P. 1
Kazimierz Ajdukiewicz - Zagadnienia i Kierunki Filozofii

Kazimierz Ajdukiewicz - Zagadnienia i Kierunki Filozofii

|Views: 940|Likes:
Wydawca: Monika

More info:

Published by: Monika on May 01, 2010
Prawo autorskie:Attribution Non-commercial

Availability:

Read on Scribd mobile: iPhone, iPad and Android.
download as PDF, TXT or read online from Scribd
See more
See less

11/25/2011

pdf

text

original

I

KLASYCZNE ZAGADNIENIA TEORII POZNANIA

CZ~SC PIERWSZA

TEORIA POZNANIA

Teoria poznania, ktora nazywa sie tez episternologia, od greckiego E1t1.o'tllllll (epistemey; r6wnoznacznego z polskirn wyrazem wiedza, lub gnoseologia, od greckiego yvw(J1.C; (gnosis), r6wnoznacznego z polskirn wyrazern poznan ie, jest - jak sarna nazwa wskazuje - nauka 0 poznaniu. Lecz - co to jest poznanie? Poznaniern nazywa sie zar6wno pewne akty poznawcze, jak i rezultaty poznawcze. Aktami poznawczyrni s~ pewne czynnosci psychiczne, jak na przyklad spostrzeganie, przyporninanie, s~dzenie, a dalej takie, jak rozwazanie, rozurnowanie, wnioskowanie i inne. Jako przyklady rezultat6w poznawczych sluZyc moga twierdzenia naukowe. Twierdzenia naukowe nie sa czynnosciami psychicznyrni, wiec nie naleza do akt6w poznawczych. Prawo grawitacji lub twierdzenie Pitagorasa to nie sq przeciez zadne zjawiska psychiczne, lecz sa to znaczenia zdan, w kt6rych prawa te sie formuluje.

Czy teoria poznania, 0 ktorej powiedzielismy, ze jest nauka 0 poznaniu, zajrnuje sie aktami poznawczymi czy tez rezultatami? Chcac na to pytanie odpowiedziec zgodnie ?: tyrn, czyrn sie w dziejach teorii poznania rzeczywiscie zajmowano, nalezy stwierdzic, ze zajrnowano sie zar6wno aktami poznawczyrni, jak i rezultatarni.

Jesli teoria poznania zajrnuje sie aktami poznawczyrni, a wiec pewnymi zjawiskami psychicznyrni, zajrnuje sie tyrn sarnyrn, czyrn sie zajrnuje psychologia w pewnej swojej czesci, Psychologia bowiern traktuje rn.in. o zjawiskach psychicznych, a wiec i 0 aktach poznawczych. Jakkolwiek jednak przedmiot badan psychologii i teorii poznania jest czesciowo wsp61- ny, to jednak kazda z tych nauk bada ten przedrniot z innego punktu widzenia. Psychologie obchodzi faktyczny przebieg procesow poznawczych. Stara sie ona je opisac, poklasyfikowac i znalezc prawa rzadzace faktycznyrn ich przebiegiern. 0 cos zupelnie innego pyta teoria poznania.

Akty poznawcze, jak rowniez rezultaty poznawcze poddajemy ocenie.

Oceniamy je z punktu widzenia ich prawdy lub falszu, oceniarny je tez

18 Kazirnierz Ajdukiewicz - Zagadnienia t kierunki filozofii

z punktu widzenia ich uzasadnienia. Ot6z faktyczny przebieg proces6w poznawczych, kt6rym zajmuje sie psychologia, nie interesuje teorii poznania, interesuje j~ natomiast to, wedlug czego poznanie bywa oceniane, a wiec prawda i falsz, zasadnosc i bezzasadnosc poznania. Co to jest prawda? Oto pierwsze z naczelnych pytan teorii poznania, zwane zagadnieniem istoty prawdy. Drugie klasyczne zagadnienie teorii poznania nosi nazwe zagadnienia zr6dla poznania. W zagadnieniu tym chodzi 0 to, na czym w ostatecznej instancji poznanie winno sie opierac i wedlug jakich metod winno bye osiagniete, aby bylo pelnowartosciowym, a wiec nalezycie uzasadnionym poznaniem rzeczywistosci, Trzecie z klasyeznych zagadnien teorii poznania, zwane zagadnieniem granic (albo przedmiotu) poznania, domaga sie odpowiedzi na pytanie, co moze bye przedmiotem poznania, a w szczegolnosci, ezy moze zostac poznana rzeczywistose od poznajacego podmiotu niezalezna. Zadow6lmy sie na razie tymi og6lnikowymi sformulowaniami trzech klasycznych zagadnien teorii poznania i przyjrzyjmy siC( blizej sposobom, w jakie na nie odpowiadano.

II

ZAGADNIENIE PRAWDY

KLASYCZNA DEFINICJA PRAWDY

I ZARZUTY PRZECIW NIEJ PODNOSZONE

Co to jest prawda? Klasyczna odpowiedz na to pytanie glosi, ze prawda mysli polega na jej zgodnosci z rzeczywistoscia, Veritas est adaequatio rei et intellectus, tak brzmiala ta klasyczna odpowiedZ w sformulowaniu scholastycznym. Lecz na czym rna polegac ta zgodnosc mysli z rzeczywistoscia, majaca stanowic istote prawdy? Na pewno nie na tym, izby owa mysl byJa identyczna z rzeczywistoscia, kt6rq_ stwierdza. A wiec moze na tym, iz owa mysl jest podobizna czegos rzeczywistego, jest odbiciem jakiejs rzeczywistosci, Ale i ta wykladnia .zgodnosci mysli z rzeczywistoscia" wydaje siC( niekt6rym filozofom czyms absurdalnym. Jakze, powiadaja, moglaby mysl bye podobizna czegos od niej zasadniczo r6znego? Jakzeby mysl, kt6ra jest czyms, co rna tylko wymiary czasowe, a nie rna wcale wymiar6w przestrzennych, mogla bye podobizna czegos, co jest przestrzenne, jakzeby mysl mogla bye na przykJad podobna do bryly szesciennej lub wodospadu Niagary? A zreszta, nawet jesli idzie tylko o samo trwanie czasowe, nie musi mysl na to, aby byla prawdziwa, upodabniac sie do rzeczywistosci, kt6rej dotyczy. Aby bye prawdziwa, nie musi mysl dotyczaca faktu trwajacego dlugo sama trwac dlugo ani mysl dotyczaca faktu kr6tkotrwalego trwac kr6tko. Mysl zatem moze bye niepodobna do rzeczywistosci, a mimo to bye mysla prawdziwa,

Na takq krytyke klasycznej definicji prawdy odpowiadajq niektorzy jej obroncy zwr6ceniem uwagi na to, ze co innego jest sam proces, czyli akt myslenia, a co innego jego trese. Podkreslaja, ze nie sam proce~_IDy~I~~la. lVinien bye podobny do rzeczywistosci, ale trt?~¢~}'sIL~~i slC(_ do niej YQQ_~abniae:JesiCmy~Cnui-~y6 prawC!i)~a;-Ale i to ~ie zadowolCkiYiYk6w klasycznc{definicjl prawdy, Zwroca oni bowiem uwage, ze pojecie podobienstwa bynajmniej nie jest pojeciem ostryrn. Podobienstwo polega na czesciowej tozsamosci cech; jaka jednak czC(se owych cech musi bye wsp6lna dw6m przedmiotom na to, aby mozna je bylo nazwac podobny-

20

Kazimierz Ajdukicwicz - Zagadnienia i kierunki fllozofli

II - Zagadnienie prawdy

21

mi, to bynajmniej nie jest ostro okreslone, Wobec tego defmicja, okreslajaca jako prawdziwe takie mysli, kt6rych tresc jest podobna do czegos rzeczywistego, byJaby definicja nieostra, bo nie okreslalaby, jak daleko powinno siC(gac podobienstwo miedzy tresciq mysli a rzeczywistoscia na to, by mysl ta byla prawdziwa. Skoro owa zgodnosc mysli z rzeczywistoscia nie sprowadza siC( ani do identycznosci, ani do podobienstwa miedzy nimi, wiec na czym - pytaja krytycy klasycznej defmicji prawdy - owa zgodnosc ostatecznie miaJaby polegac? Nie znajdujac zadowalajacej odpowiedzi na to pytanie, dochodza przeciwnicy klasycznej definicji prawdy do wniosku, ze definieja ta pozbawiona jest w og6le rzetelnej tresci.

Ale jest jeszcze inny tok rnysli, kt6ry doprowadzil niekt6rych myslieieli do odrzueenia kJasycznej definieji prawdy. Niekt6rzy filozofowie odrzucaja ja i szukaja innej definieji, poniewaz sqdza, ze tego, czy mysli nasze s~ zgodne z rzeczywistoscia, czy tez nie, zadnq miara nie mozemy stwierdzic. Gdyby wiec prawda miala polegac na zgodnosci mysli z rzeczywistoscia, to 0 niezym nie moglibysmy wiedziee, ezy jest, ezy tez nie jest prawda, Pojecie prawdy jako zgodnosci mysli z rzeczywistoscia powinni bysmy wiec zarzucie jako niedoscigniony ideal i zastapic je innym pojeciem prawdy, przy kt6rym 0 naszych myslach i twierdzeniach bedzie mozna rozstrzygnac, czy s~ prawdziwe, czy tez nie.

Poglad, iz zgodnosci mysli z rzeczywistoscia niepodobna stwierdzic, opiera sie na wywodach starozytnych sceptyk6w, kt6re strescie mozna w spos6b nastepujacy: Jezeli ktos chcialby siCC przekonac, czy pewna mysl czy tez twierdzenie zgodne jest z rzeczywistoscia, to musialby w tym celu EIae nie ~1k~.!C(_mY~J~~~ ponadto wiedziec, jaka jest ta rzecZ)'_!V~_~tosc. W jakiz spos6b bedzie to m6g1 uczynic? Oto odwola sie do doswiadczenia, bedzie tak lub inaczej rozumowal; slowem, bedzie stosowal pewne metody czy tez kryteria. Ale skad pewnosc, ze poznanie osiagniete przy pomocy tych kryteri6w odsloni nam nie znieksztalcona rzeczywistosc? Trzeba by w tym celu poddac te kryteria kontroli. Kontrole tl( przeprowadzimy, stosujac znowu te same lub moze inne kryteria. Tak czy owak, wartosc tej kontroli zalezna bedzie od wartosci uZytych w niej kryteri6w, kt6ra znowu jest watpliwa i wymaga dalszego badania; przy badaniu tym zostana zastosowane zn6w jakies kryteria, itd. w nieskoficzonosc, Slowem, nie bedziemy mogli nigdy zasadnie poznac rzeczywistosci i z tego powodu tez nigdy nie bedziemy mogli siC( dowiedziec, czy rnysli nasze s~ z nia zgodne, czy tez nie.

PRAWDA JAKO ZGODNOSC Z KRYTERIAMI

Streszczony wyzej tok mysli doprowadzil wielu filozofow do odrzucenia definicji prawdy jako zgodnosci mysli z rzeczywistoscia i do zastapienia jej innq definicjq prawdy. Do tej nowej definicji prawdy dochodza filozofowie przez takie mniej wiece] rozwazania: Przyjrzyjmy sil( temu, w jaki spos6b faktycznie poslugujemy sie wyrazemprawda. W ten spos6b uda sie nam moze najlatwiej zdac sobie sprawe z tego, co ten wyraz naprawde dla nas znaczy. Otoz niewqtpliwie, kazdy got6w jest uznac za prawde kazde takie twierdzenie, w kt6re sam wierzy, kt6re uznaje, kt6re odpowiada jego przekonaniu. Ilekroc ktos wierzy w to, ze A jest B, got6w jest tez stwierdzic, iz twierdzenie gloszace, ze A jest B, jest prawdziwe. Ale i na odwr6t: ilekroc ktos jakiemus twierdzeniu przypisuje prawdziwosc, tylekroc got6w jest uwierzyc w to, co one glosi. Mimo to nikt nie bedzie twierdzil, ze twierdzenie prawdziwe to to sarno, co twierdzenie, w kt6re on wierzy. Kazdy bowiem zdaje sobie sprawe z tego, ze sa twierdzenia prawdziwe, w kt6re on nie wierzy z tej chociazby przyczyny, ze ich nie zna. Z drugiej strony nikt nie uwaza sie za nieomylnego i wie, ze istnieja twierdzenia, w kt6re on wierzy, a kt6re nie s,! prawdziwe. Zdajemy sobie bowiem sprawe z tego, ze nie wszystkie nasze przekonania zdobylismy na drodze dostatecznie starannych i ostroznych badan, lecz doszlismy do nich, stosujac metody, czyli kryteria, kt6rych wyrok musi ustqpie przed wyrokiem kryteri6w innych, stanowiacych wyzszq ins tancje, Dopiero wtedy nie zawahalibysmy sie uznac wszystkich naszyeh

~.------.--------.----.-- -- - _. __ . ~.--.- .. - ..•.• ~- -. - _#-'_.

p~kon_ll!l_z~ .~rzek~_!1a_~_!p!.~'Y~i~~,_g~Yl?Y~~Y _~ie_~~_~Ii,_ ze doszlismy

do nieh, stosujac takie kryteria, od kt6rych_ niemaapelacji, kryteria, kt6- I)'ch wyrok jest ostateczny i nie<?~wolainy. " "-. "-Talde- iub-podobne rozwazania 'nasuwaJ~ niekt6rym filozofom nastepujq,cq, definicje prawdy: twi er d z en i e p r awdziwe - to lyle. co twi er d z en i e, kt6re czyni z a d o s d kry t er i o m o s t a t e c z n y m i n i eo d w 0 I a In y m. Nie rna bowiem innej drogi przekonania sil( 0 tym, czy jakies twierdzenie jest pmwdziwe, jak poddanie tego twierdzenia pr6bie takiego ostatecznego kryterium, kt6rego wyrok jest nieodwolalny w tym sensie, ze wyrok kazdego innego kryterium musi przed nim ustapic, Czy twierdzenia, kt6re wytrzymuja pr6bcc tego ostatecznego kryterium, s~ czy tez nie s,! zgodne z rzeczywistoscia, tego wiedziee nie mozemy i - jak to wykazywali sceptycy - nigdy wiedziec nie bedziemy mogli. Faktycznie wiec przy odroznianiu prawdy od falszu nie 0 to chodzi, ezy dane twierdzenie jest zgodne z rzeczywistoscia, ezy tez nie, lecz tylko czy jest

22

Kazimierz Ajdukicwicz - Zagadnienia i kierunki fllozofii

II - Zngndnicnic pmwdy

23

zgodne z ostatecznymi kryteriami. Wobec tego, chcac zdefiniowac pojecie prawdy w spos6b zgodny z tym, jak sift naprawdetym pojeciern poslugujemy, winnismy p raw d e z d efi n iow a c [ako z go dn os c m y s li z o s t a t ec z ny m i i n i eo dw al al n y m i kryt eri amt.

ze soba zbudowac. Mozna ich utworzyc wiecej, przy czym decydujac sift na jeden system bedzie sift musialo uznae za falsz, za zludzenie, pewne na doswiadczeniu oparte twierdzenia, ktore przy przyjeciu innego systemu, jesli z nim harmonizuja, uznae bedzie nalezalo za prawde, Sarna wiec .

~--------

~~_od~C?_~~_~_ doswiadczeniem i harmonia we~c(~J!!lj~sz_c:z;e .nie wystar-,

cza. Trzeba jeszcze jakiegos dodatkowego kryteriumwyboru rniedzy i_?)fu~I:I!Csystemami _~armonrZ:ujqeych ze so.b~.iWier~eil.zgodnyeh zdoswTadcz~n.iem. Istotnie leZ przy dokladniejszym rozwijaniu koncepcji koherencjonistycznej wskazywano takie dodatkowe kryteria wyboru miedzy systemami. Wymieniano na przyklad prostot~_sY.~t~_I_l).!J,_~~~I!Qmi«~

Js.9.Yd!E: Rozwazania te posiadaja niewatpliwie wartose jako proba zdania sobie sprawy z tego, czym sift kierujemy przy uznawaniu twierdzen w naukaeh przyrodniczyeh, niezaleznie od watpliwe] koherencjonistyeznej definicji prawdy.

Warto wskazac jeszeze jedna linie, po kt6rej poszli niekt6rzy zwolennicy kohereneyjnej koneepeji prawdy. Jesli 0 prawdziwosci jakiegos twierdzenia ma decydowac jego zgodnosc z twierdzeniami na doswiadczeniu opartymi, to nasuwa siC( pytanie, ezy idzie 0 zgodnosc z twierdzeniami, za ktorymi opowiadalo siC( dotyehczas doswiadczenie, czy tez 0 zgodnose zarowno z dotychczasowym, jak i przyszlym doswiadczeniem, Gdyby szlo 0 dotychczasowe i 0 przyszle doswiadczenie, to 0 zadnym twierdzeniu dzis, kiedy przyszle doswiadczenia nie sajeszcze znane, nie mozna by zdecydowac, ezy jest one prawdziwe. Twierdzenie jakies moze znakomicie harmonizowac z twierdzeniami dotad przyjetymi, nie mozna jednak przewidziec, ezy pozniejsze doswiadczenia nie zmusza nas do takiej przebudowy systemu, ze z ta nowa jego postacia twierdzenie to nie bedzie harmonizowalo. Jesliby wiec prawda miala polegac na zgodnosci danego twierdzenia z calyrn systemem, ogarniajqcym zar6wno terazniejsze, jak i przyszle doswiadczenia, to dopiero w nieskonczonosci bedzie mozna sift przekonac, ezy to twierdzenie jest, ezy tez nie jest prawdziwe. Snujac takie mysli, dochodza niekt6rzy filozofowie (np. neokantysci ze szkoly marburskiej) do sformulowania: prawda to proces nieskonczony, Dla zwolennik6w takiego pogladu (a jest ich poza neokantystami wielu) nie _~!l_~lasciwie. ~s_t_a!eezneg~ _ ~ niecdwolalnego _!cryterium, a w__ zwiazku ~!):'~.E:ie rna tez twierdzen, ~_tQrc bylyby ostatecznie prZyjC(te--i kt6re nie I_lloglyby- (np. wobee nowych danych - doswiadczen) ulec odrzuceniu, Odwolywalne sa wszystkie twierdzenia, i to zar6wno-'twj(~rdzenia ~aj~ce charakter hipotez i teorii, jak rowniez twierdzenia bezposrednio oparte na

NIEKLASYCZNE DEFINICJE PRAWDY

Ta koncepeja prawdy przyjmuje u rOZnych swych zwolennik6w rozmaite postaci, zaleznie od tego, co za takie ostateezne kryterium uwazaja,

I tak, na przyklad tzw. koh e ren cyj n a teoria p r aw dy definiuje prawde jako zgodnose rnysli miedzy soba, Zwolennicy tej teorii uwaZaj~ bowiem, ze kryterium decydujacym ostatecznie i nieodwolalnie 0 tym, czy jakies twierdzenie uznac, czy odrzucic, jest zgodnose tego twierdzenia z innymi twierdzeniami przyjetymi; zgodnosc polegajaca na tym, ze nie popada one z nimi w sprzecznosc i daje sift harmonijnie wl~czye w system, ktore one tworza, MogJoby sift wydawae, ze ostatecznym kryterium jest wyrok doswiadczenia. Tak jednak nie jest, bo ponad kryterium dos~ill~ stoi jeszcze jako instancja wyzsza kryterium ~go~os.9i. Wezmy na przyklad lyzeczk« zanurzona w szklance z woda, Swiadectwo wzroku m6wi, ze lyzeczka jest zlamana, swiadectwo dotyku, ze jest ona prosta. Dlaezego wierzymy tutaj dotykowi, a nie wzrokowi? Dlatego wlasnie, ze twierdzenie, za kt6rym opowiada siC( wzrok, nie harmonizuje z reszta naszej wiedzy (np. unoszenie sift nie podpartej g6mej cz«sei Iyzeczki ponad woda przeczyloby prawu 0 spadaniu cial); tymczasem twierdzenie dyktowane nam przez dotyk (ze Iyzeczkajest prosta) godzi siC( znakomicie z resztq naszej wiedzy. Wlasnie owa zgodnose tego twierdzenia z pozostala reszta twierdzen przyjetych, a nie sarno swiadectwo zmysl6w, kt6re w tym wypadku prowadzi do wynik6w sprzecznych, jest ostateczna instancja, decydujaca nieodwolalnie 0 jego przyjeciu,

Zwolennikom koherencyjnej teorii prawdy zarzucano, ze sama zgodnose mysli miedzy soba nie moze stanowic jeszcze wystarczajacego kryterium prawdy. Gdyby bowiem takim byla, to kazda konsekwentna i zwarta bajka moglaby r6wnym prawem uchodzic za prawde jak teoria przyrodnicza oparta na zmudnych obserwacjach i eksperymentach. Koherencjonisei mogliby sift przed takim zarzutem bronic, precyzujac blizej swa ~oncepcj~. Idzie im bowiem 0 zgodnose danej mysli nie z byle jakimi innyrni, ale 0 zgodnosc jej z twierdzeniami, za kt6rymi opowiada sift doswiadczenie, Ale i z tego rnaterialu twierdzeri, popartych swiadectwem doswiadczenia, daje sie nie jeden tylko system twierdzen harmonizujacych

24

Kazimierz Ajdukicwicz - Zagadnienia i kierunki fllozofli

II - Zagadnienie prawdy

25

doswiadczeniu, Niczego nie mozna twierdzic ostatccznie i nieodwolalnie, lecz kazde twierdzenie jest tylko prowizoryczne.

W poszukiwaniu kryterium, ktore by ostatecznie i nieodwolalnie decydowalo 0 przyjeciu jakiegos twierdzenia, znajdujq je inni w tzw. po W8Z ec h II ej zgodz i e. Gdy slysze w ciszy nocnej jakis ciagly cichy szum i chce sie przekonae, czy szum ten rozlega si~ naprawde, czy tez moze ulegam tylko subiektywnemu zludzeniu, pytam innych, ktorzy sa ze rnna, czy takze slyszq ten szum. Jesli go inni takze slysza, wierze w swiadectwo mega sluchu. Takie to i podobne rozwazania sklaniaja niektorych do upatrywania w powszechnej zgodzie ostatecznego i nieodwolalnego kryterium. Skoro zas prawda rna polegac na zgodnosci z takim kryterium, to nasuwa sie definicja, wedlug ktore] p raw d z i was c j a - ki eg o s twi er d z en i a po/ega n a p ows z ec h n ej n a n i e z g od z i e. To pojecie powszechnej zgody wymaga oczywiscie blizszego sprecyzowania: nie idzie wszak 0 to, by dopiero wtedy uznac jakies twierdzenie, gdy upewnimy sie, ze wszyscy zyj,!cy obecnie i ci, ktorzy juz zmarli, alba ci, ktorzy sie dopiero narodza, godza siC( na to twierdzenie. Zaleznie QQ_.~PSl~<?P~ .. .?!~z_:;~go okreslenia owej powszechnej zgody omawiana tu koncepcja prawdy przyjmuje taka lub inna posiac. -_

Wedlug innych, ostatecznym kryterium, decydujqcym nieodwolalnie o przyjeciu jakiegos twierdzenia, jest jego a c z y w is t a s c, ktora nie tyl_ ko czyni nam samym dane twierdzenie calkowicie niewqtpliwym, lecz nadto upewnia nas 0 tym, ze kazdy, kto twierdzenie to zrozumie, bedzie musial je uznac. Zwolennicy tej koncepcji starajq sie zanalizowac, na czym owa oczywistose rna polegac; sprowadzaj,!jqniekiedy dojasnego i wyraznego przedstawiania sobie stanu rzeczy, ktorego dotyczy dane twierdzenie (Descartes), niekiedy inaczej j,! precyzuja, Tak na przyklad przedstawiciel tzw. badenskiej szkoly neokantystow, filozof niemiecki poprzedniej generacji, Rickert, zwraca uwage na to, ze gdy pewne twierdzenie wydaje sie nam oczywiste, wowczas narzuca nam siC( one z koniecznoscia, ktora o~czuwamy jako powinnosc, jako obowiazek. Jakies twierdzenie jest oczywiste, gdy odczuwamy, ze powinnismy je uznac. Ale wszelka pow i II - Il as C, wszelki obowiazek jest odpowiednikiem pewnego przepisu, zawierajqcego jakis nakaz, czyJi pewnej normy. Twierdzenia oczywiste wskazujq wiec na pewna norme, dotyczqcquznaniatwierdzen, Norma ta j~_st_~~ .. nas .n~~_z~L~z_na,l_e~y poza narri~,cllat~gona~ywa jq Rickert norma t!'.~_!!~el}t!lll1'! -. Twierdzenie oczywiste zatem to tyle, co twierdzenie

zgodne z transcendentalnq normq, .

Przeciwnicy klasycznej definicji prawdy, dla ktorych prawda to zgodnose mysli z ostatecznym. kryterium i ktorzy to ostateczne kryterium upatruja w oczywistosci, dochodza do konkluzji, ze prawdziwosc mysli polega na jej oczywistosci, ktor,! tak lub inaczej rozumieja, Dla Rickerta na przyklad prawdziwosc jakiejs mysli polega na jej zgodnosci z trans-

cendentalna norma," \

Inn'! duzyrn rozglosern cieszaca sie koncepcje prawdy rozwija tzw. p rag 111 a t y z m. Nie jest to doktryna jednolita i zwolennicy jej rozmaicie prawde definiuja, W swej radykalnej formie przyjmuje pragmatyzm jako punkt wyjscia stanowisko, ze prawda jakiegos twierdzenia polega najego zgodnosci z ostatecznymi kryteriami. Za takie ostateczne kryterium uwaza jednak pragmatyzm (w swej radykalnej formie) pozytecznose danego twierdzenia w dzialaniu. Stad d efi n i cj a u t az s a m i aj qc a p ra wd z iw o s c j ak i e g o s t w i erd z e n i a z jego p o z y t e cz n o s c i q. Tok rnysli pragmatyst6w jest mniej wiecej nastepujacy: nasze funkcje intelektualne, a wiec na przyklad nasze przekonania, nie sa bez zwiazku z dzialaniern praktycznym. Przekonania oasze mianowicie wywieraja wpJyw na nasze dzialanie, nadajq mu kierunek, wskazujac osobie dzialajace] srodki wiodace do wytknietego celu. Jezeli ten wplyw naszych przekonan na nasze dzialanie czyni to dzialanie skutecznym, tzn. pozwala na osiagniecie zamierzonego celu, to przekonanie to jest prawdziwe. W chodzac na przyklad do ciemnego pokoju prague zapalic lampe, Sadze, ze wylacznik znajduje sic na prawo od drzwi. To moje przekonanie (lacznie z dazeniem do zapalenia lampy) skierowuje mojq rC(kC(' na prawo od drzwi, nadaje wiec memu dzialaniu okreslony kierunek. Jezeli dzialanie skierowane w ten sposob przez moje przekonanie doprowadzi do upragnionego zapalenia lampy, to bylo one prawdziwe. Jezeli natomiast dzialanie, rozwijajqce sie w kierunku wskazanym przez moje przekonanie, okaze sie nieskuteczne, to przekonanie to bylo falszywe. Jak juz wspomnialem, utozsamianie prawdy z pozytecznoscia jest wlasciwe tylko radykalnej odmianie pragmatyzmu. W swych mniej skrajnych odcieniach pragmatyzm nie idzie tak daleko, lecz zbliza sie w swej zasadniczej tendencji do empiryzmu i pozytywizmu, 0 ktorych nizej.

WLASCIWE SFORMULOWANIE KLASYCZNEGO POJ~CIA PRAWDY

Podalismy powyzej kr6tki i nie wyczerpujacy przeglad roznych koncepcji prawdy odmienoych od klasycznej. Wszystkie one upatruja istote

26

Kazimicrz Ajdukicwicz - Zagadllienia i kierunki filozofli

II - Zagadnicnic pmwdy

27

prawdy w zgodnosci mysli z kryteriami, ezyli metodami, ktore ostateeznie decyduja 0 tym, ezy dane twierdzenie mamy uznac, ezy odrzucic. Doeiekania poswiecone wykryeiu tyeh najwyzszych kryteriow naszego sadu sa niejednokrotnie eiekawe i pouczajqce, jednakze upatrywanie istoty prawdy w zgodnosci mysli z owymi kryteriami jest falszowaniem pojecia prawdy. Tresci tego pojecia lepiej odpowiada definieja klasyezna, wedlug ktorej mysl prawdziwa to taka mysl, ktora zgodna jest z rzeczywistoscia, Zreferowane na poczatku tego rozdzialu zarzuty przeeiw tej definieji podnosily, ze nie jest jasne, na ezym miaJaby polegac owa zgodnosc mysli z rzeczywistoscia, Jednakze proba uehwycenia istoty tej zgodnosci nie jest tak beznadziejna, jak to przedstawiaja krytyey klasycznej definicji prawdy. Ze jakies twierdzenie jest zgodne z rzeczywistosciq - to znaezy, ze jest tak wlasnie, jak to twierdzenie glosi. A wiec mysl, ze Ziemia jest okragla, jest zgodna z rzeczywistoscia, poniewaz Ziemia jest okragla; mysl, ze Slonce jest wieksze od Ziemi, jest zgodna z rzeczywistoscia, poniewaz Slonce istotnie jest wieksze od Ziemi. 'Wobec tego zasadniczq mysl klasyeznej definicji prawdy wyrazic mozna w sposob nastepujacy: Mysl m jest prawdziwa - to znaczy: rnysl m stwierdza, ze jest tak a tak, i rzeczywiscie jest tak a tak. Z tym ostatnim sformulowaniem klasycznej definicji prawdy J~cz~ sie pewne trudnosci natury logieznej, ktore nakazujq duza ostroznosc w poslugiwaniu sie tq definicja. Nie bedzierny jednak tutaj rnowili 0 tej sprawie.

Przy takim sformulowaniu kJasyeznej definieji prawdy przestaje tez bye grozny zarzut, jaki przeciw niej podnosili sceptycy. Zarzut ten glosil, ze nie mozna nigdy sie 0 tym dowiedziec, czy jakas mysl jest, ezy tez nie jest zgodna z rzeczywistoscia, Ale dowiedziec sie 0 tym, czy mysl, ze Ziemia jest okragla, jest zgodna z rzeczywistoscia, to tyle, co dowiedziec siC( 0 tym, czy Ziemia jest okragla; albowiem jakies twierdzenie jest zgodne z rzeczywistoscia - to tyle, co: jest tak, jak to twierdzenie glosi, Jezeli wiec sceptycy twierdza, ze nie mozna siC( dowiedziec 0 tym, ezy mysl, ze Ziemia jest okragla, jest zgodna z rzeczywistoscia, to twierdza tym samym, ze nie mozna sie przekonac 0 tym, czy Ziemia jest okragla. Ogolnie: gdy sceptycy twierdza, ze nigdy nie mozna sie dowiedziec 0 tym, czy mysl jakas jest zgodna z rzeczywistoscia, to z twierdzenia tego wynika, ze nie mozna sie nigdy 0 niczym dowiedziec. Albowiem gdyby 0 czyms mozna sie byJo dowiedziec, to tym samym rnozna by siC( dowiedziec, ze mysl, ktora to wlasnie stwierdza, zgodna jest z rzeczywistoscia,

SCEPTYCYZM I JEGO ODPARCIE

Sceptyey jednak posuneli sie tak daleko, iz twierdzili, ze niezego dowiedziec sie nie mozemy, ezyli ze 0 niezym nie mozemy zdobyc uzasadnionej wiedzy. Aby bowiem taka wiedze zdobyc - mowili sceptyey - trzeba tc( wiedze uzasadnic jak~s metoda, ezyli kieruiac sie pewnym kryterium. Jednakze wiedza wedJug tego kryterium zdobyta bedzie tylko wtedy wiedza poprawnie uzasadniona, jezeli bedzierny wiedzieli z gory, iz zastosowane przez nas kryteriumjest kryterium wiarygodnym, lj. takim kryterium, ktore prowadzi zawsze do prawdy, nigdy zas do falszu. Ab~ sie ~as o tym przekonae, czy owo kryterium jest wiarygodne, trzeba by SIC( znow posluZyc jakims kryterium, ktore znow nale~aloby ~odda~ krytyezne~u rozpatrzeniu, zanimbysrny mogli mu zaufac, ltd. w nieskonczonosc. ~hepodobna zatem znalezc drogi, na ktorej moglibysmy zdobyc uzasadniona wiedze 0 czymkolwiek.

Ten, kogo by ow wyw6d sceptykow przekonal, musialby przyj~c, ze

w zadnej sprawie nie mozerny zdobyc uzasadnionej wiedzy, iz sprawa ta rna sie tak a tak, a wiec tez 0 zadnej mysli nie mozemy w spos6b uzasadniony orzec, iz jest ona zgodna z rzeczywistoscia. Gdybysmy rozumowaniom sceptykow ulegli, musielibysmy siC( wiec zgodzic, ze 0 tym, cZJ jakas mysl jest prawdziwa - rozumiejac wyraz prawdziwy zgodnie z definicja klasyczna - nie moglibysmy nigdy zdobyc uzasadnionej wiedzy.

Trudnosci wytoczone przez sceptykow godzq jednak nie tylko w klasyczna definicje prawdy, lecz godza rownie silnie w definieje nieklasyczne, ktore prawde mysli okreslaja jako jej zgodnosc z kryteriami. Jez~li bowiem - jak chcq sceptycy - _n!e . mozemy 0 ~~~~~~ ~~obxc ~zasadmonei wiedzy, to .nie mozerny tez zdobyc takiej wiedzy dotyczacej tego, ezy mysli n~ze_.~'l~~<?dne z kn'.t~rial1li; Nie ma wiec zadnego powodu, dla kt6rego, chcac uniknac trudnosci, jakie z wywod6w sceptyk6w plyna dla klasycznej definicji prawdy, rnielibysmy na jej miejsce przyjmowac definicje utozsamiajqca prawdziwosc rnysli zjej zgodnosciq z kryteriami. Zarzucajac bowiem definicje klasyczna, a przyjmujac tc( druga, w rownej mierze narazamy sie na. zarzut, ze tak ezy inaczej zdefiniowana prawda

jest niepoznawalna. ..

Czy jednakze rozumowanie sceptyk6w uzasadnia ich rozpaezliwa teze?

Gdybysmy na to pytanie dati twierdzacq odpowiedz i, uznajac rozumowanie sceptyk6w za poprawne, przyjeli ich teze, uwiklalibysmy sle w sprzecznosc, Z jednej bowiem strony, uznajac teze sceptyk6w twierdzilibysmy, iz niczego nie mozna uzasadnic, z drugiej zas strony, uznajac,

Kazimierz Ajdukicwicz - ZagacJnienill ; kierunki jilozojii

II - Zagadnienie prawdy

29

28

iz rozumowanie sceptyk6w uzasadnia ich teze, przyjmowalibysmy wbrew tezie sceptycznej, ze przeciez cos poprawnie mozna uzasadnic (mianowicie chociazby sama tezC( sceptyk6w). Z tej trudnosci zdawali sobie sprawe sami sceptycy. Aby jej uniknac, zaznaczali, iz swej tezy 0 niemozliwosci uzasadnionego poznania nie gloszq stanowczo, Iecz zwierzajq siC( tylko, it im siC( tak, jak wlasnie mewia, wydaje, ale powstrzymuja sie od zdania, czy tak naprawde jest, jak im siC( wydaje. Sceptycy nie czuIi sie w ogole w prawie do gloszenia.czegokolwiek poza zdawaniem sprawy z tego, co sie w ich swiadomosci rozgrywa, a wiec poza tym, ze jakos czujq, jakos myslq itd. Okreslali tez sicbie samych jako tych, ktorzy poszukuja prawdy, ale jej dotad nie znalezli (stqd ich nazwa, albowiem OXE1t'rOJl€11. - skeptomai - znaczy po grecku rozglqdam sie, poszukujes,

Pomijajac tc( trudnose zwiazanq ze stanowiskiem sceptycznym, na kt6rq wskazalismy wyzej, latwo zauwazyc blad, kryjacy siC( w przytoczonym rozumowaniu sceptyk6w. Sceptycy twierdzq mianowicie, ze aby zdobyc uzasadniona wiedze, trzeba do niej dojsc, stosujac jakies kryterium, 0 ktorym by sie z gory wiedzialo, ze jest one wiarogodne. Innymi slowy, zdobycie jakiejkolwiek uzasadnionej wiedzy wymaga - zdaniem sceptyk6w - nie tylko tego, by siC( dysponowalo jakims wiarogodnym kryterium, przy pomocy kt6rego uzasadniloby sie tc( wiedze, lecz wymaga ponadto jeszcze tego, by sie wiedzialo, ze kryterium to jest wiarogodne. W tym lezy wlasnie bl~d rozumowania sceptyk6w. Mbo~iem, aby twierdzeniejakies !Lzasa~ni~st~~_c!_oj~o niesg, s_t?_~~_~C j~~_~$ ""iar~~~Q_~ter!um, nie trzeba zaS wcale ponadto wiedz~~~~terium zastosowane przy zd(1- by_waniu ~_twi~r<!.~nia b~~arogodne. _WieCi'za-o tyiii:czy_~w._O-k_IYterium jest wiar<;>gQcjIJ~,-ni~ jest potrzebna dla u~sidriT~l!ia twierdzenia zdobytego wedlug owego kryterium, lecz jest potrzebna tylko dla przekonaril~~~c(Q_tym, czy sie cwo twierdzenie uzasednllo. Co innego zas jest uzasadnic jakiestwierdzenie, a co innego wiedziec, te siC( je uzasadnilo, Co innego jest zrobic cos dobrze, a co innego wiedziee, ze sie to dobrze zrobilo. Jesli zatem wiedza 0 tym, ze kryterium zastosowane przy uzasadnianiu jakiegos twierdzenia jest wiarogodne, nie jest potrzebna do poprawnego jego uzasadnienia, to w takim razie falszywa okazuje sie przeslanka, z kt6rej sceptycy wysnuwali wniosek, ze uzasadnienie jakiegokoJwiek twierdzenia wymaga nieskonczenie wielu krok6w rozumowania, ktorych nigdy nie rnozna by w calosci wykonae (czyli ze prowadzi do tzw. regressus ad infinitum).

NIEKLASYCZNE DEFINICJE PRA WDY PROWADZI\ DO IDEALIZMU

Wiedzielismy, ze motywem, dla ktorego niekt6rzy filozofowie odrzucali klasyczna definicje prawdy, bylo po pierwsze: niewlasciwe sfonnulowanie zasadniczej mysli,o' kt6rll chodzi w klasycznym pojeciu prawdy, po drugie: krytyczny poglad sceptykow. n~ mozliwosc p?~nania rzeczywistosci. Znalazlszy dla kJasycznego pOJC(cJa prawdy wlascl:ve sfo~~lowanie i rozprawiwszy siC( z zarzutami sceptyk6w, przekonalismy SIC( Jed~ nak ze nie rna powodu, dla ktorego mielibysmy rezygnowae z klasycznej deflnicji prawdy i siC(gac po innq, nieklasycznq definicje prawdy, ~we nieklasyczne definicje prawdy odegraly wielka role w rozwoju mysli filozoficznej, staly siC( bowiem jednym z punktow wyjscia dia idei!li~lI' ktory swiata dostepnego poznaniu nie uwaza za prawdziwa rzeczywistosc, lecz degraduje go doroli jakiejs konstrukcji myslowe], a wiec pewnego rodzaju fikcji, tym siC( tylko od fikcji poetyckiej r6znictcej, ze jest ona zbudowana wedlug pewnych zawartych w kryteriach prawideJ, ktorymi siC( ostatecznie kierujemy przy wydawaniu sqdow,

HI - Zagadnicnia ir6dla poznania

31

III

sie w zmyslach'y, przedstawicielami genetycznego empiryzmu byli przede wszystkim filozofowie angielscy XVII i XVIII stulccia, John Locke, Dawid Hume i inni. Wysilali sie oni nad wykazaniem, w jaki to sposob z materialu wrazeniowego, dostarczonego przez zmysly powstaja inne nasze mysli, zwlaszcza zas pojecia 0 wysokim stopniu abstrakcji. Francuz,

Condillac staral sie ten proces rozwoju zawartosci umyslu doroslego

czlowieka unaocznie na modelu posagu, stopniowo obdarzanego roznymi narzadami zmyslowymi, przez ktore naplywaja mu coraz nowe wrazenia, i pokazywal, jak z tych wrazen wytwarzaja sie coraz to wyzsze produkty umyslowe. Hume zastosowal tez« genetycznego empiryzmu do tego, by demaskowac pewne wyrazy jako wyrazy posiadajace tylko pozome znaczenie. Zgodnie z t~?:~ .~~p.ir.ys~¥c~~~_~ai:~~.ppj~cie _ musi ~~~az~~ !odo':V~~~!!!_w.yp'!".~\\,a.dzajllcym je z do~.\V~~~~z~!1.i~:. Je_~I~ \\f_~I(~ _~I~_~~.~z.enia jakiegos wy.!~zl! .r.1~e .~ozna wykaz.~~,_j~_.~¥.~_od~~_:_~!~ __ ~no Jakos ~ _ _goswiad~.~~.!lia,..to..zn~~~enie to jest tylk<? pozorne.

Wywody Hume'a stanowily ferment pobudzajacy pozniej do poddawania sensu wyrazow gruntownej analizie. Z biegiem czasu postulat, aby znaczenie kazdego wyrazu moglo sie wykazac rodowodem, wyprowadzajacym je z doswiadczenia, zostal zastapiony postulatem pokrewnym, choc nie identycznym. ¥l.~PQJ~~~snie mianowicie 19l!aj~my _~~sensowny tylko taki wy.ra]:J_k~o~gQ~~~t!i~~!J?:9j~Ja --nas J~..metQcJx_po_z.walaJgp!l-w'y-ra~ ten stosowac do przedmiotow, tzn. pO~Cll!lJq~'l. 0 przed.mi_ota~h_gClIJy£h ;Rffi . \id9IW_~_cz_enii_r9.~~~yg~c,C;~Y .m9i:n~J.e~--c~_!1i~.~_0.~na j.c_h. J:la_~ywa6 tym _wyra~~~. Postulat ten, bedac sztandarowa tezq wspel-

czesnego tzw, operacjonizmu, okazal sil( bardzo plodny dla rozwoju przyrodoznawstwa. Stal sie on miedzy innymi punktem wyjscia przewrotu, ktorego w fizyce wsp61czesnej dokonal Einstein przez tzw. teorie wzglednosci. Einstein mianowicie opiera re teorie na odrzuceniu pojecia absolutnej rownoczesnosci dwoch zdarzen i zastapieniu go pojeciern rownoczesnosci wzgledern pewnego ukladu przestrzennego (a wiec wzgledern pewnych cial). Odrzuca zas Einstein pojecie rownoczesnosci absolutnej dlatego wlasnie, iz nie istnieje zadna metoda, pozwalajaca na podstawie doswiadczenia 0 dwu zdarzeniach odleglych od siebie w przestrzeni rozstrzygnac, czy Set one, czy tez nie sq w sensie absolutnym rownoczesne,

Zreferowany powyzej szkicowo problemat genezy naszych pojl(c i przekonan, w kt6rym przeciwstawne stanowiska nazywa sil( natywizmem lub racjonalizmem genetycznym oraz empiryzmem genetycznym, byl zagadnieniem 0 charakterze wyraznie psychologicznym. Chodzilo w nim

ZAGADNIENIA ZRODLA POZNANIA

PSYCHOLOGICZNA I EPISTEMOLOGICZNA WERSJA TEGO ZAGADNIENIA

Zagadnieniem zrodla poznania nazywano pierwotnie psychologiczne dociekania nad faktyczna geneza naszych pojl(C, setd6w i w ogole mysli. Spierano sil( mianowicie 0 to, czy wsrod pojl(C, ktore mozna napotkac w umysle dojrzalego czlowieka, istniejq tzw. pojecia i rnysli wrodzone (ideae illnatae), czy tez wszystkie pojecia i rnysli, jakie posiadamy, urobione Set bez reszty na podstawie doswiadczenia, Wyzllawcow pog/qd u przyjm t~iqc__~g.E_.~~.!._'!.!!!.!}_i~_~I~~. lV_!o.((Z()Ilycl~."azJ!wa__s_~J !~CJ__(;lqJ_l_(! / is !.Jl..!~tJ._.g_e_I}~__tlEJ1YJ.!lL_!!.!h. 0 II a tyw is ta 11_' i; wyzn a wcow p o gl qdu prze~i.~~g_Q_gel!etyczl!Y1J.li empil·),sta_mi. Wedlug natywistow niektore nasze pojecia i przekonania sq nam wrodzone w tym znaczeniu, ii: umysl nasz jest tak urzadzony, ze takie wlasnie, a nie inne pojecia musi utworzyc, ze do takich, a nie innych przekonan dojsc musi - niezaleznie od tego, czego by mu dostarczaly zmysly i introspekcja. Zmysly. nie majq wedlug natywistow wplywu na to, jaka jest tresc niektorych naszych pojl(c i przekonan. Rola zmyslow ogranicza sie tylko do tego, iz wyzwalaja one owe mysli, potencjalnie zawarte juz niejako w organizacji ludzkiego umyslu. Do wyznawc6w tego pogladu nalezeli miedzy innymi Platon, Descartes, Leibniz i inni.

Natywistom przeciwstawiali zwolennicy genetycznego empiryzmu teze, ze umysl ludzki jest nie zapisana tablica (tabula rasa), na ktore] doswiadczenie dopiero wypisuje swoje znaki. Znakami tymi s~ poczatkowo wrazenia (impresje), im zawdzieczaja swe powstanie ich pamieciowe reprodukcje, wyobrazenia pochodne, ktorych roznorodne kombinacje i przer6bki prowadzq do pojl(c mniej lub wiecej zlozonych (idee); przerobki te bywaja niekiedy tak kunsztowne, ze nielatwo siC( w nich dopatrzyc sladow oryginalu, tj. wrazen, od ktorych pochodza, Poglad ten ujmowali genetyczni empirysci w zwil(zlet formule nihil est in lntellectu, quod non prius fuerit ill sensu (nie lila niczego w umysle, co by wpierw nie znajdowalo

32

Knzimierz Ajdukicwicz - Zagadnienia i kierunki fllozofii

J[[ - Zngadnicnin zr6dta poznnnin

33

przeciez 0 to, na jakiej drodze w umysle ludzkim powstajq pewne my~li. Z tym zagadnieniem psychologicznym laczono, .a nawet mieszano zagadnienie inne; majqce charakter juz nie psychologlczny, ~ec~ met~do~ogICz~y alba epistemologiczny. Bylo to mianowicie .zagadmen~e, v: ~akl s~~so~ mo~a dojse do pelnowartosciowego poznarua rzecz~wIstoscl, ~zyh Ja~: mi metodami mozna dojse do zgodnego z prawdq 1 uzasadm~nego ~eJ poznania. Zagadnienie to nalezy do teorii pozna~ia, tj. tej. dyscyplmy,.kto~ w poznaniu interesuje nie jego faktyc~y ~rzebl~g, lecz J~go prawdziwosc

i uzasadnienie. Tym zagadnieniem zajmtemy SIC( obecnie. .

W zwiazku z tym zagadnieniem zarysowuja siC( dwi~ pary przeclwst~wnych stanowisk. R a cj 0 n a liz m i e 111 p i ryz m - to jedna para, r.a C) 0- n a l iz m i irracjonalizlll - druga. W na~ach ~ch stanowls,k po: wtarzaja sie znowu terl~ny r a cj o n al tz m 1 emp,ryz.m, zktoryrni zetkndismy sie przy omawianiu zagadnienia p~ychologlcz~eJ genezy naszych mysli. Maj~ one tutaj in.ne zna~zeni~ m~ pop~edmo. Dlatego poprzednio dodawalismy do te~mmu rac)o!~a~'zn! I e~,p~?,Z11l ~rzyd~w~C( genetyczny, obecnie powinni bysrny dla odrozruema, mO~lc 0 racJ.~nahz~le i empiryzmie metodologicznym. Ale i w ten sposob me us.unl(hsmy ~Ieloznacznosci, albowiem wyraz racjonalizm (np. met~dol~glczny) m~ mne znaczenie, gdy go sie preeciwstewla empiryzmowl, a mne, g~y SII( go przeciwstawia irracjonalizmowL Dlate~o nie bedzierny ~tan~wlsk.a przeciwstawnego empiryzmowi metodologlcznemu nazywah racicnelizmem, lecz kierunek ten nazywac bedziemy aprioryzl?em, ~o~ostawl~y. zas termin racjonalizm dia oznaczenie kierunku przec!Wstawl~J~cego Sl~ m:a- cjonalizmowi. Tam, gdzie mimo ~szyst~o gro~tloby ~eporozumleme, bedziemy 6w raejonalizm nazywah a n I y.' r r a C! ~ n a I, z me m:

Po tych uwagach wstepnych przystqplmy najpierw do zdania sp~awy

ze sporu mi~dzy apr; oryz.m em i emF i ryz11l,em 111 et~dol ~gl(:zny III, nastepnie zas zreferuiemy zasadnicza tresc sp~ru miedzy I a C) on a liz III e III (antyirracjonalizmem) ei rr a cj 0 n a l i z III e 11l.

o naszych wlasnych stanaeh psychicznych (np. 0 tym, ze jestem wesol lub ze jestem smutny) i stanowia tzw. doswiadezenie wewnetrzne. Otoz emp ir yz m ws z el k i ch o dci eni p rz yz n aj e doswi ad cz en i u domin ujaca ro l e w p oz n aniu, apri oryz m n atom ias t p o dkre sla rol e Izm p oz n an i a aprl ory cz n eg o.t zn. p oz n ani a od doswi a dcz en ta n i ez al ez n e go.

APRIORYZM I EMPIRYZM

Zaczynamy wiec od aprioryzmu i empiryzm~. ~ sporze tym idzie o ocene roli, jakq w naszym poznaniu odgrywa. dosw13dc~eme, tzn. ~as~e spostrzezenia zawdzieczane zmyslom lub tzw. l~trosp~kcJI. Sp~strz~z~ma zawdzieczane zmyslom inforrnujq nas ~ przedm~otach I zd~rz~mach s.wlata zewnetrznego (tj. swiata fizycznego) I stano~l~ tzw. d~~'~ladczen.le zewnetrzne; spostrzeaenla zawdzieczane tzw. introspekcji informuja nas

APRIORYZM SKRAJNY

Spor miedzy empiryzmem i aprioryzmem przyjmowal w dziejach fllozofli rozmaitq postac. W zaraniu europejskiej rnysli fllozoficznej, w staroZytnej Grecji, aprioryzm wystepuje ofensywnie i odmawia doswiadczeniu wszelkiej wartosci dla poznania rzeczywistosci, osadzajac wiedze opartq na doswiadczeniu jako wiedze pozorna, kt6ra zaznajamia nas z pozorami rzeczywistosci tylko, a nie z rzeczywistosciq prawdziwa, Punktem wyjscia tej ofensywy, deprecjonujqcej wartose poznania na doswiadczeniu opartego, byly przede wszystkim zludzenia zmyslowe, podkopujace wiare w swiadectwo doswiadczenia. Dalej slabla ufnose w to swiadectwo w miare wykrywania subiektywnych roznic w spostrzezeniach roznych osobnikow, odnoszqcych sie do tego samego przedmiotu. Glownyrn jednakze powodem, kt6ry sklonil niekt6rych starozytnych filozofow do odebrania doswiadczeniu wszeikiego kredytu, bylo ich przekonanie, ze to, co jest naprawde rzeczywiste, musi bye niezmienne. Dowodzili bowiem, ze to, co ulega zmianie, miesci w sobie sprzecznose, albowiem zarazem jest jakies (w pewnym czasie) i takie tez nie jest (w ezasie pozniejszym), (Budowali tez rozne inne subtelniejsze dowody na to, ze wszelka zmiana implikuje sprzecznosc.) To zas, co jest sprzeczne w sobie, istniec - ieh zdaniem - nie moze, Poniewaz zas doswiadczenie ukazuje nam przedmioty podlegajace zmianie, zatem to, co nam ono prezentuje, nie jest rzeczywistoscia prawdziwq, lecz tylko jej pozorerri. Zdaniem starozytnych aprioryst6w z rzeczywistosciq prawdziwq zaznajornic nas rnoze tylko oderwana od wszelkiego doswiadczenia mysl, czyli tzw. rozum.

Twierdzenie, ze t yl ko ro z u m, a n i e d o swl ad cz en i e, zaz II a-

j a m i a nas z rzeczywistosciq bylo teza s kr aj n ego a p r i o ry z m u.

Kierunek ten posiadal zwolennik6w prawie wylacznie wsred myslicieli starozytnych. Oddzialal tez szkodliwie na rozwoj nauk, odwracajac umysly ad badaf empirycznych, czyli na doswiadczeniu opartych, i kierujac jc ku bezplodnym czesto spekulacjom. Opozni! wiec proces naukowego poznania przyrody, czyli przyrodoznawstwa. Przygotowal tez grunt dla

34

Knzimicrz Ajdukicwicz - Zagadllicllia i klenmki filozofli

HI - Zagadnienia zr6dln poznania

35

EMPIRYZM SKRAJNY

Empiryzm skr aj n y tw i erd z i, i e wszelkie «z os a d ni olie tw i er d z enl e m us i o p i er a c si e b e z p o sre d n i o l ub p asre d n i o n a doswiadczellill. Nawet aksjomaty matematyki, nawet naczelne prawa logiki, ktore najmniej zdaja siC( bye z,:iq_z.ane z. doswiad~ czeniem, sq, zdaniem skrajnego empiryzmu, twierdzemam~ emplrycznyml (tzn. opartymi na doswiadczeniu). Sa one wedlug tego kleru~ku -:- tylko indukcyjnymi uogolnieniami twierdzen jednostkowych, z ktorymi zapo-

znalo nas doswiadczenie.

tych w .. !!!9h ~ermino~. A priori mamy prawo twierdzic, ze kazdy kwadrat rna cztery boki, ze wszystkie promienie kola sa sobie rowne itp. Aby to stw!erdzic, nie potrzeba odwolywac sie do doswiadczenia; wystarczy zdac sobie sprawe z tego, co znaczy wyraz kwadrat czy tez wyraz kolo. Nie trzeba sie tez obawiac, zeby jakiekolwiek doswiadczenie moglo takim twierdzeniom zaprzeczyc, zeby na przyklad doswiadczenie zrnusilo nas do uzn~ia, iz ni,e ~aZdy ~wadrat rna cztery boki. Aby to bowiem osiagnqc, musialoby doswiadczenie zaprezentowac nam cos, co okreslilibysrny nazwq kwadrat, a czemu mimo to odmowilibysrny posiadania czterech bokow, !edna~e s.amo ~aczenie wyrazu kwadrat (sarna tresc pojecia kwadrat) Jest takie, ze kazdy, kto by nazwal kwadratem figure, 0 ktore] wie, ze nie rna czterech bok6w, pogwalcilby to znaczenie. Nie mozna zatem uzywac wyrazu kwadrat w jego normalnym znaczeniu i nazywae kwadratem fi~ury innej niz czworoboczna, Nigdy wiec doswiadczenie nie zaprezentuJe figury, ktora nazwalibysmy kwadrat i 0 ktore] orzeklibysrny, ze nie rna czterech bok6w.

O~6Z tylko takie twierdzenia, kt6re w spos6b zilustrowany przez powyzsze przyklady wyluszczaja jedynie znaczenie zawartych w nich termin6w, uwaza umiarkowany empiryzm za uprawnione twierdzenia a priori. Twierdzenia takie znalezc mozna wsrod (wyraznych lub uwiklanych, por. str. 40) definicji ustalajacych znaczenia pewnych termin6w oraz wsrod logicznych nastepstw takich definicji. Tego rodzaju twierdzenia n~zY,:"a si~ od czaso.w Kanta. t =: I'd z e n i ~ m i a n a lit Y c z n y 111 i (zdaniarm anahtycznynu, sqdami analitycznyrni). Teza u m i ark o w a n eg o e m p i ry z m u daje siC( wiec zwiezle wyrazic w formule: ty I ko t w; e rd z e n i a a n a l i ty c z n e s a u p r awn i o n y m i t w i er d z en i am i a priori.

pogladu na swiat, obnizajacego donioslose zycia z~cmskicgo i naka~uj~cego szukac istotnych wartosci w zaswiatach. Z ChW1l~ gdy po~eby zy~la praktycznego okazaly sie dose silnym motywcm, by przelamac to apnorystyczne uprzedzenie do opartych na doswiadczeniu badan ~ad przyrod~ z chwila gdy rozkwit badan cmpirycznych poczal w no,:ozytnym p~yrodoznawstwie swiC(cie triumfy, skrajny aprioryzm stal SIC( doktryna me-

malze nie spotykanq, .. .

W czasach nowszych spor miedzy aprioryzmem, upomtnaJq_cym sie

o uznanie roli poznawczej czynnik6w od doswiadczenia niezaleznych (apriorycznych), a empiryzmem, podkreslajacym ~onioslose do~w~adczenia, przybral inny charakter. .Spor nie toczy Sl~JUZ 0 to, czyd.OS"':l~dczcnie ezy tez tzw. rozum zaznajamia nas z prawdzivv~l_t:Z~CzyW1~tosClq_, ale o 't_~, cZy- ma~y w ogole prawo przyjmowac jakies t~ierdz~nia, k~ore by bezposrednic lub posrednio nie opieraly sie na dosw1adczemu. TWler~zenia, kt6re mamy prawo przyjmowac, choc nie sa one opartc na doswiad-

czeniu, nazywa sie twierdzeniami a priori.

EMPIRYZM UMIARKOWANY

Tak radykalnemu pogladowi empiryzmu skrajnego przeciwstawia sie zar6wno u m t ark ow a nv aprioryzm, jak tez umt arkow anv e III p i r Y z 111. Oba te kierunki twierd~'l ~ianowicie zgo~nie, ~e istniej.q_ twierdzenia ktore maja pelne uprawmeme w nauce, a ktore rmrno to me opierajq slena doswiadczeniu, czyli sa twierdzeniami a prior; '. Rozniq_ si~ jednak umiarkowany empiryzm i umiarkowany aprio~zm ~l~dzy ~ob~ w poglqdzie na donioslosc tych pelnopr~wnych. tWlerd~en ~ pnon. Umiarkowany empiryzm uznaje za uprawmone twierdzenie apnoryczn~ lYIkbtakie twierdzcnia, ktore po prostu wyluszczajq_jedynie sens zawar-.

APRIORYZM UMIARKOWANY

. Umia~kowany aprioryzm utrzymuje natomiast, ze istniejq uprawnione twierdzenia a priori, nie bedace twierdzeniami analityeznymi. Takie twierdzenia, kt6re nie sa twierdzeniami analitycznymi, nazywa sie t W i e rd z en i a m i s y n t e t y c z n y m i (zdaniami syntetycznymi, sadarni syntet.~cznymi). Jwierd!eni~}~.~!~ jest zatem s.Y!1t~~~~~,_g~y' _!1J.~_.()g~_~i~z~ .. SI« tylko .d? ~yJ.u~zczema sensuzawartych w nlmterminow, gdy nie jest

tylko ~efim~Jil {wy~~~~.I~~ __ u.~!~anV, usti1lajqcq.~e!l~.R.e~nych terminow IIIlI te:z_ Iogicznyrn nastepstwemtakiej definicji, ale jesCtwierdzerlle'iil' rzeczowyrn, kt6re mogloby zostac przez doswiadczeriie . potWierdzoneIub

36

Kazimierz Ajdukicwicz - Zagadn;en;a ; kierunki filozofii

III - Zagndnienia zr6dla poznania

37

.9.lJaI9ne. Twierdzenie, ze pierwszy cesarz Francuz6w byl niskiego wzrostu, jest twierdzeniem syntetycznym, poniewaz nie wynika z definicji zawartych w nim wyraz6w. Natomiast twierdzenie, ze pierwszy cesarz Francuz6w byl menarche, jest twierdzeniem analitycznym, wynika bowiem z defmicji terminu cesarz.

Wic,kszosc twierdzen syntetycznych opiera sie nicspomie na doswiadczeniu. Spome jest tylko, czy wszystkie bez wyjatku twierdzenia syntetyczne musza czerpac swe uzasadnienie z doswiadczenia, czy tez moze istnieja uprawnione sady syntetyczne,·kt6re nie czerpia swego uprawnienia z doswiadczenia, czyli sa sadami a priori. To wlasnie pytanie jest nowoczcsna postacia zagadnienia empiryzmu i aprioryzmu. Empiryzm przeczy temu, 11111 i ark 0 wall yap rio r y z.m natomiast utrzymuje, ze i st n iej q u p r awni o ne twi erd z en i a s y n t et y c z n e a priori.

Dla zilustrowania sposobu, w jaki umiarkowany aprioryzm uzasadnia swa teze, wezmy na przyklad twierdzenie geometryczne gloszace, ze suma dwu bok6w tr6jkilta jest wieksza niz bok trzeci. Wedlug apriorysty nie jest to twierdzenie analityczne, nie wynika bowiem z definicji trojkata i jego bok6w. Niemniej, zdaniem apriorysty, mozna sit( upewnic 0 prawdziwosci tego twierdzenia, nie uciekajac sie do doswiadczenia: wystarczy sobie tylko w fantazji wyobrazie jakis odcinek, mogacy sluzye za podstawe tr6jkilta i wychodzace z jego koncow dwa odcinki, kt6re razem wziete co najwyzej pokrywaja tt( podstawe lub nawet nie wystarczaja do jej pokrycia. Wyobraznia m6wi nam od razu, ze gdy odcinki te poczna sie obracac dokola koncow podstawy, to przeciwlegle konce tych odcink6w beda sie od siebie oddalac i nie utworza tr6jkilta. Nie trzeba wiec uciekac sit( do doswiadczenia, nie trzeba niczyich spostrzezefi, by w sposob niczachwianie pewny moe wydac sad syntetyczny, iz sum a dw6ch bokow tr6jkctta musi bye wieksza niz bok trzeci.

Przyklad powyzszy ilustruje zarazem spos6b, w jaki - zdaniem aprioryst6w - dochodzimy do wydawania sild6w syntetycznych a priori. Mamy je jakoby zawdzieczac jakiejs wladzy, kt6ra pozwala w danych nam naocznie przedmiotach dopatrywac sie prawidlowosci og6lnych, a nie tylko dostrzegac jednostkowe fakty, jak to czyni zwykle doswiadczenie, Wyobrazajqc sobie owe odcinki, 0 kt6rych wyzej byla mowa, dopatrzylismy sie w nich og6lnego prawa, gloszqcego, ze w k a z dy m tr6jkacie suma dw6ch bok6w 111 us i bye wieksza niz bok trzeci. Wysilek fantazji, na ktorysrny sie tu zdobyli, pozwolil nam wiec wykryc pewnq prawidlowosc ogolna, a nie tylko fakt jednostkowy, ze w dan y m tr6j-

kacie s~ma dw6ch bok6w jest wieksza niz bok trzeci, fakt, do kt6rego wykrycia wystarczyloby zwykle spostrzezenie. Te wladze, pozwalajaca nam w unao?z~ian~ch przedmiotach wynajdowac prawidlowosci og61- ne, nazywah niektorzy czysta wyobraznia (Kant), wgladem w istote rzeczy (Husserl) itp.

SP6R EMPIRYZMU I APRIORYZMU

o CHARAKTER TWIERDZEN MATEMATYKI

Sp6r mil(~ empiryzinem i aprioryzmem, w swej postaci nowoZytnej, dotyc~y glownie charakteru twierdzefi matematyki. Em pi r y z m s k raj If y rll!'aza ws zy s t ki e twi erd z e n i a m at em at yki za tw i er d z e~" a op~ rt e n a do s w i a d c z e n ill. Ap rio ry z m natomiast u w az a J e za twierdzenia, kt6re wolno przyjmowae niezaleznie od doswiadczenia, a. wiec ~ a 1 l~ i e I'd z e II i a a priori, przy czym aprioryzm (mowa tu o apfl~ryzmle ~maarkowanym, gdyz tylko w takiej postaci przejawia sie nowozytny apnoryzm) n iekt o ry m p rzy n ajm n i ej twi erdz en io m mate.11Ialyki p rzyp i s uj e charakter s q d ow s y nt et y cz n y ch. E mp I r y z mum i ark 0 wall y wreszcie rozroznia tzw. matematyke czystill tzw. matematyke stosowanq i It wa z a Iw i e rd z e n i a m a t e 111 atyki czy s t ej za t wi er d z e n i a a priori. p r z y p i suj qc im jedn ak charakter s q d ow alia l i ty c z ny ch, w 111 a tema tyee s 10- s ow a n e] n a t o m i a s t z n aj duj e um i ar kow a n y em p i r y z m obok p ew n y c li tw i er d z en a n al i ty c z n y ch t akz e twierdzenia s y II 1 ely c z II e, ale te ostatnie uwaza za twierdzenia em p i r y c z n e tzn.

za oparte na doswiadczeniu, '

MATEMATYKA CZYSTA I MATEMATYKA STOSOWANA .)( Na czyrn p~le~a roznica pomiedzy maternatyka czysta a matematyka stosowana? R6zmca ta polega na rozmaitym sposobie rozumienia termin6w ma~~matycznych. Najlepiej moze uda sie jq wyjasnic na przykladzic geo.met~lI. W geome.trii wystepujq terminy takie jak bryla, kula, szescian, ~tozek .Itp. ~y~tl(puJil one rowniez w mowie codziennej, kt611\. poslugujemy sre w Zy~lU praktyczn~m, nie. uprawiajac matematyki. Kazdy z tych wyraz6w posiada w mowie codziennej sens empiryczny, tzn. taki, iz dostarc.za nam .on metody, wedlug kt6rej, opierajac sit( na doswiadczeniu (na.swladectwle zmyslow), mozemy sie przekonac, czy dany przedmiot ~~zn~ tym ~yrazem nazwae, czy tez nie. Na przyklad sens wyrazu szesctan Jest taki, ze kazdy, kto wiqze ten sens z wyrazem szescian, potrafi,

38

Knzimicrz Ajdukicwicz - Zagadnienia i kierunki fllozofli

HI - Zngndnicnia zr6dln poznania

39

liczac sciany danej mu w spostrzezeniu bryly, mierzqc kq,ty i boki jej scian, przekonac sie (w granicach bledu pomiaru) doswiadczalnie, czy bryla ta jest szescianem, czy tez nie. W metode, wedlug ktore] mozna si~ 0 tym przekonac, uzbraja nas sam sposob rozumienia wyrazu szescian, przepisany dla tego wyrazu przez mowe potoczna, Ot6z uprawiajac geometric mozna tenniny wsp6lne jej i mowie potocznej brae w tym samym mniej wiecej sensie co w mowie potocznej, a wiec w sensie empirycznym, tzn. takim, kt6ry pozwala (niekt6re przynajmniej) zdania z termin6w tych zbudowane rozstrzygac na podstawie doswiadczenia. Jezeli uprawiajac geometric, nadajemy jej terminom sens ernpiryczny, to uprawiamy jajako galq,z matematyki stosowanej.

Istnieje jednak mozliwosc innego sposobu uprawiania tej nauki. Przy tym innym sposobie poslugujemy si~ wprawdzie takimi samymi wyrazami jak te, kt6rych si~ uZywa przy uprawianiu geometrii jako galezi maternatyki stosowanej, ale zrywamy calkowicie z wlasciwyrn matematyce stosowanej i mowie potocznej rozumieniem jej terminow, Terminy takie, jak kula, szescian pozbawiamy tego znaczenia, jakie one mialy w mowie potocznej, a w szczegolnosci pozbawiamy je wszelkiego empirycznego sensu. Pozbawiwszy je tego znaczenia, wyposazamy je w nowe znaczenie lub, jak si~ tez wyrazamy, konstytuujemy dopiero ich znaczenie. Czynimy to niekiedy za pomoca definicji wyraznych, Kazda jednak definicja wyrazna jakiegos terminu polega na sprowadzeniu tego terminu do innych terminow, Wyrazna definicja jakiegos terminu pozwala mianowicie kazde zdanie zawierajace tennin definiowany przetlurnaczyc na zdanie, w ktorym tennin ten jest zastapiony przez inne tenniny uzyte w definicji. Na przyklad definicja kula jest to bryla, ktorej pewien punkt jest rowllo oddalony od kazdego punktu jej powierzchni pozwala kazde zdanie zawierajace wyraz kula, przelozyc na zdanie, w ktoryrn wyraz kula juz nie wystapi, lecz bedzie zastapiony przez wyrazenie bryla, ktorej pewien punkt jest rowno oddalony odkaidego punktu jej powierzchni.

Powstaje wobec tego pytanie nastepujace: Wyrazy takie jak kula, szescian itp, sprowadzamy za pomoca definicji do innych terminow geometrycznych, zerwawszy uprzednio ze znaczeniem, jakie definiowane przez nas tenniny posiadaly w mowie potocznej. Jaki jednak sens nadajemy tym terminom, do ktorych sprowadzamy przez definieje owe definiowane przez nas terminy? Bye moze, ze i te terminy sprowadzimy przez dalsze definicje do innych znowu terminow, ale nie bedziemy mogli cofac sie w ten spos6b w nieskonczonosc i bedziemy musieli ten lancuch de-

finicji przerwac gdzies na takich terminach, kt6re bl(dq stanowic punkt wyjscia dla calego naszego systemu definicji. Nazwijmy te tenniny wyjsciowe tenninami pierwotnymi. W jakim znaczeniu bierzemy owe term iny pierwotne? Czy bierzemy je w znaczeniu zastanym, tzn. w tym znaczeniu, kt6re terminy te juz przedtem posiadaly w mowie potocznej, czy tez i przy nich zrywamy z ich dotychczasowym znaczeniem i dopiero znaczenie to konstytuujemy? Otoz uprawiajqc geornetrie jako galilZ rnatematyki czystej, a nie stosowanej, rowniez przy terminach pierwotnych, zrywamy z ich dotychczasowym potocznym znaczeniem i znaczenie terminow pierwotnyeh rowniez dopiero konstytuujemy.

Ale - powie rnoze ktos - terminow pierwotnych juz nie mozna definiowac, poniewaz sq one punktem wyjseia wszelkiej definicji, nie Moina zatem takze ich znaczenia dopiero konstytuowac, nadawac im dopiero znaezenia, lecz trzeba chyba przynajmniej te terminy pierwotne brae w ich znaezeniu zastanym, w znaczeniu, jakie one posiadaja w mowie potocznej. Rozumowanie takie byloby jednak bledne. Z tego, ze termin6w pierwotnyeh nie mozna definiowac za pomoca definicji wyraznych, nie wynika wcale, ze nie mozna ieh znaczenia ukonstytuowac, tzn. ze nie mozna nadac im dopiero znaczenia. Co trzeba bowiem zrobic, aby nadac jakiernus wyrazowi pewne znaczenie? Trzeba ustalic dla pewnego kregu osob, ktore tym wyrazem beda si~ poslugiwaly, pewien okreslony spos6b jego rozumienia. Wszyscy uczac sie od dziecinstwa mowy ojezystej, wprowadzeni zostalismy przez naszych rodzic6w i wychowawc6w w pewien okreslony sposob rozumienia wyraz6w tej mowy. Niewiele jest jednak stosunkowo takich wyrazow mowy ojczystej, w ktorych rozumienie wprowadzeni zostalismy przez podanie nam ich definicji. Istnieje wiec niewqtpliwie inny sposob wprowadzania nas w pewien okreslony sposob rozumienia wyrazow - niz definicja. Z takiego wlasnie innego sposobu korzysta sie na przykJad przy uczeniu sie mowy obcej tzw. metoda bezposrednia, Przy tej metodzie nie dyktuje nauczyciel uczniowi tzw. sl6wek, tzn. nie podaje mu przekladu wyrazow mowy obcej na wyrazy jezyka, kt6ry uczeri juz rozumie, lecz nauczyciel mowi od razu calymi zdaniami obcej mowy. Nauczyciel jezyka francuskiego pokazuje na przyklad palcem raz stol i wypowiada zdanie c 'est une table, drugi raz pokazuje ksiazke i rnowi c 'est un livre, trzeci raz pokazuje olowek i m6wi c 'est un crayon, i uczen dorozumiewa sie nie tylko, ze table znaezy stol, livre znaczy ksiqika itd., ale dorozumiewa si~ tez, ze zwrot c 'est znaczy tyle, co abstrakcyjne zupelnie wyrazenie to jest. W podobny sposob nauczylismy.si~jako dzieci

40

Knzimierz Ajdukiewicz - Zagadnienia i kierunki filozofii

III - Zngndnienin zr6dln poznnnin

41

rozumiec mowe doroslych. Sluchajac wypowiedzi doroslych, wyglaszanych odpowiednio do roznyeh sytuacji, nabylisrny umiejetnosci poslugiwania sie tymi wypowiedziami tak sarno jak oni i tym samym nauczylisrny sie te wypowiedzi rozumiec tak sarno, jak je rozumieli dorosli,

Ot6z w podobny sposob postepuje sie uprawiajqc tzw. czysta matematyke, przy konstytuowaniu znaczen wyraz6w pierwotnyeh, tj. tych, kt6re stanowia punkt wyjscia wszelkich definicji. Wypowiada sie mianowicie pewne zdania, zawierajace owe wyrazy pierwotne obok innych wyraz6w, ktorych okreslone rozumienie sie u sluchaeza zaklada. Sluchacz rna abstrahowac od znaczenia, jakie ewentualnie przedtem wiazal z terminami, ktore tu traktujemy jako terminy pierwotne, leez maja one dla niego caly sw6j sens czerpac z tyeh zdan. Wypowiada siC( na przyklad zdanie dwa punkty wyznaczaja jedna i tylko [edna prostq. Sluchacz rna zapomniec o znaczeniu, jakie wiazal dotyehczas z wyrazami punkt i pros/a, kt6re sa terminami pierwotnymi geometrii, zachowujac tylko dotychezasowe rozumienie terminow dwa, wyznaczajq jedna i tylko jednq, ktore nie nalezq do wyraz6w swoistych dla geometrii. Zapomniawszy 0 dotychczasowym znaczeniu wyraz6w punk/ i pros/a, rna on rozumiec te wyrazy tak, by m6g1 wierzyc w to, ze dwa punkty wyznaczaja zawsze jedna i tylko jednq prosta,

Owe zdania, kt6re w opisany wyzej spos6b konstytuujq znaczenie termin6w pierwotnych geometrii, nazywa sie aksjomatami tej nauki. Aksjomaty odgrywajq role podobna do tej, jakq spelniaja r6wnania z kilku niewiadomymi. Uklad rownan, zawierajacych dwie lub wiecej niewiadomych, wyznacza w pewnym sensie ich wartosci. Wartosciarni niewiadomych sq mianowicie te liczby, kt6re, wstawione za niewiadome, spelniaja te r6wnania, tzn. przernieniaja je we wzory prawdziwe. Podobnie tez aksjomaty okreslaja znaczenie zawartych w nich termin6w pierwotnyeh, kt6re wystepuja w nieh jako wyrazy 0 niewiadomym znaczeniu. Okreslajll one mianowicie te znaczenia jako takie, ktore nalezy wiqzac z terminami pierwotnymi, aby aksjomaty te sie sprawdzily.

Z uwagi na to, ze aksjomaty okreslaja w spos6b wyzej opisany znaczenie zawartych w nieh termin6w pierwotnych, nazywamy je tez definicjami uwiklanymi, odrozniajac je od definieji wyraznych. Oefinieje bowiem wyrazne podaja dla terminow, kt6rych znaczenie okreslaja, ieh r6wnoznaczniki, podajq niejako wprost ieh wartosc; tymezasem aksjomaty nie podaja r6wnoznaeznik6w dla termin6w, ktorych znaezenie konstytuuja, ale pozwalajll je jakos wyposrodkowac, podobnie jak uklad rownan pozwala wyposrodkowac wartosci zawartych w tych r6wnaniach niewiadomyeh.

Mozna wiec uprawiac geometrie abstrahujqc od potoeznego sensu terminow geometryeznych, lecz konstytuujac za pomoca systemu definicji uwiklanyeh i definicji wyraznych ich znaezenie. Gdy jl\. w ten sposob uprawiamy, uprawiamy geometric jako galllz matematyki czystej. Zasadnicza roznica miedzy uprawianiern geometrii czystej i geometrii stosowane polega na tym, ze w geometrii stosowanej terminy geometryezne majq okreslone znaezenie niezaleznie od aksjomatow i to przy tym znaezenie empiryczne, dzieki kt6remu 0 prawdziwosci zdan z tych termin6w zbudowanyeh mozna sie przekonac na drodze empiryeznej, gdy natomiast w geometrii ezystej terminy geometryezne nie posiadaja innego sensu niz ten, ktory dla nich wyznaczajq aksjomaty: znaczq mianowicie to, co powinny znaczyc, jesli aksjomaty maja bye prawdziwe, i nie posiadaja zadnego sensu empirycznego.

POGLJ\D EMPIRYZMU UMIARKOWANEGO

Otoz zdajac sobie sprawe z tego, ze matematyke mozna uprawiac blldz jako matematyke czysta, bqdz jako maternatyke stosowana, twierdza empiryey umiarkowani, ze matematyka czysta jest nauka aprioryczna, ktora ani nie potrzebuje sankcji doswiadczenia, ani nic potrzebujc obawiac sie tego, aby jej twierdzenia zostaly przez doswiadczenie kiedykolwiek obalone, poniewaz terminy matematyki ezystej nie posiadaja w og61e sensu empirycznego. Co do matematyki stosowanej natomiast, twierdzq empiry.;;y umiarkowani, ze moze ona bye uprawiana tylko jako nauka ernpi.ryczna. Aksjomaty, tzn. naezclne twierdzenia przyjmowane w matematy-

ce bez wyprowadzania ieh z innyeh twierdzen, Set - 0 He idzie 0 rnatematyke stosowanq - tylko hipotezami, kt6rc mozna, konfrontujqc ieh Iogiczne nastepstwa z doswiadczeniem, potwierdzie lub obalic.

POGLJ\D EMPIRYZMU SKRAJNEGO

Empiryzm skrajny jest doktryna starsza, pochodzqca z okresu, w ktorym nie znano jeszcze rozroznienia matematyki czystej i matematyki stosowanej. Mowiqc 0 matematyee i uwazajqc jq za nauke ernpiryczna, mieli empirycy skrajni na rnysli rnaternatyke stosowana i co do niej nie roznili siC( w swyeh pogladach od empiryk6w umiarkowanych, kt6rzy rowniez marematyke stosowana uznajq zanauke empirycznq, Myslicielom gloszacym haslo empiryzmu skrajnego nie znana byla taka postac nauki, jaka przedstawiaja rozne galezie matematyki czystej.

42

Kazimierz Ajdukicwicz - Zagadnienia i kierunki filozofii

III - Zagadnienia zr6dln poznania

43

KONWENCJONALIZM

Przedstawiciele empiryzmu umiarkowanego, przyznajac matematyce stosowanej charakter nauki empirycznej, Iq,czq, niejednokrotnie teraz poglqd z doktrynq, ktorq, okresla sie mianem konwencjonalizmu. Poglqd, ii matematyka stosowana jest nauka empiryczna, sprowadza sie do twierdzenia, ze jesli terminy wystepujace w zdaniach matematycznych wezmiemy w ich zastanym w mowie potocznej znaczeniu, to 0 prawdziwosci lub falszywosci tych zdau przekonae sie mozerny tylko na drodze doswiadczenia. A wiec na przyklad, jesli terminy geometryczne zawarte w zdaniu suma kqtow w trojkqcie wynosi J 80° - wezmiemy w ieh potocznym znaczeniu, to 0 prawdziwosci tego zdania przekonac sle mozna tylko na drodze doswiadczenia. Otoz poglad ten - zdaniem niektorych myslicieli, zastanawiajacych siC( nad charakterem twierdzen matematyki - wymaga pewnych modyfikacji. Zwracaja oni mianowicie uwage na to, ze w wielu wypadkach potoczne znaczenie termin6w matematycznych nie wyznacza metody, ktora by pozwolila na podstawie danych doswiadczenia rozstrzygac 0 prawdziwosci twierdzen matematyki. Tym samym wypowiadaja opinie, ze przy potocznym rozumieniu termin6w matematyki niektore jej twierdzenia - a chodzi tu przede wszystkim 0 niekt6re twierdzenia geometrii - na drodze doswiadczenia rozstrzygnac sie nie dajq, Nie twierdza jednak, ie daj'l siC( one rozstrzygnac niezaleznie od doswiadczenia, tzn. a priori, ale zwracajq uwage na to, ze potoezne znaczenie terrninow geometrycznychjest nie dose ostre na to, by mozna bylo najakiejkolwiek drodze rozstrzygnac zdania zawierajqce te terminy. Niedostateczna ostrosc znaczen terminow bywa czesto przyczyna, dla kt6rej pewne zdania zawierajqce taki termin S'l nierozstrzygalne.

Wezmy, na przyklad wyraz potok. Potoczne znaczenie tego wyrazu uzbraja nas w rnetode, kt6ra na podstawie danych doswiadczenia pozwala nam, gdy patrzymy na plynaca wode, w wielu wypadkach rozstrzygnqc, czy mamy j'l nazwac wyrazem potok, czy tez mamy jej odmowic tej nazwy. Wisly pod Warszawr; nie nazwie nikt potokiem, kto wyraz ten bierze w jego zwyczajnym znaczeniu, Wisll( blisko jej zrodel natomiast nazwie sie niewatpliwie potokiem. Gdy jednak postepowac bedziemy od zrodel Wi sly wzdluz jej biegu, natrafimy na pewno na takie miejsca, w kt6rych w zaden sposob nie potrafimy rozstrzygnae, ezy Wisla w tym miejscu jest jeszcze, czy nie jest juz potokiem. Mozemy mierzyc szerokose i glebekosc Wisly w tym miejscu, ale nie nam to nie pomoze w rozstrzygnieeiu pytania: Czy Wisla w tym miejscu jest potokiem? Natomiast gdyby-

. smy sie urnowili, ze przez potok rozumiec bedziemy tyle, co plynqca struga wody, ktorej przecietna roczna szerokosc wynosi tyle a tyle metrow i gl€bokosctyle a tyle metrow, to po tej umowie poprzednie trudnosci zniknq; opierajac sie na danych doswiadczenia potrafimy w kazdyrn miejscu biegu Wi sly rozstrzygnac, czy jest ona w tym miejseu potokiem, ezy tez nie.

Ot6i, zdaniem niekt6ryeh, w podobnym sensie jest nieostre potoezne znaczenie pewnyeh termin6w geometryeznyeh, w szczegolnosci zas nieostre jest m.in. znaczenie potoezne zwrotu odcinek a jest rowllY odoinkowi b. Zwracajq oni mianowicie uwage na to, ze przy potoeznym rozumieniu tego zwrotu niepodobna, gdy odeinek a jest oddalony od odcinka b, na podstawie danyeh doswiadczenia rozstrzygnac pytania, ezy odcinek a jest rowllY odcinkowi b? Aby pytanie to rozstrzygnac, nalezy zaostrzyc znaezenie tego zwrotu przez odpowiednia umowe, ezyli konwencje (eonvenio = zgadzam sie, umawiam sie), podobnie jak to by to przy wyrazie potok. Zaleznie od tego, jaka bedzie ta umowa, podyktuje nam doswiadczenie taka lub innq odpowiedz na owo pytanie, kt6re dotyezylo r6wnosci dwu odcinkow, Doktryna ta, ktorej mysl zasadnicza staralisrny siC( tu

przedstawic, nosi nazwe k 0 II wen e jon a Ii z m u. .

Konwencjonalizm jest pewnq korektura umiarkowanego empiryzmu.

Godzac sie z nim bowiem co do tego, ze 0 prawdziwosci twierdzeri matematyki stosowanej przekonac siC( mozna jedynie przez doswiadczenie, konwenejonalizm uzupelnia tl( teze tylko pewnym dodatkiem. Twicrdzi on mianowieie, ie 0 prawdziwosci twierdzeri matcmatyki stosowanej przekonac sil( mozna jedynie przez doswiadczenie, po odpowiednim zaostrzeniu potoeznego sensu terminow matematycznych, dokonanym w spos6b konwencjonalny.

POGLf\D APRIORYZMU UMIARKOWANEGO. NAUKAKANTA

?dmiennie zapatruje siC( na charakter twierdzen matematyki aprioryzm (ur~l1arkowany). Rowniez i jego przedstawiciele, mowiac 0 matematyce, maJ'l na oku - podobnie jak empiryey skrajni - maternatyke stosowana, tzn, nauke, kt6ra nie konstytuuje dopiero znaczen swoieh termin6w za pomoca d~~~icji ~raZnych oraz za pomocq aksjomat6w odgrywaiacych role definicji uwiklanych, lecz przejmuje znaczenia tych terminow od mowy potocznej, wzbogacajac tylko jej slownik i aparat pojeciowy za pomoca definicji wyraznych. 0 twierdzeniach tak pojmowanej materna-

44

Knzimierz Ajdukiewicz - Zagadllie"ia i kierunki filozofii

III - Zagadnieniu zr6dla poznania

45

tyki, a w szceegolnosc! w jej naczelnych zalo~eniach, ezyli aks~o~ata~h, sadza jednak apriorysci, ze nie sa to twierdzenia, kt6r~ uzas~dmae mo~na tylko na drodze doswiadczenia, ani tez nie sq to zda~ta anah~czne, kt~re by po prostu tylko wyluszezaly .sens ~awartyc~l ". nich tennm6w: AksJ.omaty matematyki s~ wedlug apnorystow.~amaml sy~t~tyeznyml a pnori. Wezmy na przyklad aksjomat geometrii, kt~~ glosi, ze ~rzez punkt po~ lozony poza dana prosta mozna na plaszczyzme p~ez me. wyznaczonej poprowadzic jedna i tylko jednq prosta do dan.eJ _prosteJ r~wnole~I~. Aksjomat ten jako zdanie matematyki stosowanej n~e stano~l. skladnika definieji uwiklanej, konstytuujacej sens uzytych w rum tennmow geometrycznych ani nie stanowi tylko rozwiniecia potocznego s~n~u zawartych w nim tennin6w, jest on zatem sadem syntetycznym. Ale me Jest on sadem syntetycznym opartym na doswiadczeniu. Tego bowiem! co on glosi, me potrafimy doswiadczalnie zbadac, Niemniej jednak stwl~rd~amy ten aksjomat z calq pewnoscia i czujemy sie do tego uprawmen~. Wyst~czy bowiem sprobowac sobie wyobrazic prosta i punkt poza rna po~?~ony; wtedy widoczne jest od razu, ze przez ten punkt mozna poprow?~lc Jed~~ i tylko jedna rownolegla do danej prostej. Czysta wyobrazma,. a me doswiadczenle zmyslowe stanowi dostateczna podstawc do wyda~l~ tego sadu bez odwolywania sie do doswiadczenia. Gl6wnym przedstawicielem powyzszego pogladu na charakter aksjornatow matematyki by} filozof niemiecki XVIII wieku, Immanuel Kant.

Nie wdajac sie tu dla braku miejsca w polernike z ty~ - nie~lusznym, zdaniem naszym - pogladern na aprioryczny charakter twierdzen mat~m~tyki stosowanej, nadmienimy tylko, ze doznal on powaznego. zachwiania wskutek rozwoju matematyki w XIX i XX wie~u. W ~X wieku zostaly mianowicie zbudowane w ramach matematyki czystej tzw. geometne nieeuklidesowe, w kt6rych przytoczony wyzej dla przykladu aksjomat o rownoleglych zastapiony jest przez aksjom~ty z nim ,~iezgodne. P~eprowadzajqc w duchu konwenejonalizmu analize tych. rozny.ch ~ystemo~ geometrii niceuklidesowych, wykazal uczony francuski He~n Pomca~e,.ze kazdy z tych niezgodnych rniedzy soba systernow geo~etr.lI, podobn .. e jak i system geometrii Euklidesowej, gdy Sll( go. rozwa~a Ja~o. ~al.~z matematyki stosowanej, daje si(( uzgodnic z doswiadczeniern, jesli SIC( tylko w odpowiedni sposob dokona zaostrzenia potoc.znego sensu zawart_Ych w nich terminow geometrycznych. Na koniec, w wieku XX wykazal tworea tzw. teorii wzglednosci, Albert Einstein, ze obierajac za podstawe geometric nieeuklidesowa, doehodzimy na drodze doswladczenia do prostsze-

go systemu fizyki, niz gdybysmy za podstawe obrali system geometrii Euklidesowej, ktora Kant uwazal za jedyna geornetrie prawdziwa i niewqtpliwa a priori. Po blizsze infonnacje w tych sprawach odeslac musimy czytelnika do literatury specjalnej.

Na zakonczenie tych uwag, poswieconych sporowi miedzy aprioryzmem i empiryzmem w odniesieniu do twierdzen matematyki, wskazemy jeszcze na powazny problemat, ktory wyrasta przed aprioryzmem przyjmujacym, ze twierdzenia matematyki stosowanej majq charakter twierdzen syntetycznych a priori. Syntctyczne twierdzenia matematyki stosowanej wypowiadaja cos, co bezposrednio lub posrednio moze zostac przez doswiadczenie potwierdzone lub obalone. Na przyklad twierdzenie, ze suma kqtow w trojkqcie rowna sie dwom kqtom prostym, 0 He je bierzcmy w jego potocznym znaczeniu, a wiec traktujemy jako twierdzenie matematyki stosowanej, mozna poddac kontroli doswiadczenia, mierzqc katy jakiegos trojk~ta i dodajac do siebie znalezione ich miary. Otoz, jesli siC( przyjmuje, tak jak to czyni aprioryzm, ze prawdziwosc tego twierdzenia jest a priori zagwarantowana, to stajemy wobec zdumiewajacego faktu, ze a priori, a wiec z gory i nie odwolujac sie do zadnego w ogole doswiadczenia, potrafimy przewidziec wyniki przyszJych doswiadczen. Nie czekajac na przyklad na wyniki pomiaru k~tow trojk~ta, potrafie przewidziec z gory, jakie beda te wyniki. Nie jest to takie sarno przewidywanie wynik6w przyszlych doswiadczen, z jakim mam do czynienia, gdy na podstawie praw fizyki lub innej nauki przyrodniczej przewiduje pewne fakty, kt6re doswiadczenie pozniej potwierdza. Prawa fizyki i innych nauk przyrodniczych sq bowiem same oparte na doswiadczeniu; przewidujqc przyszle fakty na ieh podstawie przewiduje wyniki przyszlyeh doswiadczen na podstawie doswiadczen dotychczasowych. Prawa geometrii majq jednak wedlug aprioryzmu bye twierdzeniami, kt6re w ogole nie opierajq sie na doswiadczeniu. Przewidujac przyszle fakty doswiadczenia na podstawie praw geometrii, przewiduje je niezaleznie od wszelkiego doswiadczenia, opierajqc te przewidywania na samym tylko rozmyslaniu.

Dla empiryzmu wszelkiej postaci problemat ten nie istnieje. Empiryzm bowiem uwaza wszelkie syntetyezne twierdzenia geometrii stosowanej za takie same prawa empiryezne jak prawa nauk przyrodniczyeh. Analityczne zas twierdzenia geometrii s~ wprawdzie twierdzeniami a priori, ale tych doswiadczenie ani potwierdzic, ani obalic nie rnoze (por. str. 40-41).

Problemat tcnjest natomiast powaznym klopotem dla aprioryzmu, kt6ry musi wyjasnic, jak to sie dzieje, ze odciawszy sie ealkowicie od wszel-

46

Knzimicrz Ajdukicwicz - Zagadnienia i kierunki filozofii

III - Zagadnienia zr6dla poznania

47

kiego doswiadczenia, zamknawszy oczy, zatkawszy uszy itd. i nie korzystajac z dawniejszych doswiadczen, na drodze czystego tylko rozmyslania potrafimy przewidziec wyniki przyszlych doswiadczen. Aprioryzm musi wyjasnic tc( przedziwna harmonie, jaka zachodzi miedzy oderwanym odwszelkiego doswiadczenia rozmyslaniem a doswiadczeniern. Dla wyjasnienia tego rzekomego faktu widzial sie na przyklad Kant zmuszony do przyjecia, ze harmonia ta tlumaczy sie tym, iz przedmioty, z jakimi mamy w doswiadczeniu do czynienia, nie sq przedmiotami od umyslu niezaleznymi, lecz sa one wytworem umyslu, Proces spostrzegania nie polega - wedlug Kanta - na biemym tylko uobecnianiu sobie niezaleznie od nas istniejqeej rzeczywistosci, ale jest procesem tw6rczym; w procesie tym umyst nasz, pobudzony przez niezalezna od siebie rzeczywistosc, wytwarza sobie owe przedmioty, ktore nazywamy przedmiotami spostrzeganymi. Przedmioty te nie SE\; czyms w pelni rzeczywistym, ale SE\; tylko pewnego rodzaju naszymi zwidami czy tez zjawami. Otoz umysl produkujac te zjawy, kieruje sie w swej wytworczosci tymi samymi schematami, ktorymi kieruje siC( przy oderwanych od wszelkiego doswiadczenia rozmyslaniach. Tym sie tlumaczy, ze z tego, co dotyczy samego tylko schematu budowy przedmiotow danych w doswiadczeniu, potrafimy zdawac sprawe a priori, nie czekajac na doswiadczenie, i ze te aprioryczne przewidywania nasze zostana przez przyszle doswiadczenia potwierdzone. Hipoteza Kanta, uwazajaca przedmioty doswiadczenia, a wiec przedmioty skladajace siC( na otaczajaca nas przyrode, tylko za wytwor umyslu, jest jedna z postaci tzw. idealizmu, 0 ktorym bedzie mowa w pozniejszych rozdzialach tej ksiazki.

ISTOTA POZNANIA APRIORYCZNEGO WEDLUG FENOMENOLOa6w

Szczegolowe rozwazania poswiecaja poznaniu apriorycznemu zwolennicy glosnego wspolczesnego kierunku filozoficznego, zwanego fenomenologia, ktorej tworcq i glownym przedstawicielem byl niedawno zmarly filozof niemiecki Edmund Husserl. Mysliciel ten przyjmuje has to rownobrzmiace z haslem empiryzmu, ze wszelkie poznanie, ktore wychodzi poza wiedze czysto slowna, polegajaca na wyluszczaniu sensu wyrazow, musi sie opierac na doswiadczeniu, Jednakze haslo to posiada u Husserla inne znaczenie niz u ernpirystow, Empirycy bowiem, mowiac 0 doswiadczeniu, maja na mysli doswiadczenie zmyslowe, w kt6rym SE\; dane rzeczy i zjawiska fizyczne, albo introspekcje, w kt6rej sq dane zjawiska psychiczne. Husserl wskazuje jednakze na inna jeszcze forme doswiadczenia, w kto-

rej jakoby w nie mniej bezposredni sposob anizeli ten, w jaki doswiadczenie zmyslowe uobecnia nam przedmioty swiata fizycznego, a introspekcja zjawiska psychiczne, uobecniaja siq nam twory nie nalezace ani do swiata fizycznego, ani do psychicznego. Swiat fizyczny i swiat psychiczny tworzq razem swiat tworow realnych, znajdujacych sie w czasie. Poza tym swiatem realnym bytuje jednak, wedlug Husserla, swiat tworow idealnych, bezczasowych (mowimy bytuje, gdyz sam Husserl naucza ze nie

. .,

istnieje on w tym samym sensie jak swiat realnyj.iNalezq do niego tzw. idee, czyJi istoty rzeczy.

Owe istoty rzeczy Husserla sq czyrns dose tajemniczym, co w przyblizeniu odpowiada Platonskim ideom (por. str. 78 i nast.). Istota danej rzeczy jako egzemplarza danego gatunku jest ten gatunek wlasnie, a wiec na przyklad istotq przedmiotu, ktory teraz piszac trzymam w rece, jako piora jest gatunek pioro, istota tego rysunku, ktory jest narysowany na kartce lezacej przede mna, jako kwadratu jest gatunek kwadrat (kwadrat w ogole) itp. Otoz twierdzi Husserl, ze owe istoty rzeczy mogq bye nam dane rownie bezposrednio, jak bezposrednio sq nam dane ciala w spostrzezeniu zrnyslowym, Spoglqdam na przyklad na czerwone sukno, pokrywajace moje biurko, zmysfowo spostrzegam tc( oto konkretna rzecz, ale przy tej okazji umysl moj zdaje sobie sprawe, na czym polega istota czerwieni w ogole, Takie zdawanie sobie sprawy z istoty czerwieni rna wed lug Husser~a bye tez postacia bezposredniego doswiadczenia, odmiennq od doswiadczenta zmyslowego. Roznice rniedzy jedna a druga forma rzekomego doswiadczenia analizuje Husserl szczegolowo. Ot6z takie doswiadczenie, w ktoryrn nam sq rzekomo bezposrednio dane istoty rzeczy, nazywa HusserI wglqdem lV istote (Wesellsschau). Na podstawie takiego wgladu w istote rnozemy, wed lug Husserla, dochodzic do twierdzen niewatpliwie pewnych, ktorych nie moglibysmy zdobyc na podstawie doswiadczenia zmyslowego. Tak na przyklad wglad w istote czerwieni dostarcza nam pewnosci, ze czerwien jest nieodlaczna od przestrzennej rozciaglosci, ze wiec wskutek tego kazda rzecz czerwena musi posiadac przestrzennq rozciaglos~. Twierdzenie, ze co jest czerwone, to jest tez rozciagle, jest twierdze~lem ogolnym, nie moze wiec bye oparte na jednorazowym spostrzezem~ zmysfowym, bo ~a takiej podstawie mozna oprzec co najwyzej twierdz:me, ze. ten oto tutaj przedmiot czerwony jest rozciagly, Nie jest to tez twicrdzenie zdobyte na drodze indukcji z wynikow wielu spostrzezen zmysfowych, albowiem wnioski indukcyjne nie s~ pewne, a nasze twierdzenie jest niewqtpliwe. Twierdzenie, iz to, co jest czerwone, to jest tez

48

Kazimicrz Ajdukiewicz - Zagodnienia i kierunki fllozofli

III - Zagadnicnia zr6dla poznania

49

rozciagle, nie opiera sie tez tylko na analizic sensu znaczen zawartych w nim wyrazow, nie jest wiec twicrdzeniem analitycznym. Jest to wiec twierdzcnie niezalezne od doswiadczenia zmyslowego, zatem twierdzenie a priori, a zarazem nic jest one twierdzeniem analitycznym, jest zatem twierdzeniem syntetycznym a priori.

Wedlug fenomenologow aksjomaty matematyki sa slownym sformulowaniem wiedzy zdobytej 0 liczbach i innych idealnych tworach matematycznych przez uprzcdnio dokonany wglad w istote, Wyrazy takie jak liczba naturalna, punkt, prosta, plaszczyzna itd., nie sq nazwami realnych przedmiotow, dostepnych zmyslowernu doswiadczeniu. Sq to nazwy przcdmiotow idealnych, ktore mega nam bye bezposrednio dane przez te postac doswiadczenia, ktor'l fenomenologowie nazywaja wglqdem w istote, Przez ten wglad w istote poznajemy pewne wlasnosci, stosunki itd. owych tworow idealnych, 0 ktorych traktuje matcmatyka, i z wiedzy zdobytej na tej drodze zdajemy sprawe, formulujac aksjomaty. Za pomocq aksjomatow nie konstruujc sie - mowiq fcnomenologowie - zadnych tworow idealnych, jak niektorzy sadza, Tworow idealnych dekretem ludzkim nie mozna tak sarno stwarzac, jak i przedmiotow rcalnych. Swiat tworow idealnych bytuje niezaleznie od naszcj mysli; zadaniem matematyki i innych nauk apriorycznych jest swiat ten poznac, Poznajemy go wyprowadzajac z aksjornatow na drodze logiczncj dedukcji rozne wnioski. Same jednak aksjomaty nie SQ z powietrza wziete, nic sq tez konwencjonalnymi ustaleniami, lecz sa wyrazcm wiedzy zdobytej przez poprzedzajace wszelka dedukcje poznanie idealnych przedmiotow matematyki za pornoca wgladu w istote, Matematyka, ktora opieralaby sie na aksjomatach z pow ietrza wzietych, zadekretowanych tylko kaprysem uczonego, a nie poparta wgladern w istote, bylaby jako calosc zawicszona w powietrzu, i tym samym pozbawiona wszelkiej wartosci poznawczej zabawa,

Latwo sobic zdac sprawe z tego, ze powyzsze poglady fenomenologow dotycza tylko matematyki stosowancj, tzn. takiej, w ktorej zawarte w jej twierdzeniach terrniny bierze sie w sensic zastanym w mowie potocznej. Empiryzm umiarkowany twierdzi, ZC aksjomaty matematyki stosowanej SQ dostepne jedynie sprawdzcniu cmpirycznemu, 0 He przypadkiem ktorys z nich nie rna charakteru zdania analitycznego. Fenomcnologia natomiast przypisujc tym nieanalitycznym aksjomatom rowniez charakter sqdow a priori. Uznajac uprawnicnie do wydawania sadow syntetycznych a priori, opowiada sie fenomenologia po stronie aprioryzmu umiarkowanego.

N~e wdaji\.c. sie w blizs~'l analize k~tyczni\. pogladow fenomenologow, ogram.~z~my Sl~ ~Iko do jednej uwagi, ktore] nie mozemy na tym miejscu bh~eJ ro~wmQc. To, co fenomenologowie nazywaja wglqdem w istote, m~zna t~z .nazwac uwaznym wzywaniem sie w znaczenie wyraz6w. W ta~lm razle,Jedn~ tw.ierdzenia zdobyte na drodze wgladu w istote mozna tez nazwac ~damaml opartyrni na uwaznym wzyciu sie w znaczenie wyr~z6w. Zdania zas na takiej podstawie oparte wyluszczajq tylko znacz.eme zawartych w nich termin6w i jako takie sa zdaniami analitycznymi. ~obcc t~go n:udnosci podnicsionc przez fenornenologow przeciwko empiryzmowr umtarkowanemu traca grunt pod nogami.

RACJONALIZM I IRRACJONALIZM

. ~rzech~dzimy obecnie do ornowienia drugiej pary przeciwstawnych so?l~ kle~o~: racjonalizmu i irracjonalizmu - albo inaczej antyirracjonalizmu I Irr~c~onahzmu. Hasla racjonalistycznc wystepowalv niejednokrotnie w dZI~J?ch mysli ludzkiej. Nejwleksze swe nasilenie i najwi~kszy wplyw ?a dZle~~ zyska~ one jednak ~ wiek~ XVIII, stanowiqc istotny skladnik ideologli tzw. ~Ieku o~~lec~m.a. R~cJo~alizm glosi kult poznania racjonalnego - przeclwstawl~J'lC Sll( rrracJonahzmowi, kult poznania zdobytego ~a, drodze przyrodzonej - przeciwstawiajq_c sie poznaniu czerpiqcemn ze zrode! nadprzyr~dzonych, glosi kult intelektu - przeciwstawiaji\.c sie UCZ~CIU. Wszystkie te S~o~u!owania sajednak og6lnikowe, malo uchwytn~ 1 mogq latw~ s~ae Sll( zrodlem nieporozumienia. Haslo racjonalizmu me ~ostal? bod~J nigdy wyraznie (a wiec w taki sposob, jaki racjonalizm ll~vaza zaJ~dYnte wlaSciw_y) sformul~wane.~~alizm ceni takie pozna- 11I~, dla ktorego~~~~I¥-J~st p_,?~name naukowe al~o aokladniej, ktorcgo wzor~m s~.nauKI E_1~~~~~~czn~ 1 p~yr9_g~~~~. O~r2!uc_a zas poznanie, j,oWol!l.l.!!-~~~~W1__e.~u~,. wszel~I'?_prze_czuc~~, jasnowidztwa, magiczI.l~~ ":~y ltd: Nle Jest jednak rzeczq Iatwa zdac sprawe z tego, co -Q(j:

I ozma ~ozna.me .n?ukowe od tamtych innych postaci poznania.

Mo~e ~aJlep~eJ uda sil( scharakteryzowae poznanie naukowe przez p~dkresleme dwo.ch postutatow, ktoryrn musi one czynic zadosc, PoznaIl.'em na~kowym Jest tylko taka tresc myslowa, ktora, po pierwsze _ daje SIC( drugiemu z?kom,u~i.kowac w slowach rozumianych doslownie, tj. bez Jl~enosnr, porownan ~ innych polsrodk6w przekazywania mysli, Po drugl~ - do ~tulu poznarua naukowego roscic sobie moze pretensje tylko takie 1~lcrdzen .. e, o. kt6r~g,o. sl~sznosci lub nieslusznosci moze si~ w zasadzie pI zckonac kazdy, jesli sre tylko znajdzie w odpowiednich warunkach

50

Kazimierz Ajdukiewicz - Zagadlliellia i kierunki filozofii

I1J - Zagadnienin zr6dla poznnnin

51

zewnetrznych. Slowem, poznanie naukowe jest poznaniem intersubiektywnie komunikowalnym i intersubiektywnie kontrolowalnym.

Ta wlasnie intersubiektywnosc jest - jak sic zdaje - charakterystyczna cecha poznania racjonalnego. R a cj 0 n ali z m, ceniac tylko poznanie racjonalne, sprowadzalby siC( wiec do pI' Z Y Z II a wall i a wart 0 sci tylko p o z n a n iu tnrers ub t ekt yw n t e ko m u n ik o w al n em u i ko II t 1'0 Iowa In e III 11. Motywem, dla kt6rego racjonalizm tylko takie poznanie ceni, jest motyw spoleczny. Racjonalizm glosi, ze tylko wtedy wolno glosic swoje przekonanie i domagac siC( dla niego powszechnego uznania, gdy daje siq ono w spos6b dokladny wypowiedziec w slowach i gdy kazdy moze siC( (w zasadzie przynajrnniej) przekonac 0 jego slusznosci lub niestusznosci. Idzie tu po pierwsze 0 to, by spoleczenstwa chronic przed opanowaniem ich przez niezrozumialy frazes, majq,cy mimo to nieraz silny oddzwiek uczuciowy i wplywajacy skutkiem tego na postepowanie poszczeg6lnych jednostek i cale ruchy spoleczne, a po drugie,. idzie o ochrone przed bczkrytycznym przejmowaniem poglqdow gloszonych przez ich wyznawc6w nieraz z cala sila przekonania, ale niedostepnych sprawdzeniu przez innych, a wiec przynajmniej podejrzanych 0 to, ze sq falszywe. Idzie wiec 0 ochrone spoleczenstwa przed nonsensem i przed falszem. Postulat ten wydaje sie r6wnie rozsadny jak przepis wladz kolejowych, kt6ry uprawnia pasazera do przejazdu dopiero wtedy, gdy ten moze siC( wszelkiej kontroli wykazac wai:nym biletem, a nie wtedy juz, gdy pasazer za przejazd zaplacil, ale biletu okazac nie moze lub nie chce. Zaplata za przejazd odpowiada w tym por6wnaniu prawdziwosci twierdzenia, gotowosc wykazania sie biletem odpowiada moznosci przekonania sie przez kazdego, czy twierdzenie to jest, czy nie jest sluszne.

Poznanie racjonalne placi jednak za sw6j intersubiektywny charakter wysokq cene, Staje sie schematyczne, abstrakcyjne i traci sw6j intymny kontakt z przedmiotem. Wyjasnijrny to zdanie na przykladzie. Kazdy posiada dokladna znajornosc swoich wlasnych przezye. Gdy odczuwam jakis b61, to jest on mi dany w calej swej konkretnosci i we wszelkich swych odcieniach. Sprobujmy jednak to, co nam 0 tym naszym wlasnym b6lu jest wiadome, wyrazic bez przenosni w slowach dla kazdego niedwuznacznie zrozumialych. Spostrzezemy od razu, jak malo potrafimy bez przenosni wypowiedziec z tego, co sami 0 naszym b6lu wiemy. Potrafimy moze wskazac, w kt6rym miejscu b61 odczuwamy, potrafimy okreslic w przyblizeniu silC( b6lu. Poza tym siegniemy do przenosni, okreslajq,c b6l jako szarpiacy, klujq,cy, palacy, ostry, tepy lub tp. (sa to bowiem przeno-

snie: jakby kto szarpal, jakby kto kill/ itp.). Ale mimo uzycia tych przenosni nie potrafimy za pomoca sl6w nikomu dostarczyc tej wiedzy o naszym b6lu, kt6r~ sami posiadamy. Mniej jaskrawo wystepuje ta nieudolnosc mowy, ta jej niedostatecznosc dla oddania pelni konkretnej wiedzy 0 przedmiotach i zdarzeniach, kt6rych dostarcza bezposrednie z nimi obcowanie, gdy poslugujemy sie niq dla opisu przedmiot6w danyeh w doswiadczeniu zmyslowym. Ale zaznacza siC( ona i tutaj: gdy chce na przyklad okreslic barwe jakiegos przedmiotu i nazywam j'l czerwona albo jasnoczerwonq, albo jeszeze dokladniej, zawsze to okreslenie moze r6wnie dobrze przystawac do calej skali roznych odcieni barwy. To zatem z naszej wiedzy 0 przedmiotach danych nam w spos6b bezposredni, co potrafimy drugiemu zakomunikowac, jest tylko schematem, jest zawsze tylko abstrakcja, kt6rq, sluchacz moze na wlasna odpowiedzialnose wypelnic konkretna trescia, niekoniecznie pokrywajaca sit( z tq, jaka pragnelisrny mu za pomocq naszych sl6w opisac. To, co z naszej wiedzy 0 przedmiotach potrafimy oddac w slowach, nie zastapi bezposredniego z nimi obcowania, zachowa zawsze pewien dystans i nie bedzie wyrazem takiego intymnego z nimi kontaktu jak ten kontakt, kt6ry z nimi nawiazujemy przez ich spostrzezenie (jesli idzie 0 przedmioty swiata fizycznego) lub ich przezycie (jesli idzie 0 wlasne zjawiska psychiczne).

TC( schernatycznosc, abstrakcyjnosc i ten brak intymnego kontaktu z przedmiotami zarzucaja przeciwnicy hasla racjonalistycznego poznaniu racjonalnemu. Uznajajego donioslosc przede wszystkim dla praktyki, dla dzialania, odmawiajq mu jednak tej pelni, jaka posiada poznanie uzyskiwane przez bezposredni kontakt z przedmiotami, a nie dajace sie intersubiektywnie w slowach wypowiedziec. Uporninajq sil( wiec 0 przyznanie temu niewyrazalnemu poznaniu co najmniej takiego respektu i powazania.jakie naleza siC( poznaniu racjonalnemu. W ostatnich czasach gl6wnyrn oponentem racjonalizmu byl filozof francuski Bergson, kt6ry poznaniu racjonalnemu (nazywa on je analiza) przeciwstawia tzw. intuicje, niewyrazalna w slowach, ale pozwalajqca poznac sama rzeczywistosc bez obslonek, a nie tylko jej schemat.

Przeciwnikow racjonalizmu nazywa sie irracjonalistami. Przedstawicieli irracjonalizmu spotykamy w dziejach mysli od bardzo dawna. Byli nimi przede wszystkim mistycy wszelkich odcieni. Mistykami nazywamy ludzi majacych przezycia osobliwego rodzaju, zwane ekstaza mistyczna, W tych przezyciach doznaja oni olsnienia, w kt6rym (nie na drodze rozumowania ani skrupulatnej obserwacji) uzyskuja subiektywna pewnosc,

52 Kazimicrz Ajdukiewicz - Zagad"icllia i kierunk! fllozofli

najczesciej pewnosc istnien~a b6stwa, przezywajq j~k gdy~y naoczne, bezposrednie z nim obcowanie, otrzymu~q, bezposrednio o~ nt~go ,pouczenia, przestrogi i nakazy. Ludzie posiadajacy podobne przezyc!a, n,le dadz~ sobie wyperswadowac zdobytej w stanach eks~azy ~ewnoscl zadny~lll argumentami, a tym mniej lekcewazacyrn osadern ich wiary ze strony racjonalistow, Zbyt wielka jest dla nich ta pewnose i zbyt wielka cene rna dla nich ta pelnia zycia, te nowe horyzonty, to nowe na swiat spojrzenie, kt6r~ dzieki niej uzyskuja, Nie dadza sobie tez wyperswadowac~ = sko~o ~w~J tezy nie potrafia w sposob dla kazdego dostepny uzasadmc, powmm Slee wstrzymac od jej gloszenia. Daremnie wiec usiluja racjonalisci przek~nac mistyka i powstrzymac go od speJniania misji apostolskiej. Niemniej, glos racjonalisty jest zdrowym odruc~em ~potecznym, jest a~tem samoobrony spoleczenstwa przed niebezpieczenstwem opanowania go przez niekontrolowalne czynniki, wsrod ktorych moze znajdowacsie zarowno swiety, gloszacy objawienie, jak rowniez oblakaniec, gloszacy wytw~ry swej chorobliwej umyslowosci, jak wreszcie i oszust, pragnacy dla n~ecnych i egoistycznych cel6w zyskac wyznawc6w dla pewnych poglqdo~ i hasel. Lepiej jest pozywac pewna, choc skromna strawe rozumu nIZ w obawie, by nie przeoczyc glosu Prawdy, pozwolie na pozywanie wszelkiej nie skontrolowanej strawy, ktora moze czescie] jest trucizna niz zdrowym i zbawiennyrn pokannem.

IV

ZAGADNIENIE GRANIC POZNANIA

DWA ROZUMIENIA TRANSCENDENCn

W zagadnieniu wymienionym w tytule tego rozdzialu idzie 0 to, czy podmiot poznajacy moze w akcie poznania wyjse poza siebie, czy moze przekroczyc swe wlasne granice. W jezyku lacifiskim odpowiednikiem polskiego wyrazu przekroczyc jest wyraz transcendere, stad zagadnienie, ktore obecnie szkicujemy, nazwano tez zagadnieniem transcendencji, !J!~_edmi~D' ~zq,q_~p'£>_~~ gr~ni~mi_poznajq,cego pod~iotu - ~rzedmi~tami transcendentnymi. Pytajqc 0 to, czy podmiot poznajacy moze w akcie PQZi1aiiia-WYJs6·'p-oza-s'we wlasne gran ice, pytamy, czy poznanie rzeczywistosci transcendentnej w stosunku do poznajacego podmiotu jest mozliwe. Lecz co siC( rozumie przez rzeczywistosc dla danego podmiotu transcendentnq? Otoz istniejq u autorow filozoficznych przynajmniej dwa rozne rozumienia tego terminu, a w zwiqzku z tyrn problemat granic

poznania bywa tez przynajmniej dwojako rozumiany. '

Przy pierwszym rozumieniu przedmiotem transcendentnym, czyli zewnetrznym dla poznajacego podmiotu, J~_st ~~~dy' przedmiot, ,~t6fY. nie jest jego wlasnym przezyciem psychicznym. Pytajac 0 to, czy podmiot poznaJicy moze przekroczyc swe ·wfas'ne granice, czyli czy rnoze on dotrzec w akcie poznawczym do rzeczywistosci wzgledem niego transcendentnej, pytamy przy tym pierwszym rozumieniu - 0 10. c z Y pod 111 i 0 t po z n a - j qcy zdolny jest p o z n a c co k o l wi e k, co n i e jest jego w l a s n y m p rz e i y c i em p s y c h i c z n y m. Oto pierwsza postac, jaka przyjmuje omawiane przez nas zagadnienie granic poznania. Wlasne przezycia psychiczne danego podmiotu nazywa si~ tez two rami dia tego podmiotu i m m an e Il t n yin i (od lac. in oraz maneo = pozostaje wewnatrz), Dlatego tee pierwsza postae naszego zagadnienia, w ktore] idzie 0 to, ezy podmiot poznajacy moze w akeie poznawczym wykroczyc poza swa wlasna sfere immanentna, nazywamy zagadnieniem i In In an en t nyc h g ran i c po Z II ani a. Tego, kto na to zagadnienie odpowiada twierdzaco, a wiec przyznaje podmiotowi zdolnosc wykroczenia w jego aktach poznawczych

S4

Kazimierz Ajdukiewicz - Zagadnienia i kienmki filozofli

IV - Zagadnicnic granic poznania

SS

poza jego wlasnq sfere Immanentna, na~ywamy e p i ~ t e mol? g i e ~ n y m rea Ii s t q i III III a n en til Y m. Tego zas, kto odmawia podmiotowi zdolnosci wykroczenia w jego aktach poznawczych pozajego wlasna sfere immanentna, nazywamy ep is t em 01 ogi cz nym ; dea lis t q i m man en t-

IlYl~ruga postac zagadnienia granic poznania wiqze sie z drugim sposobern rozumienia terminu przedmiot transcendentny. Przy tym drugim rozumieniu przedmiotami ~endent~~ywa siC( przcdm!o.ry_!_~t6- re istniej~_n.~~r:.a~.q~w. pg~eci~ie~~~!~. do ~~:. przedmiot6~_~~~~ ·mY~~.r:tyc_l!,~J~ .. ~~~~~;Wc!~-I:t~~j~.tl1it?j~~y'~~:.P']~ czlo~ieka, kt6ry nie filozofuje, do przedmlotow, ktore naprawde lstmeJ~ a me sq tylko konstrukcjq myslowa, a wiec sa - przy tym drugim rozurnieniu tego terminu - przedmiotami ~~cend~n~y~i, naleza na przykla~ zie~ia wraz ze ,,:szystkim, co siC( na me] znajduje 1 rozgrywa, wszystkie gwiazdy, a dalej podmioty psychiczne wraz z ich przezyciami. Do przedmiotow tylko pomyslanych, a nie istniejacych naprawde, zaliczy czlowiek nie filozofujacy na przyklad postaci rnityczne, fauny i nimfy, fikcyjne osoby, zdarzenia wymyslone przez poet6w itp, Niekt6rzy filozofowie sklonni sq natorniast granice tego, co naprawde istnieje, a nie jest tylko konstrukcja umyslu, poprowadzic inaczej i zaliczaja caly ten swiat cielesny i psychiczny, ktory uwazamy w zyciu codziennym za najprawdziwsza rzeczywistosc, do pewnego rodzaju konstrukcji myslowych, Rzeczywistosc prawdziwa, swiat byt6w transcendentnych majq stanowic jakies niepoznawalne rzeczy same w sobie, 0 kt6rych niczego nie wiemy i niczego nie potrafimy powiedziee.

Z tym obecnie zarysowanym rozumieniem terminu przedmiot transeendentny wiqze siC( druga postac zagadnienia granic poznania, Chodzi w niej 0 to, czy p r z e dm i o ty n a p r aw d e i s t n i ej q c e s a dos t ~ P n e p o z n a II ill, e z y lei po Z nan i e dot y e z y C m 0 i e t y 1- ko jakie/IS kon str ukcj i my sl owy ch n apraw de n i e istni ej q eye Jr. ~erunek filozoficzny, .ktory ~ierdzi, z~ przedmioty na.prawdC( lstniejace Ole sa dostepne poznamu, lecz ze pozname dotyczyc moze tylko

jakichS konstrukcji myslowych, nazywa siC( epistemologicznym idealizrnem transcendentalnym I. Kierunek, wedlug ktorego poznanie moze dotrzec do prawdziwej rzeczywlstosci, nazywa siC( e pis t e III 0 log i e z n yin re a lizm em transeendenlalnym.

Dokonawszy rozroznienia naszkicowanych wyzej dwoch postaci zagadnienia granic poznania i zwiazanych z nim kierunkow epistemologicznego idealinmu i realizmu, przystapmy obecnie do nieco dokladniejszej ich analizy.

I Nic nalciy mieszac tcrmin6w transcendentny i transcendentalny. Wyjasnicnie tego drugicgo terminu, wprowadzonego do filozotii przez Kanta, podane bedzie p6iniej (por.

str. 60-61).

EPISTEMOLOGICZNY IDEALIZM IMMANENTNY

Za klasycznego przedstawiciela idealizmu immanentnego uchodzi angielski filozof XVIII wieku, George Berkeley. Powszechnie sadzi sie, ze w precesie spostrzezenia zmyslowego poznajemy twory pozapsychiczne, a wiec nieimmanentne; Berkeley poddaje ten poglad krytycznemu rozpatrzeniu. Co spostrzegam wzrokiem - pyta Berkeley - gdy patrze teraz przed siebie na kartke papieru, na ktorej pisze? Spostrzegam bialq prostokatna powierzchnie, pokryta czesciowo niebieskimi liniami. Ta powierzchnia i tylko ona jest przedmiotem mega spostrzezenia, przynajmniej bezposrednim jego przedmiotem, tj. tym, co naprawde widze, a nie tym, czego sie dopiero z tego, co naprawde widze, domyslam. Ale czyrnze jest ta biala powierzchnia, ktora jedynie naprawde spostrzegam? Czy jest ona czyms obiektywnym, od mega aparatu spostrzegawczego niezaleznym? Gdyby czyms takim byla, to nie moglaby ulegac zmianie tylko na skutek zmian w aparacie spostrzegawczym. Tymczasem jest przeciwnie. Rozdwoi mi sie ona, gdy jedno oko z boku przycisne lekko palcem, z bialej zrobi sie zielonawa, jesli na chwile przerwe jej ogladanie i na jakis czas udam sil( do pokoju oswietlonego swiatlem czerwonym, a potem zn6w spojrze na tl( kartke oswietlona swiatlem bialym (kontrast nastepczy). Widziana powierzchnia stanie sie inn a, gdy bl(dC(jq ogladal przez lupe; bedzie inna, gdy na nia bede patrzyl z bliska, a inna, gdy spogladac bede na niq z daleka; inna, gdy, jako krotkowidz, bede na nia patrzyl przez szkla, a inna, gdy popatrze na nia golym okiem. Wszystko to swiadczy, zdaniem Berkeleya, 0 tym, ze owa biala powierzchnia, ktora widze spoglqdajqc na kartke papieru, jest tylko moim wrazeniern subiektywnym i niczym wiecej. Ze zas niczego innego procz tej powierzchni bialej naprawde nie spostrzegam wzrokiem, przeto jedynym przedmiotem spostrzezenia zmyslowego jest tylko wlasne moje wrazenie, a wiec pewne moje przezycie, pewien twor immanentny.

Idealizm immanentny Berkeleya jest tylko polowiczny, Nie rozciaga on bowiem swej idealistycznej tezy na wszelkie poznanie, lecz ogranicza jq_ tylko do spostrzezenia zmyslowego, twierdzqc, ze w spostrzezeniu tym dane nam bye moga jedynie wlasne nasze wrazenia, a wiec przezycia

56

Kazirnierz Ajdukicwicz - Zagadnienia i kierunki filozofii

IV - Zagadnicnle granic poznania

57

psychiczne. Obok spostrzezenia zmyslowego uznaje jednak Berkeley inne fonny poznania, ktore moga wykroczyc poza wlasne przezycia poznaiacego podrniotu. Takirn poznaniern, ktore wykracza poza wlasne przezycia psychiczne poznajacego podmiotu, rna bye - wedtug Berkcleya - na przyklad poznanie swej wlasnej duszy i innych duchow, ktorych Berkeley nie utozsarnia z przezyciami psychicznymi poznajqcego podmiotu.

o krok dalej idzie drugi angielski filozof XVIII wieku, Dawid Hurne, rozciagajac teze cpistemologiczna idealizrnu irnmanentnego, ktora Berkeley ograniczyl tylko do spostrzezenia zmyslowego, rowniez na tzw. spostrzezenie wewnetrzne, za ktorego pomocq= jak siC( sadzt - mamy zdobywac tzw. samowiedze, tj. swiadomosc naszej wlasnej jazni, czyli duszy. Podobnie jak Berkeley pytal, co naprawde spostrzegamy za pornoca naszych zmysl6w, tak znowu Hume pyta, co naprawde spostrzegamy w tzw. doswiadczeniu wewnetrznym. Na to pytanie odpowiada Hume, ze w doswiadczeniu wewnetrznym nie jest nam dane nic wiecej jak tylko nasze wlasne przezycia psychiczne, nie jest nam zas w tym doswiadczeniu dana jakas nasza jazri, ktora by rniala bye czyms od owych przezyc roznyrn. Jezeli slowo jail; czy tez dusza rna oznaczac cos, co jest narn dane w doswiadczeniu wewnetrznym, to nie rnoze one oznaczac niczego innego niz strumien naszych przezyc psychicznych. Dusza jako cos roznego od strumienia przezyc, jako cos, co mialoby bye tych przezyc substratern czy tez podmiotem, nie jest dana w zadnym doswiadczeniu, Twierdzi wiec Hume, ze w doswiadczeniu wcwnctrznym nie poznajemy niczego roznego od naszych wlasnych przezyc psychicznych, nie wychodzimy poza sfere immanentna,

SPOSTRZEZENIE I lEGO PRZEDMIOT

Fundamentalna podstawa idealizmu immanentnego jest jego poglad na stosunek pomiedzy podmiotem poznajacym a przedmiotem poznania. Przy spostrzeganiu na przyklad stosunek pomiedzy podmiotem poznajacyrn a przedrniotem spostrzezenia polega - wedlug Berkeleya - na tym, ze ten przedmiot staje sie trescia swiadomosci; tzn. staje sie po prostu przezyciem psychicznym. Prowadzac analize glebie] i odrozniaj'l,c akt i trese przezycia, mozna by powiedziec, ze przedmiot spostrzezony staje sie wedlug Berkeleya i innych immanentnych idealist6w trescia przezycia,

Ataki realizmu epistemologicznego, oponujacego przeciw idealizmowi Berkeleya i Hurne'a, zaczynaja od krytyki tego wlasnie pogladu na stosunek podmiotu do przedmiotu spostrzezenia. Stosunek przedmiotu spo-

strzezenia i w og61e przedmiotu poznania do podmiotu poznajqcego nie polega wedlug realistow na tyrn, ze przedmiot ten, w chwili gdy go podrniot poznaje, wchodzi po prostu w ten podrniot i staje sie jego przezyciern (resp. tego przezycia tresciq), Stosunek ten jest inny. Podmiot wychodzi w akcie poznawczyrn niejako poza siebie, zwracajac sie ku czernus, co nie jest jego trescia, Tak na przyklad, gdy spostrzegam tl( kartke papieru, to rnam na mysli cos, co rna nie tylko strone ku rnnie zwroconq, ale tez i odwrotnq strone (kt6rej w tym sarnyrn sensie, co strony frontowej, nie widze), cos, co rna pr6cz tego pewien ciezar, pewien sklad chemiczny itd. To wszystko nie staje siC( trescia rnojej swiadomosci; tresci'l swiadomosci jest tylko ta biala powierzchnia, zjawiajaca rni sil( i stanowiaca niejako punkt oparcia dla mego aktu spostrzegania, w ktoryrn urnysl moj poprzez tc( tresc, jakby poprzez muszke karabinu, celuje w cos, co jest poza swiadomosciq, Ten stosunek miedzy podmiotern poznajqcyrn a przedmiotem poznawanym, ktery tu w przenosniach tylko staralismy sie opisac, nazywa sie s t 0 S u n k i e III ill t e If c j 0 Il a / n y m.

Dla zaistnienia tego stosunku nie dose, by zjawila sie w swiadornosci tresc zrnyslowa (np. owa biala plama przy spostrzeganiu kartki papieru). Podmiot poznajacy rnusi wykonac ponadto szereg operacji, w kt6rych i pewne pojecia odgrywaja role, operacji, kt6re nie maja charakteru biernego (receptywnego) tylko, lecz posiadaiq rowniez charakter czynny (spontaniczny). Dopiero dzieki tyrn aktorn dochodzi do obiektywizacji, do przeciwstawienia podmiotowi poznajacernu przedrniotu poznania.

Otoz, skoro spostrzec przedmiot to nie to sarno, co uczynic ten przedrniot trescia swiadomosci, skoro spostrzec przedrniot to nie to sarno, co wtloczyc go do wnetrza podrniotu - w takirn razie odpada gl6wny argument Berkeleya,jakim sil( on posluguje dla wykazania, ze przedmiotami spostrzezenia mogq bye tylko tresci swiadomosci, czyli przezycia psychicznc.

Analiza procesu spostrzegania, opisanie tych wszystkich operacji myslowych, uczestniczacych w nim i doprowadzajacych do tego, ze podrniot w akciespostrzegania przeciwstawia sobie pewien przedmiot, na ktory jest skierowana jego intencja, stanowi jedno z najwazniejszych zagadnien z pogranicza psychologii i teorii poznania. Zagadnienie to nazywa sie niekiedy zagadnieniem konstytucji przedmiotu spostrzezenia.

Zwr6cenie uwagi na to, ze podmiot poznajacy w akcie spostrzezenia nie zachowuje sie biemie, przyjmujqc tylko przedmiot spostrzegany do swego wnetrza, ale ze, przeciwnie, podrniot poznajacy zachowuje sie w tym akcie czynnie, ze przedmiot spostrzezenia zostaje przez umysl do-

58

Knzimicrz Ajdukicwicz - Zagatlnienla i kierunki filozofli

IV - Zagndnicnic granic poznanin

59

piero ukonstytuowany, budzi pytanie, czy wskutek tego przedmiot spostrzezenia niejestjedynie tyLko konstrukcja umyslu, a nie czyms rzeczywistym, niezaleznie od podmiotu istniejacym, Tym pytaniem zajmuje sie teoria poznania, rozstrzasajac zagadnienie, wystepujace pod nazwa idealizmu transcendentalnego, do ktorego omowienia obecnie przejdziemy.

EPISTEMOLOGICZNY IDEALIZM TRANSCENDENTALNY Ilekroc ktos mysli, zawsze mysli 0 czyms, ilekroc spostrzega, spostrzega cos, ilekroc sobie wyobraza, wyobraza sobie cos. Otoz to, 0 czym ktos mysli, co ktos spostrzega, co sobie wyobraza, utarlo sie nazywac in ten e jon a in y m p r zed III i 0 t e m mysli, spostrzezenia, wyobrazenia itd. Nie wszystkie przedmioty intencjonalne naszych mysli, wyobrazen itd. uwazamy za rzeczywiscie istniejace. Niektoryrn (np. faunom, centaurom) odmawiamy rzeczywistego istnienia, uwazajac je za fikcje, a tylko niekt6rym przedmiotom naszych mysli, wyobrazen itd. przyznajemy rzeczywiste istnienie.

Przy tym odroznieniu fikcji i rzeczywistosci poslugujemy sie pewnym kryterium. Najwazniejszyrn z tych kryteriow jest doswiadczenie: do doswiadczenia zazwyczaj apelujemy, gdy mamy rozstrzygnac, czy cos jest tylko wymyslem, czy tez rzeczywistoscia,

Otoz teoria poznania wysuwa kwestie, czy te kryteria, ktorymi kierujemy sie przy odroznianiu fikcji od rzeczywistosci, prowadza do uznania za rzeczywiste takich przedmiotow, ktore naprawde istnieja, czy tez moze i te przedmioty, za ktorymi sie te kryteria opowiadaja, sq rowniez tylko konstrukcjami umyslu, a nie rzeezywistoscia istniejaca w spos6b od umyslu niezalezny, Wcttpliwosc taka nasunqc sie moze, gdy sie zwazy, ze czlowiek tylko to moze uznawac za rzeczywiste, co sobie potrafi przedstawic, co sobie w ogole jakos potrafi pomyslec. Ale nasza zdolnosc przedstawiania sobie czegokolwiek jest ograniczona przez pewne formy wyobrazania i myslenia, nieodlacznie z natura ludzka zwiqzane. I tak na przyklad to, ze przedmioty spostrzegamy i wyobrazamy sobie jako barwne, zawdzieczamy organizacji naszych zmyslow, Gdyby nasze oko bylo inaczej zorganizowane, to moze swiat nie wydawalby sie barwny, lecz jakis calkiem inny. To sarno odnosi sie, zdaniem niektorych, rowniez i do ksztaltow. Gdyby nasze wladze poznaweze byly inaczej zorganizowane, nie widzielibysrny swiata - powiadaja - w fonnach przestrzennych, lecz jakos inaczej. Ale nie ty lko nasze zmysly, lecz i nasz umysl jest ograniczony w swej zdolnosci przedstawiania sobie przedmiotow, Umysl nasz operuje

tylko takimi pojeciami, na jakie mu jego organizacja pozwala. Gdyby byl inaczej zorganizowany, operowalby innymi pojeciami, a tym samym skonstruowalby inaczej pojeciowy model swiata, Ot6i, skoro mozliwosci naszego umyslu sq przez organizacje jego wladz poznawczych ograniczone i umysl nie wszystko moze sobie przedstawic, lecz tylko to, na co mu organizacja jego wladz pozwala i niezaleznie od tego, jaka by byla naprawde rzeczywistosc, granic tych przekroczyc nie moze, to nalezy przynajmniej liczyc sie z ta mozliwoscia, ze organizacja naszego umyslu nie pozwala nam nigdy przedstawiac sobie rzeczywistosci od umyslu niezalezne] i ze umysl nasz ma stale do czynienia tylko z wJasnymi konstrukcjami. Gdyby tak bylo, to i te przedmioty przez urnysl przedstawiane, kt6re kierujqc sic kryteriami sluzacymi mu do odrozniania fikcji od rzeczywistosci, a wiec na przyklad kierujac sie doswiadczeniern, umysl nasz uwaza za rzeczywiste, bylyby tez tylko jego wlasnymi konstrukcjami, bo niczego, co nie jest tylko jego konstrukcja, nie bylby on zdolny sobie pomyslec,

Znalezli sie tez istotnie filozofowie, ktorzy uwazali t~ ewentualnosc nie tylko za mozliwa, lecz ktorzy nawet sadzili, ze znalezli argumenty, dowodzace, ze tak wlasnie jest. Ich zdaniem swiat, ktory, kierujac sie najskrupulatniej kryterium doswiadczenia, uznajemy za rzeczywistosc, nie jest prawdziwa rzeczywistosciq od umyslu niezalezna, lecz stanowi tez tylko konstrukcje umyslu. Umysl nasz nie jest zdolny poznac swiata istniejacego od niego niezaleznie, tzw. swiata rzeezy samych w sob ie, lecz jest skazany na stale obcowanie tylko z wJasnymi konstrukcjami. Zdanie powyzsze stanowi wlasnie teze epistemologicznego idealizmu, zwanego idealizmem transcendentalnym.

Zwolennicy tego idealizmu zaprzeczali wiec temu, zeby na przyklad doswiadczenie (lub inne jakies kryterium, ktoryrn sie w praktyce poslugujemy przy odroznianiu fikcji od rzeczywistosci) prowadzilo nas do uznawania za rzeczywiste przedrniotow, ktore istniejq od umyslu niezaleznie, czyli ktore sq czyms wiecej niz tylko przedmiotami intencjonalnymi. Mimo to jednak idealisci nie uwazali sadow wydawanych na podstawie doswiadczenia za falszywe.Tdealisci bowiem nie stoja na ogol na stanowisku klasycznej defmicji prawdy, lecz prawde poznania utozsarniaja z jego zgodnosciqz pewnymi wyroznionyrni kryteriami. Za takie zas wyroznione kryterium uwazaja swiadectwo doswiadczenia lacznie z kryterium hannonii wewnetrznej i powszechnej zgody (por. str. 22 i 24). Nie nazywaja przeto cale] wiedzy opartej na doswiadczeniu falszem ani tez swiata, ktory wiedza ta przedstawia nam jako rzeczywistosc, nie uwazajq za

60 Knzimicrz Ajdukiewicz - Zagadnienia i kierunki filozofii

IV - Zagndnicnic granic poznania

61

swiat skladajacy sie z samych fikcji i twor6w zmyslonych. P~eciwnie: czyniq oni zasadnicza roznice pomiedzy tym, co zost?J~ lub m~ze zostac przez doswiadczenie potwierdzone, a tym, czemu dosw~ad.czeme ~aprzecza. Tylko to, co zostalo lub mogloby zostac przez dos~Jad~zeme ~balone, nazywaja fikcja lub zludzeniern. Te zas twory: za ktoryrni opo~18da sie doswiadczenie jako kryterium prawdy,. n~zy~ajqf e 11 ~ "" n ~ ". I lub zj a wi s k ami. 0 owych fenomenach, czyh ~ja~lskach, .moWlq tez~ ze posiadajq one rzeczywistosc empiryczna, co nrc mnego me ~?aczy, jak tyl: ko to, ze potwierdza je kryterium doswiadc,ze?ia, harmon.1I ~ve~n((trz~ej i powszechnej zgody, i ze przeto naleza do swiata przedmlOt~~ l~tencJonalnych powszechnie przez wszystkich uznawanych; odrnawiajq I,m t7lk~ tego, by posiadaly istnienie niezale~ne ad u~yslu,. by by~y czy.ms Wl~C~J niz przedmiotami tylko pomyslanymi, przedmiotami tylko intencjonalnymi,

rzajace do rozwiazania tego zagadnienia, nazywa Kant bad ani ami t rail sc end e n t a III y m i. On sam znejduje to rozwiazanie w idealizmie pewnego typu. Dlatego idealizm taki nazywa si« i d e al iz m em t r a n s c e n d e n : t a l n y m.

Podane przez Kanta rozwiazanle tego zagadnienia mozna szkicowo przedstawic w nastepujacy sposob. Gdyby doswiadczenle ukazywalo nam prawdziwa rzeczywistosc, a nie tylko nasze konstrukcje myslowe, to owa harmonia miedzy sadami syntetycznymi, do kt6rych umysl dochodzi a priori. a doswiadczeniem bylaby istotnie niezrozumialym, dziwnym przypadkiem. Inaczej bedzie, jezeli przyjmiemy, ze twory, ktore nam prezentuje doswiadczenie, Sq tez tylko konstrukcjami umyslu. Wtedy bcdzie rzeczq zrozumialq, ze umysl, nie czekajac na doswiadczenie, moze a priori dojsc do poznania og6lnych zasad, wedlug ktorych on sam konstruuje przedrnioty w akcie spostrzegania, a wiec przedmioty dane mu w doswiadczeniu. Aby wiec zagadnienie sadow syntetycznych a priori rozwiazac, musimy, zdaniem Kanta, przyjqc, ze przedmioty dane nam w doswiadczeniu Sq tylko konstrukcjq umyslu, a nie niezaleznq od niego rzeczywistoscia, czyli tzw. rzeczami samymi w sobie (Ding an sich). Ale Kant probuje na innej jeszcze drodze uzasadnic SWq idealistyczna teze, Analizuje on mianowicie sposob, w jaki umysl dochodzi w akcie spostrzegania do przeciwstawi,enia sobie przedmiotu spostrzeganego, czyli zajmuje 'siC( zagadnieniem konstytucji przedmiotu spostrzezenia, Analiza ta wykazuje udzial tzw. form przestrzenno-czasowych i poj«C (kategorii) w konstytuowaniu sie przedmiotu spostrzezenia. Poniewaz zas Kant, z drugiej strony, wykazuje subiektywny charakter tych form i pojC(c, przeto juz sam spos6b konstytuowania sie przedmiotu spostrzezenia sluzy Kantowi jako dowod, ze przedmioty spostrzegane sq tylko konstrukcjami umyslu nie istniejqeymi naprawde, Odnosne wywody Kanta sq trudne i zawile i nie dajq sit( zwiesle i w spos6b chocby troche przystepny przedstawic.

KANT JAKO PRZEDSTAWICIEL TRANSCENDENTALNEGO IDEALIZMU

Przedstawicielem referowanego tu idealizmu byl Kant. Dochodzi on do tego stanowiska na dwojakiej drodze. Jedna z nich mozna by. w zasadniczym pomysle przedstawic w nastepujacy sposob: Kant stwierdza, ze a priori, tj. nie odwolujqc siC( do doswiadczenia, zdobywamy.pewne twierdzenia ktore w zasadzie moglyby zostac obalone przez doswiadczenie (poniew'az nie sq sqdarni analitycznym~, tylko syntetyczn~mi), a kt~re doswiadczenie nie tylko poznie] stale potwierdza, ale co do kt0l1:'c~ z g~ry jestesmy pewni, ze im doswiad~zeni~ nigdy.nie zaprze.:zy. Taklml twierdzeniami sa, zdaniem Kanta, m.m, twierdzenia geometru, na ~rzyklad sad, iz sum a dwu bokow trojkata musi bye wieksza niz bok trzeci. Wystarczy sobie przedstawic tr6jkqt i wyobrazic, ze dwa jego ramiona obrac~jq sie dokola kOJ1cOW podstawy i spadajq na niq, Widac wtedy ad razu, ze oba pokrywaja cata podstawe i czesciowo zachodza na siebie, ze ~i,~c ~ch suma jest wieksza niz bok trzeci (par. str. 36-37). Aby to stwierdzic, n~e .trzeba apelowac do doswiadczenia, lecz wystarcza na to cz~sta wy~braznta. ~le tym bez odwolania sie do doswiadczenia zdoby~m ~le~dzemo~ doswiadczenie tez nigdy nie zaprzecza! Jak to zrozumiec, ze me czekajqc na doswiadczenie, a wiec a priori, poznajemy pewne og61ne prawa, rz'ldzq~e swiatem, ktory nam doswiadczenie ukazuje. Jak to wytlumaczyc? pyt.an~: to wyraza Kant w sformulowaniu: Jak sq. moiliwe sqd;: syntetyczne a pnoru

Jest to naczelne pytanie, ktore sobie Kant stawia w gl~wny~ sw~m dziele epistemologicznym pt. Krytyka czystego rozumu. Dociekania, zrme-

REALIZM

Realizm przedstawia idealizmowi transcendentalnemu teze 0 rzeczywistym istnieniu przedmiot6w danych w doswiadczeniu, W polemice z idealizmem zwalczaja realisci jego argumentacje. Poddajq przy tym najczesciej krytyce poglady idealizmu na konstytucje przedmiotu spostrzezenia, probujqc jq ze swej strony tak przedstawic, aby nie prowadzlla do konsekwencji idealistycznych. Najczesciej jednak odpierajq realisci, jako bezpodstawne uroszczenie, pretensje teorii poznania do wydawania wy-

62

Kazimicrz Ajdukicwicz - Zagadnlenia i kierunki filozofii

IV - Zagadnienie grnnic poznania

63

roku 0 wartosci kryterium doswiadczenia. Uwazaja oni, ze kryteria, ktorymi idealista posluguje sie w swych rozwazaniach, nie zaslugujq bynajmniej na wieksze zaufanie niz kryterium doswiadczenia, kt6re idealista krytykujc. Zdaniem wielu realist6w doswiadczenie tak silnie uzasadnia nasza wiare w rzeczywiste i niezalezne od podmiotu istnienie swiata danego nam w doswiadczeniu, ze zadna krytyka epistemologiczna nie jest w stanie jej podwazyc ani umocnic,

Jeszczc surowsza jest krytyka, ktora nie tylko zarzuca idealizmowi transcendentalnemu falszywosc, ale uwaza sarno zagadnienie przez idealizm wysuniete za pozbawione sensu. W zagadnieniu tym bowiem wystepujq terminy takie jak: rzeczywistosc, istniejqca w sposob od umyslu niezaleiny, przedmiot, ktory jest nie tylko pomyslany, lecz istnieje niezaleznie od umyslu. Ot6i te terminy nie sa, niestety, dostatecznie wyjasnione, Niekt6rzy twierdzq nawet, ze nie posiadaja w og61e zadnego znaczenia. Z takim zarzutem spotyka siC( idealizm i nawet sarno postawione przezen zagadnienie, ze strony myslicieli z obozu tzw. pozytywizmu, kt6rym obecnie sie zajmiemy.

wprost spostrzec. Ot6i pozytywizm, nie odmawiajac wartosci tym teoriom fizykalnym, utrzymuje, ze jednak twierdzenia, ktore w nich wystepuja i kt6re mowia cos 0 jakims swiecie niedostepnym bezposrednio spostrzezeniu, z pozoru tylko mowia 0 czyrns wykraczajqcym poza doswiadczenie. Wedtug pozytywist6w owe wypowiedzi fizyk6w Sq tylko skr6tami, kt6re po rozwinieciu ich tresci dajq sie przelozyc na zdania gloszqce cos tylkoo rzeczach dostepnych doswiadczeniu, Tak na przyklad zdania gloszacego, ze przez drut plynie prqd elektryczny, nie nalezy, wedlug pozytywist6w, rozumiee w taki spos6b, jakoby one stwierdzalo, iz w drucie tym przesuwaja sie jakies niedostrzegalne i niewyobrazalne elektrony, lecz wlasciwy sens zdania gloszacego, ze przez drut plynie prad elektryczny, jest inny. Zdanie to - wed lug pozytywistow - stwierdza tylko, ze w zwiazku ze stanem tego drutu wystapia w stosownych warunkach pcwne okreslone i dajace sie spostrzec zjawiska, a wiec na przyklad, jesli konce drutu wlaczyrny do amperometru - to wskaz6wka jego sie wychyli, jezeli je zanurzymy w roztworze elektrolitu wystapiq w nim zjawiska elektrolizy, jesli mierzyc bedzierny temperature drutu - stwierdzimy, ze sie ona podwyzsza, itd. Slowem - wedlug pozytywistow - zdanie stwierdzajace przepJyw pradu elektrycznego przez drut stwierdza tylko rnozliwosc wystapienia (w stosownych warunkach) wszystkich tych zjawisk dostrzegalnych, kt6- Te sluz~ nam jako kryteria dla odpowiedzi na pytanie, czy przez drut plynie prad elektryczny. Pozytywisci, wypowiadajqe SWq teze 0 granicach poznania, wystepujq przeciwko wszelkim prctcnsjom umyslu ludzkiego do poznania jakiegos swiata nadzmyslowego. Poniewaz zas czesto metafizyka jest pojmowana jako nauka 0 swiecie nadzmyslowym, przeto pozytywisci zwracaja ostrze swej krytyki przede wszystkim przeciw tak rozumianej metafizyce. Zdaniem pozytywist6w, wszystko, czego mozerny dowiedziec sie 0 rzeczywistosci, wyczerpuje siC( w szczegolowych naukach przyrodniczych. N i e m a i n n e j w i e d z y 0 S w i e c i e j a k t y l ko ta, k t o r ej d o s t a rc z aj q n a m t e n a u ki, Wedlugnichzadaniem filozofii nie jest wznoszcnie sie ponad te nauki i poszukiwanie glC(bszej wiedzy 0 rzeczywistosci niz ta, kt6rej nam dostarczajq nauki przyrodnicze, leczzadaIJiem [il o z afi i jest tylko d o ko n an i e s yilt e z y ius Y s I em at y z 0 wa IJ i e w y 11 i k 0 W lye" IJ a II k. Ponadto filozofia moze i powinna dokonywac refleksji nad poznaniem naukowym, s t a e s i fl teo r i q II auk i.

Podwaliny pod mysl pozytywistyczna zalozyl wspornniany juz poprzednio angielski filozof Dawid Hume (XVIII wiek), rozwinal j~ w system

POZYTYWIZM

Pozytywizm zajmuje sie zagadnieniem granic poznania, bierze je jednak w innym znaczeniu niz to, kt6re one posiada w sporze idealizmu z realizmem.

Po z y t yw i z m p rz y j m u j e n a c z e l n q t ez e empiI'YZ11l11, wedlug kt6rej tylko na podstawie doswiadczenia poznac mozerny rzeczywistosc, Pozytywizm idzie jednak dalej i do po lV Y z s z e j t e z y dol q - cza jeszcze t w i er d z en i e, i e p rz e d m i o t em p o z n a n i a m o i e bye tylko to. co jest l u b - co m o z e bye dane w do S w i ad c zen i u. Gloszac to, wypowiada pozytywizm pewien poglad na granice poznania, a nie tylko na jego zrodlo. Z tezy empirystycznej nie wynika bowiem jeszcze teza pozytywizmu. Z tego, ze poznanie rzeczywistosci musi opierac siC( na doswiadczeniu, nie wynika jeszcze, ze

.poznanie nie moze dotyczyc czegos, co nie jest dane w doswiadczeniu.

Mozna by bowiem sqdzic, ze jest przeciwnie, ze wychodzac od doswiadczenia mozna sie na drodze rozumowania wzniesc wyzej i dojse do poznania czegos, co w doswiadczeniu nie jest i nie rnoze bye dane. 0 tej mozliwosci zdajq sie swiadczyc rozne teorie fizykalne, kt6re, opierajac sie na doswiadczeniu, dochodzq do poznania fal elektromagnetycznych, elektron6w, proton6w itd.; tych zas ani nikt nie spostrzegal, ani nie moglby

64

Kazimierz Ajdukicwicz - Zagat/lliellia i kienmki fllozofii

IV - Zagadnienie granic poznania

65

rnysliciel francuski XIX wieku, August Comte. Pozytywizm przyjmowal w dziejaeh filozofii odcien ideatistyezny, realistyezny lub neutralny. Zalezalo to od pogladu na to, co jest przedmiotem spostrzezenia, Niektorzy pozytywisci - jak na przyklad Hume - uwazali, ze przedmiotem spostrzezenia zewnetrznego s~ tylko tresci naszych wrazen, wewnetrznego zas - wlasne nasze przezycia psychiezne; ze zas wedlug zasadniezej tezy pozytywistyeznej poznanie nasze nie wykracza poza to, co moze zostac spostrzezonc, wiec dla tych pozytywistow poznanie ograniczalo sie do poznania swiata naszych wrazen i naszych przezyc psychicznych. Inni pozytywisci stali w sprawie przedmiotu spostrzezenia na gruncie realistycznym i przyjmowali, ze spostrzegamy niezalezne od podmiotu spostrzegajacego ciala, Inni wreszcie sadzili, ze spostrzegamy uklady pewnyeh elernentow: barw, dzwiekow, woni, smakow itd., z ktorych zlozyc sie dajq zarowno ciala, jak i to, co nazywamy strumieniem zycia psychicznego, leez ktore same w sobie (tzn. rozwazane w oderwaniu od branego pod uwage zespolu) nie sa ani czyrns psyehieznym, ani fizycznym, leez stanowiq elementy neutralne, mogqce istniec nawet nie spostrzegane.

Uczony austriacki Ernst Mach, zyjqcy na przelornie XIX i :xx wieku, twierdzil, podobnie jak Berkeley, ze ciala, z ktoryrni mamy do czynienia w doswiadczeniu, sa tylko ukladami barw, dzwiekow, woni itd. Coz to jest na przyklad ten olowek, ktory w tej chwili spostrzegam? Jest to cos, na co sie sklada ta dluga i wqska zolta powierzchnia, ktorq w tej ehwili widze, szescioboczna powierzehnia 0 kolorze drewna, z ezarnym krazkiem posrodku, ktory bym mogl zobaczyc, gdybym na ten olowek spojrzal wzdluz jego osi, dalej wszystkie te widoki, jakie bym mial, ogladajac ten olowek z roznych stron, ponadto te widoki, ktore by mi sie ujawnily, gdybym scinajac zewnetrzne warstwy olowka, ogladal jego warstwy wewnetrzne, Procz tego na olowek ten skladejq sie aspekty, w jakieh by mi sie on przedstawil, gdybym go poddal obserwacji za pomoca innego zmyslu niz wzrok, a wiec na olowek ten skladaja sie na przyklad owa ehlodna, gladka powierzchnia, ktora bym poczul, gdybym olowek ten wzial do reki, itd. A ezym jestem ja sam, moja jazn, ezyli moja tzw. dusza? Na to pytanie odpowiada Mach, podobnie jak Hume, ze moja jazn to nie innego, tylko pewna wiazka wrazen, wspornnien, mysli, uczuc, chcen itd. Wsrod elementow stanowiqcych moj~jazn znajdujq sie tez takic elementy, ktorych ukJady sa cialami. Wedlug Macha bowiem - jak juz powiedzielismy - ciala nie S,! niczym innym jak tylko ukladami barw, dzwiekow, woni itd. Ale czyrnze innym s~ owe barwy, dzwieki, wonie, jak nie tym samym, co dane

nam jest bezposrednio, gdy spogladamy na przedmioty, i co w tym zwiazku nazywamy wrazeniami? Barwy, dzwieki, wonie itp. sq_ wiec elementami, ktore, gdy je rozpatrujemy jako skladniki kornpleksow stanowiacych tzw. jain lub dusze, nazywamy wrazeniarni, natomiast gdy je rozpatrujemy jako skladniki innych ukladow elementow, mianowicie tych, ktore stanowia ciala, nazywamy wlasciwosciami tych cial, Owe barwy, dzwieki, wonie itd. rozwazane w oderwaniu zarowno od wspomnien, uczuc, chcen, z ktorymi razem tworza strumien swiadomosci, jak tez w oderwaniu od tyeh kompleksow, ktore tworza ciala, nie sq ani czyms psychicznym, ani czyrns fizycznym. W oderwaniu wziete, sa one elementami neutralnymi, ktore rownie dobrze mozna nazwac czyms fizycznym, jak tez i czyrns psychicznym, kazde jednak z tych okreslen przysluguje im tylko jako skladnikom takiego lub innego kompleksu.

Poglady podobne do wylozonych wyze] pogladow Macha wyznawal tez glosny wspolczesny filozof angielski Bertrand Russell.

NEOPOZYTYWIZM

Wspolczesny tzw. neopozytywizm wylonil sie z neutralnego pozytywizmu Macha, lecz w trakcie swego rozwoju zarzucil to stanowisko i zajq_1 w sprawie przedmiotu spostrzezenia postawe realistyczna, Rozwijajac sie

. dale], zarzucil on takze zasadniczq teze pozytywizmu, ograniczajaca poznanie do przedrniotow dajacych sie spostrzec. Z pozytywizmu zachowal wlasciwie tylko teze empirystyczna, przychylejac sil( do tezy empiryzmu umiarkowanego, wedlug ktorej wszelkie poznan ie, 0 ile nie polega tylko na wyluszczaniu znaczenia wyrazow, a wiec nie wyraza sie w zdaniach analitycznych, musi sie opierac na doswiadczeniu. Neopozytywisci nie tylko uwazajq, ze wszelkie zdania syntetyczne, 0 ile nie daj'l sie przez doswiadczenie ani potwierdzic, ani obalic, sq_ twierdzeniami bezpodstawnymi (w czym godzq sie z umiarkowanym empiryzmem), ale idq dalej i uznaj'l zdania takie za pozbawione sensu. Wedlug Kanta metafizyka mialaby si« skladac z samych s~dow syntetycznych i nie podlegaj~cych kontroli doswiadczenia, a wiec wlasnie z takich, ktore wedlug neopozytywistow majq bye zdaniami pozbawionymi wszelkiego sensu. Stqd druzgocaca oeena, jakiej udzielajq neopozytywisci metafizyce, ktorq_ potepiaja, uwazaj~c jq_ za zlozona z samyoh wypowiedzi, pozbawionych znaczenia, za jalowa gadanine bez wszelkiego sensu.

W swej antymetafizycznej postawie zgadzaja si« neopozytywisci z jedna z zasadniczych tez pozytywizmu dawniejszego. Zgadzajq sil( rown-

66

Knzimicrz Ajdukicwicz - Zagadlliellia i kierunki filo::ofii

IV - Zagadnienie granic poznan in

67

rez z jego pogladem, wedlug ktorego cala wiedza 0 rzeczywistosci mies~i sie w naukach empirycznych, a wiec w fizyce, zoologii, astronomii, historii itp. Nie ma poza poznaniem, zawartym w empirycznych nau~ach szczegolowych, zadnego innego poznania rzeczywistosci, do jaklego zglaszala pretensje metafizyka. Przekreslajac metafizyke, a wraz z nia takze etyke normatywna, pozostawiaja dla filozofii jako jedyna dziedzine badan teorie poznania, z ktore] - po wylaczeniu z niej elementow psychologicznych, a wiec rozwazan poswieconych badaniu procesow pozna~czych - pozostaja tylko badania rezultatow poznania, a wiec badama majace za swo] przedmiot twierdzenia naukowe. Twierdzenia naukowe utozsamiaja jednak neopozytywisci ze zdaniami, a wiec z pewnymi wyrazeniami mowy, w ktorych wypowiada sit( te twierdzenia. Wobec tego zadanie filozofii precyzuje sit( jeszcze bardziej: filozofia moze bye tylk? teoria jezyka naukowego. Okresliwszy w ten sposob zadanie filozofil, rozwijajC! neopozytywisci owocna dzialalnosc w tym zakresie. Uprawia~,! teorie jezyka naukowego. Teoria ta daleka jest jednak od tego, co robia lingwisci, Teoria jezyka naukowego, 0 jakiej mowia neopozytywisci, jest w gruncie rzeczy tym samym co logika w swej wspolczesnej postaci. O",:a logika jest tez glown'! dziedzina, w ktorej neopozytywisci sie wyi:ywaJC! i w ktore] polozyli duze zaslugi. Uprawianie logiki wspclczesnei nie jest jednakze monopolem neopozytywistow, Mozna jC! uprawiac nie podzielajac bynajmniej ich pogladow, Glowne osiqgniecia na polu tej nauki nie pochodza tez bynajmniej od ludzi, ktorzy S,! neopozytywistami.

Mimo swej negatywnej postawy w stosunku do calej filozofii - poza taje] czescia, ktora sie porniesci w rarnach uznawanej i uprawianej przez neopozytywistow teorii jezyka - nie przekreslaia oni naprawde calej reszty zagadnien filozoficznych, ale staraja sie wykazac, ze byly one zle postawione. Stawiano je mianowicie jako zagadnienia, dotyczace pewnych rzeczy i w tej formie byly one z powodu swej niejasnosci i nieuchwytnosci beznadziejne, gdy tymczasem naprawde szlo w nich nie 0 te rzeczy, ale o slowa tych rzeczy dotyczace, Wiele miejsca na przyklad zajmowa1y w tradycyjnej filozofii dociekania tzw. istoty rzeczy. Zastanawiano sit( na przyklad nad tym, co jest istota czlowieka, co jest istota rosliny, istota zwierzecia itp. Wszelkie zas wyjasnienia tego, co sit( przez 6w wyraz istota rozumie, byly mgliste i nieuchwytne. Otoz neopozytywisci wskazuja na to, ze zagadnienie by to ile postawione. Tym bowiem, kt6rzy pytali 0 istote czlowieka (rosliny, zwierzecia), nie szlo naprawde 0 wskazanie czegos, co jest w poszczegolnych ludziach (roslinach, zwierzetach) i stanow! rze-

koma ich istote, ale naprawde szlo im 0 wskazanie znaczenia nazwy czlowiek (nazwy roslina, nazwy zwje,.z~), jakie jej w naszym jezyku przysluguje. Zagadnienie, 0 kt6rym mowa, nie dotyczylo wiec rzeczy (Iudzi, roslin, zwierzat), lecz nazw oznaczajacych te rzeczy. WystC(puj,!ce wiec w tradycyjnej filozofii zagadnienie tzw. istoty rzeczy, gdy sie je we wlasciwy sposob postawi, staje siC( zagadnieniem dotyczacym jezyka i w tej swej postaci znajdzie miejsce w teorii jezyka, do kt6rej neopozytywisci pragna filozofle ograniczyc. - Trawestujac w podobny spos6b liczne inne zagadnienia tradycyjnej filozofii, tzn. zastepujae zagadnienia dotyczace rzeczy przez zagadnienia dotyczace slow te rzeczy oznaczajacych, znajduja dla nich w tej zmienionej postaci miejsce w swym programie filozoficznym.

W swej og61nej postawie dalecy S,! neopozytywisci - jak juz wspomniano - od idealistycznej postaci pozytywizmu, reprezentowanej na przyklad przez Hume'a, i bynajmniej nie sadza, zeby przedmiotami poznania mogly bye tylko zjawiska psychiczne.

Glosza oni bowiem program, zwany fizykalizmem, ktory swiadczy o tym, iz - zdaniem neopozytywist6w - wlaSciwymi przedmiotami poznania S,! tylko przedmioty fizyczne, czyli ciala. Fizykalizm domaga sit( mianowicie, by wypowiedzi wszystkich nauk daly sie sprowadzic do wypowiedzi jezyka fizykalnego, a wiec do wypowiedzi 0 cialach, Wypowiedzi bowiem, ktore do jezyka fizykalnego sprowadzic sie nie daja, nie spelniaj'l- zdaniem neopozytywistow - naczelnych wymagan, stawianych twierdzeniom naukowym: nie sa intersubiektywnie komunikowalne ani sprawdzalne. Do wypowiedzi fizykalnych powinny sie wiec dae sprowadzie wszelkie twierdzenia psychologii, mowiace 0 zjawiskach i podmiotach psychicznych, oraz wszystkich nauk hurnanistycznych.jezeli maja one miec charakter twierdzen naukowych. - Postulat fizykalizmu zbliza neopozytywistow do materializmu.

v

STOSUNEK TEORII POZNANIA

DO INNYCH NAUK FILOZOFICZNYCH

cz ns c DRUGA

METAFIZYKA

Przedstawilismy wyzej te zagadnienia teorii poznania, kt6re uchodza za klasyczne. Nie sa to wszystkie zagadnienia, kt6re do teorii poznania sie zalicza. Wiele jest bowiem takich problem6w, lezacych na pograniczu teorii 'poznania i tego dzialu logiki, kt6ry nazywa siC( teoria nauki i metodologia, Teoria nauki zajmuje sie nauka rozumiana jako system twierdzeIi naukowych, a wiec gotowych juz rezultat6w. Metodologia zas zajmujesie sposobami postepowania, czyli metodami stosowanymiprzy tworzeniu nauki. Teoria nauki zajmuje sie elementami, z kt6rych nauka siC( sklada (twierdzeniami, terminami naukowymi), oraz strukturami z nich zbudowanymi (dow6d, teoria itd). Metodologia bada metody dowodzenia, eksperymentowania, rozwiazywania zagadnien, wyjasniania, sprawdzania itd. Ot6i: w obu tych dyscyplinach wystC(puj~ zagadnienia, kt6re mozna by zaliczyc do teorii poznania. Takimi na przyklad zagadnieniami s~ zagadnienia odnoszace siC( do wartosci rozmaitych metod naukowych, na przyklad zagadnienie wartosci metody indukcyjnej i metody dedukcyjnej, zagadnienie roli konwencji (czyli arbitralnych, dowolnych rozstrzygniec) w poznaniu naukowym i wiele innych. W ramach metodologii i teorii nauki omawiane s~ tez czesto zagadnienia, kt6re s~ zastosowaniem klasycznych zagadnien epistemologicznych do konkretnych dzial6w tej lub innej nauki.

Wszystko to sprawia, ze miedzy teoria poznania zjednej strony a teoria nauki i metodologia z drugiej - nie rna ostrej granicy.

Bardzo scisle s~ tez zwiazki laczace teorie poznania z metafizyka, W znacznej mierze sq dociekania metafizyczne wysnuwaniem z takich lub innych pogladow epistemologicznych wniosk6w 0 tym, jaka jest rzeczywistosc naprawde, Zwiazki te przesledzimy dokladnie w rozdziale poswieconym metafizyce.

I

POCHODZENIE NAZWY METAFIZYKA I PODZIAL ZAGADNIEN

POCHODZENIE WYRAZU METAFIZYKA

Druga z gl6wnych nauk filozoficznych, rnetafizyka, zawdziecza swa nazwe okolicznosciom czysto zewnetrznym, Utworzyli j~ uczniowie Arystotelesa, porzadkujac jego dziela. Arystoteles, jeden z najwybitniejszych filozof6w greckich (IV wiek przed Chr.), uzywal wyrazujilozojia w jego pierwotnym, etymologicznym znaczeniu (por. str. 13), a wiec poslugiwal sie nim jako r6wnoznacznikiem wyrazu nauka. W zwiazku z tym m6wil on 0 roznych filozofiach, tak sarno jak dzis m6wimy 0 roznych naukach. Otoz wsrod tych roznych jilozojii wyroznial Arystoteles jedna jako ze wszystkich najbardziej podstawowa i te nazwal pierwsza filozofla (1tpWt" cptAOOOcptCX, prote filosofiay. Zadaniem owej pierwszej filozofii by to dociekanie pierwszych zasad wszystkiego, cokolwiek istnieje. Za druga nauke, a wiec za druga filozofie, uwazal Arystoteles przyrodoznawstwo, kt6remu poswiecil sporo ksiag pod wsp6lnym tytulem: fizyka (cpUOtXCX; CPUOtt;, fysis, znaczy przyroda). Gdy po smierci Arystotelesa uczniowie jego przystapili do porzadkowania jego dziel, umiescili ksiegi poswiecone owej Arystotelesowej pierwszej fllozofii po ksiegach 0 tresci przyrodniczej, czyli po fizyce. Z tego powodu nazwano ksiegi traktujqce 0 pierwszej filozofii tymi, ktore nastepuja po przyrodniczych (tCX J.LE't'CX tCX CPUOU(CX, ta meta tafysika) albo w lacinskiej, kr6tszej fonnie: metaphysica. W ten to zupelnie przypadkowy spos6b powstala nazwa metajizyka jako okreslenie ksiag traktujacych 0 pierwszej filozofii.

W ksiegach tych, poswieconych pierwszym zasadom bytu, traktuje Arystoteles rn.in. 0 Bogu jako 0 istocie stojacej ponad przyroda, Okolicznose, iz ksiegi poswiecone pierwszej filozofii rozprawialy 0 tym, co stoi ponad przyroda, stala sie powodem, ze pozniej inaczej poczeto wykladac etymologie terminu metajizyka. Zaczeto mianowicie uwazac, ze nazwa metajizyka oznacza nauke 0 tym, co nadprzyrodzone. Przygladajac sie tresci dociekan, kt6re w dziejach rnysli ludzkiej mianem metafizyki na-

72 Kazimicrz Ajdukicwicz - Zagadnlenia i kierunki fllozofii

zywano, mozna stwierdzic, ze istotnie sprawy nadprzyrodzone, Bog, zycie posmiertne itp., wchodzily w zakres rozwazan metafizycznych. Nie stanowily one jednak bynajmniej jedynego tematu metafizyki.

II

PODZIAL PROBLEMATYKI METAFIZYCZNEJ

Bogactwo tematow, ktore zalicza sie do metafizyki,jest tak roznorodne, zagadnienia te sq przy tym czesto tak trudno uchwytne, ze nielatwo jest scharakteryzowac metafizyke przy pomocy jednej forrnuly, ktora by wyczerpywala caly jej zakres. Spotykane ogolne charakterystyki metafizyki sq alba bardzo ogolnikowe, albo tez zbyt ciasne i nie wyczerpuja caloksztaltu tych tematow, ktore zaliczasie tradycyjnie do metafizyki. Takimi niewiele rnowiqcymi ogolnikami sq na przyklad proby okreslenia metafizyki jako dyscypliny dqzqcej do sformulowania pogladu na swiat albo charakterystyka metafizyki jako najogolniejszej nauki 0 bycie. Zbyt ciasne jest okreslenie metafizyki jako syntezy wiedzy 0 przyrodzie lub jako nauki dqzqcej do wykrycia rzeczywistosci prawdziwej, ukrytej poza zludnq szata zjawisk ujawniajqcych sie zmyslorn, czyli jako nauki 0 tzw. rzeczach samych w sobie. Zrezygnujemy tez tutaj z proby podania jednolitego okreslenia metafizyki, ograniczajac sie do dokonania przegladu zagadnien, ktore sie tradycyjnie zalicza do rnetafizyki. Podzielimy przy tyrn problematyke metafizyczna na cztery grupy. Pierwsza z nich stanowie bedzie tzw. ontologia, druga - grupa zagadnien wyrastajacych z dociekan nad poznaniem, trzecia - grupa zagadnien wyrastajqcych z rozwazan nad przyroda, czwartq wreszcie - grupa zagadnien wyrastajacych z religii i rozwazan etycznych. Kazda z tych czterech grup omowimy ponizej z osobna.

ONTOLOGIA

ZADANIA ONTOLOGII

Etymologieznie wywodzi sie tennin ontologia od greekiego wyrazu ov (on), tj. od imieslowu czasu terazniejszego czasownika ewm (ejnaj), kt6ry znaczy tyle eo bye. Doslownie wiec ov znaczy tyle co bedqcy; imiesl6w OV, poprzedzony rodzajnikiem (ro ov, to on) nabiera znaczenia rzeczownikowego: to, co jest, a wiec cokolwiek. Zatem ontologia to, etymologicznie biorac, tyle co nauka 0 tym, co jest, czyli nauka, kt6rej twierdzenia odnosza sie do ezegokolwiek. Zgodnie z tq etymologiq mialaby ontologia bye nauka najogolniejsza, ktorej twierdzenia majq zastosowanie do wszystkiego, co jest. W taki wlasnie sposob charakteryzowal Arystoteles zadania swej pierwszej filozofii, a wiec tej dyscypliny filozoficznej, ktora p6zni.ej nazwano rnetafizyka, Czesto tez terminu ontologia uzywa siC( zamiennie z wyrazem metafizyka, traktujac oba te wyrazy jako synonimy.

Jednakze uciera sie, glownie pod wplywem fenomenologow, inne rozumienie tenninu ontologia, w ktoryrn nadaje mu siC( inny zakres niz terminowi metaflzyka. Fenomenologowie nazywaja ontologie wszelkie tzw. dociekania istoty rzeczy, ktorq rna sie - wedlug nich - poznawac za pomocq owego wgladu w istote (Wesensschall), 0 ktoryrn byla mowa na str. 46 i nast. Dociekajac istoty czegoi, na przyklad istoty rzeczy w ogole, istoty ciala, istoty cechy, istoty stosunku itd., staram sie odpowiedziec na takie pytania: co to jest rzecz?, co to jest cia/a?, co to jest cechat ; co to jest stosunek? itd. Odpowiedziami na pytania tego rodzaju sq definicje termin6w rzecz, cialo, cecha, stosunek, ktore bl(dq mialy nastepujacq na przyklad budowe: cialo jest to to a 10. Definicje te nie wystepuja w charakterze propozycji, aby wyrazem definiowanym poslugiwac sil( w scharakteryzowany przez niq sposob, nie sq wiec traktowane jako dowolne ustalenia sposobu poslugiwania sle definiowanymi wyrazami, ale zakladaja, ze wyrazy te majqjuz w naszej rnowie okreslone znaczenie, definicje te zas roszcza sobie pretensje do tego, by bye zdaniami prawdziwymi przy tych okreslonych juz z g6ry znaczeniach definiowanych wyraz6w. Definicje tego

74

Kazimierz Ajdukicwicz - Zagadnienia i kierunki filozofii

II - Ontologie

75

rodzaju nazywa sie definicjami rzeczowymi. Otoz, zarzucajac terminologiC( fenomenologow, bedzierny mogli okreslic z a d a II i a ° II t o log i i jako d az en ie do d efi n i cj i r z eczowy ch p ewny ch t erm inow, o p a rt y ch n a w n i k n i e c i u W z n a cz en i e p rz y s l u g uf q c e tym t er m i n o m w jezyku;z kt orego je czerpiemy.Czerpiezas ontologia owe terminy, ktorych rzeczowe definicje pragnie podac, przewaznie z jezyka technicznego, w ktoryrn prowadzilo sic lub prowadzi dociekania filozoficzne, a ponadto po czesci z mowy potocznej.

Zadania ontologii nie wyczerpujq sie w podawaniu definicji rzeczowych owych terminow, Niekiedy, nie docierajac do takich definicji, zadowala siC( ontologia wyglaszaniem pewnych twierdzen, do ktorych dochodzi przez sarno wglebienie siC( w znaczenie odnosnych terminow, czyli przez analize pojC(c stanowiacych owe zn~czenia. Z u~a~i na to, ze pojecia te majq charakter zazwyczaj bardzo ogolny (np. POJC(CIC rzeczy, pojecie cechy, pojecie stosunku itp.), twierdzenia, do ktorych ontologia doch~dz~ przez analize tych pojC(c, majq rowniez bardzo ogolny charakter. DZIC(kl swej ogolnosci zblizajq, sie one do okreslenia, jakie Arystoteles poda~ dla twierdzen uprawianej przez siebie metafizyki, ktore charakteryzowal jako twierdzenia najogolniejsze, stosujace siC( do wszystkiego, co istnieje.

Jak widac z powyzszej charakterystyki ontologii, dyscyplina ta zmierza do wyjasnienia aparatu pojeciowego, ktoryrn operuje siC( w filozofii i w zyciu codziennym. Jako taka jest dyscyplinq pozyteczna, majqcq jednak raczej charakter pomocniczy.

PRZYKLADY POJEC ANALIZOWANYCH PRZEZ ONTOLOGIE Do pojC(c, ktoryrni ontologia obszernie sie zajmowala, nalezy pojecie substancji. Termin ten miewal w filozofii rozne znaczenia, podstawowym jednak jest to znaczenie, ktore z nim wiqzal Arystoteles. Okresla on substancje jako to, 0 czym cos innego moze bye orzekane, ale co sarno nie moze bye orzeczone 0 niczym innym. Innymi slowy, substancia jest wszystko to, czemu przyslugujq [akies cechy; co rnoze do czegos pozostawac w pewnym stosunku, co moze znajdowac sie w takim lub innym stanie itp., ale sarno nie jest ani cechq, ani stosunkiem, ani stan em itp. Przykladarni substancji sq na przyklad: ten stol, to krzeslo, ta osoba itp. _ slowem: konkretne jednostkowe rzeczy i osoby. Substancjom przeciwstawia siC( cechy, ktore, w odroznieniu od substancji, moga bye 0 czyrns orzekane, stosunki, ktore - rowniez w przeciwienstwie do substancji - moga miedzy jakimis przedmiotami zachodzic, stany itp, Scholastycy pod-

kreslali samoistnosc substancji w przeciwienstwie do niesamoistnosci cech, stosunkow, stanow itp. Cecha na przyklad czerwieni nie moze istniec inaczej niz poprzez jakqs substancje, ktore] przysluguje. Ta natomiast czerwon a roza, ktorej czerwien przysluguje, nie potrzebuje zadnego fundamentu dla swego istnienia, lecz istnieje samoistnie. TC( sarnoistnosc substancji uwazali tez scholastycy za jej istotna wlasnosc i definiowali substancje jako res, cui convenit esse ill se vel per se.

Innym waznym dla caloksztaltu dociekafi metafizyczaych pojeciem, analizowanym w ontologii, jest pojecie bytu rzeczywistego (esse rea/e) i przeciwstawiane mu pojecie bytu tyJko pornyslanego (esse ill intellectll). Tatry, wodospad Niagara, bitwa pod Lipskiem istniejq lub istnialy rzeczywiscie i stanowia przyklady tzw. by tow rzeczywistych. Natomiast centaury, Balladyna, spotkanie Zagloby z Burlajem istnieja lub istnialy tylko w mysli i stanowia przykJady tzw, bylaw ty/ko pomyslanych. Tzw. byty tylko pomyslane nie istniejq w pierwotnym sensie tego wyrazu, lecz istnienie mozna 0 nich orzekac w przenosnyrn tylko sensie. Gdy siC( na przyklad mowi, ze Zeus istnial w mysli Grekow, to znaczy to tylko tyle, ze Grecy mysleli 0 Zeusie (Iub wierzyli w Zeusa).

Jako trzeci przyklad pojC(c, analizowanych przez ontologie, wymienimy pojecie przedmiotow realnych i przeciwstawne mu pojecie przedmiotow-idealnych. Przedmiotami realnymi sa przedmioty, zdarzenia itp., ktore kiedys, tzn. w jakims czasie, istnialy, istniejq lub beda istniec, Przedmiotami idealnymi zas nazywa sie twory pozaczasowe. Jako przyklady przedmiotow idealnych przytacza sil( najczesciej liczby, idealne figury geometryczne (punkty, proste itp.), stosunki zachodzace miedzy nimi itd. Przytacza siC( tez takie abstrakta, jak na przyklad piekno, sprawiedliwosc, cnota, pomyslane nie jako cechy realizujace siC( w konkretnych przedmiotach, lecz cechy te w oderwaniu od przedmiotow, a wiec tzw. piekno sarno w sobie, sprawiedliwosc jako taka itd.

Wymienilisrny tu trzy przyktady pojC(c, ktorych analiza fiIozofowie zajmowali siC( w ramach ontologii, a ktore odegraly doniosla role w pozostalych dzialach metafizyki. Byly to rozmaite pojecia przedmiotow, z ktorymi wi~Zct sie rozne pojecia istnienia. W innym sensie orzeka sie istnienie 0 substancjach, a w innym 0 cechach, stosunkach itp. W innym o przedmiotach rzeczywistych, a w innym 0 przedmiotach tylko pomyslanych. W innym wreszcie sensie mowi sie 0 istnieniu przedmiotow realnych, a w innym 0 istnieniu przedrniotow idealnych. Analiza tych roznych pojC(c istnienia zajmowali sle tez filozofowie w ciqgu dziejow

76 Knzimicrz Ajdukicwicz - Zagad"ienia i kierunki fllozofii'

II - Ontologia

77

w ramach ontologii. R6wnolegle z tyrni analizami roznych poj~c istnienia, zwiazanych z zaznaczonyrni wyzej roznyml pojeciami przedmiot6w, zajmowali sie filozofowie analiza takich pojC(C, jak pojecie mozliwosci, pojecie koniecznosci. Pojecia te, jako pojecia roznych sposob6w istnienia (po lacinie modi existendiy; nazywano pojeciarni rnodalnymi.

Wskazane wyze] pojecia stanowia tylko przyklady niekt6rych poj~c opracowywanych przez ontologie, Obok tych zajrnuje siC( ontologia analiz~ wielu innych pojC(c. I tak na przylclad analizuje ona pojecie zwiazku przyczynowego, pojecie celu, zajmuje siC( opracowaniem pojecia przestrzeni i stosunk6w przestrzennych, rozwaza pojecie czasu i stosunk6w czasowych i wiele innych.

wtedy, gdy nauki te w swym rozwoju natrafiajq na pewne trudnosci, pochodzace z niedostatecznego wyjasnienia niekt6rych uzywanych przez nie poj~c podstawowych. Budzi siC( wtedy potrzeba wyjasnienia tych pojC(c i wtedy naukowey-specjalisci przechodza na teren rozwazan ontologicznych, dochodzi do wsp6lpracy miedzy specjalistami a filozofami.

TWIERDZENIA ONTOLOGICZNE

Na analizach tych pojC(c opiera ontologia - jak juz 0 tyrn byla mow a - twierdzenia og61ne. Do najglosniejszych zasad ontologii naleza na przykJad: ontologiczna zasada sprzecznosci, gloszaca, ze zaden przedmiot nie moze jakiejs cechy zarazem posiadac i jej nie posiadac; ontologiczna zasada wylaczonego srodka, gloszaca, ze kazdy przedmiot dowolna ceche posiada lub jej nie posiada. Dokola tych zasad, choc wydaja sie one zupelnie oczywiste, toczyl siC( goracy sp6r.

Z zasada sprzecznosci i zasada wylaczonego srodka spotykamy siC( takze w log ice fonnalnej. Podobnie rna siC( t:Zecz rowniez z wielu innymi twierdzeniami ontologii. Ontologia bowiem zajmuje siC( analizami pojC(c jeszcze niedostatecznie wyjasnianych, aby na nich oprzec precyzyjnq teorie, Gdy analiza tych pojC(c jest dosc daleko posunieta, zostaja jej wyniki przejC(te przez innlljaklls nauke, kt6ra na tej analizieopiera system twierdzen, majacy postac teorii dedukcyjnej, tj. nauki 0 budowie metodologicznej takiej, jaka jest wlasciwa matematyce. Tak np. wsp61czesna logika formalna, bedaca nauka co do swej metody podobna do matematyki, obejmuje tzw. teorie klas i teorie stosunk6w, czyli relacji. W tych swych dzialach wyklada logika formalna twierdzenia, kt6re co do swej tresci moglyby smialo zostac zaliczone do ontologii, jako ze opieraja siC( one tylko na ustaleniu znaczen takich tennin6w, jak przedmiot jednostkowy, cecha, stosunek itd. Niekt6rzy nawet autorowie logiczni ten dzial logiki fonnalnej wprost nazywaja ontologie,

W ten spos6b ontologia staje siC( podlozem, z kt6rego wyrastaja niekt6re nauki szczeg61owe. Z drugiej strony, z nauk szczegolowych wyrastajq, zagadnienia 0 charakterze ontologicznym. Dzieje siC( to zwJaszcza

III - Metaflzyczne wnioski z rctlcksji nod poznaniem

79

III

UNIWERSALIA

Ideami maja bye przede wszystkim tzw. przedmioty og6lne, jak na przyklad czlowiek w ogole, kon w ogole itp., czyli uniwersalia. Poszczeg6lnych ludzi lub poszczegolne konie mozna sobie wyobrazic, natomiast czlowiek w og6le lub kon w ogole s~ to przedmioty tylko w pojeciach uchwytne. Dla zdania sobie sprawy z tego, czym mialyby bye owe przedmioty ogolne, czym na przyklad rna bye ow kOI; W ogole, wezrny pod uwage nastepujace dwa zdania: kazdy kon jest trawoierny i kot; jest w Ellropie pospollty. Pierwsze z tych zdan mowi 0 poszczegolnych koniach i okresla je jako zwierzeta trawozerne. Drugie zas z tych zdan nie dotyczy zadnego poszczeg6lnego konia. Wszak 0 zadnym jednostkowym koniu nie mozna powiedziec z sensem, ze jest on zwierzeciem pospolitym. Owa pospolitosc przysluguje gatunkowi konia, a nie poszczeg6lnym koniom. Ot6z ten gatunek koni, podobnie jak gatunek ludzki i inne, stanowi przyklady tzw. przedmiotow ogolnych, ktore Platon zalicza do idei.

Skoro wiec, wedlug Platona, tylko poznanie rozumowe zaznajamia nas z prawdziwa rzeczywistosciq, a poznanie rozumowe zaznajamia nas tylko z tworami uchwytnymi za pomoca pojC(c, czyli z ideami, dlatego - konkluduje Platon - tylko swiat idei stanowi prawdziwa rzeczywistosc, a swiat rzeczy jednostkowych, dostepny poznaniu zmyslowemu, nie jest taka rzeczywistosciq,

Doktryna Platona stanowila wyzwanie zwrocone przeciwko tzw. zdrowemu rozsadkowi. Totez spotkala sie ona w dziejaeh filozofii z mniej lub wiecej radykalnym sprzeciwem. Spor toezony na ten temat znany jest w dziejach filozofii pod nazwq s po r U 0 U Il i we r sa / i a, bo uniwersaliami nazywano po lacinie przedmioty og6lne. Obok stanowiska Platona, przyznajacego uniwersaliom byt rzeezywisty i samoistny, wystepuje tu poglqd Arystotelesa, ktory nie odmawial wprawdzie uniwersaHom istnienia, ale nie uwazal ich za byty samoistne, zdolne do istnienia w oderwaniu od rzeezy jednostkowych. Wedfug Arystotelesa uniwersalia istniejq tylko poprzez rzeczy jednostkowe, stanowiac ich istotnq wlasnosc, czyli - jak sie wyrazal Arystoteles - stanowiqc forme rzeczy jednostkowych. Byt samoistny (substancjalny) majq, wedlug Arystotelesa, tylko rzeczy jednostkowe. Byt taki przysluguje na przyklad poszczegolnym ludziom. Idea czlowieka, ezyli czlowieczenstwo, istnieje tylko jako istotna wlasnosc poszczegolnych ludzi, i to nie w oderwaniu od nich, ale w nich. Poglqd Platona, przyznajacy uniwersaliom byt rzeczywisty i samoistny, nazywasiC(skraj n y m rea l iz m em poj e c io wym. Poglad Arystotelesa, przyznajacy im byt rzeczywisty, ale niesamoistny, lecz byt

METAFIZYCZNE WNIOSKI

Z REFLEKSn NAD POZNANIEM

§ 1. ZAGADNIENIE PRZEDMIOrOW IDEALNYCH SPOR 0 UNIWERSALIA

IDEE PLATONSKIE

Zagadnienie wymienione w tytule tego paragrafu pozostaje w zwiazku ze sporem miedzy apriorystami i empirystami, ktory poznalismy przy om awianiu epistemologieznego zagadnienta trod/a poznania. W tym epistemologicznym zagadnieniu chodzilo 0 to, kt6ra z dwu metod, aprioryczna czy tez empiryczna, metoda rozumowa czy tez metoda doswiadczenia, prowadzi do poznania rzeczywistosci. Skrajnym apriorystq byl Platon, ktory sadzil, ze tylko poznanie rozumowe doprowadza nas do poznania tego, co naprawde istnieje, a wiec rzeczywistosci, podczas gdy doswiadczenie zaznajamia nas ze swiatem uludy. Poznanie rozumowe jest poznaniem dokonujacym sie przy pomocy pojC(c, poznanie doswiadczalne zas - przy pomocy spostrzezen i wyobrazen, Skoro zatem tylko poznanie rozumowe zaznajamia nas z prawdziwa rzeczywistoscia, to tq prawdziwa rzeczywistosciq moga bye tylko twory dajqce sie uchwycic wylacznie za pomoca pojC(c, nie zas to, co nam ukazujq spostrzezenia i wyobrazenia. Te twory, dajace sie tylko abstrakcyjnie w mysli pojil,C, a niedostepne spostrzezeniu ani wyobrazeniu, nazwal Platon ideami.

Coz by to mialy byc za przedmioty - owe idee? Naleza do nich - wedlug Platona - twory takie, jak na przyklad dobro sarno w sobie, ktore w przeciwieitstwie do poszczegolnych dobrych ludzi, dobrych uczynkow itd., dajacych siC( wyobrazie, rnozna uchwycic sama myslq tylko. Ideajest tez piekno sarno w sobie, dajqce sie uj~c tylko pojeciowo, w przeciwieitstwie do poszczegolnych pieknych rzeczy, ktore mozna spostrzec lub uj<\.c w wyobrazni.

80

Kazimierz Ajdukicwicz - Zagadnienia i kierunki filozofii

III - Mctafizycznc wnioski 7. rcflcksji nad poznanicm

81

ufundowany w przedmiotach jednostkowych, nazywa sie II 111 t ark 0 - w a n y m r e a l i z m em p aj e c i o wy m,

Obu tym formom realizmu pojeciowego przeciwstawia si« ko n c e p t ll » a liz 111, odmawiajacy ideom w ogole istnienia rzeczywistego, ale przyznajqcy im byt tylko pomyslany, Nie rna uniwersaliow, lecz istnieja tylko ich pojecia.

Jeszcze dalej w opozycji przeciw realizmowi pojeciowernu idzie 11 0111 i n a liz 111, ktory nie tylko odmawia uniwersaliom istnienia, ale przeczy nawet temu, jakobysmy mieli ich pojecia, Wedlug nominalisty sarna mysl 0 czlowieku w ogole, ktory nie bylby okreslony ani co do plci, ani co do wieku, ani co do wzrostu, ani co do zadnej cechy, jaka ludzie moga sie r6znie miedzy soba, sarna mysl taka jest nie do zrealizowania. Wedlug nominalist6w istnieja tylko nazwy ogolne, ale ani pojC(c ogolnych, ani tym bardziej przedmiotow ogolnych nie rna.

§ 2. ZAGADNIENIE IDEALIZMU METAFIZYCZNEGO

WSP6LCZESNA POSTAC SPORU 0 UNIWERSALIA

Stary spor filozoficzny 0 istnienie uniwersaliow wystepuje w filozofii nowszej pod inna nieco postaciq, Wsp61czesna postac tego zagadnienia wyraza sie mianowicie w pytaniu, czy nauki aprioryczne, a wiec takie nauki, jak na przyklad matcmatyka, badaja jakis w pelni rzeczywisty, choc zupelnie od swiata danego nam w doswiadczeniu zmyslowym odrebny swiat tzw. tworow idealnych,jak na przyklad liczby, funkcje matematyczne, itp., ktory istnieje w spos6b zupelnie od naszego umyslu niezalezny, czy tez swiat taki w ogole nic istniejc. Odbiciern tego sporu jest poruszona juz w rozdziale poswieconym zagadnieniu zrodla poznania kwestia, dotyczaca charakteru aksjomat6w matematycznych. Wedlug jednych (fenomenologowie) nie wolno przyjrnowac aksjomat6w w spos6b dowolny, aksjomaty bowiem sq wyrazem poznania swiata idealnego, istniejqcego niezaleznie od nas i dostepnego poznaniu przez tzw. wglqd w istote. Wedlug drugich aksjomaty matematyezne nie Set wyrazem poznania jakichs twor6w idcalnyeh, istniejqcych niezaleznie od nas, ale sa tylko pewna odmiana definicji (Set definicjami uwiklanymi) pewnych terrninow, kt6re w nieh wystepujq, i jako takie rnoga bye przyjmowane w sposob (w szerokich granicach) arbitralny. Ten drugi kierunek nie uznaje zadnego swiata tworow idealnych, istniejqcych jakoby niezaleznie od umyslu, swiata, ktorego poznanie rnialoby stanowic zadanie matematyki. Wedlug niego istnieje rzeczywiscie tylko swiat twor6w realnyeh, dostepnych w zasadzie poznaniu doswiadczalnernu, a matematyka przygotowuje jedynie aparat pojeciowy dla poznawezego opanowania tego swiata.

a) Idealizm subiektywny

KONSEKWENCJE IDEALlZMU EPISTEMOLOGICZNEGO Idealizm epistemologiczny wypowiada teze, ktora dotyczy granie

naszego poznania. Glosi ona, iz umysl nie jest zdolny poznac rzeezywistosci wzgledem siebie zewnetrznej. Zaleznie od tego, co sie rozumie przez rzeczywistosc wzgledern umyslu zewnetrzna, teza ta wystepuje w dwoch odmianach, ktoryrn odpowiadajq dwie postaei idealizmu epistemologicznego: 1) idealizm immanentny, ktory glosi, iz umysl poznawac moze tylko wlasne swe przezycia, 2) idealizm transcendental ny, ktory utrzymuje, ze umysl poznawac rnoze tylko swe wlasne konstrukcje (por. str. 54; 58 i nast.). Filozof, stojacy na stanowisku idealizmu epistemologicznego, musi wobec tego uwazac wszystko, co umysl poznaje, b'l.dz za uklady jakichs przezyc psychicznych podmiotu poznajqcego, betdz za jakies konstrukeje poznajqcego umyslu.

Do przedmiotow, ktore poznajemy, nalezy przede wszystkim przyroda eielesna, a w szczegolnosci ciala. Do nich zatem stosuje sie powyzej podana konsekweneja idealizmu epistemologicznego. Z idealizmu epistemologicznego w wersji immanentnej wynika, ze ciala sq jakimis przezyeiami umyslu poznajqcego. I tak przedstawieiel idealizmu immanentnego, Berkeley, uwaza, ze ciala, a wiec domy, drzewa, stoly, krzesla itp., nie sa niezym innym jak tylko ukladami wrazen spostrzegajqcego je umyslu. Z idealizmu zas cpistemologicznego w wersji transcendentalnej wynika, ze ciala, ktore poznajemy, Sct tylko konstrukcjami umyslu.

TEZA IDEALIZMU SUBIEKTYWNEGO

Sprowadzenie cial do rsedu uklad6w wrazen lub zdegradowanie ieh do pewnego rodzaju konstrukeji umyslu zmusza wyznawcow tego poglqdu do postawienia pytania, czy cialom rnozna przypisywac istnienie w sensie doslownyrn, ezy tez tylko w jakims sensie przenosnyrn. Przyjrzyjmy sie odpowiedziom, ktore na to pytanie dajq idealista immanentny i idealista transccndentalny. Dla idealisty immanentnego ciala to wrazenia lub uklady wrazen poznajacego je podmiotu. Ale wrazenia to nie substaneje, ktore mogq egzystowac samoistnie. Wrazenia to przezycia pewnego podmiotu, ktore moga istniec tylko dzieki ternu podmiotowi. Gdy m6wimy, ze wrazenie jakies istnieje, to slowo istnieje nie rna tu tego

82

Kazimicrz Ajdukiewicz - Zagadnienia i kienmki fllozofli

III - Mctafizycznc wnioski z rcfleksji nod poznaniem

83

niesprowadzalnego dalej znaczenia, w jakim uzywamy tego slowa, gdy je orzekamy 0 substancjach. Wraienie istnieje to znaczy: ktos tego wrazenia doznaje, ktos je przeiywa. Podobnie, gdy mowirny, ze jakis zespol wrazen istnieje, to znaczy to tylko tyle, ze ktos tego zespolu wrazen doznaje. Skoro zas ciala, a wiec drzewa, dorny, stoly, krzesla, sa tylko ukladami wrazen, zatem i ich istnienie sprowadza sie do tego, ze ktos ich doznaje. Nie mozna wiec 0 cialach orzekae istnienia w tym niesprowadzalnym dalej sensie, w jakim sie istnienie orzeka 0 substanejach. Ciala nie sq bowiem substancjami, lecz przezyciami psychicznyrni, wrazeniarni lub ich ukladami. Orzekajqc 0 nich istnienie, orzekamy je w tym tylko sensie, w jakim siC( je orzeka 0 wrazeniach; a zatem c i a / a is tn i ej a z n acz y: klos (jakis podmiot p s y ch ic z n y) ich d o z n aje, k t o s je p rz e i yw a, kt o s jest i c h swt a do m. W tym zdaniu streszcza siec teza metafizycznego idealizmu subiektywnego w wersji immanentnej w zastosowaniu do cial. Najwybitniejszym jej wyznawca byl Berkeley, ktory wyrazil jq w lapidamej formule, ze jesli idzie 0 ciala, to ich esse = percipi, ich istnienie pol ega na tym, ze sq spostrzegane.

Idealizm transcendentalny nie utozsamia przedmiotow poznania, a w szczegolnosci cial, z jakirnis przezyciami psychicznyrni, nie utozsamia ich tez wiec z wrazeniami, ale stawia je w jednym rzedzie z fikcjami poetyckimi, z postaciami mitologicznymi itd. Takie fikcje nie sq oczywiscie przezyciarni psychicznymi, nie sa niczyimi myslarni. (Mysli Sienkiewicza istnialy na przelomie XIX i XX wieku, ale Zagloba, kt6rego Sienkiewicz w swych rnyslach sfingowal, nie lstnial wtedy. Fikcyjny Zagloba nie jest wiec identyczny z zadnq rnyslq Sienkiewieza.) 0 tych fikcjaeh mowi sie tez niekiedy w pewnym sensie, ze istnieja; m6wi sie na przyklad, ze wsrod bogow olimpijskich istnial bog piorunow, a nie ismial na przyklad bog zorzy polamej. Ale gdy tak m6wimy, nie bierzemy tego istnienia w sensie doslownym, gdyz wiemy, ze b6g piorunow, tj. Zeus, tak sarno w doslownym sensie nie istnial, jak nie istnial bog zorzy polarnej. Dodajemy tez, ze Zeus istnial, ale tylko w wierzeniach greckich, a to znaczy tyle, ze Grecy wierzyli, iz Zeus istnial, Wyraz istnieje znaezy wiec w odniesieniu do fikcji poetyckich, postaci mitologicznych itd. tyle co: ktos wierzyl w nie, ktos myslal 0 nieh lub tp.

Idealista transeendentalny stawia ciala w jednym rzedzie z takimi fikcjami, z takirni konstrukcjami umyslu, gdyz sqdzi, ze umysl niezego innego poznawac nie moze jak tylko wlasne swe konstrukeje. Stad wynika, ze gdy orzekamy istnienie 0 cialach, nie bierzemy tego istnienia

w sensie doslownym, leez ze cwo istnieje znaczy: ktos sobie 0 ctalach w pewien sposob mysli, ktos sobie te cia/a w pewien sposob uswiadamia. Nie jest przy tym obojetne, w jaki sposob on je sobie uswiadarnia, lecz sposob ten idealisci transeendentalni blizej precyzuja, Bedzie 0 tym jeszcze mowa ponizej.

Met afl zy czny i d e al i z m s ub iektywny n ie u z n aj e wi ec

p rz y ro d y c i el es n ej, a zwl a s z cz a c ial, za cos, co is t n i ej e w d o s l ow ny m, dalej n i es p row a d z al ny m s en s i e tego wyraz u.Lecz s q d zi, z e tzw. ist ni en i e cial ma in ny s en s, i e m i an owi ci e o rz ekajqc 0 n i ch ist ni ent e m az emy to sl us zn ie u czynic ty/ko 0 tyle, 0 i/e te wyp owi edzi sprowadeaja si e do s twi erd z en i a, z e j aki s p o dm io t p sy ch iczny w p ewi en sposob sie zachowuj e, n a przyklad, ze przezywa p ewn e wrazenia, ze mysli j akos 0 owych ci alach lub tp.

Oto jest zasadnicza teza metafizyeznego idealizmu subiektywnego.

Wypowiada sie jq czesto inaczej. Mowi sil( mianowicie, ze wed lug idealizmu subiektywnego ciala nie istniejq niezaleznie od podmiotu poznajacego, lecz posiadajq byt od podmiotu zalezny, Teze Berkeleya esse = percipi formuluje sie niekiedy w tych slowach, iz ciala istnieja pod tym tylko warunkiern, ze je ktos postrzega, albo nawet, ze istnieja tylko wtedy, gdy je ktos spostrzega. Takie sformulowania wypaczaja sens doktryny idealistycznej. Wedlug niej bowiem ciala nie istniejq w sensie doslownyrn nigdy, nawet wtedy gdy je ktos spostrzega. Nie ehodzi w niej tez 0 to, ze warunkiem ich istnienia (w sensie doslownym) jest ieh spostrzeganie przez jakis podmiot. Spostrzezenie ciala nie czyni zen (wedlug idealist6w) niczego, co by· w sensie doslownym istnialo, albowiem cialom, jako zespolom wrazen, nie mozna w ogole przypisac istnienia w tym doslownym sensie, w ktorym sie istnienie przypisuje substanejom.

RZECZYWISTOSC I JEJ POZORY

W 8WIETLE IDEALlZMU SUBIEKTYWNEGO

Idealistom zarzucano, ze na ich stanowisku zaciera siC( roznica pomiedzy rzeczywistoscia cielesna a jej pozorami. Czlowiek, ktory nie filozofuje, powie, ze gdy widzi rzeezywisty st61, to doznaje odpowiednich wrazen, ale oprocz tego rzeezywisty stol j est przed nim naprawde, is tII i ej e w sensie doslownym. Gdy natomiast ulegam halucynacji i zdaje mi sie tylko, ze widze stol, wowczas doznaje wprawdzie takich samych wrazen jak poprzednio, ale zaden sto! nie istnieje (w doslownym sensie)

84 Kazimierz Ajdukiewicz - Zagadnienia i kierunki filozofii

JII - Metafizyczne wnioski z refleksji nod poznaniem

85

przede mna, Dla idealisty natomiast stol w doslownym sensie nigdy nie istnieje; jesli stwierdzamy, ze stol istnieje, to bierzemy ten ostatni wyraz w sensie przenosnyrn, w ktoryrn zdanie sto! istnieje znaczy tylko tyle, ze ktos doznaje wraie", Z ktorymi skojarzony jest wyraz stol. Nie moze wiec idealista odrozniac widzenia rzeezywistego stolu od halucynacji stolu w taki sposob, w jaki sie to czyni normalnie. Dla idealisty nie rna roznicy rniedzy rzeczywistoscia cielesna a jej halucynacjq,

Z zarzutem takim liczyli sie idealisci i starali sie go uprzedzic. Tak na przyklad idealisci immanentni czyniq roznice porniedzy pozorem ciala a cialern rzeczywistym. Wprawdzie cialo rzeezywiste jest - wedlug immanentnego idealisty - tak sarno tylko ukladem czyichs wrazen, jak i pozor ciala, ale cialo rzeczywiste jest ukladem wrazen w pewien sposob wyroznionym. Berkeley, ktory byl biskupem, przyjmuje na przyklad, ze Bog wszechwiedzacy spostrzega stale ealy wszechswiat materialny. Ale ow wszechswiat materialny to nie innego jak tylko ogol wrazen, ktorych Bog doznaje: istnienie wszechswiata materialnego na tym tez tylko polega, ze jest on spostrzegany przez Boga. Czlowiek moze odbierac wrazenia, pokrywajace sie z wrazeniami Boga, moze jednak odbierac tez inne wrazenia. Te pierwsze wrazenia ezy tez ich uklady - to sa ciala rzeczywiste, te drugie to pozor ciala tylko. Ciala rzeczywiste zatem to - wedlug Berkeleya - uklady wrazen wyroznione przez to, ze Sq identyezne z ukladami wrazen doznawanymi przez Boga.

Przez to odwolanie sie do wszechwiedzy boskiej, utrzymujacej wszeehswiat w jego istnieniu, zapobiega Berkeley takze innym zarzutom, ktore sie przeciw idealizmowi latwo nasuwaja, I tak, gdyby przyrode cielesnq utozsamiac z wrazeniami doznawanymi przez ludzi, to nalezaloby przyjqC, ze przyroda ta nie istniala, zanim sie nie pojawil czlowiek. Nalezaloby tez przyjqc, ze sprzety w pokoju powstaja, gdy czlowiek na nie spojrzy, a gina, gdy je przestaje widziec. Tych konsekwencji unika Berkeley, skoro dla niego swiat materialny to ogol wrazen doznawanyeh przez Boga, ktory jest wedlug religii odwieczny i wszechwiedzacy,

Dodac nalezy, ze Berkeley podaje tez probe innego ujecia roznicy pomiedzy cialarni rzeezywistymi a ieh pozorami. Rzeczywistosc materialna maja stanowic tylko takie uklady wrazen, ktorych zespol wykazuje pewna eiqglosc i prawidlowosc, Sny i zludzenia tym siC( wlasnie i tylko tym r6zniq od rzeczywistosci, ze s~ kaprysne i nieprawidlowe.

Jesli idzie 0 idealizm transeendentalny, to jego gl6wny przedstawieiel, Kant, wyraznie przeeiwstawia pozory rzeczywistosci, czyli fikcje, tak

zwanym zjawiskom, czyli fenomenom, kt6rym przypisuje rzeczywistose ernpiryczna (por. str. 60). Wedlug transcendentalnego idealizmu swiat rnaterialny to tylko konstrukcja umyslu, taka sarna jak fikcje poetyckie. W sensie dostownym nie istnieje on na r6wni z fikcjami. Zar6wno swiat material ny, jak i fikcje istnieja tylko w znaezeniu przenosnyrn, a mianowicie w takim, iz ktos 0 nich w pewien spos6b rnysli. Roznica miC(dzy istnieniem swiata materialnego, stanowiacego empiryczna rzeczywistose, a istnieniem fikcji i zhidzen polega na tym, ze mysli 0 swiecie materialnym, 0 empirycznej rzeczywistosci, spelniajq pewien warunek, ktorego nie spelniaja mysli 0 fikejach. Swiat materialny stwierdzamy mianowieie w sadach, spelniajacych kryteria metody doswiadczalnej; mysli 0 fikcjach nie sq_ sadami spelniajacymi te kryteria. Roznica miedzy swiatem materialnym a swiatem fikeyjnym polega wiec wedlug transcendentalnego idealizmu na tym, ze za swiatem materialnym opowiada sie kryterium doswiadczenia, a za fikejami sie one nie opowiada lub nawet zgola im zaprzeeza. Na to twierdzenie zgodzi sie zapewne kazdy, kto nawet nie jest idealista, Nie-idealista jednak w tym fakcie, ii za swiatem materialnym opowiada sie kryterium doswiadczenia, widzi argument przernawiajacy za

. ~s~ienie~ w sensie doslownym swiata materialnego, za istnieniem tego swiata niezaleznym od'urnyslu. Idealista natomiast zaprzeczy tej konsekwencji. Dla mega bowiem kryterium doswiadczenia nie prowadzi do s'l.dow sm:ierdzaj~cych to, co naprawde istnieje, co istnieje w sensie doslownym, co Jest rzecza samq w sobie, leez jedynie do sadow stwierdzajqcych pewne konstrukeje umyslu, pewne przedmioty tylko intencjonalne. W taki to spos6b, nie rezygnujac ze swej zasadniczcj tezy, uznajqcej cala materialnl\. rzeczywistosc za konstrukcje umystu, za przedmioty intcncjonalne tylko transcendentalny idealista w obrebie tych konstrukcji dokonywa rozr6inienia rniedzy swiatern materialnym, stanowiacym empiryczna rzeczywistosc, a swiatem fikcji i zludzeri.

b) Idealizm obiektywny

POLOWICZNOSC IDEALIZMU SUBIEKTYWNEGO

. Transcendentalny idealizm nie zatrzymuje siejednak w swym rozwoju na szczeblu subiektywnego idealizmu, Subiektywny idealizm (w wersji transcendentalnej) uznaje tylko ciala i cala przyrode materialna za konstrukcje urnyslu, nie istniejqce w doslownym sensie, czyli nie bC(d'tce rzeczami samymi lV sobie, natomiast dusze i ealy swiat psychiczny uznaje

86

Kazimierz Ajdukicwicz - Zagaclllir!1lia i kierunki fllozofii

III - Mctafizycznc wnioski z reflcksji nad poznonicm

87

SJ\DY W SENSIE PSYCHOLOGICZNYM I St\DY W SENSIE LOGICZNYM

Przypomnijmy sobie, ze transeendentalny idealizm subiektywny uwaza przyrode za ogot przedmiotow tylko ill t en cj 0" a III y c h (konstrukeji umyslu), stwierdzonyeh w sadach czyniacych zadosc kryterium prawdy, w szczegolnoscl zas kryterium doswiadczenia, Abstrahujao od zasadniczyeh obiekcji, jakie nasuwaja sil( w zwiazku z traktowaniem przyrody

jako konstrukeji umyslu tylko, a nie jako rzeczywistosci ismiejqce] naprawde, w doslownym sensie, poglqd powyzszy, nawet dia idealisty, wymagac

bedzie pewnyeh uzupelnien i korekt. _

Nasuwa sil( bowiem pytanie, czy przyroda to ogol przedmiotow intencjonainyeh, stwierdzonyeh w sqdach spelniajqcych kryterium prawdy, ale tylko tych, ktore zostaly wydane przez ludzi, ezy tez i w takich sadach spelniajacych to kryterium, ktorych zaden z ludzi nie wydal. Gdyby sie zgodzic na to, ze idzie tu tylko 0 sady wydane faktycznie przez kogokoIwiek z ludzi, to stwierdzona w nich rzeczywistosc bylaby bardzo fragmentaryczna i pelna luk. Wszak faktyezna wiedza ludzka jest ograniezona i paradoksalna byloby rzecza twierdzic, ze przyroda wyczerpana jest przez to, co Iudzie z niej poznali. Nalezaloby zatem przychylic sit( do drugiej ewentualnosci i teze transcendentalnego idealizmu interpretowac w ten sposob, iz przyroda to ogol przedmiotow intenejonalnych, stwierdzonych w sadach spelniajacych kryterium prawdy (w szczegolnosci kryterium doswiadczenia), i to zarowno tych sadach, ktore zostaly przez kogos wydane, jak i tych, ktorych nikt z ludzi nie wydal.

Przychylajac sie do tej drugiej interpretacji, n atraf amy jednak na nowa trudnosc. Coz to bowiem sq sady, ktorych nikt nigdy nie wydal? Wszak sady sa to zjawiska psychiczne, a zjawiska psychiczne to zawsze zjawiska rozgrywajqce sit( w czyjejs swiadornosci. Jesli wiec sad jest zjawiskiem psychicznym, to musial zostac przez kogos wydany. Trudnosc powyzsza istnieje jednak tylko wtedy, gdy przez sad rozumiemy pewnego rodzaju zjawisko psychiczne. A jednak wyraz sqd bywa uzywamy nie tylko jako nazwa pewnego zjawiska psychicznego. Gdy mowimy 0 sadach w Iogice, nie mamy zadnego zjawiska psychicznego na mysli. Mowi siC( przeciez, ie sad, iz 2 x 2 = 4, to jeden sad, a sad, iz 3 x 3 = 9, to tez jeden sad, rozny od tamtego. Gdy sie tak mowi, to przez termin sad, ii 2 x 2 = 4 nie rozumie sit( mojego lub czyjegokolwiek innego zjawiska psychieznego, ktore zarowno ja, jak i ten inny wyrazilby zdaniem 2 x 2 = 4, leez rozumie sie znaczenie zdania 2 x 2 = 4, kt6re jest tylko jedno. To jedno tylko znaezenie zdania 2 x 2 = 4 nie jest ani moim, ani niczyim pomysleniem, nie jest niczyim zjawiskiem psychicznym, ale jest jak gdyby wspolnq trescia tych wszystkich mysli, ktore wyraziloby sie zdaniem 2 x 2 = 4, trescia, ktora jest jedna tylko, choc niejako wciela siC( w wiele mysli, mogacych sie miedzy soba roznic pod wieloma wzgledarni (na przyklad pod wzgledem jasnosci lub tp.), ale zgodnych miedzy soba co do tresci,

za w pelni rzeczywiste, przyznaje im istnienie w doslownyrn sensie, uznaje za rzeczy same w sobie. Takie stanowisko nie zgadza sie z zasadniczym tokiem rnysli transeendentainego idealizmu. Degraduje on bowiem - jak o tym byla mowa w rozdziale poswieconyrn idealizmowi episternologicznemu - dany nam w doswiadczeniu swiat materialny do rzedu konstrukcji umyslu i odbiera rnu charakter niezaleznej od umysJu rzeczywistosci, poniewaz analiza, jakiej poddaje metody doswiadczenia, doprowadza go do wniosku, iz metoda ta nie moze wykroczyc poza konstrukeje urnyslu, nie rnoze dotrzec do rzeczy samych w sobie.

Ale doswiadczeniu zawdzieczarny nie tylko poznanie swiata materialnego. Rowniez i swiat psyehiczny poznajemy przez doswiadczenie, Wyrozniamy wszak obok doswiadczenia zewnetrznego, w ktoryrn dany jest swiat materialny, doswiadczenie wewnetrzne, dzieki ktoremu poznajemy swiat psyehiezny. Jesli zatem analiza doswiadczenia w ogole wykazuje, ze nie jest one zdolne dotrzec poza konstrukcje umyslu do rzeezy sarnych w sobie, to wynika z tego, ze nie tylko ciala i caly swiat materialny, ale i dusze, i caly swiat psychiczny sq tez tylko konstrukcjami umyslu, sq przedmiotami tylko intencjonalnymi, a nie rzeczami samymi w sobie.

TI( konsekwencje, plynacq z epistemologicznego ideaIizmu transcendentalnego, wysnuwa kierunek metafizyezny, ktory nazywa sil( ide - a l i z m e m o b i ek t yw n y m. Nazywa go sie idealizmcm obicktywnyrn i przeciwstawia sie go idealizmowi subiektywnemu, poniewaz ten ostatni uwaza swiat dany w doswiadczeniu za konstrukcje umyslu, za korelat indywidualnej swiadornosci czlowieka, czyli duszy, gdy tymczasem idealizm obiektywny uznaje swiat dany w doswiadczeniu, i to zarowno swiat materiaIny, jak i psychiczny, a wiec cala przyrode cielesna i duchowq, za korelat tworu, ktory nazywa due II e mob i e kt Y lV II Y Ill. Postaramy sie tc( trudna i zawila doktryne przedstawic, 0 He to mozliwe, przystepnie,

88

Kazimicrz Ajdukicwicz - Zagadnienia i kierunki filozofii

III - Mclafizycznc wnioski z rcflcksji nad poznaniem

89

SWIAT DUCHA OBIEKTYWNEGO

W tej naszkicowanej wyzej koncepcji sadu, jakq sie logika posluguje, w przeciwstawieniu do tej koncepcji sadu, ktora wystepuje w psychologii, znajdujerny wyjscie z napotkanej wyzej trudnosci, wiazace] sie z pojeciem sqdu, ktorego nikt z ludzi nie wydaJ. Sady bowiern brane w sensie logicznyrn, owe znaczenia zdan, nie sa zjawiskarni psychicznyrni, ktore muszq sie wiqzac z jakims psychicznyrn podmiotem. Mozna mowic o sadach (w sensie logicznym), ktore zostaly przez kogos wydane, i 0 takich, ktorych nikt z ludzi nie wydal, Te, ktore zostaly wydane, to te, ktorym przytrafilo sie, ze staly sie tresciq czyjejs mysli; te, ktore nie zostaly wydane, to te, kt6rym sil( to nie przytrafilo.

Gdziez jednak szukae owych sqdow lV sensie logicznym, owych sadow nie wydanych przez nikogo? W swiecie psychicznym ich nie rna, nie rna ich tez oczywiscie w swiecie materialnym. Ci, ktorzy takie sady uznaja, umieszczaja je w swiecie idei Platonskich, w swiecie tworow idealnych, pozaczasowych, w kt6ryrn - zdaniem platonizujacych myslicieli - przebywajq liczby oderwane, twory abstrakcyjne, przedmioty ogolne (uniwersalia), z kt6ryrni owe sqdy w sensie logicznym wykazuja pewne podobienstwo. S~ one bowiem, podobnie jak owe przedmioty ogolne (np. kon w ogole), czyms, co, pozostajac czyms jednym tylko i nierozdzielnyrn, wciela sie niejako w rozne indywidualne rnysli, kt6rych wspolna tresc stanowi. Jako twory, nalezqce do swiata Platonskich idei nosza tez owe sqdy w sensie logicznym nazwe sadow idealnych. Obok sadow idealnych spotkac w tyrn swiecie mozna pojecia idealne, bedace idealnymi znaczeniami nazw, tak jak sady sa idealnymi znaczeniami zdan. Owe sqdy idealne, pojecia idealne itp, stanowia w swiecie Platonskich idei pewien jego dzial, ktory nazywa sie swiatem tworow logicznych albo tez S w i a I e In d II C h a lub - dla dobitniejszego przeciwstawienia go swiatu psychicznemu - s wi ate m d 1I C h a ob i ekt yw n eg o. Swiat psychiki obejmuje soba bowiem zjawiska psychiczne, a wiec sady, pojecia (w psychologicznym znaczeniu tych wyrazow), ktore sq zawsze przez jakis podmiot przezyte lub wydane i z tego wzgledu sa czyms subiektywnym. Swiat ducha obejmuje sady i pojecia - w logicznym znaczeniu tych wyraz6w, a wiec sqdy i pojecia, ktore nie nalezq do zadnego podmiotu, nie Sit subiektywne.

p rz e d m i o t o w ty/ko i n t e n cj o n al n y c h , s tw i er d z o n y cli w s q d ac h i d eal n y c h, s p el n i aj q cy ch kr y t eri u m p raw d y. lake przedmioty tylko intencjonalne nie posiadajq one wedlug tej tezy pelni rzeczywistosci, nie przysluguje im istnienie w sensie doslownym. Wyp owi edz p rzy p is uj aca two rom przyrody is tn ien i e 11Ia Iy/ko s en s prz enosny i z n a cz y ty/e, i e twory t e sq s twi erdz olie w s qd a ch i d ea l ny ch (a wi ec ab oj et n e, czy z n a ny cli kOI1lIlS, czy t ez n ikom u n i e z n an y ch) sp elni aj qcy ch kry t er i U 111 P raw d y. Oto zasadnicza tresc tezy idealizmu obiektywnego.

Analogiczne tezy idealizmu subiektywnego, wedlug ktorych twory przyrody istnieja tylko w tyrn sensie, ze ktos (jakis podmiot psychiczny) je stwierdza w sqdzie spelniajacyrn kryteria doswiadczenia, wyrazali zwolennicy tego idealizmu skrotowo, mowiac, ze twory przyrody sa tylko zjawiskarni (fenornenami) jakiegos podmiotu psychicznego. Postepujac analogicznie, mozna teze idealizmu obiektywnego wypowiedziec w nastepujacym skrocie: twory przyrody sq tylko zjawiskami (fenomenami) ducha obiektywnego. . Idealizm obiektywny uwaza zar6wno twory swiata rnaterialnego, jak 1 twory swiata psychicznego, a wiec i podmioty psychiczne, czyli dusze, za fenomeny, za zjawiska ducha obiektywnego. Dusze ludzkie nie sq dla idealizmu obiektywnego rzeczami sarnymi w sobie, nie sq czyms, co istnieje w doslownym sensie, lecz czyrns, co istnieje tez tylko w sensie przenosnym, W ten sposob idealizm obiektywny degraduje cala przyrode zarowno cielesna, jak i psychiczna do rzedu zjawisk (fenornenow).

Za jedynq prawdziwq rzeczywistosc, za jedyna sfere by tow, kt6ra istnieje w doslownym, a nie tylko w przenosnym sensie, uwaza idealizm obiek~ywny swiat ducha obiektywnego, a wiec swiat idei Platonskich, Przyroda Jest tylko tego swiata korelatem, jest jego zjawiskiem. Idealizm obiektywny zblizony jest wiec do idealizmu Platonskiego.

TEZA IDEALIZMU OBIEKTYWNEGO

Jakze sie teraz po dokonaniu tych rozroznien i korekt przedstawi teza transcendentalnego idealizmu? Bedzie ona glosic:przyroda 10 o g a!

PRZEDSTAWICIELE IDEALIZMU OBIEKTYWNEGO Przedstawilismy powyzej zasadnicze mysli tzw. idealizmu obiektywnego. Przedstawienie to odbiega rnocno od tekstow, w ktorych zwolennicy tego kierunku wyrazali mysl swojq, Nie rna jednak w calej filozofii rownie rnetnych i trudno zrozumialych wywodow jak te kt6re za-

. . '

wreraja wyklad doktryny obiektywnego idealizmu. Doktryna ta jest roz-

winieciem rnysli zawartych w transcendentalnym idealizmie Kanta. W naszyrn przedstawieniu tej doktryny staralismy sie tez przedstawic jq, jako takie rozwiniecie, Kant sam wahal sie w swych wywodach rniedzy

90

Kazirnierz Ajdukiewicz - Zagadnieuia i kierunki filozofii

III - Mctafizyczne wnioski z retleksji nad poznaniem

91

stanowiskiem subiektywnego i obiektywnego idealizmu. Dopiero nastepcy Kanta, a przede wszystkim tzw. wielka trojca idealistow niemieckich XIX wieku, Fichte, Schelling i Hegel, staneli zdecydowanie na stano wisku obiektywnego idealizmu, ktore przedstawia jQ w formie nieslychanie metnej i pelnej hipostaz. Idealizm obiektywny reprezentujq lei: w XIX i w poczatkach XX wieku tzw. rnarburska i badenska szkola neokantystow (Cohen, Natorp; Windelband, Rickert), ktorych wywody SQ nieco strawniejsze niz wywody ich poprzednikow,

DIALEKTYKA HEGLA I DIALEKTYKA MARKSA

Dialektyka Hegla rna zawierac najogolniejsze prawa rzadzqce rozwojem, wszelkq zmiana zachodzqcq w przyrodzie. Do praw tych dochodzi Hegel na drodze czysto rozumowej spekulacji, nie apelujac weale do doswiadczenia, a wiec a priori. Jedna z przeslanek, na kt6rych sie Hegel przy tym opiera, jestjego idealizm. Jednakze wnioski wyprowadzone z pewnych przeslanek moga bye prawdziwe, mimo ze przeslanki, z ktorych te wnioski zostaly wyprowadzone, SQ falszem, Mozna wiec odrzucac caly idealizm Hegla, a mimo to przyjmowac, ze przyroda rzQdzq prawa dialektyki.

W taki wlasnie sposob postapil Karol Marks, ktory znal dobrze nauke Hegla. Marks twierdzil zgodnie z Heglem, ze procesy rozwojowe i wszelka zmiana odbywaja sie w przyrodzie wedlug praw dialektyki, rownoczesnie jednak odrzucal cala aprioryczna podbudowe, na ktorej Hegel oparl swoja dialektyke. Odrzucajac aprioryczna argumentacje Hegla, przyjmuje Marks prawa dialektyki z tego powodu, ii: - jego zdaniem - za tymi prawami opowiada sie doswiadczenie, Marks byl materialista, tzn, uwazal przyrode cielesna za najprawdziwsza z prawdziwych rzeczywistosci, odmawial zas istnienia zarowno duszom, jak i duchowi obiektywnemu, a wiec temu, co wedlug idealistow (subiektywnych czy tez obiektywnyeh) mialo stanowic prawdziwa rzeczywistosc, Byl tez Marks skrajnym empirykiem, tzn. nie uznawal innego sposobu uzasadniania twierdzen jak tylko przez doswiadczenie. Odrzucajac wiec zarowno aprioryczna rnetode uzasadniania praw dialektyki przez Hegla, jak lei: idealistyczny fundament, na ktorym je Hegel oparl, znajdujac natomiast - jak sadzi! - dla praw dialektyki uzasadnienie empiryezne, wiQzqc je z materializrnem, postawil Marks - wedlug swych wlasnych slow - dialektyke z glowy na nogi. Zlaczywszy w ten sposob dialektyke z materializmem stal sie Marks glownym tworca kierunku filozoficznego zwanego materializmem dialektycznym, o ktoryrn bedzie mowa w nastepnym rozdziale.

DIALEKTYKA HEGLA

U idealistow obiektywnych, a przede wszystkim u Hegla, podkresla sie mysl nastepujqcq; Skoro przyroda jest tylko fenomenem swiata ducha obiektywnego, to prawa rzadzqce przyroda sq tylko odbiciem praw rzadzacych w swiecie ducha obiektywnego. Ale w swiecie ducha obiektywnego, a zatem w swiecie tworow logicznych, rzadza prawa logiki. W prawach przyrody muszq siq wiec odzwierciedlac prawa logiki.

Hegel nazwal prawa logiki, rzadzqcej w swiecie tworow logieznych, prawami dialektyki. Majq to bye prawa ustanawiajace pewna hierarchie wsrod pojl(c (idealnych), poczynajac od najogolniejszego z nich - pojecia bytu. Zasada tej hierarchii jest taka, ze odnosne pojecia ukladajq sie w pary pojec sprzeeznych (np. byt, niebyt), ktore Hegel nazywa tezq i antyteza, po kazdej zas takiej parze w tej hicrarchii nastcpuje jakies pojecie trzecie, ktore Hegel nazywa ich syntezq, a ktore zawiera w swej tresci pewne elementy, zaczerpniete z tresci zarowno tezy, jak tez i antytezy. Taka na przyklad syntezq pojecia bytu i niebytu rna bye - wedlug Hegla - pojecie stawania sie, jako ze to, co sie dopiero staje, zarazem i jest juz, i jeszcze jakoby nie jest. Ta dialektyczna hierarchia pojl(c idealnych rna, wedlug Hegla, posiadac swoje odbicie w chronologicznym porzadku, w jakim po sobie nastepujq twory przyrody. W przyrodzie kazdernu stanowi rzeczy rna - wedlug Hegla - towarzyszyc jakas jego antyteza. Owa teza i antyteza, zrnagajqc sie ze soba, dajq poczqtek jakiernus stanowi nowemu, bedacemu pewna syntezq zmagajacych sie przeciwienstw, Tak to - wed lug Hegla - prawa dialektyki rzadzie maja biegiem przyrody. Nie uwaza jednak Hegel owych praw dialektycznyeh, rzqdzacych biegiem przyrody, za cos pierwotnego, co nalezaloby empirycznie tylko stwierdzic i tym sic zadowolie, przeciwnie, uwaza on dialektyke przyrody za konsekwencje tego, iz przyroda jest tylko odwzorowaniem swiata ducha, w ktoryrn panuje porzqdek dialektyczny i ktory dlatego musi sie tez odwzorowywac w przyrodzie.

c) Metafizyczny realizm

REALIZM NAIWNY I KRYTYCZNY

Stanowisko przeciwne metafizycznemu idealizrnowi nazywa sie rea li z m e m m et afi z y cz n y m. Jego naczclna teza jest twierdzenie, ze

c i a l a is t n i ej a w d o s l o w n y m s e n s i e. Realizmjest naturalnym

pogladem, ktory wyznaje kazdy czlowiek przed wszelka refleksja epistemologicznq, Ten przyrodzony, nie tkniety zadnymi rozwazaniami nad poznaniem realizm nosi nazwe re a l i Z 111 II /J a i W 11 ego.

92

Kazimicrz Ajdukicwicz - Zagadnienia i kierunki filozofli

JI[ - Mclnfizycznc wnioski z rcflcksji nad poznnnicm

93

Obok tego realizmu wyr6Znia sle tzw. re a l i z m kry t y c z n y, ktory po dokonaniu refleksji epistemologicznej i rozwazeniu argumentow idealistycznych dochodzi do ich odparcia i do podtrzymania tezy 0 istnieniu twor6w przyrody w sensie doslownym; tworow tych przy tym bynajmniej nie utozsamia ani z ukladami wrazen, ani z jakimis konstrukcjami umystu, lecz uznaje je za byty transsubiektywne. Realista krytyczny atakuje przede wszystkim argumentacje epistemologicznego idealizmu, ktora - jak to wldzielismy - jest glownym fundamentem metafizycznego idealizmu. Dokonujac refleksji nad procesem spostrzegania cia I, znajduje najczescie] krytyczny realizm, iz zwyczajne doswiadczenie zmyslowe daje nam obraz swiata niezupelnie wolny od przymieszek subiektyvnych i stara sie ten obraz skorygowac i od tych subiektywnych nalecialosci uwolnic, Realisci krytyczni uwazaj~ na ogol, ze obraz swiata, jaki przedstawia sie bezposrednio naszym zmyslom, nie odpowiada rzeczywistosci. W rzeczywistym swiecie materialnym nie ma takich barw, dZwi~kow ani woni, jakie nam zmysly nasze przedstawiaja, Spostrzegane przez nas barwy, dzwieki, wonie itd. sa tylko subiektywna reakcja naszej organizacji psychofizycznej na pewne bodzce, pochodzace od swiata zewnetrznego. Wszystkie takie tylko przez organizacje naszych wladz poznawczych wytworzone i mylnie przedmiotom przypisywane jakosci nazywajq realisci krytyczni jakosciami wtornymi, przeciwstawiajac je jakosciom pierwotnym, ktore rzeczywiscie cialom przysluguja, Wedlug krytycznych realist6w nie ten obraz swiata jest prawdziwy, kt6ry sil( narzuca wprost naszym zmyslom, lecz ten, kt6ry w wyniku zmudnych badan roztacza fizyka. Zaleznie od pogladow gloszonych w danej epoce przez fizyke, uznaja krytyczni realisci taki lub inny obraz swiata za oddajqcy prawdziwa nature swiata materialnego. W wieku XIX byl to obraz skladajacy sil( z bezbarwnych, ale wyposaZonych w pewien ksztalt i rozmiary oraz w pewna mase i predkosc atom6w. W chwili obecnej obraz ten traci na swej pogladowosci i zdaje sie raczej schematem matematycznym tylko niz modelem dajacym si~ wyobrazie.

Spor miedzy idealizmem a realizmem toczy sie od wiek6w. Do dzis dnia wsrod powaznych myslicieli znalezc mozna zar6wno przedstawicieli jednego, jak i drugiego kierunku. Zbyt wiele jednak jeszcze w samym zagadnieniu tkwi niejasnosci, zbyt wiele zachodzi miedzy spierajacymi sil( stronami nieporozumien. Dlatego przed zaj~ciem stanowiska w tym sporze nalezaloby lepiej sens same go zagadnienia sprecyzowac. Piszacy te 510- wa stara si~ to uczynic w innym miejscu, w innych pracach, gdyz gll(bsze

wnikniecie w t~ sprawe nie pomiesciloby sil( w ramach niniejszego, wstepnego tylko, przeglqdu tradycyjnych zagadnien filozofii. Prace te doprowadzily autora do zdecydowanego przeciwstawienia sie idealizmowi we wszelkiej jego postaci i do wypowiedzenia si~ stanowczo za stanowiskiem realistycznym.

IV - Zagadnienia mctafizycznc wyrastajqce z rozwD7.an nad przyrodq 95

IV

Zagadnienie struktury przyrody wystepuje w dziejach filozofii glownie pod postacia dwoch problemat6w. Jednym z nich jest problemat determinizmu i indeterminizmu, w kt6rym chodzi 0 to, czy wszystko w przyrodzie rna swojq przyczyne; drugim - zagadnienie teleologii i mechanizmu, w ktoryrn chodzi 0 to, czy swiat jest urzadzony celowo, czy tez nie. Do zagadnienia struktury przyrody zaliczyc mozna wreszcie zagadnienie struktury przestrzennej i czasowej swiata, w ktoryrn tez raczej przyrodnicy niz filozofowie moga kompetentnie zabierac glos.

ZAGADNIENIA METAFIZYCZNE WYRASTAJJ\CE Z ROZWAZAN NAD PRZYRODJ\

§ I. ZAGADNIENIE SUBSTANCn I STRUKTURY SWIATA

§ 2. ZAGADNIENIE DUSZY I CIALA

W zaraniu mysli europejskiej, tzn. w starozytnej Grecji, dociekania metafizyczne poswiecone byly rozwazaniom nad przyrodq, Pierwszych metafizyk6w nazywano tez fizykami, czyli, jakbysmy dzis powiedzieli, przyrodnikami. Tych pierwszych przyrodnikow interesowaly przede wszystkim zagadnienia bardzo og6lne, i to takie, do kt6rych rozwiqzania dochodzili raczej na drodze czysto myslowej spekulacji, a nie zmudnego i szczegolowego obserwowania i badania fakt6w. Nalezaly do nich przede wszystkim dwa zagadnienia: zagadnienie tworzywa przyrody, tj. problemat, z czego, czyli z jakich substancji skl ada sie przyroda, a po drugie: zagadnienie, jaka jest og6lna struktura przyrody. Oba tc zagadnienia, kt6re juz w poczatkach filozofii greckiej znajdowaly sie w centrum zainteresowania, snujq sie poprzez cale dzieje filozofii i stanowia jeden z gl6wnych trzon6w zagadnien metafizycznych.

Zajmujac sie pytaniem, z jakich substancji sklada sie przyroda, mieli pierwsi filozofowie na mysli przyrode cielesna, W p6zniejszym rozwoju historycznym uwaga filozofow zwrccila sie jednak zarowno ku przyrodzie ciclesnej, ktora nam jest dana w doswiadczeniu zewnetrznym (zmyslowym), jak tez i ku przyrodzie psyehieznej, kt6ra nam jest dana w doswiadczeniu wewnetrznym, W filozofii nowozytnej zagadnienie substancji przyjmuje tez postac pytania, ezy istnieja zarowno substancje cielesne, jak i duchowe, czy tez jed en tylko z obu tych rodzajow substancji. Slowem, zagadnienie substancji przyjmuje postac problemu duszy i ciala. Zagadnienie pierwotnie interesujqce filozofow, zmierzajace do glebszego zdania sobie sprawy z tego, czym wlasciwie sq ciala, co w ostatecznej instancji jest ich tworzywem, zalicza siC( dzis do tzw. filozofii przyrody, w kt6rej wiecej do powiedzenia majq przyrodnicy niz filozofowie.

JAKIE SUBSTANCJE ISTNIEJI\ W PRZYRODZIE?

Zagadnienie to stanowi gl6wny osrodek dociekan mctafizycznych w filozofii nowozytnej. Splata sie w nim szereg zagadnien; na plan pierwszy wybija sie w nim jednak pytanie, jakiego rodzaju substancje istniejq ": przyrodzie. Glowne typy rozwiqzafi tego pytania wystepujq pod nazwami: dualizm, materializm, spirytualizm i tcoria identycznosci, czyli monizm wlasciwy,

DUALIZM

Dualizm jest kierunkiem, kt6rego zasadnicza teza glosi, ze istniejq zarowno substancje duchowe,jak i substancje cielesne, tzn. zarowno dusze jak i ciala. Kierunek ten odpowiada poglqdowi pierwotnemu ludzi wychowanych w kregu kultury chrzescijanskiej. Wed lug niego ciala sq podlozern zjawisk fizycznych; ciala poruszaja sie, ogrzewaja, odksztalcajq sie, elektryzuja itd., ale ciala nie myslq, nie czuja, nie cierpiq ani nie radujq siC(. T~ ostatnie zjawiska, znane nam z doswiadczenia wewnetrznego, wymagaJq, ze swej istoty inn ego podloza nii ciala, Tym podlozern sq dusze, one to myslq, czujq, cieszq sie, cierpiq itd.

DUALIZM SKRAJNY I UMIARKOWANY

Dualizm wystepuje w dziejach filozofii pod dwiema roznyrni postaciami. W formie radykalniejszej spotykamy dualizm na przyklad u sw, Augustyna albo u Descartes'a. Bardziej umiarkowanajest ta odmiana dualizmu, z jakq spotykamy sie na przykJad u Arystotelesa lub u sw, Tomasza z Akwinu. WedJug Arystotelesa rzeczywiscie i samoistnie istniejq przede

96

Kazimierz Ajdukicwicz - Zagadnienia i kierunki filozofli

IV - Zagadnienia metafizycznc wyrastajace z rozwazef nad przyrodll 97

wszystkim ciala, tzn. przede wszystkim ciala sq, rzeczywistymi substan cjami. W kazdyrn jednak ciele wyroznia Arystoteles dwa czynniki: rna terie i forme. Materia ciala jest to, z czego to cialo jest sporzadzone a wiec jego material, czyJi tworzywo. Materia wazy glinianej jest na przy klad gJina, z ktore] sie ta waza sklada, Forma ciala nazywa Arystotele: to, co stanowi 0 tym, ze to cialo jest tym wlasnie, czym jest, a nie czyrr innym, Na przyklad forma wazy gJinianej jest to, dzieki czemu ow przed. miot jest waza, a nie czym innym. W przykladzie wazy forme stanowi je~ ksztalt. Nie zawsze jednak sam ksztalt jest forma przedmiotu, bo nie zawsze sam ksztalt przedmiotu decyduje 0 tym, ze jest on tym wlasnie, a nie czym innym. Na przyklad forme jabloni stanowi nie tylko jej ksztalt, ale skladaja sie na niq takze te jej wlasnosci, ktore przysluguja jabloni jako roslinie, a wiec na przyklad zdolnosc asymilowania pokarmow nieorganicznych, zdolnosc rosniecia, zdolnosc rozrnnazania sie i wiele innych.

I czlowiek sklada sie z materii i formy. Jego materie stanowiq ciala chemiczne, z ktorych siC( czlowiek sklada, Forme czlowieka natomiast stanowi to wszystko, dzieki czemu ta masa cial chemicznych, ktore wchodza w sklad czlowieka, staje siC( istotq zywq, czujqcq i rnyslqcq, a nie tylko martwa, niewrazliwq i bezrnyslna kupq miesa i kosci. Na forme czlowieka skladac sie wiec bedzie wszystko to, dzieki czemu czlowiek jest organizmem zywym w ogole, co wiec cechuje czlowieka na rowni z roslinami, ktore takze zyjll, dalej to, co czlowiekowi jest wspolne ze zwierzetami, jak na przyklad czucie, zdolnosc poruszania sie z miejsca na miejsee itp., a wreszcie te jego wlasnosci, krore tylko czlowiekowi przysluguja i odrozniaja go od zwierzecia. Tym ostatnim jest - wedlug Arystotelesa - zdolnosc myslenia, czyli rozum. Otoz tc( z tych rcznorodnych wlasnosci zlozonq forme czlowieczq nazywa Arystoteles duszq ludzka, Czlowiek jest uduchowionym cialem, skladajqcyrn sie z materii i z duszy. Cialo wiec czlowieka to nie to sarno co materia. Materia to cos, co tylko na drodze abstrakcji w uduchowionym ciele czlowieka mozna wyroznic jako jego skladnik. Podobnie i dusza jest tylko abstrakcyjnym skladnikiem ciala. Cialo i dusza nie sq to wiec twory rownorzedne co do sposobu swego istnienia. Cialo jest substancjq zdolna do samoistnego istnienia i nie wymagajqca juz dalszego podloza dla swej realizacji. Dusza zas jako forma, czyli jako zespol istotnych wlasnosci czlowieka, istnieje tak, jak istniejq cechy, a wiec istnieje tylko dzieki cialu; istnienie duszy, polega na tym, ze przysluguje ona cialu.

Na gruncie doktryny Arystotelesa, ktory wbrew Platonowi zaprzeczal temu, by forma mogla istniec bez materii, przyznawanie duszy egzystencji w oderwaniu od ciala, a wiec przyznawanie duszy istnienia po smierci czlowieka, bylo pewnq niekonsekwencjq, Jakze bowiem forma, a wi etC tylko istotna wlasnosc, moglaby istniec bez tego, czego jest wlasnoscia? Arystoteles przyjmowal mimo to niesmiertelnosc, twierdzil jednak, ze tylko rozumna cZl(se duszy ludzkiej nie ginie wraz ze srniercia ciala. Tezl( 0 niesmiertelnosci dusz indywidualnych zaatakowal sredniowieczny filozof arabski Averroes. Totez dla jej utrzymania musial sw, Tomasz Z Akwinu, kt6ry w zasadzie doktryne Arystotelesa przyjmuje, dokonac pewnej jej modyfikacji, zachowujac jednak Arystotelesowa koncepcje duszy jako formy czlowieka.

Radykalna postac dualizmu, z jaka sie spotykamy u sw, Augustyna i u Descartes'a, traktuje dusze i ciala rownorzednie, uznajac zar6wno jedne, jak i drugie za byty samoistne, za substancje, ktore moga dla cech stanowic podloze, ale same zadnego podloza dia swego istnienia nie wyrnagaja, Ta radykalna postac dualizmu natratia na trudnosci, gdy chodzi o zdanie sprawy z tego, jaki jest stosunek duszy do ciala, jak pajlle czlowieka jako istote jednolitq, choc z dwu roznorodnych, ale samoistnych tworow.zlozona, Ta tez postac duaJizmu odpowiada pierwotnemu i bardzo rozpowszechnionemu w zyciu potocznym pogladowi,

MONIZM I lEGO ODMIANY

Z krytyki tego pospolitego dualizmu wyrastajq Iiczne metafizyczne doktryny monistyczne, tj. doktryny przyjmujqce jedcn tylko (jeden = uovoc, manos} rodzaj substancji, do kt6rych nalezy materializm, spirytualizm i teoria identycznosci.

MATERIALIZM

Teza materializmu, w klasycznym swym sformulowaniu, glosi: is tn iej a tylko s u bs t a n cj e m a t er i a l n e, czyli: tylko ciala sq sub s t a II c jam i. Substancje duchowe sq, wed tug rnaterialistow, tylko Urojeniem. - lstnieje kilka odmian materializmu.

MATERIALIZM MECHANISTYCZNY

Tzw. 111 a IeI' i a I i z 111 III e c II a 11 is tycz ny nie tylko zaprzecza.jakoby istnialy substancje duchowe, ale uwaza nawet zjawiska psychiczne (mysli, uczucia itp.) za procesy fizyczne, utozsamia je mianowicie najczt(sciej

98

Kazimierz Ajdukicwicz - Zagadnienia i kierunki filozofii

IV - Zagadnienia mctafizycznc wyrastajqce z rozwaiail nad przyrcda

99

z pewnymi procesami fizjologicznymi, rozgrywajqcymi sie w rnozgu alba nawet uwaza je za ciala, kt6re mozg wydziela. (M6zg wydziela mysli, tak jak watroba wydziela zoic.) Przedstawicielami materializmu mechanistycznego byli m.in. filozof francuski XVIII wieku Cabanis, niemieccy filozofowic XIX wieku Vogt, Buchner i inni.

dialektyki, ktore Hegel wyprowadzil na drodze czysto spekulatywnej. Sklonilo to Marksa do przyjecia tzw. dialektycznego punktu widzenia w badaniu przyrody i spoJecznego zycia ludzkosci. Ow dialektyczny punkt widzenia domaga sie rozpatrywania przyrody w jej procesic stawania sic i rozwoju, w przeciwienstwie do tzw. metaflzycznego punktu widzenia, kt6ry przyrode rozpatruje statycznie, jako cos gotowego i niezmiennego. (Dialektyczni materialisci uzywaja tu termin6w metajizyka, metafizyczny odmiennie niz inni.) Domaga sie on dalej, by przy rozpatrywaniu poszczegolnych zjawisk nie izolowae ich od innych, lecz uwzgledniac mozliwie wszechstronnie zwiazki, w ktorych badane zjawisko pozostaje z innyrni, w szczegclnosci zas zwiazki zaleznosci przyczynowej. Taki sposob rozpatrywania przyrody prowadzi - zdaniem dialektycznych materialistow - do stwierdzenia, ze podlega ona okreslonyrn prawom, ktore nazywaja oni prawami dialektyki. Sposrod czterech zwykle wymienianych praw dialektyki najwazniejszc sq: prawo przechodzenia zmian ilosciowych w zmiany jakosciowe oraz prawo jednosci i walki przeciwienstw,

Prawo przechodzenia ilosci w jakosc glosi, iz procesy rozwojowe odbywajace sie w przyrodzie (lacznie ze swiatem spolecznosci ludzkich) przebiegajq w ten sposob, iz zmiany ilosciowe (tzn. zmiany, w ktorych zmienia sie tylko intensywnosc stopniowalnych cech przedmiotu, jak np. jego temperatura, ciezar, dlugosc, a cechy niestopniowalne, jak np. stan skupienia, plec itp., pozostaja te same) osiqgnawszy odpowiednio wysoki stopien, przechodzq raptownie (skokowo) w zmiany jakosciowe (tzn. takie, przy ktorych intensywnosc cech stopniowalnych juz sie nie zmienia, natomiast jakas cecha niestopniowalna zostaje zastapiona przez innq), Jake przyklad przechodzenia ilosci w jakose przytoczyc mozna zamarzanic lodu. Woda znajdujaca sie, powicdzmy, w temperaturze +20°C pod wplywem utraty ciepla, obniza tylko stopniowo SW'l temperature, ulega wiec tylko zmianom ilosciowym. W chwili jednak, gdy stygnaca woda osiqgnie temperature O°C, dalsza utrata ciepla nie spowoduje juz dalszej znizki ternperatury, lecz zamiast tej tylko ilosciowej zmiany wystapi zmiana stanu skupienia, woda ze stanu cieklego przejdzie w stan staly, ulegnie wiec zmianie jakosciowej. W sformulowaniu tego prawa podkresla sie, ze przejscie zmiany ilosciowej tylko - w zmiane jakosciowa i sarna ta jakosciowa zmiana dokonywa sie raptownie, a nie stopniowo i powoli. Takie zmiany jakosciowe nazywa sie skokami dialektycznymi, Dialektycy podkreslaja, iz w procesie stawania sie przyrody wielkie i wazne zmiany, jakimisa wlasnie zmiany jakosciowe, dokonujq sie skokowo, a wiec nie

MATERIALIZM DIALEKTYCZNY

lone odmiany materializmu nie utozsamiaja zjawisk psychicznych z fizjologicznymi czynnosciami rnozgu, lecz przyznajq zjawiskorn psychicznym swoista odrebnose. Niemniej jednak sadzq, ze to cialo, a nie jakas rozna od ciala substancja duchowa, jest podlozern, na ktorym sie zjawiska psychiczne rozgrywajq, To cialo czlowieka, a nie jakas rozna od niego dusza, cieszy sie i smuci, mysli, rozwaza itd. Taki poglad rozwija na przyklad: tzw. 111 ate ria liz III d i a Ie k lye Z Il y, ktorego tworcami byli Engels i Marks. Materializm dialcktyczny sadzi, ze materia w swym historycznym rozwoju zmieniala oblicze, bogacqc sie z biegiem czasu w niektorych swych czesciach 0 coraz nowe jakosci, niesprowadzalne do jakosci poprzednio posiadanych. Pierwotnie martwa materia, w ktorej rozgrywaly sie tylko procesy fizykochemiczne, pozyskala nagle w pewnych swych czesciach, w ktorych te procesy doszly do wysokiego stopnia komplikacji, nowa jakosc, niesprowadzalnq do jakosci fizykochemicznych - jakosc, ktora nazywamy zyciern. ·W ten sposob powstaly pierwsze organizmy. Gdy w dalszych dziejach materii ozywionej rozgrywajace sie w niej procesy fizykochemiczne i biologiczne doszly do odpowiednio wysokiego stopnia rozwoju, pojawila sie znow nowa jakosc, Materia zdobyla swiadornosc, zrodzilo sie w niej zycic psychiczne. Zycie psychiczne nie sprowadza sie jednak ani do procesow fizykochemicznych, ani do biologicznych, jest one czyrns calkowicie roznym od tych procesow, jakkolwiek jest od tych procesow zalezne i przez nie uwarunkowane. To zdobywanie przez materie w ciagu jej rozwoju coraz nowych jakosci, ktore nie sprowadzaja sie tylko do kornbinacji jakosci dawnicj posiadanych, dokonywa sie - zdaniem materialist6w dialektycznych - raptownie, w jednym skoku, a nie przez powolna ewolucje.

Przedstawiona powyzej odmiana materiaJizmu nosi nazwe materializmu dialektycznego, poniewaz tworcy tego kierunku lqczyli w nim rnaterializm z tzw. dialektykq, Jak juz wspominalismy 0 tym w zwiazku z omawianiem filozofii Hegla, tworca materializmu dialektycznego, Karol Marks, uznal, iz doswiadczenie potwierdza, ze przyroda podlega praworn

100

Kazlmicrz Ajdukiewicz - Zagadnienia i kierunki filozofii

IV - Zagadnienia metafizyczne wyrastajqce z rozwazan nad przyrodq 101

ewolucyjnie, lecz rewolucyjnie. Rewolucyjnie, a nie ewolucyjnie odbywaja sie tez wielkie jakosciowe zmiany w ustroju spolecznosci ludzkich, jakkolwiek przygotowaniem tych jakosciowych zmian rewolucyjnych jest dlugotrwaly proces ilosciowych zmian, dokonujacych sie w sposob ewolucyjny, stopniowy.

Drugie ze wspomnianych wyze] praw dialektyki, prawo jednosci i walki przeciwienstw, dotyczy dynamiki procesow rozwojowych w przyrodzie (wraz ze swiatem spolecznosci ludzkich). Glosi ono, ze w kazdyrn procesie stawania sic wspolistniejq zawsze sily przeciwdzialajace sobie nawzajem. Kazdej z tych sil odpowiada tez pewien stan, przeciwny stanowi odpowiadajacernu site drugiej. W ten sposob w kazdej fazie procesu stawania sie wspolistnieja stany przeciwne, ktore jak gdyby zmagaja sie ze soba, Ze zmagania sie tych przeciwienstw wylania sie jakis stan nowy, rozny od obu zwalczajacych sie nawzajem. Lecz i ten nowy stan nie utrzymuje sie trwaIe. Sily, kt6re go utrzymuja, budza bowiem sily przeciwdzialajqce, dochodzi zn6w do walki przeciwienstw, i tak odbywa sie to bez konca. Prawo jednosci i walki przeciwienstw odpowiada Heglowskiemu prawu triady: tezy, antytezy i syntezy. Dla przykJadu wezmy pod uwage cialo, kt6re znajduje si~ w stanie spoczynku i na kt6re poczyna dzialac jakas sila. Pod wplywem tej sily cialo nabywa pewnego przyspieszenia, predkose jego, zrazu r6wna zeru, stopniowo wzrasta. Wskutek predkosci budzi sie op6r tarcia i op6r powietrza, kt6re przeciwdzialajq sile wywolujace] ruch. Walka sily, ktora ruch wywolala, i opor6w, kt6re dllzll do jego zatrzymania, prowadzi wreszcie, w chwili gdy sila zr6wna sie z oporami, do przeksztalcenia ruchu, ktory zrazu odbywal sie w spos6b przyspieszony, w ruch jednostajny. Ze zmagania sie sil, z kt6rych jednej odpowiadal ruch przyspieszony, drugiej - spoczynek, wylania sie, jako ich jak gdyby synteza, ruch jednostajny.

W prawie tym - obok trafnej obserwaej i, iz w kazdyrn procesie stawania toczy sie walka sil przeciwdzialajacych sobie - wystepuje poglad, jakoby w kazdyrn takim proeesie wspolistnialy stany sobie przeeiwne, a nawet sprzeezne. W zwiqzku z tym ze strony zwolennikow dialektyki podnosi sie opozyeja przeeiwko pewnym prawom logiki formalnej, a w szczegolnosci przeciw tzw. zasadzie sprzecznosci, Zwolennicy dialektycznego materializmu sadzq mianowicie, ze kazda zmiana, a wiec i rueh, implikuje sprzecznosc. W uzasadnianiu tego pogladu powoluja sitt m.in. na argumenty starozytnej szkoly fllozoficznej eleatow, kt6rzy starali sie wykazac, iz zmiana i ruch sa niernozliwe, gdyz sarno przypuszczenie, ze cos sie porusza, prowadzi do wlasnego zaprzeczenia, a wiec do sprzecz-

nosci. Tak na przyklad jeden z tyeh filozofow, imieniem Zenon z Elei, rozumowal w spos6b nastepujacy: Gdyby wypuszczona z luku strzala poruszala sie, to w kazdej ehwili swego lotu znajdowalaby sie w pewnym okreslonym miejscu, a wiec w kazdej chwili swego lotu spoezywalaby w tym miejscu. Ale jesliby w kazdej chwili swego lotu spoezywala, to przez ealy ten ezas nie poruszalaby sie, Przypuszezenie wiec, ze wypuszczona z luku strzala porusza si~, prowadzi do swego wlasnego zaprzeczenia, a wiec do sprzecznosci, Rozumowanie to sklanialo eleatow do wniosku

,

iz ruchu naprawde nie rna. Poniewaz jednak swiadectwo zmysl6w przemawia za tym, iz ruch istnieje, zatem wyprowadzali stad eleaci wniosek, iz zmysly nas ZWOdZll i ze doswiadczenie nie jest wiarogodnym zrodlem poznania. Taka byla droga wiodaca eleatow do skrajnego aprioryzmu, po kt6rej za nimi poszedl Platon i liezni inni mysliciele starozytni. Dialektyczni rnaterialisci sq jednakze empirykami i uwazaja doswiadczenie za ostateczne kryterium prawdy. Z rozumowania Zenona wyprowadzaja wiec wniosek odmienny. Godzac sie mianowieie z Zenonem, iz rueh implikuje sprzecznosc (tzn., ze przypuszezenie, iz cos sie porusza, prowadzi do sprzecznosci), nie godza sie na wysnuty stad przez Zenona wniosek, jakoby ruch jako sprzcczny w sobie - nie istnial, Jako empiryey bowiem uznaja dialektyezni rnaterialisci rzeczywistosc ruchu, albowiem niedwuznacznie sie za nia opowiada doswiadczenie. Twierdza wiec zarowno, ze ruch istnieje, jak ito, ze ruch implikuje sprzecznosc, Prowadzi ich to do wniosku, ze sprzecznosc istnieje, ze wiec zasada sprzecznosci, stanowiaca jeden z naezelnych kanonow logiki formalnej, ktora neguje wszelkq sprzecznosc, jest falszywa I.

. Przedstawiciele dialektycznego materializmu, forrnulujac swoje poglady, unikaj~ seholastyeznego terminu substancja, nie wypowiadaja tez swej materialistycznej tezy w slowach istnieja tylko substancje cielesne. Materializmowi swemu nadaja raczej postac twierdzenia gloszacego, ze materia jest pierwotniejsza od ducha. Znaezy to przedc wszystkim, iz wczesniej byla materia niz duch (tzn. zycie psychiczne), ktory wylonil sie p6zniej w jakims dalekim stadium rozwoju materii, i ze wobee tego genetycznie nie materia poehodzi od ducha, lecz duch od materii. Kladqc nacisk na pierwszenstwo czasowe i genetyezne materii przed duehem,

I Nic wdajemy si~ w tym miejscu w dyskusjc nad trafucsclq rozumowan Zenona Intcrcsujqcych siq til sprawa odsylam do mega artykulu pt. Zmiana i sprzecznoie < .. Mysi Wsp6Iczcsna", 1948, nr 8-9 [27-28], str. 35-52).

102

Kazimierz Ajdukiewicz - Zagadnienia i kienmki filozofli

IV - Zagadnicnia metafizycznc wyrastajqcc Z rozwazan nad przyrodq 103

MATERlALIZM W WALCE Z DUALIZMEM

Spar miedzy materializmem a dualizmem jest sporem 0 istnienie dusz pojmowanych jako substancje rownorzedne z cialern, a odmienne od cial,

Wlasciwyrn przeciwnikiem materializmu jest wiec dualizm radykalny, tj. taki, jaki reprezentowali sw, Augustyn lub Descartes. Porniedzy dualizmem umiarkowanym, reprezentowanym przez Arystotelesa, a materializmem umiarkowanym, reprezentowanym na przyklad przez dialektycznych rnaterialistow, przeciwienstwo jest mniej jaskrawe.

W dziejach filozofii materialisci byli strona atakujqca, a dualisci bronili pozycji zajetej jeszcze przed wybuchem sporu. Atak materialistow polegal przede wszystkim na wykazywaniu, ze przyjmowanie istnienia jakiejs duszy, pojmowanej jako substancja rnyslaca (ogolnie mowiac: swiadoma), a rozna od ciala, jest pozbawione jakiejkolwiek racjonalnej podstawy. Jakaz moze bye - rnowia materialisci - podstawa, ktora w racjonalny sposob rnoze uzasadnic jakqkolwiek teze egzystencjalna, tzn. jakakolwiek teze stwierdzajqca, ze taka a taka rzecz rzeczywiscie istnieje? Stwierdzic istnienie i to rzeczywiste istnienie czegos, mozna tylko na podstawie doswiadczenia, Doswiadczenie moze badz bezposrednio, b~dz posrednio uprawniac nas do przyjecia, ze dana rzecz istnieje. Bezposrednio uprawnia nas doswiadczenie do stwierdzenia, ze rzecz ta istnieje, gdy j<t widzimy, czujemy, sJyszymy lub w ogole jakos spostrzegamy. Posrednio zas wtedy, gdy rzeczy tej wprawdzie nie spostrzegamy, ale gdy jej istnienie wynika z pewnych faktow bezposrednio spostrzezonych lub tez gdy istnienie jej musimy przyj~c, aby wyjasnic pewne zaobserwowane fakty,

Otoz - powiadajq materialisci - za istnieniem dusz, jesli sie przez dusze rozumie substancje myslqce rozne od cia}, nie opowiada sie doswiadczenie ani bezposrednio, ani posrednio, Nie opowiada sie one bezposrednio, bo duszy nikt nigdy nie widzial, nie czul, nie slyszal i w ogolc nie spostrzegal, Nie opowiada sie tez posrednio, bo istnienie duszy ani nie wynika z zadnych faktow doswiadczenia, ani tez hipoteza przyjmujqca istnienie duszy nie jest niezbedna dla wyjasnienia faktow stwierdzonych przez bezposrednia obserwacje. Wobec tego doktryna przyjmujqca istnienie substancji myslacych, a roznych od cial jest zupelnie bezpodstawna. Doktryna ta jest - jak mowia materialisci - pozostaloscia po prymitywnym stadium umyslowosci ludzkiej, w ktorym stale, ilekroc na pewnych przedrniotach daly sie zaobserwowac zjawiska osobliwego rodzaju, przyjmowano jakqs substancje, ktora swym dzialaniem miala jakoby wywolywac te zjawiska. Zjawiska cieplne sklanialy prymitywnie myslacych przyrodnikow do przyjecia, ze ciala, na ktorych wystepujq te zjawiska, zawieraj<t w sobie jakqs osobliwa substancje, roinq, od owych cia}, ktorq nazy-

sqdzq dialektyczni rnaterialisci, iz jest to poglad, do ktorego prowadza wyniki badan nauk przyrodniczych, podczas gdy poglad przeciwny, przyznajacy pierwszenstwo duchowi przed materia, opiera sie na wierzeniach religijnych, ktore przyjrnujq stworzcnie swiata przez Boga, stojacego poza swiatem materialnym.

Lecz materialisci przeciwstawiaja sie nie tylko tym, kt6rzy, uznajac ciala za przedmioty w pelni rzeczywiste, uwaznjq je za dzielo ducha Boskiego, a wiec za byty w tym sensie od ducha zalezne, w jakim zalezny jest skutek od przyczyny lub wytwor od wytw6rcy. Gloszac niezaleznose materii od ducha, zaprzeczaja tez rnaterialisci tej formie zaleznosci miedzy materia a duchem, jakiej sie w ich stosunku dopatrujq idealisci, ktorzy, pozbawiajac rnaterie pelni rzeczywistosci, czynia z niej tylko pewnego rodzaju fikcje, przedmiot tylko intencjonalny, ktorego istnienie polega na tym tylko, ze ktos 0 nim mysli w pewien sposob,

MATERIALIZM W WALCE Z IDEALIZMEM

Materializm prowadzi wiec walke na dwa fronty. Po pierwsze mianowicie, walezy on z idealizrnern wszelkich odcieni, a wiec zarowno z idealizmem subiektywnym, uznajqcyrn materie za zespol ukladow wrazen lub jedynie za konstrukcje poznajacego umyslu, jak tez z idealizmem obiektywnym, uwazajqcyrn cala przyrode, zarowno materialna, jak i psychicznq, tylko za korelat swiata twor6w logicznych, tzw. ducha obiektywnego. Materialisci stojq silnie na stanowisku realistycznym i niejednokrotnie nawet wysuwaja teze realistyczna na ezolo swej doktryny, przedstawiajqc jq jako jej zasadniczq tresc, Czyniac to, postepuja nieslusznie, albowiem stanowisko realistyczne nie musi w konsekwencji pociagac za soba tezy materialistycznej. Realizm, przyznajqcy przyrodzie pelnie bytu, nie musi bowiem przyznawac jej tylko przyrodzie cielesnej, lecz moze jq tez przyznawac substancjom psychicznym, tj. duszom. Realizm godzi sie wiec zar6wno z materializmem, jak i z dualizmem.

Na gruncie realizmu rozwija tez materializm drugi front swej walki, w ktore] jego przeciwnikiemjest dualizm, stojacy rowniez na stanowisku realistycznym.

104

Kazimicrz Ajdukicwicz - Zagadlliellia i kienmki filozofii

IV - Zagadnienia metafizyczne wyrastajece z rozwnZan nad przyrodq 105

wano fluidem cieplnym; zjawiska elektryczne kladziono na karb jakiejs substancji elektrycznej, kt6ra miala je wywolywac. Zjawiska biologiczne uwazano za przejaw dzialania substancji, ktorq nazywano anima vegetativa lub spiritus animalis. Otoz zupelnie podobnajest droga, na ktorej ~ochodzi sie do hipotezy 0 istnieniu duszy. Obserwuje sie, ze pewne ciala s~ wyposazone w zycie psychiczne, i uwaza sie, ze to wystarcza ~o prz~jecia, iz w cialach tych obral sobie siedzibe jakis rozny od tych CI~J fluid psychiczny, ktory nazywa sie dusza, D~isiejsza nauka z~rwala ~ ta~lm sposobem myslenia. Sam fakt wystepowania na pewnych cialach zjawisk elektrycznych nie wystarcza nam dzis do przyjmowania, ze w ci~l~ch tych urniejscowila sie jakas substancja, ktora sie nazywa elektrycznoscia, Przyjmujemy wprawdzie dzis, ze istniejq elektrony, ktoresa tylko sa.my~ ladunkiem elektrycznym, nie obciazonym zadna materia, ale przYJ~uJ~my ich istnienie na tej podstawie, ze zaobserwowane zostaly pewne zjawiska (np. promienie katodowe), ktorych przebiegjest ta~i, i~ aby go wyjas~ic, musimy przyjq_c hipoteze 0 istnieniu elektron6w. Nie wierzymy natorniast w istnienie fluidu cieplnego ani w istnienie fluidu magnetycznego, albowiem ani ich nigdy nikt nie spostrzegal, ani tez nie spotykamy sie w doswiadczeniu ze zjawiskami, kt6rych wyjasnienie wymagaloby przy-

jecia hipotezy 0 ich istnieniu. ..

Na taki atak materialistow odpowiadaja obroncy duszy, ze wprawdzie nikt nigdy duszy nie widzial, nie czul, nie slyszal ani w og61e zmyslowo nie spostrzegal, jednakze zmyslowe spostrzeganie nie jest jedyna forma bezposredniego doswiadczenia. Obok doswiadczenia zmyslowego istnieje bowiem doswiadczenie wewnetrzne, ktore upewnia mnie 0 tym, ze mysle, ze chce, ze ciesze sie lub smuce, Z tego tez doswiadczenia czerpie pewnosc, ze istnieje jako istota myslaca, chcaca, a wiec jako istota ~uchowa, a nie cielesna. Swiadectwo zas doswiadczenia wewnetrznego Jest o wiele pewniejsze niz swiadectwo zmyslow. W istnienie cial, ktore przyjmuje na podstawie swiadectwa zrnyslow, mozna watpic, bo pr:zeci~~o temu swiadectwu wytoczyc mozna chociazby ten zarzut, ze moze rm SIt( wszystko tylko sni, moze zmysly mnie zwodza i caly ten swiat zmyslowy jest tylko majakiem. Ale zarzutem takim zadna rniarq nie mozna obnizyc pewnosci doswiadczenia wewnetrznego, pouczajqcego mnie 0 tym, ze j.a rnysle, ze spostrzegarn, a wiec zc istnieje jako istota myslaca, Bo przyjmijmy nawet, ze bladze i myle sie wierzac w swiat cial, ze rnyle sie jeszcze i w wielu innych sprawach. Jednak na to, abym sic mylil, musze istniec jako istota rnyslaca, bo mylic sie to znaczy myslec niezgodnie z praw-

da, Istnienie duszy jest wiec - tak mowia jej obroncy - znacznie lepiej ugruntowane na swiadectwie doswiadczenia niz istnienie cial,

Taka obrona duszy nie odbierajeszcze materialistom pewnosci siebie. o czyrnze - powiadajq - poucza mnie doswiadczenie wewnetrzne? 0 tyrn, ze mysle, ze chce, ze ciesze sie lub smuce itd. Poucza rnnie wiec 0 tym, ze zachodza we mnie zjawiska myslenia, chcenia, radowania sil( i smucenia, slowern, ze zachodza we mnie zjawiska psychiczne. Poucza mnie tez 0 tyrn, ze ja istnieje jako istota myslaca, chcaca itd. Temu zaden z materialistow nie przeczy. Ale czyz stad, ze istnieja istoty myslace, wynika, ze istniejq istoty duchowe, czyli dusze? Odpowiedz na to pytanie bedzie zalezala od definicji terminu dusza. Jesli dusza znaczy tylko tyle co istota myslqca, to oczywiscie doswiadczenie wewnetrzne poucza mnie o tym, ze dusza istnieje. Jezelijednakdusza rna znaczyc istota mys/qca roina od ciala, to stad, ze istnieja istoty myslace, nie wynika jeszcze wcale, ze istnieja dusze rome od ciala. Aby dowiesc istnienia dusz pojmowanych jako substancje myslace i rozne od ciala, nie wystarczy wykazac, ze istnieja substancje rnyslace, lecz trzeba nadto wykazac, ze nie sq one cialami, trzeba wykazac, ze to nie cialo nasze rnysli, chce, cieszy sie lub smuci. . . Tymczasem - mowia materialisci - istnieja bardzo powazne poszlaki swiadczqce 0 czyms przeciwnym. Wiadomo z zycia codziennego, a jeszcze wiecej z obserwacji stan ow patologicznych, jak bardzo zjawiska psychiczne zalezne S'l, od naszego ciala, Uszkodzenia mozgu prowadzq do zaniku calych dziedzin zycia psychicznego, zabiegi chirurgiczne dokonywane na mozgu powodujq calkowitq zmiane usposobienia czlowieka; wplywa na nie takze w sposob przejsciowy alkohol, kofeina, wplywaja wydzieliny gruczolow dokrewnych itd. Ta tak scisla zaleznosc zjawisk psychieznych od ciala ezyni rzeczq bardzo prawdopodobna, ze to wlasnie cialo, a nie jakas od niego rozna dusza, mysli, chee, cieszy sie itd. Jezeli ten caly potezny aparat argurnentow, wykazujqcych zaleznosc zycia psychicznego od ciala, nie dowodzi w spos6b niewatpliwy, ze substratem zjawisk psychicznyeh jest cialo, to w kazdym razie obroncy duszy nie moga sit( nawet na takie argumenty powolac dla uzasadnienia tezy przeciwnej, a tak dla nieh istotnej, mianowicie dla wykazania, ze to nie cialo, lecz cos roznego od ciala rnysli, chce itd.

Jakzeby musial taki argument wygladac, aby stal sie przekonujacy? Oto trzeba by pokazac cos, co mialoby zycie psychiezne, a nie byloby zwiqzane z zadnyrn cialern, i to b'l,dz pokazac cos takiego w doswiadczeniu, b'l,dz dowiesc jakos inaczej, ze cos takiego istnieje. Istnienie elektronow

106

Kazimicrz Ajdukicwicz - ZagaC/"ie"ia i kierunki filozofii

IV - Zagadnienia metafizyczne wyrastaiace z rozwaian nad przyroda 107

by to dopoty watpliwe, dopoki w zjawisku promieni katodowych nie napotkalo siC( czegos, co mialo wlasnosci elektryczne (polegajace na uginaniu sie promieni katodowych w polu elektrycznym i magnetycznym w kierunku, w jakim uginajq sie prqdy elektryczne ujemne), a nie moglo bye utozsamione z zadnyrn cialem chemicznym. Aby bezposrednio wykazac istnienie istot myslacych, ktore nie sq cialami, trzeba, by w doswiadczeniu zewnetrznyrn lub wewnetrznym napotkac dusze wypreparowanq z ciala, tak jak w promieniach katodowych napotkano elektrycznosc wypreparowana z materii. W doswiadczeniu zewnetrznyrn, tj. zmyslowym, mogq bye jednak dane tylko ciala i zjawiska cielesne. Duszy wyzwolonej z ciala doswiadczenie zewnetrzne, z istoty swej, nigdy nam - mimo zabiegow czynionych w tej mierze przez spirytystow - nie ukaze. Aby w doswiadczeniu wewnetrznym napotkac dusze z ciala wyzwolona, trzeba by w najlepszym razie czekac do wlasnej smierci, ta droga jest wiec rowniez, dla Zywych przynajrnniej ludzi, niedostepna, Pozostaje wiec tylko droga posrednia: dowod istnienia istot myslacych a niecielesnych. Moglby to bye dow6d wykazujacy, ze zycie psychiczne trwa i po smierci czlowieka, a wiec dowod tzw. niesmiertelnosci duszy lub dowod istnienia innych niz ludzie istot myslacych a bezcielesnych, na przyklad dowod istnienia aniol6w, diabl6w itp. 0 dowody takie silili sie teologowie, fllozofowie, sila sie i spirytysci, dotad jednak przekonujacego dowodu takiego - zdaniem materialist6w - nie znaleziono.

Zatem, konkludujq SWq replike rnaterialisci, teza 0 istnieniu dusz rozumianych jako istoty myslace a rozne od cial pozostaje nadal - mimo apelu do doswiadczenia wewnetrznego - teza bezpodstawna. Jesli zas idzie 0 znane z doswiadczenia wewnetrznego istoty myslace, to fakt zaleznosci zycia psychicznego od ciala czlowieka przemawia silnie, choc nie decydujaco, za tym, ze tym, co w nas rnysli, czuje i chce, jest nasze wlasne cialo.

Ta replika materialistow nie zadowala jednak obroncow duszy. Sqdzq oni, ze rnimo wszystko potrafia wykazac, iz to nie cialo nasze ani zaden organ cielesny jest tym, co mysli, czuje i chce, ze wiec to, co mysli, nie jest cialern. Po pierwsze mianowicie podkreslaja obroncy duszy, ze procesy psychiczne sa ze swej istoty czyms takim, czemu nie mozna przypisywac zadnego miejsca w przestrzeni. Nie rna sensu mowic, ze mysli moje sa na przyklad w mojej glowie. Prowadziloby to do absurdalnych konsekwencji, takich na przyklad jak ta, ze gdy rnoja glowa sie chwieje, to i mysli moje chwieja sie z niq razem, ze gdy moja glowa jest 0 metr

oddalona od twojej, to moje mysli S'l, tez oddalone od twoich 0 jeden metro Kto przypisuje myslorn i w ogole zjawiskom psychicznym jakies miejsce w przestrzeni - a czynia to ci, kt6rzy uwazaja, iz to cialo nasze mysli - ten robi ze zjawisk psychicznych zjawiska fizyczne. Umiejscowienie w przestrzeni jest bowiem cecha charakterystyczna dla zjawisk fizycznych, zjawiskom psychicznym natomiast wlasciwe jest to, ze nie rozgrywaja siC( w przestrzeni.

Na taka argumentacje mogliby materialisci odpowiedziec, ze nie S'l, sklonni bynajmniej definiowac zjawisk fizycznych jako zjawiska zlokalizowane w przestrzeni.

Jesli ktos jednak tak pragnie zjawiska fizyczne definiowac, to moze to uczynic i z faktu, ze zjawiska psychiczne rozgrywaja sie w moim mozgu, wysnuc wniosek, ze przy takim pojmowaniu zjawisk fizycznych zjawiska psychiczne sa pewnego rodzaju zjawiskami flzycznymi. Materializm dialektyczny bedzie jednak obstawal przy tym, ze S'l. to w kazdym razie zjawiska osobliwego rodzaju, rome zarowno od wszelkich zjawisk, jakie opisuje fizyka wraz z chemia, i rozne od zjawisk opisywanych przez nauki biologiczne. Sarno twierdzenie natomiast, ze mysli moje odbywaja sie w mojej glowie, nie wydaje siC( materialistom czyms absurdalnym.

A oto drugi jeszcze argument, ktory wytaczajq obroncy duszy. Dusza moja - powiadaja - to tyle co ten ja, kt6ry mysli, czyli tzw. moja jain. Otoz zdaje sobie sprawe z tego, ze jazn moja jest czyms jednym i prostym, czyms, co nie sklada sie z czesci. Ja mam, jako podmiot moich przezyc psychicznych, rozne wlasnosci, jestem madry lub glupi, szlachetny lub podly, stanowczy lub chwiejny, goracy lub zimny, ale czesci, kawalk6w zadnych nie posiadam. Cialo moje natomiast sklada sie z czesci. Zatern ja jako podrniot moich mysli jestem czyms roznym od ciala. I ten argument nietrudno zwalczyc materialistom. Popelnia on mianowicie petitio princpii, zaklada z g6ry, ze ten ja, kt6ry rnysli, jest czyms od mega ciala roznyrn. Tylko bowiem uczyniwszy z gory to zalozenie, rnozna twierdzic, ze ja jako podmiot moich mysli nie posiadam czesci, A zreszta, materialista nie musi twierdzic, ze tym, co rnysli, jest cale moje cialo, ani ze tym, co rnysli, jest caJy mozg, Wszak i ciala skladaja siC( podobno z czastek, ktore nie posiadaja czesci; dawniej za takie ostateczneczastki cial uwazano chemiczne atomy, dzis uznano za elementame skladniki cial elektrony, nukleony itd. Nie staloby w sprzecznosci z teza materialistyczna, gdyby sie przyjeto, ze tym, co mysli we mnie, jest jakas elementarna

108

Kazimicrz Ajdukicwicz - Zagadniellia i kienmki filozofi!

IV - Zagadnienia mctafizycznc wyrastajll.cc z rozwaiait nad przyroda 109

czastka materii, skladajacej sie na moje cialo, A wtedy podmiot moich mysli, mimo ze bylby czyms materialnym, nie posiadalby czesci,

Tak oto przedstawia si~ ten drugi front walki materializmu, w ktorym przeciwnikiem jego jest broniacy substancjalnej duszy dualizm. Jakiz jest przebieg tego sporu? Oto obroncy duszy wytaczaja argumenty, majqce przemawiac za istnieniem dusz jako substancji roznych od ciala, a materialisci argumenty te zbijaja, starajac sie wykazac, ze teza przyjmujqca istnienie dusz roznych od ciala jest teza bezpodstawna, Pamietac jednak nalezy, ze kto wykazuje bezpodstawnose tezy przeciwnika, nie dowodzi tym samym swojej wlasnej tezy.

Totez obroncy duszy nie uwazaj'l., ze przegrali sprawe, Iecz tOCZ'l sp6r dalej, obierajac przy tym taka metode, jaka dotad z powodzeniem stosowali materialisci, tzn. zamiast bronic swojej tezy, atakuja teze przeciwnika. Za or~z w tym ataku stuz'l im wyniki nowszych badan fizyki. W swietle najnowszych teorii fizykalnych - mowia przeciwnicy materializmu - tak jasne, jak sie dotad zdawalo, pojecie materii czy tez pojecie ciala poczyna tracic swojq wyrazistosc, Zaciera sie granica pomiedzy materia i energia, Materie pojmowalismy dotad jako pewnego rodzaju substancje, jako pewna rzecz. Energie zas pojmowalismy nie jako substancje, lecz jako pewien stan, w kt6rym substancja moze sie znajdowac. Tymczasem fizyka dzisiejsza zaciera granice porniedzy energiq i materia, Energia jest wedlug teorii wspolczesnych czyms, co posiada mase, a wiec posiada atrybut uznawany dotad za charakterystyczny dla materii. ZdoInose do wykonania pewnej pracy to byl stan cial, kt6ry nazywano energia, Dzis fizyka powiada, ze cialo moze swa mase przemienic na prace, ze wiec masa ciala jest tez zdolnoscia do wykonania pracy, a wiec jest energia, W ten spos6b materia i energia sajakby roznymi fazami jednego i tego samego, materia moze przechodzic w energie i na odwr6t. Materia traci wiec sw6j charakter substancji, czyli rzeezy.

A dalej - powiadaja - gdy chcemy zgl~bic, czym jest w swej istocie jakies cialo, badamy, czym sq jego ostateczne skladniki. Otoz elektrony, nukleony itp. twory, kt6re stanowic maja ostateczne skladniki danych nam w doswiadczeniu cial, staja sie wedlug wsp6lczesnych teorii fizyki czyms zupelnie niepodobnym do tego, za co te ciala uwazalismy, Nie wolno nam juz elektron6w itd. wyobrazac sobie na ksztalt malenkich grudek, jako miniatur czegos, co mozna by zobaczyc lub dotykiem wyrnacac. M6wi'l wprawdzie fizycy 0 rozmiarach przestrzennych elektron6w, proton6w, neutron6w itd., ale wypowiedzi te maj'l sens tylko przenosny, M6wiq_ tez

nieki~dy fizyey, gdy pragna zdac sprawe z przebiegu pewnych ekspery~entow, 0 e~e~tronaeh, protonaeh, neutronach jako 0 korpuskulach, czyli jako 0 ~al~nkich brylkach, ~le gdy idzie 0 wyjasnienie przebiegu ekspeIJ:'mentow mnego rodzaju, me uwazaja fizycy elektron6w itd. za malenkie brylki, leez mowia 0 nieh jako 0 falach albo grupach faJ. Fale te nie ~a~'l jednak miec zadnego substancjalnego podloza, nie s'l to wiec fale J~egos eteru Iub czeg.okol\~i~k, co rnozna by traktowac jako pewna rzecz. Kazdoczesna .elongacJa takiej fali w pewnym miejscu jest tylko miara praw~o~od~blen~twa, ze w tym miejscu i w tym czasie wystapia takie to a takie ZJawls~a, jak na przyklad fosforescencja ekranu, poczemienie plyty fotograficznej lub tp. W ten spos6b elektrony i ich mikrokosmiczni partne~ rozplywaja sie calkowicie w abstrakeji. Szczyt abstrakcyjnosci osiag~lemy, gdy uslyszymy odpowiedz fizyk6w na pytanie, czym S'l wlasciwre owe. elektrony i ich towarzysze, 0 kt6rych w zwiazku z pewnymi eksperymentami mowiq fizycy jako 0 czastkach, a w zwiazku z innymi jako o falach. Odpowiedz ta glosi mianowicie, iz fizycy wiedza 0 elektronach tylko tyle, ~e w zwiq_zku. z pew~ymi eksperymentami zachowuja sie jak ~~~I, a Wl~C male brylki, w zwiazku z innymi eksperymentami zachowuJ~ SI~Jak fale; czym jednak S'l one same w sobie, tzn. niezaleznie od wszelk~ch ~rzeprowadzonych eksperyment6w i obserwacji, tego fizyey nie tylko me wiedza, ale uwazajq to pytanie za jalowe, tj. takie, kt6rego sarno sfor~ulowame wyklucza mozliwosc udzielenia na nie odpowiedzi. Pytac, ezym Jest eleJctJ:on wtedy,. gdy ~i~ go nie obserwuje, jest rzecza rownie nierozsadna - zd~ruem fizy~ow - jak pytac, czym jest to, czego sie w og6le nie bada.

?toz, eskontujac te w~ody fizykow, zapisuja je obroncy duszy na SWO!'l korz~sc. Nowsze teone fizykalne upowazniajq ich - jak s'ldzq - do stwle~dzeru~, ze materia sie odmaterializowala, ze rozplynela si~ w abstrakciach. Fizyka .wsp6lczesna - zdaniem ich - pokazala, iz gruba mat~fJa, z~ana nam jako ciala podpadajqce pod nasze zmysly, jest zludzememo .Flzyk~ ok~~ala, ze owa gruba materia jest tylko postacia, pod ktora nam Sl~ przejawiaja zespoly twor6w mikrokosmicznych, elektron6w i pozytrO?OW, nukl.eon6w, mezon6w i neutrin6w, te zas nie s'l zadnyrni rze~~ml realnymi, ale tworami abstrakcyjnymi, i jako takie nie naleza do swiata realnego. Z twor6w realnych zostaj'l na placu jedynie dusze one tylko S'l niesprowadzalnymi dalej skladnikami danego nam w doswiadczeniu swiata, a wiec przyrody.

Wypada zauwazye, ze ~broncy duszy, kt6rzy decyduja sie na taka jej obrone, opuszczajq stanowisko dualistyczne i staja na gruncie monizmu,

110

Kazimierz Ajdukicwicz - Zagadnienia i kierunki fiiozofii

IV - Zagadnienia metafizyczne wyrastajace z rozwuian nad przyroda 111

006LNA CHARAKTERYSTYKA MATERIALIZMU

Materializm jest przede wszystkim zorientowany antyirracjonalistycznie. Znaczy to, ze nie chce uznawac twiedzen, ktore nie zostaly uzasadnione w taki sposob, jaki bylby uznany za wystarczajacy w naukach szczegolowych, Stad plynie jego negatywne stanowisko wzgledem religii opartej na tzw. objawieniu, wzgledern przesadow uswieconych tradycja, a nie popartych rzetelna argumentacja, wzgledern wszelkich przekonan plynacych raczej z naszych pragnien niz z trzezwych badan i rozwazan, Po wtore, postawa materialisty jest wyraznie realistyczna; swiat dany

w doswiadczeniu uwaza on za prawdziwa rzeczywistosc, a nie za fantom zjawisk, za ktorymi ukrywa si~ inna, niedostepna racjonalnemu poznaniu rzecz sarna w sobie. Z obu tych zalozeri wynika przekonanie materialisty, ze ostatecznego pogladu na swiat trzeba szukac w wynikach skrupulatnych badan, jakie uprawiaja nauki przyrodnicze, korzystaiace z poteznego or~za matematyki. Znaczy to, ze dla materialisty przyroda, z ktorq, zaznajamiajq nas nauki przyrodnicze, jest rzeczywistoscia nie tylko prawdziwa, ale i rzeczywistoscia jedyna, Nie rna poza ta przyroda swiata rzeczy samych w sobie, kt6ry w nas chce wmowic idealizm, i nie rna poza przyroda swiata nadprzyrodzonego, 0 kt6rym nas pragnie pouczyc religia, powolujaca sie na objawienie, 0 kt6rym m6wi~ tradycyjne przesady, ktorego dornagaja sie nasze pragnienia i potrzeby serca, za ktorym opowiadaja sie nasze przeczucia r poczucia, lecz za ktorym nie opowiada si~ chlodny rozum. To jest zasadnicza tresc doktryny materialistycznej. W jej ramach spor 0 dusze - zajmujqcy w dziejach materializmu tyle miejsca - jest tylko fragmentem, ktory sam dla siebie nie bylby tak wazny, Wszak zagadnienie, czy to, co mysli, jest cialem, tzn. czy posiada cechy rozciaglosci przestrzennej i bezwladnosci, czy tez ich nie posiada, jest samo w sobie zagadnieniem malo waznyrn i trudnym do rozstrzygniecia za pomoca metod naukowych. Sp6r ten odgrywal jednak w dziejach materializmu tak doniosla role, poniewaz, po pierwsze, przeciwnicy materializmu siegali w tym sporze do argument6w idealistycznych, po drugie zas dlatego, ze wyznawcy swiata nadprzyrodzonego czynili z duszy ten skladnik przyrody, ktory mial stanowic lacznik porniedzy przyroda a swiatem nadprzyrodzonym, prawdziwa ojczyzna duszy, przebywajqcej tylko chwiIowa na tym swiecie.

Taka koncepcje duszy zwalczac musi materiaIizm, nie uznajacy swiata nadprzyrodzonego, natomiast dusza, ktora bylaby tylko skladnikiem przyrody i poza nill. by nas nie wyprowadzala, nie bylaby niczym sprzecznym z zasadniczymi tendencjami doktryny materialistycznej.

uznajacego tylko substancje duchowe. Dualizm bowiem uwaza zarowno ciala, jak i dusze za realne i substancjalne skladniki przyrody. Przede wszystkim jednakze stwierdzic nalezy, ze zreferowane wyzej rozumowanie, ktore doprowadza do konkluzji, wykreslajace] ciala ze swiata tworow realnych, nie wytrzymuje krytyki. Z tego bowiem, ze fizyka wspolczesna rezygnuje z wyobraZalnego modelu elementamych skladnikow cial i daje dla nich abstrakcyjna tylko charakterystyke, nie wynika jeszcze wcale, zeby owe skladniki nie mialy bye czyrns realnym, tzn. istniejacyrn w pewnym miejscu i w pewnym czasie. Tym bardziej tez Die wynika z tego, zeby gruba materia, tzn. ciala dostepne naszemu spostrzeganiu, mialy bye tylko zludzeniem. Zaden z fizykow nie moze zaprzeczyc, rzeczywistemu istnieniu danych w doswiadczeniu cial, cala bowiem wiedza fizykalna opiera sie na obserwacjach i eksperymentach, dotyczacych tycb cial. Za wynik dociekan fizykow uznac mozna co najwyzej pewna korekture pojecia materii, urobionego na podstawie potocznego i nie dose przez skrupulatne badania poglebionego doswiadczenia. Materializm jednak nie jest bynajmniej zwiazanyz tym pierwotnym pojeciem materii. Podkreslil to na poczatku biezacego stulecia jeden z glownych przedstawicieli materializmu dialektycznego, Wlodzimierz Iljicz Lenin, stwierdzajac, ze jest rzecza takich wlasnie skrupulatnych badan, kt6re uprawia fizyka, odpowiedziec na pytanie, czym jest w gruncie rzeczy swiat cial danych nam w doswiadczeniu zmyslowym. Materializm - zdaniem Lenina - sprowadza sie tylko do twierdzenia, ze swiat ten istnieje rzeczywiscie, a Die jest tylko wytworem urnyslu czy tez ukladem wrazen, W tym ujt(ciu swej tezy zwraca sie materializm swym ostrzem przeciw idealizmowi, kt6ry odmawia swiatu cial istnienia niezaleznego od umyslu, nie zas przeciwko dualizmowi, kt6ry przeciez istnienie cial uznaje, domagajac sie tylko nadto takiego samego uznania dla dusz jako substancji roznych od cial.

STOSUNEK ZJAWISK FIZYCZNYCH DO PSYCHICZNYCH Sp6r 0 dusze, 0 ile si~ jll. pojmuje jako substancje, w kt6rej sie rozgrywajq zjawiska psychiczne, moze siq toczyc tylko wtedy, gdy sie przyjmuje, ze zjawiska psychiczne sll. czyms od zjawisk fizycznych r6i:nym. Roznosc t« przyjmuja nie tylko wyznawcy substancjalnego dualizmu, lecz rowniez dialektyczna odmiana materializmu. Zaprzecza jej rnaterinlizm mechanistyczny, powolujac sie na scisly zwiazek pomiedzy zjawiskami

112

Kazimicrz Ajdukiewicz - Zagadnienia i kierunki filozofit

IV - Zagadnienia metnfizycznc wyrastajqce z rozwazaf nod przyrodq 113

cielesnymi z jednej a zjawiskami swiadomosci z drugiej strony. Zwiazek ten, polegajacy jakoby na tym, ze kazdemu zjawisku psychicznemu odpowiada w spos6b jednoznaczny pewne zjawisko fizjologiczne, rozmaicie interpretuja ci, kt6rzy mimo to widza r6Znic~ rniedzy zjawiskami psychicznymi a ich odpowiednikami fizjologicznymi. I tak jedni przyjmuja, ze zjawiska fizjologiczne sq_ przyczynami odpowiednich zjawisk psychicznych. Niekt6rzy ponadto przyjmuja tez, ze zachodzi niekiedy stosunek odwrotny, ze zjawiska psychiczne moga wywolywac zjawiska fizjologiczne. Poglqd przyjmujacy takie wzajemne oddzialywanie zjawisk psychicznych i fizjologicznych nazywa sic ill t er akcj o n iz m em. Poglad gloszacy, ze tylko fizjologiczne zjawiska odzialuja na zjawiska psychiczne, ale nie na odwr6t, a ponadto, ze zjawisk psychicznych miedzy soba nie lq_czq_ bezposrednie zwiazki przyczynowe, nazywa si~ e p if e n 0 III eII a liz III e 111: wedlug tego bowiem pogladu zjawiska psychiczne sq_ tylko jak gdyby ubocznym produktem, bezsilnym odblaskiem zjawisk fizjologicznych. Niekt6rzy wyznaja hipoteze tzw. par a I eli Z 111 u, wedlug ktorej ani zjawiska fizjologiczne nie oddzialuja na zjawiska psychiczne, ani tez nie rna zwiazku odwrotnego, lecz szeregi obu tych zjawisk przebiegajll obok siebie r6wnolegle w taki spos6b, ze r6wnym zjawiskom w jednym szeregu odpowiadaja r6wne w drugim, i na odwr6t, choc nie sa one polaczone zwiazkarni przyczynowymi. Istnieje na koniec tzw. teoria d woe h s t ron, wedlug kt6rej zjawiska fizjologiczne i odpowiadajace im zjawiska psychiczne sq nie dwoma roznyrni w rzeczywistosci rodzajami zjawisk, lecz Sll tylko dwoma roznymi aspektami (wygladami) jednego i tego samego zjawiska. Ten sam proces realny, ogladany przez tego osobnika, w kt6rym sie on rozgrywa, za pomoca tzw. zmyslu wewnetrznego (tak nazywano niekiedy introspekcje) rna wyglad zjawiska psychicznego, ogladany natomiast przy pomocy zmysl6w zewnetrznych (np. przez fizjologa, kt6ry sledzi prady nerwowe w m6zgu) wyglada na zjawisko fizyczne. Ale ani jeden, ani drugi z tych aspekt6w nie jest bardziej prawdziwy, jak nie jest bardziej prawdziwy aspekt wzrokowy lezace] przede mna marmurowej galki od jej aspektu dotykowego, kt6ry mi sie przedstawi, gdy galke tc(' wezme do reki,

by uznanie siebie samych i wlasnych bliznich tylko za ciala ponizalo naszq godnosc, spychalo nas do rzedu pionk6w, zaleznych tylko od gry sil przyrody, pozbawialo nas tej autonomii, tej niezaleznosci i wolnosci, do jakiej roscimy sobie pretensje, Wydaje sie ze postawienie nas, ludzi, w rzedzie cial przyrody przekresla jako ulude wszystko to, co w sobie samych cenimy jako wzniosle i szlachetne, przekresla nasze podniosfe uczucia i dazenia, nasze idealy. Pozbawia nas wreszcie ufnosci w to, ze nie ulegniemy unicestwieniu przez smierc, ufnosci w to, ze nasi najdroz, si,kt6rzy odeszli, istnieja jeszcze, choe nie wsrod istot obdarzonych cialem, ze rozlaka z nimi jest rozlq,kll do czasu tylko.

Ale owej autonomii naszej, 0 ile mialaby polegac tylko na tzw. panowaniu nad soba, na opanowywaniu tzw. popedow cielesnych, na zdolnosci podporzadkowania cel6w nizszych celom wyzszym, materializm wcale nie narusza. 0 He zas rnialaby polegac na zupelnej niezaleznoscl naszej psychiki od naszego ciala i od sil przyrody, jest oczywista fikcjq, Nie przekresla tez materializm wszystkiego, co w nas szlachetne i wznio, sle. Nie czyni z nas przeciez cial martwych, lecz pozostawia nam charakter cial ozywionych zyciem psychicznym, nie zaprzecza istnieniu naszego zycia psychicznego, choc (0 He chodzi 0 materializm mechani, styczny) zapatruje siC(, inaczej na istote tego zycia, Pozbawia nas natomiast wiary w zycie pozagrobowe. W tym lezy dla wielu tragizm·tej doktryny, odstreczajqcy od jej przyjecia. Ponadto materializm w skali kosmicznej niezgodny jest z wszelka religia, Momenty uczuciowe, kt6re przemawia, jll za religia, przeciwstawiaja siC(, wiec rcwnoczesnie materializmowi, kt6ry ogranicza calosc istnienia do twor6w przyrody.

SPIRYTUALIZM

UCZUCIOWE MOTYWY orozvcn PRZECIW MATERIALIZMOWI

Spar 0 dusze rzadko bywa rozwazany na zimno. Nie jest on bowiem pozbawiony uczuciowego rezonansu. Wydaje siC(, nam mianowicie, jako-

,

Jak wspominalismy wyzej, zar6wno dualizm, jak i materializm stojq, na gruncie realizmu. Stanowisko idcalistyczne (zwlaszcza idealizm subiektywny) laczy sie z tak zwanym s p i ry I" a I; Z 111 e 111. Teza spirytu. alistyczna orzeka, ze w swiecie rzeczywistym istniejq tylko substancjc duchowe. TI( teze podtrzymuja przede wszystkim zwolennicy subiektyw, nego idealizmu, zwlaszcza zas idealizm immanentny. Skoro bowiem _ wedlug tego idealizmu - ciala sq tylko zespolami wrazen, a wiec pewnych stanew podmiotow swiadomosci, przeto nie moga sobie roscic pretensji do stanowiska by taw istniejacych samoistnie, a wiec substancji, Samoistnie istniejq tylko podmioty swiadorne, a wiec dusze. Spirytualizm tego rodzaju mozna nazwac spirytualizmem idealistycznym.

114

Kazimierz Ajdukiewicz - Zagadnienia i kienmki filozofii

IV - Zagadnienia mctafizyczne wyrastajqce z rozw3uui nad przyroda 115

Spirytualizm nie musi sie jednak nieuchronnie h\.czye z subiektywnym idealizmem. Istniala tez w dziejach filozofii realistyczna odmiana spirytualizmu. Ten odcien spirytualizmu uznaje, ze rzeczywiscie istnieja tylko substancje duchowe i ze nie rna innego rodzaju substancji. Niemniej ciala rzeczywiscie istnieja, lecz ciala sa tylko odmiana substancji duchowych. Taki poglad glosi na przyklad w swej monadologii Leibniz. Wedlug tego pogladu ostatecznymi cegielkami w budowie swiata sa tzw. monady, tj. dusze. Wsrod nich sq takie, ktore posiadaja swiadome zycie psychiczne, i te tylko nazywa duszami poglad zwyczajny, istniejajednak tez takie, ktore posiadajq tylko nieswiadome zycie psychiczne, i te lub ich zespoly zwyczajny poglad nazywa cialami.

Ze spirytualizmern walczy zarowno materializm, jak i dualizm, walka ta skierowana jest jednak glownie przeciwko idealistycznej odmianie spirytualizmu i przybiera postac walki miedzy realizmem a idealizmem subiektywnym.

MONIZM WLASCIWY. TEORIA IDENTYCZNOSCI

Materializm i spirytualizm zalicza sie do k i e r It II k 6 w m 01J is t Y c zn y ch, tj. do kierunkow uznajqcych tylko jeden rodzaj substancji, w przeciwieitstwie do dualizmu, ktory dwa rodzaje substancji uznaje. Do kierunk6w monistycznych zalicza sie ponadto tzw. m o n i z m w / a sci - wy, zwany takze teoriq i d en t y cz no s c i d u sz y i cia/a. Tworcq tego kierunku metafizycznego byl filozof zydowski Zyj~cy, w Holandii w xvn wieku, Baruch Spinoza. Teza monizmu wlasciwego glosi, ze is tn i ej e ty l ko jeden rodzaj subs ta n cj i, kt o ry pos i ada zarowno a t ryb ut y d u ch ow e, jak i cielesne. Cielesnosc i duchowosc sa to tylko rozne aspekty, pod ktorymi przejawia siC( nam jedna i ta sarna substancja. Zaden zas z tych aspektow nie jest bardziej prawdziwy od drugiego.

przyklad barwy, wonie, dzwieki, smaki, bole, rozkosze itd. Hume nawiazal do pogladow Berkeleya, ktory twierdzil, zc ciala s~ tylko ukladami wrazen. Duszc jednak uwazal Berkeley za cos, co uswiadamla sobie wrazenia i inne stany psychiczne, ale jest czyms roznym od tych stanow, Dusza to podmiot zjawisk psychicznych. Otoz Hume zwrocil uwage na to, ze Berkeley nie postapil zupelnie konsekwentnie. Zastanawiaj~c sie nad tym, czym sa ciala, ktore spostrzegamy, doszedl Berkeley do pogladu, ze ciala nie s~ niczym innyrn jak tylko ukladami barw, ksztaltow woni

, ,

smakow itd., a wiec ukladami wrazen, i ze.jesli maj~ bye czyms spostrze-

ganym, nie moga bye niczym innym, poniewaz niczego pr6cz wrazen nie spostrzegamy. Hume zauwaza, ze gdyby Berkeley byl przeprowadziJ analogiczne rozumowanie w odniesieniu do duszy, bylby doszedl do podobnego rezultatu, mianowicie ze dusza jest tylko wiqzkq przezyc psychicznych, jest strumieniem swiadomosci. Nic bowiem procz naszych wlasnych przezyc psychicznych nie jest nam dane w doswiadczeniu. W szczegolnosci nie jest nam, ,poza zjawiskami psychicznymi, dany zaden tajemniczy podmiot tych zjawisk, nie jest nam dana w doswiadczeniu dusza. Dlatego Hume twierdzi, ze ani dusze, ani ciala jako substancje nie istnieja, Ani d us z e, alii cia/a ni e sq sllbstallcjami, lecz s~ ukladami pewnych elernentow, ktore b~dz s~ aktualnie tresciami swiadomosci, b~dz moglyby siC( ze swej istoty nimi stac, Tresci swiadomosci nazywa siC( tworami immanentnymi. Dlatego naszkicowany wyzej poglqd mozna by nazwac mon i z m em i m III a n en tnym.

Monizm immanentny moze przyj~e odcien spirytualistyczny lub odcieri neutralny. Przyjmuje on odcien spirytualistyczny, gdy glosi, ze owe elernenty, owe barwy, dzwieki, smaki itd. moga istniec tylko jako tresci swiadomosci, gdy wiec uwazaje za cos psychicznego. Przyjmuje on odcieri neutralny, gdy owe elementy uwaza za cos, co nie musi bye trescia swiadomosci, lecz moze istniec poza zwiazkiem z czyj~kolwiek swiadomoscia (por. str. 63 i nast.).

MONIZM IMMANENTNY

Wszystkim tym kierunkom, ktore szukajac substancji, znajduja jil w duszach lub w cialach, lub tez zarowno w cialach, jak i w duszach, lub wreszcie w czyms, co jest rownie dobrze dusza, jak i cialern, przeciwstawia siC( kierunek, ktory utrzymuje, jakoby ani dusza, ani cialo nie byly ostatecznymi cegielkami, z ktorych ski ada sie przyroda. Tworca tego pogladu byl Dawid Hume. Wedlug niego zar6wno ciala.jak i duszesa tylko ukladami elementow danych nam bezposrednio w doswiadczeniu, j ak na

§ 3. DETERMINIZM I INDETERMINIZM

SP6R 0 PRZYCZYNOWY USTR6J PRZYRODY

Odwiecznym tematem dociekan filozofow by to zagadnienie, czy tok zdarzen, rozgrywajacych sie w przyrodzie jest podpo~dkowany prawom, wedlug ktorych cala terazniejszosc i przyszlosc jest wyznaczona z nieuchron-

116

Knzimicrz Ajdukicwicz - Zagadnienia i kierunki fllozofli

IV - Zagadnienia metafizyczne wyrastajqce 70 rozwazan nad przyrodq 117

nil koniecznoscia przez przeszlose, czy tez, przeciwnie, istniej'l zdarzenia, ktore nie zostaly wywolane przez zadne zdarzenia wczesniejsze, ZwiC(zlej mom a by to zagadnienie wyrazic w pytaniu: Czy kazde zdarzenie wystepujc jako nieuchronny skutek pewnej przyczyny, czy tez istniejq zdarzenia, ktore nie sll skutkiem zadnej przyczyny? Twierdzenie gloszace, ze kazde zdarzenie jest skutkiem jakiejs przyczyny, nosi nazwe z a sad y p r z yc z Y n ow 0 sci. Spor, 0 ktoryrn obecnie mowa, dotyczy wiec powszechnego waloru zasady przyczynowosci. Przypisywanie powszechnego waloru zasadzie przyczynowosci, a wiec twierdzenie gloszace, iz kazde zdarzenie jest skutkiem jakiejs przyczyny, nazywa sie de t e r 111 ill i z m em, odmawianie zas zasadzie przyczynowosci powszechnego waloru, a wiec twierdzenie, ze nie wszystko w swiecie jest skutkiem jakiejs przyczyny, nosi nazwe in d ete rill in i z In 1I.

Moze dla wyjasnienia pojecia dzialania uciec sie do pojecia slly i przyj'le nastepujaca definicje: X dziala na Y - to tyle, co: X wywiera sile na Y. Czy jednak pojecie sily jest dose jasne i nie wymaga wyjasnienia? SilC( definiowano jako to, co dziala, tub jako to, co jest przyczyna zmiany. Definiujac jednak sile w ten sposob, popelnilibysmy bledne kolo w definicji pojecia dzialania lub pojecia przyczyny, ktore poprzednie okreslenia sprowadzaly do pojecia sily. Mozna by tez, majac na oku wystepujace w fizyce pojecie sily, pokusic sie 0 nastepujacq definieje: na cialo dziala sila - zawsze i tylko - gdy cialo to zmienia swa predkosc lub ulega znieksztalceniu. Taka definicja sily uwzglednialaby tylko zjawiska mechaniczne i nie nadawalaby sie ani do zdefiniowania pojecia dzialania, ani pojecia przyczyny, ktore stosujemy nie tylko do zjawisk mechanicznych, lecz takze do innych zjawisk fizykalnych, a nawet do zjawisk psychicznych.

Tak wiec proby wyjasnienia pojecia przyczyny przez pojC(ciedzialaIlia lub przez pojecie sily nie okazaly sie zadowalajace. Wobec tego starano sie okreslic przyczyne, nie poslugujac sie przy tym pojeciern dzialania ani sily, Przyczyne danego zjawiska okreslano na przyklad jako to, po czym to zjawisko z koniecznoscia musi nastapic. Ale tu znowu wyIonilo sil( pytanie, co to znaczy z koniecznoscia musi. Po czym to poznac, czy zjawisko A po prostu tylko nastepuje po zjawisku B, czy tez zjawisko A z koniecznosci musialo nastapic po zjawisku B? I tu tez krytyczna analiza pojecia koniecznosci wykazala, ze nie jest to bynajmniej pojecie jasne. Zastanowrny sie nad tym, dlaczego mowimy, ze kamien wypuszczony z reki musi spasc na d61, a kula wystrzelona z karabinu nie musi trafic w eel, To, ze ten kamien wypuszczony teraz z reki bedzie spada I na dol, uwazamy dlatego za zjawisko konieczne, poniewaz wierzymy, iz tak sie zawsze dzieje; natomiast tego, ze kula wystrzelona teraz z karabinu trafi w eel, nie uwazamy za konieczne, albowiem wiadomo nam, ze tak nie zawsze bywa. Nasuwa sie wobec tych przykladow taka proba zdefiniowania koniecznosci: po zjawisku A musi nastqpic zjawisko B - to tyle, co: nastapienie zjawiska B po zjawisku A jest szczegolnyrn przypadkiem jakiegos og61nego prawa. Istotnie tez niektorzy zadowalaja sil( taka deftnicja koniecznego nastepowania po sobie zjawisk, ktora je sprowadza do ich prawidlowego nastepstwa, Jednakze tak zdefiniowana koniecznosc nie nada nam sie do zdefiniowania zwiazku przyczynowego. Skoro bowiem zjawisko A nazywac bedzierny przyczyna zjawiska B, gdy po zjawisku A zjawisko B koniecznie musi nastapic, to sprowadzajac konieczne nastepstwo do prawidlowego nastepstwa, bedzierny musieli zjawisko A uznac

ANALIZA I KRYTYKA P01~CIA PRZYCZYNY

Pojecie zwiazku przyczynowego nalezy do tych pojl(c 0 duzym stopniu ogolnosci, nad ktorych sprecyzowaniem mozolila sil( i mozoli dotychezas ontologia. Pojecie to bowiem przy blizszym w nie wejrzeniu nie jest bynajmniej pojeciem jasnym. Przez przyczyne jakiegos zjawiska rozumie sie ten ezynnik, kt6ry to zjawisko swym dzialaniern wywoluje, kt6ry jest niejako jego sprawca, Rozumiemy dobrze, co to znaezy, ze my sami naszym dzialaniem cos wywolujemy; rozumiemy, co to znaczy, ze my sami jestesmy sprawcami czegos. Ale to pojecie dzialania i pojecie sprawstwa, ktore stosujemy do samych siebie, zawiera niewatpliwie pewne elementy psychologiczne; 0 tym, ze ja w tej ehwili dzialam i przez swoje dzialanie wywoluje takie a takie zjawisko, poucza mnie nie sarno tylko doswiadczenie zewnetrzne, nie tylko obserwacja ruchow mega ciala, lecz rowniez introspekcja. Abym stwierdzil, ze to ja dzialam, musze czuc jakis wysilek swych miesni i zdawac sobie sprawe z tego, ze wysilek ten jest kierowany przez moja wole, Oczywiscie, o dzialaniu przedmiot6w martwyeh mowimy nie w tym sensie, w jakim sami sobie przypisujemy dzialanie, Zapewne nikt nie zechce twierdzic, iz kula bilardowa, kt6ra przy zderzeniu wprawia w rueh druga, dziala w tym znaczeniu tego slowa, w jakim go uzywamy, gdy m6wimy 0 wl asnym naszym dzialaniu; nikt nie bedzie przeciez twierdzic, ze ona wysila sie swladomie i chce poruszyc druga kule. Ale wobec tego zapytamy, w jakim sensie uzywamy slowa dziala, gdy m6wimy 0 cialach martwych jako 0 dzialajacych przyczynach?

118

Kazimierz Ajdukicwicz - Zagadnienia i kierunki filozofii

IV - Zagadnienia metafizyczne wyrastajqce z rozwazan nad przyrodq 119

za przyczyne zjawiska D, gdy po A stale nastepuje D. W takim razie wypadnie przejazd jednego pociagu przez dana stacje uznac za przyczynl( przejazdu drugiego pociagu przez tl(ie stacje, jesli zgodnie z rozkladern jazdy stale po pierwszym pociagu przez tl( stacje przejezdza drugi; a to bynajmniej nie odpowiadaloby naszemu rozumieniu zwiazku przyczynowego. Pr6bowano wiec dla uchwycenia istoty zwiazku przyczynowego definiowac konieczne nastepstwo zjawisk nie jako byle jakie prawidlowe nastepstwo, ale jako prawidlowe nastepstwo, wynikajace z naczelnych praw przyrody, a nie z jakichs konwencji (takich np. jak rozklad jazdy). Gdy jednak przyszlo do sprecyzowania, co to sa owe naczelne prawa przyrody, natrafiono zn6w na nieprzezwyciezone trudnosci.

ZAGADNIENIE PRZEWIDYWALNOSCI

W rezultacie takich rozwazan i trudnosci zrodzila sie tendencja do wyeliminowania pojecia przyczyny z aparatu pojl(c naukowych. W zwiazku z tym zarzucono tez pierwotne sformulowanie zagadnienia determinizmu i poczeto je formulowac inaczej. Zagadnienie determinizmu formuluje sie tez dzisiaj na terenie nauk przyrodniczych bez uzywania wyrazu przyczyna, bez poslugiwania sie terminami takimi, jak koniecznosc, Ilieuchronny skutek itp. Aktualne obecnie w naukach przyrodniczych sformulowanie zagadnienia determinizmu rna w przyblizeniu nastepujaca postac: Czy przebieg zdarzen, rozgrywajqcych sie w przyrodzie, daje sie ujqc w prawa, ktore pozwalajq przewidziec bieg zdarzett przyszlych na podstawie dajqcych sie uprzednio zaobserwowac wlasnosci zdarzen dotychczasowych? Zagadnienie determinizmu przyjmuje wiec raczej postac zagadnienia prewldyztnu (przewidywalnosci), Idzie w nim juz mianowicie nie 0 to, czy przyszlosc jest wyznaczona przez przeszlosc, lecz raczej o to, czy na podstawie przeszlosci Moina przewidziec przyszlosc.

W okresie panowania w naukach przyrodniczych tzw. mechanizmu, tj. pogladu, iz wszystkie zjawiska przyrody cielesnej dajll sie wyjasnic przy pomocy praw mechaniki, staly nauki przyrodnicze na stanowisku determinizmu. Najdobitniejszy wyraz dal temu determinizmowi Laplace, uczony francuski, iyjllCY w drugiej polowie XVIII stulecia, stwierdzajac, ze inteligencja 0 nieograniczonej sprawnosci w rozwiazywaniu zadan rnyslowych (chodzilo w tym wypadku 0 rozwiazywanie rownan rozniczkowych drugiego stopnia), kt6rej by znane byly prawa natury (Laplace mial przy tym na mysli prawa mechaniki Newtonowskiej) i kt6rej znane byloby w danej chwili wzajemne polozenie oraz wzgledne predkosci punk-

t6w materialnych tworzacych swiat, potrafilaby stad wed lug tych praw wywnioskowac, jakie bedzie lub by to ich polozenie i ich predkosc w kazdej chwili pozniejszej lub wczesniejszej. Znajomosc stanu przyrody w pewnej chwili pozwalalaby wiec istocie znajacej prawa przyrody (prawa mechaniki Newtonowskiej) domyslie sie zar6wno calej jej przyszlosci, jak i calej przeszlosci, Zakladal przy tym Laplace, ze to, co z terazniejszosci trzeba znac, aby stad Moina bylo wywnioskowac przyszlosc i przeszlosc (polozenie i predkosci wszystkich punkt6w materialnych), jest w zasadzie dostepne poznaniu. Pozniejszy rozw6j fizyki zachwial determinizmem wyznawanym przez Laplace'a. W dzisiejszej teorii kwantow wykazuje sie mianowicie, ze prawa fizyki nie pozwalaja z dajacych sie zaobserwowac danych, dotyczacych ostatecznych skladnikow materii (elektron6w, proton6w itd.), wywnioskowac ich przyszlych los6w. Nie mozna bowiem zaobserwowac wszystkich tych danych, ktore musialoby sie znac, aby z nich wedlug praw fizyki przewidziec przyszle losy poszczeg6lnych elektron6w. Fizyka uczy, ze dla obliczenia przyszlosci wystarczyloby na przyklad znac polozenie i predkosc elektron6w w danej chwili, ale ze dla tego obliczenia nie wystarczy znac jeden tylko z tych parametr6w, lecz trzeba znac oba. Tymczasem okazuje sie, ze z powod6w natury zasadniczej nie Moina zmierzyc dla danego elektronu zarazem jego predkosci i jego polozenia z dowolna dokladnoscia, lecz im dokladniej zmierzymy jeden z obu tych parametr6w, tym mniej dokladnie wyznaczyc sie daje parametr drugi. Zaobserwowac dajll sie tylko pewne wartosci przecietne parametrow odnoszacych sie do wielkiej liczby elektron6w i z tych przecietnych mozna wyliczyc wedle praw statystyki przecietne wartosci, jakie te parame try przyjma w przyszlosci. Losy poszczegolnego elektronu nie dajq sie wiec przewidziec, dajl\. sie natomiast przewidziec przecietne przyszlych los6w wielkiej liczby elektron6w.

PRAWA PRZYRODY PRAWAMI STATYSTYCZNYMI TYLKO? Willie sie z tym reprezentowany przez niekt6rych przyrodnik6w osobliwy poglad na istote praw, kt6rc dawniej uwazano za prawa przyczynowe. Prawa te dotyczyJy na ogol zachowania sie wiekszych cial, zlozonych z olbrzymiej ilosci elementarnych czasteczek materii. Zachowanie sie takiego ciala bedzie zalezne od przecietnej zachowania sie wszystkich czasteczek, kt6re sie na nie skladajq, a zachowanie sie dowolnej jednej czasteczki nie bedzie mialo znaczenia dla zachowania sil( calej ich masy. Otoz, gdy mamy do czynienia ze zdarzeniami masowymi lub raczej z cala

120

Kazimierz Ajdukiewicz - Zagadnienia i kierunki fllozofii

IV - Zagadnienia metafizyczne wyrastajace z rozwazan nad przyroda 121

WOLNOSC WOLI

Z zagadnieniem deterrninizmu wiazalo sie czesto zagadnienie inne, uczuciowo nieobojetne, mianowicie problemat W 0 In 0 S c i W 0 Ii. Wolnose woli, 0 ktora w tym zagadnieniu idzie, nie zawsze w tym samym upatrywano. I tak niekiedy upatrywano wolnosc woli czlowieka w tym, iz potrafi on bye wiemy temu, co uwaza za najbardziej godne zabieg6w i staran, i nie daje sie zadnym pokusom sprowadzic z uznanej przez sie za wlasciwa drogi, nie daje sie niczemu przynecic ani niczym odstraszyc. Tak pojmowana wolnosc woli, jedna z najwspanialszych cech charakteru ludzkiego, zasluguje raczej na nazwe sily woli niz jej wolnosci,

Nadawano jeszcze i inne znaczenia terrninowi wolnosc woli. Najistotniejsze jednak z tych znaczen jest to, ktore scisle sie wiaze z rozwazanym przez nas wlasnie zagadnieniem przyczynowosci, Przy tym znaczeniu pytanie, czy wola czlowieka jest wolna, sprowadza sie do tego, czy akty woli czlowieka sa jednoznacznie okreslone przez pewne przyczyny, czy tei: nie. Idzie tu 0 to, czy czlowiek majacy pewien charakter, sklonnosci i upodobania musi wobec pewnych motywow powziac okreslone postanowienie, czy tez czlowiek 0 danym charakterze rnoze wobec danych

motywow postanowic tak lub inaczej. Zagadnienie wolnosci woli dotyczy wiec tego, czy wola czlowieka jest podporzadkowana og6lnej zasadzie przyczynowosci, czy tez sie spod jej rygor6w wylamuje, czy akty woli czlowieka s~ tylko posrednimi ogniwami w Iancuchach przyczynowych, rnajacymi zar6wno swe skutki, jak tez i przyczyny, czy tez stanowia one zawsze tylko poczatek jakiegos lancucha przyczynowego, majacy wprawdzie swe skutki, ale nie majacy przyczyn. Uznania woli ludzkiej za wolna w powyi:szym sensie zdawala siC( dornagac godnose czlowieka, ktora zdaje siC( ponizac mysl, ii: czlowiek jest tylko skladnikiem przyrody, zdanym na laske i nielaske sil w niej panujacych, kt6rym nie moze sie oprzec, Wypadki, w kt6rych czlowiek silny potrafi przeciwstawie sie pokusom, zwalczyc niskie motywy, zdawaly sie wykazywac, ze czlowiek potrafi bye panem siebie samego i przeciwstawic sie silom natury. Wydawalo sie na koniec, ze wolnosc woli jest warunkiem, bez kt6rego nie mozna by uwazac, iz czlowiek odpowiada moralnie za swoje czyny. Sadzono bowiem, ze gdyby wola czlowieka nie byla wolna, gdyby czlowiek wyposazony przez nature w pewien wrodzony charakter i sklonnosci nie m6g1 wobec danych motyw6w dokonywac wyboru, lecz musial w pewien sposob, tzn. tak, lecz nie inaczej, postapic, to nie bylby odpowiedzialnym spra~c~ swoich czyn6w, lecz tylko automatem, wykonywajacym to, co wynika w spos6b konieczny z jego natury. Odpowiedzialnosc za czyny czlowieka spadalaby wiec nie na niego, lecz na tego, kt6ry dal mu taka, a nie inna nature.

To byly, jak sie zdaje, gl6wne motywy sklaniajace filozof6w do czynienia dla woli ludzkiej wyjatku od zasady powszechnej przyczynowosci, Sprawy te byly czesto w filozofii rozpatrywane. Wolnosc woli miala swoich zwolennik6w, ale i przeciwnik6w, kt6rzy wykazywali, ze fakt tak zwanego panowania nad soba daje sie doskonale pogodzic z przyjeciem, ii: wszystkie postanowienia czlowieka Sl1 przez pewne warunki jednoznacznie zdeterminowane, a odpowiedzialnosc moralna daje sie pojac w taki sposob, kt6ry nie wymaga przyjecia wolnosci woli.

masa zdarzen, to w masie tej musza wystapic pewne prawidlowosci statystyczne, chociazby poszczegolne skladowe zdarzenia przebiegaly zupelnie nieprawidlowo i kaprysnie, Wobec tego zachowanie sie wiekszych cial, bedacych skupiskiem ogromnej ilosci czastek elementamych, musi jako zdarzenie masowe podlegac prawidlowosci statystycznej, chociazby nawet zachowanie sie czastek elementamych bylo najzupelniej nieprawidlowe. Na tej drodze rodzi sie domysl, ii: prawa rzadzace zjawiskami, w kt6rych uczestnicza wieksze ciala, dadza sie sprowadzic do praw statystycznych. Wszelka prawidlowosc w swiecie, uwazana dawniej za przejaw rzadzacej w swiecie tajemniczej przyczynowosci, bylaby wedlug tego pogladu jedynie prawidlowoscia statystyczna, nie kryjaca w sobie niczego tajemniczego. Prawidlowosc ta wystepuje tylko tam, gdzie rna sie do czynienia z olbrzymimi ilosciami czastek elementamych. Ale w swiecie tych czastek panuje zupelny chaos i brak wszelkiej prawidlowosci, Naszkicowany tutaj poglad na istote praw przyrody uznany przez wszystkich, jesli idzie 0 niekt6re prawa fizyczne (np. prawa terrnodynamiki) - jest jednak kwestionowany jako poglad og6lny, usilujacy wszystkie prawa przyrody (poza takimi, kt6re wprost wynikaja z tresci uzytych w nich pojC(c i stanowia tylko sady analityczne) sprowadzic do praw statystycznych.

ZAGADNIENIE ISTNIENIA PRZYSZLOSCI

Dotad mowilismy 0 zagadnieniu determinizmu jako 0 problemacie, dotyczaeym przyczynowego uwarunkowania przyszlosci przez przeszlosc czy tez przewidywalnosci przyszlosci na podstawie przeszlosci. W dzieja~~ filoz.ofii _jednak zagadnienie to miewalo jeszcze inne znaczenie, wiazace SiC( z istota czasu. Nielatwo z tresci tego zagadnienia w prostych

122

Kazimierz Ajdukicwicz - Zagadnienia ; kierunki filozofli

IV - Zngadnicnin mctnfizycznc wyrastajqce z rozwazafi nnd przyrodq 123

slowach zdac sprawe, Moze naj1epiej bedzie je przedstawi~, p~sl~g~j~c sie przenosnia, Mitologia grecka opowiada 0 wodzu tytanow muemem Kronos, kt6ry wydarJ ojcu swemu, Uranowi, wladze nad swiate~,. a chcac sil( uchronic przed losem, jaki sam swemu ojcu zgotowal, .zablJ~1 1 pozeral swe dzieci zaraz po ich urodzeniu. Ot6i: 6w Kronos mial byc uosobieniem czasu (XpovoC;, chronos, znaezy po grecku czas), jego stosunek do wlasnych dzieei mial oddawac w przenosni istote czasu, kt6ry j~st tworca i niszczyeielem swyeh wlasnych stworzen. Kazde radosne ezy meszczesne zdarzenie zostaje przez ezas powolane do zyei~ i bytu, l~ez natyehmiast po swym zaistnieniu, przez ten sam czas zostaje zepchniete

w przeszlosc i przestajc istniec. . . " .

Ale czy naprawde, gdy stalo sie przeszloscia, p~estalo istniec? A m.oze trwa i istnieje, a tylko nam sie z oczu usunelo, ja~ drzew~ p~d~~zne, migajace przed oezami, gdy jadac droga, w szybkim pC(dzl~ je mlJam~. Moze i przyszle zdarzenia takze czekaja na nas w pOg~tOWlU, podob~le jak na podroznego czeka daleki krajobraz, niewidoezny jeszcze .. zasloml(: ty mgla dali. Moze to tylko my nie umicmy patrzec wzdluz drogi, po ktore] toezy sie nasze zycie, bo mamy wzrok ograniezo~y prze~ za~lon~, k~6ra nam tylko prostopadle do drogi patrzec pozwala 1 sprawia, .ze W~dZI~y tylko to, co wlasnie mijamy. Moze inna jakas istota, ktorej spojrzerua zaslona taka nie krepuje, widzi ito, cosmy juz mineli, i to, co nas na drodze naszej spotyka jeszcze, razem z tyrn, obok czego wlasnie przechod~i.my. Moze zatem uprzywilejowane stanowisko, jakie przyznajerny chwili terazniejszej, roznica, jaka czynimy miedzy tym, co jest teraz, a tym, co by~o i bedzie, poehodzi tylko od wlasciwego nam, ludziom, sposobu pat~e~ta na swiat. W swiecie rzeczywistym moze nie ma roznicy w sposobie istnienia tego, co jest teraz, i tego, co bylo dawniej, i tego, co bedzie kiedys, Moze przeszlosc, przyszlosc i terazniejszosc s~ gotowe od poczatku swiata, a roznica, jaka w ieh istnieniu upatrujemy, jest r6znie~ tylko su-

biektywnq, zwiazanq z organizacja naszego um~slu. .

Oto to drugie zagadnienie, kt6re bywa rowniez nazywane zagadnieniem determinizmu. Staralismy sie je ezytelnikowi przyblizyc, poslugujqc sie zwrotami i terminami, za kt6re nie chcielibysmy przyj~c odpowiedzialnosci, Chodzi w nim 0 to, ezy przyszlosc jest juz teraz gotowa, czy z dw6ch zdan sprzecznych, z kt6rych jedno stwierdza, ze pewien fakt zajdzie w przyszlosci, a drugie temu samemu zaprzecza, juz teraz jedno jest prawdziwe, a drugie falszywe, czy moze zadne ?ie jest j~szcze ter~z ani prawdziwe, ani falszywe, lecz dopiero jedno stante SIC( takim, a drugie

owakim, gdy nadejdzie wlasciwy moment. Ci, kt6rzy wierza, ze cala przyszlosc jest i byJa zawsze gotowa, tylko byla nieobecna, wyznaja pewnego rodzaju determinizm; ci, kt6rzy przyjmuj~ ze przyszlosc nie jest jeszcze gotowa, lecz ezas j~ dopiero stwarza, wyznaj~ indeterminizm. Referowany wlasnie problemat, wysuniety zostal m.in. przez niedawno zmarJego filozofa franeuskiego Henri Bergsona, opowiadajacego siC( po stronie tak pojetego indeterminizmu, widzqcego w czasie tworce realnego swiata (temps createury; a w historii swiata tworcza ewolucje (evolution creatricey.

§ 4. MECHANIZM I FINALIZM

SP6R 0 CELOWY USTR6J SWIATA

. ~zy swiat jes~ urzadzony ee I 0 WO, ezy tez toczy sie na oslep przed siebie? Oto og61ntkowe sformulowanie zagadnienia, na kt6re mechanizm odpowiada praeczaco, finalizm zas twierdzaco, Kierunek zwany Ii n a l i _ z 111 e III lub tel eo/ 0 g i q przyjmuje mianowieie, ze swiat jest urzadzony eelowo, III e e h ani z III zas przeezy temu. Nazwy teleologia resp. flnalizm wywodza siC( od greckiego wyrazu n:Aoc; (te/os), resp. od Iacinskiego wyrazujinis, kt6re s~ r6wnoznaezne z polskim wyrazem eel. Przeciwstaw, ny teleologii kierunek nazywa siC( meehanizmem, poniewaz wyznawey tego kierunku sqdza, ze tok wszystkieh zjawisk w swiecie przebiega jak w jakims meehanizmie i nie jest kierowany eelami, tak jak dziela ludzkie.

CELOWOSC ANTROPOMORFICZNA

Pog.l~d finalistyezny moze wystepowac pod postaciq antropomorficzn~ lub mna, Antropomorfiezny finalizm gloszqc teze, iz swiat jest urzadzony eelowo, rozumie jq_ tak, ze swiat jest zamierzonym dzielem istoty z?olnej rnyslec, chciec i wole swq urzeczywistniac, skonstruowanym przez ruq w pewnym eelu. Zwolennikom tego pogladu wydaje sie mianowieie z~ w przyr?dzie spotykamy wiele szezeg616w, kt6rych inaczej wyjasnh~ me.mozna jak tylko przez hipoteze, iz zostaly one przez istote inteligentnq 1 przepoteznq skonstruowane dla osiagniecia pewnyeh dllien swiadomie przez tl( istote przezywanych.

. An!ropomorfiezny finalizm, uwazejacy caly swiat za dzielo istoty dq_z~~eJ ?o pe~ne~o ~elu (lub do pewnyeh celow), I~ezy siCC z poglqdern przyjmuJ~eym istnienie osobowego Boga, stw6rcy i kierowcy swiata,

124

Kazimierz Ajdukicwicz - Zagadnienia i kierunki jilozojii

IV - Zagadnicnia mctnfizycznc wyrastajece z rozwazan nod przyrodq 125

Jak z powyzszego widac, finalizm antropomorficzny nalezy raczej do kierunk6w metafizycznych, zwiazanych z relight. niz wyrastajacych z badafi przyrodniczych. Z tych badan wyrasta czescie] kierunek przeciwstawiajacy sie antropomorficznemu finalizmowi, tj. filozoficzny mechanizm, a wiec poglqd, iz dla wyjasnienia zjawisk przyrody niepotrzebna jest hipoteza, jakoby swiat byl dzielem Stw6rcy realizujacego w nim swoje zamierzenia.

Finalizm twierdzi, iz liczba fakt6w, kt6rych inaczej zrozumiec nie mozna jak tylko jako przejawy celowego dzialania Stw6rcy, jest ogromna. Mozna je znaleze zar6wno w przyrodzie nieorganicznej, jak rowniez w swiecie organicznym. W przyrodzie - powiadaja finalisci - nie wszedzie wystepujq warunki umozliwiajace zycie organiczne, spotykamy je jednak wyjatkowo na Ziemi. Od prawidlowosci panujacych w przyrodzie spotykamy tez odchylenia, bez kt6rych zycie, a przynajmniej pewne jego formy, bylyby niemozliwe, Na przyklad wszystkie ciecze, z wyjatkiern wody, gestnieja w miare ich ochladzania, jedna tylko woda jest najgestsza w temperaturze +4°C i rozrzedza sie, zar6wno gdy j~ powyzej tej temperatury ogrzewamy, jak tez gdy j~ ponizej +4°C ochladzamy. Tej wyjatkowej wlasnosci wody zawdzieczarny fakt, ze w porze mroz6w rzeki i jeziora nie zamarzaja do dna, lecz ze pokrywajq siC( tylko skorupq lodu, pod kt6rym utrzymuje siC( woda 0 temperaturze +4°C. W wodzie tej rnoga utrzymac sie przy zyciu ryby i inne organizmy, kt6re musialyby zgin~e, gdyby cal a woda w 16d sie przemienila. Oto przyklad, jeden z wielu, iz od prawidlowosci przyrody zdarzaja sie wyjatki, bez kt6rych zycie organizm6w byloby niemozliwe. Czyz to wyjatkowe wyposazenie Ziemi w warunki umozliwiajace na niej zycie organizm6w, czy, dalej, te wyjqtki od prawidlowosci przyrody, bez kt6rych zycie nie mogloby istniec, nie swiadcza 0 tym, ze Stw6rca swiata umyslnie po to Ziemie tak urzadzil i umyslnie ustanowil te odchylenia od regularnosci przyrodzonych, aby zycie moglo powstae na Ziemi i na niej sie utrzymac?

Tak wyglada jeden z tok6w rnysli snutych przez finalist6w. Zastan6wmy siC( nad tym, czy ten tok mysli daje siC( w jakis spos6b logicznie obronic. Jesli spotkam w g6rach bude sklecona z desek, mogaca sJuzyc jako schronienie od deszczu i wiatru, to wnosze stad, ze ktos w tym celu bude te sklecil, aby ludziom sluzyla, Na pierwszy rzut oka wydaje sie, ze w taki sam spos6b, w jaki z pozytecznosci napotkanej budy wnosze 0 .tyrn, ze j~ ktos dla tego pozytku wlasnie postawil, wnioskuje tez z korzystnego dla istot organiczonych ukladu stosunk6w w przyrodzie 0 tym, ze je

Stw6rca celowo ustanowil dla dobra istot organiczonych. Jednakze podobienstwo obu tych rozumowan jest tylko pozorne. Gdybym przed spotkaniem siC( z owa buda w g6rach nie byl wiedzial, ze Iudzie budy takie w pewnym celu stawiaja, nie wyprowadzilbym i tym razem wniosku, ze buda owa zostala celowo przez kogos postawiona. Wnioskowanie moje w wypadku owej budy nalezy do rodzaju wniosk6w, kt6re w log ice nazywa sie wnioskowaniem z analogii. Sam fakt napotkania jakiegos wyjatkowego ukladu rzeczy, kt6ry jest pozyteczny, nie stanowi jeszcze podstawy do wnioskowania, ze ten ukladrzeczy zostal przez kogos ceIowa dla tego pozytku stworzony. Gdybym na przyklad napotkal w gorach spietrzenie ogromnych zlom6w skalnych, pod kt6rymi znajdowalaby sie wneka, mogaca - tak jak owa buda - dostarczyc schronienia, to stad, ze to jest wyjatkowy uklad rzeczy i ze jest on pozyteczny, nie wysnulbym wniosku, iz ktos poukladal owe ogromne skaly umyslnie w tym celu, by sie bylo gdzie schronie w razie deszczu. Ot6z wnioskowanie finalist6w jest podobne do tego ostatniego, nieuprawnionego rozumowania, a nie do tamtego, kt6re dotyczyJo owej budy. Wnioskujac z korzystnego dla organizm6w zyj~cych na Ziemi ukladu stosunk6w we wszechswiecie 0 tym, ze to Stw6rca urnyslnie dla dobra tych organizm6w swiat tak urzadzil, nie wnioskujemy z analogii. Nie znamy przeciez innego wypadku, w kt6rym by podobny uklad stosunk6w jak ten, kt6ry teraz finalisci chca uwazac za celowe dzielo Stw6rcy, zostal umyslnie przez kogos wytworzony dla czyjegos dobra. Wnioskowanie finalist6w zaklada dornyslna przeslanke, ze ilekroe spotyka sie uklad warunk6w odmienny od normy, kt6ry jest korzystny dla kogos Iub czegos zyj~cego, to uklad ten jest celowym dzielem istoty zyczliwej. Przeslankn ta jest oczywiscie falszywa, albowiem poslugujac sie niq mozna by stad, iz rozdajacy karty rozdzielil je dla jednego z graczy wyjatkowo korzystnie, wyprowadzic wniosek, ze rozdajqcy uczynil to umyslnie, z zyczliwosci dla szczesliwego gracza, alba ze jakies dobre duchy, zyczliwe temu graczowi, umyslnie wplynely na taki rozklad kart. Mozna by, korzystajac z tej przeslanki, wnioskowac, ze skoro wyjq,tkowo w piwnicy domu panuje wilgoc umozliwiajqca zycie plesni murowej, to budowniczy domu umyslnie postaral sie 0 tc( wilgoc, aby mogla zye plesn. Wnioski to niedorzeczne, a wiec i niedorzcczna przeslanka, na kt6rej sie opieraja,

Jest rzecza jasna, ze gdziekolwiek napotkamy zycie organiczne, bC(d~ tez musiaty bye spelnione warunki, kt6re je umozliwiaja, Wolno nam wiec powiedziec, ze dzieki tym warunkom zycie takie istnieje. Dop6ki jednak

126

Knzimicrz Ajdukicwicz - Zagadlliellia i kientnki filozofii

IV - Zngadnicnia metaflzycznc wyrastajqce z rozwazan nad przyrodq 127

gdzie indziej nie stwierdzimy, ze takie warunki ktos eelowo z zyczliwosci dla organizm6w ustanawial, nie bedziemy mieli prawa i w tym wypadku powiedziec, ze warunki te zostaly przez kogos ustanowione po to, aby zycie organiczne istnialo.

Za dowod celowego urzadzenia swiata uwazajajednak finalisci przede wszystkim ustr6j istot organieznych i ieh niezwykle przystosowanie do warunk6w i:ycia. Na niezliczonych przykladach pokazuje sie, jak niezwykle skomplikowanym, subtelnym i zharmonizowanym aparatem jest kazdy organizm, pokazuje sie dalej, jak niezwykle mqdry jest ten aparat, tzn. pokazuje sil(, ze organizm jest dzieki swej strukturze przystosowany znakomicie do zmiennyeh warunk6w zycia, dzieki czemu moze sie utrzymac przy zyciu i przekazac to zycie potomstwu, dop6ki okolicznosci zewnetrzne nie stana sil( dian katastrofalne. Otoz zwolennicy finalizmu sqdza, ii: tak kunsztowne i tak bardzo do warunk6w zewnetrznych przystosowane aparaty nie mogly powstac wskutek przypadku, leez rnusza bye dzietern Stw6rcy, kt6ry im umyslnie nadal tak mqdrq budowe, aby mogJy i:ye

i utrzymac sw6j gatunek. .

Pogladu tego nie podziela filozofiezny mechanizm, kt6rego zwolennicy sadzq, ze powstanie najbardziej kunsztownyeh organizm6w, wyposazonych w ustr6j urnozliwiajqcy utrzymanie siC( przy zyciu ich samych oraz ieh gatunku, daje siC( wyjasnie bez hipotezy eelowego dzialania Stw6rcy. Teoria, kt6ra usiluje, Die apelujac do czynnik6w nadprzyrodzonych, wyjasnie, w jaki spos6b powstaly organizmy tak wspaniale przystosowane do warunk6w zycia, jest teoria walki 0 byt, kt6rej tworca byl Karol Darwin. Wedlug tej teorii (skorygowanej przez poglady nowsze) na skutek pewnych wplywow zewnetrznych zachodzily niekiedy w kom6rkach rozrodczych pewnych organizm6w pewne zmiany, wskutek kt6rych bezposrednie potomstwo tych organizm6w otrzymywalo pewna ceche, r6i:niq,cq, je od rodzic6w, i to taka ceche, kt6ra przenosila sie na dalsze generacje. Ta nowa eecha mogla owemu potomstwu bye pozyteczna dla utrzymania siC( przy zyciu, ale mogla tez bye szkodliwa albo obojetna, innymi slowy, potomstwo to moglo bye lepiej przystosowane do zycia, a moglo tez bye przystosowane gorzej lub tak sarno. Otoz jest rzeczajasna, ze jesli wsrod generacji pozniejszych znajdowaly siC( odmiany lepiej przystosowane do zycia, to raczej te niz inne utrzymaly sie przy zyciu i rozmnozyly sie. W walce 0 byt zwycil(zajll odmiany lepiej przystosowane. Tym sposobem z biegiem czasu przodk6w mniej dobrze przystosowanych do zycia zastepowalo to ieh potomstwo, kt6re lepiej od nieh dawalo sobie

rade z warunkami zycia, a nie to, kt6re gorzej by to przystosowane do tych warunk6w. Tym tez sposobem powstawaly organizmy coraz wyzej zorganizowane, tzn. wyposazone w aparature eoraz bardziej skomplikowana i dzieki temu umiejace sobie radzic w eoraz roznorodniejszej skali warunk6w.

Nie negujac, ze rozw6j organizmow magi sil( dokonywac na drodze wskazanej przez teorie walki 0 byt, podnosza zwolenniey finalistyeznego poglqdu na swiat, ii: jest nieslychanie malo prawdopodobne, aby na tej drodze udalo sie wyjasnie wszystkie szczegoly tak niezwykle skomplikowanej i tak dokladnie niejako obliczonej na warunki zycia aparatury wyi:szych organizm6w. Ilez to - powiadajq - musialoby bye tych przypadkowych zmian, aby wsrod nieh obok niezliezonego mn6stwa zmian szkodliwych i obojetnych wystapily te wszystkie pozyteczne, kt6re bylyby potrzebne dla powstania wspanialyeh, przekraczajqcych 0 cale niebo dziela wynalazczosci ludzkiej aparatur, jakie znajdujemy w swiecie organicznym. Takie zas nagrornadzenie przypadk6w wydaje siC( wprost nieskonczenie malo prawdopodobne. W odpowiedzi na taki zarzut mozna by zauwazyc, ii: przyroda miala do swej dyspozycji bezmiar prawie ezasu na wyprodukowanie i:yj'lcych dzis organizm6w. Urodzenie sie cielecia 0 dwu glowaeh jest zdarzeniem rzadkim i dlatego malo jest prawdopodobne, izby w danej miejscowosci w ciagu obecnego roku urodzilo sie ciele 0 dwu glowach, Jest jednak rzeczq prawdopodobniejsza, aby to sie stale w ciagu dwu lat, jeszcze prawdopodobniejsze jest, ze zdarzenie to zajdzie chocby TaZ w ciqgu stu lat, a jeszeze bardziej prawdopodobne, ze zajdzie w ciagu lat tysiaca. Jesli uwazarny za nieslychanie malo prawdopodobne zajscie wszystkieh tych przypadk6w, kt6re trzeba by, wedlug teorii walki o byt, przyjq_e dla wyjasnicnia powstania i:yjq_cych dzis organizm6w, to oeeniamy, bye moze, to prawdopodobienstwo zbyt nisko dlatego, ze dokonywamy perspektywicznego skr6tu czasu, w kt6rcgo ciqgu mialyby zajse te przypadki.

MECHANIZM BIOLOGICZNY I WITALIZM

Mechanizrnu filozoficznego, kt6ry glosi po prostu tylko, ze dla wyjasnienia zjawisk przyrody nie trzeba siegae do hipotczy celowego urzadzenia swiata przez planowo dzialajqcego jego Stworce, nie nalezy mieszae z meehanizmem biologicznym. Meehanizm biologiczny jest to mianowicie kicrunek, kt6rego zasadnicza tezajest poglad, ze dla wyjasnienia zjawisk przyrody organicznej wystarczaja te prawa, kt6re sq niezbed-

128

Kazimierz Ajdukiewicz - Zagadnienia i kierunki filozofli

IV - Zagadnienia memflzyczne wyrastajqce Z rozwazan nod przyrodq 129

ne i wystarczajace dla wyjasnienia zjawisk przyrody nieorganicznej, ze wiec wszystkie prawa biologiczne dadza sie wywiese z praw fizyki i chemii. Przeciwienstwern biologicznego mechanizmu jest witalizm, kt6ry uwaza, ze prawa rzadzace przyroda nieorganlcznq nie wystarczaja dla zdania sprawy z fakt6w swiata organicznego, i:e wiec prawa fizykochemiczne nie wystarczaja dla wyjasnienia wszystkich zjawisk biologicznych.

Witalizm w swej pierwotnej postaci, tzw. paleowitalizm, przyjrnowal, ii: przebiegiem proees6w organicznych kieruja tzw. sily witalne lub tajemnicze istoty zwane archeuszami, kt6re steruja energia fizycznq, dostarczana organizmom z zewnatrz, w taki spos6b, by organizm m6g1 sie rozwinac i utrzyrnae przy zyciu. Jednakze tylko w najbardziej prymitywnej postaci owego paleowitalizmu przyjmowano, ii: 6w sternik organizmu jest istota, kt6ra swiadomie dazy do pewnyeh celow, a wiec sklaniano sie do antropomorficznego finalizmu, i to tylko w postaci ograniczonej do organizm6w, a nie odnoszonej do calosci swiata. Witalizm we wsp61czesnej postaci apeluje wprawdzie tez do udziatu czynnikow nazywanych dominantami, entelechiami, psychoidami itd., kt6re kieruja przebiegiem zjawisk w swiecie organicznym wedlug praw calkowicie odmiennych od tych,jakie rzq,dzq, przyroda nieorganiczna, zwolennicy jednak tego neowitalizmu zastrzegaja sie wyraznie przeciwko traktowaniu owych entelechii, psychoid6w itd. jako istot swiadomie dqzqcych do pewnych celow, Witalizm, a zwlaszcza witalizm wsp6lczesny, daleki jest wiec od antropomorticznego finalizmu.

Najbardziej do antropomorficznego finalizmu zbliza siC( tzw. psychowitalizm, kt6ry przyjmuje, iz cal a przyroda zywa, kazda jej kom6rka, kazdy organizm wyposazony jest w dusze, ktora dazy do rozwoju, utrzymania organizmu itd., dazy jednak do tych cel6w w sposob nieswiadomy, W psychowitalizmie odzywaja sie echa Leibnizowskiej nauki 0 monadach i filozofii Fechnera, kt6ry caly wszechswiat i wszystkie jego skladniki uwazal za wyposazone w dusze. Zarowno Leibniz, jak i Fechner byli wyznawcami kierunku finalistycznego.

POJ~CIE USTROJU CELOWEGO ODMIENNE 00 ANTROPOMORFICZNEGO

Nie wszystkie jednak kierunki filozoficzne, kt6re nazywa sie kierunkami finalistycznymi, wystepowaly pod postacia finalizmu antropomorficznego. Nie byl na przyklad antropomorficznym finalizm Arystotelesa. Filozof ten, mowiac 0 tzw. zasadach, czyli przyczynaclr bytu, wyroznial

ne celowa, Przez przyczyne sprawcza rozumial on to samo mniej wiecej, co sie pospolicie rozumie przez przyczyne. Przyczyna celowa natomiast miala bye aktualizujaca sie w rozwijajqcym sie przedmiocie jego forma (por. str. 79-80). Gdy na przyklad mamy do czynienia z rozwijajqcym sie organizmem jakiegos owada, kt6ry, wyleglszy sie zjaja, przyjmuje naprz6d postac larwy, potem poczwarki, a na koniec postac doskonala, to forme jego stanowi ta wlasnie doskonala postac, jaka owady danego gatunku normalnie przyjmuja na koncu swego rozwoju. Otoz, zdaniem Arystotelesa, ta wlasnie forma, czyli postac doskonala, kt6ra urzeczywistnia sie, w razie pomyslnych okolicznosci, na koncu procesu rozwojowego, rna wplyw na przebieg tego procesu, ona go prowadzi i nim kieruje. Owa forma nalezy, oczywiscie, do swiata abstrakcji (idei Platonskich), nie jest zas jakims zdarzeniem lub rzecza ze swiata realnego. Arystoteles nie sadzi, jakoby wcielenie sie tej formy w rozwijajacy sie organizm by to celem w antropomorficznym sensie, a wiec w tym znaczeniu, jakoby ktos swiadomie chcial tego wcielenia i caly proees rozwojowy stworzyl po to, aby tej formic umozliwic wcielenie sil( w 6w organizm. Nie jest wiec owa forma czy tez jej wcielenie si(( celem rozwoju w sensie doslownym, leez w jakims sensie przenosnym, ktorego Arystoteles wyraznie nie eksplikuje. Analogia pomiedzy tym przenosnym a doslownym rozumieniem celu polega na tym, ze podobnie jak eel w rozumieniu doslownym pojawia sie na koncu proeesu dzialania jako jego uwienczenie, tak tez i owo weielenie sie fonny, tj. doskonalej postaci, w rozwijajacy sic organizm wystepuje (w normalnych warunkach) przy koncu procesu rozwojowego jako jego uwienczenie. Wedlug Arystotelesa owa normalnie przy koncu rozwoju pojawiajqca sie ostatnia faza procesu dziala, niejako przyciqgajqc ku sobie rozwijajacy sie organizrn. Ze wzgledu na to jej dzialanie nazywa jet Arystoteles przyczynq, a ze wzgledu na to, ze nie jest ona od samego procesu wczesniejsza, lecz stanowi (norrnalnie) koncowq jego faze, nazywa j'l przyczynq celowq (w przcciwienstwie do wczesniejszej przyczyny sprawczej).

016i: Arystoteles sqdzil, zc wszedzie, gdzie sie cos dzieje, Set czynne obok przyczyn sprawczych, ktore nie wystarczajq jednak dla wyjasnienia danego zjawiska, rowniez przyczyny celowe, czyli (w przenosnym sensie) cele. Przyczyne celowq posiada tez caly tok zdarzen w swiecie tub, kr6cej, caly swiat, pojety jako gignntyczny i nieslychanie zlozony proces, rozwijajacy sie w czasie. Przyczyna celowa swiata jest - podobnie jak w organizrnach - jego forma. Forme swiata, ku kt6rej urzeczywistnieniu

130

Kazimierz Ajdukiewicz - Zagadnienia i kierunki filozofii

IV - Zagadnienia metafizyczne wyrastajqcc z rozwazaf nad przyrodq 131

w organizmach - jego forma. Forme swiata, ku kt6rej urzeczywistnieniu swiat w swym rozwoju zdaza, nazywa Arystoteles Bogiem. B6g porusza swiat jak mowi Arystoteles - nie jako poruszyclel (oc X~ VOU~EVOC;, hos kinoumenosi, lecz jako przedmiot umilowania (<UC; epcouevoc, hos eromenos), jako eel dazenia.

koncu procesu rozwojowego, gdy zcchcemy podac prawo okreslajace, w jaki spos6b dokona sie rozw6j. Bez znajomosci koncowej fazy rozwoju nie potrafimy przewidziec przebiegu rozwoju. W tym sensie mozna tez powiedziec, ze owa norma Ina postac, ktora organizm osiaga przy koncu rozwoju, dziala wstecz w czasie i kieruje przebiegiem wczesniejszych faz rozwojowych.

Przebieg procesu rozwojowego w organizmie, rozpatrywany w tym swietle, przypomina przebieg ludzkiego dzialania kierowanego przez wytkniety eel. Gdy plynie lodkasterowana przez zeglarza, zdazajqcego do pewnego celu, reaguje on na r6i:ne prady i wiatry rozmaicie, ustawia ster lub zagiel tak lub inaczej, zawsze jednak tak, ze w rezultacie eel zamierzony zostanie osiagniety, Ow cel lezacy w przyszlosci, do kt6rego zeglarz zdaza swiadomie, wplywa wiec na jego obecne zachowanie sie, zdarzenie przyszle wplywa na zdarzenie wczesniejsze, Nikt tez, kto nie zna celu, do kt6rego zeglarz zmierza, nie potrafi przewidziec, jak si~ on zachowa przy sterowaniu 16dk'l. Podobnie, zdaniem witalist6w, zachowania sie rozwijajacego sie organizmu niepodobna tez przewidziec, gdy sie nie zna normalnego stanu koncowego jego rozwoju. To podobienstwo pomiedzy organicznym procesem rozwojowym a celowym dzialaniem czlowieka, podobienstwo polegajace na tym, ze tak sarno jak zachowania sic dzialajacego z pcwnym celem czlowieka niepodobna przewidziec bez znajomosci celu, do kt6rego przez to dzialanie czlowiek zdaza, tak tez przebiegu rozwoju organicznego niepodobna przewidziec bez znajomosci normalnej koncowej postaci zwierzecia - sklania niekt6rych witalist6w do nazywania proces6w organiczoych procesami celowymi. Nazywajqc te procesy celowymi, nie biora jednak witalisci owej celowosci w dosJownym, antropomorficznym znaczeniu, lecz nadajq ternu terminowi znaczenie przenosne, wykazujace tylko pewne analogie z celowosciq antropomorficznq,

NEOWITALISCI

Z podobnym do Arystotelesowskiego przenosnyrn rozumieniem celowosci spotykamy sie tez u niekt6rych wsp61czesnych witalist6w. Twierdzq oni rnianowicie, ze procesy rozgrywajace sie w organizmach s'1. celowe w tym znaczeniu, ze niepodobna ieh przebiegu przewidziec, gdy siq zna tylko warunki wczesniejsze, leez ze potrzebnajest ponadto znajomose fazy koncowej, jaka indywidua gatunku, do ktorego dany organizm nnlezy, osiagajq w swym rozwoju, w warunkach nonnalnych. Ona to dopiero, owa koncowa faza nonnalnego rozwoju organizm6w danego gatunku (pojecie zblizone do pojecia forrny Arystotelesa), Iacznie z warunkaml wyprzedzajacyrni i towarzyszacyrni poszczeg6lnym fazom rozwoju, w,V" znacza jego rzeczywisty przebieg. t

Oto eksperyrnentujqcy przyrodnik obcina dwom jaszczurkom ogony i prawe tylne nogi. Po pewnym czasie wytwarzaja sie na okaleczonych. miejscach tkanki regeneracyjne. U jednej jaszczurki z tkanki powstale] nq~ miejscu ogona rozwija sie ogon, z tkanki powstalej na miejscu nogi - n0801, U drugiej jaszczurki dokonywa jednak eksperymentator ponownego ZR~'I biegu: przeszczepia mianowicie tkanke, z kt6rej mial powstae ogon, nil! miejsce nogi, tkanke zas, z kt6rej miala powstac noga, na miejsce ogonOl1, Mozna by oczekiwac, ze z tej drugiej jaszczurki, na kt6rej ponownege: zabiegu dokonano, wyrosnie potw6r z noga na miejscu ogona i z ogonenf na miejscu nogi. Tymczasem i ta druga jaszczurka osiaga po pewriym, czasie postac normalna, Przebieg tego eksperyrnentu rna - zdaniem witnll~\ st6w - wykazywac, ze 0 tyrn, co siq z danej tkanki regeneracyjnej rozi: winie, nie decyduje jej struktura chemiczna i cytologiczna. Wszak z tn. kiej samej tkanki, z kt6rej u pierwszej jaszczurki powstal ogon, wyrosln u drugiej jaszczurki noga - i na odwr6t. Widac wiec, ze taka sama czqA6 organizmu rozwija si~ w roznych warunkach rozmaicie. Z jej skladu I·.: jej budowy niepodobna przewidziec.jak siC( ona rozwinie. Tyle tylko moinn' powiedziec: w roznych warunkach rozwijac sie bedzie rozmaicie, znwH1.d: jednak tak, ze w efekcie koncowym powstanie zwierze 0 postaci n01'l111\1~ nej. Musimy sie odwolac do tej nonnalnej postaci, osiaganej dopiero 1)1':14':

;"1 r

HOLIZM

Wywody powyi:sze pozwalajq nam zwrocic uwage na jeden jeszcze osobliwy rys, pojawiajacy sie u wsp61czesnych przyrodnik6w, zwlaszcza hiolog6w i psycholog6w, rys posiadajacy doniosle znaczenie dla pogladu nn. stn~kturt(. przyrody i nie pozbawiony og6lniejszego znaczenia. Nauki, ZIIJIllUJqCC SIt( przyroda martwa, przyzwyczaily nas do tego, by zachowauic sie przcdmiot6w zlozonych tlumaczyc zaehowaniem sie ieh skladnikow, Prawn rzqdzqce przebiegiem calosci zlozonych przyzwyczailismy sie

132

Kazimicrz Ajdukicwicz - Zagadnienia i kierunki filozofi!

IV - Zagadnicnia metafizycznc wyrastajqce z rozwazan nad przyrodq 133

traktowac jako nastepstwa praw rzadzqcych elementami tych calosci, Ot6z biologowie wspolczesni, majac na oku wypadki podobne do wypadku rozpatrywanego powyzej i liczne inne, dochodza do przekonania, ze jesli idzie 0 przyrode zyw~ to znajomosc praw rzadzqcych elementami nie wystarcza dla wywiedzenia z nich praw, ktore rzqdza zlozonyrni z nich calosciarni, lecz ze dla zrozumienia zachowania sie calosci zlozonych trzeba siegac do praw swoistych, nieprzywiedlnych do praw odnoszacych sie do element6w. Co wiecej, sadza oni, ze znajomosc calosci i praw nimi rzadzacych jest niezbedna dla zdania sprawy z zachowania sie element6w. Poglad ten, posiadajacy licznych wyznawc6w wsrod biolog6w i psycholog6w, nazywa sie hoi i Z III em (od greckiego oA.o~, halos, caly). Doktryna ta, kt6ra rozpatruje jako calosci nie tylko poszczeg6lne organizmy zwierzece i roslinne, ale rowniez zlozone z indywidualnych organizm6w kolonie i zespoly, glosi, ze zachowanie sie takich zespot6w odbywa sie wedlug praw niesprowadzalnych do praw rzadzqcych zachowaniem si~ indywidualnych organizm6w, upatruje w tych zespolach cos wiecej niz tylko sume organizm6w, widzi w nich jakby indywidua wyzszego rzedu, posiadajace zycie swoiste i swoiste prawa. Nie mogla tez ta doktryna nie miec wplywu na poglqdy dotyczace stosunku jednostki ludzkiej do spoleczenstwa, dostarczajac w pewnym· sensie poparcia tendencjom antyindywiduatistycznym, przyznajacyrn pewien pry mat organizmom spolecznym, jak nar6d lub panstwo, przed jednostka ludzka,

Ramy niniejszych wywod6w nie pozwalaja nam wykroczyc poza to szkicowe tylko przedstawienie referowanych tu pogladow i poddac ich analizie krytycznej, na kt6nt zaslugujq,

mania gatunku tej rosliny, Przy tym rozumieniu celowosci celowe jest to, co przyczynia sie do osiqgniecia jakiejs wartosci, jakiegos dobra. Takie rozumienie celowosci nazwiemy celowoscia utylistycznq,

CELOWOSC UTYLISTYCZNA

Poza juz om6wionymi sposobami pojmowania celowosci istnieje w mowie codziennej jeszcze inne. M6wi sie na przyklad 0 celowym urzadzeniu zywych organizm6w, 0 celowym ieh zaehowaniu sie itp. Gdy na przyklad mowie, ze organizm zwierzecia jest urzadzony celowo, to nie chce przez to stwierdzic, ze ktos go tak urzadzil, aby urzeczywistnic jakis eel, ale po prostu tylko to, ze jest on urzadzony w spos6b korzystny dla niego samego lub dla gatunku, do ktorego nalezy, Gdy mowie na przyklad, ze wytwarzanie barwnych kwiat6w przez rosliny owadopylne jest celowe, nie chce przez to powiedziee, jakoby rosliny swiadomie wytwarzaly kwiaty po to, aby przez to osiagnac pewien zamierzony eel, lecz rozumiem przez to, iz to wytworzenie kwiat6w przyezynia si~ do utrzy-

OPTYMIZM I PESYMIZM

Otoz w zwiazku z tym pojeciern celowosci pozostaje inne zagadnienie metafizyezne, wystepujace pod mianem zagadnienia optymizmu i pesymizmu. W zagadnieniu tym chodzi 0 to, czy swiat jest urzadzony celowo, tzn. tak, ze przyczynia sie do urzeczywistnienia takiego lub innego dobra, czy tez, przeciwnie, urzcczywistnieniu tego dobra sie przeciwstawia. Pierwszy poglad nazywa sie optymizmem, drugi pesymizmcm. Zaleznie od tego, 0 jakq przy tym wartosc, czyli 0 jakie dobro chodzi, mamy do czynienia z roznyrni odmianami optymizmu i pesymizmu. Moze chodzic 0 dobro biologiczne, 0 warunki pomyslne dla utrzymania organizmow lub gatunk6w biologicznych przy zyciu, MOZoa pytac, czy wszystkie szczeg61y urzqdzenia organizmow sq_ korzystne dla utrzymania ich przy zyciu i normalnego ich rozwoju w danych warunkach. Dobrem, 0 kt6re moze chodzic, moze bye szczescie. Wtcdy w zagadnieniu optymizmu i pesymizmu idzie 0 to, czy urzadzenie swiata sprzyja osiagnieciu na nim szczescia. Bylby to optymizm lub tez pesymizm eudajmonologiczny. Moze dalej chodzic 0 dobro rnoralne, mozna mianowicie pytac, czy swiat zmierza ku urzeczywistnieniu dobra moralnego, czy tez, przeeiwnie, przewaza w nim zlo moraine. Tu mielibysmy do czynienia z optymizmcm lub tez pesymizmem etycznym. Mozna wreszcie tez rnowic 0 optymizmie czy pesymizmie estetycznym; pierwszy utrzymywalby, ze w swiecie przewaza piekno, drugi widzialby w nim przewage brzydoty.

Zagadnienie optymizmu i pcsymizmu zalicza sic zwyklc do metafizyki, lezy ono jednak na pograniczu miedzy rnetafizykq a tq lub innq nauka aksjologiczna (naukq 0 wartosciach), a wiec na pograniczu metafizyki i etyki, metafizyki i estctyki itd.

v - Zagadnienia metaflzyczne wyrastajqce z religii

135

RELIGIJNE POJ~CIE B6sTWA

Kazda religia wiaze sie z pewnymi wierzeniami, w kt6rych centralna role odgrywa pojecie bostwa. Pojecie to miewa w roznych religiach rozmaita tresc. W wiekszosci religii istotnym skJadnikiem tresci pojecia b6stwajest przypisywanie mu dodatnieh wartosci w stopniu najwyzszym, Najwyzsza potega, rnadrosc, sprawiedliwosc, piekno itd. oto cechy, kt6re zazwyczaj laczy sie z pojeciern b6stwa. W religiach politeistycznyeh, uznajacych wielu bog6w, wszystkich tych wartosci nie przypisuje sie jednej istocie, lecz rozdzicla sie je na rozne bostwa. W religii grcckiej Zeus byl najpotl(,ZIliejszy, Atena najmqdrzejsza, Afrodyta najpiekniejsza itd. W religiach monoteistycznych wszystkie doskonalosci przypisuje sie jednej istoeie. W tyeh religiach B6g to istota najwyzsza, istota najdoskonalsza. Nie w kazdej religii jednak precyzuje sie tl(, doskonalosc, nie kazda podejmuje sie wyliczyc te atrybuty, kt6re skladajq sie na owq doskonalosc, Co wiecej, w niektorych, religiaeh uchodzi wszelka pr6ba wyliczenia atrybut6w Boskich za bluzniercze niemal przedsiewziecie: bluzniercze dlatego, ze umysl ludzki nie jest zdolny wzniesc sle mysla na te wy.zyny, na kt6rych stoi Bog. Nie dorastaja do wspanialosci Boskiej wszelkie ludzkie pr6by ujecia Jego istoty, a nawet kazda nazwa,jakiej by czlowiek mog] ui:yc dla Jego okreslenia, bylaby uchybieniem. Bog jest wiec (wedlug niekt6rych religii) zbyt wysoki i wspanialy, by Go czlowiek m6g1 pojqc i by Go m6g1 nazwac, C6i: zatem pozostaje wspolnego tresciom pojecia Boga wszystkich monotcistycznych religii? Pozostaje ehyba tylko tresc uczuciowa: najwyi:szy zachwyt i czesc, pokora i uleglosc.

wzajem, lecz ponadto i przede wszystkim pewne obowiazki wzgledern Boga, kt6ry - zgodnie z wierzeniami religijnymi - wypelnianie tych obowiazkow nagradza, a niewypelnianie karze. Poniewaz - jak doswiadczenie uczy - sprawiedliwosci Boskiej nie zawsze dzieje sil(, w ciqgu zycia poszczeg6lnych ludzi calkowicie zadosc, przeto suponuje sie na og61 w religiach, ze smierc nie jest koncern istnienia jcdnostek ludzkich, lecz ze istniejq one jeszcze po swej smierci i ze dopiero w zagrobowej ich egzystencji dopelnia sie miara sprawiedliwosci Boskiej. TI(, zagrobowa egzystencje pojmuja rozne religie rozmaicie. Wedlug jednych polega ona na posmiertnyrn przebywaniu dusz w miejscu, w kt6rym czlowiek zdobywa najwyzsze szczescie, zasadzajace sie na ogladaniu Boga i najwyzsza doskonalosc moralnq (swil(,tosc) - albo w miejscu wiecznej lub przemijajacej i oczyszczajacej kary. Wcdlug innych religii pozagrobowa egzystencja polega na ponownym wcieleniu duszy ludzkiej, w kt6rym dostepuje ona nagrody lub kary. Z poglqdami tymi laczy sit( pewien ceremonial, pewne obrzedy, majace czesto charakter tajemniczego komunikowania sie z Istotq Najwyzsza,

v

ZAGADNIENIA METAFIZYCZNE WYRASTAJl\CE Z RELIGII

METAFIZYKA RELIGIJNA

Ludzie przyjmujq najczesciej wierzenia religijne, ulegajac sugestii otoczenia, w kt6rym wyrastajq; ich wiara miewa najczesciej charakter tradycyjny, jest wtara ich ojcow i dziadow, ktora od dziecinstwa nasiakajq, nie zadajac sobie trudu samodzielnego ustosunkowania sie do zawartych w niej wierzeri i pogladow, Niekt6re tylko jednostki probujq na drodze osobistego wysilku myslowego rozwiazac zagadnienia, znajdujqce gotowq odpowiedz w tradycjq przekazanych wierzeniach religijnych. Otoz te samodzielne pr6by uwaza sie pospolicie za rodzaj filozofowania, przy czym dociekanin te zalicza sie rowniez do metafizyki. Uprawiajac metafizyke religijna starujq sie niekt6rzy stosowac metod" racjonalnq, inni stosuja metody irracjonnlne. Tych ostatnich nazywa sie mistykami.

NIESMIERTELNOSC DUSZY

Z wiarq w Boga lqczq sit( w kazdej religii pewne przykazania moralne, nakladaiace na ludzi pewne obowiazki nie tylko wzgledern siebie na-

FILOZOFICZNE POJ~CIE B6sTWA

Na czolo zagadnien metafizycznych, kt6re wyrastaja z religii, wybijajq sie przcde wszystkim: zagadnienie Boga i zagadnienie niesmiertelnosci duszy. Zajmujqc sit( zagadnieniem Boga czy tez bog6w, poddaja metafizycy niekiedy krytyce poglady tradycyjnej religii, ktore te rzekomo najwyzsze i najczcigodniejsze istoty wyposazaja niekiedy w cechy zupelnie z tq czcigodnosciq nie harmonizujace. Tak na przykJad krytykowali filo-

136

Kazimierz Ajdukicwicz - Zagadnienia i kierunki filozofi!

v - Zagadnienia mctnfizycznc wyrastajacc z rcligii

137

zofowie greccy naiwne poglady swej religii, personifikujacej sily przyrody i wynoszacej te personifikacje na piedestal istot najczcigodniejszych. Ksenofanes, filozof grecki VI wieku przed Ch., naigrywal si~ z tych antropomorfizacji, twierdzqc, ze to nie bogowie stworzyli ludzi na wlasne podobienstwo, lecz ludzie stworzyli bog6w na ksztalt czlowieczy, a gdyby konie wyrnyslily religie, to ich bogowie byliby konmi. W miejsee tych naiwnych koncepcji b6stwa wysuwaja greccy filozofowie koncepcje inne. Tak na przyklad Platon Bogiem nazywa idee dobra, czyli dobro sarno w sobie. Arystoteles mianuje Bogiem, a wiec uznaje za istot« najwyzsza, forme swiata (przyczyne formalna swiata),

Nie zawsze jednak metafizyka religijna zajmuje postawe krytyczna w stosunku do przekazanej religii. W czasach chrzescijanskich filozofowie rozwazajqcy problernatyke religijnq zajmujq na ogo! w stosunku do przekazanej religii postawe egzegetyczna. Znaczy to, iz nie zarzucajq koncepcji b6stwa zawartej w religii przekazanej, lecz starajq sie temu pojeciu nadac tresc wyrazna, Tak na przyklad chrzescijanska filozofia scholastyczna precyzuje pojecie Boga przy pomocy aparatu pojeciowego, zaczerpnietego z filozofii Arystotelesa, okreslajac Go jako istote posiadajqcq byt samoistny, a wiec substancjalny, a przy tym jako istote tym sle od innych substancji r6zni'l.c'l., ze podczas gdy inne potrzebuja na to, by zaistnialy, jakiejs przyczyny, to ona istnieje sarna przez sie, nie rnaiac poza soba i:adnej przyczyny swego istnienia. B6g to ells per se et a se existens. Biorac za punkt wyjscia t« koncepcje Boga, kt6rq Kosciol uznal za prawowierna, budowali poznie] filozofowie XVII i XVIII wieku rozne jej warianty. Przy tych pr6bach nadania tradycyjnemu pojeciu Boga wyraznej tresci nie zwracali uwagi nieraz filozofowie na to, ii: precyzujac je, zatracali zwiazek z pierwotnym, nabrzmialyrn przede wszystkim trescia uczuciowa pojeciem B6stwa. Pojecie to bowiem, bedqce w umyslach ludzi rcligijnych przede wszystkim wyrazern ich tesknot, ich potrzeby kultu, potrzeby opieki, wiary w sens swiata i wlasnego zycia, w zwyciestwo tego, co dobrc i sluszne - z trudem dawalo si~ wtloczyc w suche i zimne formuly, w jakie je probowali uj'l.e racjonalistycznie nastawieni filozofowie. Totez r6wnolegle z tymi wysilkami nadania glownemu pojeciu rcligii rnozliwie wyrai:nej tresci pojeciowej biegna wywody mistyk6w, kt6rzy, rezygnujac z pojeciowej jasnosci, rozwijajq nurtujqce ich w zwiazku z religiq przezycia emocjonalne, poslugujqc sic przy tym przenosniami i obrazami, piszac raczej poematy rcligiine niz uczone traktaty.

DOWODY ISTNIENIA BOGA

Obok pr6b sprecyzowania tradycjq przckazanego pojecia B6stwa, kt6re zaliczyc mozna do dociekan z dziedziny ontologii, zajmowali sie racjonalistycznie nastawieni filozofowie zywo pr6bami przeprowadzenia dowodu istnienia tak czy inaczcj pojmowanego Boga. Z dowod6w tych najglosniejsze byly nastepujace: I. Dow6d ontologiczny istnienia Boga, opierajacy sie na tym, ze w samym pojeciu istoty najdoskonalszej miesci si~ atrybut istnienia, bo istota najdoskonalsza, ale nie istniejaca - bylaby mniej doskonalq od istoty najdoskonalszej istniejacej, a wiec nie bylaby istotq najdoskonalszq. 2. Dow6d kosmologiczny, powolujqcy sie na to, ze wszelka zmiana w swiecie musi miec swq przyczync, i:e jednak ten Iancuch przyczyn nie rnoze cofac sie w nieskonczonosc, ze wiec musi istniec pierwsza przyczyna, ktora sama przyczyny nie posiada, a ta przyczyna jest B6g, ells per se et a se existens. 3. Dow6d fizyko-teleologiczny, wywodzacy z faktu celowego urzadzenia swiata (celowego w sensie utylistycznym), ze urzqdzenie to moze bye tylko dzielem najmedrszej i najpotezniejszej istoty, tj. Boga. Pierwszy z tych dowod6w spotkal si~ z krytykq jeszcze w sredniowieczu. Wszystkie dowody poddal krytyce Immanuel Kant, starajqc sie wykazac ich niedostatecznosc. Wedlug Kanta istnienia Boga nie mozna udowodnic na drodze teoretycznej. Nie jest one twierdzeniem dajacyrn sie rozumowo udowodnie, lecz jest tylko postulatem rozumu praktycznego, tzn. warunkiem, ktory musi bye spelniony, jezeli moralnosc rna zostac urzeczywistniona. Mistycy natomiast, nie silac si« na dowody, starali si~ pisac sugestywnie, by zaszezepic innym swe wlasne na glebokim przezyciu emocjonalnym opartc stany wiary, o tresci w najwyzszym stopniu pojeciowo niejasnej.

B6G I SWIAT

Tematem i:ywo interesujqcym tcologizujqcych filozofow bylo tez zagadnienie stosunku Boga do swiata, W religiach przekazanych tradycjq Bog, tj. istota najwyi:sza i nnjswietsza, pojmowany bywa zarazem jako stworca swiata. U filozof6w t~ role na og61 zachowuje. Ale dla jednych jest On tylko stworca, kt6ry, stworzywszy TaZ swiat i podporzadkowawszy jego koleje pewnym prawom, nie wtraca sie juz poznle] w jego losy i nie zakl6ca SWq interwencjq (przez cuda) ustanowionych z g6ry przez siebie praw przyrody, dla drugich jest On nie tylko stworca, ale i Opatrznosciq, kt6ra bezposrednio ingeruje w losy swiata w ciagu jego trwania. Zar6wno dla jednych, jak i dla drugich B6g jest czyms od swiata

l38

Knzimicrz Ajdukiewicz - Zagadniema i kierunki filozofii

v - Zngndnienin rnetafizyczne wyrastajqce z religii

l39

roznyrn i nie stanowi w zadny~ .sensi~ j~go skJadnik~. Inaczej s~d.z~ panteisci, kt6rzy Boga utozsamiaja ze swiatem lub z Jego substancjq,

nim a zagadnieniem zycia posrniertnego. Materialisci z zasady neguja to zycie, obroricy duszy bodaj bez wyjqtku je przyjmujq, Starajq sie przy tym podae argumenty dowodzqce rzekomo niesmiertelnosci duszy. Niekt6rzy czerpia je z rozwazan nad istotct duszy jako czegos prostego i nierozkladalnego na czesci, inni wyprowadzajaje z przeslanek czerpanych z nauk przyrodniczych, inni wreszcie (Kant), odrzucajqc tamte argumenty jako bezwartosciowe, uwazajq_ niesmiertelnosc duszy tylko za postulat, kt6rego domaga sie nasze poczucie moraine, nasza ufnosc w urzeczywistnienie si~ sprawiedliwosci i uswiecenia czlowieka.

Samet lstote niesrniertetnose] pojmowano jednak niejednakowo. WiC(kszosc filozof6w, wyznajq_cych wiare w niesmiertelnosc, przedstawiala sobie j~ jako posmiertne trwanie indywidualnych dusz, zachowujaeyeh swiadomosc wlasnej tozsamosci z tego okresu, kt6ry nazywamy zyciem. Niekt6rzy natomiast odrzucali indywidualna niesmiertelnosc duszy, sadzac, iz indywidualizacja duszy jest nieodlacznle zwiazana z jej przebywaniem w ciele. Dusza z ciala wyzwolona traci swa indywidualnosc i zlewa sie w jedno z dusza gatunku ludzkiego, wspolna wszystkim ludziom, Taki byl na przyklad poglq_d niekt6rych komentator6w Arystotelesa, rozwijajqcych jego poglad, wedlug kt6rego dusza jest tylko forma ciala (Averroes), Wedlug innych (Fechner), kt6rzy wierzyli, ze nie tylko czlowiek, ale i wszelkie twory organiczne i nieorganiczne, a nawet caly wszechswiat jest uduchowiony, dusza czlowieka po jego smierci traci wprawdzie sw6j byt indywidualny, ale nie ginie, lecz roztapia sie w duszy wszechswiata, jak kropla deszczu, ktora wpada w morze.

ATEIZM

Oczywiscie, nie wszyscy filozofowie zajrnujacy sie proble~atykq_ religijna zajrnujq wobec wierzen religij~~ch pos,tawl( p~z~tywnQ.. Nle brak i takich, kt6rzy zasadniczo sie religii przeclwstawJa~q_, Tych, ~t6rzy w szczegolnosci zaprzeczajq istnieniu Boga, nazywa s~~ atelstaI?l1., Ateistami sa przede wszystkim materialisci, z w~j~tkiem t~lch ma~er~ahst6w, jak na przyklad stoicy, kt6rzy Boga ~to~samlaJQ. z~ ~w18tem, a sW18t. u,;azaj~ za tw6r materialny, a wiec z wyjatkiem m?t~n~hstycznych pa~elsto.w, Dla materialist6w nowoczesnych wszelka religia Jest pozostaloscia dziecinnego okresu ludzkosci, antropomorfizujacego sily przyro?y, a, potrz~ba wiary w Boga i Jego opatrznosc wystC(p~je tyl~o u l~dzl, ~torzy me wyrosli z infantylizmu, kazacego im w chwllach.nteb~zplecz~nstwa szukac schronienia pod ojcowska opieka B6stwa. Rzecz jasna, ze ze ~tron~ obroncow religii materialistyczne pr6by wyjasnienia psychol?glczneJ genezy wiary religijnej spotykaly sie z surowq krytyka, ~arzucaJq,cq, materialistom, iz taka jest geneza religii tylko u os6b prymitywnych, n~tomiast u os6b wyposazonych w bogatsze i glebsze ,Zycie w:w~l(trzne 0plera sil( wiara religijna na swoistego rodzaju glebokich ~rze,zycIach,. kt,o~ch nieznajomosc dowodzi tylko ub6stwa duchowego ZYCI~, matenahsto,;' Wobec chwiejnosci pojecia Boga, tzn. wobec bardzo roznych znacze?, jakie sie z tym terminem w dziejach filozofii letcz,y, termin. ateiz~n, podobme jak i nazwy kierunk6w ateizmowi przeciwstawlany~~ me sq,Jed~oznaczne. Na te chwiejnosc i zmiennosc pojecia Boga w dziejach filozofii zwraca sie na ogol niedostatecznie uwage,

ZAGADNIENIE NIESMIERTELNOSCI DUSZY U FILOZOFOW Drugim - jak wyzej wspomniano - gl6wnym te~atem docie~~n metafizyki religijnej jest zagadnienie niesmiertelnos~~ dusz~, .Reh~le z reguly glosza wiare w zycie posrniertne, przy czym rozne reh~le ~6zne na to zycie majQ. poglady. Pr6by samodzielnego u~tosunkowama S!~ ?O tego zagadnienia zalicza siC( rowniez d? m,etafi~ykl. Jest to z?gadmeme, podobnie jak i kwestia Boga, dla UCZUCla meo,boJC(t~e, Sp6r miedzy ma~erialistami a obroncami duszy, sam w sobie zimny 1 bcznamietny, n,ablera dopiero krwi i rurniencow z uwagi na zwiazki zachodzace porniedzy

METAFIZYKA RELIGIJNA I ETYKA

Om6wione wyzej zagadnienia filozoficzne, wyrastajqce z religii, zalicza si~ wprawdzie do metafizyki, nie sQ. one jednak najczC(sciej obojetne dla innej dyscypliny filozoficznej, a mianowicie din etyki normatywnej. Szukajqc odpowiedzi na jej naczelne pytania: Do czego warto dqiyc? i Jak powinno sie post'UJowac? - znajdowali liczni filozofowie przeslanki din tych odpowiedzi w rozwiazanlu tych wlasnie religijno-filozoficznych zagadnien. Wiara w Boga jako prawodawce moralnego swlata wskazywala niekt6rym filozofom, jakie SQ. obowiqzki moraine czlowieka, wiara w niesmiertelnosc duszy wplywala na poglad na to, w czym nalezy szukac prawdziwego szczescia. Do tych metafizycznych problem6w, kt6rych rozwiazanta dornagala sie, zdaniem niekt6rych, etyka, nalezalo tez zagadnienie wolnosci woli, 0 kt6rym mewilismy w zwiqzku z zagadnieniem

140 Kazimierz Ajdukiewicz - Zagadlliellia i kierunki jilozojii

- -

Byc moze, ze byloby rzecza wlasciwa rozbic ten zespol zagadnien, kt6re

zaliczylisrny do jednej dyseypliny - nazwanej przez nas metafizyka - na kilka r6znyeh dyseyplin, 0 wyraznie okreslonych roznych przedmiotaeh i zadaniach. Za takim rozbieicm przemawiac sie zdaje trudnosc znalezienia takicgo jednolitego okreslenia przedmiotu i zadan metafizyki, kt6re by obejmowalo na r6wni wszystkie zagadnienia zaliezone przez nas do metafizyki. Jedyne nasuwajace sie tu okreslenie metafizyki jako dysey-

indeterminizmu. Te trzy zagadnienia: zagadnienie Boga, niesmiertelnosci duszy i wolnosci woli, uchodza tez w oczaeh wielu za kardynalne tematy dociekan metafizycznych. Wskazujq_c na zwiazek tych zagadnien z etyka normatywna, nalezy dla unikniecia nieporozumienia zaznaczye, ze nie jest bynajmniej tak, izby wszelkie rozwiazywanie zagadniefi etycznych musialo apelowac do wymienionych trzech problematow metafizycznych. Tylko niekt6rzy autorzy, uprawiajacy etyke normatywna, odwoluja si~ do tyeh przeslanek metafizycznych. Etyke, kt6ra tak postepuje, nazywamy etykq metafizyczna, Stwierdzic jednak nalezy, ze nie wszelka etyka normatywna jest etyka metafizyczna, a tym bardziej nie wszelka etyka normatywna jest etyka religijnq, Etyke, kt6ra nie opiera siC( na przeslankach metafizycznyeh, nazywa sie etyka niezalezna,

Uwagi koncowe

W rozdzialach poprzednich dokonalismy przegladu zagadnien, kt6re zaliczylismy do metafizyki. Dokonalismy zarazem pewnej ichsystematyzacji, dzielac je na eztery grupy, mianowieie na: I) grupe zagadnieri ontologicznych, 2) grupe zagadnien dotyczacych sposobu istnienia przyrody (wyrastajacych z refleksji nad poznaniem), 3) grupe zagadnien dotyczqeyeh substaneji i struktury swiata (wyrastajacych z re£1eksji nad przyroda), wreszeie 4) grupe zagadnien wyrastajacych z potrzeby zajecia stanowiska wobee wierzen religijnych. Nie wszyscy autorzy piszacy 0 metafizyee, zgodziliby si~ na tak szerokie zakreslenie zakresu metafizyki. Wielu autor6w pojmuje metafizyke ciasniej niz my to uczynillsmy, Wyraza siC( to w licznyeh spotykanyeh w literaturze filozoficznej sposobach okreslania metafizyki. Autorzy tyeh okreslen zaliczaja czesto do metafizyki tylko jednq z naszych cztereeh grup zagadnien i do tak zaciesnionego zakresu terminu metafizyka przystosowujajego definieje, Zagadniefi nalezacych do grup pozostalych nie zaliezajlljuz do metafizyki, lecz przydzielaja je oddzielnym dyscyplinom, dla kt6rych podaja odrebne nazwy. W stosunku do wszystkieh tych sposob6w zakreslania zakresu problematyki metafizyeznej postapilismy najbardzicj liberalnie, zaliczylismy bowiem do metafizyki wszystkie wazniejsze zagadnienia, kt6re mozna by podciagnac pod tennin metafizyka, nie wykraczajqc razaco przeciw utartemu sposobowi jego uZywania. Motywem tego Iiberalizmu byla ehl(c mozliwie wyczerpujacego poinformowania ezytclnika 0 najwazniejszych zagadnieniach pewnego dzialu filozofii, co do kt6rego nazwy nie rna jednolitej opinii.

142 Kazimierz Ajdukiewicz - Zagadnienia i kierunki filozofii

pliny majace] za swe zadanie dostarczyc pogladu na swiat jest - z uwagi na zbytnia nieuchwytnosc terminu pogiqd na swiat - zbyt og61nikowe i malo mowiace. Z drugiej strony za laczeniem wszystkieh wymienionyeh zagadnien w calose jednej dyseypliny m6glby przemawiac zwiazek, w jakim zagadnienia te pozostaja ze soba, Istotnie, czesto zagadnienia zaliczone przez nas do roznych grup wiq_iq_ si~ ze soba tak scisle, ze spos6b rozwiazania jednego z nieh decyduje 0 stanowisku w sprawie zagadnienia drugiego.

Dokonania wlasciwej klasyfikaeji zagadnien filozoficznyeh nie uwazalismy jednak tutaj za nasze zadanie. Szlo nam tylko a zaznajomienie czyte.lnika z trescia tyeh zagadnien i z gl6wnymi sposobami, w jaki je rozwiazano.

You're Reading a Free Preview

Pobierz
scribd
/*********** DO NOT ALTER ANYTHING BELOW THIS LINE ! ************/ var s_code=s.t();if(s_code)document.write(s_code)//-->