problem Solving, w: The Handbook of Social Psychology, Gardner Lindzey, Elliot Aronson (eds.), wyd. 2, t. 4, Reading, Mass.: Addison-Wesley. 1978 Interpersonal Relations: A Theory of Interdependence, New
York: Wiley.

1983 An Outline of Some Theories, w: Small Groups and Social Interaction, H. H. Blumberg, A. P. Hare, V. Kent, M. Davies (eds.), t. 2, London: Wiley, 393-400. Kidd J. S.

1976

Główne nurty marksizmu.

Powstanie — rozwój — rozkład,

1958 Social Influence Phenomena in a Task Oriented Group Situation,
"Journal of Abnormal and Social Psychology", 56: 13-17. Kimberly J. C.

1966 A Theory of Status Equilibration, w: Sociological Theories in • Progress, Joseph Berger, Morris Zelditch, Bo Anderson (eds.),
Boston: Houghton-Mifflin, t. 1, 213 - 225. Klein Josephine 1956 The Study of Groups, London: Routledge. Kłoskowska Antonina

t. l, Paryż. Korman A. K. 1974 Contingency Approaches to Leadership: An Overview, w: Con tingency Approaches to Leadership, J. G. Hunt, L. L. Larsen (eds.), Carbondale, 111.: Southern Illinois University Press. Krajewski Władysław 1974a Redukcja, idealizacja, korespondencja, w: Zasada koresponden cji w fizyce a rozwój nauki, Władysław Krajewski, Wacław Mejbaum, Jan Such (red.), Warszawa: PWN, 115-146. 1974b Różne typy redukcji teorii, „Studia Filozoficzne" 3: 145 -149. 1977 Correspondence Principle and Growth of Science, Boston-Dor drecht: Reidel. Kuhn Manford

1958 Zagadnienie małych grup społecznych w socjologii, „Przegląd
Socjologiczny", XII: 13-23. Kmita Jerzy 1976 Szkice z teorii poznania naukowego, Warszawa: PWN. Koenings Robert, Cowen Margaret 1986 SYMLOG as Action Research (referat przedstawiony podczas International Conference on Small Group Dynamics, Harvard University). Kołakowski Leszek 408

1964 Major Trends in Symbolic Interaction Theory in the Past Twenty-Five Years, "Sociological Quarterly", 5: 61-84. Kuhn Thomas S. 1966 Przewrót kopernikański. Astronomia planetarna w dziejach myśli, tłum. Stefan Amsterdamski, Warszawa: PWN.
1968 Struktura rewolucji naukowych, PWN. tłum. Helena Ostromęcka, War szawa: : 409

Lachenmeyer C. W;

1970 Reduction in Sociology: A Pseudo-Problem, "Pacific Sociological Review", 13: 211 - 217. Landsberger H. A. 1958 Hawthorne Revisited, Ithaca - New York: Cornell University Press. Latta Michael R., Corman Michael E. 1984 The Small Groups: A Bridge Bewteen Sociology and Social Psychology, "Psychological Reports", 54: 947 - 950. Lazarsfeld Paul F., Berelson B., Gandet H. 1948 The People's Choice, New York: Columbia University Press. Lazarsfeld Paul, Mentzel Herbert 1961 On the Relation Between Individual and Collective Properties, w: A Sociological Reader on Complex Organizations, Amitai Etzioni (ed.), wyd. 2, New York: Holt, Rinehart and Winston. 1979 O relacji pomiędzy własnościami indywiduów i zbiorowości, tłum. Jacek Szmatka, w: Elementy mikrosocjologii, Jacek Szmatka (red.), Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, 49 - 66. Lazarsfeld Paul F., Merton Robert K.

1954 Friendship as a Social Process: A Substantive and Methodological Analysis, w: Freedom and Control in Modern Society, M. Berger, T. Abel, H. Page (eds.) Princeton: D. Van Nostrand, 18 - 66. Lazarsfeld Paul F., Thielens W. 1958 The Academic Mind, Glencoe: Free Press. Leavitt Harold J. 1951 Some Effects of Certain Communication Patterns on Group Performance, "Journal of Abnormal and Social Psychology", 46: 38-50. Le Bon G. 1986 Psychologia tłumu, tłum. Bolesław Kaprocki, Warszawa: PWN. Lee Margaret T., Ofshe Richard 1981 The Impact of Behavioral Style and Status Characteristics on Social Influence: a Fest of Two Competing Theories, "Social Psychology Quarterly", 44: 72 - 73. Legowicz Jan 1967 Zarys historii filozofii, Warszawa: PWN. Leighton A. H. 1945 The Covering Men, New York. Leik Robert K. 1980 Is Group Theory Useful?, w: Sociological Theory and Research. A Critical Appraisal, Hubert M. Blalock (ed.), New York: Free Press, 115-120. Lenski Gerhard 1954 Status Cristallfeation; A Non-Vertical Dimension of Social Status, "American Sociological Review", 19: 405-413.

Social Participation and Status Cristallization "American Sociological Review", 21: 458-464. 1975 Social Structure in Evolutionary Perspective, w: .Approaches to the Study of Social Structure, Peter M. Blau (ed.), New York: Free Press, 133 - 153. Levinson Daniel 1979 Rola, osobowość i struktura społeczna, tłum. Helena Kozakie-wicz, w: Elementy mikrosocjologii, Jacek Szmatka (red.), Kra ków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, 126 - 146. Lewicki Paweł 1979 O kryzysie w psychologii społecznej, „Studia Filozoficzne", 5: 137 -149 . Lewin Kurt 1935 A Dynamie Theory of Personality, New York: McGraw-Hill. 1936 Principles of Topological Psychology, New York: McGraw-HilL 1939a Experiments in Social Space, "Harvard Educational Review", 9: 21 - 32. 1939b Field Theory and Experiment in Social Psychology: Concepts and Methods, "American Journal of Sociology" 44: 868 - 896. 1941 Analysis of the Concepts Whole, Differentiation, and Unity, "University of Iowa Studies in Child Welfare", 18: 226-261. 1943a Defining the «Field at a Given Time*, "Psychological Review", 50: 410

1956

292-310. Psychology and the Process of Group Living, "Journal of Social Psychology", 17: 119-129. 1943c The Special Case of Germany, "Public Opinion Quarterly", 7: 555 - 566. 1947a Frontiers in Group Dynamics; I, "Human Relations", 1: 2-38. 1947b Frontiers in Group Dynamics: II: "Human Relations", 1: 143-153. 1947c Group Decision and Social Change, w: Readings in Social Psychology, T. M. Newcomb, E. Hartley (eds.), New York: Henry Holt, 330 - 344. 1948 Resolving Social Conflicts, New York: Harper. 1951 Field Theory in Social Science, New York: Harper. Lewin Kurt, Lippitt R. 1938 An Experimental Approach to the Study of Autocracy and Democracy: A Preliminary Note, "Sociometry", 1: 292-300. I*win Kurt, Lippitt R., White E. K. 1939 Patterns of Aggressive Behavior in Experimentally Created «Social Climates*, "Journal of Social Psychology", 10: 271 - 299. Ladz T., Cornelison A. R., Fleck S., Terry D. 1957 The Intrafamilial Environment of Schizophrenic Patients: II. Marital Schism and Marital Skew, "American Journal of Psy chiatry", 114: 241 248. 411 1943b
Lippitt, S. K. Escalona, "University of Iowa Studies in Child Welfare" 16 (3). Lippitt R., Polansky N., Renal F., Rosen S. 1953 The Dynamic of Power, w: Group Dynamics. Research and The ory, Dorwin Cartwright, Alvin Zander (eds.) Evanston: Harper, 462 - 482. Lippitt Ronald, White R. K. 1943 The «Social Climate» of Children Groups, w: Child Behavior and Development, P. G. Barker, I. S. Kowniri H. F. Wright (eds.), New York: Me Graw — Hill, 485 - 508. 1947 An Experimental Study of Leadership and Group Life, w: Readings in Social Psychology, r. M. Newcomb, R. L. Hartley (eds.), New York: Holt, 315 - 330. 1960 Autocracy and Democracy: An Experimental Inquiry, New York: Harper and Row. Lipset Seymour Martin 1950 Agrarian Socialism, Berkeley. 1975 Social Structure and Social Change, w: Approaches to the Stu dy of Social Structure, Peter M. Blau (ed.), New York: Free Press, 172-209. Lipset Seymour M., Bendix Reinhard 1959 Social Mobility in Industrial Society, California Press. Lipset Seymour M., Lazarsfeld Paul F., Barton A. H., Linz J. 1954 The Psychology of Voting, w: Handbook of Social Psychology, Gardner Lindzey (ed.), t. 2, Reading, Mass.: Addison-Wesley. Lipset Seymour M., Trow Martin A., Coleman James S. 1956 Union Democracy: The Internal Politics of the International

Linton Ralph 1975 Kulturowe podstawy osobowości, tłum. Aleksandra Jasińska-Kania, Warszawa: PWN. Lippitt Ronald 1939 Field Theory and Experiment in Social Psychology: Autocra tic and Democratic Group Atmospheres, "American Journal of Sociology", 45: 26-49. 1910 An Experimental Study of the Effect of Democratic and Autho ritarian Group Atmospheres, w: Studies in Topological and Vector Psychology, K. Lewin, R.

Typographical Union, Glencoe: Free Press. Litwak Eugene 1968 Technological Innovation and Technological Functions of Pri mary Groups and Bureaucratic Structures, "American Journal of Sociology", 73: 468-481. Litwak Eugene, Meyer H. J. 1966 A Balance Theory of Coordination Between Bureaucratic Orga nizations and Community Primary Groups, "Administrative Science Quarterly", 11: 33-58.

1968 The School and the Family: Linking Organization and Exter nal Primary Groups, w: The Uses of Sociology, P. F. Lazarfseld, W. H. Sewell, H. L. Wilensky (eds.), London, 522-543. Litwak Eugene, Szelenyi Ivan 1969 Primary Group Structures and Their Functions: Kin, Neighbors, and Friends, "American Sociological Review", 34: 465-481. Locksley A., Ortiz V., Hepburn C. 1980 Social Categorization and Discriminatory Behavior: Extingui shing the Minimal Intergroup Discrimination Effect, "Journal of Personality and Social Psychology", 39: 773 - 783. Lofland J. 1971 Analyzing Social Settings, Belmont, Calif.: Wood-worth. Lott A. J., Lott B. E. 1961 Group Cohesiveness, Communication Level, and Conformity, "Journal of Abnormal and Social Psychology", 62: 408-412. 1965 Group Cohesiveness as Interpersonal Attraction, "Psychological Bulletin", 64: 259-309. Lott B. E. 1961 Group Cohesiveness: A Learning Phenomenon, "The Journal of Social Psychology", 55: 275 - 286. Lott B. E., Lott A. J. 1960 The Formation of Positive Attitudes Toward Group Members, „Journal of Abnormal and Social Psychology", 61: 297-300. Lueschen G. 1981 On Small Groups in Sport: Methodological Reflections with Reference to Structural-Functional Approaches (głos w panelu podczas obrad Small Groups in Sport, National Association of Sport Sociology Annual Meetings, Fort Worth, Texas, Novem ber). Lukes Steven 1968 Methodological Individualism Reconsidered, "British Journal of Sociology" 19: 119 - 130. 1973 Individualism, Oxford: Blackwell. 1975 Emile Durkheim. His Life and Work. A Historical and Critical Study, Harmondsworth. Lundberg George A. 1945 The Growth of Scientific Method, "American Journal of Socio logy", 50. McCloskey Herbert, Dahlgreen Harold E. 1960 Primary Group Influence on Party Loyalty, "American Politi cal Science Review", 53: 757 - 776. McCranie Edward W., Kimberly James C.

412

413

1974 Dialektyka struktury materii, Warszawa: PWN. Malewski Andrzej

Rank Inconsistency, Conflicting Expectations and Injustice, "Sociometry", 36: Io2-176. McDavid J. W., Harari H. 1968 Social Psychology: Individuals, Groups, Societies, New York: Harper and Row. McDougall WiLiam 1920 The Group Mind, Cambridge. McFeat Tom 1974 Small-Group Cultures, New York: Pergamon. McGrath J. E. 1978 Small Group Research, "American Behavioral Scientist", 21: 6 51 - 67 4. McGrath J. E., Kravitz D. A. 1982 Group Research, "Annual Review of Psychology", 33: 195 - 230. McGuire W. J. 1980 The Development of Theory in Social Psychology, w: The Development of Social Psychology, R. Gilmour, S. W. Duck (eds.), London: Academic Press. Maclver Robert M. 1947 The Web of Government, New York: Macmillan. MacKenzie K. D. 1966a The Information of Theoretic Entropy Function as a Total Expected Participation Index for Communication Network Experiments, "Psychometrika", 31: 249-254. 1966b Structural Centrality in Communication Networks, "Psychome trika", 31: 17-25. McMahon A. M. 1984 The Two Social Psychologies: Postcrises Directions, "Annual Review of Sociology", 10: 121 - 140. McMahon J. T. 1972 The Contingency Model: Logic and Method Revisited, "Personnel Psychology", 25: 697-710. Macro-Sociological Theory. Perspectives on Sociological Theory. 1985 Samuel N. Eisenstadt, H. J. Helle (eds.), t. 1, London: Sage. Madden E. H. 1961 Definition and Reduction, "Philosophy of Science", 28: 390 -405. Magala Sławomir 1930 Simmel, Warszawa: Wiedza Powszechna. Maier R. F. 1970 Problem Solving and Creativity in Individuals and Groups, Belmont, Calif.: Brooks/Cole. Majewski Zbigniew

1973

Empiryczny sens teorii materializmu historycznego, „Studia Filozoficzne", 2: 58-81. 1966 The Degree of Status Incongruence and Its Effects, w: Class, Status and Power, Reinhard Bendix, Seymour M. Lipset (eds.), wyd. 2, New York: Free Press, 303 - 308. 1975 O nowy ksztalt nauk społecznych. Pisma zebrane, Warszawa: PWN (Nietolerancja, dogmatyzm i lęk. Analiza teorii Miliona Rokeacha; Pozytywny i negatywny obraz własnej osoby a proces podejmowania decyzji; O zastosowaniach teorii zachowania). Malinowski Bronisław 1939 The Group and Individual in Functional Analysis "American Journal of Sociology", 44: 938 - 964. 1947 Freedom and Civilization, London. Mandelbaum Maurice 1955 Societal Facts, "British Journal of Sociology", 6. 1957 Societal Laws, "British Journal for the Philosophy of Science", 8. Mann John H. 1959 The Effect of Inter-racial Contact on Sociometric Choice and Perceptions, "Journal of Social Psychology", 50: 143-152. Mann R. 414

1957

Physiological Aspects of Communication via Mutual Gaze "American Journal of Sociology", 86: 50 - 74. Mead George H. 1975 Umyśl, osobowość i spoleczeństwo, tłum. Zofia Wolińska, Warszawa: PWN. Mead Margaret 1951 Soviet Attitudes Toward Authority, New York: McGraw-Hill. Meehl P. E., Sellars W. 1956 The Concept of Emergence, w: The Foundations of Science and the Concepts of Psychology and Psychoanalysis. Minnesota Stu dies in the Philosophy of Science, H. Feigl, M. Scriven (eds.), Minneapolis: Minnesota University Press, 239 - 252. Meeker B. F. 1981 Expectation States and Interpersonal Behavior, w: Social Psychology: Sociological Perspectives, Morris Rosenberg, Ralph H. Turner (eds.), New York: Basic Books, 290 - 319. Meeker B. F., Weitzel-O'Neill P. A. 1977 Sex Roles and Interpersonal Behavior in Task Oriented Groups, "American Sociological Review", 42: 92 -105. Merton Robert K. 19oO Introduction, w: George C. Homans, The Human Group, New York: Harcourt, Brace and World, XVII - XXIII. 1957 The Role-set.

1980

Winners, Losers, and the Search for Equality in Grouns, w: Theories of Group Process, C. Cooper (ed.), London: Wiley. Marnane P. J. H., Rockwell R. C. 1966 A Reductionist Standpoint, "Proceedings of the Southwestern Sociological Association", 16: 155 - 161. Marquis Donald C., Guetzkow Harold, Heyns R. W. 1951 A Social-psychological Study of the Decision-making Confe rence, w: Groups, Leadership, and Men: Research in Human Relations, H. Guetzkow (ed.), Pittsburgh: Carnegie, 55 - 67. Martindale Don 1960a American Social Structure. Historical Antecedents and Con temporary Analysis, New York, 1960b The Nature and Types of Sociological Theory, Boston: Hough- ton Mifflin. Matejko Aleksander 1962 Mała grupa, „Studia Socjologiczne" 2: 5 - 34. Mayhew Bruce H. 1980 Structuralism versus Individualism. Part I: Shadowboxing in the Dark, "Social Forces", 59: 627 - 643. Mayo Elton 1933 The Human Problems of an Industrial Civilization, New York. 1949 The Social Problems of an Industrial Civilization, London: Rout-ledge. Mazur A. i in. 415 Problems in Sociological Theory, "British Journal of Sociology", 8: 106 - 120. 1975 Structural Analysis in Sociology, w: Approaches to the Study of Social Structure, Peter M. Blau (ed.), New York: Free Press, 21 - 52. 1982 Teoria socjologiczna i struktura spoleczna, tłum. Ewa Morawska, Jerzy Wertenstein-Żuławski, Warszawa: PWN. Metodologiczne podstawy socjologii 1975 Piotr Sztompka (red.), Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego. Michael M. 1971 Neurophysiological Reduction and Psychological Explanation, "Philosophy of the Social Sciences", 1: 161 -170. Michels Robert 1959 Political Parties, Glencoe. Micro-Sociological Theory. Perspectives on Sociological Theory 1985b H. J. Helle, Samuel N. Eisenstadt (eds.), t. 2, London: Sage, 9-21. Mika Stanisław 1972 Wstęp do psychologii społecznej, Warszawa: PWN. 1981 Psychologia spoleczna, wyd. 3 zmienione, Warszawa: PWN. Milgram Stanley

1975

Liberating Effects of Group Pressure, "Journal of Personality and Social Psychology" 1: 127 - 134. 1974 Obedience to Authority, New York: Harper and Row. Miller Delber C., Form William H. 1980 Industrial Sociology. Work in Organizational Life, wyd. 3, New York: Harper. Mills C. Wright 1961 Elita władzy, tłum. Ignacy Rafelski, Warszawa: Książka i Wie dza. 1970 The Sociological Imagination, Harmondsworth: Penguin. Mills Theodore M. 1958 Some Hypotheses on Small Grups from Simmel, "American Journal of Sociology", 63: 642 - 650. 1967 The Sociology of Small Groups, Englewood Cliffs, N. J.: Pren ticeHall. 1979 Changing Paradigms for Studying Human Groups, "The Journal of Applied Behavioral Science" 15: 407-423" (tom specjal ny: What's Happened to Small Group Research?, Martin Lakin led.]). 1984 The Sociology of Small Groups, wyd. 2, Englewood Cliffs: Pren tice-Hall. Mitchell T. R., Biglan A., Oncken G. R., Fiedler F. E. 1970 The Contingency Model: Criticisms and Suggestions, "Academy 416

1965

Management Journal", 13: 253-267. Modes of Individualism and Collectivism 1973 John O'Neil (ed.), London: Heinemann. Mohanna A. I., Argyle Michael 1960 A Cross-cultural Study of Structured Groups with Unpopular Central Members, "Journal of Abnormal and Social Psycholo gy", 60: 139-140. Mokrzycki Edmund 1971 Zalożenia socjologii humanistycznej, Warszawa: PWN. 1975 Metodologiczny dogmat naturalizmu, „Studia Filozoficzne", 7: 67 - 81. Moore J. C. 1969 Social Status and Social Influence: Process Considerations, "Sociometry", 32: 145 - 168. Moore J. C., Johnson E. B., Arnold M. S. C. 1972 Status Congruence and Equity in Restrictive Communication Networks, "Sociometry", 35: 519-537. Moreno Jacob L. 1923 Das Stegreiftheater, Berlin: Gustav Kiepenheuer. 1934 Who Shall Survive? A New Approach to the Problem of Human Interrelations, Washington D. C.: Nervous and Mental Disease Publishing House.
21

— Małe struktury...

417

1937a Editorial Foreword, "Sociometry", 1: 5-7. 1937b Sociometry in Relation to Other Social Sciences, "Sociometry", 1: 206219. 1942 Sociometry in Action, "Sociometry", 5. 1943 Sociometry and the Cultural Order, "Sociometry", 6: 299 - 344. 1945a Group Psychotherapy: A Symposium, Beacon, N. Y.: Beacon House. 1945b Sociometry, Comtism and Marxism, "Sociometry", 8: 117 -119. 1946 Psychodrama, t. 1, Beacon, N. Y.: Beacon House. 1947a Contributions of Sociometry to Research Methodology in Sociology, "American Sociological Review", 12: 287 - 292.

1947b The Social Atom and Death, "Sociometry", 10: 80-81. 1947c The Theater of Spontaneity, Beacon, N. Y.: Beacon House. 1950 Note on Cohesion in Social Groups, "Sociometry", 13. 195la Foundation of Sociometry. Concepts and Experiments with Ru mors, w: Sociometry, Experimental Method and the Science of Society, Beacon, N. Y.: Beacon House, 135 -156. 1951b Origins and Foundations of Interpersonal Theory, Sociometry, and Microsociology, w: Sociometry, Experimental Method and the Science of Society, Beacon, N. Y.: Beacon House, 201-219. 1951c Sociometry and Marxism, w: Sociometry, Experimental Method and the Science of Society, Beacon N. Y.: Beacon Souse. 1951d Sociometry, Experimental Method and the Science of Society, Beacon, N. Y.: Beacon House. 1952 Current Trends in Sociometry, "Sociometry", 15: 146-163. 1953 Who Shall Survive? Foundations of Sociometry, Group Psychotherapy and Sociodrama, Beacon, N. Y.: Beacon House. 1954 Old and New Trends in Sociometry. Turning Points in Small Group Research, "Sociometry", 17: 179 - 193. 1955 Contributions of Sociometry to Research Methodology in Sociology, w: Small Groups, A. P. Hare, E. F. Borgatta, R. F. Ba les (eds.), New York: Alfred A. Knopf, 99 -107. 1960 The Dimensions of Society — the External Society, the Socio-metric Matrix, and the Social Reality, w: The Sociometric Reader, Jacob L. Moreno, Helen H. Jenkins, Joan Criswell i in. (eds.), Glencoe: Free Press, 118126. Moreno Jacob L., Jennings Helen H. 1938 Statistics of Social Configurations, "Sociometry", 1: 342-374. 1941

Individual Differences in the Social Atom, "Sociometry", 4: 269 - 277. Moscovici Serge 1972 Society and Theory in Social Psychology, w: The Context of So cial Psychology: A Critical Assessment, J. Israel, H. Tajfel (eds.), New York: Academic Press, 17 - 68. Moxley R. L., Moxley N. F.

Determining Point Centrality in Uncontrived Social Networks, "Sociometry", 37: 122-130. Mucchielli R. 1964 Preface, w: Mary L. Northway, Initiation a la Sociometrie, Paris. Mulder Mauk 1960 Communication Structure, Decision Structure and Group Per formance, "Sociometry", 23: 1 - 14. Mulkay -M. J. 1971 Functionalism, Exchange and Theoretical Strategy, New York: Schocken Books. Mullins N. C., Mullins C. J. 1973 Theories and Theory Groups in Contemporary American Socio logy, New York: Harper and Row. Munsterberg H. 1914 Fundamentals of Psychotechnics, Leipzig. Murphy G. 1931 Experimental Social Psychology, New York: Harper and Row. Nadel S. F. 1957 The Theory of Social Structure, G:enco€. Nagei Ernest 1970a Issues in the Logic of Reductive Explanations, w: Mind, Scien ce and History, H. E. Kiefer, M. K. Munitz (eds.), New York. 117-137. 1970b Struktura nauki. Zagadnienia logiki wyjaśnień naukowycn, tłum. Jerzy Giedymin, Bożydar Rassalski, Helena Eilstein, War- • szawa: PWN. Nelson C., Kannenberg P. 1976 Social Psychology in a Crisis, "Personality and Social Psycho logy Bulletin", 2: 14 - 21. Newcomb Theodore M. 1929 The Consistency of Certain Extrovert-Introvert Behavior Pat tern in 51 Problem Boys, New York: Columbia University Teachers College. 1961 The Acquaintance Process, New York: Holt, Rinehart and Winston. Newcomb Theodore M., Turner Ralph H., Converse Philrp E. 1970 .Psychologia społeczna, tłum. zbiorowe, Warszawa: PWN. Nisbet Robert A. 1953 The Quest for Community, New York: Oxford University Press. 1976 The Sociological Tradition, London: Heinemann. Nixon Howard L. 1979 The Small Group, New Jersey: Prentice-Hall. 27. 419

1974

418

Northway Mary L. 1952 A Primer of Sociometry, Toronto: University of Toronto Press Nowak Izabella 1974 Korespondencja a redukcja, w: Zasada korespondencji w fizyce a rozwój nauki, Władysław Krajewski, Wacław Mejbaum, J an Such (red.), Warszawa: PWN, 47 - 63. Nowak Stefan 1965 Studia z metodologii nauk społecznych, Warszawa: PWN. 1971 Redukcyjna systematyzacja praw i teorii społecznych, w: Metodologiczne problemy teorii socjologicznych, S. Nowak (red.) Warszawa: PWN, 135211. 1975 Wstęp, w: Georg Simmel, Socjologia, Warszawa: PWN. 1976 Understanding and Prediction, Boston-Dordrecht: Reidel. 1979 System wartości społeczeństwa polskiego, „Studia Socjologiczne", 4: 155173. Odegard Peter H. 1958 A Croup Basis of Politics: A New Name for an Ancient Myth, w: The Small Croup in Political Science. The Last Two Decades of Development, Robert T. Golembiewski (ed.), Athens: The University of Georgia Press, 56 - 67. Ofshe Richard, Lee Margaret T. 1881 Reply to Greenstein, "Social Psychology Quarterly", 44: 383-385. 1983 What Are We to Make of All This? Reply to Berger and Zelditch, "Social Psychology Quarterly", 46: 63 - 65. O'Keefe R. D., Kernagham J. A., Rubinstein A. H. 1975 Group Cohesiveness: A Factor in the Adoption of Innovation among Scientific Work Groups, "Small Group Behavior", 6: 282 - 292. Olmsted Michael S. 1954 Orientation and Role in the Small Group, "American Sociological Review", 19: 741 - 751. 1959 The Small Group, New York: Random House. Olmsted Michael S., Hare A. Paul 1978 The Small Group, wyd. 2, New York: Random House. Ossowski Stanisław 1962 O osobliwościach nauk społecznych, Warszawa: PWN. Palmore E. B. 1955 The Introduction of Negroes into White Departments, "Human Organization", 14: 27 - 28. Park Robert E. 1925 The Concept of Position in Sociology, "American Sociological Review", 20: 1 - 14. Park Robert E., Burgess Ernest W.

1921 Introduction to the Science of Sociology, Chicago: University of Chicago Press. Parkę B. K. 1985 A Field Adaptation to the SYMLOG Adjective Rating Form Suitable for Children, "International Journal of Small Group Research", 1: 89-95. Parkę B. K., Houben H. C. 1985 An Objective Analysis of Group Types, "International Journal of Small Group Research", 1: 131 - 149. parsons Talcott 1949 The Social Structure of the Family, w: The Family: Its Function and Destiny, Ruth N. Anshen (ed.), New York. 1951 The Social System, Glencoe: Free Press. 1958 Social Structure and the Development of Personality: Freud'* Contribution to the Integration of Psychology and Sociology, "Psychiatry", 4. 1960 Patterns Variables Revisited: A Response to Robert Dubin, "American Sociological Review", 25: 467 - 483. 1966 Societies. Evolutionary and Comparative Perspectives, Englewood Cliffs, N. J.: Prentice-Hall. 1968 Social Interaction, w: International Encyclopedia of the Social Sciences, David L. Sills (ed.), t. 7, New York: Macmillan. 1971 Levels of Organization, w: Institutions and Social Exchange, H. Turk, R. L. Simpson (eds.), Indianapolis: Bobbs-Merrill. 1972 Szkice z teorii socjologicznej, tłum. Alina Bentkowska, Wazszaszawa: PWN. 1975 Social Structure and the Symbolic Media of Interchange, w: Approaches to the Study of Social Structure, Peter M. Blau (ed.), New York: Free Press, 94 - 120. Pawełczyńska Anna 1973 Wartości a przemoc, Warszawa: PWN. Pepitone A., Wilpizeski C. 1960 Some Consequences of Experimental Rejection, "Journal of Abnormal and Social Psychology", 60: 359-364. Peterson James A., Martens Rainer ' 1973 Success and Residential Affiliation as Determinants of Team Cohesiveness, "Research Quarterly", 43: 62-76. Phillips D. C. 1977 Holistic Thought in Social Science, London. Philp Alice J. 1940 Strangers and Friends as Competitors and Cooperators, "Journal of Genetic Psychology", 57: 249-258. Piaget Jean 1926 The Language and Thought of the Child, New York. 1932 The Moral Judgement of the Child, New York.

420

421

Polley Richard Brian 1985 A General Theory of Polarization and Unification, "International Journal of Small Group Research", 1: 150-161. Pollis N. P., Cammalleri J. A. 1968 Social Conditions and Differential Resistance to Majority Pres sure, "Journal of Psychology", 70: 69 - 76. Popper Karl 1957 The Poverty of Historicism, London: Routledge. 1969 The Open Society and Its Enemies, London: Routledge. Popper Selections 1985 David Miller (ed.), Princeton: Pirinceton University Press. Puffer J. A. 1905 Boys' Gangs, "Pedagogical Seminary", 12: 175 - 212. 1912 The Boy and His Gang, Boston. Rabson June S. . 1979 Psychodrama. Theory and Method, Cape Town. Raven B. H. 1965 Social Influence and Power, w: Current Studies in Social Psychology, I. D. Steiner, M. Fishbein (eds.), New York: Holt, Ri-nehart and Winston. 1974 The Nixon Group, "Journal of Social Issues", 30: 297-320. Reckless Walter C. 1930 Cose Studies Built around Observations of Individual Foster-children in the Playroom of a Receiving Home, "American So ciological Society Papers", 24: 170 - 173. Redl Fritz . . 1942 Group Emotion and Leadership, "Psychiatry", 5: 573-596. Reiss David 1981 The Family's Construction of Reality, Cambridge: Mass.: Harvard University Press. Rice R. W. 1978 Construct Validity of the Least Preferred Co-worker Score, "Psychological Bulletin", 85: 1199-1237. Ridgeway Cecilia 1978 Conformity, Group-oriented Motivation, and Status Attainment in Small Groups, "Social Psychology" 41: 175-188. 1982 Status in Groups: the Importance of Motivation, "American Sociological Review" 47: 76-88. 1983 The Dynamics of Small Groups, New York: St. Martin's Press. 1984 Dominance, Performance, and Status, w: Advances in Group Processes: Theory and Research, E. J. Lawler (ed.), Greenwich: JAI Press, 6493. Ridgeway Cecilia, Smith L., Berger J. 422

Non-verbal Cues and Status: An Expectation States Approach, "American Journal of Sociology", 90: 955 - 978. Biecken H. W. 1959 Primary Groups and Political Party Choice, w: American Voting Behavior, E. Burdick, A. J. Brodbeck (eds.), Glencoe: Free Press. Riecken H. W., Homans George C. 1954 Psychological Aspects of Social Structure, w: Handbook of Social Psychology, Gardner Lindzey (ed.), t. 2, Reading, Mass.: Addison-Wesley. Ring K. 1967 Experimental Social Psychology: Some Questions about Some Frivolous Values, "Journal of Experimental Social Psychology", 3: 118-123. Ritzer Georg 1981 Toward Integrated Sociological Paradigm, Boston: Allyn and Bacon. Roethlisberger Fritz J., Dickson William J. 1939 Management and the Worker, Cambridge, Mass.: Harvard Uni versity Press. Rokeach Mi ton 1960 The Open and Closed Mind, New York: Basic Books. Rosa Eugene, Mazur Ali an 1979 Incipient Status in Groups, "Social Forces", 58: 18-37 Rosenberg L. A. 1961 Group Size, Prior Experience, and Conformity, "Journal of Abnormal and Social Psychology", 63: 436-437. Rosenborough M. E. 1953 Experimental Studies of Small Groups, "Psychological Bulletin", 50: 275-303. Rosińska Zofia, Matusewicz Czesław 1984 Kierunki współczesnej psychologii. Ich geneza i rozwój, Warszawa: PWN. Rybicki Paweł 1970 The Approaches in ((Sociological Classics* and the Current Phrasing of Issues in Relating Microsociology to Macrosociology (nie opublikowany referat wygłoszony na VII Swaitowym Kon gresie Socjologii w Warnie). 1972 Społeczeństwo miejskie, Warszawa: PWN. 1979 Struktura społecznego świata, Warszawa: PWN. Sahakian William S. 1982 History and Systems of Social Psychology, wyd. 2, Washington: Hemisphere Publishing Corporation. Sakurai M. M.

1985

423

(eds.), Carbondale, 111.: Southern Illinois University Press. E.

Schurman F., Schein

1959 Organization and Response in Communist 321: 51-66.

China,

"Annals",

1975 Small Group Cohesion and Detrimental Conformity, "Sociometry"
38: 340-357. Salusky A. S.

1930

Collective Behavior of Children at a Preschool Age "Journal

of Social Psychology", 1: 367-378. Sanderson D. 1943 Discussion of Sociometry, "Sociometry", 6: 214-218. Sarbin T.

1959 1958

Role Theory, w: Handbook of Social Psychology, Gardner LinBehavior of Industrial Work Groups: A Prediction Study, New-York: Wiley.

dzey (ed.), t. 1, Cambridge, Mass., 223-258. Sayles Leonard R. 1968 Human Relations, w: International Encyclopedia of the Social Sciences, David L., Sills (ed.), t. 7, New York: Macmillan, 240 - 247. Schachter Stanley 1951 Deviation, Rejection and Communication, "Journal of Abnormal and Social Psychology", 46: 190-207. 1959 The Psychology of Affiliation, Stanford: Stanford University Press. Schachter Stanley, Ellertson N., McBride Dorothy, Gregory Doris

1951 An Experimental Study of Cohesiveness and Productivity, "Human Relations", 4: 229 - 238. Schaffner Kenneth 1967 Approaches to Reduction, "Philosophy of Science", 34: 137 - 147. 1969 The Watson-Crick Model and Reductionism, "British Journal
for the Philosophy of Science", 20: 325-347. Schatzmann L,., Strauss A. L. 1973 Field Research: Strategies for Natural Sociology, Englewood Cliffs, N. J.: Prentice-Hall. Schneider Johann 1986 Classroom Experience with SYMLOG (referat wygłoszony pod czas International Conference on Small Group Dynamics, Har vard University). Schneider Louis

1948

The Freudian Psychology and Veblen's Social Theory, New

York: Kings' Crown Press. Schriesheim C. A., Kerr S. 1977 Theories and Measures of Leadership: A Critical Appraisal of Current and Future Directions, w: Leadership: The Cutting Edge, J. G. Hunt L. L. Larsen

Schutz Will 1982 A Theory of Small Groups, w: Small Groups and Social In teraction, H. H. Blumberg, A. P. Hare, V. Kent, M. Davies (eds.), t. 2, London: Wiley, 479486. Scott K. J.

1961

Methodological

and

Epistemological

Individualism, "British

Psychology", 1: 106-110. Shambaugh Philip Wells 1978 The Development of Small Group, 283 - 295. Shartle C. L. Prentice-Hall. Shaw Marvin E.

"Human Relations", 31:

Journal for the Philosophy of Science", 11. Scriven M. 1964 Comments of Professor Scriven, w: Behaviorism and Phenome nology, T. W. Wann (ed.), Chicago: University of Chicago Press. Seashore S. E.

1956 Executive Performance and Leadership, Englewood Cliffs, N. J.: 1954
1959

1954

Group Cohesiveness in the Industrial Work Groups, Ann Arbor: University of Michigan Press.

Some Effects of Problem Complexity upon Problem Solution Efficiency in Different Communication Nets, "Journal of Expe rimental Psychology", 48: 211 - 217.

1957 Administrative Leadership and Organizational Effectiveness, w: Some Applications of Behavioral Research, R. Likert, S. P. Hayes (eds.), UNESCO. Selvin H. C. 1958 Durkheim's «Suicide» and Problems of Empirical Research, "American Journal of Sociology", 63: 607 - 619. 1965 Durkheira's «Suicide»: Further Thoughts on a Methodological Classic, w: Emile Durkheim, Robert A. Nisbet (ed.), New York: Prentice-Hall. Sengupta N. N., Sinha C. P. N. 1926 Mental Work in Isolation and in Group, "Indian Journal of

Acceptance of Authority, Group Structure, and the Effective ness of Small Groups, "Journal of Personality", 27: 196 - 210. 1976 An Overview of Small Group Behavior, w: Contemporary To pics in Social Psychology, J. W. Thibaut, J. T. Spence, R. C. Carson (eds), Morristown, N. J.: General Learning Press, 335 -368. 1978a Communication Networks, w: Group Processes. Papers from Advances in Experimental Social Psychology, Leonard Berko- witz (ed.), New York: Academic Press, 313 - 349.

1978b Communication Networks

Fourteen Years Later, w: Group

424

425
metry", 23: 209-216. Shepherd C. 1978 Some Challenges for Future Group Research. Reflections on the Experience in Sociology, w: The Small Group in Political Science. The Last Two Decades of Development, Robert T. Go-lembiewski (ed.), Athens: The University of Georgia Press, 505 - -519. Sherif Muzafer 1936 The Formation of a Norm in a Group Situation, w: The Psy chology of Social Norms, New York: Harper and Row. 1952 Group Influences upon the Formation of Norms and Attitudes, w: Readings in Social Psychology, G. E. Swanson i in. (eds.), New 'York: Holt, Rinehart and Winston. 1977 Crisis in Social Psychology: Some Remarks towards Breaking through the Crisis, "Personality and Social Behavior Bulletin", 3: 368-382. 'Sherif Muzafer, Sherif Carolyn W. 1956 An Outline of Social Psychology, New York: Harper and Row. 1964 Reference Groups, Exploration into Conformity and Deviation of Adolescents, New York: Harper and Row. Sherif Muzafer, White B. J., Harvey O. J. 1955 Status in Experimentally Produced Groups, "American Journal of Sociology", 60: 370 - 379. Shiflett S. 1973 The Contingency Model: Some Implications of the Statistical and Methodological Properties, "Behavioral Science", 18: 429-440. Shils Edward

Processes, Leonard Berkowitz (ed.), New York: Academic Press 351 - 36 1. 1981 Croup Dynamics. The Psychology of Small Group Behavior New York: McGraw-Hill. 1983 Group Composition, w: Small Groups and Social Interaction H. H. Blumberg, A. P. Hare, V. Kent, M. F. Davies (eds.), t. l' Chichester: Wiley, 89 - 96. Shaw Marvin E.. Rothschild Gerard H., Strickland John F. 1957 Decision Process in Communication Nets, "Journal of Abnormal and Social Psychology", 54: 323 - 330. Shaw Marvin E., Shaw L. M. v 1962 Some Effects of Sociometric Group upon Learning in a Second Grade Classroom, "Journal of Social Psychology", 57: 453 - 458. Shelley Harry P. 1960 Focused Leadership and Cohesiueness in Small Groups, "Socio-

1948 The Present Situation in American Sociology, Glencoe. 1950 Primary Groups in the American Army, w: Continuities *t Social Research: Studies in the Scope and Method of

American Soldier», Robert K. Merton, Paul F. Lazarsfeld (eds.), Glencoe: Free Press. 1951 The Study of the Primary Group, w: The Policy Sciences: Re cent Developments in Scope and Method. D. Lerner, H. D. Las- swell (eds.), Stanford: Stanford University Press: 44 - 69. 1975 Center and Periphery: Essays on Macrosociology, Chicago: Chicago University Press. 1979 O związkach społecznych: pierwotnych, osobistych, sakralnych i obywatelskich, tłum. Janusz Mucha, w: Elementy mikrosocjo- logii, Jacek Szmatka (red.), Kraków: Wydawnictwo Uniwersy tetu Jagiellońskiego, 584 607. Shils Edward, Janowitz Morris 1956 Cohesion and Disintegration in the Wehrmacht in World War II, w: Puolic Opinion and Propaganda, Daniel Katz i in. (eds.), New York, 553 - 582. Silverman Irving 1971 Crisis in Social Psychology: the Relevance of Relevance, "American Psychologist", 26: 583 - 584. 1974 Why Social Psychology Fails?, "Canadian Psychological Review", 18: 353-358. Simmel Georg 1950 The Sociology of Georg Simmel, Kurt H. Wolff (ed.), New York: Macmillan. 1955 Conflict. The Web of Group Affiliations, Glencoe: Free Press. 1957 The Metropolis and Mental Life, w: Cities and Society: The Revised Reader in Urban Sociology, Paul K. Hatt, Albert J. Reiss (eds.), New York. 1971 On Individuality and Social Forms, Donald N. Levine (ed.). Chicago: Chicago University Press. 1975 Socjologia, tłum. Małgorzata Łukasiewicz, Warszawa: PWN. Simpson George 1951 Introduction, w: Emile Durkheim, Sucide, New York: Free Press. Singer J. E., Brush C. A., Lublin S. C. 1965 Some Aspects of Deindividuation: Identification and Conformity, "Journal of Experimental Social Psychology", 1: 356-378. Sklar Leslie 1967 Types of Inter-Theoretic Reduction, "British Journal for the Philosophy of Science", 18: 109 - 124. Slater Philip 1966 Microcosm: Structural, Psychological, and Religious Evolution in Groups, New York: Wiley. Sławianowski J. J. 1974 Część a całość, „Studia Filozoficzne", 11: 185-194. Small Albion

426

427

1905 General Sociology, Chicago: Chicago University Press. Small Groups: Studies in Social Interaction 1955 Paul Hare, Edgar Borgatta, Robert F. Bales (eds.), New York: Knopf. Smelser Neil J., Warner Stephen R. 1976 Sociological Theory: Historical and Formal, Morristown, N. J.; General Learning Press. Smith M. B. 1972 Is Experimental Social Psychology Advancing?, "Journal of Experimental Social Psychology", 8: 86 - 96. 1973 Is Psychology Relevant to New Priorities?, "American Psychologist", June: 463-471. Smith W. 1945 Social Situation, Social Behavior, Social Group, "Psychological Review" 52: 224-229. Snoek D. J. 1966 Role Strain in Diversified Role-Sets, "American Journal of So ciology", 71: 363-372. The Sociometry Reader 1960 Jacob L. Moreno (ed.), Glencoe 111.: Free Press. Some New Techniques for Studying Social Behavior 1929 Dorothy Thomas (ed.), New York: Columbia University Press. Sorokin Pitirim 1962 Society, Culture, and Personality, New York. Sorokin Pitirim, Tanquist M., Parten M., Zimmerman C. C. 1930 An Experimental Study of Efficiency of Work under Various Specified Conditions, "American Journal of Sociology", 35: 765 - -782. South Earl B. 1927 Some Psychological Aspects of Committee Work, "Journal of Applied Psychology", 11: 348-368 oraz 437-464. Spinner Helmut 1973 Science without Reduction. A Criticism of Reductionism with Special Reference to- Hummell and Opp's «Sociology without Sociology*, "Inquiry", 16: 16 - 94. Steiner Ivan D. 1964 Group Dynamics "Annual Review of Psychology", 15: 118-128. 1974 Whatever Happened to the Group in Social Psychology, "Journal of Experimental Social Psychology", 10: 94 -108. 1983 Whatever Happened to the Touted Revival of the Group?, w. Small Groups and Social Interaction, H. H. Blumberg, A. P. Hare, V. Kent, M. Davies (eds.), t. 2, London. Wiley, 539-548. Stein David D., Hardyck Jane A., Smith Brewster M. 1965 Race and Belief: An Open and Shut Case, "Journal of Perso nality and Social Psychology", 1: 281-289.

Stogdill Ralph M. 1948 Personal Factors Associated with Leadership: A Survey of the Literature, "Journal of Psychology", 25: 35-71. 1959 Individual Behavior and Group Achievement. A Theory. The Experimental Evidence. New York: Oxford University Press. 1972 Group Productivity, Drive, and Cohesiveness, "Organizational Behavior and Human Performance", 8: 26 - 43. Stouffer Samuel 1962 Role Conflict and Sanctioning Reference Groups, w: Social Research to Test Ideas, S. Stouffer (ed.), New York, 39-67. Strodtbeck Fred L. 1956 Sociology of Small Groups, 1944 -1955, w: Sociology in the United States of America: A Trend Report, Hans L. Zetterberg (ed.), Paris: UNESCO. 1984 CooZey-Mead Award 1983: Robert F. Bales, "Social Psychology Quarterly", 47: 95-98. Strodtbeck Fred L., Hare A. Paul 1954 Bibliography of Small Group Research: From 1900 through 1952, "Sociometry", 17: 107-178. Stroebe W. 1980 Process Loss in Social Psychology: Failure to Exploit?, w: The Development of Social Psychology, R. Gilmour, S. W. Duck (eds.), London: Academic Press. Strube M. J., Garcia J. E. 1981 A Metha-analytical Investigation of Fiedler's Contingency Mo del of Leadership Effectiveness, "Psychological Bulletin", 90: 307 - 321. Strupp H. H., Hausman H. J. 1953 Some Correlates of Group Productivity, "American Psycholo gist", 8: 443-444. Stryker Shelden 1977 Developments in Two Social Psychologies: Toward an Appre ciation of Mutual Relevances, "Sociometry", 40: 145 -160. 1981 Social Psychology. Trends, Assessment, and Prognosis, w: The State of Sociology. Problems and Prospects, James S. Short (ed.), Beverly Hills: Sage. Studies in Group Behavior 1937 Grace L. Coyle (ed.), New York. Studies in Social Power 1959 Dorwin Cartwright (ed.), Ann Arbor: University of Michigan Press. Suls J. M., Miller R. L. 1977 Social Comparison Processes: Theoretical and Empirical Perspectives, Washington: Hemisphere. Sussman M. B., Burchinal L.

428

429

1989 Czy kryzys w mikrosocjologii?, „Studia Socjologiczne", 2: 11-36. Szmatka Jacek, Warriner Charles K. 1987 W poszukiwaniu strukturalistycznego paradygmatu w socjologii, „Studia Socjologiczne", 3-4: 53 - 84. Sztompka Piotr , 1974 O osobliwościach, nauk społecznych raz jeszcze, „Studia Filozo ficzne", 8: 3 - 21. 1979 Sociological Dilemmas. Toward a Dialectic Paradigm, New York: Academic Press. Tajfel Henri . . 1972 Experiments in vacuum, w: The Context of Social Psychology:

1968 Kin Family Network: Unheralded Structure in Current Con ceptiMlizations 0} Family Functioning, w: Sourcebook in Mar riage and the Family, M. B. Sussman. (ed.), New York. Swingewood Alan 1975 Marx and Modern Social Theory, London: Macmillan. Szacki Jerzy 1962 Durkheim: triumf i porażki socjologizmu, w: Filozofia i socjologia XX weku, Warszawa: Wiedza Powszechna. 1964 Durkheim, Warszawa: Wiedza Powszechna. 1981 Historia myśli socjologicznej, Warszawa: PWN. 1986 Znaniecki, Warszawa: Wiedza Powszechna. Szczepański Jan 1970 Elementarne pojada socjologii, Warszawa: PWN. Szmatka Jacek 1973a Konflikt uczeń - nauczyciel w świetle teorii roli społecznej, „Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Jagiellońskiego. Prace Socjolo giczne", 1: 47 -55. 1973b Miejsce teorii roli w systemie teoretycznym socjologii, „Studia Socjologiczne", 3: 147 - 175. 1975a Problem aksjomatyzacji teorii socjologicznych, „Studia Socjologiczne", 1: 89 -119. 1975b Zagadnienie redukcji teoretycznej w filozofii nauki i socjologii, „Studia Filozoficzne", 3: 87 - 103. 1976 O holizmie i indywidualizmie w naukach spolecznych, „Studia Filozoficzne", 7: 17 - 39. 1977 Grupy pierwotne w strukturze społecznej, „Studia Socjologiczn e", 2 : 14 5 166. 1980 Jednostka i społeczeństwo. O zależności zjawisk indywidual nych od społecznych, Warszawa: PWN. 1983 Próba strukturalistycznej koncepcji małej grupy społecznej, „Studia Socjologiczne", 2: 153-170. 1984 Struktury bliskiego i dalekiego dystansu, „Studia Socjologiczne", 2: 227-237.

A Critical Assessment, J. Israel, H. Tajfel (eds.), New York: Academic Press, 69 - 122. 1978 Differentiation Between Social Croups: Studies in the Social Psychology of Intergroup Relations, London: Academic Press. Tajfel H., Turner J. C. 1979 An Integrative Theory of Intergroup Conflict, w: The Social Psychology of Intergroup Relations, W. G. Austin, S. Worchel (eds.), Monterey: Brook/Cole. Tatarkiewicz Anna 1984 Diabeł i kwestia polska, „Polityka", 5. Taylor C. 1958 The Poverty of the Poverty of Historicism, „Universities and Left Review". Taylor Donald M., Brown Rupert J. 1979 Towards a More Social Social Psychology, "British Journal of Social and Clinical Psychology", 18: 173 -180. Taylor Frederick W. 1903 Group Management, "Transactions of the American Society of Mechanical Engineers", 24: 1337 - 1480. 1911 The Principles of Scientific Management, New York. 1947 Scientific Management, London - New York: Harper. Terman Lewis H.
430

1904 A Preliminary Study of the Psychology and Pedagogy of Leadership, "Pedagogical Seminary", 11: 413-451. Thibaut John W., Kelley Harold H. 1959 The Social Psychology of Groups, New York: Wiley. Thomas William I., Thomas Dorothy S: 1928 The Child in America: Behavior Problems and Programs, New York. Thomas William I., Znaniecki Florian 1576 Chłop polski w Europie i w Ameryce, tłum. zbiorowe, Warszaszawa, 5 t. Thrasher Frederick M. 1927 The Gang, Chicago. Timasheff Nicholas S., Theodorson G. A. 1976 Sociological Theory. Its Nature and Growth, New York: Ran dom House. Tiryakian Edward 1978 Emile Durkheim, w: A History of Sociological Analysis, Tom Bottomore, Robert Nisbet (eds.), London: Heinemann, 187 - 236. Tónnies Ferdinand 1940 Fundamental Concepts of Sociology, New York. 1975 Wspólnota i społeczeństwo jako typy więzi międzyludzkich, w: Elementy teorii socjologicznych, Włodzimierz Derczyński, Jerzy SzacKi, Aleksandra Jasińska-Kania (wyb.) Warszawa: PWN. 431 1984 Social Identification and Psychological Group Formation, w: The Social Dimension: European Development in Social Psychology, Henri Tajfel (ed.), t. 2, Cambridge: Cambridge Uni versity Press. Turner C. E. 1933 Test Room Studies in Employee Effectiveness, "American Journal of Public Health", 23: 577-584. Turner C., Giles M. 1981 Intergroup Behaviour, Oxford: Blackwell. Turner C. i in. 1984 Failure and Defeat as Determinants of Group Cohesiveness, "British Journal of Social Psychology", 23: 97-111. Turner Jonathan H. 1985 Strukturo teorii socjologicznej, tłum. Jacek Szmatka, Warszawa: PWN. Turner Ralph H. 1978 The Role and the Person, "American Journal of Sociology", 84: 1-23. 1985 Unanswered Questions in the Convergence between Structuralist and Interactionist Role Theories, w: Micro-sociological Theory. Perspectives on Sociological Theory, Samuel N. Eisenstadt, H. J. Helle (eds.), t. 2, Beverly Hills: Sage. Urbanek Adam 1973 Rewolucja naukowa w biologii, Warszawa: Wiedza Powszechna.

1988 Wspólnota ż stowarzyszenie, tłum. Małgorzata Łukasiewicz, War szawa: PWN. Travis Lee E. 1925 The Effect of a Small Audience upon Eye-Hand Coordination, „Journal of Abnormal and Social Psychology", 20: 142-146. 1928 The Influence of the Group upon the Stutterer's Speed in Free Association, "Journal of Abnormal and Social Psychology", 23: 45-51. Triplett Norman 1898 The Dynamogenic Factors in Peace-making and Competition, "American Journal of Psychology", 9: 507 - 533. Turner A. N. 1957 Foreman, Job, and Company, "Human Relations", 10: 99-112. Turner C. 1982 Towards a Cognitive Redefinition of the Social Group, w: Social Identity and Intergroup Relations, Henri Tajfel (ed.), Paris: Maison des Sciences de L'Homme - London: Cambridge Uni versity Press.

Van Bergen A., Koekebakker J.

Group Cohesiveness in Laboratory Experiments, "Acta Psychologica", 16: 81 - 98. Van Zelst R. H. 1952a Scciometrically Selected Work Teams Increase Production, "Personnel Psychology" 5: 175 - 186. 1952b Validation of a Sociometric Regrouping Procedure, "Journal of Abnormal and Social Psychology", 47: 299-301. Verba Sidney 1961 Small Groups and Political Behavior: A Study of Leadership, Princeton: Princeton University Press. 1978 The Small Group and Political Behavior, w: The Small Group in Political Science. The Last Two Decades of Development, Robert T. Golembiewski (ed.). Athens: Georgia University Press, 82-99. Vreeland Francis McLennan 1942 Social Relations in a College Fraternity, "Socioraetry" 5: 151 --162. Wagner D. G., Berger J. 1985 Do Sociological Theorie Grow?, "American Journal of Sociolo gy". 90: 697-728. Wagner Helmut 1964 Displacement of Scope: A Problem of the Relationship Between Small-scale and Large-scale Sociological Theories, "American Journal of Sociology", 63: 571 - 584. Walker L. C. 1954 The Effects of Group Size and Group 'Structure on Problem Solving Behavior in Small Groups (nie opublikowana rozprawa doktorska, University of Wisconsin, Madison. Wisconsin). Wallace Walter 1981 Hierarchic Structure in Social Phenomena, w: Continuities in Structural Inquiry, Peter M. Blau, Robert K. Merton (eds.), London: Sage, 191-234. Walster E., Walster G. W., Berscheid E. 1978 Equity: Theory and Research. Boston: Allyn and Bacon. Warriner Charles K. 1956 Groups Are Real: A Reaffirmation, "American Sociological Review", 21: 549-554. 1979 O reaZności grup spolecznych raz jeszcze, tłum. Jacek Szmatka, w: Elementy mikrosocjologii, Jacek Szmatka (red.). Kraków: Wydawnictwo Uniwerstytetu Jagiellońskiego, 29 - 43. 1981 Levels in the Study of Social Structure, w: Continuities in Structural Inquiry. Peter M. Blau, Robert K. Merton (eds.), London: Sage, 179-190. Watkins J. W. N.

1959

432

Male struktury...

433

1952a Ideal Types and Historical Explanation. ''British Journal for the Philosophy of Science", 3. 1952b The Principle of Methodological Individualism, ''British Jour nal for the Philosophy of Science", 3. 1955 Methodological Individualism: A Reply, "Philosophy of Science''. 22. 1957 Historical Explanation in the Social Sciences, "British Journal for the Philosophy of Science", 8. 1968 The Alleged Inadequacy of Metliodolcgical Individualism, "Journal of Philosophy", 55: 390-39.5. 1959a Third Reply to Mr. Goldstein, "British Journal for the Philo sophy of Science", 10: 242 - 244. 1959b The Two Theses of Methodological I nd i v i d ua l i sm, "British Journal for the Philosophy of Science'', B. Watson Goodwin B.

1928 Do Groups Think More Efficiently than Individuals?, ''Journal
of Abnormal and Social Psychology". 23: 328 - 336. Weber Max From Max Weber: Essays in S o c i o l o gy , New York: Oxford University Press. 1947 The Theory of Social and Economic Organization, Glencoe: Free Press. 1968 Economy and Society, Totowa N. J.: Bedminster Press, 3 t. Webster Murray Jr. 1973 Psychological Reductionism, Methodological Individualism, and Largescale Problems, "American Sociological Review" 38: 258- - 273. Webster Murray, Jr., Driskell James E. 1985 Status Generalization, w: Status, Rewards, and Influence. How Expectations Organize Behavior, Joseph Berger, Morris Zelditch (eds.). San Francisco: Jossey-Bass. 103-141. Wegner D. M , Schaefer D. 1978 The Concentration of Responsibility: An Objective Selfawareness Analysis of Group Size Efects in Helping Situations, "Journal of Personality and Social Psychology", 36: 147 -155. Weick K. E. 1978 Some Challenges for Future Group Research: Reflections on the Experience in Psychology, w: The Small Group in Political Science, Robert Golembiewski (ed.). Athens: The University of Georgia Press, 482 - 504. Wertheimer Max 1944 Gestalt Theory, "Social Research", 11: 78-99. Wheeler David. Jordan Howard 1929 Change of Individual Opinion to Accord with Group Opinion, "Journal of Abnormal and Social Psychology", 24: 203 - 206.
434

1946

Whitaker D. S., Lieberman M. 1964 Psychotherapy through the Group Process, Chicago: Aldine Pu blishers Company. Whitehead Thomas N. 1938 The Industrial Worker, Cambridge. Mass.: Whittemore Irving C. 1924 The Influence of Competition on Performance: An Experimen tal Study, "Journal of Abnormal and Social Psychology", 19: 236 - 253. Whyte W. F. 1943 Street Corner Society: The Social Structure of an Italian Slum. Chicago: University of Chicago Press. 1951 Small Groups and Large Organizations, w: Social Psychology at the Crossroads, J. Rohrer. M. Sherif (eds.), New York, 297 -312. \Viatr Jerzy J. 1967 Szkice o materializmie historycznym i. socjologu, Warszawa: Książka i Wied::a. Williamson E. G. 1926 Allport's Experiments in «Social Facilitation» "Psychological Mo nographs" 35: 138- 143. Wilson Logan 1945 Sociography of Groups, w: Twentieth Century Sociology, Georges Gurvitch, Wilbert E. Moore (eds.), New York, 139 -171. Wilson S. 1978 Informal Groups, Englewood Cliffs: Prentice-Hall. Wirth Louis 1939 Social Interaction: t h e Problems of the Individual and the Group, "American Journal of Sociology", 44: 965 - 979. 1957 Urbanism as a Way of Life, w: Cities and Society: The Revised Reader in Urban Sociology, Paul K. Hatt. Albert .J. Reiss (eds.), New York- Wisdom J. O. 1970 Situational Individualism and the Emergent Group Properties, w: Explanation in the Behavicral Sciences, R. Borger, F. Cioffi (eds.). Cambridge: Cambridge University Press, 271 - 296. Wright L. 1968 The Case against Teleological Reductionism, "British Journal for the Philosophy of Science", 19: 211-223. Wrong Denis H. 1984 Przesocjalizowana koncepcja czlowieka w socjologii współczes nej, tłum. Mirosława Grabowska, w: Kryzys i schizma. Edmund Mokrzycld (red.), t. 1. Warszawa: PIW, 44-70. Wy er R. S.

1966

Effects of Incentive to Perform Well, Group Attraction, and

Nebraska Press. Znaniecki Florian 1925 The Laws of Social Psychology. Chicago: University of Chicago Press. 1943 Sociometry and Sociology, ''Sociometry". 6: 225 - 233. 1945a Controversies in Doctrine and Method, "American Journal of Sociology", 50: 514-521.

Group Acceptance on Conformity in a Judgement Test, Personality and Social Psychology", 4: 21-26.

"Journal of

Zajonc Robert B. 1960 The Process of Cognitive Tuning in Communication. "Journal of Abnormal and Social Psychology". 61: 159-167. Zamiara Krystyna 1974 Metodologiczne znaczenie sporu o status poznawczy teorii, Warszawa: PWN. Zander Alvin 1979a The Psychology of Croup Processes, "Annual Review of Psychology", 30: 417-451. 1979b The Study of Group Behavior During Four Decades, "Journal of Applied Behavioral Science", 15: 272-282. Zawiślak Andrzej M. 1975 Szkice o zarządzaniu, Warszawa: PWN. Zelditch Morris Jr. 1985 Three Questions about Status, w: Status, Rewards, and Influence. How Expectations Organize Behavior, Joseph Berger, Morris Zelditch (eds.). San Francisco: Jossey-Bass, 73-107. Zelditch Morris, Anderson Bo 1966 Stability of Organizational Status Situations, w: Sociological Theories in Progress, Joseph Berger, Morris Zelditch, Bo An derson (eds.), t. 1, Boston: Houghton-Mifflin, 269-294. Zelditch Morris i in. 1970 Equitable Comparisons, "Pacific Sociological Review", 13: 19 -26. Zetterberg Hans L. 1962 Soda'. Theory and Social Practice. New York. Zieleniewski Jan 1981 Organizacja i zarządzanie, Warszawa: PWN. Ziller R. C. 1964 Individuation and Socialization: A Theory of Assimilation in Large Organization, "Human Relations", 17: 341 - 360. Zimbardo Philip 1970 The Human Choice: Individuation, Reason, and Order versus Deindividuation, Impulse, and Chaos, w: Nebraska Symposium on Motivation, 1969, W. J. Arnold, D. Levine (eds.), Lincoln: University of

1945b Social Organization and Institutions, w: Twientieth Century Sociology, Georges Gurvitch, Wilbert Moore (eds.), New York, 172-217. 1954 Social Groups and the Modern World, w: Social Control and Individual Freedom, M. Berger. T. Abel, C. Page (eds.), New York. 1965 Social Relations and Social Roles, San Francisco. 1968 The Method of Sociology, New York. 1971 Nauki o kulturze, tłum. Jerzy Szacki, Warszawa: PWN. 1073 Socjologia wychowania (1928-1930), Warszawa: PWN, 2 t. 1974 Ludzie teraźniejsi a cywilizacja przyszłości (1934), Warszawa: PWN. 1984 Społeczne role uczonych, Warszawa: PWN. 1386a Grupy społeczne jako wytwory uczestniczących w nich jednostek, w: Jerzy Szacki, Znaniecfci, Warszawa: Wiedza Powszechna, 293 - 308.

1936b Poje.de roli spolecznej, w: J. Szacki. Znaniecki, Warszawa: Wiedza Powszechna, 309 - 319. 1G88 Wstęp do socjologii (1922), Warszawa: PWN. Znaniecki-Lopata Helena 1975 Florian Znaniecki: ewolucja twórcza socjologa, w: Florian Znaniecki i jego rola w socjologii, Poznań: Wydawnictwo UAM. Żytkow Jan 1974 Struktura teorii fizycznej a relacje redukcji i korespondencji, w: Zasada korespondencji w fizyce a rozwój nauki, Władysław • Krajewski, Wacław Mejbaum, Jan Such (red.), Warszawa: PWN, 233 - 279.
Burgess Erne,t W. 135, 186 Burrow Trigant 119 Burchinal L. 331, 339 Byrne D. 229 Bavelas Alex 290 - 295 Bcauchamp M. A. 292 Beltz D. C. 259 Belyaeff B. V. 119 Bcndix Reinhard 79, 355 Bermis Warren G. 286, 303 Berelson Bernard 329. 341. 342, 355 Berger Joseph 182-186, 189, 190, 194 Berkowitz Leonard 261, 262. 264. 307 Berliner Arthur 105 E-jrschcid E. 13. 229. 230 Bhasksr Roy 22 Biddle Bruce 3. 197, 221 3i3b,n A. 327 Eillig U. 226 Bion W. R. 223. 282, 283 B.ierstedt A. 261 Bialock H-j'?2rt M. 22 Blau Peter M. 18. 33. 35. 43. 203, 217. 239, 367 BJ.umer Herbert 371 Bosserman Philip 18 Bourdieu Pierre 22 Bovard E. W. 264 Box Steven 203, 204 Brewer M. B. 226 Erittan G. G. Jr. ,?5 Brodbeck May 28. 35 Brody B. 35 Broom Leonard 343 Brush C. A. 267 Cain M. E. 72 Cammalleri J. A.. 366 Campbell D. T. 261 Carlyle Thomas 316 Carr L. J. 93, 96 Cairer C. S. 279 Cartwright Dorwin 50, 137, 231, 233, 234, 239, 240, 260, 370 Cattel R. B. 50 Chamberlain Neville 271 Chapin F. Stuart 136 Chapman L. J. 261 Cheistowski Bogdan 240 Chemers Martin 317, 322 - 324 Christie Lee S. 294 Cloward 'R. 355, 359 Cohen Arthur M. 186, 303. 305. 369. 371, 372. 377, 379-381 Coleman James S. 250 Collins Barry E. 228, 229, 234, 237, 238, 258, 262, 263 Collins Mary E. 231 Collins Randall 22 Comte Auguste 28 Conner T. L. 189, 190 Cooley Charles Horton 66, 91 - 96, 105, 135, 329, 347 Coons A. E. 317 Cornelison A. R. 285 Coser Lewis A. 85, 92, 204 Coser Rose Laub 219-221 Cottrell Leonard 57. 136 Coyle Grace L. 122 Crosbie Paul V. 52. 227. 229. 289, 309, 310. 312 Cummings Larry L. 221 Dahlgreen Harold 349, 365 Dailey Robert C. 260, 262. 263 Canto A. A.

436

Abel Theodore 52. 53 Agassi Joseph 28 Albsrt R. S. 235 Aleksander III Wielki 316 Allport Floyd A. 118. 119 Allport Gordon W. 57 Alien Vernon 366 Alvares K. M. 327 Amsterdam*! Stefan 35 Andersen Arnold C. 118 Andrews F. M. 259 Angell R. C. 93, 96 Anthony E, J. 286 Arendt Hannah 342 Aremberg C. M. 261 Argyle Michael 294 Argyris Chris 344 Arnold M. S. C. 298 Aronson Elliot 366 Ashour Y S. 324 Back Kurt W. 231. 234-239, 259, 264. 266, 269 Bales Robert F. 90, 121. 137. 185, 239.' 317, 318, 369-375. 377-381 Bandura A. 269 Barnard Chester 333 Barnes R. D. 279 Barton A. H. 364 Bass B. M. 50 Bauer Raymond 342

INDEKS OSÓB
(opracowała Anna Wiśniewska)

28 Earley J. G. 261

Dashiell John 118 124 Bavis James 249, 250, 252 - 256 Demerath N. J. 356 Derczyiiski Włodzimierz 180 Dtutsch K. 159 Deutsch Morton 53, 153 - 160, 231 Beutschberger Paul 146 Beutscher Irvin 257 Beutscher Werda 257 Dicks H. V. 333 , Dickson William 124 -134, 173, 261, 263 Diener Ed 269, 279, 280 D.pboye R. L.

279 Dittes J. E. 276 Bray W. H. 28 Driskell James E. 186 - 188 Duncan Mitchell 57 Dunphy DextJr 66, 92, 95, 96, 350,
355-358, 364

Eulau Heinz 22 Evans Nancy 225, 235, 241, 242 Eyck Jan van 43 Faraday Michael 155 Fararo T. J. 190 Faris Robert E. L. 57 Feldman Ronald A. 243 Festinger Leon 137, 153 231, 232, 234-237, 240, 246, 264, 267, 268, 366. 370 Feyerabend Paul K. 35 Fiedler Fred Z50. 165. 319-325, 327, 328 Fieofanow M. P. 118 Finifter Ada 333. 350. 365 - 367 439

Burkheim Emile 28, 66 - 76 Duval S. 279 Einstein Albert 156 Eisman Bernice 235, 237, 243 Elkine D. 118 Elsalmi Aly. M. 221 Ellerston N. 2(52, 264 Emerson R. M. 264 Etzioni Amitai 18

438

Firth Raymond 173 Fisek M. H. 183, 184, 190, 194 Fleck S. 285 Flis Andrzej 53 Ford Julienne 203, 204 Foulkes S. H. 286

Freese Lee 186 French J. R. P. 72, 259

Freud Sigmund 79. 96-105, 119, 223, 286, 370 Frcmkiii M. L. 2al Frcmm Erich 266 Fromson M. E. 269 Gabriel Yiannis 105 Gallagher Ruth 57 Gandct H. 329 Garcia J. E. 325 Gardner E. 261 Gates Georgina S. 118 Gellrier Ernest 28 Gerard H. B. 264, 265 Gilchrist Jack C. 297 Giles M. 226 Giddens Anthony 22 Goffman Erving 204, 205, 371 Goldstein L. J. 28 Golembiewski Robert T. 234 - 236, 264, 356 Goodacre D. M. 261 Goode William I. 215-217 Gouldner Alvin W. 202 Graen G. 327 Gregory Doris 262, 264 Grinker R. 333, 350, 351 Gross Neal 235, 261 Guetzkow Harold 237. 261, 294 Gullahorn J. 230 Gurvitch Georges 18. 135. 140, 141, 144 Gustafson James P. 282-285 Gwisziani Dżermen M. 127 Hagstrom Warren O. 238 Handel Warren 221 Harari H. 51

Harary Frank 231 Hardyck Jane A. 231 Hare Paul A. 13, 48. 52, 115, 117, 122, 231, 232. 289, 318, 369, 371. 373 Harrison Wayne 13 Hartley E. 136 Hatfield Elaine 13 Hausman H. J. 261 Hayek Friedrich A. 28 H.eider Fritz 231, 370 Heiss Jerold 221 Helle H. J. 13 Hemphill John K. 261. 317 Hempel G. C. 35 Hepburn C. 226 Hertz Heinrich Rudolf 155 Heyns R. W. 261 Hiiikle Gisela J. 105 Hitler Adolf 271 Hcgg Michael A. 225 - 227 Holland Paul 251 Hollander Edwin P. 195 Homans George C. 34, 35, 48 - 50, 121, 137, 165-175, 232. 248, 250, 259, 310, 350, 364 Hoogstraten J. 261 Horsfall A. B. 261 Houben H. C. 381 Hovard R. B. 35 Hughes Everett C. 186, 221 Hummell H. J. 35 Hymovitch B. 264 Ickes W. 279 Infeld Leopold 156 Inkeles Alex 332, 342 Janis Irving L. 270-275, 277. 278. 353, 354, 357 Janowitz Morris 331, 332, 338. 345. 347, 349-352, 354 Jarvie C. 28 Jarvis Paul A. 225, 235, 241, 242 Jennings Helen H. 136. 139. 140, 143. 146, 150, 151

Lippitt Ronald 136, 137, 160 - 164, 317, 323 Lipset Seymour Martin 250, 355, 364 Little R. 350-352 Litwak Eugene 41, 331, 338, 339 Locksley A. 226 Loomis Charles P. 136 'Lott A. J. 225, 230, 233, 235, 259, 264 Lott B. E. 225, 230, 233, 236, 259, 264 Lublin S. C. 267 Lukes Steven 28 Lundberg George A. 136 Me Bride Dorothy 262, 264 McCallum Richard J. 13 McCloskey Herbert 349, 365 McDavid J. W. 51 McDougall William 98, 100 McGarth J. E. 225 Maclver Robert Morrison 315 MacKenzie K. D. 292 McKeown W. L. 190 McMahon J. T. 327 McPhee W. N, 329, 341 Madden E. H. 35 Magala Sławomir 79 Mahar L. 322 Majewski Zbigniew 35 Malewki Andrzej 35 Mandelbaum Maurice 28 Mann John H. 231 Mann L. 2-72 274 Mann R. 287 Marks Karol (Karl Heinirich Marx) 51, 135, 140 Marnane P. J. H. 35 Marquis Donald C. 261 Martella J. A. 327 Martens Rainer 235 Martin William E. 235, 261 Martindale Don 66 Maxwell James Clerk 155 Mayhew Bruce H. 30 - 32 Mayo Elton 124, 125 "'Mazur Allan 192 Mead George Herbert 135, 371

440

Jezus Chrystus 101 Joanna d'Arc 316 Johnson E. B. 298 Johnson Lyndon 271 Jordan Kazimierz 120, 149, 152 Kahn R, L. 126 Kant Immanuel 139 - 141 Katz Daniel 126, 330, 364 Kellerman Henry 242-247 Kelley Harold 13, 195, 264, 276, 370 Kemeny Jim G. 35 Kennedy John Fitzgerald 270, 271, 357 Kernagham J. A. 265 Kerr S. 327 Kimmel 271 Klein Josephine 232 Kluckhohn Clyde 342 Kmita Jerzy 28 Koekbakker J. 233, 235, 241 Kołakowski Leszek 31 Korman A. K. 324 Krajewski Władysław 35 Kravitz D. A. 225 Kuhn Thomas 182
,

441

Lachenmeyer C. W. 35 Layden M. A. 279 Lazarsfeld Paul Felix 136, 237, 240, 250, 252 329, 341, 364 Leavitt Harold J. 294-297 302 ,4*_Bon Gustave 97, 98, 100, 266 Lee Margaret 192 Leighton A. H. 332 Leinhardt Samuel 249-251 Le Play Frederic 92 Levine John M. 366 Levinson Daniel 114, 196-198 Lewin Kurt 51, 123, 136, 137, 152-154 157-165, 234, 317, 323, 369-371 Lidz T. 285 Lieberman M. 287 Linton Ralph 113, 145 Linz J. 364

Mead Margaret 342 Meeker B. F. 195 Mentzel Herbert 237, 240 Merton Robert King 28, 114, 145, 169, 210, 250, 252 Meyer H. J. 41, 339 Michael M. 35 Mika Stanisław 240 Milgram Stanley 366 Miller Delber C. 28 Mills Theodore M. 11, 50, 79, 80, 82-91, 223, 224, 229 Mitchell T. R. 327 Mohanna A. J. 294 Mokrzycki Edmund 108 Monet Claude 43 Moore J. C. 190, 298 Moreno Jacob Levi 18, 99 105, 135 -153, 222, 240, 251 Moxley N. F. 292 Moxley R. L. 292 Mulder Maud 294 Mulkay M. J. 170 Mullins C. J. 137 Mullins Nicolas C. 57, 137 Munsterberg H. 120 Murphy Gardner 136 Nadel Siegfried Frederick 200 Nagel Ernest 35 Napoleon I (Napoleon Bonaparte [Buonaparte! 316 Newcombe Theodore M. 119, 136, 267, 268 Newton Isaac 155, 156 Nisbet Robert 342 Nixon Howard 186, 229, 230 233, 234, 236, 242, 259, 261 - 263, 289, 312 Norman R. Z. 183, 184, 194 Northway Mary L. 136 Nowak Izabella 35 Nowak Stefan 35, 43, 85 - 87, 81, 334 -336, 344 Oersted Hans Christian 155 Ofshe Richard 192 Ohlin L. 355, 359

O'Keefe R. D. 265 Olrru>tea Micnael S. 48, 313-, 318 Oncken G. R. 327 O'Neill John 28 Opp K. D. 35 Oppenheim P. 35 Orris J. B. 327 Ortiz V. 226 Osgood Charles 370 Palmore E. B. 231 Park Robert Ezra 186 Parkę B. K. 381 Parsons Talcott 15, 24, 28, 105, 118, 158, 338 370 Pawełczyńska Anna 331 Pennock G. A. 125 Pepitone A. 267, 268, 365 Peterson James A. 235 Phillips D. C. 28, 29 Philp Alice J. 261 Piaget Jean 119 Platon (właśc. Arystokles) 64 Polley Richard Brain 379 Pollis N. P. 366 Popper Karl Raimund 28 Potter Earl H. 324, 327 Puffer J. A. 17, 120 Putnam M. L. 125 Raven Bertram 228, 229, 231, 234, 237, 238. 258, 261 - 264, 272 Reckless Walter C. 119 Redl Fritz 223, 224, 229 Rice R. W. 324 Ridgeway Cecilia 191-195, 309-311, 319, 323 Riecken H. W. 350, 364 Rockwell R. C. 35 Roethlisberger Fritz J. 124-134, 173, 261, 263 Rosa Eugene 192 Rosenborough M. E. 233, 235 Rosenholtz S. J. 183 185, 186, 189 Rubinstein A. H. 265 Rybictó Paweł 18, 23, 24, 26, 49

Sahakian William S. 105, 136 Saint - Simon Claude Henri de 28 Sakurai M. M. 264 Salusky A. S. 119 Sayles Leonard R. 126, 355, 358 Schachter Stanley 231, 234-236, 261. 262, 264, 365 Schaffner Kenneth 35 Schaefer D. 279 Scheier M. F. 279 Schein E. 366 Schneider Louis 105 Schriesheim C. A. 327 Schurman F. 366 Schutz Will 13 Scott K. J. 28 Seashore S. E. 261 Selvin Hanan C. 69, 238 Selznick Philip 343 Sengupta N. N. 118 Shartle C. L. 317 Shaw L. M. 261 Shaw Marvin E. 234, 236, 259-262, 289, 294-296, 298-304, 306, 307 Shelley Harry P. 265 Shepard H. A. 286 Sherif Carolyn 51, 222, 229 Sherif Muzaref 51, 136, 222, 229 Shiflett S. 327 Shils Edward 18, 41, 57, 331 333, 337 - 339, 345, 347, 349 - 351 Silver M. 226 Simmel Georg 43, 77 - 82, 84 - 92, 135, 169. 186, 219, 338, 339 Simon Herbert A. 294 Simpson George 69 Singer J. E. 267 Sinha C. P. N. 118 Sklar Leslie 35 Skrzypek G. J. 324 Slater Philip 317 Sławianowski J. J. 28, 33, 34 Small Albion 370 Smith Brewster M. 225, 231 Smelser Neil J. 69 Sorokin Pitirim A. 52, 118

South Earl B. 120 Spencer Herbert 152 Spiegal J. 333, 350, 351 Spinner Helmut 35 Stein David D. 231 Steiner Ivan D. 225, 342^ 355 Stogdill Ralph M. 261, 316 Stouffer Samuel A. 231,331,337,350 Strube M. J. 325 Strupp H. H. 261 Sussman M. B. 331, 339 Szacki Jerzy 59, 61, 62, 66-68, 70-76, 79, 92, 108, 111 -113 Szelenyi Ivan 41, 331, 338, 339 Szmatka Jacek 28, 35, 41, 42, 47, 177, 201, 219, 340, 343 Sztompka Piotr 11, 35 Tajfel Henri 226 Tanquist M. 118 Tannebaum P. H. 370 Tatarkiewicz Anna 96 Taylor C. 28 Taylor Frederick W. 116, 117, 127 Terman Lewis H. 117, 118 Terry D. 285 Theodorson G. A. 61, 64 Thibaut John W. 13, 195, 356 Thomas Dorothy S. 119 Thomas William Isaac 106, 119, 370 Thompson G. T. 261 Thrasher Frederic M. 121, 122

Timasheff Nicholas Sergeyevitch 81,
64 Tonnies Ferdinand 58-66, 110, 111, 338 339 Travis Lee E. 118 Triplett Norman 115, 116 Trow Martin A. 250 Triman Harry 271 Turner C. E. 124, 225-227 Turner Jonathan H. 22, 167, 169, 173, Turner Ralph H. 197, 206-209 Underwood B. 269 Urbanek Adam 35

442

443

Van Bergen A. 233, 235, 241 Van Zelst R. H. 261 Verba Sidney 329, 330, 333, 341, 342, 344, 345 Vorst H. C. M. 261 Vreeland Francis McLennan 149, 150 Wagner David G. 182-184, 189, 190 Walker L. C. 302 Wallace Walter L. 22 Wallbom M. 279 Walster E. H. 13, 229, 230 Warner Stephen R. 69 Warriner Charles K. 22, 24, 25 Watkins J. W. N. 28 Watson Good win B. 120 Weber Max 64, 312 Webster Murray Jr. 35, 186-188 Wegner D. M. 279 Weitzel-O'Neill P. A. 195 Wheeler David 120 Whitaker D. S. 287 White Ralph K. 137, 161, 162, 164, 317, 323 Whitehead Thomas North 124, 125 Whittemore Irving C. 118 Whyte William 121, 221, 356 Wicklund R. A. 279 Wiese Leopold von 135 Wilken P. H. 22 Williamson R. G. 118 Wilpizeski C. 365 Wilson S. 57 Wirth Louis 338, 339 Wisdom J. O. 28 Wolff Kurt 79

Wright Harold A. 35, 125 Wyer R. S. 264 Young Douglas 203, 204 Zajonc Robert B. 72 Zamiara Krystyna 35 Zander Alvin 50, 137, 225, 233, 234, 239, 240, 370 Zawiślak Andrzej M. 127 Zelditch Morris 182-186, 189, 190, 194 Zeleny L. 136 Zetterberg Hans L. 343 Zieleniewski Jan 127 Ziller R. C. 267 Zimbardo Philip 268 - 270, 281 Zimmerman C. C. 118 Znaniecki Florian Witold 24, 106-115, 135, 149, 150, 370 Znaniecki-Lopata Helen 113 Żytkow Jan 35

338, 343, 347-350, 353, 356, 359, 360, 362 364 choroba sieroca 95, 96
INDEKS RZECZOWY (opracowała Anna Wiśniewska)

adaptacja 166 197, 318, 344 agregat 30, 50, 51, 139, 141, 142, 225, 309, 242 alienacja 201, 219-221, 224 anomia 76; zob. też samobójstwo antyredukcjonizm 154, 159 160; zob. też redukcjonizm metodologiczny atom społeczny 142 - 148, 151 atrakcyjność interpersonalna 52, 144, 146, 148 - 151, 223, 225 - 228, 231 - 234 236 - 246, 248 - 254, 256 259, 261; zob. też spójność autonomia 144, 201-207, 219-221, 243, 296, 362 autorytaryzm 161 - 164, 307 autorytet 65, 75, 312-315; zob. też władza behawioryzm 280 cel (cele) 50, 52, 70, 72, 90, 92, 93, 153, 163, 178, 244, 247, 260, 261, 263, 265, 285, 287, 309, 333,

cywilizacja 98, 100, 168 czynności (wg Homansa) 166 168,171 definicja sytuacji 135, 183, 189, 371 deindywidualizacja 97-99, 103, 202, 242, 240, 248, 266-272, 275, 277, 279-281, 296, 297, 323<; zob. też myślenie grupowe, spójność demokracja 161; zob. też struktura przywództwa deprywacja 287, 288 dewiacja (dewiant) 264, 265, 273, 277, 279, 281, 288, 350, 355, 358, 361, 365 - 368 dezintegracja społeczna 70, 345, 347, 351 diada 77, 84-91, 94, 238 dominacja 16, 163, 190 - 195, 305, 306; zob. też władza doświadczenie pierwotne 107, 108 doświadczenie rekonstruktywne 107, 108 dysonans poznawczy 365, 366 dystans międzyludzki 230, 231, 344;

zob. też struktura społeczna (s. socjometryczna) efekt Hawthorne 126 efekt socjodynamiczny 150, 151 efekt strukturalny 33 efektywność 82, 83, 118 120, 149, 198, 260, 261, 264, 274, 275, 289, 290, 294, 298, 299 301, 305, 306, 316, 326, 327, 332, 333, 337, 345, 347, 348, 350; zob też grupa społeczna (g. s. spójna)

445
zob. też struktura społeczna (s. komunikowania) innowacja 265 instytucjonalizacja 110 integracja społeczna 14, 15, 17 -19, 21, 33, 36 - 41, 45, 71 - 73, 76, 83, 89-91, 132, 144, 264, 347-352, 356, 366, 368 interakcja (interakcje) 15, 50, 52, 53, 55, 77, 93, 119, 121, 144 162, 166--175, 177, 185-189, 199, 204, 210, 223, 229-232, 248-252, 256, 266, 302, 303, 310, 343, 371, 372 — i. a atrakcyjność 249 - 252 — i. a .pozycja w grupie 172, 175 — i. a uczucia 170 - 174 interes ekonomiczny 133, 134, 263 internalizacja 95, 201, 204, 205, 246 izolacja 343 jaźń społeczna 109, 114 jednostka działająca 14, 38, 39, 41, 44, 177, 180, 189, 194, 203, 346, 347 — j.d. a struktura 194 jestestwo społeczne 60-65, 111 klika 122, 129-13G, 171, 232, 238, 241,

248-253, 255-257, 259 265, 282, 285, 288, 357, 362, 363 komunikacja społeczna zob. struktura społeczna (s. komunikowania) konflikt 40, 89, 99, 113, 191, 192, 198, 208 210, 212, 214, 215, 219, 245, 247, 260, 262, 340-343, 364, 380 konformizm 116, 132, 171, 179, 202, 222, 243, 246, 247, 264, 266 272, 275-279, 341, 352, 357, 366-368 kontekst społeczny 127, 168, 183, 356 kontrola 66, 73', 87, 111 127, 132, 133, 171, 193, 195, 214, 219, 246, 250, 266, 268, 274, 279, 281, 296 315, 321, 325-328, 342, 360, 362-364 kozioł ofiarny 88, 121, 162, 163, 245, 246, 381

447
krąg społeczny 113-115, 209 kultura grupy 49, 54, 83, 93, 141, 160, 164, 165, 178, 182, 244-247, 281^ 296, 297, 318, 319, 366 — wzory k. 377 - 379 libido 98, 99, 102 luka afektywna 344, 345 luka strukturalna 334, 336 makrostruktura 14, 16, 18, 20-22, 34, 4041, 44, 329-336, 338, 340, 342-357, 364-366; zob. też struktura .społeczna motywacja 149, 151, 195 myślenie grupowe 242, 248, 270, 271, 273-275, 277, 278, 280, 352-358, 363; zob. też spójność naciski strukturalne 39, 55, 72, 74, 75, 77, 116, 133, 181, 187, 199, 201-203, 207, 208, 210, 211, 215, 216, 218, 226 243, 244, 247, 265, 270, 276, 280, 281, 289, 296-298, 303, 313, 326, 327,

340, 342, 349, 350, 351, 353, 358-360, 362, 364, 366, 379; zob. też struktura społeczna nasycenie 299-306, 308; zob. też struktura społeczna (s. komunikowania) niezależność 298, 299, 301 - 306, 308, 361, 362; zob. też struktura społeczna (s. komunikowania) nominałizm 23, 24 normy grupowe 178, 194 -196, 198, 201, 244, 260, 262, 264, 268, 279, 281-283, 311, 3S3, 334, 340, 341, 343, 349, 350, 355 — konflikt n.g. 340, 341 oczekiwanie 114, 178 182-186, 188-195, 210, 211, 214, 215, 219, 220, 274, 303, 334, 342, 352; zob. też status organizacja 40 41, 182, 332, 333, 335, 337-340, 342, 344, 345, 355, 356; zob. też grupa społeczna 239, 265, 284, 287, 294, 300, 301, 304, 320, 322 - 324, 326, 327 — g.s. a dewiacja 264, 265 — g.s. a efektywność 261, 262 — g.s. a jednostka 71 - 73, 76, 116, 118 — g.s. a kontrola 274 - 276 — g.s. a wolność 274 - 276, 278 — g. apatyczna 358 - 361 — g. autokratyczna 162 - 164 — g. błądząca 359 - 361 — g. demokratyczna 162 - 164 — g. efektywna 82, 83 — g. ekstrapunitywna 245 - 247 — g. intrapunity wna 245 - 247 — g. jednolita 253 — g. konserwatywna 363 — g. niepunitywna 247 — g. organizatorów 363 — g. pierwotna 41, 66, 91-96, 105, 126, 135, 142, 288, 309, 329, 331--341, 343-

345, 347-352, 356, 366 '— g. podzielona 253 — g. spójna 229, 238, 239, 242, 246, 259266, 268, 274-276, 278, 350, 353 — g. strategiczna 360, 361 — g. terapeutyczna 105, 140 — g. twarzą w twarz 135; zob. też g. pierwotna — g. zadaniowa 90, 93i, 94, 193. 195, 239 holizm metodologiczny 27,28,35,154 holizm ontologiczny 22, 29, 31, 137. 153, 154, 160 homogeniczność 99, 231, 232, 252, 341, 348, 349, 352 identyfikacja 83, 92, 95, 101 -103, 105, 208, 258, 330 337, 347 indeks centralności 291 indywidualizm 22, 29, 35 informacja 16, 179, 186-188, 271, 272, 274, 289, 292, 294-298, 300, 301, 303, 318, 349, 362, 357, 365, 374; ego 24, 101 - 105, 370 emergencja 13-20, 22, 29, 30, 32, 34, 3a, 37-40, 45, 58, 118, 122, 176, 182, 213, 242, 253, 263, 323, 334;, 368, 369, 373 facylitacja społeczna 118, 120, 124 fakt społeczny 66 - 69, 422 funkcja afektywna zob. grupa społeczna funkcja instrumentalna zob. grupa społeczna gang 120-122 359, 360 Gemeinscha.1t 58; zob. też wspólnota GcseUschoft 58; zob. też społeczeństwo, stowarzyszenie gra 79 - 82, 84, 128 grawitacja społeczna, zob. prawo g.s. grupa społeczna 14 -19, 24, 25, 30, 46, 47, 49, 52-57 64, 66, 67, 70, 71, 77, 79-82, 88-90, 92-94, 96, 97, 104-106, 108-112, 116-121, 124, 127. 131, 135-139, 141,

142, 153, 158-160, 164-170, 176-178, 181196, 198, 200, 208, 210, 212, 215, 217, 218, 222-229 231, 232, 234, 236-258, 263, 281, 282, 289, 299, 309-311, 316, 317, 324, 329-331 334, 337, 340-344, 346, 348, 349, 351, 354, 355-367, 369, 371, 372, 374, 376, 377, 379, 380; zob. też kultura grupy, myślenie grupowe, quasi-grupa społeczna — definicja g.s.: wg Lewina 154; — wg Moreno 140 -152; — wg Ry-bickiego 49; — wg Znanieckiego 109, 110; — inne 5052 — organizacja wewnętrzna g.s. 29 -31, 51 56, 104, 127-134, 184 — powstawanie g.s. 222-227; zob. też struktura społeczna (s. so-cjometryczna) — wielkość g.s. 84-86, 94, 121, 122, 257, 258, 302 — zadanie g.s. 100, 187 -190, 193, 197,

też struktura społeczna (s. socjometryczna) pozycja (pozycje) społeczna 19, 49, 83, 100, 127, 142, 143, 150, 171, 172. 175, 177-181, 196, 210, 213-215, 220, 291-293, 295, 297-299, 301--304 306-308, 314, 319-323, 347, 348, 379 prawo grawitacji społecznej 151 prawo socjogenetyczne 151, 152 prestiż 179, 180, 184, 185, 189-192, 237 produktywność 260-263; zob. też efektywność przymus 17, 54, 55, 59, 67, 68, 70, 75, 76, 111, 142, 173, 242-244, 247, 265, 311313, 315, 340, 341, 349, 352, 358, 359; zob. też naciski psychologia 34, 370, 141 psychologizm 59 quasi-grupa społeczna 54, 94, 192, 258, 309 310 realizm ontologiczny 23, 24, 26- 28, 112 redukcjonizm metodologiczny 14, 27, 33-35, 159

446 449
osobowość 19, 39, 66, 77, 89, 93, 95, 96, 150, 177, 180, 196-202, 205, 209, 213, 220, 281, 306, 307, 308, 337, 338, 344, 353, 370, 372, 377, 378 ostracyzm 132, 246 petryfikacja 144, 146, 147, 178, 187, 191, 193, 304, 305 pole sił 155, 158, 163-165, 224, 234, 236 pole struktury 375 - 377 porządek zbiorowy 74, 76; zob. też samobójstwo postawa 16, 39, 89, 210-212, 231, 232, 241, 244, 264, 280, 305 potrzeba (potrzeby) 50, 65, 206-208, 223 224, 229-231, 244, 283, 285, 286, 296, 297, 300, 301, 310, 334, 344 - 346; zob.

rola społeczna (role społeczne) 14, 16, 17, 19, 24, 30, 31, 38, 49, 51, 52, 100, 109, 112-115, 121, 135, 144. 145, 177, 180, 181, 196-221, 247, 296, 318, 334, 360, 361, 368, 371, 374, 379-381 — koncepcja r.s. 114, 197, 199, 200, 202 205-208, 213, 221 — konflikt r.s. 341 — nadawca r.s. 24, 113, 114 — nakazy r.s. 196, 198, 199, 201, 202, 204, 207, 210 — napięcia w r.s. 209, 213-217 — odegranie r.s. 199, 205 - 208 — osobowościowa definicja r.s. 196 -

-201, 204-206 — pełnienie r.s. 113, 198, 208 — rozłam w r.s. 204, 205 — ułatwienie r.s. 198, 200 — zespół r.s. 51, 52, 145, 209, 210, 212221, 363, 368 samobójstwo 66, 67, 69-74, 76, 77, 246 satysfakcja 127, 224, 237-239, 242, 248, 265, 266, 289, 294-297, 300, 301, 304306, 324, 344, 350 skala LPC (Last Prefered Co-worker) 324,' 325 socjometria 99, 105, 135 -139, 141, 142, 149, 151-153, 172, 371; zob. też struktura społeczna (s. socjometryczna) solidarność 68, 348 - 350, 362 społeczeństwo 23, 25, 29, 30, 38, 62-65, 67-73, 138, 142 168, 182, 287, 302, 330, 331, 338, 341, 354, spójność 97, 143, 146, 147, 225-229, 233-248, 253 257-266, 268, 270, 272 274, 276 - 279, 282, 302, 328, 332, 333, 341, 348, 350, 352, 353, 357, 380 status 16, 31 48, 52, 83, 113, 122, 132, 164, 165, 176, 177, 179-181, 183-195, 213-215, 217, 218, 220, 232, 251253, 255, 310, 311, 314, 3T6, 320, 337, 354, 358, 360-363, 368, 371, 379, 381 — krystalizacja układu s. 191 -196 — uogólnianie s. 184, 186 -188, 192, 193 stosunki afektywne 222, 320, 371 stowarzyszenie 58, 60 stratyfikacja 31, 128, 132, 177-184, 186-188, 191, 193-195, 200-204, 216, 342 struktura społeczna — s. bliskiego dystansu 15, 16,46,47, 177179 222, 289, 290, 309-311, 315, 368, 374,

378-381 — s. dalekiego dystansu 15, 16, 45, 46, 328, 36S-372, 374-376, 378-381 — s. komunikowania (komunikowanie się) 16, 146, 148, 237, 244, 258 -260 262, 264, 289-307, 329-334, 3*36338, 340, 351, 358, 364, 365, 367, 374; — typy s.k. 290, 296, 304 — s. libidarna 99-105; zob. też ego, identyfikacja — s. punitywna 244 - 246, 248; zob. też grupa społeczna — s. przywództwa (przywódca, przywództwo) 16, 31, 48, 99-105 117, 128, 151, 161-163, 165, 173, 175, 179, 187, 194, 244, 265, 266, 275 282-284, 286, 288, 290, 297, 304, 308-311, 313-317 319-321, 323-328, 330, 342, 351, 359, 361, 371, 374, 380 381; — klimaty przywództwa 137, 160, 161, 165, 317 — s. quasi-grupowe 15, 16 176, 177, 180182, 187, 189, 190, 215, 368; zob. też quasi-grupa społeczna — s. socjometryczne 16, 49, 138 - 141, 145, 147-152, 171, 174, 222-225, 227 233 240, 248, 251 - 260, 282 -284, 320, 323, 348, 374, 381; — - typologia s.s. 254 - 256; — dychotomizacja s.s. 254 - 255, 282 -284; — tworzenie s.s. 229-231 — s. zdecentralizowane 292-296, 298, 299, 301, 305, 308 SYMLOG 369-373, 381 system 166, 167 tele 145 - 148, 240 teoria afektów 98 teoria atrybucji 370 teoria dynamiki grupowej 153

teoria dysonansu poznawczego 370 teoria pola 153, 154, 157, 158, 160, 234, 369, 370 teoria poziomów oczekiwań zob. oczekiwania teoria ról społecznych zob. rola społeczna teoria równowagi poznawczej 231, 370 teoria symbolicznego interakcjoniz161, 173, 175, 178-180, 184, 185, 189194, 208, 214, 232, 265, 267--269, 287, 293, 306, 307, 311-315, 320-323, 333, 337, 342, 344, 357, 362, 363, 380, 381; zob. też struk tura społeczna (s. przywództwa) wola 61 - 65; zob. też wspólnota wolność 58-60, 74-77, 100, 184, 194, 201, 202, 215, 219, 221, 246, 247, 265, 266, 277, 274-276, 278, 280, 281, 287-289, 293, 296, 297, 299, 302, 303, 305, 323, 340, 342, 352, 353, 358, 363; zob. też grupa społeczna

mu 370, 371 teoria wymiany społecznej 203, 229, 230, 311 towarzyskość 79 - 82, 84; zob. też gra triada 77, 84-88, 90, 91 typ idealny 62, 64 uczucie (uczucia) 78, 86, 99, 100 146, 148, 149, 151, 166-168, 170, 171, 173, 174,

223', 224, 227, 230 232, 247 - 249; zob. też struktura socjometryczna układ społeczny 169; zob. też grupa społeczna wartość (wartości) 14, 16, 31, 39, 49, 52, 54, 81, 93, 109, 113. 116, 131, 134, 177, 178, 189, 190, 196, 198, 201, 202, 205, 207 210, 228, 241, 243, 244, 247, 260,

263, 282, 283, 285, 297, 319, 330, 332334, 343 347, 349, 350, 377 - 379 więź społeczna 49, 58, 59, 62 - 64, 70, 72, 73, 76 101-104, 109, 113, 336, 343; zob. też grupa społeczna władza 48, 65, 75, 101, 110, 121, 151, 29 — Male struktury... 448

wspólnota 58, 62-66, 163, 335 współczynnik humanistyczny 106, 108-111; zob. też grupa społeczna wyjaśnianie 14, 19, 20, 27 - 29, 32, 35 -37, 74, 159 wymogi strukturalne 54, 82, 84, 90, 91, 178, 199, 205, 206, 298, 323; zob. też naciski strukturalne zachowanie 19, 20, 29, 30, 38, 39, 116, 127, 128, 132, 134, 168, 169, 176, 198, 205, 210, 242, 279-281, 317. 374

JACEK SZMATKA

SMALL SOCIAL STRUCTURES INTRODUCTION TO STRUCTURAL MICROSOCIOLOGY
Contents
Preface .................. 11 Part I. Microsociology as a sociological discipline 1. Emergent sociological structuralism—approaching the paradigm

of microsociological analysis ........... microsociology . 34 1.6.1. 13 Directives of methodological 1.1. Preliminary outline of reductionism (35) structural microsociology .... 13 1.7. Key concepts of the emergent 1.2. Microsociology and other sociological structuralism . 37 sociological disciplines .... 17 1.7.1. The concept of emergent 1.3. Multilevel sociological social phenomena (37). 1.7.2. The theory ......... 19 emergent structure of social reality 1.4. The problem of ontological (38). 1.7.3. Concept of the "social status of social microstructures structure", "microstructure" and 23 1.4.1. Ontological realism (23) "level of social reality" (42). 1.7.4. 1.5. The problem of small group—main research area of methodological status of microsociology (47) microsociological 1.8. Coercion and structural explanations .............. 27 constraints as the constitutive 1.5.1. Methodological holism (28) factors of the small group .......... 1.6. The problem of 53 epistemological status of 2.2. Emile Durkheim primary group as a factor safeguarding stability of human personality . . . . . . . . 66
2.2.1. Theoretical and philosophical foundations of Durkheim's so ciology— their criticism and defense (66). 2.2.2. Microsociological implications of the study on suicide (69)

2. Forerunners of microsociology amongst sociological classics . . 57 2.1. Ferdinand Toennies: Gemeinschajt as an ideal type of microsocial phenomena ........... 58 2.1.1. Social bonds vs. individual freedom (58). 2.1.2. The domination of social wholes over human individuals (60). 2.1.3. Will as the constitutive factor of social wholes (61). 2.1.4. Ontological status of Gemelnschaft and Gesellschaft (63). 2.1.5. The meaning of the idea of Gemelnschaft (65)

451

1920-1930 (117). 2.7.3. Institutionalization of microsociology: microsociological classics: 1930 - 1945 (122)

i. Classical theories and empirical studies in microsociology .
3.1. . .

.

.

124

2.3.

Georg Simmel: numerical force of the group as influencing
its social form and types of interaction . 77 2.3.1. Forms of sociation in elementary social networks (78). 2.3.2. Form vs. content of sociation (79). 2.3.3. Play-form—sociability (80). 2.3.4. Guiding hypotheses concerning effects oJ thresholds for play (82). 2.3.5. structural differences between diad and triad (84). 2.3.G. The dynamics of small and large social systems (88) Charles H. Cooley: the functions of primary group . . . 81 2.4.1. Theoretical status of the concept of primary group (92). 2.4.2. Basic claim of Cooley's conception (94)

The beginnings of "human relations" school . . . . . 124 3.1.1. First experimental data (125). 3.1.2. The discovery of the fundamental importance of primary groups (126). 3.1.3. The dis covery of the role of value systems in the group (131). 3.1.4. The discovery of the function of group's social organization (132). 3.1.5. The issue of the rationality of human actions (133)

32.

Sociometry of Jacob L. Moreno .

.

.

.

.

.

.

.

135

2.4.

3.3.

2.5.

Sigmund Freud: the hypothesis on libidinal structure of collectivity . . . . . . . . . . . . . 96
2.5.1. Mechanism of deindivldualization in collectivity (97). 2.5.2. Libidinal structure of collectivity (99)

3.2.1. Forerunners of sociometry (135). 3.2.2. Beginnings of socio- metry (135). 3.2.3. Philosophy of sociometry (137). 3.2.4. The con cept of a social group (140). 3.2.5. Social atom (142). 3.2.6. Tele (145). 3.2.7. Group cohesion (147). 3.2.8. Sociometric structure (147). 3.2.9. Sociodynamic effect (150) Field theory of Kurt Lewin and related conceptions . . 152 3,3.1. Lewin's basic philosophical assumption (153). 3.3.2. Physical field theory as an inspiration for Lewin's conception (154). 3.3.3. The concept of the whole as a dynamic system (158). 3.3.4. Anti-reductionism (159). 3.3.5. Anti-Aristotelism (160). 3.3.6. „Leadership climates" in small groups (160)

2.6.

Florian Znaniecki: groups as a product of participating individuals . . . . . . . . . . . . . .

106

2.7.

2.6.1. The conception of humanistic coefficient (106). 2.6.2. Basic components of a social group (109). 2.6.3. Znaniecki's ontological standpoint (112). 2.0.4. Role theory (112) Developmental trends in the history of microsociology . . 115 2.7.1. First period in the development of microsociological research: 1898 - 190S (115). 2.7.2. Cristallization and stabilization of microsociology as discipline:

3.4.

George C. Homans' hypotheses concerning the small group and its operation . . . . . . . . . . . . .
3.4.1. External and internal systems (166). 3.4.2. Theoretical hypo theses (167)

5.3.

165 5.4.

Constellations and arrangements of individual roles . . 209 5.3.1. Role sets (209). 5.3.2. Structural mechanisms of resolving con flicts and strains in role sets (212). 5.3.3. Individual mechanisms reducing role strains (215). 5.3.4. Status complements (217)

Part. II. Quasi-group structures
4. The formation and crystallization of status .structure . . . . 176 4.1. Social positions and statuses as distinct structural element 177 4.1.1. Position, status, and role: general conceptual model (177)
The formation of status configurations in small groups . 181 4.2.1. Some introductory m etatheoretical rem arks (181). 4.2.2. Two types of status characteristics (183). 4.2.3. Processes of status generalization (184). 4.2.4. Emerging levels of expectations (188) 4.3. Power and domination in status networks . . . . . 190 4.3.1. The nature of status (190). 4.3.2. Domination as a factor in the formation of status stratification (191). 4.3.3. Domination and power as integral elements of status hierarchies (193) 4.2.

The complexity of role set and the degree of individual autonomy . . . . . . . . . . . . . . .

219

Part. III. Short-range group structures— individual vs. structural constraints
6. Sociometric structure: affective structure of the small group . 6.1. Two faces of the socicmetric structure . . . . . . . 222 222

6.2. Factors generating the .sociom etric .structure . . . . 227 6.2.1. Emotional-affilative needs (229). 6.2.2. Interpersonal distances (230). 6.2.3. Similarity of attitudes (231)

6.3.

Sociometric structure, interpersonal attraction, cohesion— conceptual distinctions . . . . . . . . . 233

.

5. Roles and role structures . . . . . . . . . . . . 5.1. Inherent structure of individual role . . . . . . .
5.1.1. Inherent stratification of individual role (200)

196 196 202
6.4.

5.2.

Functional and structural autonomy of human individual
5.2.1. Hole distance (204). 5.2.2. Role merger (206)

6.3.1. Cohesion and Interpersonal attraction (234). 6.3.2. Deep struc tures of group cohesion (242). 6.3.3. Interpersonal attraction and sociometric structure in the narrow sense; formation of intra--group differentiation: subgroups and cliques (248) Processes and operational rules of sociometric structures . The size of the group as a factor strengthening group cohe Changes in intra-group communication caused by 257 6.4.1. sion (257). 6.4.2.

452
7.4. The effect of supraindividual variables on the operation of communication structures . . . . . . . . . 302
7.4.1. The group size vs. communication processes in small group (302). 7.4.2. The effect of imposition of new communication struc ture upon the group (303) group cohesion (258). 6.4.3. Efficiency and productivity cohesive groups (260). 6.4.4. The ability of cohesive group to influence its members and the consequences of this phenomenon (263). 6.4.5. Going beyond the threshold of group cohesion I: deindividualiza-tion (266). 6.4.6. Going beyond the threshold of group cohesion II: groupthink syndrome (270). 6.4.7. Going beyond the threshold of group cohesion III: integrated theory of deindividuallzation (278). 6.4.8. Group schism: going beyond the threshold of group diffe rentiation (282)

453

7.5.

The effect on individual traits upon communication structures
7.5.1. Tendency toward domination vs. communication structure (305). 7.5.2. Authoritarianism in communication structures (307)

305

8. Leadership structure: the impact of structural context on indivi dual traits . . . . . . . . . . . . . . . . 309 8.1. Different approaches to the study of leadership structures 310
8.1.1. Leadership structure as an outcome of group's consensus (310). 8.1.2. Leadership and power—different research perspectives (311). 8.1.3. Non-structuralist analyse of leadership processes (316)

7. Communication structure: individual freedom v.s. structural requirements . . . . . . . . . . . . . . . 7.1. Centralized and decentralized structures . . . . . .

289 289

8.2.

The logic of leadership structure .

.

.

.

.

.

.

.

319

7.1.1. Five types of communication structures (290). 7.1.2. Effecti veness, satisfaction and type of task in centralized and decentra lized structures (294)

8.2.1. Situational parameters of leadership structure (319). 8.2.2. Motivational structure of the leader (324). 8.2.3. Main propositions concerning leadership structure (325)

7.2. 7.3.

Autonomy of positions in communication structure . . . 295 Saturation of the position in communication structure . . 297
7.3.1. Saturation and independence as major determinants of group behavior (298)

Part. IV. Dialectics of micro- and macro-social processes
9. The theory of interplay between micro- and macrostructures . . 329

9.1. 9.2. 9.3.

The proposition of two-step flow of communication . . 329 Modification and extension of two-step flow of commu nication proposition . . . . . . . . . . . . 334 The proposition on the sources of two-step flow of commu nication . . . . . . . . . . . . . . . 337

9.4.

The proposition on contradiction of internal atmospheres and complementarity of functions of macrostructures and small groups . . . . . . . . . . . . . 333. The proposition on conflict between small groups and macrostructural framework . . . . . . . . . . 340 The proposition on satisfying affective needs by microstructures . . . . . . . . . . . .

9.5. 9.6.

344 The proposition on interplay between acting individuals and macrostructures . . . . . . . . . . 34^ 9.8. The effect of "group solidarity", "homogeneity", and "integration" on interplay between microand macrostructures . . . . . . . . . . . . . . . 348 9.9. The effect of group cohesion on interplay between microand macrostructures . . . . . . . . . . 352 9.10. Groupthink syndrome and structural contextual characte ristic of the group . . . . . . . . . . . . 354 9.7.

9.11. The effect of structural contextual variable when groupthink
syndrome is kept constant . . . . . . . . . . 9.12. The effect of contradiction between small groups on the interplay between micro- and macrostructures . . . . 9.13. The effect of individual deviation on two step flow of communication process . . . . . . . . . . . 358 364 365

10.1 Microstructure—emergent, long-range social structure . . 369 10.1. Microstucture—emergent, long-range social structure . . 369 10.1.1. Theoretical roots of SYMLOG (369). 10.1.2. Theses and assumptions of the theory of long-range social structure (372) 10.2. Polarization of microstructure . Bibliography . Name index . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 379 332 433

Subject index .
454
Copyright © 2002 by MT

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

445