BEZPŁATNA GAZETA TORUŃSKA | NR 66 |3 CZERWCA 2016 | ISSN 4008-3456 | NAKŁAD 25 000 EGZ.

|

www.tylkotorun.pl

Młodych nie ma na marszach KOD-u
Najpiękniejsze ogrody Torunia
Rozmawiamy z Joanną Scheuring-Wielgus, po- Trwa konkurs „Toruń ogrodem”. Pula nagród to aż
10 tysięcy złotych
słanką Nowoczesnej z naszego okręgu
Taki jest Tylko Toruń

To oni
skończyli
rewolucję
Czerwcowe wybory 1989 roku, niezależnie od późniejszych
ocen okrągłego stołu, który do nich doprowadził,
były niewątpliwym sukcesem opozycji demokratycznej.
Przypomnijmy, jak to się odbyło w Toruniu

4

Tylko Toruń . 3 czerwca 2016

2

FELIETONY
stopka redakcyjna

Jeden most
za daleko
MARCIN
CZYŻNIEWSKI

Pamiętają Państwo dowcip
z PRL-u: jak szybko poprawić
sytuację gospodarczą Polski?
Wypowiedzieć wojnę Stanom
Zjednoczonym i na drugi dzień
się poddać. Żart ów opierał się
o doświadczenia zimnowojennego świata, w którym amerykańska okupacja przynosiła
wolność, demokrację i dobrobyt. To od niej zaczął się choćby
niemiecki cud gospodarczy, a

Japończykom Amerykanie napisali konstytucję, która mimo
70 lat ma się świetnie, podczas
gdy naszą chcą zmieniać już po
niespełna dwóch dekadach. Na
tym żarcie opierał się też film
„Mysz, która ryknęła” z Peterem
Selersem, w którym europejskie państewko Grand Fenwick,
będąc na skraju bankructwa,
postanawia dokonać inwazji na
USA i natychmiast się poddać.

Zagrać w skaczące
czapeczki
JACEK
KIEŁPIŃSKI

Tak się składa, że mam
znajomych z obu stron frontu, który dzieli dziś Polskę.
Gdy w jednym towarzystwie
mówię o tym drugim zbyt
ciepło - wielu się usztywnia
i wytyka palcami, sugerując,
żem kryptopisowiec. Gdy w
obozie przeciwnym wspomnę
z sympatią jakąś wybitną postać - słyszę syczenie i komentarz, że lewak ze mnie wycho-

dzi. Paranoja!
I dlatego pewnie muzeum
zabawek mnie tak oczarowało
(str. 6). Bo jest wysoko ponad
tym wszystkim. Jeśli ktoś myśli, że to miejsce przeznaczone
wyłącznie dla dzieci - jest w
wielkim błędzie. Muzeum zabawek jest też dla dorosłych.
Bo każdego zatrzyma zabawka, którą sam zna doskonale.
Przecież był niegdyś spraw-

Niestety, genialny plan wziął w
łeb, bo Grand Fenwick wojnę
wygrało… No, ale to tylko film
i na dodatek komedia.
Piszę o tym, bo w środę armia Stanów Zjednoczonych
zdobędzie, w ramach ćwiczeń
Anakonda, toruński most na
Wiśle i będzie go okupować od
8.30 do 13.00. Niestety, chodzi o
nowy most. Ten jest tymczasem
w świetnym stanie i Amerykanie siłą rzeczy nie zwrócą nam
go ładniejszego. Zbiorą tylko
rannych i do domu. Aż żal, że
desant nie zostanie zrzucony na
stary most, po kilkugodzinnej
okupacji mielibyśmy wymienioną płytę nośną, wypiaskowaną
konstrukcję, równą nawierzchnię i być może nawet ścieżkę

nym małym inżynierem, a tu
zestaw śrubek, blaszek i kółek
przed nim leży jak nowy. I
przychodzi olśnienie: Jezu, to
już jest w muzeum?! To ja taki
stary?
W toruńskim muzeum zabawek znalazłem eksponaty z
własnego życia. Są tam skaczące czapeczki, które wciągały kiedyś całą moją rodzinę.
Jest piaskowy dziadek z NRD
(diabli wiedzą, kto mi go kiedyś przywiózł zza zachodniej granicy), mały inżynier
i słynny mózg elektronowy,
który katowałem do bólu ciesząc się, gdy dobra odpowiedź
nagrodzona została błyskiem
żaróweczki.

rowerową. A może przećwiczyliby zdobycie dworca Toruń
Wschodni lub chociaż Toruń
Miasto? Czy nie byłoby dobrym
pomysłem zdobycie osiedla JAR
przy pomocy tramwaju, tak jak
uczynili to Polacy w 1919 r. w
Kijowie? W góra dwa dni mamy
gotową linię tramwajową, na
którą wciąż szukamy milionów.
Osobiście żałuję tylko, że pospieszyłem się z malowaniem
mieszkania, byłoby idealne na
kwaterę polową. Nie tracę jednak nadziei – to już drugie w
ciągu kilku miesięcy ćwiczenia
U.S.Army w Toruniu, widać bardzo im się spodobało i pewnie
jeszcze nie raz wrócą. Wstrzymujcie się Państwo z remontami!

Są też zabawki mechaniczne, o których niegdyś
mogłem tylko pomarzyć. A
teraz: bierzcie i bawcie się! zaprasza muzeum. Chętnie
"przepuściłbym" przez tę ekspozycję wszystkich polityków
podgrzewających atmosferę
w Polsce. Ciekawe, która zabawka zajęłaby Kaczyńskiego, Schetynę, Petru... Pokaż
mi swoją ulubioną zabawkę,
a powiem ci, kim jesteś. Albo
lepiej nie pokazuj, bo potem
będą pisać wydumane analizy. Najlepiej siądźcie panowie do skaczących czapeczek.
Polska na tym nie ucierpi.
Wręcz przeciwnie - skorzysta.

Potrzebujesz
więcej gazet?

Tylko Toruń . 3 czerwca 2016

Redakcja „Tylko Toruń”
Złotoria, ul. 8 Marca 28
redakcja@tylkotorun.pl
Wydawca
Goldendorf
Redaktor naczelny
Radosław Rzeszotek
Sekretarz redakcji
Łukasz Piecyk (GSM 733 842 795)
Redaktor wydania
Kinga Baranowska
Dział reportażu i publicystyki
Jacek Kiełpiński
(GSM 723 030 103)
Tomasz Więcławski
(GSM 535 405 385)
Dział informacyjny
Joanna Koszczka,
Michał Ciechowski
Kultura
Maciej Koprowicz
Michał Ciechowski
Sport
Karol Żebrowski
Zdjęcia
Łukasz Piecyk
REKLAMA
Dyrektor działu reklamy
Karol Przybylski
(GSM 665 169 292),
Aleksandra Grzegorzewska
(GSM 512 202 240),
Agnieszka Korzeniewska
(GSM 534 206 683),
Małgorzata Kramarz
(GSM 607 908 607),
Iwona Zuchniak
(GSM 500 324 572)
reklama@tylkotorun.pl
Skład
Studio Tylko Toruń
Druk
Agora S.A

ISSN 4008-3456
Redakcja nie odpowiada za treść ogłoszeń.
***
Na podstawie art.25 ust. 1 pkt 1b ustawy
z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim
i prawach pokrewnych Agencja Public
Relations Goldendorf zastrzega, że dalsze
rozpowszechnianie materiałów opublikowanych w “Tylko Toruń” jest zabronione
bez zgody wydawcy.

Zadzwoń!
Karol Sikorski
669 197 949

WYWIAD

i, odzierając całą obecną sytuację z kwestii prawnych, łamania
demokracji, trzeba powiedzieć,
że uczestnicy obrad „Okrągłego
Stołu” po prostu są skłóceni. To
wszystko, te animozje narastające
przez wiele lat, są teraz przeniesione w nasze czasy.

Młodych nie ma na
marszach KOD-u

Część ludzi, która tak na to patrzy
i dostrzega to, zagłosowała, z różnych powodów, na Nowoczesną i
Kukiza.
Z tych samych powodów. Bardzo
cenię Pawła Kukiza jako artystę.
Ale wcale nie uważam, że to on
pobudził społeczne zaangażowanie ludzi. To stało się wcześniej. W
trakcie wyborów samorządowych
i dzięki działalności ruchów miejskich.

O dwóch wizjach Polski, protestach ACTA, które ruszyły społeczeństwo, ruchach miejskich, zakupach w „spożywczaku”, bucie
władzy i marszach KOD-u z Joanną Scheuring-Wielgus, posłanką
Nowoczesnej z naszego okręgu, rozmawia Tomasz Więcławski
Trafiła pani do wielkiej polityki,
ale nie wygląda, jakby się pani
mocno zmieniła? Ten świat nie
deprawuje człowieka?
Mówię sobie tak: dopóki dziwią
mnie pewne gesty i zachowania
polityków, to wszystko jest ze mną
w porządku. Nie mieszkam w hotelu poselskim z wyboru. Oczywiście, byłoby mi łatwiej i wygodniej, ale ja chcę do pracy wchodzić
i wychodzić. Robię zakupy w sklepie, w domu szoruję łazienki i nie
ma w tym nic nadzwyczajnego.
Jarosław Kaczyński żyje między
Wiejską a Nowogrodzką. Jakie on
ma pojęcie o problemach normalnych Polaków? Gdzie ich spotyka?
Niestety tylko na wiecach i w czasie kampanii. Poza tym żyje pod
kloszem. Uważam, że gdy polityk
zaniecha normalnych ludzkich
kontaktów, to odlatuje.
Buta i odrealnienie zgubiły PO.
Zgadzam się, Platforma przegięła
na maksa…
Poszła w stronę Sowy i Przyjaciół,
a nie rozwiązywania ludzkich problemów?
Często chodzę na rynek i rozmawiam z ludźmi. Ostatnio szłam
z siatkami po sklepie i zaczepił
mnie zdziwiony mężczyzna. Nie
mógł uwierzyć, że spotyka posła
w „spożywczaku”. To pokazuje, w
jaką stronę poszła nasza polityka.
Z buntu, ze sprzeciwu na rządy PO
weszłam do tego świata. I jestem
za stara, żeby mi woda sodowa
odbiła do głowy. Część osób pyta
mnie, czemu chodzę w trampkach
po Sejmie. Z prostej przyczyny.
Jestem w czterech komisjach – z
tego w dwóch wiceprzewodniczącą i jednej przewodniczę – i chcę
się jak najszybciej przemieszczać,
a nie szpanować nowymi szpilkami. Jestem posłem, a nie lalką na
wybiegu. Nie chodzę do drogich
restauracji, bo nigdy nie chodziłam. Zawsze ceniłam prostotę i
kontakt z drugim człowiekiem.
Może ten podział, który się teraz
rysuje, doprowadzi w Polsce do
systemu dwupartyjnego bądź dwu
i pół partyjnego? Z jednej strony
będzie opcja silnej władzy i silnego przywództwa, dla wielu osób
kusząca i do zaakceptowania, a z
drugiej zupełnie inna propozycja
- oddająca szereg spraw w gestię

obywateli?
Ludzie nie rozumieją często, że
mogą coś inicjować. Od wielu lat
pracujemy nad tym. Sporo akcji
robiła i nadal robi w tej mierze
fundacja mojego męża. Proces
włączania ludzi trwa, ale władzy
nie jest on często na rękę. I w Toruniu, i w Polsce rządzą i rządziły
osoby, którym na takiej partycypacji nie należy. Polska nie jest ani
PiS-u, ani PO, ani nie będzie nigdy
Nowoczesnej. Jest nasza – ludzi.

– pomiędzy PiS i tzw. opozycją,
zadział się znacznie wcześniej –
w 1989 roku. Przecież Kaczyński
i Rzepliński to kumple z roku ze

Może nadzieją jest młode pokolenie – otwarte, jeżdżące po świecie,
szerzej patrzące na rzeczywistość?
Młode pokolenie po pierwsze nie
rozumie konfliktu PO-PiS i nie
pamięta komuny. Ale młodzież
jest zawsze zbuntowana. Dlatego
głosuje teraz na Korwina. Bo lubi
to, co jest „od czapy”. Dopiero, gdy
młodzi kończą studia, to ich pogląd na świat się kształtuje. Sama
byłam anarchistką i punkówą.
Niemniej - od zawsze społecznikiem. Tego nauczyli mnie rodzice i
tego z mężem, bo on jest taki sam,
uczymy nasze dzieci. Chodziliśmy
na wiele manifestacji oraz uczestniczyliśmy w różnorakich akcjach
przeciw władzy i szeroko pojętej
kulturze. Ale nie widzieliśmy na
tych wydarzeniach naszych równolatków. Zastanawialiśmy się,
gdzie oni są. Czemu pochowali
się po domach i nie angażują się?
Spotkaliśmy ich dopiero teraz na
marszach KOD-u.
Bo ta rewolucyjność młodych
idzie w różne strony. Nie tylko w
prawo.
Właśnie o to chodzi. Ale wracając
do aktywności społecznej, to cieszę się, że coraz więcej osób angażuje się w politykę. Tego wcześniej
nie było. Jej polaryzacja wzmacnia zaangażowanie społeczeństwa
jako takiego. PiS budzi ludzi do
działania. Ale gdy zada mi an pytanie, co będzie dalej, to ja odpowiem szczerze, że nie wiem. Nie
znam planu rządzącej ekipy.
Ale Polska to taki kraj, gdzie obywatele buntują się prędzej czy później przeciwko władzy, bez względu na to, jaka ona jest.
I tak, i nie. Polacy solidaryzowali się ze sobą także po katastrofie
smoleńskiej. W bólu ogromnym.
Ale konflikt, który mamy obecnie
Tylko Toruń . 3 czerwca 2016

3

studiów. Męskie ego wiele w tym
sporze robi złego. Przez 25 lat
nic nie zrobili z tymi animozjami

Pierwsze były protesty przeciwko
ACTA.
Wtedy na ulicę wyszli jednak
młodzi ludzie, a teraz nie wychodzą. A z samym Kukizem jest taki
problem, że on jest z jednej strony nieprzewidywalny a z drugiej
- autentyczny. Gdy coś mówi, to
tak myśli. Jemu się wierzy, a prezydentowi Dudzie na przykład
nie. Kukiza mi jednak szkoda,
bo jest nieustannie manipulowany przez PiS i swoich ludzi. A żal
mam do niego o to, że wprowadził
narodowców do Sejmu. Wszystko jestem w stanie zaakceptować,
ale nie mowę nienawiści głoszoną
przez nich. Zresztą mowa nienawiści to bardzo aktualny i niepokojący trend.

4

TEMAT NUMERU

To oni skończyli
rewolucję

Czerwcowe wybory 1989 roku, niezależnie od późniejszych ocen okrągłego
stołu, który do nich doprowadził, były niewątpliwym sukcesem opozycji
demokratycznej. Przypomnijmy, jak to się odbyło w Toruniu
Jacek Kiełpiński | fot. Remigiusz Stasiak, archiwum
"Jedne z najpiękniejszych miesięcy w moim, ale chyba nie tylko moim, życiu. Wtedy naprawdę czuło się, że jesteśmy razem.
Jakaś wręcz chemia, bez podtekstów oczywiście, pomiędzy nami
była, coś iskrzyło. Pracowaliśmy
od świtu do nocy, a jeszcze mieliśmy czas na uśmiech, żart. Po
prostu lubiliśmy się. Tak nie
było już nigdy potem".
Te słowa Krystyny Sienkiewicz
stały się mottem książki "Dziś
kończymy rewolucję", którą wydano w 2009 roku, w dwudziestą
rocznicę tamtych wydarzeń. Miałem przyjemność być jej współautorem. Dzięki temu poznałem
ludzi, którym wówczas się jeszcze
chciało. Jeszcze, bo, o czym łatwo
zapomnieć, a wspominali o tym
wszyscy rozmówcy, w Polsce 1989
roku panował ogólny marazm i
zniechęcenie. Większość społeczeństwa straciła wiarę, że cokolwiek da się zmienić, że socjalizm
można bezkrwawo obalić.
Krzysztof Żabiński, późniejszy minister, wspominał: - Ludzie
wtedy średnio już chcieli strajkować, nawet średnio chcieli ulotki
roznosić. Strach i zniechęcenie.
Dla doświadczonych opozycjonistów stawało się jasne, że
tylko teraz albo nigdy...
- My, wąska grupa, byliśmy w
takiej sytuacji, że niewiele nam
REKLAMA

mogli już zrobić - przypominał.
- Bo co? Najwyżej kolejny raz zatrzymać. Nie miało to znaczenia
przy naszych zapełnionych kartotekach. Ale nowi ludzie wchodzili
od początku. Dla młodego inżyniera czy naukowca takie zatrzymanie mogło oznaczać przekreślenie kariery zawodowej.
Trzeba się było zdobyć na aktywność, wykonać przysłowiowy
rzut na taśmę. A pamiętajmy, że
w Toruniu kampania wyborcza
przed tamtymi wyborami trwała
zaledwie dwa miesiące. Kandydatów namaszczał szef regionu, Antoni Stawikowski, który sam nie
rwał się do polityki. Powtarzał, że
nastają czasy, w których "rewolucjoniści powinni odejść w cień".
Biurem wyborczym znajdującym
się w kamienicy przy Mickiewicza
81 kierowała Krystyna Sienkiewicz. Wszyscy wspominają, jakim wulkanem energii była wówczas. Od świtu do nocy wydawała
materiały, ustalała grafik spotkań
z kandydatami, wiedziała wszystko. A gdy znalazła chwilę wolną,
wsiadała na motocykl, by ruszyć
w miasto z flagą "Solidarności".
Podczas spotkań w terenie
ludzie "S" uczyli się przemawiać.
Wcześniej nie mieli z tym do czynienia. Wspominał o tym, m.in.
prof. Stanisław Dembiński, późniejszy senator, który nie ukrywał, że lepiej wychodziły mu wy-

stępy dla amerykańskiej telewizji.
Dlatego stał się wówczas twarzą
polskich przemian w USA.
To wtedy co drugi dzień w
czasie Teleexpressu można było
w Toruniu posłuchać audycji
Radia Solidarność, które uruchamiał w wysoko położonych
mieszkaniach zaufanych działaczy Marian Wojtczak. Na ulicach
szalały wręcz grupy plakaciarzy.
Piotr Niedlich i Marek Bernaciak,
upaprani klejem, potrafili staczać

walki o każdy wolny fragment
muru. Bo druga strona też nie
próżnowała - zaklejała i zrywała
plakaty "Solidarności".
W tym gorącym okresie studenci z NZS prowadzili strajk
okupacyjny w Dworze Artusa,
który z racji remontu zastawiony
był rusztowaniem. Dzięki temu
na Rynku Staromiejskim zaroiło się od plakatów wiszących
wysoko nad ziemią. A wszystko
utrwalał "nadworny" fotograf to-

ruńskiej "S", Remigiusz Stasiak,
dzięki któremu do dziś zachowały
się bezcenne pamiątki.
Aktywna wówczas niezwykle
była młodzież licealna, choćby
Marcin Orłowski z IV LO. To on,
poza codziennym rozwieszaniem
plakatów wyborczych, uruchomił
akcję pieczątkową. Chodziło o
to, by na plakatach kandydatów
nieujawniających już wówczas
swego partyjnego pochodzenia,
przybijać pieczątkę "PZPR".
- To była prosta robota, bo
działać można było nawet w drodze do i ze szkoły - wspominał.
- Widzisz plakat jakiegoś czerwonego, który nie przyznaje się
do przynależności do „przewodniej siły”, to wyciągasz pieczątkę
i stukasz: „PZPR”. Używaliśmy
zielonego tuszu, który niestety
czasami znaczył ślady również i
na naszych ubraniach.
A sam dzień wyborów, 4
czerwca, jak wspominają najważniejsi aktorzy, czyli kandydaci,
którzy wówczas wygrali?
Niektórzy, jak Jan Wyrowiński, przyznali, że zżerał ich stres.
Późniejszy senator dla uspokojenia nerwów... montował tego dnia
nowonabytą szafę.
- Obniżałem w ten sposób
poziom napięcia - tłumaczył. Przyznaję, byłem w tym momencie trochę z boku. Nie przeżyłem
tego, czego doświadczyli nasi ludzie w komisjach obwodowych,
którzy mieli okazję dotykać historii. Gdy liczyli głosy, pieczętowali
koperty i wysyłali wyniki wyżej
- przekonywali się, że to się dzieje naprawdę. Słyszałem, że druga
strona też w tym momencie czuła
przełom, niektórzy z tych ludzi
już wtedy się łamali, zaczynali
inaczej patrzeć na świat. To musiało być niesamowite doświadczenie.

Jacek Kuroń był jednym z
najważniejszych symboli
okresu przełomu. Znali i
kochali go wszyscy. Po
lewej podczas Toruńskich
Spotkań Obywatelskich
(1989r.)

Tak wyglądały spotkania z toruńskimi kandydatami do parlamentu
podczas kampaniii wyborczej w 1989r.

TO CZYTAJ

5

Śladem surowej ryby
Jadł żywe rybki i o mały włos nie stał się bohaterem najpopularniejszego
programu w Japonii. Towarzyszyliśmy toruńskiemu sushimasterowi
w wymarzonej podróży do kraju kwitnącej wiśni
Michał Ciechowski | fot. archiwum prywatne
Z Torunia do Japonii Ernest
Perepeczo wyjechał ponad dwa
miesiące temu. Lądując na lotnisku w Tokio, przyciągnął uwagę japońskiej ekipy telewizyjnej realizującej program Why
Did You Come to Japan? Dzięki zrządzeniu losu skosztował
także sushi w restauracji znajdującej się na liście dziesięciu
miejsc, w których najtrudniej o
rezerwację stolika.
- Realizatorzy jednego z najpopularniejszych programów telewizyjnych w Japonii dostrzegli
mnie na lotnisku wśród wielu
turystów – relacjonuje początek swojej wyprawy Ernest Perepeczo, toruński sushimaster.
– Zgodnie z zamierzeniem programu pytali, dlaczego przyjechałem do Japonii. Gdy rozpocząłem
opowieść o zamiłowaniu do sushi i spełnianiu marzeń, od razu
podchwycili temat, proponując
stworzenie reportażu.
Głównym miejscem jego realizacji miała być restauracja
Sukiyabashi Jiro w Tokio, odznaczona trzema gwiazdkami
w przewodniku Micheline’a. Jej
właściciel, Jiro Ono, jest bohaterem filmu „Jiro śni o sushi” wspaniale pokazującego fascynację
tym zawodem i samym daniem.

- Do realizacji programu nie
doszło, gdyż telewizja nie mogła
użyć zastrzeżonej nazwy restauracji – dodaje Ernest. – Ja jednak
miałem na tyle szczęścia i determinacji, że udało mi się zarezerwować miejsce na dziesiątego
maja. Prawdopodobnie byłem
pierwszym sushimasterem z Polski, który się tam pojawił. Sama
wizyta i wrażenia z niej pozostaną na długo w pamięci, nie wspominając o smakach - perfekcja w
każdym calu.
W Japonii torunianin zwiedził między innymi Tokio, Kyoto,
Osakę, Hiroszimę i Sakai – miasto, w którym wytwarza się specjalne noże do sushi. Zobaczył
manufakturę sosu sojowego w
Yuasie, muzeum sake w miejscowości Yuzawa, destylarnię sake
w Niigata, uczestniczył również
w targach spożywczych i miał
okazję sprawdzić i porównać, jak
wyglądają targi rybne w Tokio,
Kanazawie, Kyoto, Shiogamie.
Podczas podróży Ernest Perepeczo zwiedzał okolice Niigata,
gdzie można zjeść najlepszy ryż
stosowany do sushi, a także miał
okazję oglądać i dopingować
sportowców podczas zawodów
sumo, nie wspominając o świątyniach i zamkach, górze Fuji, dziesiątkach „wysp sosnowych” wo-

kół Matsushima, niezapomnianej
dwudniowej podróży autostopem
(1200 km) i wielu innych wspaniałych miejscach.
- Podczas mojej podróży
miałem okazję wziąć udział w
ceremonii herbacianej, a także zwiedzić miejsce, w którym
w tradycyjny sposób Japończyk
wyrabiał tofu – dodaje. – Jadłem
również danie, które było pierwowzorem obecnego sushi, tzw.
narezushi czyli rybę „dojrzewającą” przynajmniej pół roku w
beczce z ryżem. Dzięki uprzejmości właściciela manufaktury
mogłem zobaczyć cały ten proces
„od kuchni”.
Jak sam mówi - nie szukał
sensacji na talerzu, bo w Japonii
można znaleźć różne naprawdę
dziwne rzeczy do jedzenia, ale
nie udało mu się oprzeć żywym
rybkom.
- Trzycentymetrowe żywe rybki podane były w kieliszku zalane
sosem – opisuje potrawę sushimaster. – Musiałem je pogryźć i
połknąć. Smakowało rewelacyjnie, ale wrażenie, że w żołądku
jeszcze się to porusza, towarzyszyło mi przez dobre kilkanaście
minut.
Jak zaznacza Ernest Perepeczo, Japonia to niezwykłe doświadczenia kulinarne i społecz-

Ernest Perepeczo przez dwa miesiące zwiedzał Japonię. Miał
okazję zobaczyć między innymi targi, na których sprzedawane są najlepsze tuńczyki.

ne. Tokio jest zabiegane, głośne
i bardzo żywe. Poza nim tempo
zwalnia - cisza, spokój i przyjaźni
mieszkańcy, którzy każdego turystę witają z uśmiechem.
Ernest kilka dni temu bezpiecznie wylądował na warszaw-

skim Okęciu. Wrócił do kraju,
rozpoczynając wszystko na nowo.
Jak sam mówi, musi znaleźć teraz
pracę - w Polsce lub za granicą.
Za kilka lat jednak na pewno do
Japonii wróci.
REKLAMA

6

STARÓWKA

Takich zabawek już nie ma

W tym muzeum każdy staje się dzieckiem. Chce dotknąć lalki sprzed 150 lat, pogłaskać konia
na biegunach z prawdziwą skórą i sierścią. Wzruszy się, znajdując zabawkę znaną z dzieciństwa
Jacek Kiełpiński | fot. Łukasz Piecyk

Wokół toruńskiego muzeum
zabawek Katarzyny Wesołowskiej było głośno przed laty za
sprawą kłótni z sąsiadką, która
nie znosiła tupania drobnych
dziecięcych stóp na schodach.
Ale to było jeszcze w starej siedzibie przy ul. Bydgoskiej. Dziś
Muzeum Zabawek otwiera oficjalnie swe podwoje w siedzibie
Związku Polskich Artystów Plastyków przy ul. św. Ducha 12.
Tam tupanie jest mile widziane.
- Kolekcjonowałam zabawki

od zawsze - przyznaje Katarzyna
Wesołowska. - Zawsze czułam,
że mają niezwykłą wartość, bo
wchłaniają te najszczersze, dziecięce emocje. Wszyscy jakoś tam
jesteśmy związani z zabawkami.
Przez lata poznawałam ich świat,
odkrywałam ich tajemnice. I
wszystko, czego się nauczyłam,
pragnę pokazać w swoim prywatnym muzeum.
Na razie sala wystawowa jest
jedna. Ale obejrzenie wszystkich
eksponatów zajmuje niektórym
kilka godzin. Bo przysiadają z

wrażenia, widząc zabawki, którymi sami bawili się w dzieciństwie.
Choćby młody konstruktor z blaszanymi elementami skręcanymi
na prawdziwe śrubki.
- Też takiego miałem... - wyznało wielu tatusiów, którzy
przyszli tu tylko dla towarzystwa.
Córka w tym czasie gładzi włosy
tej pierwszej, zasadniczej Barbie.
W toruńskim muzeum zabawek znajdziemy eksponaty o
wielkiej wartości - jak chociażby
lalki woskowe z połowy XIX wieku. Są lalki z masy papierowej,
które jak ognia
boją się jedynie
wody, bo pod
wpływem wilgo-

Tylko Toruń . 3 czerwca 2016

ci mogłyby się rozpuścić.
- Mamy lalki z celuloidu i
mielonych muszelek ślimaków.
Mamy też te polskie z kaliskiej
firmy Adama Szrajera – wyjaśnia, oprowadzając Katarzyna
Wesołowska. - Kopiowano wówczas piękne polskie dzieci, stąd
tak dorodne twarze tych lalek.
Mówiono o nich: lalki krakowskie, nasze, narodowe. A chłopcy
bawili się wówczas w... stolarzy.
Dziś takie zestawy mininarzędzi
byłyby zakazane, bo trzęsiemy się
nad naszymi pociechami niepotrzebnie. A wtedy młotki, dłuta
i piły były prawdziwe, tyle tylko,
że nieco mniejsze od oryginałów.
Okazuje się, że w latach 70. XX

wieku polskie zabawki techniczne były na światowym poziomie.
Te wszystkie młode elektroniki
i mózgi elektronowe sprawdzające w efektowny sposób wiedzę
użytkowników do dziś robią wrażenie. W muzeum zabawek można się nimi pobawić. Tu prawie
wszystko działa.
- Zawsze zwracam uwagę na
te austriackie klocki - Katarzyna
Wesołowska pokazuje budowlę z
małych precyzyjnie obrobionych
kamieni. - To jest naprawdę lepsze niż LEGO. Bo klocki LEGO
trzymają się jeden drugiego, a
te trzeba tak ustawiać, by działające na nie siły się rozkładały i
konstrukcja zachowała stabilność
pod własnym obciążeniem - jak
prawdziwe budowle.
Osobnym działem są kolejki.
W tej dziedzinie prym wiódł zawsze zabawkarski przemysł NRD.
Ale w muzeum jest też kolejka
radziecka. Tu już nie ma żartów
- sama lokomotywa waży pięć kilogramów.
Najbardziej wzruszają misie. I
historia o tym pierwszym - "Teddym", od którego wszystko się
zaczęło. W 1902 roku podczas
polowania prezydent USA Theodore "Teddy" Roosevelt uratował
małego niedźwiadka. To od niego się zaczęło i dzieje tego misia
można prześledzić w toruńskim
muzeum.
- Kiedyś zabawki były pokoleniowe, bawiono się misiami i
lalkami dziadków i babć - podsumowuje Katarzyna Wesołowska.
- Dzięki zabawkom nawiązywała
się silna więź uczuciowa, której
w dzisiejszym świecie wyraźnie
brakuje. W muzeum chcemy
przybliżyć nastrój towarzyszący
zabawkom niegdyś. Może to komuś da do myślenia?

BLOKOWISKO

Mistrzowska
siła juniora
W sali przy ulicy Piskorskiej trenują nadzieje sportów walki. Jedną z nich jest Kacper
Dąbrowski z Brzeźna, który podbił polski
kickboxing. Jak mu pójdzie na arenie
międzynarodowej?
Karol Żebrowski | fot. Łukasz Piecyk

Ma spore umiejętności, jest zawzięty w tym, co robi, a przy
tym posiada świetne geny – tak
swojego podopiecznego, Kacpra
Dąbrowskiego, opisuje trener.
Słowa mają odzwierciedlenie
w czynach, ponieważ nastolatek
tylko w roku 2016 zdobył trzy
tytuły mistrza Polski!

tuł mistrza Polski kadetów młodszych.
Dwa lata później Kacper, już
jako dwukrotny najlepszy zawodnik w Polsce w swojej kategorii
wiekowej, walczył na mistrzostwach świata we włoskim Rimini.
- Przed turniejem nie wiedziałem, czego się spodziewać –
Los Kacpra nie mógł inaczej
opowiada. – Znowu było trochę
się potoczyć. Jego brat,
stresu. Na szczęście
Kuba, również specjawszystko potoczyło
lizuje się w tej samej
się po mojej myśli.
dyscyplinie
sportu,
Do Polski wróciłem
a wujkiem braci Dąnowu było trochę stresu
a ze srebrnym medalem
browskich jest Leszek
i tytułem wicemistrza
Kołtun – zawodowy szczęście wszystko potoczyło się po świata kadetów.
mistrz świata federacji
Obecny rok przyWord Kickboxing Ne- mojej myśli
o olski wróciłem ze niósł wiele zmian
twork w formule loww życiu Kacpra. Wiek
-kick.
srebrnym medalem i tytułem wicem zawodnika przekwali- Nikt mnie jednak
fikował go na juniora
do treningów nie zmu- istrza świata kadetów
młodszego, a on sam
szał – przekonuje Kaczmienił barwy kluper Dąbrowski. – Gdy
bowe – A&W Team
Mimo niewielkiego doświadczemiałem pięć lat, obserwowałem, nia i dużego stresu, w roku 2012, Obrowo opuścił na rzecz Smoka
co się dzieje wokół mnie i bardzo udało mi się zdobyć pierwszy ty- Toruń.

‘‘

to mi się podobało. Rodzice zaprowadzili mnie więc na trening
karate.
Chłopak dorastał i w wieku
13 lat trafił do klubu A&W Team
Obrowo.
- Już pierwszy trening zrobił
na mnie duże wrażenie – mówi
zawodnik. – Kickboxing wydawał
się bardzo interesujący. Postanowiłem spróbować swoich sił.

Z

.N

.D P

.

-

- Zdecydowały względy logistyczne – twierdzi Kacper. –
Mój brat, z którym jeździłem na
treningi do Obrowa, poszedł na
służbę przygotowawczą do Narodowych Sił Rezerwowych. Dla
mnie oznaczało to, że aby dotrzeć
na zajęcia A&W, musiałbym i tak
najpierw dostać się do Torunia,
więc stwierdziłem, że przejście do
Smoka będzie korzystniejsze. Jest
tutaj także znacznie więcej zawodników, co może pozytywnie
wpłynąć na mój rozwój.
W superlatywach o 17-latku
wypowiada się jego aktualny trener, Marek Marszał. Oprócz pochwał zwraca jednak też uwagę
na niesamowitą siłę Kacpra, która
może być dla niego… niekorzystna.
- Kickboxing na macie charakteryzuje się tym, że trzeba zwracać uwagę na technikę i pracę
nóg, a nie na to, jak silny jest cios
– wyjaśnia Marek Marszał. – Kacper oczywiście obie te cechy posiada, ale siła to jego największy
atut. Nawet jeśli nie bije z pełną
mocą, to i tak te ciosy robią „wrażenie” na przeciwnikach, co kończy się ostrzeżeniami.
Nie przeszkodziło to jednak
zdobyć Kacprowi w tym roku tytułów mistrza Polski w trzech formułach: kick light, low kick i full
contact.
- Najlepiej czuję się w tej ostatniej – mówi zawodnik. – Tam
dozwolone są wszystkie techniki
nożne i bokserskie, a walka odbywa się na ringu, co oznacza brak
ograniczeń siłowych.
To właśnie w tej formule Kacper wystąpi na mistrzostwach
świata juniorów na przełomie
sierpnia i września w Dublinie.
- Uważam, że umiejętności
Kacpra spokojnie pozwalają mu
myśleć o medalu – twierdzi jego
szkoleniowiec. – Jest to docelowe
wydarzenie dla niego w tym roku.
Konsultowaliśmy się już z trenerem kadry i wspólnie ustaliśmy
plan przygotowań. Jeżeli Kacper
zachowa zimne nerwy, to z Irlandii na pewno dotrą do nas wspaniałe informacje. Trzymajmy za
niego kciuki!

7

Zatańcz
i pomóż
Zumba może pomagać – z
takiego założenia wyszli organizatorzy charytatywnego
maratonu tanecznego, z którego dochód przeznaczony
będzie na rzecz chorej Patrycji Taczkowskiej.
Szesnastolatka urodziła się
jako wcześniak. Potrzebuje
pieniędzy na rehabilitację oraz
leki, ale już jutro (sobota) twój
wysiłek może jej pomóc.
- Celem charytatywnego
maratonu zumby jest wsparcie finansowe chorej Patrycji
– mówi Sylwia Greszkiewicz
ze szkoły Cosinus, gdzie odbędzie się maraton. - Chcemy pokazać, że każda osoba,
która weźmie udział w tym
przedsięwzięciu będzie miała
wpływ na poprawę jakości życia dziewczynki. Dla niej każdy dzień jest walką o życie.
Maraton zumby nie jest
jedyną atrakcją tego dnia.
Wśród uczestników rozlosowane zostaną wspaniałe nagrody. Zaplanowano także pokaz studia tańca Best Crew, a
także wiele innych atrakcji.
Maraton odbędzie się w
siedzibie szkoły Cosinus przy
ul. Rydygiera 12a w Toruniu
w godzinach 12:00 – 16:00.
Wydarzenie zorganizowano z
inicjatywy mamy Pauliny przy
współudziale dyrekcji szkoły
Cosinus oraz Fundacji „Zdążyć z pomocą”. Wstęp wynosi
10 złotych.
(AS)
REKLAMA

Tylko Toruń . 3 czerwca 2016

8

BYDGOSKIE

Śladem poezji

Pomysłodawczynią spacerów jest Malina
Barcikowska. Na zdjęciu przy rondzie Zbigniewa Herberta.

Bydgoskie Przedmieście przed laty było kolebką polskiej literatury. To tu mieszkał m.in. Zbigniew Herbert
Michał Ciechowski | fot. Łukasz Piecyk
Detektywistyczną pracą dotarli
do wielu informacji związanych
z mieszkańcami dzielnicy Bydgoskie Przedmieście. Wszystko
po to, aby zebrać wiadomości
na temat mieszkających w grodzie Kopernika poetów. Godzinami przeszukiwali toruńskie
archiwa, aby dziś móc zaprosić
na Spacery Literackie po Bydgoskim Przedmieściu. Organizują je przedstawiciele Centrum
Sztuki Współczesnej "Znaki
Czasu" w Toruniu.
Na pierwszy spacer wyruszyli
21 maja. Chodzili ulicami dzielnicy, aby zajrzeć w świat literatury i sprawdzić, gdzie mieszkali
najwybitniejsi polscy twórcy, kiedy los przywiódł ich do naszego
miasta.
- To właśnie na Bydgoskim
mieszkał i tworzył Zbigniew
Herbert, po parku przechadzli
się Stanisław Ignacy Witkiewicz i Stanisław Przybyszewski
- wymienia Malina Barcikowska, organizatorka Spacerów
Literackich po Bydgoskim
Przedmieściu. - Na toruńskim
Uniwersytecie Mikołaja Kopernika wykładał Konrad Górski
i Roman Ingarden, wspaniały
filozof mieszkający w tej części
miasta.

To właśnie za sprawą listów do
Ingardena od Edith i Stein filozofią oraz literaturą tworzoną na
Bydgoskim Przedmieściu zainteresowała się ówczesna studentka
filozofii - Malina Barcikowska,
która znalazła w listach filozofa
pocztówkę z toruńskim adresem.
To między innymi w to miejsce
zaprowadzana jest grupa chętnych, którzy chcą poznać tajemnice toruńskiej dzielnicy.
- Najbardziej znanym miejscem na Bydgoskim niewątpliwie
jest "Zofiówka", która ucierpiała
w pożarze - kontynuuje opowieść
Barcikowska. - To tu Kazimiera
Żuławska przyjmowała swoich
przyjaciół - Tymona Niesiołowskiego, Karola Zawodzińskiego,
Józefa Osterwę, Stanisława Przybyszewskiego czy Witkacego. I
to właśnie ona była osobą, która
zachęciła Witkiewicza do pisania

dramatów. Dwa z nich wystawione zostały na deskach toruńskiego teatru, samo miasto zaś nazwał
swoim "małym niebkiem".
Jak powiedział kiedyś Przybyszewski, większość literatów,
którzy zjawiali się w Toruniu to
"ludzie meteoryty". Choć mieszkali tu krótko,
udało im się stworzyć prawdziwe,
poetyckie perełki.
o parku przechadzali się Jedną z nich jest
utwór "Spowiedź"
tanisław gnacy
itkiewicz i Stanisława Przybyszewskiego, w
którym rozlicza
tanisław rzybyszewski
się z uczuć do byłej żony.
Osobiście

‘‘
S
S

P

I
P

W

REKLAMA

Tylko Toruń . 3 czerwca 2016

jestem ciekawa, czy lokatorzy
wskazywanych przez nas podczas
spacerów mieszkań są świadome
ich historii - dodaje Malina Barcikowska. - Być może dowiedzą
się o tym, kiedy pójdą z nami na
spacer?
Spacery Literackie po Bydgoskim Przedmieściu odbywać się
będą raz w miesiącu. Najbliższe
zorganizowane zostanie w niedzielę, 26 czerwca.
- Obieramy stałą trasę, jednak
wciąż pozyskujemy nowe informacje i z czasem wiele się może
zmienić - podsumowuje organizatorka. - Do tej pory udało się
nam skontaktować z sędziwym
już mieszkańcem Bydgoskiego,
który powiedział, że kiedyś były

próby takich spacerów w Toruniu.
Zaś 90-letnia mieszkanka miasta część tych historii, o których
mówimy, jeszcze pamięta. Wciąż
jesteśmy otwarci na torunian,
którzy zechcą się z nami podzielić
swoimi wspomnieniami związanymi z ciekawymi mieszkańcami
Bydgoskiego Przedmieścia.
Być może organizowane przez
Centrum Sztuki Współczesnej
spacery wpiszą się na stałe w
atrakcje turystyczną miasta. A
może wkrótce zawisną na budynkach, dziś jeszcze niewidoczne,
tabliczki upamiętniające wybitnych polskich ludzi pióra, którzy
część swojego życia związali z Toruniem? To pokaże nam czas.

LEWY BRZEG

9

Świętowali i wspominali Pomkniemy?
Szkoła Podstawowa nr 17 na Rudaku w Toruniu obchodziła jubileusz 50-lecia
nadania placówce imienia Generała Bema
Joanna Koszczka | fot. nadesłane

Pletli warkocze, skakali na skakance i brali udział w konkursie „Gęsim piórem pisane” - tak
uczniowie szkoły położonej na
lewobrzeżu Torunia świętowali
obchody pięćdziesięciolecia nadania placówce imienia Generała Bema oraz oddania wybudowanego w czynie społecznym
pawilonu. Wydarzenie odbyło
się 21 maja. Połączone było z
Festynem Osiedlowym Rudak
Dzieciom.

- Dokładnie 20 maja 1966
roku Rada Miasta Torunia podjęła uchwałę o nadaniu naszej
szkole imienia Generała Bema,
natomiast 01 września 1966 r.
uroczyście przecięto wstęgę do
nowego budynku szkolnego –
wspomina Barbara Iwanowska,
dyrektor szkoły. - Budynek został
wybudowany w czynie społecznym. Ogrom pracy wykonała
Wyższa Szkoła Wojsk Rakietowych i Artylerii. Pracowali nad
nim uczniowie III Liceum Ogól-

nokształcącego oraz Szkoły Rzemiosł Budowlanych i Technikum
Budowlanego w ramach swoich
praktyk. Duży wkład wnieśli również rodzice.
Podczas imprezy nie zabrakło
występów artystycznych przygotowanych przez uczniów. Można
było zobaczyć „Teleexpress rudacki” oraz posłuchać wokalnych
umiejętności dzieci z zespołu
„Wesołe półnutki”. Przedszkolaki
przygotowały zabawę „Powróćmy
jak za dawnych lat”, w której na
chętnych czekały liczne konkurencje. Zebrana publiczność brała
udział w konkursie „Flesz”. Tego
dnia zaprezentowane zostały kroniki szkoły, wystawa tablic ”Zbiegiem lat, z biegiem dni…”, oraz
projekcja filmu prezentującego
historię szkoły. Gwiazdą wieczoru była Wioletta Urbańska, która
urzekła przybyłych gości swoim
głosem.
- Jubileusz to także okazja do
radości i nadziei na kolejne lata
pracy i rocznice– mówiła dyrektor szkoły. - Dzisiejsza uroczystość mogła się odbyć dzięki
ogromnemu zaangażowaniu całej
społeczności szkolnej: uczniów,
nauczycieli, pracowników administracji i obsługi, rodziców oraz
przyjaciół szkoły. Organizacja takiej imprezy to ogrom pracy dla
wielu osób. Chciałabym im dzisiaj powiedzieć skromne: „dziękuję”.
W wydarzeniu nie zabrakło
zaproszonych gości i przedstawicieli władz miasta. Wręczone
zostały pamiątkowe tabliczki i
kwiaty dla przyjaciół szkoły. Organizacją festynu zajęła się Szkoła
Podstawowa nr 17 i Stowarzyszenie Rudak.

Inwestycja na Stawkach
Ulica Łódzka zostanie przebudowana
Na lewobrzeżu Torunia jedna z
głównych ulic zmieni swój wygląd. W ramach planowanego
zadania przebudowany zostanie
odcinek drogi krajowej numer
91, o łącznej długości około
dwóch i pół kilometra. Firmy,

które są zainteresowane wykonaniem robót budowalnych,
mogą zgłaszać swoje oferty do
17 czerwca.
Planowana inwestycja jest
kontynuacją przebudowy ulicy

Łódzkiej, która w ubiegłym roku
odbywała się na odcinku od ulicy
Andersa do Lipnowskiej. Dzięki temu powstała dwujezdniowa
droga, która teraz zostanie kontynuowana do ulicy Włocławskiej i
zakończy się rondem. Natomiast

Możliwe, że w najbliższym czasie zwiększy
się dopuszczalna prędkość na ulicach
Andersa i Nieszawskiej

70 km/h – być może niedługo
z taką prędkością pojedziemy
niektórymi drogami na lewym
brzegu. Wniosek w tej sprawie
na ostatniej sesji Rady Miasta
złożył Wojciech Klabun, tutejszy radny. Kierowcy korzystający z ulic Andersa i Nieszawskiej
o zwiększenie dopuszczalnego
limitu apelowali już od dawna.
- Mieszkańcy zgłaszali taką
propozycje wielokrotnie – tłumaczy Wojciech Klabun, radny miasta Torunia. – Sam jestem użytkowaniem tej drogi i doskonale
znam ten problem. Z jednej strony zachęca się mieszkańców do
korzystania z tych tras, a z drugiej robi się ograniczenia, które
są dolegliwe, zwłaszcza podczas
codziennej komunikacji.
Wspomniane odcinki to proste, szerokie drogi, które mają
stosunkowo nowe nawierzchnie.
Często widoczne są tu patrole
policji. Obecnie zgodnie z przepisami na tych ulicach nie można
pojechać szybciej niż pięćdziesiąt
kilometrów na godzinę. Nowy
projekt zakłada zwiększenie
prędkości do siedemdziesięciu.

Niezbędna będzie wtedy nowa
organizacja ruchu i oznakowania.
- W pobliżu nie ma licznych
przejść dla pieszych oraz domów
– wyjaśnia radny. - Jestem jak
najbardziej za wzrostem bezpieczeństwa. W okolicach skrzyżowań należy zachować ograniczenia prędkości oraz zamontować
nowe sygnalizacje świetlne. Na
pozostałych odcinkach prędkość
może być wyższa, co przyczyni
się do większej płynności ruchu
i codziennego komfortu życia
mieszkańców.
Złożony wniosek zostanie
rozpatrzony przez odpowiednią
komisje Rady Miasta. W najbliższym czasie poznamy decyzję w
tej sprawie.
- Zwiększenie dopuszczalnej
prędkości zachęci też mieszkańców do częstszego korzystania
z odcinków przelotowych, co
zmniejszy ruch na drogach osiedlowych i zwiększy bezpieczeństwo – dodaje Wojciech Klabun.
- Moim zdaniem przyczyni się
też do większego respektowania
przez kierowców przepisów ruchu drogowego.
(JK)

w kierunku ulicy Zdrojowej nastąpi przebudowa istniejącej
jezdni. Wzdłuż całej trasy zostały
zaplanowane ścieżki dla rowerzystów i pieszych. W ramach
inwestycji powstanie również
wiadukt, który będzie się znajdował nad torami kolejowymi linii
Kutno-Piła.
Cztery firmy zgłosiły chęć zarządzana i nadzoru nad robotami,
które będą realizowane w ramach
tego zadania. Wszystkie zaoferowały dwudziestomiesięczny okres
gwarancyjny. Najkorzystniejszą

ofertę złożyła firma DDG, która wyceniła swoje prace na 707
tysięcy złotych. Obecnie zgłoszenia sprawdzane są pod kątem
formalno-prawnym. Do zakresu
obowiązków zwycięzcy będzie
należał miedzy innymi monitoring i kontrola nad inwestycją,
pod względem technicznym, finansowym, organizacyjnym i
czasowym. Najprawdopodobniej
na początku wakacji poznamy
wykonawcę prac budowalnych
przedsięwzięcia.
(JK)
REKLAMA

Tylko Toruń . 3 czerwca 2016

10

TORUŃ OGRODEM

XVII Konkurs Prezydenta Miasta Torunia

TORUŃ OGRODEM

Na piękne ogrody
czekają nagrody
ZGŁOŚ TEREN ZIELENI DO KONKURSU
do 30.06.2016 r.

Pula nagród 10 000 zł!
Więcej informacji: www.torunogrodem.pl
PATRONAT
MEDIALNY

MECENAS

Tylko Toruń . 3 czerwca 2016

Dofinansowano ze środków
Gminy Miasta Toruń

OGÓLNE
ZASADY KONKURSU
Każdy wypielęgnowany przydomowy ogródek, każdą osiedlową rabatkę i zadbany
teren toruńskiej zieleni można zgłosić do
konkursu. Zgłoszenia muszą spełniać kilka
podstawowych warunków:
CO?
Zgłaszać można:
•tereny zieleni przy budynkach jednorodzinnych eksponowane od strony ulicy,
•tereny zieleni o powierzchni większej niż 50 m2
przy budynkach wielorodzinnych (zieleń osiedlowa, plomby, bloki itp.),
•tereny zieleni o powierzchni większej niż 50 m2
wokół obiektów użyteczności publicznej (szkoły, szpitale, kościoły, sklepy, centra handlowe,
hotele itp.),
•zieleń Zespołu Staromiejskiego (zieleń wokół
budynków, ogródków letnich, zieleń na elewacjach, balkonach, tarasach i inne elementy
i formy zieleni),
•działki ogrodnicze położone na terenach Rodzinnych Ogrodów Działkowych zrzeszonych
w Polskim Związku Działkowców,
Tereny zakwalifikowane do konkursu (z wyjątkiem ogrodów ROD) biorą udział w plebiscycie
smsowym czytelników dwutygodnika „Tylko
Toruń” na „Najpiękniejszy ogród Torunia”.
KTO?
Tereny zieleni do konkursu mogą zgłaszać:
• właściciele/zarządcy posesji, terenu,
• osoby trzecie (wymagana jest jednak pisemna
zgoda właściciela/zarządcy zgłaszanego terenu).
KIEDY?
• Na zgłoszenia czekamy do dnia 30.06.2016 r.,
• Na tereny zieleni w kategorii „Najpiękniejszy
ogród Torunia” – Nagroda czytelników dwutygodnika „Tylko Toruń” głosować można od
1.07.2016 do 1.09.2016 r.,
• Ogłoszenie wyników i podsumowanie konkursu nastąpi w październiku 2016 r.
JAK?
• Zgłoszenia przyjmowane są w formie pisemnej
lub elektronicznej (skan oryginału karty zgłoszenia udziału) na formularzu dostępnym na
www.torunogrodem.pl. Do zgłoszenia należy
dołączyć 5 zdjęć terenu w formie cyfrowej (jpg,
bmp, tif). Zdjęcia powinny przedstawiać widok ogólny (min. 1 zdjęcie) i najatrakcyjniejsze
ujęcia zgłaszanego terenu (pozostałe zdjęcia) –
na ich podstawie komisja konkursowa zakwalifikuje zgłoszenia do dalszej oceny i udziału w
konkursie. Zgłoszenia należy nadsyłać na adres: PZITS O/Toruń, Piernikarska 4/1, 87-100
Toruń lub konkurs@torunogrodem.pl
•Zgłoszenia działek ROD dokonywane są poprzez Okręgowy Zarząd Toruńsko-Włocławski Polskiego Związku Działkowców, ul Lubicka 12a, 87-100 Toruń, adres e-mail biuro@
pzdtorun.pl, na podstawie oddzielnego regulaminu dostępnego w siedzibie OZ PZD i na
stronie internetowej: www.pzdtorun.pl
•Laureat nagrody „Najpiękniejszy ogród Torunia”
zostanie wyłoniony w głosowaniu SMS-owym.
Więcej na www.torunogrodem.pl i facebook.pl
Regulamin konkursu dostępny na www.torunogrodem.pl i w siedzibie organizatora (PZITS
O/Toruń, Piernikarska 4/1, 87-100 Toruń).

PROMOCJA

11

Niebo w centrum uwagi województwa

Koncert „Pod wspólnym niebem” oraz Regionalna Fiesta Balonowa zainaugurują cykl wydarzeń w ramach Święta Województwa Kujawsko – Pomorskiego
W piątek, 3 czerwca, rozpocznie się Święto Województwa
Kujawsko – Pomorskiego, które potrwa dziewięć dni. Niebo
będzie motywem przewodnim
wszystkich wydarzeń. Święto
otworzy koncert pod dyrekcją
artystyczną Mariusza Lubomskiego – „Pod wspólnym niebem” z udziałem zaproszonych
gwiazd. W programie znajdzie
się także Regionalna Fiesta Balonowa, podczas której niebo
opanują balony. Ulicami Torunia przemaszeruje Defilada Sił
Dętych. W dziewięciu miastach
regionu pojawi się mobilna wystawa toruńskiej Galerii Rusz,
a 11 czerwca Święto zakończy
ASTRO FESTIWAL. Cykl wydarzeń odbędzie się pod honorowym patronatem Marszałka
Województwa Kujawsko - Pomorskiego.

bów. W paradzie wezmą udział
regionalne orkiestry dęte, które
wystąpią drugiego dnia Święta
Województwa na toruńskiej starówce. Defiladą pokieruje zdobywca Paszportu Polityki Łukasz
L.U.C Rostkowski.
Oprócz muzycznych wydarzeń, mieszkańcy województwa
kujawsko-pomorskiego
będą

mieli okazję obejrzeć mobilną
wystawę toruńskiej Galerii Rusz
„Lubimy tu być razem” oraz
wspólnie stworzyć mural „Razem” symbolizujący integrację regionu i współpracę. Joanna Górska oraz Rafał Góralski pojawią
się w: Bydgoszczy, Włocławku,
Toruniu, Grudziądzu, Inowrocławiu, Wąbrzeźnie, Chełmnie,

Niebo to źródło kopernikańskiej kultury nowożytnego świata, a tym samym naturalny wybór
tematu przewodniego Święta Województwa Kujawsko-Pomorskiego, któremu przewodniczy w tym
roku Toruń. Właśnie stąd Mikołaj Kopernik wstrzymał Niebo i
Słońce, ruszając Ziemię. Mając
nieustannie w pamięci osiągnięcie wybitnego astronoma, Święto
Województwa rozpocznie koncert „Pod wspólnym niebem”
pod opieką artystyczną Mariusza
Lubomskiego. Zaproszeni artyści – Ewa Bem, Natalia Kukulska,
Maja Kleszcz, Maciej Maleńczuk,
Tomasz Organek, Domowe Melodie – zaśpiewają piosenki, które
nawiązują do sfer niebieskich. W
trakcie występu wokalistom będzie towarzyszył zespół muzyczny pod kierownictwem Bartosza
Staszkiewicza oraz muzycy Akademii Muzycznej w Bydgoszczy.
Koncert odbędzie się 3 czerwca
2016 roku na scenie plenerowej
Centrum Kulturalno-Kongresowego Jordanki, a poprowadzi go
Rafał Bryndal.
W piątek rozpocznie się także Regionalna Fiesta Balonowa,
która zmieni Toruń na kilka dni
w polskie centrum lotów balonowych. W fieście weźmie udział 12
kilkuosobowych ekip. W ramach
wydarzenia przewidziano pięć
startów do lotów w konkurencjach konkursowych, o puchar
Marszałka Województwa Kujawsko-Pomorskiego.
Najbardziej
spektakularnym elementem programu będzie Nocny Pokaz Balonów połączony z maksymalnym
rozświetleniem balonu za pomocą palnika tak, aby jarzył się jak
żarówka. Pokazowi będzie towarzyszyła muzyka grana na żywo.
Dla uczestników Święta przewidziano również możliwość przelotu balonem, a także prezentację
niezwykłego balonu sprowadzanego prosto z Malezji w kształcie
żaby.
Intrygującą ciekawostką muzyczną będzie Defilada Sił Dętych
Województwa
Kujawsko-Pomorskiego pod opieką projektu
REBEL BABEL. Ideą defilady
jest połączenie świata muzycznych amatorów i zawodowców
w formie widowiskowych koncertów, happeningów i fleszmoTylko Toruń . 3 czerwca 2016

Koronowie, Nakle nad Notecią i
Rypinie. Wystawie będzie towarzyszył happening “Co nas cieszy
i zachwyca?”.
Na zakończenie Święta Województwa, w Bydgoszczy na
Wyspie Młyńskiej, odbędzie się
ASTRO FESTIWAL. Wydarzenie pod hasłem „Dotknij planet”
będzie skoncentrowane wokół

teleskopowej obserwacji Jowisza,
Marsa i Saturna, które tego dnia
znajdą się w dogodnej pozycji
do podglądania. 11 czerwca na
Wyspie stanie największy mobilny teleskop w Polsce służący do
obserwacji Słońca. Oprócz tego
naukowcy zadbają o atrakcyjne
pokazy, doświadczenia i eksperymenty.

12

EDUKACJA

Kariera w branży medycznej
łatwiejsza niż kiedykolwiek
Stały rozwój rynku usług medycznych w Polsce i w innych krajach
europejskich powoduje, że w wielu
dziedzinach wciąż brakuje fachowców – szkoły i uczelnie „nie nadążają” z dostarczaniem odpowiedniej
ilości absolwentów. Zmiany w polskim systemie edukacji spowodowały, że już po roku nauki można mieć
uprawnienia do wykonywania zawodu o bardzo atrakcyjnym poziomie
wynagrodzenia i szerokich możliwościach rozwoju.
Ciekawą propozycją jest zawód
technika masażysty. Osoba posiadająca uprawienia do pracy w tym zawodzie może liczyć na zatrudnienie np.
w: salonach SPA, klubach sportowych,
sanatoriach, centrum fitness, klinikach
rehabilitacyjnych, luksusowych hotelach, itd. Oczywiście, istnieje także
możliwość założenia własnej działalności i samodzielnego pozyskiwania
pacjentów. Przy odpowiedniej liczbie
poleceń ze strony zadowolonych klientów, realne są zarobki nawet powyżej
10 tysięcy zł miesięcznie. Pracując
w ośrodku o uznanej renomie, można
liczyć na mniej więcej połowę tej kwoty. Karierę w tym zawodzie można rozpocząć, zdobywając uprawnienia podczas 2 lat nauki w szkole policealnej.
Równie interesującą propozycją jest
zawód opiekuna medycznego. Absolwent tego kierunku jest stale poszukiwany do pracy w klinikach, domach

opieki, centrach rehabilitacyjnych lub
jako prywatny opiekun osoby starszej. W chwili obecnej na rynku pracy
w Polsce brakuje kilkudziesięciu tysięcy osób z uprawnieniami do wykonywania tego zawodu, co powoduje, że
absolwent może przebierać w atrakcyjnych ofertach. Wynagrodzenie w okolicach 3000 zł już podczas pierwszych
miesięcy pracy nie jest w branży niczym dziwnym. W związku ze starzeniem się społeczeństw europejskich,

warto rozważyć kontynuowanie kariery za granicą.
Szukając dla siebie odpowiedniego
zawodu, należy zadbać o wybór właściwej szkoły. Najlepszą inwestycją
jest powierzenie losów swojej kariery
instytucji z wieloletnim doświadczeniem.

Tylko Toruń . 3 czerwca 2016

Dowiedz się więcej

Szkoły medyczne TEB Edukacja
Toruń, ul. Rejtana 2-4,
tel. 56 660 91 12
www.teb.pl

EDUKACJA

Lingwistyka stosowana – język
rosyjski z językiem czeskim na
Wydziale Filologicznym UMK –
dobry pomysł na studia
REKLAMA

Kandydat: Dlaczego sądzą Panie,
że warto uczyć się właśnie rosyjskiego i czeskiego?
Dr hab. Katarzyna Dembska: Po
pierwsze, to języki naszych sąsiadów, po drugie – obydwa są językami słowiańskimi, co w połączeniu
z powszechną znajomością języka
angielskiego pomoże wyróżnić się
na rynku pracy, a po trzecie – takie połączenie gwarantuje różnorodność. Rosyjski należy do grupy
języków wschodniosłowiańskich
i zapisywany jest alfabetem cyrylickim, a czeski (bliższy polskiemu) – do zachodniosłowiańskich
z alfabetem łacińskim, choć i tu o
nudzie nie może być mowy, ponieważ czeszczyzna ma swoje niespodzianki – znaki diakrytyczne: kreski, daszki i kółka.
K: A co będę mógł robić po tych
studiach?
Dr Joanna Marek: Wobec dynamicznego rozwoju zarówno czeskiej, jak i polskiej gospodarki oraz
faktu, że zachodnie firmy szukają
nowych rynków w Europie Środkowej i na siedzibę swojej filii na
cały region często wybierają Polskę, pracownicy posługujący się

kilkoma językami słowiańskimi
będą coraz bardziej pożądani. Co
więcej studia są też mocno ukierunkowane na tłumaczenia oraz
kulturę Rosji i Czech. A tu już tylko krok do pracy tłumacza lub w
branży turystycznej.
K: Znam bardzo dobrze język angielski. Na pewno w Rosji nie będę
miał kłopotów z komunikacją…
KD: Tego nie gwarantuję! Rosja to
olbrzymi kraj zamieszkały przez
ponad 140 milionów ludzi. Na
pewno nie każdy zna angielski, za
to niemal wszyscy znają rosyjski
(śmiech). To jedyny pewny sposób
komunikacji na terenie Rosji. Ponadto dane z różnych źródeł mówią, że na całym świecie językiem
rosyjskim włada 250-300 mln osób.
Warto pomyśleć i o tym, że znajomość alfabetu cyrylickiego otwiera
drzwi do kolejnych języków bazujących na nim: ukraińskiego, białoruskiego, serbskiego, bułgarskiego
lub macedońskiego…
K: No dobrze. Rosyjski mnie przekonuje, ale czeski? Każdy Polak dogada się z Czechem …
KD: Po angielsku? (śmiech) Moż-

na, oczywiście, ale wyglądałoby to
na scenę z „czeskiego filmu”! Na
pewno zna Pan ten frazeologizm –
oznacza sytuację, w której nie wiadomo, o co chodzi.
K: Tak, słyszałem!
KD: Nauka czeskiego to niewielki
wysiłek w porównaniu z sympatią
oraz kontaktami, a wręcz długoletnimi przyjaźniami, jakie dzięki
jego znajomości można zyskać w
Czechach. To naprawdę bezcenne.
O, dobrze, że pojawiło się to słowo…
W języku czeskim bezcenný ma
bowiem zupełnie przeciwne znaczenie niż w polskim - bezwartościowy, bez znaczenia. Okazuje się,
że Polak z Czechem jednak nie zawsze „się dogada”.
K: Czy w czasie studiów czeka
mnie tylko nauka?
JM: Oczywiście, że nie. Nasi studenci w ramach kół naukowych
stykają się z żywą kulturą Rosji i
Czech – organizują ciekawe spotkania, seanse filmowe, wyjazdy
kulturowe, podejmują współpracę
z ośrodkami kulturalnymi. A najlepiej przekonać się o tym samemu :)

Tylko Toruń . 3 czerwca 2016

13

14

SPORT

Toruński sposób na wygraną Wiara
do końca
Legendarny trener polskich piłkarzy Kazimierz Górski przed ważnymi meczami się nie golił. Trener FC
Toruń ma „zwycięską” koszulę, a bramkarz naszej drużyny stara się zjeść szarlotkę. Dlaczego?

Karol Żebrowski | fot. Łukasz Piecyk
Elany Toruń, na stadionie miejskim przy Bema... wzrósł pobór
prądu.
- Nie gaszę światła w szatni w
Jacek Winnicki, trener Polskiego Cukru Toruń, przed
trakcie meczów – mówi były już
każdym spotkaniem jest wyjątkowo skupiony. Zanim mecz się rozpocznie, poświęca się modlitwie.
szkoleniowiec niebiesko-żółtych.
– Ponadto zawsze opuszczam ją
jako ostatni, aby ktoś przez przypadek tego nie zrobił. W jednym
z pierwszych spotkań po objęciu
stanowiska trenera w pierwszej
połowie nie szło nam, nie potrafiliśmy zdobyć gola. Światło w
naszej szatni przez ten czas było
zgaszone. Pomyślałem, że nic
nam nie szkodzi, jeśli na drugą
połowę zostawimy je zapalone.
Tak zrobiliśmy, a mecz udało się
wygrać.
Sposób na mistrzostwo świata
i Europy? Kolor długopisu i… odpowiednia bielizna.
- Na pewno jest to w zwyczaju
zawodniczek, nie wiem jak jest z
panami – śmieje się Julia Chrzanowska, florecistka Budowlanych
Toruń. – Długopis jest bardziej
Zwycięstwa
sportowców
z – trener pomarańczowo-czar- w której byłem na danym meczu, zwyczajem trenerów. Nasz ma zagrodu Kopernika na arenach nych, Klaudiusz Hirsch, będzie bo później przed kolejnymi spo- wsze przy sobie różowy.
ogólnopolskich i światowych udzielał rad swoim zawodnikom tkaniami wybieram tę „zwycięPod koniec kwietnia toruńskie
nikogo nie dziwią. Jednak wła- w charakterystycznej, białej ko- ską”.
siatkarki awansowały do wielściwy przebieg meczu, wyścigu szuli.
kiego finału I
- W szafie mam ich
czy turnieju to tylko składowa
ligi, w którym
sukcesu. Okazuje się, że rów- kilka – zdradza szkozmierzyły się z
nie ważne jest też to, co dzieje leniowiec. – Gdy łąŁódź.
d początku sezonu starałyśmy ŁKS-em
się kilka godzin czy też minut czyłem pracę trenera
Jak przekojedna z
i zawodnika, podczas
przed decydującym starciem.
się co środę być w kinie
zęs nuje
zawodniczek,
spotkań miałem na
dobry wynik
Przesądy, zabobony oraz ry- sobie strój meczowy.
że gdy nie był nie tylko
tuały w sportowym środowisku Kiedy jednak podjąłem to zdarzało się tak
zasługą ciężodgrywają bardzo istotną rolę. decyzję o skupieniu się
Zarówno trenerzy jak i zawod- tylko na byciu szkole- mogłyśmy tam pójść to najbliższe kich treningów.
nicy starają się powtarzać pewne niowcem, stwierdziłem,
- Od poczynności, które mają w niewy- że powinienem prezen- spotkanie przegrywałyśmy
czątku
sezonu
tłumaczalny sposób wpłynąć na tować siebie i klub w
starałyśmy się
elegancki sposób. Zakońcowy sukces.
Również zawodnicy FC Toruń co środę być w kinie – opowiada
Przychodząc na mecz FC To- cząłem od białej koszuli i tak już
mają
swoje zwyczaje. Michał Su- Ilona Gierak, siatkarka Budowruń, jednego można być pewnym zostało. Staram się zapamiętywać,
chocki po kontuzji nosił specjal- lanych Toruń. – Często zdarzało
ny ochraniacz na rękę. Po pew- się tak, że gdy nie mogłyśmy tam
nym czasie nie musiał w nim już pójść, to najbliższe spotkanie
grać, ale dodatkowa osłona była przegrywałyśmy.
Czy to wszystko w rzeczywiobecna na jego ręku. Natomiast
stości pomaga w osiągnięciu sukbramkarz toruńskiej drużyny futcesu? Prawdopodobnie nie. Być
salowej, Nicolae Neagu, w dniu może jednak daje to pewien kommeczu zawsze stara się zjeść szar- fort psychiczny, który pozwala na
lotkę.
wykorzystanie umiejętności w
Baczni obserwatorzy mogli pełni. A jak wiadomo – czasami
zauważyć, że po objęciu przez To- szczęściu, które w sporcie jest
masza Asenky'ego funkcji trenera równie ważne, trzeba pomóc.

‘‘ O

,

REKLAMA

Tylko Toruń . 3 czerwca 2016

,

. C

-

Czarne chmury zbierają się nad stadionem
Elany Toruń
Przed ostatnią kolejką spotkań
cel, jakim było pozostanie w lidze, wydaje się być kwestią bardzo odległą. Toruńscy piłkarze
oprócz zwycięstwa w meczu z
Ostrovią muszą także liczyć
najpierw na Spartę Brodnica,
a później prawdopodobnie na
Wartę Poznań.

W związku z reorganizacją rozgrywek tylko siedem zespołów ma pewne miejsce w
przyszłorocznej III lidze kujawsko-pomorsko-wielkopolskiej.
Utrzymanie ósmej drużyny będzie zależeć od postawy mistrza
ligi. Jeżeli zwycięski zespół przejdzie pomyślnie baraże do drugiej
ligi, wtedy ósma drużyna również
pozostanie w gronie trzecioligowców. W tym momencie Elana
jest dziewiąta i do upragnionego
miejsca traci tylko jeden punkt.
- Zdajemy sobie sprawę, że
nasza sytuacja jest bardzo trudna
– mówi dyrektor sportowy Elany, Patryk Kniat. – Nie możemy
zrobić nic innego niż tylko wyjść
na boisko i wygrać z Ostrovią, a
także liczyć na przychylne wiadomości z innych boisk.
Ósme miejsce będzie należeć
do Elany w przypadku wspomnianego zwycięstwa oraz potknięcia KKS Kalisz na własnym
boisku ze Spartą Brodnica –
przedostatnią drużyną ligi.
- Z informacji, jakie do nas
docierają, trudno o optymistyczne myślenie – twierdzi dyrektor
sportowy. – Sparta jest już pewna
spadku, a dodatkowo klub zalega
piłkarzom z wypłatami pensji.
Wierzymy jednak w sportową
postawę zawodników brodnickiego klubu. Piłka zna wiele różnych
historii. Być może tym razem los
będzie szczęśliwy dla nas?
Przypomnijmy, że 19 maja
klub rozstał się z dotychczasowym trenerem Tomaszem Asenskym, a szkoleniowcem Elany
został Łukasz Kierzkowski – dotychczasowy asystent. To właśnie
on poprowadzi toruński zespół
w ostatnim spotkaniu z Ostrovią. Początek sobotniego meczu
na stadionie przy ulicy Bema o
17:00.
(KŻ)

PROMOCJA

Łazienkę znajdziesz w bokaro

15

Chcesz remontować kuchnię, łazienkę, korytarz, albo taras, ale nie wiesz, jakie płytki wybrać? Zastanawiasz się, czy
zdecydować się na gres, czy klinkier? A może potrzebujesz inspiracji, albo darmowej pomocy projektanta? Specjaliści
z salonu Bokaro przy ul. Polnej 150 w Toruniu odpowiedzą na wszystkie Twoje pytania i pomogą wybrać najlepszy towar

Bokaro to czołowy polski
dostawca płytek ceramicznych, gresów i chemii budowlanej. Firma działa od
1996 roku. Toruński salon
sprzedaży detalicznej Bokaro przy ul. Polnej 150 jest
jednym 18 prowadzonych
na terenie całego kraju.
Na powierzchni wystawowej ponad 1000 m2 . Znajdziemy ekspozycje łazienkowe starannie dobranych
czołowych polskich producentów płytek (m.in. TUBĄDZIN, NOWA GALA,
OPOCZNO) zaprojektowane
przez doświadczonych architektów, które stanowić mogą
cenną inspirację w tworzeniu
własnej łazienki. Ofertę uzupełnia bogaty wybór ceramiki i armatury sanitarnej.
Płytki, ceramikę i armaturę bezpłatnie pomoże nam
wybrać projektant. Z jego

udziałem przestrzeń naszej
łazienki zostanie efektywnie
i estetycznie zagospodarowana.
Klientom, którzy zdecydują się na zakupy w salonie
Bokaro, projekt łazienki jest
wykonywany gratis. Dzięki wykorzystaniu nowoczesnego oprogramowania
wszelkie korekty planów są
przeprowadzane na miejscu
w komputerze. To zdecydowanie ogranicza koszty oraz
sprawia, że efekt końcowy
jest w pełni zgodny z zamierzeniami i oczekiwaniami
klienta.
Toruński salon Bokaro
dysponuje także własnym zapleczem magazynowym.
Dzięki temu zapewnia
dużą dostępność towarów
zarówno dla odbiorców hurtowych, jak i detalicznych.
Dzięki wysokiej pozycji
u dostawców firma zapewnia

konkurencyjne ceny i gwarancję ciągłości dostaw.
Bokaro dostarcza materiały na baseny, hale produkcyjne, obiekty handlowe i reprezentacyjne. Służy pomocą
w przygotowaniu dokumentacji przetargowej, a także
doradztwem technicznym.
Swoim partnerom Bokaro, oprócz indywidualnie
negocjowanych
upustów,
udziela kredytu kupieckiego.

Tylko Toruń . 3 czerwca 2016

Służy też pomocą w podnoszeniu kwalifikacji sprzedawców organizując dla nich
szkolenia. Firma pomaga
również w organizacji ekspozycji dostarczanych przez nią
towarów.
Firma wdrożyła platformą ułatwiającą współpracę
z klientami hurtowymi.
Dzięki niej stali odbiorcy mogą w prosty i szybki
sposób uzyskać informację

o dostępności towaru, złożyć
zamówienie oraz śledzić stan
rozliczeń.
SALON ŁAZIENEK
BOKARO TORUŃ
ul.Polna 150
tel. 056 686 78 25
fax. 056 676 84 46
Salon czynny:
pn-pt od 8:00 do 18:00 ,
sobota od 9:00 do 14:00

Sign up to vote on this title
UsefulNot useful